netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Być drugą i macochą

8 268 odpowiedzi1 087 351 wyświetleńzałożony przez Alutka131, 20.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Strony Poprzednia 1 … 66 67 68 69 70 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 356 do 4 420 z 8 269 ]

4 356

Odp: Być drugą i macochą

Chceuciekacstad jak dla mnie prowadzicie taką utajoną wojenkę z partyzantki. Później cisza, a za moment ktoś kogoś kopnie w piszczel...

4 357

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:

Chceuciekacstad jak dla mnie prowadzicie taką utajoną wojenkę z partyzantki. Później cisza, a za moment ktoś kogoś kopnie w piszczel...

Za dużo nas różni i dzieli... teraz np. temat jego matki jest mocno na tapecie. Pisałam Wam kiedyś że kobieta ma "misję " żeby synek pojednał się z ex i dalej żyli razem i szczęśliwie... Ona sama rozwiodła się dawno temu z ojcem M , po czym po kilku latach ponownie wzięli ślub....
Ja jestem dość prosta w obsłudze - nie znoszę kłamstwa i hipokryzji - matka M jest miła dla mnie jak jest u nas , lub jak dzwoni ..ale za plecami mówi o mnie bardzo źle .. że odciągam M od syna, od rodziny "rodzina to ta prawdziwa żona w kościele"... nie wiem czy pisałam .. ale matka m codziennie chodzi do kościoła... ma się za bardzo wierzącą ...a obrabia dooopy wszystkim na około łącznie z własna córką ....
No i ta jej córka mieszka niedaleko od nas, i rodzice M przyjeżdżają na całe święta ..w sumie to już na tydzień  przed ... no i kłótnia na tym tle.... bo ja nie mam nic do jego kontaktów z mamusią , ale nie zamierzam w tym uczestniczyć .
Postawiłam sprawę jasno - jego matka ma prawo mówić i robić co chce , ale ja nie musze się na to zgadzać. Nie zamierzam udawać że jest ok . M nakrzyczał na mnie że co mi przeszkadza , że przecież nic mi się nie stanie jak spędzę kilka godzin z nimi.... pogadamy o pogodzie....a ja się go pytam PO CO ? Jesteśmy dorośli, jego matka ma jakieś swoje plany i wizje, w których największe szczęście dla niej to jak M wraca do żony...czyli ja jestem przeszkodą .. czyli ona jest przeciw mnie/nam.
Ja się jej narzucać nie będę .. mam dość udawania ..żeby mamusi nie było przykro....

W święta mamy jechać do mojej rodziny... oby M nie wpadł na pomysł że mamusi będzie przykro...zwłaszcza że młody ma teraz święta z ojcem.... cóż , najwyżej spędzimy święta osobno.

Więc pewnie Lily masz rację ... ja przeczuwam kłopoty .. jak ja nie zmięknę co do spotkania z jego rodzina ... to on może mi w ostatniej chwili mieszać w planach świątecznych... tyle że ja nie zamierzam zmienić zdania .

4 358

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

[M nakrzyczał na mnie że co mi przeszkadza , że przecież nic mi się nie stanie jak spędzę kilka godzin z nimi.... pogadamy o pogodzie....a ja się go pytam PO CO ? Jesteśmy dorośli, jego matka ma jakieś swoje plany i wizje, w których największe szczęście dla niej to jak M wraca do żony...czyli ja jestem przeszkodą .. czyli ona jest przeciw mnie/nam.
Ja się jej narzucać nie będę .. mam dość udawania ..żeby mamusi nie było przykro....

Ja cenie swój czas i jeżeli nie mam ochoty to nie poświęcę kilku godzin mojego życia na spotkania z kobietą, która pała do mnie jawną niechęcią... jak chcę beznadziejnie spędzić czas to idę do dentysty na borowanie... tak samo boli, ale efekty dużo lepsze.

Nie jesteś maskotką, żeby innych zadawalać. Nie daj sobie dziewczyno wmówić, że coś wypada... że coś należy... gdybyś chciała zachowywać pozory i się poświęcać to tkwiłabyś w sakramentalnym pierwszym związku... nie po to kończyłaś toksynę, żeby zaczynać kolejną.

4 359

Odp: Być drugą i macochą

Kurde, kolejna zaleta męża Rosjanina. Święta w różnych terminach. big_smile Jestem słomianą wdową aktualnie, więc sobie korzystam. big_smile

4 360 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-11-26 14:46:57)

Odp: Być drugą i macochą

Chceuciekacstad,
a ja uważam, że to miłe i w porządku w stosunku do ciebie, że M chce odwiedzać matkę razem z tobą, tak się robi w związkach, w rodzinach. Może w ten sposób chce ukrócić gadanie i iluzje swojej matki. W wyjątkowych okazjach jak święta ja zagryzła bym zęby i spędziła też czas z przyszłą niedoszła teściową by zobaczyła kim jestem dla jej synka. Być może jesteś do niej trochę uprzedzona, spróbuj spojrzeć na nią bardziej pozytywnie, nie musicie się we wszystkim zgadzać. Ona chce jak najlepiej dla swojego syna, pokaż jej, że ty jesteś tym najlepszym wyborem. Żadna matka nie potraktowałaby poważnie partnerki swojego syna, jeśli w święta bez żadnych poważnych przyczyn odwiedził by ją sam, bez niej. Po co dawać kobiecie pożywkę do narzekania na ciebie? Udowodnijcie, że razem podejmujecie decyzje, a nie każde sobie...bo to do niczego nie prowadzi.

4 361

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Chceuciekacstad,
a ja uważam, że to miłe i w porządku w stosunku do ciebie, że M chce odwiedzać matkę razem z tobą, tak się robi w związkach, w rodzinach. Może w ten sposób chce ukrócić gadanie i iluzje swojej matki. W wyjątkowych okazjach jak święta ja zagryzła bym zęby i spędziła też czas z przyszłą niedoszła teściową by zobaczyła kim jestem dla jej synka. Być może jesteś do niej trochę uprzedzona, spróbuj spojrzeć na nią bardziej pozytywnie, nie musicie się we wszystkim zgadzać. Ona chce jak najlepiej dla swojego syna, pokaż jej, że ty jesteś tym najlepszym wyborem. Żadna matka nie potraktowałaby poważnie partnerki swojego syna, jeśli w święta bez żadnych poważnych przyczyn odwiedził by ją sam, bez niej.

Nie jestem zwolenniczką udawadniania, że nie jestem wielbłądem.
Próbowałam taktyki o której mówisz, sama się namęczyłam a niczego nie uzyskałam. Do tego jestem i żyję z M. i to On powinien być moim orędownikiem ,a nie Ja się podlizywać wszystkim... a jak to nie wypali to tylko dziewczyna będzie miała poczucie zmarnowanego czasu i kaca moralnego, że naginała się pod kogoś.  Oczywiście nie mówię tu o zwykłym byciu sobą i byciu miłym... tylko o robieniu czegoś wbrew sobie.

4 362 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-11-26 15:53:42)

Odp: Być drugą i macochą
Tendre77 napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Chceuciekacstad,
a ja uważam, że to miłe i w porządku w stosunku do ciebie, że M chce odwiedzać matkę razem z tobą, tak się robi w związkach, w rodzinach. Może w ten sposób chce ukrócić gadanie i iluzje swojej matki. W wyjątkowych okazjach jak święta ja zagryzła bym zęby i spędziła też czas z przyszłą niedoszła teściową by zobaczyła kim jestem dla jej synka. Być może jesteś do niej trochę uprzedzona, spróbuj spojrzeć na nią bardziej pozytywnie, nie musicie się we wszystkim zgadzać. Ona chce jak najlepiej dla swojego syna, pokaż jej, że ty jesteś tym najlepszym wyborem. Żadna matka nie potraktowałaby poważnie partnerki swojego syna, jeśli w święta bez żadnych poważnych przyczyn odwiedził by ją sam, bez niej.

Nie jestem zwolenniczką udawadniania, że nie jestem wielbłądem.
Próbowałam taktyki o której mówisz, sama się namęczyłam a niczego nie uzyskałam. Do tego jestem i żyję z M. i to On powinien być moim orędownikiem ,a nie Ja się podlizywać wszystkim... a jak to nie wypali to tylko dziewczyna będzie miała poczucie zmarnowanego czasu i kaca moralnego, że naginała się pod kogoś.  Oczywiście nie mówię tu o zwykłym byciu sobą i byciu miłym... tylko o robieniu czegoś wbrew sobie.

A kto mówi o udawaniu? Nie zaprzeczam, że robienie czegoś wbrew sobie ma jakiś sens, ale sama po sobie wiem, że warto być otwartym na innych. Są takie sytuacje kiedy wydaje się nam, że ktoś nas nie lubi czy toleruje, a wcale tak nie jest w rzeczywistości. Czasem można się też przełamać dla partnera, ja też nie lubię odwiedzać moich rodziców sama bez M zwłaszcza w święta, a to dzieła w dwie strony. Znośny przedział czasowy można ustalić wcześniej. Ale faktycznie jak dziewczyna ma się katować to lepiej odpuścić, aż emocje opadną i partner w tym przypadku powinien być wyrozumiały, nikt nie ma prawa kogoś do czegoś zmuszać.

4 363

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
Tendre77 napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Chceuciekacstad,
a ja uważam, że to miłe i w porządku w stosunku do ciebie, że M chce odwiedzać matkę razem z tobą, tak się robi w związkach, w rodzinach. Może w ten sposób chce ukrócić gadanie i iluzje swojej matki. W wyjątkowych okazjach jak święta ja zagryzła bym zęby i spędziła też czas z przyszłą niedoszła teściową by zobaczyła kim jestem dla jej synka. Być może jesteś do niej trochę uprzedzona, spróbuj spojrzeć na nią bardziej pozytywnie, nie musicie się we wszystkim zgadzać. Ona chce jak najlepiej dla swojego syna, pokaż jej, że ty jesteś tym najlepszym wyborem. Żadna matka nie potraktowałaby poważnie partnerki swojego syna, jeśli w święta bez żadnych poważnych przyczyn odwiedził by ją sam, bez niej.

Nie jestem zwolenniczką udawadniania, że nie jestem wielbłądem.
Próbowałam taktyki o której mówisz, sama się namęczyłam a niczego nie uzyskałam. Do tego jestem i żyję z M. i to On powinien być moim orędownikiem ,a nie Ja się podlizywać wszystkim... a jak to nie wypali to tylko dziewczyna będzie miała poczucie zmarnowanego czasu i kaca moralnego, że naginała się pod kogoś.  Oczywiście nie mówię tu o zwykłym byciu sobą i byciu miłym... tylko o robieniu czegoś wbrew sobie.

A kto mówi o udawaniu? Nie zaprzeczam, że robienie czegoś wbrew sobie ma jakiś sens, ale sama po sobie wiem, że warto być otwartym na innych. Są takie sytuacje kiedy wydaje się nam, że ktoś nas nie lubi czy toleruje, a wcale tak nie jest w rzeczywistości. Czasem można się też przełamać dla partnera, ja też nie lubię odwiedzać moich rodziców sama bez M zwłaszcza w święta, a to dzieła w dwie strony. Znośny przedział czasowy można ustalić wcześniej. Ale faktycznie jak dziewczyna ma się katować to lepiej odpuścić, aż emocje opadną i partner w tym przypadku powinien być wyrozumiały, nikt nie ma prawa kogoś do czegoś zmuszać.

Zazdrosna, sęk w tym ze już mam dość udowadniania czegokolwiek.
Matka M jest fałszywą osobą i tyle, przy mnie jest miła, źle mówi o ex M ...a są teraz super koleżankami...
Kiedyś próbowałam wyjaśnić te jej wersje .. doszło do konfrontacji.. wyparła się ...popłakała ... że ona chce dobrze a nikt jej nie rozumie... i takie tam.
W konflikcie ... ba ..nawet ciężko to nazwać konfliktem... bo ona jest jak miód jak ze mną gada .. pomocna, miła, życzliwa ... a za plecami przeciwnie.
Z takimi osobami nie dojdzie się do ładu ... bo ona nie ma odwagi być uczciwa sama ze sobą.
Nikt jej nie każe mnie lubić, ale tez nikt nie może ode mnie wymagać abym się uśmiechała jak ktoś ciągle kombinuje jak się mnie pozbyć... i widzi wszystko złe .
Kolejna sprawa , to niestety postawa M w tym.. kiedyś na początku naszego związku M mówił jej o wszystkim co się u nas dzieje... ja zresztą też ..bo ona się mocno interesowała .. doradzała...później jak zaczęły do mnie wracać zmienione wersje... przejrzałam na oczy... często kłóciliśmy się o to... M w złości nie raz powtarzał słowa mamusi.... "Nawet moja matka powiedziała to czy tamto.."... a nie były to budujące słowa... te sytuacje otworzyły mi oczy.. ona nami manipulowała... im więcej miała informacji tym lepiej jej to wychodziło .. a to co "doradzała" M było przeciwko mnie i nam .
M nie widzi tego tak...kwituje to tym że to jego matka i ją kocha i tyle.
Od jakiś 2  lat przestał opowiadać matce o szczegółach naszego życia.... zapytałam go dlaczego ??? stwierdził że miał dość jej wpierdziela się w jego życia i mówienia mu co powinien co jest dla niego dobre... CZyli doszło do niego to co do mnie już dawno..
Więc pani matka straciła kontrolę nad synem i jego związkiem .. i być może dlatego zapałała miłością do byłej synowej której podobno nigdy nie lubiła... i której relacje w trakcie związku były podobne jak ze mną...
Ta wrogość do mnie nie jest moim domysłem- siostra M mi się wygadała jak była zła na matkę ..że ona to i tamto.. zresztą sam M nie raz cytował swoją matkę. Poza tym matka M mówi źle nawet o swojej córce, o zięciu ... i są to rzeczy które z mojego punktu widzenia przekręca i interpretuje na własną potrzebę ... i często mówi tylko część tematu ..tak by wyjaskrawić pewne sprawy
Ja mam szacunek dla niej jak dla każdej starszej osoby, i tak naprawdę żal mi jej ... ma z czego się cieszyć ale ona skupia się na wyszukiwaniu złego...

Nie mamy dzieci , więc nie ma potrzeby podtrzymywania kontaktu.
Zdarza się że nawet w rodzinie ludzie się nie lubią i po prostu nie kontaktują .. i nikt nie robi z tego larum.. poza tym, obiektywnie patrząc na to co mówi matka M na mój temat to po prostu mnie nie lubi- i przecież nie musi ...więc moja obecność jest dla niej kłopotliwa... więc po co jestem tam potrzebna? Mogłabym powiedzieć że to mój gest dla niej tongue
M może się do woli kontaktować z matką , ja się cieszę ... będę miała trochę wolnego dla syna smile

4 364

Odp: Być drugą i macochą

Mój mąż ma focha na matkę, nie jedziemy do niej na Święta. Nie pofatygowała się na ślub więc on stwierdził, że na święta też nie przyjdzie. Będziemy gościś u szwagra, no i oczywiście zobaczymy się z dzieciakami.

4 365

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
Tendre77 napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Chceuciekacstad,
a ja uważam, że to miłe i w porządku w stosunku do ciebie, że M chce odwiedzać matkę razem z tobą, tak się robi w związkach, w rodzinach. Może w ten sposób chce ukrócić gadanie i iluzje swojej matki. W wyjątkowych okazjach jak święta ja zagryzła bym zęby i spędziła też czas z przyszłą niedoszła teściową by zobaczyła kim jestem dla jej synka. Być może jesteś do niej trochę uprzedzona, spróbuj spojrzeć na nią bardziej pozytywnie, nie musicie się we wszystkim zgadzać. Ona chce jak najlepiej dla swojego syna, pokaż jej, że ty jesteś tym najlepszym wyborem. Żadna matka nie potraktowałaby poważnie partnerki swojego syna, jeśli w święta bez żadnych poważnych przyczyn odwiedził by ją sam, bez niej.

Nie jestem zwolenniczką udawadniania, że nie jestem wielbłądem.
Próbowałam taktyki o której mówisz, sama się namęczyłam a niczego nie uzyskałam. Do tego jestem i żyję z M. i to On powinien być moim orędownikiem ,a nie Ja się podlizywać wszystkim... a jak to nie wypali to tylko dziewczyna będzie miała poczucie zmarnowanego czasu i kaca moralnego, że naginała się pod kogoś.  Oczywiście nie mówię tu o zwykłym byciu sobą i byciu miłym... tylko o robieniu czegoś wbrew sobie.

A kto mówi o udawaniu? Nie zaprzeczam, że robienie czegoś wbrew sobie ma jakiś sens, ale sama po sobie wiem, że warto być otwartym na innych. Są takie sytuacje kiedy wydaje się nam, że ktoś nas nie lubi czy toleruje, a wcale tak nie jest w rzeczywistości. Czasem można się też przełamać dla partnera, ja też nie lubię odwiedzać moich rodziców sama bez M zwłaszcza w święta, a to dzieła w dwie strony. Znośny przedział czasowy można ustalić wcześniej. Ale faktycznie jak dziewczyna ma się katować to lepiej odpuścić, aż emocje opadną i partner w tym przypadku powinien być wyrozumiały, nikt nie ma prawa kogoś do czegoś zmuszać.

A kto mówi o udawaniu?
Udawanie byłoby gdyby dziewczyna pomimo tych wszystkich sygnałów pchała się na spędy rodzinne byle wszystkim dogodzić.
Właśnie o tym mówimy... dogadzamy wszystkim, a same cierpimy.
Ma się doszukiwać dobrych intencji i poświęcać swój cenny czas by partnerowi dogodzić? Ja rozumiem, że On dogadza jej i wzajemnie ... ale tutaj to za chwilę widać, że czkawką się to odbije, bo ja nie rokuje dla tego związku... chyba, że faktycznie Chceuciekacstad jakoś to połata...

4 366

Odp: Być drugą i macochą
Tendre77 napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:
Tendre77 napisał/a:

Nie jestem zwolenniczką udawadniania, że nie jestem wielbłądem.
Próbowałam taktyki o której mówisz, sama się namęczyłam a niczego nie uzyskałam. Do tego jestem i żyję z M. i to On powinien być moim orędownikiem ,a nie Ja się podlizywać wszystkim... a jak to nie wypali to tylko dziewczyna będzie miała poczucie zmarnowanego czasu i kaca moralnego, że naginała się pod kogoś.  Oczywiście nie mówię tu o zwykłym byciu sobą i byciu miłym... tylko o robieniu czegoś wbrew sobie.

A kto mówi o udawaniu? Nie zaprzeczam, że robienie czegoś wbrew sobie ma jakiś sens, ale sama po sobie wiem, że warto być otwartym na innych. Są takie sytuacje kiedy wydaje się nam, że ktoś nas nie lubi czy toleruje, a wcale tak nie jest w rzeczywistości. Czasem można się też przełamać dla partnera, ja też nie lubię odwiedzać moich rodziców sama bez M zwłaszcza w święta, a to dzieła w dwie strony. Znośny przedział czasowy można ustalić wcześniej. Ale faktycznie jak dziewczyna ma się katować to lepiej odpuścić, aż emocje opadną i partner w tym przypadku powinien być wyrozumiały, nikt nie ma prawa kogoś do czegoś zmuszać.

A kto mówi o udawaniu?
Udawanie byłoby gdyby dziewczyna pomimo tych wszystkich sygnałów pchała się na spędy rodzinne byle wszystkim dogodzić.
Właśnie o tym mówimy... dogadzamy wszystkim, a same cierpimy.
Ma się doszukiwać dobrych intencji i poświęcać swój cenny czas by partnerowi dogodzić? Ja rozumiem, że On dogadza jej i wzajemnie ... ale tutaj to za chwilę widać, że czkawką się to odbije, bo ja nie rokuje dla tego związku... chyba, że faktycznie Chceuciekacstad jakoś to połata...

Wiesz ... chyba właśnie w tym cały sęk .. by na siłę nie łatać...zwłaszcza samemu .
M widzi zachowania swojej matki ale ją usprawiedliwia ... bo to , bo tamto... że może zrozumie, że chce dobrze .
Odkąd ja przestałam przezywać jej zachowania, mówić jak mnie krzywdzi.. i odwracam kota ogonem - że mamusia z pewnością  chce dobrze dla syna , że każda matka by chciała by jej dzieci i wnuki były szczęśliwe ..a wiadomo dzieci najszczęśliwsze w pełnej rodzinie ...ponoć... to tylko życzyć spełnienia mamusi marzeń. .. Przestałam M mówić jaka jego matka jest, co robi, co mówi... skupiam się na sobie - mnie taki kontakt z taką osobą nie jest potrzebny, skoro mamusia nie może znieść mojej obecności to nie mogę ją na nią narażać:)
M nigdy nie stanął po mojej stronie, nie obronił mnie , a wielokrotnie sam się dokładał do hejtów... więc zapracował na to co ma - jego sprawa . Ja mam dość włażenia komukolwiek w dooope ... nie da się zadowolić wszystkich.
Dla matki M najważniejszy jest biedny wnusio .. pisałam Wam jak traktuje inne wnuki ... a jak syna M .. więc M ma w tym korzyść ... więc dla niego  matka jest ok .... nawet jak mu mówi żeby alimenty podniósł dla ex... bo ona nie ma ..to on z jednej strony się nie zgadza .. ale z drugiej ma to samo myślenie .. że jego biedny synek .. że tatuś go uratuje ...
Po prostu - jest sprzeczny interes- matka M doskonale wie , ze to co ma M jest dzięki mnie .. i być może to ją tez wkurza...bo nie wszystko będzie należało do jej wnuka... zresztą, przestałam się zastanawiać co oni... ja mam syna i mam dla kogo pracować i dla kogo żyć .
A co do M - wyluzowałam, przyjmuję rzeczywistość jaka jest... jak dochodzi do konfliktu..to staram się patrzeć na siebie i syna.. tak jak M i jego rodzina.
To mało budujące ...ale bynajmniej konkretne...a nie pisanie palcem na wodzie... MY .

4 367

Odp: Być drugą i macochą

Bo żonę / partnerkę się miewa... dziś jest - jutro nie ma. A matkę ma się jedną.

Pokłóci się z matką, rozstanie z partnerką i będzie musiał wrócić z podkulonym ogonem na łono mamusi.

On stoi w rozkroku, a w rozkroku ciężko się zapier..la do przodu...
dlatego związek stoi w miejscu, żeby nie powiedzieć cofa się. To jest próba siły związku, który z fazy romantycznej powinien przerodzić się w stabilną. Ile jesteście razem... przepraszam jeżeli nie doczytałam...

4 368

Odp: Być drugą i macochą
Tendre77 napisał/a:

Bo żonę / partnerkę się miewa... dziś jest - jutro nie ma. A matkę ma się jedną.

Pokłóci się z matką, rozstanie z partnerką i będzie musiał wrócić z podkulonym ogonem na łono mamusi.

On stoi w rozkroku, a w rozkroku ciężko się zapier..la do przodu...
dlatego związek stoi w miejscu, żeby nie powiedzieć cofa się. To jest próba siły związku, który z fazy romantycznej powinien przerodzić się w stabilną. Ile jesteście razem... przepraszam jeżeli nie doczytałam...

z przerwą 7 lat, przerwa prawie rok - czyli 6 lat.
Ja myślę że on ma nieodcięta pępowinę ... ta przerwa  była dlatego że chciał wrócić do zony dla syna - nie udało się .. w sensie ex miała go za szmatę .. i podobno mówiła znajomym że jak go przeczołga tak całkiem... to może.... pozwoli wrócić.
Ale on nie wytrzymał..
Mówi że chciał dla syna .. ale nie potrafił o mnie zapomnieć i bliskość syna nie dawała mu takiej radości bo cierpiał tęskniąc za mną...
Kiedyś przezywałam to .. bo uważam że gdyby ex inaczej go traktowała to by nie wrócił do mnie ...
Wiem że M jest słaby jeśli idzie o charakter, poddaje się na pierwszej przeszkodzie ...jest wygodny też.
Czasami myślę że on próbuje pogodzić wszystko - wyrzuty sumienia że syn ma rozbita rodzinę , matki teorię że najważniejsza jest rodzina , i swoje uczucia dla mnie.... tak Tendre - jest w bardzo niewygodnym rozkroku.
Ale to jego wybór- nie potrafi konsekwentnie realizować podjętych decyzji.. ja odpuszczam coraz więcej bo widzę już że moje starania nie dają efektów ..lub wręcz odwrotne ..

4 369

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Tendre - jest w bardzo niewygodnym rozkroku.
Ale to jego wybór- nie potrafi konsekwentnie realizować podjętych decyzji.. ja odpuszczam coraz więcej bo widzę już że moje starania nie dają efektów ..lub wręcz odwrotne ..

Mądra z Ciebie kobieta.
Masz rację nie decyduj za niego bo poniesiesz za niego konsekwencje.

4 370

Odp: Być drugą i macochą

Moja osobista matka zawsze twierdziła, że jak człowiek bierze ślub/ ew. wiąże się z kimś na stałe to ma nową rodzinę i to ta nowa rodzina powinna byc najważniejsza.

I tak patrzę jak ona się jeszcze trochę męczy, bo ja już nie jestem już taka cała ich. Tzn jestem... Ale już inaczej. A Saszaę lubią coraz bardziej, ale musi się bardziej zakorzenić w naszej familii.

Natomiast teściowa najchętniej wywiozłaby mnie na Sybrerię i zostawiłą n środku Tajgi. Biedny ten jej syneczek...

4 371

Odp: Być drugą i macochą

Boże, ile się zbierałam, aby napisać tutaj. Ale wiem, że nikt tak jak jak Wy nie zrozumie problemu drugiej żony / macochy, więc bardzo będę wdzięczna za poradę.

Jestem drugą kobietą mojego partnera, znamy się od roku, on jest po rozwodzie od 3 lat. Z poprzednią żoną ma dziecko, 9-letnią córeczkę, bardzo sympatyczną i wrażliwą. Ma też taką pracę, że co jakiś czas wyjeżdża na kontrakty budowlane do Niemiec, więc podczas rozwodu dogadali się, że opieką nad córeczką będzie wyglądała tak, że jest ona z mamą, gdy taty nie ma, a jak tata wraca to mieszka u niego/nas cały czas. W praktyce oznacza to, że albo jestem sama, albo z partnerem i nierozłącznie córeczką.

Czy taki układ ma przyszłość? Jak pogodzić to, że praktycznie nigdy nie jestem w partnerem sama, tylko zawsze z (jakby nie było obcym) dzieckiem?? Dodam tylko, że mała mnie lubi, jest kochana, miła, ale mimo wszystko muszę spędzać 24 h na dobę, tworząc mikro rodzinę, która znika wraz z każdym wyjazdem partnera na kontrakt. Taka huśtawka emocjonalna...

Była żona nie przepada za mną, ale większych problemów nie robi.

4 372

Odp: Być drugą i macochą

Jak imprezy Andrzejkowe ? udane ?
Opisywałam Wam ostatnio moje relacje z matką M ... i to że M uważa że ja tworzę teorię spiskową ...mówiąc że jego matka robi wiele by on wrócił do ex....po prostu nie wierzył w te "plotki" o zachowaniu mamusi przeciw mnie .. czy nam.,,bo jak jemu osobiście mówiła że ja jestem zła dla niego... to przecież z miłości do syneczka i troski ..
Teraz jest młody M u nas.... przywiózł jakiś karton bo miał robić przebranie na imprezę za robota.... a na tym kartonie dane nadawcy i odbiorcy .... M był sam w szoku... jego matka w tym pudełku wysłała paczkę do byłej M ...których podobno wcale nie wysyła.... ale to nic.. ex M w trakcie małżeństwa miała 2 nazwiska - swoje i męża.. po rozwodzie wróciła do swojego.. nagłaśniała sprawę w rodzinie M ... że nie chce nazwiska tego dupka (czyt. M )  dalej i nawet groziła że synowi zmieni na swoje.... A matka M adresowała do byłej M...jej i jego nazwiskiem...tak jak za czasów małżeństwa.... haha
Więc.... ma namacalny dowód prawdomówności mamusi....
To taka opowiastka andrzejkowa.....ja się cieszę ... bo ciśnienie ze mnie zlazło.... bo tez miałam w sobie wyrzuty..że może ta cała sytuacja to urosła z plotek....teraz wiem że nie .

Pozdrawiam

4 373

Odp: Być drugą i macochą
ciocia-ola napisał/a:

Czy taki układ ma przyszłość? Jak pogodzić to, że praktycznie nigdy nie jestem w partnerem sama, tylko zawsze z (jakby nie było obcym) dzieckiem?? Dodam tylko, że mała mnie lubi, jest kochana, miła, ale mimo wszystko muszę spędzać 24 h na dobę, tworząc mikro rodzinę, która znika wraz z każdym wyjazdem partnera na kontrakt. Taka huśtawka emocjonalna...

Cześć Ciocia-Ola,w Twoim wypadku musisz sobie odpowiedzieć na pytanie czy w ogóle jesteś w stanie tkwić w takim związku dozowanym na raty? Ja w takim układzie nie dałabym rady żyć. Pomijając kwestię , córki, byłej żony i całej tej otoczki , bo u Ciebie nie to stanowi problem. Ja chciałabym być ze swoim facetem na co dzień. Mieć w Nim oparcie, codziennie wieczorem wtulić nogi w jego nogi i móc po pracy zapytać jak Ci minął dzień i po planować co będziemy robić jutro. Jeśli Tobie taka forma związku odpowiada, to kwestię córki dasz radę przeczekać. Ona za chwilę będzie miała 10, 11.....14 lat i nie będzie potrzebowała opieki 24h na dobę. Baaa, nawet nie będzie chciał non stop z Wami przesiadywać, bo będzie wolała towarzystwo koleżanek.
Tyle ode mnie, decyzję i tak będziesz musiała podjąć sama.
Pozdrawiam serdecznie

4 374

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

... jego matka w tym pudełku wysłała paczkę do byłej M ...których podobno wcale nie wysyła.... ale to nic.. ex M w trakcie małżeństwa miała 2 nazwiska - swoje i męża.. po rozwodzie wróciła do swojego.. nagłaśniała sprawę w rodzinie M ... że nie chce nazwiska tego dupka (czyt. M )  dalej i nawet groziła że synowi zmieni na swoje.... A matka M adresowała do byłej M...jej i jego nazwiskiem...tak jak za czasów małżeństwa.... haha

Niezłe jaja :-)
Chceuciekacstad trzeba było Młodemu załatwić inny piękny karton a ten zostawić u siebie. Zapakować w niego prezent dla teściowej i pojechać z tak zapakowanym prezentem do Niej na Święta. Podczas otwierania prezentów ostentacyjnie przy całej rodzinie zdemaskować sabotażystkę :-)))) Spytać się jeszcze raz głośno i wyraźnie czy nadal podtrzymuje, że ŻADNEJ paczki do EXOWEJ nie wysyłała? Może taki wstyd oduczyłby jej raz na zawsze kłamstwa i dwulicowości. Jak pomaga Exowej to Niech przynajmniej ma cywilną odwagę głośno o tym mówić a nie robić z tego jakąś tajemnicę, jakby robiła coś złego. A może w głębi serca sama wie, że nie postępuje właściwie i dlatego się z tym kryje. No ale ja bym oczekiwała jasnej deklaracji z Jej strony, albo jesteś z nami albo przeciwko Nam. Jeśli przeciwko nam, to sobie zapraszaj Exową na święta a nie NAS.
Wytrwałości Ci życzę kobieto, bo póki Twój facet nie przejrzy na oczy, i nie zacznie być mężczyzną, który murem stoi za swoją kobietą,  to takie sytuację będą się ciągle powtarzać. Wszyscy Mu będą pluć w twarz (Exowa, mamusia , z czasem i syn) a on będzie mówił , że deszczyk kropi.

4 375

Odp: Być drugą i macochą

Jestem tak zmęczona, że ledwo na oczy patrzę. Kurde. Dobrze, że chociaż sprzątać nie muszę. Moje największe marzenie przespać ciągiem 8 godzin.

4 376

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

... jego matka w tym pudełku wysłała paczkę do byłej M ...których podobno wcale nie wysyła.... ale to nic.. ex M w trakcie małżeństwa miała 2 nazwiska - swoje i męża.. po rozwodzie wróciła do swojego.. nagłaśniała sprawę w rodzinie M ... że nie chce nazwiska tego dupka (czyt. M )  dalej i nawet groziła że synowi zmieni na swoje.... A matka M adresowała do byłej M...jej i jego nazwiskiem...tak jak za czasów małżeństwa.... haha

Niezłe jaja :-)
Chceuciekacstad trzeba było Młodemu załatwić inny piękny karton a ten zostawić u siebie. Zapakować w niego prezent dla teściowej i pojechać z tak zapakowanym prezentem do Niej na Święta. Podczas otwierania prezentów ostentacyjnie przy całej rodzinie zdemaskować sabotażystkę :-)))) Spytać się jeszcze raz głośno i wyraźnie czy nadal podtrzymuje, że ŻADNEJ paczki do EXOWEJ nie wysyłała? Może taki wstyd oduczyłby jej raz na zawsze kłamstwa i dwulicowości. Jak pomaga Exowej to Niech przynajmniej ma cywilną odwagę głośno o tym mówić a nie robić z tego jakąś tajemnicę, jakby robiła coś złego. A może w głębi serca sama wie, że nie postępuje właściwie i dlatego się z tym kryje. No ale ja bym oczekiwała jasnej deklaracji z Jej strony, albo jesteś z nami albo przeciwko Nam. Jeśli przeciwko nam, to sobie zapraszaj Exową na święta a nie NAS.
Wytrwałości Ci życzę kobieto, bo póki Twój facet nie przejrzy na oczy, i nie zacznie być mężczyzną, który murem stoi za swoją kobietą,  to takie sytuację będą się ciągle powtarzać. Wszyscy Mu będą pluć w twarz (Exowa, mamusia , z czasem i syn) a on będzie mówił , że deszczyk kropi.

Kjim.. wszyscy wiedzą jaka jest matka M ... kilkakrotnie były próby pokazania jej , konfrontacje - ale ona potrafi na poczekaniu zmienić wersje... zastawia się że to dla młodego... dodatkowo kłamie ... nie raz były takie sceny.
Ja jestem zdania że należy takie osoby mijać szerokim łukiem... jej czas i pieniądze , komu je daje jej sprawa .
Ja nie mam nic do tego czy ona daje czy nie ex...
Ja tylko oświadczyłam głośno że nie życzę sobie kontaktu z takim człowiekiem i "zakazałam" M rozmów na mój i syna temat .
Jakbyśmy nie istnieli smile

tak wolę.

4 377

Odp: Być drugą i macochą

Chceuciekastad..... śmieję się oczywiście, bo mnie bawią takie sytuacje. Zapiera się rękami i nogami, że Ona nie, że absolutnie, że no przecież, że nie wysyłała, a swoje i tak robi.  Żenujące.  Jeśli uważa, że Jej pomoc jest niezbędna, że wnuk potrzebuje, jeśli czuje się w obowiązku pomagać, wysyłać paczki, to niech pomaga i nie robi z tego tajemnicy!!!! Babcia to babcia. Jeśli będzie chciała pomagać wnukowi, to żadna siła tego nie zmieni. Nie rozumiem tylko, po co się baba z tym kryje i wszystkiemu zaprzecza. Ale widać dwulicowcy tak mają.
Pewnie, że lepiej dać sobie na luz i omijać babcię szerokim łukiem. Dlatego nie będę zgodna ze zdaniem Zazdrosnej i raczej przychylę się do tego co Ci radziła Tendre. Nie masz ochoty jechać do teściowej na Święta - to nie jedziesz . Po co sobie psuć Święta??? Na co komu potem kac moralny? Święta są po to, żeby odpocząć. Owszem są też czasem pojednania, ale pojednania i zgody muszą chcieć obie strony, a najwyraźniej teściowa cieszyłaby się bardziej z towarzystwa Exowej i wnuka a nie z towarzystwa syna i Jego żony. A wiesz co robię ja na Święta? Robię Wigilię w domu. Mam dzieci, mam dla kogo urządzić kolację , choinkę , prezenty. Zapraszam też swoją starą babcię, która mieszka sama.  I do żadnych teściów się nie wybieram. A M, no cóż, będzie chciał złożyć życzenia rodzicom, to niech to zrobi przed , po, Jego sprawa. Ja nie zamierzam być na siłę miła.

4 378 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-12-01 12:31:52)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
ciocia-ola napisał/a:

Czy taki układ ma przyszłość? Jak pogodzić to, że praktycznie nigdy nie jestem w partnerem sama, tylko zawsze z (jakby nie było obcym) dzieckiem?? Dodam tylko, że mała mnie lubi, jest kochana, miła, ale mimo wszystko muszę spędzać 24 h na dobę, tworząc mikro rodzinę, która znika wraz z każdym wyjazdem partnera na kontrakt. Taka huśtawka emocjonalna...

Cześć Ciocia-Ola,w Twoim wypadku musisz sobie odpowiedzieć na pytanie czy w ogóle jesteś w stanie tkwić w takim związku dozowanym na raty? Ja w takim układzie nie dałabym rady żyć. Pomijając kwestię , córki, byłej żony i całej tej otoczki , bo u Ciebie nie to stanowi problem. Ja chciałabym być ze swoim facetem na co dzień. Mieć w Nim oparcie, codziennie wieczorem wtulić nogi w jego nogi i móc po pracy zapytać jak Ci minął dzień i po planować co będziemy robić jutro. Jeśli Tobie taka forma związku odpowiada, to kwestię córki dasz radę przeczekać. Ona za chwilę będzie miała 10, 11.....14 lat i nie będzie potrzebowała opieki 24h na dobę. Baaa, nawet nie będzie chciał non stop z Wami przesiadywać, bo będzie wolała towarzystwo koleżanek.
Tyle ode mnie, decyzję i tak będziesz musiała podjąć sama.
Pozdrawiam serdecznie

Ja dałabym radę przeżyć wyjazdową pracę mojego faceta, sama umiem o siebie zadbać i lubię spędzać czas ze sobą. Jednak dzieciak M przez 24 na dobę doprowadza mnie do szału, może miałabym inne podejście, gdyby obibok miał inny charakter, a może i nie.
Już zaczynam panikować przed świętami, bo drugi młody M ma być u nas łącznie z weekendem, potem z kolei ferie, M już planuje wspólny wyjazd na narty i przekabaca mnie zabraniem też mojego syna. M wczoraj radośnie mi oznajmia, że jego ex chce wziąć  tego młodego, co mieszka z nami jeden dzień przed wigilią. Ja na to, że niech go weźmie w weekend przed świętami tak jak ma napisane w wyroku, a nie jak potrzebuje robotnika do pomocy. M na to, że nigdy nie można mi dogodzić i się obraził. EX w ciągu ostatnich 3 miesięcy tylko raz stawiła się po syna i to w sobotę zamiast w piątek, ja ciągle mam gówniarza pod opieką.
Poza tym młody ma 14 lat i w niedzielę jak w pokoju nie włączyłam telewizora i gnojek nie miał się czym zająć, bo o nauce nie ma mowy, to za tatusiem chodził krok w krok, ojciec robił sobie w kuchni jedzenie to ten stał przy nim jak przyklejony i tak jest zawsze, nie wiem kiedy z tego wyrośnie. Więc tak różowo nie jest.
Ola, koniecznie ustal termin i wprowadź plan twojego sam na sam z M, niech ex w tedy zajmie się dzieckiem. Wytłumacz facetowi, że jest to dla ciebie i dla waszego związku konieczne.

4 379

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Chceuciekastad..... śmieję się oczywiście, bo mnie bawią takie sytuacje. Zapiera się rękami i nogami, że Ona nie, że absolutnie, że no przecież, że nie wysyłała, a swoje i tak robi.  Żenujące.  Jeśli uważa, że Jej pomoc jest niezbędna, że wnuk potrzebuje, jeśli czuje się w obowiązku pomagać, wysyłać paczki, to niech pomaga i nie robi z tego tajemnicy!!!! Babcia to babcia. Jeśli będzie chciała pomagać wnukowi, to żadna siła tego nie zmieni. Nie rozumiem tylko, po co się baba z tym kryje i wszystkiemu zaprzecza. Ale widać dwulicowcy tak mają.
Pewnie, że lepiej dać sobie na luz i omijać babcię szerokim łukiem. Dlatego nie będę zgodna ze zdaniem Zazdrosnej i raczej przychylę się do tego co Ci radziła Tendre. Nie masz ochoty jechać do teściowej na Święta - to nie jedziesz . Po co sobie psuć Święta??? Na co komu potem kac moralny? Święta są po to, żeby odpocząć. Owszem są też czasem pojednania, ale pojednania i zgody muszą chcieć obie strony, a najwyraźniej teściowa cieszyłaby się bardziej z towarzystwa Exowej i wnuka a nie z towarzystwa syna i Jego żony. A wiesz co robię ja na Święta? Robię Wigilię w domu. Mam dzieci, mam dla kogo urządzić kolację , choinkę , prezenty. Zapraszam też swoją starą babcię, która mieszka sama.  I do żadnych teściów się nie wybieram. A M, no cóż, będzie chciał złożyć życzenia rodzicom, to niech to zrobi przed , po, Jego sprawa. Ja nie zamierzam być na siłę miła.

Jestem tego samego zdania .
Na szczęście do teściowej na święta nie jedziemy - ja nic na ten temat nie wiem, a jak M będzie miał taka potrzebę- no cóż - jego wybór... ale i konsekwencje.
Długo się starałam, próbowałam patrzeć na to co dobre ,  łudziłam się że ktoś to doceni , ale NIE.
Ludzie uważają na Ciebie jak głośno mówisz nie , i pokazujesz że nie warto z Tobą zadzierać... wiesz, przeczytałam ostatnio takie zdanie ...
"Jeśli obrobili Ci dooope za plecami , to pomyśl jaki wzbudzasz strach że nie mają odwagi powiedzieć Ci tego w twarz"..

i z tym przesłaniem miłego tygodnia życzę Wam dziewczynki ... żyjmy w zgodzie ze sobą ...bo to jedyna osoba która będzie z nami  do samego końca smile

4 380

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

M wczoraj radośnie mi oznajmia, że jego ex chce wziąć  tego młodego, co mieszka z nami jeden dzień przed wigilią. Ja na to, że niech go weźmie w weekend przed świętami tak jak ma napisane w wyroku, a nie jak potrzebuje robotnika do pomocy. M na to, że nigdy nie można mi dogodzić i się obraził.

Zazdrosna pogubiłam się... To Wy zabieracie drugiego syna od weekendu przed Świętami, a Exowa zabiera na Wigilie chłopaka , który mieszka u Was??? To Wigilię chłopcy spędzą oddzielnie ?? Chore jakieś. A może ja czegoś nie zrozumiałam?

4 381

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

"Jeśli obrobili Ci dooope za plecami , to pomyśl jaki wzbudzasz strach że nie mają odwagi powiedzieć Ci tego w twarz"..

i z tym przesłaniem miłego tygodnia życzę Wam dziewczynki ... żyjmy w zgodzie ze sobą ...bo to jedyna osoba która będzie z nami  do samego końca smile

Piękne :-))))

4 382

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
kjim napisał/a:
ciocia-ola napisał/a:

Czy taki układ ma przyszłość? Jak pogodzić to, że praktycznie nigdy nie jestem w partnerem sama, tylko zawsze z (jakby nie było obcym) dzieckiem?? Dodam tylko, że mała mnie lubi, jest kochana, miła, ale mimo wszystko muszę spędzać 24 h na dobę, tworząc mikro rodzinę, która znika wraz z każdym wyjazdem partnera na kontrakt. Taka huśtawka emocjonalna...

Cześć Ciocia-Ola,w Twoim wypadku musisz sobie odpowiedzieć na pytanie czy w ogóle jesteś w stanie tkwić w takim związku dozowanym na raty? Ja w takim układzie nie dałabym rady żyć. Pomijając kwestię , córki, byłej żony i całej tej otoczki , bo u Ciebie nie to stanowi problem. Ja chciałabym być ze swoim facetem na co dzień. Mieć w Nim oparcie, codziennie wieczorem wtulić nogi w jego nogi i móc po pracy zapytać jak Ci minął dzień i po planować co będziemy robić jutro. Jeśli Tobie taka forma związku odpowiada, to kwestię córki dasz radę przeczekać. Ona za chwilę będzie miała 10, 11.....14 lat i nie będzie potrzebowała opieki 24h na dobę. Baaa, nawet nie będzie chciał non stop z Wami przesiadywać, bo będzie wolała towarzystwo koleżanek.
Tyle ode mnie, decyzję i tak będziesz musiała podjąć sama.
Pozdrawiam serdecznie

Ja dałabym radę przeżyć wyjazdową pracę mojego faceta, sama umiem o siebie zadbać i lubię spędzać czas ze sobą. Jednak dzieciak M przez 24 na dobę doprowadza mnie do szału, może miałabym inne podejście, gdyby obibok miał inny charakter, a może i nie.
Już zaczynam panikować przed świętami, bo drugi młody M ma być u nas łącznie z weekendem, potem z kolei ferie, M już planuje wspólny wyjazd na narty i przekabaca mnie zabraniem też mojego syna. M wczoraj radośnie mi oznajmia, że jego ex chce wziąć  tego młodego, co mieszka z nami jeden dzień przed wigilią. Ja na to, że niech go weźmie w weekend przed świętami tak jak ma napisane w wyroku, a nie jak potrzebuje robotnika do pomocy. M na to, że nigdy nie można mi dogodzić i się obraził. EX w ciągu ostatnich 3 miesięcy tylko raz stawiła się po syna i to w sobotę zamiast w piątek, ja ciągle mam gówniarza pod opieką.
Poza tym młody ma 14 lat i w niedzielę jak w pokoju nie włączyłam telewizora i gnojek nie miał się czym zająć, bo o nauce nie ma mowy, to za tatusiem chodził krok w krok, ojciec robił sobie w kuchni jedzenie to ten stał przy nim jak przyklejony i tak jest zawsze, nie wiem kiedy z tego wyrośnie. Więc tak różowo nie jest.
Ola, koniecznie ustal termin i wprowadź plan twojego sam na sam z M, niech ex w tedy zajmie się dzieckiem. Wytłumacz facetowi, że jest to dla ciebie i dla waszego związku konieczne.

Zazdrosna... wiem że nie jest łatwo .. ale olej to .. jak wisi na ojcu to niech ojciec ma problem ... to jego dziecko i tyle.
U mnie te zmiany w odwiedzinach tez są zawsze pod dyktando ex i młodego.. bo ma ciekawsze zajęcie niż przyjazd do ojca... i M zawsze się do nich dopasowuje ..a ja się wściekam... bo mnie szlak trafia że ja nie mam nic do powiedzenia.
Ostatnio obiecałam M że każde takie sytuacja nie uzgodnione ze mną będę z premedytacja wykorzystywać...  ostatnio zostawiłam go na długi weekend .. okazało się że był sam bo ex zmieniła plany... obiecałam mu i dotrzymałam .. pecha miał że był zupełnie sam. .. powiedziałam mu że jak nie zmieni podejścia ...to zostanie całkiem sam... bo synek za trochę będzie miał ciekawsze zajęcia ...

4 383

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

M wczoraj radośnie mi oznajmia, że jego ex chce wziąć  tego młodego, co mieszka z nami jeden dzień przed wigilią. Ja na to, że niech go weźmie w weekend przed świętami tak jak ma napisane w wyroku, a nie jak potrzebuje robotnika do pomocy. M na to, że nigdy nie można mi dogodzić i się obraził.

Zazdrosna pogubiłam się... To Wy zabieracie drugiego syna od weekendu przed Świętami, a Exowa zabiera na Wigilie chłopaka , który mieszka u Was??? To Wigilię chłopcy spędzą oddzielnie ?? Chore jakieś. A może ja czegoś nie zrozumiałam?

No tak jest w wyroku, wigilię chłopaki mają spędzić każdy u siebie, pierwszy dzień są u matki, a drugi u ojca, a że to 3 weekend to we dwóch będą u nas. Ex chce zabrać starszego od nas na jeden dzień przed wigilią i może na samą wigilię, a u nas mają być pozostałe 4 dni, tak sobie wymyśliła. M klaska uszami z radości, że matka chce go poza ustaleniami.

4 384

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

M wczoraj radośnie mi oznajmia, że jego ex chce wziąć  tego młodego, co mieszka z nami jeden dzień przed wigilią. Ja na to, że niech go weźmie w weekend przed świętami tak jak ma napisane w wyroku, a nie jak potrzebuje robotnika do pomocy. M na to, że nigdy nie można mi dogodzić i się obraził.

Zazdrosna pogubiłam się... To Wy zabieracie drugiego syna od weekendu przed Świętami, a Exowa zabiera na Wigilie chłopaka , który mieszka u Was??? To Wigilię chłopcy spędzą oddzielnie ?? Chore jakieś. A może ja czegoś nie zrozumiałam?

No tak jest w wyroku, wigilię chłopaki mają spędzić każdy u siebie, pierwszy dzień są u matki, a drugi u ojca, a że to 3 weekend to we dwóch będą u nas. Ex chce zabrać starszego od nas na jeden dzień przed wigilią i może na samą wigilię, a u nas mają być pozostałe 4 dni, tak sobie wymyśliła. M klaska uszami z radości, że matka chce go poza ustaleniami.

A jak ma w wyroku ?? chce zabrać młodego przed wigilią ? super .. oczywiście dodatkowo poza wyrokiem ..co do ferii - tydzień u was - tydzień u niej... obaj .
Swoją drogą ...Twój M weźmie urlop na ferie ??? żeby synami się zająć ? czy Tobie ich zostawi ??
Szlak by mnie trafił w takiej jak Twoja sytuacja  ... jak ojciec chce organizować czas dzieciom to pod swoją opieką ...

4 385 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-12-01 13:01:05)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

ja na to, że niech go weźmie w weekend przed świętami tak jak ma napisane w wyroku, a nie jak potrzebuje robotnika do pomocy. M na to, że nigdy nie można mi dogodzić i się obraził    ................. wigilię chłopaki mają spędzić każdy u siebie, pierwszy dzień są u matki, a drugi u ojca, a że to 3 weekend to we dwóch będą u nas. Ex chce zabrać starszego od nas na jeden dzień przed wigilią i może na samą wigilię, a u nas mają być pozostałe 4 dni, tak sobie wymyśliła. M klaska uszami z radości, że matka chce go poza ustaleniami.

Ejjjjejej . Jak to klaska uszami, że matka chce go poza ustaleniami??? Skoro zgodnie z ustaleniami "matka" nie zabiera chłopaków (OBU) do siebie na weekend przed świętami, to niech M zamiast klaskać, zacznie pracować nad tym, żeby matka zabrała chłopaka na ten weekend, który ma w wyroku, a nie sama sobie coś tam zmienia. Owszem jak M się zacznie "stawiać i wymagać" to do przewidzenia jest , że Exowa za wszelką cenę będzie chciała Mu dogryźć i nie da chłopakowi na Święta przyjechać do Ojca ... no chyba.... , że Jej bardzo będzie zależało na czterech dniach wolnego to.... tak mi się coś wydaje, że się jednak dostosuje do wymagań M , a M powinien tę okazję wykorzystać do nauczenia Mamusi przestrzegania ustalonego grafika.  No przecież jak EXOWA zacznie robić M na złość to..... zostanie z jednym chłopakiem na całe święta i weekend po z dzieckiem a najwyraźniej nie tak sobie to zaplanowała.

Więc.....

Zazdrosna popracuj nad taktyką :-)))

4 386

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

A jak ma w wyroku ?? chce zabrać młodego przed wigilią ? super .. oczywiście dodatkowo poza wyrokiem ..co do ferii - tydzień u was - tydzień u niej... obaj .
Swoją drogą ...Twój M weźmie urlop na ferie ??? żeby synami się zająć ? czy Tobie ich zostawi ??
Szlak by mnie trafił w takiej jak Twoja sytuacja  ... jak ojciec chce organizować czas dzieciom to pod swoją opieką ...

Ex chce zabrać 'naszego' młodego przed świętami i na wigilię, by oddać nam go razem z drugim od pierwszego dnia świąt do niedzieli - 4 dni. W wyroku jest napisane że, każdy dzieciak spędza wigilię u siebie, pierwszy dzień świąt są oboje u matki, a w drugi oboje u ojca, 3 weekend młodszy jest też z nami, czyli 3 dni. Marna zamiana sad
Rozbawiłaś mnie z tym urlopem, M nie bierze więcej urlopu niż max 3 dni na raz w lecie. Ja ostatnio robię M awanturę jak mi zostawia jednego młodego na całą sobotę i idzie do pracy, nie ma mowy, że zwali mi ich na głowę, to jego problem. Pewnie babcia, albo jakieś zimowisko pójdzie w ruch. Nie wiem po jakiego diaska w ogóle bierze syna, jak nie ma czasu się nim zająć przez cały tydzień?

4 387

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

ja na to, że niech go weźmie w weekend przed świętami tak jak ma napisane w wyroku, a nie jak potrzebuje robotnika do pomocy. M na to, że nigdy nie można mi dogodzić i się obraził    ................. wigilię chłopaki mają spędzić każdy u siebie, pierwszy dzień są u matki, a drugi u ojca, a że to 3 weekend to we dwóch będą u nas. Ex chce zabrać starszego od nas na jeden dzień przed wigilią i może na samą wigilię, a u nas mają być pozostałe 4 dni, tak sobie wymyśliła. M klaska uszami z radości, że matka chce go poza ustaleniami.

Ejjjjejej . Jak to klaska uszami, że matka chce go poza ustaleniami??? Skoro zgodnie z ustaleniami "matka" nie zabiera chłopaków (OBU) do siebie na weekend przed świętami, to niech M zamiast klaskać, zacznie pracować nad tym, żeby matka zabrała chłopaka na ten weekend, który ma w wyroku, a nie sama sobie coś tam zmienia. Owszem jak M się zacznie "stawiać i wymagać" to do przewidzenia jest , że Exowa za wszelką cenę będzie chciała Mu dogryźć i nie da chłopakowi na Święta przyjechać do Ojca ... no chyba.... , że Jej bardzo będzie zależało na czterech dniach wolnego to.... tak mi się coś wydaje, że się jednak dostosuje do wymagań M , a M powinien tę okazję wykorzystać do nauczenia Mamusi przestrzegania ustalonego grafika.  No przecież jak EXOWA zacznie robić M na złość to..... zostanie z jednym chłopakiem na całe święta i weekend po z dzieckiem a najwyraźniej nie tak sobie to zaplanowała.

Więc.....

Zazdrosna popracuj nad taktyką :-)))

Też tak myślę, dlatego M się obraził jak mu to powiedziałam. Jak eksowa nie da mu w ogóle młodego, to będę do przodu, jednak też mi się wydaje, że będzie walczyć o 4 dni błogiego spokoju bez synów. A ja chyba się wyprowadzę do mamy na ten czas.

4 388

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Ex chce zabrać 'naszego' młodego przed świętami i na wigilię, by oddać nam go razem z drugim od pierwszego dnia świąt do niedzieli - 4 dni. W wyroku jest napisane że, każdy dzieciak spędza wigilię u siebie, pierwszy dzień świąt są oboje u matki, a w drugi oboje u ojca, 3 weekend młodszy jest też z nami, czyli 3 dni. Marna zamiana sad

Zazdrosna, jeśli Exowa zabierze chłopaka na weekend przed Świętami ( bo rozumiem, że to jest Jej weekend zgodnie z wyrokiem) i zostawi Go u siebie aż do I-go dnia Świąt to Wy nie macie żadnego chłopaka przez 5 dni, ale macie potem obu przez 4 kolejne dni. Ja  bym pozwoliła na taką zamianę pod jednym warunkiem: Młody nie wyjedzie do matki póki nie zrobi świątecznych porządków w swoim pokoju, żebyście Wy nie musieli tego robić za Niego podczas Jego nieobecności.

zazdrosna13 napisał/a:

Nie wiem po jakiego diaska w ogóle bierze syna, jak nie ma czasu się nim zająć przez cały tydzień?

Wiesz dlaczego? Bo Mu to ułatwiasz.

4 389

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

jednak też mi się wydaje, że będzie walczyć o 4 dni błogiego spokoju bez synów. A ja chyba się wyprowadzę do mamy na ten czas.

Zgłupiałaś?!?! A niby dlaczego masz się wyprowadzać ze swojego domu?!? A nich sobie jadą chłopcy do tatusiowego mieszkania i przez cztery dni spędzą w swoim towarzystwie. Przecież tata tak bardzo chce odgrywać rolę kochanego tatusia, no to niech popracuje nad relacjami ze swoimi synami sam na sam (skoro Ty Im we wszystkim przeszkadzasz), to niech sobie się cieszą sobą i adorują się nawzajem. A Ty bez bałaganu i na swojej kanapie w końcu będziesz miała spokój i odpoczniesz.

No chyba , że Pan M zacznie liczyć się z Twoim zdaniem i zacznie wymagać od Matki tego czego powinien a nie od Ciebie. Jeśli zobaczysz, że zrobił cokolwiek, żeby zadowolić Ciebie, a nie Exową, to zrób Im świetne Święta i zaszczyć swoim dobrym humorem.

4 390 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-12-01 13:57:57)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Ex chce zabrać 'naszego' młodego przed świętami i na wigilię, by oddać nam go razem z drugim od pierwszego dnia świąt do niedzieli - 4 dni. W wyroku jest napisane że, każdy dzieciak spędza wigilię u siebie, pierwszy dzień świąt są oboje u matki, a w drugi oboje u ojca, 3 weekend młodszy jest też z nami, czyli 3 dni. Marna zamiana sad

Zazdrosna, jeśli Exowa zabierze chłopaka na weekend przed Świętami ( bo rozumiem, że to jest Jej weekend zgodnie z wyrokiem) i zostawi Go u siebie aż do I-go dnia Świąt to Wy nie macie żadnego chłopaka przez 5 dni, ale macie potem obu przez 4 kolejne dni. Ja  bym pozwoliła na taką zamianę pod jednym warunkiem: Młody nie wyjedzie do matki póki nie zrobi świątecznych porządków w swoim pokoju, żebyście Wy nie musieli tego robić za Niego podczas Jego nieobecności.

Czytasz w moich myślach, właśnie taki warunek postawiłam M, tylko on doskonale wie, że ex go na weekend nie weźmie i o to cały zgrzyt.

kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Nie wiem po jakiego diaska w ogóle bierze syna, jak nie ma czasu się nim zająć przez cały tydzień?

Wiesz dlaczego? Bo Mu to ułatwiasz.

Miarka się przebrała, niech idzie w łaskę do dziadków, albo zostawi syna u matki.

4 391 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-12-01 14:10:47)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Czytasz w moich myślach, właśnie taki warunek postawiłam M, tylko on doskonale wie, że ex go na weekend nie weźmie i o to cały zgrzyt.

To proste niech jasno Jej zakomunikuje: jeśli nie dotrzymasz umowy i nie zabierzesz chłopaka na 5 dni przed świętami, ja nie zabiorę drugiego na 4 dni po Świętach i zostaniesz z jednym i z drugim do 28 grudnia. PROSTE. I Ty jasno zakomunikuj swojemu M, albo załatwisz to z EXOWĄ albo spędzisz ze swoimi synami czas od 21 do 28 sam w swoim mieszkaniu. Ja wiem , że to perfidny szantaż , ale na Boga, Zazdrosna, przestań mieć już jakiekolwiek skrupuły, bo wychodzi na to, że Ty się musisz liczyć ze wszystkimi ( z M, Jego synami, z Jego Exową ) tylko z Tobą i Twoim zdaniem, w Twoim własnym domu nikt się nie liczy.

4 392

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Czytasz w moich myślach, właśnie taki warunek postawiłam M, tylko on doskonale wie, że ex go na weekend nie weźmie i o to cały zgrzyt.

To proste niech jasno Jej zakomunikuje: jeśli nie dotrzymasz umowy i nie zabierzesz chłopaka na 5 dni przed świętami, ja nie zabiorę drugiego na 4 dni po Świętach i zostaniesz z jednym i z drugim do 28 grudnia. PROSTE. I Ty jasno zakomunikuj swojemu M, albo załatwisz to z EXOWĄ albo spędzisz ze swoimi synami czas od 21 do 28 sam w swoim mieszkaniu. Ja wiem , że to perfidny szantaż , ale na Boga, Zazdrosna, przestań mieć już jakiekolwiek skrupuły, bo wychodzi na to, że Ty się musisz liczyć ze wszystkimi ( z M, Jego synami, z Jego Exową ) tylko z Tobą i Twoim zdaniem, w Twoim własnym domu nikt się nie liczy.

Już moja w tym głowa, by młody nie zabrał kluczy do mieszkania. Kurcze, choć raz odbić piłeczkę jak ona i powiedzieć, że nie ma nas w domu i wyjechać. Albo naprawdę wyjechać gdzieś w góry na parę dni.... marzenie. Będę wiercić M w brzuchu smile a co!

4 393

Odp: Być drugą i macochą

Inaczej nigdy nie nauczycie Exowej przestrzegania porozumienia i wyroku. Pokarzcie Jej jak to jest, jak ktoś nie przestrzega zasad. Popsujcie Jej z raz Jej plany, to może zacznie szanować również Wasz czas.

4 394 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-12-01 15:05:11)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Inaczej nigdy nie nauczycie Exowej przestrzegania porozumienia i wyroku. Pokarzcie Jej jak to jest, jak ktoś nie przestrzega zasad. Popsujcie Jej z raz Jej plany, to może zacznie szanować również Wasz czas.

Nie nauczymy, znając życie jak będę gderać M, to dwóch chłopaków wyląduje u rodziców M. Oni na niego wyjadą, co wyprawia z dzieciakami na święta, a w końcu ja będę winna. Exsowa za to hi life. Mam już to w 4 literach smile

4 395

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

znając życie jak będę gderać M, to dwóch chłopaków wyląduje u rodziców M. Oni na niego wyjadą, co wyprawia z dzieciakami na święta, a w końcu ja będę winna. Exsowa za to hi life. Mam już to w 4 literach smile

I widzisz, sama sobie odpowiedziałaś na pytanie, co M zrobi z chłopakami jak Ty odmówisz współpracy i robienia za niańkę :-)
Zawiezie do dziadków. I ok. Niech Mu mamusia pomaga, od tego przecież są dziadkowie. Tylko jeśli razem z chłopakami M przeniesie się do mamusi to, oddaj mamusi pierścionek zaręczynowy i powiedz żeby się z mamusią żenił.

Kurcze, sory dziewczyny ale coś mnie dzisiaj nosi. Jak tak czytam o tych Waszych przepychankach, a im bliżej do Świąt tym będzie ich więcej, to powracają moje najgorsze wspomnienia i aż mnie nosi. Z jednej strony cieszę się , ze osobiście mnie już przepychanki z Exową i jej wojna dziećmi nie dotyczą, ale chyba podświadomie się denerwuje rozprawą, która już za 4 dni. I wiecie co, tak sobie myślę, że te wredne krowy, działające bez skrupułów, bezczelne a udające niewiniątka, zawsze dostają to czego chcą. Az się boję co będzie w piątek.

4 396

Odp: Być drugą i macochą

Święta to taki okres kiedy wszystkim odwala na maxa.

4 397

Odp: Być drugą i macochą

Nie, Lily , mnie Święta nie przyprawiają o sraczkę. Jakoś nie mam nigdy problemów z dogadaniem się z Byłym mężem jeśli chodzi o czas spędzany z dziećmi. Jakoś potrafimy to wszystko pogodzić żeby był wilk syty, owca cała i dzieci uśmiechnięte i zadowolone. Nie wiem tylko, naprawdę nie potrafię zrozumieć tych wrednych bab , które ze Świąt potrafią zrobić piekło, wplątać w swoje intrygi dzieci i jeszcze przed światem wyjść na niewinną, biedną, pokrzywdzoną niemotę, nad którą cały świat musi się użalać. I wiesz co, ja po prostu nie umiem zrozumieć takich bab.
A świętami nic a nic się nie denerwuję. Lubię Boże Narodzenie, uwielbiam szukać prezentów, pakować je w tajemnicy, żeby dzieci nie widziały. :-)

4 398

Odp: Być drugą i macochą

Mnie przed ślubęm doprowadzały. Od jakichś 15 lat mnie doprowadzają.

4 399

Odp: Być drugą i macochą

Tak Was czytam i nie wiem... Czy jesteś aż tak brzydkie, beznadziejne i zdesperowane, że bierzecie sobie takich niedorobionych facetów z bagażem, czy Wasze życie było tak nudne i bezproblemowe, że postanowiłyście sobie ten problem sprowadzić do domu, żeby coś się działo...

Ludzie się rozwodzą z jakiegoś powodu i wbrew pozorom i temu co faceci opowiadają, to nie z powodu, że exowa "złą kobietą była".

Tak naprawdę to szkoda mi jedynie dzieci... Pokrzywione do końca życia, odrzucone na wszystkich frontach i znienawidzone przez niektóre nowe laski ojca i kochasiów matki.

4 400

Odp: Być drugą i macochą

Cześć dziewczyny... Mój M własnie zerwał ze mną (przez sms), a stało się tak dlatego, że w końcu odważyłam się powiedzieć mu co sądzę o naszym wspólnym życiu... wspólnym tj. jego, moim, dziecka i matki dziecka. Starałam się być cierpliwa. Starałam się być wyrozumiała. Polubić dziecko, zwłaszcza, że widziałam jak M kocha swojego syna, widziałam jaki jest szczęśliwy gdy z nim jest... Zaciskałam zęby, myślałam - jakoś to będzie, w końcu się unormuje... Ale sęk w tym, że cierpliwość mi się wyczerpała, wyrozumiała przestałam być... płakałam gdy widziałam ich razem, bo chciałam żeby tam było nasze dziecko, nie tej baby... Jestem zmęczona, ba... wykończona psychicznie. Kiedyś byłam pełną życia, uśmiechniętą, młodą dziewczyną, teraz  jestem wrak.
I nawet nie chodzi o to, że dziecko bywało u nas codziennie, że spało w naszym łóżku, że moja/nasza codzienność sprowadzała się do opieki nad nim, żadnych planów, żadnych wyjść... "no bo dziecko"... Sobotnie wieczory nie na spacerze, nie u znajomych, nie w klubie, ale z dzieckiem, zasypiającym w dodatku o 23 - 24 w nocy. Nie chodzi o to, że PANI MATKA przychodząca rano po dziecko panoszyła się po moim domu, otwierała szuflady, właziła do łazienki, grzebała w szafach. Nie chodzi o to, że właziła bez pukania, nie zdejmowała butów, grzebała mi w prywatnych rzeczach...
Chodzi o to, że M nie rozumie, że mi z tym źle. Że ja nie jestem Matka Polka, że nigdy nie przepadałam za dziećmi, że nie mam 50 lat, żeby sobotnie wieczory spędzać w domu (nawet nie przy dobrym filmie, bo dostęp do tv, miałam ograniczony, bo dziecko bajeczki oglądało), że ze wszystkiego co mi obiecał, co planowaliśmy nie zrobił nic, "no bo dziecko". Przykład:  Obiecał że zmienimy mieszkanie. Ale rok minął, a my dalej jesteśmy gdzie byliśmy. No bo jak to ? On się nie wyprowadzi, bo dziecko stąd ma blisko do przedszkola, bo blisko jest do matki dziecka....A mnie trafiał szlag, że ONA mieszka 500 metrów od nas. Prosiłam, tłumaczyłam wiele razy, ale nie docierało. No bo co niby mi ona przeszkadza. Przecież to tylko jego była, on już nic do niej nie czuje... Czyżby??? To czemu do niej uwiązany jak pies do budy, "no bo dziecko"? Dziecko można widywać bez ciągłego gadania, smsowania i widzenia byłej !!! Ruszyć się nie można, bo ona pracować musi i dziecko podrzuca... Sama go zdradziła, sama się wyprowadziła, a teraz zgrywa wielce pokrzywdzoną samotną matkę. Bierze alimenty, a i tak my dziecko karmimy, kąpiemy, ubieramy, bo dziecko na 30 dni miesiąca 28 jest u nas. Żadnego, absolutnie żadnego naszego życia... Nasze życie to jego życie plus ja gdzieś obok i ex za progiem, albo pod telefonem i zawsze źle, zawsze obrażona, zawsze on nieodpowiedzialny.. co za... brak słów, to znaczy jest jedno na K, ale wolę nie pisać. M oczywiście tego nie widzi, nie rozumie. Nie rozumie, że nie chcę spędzać życia na wychowywaniu cudzego dziecka, nie chcę by moje życie odbywało się pod dyktando MAMUŚKI. Bo ona nie może, to my musimy. Bo ona chce, to my musimy. A on sierota na wszystko się godzi... Wlazła mu na głowę i cześć, a ja nie mam nic do powiedzenia. Absolutnie nic.
No i jak mu powiedziałam, że chce nasz dom, naszą rodzinę i nasze dziecko, nie ich, to wielka obraza i "żegnaj". Przecież ja nie kazałam mu wyrzekać się dziecka !!!!! Odwiedziny, opieka ok... Ale 28/30 ?????? Bez przesady !!! Przecież mały ma dopiero 3 lata, mam czekać aż skończy 18?
Ratuuunkuuuuuu!!!!! Czy on taki głupi, czy ja czegoś nie rozumiem ? Przepraszam, za taki słowotok, ale naprawdę nie mam już siły nawet myśleć. Gdyby jakieś wątpliwości to wyjaśnie, teraz to tylko tak pobieżnie

4 401

Odp: Być drugą i macochą

Jak czytam Wasze historie, to nie mam pojęcia skąd Wy dziewczyny bierzecie siłę. Próbując utrzymać poprawną relację w partnerem, dziećmi, rodzinami, otoczeniem. To przerażające, ile przykrych historii życie pisze hmm Moje problemy przy Waszych codziennych walkach to pikuś...

4 402

Odp: Być drugą i macochą

Sympatia wzrasta wraz z kwadratem odległości... wink

4 403

Odp: Być drugą i macochą
agutka123 napisał/a:

Nie rozumie, że nie chcę spędzać życia na wychowywaniu cudzego dziecka, nie chcę by moje życie odbywało się pod dyktando MAMUŚKI. Bo ona nie może, to my musimy. Bo ona chce, to my musimy. A on sierota na wszystko się godzi...

No dobra, ale ja nie rozumiem, tyle rzeczy na "nie", wszystko Ci nie pasowało, dzieci nie lubisz obcych, kobita wlazła z buciorami do Waszego mieszkania, on nie spełniał obietnic, nie zauważał Cię, bagatelizował Twoje potrzeby, Tobie absolutnie to życie nie odpowiadało. Więc JAKI powód był, że cały czas w tym trwałaś? I jeszcze kiedy problem się rozwiązał, bo on z Tobą zerwał, Ty pytasz czy on się opamięta i wróci?! Naprawdę jesteś aż taką desperatką?! Równie dobrze on może zacząć wymagać od Ciebie, żebyś zaakceptowała życie jako dodatek do rodziny, którą on ma z eks i pokochała wszystkie te chwile. Zrobisz to? Chyba nie sądzę, więc dlaczego łudzisz się, że on się zmieni? Jakby miał to zrobić, jakby chciał stworzyć nową rodzinę, a Ciebie miałby za priorytet, to już dawno by to zrobił, wierz mi. A tak miał sobie "żonkę" w domu, "żonkę" po sąsiedzku i synka.

Ocknij się dziewczyno i przestań żądać niemożliwego.

4 404

Odp: Być drugą i macochą
Teo napisał/a:

Tak Was czytam i nie wiem... Czy jesteś aż tak brzydkie, beznadziejne i zdesperowane, że bierzecie sobie takich niedorobionych facetów z bagażem, czy Wasze życie było tak nudne i bezproblemowe, że postanowiłyście sobie ten problem sprowadzić do domu, żeby coś się działo....

No to Teo pojechałaś. Ja się poczułam urażona.
Po pierwsze nie czuję żeby mi coś brakowało, nie mam kompleksów, nie jestem zachuchaną niemotą, radzę sobie w życiu, powiedziałabym nawet , że całkiem nieźle. To, że uwikłałam się w sytuację z rozwodnikiem.... no cóż, po pierwsze w wieku średnim, po rozwodzie, z dwójką dzieci trudno o kawalera czy tez innego kandydata bez skazy.
Po drugie, nigdy wcześniej nie byłam w związku w takiej konfiguracji i... nie do końca wiedziałam z czym się to wiąże, decydując się na TĘ znajomość.
Po trzecie, serce nie sługa.

Teo napisał/a:

Ludzie się rozwodzą z jakiegoś powodu i wbrew pozorom i temu co faceci opowiadają, to nie z powodu, że exowa "złą kobietą była"..

No popatrz , sama jestem po rozwodzie i nie dlatego, że złą kobietą byłam/jestem, i nie dlatego, ze mój były mąż jest złym człowiekiem. Każde z nas jakieś wady ma, jak to u ludzi bywa, ale powodem rozwodu było to, że ja nie mogłam żyć więcej w związku, który nie był relacją partnerską. Były miał inną wizję związku niż ja, chciał bym żyła pod Jego dyktando, ale mnie się to nie uśmiechało. To nie znaczy że któreś z nas ma jakieś ogromne wady/defekty albo reprezentuje jakąś patologię. I wbrew temu, że w związku nie dogadaliśmy się, teraz wspólnie wychowujemy dzieci i taka relacja bardziej nam wychodzi, niż życie pod jednym dachem.

Teo napisał/a:

Tak naprawdę to szkoda mi jedynie dzieci... Pokrzywione do końca życia, odrzucone na wszystkich frontach i znienawidzone przez niektóre nowe laski ojca i kochasiów matki.

Jestem po rozwodzie. Mam dwójkę dzieci. Normalnych. nie skrzywionych. Bez kompleksów. Bez zaburzeń. Normalnych!!! Wychowuję je wspólnie z byłym mężem, aktualnie już bez większych zgrzytów, przestrzegając wspólnych zasad, przestrzegając porozumienia , które oboje stworzyliśmy, trzymając się grafika i planów. Dzieci doskonale wiedzą, kiedy odbiera je tata ze szkoły, kiedy ja. Wiedzą, że święta spędzą i u taty i u mamy, odwiedzając jednych dziadków i drugich. U taty jest świetna "ciocia", która poświęca czas również moim dzieciakom, a ja NIGDY nie nastawiałam dzieci przeciwko tej kobiecie. Zawsze powtarzam , że mają ją szanować, słuchać się zarówno taty jak i jej. W domu podobnie. Jak myślisz,czyja wina jest w tym, że dzieci bywają, jak piszesz "pokrzywione do końca życia, odrzucone na wszystkich frontach i znienawidzone". Wina w niedojrzałych, perfidnych, egoistycznych zachowaniach wrednych bab, którym chora nienawiść przysłania zdrowy rozsadek. Które z dzieci robią sobie kule armatnie, żeby zburzyć życie byłego, żeby przypadkiem nie okazało się, ze bez Niej, On potrafi być szczęśliwy.Które mają porąbany system wartości i nie mają skrupułów, żeby własne dzieci używać do uzyskania korzyści dla siebie. Zanim kolejny raz ocenisz kogokolwiek na forum, wczytaj się najpierw w historię postów. Pozdrawiam

4 405 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-12-02 11:32:41)

Odp: Być drugą i macochą

Teo, dodam jeszcze, że nie pozostawiasz nam wyboru skoro rozwodnicy są siebie warci, a faceci, którzy w wieku 30, 40... lat nie dorośli do stałego związku też są do niczego, więc pozostają tylko wdowcy, ci z kolei odpadają, bo mają przychówki.
Poza tym, czy należy skreślać faceta, który ma za sobą przeszłość, skoro my ją też posiadamy? Może tak byłoby wygodniej, teraz to wiem. I jeszcze jedno, poza skrajnymi przypadkami tj. Agutka, ci nasi faceci są całkiem fajni, wiele dla nas robią itp. Mają swoje wady i popełniają błędy, bo są tylko ludźmi, jak my również. Jednak lista za i przeciw znacznie przeważa na nasz plus.

Mój M w końcu spojrzał w kalendarz i przejrzał na oczy. Może nie trzeba było robić scen i poczekać na rozwój wypadków, bo nie daje się wrobić swojej ex. Głupia baba wykłóca się, że wigilia jest pierwszym dniem Świąt i M ma mieć synów od 25, a nie od 26. W wyroku M ma ich od 2 drugiego dnia Świąt.

Kjim, 3maj się, jestem z tobą.

4 406 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-12-02 11:44:02)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Głupia baba wykłóca się, że wigilia jest pierwszym dniem Świąt i M ma mieć synów od 25, a nie od 26. W wyroku M ma ich od 2 drugiego dnia Świąt.

Dyskusja z taką osobą to jak kopanie się z koniem.
Wyślijcie jej smsem linka do wikipedii :-) niech się kobieta douczy.

zazdrosna13 napisał/a:

Kjim, 3maj się, jestem z tobą.

Dzięki. jak zwykle ja się denerwuję, a M - ostoja spokoju.

4 407

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

M - ostoja spokoju.

He, he ktoś musi być opanowany, dopiero byś się denerwowała gdyby on zaczął się stresować. Koniecznie daj znać co ugraliście.

4 408

Odp: Być drugą i macochą

Życie jest piękne, pozbyłam się niechcianego współpracownika. big_smile Cudownie.

4 409 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-12-02 15:44:49)

Odp: Być drugą i macochą

A ja kocham piąty weekend w miesiącu smile smile smile

4 410

Odp: Być drugą i macochą

Chyba Cię rozumiem :-)

4 411 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-12-02 16:00:15)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Chyba Cię rozumiem :-)

Tylko prawdziwa macocha mnie zrozumie smile
Wiem, że to głupie, ale mam ochotę skakać z radości, że za tydzień jest dopiero pierwszy weekend, a nie drugi smile Już bym była rozdrażniona, a tak czuję taki błogi luz smile Zwłaszcza teraz gdy 'nasz' smarkacz codziennie doprowadza mnie do obłędu. M na to, że takie są dzieci - tak zgadzam się, tylko nie moja rola się z nim użerać.

4 412 Ostatnio edytowany przez motylek75 (2014-12-03 17:09:41)

Odp: Być drugą i macochą

Witajcie,
dawno mnie tu nie było ale dużo się działo i czasu mi brakowało by spokojnie usiąść do komp.
Zaraz minie dwa miesiące odkąd rozstałam się z tym pasożytem
Wróciłam do kraju,znalazłam mieszkanie i zaczęłam normalne życie
W końcu moja wypłata jest tylko na moje potrzeby i zobowiązania,wystarcza na wszystko baaaaaaaaaaa po raz pierwszy od 4lat kupiłam sobie buty które kosztowały więcej niż 49,90 bo jemu "biednemu" jak się kasa skończyła to żyliśmy z mojej a co za tym szło ja musiałam oszczędzać oczywiście na sobie.
W końcu wiem czym jest spokojny weekend,moge przeleżeć na kanapie przed tv nikt nie marudzi że trzeba obiad zrobić że pranie czeka że ileż można łazić w piżamie......
Dzisiaj nawet zrobiłam sobie prezent w postaci nowej torebki i szminki za 50zł  jejuuuuuuuu jaka ja jestem szczęśliwa:)))))
A on.....marnie skończył właściciel mieszkania które razem wynajmowaliśmy dzwonił że nie może się z nim skontaktować że zalega z opłatami za dwa miesiące powiedziałam że ten pan jest dla mnie obcym człowiekiem i nie intersują mnie jego problemy,a jeśli mu zalega z zapłatą to niech się go szybko pozbędzie z mieszkania bo pieniędzy na pewno już nie zobaczy.
Życie może być piękne,wystarczy zrobić jeden krok,odważyć się zawalczyć o siebie, o swoje życie bo zmarnowanego czasu nie da się odzyskać.
Nigdy więcej rozwodnika z dzieckiem!!!

4 413

Odp: Być drugą i macochą

Motylku gratuluję. Aczkolwiek myslę, że to nie kwestia rozwodu czy dzieci. On po prostu jest tępym ch...em. I jego stan cywilny nie ma nic do rzeczy. Jako kawaler tez byłby partnerem do d...

Ale to tylko moja opinia.

4 414 Ostatnio edytowany przez motylek75 (2014-12-03 17:49:18)

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:

Motylku gratuluję. Aczkolwiek myslę, że to nie kwestia rozwodu czy dzieci. On po prostu jest tępym ch...em. I jego stan cywilny nie ma nic do rzeczy. Jako kawaler tez byłby partnerem do d...

Ale to tylko moja opinia.

Lily kochanie,
do rozpadu naszego związku w dużej mierze przyczyniła się jego ex i jej wieczne problemy tzn ciągle daj kase i daj więcej kasy a jak dobrowolnie nie dasz pójde do sądu i ci alimenty podniosę,a ten mój durny ex łapał się na te jej pogróżki i jak pokorne ciele dawał kase.
A wiadomo jak nie ma kasy w domu są kłótnie,a tym bardziej dlaczego ja miałam z ciężko zarobionych pieniędzy utrzymywać jego dziecko i jego ex i tak się zaczęło sypać,a potem to jemu zaczęło odbijać wolna chata bo ja często w delegacji i efekt końcowy taki że już nie jesteśmy razem.

4 415

Odp: Być drugą i macochą

Słaby charakter, jak ex kazałaby mu skoczyć z balkonu też by skakał? Nieznoszę ludzi bez kręgosłupa. A do tego jeszcze zdradliwy dziad.

4 416

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:

Słaby charakter, jak ex kazałaby mu skoczyć z balkonu też by skakał? Nieznoszę ludzi bez kręgosłupa. A do tego jeszcze zdradliwy dziad.

Dokładnie tak ona grała on tańcował dla świętego spokoju....
A w naszym domu przez to były kłótnie ciche dni
Zgodzę  się zdradliwy dziad!

4 417

Odp: Być drugą i macochą

Motylku, brawo :-) 
Ciesze się , że się pozbierałaś i ...dajesz radę !!!

4 418

Odp: Być drugą i macochą

Zazdroszczę Ci motylku.. i gratuluję !

U mnie wczoraj zapowiadał się miły wieczór .. byliśmy na zakupach , później M zaprosił mnie do restauracji , mieliśmy kontynuować w domu... zeszło na tematy świąteczne... i czar prysł!
M po drinku..poinformował mnie że jego syn będzie u nas od 19 grudnia... do końca roku... że tak sobie wymyślił .. że urlop już wziął... i takie tam... na moje uwagi że dlaczego ze mną nie konsultował, tylko jak zwykle umówił się z ex i synem... a ja mam się dopasować odparł że właśnie mnie informuje .. że to jest prawie na 3 tyg przed ... że o co mi chodzi ????
Oczywiście wypierał się że z nikim tego nie uzgadniał .. że to jego autorski pomysł i że tak sobie sam zaplanował... oczywiście na pytanie czy ex się zgodziła- odpowiedział że tak ... coś tam dorzucił że młody ma zawody 20 grud. jakieś 100 km od nas i dlatego taki pomysł... zapytałam skąd wiesz o zawodach ..a on że ze strony... w dalszym "przesłuchaniu ".. wyszło że to nie on ma pomysł .. tylko kolejny raz mnie okłamuje... a super pomysł jest pani ex!!
No qurwa.... kolejny szczęśliwy tatuś ..że synek jest przez pół miesiąca... !!

Nie wiem dziewczyny... czy ze mną jest cos nie tak że reaguję wqurwem na takie sytuacje????
Dlaczego M nie przyjmie ewentualnie takiej propozycji i nie obgada ze mną ... tylko łapie wszystko od ex jak pies w aporcie a mnie okłamuje ???

Może ja rzeczywiście robię widły z igły ???Dlaczego mnie tak boli i denerwuje że on się z wszystkimi poumawiał ... i to już jakiś czas temu .... a mnie tylko informuje... i to z łaską bo przecież tyle czasu wcześniej!
Młody miał być u nas na święta ..  z góry założyłam że będzie pewnie święta i weekend po ... a tu się okazuje że nie tylko...
I jakby było mało... to nie dość że "ex wspaniałomyślnie daje mu synka" ..to jego mamusia jeszcze pomoże u w opiece..bo urlopu nie ma na cały ten czas....
Poniosły mnie emocje...dałam M w twarz ... za kłamstwo... najpierw wersja że on to wymyślił.. i z nikim nie rozmawiał .. a po chwili wygadał się że to ex pomysł i z połową rodziny już ustalił wszystko....

Żeby było milej..to M zaczął się bronić , że moja siostra z mężem i dzieckiem  przylatuje na święta z zagranicy najpierw do nas na 2-3 dni później do rodziców ... wyrzucił mi że się go nie pytałam o zgodę czy ona może tu wylądować!! że go poinformowałam tylko.... ręce opadają ... rozmawiałam z nim o tym już kilka miesięcy temu... jak było to tylko w fazie planów , o wszystkim wie na bieżąco...przykre to życie

Nie chce takich emocji ..

4 419 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-12-04 11:12:57)

Odp: Być drugą i macochą

Chceuciekacstad, powiem szczerze - zabiła bym takiego faceta i piep.... wszystko w diabły. Doskonale cię rozumiem, ja robiłam mojemu wyrzuty i pytałam jak ma zamiar spożytkować czas z chłopakami, od piątku rano do niedzieli wieczór, co ma ustalone w wyroku, bo chyba zwariuję w domu.

Ta kolacja to jego pomysł, by wpłynąć na ciebie? Jeśli tak to czysta manipulacja i jego wyrzuty sumienia.

4 420 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2014-12-04 11:30:58)

Odp: Być drugą i macochą

Tez teraz tak to widzę...  a z drugiej strony mam wyrzuty że może czepiam się , przecież nic takiego się nie dzieje... i Ze wszystko źle interpretuję....

czy tak trudno spełnić taką prośbę - ze potrzebuje czuć ze to ja jestem ważna i to ze mną powinien uzgadniać i planować ??
czy wymagam niemożliwego .. i odbija mi bo nie ja rządzę ????

Żal mi , nie wiem co zrobić teraz z przyjazdem siostry .. przylatuje o północy, pociąg do rodziców jest dopiero ok 11.. przecież nie każę jej czekać na dworcu zimą z 2 letnim dzieckiem... i mieli być u nas 2-3 dni... a teraz co mam zrobić ??? przywozić gości do takiego syfu ???

Posty [ 4 356 do 4 420 z 8 269 ]

Strony Poprzednia 1 … 66 67 68 69 70 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026