netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Być drugą i macochą

8 268 odpowiedzi1 087 299 wyświetleńzałożony przez Alutka131, 20.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Strony Poprzednia 1 … 76 77 78 79 80 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 006 do 5 070 z 8 269 ]

5 006

Odp: Być drugą i macochą
LUSILJU napisał/a:
Ewarg napisał/a:
LUSILJU napisał/a:

Jeśli maz przebywa parę tys km a dziecko pozostaje pod opieką opiekuna,macochy ,odbywa sie sprawa aliment. Jestem pelnomocnikiem męża biore udzial w sprawie sadowej jako tenże pelnomocnik,proste -proste,kontakt matki dziecka po ustaniu opieki uwazalam za bezcelowy,podczas pełnienia przeze mnie opieki nad jej corka sila rzeczy kontaktowala sie ze mna

Dziękuję. Nie znałam twojej sytuacji i nie zazdroszczę.
Teraz rozumiem twoją postawę. Twój mąż nie miał ochoty wychowywać córki. Wybrał pracę a ciebie wykorzystał.
Mnie to nie spotkało. Nawet jak w tygodniu byłam w domu sama z pasierbami to w weekend mąż nadrabiał zaległości. Mam na tyle duże mieszkanie, że nie musieli kręcić mi się pod nogami. Mąż w weekendy gotował obiady dla nas na cały tydzień. Kiedy było w szkole zebranie to brał urlop.
Ale nigdy nie pracował dalej jak 300km od domu.
Mój mąż oczekiwał tylko, że jak będą robić coś czego im nie wolno to dam mu znać. Nigdy nie oczekiwał że będę im matkować.

gdy mloda sie wprowadzila maz pracowal w kraju,inaczej nie podjelabym sie opieki nad nią ,wyjazd nastapil w trakcie byl marzeniem mego męża, ja zapowiedzialam ze nie sadze bym dala rade  poza tym nie zamierzam również z niczego rezygnować,bo i niby czemu ,maz sam doszedl do wniosku ze zgodzil sie na zamuerzkanie mlodej u nas zbyt pochopnie i ulegl niepotrzebnie manipulacji ,przy czym decyzje te przyspieszyla mloda gdy przyszla sobie o 2  w nocy i powiedziala ze z ta stara qrwa,czytaj jej mamusia mieszkac nie będzie,wcześniej matka kazala jej okazywać szacunek swojemu facetowi,o to poszlo,ze ona rzucila sie do niego z pięściami i oberwala

czyli nie dziecko a ojciec nawalił (odnośnie wspólnego mieszkania). Co do wychowania młodej?!
Nie wiem jak rodzice to robią, że dziecko tak do nich i o nich się wyraża. Przepraszam, słyszę w telewizji ale nie zetknęłam się osobiście z takimi ludźmi. Bo dla n=mnie że dziecko tak wyraża się o swoim rodzicu to tylko i wyłącznie jego zasługa.
No i czy nie mam racji, że w pewnym wieku dzieci są najważniejsze? Że trzeba nimi się zająć, "ułożyć je" a dopiero potem myśleć o sobie. Jeśli nieletnie dziecko nie akceptuje partnera to należy trzymać ich od siebie z daleka - to znaczy partnera od dziecka. Dziecko nie może czuć, że rodzic woli kogoś innego bo wtedy myśli że jest niekochane, niechciane. A i nowy partner musi w pełni akceptować dzieci wybranków bo jak ma być dobrze w związku jeśli sa ciągłe walki?! No ale to jest możliwe kiedy dzieci są kolejnym pokoleniem, potomstwem, ludźmi a nie maskotkami, lalkami, zabawką. Dzieci wychowuje się a nie usługuje im od pierwszych dni ich życia.

5 007 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-03-16 16:35:20)

Odp: Być drugą i macochą
Ewarg napisał/a:

zazdrosna - twoja córka ma 18-lat?!
Nie mogłaś w jej wieku być niezależna finansowo i w pełni samodzielna.
Nigdy w pierwszych latach pracy zarobki nie była na tyle wysokie aby móc utrzymać się samodzielnie i opłacić pokój czy mieszkanie. A jeśli były takie osoby to były wyjątki..

Jej córka ma 19 lat. W wieku 19 lat zdałam maturę, poszłam do pracy i na zaoczne studia. Wyprowadziłam się z domu (nie dlatego , ze mnie rodzice nie chcieli) tylko chciałam być już niezależna. Wynajęłam mieszkanie, opłacałam sobie studia jednocześnie pracowałam na pełen etat i dorabiałam sobie jakimś korepetycjami i innymi domowymi pracami. Ukończyłam studia z bardzo dobrymi wynikami, sama dorobiłam się wszystkiego, od nikogo niczego nie dostałam. Dlatego tak bardzo irytują mnie roszczeniowe smarkacze, które nie wiedza co to praca, nie znają wartości pieniądza , za to znają bardzo dobrze słowo : 'DAJ".
Dlatego tak bardzo irytowało mnie to, że przychodziły do mojego domu dzieci i na nowy dywan właziły w ubłoconych butach, a na prośbę by zdjęły buty słyszałam: "mama mówiła że u Ciebie nie musimy ściągać butów". Uczę swoje dzieci szacunku do mnie, do M, do Ich ojca, uczę szacunku do czyjeś pracy i chcę by znały wartość pieniądza i słowa : dziękuję , proszę , przepraszam. Nie osiągnęłabym żadnych wychowawczych rezultatów, jeśli co kilka dni gościłyby u mnie w domu inne dzieci i mówiły, że mają moje wartości za gówno - bo tak im kazała ich mama.

I uważam , że dla zdrowia psychicznego moich dzieci, dla zdrowia psychicznego dzieci M, dla zdrowia psychicznego mojego i innych z naszego otoczenia, lepiej jest gdy tamte dzieci wychowuje tylko i wyłącznie ich matka. To, że wychowuje je na roszczeniowych mądrali to Jej problem. Odpłacą jej na pewno w przyszłości. A ja będę zdrowsza i pożyję przez to, mam nadzieję, trochę dłużej. Ach i żeby była jasność i przejrzystość w naszym związku, to nauczona Zazdrosnej doświadczeniem, zapowiedziałam M, że jeśli kiedykolwiek będzie miała miejsce taka sytuacja, że Exowa nie będzie sobie dawała rady z ziółkami , które chowa i będzie próbowała szukać ratunku i próbować podrzucić je na wychowanie do ojca, a ojciec te ziółka na wyprostowanie zabierze do siebie, to z automatu się rozstajemy.   Nie zamierzam kolejny raz ponosić za Nią konsekwencji bezstresowego, roszczeniowego wychowania.

5 008 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-03-16 16:35:57)

Odp: Być drugą i macochą
Ewarg napisał/a:
LUSILJU napisał/a:
Ewarg napisał/a:

Dziękuję. Nie znałam twojej sytuacji i nie zazdroszczę.
Teraz rozumiem twoją postawę. Twój mąż nie miał ochoty wychowywać córki. Wybrał pracę a ciebie wykorzystał.
Mnie to nie spotkało. Nawet jak w tygodniu byłam w domu sama z pasierbami to w weekend mąż nadrabiał zaległości. Mam na tyle duże mieszkanie, że nie musieli kręcić mi się pod nogami. Mąż w weekendy gotował obiady dla nas na cały tydzień. Kiedy było w szkole zebranie to brał urlop.
Ale nigdy nie pracował dalej jak 300km od domu.
Mój mąż oczekiwał tylko, że jak będą robić coś czego im nie wolno to dam mu znać. Nigdy nie oczekiwał że będę im matkować.

gdy mloda sie wprowadzila maz pracowal w kraju,inaczej nie podjelabym sie opieki nad nią ,wyjazd nastapil w trakcie byl marzeniem mego męża, ja zapowiedzialam ze nie sadze bym dala rade  poza tym nie zamierzam również z niczego rezygnować,bo i niby czemu ,maz sam doszedl do wniosku ze zgodzil sie na zamuerzkanie mlodej u nas zbyt pochopnie i ulegl niepotrzebnie manipulacji ,przy czym decyzje te przyspieszyla mloda gdy przyszla sobie o 2  w nocy i powiedziala ze z ta stara qrwa,czytaj jej mamusia mieszkac nie będzie,wcześniej matka kazala jej okazywać szacunek swojemu facetowi,o to poszlo,ze ona rzucila sie do niego z pięściami i oberwala

czyli nie dziecko a ojciec nawalił (odnośnie wspólnego mieszkania). Co do wychowania młodej?!
Nie wiem jak rodzice to robią, że dziecko tak do nich i o nich się wyraża. Przepraszam, słyszę w telewizji ale nie zetknęłam się osobiście z takimi ludźmi. Bo dla n=mnie że dziecko tak wyraża się o swoim rodzicu to tylko i wyłącznie jego zasługa.
No i czy nie mam racji, że w pewnym wieku dzieci są najważniejsze? Że trzeba nimi się zająć, "ułożyć je" a dopiero potem myśleć o sobie. Jeśli nieletnie dziecko nie akceptuje partnera to należy trzymać ich od siebie z daleka - to znaczy partnera od dziecka. Dziecko nie może czuć, że rodzic woli kogoś innego bo wtedy myśli że jest niekochane, niechciane. A i nowy partner musi w pełni akceptować dzieci wybranków bo jak ma być dobrze w związku jeśli sa ciągłe walki?! No ale to jest możliwe kiedy dzieci są kolejnym pokoleniem, potomstwem, ludźmi a nie maskotkami, lalkami, zabawką. Dzieci wychowuje się a nie usługuje im od pierwszych dni ich życia.

hmm cóż nie ja mloda wychowywalam ani nie mój mąż,jej matka mieszkala jakiś czas za granica ,potem nie wiem gdzie,maz kontakt mial sporadyczny potem przeprowadzila sie blisko,maz w sumie nic o tej dziewczynie nie wiedzial,ona jest odbiciem swojej matki i to jej matka starala sie bardzo by mloda,z mężem kontaktu nie miala,

tez pierwszy raz,zetknelam sie z takim czymś ,podejrzewam jaka postawę wychowawcza reprezentuje ex ale szczerze to nie mój problem, u mnie rzadko mówi sie podniesionym glosem,o krzyku nie wspomne,cenie sobie spokój i wzajemny szacunek w relacji dziecko-rodzic,w relacjach miedzy rodzeństwem,mój mąż nie wiem czy ze 2razy w życiu podniosl glos na dzieci,zresztą gdyby bylo inaczej nie bylby moim mężem,a mój dorosly syn raz odważyl zwrócić mi sie uwagę przy swojej dziewczynie i skrytykować i o ten raz za dużo.....
ja po prostu nie chcialam żyć z mloda,to nie są moje standardy ,cenie sobie spokój ,wygoda,cisze,tak organizuje życie żebym nie musiala stykać sie z takimi ludźmi jak ex i jej corusia,maz ma z nią kontakt co jakiś czas,nie opowiada mi o tym ,bo chyba i sie nie ma czym chwalić,ze spotkań jak juz sie zdarza przychodzil czasem jakiś zniesmaczony,teraz to dorosla kobieta,ale z tego co widzialam na pogrzebie kogoś z rodziny męża infantylna,nieokrzesana ,nieumiejaca sie zachować,szok,slownictwo tu nic sie zmieniło.......
tak jak pisalam ten temat jest dla mnie zamkniety,kontaktow nie mamy,na co sobie zasłużyła,ja sie ciesze

5 009

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

....
......  Ewarg - Twój facet lub Motischy kochają mądrze swoje dzieci, nie wynagradzają dzieciom rozpadu rodziny, nie muszą "przypodobać" się dzieciom na złość matce i walczyć z Jej wpływami. Wasi Pasierbowie nie lawirują/nie lawirowali między matką i ojcem, oszczędzono Im prania mózgu, nie mają szansy pogrywania sobie na uczuciach ojca kosztem matki i odwrotnie. Dano Wam szansę WYCHOWAĆ TE dzieci wspólnie. W Waszych związkach mogliście wybrać wspólną taktykę wychowania dzieci i mogliście wychować Ich na dobrych , pełnych empatii , wartościowych dorosłych ludzi. Pozbawionych postawy roszczeniowej i nie wiszących na WAS jak pasożyty. Pomagacie Im z własnej nie przymuszonej woli, bo tego pragniecie, a nie dlatego, że WAM KTOŚ KAŻE. W naszych związkach , w których dzieci są szczute przez Matkę na ojca i macochę, gdzie uczy się dzieci , że ojciec to jest TEN, który MA CI DAWAĆ kasę, od którego wymaga się ale nie daje się nic w zamian. .

KJM ja właśnie o tym samym pisałam, nawet chyba z 2 strony wstecz  taki przekaz jak twoj byl mojej wypowiedzi w związku z  obecnoscia eksi a jej brakiem i jakie roznice następują, w jakim ja położeniu jestem bez  eksi a w jakim wy i to samo opisałam  co ty powyżej  co to byłoby gdyby dziecko było rozdwoje ,miedzy   dwoma SOJUSZAMI  matka kontr ojciec

CYT. mój wcześniejszy wpis

.... jak  czytam wyrywkowo  historie co wy opisujecie, to utwierdzam się w przekonaniu ,ze  nikt w nasze zycie nosa nie wtrynia, a dzieciak nie ma mózgpyeeba bo tata tak, a mama tak
Kiedys myslalam,ze jak dziecko byłoby  pod wychowaniem i po trochu ojca i po trochu mieszkało u matki ( to takie gdybanie, bo sama matki nie zna) to było by jakos łatwiej, no ale z czasem uświadamiam sobie ,ze wtedy byłby kipisz na całego jakby dzieciakowi tak w glowie się mieszało i nie miało stabilizacji . Dobrze ,że jest pod wychowaniem tylko i wyłącznie ojca- idzie jedną linia , tym samym schematem bez fiksowania i rozdzielania
Ona jak wraca  nie raz z wczasów od męża rodziny za granicy to ciężko ją naprowadzić na odpowiednie tory do ładu  , a co dopiero byłoby  tak kilka razy w miesiącu, az strach pomyśleć jakie byłyby to fajerwerki

kjim napisał/a:

....Nie potępiajcie innych macoch za złość, butę i niechęć do pasierbów, i żale  które tu wylewamy na swoich partnerów, ale spróbujcie się też postawić w naszej sytuacji i zrozumieć. Bardzo się cieszę , że podajecie tu na forum Wasze przykłady rodzin, którym się udało , ale  wasi faceci, Wasze sytuacje, konfiguracje rodzinne  są inne niż pozostałych żalących się tu macoch.  Spróbujcie postawić się w sytuacji, w której partner nie pochwala waszych metod wychowawczych, kiedy nie możecie obrać wspólnego frontu bo ojciec walczy o "miłość" dziecka , któremu matka wmawia, że ojciec to bankomat a nie człowiek do kochania i szanowania. Spróbujcie postawiać się w sytuacji, w której obca baba ma najwięcej do powiedzenia w temacie gdzie i jak spędzisz najbliższy weekend. Spróbujcie zrozumieć , że mimo wszystko próbujemy w tym wszystkim lawirować i wytrwać. Nie potępiajcie i nie dziwcie się.

Ja żadnej z was akurat w żadnych moich wpisach  nie pouczam , nie potepiam i nie krytykuje, wrecz przeciwnie... najwiecej zawirowania dopatruje sie w postawie ojcow waszych pasierbów,  krytycznego stosunku wobec was nie mam. Tutaj ojcowie  dzieci/ pasierbów  jak czytam nawalają na całej linii w wielu sytuacjach
Rozumiem , stawiam się w waszej sytuacji i nawet zacytowałam mój wcześniejszy wpis, wiec nie potępiam
A zalic to ja tez się czasami zale smile Po to jest forum aby się i chwalić i zalicz, z dwóch opcji korzystam śmiało , bilans wyrównany

Chyba mam problemy z precyzyjnością, bo widze ze moje wpisy są odbierane jako  potępienie i krytyka, od czego jestem daleka roll

KJM  akurat wielokrotnie zgadzałam się z twoim podejściem i poglądami wychowawczymi smile

5 010 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-03-16 19:03:17)

Odp: Być drugą i macochą

Ewarg, nie masz za co mnie przepraszać, dla mnie twoje uwagi są bardzo cenne. Zdaję sobie sprawę, że kiedyś, coś zawaliłam, a ty jesteś tutaj nieliczna, której się udało przejść przez to ?piekło?. Może gdybym miała okazję kilka lat temu porozmawiać z kimś takim jak ty podjęłabym właściwe decyzje.
Co do wprowadzenia się do nas młodego, nie będę bronić M, bo masz rację. Wszystko działo się tak nagle. M poszedł do sądu na sprawę o widzenia z młodym, a tam matka złożyła wniosek o to, by chłopak mieszkał z ojcem i to od zaraz. Wcześniej ex zabraniała mu widzeń z synami, więc zrobił coś czego pragnął jednak sam do końca nie znał konsekwencji tej decyzji, ja z resztą też. Teraz jak na spokojnie o tym mówimy, to oboje zgadzamy się z tym, że trzeba było to? i tamto? M zrezygnował z jednej pracy, jednak kredyty same się nie spłacą, ja daję mu pełne przyzwolenie na pracę do późna. Chłopak przez kilka miesięcy mieszkał z nami w pokoju, M sprytnie wykombinował mu mały, ciemny kont, gdzie ma spanie i biurko. Moja córka ma 19 lat i ma swój pokój. Byłam u psychologa ponad dwa lata temu, bo zaczęła olewać sobie szkołę, teraz dobrze sobie radzi. Mówiła, że lubi M, nie trawi jego syna, synów. Wyznaczyłyśmy weekendy które będziemy razem z jej bratem spędzać razem, a M będzie w tedy z jego synami. Młoda wycofała się i nie chciała kontynuować terapii. Później poznała swojego chłopaka, od tamtej pory tak naprawdę straciłam z nią kontakt. Radziłam sama się psychologów, robiłam wiele, M również, ale w końcu dotarło do mnie, że sama nic nie zdziałam i pogodziłam się z tym, co jest teraz. Młoda w tygodniu przychodzi do domu o 12 w nocy i rano idzie do szkoły. Czasem ugotuje coś dla siebie, zrobi sobie pranie pod moja nieobecność. Weekendy spędza u chłopaka, z którym z tego co widzę też dobrze się jej nie wiedzie. Nie znam go za dobrze, bo oboje urwali całkowicie kontakt. Córka nienawidzi minie za całe zło tego świata, czasem mam wrażenie, że żyje w innym świecie. Za jej odzywki i traktowanie odcięłam ją zupełnie od pieniędzy. Młoda zachowuje się tak skandalicznie, M chce nam tego wszystkim oszczędzić i stąd pomysł o wyprowadzce. Wyzwiska, obelgi, trzaskanie drzwiami są na porządku dziennym, dochodzi nawet do rękoczynów z jej strony. Radziłam się też dzielnicowego, by dowiedzieć się jak sobie radzić, jak mam wymagać od córki wypełniania obowiązków domowych.  Sam policjant powiedział mi też, że ona albo się podporządkuje albo należy kazać jej się wyprowadzić.
Nie chcę już rad psychologa, który sam nie jest w rodzinie patchworkowej. Kobieta do której chodziłam z M kierowała się swoimi dziećmi, a ja wychodziłam na idiotkę, bo czepiam się pasierba i słyszałam, że " takie są przecież dzieci". Może i trzymam się swojej wizji rodziny i roli ojca by usprawiedliwić swoje odczucia. Po prostu nie chciałam już zajmować się maluchami w moim życiu, trudno mi się z tym pogodzić. Nie należę do kobiet, które ustępują dla świętego spokoju, a w ręcz to ja właśnie szukam dziury w całym. Od 18 roku życia jestem na własnym utrzymaniu, nie było łatwo i tego córce nie życzę. Chce jej pomagać, na tyle ile będę mogła. Problem w tym, że ona nawet nie da sobie pomóc, gdyż mając dobre zamiary usłyszę obelgi i pretensje, odechciewa się człowiekowi wszystkiego.

5 011 Ostatnio edytowany przez mortisha (2015-03-16 18:59:59)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

... Młoda zachowuje się tak skandalicznie, M chce nam tego wszystkim oszczędzić i stąd pomysł o wyprowadzce. Wyzwiska, obelgi, trzaskanie drzwiami są na porządku dziennym, dochodzi nawet do rękoczynów z jej strony. Radziłam się też dzielnicowego, by dowiedzieć się jak sobie radzić, jak mam wymagać od córki wypełniania obowiązków domowych.  Sam policjant powiedział mi też, że ona albo się podporządkuje albo należy kazać jej się wyprowadzić.
.....

Chce jej pomagać, na tyle ile będę mogła. Problem w tym, że ona nawet nie da sobie pomóc, gdyż mając dobre zamiary usłyszę obelgi i pretensje, odechciewa się człowiekowi wszystkiego.

Zazdrosna , corka ma 19 lat, nie 9 ,  mnie przeraza jej wiek na twoją resocjalizacje jej osoby. Na karnego jeżyka juz się nie posadzi.
Jest dorosła w świetle prawa osoba, na dobra sprawę może odpowiadać karnie już za tego typu przejawy terroru
Ja rozumiem ,ze dziewczyna ma żal i w dużej mierze uzasadniony ( sorry) , ale jej zachowanie i jej czyny są kategorycznie poniżej pasa, albo kubeł zimny wody otrzyma na ocucenie , albo coraz śmielej jej poczynania będą eskalować w stosunku do ciebie. Twarda miłość  czasami jest niezbędna

Tutaj nie widzi mi się pomoc psychologa, jak już to MEDIATORA rodzinnego ,lub terapeuty, psycholog tu nic nie wskora
Ale najwięcej  musi zalezec i chcieć  id córki, ona najbardziej musi wykazac współprace , bo na sile nic z tego nie wyjdzie

Zazdrosna ciężko masz z nią i  oby  ci się to nie odbiło na własnym zdrowiu  i psychicznym i fizycznym jak nerwowo nie podołasz

5 012

Odp: Być drugą i macochą
mortisha napisał/a:

Zazdrosna , corka ma 19 lat, nie 9 ,  mnie przeraza jej wiek na twoją resocjalizacje jej osoby. Na karnego jeżyka juz się nie posadzi.
Jest dorosła  w świetle prawa osoba, na dobra sprawę może odpowiadać karnie już za tego typu przejawy terroru
Ja rozumiem ,ze dziewczyna ma żal i w dużej mierze uzasadniony ( sorry) , ale jej zachowanie i jej czyny są kategorycznie poniżej pasa, albo kubeł zimny wody otrzyma na ocucenie , albo coraz śmielej jej poczynania będą eskalować w stosunku do ciebie

Serce matki jest wielkie, sprawę karną założę dopiero w ostateczności, ale dowody zbieram. Nie wiem, do czego jej chłopak jest w stanie ja namówić.

5 013

Odp: Być drugą i macochą

edytowałam i trochę dopisałam

Z jej chłopakiem to może być problem, bo jeśli Ona znajduje u niego wsparcie tego typu zachowana co coraz śmielej się rozpędzać będzie

5 014

Odp: Być drugą i macochą
mortisha napisał/a:

edytowałam i trochę dopisałam

Z jej chłopakiem to może być problem, bo jeśli Ona znajduje u niego wsparcie tego typu zachowana co coraz śmielej się rozpędzać będzie

On wie o mnie tylko to, co powie mu córka, a ta ma o mnie najgorsze zdanie. Nie wiem, czym sobie na to zasłużyłam?

5 015 Ostatnio edytowany przez mortisha (2015-03-16 19:23:20)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
mortisha napisał/a:

edytowałam i trochę dopisałam

Z jej chłopakiem to może być problem, bo jeśli Ona znajduje u niego wsparcie tego typu zachowana co coraz śmielej się rozpędzać będzie

On wie o mnie tylko to, co powie mu córka, a ta ma o mnie najgorsze zdanie. Nie wiem, czym sobie na to zasłużyłam?

Zazdrosna tu już mowy by nie może o zasluzeniu/ nie zasłużeniu, dziewczyna przekracza wszelkie granice i  ewidentnie zbyt bardzo pozwala sobie za wiele. Jej zachowanie jest zdecydowanie przekroczeniem wszystkich barier  wyrozumiałości sytuacji w jakiej i Ona się znalazła ,ale i ty tez

W mojej ocenie i tak jesteś bardzo łagodna i cierpliwa , baaardzoo. Corka nie ma pojęcia  ,ze inna matka  za takie zachowania już dawno by ją tak potrzasnęła ,ze aby  iskry szły podczas jej wylotu za drzwi, do czasu poprawy- ultimatum, wstrząsowy ale wychowawczy i zyciowy.
Pardone ,  ja  jestem wstanie po części zrozumieć córki trudną sytuacje  ,ze  od kilku lat  rewolucje życiową przeszla, ale nic nie usprawiedliwia jej takiego traktowania ciebie,  hamulce jej chyba uległy awarii  .
To nie jest dobry znak i do czasu  braku cucących twoich  działań,  możesz liczyć się z tym ,ze córki terror będzie nabierać mocy z czasem, nerwowo tego nie udźwigniesz

5 016 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-03-16 19:37:08)

Odp: Być drugą i macochą

Młoda nauczyła, że zrobi awanturę to ta kupi np. nowe spodnie. Przyznam kiedyś odnosiło to skutek, bo dlaczego mam czegoś córce bronić? Zatem nie prosiła tylko żądała. Teraz pewnie wyżywa się za swoje frustracje związane z chłopakiem czy szkołą. Masz rację nic nie usprawiedliwia wyzywania matki od szmaty czy suki. Może tego nie udźwignę, dlatego wolałabym się wyprowadzić skoro ona tego nie zrobi.

5 017

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Młoda nauczyła, że zrobi awanturę to ta kupi np. nowe spodnie. Przyznam kiedyś odnosiło to skutek, bo dlaczego mam czegoś córce bronić? Zatem nie prosiła tylko żądała. Teraz pewnie wyżywa się za swoje frustracje związane z chłopakiem czy szkołą. Masz rację nic nie usprawiedliwia wyzywania matki od szmaty czy suki. Może tego nie udźwignę, dlatego wolałabym się wyprowadzić skoro ona tego nie zrobi.

o boshe ,jeszcze z tej strony masz dokładke......jak ty funkcjonujesz ??
powiem tak,ja zawsze modlilam sie by nie miec corki,bo tego sie balam wlasnie i paradoksalnie lepiej matce utrzymac dyscypline z synami,szacunek,respekt ......

a corka ma kontakt ze swoim ojcem?on ma na nia jakis wpływ? czy moze jakas babcia?albo ktos z kim sie liczy?? jest ktos kto jest dla niej autorytetem?

5 018

Odp: Być drugą i macochą

Przepraszam, ale jak na dzień dobry poczytałam jak wasze dzieci i pasierby odzywają się do dorosłych/opiekunów/rodziców, jak wyrażają się o was/nich to zastanawiam się jakie to środowisko....
Ja nie wiem co powiedzieć. Dla mnie to SZOK !!!!!!!!!!!
Nie spotkałam się w swoim otoczeniu z taką agresją i ignorancją ze strony dzieci. Sama przechodziłam okres dojrzewania moich synów i w najczarniejszym momencie nie usłyszałam od syna takich słów.....
Żaden pasierb tak nie odezwał się ....
Wg mnie to potrzebny jest ośrodek dla dzieci i młodzieży trudnej. Ale z drugiej strony.... jakie to domy....
Wycofuję się. Mnie takie środowisko jest obce. Nikt w moim otoczeniu nigdy nie kupił czegokolwiek dziecku tylko dlatego, że wymusza, histeryzuje.... Za coś takiego to była podwójna kara, ignorancja zachowania a nie nagroda, nie zaspokojenie zachcianek dziecka dla ciszy w domu. Gdyby moje dziecko zażądało ode mnie nowych spodni czy coś tam.... długo nie usłyszało by mojego głosu.
Jeszcze nigdy nie usłyszałam żeby którykolwiek z pasierbów zażądał od ojca czegokolwiek.

Ciężkie macie życie, wysłane ciernistymi krzewami... Tylko nie może ono tak trwać dłużej. Należy coś z tym zrobić. Już kilka mądrych rat tu padło. Też zastosowałabym kurację wstrząsową.

5 019 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-03-17 09:24:06)

Odp: Być drugą i macochą
LUSILJU napisał/a:

a corka ma kontakt ze swoim ojcem?on ma na nia jakis wpływ? czy moze jakas babcia?albo ktos z kim sie liczy?? jest ktos kto jest dla niej autorytetem?

Ojciec się na nią wylał całkowicie, czytając wasze posty mogę się tylko domyśleć, że jego partnerka nie wytrzymała 'konkurencji' z niewiele od siebie młodszą córusią i tak zmanipulowała mojego ex, że ten zerwał z nią jakikolwiek kontakt. Zatem młoda bardzo przeżywa, widząc jak M zajmuje się swoimi synami. Kiedyś prosiłam swojego ex o pomoc żeby przyjechał, bo młoda naprawdę szalała w domu. Powiedział, że nie ma czasu i żebym wezwała policję, a później straszył mnie, że wykorzysta ten fakt w sądzie, że sobie z córką nie radzę. Do mojej mamy miała jeszcze odrobinę szacunku, więc jak musiałam jej coś kupić to wychodziłyśmy na zakupy we trójkę, by choć przy niej się trochę hamowała, a mi nerwy nie puszczały. Jednak młoda i przy mojej mamie potrafi cyrk odstawić. Matka M była u nas raz i po jej przywitaniu przez moją córkę rodzice M już nas nie odwiedzili.
Jestem w stanie wziąć na bary wszystko, co dotyczy mojego dziecka, ale nie problemów z pasierbem. Może moja złość na chłopaka ma tu też swoje korzenie, gdyż dziewczyna ma wielki żal, że on mieszka z nami, a może to ja jej nieświadomie przekazałam swoją antypatię do pasierbów.
Ewarg nie pochodzę z żadnej patologicznej rodziny i powiem ci więcej mam znajomych również tych na wysokich stanowiskach i oni borykają się z jeszcze trudniejszymi przypadkami. To co łączy je wszystkie to rozwody. Mój syn jest z reszta zupełnie inny, to kochane dziecko. W córkę wstąpił jakiś diabeł. Kiedyś nie dostrzegałam jej manipulacji, jak młoda zrobiła jazdę, że nie ma się w co ubrać to jechałam i kupowałam jej ubrania. To M stojący z boku zwrócił mi uwagę, że coś jest nie tak i dopiero widząc to córka zrobiła jazdę. Kiedyś to było złote dziecko jak niedawno wspominałam z moją mamą, ja nigdy nie okazałabym jej brak szacunku.

5 020 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-03-17 09:45:57)

Odp: Być drugą i macochą
Ewarg napisał/a:

Nie spotkałam się w swoim otoczeniu z taką agresją i ignorancją ze strony dzieci. Sama przechodziłam okres dojrzewania moich synów i w najczarniejszym momencie nie usłyszałam od syna takich słów.....
Żaden pasierb tak nie odezwał się ....
Mnie takie środowisko jest obce. Nikt w moim otoczeniu nigdy nie kupił czegokolwiek dziecku tylko dlatego, że wymusza, histeryzuje.... Za coś takiego to była podwójna kara, ignorancja zachowania a nie nagroda, nie zaspokojenie zachcianek dziecka dla ciszy w domu. Gdyby moje dziecko zażądało ode mnie nowych spodni czy coś tam.... długo nie usłyszało by mojego głosu.
Jeszcze nigdy nie usłyszałam żeby którykolwiek z pasierbów zażądał od ojca czegokolwiek.

I widzisz. jestem tego samego zdania. Wyniosłam to z domu rodzinnego, że rodziców się szanuje, że o rzeczy się PROSI, że w domu to dorośli grają pierwsze skrzypce a nie dzieci, dzieci mają się słuchać rodziców ale dzieciom również okazuje się szacunek. Dzieci mają przywileje, ale mają też obowiązki stosowne do ich wieku.
Dlatego jak dotarło do mnie jak Pani Exowa wychowuje swoje pociechy i że Jej dzieci i moje dzieci to starcie dwóch światów, to wyciągnęłam wnioski, że w starciu z Jej światem moje wartości , moja taktyka wychowawcza weźmie w łeb. Wizyty Jej dzieci w moim domu burzyły wszystko. Moje dzieci miały zły przykład, bo tamtym dzieciom całe otoczenie ulegało. Ojciec, dziadkowie- wszyscy traktowali/traktują te dzieci jak święte krowy. Nie tego mnie rodzice i życie nauczyło i nie tego chcę uczyć swoje dzieci. Dlatego powiedziałam M, żeby zabrał swój świat (czyli swoje dzieci) z mojego życia, bo starcie tych dwóch światów doprowadzi mnie do życiowej porażki, a na takie poświęcenie się nie godzę. Czułam się zaszczuta przez Exową i Jej dzieci. Z perspektywy czasu (mimo początkowych wyrzutów sumienia) myślę, że dobrą decyzję podjęłam. Nie wiem czy mój M kiedyś nie pęknie, ale wiem, że ja już nigdy do konfrontacji tych dwóch światów nie dopuszczę.

5 021

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
LUSILJU napisał/a:

a corka ma kontakt ze swoim ojcem?on ma na nia jakis wpływ? czy moze jakas babcia?albo ktos z kim sie liczy?? jest ktos kto jest dla niej autorytetem?

Ojciec się na nią wylał całkowicie, czytając wasze posty mogę się tylko domyśleć, że jego partnerka nie wytrzymała 'konkurencji' z niewiele od siebie młodszą córusią i tak zmanipulowała mojego ex, że ten zerwał z nią jakikolwiek kontakt. Zatem młoda bardzo przeżywa, widząc jak M zajmuje się swoimi synami. Kiedyś prosiłam swojego ex o pomoc żeby przyjechał, bo młoda naprawdę szalała w domu. Powiedział, że nie ma czasu i żebym wezwała policję, a później straszył mnie, że wykorzysta ten fakt w sądzie, że sobie z córką nie radzę. Do mojej mamy miała jeszcze odrobinę szacunku, więc jak musiałam jej coś kupić to wychodziłyśmy na zakupy we trójkę, by choć przy niej się trochę hamowała, a mi nerwy nie puszczały. Jednak młoda i przy mojej mamie potrafi cyrk odstawić. Matka M była u nas raz i po jej przywitaniu przez moją córkę rodzice M już nas nie odwiedzili.
Jestem w stanie wziąć na bary wszystko, co dotyczy mojego dziecka, ale nie problemów z pasierbem. Może moja złość na chłopaka ma tu też swoje korzenie, gdyż dziewczyna ma wielki żal, że on mieszka z nami, a może to ja jej nieświadomie przekazałam swoją antypatię do pasierbów.
Ewarg nie pochodzę z żadnej patologicznej rodziny i powiem ci więcej mam znajomych również tych na wysokich stanowiskach i oni borykają się z jeszcze trudniejszymi przypadkami. To co łączy je wszystkie to rozwody. Mój syn jest z reszta zupełnie inny, to kochane dziecko. W córkę wstąpił jakiś diabeł. Kiedyś nie dostrzegałam jej manipulacji, jak młoda zrobiła jazdę, że nie ma się w co ubrać to jechałam i kupowałam jej ubrania. To M stojący z boku zwrócił mi uwagę, że coś jest nie tak i dopiero widząc to córka zrobiła jazdę. Kiedyś to było złote dziecko jak niedawno wspominałam z moją mamą, ja nigdy nie okazałabym jej brak szacunku.

wiesz co Zazdrosna ja wiem ze TAKIE DZIECI ZDARZAJA SIE I W PORZADNYCH RODZINACH, z racji swojej pracy stykam sie czesto z para mamusia-dorastajaca corka,nastoletnia czy tez starsza,nie wiem jak one znosza te pyskowki w rozmowie potocznej nawet,nie sa to wyzwiska,bo jak sadze przy obcych sie hamują ale juz to co słysze daje mi do myslenia,wiesz tak sobie mysle ze to sie bierze z rywalizacji,czesto tez te corki  deprecjonuja matki negatywnymi ocenami,ja tego nie ogarniam.... dla mnie to jakas abstrakcja......
moze to jakas swoista forma zazdosci o naczelna samice w stadzie,moze to tez dotyczy rodzonej corki

tak sobie pomyslałam ze exowa ma fajnie ,4 corki,hahah co najmniej 2 wypaczone,o pozostalych niewiele wiem,ale podejrzewam ze to samo........

5 022

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Ewarg nie pochodzę z żadnej patologicznej rodziny i powiem ci więcej mam znajomych również tych na wysokich stanowiskach i oni borykają się z jeszcze trudniejszymi przypadkami. To co łączy je wszystkie to rozwody. Mój syn jest z reszta zupełnie inny, to kochane dziecko. W córkę wstąpił jakiś diabeł. Kiedyś nie dostrzegałam jej manipulacji, jak młoda zrobiła jazdę, że nie ma się w co ubrać to jechałam i kupowałam jej ubrania. To M stojący z boku zwrócił mi uwagę, że coś jest nie tak i dopiero widząc to córka zrobiła jazdę. Kiedyś to było złote dziecko jak niedawno wspominałam z moją mamą, ja nigdy nie okazałabym jej brak szacunku.

Nie miałam na myśli, że któraś z was pochodzi z patologicznej rodziny, czy wasze środowisko to patologia - chłopak twojej córki, wsze ex,...

jak młoda zrobiła jazdę, że nie ma się w co ubrać to jechałam i kupowałam jej ubrania
Nie dostała by nic, właśnie za takie zachowanie nie miałaby prawa opuścić swojego pokoju.
No i wybacz ale jeśli nastolatka tak się zachowuje to początek jest dużo wcześniej.
Dwulatek jest karcony za tupanie nogami i rzucanie się na ziemię.
Na słowa "mamo kupisz mi" moi synowie zawsze usłyszeli "NIE". "ja chcę" - odpowiadała "ja też".
Stać mnie było na wiele, pieniądze rosły na koncie, moim koncie.
Kjim - przepraszam, przyznaję ci rację. Też odcięłabym się od takich ludzi i chroniła swoje dzieci. tylko kim jest twój facet, że związał się z taką kobietą? Przecież ona sama z siebie taka nie jest. Dlaczego pozwolił aby jego dzieci (bo przecież to nie tylko jej) były tak wychowywane?!

Zazdrosna - nie wmówisz mi, że dzieci z rozbitych rodzin są takie trudne. Moje, mojego męża, kjim.... wiele jest takich dzieci.
To są błędy wychowawcze. Przykład - wypięcie się na potrzeby dziecka jej ojca. I wyjaśnię co to znaczy potrzeba dziecka - nie ciuch, nie pieniądze, nie gra komputerowa tylko poświęcenie mu czasu, wspólne spędzeniu czasu na kręglach, na wycieczce rowerowej, na rozmowie o przodkach, o filmie.... na tłumaczeniu dlaczego tak a nie inaczej wolno komuś się zachować....
O nagrodzeniu za poprawę zachowania i ukaraniu za złe zachowanie. Ale nagroda to lody, obejrzenie filmu, dłuższy pobyt na podwórku (jeśli mówimy o dziecku do lat 10-ciu). Na krzyk "ja chcę" u nastolatka może skutkować tylko i wyłącznie karą i tego nie da się naprawić. Nigdy by tej rzeczy nie dostało mojej dziecko, nigdy ale przenigdy. Nawet jakby na kolanach mnie przepraszało. Boleśnie musi odczuć aby zapamiętało  na zawsze.
Mój mąż robił podobnie i ku chwale jego była również. Owszem, źle wyrażała się o mnie przy dzieciach tyle, że one były już zbyt grzeczne aby powtarzać a tata tłumaczył, że mamę nerwy ponoszą, że mama cierpi, że jej ciężko, że nie przewidziała wielu rzeczy... ale nigdy nie powiedział do nich źle o ich matce. I naprawdę, kiedy był 300km od domu i starszy syn zadzwonił, że małego policja zabrała z przystanku to natychmiast znalazł zastępstwo, brał wolne i był przy dzieciaku. Potem zabrał je ze sobą w delegację na kilka dni. Młody siedział w baraku 10 godzin i majtał nogami. Nie dostał telefonu, tabletu, komputera....Nie podniósł na niego głosu, nie uderzył. Po prostu przez kilka dni nie rozmawiali o tym a jak młody był już wyczerpany to usłyszał że miało to być ostatni raz.
Uważam, że jak rodzicowi zależy na dziecku to nawet po rozwodzie potrafi się nim zająć.
Bo właśnie dziecko jest najważniejsze ale w taki sposób a nie w dawanie i rozpieszczanie i robienie tego co ono chce. Mój mąż był na każde zawołanie synów ale nigdy nie kupował im czegokolwiek aby wynagrodzić im  rozwód.
Więc proszę nie zwalać, że dzieci z rozbitych rodzin są trudne... Tak jak wspomniała LUSILJU - w pełnych rodzinach też takie są.

5 023 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-03-17 11:10:05)

Odp: Być drugą i macochą
Ewarg napisał/a:

jak młoda zrobiła jazdę, że nie ma się w co ubrać to jechałam i kupowałam jej ubrania
Nie dostała by nic, właśnie za takie zachowanie nie miałaby prawa opuścić swojego pokoju.
No i wybacz ale jeśli nastolatka tak się zachowuje to początek jest dużo wcześniej.
Dwulatek jest karcony za tupanie nogami i rzucanie się na ziemię.
Na słowa "mamo kupisz mi" moi synowie zawsze usłyszeli "NIE". "ja chcę" - odpowiadała "ja też".

Stosuje te same metody wychowawcze. Jednak w stosunku do zmanierowanych dzieci esowej takie metody już  nie działały.


Ewarg napisał/a:

kim jest twój facet, że związał się z taką kobietą? Przecież ona sama z siebie taka nie jest. Dlaczego pozwolił aby jego dzieci (bo przecież to nie tylko jej) były tak wychowywane?!.

M był wychowany w rodzinie, w której mama zajmowała się domem i dziećmi, ojciec ograniczał się do zarabiania na rodzinę. W dorosłym życiu M powielił ten schemat. Żona zajmowała się domem i dziećmi, a On sam zasuwał na dwóch etatach żeby rodzinie niczego nie brakowało. A więc Pani EX sama była przyzwyczajona do tego, że M DA to czego Ona sobie zażyczy i dzieci chowały się w tym samym duchu. Nie wiem z jakiej rodziny pochodzi Exowa ale najwyraźniej taki układ Jej pasował. Stąd tez podejrzewam Jej złość, żal i gnębienie M jeszcze długo po rozwodzie, gdyż boleśnie odczuła to , że M nie jest już Jej chłopcem na posyłki i że przestał już koło Niej skakać jak wokół jajka. Niestety tego co zdążyli nauczyć swoje dzieci nie da się już wyprostować a przynajmniej nie do mnie to należy i postanowiłam przestać walczyć z wiatrakami (czyli niereformowalnymi egoistami jakich Ona wychowała).
M wchodząc w związek ze mną powiedział , że dla Niego taki układ, takie życie, jest czymś nowym, nieznanym, nową generacją. To jest życie, którego nigdy wcześniej nie znał. Związek, w którym kobieta również zarabia, realizuje się zawodowo, z którą można porozmawiać o pracy, wymienić się doświadczeniami, dzielić pasję, związek, w którym ON może wrócić do domu o 17 kiedy jest jeszcze widno i dzieci jeszcze nie śpią, związek, w którym domowe obowiązki dzielimy między siebie lub robimy je wspólnie, dzieci które mówią PROSZĘ a nie DAJ, związek, w którym oprócz obowiązków znajduje się jeszcze czas na rower, basen, lodowisko.
EWRAG dla mnie to też było nie do pomyślenia, że w dzisiejszych czasach są jeszcze ludzie/związki, które żyją takim archaicznym schematem. Ale okazuje się, że są tacy.

5 024

Odp: Być drugą i macochą

ja jestem mega zadowolona ze nie mam kontaktow juz wiele lat ja ,ani moje dzieci z pasierbica,to nie sa moje klimaty ,w sferze prywatnej ja sie z takimi ludzmi nie zadaje wiec nie wiem czemu mialabym robic wyjatek,jednakze nie uchronilo to nasza rodzine od knowan ,intryg,nastawiania meza,obelg pod moim adresem itd,jeszcze kiedys ,kiedys informowana bylam o tym,informowana bylam tez o przebiegu zycia pasierbicy, ale zaczelam od tego ze gdy temat sie pojawial ja z automatu przeskakiwalam na inny,gasilam rozmowe,potem juz otwarcie powiedzialam ze nie chce tego wiedziec,bo poprostu zniesmacza mnie temat,nie bede reagowac na intrygi i inny syf a jak to nie ustanie to wiadomo....droga wolna...... wiele pomogl mi negatywny przyklad corusi tatusia z rodziny meza....

ja swoje dzieci chcialam odizolowac od tego typu zachowan,nie chcialam ich w swoim domu w swojej rodzinie,maz mogł sie kontaktowac ,spotykac do woli,byleby bez naszego udzialu,jak ten czas spedzal ,co sie dzialo z roku na rok wiedzialam co raz mniej ,to sa ich sprawy ,nie moje.....i nie moj problem

5 025 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-03-17 12:31:57)

Odp: Być drugą i macochą

Ewarg, na nic nie zwalam i napisałam, że nie dostrzegałam pewnych błędów wychowawczych. Jak będę w przyszłości miała kolejne dziecko, choć nie planuję to z pewnością wezmę sobie twoje rady do serca. Sorry ale mam dość, przeszłości nie zmienię i nie myślę o tym. Będę wdzięczna za podpowiedzi tu i teraz. Naprawiłam to, co było do naprawienia odnośnie wychowania i teraz jest bunt na całego, co jest przecież naturalne. Ale czy stawanie oporem może trwać rok lub dłużej? Powiedziałabym że problem tkwi w charakterze lub w płci, wy dziewczyny macie córki? Moja też kiedyś była kochanym skarbem. Za to co robi mój ex nie ponoszę odpowiedzialności, robiłam co mogę. Sorry ale to wszystko ma wpływ na mój związek, który się wali, sił mi już brakuje. Czy o to właśnie chodzi mojej córce?

Kjim, a mi się wydaje, że exowe naszych facetów, przynajmniej M żyła w takim układzie, bo miała lewe rączki do pracy i po prostu nie umiała jej utrzymać wiec siedziała w domu z dzieciakami.

5 026

Odp: Być drugą i macochą
Alutka131 napisał/a:

Witam serdecznie wszystkie drugie żony, macochy (jakoś mi się to słowo nie podoba, ale cóż, innej nazwy na oddanie stanu rzeczy chyba nie ma) i nie tylko:) chciałabym podyskutować , powymieniać się doświadczeniami na temat życia w tzw.kolejnym związku (gdzie jedno z partnerów (lub obydwoje) są po rozwodzie i próbują ułożyć sobie życie na nowo. Porozmawiajmy o wszystkich blaskach i cieniach takiego życia:) Zwłaszcza, kiedy jedna strona ma dzieci a druga nie.
Jestem po rozwodzie, mój obecny partner też. Rozstałam się z moim byłym mężem już ładnych parę latek temu i żadnego kontaktu z nim nie mam, dzieci (stety lub niestety) nie mieliśmy. W przeciwieństwie do mojego obecnego partnera, który ma córkę z pierwszego małżeństwa. Co się z tym wiąże...zanim powiem konkretnie w czym rzecz, czekam na Wasze opinie "jak to jest być tą drugą" serdecznie zapraszam do szczerej rozmowy.

Nie wiem, ja jestem 10 czy 20 bo tyle było przede mną...
Czekam, aż mi serce do końca pełnię...
Albo jednak rak postanowi zaatakować....
A póki co, powalcze o swoje życie. On wolał walczyć o moja ex przyjaciółkę, kiedy rano wychodzilam pracować dla niego, .. Nic, ja powalcze, jak on nie chciał i wolał za innymi latać.
Kiedyś, ktoś mnie doceni a nie będzie z grzeczności rozmawiać i z grzeczności zdradzać.
Prysznic i do pracy.
Wylaly się wszystkie żale do końca, może to oczyści moje serce i zacznie na nowo dla kogoś bic, bo póki co ustaje nawet dla mnie, po tym wszystkim....
A ex przyjaciółką nie będzie mieć do końca wstępu do mojego domu...
Pozdro

5 027

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Kjim, a mi się wydaje, że exowe naszych facetów, przynajmniej M żyła w takim układzie, bo miała lewe rączki do pracy i po prostu nie umiała jej utrzymać wiec siedziała w domu z dzieciakami.

Nie wydaje mi się , tylko ja to wiem. Nie musiała siedzieć non stop w domu. Między najstarszym synem a kolejną córką jest 12 lat różnicy. Po odchowaniu chłopaka mogła pójść do pracy, ale....... z tego co mi opowiadał M i z tego co obserwuję teraz, to ... jej się żadna robota do rąk nie klei. Zewsząd wylatywała z hukiem, czasem z art 52. Wygodnie było być na utrzymaniu męża. Teraz Jej się trochę życie skomplikowało, ale tylko trochę bo przecież:  ma alimenty, zasiłek dla bezrobotnych, zasiłki i zapomogi od OPS i aktualnie chyba już czwartego z kolei pracującego konkubenta. Żyć nie umierać po prostu :-)

5 028

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Kjim, a mi się wydaje, że exowe naszych facetów, przynajmniej M żyła w takim układzie, bo miała lewe rączki do pracy i po prostu nie umiała jej utrzymać wiec siedziała w domu z dzieciakami.

Nie wydaje mi się , tylko ja to wiem. Nie musiała siedzieć non stop w domu. Między najstarszym synem a kolejną córką jest 12 lat różnicy. Po odchowaniu chłopaka mogła pójść do pracy, ale....... z tego co mi opowiadał M i z tego co obserwuję teraz, to ... jej się żadna robota do rąk nie klei. Zewsząd wylatywała z hukiem, czasem z art 52. Wygodnie było być na utrzymaniu męża. Teraz Jej się trochę życie skomplikowało, ale tylko trochę bo przecież:  ma alimenty, zasiłek dla bezrobotnych, zasiłki i zapomogi od OPS i aktualnie chyba już czwartego z kolei pracującego konkubenta. Żyć nie umierać po prostu :-)

smiac mi sie chce na takie baby,które po urodzeniu dziecka przechodza na wieczny wychowawczy,nigdy nie zrozumiem co mozna robić cale dnie w domu,dzieci duże,w placówkach a te siedza caly dzien i utyskuja jakie to zmęczone,juz pomijam brak ambicji czy tez brak poczucia obawy,co będzie jak sie pan maz znudzi taka i znajdzie mlodszy model,co wtedy?zostaje sie bez kasy,z reka w nocniku,bez lat pracy,yyyyy

5 029

Odp: Być drugą i macochą
LUSILJU napisał/a:

,juz pomijam brak ambicji czy tez brak poczucia obawy,co będzie jak sie pan maz znudzi taka i znajdzie mlodszy model,co wtedy?zostaje sie bez kasy,z reka w nocniku,bez lat pracy,yyyyy

W tym konkretnym przypadku Pani faktycznie była "znudzona" siedzeniem w domu i zajęła się dorywczo dorabianiem rogów mężowi.

5 030

Odp: Być drugą i macochą
LUSILJU napisał/a:

smiac mi sie chce na takie baby,które po urodzeniu dziecka przechodza na wieczny wychowawczy,nigdy nie zrozumiem co mozna robić cale dnie w domu,dzieci duże,w placówkach a te siedza caly dzien i utyskuja jakie to zmęczone,juz pomijam brak ambicji czy tez brak poczucia obawy,co będzie jak sie pan maz znudzi taka i znajdzie mlodszy model,co wtedy?zostaje sie bez kasy,z reka w nocniku,bez lat pracy,yyyyy

W przypadku M to właśnie jego ex znudziło się to siedzenie w domu, bo M zapier.. na 2 etatach i sobie kochanka znalazła. We wszystkim musi być równowaga- jak facet jest dobry to musi sobie skrajną zołzę znaleźć. W kolejnych związkach faceci już nie chcą się tak na szaro zrobić i zaczynają kombinować jak tu się dobrze urządzić byśmy się z nimi użerały.

5 031

Odp: Być drugą i macochą

hahahahaha Zazdrosna ja już dawno mówiłam, że my chyba te same Exowe mamy :-)

5 032

Odp: Być drugą i macochą

Od nadmiaru czasu i z nudów tez moze doopa swędzieć,szału macicy raczej zapracowane nie dostają,pewnie jeszcze mozna do tego dorobić ideologie ze maz zaniedbywał bo ciągle w pracy,a ciągle w pracy bo na pasożyta zarabiał

5 033

Odp: Być drugą i macochą
LUSILJU napisał/a:

pewnie jeszcze mozna do tego dorobić ideologie ze maz zaniedbywał bo ciągle w pracy,a ciągle w pracy bo na pasożyta zarabiał

Oczywiście , że zaniedbywał - przecież od rana do nocy Go nie było.
Całe szczęście, że Ja o Nim tego powiedzieć nie mogę. I miedzy innymi dlatego powiedziałam, że nie pozwolę Mu iść pracować po godzinach, bo niby za jakie grzechy? Za Jej?

5 034

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

hahahahaha Zazdrosna ja już dawno mówiłam, że my chyba te same Exowe mamy :-)

Tylko twój facet jest zupełnie inaczej myślący. M nie zrobi nic, by mnie odciążyć od towarzystwa młodego, bo sam tego nie chce.
Ja chyba zaryzykuję i zostanę w domu sama z córką, a M przeprowadzi się z synem do kawalerki. Mnie irytuje jego syn, a jego moja młoda. Nie sądzę, żeby to miało jakąś rację bytu na odległość, M po prostu nie będzie miał dla mnie czasu. Idzie wiosna, ja też chcę odżyć, a nie dogorywać resztkami sił.

5 035

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
kjim napisał/a:

hahahahaha Zazdrosna ja już dawno mówiłam, że my chyba te same Exowe mamy :-)

Tylko twój facet jest zupełnie inaczej myślący. M nie zrobi nic, by mnie odciążyć od towarzystwa młodego, bo sam tego nie chce.
Ja chyba zaryzykuję i zostanę w domu sama z córką, a M przeprowadzi się z synem do kawalerki. Mnie irytuje jego syn, a jego moja młoda. Nie sądzę, żeby to miało jakąś rację bytu na odległość, M po prostu nie będzie miał dla mnie czasu. Idzie wiosna, ja też chcę odżyć, a nie dogorywać resztkami sił.

a moze zaproponuj to ,,na próbę,, oczywiscie jeśli tego naprawdę chcesz,mize srie trochę zregenerujesz,moze tobie potrzeba spokoju,ciszy ,potrzebujesz sie przestac obijać o cudze dziecko,przecież ty nawet spokojnego kata nie masz żeby sie zresetować.Jak wygląda twój wieczór,czy czas po pracy?wciąż z dzieckiem m ?

5 036

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Tylko twój facet jest zupełnie inaczej myślący. M nie zrobi nic, by mnie odciążyć od towarzystwa młodego, bo sam tego nie chce.

Mój M nie robił nic przez dwa lata, czyli przez tyle, ile pozwalałam sobie wchodzić na głowę. Kiedy powiedziałam Basta , nie chcę tego wszystkiego, poddaję się , ja wymiękam, nie dam rady, walcz sobie z tym sam, mnie to przerasta , ja nie nagrzeszyłam w życiu aż tyle, żeby teraz taką pokutę odprawiać i kiedy został ze swoimi dziećmi sam, dotarło do niego jakim ciężarem próbował mnie obarczać. Sam nie chciał tego ciężaru brać na siebie, a myślał, że ja sobie ten balast podźwigam za niego. A jak się okazało, że ja tego dźwigać nie zamierzam, to i Jemu przestało nagle na tym zależeć. Stwierdził, że facet nie jest od tego. Niech sobie mamuśka wychowuje dalej, jak sobie taki bigos sprawiła, a On ograniczy się do roli, którą zawsze miał w tamtym życiu, czyli do łożenia na dzieci.
Zazdrosna, nie wiem czy u Ciebie to zadziała, nie wiem czy jesteś w stanie znieść samotne wieczory i pusty nagle dom. Sama dobrze wiesz ile mnie żalu i płaczu kosztowało to, by pożegnać się z M. Ale przyszedł czas, że sam zrozumiał , o co mi tak naprawdę chodzi. Nie mówię, że w Twoim przypadku byłoby tak samo (bo jest ryzyko, że do twojego M nie dotrze o co Ci chodzi), ale spróbować warto. Choćby dla poczucia, że coś próbowałaś zrobić. Zamiast tkwić w tym dręczącym wszystkich układzie.

5 037

Odp: Być drugą i macochą
LUSILJU napisał/a:
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Kjim, a mi się wydaje, że exowe naszych facetów, przynajmniej M żyła w takim układzie, bo miała lewe rączki do pracy i po prostu nie umiała jej utrzymać wiec siedziała w domu z dzieciakami.

Nie wydaje mi się , tylko ja to wiem. Nie musiała siedzieć non stop w domu. Między najstarszym synem a kolejną córką jest 12 lat różnicy. Po odchowaniu chłopaka mogła pójść do pracy, ale....... z tego co mi opowiadał M i z tego co obserwuję teraz, to ... jej się żadna robota do rąk nie klei. Zewsząd wylatywała z hukiem, czasem z art 52. Wygodnie było być na utrzymaniu męża. Teraz Jej się trochę życie skomplikowało, ale tylko trochę bo przecież:  ma alimenty, zasiłek dla bezrobotnych, zasiłki i zapomogi od OPS i aktualnie chyba już czwartego z kolei pracującego konkubenta. Żyć nie umierać po prostu :-)

smiac mi sie chce na takie baby,które po urodzeniu dziecka przechodza na wieczny wychowawczy,nigdy nie zrozumiem co mozna robić cale dnie w domu,dzieci duże,w placówkach a te siedza caly dzien i utyskuja jakie to zmęczone,juz pomijam brak ambicji czy tez brak poczucia obawy,co będzie jak sie pan maz znudzi taka i znajdzie mlodszy model,co wtedy?zostaje sie bez kasy,z reka w nocniku,bez lat pracy,yyyyy

Jak to co robią?!
Jeżdżą na zakupy, po salonach kosmetycznych i trwonią pieniądze zarobione przez męża. Jak maja nie być zmęczone po kilku godzinach ganiania po sklepach. No i "przepracowana" to i zdrowie odmawia to trzeba do sanatorium jechać. A tam życie towarzyskie kwitnie. Ci panowie to tacy troskliwi, komplementy prawią, podziwiają kobiecość a męża nie ma nigdy w domu, wraca zmęczony z pracy i jeszcze grymasi, że nie ma obiadu. A po co jechał z synem na trening, mógł zająć się garami...
No i znajdują sobie przyjaciela co to urodę i elegancję dojrzy, co nie myśli tylko o przyziemnych sprawach...No i rozwód bo mąż nie daje se rogów przyczepić. No i rację miała, że narzekała na męża bo nawet nie chce jej alimentów płacić, a ta sędzina to wredna baba kazała do pracy jej iść ale jak to a kto to wszystko ma ogarnąć?!

zazdrosna postaw sobie priorytety w kolejności. Co jest dla ciebie najważniejsze. Co stracisz a co zyskasz w jakiej sytuacji. Co masz a chcesz lub raczej możesz mieć. Dopiero potem można szukać rozwiązań.
Przeanalizuj te poniżej. Nie bierz ich zbyt dosłownie.

Jednym cięciem nie naprawisz błędów wychowawczych. Żądasz aby córa zrozumiała ale mówisz do niej w języku obcym, którego do tej pory nie znała. Wywróciłaś jej świat do góry nogami. Do tej pory była "złotym dzieckiem" i teraz ma się zmienić? Chcesz powiedzieć, że przedtem ładnie prosiła o nową sukienkę a jak odmówiłaś kupna to grzecznie poszła do swojego pokoju i nie marudziła więcej?
Nie ma różnicy czy ma się córki czy synów. Jak by ci takie 190 i wagi 80kg stanęło nad głową to też byś była bezradna. Zadzwoniłam do szwagierki. Miała 3 córki i 2 synów. Różne charaktery, różne kłopoty. Wszystkie miały postawione te same wymagania. Karane były jednakowo bez względu na płeć. Owszem dziewczyny więcej histeryzowały ale za to więcej siedziały "w nagrodę " w domu. Nie odpuściła żadnemu. To też był model rodziny matka dom i dzieci mąż robi kasę. Tyle, że jak trzeba było to stanął nad latoroślą z ostrą miną i przypomniał mu gdzie jego miejsce.
-
pierwszy wariant
- rozmowy do skutku?! Jak wraca do domu zamykasz się z nią w jej pokoju i tłuczesz, tłuczesz (to znaczy tłumaczysz, dajesz przykłady,... że źle wychowałaś ją) co jest ważne w życiu i dlaczego. No i tak lata świetlne albo kilka dni.
- zabierasz ją na siłę na wyjazd - tylko wy dwie. Daleko od jej chłopaka, od twojego M na tak długo jak długo będzie trzeba. (bierzesz urlop jak trzeba to i bezpłatny)I tam zamykasz się z nią w pokoju, robisz to co chciałabyś robić z dorosłą córką. A niech się dąsa, niech focha ale i tak będzie słyszeć co mówisz. Może jedźcie w pobliże ośrodka narkomanów? małoletnich matek... A może wyślij ją do pomocy w hospicjum albo w domu starców? Już bym wolała aby powtarzała trzecią klasę niż zeszła na złą drogę. M czeka aż uporasz się z własną córką.

drugi wariant
zajmujesz się M i jego synem a córka nie słucha to pa, pa,
Owszem, możesz kazać wyprowadzić się córce ale bez dawania jej pieniędzy. Nie umie się podporządkować to ma sobie dawać radę sama. Ty gwarantujesz jej wikt i opierunek póki się uczy ale w twoim domu.

trzeci wariant
zajmujesz się sobą, swoimi potrzebami, marzeniami. Nie reagujesz na zachowanie córki. Jest dorosła i powinna zrozumieć a jak nie rozumie to jej sprawa. Za dorosłe dzieci nie możesz ponosić konsekwencji. Pasierb do matki albo do domu dla trudnej młodzieży. Zmuszasz M aby pozbył się syna w imię miłości do ciebie.

czwarty wariant
wypisujesz się z takiego życia. Pakujesz manatki i odchodzisz albo wywalasz wszystkich ze swojego mieszkania. Niech wszyscy radzą sobie sami bo ty musisz odnaleźć swoją drogę, swoje szczęście na ziemi. Nie chłopa, tylko poczucie własnej wartości, szacunek do siebie samej. Budzić się z uśmiechem a nie ze strachem. być pogodną, pewną siebie.


kolejny nie przychodzi mi do głowy. Może któraś dopomoże?
Gotowej receptury to nikt ci nie da.

5 038 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-03-17 14:43:49)

Odp: Być drugą i macochą
LUSILJU napisał/a:

a moze zaproponuj to ,,na próbę,, oczywiscie jeśli tego naprawdę chcesz,mize srie trochę zregenerujesz,moze tobie potrzeba spokoju,ciszy ,potrzebujesz sie przestac obijać o cudze dziecko,przecież ty nawet spokojnego kata nie masz żeby sie zresetować.Jak wygląda twój wieczór,czy czas po pracy?wciąż z dzieckiem m ?

Ja tak czuję, że wszystko się rozsypie, nie powiem, że nie wywołałyście u mnie zwątpienie. Jeśli to złudzenie związku, to ok zniosę to i zrobię sobie miejsce na nowe i lepsze bez kuli u nogi. Na razie staram się znaleźć odwagę, by się do tego przyznać. M daje mi wiele radości i pomocy, ale szala wciąż się przechyla. To nie decyzja na dziś, jestem chora od tygodnia i leżę w domu i mam chyba za dużo czasu na głupie myślenie. Młody M prawie nie rusza się z domu, wszystko mnie dobija. M wraca późno, młody zdaje mu relacje że dostał z czegoś 3, M wchodzi na librusa a tam kilka jedynek, kilka braków zadań i dyskusja, że on biedny nie wiedział. Staram się wyłączyć, ale nie umiem, kłamstwa drażnią mnie bardziej niż jego lenistwo, M jest poirytowany. I tak przez cały tydzień, aż do niedzieli, gdy mamy trochę czasu dla siebie i dla dzieci. W sobotę M bierze chłopaka do pracy, mam trochę przestrzeni życiowej.
Ewarg ja nawet z córką nie rozmawiam, bo ona obraca się na pięcie i wychodzi z pokoju. Czasem wyśle mi smsa z pretensjami i to cały nasz kontakt ze sobą. Nawet lepiej, bo jak ja się do niej odezwałam, zawsze były wyzwiska i prowokacja do kłótni. Przestałam nalegać, próbować. Wiem, że to chore, ale ja na zebraniu w szkole dowiaduje się więcej o niej niż od niej samej. Do poprawienia sytuacji trzeba dwojga osób, ona nie wiem czego chce. Kiedyś córka była bardzo skromna i niewymagająca, ona nigdy nie chciała żadnego ciuszka firmowego, teraz ma roszczenia i żale o wszystko, patrzę na nią i nie poznaje.

5 039

Odp: Być drugą i macochą

A nie uwążasz, że zmiana Jej zachowania wynikać może z postawy jaką obserwuje u Twojego pasierba> On cokolwiek by złego nie zrobił to i tak skaczecie koło Niego jak wokół jajka. Za marną trójczynę w szkole chłopak żąda laptopa (czy czegoś równie drogiego). Może Twoja córa zaobserwowała,że nie warto się starać, nie warto być miłym skoro takiego gburowatemu gnojkowi i tak wszystko pod nas podtykacie?
Skoro jemu się "należy" to dlaczego nie Jej?
Nie wiesz czego Ona chce? To ją o to zapytaj? Czego oczekuje? Jak chciałaby żeby Wasze życie wyglądało? I absolutnie nie rób tego czego Ona żąda, ale to rozważ.

5 040 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-03-17 15:04:33)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

A nie uwążasz, że zmiana Jej zachowania wynikać może z postawy jaką obserwuje u Twojego pasierba> On cokolwiek by złego nie zrobił to i tak skaczecie koło Niego jak wokół jajka. Za marną trójczynę w szkole chłopak żąda laptopa (czy czegoś równie drogiego). Może Twoja córa zaobserwowała,że nie warto się starać, nie warto być miłym skoro takiego gburowatemu gnojkowi i tak wszystko pod nas podtykacie?
Skoro jemu się "należy" to dlaczego nie Jej?
Nie wiesz czego Ona chce? To ją o to zapytaj? Czego oczekuje? Jak chciałaby żeby Wasze życie wyglądało? I absolutnie nie rób tego czego Ona żąda, ale to rozważ.

Staram się to zrobić od kilu miesięcy, ale jak ci ktoś odpowiada - teraz cię to interesuje? itp to rozkładasz ręce
Młoda teraz nie przebywa w ogóle w dzień w domu, spędza czas u swojego chłopaka. Kiedyś skarżyła się na wieczne kłótnie pomiędzy M i jego synem. Dużo czasu kosztowało nas uczenie go zasad i obowiązków panujących w domu, chłopak ciągle się stawiał, a my w ciąż z nim rozmawialiśmy i poświęcaliśmy mu dużo czasu, więc o to pewnie ma żal. Gnojek się niczego nie nauczył, a jego zachowania wciąż się pogarsza tylko ja spasowałam. Chłopaka obsypują dziadkowie, na to nie mamy wpływu, M twierdzi, że tacy po prosu są jego rodzice. Widzę, że młoda zazdrości młodemu, czasem mu podje słodycze, nie usprawiedliwiam jej, ale ona nie ma żadnej kasy na własne wydatki. Zdarza się, że M kupi pączki czy podobne łakocie, młoda akurat wpadnie do domu, a M ją nigdy nie uwzględnia. Po tym jak się do niego odzywa nie dziwię się mu. Sama nie wiem, jakie postępowanie jest właściwe.

5 041

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Ewarg ja nawet z córką nie rozmawiam, bo ona obraca się na pięcie i wychodzi z pokoju. Czasem wyśle mi smsa z pretensjami i to cały nasz kontakt ze sobą. Nawet lepiej, bo jak ja się do niej odezwałam, zawsze były wyzwiska i prowokacja do kłótni. Przestałam nalegać, próbować. Wiem, że to chore, ale ja na zebraniu w szkole dowiaduje się więcej o niej niż od niej samej. Do poprawienia sytuacji trzeba dwojga osób, ona nie wiem czego chce. Kiedyś córka była bardzo skromna i niewymagająca, ona nigdy nie chciała żadnego ciuszka firmowego, teraz ma roszczenia i żale o wszystko, patrzę na nią i nie poznaje.

A jak wyjdzie z pokoju to nie możesz pójść za nią i drążyć temat?!
Popełniasz kolejny błąd wychowawczy - usuwasz się z drogi aby nie drażnić córki i mieć święty spokój (a wewnątrz serce pęka). A jak przyśle ci tego sms-a z pretensjami to o co? co wtedy robisz?
kjim mówi dobrze - ZAPYTAJ CÓRKI CO JA IRYTUJE i CO CHCE a potem rozważ jej słowa. MUSISZ WIEDZIEĆ CO DZIEJĘ SIĘ WEWNĄTRZ CÓRKI.

Nie daj się sprowokować jak cię wyzwie to powiedz, że powtarza się, że już od dawna wiesz jaką jesteś złą matką i to już słyszałaś wielokrotnie ale może przejdzie do konkretów bo potok obelg o niczym nie mówi. A teraz bardzo ją prosisz aby ludzkim głosem przemówiła.
Nie daj jej wyjść z pokoju. zablokuj drzwi. Powiedz, że tak długo nie wyjdzie póki nie zacznie rozmawiać z tobą. Niech krzyczy, ryczy rzuca, tłucze... czekaj cierpliwie aż szał jej minie.
Pisałaś kiedyś że posunęła się do rękoczynów - to niech spróbuje jeszcze raz - oddaj natychmiast z podwojoną siła, bądź przygotowana. Nie daj się zaskoczyć. Opracuj plan, kilka wersji... byleby by być zawsze na pozycji dominującej....aby uparcie dążyć do "złamania" córki, żeby wróciła twoja córeczka.

5 042

Odp: Być drugą i macochą

Wiesz jak moja mama wyleczyła mnie z młodzieńczego buntu?
Tez mając 18 lat, rok prze dmaturą, "stałam się " bardzo dorosła. Chodziłam do szkoły ale wracałam póżno, uciekałam na weekendy z chłopakiem i w końcu usłyszałam od swojej mamy, że żadnego grosza już na to "moje dorosłe życie" już od rodziców nie dostanę i że jeśli chcę traktować dom jak hotel, to za hotel się płaci. Szybko mnie wyleczyła z moich wyskoków i jednocześnie dała mi najważniejszą lekcję w  moim życiu. Nic w życiu za darmo nie dostaniesz. Musiałam sama uprać sobie, kupić jedzenie, dojeżdżać do szkoły itp. Owszem nosiło mnie wtedy, ale kiedy ukrócili mi pieniądze nie mogłam sobie pozwolić już  na żadne wyskoki. Faktem jest, że zawsze dążyłam do niezależności i po zdaniu matury i tak wybyłam z domu (już na zawsze), ale do dziś jestem wdzięczna moim rodzicom, za tamtą lekcje pokory.
Dzis mamy świetne relacje i często swoim rodzicom dziękuję , za to, że mnie nauczyli życia.

5 043 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-03-17 15:10:52)

Odp: Być drugą i macochą
Ewarg napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Ewarg ja nawet z córką nie rozmawiam, bo ona obraca się na pięcie i wychodzi z pokoju. Czasem wyśle mi smsa z pretensjami i to cały nasz kontakt ze sobą. Nawet lepiej, bo jak ja się do niej odezwałam, zawsze były wyzwiska i prowokacja do kłótni. Przestałam nalegać, próbować. Wiem, że to chore, ale ja na zebraniu w szkole dowiaduje się więcej o niej niż od niej samej. Do poprawienia sytuacji trzeba dwojga osób, ona nie wiem czego chce. Kiedyś córka była bardzo skromna i niewymagająca, ona nigdy nie chciała żadnego ciuszka firmowego, teraz ma roszczenia i żale o wszystko, patrzę na nią i nie poznaje.

A jak wyjdzie z pokoju to nie możesz pójść za nią i drążyć temat?!
Popełniasz kolejny błąd wychowawczy - usuwasz się z drogi aby nie drażnić córki i mieć święty spokój (a wewnątrz serce pęka). A jak przyśle ci tego sms-a z pretensjami to o co? co wtedy robisz?
kjim mówi dobrze - ZAPYTAJ CÓRKI CO JA IRYTUJE i CO CHCE a potem rozważ jej słowa. MUSISZ WIEDZIEĆ CO DZIEJĘ SIĘ WEWNĄTRZ CÓRKI.

Nie daj się sprowokować jak cię wyzwie to powiedz, że powtarza się, że już od dawna wiesz jaką jesteś złą matką i to już słyszałaś wielokrotnie ale może przejdzie do konkretów bo potok obelg o niczym nie mówi. A teraz bardzo ją prosisz aby ludzkim głosem przemówiła.
Nie daj jej wyjść z pokoju. zablokuj drzwi. Powiedz, że tak długo nie wyjdzie póki nie zacznie rozmawiać z tobą. Niech krzyczy, ryczy rzuca, tłucze... czekaj cierpliwie aż szał jej minie.
Pisałaś kiedyś że posunęła się do rękoczynów - to niech spróbuje jeszcze raz - oddaj natychmiast z podwojoną siła, bądź przygotowana. Nie daj się zaskoczyć. Opracuj plan, kilka wersji... byleby by być zawsze na pozycji dominującej....aby uparcie dążyć do "złamania" córki, żeby wróciła twoja córeczka.

Sorry Ewarg, ale jej kolejnym krokiem jest wyjście do łazienki, a później z domu. Proszę nie mów mi o błędach, bo nie zniosę dołożenia mi kolejnej cegłówki z poczuciem winy. Jak ją zatrzymałam w domu to ta wezwała policję i zostałam upomniana, że nie mam prawa zatrzymywać dorosłej córkę.

5 044

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
kjim napisał/a:

A nie uwążasz, że zmiana Jej zachowania wynikać może z postawy jaką obserwuje u Twojego pasierba> On cokolwiek by złego nie zrobił to i tak skaczecie koło Niego jak wokół jajka. Za marną trójczynę w szkole chłopak żąda laptopa (czy czegoś równie drogiego). Może Twoja córa zaobserwowała,że nie warto się starać, nie warto być miłym skoro takiego gburowatemu gnojkowi i tak wszystko pod nas podtykacie?
Skoro jemu się "należy" to dlaczego nie Jej?
Nie wiesz czego Ona chce? To ją o to zapytaj? Czego oczekuje? Jak chciałaby żeby Wasze życie wyglądało? I absolutnie nie rób tego czego Ona żąda, ale to rozważ.

Staram się to zrobić od kilu miesięcy, ale jak ci ktoś odpowiada - teraz cię to interesuje? itp to rozkładasz ręce
Młoda teraz nie przebywa w ogóle w dzień w domu, spędza czas u swojego chłopaka. Kiedyś skarżyła się na wieczne kłótnie pomiędzy M i jego synem. Dużo czasu kosztowało nas uczenie go zasad i obowiązków panujących w domu, chłopak ciągle się stawiał, a my w ciąż z nim rozmawialiśmy i poświęcaliśmy mu dużo czasu, więc o to pewnie ma żal. Gnojek się niczego nie nauczył, a jego zachowania wciąż się pogarsza tylko ja spasowałam. Chłopaka obsypują dziadkowie, na to nie mamy wpływu, M twierdzi, że tacy po prosu są jego rodzice. Widzę, że młoda zazdrości młodemu, czasem mu podje słodycze, nie usprawiedliwiam jej, ale ona nie ma żadnej kasy na własne wydatki. Zdarza się, że M kupi pączki czy podobne łakocie, młoda akurat wpadnie do domu, a M ją nigdy nie uwzględnia. Po tym jak się do niego odzywa nie dziwię się mu. Sama nie wiem, jakie postępowanie jest właściwe.

ale jak ci ktoś odpowiada - teraz cię to interesuje? itp to rozkładasz ręce -tak teraz i zawsze mnie interesowało ale nie widziałaś tego.
Widzisz - ma żal o pasierba, o to że zamiast nią zajmowałaś się obcym dzieciakiem.
Powiedz jej, że była zazdrosna niepotrzebnie bo ona już była prawie dorosła i poukładana a on sprawiał kłopoty.....

5 045

Odp: Być drugą i macochą

Zazdrosna - dwoimy się i troimy a ty na wszystko mówi be....
Chcesz pomocy ale odrzucasz pomysły. Mażesz się zamiast wziąć w garść i walną córce pięścią w stół. Jak by mi zamknęła w łazience to bym poczekała aż wyjdzie, mieszkanie zamknęła a telefon wyrzuciła na jej oczach przez okno. Za wezwanie policji tak by oberwała, że zapomniała by jak się nazywa.
odbierz pieniądze, telefon..... ktoś musi być mądrzejszy, silniejszy w argumentach i powinien to być rodzic a nie dzieciak.

5 046 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-03-17 15:33:11)

Odp: Być drugą i macochą

Kjim ona od ponad roku nie dostała ode mnie grosza. Do szkoły rzeczy jej kupuję, ciuchy jedne spodnie i bluzkę na pół roku. Jakiś czas młoda pracowała to miała na swoje wydatki i na tel. Ta wycieczka szkolna to jedyny wyjazd od 2 lat. Tak poza małym prezentem na święta i czekolady na urodziny ZERO.
Sorry wiele upokorzenia kosztują mnie rozmowy z kimś kto tego nie chce, nerwy też w końcu mogą mi puścić. Jeśli włażenie małolacie w 4 litery coś da. Ewarg, nie znasz chyba dzisiejszych nastolatków, za pobicie mam mieć sprawę karną? Może jestem naiwna, ale zawsze uważałam, że dzieciakom trzeba dawać dobry przykład. Poza tym wierze, że to co dajemy wraca do nas.

5 047

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Do szkoły rzeczy jej kupuję, ciuchy jedne spodnie i bluzkę na pół roku. Jakiś czas młoda pracowała to miała na swoje wydatki i na tel. Ta wycieczka szkolna to jedyny wyjazd od 2 lat. Tak poza małym prezentem na święta i czekolady na urodziny ZERO.

To przestań jej zapewniać nawet to najmniejsze minium. Pamiętam jak chciałaś lodówkę i nutellę zamykać na kłódkę przed pasierbem. Bądź konsekwentna wobec tego względem córki (ALE I WZGLĘDEM PASIERBA TEŻ!!!!!)  Odetnij córkę od wszystkiego. Jeśli kupiłaś jej telefon, masz prawo go jej odebrać/wyrzucić/połamać, niech zarobi na swój, jeśli płacisz abonament na jej telefon - rozwiąż umowę, jesli kupujesz bilet miesięczny na dojazdy do szkoły - na kwiecień jej tego luksusu nie zapewniaj, jeśli dostanie mandat za jazdę na gapę - to Go będzie musiała zapłacić , jeśli będzie potrzebowała nowy długopis do szkoły - niech go sobie kupi. "Przecież jest dorosła". Ale mów Jej dlaczego to robisz. Mów czego oczekujesz! Ona musi wiedziec , że to nie dlatego że M nastawią Cie przeciwko Niej, tylko dlatego , że chcesz zeby Ona w końcu wróciła. Wróciła do domu taką, jaka była wcześniej - mądra i miła. A nie zołzowata i złośliwa

5 048 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-03-17 15:43:42)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Mów czego oczekujesz! Ona musi wiedziec , że to nie dlatego że M nastawią Cie przeciwko Niej, tylko dlatego , że chcesz zeby Ona w końcu wróciła. Wróciła do domu taką, jaka była wcześniej - mądra i miła. A nie zołzowata i złośliwa

Telefon na kartę kupiła sobie sama, nie doładowuje jej konta. Obiady gotuje sobie z tego co jest w domu, albo nic nie je, schudła, pranie robi sobie sama. Dla niej to szantaż, ale ok, może o to chodzi. Poddałam się, przestałam się przed nią upokarzać. Ona uważa, że M nastawia mnie przeciwko niej.

5 049

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Obiady gotuje sobie z tego co jest w domu, albo nic nie je, schudła, pranie robi sobie sama. Dla niej to szantaż, ale ok, może o to chodzi.

A z jakiej racji " z tego co jest w domu"?
Powiem Ci, że jak rodzice podjęli swoją walkę z moim młodzieńczym buntem, to w lodówce świeciło tylko światło. Nie było mleka, mąki, ziemniaków. NIC NIE BYŁO. Do dziś nie wiem co oni wtedy jedli i kiedy, ale dla mnie nie było w domu nawet suchego prowiantu. Złamałam się i musiałam się podporządkować. Trochę to trwało, ale Im sie udało. A do łatwych charakterków nie należę

5 050

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Telefon na kartę kupiła sobie sama, nie doładowuje jej konta.

To pytanie skąd ma pieniądze? Nie giną Ci z portfela?
Nie wyobrażam sobie żeby nastolatka w jej wieku nie miała doładowanego konta. nie chciala skorzystać z net itp....

zazdrosna13 napisał/a:

, pranie robi sobie sama.

A ską ma proszek? Mydło do mycia, paste do zębów????

zazdrosna13 napisał/a:

oddałam się, przestałam się przed nią upokarzać.

Upokarzasz się pozwalając jej dalej traktować siebie jak powietrze a dom rodzinny jak hotel.

zazdrosna13 napisał/a:

Ona uważa, że M nastawia mnie przeciwko niej.

Na każdym kroku przypominaj Jej o tym, że nie M ją wychowywał i nie M ją zepsuł. Sama się zepsuła na własne życzenie i na złość matce.

5 051 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-03-17 16:04:43)

Odp: Być drugą i macochą

Kjim, wniosku o alimenty od córki mam się spodziewać? Dokąd się uczy wydaje mi się, że minimum trzeba zapewnić dziecku. Mylę się? Pamiętaj, że ta sytuacja trwa ponad rok, ona schudła choć zawsze była średniej postury, żywi się prawie wyłącznie u chłopaka, z tego co widzę też to on do niej wydzwania.

5 052

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Kjim, wniosku o alimenty od córki mam się spodziewać?

A wiesz , że o tym nie pomyślałam, ale wtedy musiałaby pozwać o alimenty w równym udziale ojca. Jeśli dostałabym od swojego dziecka, mieszkającego pod moim dachem wniosek o alimenty z miejsca bym je spakowała i wyprowadziła z domu. Alimenty owszem - ale nie pod moim dachem.

5 053 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-03-17 16:19:06)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Kjim, wniosku o alimenty od córki mam się spodziewać? Dokąd się uczy wydaje mi się, że minimum trzeba zapewnić dziecku. Mylę się? Pamiętaj, że ta sytuacja trwa ponad rok, ona schudła choć zawsze była średniej postury, żywi się prawie wyłącznie u chłopaka, z tego co widzę też to on do niej wydzwania.

hmm ona ma ci za źle ze zajmowalas sie obcym dzieciakiem,wiem to na pewno,nie moze ci tego wybaczyć ze tak pokochalas M,ze zaczelas jego synem sie zajmowac a ona odepchnięta na dalszy plan

i sorry ale napisze to mogla mieć racje również w tym ze twój m nadtawial cię przeciwko niej,bo nastawial, powiem ci ze ja uciekalam z domu jak pasierbica mieszkala u mnie ale dziecko ze mną , nie poswiecilabym ani minuty cudzemu dzieciakowi kosztem swoich

5 054 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-03-17 16:19:33)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Kjim, wniosku o alimenty od córki mam się spodziewać?

A wiesz , że o tym nie pomyślałam, ale wtedy musiałaby pozwać o alimenty w równym udziale ojca. Jeśli dostałabym od swojego dziecka, mieszkającego pod moim dachem wniosek o alimenty z miejsca bym je spakowała i wyprowadziła z domu. Alimenty owszem - ale nie pod moim dachem.

Tak ja sama zauważyłaś ona ma wsparcie chłopaka, on wie o tej sytuacji tyle ile usłyszy od niej, a z jego perspektywy należy się. On nie zdaje sobie sprawy, jaki ma to wpływ na relacje rodzinne i że dziewczyna mieszka i przebywa ze swoim 'wrogiem'.

5 055

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Kjim, wniosku o alimenty od córki mam się spodziewać? Dokąd się uczy wydaje mi się, że minimum trzeba zapewnić dziecku. Mylę się? Pamiętaj, że ta sytuacja trwa ponad rok, ona schudła choć zawsze była średniej postury, żywi się prawie wyłącznie u chłopaka, z tego co widzę też to on do niej wydzwania.

Zazdrosna , Twoja córka na swój sposób przezywa rozwód , odrzucenie ojca ..i obcego faceta z nastolatkiem a jej domu-pomyślałaś o tym ?? Ty również oddaliłaś się od niej ..bo nowy facet i emocje z jego życiem.
Ja również uważam , że Twój M nie powinien wtrącać się do Twojej córki - on jest gościem w jej domu. .. zwalił Tobie ale i jej obcego gówniarza na barki .. a sam ulotnił się do roboty żeby spłacać swoje długi...
Myślę że za bardzo skupiłaś się na facecie i jego dzieciaku... córka źle odzywa się do obcego faceta który jej cos każe w jej domu... który zagarnął jej dom, i jej matkę ...

Pasierb traktuje Cię jak ...???? sama wiesz ... a i Ty i jego ojciec odpuszczacie mu , stwarzacie warunki .. TV, komputer..
Dlaczego pozwalasz M żeby źle traktował Twoje dziecko ??  ma już 19 lat...ale myślę że to dorastanie zostało zaburzone.. rozwodem, postawa ojca.. obcymi ludźmi w domu...
Ona nie ma swojego miejsca .
Ty tak bardzo bronisz swojego prawa do szczęścia i życia po swojemu...ale czy Twoja córka ma do tego też prawo ??? Powinna być roześmianą nastolatką która zwierza się matce z pierwszej miłości, razem kupują kosmetyki, ciuchy... chodza na fajne filmy .. czy jedzą nutelle ze słoika - a co ma ???
Obcego dzieciaka , obcego faceta - którzy mają większe prawa niż ona.
Pasierb sam sobie gotuje ??  pierze ???  nie dostaje grosza ??
Źle robisz że nie słuchasz się swojego rozsądku co do dziecka - popatrz na to -  jak nie było porad M to córka była dobrym dzieckiem??? Ty nagle zauważyłaś pod wpływem M swoje złe zachowania wychowawcze dla córki ????  dziwne.. skoro te złe zachowania powodowały że córka była ok..

Zazdrosna , jeszcze jedno.. po co M mieszkanie na boku????
trzyma sobie fortel jakby mu coś nie pasowało ?? to oznacza że on nie chce rozwiązywać problemów .. nie szuka rozwiązań dla wszystkich...tylko ma drogę ucieczki...

5 056

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Kjim, wniosku o alimenty od córki mam się spodziewać?

A wiesz , że o tym nie pomyślałam, ale wtedy musiałaby pozwać o alimenty w równym udziale ojca. Jeśli dostałabym od swojego dziecka, mieszkającego pod moim dachem wniosek o alimenty z miejsca bym je spakowała i wyprowadziła z domu. Alimenty owszem - ale nie pod moim dachem.

Tak ja sama zauważyłaś ona ma wsparcie chłopaka, on wie o tej sytuacji tyle ile usłyszy od niej, a z jego perspektywy należy się. On nie zdaje sobie sprawy, jaki ma to wpływ na relacje rodzinne i że dziewczyna mieszka i przebywa ze swoim 'wrogiem'.

a ten chłopak to jakiś dorzeczny ? no a znasz jego rodzicow?

w sumie to juz dorosla osoba i tak za chwilę wyfrunie z gniazda ,jakieś studia?wiesz cos o jej planach?

5 057 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-03-17 16:41:12)

Odp: Być drugą i macochą
LUSILJU napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Kjim, wniosku o alimenty od córki mam się spodziewać? Dokąd się uczy wydaje mi się, że minimum trzeba zapewnić dziecku. Mylę się? Pamiętaj, że ta sytuacja trwa ponad rok, ona schudła choć zawsze była średniej postury, żywi się prawie wyłącznie u chłopaka, z tego co widzę też to on do niej wydzwania.

hmm ona ma ci za źle ze zajmowalas sie obcym dzieciakiem,wiem to na pewno,nie moze ci tego wybaczyć ze tak pokochalas M,ze zaczelas jego synem sie zajmowac a ona odepchnięta na dalszy plan

i sorry ale napisze to mogla mieć racje również w tym ze twój m nadtawial cię przeciwko niej,bo nastawial, powiem ci ze ja uciekalam z domu jak pasierbica mieszkala u mnie ale dziecko ze mną , nie poswiecilabym ani minuty cudzemu dzieciakowi kosztem swoich

Pewnie masz rację, choć ja zawsze pytałam ją ojej plany np. na weekend i zanim na coś się zdecydowałam najpierw z nią rozmawiałam. Ona tylko na początku jeździła z nami, z M i jego synami, później się wycofała. Jak zostawałam w domu, a M jechał gdzieś z synami to młoda nie raz nawet ze swojego pokoju nie wyszła. Wolała spędzać czas z rówieśnikami. Kiedy mieszkałam z nią sama bardzo mi pomagała w domu, dzieliłyśmy się obowiązkami i razem podejmowałyśmy decyzje. Odkąd zjawił się, to z nim wszystko uzgadniałam i tu pojawił się bunt, że musi się podporządkować. Dodatkowo M jako osoba stojąca z boku dostrzegł moje błędy wychowawcze, które ja korygowałam. Nie podoba się to do dziś dziewczynie. Przeszłość przeszłością, ale co zrobić teraz, jak naprawić te relacje. Może to w tej chwili nie możliwe, skoro ona mnie ignoruje? Może muszę poczekać na jej ruch, kiedy będzie mnie potrzebować? Kazać M się wyprowadzić i pokazać córce, że osiągnęła swój cel? Zmieni to nasze relacje? Jakoś w to wątpię...
M przy młodej wtrąca się i reaguje na jej karygodny brak szacunku do mnie, np przeklinanie.

5 058 Ostatnio edytowany przez Ewarg (2015-03-17 16:47:54)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Kjim ona od ponad roku nie dostała ode mnie grosza. Do szkoły rzeczy jej kupuję, ciuchy jedne spodnie i bluzkę na pół roku. Jakiś czas młoda pracowała to miała na swoje wydatki i na tel. Ta wycieczka szkolna to jedyny wyjazd od 2 lat. Tak poza małym prezentem na święta i czekolady na urodziny ZERO.
Sorry wiele upokorzenia kosztują mnie rozmowy z kimś kto tego nie chce, nerwy też w końcu mogą mi puścić. Jeśli włażenie małolacie w 4 litery coś da. Ewarg, nie znasz chyba dzisiejszych nastolatków, za pobicie mam mieć sprawę karną?

a twoja córka, która pierwsza wyciągnęła do ciebie rękę nie? Ty tylko broniłaś się przed kolejnym ciosem.

zazdrosna13 napisał/a:

Może jestem naiwna, ale zawsze uważałam, że dzieciakom trzeba dawać dobry przykład. Poza tym wierze, że to co dajemy wraca do nas.

No to wraca to co dałaś.
A ten dobry przykład to co przepraszam? I jakim dzieciom? Masz na myśli swoja 19-tkę? Jej nie daję się już przykładów.
Nastolatków znam i to dobrze. Synowie maja po 30 lat najmłodszy pasierb ma dopiero 21lat i razem z o dwa lata starszym bratem mieszkał pod moim dachem od gimnazjum.
A tekst - "ta dzisiejsza młodzież" to już już słyszałam jak sama byłam nastolatką.
Gdy chodziłam na zebrania do synów też słyszałam jak rodzice narzekali że ich dzieci... podobnie jak ty.

Czy ja nie powiedziała, że dzieci są najważniejsze?!!!!!!!!!!!!!!

Trzeba je wychować, poukładać a potem zająć się swoim i cudzym życiem.
Tak, twój M buntuje cię przeciw córce. Najlepszy dowód, że nie bacząc na nią wprowadził do Twojego mieszkania najpierw sam a potem wprowadził syna który rozwalił jej dom na maksa i jeszcze ma pretensje że młoda nie zgadza się na to.

zazdrosna13 napisał/a:

Ona tylko na początku jeździła z nami, z M i jego synami, później się wycofała. Jak zostawałam w domu, a M jechał gdzieś z synami to młoda nie raz nawet ze swojego pokoju nie wyszła. Wolała spędzać czas z rówieśnikami.

nastolatkowie wolą towarzystwo rówieśników a  nie rodziców.

zazdrosna13 napisał/a:

Kiedy mieszkałam z nią sama bardzo mi pomagała w domu, dzieliłyśmy się obowiązkami i razem podejmowałyśmy decyzje. Odkąd zjawił się, to z nim wszystko uzgadniałam i tu pojawił się bunt, że musi się podporządkować.

no ja też bym się zbuntowała gdybym nagle została odsunięta. Z osoby z którą się liczyłaś miała stać się dzieckiem?

zazdrosna13 napisał/a:

Dodatkowo M jako osoba stojąca z boku dostrzegł moje błędy wychowawcze, które ja korygowałam. Nie podoba się to do dziś dziewczynie.

niech lepiej skupi się na wychowywaniu swoich synów a od twojej córki niech się odczepi. No i właśnie sama napisałaś że buntował cię przeciwko niej.

zazdrosna13 napisał/a:

Przeszłość przeszłością, ale co zrobić teraz, jak naprawić te relacje. Może to w tej chwili nie możliwe, skoro ona mnie ignoruje? Może muszę poczekać na jej ruch, kiedy będzie mnie potrzebować? Kazać M się wyprowadzić i pokazać córce, że osiągnęła swój cel? Zmieni to nasze relacje? Jakoś w to wątpię...

A może nie swój cel tylko dostrzegłaś, ze facet zbyt mocno wtrącił się w twoje i córki życie?
Czasami dziecku też trzeba przyznać rację jeśli ją ma.

5 059 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-03-17 16:57:57)

Odp: Być drugą i macochą

Zazdrosna jakoś tak z ogółu zeszło na temat Twojej córy, ale nie odbieraj tych wszystkich postów jako jakiś atak na Ciebie. Broń Boże. Każda z nas przedstawia jak to z boku wygląda, dajemy Ci pomysły na ratowanie sytuacji, ale to od Ciebie będzie zależało czy chcesz cokolwiek zmieniać i ewentualnie jakimi sposobami.


Sprawa z mieszkaniem M też mi się wydaje dziwna, bo mając mieszkanie na boku i go nie wynająć , to czysta niegospodarność lub, tak jak piszę Lusilju - zostawienie sobie otwartej furtki na potrzeby ewentualnej ewakuacji (bardzo zapobiegawczo z Jego strony i ma na Ciebie haka, bo jakby co, to żegnaj Malutka)
Może jakby wynajął mieszkanie, to nie musiałby tyle w tej robocie siedzieć?
Może jakby nie siedział tyle w robocie to zająłby się w końcu tym, na czym podobno Mu najbardziej zależy - na swoim synu?
Może jakby się ON w końcu zajął swoim synem, to Ty nie musiałabyś świecić oczami przed swoją córką, że się poświęcasz obcemu dzieciakowi, może miałabyś więcej argumentów do rozmowy z córką......itd, itd, itd

EDIT: nawiązując do powyższego posta EWARG: Tez uważam , że bezczelnie ze strony Twojego M jest zarzucanie Ci błędów wychowawczych, skoro sam najlepiej syna to On nie wychował. Baaaa   i nie wychowuje nadal!!!!

Z drugiej zaś strony drogie babeczki czy zachowanie córki Zazdrosnej nie przypomina Wam zachowania takiej pasierbicy Doruli (która ma macoche za nic i szargęsi się w jej domu) , czy nie przypomina Wam to zachowania pasierbicy Margerity, która walczy z macochą o pozycje w jej domu? Czy córka Zazdrosnej nie próbuje walczyć o pozycje z "ojczymem" w tym domu. Czy nie każe wybierać Zazdrosnej: albo ja albo ten facet?

5 060 Ostatnio edytowany przez mortisha (2015-03-17 17:09:21)

Odp: Być drugą i macochą

Moja sporadycznie tez próbuje zwracać się do mnie tonem nie znoszącym sprzeciwu, w przekazie słychać rozkaz ,ale wtedy ma pozamiatane po całości. Rzadko to robi, ale  testuje w najmniej spodziewanym momencie
Ostatnio zażądała, wręcz rozkazała, abym ją na deske zawiozła ( skatepark) i kilkukrotnie w tym tonie swoi rozkaz powtórzyła widząc moje wymowne spojrzenie w milczeniu.  Doigrała się, ze nigdzie jej nie zawiozłam, do tego jeszcze z domu nie wyszla .Kara podwojna, w tym ze  jak wiadomo .. nie ma co porównywać dzieciaka z podstawówki , do osoby  dorosłej w świetle prawa tak jak u Zazdrosnej. 19 latki nie zamkniesz w pokoiku, choć można dać ultimatum, ze jak wyjdzie to już nie wejdzie, albo tez   masz dwie opcje- albo zmienia swoje postepowanie i nabieze szacunku, albo do czasu nabrania rozumu i oglady po prostu nie będzie mile widziana w 4 scianach

Dotychczas małolata nam jazd w sklepach nie urządzała ,ani cyrkow  typu " kup mi to!! ", ugodowa jest i pokorna podczas wyjść na zakupy. Myslalam, ze już dawno wyrosła z tego wieku wymuszenia ( ominelo nas to ) ,  ale jak  czytam sytuacje zazdrosnej to ja już nie jestem pewna, czy nigdy nam takiej akcji nie odstawi w sklepie .Nastolatka pod wpływem hormonów chyba może stać się demonem nie do poznania jak widać 

Tylko nasza do domu nie raz nie chce wracać i z tym problem potrafię mieć, a ja nie ma kondycji ganiać ją po podwórku, zawlekać ją siłą do samochodu tez mi niezręcznie , bo wiadomo... nietykalność dziecięca jest pod lupą

Zazdrosna a twój facet NIE MA PRAWA moralizować i pouczać Ciebie na temat wychowania, bo sam ma  lenia patentowego,    niedorajdę i lewusa. Sorry ze tak pisze o młodym,ale Zazdrosna jak czytam jak 14 /15 letni (ile ma dokladnie?) chlop się zachowuje to mam wizje lenia śmierdzącego, niezaradnego totalnie nicponia  ,cwanego flejowatego  pryszczaka, któremu raczki do   kupra przyrosły i wielki Pan Hrabia chodzący. Nic zaradności i samodzielności ,  twój M sam porażkę wychowawcza poniósł GLOBALNĄ wręcz

5 061 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-03-17 17:05:45)

Odp: Być drugą i macochą

Ja dodam od siebie ze jak z nami mieszkala pasierbica to mój syn chociaz nie mial 19 lat a był dzieckiem ale miał nienajlepszy okres  ,wiec na nim to sie odbiło,staralam sie mu poświęcać czas a nie jej,bo dla mnie najwazniejsze są wlasne dzieci

Zazdrosna  ja tez nie oceniam ,nie atakuje i nie uwazam zebys miala zle intencje
natomiast uwazam,ze w twoim wlasnym mieszkaniu wiecej wolno obcemu gowniarzowi
niż twemu dziecku,twój m będzie mial powod do radosci jak znam życie,ale tak jak kim napisala
chlopakowi nikt nie chowa jedzenia i nic nie utrudnia,ojciec wlazi mu w doope,
gowniarz jest polowe mlodszy od twojej corki a ty sie z nim cackasz,a jestes u siebie
a m napuszcza cię na twoje dziecko ,n
bo co jak będziesz na nią zła to zajmiesz sie jego.....

5 062 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-03-17 17:29:12)

Odp: Być drugą i macochą

Chceuciekacstad, masz wiele racji i wiem, że ona nie umie się pogodzić z tą sytuacją.
Kjim, mieszkanie dostał służbowe, nie może go wynająć. Niech sobie ma szalupę ratunkową...
LUSILJU,nie mam kontaktu z rodzicami chłopaka córki.
Mortisha, córka jest u mnie w domu zameldowana, wejdzie do domu z policją.
Ewarg, to co mam wyp.. faceta z domu? Gdyby miało być tak sielankowo jak pisała Chceuciekacstad to bym na to postawiła, w końcu wyjdzie na to że zostanę sama, bo młoda ułoży sobie życie...

5 063

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Chceuciekacstad, masz wiele racji i wiem, że ona nie umie się pogodzić z tą sytuacją.
Kjim, mieszkanie dostał służbowe, nie może go wynająć. Niech sobie ma szalupę ratunkową...
LUSILJU,nie mam kontaktu z rodzicami chłopaka córki.
Ewarg, to co mam wyp.. faceta z domu? Gdyby miało być tak sielankowo jak pisała Chceuciekacstad to bym na to postawiła, w końcu wyjdzie na to że zostanę sama, bo młoda ułoży sobie życie...

Zazdrosna, wspierasz M w wychowaniu syna... on powinien wspierać Ciebie w relacjach z córką .
Nie musisz go wywalić , ale może uzgodnić czas dla każdego .. miejsce dla każdego.. ciężko doradzać.
Ja o czas i miejsce dla syna musiałam sama zawalczyć .
Gdy skupiłam się na sobie i swoim synu o dziwo M zaczął również więcej na nas zwracać uwagę .
Pewnych rzeczy już nie zmienimy... nie wszystkie błędy da się naprawić .. ale nigdy nie można odpuścić własnego dziecka .
Piszesz że zostaniesz sama bo młoda sobie ułoży życie??? dlaczego stawiasz sprawy albo facet albo dziecko ???? a jaką masz gwarancję że jak teraz zaprzepaścisz dziecko dla faceta ..to że on ten facet będzie z Tobą do końca ??? żadnej!!

trzeba pogodzić obie osoby ważne w życiu. Ty nie wywalasz pasierba .. wierze że nie dlatego że boisz się iż jego ojciec wtedy odejdzie .

Ja myślę że M powinien skupić się na synu - odsunąć się trochę z Twojego domu - niech idzie do kawalerki - na tydzień, 2 .. miesiąc . Ty powinnaś zrobić miejsce dla własnej córki.. oboje powinniście skupić się na swoich dzieciach...
Masz as w rękawie .. ten wyjazd córki. .. trzeba wiele rozmów , a do nich musi być tło , miejsce i czas...trudno o nie jak w domu obcy ludzie .
jeśli M Cię kocha to powinien zrozumieć... jego syn jest ważny ..nie opuszcza i nie odpuszcza go sobie pomimo jego zachowania... więc dlaczego oczekuje że Ty odpuścisz swoje dziecko ???

5 064

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Chceuciekacstad, masz wiele racji i wiem, że ona nie umie się pogodzić z tą sytuacją.
Kjim, mieszkanie dostał służbowe, nie może go wynająć. Niech sobie ma szalupę ratunkową...
LUSILJU,nie mam kontaktu z rodzicami chłopaka córki.
Ewarg, to co mam wyp.. faceta z domu? Gdyby miało być tak sielankowo jak pisała Chceuciekacstad to bym na to postawiła, w końcu wyjdzie na to że zostanę sama, bo młoda ułoży sobie życie...

tam zaraz wypier......c, moze na początek zacząć zmieniać rzeczywistosc,ty robisz swoje ,dla siebie
nie umartwiasz sie ,nie ułatwiasz życia m ,nie podejmujesz sie opieki i nie przejmujesz jego obowiązków,bo za moment przyprowadzi ci drugiego chlopaka do 2 pokojów a ty będziesz w swoim domu spała pod stołem,olej trochę ,daj odetchnąć sobie,nie spinaj sie,pier... ten kołchoz ,rob to na co masz ty ochote,ja bym zloslwie nie wracala o tych godzinach co zawsze by m nie ułatwiać,udowodnij mu ze to nie twój problem,bo chyba o to najbardziej chodzi....

5 065 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-03-17 17:37:27)

Odp: Być drugą i macochą

Dziękuję Chceuciekacstad za konkrety, dziękuję bardzo wam wszystkim dziewczyny. Dużo mnie nauczyłyście i dałyście mi do myślenia. Jestem wdzięczna, może w końcu coś drgnie. Życzę wszystkim szczęścia i wiele radosnych, beztroskich chwil. Wiele pracy przede mną, ale w końcu wiem jaki obrać kierunek smile

5 066 Ostatnio edytowany przez Ewarg (2015-03-17 18:41:07)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Dziękuję Chceuciekacstad za konkrety, dziękuję bardzo wam wszystkim dziewczyny. Dużo mnie nauczyłyście i dałyście mi do myślenia. Jestem wdzięczna, może w końcu coś drgnie. Życzę wszystkim szczęścia i wiele radosnych, beztroskich chwil. Wiele pracy przede mną, ale w końcu wiem jaki obrać kierunek smile

Oj,... coś czuję, że wycofujesz się.
Posłuchaj, TWOJA CÓRKA JEST TERAZ NAJWAŻNIEJSZA. Jeśli Twój facet jest mądrym człowiekiem i kocha cię to powinien to zrozumieć.
Powinien stworzyć ci warunki abyś mogła zając się córką.
A co by się stało, jakbyście póki dzieci nie ustabilizują się zamieszkali osobno?
Czy nie możecie wrócić do etapu spotkań, randkę? Stwórz córce warunki do zdania matury.
Wróć do dnia kiedy twój M zwrócił ci uwagę, że córka zachowuje się niewłaściwie, wróć do dnia w którym córka zwróciła ci uwagę że nie podoba jej się to co się dzieje w waszym domu....
Życzę aby ułożył ci się życie ale to zależy od ciebie samej...
I przestań się bać wyprowadzki M. On o tym wie i to wykorzystuje.
Nie tylko on potrzebuje pomocy. Ty też jej potrzebujesz. Oboje wasze dzieci mają rozbite rodziny i nie możesz poświęcić spokoju swojej córki dla faceta i jego dzieciaków.

5 067

Odp: Być drugą i macochą

Paradoksalnie sama myśl o wolnej przestrzeni sprawiła, że poczułam się lepiej. M też rzucił mi dzisiaj, że może powinien się wyprowadzić. Może boję się przyznać sobie do tego, że jesteśmy sobie potrzebni, bo wzajemnie sobie pomagamy, a przecież miłość to nie rodzaj handlu wymiennego. Pamiętam słowa Beaty Pawlikowskiej, które twierdzi, że jak się już tylko zastanawiamy dlaczego z kimś jesteśmy to znaczy, że to nie jest prawdziwa miłość. Jeśli naprawdę się kogoś kocha to, chcemy po prostu z kimś być i nie zadajemy pytań. Wiem, że po rozwodzie bardzo potrzebowałam oparcia, podobnie M i tak nas los do siebie przygnał. Tyle razem się kłócimy o dzieci, odchodzimy od siebie i wracamy może faktycznie to nie jest to. Gasnę w tym związku, M nic nie mówi o małżeństwie, ja chyba też  nie chce. Cudowne chwile są za nami, nie chcę męczyć się z pasierbem, a żeby późnej okazało się, że wszystko na marne. Może potrzebujemy takiego testu, boję się, bo nigdy nie byłam sama, ale coś mi każe zaryzykować. Chcę przytulić się do męskiego ramienia kładąc się spać, mogę stracić wspaniałego człowieka. Przyszłość to jedna wielka niewiadoma, ale coś mi mówi, że to właściwy wybór. Mam nadzieję, że odzyskam córkę, wzruszyły mnie te słowa, które są moim marzeniem.

chceuciekacstad napisał/a:

Powinna być roześmianą nastolatką która zwierza się matce z pierwszej miłości, razem kupują kosmetyki, ciuchy... chodza na fajne filmy .. czy jedzą nutelle ze słoika - a co ma ??? ...

Dobrze, że jeszcze mam syna, poświęcam mu znacznie więcej czasu.

5 068

Odp: Być drugą i macochą

Zazdrosna , boisz się zostać sama, ale .........przytoczę słowa Chceuciekacstad:

chceuciekacstad napisał/a:

a jaką masz gwarancję, że jak teraz zaprzepaścisz dziecko dla faceta ..to że on ten facet będzie z Tobą do końca ??? żadnej!!

M nie raz Cię już "straszył"/szantażował , że się wyprowadzi. Jaką masz gwarancję, że skłócisz się z córką ostatecznie, będziecie miały do siebie wzajemnie żal i wiele złego się wydarzy, a za trzy miesiące lub trzy lata, facet nie stwierdzi, że jednak On się z tego związku wypisuje? Wtedy zostaniesz nie tylko bez faceta, ale i bez córki. Dzieci są nasze na całe życie, facet to tylko rzecz nabyta. Dziś jest, jutro Go może nie być.

5 069 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2015-03-18 10:38:22)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Zazdrosna , boisz się zostać sama, ale .........przytoczę słowa Chceuciekacstad:

chceuciekacstad napisał/a:

a jaką masz gwarancję, że jak teraz zaprzepaścisz dziecko dla faceta ..to że on ten facet będzie z Tobą do końca ??? żadnej!!

M nie raz Cię już "straszył"/szantażował , że się wyprowadzi. Jaką masz gwarancję, że skłócisz się z córką ostatecznie, będziecie miały do siebie wzajemnie żal i wiele złego się wydarzy, a za trzy miesiące lub trzy lata, facet nie stwierdzi, że jednak On się z tego związku wypisuje? Wtedy zostaniesz nie tylko bez faceta, ale i bez córki. Dzieci są nasze na całe życie, facet to tylko rzecz nabyta. Dziś jest, jutro Go może nie być.

Zazdrosna, ja myślę że można to wszystko poukładać - Was z M i dzieci.
Ustalcie jakieś wspólne dni dla was - bez dzieci . .. wasze dzieci to nie przedszkolaki, można ich zostawiać samych - to też uczy odpowiedzialności. Pasierbowi ewidentnie to potrzebne ..a i M może zmieni podejście do chłopaka jak zobaczy jaki z niego pasożyt ! może zacznie wychowywać !

A,.. wiosna idzie ..hmm już jest !\
Zazdrosna - pomyśl o tych chwilach w wannie , czystym domu - tak jak go zrobiłaś - miłych porankach bez wrzasków ... zakupach , spokoju...zajmij się sobą !!- może kosmetyczka ..może nowy ciuszek - To Twoje jedyne życie !!- wiem że myśl o wyprowadzce M boli i straszy . . ale zobacz pozytywne strony tego !!
Doceń siebie i kochaj siebie - wtedy i inni będą Cię kochać !

5 070 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-03-18 10:45:12)

Odp: Być drugą i macochą

Dziękuje Kjim, już mnie samą męczy ten temat, jestem pełna rozterek. Dziś dostałam liścik od córki w wielkim skrócie:

rzeczy które potrzebuję:
-poduszka,
-tampki,
-koszulki,
-bielizna,
-tabletki.
Nie licz na rozmowy ze mną i nie komentuj tego co robię. Kot ma wrócić w ciągu 2 dni. Jeszcze będziesz mnie szantażować to zacznę to zgłaszać.

Nadal jesteście pewne swego? Ja w jej wieku dążyłam do samodzielności, nie prosiłam rodziców o nic. Dla wyjaśnienia, córka miała zapowiedziane, że oddam kota, jak nie będzie sprzątać po nim, nie zajmowała się nim, bo całe dnie przebywa poza domem.

A tak poza tym, wczoraj pasierb pierwszy raz wyskoczył do mnie z tekstem - nie wtrącaj się! Od ojca dostał w pysk, ja musiałam wyjść z domu, by się uspokoić.

Jadę trochę odetchnąć. Życzę wam wszystkim miłego dnia smile

Posty [ 5 006 do 5 070 z 8 269 ]

Strony Poprzednia 1 … 76 77 78 79 80 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026