netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Być drugą i macochą

8 268 odpowiedzi1 087 360 wyświetleńzałożony przez Alutka131, 20.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Strony Poprzednia 1 … 64 65 66 67 68 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 226 do 4 290 z 8 269 ]

4 226

Odp: Być drugą i macochą

A powiedz kjim - jak tam twoje sprawy? Były walczy czy już odpuścił?

4 227 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-10-28 09:51:53)

Odp: Być drugą i macochą

Tak Tendre. Dalej walczy. Teraz to już nie tylko o mnie (o nas), ale walczy z całym światem. Myślisz , że długo tak da radę?

4 228

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Tak Tendre. Dalej walczy. Teraz to już nie tylko o mnie (o nas), ale walczy z całym światem. Myślisz , że długo tak da radę?

Ty go znasz lepiej...
Dlaczego walczy z całym światem?
Zaplątał się.
Mój były też tak miał. Doszło do tego, że już nikt mu nie ufał.

4 229 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-10-28 15:57:52)

Odp: Być drugą i macochą
Tendre77 napisał/a:

Dlaczego walczy z całym światem?

Bo caly swiat robi zdziwione oczy i wytyka palcami : BOŻE TO TEN CO PRZESTAŁ ZABIERAĆ DO SIEBIE DZIECI !!!

Tendre77 napisał/a:

Zaplątał się.

Nie. konsekwentnie realizuje swój plan.

Mija drugi miesiąc odkąd M nie zabiera dzieci do siebie. W tym czasie Pani Ex (KTÓREJ PRZECIEŻ BARDZO ZALEŻY NA KONTAKTACH DZIECI Z OJCEM) wysłała całego JEDNEGO smsa z pytaniem "czy zabierasz dzieci". Po czym pognała w te pędy do Sądu i pełna entuzjazmu złożyła wniosek o podniesienie alimentów podając jako jeden jedyny argument "bo tata nie zabiera dzieci". Przy czym pragnę zaznaczyć, że dzieci regularnie zabierają do siebie dziadkowie (rodzice M)- w dni wyznaczone dla taty. Więc sytuacja materialna Exowej z powodu decyzji taty nie ucierpiała tak bardzo jakby się to wydawało. Oczywiście Ex nie robi z tego problemu. Ważne, że dzieci nie jadą do tej jędzy (czyli do mnie) i że nadarzyła się w końcu szansa na zwiększenie alimentów.  Urocza jest po prostu.

4 230

Odp: Być drugą i macochą

Pisze ,pisze i kasuje .
Napisz poprostu ,ze chcesz z nim byc .
I guzik sie obchodza inni.
Chcesz z nim byc juz i teraz .I jestes pewnie juz z nim .
Nie musisz sie tlumaczyc ..Twoje zycie .Powodzenia .

4 231

Odp: Być drugą i macochą

Obwarzanek czy ten post to odpowiedź do mojego posta? Bo nie wiem czy powinnam się do Niego ustosunkować?

4 232

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
Tendre77 napisał/a:

Dlaczego walczy z całym światem?

Bo caly swiat robi zdziwione oczy i wytyka palcami : BOŻE TO TEN CO PRZESTAŁ ZABIERAĆ DO SIEBIE DZIECI !!!

Tendre77 napisał/a:

Zaplątał się.

Nie. konsekwentnie realizuje swój plan.

Mija drugi miesiąc odkąd M nie zabiera dzieci do siebie. W tym czasie Pani Ex (KTÓREJ PRZECIEŻ BARDZO ZALEŻY NA KONTAKTACH DZIECI Z OJCEM) wysłała całego JEDNEGO smsa z pytaniem "czy zabierasz dzieci". Po czym pognała w te pędy do Sądu i pełna entuzjazmu złożyła wniosek o podniesienie alimentów podając jako jeden jedyny argument "bo tata nie zabiera dzieci". Przy czym pragnę zaznaczyć, że dzieci regularnie zabierają do siebie dziadkowie (rodzice M)- w dni wyznaczone dla taty. Więc sytuacja materialna Exowej z powodu decyzji taty nie ucierpiała tak bardzo jakby się to wydawało. Oczywiście Ex nie robi z tego problemu. Ważne, że dzieci nie jadą do tej jędzy (czyli do mnie) i że nadarzyła się w końcu szansa na zwiększenie alimentów.  Urocza jest po prostu.

Zaprzestał wszelkich kontaktów z dziećmi ?

4 233

Odp: Być drugą i macochą

Jak odpowiedziec  ,zeby nie urazic ? Znowu widzisz jego a nie siebie .On,on .Za duzo wiesz o nim na pisany tu brak kontaktu .I bardzo zdecydowana kobiete .Miotasz sie .To nie zarzut .
Nie oceniam ,nie radze .
Musisz naprawde zrozumiec ,czy chcesz byc z mezczyzna ,ktory sam nie wie czego chce .
Latami zaslanial sie dziecmi .Teraz okazuje sie ze nigdy je nie kochal .
Wierzysz mu ? I pytanie .Kiedy mowi prawde a kiedy nie ,i komu ?

4 234 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-10-29 00:17:53)

Odp: Być drugą i macochą

motylek75  może to zabrzmi  brzydko i nie na miejscu, ale usmialam się pod nosem ( baaa ,nawet na glos  w niektórych momentach)  z twojego opisu  rewolucji pożegnalnej z swoim Kucykiem Pony big_smile
Bravo i polewam smile

4 235

Odp: Być drugą i macochą
obwarzanek napisał/a:

Jak odpowiedziec  ,zeby nie urazic ? Znowu widzisz jego a nie siebie .
On,on ..

Nie za bardzo Cię rozumiem, ale: wciąż i nie zmiennie  widzę siebie, swoje potrzeby, swoje obowiązki (przede wszystkim te związane z moimi dziećmi).
Nie jestem zaślepioną kurą, która ma klapki na oczach i tylko dziobie, dziobie, dziobie.
Obserwuję, zbieram informacje, analizuję, wyciągam wnioski, oceniam, ważę, rozmyślam.

obwarzanek  napisał/a:

Za duzo wiesz o nim na pisany tu brak kontaktu .I bardzo zdecydowana kobiete .Miotasz sie .To nie zarzut .
Nie oceniam ,nie radze .

Wiem dużo (nie rozumiem czemu piszesz "za dużo"?). Żeby prawidłowo ocenić sytuację, wyciągnąć jakieś wnioski to muszę wiedzieć co się dzieje dookoła mnie. Również to co mówi i robi facet, który mówi, że będzie walczył. Bez zebrania informacji , bez obserwacji i analizy nie da się wyciągnąć żadnych wniosków.

obwarzanek napisał/a:

Wierzysz mu ? I pytanie .Kiedy mowi prawde a kiedy nie ,i komu ?

Żeby to wiedzieć, potrzebuję mnóstwa czasu . I wiesz co? Kiedyś zaufałam człowiekowi, który jak się okazało potem , przez 12 lat manipulował mną i moim życiem, doprowadził mnie do depresji, szantażował wywiezieniem dzieci za granicę. Człowiek, któremu ufałam bezgranicznie, stał się moim największym wrogiem. Myślisz, że kiedykolwiek będę jeszcze w stanie zaufać komukolwiek tak na 100%? Bo ja wiem , że już nigdy tego nie zrobię. Zawsze pozostanie pewien dystans.

4 236

Odp: Być drugą i macochą

Nie zabiera dzieci? Ale kontaktuje się z nimi w jakikolwiek sposób?

Kiedyś na rozprawie u znajomego sędzina na jego argumentację, że zabiera dziecko, kupuje ubrania, zapewnia atrakcje itp. sędzina powiedziała, że robi to we własnym zakresie, bo jego jedynym obowiązkiem jest płacenie alimentów. A kontakty i atrakcje zapewnia dziecku jakby na dokładkę.

Więc nie powinno to być argumentacja na rzecz podniesienia alimentów. Ale co Sąd to inne rozstrzygnięcie.

4 237

Odp: Być drugą i macochą

Nie zabiera dzieci. Kontaktu jakiegokolwiek innego (po za tym osobistym) nigdy nie było. Starszy syn utrzymywał z ojcem dotychczas kontakt na zasadzie puszczenia do ojca smsa: "Tata doładuj mi konto". Od kilku miesięcy tj.: od kiedy M podpisał na siebie umowę i płaci Młodemu abonament za telefon, Młody przestał się w ogole z ojcem kontaktować.

4 238

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Nie zabiera dzieci. Kontaktu jakiegokolwiek innego (po za tym osobistym) nigdy nie było. Starszy syn utrzymywał z ojcem dotychczas kontakt na zasadzie puszczenia do ojca smsa: "Tata doładuj mi konto". Od kilku miesięcy tj.: od kiedy M podpisał na siebie umowę i płaci Młodemu abonament za telefon, Młody przestał się w ogole z ojcem kontaktować.

Ok, nastolatek z fochem... a dziewczynki?
Skoro to była jedyna forma kontaktu to dzieci nie tęsknią? Nie pytają? Jak sobie z tym radzicie?

4 239 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-10-30 14:59:27)

Odp: Być drugą i macochą
Tendre77 napisał/a:

Ok, nastolatek z fochem... a dziewczynki?
Skoro to była jedyna forma kontaktu to dzieci nie tęsknią? Nie pytają? Jak sobie z tym radzicie?

Powiem Ci tak. Kiedy moje dzieci tęskniły za swoim ojcem, mimo osobistej urazy do tego człowieka nawiązywałam z Nim kontakt, prosiłam żeby przyjechał, bo tęsknią, nigdy nie robiłam problemu żeby wykręcić wtedy jeszcze małym dzieciom numer do taty i żeby z tatą porozmawiały , opowiedziały jak Im dzień minął, zaprosiły na przedstawienie w przedszkolu, złożyły życzenia imieninowe lub po prostu zaśpiewały piosenkę, której nauczyły się w przedszkolu. Usprawiedliwiałam buca jak się spóźniał na spotkania z dziećmi, bo wiedziałam , że tym swoim dzieciom przyniosę ulgę. Nie poleciałam do Sądu i nie złożyłam wniosku o nałożenie na ojca kary za niewywiązywanie się z kontaktów , tylko osobistą postawą dążyłam do tego żeby ojciec utrzymywał kontakt z naszymi dziećmi i uczestniczył w Ich wychowaniu. Nie podejmowałam żadnej waznej decyzji dotyczącej dzieci bez skontaktowania się w tej sprawie z Ich ojcem. Angażowałam Go w przedstawienia przedszkolne naszych dzieci i ochrzaniałam jak się na nich nie stawiał. I robię to nadal. Rozmawiam z Nim o bieżących sprawach szkolnych naszych dzieci, informuję o planowanych wizytach u lekarza i daję Mu wybór - możesz tam jechać z nami jeśli chcesz. Pomimo początkowych duuużych trudności z poukładaniem tego wszystkiego, dziś moje dzieci mają świetny kontakt ze swoim ojcem, bo Im to umożliwiłam. Mogłam przecież się wypiąć na dziada i wmówić dzieciom, że Ich ojciec jest ostatnim draniem. Uniemożliwić jakikolwiek kontakt dzieci z ojcem i wykorzystać dziada finansowo.

W przypadku gdyby Ex nie była taką zołzą jaką jest, gdyby faktycznie zależało Jej na dobru tych dzieci, nie robiłaby Im sieczki z mózgu przez ostatnie 3 lata, nie nastawiałaby dzieci przeciwko ojcu, nie szantażowała ojca tychże dzieci słowami "albo mi kupisz to i to, albo "dzieci są chore i nie mogą z Tobą jechać".
Pytania: "dzieci nie tęsknią? Nie pytają? Jak sobie z tym radzicie?" powinno być skierowane do pani Ex. Ale ja wiem co Ona by Ci na takie pytanie odpowiedziała: "Fajowo, że frajer przestał przyjeżdżać po dzieci, ugram większe alimenty".
Nie było żadnego telefonu ze strony tejże "zatroskanej matki", żadnego telefonu czy smsa od syna-nastolatka typu : "tato żyjesz? wszystko w porządku?" .
Przez ponad dwa lata kiedy byliśmy razem, Pani EX pozwoliła na rozmowę telefoniczną dziewczynek z ojcem JEDEN raz. Opowiadałam tu o tym, to było wtedy kiedy Jej zależało na wolnym weekendzie i próbowała za wszelką cenę pozbyć się dzieci z domu. Wtedy potrafiła wykręcić dziewczynkom numer i wyuczyć Ich tekstu, którego nigdy wcześniej tatuś nie słyszał od żadnego ze swoich dzieci.
Teraz najwyraźniej według Mamusi dzieci za tatą nie tęsknią.

4 240

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
Tendre77 napisał/a:

Ok, nastolatek z fochem... a dziewczynki?
Skoro to była jedyna forma kontaktu to dzieci nie tęsknią? Nie pytają? Jak sobie z tym radzicie?

Powiem Ci tak.

Brawo dziewczyno. Nie pozostawiasz pola do domysłów.

Masz rację, gdybym dzień w dzień, tydzień w tydzień podsuwała swoje dziecko ojcu pod nos, to może w końcu rzekoma miłość poszłaby w parze z zainteresowaniem i opieką.

4 241

Odp: Być drugą i macochą
Tendre77 napisał/a:

Masz rację, gdybym dzień w dzień, tydzień w tydzień podsuwała swoje dziecko ojcu pod nos, to może w końcu rzekoma miłość poszłaby w parze z zainteresowaniem i opieką.

Tu nie chodzi o wciskanie dzieci ojcu siłą. Nigdy tego nie robiłam. Nigdy nie podstawiłam ojcu dzieci pod drzwi ze słowami "teraz Twoja kolej". Tylko nie próbowałam na siłę tego kontaktu ograniczać. Nie sprowadziłam nigdy ojca moich dzieci do roli bankomatu, ale angażowałam Go na tyle w sprawy dzieci, żeby czuł, że ma wpływ na Ich wychowanie i Ich życiorys mimo, że nie mieszkamy razem. Pewnie, że najłatwiej byłoby pozbyć się dziada, nie mieć problemu z dostosowywaniem grafika do grafika ojca, nie mieć problemu z organizacją świąt i uwzględnianiem tego, że część świąt dzieci powinny spędzić z ojcem. Żyć tak jak mi się chce i jak mi jest wygodnie a ojciec miałby tylko za tę naszą wygodę płacić. Ale moje dzieci za ojcem tęskniły i teraz wiem , że warto było powalczyć o Jego uwagę, angażować Go w to wszystko, przypominać dzieciom, że tata ma urodziny i ze  powinny przygotować Mu jakąś niespodziankę. Mimo, że w sercu gorycz i żal do tego człowieka, to siadałam i razem z dziećmi przygotowywałam Mu niespodzianki na urodziny.

Dla kontrastu , M nigdy nie był zaproszony przez dzieci (ich Matkę) na przedstawienie do przedszkola z okazji dnia taty, nigdy żadne dziecko nie zadzwoniło do ojca z życzeniami na imieniny i urodziny. Nastolatek nawet nie bąknął , że ma bierzmowanie i że fajnie by było żeby tata uczestniczył w uroczystości. Numer do taty znają wtedy kiedy potrzeba kasy na wycieczkę lub nowy telefon.

Jak myślisz czyja głowa w tym żeby dzieci miały szacunek do ojca, pamiętały o Nim w dniu jego święta? Małych dzieci czy Matki, która ma największy wpływ na zachowanie się dzieci, na kształtowanie Ich psychiki, charakteru, empatii?

4 242

Odp: Być drugą i macochą

Witam wszystkie NetKobiety smile
Proszę Was o rady... konsultację... cokolwiek...

Wcześniej coś już pisałam, ale pozwolę sobie na słowo wprowadzenia,
Prawie 1,5roku mieszkam z "rozwodnikiem", regularnie w miare mozliwosci jest u nas Jego 2,5letni syn - dogadujemy sie bardzo dobrze, nawet nie wspomina o matce i to mnie troche zastanawia... Mało tego, kiedy mój R odwozi Małego do matki, ten piszczy i płacze, krzyczy, ze nie chce do mamy!!!  Uważam, ze należy zabierac i odwozić dziecko z pracownikiem socjalnym!?

Zawsze kiedy bierzemy Małego jest chory... katar, kaszel, dusi sie w nocy z kataru itp... teraz ma ostre zapalenie spojówek... Szanowna mama na  jesienno- zimowe dni wkłada małemu stópki i gołe nogi, rajstopek nie uznaje. Jak jest u nas mały tydzień to zdrowieje, jedzie do matki i to samo.....

Pani Ex znalazła sobie cłopaka- nareszcie, ale nic sie nie zmieniło, niekiedy bywa gorzej...

Alimenty - 700 zł na 2,5 letnie dziecko ?????????????? tak? moze ze mna coś nie tak, ale kiedy dziecko jest u nas 4dni, tydzień czasami tez wszystko kupujemy, bo szanowna mama daje dziecko w co jest ubrany i tyle, nie wiem moze to normalne, moze ze mna jest cos nie tak, ojciec dziecka tez nie zarabia Bóg wie ile by stac nas bylo na takie alimenty....
mamy pozyczkę, raty, opłaty.... chyba troche to sie mija z celem.

Moja propozycja brzmi by mój R założył sprawę:

o zmniejszenie alimentów ponieważ Ex znalazła pracę, przy tym przedstawić zarobki i wyciąg z banku, raty...
Ex jest bardzo dobrze sytuowana i na pewno krzywda jej sie nie stanie, zwlaszcza ze na pierwszysm miejscu stawiam dobro dziecka.

Sprawa o opieke nad dzieckiem poniewaz ex rząda by zabierac dziecko wtedy kiedy ona ma kaprys a jak chce zrobic na złosc to mówi, ze sąd orzekł co drugi weekend i sie rozłącza, a moj R pracuje w słuzbach więc siłą rzeczy nie moze sobie ot jechac na jej kazde zawołanie, choc ex sie wycwaniła i zawozi małego do rodziców mojego R...

Ogólnie ex rozdaje karty takie jakie jej pasują, ja niby uczestnicze we wszystkim, ale od dokumentów z sądu, wyroku moj R trzyma mnie z daleka i szczerze mówiąc zaczyna mi to śmierdziec....

Proszę Was kochane Kobiety o radę, bo moze rzeczywiscie gdzieś się pogubiłam i nie myślę logicznie...

4 243

Odp: Być drugą i macochą

Mischella .. od papierów trzyma Cię z dala ..bo z jednej strony to jego sprawa ..a z drugiej... niczego wyrok nie zmieni jeśli tatuś woli dla świętego spokoju robić co ex tylko sobie wymyśli... Ja to przeszłam... i powiem ttyle .
Jeśli teraz widzisz że Twój facet robi jak chce ex ... nawet wbrew Tobie i sobie czasami..najwyżej na pyskówkach się z jego strony kończy..to uciekaj !!!
facet nie wylazł spod buta żonki... a że jest dziecko to nigdy nie wyjdzie jeśli nie ma jaj i potrafi oddzielić dziecko od byłej.
Wcale nie trzeba być na skinie pani ex żeby być dobrym ojcem..ale trzeba w tym mieć kręgosłup i robić co dobre dla dzieci.

Co do przywożenia dziecka w tym co stoi..ciągłych chorób... co druga z nas ma /miała podobnie.. Kolejna rada - olej to , bo to nie Twoje dziecko... skoro ma matke i ojca - niech oni się tym zajmą ..Ty sobie hobby poszukaj.
To nie są złośliwości z mojej strony - ale dobre rady.
Za troskę , opiekę i życzliwość nie raz Ci się oberwie.. łącznie z Twoim facetem przy byle problemie powie Ci jaka to zła i niedobra jesteś.
Większość z nas takie ma historie w scenariuszu... dopóki dbamy, dajemy , robimy za praczki , sprzątaczki i opiekunki oraz bezzwrotna pomoc finansowa to jest ok...ale spróbuj się tylko odezwać że jesteś czymś zmęczona...
Ja na dziś nie mam dobrych rad...
Zaczynam myśleć że ja się nie nadaje do takiego związku.. jestem zmęczona .
Zastanawiam się po co mam się szarpać ??? zaciskać zęby i doszukiwać się dobrych stron tego związku ??
Kilka miłych chwil z facetem nie wynagrodzi tego wszystkiego co nie jest ok ....

4 244

Odp: Być drugą i macochą
Mischella napisał/a:

Witam wszystkie NetKobiety smile
Proszę Was o rady... konsultację... cokolwiek...

Wcześniej coś już pisałam, ale pozwolę sobie na słowo wprowadzenia,
Prawie 1,5roku mieszkam z "rozwodnikiem", regularnie w miare mozliwosci jest u nas Jego 2,5letni syn - dogadujemy sie bardzo dobrze, nawet nie wspomina o matce i to mnie troche zastanawia... Mało tego, kiedy mój R odwozi Małego do matki, ten piszczy i płacze, krzyczy, ze nie chce do mamy!!!  Uważam, ze należy zabierac i odwozić dziecko z pracownikiem socjalnym!?

Zawsze kiedy bierzemy Małego jest chory... katar, kaszel, dusi sie w nocy z kataru itp... teraz ma ostre zapalenie spojówek... Szanowna mama na  jesienno- zimowe dni wkłada małemu stópki i gołe nogi, rajstopek nie uznaje. Jak jest u nas mały tydzień to zdrowieje, jedzie do matki i to samo.....

Pani Ex znalazła sobie cłopaka- nareszcie, ale nic sie nie zmieniło, niekiedy bywa gorzej...

Alimenty - 700 zł na 2,5 letnie dziecko ?????????????? tak? moze ze mna coś nie tak, ale kiedy dziecko jest u nas 4dni, tydzień czasami tez wszystko kupujemy, bo szanowna mama daje dziecko w co jest ubrany i tyle, nie wiem moze to normalne, moze ze mna jest cos nie tak, ojciec dziecka tez nie zarabia Bóg wie ile by stac nas bylo na takie alimenty....
mamy pozyczkę, raty, opłaty.... chyba troche to sie mija z celem.

Moja propozycja brzmi by mój R założył sprawę:

o zmniejszenie alimentów ponieważ Ex znalazła pracę, przy tym przedstawić zarobki i wyciąg z banku, raty...
Ex jest bardzo dobrze sytuowana i na pewno krzywda jej sie nie stanie, zwlaszcza ze na pierwszysm miejscu stawiam dobro dziecka.

Sprawa o opieke nad dzieckiem poniewaz ex rząda by zabierac dziecko wtedy kiedy ona ma kaprys a jak chce zrobic na złosc to mówi, ze sąd orzekł co drugi weekend i sie rozłącza, a moj R pracuje w słuzbach więc siłą rzeczy nie moze sobie ot jechac na jej kazde zawołanie, choc ex sie wycwaniła i zawozi małego do rodziców mojego R...

Ogólnie ex rozdaje karty takie jakie jej pasują, ja niby uczestnicze we wszystkim, ale od dokumentów z sądu, wyroku moj R trzyma mnie z daleka i szczerze mówiąc zaczyna mi to śmierdziec....

Proszę Was kochane Kobiety o radę, bo moze rzeczywiscie gdzieś się pogubiłam i nie myślę logicznie...

Ja też bym się nie wtrącała. Tyle twojego, co tego dziecka z wami nie ma. Troska o niego obróci się tylko przeciwko tobie. Wierz mi, nie chcesz być pełnoetatową macochą. Nawet powiem, że te 700 zł miesięcznie warte jest twojego świętego spokoju.

4 245

Odp: Być drugą i macochą

Jak tam moje drogie " wredne macochy " weekend?
u mnie średnio...eee..co będę owijać ... dooopa.

Człowiek co by nie robił, jakby się nie starał żeby było dobrze.. gryzł się w język .. powstrzymywał emocje... to i tak w pewnym momencie pęknie..

M od kilku tyg pracował dłużej bo mieli pilna robotę , więc w domu jadł i spał..
Coś tam burknął że on będzie w weekend gotował , no bo w tyg. nie ma jak... ja jak ta głupia latałam z obiadkami, praniem, sprzątaniem .. pomimo że chora byłam/jestem (od 3 tyg nie mogę pozbyć się przeziębienia )... no bo miś ciężko pracuje smile
... od tygodnia miałam problemy z autem- klocki ham. trzeba było wymienić ... oczywiście aż do awantury musiało dojść żeby pan znalazł czas by kupić... i wymienić wczoraj.

i co?? oczywiście to ja kolejny raz dałam doopy.. bo kto mi kazał latać z obiadkami , prać i sprzątać po panu ???? pan uznał że mu się to należy bo PRACUJE dużo ... i jak ma weekend to będzie z młodym od rana na kompie siedział.. a służba (ja i syn ) posprzątają dom i inne rzeczy zrobią...bo on zmęczony.

Te nerwy narastały we mnie od kilku dni.. bo się nie mogłam doprosić o te klocki, i jak przyjechał jego syn to już takiego wqurwa załapałam. Że siedzą oba pasożyty i tylko gra - na telefonie, na komputerze , bajeczki i żarcie... i zero cokolwiek

A już myślałam że coś mi się poukładało w głowie ...........heh
Jeśli uda mi się wyplątać z tego związku..to nigdy przenigdy nie zwiążę się z facetem z dzieckiem!

4 246 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-11-03 10:42:27)

Odp: Być drugą i macochą

"Nasz" młody (syn mojego M, który drugi rok mieszka z nami, 14 lat) robi nam wszystko po złości, co tylko jest możliwe. Wczoraj oświadczył ojcu, że tak postępuje z tego powodu, że jest na niego zły iż mieszka u nas. Ma do nas pretensje, że jak go matka wyrzuciła z domu na zbity pysk, to my się nim zajęliśmy. Trzeba go było do sierocińca wysłać.
Też pamiętam jak 2 lata temu jak odwoziliśmy go do matki to płakał, że nie chce tam wracać, dostawał nerwowych buli głowy, tak że nieraz zamiast do domu trzeba go było wieź na pogotowie. Człowiek się litował, okazywał serce i wyrozumiałość, a co ma teraz w zamian?

4 247 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2014-11-03 10:49:56)

Odp: Być drugą i macochą

Kiedyś pisałam o ośrodkach dla trudnej młodzieży... teraz nie trzeba mieć wyroku sądu- rodzice sami mogą wysłać tam dziecko... sam fakt nie chodzenia do szkoły(wagary ) i brak wyników w nauce już wystarcza...
Na efekty resocjalizacyjne i  wychowawcze jednak bym nie liczyła... z tego co piszesz młody doskonale zdaje sobie sprawę ze swojego zachowania ... pytanie czy również zdaje sobie sprawę do czego to go zaprowadzi ???

Może zapytajcie go co powinniście w tej sytuacji zrobić ? w sensie gdzie chciał mieszkać ?

młody M nie jest łobuzem, raczej rośnie na egoistę i cwaniaka ..ale to efekt wychowania ..albo jego braku.

Sama jego obecność tak mnie wkurzała teraz .. nie wiem dlaczego..
ciągle tylko tato daj to , tato chce to, daj mi to, tamto...
może dlatego , że musiałam się wykłócić o pomoc dla mnie (klocki hamulcowe ) i M zastawiał się brakiem czasu... a dla syna zrezygnował z pracy po godzinach...

próbowałam poradzić sobie z tymi emocjami .. ale i tak wylazły sad

4 248 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-11-03 10:47:20)

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Kiedyś pisałam o ośrodkach dla trudnej młodzieży... teraz nie trzeba mieć wyroku sądu- rodzice sami mogą wysłać tam dziecko... sam fakt nie chodzenia do szkoły(wagary ) i brak wyników w nauce już wystarcza...
Na efekty resocjalizacyjne i  wychowawcze jednak bym nie liczyła... z tego co piszesz młody doskonale zdaje sobie sprawę ze swojego zachowania ... pytanie czy również zdaje sobie sprawę do czego to go zaprowadzi ???

Może zapytajcie go co powinniście w tej sytuacji zrobić ? w sensie gdzie chciał mieszkać ?

On chce u matki mieszkać, bo tam nie ma wymagań, nauki i obowiązków tylko ta go nie weźmie do siebie, bo to tylko problem. Do szkoły gówniarz chodzi, bo za wagary nie ma pobłażania, a naukę zawali dopiero w tym roku, bo teraz mu się nasiliło. Poza tym ex ma co do ośrodka pewnie do gadania, a ta się nie zgodzi po złości.

4 249

Odp: Być drugą i macochą

A może znajdźcie w okolicy taki Ośrodek dla trudnej młodzieży i spróbujcie porozmawiać z tamtejszymi pedagogami/psychologami. Może byłaby szansa pokazać Młodemu (tak dla zrozumienia powagi sytuacji) jaki wygląda życie w takim Ośrodku. Może zrobić Mu wycieczkę krajoznawczą i pokazać : jak będziesz dalej postępował tak jak postępujesz, to tak będzie wyglądało Twoje życie. Matka Cię nie chce (to Jej za to podziękuj, nie nam), My próbujemy Ci stworzyć normalny dom, ale jeśli nie chcesz takiego domu, to czeka Cię pobyt w takim Ośrodku. My tego nie chcemy, ale swoim zachowanie możesz do tego doprowadzić.  Może trzeba Nim potrząsnąć, żeby się w końcu ogarnął?

4 250

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

On chce u matki mieszkać, bo tam nie ma wymagań, nauki i obowiązków tylko ta go nie weźmie do siebie, bo to tylko problem. (...) Poza tym ex ma co do ośrodka pewnie do gadania, a ta się nie zgodzi po złości.

Łaskę robi? To Nich Go zabiera i WYCHOWUJE !!!!

4 251

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

On chce u matki mieszkać, bo tam nie ma wymagań, nauki i obowiązków tylko ta go nie weźmie do siebie, bo to tylko problem. (...) Poza tym ex ma co do ośrodka pewnie do gadania, a ta się nie zgodzi po złości.

Łaskę robi? To Nich Go zabiera i WYCHOWUJE !!!!

A co M na to zachowanie syna ?

Nie rozumiem postawy matki chłopaka - dopiero co się wpierdzielała bo synek się poskarżył.. ale wziąć chłopka z złego domu nie chce ?


Dzieciak ma jeszcze szanse na skończenie szkoły .. ale trzeba by się poważnie za niego wziąć... za mamusię też ... i tak jak pisała KJim...może trzeba by nim potrząsnąć...

Zazdrosna...i taka jedna uwaga .. jeśli on szkoły nie skończy żadnej... to z pracą nie będzie łatwo... nigdy Wam z karku nie zejdzie... niech M o tym pomyśli... Ty tez pomyśl... a niech mu jeszcze jakieś gorsze kłopoty przyjdą do głowy (kradzież , pobicie .. ) to jeszcze M na zapłatę takich długów będzie zapierdzielał bo młody jest nieletni

4 252 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-11-03 15:28:15)

Odp: Być drugą i macochą

ok, pociągnę temat z tym ośrodkiem z M. Już nawet udało mi się ustalić termin wizyty. Ojciec sobie już nie radzi z chłopakiem, nerwy też robią swoje i każda rozmowa kończy się awanturą, bo chłopak nie ma w sobie pokory, tylko jest butny i pyskaty.
W ten weekend naprawdę starał poświęcić mu dużo czasu, podchodził do niego jak sam mówił z 'serduszkiem', pojechali sobie nawet na wycieczkę rowerową. Jednak później M się dowiedział, że chłopak wyniósł z domu 150 zł to miałam wrażenie, że go rozniesie, bo to już nie pierwszy raz. Dlatego chłopak oświadczył, że nie chce u nas mieszkać, a mamuśka go podpuszcza, jednak sama poza wymuszającymi smsami i obelgami już nawet na mnie nic nie zrobi.

4 253

Odp: Być drugą i macochą

Dziewczyny , mam do Was prośbę .. szukam jakiegoś optymalnego rozwiązania dla mojej /naszej sytuacji.
Temat dość drażliwy , bo dotyczy kasy .

Mam z M dom, dom kupiony za kredyt w całości. Jesteśmy oboje jego współwłaścicielami..
Od czasu nagłej śmierci w rodzinie osoby w sile wieku... chodzi za mną taki strach... że jakby coś się stało M to zostanę z kredytem sama i jego byłą żoną jako prawnym zarządcą połowy domu(syn ma dopiero 8 lat a jest jedynym spadkobiercą)
Nie mamy ślubu.

Nie wiem jak rozwiązać tą sprawę - uważam, że M powinien zostawić testament u notariusza i na mnie zapisać swoją część domu na wszelki wypadek- np. śmierci  , a dla syna założyć lokatę lub polisę..
Dodam tylko jeszcze że zrzekł się prawa do swojego mieszkania na ex po rozwodzie... więc synowi coś dał.
Nie wymyśliłam innego rozwiązania .. może Wy cos podpowiecie ....

Chciałbym czuć się bezpiecznie , a ta sytuacja  mnie denerwuje... z drugiej strony nie chce wyjść na wyrachowaną egoistkę ... materialistkę ..Chciałabym mieć poczucie że to mój dom i nic nagłego ... czy ktoś obcy mi go nie zabierze lub nie zmusi do jakiś kroków (sprzedaż lub spłata np. dla jego syna czy ex).

Tylko mnie nie zjedzcie za ten post ... ale to chyba naturalne że chciałbym mieć poczucie bezpieczeństwa ... i że facet powinien też o tym myśleć by zabezpieczyć swoją rodzinę .

Macie jakieś rozwiązania ?>

4 254

Odp: Być drugą i macochą

Co moge podpowiedzieć w tej sytuacji. Po pierwsze ubezpieczcie kredyt od śmierci , niewydolność do pracy. Czemu to służy a temu, że bank spłaca częśc kredytu osoby zmarłej. Po drugie trzeba załatwic  wszystko u notariusza, testament można podważyć. W przeciwnym razie  po smierci M jego syn zostanie wpisany do hipoteki, ma prawo nawet z Toba zmieszkać z prawnym opiekunem a wiesz co to znaczy.

4 255

Odp: Być drugą i macochą

Temat już raz przeze mnie poruszany - pozostał wtedy bez żadnych sensownych rozwiązań.
Chceuciekacstad pocieszające jest to (uwaga niesmaczny żart) że jak Ty fikniesz pierwsza to kredyt będzie ciążył na Twoim M , a syn Twój dziedziczy połowę domu :-)))

A tak na serio to nie wiem jak w przypadku tych kredytów jest, ale czy to nie jest tak, że spadkobiercy dziedziczą również długi? W przypadku śmierci M , jego dziecko odziedziczyłoby nie tylko połowę domu , ale i Jego część niespłaconego kredytu. To tak na logikę, ale nie wiem, jaka wiąże Was umowa z bankiem, bo sama nigdy kredytu nie brałam.
Tak czy siak najrozsądniejsze z punktu widzenia zabezpieczenia rodziny (swoją drogą Ty nie jesteś żoną, nie jesteś zatem rodziną, więc nie dziedziczysz po M), Jego syn jest Jego rodziną, więc odziedziczy dom. Pytanie w jakiej części?
Powinniście spisać testament, że dziedziczycie po sobie wzajemnie, ale pamiętaj , że w przypadku pominięcia Jego syna w testamencie, należał Mu się będzie od Ciebie zachowek.

4 256 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2014-11-04 14:10:14)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Temat już raz przeze mnie poruszany - pozostał wtedy bez żadnych sensownych rozwiązań.
Chceuciekacstad pocieszające jest to (uwaga niesmaczny żart) że jak Ty fikniesz pierwsza to kredyt będzie ciążył na Twoim M , a syn Twój dziedziczy połowę domu :-)))

A tak na serio to nie wiem jak w przypadku tych kredytów jest, ale czy to nie jest tak, że spadkobiercy dziedziczą również długi? W przypadku śmierci M , jego dziecko odziedziczyłoby nie tylko połowę domu , ale i Jego część niespłaconego kredytu. To tak na logikę, ale nie wiem, jaka wiąże Was umowa z bankiem, bo sama nigdy kredytu nie brałam.
Tak czy siak najrozsądniejsze z punktu widzenia zabezpieczenia rodziny (swoją drogą Ty nie jesteś żoną, nie jesteś zatem rodziną, więc nie dziedziczysz po M), Jego syn jest Jego rodziną, więc odziedziczy dom. Pytanie w jakiej części?
Powinniście spisać testament, że dziedziczycie po sobie wzajemnie, ale pamiętaj , że w przypadku pominięcia Jego syna w testamencie, należał Mu się będzie od Ciebie zachowek.

Z kredytem wygląda tak - bank domaga się spłaty całości od drugiego kredytobiorcy... jeśli nie da się dogadać z spadkobiercami (tu ex M i jego nieletni syn ) to sprawa trafia do sądu .. może trwać x lat .... a bank ma to w doopie i kredyt cały płacić trzeba...
Tak , dziedziczą również długi - ale różnica wartości hipotetycznej domu a kwota do spłaty , pozostaje jakaś wartość , która z każdym rokiem jest większa ... bo kredyt się zmniejsza .. więc może się okazać że nagle będę musiała ex(opiekun małoletniego syna M ) dać np. 150 tysięcy i jeszcze sama spłacać kredyt ...żeby dom był domem ....
jakoś nie uśmiecha mi się taka opcja...

Mój syn ma w razie "W" zabezpieczenie (mam mieszkanie własnościowe bez obciążeń ) ...
a na tą spłatę(zachowek ) syna M miałaby być ta polisa czy lokata na jakąś wartość w razie śmierci M lub na 18:) jak dożyje ...połowę domu już dostał (M się zrzekł na jego matkę ).

Chyba żadna z Was nie chciałaby po latach oddać komuś połowę domu...lub zamieszkać z kimś...
Zawsze tematy kasy są trudne...

4 257

Odp: Być drugą i macochą

Chceuciekacstad przeczytaj mój post ja to doświadczyłam na własnej skórze po smierci mężą

4 258

Odp: Być drugą i macochą
mwdowa81 napisał/a:

Chceuciekacstad przeczytaj mój post ja to doświadczyłam na własnej skórze po smierci mężą

Dzięki za informację , zaraz poczytam..
Ja nie jestem żoną , więc tym bardziej mam przekichane...

Coraz więcej powodów by się wypisać z tego związku...

4 259

Odp: Być drugą i macochą

Chceuciekacstad teraz tak pomyślałam, zapytaj się w banku też o taką sytuacje gdy M umiera bank spałca jego część kredytu czy w takiej sytuacji mieszkanie jest tylko twoje i czy wtedy w księdze wieczystej oraz w hipotece będziesz widniała tylko twoje nazwisko. Chodzi o to czy wtedy tez mieszaknie podlega dziedziczeniu

4 260

Odp: Być drugą i macochą
mwdowa81 napisał/a:

Chceuciekacstad teraz tak pomyślałam, zapytaj się w banku też o taką sytuacje gdy M umiera bank spałca jego część kredytu czy w takiej sytuacji mieszkanie jest tylko twoje i czy wtedy w księdze wieczystej oraz w hipotece będziesz widniała tylko twoje nazwisko. Chodzi o to czy wtedy tez mieszaknie podlega dziedziczeniu

Bank spłaca jego część kredytu ? chodzi o to ubezpieczenie na wypadek śmierci ?
Wydaje mi się że opcje dziedziczenia to nie sprawa banku...  przy takim rozwiązaniu to już całkiem bym udupiła ... bo wizja spłaty kredytu przez ex zapewne by ją odstraszyła i może zrzekłaby się tego za syna...
Ale i tak zapytam.. chyba bez porady prawnika się nie obejdzie .


I jak tu budować wspólną przyszłość jak wszędzie same kłody pod nogi...

4 261 Ostatnio edytowany przez mwdowa81 (2014-11-04 14:52:49)

Odp: Być drugą i macochą

Tak na tym to polega, jeśli macie rate 1000,00 po smierci M twoja rata wynosi 500,00 pod warunkiem, że masz kredyt ubepieczony. Za szybko napisałam, masz racje dziedziczenie to nie sprawa banku. Idź do radcy prawnego zapytaj się o taką sytuację.

4 262

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
Mischella napisał/a:

Witam wszystkie NetKobiety smile
Proszę Was o rady... konsultację... cokolwiek...

Wcześniej coś już pisałam, ale pozwolę sobie na słowo wprowadzenia,
Prawie 1,5roku mieszkam z "rozwodnikiem", regularnie w miare mozliwosci jest u nas Jego 2,5letni syn - dogadujemy sie bardzo dobrze, nawet nie wspomina o matce i to mnie troche zastanawia... Mało tego, kiedy mój R odwozi Małego do matki, ten piszczy i płacze, krzyczy, ze nie chce do mamy!!!  Uważam, ze należy zabierac i odwozić dziecko z pracownikiem socjalnym!?

Zawsze kiedy bierzemy Małego jest chory... katar, kaszel, dusi sie w nocy z kataru itp... teraz ma ostre zapalenie spojówek... Szanowna mama na  jesienno- zimowe dni wkłada małemu stópki i gołe nogi, rajstopek nie uznaje. Jak jest u nas mały tydzień to zdrowieje, jedzie do matki i to samo.....

Pani Ex znalazła sobie cłopaka- nareszcie, ale nic sie nie zmieniło, niekiedy bywa gorzej...

Alimenty - 700 zł na 2,5 letnie dziecko ?????????????? tak? moze ze mna coś nie tak, ale kiedy dziecko jest u nas 4dni, tydzień czasami tez wszystko kupujemy, bo szanowna mama daje dziecko w co jest ubrany i tyle, nie wiem moze to normalne, moze ze mna jest cos nie tak, ojciec dziecka tez nie zarabia Bóg wie ile by stac nas bylo na takie alimenty....
mamy pozyczkę, raty, opłaty.... chyba troche to sie mija z celem.

Moja propozycja brzmi by mój R założył sprawę:

o zmniejszenie alimentów ponieważ Ex znalazła pracę, przy tym przedstawić zarobki i wyciąg z banku, raty...
Ex jest bardzo dobrze sytuowana i na pewno krzywda jej sie nie stanie, zwlaszcza ze na pierwszysm miejscu stawiam dobro dziecka.

Sprawa o opieke nad dzieckiem poniewaz ex rząda by zabierac dziecko wtedy kiedy ona ma kaprys a jak chce zrobic na złosc to mówi, ze sąd orzekł co drugi weekend i sie rozłącza, a moj R pracuje w słuzbach więc siłą rzeczy nie moze sobie ot jechac na jej kazde zawołanie, choc ex sie wycwaniła i zawozi małego do rodziców mojego R...

Ogólnie ex rozdaje karty takie jakie jej pasują, ja niby uczestnicze we wszystkim, ale od dokumentów z sądu, wyroku moj R trzyma mnie z daleka i szczerze mówiąc zaczyna mi to śmierdziec....

Proszę Was kochane Kobiety o radę, bo moze rzeczywiscie gdzieś się pogubiłam i nie myślę logicznie...

Ja też bym się nie wtrącała. Tyle twojego, co tego dziecka z wami nie ma. Troska o niego obróci się tylko przeciwko tobie. Wierz mi, nie chcesz być pełnoetatową macochą. Nawet powiem, że te 700 zł miesięcznie warte jest twojego świętego spokoju.

Szczerze mowiac to mi naprawde nie przeszkadza dziecko, ciesze sie jak jest z nami, bawi sie i szaleje.... nie odbieram tego jako,ze " daje w kosc", moze dlatego, ze tak mi Go szkoda podchodze emocjonalnie, bo to tylko dziecko, a ex zrobila sobie z Niego karte przetargowa - suka.
Dziekuje Wam bardzo za rady, bardzo sobie je cenie. Dziekuje smile

4 263 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-11-05 09:18:00)

Odp: Być drugą i macochą
Mischella napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:
Mischella napisał/a:

Witam wszystkie NetKobiety smile
Proszę Was o rady... konsultację... cokolwiek...

Wcześniej coś już pisałam, ale pozwolę sobie na słowo wprowadzenia,
Prawie 1,5roku mieszkam z "rozwodnikiem", regularnie w miare mozliwosci jest u nas Jego 2,5letni syn - dogadujemy sie bardzo dobrze, nawet nie wspomina o matce i to mnie troche zastanawia... Mało tego, kiedy mój R odwozi Małego do matki, ten piszczy i płacze, krzyczy, ze nie chce do mamy!!!  Uważam, ze należy zabierac i odwozić dziecko z pracownikiem socjalnym!?

Zawsze kiedy bierzemy Małego jest chory... katar, kaszel, dusi sie w nocy z kataru itp... teraz ma ostre zapalenie spojówek... Szanowna mama na  jesienno- zimowe dni wkłada małemu stópki i gołe nogi, rajstopek nie uznaje. Jak jest u nas mały tydzień to zdrowieje, jedzie do matki i to samo.....

Pani Ex znalazła sobie cłopaka- nareszcie, ale nic sie nie zmieniło, niekiedy bywa gorzej...

Alimenty - 700 zł na 2,5 letnie dziecko ?????????????? tak? moze ze mna coś nie tak, ale kiedy dziecko jest u nas 4dni, tydzień czasami tez wszystko kupujemy, bo szanowna mama daje dziecko w co jest ubrany i tyle, nie wiem moze to normalne, moze ze mna jest cos nie tak, ojciec dziecka tez nie zarabia Bóg wie ile by stac nas bylo na takie alimenty....
mamy pozyczkę, raty, opłaty.... chyba troche to sie mija z celem.

Moja propozycja brzmi by mój R założył sprawę:

o zmniejszenie alimentów ponieważ Ex znalazła pracę, przy tym przedstawić zarobki i wyciąg z banku, raty...
Ex jest bardzo dobrze sytuowana i na pewno krzywda jej sie nie stanie, zwlaszcza ze na pierwszysm miejscu stawiam dobro dziecka.

Sprawa o opieke nad dzieckiem poniewaz ex rząda by zabierac dziecko wtedy kiedy ona ma kaprys a jak chce zrobic na złosc to mówi, ze sąd orzekł co drugi weekend i sie rozłącza, a moj R pracuje w słuzbach więc siłą rzeczy nie moze sobie ot jechac na jej kazde zawołanie, choc ex sie wycwaniła i zawozi małego do rodziców mojego R...

Ogólnie ex rozdaje karty takie jakie jej pasują, ja niby uczestnicze we wszystkim, ale od dokumentów z sądu, wyroku moj R trzyma mnie z daleka i szczerze mówiąc zaczyna mi to śmierdziec....

Proszę Was kochane Kobiety o radę, bo moze rzeczywiscie gdzieś się pogubiłam i nie myślę logicznie...

Ja też bym się nie wtrącała. Tyle twojego, co tego dziecka z wami nie ma. Troska o niego obróci się tylko przeciwko tobie. Wierz mi, nie chcesz być pełnoetatową macochą. Nawet powiem, że te 700 zł miesięcznie warte jest twojego świętego spokoju.

Szczerze mowiac to mi naprawde nie przeszkadza dziecko, ciesze sie jak jest z nami, bawi sie i szaleje.... nie odbieram tego jako,ze " daje w kosc", moze dlatego, ze tak mi Go szkoda podchodze emocjonalnie, bo to tylko dziecko, a ex zrobila sobie z Niego karte przetargowa - suka.
Dziekuje Wam bardzo za rady, bardzo sobie je cenie. Dziekuje smile

Zrobisz kochana jak uważasz, życzę ci wszystkiego dobrego. Jednak miej na uwadze, że jakieś 3 lata temu ja mówiłam podobnie. Ja porównuję pasierbów do gości w domu- jak są u nas raz na jakiś czas to jest fajnie, starasz się ich ugościć jak najlepiej, kiedy wizyta się przedłuża staje się to uciążliwe dla domowników, kiedy w końcu osobnicy wyjeżdżają odczuwamy ogromną ulgę. A takie 'biedne' dzieci, nad którymi użala się cała rodzina są największymi manipulantami, dziecko trzeba traktować normalnie, tak jakby miało pełną rodzinę, bo wyręczanie może go tylko zepsuć.

4 264

Odp: Być drugą i macochą

Podpisuje się pod postem Zazdrosnej... i dodam.... że bycie dzieckiem w rodzinie rozwodników po pierwsze jest coraz powszechniejsze... po drugie.. nikt w dorosłym życiu (czytaj, praca , kasa , znajomi ) nie będą traktować tego dziecka ulgowo jak rodzina ... i później co ?
do kogo pretensje ??? moim zdaniem wychowywanie dziecka z ulgami to tak naprawdę wyrządzanie mu wielkiej krzywdy... bo oszukujemy go że tak będzie wyglądać jego całe życie....
Nikt prawa , wymagań i obowiązków nie zmienia dla osób z rozbitych domów... ulgi mają tylko osoby upośledzone ...

4 265 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-11-05 13:19:21)

Odp: Być drugą i macochą

Ale poprzez wyręczanie "biednych" dzieci, pobłażanie, folgowanie, przymykanie oka, traktowanie ulgowo właśnie robi się z Nich ludzi "upośledzonych". Rosną takie wychuchane przez otoczenie osobniki z postawą roszczeniową do całego świata. A potem przyjdzie pierwsza praca i co? I zonk. W zderzeniu z rzeczywistośćią okaże się , że nikt nad "biedactwem" się nie użala, bo tu trzeba zap..ać. I pójdzie taki jeden z drugą na bezrobocie i będą oczekiwać , że Państwo IM DA. Bo IM się należy.

4 266

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Ale poprzez wyręczanie "biednych" dzieci, pobłażanie, folgowanie, przymykanie oka, traktowanie ulgowo właśnie robi się z Nich ludzi "upośledzonych". Rosną takie wychuchane przez otoczenie osobniki z postawą roszczeniową do całego świata. A potem przyjdzie pierwsza praca i co? I zonk. W zderzeniu z rzeczywistośćią okaże się , że nikt nad "biedactwem" się nie użala, bo tu trzeba zap..ać. I pójdzie taki jeden z drugą na bezrobocie i będą oczekiwać , że Państwo IM DA. Bo IM się należy.

Kjim... a jak Wasza sytuacja ?  jak sobie radzisz po tym jak się M wyprowadził (chyba że coś się zmieniło smile) .. czujesz ulgę że odzyskałaś swój dom ?

4 267 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-11-05 16:09:12)

Odp: Być drugą i macochą

Czuje dziewczyny, że pani ex wciśnie nam drugiego syna M na weekend aż do wtorku. Jakieś pomysły co zrobić z tym fantem? Wiem, z doświadczenia, że zgłoszeniem na policji nic nie zdziałamy 'na już'. Tą sukę nie obchodzi czy mamy własne plany, pracę itp.

Poprosiłam M żeby wziął syna nie w piątek tylko w niedzielę do wtorku tak byśmy mieli dla siebie czas w sobotę. To bunt na całego. Że jakby co to odda chłopców do dziadków od niedzieli. Ja na to, że przecież nie można 'pozbywać' się dzieci - to jego słowa, jak proszę żeby czasem jego syn pojechał do dziadków na weekend. Tu nie chodzi o zazdrość w stosunku do dziecka, tu chodzi o włażenie w cztery litery swojej byłej. Wybuchła kłótnia na całego, jak wróci do domu będzie miał rzeczy spakowane.

4 268

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Czuje dziewczyny, że pani ex wciśnie nam drugiego syna M na weekend aż do wtorku. Jakieś pomysły co zrobić z tym fantem? Wiem, z doświadczenia, że zgłoszeniem na policji nic nie zdziałamy 'na już'. Tą sukę nie obchodzi czy mamy własne plany, pracę itp.

Poprosiłam M żeby wziął syna nie w piątek tylko w niedzielę do wtorku tak byśmy mieli dla siebie czas w sobotę. To bunt na całego. Że jakby co to odda chłopców do dziadków od niedzieli. Ja na to, że przecież nie można 'pozbywać' się dzieci - to jego słowa, jak proszę żeby czasem jego syn pojechał do dziadków na weekend. Tu nie chodzi o zazdrość w stosunku do dziecka, tu chodzi o włażenie w cztery litery swojej byłej. Wybuchła kłótnia na całego, jak wróci do domu będzie miał rzeczy spakowane.

myślałam że tylko ja mam problem długiego weekendu... że zawsze wtedy muszę być obarczona dzieckiem M...

U mnie to samo...nie ważne że młody był teraz... najlepsze jest to że m daje się nabierać na takie chwyty tyle lat...
jest długi weekend ... nie czas jego syna... i zamiast my odpocząć zwłaszcza że pracowaliśmy ostatnie tygodnie po 12-14 h...to ten uradowany że ex powiedziała że może młodego wziąć z zawodów .... i jak się okazuje - zawody 250 km od domu .. więc koszty nasze a dodatkowo długi weekend z dzieciakiem...qurwa...
Ja nie robię awantury... M mnie poinformował o tym w dziwny sposób... nie pytał o zdanie ..nie konsultował .. tylko oznajmił...
"że młody ma zawody i ex powiedziała że jak chce to może go z nich wziąć..i on pomyślał że sobie pojedzie i go przywiezie" więc skoro on ma plany ..uzgodnił z była zoną i synem...nie będę mu ich psuć... nie zapraszał mnie do nich...bo jak powiedział "sobie pojedzie po młodego"...więc ja sobie bez informowania wyjadę z synem....
ostrzegałam ... ale widać on się nie uczy...bo nie chce..

4 269 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-11-06 10:01:22)

Odp: Być drugą i macochą

Może jest tak, że to my odbieramy takie sytuacje jako manipulacje pani ex, a ci faceci po prostu chcą, bo lubią robić przysługę własnym dzieciom i spędzać z nimi czas. Pod koniec wakacji znajomy rozwodnik opowiadał mi, że miał okazję pojechać po syna na kolonie i był tak zadowolony, że ma możliwość spędzić z nim czas, a druga żona za przeproszeniem nie będzie mu truła. My też, nie robiłybyśmy problemów gdyby to były nasze dzieci...
Mnie w tej całej sytuacji boli to, że M nie uzgadnia ze mną swoich planów, tylko robi to ze swoją byłą żoną. Jego wymówka jest taka, że ja zawsze jestem przeciwna, gdy ma być jego syn. A jak mam nie być, skoro nasze plany są mi narzucane? I robi się błędne koło...

4 270

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Może jest tak, że to my odbieramy takie sytuacje jako manipulacje pani ex, a ci faceci po prostu chcą, bo lubią robić przysługę własnym dzieciom i spędzać z nimi czas. Pod koniec wakacji znajomy rozwodnik opowiadał mi, że miał okazję pojechać po syna na kolonie i był tak zadowolony, że ma możliwość spędzić z nim czas, a druga żona za przeproszeniem nie będzie mu truła. My też, nie robiłybyśmy problemów gdyby to były nasze dzieci...
Mnie w tej całej sytuacji boli to, że M nie uzgadnia ze mną swoich planów, tylko robi to ze swoją byłą żoną. Jego wymówka jest taka, że ja zawsze jestem przeciwna, gdy ma być jego syn. A jak mam nie być, skoro nasze plany są mi narzucane? I robi się błędne koło...

tu jest sens tego wszystkiego... bo to oni - nasi M powinni tak zarządzać tymi tematami byśmy takich odczuć miały jak najmniej..
Ja uważam , że nasi faceci z wygody wolą zgodzić się na wszystko co im proponuje ex.. bo wielokrotnie ex zmieniała terminy wizyty syna i M nie reagował .. choć nie widział się z młodym nawet 2 miesiące ...ale oni wiedzą że  z nimi dogadać się muszą ..więc opcja najłatwiejsza to robić na rozkaz... a my musimy łykać to dobro ex ..że może łaskawie dzięki byłej być z synem właśnie teraz...


Zazdrosna .. a jak u Ciebie ? temat załagodzony ? czy walizki były ?

4 271

Odp: Być drugą i macochą

Masz to na co godzisz się .Nie wiem kto to pierwszy powiedzial ,ale miał racje .

4 272

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Zazdrosna .. a jak u Ciebie ? temat załagodzony ? czy walizki były ?

M zrekompensował się jak zwykle, temat został przełożony do niedzieli, do czasu odwiezienia chłopaka, bo podobno przesadzam. Facet chyba musi się przekonać na własnej skórze. Zasady zostały przeorganizowane na nowo, no zobaczymy...

4 273

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

Zazdrosna .. a jak u Ciebie ? temat załagodzony ? czy walizki były ?

M zrekompensował się jak zwykle, temat został przełożony do niedzieli, do czasu odwiezienia chłopaka, bo podobno przesadzam. Facet chyba musi się przekonać na własnej skórze. Zasady zostały przeorganizowane na nowo, no zobaczymy...

czyli jak się nie wkurwiamy i nie stawiamy to oni sami z siebie nic ....


Masz to na co godzisz się .

Tak Obwarzanku...my ciągle żyjemy złudzeniami że, jak my im wszystko dajemy, pomagamy.. im i ich dzieciom..to naturalne że nas docenią .. i też dla nas cos zrobią.. czasami prosimy już o czas, uwagę i docenienie...bo bez tego oni ślepi...albo tak jak teraz Zazdrosna czy ja ...stawiamy wszystko na szali ...bo czara goryczy kolejny raz się przelewa....

U nas nie ma awantur .. tylko ciche dni... M wyprowadził się do gabinetu... mam karę że powiedziałam co powiedziałam...
heh...w nosie mam to... nawet dziś możemy się rozstać...

4 274

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
Mischella napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Ja też bym się nie wtrącała. Tyle twojego, co tego dziecka z wami nie ma. Troska o niego obróci się tylko przeciwko tobie. Wierz mi, nie chcesz być pełnoetatową macochą. Nawet powiem, że te 700 zł miesięcznie warte jest twojego świętego spokoju.

Szczerze mowiac to mi naprawde nie przeszkadza dziecko, ciesze sie jak jest z nami, bawi sie i szaleje.... nie odbieram tego jako,ze " daje w kosc", moze dlatego, ze tak mi Go szkoda podchodze emocjonalnie, bo to tylko dziecko, a ex zrobila sobie z Niego karte przetargowa - suka.
Dziekuje Wam bardzo za rady, bardzo sobie je cenie. Dziekuje smile

Zrobisz kochana jak uważasz, życzę ci wszystkiego dobrego. Jednak miej na uwadze, że jakieś 3 lata temu ja mówiłam podobnie. Ja porównuję pasierbów do gości w domu- jak są u nas raz na jakiś czas to jest fajnie, starasz się ich ugościć jak najlepiej, kiedy wizyta się przedłuża staje się to uciążliwe dla domowników, kiedy w końcu osobnicy wyjeżdżają odczuwamy ogromną ulgę. A takie 'biedne' dzieci, nad którymi użala się cała rodzina są największymi manipulantami, dziecko trzeba traktować normalnie, tak jakby miało pełną rodzinę, bo wyręczanie może go tylko zepsuć.

Oczywiście, przecież rozwód to nie choroba dla dziecka, zwłaszcza, żr cały czas ma tego Ojca, na którego może liczyc, ja nie patrze na małego "przez palce", bo i tak jest wystarczająco rozpuszczony przez matke... kurcze nie wiem jak to bedzie coraz czesciej się nad tym zastanawiam. Ogólnie jest dobrze, żeby tylko szanowna ex zechciała by być cywilizowanym człowiekiem.... zobaczymy.

4 275

Odp: Być drugą i macochą

Coś ostatnio cisza na forum.. czyżby Wasze problemy i bolączki drogie Macochy skończyły się ??

Jeśli tak to podajcie przepis na taki stan ....

Zazdrosna jak weekend ? był konsensus ?
Kjim, a jak u Was .. Ewarg ... zlej nam gorące głowy swoim chłodnym oglądem ....

Ja tak jak Wam pisałam wyjechałam z snem - na złość M ..tyle razy go prosiłam by uzgadniał ze mną plany na młodego u nas.. kolejny raz usłyszałam że ex powiedziała że może przyjechać na mecz i zabrać młodego... jakaż ona zajebioszcza jest!!!.. udostępnia syna ojcu....
Nie będę się prosić kolejny raz... ma swoje plany z ex i synem,,, to ok, na drodze stać nie będę ..

Aż nie mam ochoty wracać do domu... gdyby nie praca i szkoła młodego to bym przeciągnęła jeszcze kilka dni... ale co to zmieni ? i tak trzeba się zmierzyć z problemami..... M mi napisał "nas już nie ma "... jakby taka instytucja kiedykolwiek istniała... noo to tyle u mnie.
Pogoda chociaż piękna smile

4 276

Odp: Być drugą i macochą

Chodzę pijana powietrzem... Chwilo trwaj, jesteś piękna.

4 277

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:

Chodzę pijana powietrzem... Chwilo trwaj, jesteś piękna.

dwie kreseczki??

A ja zawalam, po całości zawalam. Chwycił kryzys i dosłownie nie mam kontroli nad sobą , panowania nad codziennością brak. Emocje biorą górę, traumatycznie hmm

4 278

Odp: Być drugą i macochą
mortisha napisał/a:
Lily89 napisał/a:

Chodzę pijana powietrzem... Chwilo trwaj, jesteś piękna.

dwie kreseczki??

A ja zawalam, po całości zawalam. Chwycił kryzys i dosłownie nie mam kontroli nad sobą , panowania nad codziennością brak. Emocje biorą górę, traumatycznie hmm

Aż tak ?
z tymi emocjami to myślę że jest tak...że im bardziej próbujemy panować nad nimi nad sobą,,, że tak musi być, że jest ok,,,że wszystko nam pasuje..tym szybciej nas one pokonają ...
Ja też układałam je w sobie... wmawiałam sobie że przecież kontroluje, rozumiem,,,że to droga do zgody i spokoju w związku..i co ??? gooowno...wymiotły mnie w najmniej oczekiwanym momencie,, i z powodu pierdoł.
Heh .

teraz jestem na fali..mam wszystko w dooopie ..co będzie to będzie..nic się nie staram! a tak właśnie.
Nie będę zmuszać się do akceptacji rzeczy których nie akceptuje !

4 279 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-11-11 21:14:58)

Odp: Być drugą i macochą

Że tez mnie mąż nie leje to jest cud nad cudami.
Samej sobie bym nastrzelała w ten niereformowalny łeb

4 280

Odp: Być drugą i macochą

Kreseczek niet. Na szczęście.  To jeszcze nie ten moment, nie czuję się gotowa, żeby być czyjaś matką. Na razie cieszę się stanem świeżo poślubienia.

4 281

Odp: Być drugą i macochą

Zazdrosna , a jak u Ciebie minął długi weekend ?

4 282

Odp: Być drugą i macochą

U mnie weekend prawie super.
Super -  bo spędziliśmy Go z M na grach, odpoczynku, wycieczce.
Prawie - bo w piątek, tuż przed super weekendem, M dostał zawiadomienie o rozprawie w sprawie podniesienia alimentów z 1000 zł na 1900 zł (!!!) . Takie jedyne drugie tyle. Bo sytuacja dzieci uległa TRAGICZNEMU POGORSZENIU, bo M przestał zabierać dzieci do siebie (czyli dodatkowe dwa weekendy, których dzieci nie spędzają z ojcem , EX wyceniła na 900 zł.!!!). Ale oczywiście to, że wyznaczone weekend dzieci spędzają u dziadków, dla Pani Ex nie ma najmniejszego znaczenia.

Ale staram się o tym nie myśleć.

Chceuciekacstad - jak po powrocie do domu? W domu Niemcy???
Zazdrosna - a u Ciebie?

4 283

Odp: Być drugą i macochą

hej Kjim.. pan obrażony na całego... dom chce sprzedać, zdjęcia robi...
i zaczepki szuka ile może ...

żąda kasy bo już nie ma ..a tu alimenty do zapłaty ... heh .. jakieś chore wyliczenia wysyła .
Szkoda gadać .

ale jak pisałam ..mam w doopie co mówi i co pisze....


nie chce mi się z nim gadać smile

4 284

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

hej Kjim.. pan obrażony na całego... dom chce sprzedać, zdjęcia robi...
i zaczepki szuka ile może ...

żąda kasy bo już nie ma ..a tu alimenty do zapłaty ... heh ..

No co Ty, tak Go szlag trafił, że zorganizowałaś sobie wyjazd bez Niego? On może sam planować , ale ty nie możesz.
Ty z synem wyjechałaś, a On? Nudził się z synem w domu przez cały weekend, bo nie miał kasy na żadne atrakcje. I pewnie nie miał Im kto ugotować :-)))
A to dobra nauczka :-))))
Ciebie nie ma, to i kasy nie ma, czyli i atrakcji dla syna nie ma z czego zorganizować. Co robi facet w takiej sytuacji???? - Jedzie do mamusi ;-)
A tym wypadku tez tak było? :-)

4 285

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

hej Kjim.. pan obrażony na całego... dom chce sprzedać, zdjęcia robi...
i zaczepki szuka ile może ...

żąda kasy bo już nie ma ..a tu alimenty do zapłaty ... heh ..

No co Ty, tak Go szlag trafił, że zorganizowałaś sobie wyjazd bez Niego? On może sam planować , ale ty nie możesz.
Ty z synem wyjechałaś, a On? Nudził się z synem w domu przez cały weekend, bo nie miał kasy na żadne atrakcje. I pewnie nie miał Im kto ugotować :-)))
A to dobra nauczka :-))))
Ciebie nie ma, to i kasy nie ma, czyli i atrakcji dla syna nie ma z czego zorganizować. Co robi facet w takiej sytuacji???? - Jedzie do mamusi ;-)
A tym wypadku tez tak było? :-)

Nie wiem co robił, sąsiadka mówiła że z domu nie wychodził.. i ze młodego nie było ..pewnie mu ex znowu plany zmieniła ... nie mam pojęcia.
Ja się zawsze dowiadywałam ostatnia ... mamusię ma za daleko żeby jechać...

Takie brednie teraz opowiada że ręce opadają .
Ale jakoś mnie to nie rusza... lepiej się czuję jak nie mam z nim kontaktu.. umiem wtedy zapomnieć o tym bałaganie .. bo tak to sentymenty mnie łapią i wahania nastrojów.... a jak go nie wiedzę i z nim nie gadam..to umiem trzymać się swojego postanowienia. smile
Jak tylko mnie zaczyna kłuć serducho..to od razu przypominam sobie wszystkie super dni .. i wiem ze to jedyna droga .

Kjim, a Wy jak się macie ? M wrócił do Ciebie (mieszka ?) . czyli bez dzieci lepiej ?

4 286 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-11-12 13:34:36)

Odp: Być drugą i macochą
mortisha napisał/a:

Że tez mnie mąż nie leje to jest cud nad cudami.
Samej sobie bym nastrzelała w ten niereformowalny łeb

Mortisha, przestań się besztać, wszyscy jesteśmy ludźmi i mamy prawo się mylić, grunt to wyciągnąć z pomyłek wnioski na przyszłość. Ja też przed weekendem zrobiłam M jazdę, aż pierwszy raz on sam się spakował, na szczęście do wyprowadzki nie doszło. Okazało się, że jego ex zaczęła stawiać warunki, co do terminu wzięcia przez M młodszego syna i ten odpuścił ten weekend zupełnie. Postąpił podobnie jak ona, dziecko nie przygotowane na czas to odpuścił i weźmie go za dwa tygodnie. Mało, co szczęka mi nie opadła jak to usłyszałam. Zatem dwa dni spędziliśmy błogo tylko we dwoje, bo drugi syn M był u dziadków. Prawie jak miesiąc poślubny, co utwierdza mnie jedynie, iż potrafimy być naprawdę zgodni i szczęśliwi, a jedyny nasz punkt zapalny to dzieci.
Wprawdzie problem narastał już wczoraj, bo w domu były moje dzieci, a jego nie i M już nie mógł wytrzymać, by nie pojechać po syna do rodziców. Więc zrobił to sam, wcześniej, ja nie robiłam scen, wykorzystałam tę chwilę dla siebie smile
Lily89 gratulacje smile

4 287 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2014-11-12 13:32:47)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
mortisha napisał/a:

Że tez mnie mąż nie leje to jest cud nad cudami.
Samej sobie bym nastrzelała w ten niereformowalny łeb

Mortisha, przestań się besztać, wszyscy jesteśmy ludźmi i mamy prawo się mylić, grunt to wyciągnąć z pomyłek wnioski na przyszłość. Ja też przed weekendem zrobiłam M jazdę, aż pierwszy raz on sam się spakował, na szczęście do wyprowadzki nie doszło. Okazało się, że jego ex zaczęła stawiać warunki, co do terminu wzięcia przez M młodszego syna i ten odpuścił ten weekend zupełnie. Postąpił podobnie jak ona, dziecko nie przygotowane na czas to odpuścił i weźmie go za dwa tygodnie. Mało, co szczęka mi nie opadła jak to usłyszałam. Zatem dwa dni spędziliśmy błogo tylko we dwoje, bo drugi syn M był u dziadków. Prawie jak miesiąc poślubny, co utwierdza mnie jedynie, iż potrafimy być naprawdę zgodni i szczęśliwi, a jedyny nasz punkt zapalny to dzieci.
Lily89 gratulacje smile

Zazdrosna...czyli M zależy na Tobie i uczy się że ex pogrywa... niestety ja nie mogę tego powiedzieć o M... zawsze to ja jestem winna..bo znałam sytuację ...bo jego synek jest biedny.. bo ex ma prawo do odpoczynku..bo jemu zależy na synu.. bo to i tamto...
JA MAM się dostosować i cieszyć ..ze w ogóle ze mną jest... i brać co mi daje...
w nosie mam .. nic poza problemami mi nie daje więc na drzewo smile

ZAZDRASZCZAM smile

4 288

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Nie wiem co robił, sąsiadka mówiła że z domu nie wychodził.. i ze młodego nie było ..pewnie mu ex znowu plany zmieniła ... nie mam pojęcia.

Hahahah, może faktycznie Ex Mu plany zmieniła i teraz głupio się chłopu przyznać, że Go znowu w balona zrobiła. :-)

chceuciekacstad napisał/a:

Kjim, a Wy jak się macie ? M wrócił do Ciebie (mieszka ?)

Wrócił i nie wrócił. Mogłabym rzec, że jest u nas jedną nogą.

chceuciekacstad napisał/a:

czyli bez dzieci lepiej ?

I widzisz tu nie koniecznie chodzi o to, czy z dziećmi czy bez dzieci. Tu chodzi o to, że lepiej jest jak Pani EX nie wpierd..la się w nasze życie, nie ma możliwości jątrzenia, psucia planów, nie ma możliwości manipulowania, bo M przestał brać udział w Jej grze i Ona nie może wykorzystywać dzieci do tej swojej brudnej wojny, bo On tej bitwy nie podejmuje. Jedyny ruch , który mogła teraz zrobić, to złożyć ten pozew o podwyższenie alimentów. I wiesz co? I z tej perspektywy patrząc mogę powiedzieć : "tak, jest lepiej".

4 289

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

Nie wiem co robił, sąsiadka mówiła że z domu nie wychodził.. i ze młodego nie było ..pewnie mu ex znowu plany zmieniła ... nie mam pojęcia.

Hahahah, może faktycznie Ex Mu plany zmieniła i teraz głupio się chłopu przyznać, że Go znowu w balona zrobiła. :-)

chceuciekacstad napisał/a:

Kjim, a Wy jak się macie ? M wrócił do Ciebie (mieszka ?)

Wrócił i nie wrócił. Mogłabym rzec, że jest u nas jedną nogą.

chceuciekacstad napisał/a:

czyli bez dzieci lepiej ?

I widzisz tu nie koniecznie chodzi o to, czy z dziećmi czy bez dzieci. Tu chodzi o to, że lepiej jest jak Pani EX nie wpierd..la się w nasze życie, nie ma możliwości jątrzenia, psucia planów, nie ma możliwości manipulowania, bo M przestał brać udział w Jej grze i Ona nie może wykorzystywać dzieci do tej swojej brudnej wojny, bo On tej bitwy nie podejmuje. Jedyny ruch , który mogła teraz zrobić, to złożyć ten pozew o podwyższenie alimentów. I wiesz co? I z tej perspektywy patrząc mogę powiedzieć : "tak, jest lepiej".

Odpisujecie na pozew ? macie taką możliwość .
Jeśli M kupował jakieś rzeczy, wakacje, dzieci spędzały czas, jeździł po nie ...ogólnie wszystko powinien opisać.
Oczywiście sytuację z jej zachowaniem również.
Będzie trudno obronić się przed jej argumentami w sądzie .. fakt że dzieci zabierają dziadkowie nic raczej mu nie pomoże .
Choć sąd nie może zmusić do kontaktów , zwłaszcza że matka takie ma podejście - ojciec nieważny .

4 290

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Zazdrosna...czyli M zależy na Tobie i uczy się że ex pogrywa...
ZAZDRASZCZAM smile

Chyba raczej ma dość babskiego zrzędzenia, a widzi, że ex nic nie robi dla starszego młodego tylko ma wymagania
Naprawdę trudne do opanowania są te patchworkowe relacje.
p.s.
Byliśmy z młodym w ośrodku dla trudnej młodzieży, pani pedagog poświęciła nam dużo czasu i fantastycznie potraktowała chłopaka, po prostu nie mogło być lepiej. Nastraszyła chłopaka jak mogła, aż dzieciak się popłakał, ale nie sądzę żeby od tego zaczął się uczyć. Nam jednak powiedziała, że jeszcze się do nich nie nadaje, bo by go tam zjedli starsi. Zatem sytuacja bez zmian...

Posty [ 4 226 do 4 290 z 8 269 ]

Strony Poprzednia 1 … 64 65 66 67 68 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026