heh .. mam chyba wyrzuty sumienia .. M wczoraj zagadał że chce zaprosić rodziców na kolację przed świętami 22 lub 23 - a ja się nie zgodziłam.... kolejny raz musiałam mu tłumaczyć moje zdanie na temat spotkań.. jego rodzice będą u siostry M ... bo ona z mężem i starszymi dziećmi wyjeżdża na wyspy jakieś w czasie świąt . . a oni zostają z najmłodszym wnukiem ...
Z jednej strony wiem że zrobiłam jak czuję .. ale z drugiej mam wyrzuty ... co za los.
M jest trochę zły na mnie o to... wczoraj przyjechała moja siostra z rodziną z zagranicy .. przywiozłam ich o 24 z lotniska .. M udał że śpi .. nawet się nie przywitał.
Zapytałam czy po pracy dołączy do zwiedzania miasta... odpowiedział "no nie wiem"...wrrrr
4 486 2014-12-15 12:32:54
Podobne tematy
4 487 2014-12-16 09:45:44
... wczoraj przyjechała moja siostra z rodziną z zagranicy .. przywiozłam ich o 24 z lotniska .. M udał że śpi .. nawet się nie przywitał.
Zapytałam czy po pracy dołączy do zwiedzania miasta... odpowiedział "no nie wiem"...wrrrr
I jak minął wieczór? Twojemu M foch przeszedł?
4 488 2014-12-16 18:12:26
Na początek chciałabym wszystkim przybić piątkę, tak na zasadzie identyfikowania się z macochami, drugimi, trzecimi... Trafiłam na to forum, bo nikt z moich znajomych nie miał podobnej sytuacji a sama już nie wiem... zaczęłam się zastanawiać czy jestem normalna, czy przypadkiem nie przesadzam, może tylko mi się wydaje.... Może któraś z was też tak zaczynała?
Ale po krótce przedstawię swoją sytuację. Mąż z dochodzącym synem 9 lat, ja ze swoim mieszkającym na stałe 8 lat. Mija rok odkąd razem mieszkamy i pół roku odkąd zaczął się problem... a ten zaczął się od naszego ślubu. Nie mam (póki co) problemu z mężem, który słucha moich rad, jest fajnym ojczymem dla mojego syna i świetnym ojcem dla własnego. Mam problem z pasierbem...jeśli tak mogę go nazwać. Na początku wszystko było super, dogadywaliśmy, rozmawialiśmy, wygłupialiśmy, przytulaliśmy... chłopaki czasem sprzeczali się o to kto śpi na górze, kto na dole, ale generalnie nie wchodzili sobie w drogę... chociaż jest między nimi równy rok różnicy wieku, mają zupełnie inne temperamenty, przynajmniej na początku tak sobie to tłumaczyłam... teraz wiem, że to nie temperament, nie do końca, że to różnica w wychowaniu i buntowaniu przez jego matkę... na początku chwilowe kłótnie między chłopakami tłumaczyłam dostrojeniem, tym, że muszą się dzielić życiem, które mieli na własność, ale przecież i w rodzonym rodzeństwie zdarzają się chwile nienawiści... nie wierzyłam synowi, który skarżył się na pasierba, że w szkole go bije, nasyła starszych kolegów, że kłamie na jego temat... mówiłam zawsze, żeby jeszcze poczekał, bo może potrzebuje więcej czasu, by się przyzwyczaić do nowej sytuacji... tłumaczyłam go, obserwowałam i widziałam, że jest coraz gorzej... aż sama byłam świadkiem zachowania pasierba, który wręcz doprowadzał mojego syna do rozpaczy przy kolegach... kłamał im w żywe oczy śmiejąc się przy tym, mówiąc: patrzcie patrzcie zaraz będzie ryczał... Mój syn nie jest święty, ma swoje "napady" upartości ( nie, bo nie), ale korzystając z porad psychologa wiem, już jak sobie z tym radzić. Wiem, że jeżeli ma taki napad, to znaczy, że musi porozmawiać o tym ale nie wie jak... ostatnio po samodzielnej wizycie sam przychodzi i rozmawia, mówi co go denerwuje, co lubi, sam postanowił, że komputer będzie tylko w weekendy i środy i się tego trzyma, czyta książki przed snem, kiedy mu się nudzi nie gra na komputerze, tylko wyciąga gry planszowe... Inna sprawa jest z pasierbem... on nie widzi nic poza komputerem... nic... szantażuje męża, że jak nie pozwoli mu zagrać to do niego nie przyjdzie, albo po prostu idzie (jego matka mieszka po drugiej stronie ulicy)... oczywiście kłamie na temat mojego syna ile wlezie, jak mu się nie uda skłamać o czymś co się działo w domu (np, włączył strony porno i powiedział, że to moj s.), to kłamie o tym co w szkole ( co zweryfikowałam oczywiście z wychowawcami), do tego wszystko ma najlepsze, najwspanialsze, wszystko już widział, próbował i to co mu ojciec proponuje jest delikatnie mówiąc do dupy. Mnie nie słucha, ojca nie słucha, syna wykańcza psychicznie... w domu jest masakra jeśli przychodzi a przychodzi kiedy chce i w ustalone dni wizyt (poniedziałek, środa piątek i co drugi weekend, jeszcze mąż płaci spore alimenty matce, matce bo nie na dziecko... na dziecko sami wydajemy, bo przychodzi w za małych ubraniach, albo butach). Kiedyś próbowałam z nim rozmawiać i nawet nam się to udawało... ale teraz boję się chłopaków zostawić samych... w weekendy, gdy mój syn jest u swojego ojca, wyjeżdżam, wychodzę, uciekam... i w sumie dobrze mi to robi... jest mnóstwo sytuacji, mogłabym opowiadać i opowiadać... dlatego nie wiem, czy może to nie jest wina dziecka, może to moja wina, że na siłę chcę zrobić z tego dzieciaka człowieka a nie chuligana. Dobrze przynajmniej, że mój syn nie bierze przykładu... Dobra... Lepiej mi, wyżaliłam się
Ale z ciekawości zapytam, czy też któraś z was miała taki problem? Mi już brak pomysłów co mogę z tym fantem zrobić a siłą do psychologa go nie zaciągniemy ![]()
4 489 2014-12-17 13:30:27 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-12-17 13:52:21)
Witaj Gudrun,
przede wszystkim musisz sobie uzmysłowić, że problem nie dotyczy twojego pasierba, ale to sprawa wychowania przez twojego męża, którego nazywasz świetnym ojcem, bo na matkę chyba nie macie wpływu. To w jego kwestii jest skłonić syna, by słuchał ciebie i zachowywał się w należyty sposób. Z tego, co piszesz to chłopakowi brakuje dyscypliny i twardej ręki. Rodzic, zwłaszcza ojciec któremu zależy na dziecku wymaga od niego, egzekwuje obowiązki, by dobrze przygotować go do samodzielnego życia, a nie pobłażać kłamstwa itp. Dla twojego komfortu mąż powinien trzymać w ryzach swojego syna. To nie twój obowiązek rozmawiać z pasierbem, od tego są rodzice.
Czy ojciec dziecka też widzi, że jego syn ma taki wpływ na twojego syna? Rozmawiaj z nim o swoich obawach, w końcu to twoje dziecko. Twoje ucieczki z domu będą tylko potęgować ilustracje i nie rozwiązują problemu.
Jeśli chcecie to kupujcie ubrania dla chłopaka, ale nie myśl, że zostanie to docenione, a wręcz przeciwnie mamuśka będzie zwalać ten obowiązek na ojca. Z tego jak ubiera go ex trzeba się wyłączyć, albo zbierać dowody, że dziecko jest niezadbane i weryfikować w sądzie na co są przeznaczane alimenty.
A propos nie zazdroszczę ci sytuacji w której w każdej chwili możesz się spodziewać pasierba i tego że natkniesz się na byłą swojego męża. Nalegałabym na przeprowadzkę.
Mój syn z racji tego, że jest starszy też nie raz sprowadza na manowce mojego pasierba, czasem go też poturbuje, gdyż jest silniejszy. Jednak lubią spędzać czas ze sobą i raczej nie ma potrzeby wtrącać się do ich wygłupów, gdyż obchodzi się bez płaczu i skaleczeń. Jest między nimi duża rywalizacja, a mój syn wciąż pokazuje mu, kto tu rządzi, pewnie do czasu aż tamten podrośnie, gdyż jest między nimi rok różnicy.
4 490 2014-12-18 16:03:36 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-12-18 16:56:55)
Jak tam dziewczynki nastroje?
Mój M chce, ale boi się złożyć wniosek egzekucyjny dotyczący kontaktów syna ze swoją ex gdyż, jak to on powiedział bo ona 'się rozkręci' w sądzie. Pod choinkę zażądałam potwierdzenia złożenia tego wniosku, jak i pozwu o zwrot połowy kredytu, który spłacił 2 lata temu. Nosi mnie.
Czy wy dziewczyny macie podobne odczucia, że wszystkie tu wylewające żale kobiety mają problem ze swoim facetem, który jest zbyt słaby i uległy wobec swojej ex? A pewni siebie, twardzi i umiejący odpuścić partnerzy nie mają takich dylematów?
4 491 2014-12-18 17:35:42 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2014-12-18 17:37:11)
Jak tam dziewczynki nastroje?
Mój M chce, ale boi się złożyć wniosek egzekucyjny dotyczący kontaktów syna ze swoją ex gdyż, jak to on powiedział bo ona 'się rozkręci' w sądzie. Pod choinkę zażądałam potwierdzenia złożenia tego wniosku, jak i pozwu o zwrot połowy kredytu, który spłacił 2 lata temu. Nosi mnie.
Czy wy dziewczyny macie podobne odczucia, że wszystkie tu wylewające żale kobiety mają problem ze swoim facetem, który jest zbyt słaby i uległy wobec swojej ex? A pewni siebie, twardzi i umiejący odpuścić partnerzy nie mają takich dylematów?
Tak Zazdrosna... ja mam tez takie wrażenie.
Nie pamiętam czy pisałam o tym... młody M miał być u nas (zgodnie z wyrokiem ) w te święta ... i powinien wrócić do matki w drugi dzień świąt do 18:00 .... ostatnio się dowiedziałam .. że będzie już od weekendu.. najpierw była wersja że to pomysł M ...a później się okazało że to wspaniała mamusia tak troszczy się o kontakty syna z ojcem..haha ..zwłaszcza że trzeba zapłacić kasę za transport i udział w meczu.... więc zaproponowała M żeby młodego "sobie już wziął " w weekend.... miał po niego jechać jutro... kolejna wersja ... pani ex zmieniła zdanie .. i M ma jechać w sobotę po młodego .. również na mecz ..oczywiście koszty też jego... a najlepiej mnie M zabił tekstem : "dzwoniła ex żebym przyjechał po młodego w sobotę do Kędzierzyna K.... bo ma mecz .. powiedziałem że dam znać jak się Ciebie zapytam"... ale nie zapytał... bardzo cwanie wymanewrował... jak zwykle zaplanowane ma pod dyktando ex... ale dziś czuję ze pęknę !!
skoro młody ma mecz w sobotę , w niedzielę i to jakieś 200-i 150 km od naszego domu... i to nie jest nasz weekend..bo był w zeszły .... - czyli M w czasie największej ilości pracy przed świętami się zawija i w sobotę i w niedzielę ..... dodatkowo nie ma urlopu na poniedziałek dopiero od wtorku..to zaproponuję żeby właśnie w poniedziałek po pracy młodego wziął... a ex niech sobie radzi skoro tak zaplanowała ..
zobaczę co na to M... przecież on to robi dla syna!!! quwa
co do wizyty mojej siostry z rodziną - w miarę gładko... oni są bardzo ciepli ..zresztą moja rodzina jest specyficzna ... zupełnie inna niż M ... nie lepsza...tylko inna .. bardzo tolerancyjni i bardzo uważają by nikogo zwłaszcza przychodzącego do rodziny nie urazić...
Jedno mnie zdenerwowało u M...ale połknęłam ... moja siostra z mężem w ogóle nie piją alkoholu .. oczywiście mój M nie wytrzymał i polewał sam sobie whisky i sam popijał ... a mnie głupio było... może nie potrzebnie ... pewnie ja patrzę przez pryzmat tego że według mnie M za dużo pije...
mąż siostry to taki wymarzony facet - w sensie - rodzina najważniejsza ,,, żona na piedestale, dziecko wychowywane z zasadami... nawet matce swojej zrobił wykład... bo coś krzywo odezwała się na temat jego żony a mojej siostry ...heh..marzenie tylko
4 492 2014-12-18 17:36:42
Mój M chce, ale boi się złożyć wniosek egzekucyjny dotyczący kontaktów syna ze swoją ex gdyż, jak to on powiedział bo ona 'się rozkręci' w sądzie.
Co to znaczy , że się rozkręci? Czyli czego On właściwie się boi?
Pod choinkę zażądałam potwierdzenia złożenia tego wniosku, jak i pozwu o zwrot połowy kredytu, który spłacił 2 lata temu. Nosi mnie.
Ostrrrro!
Czy wy dziewczyny macie podobne odczucia, że wszystkie tu wylewające żale kobiety mają problem ze swoim facetem, który jest zbyt słaby i uległy wobec swojej ex? A pewni siebie, twardzi i umiejący odpuścić partnerzy nie mają takich dylematów?
Trochę masz tu racji, ale ja myślę, że nie tylko o słabe charaktery naszych facetów tu chodzi. W dużej mierze chodzi tu roszczeniowe postawy Byłych małżonek, które za punkt honoru stawiają sobie nie dopuścić, by ten facet był kiedykolwiek szczęśliwy. Dlatego zieją ogniem, plują jadem, podkładają bomby, które niszczą nasze plany i marzenia i używają często broni biologicznej w postaci własnych dzieci. Baby, które nie mają skrupułów, ani zdrowego rozsądku, dla których nie liczy się dobro własnych dzieci, tylko własne popaprane, egoistyczne cele.
Wiele razy sobie ostatnio myślę: Rany , jak ja bym mogła teraz napsuć krwi Byłemu, jak ja bym Go mogła zgnoić za to wszystko co mi zafundował w czasie małżeństwa, jak ja bym Go mogła pogrążyć finansowo i społecznie. ... Pyta się mnie M, czemu tego nie robisz? Odpowiadam wtedy Jemu i samej sobie: bo jestem normalna i kocham swoje dzieci, które tego faceta kochają.
Czyli jak widzisz nastrój u mnie czysto świąteczny :-))))
Zazdrosna Exowa zabiera w końcu Waszego Młodego w ten weekend? Na czym sprawa stanęła?
4 493 2014-12-18 17:54:32 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-12-18 17:59:15)
skoro młody ma mecz w sobotę , w niedzielę i to jakieś 200-i 150 km od naszego domu... i to nie jest nasz weekend..bo był w zeszły .... - czyli M w czasie największej ilości pracy przed świętami się zawija i w sobotę i w niedzielę ..... dodatkowo nie ma urlopu na poniedziałek dopiero od wtorku..to zaproponuję żeby właśnie w poniedziałek po pracy młodego wziął... a ex niech sobie radzi skoro tak zaplanowała ..
zobaczę co na to M... przecież on to robi dla syna!!! quwa
Moim zdaniem Twoja irytacja jest jak najbardziej słuszna. Ty będziesz zasuwać przed świętami sama a Exowa kosztem Twojego męża i pośredni Twoim zyskała spokojny weekend na zakupy, sprzątanie, przygotowania świąteczne :-)
Niech każdy przestrzega tego co ma zapisane i wszyscy powinni być zadowoleni. RANY czy tak trudno to tym facetom pojąć!! Powiem Wam o co najczęściej wybuchały awantury między mną a moim Byłym mężem-ojcem moich dzieci. O to, że ON organizował mi MÓJ czas z dziećmi tzn: potrafił zapisać syna na jakieś zawody w odległym województwie, na sobotę, którą wg grafika ja spędzam z dziećmi, bez pytania mnie czy ja nie mam nic w planach, czy będę mogła jechać, czy mnie na to stać i z kim zostawię na ten czas młodszą córkę. Do szału mnie doprowadzało to , że On najpierw coś naobiecywał synowi a potem oczekiwał , że ja się podstosuję (dla dobra dziecka oczywiście). Ani jednej takiej sytuacji nie popuściłam. Darliśmy Koty o to długie miesiące, aż w końcu do jego łba dotarło, że ja nie organizuję Mu Jego czasu , który On spędza z dziećmi, On nie ma prawa organizować mi mojego czasu. Szanujmy wzajemnie swój czas, wtedy wszyscy będą zadowoleni a dziecko nie będzie wyło z żalu, że gdzieś nie jedzie, a tatuś przecież obiecał. To jak Ci tatuś obiecał, to niech tatuś z Tobą jedzie. Po 4 latach nie mamy już z tym żadnego problemu.
Wiec skoro mamusia zaplanował synowi zawody na weekend przed świętami w swój weekend, to niech się teraz ze swoich obowiązków wywiązuje.
4 494 2014-12-18 17:55:07
zazdrosna13 napisał/a:Mój M chce, ale boi się złożyć wniosek egzekucyjny dotyczący kontaktów syna ze swoją ex gdyż, jak to on powiedział bo ona 'się rozkręci' w sądzie.
Co to znaczy , że się rozkręci? Czyli czego On właściwie się boi?
zazdrosna13 napisał/a:Pod choinkę zażądałam potwierdzenia złożenia tego wniosku, jak i pozwu o zwrot połowy kredytu, który spłacił 2 lata temu. Nosi mnie.
Ostrrrro!
zazdrosna13 napisał/a:Czy wy dziewczyny macie podobne odczucia, że wszystkie tu wylewające żale kobiety mają problem ze swoim facetem, który jest zbyt słaby i uległy wobec swojej ex? A pewni siebie, twardzi i umiejący odpuścić partnerzy nie mają takich dylematów?
Trochę masz tu racji, ale ja myślę, że nie tylko o słabe charaktery naszych facetów tu chodzi. W dużej mierze chodzi tu roszczeniowe postawy Byłych małżonek, które za punkt honoru stawiają sobie nie dopuścić, by ten facet był kiedykolwiek szczęśliwy. Dlatego zieją ogniem, plują jadem, podkładają bomby, które niszczą nasze plany i marzenia i używają często broni biologicznej w postaci własnych dzieci. Baby, które nie mają skrupułów, ani zdrowego rozsądku, dla których nie liczy się dobro własnych dzieci, tylko własne popaprane, egoistyczne cele.
Wiele razy sobie ostatnio myślę: Rany , jak ja bym mogła teraz napsuć krwi Byłemu, jak ja bym Go mogła zgnoić za to wszystko co mi zafundował w czasie małżeństwa, jak ja bym Go mogła pogrążyć finansowo i społecznie. ... Pyta się mnie M, czemu tego nie robisz? Odpowiadam wtedy Jemu i samej sobie: bo jestem normalna i kocham swoje dzieci, które tego faceta kochają.Czyli jak widzisz nastrój u mnie czysto świąteczny :-))))
Zazdrosna Exowa zabiera w końcu Waszego Młodego w ten weekend? Na czym sprawa stanęła?
To też Kjim..ale "moja" ex to jest cwaniara ... kiedyś nie dawała młodego... teraz znowu wciska go co trochę... ale tak przedstawia to M że ten radośnie podskakuje że ma syna więcej...tylko że to niby więcej jest zawsze kiedy ex pasuje i według mnie nie ma nic wspólnego z troska o kontakty ojca z synem ale o jej wygodę finansową i czasową ... młody stał się roszczeniowy .. byle czym go nie zbyje .więc najlepiej wcisnąć ojcu
4 495 2014-12-18 18:00:22
chceuciekacstad napisał/a:skoro młody ma mecz w sobotę , w niedzielę i to jakieś 200-i 150 km od naszego domu... i to nie jest nasz weekend..bo był w zeszły .... - czyli M w czasie największej ilości pracy przed świętami się zawija i w sobotę i w niedzielę ..... dodatkowo nie ma urlopu na poniedziałek dopiero od wtorku..to zaproponuję żeby właśnie w poniedziałek po pracy młodego wziął... a ex niech sobie radzi skoro tak zaplanowała ..
zobaczę co na to M... przecież on to robi dla syna!!! quwaMoim zdanie słusznie. Niech każdy przestrzega tego co ma zapisane i wszyscy powinni byc zadowoleni. Powiem Wam o co najczęściej wybuchały awantury między mną a moim Byłym męże-ojcem moich dzieci. O to, że ON organizował mi MÓJ czas z dziećmi tzn: potrafił zapisać syna na jakieś zawody w odległym województwie, na sobotę, którą wg grafika ja spędzam z dziećmi, bez pytania mnie czy ja nie mam nic w planach, czy będę mogła jechać, czy mnie na to stać i z kim zostawię na ten czas młodszą córkę. Do szału mnie doprowadzało to , że On najpierw coś naobiecywał synowi a potem oczekiwał , że ja się podstosuję. Ani jednej takiej sytuacji nie popuściłam. Darliśmy Koty o to długie miesiące, aż w końcu do jego łba dotarło, że ja nie organizuję Mu Jego czasu , który On spędza z dziećmi, On nie ma prawa organizować mi mojego czasu. Szanujmy wzajemnie swój czas, wtedy wszyscy będą zadowoleni a dziecko nie będzie wyło z żalu, że gdzieś nie jedzie, a tatuś przecież obiecał. To jak Ci tatuś obiecał, to niech tatuś z Tobą jedzie. Po 4 latach nie mamy już z tym żadnego problemu.
Sęk w tym że M nie chce tego zmienić.. i robi pod dyktando ex! Była ciągle zmienia jego terminy z synem .. z byle powodu - ostatnio jak mi M powiedział że on się zgadza bo mu zależy na każdym kontakcie z dzieckiem ale mu nie będzie w zainteresowaniach przeszkadzał.... to powiedziałam - że za jakiś czas syn Ci powie że nie zależało Ci na jego wizytach skoro z byle pretekstu zgadzasz się na ich zmianę.. skoro ex dyryguje nimi jak jej pasuje... a ex pewnie kiedyś to wykorzysta przeciw tobie ... że nie realizowałeś tak jak w zapisie ...skoro czasami nie widzi młodego kilka tygodni.
Ale ja zamierzam toczyć wojnę o to.. choćby krwawą !
Bo ex układa plany nie tylko M ale i mnie ... skoro żyjemy razem .
4 496 2014-12-18 18:01:54
No toż właśnie dlatego o tym mówię, to nie do końca jest wina facetów , tylko Byłych żon, które sprytnie Nimi wciąż manipulują.
4 497 2014-12-18 18:09:56
No toż właśnie dlatego o tym mówię, to nie do końca jest wina facetów , tylko Byłych żon, które sprytnie Nimi wciąż manipulują.
mnie telepie od tego- ale wiem że musze mądrze .. argumenty przedstawić ...i jeśli to nie pomoże ...to co zrobię ???
M już mi sygnalizuje że kasa mu się kończy... na pomysł by na święta jechać 2 autami i z powrotem zabrać moją siostrę z rodzina żeby nie tłukli się pociągiem..to zareagował nerwowo że to głupi pomysł bo tyle kasy... ale jechać w weekend pod dyktando ex z synem 600-700 km to ok...kasa jest
Zamierzam mu przedstawić takie argumenty ... że kasa, że czas, że problem z opieką skoro nie ma urlopu i to najrozsądniejsze rozwiązanie , i będzie miał syna niemal tydzień (do soboty- niedz. podobno .. ale nie wiem nikt mnie nie informował..wrrr).
Jakieś inne argumenty podpowiecie ?
4 498 2014-12-18 19:07:26
Hejka! Jak niektóre może pamiętają, ale my świąt nie obchodzimy i nie czcimy tradycji chrześcijańskich, zawsze mi się trudno odnaleźć w okresie przedwiecznym, bo w marketach szal, parkingi zawalone i wszędzie w necie rozmowy, tematy, oferty swiat ..wrrrwrrwrwr. Najgorsze jest to ,ze zajedzie się po chleb, mleko, pomidora i stoisz 50 min w kolejce
W tamtym roku wyteleportowalismy się do innego kraju, w tym roku chyba tez ,ale to przed Nowym Rokiem Sylwka się gdzie indziej spedzi
Co do moczenia się u dzieci, to nasza właśnie ma z tym problem. Jesteśmy w stałym kontakcie z urologiem, neurologiem. Oczywiście zazywa jakies tam antybiotyki i preparaty na układ moczowy jeśli wyniki wskażą infekcji, bakterie , ale to działa tylko doraźnie na jakiś czas , na stale nie eliminuje problemów. Bo Ona ma to na podlozu wrażliwych dróg moczowych,pecherz szybko jej się przeziębia, a także na podłożu emocjonalnym, jak ma dużo stresów, nerwów wtedy nie ma kontroli nad sikaniem
Właśnie na początku tego tygodnia w nocy męża nie było i Pc. budzi mnie gdzie mam prześcieradła, bo w schowku nie ma, mowie jej ze przecież 4 szt. u niej w pokoiku są wyprane, a Ona mi odp ze już nie ma ich , bo noc po nocy wszystkie wykorzystała i sa w koszu do prania ( po południu i tak miałam kosz wrzucić do pralki, tylko wcześniej nie widziałam co tam lezy) , a nawet nam nie mówiła o tym ,ze znow ją moczenie wzięło noc w noc
Mąż jej wtedy nastawia budzik w nocy na 1-2 razy pobudki ,aby szła siku ,albo sam na śpiocha zaprowadza
Ogólnie specjaliści nie są przychylnie nastawieni do tego typu metody, lecz no kurde.. preparaty nie działają od razu
Dzisiaj zajechałam na pocztę, takie kolejki na parkingu ,ze musiałam dalej auto zaparkować. Nastałam się za wszystkie żywota. Milion ludzi w środku a tylko 2 okienka czynne z pośród chyba 8 okienek , Pchla nie chciała czekac w aucie to ze mna weszła i już mnie wkurzala swoim wiercidoopstwem, wtę -we wtę , wtą-we wtą, mowie, ze jak ma napad owsików ,wiec niech wyjdzie na zewnątrz, poogląda dekoracje na miescie. Wyszla, ja doczłapałam się do swojej kolejki chyba po godz czasu, gdy wyszłam z poczty, upolowałam wzrokiem małolatę tam gdzie być nie powinna , a tam gdzie być powinna to oczywiście jej nie było, przywołałam do siebie i patrze ze cala rozpięta kurtka i zimny wiatr jak cholera , żadna sila nie zmusiła ją do zapięcia się i tak szla rozpieta z 5 min do auta , na zasadzie " uszy mi zmarzną, dostane hipotermii, gardło mi zawieje, ale zrobię komuś na przekor, aby cos się działo " w aucie powiedziałam jej ,ze nawet niech się do mnie przez calą droge nie odzywa ,bo ją wysadzę i będzie na nogach wracać, do tego mam PMS a to na jej niekorzyść podziała, wtedy zapytała .. to ty JESZCZE miesiączkujesz?? hm.....:rolleyes:, ( co by tu jej powiedzieć) mowie, tak ..wyobraź sobie ,ze kobiety lekko po 40stce JESZCZE miesiączkują, wtedy padło pytanie, to ty JUZ jesteś po 40tce? naprawdę już tyle? bo ja myślałam ,ze masz z ,37-38 achaa, no to wszystko jasne dlaczego masz takie zramolałe i staroświeckie poglądy, wiek cię tłumaczy
Alez komplementy usłyszałam , w sumie nie wiadomo czy się cieszyć, czy iść już trumnę wybierac.
Jedyne co zrobiłam to rzuciłam za siebie odtwarzacz mp3 i nakazałam jej słuchać muzyki ,aby w końcu nie maltretowała mnie psychicznie , bo już fantazja ja ponosiła ![]()
4 499 2014-12-19 09:56:49
M już mi sygnalizuje że kasa mu się kończy... na pomysł by na święta jechać 2 autami i z powrotem zabrać moją siostrę z rodzina żeby nie tłukli się pociągiem..to zareagował nerwowo że to głupi pomysł bo tyle kasy... ale jechać w weekend pod dyktando ex z synem 600-700 km to ok...kasa jest
Zamierzam mu przedstawić takie argumenty ... że kasa, że czas, że problem z opieką skoro nie ma urlopu i to najrozsądniejsze rozwiązanie , i będzie miał syna niemal tydzień (do soboty- niedz. podobno .. ale nie wiem nikt mnie nie informował..wrrr).
Jakieś inne argumenty podpowiecie ?
Argumenty bardzo rozsądne. Ale niestety tylko dla nas - tych drugich.
Dla faceta to będą dowody na to, że utrudniasz Mu kontakt z Jego dzieckiem.
Ja bym dodała jeszcze argument w postaci orzeczenia/porozumienia wychowawczego, wg którego syn powinien być u Was tego i tego dnia, ( a nie w ten weekend) , że tak to kiedyś ustalił z Exową i decydując się na ten związek wiedziałaś, że te wizyty będą wyglądać tak jak w porozumieniu.
Ponadto powinnaś zaznaczyć , że to jest Wasz wspólny dom, Wasze wspólne święta i Wasz wspólny obowiązek ogarnąć chałupę przed świętami i zrobić zakupy i że Jego dezercja w weekend będzie nie mile widziana. Ponadto, założył nową rodzinę, więc dla nowej rodziny też powinien poświęcać swój czas, a nie wciąż myśli tylko o jednym członku rodziny tj. o swoim synu.
I oczywiście, skoro Exowa nie miała nic przeciwko żeby w Jej weekend syn jechał na zawody, to niech Mu teraz dojazd na zawody zorganizuje. I tak to trzeba wytłumaczyć synowi zanim mamuśka powie synowi: "nie pojedziesz na zawody, bo tata Cię nie chce zawieźć" i zrobi z ojca kozła ofiarnego. Dzieciak w jego wieku powinien już wiedzieć, który weekend jest mamy , a który taty. Jeśli jeszcze tego nie wie powinien zostać zapoznany z wyrokiem sądu - to na dzieciach robi wrażenie, skoro sąd tak kazał to tak powinno być. Więc jeśli zawody wypadają w weekend mamy, to mama powinna się zatroszczyć o zorganizowanie dojazdu a nie ojciec. I zapewnić syna, że jeśli następne zawody wypadną w weekend taty, to tata na pewno Go na te zawody wtedy zawiezie.
Jeśli matka jest niereformowalna w tym, zakresie zacznijcie taki rzeczy tłumaczyć synowi. Następnym razem jak będą jakieś zawody i będzie Mu zależało żeby na nich być, to cztery razy się najpierw upewni, kto Go na te zawody zawiezie .
4 500 2014-12-19 10:09:27
Co do moczenia się u dzieci, to nasza właśnie ma z tym problem. Jesteśmy w stałym kontakcie z urologiem, neurologiem. Oczywiście zazywa jakies tam antybiotyki i preparaty na układ moczowy jeśli wyniki wskażą infekcji, bakterie , ale to działa tylko doraźnie na jakiś czas , na stale nie eliminuje problemów. Bo Ona ma to na podlozu wrażliwych dróg moczowych,pecherz szybko jej się przeziębia, a także na podłożu emocjonalnym, jak ma dużo stresów, nerwów wtedy nie ma kontroli nad sikaniem
Mortisha jeśli coś z tym robicie, byliście u lekarza, zdiagnozowaliście problem, leczycie czym się da, to ja jestem w stanie to zrozumieć. Ale wkurza mnie podejście rodziców rozwiedzionych, tudzież dziadków, którzy na taką przypadłość mają jedną odpowiedź: " to z powodu rozwodu, dziecko ma problemy emocjonalne, moczy się w nocy, jest agresywne, niegrzeczne, rozhisteryzowane, bo ma ciężką sytuację rodzinną". I na moczenie nocne, agresywne zachowania, histerie z byle powodu, rzucanie się rozwydrzonego dzieciaka na podłogę w sklepie mają jedną odpowiedź i jedno usprawiedliwienie: "Bo to biedne dziecko przeżywa rozwód rodziców". Nie chcę przez to powiedzieć , że to nie prawda, że dzieci tego nie przeżywają. Bo na pewno przeżywają i nasza w tym głowa, żeby im to jakoś wytłumaczyć i nie robić z tego traumy. A największym błędem wychowawczym , moim zdaniem, jest pobłażanie dziecku w takich sytuacjach i usprawiedliwianie niepożądanych zachowań rozwodem.
4 501 2014-12-19 10:10:31 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-12-19 10:27:35)
'Mój M chce, ale boi się złożyć wniosek egzekucyjny dotyczący kontaktów syna ze swoją ex gdyż, jak to on powiedział bo ona 'się rozkręci' w sądzie.'
Co to znaczy , że się rozkręci? Czyli czego On właściwie się boi?
Dokładnie nie wiem, bo M unika rozmowy ze mną. Mogę się tylko domyślić, że boi się, że ex znów będzie go szantażować kontaktami z synem, bo nie widzę czym jeszcze może mu zaszkodzić. Choć ona teraz robi wszystko by wypchnąć mu synów jak tylko może, więc mogę sobie tylko pomarzyć.
Nosi mnie, bo w sobotę zrobiliśmy sobie wieczór dla siebie u M w mieszkaniu i on zwalił mi się z łóżka po 8 rano pod pretekstem pracy i pojechał po syna, nawet śniadania ze mną nie zjadł. Czekałam na niego 6 godzin, bo w pracy niańczył syna zamiast odebrać go po załatwieniu swoich spraw. Od 8 rano smsy, bo niby synuś się denerwuje i tęskni. Qrwa!
'Pod choinkę zażądałam potwierdzenia złożenia tego wniosku, jak i pozwu o zwrot połowy kredytu, który spłacił 2 lata temu. Nosi mnie.'
Ostrrrro!
Od 2 lat leży w domu napisany przeze mnie wniosek o zwrot kredytów, teraz od 2 tygodni M obiecuje, że podjedzie do sądu złożyć wniosek o egzekucję wyroku odnośnie kontaktów i nadal tego nie robi. Przez 3 miesiące zwlekał w ogóle z odebranim postanowienia sądu odnośnie kontaktów syna z ex, w końcu sama się tym zajęłam. Nie zrobię wszystkiego, on swój wkład też musi w to włożyć.
'Czy wy dziewczyny macie podobne odczucia, że wszystkie tu wylewające żale kobiety mają problem ze swoim facetem, który jest zbyt słaby i uległy wobec swojej ex? A pewni siebie, twardzi i umiejący odpuścić partnerzy nie mają takich dylematów?'
Trochę masz tu racji, ale ja myślę, że nie tylko o słabe charaktery naszych facetów tu chodzi. W dużej mierze chodzi tu roszczeniowe postawy Byłych małżonek, które za punkt honoru stawiają sobie nie dopuścić, by ten facet był kiedykolwiek szczęśliwy. Dlatego zieją ogniem, plują jadem, podkładają bomby, które niszczą nasze plany i marzenia i używają często broni biologicznej w postaci własnych dzieci. Baby, które nie mają skrupułów, ani zdrowego rozsądku, dla których nie liczy się dobro własnych dzieci, tylko własne popaprane, egoistyczne cele.
Wiele razy sobie ostatnio myślę: Rany , jak ja bym mogła teraz napsuć krwi Byłemu, jak ja bym Go mogła zgnoić za to wszystko co mi zafundował w czasie małżeństwa, jak ja bym Go mogła pogrążyć finansowo i społecznie. ... Pyta się mnie M, czemu tego nie robisz? Odpowiadam wtedy Jemu i samej sobie: bo jestem normalna i kocham swoje dzieci, które tego faceta kochają.Czyli jak widzisz nastrój u mnie czysto świąteczny :-))))
Gdyby faceci nie dawali sobą pomiatać to one nie byłby w stanie nimi manipulować. Mój ex jak pokazuje jawnie, że ma mnie gdzieś i tym samym nie daje mi żadnego pola manewru. Na dziecku nie mam zamiaru się odgrywać.
Zazdrosna Exowa zabiera w końcu Waszego Młodego w ten weekend? Na czym sprawa stanęła?
Ha, ha dowiem się dopiero w sobotę o jej planach, choć powinna go wziąć w piątek. M już coś przebąkiwał, że zawiezie do niej młodego po drodze. Nie wiem, co jest lepsze, bo znowu zaczną się teksty ex do młodego, że jak cię ojciec przywiózł to niech cię zabiera.
Wiem jedno, postawiłam twardo, że jak M chce wziąć teraz młodszego syna od piątku rana do niedzieli wieczorem to niech jedzie do rodziców na ten czas. Podobnie w ferie, a jak nie będzie miał dla dzieci czasu to niech ex się nimi zajmuje, ja umywam ręce. Mam dość tego, że M wychodzi do pracy jak ja śpię, wraca jak ja już śpię, a weekendy ma wolne, bo synuś przyjeżdża. Nic w domu mi nie pomoże, bo musi zapewnić rozrywkę i wyjścia chłopakom.
4 502 2014-12-19 10:29:46
kjim napisał/a:Co to znaczy , że się rozkręci? Czyli czego On właściwie się boi?
Dokładnie nie wiem, bo M unika rozmowy ze mną. Mogę się tylko domyślić, że boi się, że ex znów będzie go szantażować kontaktami z synem, bo nie widzę czym jeszcze może mu zaszkodzić. Choć ona teraz robi wszystko by wypchnąć mu synów jak tylko może, więc mogę sobie tylko pomarzyć.
Nigdy nie zrozumiem tych "obaw", które nasi faceci mają jeśli chodzi o Exową. Dla mnie to te "obawy" to przykrywka jakaś.
Pod choinkę zażądałam potwierdzenia złożenia tego wniosku,
Od 2 lat leży w domu napisany przeze mnie wniosek o zwrot kredytów, teraz od 2 tygodni M obiecuje, że podjedzie do sądu złożyć wniosek o egzekucję wyroku odnośnie kontaktów i nadal tego nie robi. Przez 3 miesiące zwlekał w ogóle z odebraniem postanowienia sądu odnośnie kontaktów syna z ex, w końcu sama się tym zajęłam. Nie zrobię wszystkiego, on swój wkład też musi w to włożyć.
A może ma coś za uszami. Może te kredyty to nie tak zupełnie były "wspólne"?
Gdyby faceci nie dawali sobą pomiatać to one nie byłby w stanie nimi manipulować. Mój ex jak pokazuje jawnie, że ma mnie gdzieś i tym samym nie daje mi żadnego pola manewru. Na dziecku nie mam zamiaru się odgrywać.
No widzisz , Ty nie masz zamiaru odgrywać się czy pogrywać dzieckiem. ONE - Exowe nie mają skrupułów i pogrywają dziećmi i odgrywają się na dzieciach, oby postawić na swoim.
Mam dość tego, że M wychodzi do pracy jak ja śpię, wraca jak ja już śpię, a weekendy ma wolne, bo synuś przyjeżdża. Nic w domu mi nie pomoże, bo musi zapewnić rozrywkę i wyjścia chłopakom.
Ha ha ha , a mówiłaś , że w tym zakresie jesteś ode mnie bardziej wyrozumiała :-) Ja już dawno postawiłam M ultimatum, jeśli zamierzasz pracować na drugi etat, tylko po to, żeby zaspokoić roszczenia Pani Ex - to się do niej przeprowadź.
4 503 2014-12-19 10:46:34 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2014-12-19 10:51:01)
chceuciekacstad napisał/a:M już mi sygnalizuje że kasa mu się kończy... na pomysł by na święta jechać 2 autami i z powrotem zabrać moją siostrę z rodzina żeby nie tłukli się pociągiem..to zareagował nerwowo że to głupi pomysł bo tyle kasy... ale jechać w weekend pod dyktando ex z synem 600-700 km to ok...kasa jest
Zamierzam mu przedstawić takie argumenty ... że kasa, że czas, że problem z opieką skoro nie ma urlopu i to najrozsądniejsze rozwiązanie , i będzie miał syna niemal tydzień (do soboty- niedz. podobno .. ale nie wiem nikt mnie nie informował..wrrr).
Jakieś inne argumenty podpowiecie ?Argumenty bardzo rozsądne. Ale niestety tylko dla nas - tych drugich.
Dla faceta to będą dowody na to, że utrudniasz Mu kontakt z Jego dzieckiem.
Ja bym dodała jeszcze argument w postaci orzeczenia/porozumienia wychowawczego, wg którego syn powinien być u Was tego i tego dnia, ( a nie w ten weekend) , że tak to kiedyś ustalił z Exową i decydując się na ten związek wiedziałaś, że te wizyty będą wyglądać tak jak w porozumieniu.
Ponadto powinnaś zaznaczyć , że to jest Wasz wspólny dom, Wasze wspólne święta i Wasz wspólny obowiązek ogarnąć chałupę przed świętami i zrobić zakupy i że Jego dezercja w weekend będzie nie mile widziana. Ponadto, założył nową rodzinę, więc dla nowej rodziny też powinien poświęcać swój czas, a nie wciąż myśli tylko o jednym członku rodziny tj. o swoim synu.
I oczywiście, skoro Exowa nie miała nic przeciwko żeby w Jej weekend syn jechał na zawody, to niech Mu teraz dojazd na zawody zorganizuje. I tak to trzeba wytłumaczyć synowi zanim mamuśka powie synowi: "nie pojedziesz na zawody, bo tata Cię nie chce zawieźć" i zrobi z ojca kozła ofiarnego. Dzieciak w jego wieku powinien już wiedzieć, który weekend jest mamy , a który taty. Jeśli jeszcze tego nie wie powinien zostać zapoznany z wyrokiem sądu - to na dzieciach robi wrażenie, skoro sąd tak kazał to tak powinno być. Więc jeśli zawody wypadają w weekend mamy, to mama powinna się zatroszczyć o zorganizowanie dojazdu a nie ojciec. I zapewnić syna, że jeśli następne zawody wypadną w weekend taty, to tata na pewno Go na te zawody wtedy zawiezie.
Jeśli matka jest niereformowalna w tym, zakresie zacznijcie taki rzeczy tłumaczyć synowi. Następnym razem jak będą jakieś zawody i będzie Mu zależało żeby na nich być, to cztery razy się najpierw upewni, kto Go na te zawody zawiezie .
kjim kochana ...dokładnie jak mówisz.. te argumenty są dla nas logiczne ...ale M zastawia się ba ! prawie płacze ż eto dla niego ważne by jechać z synem na turniej... i to i tamto... widziałam obłęd w jego oczach bo nie miał jak odeprzeć moich argumentów - najlepsze że wersja dla mnie była że powiedział ex że jak uzgodni ze mną zmianę sobotnią to da jej znać.... ze mną nic nie uzgodnił ... a na moje pytanie wczoraj o której ma jechać po młodego- "ex zadzwoni jak młody będzie "- qurwa..jak piesek na sygnał od pani...
Ja znam M i wiedziałam ze tak będzie - on nie liczy się z moim zdaniem w ogóle - wykonuje polecenia ex i syna...dosłownie jak piesek a mnie wmawia jakie to dla niego ważne - kontakt z synem .. a z drugiej strony pozwala z byle powodu by ex odwoływała te spotkania .
M jest przedstawicielem handlowym w tym tygodniu bardzo dużo jeździł- i narzekał że boli go cała ręka i bark ... użyłam tez tego argumentu że cały tydzień będzie jeździł i sobie nie odpocznie.. że młodego przywiezie na noc po to by o 6 rano wyjeździć znowu...
i że kasa tez na to duża ...ale nic do niego nie przemawia ... bo on chce i już
Co do świąt M się w ogóle nie poczuwa- jedziemy do mojej rodziny więc ma w dooopie całość - mam siostrzeńca w wieku syna M i jeszcze 3 innych kuzynów w podobnym... będzie cała rodzina... kupił tylko prezent dla syna swojego... a moja cała rodzina wydzwania co lubi jego synek..co on .. żeby im tez coś kupić ...wszystko musze sama ... przygotować jakieś potrawy - żeby mamie było lżej... widziałam że M ma pochowane prezenciki dla swoich rodziców i rodzeństwa..jakieś gadżety z pracy i alkohol..
Coraz mocniej myślę o tym żeby jechać tylko z synem na te święta...
4 504 2014-12-19 10:50:25 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-12-19 10:54:09)
Mam dość tego, że M wychodzi do pracy jak ja śpię, wraca jak ja już śpię, a weekendy ma wolne, bo synuś przyjeżdża. Nic w domu mi nie pomoże, bo musi zapewnić rozrywkę i wyjścia chłopakom.
Ha ha ha , a mówiłaś , że w tym zakresie jesteś ode mnie bardziej wyrozumiała :-) Ja już dawno postawiłam M ultimatum, jeśli zamierzasz pracować na drugi etat, tylko po to, żeby zaspokoić roszczenia Pani Ex - to się do niej przeprowadź.
W tym sęk, że je jestem wyrozumiała, ale jego ex nie. M ma wziąć syna na weekend w terminie i on się jej słucha. Ja uważam, że jak się poświęcamy to wszyscy i nie ma odstępstw od reguły. Wnerwia mnie to, że M mi nie pomoże nawet w opiece nad swoim synem, a robi to ex.
4 505 2014-12-19 11:17:33
Co do świąt M się w ogóle nie poczuwa- jedziemy do mojej rodziny więc ma w dooopie całość - mam siostrzeńca w wieku syna M i jeszcze 3 innych kuzynów w podobnym... będzie cała rodzina... kupił tylko prezent dla syna swojego... a moja cała rodzina wydzwania co lubi jego synek..co on .. żeby im tez coś kupić ...wszystko musze sama ... przygotować jakieś potrawy - żeby mamie było lżej... widziałam że M ma pochowane prezenciki dla swoich rodziców i rodzeństwa..jakieś gadżety z pracy i alkohol..
Nie zły jest :-) Nie ma co
4 506 2014-12-19 11:19:15
Dziad, pogoń go.
4 507 2014-12-19 11:40:21
Dziad, pogoń go.
nie mam siły ..jeszcze.
Chyba jestem uzależniona od niego .. nie wiem .
Teraz on odgrywa cierpiącego ojca ... że ja zła macocha ograniczam mu kontakt z synem... i tak jak pisała Kjim.. żadne argumenty nie są dla niego racjonalne .. on to stawia na szali utrudniania kontaktów ..a ja mam zgagę ...
nie wiem kiedy znajdę siłę żeby się uwolnić od tego...ciągle jestem w tym samym punkcie ...
4 508 2014-12-19 12:50:33
Teraz on odgrywa cierpiącego ojca ... że ja zła macocha ograniczam mu kontakt z synem...
No ale to nie utrudniaj mu, niech robi co chce, nie wtracaj sie. Chce jechac po syna? To niech jedzie. A jak nie bedzie mial pieniedzy, zeby pojechac na swieta, no to sorry Winnetou, ale cos za cos. Przewaznie w zyciu nie mozna miec wszystkiego. Skoro chlopie wybrales zawody syna, to siedz w swieta sam. Moze kiedys zrozumie. A jak nie.. to po co Ci taki chlop?..
4 509 2014-12-19 13:19:47 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-12-19 13:25:49)
Właśnie usłyszałam w radio:
'ŚWIĘTA TO CZAS, KIEDY SPEŁNIAJĄ SIĘ MARZENIA' ...
Mortisha, chyba Ci zazdroszczę, moje dzieci też tylko obchodzą Święta dla prezentów i wigilijnych uszek w barszczu. Nie wiem po co ten cały szał? A na młodą to masz cierpliwość. Ja ze swoim pasierbem to już nawet nie rozmawiam, on zamyka się u siebie, a ja u siebie i dobrze mi tak. Nie mam ochoty się angażować w relacje z nim, bo i tak gnojek robi, co mu się podoba, po co mam się denerwować.
4 510 2014-12-19 13:25:21
Niepoprawna optymistka :-))))
4 511 2014-12-19 14:21:05
Długo mnie tu nie było ale przyznaję się, podczytywałam Was. Tuż przed świętami postanowiłam, że zwrócę Wam uwagę na pewne wasze negatywne zachowania, których jako młode osoby, macochy młodych dzieci, nie zauważacie. Wkurzę nie jedną ale może skłonię to przemyślenia.
Zazdrosna, przepraszam, że cię cytuje ale spójrz jak wyrażasz się o nastolatku i jak go traktujesz. Wiem, młody ma dużo za uszami.
Ja ze swoim pasierbem to już nawet nie rozmawiam, on zamyka się u siebie, a ja u siebie i dobrze mi tak. Nie mam ochoty się angażować w relacje z nim, bo i tak gnojek robi, co mu się podoba, po co mam się denerwować.
Pogratulować metod wychowawczych.
Dużo można ci oddać ale na pewno nie wyrozumiałości, tolerancji, szacunku...
Określenia jakich używasz na pasierba (nie tylko w tej wypowiedzi, wcześniej było ich dużo i niekoniecznie miłe).... szkoda słów.
Uważacie swoich facetów nie nieudolnych, że ex manipulują waszymi panami. A wy co robicie? Niczym nie różnicie się od nich.
Piszecie za nich pisma do sądu, wyliczacie ile dają na dzieci a ile powinni, kiedy mogą spędzać z nimi czas i ile. Rety, zabronić jechać ojcu na mecz syna, który gra w klubie? Matka nie zapisała go na turniej. Skoro gra w klubie to wiąże się to z uczestnictwem. Dla dziecka to ważne. Wściekacie się na nich non stop. Co by nie zrobili to jest źle.
Mój mąż ma trzech synów. Jeden grał w młodzikach. Mój mąż był na każdym jego meczu. Brał pozostałych synów, nieraz ja jechałam z nimi. Szczególnie kiedy mecz był w niedzielę. Wolałam być z nimi niż siedzieć samej w domu.
Wszystkie święta chłopcy byli z nami. Nigdy ex nie pytała nikogo o nic. Zostawiała dzieci same w domu i tyle.
Dziewczyny, wy rywalizujecie z dziećmi. Chciałybyście tatusiów niedzielnych i 200zł alimentów.
To że założył nową rodzinę, nie oznacza, że poprzednią ma odstrzelić.
Z kim ma uzgadniać opiekę nad dziećmi? Z wami? A co wy macie do powiedzenia? Opiekę mają sprawować rodzice. Wy dołączacie i dostosowujecie się do scenariusza jakie życie pisze. A wy oczekujecie takiego :
Synku zabrałbym cię na mecz, chętnie bym z tobą pojechał, bo kocham cię, bo serce raduje mi się widząc jak dzielnie walczysz na boisku ale nie mogę, bo muszę z twoja macocha posprzątać mieszkanie, zrobić zakupy, jechać z jej synem do cioci...
Wasze rodziny są takie cudowne, wasze dzieci wspaniałe a pasierbowie beznadziejni, rodzina partnera fatalna....no i właściwie ten facet to też jest do niczego, bo albo nie ma pieniędzy, albo źle nimi gospodaruje, albo nie pomaga, albo się leni albo za dużo pracuje, kłamie że idzie do pracy a zajmuje się swoim dzieckiem....... no i najważniejsze - z ex uzgadnia kiedy zabierze dziecko. Przecież to wy powinnyście zdecydować kiedy pasierb będzie mógł zawitać w waszym domu...
Opamiętajcie się. Idą święta, pomyślcie nad swoim zachowaniem. Każda z was jest nie mniej roszczeniowa niż ex.
Czy wy musicie sobie wymyślać te problemy? Święta są dwa dni po co szaleć ze sprzątaniem, zakupami? U mnie święta (wszystkie) są od dwudziestu lat na minimum 10 osób. Zwariowałabym gdybym latała, ustawiała wszystkich. Dzielimy się obowiązkami i każdy pilnuje swego zadania. Sprzątam tak jak na co dzień. Raz jest bardziej wystawne jedzonko a raz mniej. Zależy ile mamy czasu na jego przygotowanie. Nie porządki w domu, nie wystawny stół decydują o udanych świętach tylko to jaką stworzymy atmosferę.
Nie lepiej brać życie takim jakie jest?
Przepraszam. Zdaję sobie sprawę, że zmyłam wam głowę. Ale uwierzcie mi, mam sporo lat, sporo doświadczenia i .... nie warto.
Źle ci, rozstań się ale nie marnuj swoich nerw, nie zatruwaj sobie i innym życia.
Życzę spokojnych, zdrowych świąt. Aby minęły w atmosferze miłości i wzajemnego poszanowania.
4 512 2014-12-19 14:25:06 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2014-12-19 14:47:08)
chceuciekacstad napisał/a:Teraz on odgrywa cierpiącego ojca ... że ja zła macocha ograniczam mu kontakt z synem...
No ale to nie utrudniaj mu, niech robi co chce, nie wtracaj sie. Chce jechac po syna? To niech jedzie. A jak nie bedzie mial pieniedzy, zeby pojechac na swieta, no to sorry Winnetou, ale cos za cos. Przewaznie w zyciu nie mozna miec wszystkiego. Skoro chlopie wybrales zawody syna, to siedz w swieta sam. Moze kiedys zrozumie. A jak nie.. to po co Ci taki chlop?..
Ależ oczywiście ... nie będę utrudniać - przecież ma prawo widywać młodego kiedy ex mu poleci... ja to jestem tylko szarą rzeczywistością .. do prania, sprzątania i regulowania braku kasy.... a pan się będzie realizować jako tatuś ... biedny i szkalowany przez taka macochę jak ja ![]()
A on na święta jedzie do mojej rodziny - razem z synem ... i powie że ja mam zatankować auto..bo przecież jedziemy do mojej rodziny .... a kasę to z pewnością ma ..tyle że nie dla "mnie " ani dla "nas" .. tylko dla siebie i syna...
4 513 2014-12-19 14:25:07
Witam przedświątecznie, aczkolwiek z niezbyt świątecznym humorem ![]()
Dziękuję Zazdrosna13, za przywitanie i odpowiedź.
Masz rację, że nie jest w moim geście wychować pasierba, bo fakt od tego są rodzice... Mój mąż stara się wychować swojego syna wg naszych ustalonych reguł. pisaliśmy już wspólne kontrakty, wspólnie ustalaliśmy zasady np korzystania z komputera, żeby jasne sytuacje miały odzwierciedlenie w życiu... mięliśmy taką sytuację: pasierb był pod moją opieką i gdy powiedziałam, że teraz nie gramy na komputerze, możemy pograć w coś innego, ale po obiedzie, on powiedział, że idzie do matki. Zabroniłam mu, powiedziałam, że teraz jest czas kiedy spędza go z ojcem, że tata zaraz wróci z pracy i wtedy podejmie decyzję czy będzie mógł iść do niej... zapytał czy mogą iść na dwór, on z moim synem... powiedziałam, że tak (mamy zamknięte podwórko z monitoringiem)... wtedy wyszli i razem poszli do jego matki... bez uprzedzenia. Mój syn powiedział, że nie chciał iść, ale pasierb obiecał mu, że jak pójdzie to nie będzie napuszczał kolegów w szkole by go bili.. Po tej sytuacji nie wytrzymałam i poprosiłam ex o rozmowę w trójkę... ja, mąż i ona.. powiedziałam jak to wygląda ze strony psychologii dziecięcej... i zaproponowałam by spotkali się razem, bez obecności syna i porozmawiali na temat wspólnych zasad wychowawczych, bo wtedy dziecko nie będzie rozdarte między ojcem(złym) a matką(ta dobra, która na wszystko pozwala).. mąż się zgodził, niestety ona zrobiła się jeszcze gorsza. do spotkania nie doszło, a ja mam przerąbane (bo się wymądrzam). Ale cóż, chciałam spróbować wszystkiego, żeby nie żałować. Kolejny konflikt wybuchł przedwczoraj, po tym jak nie poinformowała, że wybiera się na sylwestra sama i podrzuca nam pasierba... o tym dowiedzieliśmy się przypadkiem. Z tego co jednak zauważyłam czytając Wasze wpisy, to jest to problem ogólny... Wciskanie dzieciaków, nie patrząc na rodziny.... Mam wrażenie, że Ex nadal zachowują się jakby ojciec dziecka był własnością jej dziecka... nie patrzą na plany jego rodziny, przemawia przez nie tylko egoizm i to jak bardzo są pokrzywdzone bo są same... Nie wiem jak to było w Waszym przypadku, ale Ex mojego męża właśnie do takich należy.. Mój były mąż ode mnie odszedł, ale to ja podjęłam decyzję o rozwodzie. były momenty straszne, ale ja nigdy nie naciskałam na jego "tatusiowanie" nigdy swojego dziecka nie buntowałam, wręcz podkreślałam, że ma jednego ojca, który go kocha... teraz bez problemu możemy się spotkać na kawie i porozmawiać o wspólnym wychowaniu, pogadać o swoich teraźniejszych małżeństwach i porównać problemy, które my mieliśmy i ich nie powielać... też portafimy się pokłócić, ale bez przesady, bo i tak najczęściej chodzi o pieniądze...
nie ma co ukrywać. nigdy nie spodziewałam się tego, że sama będę miała z tym problem jako ta druga osoba... ta druga
W każdym razie świątecznie życzę Wam wytrwałości i cierpliwości w tym temacie... w innych to tylko zdrowia... jak jest zdrowie to i reszta jakoś się kręci.
Pozdrawiam ![]()
4 514 2014-12-19 14:44:58 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2014-12-19 15:11:28)
Długo mnie tu nie było ale przyznaję się, podczytywałam Was. Tuż przed świętami postanowiłam, że zwrócę Wam uwagę na pewne wasze negatywne zachowania, których jako młode osoby, macochy młodych dzieci, nie zauważacie. Wkurzę nie jedną ale może skłonię to przemyślenia.
Zazdrosna, przepraszam, że cię cytuje ale spójrz jak wyrażasz się o nastolatku i jak go traktujesz. Wiem, młody ma dużo za uszami.zazdrosna13 napisał/a:Ja ze swoim pasierbem to już nawet nie rozmawiam, on zamyka się u siebie, a ja u siebie i dobrze mi tak. Nie mam ochoty się angażować w relacje z nim, bo i tak gnojek robi, co mu się podoba, po co mam się denerwować.
Pogratulować metod wychowawczych.
Dużo można ci oddać ale na pewno nie wyrozumiałości, tolerancji, szacunku...
Określenia jakich używasz na pasierba (nie tylko w tej wypowiedzi, wcześniej było ich dużo i niekoniecznie miłe).... szkoda słów.Uważacie swoich facetów nie nieudolnych, że ex manipulują waszymi panami. A wy co robicie? Niczym nie różnicie się od nich.
Piszecie za nich pisma do sądu, wyliczacie ile dają na dzieci a ile powinni, kiedy mogą spędzać z nimi czas i ile. Rety, zabronić jechać ojcu na mecz syna, który gra w klubie? Matka nie zapisała go na turniej. Skoro gra w klubie to wiąże się to z uczestnictwem. Dla dziecka to ważne. Wściekacie się na nich non stop. Co by nie zrobili to jest źle.
Mój mąż ma trzech synów. Jeden grał w młodzikach. Mój mąż był na każdym jego meczu. Brał pozostałych synów, nieraz ja jechałam z nimi. Szczególnie kiedy mecz był w niedzielę. Wolałam być z nimi niż siedzieć samej w domu.
Wszystkie święta chłopcy byli z nami. Nigdy ex nie pytała nikogo o nic. Zostawiała dzieci same w domu i tyle.
Dziewczyny, wy rywalizujecie z dziećmi. Chciałybyście tatusiów niedzielnych i 200zł alimentów.
To że założył nową rodzinę, nie oznacza, że poprzednią ma odstrzelić.
Z kim ma uzgadniać opiekę nad dziećmi? Z wami? A co wy macie do powiedzenia? Opiekę mają sprawować rodzice. Wy dołączacie i dostosowujecie się do scenariusza jakie życie pisze. A wy oczekujecie takiego :
Synku zabrałbym cię na mecz, chętnie bym z tobą pojechał, bo kocham cię, bo serce raduje mi się widząc jak dzielnie walczysz na boisku ale nie mogę, bo muszę z twoja macocha posprzątać mieszkanie, zrobić zakupy, jechać z jej synem do cioci...Wasze rodziny są takie cudowne, wasze dzieci wspaniałe a pasierbowie beznadziejni, rodzina partnera fatalna....no i właściwie ten facet to też jest do niczego, bo albo nie ma pieniędzy, albo źle nimi gospodaruje, albo nie pomaga, albo się leni albo za dużo pracuje, kłamie że idzie do pracy a zajmuje się swoim dzieckiem....... no i najważniejsze - z ex uzgadnia kiedy zabierze dziecko. Przecież to wy powinnyście zdecydować kiedy pasierb będzie mógł zawitać w waszym domu...
Opamiętajcie się. Idą święta, pomyślcie nad swoim zachowaniem. Każda z was jest nie mniej roszczeniowa niż ex.
Czy wy musicie sobie wymyślać te problemy? Święta są dwa dni po co szaleć ze sprzątaniem, zakupami? U mnie święta (wszystkie) są od dwudziestu lat na minimum 10 osób. Zwariowałabym gdybym latała, ustawiała wszystkich. Dzielimy się obowiązkami i każdy pilnuje swego zadania. Sprzątam tak jak na co dzień. Raz jest bardziej wystawne jedzonko a raz mniej. Zależy ile mamy czasu na jego przygotowanie. Nie porządki w domu, nie wystawny stół decydują o udanych świętach tylko to jaką stworzymy atmosferę.Nie lepiej brać życie takim jakie jest?
Przepraszam. Zdaję sobie sprawę, że zmyłam wam głowę. Ale uwierzcie mi, mam sporo lat, sporo doświadczenia i .... nie warto.
Źle ci, rozstań się ale nie marnuj swoich nerw, nie zatruwaj sobie i innym życia.Życzę spokojnych, zdrowych świąt. Aby minęły w atmosferze miłości i wzajemnego poszanowania.
Ewarg, bardzo dziękuję za te rady , cenię sobie Twoje chłodne spojrzenie.
Ale to co tu piszę nie jest wytrwanym przeze mnie kontekstem aby bić pianę ..ale próbą pokazania schematu zachowania M i jego ex, ...to że ja mam ale do jego rodziców to też nie jest osąd na podstawie 1-2 wydarzeń i kilku miesięcy.
Jesteśmy razem od kilku lat .. i po prostu czara goryczy i wrzucanych do niej śmieci przez jego rodzinę się przelewa.
Próbowałam sobie radzić z tymi sytuacjami przez długie lata , w różny sposób- ale ostatnio doszłam chyba do ściany - po co ja się męczę w relacjach które nigdy nie będą ok.. bo teściowa taka już jest ? robi wszystko by jej syn wrócił do żony i synka .. OK- ma prawo do swoich myśli i teorii... ale jest fałszywa , bo co innego robi i co innego mówi do mnie ...mam dość takich osób.
Co do M - nie utrudniam mu kontaktów z synem - proszę jedynie o zasady z tym związane - wkurzam się że to ex narzuca wszystko , zmienia terminy ..zasady..... . i nie ze względu na syna i jego ojca tylko dla własnej wygody czasowej i finansowej.
Pewnie , powiem co mnie to obchodzi ... i jak napisałaś ze jak wyda na wyjazdy syna i nie będzie miał na święta ..to ok, będzie sam...i mówisz że ja nie poniosę konsekwencji tego ???
Czy jestem nienormalna że chciałabym spędzić święta w gronie życzliwych mi ludzi i z rodziną i z moim facetem ? i pewnie .. mam wybór... dostosować się do M..bo przecież najważniejsze jest on i jego biedny synek .. ich kontakty , jego miłość i chęć poświęcenia wszystkiego tylko dla tej miłości...a ja powinnam iść w ten sam deseń...wszystko dla M ... jeszcze mu może położę kilka stówek by mógł na poziomie bawić się w super ojca ... tylko pytanie ?? dlaczego nie mam prawa wymagać choćby w małej części podobnego zaangażowania w nasza małą rodzinę ????
M ma tylko obowiązki wobec syna ???? a wobec mnie to już nie ?
Synku zabrałbym cię na mecz, chętnie bym z tobą pojechał, bo kocham cię, bo serce raduje mi się widząc jak dzielnie walczysz na boisku ale nie mogę, bo muszę z twoja macocha posprzątać mieszkanie, zrobić zakupy, jechać z jej synem do cioci...
widzisz...a gdyby ten wspaniały ojciec.. który drugi weekend z rzędu ma synka ... powiedział tak .. posprzątajmy dom wcześniej, zaplanujmy co i jak bo wiesz że syn ma turniej i chcę z nim na nim być .. lub na moją propozycję takiego załatwienia ..nie mówił ... że cały tydzień spędził za kółkiem i boli go kark, ręka i musi odpoczywać..to pewnie ja tez miałabym więcej dobroci dla niego....
A co do mojego syna - M wymawia że je 2 jogurty dziennie ... a przecież mógłby mieć na dwa dni... i wiele podobnych rzeczy w których widać wyraźnie że jego synek jest naj i wszystko mu się należy ..a mój to najlepiej jakby płacił czynsz że mieszka i do pracy poszedł .... ja wiem że nie ma co porównywać 17 latka do 9 latka... mam tylko pytanie... od kiedy należy wychowywać 9 latka żeby zdążyć??? bo mnie ktoś głupot nagadał że od najmniejszego dziecko się uczy stopniowo .....
4 515 2014-12-19 15:06:51 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-12-19 15:14:50)
Nie czuje się bardzo dotknięta Twoją wypowiedzią, bo oczywiście masz dużo racji. Ale piszesz:
Mój mąż ma trzech synów. Jeden grał w młodzikach. Mój mąż był na każdym jego meczu. Brał pozostałych synów, nieraz ja jechałam z nimi. Szczególnie kiedy mecz był w niedzielę. Wolałam być z nimi niż siedzieć samej w domu.
Pod warunkiem , ze nie planowane było cos wcześniej. Bo co powiesz na sytuacje kiedy jestesmy zaproszenie na chrzciny mojej bratanicy ( zaproszenie mamy od kilku tygodni wcześniej) a ja w piątek się dowiaduję od dziecka: "jak to, jakie chrzciny, jedziemy do wujka? Przecież tato zapisał mnie na zawody w tę niedzielę i miałaś mnie tam zawieźć".Ja nie wiem o żadnych zawodach, mam zaplanowaną niedzielę a Pan Były postanowił bez porozumienia ze mną tę niedzielę nam zorganizować. I co byś zrobiła w takiej sytuacji? Pojechała z dzieckiem na zawody , bo tak Mu tatuś obiecał? Serce mi się ściskało ale odmówiłam dziecku zawiezienia na zawody tłumacząc, że taka uroczystość nie odbywa się co niedzielę i musimy w życiu dokonywać takich wyborów, czasem rezygnując z tego co dla nas fajne.
Podobnie sytuacja miała się w druga stronę. Wg porozumienia wychowawczego mamy weekend bez dzieci M. Moje dzieci mają zaplanowany weekend ze swoim tatą. Wiec my planujemy wspólny weekend bez dzieci. I nagle Exowa atakuje M telefonami i smsami, czy mógłby zabrać na długi weekend dzieci, że ON MUSI zabrać dzieci , że dzieci tak pioruńsko się za Nim stęskniły, właśnie teraz , właśnie dziś , właśnie w TEN długi weekend pragną być ze swoim tatą. I co też należy się ugiąć i zabierac dzieci bo ONA ma takie widzimisię????
Dziewczyny, wy rywalizujecie z dziećmi. Chciałybyście tatusiów niedzielnych i 200zł alimentów.
To że założył nową rodzinę, nie oznacza, że poprzednią ma odstrzelić.
Z kim ma uzgadniać opiekę nad dziećmi? Z wami? A co wy macie do powiedzenia? Opiekę mają sprawować rodzice. Wy dołączacie i dostosowujecie się do scenariusza jakie życie pisze.
Nie Ewarg. Z jakiej racji ?! Ci faceci decydując się zakładać nową rodzinę powinni wiedzieć czy i jak pogodzą obowiązki związane ze starą rodziną i nową rodziną. Dlaczego to , że trafiliśmy na siebie później, ma oznaczać, że pierwsze skrzypce zawsze będzie grała stara rodzina (np EX) a dopiero póżniej My nowe żony, nowe partnerki? Od nas się oczekuje że to MY się dostosujemy, że to my się zgodzimy, że to My będziemy te cierpliwe. A dlaczego facet ma nie iść na kompromis, dlaczego facet ma wszystko ustalać z byłą żoną a nie z aktualną partnerką?? Dlaczego od Niego tego się nie oczekuje? Z tego co pisałaś wcześniej (mówię o sytuacji kiedy zapomniał o Twoich urodzinach) jesteś osobą wymagającą i oczekujesz, że od męża tego że w równym stopniu będzie pamiętał o WSZYSTKICH członkach Waszej rodziny, a nie tylko o SWOICH chłopakach. Czyli tak naprawdę oczekujesz tego samego od swojego męża, co my od swoich facetów. Tylko jeśli wciąż ze sobą jesteście, to znaczy, że Twój Mąż w pewnym stopniu potrafił to wszystko pogodzić. Tak to wszystko zorganizować, żeby zadbać o chłopaków jednocześnie nie zaniedbując Ciebie i realacji między Wami. Gdyby tego nie pogodził juz dawno byś z Nim nie była.
A wy oczekujecie takiego :
Synku zabrałbym cię na mecz, chętnie bym z tobą pojechał, bo kocham cię, bo serce raduje mi się widząc jak dzielnie walczysz na boisku ale nie mogę, bo muszę z twoja macocha posprzątać mieszkanie, zrobić zakupy, jechać z jej synem do cioci...
NIE. Ewarg,a nie lepiej by było gdyby facet przyszedł i powiedział, że zależy Mu na obecności na meczu. Że usiądziemy i spiszemy razem listę prezentów, które musimy zrobić dla twojej i mojej rodziny , że pomoże w piątek z zakupami, a potem pojedziemy razem na ten mecz, rozerwiemy się trochę od tego świątecznego haosu. Nie lepiej by było?
no i najważniejsze - z ex uzgadnia kiedy zabierze dziecko. Przecież to wy powinnyście zdecydować kiedy pasierb będzie mógł zawitać w waszym domu...
NIE . Akurat w moim przypadku mamy spisane porozumienie wychowawcze, konkretnie określony dni kiedy i kto się widzi z dziećmi , oboje z Exem przestrzegamy umowy i..... życie jest łatwiejsze!!! Nikt do nikogo nie ma pretensji o podrzucanie czy zaniedbywanie dzieci. Każdy się zajmuje swoją działką i nie próbuje przeżucac odpowiedzialności na drugiego rodzica. Jak pisałam wcześniej początki nie były łatwe ale udało nam się wypracować zdrowe relacje. podobnie ustabilizowanego życia i szacunku do nas i naszego czasu oczekiwałaby od Pani EXOWEJ. Ale Ona w dupie ma orzeczenie sądu odnośnie kontaktów i wyręczała się ojcem tylko wtedy kiedy JEJ było z tym wygodnie. Jeśli jednak miałyby byc jakieś ustępstwa , zmiany to logiczne i kulturalne byłoby zeby uzgodnić to ze wszystkimi a nie tylko na zasadzie bo EX tak kazała.
Opamiętajcie się. Idą święta, ...... Dzielimy się obowiązkami i każdy pilnuje swego zadania. Sprzątam tak jak na co dzień. Raz jest bardziej wystawne jedzonko a raz mniej. Zależy ile mamy czasu na jego przygotowanie
I widziesz: dzielicie się obowiązkami!!! A w przypadku chceuciekacstad jej facet zajął się prezentami dla swojej rodziny i ... resztę ma w dupie. Gdzie szacunek do partnerki i chęć pomocy w obowiązkach domowych ? Lepiej i wygodniej spędzić czas w samochodzie krążąc od jednej miejscowości do drugiej.
Niekoniecznie o czas z dzieckiem tu chodzi.
Źle ci, rozstań się ale nie marnuj swoich nerw, nie zatruwaj sobie i innym życia.
No i na tym swój komentarz zakończę, bo z tym się akurat z tobą zgadzam.
Pozdrawiam serdecznie
4 516 2014-12-19 15:16:32
Nie czuje się bardzo dotknięta Twoją wypowiedzią, bo oczywiście masz dużo racji. Ale piszesz:
Ewarg napisał/a:Mój mąż ma trzech synów. Jeden grał w młodzikach. Mój mąż był na każdym jego meczu. Brał pozostałych synów, nieraz ja jechałam z nimi. Szczególnie kiedy mecz był w niedzielę. Wolałam być z nimi niż siedzieć samej w domu.
Pod warunkiem , ze nie planowane było cos wcześniej. Bo co powiesz na sytuacje kiedy jestesmy zaproszenie na chrzciny mojej bratanicy ( zaproszenie mamy od kilku tygodni wcześniej) a ja w piątek się dowiaduję od dziecka: "jak to, jakie chrzciny, jedziemy do wujka? Przecież tato zapisał mnie na zawody w tę niedzielę i miałaś mnie tam zawieźć".Ja nie wiem o żadnych zawodach, mam zaplanowaną niedzielę a Pan Były postanowił bez porozumienia ze mną tę niedzielę nam zorganizować. I co byś zrobiła w takiej sytuacji? Pojechała z dzieckiem na zawody , bo tak Mu tatuś obiecał? Serce mi się ściskało ale odmówiłam dziecku zawiezienia na zawody tłumacząc, że taka uroczystość nie odbywa się co niedzielę i musimy w życiu dokonywać takich wyborów, czasem rezygnując z tego co dla nas fajne.
Podobnie sytuacja miała się w druga stronę. Wg porozumienia wychowawczego mamy weekend bez dzieci M. Moje dzieci mają zaplanowany weekend ze swoim tatą. Wiec my planujemy wspólny weekend bez dzieci. I nagle Exowa atakuje M telefonami i smsami, czy mógłby zabrać na długi weekend dzieci, że ON MUSI zabrać dzieci , że dzieci tak pioruńsko się za Nim stęskniły, właśnie teraz , właśnie dziś , właśnie w TEN długi weekend pragną być ze swoim tatą. I co też należy się ugiąć i zabierac dzieci bo ONA ma takie widzimisię????Ewarg napisał/a:Dziewczyny, wy rywalizujecie z dziećmi. Chciałybyście tatusiów niedzielnych i 200zł alimentów.
To że założył nową rodzinę, nie oznacza, że poprzednią ma odstrzelić.
Z kim ma uzgadniać opiekę nad dziećmi? Z wami? A co wy macie do powiedzenia? Opiekę mają sprawować rodzice. Wy dołączacie i dostosowujecie się do scenariusza jakie życie pisze.
Nie Ewarg. Z jakiej racji ?! Ci faceci decydując się zakładać nową rodzinę powinni wiedzieć czy i jak pogodzą obowiązki związane ze starą rodziną i nową rodziną. Dlaczego to , że trafiliśmy na siebie później, ma oznaczać, że pierwsze skrzypce zawsze będzie grała stara rodzina (np EX) a dopiero póżniej My nowe żony, nowe partnerki? Od nas się oczekuje że to MY się dostosujemy, że to my się zgodzimy, że to My będziemy te cierpliwe. A dlaczego facet ma nie iść na kompromis, dlaczego facet ma wszystko ustalać z byłą żoną a nie z aktualną partnerką?? Dlaczego od Niego tego się nie oczekuje? Z tego co pisałaś wcześniej (mówię o sytuacji kiedy zapomniał o Twoich urodzinach) jesteś osobą wymagającą i oczekujesz, że od męża tego że w równym stopniu będzie pamiętał o WSZYSTKICH członkach Waszej rodziny, a nie tylko o SWOICH chłopakach. Czyli tak naprawdę oczekujesz tego samego od swojego męża, co my od swoich facetów. Tylko jeśli wciąż ze sobą jesteście, to znaczy, że Twój Mąż w pewnym stopniu potrafił to wszystko pogodzić. Tak to wszystko zorganizować, żeby zadbać o chłopaków jednocześnie nie zaniedbując Ciebie i realacji między Wami. Gdyby tego nie pogodził juz dawno byś z Nim nie była.Ewarg napisał/a:A wy oczekujecie takiego :
Synku zabrałbym cię na mecz, chętnie bym z tobą pojechał, bo kocham cię, bo serce raduje mi się widząc jak dzielnie walczysz na boisku ale nie mogę, bo muszę z twoja macocha posprzątać mieszkanie, zrobić zakupy, jechać z jej synem do cioci...NIE. Ewarg,a nie lepiej by było gdyby facet przyszedł i powiedział, że zależy Mu na obecności na meczu. Że usiądziemy i spiszemy razem listę prezentów, które musimy zrobić dla twojej i mojej rodziny , że pomoże w piątek z zakupami, a potem pojedziemy razem na ten mecz, rozerwiemy się trochę od tego świątecznego haosu. Nie lepiej by było?
Ewarg napisał/a:no i najważniejsze - z ex uzgadnia kiedy zabierze dziecko. Przecież to wy powinnyście zdecydować kiedy pasierb będzie mógł zawitać w waszym domu...
NIE . Akurat w moim przypadku mamy spisane porozumienie wychowawcze, konkretnie określony dni kiedy i kto się widzi z dziećmi , oboje z Exem przestrzegamy umowy i..... życie jest łatwiejsze!!! Nikt do nikogo nie ma pretensji o podrzucanie czy zaniedbywanie dzieci. Każdy się zajmuje swoją działką i nie próbuje przeżucac odpowiedzialności na drugiego rodzica. Jak pisałam wcześniej początki nie były łatwe ale udało nam się wypracować zdrowe relacje.
Ewarg napisał/a:Opamiętajcie się. Idą święta, ...... Dzielimy się obowiązkami i każdy pilnuje swego zadania. Sprzątam tak jak na co dzień. Raz jest bardziej wystawne jedzonko a raz mniej. Zależy ile mamy czasu na jego przygotowanie
I widziesz: dzielicie się obowiązkami!!! A w przypadku chceuciekacstad jej facet zajął się prezentami dla swojej rodziny i ... resztę ma w dupie. Gdzie szacunek do partnerki i chęć pomocy w obowiązkach domowych ? Lepiej i wygodniej spędzić czas w samochodzie krążąc od jednej miejscowości do drugiej.
Niekoniecznie o czas z dzieckiem tu chodzi.Ewarg napisał/a:Źle ci, rozstań się ale nie marnuj swoich nerw, nie zatruwaj sobie i innym życia.
Ni i na tym swój komentarz zakończę, bo z tym się akurat z tobą zgadzam.
Pozdrawiam serdecznie
dodam tylko .. że to też mój dom ... moje weekendy .. moje życie
4 517 2014-12-19 15:19:25
Na szczęście ja nie uważam siebię za osobę apodyktyczną i zazdrosną... Lubię spędzać czas tylko ze sobą i nie muszę mieć wiecznie męża przy boku żeby czuć sie dobrze i byc dowartościowana.
4 518 2014-12-19 15:23:13
Na szczęście ja nie uważam siebię za osobę apodyktyczną i zazdrosną... Lubię spędzać czas tylko ze sobą i nie muszę mieć wiecznie męża przy boku żeby czuć sie dobrze i byc dowartościowana.
No to ja Ci życzę żebyś nigdy nie doświadczyła tego, że ktoś wpieprza się w Twoje życie, planuje Ci Twój czas, mówi jak trzeba zachowywać się w Twoim domu i co masz gotować na obiad żeby było dobrze.
4 519 2014-12-19 15:28:22
Wybacz, ale traktujecie pasierbów jak wrzody na przysłowiowym tyłku. Uważacie, że są głupie, roszczeniowe, ogólnie beznadziejne. Z drugiej strony wasi faceci zaakceptowli mieszkanie z kobietą z dziećmi, nie oszukujmy się to nie było łatwe. Ciekawe czy oni też nazywją wsze dzieci dzieci "bachorami"... Proponuję poszukać bezdzietnego faceta, tylko jest jeden problem, tacy zazwyczaj nie chcą obcych dzieciaków na karku...
4 520 2014-12-19 15:28:46
ja to jestem tylko szarą rzeczywistością .. do prania, sprzątania i regulowania braku kasy.... a pan się będzie realizować jako tatuś ...
A on na święta jedzie do mojej rodziny - razem z synem ... i powie że ja mam zatankować auto..bo przecież jedziemy do mojej rodziny .... a kasę to z pewnością ma ..tyle że nie dla "mnie " ani dla "nas" .. tylko dla siebie i syna...
Wygodnie sie ustawil ten Twoj M... ale glownie dlatego, ze mu na to pozwolilas... Przestan go w koncu sponsorowac I pozwol poniesc konsekwencje wlasnych wyborow - tak to dziala w doroslym zyciu. Nie pozwol, by sie realizowal Twoim kosztem.
Ewarg, czesto sie z Toba zgadzam, dzis poniekad tez, ale przesadzasz momentami. Poza tym nie kazda z nas woli towarzyszyc bandzie wyrostkow na jakichs tam meczach czy turniejach - ja akurat wolalabym zostac w domu z kotem I ksiazka
A facet moze sobie uzgadniac z ex co tam mu sie podoba, tylko potem niech nie oczekuje od nas, ze bedziemy wszystko to lykac jak pelikan zaby.
4 521 2014-12-19 15:35:00 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-12-19 15:36:21)
Wybacz, ale traktujecie pasierbów jak wrzody na przysłowiowym tyłku. Uważacie, że są głupie, roszczeniowe, ogólnie beznadziejne. Z drugiej strony wasi faceci zaakceptowli mieszkanie z kobietą z dziećmi, nie oszukujmy się to nie było łatwe. Ciekawe czy oni też nazywją wsze dzieci dzieci "bachorami"... Proponuję poszukać bezdzietnego faceta, tylko jest jeden problem, tacy zazwyczaj nie chcą obcych dzieciaków na karku...
Nigdy nie nastawiałam swoich dzieci przeciwko partnerce ojca. Nigdy nie powiedziałam Im, cioci nie musicie się słuchać, nigy nie powiedziałam swoim dzieciom, że nie mogą się przytulać do cioci i broń Boże dobrze się z Nią bawić. A patrz q.wa mać ja to ciągle słyszałam od dzieci M. To nie wina moja, ani tych dzieci, tylko porąbanej Exowej. Ciesz się, że na taką nie trafiłaś. I że była partnerka twojego męża nie planuje Ci jak masz spędzić święta.
4 522 2014-12-19 15:57:09 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2014-12-19 15:59:37)
Wybacz, ale traktujecie pasierbów jak wrzody na przysłowiowym tyłku. Uważacie, że są głupie, roszczeniowe, ogólnie beznadziejne. Z drugiej strony wasi faceci zaakceptowli mieszkanie z kobietą z dziećmi, nie oszukujmy się to nie było łatwe. Ciekawe czy oni też nazywją wsze dzieci dzieci "bachorami"... Proponuję poszukać bezdzietnego faceta, tylko jest jeden problem, tacy zazwyczaj nie chcą obcych dzieciaków na karku...
Bo stety lub niestety takie są lub się stają dzięki takim ojcom i matkom....jak np. mój M czy jego ex.
Uważasz że to normalne żeby 9 latek nie umiał korzystać z toalety ? dłubał w nosie i gile wycierał z wszystko co ma pod ręką ??? stół, krzesło, poduszkę ?? kłamał w oczy ojca ?
Ja nie traktuję syna M jak wrzód... a go traktuję jak zwykłe dziecko.. i w tym problem ... dla mnie to nie jest "biedne dzieciątko " z rozbitej rodziny .. mojego syna również tak nie traktuję...
Wymagam rzeczy które są normalne dla dzieci w tym wieku.... ale jego rodzice i rodzina traktują go jak upośledzonego umysłowo i ruchowo... i stąd te problemy.... wszyscy którzy nie wpisują się pod te style są dla nich i dla dziecka Bleeeee .
Co do "kobiety z dzieckiem".. mój syn żyje z nami jakby nie istniał... każde moje spędzanie czasu z synem jest obarczone fochem od M ... każde zakupy dla niego pomimo iż syn dostaje spore alimenty od ojca... nie mogą się obyć bez kąśliwych uwag M ..że za drogo .. że po co...że ma... M nawet nie wie czy mój syn akurat jest w domu... jak wraca to przejmuje telewizor ... i syn idzie do siebie ..uczy się i zajmuje swoimi sprawami... M nie obchodzi czy jadł obiad... bardzo rzadko się zainteresuje nim... Teraz mnie np. namawia na nowy telewizor do naszej sypialni... mamy stary... a jak wspomniałam że może syn się pytał czy jemu moglibyśmy kupić...to prawie ataku astmy dostał tak się zapowietrzył....
Dla mnie tv może nie być...a M ma w salonie i w sypialni...mój syn nie ma ... jest układowy i mało roszczeniowy... mieszkamy za miastem ... w weekendy jest mało autobusów... jak syn chce się spotkać ze znajomymi to musi mnie prosić o pomoc... bo nie ma jeszcze prawo jazdy.,.. M zawsze ma jakieś ale....że niech sobie sam radzi.... że on jak był w jego wieku to się nim nikt nie przejmował i na złe mu nie wyszło .. a od swojego 9 latka nie wymaga niczego..
Szybciej bym powiedziała że to M traktuje mojego syna jak wrzód /////
4 523 2014-12-19 16:04:03 Ostatnio edytowany przez Lily89 (2014-12-19 16:15:40)
Oj, planuje mi święta. Tylko nie nasze. ( tzn prawosławne) Ba jemy razem nawet kolację... W związku z wolnym związanym z moimi nadgodzinami w pracy lecimy do Moskwy. Aż do nowego roku. Wolałabym poleżeć sobie gdzieś pod palmą. Ale wiem jak Sasza potrzebuje kontaktu z dziećmi i one z nim. Dlatego pakuję walizy i lecę sie mrozić...
4 524 2014-12-19 16:15:29
chceuciekacstad napisał/a:ja to jestem tylko szarą rzeczywistością .. do prania, sprzątania i regulowania braku kasy.... a pan się będzie realizować jako tatuś ...
A on na święta jedzie do mojej rodziny - razem z synem ... i powie że ja mam zatankować auto..bo przecież jedziemy do mojej rodziny .... a kasę to z pewnością ma ..tyle że nie dla "mnie " ani dla "nas" .. tylko dla siebie i syna...
Wygodnie sie ustawil ten Twoj M... ale glownie dlatego, ze mu na to pozwolilas... Przestan go w koncu sponsorowac I pozwol poniesc konsekwencje wlasnych wyborow - tak to dziala w doroslym zyciu. Nie pozwol, by sie realizowal Twoim kosztem.
Ewarg, czesto sie z Toba zgadzam, dzis poniekad tez, ale przesadzasz momentami. Poza tym nie kazda z nas woli towarzyszyc bandzie wyrostkow na jakichs tam meczach czy turniejach - ja akurat wolalabym zostac w domu z kotem I ksiazka
![]()
A facet moze sobie uzgadniac z ex co tam mu sie podoba, tylko potem niech nie oczekuje od nas, ze bedziemy wszystko to lykac jak pelikan zaby.
jak uważasz w takiej sytuacji powinnam się zachować .. żeby nie ograniczać kontaktów, nie kłócić się i nie dać zrzucić na siebie wszystkich obowiązków ?????
widzisz jakieś wyjście ? poza opadającymi rękami z powodu kolejnego zawodu ??
4 525 2014-12-19 16:48:27 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-12-19 17:00:07)
zazdrosna13 napisał/a:Ja ze swoim pasierbem to już nawet nie rozmawiam, on zamyka się u siebie, a ja u siebie i dobrze mi tak. Nie mam ochoty się angażować w relacje z nim, bo i tak gnojek robi, co mu się podoba, po co mam się denerwować.
Pogratulować metod wychowawczych.
Dużo można ci oddać ale na pewno nie wyrozumiałości, tolerancji, szacunku...
Określenia jakich używasz na pasierba (nie tylko w tej wypowiedzi, wcześniej było ich dużo i niekoniecznie miłe).... szkoda słów.Nie lepiej brać życie takim jakie jest?
Dziękuję Ewarg za życzenia, tobie również życzę spokojnych Świąt spędzonych w rodzinnej atmosferze miłości.
Napisałaś naprawdę mądre słowa, a ja staram się tak właśnie robić i dlatego próbuje zlewać wszystko, to na co nie mam wpływu, gdyż mam go wyłącznie na własne zachowanie.
Skoro młody ma nasze wymagania i zasady gdzieś i się nie słucha to ja też mam go gdzieś. Wczoraj wróciłam dla przykładu z pracy, a chłopak przy telewizorze siedzi. Pytam czy się dziś uczył ( na półrocze wychodzi mi 6 jedynek). Odpowiada że nie, bez żadnego zażenowania, choć doskonale wie, że może oglądać TV jak się przygotuje do szkoły. Tak jest bez przerwy i o czym mam z tym dzieckiem rozmawiać? Mam się wkurzać skoro rodziców to nie interesuje i polegli w tym względzie? To dlaczego ja mam się przejmować? Ja nie jestem od wychowywania tego dzieciaka, bo od tego ma rodziców, dziadków itp.
Co do nazywania dzieci to już kiedyś pisałam, że razem z M mamy zwyczaj mówienia o nich, ale nie przy nich ? szkodniki, gnojki itp. Nie widzę w tym nic złego, skoro zasługują na takie określenia. Uważam, że trzeba wiele obiektywizmu żeby realnie zobaczyć jakie jest własne, wychuchane, wypielęgnowane dziecko. Jeśli kłamie to jest kłamcą, jeśli się notorycznie nie słucha rodziców i pyskuje to zachowuje się jak smarkacz. Nazywajmy rzeczy po imieniu.
4 526 2014-12-19 17:30:41
oj, oj dziewczyny. Żadna, nie przeczytała mojej wypowiedzi dokładnie. Nie wyciągnęła wniosków.
Każda z was dalej swoje, skrzywdzone, źle traktowane....
Nie da się zmienić daceta, nie odpowiada ci taki jaki jest, męczysz się ...
To wymień go na inny model. A wy dalej krzyk, jak chcecie aby było a jak jest.
Mnie tłumaczycie jak powinni postępować wasi faceci. Ch... a nie rozumie, nie robi tak jak ja chcę, nie możesz do niego dotrzeć?
Zostaw dziada i po kłopocie.
chceuciekacstad - no to nie będzie posprzątane. Chłop jedzie z dzieckiem na mecz, ty robisz na spokojnie tyle ile dajesz radę. Wraca i albo weźmie się za robotę w domu albo nie będzie świąt. A co to za święta jak ty wkurzona, zmęczona,
Jak wybrałam jechanie na mecz zamiast siedzieć samej w domu to też brałam książkę i czytałam na ławeczce przed boiskiem, albo szłam na spacer. Ale mecz trwa 1,5 godziny i resztę czasu (podróż) byliśmy razem. Wtedy po meczu mogliśmy wszyscy skoczyć na obiad i na jakąś rozrywkę dla wszystkich coś zwiedzić. Raz poszłam do kościoła na mszę bo padało a knajpki nie znalazłam i nie wzięłam od męża kluczy od samochodu.
Mój mąż też nie jest idealnym ojcem (wg moich kryteriów). Tez błędy popełnia, ale nie mam ochoty go wychowywać. Dlaczego ma wychowywać swoich synów wg mojego zdania? Razem z byłą taki kierunek wybrali i się go trzymają i to ich sprawa. Ja mogę nie zgodzić się na zachowanie jego dzieci względem mnie i to robiłam.
Ja nadal ostatnia dowiaduję się o dzieciach wszystkiego. Nawet o ich przyjeździe chłopców z akademika potrafi mi powiedzieć kiedy są w pociągu. Zawsze tak było. Uzgodnił z dziećmi a potem mi powiedział. Ale ja robię tak samo. Kiedy syn mówi mi przez telefon, że chce przyjechać z rodziną na weekend to nawet jak mamy inne plany to im nie odmówię i mój mąż uważa, że tak powinno być. Zmieniamy plany i po problemie. W końcu dzieci są dla nas najważniejsze.
W ubiegłym roku przerwaliśmy remont mieszkania bo moja synowa zadzwoniła, że przyjeżdża z małym na dwa tygodnie.
W tym roku chciałam jechać na święta do syna ale sama nie pojadę a synów męża nie zostawimy na święta samych więc odpuściliśmy a w niedzielę dowiedzieliśmy się że ex (oo raz pierwszy!) zaprosiła ich na święta do siebie. Mąż smutny bo kto choinkę ubierze.... A ja się cieszę bo przez 5 dni będzie w domu 2 osoby mniej i do stołu, i do łazienki i w ogóle.... A mogłabym tak jak wy wściec się, że zrezygnowałam z wyjazdu do dziecka a ex nawet nie przedyskutowała i ble, ble, ble.....
W jednym tylko przytaknę (nie pamiętam która z was pisała) ojciec waszego dziecka zapisał je na turniej a wy miałyście chrzciny u kogoś w rodzinie. Tak, to jest uroczystość ważniejsza i nie mylenie z zakupami czy głaskaniem swojej pani po d....
Nie lubisz jeździć na mecz, nie chcesz być sama w domu... CHCESZ ABY TWÓJ M BYŁ Z TOBĄ A NIE Z SYNEM I ŻEBY CIEBIE PYTAŁ I SŁUCHAŁ.
To podsumuję dalej - nawet dziecka zainteresowania chcecie wybierać.
Powtórzę - nie odpowiada ci postępowanie M, nie odpowiada ci rodzina M, nie odpowiada ci dziecko M - ODEJDŹ.
No chyba, że jesteś masochistką i lubisz zadawać sobie ból.
Owszem, jestem osoba wymagającą od siebie i najbliższych ale nie żądam, aby zmieniali się pode mnie.
Mąż zapomniał o urodzinach żony. I dostało mu się za to. Ale za moje urodziny i za zaniedbanie.
Oj wyciągnął wnioski. Z tego co mi wiadomo, to synowie dobrze mu "przetrzepali tyłek".
A jakie wyciągnął wnioski? zobaczymy za kilka dni.
Lily89 jest od was duuuuuuuuużo młodsza, a rozumie co to obowiązek i miłość do dzieci i rodziny. Prosić tylko aby po urodzeniu własnego dziecka nie odmieniło się jej.
Ja uważam, że skoro związałam się z dorosłym człowiekiem, to ma on swój rozum, swoja wolę i poczucie odpowiedzialności za swoje czyny i akurat ja nie muszę myśleć za niego, wychowywać go, uczyć jak ma postępować. Jeśli okazałoby się, że zamiast faceta wzięłam sobie na partnera kolejne dziecko to .... rozstałabym się z nim. Współżycie z dzieckiem jest karalne.
Wystarczy wiedzieć, że to co się robi samemu może być przez innych też źle spostrzegane, też nietolerowane i nie akceptowane. I co wtedy?
Tak samo nie wtrącam się w małżeństwa moich synów i nie zwracam uwagi jak wychowują swoje dzieci. A niech se synowa je chowa jak chce. Jeśli zostaję z nimi sama to mają przygotować dla dzieci jedzenie, ciuchy i wszystko napisać a jak nie zrobią tego wtedy ja decyduję co i jak. I nie mamy żadnego problemu. I o dziwo, dogadujemy się. No i co z tego, że ja jestem przeciwnikiem słoiczków "gerber". Jak moje synowe karmią nimi dzieci i mi zostawią je to też nakarmię bo mama tak kazała i już. Jeśli nie sadzają na nocnik i trzylatek chodzi w pampersie to co mnie to obchodzi, przecież to nie moje dziecko. Nie będę w ten sposób pokazywała moim dzieciom, że jestem mądrzejsza. A jeśli synowa poprosi mnie abym pomogła jej i ugotowała lub dała przepis na budyń dla malucha, albo mogła w przypilnowaniu godzin siusiania nawet i pół rocznego to ja to zrobię.
Moja koleżanka ma takie powiedzonko - nie mój cyrk nie moje małpy.
Ot i wszystko.
Znowu dałam wam powód do nakręcania się, pokazywania swojej krzywdy....
4 527 2014-12-19 17:31:09
mortisha napisał/a:Co do moczenia się u dzieci, to nasza właśnie ma z tym problem. Jesteśmy w stałym kontakcie z urologiem, neurologiem. Oczywiście zazywa jakies tam antybiotyki i preparaty na układ moczowy jeśli wyniki wskażą infekcji, bakterie , ale to działa tylko doraźnie na jakiś czas , na stale nie eliminuje problemów. Bo Ona ma to na podlozu wrażliwych dróg moczowych,pecherz szybko jej się przeziębia, a także na podłożu emocjonalnym, jak ma dużo stresów, nerwów wtedy nie ma kontroli nad sikaniem
Mortisha jeśli coś z tym robicie, byliście u lekarza, zdiagnozowaliście problem, leczycie czym się da, to ja jestem w stanie to zrozumieć. Ale wkurza mnie podejście rodziców rozwiedzionych, tudzież dziadków, którzy na taką przypadłość mają jedną odpowiedź: " to z powodu rozwodu, dziecko ma problemy emocjonalne, moczy się w nocy, jest agresywne, niegrzeczne, rozhisteryzowane, bo ma ciężką sytuację rodzinną". I na moczenie nocne, agresywne zachowania, histerie z byle powodu, rzucanie się rozwydrzonego dzieciaka na podłogę w sklepie mają jedną odpowiedź i jedno usprawiedliwienie: "Bo to biedne dziecko przeżywa rozwód rodziców". Nie chcę przez to powiedzieć , że to nie prawda, że dzieci tego nie przeżywają. Bo na pewno przeżywają i nasza w tym głowa, żeby im to jakoś wytłumaczyć i nie robić z tego traumy. A największym błędem wychowawczym , moim zdaniem, jest pobłażanie dziecku w takich sytuacjach i usprawiedliwianie niepożądanych zachowań rozwodem.
Dokładnie, zgadzam się z tobą w 100% i o dwa tys procent jeszcze więcej . Napisalas to co ja od dłuższego czasu się przymierzałam , tylko jakos sklecić przekaz w ten deseń było mi ciężko
Mnie już tez cholera szarpie jak slysze gdy każdą nie wiem jak najpaskudniejszą zagrywkę, zachowanie dziecka zwala się przez traumy rozwodowe., no kurnaa... ja mam wyrozumiałość ,ale do czasu ,bo wszystko ma swoje granice.
Nie można wiecznie zaslaniac się rozwodami, bo to jest zmyłka i wtedy dorośli tracą wyczucie gdzie tu już jest ewidentne przekroczeniem granic dobrego zachowania przez dziecko , jeśli wszystko tłumaczą rozbestwionego, histerycznego smarka jakimś urazem. Umiar musi być
Jak taki dzieciak ma poprawnie funkcjonować w komórce społecznej ( dom,szkola, podwórko, market, urząd) jak daje mu się wręcz immunitet i nietykalność co by nie zrobił, to jet nie do ruszenia i żadnych konsekwencji nie musi ponosić. Nonsens
Czy ktoś patrzy na dorosłych jak Oni potrafią odchorowywać rozwód? również dorośli ludzi przechodzą taki kryzys w swoim życiu, ale to nie upoważnia ich do skandalicznych wyskoków, do lekceważenia wszystkiego jak leci,bo w pracy , czy inne instytucje nie patrzą się ,że masz problemy , tylko czy nam się to podoba czy nie trzeba poprawnie funkcjonować jak człowiek i nikt nikomu z drogi wiecznie schodzić nie będzie, zas jeszcze można dostać przysłowiowo w leb i dyscyplinarnie w robocie i prawnie w świetle kodeksu karnego , gdy swoje nerwy i bunty będziemy demonstrować łamiąc zasady poprawnego współżycia z innymi .
Do Pchly szkoły chodzi największy gnojek , same afery, bojki, zniszczenia z jego strony. Ped. tłumaczy to ,ze rodzice się rozwiedli nie dawno, rodzina dobrze sytuowana, tzw elita, dziecko oczywiście wychowane w nurcie bezkarność, gdzie w wychowaniu kar, nagan nie ma , tylko"robta co chceta" i efekty mamy. Na przytyk innego rodzica, ze kilka lat wstecz rodzice rozwiedzeni nie byli , dziecko oczko w w glowie , calowane po dooopce na każdym kroku , a zachowanie tyraniczne takie samo było jak i jest ,wtedy już zaczynała się spychoanaliza jakiś problemów rodzinnych , w tym ze patrząc na zachowanie rodziców w szkole rodzice nigdy złego słowa nie dali i nie daja powiedzieć o sowim dziubusiu, każdy największy akt agresji, wandalizmu ,przemocy jest tłumaczonych na miliard sposobow, nawet reprymendy rodzicielskiej taki dzieciak nigdy nie usłyszał i on rosnie w poczuciu wszystko mi wolno i mogę robic co chce . W tym ,ze do naszej Pchly już od dawna nie startuje z lapami i nie niszczy rzeczy tak jak to robi innym, b za moim osobistym przyzwoleniem dostał od niej extra łomot w obronie własnej aż zanosił się płaczem. Oczywiście dym był, rodzice od razu alarm do szkoły wnieśli, ale jak rzadko kiedy w tej sytuacji osobisice pofatygowałam się do budy i wyjasnilam ,dlaczego ZASLUZENIE dostał wpierdziel i dlaczego nadal będziewciryzbierać jeśli się nie opanuje. Opanował sie ,ale tylko do naszej
A na młodą to masz cierpliwość. Ja ze swoim pasierbem to już nawet nie rozmawiam, on zamyka się u siebie, a ja u siebie i dobrze mi tak. Nie mam ochoty się angażować w relacje z nim, bo i tak gnojek robi, co mu się podoba, po co mam się denerwować.
Zazdrosna cierpliwość nie jest moją mocną strona, to jest cos z czym mam od urodzenia braki
Jak mnie małolata do rozstroju doprowadzi to wtedy Apokalipsa. Wyrzucę z siebie co mnie uwiera , stoickiego usposobienia ni mam w przeciwieństwie do męża, no ale chyba On musi bo nas dwie pozabijałby, choć u niego to wrodzone, dziec również nie jest Oaza spokoju i potrafimy temperaturę zagrzać
Chyba ,że już jestem dorowadzona to takiej furii ,ze wole pierdolnąć drzwiami, wyjechać do swojego domu ( w mieście mam swój dom) ,albo ide do sypialni i tam wyciszyć emocje , bo momentami w skrajnych sytuacjach ciężko mi zachować kontrole nad nerwami i dlatego preferuje wtedy separacje, czy tam izolacje od siebie. Mężowi oznajmia, aby na pewien czas nic do mnie nie mówił o dziecku, bo mam wscika na nia za coś tam.
Musze przyznać ,ze w takim momentach mąż jeszcze nigdy nie zawalił i potrafi obiektywnie ocenić kto tu pale przegiął i nie ma problemów ,aby wygłosić naganę wobec Pchły, dac kare , czy tez naprowadzić korektę wobec zachowań
Odpukac, ale póki co spisuje się sprawiedliwie w swojej roli ojca i męża
4 528 2014-12-19 18:15:38
cieszę się, ze ktos podziela moje spostrzezenia na temat WYCHOWANIA dzieci z rodzin rozwiedzionych bo juz myslalam , ze jestem odosobnionym przypadkiem w tym zwariowanym swiecie rozwodników . pozdrawiam cieplo
4 529 2014-12-19 18:48:37 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-12-19 19:00:41)
nie mój cyrk nie moje małpy.
Zatem nie rozumiem dlaczego krytykujesz moją postawę wobec pasierba skoro tak właśnie robię?
Nawet zgadzam się z tobą jeśli chodzi o ten mecz. Są to rzeczy niepowtarzalne, wyjątkowe i ojciec ma prawo w nich uczestniczyć. Ale podam ci na moim przykładzie. M co drugi weekend organizuje synom jakieś wyjście na cały dzień, np zoo, aquapark, łyżwy itp. Tak, ten czas spędzam z nimi razem z moim synem i wszystko jest ok. Ale jak M później zapier... od 5 rano do 22 sześć dni w tygodniu, a ja muszę w tedy zająć się sama nie tylko domem i jego synem ale też:
-autem, które mi wysiadło na środku ulicy, szukać mechanika, który je naprawi, bo nie mam czym jeździć do pracy,
-w domu problem z prądem, wzywam elektryka, i z tego powodu muszę wziąć urlop, a M ma własną działalność i sam rozlicza się ze swojego czasu pracy,
-wyrywam się z pracy, bo muszę załatwić sprawę z administracji mieszkaniowej w kwestii liczników za wodę.
(Zdarzenia z tego tygodnia)
-do tego chyba sama chyba wymaluje kuchnie, bo po zalaniu od pół roku czeka, a na Święta chciałoby się żeby było ładnie.
To wyjaśnij mi jak mam utrzymać nerwy na wodzy przed kolejnym rozrywkowym weekendem z synkami? Ja mogę zacisnąć zęby, ale niech M wymaga tego również od matki dzieci, bo on pracuje na ich kredyty, nie moje.
Kjim,
też podzielam twoje zdanie w tym zakresie. Nie pisałam o tym, bo dla mnie to oczywiste i nie podlega dyskusji ![]()
4 530 2014-12-20 09:26:24
Kjim,
też podzielam twoje zdanie w tym zakresie. Nie pisałam o tym, bo dla mnie to oczywiste i nie podlega dyskusji
No nie Zazdrosna, to jednak dla wielu nie jest takie oczywiste.
Spokojnego dnia Wam babeczki życzę.
4 531 2014-12-22 11:33:47 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2014-12-22 11:34:43)
Jak tam po weekendzie dziewczyny ?
Ja spędziłam sama z synem - M zrobił tak jak zaplanował... czy ex zaplanowała , za karę dorzucił jeszcze spędzanie czasu z mamusią ... tak więc wracał tylko na noc ![]()
Dziś zadzwonił i zapytał czy wspólne święta jeszcze aktualne... powiedziałam że nie , bo to czas dla rodziny .. więc każdy je spędzi ze swoją rodziną .. zarzucił mi że próbuje mu zepsuć święta .. haha ... nie mogę .
Koleś nie interesuje się niczym, ma mnie w dupie i chce ze mną święta spędzić ?? udawać kochającą się rodzinę ??/
Co za typ...
AAaa.. i właśnie wysłał sms ..że mam czas na zmianę zdania do końca dnia.... śmiać mi się qurwa chce tylko... czy ja jestem jeb..nięta czy on ???
A jak u Was laski ?
4 532 2014-12-22 11:39:32
Karp chciał dzisiaj popełnić samobójstwo i wyskoczył z wanny.
4 533 2014-12-22 12:07:43
Wesolo masz chceuciekac, nie powiem...
A co do poprzedniego:
jak uważasz w takiej sytuacji powinnam się zachować .. żeby nie ograniczać kontaktów, nie kłócić się i nie dać zrzucić na siebie wszystkich obowiązków ?????
widzisz jakieś wyjście ? poza opadającymi rękami z powodu kolejnego zawodu ??
to chyba zagralabym dokladnie jak on, czyli olala sprzatanie, gotowanie, rzucila wszystko w pizdu, zabrala syna I wyjechala na swieta albo do rodziny, albo gdzies pod palme, nie ogladajac sie na niego. I tyle. Zreszta, zdaje sie, doszlas sama do podobnego wniosku...
4 534 2014-12-22 12:36:34 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-12-22 12:37:16)
Dziś zadzwonił i zapytał czy wspólne święta jeszcze aktualne...
Co za typ...
Acha czyli wiedział , że nabroił, że postawił na szali wspólne święta a i tak zrobił po swojemu i teraz próbuje winę zwalić na Ciebie. Nie daj się manipulantowi!
AAaa.. i właśnie wysłał sms ..że mam czas na zmianę zdania do końca dnia....
:-) Mnie też się śmiać chce. Ma z kim spędzać święta : z najważniejszą dla Niego osobą na świecie. To niech je spędzają razem. Ty się przestań NIM przejmować, bo On Tobą, Twoim dzieckiem i Twoją rodziną nie przejmuje się wcale. Czy ten facet dostrzega wogóle coś ponad czubek swojego i synkowego nosa?
4 535 2014-12-22 12:44:43
chceuciekacstad napisał/a:Dziś zadzwonił i zapytał czy wspólne święta jeszcze aktualne...
Co za typ...Acha czyli wiedział , że nabroił, że postawił na szali wspólne święta a i tak zrobił po swojemu i teraz próbuje winę zwalić na Ciebie. Nie daj się manipulantowi!
chceuciekacstad napisał/a:AAaa.. i właśnie wysłał sms ..że mam czas na zmianę zdania do końca dnia....
:-) Mnie też się śmiać chce. Ma z kim spędzać święta : z najważniejszą dla Niego osobą na świecie. To niech je spędzają razem. Ty się przestań NIM przejmować, bo On Tobą, Twoim dzieckiem i Twoją rodziną nie przejmuje się wcale. Czy ten facet dostrzega wogóle coś ponad czubek swojego i synkowego nosa?
Wiem, że powinnam postąpić tak jak on.
Trudne to .. bo to wbrew moim zasadom. Ale próbowałam już tyle razy ..tłumaczyć, prosić, płakać, błagać- nie pomogło.
Zawsze jest ten sam schemat - on robi co uważa nie patrząc na mnie.. nie szuka kompromisu.... olał mnie na cały weekend... słowem się nie odezwał... ..a teraz mnie obwinia wszystkim... myśli że jak zawsze poskacze ..poprosi... nagada się a ja zmięknę.
Nie ma sensu- nawet jeśli miałby to być początek końca.
Pokazał mi dobitnie gdzie mnie ma .. nie zamierzam udawać że jest cacy.. skoro nie jest.
4 536 2014-12-22 13:00:02
Wesolo masz chceuciekac, nie powiem...
A co do poprzedniego:
chceuciekacstad napisał/a:jak uważasz w takiej sytuacji powinnam się zachować .. żeby nie ograniczać kontaktów, nie kłócić się i nie dać zrzucić na siebie wszystkich obowiązków ?????
widzisz jakieś wyjście ? poza opadającymi rękami z powodu kolejnego zawodu ??to chyba zagralabym dokladnie jak on, czyli olala sprzatanie, gotowanie, rzucila wszystko w pizdu, zabrala syna I wyjechala na swieta albo do rodziny, albo gdzies pod palme, nie ogladajac sie na niego. I tyle. Zreszta, zdaje sie, doszlas sama do podobnego wniosku...
No i tak zrobię ... pomimo dużego strachu że on cos na ten czas nawyrabia... zniszczy , wyrzuci... sprzeda ....
kiedyś pisałam że wystawił mój i syna rower do ogrodu żeby ktoś ukradł... haha
gdzie ja mam rozum ???
jak się bawić to na całego - ideeeę dziś wycofać kasę z sylwestra - bo głupia naiwna bawić się chciałam jak inni ludzie przy muzyce... my swoje zabawy mamy - kto komu bardziej dopiecze i pokaże jak głęboko ma go w dooopie.
heh , jak ja lubię święta ![]()
4 537 2014-12-22 13:34:44
AAaa.. i właśnie wysłał sms ..że mam czas na zmianę zdania do końca dnia....
Ludzki Pan ![]()
No i tak zrobię ... pomimo dużego strachu że on cos na ten czas nawyrabia... zniszczy , wyrzuci... sprzeda ....
Niezly jest, musze przyznac. Moze sprobuj pochowac, pozamykac co sie da, co tylko mozesz wez ze soba - skoro wiesz, ze na wszystko go stac.. Kurde, niezly psychopata z niego wychodzi!
gdzie ja mam rozum ???
Wlasnie do Ciebie wraca powoli, takze jest nadzieja!
Dasz rade!
jak się bawić to na całego - ideeeę dziś wycofać kasę z sylwestra
Nie mow, ze to TY wylozylas kase na te impreze?
Nie boisz sie, co powie rodzina, kiedy pojedziesz bez niego?
4 538 2014-12-22 14:19:12 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2014-12-22 14:22:02)
chceuciekacstad napisał/a:AAaa.. i właśnie wysłał sms ..że mam czas na zmianę zdania do końca dnia....
Ludzki Pan
chceuciekacstad napisał/a:No i tak zrobię ... pomimo dużego strachu że on cos na ten czas nawyrabia... zniszczy , wyrzuci... sprzeda ....
Niezly jest, musze przyznac. Moze sprobuj pochowac, pozamykac co sie da, co tylko mozesz wez ze soba - skoro wiesz, ze na wszystko go stac.. Kurde, niezly psychopata z niego wychodzi!
chceuciekacstad napisał/a:gdzie ja mam rozum ???
Wlasnie do Ciebie wraca powoli, takze jest nadzieja!
Dasz rade!
chceuciekacstad napisał/a:jak się bawić to na całego - ideeeę dziś wycofać kasę z sylwestra
Nie mow, ze to TY wylozylas kase na te impreze?
Nie boisz sie, co powie rodzina, kiedy pojedziesz bez niego?
Tak , kasę ja wyłożyłam dlatego poczuwam się do jej wycofania ![]()
Nie boję się , moja rodzina jak pisałam wcześniej jest dyplomatyczna ... nie okazują swojego braku sympatii dla niego ze względu na mnie. Kochają mnie i wiedzą że gdyby byli anty M - tylko mnie by było przykro ..... akceptują moje wybory bo to moje życie.
Będą mijać temat chyba że sama coś powiem ... mama zapyta pewnie "jak długo jeszcze dam radę udawać że jest ok ??/ ostatnio pytała ..... nic więcej. Oni nie powiedzą złego słowa o nim.. raczej coś w stylu że jak dorośli ludzie nie potrafią się dogadać / jest różnica charakterów to należy z godnością się rozstać. jak dorośli ....
Ja im nie opowiadam o szczegółach mojego związku..bo mi wstyd... i nie chcę budować obrazu M moimi słowami... bo to nie fer.
4 539 2014-12-23 12:12:35
Wielkie przygotowania świąteczne ???
Dziewczyny, M nie przyjmuje do wiadomości że spędzimy osobno święta ... kłoci się ze mną ciągle .. niby próbuje się pogodzić .. ale i tak nic z tego nie wychodzi. Na moje argumenty ma swoje :
- że utrudniam mu kontakt z dzieckiem, że ograniczam mu kontakt z rodziną , że nie brał udziału w przygotowaniach z mojej winy bo jak mamy ciche dni to on nie ma siły cokolwiek robić... że przecież mógłby jeździć co tydzień , na każdy mecz syna i co wtedy bym zrobiła... że ja go nie rozumiem bo nie wiem jak to jest gdy się nie ma dziecka na co dzień.
Wiele racji w tym co mówi , ale czy on się wykazał jakąkolwiek próbą załagodzenia - zostawił mnie samą cały weekend, spędził go z synem i mamusią ...
Jestem zła na M przede wszystkim o to , że jego matka wpierdziela się w nasz związek , mówi o mnie źle a on nie reaguje.
Jeszcze jeździ do nich zostawiając mnie samą - wiem że to dziecinne z jednej strony, ale dla mnie to oczywisty wybór- stanął po stronie matki.
Jego siostra miała takie same problemy - ale w konflikcie między matka a jej mężem - stanęła po stronie męża wiele razy - nawet matka płakała ..ale efekt jest taki że relacje są , a matka musi się gryźć w język i bynajmniej do siostry M na jej męża nie może nadawać - bo wie że córka jej powie swoje .
To M powinien wpłynąć na matkę by swoje rewelacje na mój temat zachowała dla siebie - bo przecież to jej syn i on sobie wybrał kobietę dla której wymaga szacunku tak jak dla swojej matki.
Czy to takie dziwne ? może ja nienormalna jestem i oczekuję gwiazdki z nieba ?
Jakbyście się czuły , gdyby wasz facet jechał do mamusi wiedząc że ta nadaje na was , próbuje zniszczyć wasz związek a on nie reaguje - ja nie każę mu wojny robić czy zrywać kontakty - ale jasno i rzeczowo przekazać informację .
Z jednej strony mi żal że spędzimy święta osobno i zaczynam mięknąc - ale z drugiej - jeśli odpuszczę to dam mu sygnał że może mnie mieć za nic ... bo konsekwencji żadnych nie poniesie ...
Ale czy warto obstawać przy swoim ? i czy jest szansa że on wyciągnie właściwe wnioski ???
4 540 2014-12-23 12:35:58 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-12-23 12:43:35)
Chceuciekacstad - nie wiem co Ci doradzić. Każda z nas jest inna, nasi faceci wbrew pozorom też inni..... Do jednego argumenty docierają , do innego nie. Jeden stara się pogodzić obowiązki domowe z opieką nad dzieckiem , inny ma ograniczone pole widzenia i Jego horyzont ogranicza się tylko i wyłącznie do dziecka.
Faktem jest , że to kobiety mają wielozadaniowość we krwi , faceci są bardzo ograniczeni w tym względzie. Jednak z relacji innych koleżanek wiemy, że takie egzemplarze można w życiu spotkać. Żadne podpowiedź nie będzie do końca dobra , bo z każdą wiążą się jakieś konsekwencje. Pytanie jakie konsekwencje potrafisz znieść?
Powiem Ci tylko jak to wygląda z boku, bo Ty jako uczestniczka całej tej sytuacji możesz nie ocenić Jej obiektywnie.
Wg mnie, totalnie pomijając kwestię dziecka, Twój facet to egoistyczny burak i manipulant. Nie daj sobie wmówić, że gdzieś tu jest Twoja wina. W każdej, nawet normalnej (w znaczeniu: pełnej, nie rozwiedzionej, nie po przejściach ) rodzinie, zdarzają się faceci, którzy uważają, że ich jedynym obowiązkiem świątecznym jest ściągnięcie ozdób choinkowych ze strychu. Sama pamiętam, że moja mama prowadziła wieczną wojnę z moim tatą, który co święta poczuwał się tylko do zabicia i oczyszczenia karpia. Reszta należała do nas (dzieci) i do mamy. Pytanie czy takiego faceta chcemy mieć u swego boku? Czasy się nieco zmieniły. Harujemy tyle samo co faceci, wspólnie utrzymując dom. Wg mnie obowiązki domowe powinniśmy dzielić z facetem też po równo. Jeśli Twój facet to typ, który wolny czas spędza z piwem na kanapie i ogranicza się ściśle do sprzątania wyznaczonej łazienki i pokoju syna, to zapytaj się czy chcesz życie dzielić z takim typem?
4 541 2014-12-23 13:42:20
Chceuciekacstad - nie wiem co Ci doradzić. Każda z nas jest inna, nasi faceci wbrew pozorom też inni..... Do jednego argumenty docierają , do innego nie. Jeden stara się pogodzić obowiązki domowe z opieką nad dzieckiem , inny ma ograniczone pole widzenia i Jego horyzont ogranicza się tylko i wyłącznie do dziecka.
Faktem jest , że to kobiety mają wielozadaniowość we krwi , faceci są bardzo ograniczeni w tym względzie. Jednak z relacji innych koleżanek wiemy, że takie egzemplarze można w życiu spotkać. Żadne podpowiedź nie będzie do końca dobra , bo z każdą wiążą się jakieś konsekwencje. Pytanie jakie konsekwencje potrafisz znieść?
Powiem Ci tylko jak to wygląda z boku, bo Ty jako uczestniczka całej tej sytuacji możesz nie ocenić Jej obiektywnie.
Wg mnie, totalnie pomijając kwestię dziecka, Twój facet to egoistyczny burak i manipulant. Nie daj sobie wmówić, że gdzieś tu jest Twoja wina. W każdej, nawet normalnej (w znaczeniu: pełnej, nie rozwiedzionej, nie po przejściach ) rodzinie, zdarzają się faceci, którzy uważają, że ich jedynym obowiązkiem świątecznym jest ściągnięcie ozdób choinkowych ze strychu. Sama pamiętam, że moja mama prowadziła wieczną wojnę z moim tatą, który co święta poczuwał się tylko do zabicia i oczyszczenia karpia. Reszta należała do nas (dzieci) i do mamy. Pytanie czy takiego faceta chcemy mieć u swego boku? Czasy się nieco zmieniły. Harujemy tyle samo co faceci, wspólnie utrzymując dom. Wg mnie obowiązki domowe powinniśmy dzielić z facetem też po równo. Jeśli Twój facet to typ, który wolny czas spędza z piwem na kanapie i ogranicza się ściśle do sprzątania wyznaczonej łazienki i pokoju syna, to zapytaj się czy chcesz życie dzielić z takim typem?
Pokoju syna nie sprząta prawie wcale... zresztą ten weekend nie zrobił nic...
nie wiem co zrobię. .. gdzieś uleciała cała moja siła ..
4 542 2014-12-25 18:32:07
Witajcie dziewczynki, mam nadzieję że spędzacie święta z Waszymi rodzinami i z bliskimi, życzliwymi Wam ludźmi. Że pomimo różnych sytuacji w życiu jesteście szczęśliwe
tego Wam życzę nie tylko od świąt ![]()
Ja byłam konsekwentna ... nie wiem czy dobrze czy źle wybrałam.
Jestem z synem u moich rodziców , spędzam święta z rodziną . Nie jestem szczęśliwa , ale wiem że długa i trudna droga przede mną aby taki stan osiągnąć... ale mam nadzieję że za jakiś czas patrząc na te wydarzenia będę pewna że zrobiłam dobrze.
4 543 2014-12-29 10:11:07
Witajcie po Świętach.
Chceuciekacstad przykra sytuacja z tymi Waszymi Świętami, mam jednak nadzieję , że samotne święta nauczą czegoś Twojego faceta. A jeśli niczego Go to nie nauczy, to przynajmniej nie będziesz sobie robiła wyrzutów , że kolejny raz się poświęciłaś i nikt tego nie docenił....
Ja spędziłam najpiękniejsze święta od jakiś 5 lat. Zaplanowaliśmy już ferie. I tak przy okazji rozmowy o feriach, przypomniały mi się ferie zeszłego roku, które po kłótni spędziliśmy oddzielnie. Podsumowaliśmy sobie ostatni rok i powiedziałam, że strasznie mi żal tych wszystkich dni, które spędziliśmy oddzielnie. Ferie oddzielnie, wakacje oddzielnie. A co On na to? Że niczego nie żałuje, bo gdyby nie to, że spędził sam ferie, że spędził sam wakacje, to żadnych wniosków by nie wyciągnął i tkwilibyśmy dalej w tej złości, która w nas narastała. Więc wniosek pozytywny dla Ciebie: nie ma tego złego, coby na dobre nie wyszło. Daj znać jak sytuacja po powrocie ze Świąt.
4 544 2014-12-29 10:27:10
hej, wróciłam wczoraj.
M nie było w domu - nie rozmawiamy . On ma silne wsparcie rodziny w tym co robi - zawsze się wtrącali i każde moje ruchy tłumaczyli na swoje - więc żadnego zrozumienia nie będzie raczej wojna na noże.
4 545 2014-12-29 10:33:24
A Ty pamiętaj , że masz syna i swoją rodzinę , która w razie potrzeby też udzieli Ci wsparcia. Nie jesteś sama pamiętaj.
4 546 2014-12-29 10:45:31
A Ty pamiętaj , że masz syna i swoją rodzinę , która w razie potrzeby też udzieli Ci wsparcia. Nie jesteś sama pamiętaj.
Tak wiem, ale mam prawie 40 lat ... więc nie będę biegać do mamusi z każdym problemem. Po drugie jestem prawie 400 km od rodziny. Jestem dorosła , sama musze rozwiązać swoje problemy .
4 547 2014-12-29 12:09:25 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-12-29 12:11:31)
Witajcie dziewczynki,
u nas były chwile szczęścia i radości, były również łzy rozpaczy z mojej strony i rozstanie.
W sumie to nic nowego poza jednym. Dostrzegłam zasadniczy wpływ matki M na jego zachowanie w stosunku do dzieci. Dotychczas miałam o niej bardzo dobre zdanie, bo ona traktuje mnie bardzo dobrze, a M wszystko trzyma w tajemnicy przede mną jednak z sytuacji jaka miała miejsce wydedukowałam, że M wręcz boi się sprzeciwić matce, która narzuca mu swoją postawę wobec wnuków. Teraz rozumiem dlaczego w naszym związku nie ma miejsca dla moich dzieci, ani czasu wyłączności dla nas dwojga.
Powinien mi dać do myślenia fakt, że 40-letni facet musi się spowiadać matce, czy był w niedziele na mszy w kościele, a jeśli nie to trzęsie ze strachu portkami i kłamie.
Pierwszy dzień Świąt spędziłam w towarzystwie M i jego ex (dzieci były u niej, wiec smsy z bluzgami się sypały, a M na moją prośbę by wyłączył telefon nie reagował). Co doprowadzało mnie do obłędu.
Drugi dzień Świąt u rodziców M ? wspomnienia przerodziły się w oglądanie zdjęć, w tym również albumu ze ślubu M. Kilka irytujących sytuacji wywołanych przez ex M spowodowało, że byłam zbyt słaba by temu podołać bez emocji. Nie mam jednak do nikogo pretensji, to ja muszę się od tego wszystkiego wyłączyć, bo mam wpływ wyłącznie na siebie.
Co do Nowego Roku, to trochę odpuściłam z balowaniem, a teraz żałuję. Od dzieci dowiedziałam się, że Pani ex wciska nam drugiego syna na Sylwestra, ale co mi tam, jedno dziecko w to, czy w tamto. Ogólnie popadłam w stan zobojętnienia.
Wszystkiego dobrego kochane macochy ![]()
4 548 2014-12-29 12:17:05
W sumie to nic nowego poza jednym. Dostrzegłam zasadniczy wpływ matki M na jego zachowanie w stosunku do dzieci. Dotychczas miałam o niej bardzo dobre zdanie, bo ona traktuje mnie bardzo dobrze, a M wszystko trzyma w tajemnicy przede mną jednak z sytuacji jaka miała miejsce wydedukowałam, że M wręcz boi się sprzeciwić matce, która narzuca mu swoją postawę wobec wnuków. Teraz rozumiem dlaczego w naszym związku nie ma miejsca dla moich dzieci, ani czasu wyłączności dla nas dwojga.
Powinien mi dać do myślenia fakt, że 40-letni facet musi się spowiadać matce, czy był w niedziele na mszy w kościele, a jeśli nie to trzęsie ze strachu portkami i kłamie.
Skądś to znam :-)
Pierwszy dzień Świąt spędziłam w towarzystwie M i jego ex (dzieci były u niej, wiec smsy z bluzgami się sypały, a M na moją prośbę by wyłączył telefon nie reagował). Co doprowadzało mnie do obłędu.
Tego nie rozumiem - zamiast cieszyć się świętami i obecnością własnych dzieci, postanowiła uprzykrzyć ten dzień na maksa Wam. Obyście przypadkiem nie mieli za dużo czasu na wyłączność i przytulanie się..... Zazdrosna pomyśl o tym w ten sposób: najwyraźniej ta kobieta jest strasznie nieszczęśliwa w swoim obecnym związku. I zazdrosna o to , że jej były chłop może właśnie tego dnia spędzać z tobą miłe chwile.
4 549 2014-12-29 12:17:44
A ja jestem zadowolona. Trochę przejedzona i zmęczona. Zbieram siły na powtórkę w Moskwie. Za to dostałam najoryginalniejk zapakowany prezent w historii... ![]()
4 550 2014-12-29 12:25:45 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-12-29 12:27:14)
zazdrosna13 napisał/a:W sumie to nic nowego poza jednym. Dostrzegłam zasadniczy wpływ matki M na jego zachowanie w stosunku do dzieci. Dotychczas miałam o niej bardzo dobre zdanie, bo ona traktuje mnie bardzo dobrze, a M wszystko trzyma w tajemnicy przede mną jednak z sytuacji jaka miała miejsce wydedukowałam, że M wręcz boi się sprzeciwić matce, która narzuca mu swoją postawę wobec wnuków. Teraz rozumiem dlaczego w naszym związku nie ma miejsca dla moich dzieci, ani czasu wyłączności dla nas dwojga.
Powinien mi dać do myślenia fakt, że 40-letni facet musi się spowiadać matce, czy był w niedziele na mszy w kościele, a jeśli nie to trzęsie ze strachu portkami i kłamie.Skądś to znam :-)
Tym bardziej, że coraz bardziej dostrzegam w M, podobnie jak u twojego faceta niechęć do bezpośredniego spędzania czasu z synami.
zazdrosna13 napisał/a:Pierwszy dzień Świąt spędziłam w towarzystwie M i jego ex (dzieci były u niej, wiec smsy z bluzgami się sypały, a M na moją prośbę by wyłączył telefon nie reagował). Co doprowadzało mnie do obłędu.
Tego nie rozumiem - zamiast cieszyć się świętami i obecnością własnych dzieci, postanowiła uprzykrzyć ten dzień na maksa Wam. Obyście przypadkiem nie mieli za dużo czasu na wyłączność i przytulanie się..... Zazdrosna pomyśl o tym w ten sposób: najwyraźniej ta kobieta jest strasznie nieszczęśliwa w swoim obecnym związku. I zazdrosna o to , że jej były chłop może właśnie tego dnia spędzać z tobą miłe chwile.
Tak właśnie to widzę, wszystko by zepsuć nam czas spędzony sam na sam i jak najwięcej wymusić na M. Szkoda, że M nie umie się z tego wyłączyć.