netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Być drugą i macochą

8 268 odpowiedzi1 087 336 wyświetleńzałożony przez Alutka131, 20.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Strony Poprzednia 1 … 70 71 72 73 74 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 616 do 4 680 z 8 269 ]

4 616

Odp: Być drugą i macochą
Dorula napisał/a:

"Jakbyś czuła się żyjąc z facetem który pozwala innym źle o Tobie mówić ? i nie reaguje ?"
Aż za dobrze to znam.... Niestety.

"Ja nie wymagam zerwania kontaktów z matką - ale nie zgadzam się by mnie oczerniała i wtrącała  się w moje życie ..." - i co z tego, ze sie nie zgadzasz? Tu wielki ukłon w stronę Twojego M. , bo tak naprawdę to tylko od niego zależy, czy jej na to pozwoli, czy sie sprawdzi, jako maz i partner.
Moj ma z tym wielkie kłopoty..

Mój sam się żali jaka to ja niedobra jestem.. sam mówił o mnie źle(twierdzi że już nie mówi ) .. teraz zbiera żniwo ..
Nie sprawdził się ... jak na razie ...
Ja mam chyba jakieś dziwne wizje związku - że razem , że nie mamy przed sobą tajemnic.. że my jesteśmy dla siebie oparciem.... a u mnie jest tak .. że M ma więcej wspólnych spraw z ex i mamusią niż ze mną... tajemnice ma ..ale przede mną ...

Dorula napisał/a:

"Wierz mi, ex mojego meza nigdy po rozwodzie nie wydała no dziecko złotówki. No, moze poza jedzeniem i mediami, ale tez nie zawsze. Za wszystko, mimo alimentów, płaciliśmy my. My, bo już wtedy byliśmy małżeństwem i wcale nam sie nie przelewało. Ciuchy, wycieczki, wakacje, szkoły, studia, samochod, benzyna, itd. I końca nie widać.
A kiedy mówiłam, ze oboje rodzice winni lozyc na dziecko, to sie dopiero nasłuchałam!
To nie miało sensu.
Wiem, ze odpuszczanie grozi wejściem sobie na głowę, wiem, ze czasami aż kipi w człowieku z poczucia niesprawiedliwości, ale cały czas ma sie nadzieje, ze kiedyś ojciec przejrzy na oczy, ale to złudne i bardzo ryzykowne podejście do dorosłego w końcu partnera.
Ja na to nie mam, niestety, recepty, moge tylko wierzyć, ze sa dziewczyny, które potrafią jakoś uporządkować hierarchię ważności w rodzinie, ale bez dobrej woli obydwu stron nie wydaje mi sie to możliwe.

Pozdrawiam serdecznie .

ja się nasłuchałam nie tylko do m ale i od jego matki.... mnie wyliczała za ile kupuje ubrania synowi, krytykowała drogie buty... po czym okłamując całą rodzinę kupiła wnukowi grę 1,5 razy droższą niż buty ... hipokryzja że aż razi...


Dorula napisał/a:

"Ja tez traktowałem przez pare lat córkę meza jak swoją własna, zwłaszcza, kiedy ona tak bardzo mnie o to prosiła, tez myślałam, ze to jest sposób na zycie w zgodzie, jakże sie myliłam!!!

Obłuda i cynizm jest czymś, co prędzej czy pózniej wygra z fałszywa maska wzajemnego szacunku.
I wracamy do punktu wyjścia.

wiesz ... wydawałoby się że nie powinniśmy być w punkcie wyjścia...bo klapki opadły .. złudzenia porzucone ...należałoby wyciągnąć wnioski i podjąć decyzje... ale to nie jest tak proste...

Kiedyś myślałam że dzieci dorosną i problemy się skończą...ale mając na uwadze Twój przypadek .... wątpię ..
Bo w sumie to nie dzieci są kluczowe ..ale ich rodzice ...ojcowie .. którzy nie potrafią znaleźć środka w tym wszystkim... kompromisu lub konsensusu brak.

4 617

Odp: Być drugą i macochą
maja779 napisał/a:

hej wam:) przepraszam że wcinam sie w ten post, jednak mam podobna sytuacje do was wszystkich .  i chciałabym posłuchac madrych rad z waszej strony . Chciałabym wiedziec czego sie spodziewać w przyszłości itd ..
.Mam narzeczonego z którym jestem rok i  ktory ma dziecko 2 letnie z inną ,naszczęście nie jest  to jego była żona tylko dziewczyna.
To że sie rozstali to była jej wina jakby ktos był zainteresowany . Dziecko odwiedza raz w tygodniu po pracy  wiec chyba nie jest to zbyt czesto . Weekendy spedza ze mna , nie może brac małego do siebie gdyż 'mamusia "nie pozwala ponieważ jest zazdrosna o mnie . Tak więc nie mam zbytniego kontaktu z małym , z dwa razy aby sie z nim bawiłam i jest to grzeczny i posłuszny chłopczyk . Nie mam zbytnio okazji aby sie do niego przyzwyczaić i zeby on przyzwyczaił sie do mnie , jednak coś trzeba bedzie w tym kierunku zrobić ponieważ planujemu wspólne zycie z moim partnerem w niedalekiej przyszłości. Mam o tyle dobrze że tamta nie wypisuje i nie wydzwania do mojego chłopaka , ich kontakt polega na tym że on dzwoni czy może przyjechać do małego..  wiadomo tam z nią przebywa , lecz to jest nie uniknione . Jego rodzina jest szczesliwa ze sie rozstali wiec nie ma nic takiego ze mu wypominaja że  nie jest z nią.  Jego była jest taką osobą że jej nikt nie lubił i nikt o niej dobrze nie mówi więc to też mnie cieszy ze nikt jej nie zachwala .. Moj chłopak stara sie o niej nie mówic  jednak jego rodzina mimo iz jej nie lubiła to dopytuja sie co u niej itd , a ja musze to wysłuchiwac . Da sie przeżyć jednak jak zbyt często słucham o niej to sie obrażam , nie wiem czy jest to słuszne czy nie ale jestem zazdrosna i nie bede tolerowac nadmiernych rozmow o niej .. wiadomo ze nie unikne calkowicie tematu . Nie jestem mega szcześliwa że ma dziecko ale toleruje to bo go bardzo kocham , czasami mam chwile zwątpienia . Chłopak tlumaczy mi cały czas  że to mnie kocha i że z nią łaczy go tylko dziecko, jednak to nie jest takie łatwe wiedząc ze kiedys bardzo ja kochał .  Codziennie myśle o tym wszystkim i troche mnie to już męczy , powinnam sie cieszyć że mam kochającego chłopaka a ciągle sie zastanawiam jak to kiedyś będzie . . Dodam że jestem bardzo zazdrosna o nią więc to tez mi sie pomaga.
Przepraszam za chaotyczny post, pisałam bardzo szybko smile
Chciałabym sie dowiedzieć od tych doświadczonych osób jak radzić sobie z tym że gdzieś w rozmowach zawsze będzie ONA..?
jak na to powinnam reagowac? olewac?
co powinnam wymagac od partnera i na co sie kategorycznie nie zgadzac??
Liczę na wasza pomoc

Powiem tylko tyle.. wyjątki się zdarzają, że takie związki jak nasz i Twój są zgodne... ale ja gdybym miała zaczynać jeszcze raz NIGDY bym tego błędu nie popełniła.
Dziecko będzie zawsze, była również ..nie miej złudzeń....teraz jest małe ale będzie coraz większe... wychowywane w dziwnych relacjach .. gierkach mamusi i tatusia ... szybko straci status "grzeczny i posłuszny"... no chyba że facet jest mądry i ma na tyle odwagi by nie dać się wciągnąć w to bagno ... i będzie umiał trzymać wszystko bez krzywdy dla wszystkich stron.... i ochroni Ciebie ... Ty już masz problem... zazdrość... inaczej byś tu nie pisała.
Pomyśl o tym.
Życzę dobrych chwil.

4 618

Odp: Być drugą i macochą
Dorula napisał/a:

Ja tez traktowałem przez pare lat córkę meza jak swoją własna, zwłaszcza, kiedy ona tak bardzo mnie o to prosiła, tez myślałam, ze to jest sposób na zycie w zgodzie, jakże sie myliłam!!!

Obłuda i cynizm jest czymś, co prędzej czy pózniej wygra z fałszywa maska wzajemnego szacunku.
I wracamy do punktu wyjścia.

Czy twój partner był wdowcem? Nic nie piszesz o Ex /albo przegapiłam/.
Ale to by wiele tłumaczyło, na przestrogę podam przykład mojej rodziny.
Kobieta związała się z wdowcem z dziećmi. Sama dzieci nie miała i w sumie nie naciskała bo przecież ON ma już dzieci do wychowania. ON nie chciał i bardzo zabiegał żeby jego dzieciom niczego nie brakowała.
ONA była dla niego gosposią, do łóżka, do pracy itp. a dzieciom niczego nie żałował, z dziećmi wszystko i dla dzieci wszystko. Dzieci brały od niej co chciały. Po jego śmierci relacje dzieci do niej były poprawne bo testament był korzystny dla dzieci, a niekorzystny dla niej. Kiedy już nie można było podważyć testamentu kazały jej się wynosić z własnego domu, który budowała wspólnie ze zmarłym małżonkiem. Bez litości, bez skrupułów kazały jej się wynosić. Nie chciała walczyć bo była tak załamana tym traktowaniem. Dzieci nigdy się na nią nie obejrzały, zero kontaktu - taka wdzięczność za lata które oddała na ich wychowanie...
Teraz ONA nie ma nikogo, dalsza rodzina pomaga jej w zakupach i codziennym życiu.

4 619

Odp: Być drugą i macochą
Tendre77 napisał/a:
Dorula napisał/a:

Ja tez traktowałem przez pare lat córkę meza jak swoją własna, zwłaszcza, kiedy ona tak bardzo mnie o to prosiła, tez myślałam, ze to jest sposób na zycie w zgodzie, jakże sie myliłam!!!

Obłuda i cynizm jest czymś, co prędzej czy pózniej wygra z fałszywa maska wzajemnego szacunku.
I wracamy do punktu wyjścia.

Czy twój partner był wdowcem? Nic nie piszesz o Ex /albo przegapiłam/.
Ale to by wiele tłumaczyło, na przestrogę podam przykład mojej rodziny.
Kobieta związała się z wdowcem z dziećmi. Sama dzieci nie miała i w sumie nie naciskała bo przecież ON ma już dzieci do wychowania. ON nie chciał i bardzo zabiegał żeby jego dzieciom niczego nie brakowała.
ONA była dla niego gosposią, do łóżka, do pracy itp. a dzieciom niczego nie żałował, z dziećmi wszystko i dla dzieci wszystko. Dzieci brały od niej co chciały. Po jego śmierci relacje dzieci do niej były poprawne bo testament był korzystny dla dzieci, a niekorzystny dla niej. Kiedy już nie można było podważyć testamentu kazały jej się wynosić z własnego domu, który budowała wspólnie ze zmarłym małżonkiem. Bez litości, bez skrupułów kazały jej się wynosić. Nie chciała walczyć bo była tak załamana tym traktowaniem. Dzieci nigdy się na nią nie obejrzały, zero kontaktu - taka wdzięczność za lata które oddała na ich wychowanie...
Teraz ONA nie ma nikogo, dalsza rodzina pomaga jej w zakupach i codziennym życiu.

Dzieci były wychowane w teorii że wszystko dla nich , że o nic nie musza się starać , że wszystko im się należy... jak dorosły to się nie zmieniły ... tak się kończy "hodowanie " praktykowane przez wiele rodzin mylone z wychowaniem.

4 620 Ostatnio edytowany przez Dorula (2015-01-16 08:02:59)

Odp: Być drugą i macochą

Nie, moj maz nie jest wdowcem, ex nas nic nie obchodzi, nie mieszka w naszym mieście, ma partnera, z którym córka meza nie utrzymuje kontaktów ( symptomatyczne, prawda? ), wiec widują sie bardzo rzadko.
Chceuciekacstad, napisałaś "ja się nasłuchałam nie tylko do m ale i od jego matki.... mnie wyliczała za ile kupuje ubrania synowi, krytykowała drogie buty... po czym okłamując całą rodzinę kupiła wnukowi grę 1,5 razy droższą niż buty ... hipokryzja że aż razi... "

I tego nie rozumiem. Po co tego słuchasz? Puść mimo uszu, a wnukowi to babcia moze kupic nawet samolot, co Ci do tego? Oklamala rodzine, tzn kogo?  swojego meza? To sprawa miedzy mini, nie Twoja. Nie musisz zniżać sie do ich poziomu.

Nabierz trochę dystansu, kasa to śliska rzecz. Dbaj o siebie i syna, moze reszta sie ułoży.
Gratuluje podjęcia decyzji o rozdzielnosci majątkowej.


Tak trzymać!

Z pozdrowieniami

4 621

Odp: Być drugą i macochą

Przez przypadek znalazłam ten temat i teraz czytam wszystkie wpisy po kolei? trochę mi to zajmie smile Dobrze jednak wiedzieć, że nie jestem jedyną osobą z taki trudnościami?
W międzyczasie i ja podzielę się moją historią. Muszę ostrzec, że będzie to nieco przydługi wpis.
Trzy miesiące temu zamieszkałam z mężczyzną, który rozwiódł się miesiąc wcześniej z drugą już żoną. Nie znałam go przed rozwodem ? jak widać, nasz związek zaczął się bardzo szybko ale tak akurat wyszło. Coraz poważniej go traktuję i w związku z tym zaczynam się coraz częściej martwić o zachowanie przyzwoitych stosunków z jego skomplikowaną rodziną?
Z pierwszą byłą żoną mój J ma dwójkę dzieci. Syna 15 lat i córkę 13 lat. Córka widziała mnie raz na oczy i zareagowała bardzo emocjonalnie i teraz nie ma ochoty mnie oglądać. Syna nie znam bo mieszka w szkole z internatem i nieczęsto bywa w rodzinnym domu. Oboje aktualnie mieszkają z drugą byłą żoną, ponieważ ich własna matka jest chora psychicznie (schizofrenia) i nie może opiekować się dziećmi. Druga była żona za pełną zgodą J wystąpiła o opiekę nad tą dwójką ? decyzja z wielu powodów, choćby po to aby nie zmieniać dzieciom warunków, szkół i tak dalej. Z drugą żoną J ma 6cio letniego synka, którego też raz widziałam, gdyż na prośbę żony J odebrał go z przedszkola któregoś dnia a ja akurat byłam w tym czasie u niego w samochodzie?
Aktualnie J spędza czas z dziećmi 3 razy w tygodniu po około 4 godziny. Najczęściej idą wtedy na basen, muzeum, place zabaw, kawiarni i do innych publicznych miejsc. Raz lub dwa J przyprowadził dzieci do naszego mieszkania ? nie jest zawsze prosto znaleźć jakąś rozrywkę na mieście, no i oczywiście koszty zaczynają również doskwierać. Zawsze podczas mojej nieobecności, głównie z powodu niechęci córki do ponownego widzenia ze mną. Była żona uważa dodatkowo, że to zbyt wcześnie aby dzieci spędzały ze mną czas i jeśli nie mają ochoty, to oczywiście nie powinny być do tego zmuszane i tak dalej.
J chciałby aby jego młodszy syn mógł spędzić u nas noc. Jest u nas pokój gościnny, który naturalnie mógłby służyć dziecku za jego pokój podczas pobytu u nas. Ja nie sprzeciwiam się żadnym propozycjom J gdyż uważam, że powinien naturalnie spędzać z dziećmi tak dużo czasu jak to tylko w tej sytuacji możliwe. Nie chcę się też do niczego mieszać. Mam 37 lat i nie mam własnych dzieci bo tak akurat się złożyło ale ogólnie dzieci raczej lubię, więc po prostu jestem otwarta na pobyt dzieci u nas.
Jego była żona jednak stawia tyle warunków, że nie jestem pewna czy jesteśmy w stanie je spełnić.
Po pierwsze, jeśli dzieci nie mają ochoty mnie widzieć to nikt ma ich do tego nie zmuszać. Rozumiałabym, gdyby warunkiem było, że mam nie zmuszać ich do wspólnej zabawy albo rozmowy i tym podobnych. Jasne ? nie mają ochoty na interakcję, nie ma sprawy. Dorosła jestem i samą sobą potrafię się doskonale zająć a dzieci pozostawić Tacie do bawienia. Ale nie rozumiem dlaczego dzieci miałyby kompletnie mnie unikać ? czyli albo nie przychodzić do nas wcale albo tylko gdy ja jestem poza domem. Wydaje mi się to lekką przesadą ? powiedzieć dzień dobry i do widzenia chyba nawet do kompletnie nielubianej osoby można powiedzieć?
Po drugie, jeśli młodszy synek miałby u nas spędzić noc to jego pokój musi być koniecznie przystosowany, tak jakby dziecko na stałe miało w nim mieszkać ? pełne zabawek i tak dalej. Jasne, że chłopiec powinien czuć się w nim komfortowo, mieć miejsce na swoje ubranka czy zabawki, które zabierze ze sobą z domu. To nie problem. Ale czy faktycznie pokój gościnny trzeba zmieniać w dziecięcy z powodu jednej nocy w tygodniu (maksymalnie)? Z czasem z resztą wydaje mi się pokój naturalnie stanie się niejako dziecięcy, kiedy dziecko będzie przynosić i zostawiać coraz więcej swoich w nim rzeczy? Nie trzeba tego wymagania od początku stawiać bo stanie się to niejako naturalnie? Tak mi się w każdym razie wydaje.
Po trzecie, jeśli tylko dziecko chciałoby nagle wrócić do Mamy, to oczywiście powinniśmy natychmiast je odwieźć. Ja rozumiem, że to dla dobra dziecka i jego poczucia bezpieczeństwa i pewności, że dorośli pomogą i tak dalej. Ale jeśli dziecku coś błahego się nie spodoba to raczej należy je uspokoić na miejscu niż wieźć natychmiast do Mamusi? Nikt przecież nie torturowałby małego dziecka, jeśli wyraźnie jest nieszczęśliwe i chce kontaktu z Mamą ? ale są jakieś tego też granice?
Tyle więc mam pytań i wątpliwości ? czy mam rację? Czy powinnam dostosować wszystko do wymagań byłej żony? Czy mogę w jakiś sposób pomóc w tej sytuacji?
Na razie z mojej inicjatywy cała rodzina ma przyjść do nas na obiad aby oficjalnie mnie poznać. Do tej pory nie ma oczywiście mowy aby dzieci spędzały czas u nas ? po spotkaniu być może coś się w tej sytuacji zmieni. Zapewne zależy to od tego jak to spotkanie pójdzie?
Ciekawa jestem czy macie może jakieś sugestie w jaki sposób powinnam się zachowywać na tym obiedzie. Jak rozmawiać z dziećmi? Trudność polega też na tym, że mieszkam w Danii i cała rodzina zapewne będzie rozmawiać po duńsku ? chociaż posługuję się tym językiem nie najgorzej, to jednak jest to obcy język i łatwo będzie o nieporozumienia?
Może niepotrzebnie się martwię i wszystko samo się jakoś unormuje. Zależy mi jednak na tym aby Ojciec mógł spędzać tak wiele czasu z własnymi dziećmi na ile to w tej sytuacji możliwe, bo widzę jak każde odwołane spotkanie (była żona na przykład w złości powiedziała, żeby nie przychodził na urodziny młodszego syna) negatywnie na niego wpływa. Fakt, że związek się rozpadł nie oznacza wszak, że człowiek przestał nagle kochać swoje własne dzieci? więc jest to bardzo smutne, gdy nie może mieć z nimi wystarczającego kontaktu.
Pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego w 2015 roku!

4 622

Odp: Być drugą i macochą
Dorula napisał/a:

Nie, moj maz nie jest wdowcem, ex nas nic nie obchodzi, nie mieszka w naszym mieście, ma partnera, z którym córka meza nie utrzymuje kontaktów ( symptomatyczne, prawda? ), wiec widują sie bardzo rzadko.
Chceuciekacstad, napisałaś "ja się nasłuchałam nie tylko do m ale i od jego matki.... mnie wyliczała za ile kupuje ubrania synowi, krytykowała drogie buty... po czym okłamując całą rodzinę kupiła wnukowi grę 1,5 razy droższą niż buty ... hipokryzja że aż razi... "

I tego nie rozumiem. Po co tego słuchasz? Puść mimo uszu, a wnukowi to babcia moze kupic nawet samolot, co Ci do tego? Oklamala rodzine, tzn kogo?  swojego meza? To sprawa miedzy mini, nie Twoja. Nie musisz zniżać sie do ich poziomu.

ja nie słucham tylko słyszę - czujesz różnice ?.. jedynie wku...rw we mnie to powoduje ... kiedyś miałam jeszcze odruchy żeby się tłumaczyć... puszczałam mimo uszu kilka lat... a teraz nie chcę kontaktu z nimi... nie lubię takich ludzi..za duża jestem żeby uśmiechać się do ludzi którzy za moimi plecami mówią co innego niż w oczy...

Co do kłamstwa - opisałam gdzieś szerzej - okłamała swoje dzieci i wnuki... że ciotka z wujkiem i babcia złożyli się na ten prezent- i masz rację może wnukowi kupić i samolot... ale ona to zrobiła na oczach innych wnuków ...efekt taki że jeden wnuczek płakał że go babcia nie kocha (dostał przy tej okazji piórnik różowy - chłopaki są w podobnym wieku ).. a drugi szczęśliwy bo dostał psp ....
przecież mogła się realizować jako super babcia i teściowa (dla ex) nie krzywdząc innych wnuków przy tym- mogła wysłać , dać po cichu...

Dorula napisał/a:

Nabierz trochę dystansu, kasa to śliska rzecz. Dbaj o siebie i syna, moze reszta sie ułoży.
Gratuluje podjęcia decyzji o rozdzielnosci majątkowej.


Tak trzymać!

Z pozdrowieniami

Nad dystansem pracuję właśnie ... ale to ciężkie .
Mam nie aktualny soft na związki - RAZEM, WSPÓLNIE , ... próbuję wgrać sobie wersję - każdy ma swoje życie ..plus cos tam nas łączy.... smile

4 623 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-01-18 14:23:00)

Odp: Być drugą i macochą

Witaj Galcio,
posłuchaj zdania doświadczonej macochy.
Jeśli dzieci nie mają ochoty spotykać się z tobą, to ok. nie będą się też widzieć z ojcem. Jeśli nie jesteś do nich negatywnie nastawiona i nie widzisz problemu to nie ma powodu, bo ojciec miał ich od ciebie izolować. To wybór już dużych, samodzielnie myślących nastolatków. Manipulowanie i rządzenie ojcem nie ułatwi im pogodzeniem się z rozwodem i zaakceptowaniem ciebie. Musza zrozumieć, że ojciec ma nowa partnerkę i z tym się pogodzić. Tylko czy tatuś ma na tyle silnej woli, by zrezygnować z widzeń z dziećmi? Z doświadczenia wiem, że exsowe tylko na początku szantażują ojców dziećmi, kiedy jednak z biegiem czasu oni nabywają dystansu mamuśki robią wszystko, by jak najwięcej wypchnąć ojcu dzieci. Więc cieszcie się wolnością która teraz macie. Nie daj sobą pomiatać i zmuszać do wychodzenia z waszego domu.
Nie pozwoliłabym na zaadoptowanie pokoju dla dziecka, które jest u nas raz na miesiąc, bo ono tego nie potrzebuje. To wymysł ex, a ona nie powinna rządzić w waszym domu. Kiedyś pytałam kuratora sądowego jakie muszą być spełnione warunki, by dziecko mogło być u niego na noc? Powiedziała, że ma być lodówka, nawet przenośne miejsce do spania np. materac i dla nastolatka miejsce do odrabiania lekcji i to wszystko. Nic więcej zwłaszcza na początek.
Po trzecie, jak dziecko ma być np. u ojca przez weekend to ojciec odwozi go po umówionym czasie, ma przez ten okres słuchać się ojca i z nim się dogadać, a nie jak mu się zechce to odwozić go wcześniej. Dojdzie do sytuacji gdy tata np. nie da synowi komputera, albo zabroni oglądania TV a młody tel. do mamusi ? zabierz mnie, bo tata jest niedobry. Znam to a autopsji. Takie podejście daje młodemu okazje do manipulowania. 
Poza tym wielki szacun dla pani ex, która wychowuje pasierby nawet po rozwodzie z ich ojcem. Zastanawiałam się czy ja bym utrzymywała kontakty w takim przypadku z synami M, ale raczej nie.

Dziewczyny, muszę się wyżalić. Ostatnio stwierdziłam, że u nas jakoś się wszystko układa i nie ma większych sprzeczek. Aż tu trach?
Wczoraj na wieczór Pani ex podniosła nam ciśnienie, choć wszyscy robiliśmy wszystko, by nie dać się ponieść emocją. ?Naszemu młodemu? mieszkającemu z nami obiecywała od kilku dni, że go weźmie w sobotę na wieczór, ostatnio widzieli się miesiąc temu. Chłopak szykował się od 2 godzin, kręcił i sam nie wiedział, co ze sobą zrobić czekając na matkę. Ta w końcu dzwoni do niego przed jego wyjściem, że ma wziąć klucze od mieszkania. Ja na to podniosłam protest, bo żadna baba nie będzie mówić, co zrobić z moimi kluczami, zwłaszcza że M oddał synowi swoje i sam nie posiada własnych. Wyobraźcie sobie, że chłopak po wyjściu z domu do matki wrócił po kilku minutach z płaczem, że matka go nie wzięła, bo nie miał kluczy do mieszkania. Mogę się tylko domyśleć, że ta chciała mieć alternatywę wyrzucenia syna do nas kiedy jej się podoba, a nie kiedy my jesteśmy w domu. Są ferie więc pewnie się wystraszyła, że moglibyśmy sami gdzieś wyjechać, a jej zostawić dzieci. K? za przeproszeniem co za matka? Żeby dziecko nie mogło pomieszkać trochę z rodzicielką. Młody popłakał, ja sugerowałam M, by wystąpił o odebranie jej praw rodzicielskich i nie ma sensu go do niej wysyłać. Wieczór zakończył się raczej przyjemnie i spokojnie.
Dziś rano, godzina 9 sms, kolejna taka niedziela od rana z Panią ex. Proszę M, by nie odpisywał, za chwilę kolejny sms. M znowu sięga po telefon. Kiedy przyszedł już kolejny sms. ja już wnerwiona wyjechałam z uwagami do M. Gdy ten był w łazience, znów sygnał sms, ja złapałam za tel, widzę że to ex sowa więc ostentacyjnie wyłączam aparat. M protestuje, ja na to że mam dość okazywania mi braku szacunku. M że umawia się z ex, by zawieźć jej syna. Ja na to, że po tym co zrobiła, to po co?! Właśnie zbieraliśmy się z M do wyjścia z domu. Powiedziałam mu, że jak tak chce sobie smsować z ex to ja zmieniam plany i niech sobie jedzie sam. On mnie się pyta czy ma wyp? z domu? Ja mu mówię, że chodzi o te smsy, że nie mam ochoty się denerwować. M, że nie byłoby dzisiaj młodego gdybym dała mu klucze. M powiedział mi, że ma dość, a synowi, że jedzie załatwić sprawę, a za 2 godziny się wyprowadzają. Wieczorem mieliśmy iść na urodziny do mojego ojca, a zostałam sama. Mam mętlik w głowie, czy zrobiłam coś nie tak? Może i tak musiało być...

4 624

Odp: Być drugą i macochą

Jakieś to chore. Jak można tak przerzucać dzieckie. Ludzie psy lepiej traktują.

4 625

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:

Jakieś to chore. Jak można tak przerzucać dzieckie. Ludzie psy lepiej traktują.

Kto przerzuca? Dziecko chciało jechać do matki, więc ojciec stara się mu to umożliwić. Na urodziny pojechałam sama, M się wyprowadził. Trudno, jego strata...

4 626 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2015-01-19 09:29:07)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Witaj Galcio,
posłuchaj zdania doświadczonej macochy.
Jeśli dzieci nie mają ochoty spotykać się z tobą, to ok. nie będą się też widzieć z ojcem. Jeśli nie jesteś do nich negatywnie nastawiona i nie widzisz problemu to nie ma powodu, bo ojciec miał ich od ciebie izolować. To wybór już dużych, samodzielnie myślących nastolatków. Manipulowanie i rządzenie ojcem nie ułatwi im pogodzeniem się z rozwodem i zaakceptowaniem ciebie. Musza zrozumieć, że ojciec ma nowa partnerkę i z tym się pogodzić. Tylko czy tatuś ma na tyle silnej woli, by zrezygnować z widzeń z dziećmi? Z doświadczenia wiem, że exsowe tylko na początku szantażują ojców dziećmi, kiedy jednak z biegiem czasu oni nabywają dystansu mamuśki robią wszystko, by jak najwięcej wypchnąć ojcu dzieci. Więc cieszcie się wolnością która teraz macie. Nie daj sobą pomiatać i zmuszać do wychodzenia z waszego domu.
Nie pozwoliłabym na zaadoptowanie pokoju dla dziecka, które jest u nas raz na miesiąc, bo ono tego nie potrzebuje. To wymysł ex, a ona nie powinna rządzić w waszym domu. Kiedyś pytałam kuratora sądowego jakie muszą być spełnione warunki, by dziecko mogło być u niego na noc? Powiedziała, że ma być lodówka, nawet przenośne miejsce do spania np. materac i dla nastolatka miejsce do odrabiania lekcji i to wszystko. Nic więcej zwłaszcza na początek.
Po trzecie, jak dziecko ma być np. u ojca przez weekend to ojciec odwozi go po umówionym czasie, ma przez ten okres słuchać się ojca i z nim się dogadać, a nie jak mu się zechce to odwozić go wcześniej. Dojdzie do sytuacji gdy tata np. nie da synowi komputera, albo zabroni oglądania TV a młody tel. do mamusi ? zabierz mnie, bo tata jest niedobry. Znam to a autopsji. Takie podejście daje młodemu okazje do manipulowania. 
Poza tym wielki szacun dla pani ex, która wychowuje pasierby nawet po rozwodzie z ich ojcem. Zastanawiałam się czy ja bym utrzymywała kontakty w takim przypadku z synami M, ale raczej nie.

Dziewczyny, muszę się wyżalić. Ostatnio stwierdziłam, że u nas jakoś się wszystko układa i nie ma większych sprzeczek. Aż tu trach?
Wczoraj na wieczór Pani ex podniosła nam ciśnienie, choć wszyscy robiliśmy wszystko, by nie dać się ponieść emocją. ?Naszemu młodemu? mieszkającemu z nami obiecywała od kilku dni, że go weźmie w sobotę na wieczór, ostatnio widzieli się miesiąc temu. Chłopak szykował się od 2 godzin, kręcił i sam nie wiedział, co ze sobą zrobić czekając na matkę. Ta w końcu dzwoni do niego przed jego wyjściem, że ma wziąć klucze od mieszkania. Ja na to podniosłam protest, bo żadna baba nie będzie mówić, co zrobić z moimi kluczami, zwłaszcza że M oddał synowi swoje i sam nie posiada własnych. Wyobraźcie sobie, że chłopak po wyjściu z domu do matki wrócił po kilku minutach z płaczem, że matka go nie wzięła, bo nie miał kluczy do mieszkania. Mogę się tylko domyśleć, że ta chciała mieć alternatywę wyrzucenia syna do nas kiedy jej się podoba, a nie kiedy my jesteśmy w domu. Są ferie więc pewnie się wystraszyła, że moglibyśmy sami gdzieś wyjechać, a jej zostawić dzieci. K? za przeproszeniem co za matka? Żeby dziecko nie mogło pomieszkać trochę z rodzicielką. Młody popłakał, ja sugerowałam M, by wystąpił o odebranie jej praw rodzicielskich i nie ma sensu go do niej wysyłać. Wieczór zakończył się raczej przyjemnie i spokojnie.
Dziś rano, godzina 9 sms, kolejna taka niedziela od rana z Panią ex. Proszę M, by nie odpisywał, za chwilę kolejny sms. M znowu sięga po telefon. Kiedy przyszedł już kolejny sms. ja już wnerwiona wyjechałam z uwagami do M. Gdy ten był w łazience, znów sygnał sms, ja złapałam za tel, widzę że to ex sowa więc ostentacyjnie wyłączam aparat. M protestuje, ja na to że mam dość okazywania mi braku szacunku. M że umawia się z ex, by zawieźć jej syna. Ja na to, że po tym co zrobiła, to po co?! Właśnie zbieraliśmy się z M do wyjścia z domu. Powiedziałam mu, że jak tak chce sobie smsować z ex to ja zmieniam plany i niech sobie jedzie sam. On mnie się pyta czy ma wyp? z domu? Ja mu mówię, że chodzi o te smsy, że nie mam ochoty się denerwować. M, że nie byłoby dzisiaj młodego gdybym dała mu klucze. M powiedział mi, że ma dość, a synowi, że jedzie załatwić sprawę, a za 2 godziny się wyprowadzają. Wieczorem mieliśmy iść na urodziny do mojego ojca, a zostałam sama. Mam mętlik w głowie, czy zrobiłam coś nie tak? Może i tak musiało być...

Cześć Zazdrosna , jak samopoczucie . Ściskam mocno, trzymaj się .
I jak sytuacja wygląda ? wyprowadził się z młodym ?
Hah jak pomyślę o tym naszym życiu , ciągłym dochodzeniu się ... i problemach generowanych przez osoby trzecie ..to szlak mnie trafia. Niestety my najmniejszy mamy wpływ na zmianę - to od M zależy czy pozwoli aby ex i inni ludzie wpływali na nasze życie ... przykre że M Ciebie obarczył winą za sytuację .
Żadne rozmowy teraz zapewne nie przyniosą skutku - M i Ty jesteście w emocjach .

'Pisałyśmy w tym samym momencie .

Wiem że trudno, ale postaraj się zająć czymś - to pomaga .
M po prostu uciekł od problemu.. kłótnia nie powinna być powodem do definitywnych rozwiązań ..zwłaszcza gdy temat nie dotyczy Was bezpośrednio... to takie niedojrzałe ... albo zmęczenie materiału. I brak widzenia innych rozwiązań .
Ale to tez rodzaj szantażu... jak się nie zgodzisz na to co chce M ..to on się wyprowadzi...

4 627 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-01-19 10:24:48)

Odp: Być drugą i macochą

Chceuciekacstad, zmęczenie materiału to dobre określenie.
M praktycznie sprowokował mnie do tego bym ja mu powiedziała, że ma się wyprowadzić, pomimo, że nawet mi to do głowy nie przyszło. Wręcz przeciwnie wydawało mi się, że ostatnio dobrze się dogadujemy, młody mi nie wadzi, a to tylko pierdoła z telefonem. Mam prawo do szacunku wobec mnie, on i tak nie jest w stanie dogadać się ze swoją byłą w kwestii dzieci i te wiadomości nic nie wnoszę, więc nie są pilnie i nie musze być tego świadkiem. Nawet w święta, kiedy mieliśmy gości M nie mógł się powstrzymać, by nie odbierać i pisać smsów od swojej ex, to bardzo przykre. Jednak myślę, że to tylko pretekst, nie byłam idealna dla jego syna. Często wieczorem po 21 kazałam mu szykować się do mycia i spania, by nie przebywał w naszym pokoju. Wyrzucałam M, że syn go się nie słucha, że nie przestrzega zasad panujących w domu, M bagatelizował moje wymagania. Ostatnio powiedziałam M, że nie mam ochoty wysłuchiwać jego kłótni z młodym w kwestii jego nauki. Że skoro M sam, bez porozumienia ze mną wziął do nas młodego, to ja nie mam zamiaru się nim zajmować, pomagać mu i pilnować jak ten pracuje do późnych godzin wieczornych. Nie jestem dobrą macochą, może sytuacja mnie przerosła. Nie mam żalu do faceta, może tak będzie lepiej dla nas wszystkich. Ja chcę spędzać czas na wyjściach i wyjazdach z ukochaną osobą, a nie wiecznie być obciążoną jego synami. Do tego M ciągle manifestuje niechęć do mojej córki, która praktycznie nie przebywa w domu, śpi tylko i przychodzi po 23. Zatem nie będę prosić, walczyć, nalegać. Dobrze, że teraz przed feriami, może właściwe przez ferie, choć nawet nie byłam z tego powodu jakoś zła czy zdenerwowana. Nawet zaczęłam dostrzegać pozytywy w planowanym wspólnym wyjeździe z dziećmi i tym się cieszyć.
M spakował i wywiózł większość swoich rzeczy. Gdy ja wróciłam późno z urodzin M był w domu i oczywiście oglądał z młodym u nas w pokoju film. Byłam wściekła i rozdarta, nie było łatwo spędzić z nim noc, nie robiłam scen ze względu na syna. Stanowczo zapowiedziałam mu, że jak wrócę z pracy nie chcę ich widzieć, na stole zostawiłam pierścionek zaręczynowy. Zaczynam nowe, lepsze życie.

4 628

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
Lily89 napisał/a:

Jakieś to chore. Jak można tak przerzucać dzieckie. Ludzie psy lepiej traktują.

Kto przerzuca? Dziecko chciało jechać do matki, więc ojciec stara się mu to umożliwić. Na urodziny pojechałam sama, M się wyprowadził. Trudno, jego strata...

Mataka i Ojciec. Dziecko powinno mieć jasno powiedziane jesteś tu i tu a za tydzień tu i tu. A nie co 5 minut zmiana zdania, bo mi nie pasuje. Co to za matka, która tak robi i co to za ojciec, który na to pozwala...

4 629

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Chceuciekacstad, zmęczenie materiału to dobre określenie.
M praktycznie sprowokował mnie do tego bym ja mu powiedziała, że ma się wyprowadzić, pomimo, że nawet mi to do głowy nie przyszło. Wręcz przeciwnie wydawało mi się, że ostatnio dobrze się dogadujemy, młody mi nie wadzi, a to tylko pierdoła z telefonem. Mam prawo do szacunku wobec mnie, on i tak nie jest w stanie dogadać się ze swoją byłą w kwestii dzieci i te wiadomości nic nie wnoszę, więc nie są pilnie i nie musze być tego świadkiem. Nawet w święta, kiedy mieliśmy gości M nie mógł się powstrzymać, by nie odbierać i pisać smsów od swojej ex, to bardzo przykre. Jednak myślę, że to tylko pretekst, nie byłam idealna dla jego syna. Często wieczorem po 21 kazałam mu szykować się do mycia i spania, by nie przebywał w naszym pokoju. Wyrzucałam M, że syn go się nie słucha, że nie przestrzega zasad panujących w domu, M bagatelizował moje wymagania. Ostatnio powiedziałam M, że nie mam ochoty wysłuchiwać jego kłótni z młodym w kwestii jego nauki. Że skoro M sam, bez porozumienia ze mną wziął do nas młodego, to ja nie mam zamiaru się nim zajmować, pomagać mu i pilnować jak ten pracuje do późnych godzin wieczornych. Nie jestem dobrą macochą, może sytuacja mnie przerosła. Nie mam żalu do faceta, może tak będzie lepiej dla nas wszystkich. Ja chcę spędzać czas na wyjściach i wyjazdach z ukochaną osobą, a nie wiecznie być obciążoną jego synami. Do tego M ciągle manifestuje niechęć do mojej córki, która praktycznie nie przebywa w domu, śpi tylko i przychodzi po 23. Zatem nie będę prosić, walczyć, nalegać. Dobrze, że teraz przed feriami, może właściwe przez ferie, choć nawet nie byłam z tego powodu jakoś zła czy zdenerwowana. Nawet zaczęłam dostrzegać pozytywy w planowanym wspólnym wyjeździe z dziećmi i tym się cieszyć.
M spakował i wywiózł większość swoich rzeczy. Gdy ja wróciłam późno z urodzin M był w domu i oczywiście oglądał z młodym u nas w pokoju film. Byłam wściekła i rozdarta, nie było łatwo spędzić z nim noc, nie robiłam scen ze względu na syna. Stanowczo zapowiedziałam mu, że jak wrócę z pracy nie chcę ich widzieć, na stole zostawiłam pierścionek zaręczynowy. Zaczynam nowe, lepsze życie.

Kurna, czyli M w emocjach rzucił szantażujące wyprowadzam się .. po czym jakby nigdy nic siedział i oglądał tv...kurna .
Od nas wymaga się opanowania i spokoju w sytuacjach które obcym ludziom bez naszych emocji wydają się szokujące...
ale sami panowie nie musza się stosować do żadnych zasad .

Dobrze że czujesz spokój i widzisz pozytywne strony ..ale z własnego doświadczenia wiem że to przejściowe... za chwilę będziesz tęsknić i to co złe zblednie.... takie koło ....
Znam to doskonale



zazdrosna13 napisał:



Lily89 napisał:

Jakieś to chore. Jak można tak przerzucać dzieckie. Ludzie psy lepiej traktują.

Kto przerzuca? Dziecko chciało jechać do matki, więc ojciec stara się mu to umożliwić. Na urodziny pojechałam sama, M się wyprowadził. Trudno, jego strata...

Mataka i Ojciec. Dziecko powinno mieć jasno powiedziane jesteś tu i tu a za tydzień tu i tu. A nie co 5 minut zmiana zdania, bo mi nie pasuje. Co to za matka, która tak robi i co to za ojciec, który na to pozwala...


Tak Lily - to matka z ojcem są odpowiedzialni za takie sytuacje . Ale ojciec nie chce poczynić wysiłku w tym kierunku .. bo to duży wysiłek.. czas , emocje i konsekwencja ... i zrozumienie że matka robi krzywdę dziecku.
Dla dziecka najgorsza matka jest zawsze matką .. i jak musi się czuć chłopak będąc tak traktowanym ....

Ja bym była daleka od ograniczenia od razu praw .. ale poszłabym do sądu .. on może  zmusić matkę i ojca do psychologa... inaczej dzieci pójdą na zmarnowanie

4 630 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-01-19 11:50:49)

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:
Lily89 napisał/a:

Jakieś to chore. Jak można tak przerzucać dzieckie. Ludzie psy lepiej traktują.

Kto przerzuca? Dziecko chciało jechać do matki, więc ojciec stara się mu to umożliwić. Na urodziny pojechałam sama, M się wyprowadził. Trudno, jego strata...

Mataka i Ojciec. Dziecko powinno mieć jasno powiedziane jesteś tu i tu a za tydzień tu i tu. A nie co 5 minut zmiana zdania, bo mi nie pasuje. Co to za matka, która tak robi i co to za ojciec, który na to pozwala...

A co, wg. ciebie powinien zrobić ojciec?? Natrzaskać matce, że nie wywiązuje się ze swoich ustaleń i wsadzić dzieciaka do jej samochodu, bo młody chce spędzić z nią czas? Zastanów się, zanim kogoś osądzisz, bo nigdy nie byłaś w takiej sytuacji. Nie można kogoś do niczego zmusić. Ojciec nie chce wypchnąć syna do matki, tylko spełnić jego pragnienie, a z tą babą nie można się dogadać, bo sama ma gdzieś własne dzieci. Jednak zawsze jest matką, którą syn pragnie mieć i łudzi się złudzeniami, kłamstwami i obietnicami, którymi ta go karmi.
W sądzie jednak matki są górą, bo trudno nawet uwierzyć, że kobieta może tak się zachowywać wobec swojego syna. Zrobi taka maślane oczka, powie, że tatuś jest zły, że nie zajmuje się dziećmi i kto uwierzy ojcu? Inna kobieta, którą możliwe, że mąż rzucił z dzieckiem dla młodszej. Sądy są stronnicze i to nie podlega dyskusji. Wniosek o nieprzestrzeganie przez matkę widzeń zgodnie z wyrokiem jest złożony. M nawet nie ma do tej baby numeru telefonu, bo ta go zmieniła i dzwoni do niego z zastrzeżonego, jak wysyła smsy to z aparatu syna i o jakim my porozumieniu i odpowiedzialności rozmawiamy? Tak, też uważam, że to wina faceta, bo wziął sobie taką kobietę na matkę swoich dzieci i tak ją nauczył, ale mnie już to nie obchodzi.

4 631

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
Lily89 napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Kto przerzuca? Dziecko chciało jechać do matki, więc ojciec stara się mu to umożliwić. Na urodziny pojechałam sama, M się wyprowadził. Trudno, jego strata...

Mataka i Ojciec. Dziecko powinno mieć jasno powiedziane jesteś tu i tu a za tydzień tu i tu. A nie co 5 minut zmiana zdania, bo mi nie pasuje. Co to za matka, która tak robi i co to za ojciec, który na to pozwala...

A co, wg. ciebie powinien zrobić ojciec?? Natrzaskać matce, że nie wywiązuje się ze swoich ustaleń i wsadzić dzieciaka do jej samochodu, bo młody chce spędzić z nią czas? Zastanów się, zanim kogoś osądzisz, bo nigdy nie byłaś w takiej sytuacji. Nie można kogoś do niczego zmusić. Ojciec nie chce wypchnąć syna do matki, tylko spełnić jego pragnienie, a z tą babą nie można się dogadać, bo sama ma gdzieś własne dzieci. Jednak zawsze jest matką, którą syn pragnie mieć i łudzi się złudzeniami.
W sądzie jednak matki są górą, bo trudno nawet uwierzyć, że kobieta może tak się zachowywać wobec swojego syna. Zrobi taka maślane oczka, powie, że tatuś jest zły, że nie zajmuje się dziećmi i kto uwierzy ojcu? Inna kobieta, którą możliwe, że mąż rzucił z dzieckiem dla młodszej. Sądy są stronnicze i to nie podlega dyskusji. Wniosek o nieprzestrzeganie przez matkę widzeń zgodnie z wyrokiem jest złożony.

Myślę, że w takiej sytuacji jak Wasza sąd przesłucha  młodego ... pytanie tylko czy to coś da ...
Zazdrosna , a co M zrobił z młodym? urlop ma na ferie ?
Ty masz coś zaplanowane ? może poświęć czas swoim dzieciom... niechęć M do córki odbija się na Waszej relacji..
Może do spa z młodą ? na zakupy i wyjazd. Poplotkować .. do kina..na squasha  .. polecam to ostatnie ... miłe zmęczenie i od razu umysł inaczej "myśli"... basen...
Ja dopiero jak zaczęłam widzieć przepaść w traktowaniu dzieci przez M .. jego gwiazda a mój ..bleee... doszłam do wniosku że tak bardzo chciałam coś udowodnić M ...pokazać.. że traktowałam źle mojego syna .. w sensie gorzej niż obce dziecko...
A sama wiesz ile wdzięczności i uznania ze strony M czy jego rodziny można się spodziewać ....
Teraz mój syn jest najważniejszy.. i ja również .
M nie informuje mnie o  "swoich " planach... ja jego również przestałam. I przestałam się tłumaczyć .. przestałam mieć wyrzuty sumienia ... a wręcz czuję się lepiej . Robię co uważam ... staram się oddzielić rzeczy ważne dla mnie ... od reszty która mnie wqur wiiia.. a na którą nie mam wpływu... a próby wpływu werbalnego powodują kłótnie i eskalację tych złych emocji..

Pozdrawiam i życzę samych dobrych chwil.
Pracuję nad własnym życiem . . M zauważył różnicę ..pyta czy do psychologa chodzę.. NIE wie że tak .

4 632

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
Lily89 napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Kto przerzuca? Dziecko chciało jechać do matki, więc ojciec stara się mu to umożliwić. Na urodziny pojechałam sama, M się wyprowadził. Trudno, jego strata...

Mataka i Ojciec. Dziecko powinno mieć jasno powiedziane jesteś tu i tu a za tydzień tu i tu. A nie co 5 minut zmiana zdania, bo mi nie pasuje. Co to za matka, która tak robi i co to za ojciec, który na to pozwala...

A co, wg. ciebie powinien zrobić ojciec?? Natrzaskać matce, że nie wywiązuje się ze swoich ustaleń i wsadzić dzieciaka do jej samochodu, bo młody chce spędzić z nią czas? Zastanów się, zanim kogoś osądzisz, bo nigdy nie byłaś w takiej sytuacji. Nie można kogoś do niczego zmusić. Ojciec nie chce wypchnąć syna do matki, tylko spełnić jego pragnienie, a z tą babą nie można się dogadać, bo sama ma gdzieś własne dzieci. Jednak zawsze jest matką, którą syn pragnie mieć i łudzi się złudzeniami, kłamstwami i obietnicami, którymi ta go karmi.
W sądzie jednak matki są górą, bo trudno nawet uwierzyć, że kobieta może tak się zachowywać wobec swojego syna. Zrobi taka maślane oczka, powie, że tatuś jest zły, że nie zajmuje się dziećmi i kto uwierzy ojcu? Inna kobieta, którą możliwe, że mąż rzucił z dzieckiem dla młodszej. Sądy są stronnicze i to nie podlega dyskusji. Wniosek o nieprzestrzeganie przez matkę widzeń zgodnie z wyrokiem jest złożony. M nawet nie ma do tej baby numeru telefonu, bo ta go zmieniła i dzwoni do niego z zastrzeżonego, jak wysyła smsy to z aparatu syna i o jakim my porozumieniu i odpowiedzialności rozmawiamy? Tak, też uważam, że to wina faceta, bo wziął sobie taką kobietę na matkę swoich dzieci i tak ją nauczył, ale mnie już to nie obchodzi.

obchodzi... smile boli Cię , bo miłości nie da się zakończyć z trzaskiem zamykanych drzwi...a szkoda czasem smile
Spróbuj odciągnąć myśli od tego wydarzenia ... jak to mówią daj czasowi czas... wiesz że u nas rozstania i powroty ...
rozmyślanie o tym sprawi Ci więcej bólu ... bądź dobra dla siebie smile

4 633 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-01-19 12:36:54)

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

obchodzi... smile boli Cię , bo miłości nie da się zakończyć z trzaskiem zamykanych drzwi...a szkoda czasem smile
Spróbuj odciągnąć myśli od tego wydarzenia ... jak to mówią daj czasowi czas... wiesz że u nas rozstania i powroty ...
rozmyślanie o tym sprawi Ci więcej bólu ... bądź dobra dla siebie smile

Dziękuję za wsparcie,
M rozmawiał z młodym nawet o powołaniu go na świadka w sądzie, więc tego zajścia tak nie zostawi. Jak dla mnie szkoda tylko stresu dla dzieciaka, choć młodzi na wniosek ex już mają takie doświadczenia za sobą.
Dziś M nie poszedł do pracy, nie wiem co planuje i co zrobi z młodym przez ferie. To jego zmartwienie.

Na razie wpadłam w wir pracy i dobrze mi tak. Córka ostatnio jest nieznośna nawet jak ja  wychodzę do niej z inicjatywą, więc póki co odpadają wspólne plany. Może z synem gdzieś się wybiorę, obiecałam mu narty, na razie jednak jest przeziębiony, a ja nie bardzo czuję się na siłach.

U nas nie było tak tragicznie, poza tym M dobrze traktuje mojego syna. Nawet lepiej niż ja jego młodego. Po prostu mój syn jest grzeczny, posłuszny i chętny do pomocy, czasem ma swoje humory jednak raczej nie daje powodów do zdenerwowania.

4 634

Odp: Być drugą i macochą

Ja na moje oko kłopoty z młodym mogą wynikać z tego, że ma tak porąbaną sytuację życiową.

4 635 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-01-19 12:57:51)

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:

Ja na moje oko kłopoty z młodym mogą wynikać z tego, że ma tak porąbaną sytuację życiową.

Oczywiście, że tak, jednak do tego dochodzi jeszcze jego charakterek. Jego brat np z tą sytuacją radzi sobie zupełnie inaczej, jego zachowanie nie podlega zastrzeżeń, jest grzeczny, miły i posłuszny, naprawdę go lubię. Dlatego też matka traktuje go też dużo lepiej, a ojczym znosi bez większych problemów. Można?

4 636

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
Lily89 napisał/a:

Ja na moje oko kłopoty z młodym mogą wynikać z tego, że ma tak porąbaną sytuację życiową.

Oczywiście, że tak, jednak do tego dochodzi jeszcze jego charakterek. Jego brat np z tą sytuacją radzi sobie zupełnie inaczej, jego zachowanie nie podlega zastrzeżeń, jest grzeczny, miły i posłuszny, naprawdę go lubię. Dlatego też matka traktuje go też dużo lepiej, a ojczym znosi bez większych problemów. Można?

Podobno predyspozycje do określonego charakteru dziedziczymy... patrząc na Twoje wpisy .. rysuje mi się obraz pani jędzy i miękkiego układnego faceta... synowie tez tak wyglądają - jeden po ojcu ma usposobienie ..szkoda że nie "Wasz ".

4 637

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:
Lily89 napisał/a:

Ja na moje oko kłopoty z młodym mogą wynikać z tego, że ma tak porąbaną sytuację życiową.

Oczywiście, że tak, jednak do tego dochodzi jeszcze jego charakterek. Jego brat np z tą sytuacją radzi sobie zupełnie inaczej, jego zachowanie nie podlega zastrzeżeń, jest grzeczny, miły i posłuszny, naprawdę go lubię. Dlatego też matka traktuje go też dużo lepiej, a ojczym znosi bez większych problemów. Można?

Podobno predyspozycje do określonego charakteru dziedziczymy... patrząc na Twoje wpisy .. rysuje mi się obraz pani jędzy i miękkiego układnego faceta... synowie tez tak wyglądają - jeden po ojcu ma usposobienie ..szkoda że nie "Wasz ".

Exunia to cwana bestia alimentów tak łatwo, by nie oddała i o drugiego młodszego syna byłaby wojna. Ten co jest u nas stwarza problemy i dlatego się go pozbyła. Szkoda, że młody nie bierze przykładu z brata. Po prostu jest buntownikiem i siłą chce wyegzekwować to, co ma jego brat. Nie wiem czy to kwestia dziedziczenie, u mnie z dziećmi jest podobnie. Powiedziałabym, że potwierdza to teorię o 'dawcach' i 'biorcach', którzy wzajemnie tworzą pary. Ci pierwsi są łatwiejsi we współżyciu i jako dzieci bardziej grzeczni, ci drudzy są roszczeniowi i dają popalić. Dlatego wydaje mi się, iż związek patchworkowy ma większe szanse jeśli kobieta jest dawcą i ma predyspozycję do poświęceń. Biorca z biorcą jak w moim i młodego przypadku się nie tolerują, zwłaszcza, że nie łączą nas więzy krwi. Jestem pewna, że byłoby łatwiej gdyby był z nami młodszy syn M. Zatem decyzja M o zabraniu do siebie chłopaka przekreśliła naszą perspektywę, nie powiem, że to nie boli. Gdyby tylko M się tak nie trząsł o dzieciaka, nie wtrącał się w jego relacje z matką, nie był dla niego kołem ratunkowym na każde zawołanie to musiał by się dogadać z matką i nic by mu się złego u niej nie działo. Teraz to wiem, przeszłości nie zmienię, mogę tylko wpłynąć na swoją przyszłość i właśnie to robię.
Miłego dnia dziewczyny smile

4 638

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Witaj Galcio,
posłuchaj zdania doświadczonej macochy.
Jeśli dzieci nie mają ochoty spotykać się z tobą, to ok. nie będą się też widzieć z ojcem. Jeśli nie jesteś do nich negatywnie nastawiona i nie widzisz problemu to nie ma powodu, bo ojciec miał ich od ciebie izolować. To wybór już dużych, samodzielnie myślących nastolatków. Manipulowanie i rządzenie ojcem nie ułatwi im pogodzeniem się z rozwodem i zaakceptowaniem ciebie. Musza zrozumieć, że ojciec ma nowa partnerkę i z tym się pogodzić. Tylko czy tatuś ma na tyle silnej woli, by zrezygnować z widzeń z dziećmi? Z doświadczenia wiem, że exsowe tylko na początku szantażują ojców dziećmi, kiedy jednak z biegiem czasu oni nabywają dystansu mamuśki robią wszystko, by jak najwięcej wypchnąć ojcu dzieci. Więc cieszcie się wolnością która teraz macie. Nie daj sobą pomiatać i zmuszać do wychodzenia z waszego domu.
Nie pozwoliłabym na zaadoptowanie pokoju dla dziecka, które jest u nas raz na miesiąc, bo ono tego nie potrzebuje. To wymysł ex, a ona nie powinna rządzić w waszym domu. Kiedyś pytałam kuratora sądowego jakie muszą być spełnione warunki, by dziecko mogło być u niego na noc? Powiedziała, że ma być lodówka, nawet przenośne miejsce do spania np. materac i dla nastolatka miejsce do odrabiania lekcji i to wszystko. Nic więcej zwłaszcza na początek.
Po trzecie, jak dziecko ma być np. u ojca przez weekend to ojciec odwozi go po umówionym czasie, ma przez ten okres słuchać się ojca i z nim się dogadać, a nie jak mu się zechce to odwozić go wcześniej. Dojdzie do sytuacji gdy tata np. nie da synowi komputera, albo zabroni oglądania TV a młody tel. do mamusi ? zabierz mnie, bo tata jest niedobry. Znam to a autopsji. Takie podejście daje młodemu okazje do manipulowania. 
Poza tym wielki szacun dla pani ex, która wychowuje pasierby nawet po rozwodzie z ich ojcem. Zastanawiałam się czy ja bym utrzymywała kontakty w takim przypadku z synami M, ale raczej nie.

Bardzo dziękuję za odpowiedź ? też wydawało mi się, że żądania Ex są trochę przesadne. Zobaczymy jak to będzie ? na razie mamy nadzieję, że po spotkaniu ze mną i zobaczeniu, że u nas panują normalne warunki mieszkaniowe, nie będzie więcej problemów z pozwoleniem dzieciom u nas bywać a nawet nocować. W każdym razie trzymam za to kciuki?

4 639

Odp: Być drugą i macochą
galcio napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Witaj Galcio,
posłuchaj zdania doświadczonej macochy.
Jeśli dzieci nie mają ochoty spotykać się z tobą, to ok. nie będą się też widzieć z ojcem. Jeśli nie jesteś do nich negatywnie nastawiona i nie widzisz problemu to nie ma powodu, bo ojciec miał ich od ciebie izolować. To wybór już dużych, samodzielnie myślących nastolatków. Manipulowanie i rządzenie ojcem nie ułatwi im pogodzeniem się z rozwodem i zaakceptowaniem ciebie. Musza zrozumieć, że ojciec ma nowa partnerkę i z tym się pogodzić. Tylko czy tatuś ma na tyle silnej woli, by zrezygnować z widzeń z dziećmi? Z doświadczenia wiem, że exsowe tylko na początku szantażują ojców dziećmi, kiedy jednak z biegiem czasu oni nabywają dystansu mamuśki robią wszystko, by jak najwięcej wypchnąć ojcu dzieci. Więc cieszcie się wolnością która teraz macie. Nie daj sobą pomiatać i zmuszać do wychodzenia z waszego domu.
Nie pozwoliłabym na zaadoptowanie pokoju dla dziecka, które jest u nas raz na miesiąc, bo ono tego nie potrzebuje. To wymysł ex, a ona nie powinna rządzić w waszym domu. Kiedyś pytałam kuratora sądowego jakie muszą być spełnione warunki, by dziecko mogło być u niego na noc? Powiedziała, że ma być lodówka, nawet przenośne miejsce do spania np. materac i dla nastolatka miejsce do odrabiania lekcji i to wszystko. Nic więcej zwłaszcza na początek.
Po trzecie, jak dziecko ma być np. u ojca przez weekend to ojciec odwozi go po umówionym czasie, ma przez ten okres słuchać się ojca i z nim się dogadać, a nie jak mu się zechce to odwozić go wcześniej. Dojdzie do sytuacji gdy tata np. nie da synowi komputera, albo zabroni oglądania TV a młody tel. do mamusi ? zabierz mnie, bo tata jest niedobry. Znam to a autopsji. Takie podejście daje młodemu okazje do manipulowania. 
Poza tym wielki szacun dla pani ex, która wychowuje pasierby nawet po rozwodzie z ich ojcem. Zastanawiałam się czy ja bym utrzymywała kontakty w takim przypadku z synami M, ale raczej nie.

Bardzo dziękuję za odpowiedź ? też wydawało mi się, że żądania Ex są trochę przesadne. Zobaczymy jak to będzie ? na razie mamy nadzieję, że po spotkaniu ze mną i zobaczeniu, że u nas panują normalne warunki mieszkaniowe, nie będzie więcej problemów z pozwoleniem dzieciom u nas bywać a nawet nocować. W każdym razie trzymam za to kciuki?

Życzę powodzenia  smile i trzymam kciuki również.


Zazdrosna , a jak u Ciebie ? trzymasz się ?

4 640

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Zazdrosna , a jak u Ciebie ? trzymasz się ?

Jaki to paradoks, jak ja próbowałam się dogadać, ustalić zasady wg których nie dochodziło by więcej do nieporozumień to M był do tego sceptycznie nastawiony. Widząc jego brak zaangażowania odpuściłam, nie chciałam podejmować żadnych decyzji. Powiedziałam mu są teraz ferie, ma okazje spędzić czas z dziećmi to niech to wykorzysta, za dwa tygodnie ustalimy co dalej. Wtedy on zaczął nalegać, zabrał z domu wszystkie swoje rzeczy, ale sam wraca na noc. U mnie natomiast załączyło się jakieś zobojętnienie i znieczulica. M bardzo skrzywdził mnie swoją przeprowadzką, do tego odwołał nasz wspólny wyjazd zorganizowany na koniec miesiąca na który bardzo się cieszyłam, nie można już tego cofnąć. Jest mi strasznie przykro, nic mnie już nie cieszy. M próbuje się zrewanżować, ale ja na nic nie mam ochoty. To, co zrobił nie spływa po mnie jak po kaczce, choć nawet tak nie rozpaczałam. Oświadczyłam mu, że jego kolejna wyprowadzka będzie tą ostatnią, bo moja tolerancja ma swoje granice, a w tym przypadku nie czuję się winna. Wczoraj M wziął do nas drugiego młodego, ja raczej się wycofuję, ogarnia mnie smutek. Dziś M chce jechać z chłopakami do dziadków, a później odwieść ich na jakiś czas do rodziców, ja nie czuję się na siłach i nie mam ochoty jechać z nim. W piątek mieliśmy jechać z dzieciakami na narty, do póki mój syn się nie wykuruje nie ruszę się z domu. Zadaję sobie pytanie po co to wszystko było? M sam zaproponował korzystne dla mnie zasady kontaktowania się ze swoją ex. Tylko, że teraz mało mnie to interesuje, czuję się bardzo zraniona.

4 641

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

Zazdrosna , a jak u Ciebie ? trzymasz się ?

Jaki to paradoks, jak ja próbowałam się dogadać, ustalić zasady wg których nie dochodziło by więcej do nieporozumień to M był do tego sceptycznie nastawiony. Widząc jego brak zaangażowania odpuściłam, nie chciałam podejmować żadnych decyzji. Powiedziałam mu są teraz ferie, ma okazje spędzić czas z dziećmi to niech to wykorzysta, za dwa tygodnie ustalimy co dalej. Wtedy on zaczął nalegać, zabrał z domu wszystkie swoje rzeczy, ale sam wraca na noc. U mnie natomiast załączyło się jakieś zobojętnienie i znieczulica. M bardzo skrzywdził mnie swoją przeprowadzką, do tego odwołał nasz wspólny wyjazd zorganizowany na koniec miesiąca na który bardzo się cieszyłam, nie można już tego cofnąć. Jest mi strasznie przykro, nic mnie już nie cieszy. M próbuje się zrewanżować, ale ja na nic nie mam ochoty. To, co zrobił nie spływa po mnie jak po kaczce, choć nawet tak nie rozpaczałam. Oświadczyłam mu, że jego kolejna wyprowadzka będzie tą ostatnią, bo moja tolerancja ma swoje granice, a w tym przypadku nie czuję się winna. Wczoraj M wziął do nas drugiego młodego, ja raczej się wycofuję, ogarnia mnie smutek. Dziś M chce jechać z chłopakami do dziadków, a później odwieść ich na jakiś czas do rodziców, ja nie czuję się na siłach i nie mam ochoty jechać z nim. W piątek mieliśmy jechać z dzieciakami na narty, do póki mój syn się nie wykuruje nie ruszę się z domu. Zadaję sobie pytanie po co to wszystko było? M sam zaproponował korzystne dla mnie zasady kontaktowania się ze swoją ex. Tylko, że teraz mało mnie to interesuje, czuję się bardzo zraniona.

hmmm . wyprowadził się , wraca na noc... wziął drugiego młodego do "nas" ? czyli do Twojego domu z którego wyprowadził się ?? Ma urlop i spędza czas z dziećmi ? czy?????
Zazdrosna , nie rozpaczałaś, nie prosiłaś .. więc chłop zobaczył że nie przelewki .
Teraz obieca wszystko - ja to nazywam "gaszenie pożaru ".. tyle że powodów nasi M raczej nie chcą zmieniać/usuwać by do tego pożaru (awantury ) nie doszło kolejny raz..
Czujesz się zraniona .. a czy on czuje że Ty się tak masz ? Raczej nie - co dla niego się zmieniło ? szafa z rzeczami zmieniła lokalizację ? bo przecież wraca jak dawniej "tylko na noc"...

heh, trudne to nasze życie - ..
Kjim..a jak u Ciebie ?

4 642 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-01-21 12:30:29)

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

hmmm . wyprowadził się , wraca na noc... wziął drugiego młodego do "nas" ? czyli do Twojego domu z którego wyprowadził się ?? Ma urlop i spędza czas z dziećmi ? czy?????
Zazdrosna , nie rozpaczałaś, nie prosiłaś .. więc chłop zobaczył że nie przelewki .
Teraz obieca wszystko - ja to nazywam "gaszenie pożaru ".. tyle że powodów nasi M raczej nie chcą zmieniać/usuwać by do tego pożaru (awantury ) nie doszło kolejny raz..
Czujesz się zraniona .. a czy on czuje że Ty się tak masz ? Raczej nie - co dla niego się zmieniło ? szafa z rzeczami zmieniła lokalizację ? bo przecież wraca jak dawniej "tylko na noc"...

heh, trudne to nasze życie - ..
Kjim..a jak u Ciebie ?

Odczuł dosadnie to, że popełnił błąd. Nie żebym zrobiła mu coś po złości, po prostu jest mi obojętne czy moją przyszłość spędzę z nim czy bez niego. Wczoraj biegał koło mnie jak z pieprzem, dziś od rana propozycje wyjść i kolacji przy świecach, ale mnie chwilowo nic nie bawi. To ja odsyłam go do spędzania czasu z dziećmi, a on podobnie jak ja sam z nimi nie lubi się ruszać z domu. Zapewniłam, że go kocham, ale potrzebuję trochę czasu w samotności. M przeważnie jest skłonny do kompromisów i ustępstw. Może zrozumiał jak usłyszał od kogoś obcego, że mam prawo mieć dość idiotycznych smsów od jego ex o nieodpowiednich porach. Zamiast jednak ukrócić zapędy byłej, ma zamiar wyłączać dźwięki w telefonie, by mnie nie drażniły, zatem nie mam pewności jak to będzie wyglądało. Zapewniłam go jednak, że nie widzę problemu, gdyby to dziecko czegoś potrzebowało, ale te smsy dotyczą wyłącznie pozbywania się dzieci przez ich matkę do ojca i wyzwiska w jego kierunku. Miałam okazje ostatnio przejrzeć ich treść i tam jest to czarno na białym, nawet on potwierdza, że to dostrzega. Poza tym ustaliliśmy kilka rzeczy odnośnie jego synów, zobaczymy jak to będzie wyglądało. Na razie nic mi nie zrekompensuje odwołanej wycieczki, nie powiem, że dodatkowo miałam satysfakcję, że podczas jej terminu obydwaj synowie mają być u matki.

4 643

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

hmmm . wyprowadził się , wraca na noc... wziął drugiego młodego do "nas" ? czyli do Twojego domu z którego wyprowadził się ?? Ma urlop i spędza czas z dziećmi ? czy?????
Zazdrosna , nie rozpaczałaś, nie prosiłaś .. więc chłop zobaczył że nie przelewki .
Teraz obieca wszystko - ja to nazywam "gaszenie pożaru ".. tyle że powodów nasi M raczej nie chcą zmieniać/usuwać by do tego pożaru (awantury ) nie doszło kolejny raz..
Czujesz się zraniona .. a czy on czuje że Ty się tak masz ? Raczej nie - co dla niego się zmieniło ? szafa z rzeczami zmieniła lokalizację ? bo przecież wraca jak dawniej "tylko na noc"...

heh, trudne to nasze życie - ..
Kjim..a jak u Ciebie ?

Odczuł dosadnie to, że popełnił błąd. Nie żebym zrobiła mu coś po złości, po prostu jest mi obojętne czy moją przyszłość spędzę z nim czy bez niego. Wczoraj biegał koło mnie jak z pieprzem, dziś od rana propozycje wyjść i kolacji przy świecach, ale mnie chwilowo nic nie bawi. To ja odsyłam go do spędzania czasu z dziećmi, a on podobnie jak ja sam z nimi nie lubi się ruszać z domu. Zapewniłam, że go kocham, ale potrzebuję trochę czasu w samotności. M przeważnie jest skłonny do kompromisów i ustępstw. Może zrozumiał jak usłyszał od kogoś obcego, że mam prawo mieć dość idiotycznych smsów od jego ex o nieodpowiednich porach. Zamiast jednak ukrócić zapędy byłej, ma zamiar wyłączać dźwięki w telefonie, by mnie nie drażniły, zatem nie mam pewności jak to będzie wyglądało. Zapewniłam go jednak, że nie widzę problemu, gdyby to dziecko czegoś potrzebowało, ale te smsy dotyczą wyłącznie pozbywania się dzieci przez ich matkę do ojca i wyzwiska w jego kierunku. Miałam okazje ostatnio przejrzeć ich treść i tam jest to czarno na białym, nawet on potwierdza, że to dostrzega. Poza tym ustaliliśmy kilka rzeczy odnośnie jego synów, zobaczymy jak to będzie wyglądało. Na razie nic mi nie zrekompensuje odwołanej wycieczki, nie powiem, że dodatkowo miałam satysfakcję, że podczas jej terminu obydwaj synowie mają być u matki.

Rozmawiał z kimś obcym o tym czy masz na myśli siebie ? a czy Ciebie dźwięk sms drażni ? czy głupie sms od ex.. więc co to za rozwiązanie... pytanie dlaczego on nie chce skończyć tej głupiej zabawy z ex? co poza nerwami mu to daje ??
Ex robi jazdy na smsy bo to działa ... on się daje wciągać... gdyby nie odpisywał .. za jakiś czas by przestała.
Chłopak nie jest malutki żeby z nim matka nie umiała się dogadać - uważam że rola ojca jest tu niemal że  niepotrzebna..
W takiej jak Wasza sytuacji .. jedynie trzymać się ustaleń w sądzie i ograniczyć kontakt z ex.
dla zdrowia wszystkich by to było... ale okres przejściowy może być trudny...

4 644 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-01-21 16:58:12)

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Rozmawiał z kimś obcym o tym czy masz na myśli siebie ? a czy Ciebie dźwięk sms drażni ? czy głupie sms od ex.. więc co to za rozwiązanie... pytanie dlaczego on nie chce skończyć tej głupiej zabawy z ex? co poza nerwami mu to daje ??
Ex robi jazdy na smsy bo to działa ... on się daje wciągać... gdyby nie odpisywał .. za jakiś czas by przestała.
Chłopak nie jest malutki żeby z nim matka nie umiała się dogadać - uważam że rola ojca jest tu niemal że  niepotrzebna..
W takiej jak Wasza sytuacji .. jedynie trzymać się ustaleń w sądzie i ograniczyć kontakt z ex.
dla zdrowia wszystkich by to było... ale okres przejściowy może być trudny...

Do naszego pogodzenie włączyły się osoby trzecie, zawsze opinia kogoś bezstronnego bardziej do nas przemawia. Znajomi moi i jego widzą, że się kochamy, a w naszej sytuacji nie jest łatwo. Zgadzam się z tobą w 100% może nie umiałam M to tak klarownie wytłumaczyć stąd to całe nieporozumienie, zatem dziękuję. Matka zawsze ustala widzenia z naszym młodym z nim samym jak ma zamiar go wziąć, jeśli nie to jest nieuchwytna. M też mógłby umawiać się sam z młodszym chłopakiem. Cała wojna o to, że mamuśka chce go wypychać częściej i na dłużej poza zamierzenia M i ustalenia sądu, a sama wypina się na starszego młodego, który mieszka z nami. Na ojcu jednak wymusza utrzymanie relacji braterskich dla dobra synów.

4 645

Odp: Być drugą i macochą

czyżby nastała miłość i pokój w domach macoch ? :)Tego oczywiście Wam i sobie życzę na ten i kolejne weekendy smile
Zazdrosna, dałaś się przeprosić ?:)

4 646 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-01-23 15:51:30)

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

czyżby nastała miłość i pokój w domach macoch ? :)Tego oczywiście Wam i sobie życzę na ten i kolejne weekendy smile
Zazdrosna, dałaś się przeprosić ?:)

Zobaczymy co będzie się działo po powrocie z ferii smile.
Jeszcze mi nie przeszło, dodatkowo zorientowałam się, że podczas przeprowadzki M zabrał kilka rzeczy, które razem kupiliśmy, które wywoływały u mnie przyjemne skojarzenia i wspólne chwile. Nie chodzi o ich wartość, ale o to, że niektóre ja wybrałam dla nas, a on się nawet nie powiadomił mnie o swoim zamiarze. Z kolei M przywiózł przedmioty, które ja kupiłam do jego mieszkania, by czuć się tam jak u siebie. Mam wrażenie, że bardzo nas to podzieliło i oboje wolimy trochę od siebie odpocząć. On w ogóle nie czuje się winny całej zaistniałej sytuacji, choć zapewnia, że kocha. Mam wrażenie, że dopadła nas rutyna, nie jesteśmy jednak normalną rodziną, gdzie jedno z rodziców wpada w wir pracy, a drugie przelewa swoją miłość na dziecko i jakoś się realizują się oboje, choć oddalają się od siebie. Wydaje mi się, że w patchworkowych rodzinach partnerzy muszę bardziej dbać o siebie i celebrować wspólne chwile, a przede wszystkim dbać, by takie miały miejsce.
Na weekend planujemy narty z dziećmi, jadę wyłącznie ze względu na mojego syna.

Wiem, że do niczego dobrego nie prowadzi porównywanie, ale boli, że swojej ex nic nie zabrał z mieszkania, choć przeciwnie jak mi urządził je całkowicie. Jedyne, co wziął to albumy ze zdjęciami między innymi ze ślubu, których w końcu przez to wszystko pozbyłam się z domu tyle w tym dobrego. Zawsze miał wymówkę, że to ze względu na dzieci, eh...

4 647

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

czyżby nastała miłość i pokój w domach macoch ? :)Tego oczywiście Wam i sobie życzę na ten i kolejne weekendy smile
Zazdrosna, dałaś się przeprosić ?:)

Zobaczymy co będzie się działo po powrocie z ferii smile.
Jeszcze mi nie przeszło, dodatkowo zorientowałam się, że podczas przeprowadzki M zabrał kilka rzeczy, które razem kupiliśmy, które wywoływały u mnie przyjemne skojarzenia i wspólne chwile. Nie chodzi o ich wartość, ale o to, że niektóre ja wybrałam dla nas, a on się nawet nie powiadomił mnie o swoim zamiarze. Z kolei M przywiózł przedmioty, które ja kupiłam do jego mieszkania, by czuć się tam jak u siebie. Mam wrażenie, że bardzo nas to podzieliło i oboje wolimy trochę od siebie odpocząć. On w ogóle nie czuje się winny całej zaistniałej sytuacji, choć zapewnia, że kocha. Mam wrażenie, że dopadła nas rutyna, nie jesteśmy jednak normalną rodziną, gdzie jedno z rodziców wpada w wir pracy, a drugie przelewa swoją miłość na dziecko i jakoś się realizują się oboje, choć oddalają się od siebie. Wydaje mi się, że w patchworkowych rodzinach partnerzy muszę bardziej dbać o siebie i celebrować wspólne chwile, a przede wszystkim dbać, by takie miały miejsce.
Na weekend planujemy narty z dziećmi, jadę wyłącznie ze względu na mojego syna.

Wiem, że do niczego dobrego nie prowadzi porównywanie, ale boli, że swojej ex nic nie zabrał z mieszkania, choć przeciwnie jak mi urządził je całkowicie. Jedyne, co wziął to albumy ze zdjęciami między innymi ze ślubu, których w końcu przez to wszystko pozbyłam się z domu tyle w tym dobrego. Zawsze miał wymówkę, że to ze względu na dzieci, eh...

jestem tego samego zdania .. i będę stać na stanowisku że to facet w szczególności powinien dbać o kontakty z partnerką tak jak dba o nie z dzieckiem ... Może warto żebyś M przypomniała ..że za kilka lat dzieci będą miały swoje życie ..a on co ? będzie im się narzucał ze swoją samotnością bo nie potrafi pogodzić miłości do kobiety i miłości do dzieci ???
Mój M na takie moje słowa ... powiedział .. WIEM ...ale nic nie zmienił w swoim postępowaniu...
Staram się być odporna... ale boli mnie fakt że mało rozmawiamy .. M izoluje mnie od swojego życia - tego z synem. Nie mam pojęcia czy młody będzie teraz ( jego tydzień wypada ).. czy dziś czy jutro .. czy na ferie ...
Żeby coś się dowiedzieć musze zadawać miliony pytań - za co w kłótni mi powiedział że próbuję go ubezwłasnowolnić i że go ograniczam .. kontroluję.
Więc nie pytam... a on sam nic nie mówi ..heh.
Co do porównań z ex... mój M zrzekł się praw do domu..... zostawił wszystko łącznie z samochodem... a mnie przy poważniejszej kłótni zabiera lub wymawia wszystko co mi kupił .. choć jest tego niewiele... oczywiście sam nie oddaje rzeczy ode mnie... heheh

4 648 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-01-26 10:37:18)

Odp: Być drugą i macochą

Cześć Kobiety. Nie było mnie tydzień a jakieś szarady się tu odbyły.
My spędziliśmy szałowy tydzień na nartach.  Teraz wróciliśmy już do pracy ale moje dzieci spędzają najbliższy tydzień u swojego taty, więc mimo pracy, dla nas to taka dalsza kontynuacja urlopu. Tydzień dla siebie.

A Zazdrosnej nie zazdroszczę, bo jej M najwyraźniej nie rozwiązuje problemów tylko je próbuje zamaskować. Do niczego to nie prowadzi. Uciekł na czas ferii do siebie, zabrał Ci chłopaków z oczu żebyś nie zrzędziła, a po feriach wszystko wróci do punktu wyjścia i będzie przekonany, że dobrze zrobił , że przecież nic się nie stało, przecież nie musiałaś się zajmować Jego dziećmi, przecież zniknęli na chwilę tak jak tego chciałaś..... a że On razem z Nimi....... No cóż.....
Wyciszanie telefonu zamiast kategoryczne rozmówienie się z Byłą - dla mnie to przykrywanie bałaganu dywanem, a nie rozwiązanie problemu.  Sama zobaczysz co z tego wyniknie. Wróżę, że nic dobrego. (Podpowiem tylko co ja zrobiłam z tym fantem: kilka wieczorów z rzędu usiadłam sobie na kanapie i w najlepsze, chichrając się przy tym zaczęłam smsować.... z Biurem Obsługi Klienta Orange...... Oczywiście nie zdradzając M z kim się tak dobrze bawię. Widziałam jak Go powili bierze jasna cholera. Po kilku takich wieczorach i kolejnym dźwięku przychodzącego smsa, rzuciłam mimo chodem, że właśnie umówiłam się z Byłym, że dzieci w niedzielę zabierze trochę później niż zwykle,bo Mu coś wypadło. Oczywiście Jasna cholera sięgnęła zenitu!! Powiedziałam z miną niewiniątka, że przecież nigdy nie dawałam Mu powodów do zazdrości, przecież z Byłym nie jestem już od 4 lat i przecież M nie ma się czego obawiać, że przecież TE rozmowy to tylko rozmowy o dzieciach!!!! Przecież On to robi z Exową i nie widzi w tym nic złego, więc cóż złego robię ja???? Powiedziałam również , że ukrócę pogawędki z Byłym (hihihi) jeśli On ukróci pogawędki z Byłą. Jak już wiecie fortel się udał . Exowa przestała wysyłać smsy. A jak wiecie od czasu kiedy złożyła ten pozew o podwyższenie alimentów (czyli od pól roku) to już wogóle przestała się z nim kontaktować, bo było Jej to na rękę. Od tego czasu wysłała 2 (słownie: dwa) smsy. Oczywiście wiem, że to tez taktyka z jej strony jeśli chodzi o sprawę alimentów ale...mi to jest bardzo na rękę. Jak wcześniej co weekend nie miała co zrobić z dziećmi, nie miała opieki, nie mogła ich odebrać z przedszkola, bo praca, bo pociąg, bo to, bo sramto, tak teraz od pół roku okazuje się być tak dobrze zorganizowaną mamusią, że nie potrzebuje wsparcia ojca. Ach byłabym zapomniała. Potrzebowała wsparcia raz i wtedy zwróciła się bezpośrednio do dziadków, ale nie do M! Można? Można! 

A tak wogóle to nasza Exowa chwilowo jest wniebowzięta. Na Jej konto wpłynęły wyższe alimenty, więc jest tak przeszczęśliwa , że tym szczęściem dzieli się ze wszystkimi na FB, ale.... nie wie jeszcze, że apelacja już jest złożona. Trzymajcie kciuki. Może za jakieś pół roku coś drgnie w tej sprawie.
Chceuciekacstad a Tobie dobrze jest w tej "izolacji" i z dystansem?

4 649 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-01-26 11:59:21)

Odp: Być drugą i macochą

Z M spędziliśmy razem cudowny weekend. Młodych wywiózł do dziadków już na początku tygodnia. Na razie jest spoko, ale życie to istny paradoks. Ex oczywiście już wymiguje się przed odpowiedzialnością za synów, bo dzisiaj powinna ich zabrać do siebie, a powiadomiła M, że do wtorku wieczorem jej nie ma. Sukces, że w ogóle go zawiadomiła! Ja zasugerowałam, że może choć do poniedziałku chłopaki będą u dziadków, bo M miał po nich jechać w niedzielę. Starszy młody się obraził na ojca i nie chciał z nim rozmawiać, młodszy nie widział problemu podobnie jak dziadkowie i taka decyzja zapadła. Na to starszy, manipulant odwalił cyrk, że go brzuszek boli, postawił tym samym cały dom na głowie, bo mu pokrzyżowaliśmy jego plany z kolegami. Na nas jego symulacje już nie działają, dziadkowie się przejęli, ale jakoś załagodzili sytuacje, choć już kazali ojcu po niego jechać. Z rozmowy telefonicznej M z jego matką już mam pewność, że ona wywiera na M presje i zmusza do odpowiedniego zachowania względem wnuków. M ma zamiar dziś zawieźć obu chłopaków do ich matki, zobaczymy co z tego wyjdzie, ja staram się nie przejmować, to nie mój problem.
Mówiąc o paradoksie miałam na myśli to, że M wkurzał się kiedy smsowałam z moją córką, która też miała swoje jazdy. Widząc jego reakcję powiedziałam mu, że nie muszę tego robić, ale niech zrozumie moją irytację kiedy on bez potrzeby kontaktuje się ze swoją ex. Na razie M jest słowny i nie odpowiada na bzdurne wiadomości.
Drugi paradoks to taki, że mój syn przyjechał do mnie w niedzielę i M już szukał pretekstu żeby się zabrać z domu. Wytłumaczyłam mu, że nie musi tego robić, a jeśli mu to przeszkadza to niech postawi się w mojej sytuacji, że ja tak mam 7 dni w tygodniu i to nie takie proste jak on twierdzi. Do wieczora było ok, mój syn późno wrócił do domu. Co więcej zauważyłam, że chłopak sam nawiązuje z M dialogi i stara się go czymś zainteresować, bez mojej obecności. M był niechętny, ale grzeczny, a mój młody się nie poddawał. Śmiałam się, że dobrze, niech M w końcu zobaczy, przez co ja przechodzę i do czego się zmuszam.

4 650

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Mówiąc o paradoksie miałam na myśli to, że M wkurzał się kiedy smsowałam z moją córką, która też miała swoje jazdy. Widząc jego reakcję powiedziałam mu, że nie muszę tego robić, ale niech zrozumie moją irytację kiedy on bez potrzeby kontaktuje się ze swoją ex. Na razie M jest słowny i nie odpowiada na bzdurne wiadomości.
Drugi paradoks to taki, że mój syn przyjechał do mnie w niedzielę i M już szukał pretekstu żeby się zabrać z domu. Wytłumaczyłam mu, że nie musi tego robić, a jeśli mu to przeszkadza to niech postawi się w mojej sytuacji, że ja tak mam 7 dni w tygodniu i to nie takie proste jak on twierdzi. Do wieczora było ok, mój syn późno wrócił do domu. Co więcej zauważyłam, że chłopak sam nawiązuje z M dialogi i stara się go czymś zainteresować, bez mojej obecności. M był niechętny, ale grzeczny, a mój młody się nie poddawał. Śmiałam się, że dobrze, niech M w końcu zobaczy, przez co ja przechodzę i do czego się zmuszam.

Bo facet póki nie doświadczy na własnej skórze to naszego gadania nie zrozumie.

4 651

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Trzymajcie kciuki. Może za jakieś pół roku coś drgnie w tej sprawie.
Chceuciekacstad a Tobie dobrze jest w tej "izolacji" i z dystansem?

Cześć Kjim.. nie jest dobrze bo to wbrew mojej naturze, ale o dziwo widzę efekty więc myślę że to dobra droga .
M mnie izoluje od swojego życia z synem , ex ...a ja zaczęłam żyć swoim życiem z moim synem.
Wychodzę na sport bez M .. na zakupy z synem lub koleżanką .. trochę taktyka jak pisałaś o Twoim sposobie na smsy z ex.... przestałam się M tłumaczyć , zwierzać... i wyobraźcie sobie że w niedzielę jak wychodziłam z synem na zakupy kiecki ... to marudził..."że znowu mało razem będziemy w weekend".. a ja na to ..oj mamy się na co dzień... i dużo...
Kiedyś on mi to powiedział... Naciskał że wieczór razem mamy spędzić ... miałam mu się pokazać w kiecce nowej...ale że mu się przedłużyło odwożenia młodego... (bo coś tam ex chciała ... korki, problemy )... więc jak wrócił to niestety.... kiecka się płukała ... nie dostał nic:)
Marudził... ale ja to skwitowałam .. że mój czas jest cenny ... na czekaniu na niego go nie będę tracić bo on ma inne sprawy.

Sam się bierze do pracy - posprzątał kuchnię , podłogę nawet umył- i wiecie po co ?? żebym ja czas poświęciła jemu .. a nie na sprzątanie.
W sobotę byłam w szkole.. na popołudnie miałam squasha (chodzę z kolegą smile) .. coś mu wypadło... więc zapytałam M czy chce... marudził że młodego musi wziąć bo przecież go nie zostawi... ale jednak przyjechał sam - młody był u kolegi.. godzina im nie krzywda ..skoro i tak cały czas spędza u niego.
Tak więc da się - tylko trzeba ich zmusić ... przekonać że to od nich zależy .. żeby im się chciało.
przede mną daleka droga...bo mnie gubi brak konsekwencji...więc ja się musze pilnować..
Jak na razie dobrze mi idzie... nawet emocje z tym opadły ... zaczyna to być naturalne.

4 652 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-01-26 11:14:18)

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

M mnie izoluje od swojego życia z synem , ex ...a ja zaczęłam żyć swoim życiem z moim synem.
Wychodzę na sport bez M .. na zakupy z synem lub koleżanką .. trochę taktyka jak pisałaś o Twoim sposobie na smsy z ex.... przestałam się M tłumaczyć , zwierzać... ................
Marudził... ale ja to skwitowałam .. że mój czas jest cenny ... na czekaniu na niego go nie będę tracić bo on ma inne sprawy.

.............. na popołudnie miałam squasha (chodzę z kolegą smile) .. coś mu wypadło... więc zapytałam M czy chce... marudził że młodego musi wziąć bo przecież go nie zostawi... ale jednak przyjechał sam - młody był u kolegi.............
Tak więc da się - tylko trzeba ich zmusić ... przekonać że to od nich zależy .. żeby im się chciało.
przede mną daleka droga...bo mnie gubi brak konsekwencji...więc ja się musze pilnować..

BRAWO!!!!

4 653

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

przede mną daleka droga...bo mnie gubi brak konsekwencji...więc ja się musze pilnować..
Jak na razie dobrze mi idzie... nawet emocje z tym opadły ... zaczyna to być naturalne.

Uwierz w siebie i przestań siebie besztać, bo jesteś świetna, tak 3maj smile

4 654

Odp: Być drugą i macochą

A ja się zastanawiam co słychać u założycielki naszego wątku ? Alutka131 znalazłaś zloty środek na funkcjonowanie z w patchworkowej rodzinie?
Betil83, tperado i pozostałe kobitki. Jak sobie radzicie dziś? Minęło ze trzy lata od czasu założenia wątku. Udało Wam się wytrwać w tych pomieszanych rodzinach? Dzieci rosną, pasierby rosną. Czy Wasze związki to przetrwały?

4 655

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

A ja się zastanawiam co słychać u założycielki naszego wątku ? Alutka131 znalazłaś zloty środek na funkcjonowanie z w patchworkowej rodzinie?
Betil83, tperado i pozostałe kobitki. Jak sobie radzicie dziś? Minęło ze trzy lata od czasu założenia wątku. Udało Wam się wytrwać w tych pomieszanych rodzinach? Dzieci rosną, pasierby rosną. Czy Wasze związki to przetrwały?

Też ciekawa jestem jak statystyki. Betil83 po wpisach widzę, że spasowała, ciekawa jestem jak widzi to z perspektywy czasu. Powiem wam, że mnie też nachodzą zwątpienia, jeśli zmienić coś w swoim życiu to przecież lepiej teraz niż później.

4 656

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
kjim napisał/a:

A ja się zastanawiam co słychać u założycielki naszego wątku ? Alutka131 znalazłaś zloty środek na funkcjonowanie z w patchworkowej rodzinie?
Betil83, tperado i pozostałe kobitki. Jak sobie radzicie dziś? Minęło ze trzy lata od czasu założenia wątku. Udało Wam się wytrwać w tych pomieszanych rodzinach? Dzieci rosną, pasierby rosną. Czy Wasze związki to przetrwały?

Też ciekawa jestem jak statystyki. Betil83 po wpisach widzę, że spasowała, ciekawa jestem jak widzi to z perspektywy czasu. Powiem wam, że mnie też nachodzą zwątpienia, jeśli zmienić coś w swoim życiu to przecież lepiej teraz niż później.

Co do zmiany oczywiście, tyle że zawsze jest coś co powoduje że dajemy sobie kolejna szansę .. i bardzo chcemy wierzyć by była wykorzystana dobrze  ..i żyć długo i szczęśliwe ..

Zazdrosna , wieści z "frontu domowego " masz? ex przyjęła  dzieci ?

Tez jestem ciekawa jak koleżanki z tego forum sobie radzą ?

4 657

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:
kjim napisał/a:

A ja się zastanawiam co słychać u założycielki naszego wątku ? Alutka131 znalazłaś zloty środek na funkcjonowanie z w patchworkowej rodzinie?
Betil83, tperado i pozostałe kobitki. Jak sobie radzicie dziś? Minęło ze trzy lata od czasu założenia wątku. Udało Wam się wytrwać w tych pomieszanych rodzinach? Dzieci rosną, pasierby rosną. Czy Wasze związki to przetrwały?

Też ciekawa jestem jak statystyki. Betil83 po wpisach widzę, że spasowała, ciekawa jestem jak widzi to z perspektywy czasu. Powiem wam, że mnie też nachodzą zwątpienia, jeśli zmienić coś w swoim życiu to przecież lepiej teraz niż później.

Co do zmiany oczywiście, tyle że zawsze jest coś co powoduje że dajemy sobie kolejna szansę .. i bardzo chcemy wierzyć by była wykorzystana dobrze  ..i żyć długo i szczęśliwe ..

Zazdrosna , wieści z "frontu domowego " masz? ex przyjęła  dzieci ?

Tez jestem ciekawa jak koleżanki z tego forum sobie radzą ?

Mimo że już nie jestem ani drugą ani macochą chyba wolno mi tu jeszcze napisać
A więc moja wolność trwa.
Uczę się spokoju w życiu,czasem jakaś piosenka czy film sprawia że wszystko się we mnie trzęsie,że idąc na zakupy łapie się tym by kupić co on lubił,że jak tylko słysze gdzieś telefon z jego melodią to mój żołądek mi podchodzi do góry.
Wiem że jeszcze trochę potrwa zanim będzie dobrze,choć zapewne nigdy już nie będę taka zanim go poznałam.
Dziewczyny czytam was,i po każdym wpisie mam ochotę podobiec do was,złapać za rękę i po prostu zabrać,wyrwać z takiego życia na które żadna z nas nie zasłużyła.
Proszę was nie pozwólcie by wasi partnerzy zniszczyli was tak jak zrobił to mój ex,bo teraz naprawdę widzę na co mu pozwoliłam.Postawcie granice waszej "nietykalności".
Ściskam was bardzo mocno.

4 658

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Zazdrosna , wieści z "frontu domowego " masz? ex przyjęła  dzieci ?

Dziadkowie wspaniałomyślnie poszli na rękę Pani ex i zobowiązali się przechować dzieciaki do dzisiaj. Nie wnikam, nie moja sprawa. M pytał się mnie, co ma zrobić w przypadku, gdy ex ich dziś nie weźmie. Traf chciał, że jestem chora i M zrozumiał, że musi coś sam wykombinować. Zatem poleciłam mu w razie czego zgłosić sprawę na policję i późno wieczorem ich odwieź do ex, tak by zastać ją w domu. Ja na razie ręce umywam. Na weekend mamy zaplanowany wyjazd we dwoje w góry. Czuje, że będą jazdy bo wracamy późno w niedzielę. Staram się mieć to wszystko gdzieś, na razie mi się udaje.
Motylek, czasem trzeba sięgnąć dna, by to dostrzec. Ja na razie łudzę się, że nie jest tak źle.

4 659 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-01-27 10:17:00)

Odp: Być drugą i macochą
motylek75 napisał/a:

Mimo że już nie jestem ani drugą ani macochą chyba wolno mi tu jeszcze napisać
A więc moja wolność trwa.
Uczę się spokoju w życiu,.............
..................
Dziewczyny czytam was,i po każdym wpisie mam ochotę podobiec do was,złapać za rękę i po prostu zabrać,wyrwać z takiego życia na które żadna z nas nie zasłużyła.
Proszę was nie pozwólcie by wasi partnerzy zniszczyli was tak jak zrobił to mój ex,bo teraz naprawdę widzę na co mu pozwoliłam.Postawcie granice waszej "nietykalności".
Ściskam was bardzo mocno.

Motylku życzę powodzenia. Ja zawsze powtarzam, że nie ma tego złego co by nam na dobre nie wyszło. Bogatsza o te doświadczenia będziesz teraz dokonywać lepszych wyborów w przyszłości. Być może lepszych od naszych. I tak jak napisała Zazdrosna, my nadal żyjemy złudzeniami, że to się wszystko jeszcze jakoś poukłada. Czy tak będzie zobaczymy. Trzymaj za nas kciuki . Ja trzymam za Ciebie, chociaż już wiem, że skoro zdobyłaś się na ten krok i wycofałaś się (z hukiem :-) ) z tego związku, to znaczy , że silna z Ciebie babka i na pewno sobie poradzisz :-)))

zazdrosna13 napisał/a:

Dziadkowie wspaniałomyślnie poszli na rękę Pani ex i zobowiązali się przechować dzieciaki do dzisiaj.

To ja Ci powiem lepszy numer - hit dnia wczorajszego. Dziadkowie [czytaj rodzice M] wspaniałomyślnie poszli na rękę Pani ex i zobowiązali się przechować dzieciaki przez ten tydzień ferii i ??????? wczoraj (poniedziałek) przywieźli Mu dzieci do pracy , z tekstem, że to przecież ON powinien się teraz Nimi zajmować. Sytuacja co najmniej żenująca, ale powiedział tylko, że skoro zobowiązali się zabrać dzieci do siebie, skoro pojechali po dzieci, zabrali do siebie to powinni być konsekwentni w swoich wyborach. 40 letni facet jak widać nie może mieć swojego zdania w żadnym temacie, bo mamusia uważa , że powinien postępować inaczej. Próbują siłą, szantażem, podstępami i takim zachowaniem wpłynąć na zmianę Jego zachowania. Cycki opadają.

4 660

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

To ja Ci powiem lepszy numer - hit dnia wczorajszego. Dziadkowie [czytaj rodzice M] wspaniałomyślnie poszli na rękę Pani ex i zobowiązali się przechować dzieciaki przez ten tydzień ferii i ??????? wczoraj (poniedziałek) przywieźli Mu dzieci do pracy , z tekstem, że to przecież ON powinien się teraz Nimi zajmować. Sytuacja co najmniej żenująca, ale powiedział tylko, że skoro zobowiązali się zabrać dzieci do siebie, skoro pojechali po dzieci, zabrali do siebie to powinni być konsekwentni w swoich wyborach. 40 letni facet jak widać nie może mieć swojego zdania w żadnym temacie, bo mamusia uważa , że powinien postępować inaczej. Próbują siłą, szantażem, podstępami i takim zachowaniem wpłynąć na zmianę Jego zachowania. Cycki opadają.

Biedne dzieciaki w tym wszystkim, mam nadzieję, że nie były świadkami tych rozgrywek. Nie dość, że matka nieodpowiedzialna to jeszcze dziadkowie lekkomyślni.

4 661

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Biedne dzieciaki w tym wszystkim, mam nadzieję, że nie były świadkami tych rozgrywek. Nie dość, że matka nieodpowiedzialna to jeszcze dziadkowie lekkomyślni.

I widzisz najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że robią takie sceny przy dzieciach , wciągając w te rozgrywki dzieci. Dla mnie nie do pomyślenia. Nigdy swoim dzieciom bym czego takiego nie zafundowała, ale w tamtej rodzinie nie ważne jest, jak dzieci sobie radzą z sytuacją, ważne jest to "co ludzie powiedzą".
M tłumaczy , że skoro podjął taką decyzję to nich przynajmniej ONI nie robią dzieciom sieczki z mózgu (wystarczy, że bezmyślnie robi to im na co dzień własna matka), nie mieszajcie w to dzieci, nie róbcie Im mętliku w głowie, One mają być przy matce i mieć w miarę stabilny dzień, tydzień, miesiąc.... chodzić do szkoły i nie martwić się czy dziś odbierze mnie mama, a może tata, a może babcia z dziadkiem. Gdzie dziś będę spać? U mamy, czy u babci, a może u taty ale u drugiej babci???? Dla dzieci to i tak skomplikowane, a Oni sieją dodatkowy, niepotrzebny zamęt. Ale to według Nich nie ważne. Ważne co ludzie powiedzą!!!

4 662 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-01-27 11:08:08)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Biedne dzieciaki w tym wszystkim, mam nadzieję, że nie były świadkami tych rozgrywek. Nie dość, że matka nieodpowiedzialna to jeszcze dziadkowie lekkomyślni.

I widzisz najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że robią takie sceny przy dzieciach , wciągając w te rozgrywki dzieci. Dla mnie nie do pomyślenia. Nigdy swoim dzieciom bym czego takiego nie zafundowała, ale w tamtej rodzinie nie ważne jest, jak dzieci sobie radzą z sytuacją, ważne jest to "co ludzie powiedzą".
M tłumaczy , że skoro podjął taką decyzję to nich przynajmniej ONI nie robią dzieciom sieczki z mózgu (wystarczy, że bezmyślnie robi to im na co dzień własna matka), nie mieszajcie w to dzieci, nie róbcie Im mętliku w głowie, One mają być przy matce i mieć w miarę stabilny dzień, tydzień, miesiąc.... chodzić do szkoły i nie martwić się czy dziś odbierze mnie mama, a może tata, a może babcia z dziadkiem. Gdzie dziś będę spać? U mamy, czy u babci, a może u taty ale u drugiej babci???? Dla dzieci to i tak skomplikowane, a Oni sieją dodatkowy, niepotrzebny zamęt. Ale to według Nich nie ważne. Ważne co ludzie powiedzą!!!

Trzeba przyznać, że facet jest konsekwentny, a dzieciaki będą miały traumę. Szkoda, że dziadkowie nie przejmują się opinią ludzi, którzy byli świadkami sceny, którą zgotowali synkowi w jego pracy.

4 663

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Biedne dzieciaki w tym wszystkim, mam nadzieję, że nie były świadkami tych rozgrywek. Nie dość, że matka nieodpowiedzialna to jeszcze dziadkowie lekkomyślni.

I widzisz najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że robią takie sceny przy dzieciach , wciągając w te rozgrywki dzieci. Dla mnie nie do pomyślenia. Nigdy swoim dzieciom bym czego takiego nie zafundowała, ale w tamtej rodzinie nie ważne jest, jak dzieci sobie radzą z sytuacją, ważne jest to "co ludzie powiedzą".
M tłumaczy , że skoro podjął taką decyzję to nich przynajmniej ONI nie robią dzieciom sieczki z mózgu (wystarczy, że bezmyślnie robi to im na co dzień własna matka), nie mieszajcie w to dzieci, nie róbcie Im mętliku w głowie, One mają być przy matce i mieć w miarę stabilny dzień, tydzień, miesiąc.... chodzić do szkoły i nie martwić się czy dziś odbierze mnie mama, a może tata, a może babcia z dziadkiem. Gdzie dziś będę spać? U mamy, czy u babci, a może u taty ale u drugiej babci???? Dla dzieci to i tak skomplikowane, a Oni sieją dodatkowy, niepotrzebny zamęt. Ale to według Nich nie ważne. Ważne co ludzie powiedzą!!!

Kurna , te wszystkie "mamusie M " to wczoraj jakieś święto miały ???czy to efekt po dniu dziadka i babci  zmasowany atak ... matka M jakiś wykład umoralniający strzeliła synkowi.. tematu nie znam, mogę się domyślić .. M był wkurzony ... ten jego nerw się prawie na mnie przeniósł .. ale się nie dałam... powiedziałam tylko .. Kochanie, tak Ci współczuję że własna matka  próbuje cię ubezwłasnowolnić skoro mówi ci co powinieneś zrobić, czuć i z kim żyć..... postaraj się ją zrozumieć... widzi swoje błędy wychowawcze i próbuje cos jeszcze naprawić"... M zamurowało ..... twierdzi że takim tekstem kolejny raz ją potraktuje .
Przecież te nasze "teściowe" mówiąc synom że robią źle ..uderzają w siebie... wychowanie synka się nie powiodło ??? teraz to już za późno :)szansa była ...teraz kolej na nas drogie koleżanki. ...

Kjim..swoją drogą to nieźli Ci rodzice M .
Pewnie w Tobie pokładają całą odpowiedzialność za taki stan rzeczy ... 
I jak słyszę że tacy dziadkowie głośno krzyczą "dzieci najważniejsze" to mi się scyzoryk w kieszeni otwiera ..

4 664 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-01-27 13:21:39)

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Kjim..swoją drogą to nieźli Ci rodzice M .
Pewnie w Tobie pokładają całą odpowiedzialność za taki stan rzeczy ... 
I jak słyszę że tacy dziadkowie głośno krzyczą "dzieci najważniejsze" to mi się scyzoryk w kieszeni otwiera ..

Oczywiście, pisałam już o tym wcześniej - to, że 40 letni facet chce sam decydować o tym, jak przeżyje swoje życie to MOJA WINA.
To że ich wnuki są biedne, pokrzywdzone i porzucone to MOJA WINA.
O tym, że życzą sobie, aby moja noga nigdy nie postała w Ich domu - to tez już pisałam. A teraz PETARDA , którą usłyszałam wczoraj !!!!
Według NICH jestem z M tylko po to, żeby utrzymywał moje dzieci!!!!!
Śmiech na sali zważywszy, że póki co, to ja dokładałam do wszystkich pobytów Jego dzieci u nas, to z mojej kieszeni szły zakupy ubranek dla ICH WNUKÓW, to ja współfinansowałam wyjazdy ICH wnuków na wakacje i wyjazd na narty z ICH wnukiem , bo M zwyczajnie nic nie zostaje po opłaceniu alimentów, dojazdów do pracy i kredytów, które spłacał, a które zaciągnął z Byłą Szanowną Małżonką. Kiedy powiedziałam basta, więcej tego robić nie będę, nich Pani Szanowna weźmie się za robotę, zabierze choć z raz dzieci na urlop, bo ja więcej tego robić nie zamierzam,  to co teraz? Szanowna Była Małżonka podnosi alimenty a Jego rodzice twierdzą, że TO JA LECĘ NA JEGO KASĘ!!!! W pierwszej chwili przyznam, że mnie to wk...Ło, ale teraz mnie to po prostu bawi.  No faktycznie szarpnęłam się na biznesmena i bogacza i liczę na Jego majątek :-)))) Gdyby jeszcze powiedzieli, że jestem z Nim, bo jest świetny w łóżku, to bym Im jeszcze przytaknęła ale z tym majątkiem to naprawdę się ubawiłam.

4 665

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

Kjim..swoją drogą to nieźli Ci rodzice M .
Pewnie w Tobie pokładają całą odpowiedzialność za taki stan rzeczy ... 
I jak słyszę że tacy dziadkowie głośno krzyczą "dzieci najważniejsze" to mi się scyzoryk w kieszeni otwiera ..

Oczywiście, pisałam już o tym wcześniej - to, że 40 letni facet chce sam decydować o tym, jak przeżyje swoje życie to MOJA WINA.
To że ich wnuki są biedne, pokrzywdzone i porzucone to MOJA WINA.
O tym, że nie życzą sobie, aby moja noga nigdy nie postała w Ich domu - to tez już pisałam. A teraz PETARDA , którą usłyszałam wczoraj !!!!
Według NICH jestem z M tylko po to, żeby utrzymywał moje dzieci!!!!!
Śmiech na sali zważywszy, że póki co, to ja dokładałam do wszystkich pobytów Jego dzieci u nas, to z mojej kieszeni szły zakupy ubranek dla ICH WNUKÓW, to ja współfinansowałam wyjazdy ICH wnuków na wakacje i wyjazd na narty z ICH wnukiem , bo M zwyczajnie nic nie zostaje po opłaceniu alimentów, dojazdów do pracy i kredytów, które spłacał, a które zaciągnął z Byłą Szanowną Małżonką. Kiedy powiedziałam basta, więcej tego robić nie będę, nich Pani Szanowna weźmie się za robotę, zabierze choć z raz dzieci na urlop, bo ja więcej tego robić nie zamierzam,  to co teraz? Szanowna Była Małżonka podnosi alimenty a Jego rodzice twierdzą, że TO JA LECĘ NA JEGO KASĘ!!!! W pierwszej chwili przyznam, że mnie to wk...Ło, ale teraz mnie to po prostu bawi.  No faktycznie szarpnęłam się na biznesmena i bogacza i liczę na Jego majątek :-)))) Gdyby jeszcze powiedzieli, że jestem z Nim, bo jest świetny w łóżku, to bym Im jeszcze przytaknęła ale z tym majątkiem to naprawdę się ubawiłam.

Wiesz kjim..może my mamy tą sama teściową ?? u mnie było niemal że identycznie .
jak płaciłam i sponsorowałam M i jego syna to byłam w miarę cacy ... oczywiście wypominano mi za drogie zakupy dla mojego syna ! wiadomo .. mniej zostawało dla M i jego synka z mojej kasy .. Ale jak tylko odcięłam dostęp do kasy , to się posypało ...bo ja egoista jestem... wykorzystuję M .. odciągam go od rodziny.. I nawet fakt że to dzięki mnie spędził święta z RODZINĄ (mamusia i synek ) ..to też źle ...
Wiem jedno - nigdy nie da się zadowolić wszystkich, trzeba się skupić na tych których można i warto - siebie , swoje dzieci i ewentualnie faceta ... Nic na siłę ..
A rodziców M mam w nosie , na jakieś tam próby rozmów ze strony M ,że niby ja go stawiam w sytuacji że musi wybierać - powiedziałam  ostro , że to nie ja go stawiam w takiej sytuacji tylko jego matka , bo to nie ja mu mówię żeby ja zostawił .. że ona jest zła ... i że ja jestem najważniejsza ..ale odwrotnie .
I że jeśli tego nie rozumie , to spokojnie- jeśli będzie taka potrzeba  ja wybiorę za niego:  zostawię go - bo nigdy nie będę odciągać go od rodziny .Mina bezcenna ....

4 666

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Trzeba przyznać, że facet jest konsekwentny,

Przyznam , że jak dostałam od Niego krótkiego smsa w pracy, o tym, że była u Niego babcia z dziećmi i że pogadamy o tym wieczorem , to zwątpiłam. Pomyślałam sobie --- no i facet poległ :-(
Ale kiedy po pracy wrócił do domu zadowolony z siebie jak dziecko i stwierdził: "byłem konsekwentny, postawiłem się Jej :-)"   to byłam z Niego dumna.

4 667

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

A rodziców M mam w nosie , na jakieś tam próby rozmów ze strony M ,że niby ja go stawiam w sytuacji że musi wybierać - powiedziałam  ostro , że to nie ja go stawiam w takiej sytuacji tylko jego matka , bo to nie ja mu mówię żeby ja zostawił .. że ona jest zła ... i że ja jestem najważniejsza ..ale odwrotnie .
I że jeśli tego nie rozumie , to spokojnie- jeśli będzie taka potrzeba  ja wybiorę za niego:  zostawię go - bo nigdy nie będę odciągać go od rodziny .Mina bezcenna ....

U mnie była taka sama sytuacja w wakacje. Ja powiedziałam, że nie zamierzam stawać między Nim a dziećmi. Nie będę Mu kazała wybierać miedzy Mną a mamusią, bo w zasadzie mamusia już Mu powiedziała jakie powinien mieć priorytety w życiu i mnie w tych priorytetach nie ma, więc niech zabiera rzeczy swoje i dzieci i idzie mieszkać z mamusią. Nie mam zamiaru walczyć z jego Ex, ani z Jego dziećmi i nie mam zamiaru walczyć z mamusią. Tą walkę niech toczy sobie sam. Ja się poddałam.
No i podjął tę walkę :-) Nie wiem tylko czy się cieszyć czy płakać, bo okazuje się, że dostaję rykoszetami.

4 668

Odp: Być drugą i macochą

Dobrze się komuś liczy jego pieniądze, kiedy się samemu pęka z zazdrości i wieczne ma poczucie niedostatku oraz żal o to do całego świata. Zamiast samemu wziąć odpowiedzialność za swoje życie i za robotę. Skądś to znam...

4 669

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Dobrze się komuś liczy jego pieniądze, kiedy się samemu pęka z zazdrości i wieczne ma poczucie niedostatku oraz żal o to do całego świata. Zamiast samemu wziąć odpowiedzialność za swoje życie i za robotę. Skądś to znam...

Wiecie co mnie najbardziej zadziwia ? Fakt iż my jesteśmy w takich samych lub podobnych sytuacjach jak nasze ex- rozwiedzione z dziećmi / ale nie płaczemy nad naszym losem tylko bierzemy się do roboty i dajemy rade.. nie tylko same ze swoim życiem ale jeszcze wspieramy i finansowo i organizacyjno /mentalnie naszych facetów w ich obowiązkach ... a ich ex ???
wszystko źle i niedobrze, cały świat winny ich porażkom, nic same nie potrafią , biedne i samotne... choć często tez mają faceta .
więc o co kaman ? chyba postawa taka ??
Całe życie było im źle i próbowały czyimś kosztem (czytaj byłego męża ) rozwiązywać swoje problemy...a ci odgrywali role rycerzy aż do znudzenia ..
No ale tak to już jest ..jedni płaczą że im źle ..a inni zapierdzielają i cieszą się że nie jest najgorzej smile.

4 670 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-01-28 09:55:21)

Odp: Być drugą i macochą

Specjalnie dla Ciebie Kjim najnowsze wieści z frontu.
Ex wczoraj powiadomiła synów, że jeszcze się urlopuje i nie ma jej w domu, więc nie mają co u niej szukać. Młodszy chłopak rozpłakał się, bo już od dłuższego czasu marudzi, że tęskni za psem. M jednak odwiózł go do ex i kolejny raz okazało się, że ta tylko ściemnia. Niestety, ku mojemu rozczarowaniu starszy młody nie chciał być u matki i tym samym znalazł się u mnie w domu, M jednak zapowiedział mu, że będzie go woził ze sobą do pracy. Mamuśka obiecała mu, że weźmie go w sobotę. M jej na to, że nie ma nas na weekend i albo bierze go w piątek albo wcale. Posypały się oczywiście bluzgi, bo rodzicielkę oczywiście prawo nie obowiązuje. Co pozytywnego ? M sam zdeklarował się zmienić wyrok o kontakty z młodszym synem, a właściwie skrócić ich długość zwłaszcza w wakacje argumentując to tym, że matka nie będzie brała do siebie starszego chłopaka. No to jestem w szoku, zobaczymy co z realizacją zamierzeń.

Chceuciekacstad to taki typ, sposób bycia. Jeśli się wyłącznie narzeka, że jest źle to nie ma sposobu by było inaczej. Nawet jeśli coś się zmieni na lepsze to i tak się tego nie dostrzegą, a nasi faceci się do tego przyczynili.

Na razie nic nie jest w stanie przesłonić mi radości z powodu wyjazdu we dwoje, młody będzie musiał wrócić do babci. Wiecie, że wczoraj M przywiózł mi od niej własnoręcznie upieczone ciasto? Podobno specjalnie dla mnie. M na pudełku napisał kartkę dla mojej córki, że jest to placek jego mamy, dla odstraszenia jej zapędów. Nie komentuję.

4 671 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-01-28 10:56:33)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Ex wczoraj powiadomiła synów, że jeszcze się urlopuje i nie ma jej w domu, więc nie mają co u niej szukać. Młodszy chłopak rozpłakał się, bo już od dłuższego czasu marudzi, że tęskni za psem. M jednak odwiózł go do ex i kolejny raz okazało się, że ta tylko ściemnia..

Idiotka i cwaniara. Żaden inny komentarz nie przychodzi mi do głowy.

zazdrosna13 napisał/a:

Niestety, ku mojemu rozczarowaniu starszy młody nie chciał być u matki i tym samym znalazł się u mnie w domu

Czy to znaczy, że obaj Panowie przywieźli z powrotem swoje rzeczy i z podkulonym ogonem wrócili do domu?

zazdrosna13 napisał/a:

M jednak zapowiedział mu, że będzie go woził ze sobą do pracy. Mamuśka obiecała mu, że weźmie go w sobotę. M jej na to, że nie ma nas na weekend i albo bierze go w piątek albo wcale. Posypały się oczywiście bluzgi, bo rodzicielkę oczywiście prawo nie obowiązuje. Co pozytywnego ? M sam zdeklarował się zmienić wyrok o kontakty z młodszym synem, a właściwie skrócić ich długość zwłaszcza w wakacje argumentując to tym, że matka nie będzie brała do siebie starszego chłopaka. No to jestem w szoku, zobaczymy co z realizacją zamierzeń.

No ciekawe... czyżby poszedł po rozum do głowy? Mam nadzieję, że wytrwa i będzie konsekwentny.

zazdrosna13 napisał/a:

Wiecie, że wczoraj M przywiózł mi od niej własnoręcznie upieczone ciasto? Podobno specjalnie dla mnie. M na pudełku napisał kartkę dla mojej córki, że jest to placek jego mamy, dla odstraszenia jej zapędów. Nie komentuję.

No tego nie do końca rozumiem. Jeśli placek upiekła Jego mama, to Młoda nie może go tknąć??

4 672 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-01-28 10:54:23)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Czy to znaczy, że obaj Panowie przywieźli z powrotem swoje rzeczy i spod kulonym ogonem wrócili do domu?

No tego nie do końca rozumiem. Jeśli placek upiekła Jego mama, to Młoda nie może go tknąć??

Młody przyjechał z torbą ciuchów od dziadków. Znając życie babcia wyprawiła go wypranego i wyprasowanego. M ma może jedną bieliznę na zmianę, która zapodziała się gdzieś w praniu. Pewnych rzeczy tj. jego sprzęt rtv i agd nie pozwolę mu już do mnie przywieźć. To, co razem kupimy będzie od razu dzielone na moje i jego i zgodnie tym przechowywane w stosownym mieszkaniu. Będę dbała wyłącznie o swój dom i nie pozwolę wynieść z niego rzeczy, których używam na co dzień. Sama zatroszczę się o to, czego mi brakuje. Zatem M zamieszkuje jedną nogą, a ja przypilnuje by nie zadomowił się za dobrze. Nie będę już rozpaczać, jak wyniesie się do siebie, po prostu będę na to przygotowana. Nie mam zamiaru robić dla niego coś wbrew sobie, jak mu się nie podoba droga wolna.
Co do ciasta, to córa pewnie je i tak spałaszuje, po trochu sama jest sobie winna swoim zachowaniem wobec M i jego matki. M nie liczy się z jednak nią, bo ona nie pozostaje mu dłużna, jednak dorosły facet odwala taką dziecinadę. Nie przeczę, że mnie to boli, ja jednak też zmieniłam swoje nastawienie do jego młodego. Jak zawsze kupowałam np. słodycze dla wszystkich dzieci to teraz dbam wyłącznie o swoje.

4 673 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2015-01-28 11:40:44)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
kjim napisał/a:

Czy to znaczy, że obaj Panowie przywieźli z powrotem swoje rzeczy i spod kulonym ogonem wrócili do domu?

No tego nie do końca rozumiem. Jeśli placek upiekła Jego mama, to Młoda nie może go tknąć??

Młody przyjechał z torbą ciuchów od dziadków. Znając życie babcia wyprawiła go wypranego i wyprasowanego. M ma może jedną bieliznę na zmianę, która zapodziała się gdzieś w praniu. Pewnych rzeczy tj. jego sprzęt rtv i agd nie pozwolę mu już do mnie przywieźć. To, co razem kupimy będzie od razu dzielone na moje i jego i zgodnie tym przechowywane w stosownym mieszkaniu. Będę dbała wyłącznie o swój dom i nie pozwolę wynieść z niego rzeczy, których używam na co dzień. Sama zatroszczę się o to, czego mi brakuje. Zatem M zamieszkuje jedną nogą, a ja przypilnuje by nie zadomowił się za dobrze. Nie będę już rozpaczać, jak wyniesie się do siebie, po prostu będę na to przygotowana. Nie mam zamiaru robić dla niego coś wbrew sobie, jak mu się nie podoba droga wolna.
Co do ciasta, to córa pewnie je i tak spałaszuje, po trochu sama jest sobie winna swoim zachowaniem wobec M i jego matki. M nie liczy się z jednak nią, bo ona nie pozostaje mu dłużna, jednak dorosły facet odwala taką dziecinadę. Nie przeczę, że mnie to boli, ja jednak też zmieniłam swoje nastawienie do jego młodego. Jak zawsze kupowałam np. słodycze dla wszystkich dzieci to teraz dbam wyłącznie o swoje.

Zazdrosna , pochwalam takie rozwiązanie jak Twoje smile
Ja też kupuję rzeczy dla siebie , nawet do domu wspólnego to kupuję co uważam i płace sama . Oczywiście jeśli M ma jakiś pomysł który i mnie się podoba i pyta o dołożenie to ok. Ale np. znów wraca temat kolejnego telewizora ... mamy duuuży w salonie (mój smile) oraz klasyczny starszej wersji (z doopą ) w sypialni. M chce kupić,  oczywiście do sypialni płaski i większy....
Myślę sobie - kto mu broni ???  czyżby pan Portfel vel pustostan ???haha
Śmiać mi się tylko chce .. M już robi podchody by kasa moja była wspólna ... i tak sobie myślę ...że jak miał bonusy w pracy , premie .. w sumie na prawie 10 tysięcy w przeciągu pół roku...to jego kasa była tylko jego... ale jak się skończyła i goła pensja została .... to o wspólnocie zaczyna gadać... nie doczekanie jego!


Nasi Panowie nie doceniali jak mieli do dyspozycji wszystko co nasze... teraz niech sobie sami zapracują smile

Co do córki i jej relacji z M - mnie też to dziwi , że dorośli faceci a jakieś dziecinady urządzają z młodzieżą .
Mój syn ma dziewczynę od 2 miesięcy, wczoraj znowu miałam wykład od M .. że jaki on jest ograniczany i nie ma komfortu we własnym domu po pracy..bo jakaś obca osoba siedzi w salonie (laska syna ) ... i że jak długo to będzie ..i że to i że tamto.. że tv musi w sypialni oglądać bo młody w salonie siedzi z dziewczyną .. 
I szlagier dnia - on mi wyjechał że powinnam go zrozumieć , bo sama do niego mówiłam jak to mi źle że nie mam wolnego weekendu gdy jego syn przyjeżdża kiedy sobie ex zażyczy....nosz..... szok. / tyle że ja nie pamiętam aby coś zrobił by ten mój komfort poprawić...chyba że to obrażanie i nieodzywanie się przez dni miało być tym rozwiązaniem tongue chyba nie doceniałam ciszy:)
Póki jego nie dotyczy to inni mają się dostosować.... ale nie daj boże on by musiał...

4 674

Odp: Być drugą i macochą

Chceuciekacstad,
dobrze, że to dostrzegasz. Nie daj się i tak 3maj smile
Miłego dnia dziewczyny smile

4 675

Odp: Być drugą i macochą

Witam ponownie smile

Sobotnie spotkanie z rodziną mojego J przebiegło całkiem poprawnie. Byłam pozytywnie zaskoczona zachowaniem dzieciaków, które były zupełnie naturalne i niespecjalnie przejęte sytuacją. Jestem zadowolona, że postanowiłam ich wszystkich razem zaprosić na ten obiad bo wydaje mi się, że przynajmniej pomiędzy dziećmi i mną oczyściło to atmosferę. Nawzajem się dzięki temu poznaliśmy w bezpiecznym otoczeniu ich rodziców ? chyba na nic więcej liczyć nie mogłam. Uff.

Była żona naturalnie była w bardzo ponurym nastroju ? kompletnie zrozumiałe. Od rozwodu minęło wszak jedynie cztery miesiące a jej mąż znalazł nową kobietę tuż po nim. Nie jest to coś z czym łatwo się pogodzić, nawet jeśli separacja trwała długie miesiące przed rozwodem. Na szczęście jej nastrój nie udzielił się dzieciom i pomimo jej obecności spędziliśmy wszyscy przyjemny wieczór rozmawiając i grając w gry planszowe.

W poniedziałek córka mojego J spędziła popołudnie z Tatą u nas w domu ? najwyraźniej nie obawiając się już mnie tam spotkać. Wczoraj starszy syn był u nas na obiedzie (przez ostatnie trzy miesiące był na Ojca obrażony). Dzisiaj najmłodszy wyraził chęć pozostania na noc u Taty, ale oczywiście jego Mama nie zmieniła zdania co do swoich (poprzednio przeze mnie opisanych) wymagań a w szczególności zapewnienia powrotu do Mamy jeśli dziecko będzie się tego domagać. Jednak tego wymagania nie możemy spełnić, bo faktycznie dzieciak przy pierwszym lepszym zakazie lub nakazie Ojca może nagle postanowić, że chce do Mamy. Trudno ? być może J przemówi byłej żonie do rozsądku w tym temacie ? ja się wtrącać nie zamierzam?

W każdym razie, pomimo mojego zdenerwowania i niepewności przed spotkaniem z nimi wszystkimi w sobotę, najwyraźniej w przypadku dzieci był to pełen sukces. Teraz mam nagle w domu gości ? w zasadzie nagle dodatkowych członków rodziny. Ciekawa jestem teraz czy zacznie mi to z kolei przeszkadzać ? tak jak niektórym z Was ? że tak mało czasu będziemy mieć z J tylko dla siebie? Czas zapewne pokaże smile

Teraz pozostaje jeszcze przed mną poznanie rodziców J. Podobno łatwo nie będzie? zobaczymy.

Przy okazji polecam przeczytać tę książkę (chwilowo u nas niedostępną zdaje się) - ja dopiero jestem w jej połowie (w wersji angielskiej) ale wydaje mi się bardzo dobrze opisywać nasze różne sytuacje: Związek z mężczyzną po przejściach, Christie Hartman

Pozdrawiam Was wszystkie ? i jeszcze raz dziękuję za rady zazdrosna smile

4 676

Odp: Być drugą i macochą

Galcio,
pogratulować odwagi smile Bądź dobrej myśli, my tu na forum chcemy się wyżalić, bo nasi faceci mają ex, które uchylają się od ich zakichanego obowiązku wobec własnych dzieci. Ty masz inną sytuację, więc może udowodnisz nam, że może być inaczej smile
Czego z całego serca Ci życzę smile

4 677

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Galcio,
pogratulować odwagi smile Bądź dobrej myśli, my tu na forum chcemy się wyżalić, bo nasi faceci mają ex, które uchylają się od ich zakichanego obowiązku wobec własnych dzieci. Ty masz inną sytuację, więc może udowodnisz nam, że może być inaczej smile
Czego z całego serca Ci życzę smile

Dziękuję ?

Mam nadzieję, że faktycznie to wszystko jakoś się ułoży ? chociaż bezproblemowo na pewno nie będzie. Dzisiaj mały zgrzyt bo ten mój napisał do byłej o tym jak chciałby aby dzieci spędzały u nas czas i postanowił bez konsultacji ze mną, że mogą u nas spędzać dwie noce w tygodniu. Ja raczej bym zasugerowała zacząć od jednej, żeby sprawdzić jak to działa ale teraz oczywiście nie będę zmuszać go do zmiany stanowiska. Mam jednak nadzieję, że jego była żona sama taką kontrpropozycję złoży? skoro nawet jeden nocleg nie jest taki dla niej prosty do zaakceptowania.

Od razu też zakomunikowałam mojemu, żeby więcej nie decydował o takich sprawach kompletnie bez mojego udziału. Chociaż zapewne w większości takich decyzji nie będę miała nic do powiedzenia to jednak mieszkanie jest moje a jego dzieci to obce dla mnie osoby, więc chcę przynajmniej wiedzieć czego mam się spodziewać? Przyznał mi rację i przeprosił. Oby oznaczało to, że faktycznie w przyszłości będzie konsultował smile

Zobaczymy?

4 678

Odp: Być drugą i macochą
galcio napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Galcio,
pogratulować odwagi smile Bądź dobrej myśli, my tu na forum chcemy się wyżalić, bo nasi faceci mają ex, które uchylają się od ich zakichanego obowiązku wobec własnych dzieci. Ty masz inną sytuację, więc może udowodnisz nam, że może być inaczej smile
Czego z całego serca Ci życzę smile

Dziękuję ?

Mam nadzieję, że faktycznie to wszystko jakoś się ułoży ? chociaż bezproblemowo na pewno nie będzie. Dzisiaj mały zgrzyt bo ten mój napisał do byłej o tym jak chciałby aby dzieci spędzały u nas czas i postanowił bez konsultacji ze mną, że mogą u nas spędzać dwie noce w tygodniu. Ja raczej bym zasugerowała zacząć od jednej, żeby sprawdzić jak to działa ale teraz oczywiście nie będę zmuszać go do zmiany stanowiska. Mam jednak nadzieję, że jego była żona sama taką kontrpropozycję złoży? skoro nawet jeden nocleg nie jest taki dla niej prosty do zaakceptowania.

Od razu też zakomunikowałam mojemu, żeby więcej nie decydował o takich sprawach kompletnie bez mojego udziału. Chociaż zapewne w większości takich decyzji nie będę miała nic do powiedzenia to jednak mieszkanie jest moje a jego dzieci to obce dla mnie osoby, więc chcę przynajmniej wiedzieć czego mam się spodziewać? Przyznał mi rację i przeprosił. Oby oznaczało to, że faktycznie w przyszłości będzie konsultował smile

Zobaczymy?

Galcio, nawet gdyby mieszkanie było Wasze wspólne to parter powinien konsultować takie sprawy. To też Twoje życie i masz prawo wiedzieć kiedy i kto będzie w Twoim domu .
Nigdy nie myśl w ten sposób , że nie masz nic do powiedzenia. Jeśli parter chce budować z Tobą wspólną przyszłość to naturalne że jego dzieci będą jego częścią , nie możesz stawiać się tylko w roli cioci dostarczającej pożywienie i rozrywkę czy inne dobra ... kiedy dzieci są u Was w domu oboje macie wpływ na ich wychowanie. Trudno później wymagać zasad panujących w domu jeśli się o nich nie mówi i nie uczy... nie ma znaczenia że to pasierby - obce dziecko tez być instruowała gdyby źle zachowywało  się ...
Często my macochy zapominamy o tym i na tym tle pojawiają się różne problemy.. temat rzeka:)
bardzo dużo tu zależy od ojca tych dzieci , i tak uważam że jesteś szczególnym przypadkiem ..skoro ex była na obiedzie ... i było milo smile
Trzymam kciuki, i czekam na wpisy - życzę samych pozytywnych dni.

4 679 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-01-29 14:06:20)

Odp: Być drugą i macochą

Spiełam się dzisiaj z M o to, że podpuścił swojego młodego, by ukrywał słoik Nutelli, który dostał w prezencie przed moją córką, bo jak stał w kuchni ta też z niego korzystała. Gra jednak nie warta była świeczki, bo doszło między nami do wymiany słów i wypominanie zajść z przeszłości, każde z nas będzie bronić swojego dzieciaka. Nie moja sprawa, że uczy chłopaka egoizmu. Do czego dojdzie jak każdy z nas będzie tak postępował? Na drugi raz postąpię bardziej dyplomatycznie i kupię do domu drugi słoik, ciekawe jak długo postoi, by młody M po niego nie sięgnął. Wyłączam się już z sytuacji jakie panują u nas w domu np. jak kupię sok, to chłopak M pęknie, a wypije go całego do dna, by być szybszym przed innymi. Ja po prostu przestałam pijać soki, podobno nie są tak zdrowe jak sądziłam. Kupuję rzeczy, których młody M nie jada i oboje jesteśmy zadowoleni. Podobnie było z mlekiem, nigdy mi odrobina do kawy nie zostawała choć przynosiłam do domu po kilka kartonów. Zaczęłam kupować śmietankę do kawy, zawsze na mnie czeka w lodówce smile. Słodzić herbatę się odzwyczaiłam i przestałam kupować cukier, młody do napoju wsypywał po 3 łyżeczki do połowy kubka i nawet nie informował, że się skończył. U was też tak jest? Z każdej sytuacji można wybrnąć smile
Wczoraj miałam przyjemność spędzić sama pół dnia z młodym M, cieszę się nawet że jego ojca nie było, bo po ?wakacjach? u babci musiałam go nieźle naprostować. Jak skarżyłam M, to ten się tylko wnerwiał na młodego, że się mnie lub jego nie słucha, że aż mi czasem było szkoda chłopaka, albo wręcz przeciwnie i M mnie z czymś olewał. Zatem uważam to za rozsądne i biorę w moim domu sprawę w swoje ręce za to co robi pasierb. Kiedyś mi koleżanka powiedziała ? przestań narzekać, że młody ci przeszkadza i wykorzystaj to. Więc tak robię, gonię go do pomocy i sprzątania, kurcze prawie jak kopciuszek smile On ma ferie i się obija, a tak zrobi przynajmniej coś pożytecznego, a ja trochę odpocznę i wszyscy są zadowoleni, a jeśli nie to droga wolna ..
Na razie mam cierpliwość smile Odpoczynek od młodego dobrze mi zrobił.

4 680

Odp: Być drugą i macochą

Sorry jego prezent jego sprawa co z nim zrobi. Takie jest moje zdanie.

Posty [ 4 616 do 4 680 z 8 269 ]

Strony Poprzednia 1 … 70 71 72 73 74 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026