Kjim, być może go usprawiedliwiam, ale pozwolisz, że odbiję piłeczkę. Być może potrzebuję jeszcze uderzenia w drugi policzek.
Odpowiedz sobie sama, jak skończyły się Twoje prośby i "ultimatum"? Czy choć trochę z tego o czym pragnęłaś M był Ci w stanie dać?
Ja chciałam miesiąca na wyłączność, M 2 weekendów z synem, dla mnie 1 weekend to jakiś kompromis.
Powiedziałaś, że pokażesz M interpretację podobnego do Waszego wyroku (odnośnie weekendów w drugi miesiąc wakacji)
Przeczytał, w sumie to chciałam złożyć wniosek o wykładnię jego wyroku, bo po mimo, że jestem pewna swojego, to jednak sąd w tym przypadku może mieć inne zdanie i strach mnie obleciał, że może być inaczej.
Czyli nie dlatego, że interpretacja wyroku Mu na to pozwala i chciałby pokazać, że się z Tobą liczy, ale po prostu wie, że jak będzie w weekend w robocie to Ty odmówisz siedzenia z Jego chłopakami w domu i nie będzie miał co z Nimi zrobić. .
W piątek i w sobotę wziąłby synów do pracy, podobno dla niego to żaden problem. Ja uważam, że w tedy i tak dłużej zostaje w pracy, bo oni absorbują jego czas który powinien poświęcić robocie.
?Tłumaczył się, że miesiąc nie widzenia z synem to dla niego zbyt długo.?
Potwierdza się to o czym pisałam Ci wcześniej. Niezależnie od tego jaka będzie interpretacja wyroku, On i tak się będzie widywał z synem, bo jest dla Niego ważny. Nie dlatego, że Exia nie może, czy nie chce się zając synem, tylko dlatego , ze ON CHCE się widywać z synem. Czyli tak jak w moim przypadku, to już tak naprawdę nie chodzi o to czy Exia coś narzuca czy nie. ON chce i będzie się widywał z synem i kropka. czy Ci się to podoba czy nie.
Tu mnie rozłożyłaś na łopatki ![]()
Z dwóch miesięcy wakacji dostaniesz marny ochłap w postaci trzydniowego weekendu i bądź wdzięczna dziadkom i M, że na ten czas dziadkowie zechcą zaopiekować się chłopcem. To nic że urlop przesiedziałaś w domu. Nic nie szkodzi. Ciesz się że łaskawie skapnie Ci te trzy dni.
Ja przecież widuję się z nim codziennie i mam go przez całe noce, jego młodszy syn pewnie mi zazdrości.
Nie ważne, że mówisz MU, że Ty Go też potrzebujesz, bo ostatnio Cię zaniedbuje. Nie ważne, że całymi dniami pracuje a w weekendy poświęca czas dzieciom a nie WAM. Ciesz się kobieto, bo dam Ci ten jeden weekend, o który się tak prosisz. Paradoks jest taki, że Ty Mu mówisz, że potrzebujesz Go więcej, a On Ci na to : skoro nie chcesz widzieć moich dzieci, to się na czas wizyty wyprowadzę do siebie. Co dostałaś za swoją walkę? Klapsa. Nie chcesz mnie z dziećmi ? Nie dostaniesz mnie wcale. Wychodzi na to, że Niby masz faceta, a Go nie masz.
2 strzał w 10 ![]()
Zastanów się, czy napewno chcesz kolejny rok żyć złudzeniami? Lub czy jesteś gotowa na powtórkę z rozrywki za rok?
Masz rację najpierw muszę zapytać jak on to wszystko sobie wyobraża i o co będzie walczył w sądzie, Później przemyśleć czy ja jestem w stanie to przeboleć.
Wiem, że jesteś zmęczona. Chłop chce dobrze, oferuje ci tyle ile może, tule ile potrafi. Wie, że ex zaniedbuje dzieci i nie wyobraża sobie aby i on miał to robić.
Nie planuj wakacji za rok, skup się na tych. Jeśli oferuje ostatnie weekendy spędzić tylko we dwoje to znaczy, że widzi twoje zmęczenie i twoje potrzeby.
Ewarg, ja też widziałam łzy w oczach młodego, gdy po naszym kryzysie wyprowadził się z ojcem na weekend do jego mieszkania. Jednak nie przypisuje sobie tych emocji, młody ma jeszcze traumę związaną z rozwodem i rozstaniem z matką, poza tym ma już u nas kolegów, których długo mu brakowało. Z resztą zmiany, inna szkoła lub skomplikowane dojazdy do niej każdego mogą przerazić.
Nie jestem matką Teresą, tylko cholerną, introwertyczną egoistką, za poświęcenia płacę stresem i własnym zdrowiem. Wiem, że M chce dobrze, chciałby zrobić z nas jedną kochającą się rodziną, może powinnam mu na to pozwolić z inną partnerką? Może ja tylko krzywdzę jego dzieci? M ma też ze mną tylko problemy
