netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Być drugą i macochą

8 268 odpowiedzi1 087 355 wyświetleńzałożony przez Alutka131, 20.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Strony Poprzednia 1 … 62 63 64 65 66 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 096 do 4 160 z 8 269 ]

4 096

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Nie robię M wyrzutów, że dużo pracuje, bo wiem, że to jedyny sposób żeby wyszedł z długów, ale skoro jego synowie mają matkę, rodzinę, dziadów, ciotki to dlaczego młodym musi zajmować się obca baba - macocha? M jednak uważa się za niezastąpionego i jest spokojny i szczęśliwy wyłącznie jak jego synowie są u nas w domu z którego ja czasem mam ochotę uciekać gdzie pieprz rośnie.

I tu masz 100% racji.
Spróbujcie zrobić grafi kto kiedy zajmuje sie dziećmi. My taki grafik mamy.Wisi na lodówce i każdy wie co i jak.  Ustalamy co miesiąc kiedy młoda jest u nas kiedy u matki. Oczywiście odstępstwa się zdarzaja ale staramy się tego pilnowac. U was też tak powinno być. Nie wyobrażam sobie siedzenia z młoda cały czas. Od tego ma matkę.

4 097

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

M jednak uważa się za niezastąpionego i jest spokojny i szczęśliwy wyłącznie jak jego synowie są u nas w domu z którego ja czasem mam ochotę uciekać gdzie pieprz rośnie.

Zazdrosna a czy to z Jego strony nie jest przerost ambicji i honoru nad możliwościami? Czy nie próbuje w ten sposób (Twoim kosztem) udowodnić sobie, Exowej, matce, ciotce, rodzinie, światu, że On daje radę.  Wszystkim stara się na siłę udowodnić, że jest super tatą, że daje radę, że nie musi nikogo prosić o pomoc. Taki typ honorowego faceta. Tylko czyim kosztem On chce być taki IDEALNY?  Korona z głowy by mu nie spadła, gdyby czasem poprosił babcię (swoją matkę)  o pomoc przy wnukach. Mówię tu o podrzuceniu dzieci na CAŁY weekend do dziadków. W normalnych rodzinach rodzice czasem tak robią. Sama to robiłam (rzadko bo rzadko ale zdarzało się) podrzucić dzieci dziadkom, żeby spędzić trochę czasu tylko z mężem. W normalnych rodzinach tak czasem się robi, czemu ten Twój chce być taki na siłę święty???

4 098

Odp: Być drugą i macochą
NorPol napisał/a:

Spróbujcie zrobić grafi kto kiedy zajmuje sie dziećmi. My taki grafik mamy.Wisi na lodówce i każdy wie co i jak.  Ustalamy co miesiąc kiedy młoda jest u nas kiedy u matki. Oczywiście odstępstwa się zdarzaja ale staramy się tego pilnowac. U was też tak powinno być. Nie wyobrażam sobie siedzenia z młoda cały czas. Od tego ma matkę.

NorPol - przeczytaj wcześniejsze posty Zazdrosnej. Matka dzieciarni nie wywiązuje się ze swoich obowiązków, więc każdy zrobiony grafik można sobie w d..ę wsadzić.

4 099

Odp: Być drugą i macochą

Raczej to jest dla niego wygodne smile

4 100

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

NorPol - przeczytaj wcześniejsze posty Zazdrosnej. Matka dzieciarni nie wywiązuje się ze swoich obowiązków, więc każdy zrobiony grafik można sobie w d..ę wsadzić.

Dokładnie, nawet ten na który ustaliła w sądzie ma w czterech literach. Poza tym tak jak pisałam młody nie chce ruszać się z domu.

NorPol napisał/a:

Raczej to jest dla niego wygodne smile

Sama nie wiem, czy moje niezadowolenie i nerwy są dla niego wygodne. Zauważyłam u niego nawet obawę przed powiadomieniem mnie o planach związanych z odwiedzinami u nas jego drugiego syna.

4 101 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-09-26 13:42:42)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Sama nie wiem, czy moje niezadowolenie i nerwy są dla niego wygodne. Zauważyłam u niego nawet obawę przed powiadomieniem mnie o planach związanych z odwiedzinami u nas jego drugiego syna.

Bo nie chce żebyś Mu znowu suszyła głowę. I tak zrobi swoje nie pytając się Ciebie o zdanie i to że Ty będziesz się denerwować i tak nic nie zmieni, więc dla świętego spokoju Cię o tym nie informuje.

I znów zabierze syna i obu zostawi na Twojej głowie. Przed EX wychodzi na macho, przed matką na rozsądnego syna, przed ciocią na porządnego faceta, przed światem na odpowiedzialnego ojca. A przed Tobą Zazdrosna?

4 102 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-09-26 14:03:22)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

I znów zabierze syna i obu zostawi na Twojej głowie. Przed EX wychodzi na macho, przed matką na rozsądnego syna, przed ciocią na porządnego faceta, przed światem na odpowiedzialnego ojca. A przed Tobą Zazdrosna?

Na wzorowego ojca, partnera niezupełnie. Nie daję sobie wrzucić młodszego na głowę, ale tego co u nas mieszka nie wyrzucę przecież z domu.

4 103

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Na wzorowego ojca, partnera niezupełnie. .

No właśnie . Nie zależy Mu na na tym żeby być super partnerem swojej kobiety? Zależy Mu tylko na byciu super tatą?

4 104 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-09-26 14:42:51)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Na wzorowego ojca, partnera niezupełnie. .

No właśnie . Nie zależy Mu na na tym żeby być super partnerem swojej kobiety? Zależy Mu tylko na byciu super tatą?

Zatem jedyne sensowne rozwiązanie to zmienić egzemplarz na niewybrakowany.

4 105

Odp: Być drugą i macochą

Uświadomić Mu, że potrzebujesz faceta w domu.

4 106 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-09-26 20:56:23)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
mortisha napisał/a:

U nas najbardziej ( choć nie zawsze ) działa zabranie/wstrzymanie przywilejów/przyjemności bez jakiś krzyków ,bez agresji

No właśnie nie działa, młody codziennie przynosi do domu kolejne jedynki, bo nie uczy się i nie przygotowuje do lekcji. Nie chcemy odciąć go od wszystkich przywilejów, choć faktycznie mu się należy. Nie wiemy, już jakich metod użyć, w razie jego nagannego zachowania. Z M już rozmawialiśmy, że można ten rok szkolny uznać za stracony, tylko czy dobrym rozwiązaniem jest odpuszczenie? Codzienne przetrzepywanie zeszytów nic nie daje, bo chłopak nawet jak robi co mu się każe, to jest tak zły, że nie dociera do niego co czyta. .

No ja nie pisze ,ze u nas to zawsze działa rewelacyjnie, ale  przetestowaliśmy niemal wszystkie metody wychowawcze wzdłuż i wrzesz  i te nowoczesne i te starodawne i z kosmosu cuda wianki, zero,zero i jeszcze raz zero  choćby minimalnej poprawy. Jedynie  trzeba uderzyć w jej czuły punkt , aby zabolało, jak odczuje to czasami  zlatuje na planetę ziemia, choć bywa i tak ,że dla przekory jeszcze bardziej brnie w cos zakazanego , a tak, aby bardziej wykurzyć człeka, albo zatka uszy jak się cos do niej mówi, tłumaczy  i weź tu trzymaj nerwy na wodzy .

Zdarzyło się tez ,ze doprowadziła do takiej sytuacji ,ze na wszystko miała zakaz i nawet nie było pomysłu jak ją karac
To była dla nas kara , bo ona w domu szajby dostawała ,  na myśl jej takie głupoty przychodziły, ze potrafiła nawet po poręczy schodowej w domu na  stolnicy od pierogów zjeżdżać  urządzając sobie  amatorki skate park, albo z okna pokoiku na sam dach wchodzić i na kominie siadać wpatrując się w przyrodę.
Ja robiłam  dobra mine do zlej gry, choć z niedoczekaniem  odliczałam ,kiedy  jej szlabany miną    i w końcu poza  domem  się będzie wyżywać. W domu ją nosiło, bo miała zakaz na wszystko ,pozabierane gadżety i sprzęt tez, bo na deskorolce i hulajnodze sobie jeździła po domu , z moim butów w rządku kręgle robiła a kula była wzięta z komody taka typowo ozdobna jako ładny bibelot na mebel . Nie zliczę  jaki busz wtedy był , czułam się jakbym Tarzana miała pod jednym dachem a wiedziała ,ze już żadna kara jej nie grozi ,bo wszystko wyczerpane ,wiec na niczym jej nie zależało . Ja po krótkim czasie  prawie całodobowo w pacy siedziałam, albo po pracy do swojego mieszkania jechałam

Co do lekcji od września zeszyty i ćwiczenia  latają już po ścianach , bo nerwy demonstuje jak się wścieknie. Ja w to nie ingeruje ,mąż się sprawami szkolnymi corki zajmuje i stawia ją do pionu.   W maju  wywaliła kiedyś matematykę za okno prosto  błoto, to  musiała 14 stron przepisywać do nowego zeszytu i nie było zmiłuj

4 107

Odp: Być drugą i macochą
NorPol napisał/a:

Nie wyobrażam sobie siedzenia z młoda cały czas. Od tego ma matkę.

Cieszę się, że ktoś ma podobne zdanie, a moja frustracja ma swoje uzasadnienie. Drugi młody zjawił się u nas oczywiście zgodnie z grafikiem, M kazał mi być cierpliwą, a ja zaczynam go nienawidzić za to. Chłopaki wynieśli się z domu rano, do wieczora mam spokój, jutro mam zamiar zamknąć się gdzieś z książką, nie mogę spokojnie patrzeć na młodych, nie chcę słuchać ich rozmów, wrzasków itp.

4 108

Odp: Być drugą i macochą

Zadam Ci zazdrosna jedno pytanie .Czy Ty kochasz siebie ? I tak od poczatku, moze trzeba zaczac .Czy akceptujesz siebie .taka jaka jestes ? Nie musisz odpowiadac .Czy umiesz nieodpowiedziec ? Umiesz powiedziec ,nie twoj interes ? Kim jestes zeby mnie pytac ? Takie luzne mysli ,ja je przerobilam .Pomogly.

4 109

Odp: Być drugą i macochą
obwarzanek napisał/a:

Zadam Ci zazdrosna jedno pytanie .Czy Ty kochasz siebie ? I tak od poczatku, moze trzeba zaczac .Czy akceptujesz siebie .taka jaka jestes ? Nie musisz odpowiadac .Czy umiesz nieodpowiedziec ? Umiesz powiedziec ,nie twoj interes ? Kim jestes zeby mnie pytac ? Takie luzne mysli ,ja je przerobilam .Pomogly.

'Bo gdybyś szanował i lubił samego siebie, nie musiałbyś żądać szacunku od innych. Bo gdybyś lubił i szanował samego siebie, lubiłbyś też i szanował innych ludzi. A w tedy oni szanowaliby i lubili także ciebie'.- Beata Pawlikowska
Daje do myślenia...

4 110

Odp: Być drugą i macochą

Jakoś nie zrozumiałam o co chodzi Obwarzance?     (Obwarzankowi?)

4 111

Odp: Być drugą i macochą

Zazdrosna a jak ty bys chciala zeby bylo? Sama wiesz czego chcesz? Ja chcialabys zeby waszw zycie wygladali?

4 112 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-09-27 18:38:43)

Odp: Być drugą i macochą

.

4 113

Odp: Być drugą i macochą
NorPol napisał/a:

Zazdrosna a jak ty bys chciala zeby bylo? Sama wiesz czego chcesz? Ja chcialabys zeby waszw zycie wygladali?

Z pewnością brakuje mi w naszym związku moich dzieci, gdyż wszystko kręci się w koło snów M. One swoim niepoprawnym zachowaniem domagają się uwagi. Nad nimi wszyscy się użalają, współczują. Tylko o nich rozmawiamy z M to z nimi wszędzie jeździmy, bo są młodsi. Mi brakuje wsparcia, nie mam z kim cieszyć się sukcesami mojej córki w pracy, czy zdolnościami w szkole plastycznej, dobrymi wynikami syna w nauce, bo M milczy lub zmienia temat. Czuję się sama w swoim świecie i obco w życiu M. Dobrze jest tylko, kiedy nie ma dzieci i my tworzymy nasze wspólne doświadczenia, a takich chwil jest jak na lekarstwo.

4 114

Odp: Być drugą i macochą

Chwila chwila ty mieszkasz i zajmujesz sie jego dziecmi, pomagasz mu mimo ze jest to ciezkie i upierdliwe, obgadujecie kwestie a on nie ma ochoty rozmawiac o twoich dzieciach i go to nie interesujr? Wiec ktos tu jest egoista. Rozumiem ze twoje dzieci z toba nie mieszkaja? Jezeli on nie chce rozmawiac o twoich dzieciach bo go to nie interesuje ty nie rozmawiaj z nim o jego I nie zajmuj sie nimi za niego. Obydwoje macie dzieci wiec I jego obowiazkiem jest choc pogadac z toba o twoich dzieciach.  Oj w takim ukladzie podziwiam Cię.

4 115 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-09-27 19:41:55)

Odp: Być drugą i macochą
NorPol napisał/a:

Chwila chwila ty mieszkasz i zajmujesz sie jego dziecmi, pomagasz mu mimo ze jest to ciezkie i upierdliwe, obgadujecie kwestie a on nie ma ochoty rozmawiac o twoich dzieciach i go to nie interesujr? Wiec ktos tu jest egoista. Rozumiem ze twoje dzieci z toba nie mieszkaja? Jezeli on nie chce rozmawiac o twoich dzieciach bo go to nie interesuje ty nie rozmawiaj z nim o jego I nie zajmuj sie nimi za niego. Obydwoje macie dzieci wiec I jego obowiazkiem jest choc pogadac z toba o twoich dzieciach.  Oj w takim ukladzie podziwiam Cię.

Moja córa mieszka z nami, kiedyś M miał z niną dobry kontakt, ale odkąd jego syn jest u mnie/u nas na stałe moja córka się buntuje i głośno to manifestuje, więc M się na nią wylał. Szczerze wątpię że ojczyma, czy macochę może naprawdę przejmować los pasierbów. Mojego syna M toleruje, ale jakoś nie pałają do siebie sympatią. Zaczynam dostrzegać, że dla M liczą się tylko jego synowie, jak go w tym wspieram to jest ok, problem zaczyna się kiedy jestem nimi zmęczona i nie chcę ich widzieć, to M nie chce widzieć mnie.

4 116

Odp: Być drugą i macochą

Niestety wydaje mi sie ze wiekszosc mezczyzn tak wlasnie ma. Od kobiet wymagaja ale sami by nigdy tego nie potrafili. Wspolczuje ci I nie potrafie ci chyba pomoc.
Wiem ze moj maz sam nigdy tez by sie nie wpakowal w zwiazek z dzieciata. Sam kiedyś przyznal ze on by nigdy nie chcial I nie potrafił zyc z cudzym dzieckiem I z takim bagazem.

4 117

Odp: Być drugą i macochą

Witajcie,
dawno mnie tu nie było,miałam trochę spraw na głowie,niestety nie wszystko poszło tak jak chciałam.
Nie zdążyłam się wyprowadzić od mojego M,musiałam wyjechać w pracy w delegacje.
Od wczoraj znowu się we mnie gotuje,u M była na weekend jego córka,on dzisiaj rano też wyjechał w delegacje wróci w piątek.Młoda poszła od nas do szkoły,oczywiście zostawiła u nas swoje rzeczy po które przyjdzie jutro,szlag mnie trafia bo ma klucz od mieszkania i nie wiem czy przyjdzie sama czy z koleżanką,a może zamiast niej,jej matka może wejść do nas i zabrać młodej rzeczy!!!
Tyle razy mówiłam że nie chce by młoda miała klucz kiedy nas oboje nie ma w mieście,ale M kazał mi się w głowe puknąć..........
powiedzcie mi czy ja nie przesadzam z tym kluczem?????
raz już pod naszą nieobecność jego ex była u nas w domu,dla mnie to problem,póki co to jeszcze mój dom a ona nie ma tam nic do szukania,ale M widzi to inaczej.

4 118

Odp: Być drugą i macochą
NorPol napisał/a:

Niestety wydaje mi sie ze wiekszosc mezczyzn tak wlasnie ma. Od kobiet wymagaja ale sami by nigdy tego nie potrafili. Wspolczuje ci I nie potrafie ci chyba pomoc.
Wiem ze moj maz sam nigdy tez by sie nie wpakowal w zwiazek z dzieciata. Sam kiedyś przyznal ze on by nigdy nie chcial I nie potrafił zyc z cudzym dzieckiem I z takim bagazem.

Mój M też mi to powiedział
Dla niego kobieta z dzieckiem to kobieta z problemami!!!
Ale oczywiście wg jego teorii facet z dzieckiem to co innego.
Przyznał że miał problem by znaleźć wolną kobietę bo wszystkie uciekały jak słyszały że ma dziecko,i miały racje mądre babki to były.

4 119

Odp: Być drugą i macochą

Mój zawsze twierdzi, że szukał kobiety z młodszymi dziećmi niż moje. Ja niedzielę spędziłam sama, chłopaki pojechali na ryby. Gdy poprosiłam M o jeden dzień w miesiącu bez jego dzieci zostałam wyśmiana. Już wiem, że nie chcę tak żyć. Wyrzuciłam z siebie wszystkie żale, a on mi na to, że nie nadaję się do związku faceta z dziećmi. Więc dlaczego nie odejdzie? Bo pewnie musi zapewnić młodemu opiekę. We mnie wygasły wszystkie uczucia, pozostała tylko złość. Na siebie, bo łudziłam, że nam się uda.

4 120

Odp: Być drugą i macochą

Hej Dziewczyny...
u mnie da się wytrzymać.. może i nawet jest ok.
M stara się , nawet młodego swojego szkoli że ma mi dziękować za to czy tamto... jak cos chce będąc u nas w domu.. to też przypomina młodemu że mnie również powinien pytać o zdanie smile

Wiem że to może dziwne, ale .... młody dostaje sygnał że musi mieć zgodę nas oboje, i ze M konsultuje ze mną decyzje w jego sprawie również kiedy jest pod naszą opieką ....

Zazdrosna.. Twój M powinien Cię wielbić za pomoc jaką mu dajesz w opiece nad synem.. a on Cię wyśmiał ???
Kurna... kolejny raz dochodzisz do sytuacji.. w której było wiele z nas- my im nieba by pomóc, bo kasa, bo dzieci, bo praca bo ex...a oni przy pierwszej sposobności rewanżu....mają nas w doopie

Smutne niestety.

Wiesz , on się nie wyprowadzi.. bo kto mu pozwoli tak żyć jak Ty ???
on się skupia by wyjść na prostą z długami.. a Zazdrosna wychowuje mu dzieci.. wikt i opierunek....
I kolejna sprawa .. on się z Tobą nie liczy ...ani synem ... bo inaczej by chciał Cię jakoś udobruchać ... chyba że wie , że pomarudzisz, ale i tak nie podejmiesz żadnych kroków...
Heh Ci faceci...

4 121

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Mój zawsze twierdzi, że szukał kobiety z młodszymi dziećmi niż moje. Ja niedzielę spędziłam sama, chłopaki pojechali na ryby. Gdy poprosiłam M o jeden dzień w miesiącu bez jego dzieci zostałam wyśmiana. Już wiem, że nie chcę tak żyć. Wyrzuciłam z siebie wszystkie żale, a on mi na to, że nie nadaję się do związku faceta z dziećmi. Więc dlaczego nie odejdzie? Bo pewnie musi zapewnić młodemu opiekę. We mnie wygasły wszystkie uczucia, pozostała tylko złość. Na siebie, bo łudziłam, że nam się uda.

Zapytaj siebie .Dlaczego ja  nie odejde ?
Zazdrosna ,przeciez to nie kwestia finansow .
Dasz sobie rade .Dlatego ,ze ludzie powiedza ,z nia cos nie tak ? Drugi zwiazek i znowu  Jej nie wyszlo ?
Ale czy warto tak sie meczyc ?
Spalasz sie na hustawce nastrojow .
Nie tak zycie powinno wygladac .Nie tak .
Nie dam ci rady ,nie powiem jak postepowac .
Moge tylko obserwowac Twoje wpisy i widziec ,ze nic lepiej nie jest .Drogi nie wskaze bo najzwyczajniej nie znam jej .

4 122

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Mój zawsze twierdzi, że szukał kobiety z młodszymi dziećmi niż moje. Ja niedzielę spędziłam sama, chłopaki pojechali na ryby. Gdy poprosiłam M o jeden dzień w miesiącu bez jego dzieci zostałam wyśmiana. Już wiem, że nie chcę tak żyć. Wyrzuciłam z siebie wszystkie żale, a on mi na to, że nie nadaję się do związku faceta z dziećmi. Więc dlaczego nie odejdzie? Bo pewnie musi zapewnić młodemu opiekę. We mnie wygasły wszystkie uczucia, pozostała tylko złość. Na siebie, bo łudziłam, że nam się uda.

Ja bym odeszła. Tak sie nie da zyć. W tym związku nigdy nie będziesz szczęsliwa bo facet się z toba nie liczy.
Facet ma na uwadze tylko swoje dzieci i ty masz mu w tym pomóc. Jest strasznym egoista i tak mu wygodnie. Jeden dzień w miesiącu to nawet my spędzamy bez naszego wspólnego dziecka i cieszymy się każda minuta. Bo choc kochamy dzieci nad zycie to czasami trzeba od nich troche odpocząc, choc troszke i każdemu rodzicowi się to nalezy.

4 123 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-09-29 14:48:07)

Odp: Być drugą i macochą

Tak jest zawsze, jego młody jest z nami miesiąc lub dwa non stop, moje prośby o wywiezienie go do dziadków są bagatelizowane. Kiedy zgodnie z wyrokiem przyjedzie do nas drugi syn mi puszczają już nerwy. Po awanturze M bierze wolne w tygodniu, mnie prosi o to samo i mamy trochę czasu dla siebie. Ja bym chciała, żeby nas na stałe wpisał do grafiku, w któryś weekend, tak jak ma zaplanowane odwiedziny syna. Powiedzcie, czy oczekuje zbyt wiele? Czy to byłoby ok, gdyby młody raz w miesiącu był wywieziony do rodziny? Kiedyś M sam organizował takie nasze wypady i zostawiał syna u rodziców. Teraz mam wrazenie, że dobrze bawi się w dni wolne z dziecmi, a ze mną tylko szybki seks wieczorem. Czy wymagam zbyt wiele?
M twierdzi, że to iż młody zostaje mi na głowie to nic, bo on nie jest już małym dzieciuchem i nie musze go niańczyć. Ja już chcę, by M odszedł, do niego to nice dociera.

4 124

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Ja już chcę, by M odszedł, do niego to nice dociera.

Zazdrosna, dotrze jak spakujesz rzeczy M i chłopca i wieczorem po pracy M zastanie spakowane walizki/worki(?)
Ma swoje mieszkanie, ma gdzie iść. Na bruk ich nie wywalisz. Niech sobie spróbuje sam poradzić z długami i z dwójką niesfornych chłopaków. DAJ MU SZANSĘ się wykazać.
Nie doceni tego co od Ciebie dostaje, póki tego nie straci. Taki kopniak w dupę przyda się egoiście.

4 125

Odp: Być drugą i macochą

Pewnie pomyślicie, że się poniżam i ja przyznam wam rację, jednak tli się we mnie jeszcze iskierka nadziei. Dzięki waszymi obiektywnymi opinią mam mocne argumenty w rękach, M chwyta się brzytwy. Czepia się mojego byłego małżeństwa, tak jakby to, co się nie udało było jakimś dobrym przykładem. Twierdzi, że ja też długo bez dzieci nie wytrzymam, że on nie chce przebywać z moimi dziećmi. To boli, zwłaszcza po tym, co robię dla jego syna. Że dziś byłam dla niego oschła - ciekawe czemu?!
Postawiłam warunek, chyba racjonalny - jeden weekend ustalony w miesiącu, bez moich i jego dzieci - u niego w mieszkaniu. Jak na razie M długo się zastanawia. Myślę, że zgodzę się nawet na czas od soboty po pracy do niedzieli wieczorem, czyli wyjdzie jeden cały dzień, ale ma to być świętość tylko dla nas, beż gości i kumpli itp. Młodego nawet może zostawić u nas w domu, jeśli nie chce to oddać na ten czas do rodziny. Myślę, że jak mi odmówi, będę miała niezłomny dowód, że jemu na mnie nie zależy, tylko rola ojca się dla niego liczy. Że on nie jest zdolny zrobić coś dla nas, bym czuła się szczęśliwa i ważna, byśmy mogli kontynuować tworzenie naszej wspólną krótkiej historii. Byłby to dowód, że nie jestem mu potrzebna wyłącznie jako opiekunka do dzieci, ciepły obiad i wkład do łóżka, ale znak, że on też chce być ze mną. Nie daje sobie dużych szans, jest mi już wszystko jedno.

4 126

Odp: Być drugą i macochą

Zazdrosna, alez Ty sie bujasz kobieto... Ja nie wiem, chyba ten Twoj chlop to musi miec zlote jajka, ze tak go sie trzymasz recami i nogami wink

Wiesz jaki jest problem? Ze nawet jak on sie zgodzi na ten jeden weekend w miesiacu, to zrobi to po dlugich przemysleniach i kalkulacjach, i nie dlatego, ze on tez tego weekendu chce i potrzebuje, tylko dla Ciebie, zeby Ci zamknac usta, zebys przestala w koncu narzekac. To znaczy niby dla Ciebie, zebys byla szczesliwa, a tak naprawde dla siebie, zeby znow nie sluchac Twojego dziamgania. Ja tak to widze.

Byc moze nie nadajesz sie do zwiazku z facetem z dziecmi, a on sie nadaje? Moze obydwoje sie nie nadajecie. Niech kazde skupi sie na swoim zyciu i swoich dzieciach i basta.

Gdzies wyczytalam na jakims forum, ze im lepszy ojciec, tym gorszy material na partnera. I ja sie pod tym podpisuje.

4 127

Odp: Być drugą i macochą

Zgadzam sie z metaksa I dziwie.
Jak trzeba byc beszczelnym I wyrachowanym zeby nie chciec spedzac czasu z dziecmi swojej kobiety ale uwazac ze ona powinna I musi spedzac czas z jego dziecmi, zajmowac sie synem, polnowac itd.  Twoj chłop powinien od ciebie distac kopa w dupe az gwiazdki zobaczy. Jestes juz po jednym nieudanym malzenstwie po co pchasz sie w tak w kolejny zwiazek bez dobrych rokowan? Ten chlop sie nie zmieni a jak juz to na chwilke a kiedy znudzi mu sie jyz kontrolowanie siebie I robienie czegos w brew sobie zniwu bedzie to samo.

4 128

Odp: Być drugą i macochą
metaksa napisał/a:

im lepszy ojciec, tym gorszy material na partnera.

Lubię to smile

Tak, kochana miotam się, bo kocham i przeżyłam z nim cudowne chwile. Nawet jak podsuwacie mi racjonalne argumenty moja podświadomość stara się je obalić, by utrzymać istniejący stan rzeczy i to jest normalne. Dlatego oficjalnie dziękuję wam wszystkim i pragnę poinformować, iż mój prawie 3 letni związek właśnie się zakończył. Dostałam Metaksa jeden, ale tylko przyszły weekend, nie było mowy, by coś na stałe uzgodnić. Powiedziałam mu, że albo jest uzależniony od własnych dzieci, albo mu na mnie nie zależy. Oczywistym okazało się to drugie. Czułam to instynktownie, swoją złość lokowałam na jego dzieciach, czułam się gorsza od jego ex, ale jak mnie przytulał i mówił, że kocha to wierzyłam. Jednak prawdy nie da się oszukać, ona zawsze wypełznie na wierzch. Jestem szczęśliwa, że już to wiem, a nie za 4 lata i tyle samo użerania się z jego synem. Teraz dopiero mogę otworzyć się na udane życie. Jestem słaba jak trawa na wietrze, nie wiem jak dam radę wytrzymać jego wyprowadzkę, potrzebuję czasu. Wiem jedno on nie kocha mnie na tyle, by związać się ze mną do końca życia, a ja o takiego związku pragnę. Był ze mną, bo tak mu wygodniej i by swoim dzieciom zapewnić jakieś pozory normalnej rodziny. Nie zgodzę się ponownie być 'tą drugą'. Przez 3 lata nie stworzyliśmy nic naszego w domu, wszystkie pieniądze szły na spłatę jego kredytu, mi tez zależało, by się go pozbyć jak najszybciej i zacząć budować coś naszego, ale to nigdy nie byłoby nasze tylko jego synów, bo tylko oni dla niego się liczą.
Wierzę, że związek z facetem z dziećmi jest możliwy, ale on musi tego chcieć i być gotowy na pogodzenie roli ojca i męża. Jednak dla pewności nie zamierzam więcej starać się tego udowodnić.
3 majcie się drogie macochy.

4 129

Odp: Być drugą i macochą

Bardzo mi przykro zazdrosna ale dasz radę. Kobiety zawsze daja. Ten facet nie był dla ciebie.

4 130

Odp: Być drugą i macochą

Dziękuję NorPol, jestem wdzięczna wam wszystkim dziewczyny za cenne rady, spostrzeżenia, zrozumienie i słowa krytyki.

4 131

Odp: Być drugą i macochą

Witajcie ,
Zazdrosna - nie do końca zrozumiałam -M się wyprowadził z synem ? Ot tak po prostu ?
Bo Ty chciałaś jednego dnia tylko dla Was w miesiącu ???
Kurna.... przykre.
Przesyłam uściski, dasz radę smile

Kjim, jak się trzymasz ? Motylek a co  u Ciebie ? jakiś postęp ?

4 132 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-09-30 11:54:12)

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Witajcie ,
Zazdrosna - nie do końca zrozumiałam -M się wyprowadził z synem ? Ot tak po prostu ?
Bo Ty chciałaś jednego dnia tylko dla Was w miesiącu ???
Kurna.... przykre.
Przesyłam uściski, dasz radę smile

Odkąd pamiętam M miał ustalony grafik widzeń z dziećmi. Jak go poznałam pracował etatowo 12/48 więc zabierał dzieci od ex co drugi dzień, odbierał ze szkoły i miał je aż do wieczora. Nie byłam tym zachwycona, jednak w tamtym okresie ex robiła mu po złości i nie dawała synów, więc jego smutek, był moją radością. M uczył się i naginał swoje zasady dla mnie, ale nie było łatwo. Zawsze marzyłam, żeby M coś zaplanował dla nas tak jak już w środę ustala, co będzie robił z synami w weekend. O każdy wspólny wyjazd, urlop musiałam prosić, błagać, walczyć, bo on dzieci nie chciał zostawiać. Wstyd mi się teraz przyznać, ale jak sobie przypominam to nasz każdy wspólny wypad w plener kończył się seksem, ale przecież się kochaliśmy. Chodzi o to, że on nie chce spędzać, że mną czasu, jestem mu potrzebna wyłącznie, aby jego dzieciom zapewnić jakieś pozory rodziny. Jakiekolwiek rozmowy o ślubie tez kończyły się fiaskiem, bo moje relacje z jego dziećmi nie są odpowiednie. Wszystko uzależnione było od dzieci, a on jest niezastąpiony. Stopniowo umierałam w środku, a on tylko dzieci to i tamto. Mi wmawiał, że jestem egoistka i nie umiem się dzielić, że go szantażuję i pogrywam uczuciem, odbijał piłeczkę. W końcu przyznał mi rację, nie wiem w czym, bo wiele rzeczy mu wyrzuciłam. Wciąż mówi, że mnie kocha, ale dla mnie to puste słowa, bo nie dostrzega moich potrzeb. Pytałam czy jest coś o czym nie wiem? Czy jest jakiś problem, żeby młody został czasem u dziadków (chłopak ma bardzo opiekuńczą babcię) Czy młody ma lęki, ze go zostawisz? Okazuje się, że nie. Po prostu M bardziej realizuje się jako ojciec, niż jako mój partner. Nie chce tak żyć, z jego dziećmi non stop na karku. Nie wymagam od niego opieki nad moimi dziećmi, bo sama dam sobie z tym radę. Przykre, że on ani jego rodzina nie uznają moich dzieci. Tak są już duże i nie jeżdżą do rodziny M, jednak oni zachowują się tak jak by one w ogóle nie istniały, a dziadkowie są tak bardzo zapatrzeni we własne wnuki.
Kiedyś myślałam, że 4 lata jak młody osiągnie pełnoletność i się usamodzielni szybko minie. Uświadomiłam sobie, że dzieci zawsze będą się dla niego liczyć bardziej niż ja, wystraszyłam się perspektywy chowania jego wnuków.
Ostatnio M przywołał myśl o świętach, o feriach, dotarło do mnie, że te chwile już mnie nie cieszą, a wręcz przeciwnie.

4 133

Odp: Być drugą i macochą

Wiesz co zazdrosna, szkoda mi Ciebie, ze tak sie dalas zapedzic w kozi rog... Jednak wiem, ze kiedy w gre wchodza emocje, rozum czesto nie nadaza. Zobacz, do jakiego stanu doprowadzil Cie Twoj M - ze musialas go PROSIC o jeden dzien w miesiacu razem. Jeden dzien?!?! Co to kurde ma byc??? I nawet na to on sie nie chcial zgodzic???

Jemu sie nie dziwie, ze nie chcial tego skonczyc i sie wyprowadzic - mial wikt, opierunek, darmowa opieke nad dziecmi, pomoc w splacie kredytu.. Gdzie on taka druga znajdzie.. Natomiast na Twoim miejscu dawno poszczulabym go psami na dowidzenia.

Zauwaz tez, ze ostatnio zyliscie od awantury do awantury. Od jednego Twojego kryzysu, do drugiego. Tak, moze bedzie Ci przez moment nienajlepiej, ale spojrz na kjm i bierz przyklad wink A na M swiat sie ani nie zaczyna, ani nie konczy. Glowa do gory!

4 134 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-09-30 12:38:23)

Odp: Być drugą i macochą
metaksa napisał/a:

Tak, moze bedzie Ci przez moment nienajlepiej, ale spojrz na kjm i bierz przyklad wink A na M swiat sie ani nie zaczyna, ani nie konczy. Glowa do gory!

Kjim to nie najlepszy przykład niestety. Dwa miesiące płaczu, tęsknoty, drżenia, suszenia poduszki itp. (ale przynajmniej triceps mi się poprawił i brzuch wyszczuplił - siłownia swoje zrobiła).
Ale do rzeczy. Zazdrosna już wie, czas podzielić się z Wami. Chociaż publiczny lincz pewnie gotowy.
Po prawie dwóch miesiącach, mój partner (Ex partner - jak kto woli) robi kolejne come back. Mówi, że teraz już wie jakiej rodziny pragnie, za kim tak naprawdę tęskni, kogo brakuje mu najbardziej. Ponieważ jest świadomy tego, że nie potrafi pogodzić roli ojca z rolą partnera, rezygnuje z wizyt dzieci, rezygnuje z kontaktu, bo tak naprawdę nigdy tego nie chciał. Jak twierdzi , wypełnianie obowiązków związanych z dziećmi to było zadośćuczynienie dzieciom, to był strach "co ludzie powiedzą" , to był nacisk ze strony jego rodziców, bo tak MUSI być i koniec. To od Niego zawsze wymagano bycia rodzicem, bo Matka tych dzieci to kulawa istota. Tylko tak naprawdę ta "kulawa istota" od trzech lat jakoś sobie radzi . Oczywiście kosztem wszystkich dookoła a dotychczas kosztem swojej mamy , M i mnie - ale jakoś sobie radzi. M stwierdził, że chce odbudować moje zaufanie, chce być szczęśliwy ze mną a przy okazji pozbyc się ciężaru który od trzech lat był Mu narzucany przez rodzinę i opinię społeczną (bo przecież ojciec nie może  porzucić swoich dzieci). Ograniczył kontakt z dziećmi do 0 i oczekuje, że wpadnę Mu teraz szczęśliwa w ramiona i będziemy żyli długo i szczęśliwie. 
Tylko po 1: ja już się trochę z Niego wyleczyłam,
po 2: nie rozumiem, jak można było przez trzy lata oszukiwać wszystkich ( w tym mnie) że zależy Mu tak bardzo na dzieciach, skoro tak naprawdę robił to wszystko z poczucia obowiązku, "pod publiczkę", a nie z potrzeby serca,
po 3: nie wierze w to jego  "i żyli długo i szczęśliwie" bo Pani Exowa na rzęsach stanie a do tego nie dopuści
po 4:  nie wiem czy moje sumienie pozwoli mi zasypiać spokojnie wiedząc , że są dzieci, które tęsknią za swoim ojcem (jak twierdzi M, nie podjął tej decyzji ze względu na mnie, tylko ze względu na to, że od dawna męczyło Go życie w dwóch rodzinach jednocześnie, ale bał się do tego przyznać i Jego męska duma Mu na to nie pozwalała)
po 5: Jego decyzja rodzi ogromne konsekwencje społeczne, zerwanie kontaktów z rodzicami, potępienie społeczne, życie z wyrzutami sumienia (moim zdaniem), Jego zdaniem - "ma to w dupie, bo zależy Mu tylko na nas"

I od dwóch tygodni żyję w zawieszeniu i nie wiem co mam Mu na to wszystko odpowiedzieć.
Teraz czekam na lincz z Waszej strony, bo wychodzi na to, że swoją postawą (choć wprost nigdy Mu tego nie powiedziałam) swoją postawą doprowadziłam do tego, że On chce olać swoje dzieci i (jak twierdzi ) zacząć w końcu normalnie żyć.

4 135

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Ograniczył kontakt z dziećmi do 0 i oczekuje, że wpadnę Mu teraz szczęśliwa w ramiona i będziemy żyli długo i szczęśliwie. 
Tylko po 1: ja już się trochę z Niego wyleczyłam,
po 2: nie rozumiem, jak można było przez trzy lata oszukiwać wszystkich ( w tym mnie) że zależy Mu tak bardzo na dzieciach, skoro tak naprawdę robił to wszystko z poczucia obowiązku, "pod publiczkę", a nie z potrzeby serca,
po 3: nie wierze w to jego  "i żyli długo i szczęśliwie" bo Pani Exowa na rzęsach stanie a do tego nie dopuści
po 4:  nie wiem czy moje sumienie pozwoli mi zasypiać spokojnie wiedząc , że są dzieci, które tęsknią za swoim ojcem (jak twierdzi M, nie podjął tej decyzji ze względu na mnie, tylko ze względu na to, że od dawna męczyło Go życie w dwóch rodzinach jednocześnie, ale bał się do tego przyznać i Jego męska duma Mu na to nie pozwalała)
po 5: Jego decyzja rodzi ogromne konsekwencje społeczne, zerwanie kontaktów z rodzicami, potępienie społeczne, życie z wyrzutami sumienia (moim zdaniem), Jego zdaniem - "ma to w dupie, bo zależy Mu tylko na nas"

I od dwóch tygodni żyję w zawieszeniu i nie wiem co mam Mu na to wszystko odpowiedzieć.
Teraz czekam na lincz z Waszej strony, bo wychodzi na to, że swoją postawą (choć wprost nigdy Mu tego nie powiedziałam) swoją postawą doprowadziłam do tego, że On chce olać swoje dzieci i (jak twierdzi ) zacząć w końcu normalnie żyć.

Na twoim miejscu kopnełabym tego kolesia tak mocno w doope, że nie mógł by usiąść przez tydzień!!! Jedna i podstwowa zasada: Jeżeli facet olewa swoje dzieci to nie jest partnerem do założenia rodziny. Olał te to jest duże prawdopodobieństwo że oleje tez wasze. 

Tu nie chodzi o olanie dzieci i nie liczenie się z nim albo zabieranie raz w miesiącu na lody. chodzi o wspólne funkcjonowanie. A jeżeli ty jako kobieta nie tolerujesz tych dzieci i nie chcesz ich widziec, znać to równiez nie nadajesz się do życia z facetem dzieciatym tym czy każdym innym i szukaj takiego bez zobowiązań.  Jeżeli facet olewa własne dzieci to nie ma zasad i nie mozna mu ufac i stworzysć rodziny.

4 136 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-09-30 13:52:52)

Odp: Być drugą i macochą

To jak wytłumaczyć te setki facetów, którzy porzucają swoje dzieci i zakładają nowe rodziny? Jak zrozumieć pierwszego męża Zazdrosnej, który olał córkę i zajął się swoją nową żoną i tworzeniem nowej rodziny? 
Czy wszyscy Oni są wykoleńcami, którzy nie potrafią żyć w normalnym związku?
Czy faceci, którzy przez X lat walczą z popapranymi Exowymi, które utrudniają kontakt dzieci z ojcem, jeśli taki facet odpuszcza w końcu walkę z wiatrakami i postanawia skupić się na ułożeniu sobie życia, to czy to znaczy, że nigdy nie będzie szczęśliwy?
Czy lepiej jak będzie się dawał rolować ciągle Pani Byłej i był na każde jej pierdnięcie, bo Ona musi wyjść do klubu, to On musi się właśnie dziś i teraz zająć dziećmi. Czy powinien zawsze nadskakiwać i włazić w dupę Pani Byłej, bo On chce zabrać do siebie dzieci przynajmniej na część Wigilii a Ona (mimo, że w Wigilię pracuje) woli dzieci oddać babce zamiast ojcu? Lepiej żyć pod dyktando takiej baby, czy w końcu zacząć myśleć o swoim szczęściu? Jeżeli ojciec został sprowadzony do roli niańki (jak już nie ma komu podrzucić dzieci to i ojciec się wtedy przydaje) i do roli Bankomatu (idż do taty - tata Ci kupi) > Nie chce Ci  kupić, patrz jaki łajdak z niego, nie musisz się go słuchać, nie musisz się słuchać cioci, nie musisz jeść tego co ci tat ugotuje, u cioci w domu możesz chodzić w butach, tatuś ci każe coś zrobić, on nie prawa nic od ciebie wymagać, powiedz żeby cię odwiózł do domu ....... itd.  Czy ojciec sprowadzony do roli niańki na którą można napluć i do roli bankomatu, nie mający żadnego wpływu na wychowanie tych dzieci, nie ma prawa powiedzieć DOŚĆ!!!
Gdyby faktycznie dobro dzieci było myślą przewodnią każdego rodzica, nie byłoby rozwodów.

I to co tu piszę nie jest próbą usprawiedliwienia decyzji M, nie jest próbą usprawiedliwienia "wyrodnych" ojców, to jest moja próbą zrozumienia dlaczego faceci decydują się na taki desperacki krok jak porzucenie dzieci.

4 137

Odp: Być drugą i macochą

kjim możesz to sobie tłumaczyc jak chcesz. W dużej mieże jest to tłumaczenie pod siebie bo wiadomo jak by to było cudownie gdyby tych dzieci nie było. Tak, dla mnie sa wykoleńcami. Jak mozna zostawic swoje dziecko? Olac to co ono czuje, ja tęskni, to że kocha itd bo jego nowa kobieta dzieci nie lubi? Dla mnie taki  facet nie jest nic wart. Powołując dzieci na świat, bo przeciez same sie nie pchaja trzeba myślec o tym, że one sa i nawet gdy sie rozwiedziemy dzieci temu winne nie są i cos im się nalezy. A tym czyms jest rodzić. TAK, uważam że na faceta który olał dzieci nie nadaje się do tworzenia rodziny. Olał jedne więc jest takie samo prawdopodobieństwo, że oleje następne. Rozwiódł sie i co z tego? Rozwiódł się z kobietą, a nie z własnymi dziecmi. Az tak mu własne dzieci przeszkadzaja w tworzeniu nowego rozdziału? Nie kupuje tego.
Pod dyktando jakiej baby, roli ńańki, nie mający wpływu? A przepraszam ale chyba nie twało to z dnia na dzień? Sam się w taka role dał wepchnąć albo inaczej pasowała mu do czasu poznania nowej kobiety, której to przestało pasować? Dzieci dorosłe zarabiaja na siebie, dzieci w wieku szkolnym musza liczyc na rodziców. A to rodzice decyduja czy cos kupują i jest porzeba, a czoś nie. Ja uważam że nie nalezy się dawac wykorzystywac, absolutnie nie. Nie wolno nawet ale zrywac z własnymi dziećmi kontakty albo utrzymywac je tylko dlatego żeby dobrze wyglądało? to juz swiadczy o człowieku i nie świadczy dobrze.

4 138

Odp: Być drugą i macochą

Wszystko dla dobra dzieci....... wychodzi na to, że składając pozew o mój rozwód, stałam wyrodną matką, bo pozbawiłam swoje dzieci pełnej rodziny. Naraziłam je na to, że czują się inne, gorsze od rówieśników, bo Ich tata z nami nie mieszka - przeze mnie  :-(

4 139

Odp: Być drugą i macochą

Kjim, nie kupuje tego co on mowi. Wg mnie mowi tak, bo mu na Tobie zalezy i za wszelka cene chce Cie odzyskac. Ale czy faktycznie zerwie kontakty z dziecmi to nie wierze. Musialby ich zupelnie nie kochac, a wydaje mi sie to troche nieprawdopodobne. Zawsze mozesz go przez dluzsza chwile poobserwowac, czy rzeczywiscie zerwal te kontakty.

Z drugiej strony jak NorPol pisze, troche traci to nie-czlowieczenstwem. Mimo, ze za dziecmi generalnie nie przepadam, to nie wyobrazam sobie takiej akcji. Co taki czlowiek mysli, co czuje, decydujac sie na taki krok... Nie ogarniam.

4 140 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-09-30 15:36:57)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

To jak wytłumaczyć te setki facetów, którzy porzucają swoje dzieci i zakładają nowe rodziny? Jak zrozumieć pierwszego męża Zazdrosnej, który olał córkę i zajął się swoją nową żoną i tworzeniem nowej rodziny?

Chyba Kjim nigdy nie byłam wredną ex, a nawet jak traciłam grunt pod nogami przed rozwodem i miałam ochotę udusić moja następczynie, mój ex szybko utemperował moje zapędy właśnie tym zagraniem. Pokazał, że nie zależy mu na dziecku i wiecie co jakoś młoda nie wydaje się być sierotą. Pogodziłyśmy się z jego wyborem i radzimy sobie. Powiem więcej, mój ojciec zostawił dwóch synów z poprzedniego małżeństwa na poczet mojej mamy. Nie powiem w jakich okolicznościach, bo nie wiem, ale mogę z całą pewnością powiedzieć, że jest wspaniałym ojcem - dla mnie, to się liczy dla mnie i nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka. Ja przeciwnie do większości ludzi nie przejmuję się tym, co mówią o mnie inni. Staram się być dobrym człowiekiem i nie krzywdzić innych, ale jeśli nie da się wszystkich zadowolić i pogodzić to należy ograniczyć komu chce się pomóc i kogo uszczęśliwić, bo nikt nie będzie zadowolony. Mam taki scenariusz w głowie Kjim, może po swoim przykładzie, że jeśli jego ex zorientuje się, że nie może sobie po nim jeździć to go doceni, zmieni swoje zachowanie i będzie wdzięczna jeśli czasem weźmiecie dzieci i wszystko wróci do normy. Tego wam z resztę życzę. Jeśli jednak traficie na taką jędzę jak była mojego M to myślę, że możecie się spodziewać przesyłki na wycieraczce i tyle ją zobaczycie. Tak, czy siak jeśli będziecie chcieli to poradzicie sobie z nową sytuacją i nie wp... się ex. Tak jakoś czuję, więc nie zarzekaj się, że będzie konieczne, iż ojciec nigdy nie zobaczy swoich dzieci. On jest zmęczony ich zachowaniem na które nie ma wpływu, to są po prostu nie jego dzieci, tylko wrednej ex i stąd ta decyzja. Korzystajcie zatem z tej jak na dzień dzisiejszej chwilowej zmiany, niech exia nauczy się samodzielności i obowiązkowości.
Był taki epizod z książki 'sekret' Rhona Byrne. Chodzi mniej więcej o to, iż jadąc w ciemności autem nie musisz mieć podświetlonej całej drogi do pokonania światłami. Wystarczy, że widzisz najbliższe 50 metrów, za tym dystansem dostrzeżesz kolejne 50 m. I tak dojedziesz do celu. Powodzenia kochana, szczęście należy się każdemu, a dotychczasowa sytuacja nie zadowoliła nikogo, więc czas na zmiany.

4 141

Odp: Być drugą i macochą
metaksa napisał/a:

nie wyobrazam sobie takiej akcji. Co taki czlowiek mysli, co czuje, decydujac sie na taki krok... Nie ogarniam.

Ja tez nie, dlatego rodzą się we mnie kolejne wątpliwości. Próbuje zrozumieć co dzieje się w głowie tego człowieka , że jest gotów to zrobić? Pewnie powinnam znaleźć w necie stronę ojców, którzy podjęli taką decyzję i Ich zapytać: dlaczego tak zrobiliście, czy to jest możliwe żeby przestać myśleć o tamtych dzieciach?
Ale takiego forum w necie na pewno nie znajdę. Żaden z Nich - tych ojców, nie przyzna się publicznie do tego , że tak zrobił. Jest to zachowanie społecznie nie akceptowalne w związku z tym, żaden z tych mężczyzn nie miałby pewnie odwagi powiedzieć publicznie: tak zostawiłem swoje dzieci :-(
Zły pomysł pytać Was czy można to zrobić, ale skoro istnieją takie Panie, (jak Exowa ta od Zazdrosnej) która podrzuciła dzieciaka facetowi i ma dzieciaka w dupie, tzn, że są tacy ludzie, którzy potrafią to zrobić, bo....bo tak.
I wiem co bym zrobiła swojemu Byłemu gdyby chciał olać nasze dzieci: najpierw chciałabym Go kopnąć w j. .ja, ale potem musiałabym się po prostu nauczyć z tym żyć i dla dobra dzieci mówić Im , że tata Was kocha, ale wyjechał bardzo daleko.

4 142 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-09-30 15:54:04)

Odp: Być drugą i macochą
metaksa napisał/a:

Co taki czlowiek mysli, co czuje, decydujac sie na taki krok... Nie ogarniam.

Nie pochwalam takiego zachowanie, bo jest to ucieczka po mniejszej linii oporu, ale nie neguję, bo nie jestem na waszym miejscu i w waszej skórze, nie przeżyłam tego co wy. Jednak z drugiej strony dla mnie to dowód miłości, poświęcenie się dla ukochanej kobiety, ja mam takie wyobrażenie o prawdziwym uczuciu. Może dlatego, że moje doświadczenia z mega wk... ex są podobne i jestem w stanie zrozumieć faceta Kjim. Skoro twój M jest takim złym ojcem to powiedziała bym ex -radź sobie kobieto sama. Chciałabym zobaczyć jej minę, sorki wredna się robię, ale humor mi się poprawił smile Dzieciaki nie umrą jak przez jakiś czas nie zobaczą ojca, może spokornieją i go docenią, może do nich dotrze, że nie są pępkiem świata i ojciec też ma prawo ułożyć sobie życie.

4 143

Odp: Być drugą i macochą

Ja mam teorię że wszystko da się pogodzić i połączyć .

Ci co się rozwodzą , powinni przede wszystkim mieć na uwadze że ich życie i ich rodzin nie będzie już takie same.
Dziewczyny, czy my obarczamy wychowaniem, finansowaniem naszych dzieci przez aktualnych partnerów ??/
nie !
Czasami wyrażamy żal, że nie traktują ich tak jak byśmy oczekiwały .. ale nie robimy z tego przymusu ani obowiązku dla naszych M.... jesteśmy szczęśliwe jak cos dorzucą poza ignorowaniem naszych pociech...
Czy utrudniacie życie ojcom waszych dzieci ?? nie , czy komukolwiek wmawiacie że powinni opiekować się waszymi dziećmi ??? nie
Czyli reasumując ??? konsekwentnie ponosimy odpowiedzialność za kiedyś podjęte decyzje - czasami pod przymusem (mąż się puścił smile)  - ale i tak był wybór ... można było ciągnąć "rodzinne lovestoryy " z powodu kasy, czasu, logistyki...dzieci .. domu ..i tysiąca innych powodów. Ale nie .
Teraz tez nie ciągamy innych do odpowiedzialności za nasz decyzje...żyjemy żeby było nam i naszym rodzinom dobrze ..

A  nasi Panowie.. czy oni rozumieją jakie decyzje podjęli ??? próbują swoim dzieciom wmówić że ich życie nie będzie inne po rozwodzie ?? i najlepiej kosztem nowych kobiet - obarczając ich swoimi obowiązkami .

Mamy taki już schemat , że dzieci zostają przy matce , i to głownie one zajmują się ich wychowywaniem .
Normalne - nie wykorzystują dzieci do walki, nie robią z nich szpiegów, źle wychowanych czy upierdliwych gówniarzy którym wszystko się należy bo ojciec z nami nie mieszka .

Facet Kjim nie potrafi pogodzić dzieci i kobiety - więc wybiera ucieczkę .. Z drugiej strony to co napisała w poprzednim poście Zazdrosna- te same matki mają ojców swoich dzieci za najgorszych ...więc idąc ich tokiem myślenia.. powinny wręcz izolować swoje dzieci od takich tatusiów.

Myślę że każdy jest kowalem swojego losu, i czasami taka stabilizacja .. tak tak...  bo dla dzieci szarpanych przez rodziców takie spędzanie czasu to tu to tam .. wcale nie jest  dobre...  jeśli nie ma jednego frontu w wychowaniu .

4 144

Odp: Być drugą i macochą

Również uważam, ze ojcowie porzucający swoje dzieci, nie ważne czy to dla nowych kobiet czy z jakiegokolwiek innego powodu są niedojrzali i wyrządzają ogromną krzywdę tym dzieciom.
Proponuję się jeszcze zastanowić nad jednym scenariuszem. Po tym jak on porzuci swoje dzieci, wasza sytuacja się unormuje i zgodzicie się na widywanie dzieciaków tylko, że rzadziej i co zastaniecie? Prawdopodobnie jeszcze większą niechęć, czy nawet nienawiść ze strony dzieciaków. Przecież to dla Ex idealna sytuacja na wmówienie dziecku, że tata go nie kocha, że wybrał nową kobietę zamiast dziecka, że zabrałyście mu ojca etc. Już teraz macie problemy z tymi dziećmi, pomyślcie jakie problemy będą stwarzać po czymś takim.

4 145

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Mamy taki już schemat , że dzieci zostają przy matce , i to głownie one zajmują się ich wychowywaniem .
Normalne - nie wykorzystują dzieci do walki, nie robią z nich szpiegów, źle wychowanych czy upierdliwych gówniarzy którym wszystko się należy bo ojciec z nami nie mieszka .
... Z drugiej strony /..../- te same matki mają ojców swoich dzieci za najgorszych ...więc idąc ich tokiem myślenia.. powinny wręcz izolować swoje dzieci od takich tatusiów.

Myślę że każdy jest kowalem swojego losu, i czasami taka stabilizacja .. tak tak...  bo dla dzieci szarpanych przez rodziców takie spędzanie czasu to tu to tam .. wcale nie jest  dobre...  jeśli nie ma jednego frontu w wychowaniu .

Nie ma żadnego wspólnego frontu. W tym konkretnym przypadku matka dzieci wykorzystuje jawnie ojca swoich dzieci, a jeśli On nie zrobi tak jak ONA tego chce, zaczynają się szantaże, chowanie dzieci po przyjaciółkach , lewe zwolnienia lekarskie dokumentujące rzekome choroby dzieci. A jeśli matce zależy na wolnym weekendzie potrafi wepchnąc ojcu dzieci po za grafikiem, nawet jeśłi mają chorobę zakaźną (!!!) Nastawia dzieci przeciwko ojcu, (że o mnie nie wspomnę). Olewa wszystko to, czego nauczymy te dzieci przez weekend, ferie czy wakacje, nie zważając na to, że własnym dzieciom robi sieczkę z mózgu.

nin00a napisał/a:

Po tym jak on porzuci swoje dzieci, wasza sytuacja się unormuje i zgodzicie się na widywanie dzieciaków tylko, że rzadziej i co zastaniecie? Prawdopodobnie jeszcze większą niechęć, czy nawet nienawiść ze strony dzieciaków. Przecież to dla Ex idealna sytuacja na wmówienie dziecku, że tata go nie kocha, że wybrał nową kobietę zamiast dziecka, że zabrałyście mu ojca etc. Już teraz macie problemy z tymi dziećmi, pomyślcie jakie problemy będą stwarzać po czymś takim.

Przecież Matka tych dzieci i tak to robi. Wg mnie nie wiele to zmieni w sytuacji, dalej będzie Im robić sieczkę z mózgu jak to robi teraz, myślę, że się nawet ucieszy, bo będzie miała argumenty żeby wystąpić o podniesienie alimentów. A gadać dzieciom i tak gada. Np kiedy ukryła dzieci u koleżanki, żeby nie dać ich tacie zgodnie z grafikiem, nie omieszkała wtedy dzieciom powiedzieć , że tatuś o Was zapomniał. Po czym za miesiąc miała tupet zadzwonić i poprosić M żeby zabrał dzieci na dwa tygodnie , bo ....  bo Ona musi wyjechać.

4 146

Odp: Być drugą i macochą

Jezeli matka utrudnia widzenia z ojcem, nie trzyma sie grafikow dlaczego nie dzwonicie na policje? Matka nie chce wydac dzieci, chowa po przyjaciolkach? Inyerwencja polucji u matki, u przyjaciolki. Macie dowody I sad bedzie je mial, a przyjaciółka juz kolejny raz pewnie nie bedzie sie w to pakowala. Sady nie sa chetne do dawania dzieci ojca pod opieke ale coraz częściej widza utrudniania matki. Kilka kar finansowych mysle yroszke ja zlagodzi.
Kolejna rzecz: co dzieci sa winne ze maja sieczke z mozgu robiona przez matke? I temu ze matka jako dorosla osoba nimi majipuluje? One spedzajac u matki wiecej czasu, podsane takiej indoktrynacjo nie maja szans początkowo.  Niestety ofiarami rozwodow zawsze sa dzieci.
Kjim Ja nigdzie nie napisalam ze skladajac pozew o rozwod stalas sie eyrodna matka. Noe uwazam ze to czyni rodzica wyrodnym!!! Ale rozwod to rozejscie sie dwojki doroslych ludzi, a nie rozwod z  wlasnymi dziecmi, ktore sa ofiarami rozpadu rodziny bo dwojce doroslych sie nie udalo.
Jak pisalam. Dla mnie osoba czy ojciec czy matka zostawiajacy swoje dzieci sa ponizej krtyki. Nie buduje sie swojego szczescia na cudzym nieszczesciu. To wroci.

Ja jako kobieta I matka nie mogla bym zyc ze swiadomoscua ze moj maz zostawil I olal swoje dziecko dla mnie. Uwazam ze predzej czy pozniej to wyplynie. Nie moglabym słuchać potem ze olal dzieci bo mnie kochal I chcial ze mną budowac nowe zycie.

4 147

Odp: Być drugą i macochą

NorPol jest coś takiego jak ' dziecko nie chce jechać do ojca' Czy ty myślisz, że policja zrobi coś poza przyjęciem zgłoszenia? Nawet sąd nie zmusi dzieciaka, jeśli matka zrobi mu sieczke z mózgu i np obieca że zabierze na lody jak nie wyjdzie do ojca. Zwłaszcza dla takiej która normalnie nie poświeca mu uwagi. Dzieciak powie i  zrobi wszystko by ja zadowolić. Tego zrozumiec i uwierzyć sie nie da dopóku tego nie przezyjesz.

4 148

Odp: Być drugą i macochą

Ale ja to rozumiem bo my z mloda I ex mielismy podobne akcje. Relacja naszej modej z matka polega na strachu o odrzucenie. Ale moj maz zawsze jej powtarzal ze on I tak chce ja zabrac, kocha ja I chce zeby do nas przyszla bo za nia teskni. I tak, mnie tez to wkurzalo ze gowniara I ex tak postepuja a on tego nie oleje. Jak nie to nie. Tylko dla kochajacy rodzic nie daje za wygrana. Nie chodzi o wyrywanie dziecka sila ale o zapewnianie go ze moze jak chce I ze on chce I mu tego brak.
Co do policji ona nic nie zrobi bo nie moze ale zgloszenie przyjmie. W kluczowych mometach to moze sie liczyc.

4 149

Odp: Być drugą i macochą

Zazdrosna, Kjim.. jak się trzymacie dziewczyny ?

Mam teraz burzliwy i ciężki okres w pracy... ogólnie jakoś tak źle się mam sad

Przynajmniej prywatnie spokojnie... M tez więcej pracuje niż zwykle.. co u niego jest wydarzeniem smile
Miłego prawie weekendu życzę smile

4 150

Odp: Być drugą i macochą

Matko kochana ale ja jestem zmordowana... Do tego jeszcze dochodzi ślub. Czyste szaleństwo.

4 151

Odp: Być drugą i macochą

Lily 89 gdzie będziecie ślub  brac ? w Polsce ,czy w Mosciewskiej Bazylicie ? smile Koscielny??

4 152

Odp: Być drugą i macochą

Teraz w USC, bo stwierdziliśmy że jak będziemy chcieli wszystkim dogodzić do i za sto lat ślubu nie weźmiemy. A później w cerkwi, bo on chce. Mi to obojętne.

4 153

Odp: Być drugą i macochą

Żyć mi się nie chce....
ten dupek mój M wrócił do domu z delegacji napisał sms że moje rzeczy są spakowane i mam wyp.....mam się natychmiast wyprowadzić!!! Chętnie bym to zrobiła ale jestem za granicą na kontrkacie i nie mam możliwości tego zrobić,ale mnie dziad urządził po prostu wyrzucił z domu.
Nie mam nikogo kto by moje rzeczy od niego odebrał,nie mam nawet nowego mieszkania żeby się przenieść zostałam na ulicy:((( Boże życ się nie chce za co to wszystko?????

4 154

Odp: Być drugą i macochą

Motylek75, nie zazdroszczę . Pan Wygodnicki zapewne kasy Ci jeszcze nie oddał ? Ależ ludzie mają tupet . Szkoda , że nie zdążyłaś ogarnąć swoich spraw przed wyjazdem.  Trzymaj się dziewczyno.

Lily89 - to kiedy ten ślub? Jeszcze w tym roku?

4 155

Odp: Być drugą i macochą

Nawet bardzo w tym roku. W sobotę.

4 156

Odp: Być drugą i macochą

No to faktycznie baaardzo w tym roku :-))))
Napięty tydzień Cię zatem czeka. Wszystkiego najlepszego dziewczyno :-)
Samych przyjemnych i radosnych chwil Wam życzę.

4 157

Odp: Być drugą i macochą
motylek75 napisał/a:

Żyć mi się nie chce....
ten dupek mój M wrócił do domu z delegacji napisał sms że moje rzeczy są spakowane i mam wyp.....mam się natychmiast wyprowadzić!!! Chętnie bym to zrobiła ale jestem za granicą na kontrkacie i nie mam możliwości tego zrobić,ale mnie dziad urządził po prostu wyrzucił z domu.
Nie mam nikogo kto by moje rzeczy od niego odebrał,nie mam nawet nowego mieszkania żeby się przenieść zostałam na ulicy:((( Boże życ się nie chce za co to wszystko?????

Nieźle ... ma gość klasę....
ale przecież na ulicę nie wywali- wrócisz to zabierzesz.
Swoją droga , to jego mieszkanie ? on wynajmuje ?
Nie daj się ... to jego zachowanie powinno Cię utwierdzić w decyzji..

4 158

Odp: Być drugą i macochą

Trochę ślub na wariata. Ale wszystko udało się ogarnąć. Nawet papiery z Rosji, wesele, i inne cyrki.
Teściowa się nie pofatyguje jej sprawa. Teść tak. Mamy super świadków. big_smile

Generalnie wiem, że dobrze trafiłam. Szkoda że mój dziadek tego nie dożył.

4 159

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:
motylek75 napisał/a:

Żyć mi się nie chce....
ten dupek mój M wrócił do domu z delegacji napisał sms że moje rzeczy są spakowane i mam wyp.....mam się natychmiast wyprowadzić!!! Chętnie bym to zrobiła ale jestem za granicą na kontrkacie i nie mam możliwości tego zrobić,ale mnie dziad urządził po prostu wyrzucił z domu.
Nie mam nikogo kto by moje rzeczy od niego odebrał,nie mam nawet nowego mieszkania żeby się przenieść zostałam na ulicy:((( Boże życ się nie chce za co to wszystko?????

Nieźle ... ma gość klasę....
ale przecież na ulicę nie wywali- wrócisz to zabierzesz.
Swoją droga , to jego mieszkanie ? on wynajmuje ?
Nie daj się ... to jego zachowanie powinno Cię utwierdzić w decyzji..

Mieszkanie wynajmowaliśmy razem,umowa była na jego nazwisko.
Niestety miałam to "szczęście" że poznałam przysłowiowego "gołdupca" po rozwodzie nie miał nic,jak słowo daje nic,pierwszy raz jak u niego nocowałam musiałam kupić sobie ręcznik.....
Wszystko w tym mieszkaniu jest moje!! od łyzki po firanki,wszystko moje!
Jestem 2000 km od domu trudno w takiej chwili wszystko zostawić i jechać bo on ma taki kaprys,jestem w pracy a on to beszczelnie wykorzystał......
Oj ja już mu pokaże jak wróce..........

4 160

Odp: Być drugą i macochą

Witaj, ja jestem od ponad 2 lat w zwiąku z partnerem ktory ma dziecko z pierwsza dziewczyna. Z nią był jakieś 6 lat mają córkie ktora ma 11 lat, nie mieli ślubu. Wiem doskonale co przeżywasz bo mam dosłownie to samo, ja nie mam dzieci choć bardzo tego pragne. W przyszłym roku bierzemy ślub , mam nadzieje że wtedy może bede bardziej jakoś pewna . Jeżeli chcesz pogadać o tym to zachecam bo mi to cały czas lezy na serduszku, a przecież kocham bardzo mojego narzyczonego.

Posty [ 4 096 do 4 160 z 8 269 ]

Strony Poprzednia 1 … 62 63 64 65 66 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026