netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Być drugą i macochą

8 268 odpowiedzi1 087 359 wyświetleńzałożony przez Alutka131, 20.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Strony Poprzednia 1 … 63 64 65 66 67 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 161 do 4 225 z 8 269 ]

4 161

Odp: Być drugą i macochą
motylek75 napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:
motylek75 napisał/a:

Żyć mi się nie chce....
ten dupek mój M wrócił do domu z delegacji napisał sms że moje rzeczy są spakowane i mam wyp.....mam się natychmiast wyprowadzić!!! Chętnie bym to zrobiła ale jestem za granicą na kontrkacie i nie mam możliwości tego zrobić,ale mnie dziad urządził po prostu wyrzucił z domu.
Nie mam nikogo kto by moje rzeczy od niego odebrał,nie mam nawet nowego mieszkania żeby się przenieść zostałam na ulicy:((( Boże życ się nie chce za co to wszystko?????

Nieźle ... ma gość klasę....
ale przecież na ulicę nie wywali- wrócisz to zabierzesz.
Swoją droga , to jego mieszkanie ? on wynajmuje ?
Nie daj się ... to jego zachowanie powinno Cię utwierdzić w decyzji..

Mieszkanie wynajmowaliśmy razem,umowa była na jego nazwisko.
Niestety miałam to "szczęście" że poznałam przysłowiowego "gołdupca" po rozwodzie nie miał nic,jak słowo daje nic,pierwszy raz jak u niego nocowałam musiałam kupić sobie ręcznik.....
Wszystko w tym mieszkaniu jest moje!! od łyzki po firanki,wszystko moje!
Jestem 2000 km od domu trudno w takiej chwili wszystko zostawić i jechać bo on ma taki kaprys,jestem w pracy a on to beszczelnie wykorzystał......
Oj ja już mu pokaże jak wróce..........

Mam dla takich specjalne określenie, ale nie będę go tu używać...

4 162

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:
motylek75 napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

Nieźle ... ma gość klasę....
ale przecież na ulicę nie wywali- wrócisz to zabierzesz.
Swoją droga , to jego mieszkanie ? on wynajmuje ?
Nie daj się ... to jego zachowanie powinno Cię utwierdzić w decyzji..

Mieszkanie wynajmowaliśmy razem,umowa była na jego nazwisko.
Niestety miałam to "szczęście" że poznałam przysłowiowego "gołdupca" po rozwodzie nie miał nic,jak słowo daje nic,pierwszy raz jak u niego nocowałam musiałam kupić sobie ręcznik.....
Wszystko w tym mieszkaniu jest moje!! od łyzki po firanki,wszystko moje!
Jestem 2000 km od domu trudno w takiej chwili wszystko zostawić i jechać bo on ma taki kaprys,jestem w pracy a on to beszczelnie wykorzystał......
Oj ja już mu pokaże jak wróce..........

Mam dla takich specjalne określenie, ale nie będę go tu używać...

Pasożyt?!

4 163

Odp: Być drugą i macochą

Nie bardziej dosadne.

4 164

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:

Nie bardziej dosadne.

co najwyżej środek wykropkuj jak wulgaryzm
Jak będzie adekwatne to włączę go do mojego osobistego auto-słownika big_smile

4 165

Odp: Być drugą i macochą
mortisha napisał/a:
Lily89 napisał/a:

Nie bardziej dosadne.

co najwyżej środek wykropkuj jak wulgaryzm
Jak będzie adekwatne to włączę go do mojego osobistego auto-słownika big_smile

To musiałabym całe wykropkować, Mogę privem puścić.

4 166 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-10-06 19:04:17)

Odp: Być drugą i macochą

No to  privem wyślij na jakie miano zasługuje ten skurv...... smile

4 167

Odp: Być drugą i macochą

Poszło. Smacznego że tak powiem...

4 168

Odp: Być drugą i macochą

Ooooo podoba mi się taka łatka na tego typu frajerstwo.
Zapamietam sobie hehehhehee

4 169

Odp: Być drugą i macochą

Nie lubię ślubów. Zwłaszcza własnego... big_smile Trzeba było wiać do Las Vegas albo do tej miejscowości której nazwy nie pamiętam. Przynajmniej byłby spokój.

Na szczęście udało się załatwić, że ceremonia będzie po za budynkiem USC. I To jest mega plus.

4 170

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:

Nie bardziej dosadne.

Podziel się też ze mną.......może poznam nowe wyrażenia i przy wyprowadzce będę mogła nimi "zabłysnąć"........
Po raz pierwszy w życiu czuję się jakbym przegrała z własnym rozsądkiem,czuje się bezradna,zagubiona i w ogóle nie pojmuje tego co zrobił,no za cholerę nie pojmuje.

4 171

Odp: Być drugą i macochą

Poszło privem.

4 172

Odp: Być drugą i macochą

Motylek, a czemu on wlasciwie zazadal Twojej wyprowadzki? Stalo sie cos? Odkryl cos, czego nie powinien? Bo jakos dziwnie tak, zeby nagle znienacka, bez powodu, wykrecil taka akcje.

Lily, udanego zamazpojscia wink Mam nadzieje, ze wiesz, co robisz.

4 173

Odp: Być drugą i macochą
metaksa napisał/a:

Motylek, a czemu on wlasciwie zazadal Twojej wyprowadzki? Stalo sie cos? Odkryl cos, czego nie powinien? Bo jakos dziwnie tak, zeby nagle znienacka, bez powodu, wykrecil taka akcje.

Lily, udanego zamazpojscia wink Mam nadzieje, ze wiesz, co robisz.

Ja odkryłam że "spodnie ściągą po za domem....." zrobiłam awanture i się zaczęło
Na weekend jadę do Polski już mam wszystko zoorganizowane,miejsce na przechowanie całego mojego dorobku,firme przeprowadzkową,tylko musze jeszcze mieszkanie znaleźć ale i to za niedługo też się znajdzie.
On jeszcze nie wie o moim przyjeździe i się nie dowie,wiem że w sobote jest w domu bo znajomi mieli wpaść na imieniny do niego,no to mu urządze impreze z publiką tak jak on lubi............

4 174

Odp: Być drugą i macochą
motylek75 napisał/a:

On jeszcze nie wie o moim przyjeździe i się nie dowie,wiem że w sobote jest w domu bo znajomi mieli wpaść na imieniny do niego,no to mu urządze impreze z publiką tak jak on lubi............

Motylek w takim przypadku to "impreza niespodzianka" jest jak najbardziej wskazana. Jeśli powiedziałabyś mu kiedy i o której przyjedziesz po swoje rzeczy na pewno zastałabyś zamknięte mieszkanie i zmienione zamki. Zabieraj co Twoje i to bez skrupułów i sentymentów.
Twarda bądź jak Roman Bratny

4 175

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
motylek75 napisał/a:

On jeszcze nie wie o moim przyjeździe i się nie dowie,wiem że w sobote jest w domu bo znajomi mieli wpaść na imieniny do niego,no to mu urządze impreze z publiką tak jak on lubi............

Motylek w takim przypadku to "impreza niespodzianka" jest jak najbardziej wskazana. Jeśli powiedziałabyś mu kiedy i o której przyjedziesz po swoje rzeczy na pewno zastałabyś zamknięte mieszkanie i zmienione zamki. Zabieraj co Twoje i to bez skrupułów i sentymentów.
Twarda bądź jak Roman Bratny

Niestety zamki już wymienił!!!!!
Moja siostra przejechała pół Polski i się nie dostała do środka,jego akurat nie było w domu miała zabrać moją biżuterie i pamiątki rodzinne,bo on w tym szale złości jest zdolny do wszystkiego........

4 176

Odp: Być drugą i macochą
motylek75 napisał/a:
kjim napisał/a:
motylek75 napisał/a:

On jeszcze nie wie o moim przyjeździe i się nie dowie,wiem że w sobote jest w domu bo znajomi mieli wpaść na imieniny do niego,no to mu urządze impreze z publiką tak jak on lubi............

Motylek w takim przypadku to "impreza niespodzianka" jest jak najbardziej wskazana. Jeśli powiedziałabyś mu kiedy i o której przyjedziesz po swoje rzeczy na pewno zastałabyś zamknięte mieszkanie i zmienione zamki. Zabieraj co Twoje i to bez skrupułów i sentymentów.
Twarda bądź jak Roman Bratny

Niestety zamki już wymienił!!!!!
Moja siostra przejechała pół Polski i się nie dostała do środka,jego akurat nie było w domu miała zabrać moją biżuterie i pamiątki rodzinne,bo on w tym szale złości jest zdolny do wszystkiego........

Heh , Motylku , trochę zawiła sytuacja..
Nie masz wyboru, musisz się z nim dogadać żeby zabrać rzeczy .
Proponuję spokojem, i bycie miłemu- żeby swoje osiągnąć .
Bałabym się jechać sama do takiego gościa...
Taki żart słyszałam dziś rano w radio ... czym się różnią facet i jogurt? .. a no tym ze jogurt ma kulturę. ....
Życzę spokoju i opanowania

4 177

Odp: Być drugą i macochą
motylek75 napisał/a:
metaksa napisał/a:

Motylek, a czemu on wlasciwie zazadal Twojej wyprowadzki? Stalo sie cos? Odkryl cos, czego nie powinien? Bo jakos dziwnie tak, zeby nagle znienacka, bez powodu, wykrecil taka akcje.

Lily, udanego zamazpojscia wink Mam nadzieje, ze wiesz, co robisz.

Ja odkryłam że "spodnie ściągą po za domem....." zrobiłam awanture i się zaczęło
Na weekend jadę do Polski już mam wszystko zoorganizowane,miejsce na przechowanie całego mojego dorobku,firme przeprowadzkową,tylko musze jeszcze mieszkanie znaleźć ale i to za niedługo też się znajdzie.
On jeszcze nie wie o moim przyjeździe i się nie dowie,wiem że w sobote jest w domu bo znajomi mieli wpaść na imieniny do niego,no to mu urządze impreze z publiką tak jak on lubi............

Co się odwlecze....
Sama chciałaś gada opuścić, to tylko przyspieszyło sprawę. Rozumiem, że złości Cię, że niestety nie na twoich warunkach, bo to On wyprzedził twój ruch... ale prawda jest, że wybierałaś się jak sójka za morze...

Ja generalnie uważam, że wolne kobiety nie powinny wiązać się z dzieciatymi facetami - bo są dla nich darmowymi gosposiami i do grzania łóżka. A często przez to nie mają własnych dzieci bo wspaniali tatusiowie już się zrealizowali i nie chcą więcej zobowiązań.

Głowa do góry. Dasz radę - daj znać jak zakończyła się "akcja wyrwanie własnych rzeczy z gniazda gada".

4 178

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Ograniczył kontakt z dziećmi do 0 i oczekuje, że wpadnę Mu teraz szczęśliwa w ramiona i będziemy żyli długo i szczęśliwie. 
Tylko po 1: ja już się trochę z Niego wyleczyłam,
po 2: nie rozumiem, jak można było przez trzy lata oszukiwać wszystkich ( w tym mnie) że zależy Mu tak bardzo na dzieciach, skoro tak naprawdę robił to wszystko z poczucia obowiązku, "pod publiczkę", a nie z potrzeby serca,
po 3: nie wierze w to jego  "i żyli długo i szczęśliwie" bo Pani Exowa na rzęsach stanie a do tego nie dopuści
po 4:  nie wiem czy moje sumienie pozwoli mi zasypiać spokojnie wiedząc , że są dzieci, które tęsknią za swoim ojcem (jak twierdzi M, nie podjął tej decyzji ze względu na mnie, tylko ze względu na to, że od dawna męczyło Go życie w dwóch rodzinach jednocześnie, ale bał się do tego przyznać i Jego męska duma Mu na to nie pozwalała)
po 5: Jego decyzja rodzi ogromne konsekwencje społeczne, zerwanie kontaktów z rodzicami, potępienie społeczne, życie z wyrzutami sumienia (moim zdaniem), Jego zdaniem - "ma to w dupie, bo zależy Mu tylko na nas"

I od dwóch tygodni żyję w zawieszeniu i nie wiem co mam Mu na to wszystko odpowiedzieć.
Teraz czekam na lincz z Waszej strony, bo wychodzi na to, że swoją postawą (choć wprost nigdy Mu tego nie powiedziałam) swoją postawą doprowadziłam do tego, że On chce olać swoje dzieci i (jak twierdzi ) zacząć w końcu normalnie żyć.

Ze skrajności w skrajność... zalecam ostrożność.

Co to za facet co porzuca własne dzieci? Jest różnica między zdrowymi relacjami opartymi na zapewnianiu potrzeb nowej rodziny i kontaktami z dziećmi, a rzuceniem się głową do przodu w jedno lub drugie rozwiązanie.

Jego problemem nie był kontakt z dziećmi, tylko niezdrowe kontakty z Ex - je powinien ograniczyć, a wręcz zakończyć. Dzieci są na tyle duże, że może kontaktować się bezpośrednio z nimi bez udziału Ex. Kontakty mogą być raz w miesiącu - na nautralnym terenie, telefoniczne, przez skype.

Ja bym mu nie wierzyła, koło ogona mu sie pali, bo stracił ciepły kąt u Ciebie i jeszcze zasypują go oczekiwania ze strony EX. Chce powrotu bo liczy, że Ty za niego to ogarniesz i powiesz mu co ma robić... a następnie weźmiesz za to odpowiedzialność. Bo przecież dla Ciebie to zrobił!!! Nie dla siebie - dla Ciebie - więc jak coś Ty będziesz wszystkiemu winna.

4 179 Ostatnio edytowany przez Lily89 (2014-10-08 11:51:04)

Odp: Być drugą i macochą

motylek75
To nie jest mężczyzna. To jest po prostu gnojek, który z krótkich portek nie wyrósł. Lepiej żyć bez ręki niż z takim.

4 180 Ostatnio edytowany przez margaret333 (2014-10-09 09:53:19)

Odp: Być drugą i macochą

Witajcie Kobietki smile Mam powzny problem, potrzebuję ... właściwie sama nie wiem.. wsparcia, kopa w  4 litery... zrozumienia.

Poznalam go 1,5 roku temu. On był 4 msc po cięzkim rozstaniu z byłą, z która ma dziecko,  a ja ze swoim po  2 msc.
Od razu zaiskrzyło, totalne szaleństewo.
Jego była, z która był bardzo... bardzo długo, zdradziła go i oszukiwała, odeszła z dzieckiem do innego, kiedy On zarabiał na rodzinę (bardzo dobrze zarabia, a ten jej nowy to wg mnie etetowy bezrobotny).
Nasza sielanka trwała, mój były trochę mnie męczył, ale zrozumiałam, że zupełnie do siebie nie pasowaliśmy. Natomist była mojego nowego partnera jak tylko dowiedziała się, że on kogos poznał, zaczeła delikatnie dawać znac, że ten jej nowy to chyba jednak nie ten. Nigdy nie przyznała się do błędu, nie przeprosiła. Przeliczyła się w tej miłosnej bajce, ona pochodzi z kiepskiej rodziny, wiedziała dobrze, że nie wyrwie się z niej wiazac się z facetem bez przyszłosci. No ale coż jak ona to stwierdziła, miłośc jest ważniejsza. Zamieszkali razem na stancji i wydawało mi się, że będzie spokój.

Ja natomiast jestem inna osobą, mam dobra prace, niczego mi nie brakuje, mam swój dom, jełsi będzie jakis problem to poroadze sobie sama. Jego dziecko zupełnie nie stanowi dla mnie problem, ja lubie dzieci one lubią mnie, chociaz nie mam swoich. Mała polubiła mnie i chyba to się nie spodobało jej matce.
Mój obecny chyba nie widział dyskretnych sygnalow, jakie dawała jego była, że ta jej nowa bajka to chyba nie to, i że skazuje dziecko na beznadziejne zycie.
Zakochalismy sie w sobie bardzo, ja mam juz swoje lata, on też, ale uwazam, że  to najlepszy czas jaki doświadczyliśmy.
No więc mineło 1,5 roku ... Harleqin sie skończył , jego była napisała mu, ze mieszkaja same, ona nie ma pracy... jej piękny sie wyprowadził i  jak ona nie znajdzie pracy do końca miesiąca to one nie będa miały gdzie mieszkacJemu bardzo zalezy na dziecku , jest bardzo dobrym ojcem...
I tu pojawia sie problem... ja i on chcemy zyć w dobrych warunkach, mamy jakies plany... jego była i jego dziecko będzie żyło skromnie i biednie... bo nie będzie jej stać na to, co on może małej zapewnic....bardzo dobre warunki zyciowe. On zapewnia mnie o uczuciu... bardzo... i ze do niej nie wróci... ale ja nie wiem teraz jak te sytuacje ugryźć... nie wierze, ze po tak długim czasie bycia razem i mając do siebie dziecko, on juz kompletnie do niej nic nie czuje...
czy go wspierac... czy... chcę go wspierać...bo bardzo mi na nim zalezy, ale mam burze w głowie, sama chcę załozyć rodzinę miec dzieci, byc pewna...
ja wiem, że ona będzie chciala do niego wrócić.... bo jeśli nie dla dobra dziecko.. to chociazby po to, zeby mała miała dobre warunki zyciowe.... czuję, że nie będe mogła pokazywac zlości, bo ta będe ta najgorszą, bo przeciez on tylko o dziecku myśłi... ale jednoczesnie skoro dziecko to i matka musza miec dobrze...

4 181

Odp: Być drugą i macochą
margaret333 napisał/a:

czy go wspierac... czy... chcę go wspierać...bo bardzo mi na nim zalezy, ale mam burze w głowie, sama chcę załozyć rodzinę miec dzieci, byc pewna...
ja wiem, że ona będzie chciala do niego wrócić.... bo jeśli nie dla dobra dziecko.. to chociazby po to, zeby mała miała dobre warunki zyciowe.... czuję, że nie będe mogła pokazywac zlości, bo ta będe ta najgorszą, bo przeciez on tylko o dziecku myśłi... ale jednoczesnie skoro dziecko to i matka musza miec dobrze...

Mało prawdopodobnym jest aby wrocił do niej, żeby dziecko miało lepszy status materialny. To nie mieści mi sie w głowie... chyba, że ją kocha, a to już inna kwestia - musisz wierzyć w to co mówi On.
To, że mają wspólne dziecko nie spowoduje, że będą razem wtedy kiedy Ona będzie w niedostatku, osobno kiedy Ona będzie miała lepiej. Myślę, że twój facet ma szacunek do siebie i z tego co piszesz olej w głowie.

Chce pomóc dziecku - niech pomaga. Jeżeli tak zdecydujecie możecie dziecko zabrać do siebie na jakiś czas, zanim matka nie znajdzie lokum. Możecie dziecku kupować niezbędne rzeczy.
Ale matka dziecka to inna kwestia - jej niezaradność życiowa nie może być argumentem to tego by twój partner ja utrzymywał. Ma ręce? Niech idzie do pracy, jakiejkolwiek, niech sprząta, zajmuje sie dziećmi, cokolwiek. Człowiek, który musi żyć i jeszcze dzieco wychować robi to co musi i nie jęczy Ex, rodzinie, znajomym... dorosła kobieta musi dźwignąc odpowiedzialność. No kolejna bidulka z sarnimi oczami, którą trzeba utrzymywać?

Skoro dziecko to i matka musi mieć dobrze. Bardzo wybiórczo do tego ludzie podchodzą. Zależy jak im zależy. Ja nigdy nie mogłam na taki komfort liczyć... żaden z byłych nie kierował się tą dewizą. Jeżeli dacie sie w to wkręcić to będziecie mieli na utrzymaniu 2 kolejne osoby.

4 182

Odp: Być drugą i macochą

Witajcie po pięknym weekendzie !
Jak życie moje drogie. U mnie ciężki okres w pracy , ale już wszystko na prostej drodze smile
Z M całkiem dobrze , chłop się stara , przejmuje , pilnuje .. jest lepiej. Mam nadzieję że nie zapeszę jak się pochwalę.

Oboje znaleźliśmy kompromis.. lub konsensus ... pewne rzeczy dalej mnie złoszczą .. ale staram się przypominać wtedy te pozytywne sprawy, i jeśli to co mnie denerwuje nie grozi śmiercią czy inwalidztwem smile.. staram się panować nad emocjami..
Trzeba skupiać się na tej pełnej połowie szklanki !  i zrozumieć co ważne w życiu. smile

Zazdrosna, Kjim ... Motylek ..Ewarg ..co u Was kobietki ?

4 183 Ostatnio edytowany przez motylek75 (2014-10-13 13:13:18)

Odp: Być drugą i macochą

Witajcie po ciężkim weekendzie......
mam za sobą wyprowadzkę od niego....były krzyki wyzwiska,płacz prośba,nawet próby zastraszania że jak odejdę to się powiesi......mówię wam nie da się tego opisać.
Ten co mnie wyrzucił z domu na ulice przepraszał!!!
Na nic się to zdało,od soboty jestem wolna od niego!!!!!!
Jak się uspokoje i zbiore w "całość" to wam opowiem co się tego dnia działo tam.

4 184

Odp: Być drugą i macochą
motylek75 napisał/a:

Witajcie po ciężkim weekendzie......
mam za sobą wyprowadzkę od niego....były krzyki wyzwiska,płacz prośba,nawet próby zastraszania że jak odejdę to się powiesi......mówię wam nie da się tego opisać.
Ten co mnie wyrzucił z domu na ulice przepraszał!!!
Na nic się to zdało,od soboty jestem wolna od niego!!!!!!
Jak się uspokoje i zbiore w "całość" to wam opowiem co się tego dnia działo tam.

Jestem bardzo ciekawa... wink

Ale co chciał uzyskać ażąc Ci się wyprowadzić? Nieudolna próba manipulacji?

4 185

Odp: Być drugą i macochą

Hej, Motylku, podziwiam że dałaś radę !

Zazdrosna , Kjim- co z Wami dziewczęta ? zdrowie jest ?
Mnie coś łamie w kościach, i gardło boli.. dookoła wszyscy chorzy - mnie pewnie też w końcu złamie sad

4 186

Odp: Być drugą i macochą

Hej. U mnie tak sobie.
Jestem "zawieszona".  Pewnie nie jedna z Was skakałaby z radości (po cichu w łazience), bo i która by nie chciała usłyszeć od swojego faceta, że jesteśmy dla niego najważniejsi, że dostrzega manipulacje Pani EX, że wie, że został zdegradowany z roli ojca do roli bankomatu, że ma w d..e takie "tatusiowanie" i że chce być częścią naszej rodziny, bo tu mu jest dobrze, tu Go traktują wszyscy z szacunkiem, tu dzieci cieszą się, że jest, a nie dlatego, że przywozi prezenty.
Pewnie, że chciałam to usłyszeć, tylko nie teraz, a jakieś dwa lata temu.
Dwa lata szarpania się, wojen, wyprowadzek, powrotów, bo rzekomo ja taka podła jestem i nie potrafię zaakceptować naburmuszonych, nastawianych przeciwko mnie dzieci, po to, żeby po dwóch latach usłyszeć: "szarpałem się z Tobą, bo tego wymagał od mnie świat". Tak naprawdę było Mu wszystko jedno, ale świat oczekiwał , że On będzie idealnym tatusiem, więc "wypadało się" kłócić ze mną o urlop z dziećmi, o kolejny weekend, o fanaberie tych dzieci i ich matki.
Szlag by to trafił.
Chciałabym to wiedzieć dwa lat temu. Teraz wcale mnie ta sytuacja nie cieszy. Czuję się oszukana. Chłop się stara, nadskakuje, próbuje "zapracować" na odzyskanie zaufania, ale ja nie potrafię zaufać.

Motylek - podobnie jak Tendre uważam, że groźba wywalenia Cię z domu to była próba siły ze strony faceta. Chciał pokazać "kto tu rządzi i kto tu będzie stawiał warunki" ale uciekaj od takich ludzi. Nie daj się zastraszyć i manipulować. Powodzenia Motylku. Teraz będzie juz tylko lepiej.

4 187

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Dwa lata szarpania się, wojen, wyprowadzek, powrotów, bo rzekomo ja taka podła jestem i nie potrafię zaakceptować naburmuszonych, nastawianych przeciwko mnie dzieci, po to, żeby po dwóch latach usłyszeć: "szarpałem się z Tobą, bo tego wymagał od mnie świat". Tak naprawdę było Mu wszystko jedno, ale świat oczekiwał , że On będzie idealnym tatusiem, więc "wypadało się" kłócić ze mną o urlop z dziećmi, o kolejny weekend, o fanaberie tych dzieci i ich matki.
Szlag by to trafił.
Chciałabym to wiedzieć dwa lat temu. Teraz wcale mnie ta sytuacja nie cieszy. Czuję się oszukana. Chłop się stara, nadskakuje, próbuje "zapracować" na odzyskanie zaufania, ale ja nie potrafię zaufać.

Podtrzymuje to co napisałam wcześniej.
Pół światu tego kwiatu. Zmarnowałaś dwa lata z życia... zanosi się na to, że zmarnujesz kolejne. Bo facet, który wojuje z Tobą bo świat tego oczekuje, a następnie rzuca świat dla Ciebie... to co najmniej podejrzane...

Ja bym to wzięła na przeczekanie... jak mu faktycznie zależy to wytrzyma, a i Ty nabierzesz dystansu i będziesz mogła zmiany ocenić na "trzeźwo".
Teraz jesteś zbyt emocjonalnie nastawiona... jeszcze... bo wszystko jest za świeże

4 188

Odp: Być drugą i macochą
Tendre77 napisał/a:

Zmarnowałaś dwa lata z życia... zanosi się na to, że zmarnujesz kolejne..

Czemu uważasz, że zanosi się, że zmarnuję kolejne?

Tendre77 napisał/a:

Bo facet, który wojuje z Tobą bo świat tego oczekuje, a następnie rzuca świat dla Ciebie... to co najmniej podejrzane...

No jest podejrzane i ja tego nie rozumiem. I nie pcham się nigdy w coś, czego nie rozumiem, więc póki tego nie zrozumiem, nie ma szansy na powrót. Jeśli nie znajdzie przekonujących i logicznych argumentów, żeby mi to wyjaśnić, nie dam chłopu szansy. To jedna kwestia. Druga kwestia jest taka, że czuję się oszukana i nawet jeśli znajdzie argumenty i słowa żeby mi to wszystko wyjaśnić, to obawiam się, ze nie będę potrafiła już zaufać. A związek bez zaufania...... nie tego oczekuję od życia.

Tendre77 napisał/a:

Ja bym to wzięła na przeczekanie... jak mu faktycznie zależy to wytrzyma, a i Ty nabierzesz dystansu i będziesz mogła zmiany ocenić na "trzeźwo".
Teraz jesteś zbyt emocjonalnie nastawiona... jeszcze... bo wszystko jest za świeże

Daję Mu ten czas właśnie teraz. Czas mija i ...... On się nadal stara, ale ja czuję, że ciężko mi wskrzesić to, co umarło we mnie w chwili ostatniej wyprowadzki.

4 189 Ostatnio edytowany przez Tendre77 (2014-10-14 12:56:00)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
Tendre77 napisał/a:

Zmarnowałaś dwa lata z życia... zanosi się na to, że zmarnujesz kolejne..

Czemu uważasz, że zanosi się, że zmarnuję kolejne?

Jeżeli ulegniesz jego namowom. Ile czasu minęło? Policzylam - 3 miesiące...
Ja dałam swojemu blisko rok... zanim cierpliwość mi sie skończyła... a u niego na obietnicach się wszystko kończyło...

A jeżeli mogę zapytać... w jaki sposób On udawadnia zmiany? Tylko słowami? Czy możesz na niego liczyć? Czy sprowokowany odsłania karty i prawdziwe oblicze? Może sie mylę, może jest wyjątkiem od reguły? Ale naprawde nie potrafie uwierzyć w to, że mozna tak po prostu odrzucić własne dzieci po tym jak naginał dla nich wszystko wokół.

Bo to, że można własne dzieci porzucić to odczuwam boleśnie na własnej skórze...

4 190 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-10-14 13:33:39)

Odp: Być drugą i macochą
Tendre77 napisał/a:

Jeżeli ulegniesz jego namowom. Ile czasu minęło?
Ja dałam swojemu blisko rok... zanim cierpliwość mi sie skończyła... a u niego na obietnicach się wszystko kończyło...

Minęło trzy miesiące od wyprowadzki a półtora miesiąca od momentu kiedy Pan podobno "przejrzał na oczy". I masz racje, może okazać się, że minie jeszcze dwa , trzy miesiące.....rok i dojdę do wniosku, że nie wiele się zmienia. Wtedy faktycznie ten czas okaże się straconym.

Tendre77 napisał/a:

A jeżeli mogę zapytać... w jaki sposób On udawadnia zmiany? Tylko słowami? Czy możesz na niego liczyć? Czy sprowokowany odsłania karty i prawdziwe oblicze? Może sie mylę, może jest wyjątkiem od reguły? Ale naprawde nie potrafie uwierzyć w to, że mozna tak po prostu odrzucić własne dzieci po tym jak naginał dla nich wszystko wokół.

Póki co konsekwentnie realizuje swój plan względem Pani Byłej, dzieci i rodziców. Jeśli chodzi o mnie, trudno wymagać żeby był na każde skinienie, bo tak naprawdę to ja sama trzymam Go na dystans. Wiem jednak, że przez dwa lata kiedy byliśmy razem mogłam na Niego liczyć, pod warunkiem, że nie był postawiony przed wyborem ja/dzieci/Pani EX. Kiedy znajdował się w sytuacji po środku, nigdy nie próbował "pogodzić" tego wszystkiego , zawsze dokonywał wyboru. Zawsze na pierwszym miejscu były dzieci, Pani Była, potem dopiero ja i nasza rodzina. Nie pozwoliłam Mu na powrót do domu, bo nie chcę moim dzieciom robić kolejnego zamieszania w głowach i sercach. Ograniczyłam spotkania swoje z Nim, bo tak jak pisałaś wcześniej, potrzebuję nabrać dystansu, żeby to wszystko zrozumieć i na trzeźwo ocenić.

Tendre77 napisał/a:

Bo to, że można własne dzieci porzucić to odczuwam boleśnie na własnej skórze...

To jestem w stanie zrozumieć. Są kobiety , są i mężczyźni, którzy potrafią tak zrobić i z tym żyć. Dla mnie nie zrozumiale jest to, jak On mógł walczyć ze mną przez dwa lata, ranić, robić ze mnie wredną zołzę, skoro tak naprawę nie zależało mu na byciu super tatą, tylko na posiadaniu opinii super taty?
Bolą mnie te dwa lata kłótni, łykania prochów na uspokojenie, bólu żołądka, rozstrojów w imię czego to wszystko???!!

4 191 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-10-14 13:45:05)

Odp: Być drugą i macochą

Witajcie dziewczyny,
u mnie ok, powiedziałabym nawet, że bardzo dobrze. Mam chyba podobnie do ciebie Kjim dostałam to o czym marzyłam ? jeden weekend zaplanowany dla nas w miesiącu, a nawet pierścionek zaręczynowy, a jakoś mnie to nie cieszy. M bardzo się starał o kolejną szansę, a ja chyba byłam tak zaskoczona, że nie umiałam mu odmówić.
Jednak teraz sytuacja u nas wygląda inaczej. W stosunku do młodego nie przejawiam żadnych emocji, nie chcę się już angażować, nawet unikam z nim rozmowy, dość już wymówek i kłamstw. Uznałam, że skoro on olewa to co dla niego robię, ja będę postępować podobnie i nie daję z siebie nic poza to, co sama dostaję. Przestałam interesować się jego stopniami, tym czy się uczy, gdzie biega i tym co robi. Kamień spadł mi z serca, bo zdałam sobie sprawę, że niczego nie zmienię i przestałam o to zabiegać, wycofałam się z roli macochy, a jego zachowanie przestało mi przeszkadzać. Po co mam sobie utrudniać życie egzekwowaniem kar, próbą wychowania dzieciaka, niech rodzice się tym zajmą.
W weekendy, kiedy M bierze drugiego młodego ja też się usuwam i spędzam ten czas sama. Nie mam zamiaru bronić mu tych spotkań, ale nie mam też ochoty brać w nich udział. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy tak będzie zawsze, ale na razie czuję taką potrzebę. Oczywiście M ma mi za złe takie zachowanie, jednak ja mam dość poświęceń. Odkryłam, że cudownie jest wyjść na spacer we własnym towarzystwie, w ciszy i spokoju poczytać książkę, uprawiać sport, do którego M nie umiałam namówić i ogólnie zająć się sobą.
M jeszcze bardziej poświęcił się pracy, nawet zauważyłam, że dzieci przynajmniej na razie tez trochę odsunął na bok. Podobnie jak ja uważa, że ze starszym synem poniósł porażkę, ale na siłę nie zmieni chłopaka, który widocznie ubiega się o rolę chuligana klasowego. Na to co wyprawia jego młodszy syn tez M nie ma wpływu, zatem niech przynajmniej robi to w czym jest najlepszy i zarabia pieniądze.
Zastanawiam się tylko dlaczego ja jestem z M, skoro tak dobrze mi samej, słowo kocham wydaje mi się takie szare bez wartości, wymawiane chyba z obowiązku. Nie robię planów, nie myślę o nas, skupiam się na tym, co mnie rozwija i uszczęśliwia. I wiecie co - jestem szczęśliwsza!
Potrzebuję M, by nie czuć się samotna, ale uczę się ten lęk wyrzucać z siebie i cieszyć sobą, niezależnie od tego czy będziemy razem czy nie. Nie umiem powiedzieć, czy idę we właściwym kierunku, czy M mnie taką zaakceptuje, ale nie martwię się tym, bo dobrze mi z moim pozytywnym samopoczuciem, czuję się wolna. Wciągnęłam się w książki Beaty Pawlikowskiej i 'uczęszczam na jej kurs szczęścia?.

4 192

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

To jestem w stanie zrozumieć. Są kobiety , są i mężczyźni, którzy potrafią tak zrobić i z tym żyć. Dla mnie nie zrozumiale jest to, jak On mógł walczyć ze mną przez dwa lata, ranić, robić ze mnie wredną zołzę, skoro tak naprawę nie zależało mu na byciu super tatą, tylko na posiadaniu opinii super taty?
Bolą mnie te dwa lata kłótni, łykania prochów na uspokojenie, bólu żołądka, rozstrojów w imię czego to wszystko???!!

A Ja nie jestem tego w stanie zrozumieć. To jest ... owszem wygodne

Jesteś mądrą kobietą, nie zależy Ci na pozorancie, tylko na prawdziwym mężczyźnie.

Takie zachowanie jak chorągiewka na wietrze jest możliwe, ale nie wróży stabilności relacji, bo skoro może wszystko rzucić dla Ciebie, to nic nie stoi na przeszkodzie by zrobił to ponownie... dla innej, a z Tobą nie ma dzieci i wspólnych zobowiązań, więc będzie to dużo łatwiejsze.

Wiem, że to brutalne, ale tak to widzę.

4 193

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Witajcie dziewczyny,
Nie robię planów, nie myślę o nas, skupiam się na tym, co mnie rozwija i uszczęśliwia. I wiecie co - jestem szczęśliwsza!
Potrzebuję M, by nie czuć się samotna, ale uczę się ten lęk wyrzucać z siebie i cieszyć sobą, niezależnie od tego czy będziemy razem czy nie. Nie umiem powiedzieć, czy idę we właściwym kierunku, czy M mnie taką zaakceptuje, ale nie martwię się tym, bo dobrze mi z moim pozytywnym samopoczuciem, czuję się wolna. Wciągnęłam się w książki Beaty Pawlikowskiej i 'uczęszczam na jej kurs szczęścia?.

Mam chyba dzisiaj ostry humor... bo po tym co przeczytałam to stwierdziłam, że ...
jestem w związku z połową sąsiadów... spędzam bez nich czas, chodzę bez nich na spacery, czytam bez nich książki i nie robię z nimi planów na przyszłość... cudownie...
tylko czy przypadkiem związek na tym nie polega?

To moja autokrytyka - ja też czasami myślę, że to spoko bo gościu mnie wkurza, a skoro mnie wkurza to przestanę sie nim przejmować, z nim wychodzić i planować...
Tylko po jakimś czasie stwierdzałam, że skoro i tak wszystko robię sama i jestem samowystarczalna - to taki związek o kant tyłka rozbić... i rozbijałam

4 194 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-10-14 14:00:39)

Odp: Być drugą i macochą
Tendre77 napisał/a:

Mam chyba dzisiaj ostry humor... bo po tym co przeczytałam to stwierdziłam, że ...
jestem w związku z połową sąsiadów... spędzam bez nich czas, chodzę bez nich na spacery, czytam bez nich książki i nie robię z nimi planów na przyszłość... cudownie...
tylko czy przypadkiem związek na tym nie polega?

Czas pokaże do czego to prowadzi, nic nie zakładam, o nic się nie biję. Na razie do czegoś M mi jest potrzebny, mam poczucie bezpieczeństwa i coś jeszcze, a ja nie daję się wykorzystywać.

Tendre77 napisał/a:

To moja autokrytyka - ja też czasami myślę, że to spoko bo gościu mnie wkurza, a skoro mnie wkurza to przestanę sie nim przejmować, z nim wychodzić i planować...
Tylko po jakimś czasie stwierdzałam, że skoro i tak wszystko robię sama i jestem samowystarczalna - to taki związek o kant tyłka rozbić... i rozbijałam

Wqurzał mnie młody, więc go olałam. Nie wiem, czy tak da się żyć w związku, wiem, że mi jest lepiej smile O samowystarczalności nie jestem do końca przekonana, we dwójkę zawsze jest przyjemniej smile

4 195

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Hej, Motylku, podziwiam że dałaś radę !

Zazdrosna , Kjim- co z Wami dziewczęta ? zdrowie jest ?
Mnie coś łamie w kościach, i gardło boli.. dookoła wszyscy chorzy - mnie pewnie też w końcu złamie sad

Nie miałam innego wyjścia jak dać rade
Ten człowiek mnie prawie zniszczył,doprowadził do takiego stanu że nie poznaje samą siebie,patrze w lustro i pytam kim jest ta kobieta.......
Długo,za długo to wszystko trwało
Na razie cały mój majątek stoi w wynajętym magazynie,ja musiałam wrócić do pracy,szukam mieszkania bo musze dokąść wrócić za dwa miesiące.
Nie czuje smutku,tylko taką pustke w sobie,cisze i spokój,póki co nawet jednej łzy nie było.
A on mnie atakuje sms mailami,na szczęście jestem bardzo daleko od niego i nie pojawi się u mnie przed drzwiami.

4 196

Odp: Być drugą i macochą
motylek75 napisał/a:

A on mnie atakuje sms mailami,na szczęście jestem bardzo daleko od niego i nie pojawi się u mnie przed drzwiami.

Na szczęście... no i nie masz z nim dzieci, kota, psa to naprawdę daje wolność.
Ale nie rozumiem tego faceta, co On chce takim zachowaniem uzyskać?

4 197

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Witajcie dziewczyny,
u mnie ok, powiedziałabym nawet, że bardzo dobrze. Mam chyba podobnie do ciebie Kjim dostałam to o czym marzyłam ? jeden weekend zaplanowany dla nas w miesiącu, a nawet pierścionek zaręczynowy,......
M jeszcze bardziej poświęcił się pracy, nawet zauważyłam, że dzieci przynajmniej na razie tez trochę odsunął na bok. Podobnie jak ja uważa, że ze starszym synem poniósł porażkę, ale na siłę nie zmieni chłopaka, który widocznie ubiega się o rolę chuligana klasowego. Na to co wyprawia jego młodszy syn tez M nie ma wpływu, zatem niech przynajmniej robi to w czym jest najlepszy i zarabia pieniądze. "
Zastanawiam się tylko dlaczego ja jestem z M, skoro tak dobrze mi samej, ......

Zazdrosna... w tym obrazie jestem ja sprzed roku... może nawet i sprzed kilku miesięcy....
uciekałam tak jak Ty - prawie depresji dostałam.... biłam się sama z sobą .
Kochana .. jak M mógł się jeszcze bardziej poświęcić pracy ????  przecież go w ogóle nie ma w domu ?? noclegownię sobie zrobił???
Od dzieci się odsunął ?? jego syn z Wami już nie mieszka ???
Oszukujesz siebie samą , wybacz, ale to jest jawne wykorzystywanie !
Ty dbasz o dom, o jego syna-  obiad, pranie ... obecność - syn ma problemy a on więcej pracuje ??? dla kogo ta kasa !!!???
Mieszkanie Wam remontuje, auto lepsze Ci kupi ??? meble wymieni które on i syn zużywają ???czy na wypasione wakacje Cię porwie ?? lub na spa w weekend??

otwórz oczy ...Zazdrosna....
M wraca do domu.. o który jak pisałaś nie dba... nie martwi się że syn bez obiadu, z pustą lodówką gania cały dzień .. że pranie trzeba zrobić, że bałagan w domu....że noc  i syn sam... że wraca do pustego i zimnego domu.. łózka..
Czy on czasami nie pracuje więcej by się uwolnić od długów....a później i może od Ciebie ? ... bo jak Ci kiedyś powiedział...Ty się nie nadajesz do związku z facetem co ma dziecko .....
Nie życzę takiego scenariusza... nikomu



Motylku... obiecałaś historyjkę .. jak się działo smile
Ja z gorączką w pracy smile

4 198

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Zazdrosna... w tym obrazie jestem ja sprzed roku... może nawet i sprzed kilku miesięcy....
uciekałam tak jak Ty - prawie depresji dostałam.... biłam się sama z sobą .
Kochana .. jak M mógł się jeszcze bardziej poświęcić pracy ????  przecież go w ogóle nie ma w domu ?? noclegownię sobie zrobił???
Od dzieci się odsunął ?? jego syn z Wami już nie mieszka ???
Oszukujesz siebie samą , wybacz, ale to jest jawne wykorzystywanie !
Ty dbasz o dom, o jego syna-  obiad, pranie ... obecność - syn ma problemy a on więcej pracuje ??? dla kogo ta kasa !!!???
Mieszkanie Wam remontuje, auto lepsze Ci kupi ??? meble wymieni które on i syn zużywają ???czy na wypasione wakacje Cię porwie ?? lub na spa w weekend??

otwórz oczy ...Zazdrosna....
M wraca do domu.. o który jak pisałaś nie dba... nie martwi się że syn bez obiadu, z pustą lodówką gania cały dzień .. że pranie trzeba zrobić, że bałagan w domu....że noc  i syn sam... że wraca do pustego i zimnego domu.. łózka..
Czy on czasami nie pracuje więcej by się uwolnić od długów....a później i może od Ciebie ? ... bo jak Ci kiedyś powiedział...Ty się nie nadajesz do związku z facetem co ma dziecko .....
Nie życzę takiego scenariusza... nikomu

Powiedz mi jak inaczej? Żeby cokolwiek planować M musi najpierw spłacić długi. Trzeba zacisnąć pasa, by zrobić to jak najszybciej, by zatrzymać odsetki. Ja sobie, ani dzieciom nie odmawiam, powiem więcej M pomaga mi w utrzymaniu mieszkania i nawet uważam, że żyję w lepszym standardzie niż jakbym miała być na dzień dzisiejszy sama. Trzeba się poświęcić, by ułożyć sobie życie od nowa. Jeżeli nie przetrwamy próby czasu to trudno, pewnie postąpiłabym tak ponownie, pieniądz to rzecz nabyta. Będąc przez kilkanaście lat mężatką też pomagałam mężowi, podobnie jak on mi i to jest przecież normalne. M zostawił swojej żonie wszystko czego się dorobił, wyprowadzając się ode mnie chciał zabrać praktycznie wyłącznie ubrania i rzeczy syna. Nie można iść przez życie w obawie przed porzuceniem i zabezpieczając się przed wykorzystaniem.

4 199

Odp: Być drugą i macochą

Sobota 11października dla mnie jak gwiazdka zrobiłam sobie prezent uwolniłam się od niego!
Zerwałam się z kontraktu ponad 2000km od domu!
W sobotnie popołudnie podjechałam busem z siostrą i koleżanką pod miejsce gdzie były moje rzeczy,nie napisze pod dom bo to był mój dom tylko jak trzeba było zapłacić rachunki-potem to już niekoniecznie....
Poszłam sama zapukałam otwiera on.....zdziwiony że mało w gacie nie narobił....mówie że przyjechałam spełnić jego życzenie,on pyta jakie??
No po moje rzeczy skoro kazała mi się bujać wyp..... itp.itd
On w śmiech że to żarty były!!!!
To ja też w śmiech...że koniec żartów zawołałam moje pomocnice...usiadł z wrażenia!!!
Każda z nich dostała kartkę co mają brać,co można zniszczyć....na co uważać.
On miał nakryty stół bo czekał na gości,w kilka minut nie było nic nawet stołu mój był!
Firanki,karnisze fruwały,siostra zakopała się w wielkiej szafie wymiotła z niej wszystko został bez jednego ręcznika!!
Pościel,koce obrusy no dosłownie wszystko było moje
On siedzi...widze zielony jest czekam może zawał będzie......ale nie do drzwi puka niespodzianka.
Moja siostra wyłania się z szafy,otwiera drzwi a tam jego koleżanka z czasów szkolnych,moja siostra wie jak ja ją nazywam i krzyczy do mojego ex "to ta co ma głowę większą od dupy"........mówie jak przejdzie przez drzwi to ją wpuść
Jak on ją zobaczył prawie sraczki dostał,mówię do niej no przepraszam za bałagan ale za chwilę będziemy gotowe i będzie mogła się do niego wprowadzić.
Ona taka wystraszona mówi że przyszła na chwilke bo chciała mu powiedzieć że jakaś tam Sylwia urodziła dzień wcześniej jego dziecko!!!!!!!!!!
W tym momencie mi serce stanęło..
Akurat miałam w ręce kufle do piwa poleciały w jego strone,jeden go trafił w ramie ale nic się dziadowi nie stało.
Koleżanka pakowała łazienke,pyta czy proszek też-krzycze nie- przyda mu się w czymś musi prać pieluchy swojego dziecka.
Po 3 godz byłyśmy gotowe,w trzy godz.spakowałam moje 4lata życia z nim
Oczywiście nie był by sobą gdyby mnie nie obrażał,nie wyzywał nie przepraszał normalnie facet dostał pomieszania rozumu!!!
Usłyszałam że powinnam mu być wdzięczna że on mnie chciał,bo mógł mieć każdą!
Wiecie co nawet mi się go żal zrobiło,skończył jak nawet nie wiem co,nie ma nic oprócz swojej starej kanapy bo łóżko w sypialni oczywiście było moje.
Musze te rzeczy na spokojnie posegregować bo wiele z nich po prostu nie chce,a wtedy nie bardzo był czas.
Tak się zakończyło moje życie z tym człowiekiem,koszmar którego nikomu nie życzę samotna wigilia w hotelu,podkradanie mi pieniędzy z portfela,i notoryczne zdrady,ile on tych dzieci już się dorobił,nie wiem czy on sam to wie
Ten człowiek zniszczył we mnie wszystko,zmienił mnie w może to raczej ja się bardzo zmieniłam pod jego wpływem.
Chce mojego dawnego życia,życia sprzed niego,nie wiem czy jeszcze kiedyś takie będzie jestem zła na siebie że musiał mnie tak upokorzyć żebym w końcu zrozumiała i zebrała siły w sobie by to zakończyć.
Podsumowując mam ponad 20kartonów kilka worków i nie wiele mebli to wszystko.......nawet dachu nad głową nie mam.

4 200

Odp: Być drugą i macochą

Motylku.. łał !
ja się mam za twarda babkę ..ale nie wiem czy bym udźwignęła...
Szacunek moja droga!
Teraz już zawsze będzie tylko lepiej... bo to dno było zupełne... w sensie ten koleś.

4 201

Odp: Być drugą i macochą

Dobre. Chociaż po tym co piszesz, dziwię się, że "dojrzewałaś" do tego 4 lata :-))

Teraz będzie tylko lepiej. Powodzenia i odzywaj się tu do nas czasem.
Chociaż "macochą i drugą" aktualnie już nie jestem, to jednak będę tu zaglądać, bo lubię :-)

4 202 Ostatnio edytowany przez motylek75 (2014-10-15 18:55:38)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Dobre. Chociaż po tym co piszesz, dziwię się, że "dojrzewałaś" do tego 4 lata :-))

Teraz będzie tylko lepiej. Powodzenia i odzywaj się tu do nas czasem.
Chociaż "macochą i drugą" aktualnie już nie jestem, to jednak będę tu zaglądać, bo lubię :-)

Moja rola tej drugiej i macochy dobiegła końca!
Oczywiście że będę tu zaglądać,stałyście mi się bardzo bliskie,przecież wszystkie łączy ten sam problem.
Zawsze chętnie służe radą.
Pamiętajcie "macochy i drugie"-jeśli od początku coś nie gra,czujecie że coś jest nie tak,że szukacie winy w sobie albo usprawiedliwienia dla zachowania M to jest błąd-potem już lepiej na pewno nie będzie.

4 203

Odp: Być drugą i macochą

motylek75 ... no szacun!!! :-)

Normalnie zrobiłaś na mnie wrażenie, sama lepiej bym tego nie zrobiła wink a u mnie jego rzeczy latały z okna...

Tylko szkoda tych 4 lat... na pewno dużo Cię to nauczyło, ale strach pomyśleć jak gad się kamuflował, że 4 lata ukradł Ci beszczelnie.

4 204

Odp: Być drugą i macochą
motylek75 napisał/a:

Sobota 11października dla mnie jak gwiazdka zrobiłam sobie prezent uwolniłam się od niego!
Zerwałam się z kontraktu ponad 2000km od domu!
W sobotnie popołudnie podjechałam busem z siostrą i koleżanką pod miejsce gdzie były moje rzeczy,nie napisze pod dom bo to był mój dom tylko jak trzeba było zapłacić rachunki-potem to już niekoniecznie....
Poszłam sama zapukałam otwiera on.....zdziwiony że mało w gacie nie narobił....mówie że przyjechałam spełnić jego życzenie,on pyta jakie??
No po moje rzeczy skoro kazała mi się bujać wyp..... itp.itd
On w śmiech że to żarty były!!!!
To ja też w śmiech...że koniec żartów zawołałam moje pomocnice...usiadł z wrażenia!!!
Każda z nich dostała kartkę co mają brać,co można zniszczyć....na co uważać.
On miał nakryty stół bo czekał na gości,w kilka minut nie było nic nawet stołu mój był!
Firanki,karnisze fruwały,siostra zakopała się w wielkiej szafie wymiotła z niej wszystko został bez jednego ręcznika!!
Pościel,koce obrusy no dosłownie wszystko było moje
On siedzi...widze zielony jest czekam może zawał będzie......ale nie do drzwi puka niespodzianka.
Moja siostra wyłania się z szafy,otwiera drzwi a tam jego koleżanka z czasów szkolnych,moja siostra wie jak ja ją nazywam i krzyczy do mojego ex "to ta co ma głowę większą od dupy"........mówie jak przejdzie przez drzwi to ją wpuść
Jak on ją zobaczył prawie sraczki dostał,mówię do niej no przepraszam za bałagan ale za chwilę będziemy gotowe i będzie mogła się do niego wprowadzić.
Ona taka wystraszona mówi że przyszła na chwilke bo chciała mu powiedzieć że jakaś tam Sylwia urodziła dzień wcześniej jego dziecko!!!!!!!!!!
W tym momencie mi serce stanęło..
Akurat miałam w ręce kufle do piwa poleciały w jego strone,jeden go trafił w ramie ale nic się dziadowi nie stało.
Koleżanka pakowała łazienke,pyta czy proszek też-krzycze nie- przyda mu się w czymś musi prać pieluchy swojego dziecka.
Po 3 godz byłyśmy gotowe,w trzy godz.spakowałam moje 4lata życia z nim
Oczywiście nie był by sobą gdyby mnie nie obrażał,nie wyzywał nie przepraszał normalnie facet dostał pomieszania rozumu!!!
Usłyszałam że powinnam mu być wdzięczna że on mnie chciał,bo mógł mieć każdą!
Wiecie co nawet mi się go żal zrobiło,skończył jak nawet nie wiem co,nie ma nic oprócz swojej starej kanapy bo łóżko w sypialni oczywiście było moje.
Musze te rzeczy na spokojnie posegregować bo wiele z nich po prostu nie chce,a wtedy nie bardzo był czas.
Tak się zakończyło moje życie z tym człowiekiem,koszmar którego nikomu nie życzę samotna wigilia w hotelu,podkradanie mi pieniędzy z portfela,i notoryczne zdrady,ile on tych dzieci już się dorobił,nie wiem czy on sam to wie
Ten człowiek zniszczył we mnie wszystko,zmienił mnie w może to raczej ja się bardzo zmieniłam pod jego wpływem.
Chce mojego dawnego życia,życia sprzed niego,nie wiem czy jeszcze kiedyś takie będzie jestem zła na siebie że musiał mnie tak upokorzyć żebym w końcu zrozumiała i zebrała siły w sobie by to zakończyć.
Podsumowując mam ponad 20kartonów kilka worków i nie wiele mebli to wszystko.......nawet dachu nad głową nie mam.

Borze szeleszczący... Jesteś hardcorem.  Podziwiam. Trzymaj się buziaki ode mnie i od Saszy :*

4 205

Odp: Być drugą i macochą

Jaki tu spokój... czy to oznacza, że w życiu macoch trwa sielanka? :-)

4 206

Odp: Być drugą i macochą

Hej Tendre:)
Sielanka to może nadużycie, ale jest ok.

Patrząc na swoje wcześniejsze emocjonalne zachowania co do "problemów " z M , zastanawiam się dlaczego aż taka była amplituda tych reakcji... i cóż .. winę upatruję głównie w sobie .
Zaciskałam żeby na to wszystko co mnie irytowało, nie mówiłam na bieżąco .. czasami szukałam rozwiązań .. ale raczej dyktowanych moimi potrzebami...
Zmianę widzę od momentu kiedy konsekwentnie trzymam się wyznaczonej granicy .. wcale nie jest po równo w obowiązkach i odpowiedzialności.. ale przestałam myśleć że ja muszę ..a jak M nie pomyślał tak samo to jest Beeee i koniecznie muszę wyrazić moje niezadowolenie .

Podsumuję - przyjrzałam się sprawom , musiałam nazwać tematy , osoby ..pod katem czy są do zmiany , czy są ważne , czy można je zmienić , czy nie można .. i co zmiana da .

Ważne są nasze dzieci -  mój syn ale i syn M - korona mi z głowy nie spadnie jak będę się starała dla młodego M tak jak to robię dla mojego syna... efekt widoczny.. M to docenia i jest cieplejszy , otwarty i bardziej przychylny dla mnie ..
Zasada ważna - podkreślać to , i jeśli potrzeba jest wzajemności to mówić o tym- zaczęłam doceniać pomoc M w tym że podwozi mojego syna do szkoły- nie ważne że i tak tam jedzie smile

Przestałam ciosać M kołki na głowie że młody to czy tamto... to mój dom również , moje życie też ... zaczęłam traktować młodego jak mojego syna , oczywiście pamiętając o wieku ... smile  efekt - młody więcej ze mną rozmawia , nie odburkuje .. a nawet dziękuje mi za coś co mu się spodobało .. nie wiem czy to polecenie M czy sam z siebie...

Myślę że problemy są w każdym związku , tyle że w takich jak nasze łatwiej z różnych względów jest podkreślane " moje , Twoje " ... dzieci, kasa.. inne sprawy.
To wymaga więcej pracy i uwagi od nas .. i myślę że od nas Kobiet przede wszystkim .. bo to my widzimy więcej ...

pozdrawiam prawie że weekendowo smile

4 207 Ostatnio edytowany przez Tendre77 (2014-10-23 12:27:19)

Odp: Być drugą i macochą

Miło to słyszeć. Prawdą jest to, że jeżeli dorośli ludzie ze sobą rozmawiają i mają czyste intencje to wszystko można poukładać smile

4 208 Ostatnio edytowany przez Ewarg (2014-10-24 09:30:15)

Odp: Być drugą i macochą

Witam,
cieszę się, że macochy i ich partnerzy doszli do porozumienia. Każdy układa sobie życie po swojemu. Jednemu jest dobrze dając, drugiemu biorąc. Posiadanie obu cech jest ideałem.
Tyle, że trzeba równo je dzielić. Biorę tyle ile daję. No i poczucie obowiązku i odpowiedzialności za swoje czyny. Trzeba umieć ułożyć sobie listę priorytetów.
Nadal nie akceptuję osób które nie zajmują się swoimi dziećmi i partnerami. Praca jest ważna ale musi być czas dla rodziny. Nie można dorabiać się kosztem dzieci. One nie mogą czekać.
Zazdrosna chciałabym ci pomóc ale wiem, że odbierzesz to zupełnie inaczej - nie pochwalam podejścia twojego M - pracuje nad długami a syna odpuścił. 14 lat to trudny wiek. Może niech lepiej pomyśli o rodzinie zastępczej dla niego. Ktoś musi mieć czas aby chłopca wysłuchać, zainteresować go czymś, dać mu odczuć jak bardzo ważne są jego potrzeby. ugotowanie i wypranie nie wystarczy. Po co wymyślać gdzie jechać w niedzielę. Niech dzieci powiedzą co chcą robić z nami. Podsunąć im pomysł, zachęcić do wspólnego spędzenia czasu.
Kilka lat temu poprosiliśmy moich synów(jako już dorosłych) aby kupili nam gry planszowe w które nastolatkowie chętnie będą z nami grali w jesienne i zimowe wieczory. Kupili nam skrable, monopol, osadników z catanu. To był dobry pomysł. Chłopaki są na studiach a często wyciągają te gry i nas namawiają do wspólnej zabawy. Gramy do późna w nocy. Nawet sami dokupili dodatki do osadników. My gramy z chłopakami i ich dziewczynami w osadników. Tworzymy drużyny, zespoły.
W lato zabieraliśmy ich nad jeziora, na rzekę na kajaki. W zależności od pogody. Grali z ojcem w piłkę, uczył ich rozpalać ognisko. Budowali tratwy. Do kina też chodziliśmy - na filmy które oni chcieli oglądać. Ja często wymiękałam ale mąż szedł z nimi zawsze. Kiedyś zrobiliśmy tak, że oni poszli na inny film a ja w tym czasie na inny. Potem przy ciachu w knajpce opowiadaliśmy je sobie. Sami z mężem chodziliśmy też do kina. Chłopcy w tym czasie robili lekcje, byli z kolegami...
Na przykład :
niedzielę od rana do godziny 18-tej spędzaliśmy wszyscy razem, a potem my z mężem szliśmy do kina a chłopcy zasiadali do lekcji.
sobota zimą - od rana sprzątanie, chłopcy lekcje, my zakupy. Po obiedzie chłopcy czas z kolegami my coś tam... Wieczór wspólna kolacja i gra. Przy grze rozmowy, opowiadanie, żarty, śmiech. Do tego my lampka wina chłopcy lody.
Te wspólne spędzanie czasu zostało im. I zamiast wieczorami siedzieć bezczynnie przed telewizorem a oni w swoich pokojach to graliśmy. Obiad gotował się na następny dzień, włączona była pralka i zawsze ktoś podskoczył i zajął się obowiązkiem. Czasami na chwilę przerwaliśmy...

4 209 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-10-24 22:08:30)

Odp: Być drugą i macochą

Dziękuję Ewarg,
wspaniała jest ta wasza patchworkowa rodzina i tylko pogratulować takiej sielanki smile
Ja w mojej sytuacji radzę sobie jak umiem, zauważyłam jedno, że odkąd olałam młodego uspokoiłam się wewnętrznie, przestałam się przejmować, a byłam już nie raz na granicy. Zatem coś mi podpowiada, że moje postępowania jest właściwe. Nie mam zamiaru bić się o faceta, jeśli on zdecyduje, że mnie takiej nie akceptuje, że krzywdzę jego dziecko to odpuszczę. Dotarło do mnie, że nie nadaję się do związku z partnerem z przychówkiem. Jednak na razie nie ma takiej obawy. To, że młody jest biedny nie będę kwestionować, jednak wiele zależy od niego samego, on natomiast stawia się w roli ofiary i użala się jedynie nad sobą zamiast wziąć odpowiedzialność za siebie i swoje czyny. M nie odda nigdzie chłopaka, bo ma jakieś chore poczucie bycia niezastąpionym, albo boi się stracić wizerunku wzorowego ojca, poza tym uważam, że pomysł jest niedorzeczny. Wiele jest kobiet zmuszonych przez życie do samotnego wychowywania z dwójki dzieci, albo ojciec nie żyje, albo uchyla się od płacenia alimentów, albo matka jest zbyt dumna i pracuje na dwa etaty, by wyżywić i utrzymać dzieci, a to, że ma dla nich mniej czasu to znaczy, że ma je gdzieś oddać?! Nie twierdzę, że M przestał się zajmować synem, tylko że skupił się na pracy i nie wydzwania już tak do chłopaka, a temat szkoły go irytuje. Przestaliśmy wykłócać się z młodym o naukę, bo widać tak lubi szkołę, że chce do niej chodzić dłużej niż inni. W soboty M zabiera młodego do warsztatu i uczy go pracy, a że ten ma fochy w nosie to i dla niego nic sięnie chce robić. Sama szukałam młodemu ostatnio zajęć dodatkowych w klubie sportowym, ale po jakiego grzyba mamy wydawać na coś pieniądze, poświęcać mu czas na dojazdy jak on nasze prośby ma w duszy.
Jego ulubione zajecie na niedziele, tak jak i drugiego dzieciaka to komputer, co do decydowania o spedzaniu czasu.
Myślę, że mały ma lepiej u nas niż miałby u rodziców, bo nie ma w domu awantur, kłótni, bicia itp., a ja i tak więcej się nim zajmuję niż jego matka, więc nie ma tego złego?
Miłego, słoneczne weekendu smile
P.S.
Wyobraźcie sobie, że ZAPOMNIAŁAM iż to dziś jest weekend M z jego drugim synem. Zawsze mine to doprowadzało do obłędu, a dziś wypadło z głowy. Czysz to nie wspaniałe?!

4 210

Odp: Być drugą i macochą

Drugi dzień zalewam się łzami. Wczoraj dostałam sms-a, że mój ukochany pies nie żyje. sad

4 211 Ostatnio edytowany przez motylek75 (2014-10-24 20:17:33)

Odp: Być drugą i macochą

Mija drugi tydzień mojego nowego życia bez niego.
Na razie nie odczuwam nic,może dlatego że jestem daleko od tego wszystkiego,i nawet lepiej uspokoje się......
To były straszne 4lata jak mogłam tak żyć? Jak mogłam wierzyć,mieć nadzieje że będzie lepiej,że będę kiedyś ważniejsza niż jego ex-boziu jaka głupia stara baba ze mnie!!
Zaczynam wszystko od zera
A on?
Pisze maile,na które nie odpowiadam bo co odpisać jak się czyta "szłem do łóżka z tobą tylko dlatego że nikogo innego nie było" albo że "dobrze że twoje dziecko umarło bo by miało pojebaną matkę"
Dziewczyny nie wiem jak mogłam tak żyć,tyle żalu we mnie do samej siebie,tyle bólu łez
Nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek będę chciała kogoś w moim życiu,jak jedna osoba potrafi zabrać to co najcenniejsze w życiu-samo życie..........

4 212

Odp: Być drugą i macochą

Trzeba dojść do siebie, odbudować się od środka. Daj sobie czas. Niczego nie przyśpieszaj. smile Dobrze będzie.

4 213

Odp: Być drugą i macochą

Witajcie
Czytam Wasze forum od jakiegos czasu bo jak wiekdzosc Was jestem w roli macochy dugiej.
Jestem w zwiazku z rozwodnikiem, ktory ma syna wiek 5 lat.
Zona go zdradzila z kolega z pracy, wyprowadzila sie bez slowa i zabrala syna.
O zdradzie dowiedzial sie po roku, wczesniej jego ex robila z siebie ofiare a z niego "tyrana".
Znam ich oboje od lat ale nie mielismy kontaktu. Kontakt z moim M odnowilam przez przypadek. Kolegowalismy sie przez rok zanim cos miedzy nami peklo. Wspolne imprezy, plotki. To ja najwiecej mu pomoglam jak zostal sam. Nie bylo zadnego podteks.
tu. Zwykla przyjazn damsko meska, ktora pozniej przerodzila sie w "to cos" smile.
Jako partner jest ok. Ogolnie sie dogadujemy itd. Sa zgrzyty ale to jak wszedzie.
Pisze tu bo chyba sobie nie radze bycia w roli drugiej.
Maly mnie lubi, ja jego tez. Mamy go co dwa tygodnie na weekend.
Co mnie tu sprowadzilo.. Fakt, ze gdy maly jest u nas moj M. zachowuje sie jakby mnie nie bylo. Moze niedoslownie ale czuje sie jak powietrze. Wszystko sie kreci wokol dziecka. Zakupy, menu, wycieczki itd. Nibu dobrze,ze jest takim ojcem ale ja czuje sie w jakis sposob odtracona. Mieszkamy razem. Czy normalne jest to, ze gdy mamy malego na weekend jest fakt, ze albo spimy w trojke albo on spi z dzieckiem a ja osobno? Niby idzie go uspac i juz koe wraca bo mu sie zasnelo. Robi to specjalnie. Wiem bo go znam.
Boli mjie jeszcze to, ze jak odwozimy malego w niedziele moj M. Chodzi struty, zamyslony itd bo brakuje mu syna. Tez staram sie to zrozumiec ale mamy swoje zycie problemy. A on oderwany od rzeczywistosci. Kiedys w kolko o nim mowil. Jak zwrocilam mu uwage, ze tak byc nie koze bo mamy swoje zycie przestal mowic ale widze,ze dusi to w sobie. Tak Zle i tak zle. Czy ja sie nie nadaje na taki zwiazek czy to on nie pogodzil sie z takim stanem rzeczy? Na jego powrot do zony nie ma szans. Nawet ze soba nie rozmawiaja. Czysta nienawisc glownie z jego strony za to co zrobila. Miotam sie strasznie bo wiem, ze mogpabym z nim gory przenosic z drugiej nie daje rade z tym jego starym zyciem. ja jestem singlem nez dzieci i zobowiazan. kiedys z nim rozmawialam o tym, ze podvzas weekendow z malym czuje sie jak powietrze to mi powiedzial, ze jestem egoistka ze go nie rozumie i jak moge byc zazdrosna o syna.. bo chyba jestem. dajcie jakies rady bo mam 1000 mysli na minute. sory za literowki
ale pisze z komorki. pozdrawiam  i dziekuje

4 214

Odp: Być drugą i macochą
motylek75 napisał/a:

Mija drugi tydzień mojego nowego życia bez niego.
Na razie nie odczuwam nic,może dlatego że jestem daleko od tego wszystkiego,i nawet lepiej uspokoje się......
To były straszne 4lata jak mogłam tak żyć? Jak mogłam wierzyć,mieć nadzieje że będzie lepiej,że będę kiedyś ważniejsza niż jego ex-boziu jaka głupia stara baba ze mnie!!
Zaczynam wszystko od zera
A on?
Pisze maile,na które nie odpowiadam bo co odpisać jak się czyta "szłem do łóżka z tobą tylko dlatego że nikogo innego nie było" albo że "dobrze że twoje dziecko umarło bo by miało pojebaną matkę"
Dziewczyny nie wiem jak mogłam tak żyć,tyle żalu we mnie do samej siebie,tyle bólu łez
Nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek będę chciała kogoś w moim życiu,jak jedna osoba potrafi zabrać to co najcenniejsze w życiu-samo życie..........

No gościu bez klasy kompletnie, z urażonym ego ... dobrze - znaczy, że go twoje odejście dotknęło... olej gada - niech się sam zadusi swoim jadem.
I odpisz mu, że jeżeli będzie nękał Cię takimi mailami zgłosisz sprawę na policji... trochę go postraszą smile

4 215

Odp: Być drugą i macochą
barcelona85 napisał/a:

Wszystko sie kreci wokol dziecka. Zakupy, menu, wycieczki itd.

To jest wg. mnie normalne... dziecko ogranicza /niezależnie czy własne czy partnera/, więc pewne kwestie muszą być dostosowane do dziecka.

barcelona85 napisał/a:

Czy normalne jest to, ze gdy mamy malego na weekend jest fakt, ze albo spimy w trojke albo on spi z dzieckiem a ja osobno? Niby idzie go uspac i juz koe wraca bo mu sie zasnelo. Robi to specjalnie. Wiem bo go znam.

To nie jest normalne... Ale może chwilowe? Nowe miejsce może byc dla małego stresujące. Jestem jednak przeciwna spaniu z dzieckiem, ma swoje miejsce, swoje łóżeczko.

barcelona85 napisał/a:

Boli mjie jeszcze to, ze jak odwozimy malego w niedziele moj M. Chodzi struty, zamyslony itd bo brakuje mu syna. Tez staram sie to zrozumiec ale mamy swoje zycie problemy. A on oderwany od rzeczywistosci. Kiedys w kolko o nim mowil.

To jest normalne... Człowiek tęskni. Jak Ty bys wyjechała może też chodził by struty.

barcelona85 napisał/a:

Jak zwrocilam mu uwage, ze tak byc nie koze bo mamy swoje zycie przestal mowic ale widze,ze dusi to w sobie. (...) kiedys z nim rozmawialam o tym, ze podvzas weekendow z malym czuje sie jak powietrze to mi powiedzial, ze jestem egoistka ze go nie rozumie i jak moge byc zazdrosna o syna.. bo chyba jestem.

To nie jest normalne... każdy ma prawo do własnych odczuć i nie powinien za to być wyzywany od egoistów.
Powinniście usiąść na spokojnie i porozmawiać o nowej sytuacji. Ty powiedz co czujesz... a następnie On. Na spokojnie bez przerywania, wyzywania od egoistów. Ustalcie co możecie zmienić, abyście oboje poczuli sie lepiej, jak poukładać wasze relacje.

Wydaje mi się, że jako przyjaciółka byłaś bardziej wyrozumiała, wspierająca. Teraz jako partnerka masz już inne oczekiwania wobec partnera... i twoja tolerancja chyba jest niższa. Twój partner jest tą zmianą zaskoczony, bo przywyczaił sie do czegoś innego.
Powinniście przedefiniować wasz związek i określić wspólnie jak ma wyglądać.
Albo przyznać przez sobą, że nie tego oczekiwałaś i poszukać wolnego człowieka, bo ten mam nadzieję dziecka nie porzuci.

4 216

Odp: Być drugą i macochą
barcelona85 napisał/a:

Witajcie
Czytam Wasze forum od jakiegos czasu bo jak wiekdzosc Was jestem w roli macochy dugiej.
Jestem w zwiazku z rozwodnikiem, ktory ma syna wiek 5 lat.
Zona go zdradzila z kolega z pracy, wyprowadzila sie bez slowa i zabrala syna.
O zdradzie dowiedzial sie po roku, wczesniej jego ex robila z siebie ofiare a z niego "tyrana".
Znam ich oboje od lat ale nie mielismy kontaktu. Kontakt z moim M odnowilam przez przypadek. Kolegowalismy sie przez rok zanim cos miedzy nami peklo. Wspolne imprezy, plotki. To ja najwiecej mu pomoglam jak zostal sam. Nie bylo zadnego podteks.
tu. Zwykla przyjazn damsko meska, ktora pozniej przerodzila sie w "to cos" smile.
Jako partner jest ok. Ogolnie sie dogadujemy itd. Sa zgrzyty ale to jak wszedzie.
Pisze tu bo chyba sobie nie radze bycia w roli drugiej.
Maly mnie lubi, ja jego tez. Mamy go co dwa tygodnie na weekend.
Co mnie tu sprowadzilo.. Fakt, ze gdy maly jest u nas moj M. zachowuje sie jakby mnie nie bylo. Moze niedoslownie ale czuje sie jak powietrze. Wszystko sie kreci wokol dziecka. Zakupy, menu, wycieczki itd. Nibu dobrze,ze jest takim ojcem ale ja czuje sie w jakis sposob odtracona. Mieszkamy razem. Czy normalne jest to, ze gdy mamy malego na weekend jest fakt, ze albo spimy w trojke albo on spi z dzieckiem a ja osobno? Niby idzie go uspac i juz koe wraca bo mu sie zasnelo. Robi to specjalnie. Wiem bo go znam.
Boli mjie jeszcze to, ze jak odwozimy malego w niedziele moj M. Chodzi struty, zamyslony itd bo brakuje mu syna. Tez staram sie to zrozumiec ale mamy swoje zycie problemy. A on oderwany od rzeczywistosci. Kiedys w kolko o nim mowil. Jak zwrocilam mu uwage, ze tak byc nie koze bo mamy swoje zycie przestal mowic ale widze,ze dusi to w sobie. Tak Zle i tak zle. Czy ja sie nie nadaje na taki zwiazek czy to on nie pogodzil sie z takim stanem rzeczy? Na jego powrot do zony nie ma szans. Nawet ze soba nie rozmawiaja. Czysta nienawisc glownie z jego strony za to co zrobila. Miotam sie strasznie bo wiem, ze mogpabym z nim gory przenosic z drugiej nie daje rade z tym jego starym zyciem. ja jestem singlem nez dzieci i zobowiazan. kiedys z nim rozmawialam o tym, ze podvzas weekendow z malym czuje sie jak powietrze to mi powiedzial, ze jestem egoistka ze go nie rozumie i jak moge byc zazdrosna o syna.. bo chyba jestem. dajcie jakies rady bo mam 1000 mysli na minute. sory za literowki
ale pisze z komorki. pozdrawiam  i dziekuje

Tak jak pisała Tendre .. dziecko , zwłaszcza 5 letnie wymaga dużej uwagi, dla niego to też trudna sytuacja .. Ale jeśli nie ma problemów ze spaniem w nowym miejscu to nie powinno tak być.
Może zaproponuj zabawę w budzenie poranne ? mój M uwielbia taką zabawę z synem..na szczęście młody już nie chce(8lat )... bo mnie denerwowało to... ale wytrzymywałam ... bo sama uwielbiałam takie poranki jak mój synek był mały ...

4 217

Odp: Być drugą i macochą

No to przygarnęłam pluskwę. Młody skarży matce jaka to niby jestem zła, a ta M zarzuca smsami, że ma mnie utemperować. Taka jest właśnie wdzięczność pasierbów za okazane serce, czas i dach nad głową.

4 218

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

No to przygarnęłam pluskwę. Młody skarży matce jaka to niby jestem zła, a ta M zarzuca smsami, że ma mnie utemperować. Taka jest właśnie wdzięczność pasierbów za okazane serce, czas i dach nad głową.

Ha ha, to sie Ex coś pomyliło. Twój M. ma wychowywać swojego młodego, a nie Ciebie.

Czas najwyższy, żeby M. spiłował szpony Pani Ex. Sama dziećmi się nie zajmuje, a innych będzie uczyła jak to robić. "Podłość ludzka nie zna granic!!"
Proste rozwiązanie, skoro Ex wychowuje dzieci lepiej - niech to robi... Ex i młody z wozu... koniom lżej...

4 219 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-10-27 14:10:01)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Młody skarży matce jaka to niby jestem zła, a ta M zarzuca smsami, że ma mnie utemperować.

Ciekawi mnie riposta M, na zarzuty Pani EX :-))))

Tendre77 napisał/a:

Czas najwyższy, żeby M. spiłował szpony Pani Ex. Sama dziećmi się nie zajmuje, a innych będzie uczyła jak to robić. "Podłość ludzka nie zna granic!!"
Proste rozwiązanie, skoro Ex wychowuje dzieci lepiej - niech to robi... Ex i młody z wozu... koniom lżej...

Popieram

4 220

Odp: Być drugą i macochą

i ja popieram !
Ale swoją drogą to znamienne ..że ludzie widzą złe czyny u innych zachowując się 100 kroć gorzej ...

Dobrze pamiętam że młody ma kilkanaście lat ? jemu bym powiedziała wyraźnie że u mamusi będzie mu lepiej!
Trzymaj się Zazdrosna - w Twoim domu Twoje zasady ...

4 221 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-10-27 14:35:24)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Młody skarży matce jaka to niby jestem zła, a ta M zarzuca smsami, że ma mnie utemperować.

Ciekawi mnie riposta M, na zarzuty Pani EX :-))))

Tendre77 napisał/a:

Czas najwyższy, żeby M. spiłował szpony Pani Ex. Sama dziećmi się nie zajmuje, a innych będzie uczyła jak to robić. "Podłość ludzka nie zna granic!!"
Proste rozwiązanie, skoro Ex wychowuje dzieci lepiej - niech to robi... Ex i młody z wozu... koniom lżej...

Popieram

M wstawił się za mną, ale do tej kobiety żadne argumenty nie trafiają, a chłopaka i tak do siebie nie weźmie, bo to jej nie na rękę. Tylko ja jestem tak wkurzona na chłopaka, który gryzie rękę która go karmi. Nie wiem jak opanować te złe emocje. Tej babie chyba o to chodzi, by mnie z M poróżnić.

4 222

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Tylko ja jestem tak wkurzona na chłopaka, który gryzie rękę która go karmi. Nie wiem jak opanować te złe emocje.

Kurde Zazdrosna a czemu Ty chcesz kolejny raz tłumić w sobie emocje??? Czemu masz zagryzać wargi? Co byś zrobiła gdyby własna córka odwaliłaby taki numer i skarżyła się ojcu na Twoje metody wychowawcze?
Ja Ci powiem co ja bym zrobiła gdyby MOJE dziecko prowadziło mi w domu taki sabotaż---> dostałoby po przysłowiowym "łbie" z komentarzem, że albo mieszkamy razem i przestrzegamy zasad panujących w tym domu albo pakuj się i droga do taty wolna.

Jeśli nie byłoby to moje dziecko, tym bardziej nie miałabym skrupułów.

4 223

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Tylko ja jestem tak wkurzona na chłopaka, który gryzie rękę która go karmi. Nie wiem jak opanować te złe emocje.

Kurde Zazdrosna a czemu Ty chcesz kolejny raz tłumić w sobie emocje??? Czemu masz zagryzać wargi? Co byś zrobiła gdyby własna córka odwaliłaby taki numer i skarżyła się ojcu na Twoje metody wychowawcze?
Ja Ci powiem co ja bym zrobiła gdyby MOJE dziecko prowadziło mi w domu taki sabotaż---> dostałoby po przysłowiowym "łbie" z komentarzem, że albo mieszkamy razem i przestrzegamy zasad panujących w tym domu albo pakuj się i droga do taty wolna.

Jeśli nie byłoby to moje dziecko, tym bardziej nie miałabym skrupułów.

I dodatkowo sama bym porozmawiała z PANI MATKĄ ..że może wziąć synka i wychowywać .
M też powinien młodemu jasno naszkicować obraz .. to nie jest małe dziecko.

4 224 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-10-27 14:50:21)

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Tylko ja jestem tak wkurzona na chłopaka, który gryzie rękę która go karmi. Nie wiem jak opanować te złe emocje.

Kurde Zazdrosna a czemu Ty chcesz kolejny raz tłumić w sobie emocje??? Czemu masz zagryzać wargi? Co byś zrobiła gdyby własna córka odwaliłaby taki numer i skarżyła się ojcu na Twoje metody wychowawcze?
Ja Ci powiem co ja bym zrobiła gdyby MOJE dziecko prowadziło mi w domu taki sabotaż---> dostałoby po przysłowiowym "łbie" z komentarzem, że albo mieszkamy razem i przestrzegamy zasad panujących w tym domu albo pakuj się i droga do taty wolna.

Jeśli nie byłoby to moje dziecko, tym bardziej nie miałabym skrupułów.

I dodatkowo sama bym porozmawiała z PANI MATKĄ ..że może wziąć synka i wychowywać .
M też powinien młodemu jasno naszkicować obraz .. to nie jest małe dziecko.

M jej, jak i synowi proponował, że jak chcą to mogą znów razem zamieszkać. Tylko, że ona nie weźmie tego dzieciaka do siebie, tylko mąci i wp... się w nasze życie.

4 225

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Tylko, że ona nie weźmie tego dzieciaka do siebie, tylko mąci i wp... się w nasze życie.

Wobec tego pozostaje pouczyć stosownie Młodego a Panią Matkę Szanowną dobitnie ignorować. Nie odpowiadać na smsy, nie odbierać telefonów, nie wdawać się w zbędne dyskusje i pokazać gdzie głęboko Panią Szanowną macie.

Posty [ 4 161 do 4 225 z 8 269 ]

Strony Poprzednia 1 … 63 64 65 66 67 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026