motylek75 napisał/a:Powiedzcie mi proszę czy 4smsy dziennie do byłej żony i przynajmniej jedna rozmowa dziennie jest normalne?
Mieszkamy w jednym małym mieście,nawet jak się spotkamy na ulicy to muszą chwile porozmawiać.
Są po rozwodzie ponad 4lata mają wspólnie 13letnią córkę,już sama nie wiem czy ja przesadzam czy on?
Mój facet mówi że muszą przecież być w kontakcie,zagadzam się z tym ale cholera jasna ile można!
Jak ja jestem po za domem to przez cały dzień nawet nie zadzwoni nie napisze nic.
motylek75 napisał/a:Właśnie że mój M chowa przed mną telefon a jak już leży to kasuje wiadomości,jednak zdarza mu się tego nie robić i jak mi wpadnie w ręce jego telefon to mam ochotę go zabić,zresztą bilingi co miesiąc dostaje to widzę co tam jest.
Tyle razu z tego powodu się kłóciliśmy,śmiał się że jestem zazdrosna!
Ale ja nie mam o kogo być zazdrosna,tylko cholera mnie bierze ileż można,ciągle tylko słysze-zrozum to chodzi i moje dziecko to jego ulubione słowo.
A ja już nie mam ochoty i siły rozumieć.
Czyli ze mną jest wszystko dobrze.
motylek75 napisał/a:Zgadzam się z tobą że M boli że jego ex innego wybrała,ale co mnie najbardziej przeraża że M życzy temu facetowi jak najgorzej,kiedyś to nawet go uderzył bo tamten powiedział coś miłego o jego ex,były to naprawdę miłe słowa zakochanego faceta.
Mój M płaci alimenty,do tego angielski,karnet na basen,co miesiąc doładowanie komórki,kieszonkowe dla młodej no i co miesiąc jakiś oryginalny ciuch,oczywiście na wszystkie szkolne wycieczki on wyskakuje z kasy, i tak się nazbiera 1000zł.
A ja...ostatni prezent był na gwiazdke 2012 książka z Biedronki.Ja nie oczekuje od niego żadnych prezentów,chce tylko żeby był fair w stosunku do mnie.
Wybacz Motylku, ale wygląda to tak, że twojemu facetowi wciąż zależy na jego byłej żonie, a ty jesteś tylko czaso-umilaczem do wykorzystania. Może on wciąż ją kocha i stara się odzyskać, może nawet spotykają się na seks. Masz rację, że nie masz do niego zaufania i przeglądasz mu telefon. Ja niestety w ten sposób dowiedziałam się, o zdradach męża, może do dziś żyła bym w nieświadomości. Mówcie, co chcecie, ale ja już taka naiwna nie chcę być, wiem, że M też czasem nawet przy mnie pod jakimś pretekstem zagląda na moje wiadomości i nie mam mu tego za złe, nie mam nic do ukrycia. Kto raz został zdradzony dostał nauczkę na przyszłość i trzeba czasu, by się wyzbyć tego brzydkiego nawyku i nabrać ufności.
Pewnie znów zostanę objechana, ale muszę się wygadać i to z siebie wyrzucić?
Czuję wyraźnie, że moje najszczęśliwsze dni w ostatnim czasie dobiegają końca. Jeden sms od ex M spowodował takie napięcie, że ból ramion czuję do dziś. M zapytał co ja na to, że on weźmie synów w piątek. Z uroczym uśmiechem, najbardziej słodko jak umiałam mu odpowiedziałam. Skarbie, a może jeszcze ten weekend zostawisz dzieci u matki, a my spędzimy ten czas w twoim mieszaniu, bez towarzystwa córki, bo przecież taka okazja bez dzieci może przydarzyć się dopiero za rok, w najlepszym wypadku twoja exsia weźmie dzieci na tydzień ferii zimowych? On na to, że przecież byliśmy razem w poprzedni weekend. Ja, że to były trzy dni (wzięłam dodatkowo 2 dni, za porozumieniem M które spędziłam sama w domu, bo M pojechał do pracy) na twój cały miesiąc z obojgiem synów.
Uważam, że taka inicjatywa powinna wyjąć z jego strony, co to za facet, który woli spędzić wieczór z synami oglądając bajki, niż zjeść romantyczną kolację z ukochaną kobietą?
Późnym wieczorem.
M ostatnio zarzucił mi, iż sprawiam wrażenie, że tęsknie za swoim mężem i daję mu to do zrozumienia w nielicznych z nim kontaktach. Od jakiegoś czasu mój syn przyjeżdża do mnie popołudniu spędzając czas do późna na podwórku, przez kilka dni zostawał na noc, ale że nie ma tutaj swojego pokoju i rano my wszyscy krzątamy się nie może sobie pospać spokojnie, więc wolał jak go odwoziłam do domu. Miałam już dość jeżdżenia z nim po godzinie 23, autobusem go nie chciałam puszczać i zaczęłam domagać się, bo jego ojciec przejął choć połowę tego obowiązku. Ten jednak nie interesuje się o której godzinie i jak wraca do domu jego syn, bo przesiaduje sobie co wieczór u dziewczyny i nie odbiera telefonów. Powiedziałam synowi, że to tak nie może być. Na to M, że zazdroszczę jego dziewczynie. Odpowiedziałam, że tak, bo czasem mógłby wziąć z niego przykład. Ugryzłam się w język, że mówię takie rzeczy przy synu, ale takie mam właśnie zdanie.
Swoją drogą macie wiele racji, gdy mój syn spędza u mnie wieczory ja cieszę się, z jego towarzystwa, rozmawiam z nim i jest fajnie. Od syna M oczekuję jedynie by szybko się umył, zjadł i poszedł spać, by po prostu mieć go z głowy, bo jego obecność mnie drażni. Dociera do mnie to wszystko, nie umiem traktować ich jednakowo, ale takie niesprawiedliwe traktowanie nas przez M powoduje moją niechęć do jego synów.
Przyzwyczajam się do myśli, że M spędzi ten weekend z synami u siebie. Jeśli tego chce to niech tak będzie, ale nie sądzę, że będę chciała by wrócił. Nie będzie łatwo, ale chcę faceta, który będzie chciał spędzać ze mną czas, a nie dla którego będę tylko zapchajdziurą kiedy nie ma synów. Nie chcę być już tą złą, która odbiera dzieciom ojca i je krzywdzi, nie chcę czuć się gorsza. Nie chcę marnować kolejnego urlopu, mając nadzieję, że coś się zmieni.