netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Być drugą i macochą

8 268 odpowiedzi1 087 312 wyświetleńzałożony przez Alutka131, 20.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Strony Poprzednia 1 … 53 54 55 56 57 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 511 do 3 575 z 8 269 ]

3 511 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-08-04 12:13:36)

Odp: Być drugą i macochą

W moim wyroku Zazdrosna jest inaczej . My mamy zapisane że rodzice będą zapewniać dzieciom PO JEDNYM miesiącu wakacji i PO JEDNYM tygodniu ferii. W tej sytuacji kiedy mój EX zabiera dzieci do siebie na miesiąc, to ja się nie wpier..alam w jego miesiąc. A ON nie wtrąca się jak jest mój miesiąc wakacji. Po za tym byłoby to nawet ciężkie organizacyjnie i logistycznie, bo w przypadku, gdy wywożę dzieci na wieś do dziadków (500km), to nie wyobrażam sobie żebym miała je przywozić na każdą niedzielę , bo były ma wizyty ustalone w każdą niedzielę.
Oboje z byłym mężem mamy narzucony obowiązek opieki nad dziećmi w okresie wakacji. Wasz EX wiedziała jak się ustawić i obowiązki ma spisane tylko M. Ona nie ma żadnego obowiązku i na waszym miejscu dążyłabym do tego żeby to jak najszybciej zmienić!!!!!!
Co do ponoszenia dodatkowych kosztów na syna, to również poradziłabym się na waszym miejscu prawnika i próbowała dochodzić zwrotu poniesionych kosztów na młodszego syna, które zapewne wg wyroku sądu ma ponosić matka. Skoro nie dba o podstawowe potrzeby syna (leki, okulary itd) założyłabym jej sprawę o zwrot poniesionych kosztów związanych z młodszym synem.

3 512 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-08-04 12:19:09)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

W moim wyroku Zazdrosna jest inaczej . My mamy zapisane że rodzice bedą zapewniać dzieciom PO JEDNYM miesiącu wakacji i PO JEDNYM tygodniu ferii. W tej sytuacji kiedy mój EX zabiera dzieci do siebie na miesiąc, to ja się nie wpier..alam w jego miesiąc. A ON nie wtrąca się jak jest mój miesiąc wakacji. Po za tym byłoby to nawet ciężkie organizacyjnie i logistycznie, bo w przypadku, gdy wywożę dzieci na wieś do dziadków (500km), to nie wyobrażam sobie żebym miała je przywozić na każdą niedzielę , bo były ma wizyty ustalone w każdą niedzielę.

No widzisz, więcej dowiem się od ciebie, niż od prawnika. Będzie trzeba zmienić ten wyrok, jak zostaną ustalone widzenia ex ze starszym synem, bo to będzie bez sensu. Może wyślesz mi na maila wzór swojego wyroku?

kjim napisał/a:

Co do ponoszenia dodatkowych kosztów na syna, to również poradziłabym się na waszym miejscu prawnika i próbowała dochodzić zwrotu poniesionych kosztów na młodszego syna, które zapewne wg wyroku sądu ma ponosić matka. Skoro nie dba o podstawowe potrzeby syna (leki, okulary itd) założyłabym jej sprawę o zwrot kosztów utrzymania.

Nie z M, bo to jego syn, bo to jego dziecko... Od prawie roku leży nie złożony, wypełniony przeze mnie wniosek o zwrot połowy spłaconego kredytu dla ex. M zawsze ich sam utrzymywał i tak mu już zostanie, nawet moim kosztem.

3 513 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-08-04 12:30:51)

Odp: Być drugą i macochą

Wiesz co Zazdrosna i Ty mówisz ze Ty masz niski próg tolerancji??? Przy Tobie to moja tolerancja dla takich poczynań EXowej i włazidupstwa M = zero. A Ty przy mnie to jesteś naprawdę Matka Teresa.  Tylko w związku z moją zerową tolerancją na takie zachowania ja już nie jestem z M. Mnie szlag trafiał i nie potrafiłam dać przyzwolenia na takie zachowania. Kiepskim więc jestem doradcą jeśli chodzi o postępowanie z M i jego Przeszłością. Mogę Ci tylko powiedzieć, że rozumiem Twoje rozgoryczenie.
A powiem Wam, ciekawostkę. M zaczął nawiązywać znowu kontakt. Skończył się Jego miesiąc z dziećmi, odwiózł dzieci do mamusi i... nagle dostrzegł, że jednak jest samotny. Mówi, że chciałby wrócił, że już rozumie kto i co jest w Jego życiu ważne. Tylko....... ja już wiem , że i tak zawsze będą najważniejsze dla Niego dzieci. I wiem że by było kolorowo i sielankowo przez cały sierpień. Do początku września, kiedy dowie się że Exowa nie wyposażyła dzieci w wyprawkę do szkoły. Będzie się znowu bił z myślami czy wybrać dobro dzieci i kupić Im to czego potrzebują, czy z bolącym sercem nic Im nie kupować ale mieć święty spokój z mojej strony. Ja z kolei będę się zastanawiać, czy faktycznie nie dał Jej kasy, nie zrobił zakupów, czy może zrobił to po cichu tak żebym ja się nie dowiedziała. I koszmar powróci. Chyba nie chcę już takie powtórki z rozrywki sad

3 514 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-08-04 12:56:20)

Odp: Być drugą i macochą

Kurcze, w wyroku jest napisane:
uregulować kontakty M w ten sposób, że zapewnić M prawo do kontaktowania się z w/w małoletnim w następujący sposób:
a)    w drugi i czwarty weekend miesiąca?.
b)    jeden miesiąc wakacji letnich od dnia 01.07 do 31.07 każdego roku.
Jak to rozumiecie? Ktoś ma znajomego prawnika? Naprawdę będę wdzięczna za pomoc.

Kjim, przykro mi, naprawdę nie wiem co powiedzieć. Kiedyś będziesz pewnie wdzięczna za swoją decyzję, to wymagało nie lada odwagi.

3 515

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Kurcze, w wyroku jest napisane:
uregulować kontakty M w ten sposób, że zapewnić M prawo do kontaktowania się z w/w małoletnim w następujący sposób:
a)    w drugi i czwarty weekend miesiąca?.
b)    jeden miesiąc wakacji letnich od dnia 01.07 do 31.07 każdego roku.

Może się mylę, ale dla mnie tu jest tylko napisane że Pani EX ma obowiązek umożliwić M kontakty w wyznaczonych terminach , jednak nie nakłada na M takiego obowiązku ! Wszystko co robi w tej chwili Twój M - robi z własnej woli. Uzgodnij inerpr3etacje z Prawnikiem!

zazdrosna13 napisał/a:

Kjim, przykro mi, naprawdę nie wiem co powiedzieć. Kiedyś będziesz pewnie wdzięczna za swoją decyzję, to wymagało nie lada odwagi.

Na razie wciąż walczę.... ze sobą. Strasznie za Nim tęsknię nie zależnie od tego ile przykrych słów sobie powiedzieliśmy. Kiedy się wyprowadzał (po raz czwarty) wiedziałam, że przyjdzie taki moment, że zatęskni i będzie chciał wrócić. Niespodziewałam się tylko, że tak szybko :-) Jednak czy dawanie sobie szansy po raz kolejny ma sens? Skoro poprzednie wyprowadzki i kolejne szanse nie przyniosły poprawy to czy teraz się coś zmieni? Nie sądzę . Chyba przestałam już się łudzić. Co nie zmienia faktu , że najchętniej już bym się rzuciła w Jego ramiona.

3 516

Odp: Być drugą i macochą

Kjim..zazdroszczę konsekwencji .

Przykre, bo chyba nawet trudno znaleźć rozwiązanie , dzieci zawsze będą , M nie zmieni swojego nastawienia raczej ...
U nas jest podobnie ,  młody M dziś wieczorem przyjeżdża , próbuję spokojnie podejść do tego, nie uprzedzać się że będzie jak zawsze...
Obawiam się że M był taki wspaniały tylko dlatego że dzieci nie było..i nie musiał dokonywać wyborów...
Przesyłam uściski Kjim:)

3 517

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Na razie wciąż walczę.... ze sobą. Strasznie za Nim tęsknię nie zależnie od tego ile przykrych słów sobie powiedzieliśmy. Kiedy się wyprowadzał (po raz czwarty) wiedziałam, że przyjdzie taki moment, że zatęskni i będzie chciał wrócić. Niespodziewałam się tylko, że tak szybko :-) Jednak czy dawanie sobie szansy po raz kolejny ma sens? Skoro poprzednie wyprowadzki i kolejne szanse nie przyniosły poprawy to czy teraz się coś zmieni? Nie sądzę . Chyba przestałam już się łudzić. Co nie zmienia faktu , że najchętniej już bym się rzuciła w Jego ramiona.

A czy On ma gdzie mieszkać? Może to jego sposób na wygodne życie u twego boku?
Osobiście nie wierzę ww wchodzenie drugi raz do tej samej rzeki, a wchodzenie po raz n-ty to już wypracowany sposób na życie.

3 518

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Kjim..zazdroszczę konsekwencji

Nie ma chyba czego zazdrościć. To, że jestem taka konsekwentna, zasadnicza i (ktoś by mógł powiedzieć ) uparta nie przysparza mi w tym wypadku korzyści i nie poprawia mojej sytuacji. To właśnie moje zasady i konsekwencja zabiły ten związek. Nie jestem taka otwarta i tolerancyjna jak Wy dziewczyny. W imię zachowania swoich zasad rezygnuję z życia z człowiekiem, w którego ramionach odpływam. Wiem, że wystarczyłoby, żeby przyjechał i bez słowa mnie przytulił a rozsądek, konsekwencja i zasady poszłyby się j..ać.

3 519

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

Kjim..zazdroszczę konsekwencji

Nie ma chyba czego zazdrościć. To, że jestem taka konsekwentna, zasadnicza i (ktoś by mógł powiedzieć ) uparta nie przysparza mi w tym wypadku korzyści i nie poprawia mojej sytuacji. To właśnie moje zasady i konsekwencja zabiły ten związek. Nie jestem taka otwarta i tolerancyjna jak Wy dziewczyny. W imię zachowania swoich zasad rezygnuję z życia z człowiekiem, w którego ramionach odpływam. Wiem, że wystarczyłoby, żeby przyjechał i bez słowa mnie przytulił a rozsądek, konsekwencja i zasady poszłyby się j..ać.

Kjim..właśnie jest czego zazdrościć , bo my często szarpiemy się , gdyż nie potrafimy konsekwentnie stawiać na swoim, dbać o siebie ... i ciągle przesuwamy te nasze granice... czując się źle w nowych ramach..co często prowadzi do frustracji i wypalenia związku..dla tych ramion udajemy same przed sobą że jakoś to będzie , że się postaramy wszyscy... a za jakiś czas jesteśmy w tym samym miejscu .

Jeśli Twój rozum przekonał Cię do takiej decyzji i nie dajesz oszukiwać samej siebie .. wiesz że wybrałaś dobrze.

"Wiem, że wystarczyłoby, żeby przyjechał i bez słowa mnie przytulił a rozsądek, konsekwencja i zasady poszłyby się j..ać"

Ja się tak poddałam ... choć mój rozum nadal mówi że nie wolno mi wierzyć w to co jest ... bo za krótko...bo nie zaszła żadna zmiana.. tylko problem się oddalił.

3 520 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-08-04 14:29:35)

Odp: Być drugą i macochą
Tendre77 napisał/a:

A czy On ma gdzie mieszkać? Może to jego sposób na wygodne życie u twego boku?
Osobiście nie wierzę ww wchodzenie drugi raz do tej samej rzeki, a wchodzenie po raz n-ty to już wypracowany sposób na życie.

Mieszka chwilowo u rodziców. Nasze domy sprzedaliśmy jakiś czas temu. Ja za swoje pieniądze kupiłam mieszkanie, w którym zamieszkaliśmy, On na razie pieniędzy nie ruszał, bo chce się budować. Stać Go by sobie coś wynająć. A czy u nas miał wygodnie? No właśnie nie do końca. Nie jestem łatwą osobą we współżyciu. Jak wiecie mam swoje zasady i mieszkając z nami, On tez musiał się do Nich dostosować.  Sporo zmieniał na moje prośby, ale widziałam, że robi to , a jednocześnie gryzie się sam ze sobą, bo po swojemu to On by to zrobił zupełnie inaczej. Szczególnie Go bolało to, że nie pozwalałam żeby Jego dzieci były traktowane jak "księżniczki" i jeśli On na coś przymykał oczy, pobłażał to ja z premedytacją wyciągałam konsekwencje również w stosunku do Jego dzieci. Podkreślając głośno, ze zasady w tym domu obowiązują wszystkich, bez wyjątku i nie pozwolę żeby moje dzieci były świadkami łamania tych zasad. Zbyt dużo mnie kosztowało to, żeby swoje dzieci wychować, żeby teraz mi Księżniczki bojkotowały te zasady.   Współuczestniczył w kosztach mieszkania/gospodarowania, choć nie chciał inwestować ani pieniędzy ani sił w mieszkanie, którego urządzenie było w większości na mojej głowie (ja Go o to nie prosiłam, On z inicjatywą nie wychodził). Wiele próbuje zmieniać, żebym była zadowolona, ale widzę jak bardzo to Go później gryzie. Pisałam już wcześniej dlaczego zdecydował się odejść, bo: ja dziś chcę żeby zmienił jedno, potem będę chciała więcej i więcej i więcej". Taka już jestem, typ ambitny i wymagający. A On się boi, że nie podoła. I chyba wiem, że nie podoła, bo w takiej rodzinie był wychowany, bez ambicji po najmniejszej linii oporu.  Jak ktoś nie jest nauczony walki, parcia do celu, nie jest typem ambitnym dążącym do tego żeby było lepiej, to nie będzie walczył, nie będzie próbował. Woli się wycofać jak pojawiają się problemy niz stawić im czoła.  Więc to chyba nie o wygodę mu chodzi. Być może chce jeszcze próbować coś zmienić, ale obawiam się, że to kolejny słomiany zapał.

3 521

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
Tendre77 napisał/a:

A czy On ma gdzie mieszkać? Może to jego sposób na wygodne życie u twego boku?
Osobiście nie wierzę ww wchodzenie drugi raz do tej samej rzeki, a wchodzenie po raz n-ty to już wypracowany sposób na życie.

Mieszka chwilowo u rodziców. Nasze domy sprzedaliśmy jakiś czas temu. Ja za swoje pieniądze kupiłam mieszkanie, w którym zamieszkaliśmy, On na razie pieniędzy nie ruszał, bo chce się budować. Stać Go by sobie coś wynająć. A czy u nas miał wygodnie? No właśnie nie do końca. Nie jestem łatwą osobą we współżyciu. Jak wiecie mam swoje zasady i mieszkając z nami, On tez musiał się do Nich dostosować.  Sporo zmieniał na moje prośby, ale widziałam, że robi to , a jednocześnie gryzie się sam ze sobą, bo po swojemu to On by to zrobił zupełnie inaczej. Współuczestniczył w kosztach mieszkania/gospodarowania, choć nie chciał inwestować ani pieniędzy ani sił w mieszkanie, którego urządzenie było w większości na mojej głowie (ja Go o to nie prosiłam, On z inicjatywą nie wychodził). Wiele próbuje zmieniać, żebym była zadowolona, ale widzę jak bardzo to Go później gryzie. Pisałam już wcześniej dlaczego zdecydował się odejść, bo: ja dziś chcę żeby zmienił jedno, potem będę chciała więcej i więcej i więcej". Taka już jestem, typ ambitny i wymagający. A On się boi, że nie podoła. I chyba wiem, że nie podoła, bo w takiej rodzinie był wychowany, bez ambicji po najmniejszej linii oporu.  Jak ktoś nie jest nauczony walki, parcia do celu, nie jest typem ambitnym dążącym do tego żeby było lepiej, to nie będzie walczył, nie będzie próbował. Woli się wycofać jak pojawiają się problemy niz stawić im czoła.  Więc to chyba nie o wygodę mu chodzi. Być może chce jeszcze próbować coś zmienić, ale obawiam się, że to kolejny słomiany zapał.

Nic nie stoi na przeszkodzie abyś odpłynęła w jego ramionach smile a później buziaczek i do swojego mieszkania.
Jeżeli wspólne życie wam nie pisane i więcej złego niż dobrego wnosi to przecież możecie sie spotykać. Odpadną kwestie sporne.
Ja to swojemu proponuje za każdym razem kiedy mu się ulewa...
Stać was na to.

3 522 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-08-04 14:37:32)

Odp: Być drugą i macochą
Tendre77 napisał/a:

Nic nie stoi na przeszkodzie abyś odpłynęła w jego ramionach smile a później buziaczek i do swojego mieszkania.
Jeżeli wspólne życie wam nie pisane i więcej złego niż dobrego wnosi to przecież możecie sie spotykać. Odpadną kwestie sporne.
Ja to swojemu proponuje za każdym razem kiedy mu się ulewa...
Stać was na to.

Rozważałam również taki układ, ale Tendre to nie dla mnie. Ja potrzebuje faceta na pełen etat. Jestem samowystarczalna i samodzielna, ale jak każda z nas i tak i ja potrzebuję męskiego wsparcia. Chciałabym mieć wsparcie kiedy muszę jechać na pogotowie, chciałabym wiedzieć że mogę na Niego liczyć o każdej porze dnia i nocy. A na Niego nie mogę liczyć bo: "wybacz Kotku, teraz nie mogę przyjechać bo jestem z dziećmi". Tego nie przełknę kolejny raz. Po każdej takie odpowiedzi/odmowie bardziej nienawidzę tej Jego przeszłości.

3 523

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
Tendre77 napisał/a:

Nic nie stoi na przeszkodzie abyś odpłynęła w jego ramionach smile a później buziaczek i do swojego mieszkania.
Jeżeli wspólne życie wam nie pisane i więcej złego niż dobrego wnosi to przecież możecie sie spotykać. Odpadną kwestie sporne.
Ja to swojemu proponuje za każdym razem kiedy mu się ulewa...
Stać was na to.

Rozważałam również taki układ, ale Tendre to nie dla mnie. Ja potrzebuje faceta na pełen etat. Jestem samowystarczalna i samodzielna, ale jak każda z nas i tak i ja potrzebuję męskiego wsparcia. Chciałabym mieć wsparcie kiedy muszę jechać na pogotowie, chciałabym wiedzieć że mogę na Niego liczyć o każdej porze dnia i nocy. A na Niego nie mogę liczyć bo: "wybacz Kotku, teraz nie mogę przyjechać bo jestem z dziećmi". Tego nie przełknę kolejny raz. Po każdej takie odpowiedzi/odmowie bardziej nienawidzę tej Jego przeszłości.

Ech No właśnie... mam podobnie i chociaż jestem twardzielką to od mężczyzny także oczekuję wszystkiego.

3 524

Odp: Być drugą i macochą

witajcie!
zazdrosna - nie zazdroszczę bo przerobiłam to już. Patrząc z drugiej strony to co ma zrobić facet widząc, że ktoś zaniedbuje jego dzieci?

kjim - dlaczego mieliście wspólną kasę? Rozumiem składać się na kredyt, życie ale reszta pieniędzy? Nigdy nie wcinałam się mężowi ile dawał synom. To była tylko i wyłącznie jego sprawa.
Wiem, że mógłby więcej przeznaczyć na nas gdyby w całości nie utrzymywał synów ale jak czułyby się dzieci chodząc w podartych butach i wyrośniętych spodniach, nie mając zeszytów czy książek w szkole a tato spędzał urlop z nową żoną w tropikach albo zmienił wóz na nowy np jeep wrangler?

Ja więcej zaoszczędziłam kiedy męża nie było stać na nasze eskapady a mnie nawet nie przyszło do głowy "finansować go". Później mężowi poprawiło się finansowo i bez mrugnięcia oka fundował wypady, kupował sporo do domu....

Nie będę pisała co u mnie bo .... szału nie ma. Mąż wprawdzie walczy ale ja postawiłam mur. Stara się go przeskoczyć. Uparta cholera jestem. Niestety niektórych czynów nie umiem wybaczyć. Żaden prezent nie potrafi mi wynagrodzić przykrości. W sumie to nawet nie potrafi mnie ucieszyć.
Po raz kolejny w swoim życiu przechodzę fazę "żałoby". Mam wisielczy humor i jestem niemiła dla otoczenia. Na pytanie o męża odpowiadam zainteresowanym jego osobą proszę o dzwonienie do niego i odwracam się, odchodzę zmieniam temat rozmowy.

Tak Was poczytałam i chyba my wszystkie kobiety po przejściach mamy strasznie duże wymagania. Przez jakiś czas same wojowałyśmy z życiem i wychowywaniem dzieci.....
Jest takie powiedzenie : gdzie diabeł nie może tam babę pośle.... i to jest prawda. Jest nas sporo, tych, które wiele potrafią, które stawiają sobie i najbliższym wysoką poprzeczkę. Jedni nadążają za nami a inni niestety nie.

Któraś pisała o książce "dlaczego faceci kochają zołzę". A ja dodam, że facetom imponują konkretne kobiety bo wiele za nich zrobią. Oni żyją sobie wygodnie u jej boku realizując minimum jej oczekiwań a robią przy tym tyle hałasu jakby wszystko było na ich barkach.

3 525

Odp: Być drugą i macochą

Ewarg, nie mieliśmy wspólnych pieniędzy, ale idąc za Waszymi radami poprosiłam M aby dokładał się rachunków/zakupów (wcześniej robił zakupy TYLKO i WYŁĄCZNIE wtedy kiedy Jego dzieci miały przyjechać). Co prawda pytał wcześniej czy nie powinien się coś dokładać, i nawet odkładał coś do wspólnej koperty tylko, że honor nie pozwalał mi z tej koperty na nic brać, a ostatecznie Jemu te pieniądze przydały się żeby auto naprawić, albo kupić SOBIE coś ekstra. Wcześniej jakoś samej tak mi jakoś było głupio Go o to prosić, ale kiedy stwierdziłam, że niby jest nas teraz dwoje, niby razem zarabiamy, a ja zamiast odkładać parę groszy, które zawsze mi zostawały na koniec miesiąca, zaczęłam wchodzić na debet i ciężko mi było wytrwać do pierwszego. Gwóźdź do trumny wbiła EX kiedy po raz kolejny nie oddała ubranek, w których M odstawił do Niej dzieci. Wtedy miarka się przebrała, spakowałam rzeczy Jego dzieci i powiedziałam, że skoro i tak Jej wszystko oddaje ,to niech zawiezie wszystkie ubrania na raz a nie oddaje Jej na raty. Mniej więcej w tym samy czasie dowiedziałam się, że regularne doładowania telefonu Jego syna (który od półtora roku do Niego nie zadzwonił) zamienił na abonament i umowę wziął na siebie. Nie pytając czy mam za co zrobić zakupy i czy rachunki są opłacone. Po tych sytuacjach poprosiłam żeby jednak regularnie współuczestniczył w wydatkach na mieszkanie a to co mu zostanie - niech z tym robi co chce. Oczywiście zgodził się, ale już chwilę później miał problem za co zabrać dzieci na wakacje i wiem że to też mu zadrą w sercu leżało. Podobne sytuacje dotyczyły lekarstw i innych podstawowych potrzeb, które dotyczyły Jego dzieci. Ex potrafiła oddać dziecko z temperaturą. Po drodze zadzwoniła informując, że Mała cały dzień się skarżyła na ból zęba. Okazało się, że miała WIDOCZNĄ GOŁYM OKIEM zgorzel, i trzeba było po nocy szukać dyżuru stomatologicznego żeby dziecku ulżyć w bólu. Ona przez cały dzień przesiedziała z dzieckiem w domu i nie miała czasu iść z dzieckiem do stomatologa. Powiem Wam , że szlag mnie trafiał , że odpowiedzialność za zaniedbane dziecko musimy brać na siebie. Nikt nigdy złego słowa o Niej nie powiedział , słyszałam tylko "no co zrobisz Ona taka jest". Ale jak ja powiedziałam że chcę w czasie urlopu odpocząć i nie chcę go spędzić z Ich dziećmi nikt nie miał oporów wypomnieć że jestem zła, niedobra egoistka :-(. To wszystko boli. Uświadamiasz sobie w takich sytuacjach, że niezależnie jak będziesz się starać , nikt tego nie doceni. Jak tylko upomnisz sie o chwilę dla siebie - jesteś egoistką i wyrodną macochą. Żeby tak wszyscy Ci,  którzy mi powiedzieli "Ty zapatrzona w siebie egoistko", naprawdę zadbali o dobro tych dzieci, to już dawno te dzieci nie mieszkałyby z matką.  Ale nikt (łącznie z M) tak naprawdę nie chce wziąć pełnej odpowiedzialności za te dzieci. Lepiej zwalić na mnie, że to ja nie kocham tych dzieci i to ja jestem ta nie dobra.

3 526

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

No widzisz, więcej dowiem się od ciebie, niż od prawnika. Będzie trzeba zmienić ten wyrok, jak zostaną ustalone widzenia ex ze starszym synem, bo to będzie bez sensu. Może wyślesz mi na maila wzór swojego wyroku?.

Zazdrosna powiem Ci co usłyszeliśmy od Sędziny w trakcie rozprawy rozwodowej. Mieliśmy przygotowane porozumienie wychowawcze, które miało stanowić załącznik do pozwu. Były mąż zgodził się na warunki porozumienia jednak z obawy, że mogę mu utrudniać kontakty poprosił Sędzinę żeby szczególy odnośnie wizyt znalazły się w orzeczeniu wyroku. Sędzina powiedziała, że spokojnie przecież podpisaliście Państwo obustronne porozumienie, ma Pan te wizyty zapewnione. On jednak się upierał i chciał mieć te wizyty wpisane w wyroku sądowym, że to niby bardziej wiarygodny dokument. Wtedy Sędzina powiedziała, że wedle życzenia znajdzie się to w wyroku jednak podpisując porozumienia Ojciec ma przywilej widywania się z dziećmi i Matka nie może mu tego utrudniać. Jednakże wpisując to w wyroku nakłada na Ojca obowiązek wywiązywania się z tych wizyt pod rygorem wyciągania konsekwencji w przypadku nie dotrzymania postanowienia sądu. Wtedy to ja wstałam i poprosiłam żeby te wizyty były jednak wpisane do wyroku. Nie wiem do końca czy tak jest faktycznie, czy tylko Sędzina próbowała zbyć mojego Byłego, żeby się nie czepiał i żeby pisanie wyroku i uzasadnienia było krótsze, czy może faktycznie tak to działa. Jednakże Jej słów użyłam już kilkukrotnie kiedy Były próbował się migać od zasądzonych wizyt przypominam Mu że widzenia z dziećmi to nie jest Jego "przywilej" , to jest Jego "obowiązek" , którego sam się domagał.
Przesłałabym Ci ten mój wyrok jakbym wiedziała jak się doszukać Twojego maila na tym forum.

3 527

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Ewarg, nie mieliśmy wspólnych pieniędzy, ale idąc za Waszymi radami poprosiłam M aby dokładał się rachunków/zakupów (wcześniej robił zakupy TYLKO i WYŁĄCZNIE wtedy kiedy Jego dzieci miały przyjechać). Co prawda pytał wcześniej czy nie powinien się coś dokładać, i nawet odkładał coś do wspólnej koperty tylko, że honor nie pozwalał mi z tej koperty na nic brać,

.......
Nikt nigdy złego słowa o Niej nie powiedział , słyszałam tylko "no co zrobisz Ona taka jest". Ale jak ja powiedziałam że chcę w czasie urlopu odpocząć i nie chcę go spędzić z Ich dziećmi nikt nie miał oporów wypomnieć że jestem zła, niedobra egoistka :-(. To wszystko boli. Uświadamiasz sobie w takich sytuacjach, że niezależnie jak będziesz się starać , nikt tego nie doceni. Jak tylko upomnisz sie o chwilę dla siebie - jesteś egoistką i wyrodną macochą. Żeby tak wszyscy Ci,  którzy mi powiedzieli "Ty zapatrzona w siebie egoistko", naprawdę zadbali o dobro tych dzieci, to już dawno te dzieci nie mieszkałyby z matką.  Ale nikt (łącznie z M) tak naprawdę nie chce wziąć pełnej odpowiedzialności za te dzieci. Lepiej zwalić na mnie, że to ja nie kocham tych dzieci i to ja jestem ta nie dobra.

RĘCE OPADAJĄ NA NICH DWOJE.

jak facetowi honor i duma pozwalają być na utrzymaniu kobiety?!
O byłej nic nie powiem bo ..... .
Rodzicom M powiedziałbym że wychowali faceta, który wręcz domaga się być na utrzymaniu kobiety.

Co do traktowania ciebie przez rodzinę M. - kiedyś też wypłakałam się siostrze męża na byłą i ich dzieci. Usłyszałam, że ona to zawsze była leniwa i cwana ale że ja nie chcę tego zrozumieć, otoczyć opieką jego biedne dzieci to nie spodziewała się po mnie. Wtedy jakby piorun we mnie trafił. Jednym tchem wywaliłam z siebie co myślę i co czuję. Zapytałam się czy wie co się dzieje z moimi dziećmi, jak sobie radzą, czy mają z czego żyć? Wyjęłam z portfela ich i wnuków zdjęcia. Dodałam. "Twoje dzieci mieszkają dwa domy dalej. Masz wnuki na co dzień. Moje mieszkają daleko i kiedy chcą przyjechać mnie odwiedzić to nie mają mieć gdzie spać?! Skoro tak bardzo ci ich żal to proszę, zajmij się nimi. Z tego co wiem to nikt z was nawet jednego dnia nie poświęcił im. Dlaczego oczekujecie, że ja poświęcę swoje życie, kontakt ze swoimi dzieci? Mam to zrobić tylko dlatego, że ich matka jest egoistką? To ja mam się dla moich taka stać? Nikt z was nie pomyślał o mnie, o mojej rodzinie tylko wy nie chcecie mieć kłopotu na głowie."
Szybko przeprosiła mnie. Jestem teraz najlepszą bratową. Za każdym razem jak się spotkamy pyta mnie o moją rodzinę.


Co do opieki i pieniędzy na dzieci - w wyroku miałam wpisane tylko, że ojciec ma łożyć na małoletnie dzieci. Mój mąż ma to samo. Żadne z nas nie walczyło o ustalenie widzeń. Chyba z góry wiedzieliśmy, że w całości spadnie ona na nas.

3 528 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-08-05 09:55:38)

Odp: Być drugą i macochą
Ewarg napisał/a:

...
Nie będę pisała co u mnie bo .... szału nie ma. Mąż wprawdzie walczy ale ja postawiłam mur. Stara się go przeskoczyć. Uparta cholera jestem. Niestety niektórych czynów nie umiem wybaczyć. Żaden prezent nie potrafi mi wynagrodzić przykrości. W sumie to nawet nie potrafi mnie ucieszyć.
Po raz kolejny w swoim życiu przechodzę fazę "żałoby". Mam wisielczy humor i jestem niemiła dla otoczenia. Na pytanie o męża odpowiadam zainteresowanym jego osobą proszę o dzwonienie do niego i odwracam się, odchodzę zmieniam temat rozmowy.

Co musiałby zrobić twój mąż, byś mu wybaczyła? Tu chyba chodzi o coś więcej niż o to, że zapomniał o twoich urodzinach.

Kjim - odea@o2.pl
Dzięki za to, że dostrzegłaś ten szczegół z miesiącem wakacji, w sumie to teraz dla mnie logiczne, podobnie jak z feriami, że rodzice powinni się dzielić opieką nad dzieckiem po równo. Matka też ma prawo wyjechać z synem na co najmniej 2 tygodnie, a nie wracać wcześniej, by w weekend przekazać go ojcu. W internecie informacje są zbieżne i zdaję sobie sprawę, że to zależy od interpretacji sędzi, ale natrafiłam na wykładnie sądu opowiadającą się na moją korzyść.
Powiem ci, że nie wiedząc do końca, czy mam rację pod względem prawa i zdając sobie sprawę z przewidywanych konsekwencji postawiłam na szali nasz związek w tej kwestii. M od miesiąca wyjeżdża do pracy o 5, a wraca po 22, prawie go nie widuję i jeśli znów weźmie chłopaka w piątek, by weekend spędzić z dziećmi to mnie coś trafi. On zapowiedział, że na ten czas przeniesie się z dziećmi do siebie na mieszkanie, ale ja podobnie jak wy, chcę mieć faceta na cały etat. Więc mu powiedziałam, że jak się wyniesie to niech już nie wraca. Jestem już zmęczona tymi przepychankami i wyręczania pani ex, tak jak powiedziałaś M chce być bardziej świętym od papieża. Strasznie go kocham, ale jego nadgorliwość w stosunku do dzieci mnie przerasta, chyba zaczynam dorastać do rozstania, bo coraz bardziej popadam w doła.

Ewarg, Kijm ja u niedoszłych teściów mam to samo. Kiedyś też nie wytrzymam i uświadomię im, że ja mam własne dzieci, bo oni widzą tylko swoje biedne wnuki. Mam do nich szacunek, ale zbiera mi się i wyrzucę to z siebie przy najbliższej okazji. Dodam też twój Ewarg argument o braku miejsca do spania.

3 529

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Co musiałby zrobić twój mąż, byś mu wybaczyła? Tu chyba chodzi o coś więcej niż o to, że zapomniał o twoich urodzinach.

Mnie tez się wydaje EWARG , że to nie tylko o te zapomniane urodziny chodziło. Sama mówiłaś wcześniej, że kolorowo nie było, ale udawało Wam się przezwyciężać problemy. Ale czy na pewno odbywało się to po przez jakiś kompromis, czy raczej dzięki  Twojemu poświęceniu i próbami załagodzenia sytuacji??

zazdrosna13 napisał/a:

M od miesiąca wyjeżdża do pracy o 5, a wraca po 22, prawie go nie widuję i jeśli znów weźmie chłopaka w piątek, by weekend spędzić z dziećmi to mnie coś trafi.

Wcale się nie dziwię.

zazdrosna13 napisał/a:

On zapowiedział, że na ten czas przeniesie się z dziećmi do siebie na mieszkanie, ale ja podobnie jak wy, chcę mieć faceta na cały etat. Więc mu powiedziałam, że jak się wyniesie to niech już nie wraca. Jestem już zmęczona tymi przepychankami i wyręczania pani ex, tak jak powiedziałaś M chce być bardziej świętym od papieża. Strasznie go kocham, ale jego nadgorliwość w stosunku do dzieci mnie przerasta, chyba zaczynam dorastać do rozstania, bo coraz bardziej popadam w doła.

Wczoraj spotkaliśmy się z M. I tak jak myślałam, było cudownie, bo byliśmy tylko MY. Ale wiem już oboje, że nie zbudujemy razem szczęśliwego związku. Podobnie jak Ciebie Zazdrosna przerastają mnie oczekiwania wszystkich, również M w stosunku do mnie , ze będę kochać i wielbić Jego dzieci. Przerasta mnie fakt, że nie wymaga się tego od Matki tych dzieci tylko ode mnie. Uważam to za wielce niesprawiedliwe i nielogiczne. Przeprosiłam Go za to, że nie potrafię spełnić Jego oczekiwań. Mimo , że do tej pory, to Jemu się wydawało, że nie potrafi spełnić moich oczekiwań. Rozjechało nam się to wszystko i mimo, że było wspaniale, nie chcę w tym dalej tkwić.

Co do wyroku to odszukam Go i jeśli ma Ci to w czymś pomóc, to postaram się wysłać w najbliższym czasie. Obawiam się jednak, że niezależnie od tego jaka byłaby opinia prawnika w tej sprawie lub interpretacja Waszego wyroku, to Twój M, podobnie jak mój i tak będzie dalej Ojcem, który dobro swoich dzieci stawia ponad swoje/wasze szczęście. To też powiedziałam wczoraj do M, że szacunek za to, że chce być takim wspaniałym Ojcem dla swoich dzieci, poświęcając swoje osobiste szczęście. Mam nadzieję że znajdzie kiedyś kobietę, która będzie potrafiła Go w tym Ojcostwie wspierać. A ja , że znajdę faceta który, jeśli będzie miał dzieci, będzie potrafił postawić znak równości między byciem ojcem a byciem partnerem-mężczyzną dla swojej kobiety.

3 530

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Podobnie jak Ciebie Zazdrosna przerastają mnie oczekiwania wszystkich, również M w stosunku do mnie , ze będę kochać i wielbić Jego dzieci. Przerasta mnie fakt, że nie wymaga się tego od Matki tych dzieci tylko ode mnie. Uważam to za wielce niesprawiedliwe i nielogiczne. Przeprosiłam Go za to, że nie potrafię spełnić Jego oczekiwań. Mimo , że do tej pory, to Jemu się wydawało, że nie potrafi spełnić moich oczekiwań. Rozjechało nam się to wszystko i mimo, że było wspaniale, nie chcę w tym dalej tkwić.

Co do wyroku to odszukam Go i jeśli ma Ci to w czymś pomóc, to postaram się wysłać w najbliższym czasie. Obawiam się jednak, że niezależnie od tego jaka byłaby opinia prawnika w tej sprawie lub interpretacja Waszego wyroku, to Twój M, podobnie jak mój i tak będzie dalej Ojcem, który dobro swoich dzieci stawia ponad swoje/wasze szczęście. To też powiedziałam wczoraj do M, że szacunek za to, że chce być takim wspaniałym Ojcem dla swoich dzieci, poświęcając swoje osobiste szczęście. Mam nadzieję że znajdzie kiedyś kobietę, która będzie potrafiła Go w tym Ojcostwie wspierać. A ja , że znajdę faceta który, jeśli będzie miał dzieci, będzie potrafił postawić znak równości między byciem ojcem a byciem partnerem-mężczyzną dla swojej kobiety.

Jeśli M weźmie drugiego syna w ten weekend to będzie dla mnie oczywistym znakiem, że nie damy rady. Jak dla mnie powinien exsowej wcisnąć starszego syna na jakiś czas. Nie przemawia do mnie argument, że ona się nie zajmuje dziećmi, bo jestem pewna, że jak będzie musiała to o nie zadba, nie jest pijaczką i krzywdy im nie zrobi, po prostu jej jest tak wygodniej.

3 531

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Nie przemawia do mnie argument, że ona się nie zajmuje dziećmi, bo jestem pewna, że jak będzie musiała to o nie zadba, nie jest pijaczką i krzywdy im nie zrobi, po prostu jej jest tak wygodniej.

Do mnie wogóle nie dociera, jak można być TAKĄ WYRODNĄ matką. Ponieważ nigdy tego nie zrozumiem to i nigdy nie zaakceptuję, a to znaczy że nigdy nie będę w tym związku szczęśliwa. Wiele razy się zastanawiałam, czy gdyby Exia była inna, dbała o dzieci tak jak wg mnie matka powinna dbać o dzieci, gdyby nie uczyła swoich dzieci jak doić ojca, tylko wychowywała Ich na porządnych ludzi, to czy to by zmieniło moje relacje z M? Czy z przyjemnością przyjmowałabym wtedy pod swój dach kulturalne, czyste i zadbane dzieci??? Nie będę znała odpowiedzi na to pytanie, póki tego nie zaznam.

3 532 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-08-05 10:50:27)

Odp: Być drugą i macochą

Kjim, znam M i widzę jego podejście, to on chciał małżeństwa i dzieci, a eksowa zrobiła mu łaskę że je urodziła. We wszystkim ją wyręczał, wyłącznie on ich utrzymywał, pracował na dwa etaty, by księżniczka miała w domu jak chciała, kupował markowe ciuchy jedynie po to, by zobaczyć przez chwilę jej uśmiech. Wydawał zaliczki by ją uszczęśliwić zawalając robotę, w końcu gdy było mało, bo wciąż domagała się więcej wziął kredyty, bo pani chciała wyjechać na wakacje. Do tego jeszcze po powrocie z pracy gotował, sprzątał i zajmował się dziećmi, bo hrabina była zmęczona leżeniem na kanapie, w końcu się nim znudziła i myślał, że znalazła sobie hojniejszego i tu się pomyliła. I wiem to z kilku źródeł. Powiedzcie czy takim rozpieszczaniem przez kilkanaście lat sam jej nie zepsuł i sam sobie nie jest winny? Nawet bym nie wiedziała, że tak można żyć, ale w stosunku do mnie M stawia warunki, dalej wchodząc ex w tyłek i to jest przykre i tego nie potrafię zaakceptować. Nie dociera do mnie, że ona taka jest, ja uważam, że czas to zmienić.

3 533

Odp: Być drugą i macochą

:-))))) Zazdrosna czy Ty przypadkiem nie masz tego samego M i tej samej Exowej co ja????  Aż mnie to rozbawiło :-)  To niewiarygodne, że mamy tak zbliżoną sytuację.

3 534 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-08-05 10:56:52)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

:-))))) Zazdrosna czy Ty przypadkiem nie masz tego samego M i tej samej Exowej co ja????  Aż mnie to rozbawiło :-)  To niewiarygodne, że mamy tak zbliżoną sytuację.

I jak się czujesz gdy on ciebie traktuje inaczej? Nie ma znaczenia, że jest mi z nim lepiej niż z byłym mężem. Dla mnie liczy się to, że M mnie traktuje gorzej niż swoją byłą, mam wrażenie, że nie kocha mnie tak bardzo jak ją. Czy się mylę?

3 535

Odp: Być drugą i macochą

Dokładnie tak. Mimo, że jest dla mnie lepszy niż mój Były mąż, to wg mnie,  traktuje mnie gorzej niż swoją Byłą żonę. Póki Jego tolerancja, pobłażanie i lekceważenie złych zachowań będzie działać tylko w stosunku do Niej - nigdy nie poczuję, że to ja jestem dla Niego ważniejsza.

3 536

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Dokładnie tak. Mimo, że jest dla mnie lepszy niż mój Były mąż, to wg mnie,  traktuje mnie gorzej niż swoją Byłą żonę. Póki Jego tolerancja, pobłażanie i lekceważenie złych zachowań będzie działać tylko w stosunku do Niej - nigdy nie poczuję, że to ja jestem dla Niego ważniejsza.

Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego jak cię rozumiem. Uważam, że podjęłaś słuszną decyzję.

3 537

Odp: Być drugą i macochą

Boję się tego co mnie teraz czeka. Boję się tego jak dzieciom wytłumaczę, że ktoś do kogo się zdążyły tak przyzwyczaić już nie wróci. Wcześniej wystarczały jakieś historie o delegacji, o jakieś pracy dodatkowej. Teraz już Im nie będę ściemniać. Wrócą z wakacji i będę musiała to Im jakoś wytłumaczyć. Przeraża mnie fakt, że mogłabym nawiązać jakąś relację z innym facetem. Póki się z tego całkiem nie wyleczę, mogę zapomnieć o odpłynięciu w jakiś obcych ramionach. Nie przeraża mnie może sam fakt, życia samej, bo to już przerobiłam i wiem, że potrafię, raczej dołuje mnie teraz fakt, że będzie trzeba zaczynać wszystko od nowa. Od nowa poznać kiedyś jakiego człowieka,  od nowa oswajać siebie,  dzieci i otoczenie z nową sytuacją. I nie wiem czy kiedykolwiek uda mi sie wyzbyć tego uczucia, czy aby napewno dobrze robię, czy temu komuś można zaufać?

3 538 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-08-05 12:12:09)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Boję się tego co mnie teraz czeka. Boję się tego jak dzieciom wytłumaczę, że ktoś do kogo się zdążyły tak przyzwyczaić już nie wróci. Wcześniej wystarczały jakieś historie o delegacji, o jakieś pracy dodatkowej. Teraz już Im nie będę ściemniać. Wrócą z wakacji i będę musiała to Im jakoś wytłumaczyć. Przeraża mnie fakt, że mogłabym nawiązać jakąś relację z innym facetem. Póki się z tego całkiem nie wyleczę, mogę zapomnieć o odpłynięciu w jakiś obcych ramionach. Nie przeraża mnie może sam fakt, życia samej, bo to już przerobiłam i wiem, że potrafię, raczej dołuje mnie teraz fakt, że będzie trzeba zaczynać wszystko od nowa. Od nowa poznać kiedyś jakiego człowieka,  od nowa oswajać siebie,  dzieci i otoczenie z nową sytuacją. I nie wiem czy kiedykolwiek uda mi sie wyzbyć tego uczucia, czy aby napewno dobrze robię, czy temu komuś można zaufać?

Kieruj się tym, co jest dobre dla ciebie, dzieci z pewnością zaakceptują twoją decyzję. Daj sobie czas na żałobę, na smutek i żal, to wszystko minie, w tej chwili nie masz co myśleć o kolejnym związku, musisz pogodzić się ze stratą.
Zwróciłam uwagę na twój tekst w stopce i tak się zastanawiam skąd u tych facetów taka diametralna zmiana w nowych związkach, człowiek przecież się tak nie zmienia? Dostali nauczkę od życia i nie chcą więcej popełnić takiego błędu, czy może nie kochają nas wystarczająco?

3 539

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

...tak się zastanawiam skąd u tych facetów taka diametralna zmiana w nowych związkach, człowiek przecież się tak nie zmienia? Dostali nauczkę od życia i nie chcą więcej popełnić takiego błędu, czy może nie kochają nas wystarczająco?

Zazdrosna nie chcę się już nigdy zastanawiać czemu? Chcę mieć 100% pewności, że mnie kocha i już, a nie zastanawiać się czy mniej czy bardziej niż ją.

3 540

Odp: Być drugą i macochą

Masz rację ...

3 541

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

...tak się zastanawiam skąd u tych facetów taka diametralna zmiana w nowych związkach, człowiek przecież się tak nie zmienia? Dostali nauczkę od życia i nie chcą więcej popełnić takiego błędu, czy może nie kochają nas wystarczająco?

Zazdrosna nie chcę się już nigdy zastanawiać czemu? Chcę mieć 100% pewności, że mnie kocha i już, a nie zastanawiać się czy mniej czy bardziej niż ją.

Ale czy w nas też nie zaszła taka diametralna zmiana? Czy my też nie jesteśmy inne? Przecież po złych doświadczeniach też nowego partnera już traktujemy inaczej i więcej wymagamy... przynajmniej Ja tak mam.

A też chciałabym wszystkiego i strasznie sie pienię kiedy słyszę co jej kupił i zostawił. A w głowie mam, że dla naszego związku to nie kupuje nic oczekując, że albo mamy - bo mam ja, albo nie mamy - bo nie ma co inwestować wspólnie.

Najgorsze jest to co napisałaś kjim - zaczynanie od początku -ekscytujące być może dla nas - jak minie okres żałoby, ale jakże stresujące dla naszych dzieci - nowe relacje, nowe uklady - utrata kontaktu z człowiekiem, który chcieliśmy by był opiekunem i wsparciem naszych dzieci...
Tutaj chociaż Ewarg ma przewagę, że dzieci są odchowane i mają swoje rodziny - więc te emocje odpadają.

3 542

Odp: Być drugą i macochą

Jeszcze chciałam dodać, że werbalizujecie dziewczyny wszystkie moje lęki, przemyślenia... czuje to co Wy... chociaż nie Ja to piszę...

3 543 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-08-05 14:00:39)

Odp: Być drugą i macochą

Czy to znaczy, że wszystkie takie emocje masz cały czas w środku? Nie zależnie czy jest dobrze czy nie, to te emocje cały czas Ci towarzyszą?

Myślałam, że te lęki zginą, jak trafię na odpowiedniego faceta. Jak trafię na normalnego, poukładanego faceta, który będzie miał podobne priorytety, wartości, który będzie mnie szanował i kochał na zabój.

3 544

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Czy to znaczy, że wszystkie takie emocje masz cały czas w środku? Nie zależnie czy jest dobrze czy nie, to te emocje cały czas Ci towarzyszą?

Myślałam, że te lęki zginą, jak trafię na odpowiedniego faceta. Jak trafię na normalnego, poukładanego faceta, który będzie miał podobne priorytety, wartości, który będzie mnie szanował i kochał na zabój.

Ha ha :-) myślę, że mogłyby zginąć.
Pytanie tylko - czy my kiedys będziemy miały dość. Wy walczycie z brakiem czasu i nawałem dzieci. Ja cieszę się, że udało mi sie sprawę postawić jasno i co najważniejsze wyegzekwować i działa. Ale to nie oznacza, że nie chciałabym więcej.
Chciałabym. Chciałabym, żeby mi też kupował to co kupował Ex. Żeby dbał o mnie tak jak o Ex. To, że jestem samodzielna też ma minusy. Pisałam o tym w wątku o finansach. Moje mieszkanie, więc moje wydatki. On owszem pomoże mi przy zamontowaniu itp, ale za wszystko muszę płacić Ja. Przy dzieciach też mi pomoże, ale za wszystko co dzieciom potrzebne muszę płacic Ja. Przy głodowych alimentach i braku zainteresowania ze strony ojców - to ja muszę być finansowo odpowiedzialna za moje dzieci...

3 545 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-08-05 15:08:00)

Odp: Być drugą i macochą
Tendre77 napisał/a:

Ja cieszę się, że udało mi sie sprawę postawić jasno i co najważniejsze wyegzekwować i działa.

Jak tego dokonałaś, kobieto??? Czy trafił Ci się egzemplarz mężczyzny, który potrafi pogodzić role taty i partnera? Czy są na świecie faceci którzy potrafią znaleźć złoty środek, być najlepszym dla swojej kobiety nie zapominając i nie zaniedbując jednocześnie swoich dzieci lub na odwrót?

Tendre77 napisał/a:

Ale to nie oznacza, że nie chciałabym więcej.
Chciałabym. Chciałabym, żeby mi też kupował to co kupował Ex. Żeby dbał o mnie tak jak o Ex. To, że jestem samodzielna też ma minusy. Pisałam o tym w wątku o finansach. Moje mieszkanie, więc moje wydatki. On owszem pomoże mi przy zamontowaniu itp, ale za wszystko muszę płacić Ja. Przy dzieciach też mi pomoże, ale za wszystko co dzieciom potrzebne muszę płacic Ja. Przy głodowych alimentach i braku zainteresowania ze strony ojców - to ja muszę być finansowo odpowiedzialna za moje dzieci...

I w miarę jedzenia apetyt rośnie. Może M miał rację, że jak zrobi jedno, będę chciała drugie. Jak zrobi drugie, będę chciała trzecie. A nie uważacie, że w każdym NORMALNYM MAŁŻEŃSTWIE czy związku też tak jest. Kobieta prosi "Kotku napraw kran" , jak naprawi, to: "mógłbyś jeszcze wymienić słuchawkę od prysznica", ja wymieni to, : "mógłbyś jeszcze Kotku zajrzeć do zmywarki" , jak naprawi to itd itd.
Tak sobie myślę, że każdy związek to będzie i jest to samo. Kobieta mówi, że jej facet to leser i obibok, facet twierdzi, że Ona tylko wymaga i ciągle czegoś od Niego chce. W naszym przypadku zmienia się tylko to, ze kaliber problemów jest DUŻO większy niż cieknący kran.

3 546 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-08-05 15:12:25)

Odp: Być drugą i macochą
Tendre77 napisał/a:

Chciałabym. Chciałabym, żeby mi też kupował to co kupował Ex. Żeby dbał o mnie tak jak o Ex. To, że jestem samodzielna też ma minusy. Pisałam o tym w wątku o finansach. Moje mieszkanie, więc moje wydatki. On owszem pomoże mi przy zamontowaniu itp, ale za wszystko muszę płacić Ja. Przy dzieciach też mi pomoże, ale za wszystko co dzieciom potrzebne muszę płacic Ja. Przy głodowych alimentach i braku zainteresowania ze strony ojców - to ja muszę być finansowo odpowiedzialna za moje dzieci...

Nie masz pojęcia jak ja cię rozumiem, choć M powtarza, że mnie kocha, a ja nie powinnam mieć wątpliwości.

kjim napisał/a:

I w miarę jedzenia apetyt rośnie. Może M miał rację, że jak zrobi jedno, będę chciała drugie..

Nie zgadzam się, bo wiem, po sobie, że jeśli moje potrzeby jako kobiety zostają zapewnione, to odpuszczam w stosunku do dzieci M i jestem wobec nich bardziej tolerancyjna.

Właśnie mam potwierdzenie z pewnego źródła, że M należy się tylko jeden miesiąc wakacji z młodszym synem, teraz poczekam do piątku na jego decyzje.

3 547 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-08-05 15:11:04)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Właśnie mam potwierdzenie z pewnego źródła, że M należy się tylko jeden miesiąc wakacji z młodszym synem, teraz poczekam do piątku na jego decyzje.

Powiedziałaś Mu o tym?
Pamiętaj o tym co Ci napisałam wcześniej " że niezależnie od tego jaka byłaby opinia prawnika w tej sprawie lub interpretacja Waszego wyroku, to Twój M, podobnie jak mój i tak będzie dalej Ojcem, który dobro swoich dzieci stawia ponad swoje/wasze szczęście"

Nie chciałabym mieć racji .

3 548 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-08-05 15:28:35)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Powiedziałaś Mu o tym?
Pamiętaj o tym co Ci napisałam wcześniej " że niezależnie od tego jaka byłaby opinia prawnika w tej sprawie lub interpretacja Waszego wyroku, to Twój M, podobnie jak mój i tak będzie dalej Ojcem, który dobro swoich dzieci stawia ponad swoje/wasze szczęście"

Nie chciałabym mieć racji .

Pokarze mu interpretacje sądu w identycznej sprawie na spokojnie wieczorem. Powiem ci, że jeżeli nie będzie liczył się ze mną w tej kwestii, to nie chcę go znać. Nie jestem pewna jak postąpi, obstawiam jakieś 50%. Zadanie ma utrudnione, bo obiecał młodemu, że się spotkają w ten weekend, a matka nie pozwoli mu porozmawiać z nim przez telefon, będzie go oczerniać w oczach syna i pewnie zrobi nie złą jazdę. Jeszcze raz dziękuję Kjim, ale ten wyrok przy okazji możesz mi wysłać, przyda się przy ustalaniu kontaktów z matką starszego chłopca.

3 549

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Pokarze mu interpretacje sądu w identycznej sprawie na spokojnie wieczorem. Powiem ci, że jeżeli nie będzie liczył się ze mną w tej kwestii, to nie chcę go znać. Nie jestem pewna jak postąpi, obstawiam jakieś 50%. Zadanie ma utrudnione, bo obiecał młodemu, że się spotkają w ten weekend, a matka nie pozwoli mu porozmawiać z nim przez telefon i będzie go oczerniać w oczach syna.

Trzymam kciuki.

kjim napisał/a:

w miarę jedzenia apetyt rośnie.

No nie, nie żądam więcej ponad to co ustaliliśmy na początku.
Czyli - mamy prawo do własnego urlopu/wypoczynku i jego alimenty i zobowiązania nie mogą mieć wpływu. Koniec kropka. Nie spędzamy urlopu osobno, więc to, że zbliża się okres wakacyjny On juz wie mniej wiecej od kwietnia wink ... analogicznie święta - nie przyjmuje żadnych wymówek, że były świeta i wydatki - ma głowę i dwie ręce - to niech tak nimi kręci aby było ok. Skoro Ja potrafię się ogarnąć jako matka/partnerka/pracownik/córka/gospodyni/księgowa itp... to nic nie stoi na przeszkodzie by o On ogarnął kuwetę.
Ale pewnie mam lepszą sytuację, że matka dzieci poczuwa się. Gdyby było tak jak u was to pewnie byłoby to samo bo dzieci są dla niego ogromnie ważne.

Jednak mamy świadomość, że nowa rodzina to zobowiązania - nie wchodzi sie w nowy związek jeżeli nie chce sie w pełni angażować. Chyba, że ma się z góry intencje pasożytnicze.
Przecież wasi M. musili by mieć 6 tygodni urlopu - miesiąc wakacji dla dzieci i 2 tygodnie dla was. Ja nie ogarniam.

3 550

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

a matka nie pozwoli mu porozmawiać z nim przez telefon, będzie go oczerniać w oczach syna i pewnie zrobi nie złą jazdę. .

OOO , że tak będzie jestem święcie przekonana. U nas w takich przypadkach jazda ciągnęła się przez kilka dni , potrafiła uprzykrzyć życie i nastawiać odpowiednio dzieci. Aż czasem sobie myślałam (po cichu!!!), że rozumiem M, że dla świętego spokoju Jej ustępuje :-)

zazdrosna13 napisał/a:

Jeszcze raz dziękuję Kjim, ale ten wyrok przy okazji możesz mi wysłać, przyda się przy ustalaniu kontaktów z matką starszego chłopca.

Postaram się jeszcze dzisiaj.
Trzymam kciuki. Oby M wiedział, co stoi na szali.

3 551

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
Ewarg napisał/a:

...
Nie będę pisała co u mnie bo .... szału nie ma. Mąż wprawdzie walczy ale ja postawiłam mur. Stara się go przeskoczyć. Uparta cholera jestem. Niestety niektórych czynów nie umiem wybaczyć. Żaden prezent nie potrafi mi wynagrodzić przykrości. W sumie to nawet nie potrafi mnie ucieszyć.
Po raz kolejny w swoim życiu przechodzę fazę "żałoby". Mam wisielczy humor i jestem niemiła dla otoczenia. Na pytanie o męża odpowiadam zainteresowanym jego osobą proszę o dzwonienie do niego i odwracam się, odchodzę zmieniam temat rozmowy.

Co musiałby zrobić twój mąż, byś mu wybaczyła? Tu chyba chodzi o coś więcej niż o to, że zapomniał o twoich urodzinach.

.....

Strasznie go kocham, ale jego nadgorliwość w stosunku do dzieci mnie przerasta, chyba zaczynam dorastać do rozstania, bo coraz bardziej popadam w doła.

Ewarg, Kijm ja u niedoszłych teściów mam to samo. Kiedyś też nie wytrzymam i uświadomię im, że ja mam własne dzieci, bo oni widzą tylko swoje biedne wnuki. Mam do nich szacunek, ale zbiera mi się i wyrzucę to z siebie przy najbliższej okazji. Dodam też twój Ewarg argument o braku miejsca do spania.

No cóż, może to wygląda tak, że tylko o urodziny chodzi. Ale boli mnie, że pamięta o świętach swoich dzieci, rodzeństwa... a o mnie nie. I Jest tak jak i ty czujesz, nadgorliwość do dzieci. O nich nigdy nie zapomina, one są na pierwszym miejscu.
Tak nie chodzi chyba jednak tylko o to, że zapomniał o moich urodzinach. Chodzi również o to, że nawet w lato nie mieliśmy mieć żadnego weekendu tylko dla siebie bo na każdy zaplanowany wyjazd zabieraliśmy/zabierać mieliśmy jego synka bo biedak siedzi w domku (chłop 20 lat). Bo z moimi dziećmi też byliśmy (cholera, po pół roku przez trzy dni widziałam swojego syna i wnuki), bo mój kuzyn też z nami pojechał (tylko, że umówiliśmy się w dwie pary na spływ)....
Dawał głupie argumenty dlaczego zapomniał, i głupie dlaczego jego syn ma jeździć z nami...
Dziś dzwoniła jego siostra. Wystąpiła w roli jego adwokata.

kjim, tendre - w błędzie jesteście myśląc, że mnie jest łatwiej niż wam. Owszem,żadne z moich dzieci nie cierpi z powodu naszego rozstania ale w moim wieku dużo trudniej jest wejść w kolejny związek, więcej ran, mniej normalnych facetów.

3 552

Odp: Być drugą i macochą
Tendre77 napisał/a:

Przecież wasi M. musili by mieć 6 tygodni urlopu - miesiąc wakacji dla dzieci i 2 tygodnie dla was. Ja nie ogarniam.

Więc jak kwestię wypoczynku ustaliliście? Skoro macie prawo do wspólnego urlopu ( w senise kto? TY i ON, czy On i Jego dzieci+ Ty i Twoje dzieci , wszyscy razem?)
Jak to [pogodzić ? Ja też mam tylko 2 tygodnie urlopu.

3 553

Odp: Być drugą i macochą
Ewarg napisał/a:

kjim, tendre - w błędzie jesteście myśląc, że mnie jest łatwiej niż wam. Owszem,żadne z moich dzieci nie cierpi z powodu naszego rozstania ale w moim wieku dużo trudniej jest wejść w kolejny związek, więcej ran, mniej normalnych facetów.

Nie, no oczywiście, że nie jest Ci łatwiej i absolutnie nie to miałam na myśli. Wskazałam tylko na ten, jeden mały aspekt zamartwiania się o uczucia dzieci i ewentualny wpływ na ich psychikę, późniejsze relacje itp...
Pozostałe kwestie są nam identycznie bliskie.

3 554 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-08-05 15:48:38)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Aż czasem sobie myślałam (po cichu!!!), że rozumiem M, że dla świętego spokoju Jej ustępuje :-)

Uważasz, że powinnam odpuścić? Jeśli tak zrobię to sytuacja za rok się powtórzy.

3 555

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
Tendre77 napisał/a:

Przecież wasi M. musili by mieć 6 tygodni urlopu - miesiąc wakacji dla dzieci i 2 tygodnie dla was. Ja nie ogarniam.

Więc jak kwestię wypoczynku ustaliliście? Skoro macie prawo do wspólnego urlopu ( w senise kto? TY i ON, czy On i Jego dzieci+ Ty i Twoje dzieci , wszyscy razem?)
Jak to [pogodzić ? Ja też mam tylko 2 tygodnie urlopu.

No tu jest pies pogrzebany. Moi Ex nigdy nie zabierają moich dzieci, ani na wakacje ani na ferie.
Nie widzę powodu, aby komuś w tym temacie dogadzać. Sorry, może posypią sie gromy, ale bycie jedną wielką szczęśliwą rodziną udaje się tylko w filmach familijnych.
Jego Ex ma wolne wtedy kiedy szkoły... więc toporem to nad nami nie wisi.

3 556

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
kjim napisał/a:

Aż czasem sobie myślałam (po cichu!!!), że rozumiem M, że dla świętego spokoju Jej ustępuje :-)

Uważasz, że powinnam odpuścić? Jeśli tak zrobię to sytuacja za rok się powtórzy.

A gdzie twój święty spokój?... wrrr przecież to Cię zagryzie od środka
!!! Dlaczego nikt nie ustąpi Tobie dla świętego spokoju he?

3 557 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-08-05 16:10:20)

Odp: Być drugą i macochą
Ewarg napisał/a:

kjim, tendre - w błędzie jesteście myśląc, że mnie jest łatwiej niż wam. Owszem,żadne z moich dzieci nie cierpi z powodu naszego rozstania ale w moim wieku dużo trudniej jest wejść w kolejny związek, więcej ran, mniej normalnych facetów.

Nie mówię, że masz łatwiej, lepiej albo gorzej. Masz tak samo przejeb..ne jak MY DRUGI I MACOCHY. Tendre napisała tylko, że pod względem dzieci masz prościej bo już nie mieszkają z Tobą i Twoje kłopoty nie są bezpośrednio kłopotem Twoich dzieci (wszystkie chciałybyśmy tego swoim dzieciom oszczędzić). Jednak tak jak podejrzewałam Twoje urodziny a w zasadzie to, że On o Nich zapomniał nie było główną  przyczyną Twojej decyzji. Tak myślałam  że ulała Ci się suma innych podobnych do tej sytuacji. A dotychczasowa sielanka była pewnie głównie Twoją zasługa, bo to Ty musiałaś zanosić Jego dzieci w domu, to TY musiałaś łagodzić sytuacje, a kompromis polegał na tym, że to Ty rezygnowałaś ze swoich racji. (Mylę się?)

Wiem Kochana, bardzo wiem, jak ciężko jest wejść w kolejny związek, tym bardziej, że większość NORMALNYCH facetów, żyje już w szczęśliwych związkach.

3 558

Odp: Być drugą i macochą
Tendre77 napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:
kjim napisał/a:

Aż czasem sobie myślałam (po cichu!!!), że rozumiem M, że dla świętego spokoju Jej ustępuje :-)

Uważasz, że powinnam odpuścić? Jeśli tak zrobię to sytuacja za rok się powtórzy.

A gdzie twój święty spokój?... wrrr przecież to Cię zagryzie od środka
!!! Dlaczego nikt nie ustąpi Tobie dla świętego spokoju he?

Dzięki, nie mam zamiaru robić mu awantur, ale być konsekwentną.

3 559

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
kjim napisał/a:

Aż czasem sobie myślałam (po cichu!!!), że rozumiem M, że dla świętego spokoju Jej ustępuje :-)

Uważasz, że powinnam odpuścić? Jeśli tak zrobię to sytuacja za rok się powtórzy.

A w życiu. Nie ustępować, lecz konsekwencją i uporem pokazać MAMUSI, ze ONA TEŻ MA OBOWIĄZKI. Niech się MAMUSIA przyzwyczaja, że za rok spędzi cały miesiąc z dwojgiem swoich synów, bo chyba zapomina że Ich wogóle ma.

3 560

Odp: Być drugą i macochą
Tendre77 napisał/a:

Moi Ex nigdy nie zabierają moich dzieci, ani na wakacje ani na ferie.
Nie widzę powodu, aby komuś w tym temacie dogadzać. Sorry, może posypią sie gromy, ale bycie jedną wielką szczęśliwą rodziną udaje się tylko w filmach familijnych.
Jego Ex ma wolne wtedy kiedy szkoły... więc toporem to nad nami nie wisi.

Nadal Cię nie rozumiem. Eksowa ma wolne wakacje, więc Twój facet nie musi zabierać swoich dzieci na wakacje. Pozostaje kwestia tego, czy wyjeżdżacie razem z Twoimi dziećmi czy sami?

3 561 Ostatnio edytowany przez Tendre77 (2014-08-05 17:53:49)

Odp: Być drugą i macochą

Przeważnie to jest 2 tygodnie wspólnie i tydzień tylko dla siebie. Albo weekendy w zależności jak nam pasuje i jak uda nam się opiekę dla dzieci zorganizować.
Tak z moimi dziećmi, znajomymi, rodziną itp.
Nie, nie musi zabierać dzieci na wakacje. Ani On ani Ja nie mamy sądownie ustalonych kwestii widzeń.
Gdybym miała tak jak wy - to też bym wariowała. Zwłaszcza, że nie mam rodziny, ani ojców którzy dzieci biorą, nie mam też teściów /niestety albo na szczęście hihi wink/ i albo załatwię dzieciom kolonie / półkolonie itp albo siedzą w domu.

Może napiszę dlaczego... w poprzednim związku zabierałam dzieci partnera, organizowałam często kosztem czasu i finansów moich i moich dzieci... i co? Zero wdzięczności... więcej - zero docenienia... a jak się zbuntowałam to byłam właśnie... wredna dla biednych, niewinnych dzieci... a moje dzieci na wzajemność oczywiście nie miały co liczyć... więc teraz jestem taka od początku.
Przynajmniej nikt nie ma w stosunku do mnie oczekiwań, a jak coś chcę zrobić sama z siebie, lub dam coś od siebie to wszyscy są wdzięczni. Czyli bycie zołzą popłaca.

Mam sporo doświadczeń wcześniejszych w różnych konfiguracjach, może dlatego piszę z różnych perspektyw.
Związek w którym obecnie jestem jest najbardziej przemyślany i dla mnie najbardziej satysfakcjonujący.
Przynajmniej nie czuję, że mam na karku pasożyta czy to finansowego czy emocjonalnego.
Czy tak pozostanie ... czas pokaże.

3 562

Odp: Być drugą i macochą

Tendre dziękuję za szczegółowe wyjaśnienia. Czyli co kobitki, da się? Da się?

3 563 Ostatnio edytowany przez asiulla (2014-08-05 19:47:25)

Odp: Być drugą i macochą

hejka

sądząc co napisałaTendre no niby da się, ale w jej przypadku to tzw. "metoda prób i błędów" wink ale ja nie mam zamiaru w razie W (czyli jakby nam nie wyszło) pakować się drugi raz w taki związek, naprawdę.
Miło, że Tendre się udało i naprawdę szczerze jej zazdroszczę, że wypracowała sobie od samego początku jasne i klarowne zasady.

Nie twierdzę, że w innych przypadkach się nie da, ale musimy pamiętać, że "do tanga trzeba dwojga"

3 564

Odp: Być drugą i macochą

Zazdrosna wysłałam Ci maila.
Pozdrawiam

3 565

Odp: Być drugą i macochą

Dziewczyny, odnośnie opieki nad dziećmi przez rodziców - nawet jak zmusicie (a powinnyście) waszych partnerów do ograniczenia opieki nad dziećmi to w żaden sposób nie przełoży się ta opieka na ich byłe ex. Dzieci będą pozostawione same w domu. Każda ex widząc, że jej były jest szczęśliwy zrobi wszystko aby to szczęście mu odebrać. Dzieci w tym wypadku to jedyny skuteczny sposób bo żadna kolejna nie chce opiekować się jego dziećmi bo niby w imię czego.
Na takim czymś cierpią tylko dzieci. Przecież często miałyście sytuację, że jak ex była zakochana to był święty spokój.

No, nie wiem, czy nie da się być jedną wielką szczęśliwą rodziną. Mnie się wydaje że da się. Jest tylko jeden warunek - wszyscy pamiętają o tym, ze ktoś stara się dla niego i odwdzięcza się tym samym.
Przecież u nas po kilku latach docierania się, wypracowaliśmy sobie to. No cóż w ostatnich dniach niektórych nas życie przerosło. Nadmiar pracy, choroby no i posypało się.
Nie spałam całą noc. Wczoraj wieczorem przyszedł do mnie najmłodszy pasierb (szok!) wstawić się za ojcem.
Długo rozmawialiśmy. Nie powiem, że zaskoczył mnie swoją spostrzegawczością. Myślałam, że widzi tylko swój czubek nosa. No i w jednym musiałam przyznać mu rację - przez ostatnie kilka lat  było bardzo dobrze. Naprawdę nie czułam się zaniedbana. Tylko ten jeden incydent spowodował, że wszystko obróciłam przeciwko sobie. Przypomniał mi ile dostałam od męża kwiatów i prezentów, ile mąż poświęcił czasu moim dzieciom i wnukom, ile on sam pomagał (od roku było pomiędzy nami super). Naprawdę jestem świnią i egoistką bo tak naprawdę mąż robi dla mnie i moich dzieci bardzo dużo.
Dlaczego wiec mąż zapomniał o moich urodzinach?!
Młody twierdzi, że mąż jest przepracowany (no tak pracuje od 6 do 18-19 codziennie z tego czasami 7 godzin za kierownicą), nowe stanowisko, zawalone przez syna studia no i moja mama, moja ciocia (pobyty w szpitalach, pomieszkiwanie u nas po szpitalach).
Cholera, właściwie to my oboje jesteśmy strasznie przemęczeni. Teraz w domu miała przez tydzień moje dzieci i wnuki i po ich wyjeździe cały dzień doprowadzałam mieszkanie do ładu a potem spałam prawie dobę. Od marca nie mieliśmy ani jednego weekendu tylko dla siebie bo albo moje dzieci, albo mama albo jego dzieci, a to się rodziły się wnuki, a to choroby, a to święta, a to odbiór mieszkania dzieci, a to chrzciny, a to komunia, a to wesele, a to czyjaś przeprowadzka, a to remont... i każdy tylko woła o pomoc a my kochamy i pomagamy a potem ...., coś zawalamy i dramat gotowy. Młody pokazał mi że ja również (nawet w stosunku do niego) jestem bardzo opiekuńcza, bardziej niż ich mama. Że my oboje z mężem flaki wypruwamy dla wszystkich naszych dzieci.

No i ponoć mąż zarezerwował tylko dla nas dwojga na ten weekend i na następny hotele. No i załatwił już w pracy urlop i coś organizuje tylko dla nas. Młody prosił abym wybaczyła ojcu. Wiecie jak mi wstyd. A że jestem cholernie uparta więc nie zmiękłam przy młodym.
Obiecałam, że przemyśle wszystko jeszcze raz i jeśli zmienię zdanie to jak kolejny raz mąż zadzwoni to odbiorę telefon. Menda jestem ale mąż dzwoni codziennie wieczorem a ja nie odbieram (mąż nie pisze sms-ów i e-mail, uważa że należy rozmawiać).

3 566

Odp: Być drugą i macochą

Ewarg - to wzruszające i daje nadzieję.

3 567

Odp: Być drugą i macochą

Ewarg - nie miej aż takich wyrzutów sumienia. Gdyby nie ta sytuacja, gdyby nie to , ze pokazałaś wszem i wobec jak się z tym podle czujesz, to nic by się nie zmieniło. Teraz przynajmniej wiesz, że synowie M jednak Cię doceniają i są wdzięczni za Twoją pomoc. Teraz wiesz, że wszystkim zależy na tym żeby było ok, a nie tylko Tobie. Teraz wiesz, że przemęczeni byliście/jesteście i potrzebowaliście tego wszystkiego żeby to dostrzec. Wygląda na to, że teraz ruch należy do Ciebie. powodzenia.

3 568 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-08-06 10:47:23)

Odp: Być drugą i macochą
Tendre77 napisał/a:

Ewarg - to wzruszające i daje nadzieję.

Zgadzam się i się kurcze poryczałam ze wzruszenia, takie słowa od pasierba smile
Poza tym ja zawsze wierzyłam w was i nie docierało do mnie, że to koniec waszego związku smile Czasem egoizm jest zdrowy i facetowi trzeba pokazać coś czynem, a nie tylko czczym gadaniem.

3 569

Odp: Być drugą i macochą

widzę, że wszystko toczy się innym torem niż sobie kalkulowałaś.  ale to dobrze, bo są niespodzianki.

3 570

Odp: Być drugą i macochą

Ewarg, ja myślę że to co się stało było potrzebne , by zrzucić ten bagaż .. Może to znak by zwolnić w życiu ? Dać dzieciom stery w donie ? Niech teraz sami starają się o siebie , swoje dzieci a Wasze wnuki.. i może dla odmiany o Was by pomyśleli ??
Wy opiekujecie się starszyzną w Waszej rodzinie i młodszymi..teraz kolej na tych młodszych by przejęli pałeczkę smile.
Dobrze że pasierb to widzi - dobrze wychowaliście dzieci w szacunku dla czyiś starań smile
Gratulować Tobie i Mężowi tylko.

Daj się przeprosić smile
Pozdrawiam serdecznie

3 571

Odp: Być drugą i macochą

Dziewczyny, tracę trochę grunt pod nogami i potrzebuję waszej opinii. Pamiętacie, jak postawiłam M ultimatum na temat spędzania wakacji z jego młodszym synem. Uważam, że sprawiedliwe jest, iż chłopak spędzi miesiąc wakacji u nas, a drugi miesiąc u matki. Tyczy się to też starszego jego syna, jednak jeszcze sprawa jest w sądzie. Zdaję sobie sprawę, że mogę przegrać tą walkę, jednak stwierdziłam, że potrzebuję tego miesiąca wyłączności dla zachowania równowagi psychicznej. Dziś M powiedział mi co wymyślił ? w ten weekend młodego nie weźmie od matki, podejrzewam, że z natłoku pracy. Jednak chce go wziąć za dwa tygodnie wie, że w tym czasie planowałam wyjazd (ucieczkę z domu przed jego dziećmi) z mamą. Powiedział, że jak nie chcę widzieć jego dzieci to na ten czas przeprowadzi się do swojego mieszkania. Tłumaczył się, że miesiąc nie widzenia z synem to dla niego zbyt długo. Z kolei za tydzień w dłuższy weekend odda starszego syna do dziadków, byśmy mogli wyskoczyć we dwoje w góry, czy nad jezioro.
Odpowiedziałam mu, że ja go też potrzebuję, bo ostatnio mnie zaniedbuje i w przyszłym roku oczkuję, że jego ex spędzi cały miesiąc z obojgiem dzieci. Ja po takim męczącym miesiącu z jego dziećmi też potrzebuję odpoczynku. Nie zgadzam się na związek w którym mielibyśmy mieszkać osobno, więc jeśli ma to tak wyglądać to ja pasuję.
Proszę was o opinie, zwłaszcza doświadczoną w tej kwestii Ewarg, choć mam wrażenie, że ty byś odpuściła. Jakoś umiesz pogodzić się z tym co ci narzucała ex, mi jest naprawdę ciężko.
Dziś M pomimo naszej sprzeczki dał mi buziaka na pożegnanie nawet dwa razy. Jak mam z nim żyć 2 tygodnie, jak mam z nim wyjechać skoro to nasz koniec? Powiedzcie jak wy byście postąpiły w tej sytuacji, stara baba, a mam mętlik w głowie.

3 572

Odp: Być drugą i macochą

zazdrosna13 - oj jak ty mnie znasz....
Pewnie bym odpuściła. Zbyt dobrze pamiętam jak mój ex nie chciał zabierać synów, jak jego kolejna żona (pomimo iż nie płacił alimentów), zażądała od syna pieniędzy na życie gdy jako student pojechał do nich na kilka dni i położyła go spać w pomieszczeniu gospodarczym gdy ich 2-letnia córka zajmowała 25m pokój a ich dom miał 4 pokoje. Pamiętam, jak syna trzeba było przywieźć ze szpitala po wypadku a ja miałam rękę w gipsie i kazała mi wziąć taksówkę bo on obiecał jej już wspólny wyjazd i ona nie ma ochoty z niego rezygnować. Pamiętam, jak synowie płakali, że ojciec ich nie che....Pamiętam jak było mi przykro, pamiętam łzy w oczach dzieci. Oj wiele pamiętam... Też widziałam łzy w oczach synów mojego męża gdy ja kłóciła się z nim o nich. Oj, dało mi to do myślenia, dało...
Wiem, że jesteś zmęczona. Chłop chce dobrze, oferuje ci tyle ile może, tule ile potrafi. Wie, że ex zaniedbuje dzieci i nie wyobraża sobie aby i on miał to robić.
Nie planuj wakacji za rok, skup się na tych. Jeśli oferuje ostatnie weekendy spędzić tylko we dwoje to znaczy, że widzi twoje zmęczenie i twoje potrzeby.
Tylko widzisz, te nasze chłopy nie potrafią wyrażać i okazywać uczuć tak jak my oczekujemy.

3 573 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-08-08 10:03:16)

Odp: Być drugą i macochą

Rozłożę Twojego posta na części i ocenię to mniej życzliwym okiem, jak to zrobiła Ewarg:

zazdrosna13 napisał/a:

postawiłam M ultimatum na temat spędzania wakacji z jego młodszym synem. Uważam, że sprawiedliwe jest, iż chłopak spędzi miesiąc wakacji u nas, a drugi miesiąc u matki. Tyczy się to też starszego jego syna, jednak jeszcze sprawa jest w sądzie. Zdaję sobie sprawę, że mogę przegrać tą walkę, jednak stwierdziłam, że potrzebuję tego miesiąca wyłączności dla zachowania równowagi psychicznej.

Odpowiedz sobie sama, jak skończyły się Twoje prośby i "ultimatum"? Czy choć trochę z tego o czym pragnęłaś M był Ci w stanie dać?

Powiedziałaś, że pokażesz M interpretację podobnego do Waszego wyroku (odnośnie weekendów w drugi miesiąc wakacji)

zazdrosna13 napisał/a:

Dziś M powiedział mi co wymyślił ? w ten weekend młodego nie weźmie od matki, podejrzewam, że z natłoku pracy.

Czyli nie dlatego, że interpretacja wyroku Mu na to pozwala i chciałby pokazać, że się z Tobą liczy, ale po prostu wie, że jak będzie w weekend w robocie to Ty odmówisz siedzenia z Jego chłopakami w domu i nie będzie miał co z Nimi zrobić.

zazdrosna13 napisał/a:

Jednak chce go wziąć za dwa tygodnie wie, że w tym czasie planowałam wyjazd  Tłumaczył się, że miesiąc nie widzenia z synem to dla niego zbyt długo.

Potwierdza się to o czym pisałam Ci wcześniej. Niezależnie od tego jaka będzie interpretacja wyroku, On i tak się będzie widywał z synem, bo jest dla Niego ważny. Nie dlatego, że Exia nie może, czy nie chce się zając synem, tylko dlatego , ze ON CHCE się widywać z synem. Czyli tak jak w moim przypadku, to już tak naprawdę nie chodzi o to czy Exia coś narzuca czy nie. ON chce i będzie się widywał z synem i kropka. czy Ci się to podoba czy nie.


zazdrosna13 napisał/a:

Z kolei za tydzień w dłuższy weekend odda starszego syna do dziadków, byśmy mogli wyskoczyć we dwoje w góry, czy nad jezioro.

Z dwóch miesięcy wakacji dostaniesz marny ochłap w postaci trzydniowego weekendu i bądź wdzięczna dziadkom i M, że na ten czas dziadkowie zechcą zaopiekować się chłopcem. To nic że urlop przesiedziałaś w domu. Nic nie szkodzi. Ciesz się że łaskawie skapnie Ci te trzy dni.

zazdrosna13 napisał/a:

Powiedział, że jak nie chcę widzieć jego dzieci to na ten czas przeprowadzi się do swojego mieszkania.

Nie ważne, że mówisz MU, że Ty Go też potrzebujesz, bo ostatnio Cię zaniedbuje. Nie ważne, że całymi dniami pracuje a w weekendy poświęca czas dzieciom a nie WAM. Ciesz się kobieto, bo dam Ci ten jeden weekend, o który się tak prosisz. Paradoks jest taki, że Ty Mu mówisz, że potrzebujesz Go więcej, a On Ci na to : skoro nie chcesz widzieć moich dzieci, to się na czas wizyty wyprowadzę do siebie. Co dostałaś za swoją walkę? Klapsa. Nie chcesz mnie z dziećmi ? Nie dostaniesz mnie wcale. Wychodzi na to, że Niby masz faceta, a Go nie masz.

zazdrosna13 napisał/a:

i w przyszłym roku oczkuję, że jego ex spędzi cały miesiąc z obojgiem dzieci

Zastanów się, czy napewno chcesz kolejny rok żyć złudzeniami? Lub czy jesteś gotowa na powtórkę z rozrywki za rok?

3 574

Odp: Być drugą i macochą

No to dałyście mi do myślenia, już w ogóle mam mętlik w głowie. W każdym razie dzięki za wasze spostrzeżenia, muszę to przetrawić.

3 575

Odp: Być drugą i macochą

Zazdrosna ile ludzi tyle różnych opinii. Sama znasz swoją sytuację najlepiej, znasz swoje potrzeby, znasz swój próg tolerancji i przede wszystkim wiesz czy chcesz i czy możesz i ile możesz poświęcić w imię miłości.

Cokolwiek byśmy tu nie napisały to Ty i tylko TY musisz decydować jak przeżyjesz swoje życie.

Posty [ 3 511 do 3 575 z 8 269 ]

Strony Poprzednia 1 … 53 54 55 56 57 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026