Zazdrosna... a czy nie masz wrażenia koła...że wracacie do punktu wyjścia..skoro kilka razy byliście na pograniczu...
nie wiem co prawda po co to jeszcze robię....
Jestem wsciekła....zła...i rozżalona....tak bardzo uwydatnił swój egoizm...pisząc że mam zacząć od przepraszania go ...
i że jedynym wyjściem jest "akceptacja" ..inaczej ...wont .
3 316 2014-06-26 16:32:37
Podobne tematy
3 317 2014-06-26 17:29:53
ja przeczytałam co innego chcę ucieć stąd
przeczytałam-możemy się zaakceptować, albo rozstać
i to nie znaczy - zaakceptuj mnie takim jakim jestem
oznacza, zaakceptujmy siebie i nasze życie
nie przeczytałam - na kolanka i przeprasdzam
przeczytałam
Możemy zacząć od słowa przepraszam
więc może chodzi o to, żebyscie obydwoje wyciągnęli rece- powiedzieli sobie - przerpaszam -za miejsce, w którym jestesmy, ból, który sobie sprawiliśmy...zacznbijmy od przepraszam
i od akceptacji
NIE WALKI
chce uciec stąd
niewazne, co chciałaś ociągnąć, co on chciał
jesli robiliście to metoda siłową, stosując gierki kary, m -to wybacz - do czego to maprowadzić??
a nie porozumienie, ackeptacja GOTOWOŚC do bycia razem?
ty chciałaś zmienić jego
on się buntuje jak narowisty koń
czemu zmieniasz jego?
przecież chodzi ci tylko o RELACJE..
prawda??
3 318 2014-06-26 21:28:54
End_aluzja - może dlatego chceuciekacstad tak to przeczytała bo zna swojego faceta i wie, że kiedy mówi "rozpoczynając od słowa przepraszam" to ma na myśli, że ona ma przeprosić? Nie uważasz, że gdyby chciał aby to padło z obu stron napisałby "zacznijmy"?
Trudno zmienić relację bez zmiany czegoś w osobie.
On nie chce się zmieniać bo jemu było dobrze. Z tego co pisze chceuciekacstad to w jego oczach ona zaczęła cały problem i jej "nagle" coś nie pasuje. Czy gdyby chciał pracować nad relacją to nie zrobiłby tego już wcześniej? Dawała mu szanse i mówiła jak coś poprawić a on nic.
Jasne można by jeszcze porozmawiać na czym to zaakceptowanie miałoby polegać i jakie zmiany zostaną wprowadzone tak by obie strony były usatysfakcjonowane. Ale czy nie próbowali już tego?
3 319 2014-06-27 10:57:25 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2014-06-27 11:08:27)
End_aluzja... tak, Ty dobrze przeczytałaś ..tylko to co napisał....
Nie masz naszej historii , naszych doświadczeń i nie wiesz co oznacza konkretne zachowanie.
M napisał........
" Musimy zadać sobie pytanie :
Czy chcemy być razem i czy jesteśmy w stanie siebie, nasze życia i charaktery zaakceptować ? Jak wiemy i widzimy zmienić się nie zmienimy , więc albo się zaakceptujemy - albo sie rozstajemy ..."
*****czyli mówi jasno MY .....akceptujemy to jacy jesteśmy albo się rozstajemy...
Ja odpowiedam :
"To ja mam zastrzeżenia do nas i Twojego zachowania.
Ty nigdy nic nie mówiłeś , że Ci cos nie pasuje w moim charakterze- poza oczywiście sytuacjami jak ta.
Więc to by oznaczało , że to ja mam zaakceptować to co mi przeszkadza i mnie boli???"
A on na to :
"To nie jest czas na taka wymianę wiadomości. Jesteśmy umówieni na wieczór czy tak ? "
Ja odpisałam :
20:30 w salonie
...a on dalej..:
"Czemu ma służyć ta rozmowa ?
Będziesz chciała mnie do czegoś przekonać, oczekujesz jakiś deklaracji z mojej strony ?
Jestem tak samo zraniony jak Ty ? więc nie oczekuj że będę pełen optymizmu i pomysłów.
Ale ok. 20.30 "...
..ja na to :
"Nie będzie żadnej rozmowy , skoro nie wiesz czemu ma służyć. "
i jego odpowiedź :
"Rozumiem że znów to ja podjąłem decyzję ostateczną i definitywną.
Jeśli w taki sposób chcesz zacząć to sprzątać nasze życie ( sprzedaż domu , rozstanie?), to proszę Twój wybór, ale nie zamierzam Ci w nim pomagać, bo to nie moja decyzja i nie mój wybór.
Ale sugerował bym inną drogę ? rozpoczynającą się od słów Przepraszam ?"
odpisałam - że
""""wzajemnie"
....
i co teraz tez uważasz że ja czarno widztwo uprawaiam i zbyt dosadnie czytam co on pisze ???
Byliśmy w banku żeby dowiedzieć się jak wygląda sprawa ze sprzedażą domu i spłatą kredytu...był przygotowany..pierwszy raz na tyle zainteresował się jakimś "naszym tematem" ...że przygotował sie do spotkania.
To ja zawsze miałam wszystkie potrzebne informacje...i byłam przygotowana...
I pierwszy raz poczułam się jak idiotka...bo ja tak mocno nie wierzyłam że przyjdzie.....
Jak po spotkaniu zapytałaam, czy to definitywna decyzja ..bo musze to usłyszeć....to mi odpowiedział
"że onżadnej decyzji nie podejmował tylko ja !!..ja na to że przecież w banku byliśmy oboje...
Ponad 40 letni facet mówi..."a co ma piernik do wiatraka "...........
kolejna granicę przesuwa..testuje mnie....co zrobię i jak bardzo można mnie pomęczyć....
...żeby zapewnić spokój podczas pobytu jego syna...to sam nawoływał że idziemy do psychologa..że on nie pozwoli mi tak odejść ...że chcoćby miał nie jechać na wakacje z tego tytułu....i CO ????
Syna oddał koło południa w niedzielę ...po kilku godzinach powiedział wspólnym przyjaciołom..że on żadnego psychologa nie potrzebuje..że nikt nie powiedział że mamy iść ......
to jest znęcanie się psychiczne ....
ja wiem ze ja też zaczełąm się w to bawić...chciałam mu pokazać ile może stracić...jeśli nic nie zrobimy..jeśli on nie pomoże mi z nim żyć...ja nie oczekiwałam cudu...aż tak naiwna nie jestem....chciałam tylko troche uwagi...pomocy w akceptacji że nie mam wpływu na własne życie...bo wiem że i on na wiele spraw związanych z synem nie ma wpływu...bo taki jest..że nie przeciwstawi się ex ..nawet jak jego syn cierpi...
ale czy można być cgoć troche szczęśliwym ....nie dostając nic????
nie jestem z tych co to cieszy sama możliwość bycia w cieniu pana i czekania na chwilę łaski....czasami czułam się jak rzecz.... potrafił wyjechac na weekend z synem do mamusi...a ze ja nie chciałam pojechać z nim...bo mój syn będzie sam...to nie odzywał sie ...po czy wrócił..i bywał miły jak pchał sie do łożka....
Czułaś kiedyś wstręt do siebie ...po sexie w takich sytuacjach....??? bo mnie się zdarzyło kilka razy...
żeby było dobrze..żeby nie było kłotni..żeby był zadowolony....
Przez te lata z nim...stałam się osobą której nie lubię ...pełna pretensji..żalu ...żebrająca o uwagę , gest , czas...o uznanie
Prawdziwa ja.....jest empatyczna...za bardzo....zbyt opiekuńcza... nadgorliwa...zaradna..i za bardzo wszystko umiąca i załatwiająca....
nie ma tematu w naszym życiu..który byłby tylko jego...ze ja mogę się wyłączyć i spokojnie mu to powierzyć...
jeśli czegoś nie dopilnuję , nie zrobię ...
samochód, instalacja hydrauliczna, ogrzewanie, remont ...iście męskie zajęcia...i nie że on z tych nie technicznych....
jest po studiach technicznych...
JEGO TE SPRAWY NIE INTERESUJĄ ....JA MU MUSZE LISTY spraw PISAĆ ..PRZYPOMINAĆ, PROSIĆ ,
...na rachunki nie ma czasu..ale na zakupy na allegro..tak.
..
czemu nie chcę tak łatwo odpuścić złego w moim zyciu???
przeciez to nie poddanie ..tylko jedyne mądre rozwiązanie.
3 320 2014-06-27 15:53:12
tylko, że ty nie jesteś pewna, czego cchesz, prawda?
nie wiesz, czy chcesz być z nim czy nie
tak naprawde wciąż wierzysz, że on przejrzy na oczy i ZMIENI się, żebys ty się dobrze czuła
czym innym są wasze relacje z dziecmi i tu się zgadzam, że absolutnie tak samo powinny być traktowane
a czym innym jest to, że ty zaradna kobieta, organizacyjnie sprawna, sama, z własnej woli, wziełas na siebie wszystkie aspekty waszego wspólnego życia
przecież CHCIAŁAŚ to zrobić, prawda?
a jemu to pasowało
a teraz tobie nie pasuje nagle WSZYSTKO
a zaczełaś od tego, że traktujer ciebie gorzej niż waszą całą rodzinę i xciebie
a pewnie to wierzchoiłek góry lodowej, w której chciałas po prostu się dostosowac i być ideałem, żeby on BYŁ
a teraz widzisz, że zamiast fajnej relacji - masz roszczeniowego, nadętego gnoma, który nie widzi dalej, niż czubek włąsnego nosa.. i jak piszesz o seksie.. penisa...
więc pytanie
wierzysz w to, że się zmieni?
powalczysz, wymyślisz kolejne testy i sprawdziany jak w banku, a on uklęknie zapłacze i stanie się ideałem?
przeciez ty nie robisz tego dlatego, żeby odejść
ale żeby ZOSTAĆ
widzisz to?
3 321 2014-06-27 17:12:20 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2014-06-27 17:15:53)
Teraz widzę .
dziękuję End _aluzja.
tylko co ja teraz zrobię z tym widokiem..
"
a pewnie to wierzchoiłek góry lodowej, w której chciałas po prostu się dostosowac i być ideałem, żeby on BYŁ
a teraz widzisz, że zamiast fajnej relacji - masz roszczeniowego, nadętego gnoma, który nie widzi dalej, niż czubek włąsnego nosa.. i jak piszesz o seksie.. penisa...
"
My..ja ..szukam odpowiedzi...zadaję pytania ..
Zmieniam się..chcę się zmienić.
Może inni ..on tez potrafi?
i co się stało ze mną..że ja przestałam się dostosowywać ?
dlaczego ? też się zmieniam?
3 322 2014-06-27 20:53:25
Kwestia nazwiska... Zachowałyście swoje, przyjęłyście nazwisko męża czy przez tak zwaną kreseczkę? Może to głupie pytanie, ale rozważam wszystkie opcje.
3 323 2014-06-28 22:54:00
Kwestia nazwiska to bardzo indywidualna sprawa. Ja przyjęłam nazwisko pierwszego męża, w akcie cywilnym określa się również czyje nazwisko będą nosiły wspólne dzieci - moje dzieci również mają nazwisko ojca. Po rozwodzie zostałam przy nazwisku męża, bo chciałam uniknąć niezręcznych sytuacji, np.: kiedy ja (o nazwisku X) przychodzę do przedszkola po dzieci (o nazwisku Y) i.... muszę tłumaczyć, że dzieci Y to MOJE dzieci mimo, że nazwiska się nie zgadzają. Teraz , gdyby przyszło mi drugi raz decydować o wyborze nazwiska miała bym ogromny dylemat....... Chyba wróciłabym do panieńskiego. Dzieci są już na tyle duże, że dałoby się to Im jakoś wytłumaczyć ![]()
3 324 2014-06-29 00:25:44
Lily89- ja jadem na dwuczłonowym nazwisku
.Musiałam mieć swoje ( ułatwienie w sprawach zawodowych i nie tylko) bezdyskusyjnie taka konieczność była i jest ,aby moje nazwisko panieńskie widniało tam gdzie trzeba , ale męża tez chciałam przyjąć nazwisko, bo również prowadzimy wspólne interesy i nie tylko z tego powodu , tak wiec dwuczłonowe mam .
Najidealniejsze rozwiązanie w naszej sytuacji ![]()
3 325 2014-06-29 17:28:03
Osobiście jestem przywiązana do swojego nazwiska, towarzyszy mi ćwierćwiecze. Ale z racji tego, że część życia spędzę w Rosji przyda się ten drugi człon... Jak ja się pomieszczę w tych wszystkich krateczkach? ![]()
3 326 2014-06-30 11:04:37 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-06-30 11:20:01)
Zazdrosna... a czy nie masz wrażenia koła...że wracacie do punktu wyjścia..skoro kilka razy byliście na pograniczu...
Zdecydowanie nie, powiem więcej ? takie wspólne pokonanie trudności powoduje, że jesteśmy sobie bliżsi. Mamy możliwość przekonać się ile dla siebie znaczymy i okazujemy sobie więcej czułości.
czasami czułam się jak rzecz.... potrafił wyjechac na weekend z synem do mamusi...a ze ja nie chciałam pojechać z nim...bo mój syn będzie sam...to nie odzywał sie ...po czy wrócił..i bywał miły jak pchał sie do łożka....
Czułaś kiedyś wstręt do siebie ...po sexie w takich sytuacjach....??? bo mnie się zdarzyło kilka razy...
żeby było dobrze..żeby nie było kłotni..żeby był zadowolony....
Czułaś się źle, bo twoja kobieca potrzeba emocjonalna nie została zaspokojona. Zabrakło czułości, przyjemnej atmosfery, rozmowy, gry wstępnej itp. Trzeba nauczyć faceta o naszych potrzebach, dla nich sam seks jest wyrazem miłości. Jak to pisał Gary John ? kobiety są jak piece, długo się rozgrzewają.
Kwestia nazwiska... Zachowałyście swoje, przyjęłyście nazwisko męża czy przez tak zwaną kreseczkę? Może to głupie pytanie, ale rozważam wszystkie opcje.
Ja przyjęłam nazwisko po mężu, z biegiem czasu żałowałam, że nie wybrałam dwuczłonowego, by zachować 'część siebie'. Po rozwodzie jednak wróciłam do panieńskiego, dzieci są już duże to nie widzę problemu.
Dziewczyny znów mnie nosi, zauważyłam już, że to ja sama się nakręcam przed odwiedzinami drugiego syna M, jednak są wakacje i drugi młody ma być u nas na cały miesiąc. Moje plany wakacyjne oczywiście wzięło w łeb, bo dzieciaki same nie chciały jechać na kolonie. Ja jestem wściekła na M, że urlop będę musiała spędzić w towarzystwie jego dzieci, a oczywiście mamuśka w drugi miesiąc obu synów do siebie nie weźmie. Chłopaki może pojadą na tydzień do dziadków, bo zdrowie im szwankuje. Póki co oboje z M pracujemy i tu mam pytanie, czy jestem potworem, karząc M jeździć do pracy z synami (jego warsztat znajduje się na wsi u jego ciotki, więc mają tam gdzie się bawić)? Uważam, że bracia powinny być pod opieką ojca, a nie moją, bo szybciej wracam z pracy. Oni oczywiście się buntują, bo muszą wstawać rano i woleli by zostać w domu przed komputerem. Czuję się jak zołza, ale nie mam ochoty spędzać z nimi całego dnia.
Wczoraj młody M mnie zawiódł, bo z M wróciliśmy do domu po 23, a ten nawet się nie umył tylko oglądał TV. Powiedziałam mu, że w takim razie nie może zostać w domu bez opieki dorosłej osoby, a skoro się nie słucha to ja się z nim użerać nie będę. Czy wy też tak się denerwujecie na przyjazd waszych pasierbów? Wyolbrzymiam problem, bo czasem fajnie się z dzieciakami M spędza czas, jednak mój stereotyp "dzieci to samo zło" daje za wygraną, ale nie wiem jak sobie z tym radzić. Na razie czepiam się o wszystko młodego M, wyładowując się na nim, kwestia czasu aż pokłócę się o to z M. Nie wiem jak powstrzymać złość na M i jego ex, że obarczają mnie swoimi dziećmi.
3 327 2014-06-30 11:46:14
zazdrosna.. ja tez mam alergię na młodego M...zastanawiałam się dlaczego.... to spokojny chłopak... myslę że to bezstresowe wychowanie ...Geniuszu Ty mój podejście ojca...i wiele hipokryzji - inne zasady dla mojego syna ( sprawy nie mające nic wspólnego z różnica wieku )...ba ..nawet dla dzieci jego rodzieństwa ...a inne dla jego królewicza...
to jest prawdziwa przyczyna mojej frustracji ...i mojej narastającej niechęci do młodego....
bo komputer non stop...bo kłamie w oczy ojca...i zero reakcji....Oczywiście Ojca...bo podstawowych zasad higieny nie nauczony ..korzystania z toalety ...ogólnie braku jakiejkolwiek odpowiedzialności u 8 latka ...po prostu mnie złości...a że mam w głowie że to nie moje dziecko..ba ..że to dziecko mojego niby M z ex.... to jakby ta blokada na zwykłe traktowanie jest większa...
wiem że to trudne..sama próbuję rozgryźć siebie ... i znaleźć ujście tym negatywnym emocjom...
Może tak naprawdę nie chcę się przyznać..że drażni mnie obecność młodego ..bo jest z związku z ex??
nie wiem ....
mój syn mi nawet powiedział że się zachowuję jak balon jak jest młody... jakbym czekała że on zrobi coś nie tak ...i mogła wybuchnac ... coś w tym jest
3 328 2014-06-30 12:10:43
zazdrosna... Ty to w ogóle widze masz na bakier ze wszystkimi dziećmi, czy swoimi, czy nie... Pomyśl nad terapią, bo wychodzi z Ciebie hetera. Chyba że masz problem z asertywnością i wszyscy wszystko zwalają na Ciebie, a Ty się tylko pod nosem złościsz, a potem na dzieciach wyżywasz...
3 329 2014-06-30 12:10:49
Dziewczyny znów mnie nosi..... Moje plany wakacyjne oczywiście wzięło w łeb, bo dzieciaki same nie chciały jechać na kolonie. Ja jestem wściekła na M, że urlop będę musiała spędzić w towarzystwie jego dzieci, a oczywiście mamuśka w drugi miesiąc obu synów do siebie nie weźmie. ...... czy jestem potworem, karząc M jeździć do pracy z synami (jego warsztat znajduje się na wsi u jego ciotki, więc mają tam gdzie się bawić)? Uważam, że bracia powinny być pod opieką ojca, a nie moją, bo szybciej wracam z pracy. Oni oczywiście się buntują, bo muszą wstawać rano i woleli by zostać w domu przed komputerem. Czuję się jak zołza, ale nie mam ochoty spędzać z nimi całego dnia......Czy wy też tak się denerwujecie na przyjazd waszych pasierbów? ....Nie wiem jak powstrzymać złość na M i jego ex, że obarczają mnie swoimi dziećmi.
BARDZO DOBRZE CIĘ ROZUMIEM. Też nie ma ochoty opiekować się dziećmi M dlatego, że te dzieci mają oboje rodziców i to rodzice są odpowiedzialni w pierwszej kolejności za swoje dzieci. Nie Ojczym!! Nie Macocha!!! Ja mam swoje dzieci i sama muszę się nieźle nagimnastykować, żeby Im zapewnić opiekę na czas wakacji. Ale w życiu by mi do głowy nie przyszło żebym miała oczekiwać od M, że zajmie się moimi dziećmi. I nie widzę opcji, żebym ja miała siedzieć z Jego dziećmi. Pamiętasz mój pomysł z podziałem urlopu? Kiedy powiedziałam M, że chcę w czasie urlopu (O JEZU AŻ 2 tygodnie) odpocząć, a nie niańczyć Jego dzieci, był śmiertelnie obrażony. Po jakimś czasie przyjął to do wiadomości. Nie obyło się bez zgrzytów, nadal czuję, że ma o to do mnie żal, ale bronię się jednym najważniejszym argumentem: ja nie oczekuję od Ciebie, że będziesz opiekował się/zajmował moimi dziećmi , Ty nie oczekuj ode mnie, że ja będę niańczyć Twoje dzieci. One mają matkę i ojca i powinni się tę opieką wymieniać. Też się czuję w takich sytuacjach jak zołza, ale sobie też to tłumaczę w ten sposób: Te dzieci nie są sierotami(!!!) , nie muszę Im w żadnym aspekcie Ich życia służyć za matkę ( skoro nie mam żadnego wpływu na Ich wychowanie, na żadne decyzje w sprawie szkoły, w sprawie leczenia itd [a szczerze mówiąc M też ma nikły na to wpływ], to w żadnym wypadku nie powinnam się też czuć odpowiedzialna za te dzieci i za to jak i z kim i gdzie będą spędzać swój czas wolny). To jest problem M i jego Ex. Ja opiekę nad swoimi dziećmi dzielę z Ich ojcem (moim EX). I wymagam od niego przestrzegania zobowiązań jakie złożył w obecności Sądu podpisując się pod rodzicielskim planem wychowawczym. To, że On się czasem nie wywiązuje z tych zobowiązań, nie oznacza jednak, że tę opiekę przerzucam na M. O NIE! Zapewniam dzieciom opiekę w inny sposób, ale nie obarczam tym M i od Niego oczekuję tego samego.
Nie rozumiem tylko podziału wakacji, który mają synowie Twojego M. Jeden miesiąc wakacji obaj spędzają u taty. A DLACZEGO DO CHOLERY W DRUGI MIESIĄC MATKA CHŁOPCÓW NIE ZABIERZE DO SIEBIE? TY i On mielibyście chwilę na złapanie oddechu na pobycie w końcu razem. Dlaczego Twój M wymaga od Ciebie że zapewnisz opiekę Jego chłopakom a nie zacznie wymagać od Szanownej Pani Matki żeby zorganizowała chłopakom opiekę w drugi miesiąc wakacji?!
3 330 2014-06-30 12:14:47
Jestem widać nienormalna, lubię swoich pasierbów i cieszę się, że przyjadą do nas. Ale może to dla tego, że nie mam ich stacjonarnie.
3 331 2014-06-30 12:29:16
zazdrosna13 napisał/a:Dziewczyny znów mnie nosi..... Moje plany wakacyjne oczywiście wzięło w łeb, bo dzieciaki same nie chciały jechać na kolonie. Ja jestem wściekła na M, że urlop będę musiała spędzić w towarzystwie jego dzieci, a oczywiście mamuśka w drugi miesiąc obu synów do siebie nie weźmie. ...... czy jestem potworem, karząc M jeździć do pracy z synami (jego warsztat znajduje się na wsi u jego ciotki, więc mają tam gdzie się bawić)? Uważam, że bracia powinny być pod opieką ojca, a nie moją, bo szybciej wracam z pracy. Oni oczywiście się buntują, bo muszą wstawać rano i woleli by zostać w domu przed komputerem. Czuję się jak zołza, ale nie mam ochoty spędzać z nimi całego dnia......Czy wy też tak się denerwujecie na przyjazd waszych pasierbów? ....Nie wiem jak powstrzymać złość na M i jego ex, że obarczają mnie swoimi dziećmi.
BARDZO DOBRZE CIĘ ROZUMIEM. Też nie ma ochoty opiekować się dziećmi M dlatego, że te dzieci mają oboje rodziców i to rodzice są odpowiedzialni w pierwszej kolejności za swoje dzieci. Nie Ojczym!! Nie Macocha!!! Ja mam swoje dzieci i sama muszę się nieźle nagimnastykować, żeby Im zapewnić opiekę na czas wakacji. Ale w życiu by mi do głowy nie przyszło żebym miała oczekiwać od M, że zajmie się moimi dziećmi. I nie widzę opcji, żebym ja miała siedzieć z Jego dziećmi. Pamiętasz mój pomysł z podziałem urlopu? Kiedy powiedziałam M, że chcę w czasie urlopu (O JEZU AŻ 2 tygodnie) odpocząć, a nie niańczyć Jego dzieci, był śmiertelnie obrażony. Po jakimś czasie przyjął to do wiadomości. Nie obyło się bez zgrzytów, nadal czuję, że ma o to do mnie żal, ale bronię się jednym najważniejszym argumentem: ja nie oczekuję od Ciebie, że będziesz opiekował się/zajmował moimi dziećmi , Ty nie oczekuj ode mnie, że ja będę niańczyć Twoje dzieci. One mają matkę i ojca i powinni się tę opieką wymieniać. Też się czuję w takich sytuacjach jak zołza, ale sobie też to tłumaczę w ten sposób: Te dzieci nie są sierotami(!!!) , nie muszę Im w żadnym aspekcie Ich życia służyć za matkę ( skoro nie mam żadnego wpływu na Ich wychowanie, na żadne decyzje w sprawie szkoły, w sprawie leczenia itd [a szczerze mówiąc M też ma nikły na to wpływ], to w żadnym wypadku nie powinnam się też czuć odpowiedzialna za te dzieci i za to jak i z kim i gdzie będą spędzać swój czas wolny). To jest problem M i jego Ex. Ja opiekę nad swoimi dziećmi dzielę z Ich ojcem (moim EX). I wymagam od niego przestrzegania zobowiązań jakie złożył w obecności Sądu podpisując się pod rodzicielskim planem wychowawczym. To, że On się czasem nie wywiązuje z tych zobowiązań, nie oznacza jednak, że tę opiekę przerzucam na M. O NIE! Zapewniam dzieciom opiekę w inny sposób, ale nie obarczam tym M i od Niego oczekuję tego samego.
Nie rozumiem tylko podziału wakacji, który mają synowie Twojego M. Jeden miesiąc wakacji obaj spędzają u taty. A DLACZEGO DO CHOLERY W DRUGI MIESIĄC MATKA CHŁOPCÓW NIE ZABIERZE DO SIEBIE? TY i On mielibyście chwilę na złapanie oddechu na pobycie w końcu razem. Dlaczego Twój M wymaga od Ciebie że zapewnisz opiekę Jego chłopakom a nie zacznie wymagać od Szanownej Pani Matki żeby zorganizowała chłopakom opiekę w drugi miesiąc wakacji?!
ja moze napiszę jak jest u mnie....
bo łatwiej nam DRUGIM..Macochom wmówić że powinnyśmy pomagać naszym mężom w ich obowiązkach....niż konsekwentnie wymagać od byłych ..
"Bo one mają dzieci na codzień...im się nalezy odpoczynek.... bo M ma mało syna....więc jak dla niego, młody może być całe 2 miesiące... "
miał nawet taki pomysł ..że jak my w pracy..to mój 16 letni wtedy syn (rok temu ) miał się zajmować jego synem....
Ja się nie zgodziłam...choć i tak nie z powodu mojej decyzji młody nie przyjechał... mam wrażenie że EX rzuciła taki pomysł myśląc że M się nie zgodzi..a jak się zgodził ochoczo(oczywiście bez konsultacji ze mną )... to zmieniła zdanie....wszystko by ojciec dziecka nie miał tak jak by chciał .
temat rzeka ..
3 332 2014-06-30 12:51:08 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-06-30 13:07:25)
Jestem widać nienormalna, lubię swoich pasierbów i cieszę się, że przyjadą do nas. Ale może to dla tego, że nie mam ich stacjonarnie.
Oj Lily , wierz mi , że gdybyś miała swoich pasierbów na co dzień lub bardzo często i miało by to ogromny wpływ na Twój czas, Twoje plany, Twoją chęć żeby mieć swojego Partnera choć odrobinę dla siebie .... to nie byłabyś taką optymistką.
A swoją drogą - to nie jest tak, że nie lubię dzieci M. Moje dzieci też się z Nimi świetnie bawią i chętnie spędzamy trochę czasu razem. Ale tak jak pisze Zazdrosna i Chceuciekacstad..... przełożenie na nasze relacje z tymi dziećmi, mają te negatywne sytuacje jakich doświadczamy ze strony naszych partnerów i Ich EX. To że miałam plany na weekend a okazuje się że EX je znowu popsuła bo M MUSI właśnie teraz zająć się dziećmi, inaczej świat się Jej zawali.... to że M mówi mi, że nie dołoży się w tym miesiącu do rachunków, bo nie ma już kasy (bo właśnie zapłacił alimenty, kupił kolejne ubrania dla dzieci, bo EX przysłała je w podartych rajstopach i powyciąganych bluzkach)... to że syn M nie zadzwonił na dzień ojca i widzę łzy w oczach M , a dwa dni później przychodzi sms od syna "tato doładuj mi konto" a M wtedy skacze z radości, że to jedno chociaż może dla syna zrobić......uwierz, to nie są sytuacje, dzięki którym podsyca się sympatia do tych dzieci. Te sytuacje skutecznie mnie zniechęcają do tych dzieci. I wiem, wiem, wiem to nie jest wina dzieci tylko dorosłych, którzy je wychowują. Ale nie jestem Matką Teresą ani żadną świętą i ciężko mi pałać sympatią do nastolatka, który jawnie pokazuje, że Ojca ma w dupie a tenże Ojciec jest dla Ciebie kimś najważniejszym na świecie. Widzisz jak Obcy dla ciebie gówniarz rani i wykorzystuje kogoś kogo kochasz i.......szlag Cie trafia.
3 333 2014-06-30 12:51:12 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-06-30 12:55:18)
zazdrosna... Ty to w ogóle widze masz na bakier ze wszystkimi dziećmi, czy swoimi, czy nie... Pomyśl nad terapią, bo wychodzi z Ciebie hetera. Chyba że masz problem z asertywnością i wszyscy wszystko zwalają na Ciebie, a Ty się tylko pod nosem złościsz, a potem na dzieciach wyżywasz...
Nigdy nie byłam osobą, która na widok łysego i bezzębnego brzdąca piszczała z zachwytu. Zawsze podkreślam, że swoje dzieci kocham bezwarunkowo i gotowa jestem w ogień za nimi wejść, jednak okres urlopu wychowawczego nie był spełnieniem moich marzeń. Cieszę się, że moje latorośle urosły i są radością mojego życia.
Nie daję na siebie zwalić obowiązków związanych z młodym M, czepiam się za brudną mikrofalówkę, za niedomyte naczynia, za piasek po butach w korytarzu itp. Jestem wredną zołzą, aż czasem sumienie mnie gryzie, a inni (M, jego rodzice) uważają, że powinnam być ciepła, czuła itp. wobec biednego dziecka, wyrzuconego przez matkę i to mnie doprowadza do szału, bo mnie o zdanie nikt nie pytał, po prostu jako kobieta powinnam być taka, a ja nie chcę. Chcę zająć się sobą i odpocząć od fochów, beczenia i braku ogłady niesfornego łobuza, którego mam na co dzień.
Nie rozumiem tylko podziału wakacji, który mają synowie Twojego M. Jeden miesiąc wakacji obaj spędzają u taty. A DLACZEGO DO CHOLERY W DRUGI MIESIĄC MATKA CHŁOPCÓW NIE ZABIERZE DO SIEBIE? TY i On mielibyście chwilę na złapanie oddechu na pobycie w końcu razem. Dlaczego Twój M wymaga od Ciebie że zapewnisz opiekę Jego chłopakom a nie zacznie wymagać od Szanownej Pani Matki żeby zorganizowała chłopakom opiekę w drugi miesiąc wakacji?!
M już nawet ode mnie nie wymaga, prosi jedynie jego młody, a ja mu tłumaczę, że od tego mają matkę. Nikogo na dobrą sprawę nie zmusisz do wzięcia dziecka jak tego nie chce, M nie ma na to żadnego wpływu. Teraz też obiecywała synowi, że go weźmie i po prostu się na niego wylała. Sprawa o kontakty syna z matką jest w sądzie.
Jestem widać nienormalna, lubię swoich pasierbów i cieszę się, że przyjadą do nas. Ale może to dla tego, że nie mam ich stacjonarnie.
Gdybyś miała im prać, gotować, gdyby doprowadziły do ruiny twoje piękne, czyściutkie mieszkanie i gdyby tak nie raz pokrzyżowały ci plany, wakacje itp. zmieniłabyś zdanie.
3 334 2014-06-30 12:54:07
A niech doprowadzają i brudzą. Przyjdzie pani do sprzątania i ogranie. Zresztą pedantką nigdy nie byłam, sama robię niezły sajgon.
3 335 2014-06-30 12:57:48
A niech doprowadzają i brudzą. Przyjdzie pani do sprzątania i ogranie. Zresztą pedantką nigdy nie byłam, sama robię niezły sajgon.
Ciesz się, że są daleko i twój facet jakoś się dogaduje ze swoją ex.
3 336 2014-06-30 13:00:16
Oj bardzo się cieszę. Cieszę się, że ex. znalazła sobie fajnego faceta i wychodzi za mąż. Życzę jej szczęścia, bo w sumie nigdy nie kopała pod nami dołów. A mogła milion razy.
3 337 2014-06-30 13:10:43
uważają, że powinnam być ciepła, czuła itp. wobec biednego dziecka, wyrzuconego przez matkę i to mnie doprowadza do szału, bo mnie o zdanie nikt nie pytał
Jak to nie?! o.O A To Ty zostałaś zmuszona do małżeństwa z człowiekiem, który miał żone i ma dziecko? Na rauszu godziłaś się na ten związek? Ukrył przed Tobą fakt posiadania dzieci? NIE WIEDZIAŁAŚ w co się pakujesz?!
3 338 2014-06-30 13:19:40 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-06-30 13:28:19)
Teo - przeczytaj wcześniejsze posty Zazdrosnej, będziesz wiedziała w jakiej byli sytuacji kiedy decydowali się na ślub. Dzieci M nie mieszkały z Nim!!! Być może wiedząc, że takie są perspektywy przemyślała by to jeszcze 100 razy. Co innego zabierać do siebie dzieci na weekendy a co innego gdy macocha ma sie Nimi na co dzień zajmować. To BAAAARRRRDZO zmienia całą sytuację.
Jeśli poczytasz moje wcześniejsze posty, to tez będziesz wiedziała, ze sytuacja na początku mojego związku była powiedziałabym sielankowa (mimo, że Jego dzieci spędzały z nami ogrom czasu, było super). Ale sielanka zmieniła się w wojnę podjazdową gdy Pani Szanowna EX została nagle sama i zaczęła dziećmi walczyć o swój utracony związek. Manipulacje dziećmi, wieczne zmiany planów, ukrywanie dzieci po przyjaciółkach lub wręcz odwrotnie podrzucanie na jakiś czas, bo ..... bo tak. Gdyby ktoś dwa lata temu mi powiedział , że to tak może wyglądać w życiu nie zdecydowałabym się na związek z facetem z takim bagażem. Ale się związałam, zdążyłam pokochać i teraz niestety szarpie sobie nerwy za każdym razem gdy pani EX coś nowego wymyśli. I tak jak pisałam wcześniej te konfliktowe sytuacje mają ogromne przełożenie na mój stosunek do Ich dzieci, którymi Mamusia sobie pogrywa i robi im sieczkę z mózgu.
3 339 2014-06-30 13:26:58
Teo - przeczytaj wcześniejsze posty Zazdrosnej, będziesz wiedziała w jakiej byli sytuacji kiedy decydowali się na ślub. Dzieci M nie mieszkały z Nim!!! Być może wiedząc, że takie są perspektywy przemyślała by to jeszcze 100 razy. Co innego zabierać do siebie dzieci na weekendy a co innego gdy macocha ma sie Nimi na co dzień zajmować. To BAAAARRRRDZO zmienia całą sytuację.
Ale WIEDZIAŁA, że facet POSIADA dzieci, więc takie tłumaczenie, że miały nie mieszkać a mieszkają, to głupia wymówka, bo WSZYSTKO mogło się stać i wiedząc, że facet posiada dzieci powinna być przygotowana na WSZYSTKIE ewentualności, bo dzieci SĄ i nie znikną.
3 340 2014-06-30 13:30:38
Ja jestem zdania, że jak się decydujesz na związek z facetem z dzieckiem i byłą to musisz przyjąć dobrodziejstwo inwentarza czy ci się to podoba czy nie. Można się szarpać albo iść z prądem.
3 341 2014-06-30 13:34:18 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-06-30 14:06:57)
Ale WIEDZIAŁA, że facet POSIADA dzieci, więc takie tłumaczenie, że miały nie mieszkać a mieszkają, to głupia wymówka, bo WSZYSTKO mogło się stać i wiedząc, że facet posiada dzieci powinna być przygotowana na WSZYSTKIE ewentualności, bo dzieci SĄ i nie znikną.
Idąc tym tokiem rozumowania:
Pani Szanowna EX rozwodząc się ze swoim mężem powinna wiedzieć, że dzieci z Jej życia nie znikną!!!
Pan M, decydując się na założenie nowej rodziny też powinien był przewidzieć, że Jego dzieci nie znikną w cudowny sposób. Wstąpienie w nowy związek małżeński nie zwolniło Go z bycia ojcem i z bycia odpowiedzialnym za SWOJE dzieci. Czemu teraz obowiązek i odpowiedzialność za dzieci (które nie zapominajmy cały czas mają jeszcze biologiczną matkę) ma spoczywać na Macosze??? Przecież to jest dla tych dzieci obca baba!!! Czy rozwód zwolnił Panią Szanowną Ex z obowiązku bycia MATKĄ i OPIEKUNKĄ dla swoich dzieci???? NIE. I w pierwszej kolejności to od Pani Szanownej EX powinno sie wymagac bycia MATKĄ i OPIEKUNKĄ a nie od drugiej zony!!!!!
Nigdy nie przyjmę do wiadomości, że będę MUSIAŁA przejąć obowiązki względem dzieci, które należą do Pani Szanownej EX. Ona jest Matką tych dzieci , nie druga żona!!! Póki Matka dzieci żyje i ma się dobrze (nie mowię tu o wyjątkowych sytuacjach kiedy choroba matki nie pozwala jej na sprawowanie opieki) ma święty obowiązek opiekować się swoimi dziećmi!!! Jeśli tego nie robi i porzuca swoje dzieci jak dla mnie nie jest godna żeby nosić miano MATKI. W takim wypadku powinno Jej się odebrać prawa rodzicielskie aby nie miała możliwości manipulować i jątrzyć i burzyć nową rodzinę (do której te dzieci podrzuciła)
3 342 2014-06-30 14:17:46
Teo napisał/a:Ale WIEDZIAŁA, że facet POSIADA dzieci, więc takie tłumaczenie, że miały nie mieszkać a mieszkają, to głupia wymówka, bo WSZYSTKO mogło się stać i wiedząc, że facet posiada dzieci powinna być przygotowana na WSZYSTKIE ewentualności, bo dzieci SĄ i nie znikną.
Idąc tym tokiem rozumowania:
Pani Szanowna EX rozwodząc się ze swoim mężem powinna wiedzieć, że dzieci z Jej życia nie znikną!!!
Pan M, decydując się na założenie nowej rodziny też powinien był przewidzieć, że Jego dzieci nie znikną w cudowny sposób. Wstąpienie w nowy związek małżeński nie zwolniło Go z bycia ojcem i z bycia odpowiedzialnym za SWOJE dzieci. Czemu teraz obowiązek i odpowiedzialność za dzieci (które nie zapominajmy cały czas mają jeszcze biologiczną matkę) ma spoczywać na Macosze??? Przecież to jest dla tych dzieci obca baba!!! Czy rozwód zwolnił Panią Szanowną Ex z obowiązku bycia MATKĄ i OPIEKUNKĄ dla swoich dzieci???? NIE. I w pierwszej kolejności to od Pani Szanownej EX powinno sie wymagac bycia MATKĄ i OPIEKUNKĄ a nie od drugiej zony!!!!!Nigdy nie przyjmę do wiadomości, że będę MUSIAŁA przejąć obowiązki względem dzieci, które należą do Pani Szanownej EX. Ona jest Matką tych dzieci , nie druga żona!!! Póki Matka dzieci żyje i ma się dobrze (nie mowię tu o wyjątkowych sytuacjach kiedy choroba matki nie pozwala jej na sprawowanie opieki) ma święty obowiązek opiekować się swoimi dziećmi!!! Jeśli tego nie robi i porzuca swoje dzieci jak dla mnie nie jest godna żeby nosić miano MATKI. W takim wypadku powinno Jej się odebrać prawa rodzicielskie aby nie miała możliwości manipulować i jątrzyć i burzyć nową rodzinę (do której te dzieci podrzuciła)
No wszystko ładnie pięknie, ale to w takim razie drogie drugie żony chyba powinny pewne sprawy i priorytety ustalić PRZED zawarciem związku małżeńskiego, a jeśli się Pan Mąż w między czasie wymigał, czy zmienił zdanie, to chyba należałoby to załatwić z nim i ewentualnie wyciągnąć jakieś konsekwencje, a nie teraz użerać się z "bachorami" i wyleważ żale na forum. "Widziały gały, co brały" przykre, ale prawdziwe.
3 343 2014-06-30 14:22:56
ale to w takim razie drogie drugie żony chyba powinny pewne sprawy i priorytety ustalić PRZED zawarciem związku małżeńskiego, a jeśli się Pan Mąż w między czasie wymigał, czy zmienił zdanie, to chyba należałoby to załatwić z nim i ewentualnie wyciągnąć jakieś konsekwencje, a nie teraz użerać się z "bachorami" i wyleważ żale na forum. "Widziały gały, co brały" przykre, ale prawdziwe.
Nie wszytko da się przewidzieć przed zawarciem związku małżeńskiego (gdyby tak było pewnie nie byłoby tylu rozwodów).
"A jeśli się Pan Mąż w między czasie wymigał, czy zmienił zdanie, to chyba należałoby to załatwić z nim i ewentualnie wyciągnąć jakieś konsekwencje" - no toż własnie to przecież robimy. Sprzeczamy się, określamy nowe granice, próbujemy się w nowej dla wszystkich sytuacji odnaleźć.
"a nie teraz użerać się z "bachorami"" - nie z dziećmi się teraz użeramy tylko głównie "o dzieci" użeramy się ze swoimi partnerami. A ze wylewamy żale na forum ...... no to przecież po to ono między innymi jest ![]()
3 344 2014-06-30 14:42:12
Teo - przeczytaj wcześniejsze posty Zazdrosnej, będziesz wiedziała w jakiej byli sytuacji kiedy decydowali się na ślub. Dzieci M nie mieszkały z Nim!!! Być może wiedząc, że takie są perspektywy przemyślała by to jeszcze 100 razy. Co innego zabierać do siebie dzieci na weekendy a co innego gdy macocha ma sie Nimi na co dzień zajmować. To BAAAARRRRDZO zmienia całą sytuację.
? Ale się związałam, zdążyłam pokochać i teraz niestety szarpie sobie nerwy za każdym razem gdy pani EX coś nowego wymyśli. I tak jak pisałam wcześniej te konfliktowe sytuacje mają ogromne przełożenie na mój stosunek do Ich dzieci, którymi Mamusia sobie pogrywa i robi im sieczkę z mózgu.
Teo napisał/a:ale to w takim razie drogie drugie żony chyba powinny pewne sprawy i priorytety ustalić PRZED zawarciem związku małżeńskiego, a jeśli się Pan Mąż w między czasie wymigał, czy zmienił zdanie, to chyba należałoby to załatwić z nim i ewentualnie wyciągnąć jakieś konsekwencje, a nie teraz użerać się z "bachorami" i wyleważ żale na forum. "Widziały gały, co brały" przykre, ale prawdziwe.
Nie wszytko da się przewidzieć przed zawarciem związku małżeńskiego (gdyby tak było pewnie nie byłoby tylu rozwodów).
"A jeśli się Pan Mąż w między czasie wymigał, czy zmienił zdanie, to chyba należałoby to załatwić z nim i ewentualnie wyciągnąć jakieś konsekwencje" - no toż własnie to przecież robimy. Sprzeczamy się, określamy nowe granice, próbujemy się w nowej dla wszystkich sytuacji odnaleźć.
"a nie teraz użerać się z "bachorami"" - nie z dziećmi się teraz użeramy tylko głównie "o dzieci" użeramy się ze swoimi partnerami. A ze wylewamy żale na forum ...... no to przecież po to ono między innymi jest
Dziękuję Kjim, że świetnie wyraziłaś moje zdanie. Żoną nie jestem, ale pokochałam człowieka, któremu na pierwszym spotkaniu zaznaczyłam, że nie będę matką dla jego dzieci. Szanowna Exia pewnego dnia zostawiła mu dziecko, bez cienia troski gdzie będzie mieszkać i tak młody został mi na karku. Przysięgam, że gdybym w tedy wiedziała, że młody nie będzie tylko weekendowym bywalcem w moim domu nie zgodziłabym się na ten związek. M jest świadomy, że gdy exsia zostawi mu młodszego syna, czego można się spodziewać, to z nami koniec, nie mam na to sił.
3 345 2014-06-30 15:11:07
Dziękuję Kjim, że świetnie wyraziłaś moje zdanie. Żoną nie jestem, ale pokochałam człowieka, któremu na pierwszym spotkaniu zaznaczyłam, że nie będę matką dla jego dzieci.
Nie wiem czemu cały czas myślałam, że Wy po ślubie
I nie zupełnie wyraziłam Twoje zdanie. To moje zdanie na temat kto czyje dzieci powinien wychowywać i zapewniać Im opiekę. Nie rozumiem Matek - Eksowych, które mają taką ogromną postawę roszczeniową w stosunku do swoich już nie mężów, do ojców swoich dzieci a tak nie wiele dają od siebie. Czasem NIC. Ale wymagania taka jedna z drugą stawia i jeszcze mąci, jątrzy stawia warunki zasłaniając się "dobrem dziecka". Do szału mnie to doprowadza.
3 346 2014-06-30 16:14:51 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-06-30 16:27:59)
A niech doprowadzają i brudzą. Przyjdzie pani do sprzątania i ogranie. Zresztą pedantką nigdy nie byłam, sama robię niezły sajgon.
I Pani opłacona oczywiście za kieszonkowe chłopaków, o ile by mieli, bo u mnie za takie olewatorskie podejście do obowiązków złamanego groszaby nie dostali i dopilnowałbym tego ,aby od ojca tez nic
Wtedy może z ich pieniędzy urodzinowych, czy z innych okazji otrzyania gotówki by się Panią opłacało do sprzątania, za ich kase, nie za moja i ojca .
A jakby pyszczeli to ostrego kopa na zapęd by dostali ,aby zakasali rękawy i ogarnęli kolo własnego kupra i nie tylko,bo... takie sa zasady i wymogi w tym domu .Nie podoba się to won spać pod namiotem w ogródku , myc się w studni i prac własne ubrania w rzece
Nie wiem, jakos moja Pc mimo ze mlodsza i charakter ma pierońsko diabelnie przekorny i bunty ,sama jakoś nie widzi w tym znęcania się nad nią wdrążając ja w obowiązki domowe, nie wykonuje ich pasją, ale z obowiązku .Sama była wręcz wstrząsnieta jak w jej klasie ponad polowa dzieci NIC nie musi koło siebie robić i w ogóle czegokolwiek robić. Zaś większości było osozlomione ze ona musi to ,to o jeszcze to, bo była i jest ewenementem wśród rówieśników, same Panie w szkole to potwierdziły ,ze niestety nieliczne dzieci sa wdrążane do obowiązków domowych ,a szkoda
Widać choćby po tym jak uczen wstaje z ławki i nie raczy krzesła za sobą podsunąć do ławki tylko na środku klasy zostawi i na zwrócenie uwagi zasunięcia, walnie tekstem """to Pani zasun po mnie... ..no zgroza jak to na zebraniu uslyszalam , u mnie za to by siedział na podłodze, albo stal calą lekcja następna- powiedziałam na glos, usłyszałam oburzenie jednej mamy ,ze to byłoby łamanie praw ucznia i jak tam mogę mówić , czy doradzac. Uśmiałam się jak norka odpowiadając sarkastycznie , że szkoda ,że nie łamanie kija na doopsku ![]()
3 347 2014-06-30 18:30:34
Na ten moment represje słowne skutkowały i starali się sprzątać po sobie.Nigdy nie wymagamy lśniących na błysk podług ani sterylności, tylko normalnego sprzątania. W każdym razie opiernicz od ojca wystarczał. A pani do sprzątania i tak przychodzi, bo przy naszym trybie życia nie miałby kto odwalać tych grubszych robót, typu mycie okien, mycie prasowanie z całego tygodnia. Oboje jesteśmy ostatnio tak umęczeni, że zazwyczaj wieczorem to kąpiel, wino ( czasem) i święty spokój.
3 348 2014-07-01 08:29:25 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-07-01 08:37:41)
Lily89 napisał/a:A niech doprowadzają i brudzą. Przyjdzie pani do sprzątania i ogranie. Zresztą pedantką nigdy nie byłam, sama robię niezły sajgon.
I Pani opłacona oczywiście za kieszonkowe chłopaków, o ile by mieli, bo u mnie za takie olewatorskie podejście do obowiązków złamanego groszaby nie dostali i dopilnowałbym tego ,aby od ojca tez nic
Wtedy może z ich pieniędzy urodzinowych, czy z innych okazji otrzyania gotówki by się Panią opłacało do sprzątania, za ich kase, nie za moja i ojca .
A jakby pyszczeli to ostrego kopa na zapęd by dostali ,aby zakasali rękawy i ogarnęli kolo własnego kupra i nie tylko,bo... takie sa zasady i wymogi w tym domu .Nie podoba się to won spać pod namiotem w ogródku , myc się w studni i prac własne ubrania w rzece
Dobre
Może faktycznie zacznę sprzątać po młodym w zamian za opłatę z jego kasy którą zbiera na laptopa...
Na ten moment represje słowne skutkowały i starali się sprzątać po sobie.Nigdy nie wymagamy lśniących na błysk podług ani sterylności, tylko normalnego sprzątania. W każdym razie opiernicz od ojca wystarczał. ....
Nie mówię o doprowadzeniu mieszkania by lśniło, a jedynie o utrzymanie porządku przy jego użytkowaniu. Poza tym, gdybyś miała taki opiernicz od ojca słuchać codziennie, przy tym obrażanie, fochy i płacz też miałabyś tego dość. To jak z rodziną, najlepiej wychodzi się na zdjęciu, najlepsze relacje są przy sporadycznych spotkaniach. Pomieszkaj z dzieciarnią miesiąc, a pogadamy i nie mówię tu o wakacjach, tylko w dniu codziennym, kiedy jesteś umęczona pracą, a szkodniki trzeba gonić do obowiązków szkolnych, spania o odpowiedniej porze, mycia itp.
3 349 2014-07-01 10:19:15
Jakoś moja mama wychowała mnie i moją siostrę. Sorry ale obraziłabym się gdyby ktoś moje dziecko nazwał szkodnikiem. Prawda jest taka, że każdy człowiek odczuwa negatywne emocje w stosunku do siebie i takie same wysyła do strony przeciwnej, do tego dochodzi bunt nastoletni... Nie dziwię się, że dzieciaki są wredne czasami.
3 350 2014-07-01 11:46:41
Sorry ale obraziłabym się gdyby ktoś moje dziecko nazwał szkodnikiem.
To jest twoje osobiste odczucie. Co dla jednego jest obelgą, dla innego określeniem pieszczotliwym. M sam tak nazywa dzieci, mój ex mówi na naszą córkę 'gruba', a ja 'ruda', co nie znaczy, że wytykamy jej wady, gdyż młoda ma nienaganną figurę i naturalne blond włosy ![]()
3 351 2014-07-01 11:55:03
Nie wiem czy bycie rudym to wada... Od 3 lat namiętnie farbuje się na wściekłą miedź. I bardzo żałuję, że nie mam naturalnie rudych włosów, bozia nie dała. ![]()
3 352 2014-07-01 12:16:43 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-07-01 12:20:32)
Kilka dni temu młody M przebąkiwał, że mamuśka jedzie nad morze z facetem. Dziś usłyszałam od M ? może byśmy pojechali mad może z dziećmi ? Kurcze, na kolonie na wybrzeże to nie chcieli jechać! Jeszcze rozumiem wakacje z jednym młodym, ale tatuś oczywiście czuje się odpowiedzialny za obu, po co mamuśka będzie się wysilać, lepiej ich na głowę wrzucić macosze. Gdzie mój warunek, że dzieci są już duże i mogą jechać same? Argument ? "bo one chcą z tatusiem, matka się na nich wypięła", to niech jadą w cholerę...
3 353 2014-07-01 12:54:42
W życiu na koloniach nie byłam, kojarzą mi się z kołchozem... I swoich dzieci też nie puszczę.
3 354 2014-07-01 13:09:23
zazdrosna ale czego wymagasz od faceta ? Ex to ,ex tamto .
Problem w tym czego Ty oczekujesz .
Nie od ex ,ale od wlasnego partnera ?
Niewazne co ona robi ,czego chce .
Ważne czego Ty i Twoj partner chcecie .
Tak, jestem ex .Nie zmienia to mojej perspektywy spostrzegania .Razem jestescie a patrzycie w roznych kierunkach .
Przeciez to sie nie ma prawa udac .
Kazde z Was ciagnie w swoja strone .
Nie musi tak byc .
Ile jeszcze rozstan i powrotow ? Limit chyba juz wyczerpaliscie .
Albo woz ,albo przewoz .
Tak nie mozna zyc .Wszyscy nieszczesliwi .
3 355 2014-07-01 13:17:27
W życiu na koloniach nie byłam, kojarzą mi się z kołchozem... I swoich dzieci też nie puszczę.
To nie wiesz jak może być fajnie, ja byłam kilka razy i wspomnienia mam super.. Poza tym to twój wybór i jeśli będziesz wywiązywać się ze swoich rodzicielskich obowiązków, a nie zwalać je na inne niespokrewnione, nie mające ochoty na to osoby to spoko.Jak raz ulegnę, problem powtórzy się za rok, niech się smarkacze w końcu usamodzielnią.
zazdrosna ale czego wymagasz od faceta ? Ex to ,ex tamto .
Problem w tym czego Ty oczekujesz .
Nie od ex ,ale od wlasnego partnera ?
Niewazne co ona robi ,czego chce .
Ważne czego Ty i Twoj partner chcecie .Tak, jestem ex .Nie zmienia to mojej perspektywy spostrzegania .Razem jestescie a patrzycie w roznych kierunkach .
Przeciez to sie nie ma prawa udac .
Kazde z Was ciagnie w swoja strone .
Nie musi tak byc .
Ile jeszcze rozstan i powrotow ? Limit chyba juz wyczerpaliscie .Albo woz ,albo przewoz .
Tak nie mozna zyc .Wszyscy nieszczesliwi .
Nie mam pretensji do M, ale cholerny żal do jego ex, że nie wywiązuje się ze swoich obowiązków, a chora i upośledzona nie jest, a tak ją wszyscy naokoło traktują i odpuszczają. Nie robie awantur z byle powodu M, bo staram się go zrozumieć, a to forum pomaga mi wyrzucić z siebie negatywne emocje, tu znajduję zrozumienie i jak już przetrawię tą sytuację będę mogła jakoś przetrwać te wakacje.
3 356 2014-07-01 13:19:59
W życiu na koloniach nie byłam, kojarzą mi się z kołchozem... I swoich dzieci też nie puszczę.
My tak młodą co roku na obozy, kolonie, biwaki ,zielone szkoły puszczamy .Bardzo tego chce i bardzo je lubi, fajne zawsze wspomnienia ma i jest przeszczęśliwa, wyżyta, wyładowana
Mysle, ze jak twoje się uprze i będzie pałac do tego frajdą, to będziesz puszczać, bo postawienie sprawy typu- mi się nie podobało i tego nie lubiłam ( baa,nawet tam nigdy nie jeździłam) ,to ty tez tam nie pojedziesz jest takie mało dojrzale, bez zrozumienia i poszanowania dziecka osoby .
Jedni wzdrygają na samą myśl, innym w to graj i ich eden . Dla mojej młodej pójście do teatru, czy filharmonii to byłaby tortura, dobrowolnie w życiu sama tak kroka nie postawi, zas namioty, obozy, kolonie =Raj,dla innego dziecka odwrotnie ![]()
Dla mnie takie wypady na kolonie to fajna szkola życia zaradności i samodzielności- ja już bym tak nie ciumkala i nie chuchała nad dzieckiem , tym bardziej jeśli ono byłoby pozytywnie do tego nastawione, bez przesady z tą kwarantanną
3 357 2014-07-01 13:20:02
Ale ojciec ma obowiązek zająć się swoimi dziećmi czy ci się to podoba czy nie?
3 358 2014-07-01 13:25:12
Zazdrosna a nie możesz części swojego urlopu wziąć w sierpniu i wtedy dogadać się z partnerem na wspólny wyjazd z jednym dzieckiem (lub dogadać się z dziadkami i bez żadnego dziecka)? Wiem że rozmawiałaś z M o tym że chcesz na urlopie odpocząć (również od dzieci) ale czy podsunęłaś Mu jakieś alternatywne rozwiązania? Ja godząc się na wspólny urlop z dziećmi M byłabym nieszczęśliwa a M zachwycony. Rozwiązanie, które podsunęłam swojemu M o spędzeniu urlopu częściowo oddzielnie (ON ze swoimi dziećmi , ja ze swoimi), może nie zadowala wszystkich w 100% ale przynajmniej częściowo każdy ma to czego oczekiwał. On będzie miał swoje dzieci, ja będę miała trochę świętego spokoju. Szukajcie innych rozwiązań. Powiedz M zeby razem z Tobą szukał jakiegoś kompromisu. Dla mnie to Twój M postawił po prostu na swoim i postawił Cię pod ścianą. Powiedz mu, że kompromis nie na tym polega , że to Ty masz się ciągle dostosowywać i że Ty też chciałabyś czegoś.... dla siebie. Szukajcie rozwiązań. Może tydzień chłopaków u babci dałby Wam trochę czasu dla siebie? Może jednak nalegaj na to, żeby M zaczął WYMAGAĆ od EX tego żeby współuczestniczyła w opiece nad dziećmi.
3 359 2014-07-01 13:25:20 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-07-01 13:37:56)
Dokładnie Mortisha,
trzymanie dziecka pod kloszem może mu tylko zaszkodzić. Lily mówisz zupełnie o czymś innym, co nie podlega wątpliwości.
Zazdrosna a nie możesz części swojego urlopu wziąć w sierpniu i wtedy dogadać się z partnerem na wspólny wyjazd z jednym dzieckiem (lub dogadać się z dziadkami i bez żadnego dziecka)? Wiem że rozmawiałaś z M o tym że chcesz na urlopie odpocząć (również od dzieci) ale czy podsunęłaś Mu jakieś alternatywne rozwiązania? Ja godząc się na wspólny urlop z dziećmi M byłabym nieszczęśliwa a M zachwycony. Rozwiązanie, które podsunęłam swojemu M o spędzeniu urlopu częściowo oddzielnie (ON ze swoimi dziećmi , ja ze swoimi), może nie zadowala wszystkich w 100% ale przynajmniej częściowo każdy ma to czego oczekiwał. On będzie miał swoje dzieci, ja będę miała trochę świętego spokoju. Szukajcie innych rozwiązań. Powiedz M zeby razem z Tobą szukał jakiegoś kompromisu. Dla mnie to Twój M postawił po prostu na swoim i postawił Cię pod ścianą. Powiedz mu, że kompromis nie na tym polega , że to Ty masz się ciągle dostosowywać i że Ty też chciałabyś czegoś.... dla siebie. Szukajcie rozwiązań. Może tydzień chłopaków u babci dałby Wam trochę czasu dla siebie?
Coś wymyślę, choć nie mogę urlopu wziąć w sierpniu. M nie stawia mi warunków, to było jedynie zapytanie, które jednak mnie strasznie poirytowało. Pisałam już, że dziś zjawia się u nas na miesiąc jego drugi syn i mnie nosi. M powiedział też, że również wolałby gdybyśmy pojechali nad to morze sami.
Może jednak nalegaj na to, żeby M zaczął WYMAGAĆ od EX tego żeby współuczestniczyła w opiece nad dziećmi.
Powiedz mi jak? Ona nawet nie odbiera od niego telefonu. Nawet wyrok w trwającej sprawie sądowej pewnie nie wiele zmieni poza ewentualną karą finansową dla ex.
3 360 2014-07-01 14:01:05 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-07-01 14:06:23)
Powiedz mi jak? Ona nawet nie odbiera od niego telefonu. Nawet wyrok w trwającej sprawie sądowej pewnie nie wiele zmieni poza ewentualną karą finansową dla ex.
Może jak te kary będą częste i nie odpuścicie Jej ani jednego razu, ani jednego zaniedbania to może w końcu Ją portfel zaboli. Ja wiem że zagrywka, żeby nie zabierać drugiego syna do siebie tylko zostawić go na dwa miesiące u mamusi, byłaby potwornym świństwem w stosunku do tego dziecka, ale trzeba szukać innych sposobów, bo tak jak piszesz ułomna i chora nie jest. Jeśli nie macie dziadków którzy mogliby choć tydzien posiedzieć z chłopakami to nich M rozważy jednak te kolonie. A jeśli chłopcy nie chcą na nie jechać, to niech ON z nimi porozmawia a nie szukają teraz łaski i chcą żebyś to TY opiekowała się nimi w domu. A jeśłi Oni trzej stawiają na swoim, nigdzie nie jadą i jeszcze ida do Ciebie w łaskę to ..... walnij to wszystko w cholerę i powiedz M, że skoro On nie szuka kompromisu i innych rozwiązań, to jedziesz na wakacje sama. I JEDŻ!!!! Niech teraz siedzi i kombinuje kto chłopakom zapewni opiekę przez cały ten czas. jEŚŁI POKAŻESZ SWOJĄ DETERMINACJĘ może w końcu zrozumie jakie to DLA CIEBIE WAŻNE.
3 361 2014-07-01 14:17:35
Po prostu całe życie nienawidziłam zorganizowanych form wypoczynku, gier zespołowych , jedzenia na godziny itp. Tak już mam.
3 362 2014-07-01 14:38:06
Po prostu całe życie nienawidziłam zorganizowanych form wypoczynku, gier zespołowych , jedzenia na godziny itp. Tak już mam.
Ok , ale nie powinnaś z góry zakładać , że wszystkie dzieci tego nie lubią. Mój syn (9 lat) uwielbia wszelkiego rodzaju wycieczki i NAJLEPIEJ bez mamusi i tatusia żeby zaakcentować jaki On jest dorosły. Nikt Go nie kontroluje czy umył wieczorem nogi i zęby i jest przeszczęśliwy.
Zazdrosna a nie pomyślałaś, że te Wasze (hmmm, JEGO) chłopaki to się boją wyjechać na takie kolonie? Może nie przełknęli jeszcze rozstania rodziców i czują sie wciąż zagrożeni, że np wyjadą na kolonie i nikt Ich stamtąd nie odbierze??? Może boją się stracić ojca czy matkę z oczu, może boją się zostać porzuceni? Może trzeba te kolonie przewałkować jeszcze raz, zastosować jakieś chwyty marketingowe ( na zasadzie: kurcze , zobaczycie jak tam będzie fajnie, nie będziecie się tam nudzić, przyjedziemy do Was w odwiedziny, będziemy w stałym kontakcie telefonicznym i PRZEDE WSZYSTKIM : będziemy na Was tu czekać aż wrócicie i wszystko opowiecie. Troche dziwne, ze chłopaki w tym wieku nie szukają przygód , nie chcą wyjechać i nie nudzić się w domu.
3 363 2014-07-01 14:44:55 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-07-01 14:55:30)
zazdrosna13 napisał/a:Powiedz mi jak? Ona nawet nie odbiera od niego telefonu. Nawet wyrok w trwającej sprawie sądowej pewnie nie wiele zmieni poza ewentualną karą finansową dla ex.
Może jak te kary będą częste i nie odpuścicie Jej ani jednego razu, ani jednego zaniedbania to może w końcu Ją portfel zaboli.
Wszystko zależy od sędzi, bo ta która ustaliła widzenia M z młodszym synem miała takie podejście, że nikt matki do widzeń z dzieckiem nie zmusi. Muszę odszukać te art., by porządnie uzasadnić żądania, a i tak na cuda nie liczymy.
Dziadkowie zajmą się chłopakami na tydzień, ale i tak czeka mnie urlop z urwisami M, albo wyrzuty sumienia. Dziś porozmawiam z synem jak on to widzi, najwyżej zrobię sobie z nim wypad, tylko w takim razie po co mi facet?
Kjim, kolonie i obozy mają dwie podstawowe wady - brak komputera, komórki i starych kolegów. Młody przesiedział w moim domu kilka miesięcy zanim odważył się wyjść po raz pierwszy na podwórko i to jeszcze swojego syna w to angażowałam. A to nie znaczy, że nie należy dziecka poddawać takim wyzwaniom, trzeba dziecko przygotować do życia, a nawiązywanie kontaktów to podstawa egzystencji w społeczeństwie.
3 364 2014-07-01 15:02:27
tylko w takim razie po co mi facet?
Z dwojga złego może lepszy urlop z własnymi dziećmi bez M, niż - urlop z M i resztą ferajny. Ale to jest moje zdanie i zrobiłam właśnie w ten sposób. Sama musisz wybrać . Wiem i rozumiem Cię, że najchętniej to by się chciało wyjechać z ukochanym bez żadnych ogonów i zobowiązań, ale..... swoją młodość już miałyśmy i romantyczne wyjazdy we dwoje też - teraz przyszła kolej na ciężkie wybory i wybieranie mniejszego zła. Wiesz czym ja się pocieszam? Tym co pisała nasza koleżanka z forum : przyjdzie czas, dzieci pójdą na swoje i wtedy będziemy mieli te swoje romantyczne wyjazdy we dwoje i kuuupę czasu dla siebie. Trzeba tylko przetrwać te..... jakieś 15-20 lat. ![]()
3 365 2014-07-01 15:11:39
zazdrosna13 napisał/a:tylko w takim razie po co mi facet?
Z dwojga złego może lepszy urlop z własnymi dziećmi bez M, niż - urlop z M i resztą ferajny. Ale to jest moje zdanie i zrobiłam właśnie w ten sposób. Sama musisz wybrać . Wiem i rozumiem Cię, że najchętniej to by się chciało wyjechać z ukochanym bez żadnych ogonów i zobowiązań, ale..... swoją młodość już miałyśmy i romantyczne wyjazdy we dwoje też - teraz przyszła kolej na ciężkie wybory i wybieranie mniejszego zła. Wiesz czym ja się pocieszam? Tym co pisała nasza koleżanka z forum : przyjdzie czas, dzieci pójdą na swoje i wtedy będziemy mieli te swoje romantyczne wyjazdy we dwoje i kuuupę czasu dla siebie. Trzeba tylko przetrwać te..... jakieś 15-20 lat.
Trzeba tylko pamiętać przez te lata że się kochamy i chcieć spędzać nadal ze sobą czas )P
3 366 2014-07-01 15:14:15
Trzeba tylko pamiętać przez te lata że się kochamy i chcieć spędzać nadal ze sobą czas )P
TAKI WŁAŚNIE MAM PLAN ![]()
3 367 2014-07-01 15:24:00 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-07-01 15:33:58)
zazdrosna13 napisał/a:Trzeba tylko pamiętać przez te lata że się kochamy i chcieć spędzać nadal ze sobą czas )P
TAKI WŁAŚNIE MAM PLAN
SUPER PLAN
Powodzenia
3 368 2014-07-01 15:40:56
Zazdrosna - to miał być żart na rozładowanie napięcia. Dasz radę dziewczyno!!! Damy rade , bo ja tez mam zamiar przetrwać trudne chwile, jakich masa przed nami.
jakoś tak dziś jestem optymistycznie nastawiona. może właśnie dlatego, że.... oddycham. M jest od 4 dni ze swoją ferajną nad morzem. Ja za chwile będę mieć urlop i zamierzam się świetnie bawić ze swoimi dzieciakami. A że tęsknię za M....no tęsknię i to bardzo, ale o to przecież tez w związku chodzi, żeby za sobą czasem potęsknić i docenić, że się kogoś ma. A jak już się zobaczymy po tej rozłące, to................................
3 369 2014-07-01 15:55:32
Tak mi mów Kjim
Już trochę się uspokoiłam, tym bardziej, że M zadzwonił, że ex da mu dopiero jutro drugie dziecko, bo dziś ma lekarza. Ja chyba normalnie mam fobie na dzieci. Tym bardziej, że nasz wyjazd w zeszłym roku ze wszystkimi chłopakami był nawet udany. Dobija mnie, że zapewnienie tym dzieciom czegokolwiek spoczywa wyłącznie na M, bo jego ex musi się wyszaleć. Nawet synowie mają oczekiwania tylko wobec ojca, a od matki nawet już nie wymagają, bo znają jej reakcje. Na ojcu jedynie wylewają żale i złość, a nie na przyczynie problemu.
3 370 2014-07-03 08:55:28
Tak mi mów Kjim
Już trochę się uspokoiłam, tym bardziej, że M zadzwonił, że ex da mu dopiero jutro drugie dziecko, bo dziś ma lekarza. Ja chyba normalnie mam fobie na dzieci. Tym bardziej, że nasz wyjazd w zeszłym roku ze wszystkimi chłopakami był nawet udany. Dobija mnie, że zapewnienie tym dzieciom czegokolwiek spoczywa wyłącznie na M, bo jego ex musi się wyszaleć. Nawet synowie mają oczekiwania tylko wobec ojca, a od matki nawet już nie wymagają, bo znają jej reakcje. Na ojcu jedynie wylewają żale i złość, a nie na przyczynie problemu.
Ale tak jest zawsze. Najbardziej po dupie dostają osoby odpowiedzialne, którym zależy. Twój M. taki jest. A EX najwyraźniej nie - i tego nie zmienisz, nie zacznie dbać o dzieci, bo jest egoistką która ma to gdzieś, a jeszcze jak widzi, że krzywda im się nie dzieje, bo tata ratuje - to raj na ziemi.
Mój były to dzieckiem manipulował, nie patrząc na to że dziecko krzywdzi, skoro tylko tym sposobem mógł dokuczyć mi. Nie mam szans z takim człowiekiem.
3 371 2014-07-04 09:23:42
...."Najbardziej po dupie dostają osoby odpowiedzialne, którym zależy. Twój M taki jest. A EX najwyraźniej nie...."
No niestety tak właśnie na tym świecie jest. Czasem dochodzę do wniosku, że Ci egoiści, którzy mają wyj..ne na wszystko, mają w życiu lżej. Potrafią się ustawić, żądać, nie mieć honoru ani ludzkiej przyzwoitości i świetnie Im z tym jest. Nie przejmują się otoczeniem, ba nie przejmują się nawet tymi, którymi powinni (mam tu na myśli dzieci). A jak człowiek nie potrafi olewać, nie potrafi prosić i jęczeć to ....najczęściej zostaje ze swoimi kłopotami sam a i jeszcze inni mu zwalają swoje problemy na głowę (czytaj: dzieci) .
Zazdrosna daj znać jak samopoczucie?
Chceuciekacstad, a Ty daj znać co u Ciebie/u Was?
Jestem dziś ostatni dzień, potem wyjeżdżam na urlop, więc mnie dłuższy czas nie będzie, dlatego wszystkim Wam życzę spokoju i odpoczynku w ten urlopowy czas. Odpoczynku od codzienności i kłopotów.
3 372 2014-07-04 14:32:00
Dobra jest książka "Dawcy i biorcy" która swietnie to opisuje.
Udanego urlopu i spokojnego ![]()
3 373 2014-07-04 18:19:10
Hej , tez życzę udanego wypoczynku .
Tak jak wspominałam , próbuję swoje emocje i zainteresowania przenieść na coś pożytecznego ...na mnie i syna:) Jesteśmy u moich rodziców.
M....dzwoni....szaleje....widzi że mnie traci...ja olałam wszystko ..rachunki... dom... przecież to też jego obowiązki...
Jakoś złapałam taki chłód na to wszystko ...szukam spokoju i dystansu...chcę podjąć decyzję co dalej...ale tak na spokojnie...bez emocji ostatnich wydarzeń...
Trudno się uspokoić..odciągnąć myśli.... ale staram się odnaleźć siebie w tym wszystkim...i nie wiem czy ta sama ja wrócę do Wrocławia ....
3 374 2014-07-07 08:04:58
M....dzwoni....szaleje....widzi że mnie traci...ja olałam wszystko ..rachunki... dom... przecież to też jego obowiązki...
Jakoś złapałam taki chłód na to wszystko ...szukam spokoju i dystansu...chcę podjąć decyzję co dalej...ale tak na spokojnie...bez emocji ostatnich wydarzeń...
Trudno się uspokoić..odciągnąć myśli.... ale staram się odnaleźć siebie w tym wszystkim...i nie wiem czy ta sama ja wrócę do Wrocławia ....
Tylko, żebyś sobie biedy nie napytała tymi rachunkami, bo odmrozisz sobie uszy na złość mamie jeżeli On je też oleje.
Teraz to On będzie się starał zrobić tak, aby wszystko wróciło na swoje tory.
Nie, nie zmieni się, bo zobaczył, że Cię straci, On próbuje ratować jego wygodne życie. Dlatego uważnie obserwuj... jeżeli sprowokowany /bo np. po jego ukorzeniu się Ty nie rzucisz mu sie w ramiona/ znowu rzuci się Tobie do gardla z pretensjami i kolejnymi oczekiwaniami to masz czarno na białym.
Prawdopodobieństwo, że wasz układ się zmieni jednak istnieje, minimalne ale zawsze, dlatego obserwuj.
3 375 2014-07-09 11:46:23
Zazdrosna daj znać jak samopoczucie?
Po tym jak moje nerwy osiągnęły punkt kulminacyjny z powodu paniki wywołanej perspektywą miesięcznego przytłoczenia przez nieustanne towarzystwo dwóch niesfornych wyrostków mojego M, chyba już ze zmęczenia odpuściłam.
Zgodziłam się nawet wyjechać na kilka dni nad jezioro i muszę przyznać, że było nawet fajnie. Duże znaczenie dla mnie miała obecność mojego syna, bo po prostu miał zajęcie i szalał z chłopakami M, a ja widząc jak dobrze się bawi też byłam szczęśliwa. Zastanawiam się tylko, czy w przyszłym roku będzie również chętny na takie wyjazdy ze względu na wiek i w tedy z pewnością ja też nie będę zachwycona takim spędzaniem wolnego czasu. Jestem z niego bardzo dumna, młody zawsze oferował mi pomoc, jaka to miła odmiana zwarzywszy na wiecznie krnąbrnego, wyszczekanego pasierba.
Powiedzcie mi czy to jest normalne, aby wszystko robić, począwszy od pory wstania z łóżka, uszykowania sobie śniadania, mycia, wykonywania obowiązków domowych, czasu spędzania na zabawie i przygotowywania się do spania itp. ?po swojemu? wbrew temu jak tłumaczą mu i robią to inni? Do tego zupełny minimalizm, nawet talerzyk do śniadania jest zbędny, gdyż później będzie trzeba go umyć. Wnerwia mnie takie lenistwo i pasożytnictwo. Do tego uwagi typu ?nie wstawię wody do czajnika? bo nie piję herbaty, albo nie obiorę ziemniaków, bo obiad zjem z chlebem itp. Dobrze, że tu akurat wtrącił się jego ojciec i powiedział, że w takim razie niech sam sobie idzie po zakupy, a nie korzysta z naszych zapasów. Przy przygotowywaniu posiłku do pomocy nigdy nie jest głodny, a później żebrze u ojca i mu podjada. Drugi chłopak to raczej niczego nie nauczona sierotka, dwie lewe rączki do wszystkiego.
Kilka dni zleciało, ale na więcej już nie mam ochoty.
Udanego odpoczynku Kjim ![]()
3 376 2014-07-09 13:03:42
M się stara , rachunki zapłacił... oddaje całą pensję ..nie chce podziału jak mieliśmy od maja ...no fajnie wszystko ... może i coś zrozumiał .....
Tyle że dostał 3tys premii w czerwcu .. którą miał mieć na wakacje z synem , ...i kasy nie ma już ....."rozeszła się " ...
M się stara ..ale nie daje mi spokoju myśl, że się kasa mu skończyła i dlatego taki ... miły i pomocny.
Heh , biję się sama z myślami ... rozum mi mówi że nie powinnam zmieniać planów - skoro on nie ma kasy na wakacje ...to dlaczego ja mam ponosić tego konsekwencje. . .. ale z drugiej strony .. chciałabym byśmy choć tydzień spędzili razem...
Nie wiem co zrobię ..
Jesteśmy bez dzieci do piątku- jego syn będzie na weekend tylko... chyba .
3 377 2014-07-10 07:54:14 Ostatnio edytowany przez Tendre77 (2014-07-10 07:56:28)
Wnerwia mnie takie lenistwo i pasożytnictwo. Do tego uwagi typu ?nie wstawię wody do czajnika? bo nie piję herbaty, albo nie obiorę ziemniaków, bo obiad zjem z chlebem itp.
He he
jakbym słyszała swoją siostrę jak byłyśmy w tym wieku... niestety egoizm "przeszedł" jej dopiero jak ma własne dzieci... a to i nie do końca, bo uważa, że wszystko jej się należy.
M się stara , rachunki zapłacił... oddaje całą pensję ..nie chce podziału jak mieliśmy od maja ...no fajnie wszystko ... może i coś zrozumiał .....
Tyle że dostał 3tys premii w czerwcu .. którą miał mieć na wakacje z synem , ...i kasy nie ma już ....."rozeszła się " ...
M się stara ..ale nie daje mi spokoju myśl, że się kasa mu skończyła i dlatego taki ... miły i pomocny.
Z własnego doświadczenia powiem. Będzie taki grzeczny dopóki nie poruszycie drażliwych tematów, wtedy wybuchnie. On teraz ma cel, uśpić twoją czujność i doprowadzić do tego, żeby było po staremu, tak jak jemu było wygodnie.
Słuchaj swojego przeczucia.
Nie zmieniaj planów wakacyjnych - bo będziesz żałowała.
Ja też wiecznie miałam wybór, albo jadę sama albo płacę za moich EX. Oni teraz są EX, a ja z niesmakiem i bez kasy. Myślisz, że docenili? Nie.
3 378 2014-07-10 09:21:01 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-07-10 11:00:47)
Drogie Macochy!
(całkiem polubiłam to określenie, tłumaczy ono moje wredne, egoistyczne zachowanie)
Źle znoszę pierwsze miesięczne odwiedziny u nas drugiego młodego M. Zatem mam pytanie jak to u was wygląda?
Przecież facet nie może na ten czas przestać pracować, by zająć się dzieckiem, a co innego wyjazd na wakacje, a co innego szarość dnia codziennego. Zastanawiam się czy przesadzam, ale nie jestem zachwycona, że M zostawia w moim domu samego 11-letniego chłopaka i idzie załatwiać swoje sprawy. Chłopaki nie mają wyrobionego nawyku zamykania drzwi na klucz, a bez przerwy biegają na podwórko. Przez ich nieuwagę kilka razy uciekł z domu mój kot, nie wiem co bym im zrobiła gdyby zwierzak się nie odnalazł. Oczywiście moje prośby, groźby są jak kulą w płot.
Do tego pogoda się zmieniła i ciągle pada deszcz, więc chłopaki grzybem siedzą w salonie i nie mogę bez świadków porozmawiać z gośćmi.
Moja córka na ten czas praktycznie wyprowadziła się z domu, co nie jest dla mnie bez znaczenia. Zaczynam nosić w sobie urazę do M, że bierze dzieciaki bez żadnego przemyślenia, nie pilnuje ich, przecież ja nie jestem od tego. Wypiełam się na robienie zakupów, gotowanie obiadów zostawiając to zmartwienie M, odgrywam się za jego decyzję odnośnie braku zorganizowania kolonii. Dziś kazałam mu jechać do pracy z dziećmi, pomimo, że mnie też w domu nie ma, bardziej chyba z myślą o mojej córce. Poza tym, po pracy chcę odpocząć, a nie siedzieć z jego chłopakami, bo M dziś planował późno wrócić do domu.
Zdaję sobie sprawę, że nie wspieram mojego faceta i rzucam mu kłody pod nogi, ale chcę żeby przejął odpowiedzialność za swoje czyny i sam wywiązał się ze swoich rodzicielskich obowiązków, a jeśli potrzebuje pomocy niech wymusi to na matce swoich dzieci, a nie zostawiał mi ich na głowie.
Po ostatniej wizycie u psychologa z M jestem podłamana, bo Pani argumenty, że ?muszę się na to godzić, bo jestem z facetem, który ma dzieci? albo usprawiedliwianie dysfunkcyjnej matki do mnie nie przemawia, a stwierdzenie ?biedne dzieci, odrzucone przez matkę, a teraz przez macochę? doprowadza mnie już do szału.
Czekam na lincz, opinie itp.
Chyba znienawidzę siebie za swoje uczucia, albo zacznę pić, albo brać prochy by jakoś to znieść. Dobija mnie fakt, że ta s? się bawi, a mi podrzuca swój zakichany obowiązek.
Do tego w sądzie M znów jej poszedł na rękę skracając godziny zabierania przez nią starszego syna, gdy ta nawet nie zjawiła się na rozprawie. M przebąkuje coś o odebraniu ex praw do starszego syna, w tedy już nie będę miała szans na odpoczynek od jego dzieci.
Przepraszam, ale musiałam to z siebie wyrzucić.
Chceuciekacstad może zawrzyj z facetem umowę, że ma ci zwrócić określoną kwotę za wasze wakacje? Może zarekwiruj coś cennego do puki nie wywiąże się ze swojego zobowiązania. Nie będziesz się fajnie czuła na wypoczynku jako sponsor, wejdź mu na ambicje, jeśli facet ma honor to się zgodzi, a jeśli nie to po co ci taki pasożyt?
3 379 2014-07-10 09:53:24
Dziewczyny...pomimo, ze jest miło i M się stara .... ja mam ciągle z tyłu głowy .. że to jak pisała Tendre...
No nic .. myślę że ten drażliwy temat to będą właśnie wakacje... ja chcę odpocząć .. i tak już marzyłam od kilku miesięcy o tych wakacjach na ciepłej plaży z drinkiem w łapce .. że ...wrrrrr jak pomyślę o innym urlopie to mnie skręca ....
Na razie nie poruszam tematu.. to tez jego wakacje z synem.. zaczekam aż on zacznie rozmowę .. Jakoś spokojnie myślę o tym że spędzimy je osobno .. on z mamusią i synkiem (jak co roku ) a ja na egzotycznej plaży
z moim młodym przystojniakiem .
Zazdrosna - ja mam podobne odczucia .. też widzę że mój syn ucieka z domu lub siedzi w pokoju .. nie czuje się dobrze w swoim domu, nie zgadzam się by syn M był u nas gdy on nie ma urlopu - nie ma takiej opcji.
Ma rodzinę , ciotki, wujków, dziadków i rodziców - ja nie jestem jego opiekunką ... mogę coś tam pomóc jak jest.. ale na 24 h się nie zgadzam... nikt tego nie doceni ... nie zamierzam więcej być matką Teresą.. w ogóle daleko mi do świętych ![]()
Może półkolonie niech chłopakom zorganizuje ?? albo inne zajęcia w świetlicy szkolnej? miejskiej ..trzeba poszukać
Teraz przed wyjazdem .. jak M próbował mnie namówić bym : albo wysłała syna autobusem albo on pojedzie z nami... syn mi powiedział .. że to jego rodzina , i ze ma dość że wszędzie M i jego synek z nami ..i że zabierają mu uwagę dziadków..
I w sumie ma rację .. jak jeździmy razem to M robi zamieszanie wokół swojej osoby, lub swojego syna .. moi rodzice starają się być mili więc nadskakują M i jego synkowi.. nie myślałam nigdy o tym w ten sposób.. ale w sumie Syn ma rację .
Może to dziwne słowa jak na 17 letniego chłopaka , ale myślę że on teraz jest na tyle duży by nie krępować się powiedzieć takich rzeczy ...
3 380 2014-07-10 10:35:27 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-07-10 10:36:29)
Zazdrosna - ja mam podobne odczucia .. też widzę że mój syn ucieka z domu lub siedzi w pokoju .. nie czuje się dobrze w swoim domu, nie zgadzam się by syn M był u nas gdy on nie ma urlopu - nie ma takiej opcji?
Dokładnie, rozmawiałaś o tym ze swoim synem? Moja córka jest bardzo skryta i nawet nie wiem, co o tym sądzić. I jeszcze ta psycholog, która stwierdziła, że w ten sposób nie krzywdzę własnego dziecka tylko uczę go przystosowania życia w społeczeństwie i tolerancji.
?syn mi powiedział .. że to jego rodzina , i ze ma dość że wszędzie M i jego synek z nami ..i że zabierają mu uwagę dziadków..
Też mam takie odczucie, zwłaszcza, że dzieci M mają swoich dziadków, którzy wchodzą im w tyłek, a jeśli chodzi o moje dzieci to nawet nie zapytają się z grzeczności czy żyją, więc dlaczego moi rodzice mają przejmować się dzieciakami M?!