netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Być drugą i macochą

8 268 odpowiedzi1 087 324 wyświetleniazałożony przez Alutka131, 20.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Strony Poprzednia 1 … 55 56 57 58 59 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 641 do 3 705 z 8 269 ]

3 641

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

M nie wtrąca się już jak ex daje kary chłopakowi i nie leci mu na ratunek to się jej chłopak tak nie buntuje, ale na to trzeba było czasu.

Ile lat ma młody ?
tak sobie pomyślałam ... ile czasu potrzeba by ojciec dojrzał, przejrzał do takich reakcji ?

3 642

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

M nie wtrąca się już jak ex daje kary chłopakowi i nie leci mu na ratunek to się jej chłopak tak nie buntuje, ale na to trzeba było czasu.

Może w końcu M dostrzegł, że nie tędy droga. Że dziecko się wychowuje (lub musztruje) ale to dla Jego dobra. I to, że własna Matka karze chłopca za nieposłuszeństwo, to jest jak najbardziej normalne zachowania. Rozumiem, że gdyby Dzieci były dręczone/ wykorzystywane/bite/poniżane przez kogokolwiek - miałaby prawo i obowiązek reagować. Ale jeśli Matka daje kary za to, że dziecko jest niegrzeczne i próbuje w ten sposób Go wychowywać, to chyba nie jest jeszcze żadna patologia żeby lecieć chłopcom na ratunek.  Żeby nie wyrósł na egoistycznego dupka, który będzie uważał że JEMU się wszystko należy, bo tak, bo rodzice kiedyś dawno temu się rozwiedli to czas zacząć zmiany. Na razie jak widać Młody wybrał "mniejsze zło". Lepiej przesiedzieć u mamusi, skoro tu się mnie czepiają, to może tam się uda poślizgać trochę, powymuszać, pobiadolić jak Mu tu jest źle. Ciekawa jestem jak to się dalej potoczy.

3 643 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-08-19 17:08:43)

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

tak sobie pomyślałam ... ile czasu potrzeba by ojciec dojrzał, przejrzał do takich reakcji ?

Dzieci manipulują rodzicami, gdy ci nie potrafią się dogadać i mają rozbieżne cele. Ponad dwa lata temu, gdy obaj chłopcy byli z matką, wyglądało to tak:
M praktycznie ryczał gdy ex mu nie pozwalała widywać się z synami i ich zabierać co drugi dzień. Bardzo przeżywał, że nie mieszka z nimi. Uważał i nadal mu trochę z tego zostało, że matka krzywdzi chłopców, wyżywa się na nich, zaniedbuje, on wyłącznie umie się o nie zatroszczyć. Moim zdaniem było tak, że matka np. zabrała gdzieś młodszego, zawsze bardziej pokornego syna, a starszego zostawiała za karę w domu. Ojciec zawsze ujął się za chłopcem obwiniając matkę o faworyzację dzieci i leciał młodemu na ratunek. Ten czując, że ma poparcie po prostu stawiał się matce bardziej, aż ta sobie z nim nie dała rady i oddała go ojcu na wychowanie, w końcu dzieciak tego pragnął, by spędzać czas ze swoim bohaterem i wybawcą. U nas jednak dowiedział się, że musi się uczyć, ma obowiązki i tu zdziwienie i oczywiście chęć odwetu do mamusi, która go na początku buntowała i mydliła oczy. Zatem nie dziwię się jej postępowaniu, do którego ja też przyłożyłam rękę litując się nad biednym, nieszczęśliwym dzieckiem. M tracąc czasem już siły nad zachowaniem młodego zrozumiał, iż ma on trudny charakter, zupełnie przeciwnie do młodszego, bardziej posłusznego brata. Teraz chcąc trochę odpocząć od jego humorów, widząc, że mi już brak cierpliwości, ciągle mu powtarza by słuchał się matki. Zrozumiał, że ona dając mu na coś karę (np. na podwórko) robi to na jego własną prośbę, za nieposłuszeństwo. Chłopak (14 lat) sam się przyznał, że nie wraca do domu na czas, bo wychodzi z założenia, że matka i tak na niego będzie krzyczeć. Tylko dziś nie ma wsparcia ojca, który każe mu się dogadać z matką. Nie wierzę jednak, że młody okaże na tyle skruchy i pokory by zostać z rodzicielką i jej mężem na dłużej. 
Naprawdę, chciałabym aby M ze swoją ex miał normalne relacje, a nie robienie sobie po złości, stąd te nieporozumienia i dezorientacja dzieci.
To, co bardzo cenię sobie w M to chęć do zmian i kompromisów, by zadowolić wszystkich. Ja mu pewne rzeczy uświadamiam, a on stara się  iść na ustępstwa, ugodę. Jest jednak bardzo podatny na manipulacje, a ja staram się być wobec niego w porządku, przeciwnie od jego ex, która doiła z niego i wykorzystywała go równo.

3 644

Odp: Być drugą i macochą

Powiedzcie mi proszę czy 4smsy dziennie do byłej żony i przynajmniej jedna rozmowa dziennie jest normalne?
Mieszkamy w jednym małym mieście,nawet jak się spotkamy na ulicy to muszą chwile porozmawiać.
Są po rozwodzie ponad 4lata mają wspólnie 13letnią córkę,już sama nie wiem czy ja przesadzam czy on?
Mój facet mówi że muszą przecież być w kontakcie,zagadzam się z tym ale cholera jasna ile można!
Jak ja jestem po za domem to przez cały dzień nawet nie zadzwoni nie napisze nic.

3 645

Odp: Być drugą i macochą
motylek75 napisał/a:

Powiedzcie mi proszę czy 4smsy dziennie do byłej żony i przynajmniej jedna rozmowa dziennie jest normalne?
Mieszkamy w jednym małym mieście,nawet jak się spotkamy na ulicy to muszą chwile porozmawiać.
Są po rozwodzie ponad 4lata mają wspólnie 13letnią córkę,już sama nie wiem czy ja przesadzam czy on?
Mój facet mówi że muszą przecież być w kontakcie,zagadzam się z tym ale cholera jasna ile można!
Jak ja jestem po za domem to przez cały dzień nawet nie zadzwoni nie napisze nic.

Muszą być w kontakcie ? to po co się rozwodzili ?
Dziecko ma 13 lat - to z dzieckiem ma być w kontakcie , a nie z ex. Dziecko jest na tyle duże że może mieć bezpośredni kontakt z tatą , mamusia nie musi pośredniczyć.
Nie daj sobie wmówić takich rzeczy,

Wymiana uprzejmości , kilku zdań w sprawie młodej = ok , spotkali się więc jest  okazja... ale tak ???
Chyba że są jakieś problemy wychowawcze ...
A o czym rozmawiają ? Twój M bez żadnych problemów mówi/ pokazuje Ci te informacje ?
Musisz obserwować  jego reakcję ...ale i tak mimo wszystko jestem zdania jak napisałam w pierwszym wierszu...

3 646 Ostatnio edytowany przez motylek75 (2014-08-19 20:33:16)

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:
motylek75 napisał/a:

Powiedzcie mi proszę czy 4smsy dziennie do byłej żony i przynajmniej jedna rozmowa dziennie jest normalne?
Mieszkamy w jednym małym mieście,nawet jak się spotkamy na ulicy to muszą chwile porozmawiać.
Są po rozwodzie ponad 4lata mają wspólnie 13letnią córkę,już sama nie wiem czy ja przesadzam czy on?
Mój facet mówi że muszą przecież być w kontakcie,zagadzam się z tym ale cholera jasna ile można!
Jak ja jestem po za domem to przez cały dzień nawet nie zadzwoni nie napisze nic.

Muszą być w kontakcie ? to po co się rozwodzili ?
Dziecko ma 13 lat - to z dzieckiem ma być w kontakcie , a nie z ex. Dziecko jest na tyle duże że może mieć bezpośredni kontakt z tatą , mamusia nie musi pośredniczyć.
Nie daj sobie wmówić takich rzeczy,

Wymiana uprzejmości , kilku zdań w sprawie młodej = ok , spotkali się więc jest  okazja... ale tak ???
Chyba że są jakieś problemy wychowawcze ...
A o czym rozmawiają ? Twój M bez żadnych problemów mówi/ pokazuje Ci te informacje ?
Musisz obserwować  jego reakcję ...ale i tak mimo wszystko jestem zdania jak napisałam w pierwszym wierszu...

Właśnie że mój M chowa przed mną telefon a jak już leży to kasuje wiadomości,jednak zdarza mu się tego nie robić i jak mi wpadnie w ręce jego telefon to mam ochotę go zabić,zresztą bilingi co miesiąc dostaje to widzę co tam jest.
Tyle razu z tego powodu się kłóciliśmy,śmiał się że jestem zazdrosna!
Ale ja nie mam o kogo być zazdrosna,tylko cholera mnie bierze ileż można,ciągle tylko słysze-zrozum to chodzi i moje dziecko to jego ulubione słowo.
A ja już nie mam ochoty i siły rozumieć.
Czyli ze mną jest wszystko dobrze.

3 647

Odp: Być drugą i macochą

Wytłumacz M jak się czujesz wiedząc o ich kontakcie , że jest Ci przykro zwłaszcza że on to ukrywa przed Tobą .
Znasz treść tych rozmów ?
Masz pewność że to dotyczy dziecka ? Jak długo jesteście razem ? Dlaczego się rozwiedli?
Opowiedz coś o sobie , o Was.

smile

3 648 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-08-19 22:11:23)

Odp: Być drugą i macochą

motylek75 ode mnie tak na uboczu mialabys  po nosie za czytanie smsów tongue   kasuje smsy ,bo mu awantury robisz, nie dziw się  ,ze woli kaoswac .  No ale wlasnie sprawy z dziećmi to koronny argument  nie do podważenia  eksa ,czy eksi , lecz  ileż można dziennie o 13 letniej pannicy pisać i rozmawiać? trochę przesada . No nie wiem, chyba ze nastolatka sprawia niebywale kłopoty wychowawcze  notorycznie i jedno z drugim się konsultuje  jako matka z ojcem co z tą latoroślą robić, ale raczej watpie w to , ze tak to wygląda

Ja jak zostaje z czortem męża  na caly dzień ,lub gdy mąż jest na wyjeździe kilku dniowym  ( Pchła trochę młodsza, a cholera niezłomna  potrafi być) to max-MAX z dwa tel wykonam w celu poradzenia się i to bardzo rzadko, większości po jednej rozmowie, czy smsie już temat zamknięty,  lecz nie zasypuje lawinowo ani smsami ,ani  tel  w sprawozdaniach co kilka godzin na dobę, bez przesady  . O każdym pierdnięciu informować ?

3 649 Ostatnio edytowany przez motylek75 (2014-08-19 22:42:35)

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Wytłumacz M jak się czujesz wiedząc o ich kontakcie , że jest Ci przykro zwłaszcza że on to ukrywa przed Tobą .
Znasz treść tych rozmów ?
Masz pewność że to dotyczy dziecka ? Jak długo jesteście razem ? Dlaczego się rozwiedli?
Opowiedz coś o sobie , o Was.

smile

Ojeju dużo by tego o nas,ale w skrócie....
poznałam go zaraz po jego rozwodzie czyli 4lata temu.Powodem rozwodu był inny facet,dzisiaj jego ex ma z nim dziecko i wydaje się że jej życie jest ułożone,więc nie sądze by ona coś od niego chciała.
Natomiast mam wrażenie że mój M nadal do niej coś czuje,nieraz zdarza mu się opowiadać o ich dawnym życiu,ale jak tylko widzi moja minę to się łapie na swojej głupocie i się zamyka.
Kłopoty są z jego córka,od samego początku ona nie akceptuje ani mnie,ani partnera matki.Wszystkie kłótnie w naszym domu są z jej powodu,już raz się wyprowadziłam bo miałam dosyć jej kłamstw w które mój M uwierzył.
I tak się to ciągnie 4rok,ja wychodzę na ta zołze która o coś prosi jego córke,nie żądam nie wymagam tylko grzecznie proszę,i nadal mi się obrywa.
Do tego doszły kłopoty finansowe,on stracił pracę ja utrzymywałam nasz dom,on nawet nie pomyślał że może by w tym czasie ograniczyć pobyty jego córki u nas bo wiadomo dziecko chce na to na tamto a ja miałam dawać.
Kiedy powiedziałam dość rozpętała się taka wojna w domu że wstyd przed sąsiadami.Teraz on już pracuje ale nadal ciężko z kasą,lecz na potrzeby córki zawsze jest a dla mnie nie ma na nic,jak coś chce potrzebuje muszę sama się w to zaopatrzyć bo ona ma inne wydatki.
Boli mnie bardzo że na potrzeby ex żony i córki zawsze jest kasa,najlepsze ciuchy najlepszy telefon,a jak tego nie ma-foch na długie dni.
M mówi że z ex tylko o córce rozmawia,ale macie racje ile można rozmawiać,debatować nad 13 latką?
Zgłupiałam z tego wszystkiego,mam mętlik w głowie wiem że powinnam odejść od niego ale na razie nie mam dokąd,musze trochę stanąć finansowo na nogi żebym mogła gdzieś się wyprowadzić.
Gdy przychodzi weekend,i młoda do nas przychodzi u mnie na porządku dziennym są tabletki na uspkojenie,w nocy kiedy oni śpią siedze w kuchni i zwyczajnie ryczę i pytam się jak mogłam się wpakować w taki chory związek.

3 650

Odp: Być drugą i macochą

Cóż , powiem tak, bo o to i o mnie będzie - mamy na co się godzimy .. a że głupie pipy jesteśmy ..z całym szacunkiem do koleżanek które sobie to wezmą do siebie smile.. za miękkie , misiowi to , misiowi tamto...
Jak stracił pracę - to wiadomo - nie ma kasy nie ma zabawy !
Jak ma obowiązki (alimenty ) to do roboty .. nie tej to innej ...
Jak to Ty byś straciła pracę- czy on by Cię utrzymywał ? , płacił Twoje zobowiązania ?
Masz o tyle komfort że nie masz dzieci - wiele z nas nie może sobie pozwolić na bycie bez kasy - bo kto zadba o nasze dzieci , kiedy nasi panowie maja tylko na swoje ..
Motylek.. jedno tylko - jakby Ciebie nie miał, z czego by się utrzymał ???
Ja od maja wprowadziłam system kasowy, poczytałam tu na forach... miałam zastrzeżenia do M .. wydawał więcej niż zarabiał... wydawał moje i syna.
Ja rozumiem wszystko.. i to nie tyle o samą kasę szło.. bo różnie w życiu może być .. dziś ja mam , jutro mogę nie mieć.. ale gdy kilka razy musiałam gimnastykować się żeby rachunki zapłacić .. bo tatuś synka uszczęśliwia , ...to coś nie tak.
Niestety w takich związkach jak nasze kasa i dzieci oraz ex to punkty zapalne...
My teraz mamy umowę że to co wspólne, rachunki, wydatki na jedzenie, dom..to razem , ja więcej bo syn mój mieszka z nami.. resztę każdy wydaje na siebie...
I w nosie mam fochy jego .. czy synka ..że tatuś nie ma na prezenty bo ciocia kasę mu zabrała .
Ja mam komu prezenty robić smile

A na nogi nigdy nie staniesz jak będziesz miała pana co to ciągnie ile może...

3 651

Odp: Być drugą i macochą

Do czasu kiedy on stracił pracę mieliśmy podobny system,wszystko po połowie,niestety nie do końca się to sprawdzało bo ja zarabiałam dużo więcej niż on i jak się kończyły wspólne pieniądze ja musiałam nas utrzymywać.
Ale po ostatniej kłótni pękło we mnie,powiedziałam sobie dość,ja się głowie żeby było na życie a on tylko pretensje że wiecznie wyliczam kase i że muszę zrozumieć że on ma zobowiązania wobec córki,więc go spytałam dlaczego nie powie ex że ona też musi zrozumieć że teraz nie ma kasy na wszystkie zachcianki, i że musi poczekać aż się sytuacja poprawi niestety tamta tego nie przyjmuje do wiadomości,ma być kasa i koniec a jak nie było komornik szybko się pojawił u nas w domu,lecz wyszedł z pustymi rękami.
Mój M obraził się,starał się wzbudzić we mnie poczucie winy ale za nic mu się to nie udało,swoją część przelałam na domowe konto i niech się dzieje co chce.A ja powoli będę wracać do mojego starego życia,zobaczymy co z tego będzie,myśle że teraz będzie musiał ukrócić ex,bo nie będzie co do garnka włożyć a ja słowo daje nie dam ani złotówki bo zwyczajnie nie mam,jestem tak spłukana jak jeszcze nigdy w życiu nie byłam,a jego to nie interesuje bo martwi się o biedną ex.

3 652

Odp: Być drugą i macochą
motylek75 napisał/a:

Mój M obraził się,starał się wzbudzić we mnie poczucie winy ale za nic mu się to nie udało,swoją część przelałam na domowe konto i niech się dzieje co chce.A ja powoli będę wracać do mojego starego życia,zobaczymy co z tego będzie,myśle że teraz będzie musiał ukrócić ex,bo nie będzie co do garnka włożyć a ja słowo daje nie dam ani złotówki bo zwyczajnie nie mam,jestem tak spłukana jak jeszcze nigdy w życiu nie byłam,a jego to nie interesuje bo martwi się o biedną ex.

pisałaś że ex :"Powodem rozwodu był inny facet,dzisiaj jego ex ma z nim dziecko i wydaje się że jej życie jest ułożone,więc nie sądze by ona coś od niego chciała."

To komu Twój M daje pieniądze???
Skoro ex ma ułożone życie , to alimenty na swoją córkę i jak nie ma na więcej no to 2 wyjścia - nie daje bo nie ma , albo szuka innej/dodatkowej pracy .. a nie wykorzystuje Ciebie.
To nie męskie.
Oj coś mam wrażenie że ta ex dwie sroki za ogon trzyma... a M po prostu daje się wodzić.. ona mu rogi przyprawiła i go gdzies tam kręci w środku że innego wybrała..
Motylek .. Ty patrz uważnie i jak co to leć gdzie Ci miodku dadzą ....


Pisałam wam kiedyś dziewczynki że kupiłam sobie wypaśny rowerek .. czym zdenerwowałam mojego M .... nawet próbował go wystawić złodziejom na pożarcie..
No to ostatnio rzucił hasło że mnie zamurowało .. mówi do mnie że mogę korzystać z jego rolek , bo on ma super .. i że jak tylko chcę to mogę sobie jeździć... a w zamian jakbym mu kupiła taki rowerek jak mój....

Myślę że to tak jest w przyrodzie.. jak nie ma w danej parze pani co to kręci loczkiem, nóżką i tym czy owym by prezenciki od pana wyciągnąć..to się Panowie w tę rolę wcielają .... a ja głupia pretensje miałam że mi sztyft pod pachę na urodziny kupuje... mogłam jasno określić co bym za prezent chciała smile
...

3 653

Odp: Być drugą i macochą

Od dawna twierdzę , że laleczkom bez skrupułów, które trzepią rzęsami i robią kocie oczęta w celu osiągnięcia korzyści materialnych jest w życiu łatwiej.

Czasem żałuję, że rodzice wychowali mnie na twardo stąpającą po ziemi, zaradną dziewuchę. Mogłabym przecież płakać, chlipać, użalać się , Misiu tak mi źle ale jak mi kupisz tę sukienkę na pewno będzie mi lepiej. Mogłabym latać po Opiekach Społecznych i narzekać na złego chłopa, co mi na życie nie daje, mogłabym mówić facetowi, że ta podła Opieka zasiłek zabrała, a chłop by dawał ..... Tylko gdzie tu poczucie wartości i przyzwoitości?  Gdzie tu honor dziewczyny?  Lepiej go nie mieć?

3 654

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:
motylek75 napisał/a:

Mój M obraził się,starał się wzbudzić we mnie poczucie winy ale za nic mu się to nie udało,swoją część przelałam na domowe konto i niech się dzieje co chce.A ja powoli będę wracać do mojego starego życia,zobaczymy co z tego będzie,myśle że teraz będzie musiał ukrócić ex,bo nie będzie co do garnka włożyć a ja słowo daje nie dam ani złotówki bo zwyczajnie nie mam,jestem tak spłukana jak jeszcze nigdy w życiu nie byłam,a jego to nie interesuje bo martwi się o biedną ex.

pisałaś że ex :"Powodem rozwodu był inny facet,dzisiaj jego ex ma z nim dziecko i wydaje się że jej życie jest ułożone,więc nie sądze by ona coś od niego chciała."

To komu Twój M daje pieniądze???
Skoro ex ma ułożone życie , to alimenty na swoją córkę i jak nie ma na więcej no to 2 wyjścia - nie daje bo nie ma , albo szuka innej/dodatkowej pracy .. a nie wykorzystuje Ciebie.
To nie męskie.
Oj coś mam wrażenie że ta ex dwie sroki za ogon trzyma... a M po prostu daje się wodzić.. ona mu rogi przyprawiła i go gdzies tam kręci w środku że innego wybrała..
Motylek .. Ty patrz uważnie i jak co to leć gdzie Ci miodku dadzą ....


Pisałam wam kiedyś dziewczynki że kupiłam sobie wypaśny rowerek .. czym zdenerwowałam mojego M .... nawet próbował go wystawić złodziejom na pożarcie..
No to ostatnio rzucił hasło że mnie zamurowało .. mówi do mnie że mogę korzystać z jego rolek , bo on ma super .. i że jak tylko chcę to mogę sobie jeździć... a w zamian jakbym mu kupiła taki rowerek jak mój....

Myślę że to tak jest w przyrodzie.. jak nie ma w danej parze pani co to kręci loczkiem, nóżką i tym czy owym by prezenciki od pana wyciągnąć..to się Panowie w tę rolę wcielają .... a ja głupia pretensje miałam że mi sztyft pod pachę na urodziny kupuje... mogłam jasno określić co bym za prezent chciała smile
...

Zgadzam się z tobą że M boli że jego ex innego wybrała,ale co mnie najbardziej przeraża że M życzy temu facetowi jak najgorzej,kiedyś to nawet go uderzył bo tamten powiedział coś miłego o jego ex,były to naprawdę miłe słowa zakochanego faceta.
Mój M płaci alimenty,do tego angielski,karnet na basen,co miesiąc doładowanie komórki,kieszonkowe dla młodej no i co miesiąc jakiś oryginalny ciuch,oczywiście na wszystkie szkolne wycieczki on wyskakuje z kasy, i tak się nazbiera 1000zł.
A ja...ostatni prezent był na gwiazdke 2012 książka z Biedronki.Ja nie oczekuje od niego żadnych prezentów,chce tylko żeby był fair w stosunku do mnie.

3 655 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2014-08-20 11:39:50)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Od dawna twierdzę , że laleczkom bez skrupułów, które trzepią rzęsami i robią kocie oczęta w celu osiągnięcia korzyści materialnych jest w życiu łatwiej.

Czasem żałuję, że rodzice wychowali mnie na twardo stąpającą po ziemi, zaradną dziewuchę. Mogłabym przecież płakać, chlipać, użalać się , Misiu tak mi źle ale jak mi kupisz tę sukienkę na pewno będzie mi lepiej. Mogłabym latać po Opiekach Społecznych i narzekać na złego chłopa, co mi na życie nie daje, mogłabym mówić facetowi, że ta podła Opieka zasiłek zabrała, a chłop by dawał ..... Tylko gdzie tu poczucie wartości i przyzwoitości?  Gdzie tu honor dziewczyny?  Lepiej go nie mieć?

Motylek.. poczytaj swoje wpisy ..
Miłosierne rozdawanie "biednym misiom" nie wychodzi nam na dobre ...
skoro tatuś ma na te inne rzeczy poza alimentami ... to znaczy że go stać.
Ja podobne sytuacje przerabiałam przez kilka lat.. tłumaczyłam, prosiłam, groziłam...
dopiero jak zabrałam kasę ... coś się zmieniło.. i w nosie mam na co on wyda ..
Mnie kupował sztyfty antypresp.  a synowi zabawki po 300 zł, mnie perfumy za 50 .. a mamusi za 200.. i tak w kółko ..
Teraz w wakacje się zapomniałam, jak byliśmy na urlopie... naiwnie myślałam że coś do niego dotarło.. i co ??
M sobie uroił że wracamy do starego systemu kasowego ... i cała kasa "nasza"... więc poleciał z prezentami dla młodego..no bo co... jego laska ma kasę .. to i on ma ...
Nie robiłam wymówek .. nauczka dla mnie tylko...
ONI SIĘ NIE ZMIENIAJĄ jeśli ich sytacja nie zmusza.. oni tylko przeczekują czas ..byśmy my zmiękły...
Więc moja droga... to co Ci nie pasuje... przeanalizuj..
Ja nie jestem przeciwnikiem "wspólnoty " .. tylko że moja definicja wspólnoty kłoci się z definicją u mojego M.
według mnie to dbanie o wspólne dobro.. i patrzenie na  partnera potrzeby i swoje  ..a  u mojego M .. definicja jest krótka patrzenie na potrzeby swoje .

Widzisz podobieństwa u siebie ???

3 656

Odp: Być drugą i macochą

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

to tak na pobudzenie myślenia ...

3 657

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Pisałam wam kiedyś dziewczynki że kupiłam sobie wypaśny rowerek .. czym zdenerwowałam mojego M .... nawet próbował go wystawić złodziejom na pożarcie..
No to ostatnio rzucił hasło że mnie zamurowało .. mówi do mnie że mogę korzystać z jego rolek , bo on ma super .. i że jak tylko chcę to mogę sobie jeździć... a w zamian jakbym mu kupiła taki rowerek jak mój....

Ha ha smile to trzeba było mu powiedzieć, że jak On tylko chce to może sobie czasami pojeździć na twoim rowerku... a w zamian jakby Tobie kupił takie rolki jak jego wypasione...

3 658

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

ONI SIĘ NIE ZMIENIAJĄ jeśli ich sytacja nie zmusza.. oni tylko przeczekują czas ..byśmy my zmiękły...
Więc moja droga... to co Ci nie pasuje... przeanalizuj..
Ja nie jestem przeciwnikiem "wspólnoty " .. tylko że moja definicja wspólnoty kłoci się z definicją u mojego M.
według mnie to dbanie o wspólne dobro.. i patrzenie na  partnera potrzeby i swoje  ..a  u mojego M .. definicja jest krótka patrzenie na potrzeby swoje .

Widzisz podobieństwa u siebie ???

Najgorsze, że często mały, drobny gest z jego strony powoduje, że serce nam miękknie i myślimy, iż coś do niego dotarło, zmieniło się... i odpuszczamy...
Wtedy on wchodzi w swoje stare, utarte tory... i jesteśmy w czarnej d...
Tylko konsekwencja.

3 659

Odp: Być drugą i macochą
Tendre77 napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

ONI SIĘ NIE ZMIENIAJĄ jeśli ich sytacja nie zmusza.. oni tylko przeczekują czas ..byśmy my zmiękły...
Więc moja droga... to co Ci nie pasuje... przeanalizuj..
Ja nie jestem przeciwnikiem "wspólnoty " .. tylko że moja definicja wspólnoty kłoci się z definicją u mojego M.
według mnie to dbanie o wspólne dobro.. i patrzenie na  partnera potrzeby i swoje  ..a  u mojego M .. definicja jest krótka patrzenie na potrzeby swoje .

Widzisz podobieństwa u siebie ???

Najgorsze, że często mały, drobny gest z jego strony powoduje, że serce nam miękknie i myślimy, iż coś do niego dotarło, zmieniło się... i odpuszczamy...
Wtedy on wchodzi w swoje stare, utarte tory... i jesteśmy w czarnej d...
Tylko konsekwencja.

Dokładnie tak jest,nagła serdeczność  z jego strony sprawia że serduszko nam miekknie i zapomninamy o wszystkim co z nim związane,a potem jak przychodzi przebudzenie to nie możemy sobie spojrzeć w twarz(ja tak przynajmniej mam)jakie głupie mogłyśmy być w tamtej chwili,ale takie kopniaki uczą.

3 660

Odp: Być drugą i macochą

Uczą.
Ale taki związek kiedy trzeba ciągle pilnować, aby ktoś Ci do kieszeni się nie dobrał!@@! to męczące.

Ale ileż to razy wraz z sercem otwierałam porfel... i zostawałam ze złamanym sercem i pustym portfelem...

3 661 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-08-21 09:32:07)

Odp: Być drugą i macochą
motylek75 napisał/a:

Powiedzcie mi proszę czy 4smsy dziennie do byłej żony i przynajmniej jedna rozmowa dziennie jest normalne?
Mieszkamy w jednym małym mieście,nawet jak się spotkamy na ulicy to muszą chwile porozmawiać.
Są po rozwodzie ponad 4lata mają wspólnie 13letnią córkę,już sama nie wiem czy ja przesadzam czy on?
Mój facet mówi że muszą przecież być w kontakcie,zagadzam się z tym ale cholera jasna ile można!
Jak ja jestem po za domem to przez cały dzień nawet nie zadzwoni nie napisze nic.

motylek75 napisał/a:

Właśnie że mój M chowa przed mną telefon a jak już leży to kasuje wiadomości,jednak zdarza mu się tego nie robić i jak mi wpadnie w ręce jego telefon to mam ochotę go zabić,zresztą bilingi co miesiąc dostaje to widzę co tam jest.
Tyle razu z tego powodu się kłóciliśmy,śmiał się że jestem zazdrosna!
Ale ja nie mam o kogo być zazdrosna,tylko cholera mnie bierze ileż można,ciągle tylko słysze-zrozum to chodzi i moje dziecko to jego ulubione słowo.
A ja już nie mam ochoty i siły rozumieć.
Czyli ze mną jest wszystko dobrze.

motylek75 napisał/a:

Zgadzam się z tobą że M boli że jego ex innego wybrała,ale co mnie najbardziej przeraża że M życzy temu facetowi jak najgorzej,kiedyś to nawet go uderzył bo tamten powiedział coś miłego o jego ex,były to naprawdę miłe słowa zakochanego faceta.
Mój M płaci alimenty,do tego angielski,karnet na basen,co miesiąc doładowanie komórki,kieszonkowe dla młodej no i co miesiąc jakiś oryginalny ciuch,oczywiście na wszystkie szkolne wycieczki on wyskakuje z kasy, i tak się nazbiera 1000zł.
A ja...ostatni prezent był na gwiazdke 2012 książka z Biedronki.Ja nie oczekuje od niego żadnych prezentów,chce tylko żeby był fair w stosunku do mnie.

Wybacz Motylku, ale wygląda to tak, że twojemu facetowi wciąż zależy na jego byłej żonie, a ty jesteś tylko czaso-umilaczem do wykorzystania. Może on wciąż ją kocha i stara się odzyskać, może nawet spotykają się na seks. Masz rację, że nie masz do niego zaufania i przeglądasz mu telefon. Ja niestety w ten sposób dowiedziałam się, o zdradach męża, może do dziś żyła bym w nieświadomości. Mówcie, co chcecie, ale ja już taka naiwna nie chcę być, wiem, że M też czasem nawet przy mnie pod jakimś pretekstem zagląda na moje wiadomości i nie mam mu tego za złe, nie mam nic do ukrycia. Kto raz został zdradzony dostał nauczkę na przyszłość i trzeba czasu, by się wyzbyć tego brzydkiego nawyku i nabrać ufności.

Pewnie znów zostanę objechana, ale muszę się wygadać i to z siebie wyrzucić?
Czuję wyraźnie, że moje najszczęśliwsze dni w ostatnim czasie dobiegają końca. Jeden sms od ex M spowodował takie napięcie, że ból ramion czuję do dziś. M zapytał co ja na to, że on weźmie synów w piątek. Z uroczym uśmiechem, najbardziej słodko jak umiałam mu odpowiedziałam. Skarbie, a może jeszcze ten weekend zostawisz dzieci u matki, a my spędzimy ten czas w twoim mieszaniu, bez towarzystwa córki, bo przecież taka okazja bez dzieci może przydarzyć się dopiero za rok, w najlepszym wypadku twoja exsia weźmie dzieci na tydzień ferii zimowych? On na to, że przecież byliśmy razem w poprzedni weekend. Ja, że to były trzy dni (wzięłam dodatkowo 2 dni, za porozumieniem M które spędziłam sama w domu, bo M pojechał do pracy) na twój cały miesiąc z obojgiem synów. 
Uważam, że taka inicjatywa powinna wyjąć z jego strony, co to za facet, który woli spędzić wieczór z synami oglądając bajki, niż zjeść romantyczną kolację z ukochaną kobietą?
Późnym wieczorem.
M ostatnio zarzucił mi, iż sprawiam wrażenie, że tęsknie za swoim mężem i daję mu to do zrozumienia w nielicznych z nim kontaktach. Od jakiegoś czasu mój syn przyjeżdża do mnie popołudniu spędzając czas do późna na podwórku, przez kilka dni zostawał na noc, ale że nie ma tutaj swojego pokoju i rano my wszyscy krzątamy się nie może sobie pospać spokojnie, więc wolał jak go odwoziłam do domu. Miałam już dość jeżdżenia z nim po godzinie 23, autobusem go nie chciałam puszczać i zaczęłam domagać się, bo jego ojciec przejął choć połowę tego obowiązku. Ten jednak nie interesuje się o której godzinie i jak wraca do domu jego syn, bo przesiaduje sobie co wieczór u dziewczyny i nie odbiera telefonów. Powiedziałam synowi, że to tak nie może być. Na to M, że zazdroszczę jego dziewczynie. Odpowiedziałam, że tak, bo czasem mógłby wziąć z niego przykład. Ugryzłam się w język, że mówię takie rzeczy przy synu, ale takie mam właśnie zdanie.

Swoją drogą macie wiele racji, gdy mój syn spędza u mnie wieczory ja cieszę się, z jego towarzystwa, rozmawiam z nim i jest fajnie. Od syna M oczekuję jedynie by szybko się umył, zjadł i poszedł spać, by po prostu mieć go z głowy, bo jego obecność mnie drażni. Dociera do mnie to wszystko, nie umiem traktować ich jednakowo, ale takie niesprawiedliwe traktowanie nas przez M powoduje moją niechęć do jego synów. 
Przyzwyczajam się do myśli, że M spędzi ten weekend z synami u siebie. Jeśli tego chce to niech tak będzie, ale nie sądzę, że będę chciała by wrócił. Nie będzie łatwo, ale chcę faceta, który będzie chciał spędzać ze mną czas, a nie dla którego będę tylko zapchajdziurą kiedy nie ma synów. Nie chcę być już tą złą, która odbiera dzieciom ojca i je krzywdzi, nie chcę czuć się gorsza. Nie chcę marnować kolejnego urlopu, mając nadzieję, że coś się zmieni.

3 662 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-08-21 09:26:49)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Przyzwyczajam się do myśli, że M spędzi ten weekend z synami u siebie. Jeśli tego chce to niech tak będzie, ale nie sądzę, że będę chciała by wrócił. Nie będzie łatwo, ale chcę faceta, który będzie chciał spędzać ze mną czas, a nie dla którego będę tylko zapchajdziurą kiedy nie ma synów. Nie chcę być już tą złą, która odbiera dzieciom ojca, nie chcę czuć się gorsza. Nie chcę marnować kolejnego urlopu, mając nadzieję, że coś się zmieni.

Zazdrosna , jako ta, która tę decyzję ma już za sobą ostrzegam lojalnie, że to nie jest proste. Jest to tak cholernie bolesne, że trzy razy wymiękałam i skruszonego M przyjmowałam z powrotem. Teraz jest to czwarta Jego wyprowadzka i mimo tego wszystkiego, o czym pisałam stronę temu, mimo, że nie dostaję już szczękościsku przed każdym weekendem, to jednak cholernie za Nim tęsknię.  Mam wrażenie, że dla dobra tych dzieci oddałam IM człowieka, bez którego ciężko mi się oddycha (przez co jeszcze bardziej nie lubię tych dzieci). Ewarg miała rację, że miłość do dzieci to co innego niż miłość kobiety i mężczyzny, ale jednak te dzieci zabierają mi mojego mężczyznę. Nie stosownym i nie właściwym byłoby zabieranie dzieciom ojca.
Trzy razy wygrała tęsknota. Teraz, za czwartym razem, chyba sama już przestałam wierzyć, że to się uda. Ale rozum nie potrafi wytłumaczyć tego sercu i ciągle się miotam. 

MOTYLEK75, uważam podobnie jak koleżanki. Patrząc na to z boku, wygląda na to, że facetowi nadal zależy na Byłej żonie.

3 663 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-08-21 09:24:43)

Odp: Być drugą i macochą

.

3 664

Odp: Być drugą i macochą

motylku, zdecydowanie widac zaangażowanie twojeego partnera w były związek
ale to wcale nie musi mieć podłoża erotyczno - namiętnego
\przeczytaj ksiązkę "druga zona"
fajnie pokazuje, jakie znaczenie ma ten pierwszy stary związek - jesli ludzie się przwoicie rozstaną to pozostają wspólne doświadczenia, przyjaźć, wspomnienia i wiele rzeczy, które łączą - nie tylko dzieci
ale oni, motylku - "dojrzeweali w tym związku razem", uczyli się dorosłości, dorabiali się po raz pierwszy
poza tym- ty chyba jestes sporo młodsza od obecnego partnera, prawda? to tez jest bariera - innych potrzeb, innych mentalności

zazdrosna - gdybys tylko umiała odpuscic prawda?
gdybys umiała realizowac modlitwę..

    Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego.
   

gdybys wyłuskała z uczuć do synów m zazdrośc o jego czas i uwagę
gdybyś odrzuciła złość na eksową
gdybys zaakcetowała, jakim facetem jest M - byłoby ok, prawda?


gdybyś wiedząc to, co wiesz, ustaliła zasadfy i hgqanice, i konsekwentnie się ich trzymała -byłoby ok
nie chodzi o zasady w rodzaju - wymagam, żebys spotykał się z synami nie częsciej niż..
bardziej chodzi o twoje zasady i twoje granice
to chce, tego nie mogę, na to się godzę

były chwile, że było ok, prawda?

3 665

Odp: Być drugą i macochą

Zazdrosna.. nie miej pretensji do siebie, ja mam wiele tych uczuć co Ty .. wstydziłam się o mówić, wmawiałam sobie że one są złe, że ja jestem zła ... bo przecież rozumiem że M nie ma syna na co dzień , że tęskni za nim, że to i tamto..
ale jestem tez człowiekiem .. kobietą .
Za "przywilej " (????) bycia z M mam:
- obowiązki co drugi weekend , bo przyjeżdża jego syn ... nawet jeśli wymuszę (tak, tak.. ) żeby M zajmował się synem.. to i tak nie ma mowy o odpoczynku.. hałas os 6-7 , bo młody już wstał, bieganie po schodach, skakanie , głośny telewizor (jak się chce pospać do 8 to nawet cichy się słyszy..)..
- M ma wtedy postawę : nie ma mnie dla obowiązków domowych bo mam syna !! czyli nie sprząta, nie pomaga... dopiero "wywalczyłam" kłótniami... i ma gdzieś moje tłumaczenie że jego syn powinien uczestniczyć w naszym życiu.. jak normalne dziecko.. bo to i wychowawcze i budujące więzi .... ale M siedzi cały dzień w narzędziowni... i młodego wygania że mu przeszkadza.. bo młody nie chce robić to co mu ojciec każe .. a to co chce to przeszkadza M..
- wszystkie święta , dodatkowe wolne - wszystko pod dyktando czy jego syn będzie czy nie !!
- urlop- m BIERZE TYLKO DLA SYNA - ja tak jak Ty Zazdrosna tłumaczyłam mu że on o mnie,  o nas nie myśli.. choćby jakiś weekend  razem.. gdzieś ...
Po urlopie powiedziałam M kilka słów, zabiło mnie... że Ex ma syna na co dzień i dlatego ma prawo wypoczynku ..!!!!!!!!!!
zapytałam go A CO Z MOIM PRAWEM DO TEGO ???
Stwierdziłam że lepiej się rozwieść , bo się ma prawo odpocząć od dzieci... Ex ma co drugi weekend wolny... a ja obce dzieci w domu...
Teraz prawie nie rozmawiamy, nie mogę spać.. ciągle kotłuje mi się w głowie , czuję się osaczona.. przez jego ex (to szpiegowanie przez młodego ), jego matkę (wypytuje młodego i jemu wierzy, nie konfrontuje tego z dorosłymi ).. a świadomość tego że M nie będzie trzymał naszej strony.. tylko synka .. i swojej matki .. strasznie mnie dołuje.
Nie mam pewności czy on zna te wydarzenia, ja mu nie powiem, bo nie chcę ściągnąć na siebie gradu ...
Myślę sobie że teściowa mogła mu powiedzieć... M mnie nie informuje bo ma zdanie jak matka .. to on kiedyś powiedział że ja jestem zazdrosna o jego syna dlatego się czepiam... nie wiem czy jego syn to słyszał.. czy ktoś mu tak podpowiedział...

Dziewczyny w głowie mam prawie gotowy plan.. sprzedaję mieszkanie , (własnościowe , nie ten dom ).. i albo spłacę M żeby się wypisał z kredytu .. i zostanę w tym domu  albo dom do sprzedania...
Ale na spokojnie muszę to zrobić , ...
Kiedyś pisałam , że ja zaczęłam lubić jak M nie ma w domu .. teraz jak prawie nie rozmawiamy..  dosłownie 2-3 zdania ... to jakoś mi lżej..
Nie wiem ile to jeszcze potrwa..
Wiem że będzie mi bardzo trudno.. bo tak jak Kjim napisała .. już tęsknię za jego ramionami .. ale wiem że to złudne.. bo poza tymi ramionami i chwilami, gdy nie ma dzieci ..jest prawdziwy świat i prawdziwy M ...
Miłość która sprawia że człowiek jest więcej nieszczęśliwy niż szczęśliwy .. która daje tyle bólu..to raczej choroba.. uzależnienie ... muszę się z niej wyleczyć.

3 666

Odp: Być drugą i macochą

motylku, zdecydowanie widac zaangażowanie twojeego partnera w były związek
ale to wcale nie musi mieć podłoża erotyczno - namiętnego
\przeczytaj ksiązkę "druga zona"
fajnie pokazuje, jakie znaczenie ma ten pierwszy stary związek - jesli ludzie się przwoicie rozstaną to pozostają wspólne doświadczenia, przyjaźć, wspomnienia i wiele rzeczy, które łączą - nie tylko dzieci
ale oni, motylku - "dojrzeweali w tym związku razem", uczyli się dorosłości, dorabiali się po raz pierwszy
poza tym- ty chyba jestes sporo młodsza od obecnego partnera, prawda? to tez jest bariera - innych potrzeb, innych mentalności


Między nami jest 4lata różnicy nie uważam żeby to było sporo.

3 667 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2014-08-21 10:15:28)

Odp: Być drugą i macochą
motylek75 napisał/a:

Między nami jest 4lata różnicy nie uważam żeby to było sporo.

to cię z kimś pomyliłam;)

3 668

Odp: Być drugą i macochą
End_aluzja napisał/a:

zazdrosna - gdybys tylko umiała odpuscic prawda?
gdybys umiała realizowac modlitwę..

    Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego.
   

gdybys wyłuskała z uczuć do synów m zazdrośc o jego czas i uwagę
gdybyś odrzuciła złość na eksową
gdybys zaakcetowała, jakim facetem jest M - byłoby ok, prawda?


gdybyś wiedząc to, co wiesz, ustaliła zasadfy i hgqanice, i konsekwentnie się ich trzymała -byłoby ok
nie chodzi o zasady w rodzaju - wymagam, żebys spotykał się z synami nie częsciej niż..
bardziej chodzi o twoje zasady i twoje granice
to chce, tego nie mogę, na to się godzę

były chwile, że było ok, prawda?

Tak, tak, tak na początku jak zamieszał u nas syn M obdarzyłam go większym zainteresowaniem i czułościom niż moim dzieciom. Dlatego też straciłam praktycznie relacje z córką. Wciąż jednak moje potrzeby były omijane, a M skupiał się wyłącznie na dzieciach. Teraz dostrzegłam, że nie robi tego z przymusu, tylko dlatego że tego chce. Czuje się oszukana przez M, bo razem pisaliśmy wniosek o kontakty i ustaliliśmy, że dzieci spędzą miesiąc u ojca i u matki. Długo biłam się, z decyzją dotyczącą tego weekendu, wiem, że M chciał mnie obłaskawić tym naszym wyjazdem. Jednak to co teraz się ze mną dzieje, to jak moje ciało reagowało na miesięczną obecność dzieci M u nas w domu to mnie zbija z nóg, powoduje, że chcę uciekać przed napięciem, stresem, nerwami, zmęczeniem. Nie chcę się tak czuć, też chciałabym się cieszyć z ich przyjazdu, czasem nawet myślałam, że moja pomoc w wychowaniu tych dzieci jest jeszcze jakąś dobrą rzeczą do której mogę przyłożyć rękę, ale to mnie przerasta i powoduje, że czuję się nieszczęśliwa. Perspektywa całorocznej męczarni i kolejnych wakacji z jego dziećmi i może 2 tygodniowej przerwy mnie dobija. Nie wiem jak znaleźć siły i cierpliwość. Nie umiem teraz o tym pisać?

Kjim, my też się rozstawaliśmy, wprawdzie na krótko. Zawsze chciałam, by M mnie docenił i się zmienił, teraz już nie chcę?

3 669

Odp: Być drugą i macochą

Wczoraj znowu cały dzień cisza,do ex dwie rozmowy i dwa smsy,jak mu powiedziałam że jest mi przykro że mnie tak traktuje to powiedział że ma po dziurki w nosie moich fochów!!!
a dzisiaj telefon że coś tam się w domu mu zepsuło..........boże niech mnie ktoś kopnie albo rzuci o ściane może zbiorę w sobie siłe i go pożegnam.

3 670

Odp: Być drugą i macochą

zazdrosna, to, że nawet twoje ciało reaguje juz na stres - świadczy o tym, że tak kolejnego roku nie pociągniesz
zobacz, ile w tobie jest teraz uczuć, uprzedzeń, nastawień, postawy
a ile wolności, poczucia wyboru, czy racjonalnych przesłanek
problem narastał a teraz stał się góra lodową

nie jestem w twojej sytuacji
nie potrafię sie w niej znaleźć

ale rozumiem, że jej nie zracjonalizujesz i nie rzowiażesz - w sytuacji, w jakiej jesteś
bo tpo oznaczało - jutro się budze i jestem kim innym, mam inne potrzeby..
a to przecież niemozliwe
może potrzebny ci czas
bez m i jego dzieci
powiedzmy - miesiąc
a potem zobaczysz
co jest do zaakceptowania, a co nie
może dysnans da ci siłę?

3 671

Odp: Być drugą i macochą
motylek75 napisał/a:

Wczoraj znowu cały dzień cisza,do ex dwie rozmowy i dwa smsy,jak mu powiedziałam że jest mi przykro że mnie tak traktuje to powiedział że ma po dziurki w nosie moich fochów!!!
a dzisiaj telefon że coś tam się w domu mu zepsuło..........boże niech mnie ktoś kopnie albo rzuci o ściane może zbiorę w sobie siłe i go pożegnam.

a ty dzwonisz? piszesz?

jesli tak, to przestań

zobaczysz, czy zauwazy

3 672

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Tak, tak, tak na początku jak zamieszał u nas syn M obdarzyłam go większym zainteresowaniem i czułościom niż moim dzieciom. Dlatego też straciłam praktycznie relacje z córką. Wciąż jednak moje potrzeby były omijane, a M skupiał się wyłącznie na dzieciach. Teraz dostrzegłam, że nie robi tego z przymusu, tylko dlatego że tego chce. Czuje się oszukana przez M, bo razem pisaliśmy wniosek o kontakty i ustaliliśmy, że dzieci spędzą miesiąc u ojca i u matki. Długo biłam się, z decyzją dotyczącą tego weekendu, wiem, że M chciał mnie obłaskawić tym naszym wyjazdem. Jednak to co teraz się ze mną dzieje, to jak moje ciało reagowało na  obecność dzieci M u nas w domu to mnie zbija z nóg, powoduje, że chcę uciekać przed napięciem, stresem, nerwami, zmęczeniem. Nie chcę się tak czuć, też chciałabym się cieszyć z ich przyjazdu, czasem nawet myślałam, że moja pomoc w wychowaniu tych dzieci jest jeszcze jakąś dobrą rzeczą do której mogę przyłożyć rękę, ...
Kjim, my też się rozstawaliśmy, wprawdzie na krótko. Zawsze chciałam, by M mnie docenił i się zmienił, teraz już nie chcę?

zazdrosna... to co wytłuściłam .. to również o mnie.. a syn M z nami nie mieszka...
Ale M każdy szczegół w "naszym " życiu przepuszcza przez pryzmat jest /nie ma syn ..
Pisałam wiele o tym.
Mnie jego syn nie przeszkadza .. tylko postawa M , że coś co dla mnie i wielu ludzi jest normalnym traktowaniem dziecka , wychowywaniem.. dla m jest musztrowaniem i czepianiem się .
Nasłuchałam się wielu słów od niego- jaka to jestem zła dla jego syna - jak mi ostatnio zarzucił że go zawiodłam bo obiadu nie dałam młodemu !!! to mi powiedział.. że   jeśli się zdarzy że M gotuje ok 5 razy w miesiącu .. to ja jakbym zrobiła 4 obiady w dni które jest jego syn..to i tak mniej!!!!! qurwa..
czyli ja , my ...mój syn już nie istniejemy ???? Mam wrażenie że on robi dla " nas " coś , tylko po to by mieć ewent. argumenty jak ten... już mi wypomniał że "przecież pomalowałem pokój Twojego syna" ... żenada
ja nie chcę tych złych uczuć, tego wdzierania uwagi i żebrania o swoje ...

3 673

Odp: Być drugą i macochą
End_aluzja napisał/a:
motylek75 napisał/a:

Wczoraj znowu cały dzień cisza,do ex dwie rozmowy i dwa smsy,jak mu powiedziałam że jest mi przykro że mnie tak traktuje to powiedział że ma po dziurki w nosie moich fochów!!!
a dzisiaj telefon że coś tam się w domu mu zepsuło..........boże niech mnie ktoś kopnie albo rzuci o ściane może zbiorę w sobie siłe i go pożegnam.

a ty dzwonisz? piszesz?

jesli tak, to przestań

zobaczysz, czy zauwazy

piszę bo się martwię czy dojechał do pracy potem coś jeszcze w ciągu dnia,a jak nie napisze to potem słyszę jaka ja zajęta....
dzisiaj się nie odezwałam

3 674

Odp: Być drugą i macochą
motylek75 napisał/a:
End_aluzja napisał/a:
motylek75 napisał/a:

Wczoraj znowu cały dzień cisza,do ex dwie rozmowy i dwa smsy,jak mu powiedziałam że jest mi przykro że mnie tak traktuje to powiedział że ma po dziurki w nosie moich fochów!!!
a dzisiaj telefon że coś tam się w domu mu zepsuło..........boże niech mnie ktoś kopnie albo rzuci o ściane może zbiorę w sobie siłe i go pożegnam.

a ty dzwonisz? piszesz?

jesli tak, to przestań

zobaczysz, czy zauwazy

piszę bo się martwię czy dojechał do pracy potem coś jeszcze w ciągu dnia,a jak nie napisze to potem słyszę jaka ja zajęta....
dzisiaj się nie odezwałam

motylku kochany - martwisz się czy dojechał do pracy, czy zjadł drugie śniadanie jak się czuje i takie tam?

mój maz tez taki był - jakbym miała kurna chipa założonego..
zawsze tłumaczę, czy się martwisz czy tez nie - nie ma to wpływu na moją podróż do pracy i od ciebie nie zależy czy dojadę czy tez nie
dla mnie taka forma "meldowania się" jestem już w pracy, wszystko u mnie ok, gdzie jedziesz, kiedy dojedziesz, co robisz - to nie wyraz troski.. ale kontroli
zakamuflowanej troską.

\moja tesciowa to robi wobec mojego syna
ja uważam, że robi to nie dlatego, bo się martwi - ale to jej sposób na "zobowiązanie syna" do relacji z nią
nie zadzwoniłeś, że dojechałeś, a przecież wiesz, że ja się martwię, jestes złym synem, musisz mi to teraz wynagrtodzić i dac mi trochę głasków,,

motylku...
uwolnij jego i siebie;)

3 675 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-08-21 11:02:02)

Odp: Być drugą i macochą

No Kjim mogę podać ci rękę.
Krótka wymiana sms z M, że on nie chce mnie stracić, ale bierze dzieci do siebie w ten weekend. Ja, że może odpoczynek od siebie dobrze nam zrobi, a on że życzy mi powodzenia w życiu?
Nic dodać sad
Nienawidzę tego uczucia pustki

3 676

Odp: Być drugą i macochą

motylku kochany - martwisz się czy dojechał do pracy, czy zjadł drugie śniadanie jak się czuje i takie tam?

mamy taką umowę że się meldujemy po przyjździe do pracy nie jest to żadna forma kontroli,ja pracuje w delegacji on dojeżdżą ponad 70km w jedną stronę tak po prostu u nas jest.
Jak jestem chora albo źle się czuje to potrafi kilka razy zadzwonić i spytać jak się czuje,słyszę wtedy że mam leżeć nic nie robić on jak wróci wszystkim się zajmie,i owszem wtedy jest taki jakim chciałabym go mieć zawsze-czuły ciepły troskliwy.
Właśnie wtedy przeklinam moje dobre serce bo wymiękam.....i po paru dniach on znowu robi to co wcześniej.

Wiem że powinnam odfrunąć od niego-powoli zbieram się do lotu

3 677 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-08-21 11:51:34)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

on nie chce mnie stracić, [b/]ALE[/b] bierze dzieci do siebie w ten weekend.

Słyszałam to z tysiąc razy. On nie chce mnie stracić, ALE nie zmieni NIC  (a to znaczy, że skoro mamy być razem:to ja mam się ugiąć, to ja mam z czegoś rezygnować, to ja muszę ustąpić, to ja muszę zrozumieć, to ja muszę tolerować, to ja muszę być wyrozumiała itd). Nie tak powinien wyglądać związek!!! Związek to kompromisy z obu stron. Wychodzi na to, że faceci, na których trafiłyśmy nie są skłonni do kompromisów. Ma byc tak jak Oni chcą i albo dostosujemy się do tego , albo..... "życzę Ci powodzenia Kotku." (to tez słyszałam wiele razy). Trzymaj się Zazdrosna. Jak coś to pisz - może będzie łatwiej przez to przejść.

3 678

Odp: Być drugą i macochą

A ja myślę że facet zazdrosnej wie że jej zależy ... i po kilku dniach po weekendzie ... będzie jej dalej ...bo on wie że ona pomarudzi, ponarzeka .. i zatęskni..
nie chce Cię stracić , a po Twoim "może odpoczynek.." - on mówi żegnaj ????
To jak nie ważna rzecz bym się poczuła !!

A spakował swoje rzeczy ? i dzieci ?

Oj...bym się dopiero wqu.. zdenerwowała !

Oni ewidentnie nas widzą wtedy gdy im na rączkę , gdy nic innego nie ma ważniejszego !

Tak jak Kjim napisała...

Kiedyś myślałam że to ja jestem wymagająca .. że ciągle mi coś nie pasuje .. że dziwna jestem... no bo wiem że ma dziecko, no bo wiele rzeczy mogłam przewidzieć ..wielu nie zmienię ...ale okazuje się że nie mam tez wpływu na zwykłe rzeczy ... i nie mogę zmienić nawet tego co należy zmieniać ...
wrrr.

3 679

Odp: Być drugą i macochą
End_aluzja napisał/a:
motylek75 napisał/a:

Między nami jest 4lata różnicy nie uważam żeby to było sporo.

to cię z kimś pomyliłam;)

Pewnie z Lily89,ona ma znacznie starszego partnera od siebie po 2 rozwodach

No własnie Lily89, jak tam szykowania do slubu? nadal aktualne plany? cos o tym wspominałaś co jakiś czas ,ze planujecie
Zamieszkanie w Polsce czy w Moskwie?

3 680

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

on nie chce mnie stracić, [b/]ALE[/b] bierze dzieci do siebie w ten weekend.

Słyszałam to z tysiąc razy. On nie chce mnie stracić, ALE nie zmieni NIC  (a to znaczy, że skoro mamy być razem:to ja mam się ugiąć, to ja mam z czegoś rezygnować, to ja muszę ustąpić, to ja muszę zrozumieć, to ja muszę tolerować, to ja muszę być wyrozumiała itd). Nie tak powinien wyglądać związek!!! Związek to kompromisy z obu stron. Wychodzi na to, że faceci, na których trafiłyśmy nie są skłonni do kompromisów. Ma byc tak jak Oni chcą i albo dostosujemy się do tego , albo..... "życzę Ci powodzenia Kotku." (to tez słyszałam wiele razy). Trzymaj się Zazdrosna. Jak coś to pisz - może będzie łatwiej przez to przejść.

Dzięki Kjim, jesteś kochana smile
Trudno mi pisać, bo ryczeć się chce, a teraz nie mogę sobie na to pozwolić.
Jeszcze mi napisał, że 'nie jestem gotowa na związek z facetem, który kocha własne dzieci' tongue

3 681

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

A ja myślę że facet zazdrosnej wie że jej zależy ... i po kilku dniach po weekendzie ... będzie jej dalej ...bo on wie że ona pomarudzi, ponarzeka .. i zatęskni..
nie chce Cię stracić , a po Twoim "może odpoczynek.." - on mówi żegnaj ????
To jak nie ważna rzecz bym się poczuła !!

A spakował swoje rzeczy ? i dzieci ?

Oj...bym się dopiero wqu.. zdenerwowała !

Kurcze oboje jesteśmy w pracy, a on zrywa ze mną przez sms. Pewnie ma jeszcze zamiar na noc dziś wrócić normalnie...

3 682 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-08-21 12:06:29)

Odp: Być drugą i macochą

To też znam. Tylko, że w takiej sytuacji zaczęłabym ten "odpoczynek" od dziś. Skoro tak mu "zależy".....

3 683

Odp: Być drugą i macochą
motylek75 napisał/a:

mamy taką umowę że się meldujemy po przyjździe do pracy nie jest to żadna forma kontroli,ja pracuje w delegacji on dojeżdżą ponad 70km w jedną stronę tak po prostu u nas jest.

Też uważam, że to raczej norma w związku a nie rodzaj kontroli. Jakby mi się coś stało w drodze do pracy i wywieźliby mnie nieprzytomną na oiom, to kto powinien wiedzieć o tym jako pierwszy? Kto powinien wiedzieć, że coś mi się stało , nie dotarłam do pracy, coś się dzieje, trzeba reagować? Nikt inny tylko nasza druga połowa. po to jestesmy w związkach, żebyśmy sie o siebie nawzajem troszczyli. W dobie telefonów , smsów i maili, to chyba nic trudnego wysłać esa w stylu: Kotku jestem w pracy, miłego dnia.
Jeśli ktoś nagle przestaje o to dbac , to tez jest dobry sygnał, że coś nie tak dzieje się w związku.

3 684

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

on nie chce mnie stracić, [b/]ALE[/b] bierze dzieci do siebie w ten weekend.

Słyszałam to z tysiąc razy. On nie chce mnie stracić, ALE nie zmieni NIC  (a to znaczy, że skoro mamy być razem:to ja mam się ugiąć, to ja mam z czegoś rezygnować, to ja muszę ustąpić, to ja muszę zrozumieć, to ja muszę tolerować, to ja muszę być wyrozumiała itd). Nie tak powinien wyglądać związek!!! Związek to kompromisy z obu stron. Wychodzi na to, że faceci, na których trafiłyśmy nie są skłonni do kompromisów. Ma byc tak jak Oni chcą i albo dostosujemy się do tego , albo..... "życzę Ci powodzenia Kotku." (to tez słyszałam wiele razy). Trzymaj się Zazdrosna. Jak coś to pisz - może będzie łatwiej przez to przejść.

Dzięki Kjim, jesteś kochana smile
Trudno mi pisać, bo ryczeć się chce, a teraz nie mogę sobie na to pozwolić.
Jeszcze mi napisał, że 'nie jestem gotowa na związek z facetem, który kocha własne dzieci' tongue

Manipulacja. On Tobą manipuluje... już tym sms-em zaszczepił Ci strach. Już zaczęłaś się bać samotności...
Może zależy mu, aby jeszcze na noc wrócić do domu, bo skoro już przez te kilka godzin żyjesz w strachu, to już zmiękłaś i jesteś gotowa do ustępstw.

Serce Cię boli, ale właśnie odpoczynku chciałaś... może nie wiecznego wink ale bierz co dają.
Wiem co czujesz... boisz się, bo decyzja prawie podjęta, ale jak to odchorujesz, przepłaczesz to będzie lepiej i poczujesz ulgę, poczujesz, że znowu panujesz nad własnym życiem i jesteś panią własnego szczęścia.
A to ważne. Nie możesz uzależniać swojego dobrego nastroju od M i jego dzieci.

3 685

Odp: Być drugą i macochą
Tendre77 napisał/a:

boisz się, bo decyzja prawie podjęta, ale jak to odchorujesz, przepłaczesz to będzie lepiej i poczujesz ulgę, poczujesz, że znowu panujesz nad własnym życiem i jesteś panią własnego szczęścia.
A to ważne. Nie możesz uzależniać swojego dobrego nastroju od M i jego dzieci.

To potwierdzam. Miesiąc minął i jestem spokojniejsza, wyciszona, znów zaczęłam się beztrosko śmiać, bo szczękościsk puścił.
Nie daj sobą manipulować. Byłam w takim związku 7 lat, i przypłaciłam baaaardzo głębokim dołem. Zastraszanie, manipulowanie, szantaż emocjonalny - mężczyźni mimo, że prości, potrafią jednak znaleźć nasz czuły punkt i sobie w ten sposób pogrywać.

3 686

Odp: Być drugą i macochą
Tendre77 napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:
kjim napisał/a:

Słyszałam to z tysiąc razy. On nie chce mnie stracić, ALE nie zmieni NIC  (a to znaczy, że skoro mamy być razem:to ja mam się ugiąć, to ja mam z czegoś rezygnować, to ja muszę ustąpić, to ja muszę zrozumieć, to ja muszę tolerować, to ja muszę być wyrozumiała itd). Nie tak powinien wyglądać związek!!! Związek to kompromisy z obu stron. Wychodzi na to, że faceci, na których trafiłyśmy nie są skłonni do kompromisów. Ma byc tak jak Oni chcą i albo dostosujemy się do tego , albo..... "życzę Ci powodzenia Kotku." (to tez słyszałam wiele razy). Trzymaj się Zazdrosna. Jak coś to pisz - może będzie łatwiej przez to przejść.

Dzięki Kjim, jesteś kochana smile
Trudno mi pisać, bo ryczeć się chce, a teraz nie mogę sobie na to pozwolić.
Jeszcze mi napisał, że 'nie jestem gotowa na związek z facetem, który kocha własne dzieci' tongue

Manipulacja. On Tobą manipuluje... już tym sms-em zaszczepił Ci strach. Już zaczęłaś się bać samotności...
Może zależy mu, aby jeszcze na noc wrócić do domu, bo skoro już przez te kilka godzin żyjesz w strachu, to już zmiękłaś i jesteś gotowa do ustępstw.

Serce Cię boli, ale właśnie odpoczynku chciałaś... może nie wiecznego wink ale bierz co dają.
Wiem co czujesz... boisz się, bo decyzja prawie podjęta, ale jak to odchorujesz, przepłaczesz to będzie lepiej i poczujesz ulgę, poczujesz, że znowu panujesz nad własnym życiem i jesteś panią własnego szczęścia.
A to ważne. Nie możesz uzależniać swojego dobrego nastroju od M i jego dzieci.

Zazdrosna , ściskam mocno. Trzymaj się .
Zaplanuj dzisiejsze popołudnie... uważam jak dziewczyny... sama tego doświadczyłam wiele razy...

3 687 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-08-21 13:06:04)

Odp: Być drugą i macochą

Motylek75 zgadzam się z poprzedniczkami, że taka umowa to jakieś niewolnictwo.
M mi napisał, że co do naszego ślubu ma wątpliwości ze względu na dzieci, po co ja z tym facetem w ogóle czas marnuję? Już z pewnością nie zmienię stosunku do tych chłopaków.
Dzięki Chceuciekacstad, najpierw muszę się normalnie wyryczeć.

3 688

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

on nie chce mnie stracić, [b/]ALE[/b] bierze dzieci do siebie w ten weekend.

Słyszałam to z tysiąc razy. On nie chce mnie stracić, ALE nie zmieni NIC  (a to znaczy, że skoro mamy być razem:to ja mam się ugiąć, to ja mam z czegoś rezygnować, to ja muszę ustąpić, to ja muszę zrozumieć, to ja muszę tolerować, to ja muszę być wyrozumiała itd). Nie tak powinien wyglądać związek!!! Związek to kompromisy z obu stron. Wychodzi na to, że faceci, na których trafiłyśmy nie są skłonni do kompromisów. Ma byc tak jak Oni chcą i albo dostosujemy się do tego , albo..... "życzę Ci powodzenia Kotku." (to tez słyszałam wiele razy). Trzymaj się Zazdrosna. Jak coś to pisz - może będzie łatwiej przez to przejść.

Boże jak mi wszystko jest dobrze znane
tylko zrozum zrozum zrozum

3 689

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

M mi napisał, że co do naszego ślubu ma wątpliwości ze względu na dzieci,

Teraz Ci to napisał????

Naprawde sobie pogrywa.

jak chce rozmawiać na takie poważne tematy to niech znajdzie czas i usiądzie z Tobą (bez ogonów) i z Tobą rozmawia.
Zazdrosna to kolejna zagrywka zebyś zmiękła. Wie że Ci na ślubie zależy , to uderza w czuły punkt. Nie daj się kobieto.

3 690

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Motylek75 zgadzam się z poprzedniczkami, że taka umowa to jakieś niewolnictwo.
M mi napisał, że co do naszego ślubu ma wątpliwości ze względu na dzieci, po co ja z tym facetem w ogóle czas marnuję? Już z pewnością nie zmienię stosunku do tych chłopaków.
Dzięki Chceuciekacstad, najpierw muszę się normalnie wyryczeć.

A ja tak nie uważam,pracuje czasem 2000km od domu,i co mam nie dać znaku życia że dojechałam na miejsce?
On też wcześniej pracował na drugim końcu kraju,i chciałam po porostu wiedzieć czy bezpiecznie dojechał nic więcej.
Czy wam się nigdy nie zdarzyło powiedzieć do bliskiej osoby-daj znać jak dojedziesz?
A tu przecież chodzi o najbliższą osobę.

3 691

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Motylek75 zgadzam się z poprzedniczkami, że taka umowa to jakieś niewolnictwo.
M mi napisał, że co do naszego ślubu ma wątpliwości ze względu na dzieci, po co ja z tym facetem w ogóle czas marnuję? Już z pewnością nie zmienię stosunku do tych chłopaków.
Dzięki Chceuciekacstad, najpierw muszę się normalnie wyryczeć.

Ja dokładnie te same słowa usłyszłam od M co do ślubu i kurcze to samo pytanie przeleciało mi przez głowę-po co ja marnuje mój czas z tym facetem?
Ja wczoraj miałam wieczór ryczenia,pomogło na tyle że dzisiaj jestem o mały kroczek do przodu:)

3 692 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-08-21 13:23:40)

Odp: Być drugą i macochą

Ja uważam za rzecz OCZYWISTĄ i bez dwóch zdań , że dajemy sobie nawzajem znać , że żyjemy. Wg mnie tak to powinno wyglądać w  związku, że troszczymy się o siebie nawzajem. Tym bardziej jeśli żyjemy w rozjazdach.

3 693 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-08-21 13:29:36)

Odp: Być drugą i macochą
motylek75 napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Motylek75 zgadzam się z poprzedniczkami, że taka umowa to jakieś niewolnictwo.
M mi napisał, że co do naszego ślubu ma wątpliwości ze względu na dzieci, po co ja z tym facetem w ogóle czas marnuję? Już z pewnością nie zmienię stosunku do tych chłopaków.
Dzięki Chceuciekacstad, najpierw muszę się normalnie wyryczeć.

A ja tak nie uważam,pracuje czasem 2000km od domu,i co mam nie dać znaku życia że dojechałam na miejsce?
On też wcześniej pracował na drugim końcu kraju,i chciałam po porostu wiedzieć czy bezpiecznie dojechał nic więcej.
Czy wam się nigdy nie zdarzyło powiedzieć do bliskiej osoby-daj znać jak dojedziesz?
A tu przecież chodzi o najbliższą osobę.

Dziewczyno, a jaki jest problem żeby zadzwonił i sam sprawdził czy u ciebie wszystko ok?! Tak postępuje osoba która się martwi.
Kolejny raz piszę tutaj o lekturze "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" Proszę przeczytaj

Tak teraz M mi wysyła te smsmy, właśnie mi napisał, że rozgląda się za pierścionkiem, bo mnie kocha. Nie odpisuje, bo słów już brak

3 694 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-08-21 13:47:05)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Tak teraz M mi wysyła te smsmy, teraz mi napisał, że rozgląda się za pierścionkiem, bo mnie kocha. Nie odpisuje, bo słów już brak

Próbuje wszystkimi metodami, jak nie grożbą to prośbą. Moze zmiekniesz :-)

Wiesz co Zazdrosna, jak to czytam to (przepraszam) ale śmiech mnie ogarnia, bo przez ostatnie jakieś 10 miesięcy miotaliśmy się z M dokładnie w ten sam sposób. Ja płakałam, On pocieszał, ja prosiłam, On stawiał na swoim, jak widział, że nie przelewki to groził, potem przepraszał , nawet w między czasie się oświadczył, taka dumna nosiłam pierścionek.... do czasu kiedy znowu sie nie wyprowadził. Wtedy oddałam Mu ten pierścionek i powiedziałam , żeby najpierw sam się zastanowił czego On tak naprawdę chce. Bo ja wiem czego bym chciała, ale On musi jeszcze duuuużo nad tym pomyśleć. Nigdy potem juz nie wracał do tematu małżeństwa, zaręczyn itd.

Teraz kiedy znowu chciał wrócić(tydzień temu) wrócił nagle temat małżeństwa. Stwierdził że juz wie czemu o tamten związek potrafił walczyć, juz rozumie co go tak z Tą Kobietą wiązało. PAPIEREK. Stwierdził że zapracuje na moje zaufanie i zaciągnie do Urzędu choćby siłą - tak bardzo Mu na mnie zależy i ON już wie że papierek bardziej Go do mnie przywiąże.  Tylko, że teraz to ja się boję , ze tym PAPIERKIEM podpisałabym wyrok na siebie. Bo wtedy nie miałabym wyjścia, MUSIAŁABYM się godzić na to wszystko, na co jeszcze teraz moge powiedziec STOP.

3 695

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Tylko, że teraz to ja się boję , ze tym PAPIERKIEM podpisałabym wyrok na siebie. Bo wtedy nie miałabym wyjścia, MUSIAŁABYM się godzić na to wszystko, na co jeszcze teraz moge powiedziec STOP.

Sprowadziłaś mnie na ziemię smile

3 696 Ostatnio edytowany przez metaksa (2014-08-21 13:52:23)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Tak teraz M mi wysyła te smsmy, właśnie mi napisał, że rozgląda się za pierścionkiem, bo mnie kocha. Nie odpisuje, bo słów już brak

Zazdrosna, on ma chyba cos z glowa nie halo. Najpierw Ci zyczy milego zycia, a teraz sie nagle obudzil i pierscionka szuka? Wysmialabym goscia. A zamiast plakac to bym sie tak zagotowala, spakowala pana i syna rzeczy i do widzenia sie z panem jak pan zmadrzeje. Ale  watpie, chyba przyjdzie Ci raczej poszukac innego faceta.

3 697

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
kjim napisał/a:

Tylko, że teraz to ja się boję , ze tym PAPIERKIEM podpisałabym wyrok na siebie. Bo wtedy nie miałabym wyjścia, MUSIAŁABYM się godzić na to wszystko, na co jeszcze teraz moge powiedziec STOP.

Sprowadziłaś mnie na ziemię smile

Dziewczyny, przecież ślub to uregulowane niewolnictwo.
Kobiety na dźwięk tego słowa ślinią się, a faceci to wykorzystują.

Żadnych korzyści... i prawda, że ŻADEN PAPIEREK NIE ZMUSI LUDZI DO BYCIA RAZEM A JEGO BRAK NIE JEST PRZESZKODĄ BY RAZEM BYĆ.
Różnica jest taka, że z papierkiem ludzie często są razem bo MUSZĄ, a bez papierka bo CHCĄ.

3 698

Odp: Być drugą i macochą
Tendre77 napisał/a:

Dziewczyny, przecież ślub to uregulowane niewolnictwo.
Kobiety na dźwięk tego słowa ślinią się, a faceci to wykorzystują.

Żadnych korzyści... i prawda, że ŻADEN PAPIEREK NIE ZMUSI LUDZI DO BYCIA RAZEM A JEGO BRAK NIE JEST PRZESZKODĄ BY RAZEM BYĆ.
Różnica jest taka, że z papierkiem ludzie często są razem bo MUSZĄ, a bez papierka bo CHCĄ.

Tendre77 - umówisz sie ze mną na kawę? Gadasz tak mądrze , że chyba mogłabym zostac Twoją żoną.

3 699

Odp: Być drugą i macochą

:-)    Żartowałam   :-))))))

3 700

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

:-)    Żartowałam   :-))))))

Kawa smile jasne ... ale bez zobowiązań hihi smile

3 701

Odp: Być drugą i macochą

Oczywiście, że bez zobowiązań. Chciałam Wam powiedzieć, że założyłam konto na Sympatia.pl . Może faktycznie na jakąś kawę się z kimś umówię. :-)

3 702

Odp: Być drugą i macochą

Kto w końcu jak nie my wiemy, że istnieją rozwody smile
Tylko mi się wydaję dziewczyny, że facetowi naprawdę musi zależeć jeśli chce ślubu, chociażby z tego faktu, że jest to dla nich takie poświęcenie, potępiane przez innych samców. Monogamia w brew ich naturze smile

3 703

Odp: Być drugą i macochą
Tendre77 napisał/a:
kjim napisał/a:

:-)    Żartowałam   :-))))))

Kawa smile jasne ... ale bez zobowiązań hihi smile

Moja droga zaczynasz mówić jak facet.......bez zoobowiązań:)

3 704 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-08-21 14:48:24)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Chciałam Wam powiedzieć, że założyłam konto na Sympatia.pl . Może faktycznie na jakąś kawę się z kimś umówię. :-)

Uważaj na mojego M, bo tam go poznałam smile:) Kurcze i miał fotkę z dziećmi, że nie zapaliła mi się czerwona żaróweczka! hehe
Dobry pomysł na takie wyjście jeśli czujesz się już na siłach. A tak w ogóle bierzesz pod uwagę jeszcze związek z facetem z dziećmi?

3 705

Odp: Być drugą i macochą

M też poznałam na Sympatii. :-) Dlatego teraz tam wróciłam. Nie uważam tego za zły pomysł. Wolnych mężczyzn w moim otoczeniu raczej deficyt. Zazdrosna istnieje zatem ryzyko (o zgrozo!!!), że się wymienimy facetami  :-)

Chociaż biorąc pod uwagę odległość - raczej mało prawdopodobne. Przecież nasi faceci nie zmienią miejsca zamieszkania ZE WZGLĘDU NA DZIECI!!!!

Z racji tego, że już wiem, że ciężko mi będzie zaakceptować dzieci Partnera, wolałabym uniknąć takiej konfiguracji (i na wszelki wypadek mijam profile, na których facet wkleja zdjęcie ze "swoim oczkiem w głowie"). Ale czy każdy facet jest taki sam, czy każda Exia jest upierdliwa do granic przyzwoitości???? Na pewno NIE!  Zakładam, że będę jeszcze szczęśliwa, ale i na pewno bardziej OSTROŻNA.
Mam nadzieję, że trafi mi sie egzemplarz, który nawet jeśłi ma dzieci, potrafił będzie  i będzie chciał być szczęśliwy w nowym związku.

I nie czuję się na siłach. Ale to pomaga zapomnieć i daje nadzieję, że są jeszcze na świecie mężczyźni, którzy szukają szczęścia i miłości i na tym jednym świat sie nie kończy. Próbuję zapomnieć, ale nie jest to łatwe.

Posty [ 3 641 do 3 705 z 8 269 ]

Strony Poprzednia 1 … 55 56 57 58 59 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026