Ewarg napisał/a:LUSILJU napisał/a:Jeśli maz przebywa parę tys km a dziecko pozostaje pod opieką opiekuna,macochy ,odbywa sie sprawa aliment. Jestem pelnomocnikiem męża biore udzial w sprawie sadowej jako tenże pelnomocnik,proste -proste,kontakt matki dziecka po ustaniu opieki uwazalam za bezcelowy,podczas pełnienia przeze mnie opieki nad jej corka sila rzeczy kontaktowala sie ze mna
Dziękuję. Nie znałam twojej sytuacji i nie zazdroszczę.
Teraz rozumiem twoją postawę. Twój mąż nie miał ochoty wychowywać córki. Wybrał pracę a ciebie wykorzystał.
Mnie to nie spotkało. Nawet jak w tygodniu byłam w domu sama z pasierbami to w weekend mąż nadrabiał zaległości. Mam na tyle duże mieszkanie, że nie musieli kręcić mi się pod nogami. Mąż w weekendy gotował obiady dla nas na cały tydzień. Kiedy było w szkole zebranie to brał urlop.
Ale nigdy nie pracował dalej jak 300km od domu.
Mój mąż oczekiwał tylko, że jak będą robić coś czego im nie wolno to dam mu znać. Nigdy nie oczekiwał że będę im matkować.gdy mloda sie wprowadzila maz pracowal w kraju,inaczej nie podjelabym sie opieki nad nią ,wyjazd nastapil w trakcie byl marzeniem mego męża, ja zapowiedzialam ze nie sadze bym dala rade poza tym nie zamierzam również z niczego rezygnować,bo i niby czemu ,maz sam doszedl do wniosku ze zgodzil sie na zamuerzkanie mlodej u nas zbyt pochopnie i ulegl niepotrzebnie manipulacji ,przy czym decyzje te przyspieszyla mloda gdy przyszla sobie o 2 w nocy i powiedziala ze z ta stara qrwa,czytaj jej mamusia mieszkac nie będzie,wcześniej matka kazala jej okazywać szacunek swojemu facetowi,o to poszlo,ze ona rzucila sie do niego z pięściami i oberwala
czyli nie dziecko a ojciec nawalił (odnośnie wspólnego mieszkania). Co do wychowania młodej?!
Nie wiem jak rodzice to robią, że dziecko tak do nich i o nich się wyraża. Przepraszam, słyszę w telewizji ale nie zetknęłam się osobiście z takimi ludźmi. Bo dla n=mnie że dziecko tak wyraża się o swoim rodzicu to tylko i wyłącznie jego zasługa.
No i czy nie mam racji, że w pewnym wieku dzieci są najważniejsze? Że trzeba nimi się zająć, "ułożyć je" a dopiero potem myśleć o sobie. Jeśli nieletnie dziecko nie akceptuje partnera to należy trzymać ich od siebie z daleka - to znaczy partnera od dziecka. Dziecko nie może czuć, że rodzic woli kogoś innego bo wtedy myśli że jest niekochane, niechciane. A i nowy partner musi w pełni akceptować dzieci wybranków bo jak ma być dobrze w związku jeśli sa ciągłe walki?! No ale to jest możliwe kiedy dzieci są kolejnym pokoleniem, potomstwem, ludźmi a nie maskotkami, lalkami, zabawką. Dzieci wychowuje się a nie usługuje im od pierwszych dni ich życia.