Kjim to się uśmiałam
Ja już nie zaryzykowałabym związku z przychówkiem za stara jestem
3 706 2014-08-21 15:05:16
Podobne tematy
3 707 2014-08-21 15:08:09
Co Cię tak rozbawiło? Że obie byłyśmy na Sympatii?
3 708 2014-08-21 15:24:57 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-08-21 15:25:26)
Kjim, możliwość zamiany facetami ![]()
'ZASADA NUMER 10
Sposób, w jaki mężczyzna reaguje na twoje zdanie mówi o tym, czy ciebie szanuje. Jeśli nie szanuje twojego zdania, nie uszanuje ciebie.
Kobieta, która przystaje na coś dla świętego spokoju albo jest zbyt miła i bierna, sama aż prosi się o brak szacunku.
Odświeżenie lektury dobrze mi zrobi ![]()
3 709 2014-08-21 15:25:26
Kto w końcu jak nie my wiemy, że istnieją rozwody
Tylko mi się wydaję dziewczyny, że facetowi naprawdę musi zależeć jeśli chce ślubu, chociażby z tego faktu, że jest to dla nich takie poświęcenie, potępiane przez innych samców. Monogamia w brew ich naturze
M mi się kilka razy oświadczał, choć wie że ja nie chcę wyjść za mąż.
Kiedyś przyjęłam pierścionek.. bo nie miałam innego wyjścia - na spotkaniu rodzinnym to było... no co miałam robić..
ale szybko się go pozbyłam.. jak mi w kłótni kazał inne prezenty oddać ... oddałam i ten.. nigdy nie przyjęłam z powrotem..
Ja myślę że on bardziej o zabezpieczenie swojej dupki dba niż na małżeństwie mu zależy..
A małżeństwo to majątek dla współmałżonka.. opcja kredytowa lepsza (zdolność szybuje do góry ).. wspólna kasa ustawowo .. no przecież miś intercyzy nie będzie proponował ...
Kłócimy się ostatnio często.. a on i o ślubie i o dziecku ...
Ja myślę .. że on widzi w tym "stabilizację ".. że ja będę miała zajęcie (dziecko ) .. a on będzie mógł korzystać...
Wiem że straszne myśli mam... ale to doświadczenie ponad 5 letnie mnie do tego doprowadziło..
3 710 2014-08-21 15:29:13
Ja jestem TERAZ zdania jak Tendre77:
Dziewczyny, przecież ślub to uregulowane niewolnictwo.
Kobiety na dźwięk tego słowa ślinią się, a faceci to wykorzystują.
Żadnych korzyści... i prawda, że ŻADEN PAPIEREK NIE ZMUSI LUDZI DO BYCIA RAZEM A JEGO BRAK NIE JEST PRZESZKODĄ BY RAZEM BYĆ.
Różnica jest taka, że z papierkiem ludzie często są razem bo MUSZĄ, a bez papierka bo CHCĄ.
3 711 2014-08-21 15:35:31
kjim napisał/a:Chciałam Wam powiedzieć, że założyłam konto na Sympatia.pl . Może faktycznie na jakąś kawę się z kimś umówię. :-)
Uważaj na mojego M, bo tam go poznałam
:) Kurcze i miał fotkę z dziećmi, że nie zapaliła mi się czerwona żaróweczka! hehe
Dobry pomysł na takie wyjście jeśli czujesz się już na siłach. A tak w ogóle bierzesz pod uwagę jeszcze związek z facetem z dziećmi?
Ja swojego też hihi ![]()
3 712 2014-08-21 15:39:10
O Matko !!! Ale silna konkurencja :-)))))
3 713 2014-08-21 15:40:40
Nowa wersja dla macoch:
'ZASADA NUMER 11
Lepiej żeby cię nie lubiano za to kim jesteś, niż kochano za to kim nie jesteś.
Strona z męskiej księgi zasad
To świat mężczyzn, dlatego też przywykliśmy, że wszystko dzieje się wedle naszej woli. Kiedy jednak kobieta robi coś po swojemu, to zaczyna być intrygująca. Chociaż nas to trochę kłopocze, jak nie udaje nam się postawić na naszym, to w głębi ducha czujemy respekt. Niespodzianie zyskujemy ogląd sprawy z zupełnie innej perspektywy Wówczas poświęcamy resztę czasu na zastanawianie się, jak możemy dopasować się do jej pikantnego intymnego świata.'
3 714 2014-08-21 15:42:18
Ja jakoś nigdy nie pomyślałam nawet żeby tam zajrzeć ..
miałam takie podejście .. że nie bardzo..
A tu tyle babeczek ... hmm. i co mam napisać ??
że szczęście znalazło ??
![]()
3 715 2014-08-21 15:44:57
Tendre77 się udało!!!
Mi tez sie uda.
3 716 2014-08-21 15:46:13
Ja jakoś nigdy nie pomyślałam nawet żeby tam zajrzeć ..
miałam takie podejście .. że nie bardzo..A tu tyle babeczek ... hmm. i co mam napisać ??
że szczęście znalazło ??![]()
Moje poprzednie, nieudane związki były poznane w realu... ten najbardziej satysfakcjonujący w necie.... nie ma reguły
3 717 2014-08-21 15:49:52
Kjim jasne, że ci się uda ![]()
Jeszcze wam dwie podeślę na zakończenie:
'ZASADA NUMER 4
Jeśli kobieta stara się za bardzo, mężczyzna sprawdzi, do jakich granic skłonna jest się posunąć. Będzie rzucać piłeczkę tylko po to, aby sprawdzić, jak szybko przyniesie ją w zębach i jak wysoko będzie skakać.
ZASADA NUMER 9 .
Facet myśli, że to nie problem znaleźć dziewczynę, którą uszczęśliwi sam fakt, że wolno jej go zadowolić. Bardziej jednak pociągają kobiety, które dbają również o własne przyjemności.'
3 718 2014-08-21 15:51:51
Wiem, wiem..
Umówiłam się z M na rozmowę .. poza domem , żeby nie doszło do awantury .
Jestem zmęczona, siostra M nie chce z nim rozmawiać , bo twierdzi że on to przyjmie jako jej odwet .. że coś tam ...
Będę bynajmniej mieć jasność co on zamierza zrobić z tą sytuacją. Od tego ciągłego myślenia boli mnie ciągle głowa. źle śpię .. nie jem.. wykończę się .
Zdrowia i uśmiechu moje drogie wirtualne koleżanki.
Może jakąś komedię trzeba obejrzeć.. taką co to wywołuje niekontrolowany śmiech.. odstresuje się ... znacie coś ?
3 719 2014-08-21 15:54:08 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-08-21 15:54:53)
https://www.youtube.com/watch?v=shrDS_k1dZk
https://www.youtube.com/watch?v=0Y7PIre_Ufo
https://www.youtube.com/watch?v=C1fY4ACloB4
Miłego hahahania ;-))))
3 720 2014-08-21 15:54:34
Może jakąś komedię trzeba obejrzeć.. taką co to wywołuje niekontrolowany śmiech.. odstresuje się ... znacie coś ?
Dobry pomysł, polecasz coś?
3 721 2014-08-21 15:54:35
Wiem, wiem..
Umówiłam się z M na rozmowę .. poza domem , żeby nie doszło do awantury .
Jestem zmęczona, siostra M nie chce z nim rozmawiać , bo twierdzi że on to przyjmie jako jej odwet .. że coś tam ...Będę bynajmniej mieć jasność co on zamierza zrobić z tą sytuacją. Od tego ciągłego myślenia boli mnie ciągle głowa. źle śpię .. nie jem.. wykończę się .
Zdrowia i uśmiechu moje drogie wirtualne koleżanki.
Może jakąś komedię trzeba obejrzeć.. taką co to wywołuje niekontrolowany śmiech.. odstresuje się ... znacie coś ?
Powodzenia ![]()
3 722 2014-08-21 15:57:41
ten teks zazdrosna, że nie dojrzałaś do związku zfacetem, który kocha dzieci
SZLAG
ale bym gówniarzowi dupę złoiła....
swięty pan, super tatuś, dojrzały mężczyzna
tylko ty nie teges i to twoja wina zadrosna...
nie daj się
niech się ogarnie i zastanowi
3 723 2014-08-21 16:01:34
Ja bym tupnęła nóżką az by Go zabolało. Spakować, rzeczy postawić przy drzwiach i poczekać aż Pan wróci z pracy. Mina na widok spakowanych walizek - bezcenna :-)
3 724 2014-08-21 16:02:18
motylek75 napisał/a:mamy taką umowę że się meldujemy po przyjździe do pracy nie jest to żadna forma kontroli,ja pracuje w delegacji on dojeżdżą ponad 70km w jedną stronę tak po prostu u nas jest.
Też uważam, że to raczej norma w związku a nie rodzaj kontroli. Jakby mi się coś stało w drodze do pracy i wywieźliby mnie nieprzytomną na oiom, to kto powinien wiedzieć o tym jako pierwszy? Kto powinien wiedzieć, że coś mi się stało , nie dotarłam do pracy, coś się dzieje, trzeba reagować? Nikt inny tylko nasza druga połowa. po to jestesmy w związkach, żebyśmy sie o siebie nawzajem troszczyli. W dobie telefonów , smsów i maili, to chyba nic trudnego wysłać esa w stylu: Kotku jestem w pracy, miłego dnia.
Jeśli ktoś nagle przestaje o to dbac , to tez jest dobry sygnał, że coś nie tak dzieje się w związku.
moja mama mówiła - zła wiadomośc zawsze cię znajdzie
nie mam żadnych obaw,. że jakby mojemu męzowi coś się stało w drodze do pracy, wieżliby go nieprzytomnnego, to bym wiedziałą jako pierwsza
poza tym -0 wasze założenie mówi - że jak nie zadzwoni, że dojechał, to znaczy, że jest na ojomie
a dla mnie znaczy:
spieszył się i zaqpomniał
poszedł z kumplem na kawę
złapał go szef i nie miał czasu
padł mu telefon
i tak dalej
nie musi dzwonić i meldowac, że wszystko w porządku - BO ZAWSZE JEST WSZYSTKO W PORZĄDKU - rozumiecie?
a jak coś się stanie -będziemy działać i reagować
co nie oznacza, że nie rozmawiam z mężemk ze trzy razy dziennie i nie dostaje kilkunastu esemesów
dostaję;) o planach na wieczór
o tym jak pieknie rano wyglądałam,
że mnie kocha, o mnie myśli
nieobowiązkowe meldujące
dostakję wiadomosci o treści "myslę o tobiwe" ukrytej w róznychb słowach
nie musze się amrtwić czy dojechał, czy dojedzie na czas, gdzie jest
o to dba on, żeby jechac bezpiecznie, żeby się nie spóżniać, że dobrze organizowac czas
inaczej okazujemy sobie troskę
3 725 2014-08-21 18:41:25
Dziewczyny nie mogę się powstrzymać, muszę Wam wkleić ten cytat. To jest opinia FACETA na moją historię i te podobne do Waszych.
Rozmawialiśmy o tym, że trafiłam na gościa, który miał problem z pogodzeniem roli TATY z rolą PARTNERA. Oto jak skomentował to inny facet:
cyt: "jestem przekonany, że niejeden facet potrafi to pogodzić, choć pogodzić to za duże słowo, bo implikuje, że to pojęcia skrajne. A skoro się razem tworzy dom, to równowaga i harmonia musi być. Inaczej kochasz dzieci, inaczej partnera a inaczej rodziców, a jak do tego masz psa, to też ma kawałek Twojego serca na własność. Czasem doba potrafi być za krótka, ale jeśli jesteś pewna swoich uczuć, to zwykła ludzka empatia nie pozwoli Ci zostawić nikogo kochanego w potrzebie. Ty to przecież wiesz, sama potrafisz to ogarnąć, więc to nie jest wyjątkowa super-moc. Po prostu trafił Ci się taki facet, z taką byłą żoną. Okropna kombinacja."
Potwierdził tym moje przypuszczenia, że pogodzenie tego wszystkiego JEST MOŻLIWE!!!! :-) Nie wiem jak u Was, ale wraca moja wiara w ludzi, tfu....... w facetów.
3 726 2014-08-21 18:50:47
A skoro się razem tworzy dom, to równowaga i harmonia musi być. Inaczej kochasz dzieci, inaczej partnera a inaczej rodziców, a jak do tego masz psa, to też ma kawałek Twojego serca na własność. Czasem doba potrafi być za krótka, ale jeśli jesteś pewna swoich uczuć, to zwykła ludzka empatia nie pozwoli Ci zostawić nikogo kochanego w potrzebie. Ty to przecież wiesz, sama potrafisz to ogarnąć, więc to nie jest wyjątkowa super-moc. Po prostu trafił Ci się taki facet, z taką byłą żoną. Okropna kombinacja."
Potwierdził tym moje przypuszczenia, że pogodzenie tego wszystkiego JEST MOŻLIWE!!!! :-) Nie wiem jak u Was, ale wraca moja wiara w ludzi, tfu....... w facetów.
Kochana bo to prawda.
Jeżeli Ja, Ty, Zazdrosna, potrafimy być: matkami, kobietami, kochankami, żonami, pracownikami, Ex-owymi i to pogodzić - to Oni też mogą. Pytanie tylko - Czy chcą?
3 727 2014-08-22 04:22:57
Witajcie. Dobrze, że znalazłam to forum, bo potrzebuje się komuś wyżalić, wygadać. Potrzebuję poznać punkt widzenia innych. Czy to ze mną jest coś nie tak, że jestem zła, smutna, rozgoryczona i nie wiem co dalej robić, czy to ON ?
Moja historia - w dość telegraficznym skrócie.
Poznałam GO jako wolnego faceta. W trakcie znajomości przyznał, że ma byłą żonę i dorosłe już prawie dzieci mieszkające w innym kraju. Nigdy nie wyobrażałam sobie życia z rozwodnikiem i w dodatku z dzieciatym, m.in. ze względu na to, że jestem katoliczką. Ale ujął mnie (no wiecie jak to jest się zakochać
), pomyślałam, że prawie dorosłe dzieci, to już dorośli ludzie, a stwierdzenie nieważności jego pierwszego ślubu będzie możliwe. Zaangażowałam się. Gdy już to zrobiłam okazało się, że była żona istnieje ale bez tych dorosłych dzieci, natomiast jest jego była dziewczyna (która go zdradzała) z ich 2 letnim dzieckiem, z którą jeszcze zajmuje jedno, wspólne mieszkanie. Trudno mi było się z tym pogodzić, rozstaliśmy się, ale ON tak bardzo mnie namawiał, tyle obiecywał, że postanowiłam dać nam szansę. Dla nas rzuciłam życie w swoim mieście - rodzinę, przyjaciół, pracę, hobby - wyprowadziłam się do jego miasta. No i wtedy zaczęła się jazda.... Nazywało się, że gdy przyjadę, ON się wyprowadzi od niej. Okazało się, że czekał, aż to ona się wyprowadzi, a ja w tym czasie mam mieszkać w hotelu. Jakoś to przetrwałam choć nerwy straciłam i chyba poczucie godności. Ja sama w hotelu, a ON z byłą. Ale nic. Wyprowadziła się, wzięła dziecko, alimenty. Odetchnęłam i zaczęłam planować nasze życie. Oczywiście dziecka nie wykluczałam. Wiedziałam ON że jest z nim zżyty, że będzie się nim opiekował, że dziecko będzie częścią naszego życia. Ale to co ON wyczynia wykańcza mnie psychicznie. Dziecko jest u nas prawie codziennie (mama i tata nie mają stałych godzin pracy). Nigdy nie wiem czy jak wracam do domu czy dziecko będzie czy nie. Nigdy nie wiem czy będzie u nas spało czy nie. Nigdy ze mną tego nie konsultuje, bo twierdzi, że przecież to oczywiste. Mało tego mieszkanie jest jakie jest, dziecko śpi z nami w łóżku. Już nawet nie w pokoju, ale w łóżku !!!! To dla mnie chora sytuacja. Tłumaczyłam MU, że tak nie może być ale ON nadal swoje. Rzuciłam pracę u siebie. Teraz mam pracę tutaj, ale jest ciężka, fizyczna. Na coś takiego zdrowie mi nie pozwala. W dodatku jak mam się czuć kiedy o 2 - 3 w nocy przychodzę styrana do własnego łóżka,a tam niespodzianka - JEGO dziecko, które w dodatku budzi mnie o 5 rano. A kiedy raz na jakiś czas powiem że jestem niewyspana to obraza i ciche dni. Wiem, że inną, lżejszą pracę, bardziej zgodną z moimi kwalifikacjami znalazłabym w pobliskim mieście - 10 km od tego gdzie teraz mieszkamy i 5 km od JEGO pracy. Ale ON nie chce słyszeć o wyprowadzce. No bo co z dzieckiem ??? A co ze mną ? ON ma tu swoją rodzinę, dziecko, kolegów, znajomych. Ja tu jestem kompletnie sama. Nikogo nie znam. Nie mam gdzie iść, co robić. Siedzę w 4 ścianach i patrzę na zabawy ojca z dzieckiem. Zawsze wtedy płaczę. Też bym chciała urodzić, kochać malutkiego człowieczka, a nie tylko patrzeć jak cudze mi zabiera faceta. Może nie powinnam tak pisać, ale tak czuje. Ile razy coś zaplanuję, wspólne wyjście, wyjazd, nawet zwykły wspólny wieczór, nigdy nic się nie udaje, bo dziecko. Nawet nie mogę się śmiać we własnym mieszkaniu bo dziecko obudzę. Siedzę po ciemku bo dziecko śpi. Telewizji oglądać nie mogę bo dziecko bajki ogląda. Idę sama na spacer bo dziecko trzeba pilnować. Wszędzie walają się rzeczy i zabawki dziecka. W dodatku jego było często nam je podrzuca, włazi nam do mieszkania jakby jeszcze było jej, rozgląda się, komentuje. Znalazła mieszkanie 200 metrów od nas. MAM DOŚĆ. Może i jestem egoistką, ale przecież nie każę MU zrywać z dzieckiem, nie każę porzucać. Chcę tylko żeby ON trochę więcej myślał o mnie. Co myślicie ? Jestem kłębkiem nerwów i nie wiem jak długo jeszcze wytrzymam. Czy dziecko musi bywać u nas 6 dni w tygodniu ?
3 728 2014-08-22 08:03:00
Spieprzaj stamtąd i to szybko.
3 729 2014-08-22 08:41:21 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-08-22 08:48:39)
Witaj Agutka123,
masz nauczkę, że nie rzuca się pracy, mieszkania i przyjaciół dla świeżo poznanego faceta, który w dodatku cię okłamuje. To on najpierw powinien zasłużyć sobie na twoje względy, a ty dbać w pierwszej kolejności o własną wygodę. Pokazałaś mu, że nie masz do siebie żadnego szacunku i on nie będzie miał go dla ciebie. Zmykaj z stamtąd czym prędzej, poszukaj lokum i dobrej pracy. Nie sądzę, że po tym wszystkim jak się poniżyłaś dla niego masz jakiekolwiek szanse na równoprawny związek, on przywykł do tego, że dałaś sobie wejść na głowę. Zastanów się jaka perspektywa czeka cię z 2 letnim bagażem i oczkiem w głowie tatusia, jakim ty niestety nigdy nie będziesz, facet wyciągnie tylko z ciebie tyle na ile mu pozwolisz. Przykro mi, ale sama sobie jesteś winna, nigdy więcej nie popełnij tego błędu i nie zachowuj się jak desperatka. Może poradź się jakiegoś psychologa, poczytaj trochę by podwyższyć swoją samoocenę i więcej tak nie dać się wrobić. Zrozum tak nie zachowuje się facet, który kocha kobietę, odchodząc od niego zrobisz sobie przysługę.
3 730 2014-08-22 08:58:03
Nie było mnie u was jakiś czas bo sklejałam moje życie.
Nadrobiłam lekturę jednak. Przeczytałam wszystkie wypowiedzi. Nie obejrzałam filmów ale wszystko przede mną.
Odnośnie pasożyta - kochane, wy chyba związałyście się z moim byłym mężem. Też nie tylko nie miał skrupułów abym utrzymywała. wręcz uważał, że to mój obowiązek,
Odnośnie nadopiekuńczego tatusia - to mój obecny mąż jeszcze pięć lat temu. (teraz głupieje na tle swoich i moich dzieci + wnuków) ale ....potrzebował trochę czasu aby zdystansować do dzieci (a może któreś dziecię przyłożyło do tego rękę?). No i nie zawsze do końca mu się udaje. Przyznał się, że ponieważ jestem tak wyrozumiała dla jego dzieci, pracy to uśpił czujność nad moimi potrzebami.
Pierwsza to jest jego praca, potem rodzinka w zależności od potrzeby. No po drodze oczywiście sport.
Owszem, facet też może pogodzić miłość do wszystkich. facet nie ma tylko podzielności uwagi. Nie potrafi na raz zajmować się kilkoma tematami.
No i dołączę do waszego klubu odnośnie miejsca poznania faceta.
Dziewczyny, zazdrosna, kjim, chceuciekacstad, agutka....
Po prosu trafiłyście na niewłaściwych!!!!!!!
Ale są dobrzy faceci, również w necie. Znam kilka udanych małżeństw, które też tak zaistniały.
No a co u mnie?!
Spędziliśmy kilka dni w pięknym hotelu nad morzem tylko we dwoje (+telewizor).
Godziny spacerów, wycieczek rowerowych, uroczych chwil. Starał się i to mocno. Czułam się dobrze. Niestety nie umiałam wyluzować zupełnie. Boję się, że to jak u was, chwilowe udobruchanie. Do tej pory umiał wyciągać wnioski i nie powtarzał błędów. A jak będzie dalej? Jest w delegacji, dziś wieczór wraca na weekend i znowu w drogę. Dzwoni wieczorem, pogadamy chwilkę i tyle. Ponoć pod koniec września mamy wyjechać na dłużej. Już coś załatwia.
Mój problem jest złożony. Mąż to widzi i cierpliwie czeka, stara się pomóc. No bo nie może człowiekowi dokopać jeden facet. Musi równocześnie zrobić to każda bliska ci osoba.
KOBIETA MUSI UMIEĆ SIĘ SZANOWAĆ - INACZEJ NIKT JEJ NIE BĘDZIE SZANOWAĆ>
Wróciłam na fitness, zapisałam się na kolejne podyplomowe. Będę miała jeszcze mniej czasu dla innych ale więcej dla siebie.
3 731 2014-08-22 09:22:06 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2014-08-22 09:22:29)
Rozmowa była ... M był tak zestresowany , zdenerwowany i wystraszony .. że chyba to wpłynęło na jej przebieg.
Umówiliśmy się w miejscu publicznym, na moje życzenie - nie chciałam żeby doszło do kłótni, i żeby mój syn słyszał - w domu raczej zawsze jest taka możliwość.
M zadeklarował rozmowę z młodym, poprosił mnie o to samo.. mamy rozmawiać osobno, żeby młody nie poczuł się że to atak z naszej strony .. w sumie racja .
Doszliśmy do wniosku że nie będziemy rozmawiać na ten temat z jego matką .. bo on sam przyznał że nie ma sensu.. że on sam od jakiegoś czasu widzi jej stosunek do mnie .. do niego... i w ogóle.
Ogólnie rozmowa na plus.
Przyznał że myślał .. że chcę go poinformować że odchodzę bo kogoś mam ..i dlatego zaprosiłam go na to spotkanie...
Teraz sobie myślę .. czy czasami ten stres z jego podejrzeniami... nie spowodował że M niemal bez emocji rozmawiał o swoim synku.. w kontekście problemów.. Ma się zastanowić jak i czy w ogóle pogadać z Ex ... twierdzi że ona o wszystko go opieprza (M) .. i on widzi że nie ma w tym dbałości o dobro syna .. tylko .. ona sobie musi pokrzyczeć na niego..bo tak ma ... tak jej zostało ..
Zazdrosna - a jak u Ciebie ?
Ewarg.. dziewczyny.. ja się zastanawiałam czasami .. dlaczego inne kobiety żyją w "gorszych " patrząc z boku związkach.. i im to nie przeszkadza??
Może my zbyt wymagające jesteśmy? ambitne ?? i chcemy by było jak my wymyślimy ??
Ja też ciągle się uczę .. pomimo zbliżającej się 40 , dobrej i stabilnej pracy... ciągle stawiam sobie jakieś cele .. do czegoś dążę ...
I to przekłada nam się na związki- że my takie idealistyczne podejście mamy do tego .. że tyle i tyle chcemy dostać ..
Że powinno być po równo... że to i tamto...
3 732 2014-08-22 10:14:31 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-08-22 10:36:36)
Zazdrosna - a jak u Ciebie ?
Jestem w czarnej d? Nie zdążyłam spakować M, bo jak wróciłam z pracy zrobił zakupy!, czekał na mnie z obiadem! Do tego wszystkiego zjawił się mój ojciec z % i został prawie do północy. My zachowywaliśmy pozory, ojciec naciskał na M odnośnie naszych wspólnych planów, ślubu itp. M się nie wypierał, choć wiem, że to nic nie znaczy, ja przyjęłam bierną postawę. M walnął się wcześniej spać, ja nie robiłam scen. Dziś rano M został dłużej, zrobił i zjadł ze mną śniadanie! Dowiedziałam się, że M ustalił z ex, że dziś nie weźmie chłopaków, że starszy młody chce jeszcze zostać u matki i M stara się ten obowiązek zwalić na nią, ta na razie się nie sprzeciwia, ale nie jest jeszcze ustalony termin odbioru chłopaków. Fakt wolałabym gdyby powiedział jej otwarcie, że to jej kolej i ma się nimi zająć, a on raczej prosi ją jak o jakąś łaskę, gdy ona zawsze chamsko krzyżuje nam plany i zmienia wcześniejsze ustalenia. Nie powiem, że nie mięknę, w głowie mam mętlik. Może jak nie weźmie w sobotę synów to pozwolić mu by zrobił to w niedzielę? Z tego co wiem, to w sobotę planuje pracę. Nie wiem co zrobić.
Ewarg.. dziewczyny.. ja się zastanawiałam czasami .. dlaczego inne kobiety żyją w "gorszych " patrząc z boku związkach.. i im to nie przeszkadza??
Może my zbyt wymagające jesteśmy? ambitne ?? i chcemy by było jak my wymyślimy ??
Ja też ciągle się uczę .. pomimo zbliżającej się 40 , dobrej i stabilnej pracy... ciągle stawiam sobie jakieś cele .. do czegoś dążę ...
I to przekłada nam się na związki- że my takie idealistyczne podejście mamy do tego .. że tyle i tyle chcemy dostać ..
Że powinno być po równo... że to i tamto...
Ja też się zastanawiam czy to przeświadczenie, że na nic lepszego nas nie stać? Obawa przed zmianami i samotnością? Życie w złudzeniach, lub w wyimaginowanej przyszłości, bez realnego spojrzenia na sytuację. Pewnie wszystko po trochu i jestem pewna, że ja tak nie chcę. Byłam świadkiem męczenia się i wykorzystywania mojej mamy, widziałam jak odżyła po rozwodzie z ojcem i pomimo, że jest teraz sama nigdy nie żałowała swojej decyzji.
3 733 2014-08-22 10:20:26 Ostatnio edytowany przez Ewarg (2014-08-22 10:28:50)
chceuciekacstad - wierzę w słowa twojego M. Facet jest skołowany. Już nie wie której kobiecie dogodzić. Słucha ex bo to ona wychowuje ich dziecko i boi się, że utrudniać mu będzie kontakt lub nadawać na niego do dziecka. Podporządkowuje się jej nie dlatego, że coś do niej czuje a dlatego, że boi się utracić dziecko.
Mój miał podobnie. Kilka rozmów z psychologiem moje nadawanie, że ja nigdy tyle nie robiła dla swoich synów co on, uspokoiło go. Teraz ma naprawdę dobre podejście do dzieci.
No a strach, że kolejny związek mu nie wyszedł to strasznie bolesne. Przecież straciłby wiarę w siebie, swój ideał. Ale dobrze mu zrobiło że trochę był zazdrosny, że bał się że znalazłaś lepszego. Może to bardziej zmobilizuje go do pracy dla was.
Tylko trzymaj twardo swoich postanowień.
Nie wolno wymiękać przed facetem. Zmuś go, aby poczuł odpowiedzialność za waszą rodzinę, żeby wziął na swoje barki wasze wspólne dobro, szczęście. Dzieci równe prawa i równe obowiązki (wg wieku). No i pieniądze - równy wkład na część wspólną.
A reszta to PRYWATNOŚĆ a nie komuna.
zazdrosna - każdy musi zrobić krok w stronę pojednania. facet widocznie tak ma, że nie nakazuje a prosi. Może uważa, że lepiej ex wykaże się jak to będzie jej decyzja a nie przymus?
Nie bądź zachłanna. Jeśli będzie w sobotę w pracy to w dzień odpoczniesz od jego synów a wieczór będzie wasz. Może uda się przesunąć przyjazd chłopca na późne niedzielę na popołudnie lub wieczór więc prawie cały kolejny dzień wasz.....
Mój obecny mąż zawsze mówi, że tym zainteresowałam go - samodzielnością, rozumem, chęcią poznawania i zdobywania świata, wytrwałością i pracowitością. Mówi, że jakbym nie pracowała zawodowo to bałby się wracać do domu bo nie wie co bym wymyśliła (moja głowa pęka od pomysłów). Ja nigdy nie nudzę się.
Sam kupił mi kiedyś zestaw do jogi jak płakałam, że instruktorka jest w ciąży i będę miała kilka miesięcy przerwy bo nie maja zastępstwa, kupił książki jak zainteresowałam się ziołami, kupił robot jak zaczęłam piec chleb, nowy rower jak stary rozleciał się....
Kiedy teraz powiedziałam że idę na kolejne podyplomowe to się bardzo ucieszył. Co do fitness - dostałam pieniądze na karnet otwarty.
Słowem - mogę robić co mi się rzewnie podoba a on okazuje zrozumienie i przejmuje obowiązki domowe (oczywiście w miarę możliwości). Robi zakupy, gotuje obiady, sprząta.... Dla mnie zostaje pranie i prasowanie. No czasami jak to każda baba nawrzeszczę na niego bo leni się a on jest po prostu cholernie zmęczony... Ja muszę mieć zrobione wszystko od ręki a u niego wszystko musi nabrać mocy...
3 734 2014-08-22 10:58:10 Ostatnio edytowany przez Ewarg (2014-08-22 11:04:48)
chceuciekacstad napisał/a:Zazdrosna - a jak u Ciebie ?
Jestem w czarnej d? Nie zdążyłam spakować M, bo jak wróciłam z pracy zrobił zakupy!, czekał na mnie z obiadem! Do tego wszystkiego zjawił się mój ojciec z % i został prawie do północy. My zachowywaliśmy pozory, ojciec naciskał na M odnośnie naszych wspólnych planów, ślubu itp. M się nie wypierał, choć wiem, że to nic nie znaczy, ja przyjęłam bierną postawę. M walnął się wcześniej spać, ja nie robiłam scen. Dziś rano M został dłużej, zrobił i zjadł ze mną śniadanie! Dowiedziałam się, że M ustalił z ex, że dziś nie weźmie chłopaków, że starszy młody chce jeszcze zostać u matki i M stara się ten obowiązek zwalić na nią, ta na razie się nie sprzeciwia, ale nie jest jeszcze ustalony termin odbioru chłopaków. Fakt wolałabym gdyby powiedział jej otwarcie, że to jej kolej i ma się nimi zająć, a on raczej prosi ją jak o jakąś łaskę, gdy ona zawsze chamsko krzyżuje nam plany i zmienia wcześniejsze ustalenia. Nie powiem, że nie mięknę, w głowie mam mętlik. Może jak nie weźmie w sobotę synów to pozwolić mu by zrobił to w niedzielę? Z tego co wiem, to w sobotę planuje pracę. Nie wiem co zrobić.
chceuciekacstad napisał/a:Ewarg.. dziewczyny.. ja się zastanawiałam czasami .. dlaczego inne kobiety żyją w "gorszych " patrząc z boku związkach.. i im to nie przeszkadza??
Może my zbyt wymagające jesteśmy? ambitne ?? i chcemy by było jak my wymyślimy ??
Ja też ciągle się uczę .. pomimo zbliżającej się 40 , dobrej i stabilnej pracy... ciągle stawiam sobie jakieś cele .. do czegoś dążę ...
I to przekłada nam się na związki- że my takie idealistyczne podejście mamy do tego .. że tyle i tyle chcemy dostać ..
Że powinno być po równo... że to i tamto...Ja też się zastanawiam czy to przeświadczenie, że na nic lepszego nas nie stać? Obawa przed zmianami i samotnością? Życie w złudzeniach, lub w wyimaginowanej przyszłości, bez realnego spojrzenia na sytuację. Pewnie wszystko po trochu i jestem pewna, że ja tak nie chcę. Byłam świadkiem męczenia się i wykorzystywania mojej mamy, widziałam jak odżyła po rozwodzie z ojcem i pomimo, że jest teraz sama nigdy nie żałowała swojej decyzji.
Radzisz innym aby szanowały same siebie a co ty robisz?
Dlaczego strach ma wygrać z rozsądkiem z rozumem, ze szczęściem i poczuciem bezpieczeństwa? Dlaczego ze strachu mamy same się upadlać??????????
Zazdrosna - pogrążasz się coraz bardziej. Potrzebujesz odpoczynku, spokoju. Kilkutygodniowa rozłąka nie zrobi nikomu krzywdy.
Pierścionek na palcu, obrączka to nie rozwiązanie problemu. To nie może być rozwiązaniem. Gdyby mój mąż oświadczyłby mi się ze strachu że rozstaniemy odeszłaby od niego od razu. Nie umiałabym go szanować. I odwrotnie - gdybym przyjęła pierścionek zaręczynowy jako przeprosiny, udobruchanie mnie to wiem, że uznałby mnie za materialistkę i stracił szacunek do mnie.
cheuciekacstad - ja jestem w wieku 50+ i nadal pogłębiam wiedzę nie tylko ze względów zawodowych. Teraz chcę zrobić kierunek w ogóle nie związany z moją pracą i nie myślę o jej zmianie czy jako dodatkowe źródło. Robię to dla samej siebie, bo się tym częściowo interesuję a wszystkiego nie potrafię ogarnąć sama.
3 735 2014-08-22 11:01:17
Słucha ex bo to ona wychowuje ich dziecko i boi się, że utrudniać mu będzie kontakt lub nadawać na niego do dziecka. Podporządkowuje się jej nie dlatego, że coś do niej czuje a dlatego, że boi się utracić dziecko.
Mój miał podobnie. Kilka rozmów z psychologiem moje nadawanie, że ja nigdy tyle nie robiła dla swoich synów co on, uspokoiło go. Teraz ma naprawdę dobre podejście do dzieci.
Może masz rację, jednak ja odbieram to jako okazywanie słabości. To, że ona tu rządzi i krzyżuje nasze plany, a on płaszczy się przed nią doprowadza mnie do szału.
zazdrosna - każdy musi zrobić krok w stronę pojednania. facet widocznie tak ma, że nie nakazuje a prosi. Może uważa, że lepiej ex wykaże się jak to będzie jej decyzja a nie przymus?
Nie bądź zachłanna. Jeśli będzie w sobotę w pracy to w dzień odpoczniesz od jego synów a wieczór będzie wasz. Może uda się przesunąć przyjazd chłopca na późne niedzielę na popołudnie lub wieczór więc prawie cały kolejny dzień wasz.....
Jak mu powiem, że może wziąć synów w niedzielę to wyskoczy mi z łóżka o 6 rano i poleci po chłopaków i przyjedzie jeszcze zanim się obudzę. Albo zjedzie z nimi po 22 w sobotę. No zobaczymy, na razie się waham, choć przy nim naprawdę trudno mi być stanowczą.
3 736 2014-08-22 11:10:59 Ostatnio edytowany przez Ewarg (2014-08-22 11:22:47)
Ewarg napisał/a:Słucha ex bo to ona wychowuje ich dziecko i boi się, że utrudniać mu będzie kontakt lub nadawać na niego do dziecka. Podporządkowuje się jej nie dlatego, że coś do niej czuje a dlatego, że boi się utracić dziecko.
Mój miał podobnie. Kilka rozmów z psychologiem moje nadawanie, że ja nigdy tyle nie robiła dla swoich synów co on, uspokoiło go. Teraz ma naprawdę dobre podejście do dzieci.Może masz rację, jednak ja odbieram to jako okazywanie słabości. To, że ona tu rządzi i krzyżuje nasze plany, a on płaszczy się przed nią doprowadza mnie do szału.
Ewarg napisał/a:zazdrosna - każdy musi zrobić krok w stronę pojednania. facet widocznie tak ma, że nie nakazuje a prosi. Może uważa, że lepiej ex wykaże się jak to będzie jej decyzja a nie przymus?
Nie bądź zachłanna. Jeśli będzie w sobotę w pracy to w dzień odpoczniesz od jego synów a wieczór będzie wasz. Może uda się przesunąć przyjazd chłopca na późne niedzielę na popołudnie lub wieczór więc prawie cały kolejny dzień wasz.....Oj tam, a co cię obchodzi jak on z nią rozmawia z ex. Uczestniczysz w tych rozmowach? Ważne żeby dzieciaków nie było. Chcesz też nim rządzić? Nie upodabniaj się do ex.
Jak mu powiem, że może wziąć synów w niedzielę to wyskoczy mi z łóżka o 6 rano i poleci po chłopaków i przyjedzie jeszcze zanim się obudzę. Albo zjedzie z nimi po 22 w sobotę. No zobaczymy, na razie się waham, choć przy nim naprawdę trudno mi być stanowczą.
Oj tam, a co cię obchodzi jak on z nią rozmawia. Uczestniczysz w tych rozmowach? Ważne żeby dzieciaków nie było. Chcesz też nim rządzić? Nie upodabniaj się do ex.
To nie mów nic teraz tylko dopiero w czasie niedzielnego obiadu....
Jeśli jest miły teraz celowo bo myśli że zaraz powiesz aby jechał po dzieci to udawaj że nie domyślasz się i ciesz się chwilą. Zaproponuj niedzielę we dwoje poza miastem, w lesie, na spacerze, w kinie.... a może odwiedzicie TWOJĄ ciocię, kuzynkę ble ble ble... byleby nie miał możliwości wyskoczyć z przywiezieniem dzieci.
Bądź i ty przebiegła. Rozkoszuj się wspólnym porankiem. Przytrzymaj go w łóżku.... Co chłopa nie umiesz skokietować???? Czasami kobieta musi zagrać 'blondynkę" aby chłop poczuł się jak macho.
3 737 2014-08-22 11:28:45
Ewarg- nie wiem czy te słowa do mnie czy zazdrosnej "Radzisz innym aby szanowały same siebie a co ty robisz?"..
Ale wiem doskonale, co widać w naszych wpisać.. że łatwiej komuś mówić" ja to na Twoim miejscu..".. Ale nikt z całym podobieństwem w naszych związkach/relacjach.. nie jest na naszym miejscu... i nie ma tego najważniejszego "naszych emocji i uczuć ".
Bo to one nam przeszkadzają w zdrowym podejściu ...
Ewarg napisał:
Słucha ex bo to ona wychowuje ich dziecko i boi się, że utrudniać mu będzie kontakt lub nadawać na niego do dziecka. Podporządkowuje się jej nie dlatego, że coś do niej czuje a dlatego, że boi się utracić dziecko.
Mój miał podobnie. Kilka rozmów z psychologiem moje nadawanie, że ja nigdy tyle nie robiła dla swoich synów co on, uspokoiło go. Teraz ma naprawdę dobre podejście do dzieci.
Może masz rację, jednak ja odbieram to jako okazywanie słabości. To, że ona tu rządzi i krzyżuje nasze plany, a on płaszczy się przed nią doprowadza mnie do szału.
I ja również mam zdanie jak Zazdrosna .. nie zawsze .. choć na spokojnie wiem.. i sama stosuję .. że lepiej kogoś prosić .. tzw podchody robić.. niż mu powiedzieć " ej Ty do roboty bo to twoja brocha "..Zarządzam częścią bardzo dużej firmy , wieloma pracownikami... i narzędzia motywacji (tak tak - my musimy motywować naszych facetów ) są mi doskonale znane..
I choć podzielam Twoje zdanie
"zazdrosna - każdy musi zrobić krok w stronę pojednania. facet widocznie tak ma, że nie nakazuje a prosi. Może uważa, że lepiej ex wykaże się jak to będzie jej decyzja a nie przymus?"
.. i mam obszerna wiedzę i doświadczenie w kierowaniu ludźmi... wpływaniu na nich... to często reaguję jak Zazdrosna...
Mój M ma w papierach plan opieki.. w nim zapis" oddać dziecko matce do 18:00 w niedzielę ".. każde 5 minut spóźnienia to pyskówka z jej strony.. choć M ją zawsze informuje "że się spóźnią bo np. korek (ma ok 100 km ).. (mnie już tak nie traktuje co mnie też wkurza )...
ostatnio Ex mojego M powiedziała - syn ma być o 17:00 ... bez podania powodów ... i M jak na rozkaz...
a ja mam ciśnienie .... bo ona rządzi .. bo on na rozkazy .. a na moją kiedyś prośby żeby syna odwieźć wcześniej bo na wieczorne spotkanie mamy zaproszenie . . mówi NIE .
I tłumacze sobie .. że powinnam się cieszyć bo m wróci wcześniej.. więcej wieczoru dla nas...i że przecież nic złego mi nie zrobił... ale ból wewnętrzny jakiś mały jest.
Jedno to widzieć u siebie nawet te złe reakcje... można rozumieć ich powody nawet .. ale to już inna sprawa , bardzo trudna .. żeby umieć nad nimi panować... czy się ich pozbyć.
Myślę że my kobiety bardziej mamy potrzebę bycia najważniejszą, decydowania (nie chodzi o rządzenie ).. i świadomość że inna kobieta czy inna osoba .. sprawa ..(ex, mamusia, dzieci , praca , koledzy , hobby .. lenistwo ) ma ważniejsze , znaczniejsze zdanie niż my ... no wiecie same co to u każdej z nas powoduje..
Ma to chyba związek z ogromna potrzebą wyłączności .. gdybyśmy z natury takie nie były... haremy nie byłyby zakazane... a wręcz my kobiety byłybyśmy za !! zawsze to dodatkowe ręce do pracy .. opieki na dziećmi .. ile czasu dla siebie ???
tyle że nie znam kobiety która bez przymusu (związki jak nasze ) zgadza się .. czy toleruje ingerowanie innej kobiety w jej życie .
3 738 2014-08-22 11:32:50
To nie mów nic teraz tylko dopiero w czasie niedzielnego obiadu....
Jeśli jest miły teraz celowo bo myśli że zaraz powiesz aby jechał po dzieci to udawaj że nie domyślasz się i ciesz się chwilą. Zaproponuj dzielę we dwoje poza miastem, w lesie, na spacerze, w kinie.... a może odwiedzicie TWOJĄ ciocię, kuzynkę ble ble ble... byleby nie miał możliwości wyskoczyć z przywiezieniem dzieci.
Bądź i ty przebiegła. Rozkoszuj się wspólnym porankiem. Przytrzymaj go w łóżku.... Co chłopa nie umiesz skokietować???? Czasami kobieta musi zagrać 'blondynkę" aby chłop poczuł się jak macho.
Znając mnie to pozwolę mu pojechać po dzieci po śniadaniu i z nimi spędzę ten dzień gdzieś na jakimś wypadzie. Kilka dni nie wiedział się z młodszym synem i będzie go miał tylko na jeden dzień. Swoją drogę naprawdę przykre jest to, że facet który zawsze mi wypomina, że za mało się do niego przytulam w łóżku i który naprawdę celebruje niedzielne wylegiwanie się w nim, długie czułe śniadanka potrafi o godzinie 6 cichaczem wymknąć się z domu po synów, a ja otwierając oczy mam już w domu gości.
Jeszcze nie znam jego planów, ani podjętych decyzji. Wygrana nie sprawi mi jednak przyjemności, raczej będę czuła się jak wredna macocha, nie chcę przegiąć na całego i sprawić by był nieszczęśliwy. To głupie, ale tych wolnych dni mamy tak niewiele, że trudno nam jest spędzać je osobno i nawet jak tak postanowimy, to w połowie dnia gdzieś się razem zjeżdżamy.
Odnośnie naszego związku to przyjęłam decyzję o rozstaniu i jestem raczej zaskoczona jego obecną postawą. Pisałam ogólnie o obawach z tym związanych, ja już się z tym pogodziłam i nie pozwolę sobie na zatracenie siebie dla nikogo. Perspektywa szczęścia jest silniejsza od poczucia samotności.
3 739 2014-08-22 11:38:58
Zazdrosna - pogubiłam się.
3 740 2014-08-22 11:41:26 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2014-08-22 11:43:19)
Dowiedziałam się, że M ustalił z ex, że dziś nie weźmie chłopaków, że starszy młody chce jeszcze zostać u matki i M stara się ten obowiązek zwalić na nią, ta na razie się nie sprzeciwia, ale nie jest jeszcze ustalony termin odbioru chłopaków. Fakt wolałabym gdyby powiedział jej otwarcie, że to jej kolej i ma się nimi zająć, a on raczej prosi ją jak o jakąś łaskę, gdy ona zawsze chamsko krzyżuje nam plany i zmienia wcześniejsze ustalenia. Nie powiem, że nie mięknę, w głowie mam mętlik. Może jak nie weźmie w sobotę synów to pozwolić mu by zrobił to w niedzielę? Z tego co wiem, to w sobotę planuje pracę. Nie wiem co zrobić.
Ja bym się nie wychylała z propozycją... chciałaś weekend dla Was... Gdyby M zaproponował kompromis...piątkowy wieczór i sobota razem .. w niedzielę dzieci ...rzuciłabym się w jego ramiona... ale on w sobotę ma pracę ??
Konsekwencja. Ona nas gubi... jej brak..
3 741 2014-08-22 11:43:38
Mój M ma w papierach plan opieki.. w nim zapis" oddać dziecko matce do 18:00 w niedzielę ".. każde 5 minut spóźnienia to pyskówka z jej strony.. choć M ją zawsze informuje "że się spóźnią bo np. korek (ma ok 100 km ).. (mnie już tak nie traktuje co mnie też wkurza )...
ostatnio Ex mojego M powiedziała - syn ma być o 17:00 ... bez podania powodów ... i M jak na rozkaz...
a ja mam ciśnienie .... bo ona rządzi .. bo on na rozkazy .. a na moją kiedyś prośby żeby syna odwieźć wcześniej bo na wieczorne spotkanie mamy zaproszenie . . mówi NIE .
I tłumacze sobie .. że powinnam się cieszyć bo m wróci wcześniej.. więcej wieczoru dla nas...i że przecież nic złego mi nie zrobił... ale ból wewnętrzny jakiś mały jest.
Jejku jak ja to dobrze znam...
Tak wiem i widzę, że takie 'miękkie' podejście może przynieść więcej korzyści, bo ten piątek to pierwszy dzień dzieci z ex, kiedy ta obchodzi się od wyzwisk, robienia sobie po złości i nawet nie widzi sprzeciwu. Nie wiem jednak jak zareaguje na sobotę, kiedy będzie jej męźuś.
3 742 2014-08-22 11:56:11
Wycofuję się - nie mam siły przepychać się z wami. Nie chcę bronić facetów a robię to.
Jesteście zazdrosne nie tylko o to kogo słucha wasz facet ale nawet o istnienie ex, jego dzieci. Będziecie tak walczyć aż dzieci będą na tyle duże że same będą z ojcem uzgadniać spotkania. Czyli sytuacja się zmieni ale nie za waszą zasługą tylko dlatego, że dzieci podrosły.
Ja nie miałam z nią problemów. Mój mąż zawsze załatwiał z nią wszystko sam. Nigdy nie byłam świadkiem ich rozmowy. Nigdy nie mieli porozumienia wychowawczego. Nigdy nie obchodziło mnie jak się umawiali i z tego co wiem to mąż umawiał się z synami a nie z nią.
Owszem każda kobieta chce wyłączność ale w związku może ją mieć, nie w życiu.
Nigdy nie można być takim samym w domu jak w pracy. W życiu prywatnym kierujesz się uczuciami na które w pracy, a już tym bardziej na stanowisku kierowniczym, nie można pozwolić.
Często tak jest, że ktoś świetnie sprawdza się jako zarządca firmy a jest bezradny w życiu.
Jadę na tygodniowe szkolenie.
cheusiekacstad w którym miejscu nie szanuję siebie? Mój mąż na bieżąco obrywał jak coś mnie się nie podobało. I za zapomnienie o urodzinach cierpi od miesiąca (mieszka oddzielnie). Właśnie gdybym siebie nie szanowała to nie byłoby tak.
Nie mówię, że jest złotym facetem bo takich nie ma. Ale wy w większości prezentujcie taką postawę : Jestem wściekłe na M, na ex i na ich dzieci. To po co wam ten facet? Chcecie ich ciało a mózg ma mieć inny? Ma wygumkować swoją przeszłość, charakter, zwyczaje....
Nie dajecie rady. Cóż zdarza się. Związki ponowne są sto razy trudniejsze niż pierwsze. My jesteśmy bogatsi nie tylko w doświadczenia dobre ale i złe. Strach przed złem powoduje spotęgowaną agresje, większą walkę....
3 743 2014-08-22 12:03:07
Ewarg napisał/a:To nie mów nic teraz tylko dopiero w czasie niedzielnego obiadu....
Jeśli jest miły teraz celowo bo myśli że zaraz powiesz aby jechał po dzieci to udawaj że nie domyślasz się i ciesz się chwilą. Zaproponuj dzielę we dwoje poza miastem, w lesie, na spacerze, w kinie.... a może odwiedzicie TWOJĄ ciocię, kuzynkę ble ble ble... byleby nie miał możliwości wyskoczyć z przywiezieniem dzieci.
Bądź i ty przebiegła. Rozkoszuj się wspólnym porankiem. Przytrzymaj go w łóżku.... Co chłopa nie umiesz skokietować???? Czasami kobieta musi zagrać 'blondynkę" aby chłop poczuł się jak macho.Znając mnie to pozwolę mu pojechać po dzieci po śniadaniu i z nimi spędzę ten dzień gdzieś na jakimś wypadzie. Kilka dni nie wiedział się z młodszym synem i będzie go miał tylko na jeden dzień. Swoją drogę naprawdę przykre jest to, że facet który zawsze mi wypomina, że za mało się do niego przytulam w łóżku i który naprawdę celebruje niedzielne wylegiwanie się w nim, długie czułe śniadanka potrafi o godzinie 6 cichaczem wymknąć się z domu po synów, a ja otwierając oczy mam już w domu gości.
Jeszcze nie znam jego planów, ani podjętych decyzji. Wygrana nie sprawi mi jednak przyjemności, raczej będę czuła się jak wredna macocha, nie chcę przegiąć na całego i sprawić by był nieszczęśliwy. To głupie, ale tych wolnych dni mamy tak niewiele, że trudno nam jest spędzać je osobno i nawet jak tak postanowimy, to w połowie dnia gdzieś się razem zjeżdżamy.
Odnośnie naszego związku to przyjęłam decyzję o rozstaniu i jestem raczej zaskoczona jego obecną postawą. Pisałam ogólnie o obawach z tym związanych, ja już się z tym pogodziłam i nie pozwolę sobie na zatracenie siebie dla nikogo. Perspektywa szczęścia jest silniejsza od poczucia samotności.
podkreśliłam to ...co mnie zdziwiło...
Widzisz że Ty usprawiedliwiasz jego potrzeby.. przed Twoimi.. i co ??? myślisz że on to doceni ???
To on powinien Ci te argumenty dać... "Kilka dni nie wiedział się z młodszym synem i będzie go miał tylko na jeden dzień."
Ja tak przez kilka lat robiłam .. efekt ??? M TEGO NIE WIDZI TAK.. nie docenia...
Kilka postów wcześniej pisałaś...że chciałaś tylko żeby Cię docenił.... i myślisz że teraz to zrobi???
skoro szkic planów taki - praca w sobotę , dzieci w niedzielę ..a dla zazdrosnej co ??
Myślę że to jest jego rodzaj zagrania Ci na nosie ...
Ty chciałaś cały weekend.. on wojny jawnej nie może zrobić ..bo poszły teksty o rozstaniu... -
i gdzie młody będzie ?? szkoła za tydzień .. a tatuś po całych dniach tyra .. żeby ex i dzieci miały !!! ja tak widzę ..
Więc... on pójdzie do pracy w sobotę (ani Ty ani dzieci nie dostaną ..pozornie - bo kasa będzie większa - na dzieci pójdzie .. nie na prezent dla Zazdrosnej za jej serce i wyrozumiałość )...a połasi się do Zadrosnej ... i ona sama dzieci weźmie .....
Wynik: Zazdrosna 0- M - kasa plus dzieci ...2 do zera ... albo i 3 licząc jeszcze Twoje wyrzuty ("Wygrana nie sprawi mi jednak przyjemności, raczej będę czuła się jak wredna macocha, nie chcę przegiąć na całego i sprawić by był nieszczęśliwy")
Ja jestem strasznie podejrzliwa ...bo mnie M do takiego stanu doprowadził ...
3 744 2014-08-22 12:44:55
Problem znikł, zadzwonił M z informacją, że młodszego syna nie bierze w ten weekend wcale. Sama ex jeszcze nie zdecydowała, kiedy przywiezie nam starszego, ale o to nie będę się kłócić, bo w końcu chłopak mieszka z nami na stałe.
Mówcie co chcecie, ja jestem dumna z M, że potrafił się zdystansować w stosunku do dziecka i postawić ex. Nadzieja istnieje ![]()
3 745 2014-08-22 12:52:55
Problem znikł, zadzwonił M z informacją, że młodszego syna nie bierze w ten weekend wcale. Sama ex jeszcze nie zdecydowała, kiedy przywiezie nam starszego, ale o to nie będę się kłócić, bo w końcu chłopak mieszka z nami na stałe.
Mówcie co chcecie, ja jestem dumna z M, że potrafił się zdystansować w stosunku do dziecka i postawić ex. Nadzieja istnieje
Moja droga widzę że optymizm się pojawił:)
oby nie skończyło się na nadzieji bo wiesz oni raz tak raz siak
W każdym razie ciesze się razem z tobą:)
3 746 2014-08-22 12:58:26
Wycofuję się - nie mam siły przepychać się z wami. Nie chcę bronić facetów a robię to.
Jesteście zazdrosne nie tylko o to kogo słucha wasz facet ale nawet o istnienie ex, jego dzieci.
Będziecie tak walczyć aż dzieci będą na tyle duże że same będą z ojcem uzgadniać spotkania. Czyli sytuacja się zmieni ale nie za waszą zasługą tylko dlatego, że dzieci podrosły.
Ja nie miałam z nią problemów. Mój mąż zawsze załatwiał z nią wszystko sam. Nigdy nie byłam świadkiem ich rozmowy. Nigdy nie mieli porozumienia wychowawczego. Nigdy nie obchodziło mnie jak się umawiali i z tego co wiem to mąż umawiał się z synami a nie z nią.
Ewarg, odniosłam wrażenie że weszłaś w związek, jak dzieci Twojego męża były już dość duże - nie możesz mieć pewności że Twoje spokojniejsze relacje to Wasza zasługa ... dodatkowo stanowczo twierdzę - że fakt "mąż umawiał się z synami " ma ogromne znaczenie - ja nie mam prawie żadnego kontaktu z moim ex- syn ma codzienny , syn ze mną omawia swoje plany z ojcem.. pyta o plany ojca co do niego...czy po prostu mnie informuje.
Więc M nie ma żadnych z tym problemów - i pamiętam doskonale ten czas kilka lat temu kiedy mój ex kontaktował się ze mną .. reakcję i wqurw M , gdy idąc na jakiś kompromis , czy na prośbę !!syna!! zgadzałam się na cos o co prosił jego ojciec- a było tych sytuacji dosłownie kilka .
Owszem każda kobieta chce wyłączność ale w związku może ją mieć, nie w życiu.
związek jest częścią naszego życia .. i to ta część w której najczęściej tylko mamy i chcemy wyłączności!!
Nigdy nie można być takim samym w domu jak w pracy. W życiu prywatnym kierujesz się uczuciami na które w pracy, a już tym bardziej na stanowisku kierowniczym, nie można pozwolić.
Często tak jest, że ktoś świetnie sprawdza się jako zarządca firmy a jest bezradny w życiu.
dlatego że kierujemy się uczuciami (przede wszystkim ) jest nam trudno w naszych związkach .. bo chcemy dobrze .. bo tak jak zazdrosna zmiękła po kilku gestach M ... bo kocha , bo rozumie jego potrzeby i sytuację .. bo nie jest złym człowiekiem.. bo walczy sama ze sobą ...
Ewarg... większość z nas jest doskonałymi menedżerami w pracy .. negocjuje kontrakty umowy....warunki..
te nasze negocjacje i próby w życiu to nic innego .. jak dochodzenie do jak najlepszych warunków dla siebie ...
cheusiekacstad w którym miejscu nie szanuję siebie?
Nie znajduję tego zdania - zacytuj proszę .
Mój mąż na bieżąco obrywał jak coś mnie się nie podobało. I za zapomnienie o urodzinach cierpi od miesiąca (mieszka oddzielnie). Właśnie gdybym siebie nie szanowała to nie byłoby tak.
stawianie związku na szali ... za to że facet zapomniał o moich urodzinach... nie ma u mnie nic wspólnego z szacunkiem do siebie ... przeprosił, wynagrodził .. ale karę ma dalej
pisałaś : "No a co u mnie?!
Spędziliśmy kilka dni w pięknym hotelu nad morzem tylko we dwoje (+telewizor).
Godziny spacerów, wycieczek rowerowych, uroczych chwil. Starał się i to mocno. Czułam się dobrze. Niestety nie umiałam wyluzować zupełnie. Boję się, że to jak u was, chwilowe udobruchanie. Do tej pory umiał wyciągać wnioski i nie powtarzał błędów. A jak będzie dalej? Jest w delegacji, dziś wieczór wraca na weekend i znowu w drogę. Dzwoni wieczorem, pogadamy chwilkę i tyle. Ponoć pod koniec września mamy wyjechać na dłużej. Już coś załatwia.
Mój problem jest złożony. Mąż to widzi i cierpliwie czeka, stara się pomóc. "
Sama go tłumaczyłaś .. że zapracowany, i tak dalej... tak dotkliwa kara .. czy jesteś pewna że o zapomniane urodziny tylko chodzi ?
Nie mówię, że jest złotym facetem bo takich nie ma. Ale wy w większości prezentujcie taką postawę : Jestem wściekłe na M, na ex i na ich dzieci. To po co wam ten facet? Chcecie ich ciało a mózg ma mieć inny? Ma wygumkować swoją przeszłość, charakter, zwyczaje....
Nie dajecie rady. Cóż zdarza się. Związki ponowne są sto razy trudniejsze niż pierwsze. My jesteśmy bogatsi nie tylko w doświadczenia dobre ale i złe. Strach przed złem powoduje spotęgowaną agresje, większą walkę....
Ewarg... a jaką postawę Ty prezentujesz, skoro piszesz że mąż nie mieszka z Tobą ?.. nie masz problemów z ex, z dziećmi męża- bo dzieci duże ....
tak jak pisałam.. z boku czyjaś sytuacja wygląda na prostą i do załatwienia ...
Ty się z nami nie przepychaj
facetów bronić możesz , nikt Ci z tego zarzutu nie robi.. a wręcz odwrotnie
ja bym z chęcią tu jakiegoś "Macocha " zaprosiła .. żeby mieć spojrzenie z wielu stron.
Mam kolegę , który jest w związku z rozwódką z dzieckiem, on sam po rozwodzie ale bez dzieci... i często zdarza mi się z nim przegadać moje problemy z M .
3 747 2014-08-22 12:59:27
Mój od poniedziałku znowu w delegacji całymi tygodniami i znowu dramat jego córeczki nas dotknął............
Bo zaraz gimnazjum się zaczyna i myślała że będzie u nas mieszkać bo bliżej do szkoły,M oczywiście już się głowi jak zmienić plany w pracy,tylko jest taki mały drobiazg mnie k........nikt nie pytał!!
Wczoraj usłyszłam jak mi się nie podoba droga wolna!
Dzisiaj cisza a ja szukam lokum
3 748 2014-08-22 13:04:43
Mój od poniedziałku znowu w delegacji całymi tygodniami i znowu dramat jego córeczki nas dotknął............
Bo zaraz gimnazjum się zaczyna i myślała że będzie u nas mieszkać bo bliżej do szkoły,M oczywiście już się głowi jak zmienić plany w pracy,tylko jest taki mały drobiazg mnie k........nikt nie pytał!!
Wczoraj usłyszłam jak mi się nie podoba droga wolna!
Dzisiaj cisza a ja szukam lokum
Nikt Cię nie pyta... M w delegacji.. dziecko u Was... to kto z dzieckiem jak jego nie ma ???
Zazdrosna ... my kobiety zawsze analizujemy i doszukujemy się do przodu...
Cieszę się że Ty się cieszysz.
Życzę tego tylko już uczucia na dalsze życie ![]()
3 749 2014-08-22 13:06:28 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-08-22 13:07:22)
Dziękuję Motylku, Chceuciekacstad i wam wszystkim ![]()
tak wiem trzeba ustalić jasne zasady i się ich dystrykcyjnie trzymać i pilnować. Ja mam z tym problem w życiu i stąd kłopoty oraz wykorzystywanie, ale też się uczę.
3 750 2014-08-22 13:10:11
Dziękuję Motylku, Chceuciekacstad i wam wszystkim
tak wiem trzeba ustalić jasne zasady i się ich dystrykcyjnie trzymać i pilnować. Ja mam z tym problem w życiu i stąd kłopoty oraz wykorzystywanie, ale też się uczę.
My uczymy się cały czas,w dzień i noc czuwamy obserwujemy i coraz lepiej nam to wychodzi bo my silne babeczki jesteśmy a te nasz chłopy to takie popychadła dla ich ex:)
3 751 2014-08-22 13:14:19
motylek75 napisał/a:Mój od poniedziałku znowu w delegacji całymi tygodniami i znowu dramat jego córeczki nas dotknął............
Bo zaraz gimnazjum się zaczyna i myślała że będzie u nas mieszkać bo bliżej do szkoły,M oczywiście już się głowi jak zmienić plany w pracy,tylko jest taki mały drobiazg mnie k........nikt nie pytał!!
Wczoraj usłyszłam jak mi się nie podoba droga wolna!
Dzisiaj cisza a ja szukam lokumNikt Cię nie pyta... M w delegacji.. dziecko u Was... to kto z dzieckiem jak jego nie ma ???
Zazdrosna ... my kobiety zawsze analizujemy i doszukujemy się do przodu...
Cieszę się że Ty się cieszysz.Życzę tego tylko już uczucia na dalsze życie
Młodej jeszcze nie ma ale miała w planach przeprowadzke do nas w tyg.a tu klapa ojca nie ma,ja na wylocie a sama nie zostanie
3 752 2014-08-22 13:15:48 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-08-22 13:18:16)
Mój od poniedziałku znowu w delegacji całymi tygodniami i znowu dramat jego córeczki nas dotknął............
Bo zaraz gimnazjum się zaczyna i myślała że będzie u nas mieszkać bo bliżej do szkoły,M oczywiście już się głowi jak zmienić plany w pracy,tylko jest taki mały drobiazg mnie k........nikt nie pytał!!
Wczoraj usłyszłam jak mi się nie podoba droga wolna!
Dzisiaj cisza a ja szukam lokum
Też to przerabiałam, wybór miałam tylko taki, że się zgadzam, albo pass - on się wyprowadza z dzieckiem. Co na to mamuśka? Może martwisz się za wczas? Młoda ma mieszkać u was na stałe, tak ex się łatwo alimentów nie pozbywa.
3 753 2014-08-22 13:22:55
motylek75 napisał/a:Mój od poniedziałku znowu w delegacji całymi tygodniami i znowu dramat jego córeczki nas dotknął............
Bo zaraz gimnazjum się zaczyna i myślała że będzie u nas mieszkać bo bliżej do szkoły,M oczywiście już się głowi jak zmienić plany w pracy,tylko jest taki mały drobiazg mnie k........nikt nie pytał!!
Wczoraj usłyszłam jak mi się nie podoba droga wolna!
Dzisiaj cisza a ja szukam lokumTeż to przerabiałam, wybór miałam tylko taki, że się zgadzam, albo pass - on się wyprowadza z dzieckiem. Co na to mamuśka? Może martwisz się za wczas? Młoda ma mieszkać u was na stałe, tak ex się łatwo alimentów nie pozbywa.
Mamuśka była uradowana do granic obłędu że się dziecka pozbędzie,życie stanie się łatwiejsze żyć nie umierać
Ale jak się dowiedziała że z jej wolności raczej nic będzie zapowiedziała podwyżke alimentów.
3 754 2014-08-22 13:27:05 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-08-22 13:35:20)
Jednak nie tylko wszystko zależy od tych facetów. Exowe pijawki i Ich paskudne charaktery dają się wszystkim we znaki. Jakoś Mój Były Mąż też ma EXOWA w mojej osobie. I jakoś nie zatruwam Mu życia, nie czepiam się , nie wydzwaniam do Niego wieczorami, kiedy zapewne przytula się do swojej nowej kobiety. Nie proszę Go o pieniądze, o prezenty dla dzieci, bo płaci regularnie alimenty i nawet jakby mi nie starczało do 1-go nie poprosiłabym Go o pieniądze. Ostatecznie założyłabym sprawę o podwyższenie alimentów i załatwiła to "droga służbowa" jeśli wiedziałabym, że moim zaciskaniem pasa czynie dzieciom krzywdę. Ale nie płakałabym Mu co miesiąc w rękaw i honor by nie pozwolił, żeby wysłać dzieci do ojca w porwanych spodniach i dziurawych skarpetach, tylko po to żeby Go ZMUSIĆ do kupienia Im nowych ubrań. Zapewne i tak nie jestem idealną Exową, ale nie czuję żebym wyrządzała swoją postawą krzywdę komukolwiek : dzieciom, Byłemu lub Jego kobiecie. Nie nastawiam swoich dzieci przeciwko "Nowej Cioci", wręcz przeciwnie, wymagam od nich posłuszeństwa i szacunku do tej kobiety.
Dlatego Ewarg, może nie do końca rozumiesz nasze dylematy. Bo One nie są związane tylko i wyłącznie z facetem i Jego dziećmi. Na nasze reakcje ma wpływ złożoność takiej sytuacji . Z jednej strony troskliwy facet (ze świecą takiego szukać ), który oddałby żcie za swoje dzieciaki, z drugiej Exowa, która perfidnie tę Jego troskliwość i miłość do dzieci WYKORZYSTUJE. Z jednej strony kochamy faceta między innymi za to, że właśnie taki troskliwy i odpowiedzialny jest, z drugiej nienawidzimy Go za to, że nie potrafi być stanowczy, konsekwentny może nawet wredny w stosunku do wykorzystującej Go EX. I za to , że Ona była i jest perfidną kobietą obrywamy teraz rykoszetem , bo facet sparzony na tamtym związku nie chce dać nam z siebie tyle i dawał wrednej babie przez ileś tam lat, a Ona i tak kopnęła Go w zad. Sparzony wtedy nie zaangażuje się teraz tak mocno jak kiedyś choćbyśmy nie wiem ile nieba Mu przychyliły.
3 755 2014-08-22 13:27:50
Mamuśka była uradowana do granic obłędu że się dziecka pozbędzie,życie stanie się łatwiejsze żyć nie umierać
Ale jak się dowiedziała że z jej wolności raczej nic będzie zapowiedziała podwyżke alimentów.
Facet się postawił ex?
3 756 2014-08-22 13:30:16 Ostatnio edytowany przez motylek75 (2014-08-22 13:33:16)
motylek75 napisał/a:Mamuśka była uradowana do granic obłędu że się dziecka pozbędzie,życie stanie się łatwiejsze żyć nie umierać
Ale jak się dowiedziała że z jej wolności raczej nic będzie zapowiedziała podwyżke alimentów.Facet się postawił ex?
Tak dobrze to nie ma,właśnie z jej powodu chce zmienić plany w pracy,jest nawet świadomy że straci robotę jak nie pojedzie w delegację,ale co tam zdanie ex i kaprys córci jest na pierwszym miejscu.
Dla spokoju z ex jest gotowy na wszystko,w tym roku przepadły nam wczasy w Grecji bo była miała inne plany w tym czasie bez córki,która wylądowała u tatusia.
3 757 2014-08-22 13:35:07 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-08-22 13:38:10)
Motylek75 facet czuje się potrzebny córeczce? To na czym jego rola miałaby polegać, jak nie na tym żeby młoda u was mieszkała, bo miałaby bliżej do szkoły? To tylko to jedne gimnazjum jest w okolicy, nie ma bliżej matki?
A co do Grecji zażądałabym zwrotu kosztów. Tylko niech zgadnę tatuś nie chce zwady z byłą ?
3 758 2014-08-22 13:41:16
Motylek75 facet czuje się potrzebny córeczce? To na czym jego rola miałaby polegać, jak nie na tym żeby młoda u was mieszkała, bo miałaby bliżej do szkoły? To tylko to jedne gimnazjum jest w okolicy, nie ma bliżej matki?
Szkoła to była tylko wymówka młodej,prawda jest taka że u matki nie dogaduje się z jej partnerem i już mają jej tak dosyć że ma teraz mieszkać z nami.
Młoda jest naprawdę niedobrym dzieckiem,rozpieszczoną kłamliwa intrygantką,matka jej nie chce a dlaczego ja mam ja przyjąć pod swój dach?
U nas też mieszała,ale tatuś zawsze bierze ją w obronę biedne dziecko z rozbitej rodziny.
Boziu nie mam już siły na to dziadostwo-inaczej nie potrafie tego nazwać
3 759 2014-08-22 13:44:09 Ostatnio edytowany przez Ewarg (2014-08-22 14:04:07)
chceuciekacstad - kiedy wiązałam się z moim obecnym mężem jego najmłodszy syn był w drugiej klasie podstawówki. Kiedy był w gimnazjum więcej przebywał u nas niż u matki, a jak szedł do liceum to wprowadził się na dobre. Podobnie było z jego o dwa lata starszym bratem.
Mąż ma jeszcze jednego (sporo starszego) od tych dwóch syna. Ten nie mieszkał z nami nigdy (i chwała bogu). Nie wiem, czy osiem lat to wystarczający wiek dziecka aby umawiać się z tatą ale u nich tak było. Święta wszystkie byli u nas. Jak raz wyjeżdżaliśmy na święta do mojego syna (chłopcy byli wtedy w gimnazjum) to okazało się że byli całe święta sami w domu - matka gdzieś wyjechała.
Ja sama wychowywałam i utrzymywałam swoje dzieci. Ze swoim ojcem nie miały nigdy kontaktu. Gdy mąż wprowadzał się do mnie młodszy mój syn właśnie szedł na studia (zamieszkał tak jak jego brat w akademiku) i już nigdy do domu nie wrócili ( no znaczy zjeżdżali,na święta i ferie zimowe. W lato prosto z uczelni jechali za granicę do pracy i wracali na jakieś dwa tygodnie do domu, tuż przed nowym rokiem).
Nigdy nie uważałam, że nasze spokojniejsze relacje to moja zasługa. Wręcz odwrotnie. Ja kłóciłam się a zmian dokonał mąż. Ale u nas nie było problemu, że one wciąż są z nami. U nas było problemem, że umówili się jakoś, my wyjechaliśmy a chłopcy potem wpadali na inny pomysł. Mąż nie powiedział im "nie" tylko rzucał wszystko, musieliśmy się pakować i wracać bo chłopcy już teraz chcą do taty. Oni wielokrotnie nie wiedzieli gdzie jest mama, kiedy będzie w domu. Byli zostawieni na łasce. Mój mąż nigdy nie wykłócał się z ex o to że nienależycie zajmuje się dziećmi. Potem okazało się, że dzieci nic nie potrafią zrobić. Ojciec usługiwał im, robił wszystko za nich i myślał, że robi dobrze. Kiedy zwracałam o to uwagę to też o=komentował, że czepiam się biednych dzieciaków, że oni są zagubieni. No i tu była moja ciężka praca aby uświadomić mu, że to nieprawda. Ale tak naprawdę to oni w tym czasie podrośli i już nie trzeba walk. Choć nie powiem, że jedno dziecię jest leniwe jak mało które a tatuś nie kopnie go tylko często nadal wyręcza.
Ja podziwiałam go, zazdrościłam jego synom, że mają taką wielką wieź z ojcem. Moje widywały swojego ojca raz w roku, czasami dwa. Nigdy nie był z nimi, nigdy nie dzwonił. Po prostu nagle stawał w drzwiach. Porozmawiał w przedpokoju chwilę z synami i szedł sobie obiecując że wkrótce się odezwie. Mój starszy syn tez miał niezły charakterek i użerkę miałam nieziemską z nim. Nie potrzebowałam cudzych aby dokopały mi.
Mój mąż zawsze pitrasił jak mieli przyjechać moi synowie, zawsze robił dla nich paczki do akademika i jak trzeba było to jechał i ich zwoził. Jego synowie dostali w moim mieszkaniu jeden pokój bo jeden musiał być dla moich. Dopiero jak młodszy mój syn się ożenił chłopcy dostali każdy swój pokój.
A dlaczego nadal mieszkamy oddzielnie? Bo jak raz kazałam mężowi się wynieść to nie wróci póki nie będzie miał pewności że nie zrobię tego ponownie. Ja muszę mieć pewność, że już nic mnie nie boli. Nigdy nie pisałam wam o moim pierwszym małżeństwie i nigdy tego nie zrobię. Mąż wie, że długo potrzeba abym nabrała ufności, pewności siebie.....
No problem nie jest w tej chwili tylko przez męża ale i przez innych członków z mojej rodziny. Ja nie chcę męża w to angażować. A mój mąż doskonale mnie zna i wie, że ja potrzebuję czasu, spokoju... Jego i tak więcej teraz nie byłoby w domu bo ma pracę daleko. Gdyby wrócił mogłabym mieć pretensje że nie ma go przy mnie jak mam kłopoty a tak rozwiązuję je sama. Są sprawy które męża nie dotyczą ( i odwrotnie) i zajmujemy się nimi sami. Tak robiłam zawsze. już taka jestem..
Co do tłumaczenia jego zapracowania. To nie tak, ale realnie patrząc (sama po sobie wiem), że w naszym wieku jak jest się od 5 rano na nogach, z tego 6 godzin za kółkiem, odpowiada za kilku miliardowe kontrakty i kieruje na raz kilkoma zespołami w różnych miejscach kraju to wysiada się. to coś ważnego potrafi umknąć. Tym bardziej że jak wracał o 18-19 to jeszcze zajął się domem.
zazdrosna ustalenia to nawet nie połowa sukcesu. Dotrzymywanie umowy to dopiero sukces. Trzymaj się.
3 760 2014-08-22 13:47:07
Szkoła to była tylko wymówka młodej,prawda jest taka że u matki nie dogaduje się z jej partnerem
A podobno faceci lepiej odnajdują się w rodzinach patchworkowych. Tak z czystej ciekawości facet ma własne dzieci?
Z drugiej strony nie dziwię się, że facet chce pomóc, oby robił to tylko mądrze.
3 761 2014-08-22 13:47:08
Jednak nie tylko wszystko zależy od tych facetów. Exowe pijawki i Ich paskudne charaktery dają się wszystkim we znaki. Jakoś Mój Były Mąż też ma EXOWA w mojej osobie. I jakoś nie zatruwam Mu życia, nie czepiam się , nie wydzwaniam do Niego wieczorami, kiedy zapewne przytula się do swojej nowej kobiety. Nie proszę Go o pieniądze, o prezenty dla dzieci, bo płaci regularnie alimenty i nawet jakby mi nie starczało do 1-go nie poprosiłabym Go o pieniądze. Ostatecznie założyłabym sprawę o podwyższenie alimentów i załatwiła to "droga służbowa" jeśli wiedziałabym, że moim zaciskaniem pasa czynie dzieciom krzywdę. Ale nie płakałabym Mu co miesiąc w rękaw i honor by nie pozwolił, żeby wysłać dzieci do ojca w porwanych spodniach i dziurawych skarpetach, tylko po to żeby Go ZMUSIĆ do kupienia Im nowych ubrań. Zapewne i tak nie jestem idealną Exową, ale nie czuję żebym wyrządzała swoją postawą krzywdę komukolwiek : dzieciom, Byłemu lub Jego kobiecie. Nie nastawiam swoich dzieci przeciwko "Nowej Cioci", wręcz przeciwnie, wymagam od nich posłuszeństwa i szacunku do tej kobiety.
Dlatego Ewarg, może nie do końca rozumiesz nasze dylematy. Bo One nie są związane tylko i wyłącznie z facetem i Jego dziećmi. Na nasze reakcje ma wpływ złożoność takiej sytuacji . Z jednej strony troskliwy facet (ze świecą takiego szukać ), który oddałby żcie za swoje dzieciaki, z drugiej Exowa, która perfidnie tę Jego troskliwość i miłość do dzieci WYKORZYSTUJE. Z jednej strony kochamy faceta między innymi za to, że właśnie taki troskliwy i odpowiedzialny jest, z drugiej nienawidzimy Go za to, że nie potrafi być stanowczy, konsekwentny może nawet wredny w stosunku do wykorzystującej Go EX. I za to , że Ona była i jest perfidną kobietą obrywamy teraz rykoszetem , bo facet sparzony na tamtym związku nie chce dać nam z siebie tyle i dawał wrednej babie przez ileś tam lat, a Ona i tak kopnęła Go w zad. Sparzony wtedy nie zaangażuje się teraz tak mocno jak kiedyś choćbyśmy nie wiem ile nieba Mu przychyliły.
dokładnie tak ...
ja mam jeszcze więcej tego.. bo się wydało że teściowa nagle przekonała się do Ex.. i lobbuje w jej temacie ... obwiniając mnie za wszystkie decyzje M , które są nie po myśli mamusi i jego byłej.
M mi nawet powiedział.. że jego matka mu zarzuciła że mało płaci alimentów !!! jakby pozostałe rzeczy się nie liczyły...
Żadne argumenty do niej nie docierają.
3 762 2014-08-22 14:11:26 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-08-22 14:49:22)
Mama M wtrąciła się w nasze życie raz: kiedy potrzebowałam pomocy M (drugi raz w ciągu wspólnych 2 lat), logistycznie wyglądało to tak, że tego konkretnego dnia BABCIA musiałaby zająć się wnuczkami przez 10 GODZIN , odmówiła wtedy siedzenia z dziećmi (własnymi wnuczkami), bo przecież JA i MOJE DZIECI nie możemy być dla M ważniejsi od dziewczynek. Odmawiając wtedy posiedzenia z dziewczynkami, odmówiła równocześnie pomocy mnie. I kazała M wybierać: własne dzieci czy kobieta z którą żyjesz? Wybrał dzieci.
To był pierwszy i ostatni raz kiedy Jego mama się "wtrąciła" w nasze życie. To przelało moją czarę goryczy w tym związku. Wtedy , juz nie tylko M ale i Jego rodzina pokazali mi gdzie jest moje miejsce.
Od tego właśnie momentu nie jesteśmy razem .
3 763 2014-08-22 15:13:56
Mnie dziwi zachowanie teściowej bardzo , kiedyś bardzo źle mówiła o ex M , jej przypisywała całą winę za rozpad ich małżeństwa, dodatkowo zaniedbywała dziecko , za czasów małżeństwa tez nie było nawet poprawnych kontaktów .
Teściowa ciągle deklaruje wielką miłość do wnuków - i niezaprzeczalny fakt , że ex zaniedbywała młodego, narażając go nawet na utratę słuchu i różne inne rzeczy które nie są opowieściami ale prawdziwymi wydarzeniami ... jakby kłoci się z jej deklaracją .
Kolejna sprawa - jakim prawem ona grzebie M w portfelu ?? nam w finansach ???
Gdyby ex miała trudną sytuację finansową , sama bym mówiła M żeby coś zareagował- a ona bardzo dobrze zarabia , wiedzie wesołe życie , imprezowe ...ma priorytety finansowe .. młody jest tylko źródłem dochodów ..
Nigdy nie był z matką na wakacjach - ona co roku jeździ za granicę , czasami więcej niż raz .
Kiedyś myślałam że młody tak wygląda tylko jak jedzie do ojca .. ale kilka razy M odbierał go ze szkoły , od babki i od koleżanek ex... nie widziałam większej różnicy.. po prostu dziecko ma to co da rodzina i ojciec .
Leczenie , dodatkowe zajęcia , inne związane z tym rzeczy zabezpiecza M , wakacje, ferie , przyjęcia urodzinowe ... tylko ojciec .
każda kasa która jest dana młodemu - on pomaga mamie ! płaci za wodę " bo mieliśmy duży rachunek opowiada "..
Mama ma na fryzjerów, papierosy i na wódkę - młody na nasze zakupy i pełną lodówkę tak skwitował :
że oni z mamą w lodówce mają tylko wódkę .
Ale moja teściowa uważa , że M powinien płacić więcej.
I fakt że my kupujemy wszystkie rzeczy , tak jakby u nas mieszkał , bo on przyjeżdża bez niczego tez nie ma znaczenia .
Nie kumam baby
3 764 2014-08-22 16:52:55
W obecnym związku nie posiadam teściów... może w tym tkwi sekret sukcesu
żartuję, ale jednak zaliczam to na plus.
Poprzedni teściowie bardzo chętnie dzielili moją kasę i zaglądali mi do portfela. Najlepiej jakby szła na mojego M. czyli ich synka i na ich wnuki.
Zadowoleni byli też kiedy swojej EX płacił wyższe alimenty niż później mi. Ot taka sprawiedliwość dziadków. Nie wspomnę o żądaniach EX o wyrównanie standardów życia ... do moich... pomimo, że nie byliśmy małżeństwem... jak sąd zażądał wglądu do moich zarobków czara się przelała...
3 765 2014-08-22 17:30:13
https://www.youtube.com/watch?v=shrDS_k1dZk
https://www.youtube.com/watch?v=0Y7PIre_Ufo
https://www.youtube.com/watch?v=C1fY4ACloB4
Miłego hahahania ;-))))
Fantastyczne, hehe dodaję jeszcze coś od siebie:
https://www.youtube.com/watch?v=1O2xLoZx_b0
3 766 2014-08-22 17:47:25
motylek75 napisał/a:Szkoła to była tylko wymówka młodej,prawda jest taka że u matki nie dogaduje się z jej partnerem
A podobno faceci lepiej odnajdują się w rodzinach patchworkowych. Tak z czystej ciekawości facet ma własne dzieci?
Z drugiej strony nie dziwię się, że facet chce pomóc, oby robił to tylko mądrze.
Tylko dlaczego każda pomoc odbywa się moim kosztem?
Nikt mnie nie zapytał co o myślę o zamieszkaniu z nami jego córki.
Pytałam M czy teraz jego ex będzie płacić alimenty skoro młoda ma z nami zamieszkać,to powiedział a skąd ona ma wziąć???????
Exowa jest na wychowawczym,mieszka z nimi pracujący ojciec tego dziecka,ma pomoc z miasta i opieki społ.i biedna nie ma z czego płacić!!
Tylko że my na piechotkę a ona autem po bułeczki
Niech mnie ktoś oświeci czy to M już całkiem zidiociał czy ze mną jest źle?
3 767 2014-08-22 18:06:00
Staraj się być wyrozumiałą, ale konsekwentna, staraj się rozmawiać, zrozumieć, ale pamiętaj o szacunku jaki powinna mieć do Ciebie córka
3 768 2014-08-22 18:06:35
Niech mnie ktoś oświeci czy to M już całkiem zidiociał czy ze mną jest źle?
Niezależnie od odpowiedzi, problem jest inny.
On nie widzi w Tobie pełnoprawnej partnerki, uczestniczki waszego życia.
Wczoraj usłyszłam jak mi się nie podoba droga wolna!
Ja stosowałam tą taktykę jako obronę przed zbytnią ingerencją w moje finanse, w moją wolność osobistą... jako reakcję na krzywdę moich dzieci... i z pełną świadomością konsekwencji... może odejść... prawda jest taka, że nie zależało mi ... już...
Zastanów się czy twojemu M. zależy...
Po usłyszeniu takich słów Mnie w tym związku już by nie było... nie masz z nim papierka, nie macie wspólnych dzieci... zastanów się jaka będzie wasza przyszłość skoro już w tej chwili tak Cię traktuje...
Ludzie na początku związku pilnują się, stroszą piórka, udają lepszych niż są, uważają na słowa... twój już odkrył karty... i nie są to Asy... uciekaj.
3 769 2014-08-22 18:15:02
motylek75 napisał/a:Niech mnie ktoś oświeci czy to M już całkiem zidiociał czy ze mną jest źle?
Niezależnie od odpowiedzi, problem jest inny.
On nie widzi w Tobie pełnoprawnej partnerki, uczestniczki waszego życia.motylek75 napisał/a:Wczoraj usłyszłam jak mi się nie podoba droga wolna!
Ja stosowałam tą taktykę jako obronę przed zbytnią ingerencją w moje finanse, w moją wolność osobistą... jako reakcję na krzywdę moich dzieci... i z pełną świadomością konsekwencji... może odejść... prawda jest taka, że nie zależało mi ... już...
Zastanów się czy twojemu M. zależy...
Po usłyszeniu takich słów Mnie w tym związku już by nie było... nie masz z nim papierka, nie macie wspólnych dzieci... zastanów się jaka będzie wasza przyszłość skoro już w tej chwili tak Cię traktuje...
Ludzie na początku związku pilnują się, stroszą piórka, udają lepszych niż są, uważają na słowa... twój już odkrył karty... i nie są to Asy... uciekaj.
Jestem na etapie szukania lokum,niestety nie mam gdzie pójść na hotel mnie nie stać,rodzina bardzo daleko.
M w pon rano wyjeżdża.nie będzie do końca września to będę mieć czas by się wyprowadzić.
Wiecie co nawet nie jestem smutna,nawet jedna łza nie poleciała,czuje pustke w sobie......
Ale lepsze to niż kolejne prochy na uspokojenie
3 770 2014-08-22 18:33:33
Jestem na etapie szukania lokum,niestety nie mam gdzie pójść na hotel mnie nie stać,rodzina bardzo daleko.
M w pon rano wyjeżdża.nie będzie do końca września to będę mieć czas by się wyprowadzić.
Wiecie co nawet nie jestem smutna,nawet jedna łza nie poleciała,czuje pustke w sobie......
Ale lepsze to niż kolejne prochy na uspokojenie
I dobrze. Nie marnuj z nim swojego cennego czasu. Życie masz jedno.
Ale nie szukaj dla siebie wymówek. Kobiety w gorszej sytuacji odchodzą... Ty masz ten luksus, bo masz czas, by wszystko przygotować.
Może w tym problem, że twój M. wie i widzi, że Ty nie masz dokąd pójść i dlatego nie ma do Ciebie szacunku. Każdy chce wiedzieć, że ta druga osoba jest z nim nie dlatego, że nie ma wyjścia, nie ma dokąd pójść - tylko dlatego, że takiego wyboru dokonała... pomimo wielu innych możliwości.