A mój M własnie stwierdził, że jego synuś do nas w sobotę przychodzi, bo jego mama ma wychodne z przyjaciółkami. No, a że M też umówiony z kumplami (w sumie mieliśmy iść w dwójkę) - i nie wypada nie wpaść - no to kto zostanie z dzieciarem ?????????? Głupia i naiwna JA. Jedyny wieczór kiedy jesteśmy oboje w domu - w inne pracujemy - jedyny wieczór kiedy możemy iść między ludzi, albo chociaż na głupi spacer. No ale ONA wychodzi... Nie wiem czy się śmiać czy płakać, a może wkuuur...
Nie mam już siły. Kocham M. Chciałabym mu pomóc, wspierać go, bo mi go żal. Ale nie mam na to już wszystko siły. Kto wesprze mnie ??? Mój M nie rozumie jak mi źle być tą 3 (bo jego była żonka, to nie matka dziecka, matula jest 2, więc ja praktycznie jestem 3), nie rozumie, że płaczę za każdym razem jak widzę jak on bawi się z synem, że uczyć myć rączki chciałabym, ale własne, NASZE dziecko a nie dziecko tej... za przeproszeniem... kobiety. Że leżeć w łóżku bym chciała ale z naszym wariującym brzdącem a nie z tym rozkapryszonym dzieckiem. Chyba powoli popadam w depresję. Mało tego, jak pozwolę sobie na jedną drobną uwagę, że kolejny ranek dziecko jest u nas tylko dlatego, że jego mamusia musi się wyspać, od razu jest obraza i milczenie cały dzień. Z rozmowy, z rozwiązania tego problemu nici. Piszę więc - bo myślę jak nie uszami to może oczami wejdzie M do tej głowy - ale moje listy lądują w śmieciach.
A dziecko ? Nie zna słowa "nie". Nie zna znaczenia słów " poczekaj" "za chwilę" Jeśli czegoś chce musi być zaraz, natychmiast, bo inaczej ryk, łzy i obraza, zamykanie się w łazience. A M leci za nim i całuje po rączkach. Mówię - zostaw - nie przyzwyczajaj, bo potem już nie wyplenisz, ale ja nie wiem co jest najlepsze dla jego dziecka. Wiadomości oczywiście nie oglądnę w sobotę, bo synek musi bajki oglądać. Eeeeech... Tak się zastanawiam na co mi to było. Jak sobie przypomnę jaka byłam w czasie sprzed związku, to az płakać mi się chce. Bez problemów, bez dylematów moralnych... radosna, szczęśliwa, pełna energii.... i kto to niby mówi że miłość uskrzydla ???
3 966 2014-09-05 02:14:41
Podobne tematy
3 967 2014-09-05 07:57:57
agutka123... jakiś poeta co żył tylko marzeniami...
A dlaczego M nie rezygnuje z wyjścia ??? Ja mam świadomość że jestem podobnie uwikłana.. uzależniona.. i popełniam błędy ...Ale takiej opcji by nie było!
Skoro się zgodził na opiekę nad synem.. to niech się wywiąże - ostatecznie możesz mu towarzyszyć .. ale żeby on szedł się bawić a TY musiała zostać z jego dzieckiem???
Coś tu nie gra... to oni maja dziecko.. nie Ty ... opiekuna za free???
Szanuj się kobieto .... Skoro spotkanie z kumplami takie ważne - to niech wynajmie opiekunkę ! Nie ma że boli!
Pomagać ..ok- ale to jawne wykorzystywanie .. on rozumie potrzeby ex.. OK , taki dżentelmen .. OK... swoje chce też ugrać.. no ale bez jaj !!
Nie wyobrażam sobie by mój M taką prośbę wymyślił..
Agutka123..
nikt nas nie będzie szanował i kochał... dopóki my same nie zaczniemy !
Kobieto , nie daj się !
3 968 2014-09-05 09:07:09
niestety faceci to tępe szczoty nie rozumieją kobiecych emocji i uczuc...on dalej trwa przy swoim ze dalej jej będzie mowil o tym czemu nie może zabrać syna jeżeli ona tez będzie z nim rozmawiala normalnie...jak dzieci....ona normlanie on tez ona nienormalnie to on tez i tak w kolko...zamiast od razu to ukrocic i powiedzieć tak ja ty pisalas to nie dupek trwa przy swoim...normalnie miała go ochote udusic...ale wiecie co wzielam się na sposób jakiś czas temu on był bardzo zazdrosny o to ze mam portal spolecznosciowy i ze wypisuje nie wiadomo z kim wiec go skasowałam dla jego i mojego spokoju....ale wczoraj mowie ok idziemy na kompromis on niech dalej sobie jej gada a ja znowu wracam do portali,widzialam jego mine az się czerwony zrobil ale powiedział ok...wiec ok...niby nie postawiłam na swoim ale wiem ze on będzie czul taka sama zazdrość jak ja czuje kiedy rozmawiają....
co do telefonow o roznych porach to była z moje strony krotka pilka....w weekend ma dzwonic w godzinach normlanych bo chcemy się wyspac bo tez dzwonila o 6 rano...czyli tak o 10...ale i tak co weeken jest sms o której będzie po młodego mimo ze wdczesniej jest ustalone i od roku mniej więcej zabieramy do o tej samej porze...rozumiem ze może mieć jakies plany ale może się powstrzymać???bo jajko zniesie:)
on tez zawsze wychodzi do drugiego pokoju a jak pytam co mowila to nic,rzuci jakies jedno zdanie i tyle...no kurwa co to ma być...gadali z 3 minuty a on mi jedno zdanie????
wiecei co tak sobie mysle może zamiast się wkurzac i robic awantury lepiej olac ta sytuacje...nie interesować się...wiadomo zapytać co chciała bo nas ciekawość zje:) ale jak odpowie rzucic od niechcenia aha....
teraz wezme się na taki sposób...zobaczymy czy się uda...tylko obym nie przesadzila i do niej nie wrocil....kurcze wszyscy mi powtarzają ze na pewno nie wroci ale ja cos czuje ze może wrocic...może dlatego jestem taka zaborcza i zazdrosna.....ale teraz koniec...musze zrobicx cos dla siebie...przestać się denerwować bo wyglądam jak wrak człowieka...ciagle zdenerwowana i kobinujaca czy teraz aby na pewno jest w pracy czy może siedzi z nia....aj dajcie spokoj....dosyć tego co ja jestem niech on będzie zazdrosny o mnie a nie ja o niego...jestem ladna zgrabna...niczego mi nie brakuje.. i kazda z nas taka jest....nie ma co się dolowac przez gamoni:):):):)
w sobote idziemy na impreze na panieniskie a on na kawalerskie mam zamiar ubrać się najlepiej jak potrafie,wiecie wysokie buty niecodzienny makijaż i pelez uśmiech na twarzy niech poczuje ze nie ma mnie na wlasnosc i niech się teraz on stara....ja mam dosyć bycia matka polka i troszczenia się o nich zamiast o siebie...wszystko dla nich robiłam i co dostałam w zamian???? pretensje ze wymyślam z tym gadaniem o naszych planach na weekendy które mowi do ex....a niech spada...uwiezcie serdecznie mam wszystkiego dosyć....a jak chce niech sobie do niej wraca...zdradzila go 3 razy to i4 nie zaszkodzi a wtedy doceni kogo stracil(mnie) i może wtedy doceni...chociaż wiecie co watpie....to głupki i zaqdnych wnioskow nie wyciągnie...aj szkoda gadac...postanawiam się zmienić...narazzie udawac ze wszystko olewam w zdrowym tego stopnia znaczeniu a potem może wejdzie mi ti w krem i nie będę musiala udawac tylko po porosu taka będę;):):):
3 969 2014-09-05 09:16:43 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-09-05 09:22:11)
Agutka123 w żadnym wypadku nie zgadzaj się na zostanie z dzieckiem M, ja bym mu powiedziała, że jak chce iść z kumplami to niech bierze je ze sobą. Sama umów się na ten dzień z koleżanką i powiedz, że planów nie odwołasz. Musisz się postawić dziewczyno! Na drugi raz dwa razy pomyśli zanim przytaknie ex.
Zazdrosna .. a rozmowa z M , że Twoja córka potrzebuje akceptacji ,, tak jak jego dzieci .
Nie musi jej wychowywać .. kiedyś pisałaś że się dogadywali .. co się z tym stało ?
Ty pomagasz M w wychowaniu jego dzieci, wspierasz go .. rozumiesz...
Robisz wiele wbrew sobie żeby pomóc M... a gdzie jego wsparcie ?
Najłatwiej krytykować , że młoda jest taka czy owaka i w nosie......Czy na Twoją taką postawę chciałby patrzeć co do jego dzieci ? .
Nie wiem, co się stało, ale to mojej młodej odbija, jednak to wyłącznie rodzic będzie się martwić i przejmować. M próbował z nią rozmawiać, ta niestety nie chce i nic się na to nie poradzi. M potrafi też jej dopiec i odwzajemnić jej nieuprzejmość i wrogość, a serce matki boli. Nie mogę się nawet wyżalić, bo jego to nie obchodzi. Wzięłam się już w garść i targam to na własnych barkach. Powiem, wam, że skoro on tak traktuje moje dziecko, to nie jest dla mnie potencjalnie dobrym ojcem. Podejrzewam, że faceci w większości faworyzują to pierwsze ?biedactwo?, bo tym drugim przecież świetnie zajmie się matka i ono ma przecież normalną rodzinę.
Jestem po wizycie u psycho- nie mówił dużo- to pierwsze spotkanie , zadawał kilka pytań .. ale jedno co powiedział- to czy uważam się za złego człowieka czując i myśląc to o czym opowiadam....kurna... i wiecie co ???
Ja chyba uważam że jestem zła .. że nie umiem z pietyzmem obchodzić się z M , jego synem ...
I co na to psycho? Zrozumiał cię, czy potępił jak moja terapeutka?
3 970 2014-09-05 09:31:42
Rainbow ..ale Ty chcesz go czegoś nauczyć przez pokazanie czy wkur...ć???
Wybacz , gierki ...zabawy w kotka i myszkę .....?
Znajdź sobie zajęcie , nie wiś na nim.. nie pytaj o rozmowy...sama miej z kim rozmawiać...
Miej swoje życie i swoich znajomych...
Nasz podstawowy błąd to że skupiamy się na nich... chcemy wszystko i nich wiedzieć.. być zawsze z nimi..
A czy oni tego chcą ??
Kolejna sprawa .. jeśli jakiekolwiek sprawy z ex Cię wkur.. to izoluj je od siebie.... chroń siebie .. swoje zdrowie...
Ja jestem 6 lat w takim związku... nie powiem że łatwo zmienić podejście ..
kiedyś chciałam wiedzieć o każdej ich rozmowie... nakręcałam siebie ... teraz nie pytam... on raczej rzadko mówi...
I dlatego też pojawiają się sytuacje że .. są tematy , sprawy o których ja nie wiem .. a myślę że powinnam ..ale ja jego nie zmienię !
Facet z którym jestem, nie ma poczucia MY .. nasze sprawy... poza kasą i obowiązkami... wtedy szybko mu to przychodzi...
Dużo tu pisałam...
Jest egoistą do szpiku kości... nie liczy się z moimi strachami.. problemami... nie robi nic by mi .. nam pomóc .. on chce tylko " pogódźmy się ".. dla mnie to znaczy że to ja mam się pogodzić z takim życiem..
Kiedyś lubiłam zwiedzanie, łażenie po okolicy, sport, jestem z temperamentem... robię rzeczy z przekonaniem i pasją
praca, miłość , dom... wkładałam dużo pracy zaangażowania .. uczucia ...
związek z M zrobił ze mnie sfrustrowaną kobietę ... jestem niezadowolona z życia... bo przestałam robić to co lubię ... skupiłam się za bardzo na M i jego potrzebach...
Wracam pomału do siebie.. jest ciężko.. bo jak powiedział wczoraj terapeuta.. straciłam kontakt z sobą samą ..
Ja już nie jestem pewna czy te uczucia i odczucia są moje własne..bo taka jestem.. czy jest to reakcja na życie jakie mam ...
Nigdy nie byłam zazdrosna.. a teraz jestem.. ale myślę że każdy kto czuje się dyskryminowany , nieważny .. zazdrości tym co ich wywyższają ...
tak na zastanowienie..
"
Szczęście jest stanem ducha, a więc nie może być trwałe."
"Szczęście jest tylko marzeniem, a rzeczywistością jest ból. Sprawdzam to już przez osiemdziesiąt lat. Nie widzę innej rady, jak poddać się temu i powiedzieć sobie, że muchy są po to, by je zjadały pająki, a ludzie po to, by ich żarły zmartwienia."
"Człowiek musiał popsuć trochę swoją naturę, bo nie rodzi się wilkiem, a jest wilkiem."
"Dla większości mężczyzn poprawić się, znaczy zmienić wady."******
"Rozważ, jak trudno jest zmienić siebie, a zrozumiesz, jak znikome masz szanse zmienić innych.".. to jest specjalnie dla mnie ..
Miłego prawie weekendu życzę !
Mam urodziny w weekend.. moim życzeniem jest by m znikł z mojego życia i mojej pamięci ![]()
3 971 2014-09-05 09:41:46
Agutka123 w żadnym wypadku nie zgadzaj się na zostanie z dzieckiem M, ja bym mu powiedziała, że jak chce iść z kumplami to niech bierze je ze sobą. Sama umów się na ten dzień z koleżanką i powiedz, że planów nie odwołasz. Musisz się postawić dziewczyno! Na drugi raz dwa razy pomyśli zanim przytaknie ex.
chceuciekacstad napisał/a:Zazdrosna .. a rozmowa z M , że Twoja córka potrzebuje akceptacji ,, tak jak jego dzieci .
Nie musi jej wychowywać .. kiedyś pisałaś że się dogadywali .. co się z tym stało ?
Ty pomagasz M w wychowaniu jego dzieci, wspierasz go .. rozumiesz...
Robisz wiele wbrew sobie żeby pomóc M... a gdzie jego wsparcie ?
Najłatwiej krytykować , że młoda jest taka czy owaka i w nosie......Czy na Twoją taką postawę chciałby patrzeć co do jego dzieci ? .Nie wiem, co się stało, ale to mojej młodej odbija, jednak to wyłącznie rodzic będzie się martwić i przejmować. M próbował z nią rozmawiać, ta niestety nie chce i nic się na to nie poradzi. M potrafi też jej dopiec i odwzajemnić jej nieuprzejmość i wrogość, a serce matki boli. Nie mogę się nawet wyżalić, bo jego to nie obchodzi. Wzięłam się już w garść i targam to na własnych barkach. Powiem, wam, że skoro on tak traktuje moje dziecko, to nie jest dla mnie potencjalnie dobrym ojcem. Podejrzewam, że faceci w większości faworyzują to pierwsze ?biedactwo?, bo tym drugim przecież świetnie zajmie się matka i ono ma przecież normalną rodzinę.
chceuciekacstad napisał/a:Jestem po wizycie u psycho- nie mówił dużo- to pierwsze spotkanie , zadawał kilka pytań .. ale jedno co powiedział- to czy uważam się za złego człowieka czując i myśląc to o czym opowiadam....kurna... i wiecie co ???
Ja chyba uważam że jestem zła .. że nie umiem z pietyzmem obchodzić się z M , jego synem ...I co na to psycho? Zrozumiał cię, czy potępił jak moja terapeutka?
Zazdrosna.. psycho nic nie powiedział konkretnego.. pytał czy lubię syna M ..
ta wizyta była na zasadzie.. on się dowiadywał po co ja w ogóle przyszłam.. po moich opowieściach rzucał jedynie.. czy przyszłam dla siebie czy dla kogoś ? Powiedział że jestem surowa dla siebie .. i że mam przestać myśleć co inni powiedzą i chcą ...
Wiesz , jak tak sobie analizowałam w nocy rozmowę z terapeutą .. to sama sobie wydaję się zapętlona ...
Odkryłam , że ja gdzieś mam nadzieję że jak się wyleczę z tych moich złych uczuć ( zazdrość , niechęć, złość o pierdoły ) i nauczę kierowania zainteresowania na siebie i syna ... to mój związek moja zmiana uzdrowi... haha
Czyli tak naprawdę ja siebie obwiniam za naszą sytuacje ... Ale wiecie .. ja już straciłam kontakt z rzeczywistością .. i sama sobie nie wierzę ... czy to co ja widzę jest czystym obrazem.. czy raczej puszczone przez pryzmat " M mnie okłamał więc teraz pewnie też kłamie, nic dla nas nie robił więc teraz tez nie robi.. a jak cos robi to jest "g" .. bo synowi lepiej, więcej"...
Kolejna wizyta za 2 tyg.. później co tydz.. .. przyjął mnie na terapię... czyli szansa na uzdrowienie jest ![]()
3 972 2014-09-05 09:47:27
Mam urodziny w weekend..
Spełnienia marzeń kochana, tych najskrytszych również:)
3 973 2014-09-05 11:07:08
A mój M własnie stwierdził, że jego synuś do nas w sobotę przychodzi, bo jego mama ma wychodne z przyjaciółkami. No, a że M też umówiony z kumplami (w sumie mieliśmy iść w dwójkę) - i nie wypada nie wpaść - no to kto zostanie z dzieciarem ?????????? Głupia i naiwna JA. Jedyny wieczór kiedy jesteśmy oboje w domu - w inne pracujemy - jedyny wieczór kiedy możemy iść między ludzi, albo chociaż na głupi spacer. No ale ONA wychodzi... Nie wiem czy się śmiać czy płakać, a może wkuuur...
Nidy w życiu nie zgodziłabym sie na taką opcję. Sama także nie odwaliłabym takiego numeru swojemu M. pomimo, że mogę i On nie miałby nic przeciwko - no szanujmy się...
sobote idziemy na impreze na panieniskie a on na kawalerskie mam zamiar ubrać się najlepiej jak potrafie,wiecie wysokie buty niecodzienny makijaż i pelez uśmiech na twarzy niech poczuje ze nie ma mnie na wlasnosc i niech się teraz on stara....ja mam dosyć bycia matka polka i troszczenia się o nich zamiast o siebie...wszystko dla nich robiłam i co dostałam w zamian????
Bardzo niedojrzałe. Oczywiście możesz bawić się z nim w gierki, możesz wzbudzać zazdrość, rewanżować się zamiast rozmawiać, układać związek.... tylko po co? To jeden krok do toksycznego związku. Będzie chciał to do niej wróci - nie upilnujesz, nie prześwietlisz, do kaloryfera go nie przywiążesz - ale jak będziesz zachowywała się w ten sposób to raczej go do siebie zniechęcisz- więc skutek odwrotny.
Co do telefonów i kontaktu z Ex. Jeżeli nie dotyczy nas to bezpośrednio staramy sie o tym nie rozmawiać i załatwiać we własnym zakresie. On nie dzwoni i nie odbiera przy mnie i vice versa. Jeżeli chcę wiedzieć to pytam, a On odpowiada i vice versa. "Mniej wiem - lepiej śpię" ![]()
Wychodzimy z zasady: "Nie mówimy nikomu co dzieje się w domu". Oszczędzamy w ten sposób wtrącania się w nasze życie.
3 974 2014-09-05 11:11:43
No ok czyli radzicie żeby nie grac mało zainteresowana??? wiec co mam zrobić z tym uczuciem zazdrości i bycia druga...???
moje pytanie do chceuciekacstad...czemu od niego nie odejdziesz???
Chodzi i swiadmosc ze nie dasz sobie rady ze az tak toba zawladna ze pomimo iż jesteś nieszczesliwa jesteś z nim bo go kochasz???i zapominasz o złych chwilach kiedy zrobi drobny gest z twoim kierunku???
3 975 2014-09-05 11:29:15
No ok czyli radzicie żeby nie grac mało zainteresowana??? wiec co mam zrobić z tym uczuciem zazdrości i bycia druga...???
Bardziej chodzi mi o "grać mało zainteresowaną". Nie rób niczego pod niego, dla niego i na pokaz. Bądź sobą i rób to co lubisz, co daje Ci szczęście, to co robiłaś zanim się z nim związałaś.
Tak jak radzisz chceuciekacstad - posłuchaj swoich rad, bądź szczęśliwa, nie kręć się wokół niego.
Miłość powinna uskrzydlać a nie uziemiać.
3 976 2014-09-05 11:32:09
Wszystkiego najlepszego i trzymam kciuki żeby twoje marzenie się spelnilo:):):):)
3 977 2014-09-05 11:43:46
agutka123 napisał/a:A mój M własnie stwierdził, że jego synuś do nas w sobotę przychodzi, bo jego mama ma wychodne z przyjaciółkami. No, a że M też umówiony z kumplami (w sumie mieliśmy iść w dwójkę) - i nie wypada nie wpaść - no to kto zostanie z dzieciarem ?????????? Głupia i naiwna JA. Jedyny wieczór kiedy jesteśmy oboje w domu - w inne pracujemy - jedyny wieczór kiedy możemy iść między ludzi, albo chociaż na głupi spacer. No ale ONA wychodzi... Nie wiem czy się śmiać czy płakać, a może wkuuur...
Nidy w życiu nie zgodziłabym sie na taką opcję. Sama także nie odwaliłabym takiego numeru swojemu M. pomimo, że mogę i On nie miałby nic przeciwko - no szanujmy się...
Rainbow1201 napisał/a:sobote idziemy na impreze na panieniskie a on na kawalerskie mam zamiar ubrać się najlepiej jak potrafie,wiecie wysokie buty niecodzienny makijaż i pelez uśmiech na twarzy niech poczuje ze nie ma mnie na wlasnosc i niech się teraz on stara....ja mam dosyć bycia matka polka i troszczenia się o nich zamiast o siebie...wszystko dla nich robiłam i co dostałam w zamian????
Bardzo niedojrzałe. Oczywiście możesz bawić się z nim w gierki, możesz wzbudzać zazdrość, rewanżować się zamiast rozmawiać, układać związek.... tylko po co? To jeden krok do toksycznego związku. Będzie chciał to do niej wróci - nie upilnujesz, nie prześwietlisz, do kaloryfera go nie przywiążesz - ale jak będziesz zachowywała się w ten sposób to raczej go do siebie zniechęcisz- więc skutek odwrotny.
Co do telefonów i kontaktu z Ex. Jeżeli nie dotyczy nas to bezpośrednio staramy sie o tym nie rozmawiać i załatwiać we własnym zakresie. On nie dzwoni i nie odbiera przy mnie i vice versa. Jeżeli chcę wiedzieć to pytam, a On odpowiada i vice versa. "Mniej wiem - lepiej śpię"
Wychodzimy z zasady: "Nie mówimy nikomu co dzieje się w domu". Oszczędzamy w ten sposób wtrącania się w nasze życie.
Tendre77.. cieszę się , że Tobie udało się znaleźć partnera z którym macie jeden "front".
U nas też M tłumaczył wszystko ex jak na spowiedzi... że to że tamto.. i tym samym dawał jej pole manewru jak chciała coś nam utrudnić..
Podobnie argumentowałam.. i wiecie co usłyszałam ?? że on ex daje szansę żeby się zmieniła.. że może ona zacznie normalnie się zachowywać!
A mnie okłamując w różnych sprawach twierdził że robi tak bo ja źle reaguję .. zapytałam przy okazji tej rozmowy .. dlaczego mnie nigdy nie dał szansy na normalne reakcje...
Teraz napisał maila .. że życie beze mnie nie ma sensu.. poryczałam się ... ale skasowałam i nie odpisałam.. bo ja nie chcę z nim rozmawiać ..
nie chcę tysięczny raz tłumaczyć co mnie boli.. .. nie mogę mu powiedzieć " zmień się , zrób to i to tak jak ja chcę .. bo wiem że człowiek który chce się zmienić musi stoczyć walkę z sobą ..a zmiana na czyjeś życzenie ?? to raczej niewykonalne.
"
Chodzi i swiadmosc ze nie dasz sobie rady ze az tak toba zawladna ze pomimo iż jesteś nieszczesliwa jesteś z nim bo go kochasz???i zapominasz o złych chwilach kiedy zrobi drobny gest z twoim kierunku???"
tak jest , choć ja jestem niezależna w każdej kwestii poza emocjami..
Dlatego poszłam do psycho... bo znam siebie na tyle że wiem że zmęczona tęsknotą sama do niego wrócę .. żeby spać spokojnie...
Ja jem na komendę bo wiem że muszę , śpię na lekach - ale i tak się budzę co chwila .. mam tak napięte mięśnie że nie mogę leżeć...
Myślę że świadomość co się ze mną dzieje to już dużo.. to jak nałóg ... a te objawy to próba wyjścia z choroby
3 978 2014-09-05 12:27:06
No tak czyli mniej więcej o to mi chodzilo...ale czy takie granie mało zainteresowanej nie będzie miało odwrotnego celu?
dzisiaj mam pojechać po jego syna sama,pierwszy raz...boje się ze on będzie go faworyzowal bo defakto nie pogodziliśmy się...po prostu była lekka wymiana zdan on stwierdził ze wszystko jest ustalone ale nie było przytulenia ani buziaka na zgode,wiec we mnie dalej cos siedzi,a jak spytałam czy niemoze przyjść się przytulic na zgode to powiedział ze teraz on jest zly i kiedyś mu przejdzie....rozumiecie ja się wkurzam a on jest zly...rece opadają...no i wiecie jak to będzie syn przyjedzie i będą tylko oni znowu pojde w odstawkę bo przecież miała pretensje o telefonu do ex...czyli dla niego będzie usmiechniety a dla mnie jak gbur...wiem bo już nie raz była taka sytuacja...a skoro chce zacząć się zmieniac co powinnam zrobić,posiedziec chwile i wyjść zostawić ich i wrocic wieczorem???bo nocuje u nas jego syn...
3 979 2014-09-05 12:32:19
nie chcę tysięczny raz tłumaczyć co mnie boli.. .. nie mogę mu powiedzieć " zmień się , zrób to i to tak jak ja chcę .. bo wiem że człowiek który chce się zmienić musi stoczyć walkę z sobą ..a zmiana na czyjeś życzenie ?? to raczej niewykonalne.
tak jest , choć ja jestem niezależna w każdej kwestii poza emocjami..
Dlatego poszłam do psycho... bo znam siebie na tyle że wiem że zmęczona tęsknotą sama do niego wrócę .. żeby spać spokojnie...
Ja jem na komendę bo wiem że muszę , śpię na lekach - ale i tak się budzę co chwila .. mam tak napięte mięśnie że nie mogę leżeć...
Myślę że świadomość co się ze mną dzieje to już dużo.. to jak nałóg ... a te objawy to próba wyjścia z choroby
Dobrze to porównałaś "to jak nałóg ... a te objawy to próba wyjścia z choroby". Ja się cały czas leczę z tego "nałogu". Chociaż M ułatwił mi rozstanie : zabrał swoje zabawki i się wyprowadził, u Ciebie to bardziej skomplikowane ze względu na wspólny dom. Jeśli faktycznie masz takie marzenie, o którym pisałaś, to ja Ci życzę żeby bolało jak najmniej.
I powiem Ci jeszcze coś co zasugerowała mi koleżanka, której wypłakiwałam się w ramię, że z jednej strony bardzo za Nim tęsknię i chcę żeby wrócił, a z drugiej nienawidzę Go za to, że rani mnie na różne sposoby. Powiedziała mi, to samo co Tendre kilka postów wcześniej: zabić klina klinem, .......... albo spróbować pobyć jeszcze z M aż do momentu gdy Go znienawidzę ostatecznie. W jednym i w drugim przypadku koniec byłby taki sam, czyli i tak nie będziemy razem. Bo ja naprawdę nie widzę perspektyw na to żebyśmy byli razem szczęśliwi. Chyba więc wybiorę opcję Tendre : klina klinem :-) Nie chcę Go nienawidzić i mieć poczucia straconych dwóch lat życia. Chce zostawić mile wspomnienia i nie myśleć o tych latach jak o czasie straconym.
Ściskam ciepło.
3 980 2014-09-05 12:34:54
do chceuciecstad...
czyli nie jesteś już z nim???
wow gratuluje,jezeli dobrze ciebie zrozumiałam,jezeli to niego nie wrócisz będziesz moja idolka:):)serio mowie...powiedz mi proszę co bulo takim punktem zwrotnym ze powiedzialas już nigdy więcej...czy może to stopniowo narastało...
wiesz ja tez chce odejść tylko ciagle w niego wierze ze będziemy szczęśliwi ze on się zmieni naprawi wszystko...ale wiem ze to tylko w mojej glowie siedzi a on się nigdy nie zmieni...tylko jestem naiwna...
ale dobra napisz proszę cos więcej chociaż wiem ze cie to może bolec ale lepiej jest się komus wygadać....
a jeżeli chodzi o waidomosc od niego to bardzo dobrze zrobilas ze skasowalas i nie odpisuj...pod zadnym pozorem...teraz będzie grac w sztuczki jak mi ciebie brakuje ze się zabije bez ciebie nie mam po co zyc...to gdzie był kurwa ja ty cierpialas i plakalas i blakaglas...siedział spokojnie przy piwku i miał cie w nosie...takie rzeczy musisz sobie przypominać...wiem latwo mowic...bo sama powinnam tak zrobić tylko ty już zrobilas pierwszy krok ku drodze do szczesia ja niestety stoje wmiejscu:(
3 981 2014-09-05 12:35:33 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-09-05 12:36:42)
dzisiaj mam pojechać po jego syna sama,pierwszy raz...boje się ze on będzie go faworyzowal bo defakto nie pogodziliśmy się...
To po jakiego diaska jedziesz po jego syna i to sama!
Zacznij od zostawiania go samego z problemem syna, jak ma facet mieć do ciebie szacunek, skoro tańczysz jak on zagra. To jego syn i jego obowiązek, po co masz się narażać na wątpliwą przyjemność spotkania jego ex, myśl o własnym komforcie. On nie może po niego pojechać to niech mu ex przywiezie dzieciaka. Myśl o sobie.
3 982 2014-09-05 12:39:04
no tak masz racje tylko już wcześniej się zgodziłam...teraz mam to odwolac...ok wiem tlumacze sibie i jego...ale pomimo wszystkiego nie chce być nie fair
3 983 2014-09-05 12:44:34 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-09-05 12:47:59)
no tak masz racje tylko już wcześniej się zgodziłam...teraz mam to odwolac...ok wiem tlumacze sibie i jego...ale pomimo wszystkiego nie chce być nie fair
KOBIETA ZMIENNĄ JEST! Odrzuć wyrzuty sumienia, facet musi sobie najpierw zasłużyć, żebyś coś dla niego zrobiła, bo nie będzie cię szanował. On ma fochy i cię lekceważy, a ty mu nadskakujesz to zły początek weekendu. Zadzwoń, powiedz, że się rozmyśliłaś, możesz to zrobić jak będzie miły i cię przeprosi. Niech mamusia dziecka mu pomoże skoro jest taki wobec niej lojalny.
3 984 2014-09-05 12:51:19 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2014-09-05 12:57:36)
do chceuciecstad...
czyli nie jesteś już z nim???
wow gratuluje,jezeli dobrze ciebie zrozumiałam,jezeli to niego nie wrócisz będziesz moja idolka:):)serio mowie...powiedz mi proszę co bulo takim punktem zwrotnym ze powiedzialas już nigdy więcej...czy może to stopniowo narastało...
wiesz ja tez chce odejść tylko ciagle w niego wierze ze będziemy szczęśliwi ze on się zmieni naprawi wszystko...ale wiem ze to tylko w mojej glowie siedzi a on się nigdy nie zmieni...tylko jestem naiwna...ale dobra napisz proszę cos więcej chociaż wiem ze cie to może bolec ale lepiej jest się komus wygadać....
a jeżeli chodzi o waidomosc od niego to bardzo dobrze zrobilas ze skasowalas i nie odpisuj...pod zadnym pozorem...teraz będzie grac w sztuczki jak mi ciebie brakuje ze się zabije bez ciebie nie mam po co zyc...to gdzie był kurwa ja ty cierpialas i plakalas i blakaglas...siedział spokojnie przy piwku i miał cie w nosie...takie rzeczy musisz sobie przypominać...wiem latwo mowic...bo sama powinnam tak zrobić tylko ty już zrobilas pierwszy krok ku drodze do szczesia ja niestety stoje wmiejscu:(
Jestem ale nie jestem.. mieszkamy w jednym domu , ja z synem na piętrze on na dole... unikamy się .
Ja wiem że on cierpi na swój sposób , uważa że jestem winna wszystkiemu.. i ja chyba czasami nawet mu wierzę .
Uważa że moja zmiana uleczy nasze relacje i uzdrowi nasz związek.. u siebie nie widzi tematów do ewent. poprawy...
Nie ma punktu zwrotnego.. to raczej kumulowanie wszystkiego i niczego (w sensie drobnych rzeczy ) od lat...
Sprawa jest z pewnością czasochłonna, dziś kontaktowałam się z fotografem , żeby zrobić profesjonalne zdjęcia domu.. może to pomoże szybciej i lepiej sprzedać...
Taka właśnie jestem.. inne pewnie by ryczały... ja się kopię w dupsko sama... jak to mówią ? .. jak upadłaś to wstań , popraw koronę i zapierdala... j dalej ![]()
Jestem twarda ale i miękka bardzo... jak mufinka... z cieknącym środkiem
...
Życie.
Nie wiem jak się potoczy sytuacja ... nie daję nam żadnych szans.. tak myślę i czuję na dziś.
Rainbow.. posłuchaj dziewczyn... chciałaś przytulenia.. on jest zły i nie chce... wiesz jak będzie pewnie wyglądał weekend... ty będzie nadskakiwać ... on udawał króla... będziesz skomleć o uwagę .. i w ramach łaski zostaniesz z jego dzieckiem .. a on pobaluje .. może tam jakaś laskę spotka o która będzie musiał zawalczyć.... która mu nie będzie służyć.
Wybacz za brutal .. ale nie jesteś mu nic winna... on nie jest fair... Ty mu pomagasz ..a on foch .. a pomyślał jaka przysługę mu robisz ??? NIE ... to się dla niego nie liczy ... wiesz co to znaczy ?
3 985 2014-09-05 12:59:54
Jestem ale nie jestem.. mieszkamy w jednym domu , ja z synem na piętrze on na dole... unikamy się .
Rozumiem, że jego nie wciągasz w terapię?
3 986 2014-09-05 13:08:17
Do Zazdrosnej boje się...po prostu się boje...bylas w takiej sytuacji? ze zaryzykowalas? ja chyba wole go odebrać i zniknąć z domu a w sobote zajac się czyms żeby nie spedzac z nimi czasu...no chyba ze jak wroce to będzie to na co czekam czyli rozmowa przytulenie pogodzenie się..bez tego nie uda mi się dalej wierzyc i być silna...
a co do chceuciecstad...masakra sytuacja mieszkac razem...widzieć jego gebe codziennie...najgorsze ze potem nie pamiętamy tych złych chwil tylko te dobre..możecie myslec ze jestem jakas nienormalna bo w swoim zyciu nie potrafie niczego zmienić...oczekuje rad ale boje się je realizować...a tobie daje rady zebys się trzymala swoje dezycji...ale tak jest taka wlasnie jestem...od momentu kiedy jestem z nim...raz odeszłam od niego plakalam i cierpiałam kiedy zaczelo mi być lepiej ze mna napisał...ze kocha tęskni bla bla bla wiec wrocilam bo chciałam dac mu szanse...i ile było dobrze miesiąc dwa potem znowu jazdy od początku...teraz znowu jestem na skraju...i wiem ze jak odejde to już na zawsze,nie będę z sibie robila idiotki ze odchodzę i wracam za każdym razem...tylko musze zebrac sily
kilka lat!!! czyli mam male szanse na wyrwanie się z toksycznego związku...
ale i tak w ciebie wierze
a z domem na pewno ci się wszystko uda,a i może fotograf przyjdzie jakiś fajny:)
3 987 2014-09-05 13:17:52
nie to nie jest tak ze on idzie a ja zostaje,takiej opcji nigdy nie było i nie będzie,syn zostaje u nas do soboty do 15 a potem się szukujemy i idziemy na impreze on osobna i ja osobna...a jak kogos pozna to lepiej wtedy on mnie rzuci i się uwolnie od niego:):)
no wlasnie wiem ze tak będzie,dlatego jak przyjadę po pracy ide do kolezani i wroce wieczorem,w sobote zrobie cos dla siebie a jego będę traktować tak sobie,dziecko normalnie wiadomo bo nie jest niczemu winne
3 988 2014-09-05 13:18:58 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-09-05 13:22:24)
Do Zazdrosnej boje się...po prostu się boje...bylas w takiej sytuacji? ze zaryzykowalas? ja chyba wole go odebrać i zniknąć z domu a w sobote zajac się czyms żeby nie spedzac z nimi czasu...no chyba ze jak wroce to będzie to na co czekam czyli rozmowa przytulenie pogodzenie się..bez tego nie uda mi się dalej wierzyc i być silna...
Wież, mi że byłam, zaryzykowałam nasz związek, choć biłam się o czas z jego dziećmi, w pełni świadoma konsekwencji, możesz sobie poczytać moje żale na forum. Po prostu byłam już tak zmęczona jego przeginaniem, że było mi wszystko jedno. I wiesz co wygrałam, teraz wiem, że mu zależy na mnie. Wole, żyć sama, niż z facetem który mnie unieszczęśliwia.
Czego się boisz? Świadomości, że potrzebuje cię tylko do usługiwania sobie i synowi? Jeśli cię kocha to będzie brał twoje potrzeby pod uwagę. Jeśli nie to znaczy, że nie jest ciebie wart i tylko marnujesz swój czas.
3 989 2014-09-05 13:21:51
chceuciekacstad napisał/a:Jestem ale nie jestem.. mieszkamy w jednym domu , ja z synem na piętrze on na dole... unikamy się .
Rozumiem, że jego nie wciągasz w terapię?
Nie , on nie wie że poszłam.
To jest pomoc dla mnie , nie ważne jaka z tym wiąże się decyzja .
Ja naprawdę nie lubię tej laski jaka jestem teraz .. tych uczuć ... mam wrażenie że straciłam kontakt z sobą samą .. bo się wstydzę tego na jakie życie się zgadzam ... jakbym odzyskiwała wzrok na słońcu. .i mrużę oczy bo mnie razi to co widzę
3 990 2014-09-05 13:23:48
zazdrosna13 napisał/a:chceuciekacstad napisał/a:Jestem ale nie jestem.. mieszkamy w jednym domu , ja z synem na piętrze on na dole... unikamy się .
Rozumiem, że jego nie wciągasz w terapię?
Nie , on nie wie że poszłam.
To jest pomoc dla mnie , nie ważne jaka z tym wiąże się decyzja .
Ja naprawdę nie lubię tej laski jaka jestem teraz .. tych uczuć ... mam wrażenie że straciłam kontakt z sobą samą .. bo się wstydzę tego na jakie życie się zgadzam ... jakbym odzyskiwała wzrok na słońcu. .i mrużę oczy bo mnie razi to co widzę
Rozumiem, 3maj się ![]()
3 991 2014-09-05 13:24:07
Rainbow1201 napisał/a:Do Zazdrosnej boje się...po prostu się boje...bylas w takiej sytuacji? ze zaryzykowalas? ja chyba wole go odebrać i zniknąć z domu a w sobote zajac się czyms żeby nie spedzac z nimi czasu...no chyba ze jak wroce to będzie to na co czekam czyli rozmowa przytulenie pogodzenie się..bez tego nie uda mi się dalej wierzyc i być silna...
Wież, mi że byłam, zaryzykowałam nasz związek, choć biłam się o czas z jego dziećmi, w pełni świadoma konsekwencji, możesz sobie poczytać moje żale na forum. Po prostu byłam już tak zmęczona jego przeginaniem, że było mi wszystko jedno. I wiesz co wygrałam, teraz wiem, że mu zależy na mnie. Wole, żyć sama, niż z facetem który mnie unieszczęśliwia.
Czego się boisz? Świadomości, że potrzebuje cię tylko do usługiwania sobie i synowi? Jeśli cię kocha to będzie brał twoje potrzeby pod uwagę. Jeśli nie to znaczy, że nie jest ciebie wart i tylko marnujesz swój czas.
tak tego się boje rozczarowania ze tylko to tego jestem mu potrzebna...no ale masz racje jak w inny sposób przekonać się ze komus zależy na tobie a nie na tym ze ułatwiam mu zycie...ok będę mieć lekturę na tydzień a i może znajde cos dla siebie
3 992 2014-09-05 13:27:51
chceuciekacstad napisał/a:Jestem ale nie jestem.. mieszkamy w jednym domu , ja z synem na piętrze on na dole... unikamy się .
Rozumiem, że jego nie wciągasz w terapię?
A po co? Przecież gołym okiem widać, że to Ona ma problem, nie On...
według niego...
Przerabiałam to... chceuciekacstad wzięła wszystko na swoje barki - cały ciężar związku, niech weźmie teraz odpowiedzialność...
chceuciekacstad - powtarzam wielokrotnie... możesz zmienić tylko siebie. Jeżeli On we własnej skórze dobrze się czuje i nie widzi potrzeby zmian to pozostaje Ci zaakceptować to i zmienić siebie lub... rozstać się. Dobrze robisz - trzymaj front.
3 993 2014-09-05 13:32:50
ok będę mieć lekturę na tydzień a i może znajde cos dla siebie
'Dlaczego mężczyźni kochają zołzy' - Sherry Argov - tu z pewnością znajdziesz.
3 994 2014-09-05 13:38:38
Witam Was Dziewczyny.
Wpadłam na wasze forum przez przypadek,a że temat jest mi bliski to zaczelam czytac i mnie wciagneło
Chciałam wam tylko powiedzieć że posiadanie szczęsliwej rodziny, udanego związku, a do tego bycie macocha jest mozliwe. I można byc szczęśliwym. Na początku wymaga to wiele trudu i wielu starc. Wielu nie przyjemnych uczuć i morza rozmów, czasami łez ale się da. Wiem to z doświadczenia. Jestem żoną, matką, macochą i przechodziłam przez wszystkie opisane tu etapy. Tworzenie fajnej rodziny razem z dzieckiem partnera jest mozliwe. Uwzględniając w tym wszystkim gdzies tam równiez Ex
i wszystko co ona wnosi.
Pozdrawiam was serdecznie i 3mam za was kciuki.
3 995 2014-09-05 13:42:44
Witam Was Dziewczyny.
Wpadłam na wasze forum przez przypadek,a że temat jest mi bliski to zaczelam czytac i mnie wciagneło![]()
Chciałam wam tylko powiedzieć że posiadanie szczęsliwej rodziny, udanego związku, a do tego bycie macocha jest mozliwe. I można byc szczęśliwym. Na początku wymaga to wiele trudu i wielu starc. Wielu nie przyjemnych uczuć i morza rozmów, czasami łez ale się da. Wiem to z doświadczenia. Jestem żoną, matką, macochą i przechodziłam przez wszystkie opisane tu etapy. Tworzenie fajnej rodziny razem z dzieckiem partnera jest mozliwe. Uwzględniając w tym wszystkim gdzies tam równiez Exi wszystko co ona wnosi.
Pozdrawiam was serdecznie i 3mam za was kciuki.
Witaj ![]()
Czekamy na więcej, bardzo potrzebujemy takiego powiewu optymizmu z perspektywy doświadczenia.
3 996 2014-09-05 13:45:03
Oj tak az nie mogę się odczekać co na opwiesz...jak to zrobić żeby nie zwariować:):)szczególnie opisz swojego partnera bo dużo tez od niego zależy...wtedy będę mogla porownac:))
3 997 2014-09-05 13:45:41 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2014-09-05 13:46:43)
Witam Was Dziewczyny.
Wpadłam na wasze forum przez przypadek,a że temat jest mi bliski to zaczelam czytac i mnie wciagneło![]()
Chciałam wam tylko powiedzieć że posiadanie szczęsliwej rodziny, udanego związku, a do tego bycie macocha jest mozliwe. I można byc szczęśliwym. Na początku wymaga to wiele trudu i wielu starc. Wielu nie przyjemnych uczuć i morza rozmów, czasami łez ale się da. Wiem to z doświadczenia. Jestem żoną, matką, macochą i przechodziłam przez wszystkie opisane tu etapy. Tworzenie fajnej rodziny razem z dzieckiem partnera jest mozliwe. Uwzględniając w tym wszystkim gdzies tam równiez Exi wszystko co ona wnosi.
Pozdrawiam was serdecznie i 3mam za was kciuki.
NorPol... napisz coś więcej.. jaka jest Twoja / Wasza historia ?
Pozdrawiam
Rzuciłyśmy się na promyk nadziei... jak głodni na chleb.. heh
3 998 2014-09-05 13:52:18 Ostatnio edytowany przez NorPol (2014-09-05 13:53:19)
Z własnego doświadczenia moge wam powiedzieć, że da się to wszystko super poukładać ale wymaga to dojrzałości, kompromisów i duzych pokładów empatii. U nas od początku nie było łatwo, wręcz bardzo cięzko. Ja byłam bardzo młoda wchodząc w związek z rozwodnikiem i dzieciatym facetem, ktory jeszcze nie do końca miał odcięta pępowine od mamuci
, a ex wciąz miała go owinietego wokół palca. Ja rówiez byłam mocno zazdrosna o jego przeszłośc, a i z przykrościa musze stwierdzić że często zdarzało mi sie być zazdrosną o dziecko. Zdarzało mi sie robic głupie rzeczy, przy których wtedy sie upierałam i byłam przekonana o ich racji a teraz mi za to wstyd. Takie wpadki były po obydwu stronach, a i pewnie nawet po trzech stronach choć ex się nigdy do nich nie przyzna
Na dzień dzisiejszy jest świetnie i potrafimy byc super rodzinką. Swojej pasierbicy nigdy nie będe traktowała czy kochała jak własnego dziecka ale kiedy jestem z ta "moją" dwójka to nie ma forów dla mojego syna. Są sobie równi i tego sie trzymam. Tego samego trzyma się mój mąż, a ojciec obojga. Choc wiele było między nami starc o nierówne traktowanie jego córki czy próby wynagradzania jej rozbicia rodziny.
Dziewczyny jeśli macie pytania to pytajcie. Postaram się pomóc.
3 999 2014-09-05 14:03:15
Ja poznałam mojego męza gdy miałam 22 lata. wiec byłam dzieciakiem wtedy jeszcze i wydawało mi sie, że będzie łatwo i przyjemnie. Choc juz od poczatku czułam mocna zazdrośc o jego przeszłośc. Mój mąz miał wtedy 26 lat, roczne dziecko i był dwa miesiące po rozwodzie. Ex ubzdurała sobie że byłam jego kochanka tylko sie ukrywalismy (nawet jej się nie dziwie, mogło to tak wyglądać z jej punktu widzenia) dlatego wiele krwi nam zatruła. Osobiście uważam, że ani ja nie byłam dojrzała do tego związku, ani mój mąz, on nawet na dziecko nie był gotowy choc musze tu przyznac jako jeden z niewielu znanych mi ojców zajmował się od poczatku dzieckiem na pół z ex. Nie był i nigdy nie będzie weekendowym tatusiem. Do tego dochodziła jeszcze..teściowa
która wiele razy miałam ochote zamordować i która równiez wiele razy przyczyniła się do wojen miedzy nami.
Wiem ile pracy kosztuja was takie związki. Mój maż tez wszedł w moje zycie z pełnym bagażem i z przykrościa stwierdziłam kiedys, że to jego bagaż ale to ja się nim zajmuje i nim opiekuje, a jemu po prostu jest tak wygodnie. To równiez był ogromny punkt zapalny u nas.
Łatwo nie było ale się da.
4 000 2014-09-05 14:17:16 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-09-05 14:26:56)
NorPol,
macie własne dzieci? Jak wyglądały odwiedziny młodej u was w domu, miała u was swój pokój? Jak sobie radziłaś wtedy i jak jest teraz? Jak docierałaś mężowi do rozumu? Jakie zasady wprowadziliście? Czy czułaś, że jesteś na drugim miejscu? Jak spędzaliście wakacje?
Dzięki, że się odezwałaś ![]()
4 001 2014-09-05 14:27:22
Tak, mamy synka 4lata.
w zasdzie odwiedzin nie ma bo corka meza u nas mieszka I ma swoj pokoj. Spedza u nas spokojnie pol każdego miesiaca. Ale gdy sie widza to jest totalne szalenstwo choc I sa chwile gdy sie scinaja. Generalnie bardzo sie kochaja I sa za soba.
4 002 2014-09-05 14:36:48
Mysle ze najwiekszym probemem I najciezsza praca jest wypracowanie wspolnego frontu. U nas tez tak bylo. Klotnie, ciche dni przeplatane z dniami wesilymi I fajnymi. I kurcze mimo ze glupio sie przyznac to chyba ja je w duzej mierze psulam bo sama sobie nie radzilam ze soba I z sytuacja. Przerastala mnie. Pewnego dnia doszlam do wniosku ze tak byc nie moze I przestalam sie wtracac, wkurzac czy rywaluzowac z ex I jego dzieckiem. Wydaje mi sie ze to robilam dlatego ciaglr bylo cos. Doszlam do wniisku ze tworzymy wlasna historie I na niej sie koncentrujemy I zaczelo byc lepiej. Do tej piry sa czesto jakies keestie sporne ale dyskutujemu I analixujemy. Obydwoje wiemy ze przy dzieciach wspolny fnont rodzicow to podstawa. Jezeli cos nie pasuje to miedzy soba bez dzieci.
4 003 2014-09-05 14:43:30
jejku jak będziesz miała czas opisz konkretne sytuacje,bardzo jest to budujące ze komus się udało...ale watpie ze tak może być w każdym przypadku...mój jest za bardzo uparty i uwielbia stawiac na swoim,naprzyklad teraz rozmawialiśmy ze ide potem spotkać się z kolezanka a on ze możemy przecież pisać sms...wiec mu pisze tak jak on mi ze skoro ona zachowuje się normalnie ja tez się zachowuje normalnie i nie widze powodu dla którego miałabym się z nia nie spotkać(zaznaczam ze ow kolezanka ma problemy malzenskie i ma kochanka,ale to nie moja sprawa ja oceniac)on jej po prostu nie nawidzi...dodam rozwniez ze jego ex zdradzila go 3 razy..ok może być na tym punkcie przewrażliwiony...tylko czemu zabrania mi się z nia spotkać skoro chce pogadać o pierdolach a nie o zdradach...on z ex tez gada normalnie pomimo wszystko.....
nie rozumiem facetow
4 004 2014-09-05 15:55:06 Ostatnio edytowany przez Ewarg (2014-09-05 15:55:39)
Wróciłam i co zastaję?
Zmorę rozhisteryzowanych, wzajemnie nakręcających się kobiet na ex, na pasierbów, na partnerów.
Pogodziliśmy się z mężem. Nie zapomniałam ale wybaczyłam. Nadrabia punkty dalej.
Przyznaję, pasierb chyba walczył więcej niż mąż (no chyba że robił to głośniej i dlatego tak myślę).
Część z was wie, że nam się udało stworzyć rodzinę. Było podobnie jak opisuje NorPol. Tylko, że mnie wydaje się, że wy zamiast słuchać dobrych rad nakręcacie się na złe.
Po jaką ch... jesteście z facetem darmozjadem, leniem, egoistą? Po co zajmujecie się ich wrednymi dzieciakami?
Tabletki uspakajające?, rozstroje żołądkowe? Nie, gdybym doszła do takiego etapu to bym walnęła
się w głowę. Masochistki jesteście.
Mnie nie słuchałyście. Owszem, miesiąc temu miałam zawahanie ale minęło. Dziś wiem, że przesadziłam i po części dzięki Wam bo dałam się wkręcić w egoistycznych facetów.
Też musiałam przeprosić męża. Mam nadzieję, że więcej nie dam się napuścić.
DZIEWCZYNY POSŁUCHAJCIE JAK NIE MNIE TO NORPOL - da się, tylko to zależy od was samych albo... związałyście się z niewłaściwym facetem i odpuście sobie jego bo wykończycie się.
W imię czego tracicie nerwy i zdrowie? Bo wg mnie to nie miłość.
4 005 2014-09-05 16:38:01
Jak sobie radziłaś wtedy i jak jest teraz? Jak docierałaś mężowi do rozumu? Jakie zasady wprowadziliście? Czy czułaś, że jesteś na drugim miejscu? Jak spędzaliście wakacje?
Dzięki, że się odezwałaś
Wtedy sobie nie radzilam I tylko sie nakrecalam, wsciekalam, ukladalam w glowie dialogi, co mu powiem itd. Teraz mnie to nie rusza. W zasadzie nie bardzo sa juz jakies takie sytuacje. Gdy jest jakis temat to moj maz mowi, cos obgadamy a on potem ustal z ex. A jesli cos ustala z ex to mowi jej ze na 100% potwiwrdzi jej gsy ze mna uatali jezeli wie ze to moze z czyms koludowac.
Wydaje mi sie ze facetowi nie da sie dotrzec do rozumu jeżeli on nie chce lub uwaza ze nasze zdanie jest totalnie niewlasciwe, chisteryzujemy czy jestesmy zazdrosne.
Czy czulam sie na drugim miejscu...hmmm chyba nie. Wiem ze moj maz myslal o tym zebym sie tak nie czula a jesli sie czulam to tylko przez swoje nakrecanie sie.
Teraz gdy mam swoje dziecko widze to zupełnie inaczej.
Co do zasad to nie podwazamy swojego zdania przy dzieciach. Ustalamy jakis plan dnia dzien wczesniej. Co I jak, kto z kim I gdzie. Jezeli sie cos zmienia to sie informujemy. Funkconujemy zupenie tak jak kazda inna rodzina.
Jak spedzamy wakacje? Jak kazda rodzina. Raz gdzies jedziemy wspolnie, córka m teraz juz jezdzi na obozy itd. Zupelnie normalnie.
4 006 2014-09-08 09:43:42 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-09-08 17:55:40)
Wróciłam i co zastaję? Zmorę rozhisteryzowanych, wzajemnie nakręcających się kobiet na ex, na pasierbów, na partnerów. .
Kto kogo nakręca na ex czy na pasierbów? Tłumaczę tylko dziewczynom, by nie dawały się wykorzystywać swoim facetom, jeśli ci nie odwzajemniają się tym samym, a wręcz przeciwnie traktują je lekceważąco.
W trakcie całej tej dyskusji zadzwoniła z życzeniami jego siostra. A że jestem człowiekiem bezpośrednim to powiedziałam co się dzieje i co usłyszałam - niedopasowaliście się, niepotrzebnie parłaś na śłub, widiałaś, że ma dzieci i wiesz, co jest dla niego ważne
Dziewczyny, zazdrosna, kjim, chceuciekacstad, agutka.... Po prosu trafiłyście na niewłaściwych!!!!!!!.
związałyście się z niewłaściwym facetem ...
Po jaką ch... jesteście z facetem darmozjadem, leniem, egoistą? Po co zajmujecie się ich wrednymi dzieciakami?
Tabletki uspakajające?, rozstroje żołądkowe? Nie, gdybym doszła do takiego etapu to bym walnęła
się w głowę. Masochistki jesteście.
Zadziwiające jest to, że używasz słów o których sama pisałaś niedawno, że tak bardzo cię zabolały. Mogę mówić wyłącznie za siebie. Miałam chwile zwątpienia, doszło do tego, że nie mogłam patrzeć na pasierba. Nawet ty, jako osoba bardziej doświadczona utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że nie nadaję się do związku patchworkowego, pomimo, że również dzieliłaś się z nami podobnymi doświadczeniami.
Nie wiem co zrobiłam, co się zmieniło i na jak długo. Może najnormalniej odpoczęłam psychicznie, może wystarczyło, że moje potrzeby przynajmniej zostały zauważone. Mam wspaniałego faceta, który stara się pogodzić rolę partnera w związku i ojca, co jest często bardzo trudne w naszych ?pokręconych? rodzinach. Uczymy się całe życie, nikt nie jest nieomylny, jednak przynajmniej się staramy, zmieniamy i szukamy kompromisów. Jednak, każda z nas ma swoją własną tolerancję, każda ma swoje potrzeby na obecnym etapie życia i każda stara się robić to, co w danej sytuacji w danym czasie uważa za odpowiednie i należy to uszanować.
Dziękuję NorPol, obie macie wiele racji, wydaje mi się, że trzeba jakoś odpuścić, nie nakręcać się i skupić się na swoim życiu. Czasem jest to po porostu trudne i najnormalniej w świecie potrzebujemy się wygadać i wyżalić, by wyrzucić z siebie nasze bolączki. Przynajmniej nie czujemy się w tym osamotnione i poszukujemy nadziei, że coś zmieni się na lepsze. W moim przypadku tak właśnie było, cieszę się Ewarg, że w tym akurat cię nie posłuchałam.
A w związku z tym chodzi mi po głowie pytanie, czy któraś z Was tak szczerze, z ręką na sercu może powiedzieć, że jest szczęśliwa w swoim związku, potrzebna, na równi traktowana z jego dzieckiem, tak samo ważna dla niego jak jego dziecko
Tak jestem szczęśliwa. Ostatnio miałam chandrę, czułam się pozostawiona z obowiązkami domowymi i dzieciakami sama, bo M dużo pracował, o co nie mam do niego pretensji. Przed kolejnym pracowitym weekendem zapytałam się go tylko, czy musi znów iść do pracy w sobotę, odpowiedział, że tak, co zrozumiałam. Wyobraźcie sobie, że później na niedzielę M zaproponował mi wypad na 1 dzień nad morze. Nie zgodziłam się na to ze względów finansowych, zorganizowaliśmy sobie coś fajnego na miejscu, ale ta propozycja dała mi dużo siły. Wiem, że M jest zdolny do takiej szalonej spontaniczności, do poświęceń i za to go kocham.
4 007 2014-09-08 14:52:40
I rozumiem ,ze wspomogl Cie w sprawie corki .Twojej corki .
Czy moze na rzecz szczesliwego weekendu zamiotlas pod dywan problemy ?
Rozumiem .Kazdy chce miec odrobine szczescia .I to ci nalezy .
Ale nie uciekniesz od tego .
Musisz sie zmierzyc z problemami .Byc spokojna nie tylko kiedy on cie zaskoczy ,ale w szarym zyciu .
Sorry ale zaskakujace weekendy to tylko wycinek ,jakze pieknego zycia .
Powrot i ? Wsparcie .Mam nadzieje ,ze tak, wspiera cie nadal .
Tu nie musisz bronic swojego uczucia .Nikt nie bedzie deprecjonowal takiego.
Mam nadzieje ,ze teraz powiesz .Tak dogadalismy sie .Powodzenia .
4 008 2014-09-08 15:19:16 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-09-08 15:53:04)
I rozumiem ,ze wspomogl Cie w sprawie corki .Twojej corki .
Czy moze na rzecz szczesliwego weekendu zamiotlas pod dywan problemy ?
Rozumiem .Kazdy chce miec odrobine szczescia .I to ci nalezy .
Ale nie uciekniesz od tego .
Musisz sie zmierzyc z problemami .Byc spokojna nie tylko kiedy on cie zaskoczy ,ale w szarym zyciu .
Sorry ale zaskakujace weekendy to tylko wycinek ,jakze pieknego zycia .
Powrot i ? Wsparcie .Mam nadzieje ,ze tak, wspiera cie nadal .
Tu nie musisz bronic swojego uczucia .Nikt nie bedzie deprecjonowal takiego.
Mam nadzieje ,ze teraz powiesz .Tak dogadalismy sie .Powodzenia .
Sprawa mojej córki jest bardzo skomplikowana. Jedno jest pewne, że ona obecnie nie chce porozumienia i nikt jej do tego nie namówi. M próbował już kilkakrotnie z nią porozmawiać, jednak nikt do rozumu jej nie przemówi. Jedyne czego oczekuję od M to możliwość wyżalenia się, wygadania, tak by trochę emocje opadły. Nie prosiłam o to, bo najnormalniej był nieobecny, teraz udało się nam obgadać sprawę, tak, że już miałam dość rozmowy o przykrych rzeczach na które nie mam wpływu.
Nie jest łatwo, młoda robi takie jazdy w domu, że nawet syn M się boi wyjść z pokoju. Zatem problem nie znikł. Dogadujemy się z M w kwestii wspólnej strategii, on przy córce wtrąca się jedynie, kiedy ona wyzywa mnie obelgami. Ja również staram się ignorować jej niewłaściwe zachowanie i wyciągam konsekwencje. Córka jest już dorosłym człowiekiem i sama odpowiada za swoje czyny. Może postawiła sobie za cel rozdzielenie naszego związku, na razie się to nie udało.
Co do bronienia uczucia to się poprawiłam, odpowiedziałam na pytanie Asiulli.
4 009 2014-09-08 15:50:01
Witajcie po weekendzie moje drogie ![]()
W kwestii rad polecam poczytać..
"Rady często nie skutkują jeszcze z innego powodu ? prawdziwej motywacji. Może być tak, że nie o poradę nam chodzi, gdy o nią prosimy. ?Prosimy o poradę, ale to, czego w rzeczywistości pragniemy, to aprobata? (C. C. Colton). Porada pomaga utwierdzić się w tym, że dobrze myślimy i postępujemy albo przynajmniej, że się staramy. Z tego powodu często udajemy się po poradę do tego źródła, co do którego przeczuwamy, jaką poradę otrzymamy."
http://mamterapeute.pl/rady-nie-pomagaja/
Jak tam u Was Agutka , Rainbow.. Kjim jak się trzymasz ..
Zazdrosna i Ewarg, cieszę się że u Was pozytywnie ![]()
Dziewczyny, ja myślę że zasadniczym jest zadanie sobie pytania ?
Czy my chcemy z tym konkretnym FACETEM być ?
Ewarg i ktoś jeszcze na forum słusznie nazwał nas bandą histeryczek.. przepraszam za niedosłowne tłumaczenie .. tak to przyjęłam.:)
Większość z nas toczy wojenkę na Ważność .. Ex czy ja, potomstwo czy ja .. praca czy ja ..mamusia czy ja.. koledzy czy ja ...
hobby czy ja ... i tak można by wyliczać bez końca...
Tylko do czego to prowadzi ?
Do ciągłej negatywnej adrenaliny.. po co się porównujemy ? czy musimy być zawsze lepsze ?? czy nasze musi być zawsze na wierzchu ? jesteśmy inne , i tyle .
Skupiamy się na ex, dzieciarach , M teściowych.. i innych sprawach.. a czy to jest sens życia wspólnego ?
W klasycznych związkach są te same problemy .. tylko ludzie nie robią z tego przeciwnych frontów ale załatwiają razem...
Na pewno łatwiej rozwiązywać problemy "naszych dzieci " naszych finansów"..itd...
Ale takie mamy realia ..
4 010 2014-09-09 15:29:27
Zaprosiłam do nas koleżankę Nataliii, dziewczyna nie jest w łatwej sytuacji i rozpaczliwie poszukuje pomocy. Co jej poradzicie?
http://www.netkobiety.pl/t74932.html
4 011 2014-09-09 19:21:15 Ostatnio edytowany przez Nataliii (2014-09-09 19:23:26)
Witam, witam... wkońcu tutaj zajrzałam. Dziekuje za chęć pomocy, od razu czuje sie troszke lepiej
Widze że wiele kobiet jest w podobnej sytuacji do mojej wiec z zaciekawieniem czytałam kazdy wpis tutaj
Wiem że da się to wszystko pogodzic ale jestem pewna ze potrzebujemy jeszcze bardzo duzo czasu do stabilizaji. Może ma ktoś jakis magiczny sposób na odpuszczenie sobie niepotrzebnego stresu ?? ![]()
4 012 2014-09-09 19:44:01 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-09-09 19:57:08)
Wiem że da się to wszystko pogodzic ale jestem pewna ze potrzebujemy jeszcze bardzo duzo czasu do stabilizaji. Może ma ktoś jakis magiczny sposób na odpuszczenie sobie niepotrzebnego stresu ??
Może właśnie czas jest tym złotym środkiem do zdobycia pewności siebie, zaufania i dojrzałości.
Może wyjedz na jakiś czas do rodziny, wolne chwile spedzaj ze znajomymi, zapisz się na jakiś kurs, poszukaj dodatkowego zajęcia, by nie dać się zwariować.
Łatwo się komuś radzi, kiedy samemu znajdzie się w takiej sytuacji tracimy grunt pod nogami.
4 013 2014-09-09 20:29:57
Natalii , a czego Ty byś oczekiwała w takiej sytuacji ? Może pomyśl w ten sposób, gdyby role się odwróciły ?
Czy Twój partner również wypowiadał się w sprawie Twoich wizyt z nim w szpitalu ?
Ja uważam, że nie można całkiem usunąć się w bok, jesteś ważna w życiu ojca tego małego człowieka, w takich momentach bliskie nam osoby tym bardziej są nam potrzebne.... kolejna sprawa .. ex musi mieć jasny sygnał że jej zdanie nie jest już najważniejsze.
Oboje rodzice mają prawo do decydowania w kwestii dzieci, zresztą znajomi również odwiedzają chorych .
Jeśli dziecko nie reaguje źle na Ciebie , powinnaś je odwiedzić - ale jak napisałam, Twój partner powinien się wypowiedzieć w tej sprawie.
Ja kiedyś ustępowałam w różnych sprawach , ex miała satysfakcję .. mój M ciągle zastawiał się dzieckiem... żeby nie utrudniała kontaktów.. po latach sam stwierdził .. że źle rozbił.. bo ex odbierała to jako jego słabość , że nie musi się liczyć z jego zdaniem .. że nie musi iść na kompromis.. i jeszcze bardziej grała wszędzie młodym .. do tej pory zresztą.
Ja wiem że sytuacja jest dość delikatna, tym bardziej ex musi mieć przede wszystkim dobro dziecka ..a nie swoje chcenie czy nie.
W tej sytuacji powinnaś być wsparciem dla partnera.
4 014 2014-09-09 20:53:58
Dziękuje za odpowiedzi, mój partner o moich wizytach w szpitalu powiedział jasno że jeśli bede chciała to mam jechac go odwiedzić, jednak kiedy ostatnio zapytałam się czy mogę pojechać z nim powiedział że lepiej nie i powinien jechać sam a ja utwierdzam się w przekonaniu że jestem piątym kołem u wozu. Postawiłam mu sprawę jasno: Ja się nie pokazuje w szpitalu a jej nie chce widzieć w naszym domu... Teść przyznał mi racje ale następnego dnia mały dostał wypis ze szpitala i przyjechali do domu w pakiecie ze swoją ex, nie ukrywam że nerwowo nie ogarniam. Nie chce przekładać swojego dobra nad dobro dziecka bo wiem ze on jest najważniejszy nie tylko teraz ale zawsze dlatego nie robię mu żadnych wyrzutów unikam kłótni i wielu sytuacjach ustępuję jednak on i tak zaczyna nie potrzebne sprzeczki. Powiedziałam mu co mnie boli i dotarło chyba tylko na chwile... Co do zasłaniania się dzieckiem u niej to jest codzienność, wpadła na pomysł że każdy weekend który dziecko spędzi z nami ona chce przy tym być, NIE MA MOWY, to tylko jeden z wielu jej świetnych pomysłów.
4 015 2014-09-09 21:13:26
W gruncie rzeczy nie rozumiem zazdrości matek o macochy itp. Przecież można lubić partnerkę taty, a mamę kochać. Rozmawiałam ostatnio ze swoją znajomą, ma ojczyma i macochę i oboje lubi, nawet na weselu ładnie im podziękowała. Tylko to docieranie się do stano " dobrze" trwało jakieś 20 lat.
4 016 2014-09-10 07:41:29
Bo ta zazdrość wynika z poczucia zagrożenia...
Nikt nie robi afery jeżeli spotykamy się ze znajomymi, kolegami, koleżankami... Nie robi afery bo ludzie mają wokół siebie masę innych ludzi. Nie mogę być zazdrosna o każdą klientkę, koleżankę czy kolegę z którymi mój M. rozmawia czy spotyka się.
Problem to fakt, że wiem iż jestem dla niego najważniejsza i stawia mnie ponad inne osoby, ze mną się liczy i moje zdanie, samopoczucie jest dla niego priorytetem - a w twoim przypadku tak nie jest - okazuje się, że Ex poprzez posiadanie jego dziecka jest na pierwszym miejscu i to boli.
Lily89 uważam podobnie jak Ty, że można lubić ojczyma i macochę. Ale jest to możliwe kiedy relacje są zdrowe, a każdy zna swoje miejsce w rodzinie.
Moje dziecko lubi i mojego partnera i swoją macochę. Nie nastawiam jej przeciwko, mój Ex też nie.
4 017 2014-09-10 08:49:45 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-09-10 08:51:33)
W gruncie rzeczy nie rozumiem zazdrości matek o macochy itp. Przecież można lubić partnerkę taty, a mamę kochać.
Nowa ?mamusia? zwłaszcza na początku znajomości nie wymaga, z chęci przypodobania się M kupuje dzieciom prezenty, bawi się z nim i jest dla nich miła. Smyki przychodzą do domu i mówią jak są zachwycone nową partnerką ojca. Jednak kobieta, która ma dobre i głębokie więzi z własnymi dziećmi nie ma czego się obawiać. Takie oczarowanie przeważnie jest tylko chwilowe, do tego dochodzi jakaś tam rywalizacja pomiędzy kobietami. Tak jak pisze Tendre77 w zdrowych relacjach nie mają miejsca takie sytuacje, jednak większość opisywanych tutaj kobiet ma problem z przystosowaniem się do roli ex i zatruwają życie swoim byłym mężom i ich partnerkom.
4 018 2014-09-10 09:08:33
Postawiłam mu sprawę jasno: Ja się nie pokazuje w szpitalu a jej nie chce widzieć w naszym domu... Teść przyznał mi racje ale następnego dnia mały dostał wypis ze szpitala i przyjechali do domu w pakiecie ze swoją ex, nie ukrywam że nerwowo nie ogarniam.
Natalii czy ja dobrze zrozumiałam? Ty, Twój Partner, Jego Była i dziecko wylądowaliście pod jednym dachem?????
4 019 2014-09-10 09:27:11 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-09-10 09:43:55)
Nataliii napisał/a:Postawiłam mu sprawę jasno: Ja się nie pokazuje w szpitalu a jej nie chce widzieć w naszym domu... Teść przyznał mi racje ale następnego dnia mały dostał wypis ze szpitala i przyjechali do domu w pakiecie ze swoją ex, nie ukrywam że nerwowo nie ogarniam.
Natalii czy ja dobrze zrozumiałam? Ty, Twój Partner, Jego Była i dziecko wylądowaliście pod jednym dachem?????
Natalii pisała, że pani ex odwiedza ich dom.
To twoje lokum, czy twojego faceta? Jeśli to dom w którym ona kiedyś mieszkała z twoim facetem proponuję jego zamianę, by nie czuła się w nim jak u siebie. W jakim ona w ogóle celu tam gości? Trochę dziwna sytuacja, zwłaszcza, że jeśli ty sobie tego nie życzysz.
Ile w ogóle mały ma lat, że matka tak boi się go zostawić z ojcem. Z resztą czy to ma znaczenie, tatuś chyba nie jest taki niezaradny, by miał sobie nie poradzić.
4 020 2014-09-10 09:51:03
Brak tu jasnych granic.. Natalii - dziecko jest teraz chore, więc inne sprawy są spychane na dalszy tor... ale nie może być najważniejsze cały czas! Jest i powinno być ważne , tak jak Ty i partner, Wasz związek .
Niestety tu najważniejszą rolę odgrywa parter- to on powinien w dialogu z Tobą budować zasady, i to on powinien szukać przede wszystkim kompromisu pomiędzy OJciec i parter.
Ile dziecko ma lat ? Dlaczego on zgadza się na kontakty z synem przy ex?? przecież on powinien budować relacje w naturalnych warunkach - tata i mama mieszkają osobno... takie udawanie szczęśliwej rodzinki to budowanie nieprawdziwego obrazu dla dziecka - że rodzice są razem, lub zaraz będą ...
Myślę że ex próbuje manipulować Twoim parterem, jasno powiedz mu na co sie zgadzasz, a na co nie .
Tylko nie awanturami, nie obrażaniem - bo wtedy Ty będziesz problemem , nie temat o którym mówisz.
Spokój i opanowanie ... wiem że trudno, ale popracuj nad sobą , znajdź zainteresowanie żeby odciągnąć myśli... miej swoje życie ... ściskam ciepło.
4 021 2014-09-10 10:42:28
Natalia jakie ty masz relację z tym dzieckiem? Wnioskuje że to małe dziecko wiec jak wygląda wasza znajomośc, relacja itd. Czy dziecko pyta o ciebie, tęskni za tobą?
Jeżlei nie jestescie zżyci albo dziecko nie jest zżyte z toba to po jaką cholerę chcesz chodzic do szpitala? Jeżeli dziecko natomiast o ciebie pyta i chciałoby abyś się z nim zobaczyła to idz. Ex przychodzi do was do domu to ty równiez możesz przyjść odwiedzic dziecko jeżeli ono tego chce i twój partner wyraża na to zgodę. Matka nie jest tu tylko i wyłącznie decydująca osoba.
Wasza sutyacja jest teraz cieżka ale dobro dziecka w tym momęcie jest najważniejsze i nie masz się co dziwić że razem siedza w szpitalu.
Wybrałaś sobie faceta z niepoukładanaymi stosunkami z ex i musisz byc świadoma tego że jego była nie zniknie nawet kiedy będzie kogos miała. Zawsze będzie i zawsze będzie miała kontakt z dzieckiem i prawo decydowania o nim.
Twój partner musi postawić jasne granice dla dobra was i dziecka. Jeżeli ex nadal do was przychodzi i spędza w waszym mieszkaniu czas pokazujecie dziecku ze jest szansa na powrót rodziców do siebie, a ex że jest ważniejsza od ciebie i ma prawo decydowania. Dzieci zawsze chca powrotu rodziców do siebie i zawsze mają nadzieję. Ja rozumiem i sama jestem zdania, że kontakty z ex powinny być poprawne i to podtrzymuje ale na dość neutralnym gruncie, a nie przesiadywanie u siebie szczególnie gdy nie każdemu to odpowiada.
Jeżlei ex nadal do niego cos czuje to juz kwestia twojego partnera by dać jej do zrozumienia, że nic z tego nie będzie. Ty możesz staważ na głowie ale sama tego nie zrobisz.
Czy jest jakies postanowienie sądu co do opieki nad dzieckiem?
Ojciec jeżeli nie ma ograniczonych praw rodzicielskim może i nawet powinien sam spędzaż z dzieckiem czas, a nie tylko i wyłącznie w asyście mamusi. Matka nie może mu tego bronić chyba, że sąd postanowi inaczej. Dletego teraz rola twojego faceta aby pokazać, że ma jaja i nie będzie skakał tak jak mu ex zagra i na co mu ex pozwala. Ze jest dorosłym i dojrzałym facetem, który potrafi się zając swoim dzieckiem bez pomocy jego matki.
4 022 2014-09-10 19:33:09
Mieszkamy w jego domu w którym kiedyś mieszkał z nią, nie stać nas na kupno innego mieszkania. Sądownie ustalone są tylko alimenty a co do widzeń, nigdy od czasu kiedy sie spotykamy nie mam przy tym pomijając sytuacje kiedy mały jest zaziębiony i wtedy moj facet jedie do niej spedzic z nim czas...Jako tata daje z siebie wszystko na 100% zajmuje się nim najlepiej jak potrafi i jest bardzo zżyty z 3 letnik synkiem. Wiem za za jakiś czas mały zacznie postrzegać to w sposób ze zabrałam mu ojca i dlatego nie mieszkają w trójkę razem z mamą. Kiedy zapytalam go jak czułby sie w mojej sytuacji ( typ wybuchowego zazdrośnika ) przyznał że na pewno nie raz by sie złamał i ze wie ze jest mi ciężko bla bla bla..... gadanie. Co do moich relacji z "pasierbem" są bardzo pozytywne, lubi ze mną robić wiele rzeczy ale wiadomo że ja to nie to samo co tata czy mama... Ex nie odwiedza nas często, można powiedzieć ze wcale a to była wyjątkowa sytuacja. I nie wylądowałam z nią pod jednym dachem, juz dawno by mnie tu nie było
Wieczorem przeprowadze niewinna rozmowe z chłopakiem, moze jakoś mnie oświeci. Pomimo deklaracji i zareczyn nie spieszy mu sie do slubu, co prawda coś tam przebąkiwał o dziecku.....za 4 lata... szkoda gadac
4 023 2014-09-10 19:56:13
Zastanow sie czy warto jest sie w to pchac. Odnosze wrazenie ze twoj facet nie dojrzal do tej sytuacji I bedzie ci bardzo ciezko.
Dlaczego dziecko ma uwazac ze zabralas mu rodzine? Chyba nie bylas kochanka?
To jak dziecko bedzie spostrzegalo waaz zwiazek I siebie w tym to tylko kwestia tego jak będzie to mial tlumaczone. Moja pasierbica nigdy tak nie uwazala bo od początku wszystko miala jasno wytłumaczone. Mama jest tu a tata tu. Tata kocha mnie, mama jest sama albo ma kogoś I kocha kogoś. To bylo dla niej w miare normalne.
W przypadkach naglych lub wyjatkowych trzeba przymknac oko ale na codzien pewne rzeczy trzeba ustalic I ich przestrzegac.
4 024 2014-09-10 20:59:13
Nie byłam kochanką, zaczeliśmy się spotykać kilka miesięcy po tym jak się rozstali. Wiedziałam że im się nigdy nie układało tak prawde jest taka że dziecko jest z wpadki którą zaplanowała ex bo sama mi się do tego przyznała, wiedziała że ten związek długo nie potrwa a " tonący brzytwy się chwyta" jak to mówią. Chciała go zatrzymać na dziecko ale jej się nie udało. Kiedy dowiedziała się o mnie jeszcze długo nie dawała za wygraną, wiem ze ją wkurza ze jestesmy juz dlugo ze sobą a jej facet zwiał po 2 miesiącach...
4 025 2014-09-10 21:25:04
Dodatkowo wygląda to tak. Jak pisałam w pierwszym poście na forum do którego zazdrosna13 udostępniła link, na początku związku kiedy byłam z nim spotykałam się z kimś inny ( nie doszło do żadnych zbliżeń ), w pore się obudziłam i wciąż jesteśmy razem. Jednak przy każdej okazji on do tego wraca, wiem że go to boli ale ile mozna znosic ta presje popelnionego błędu ? W każdym temacie z góry jestem skazana na powrót do przeszłości. Nie chce robić z niego najgorszego bo tez mialam swoje za uszami, jestem z wami szczera. Jak bedziecie wiedziec wszystko bedzie sie lepiej rozmawiało... tez tak myslicie ?
4 026 2014-09-11 08:26:00
Ale ja nie bardzo rozumiem o co chodzi? To w koncu on ma dziecko i to jego dziwne postępowanie z ex jest problemem, tak? Czy przypadkiem on na swoje postepowanie tłumaczy się tym ze ty sie kiedys z kims spotkałaś gdy jeszcze nie wiedziałaś że będziecie tworzyli parę?
4 027 2014-09-11 09:01:31 Ostatnio edytowany przez Nataliii (2014-09-11 09:03:49)
Troszkę tak to wygląda, Kiedy zaczyna się jakiś nie wygodny temat kończy się na tym że to ja byłam zła i niedobra. Ja rozumiem że jego to może wciąż boleć bo już na początku wiązał ze mną wielkie nadzieje, ale wyobraźcie sobie młodą dziewczynę, niedoświadczoną zakochującą się w facecie który ma dziecko i która da rade na starcie bez żadnych problemów stawić czoła tej sytuacji w jakiej się znalazła....nierealne! sielanka trwałą z 3-4 miesiące, później już nie dawałam rady, myślałam że to nie dla mnie, że nie chce tak żyć i chciałam znaleźć to szczęście gdzie indziej jednak po krótkim czasie zrozumiałam że to właśnie jego kocham i nie moge się tak szybko poddawać tylko spróbować naprawić co zepsułam i znaleźć swoją niezależną pozycje w całym zamieszaniu, jak pomyślałam tak zrobiłam. Czasem jednak jeszcze mam chwile słabości kiedy zostaje z boku i czuje ze zawadzam i nie jestem potrzebna...
4 028 2014-09-11 10:32:16
Nataliii jestes bardzo młoda. Twój facet tez i nie bardzo jeszcze dorósł do całej tej sytuacji. Nie chce cię straszyc ale nie widze jeszcze długo żeby się cos zmieniło. On zachowuje się jak małe dziecko. Wydaje mi sie że nie potraficie ze soba rozmawiac tak żeby dało to efekty. Dziecko jest i to fakt ale to nie znaczy że wszystko ma byc podporządkowane tylko jemu, a w momęcie kiedy ty się sprzeciwiasz twój facet gra na twoich emocjach. Daleko tak nie zajedziecie i to będzie tylko męczarnia dla ciebie.
To co zrobiłas w stosunku do niego nie było ok. Jeżeli z nim byłaś i umawiałaś się z innym to nie jest ok niezależnie jak się tłumaczysz. Natomiast podjeliście decyzje że jesteście razem i nie powinien wracać do tematu sprzed dwóch lat i cię nim szantażowac aby cos przeforsować.
4 029 2014-09-11 12:38:59
Nie mam zamiaru sie tłumaczyc bo wiem ze to nie ok. dlatego napisalam o tym zeby nie robic z niego najgorszego tutaj i mowic ze problem lezy po jego stronie... moze kiedys czas wyleczy nasze rany... nie wiem. Coś staś się musi, a co to będzie zobaczymy. Napewno napisze tu o tym ![]()
4 030 2014-09-11 13:04:19
Jeżeli sobie czegos nie ustalicie i nie bedziecie szanowali swojego zdania to czas nic tu nie da a będzie tylko gorzej. Musicie miec jakies plany na przyszłość. Z tego co pisałaś o ślibie on nie chce słyszec, dziecko może za 4 lata. A ty czego byś chciała? Jeżeli tak to dalej będzie wyglądało to będziesz miała tylko poczucie straty i coraz większą frustrację. Nie licz na to że czas zmieni to wszystko na lepsze bo tak nie będzie.