co nie powstrzymuje ją przed plądrowaniem szafy od matki, czy też czasami nawet mojej co niekiedy ciut wyprowadza mnie z równowagi, jednak nigdy nie zwróciłam jej z tego powodu uwagi (może błąd). Kosmetyków też jej nie brakuje, a jeśli nawet zabraknie to doskonale wie gdzie jest moja kosmetyczka.
Jakbym widziała moją córę P) Ja z nią o to drę koty, co moje to moje. Jak coś chce niech przyjedzie i powie. Wielokrotnie szukałam czegoś po całym domu, a znajdywało się w pokoju mojej córki. Dostrzegłam pozytyw z tego, że mój M ma wyłącznie synów ![]()
Ogólnie jeśli chodzi o obie dziewczyny, zawsze staram się powtarzać sobie w myślach "co i jego to i moje" przez co rozumiem "jego dzieci, są w pewnym sensie moimi". Tylko czasem to tak cholernie trudne.
Ja jestem zdania, że to co moje to moje, co jego to jego, a co nasze wspólne to nasze. Jednak ja za przykład nie mogę służyć.