netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Być drugą i macochą

8 268 odpowiedzi1 087 347 wyświetleńzałożony przez Alutka131, 20.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Strony Poprzednia 1 … 69 70 71 72 73 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 551 do 4 615 z 8 269 ]

4 551 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-12-29 12:33:25)

Odp: Być drugą i macochą

M też nie umiał się wyłączyć jak Exowa atakowała go smsami. Tak sobie myślę czy nasi faceci nie czerpią z tego jakieś ukrytej satysfakcji :-)
Z jednej strony u boku kobieta, którą przytula, z drugiej - Była kobieta, którą skręca na samą myśl, że ten przytula się do innej. Ale to tylko tak sobie to tłumaczę, do dziś nie wiem, czemu tak naprawdę to robił.

A tak wogóle to o co te bluzgi rzucała? O co takiej kobiecie chodzi w dzień świąteczny?

4 552

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:

A ja jestem zadowolona. Trochę przejedzona i zmęczona. Zbieram siły na powtórkę w Moskwie. Za to dostałam najoryginalniejk zapakowany prezent w historii... big_smile

No to jak juz zaczęłaś to kończ :-) W co ten prezent miałaś zapakowany????

4 553 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-12-29 13:38:06)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

M też nie umiał się wyłączyć jak Exowa atakowała go smsami. Tak sobie myślę czy nasi faceci nie czerpią z tego jakieś ukrytej satysfakcji :-)
Z jednej strony u boku kobieta, którą przytula, z drugiej - Była kobieta, którą skręca na samą myśl, że ten przytula się do innej. Ale to tylko tak sobie to tłumaczę, do dziś nie wiem, czemu tak naprawdę to robił.

Ja tego tak nie odbieram, widzę jak M ma po dziurki w nosie tej baby. Poza tym ona M miała różne odbicia, potrafiła wystawić młodego za drzwi i kazać mu wyp? do ojca, potrafiła skopać chłopaka, pobić itp. Tak naprawdę to widzę, że jak młody jest u dziadków, no i ewentualnie ze mną w domu to M jest spokojny nie będąc z nim razem. Ex M jednak nie miała, żadnych odpałów odkąd starszy młody mieszka z nami.

4 554

Odp: Być drugą i macochą

Wiecie co mnie zastanawia ? Matka M która wpierdziela się w nasze życie , tak tez robiła jak był z ex- wszystko było jej winą choć sama nie raz płakała przez M - on o byle co potrafił jej tak nawtykać ... Próbowałam mu pokazywać że to nie żaden zbieg okoliczności że jego matka nie akceptowała i ex i mnie ...ale jej próby manipulacji nim .. niby widział... śmiał się tylko że , aby mieć dobry kontakt z jego matka  musimy się rozstać...

4 555 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-12-29 12:51:57)

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Wiecie co mnie zastanawia ? Matka M która wpierdziela się w nasze życie , tak tez robiła jak był z ex- wszystko było jej winą choć sama nie raz płakała przez M - on o byle co potrafił jej tak nawtykać ... Próbowałam mu pokazywać że to nie żaden zbieg okoliczności że jego matka nie akceptowała i ex i mnie ...ale jej próby manipulacji nim .. niby widział... śmiał się tylko że , aby mieć dobry kontakt z jego matka  musimy się rozstać...

Jak to się mówi- wspólny wróg łączy. Mój M też ma teraz bardzo dobry kontakt z byłą teściową, podczas ich małżeństwa był tym najgorszym. Teraz M ma satysfakcję jak była mamuśka dzwoni do niego i żali się na nowego męża córeczki, że ten to brudas, nierób, nie dba o dom itp. i do tego nawet córeczka jest zła, czego do tej pory nie chciała w ogóle widzieć.

4 556 Ostatnio edytowany przez Lily89 (2014-12-29 17:18:12)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
Lily89 napisał/a:

A ja jestem zadowolona. Trochę przejedzona i zmęczona. Zbieram siły na powtórkę w Moskwie. Za to dostałam najoryginalniejk zapakowany prezent w historii... big_smile

No to jak juz zaczęłaś to kończ :-) W co ten prezent miałaś zapakowany????

A w co możne zapakować Rosjanin. W Matrioszkę. W sumie ładna, staruteńka od babci Saszy i myślałam że to wsio... A ten mówi otwórz. No to otwieram. A tam zamiast tej najmniejszej figurki kolczyki. Patrzę na tą biżuterię. I mówię kurde no ładne, ale gdzie jest reszta Matrioszki.

Sasza: Tobie coś kupować...

Nie wiem czy mi się bardziej opakowanie podobało czy środek.

4 557

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:
kjim napisał/a:
Lily89 napisał/a:

A ja jestem zadowolona. Trochę przejedzona i zmęczona. Zbieram siły na powtórkę w Moskwie. Za to dostałam najoryginalniejk zapakowany prezent w historii... big_smile

No to jak juz zaczęłaś to kończ :-) W co ten prezent miałaś zapakowany????

A w co możne zapakować Rosjanin. W Matrioszkę. W sumie ładna, staruteńka od babci Saszy i myślałam że to wsio... A tan mówi otwórz. No to otwieram. A tam zamiast tej najmniejszej figurki kolczyki. Patrzę na tą biżuterię. I mówię kurde no ładne, ale gdzie jest reszta Matrioszki.

Sasza: Tobie coś kupować...

Nie wiem czy mi się bardziej opakowanie podobało czy środek.

Trafny wybór, pasuje do ciebie jak ulał smile

4 558

Odp: Być drugą i macochą

Raczej do avatara Lily :-)

4 559

Odp: Być drugą i macochą

Zawsze można poskładać i jak małżonek się narazi trzasnąć w łeb.

4 560

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Raczej do avatara Lily :-)

Mniemam, że sama go ustawiła smile A tak w ogóle wasi faceci zaglądają wam przez ramię jak piszecie na forum?

4 561

Odp: Być drugą i macochą

Nie. Nigdy. Nie zaglądaj do fb, poczty. Nigdzie. Ja też nie patrzę.

Wracając do  opakowywania prezentów. Wychodzi na to że jestem leniwa, bo kupuję gotowce.

4 562

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Witajcie dziewczynki,
u nas były chwile szczęścia i radości, były również łzy rozpaczy z mojej strony i rozstanie.
W sumie to nic nowego poza jednym. Dostrzegłam zasadniczy wpływ matki M na jego zachowanie w stosunku do dzieci. Dotychczas miałam o niej bardzo dobre zdanie, bo ona traktuje mnie bardzo dobrze, a M wszystko trzyma w tajemnicy przede mną jednak z sytuacji jaka miała miejsce wydedukowałam, że M wręcz boi się sprzeciwić matce, która narzuca mu swoją postawę wobec wnuków. Teraz rozumiem dlaczego w naszym związku nie ma miejsca dla moich dzieci, ani czasu wyłączności dla nas dwojga.
Powinien mi dać do myślenia fakt, że 40-letni facet musi się spowiadać matce, czy był w niedziele na mszy w kościele, a jeśli nie to trzęsie ze strachu portkami i kłamie.
Pierwszy dzień Świąt spędziłam w towarzystwie M i jego ex (dzieci były u niej, wiec smsy z bluzgami się sypały, a M na moją prośbę by wyłączył telefon nie reagował). Co doprowadzało mnie do obłędu.
Drugi dzień Świąt u rodziców M ? wspomnienia przerodziły się w oglądanie zdjęć, w tym również albumu ze ślubu M. Kilka irytujących sytuacji wywołanych przez ex M spowodowało, że byłam zbyt słaba by temu podołać bez emocji. Nie mam jednak do nikogo pretensji, to ja muszę się od tego wszystkiego wyłączyć, bo mam wpływ wyłącznie na siebie.
Co do Nowego Roku, to trochę odpuściłam z balowaniem, a teraz żałuję. Od dzieci dowiedziałam się, że Pani ex wciska nam drugiego syna na Sylwestra, ale co mi tam, jedno dziecko w to, czy w tamto. Ogólnie popadłam w stan zobojętnienia.
Wszystkiego dobrego kochane macochy smile

Rozstaliście się Zazdrosna ? czy to takie na moment było ?

co do zaglądania przez ramie - M zawsze się interesuje co robię , co pisze , z kim ... ale sam się nie chwali. Nie ma mnie nawet w znajomych na fb - nie znam żadnego hasła do jego prywatnych skrzynek, na komputer, tel, konta bankowe- nic z takich rzeczy smile
On moich tez nie .. obcy sobie ludzie zupełnie

4 563

Odp: Być drugą i macochą

Sama kiedyś wysłałam do M linka do tego forum, żeby przeczytał, że nie my jedni borykamy się z problemem patchworkowej rodziny. Ze nie ja jedna mam problem z akceptacją zachowań Exowej i ze nie wymyślam sobie problemów związanych z Jego dziećmi tylko takie problemy ma mnóstwo ludzi którzy żyją w takiej konfiguracji. Czy zerknął tu choć raz ... tego nie wiem, choć mówił , że wolnym czasem sobie poczyta.
Jeśli chodzi o FB czy pocztę, to nie mam nic przeciwko jak sobie czasem zerknie przez moje ramię  co robię w kompie, bo nie mam nic do ukrycia, choć haseł do swoich kont nie mamy. Wychodzę z założenia, że jeśli mielibyśmy coś ukrywać to byśmy ukrywali, bo każde z nas ma dostęp do kompa w czasie pracy.

4 564

Odp: Być drugą i macochą

Nie ukrywam, po prostu nie jestem zainteresowana co ślubny wypisuje, on też jakoś nie specjalnie...

4 565 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-12-29 15:30:36)

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Rozstaliście się Zazdrosna ? czy to takie na moment było ?

co do zaglądania przez ramie - M zawsze się interesuje co robię , co pisze , z kim ... ale sam się nie chwali. Nie ma mnie nawet w znajomych na fb - nie znam żadnego hasła do jego prywatnych skrzynek, na komputer, tel, konta bankowe- nic z takich rzeczy smile
On moich tez nie .. obcy sobie ludzie zupełnie

Nie rozstaliśmy się, ale M trochę przegiął.
W pierwszy dzień Świąt, kiedy w końcu mieliśmy okazję spędzić razem wieczór M wypił trochę za dużo z moim ojcem i poszedł spać o 20.
W drugi dzień Świąt była poprawka u jego rodziców. Ja chciałam się zmyć stamtąd jak najprędzej, gdyż jego synowie mieli zostać u dziadków na jedną noc. Ja nalegałam na dwie noce, gdyż wiedziałam, że tego wieczoru też nie będę miała pożytku z M i spotkałam się z jego sprzeciwem. M odbijał piłeczkę, gdyż wiedział, że mój syn został sam w moim domu. To ja w drodze powrotnej od rodziców zajechałam do mieszkania M, by mu udowodnić, że jestem w stanie przeżyć taką rozłąkę z synem. Jednak ten znów wylądował w łóżku o 20 do tego z humorami. Zatem odebrałam towarzystwo dzieci jako pretekst, by nie spędzić ze mną czasu. Zostawiłam go w mieszkaniu i pojechałam do siebie. Nie mogłam jednak spać i rano stwierdziłam, że nie ma co marnować czasu bez dzieci na kłótnie. Zatem wróciłam do niego i nie żałuję, bo spędziliśmy razem uroczy weekend. W niedziele pojechaliśmy po jego synów i zobaczyłam wielkie zdziwienie M, kiedy jego matka zaproponowała, że może synowie zostaną u nich dłużej. Jego uwagi kierowane do niej dały mi do myślenia. Szkoda tylko, że jechaliśmy 80 km, by się tego dowiedzieć, ale i tak cieszę się, że mam jeszcze trochę spokoju. Wstyd się przyznać, ale bardziej zżerało mnie poczucie, że babcia robi dobrze Pani ex niż mi, bo na pobyt "naszego młodego" by tak nie nalegała. Gdybym wiedziała, wzięła bym urlop, by odpocząć trochę w domu smile

4 566

Odp: Być drugą i macochą

Kochane,
minęły święta spędziłam je sama nie samotnie jak to było kiedy byłam z nim ale sama,bo tak chciałam.
Dużo myślałam o was,tych które zasiadając do kolacji wigilijnej ze łzami w oczach,ze smutkiem w sercu z żalem i wściekołością chyba najbardziej na samą siebie.
To były moje pierwsze święta od 5lat kiedy byłam spokojna,uśmiechnięta byłam sobą.
Wszystko było dobrze,dopóki nie odezwała się do mnie ex żona mojego ex!!!!!!
Że nareszcie on się od mnie uwolnił,że przez mnie ona została odsunięta z jego życia!!!! no tutaj to musiałam wypić procenty bo ledwo to byłam w stanie przeczytać........że niby co ona z nim po rozwodzie i czuła się odsunięta!!!!!
Że zrobiłam z niego światowego człowieka który wyjeżdża na zagraniczne wakacje bez córki,że facet który ma obowiązki powinien siedzieć w domu a nie weekendować się gdzie tylko nogi poniosą,i najważniejsze że teraz w końcu nie będzie on musiał mnie utrzymywać!!!!!! Jak długo żyję tak większych bredni nie słyszałam
Odpisałam tak "czytałam że kobieta po usunięciu macicy zdarza się traci rozum bo leki robią swoje,jest mi bardzo przykro że i ciebie dotknęła ta straszna choroba-ale jestem pewna że wkrótce będzie już tylko gorzej,nie pisz do mnie nie nigdy więcej,bo mogę ci stworzyć kłopoty jak ci się nudzi...
No powiedzcie co wy byście zrobiły?? Miałam zignorować jej maila ale niby dlaczego?? to ona mnie zaczepia a ja potrafię się bronić....
Ile jeszcze będzie się za mną ciągnąć historia z byłym i jego problemami???

4 567

Odp: Być drugą i macochą

Ja bym pukneła się w głowę i nieodpisywała. Po co dawać się prowokować.

4 568 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-12-29 16:28:29)

Odp: Być drugą i macochą

Bardzo mi przykro Motylku, podłość niektórych bab chyba nie ma granic. Jednak pośpiech nie jest dobrym doradcą, czasem warto ochłonąć i na spokojnie przemyśleć strategię. Wierzę, iż wraca do nas to co sami dajemy, rozumiem jednak że czasem emocje biorą górę w końcu jesteśmy tylko ludźmi. 3maj się smile

4 569

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Bardzo mi przykro Motylku, podłość niektórych bab chyba nie ma granic. Jednak pośpiech nie jest dobrym doradcą, czasem warto ochłonąć i na spokojnie przemyśleć strategię. Wierzę, iż wraca do nas to co sami dajemy, rozumiem jednak że czasem emocje biorą górę w końcu jesteśmy tylko ludźmi. 3maj się smile

Tak wiem że źle zrobiłam,powinnam przemilczeć ale po prostu nie mogłam,no nie tym razem,przelało się we mnie.
Jakiś wredny babsztyl,pełen nienawiści i zazdrości mieszał tyle lat w moim życiu i milczałam to chociaż teraz na dowidzenia sobie ulżyłam.
Aha zapomniałam dodać że owa ex ucieszyła się że nie miałam dzieci z jej ex mężem bo na nie nie zasługuję...

4 570

Odp: Być drugą i macochą

Dobrze, że nie masz. Użeranie się z facetem po kres życia.

4 571

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:

Dobrze, że nie masz. Użeranie się z facetem po kres życia.

To że z nim nie miałam dzieci to wielkie szczęście-ale mam nadzieje że jeszcze będę mamą.

4 572 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-12-29 21:24:16)

Odp: Być drugą i macochą
motylek75 napisał/a:
Lily89 napisał/a:

Dobrze, że nie masz. Użeranie się z facetem po kres życia.

To że z nim nie miałam dzieci to wielkie szczęście-ale mam nadzieje że jeszcze będę mamą.

Baba ucieszyła się, że nie macie dzieci, gdyż kwota alimentów płacona przez ojca byłaby rozłożona na nie wszystkie i może dla niej byłoby w tedy mniej. Nie ma co się przejmować. Jednak wydaje mi się, że twoja złość i obwinianie powinno skupić się na facecie, nie na tej babie, gdyż to on dał sobie wejść na głowę i pozwolił mieszać się jej w waszym związku. Ona jest raczej żałosna, że aż mi jej szkoda. Potrzebowała się dowartościować i dlatego ci dogryzła, bądź mądrzejsza i ponad to smile

4 573

Odp: Być drugą i macochą

W kwestii zrozumienia czegokolwiek przez M - wczoraj rozmawialiśmy na temat świąt , ja powiedziałam że wolałabym by był razem ze mną i cieszyć się z nim..... M powiedział że ze mną źle beze mnie jeszcze gorzej.... ale mam co chciałam i teraz będzie jeździł na wszystkie treningi/zawody młodego bo syn jest najważniejszy... nie ważne czy z ex czy bez niej ... domu nie pomoże sprzedać mogę sobie robić co chcę....
No to tyle w temacie love smile
do roboty .. do roboty .. ciężka droga przede mną smile

4 574

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

W kwestii zrozumienia czegokolwiek przez M ................ teraz będzie jeździł na wszystkie treningi/zawody młodego bo syn jest najważniejszy... nie ważne czy z ex czy bez niej ...

No to faktycznie - wnioski z całej sytuacji wyciągnął. Ale skoro On TAKIE wnioski wyciągnął, to Ty swoje wnioski też powinnaś wyciągnąć.
Olej egoistę i pasożyta. Przyjdzie w łaskę jak nie będzie miał za co jechać z synem na ferie to ... pogoń dziada.

4 575

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

W kwestii zrozumienia czegokolwiek przez M ................ teraz będzie jeździł na wszystkie treningi/zawody młodego bo syn jest najważniejszy... nie ważne czy z ex czy bez niej ...

No to faktycznie - wnioski z całej sytuacji wyciągnął. Ale skoro On TAKIE wnioski wyciągnął, to Ty swoje wnioski też powinnaś wyciągnąć.
Olej egoistę i pasożyta. Przyjdzie w łaskę jak nie będzie miał za co jechać z synem na ferie to ... pogoń dziada.

Wyciągnęłam smile

4 576

Odp: Być drugą i macochą

A doradźcie mi kobietki smile
Czytając, widzę że macie spore doświadczenie w kontaktach z ex waszych obecnych/byłych facetów.
Jak sobie  z ex faceta radzić? Kobieta mnie nienawidzi ale ciągle jest obok i będzie. Mój partner ma z nią dziecko (szczęśliwie bez ślubu) i jeszcze wiele lat mnie czeka z jej osobą gdzieś tam z tylu głowy. Dziecko póki co jest małe więc nie rozstaje się z matką, przez co mój partner jest zmuszony widywać się i z nią. Drażni mnie, to nie będę kłamać. Usłyszałam wiele przykrości na swój temat, ba(!) nawet przeczytałam w pismach sądowych i usłyszałam od teściowej co ona na nie wygadywała. Także mam z nią problem.
Jak Wy sobie radziłyście z taką osobą? Bo w mojej głowie jest ona takim zgredkiem, który potrafi popsuć humor mi oraz mojemu partnerowi. A bądźmy szczerzy: nie można NIGDY o niej nie rozmawiać sad
Także liczę na jakieś mądre rady smile

4 577 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-12-30 15:49:01)

Odp: Być drugą i macochą
onaXona napisał/a:

Jak sobie  z ex faceta radzić? .... Usłyszałam wiele przykrości na swój temat, ba(!) nawet przeczytałam w pismach sądowych i usłyszałam od teściowej co ona na nie wygadywała. Także mam z nią problem.
Jak Wy sobie radziłyście z taką osobą? .....
Także liczę na jakieś mądre rady smile

No niestety... po prawie trzech latach takiego związku stwierdzam, że nadal sobie z tym nie radzę. Drażni mnie wszystko co związane z Panią Ex, ale może to przez to, że Ona wciąż nie daje o sobie zapomnieć. Nie jest "normalną" kobietą, wg moich kryteriów, więc chyba nigdy sobie z tą "zgredką" nie poradzę.

Przez to i Tobie, "mądrej rady" dać nie potrafię.

4 578

Odp: Być drugą i macochą
onaXona napisał/a:

A bądźmy szczerzy: nie można NIGDY o niej nie rozmawiać sad

Witaj, rozumiem, że przy dziecku nie można źle mówić o jego matce, ale z facetem trzeba rozwiązywać problem i szukać wspólnej strategi to jedyny sposób. Jeśli była ułoży sobie pomyślnie życie na nowo to jest szansa na to, że na nim się skupi, jeśli to jednak taki typ to albo się z tego wyłączysz, albo zwariujesz. Nie wiem na ile poważnie traktujesz ten związek, w każdym razie łatwo nie będzie.

4 579

Odp: Być drugą i macochą
onaXona napisał/a:

Kobieta mnie nienawidzi

No i? Niech se nienawidzi, co Cie to obchodzi.

onaXona napisał/a:

Usłyszałam wiele przykrości na swój temat, ba(!) nawet przeczytałam w pismach sądowych i usłyszałam od teściowej co ona na nie wygadywała. Także mam z nią problem.

Gdzie uslyszalas? Od niej osobiscie?
Pism nie czytaj, tesciowej powiedz, ze nie chcesz tego sluchac.

Masz problem. Eksia sie nie zmieni, nie masz na nia wplywu. Jedyne na co masz wplyw to na siebie. Musisz popracowac nad soba i olac eksie. Eksia nie psuje Ci humoru - to Twoja reakcja na jej wybryki.

Ja nie mam zupelnie kontaktu z eksia, nie wiem co o mnie mowi i szczerze mowiac zupelnie mnie to nie interesuje. No bo jak moga na mnie wplywac czyjes slowa? Sprawia, ze bede lepszym / gorszym czlowiekiem? Nie, takze nie zajmuje sie tym.

Na poczatku wydawalo mi sie, ze mam problem z eksia, bo wydzwaniala z byle pierdolami o kazdej porze dnia i nocy. Dopoki uswiadomilam sobie, ze to nie problem z eksia, tylko z M - bo ktos te telefony odbieral. Jak przestal odbierac, to przestala dzwonic. Ale ON to musial zrozumiec, zajelo to chwile wink i pare nocy osobno - powiedzialam mu - nie ma sprawy, mozesz sobie odbierac telefony od niej kiedy chcesz, nie ograniczaj sie wink ale czemu ja mam cierpiec, wybudzac sie i miec zmarnowana noc? Przez jakas zgredke big_smile (fajna nazwa big_smile )


Chceuciekac, i co dalej z Wami bedzie?

4 580

Odp: Być drugą i macochą
metaksa napisał/a:

ON to musial zrozumiec, zajelo to chwile wink i pare nocy osobno - powiedzialam mu - nie ma sprawy, mozesz sobie odbierac telefony od niej kiedy chcesz, nie ograniczaj sie wink ale czemu ja mam cierpiec...

Dlaczego ja na to nie wpadłam? Skorzystam z twojej rady z pewnością smile Zgadzam się z twoją wypowiedzią całkowicie smile

4 581

Odp: Być drugą i macochą

Dziekuję Wam bardzo za porady, zawsze lepiej porozmawiać z kimś kto przeżył/przeżywa coś podobnego smile

kjim napisał/a:

No niestety... po prawie trzech latach takiego związku stwierdzam, że nadal sobie z tym nie radzę. Drażni mnie wszystko co związane z Panią Ex, ale może to przez to, że Ona wciąż nie daje o sobie zapomnieć. Nie jest "normalną" kobietą, wg moich kryteriów, więc chyba nigdy sobie z tą "zgredką" nie poradzę.

Własnie obawiałam się, że nie łatwo sobie z tym poradzić. Można sie starać ale strasznie o to trudno.

zazdrosna13 napisał/a:

Witaj, rozumiem, że przy dziecku nie można źle mówić o jego matce, ale z facetem trzeba rozwiązywać problem i szukać wspólnej strategi to jedyny sposób. Jeśli była ułoży sobie pomyślnie życie na nowo to jest szansa na to, że na nim się skupi, jeśli to jednak taki typ to albo się z tego wyłączysz, albo zwariujesz. Nie wiem na ile poważnie traktujesz ten związek, w każdym razie łatwo nie będzie.

Jest to bardzo poważny związek. Poza ex świetnie sie dogadujemy i mój facet wspomina o zaręczynach. Co nie będ eukrywac bardzo mnie cieszy smile Staram się z nim o tym wszystkim rozmawiać ale on ma problemy... stoi pomiędzy nami dwoma i kwestią: zdenerwować ex i znowu nie widzieć dziecka czy jednak się nagiąć?

metaksa napisał/a:
onaXona napisał/a:

Usłyszałam wiele przykrości na swój temat, ba(!) nawet przeczytałam w pismach sądowych i usłyszałam od teściowej co ona na nie wygadywała. Także mam z nią problem.

Gdzie uslyszalas? Od niej osobiscie?
Pism nie czytaj, tesciowej powiedz, ze nie chcesz tego sluchac.

Masz problem. Eksia sie nie zmieni, nie masz na nia wplywu. Jedyne na co masz wplyw to na siebie. Musisz popracowac nad soba i olac eksie. Eksia nie psuje Ci humoru - to Twoja reakcja na jej wybryki.

Ja nie mam zupelnie kontaktu z eksia, nie wiem co o mnie mowi i szczerze mowiac zupelnie mnie to nie interesuje. No bo jak moga na mnie wplywac czyjes slowa? Sprawia, ze bede lepszym / gorszym czlowiekiem? Nie, takze nie zajmuje sie tym.

słyszałam od niej osobiście, bo miała czelność zadzwonić nawet do mnie do pracy. Po paru telefonach i sms-ach na mój telefon zablokowałam jej numer i mam spokój. Poza tym mój facet chyba ją też o to opieprzył...bo nie dzwoni. Pism z sądu staram się juz wcale nie czytać. Właściwie to pytam tylko faceta czy jest tam coś ważnego i żeby mi streścił.

metaksa napisał/a:

Na poczatku wydawalo mi sie, ze mam problem z eksia, bo wydzwaniala z byle pierdolami o kazdej porze dnia i nocy. Dopoki uswiadomilam sobie, ze to nie problem z eksia, tylko z M - bo ktos te telefony odbieral. Jak przestal odbierac, to przestala dzwonic. Ale ON to musial zrozumiec, zajelo to chwile wink i pare nocy osobno - powiedzialam mu - nie ma sprawy, mozesz sobie odbierac telefony od niej kiedy chcesz, nie ograniczaj sie wink ale czemu ja mam cierpiec, wybudzac sie i miec zmarnowana noc? Przez jakas zgredke big_smile (fajna nazwa big_smile )
Chceuciekac, i co dalej z Wami bedzie?

Chyab coś w tym jest... staram sie odsuwać i nawet poprosiłam żeby mnie nie wtajemniczał w jej nastroje, problemy, wyzwiska i sprawy, które mnie zwyczajnie nie dotyczą. Chciałam wiedzieć tylko ogólny zarys jak im idzie dogadywanie się oraz co u dziecka (niewinne przecież). Obiecywał mi, że będzie moją tarczą. Może to coś zadziała i zgredka zamilknie smile
I zazdroszcze Ci, że Twój nauczył się dystansowac od ex. Dla mojego to jednak jeszcze nieosiągalne, liczy że uda im sie dogadać i zostaną kimś na wzór przyjaciół. Taki idealista...

Swoją drogą Kobietki, to wszystkiego dobrego w Nowym Roku i żeby nam w kolejnym było dużo łatwiej smile

4 582 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-12-31 10:16:59)

Odp: Być drugą i macochą
onaXona napisał/a:

Staram się z nim o tym wszystkim rozmawiać ale on ma problemy... stoi pomiędzy nami dwoma i kwestią: zdenerwować ex i znowu nie widzieć dziecka czy jednak się nagiąć?

UWAŻAJ!!!! To bardzo zgubne myślenie. "zdenerwować ex i znowu nie widzieć dziecka czy jednak się nagiąć?" - mężczyźni w tym położeniu, to bardzo łatwy obiekt do manipulacji. Są takie EXOWE, które wrednie to położenie wykorzystują , pogrywając sobie dzieckiem, szantażują faceta, wymuszając na Nim określone reakcje. Trzymaj rękę na pulsie , bo jak On da się wciągnąć w gierki Exowej, to polegniecie oboje.

onaXona napisał/a:

Dla mojego to jednak jeszcze nieosiągalne, liczy że uda im sie dogadać i zostaną kimś na wzór przyjaciół. Taki idealista...

Jest to trudne ale możliwe, pod warunkiem , że Exowa też będzie chciała takiego porozumienia.

4 583 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-12-31 11:30:26)

Odp: Być drugą i macochą
onaXona napisał/a:

Jest to bardzo poważny związek. Poza ex świetnie sie dogadujemy i mój facet wspomina o zaręczynach. Co nie będ eukrywac bardzo mnie cieszy smile Staram się z nim o tym wszystkim rozmawiać ale on ma problemy... stoi pomiędzy nami dwoma i kwestią: zdenerwować ex i znowu nie widzieć dziecka czy jednak się nagiąć?

Jak długo twój facet nie mieszka już ze swoim dzieckiem? Powiem szczerze, że jeśli jest to już okres kilku lat, a on nadal nie umie się z tego wyłączyć i nie robi postępów to dobrze to nie wróży. Rozpieszczanie i wynagradzanie dziecku z poczucia winy też nie przynosi niczego dobrego.
Życzę ci wszystkiego dobrego, ale jeśli teraz nie wypracujesz odpowiedniej strategii to nie łudź się, że po ślubie zmieni się na lepsze. Widać, że jesteś zauroczona facetem, a to przysłania ci realny obraz całej sytuacji. Dbaj o siebie kochana smile

4 584

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
onaXona napisał/a:

Staram się z nim o tym wszystkim rozmawiać ale on ma problemy... stoi pomiędzy nami dwoma i kwestią: zdenerwować ex i znowu nie widzieć dziecka czy jednak się nagiąć?

UWAŻAJ!!!! To bardzo zgubne myślenie. "zdenerwować ex i znowu nie widzieć dziecka czy jednak się nagiąć?" - mężczyźni w tym położeniu, to bardzo łatwy obiekt do manipulacji. Są takie EXOWE, które wrednie to położenie wykorzystują , pogrywając sobie dzieckiem, szantażują faceta, wymuszając na Nim określone reakcje. Trzymaj rękę na pulsie , bo jak On da się wciągnąć w gierki Exowej, to polegniecie oboje.

onaXona napisał/a:

Dla mojego to jednak jeszcze nieosiągalne, liczy że uda im sie dogadać i zostaną kimś na wzór przyjaciół. Taki idealista...

Jest to trudne ale możliwe, pod warunkiem , że Exowa też będzie chciała takiego porozumienia.

Przyznam, że ja już czuję że ona próbuje nim manipulować. Staram się mu od czasu do czasu to pokazywać. Np. Byl czas kiedy ani nie odpisywala na jego smsy w sprawie dziecka ani nie pozwalalq się mu z nim widywać. Odezwała się dopiero jak wysłał więcej alimentów bo chłopiec miał urodziny. Pokazałam mu to i widziałam ze go to trochę zaskoczyło. Inna kwestia, że teraz robi co innego. Przynajmniej wg mnie ona kombinuje....  ustalili ze pprzez jakiś czas około miesiąca będą widywać się w trójkę żeby dziecko przywyklo znowu do ojca. Później powoli miał zostawać sam, aż w końcu sadownie mieli ustalić, że będzie u niego /nas nocować co jakoś czas. Mija 3 miesiąc, a on zaczyna powtarzać, że dziecko jest za małe izeby było tylko z nim i trzeba więcej czasu....myślę, że to jej słowa, nie jego.

4 585

Odp: Być drugą i macochą
onaXona napisał/a:

Byl czas kiedy ani nie odpisywala na jego smsy w sprawie dziecka ani nie pozwalalq się mu z nim widywać. Odezwała się dopiero jak wysłał więcej alimentów bo chłopiec miał urodziny. Pokazałam mu to i widziałam ze go to trochę zaskoczyło.

Typowe.

onaXona napisał/a:

ustalili ze pprzez jakiś czas około miesiąca będą widywać się w trójkę. Później powoli miał zostawać sam,

onaXona napisał/a:

Mija 3 miesiąc, a on zaczyna powtarzać, że dziecko jest za małe i zeby było tylko z nim i trzeba więcej czasu...

To wcześniej nie wiedzieli , że dziecko "jest za małe"? Myśleli, że w miesiąc wydorośleje?

onaXona napisał/a:

.myślę, że to jej słowa, nie jego.

Może i Jej , ale jeśli On się nadal na to zgadza, to widać jest Mu z tym wygodnie. Znowu wyjdzie moja podejrzliwa natura, ale mnie już to śmierdzi.

4 586

Odp: Być drugą i macochą

Jak tam nastroje dziewczyny noworoczne? Spędzacie ten czas ze swoją drugą połową czy zostałyście ożenione z dzieciarnią? smile
Zostawmy już ten rok za sobą i cieszmy się na to wszystko, co dobrego przyniesie nam Nowy 2015r.

4 587

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
onaXona napisał/a:

Jest to bardzo poważny związek. Poza ex świetnie sie dogadujemy i mój facet wspomina o zaręczynach. Co nie będ eukrywac bardzo mnie cieszy smile Staram się z nim o tym wszystkim rozmawiać ale on ma problemy... stoi pomiędzy nami dwoma i kwestią: zdenerwować ex i znowu nie widzieć dziecka czy jednak się nagiąć?

Jak długo twój facet nie mieszka już ze swoim dzieckiem? Powiem szczerze, że jeśli jest to już okres kilku lat, a on nadal nie umie się z tego wyłączyć i nie robi postępów to dobrze to nie wróży. Rozpieszczanie i wynagradzanie dziecku z poczucia winy też nie przynosi niczego dobrego.
Życzę ci wszystkiego dobrego, ale jeśli teraz nie wypracujesz odpowiedniej strategii to nie łudź się, że po ślubie zmieni się na lepsze. Widać, że jesteś zauroczona facetem, a to przysłania ci realny obraz całej sytuacji. Dbaj o siebie kochana smile

Nie są to jeszcze lata. Całe szczęście!  Staram się właśnie podkreślać przez nim ale przede wszystkim przed sobą, że muszę dbać o siebie. Jednak staramy się ustalić wszystko co możliwe wcześniej,  obgadac itp. W końcu związek z facetem który ma taki bagaż z góry jest poważniejszy wink

4 588

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Jak tam nastroje dziewczyny noworoczne? Spędzacie ten czas ze swoją drugą połową czy zostałyście ożenione z dzieciarnią? smile
Zostawmy już ten rok za sobą i cieszmy się na to wszystko, co dobrego przyniesie nam Nowy 2015r.

Echh... u mnie ch*owo prawde mowiac. Zostalam sama, M pojechal odwiedzic dzieci. I niby wiedzialam od poczatku, ze ma ogon, ale jednak do dzis nie moge sie z tym w 100% pogodzic, uwiera mnie to. Szczegolnie w takie dni jak dzis jest to przykre dla mnie. Chyba nie doroslam do faceta z dziecmi... Moze poczynie jakies postanowienie noworoczne, lol wink

W kazdym razie wszystkim Wam zycze duzo sily w nowym roku. Sily i wytrwalosci, cokolwiek to znaczy wink

4 589 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-12-31 11:46:41)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
onaXona napisał/a:

ustalili ze pprzez jakiś czas około miesiąca będą widywać się w trójkę. Później powoli miał zostawać sam,

onaXona napisał/a:

Mija 3 miesiąc, a on zaczyna powtarzać, że dziecko jest za małe i zeby było tylko z nim i trzeba więcej czasu...

To wcześniej nie wiedzieli , że dziecko "jest za małe"? Myśleli, że w miesiąc wydorośleje?

onaXona napisał/a:

.myślę, że to jej słowa, nie jego.

Może i Jej , ale jeśli On się nadal na to zgadza, to widać jest Mu z tym wygodnie. Znowu wyjdzie moja podejrzliwa natura, ale mnie już to śmierdzi.

Zgadzam się. Nie wiem co rozumiecie przez określenie 'małe dziecko'? OnaXona przejrzyj sobie wpisy kobiet, których z tego co pamiętam facetom sąd przyznał widzenia z kilku czy kilkunastomiesięcznymi dziećmi. Pamiętam, że pojawił się tam problem spania we trójkę w jednym łóżku. Wnioski wyciągnij sama.

4 590 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-12-31 11:43:38)

Odp: Być drugą i macochą
metaksa napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Jak tam nastroje dziewczyny noworoczne? Spędzacie ten czas ze swoją drugą połową czy zostałyście ożenione z dzieciarnią? smile
Zostawmy już ten rok za sobą i cieszmy się na to wszystko, co dobrego przyniesie nam Nowy 2015r.

Echh... u mnie ch*owo prawde mowiac. Zostalam sama, M pojechal odwiedzic dzieci. I niby wiedzialam od poczatku, ze ma ogon, ale jednak do dzis nie moge sie z tym w 100% pogodzic, uwiera mnie to. Szczegolnie w takie dni jak dzis jest to przykre dla mnie. Chyba nie doroslam do faceta z dziecmi... Moze poczynie jakies postanowienie noworoczne, lol wink

W kazdym razie wszystkim Wam zycze duzo sily w nowym roku. Sily i wytrwalosci, cokolwiek to znaczy wink

Z pewnością się przyda smile Rozumiem Święta to czas dla rodziny, ale wg. mnie Sylwester przede wszystkim powinno się spędzać z ukochana osobą.

4 591

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
kjim napisał/a:
onaXona napisał/a:

ustalili ze pprzez jakiś czas około miesiąca będą widywać się w trójkę. Później powoli miał zostawać sam,

onaXona napisał/a:

Mija 3 miesiąc, a on zaczyna powtarzać, że dziecko jest za małe i zeby było tylko z nim i trzeba więcej czasu...

To wcześniej nie wiedzieli , że dziecko "jest za małe"? Myśleli, że w miesiąc wydorośleje?

onaXona napisał/a:

.myślę, że to jej słowa, nie jego.

Może i Jej , ale jeśli On się nadal na to zgadza, to widać jest Mu z tym wygodnie. Znowu wyjdzie moja podejrzliwa natura, ale mnie już to śmierdzi.

Zgadzam się. Nie wiem co rozumiecie przez określenie 'małe dziecko'? OnaXona przejrzyj sobie wpisy kobiet, których z tego co pamiętam facetom sąd przyznał widzenia z kilku czy kilkunastomiesięcznymi dziećmi. Pamiętam, że pojawił się tam problem spania we trójkę w jednym łóżku. Wnioski wyciągnij sama.

Sprawa w sądzie trwa ale Sąd wolał żeby dogadali się sami... i cieżko im to wychodzi. A w naszym mieście sporo czasu czeka sie zarówno na sprawę jak i na termin mediacji. Stąd tak długie rozwlekanie tego. Dziecko ma 3 lata i wg mnie ex przesadza twierdząc, że jest za małe żeby zostawać samemu z ojcem. No ale niehc to rozstrzygnie Sąd. Licze, że za kilka miesięcy będzie po sprawie.
I nie będę robić się bardziej podejrzliwa aniżeli jestem, bo zwariuje wink Mój facet jak wraca od dziecka i jej (niestety) to wita mnie w drziwach z wielką ulgą, że my w domu mamy normalnie i ma chęć do mnie wracać. Więc nie wgłębiałabym sie tu w jakieś podteksty. A czy jest mu tak wygodnie? Może i wygodniej jest mu mnie przekonywać, że mnie kocha i zapewniać za każdym razem, że nic się nie dzieje niż rozmawiać z kobietą, która jest pełna negatywnych emocji i wybucha z byle powodu.

4 592

Odp: Być drugą i macochą
metaksa napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Jak tam nastroje dziewczyny noworoczne? Spędzacie ten czas ze swoją drugą połową czy zostałyście ożenione z dzieciarnią? smile
Zostawmy już ten rok za sobą i cieszmy się na to wszystko, co dobrego przyniesie nam Nowy 2015r.

Echh... u mnie ch*owo prawde mowiac. Zostalam sama, M pojechal odwiedzic dzieci. I niby wiedzialam od poczatku, ze ma ogon, ale jednak do dzis nie moge sie z tym w 100% pogodzic, uwiera mnie to. Szczegolnie w takie dni jak dzis jest to przykre dla mnie. Chyba nie doroslam do faceta z dziecmi... Moze poczynie jakies postanowienie noworoczne, lol wink

W kazdym razie wszystkim Wam zycze duzo sily w nowym roku. Sily i wytrwalosci, cokolwiek to znaczy wink

Jestem za smile należy cieszyć się nowym rokiem. Na pewno będzie lepszy.
Swoją drogą to współczuję Ci, że spędzasz sylwestra sama. Ciężka sprawa sad Zasugeruj delikatnie żeby przywitał Cię w 2015 z wielkim bukietem kwiatów w ramach JEGO postanowień noworocznych smile

4 593

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Jak tam nastroje dziewczyny noworoczne? Spędzacie ten czas ze swoją drugą połową czy zostałyście ożenione z dzieciarnią? smile
....

W tamtym roku  byliśmy z mężem za granica, dwa lata temu tez , wiec mąż w tym roku powiedział ,ze chce zostać w domu z córką przywitać Nowy rok, do tego to jest akurat okres jej urodzinek  i nie chciał już bez niej wylatywać, czy wyjeżdżać, zle mu z tym było (mimo ,ze Pchla jakiś zastrzeżeń nigdy nie  miała) , wiec  ustaliliśmy ,ze przychodzą do nas najbliżsi nasi znajomi i wspólnie razem przywitamy Nowy Rok we trojkę w najbardziej zaprzyjaźnionym nam towarzystwie

4 594

Odp: Być drugą i macochą

Plany Sylwestrowe... Cisza, spokój własne mieszkanie...

4 595

Odp: Być drugą i macochą

Motto dnia:
'Jeśli mężczyzna jest gotowy na wszystko dla kobiety, znaczy, że jest w niej zakochany.
Jeżeli kobieta jest gotowa na wszystko dla mężczyzny, znaczy, że go urodziła'.
Zgadzam się w 100% smile

4 596

Odp: Być drugą i macochą

Witam wszystkich.
Zupełnie przypadkiem wpadłem na ten wątek i nie moge sie nie odezwać.
Jestem w związku malzenskim( jeszcze ) od 9 lat. Gdy slubowalesmy, córka meza miała 16 lat. Nigdy, w najczarniejszych snach i horrorach nie spodziewałam sie, ze zmarnuję sobie przez to zycie. I nawet nie chodzi tu o ex, której maz bal sie bardziej, niż samego diabła, nie chodzi o to, ze zostawił jej cały majątek i zaczynaliśmy od zera, a nie byliśmy najmłodsi, nawet nie chodzi o to. Ze jego córka musiała mieć wszystko co chciała, i wszystko, co najlepsze.

Przymykalam oko na to, ze ona wygladała jak modelka, a je chodziłam w starych butach i starej kurtce. Niech ma, co mi tam po szmatach.

Mieliśmy kupic kafelki na podłogę, pieniądze były w portfelu jeszcze nie meza, po wizycie córki zniknęły.
OK, nie moje... Przyznała sie oczywiście, na pytanie dlaczego powiedziała do ojca: bo ty masz za dużo....

Robiła takie jazdy przed ślubem, napędzana oczywiście przez matkę, ze maz był gotów odwołać ślub na tydzień przed terminem...

Przeplakalam cały dzień.
Na ślubie nie była.

Od momentu ślubu wszystko sie zaczęło sypać.
Trzeba było córeczce wynagrodzić to straszne przeżycie przecież.

Dla niej wszystko, i nie chodzi tu nawet o kasę, ale o uczucia, uczciwość, solidarność itd.
Mam wrażenie, ze żyje w trójkącie, doprawdy, wolałabym, żeby maz miał kochankę.

Dla niej czule telefony, sosy, gesty, buziaczki, ja od seksu....

Zmieniłam taktykę, postanowiłam sie z nią zaprzyjaźnić, było ok, nawet bardzo, ale zapomniałam o jednym. Ludzie sie nie zmieniają!!!

Słuchałam rad w stylu, poczekaj, dorośnie, jeszcze trochę, usamodzielni sie, będzie ok.
I to był moj kolejny błąd.

Dziewczyna ma 26 lat i co????

Pracuje u swojego ojca w naszym domu, i ma mnie za nic.
Potrafi na mnie krzyknąć przy obcych: to nie twoja sprawa! A sprawa dotyczyła finansów małżeńskich. Nawet wie dokładnie, co należy w tym domu do moich obowiązków!!!
A ojciec? To moja córka i zawsze będę jej bronił i będzie miała wszystko, co tylko zechce, bo mnie na to stać!
A gdzie, przepraszam, jestem ja???
Ja sie po prostu z tego chorego układu wypisuje.
Niech sobie żyją w zdrowiu i szczęściu, bo ja już jestem wrakiem człowieka.

O każde pieniądze nawet na zakupy muszę sie prosić, a ona wyciąga kasę z sejmu, bo zna szyfr, który jest dla mnie tajemnica,
Czuje sie jak złodziej, nie szastam kasa, mieszkamy w walacym sie domu, który wymaga wiecznych remontów, czasami tylko zaszaleje z kupnem lampy np.
Pracuje na pół etatu, bo jestem bardzo chora i nie dam rady więcej zarobić.
Ale tu nawet nie chodzi o kasę, tylko o stosunek do mnie meza i jego córki.
Dorosłej kobiety....

I usłyszałam: dlaczego nie powiedziałaś dzień dobry mojej córce, no, sorry vinettu, ja mam jej mowić dzień dobry w moim własnym domu? Kiedy ona odwraca z pogarda głowę i trzepie włosami??? Mam za nią biec i wołać?
Wiem, ze maz mną manipuluje, tak jak ona mężem i nic na to nie poradzę.
Moge jedynie odejść...
Wierzcie mi, dziewczyny, to nie jest lekki chleb.

Zastanówcie sie tysiąc razy, zanim z takim zakochanych w dziecku weźmiecie ślub.
Zakochanych w dziecku, bo nie w Was, dla Was uczucia już moze zabraknąć.
I szacunku, wyrozumiałości, uczciwości, empatii. Żadnych ludzkich odruchów.
Moze ochłapy z pańskiego stołu na otarcie łez.
Dziękuje, wysiadam.

4 597

Odp: Być drugą i macochą

Witaj Dorula,
dzięki za wypowiedź. Szkoda tylko, że czasem trzeba aż 9 lat i człowiek musi upaść na samo dno, by dojść do takich wniosków. Powodzenia, wszystkiego dobrego na nowej drodze życia.

4 598

Odp: Być drugą i macochą
Dorula napisał/a:

Witam wszystkich.

Dziękuje, wysiadam.

Można powiedzieć widziały gały co brały... niestety...
Kobiety mają nadzieję, że ON zmieni się po ślubie, a mężczyźni mają nadzieję, że ONA się nie zmieni. Rozczarowanie.

Jednak pocieszające jest /dla innych, nie dla Ciebie/, że piszesz, że tak było i to się nie zmieniło. Córka była dla niego najważniejsza i nikt tego nie ukrywał, to Ty miałaś nadzieję na zmianę, na to że wyrośnie itp. Współczuję, ale na zmiany raczej nie masz co liczyć a jedyna droga do wolności i odzyskania poczucia własnej wartości, godności to rozwiązanie toksycznego związku.

4 599

Odp: Być drugą i macochą
Tendre77 napisał/a:
Dorula napisał/a:

Witam wszystkich.

Dziękuje, wysiadam.

Można powiedzieć widziały gały co brały... niestety...
Kobiety mają nadzieję, że ON zmieni się po ślubie, a mężczyźni mają nadzieję, że ONA się nie zmieni. Rozczarowanie.

Jednak pocieszające jest /dla innych, nie dla Ciebie/, że piszesz, że tak było i to się nie zmieniło. Córka była dla niego najważniejsza i nikt tego nie ukrywał, to Ty miałaś nadzieję na zmianę, na to że wyrośnie itp. Współczuję, ale na zmiany raczej nie masz co liczyć a jedyna droga do wolności i odzyskania poczucia własnej wartości, godności to rozwiązanie toksycznego związku.

A ja myślę że  faceci są tu sporo winni - w fazie początkowej związku starają się , mają dla nas czas , zabiegają o nas .. ja to ich zachowanie nazwałabym "ukrywaniem się" ... bo przecież tu już córka i to duża  była - nie wierzę że autorka nie zwodzona i mamiona sama poszła pod ołtarz.
Myślę , że córunia zaskoczyła swym zachowaniem również tatusia...który nie wykazał się rozumem... jak większość zresztą podobnych , cytowanych tu facetów ....skoro córunia mówi że coś jest blee... to tak jest...rozumu się nie używa.

Współczuję Dorula , życzę siły byś wysiadła na stałe ... mnie tej siły brak...
Mam okres adaptacji i wku..rwu na zmianę -  nie wiem jak długo to pociągnę.

Sama jestem już spaczona, brak mi w tych naszych tematach empatii - bo jak słyszę zawodzenie M że tak tęskni za synkiem...po czym młody spędza większość czasu u ojca będąc u kolegi /sąsiada łącznie ze spaniem... to wątpię w tą wielką miłość - przypomina mi się wtedy Kjim.. może mój M również ma podobnie jak jej facet .. ale nigdy się do tego nie przyzna...mamusia by go wyklęła w kościele za to .

4 600

Odp: Być drugą i macochą

Witam ponownie.
To wszystko nie jest takie proste.
Widziały grały, co brały? Nie do końca. Wybraliśmy termin ślubu, kiedy wydawało nam sie, ze córka zaakceptowała mnie i nasz związek. Długo to trwało, a ja nie chciałam, żeby moj maz był postawiony w dziwnej relacji. Wyjeżdżaliśmy razem na wakacje, nad wodę, naprawdę było wszystko ok! Widziałam, co prawda, ze ona jest najważniejsza, ale przecież nie będę konkurować z córka o pozycję w związku, do licha!
To córka, nie partnerka, prawda? Czy ja aż taka głupia jestem?
Po ślubie okazało sie, ze jestem...
Nie było żadnej podróży poslubnej bo trzeba było w ramach rekompensaty zabrać córkę na wakacje. Tylko ją, nie mnie.
Ja zostałam zignorowana. Pierwszy raz!!!
Poczułam sie strasznie.
Pózniej było tylko gorzej.
Aż postanowiłam zmienić stosunek do tej całej chorej sytuacji.
Stwierdziłam, ze to tez w końcu kobieta, wiec ją podeszłam.
I udało się! Były rozmowy, śmiechy, buziaczki, prezenty, obiadki we troje, no big happy familly!
Maz był zachwycony, ja nie wierzyłam w to, co sie dzieje.
Ale wszystko, co dobre, szybko sie kończy. I skończyło sie tak nagle, jak sie zaczęło.
Wystarczyła jedna sporna kwestia i już wiedziałam, ze nigdy, ale to nigdy maz nie stanie w mojej obronie. Nigdy nie powie córce, ze wymaga szacunku dla własnej żony we własnym domu.
Ze nigdy nie będę takim obiektem westchnień... Ech...
A ona nigdy sie nie zmieni i ja zawsze będę na straconej pozycji, choćbym na rzęsach stanęła.
A maz, no, cóż, wiem, ze to jego jedyne dziecko, ze ja kocha, dba o nią i nieba jej przychyli, ale jakas równowaga musi być zachowana!

I dlatego musiałam podjąć taką, a nie inna decyzję.
Obym wytrwała w swoim postanowieniu...

4 601

Odp: Być drugą i macochą
Dorula napisał/a:

Witam ponownie.
To wszystko nie jest takie proste.
Widziały grały, co brały? Nie do końca. Wybraliśmy termin ślubu, kiedy wydawało nam sie, ze córka zaakceptowała mnie i nasz związek. Długo to trwało, a ja nie chciałam, żeby moj maz był postawiony w dziwnej relacji. Wyjeżdżaliśmy razem na wakacje, nad wodę, naprawdę było wszystko ok! Widziałam, co prawda, ze ona jest najważniejsza, ale przecież nie będę konkurować z córka o pozycję w związku, do licha!
To córka, nie partnerka, prawda? Czy ja aż taka głupia jestem?
Po ślubie okazało sie, ze jestem...
Nie było żadnej podróży poslubnej bo trzeba było w ramach rekompensaty zabrać córkę na wakacje. Tylko ją, nie mnie.
Ja zostałam zignorowana. Pierwszy raz!!!
Poczułam sie strasznie.
Pózniej było tylko gorzej.
Aż postanowiłam zmienić stosunek do tej całej chorej sytuacji.
Stwierdziłam, ze to tez w końcu kobieta, wiec ją podeszłam.
I udało się! Były rozmowy, śmiechy, buziaczki, prezenty, obiadki we troje, no big happy familly!
Maz był zachwycony, ja nie wierzyłam w to, co sie dzieje.
Ale wszystko, co dobre, szybko sie kończy. I skończyło sie tak nagle, jak sie zaczęło.
Wystarczyła jedna sporna kwestia i już wiedziałam, ze nigdy, ale to nigdy maz nie stanie w mojej obronie. Nigdy nie powie córce, ze wymaga szacunku dla własnej żony we własnym domu.
Ze nigdy nie będę takim obiektem westchnień... Ech...
A ona nigdy sie nie zmieni i ja zawsze będę na straconej pozycji, choćbym na rzęsach stanęła.
A maz, no, cóż, wiem, ze to jego jedyne dziecko, ze ja kocha, dba o nią i nieba jej przychyli, ale jakas równowaga musi być zachowana!

I dlatego musiałam podjąć taką, a nie inna decyzję.
Obym wytrwała w swoim postanowieniu...

A czy "Królewna" nie ma chłopaka ? bo to wiesz...pora na normalnego adoratora smile się zrymowało
Rozwodów coraz więcej .. biednych królewien i królewiczów , co to im się rodzice rozwiedli i którym trzeba wynagradzać to ich nieszczęście w życiu,  coraz więcej... przecież takie nastawione tylko na siebie istoty,  nigdy nie będą w stanie funkcjonować w związku ... aż strach pomyśleć w jakim kierunku to wszystko idzie .
Wiecie czego teraz się najbardziej obawiam.. że mój syn prawie pełnoletni... znajdzie sobie taką roszczeniową laskę... i będę musiała być wstrętną macochą i teściową ...los okrutny mi się kroi ..;P chyba jakieś pieprzyki czy naroślą  rosną mi  na nosie .. jak rasowej czarownicy przystało ..haha

4 602

Odp: Być drugą i macochą

No to zmienia postać rzeczy... skoro mówisz, że gad się kamuflował.
Widocznie zależało mu na ciepłym obiadku i łóżku.
Albo tak jak wielokrotnie pisałam, że na początku związku kiedy są motylki w brzuchu to ludzie są skłonni robić dla siebie dużo więcej, zgadzać się na wiele.. a później tracą chęć nawet do okazywała zwykłej troski, czułości walcząc z partnerką o czas, pieniądze jak z wrogiem.

Słuszne pytanie o życie osobiste córki. Czy ona nie ma chłopaka, znajomych, własnego życia? Masz rację, że nie żyjesz w związku a w trójkącie, z tym, że rola kopciuszka przypadła właśnie Tobie.

4 603

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Sama jestem już spaczona, brak mi w tych naszych tematach empatii - bo jak słyszę zawodzenie M że tak tęskni za synkiem...po czym młody spędza większość czasu u ojca będąc u kolegi /sąsiada łącznie ze spaniem... to wątpię w tą wielką miłość - przypomina mi się wtedy Kjim.. może mój M również ma podobnie jak jej facet .. ale nigdy się do tego nie przyzna...mamusia by go wyklęła w kościele za to .

A żebyś wiedziała. M ma teraz przesrane, bo przestał skakać tak jak rodzice grali. 40-letni facet powiedział rodzicom: "DOŚĆ , jestem dorosły, chcę w końcu żyć po swojemu, a nie tak jak WY byście sobie tego życzyli". I oczywiście według Nich, to ja jestem winna temu, że 40 letni facet zaczął się stawiać rodzicom. To ja jestem winna temu, że On przestał zabierać do siebie swoje dzieci. To ja jestem winna, że dzieci Byłej żony są biedne i pokrzywdzone. To ja jestem winna, że Ich byłej synowej się źle powodzi ( i że dupy do roboty nie chce Jej się ruszyć). To ja jestem winna, że skłócam M z Jego własną rodziną. Za to Była synowa jest teraz och i ach, bo Jej trzeba pomóc, bo M się na Nią wypiął i przestał wokół Niej skakać. I oczywiście : to ja zostałam "wyklęta" i nigdy więcej nie życzą sobie żebym gościła w Ich domu. I..... wiecie co? Wisi mi to i powiewa :-), ale żal mi M, że ma takich porąbanych rodziców. A Pani Ex do tej pory wykorzystywała M, teraz zaczęła wykorzystywać Jego rodziców. Szkoda mi tych ludzi, bo jeszcze tego nie dostrzegają.

4 604 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-01-13 09:44:37)

Odp: Być drugą i macochą
Dorula napisał/a:

Nie było żadnej podróży poslubnej bo trzeba było w ramach rekompensaty zabrać córkę na wakacje. Tylko ją, nie mnie.
Ja zostałam zignorowana. Pierwszy raz!!!

Wtedy trzeba było zareagować i zostawić gnojka, albo by przejrzał na oczy, albo ty byś nie zmarnowała 9 lat swojego życia. Wybacz, ale uważam że przyzwalając na takie zachowanie sama jesteś sobie winna. Faceci to wygodne bestie skore nas wykorzystywać na ile i jak długo się im damy, a do tego jeśli im na to pozwolimy to tracą do nas szacunek.

4 605

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
Dorula napisał/a:

Nie było żadnej podróży poslubnej bo trzeba było w ramach rekompensaty zabrać córkę na wakacje. Tylko ją, nie mnie.
Ja zostałam zignorowana. Pierwszy raz!!!

Wtedy trzeba było zareagować i zostawić gnojka, albo by przejrzał na oczy, albo ty byś nie zmarnowała 9 lat swojego życia. Wybacz, ale uważam że przyzwalając na takie zachowanie sama jesteś sobie winna. Faceci to wygodne bestie skore nas wykorzystywać na ile i jak długo się im damy, a do tego jeśli im na to pozwolimy to tracą do nas szacunek.

A odzyskać ten szacunek... trudno .. o ile w ogóle możliwe... ja testuje u siebie ... wiem co mówię

4 606 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-01-13 11:20:54)

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:
Dorula napisał/a:

Nie było żadnej podróży poslubnej bo trzeba było w ramach rekompensaty zabrać córkę na wakacje. Tylko ją, nie mnie.
Ja zostałam zignorowana. Pierwszy raz!!!

Wtedy trzeba było zareagować i zostawić gnojka, albo by przejrzał na oczy, albo ty byś nie zmarnowała 9 lat swojego życia. Wybacz, ale uważam że przyzwalając na takie zachowanie sama jesteś sobie winna. Faceci to wygodne bestie skore nas wykorzystywać na ile i jak długo się im damy, a do tego jeśli im na to pozwolimy to tracą do nas szacunek.

A odzyskać ten szacunek... trudno .. o ile w ogóle możliwe... ja testuje u siebie ... wiem co mówię

Bo jak jemu jest tak dobrze to nie ma ochoty na żadne zmiany i będzie się zapierał nogami i rękami, a zdarza się że jeszcze pogryzie.

4 607 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2015-01-13 12:50:15)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Wtedy trzeba było zareagować i zostawić gnojka, albo by przejrzał na oczy, albo ty byś nie zmarnowała 9 lat swojego życia. Wybacz, ale uważam że przyzwalając na takie zachowanie sama jesteś sobie winna. Faceci to wygodne bestie skore nas wykorzystywać na ile i jak długo się im damy, a do tego jeśli im na to pozwolimy to tracą do nas szacunek.

A odzyskać ten szacunek... trudno .. o ile w ogóle możliwe... ja testuje u siebie ... wiem co mówię

Bo jak jemu jest tak dobrze to nie ma ochoty na żadne zmiany i będzie się zapierał nogami i rękami, a zdarza się że jeszcze pogryzie.

Zauważyłam  jeszcze jedno... M zrozumiał niektóre moje przekazy.. ale dopiero jak wcisnęły mu się w oczy boleśnie, np.
twierdzę że ex wtedy daje mu syna gdy jej to na rękę , lub ma w tym interes np. finansowy - eskalacja była przed świętami , pamiętny ostatni weekend, kiedy to wspaniała mamusia "dbała  o potrzeby kontaktu ojca i syna " ..a 600 km z tym związane nie maja tu nic do grania .. tym bardziej kasa na ten cel wydana ... I M rękoma i nogami się zapierał .. że to nie ta melodia .. przecież nie ma znaczenia że to pomysł ex ..ale że to dobry pomysł... i on z synem będzie więcej ...
I przychodzi 6 stycznia ... ex dzwoni że młody nie będzie u M w weekend 9-11 ...bo cos tam jej nie pasuje .. ale za to może go wziąć dwa kolejne weekendy ..16  w piątek wieczorem, rano w sobotę (17 stycznia ) synka może zawieźć na obóz (od 17 do 24 stycznia ..haha ) na 10:00 godzinę ... po czym może go odebrać z tego obozu za tydzień w sobotę (24) koło południa i tym sposobem będzie miał aż dwa weekendy z synem ... no i wtedy M zobaczył... zagroził ucięciem dodatkowej kasy... i sztywnym trzymaniem się wyroku... krzyczeli do siebie przez jakiś kwadrans... nawet groził że alimenty będą też jak mu się spodoba.. skoro ona jego weekendami z synem zarządza jak jej się podoba ....
Podsumowując- młody był 9-11 u nas ...hmm w sumie u kolegi po sąsiedzku... a czy M będzie robił za taksówkę i zawiezie/odbierze z obozu...nie wiem.... nie pytałam .. a on nie mówi.... ale myślę że TAK..no bo przecież EX TAKA WSPANIAŁA była... dała tego syna na weekend .. a mogła nie dać..
Tak więc... biorę przykład.... z ex oczywiście .... zero dla M litości.
Ja niczego nie muszę dla niego robić- nie mam wyroku na to smile wszystko co robię powinien traktować jak dar ..a że nie docenia tego...to guzik dostanie smile

4 608

Odp: Być drugą i macochą

Dziękuje za opinie.
Tak, ona ma chłopaka, swoje zycie, ale chłopak mieszka i pracuje w innym mieście,
więc w razie jakichkolwiek problemów to tatuś jest na kiwniecie palcem.
Zadziwiające dla mnie jest rownież to, ze maz musi wszystko wiedzieć, gdzie córka idzie, kiedy wróci, co będzie robić wieczorem, itd.
Nie raz mówiłam, dlaczego ją tak szpiegujesz, przecież jest dorosła, ja sobie nie przypominam, zeby moj ojciec, którego bardzo kochałam, dziesięć razy dziennie do mnie dzwonił, więcej, przeszkadzałoby mi to i chyba czulabym sie niejako osaczona.
Przemilczalam fakt, ze maz razem z córka jadą do marketu i robią zakupy dla niej i dla nas, nie pytając mnie o zdanie. Po prostu maz przywozi rożne produkty i każe mi potem to gotować!
No, paranoja!
Moze ja czegoś nie rozumiem, nigdy nie miałam dziecka i była to moja decyzja, moze tak już jest, ze dziecko, nawet dorosłe, jest całym światem dla rodzica i nie mozna dnia przeżyć bez kilku telefonów i czułych słów na dobranoc. Oswieccie mnie, proszę.

4 609 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2015-01-13 13:09:16)

Odp: Być drugą i macochą
Dorula napisał/a:

Dziękuje za opinie.
Tak, ona ma chłopaka, swoje zycie, ale chłopak mieszka i pracuje w innym mieście,
więc w razie jakichkolwiek problemów to tatuś jest na kiwniecie palcem.
Zadziwiające dla mnie jest rownież to, ze maz musi wszystko wiedzieć, gdzie córka idzie, kiedy wróci, co będzie robić wieczorem, itd.
Nie raz mówiłam, dlaczego ją tak szpiegujesz, przecież jest dorosła, ja sobie nie przypominam, zeby moj ojciec, którego bardzo kochałam, dziesięć razy dziennie do mnie dzwonił, więcej, przeszkadzałoby mi to i chyba czulabym sie niejako osaczona.
Przemilczalam fakt, ze maz razem z córka jadą do marketu i robią zakupy dla niej i dla nas, nie pytając mnie o zdanie. Po prostu maz przywozi rożne produkty i każe mi potem to gotować!
No, paranoja!
Moze ja czegoś nie rozumiem, nigdy nie miałam dziecka i była to moja decyzja, moze tak już jest, ze dziecko, nawet dorosłe, jest całym światem dla rodzica i nie mozna dnia przeżyć bez kilku telefonów i czułych słów na dobranoc. Oswieccie mnie, proszę.

Dziecko nie może być całym światem dla rodzica - bo dziecko wychowuje się tak naprawdę dla innych ludzi - odchodzi przecież kiedyś i tworzy związek .... to niezdrowe co jest miedzy Twoim mężem i jego córką... nieodcięta pępowina ...
ale ja mam podobne problemy z moim M i jego matką- ona mówi swojemu 42 letniemu synowi co powinien robić, co jest dla niego dobre, a co nie , a on jak mały chłopiec biegnie do niej z każdym problemem....
Cały nasz związek 6 letni był .. i pewnie jest tematem rozmów całej jego rodziny .. ciągłe ocenianie ... co powiedziałam, a co powinnam, co kupiłam synowi, jak umeblowałam dom, co zrobiłam, a co powinnam
... Zerwałam kontakty z jego rodzicami... w konsekwencji z całym rodzeństwem... bo uzmysłowiłam sobie że oni również byli wciągnięci w te ustawianie mnie i M po kątach ...powinnaś to, M powinien tamto.. syn najważniejszy...rodzina najważniejsza - ja i mój syn się do niej nie zaliczamy.
Ja mam silny charakter, choć nie bez emocji się to u mnie odbywa ... M jest słaby... potrzebuje akceptacji. A matka gada z nim w taki sposób że on czuje się lepszy... doceniony... bo to ja jestem zła i niedobra....
Teraz jak dzwoni to M wychodzi do gabinetu i zamyka drzwi... mówię sobie że ok .. przecież mnie to nie interesuje.. ale z drugiej strony widzę w zachowaniu M próbę odegrania się - boli mnie , bo przecież nie musi ukrywać się z rozmowami z matką ... a zachowując się tak daje mi sygnał że nie chce żebym słyszała o czym rozmawiają ... pewnie o mnie... odbieram to jako karę... no cóż .
Life is brutal

4 610

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

... M zrozumiał niektóre moje przekazy.. ale dopiero jak wcisnęły mu się w oczy boleśnie, np.
twierdzę że ex wtedy daje mu syna gdy jej to na rękę , lub ma w tym interes np. finansowy - eskalacja była przed świętami , pamiętny ostatni weekend, kiedy to wspaniała mamusia "dbała  o potrzeby kontaktu ojca i syna " ..a 600 km z tym związane nie maja tu nic do grania .. tym bardziej kasa na ten cel wydana ... I M rękoma i nogami się zapierał .. że to nie ta melodia .. przecież nie ma znaczenia że to pomysł ex ..ale że to dobry pomysł... i on z synem będzie więcej ...
I przychodzi 6 stycznia ... ex dzwoni że młody nie będzie u M w weekend 9-11 ...bo cos tam jej nie pasuje .. ale za to może go wziąć dwa kolejne weekendy ..16  w piątek wieczorem, rano w sobotę (17 stycznia ) synka może zawieźć na obóz (od 17 do 24 stycznia ..haha ) na 10:00 godzinę ... po czym może go odebrać z tego obozu za tydzień w sobotę (24) koło południa i tym sposobem będzie miał aż dwa weekendy z synem ...

Śmiech na sali. Ja już nie wiem, czy Ci faceci są tacy głupi, zaślepieni, że nie dostrzegają jak te "biedne pindy" układają sobie życie Ich kosztem??? Ojciec wtedy jest potrzebny jak Ona potrzebuje. Ojciec to jest "przynieś, podaj , pozamiataj i DAWAJ KASĘ". I żeby to jeszcze próbowała jakoś ukryć, podejść, zagdać a tu takie niewyszukane podchody :-) Jakby facet kalendarza nie miał i nie umiał sobie policzyć, że w tym przypadku te dwa weekendy dla Niego równa się zero kontaktu z dzieciakiem :-)

Żeby jeszcze tak jeden z drugim faktycznie zabierał dziecko do siebie i WYCHOWYWAŁ, lekcje z nim odrobił, poszedł na łyżwach pojeździć. Ale NIEEEE. Bo to wystarczy dzieciaka WZIĄĆ, PRZECHOWAĆ, PRZYWIEŹĆ, ZAWIEŹĆ i to wystarczy. Opinia super taty zostanie zachowana.

4 611

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:
Dorula napisał/a:

Dziękuje za opinie.
Tak, ona ma chłopaka, swoje zycie, ale chłopak mieszka i pracuje w innym mieście,
więc w razie jakichkolwiek problemów to tatuś jest na kiwniecie palcem.
Zadziwiające dla mnie jest rownież to, ze maz musi wszystko wiedzieć, gdzie córka idzie, kiedy wróci, co będzie robić wieczorem, itd.
Nie raz mówiłam, dlaczego ją tak szpiegujesz, przecież jest dorosła, ja sobie nie przypominam, zeby moj ojciec, którego bardzo kochałam, dziesięć razy dziennie do mnie dzwonił, więcej, przeszkadzałoby mi to i chyba czulabym sie niejako osaczona.
Przemilczalam fakt, ze maz razem z córka jadą do marketu i robią zakupy dla niej i dla nas, nie pytając mnie o zdanie. Po prostu maz przywozi rożne produkty i każe mi potem to gotować!
No, paranoja!
Moze ja czegoś nie rozumiem, nigdy nie miałam dziecka i była to moja decyzja, moze tak już jest, ze dziecko, nawet dorosłe, jest całym światem dla rodzica i nie mozna dnia przeżyć bez kilku telefonów i czułych słów na dobranoc. Oswieccie mnie, proszę.

Dziecko nie może być całym światem dla rodzica - bo dziecko wychowuje się tak naprawdę dla innych ludzi - odchodzi przecież kiedyś i tworzy związek .... to niezdrowe co jest miedzy Twoim mężem i jego córką...

Zgadzam się, to partnerzy tworzą związek, ustalają wspólną strategię, planują itp., a dzieci muszą się podporządkować. Nie wyobrażam sobie inaczej funkcjonować. Poza tym taka nadopiekuńczość w stosunku do 25 letniej dziewczyny jest, co najmniej osobliwa. Wygląda na to, jak on by był o nią zazdrosny, a to już jest chore.

4 612

Odp: Być drugą i macochą

chceuciekacstad, nie śledziłam dokładnie Twojego wątku, ale w oczy rzuciło mi sie pare błędów, które ja popełnialam, a teraz Ty robisz podobnie...
Nie ojciec decyduje o wysokości alimentów, tylko sad, i naprawdę nie ma to znaczenia, czy ex wydaje te pieniądze na swoją wycieczkę do Paryża np, czy na buty dla dziecka.
Nie podniecaj sie tym, niczego nie ugrasz.
Jeżeli dodatkowa kasa na dziecko idzie z kieszeni meza, nie z Twojej, to musisz przymknąć na to oko, bo zawsze przegrasz w starciu z synem.
Szukasz wszędzie wrogów, czy naprawdę sądzisz, ze tylko o Tobie rozmawia M. z matka?
Twój M. Wraz ze swoją rodzina okopal sie i stanowi obóz, źle Ci z tym, wniosek-to Ci sie nie opłaca.
Nie wierze, ze cała rodzina żyje tym, co Ty powiedziałaś, albo zrobiłaś.
Na prawdę nie mają swoich spraw i większych kłopotów?

Przepraszam, ze tak sie wymądrzam, sama nie daję rady, ale ja odpuściłam, wiem i mam dowody na to, ze córka mojego meza jest małym szpiegiem i wtrąca sie w nie swoje sprawy, ale ona jest jedna, i nic z tym nie zrobię.
Jesteś kobieta, na pewno znasz sposoby, aby podejść meza, moze odpuścisz sobie wtrącanie sie w relacje z ex, oni sa rodzicami, nie walcz z tym, niech sobie Twój M.jedzie po syna, moze tez sie zabierzesz?

Powodzenia!

4 613

Odp: Być drugą i macochą
Dorula napisał/a:

chceuciekacstad, nie śledziłam dokładnie Twojego wątku, ale w oczy rzuciło mi sie pare błędów, które ja popełnialam, a teraz Ty robisz podobnie...
Nie ojciec decyduje o wysokości alimentów, tylko sad, i naprawdę nie ma to znaczenia, czy ex wydaje te pieniądze na swoją wycieczkę do Paryża np, czy na buty dla dziecka.
Nie podniecaj sie tym, niczego nie ugrasz.
Jeżeli dodatkowa kasa na dziecko idzie z kieszeni meza, nie z Twojej, to musisz przymknąć na to oko, bo zawsze przegrasz w starciu z synem.
Szukasz wszędzie wrogów, czy naprawdę sądzisz, ze tylko o Tobie rozmawia M. z matka?
Twój M. Wraz ze swoją rodzina okopal sie i stanowi obóz, źle Ci z tym, wniosek-to Ci sie nie opłaca.
Nie wierze, ze cała rodzina żyje tym, co Ty powiedziałaś, albo zrobiłaś.
Na prawdę nie mają swoich spraw i większych kłopotów?

Przepraszam, ze tak sie wymądrzam, sama nie daję rady, ale ja odpuściłam, wiem i mam dowody na to, ze córka mojego meza jest małym szpiegiem i wtrąca sie w nie swoje sprawy, ale ona jest jedna, i nic z tym nie zrobię.
Jesteś kobieta, na pewno znasz sposoby, aby podejść meza, moze odpuścisz sobie wtrącanie sie w relacje z ex, oni sa rodzicami, nie walcz z tym, niech sobie Twój M.jedzie po syna, moze tez sie zabierzesz?

Powodzenia!

to poczytaj proszę .. M daje alimenty zasadzoną plus wszystko na co ma ochotę syn i on sam...  co do ex- ma znaczenie czy ona wydaje te pieniądze na syna czy na wycieczki jak napisałaś- bo wyobraź sobie że nawet kuratora przez sąd można mamusi załatwić jeśli dziecko jest zaniedbane pomimo dobrej sytuacji finansowej .... Młody M w listopadzie w krótkich spodenkach przyjeżdżał ..ogólnie od kilku lat bez niczego dosłownie ..i nie ważne czy to weekend czy wakacje...
Ja przestałam się interesować ile M wydaje na syna...odkąd przestało to iść z mojej kieszeni - ja mam syna również , który z nami mieszka ... popełniałam błąd przez wiele lat... widziałam że M kocha syna , więc traktowałam go lepiej niż swojego , bo po pierwsze był/jest dużo młodszy od mojego a po drugie złudnie myślałam że to recepta do szczęścia nas wszystkich.
Prawdziwe problemy zaczęły się gdy kupiliśmy dom ... M często nie miał na połowę naszych zobowiązań..bo wydał na syna ... ja musiałam dokładać ... wiem że kasa nie jest  najważniejsza..ale to ja musiałam zabierać mojemu synowi żeby regulować nasze rachunki i utrzymywać nas.
Próby dogadania i ustalenia czegoś nie dały nic- więc od ponad połowy roku mamy rozdzielność finansową - każdy swoje pieniądze ... składamy się na rachunki ... ja płace więcej bo za syna.... i co ? prezenciki i szaleństwa się skończyły..za to chodzą opowieści że "ciocia zabiera tacie kasę i dlatego on jest nieszczęśliwy , bo nie może synkowi kupić tego co on chce"... długo by pisać....

I nie podniecam się ... co ma związek z M ... bardzo się staram wyłączyć emocje. Z perspektywy tych lat narasta we mnie tyle złych emocji... szlak mnie bierze że dałam się tak zwodzić tyle lat.. i nie widziałam oczywistych rzeczy ...

Co do matki M - wiem że nie jestem pępkiem świata i nie tylko o mnie rozmawiają smile ona obgaduje dooopę i przypisuje prawie złe moce każdemu kto jej nie przytakuje...z córki i zięcia robi brudasów i leni ... a z syna - mojego M .. półgłówka ...bo jak inaczej to nazwać ..skoro mówi 42 letniemu synowi co ma robić i co czuć...
A wrogów nie szukam... ja mam prosty charakter - nie toleruje  kłamstwa... obłudy... kilka razy próbowałam wyjaśnić newsy na mój temat z matka M  ..ale się wyparła...
""""Twój M. Wraz ze swoją rodzina okopal sie i stanowi obóz, źle Ci z tym, wniosek-to Ci sie nie opłaca""" - a kto powiedział że ma się cos opłacać ??? wiesz... siostra M co chwilę dzwoniła do mnie i prosiła o pomoc, przysługi..... na M mówiła że nie może na nim polegać a na mnie zawsze... M mi kiedyś w kłótni powiedział że ona mnie wykorzystywała ...
Nie było złego słowa między nami ... ot po prostu powiedziałam do M że nie chce kontaktu z jego matką ... i myślę że on to przekazał po swojemu.... od tego czasu ..a to już 3 miesiąc ...siostra M nawet słowem się nie zająknęła .... póki dawałam się wykorzystywać i robiłam jak oni chcieli .. często kosztem siebie i swojego dziecka ..bo syn M jest najważniejszy ...to jakoś się kręciło.... ale ostatnie wydarzenia i newsy przelały czarę ...
6 lat udawałam że mnie ta dwulicowość nie interesuje.. ze mnie nie dotyka... i nagle mnie olśniło- ja nie muszę mieć kontaktu z tymi ludźmi ... nie muszę hodować wrzodów żołądka ...
A co do M - już pokazał co wybrał przed świętami.... i poniósł tego konsekwencje ... teraz dokłada jeszcze więcej
Ja nie wymagam zerwania kontaktów z matką - ale nie zgadzam się by mnie oczerniała i wtrącała  się w moje życie ...
Jakbyś czuła się żyjąc z facetem który pozwala innym źle o Tobie mówić ? i nie reaguje ?
Szacunek należy się każdemu.. nie ma świętych krów

4 614 Ostatnio edytowany przez Dorula (2015-01-13 17:33:58)

Odp: Być drugą i macochą

"Jakbyś czuła się żyjąc z facetem który pozwala innym źle o Tobie mówić ? i nie reaguje ?"
Aż za dobrze to znam.... Niestety.

"Ja nie wymagam zerwania kontaktów z matką - ale nie zgadzam się by mnie oczerniała i wtrącała  się w moje życie ..." - i co z tego, ze sie nie zgadzasz? Tu wielki ukłon w stronę Twojego M. , bo tak naprawdę to tylko od niego zależy, czy jej na to pozwoli, czy sie sprawdzi, jako maz i partner.
Moj ma z tym wielkie kłopoty.

Wierz mi, ex mojego meza nigdy po rozwodzie nie wydała no dziecko złotówki. No, moze poza jedzeniem i mediami, ale tez nie zawsze. Za wszystko, mimo alimentów, płaciliśmy my. My, bo już wtedy byliśmy małżeństwem i wcale nam sie nie przelewało. Ciuchy, wycieczki, wakacje, szkoły, studia, samochod, benzyna, itd. I końca nie widać.
A kiedy mówiłam, ze oboje rodzice winni lozyc na dziecko, to sie dopiero nasłuchałam!
To nie miało sensu.
Wiem, ze odpuszczanie grozi wejściem sobie na głowę, wiem, ze czasami aż kipi w człowieku z poczucia niesprawiedliwości, ale cały czas ma sie nadzieje, ze kiedyś ojciec przejrzy na oczy, ale to złudne i bardzo ryzykowne podejście do dorosłego w końcu partnera.
Ja na to nie mam, niestety, recepty, moge tylko wierzyć, ze sa dziewczyny, które potrafią jakoś uporządkować hierarchię ważności w rodzinie, ale bez dobrej woli obydwu stron nie wydaje mi sie to możliwe.

Pozdrawiam serdecznie

Ja tez traktowałem przez pare lat córkę meza jak swoją własna, zwłaszcza, kiedy ona tak bardzo mnie o to prosiła, tez myślałam, ze to jest sposób na zycie w zgodzie, jakże sie myliłam!!!

Obłuda i cynizm jest czymś, co prędzej czy pózniej wygra z fałszywa maska wzajemnego szacunku.
I wracamy do punktu wyjścia.

4 615

Odp: Być drugą i macochą

hej wam:) przepraszam że wcinam sie w ten post, jednak mam podobna sytuacje do was wszystkich .  i chciałabym posłuchac madrych rad z waszej strony . Chciałabym wiedziec czego sie spodziewać w przyszłości itd ..
.Mam narzeczonego z którym jestem rok i  ktory ma dziecko 2 letnie z inną ,naszczęście nie jest  to jego była żona tylko dziewczyna.
To że sie rozstali to była jej wina jakby ktos był zainteresowany . Dziecko odwiedza raz w tygodniu po pracy  wiec chyba nie jest to zbyt czesto . Weekendy spedza ze mna , nie może brac małego do siebie gdyż 'mamusia "nie pozwala ponieważ jest zazdrosna o mnie . Tak więc nie mam zbytniego kontaktu z małym , z dwa razy aby sie z nim bawiłam i jest to grzeczny i posłuszny chłopczyk . Nie mam zbytnio okazji aby sie do niego przyzwyczaić i zeby on przyzwyczaił sie do mnie , jednak coś trzeba bedzie w tym kierunku zrobić ponieważ planujemu wspólne zycie z moim partnerem w niedalekiej przyszłości. Mam o tyle dobrze że tamta nie wypisuje i nie wydzwania do mojego chłopaka , ich kontakt polega na tym że on dzwoni czy może przyjechać do małego..  wiadomo tam z nią przebywa , lecz to jest nie uniknione . Jego rodzina jest szczesliwa ze sie rozstali wiec nie ma nic takiego ze mu wypominaja że  nie jest z nią.  Jego była jest taką osobą że jej nikt nie lubił i nikt o niej dobrze nie mówi więc to też mnie cieszy ze nikt jej nie zachwala .. Moj chłopak stara sie o niej nie mówic  jednak jego rodzina mimo iz jej nie lubiła to dopytuja sie co u niej itd , a ja musze to wysłuchiwac . Da sie przeżyć jednak jak zbyt często słucham o niej to sie obrażam , nie wiem czy jest to słuszne czy nie ale jestem zazdrosna i nie bede tolerowac nadmiernych rozmow o niej .. wiadomo ze nie unikne calkowicie tematu . Nie jestem mega szcześliwa że ma dziecko ale toleruje to bo go bardzo kocham , czasami mam chwile zwątpienia . Chłopak tlumaczy mi cały czas  że to mnie kocha i że z nią łaczy go tylko dziecko, jednak to nie jest takie łatwe wiedząc ze kiedys bardzo ja kochał .  Codziennie myśle o tym wszystkim i troche mnie to już męczy , powinnam sie cieszyć że mam kochającego chłopaka a ciągle sie zastanawiam jak to kiedyś będzie . . Dodam że jestem bardzo zazdrosna o nią więc to tez mi sie pomaga.
Przepraszam za chaotyczny post, pisałam bardzo szybko smile
Chciałabym sie dowiedzieć od tych doświadczonych osób jak radzić sobie z tym że gdzieś w rozmowach zawsze będzie ONA..?
jak na to powinnam reagowac? olewac?
co powinnam wymagac od partnera i na co sie kategorycznie nie zgadzac??
Liczę na wasza pomoc

Posty [ 4 551 do 4 615 z 8 269 ]

Strony Poprzednia 1 … 69 70 71 72 73 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026