netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Być drugą i macochą

8 268 odpowiedzi1 087 297 wyświetleńzałożony przez Alutka131, 20.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Strony Poprzednia 1 … 51 52 53 54 55 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 381 do 3 445 z 8 269 ]

3 381

Odp: Być drugą i macochą

Uczenie tolerancji - ok.. ale obie strony powinny tego się uczyć ... dzieci M również - nikt nie jest pępkiem świata ...
Ja sama popełniłam ten błąd i przez prawie 6 lat pozwoliłam by wszystko było pod dyktando M i jego synka .. biedny tatuś i biedny synek.
Jak kupiliśmy 2 lata temu dom to pokój jego syna był głównym tematem- M tylko to najbardziej interesowało .. ja widziałam że jego syn jest dla niego najważniejszy..  myślałam że jak ja również będę dbać o niego .. to będziemy wspaniałą rodziną ..a efekt jest taki - pokój mojego syna do dziś nie jest skończony, wygląda jak "prowizorka ".. a pokój jego synka który z nami nie mieszka ...jak pokój zabaw - stół do piłkarzyków, dart elektroniczny , plakaty, komplet mebli, biurko, komputer , lampa w kształcie piłki, koc w kształcie piłki .. szalik klubowy na ścianie...,. książki, gry , zabawki ..ze się nie mieści ... 2 szafy ubrań.. 
znajomi nie wierzą że to nie jest pokój mojego syna.. większość w ogóle dziwi się ..że młody który jest u nas 2 razy w miesiącu .. a czasami 1 raz na 2 miesiące .... ma taki pokój
Pokój mojego syna.. wygląda jakby on tu był tylko na chwilę ..to moja wina
Wiem że syn jest na tyle duży że sam mógłby sobie urządzić pokój .. ale ja ta energię w nadskakiwanie M i jego synkowi ..powinnam skierować do syna i siebie... ale myślałam że tak trzeba.. ze o młodego M powinnam dbać ..żeby się dobrze czuł w naszym domu .. a teraz widzę że to bardziej jego dom niż mojego syna... a my innego nie mamy



Mam przyjaciółkę która jest pedagogiem i psychologiem.. ona mi mówi że każde dziecko musi mieć swoją przestrzeń w której czuje się wyjątkowe, najważniejsze ... ta przestrzeń to tez rodzina - babcia , dziadkowie, rodzice , ciotki i tak dalej - to właśnie my budujemy ich poczucie wyjątkowości , niepowtarzalności i wiary we własne siły i wyjątkowość - to coś co pozwoli im być "KIMŚ " dla samego siebie i nie bać się iść w życie ...
Syn mojego M - jest najważniejszy dla ojca, matki, dziadków  , wujków i ciotek ..traktują go jak "świętą krowę " ..prezenty, kasa, zabieganie o względy...jesteś najlepszy, najpiękniejszy .. przypisują mu najlepsze cechy .. choć większość nie ma nic wspólnego z prawdą ...ale to jest to jego otoczenie ... gdzie on czuje się najważniejszy ...
W naszym domu M również stawia go ponad mnie , nas i mojego syna..

Teraz wiem że ja musze to samo robić dla mojego syna.. ale tu pojawiają się zgrzyty ...
i będą się pojawiać .. dopóki nie dojdziemy do kompromisu .. że wszystkie dzieci są ważne i nasze ..
że mój syn jest bardzo ważny - i że to jest przede wszystkim jego dom i nasz dom .. a syn m jak jest z nami to jest częścią ...nie lepszy , nie gorszy... on ma dom u matki .... my nie mamy innego domu.. innego świata

nie wiem jak dalej potoczą się nasze losy
wiem natomiast że mój syn jest dla mnie bardzo ważny, M również ..ale jeśli kolejny raz dojdzie do wartościowania ... jego syn najważniejszy .. .. to odejdę .
Ostatnie rozmowy z moim synem otworzyły mi oczy ...
powiedział mi w podróży, że nie lubi M , że go denerwuje , że nie wie co ja w nim widzę .. ze to dupek jest ...
że każdy facet na ulicy się za mną obraca.... a ja zaślepiona jestem ....
ale ze względu na mnie nigdy tego nie mówił .. nawet nie okazywał.
I on mi nie powie że mam z nim skończyć bo to moje życie ..ale dla niego jako faceta ..to m jest ..śmiesznym chłoptasiem..  .. a nie mężczyzną .. i że żal mu młodego .. bo widzi jak się zmienia z fajnego dzieciaka w manipulanta
Nigdy nie wstydziłam się tak bardzo jak wtedy ...

3 382

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Po ostatniej wizycie u psychologa z M jestem podłamana, bo Pani argumenty, że ?muszę się na to godzić, bo jestem z facetem, który ma dzieci? albo usprawiedliwianie dysfunkcyjnej matki do mnie nie przemawia, a stwierdzenie ?biedne dzieci, odrzucone przez matkę, a teraz przez macochę? doprowadza mnie już do szału.
Czekam na lincz, opinie itp.
Chyba znienawidzę siebie za swoje uczucia, albo zacznę pić, albo brać prochy by jakoś to znieść. Dobija mnie fakt, że ta s? się bawi, a mi podrzuca swój zakichany obowiązek.

Dla mnie szok!!! Może trzeba zmienić psychologa. Taka wyrozumiała wobec ex? Dlaczego nie jest taka wobec twoich praw, twojego zmęczenia, twojego prawa do prywatności, samotności, odpoczynku nie widzi i nie podkreśla?

Już dawno przyzwyczaiłam się, że wszyscy użalają się nad tymi biedakami uzależnionymi, nieradzącymi sobie... a nas kobiety silne, zaradne, ogarniające kopie się jeszcze i dorzuca obowiązków w imię poświęcania się dla obcych dzieci. Tylko, że te dzieci po usamodzielnieniu sią w większości zapominają o tym, że macocha sie dla nich poświęcała.

Ja na początku powiedziałam - nie będzie jednej, wielkiej, szczęśliwej rodzinki, to utopia. Próbować uszczęśliwić wszystkich to doskonały przepis na to by nikt nie był szczęśliwy, wybieram więc szczęście swoje i swoich dzieci - jeżeli do tego mój M. jest przy mnie szczęśliwy to ok, jeżeli nie to droga wolna.

3 383 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-07-10 15:04:52)

Odp: Być drugą i macochą
Tendre77 napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Po ostatniej wizycie u psychologa z M jestem podłamana, bo Pani argumenty, że ?muszę się na to godzić, bo jestem z facetem, który ma dzieci? albo usprawiedliwianie dysfunkcyjnej matki do mnie nie przemawia, a stwierdzenie ?biedne dzieci, odrzucone przez matkę, a teraz przez macochę? doprowadza mnie już do szału.
Czekam na lincz, opinie itp.
Chyba znienawidzę siebie za swoje uczucia, albo zacznę pić, albo brać prochy by jakoś to znieść. Dobija mnie fakt, że ta s? się bawi, a mi podrzuca swój zakichany obowiązek.

Dla mnie szok!!! Może trzeba zmienić psychologa. Taka wyrozumiała wobec ex? Dlaczego nie jest taka wobec twoich praw, twojego zmęczenia, twojego prawa do prywatności, samotności, odpoczynku nie widzi i nie podkreśla?

Już dawno przyzwyczaiłam się, że wszyscy użalają się nad tymi biedakami uzależnionymi, nieradzącymi sobie... a nas kobiety silne, zaradne, ogarniające kopie się jeszcze i dorzuca obowiązków w imię poświęcania się dla obcych dzieci. Tylko, że te dzieci po usamodzielnieniu sią w większości zapominają o tym, że macocha sie dla nich poświęcała.

Ja na początku powiedziałam - nie będzie jednej, wielkiej, szczęśliwej rodzinki, to utopia. Próbować uszczęśliwić wszystkich to doskonały przepis na to by nikt nie był szczęśliwy, wybieram więc szczęście swoje i swoich dzieci - jeżeli do tego mój M. jest przy mnie szczęśliwy to ok, jeżeli nie to droga wolna.

Zawiodłam się, do tego umocniła przekonanie w M, że jego postępowanie jest fer, na szczęście M nie walczy ze mną, a widząc, że nie daję sobie rady z tą sytuacją, dziś uruchomił wsparcie dziadków. Jednak pewnie po tygodniu mój koszmar powróci, a ja będę czekać z niecierpliwością i zjadać tynk ze ścian z nerwów.
Powiem wam więcej, straciłam do tej babki zaufanie całkowite pomimo, że z polecenia, gdyż przedstawiłam spędzającą mi sen z powiek perspektywę, gdy to ex M z dnia na dzień oddaje mu młodszego syna na wychowanie. Ta odparła, że w takim razie M musi zająć się dzieckiem nie zważając na mnie. Więc ja na to: zakładając, że mam taką zachciankę (nie przeczę, że nie mam na to ochoty) odbieram swojego syna mojemu ex (bo kto matce zabroni?) i w związku z tym M z synem muszą się wyprowadzić, bo wszyscy się nie pomieścimy w mieszkaniu. Czy takie postępowanie, bez porozumienia z partnerem jest w porządku? Zaznaczę, że żadnemu dziecku krzywda się nie dzieje, bo w tedy fakt nie podlega dyskusji. Na to pani psycholog, że dziecko ma prawo wyboru rodzica, z którym chce mieszkać i ten rodzic musi na to przystać. Więc ja do niej na przykładzie młodego M, że dziecko nie jest świadome sytuacji, wyobraża sobie, że ?weekendowy tatuś? będzie tylko go tylko zabierał do kina i na wycieczki, a nie gonił do nauki i wymagał obowiązków domowych. Ta do mnie na to że nawet 3 letnie dziecko jest w stanie podjąć taką decyzję samodzielnie i trzeba to uszanować. A co jak się dziecku odwiedzi, bo stwierdzi, że mu się znudziło? Mamy na nowo starać się odbudować nasz związek po rozstaniu? Gdzie moje bezpieczeństwo i plany małżeńskie?

Co do zmuszania ex do swojego obowiązku wobec dzieci, Pani psycholog stwierdziła, że nie można nikogo do niczego zmuszać. Ja na to, że jak mój ex nie wykazywał zainteresowania swoją córką, to go wiecznie bombardowałam telefonami, mailami, wręcz groźbą wymuszałam, by zajął się córką, wciągając w to nawet moją następczynie. To prawda, że w końcu odpuściłam, ale z tego powodu, że zrozumiałam, że moja córka sobie tego nie życzy i sama jest niechętna do kontaktów z ojcem. M natomiast bierze na siebie odpowiedzialność z własnej ochoty i jestem pewna, że to jego stosunek wobec ex i buntowanie syna doprowadziło, że matka nie dała sobie rady z krnąbrnością chłopaka.

Tendre77, tylko pozazdrościć odwagi smile

3 384

Odp: Być drugą i macochą

Jak dla mnie ta pani psycho jest mocno stronnicza .. hmm
Dziwne to , choć z drugiej strony - psycholog do którego kiedyś chodziłam mówił mi " że mogę zmienić tylko siebie , i tylko od siebie mogę wymagać  .. nie mogę zmusić innych osób by czuli i robili tak jak ja" .. więc może to jest jej przesłanie, tylko tak nieumiejętnie artykułowane?
Sama bym chyba białej gorączki dostała jakbym usłyszała " że mam się dostosować do potrzeb M i jego syna, jego byłej .. masakra  .. wystarczy że tak wygląda nasze życie  bo się poddajemy dla świętego spokoju .. żeby było dobrze lub z bezsilności ... ale żeby jeszcze ktoś  wmawiał że tak ma być ???!!
bryyyy

ja wiem jedno, moja Kaśka (ten psycho-pedagog) mówi że nie ma co na siłę tworzyć jednej rodziny, bo zawsze i tak będą sprawy ... które nas rozdzielą np. komunia syna m - ja i mój syn nie byliśmy zaproszeni .. a m z całą rodziną ... w sensie rodzice, rodzeństwo ..  , trzeba zaakceptować fakt, że jesteśmy dwoma rodzinami- ja z synem, M z synem, i znaleźć części wspólne ... inaczej się zagryziemy wzajemnymi pretensjami.
Tendre ma rację : wybrać szczęście swoje i swoich dzieci... jeśli m i jego dziecko/ci potrafią przy tym być szczęśliwi to ok, jeśli nie...to cóż . mamy tylko to życie .

3 385

Odp: Być drugą i macochą

ok, więc będę się starać tolerować dzieci M, ale muszę pamiętać, by w tym wszystkim nie zatracić siebie i nie godzić się na to, co mnie przerasta, a jeśli M to będzie odpowiadać to spoko, jeśli nie to też spoko.
Tylko jak do tego wszystkiego ma się przysięga małżeńska, skoro ja na dzień dzisiejszy nie przystanę na zabranie drugiego syna M do nas? On uspokaja mnie bo twierdzi, że jego ex jest interesowna i nie pozbawi się dziecka, które przynosi jej zysk i wygodę w postaci przynieś, podaj, pozamiataj...
Mam zrezygnować z marzeń, bo jakaś baba może pokrzyżować moje plany na przyszłość? A ja nie czuje się w stanie podołać obowiązkom, które by mnie unieszczęśliwiły. Zatem nasza przysięga powinna brzmieć: do puki nas śmierć, albo ex nie rozdzieli smile

3 386

Odp: Być drugą i macochą

Łatwo się wszystko mówi , ja sama czuje jakieś dziwne zdenerwowanie .. m jedzie  młodego odebrać z obozu jutro... ex cwaniara .. koszty mniejsze ... M musi wziąć urlop na tą okoliczność .. bo dzieciaka trzeba rano o 10 zabrać .
.. szukam sobie zajęcia ... postanowiłam odświeżyć pokój syna i coś w nim zrobić by był przytulny.. nie zamierzam nic poza normalne sprawy robić ... ogólnie to sobie myślę.. że nie będę gotować ani prać..
Mam wyrzuty sumienia bo młody mojego m wraca z tyg obozu i pewnie będzie torba rzeczy do prania ..ale skoro on ma swoje rzeczy u mamusi   i oddzielne rzeczy u tatusia ... to pranie również ....no chyba że tatuś wspaniałomyślnie będzie chciał zrobić prezent ex.... i pewnie wygram ten zakład ....
.. ja odpoczywam od dzieci  .. mój syn jest u dziadków.. więc tatuś może się wykazać na cały etat smile

zamierzam połazić po sklepach żeby coś wymyślić do pokoju syna, i zrobię sobie spa małe smile maseczki, odżywki ..a co
nie pozwolę by M z synkiem zepsuli mi kolejny weekend smile

3 387 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-07-11 09:57:31)

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Łatwo się wszystko mówi , ja sama czuje jakieś dziwne zdenerwowanie .. m jedzie  młodego odebrać z obozu jutro... ex cwaniara .. koszty mniejsze ... M musi wziąć urlop na tą okoliczność .. bo dzieciaka trzeba rano o 10 zabrać .
.. szukam sobie zajęcia ... postanowiłam odświeżyć pokój syna i coś w nim zrobić by był przytulny.. nie zamierzam nic poza normalne sprawy robić ... ogólnie to sobie myślę.. że nie będę gotować ani prać..
Mam wyrzuty sumienia bo młody mojego m wraca z tyg obozu i pewnie będzie torba rzeczy do prania ..ale skoro on ma swoje rzeczy u mamusi   i oddzielne rzeczy u tatusia ... to pranie również ....no chyba że tatuś wspaniałomyślnie będzie chciał zrobić prezent ex.... i pewnie wygram ten zakład ....
.. ja odpoczywam od dzieci  .. mój syn jest u dziadków.. więc tatuś może się wykazać na cały etat smile

zamierzam połazić po sklepach żeby coś wymyślić do pokoju syna, i zrobię sobie spa małe smile maseczki, odżywki ..a co
nie pozwolę by M z synkiem zepsuli mi kolejny weekend smile

'dziwne zdenerwowanie' - ja na twoim miejscu chyba bym rozniosła M, bo ex dostaje przecież alimenty to niech jeździ na własny koszt i marnuje własny czas, sama przyjęła warunki obozu. O praniu to już nawet nie wspomnę, bo ja Pani ex mam zamiar zapakować po miesiącu całą masę jej brudów syna, niech sama pierze. Ale to chyba zależy od relacji, bo z kolei nie robię problemów żeby mojemu synowi coś wyprać, czasem nawet na siłę zdzieram z niego ciuchy jak widzę, że są brudne, bo tu chodzi o dziecko, a mogłabym zwalić to na mojego byłego. To moje osobiste nastawienie do ex M, bo z jakiej paki mamy wychodzić do niej z inicjatywą, jak ona robi wszystko po złości.

3 388 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2014-07-11 12:14:35)

Odp: Być drugą i macochą

Ex dostaje alimenty .. i nie tylko.... młody przyjeżdża do nas w tym co stoi - często w korkach.. ma więc u nas wszystkie rzeczy .. które giną co jakiś czas smile.. a to półbuty nowe, a to dżinsy nowe , a to kolejny dres ...
Ex nie oddaje ...albo M ściemnia że nie dał synkowi .... teraz jak mamy kasę oddzielnie poza wspólnymi rachunkami ..to mam to w nosie ...
Wczoraj M zaczął gadkę o urlopie... i się pokłóciliśmy - ja twardo swoją wersję .. on twierdzi że to moja wina że on rozpuścił kasę ..bo żyliśmy każdy sobie i on miał wydatki..haha ...rozbawił mnie tym....
Powiedziałam mu ze jak chce jechać z nami na urlop to niech skołuje kasę i nas zaprosi smile
Bo ja złotówki nie dam .. ale zołza ze mnie....
Zobaczymy co biedny wymyśli.. powiedział że on się boi że jak zaczniemy tak każdy sobie.. to się rozstaniemy...
rok temu całe wakacje młody był poza domem- koszty ponosiliśmy my .. a ex dostawała całe alimenty .. plus wyprawkę do szkoły od rodziny M ..tak więc argument że nie wydawała na bieżące w wakacje ale miała większe wydatki do szkoły jej nie dotyczył ..

3 389

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Wczoraj M zaczął gadkę o urlopie... i się pokłóciliśmy - ja twardo swoją wersję .. on twierdzi że to moja wina że on rozpuścił kasę ..bo żyliśmy każdy sobie i on miał wydatki..haha ...rozbawił mnie tym....
Powiedziałam mu ze jak chce jechać z nami na urlop to niech skołuje kasę i nas zaprosi smile
Bo ja złotówki nie dam .. ale zołza ze mnie....

Długo nie musiałaś czekać, aż się wysypie. Okazuje się, że jak zarządzasz wspólną kasą to jesteś odpowiedzialna, ale jak każdy sobie rzepke skrobie to też Ty jesteś odpowiedzialna. A jak sie rozstaniecie to, kto będzie odpowiedzialny?... On... nie zgadłaś... TY

Mój były potrafił zadzwonić, że ma pusto na koncie i żeby mu przelać, oczywiściwe z pretensjami, że wydał... hihi bardzo był zdziwiony, że teraz musi sam gospodarować i z pustego mu nikt nie naleje.

Trzymam za Ciebie kciuki, żebys nie ugieła się pod jego manipulacjami. Bo to jest manipulacja - On wydał, On nie ma kasy, ale robi wszystko żebys Ty się czuła winna, że On nie ma kasy i musisz jechać sama. Odwróć kota ogonem i powiedz mu, że nie stać Ciebie, żeby za niego zapłacić bo jak żyliście każdy sobie to TY też miałaś wydatki i teraz tylko masz kasę na urlop swój i syna.

On się boi, że już Cię nie wydoi, a nie że się rozstaniecie... i znowu bedzie musiał szukać naiwnej, która będzie chciała utrzymywać jego i jego syna, a to nie jest komfortowe smile

3 390

Odp: Być drugą i macochą

Trudny temat.

Znam to ze wszystkich stron:
moi rodzice się rozwiedli - miałam macochę, miałam ojczyma, który miał córkę ( w moim wieku),
miałam ojca, który miał dzieci z drugą żoną...

Ja jestem po rozwodzie - mam dziecko, mój mąż ma dziecko z poprzedniego małżeństwa.
Dalej mój syn-w tej chwili dorosły ma dziewczynę, która ma dziecko i jest po rozwodzie...

chyba więcej możliwości nie ma.

Po wszystkich moich  doświadczeniach:
wiedząc to co wiem dziś - nie związałabym się z mężczyzną, który ma dziecko

z tysiąca powodów...

ale wiem, także z doświadczenia, że każda z Was sama musi zdobyć własne doświadczenie...
i życzę Wam lepszych niż moje, w każdym razie nie prowadzących do tak negatywnych konkluzji...

3 391

Odp: Być drugą i macochą

Myślę że jest szansa żeby zrozumiał .. ale dopiero jak dostanie po tzw. duuuupie i zobaczy że to nie było jak zawsze .. czyli pogroziła palcem.. a potem i tak uległa...
zobaczymy czy zrozumie .. czy się wścieknie i będzie ... koniec.
Ja też uważam że taki związek to wieczna udręka ...

3 392

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Myślę że jest szansa żeby zrozumiał .. ale dopiero jak dostanie po tzw. duuuupie i zobaczy że to nie było jak zawsze .. czyli pogroziła palcem.. a potem i tak uległa...
zobaczymy czy zrozumie .. czy się wścieknie i będzie ... koniec.
Ja też uważam że taki związek to wieczna udręka ...

To nie chodzi o to czy On zrozumie. On rozumie, to że było mu wygodnie, a teraz baba sie zepsuła. Nie chce go utrzymywać i rozpieszczać.
Chodzi o to, czy On chce zmienić siebie i swoje nastawienie do waszego związku i waszej rodziny. Na razie widze tylko, że chce aby wszystko wróciło do normy, JEGO normy.

3 393 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-07-11 14:58:31)

Odp: Być drugą i macochą
MalinaFic napisał/a:

Trudny temat.

Znam to ze wszystkich stron:
moi rodzice się rozwiedli - miałam macochę, miałam ojczyma, który miał córkę ( w moim wieku),
miałam ojca, który miał dzieci z drugą żoną...

Ja jestem po rozwodzie - mam dziecko, mój mąż ma dziecko z poprzedniego małżeństwa.
Dalej mój syn-w tej chwili dorosły ma dziewczynę, która ma dziecko i jest po rozwodzie...

chyba więcej możliwości nie ma.

Po wszystkich moich  doświadczeniach:
wiedząc to co wiem dziś - nie związałabym się z mężczyzną, który ma dziecko

z tysiąca powodów...

ale wiem, także z doświadczenia, że każda z Was sama musi zdobyć własne doświadczenie...
i życzę Wam lepszych niż moje, w każdym razie nie prowadzących do tak negatywnych konkluzji...

Witaj Malina,
powiedz coś więcej, z przyjemnością poznam temat z perspektywy dziecka wychowanego w patchworkowej rodzinie. Empatia nie należy do moich zalet, ale może twoja historia pozwoli mi choć trochę zrozumieć pasierbów i być w stosunku do nich bardziej wyrozumiałą. Jak te dzieciaki nas odbierają, jesteśmy złem koniecznym i kimś kto odbiera im uwagę rodziców?
Napisz jak obecnie sobie radzisz i jak długo jesteś w tym małżeństwie i jak się ma twój syn?
Czy zastanawiałaś się jak przerwać łańcuszek? Prawda jest taka, że na partnerów życiowych wybieramy osoby, które przejawiają znane nam style zachowania, po prostu są one dla nas znajome, a stronimy od tego co wg nas odbiega od normy i jest mało znane.

Chceuciekacstad,
fajnie, że zaczynasz patrzeć realnie i dostrzegasz, że koniec związku może okazać się początkiem czegoś lepszego.

3 394

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Empatia nie należy do moich zalet, ale może twoja historia pozwoli mi choć trochę zrozumieć pasierbów i być w stosunku do nich bardziej wyrozumiałą.

Jak na osobę mało empatyczną wyjątkowo dużo w tobie zrozumienia dla innych użytkowników forum. A czytając twoje posty widzę osobę asertywną... choć może faktycznie w dzisiejszych czasach ludzie skrajnie odbierają wszystko.
Asertywna=brak empatii, empatia=oddaje całą siebie i poświęcam się dla innych po czym nadstawiam drugi policzek.

3 395 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2014-07-13 21:49:47)

Odp: Być drugą i macochą

Fajnie nie fajnie " ...Chceuciekacstad,
fajnie, że zaczynasz patrzeć realnie i dostrzegasz, że koniec związku może okazać się początkiem czegoś lepszego".. jest mi ciężko ..każda rozmowa o "naszych sprawach " kończy się kłótnią .... i wszędzie wyłazi jego "biedny synek i on biedny tatuś"...aż uwierzyć nie mogę że on nie chce wrócić do ex dla tego synka ...dorosły facet a ryczy.. bo baba jędza powiedziała że nie chce spędzić urlopu z jego młodym ,, i że swojego dorosłego niemal syna również zmuszać nie będzie ...
Ja czuję że to gra .. albo ja taka nieuczuciowa jestem ???
On nie ma kasy na urlop ze mną ... więc twierdzi że "musimy zmienić plany " i zostać w kraju , za to co ja mam !! bo to moja wina że miś poleciał z kasą na wakacje ///bo nie byliśmy razem wtedy jak wydawał !!! tylko mieszkaliśmy w jednym domu.../// powiedziałam mu że to znaczy że  nie planował wakacji dla siebie i syna .. że o mnie nie myślał to się domyśliłam ....///..
Mówię mu że może spędzić tak jak co roku - z synkiem i rodzicami smile A ja z moim synem .
Ale on swoje..że najwyżej na kilka dni pojedzie tam...a resztę RAZEM !! Qurwa .. tylko to oznacza że resztę razem ja mam sponsorować ... bo jego kasa na te kilka dni pójdzie ..
Oj mam przeczucie że te wakacje to będzie ... albo w lewo albo w prawo /
On nie przyjmuje do wiadomości - że to jest też mój urlop i że ja nie muszę czuć wielkiego szczęścia z faktu że mam je spędzić z 8 latkiem .. mój syn również ...
Chcę odpocząć po swojemu

Malina ... podziel się wiedzą ...
Swoją drogą .. czy wy Dziewczyny nie macie wrażenia że te nasze przepychanki kto ważniejszy i czyje potrzeby są ważniejsze...że to oddala nas z mężami /partnerami ?
Ja kiedyś nie lubiłam jak m wyjeżdża choćby na jeden dzień.. tęskniłam za nim , lubiłam nasze rozmowy .. jak robiliśmy coś razem " ja w kuchni on na kanapie smile haha .. kuchnię mamy otwartą ... Teraz marzę by wyjechał z domu na kilka dni... żeby był spokój, cisza .... coraz częściej tęsknię za spokojem ...

3 396

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

... Teraz marzę by wyjechał z domu na kilka dni... żeby był spokój, cisza .... coraz częściej tęsknię za spokojem ...

To oznacza jedno. To nie ma sensu - jeżeli doszłaś do momentu kiedy nie chcesz z nim spędzać czasu to szanse na odbudowanie związku są nikłe.
Nie daj się wkręcić w te wspólne wakacje!! - tym bardziej, że co roku spędzaliście je osobno, więc nie ma powodu, żebyś te pierwsze spędzone razem SPONSOROWAŁA. Przecież to równia pochyła. Facet ma tupet, żeby tego od Ciebie wymagać.

Byłam w analogicznej sytuacji - usłyszałam "Co to za związek kiedy Ty wyjeżdzasz, Ciebie stać, a mnie nie weźmiesz, za mnie nie zapłacisz" i słowa te padły po tym jak już dwukrotnie za niego zapłaciłam... także jak dasz palec to za chwilę będzie oczekiwał, że dla niego pozbędziesz się ręki.

3 397 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2014-07-14 09:59:20)

Odp: Być drugą i macochą

Tendre.. co roku to ja spędzałam urlop / wakacje z nim, jego synem i jego rodzicami/rodziną .. bez mojego syna ...
Od kilku lat przed urlopem się sprzeczamy.. ja nie chcę tam jeździć.. proponowałam już różne rozwiązania .. ale on zawsze tak mnie omotał .. że ulegałam, bo wiedziałam że to dla niego ważne.. w tym roku nie ustępuję . Nie jadę z nim więcej tam.

Proponowałam już różnie , tydzień z dziećmi i tydzień my sami- NIE ..bo on ma mało syna... więc proponowała Tydzień razem w 4 osoby, i tydzień każdy ze swoim dzieckiem.. i to było przyjęte przez niego.. każdy z nas miał mieć kasę na ten wspólny tydzień po 3 tysiące na "parę " ... on miał .. ale wydał .. twierdzi że nie wie na co.. nie drążę tematu na co .. ale jedno jest ważne w tym - on nie zamierzał mieć na te wakacje - bo nie dla mnie składał kase , ale dla siebie i syna... więc to świadczy tylko o jednym...
ja mu to wczoraj powiedziałam.. jak on zaczął wymyślać ... że szukamy innej opcji za kasę którą "mamy "... ja powiedziałam że wolę w domu siedzieć .. i że on powinien jechać z młodym do rodziców .. tak jak co roku, że to jest tez mój urlop i ja chcę odpocząć , .. i że mój syn jest samodzielny , i zajmuje się sobą ..i że nie uśmiecha mi się urlop z jego synem... i takie tam...
on się wściekł .. że co mam do jego synka, że serce mu się kraje jak słyszy że ja nie chcę z jego synkiem, że mój syn mieszka na co dzień z nami i on mi wyrzutów nie robi że on z nami mieszka...  niby ma rację ..tyle że mój syn.. jakby go nie było... siedzi w swoim pokoju... nawet telewizora nie ma..  ale M musi mieć w salonie i w sypialni..bo mu się źle zasypia.. coraz więcej takich sytuacji , i mi cała ta miłość bokiem pójdzie .. jestem zmęczona ciągłym wykłócaniem się o potrzeby moje i syna.

M miał imieniny.. nie zrobiłam jak zawsze imprezy .. prezent tez nie wypasiony  - butelka dobrego wina .. ot po prostu , jak to on zawsze mówi- liczy się gest:)... chodził taki struty , że nawet to że synka miał nie poprawiło mu humoru..  wieczorem mi "podziękował "... że to najgorsze imieniny jakie miał ... jakież to dziwne w ludziach - jak dostają to co dają innym to im nie pasuje .....

Tendre .. powiedz mi czy rozstawałaś się z "burzą " i wielkiej złości .. czy jakoś tak po ludzku bez nienawiści i wojny?
Wiem że powinnam małymi krokami spokojnie zamykać drobne sprawy , i po woli przygotować się na nieuchronne ... czyli rozstanie .
Boję się walki i awantury, nie chcę żeby on mnie przekonywał, bo boję się że pęknę ..
A za dużo spraw mamy wspólnych by to pieprznąć .. bo konsekwencje mogą być kosztowne, a znając jego podejście , to ja zapłacę najwięcej.

3 398

Odp: Być drugą i macochą

chceuciekacstad - szczyt beszczelności z jego strony, że musisz się tłumaczyć, że własne pieniądze chcesz wydać na siebie.
Ale prawda jest taka, że nie musisz się tłumaczyć, nie musisz tego słuchać. Ty mu na to pozwalasz. A nie musisz. Nie daj sobie wkręcić, że jest inaczej.

No i twoje tłumaczenie, że syn siedzi cicho w swoim pokoju. Ty nie musisz się tłumaczyć. Mieszka z wami i ma prawa. Co Ty robisz swojemu synowi.

Tak - rozstawałam się w burzy - bo miałam już po kokardki utrzymywania i tłumaczenia dorosłego faceta. Inaczej z takimi pijawkami się po prostu nie da. Sama zobacz, pomimo, że to On nie ma kasy, to On ma pretensje i roszczenia, to On mniej dokłada do budżetu - pretensje zrzuca na Ciebie - klasyczne odwracanie kota ogonem.

"A za dużo spraw mamy wspólnych by to pieprznąć .. bo konsekwencje mogą być kosztowne, a znając jego podejście , to ja zapłacę najwięcej."
Nie wiem czy już teraz nie ponosisz konsekwecji - emocjonalnych i finansowych. Przez kolejne lata chcesz tego słuchać? Przez kolejne lata chcesz go utrzymywać?

3 399

Odp: Być drugą i macochą

Tendre.. ja to wszystko wiem,
tyle że patrząc na to z boku, to on ma rację ... tez ma rację .
Suche fakty :
Syn M jest u nas 2-3 weekendy w miesiącu ,czasami 1 na miesiąc / na 2 miesiące  : ja się czepiam że ostatnia dowiaduję się o terminach/zmianach.. M na to że co za różnica ?? że nie będzie się pytał czy jego syn może i kiedy może być u ojca... że co za różnica że nie jedzie w piątek po niego .. tylko w sobotę do południa, młody ma swoje plany i on jako ojciec nie będzie mu kazał się dopasowywać... jak synowi zależy na tym by być gdzieś w piątek .. czy w weekend z ojcem..to go ojciec może wziąć wtedy kiedy synowi i ex pasuje.... Według M "SYN JEGO BĘDZIE U NAS W TEN LUB MOŻE INNY WEEKEND , CO ZA RÓZNICA ".. my i tak planów raczej nie miewamy .. wiec z czym to koliduje ??
To kolejny punkt.. że my nie mamy żadnych planów, że nie spędzamy czasu jak para ...że m nie inicjuje niczego .. nigdzie mnie nie zaprasza , na prezent dał mi np. anty prespirant.. mój ulubiony .. lub kremy z najniższej półki z naklejkami Mega promocja ... a synowi tablet za 500 , i w ogóle to prezenty dla mnie to jakieś takie ... a synkowi to co najlepsze...zresztą on sobie też nie żałuje ... M mówi że ja jestem materialistką ... I na taką w tych opisach wyglądam ...
Co do kasy..M twierdzi że powinniśmy mieć wspólną ... Tendre dziś ja nieźle zarabiam.. a co by było jakbym straciła pracę ???
każdemu się może przydarzyć ... i co wtedy ? to ze dziś mam więcej ma ważyć na relacjach w związku " on mniej ja więcej " ..każdy sobie ??
dzieci - mój syn z nami mieszka.. i M ma trochę racji w tym.. że on nie robi mi wyrzutów że on jest codziennie .. .. a ja jemu że jego syn jest choć rzadko... bo mniejszy i wiadomo że będzie go słychać i widać , że inaczej mieszkanie wygląda jak się ma 17 letnie dziecko a inaczej jak 8 letnie w domu
Może to ja jestem materialistką , egoistką i zazdrosną babą  o dziecko ??? co to chce żeby było jak jej się podoba ..albo wcale ..i wie że chłop ma gorsza sytuację więc go naciska i zmusza do rzeczy które nie są mu naturalne ???
nie wiem...
myślę że nikt nie jest obiektywny w takich relacjach

Tendre A teraz macie po równo ? co jest lekarstwem na zgodę w tym związku ?w którym jesteś teraz ?

3 400 Ostatnio edytowany przez Tendre77 (2014-07-14 11:18:39)

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

tyle że patrząc na to z boku, to on ma rację ... tez ma rację .

To rób tak jak On chce - dlaczego się buntujesz?

Nie mam przepisu - i jeszcze się taki nie urodził, który by wszystkim dogodził.

Nauczyłam się zdrowego egoizmu /chociaż czasami mam nawroty i muszę głęboko odetchnąć/. Składamy się po równo na rachunki i życie. I nie pozwalam aby ktoś mówił mi na co mam swoje pieniądze wydawać. Przestałam się przejmować, że ktoś może uważać mnie za egoistkę. Obrałam optyke na moje szczęście.

Pewnie - też myślę, że kiedyś moge zarabiać mniej - przez ostatnie 15 lat to sie jeszcze nie zdarzyło - ale jeżeli to spędza Ci sen z powiek - to to co masz wydać na jego wakacje odłóż na konto oszczędnościowe - za kilka lat jak się rozstanienie i będziesz mniej zarabiać to możesz juz mieć tam pokaźna sumkę, która pozwoli ci przetrwać. Inwestowanie w niego swojej kasy skoro oboje jesteście po przejściach nie jest dobra inwestycją.

Wcześniej dawałam od siebie za dużo, oczekując, że ktoś to zauważy i doceni. Byłam rozczarowana.
Teraz nie daję i nie oczekuje wdzięczności. Sama wydaję kasę na siebie i swoje dzieci i nie mam pretensji o to do nikogo, nie pozwalając jednocześnie by ktoś miał pretensje do mnie.

chceuciekacstad napisał/a:

Może to ja jestem materialistką , egoistką i zazdrosną babą  o dziecko ??? co to chce żeby było jak jej się podoba ..albo wcale ..i wie że chłop ma gorsza sytuację więc go naciska i zmusza do rzeczy które nie są mu naturalne ???

Płacenie za siebie nie jest mu naturalne? Ha ha niezłe smile

3 401

Odp: Być drugą i macochą
Tendre77 napisał/a:

Dobra jest książka "Dawcy i biorcy" która swietnie to opisuje.

Ten temat mnie zainteresował i tak sobie czytam. Wychodzi na to, że jestem permanentnym biorcą, aż mi głupio tongue. Książka bardzo ciekawa smile

3 402

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Przyznam, że trochę walczę o uwagę i troskę z Jego strony w stosunku do nas, bo chyba każda z nas , mimo, że na pierwszy rzut oka silna i samowystarczalna, potrzebuje opoki w postaci męskiego ramienia. I o tym muszę mojemu M czasem przypominać. Cały czas mam nadzieję, że nauczy się....

Boże!!!!! Walczę o uwagę i troskę.


chceuciekacstad napisał/a:

ja uważam że M wogóle nie czuje odpowiedzialności za nas...raczej korzysta z mojej gospodarności..i tak jak napisałaś .... ja nie miałam wyjścia ...musiałam być silna i samowystarczalna.... bo mam syna i chciałam żyć ..a nie wegetować... jak się poznaliśmy to taka byłam..i jestem nadal...

Mądra silna babka, żyjąca z pasożytem. A wszystko to po co i dlaczego.


chceuciekacstad napisał/a:

W sumie to nie powinnam się dziwić że M mnie nie zauważa...nigdy nie musiał się niczym przejmować........ja zawsze mam wszystko zaplanowane....załatwione.... boję się problemów finansowych więc to mam rozpykane ...poukładane...

Przeczytaj to, chyba nawet nie wiesz w jakim gównie siedzisz.


chceuciekacstad napisał/a:

Najbardziej boli że on tego nie docenia....jak się sprzeczamy i ja mówię że on się nie interesuje naszym domem i nami .... daje kasę i na tym się kończy ....że nie wie co i ile płacimy .... to on ..że on to będzie robił....bo to żadna filozofia.....
Jego odpowiedzialność za rachunki skończyła sie tym..że i tak ja je robiłam...bo on nie miał czasu... a ja nie mogłam dopuścić żeby było coś po terminie.....teraz uspokajam się psychicznie ...żeby nie fiksować..... NIE RUSZAM PALCEM W SPRAWIE RACHUNKÓW...KREdYTU....CZEGO KOLWIEK...TEZ DAM TYLKO KASĘ ....
I to nie tak że ja mam schizę na tym punkcie...po prostu wiem że nie mogę mu zaufać  w tej kwesti... bo on zapomni, źle wyśle (zdarzyło mu się wpłacić kilkaset zł na zły numer rachunku...i nie odzyskał kasy )...

Dlaczego z nim jesteś, co cię tak przeraża ze wolisz to znosić niż samodzielnie może trochę samotnie żyć wolna.


chceuciekacstad napisał/a:

Nie czuję się kochana i szanowana..aa wykorzystywana ....
Często mnie okłamuje ...nawet w banalnych sprawach... w ostatniej rozmowie zapytałam dlaczego ??
powiedział że woli mnie okłamać bo ja źle zareaguje...

I do tego kłamie a ty się cieszysz.



Jezu dlaczego z nim jesteś, kurczę dziewczyno, ogarnij się. Czytam i włos mi się jeży.
Ale się facet urządził. NA piątkę, ma kucharkę, sprzątaczkę, gosposię i doradcę finansowego w jednym.

3 403 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-07-21 15:35:13)

Odp: Być drugą i macochą

Dzień dobry dziewczyny. Nie było mnie długo i zdążyłyście dopisać parę stron na forum..... znaczy się działo.
Chceuciekacstad i jak się u Ciebie sprawy mają?

Zazdrosna - żyjesz jeszcze? Jak samopoczucie?

Opowiem Wam coś. Nie wiem czy pamiętacie, ale moja propozycja spędzenia części urlopu oddzielnie (każde ze swoimi dziećmi) początkowo była odrzucona , nie akceptowalna i godziła w uczucia M. Potem, (wydawało mi się, że przemyślał sprawę ) i stwierdził, że to nie jest taki do końca zły pomysł i zaczął planować swoją część urlopu i naszą wspólną część urlopu. I..... niby wszystko było ok. Nawet okazało się,  że na wspólną część urlopu M dogadał się z EX i oddał do Niej na ten czas dzieci i wyszło na to ,że M był "tylko nasz". Że też wtedy nie zaświeciła mi się lampka, że coś tu kurna za gładko to wszystko poszło. Spędziliśmy przepięknie ten czas i to mi chyba przyćmiło trzeźwe spojrzenie na sytuację. M wraca do pracy, ja ze swoimi dziećmi jadę na swoją część urlopu. M w pracy a w ciągu dnia jego dzieci są u dziadków. Wracam z urlopu i...........?  M z dziećmi nadal u dziadków. Wraca na noc do domu, a Jego dzieci nadal u dziadków. Kolejny późny wieczór, On wraca, Jego dzieci zostają u dziadków. Nadchodzi sobota , mówię że wybieram się do ZOO z moimi, to może i Jego dzieci zabiorę ( On w sobotę pracuje) i co słyszę? "No co Ty, niech zostaną u dziadków, przecież nie mogę zwalać na Ciebie opieki nad moimi dziećmi, przecież Ty Ich nie lubisz, przecież Ty masz moje dzieci w d..ie, przecież moje dzieci w ogóle Cię nie obchodzą...itd." Dostałam taką litanię, że mi w pięty poszło. Oczywiście zaczęłam się bronic i wyszła z tego kolejna afera. I jak ja mam Go zrozumieć? Z jednej strony mówi, że pomysł z urlopem fajny, sam wychodzi z inicjatywą i załatwia dzieciom opiekę na czas naszego wspóllnego urlopu, na urlopie jest naprawdę świetnie, po czym wybuchają z Niego takie pretensje. To co?  Udawał w czasie urlopu, że się świetnie bawi? Nie rozumiem teraz tej demonstracji, że On ze mną już nigdy więcej dzieci nie zostawi, że na pewno nie puści Ich razem ze mną do Zoo ani nigdzie indziej  itp.    Pogubiłam się sad

3 404

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Spędziliśmy przepięknie ten czas i to mi chyba przyćmiło trzeźwe spojrzenie na sytuację. sad

Nooooo

kjim napisał/a:

M wraca do pracy, ja ze swoimi dziećmi jadę na swoją część urlopu. M w pracy a w ciągu dnia jego dzieci są u dziadków. Wracam z urlopu i...........?  M z dziećmi nadal u dziadków. Wraca na noc do domu, a Jego dzieci nadal u dziadków. Kolejny późny wieczór, On wraca, Jego dzieci zostają u dziadków. Nadchodzi sobota , mówię że wybieram się do ZOO z moimi, to może i Jego dzieci zabiorę ( On w sobotę pracuje) i co słyszę? "No co Ty, niech zostaną u dziadków, przecież nie mogę zwalać na Ciebie opieki nad moimi dziećmi, przecież Ty Ich nie lubisz, przecież Ty masz moje dzieci w d..ie, przecież moje dzieci w ogóle Cię nie obchodzą...itd." sad

Wg mnie ma zausznika który mu solidnie podpowiada sad faceci są za tępi żeby wymyślać takie długie zdania. Musiał to wiele razy usłyszeć i zapamiętał.

3 405

Odp: Być drugą i macochą

To tez brałam pod uwagę. W czasie kiedy mnie nie było przybywał ze swoimi dziećmi u rodziców. To nie pierwsza taka sytuacja, kiedy przebywa tam dłużej a potem w domu mamy aferę. Zastanawiałam się, czy Jego rodzice (głównie mama) mogli by takie rzeczy..... i dochodzę do wniosku , że może to być Ich wpływ. Z ich perspektywy, to też musi nieźle wyglądać. Mają dzieciaki zwalone na głowę praktycznie na cały miesiąc bo.... bo ja wyrodna macocha nie życzę sobie spędzać z nimi czasu, opiekować się Nimi i niańczyć. Co prawda ja mówiłam to tylko w odniesieniu do długo wyczekiwanego urlopu, ale jak widać zostało to wyolbrzymione i rozciągnięte na cały miesiąc, w czasie którego M odpowiedzialny jest za swoje dzieci. I tak jak to wiele razy było przewijane na tym forum - co robi facet w takiej sytuacji?   Zawija ogonek i biegnie po ratunek do mamusi.....

3 406

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Zazdrosna - żyjesz jeszcze? Jak samopoczucie?

" Dostałam taką litanię, że mi w pięty poszło. Oczywiście zaczęłam się bronic i wyszła z tego kolejna afera. I jak ja mam Go zrozumieć. Z jednej strony mówi że pomysł z urlopem fajny, sam wychodzi z inicjatywą i załatwia dzieciom opiekę na czas naszego wspólnego urlopu, na urlopie jest naprawdę świetnie po czym wybuchają z Niego wszystkie pretensje. To co? Udawał w czasie urlopu, że się świetnie bawi? Nie rozumiem teraz tej demonstracji, że On ze mną już nigdy więcej dzieci nie zostawi, że napewno nie puści Ich razem ze mną do Zoo itp. Pogubiłam się sad

Zrobił to czego chciałaś, choć chciał inaczej i ma żal, nazbierało się i musiał to z siebie wyrzucić. Trudno, musi zaakceptować ciebie taką. U nas jest podobnie. 

kjim napisał/a:

Zazdrosna - żyjesz jeszcze? Jak samopoczucie?

Chłopaki M byli na tydzień u dziadków, podobno od kilku dni spakowani czekali już na ojca, by ich zabrał do nas. Jemu też to nie na rękę, bo ma nawał pracy. Ja przełożyłam urlop stwierdziłam, że z dzieciarnią w domu nie odpocznę. Dziś rano płacz, bo kazałam im wstawać rano i jechać z ojcem do pracy, nie zostawię 2 chłopaków córce na głowie i chyba odgrywam się za ich decyzję. Odliczam dni i godziny do końca zdwojonej obecności dzieci w domu. Powiem wam jedno ten tydzień bez chłopaków M pomimo że chodziłam do pracy był dla mnie jak najcudowniejszy urlop na świecie smile. Strasznie drażni mnie manipulacja i wykorzystywanie M przez jego ex, najgorsze jest to, że on tego nie widzi i wyręcza tą rodzicielkę, a w zamian tylko ta go obrzuca obelgami i winą za jej pasożytnictwo. Kiedy to się skończy?

3 407

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Zrobił to czego chciałaś, choć chciał inaczej i ma żal, nazbierało się i musiał to z siebie wyrzucić. Trudno, musi zaakceptować ciebie taką. U nas jest podobnie.

Ale mnie już zaczynają drażnić te Jego uniki. Te wieczne ucieczki. Teraz ucieka do rodziców, gdy miał jeszcze swój dom , wracał do swojego domu (twierdząc, że się stęsknił za domem, że musi trochę pomieszkać u siebie itd). Teraz ucieka do rodziców mówiąc, że przecież tam są Jego dzieci, a do domu przeciez Ich przywieźć nie może. Jedzie tam i stamtąd mnie atakuje. Nie umiem zaakceptować tych Jego ucieczek, zaczyna mnie to powoli wk...ac. Teraz sama jestem bliska tego , żeby Go spakować i odwieść Mu rzeczy pod dom rodziców. Nie pokazuje się w domu od piątku (bo przecież weekend trzeba poświęcić dzieciom a przywieźć do domu Ich nie może !). Byliśmy umówieni, że pojedzie ze mną w niedzielę zawieźć moje dzieci do moich rodziców. Nie prosiłabym Go o pomoc, ale miałam do przejechania jakieś 800 km. potrzebowałam kierowcę na zmianę i wiadomo, z facetem w drodze zawsze raźniej.  Olał mnie. Powiedział , że nie może za mną jechać , bo ....nagle Jego rodzice nie mogą zająć się dziećmi. (w to akurat wierzę - mogli zastrajkować specjalnie, bo to ja potrzebowałam pomocy)  Kolejny raz zabolało. Jak wtedy kiedy chora zwijałam się z bólu a On mi napisał esa "to może jedź na pogotowie" On przecież musial się zając wtedy swoimi dziećmi. Jakbym dostała w twarz.

3 408

Odp: Być drugą i macochą

Jakbym czytała o sytuacjach u mnie..

Generalnie rodzina mojego M ma zdanie :
- dzieci są najważniejsze, rodzice po rozwodzie powinni im nieba przychylić bo są winni że ich dzieci są "biedne i nieszczęśliwe"
ale jak co do czego..to okazuje się że wszystko tylko ich wnukowi się należy .. potwierdzone u innych znajomych w naszej sytuacji..
- macocha jak każda kobieta ..a już w szczególności partnerka ich synka ..ma obowiązek kierować się teorią powyższą ... z czym .. wszystko dla jej dziecka jest przegięciem... rozrzutnością ...a to samo dla ich wnuka/synka M jest czymś co mu się z racji "biedne dziecko " należy jak przysłowiowemu psu buda smile..
Każde nasze walki o swoje prawa ..są kwitowane zła macocha, nie lubi pasierbów .. zła kobieta bo jak można tak dzieci traktować ..zwłaszcza te biedne z rozbitych domów ...
Przechodziłam to kilka razy ...strasznie to przeżywałam ... jakiś czas temu  powiedziałam M , że jeśli raz jeszcze usłyszę cos na temat mój i naszego związku od jego rodziców .. to nie wytrzymam ... i będzie awantura .
Bo dla mnie facet który nie radzi sobie z życiem, i skarży się mamusi....
Wiem, aż trudno to przyznać .. ale  to  standard ....


U nas prace nad związkiem trwają , nie ma sielanki, ale nikt nie mówił że zmiany są łatwe .
Bynajmniej  coś się dzieje , zobaczymy jak długo ...

3 409

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Generalnie rodzina mojego M ma zdanie :
- dzieci są najważniejsze, rodzice po rozwodzie powinni im nieba przychylić bo są winni że ich dzieci są "biedne i nieszczęśliwe"
ale jak co do czego..to okazuje się że wszystko tylko ich wnukowi się należy .. potwierdzone u innych znajomych w naszej sytuacji..
- macocha jak każda kobieta ..a już w szczególności partnerka ich synka ..ma obowiązek kierować się teorią powyższą ... z czym .. wszystko dla jej dziecka jest przegięciem... rozrzutnością ...a to samo dla ich wnuka/synka M jest czymś co mu się z racji "biedne dziecko " należy jak przysłowiowemu psu buda smile..
Każde nasze walki o swoje prawa ..są kwitowane zła macocha, nie lubi pasierbów .. zła kobieta bo jak można tak dzieci traktować ..zwłaszcza te biedne z rozbitych domów ...

Tylko kurna ja też mam dzieci, moje dzieci też pochodzą z "rozbitej" rodziny, ale wiem , że jak ja i moje otoczenie będziemy je traktować jak święte krowy, to wyrządzę dzieciom ogromną krzywdę. I co? I moje dzieci zachowują się normalnie, są nauczone kulturalnego zachowania,  nie wpadają w histerię, nie ryczą z byle powodu, nie jęczą przy posiłku, mają mnóstwo obowiązków, z których się wywiązują. Są kontaktowe, towarzyskie, radosne i nie miewają stanów depresyjnych.  Nie robię z Nich kalek, tylko dlatego, że Ich tata z nami nie mieszka!!! A przez to i ludzie dookoła nie muszą traktować Ich jak kaleki.
Ale jak się dziecko nauczyło, że jest księżniczką, której wszystko można, która wie, że jak odstawi cyrk z płaczem i rzucaniem się na podłogę, to nie będzie musiała posprzątać, jak odstawi histerię przy jedzeniu, to nie będzie musiała jeść rosołu, a babcia wtedy zrobi ulubione naleśniki. I potem cała rodzina patrzy na takie "biedactwo" i łzy leje, bo to przez ten rozwód, bo gdyby rodzice się nie rozeszli to dziecko by nie miało takich kłopotów emocjonalnych, a te kłopoty w nauce to na pewno przez stres związany z rozwodem.
Pieprzenie takie.

3 410

Odp: Być drugą i macochą

Z ust mi te słowa Kjim wyjęłaś.. tyle że co z tego ???

Wiemy jak nie jest łatwo wychowywać dzieci .. to proces nieustający czasami...jedni podejmują wyzwanie i chcą nauczyć , wychować swoje dzieci  ...  inni szukają usprawiedliwień ...
Czyż nie jest łatwiej dać dziecku to co chce ????  komputer, tv, słodycze, zabawki, wolna wolę ??? rób co chcesz... nie chcesz to się nie ucz.. tak to wina szkoły, nauczyciela ..kolegi...a Ty jesteś chodzącym geniuszem.. królem czy królewną ..tylko świat tego jeszcze nie widzi smile
Ale z pewnością ZOBACZY:)
Ja mojej teściowej mam ochotę powiedzieć w oczy czasami... że jej metody wychowawcze już raz się nie sprawdziły :)to a propos jej pouczania mnie jak powinnam traktować pasierba ..
Patrz "synuś " - nie raz płakała jak mamusi powiedział co myślał ... sama do mnie powiedziała " jak on będzie Ciebie szanował , skoro matki nie szanuje "..i co z tego ?

Kjim , podejście rodziny M do jego syna jest zgoła inne niż do mojego, choć identyczne sytuacja ... obaj mieszkają z matkami, obaj bez swoich ojców ..
no i mój to ma chyba gorzej - bo jego matka wzięła sobie "durnego czasami" chłopa tongue

3 411

Odp: Być drugą i macochą

Ja mam wiele szacunku do rodziców M, ale też ostatnio nie mam ochoty tam jeździć. Mam dość użalania się nad ?biednymi dziećmi? które są we wszystkim wyręczane. M jest ganiony jak przy stole zwróci uwagę na syna, bo np. je rękami, albo nie umyje rąk po toalecie, lub nie pomoże wynieść torby z ciuchami do auta. Ostatnio ojciec zwrócił uwagę M, że powinien wziąć miesiąc urlopu i zająć się dziećmi jak jest u nas jego drugi syn, bo tydzień wyjazdu to za mało. W stosunku do mnie uwag nie słyszę, kiedyś to były prośby, żebym tak z sercem podchodziła do ich wnuków, teraz chyba odpuścili. Do tego wnuki  są obładowywane słodyczami jak do nas wracają, moje dzieci nawet dobrego słowa nie dostaną. Kiedyś jak mi się skumuluję to im wygarnę, bo moi rodzice traktują dzieci po równo.

Dziewczyny mam pytanie z innej beczki, chciałabym wiedzieć co o tym sądzicie. Mój M ubezpieczył się na życie, decyzje podłą sam choć to przecież nasz wspólny budżet. W razie czegoś dzieciom zostanie wypłacone 60%, mi 40%. Czuję, że nie znaczę dla niego nawet połowy z tego co one. W dodatku marnie to rzutuje na moją z nim przyszłość. Proszę o wasze opinie.

3 412

Odp: Być drugą i macochą

U nas tez kiedyś była wymiana zdań o takie sprawy , tyle że M 100 % zapisał na syna .
Powiedziałam mu co o tym myślę, ale on to tłumaczył .. że ja to sobie radę zawsze dam, a jego synek biedny malutki....
Staram się nie myśleć o tym, i czy to o czymś świadczy.. bo bym zwariowała ....
Swoją drogą , przypomniałaś mi że tez powinnam się ubezpieczyć dodatkowo .....licho nie śpi smile

Ja się Was zapytam o inna sprawę , taką dziecinną , ale męczy mnie czasami to.
M ma konto na Facebooku..  nie ma mnie w swoich znajomych- zresztą nikogo z mojej rodziny i "moich moich" znajomych którzy są teraz naszymi znajomymi .. natomiast jest członkiem grupy zamkniętej którą utworzyła jego paczka znajomych , jeżdżących kiedyś na wspólne wypady off-road .. wspólnych znajomych z czasów młodości i małżeństwa , w tej grupie jest jego ex...
Niby nic, ale ta sytuacja wierci mi dziurę w głowie.. może bym olała , ale ta grupa została założona jakieś 2-3 lata temu ...
M twierdzi że nie korzysta w ogóle z FB , i nie wie co tam się dzieje , kiedyś jednak wyszło że nie tylko śledzi ale i się udziela ...

Ja wiem że to dziecinada trochę ... ale jednak wkurza mnie że czasami że są tematy wspólne jego z ex ... jakby było ich mało w związku z młodym ...
Co o tym sadzicie ???
tylko nie śmiejcie się ze mnie ... smile

3 413

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

U nas tez kiedyś była wymiana zdań o takie sprawy , tyle że M 100 % zapisał na syna .
Powiedziałam mu co o tym myślę, ale on to tłumaczył .. że ja to sobie radę zawsze dam, a jego synek biedny malutki....
Staram się nie myśleć o tym, i czy to o czymś świadczy.. bo bym zwariowała ....
Swoją drogą , przypomniałaś mi że tez powinnam się ubezpieczyć dodatkowo .....licho nie śpi smile

Od kilku miesięcy płacę mu te cholerne ubezpieczenie na jego prośbę. Tak mam żal o te 40% i zrobiłam mu ponownie awanturę, że mnie nawet nie zapytał o zdanie. Zaproponowałam własne ubezpieczenie na podobnych warunkach dla moich dzieci tak żeby było po równo, to M zagroził wyprowadzką. Tylko to ja jestem tą złą macochą najeżdżającą na jego dzieci, rozumiem, że nie ma dzielenia po równo, a ja mam się nie wtrącać w jego wydatki na jego dzieci. Niedoczekanie moje, w tym przypadku nie czuje się winna. 

chceuciekacstad napisał/a:

Ja się Was zapytam o inna sprawę , taką dziecinną , ale męczy mnie czasami to.
M ma konto na Facebooku..  nie ma mnie w swoich znajomych- zresztą nikogo z mojej rodziny i "moich moich" znajomych którzy są teraz naszymi znajomymi .. natomiast jest członkiem grupy zamkniętej którą utworzyła jego paczka znajomych , jeżdżących kiedyś na wspólne wypady off-road .. wspólnych znajomych z czasów młodości i małżeństwa , w tej grupie jest jego ex...
Niby nic, ale ta sytuacja wierci mi dziurę w głowie.. może bym olała , ale ta grupa została założona jakieś 2-3 lata temu ...
M twierdzi że nie korzysta w ogóle z FB , i nie wie co tam się dzieje , kiedyś jednak wyszło że nie tylko śledzi ale i się udziela ...

Ja wiem że to dziecinada trochę ... ale jednak wkurza mnie że czasami że są tematy wspólne jego z ex ... jakby było ich mało w związku z młodym ...
Co o tym sadzicie ???
tylko nie śmiejcie się ze mnie ... smile

M nie ma konta na FB, ale na przykładzie mojego ex powiem ci, że nie tylko ma info że ?jest w związku z?, zamieszcza fotki nowej dziewczyny, wyznaje jej miłość na forum i chwali się nią itp. Ja oczywiście i nasze dzieci też jesteśmy w gronie jego znajomych. Może to forma odwetu, dowartościowania jakiegoś, sama nie wiem, ale trochę dziwne postępowanie twojego faceta. Rozmawiałaś z nim o tym otwarcie?

3 414

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Od kilku miesięcy płacę mu te cholerne ubezpieczenie na jego prośbę. Tak mam żal o te 40% i zrobiłam mu ponownie awanturę, że mnie nawet nie zapytał o zdanie. Zaproponowałam własne ubezpieczenie na podobnych warunkach dla moich dzieci tak żeby było po równo, to M zagroził wyprowadzką.

No to tego juz nie rozumiem, On jest ubezpieczony, ale to Ty płacisz to Jego ubezpieczenia? Ale żeby ubezpieczyć Ciebie i uposażyć Twoje dzieci to na to już "nie mamy kasy". Jeśli chce się ubezpieczać i stać Go na to , to proszę bardzo. Ty płać i ubezpieczaj siebie i tez Go nie pytaj o zdanie. Pamiętaj zawsze ale to zawsze w pierwszej kolejności zabezpieczasz siebie i swoje dzieci!!! Oni (wszyscy M) tak wlaśnie robią. Dbają przede wszystkim o dobro swoich dzieci, potem ewentualnie o nas.

3 415

Odp: Być drugą i macochą

Czy wymagam czegoś nadzwyczajnego, bo chcę inaczej, bez groźby wyprowadzki partnera. Znów nachodzą mnie wątpliwości, bo ten tydzień bez jego dzieci był najcudowniejszym okresem w ostatnim roku. Czy potrzebny mi taki związek pełny wyrzeczeń?  Jestem jeszcze młoda, zgrabna i może stać mnie na więcej. Tak jestem egoistką, z wychowania jedynaczką i pragnę, by ktoś był dla mnie w 100%, a nie w cholernych 40! Kocham M, on jest wspaniały i pragnę przyszłości z nim, ale męczy mnie już to poświęcenie, brak stabilizacji i nie pewna perspektywa. Czy taki facet da mi szczęście? Czy tylko sprawiamy sobie ból wzajemnie. Czy mam dość siły, by rzucić to wszystko w diabły i poczekać na księcia z bajki, a może zwykłego człowieka z którym będę mogła dzielić przyszłość, wolne weekendy, a nie poddawać się terapii, by nauczyć się tolerować sytuację? Odliczam lata do pełnoletniości jego synów, może to 5 max 7 lat, ale to zarazem 7 lat z mojego życia. 7 miesięcy pełnych nerwówki wakacji i 3,5 miesiąca ferii i jakiś 180 zmarnowanych weekendów, o świętach i codzienności z młodym M nie wspomnę. Czy właśnie tego pragnę?
Starszy chłopak M działa mi na nerwy swoim krnąbrnym zachowaniem. Wczoraj zaskoczył mnie, bo przyszedł do mnie i podzielił się swoją czekoladą, a jak M zjadł odłożony dla mnie kawałek, chłopak bez wahania dał mi drugi. Gdy synowie M byli u dziadków, starszy zadzwonił do mnie z życzeniami urodzinowymi. Natomiast ja jestem tak zła, że nie umiem spojrzeć na niego łagodnym okiem, nie mam do niego cierpliwości i nie umiem sobie z tym poradzić. Przepraszam, musiałam ?

3 416

Odp: Być drugą i macochą

Boże , jak ja Cię rozumiem.  Wiem, że związek to kompromisy, poświęcenia, wyrzeczenia. Ale czy na pewno ja to wszystko muszę? Czasem mam wrażenie, że wpadłam z deszczu pod rynnę. Uciekłam od męża, bo miałam dość poświęcania się dla Jego kariery, Jego hobby, Jego marzeń. Chciałam realizować swoje życie. Swoje marzenia, na które On się nie godził. Było dobrze jak robiliśmy tak jak Pan i Władca sobie życzył. Jak zaczęłam się stawiać stałam się Jego wrogiem nr 1.

Teraz mam faceta, dla którego muszę rezygnować za swoich planów .. bo dzieci. Rezygnować ze swoich marzeń... bo dzieci. Naginać swoje zasady.... bo dzieci. A jak czegoś nie zrobię, nie poświęcę tylko upomnę się o swoje, to ..... mam szantaż, wyprowadzki, fochy i ...... powoli zaczynam mieć to w d..pie.


Nie powiało optymizmem sad

3 417

Odp: Być drugą i macochą

Ja żyjąc przez 15 lat z mężem nigdy nie miałam takich dylematów, dzieci były nasze i razem dbaliśmy o ich dobro, nigdy nie czułam się zazdrosna, bo ich dobro było moim szczęściem do którego wspólnie dążyliśmy. Nie rozumiem dlaczego los mnie tak doświadcza. Kjim i Chceuciekacstad nie mogę się nawet równać z waszym poświęceniem, bo jestem introwertykiem skierowanym na własne potrzeby, ale prawda jest taka, że w tym układzie jestem nieszczęśliwa, tylko czas może zmienić moją sytuację, nie wiem tylko starczy mi ta to sił i czy pełnoletniość synów M nie przysporzy innych może większych problemów. Czuje, że się wypalam. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że to co było należy do przeszłości i nie ma już odwrotu, a z każdy ewentualny nowy partner ma za sobą swoją przeszłość i swoje wady.

3 418

Odp: Być drugą i macochą

Małe dzieci mały problem, duże dzieci duży problem.

Jednak mam wrażenie, że tutaj partnerzy zapatrzeni w dobro swoich dzieci zapominają, że w nowym związku - o tak skomplikowane strukturze należy wypracować nowe, własne zasady. Chcialiby przenieść swoją rodzinę w takiej wersji w jakiej do tej pory funkcjonowali wymieniając tylko kobietę. A tak się nie da.
Czas i pieniądze nie są z gumy, należy je umiejętnie dzielić i wypracować własne rozwiązania.
A tutaj jak widać oczekuja od was pełnego wpasowania się w dbanie o ich dzieci.

3 419

Odp: Być drugą i macochą

"Od kilku miesięcy płacę mu te cholerne ubezpieczenie na jego prośbę. Tak mam żal o te 40% i zrobiłam mu ponownie awanturę, że mnie nawet nie zapytał o zdanie. Zaproponowałam własne ubezpieczenie na podobnych warunkach dla moich dzieci tak żeby było po równo, to M zagroził wyprowadzką."
A dlaczego grozi wyprowadzką ????
To mnie najbardziej wkurza w moim M , że on ma zasady dla siebie i swojego syna, im się należy.. jak ja chcę tego samego dla mnie i mojego syna- to AWANTURA .
Ale widzę że nie jestem osamotniona ...że to chyba standard .

"Może to forma odwetu, dowartościowania jakiegoś, sama nie wiem, ale trochę dziwne postępowanie twojego faceta. Rozmawiałaś z nim o tym otwarcie?"
Tak , rozmawiałam, ale on ciągle twierdzi że nie korzysta , i że to i że tamto..
Przecież mu nie będę robić wyrzutów o fb ... wstyd mi jak o tym piszę...
Myślę że on tęskni za tamtym życiem, nie miał jeszcze dzieci, ciągłe zabawy, wyjazdy, pomimo że byli małżeństwem, on żył jak kawaler.. na wspólne wyjazdy nie mieli kasy, ale na męskie on zawsze ... Ex stała się bardziej aktywna towarzysko po rozwodzie  i na tym tle dochodziło do kłótni, bo jak ekipa organizowała jakiś maraton  to ona jechała ,  choć miał jechać M .. efekt tego taki że M ma nikły kontakt z przyjaciółmi..bo dali się wciągnąć w ich życie ..rozwód... i walkę .

A co do czekania aż dzieci osiągną pełnoletność ... zapomnij że wtedy się skończą problemy... oby nie były jeszcze większe ..
Mam znajomą , żyła w takim jak my związku .. uciekła po prawie 10 latach ... bo dzieci jej męża dorosły ..i dopiero wtedy się zaczęło piekło...kasa .. kasa.. dzieci .. wnuki .. kredyty - mąż dzieciom wszystko a oni na rachunki nie mieli..bo córunia wyszła za mąż , nie pracowała, nie uczyła się ..i jeszcze w ciążę zaszła ...
Znajoma mi powiedziała , że Ex jej męża nie dała jej tak w kość jak jego córeczka sad..

3 420

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

A co do czekania aż dzieci osiągną pełnoletność ... zapomnij że wtedy się skończą problemy... oby nie były jeszcze większe ..
Mam znajomą , żyła w takim jak my związku .. uciekła po prawie 10 latach ... bo dzieci jej męża dorosły ..i dopiero wtedy się zaczęło piekło...kasa .. kasa.. dzieci .. wnuki .. kredyty - mąż dzieciom wszystko a oni na rachunki nie mieli..bo córunia wyszła za mąż , nie pracowała, nie uczyła się ..i jeszcze w ciążę zaszła ...
Znajoma mi powiedziała , że Ex jej męża nie dała jej tak w kość jak jego córeczka sad..

sad ja mam w perspektywie dwie panny, których matka uczy jedynie tego jak doić tatę. Przeraża mnie to.

3 421 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-07-22 15:41:15)

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

A dlaczego grozi wyprowadzką ????

Bo jak mi się nazbiera to mu wypominam, że jego ex była dla niego ważniejsza niż nawet ich dzieci, bo się dla niej zadłużył tak, że teraz ma ze 3 komorników na głowie i nawet nie robi nic, by ściągnąć z niej to co już za nich spłacił. Bo wyręcza w wychowywaniu dzieci i finansowo swoją ex, bo ona nie czuje się w obowiązku. To, że mu mówię, że jestem zmęczona obecnością jego dzieci, nie chce zostawać z nimi sama w domu, a jego syn ma okropny charakter i z tego powodu go matka oddała. I że przez to wszystko czuję, że dla niego nic nie znaczę. O tamten związek walczył, pomimo, że mu się żona jawnie kurwiła, płacił za terapię, adwokata, detektywa i sam zrzekł się całego majątku, którego wyłącznie on się dorobił, a dla mnie jest problem z opłaceniem czynszu za mieszkanie, czy media. Wszyscy na około mówią, że to była 'księżniczka', teraz niby na oczy przejrzał i nie da się wykorzystywać  I twierdzi, że nie podołamy temu...
Jego opowieści czego niby dla niej nie zrobił, nie kupił, jak nie urządził jej mieszkania obracają się teraz przeciwko niemu. Nie chcę, by znów się zatracił, ja dbam o jego potrzeby, kupuje mu prezenty bez okazji, dokładam się do wyjazdów, pomagam też finansowo w razie potrzeby.

chceuciekacstad napisał/a:

"Może to forma odwetu, dowartościowania jakiegoś, sama nie wiem, ale trochę dziwne postępowanie twojego faceta. Rozmawiałaś z nim o tym otwarcie?"
Tak , rozmawiałam, ale on ciągle twierdzi że nie korzysta , i że to i że tamto..
Przecież mu nie będę robić wyrzutów o fb ... wstyd mi jak o tym piszę...
Myślę że on tęskni za tamtym życiem, nie miał jeszcze dzieci, ciągłe zabawy, wyjazdy, pomimo że byli małżeństwem, on żył jak kawaler.. na wspólne wyjazdy nie mieli kasy, ale na męskie on zawsze ... Ex stała się bardziej aktywna towarzysko po rozwodzie  i na tym tle dochodziło do kłótni, bo jak ekipa organizowała jakiś maraton  to ona jechała ,  choć miał jechać M .. efekt tego taki że M ma nikły kontakt z przyjaciółmi..bo dali się wciągnąć w ich życie ..rozwód... i walkę .

Chceuciekacstad ja też tęsknię za ?tamtym życiem?, za rodziną, za wspólnotą, za zgodnością, spokojem, boże jak ja tęsknię. M ma zalety, których nie miał ex, jest bardziej czuły, traktuje mnie wyjątkowo i w jego oczach widzę miłość, podziw do mnie, ale zawsze będę tęsknić za jednością w domu i wsparciem, zaangażowaniem i interesowaniem się naszymi dziećmi i pomoc w ich wychowaniu. Teraz chociaż nie wiem jak bym się starała zawsze będę wredną macochą.

Bądź sprytna, dyskretnie sprawdź telefon i komputer. Wymyśl coś jak przyłapiesz na korzystaniu z FB. Załóż fikcyjny profil, sprawdzaj go,  kurcze może przesadzam, ale nie ufałabym facetowi.

chceuciekacstad napisał/a:

A co do czekania aż dzieci osiągną pełnoletność ... zapomnij że wtedy się skończą problemy... oby nie były jeszcze większe ..
Mam znajomą , żyła w takim jak my związku .. uciekła po prawie 10 latach ... bo dzieci jej męża dorosły ..i dopiero wtedy się zaczęło piekło...kasa .. kasa.. dzieci .. wnuki .. kredyty - mąż dzieciom wszystko a oni na rachunki nie mieli..bo córunia wyszła za mąż , nie pracowała, nie uczyła się ..i jeszcze w ciążę zaszła ...
Znajoma mi powiedziała , że Ex jej męża nie dała jej tak w kość jak jego córeczka sad..

Właśnie to chciałam usłyszeć, jak teraz nie uzgodnimy podziału spraw finansowych, to później będę na straconej pozycji.

kjim napisał/a:

ja mam w perspektywie dwie panny, których matka uczy jedynie tego jak doić tatę. Przeraża mnie to.

A on pewnie tego nie widzi?

3 422

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

A on pewnie tego nie widzi?

No co Ty :-) Takich rzeczy się nie widzi. A jak ja mu mówię, "czy Ty człowieku nie widzisz do czego to prowadzi? Jakie konsekwencje takiego zachowania będa na przyszłość? " To co słyszę w odpowiedzi: "nie przesadzaj, to tylko dzieci, nie mają mnie na co dzień, mogę Im pozwolić na to czy na tamto, bo nic innego mi nie zostało". Wychodzi na to, że ja się znowu czepiam nie wiadomo o co. Jak Mu mówię, że masz co dać tym dzieciom, możesz je wychowywać, uczyć kultury, samodzielności, to w życiu dziecka jest bardzo ważne - to odpowiedź jest tez jedna: "nie mam możliwości wychowywać Ich w weekend skoro na co dzień Ex tych nauk nie kontynuuje." Załamuje wtedy tylko ręce i modlę się żeby do końca "nie zepsuli tych dzieci"

3 423

Odp: Być drugą i macochą

"Bądź sprytna, dyskretnie sprawdź telefon i komputer. Wymyśl coś jak przyłapiesz na korzystaniu z FB. Załóż fikcyjny profil, sprawdzaj go,  kurczę może przesadzam, ale nie ufałabym facetowi. "

Wszystko ma poblokowane hasłami smile
Mówi że musi być zaufanie w związku.. zawsze mnie to śmieszy .. jak on to mówi.. bo zdarzało mu się kłamać w różnych tematach.

Obserwuję , kontrolować nie kontroluje , bo jestem zdania że jak się człowiek sam nie pilnuje .. to go nikt nie upilnuje.
Czasami jak coś mnie zainteresuje, zaniepokoi to drążę ... ale rzadko ostatnio.
Mądra osoba mi powiedziała, że w takich jak my związkach.. zawsze musi być ograniczone zaufanie , i lepiej nie mówić wszystkiego, nie pokazywać wszystkiego - bo się wystawiamy wtedy.
Od kiedy  mamy osobne kasy , nie zwierzam się M na co wydałam i ile .. nawet jak zapyta .
Zaczęłam odkładać alimenty syna, i myślę też o polisie, i nie wspomnę o tym M ..
" Dbają przede wszystkim o dobro swoich dzieci, potem ewentualnie o nas.".. ja odczułam to na swojej skórze dość boleśnie, miałam inne podejście , ale teraz wiem że trzeba grać tak jak inni .. czyli M .

3 424

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

"Bądź sprytna, dyskretnie sprawdź telefon i komputer. Wymyśl coś jak przyłapiesz na korzystaniu z FB. Załóż fikcyjny profil, sprawdzaj go,  kurczę może przesadzam, ale nie ufałabym facetowi. "

Wszystko ma poblokowane hasłami smile
Mówi że musi być zaufanie w związku.. zawsze mnie to śmieszy .. jak on to mówi.. bo zdarzało mu się kłamać w różnych tematach.

Obserwuję , kontrolować nie kontroluje , bo jestem zdania że jak się człowiek sam nie pilnuje .. to go nikt nie upilnuje.
Czasami jak coś mnie zainteresuje, zaniepokoi to drążę ... ale rzadko ostatnio.
Mądra osoba mi powiedziała, że w takich jak my związkach.. zawsze musi być ograniczone zaufanie , i lepiej nie mówić wszystkiego, nie pokazywać wszystkiego - bo się wystawiamy wtedy.
Od kiedy  mamy osobne kasy , nie zwierzam się M na co wydałam i ile .. nawet jak zapyta .
Zaczęłam odkładać alimenty syna, i myślę też o polisie, i nie wspomnę o tym M ..
" Dbają przede wszystkim o dobro swoich dzieci, potem ewentualnie o nas.".. ja odczułam to na swojej skórze dość boleśnie, miałam inne podejście , ale teraz wiem że trzeba grać tak jak inni .. czyli M .

Ja mam dostęp do banku, do maila M, a on nie daje mi żadnych powodu do zazdrości czy tp. I tak raz na jakiś czas zaglądnę mu na sms do ex, ostrożność wyrobiłam sobie po mężu. Ja natomiast mam tajemnice przed M, choć też nie daję mu powodów. Po prostu czasem muszę się na jego temat wygadać komuś i nie chcę by on o tym wiedział z wiadomych względów. Uważaj na siebie

3 425

Odp: Być drugą i macochą

Nie mam dostępów do jego kont, telefonów, maili , fb ..jak pisałam nie jestem w jego znajomych nawet smile
Kiedyś przeżywałam to bardziej.. wydawało mi się że to jest jakiś mur.. jakieś drzwi za którymi mnie zostawia ... gdzie nie ma "nas ".
Teraz uczę się od niego, i stawiam własne granice.
Kocham m , potrafi być wspaniały, niestety zdarza się to tylko kiedy nie ma dzieci, i doskonale wiem że nasze problemy nie znikną .. bo dzieci będą zawsze . . liczę tylko na to ..że spadnie temperatura emocji z tym związanych .. że nauczymy się pewnych rzeczy od siebie ... mam nadzieję że to nie naiwność z mojej strony smile

3 426

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Nie mam dostępów do jego kont, telefonów, maili , fb ..jak pisałam nie jestem w jego znajomych nawet smile
Kiedyś przeżywałam to bardziej.. wydawało mi się że to jest jakiś mur.. jakieś drzwi za którymi mnie zostawia ... gdzie nie ma "nas ".
Teraz uczę się od niego, i stawiam własne granice.
Kocham m , potrafi być wspaniały, niestety zdarza się to tylko kiedy nie ma dzieci, i doskonale wiem że nasze problemy nie znikną .. bo dzieci będą zawsze . . liczę tylko na to ..że spadnie temperatura emocji z tym związanych .. że nauczymy się pewnych rzeczy od siebie ... mam nadzieję że to nie naiwność z mojej strony smile

Nie będę ci radzić, bo bardzo się różnimy, ja mam mniejszą tolerancję, ale wiem jedno kiedy mój ex założył hasła zaczęły się jego romanse. Więc mniej oczy szeroko otwarte i nie myśl, że jak ty jemu czegoś nie zrobisz to on sie tym odwzajmni.

3 427

Odp: Być drugą i macochą

Wiem ,
Kiedyś tez brałam wszystko jako białe lub czarne.
Ale życie mnie zweryfikowało.
Wiem też , że bez m świetnie sobie poradzę , i może wyjdę na zimną sukę , ale staram się od kilku miesięcy nie mieszać uczuć i finansów... po prostu się zabezpieczam na ryzyko.. bo tak jak czytam Twoje wpisy...ja dopuszczam takie ryzyko... nikt nie ma gwarancji
Jeśli M mnie zdradzi, ucierpi serce ... ale życie będzie dalej  , z nim lub bez .
I nie zrozumcie mnie źle - ja chcę tego związku, nie mam dowodów , ze mnie zdradza, podejrzeń że z kimś flirtuje.. tylko te hasła, tajemnice, czasami kłamstwa .

Kiedyś , na początku bycia razem, oszukał mnie .
Nie zorientowałam się że próbuje dogadać się z ex w temacie  "spróbujmy raz jeszcze dla syna ".
Nie zrobiłam awantury jak wyszło , a wyszło przez przypadek...  rozumiałam jego ból i tęsknotę za synem.
Spakowałam go i kazałam odejść .
Bez awantur. W ciszy. Nie chciałam z nim gadać, bo mnie bolało. Ale uważałam , że to jego decyzja i nie mogę na nią wpływać.
Rozstaliśmy się na rok .
Co prawda po miesiącu wydzwaniał do mnie, pisał , nękał...


Dla mnie to była zdrada . On twierdzi że nic fizycznego i nawet emocjonalnego nie było w tym, poza uczuciami do syna ..
Ale był to dla mnie znak , że on sobie wyobraża życie beze mnie , że jest cos ważniejszego dla niego , coś za co mnie sprzeda ..
Myślę że to wpłynęło na moją postawę jak wróciliśmy do siebie - zbyt mocno wzięłam sobie do serca tylko to że jego syn jest dla niego taki ważny... i próbowałam mu coś udowodnić .. pokazać... wynagrodzić
A powinnam była wziąć sobie do serca , że ja nie jestem aż tak ważna ...

no ale teraz wracam na właściwy tor:)
na wspominki mi się wzięło .. nie lubię tych wspomnień.

3 428

Odp: Być drugą i macochą

No dziewczyny, ja mam kolejny "THE END". Wyprowadzka po raz czwarty. Ale to juz chyba nie chodzi nawet o byłą, o dzieci, o mieszkanie, pieniądze itd. To się chyba po prostu wypaliło. Przynajmniej z Jego strony. Ja strasznie tęsknię.  Mimo gorzkich słów, wzajemnych pretensji. Tęsknię. sad

3 429 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2014-07-24 11:26:47)

Odp: Być drugą i macochą

Kjim, przytulam smile
Może ochłoniecie kilka dni, i na spokojnie pogadacie ?
W złości człowiek najróżniejsze rzeczy mówi, i tylko po to by swój ból przerzucić na drugą osobę... żeby jego tez bolało.
Trzymaj się ciepło smile

Wiem że tęsknisz, ale ten czas rozstania wykorzystaj na przemyślenia... zobacz jak może wyglądać Twoje życie bez M ... i czy tego chcesz...
Powiem Ci że jak ostatnio wyjechałam jak mieliśmy duże awantury.. uspokoiłam się, zaczęłam widzieć pozytywy rozstania.. ulżyło mi ... wiem że bym tęskniła.. pewnie bardzo z początku.. ale wiem też że życie bez M nie byłoby gorsze... a nawet lepsze..
gdyby on nie zabiegał, nie prosił, nie udowadniał.. że chce i się postara by nam było lepiej... gdyby to miało zależeć tylko ode mnie ... rozstalibyśmy się.
M odnawia pokój mojego syna /:) Sam to robi bo ja mam zastępstwa w pracy i cały dzień mnie nie ma...
...

3 430

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Kiedyś , na początku bycia razem, oszukał mnie .
Nie zorientowałam się że próbuje dogadać się z ex w temacie  "spróbujmy raz jeszcze dla syna ".

Wiesz z jakiego powodu im nie wyszło po raz 2?

kjim napisał/a:

No dziewczyny, ja mam kolejny "THE END". Wyprowadzka po raz czwarty. Ale to juz chyba nie chodzi nawet o byłą, o dzieci, o mieszkanie, pieniądze itd. To się chyba po prostu wypaliło. Przynajmniej z Jego strony. Ja strasznie tęsknię.  Mimo gorzkich słów, wzajemnych pretensji. Tęsknię. sad

Ja mam chyba podobnie tzn. mieszkamy razem, ale marze o spokoju od dzieci nawet za groźbę życia w samotności. Uchodzi ze mnie życie i popadam w apatię. Wczoraj pani psycholog powiedziała, że pomimo iż powinna być bezstronna w stosunku do mnie nastawia się negatywnie za moją postawę wobec dzieci M i bądź tu człowieku szczerym. Nie przebiję uroczej aparycji i życzliwości M, wisi nade mną klątwa 'wrednej macochy'. Zaczynam mieć tego dość.
Kijm, 3maj się, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło i odzywaj się.

3 431

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Ja mam chyba podobnie tzn. mieszkamy razem, ale marze o spokoju od dzieci nawet za groźbę życia w samotności. Uchodzi ze mnie życie i popadam w apatię. Wczoraj pani psycholog powiedziała, że pomimo iż powinna być bezstronna w stosunku do mnie nastawia się negatywnie za moją postawę wobec dzieci M i bądź tu człowieku szczerym. Nie przebiję uroczej aparycji i życzliwości M, wisi nade mną klątwa 'wrednej macochy'. Zaczynam mieć tego dość.
Kijm, 3maj się, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło i odzywaj się.

Nie chcę się trzymać. Chcę ryczeć. Bo chyba muszę  to sobie przepłakać, żeby ogarnąć.
Widzisz Zazdrosna, bo tak sobie myślę, że to może wcale nie o miłość i przywiązanie i nasze szczęście Mu chodziło. Myślę, że szukał kobiety, która przyjmie Go z dobytkiem inwentarza, pokocha Jego dzieci i zajmie się Nimi jak swoimi i nie będzie oczekiwała niczego w zamian. A ja taką kobietą nie jestem i tu nas pies pogrzebał..........

3 432

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Ja mam chyba podobnie tzn. mieszkamy razem, ale marze o spokoju od dzieci nawet za groźbę życia w samotności. Uchodzi ze mnie życie i popadam w apatię. Wczoraj pani psycholog powiedziała, że pomimo iż powinna być bezstronna w stosunku do mnie nastawia się negatywnie za moją postawę wobec dzieci M i bądź tu człowieku szczerym. Nie przebiję uroczej aparycji i życzliwości M, wisi nade mną klątwa 'wrednej macochy'. Zaczynam mieć tego dość.
Kijm, 3maj się, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło i odzywaj się.

Nie chcę się trzymać. Chcę ryczeć. Bo chyba muszę  to sobie przepłakać, żeby ogarnąć.
Widzisz Zazdrosna, bo tak sobie myślę, że to może wcale nie o miłość i przywiązanie i nasze szczęście Mu chodziło. Myślę, że szukał kobiety, która przyjmie Go z dobytkiem inwentarza, pokocha Jego dzieci i zajmie się Nimi jak swoimi i nie będzie oczekiwała niczego w zamian. A ja taką kobietą nie jestem i tu nas pies pogrzebał..........

Tak jak to napisała Tendre77, nie da się wymienić tylko kobiety, by reszta rodziny funkcjonowała jak dotychczas. Przyzwyczajenie i wzorce powodują, że nie chce im się wypracowywać nowych relacji, a pamiętajmy, że dotychczasowe związki z jakiegoś powodu się rozpadły i to powinno być nauczką. Płacz kochana, wyrzuć z siebie całą złość i żal, łzy się kiedyś skończą, nie była byś człowiekiem gdyby spłynęło to z ciebie jak po kaczce.

3 433

Odp: Być drugą i macochą

chceuciekacstad napisał:

Kiedyś , na początku bycia razem, oszukał mnie .
Nie zorientowałam się że próbuje dogadać się z ex w temacie  "spróbujmy raz jeszcze dla syna ".

Wiesz z jakiego powodu im nie wyszło po raz 2?

... nie było w sumie tego 2  razu.. mieszkali oddzielnie .. ona traktowała go jak opiekunkę i wycieraczkę ..sama szalała.. Z jednej strony się nie dziwie - ja bym nie chciała "naprawiać " związku dla dziecka tylko . .. no chyba że bym kochała i miała nadzieję że to zawsze szansa dla nas.. za jakiś czas..bo cos nas łączy...
ON jej powiedział że chce tylko dla syna . To ją chyba bardziej rozwścieczyło ... jakiś wspólny znajomy powiedział że ona koleżankom powiedziała że wróci na kolanach i będzie tańczył jak ona zagra .. jeśli  mu zależy..
Jestem zdania że też go nie kochała , i tylko miotała się pomiędzy swoimi potrzebami (nie kocha go i nie chce )..a powinnością i obowiązkami względem syna.. a i może co ludzie powiedzą .. no bo dzieci są najważniejsze ... i muszą mieć pełną rodzinę...


kjim napisał:

No dziewczyny, ja mam kolejny "THE END". Wyprowadzka po raz czwarty. Ale to juz chyba nie chodzi nawet o byłą, o dzieci, o mieszkanie, pieniądze itd. To się chyba po prostu wypaliło. Przynajmniej z Jego strony. Ja strasznie tęsknię.  Mimo gorzkich słów, wzajemnych pretensji. Tęsknię. sad

Ja mam chyba podobnie tzn. mieszkamy razem, ale marze o spokoju od dzieci nawet za groźbę życia w samotności. Uchodzi ze mnie życie i popadam w apatię. Wczoraj pani psycholog powiedziała, że pomimo iż powinna być bezstronna w stosunku do mnie nastawia się negatywnie za moją postawę wobec dzieci M i bądź tu człowieku szczerym. Nie przebiję uroczej aparycji i życzliwości M, wisi nade mną klątwa 'wrednej macochy'. Zaczynam mieć tego dość.
Kijm, 3maj się, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło i odzywaj się.

Zazdrosna- dlaczego nie zmienisz psycho ? na faceta np. - urok Twojego M na niego nie wpłynie smile.
A ta psycholog to do du...py - zero profesjonalizmu.

3 434

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Ja mam chyba podobnie tzn. mieszkamy razem, ale marze o spokoju od dzieci nawet za groźbę życia w samotności. Uchodzi ze mnie życie i popadam w apatię. Wczoraj pani psycholog powiedziała, że pomimo iż powinna być bezstronna w stosunku do mnie nastawia się negatywnie za moją postawę wobec dzieci M i bądź tu człowieku szczerym. Nie przebiję uroczej aparycji i życzliwości M, wisi nade mną klątwa 'wrednej macochy'. Zaczynam mieć tego dość.
Kijm, 3maj się, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło i odzywaj się.

Nie chcę się trzymać. Chcę ryczeć. Bo chyba muszę  to sobie przepłakać, żeby ogarnąć.
Widzisz Zazdrosna, bo tak sobie myślę, że to może wcale nie o miłość i przywiązanie i nasze szczęście Mu chodziło. Myślę, że szukał kobiety, która przyjmie Go z dobytkiem inwentarza, pokocha Jego dzieci i zajmie się Nimi jak swoimi i nie będzie oczekiwała niczego w zamian. A ja taką kobietą nie jestem i tu nas pies pogrzebał..........

Chyba takiej nie ma... męczennicy szuka?

Daj sobie odpocząć. Daj spobie prawo do łez i złości. Tylko nie podejmuj decyzji.
Ja miałam podobnie. Bolało, ryczałam dzień w dzień, ale jak chciał wrócić to mowiłam nie. Bo emocje to bardzo zły doradca. Dałam sobie czas na żałobę i na trzeźwo rozpatrzyłam za i przeciw. Mi wyszło przeciw, ale to nie reguła.

3 435

Odp: Być drugą i macochą
Tendre77 napisał/a:
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Ja mam chyba podobnie tzn. mieszkamy razem, ale marze o spokoju od dzieci nawet za groźbę życia w samotności. Uchodzi ze mnie życie i popadam w apatię. Wczoraj pani psycholog powiedziała, że pomimo iż powinna być bezstronna w stosunku do mnie nastawia się negatywnie za moją postawę wobec dzieci M i bądź tu człowieku szczerym. Nie przebiję uroczej aparycji i życzliwości M, wisi nade mną klątwa 'wrednej macochy'. Zaczynam mieć tego dość.
Kijm, 3maj się, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło i odzywaj się.

Nie chcę się trzymać. Chcę ryczeć. Bo chyba muszę  to sobie przepłakać, żeby ogarnąć.
Widzisz Zazdrosna, bo tak sobie myślę, że to może wcale nie o miłość i przywiązanie i nasze szczęście Mu chodziło. Myślę, że szukał kobiety, która przyjmie Go z dobytkiem inwentarza, pokocha Jego dzieci i zajmie się Nimi jak swoimi i nie będzie oczekiwała niczego w zamian. A ja taką kobietą nie jestem i tu nas pies pogrzebał..........

Chyba takiej nie ma... męczennicy szuka?

Daj sobie odpocząć. Daj spobie prawo do łez i złości. Tylko nie podejmuj decyzji.
Ja miałam podobnie. Bolało, ryczałam dzień w dzień, ale jak chciał wrócić to mowiłam nie. Bo emocje to bardzo zły doradca. Dałam sobie czas na żałobę i na trzeźwo rozpatrzyłam za i przeciw. Mi wyszło przeciw, ale to nie reguła.

Tak, daj sobie czas, odpocznij.
Płacz i złość się , pokrzycz jak Ci to pomoże..
Swoją drogą ja kiedyś chodziłam na zajęcia z panowania nad złością i gniewem- nie żeby mi były potrzebne...  ot po prostu rozwój..haha
I było bardzo fajne zadanie - iść do lasu, parku .. i skopać drzewo...krzyczeć przy tym swoje bóle...
mi kilka razy pomogło... choć chyba wino jest łatwiejsze w obsłudze...

3 436

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Zazdrosna- dlaczego nie zmienisz psycho ? na faceta np. - urok Twojego M na niego nie wpłynie smile.
A ta psycholog to do du...py - zero profesjonalizmu.

Też mi na to wpadłam, tylko M zarzuca mi, że chciałabym psychologa, który będzie przytakiwał po mojej myśli.

3 437

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Też mi na to wpadłam, tylko M zarzuca mi, że chciałabym psychologa, który będzie przytakiwał po mojej myśli.

No tak, oczywiście, lepszy jest psycholog, który będzie przytakiwal po Jego myśli. Znalazł sojusznika .

chceuciekastad napisał/a:

Swoją drogą ja kiedyś chodziłam na zajęcia z panowania nad złością i gniewem- nie żeby mi były potrzebne...  ot po prostu rozwój..haha
I było bardzo fajne zadanie - iść do lasu, parku .. i skopać drzewo...krzyczeć przy tym swoje bóle...
mi kilka razy pomogło... choć chyba wino jest łatwiejsze w obsłudze...

Poszłam wczoraj na siłownię. Wybiegałam się, wystękałam, zmęczyłam i .... wykupiłam karnet na cały miesiąc. Mam nadzieję, że w tym czasie zdążę się pozbierać. A jak nie zdążę to... przynajmniej zadbam o swoją pupę i brzuch.

3 438

Odp: Być drugą i macochą

Kurna , to powiedz że jeśli kolejnych 2 psycho stwierdzi że masz się poświęcać dla jego dzieci ...bo tak trzeba ...to zaczniesz pracować nad sobą  smile.

My jak chodziliśmy razem z M to ja się wkurzałam... bo on "inaczej przedstawiał wydarzenia "... kłamał kurna .
I dlatego zaczęliśmy chodzić osobno.. 
Mam gdzieś zapisane ważne zdanie ... wkleję później jak znajdę na poczcie...


Albo idź sama ...

3 439

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Wczoraj pani psycholog powiedziała, że pomimo iż powinna być bezstronna w stosunku do mnie nastawia się negatywnie za moją postawę wobec dzieci M i bądź tu człowieku szczerym. Nie przebiję uroczej aparycji i życzliwości M, wisi nade mną klątwa 'wrednej macochy'. Zaczynam mieć tego dość.
Kijm, 3maj się, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło i odzywaj się.

No aż mnie telepie na tą psycholog.

Ciekawe czy ma swoje dzieci? Może trafiłaś na niespełnioną matkę, która ma idealistyczne wyobrażenie o dzieciach.
Każda z nas bowiem wie, że dzieci są cudowne w albumie ze zdjęciami, a w rzeczywistości to już różnie bywa.

Bardzo często spotykam się z negacją i oburzeniem, że ktoś nie lubi dzieci. Kocha swoje, ale obcych nie lubi. Od razu zakłada się, że musi być złym człowiekiem. A przecież dziecko to nie babeczka czekoladowa - nie każdy musi je lubić.

3 440 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-07-24 15:21:31)

Odp: Być drugą i macochą

Najbardziej irytujące jest to, że jak żaliłam się na młodego M - że jest taki i taki i postępuję tak i siak. To słyszałam tylko - bo tak właśnie robią dzieci. Kurcze mam 2, może i nie znam ogółu, ale one tak nie postępują, jej synowie natomiast tak.

3 441

Odp: Być drugą i macochą

"Bardzo często spotykam się z negacją i oburzeniem, że ktoś nie lubi dzieci. Kocha swoje, ale obcych nie lubi. Od razu zakłada się, że musi być złym człowiekiem. A przecież dziecko to nie babeczka czekoladowa - nie każdy musi je lubić."

potwierdzam to

I większość ludzi tak ma ..że tolerują obce i to tylko na jakiś czas ...ale się nie przyznają do tego.
Ja mojemu m , na jego oburzenie że nie czuję szczęścia na widok weekendu z jego synem ...powiedziałam że na kolejne zaproszę jego kochanego bratanka - jest w tym samym wieku co jego królewicz...
Oburzył się .. że to nie to samo....
jasne...

tu takie zdania od psychologa :
Jeśli widzi Pani razem z partnerem sens podjęcia wspólnej pracy to zapraszam. Natomiast na pewno chciałbym uniknąć sytuacji, w której miałbym przekonywać jedną stronę do zmiany. Terapia par jest wspólną pracą. Na pewno decyzja o terapii powinna być wspólna.
Na żadnej terapii nie dostanie Pani instrukcji, porad. Jeśli chce Pani uporządkować swoje życie, to może warto pomyśleć o psychoterapii indywidualnej. Terapia par jest leczeniem ?relacji? a nie konkretnych osobowości"

3 442

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Terapia par jest leczeniem ?relacji? a nie konkretnych osobowości"

Muszę to zapamiętać smile

3 443

Odp: Być drugą i macochą

To jest nie tak .
Ja nie potrafilam ,chociaz zle nie mialam .Ale nie potrafilam .Swoje dziecko z ex mezem .Odpuscilam zycie z nowym partnerem i jego dziecmi ,Nie moja bajka .Inne wychowanie ,inne priorytety .Nie umiem .Nie zmienie .Wole byc sama .

3 444

Odp: Być drugą i macochą

Podczytuję was regularnie i współczułam Wam braku stabilizacji w związku. Cieszyłam się, że mi się udało ale myliłam się.
Dziś mój mąż wyprowadził sę na moje stanowcze żądanie. Po raz drugi w moim życiu okazło się, że nie jstem najważniejsza. Pierwsze to ich zainteresowania, koledzy, ... a na końcu ja. Tylko że zapomnieć o moich urodzinach a pamiętać, że są wyścigi kolarskie.... Przerosło mnie... Siedzę teraz sama w domku. Zrobiłam sobie drinka i zastanawiam się jak wytłmaczyć mojej rodzinie to co się stało, moją decyzję....
Trzymajcie się, i nie pozwólcie pomiatać sobą i wykorzystywać się, bokiedy kobiety to robią to są "s...mi".

3 445

Odp: Być drugą i macochą
Ewarg napisał/a:

Podczytuję was regularnie i współczułam Wam braku stabilizacji w związku. Cieszyłam się, że mi się udało ale myliłam się.
Dziś mój mąż wyprowadził sę na moje stanowcze żądanie. Po raz drugi w moim życiu okazło się, że nie jstem najważniejsza. Pierwsze to ich zainteresowania, koledzy, ... a na końcu ja. Tylko że zapomnieć o moich urodzinach a pamiętać, że są wyścigi kolarskie.... Przerosło mnie... Siedzę teraz sama w domku. Zrobiłam sobie drinka i zastanawiam się jak wytłmaczyć mojej rodzinie to co się stało, moją decyzję....
Trzymajcie się, i nie pozwólcie pomiatać sobą i wykorzystywać się, bo kiedy kobiety to robią to są "s...mi".

Ewarg, w ciągu dnia kiedy tu pisałam pomyślałam o Tobie. Pomyślałam, że mimo że aktualnie u mnie jest do bani, to jest nadzieja. Że są faceci na świecie, którzy potrafią pogodzić rolę partnera i rolę ojca. Faceci, którzy dbają o swoją kobietę i są odpowiedzialni. Z którymi da się zbudować związek. Pisałaś wcześniej, że z trudami, ale dało Wam się przetrwać trudne chwile. Że potrafiliście się dogadać chociaż lekko nie było. Boże, w duchu sobie myślałam, że Twój facet to chodzący ideał i miałam żal do mojego że jest takim dup..iem.  Teraz tracę i tą nadzieję.

Dziewczyny mówiły "trzymaj się kjim" powiem Ci to samo, trzymaj się babko, bo wiem, że łatwo nie jest.

Posty [ 3 381 do 3 445 z 8 269 ]

Strony Poprzednia 1 … 51 52 53 54 55 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026