Nie rozumiem tej fali krytyki pod kierunkiem drugich... macoch.
W tym temacie szukamy rozwiazań i dzielimy się bolączkami sytuacji, które są trudne, niestandardowe, godzą w nasze i naszych dzieci interesy.
Właśnie w tym problem, że My zachowujemy się jak mama Eileen - dbamy i kochamy nasze dzieci. Nie oszczędzamy na nich i nie oszczędzamy ich - w imię rekompensaty za życie w rozbitej rodzinie.
Nie buntujemy przeciwko nowej partnerce EX, nie żyjemy za alimenty, nie wyciągamy ręki po kasę obecnej partnerki EX, nie gramy dziećmi, nie wtrącamy sie w ich życie. Nie oczekujemy, że nowy związek zapewni nam opływanie w luksusy.
Jednak w nowych związkach nie otrzymujemy nawet tego i ta nierównowaga i rażące wykorzystywanie naszego czasu i zarobków jest tutaj problemem. A, że forum jest od tego by się wygadać i pogadać z osobami o podobnych doświadczeniach to właśnie tutaj o tym rozmawiamy.
A dlaczego związałysmy się z tymi mężczyznami?.... No gdyby człowiek wiedział, że się przewróci to by sie położył.
Na początku związku człowiek pokazuje sie z najlepszej strony - to po pierwsze. Inne sa problemy kiedy sie spotykamy, a inne kiedy razem mieszkamy - to po drugie. Kilku dziewczynom na forum sytuacja zmieniła się w trakcie trwania związku - życie.
Nasze problemy wcale tak bardzo nie różnią sie od problemów pełnych rodzin. To, że ojciec mieszka w domu wcale nie oznacza, że w nim jest i duchem i ciałem. Często jest nieobecny, dużo pracuje, nie pomaga w obowiązkach, nie dokłada sie finansowo itp itd...
I najważniejsza kwestia - My mówimy o naszych partnerach, M, T.Ż - jak zwał. Leczą swoje wyrzuty sumienia naszym kosztem, wydają nasze pieniądze, gospodarują naszym czasem.
I nie zgadzam się z stwierdzeniem, że mogę sobie wpaść do mamy, taty kiedy chcę - bez wcześniejszego planowania. Po prostu mogą miec inne plany, może ich nie być w domu. W każdej rodzinie, nieważnie jak duża jest i jaki ma skład ludzie mają swoje miejsce, zadania, obowiązki - każde odstepstwo powinno być jak nie dyskutowane to chcociaż informowane pozostałym. To kwestia bezpieczeństwa, szacunku i planowania czasu. Po prostu chcę wiedzieć. I nie ma w tym nic złego. Ja nawet jak jadę do kosmetyczki to mówię to pozostałym - po to aby wiedzieli, nie martwili się, nie przygotowywali dla mnie obiadu, ktoś inny musi odebrać dziecko z przedszkola... i szereg innych kwestii.