netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Być drugą i macochą

8 268 odpowiedzi1 087 336 wyświetleńzałożony przez Alutka131, 20.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Strony Poprzednia 1 … 71 72 73 74 75 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 681 do 4 745 z 8 269 ]

4 681

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:

Sorry jego prezent jego sprawa co z nim zrobi. Takie jest moje zdanie.

Idąc Twoimi torami ..Zazdrosnej dom .. obiad .. śniadanie ... pokoje... jak jej cos nie pasuje ma młodego wywalić za drzwi??/
Lily - młody zachowuje się jak egoista , a jego ojciec nie ukrócając takiego zachowania ..a nawet je prowokując.. cóż  KRĘCI BATA NA SIEBIE .. to co dajemy dzieciom(zasady i wartości) ..pierwsi otrzymamy od nich smile
Zazdrosna, za opisane rozwiązania " szacun".. 

W Twoich opisach M widać jego niechęć do Twojej córki ... następnym razem kup nutellę tylko córce (swoim dzieciom) i wtedy kiedy młody M nie będzie jej miał.. na oczach M to zrób. To tez będzie Twój prezent dla niej smile
U mnie były podobne sytuacje : M wyliczał lub chował coś przed moim synem, żeby dla jego było.
Chore , biorąc pod uwagę że młody jest średnio raz na 2 tyg... tłumaczyłam mu że jego syn ma dom w którym na pewno dostaje też różne smakołyki. I nie może mojemu synowi wydzielać bo dla jego nie starczy !!
Ale nie trafiało do niego...
Wczoraj znowu było małe spięcie o TV ...  mecz ..a tu młody mój cos tam ogląda !
M się wkurzył... prawie nakrzyczał na mnie... "bo on nie może we własnym domu oglądać kiedy chce i co chce ".. a ja na to z niewinna mina Żmiji .."ależ kochanie  daj młodemu  pooglądać .. bo przecież on ogląda".. masz drugi tv w sypialni.
Ja takie teksty nie raz słyszę jak jest jego syn.. który w jednym czasie ogląda tv i gra na komp. lub tel..

Prawie eksplodował... haha ...
w nosie mam jego emocje .. moimi nikt się nie przejmował przez tyle lat .

4 682 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-01-29 15:12:49)

Odp: Być drugą i macochą

No to przyznam , że takich jazd nigdy nie miałam. Jeśli chodzi o słodycze (serki, soki, parówki, nutellę i inne) to co jest kupione, leży w lodowce czy w szafce ogólnodostępne i wszyscy mają do tego dostęp. ALE u mnie nie ma podjadania po kryjomu słodyczy. Śniadanie, obiad  i kolacja to rzecz święta - jak nie zjesz to nie dostaniesz parówki na przekąskę między posiłkami a już na pewno nie masz prawa tknąć słodyczy jeśli nie zjadłeś normalnego posiłku. Zasada obowiązuje przede wszystkim dzieci i kategorycznie tego przestrzegam. Owszem słodycze leżą w szafce, ale jak nie zjadłeś/-aś obiadu to nie masz prawa bez pytania sięgnąć po słodycze. Teraz moje dzieci są jeszcze małe (7 i 10 lat) i są jeszcze względnie posłuszni i jak mama mówi NIE tzn, że NIE i faktycznie tej zasady się trzymają. Jednak jeśli syn i córka dostaną np od dziadków po czekoladzie to oboje kitrają te czekolady w swoich pokojach i mają je na wyłączność. Chociaż uczę Ich , że powinni się dzielić lub w najgorszym razie wymieniać lub częstować nawzajem. Sposób na nauczenie dzieci by się dzieliły swoimi rzeczami: kupiłam sobie czekoladę, mówię dzieciom, że czekolada jest moja i tylko moja, bo to mój prezent. Po obiedzie biorę czekoladę, częstuję M ( a dzieci nie) i na ich oczach ostentacyjnie zjadamy kolejne kostki. Ślina cieknie im po brodzie, na pytanie czy Ich poczęstuję, odpowiedziałam pytaniem na pytanie: czy Wy częstujecie nas lub siebie nawzajem swoimi prezentowymi słodyczami?? Oczywiście przysięgli, że będą się już dzielić i częstować. Poczęstowałam Ich wtedy tą czekoladą i poskutkowało. Wystarczyła ta jedna nauczka. Teraz dzieci same przychodzą i swoimi słodyczami częstują również mnie, M i siebie nawzajem. Polecam sposób, u mnie zadziałał. Póki co nie mam problemu z podjadaniem. To co każde z nas ma na wyłączność to jest jego i inny domownik nie ma prawa sięgnąć po to bez pytania. Dotyczy to nie tylko słodyczy ale i zabawek czy telefonu i innych rzeczy.
Jeśli chcę skorzystać z telefonu syna to pytam czy mogę skorzystać z Jego aparatu. Jeśli On chciałby pograć na moim telefonie to przychodzi i pyta czy może go wziąć. Oczekuję od dzieci, że będą pukały wchodząc do pokoju kiedy drzwi są zamknięte, ale ja również pukam do pokoju córki (mimo że ma tylko 7 lat) kiedy jest w swoim pokoju i ma zamknięte drzwi, bo uważam, że najlepiej nauczę Ich dając dobry przykład. Więc Zazdrosna, sporo jeszcze musisz nauczyć tych swoich mężczyzn.

Opisałam sytuację między rodzeństwem, jednak w czasach kiedy przyjeżdżały do nas dzieci M, oczekiwałam, że One będą traktowane w ten sam sposób tzn. będą dzielić się swoimi zabawkami (jeśli chcą by moje dzieci dzieliły się swoimi). Będą częstowane jeśli same będą potrafiły się dzielić i najważniejsze co kosztowało morze łez - jeśli nie zjesz obiadu nie dostaniesz żadnych słodyczy. Ból był ogromny kiedy troje zjadło obiad normalnie, bez marudzenia a jedno nie zjadło zupy (bo NIE). Potem trójka dzieci delektowała się ciastem na deser, a jedno ryczało, bo nie dostało deseru. No cóż..... może i jestem zołza, ale moje dzieci dało się nauczyć żeby nie jęczały przy posiłkach, to znaczy, że inne też się da tego nauczyć. Wystarczy cierpliwość i konsekwencja.  Chwała wielka M , że popieral te metody wychowawcze i akurat w tej kwestii byliśmy jednomyślni. Jednak cały nasz trud i łzy dzieci szły na marne, kiedy jechaliśmy do rodziców M na niedzielny obiad i tam Jego dzieci marudziły do woli, wybrzydzały, pluły jedzeniem, bo na każdą naszą uwagę wtrącała się babcia z tekstem: "Są u babci i jak Im coś nie smakuje to nie muszą jeść. Aniołeczku może Ci naleśniczki zrobię".
I wtedy taki "Aniołeczek" patrząc mi w oczy ostentacyjnie odstawiał talerz i mówił: "babcia mówi, że nie muszę jeść"  ......  i pozamiatane.

4 683

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

No to przyznam , że takich jazd nigdy nie miałam. Jeśli chodzi o słodycze (serki, soki, parówki, nutellę i inne) to co jest kupione, leży w lodowce czy w szafce ogólnodostępne i wszyscy mają do tego dostęp. ALE u mnie nie ma podjadania po kryjomu słodyczy. Śniadanie, obiad  i kolacja to rzecz święta - jak nie zjesz to nie dostaniesz parówki na przekąskę między posiłkami a już na pewno nie masz prawa tknąć słodyczy jeśli nie zjadłeś normalnego posiłku. Zasada obowiązuje przede wszystkim dzieci i kategorycznie tego przestrzegam. Owszem słodycze leżą w szafce, ale jak nie zjadłeś/-aś obiadu to nie masz prawa bez pytania sięgnąć po słodycze. Teraz moje dzieci są jeszcze małe (7 i 10 lat) i są jeszcze względnie posłuszni i jak mama mówi NIE tzn, że NIE i faktycznie tej zasady się trzymają. Jednak jeśli syn i córka dostaną np od dziadków po czekoladzie to oboje kitrają te czekolady w swoich pokojach i mają je na wyłączność. Chociaż uczę Ich , że powinni się dzielić lub w najgorszym razie wymieniać lub częstować nawzajem. Sposób na nauczenie dzieci by się dzieliły swoimi rzeczami: kupiłam sobie czekoladę, mówię dzieciom, że czekolada jest moja i tylko moja, bo to mój prezent. Po obiedzie biorę czekoladę, częstuję M ( a dzieci nie) i na ich oczach ostentacyjnie zjadamy kolejne kostki. Ślina cieknie im po brodzie, na pytanie czy Ich poczęstuję, odpowiedziałam pytaniem na pytanie: czy Wy częstujecie nas lub siebie nawzajem swoimi prezentowymi słodyczami?? Oczywiście przysięgli, że będą się już dzielić i częstować. Poczęstowałam Ich wtedy tą czekoladą i poskutkowało. Wystarczyła ta jedna nauczka. Teraz dzieci same przychodzą i swoimi słodyczami częstują również mnie, M i siebie nawzajem. Polecam sposób, u mnie zadziałał. Póki co nie mam problemu z podjadaniem. To co każde z nas ma na wyłączność to jest jego i inny domownik nie ma prawa sięgnąć po to bez pytania. Dotyczy to nie tylko słodyczy ale i zabawek czy telefonu i innych rzeczy.
Jeśli chcę skorzystać z telefonu syna to pytam czy mogę skorzystać z Jego aparatu. Jeśli On chciałby pograć na moim telefonie to przychodzi i pyta czy może go wziąć. Oczekuję od dzieci, że będą pukały wchodząc do pokoju kiedy drzwi są zamknięte, ale ja również pukam do pokoju córki (mimo że ma tylko 7 lat) kiedy jest w swoim pokoju i ma zamknięte drzwi, bo uważam, że najlepiej nauczę Ich dając dobry przykład. Więc Zazdrosna, sporo jeszcze musisz nauczyć tych swoich mężczyzn.

Opisałam sytuację między rodzeństwem, jednak w czasach kiedy przyjeżdżały do nas dzieci M, oczekiwałam, że One będą traktowane w ten sam sposób tzn. będą dzielić się swoimi zabawkami (jeśli chcą by moje dzieci dzieliły się swoimi). Będą częstowane jeśli same będą potrafiły się dzielić i najważniejsze co kosztowało morze łez - jeśli nie zjesz obiadu nie dostaniesz żadnych słodyczy. Ból był ogromny kiedy troje zjadło obiad normalnie, bez marudzenia a jedno nie zjadło zupy (bo NIE). Potem trójka dzieci delektowała się ciastem na deser, a jedno ryczało, bo nie dostało deseru. No cóż..... może i jestem zołza, ale moje dzieci dało się nauczyć żeby nie jęczały przy posiłkach, to znaczy, że inne też się da tego nauczyć. Wystarczy cierpliwość i konsekwencja.  Chwała wielka M , że popieral te metody wychowawcze i akurat w tej kwestii byliśmy jednomyślni. Jednak cały nasz trud i łzy dzieci szły na marne, kiedy jechaliśmy do rodziców M na niedzielny obiad i tam Jego dzieci marudziły do woli, wybrzydzały, pluły jedzeniem, bo na każdą naszą uwagę wtrącała się babcia z tekstem: "Są u babci i jak Im coś nie smakuje to nie muszą jeść. Aniołeczku może Ci naleśniczki zrobię".
I wtedy taki "Aniołeczek" patrząc mi w oczy ostentacyjnie odstawiał talerz i mówił: "babcia mówi, że nie muszę jeść"  ......  i pozamiatane.

Heh, babcia była raz na jakiś czas...
u mnie takie sytuacje M sam sobie nakręca.
Jego syn prawie niczego nie lubi (jak to większość dzieci w tym wieku)..ale tez nie wie jak smakuje smile
Ot po prostu - lepiej naleśniki z cukrem ! 3 razy dziennie , nutella - koniecznie ze słoika , i cukierki .. batony.. żelki...Nawet problemy z zębami dość poważne nie są przeszkodą ani dla ojca (M ) ani tym bardziej dla jego syna  ..
Przestałam zwracać na to uwagę bo mój syn jest duży... złość mnie tylko bierze gdy M próbuje ustawiać w tym temacie mojego syna gdy ten nie je np. zupy (nie lubi ogólnie zup ) a tylko drugie ..z dokładką ...jego syn czasami w ogóle nie je obiadu bo ON TEGO NIE LUBI .:).
I żeby było jasne - ja przymuszam syna do jedzenia zup - sama bardzo lubię smile i wiem że są zdrowe :)ale w końcu ma już 17 lat... siłą go nie nakarmię smile dodatkowo tracę argumenty gdy młody M nie musi .

Zazdrosna , a Twój M ma podobne zachowania ? Bo ja widzę podobieństwo pomiędzy moim M a jego "wychowaniem " syna .. kiedyś bywało tak że M potrafił zjeść cały obiad - łącznie z moją porcją , który przygotowałam... i ja po powrocie z pracy miałam jedynie naczynia do posprzątania.. kilka razy zrobiłam wykład... to samo się tyczy uzupełniania lodówki ... wyjadał do dna...nawet nie informując że się cos kończy... a jak nie uzupełniłam lodówki to jechał na zakupy i kupował tylko sobie do pracy.... teraz  to się trochę zmieniło .. mogę powiedzieć że niektóre sytuacje zrozumiał dopiero jak odczuł sam na swojej skórze smile

4 684 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-01-29 15:54:43)

Odp: Być drugą i macochą

Może powinnam dodać, że nikt mojej córki nie poinformował, że Nutella jest wyłącznie chłopaka. Jednak wybaczcie, ale nie chciałabym mieszkać w domu w którym dzielimy lodówkę na moje i twoje. Nie dotyczy to czekolady czy innych słodyczy, bo to przechowują w swoich pokojach, ale np. jak dostanę drzem własnoręcznie robiony od mojej mamusi to mam sobie go trzymać wyłącznie dla siebie pod poduszką? Jak moja mama zrobi pierogi specjalnie dla moich dzieci to mam się z nikim nie podzielić? Wy róbcie sobie własne jak macie ochotę? Jak babcia młodego da dla niego kawałek ciasta, to ma się z nikim nie podzielić? To przecież paranoja i egoizm. Wszystko jest fajnie jak jest rodzeństwo, które się wzajemnie kocha i umie dzielić. U nas synowie M też dzielą się między sobą, ale wyłącznie między sobą. Nasze wszystkie dzieci nie dostają prezentów po równo, zwłaszcza synowie M otrzymują całe mnóstwo podarunków wyłącznie dla nich od ich matki, ciotek, dziadków, bo rodzina M nie uznaje moich dzieci. I naprawdę nie jest fajnie patrzeć jak jedno się objada tonami batonów, a drugiemu ślinka cieknie. Dobrze jak podzieli się jednym kawałeczkiem i może bezkarnie się afiszować.
Tak, Chceuciekacstad kupię i to prawdziwe masło z orzeszków takie jak lubię, nie na jakimś syropie glukozowym i powiem M i jego młodemu, żeby częstowali się do woli, mi od tego nie ubędzie, a ja nie chcę być jak oni.
M nie jest sknerą, może wracać z pracy o 21, a i tak zapyta się czy coś nie trzeba kupić do domu, on po prostu jest cięty na moją córkę, to boli. M potrafi kupić ciasto i podzielić dla wszystkich poza nią, bo wg. niego ona na to nie zasługuje. Ja w tedy odstępuję córce mój kawałek. Musze się powstrzymywać, by nie odbijać piłeczki, bo do niczego dobrego to nie prowadzi.

4 685

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Heh, babcia była raz na jakiś czas...
u mnie takie sytuacje M sam sobie nakręca.
Jego syn prawie niczego nie lubi (jak to większość dzieci w tym wieku)..ale tez nie wie jak smakuje smile
Ot po prostu - lepiej naleśniki z cukrem ! 3 razy dziennie , nutella - koniecznie ze słoika , i cukierki .. batony.. żelki...Nawet problemy z zębami dość poważne nie są przeszkodą ani dla ojca (M ) ani tym bardziej dla jego syna  ..
..................
.. kiedyś bywało tak że M potrafił zjeść cały obiad - łącznie z moją porcją , który przygotowałam... i ja po powrocie z pracy miałam jedynie naczynia do posprzątania.. kilka razy zrobiłam wykład... to samo się tyczy uzupełniania lodówki ... wyjadał do dna...nawet nie informując że się cos kończy... a jak nie uzupełniłam lodówki to jechał na zakupy i kupował tylko sobie do pracy.... teraz  to się trochę zmieniło .. mogę powiedzieć że niektóre sytuacje zrozumiał dopiero jak odczuł sam na swojej skórze smile

No to współczuję postawy facetów. Przynajmniej w tych kwestiach z M mam łatwiej. Na ogól dba o zakupy tak samo jak ja. Ustaliliśmy tylko, że będziemy się informować o tym, czy i jakie zakupy robimy, bo zdarzało nam się dublować i oboje wracaliśmy po pracy z siatą tych samych zakupów. Bo oboje widzieliśmy, że olej się kończy, cukier trzeba dokupić albo kupowaliśmy oboje ziemniaki na obiad. Oboje pracujemy (co zdaje się M docenia, mając wcześniej w domu nie pracującą wiecznie żonę) i jak najbardziej poczuwa się do dzielenia również innych domowych obowiązków. Ale przyznam, że nie wiem czy jest to kwestia do nauczenia, wychowania, czy niektóre typy tak po prostu mają.

4 686 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-01-29 16:00:44)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Tak, Chceuciekacstad kupię i to prawdziwe masło z orzeszków takie jak lubię, nie na jakimś syropie glukozowym i powiem M i jego młodemu, żeby częstowali się do woli, mi od tego nie ubędzie, a ja nie chcę być jak oni.
M nie jest sknerą, może wracać z pracy o 21, a i tak zapyta się czy coś nie trzeba kupić do domu, on po prostu jest cięty na moją córkę, to boli. Musze się powstrzymywać, by nie odbijać piłeczki, bo do niczego dobrego to nie prowadzi.

I słusznie. Nie odbijaj piłeczki i nie daj się sprowadzić do poziomu egoistów. Ale częstując Młodego nie zapomnij zrobić tego w obecności M i dodać do tego stosownego, wychowawczego komentarza.

zazdrosna13 napisał/a:

Wszystko jest fajnie jak jest rodzeństwo, które się wzajemnie kocha i umie dzielić.

No nie Zazdrosna. Między rodzeństwem tez nie jest tak bosko. Moje nie urodziły się z taką cudowną cechą. Dużo pracy kosztowało i kosztuje mnie to, żeby uczyć Ich, że powinni się dzielić. Potrafią drzeć koty o wszystko , nawet o głupi ołówek. Rolą naszą-rodziców jest Im tłumaczyć, że powinni i dlaczego powinni się dzielić. I pamiętaj, że dzieci biorą przykład z nas. Jeśli Twój M będzie podsycał atmosferę i mówił chłopakowi (schowaj to sobie, to jest tylko Twoje) to jak chłopak ma sobie wziąć do serca Twoje słowa (powinniśmy sie dzielić)? Wiadomo, że po pierwsze wybierze to co dla Niego wygodniejsze a po drugie zawsze weźmie sobie do serca zdanie ojca i matki a nie Twoje.

4 687 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-01-29 15:58:32)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Tak, Chceuciekacstad kupię i to prawdziwe masło z orzeszków takie jak lubię, nie na jakimś syropie glukozowym i powiem M i jego młodemu, żeby częstowali się do woli, mi od tego nie ubędzie, a ja nie chcę być jak oni.
M nie jest sknerą, może wracać z pracy o 21, a i tak zapyta się czy coś nie trzeba kupić do domu, on po prostu jest cięty na moją córkę, to boli. M potrafi kupić ciasto i podzielić dla wszystkich poza nią, bo wg. niego ona na to nie zasługuje. Ja w tedy odstępuję córce mój kawałek. Musze się powstrzymywać, by nie odbijać piłeczki, bo do niczego dobrego to nie prowadzi.

I słusznie. Nie odbijaj piłeczki i nie daj się sprowadzić do poziomu egoistów. Ale częstując Młodego nie zapomnij zrobić tego w obecności M i dodać do tego stosownego, wychowawczego komentarza.

Ok, dzięki smile

4 688 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-01-29 16:49:27)

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Wczoraj znowu było małe spięcie o TV ...  mecz ..a tu młody mój cos tam ogląda !
M się wkurzył... prawie nakrzyczał na mnie... "bo on nie może we własnym domu oglądać kiedy chce i co chce ".. a ja na to z niewinna mina Żmiji .."ależ kochanie  daj młodemu  pooglądać .. bo przecież on ogląda".. masz drugi tv w sypialni.
Ja takie teksty nie raz słyszę jak jest jego syn.. który w jednym czasie ogląda tv i gra na komp. lub tel..

Prawie eksplodował... haha ...
w nosie mam jego emocje .. moimi nikt się nie przejmował przez tyle lat .

Ok, ale czegoś nie rozumiem. Zamiast drzeć się na ciebie może podejść do twojego syna i jego dziewczyny i po prostu się odezwać, że chciałby mecz pooglądać, tak robią dorośli, może pooglądają go razem. Rozumiem ciebie znakomicie, ale jakoś nie spychałabym tak faceta, że nie ma prawa odezwać się w swoim domu. Może zamiast kupować odbiornik do sypialni, kupisz synowi do jego pokoju?

Kjim, nie miałam zamiaru pomniejszyć twojej roli rodzica. Patrzę pod kątem moich starszych latorośli. Gdy byli młodsi też darli koty i to bardzo. Teraz rzadziej się widują i może z tego względu mają do siebie inny stosunek, nie raz aż miło popatrzeć jak trzymają się razem. Masz rację, wychowanie wychowaniem, ale nikt o zdrowym rozsądku rodzeństwa nie faworyzuje tak znacznie, bo kocha się jednakowo. W naszym przypadku niestety tak nie jest i nie można tego porównywać. M powiedziałam, że nie mam ochoty mieszkać z takim egoistą jak go uczy. Jeszcze jest mały i infantylny, ale widząc, co z niego za ziółko, strach mnie ogarnia o naszą/moją przyszłość.

4 689

Odp: Być drugą i macochą

Może i jak egoista, ale nie można kogoś zmuszać żeby się czymś podzielił.

4 690

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:

Może i jak egoista, ale nie można kogoś zmuszać żeby się czymś podzielił.

Lily89 a kto tu mówi o ZMUSZANIU. My tu piszemy o WYCHOWANIU!!!!! Nie zauważasz różnicy?

4 691

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

Wczoraj znowu było małe spięcie o TV ...  mecz ..a tu młody mój cos tam ogląda !
M się wkurzył... prawie nakrzyczał na mnie... "bo on nie może we własnym domu oglądać kiedy chce i co chce ".. a ja na to z niewinna mina Żmiji .."ależ kochanie  daj młodemu  pooglądać .. bo przecież on ogląda".. masz drugi tv w sypialni.
Ja takie teksty nie raz słyszę jak jest jego syn.. który w jednym czasie ogląda tv i gra na komp. lub tel..

Prawie eksplodował... haha ...
w nosie mam jego emocje .. moimi nikt się nie przejmował przez tyle lat .

Ok, ale czegoś nie rozumiem. Zamiast drzeć się na ciebie może podejść do twojego syna i jego dziewczyny i po prostu się odezwać, że chciałby mecz pooglądać, tak robią dorośli, może pooglądają go razem. Rozumiem ciebie znakomicie, ale jakoś nie spychałabym tak faceta, że nie ma prawa odezwać się w swoim domu. Może zamiast kupować odbiornik do sypialni, kupisz synowi do jego pokoju?

.

To samo mu mówiłam, żeby najnormalniej w świecie powiedział że jest mecz i chciałby obejrzeć , nawet z nimi... ale M woli po użalać się nad swoim losem.. mam wrażenie że mój syn go denerwuje samą swoją obecnością ... nie wiem, może to rodzaj zazdrości że jego syn nie mieszka z nim.... co do tego spychania i braku prawa odezwać się w domu - to chyba nie zbyt jasno napisałam.
Jest tak że telewizory mamy w sypialni i salonie - oczywiście to pomysł M ..on ciągle coś ogląda ... jak chciałam kupić synowi (za czasów wspólnych finansów ) to on był na nie .. bo on w sypialni ma stary....  z drugiej strony ja sobie myślę że jak synowi kupie tv do pokoju to on w ogóle już z niego nie będzie wychodził.
Nawet w pełnych rodzinach są spory o tv ... mnie złości w M fakt, iż jak jest jego syn to nikt nie może oglądać tv... bo młody non stop (jak jest w domu )ogląda bajki...w tym samym czasie gra na tel, padzie... i to ja chciałam kiedyś przełączyć na coś innego ..ale młody podniósł wrzask... a M prawie na mnie napadł" daj mu pooglądać "!
Tak więc - na moje odczucie to ja i mój syn mamy najmniej do powiedzenia w domu... bo według M mój syn powinien prosić się mnie i jego czy może dziewczynę zaprosić do domu..a jego syn zaprasza kolegę na noc nie pytając się nikogo.....więc....
Tłumaczę M..ale mało do niego dociera w tej kwestii.. może szansa na odczucie na własnej skórze otworzy mu oczy.

4 692

Odp: Być drugą i macochą

Sorry najpierw mówcie, że to nie wasze dzieci i nie chcecie się wtrącać w wychowanie. Ok. A teraz macie jakieś pretensje...
Zresztą dla mnie to tak dziwaczna sytuacja, że nie ogrniam.

4 693 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-01-30 11:42:01)

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:

Sorry najpierw mówcie, że to nie wasze dzieci i nie chcecie się wtrącać w wychowanie. Ok. A teraz macie jakieś pretensje...
Zresztą dla mnie to tak dziwaczna sytuacja, że nie ogrniam.

No sytuacja jest jak najbardziej dziwaczna, tym bardziej dla kogoś kto nie musi żyć na co dzień z pasierbami pod jednym dachem i jeśli nie ma w domu żadnych dzieci, które chowają przed sobą słodycze, ołówki, temperówki. Albo jeśli jakiś pyskaty wyrostek nagminnie okupuje TWOJE miejsce na kanapie, przed TWOIM telewizorem a jak próbujesz wymagać od takiego gościa conajmniej szacunku, to Ci jeszcze pójdzie i d..ę obrobi jaka to TY zła jesteś, wredna i czepialska.
Lily89 masz prawo tego nie ogarniać. Nie zrozumie tych sytuacji nikt, kto tego osobiście nie doświadczył.

4 694 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2015-01-30 12:55:45)

Odp: Być drugą i macochą

Dziewczyny, ja mam takie pytanie z innej beczki zupełnie ....
Sąsiad miał kochankę , rozwiódł się z żoną , która wyprowadziła się z domu (tak się dogadali ) .
Nie mieli dzieci, on rozliczył się z ex (jej opinia) w bardzo korzystny dla niej sposób .
Obecnie ten sąsiad mieszka z tą kobietą.
Ex zaprzyjaźniła się nagle z sąsiadami, przyjeżdża , dzwoni .. i przy okazji wyciąga informacje o byłym i jego kobiecie .
Sama tez opowiada szczegóły z ich związku , że podobno ten jej mąż próbuje do niej wrócić , że mieli kilka intymnych sytuacji już po rozwodzie pomimo jego obecnego związku .
I tu jest pytanie - mamy imprezę osiedlową , taką integracyjną na której ma być sąsiad z kobieta , i tu news - jego była zona tez przyjeżdża na czyjeś ( innego sąsiada ) zaproszenie....
Obecna partnerka tego gościa ma pewne obawy ... ze może być niemiło.. tym bardziej że podobno koleżanka ex jej faceta otwarcie ją krytykuje i obraża ( kontakt zawodowy ) za te wydarzenia w ich życiu... a ex sama upatruje winę za rozwód nie w ex ale w tej kobiecie ....
Czy to nie dziwne - żeby obcy ludzie (koleżanka ) wpierdzielała się w czyjeś życie, ja rozumiem solidarność , współczucie .. ale to chyba przekroczenie granic... wolność słowa -ok .. ale do granicy deptania po kimś...
Jaka jest wasza opinia na ten temat ?

4 695

Odp: Być drugą i macochą

ja uważam że jak związek się kończy to nie plotkuje z innymi było i nie jest morda na kłódkę. A być na jednej imrezie. Jeśli to świeża sprawa może być tudno. Ale jak mają trochę klasy to powinnini się przywitać ze sobą i tyle.

4 696

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:

ja uważam że jak związek się kończy to nie plotkuje z innymi było i nie jest morda na kłódkę. A być na jednej imrezie. Jeśli to świeża sprawa może być tudno. Ale jak mają trochę klasy to powinnini się przywitać ze sobą i tyle.

Zgadzam się z Tobą, ale chyba ta ex sąsiada taka trochę zdesperowana ... opowiada wiele szczegółów o byłym mężu w negatywnym świetle , ale  z drugiej strony mam wrażenie że "chełpi " się tym ze podobno on wykonał jakieś próby  w jej kierunku...jak dla mnie sama sobie ubliża .. mówi bardzo źle o facecie z którym na jego tylko skinie lezie do łóżka.... Nie wiem kto tu bardzie niepoważny .. on (o ile te newsy są prawdziwe ) czy jednak ona..

4 697

Odp: Być drugą i macochą

Poczytałam sobie Was dziewczyny... przy okazji  kilka retrospekcji zaliczyłam wink i kolejny raz głośno podziękowałam opatrzności, że eks mnie od siebie uwolnił i... przy okazji również od tych przedziwnych klimatów związanych z dziećmi. Jak dobrze, że to już za mną...
Przez kilka lat mieszkałam  pod jednym dachem z synem byłego męża, ponieważ matka chłopaka popadła w alkoholizm i ze swoich rodzicielskich obowiązków nie była w stanie należycie się wywiązywać. Generalnie zgrzeszyłabym gdybym bardzo narzekała na pasierba. Dzieciak jak każdy inny. Czasami fajny, czasami najchętniej łeb człowiek by mu urwał, czyli generalnie standard  wink  Niemniej jednak, nigdy więcej nie zamieszkałabym już z dzieckiem partnera...

4 698

Odp: Być drugą i macochą
Volver napisał/a:

Poczytałam sobie Was dziewczyny... przy okazji  kilka retrospekcji zaliczyłam wink i kolejny raz głośno podziękowałam opatrzności, że eks mnie od siebie uwolnił i... przy okazji również od tych przedziwnych klimatów związanych z dziećmi. Jak dobrze, że to już za mną...
Przez kilka lat mieszkałam  pod jednym dachem z synem byłego męża, ponieważ matka chłopaka popadła w alkoholizm i ze swoich rodzicielskich obowiązków nie była w stanie należycie się wywiązywać. Generalnie zgrzeszyłabym gdybym bardzo narzekała na pasierba. Dzieciak jak każdy inny. Czasami fajny, czasami najchętniej łeb człowiek by mu urwał, czyli generalnie standard  wink  Niemniej jednak, nigdy więcej nie zamieszkałabym już z dzieckiem partnera...

Hej Volver , zazdroszczę smile
Ja pomimo polepszenia relacji i ogólnie sytuacji w związku z M , gdybym miała ponownie dokonywać wyboru - to nigdy nie zdecydowałabym się na związek z facetem z dzieckiem... zwłaszcza jak byśmy mieli mieszkać razem , w sensie z obcym dla mnie dzieckiem.

Jak tam u Was koleżanki ? Zazdrosna jak klimaty po feriach ??

4 699 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-02-02 13:47:17)

Odp: Być drugą i macochą

Chceuciekacstad, ja też twierdzę podobnie smile Czasem jednak pewnych rzeczy dowiadujesz się w trakcie związku, do tego dochodzą nieplanowane sytuacje jak u nas, ale masz rację w potencjalnej przyszłości mam zamiar facetów z bagażem omijać szerokim łukiem smile
U nas fantastycznie po weekendzie we dwoje w górach smile Jak to zawsze bywa im mniej towarzystwa dzieci i tym samym brak powodu do sprzeczek i nieporozumień, nieprzyjemności, wyłącznie miło spędzone chwile smile
Za tydzień planujemy zrobić sobie wypad z dzieciakami na narty. Z jednej strony cieszę się, że będę mogła spędzić trochę czasu z synem i zrobić mu przyjemność, a z drugiej ...ech...same wiecie... Na razie nie dam sobie zepsuć humoru.

4 700

Odp: Być drugą i macochą

Aktulnie przerabimy fazę na kolczyk w nosie... big_smile

4 701

Odp: Być drugą i macochą

Dziewczyny, potrzebuję pomysłu w jaki sposób SPRAWDZIĆ I UDOWODNIĆ potem w Sądzie, że Pani Exowa (wbrew temu jak zeznawała) mieszka z jakimś facetem. Jest to o tyle istotne, że twierdzi, ze ponosi ogromne koszty związane z wynajmem mieszkania i opłatami z nim związanymi i że wszystko jest na jej barkach, a prawda jest taka, że mieszka z facetem (a w takiej sytuacji nie wyobrażam sobie, żeby taki jegomość nie dokładał się do rachunków i czynszu). Macie jakieś pomysły w jaki wiarygodny sposób przedstawić to w Sądzie?

4 702 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-02-03 10:46:10)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Dziewczyny, potrzebuję pomysłu w jaki sposób SPRAWDZIĆ I UDOWODNIĆ potem w Sądzie, że Pani Exowa (wbrew temu jak zeznawała) mieszka z jakimś facetem. Jest to o tyle istotne, że twierdzi, ze ponosi ogromne koszty związane z wynajmem mieszkania i opłatami z nim związanymi i że wszystko jest na jej barkach, a prawda jest taka, że mieszka z facetem (a w takiej sytuacji nie wyobrażam sobie, żeby taki jegomość nie dokładał się do rachunków i czynszu). Macie jakieś pomysły w jaki wiarygodny sposób przedstawić to w Sądzie?

Wydaje mi się, że masz szansę jeśli są w zalegalizowanym związku albo posiadają wspólne dziecko. Jeśli nie to nawet jak weźmiesz jej sąsiada na świadka to ex może się wykpić i powiedzieć, że już nie są razem, albo że ona pokrywa sama rachunki, bo on przychodzi tylko czasem na noc, czy coś podobnego.

4 703 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-02-03 10:57:16)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Wydaje mi się, że masz szansę jeśli są w zalegalizowanym związku albo posiadają wspólne dziecko. Jeśli nie to nawet jak weźmiesz jej sąsiada na świadka to ex może się wykpić i powiedzieć, że już nie są razem, albo że ona pokrywa sama rachunki, bo on przychodzi tylko czasem na noc, czy coś podobnego.

W zalegalizowanym nie są i NA PEWNO nie będą. Przypominam , że EX to cwaniara i doskonale wie, że wchodząc w związek małżeński ucierpiałby na tym jej budżet. Zainteresowałby się tym na pewno OPS, z którego ciągnie ile się da, a w tej sytuacji również MY.

Może jednak jest jakiś sposób. Pobawić się w detektywa? Porobić zdjęcia? Czy to ma jakiś sens?

zazdrosna13 napisał/a:

ex może się wykpić i powiedzieć, że już nie są razem, albo że ona pokrywa sama rachunki, bo on przychodzi tylko czasem na noc

Zawsze może tak powiedzieć, ale w Sądzie będzie Jej słowo przeciwko słowu M. Jeden do jednego. Do tego jakieś zdjęcia, zeznania świadków? Skoro Ona twierdzi w Sądzie, że wydaje dziennie na jedzenie dla jednego dziecka 80 zł (bez potwierdzenia w paragonach czy fakturach) i Sąd bierze to za pewnik, to czemu nie miałby wziąć pod uwagę zeznań M, kiedy by próbował udowodnić jej i Sędziemu że kłamie odnośnie bycia SAMOTNĄ?

4 704 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-02-03 11:09:46)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Wydaje mi się, że masz szansę jeśli są w zalegalizowanym związku albo posiadają wspólne dziecko. Jeśli nie to nawet jak weźmiesz jej sąsiada na świadka to ex może się wykpić i powiedzieć, że już nie są razem, albo że ona pokrywa sama rachunki, bo on przychodzi tylko czasem na noc, czy coś podobnego.

W zalegalizowanym nie są i NA PEWNO nie będą. Przypominam , że EX to cwaniara i doskonale wie, że wchodząc w związek małżeński ucierpiałby na tym jej budżet. Zainteresowałby się tym na pewno OPS, z którego ciągnie ile się da, a w tej sytuacji również MY.

Jeśli masz na myśli opiekę społeczną, to może porozmawiać z pracownikiem środowiskowym o nadużyciach jakich się dopuszcza. Może oni po wywiadzie jako, że z urzędu dowiedzą się więcej, a to i wam się przyda. Na takie rzeczy ludzie są wyczuleni, bo w końcu to pieniądze uczciwie tyrających polaków. Nie znam kryteriów przyznawania zasiłków, ale mogła nie przedstawić nowego wyroku z podwyższonymi alimentami, bo to jak dla mnie duży dochód na dzieci. Opieka też powinna kłaść nacisk, by dzieci oddać do przedszkola czy szkoły i wysłać mamuśkę do pracy na kasie w markecie, bo takich ofert nie akurat brakuje.

4 705

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Jeśli masz na myśli opiekę społeczną, to może porozmawiać z pracownikiem środowiskowym o nadużyciach jakich się dopuszcza. Może oni po wywiadzie jako, że z urzędu dowiedzą się więcej, a to i wam się przyda. Na takie rzeczy ludzie są wyczuleni, bo w końcu to pieniądze uczciwie tyrających polaków.

Zazdrosna wydaje mi się, że napuszczając na Nią OPS sami strzelilibyśmy sobie w kolano. Bo jeśli OPS zabierze Jej zasiłki i zapomogi, których w tej chwili udziela, poszkodowana mamusia popłacze się w Sądzie, zrobi scenę i poda to jako argument w Sądzie, że Jej na życie nie starcza i naszą apelację szlag trafi .
Z drugiej zaś strony, jeśli OPS zabrałby Jej te zasiłki, to mógłby być to argument dla nas , że jednak Jej sytuacja materialna jest na tyle dobra , że zasiłki Jej się nie należą. Już sama nie wiem co lepsze w tej sytuacji :-(((

4 706 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-02-03 11:17:00)

Odp: Być drugą i macochą

Zadzwoń do pracownika socjalnego i wypytaj o kryteria, bo jak dla mnie przy takich alimentach jej się nie należą zasiłki. Może wykorzystać tę informację bezpośrednio w negocjacjach z ex. Dzieci są już duże i jeśli nie chorują przewlekle to spokojnie mogą zostać pod opieką szkoły czy przedszkola.

4 707

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Opieka też powinna kłaść nacisk, by dzieci oddać do przedszkola czy szkoły i wysłać mamuśkę do pracy na kasie w markecie, bo takich ofert nie akurat brakuje.

Dzieci do tej pory chodził do przedszkola, aktualnie są już w wieku szkolnym. Nie było i nie ma przeciwwskazań żeby mamuśka chodził do roboty. I Ona oczywiście podejmuje zatrudnienia. Tylko co z tego, jak pracownikiem miesiąca jeszcze nigdy nie miała szansy zostać. Wiecznie ją zwalniają również dyscyplinarnie, bo ma taki zapał do pracy, że ho ho. Widzisz Zazdrosna jak się całe życie nie musiało pracować, bo M tyrał na dwóch etatach i utrzymywał dom i Jaśnie Panią, tak teraz trudno zmienić przyzwyczajenia i w końcu wziąć się za normalną robotę. Takie nieróbstwo ma się już we krwi. Żadnej pracy nie jest w stanie utrzymać na dłużej i wiecznie płacze jak jest Jej żle.

4 708 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-02-03 11:43:28)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Widzisz Zazdrosna jak się całe życie nie musiało pracować, bo M tyrał na dwóch etatach i utrzymywał dom i Jaśnie Panią, tak teraz trudno zmienić przyzwyczajenia i w końcu wziąć się za normalną robotę. Takie nieróbstwo ma się już we krwi. Żadnej pracy nie jest w stanie utrzymać na dłużej i wiecznie płacze jak jest Jej żle.

Jakbyś pisała o ex mojego M, nie musisz mi tego tłumaczyć. Kiedyś M dostał smsa od kogoś życzliwego, że jego ex bierze zasiłek rodzinny na chłopaków, a jeden był już z nami. Ta jednak na nasze szczęście wzięła ślub, choć i tak jej mąż w sądzie przedstawił minimalne zarobki, a pracuje jako kierowca tira!

4 709

Odp: Być drugą i macochą

Bo takich "płaczących" wszędzie dookoła znajdziesz...
Zainspirowana Twoim postem wyżej , zaczęłam czytać Ustawę o pomocy społecznej. Wynika z Niej , ze przy ustalaniu "dochodu na osobę w rodzinie (dochód rodziny podzielony przez liczbę osób w rodzinie) bierze się pod uwagę wszystkich członków rodziny a za rodzinę uważa się: "rodzina - osoby spokrewnione lub niespokrewnione pozostające w faktycznym związku, wspólnie zamieszkujące i gospodarujące". Wychodzi na to, że dochody zamieszkującego z Nią faceta również powinny być wzięte pod uwagę. Z tego co wiemy (co przedstawiła w Sądzie), to w OPS wykazała tylko i wyłącznie swój dochód.
Czyli już wiem , że zasiłki pobiera nie słusznie, jednak nadal nie wiem czy to śmierdzące g..no ruszać, bo nie wiem jakie konsekwencje miałoby to dla nas.
Gdyby udało się to przedstawić w Sądzie, że po pierwsze kłamała żeby uzyskać zasiłki z OPS, to kłamie tez w Sądzie żeby uzyskać wyższe alimenty. Ale z drugiej strony jeśli OPS zabierze Jej te zasiłki, to Ona będzie chciała wyższych alimentów żeby Jej budżet domowy na tym nie ucierpiał i kółko się zamknie.

4 710

Odp: Być drugą i macochą

A w Sądzie przedstawiła zaświadczenia z MOPSu? Nie powiem Ci, co masz zrobić, ale ja zgłosiła bym sprawę. Wykorzystała bym to, że kłamała w Sądzie. Jestem pewna, że jej maślane oczka, by już nie podziałały w przyszłości. W końcu chyba macie już maksymalne alimenty, a jej opinia zostałaby nadszarpnięta.

4 711

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

A w Sądzie przedstawiła zaświadczenia z MOPSu?

W Sądzie przedstawiła zaświadczenie z Urzędu Skarbowego o wysokości osiągniętego dochodu w roku poprzednim a na zaświadczeniu widniała klauzula , że "wystawiono na potrzeby przedstawienia w OPS, w celu ustalenia dochodu na jednego członka w rodzinie".
I wg tego dochodu, faktycznie spełniała to "minimum socjalne" ale jednak gdyby pod uwagę były wzięte dochody mieszkającego z Nią pracującego faceta, to minimum socjalne byłby z pewnością przekroczone.
I tak wracamy do mojego pytania: jak udowodnić, że  Pani EX mieszka z facetem i że ten facet jest Jej facetem, a nie , dajmy na to , zwykłym współlokatorem????

4 712

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

A w Sądzie przedstawiła zaświadczenia z MOPSu?

W Sądzie przedstawiła zaświadczenie z Urzędu Skarbowego o wysokości osiągniętego dochodu w roku poprzednim a na zaświadczeniu widniała klauzula , że "wystawiono na potrzeby przedstawienia w OPS, w celu ustalenia dochodu na jednego członka w rodzinie".
I wg tego dochodu, faktycznie spełniała to "minimum socjalne" ale jednak gdyby pod uwagę były wzięte dochody mieszkającego z Nią pracującego faceta, to minimum socjalne byłby z pewnością przekroczone.
I tak wracamy do mojego pytania: jak udowodnić, że  Pani EX mieszka z facetem i że ten facet jest Jej facetem, a nie , dajmy na to , zwykłym współlokatorem????

Przecież zasiłki z pomocy społecznej nie są objęte podatkiem, a wliczają się do dochodu? Może tego jej faceta powołać na świadka? Znaleźć dowody, że pracuje zawodowo, świadków. Najlepiej to odszukać jego byłą smile

4 713

Odp: Być drugą i macochą

Zazdrosna - zaświadczenie o wysokości osiągniętego dochodu trzeba dostarczyć do OPS jeśli chce się ubiegać o jakiekolwiek zasiłki. Exowa takie zaświadczenie z US musiała przedstawić  w OPS, jednocześnie załączyła to samo zaświadczenie do pozwu o alimenty.
Co do dotarcia do Byłej owego Pana - dobry pomysł.:-)))) Ona na pewno dużo wie. Ale niestety nie mamy aż tak dobrych informacji :-)))

4 714

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Może tego jej faceta powołać na świadka?

I co? I myślisz , że gość zeznałby, że sobie z Nią mieszka, śpi, gospodaruje??? Musiałby być idiotą. Przecież wyższe alimenty od M, to większy miesięczny dochód również dla niego.

4 715

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Może tego jej faceta powołać na świadka?

I co? I myślisz , że gość zeznałby, że sobie z Nią mieszka, śpi, gospodaruje??? Musiałby być idiotą. Przecież wyższe alimenty od M, to większy miesięczny dochód również dla niego.

Z pewnością spadłaby jej/ jego wiarygodność, nawet gdyby kłamał, bo prawda zawsze wychodzi na wierzch. Kjim nie ma to jak wspólny wróg, użyj swojego kobiecego czaru. Podpytaj, świat jest mały. Nawet pojechałabym za nim do jego pracy. Możesz coś znaleźć na portalach społecznościowych. Jeszcze odkryjesz żyłkę detektywa, albo olej to wszystko i przestań się zadręczać.

4 716

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Jeszcze odkryjesz żyłkę detektywa, albo olej to wszystko i przestań się zadręczać.

Nie zadręczam się tym. Jakoś spadło już ze mnie to ciśnienie, chociaż nie powiem, że w dniu ogłoszenia wyroku o podniesienie alimentów, ciśnienie było bardzo wysokie. A powiem Ci , że to już nie o samą wysokość alimentów chodzi, tylko o sam fakt, że można tak sobie pójść do Sądu, naopowiadać bajeczek, nakłamać, zrobić duże załzawione oczy i.... ma się wyrok korzystny dla siebie. Teraz to  już chyba nie chodzi o samo zmniejszenie zasądzonych alimentów, ale o udowodnienie Pani szanownej Byłej, że nie może sobie tak bezkarnie kłamać. Bo jeśli teraz jej to przejdzie tak gładko i bez konsekwencji, to za rok możemy się spodziewać kolejnego wniosku o zwiększenie alimentów, bo skoro raz się udało to czemu nie spróbować jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze .......

4 717

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

A w Sądzie przedstawiła zaświadczenia z MOPSu?

W Sądzie przedstawiła zaświadczenie z Urzędu Skarbowego o wysokości osiągniętego dochodu w roku poprzednim a na zaświadczeniu widniała klauzula , że "wystawiono na potrzeby przedstawienia w OPS, w celu ustalenia dochodu na jednego członka w rodzinie".
I wg tego dochodu, faktycznie spełniała to "minimum socjalne" ale jednak gdyby pod uwagę były wzięte dochody mieszkającego z Nią pracującego faceta, to minimum socjalne byłby z pewnością przekroczone.
I tak wracamy do mojego pytania: jak udowodnić, że  Pani EX mieszka z facetem i że ten facet jest Jej facetem, a nie , dajmy na to , zwykłym współlokatorem????

Sprawdź  czyje jest mieszkanie - na kogo umowa najmu .
Dodatkowo - pani pewnie rozlicza się w US jako samotna matka - zgłosić , lub postraszyć że zgłosicie  bo ustawa mówi podobnie jak wyżej .....
kolejna sprawa - wydaje 80 zł dziennie na 1 dziecko - 30 *80 =2400 zł - koszt 1 dziecka ,  2 dzieci ?(nie pamiętam ) to są koszty 4800 zł ..plus czynsz , rachunki .. paliwo (jeśli auto )..
Tu jest haczyk na panią ex- SKORO WYDAJE 4800 NA DWOJE to znaczy że ma takie dochody !!! ???:)
a przedstawia najniższe ?? przecież sumy się nie zgadzają ... blef jak nic ... użyjcie tego jako argumentu ... nie może wydawać więcej niż ma dochodów... chyba że ukrywa dochody ...np. faceta

Co do faceta - bez detektywa będzie ciężko .. chyba że umowa najmu na niego ...
Ja bym mocno wskazywała że kłamie- i sprawdziła  w opiece czy podała aktualne alimenty i ze mieszka z kimś...oni mogą odwiedzać dom. ..
swoja droga tu kalkulator kosztów dzieci
www.grzybkowski-guzek.pl/pl/specjalizacje/158-sprawy-dotyczace-dzieci/614_614-jak-obliczyc-wysokosc-alimentow-nowe-arkusze-kalkulacyjne.html

dodatkowo jeśli macie dowody że alimenty nie idą na dzieci , a wręcz dzieci są zaniedbane żądajcie kuratora ... choć to trudne . ..
Ale żądajcie rachunki na te "wydatki" może coś wskóracie.
Swoją drogą , polecam dobrego adwokata , i z własnego doświadczenia wiem że sprawa o obniżenie alimentów jest trudniejsza gdy się nie ma kontrpropozycji, bo wydatki na dzieci to fakt...
Może w ten kierunek idźcie ???  że miesięcznie tyle i tyle ...a np. 2  razy w roku zakupy typu książki , ubrania, wakacje ...może jakieś dodatkowe zajęcia jeśli dzieci chodzą - wtedy do rączek mamusi nie trafi tylko sa to tzw, wydatki celowe.


Przy ustalaniu dochodu na potrzeby alimentacyjne wpisuje się kwoty z opieki ..tak słyszałam .. ale nie znam się
A facet ex ma dzieci ????
bo jeśli ma to z pewnością musi płacić alimenty . . jest jego była... może wspólnymi siłami...
AAAAA.. jeszcze jak pani ex wozi się po wakacjach imprezach.. i np. na fb umieściła zdjęcia ...(może wspólne z panem ???) to tez podnoście że to idzie z dzieci pieniędzy (bo ona przecież mało zarabia tongue )

no i ostateczność -  powołać dzieci ... czy mieszka wujek, czy jedzą tak jak mama opowiada ... sąd może skierować je na badania do psychologa

Jak mi się coś przypomni ..to napisze

4 718

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Sprawdź  czyje jest mieszkanie - na kogo umowa najmu .

Umowy nie przedstawiła w Sądzie i nikt od Niej tego nie zażądał. Sędzinie wystarczyło Jej oświadczenie, że wynajmuje i że płaci tyle i tyle.

chceuciekacstad napisał/a:

Dodatkowo - pani pewnie rozlicza się w US jako samotna matka - zgłosić , lub postraszyć że zgłosicie  bo ustawa mówi podobnie jak wyżej ..... .

Pitu nigdzie nie przedstawiła i nikt w US nie udzieli nam takiej informacji. Nadzieja w tym , ża na najbliższą rozprawę będzie musiala sie wykazać PITem. Wtedy zobaczymy jak się rozliczyła.

chceuciekacstad napisał/a:

kolejna sprawa - wydaje 80 zł dziennie na 1 dziecko - 30 *80 =2400 zł - koszt 1 dziecka ,  2 dzieci ?(nie pamiętam ) to są koszty 4800 zł ..plus czynsz , rachunki .. paliwo (jeśli auto )..
Tu jest haczyk na panią ex- SKORO WYDAJE 4800 NA DWOJE to znaczy że ma takie dochody !!! ???:)
a przedstawia najniższe ?? przecież sumy się nie zgadzają ... blef jak nic ... użyjcie tego jako argumentu ... nie może wydawać więcej niż ma dochodów... chyba że ukrywa dochody ...np. faceta

30*80*troje dzieci !!! to daje kwotę 7200,00zł -Wykazany dochód 1500 zł netto + alimenty1000zł = 2500zł.  Sędzinie te nieścisłości nie przeszkadzały.

chceuciekacstad napisał/a:

Ja bym mocno wskazywała że kłamie- i sprawdziła  w opiece czy podała aktualne alimenty i ze mieszka z kimś...oni mogą odwiedzać dom. ..

Jak możemy to sprawdzić? Jest ochrona danych osobowych. W OPS nam nie powiedzą jakie ona dokumenty przedstawiła.


chceuciekacstad napisał/a:

Przy ustalaniu dochodu na potrzeby alimentacyjne wpisuje się kwoty z opieki ..tak słyszałam .. ale nie znam się

Wykazała te zasiłki ale tylko i wyłącznie w formie ustnego oświadczenia. Sąd nie zażądał od niej żadnych dokumentów potwierdzających wysokość tych świadczeń. Głowa naszego adwokata w tym, żeby tym razem okazała wszystkie zaświadczenia i potwierdzenia tych wysokich  wydatków, na które się powołała.

chceuciekacstad napisał/a:

A facet ex ma dzieci ????
bo jeśli ma to z pewnością musi płacić alimenty . . jest jego była... może wspólnymi siłami...
AAAAA.. jeszcze jak pani ex wozi się po wakacjach imprezach.. i np. na fb umieściła zdjęcia ...(może wspólne z panem ???) to tez podnoście że to idzie z dzieci pieniędzy (bo ona przecież mało zarabia tongue )

To jeszcze pozostaje nam do ustalenia.

chceuciekacstad napisał/a:

no i ostateczność -  powołać dzieci ... czy mieszka wujek, czy jedzą tak jak mama opowiada ... sąd może skierować je na badania do psychologa

Tych małych dzieci szkoda na ciąganie Ich po Sądach i psychologach, a straszy jest na tyle wyrachowany i "ustawiony" przez mamusię, że wie, że niekorzystne zeznania pozbawiłyby Go pewnych korzyści finansowych. Więc nie będzie zeznawał na korzyść ojca. Już raz nakłamał w Sądzie podobnie jak mamusia.
Dziękuję za wszystkie pomysły. Z części już skorzystał nasz adwokat w apelacji. Ale do czasu rozprawy musimy się jeszcze dowiedzieć pewnych rzeczy tak, żeby je potem móc wiarygodnie przedstawić w Sądzie.

4 719 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-02-03 13:43:43)

Odp: Być drugą i macochą

Kjim, w tych instytucjach pracują ludzie. Weź przykład z ex, zrób słodkie oczka, zwróć się o pomoc, że ta baba kłamie, marnuje wam życie i szukasz jakiegoś wyjścia z sytuacji. Pociągnij za język, a dowiesz się więcej niż myślisz. Jeśli będziesz miała pewność, to trzeba wystąpić z wnioskiem do sądu, by ten zwrócił się o powołanie dowodu z opieki, czy US. Swoją drogą z 200% pewnością rozlicza się jako samotna matka.

4 720 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2015-02-03 13:47:11)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

kolejna sprawa - wydaje 80 zł dziennie na 1 dziecko - 30 *80 =2400 zł - koszt 1 dziecka ,  2 dzieci ?(nie pamiętam ) to są koszty 4800 zł ..plus czynsz , rachunki .. paliwo (jeśli auto )..
Tu jest haczyk na panią ex- SKORO WYDAJE 4800 NA DWOJE to znaczy że ma takie dochody !!! ???:)
a przedstawia najniższe ?? przecież sumy się nie zgadzają ... blef jak nic ... użyjcie tego jako argumentu ... nie może wydawać więcej niż ma dochodów... chyba że ukrywa dochody ...np. faceta

30*80*troje dzieci !!! to daje kwotę 7200,00zł -Wykazany dochód 1500 zł netto + alimenty1000zł = 2500zł.  Sędzinie te nieścisłości nie przeszkadzały.

[.

Ale teraz będzie apelacja ? to inny sędzia i sąd wyższej instancji... na te kalkulacje się powołajcie !
Dodatkowo , jeśli dzieci nie są przewlekle chore , nie mają jakiś drogich zajęć dodatkowych ... to czym potwierdzone są te kwoty ???
Ja ze swojego doświadczenia powiem tyle jeszcze , że adwokaci jak ich się nie przypilnuje i nie powie co i jak to tez słabo działają .
Teraz bym żadnego nie wzięła... kasę zgarniają a na oczywiste błędy i kłamstwa nie potrafią zareagować ... w apelacji trzeba było na te kalkulacje się powołać... bo nie ma możliwości wydawania 7200 jak się ma dochody 2500 ......

Kjim, te 1000 zł to na 3 dzieci ? szczerze powiem że to nie jest dużo .
I ja bym tu bardziej dążyła do alimentacji celowej , jak pisałam .. zakup książek do szkoły, kurtki przed zimą , buty ... skoro jak pisałaś dzieci w podartych ubraniach chodzą .

4 721

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Kjim, jak się masz po sprawie?

Alimenty podniesione z 1000 na 1400 . Żenujące uzasadnienie Sądu: "Owszem może i koszty utrzymania aktualnie zmalały (bo nie chodzą już do przedszkola i nie trzeba płacić 1000 zł miesięcznie za czesne ) ale dziewczynki są w takim wieku , że muszę się zdrowo odżywiać i duuużo jeść".

Dodam tylko, że owe dziewczynki mają aktualnie 6 i 5 lat, chodzą do Państwowej zerówki, OPS opłaca im szkolne obiady, a mama jako jedyny argument podała to, że wydaje na każde dziecko DZIENNIE po 40 zł na jedzenie. Czyli dziennie wydaje po 80 zł tylko na jedzenie dwóch drobnych dziewczynek.

Qrwa ja za 80 zł mam obiady na pięć dni dla całej rodziny.

Resztę opowiem jak mnie wq..ienie opuści.
Dziękuję Ci Mikołaju za super prezent :-(

4 722

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
kjim napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

Alimenty podniesione z 1000 na 1400 . Żenujące uzasadnienie Sądu: "Owszem może i koszty utrzymania aktualnie zmalały (bo nie chodzą już do przedszkola i nie trzeba płacić 1000 zł miesięcznie za czesne ) ale dziewczynki są w takim wieku , że muszę się zdrowo odżywiać i duuużo jeść".

Dodam tylko, że owe dziewczynki mają aktualnie 6 i 5 lat, chodzą do Państwowej zerówki, OPS opłaca im szkolne obiady, a mama jako jedyny argument podała to, że wydaje na każde dziecko DZIENNIE po 40 zł na jedzenie. Czyli dziennie wydaje po 80 zł tylko na jedzenie dwóch drobnych dziewczynek.

Qrwa ja za 80 zł mam obiady na pięć dni dla całej rodziny.

Resztę opowiem jak mnie wq..ienie opuści.
Dziękuję Ci Mikołaju za super prezent :-(

Dzięki Zazdrosna smile pamięć szwankuje

4 723 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-02-03 14:17:50)

Odp: Być drugą i macochą

Po 700 zł, przy trójce małych dzieci to jak dla mnie spora kwota, ciekawe ile jej opieka dokłada? Może i ja skorzystam, jak tak chętnie rozdają, hehe smile Kjim, twój M musi wykazywać duże dochody, albo trafił na jakąś świeżo porzuconą przez męża sędzie tongue

4 724 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-02-03 14:29:30)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
kjim napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

Alimenty podniesione z 1000 na 1400 . Żenujące uzasadnienie Sądu: "Owszem może i koszty utrzymania aktualnie zmalały (bo nie chodzą już do przedszkola i nie trzeba płacić 1000 zł miesięcznie za czesne ) ale dziewczynki są w takim wieku , że muszę się zdrowo odżywiać i duuużo jeść".

Dodam tylko, że owe dziewczynki mają aktualnie 6 i 5 lat, chodzą do Państwowej zerówki, OPS opłaca im szkolne obiady, a mama jako jedyny argument podała to, że wydaje na każde dziecko DZIENNIE po 40 zł na jedzenie. Czyli dziennie wydaje po 80 zł tylko na jedzenie dwóch drobnych dziewczynek.

Qrwa ja za 80 zł mam obiady na pięć dni dla całej rodziny.

Resztę opowiem jak mnie wq..ienie opuści.
Dziękuję Ci Mikołaju za super prezent :-(

EDIT: powyższe informacje przekazałam Wam w oparciu o relację M z sali sądowej (biorąc pod uwagę Jego zdenerwowanie po wyjściu usprawiedliwiam tę pomyłkę) W uzasadnieniu wyroku jakie dostaliśmy, jak i w protokole z rozprawy odnotowano, że wydaje dziennie 80 zł na samo jedzenie na jedno dziecko (!!!) Czyli ewidentna bzdura.
Na pierwszej rozprawie M wystąpił sam, bez adwokata. Ona również była sama, więc szło słowo za słowo. Jej kłamstwa poparte łzami okazały się bardziej wiarygodne dla Sądu niż słowa M.

Zazdrosna alimenty są na trójkę dzieci (5,6 i 17 lat)!!! I zgadzam się z Wami, że nie są wysokie biorąc pod uwagę, że to trójka dzieci. Jednak nie zapominajcie , że Sąd powinien brać pod uwagę standard życia, które dzieci miały przed rozwodem i alimenty mają być takie, żeby warunki życia dzieci NIE BYŁY GORSZE od stanu z przed rozwodu. Jeśli więc M zarabia tyle samo co zarabiał wcześniej i to wystarczyło na skromne utrzymanie trójki dzieci i nie pracującej żony (czyli wtedy na 5 członków rodziny) a teraz kiedy EX również zarabia i (teoretycznie ) Ona również partycypuje w kosztach utrzymania dzieci, to sytuacja materialna (standard życia) tychże dzieci i byłej małżonki wydaje się, że jest teraz nawet większy niż był przed rozwodem.

Kwestia wysokości alimentów jest oczywiście względna. Gwiazdy naszego ekranu płacą na swoje dzieci alimenty rzędu 7tysięcy na dziecko. Jednak alimenty w skromnie dotychczas żyjącej rodzinie, nigdy nie osiągną takiego rozmiaru.

4 725

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:
kjim napisał/a:

Alimenty podniesione z 1000 na 1400 . Żenujące uzasadnienie Sądu: "Owszem może i koszty utrzymania aktualnie zmalały (bo nie chodzą już do przedszkola i nie trzeba płacić 1000 zł miesięcznie za czesne ) ale dziewczynki są w takim wieku , że muszę się zdrowo odżywiać i duuużo jeść".

Dodam tylko, że owe dziewczynki mają aktualnie 6 i 5 lat, chodzą do Państwowej zerówki, OPS opłaca im szkolne obiady, a mama jako jedyny argument podała to, że wydaje na każde dziecko DZIENNIE po 40 zł na jedzenie. Czyli dziennie wydaje po 80 zł tylko na jedzenie dwóch drobnych dziewczynek.

Qrwa ja za 80 zł mam obiady na pięć dni dla całej rodziny.

Resztę opowiem jak mnie wq..ienie opuści.
Dziękuję Ci Mikołaju za super prezent :-(

EDIT: powyższe informacje przekazałam Wam w oparciu o relację M z sali sądowej (biorąc pod uwagę Jego zdenerwowanie po wyjściu usprawiedliwiam tę pomyłkę) W uzasadnieniu wyroku jakie dostaliśmy, jak i w protokole z rozprawy odnotowano, że wydaje dziennie 80 zł na samo jedzenie na jedno dziecko (!!!) Czyli ewidentna bzdura.
Na pierwszej rozprawie M wystąpił sam, bez adwokata. Ona również była sama, więc szło słowo za słowo. Jej kłamstwa poparte łzami okazały się bardziej wiarygodne dla Sądu niż słowa M.

Zazdrosna alimenty są na trójkę dzieci (5,6 i 17 lat)!!! I zgadzam się z Wami, że nie są wysokie biorąc pod uwagę, że to trójka dzieci. Jednak nie zapominajcie , że Sąd powinien brać pod uwagę standard życia, które dzieci miały przed rozwodem i alimenty mają być takie, żeby warunki życia dzieci NIE BYŁY GORSZE od stanu z przed rozwodu. Jeśli więc M zarabia tyle samo co zarabiał wcześniej i to wystarczyło na skromne utrzymanie trójki dzieci i nie pracującej żony (czyli wtedy na 5 członków rodziny) a teraz kiedy EX również zarabia i (teoretycznie ) Ona również partycypuje w kosztach utrzymania dzieci, to sytuacja materialna (standard życia) tychże dzieci i byłej małżonki wydaje się, że jest teraz nawet większy niż był przed rozwodem.

Kwestia wysokości alimentów jest oczywiście względna. Gwiazdy naszego ekranu płacą na swoje dzieci alimenty rzędu 7tysięcy na dziecko. Jednak alimenty w skromnie dotychczas żyjącej rodzinie, nigdy nie osiągną takiego rozmiaru.

Kjim, mam nadzieję że prawnik okaże się skuteczny . Trzymam kciuki .
Co do faceta ex...robiłabym zdjęcia pod jej domem - rano jak wychodzi... jak wraca...może razem... a co.. smile


z prywatnego podwórka... wqurw załapałam..
w najbliższy weekend miał być syn M ... ale się dowiaduję że nie będzie bo ma imprezę urodzinową u kolegi ... no ok... po czym dostaję jeszcze info że będzie 14  i 21.. bo ostatni weekend M ma jakieś plany ... oczywiście zgagi dostałam jak M mi tłumaczy że to urodziny przyjaciela młodego..(gooowno prawda !) znowu mi nawija makaron na uszy żeby to lepiej wyglądało... no ale sobie pomyślałam , że no cóż ..zdarza się niech będzie i tak...po czym właśnie się dowiedziałam... że młody będzie 7 w sobotę cały dzień u nas w mieście.. na zawodach  i żadnych urodzin nie ma (nie wiem czy M o tym w ogóle wie ??).... więc pytam o co chodzi ???ex ma plany walentynkowe i sposobem M podeszła.??? żeby młodego sprzedać ??? czy M ma pojeeeebane w głowie i mnie okłamuje ???? wie .... tylko takie bajeczki lepiej się sprzedają .. "młody mnie prosił, to ważne dla mojego syna".....

musze ochłonąć i zastanowić się co z tym zrobić i jak to rozegrać... żeby dowiedzieć się prawdy...

a tak różowo było...

4 726 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-02-03 14:43:13)

Odp: Być drugą i macochą

Kjim, no to sorki. Jakoś mi ten nastolatek wypadł z głowy, on też ma ustalone widzenia z ojcem? W tym wieku, to chyba trudne w realizacji stałego planu odwiedzin u taty?
Chceuciekacstad, na robienie komuś zdjęć trzeba mieć jego zgodę. Chyba, że udowodnisz, że robiłaś komuś / czemuś innemu zdjęcia i przy okazji zarejestrowałaś jak facet wychodzi z mieszkania.

4 727

Odp: Być drugą i macochą

mój płaci 4000 zł. jeszcze czasem coś ekstra dorzuci.

4 728

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:

mój płaci 4000 zł. jeszcze czasem coś ekstra dorzuci.

A ile wydaje na ciebie?

4 729

Odp: Być drugą i macochą

Ja sama zarabiam na siebie. Ale narzekać nie mogę.

4 730

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:

mój płaci 4000 zł. jeszcze czasem coś ekstra dorzuci.

Lily89 - tak jak pisałam wysokość alimentów jest względna i zależy od wielu czynników między innymi od dochodów płacącego alimenty. Jeśli Twojego faceta stać na takie alimenty to chwała Mu za to i Exowa i Ich dzieci na pewno są zadowolone z takiego obrotu sprawy. Ale nie wszyscy zarabiają 10 tys miesięcznie. Są jeszcze na tym świecie ludzie Lily89 , którzy pracują za 2500 zł miesięcznie i musi to wystarczyć i na alimenty i na rachunki i na życie. Nie wszystkich stać na wybryki typu nowy tatuaż czy kolczyk w nosie.

4 731 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-02-03 15:20:37)

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:

Ja sama zarabiam na siebie. Ale narzekać nie mogę.

W to nie wątpię, ale domyślam się, że facet musi ci dorzucić drugie tyle, co swojej ex, że tak ją lubisz. Stąd pewnie ich poprawne stosunki, przynajmniej dzieci są szczęśliwsze. Nasze ex też pewnie byłyby uchachane, szczęśliwe i bezproblemowe, nawet obecność dzieci by im tego humoru nie zepsuła smile My też nie poruszałybyśmy kwestii alimentów naszych facetów, gdybyśmy nie czuły obawy, że więcej dokładamy do tego związku i pewnych rzeczy musimy sobie odmówić, bo partner ma bagaż w postaci dziurawego worka bez dna i trudno zbudować coś wspólnie. Ale pomalutku uczymy się smile

4 732

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Chceuciekacstad, na robienie komuś zdjęć trzeba mieć jego zgodę. Chyba, że udowodnisz, że robiłaś komuś / czemuś innemu zdjęcia i przy okazji zarejestrowałaś jak facet wychodzi z mieszkania.

Może zainteresuję się architekturą lat 80-tych i budownictwem z "wielkiej płyty" i będę hobbistycznie fotografować klatki schodowe tychże bloków. Zaskakujące może być to, co niechcący na tle tych bloków znajdę :-))))

4 733

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Może zainteresuję się architekturą lat 80-tych i budownictwem z "wielkiej płyty" i będę hobbistycznie fotografować klatki schodowe tychże bloków. Zaskakujące może być to, co niechcący na tle tych bloków znajdę :-))))

To lubię smile))

4 734

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

w najbliższy weekend miał być syn M ... ale się dowiaduję że nie będzie bo ma imprezę urodzinową u kolegi ... no ok... po czym dostaję jeszcze info że będzie 14  i 21.. bo ostatni weekend M ma jakieś plany ... oczywiście zgagi dostałam jak M mi tłumaczy że to urodziny przyjaciela młodego..(gooowno prawda !) znowu mi nawija makaron na uszy żeby to lepiej wyglądało... no ale sobie pomyślałam , że no cóż ..zdarza się niech będzie i tak...po czym właśnie się dowiedziałam... że młody będzie 7 w sobotę cały dzień u nas w mieście.. na zawodach  i żadnych urodzin nie ma (nie wiem czy M o tym w ogóle wie ??).... więc pytam o co chodzi ???ex ma plany walentynkowe i sposobem M podeszła.??? żeby młodego sprzedać ??? czy M ma pojeeeebane w głowie i mnie okłamuje ???? wie .... tylko takie bajeczki lepiej się sprzedają .. "młody mnie prosił, to ważne dla mojego syna".....
musze ochłonąć i zastanowić się co z tym zrobić i jak to rozegrać... żeby dowiedzieć się prawdy...
a tak różowo było...

No cóż teraz walentynki, za chwilę będzie problem z Wielkanocą, potem z długim weekendem majowym, potem z dniem dziecka, a potem z długim weekendem z okazji Bożego Ciała. A może by tak być tym razem pierwszą!!! :-) I powiedzieć : "ależ kochanie zaplanowałam już nam wieczór na 14 lutego. I rezerwuję termin 1-3 maja na wyjazd we dwoje na Mazury. I jakby co, to REZERWUJĘ sobie czas z TOBĄ na długi weekend czerwcowy i wyjeżdżamy wtedy Kotku na romantyczny wypad w góry. A teraz Twoja w tym głowa jak to sobie załatwisz z Panią EX!

4 735

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

.... więc pytam o co chodzi ???ex ma plany walentynkowe i sposobem M podeszła.??? żeby młodego sprzedać ??? czy M ma pojeeeebane w głowie i mnie okłamuje ???? wie .... tylko takie bajeczki lepiej się sprzedają .. "młody mnie prosił, to ważne dla mojego syna".....

No cóż teraz walentynki, za chwilę będzie problem z Wielkanocą, potem z długim weekendem majowym, potem z dniem dziecka, a potem z długim weekendem z okazji Bożego Ciała. A może by tak być tym razem pierwszą!!! :-) I powiedzieć : "ależ kochanie zaplanowałam już nam wieczór na 14 lutego. I rezerwuję termin 1-3 maja na wyjazd we dwoje na Mazury. I jakby co, to REZERWUJĘ sobie czas z TOBĄ na długi weekend czerwcowy i wyjeżdżamy wtedy Kotku na romantyczny wypad w góry. A teraz Twoja w tym głowa jak to sobie załatwisz z Panią EX!

Dobry pomysł Kijm, ale ja na drugi raz olałabym takiego gada.

4 736

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

w najbliższy weekend miał być syn M ... ale się dowiaduję że nie będzie bo ma imprezę urodzinową u kolegi ... no ok... po czym dostaję jeszcze info że będzie 14  i 21.. bo ostatni weekend M ma jakieś plany ... oczywiście zgagi dostałam jak M mi tłumaczy że to urodziny przyjaciela młodego..(gooowno prawda !) znowu mi nawija makaron na uszy żeby to lepiej wyglądało... no ale sobie pomyślałam , że no cóż ..zdarza się niech będzie i tak...po czym właśnie się dowiedziałam... że młody będzie 7 w sobotę cały dzień u nas w mieście.. na zawodach  i żadnych urodzin nie ma (nie wiem czy M o tym w ogóle wie ??).... więc pytam o co chodzi ???ex ma plany walentynkowe i sposobem M podeszła.??? żeby młodego sprzedać ??? czy M ma pojeeeebane w głowie i mnie okłamuje ???? wie .... tylko takie bajeczki lepiej się sprzedają .. "młody mnie prosił, to ważne dla mojego syna".....
musze ochłonąć i zastanowić się co z tym zrobić i jak to rozegrać... żeby dowiedzieć się prawdy...
a tak różowo było...

No cóż teraz walentynki, za chwilę będzie problem z Wielkanocą, potem z długim weekendem majowym, potem z dniem dziecka, a potem z długim weekendem z okazji Bożego Ciała. A może by tak być tym razem pierwszą!!! :-) I powiedzieć : "ależ kochanie zaplanowałam już nam wieczór na 14 lutego. I rezerwuję termin 1-3 maja na wyjazd we dwoje na Mazury. I jakby co, to REZERWUJĘ sobie czas z TOBĄ na długi weekend czerwcowy i wyjeżdżamy wtedy Kotku na romantyczny wypad w góry. A teraz Twoja w tym głowa jak to sobie załatwisz z Panią EX!

Kjim, sęk w tym że ja mam wrażenie że M kombinuje .... najpierw twierdził że nie wie nic,... teraz że to miało być dopiero... heh .

Życzę mu by to jego kombinowanie zaprowadziło go do miejsca które ma na myśli.... odgadywać planów nie będę .

zastanawiałam się czy nie wprowadzić sztywnego kalendarza .. powiedziane co 2 tyg.. ten i ten weekend... jak coś zmieniają...a on na to pozwala...traci termin.... bez mojej zgody nie ma zmian!.. ale co mi to poza kłótniami da??
nic... idę na squasha.. wywalić nerwy

4 737

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

zastanawiałam się czy nie wprowadzić sztywnego kalendarza .. powiedziane co 2 tyg.. ten i ten weekend... jak coś zmieniają...a on na to pozwala...traci termin.... bez mojej zgody nie ma zmian!.. ale co mi to poza kłótniami da??
nic... idę na squasha.. wywalić nerwy

To ojciec powinien trzymać się tego planu ze względu na ciebie i wasz wspólnie spędzany czas w tym wyjątkowym dniu. Ty zawsze możesz wywalić, go poza planowane weekendy, niech jedzie sobie do mamuśki z synem. Może mu się szybko znudzi.
Właśnie mnie pozbawiłyście złudzeń, że matka weźmie 'naszego' chłopaka w ogóle w tym miesiącu, bo wg planu ma to zrobić w 3 weekend, czyli w walentynki. Już widzę kłótnie o interpretacje kiedy przypada drugi weekend w tym miesiącu. Ehh...

4 738

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

zastanawiałam się czy nie wprowadzić sztywnego kalendarza .. powiedziane co 2 tyg.. ten i ten weekend... jak coś zmieniają...a on na to pozwala...traci termin.... bez mojej zgody nie ma zmian!.. ale co mi to poza kłótniami da??
nic... idę na squasha.. wywalić nerwy

Sztywny kalendarz.... dobry pomysł pod warunkiem , że M by popierał taką opcję i miała by to być wasza wspólna taktyka na wybryki Exowej. Jednak póki M nie będzie przychylny takiemu rozwiązaniu, to faktycznie da wam to tylko powód do kolejnych sporów.  Spróbuj jednak mojej taktyki. Siadasz z kalendarzem w ręku i WSPÓLNIE z M planujesz: gdzie spędzicie walentynki, gdzie pojedziecie na weekend majowy, gdzie spędzicie weekend czerwcowy a potem On niech uzgadnia z Exową resztę. I spróbuj się nie martwic jakim kosztem i w jaki sposób On się będzie dogadywał z Ex. Skoro Tobie potrafi kłamać to niech wymyśli jakąś historyjkę dla Exowej. Przy okazji przekonasz się czy M zależy jeszcze na wspólnie spędzanych chwilach. Na squasha ostatnio potrafił i chciał się wyrwać z Tobą, więc może i na wspólnie spędzony weekend da się skusić i dogada się w tym zakresie z EX ?

4 739

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

zastanawiałam się czy nie wprowadzić sztywnego kalendarza .. powiedziane co 2 tyg.. ten i ten weekend... jak coś zmieniają...a on na to pozwala...traci termin.... bez mojej zgody nie ma zmian!.. ale co mi to poza kłótniami da??
nic... idę na squasha.. wywalić nerwy

Sztywny kalendarz.... dobry pomysł pod warunkiem , że M by popierał taką opcję i miała by to być wasza wspólna taktyka na wybryki Exowej. Jednak póki M nie będzie przychylny takiemu rozwiązaniu, to faktycznie da wam to tylko powód do kolejnych sporów.  Spróbuj jednak mojej taktyki. Siadasz z kalendarzem w ręku i WSPÓLNIE z M planujesz: gdzie spędzicie walentynki, gdzie pojedziecie na weekend majowy, gdzie spędzicie weekend czerwcowy a potem On niech uzgadnia z Exową resztę. I spróbuj się nie martwic jakim kosztem i w jaki sposób On się będzie dogadywał z Ex. Skoro Tobie potrafi kłamać to niech wymyśli jakąś historyjkę dla Exowej. Przy okazji przekonasz się czy M zależy jeszcze na wspólnie spędzanych chwilach. Na squasha ostatnio potrafił i chciał się wyrwać z Tobą, więc może i na wspólnie spędzony weekend da się skusić i dogada się w tym zakresie z EX ?

Kjim... wszystko fajnie .. tyle że mnie coraz częściej łapie myśl .. po co to wszystko ? M nie przejawia inicjatywy.. on tylko myśli o weekendzie w kwestii młodego. Wiesz, wspólnego weekendu nie zaproponuje bo wypadałoby zapłacić za niego.. przecież nie zaprosi mnie i powie zapłać za siebie ??
Heh , mam dziś zły humor.
Musze się jakoś uspokoić,  nie dam się wciągnąć w te jego głupie zagrywki.
oddychaj .. oddychaj.

4 740

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
Lily89 napisał/a:

mój płaci 4000 zł. jeszcze czasem coś ekstra dorzuci.

Lily89 - tak jak pisałam wysokość alimentów jest względna i zależy od wielu czynników między innymi od dochodów płacącego alimenty. Jeśli Twojego faceta stać na takie alimenty to chwała Mu za to i Exowa i Ich dzieci na pewno są zadowolone z takiego obrotu sprawy. Ale nie wszyscy zarabiają 10 tys miesięcznie. Są jeszcze na tym świecie ludzie Lily89 , którzy pracują za 2500 zł miesięcznie i musi to wystarczyć i na alimenty i na rachunki i na życie. Nie wszystkich stać na wybryki typu nowy tatuaż czy kolczyk w nosie.

Ludzie pracują za różne stawki, nie moja sprawa. A kolczykł to wymysł nastolatka na który dostała bana.

4 741

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Wiesz, wspólnego weekendu nie zaproponuje bo wypadałoby zapłacić za niego.. przecież nie zaprosi mnie i powie zapłać za siebie ??

No to niech każde z Was zrzuci się na wspólny wyjazd. Wjedź mu na ambicje i spytaj czy stać by Go było, żeby się zrzucić i wspólnie spędzić weekend za miastem?
I że w te Walentynki to masz pomysł żebyście mogli spędzić tak i tak. "Jak stoisz finansowo, dasz radę spędzić ten wieczór ze mną?"

4 742 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-02-03 16:16:44)

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:

Ludzie pracują za różne stawki, nie moja sprawa.

No własnie i od tych "różnych" stawek (między innymi) jest uzależniona wysokość alimentów.

4 743 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-02-03 17:03:45)

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:

Ludzie pracują za różne stawki, nie moja sprawa.

Zgadzam się, to nie twoja sprawa i swoją obojętnością nawet nie raczysz postawić się w naszej sytuacji i zrozumieć o czym my tutaj piszemy, a do wytykania błędów macochom z krwi i kości to jak najbardziej.

Miłego popołudnia dziewczyny smile

4 744

Odp: Być drugą i macochą

Nie zrozumiesz kogoś póki nie załóożysz jego butów. Każdy ma tak jak sobie wybrał w życiu...

4 745 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-02-03 17:52:56)

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:

Nie zrozumiesz kogoś póki nie załóożysz jego butów. Każdy ma tak jak sobie wybrał w życiu...

Owszem, niczego ci nie zazdroszcze dla pewności. Tylko nie rozumiem w jakim celu wtrącasz swoje 3 grosze i krytykujesz kogoś jeśli o jego życiu nie masz bladego pojęcia? No chyba, że masz w tym jakąś rozrywkę, albo chcesz nam lub sobie udowodnić jaka to jesteś wspaniałomyślna i wyrozumiała wobec pasierbów, których widujesz raz na ruski miesiąc.

Posty [ 4 681 do 4 745 z 8 269 ]

Strony Poprzednia 1 … 71 72 73 74 75 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026