netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Być drugą i macochą

8 268 odpowiedzi1 087 290 wyświetleńzałożony przez Alutka131, 20.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Strony Poprzednia 1 … 49 50 51 52 53 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 251 do 3 315 z 8 269 ]

3 251 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2014-06-05 11:47:28)

Odp: Być drugą i macochą

Kjim...jesteśmy razem od 5 lat...
ja się zdążyłam przyzwyczaić ... i zeby minimalizować straty przestałam komentować .... czasami myślę że dobrze mu tak - bo nigdy nie stanął w obronie swoich praw , nigdy nie powiedział STOP- łykał co mu ex dawała... nie dziwię się , że ona z nim sie nie liczy w kwestii syna i kontaktów , tylko robi jak jej jest wygodnie- bo NIGDY NIE MUSIAŁA .
W rozwodzie mają rozpisane święta, wakacja, urodziny- kiedy kto i gdzie ..ale ona ma to w nosie ... kilka razy m całował klamkę ..bo złośliwie nie uprzedziła go że ich nie będzie...więc m jechał 80 km w jedną stronę  na darmo ... było i tak że po prostu drzwi nie otworzyła ... powiedziała do niego "i co mi zrobisz? matka jest najwazniejsza !! z policją przyjdziesz???"zrobisz to swojemu synowi ??
Wszystko co jest złe i niedobre .. zwala winę na M, teraz młody nie jedzie z nią na wakacje choć mu obiecała ..bo ojciec za późno zrobił paszport ( od marca jest ).... a M jak ciele - zero ..podenerwuje się chwilę ..coś tam do mnie pomarudzi..i tak sobie przekombinuje że wychodzi że ex to święta Matka polka ... i już .
Kiedyś wierzyłam że on to robi ze względu na syna..a teraz myślę że z własnego lenistwa, tchórzostwa ...bo trzeba by ruszyc 4 litery i coś podziałać... może sąd, o niewypełnianie wyroku ...o niedbanie o syna i narażanie go na chorobę (alergik ) ale po co ?
przecież lepiej wyładowac emocje w naszym kierunku i iść pod flagą "biedny ojciec i biedny synek "...

3 252

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

... a M jak ciele - zero ..podenerwuje się chwilę ..coś tam do mnie pomarudzi..i tak sobie przekombinuje że wychodzi że ex to święta Matka polka ... i już .
Kiedyś wierzyłam że on to robi ze względu na syna..a teraz myślę że z własnego lenistwa, tchórzostwa ...bo trzeba by ruszyc 4 litery i coś podziałać... może sąd, o niewypełnianie wyroku ...o niedbanie o syna i narażanie go na chorobę (alergik ) ale po co ?
przecież lepiej wyładowac emocje w naszym kierunku i iść pod flagą "biedny ojciec i biedny synek "...

Znam to bardzo dobrze, ale zmieniłam jedno : nie pozwalam wyładowywać Mu nerw na mnie jeśli wiem, że to przez Exi fanaberie chodzi wkurzony. Wyleczyliśmy się z tego oboje, bo niestety mi też zdarzało się, że chodziłam jak odbezpieczony granat, kiedy mój Były mnie wkurzył. M mi kiedyś powiedział: "jesteś wkurzona na Niego to na Nim się wyładuj". Za jakiś czas ja miałam okazję powiedzieć M, dokładnie to samo: "jesteś wkurzony na Nią , to na Niej się wyładuj i przyjdź do mnie wtedy spokojnie o tym porozmawiamy". Teraz nauczyłam się już odróżniać kiedy naprawdę jest wkurzony na mnie, a kiedy jest wkurzony, bo w pracy mu coś nie poszło, albo... Eksia zaczęła szaleć.

3 253

Odp: Być drugą i macochą
Tendre77 napisał/a:

Bardzo chętnie posłucham, jeżeli ktoś znalazł rozwiązanie.
Bo ta kwestia bardzo skutecznie trzyma mnie z daleka od wspólnych zobowiazań i papierka...

Tendre77 i jak sobie z tym radzisz? Zawsze wydawało mi się, że związek dwojga ludzi, to wspólne realizowanie celów i marzeń. Moje/nasze marzenia skutecznie blokuje strach przed tym, że Eksiory kiedyś mogą nam się władować z buciorami w nasze marzenia. Próby Eksi już były (niestety częściowo skuteczne). Dlatego teraz się zastanawiam, jak tu realizować wspólne marzenia, jeśli ktoś może na nich położyć łapę i je sobie zagarnąć. Strasznie mnie to męczy.

3 254

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
Tendre77 napisał/a:

Bardzo chętnie posłucham, jeżeli ktoś znalazł rozwiązanie.
Bo ta kwestia bardzo skutecznie trzyma mnie z daleka od wspólnych zobowiazań i papierka...

Tendre77 i jak sobie z tym radzisz? Zawsze wydawało mi się, że związek dwojga ludzi, to wspólne realizowanie celów i marzeń. Moje/nasze marzenia skutecznie blokuje strach przed tym, że Eksiory kiedyś mogą nam się władować z buciorami w nasze marzenia. Próby Eksi już były (niestety częściowo skuteczne). Dlatego teraz się zastanawiam, jak tu realizować wspólne marzenia, jeśli ktoś może na nich położyć łapę i je sobie zagarnąć. Strasznie mnie to męczy.

Ha ha smile no jakoś sobie radzę, pewnie nie tak jakbym chciała, dlatego założyłam wątek w tym temacie.
Generalnie w obecnym związku jest chyba najlepiej - co dziwne - brak wspólności, utrzymywania faceta, asertywne podchodzenie do wkładu we wspólne zycie jest zdecydowanie lepiej odbierane.
Do tej pory w poprzednich związkach, wszystko wspólnie, pomagałam, utrzymywałam i... guuufffno z tego otrzymywałam. Widocznie działa to odwrotnie - jak szanujesz siebie i swoja kasę to innym tez się udziela. Wczesniej brali jak ze swojego i okazało się, że ja która wkładałam najwięcej do wspólnego budżetu wyciągam z niego najmniej.

Ale jednak, nie chcę wspólnego domu. Skoro moj M. podobnie jak u chceuciekacstad zostawił swojej EX mieszkanie /bo to przecież dzieciom domu nie odbierze - co była nieomieszkała przy dzieciach powiedzieć/ to jego broszka .
Dzielimy się rachunkami, za "amortyzację" domu i jedzenie mamy ustalona stałą - miesięczną kwotę. Nie raz krytykę słyszałam - co to za miłość kiedy M. płaci jak za wynajem, ale lepszego rozwiązania nie znalazlam /wspólnota sie nie sprawdziła/.
A ja powtarzam co to za miłośc jak ja płacę za wszystko, a on laskawie się dokłada.

Ale jak była rozmowa, żebysmy coś razem - wspólnie. To kwestie jak to ogarnąć gdyby coś - odstrasza nas skutecznie.

I żal tez jest - bo skoro tak jak u dziewczyn... zabezpieczył swoja Ex, dlaczego nie myśli o naszym zabezpieczeniu? Nie znalazłam odpowiedzi. Kwestia dzieci też odpada, bo ojcowie moich dzieci to prędzej by mi ostatnie gacie z tyłka ściągneli niż dali coś, aby mnie zabezpieczyć.

3 255 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-06-06 14:45:43)

Odp: Być drugą i macochą

Tendre77,
świetnie cię rozumiem. M kiedyś bardzo mi pomagał finansowo i tak naprawdę wy dopiero uświadomiłyście mi, że ostatnio to ja płacę rachunki i robię większość zakupów do domu. Normalnie bym się tym nie przejmowała, bo z byłym mężem pomagaliśmy sobie wzajemnie, tylko ostatnio nawet nie wiem na co idą pieniądze M. Dziś zażądałam kwotę za połowę rachunków, bo wiem, że wczoraj dostał wypłatę, a on na to zdziwiony, że da mi za kilka dni. Za jakie grzechy mam płacić za jego przeszłość! Teraz będę się pilnować i egzekwować należności.
Czasem mam wrażenie, że już nigdy nie będzie jak w pierwszym małżeństwie, bez dodatkowych zobowiązań. Chciałabym, aby M traktował mnie jak swoją pierwszą żonę, ale to chyba nie możliwe, bo nie urodzę mu dziecka. On nasz dom nigdy nie będzie traktował jak nasz i dbał o niego tak samo. To wspólne dzieci chyba spajają rodzinę i sprawiają, że facet z wdzięczności chce inwestować i dbać o kobietę. Dzieci to ich krew, a my jesteśmy tylko wsadem do łóżka. Zatem musimy dopominać się, by traktowano nas na równych warunkach, przykre to.

3 256

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

M kiedyś bardzo mi pomagał finansowo i tak naprawdę wy dopiero uświadomiłyście mi, że ostatnio to ja płacę rachunki i robię większość zakupów do domu.

I po to tu jesteśmy. Dzięki temu forum mi też otworzyły się oczy na niektóre sprawy. Dziewczyny nadal poszukuję odpowiedzi na moje pytania związane z budowaniem "wspólnego". Pomożecie?

3 257

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

I po to tu jesteśmy. Dzięki temu forum mi też otworzyły się oczy na niektóre sprawy. Dziewczyny nadal poszukuję odpowiedzi na moje pytania związane z budowaniem "wspólnego". Pomożecie?

Tak, ja też się cieszę z tego powodu.
Co do budowania domu, to mnie ta myśl przerasta. Chyba nie chcę nic budować na takich warunkach, albo już pomyślałabym o czymś, co jest tylko moje, choć bez pomocy to raczej nie realne. Może wrócę do tematu, gdy dzieci M dorosną i się usamodzielnią.

3 258

Odp: Być drugą i macochą

Nawet jak dzieci dorosną, nadal będą dziedziczyć. W Twojej sytuacji , podobnie jak u mnie, dziecko wychowywane przez Matkę *Eksię" dziedziczy tak samo jak Twoje dziecko. Strach czy nastawiany odpowiednio przez całe życie przez mamusię, nie zechce w przyszłości zamieszkać pod Twoim dachem i się szarogęsić.

3 259

Odp: Być drugą i macochą

"Czasem mam wrażenie, że już nigdy nie będzie jak w pierwszym małżeństwie, bez dodatkowych zobowiązań. Chciałabym, aby M traktował mnie jak swoją pierwszą żonę, ale to chyba nie możliwe, bo nie urodzę mu dziecka. On nasz dom nigdy nie będzie traktował jak nasz i dbał o niego tak samo. To wspólne dzieci chyba spajają rodzinę i sprawiają, że facet z wdzięczności chce inwestować i dbać o kobietę. Dzieci to ich krew, a my jesteśmy tylko wsadem do łóżka. Zatem musimy dopominać się, by traktowano nas na równych warunkach, przykre to."

dla mnie to też trudne ..chwilami mam ochote się spakowac i wyjechać... bo ciężko patrzeć w wspólną przyszłość ..mając moje twoje ... wczoraj powiedziałam do m . że potrzebny mi uchwyt w kuchni na ręczniki papierowe ..ot tak sobie powiedziałam ..KUP SOBIE to Ci zamocuję ..haha . a to przeciez wspólna kuchnia ...
Wprowadziłam podział kasy... chemia i żywnośc miało być razem jakoś ... a teraz mi wypomniał..że ja dużo więcej chemi używam (szampony i inne - on łysy ) ..i że może bez chemii osobistej...heh ..no cóż .. mam jak chciałam .
Tylko czy ja mu mam kazać sobie kiełbasę kupować ??? bo ja nie jem, a syn bardzo rzadko smile?

groteska z życia smile

Wiecie czego najbardziej mi brak u mnie ? że nie potrafię jak niektóre koleżanki naciągać faceta .. w sensie dać sie rozpieszczać .. jesteśmy 5 lat razem a ja nigdy nie dostałam od m jakiś prezentów bez okazji i takich wiecie... bielizna, drogie perfumy...nie zaszalał dla mnie ...ale wydaje mi się ze to bardziej moja wina ..bo ja nigdy nie powiedziałam..."misiuuuuuuuu tak mi się podoba ten perfuummm ..kup swojej niuniiiii "... moje koleżanki tak naciągają swoich męzów ... same mówią w biurze że facet kupi co się chce jak się go ładnie poprosi smile
ot taki babski bełkot ..chyba słońce mi szkodzi smile

3 260

Odp: Być drugą i macochą

To ja ci coś powiem o naciąganiu. Jak poznałam M to szalał z prezentami, biżuterią, bielizną i perfumami, a mi skrycie było żal, że wydał tyle kasy i to ja go hamowałam. Ostatnio M zaprowadził mnie do jubilera, by sprawdzić rozmiar palca. Przymieżam pierścionki z brylantem i mówię M, że nie widzę różnicy porównując go z cyrkonią. Później uzmysłowiłam sobie co robię. Też nie umiem wypraszać o prezenty.

3 261 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-06-09 13:01:14)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Jak poznałam M to szalał z prezentami, biżuterią, bielizną i perfumami, a mi skrycie było żal, że wydał tyle kasy i to ja go hamowałam.

Najwyraźniej same sobie szkodzimy. :-)  Na początku pierwszego małżeństwa też mi było żal kasy, którą wtedy mąż wydawał na kwiaty (a ja uwielbiam świeże kwiaty w wazonie). Sama powiedziałam, że wystarczy jak się ograniczy z kwiatami do bukietu od święta. W końcu przestał je kupować wogóle.  Teraz nie popełniłam tego błędu. Od samego początku mówiłam głośno, że uwielbiam dostawać kwiaty i uwielbiam jak stoją w wazonie. Ale mam jednak skrupuły żeby prosić o drogie prezenty (czy o jakiekolwiek prezenty), bo tak jak pisze chceuciekacstad:   

chceuciekacstad napisał/a:

nie potrafię jak niektóre koleżanki naciągać faceta .. w sensie dać sie rozpieszczać  ..bo ja nigdy nie powiedziałam..."misiuuuuuuuu tak mi się podoba ten perfuummm ..kup swojej niuniiiii "... moje koleżanki tak naciągają swoich męzów ... same mówią w biurze że facet kupi co się chce jak się go ładnie poprosi

No ja też nie potrafię z siebie zrobić takiej jęczącej Niuni. Jak ostatnio zaczęłam (celowo) zachowywać się jak Słodka Idiotka-czyli jak Jego EX w potrzebie (Misiu, Pysiu Twoja Niunia tak za Tobą tęskni), to mi powiedział żebym przestała już błaznować  :-)
No widać trzeba się z tym urodzić :-)

3 262 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-06-09 14:07:01)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

nie potrafię jak niektóre koleżanki naciągać faceta .. w sensie dać sie rozpieszczać  ..bo ja nigdy nie powiedziałam..."misiuuuuuuuu tak mi się podoba ten perfuummm ..kup swojej niuniiiii "... moje koleżanki tak naciągają swoich męzów ... same mówią w biurze że facet kupi co się chce jak się go ładnie poprosi

No ja też nie potrafię z siebie zrobić takiej jęczącej Niuni. Jak ostatnio zaczęłam (celowo) zachowywać się jak Słodka Idiotka-czyli jak Jego EX w potrzebie (Misiu, Pysiu Twoja Niunia tak za Tobą tęskni), to mi powiedział żebym przestała już błaznować  :-)
No widać trzeba się z tym urodzić :-)

Tylko ja ostatnio zauważam, że to M błaznuje w sklepie. Ja robię zakupy a ten "mogę skarbie piwo, cole"! Kupowałam suszarkę, a ten wyjechał z tekstem "kupisz mi maszynkę do strzyżenia włosów?". Albo "zapłacisz za mnie rachunek?" itp. Fakt jest taki, że ciężko mi odmówić, aż mnie szlak zaczyna trafiać. Mam na kogo wydawać pieniądze, a on sam pracuje. Jednak M się nie zraża i nadal jawnie mnie naciąga, a ja miałam opory tongue

3 263

Odp: Być drugą i macochą

Oooo Kochana i nie zapala Ci się czerwona lampka??? Z jednej strony chce Ci kupować pierścionek z brylantem (chyba że nie chciał Ci go kupić tylko pomydlić oczy), z drugiej strony nie ma kasy na maszynkę żeby sobie kupić? Albo w ten sposób daje Ci do zrozumienia, że dość dużo dokłada się do wspólnego budżetu i niestety nie ma już na swoje potrzeby (o ile się dokłada ), albo .... nie dość że się nie dokłada to jeszcze Cię naciąga na "prezenty"? Nie czujesz się jak sponsorka?

3 264

Odp: Być drugą i macochą

Szlak mnie trafia, zważywszy że ostatnio M chwali się, że godzinami wydzwania do niego była teściowa i żali się na nowego męża córeczki. Podobno wychwala M jaki to był wspaniały, że zawsze płacił za mieszkanie ex, że w domu dużo zrobił itp. Nie obeszło się przy tym bez kłótni M ze mną. Dlaczego mnie traktuje inaczej? Bo na to przyzwalam? Grunt to zauważyć problem, teraz się już pilnuję.

3 265 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-06-09 15:53:59)

Odp: Być drugą i macochą

Tak to właśnie jest . I potwierdzają to wpisy na tym forum. MY Drugie jesteśmy przez naszych Partnerów traktowane trochę po "macoszemu". To jest efekt uboczny doświadczeń z poprzednich związków. Jednak (!!!) sama mam świadomość, że traktuję ten związek i M zupełnie inaczej niż to robiłam w pierwszym małżeństwie. Tak na dobrą sprawę, to M tez mógłby się przyczepić do mnie o to, że nie jestem dla Niego taka, jaka byłam kiedyś dla Byłego Męża. Kiedyś (o czy pisałam tu wiele razy i mój M o tym wie) poświęcałam wszystko dla męża i dla domu. To mnie zgubiło, więc teraz bardzo często stawiam na swoim, z wielkim dystansem odnoszę się do decyzji M, robię po swojemu nie zależnie czy mu się to podoba czy nie.  Ale On traktuje mnie inaczej jak traktował kiedyś (i teraz) swoją byłą żonę, więc oboje to tłumaczymy jako "efekt uboczny złych doświadczeń". Oboje jesteśmy teraz innymi ludźmi.  I wciąż się siebie uczymy, ustalamy jak to wszystko powinno wyglądać. Czasem mam wrażenie , że miedzy nami trwa przeciąganie grubej liny. Każde z nas chciałoby ciągnąć w swoją stronę.

3 266

Odp: Być drugą i macochą

Tak Kjim,
tylko facetowi zawsze będzie pasować niezależność również finansowa kobiety, a także jej zdolność samodzielnego decydowania o życiu, to że on nie ma jej i wszystko na głowie. Kobieta jednak ma potrzebę opieki, a troskę o nią traktuje jako wyraz miłości.

3 267

Odp: Być drugą i macochą

i można by napisać AMEN pod postem zazdrosnej... różnimy się , kobiety nawet te twarde i zaradne jak wiele z nas , potrzebujemy poczuć sie ważne i najwazniejsze ...choc czasami...żeby ktoś zdjął z naszych barek tą całą logistykę ..dom, praca , dzieci , facet..jego dzieci... ex... rachunki, plany, ...Mój M. stwierdził ostatni przy okazji "nowych" zasad...że przeciez on też może te wszystki rachunki i terminy pilnować...a nawet jesli przyjdzie upomnienie to przezcież nie koniec świata ??!!! zapłąci się później smile
I wziął na barki pilnowanie..ale wygląda to tak- ja wysyłam przygotowana rozpiskę w exelu - terminy, kwoty, numery kont .. to co wspólne .... a on wysyła przelew..znaczy raptem  chyba nic nie zapłacił..bo akurat nie miał czasu...ciężki tydzień ..znaczy kasę dał..a ja klikałam.
... heh .. ale jego juz osobiste to zignorowałam- wiem że dostał ponaglenie smile
Nasze pilnuję , bo nie pozwolę sobie na jakieś zaległości ... kiedys miałam problemy finansowe do których były mąz się dołożył..więc widmo tego skutecznie mnie odstarsza od olewania dla nauki smile

Powiem Wam co powiedziała moja nastoletnia chrześnica ..studiując literaturę odnośnie walki kobiet o równouprawnienie, na przestrzeni wieków... że kobiety powinny być traktowane jak królowe..bo tyle nam samo życie dokucza..okres, ciąża , poród, karmienie piersią, tłuszcz w biodrach, brzuchy po ciążach, cycki i grawitacja smile ... a faceci co ? same przyjemne strony bytu smile
i jeszcze my matki polki i siostry Teresy w jednym smile

3 268

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Tak Kjim,
tylko facetowi zawsze będzie pasować niezależność również finansowa kobiety, a także jej zdolność samodzielnego decydowania o życiu, to że on nie ma jej i wszystko na głowie.

O niieee Kochana. Gdyby tak było, to facet by docenił, to że jesteśmy takie samowystarczalne. A Oni tego nie doceniają!!! Trzeba być jęczącą, słodka idiotką, robić maślane oczy, udawać ofiarę losu, której ON, nasz Wybawca, Mistrz i Bohater będzie mógł ofiarować swoje męskie wsparcie. Dlatego wykrzyczałam ostatnio M, że powinnam grać taką ofiarę losu i wiecznie Go o coś prosić, łasić się, wypłakiwać, bo kiedy robi to Jego Była Żona to zawsze dostaje to co chce. Skoro to jest sposób na faceta - to ja właśnie zaczęłam Mu tak jęczeć. Powiedziałam Mu, że skoro tak to lubi, to zamieniam się w ofiarę losu, którą będzie musiał teraz wyręczać we wszystkim i utrzymywać. Zobaczymy, które z nas pierwsze wymięknie  ]:->

3 269

Odp: Być drugą i macochą

Pamiętaj Kjim, że z jakiegoś powodu te jęczki są już ex ;P

3 270

Odp: Być drugą i macochą

Hahahah, dzięki, że mi o tym przypomniałaś smile  Ale szkoda , że mimo, że ONA jest już EX, to ciągle ma taki ogromny wpływ na Niego.

3 271 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-06-10 14:55:01)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Hahahah, dzięki, że mi o tym przypomniałaś smile  Ale szkoda , że mimo, że ONA jest już EX, to ciągle ma taki ogromny wpływ na Niego.

Myślę, że wpływ mają na niego dzieci. Pomyśl czy byłoby tak samo, gdyby one były już pełnoletnie? Jednak tłumacz mu, jak ciebie to boli. Muszę ci powiedzieć, że mój M zmienił się pod tym względem diametralnie. Nadal widzę jak się waha, ale nie ulega swojej ex, ani nawet swojemu synowi. Wczoraj jego młody wymyślił, że nie jedzie na klasową wycieczkę ogólnie, że nie idzie do szkoły tylko z kolegami z podwórka jadą na basen. M na to nie wyraził zgody, a żeby chłopak nie wyszedł na swoim, dziś M zabrał go do pracy. Jestem pod wrażeniem jego decyzji.

3 272

Odp: Być drugą i macochą

Wiesz zazdrosna - ja tez wierzyłam że M pozwala na to wszystko co funduje ex ze względu na młodego... ale opadły mi klapki po sytuacjach gdzie jej zaniechania czy decyzje krzywdziły i ojca i syna .
I tak jak Kjim - uważam że niektórzy faceci są "zaprogramowani" na styl bycia ex.
"Jednak tłumacz mu, jak ciebie to boli"
mnie się już samej siebie słuchac nie chce z tym tłumaczeniem... i teraz przeszłam na opcję że nie robię wbrew sobie, jeśli on ze mną nie uzgodnił to ja się nie stosuję -mam swoje plany -  i dzięki temu on siedzi w domu a my z synem na monster traki smile
on jest na mnie zły że ja nie kupiłam dla wszystkich biletów- a ja na to że nie znam rozkładu jego byłej i ich syna ... może to i złośliwe z mojej strony, ale mam dość tych ciągłych tłumaczeń, proszenia ..
.ale widzę plusy... dziś napisał z pracy że chce wziąc młodego wekend za wekendem..(bo nie było go ostatnio )..i czy nie mam innych planów..czyli co??
trzeba przestać prosić i pokazywać że nam zależy..stawiać na swoim..żeby M zaczął się starać ... i jemu zaczeło tez zależeć.
i jakby jeszcze na fali tego..m. chce żebyśmy zaplanowali wakacje , tak jak ja chcę smile
Widzi , że moja cierpliowść się skończyła. i z nim lub bez niego będę się dobrze bawić smile

Jak się ostatnio żalił na ex..że coś tam znowu bez jego wiedzy pozmieniała  ... to w duchu sobie pomyślałam..że dobrze Ci tak - ja też nie liczyłabym się z facetem z którym nie muszę się liczyć iktóry  łyka wszystko co powiem:)..i niestety mam wrażenie że na mojego m. postawienie go pod ścianą ,narzucanie mu rozwiązań.... to jedyna metoda.

3 273

Odp: Być drugą i macochą

Brawo chceuciekacstad !  Teraz tylko spokój i konsekwencja smile

Chciałabym, żeby było tak jak mówisz Zazdrosna, że manipulowanie mojego M skończy się wraz z wiekiem dzieci. Ja jednak sądzę, że kiedy Jego dzieci dorosną będzie jeszcze gorzej, bo córki przejmą taktykę mamusi i dalej będą o wszystko prosić M i robić taką smutną minkę jak mamusia kiedy czegoś potrzebuje. A jak tata nie da to walna FOCHA żeby tatuś zobaczył kto tu rządzi. Tak jest już teraz > syn M, nie dzwoni do Niego nawet w dzień imienin, ale jak potrzebuje żeby mu tatuś doładował telefon, to wtedy zna numer. A co robi wtedy mój M? Skacze z radości, że chociaż to jedno może zrobić dla synka. Żadnego słowa w kwestii wychowania, żadnego nawet tekstu w stylu: doładuję Ci synu, tylko pamiętaj , że masz ojca nie tylko wtedy gdy potrzebujesz kasy. NIC! Zero gadki. Cieszy się ze syn pamięta o ojcu. Dla mnie żenujące. A M jakby tego nie dostrzega sad . A tłumaczenie że mnie to boli - to podobnie jak chceuciecstad - czasem sama siebie juz nie mogę słuchać. Ile można powtarzać w kółko to samo???  sad

3 274

Odp: Być drugą i macochą

Ja ciągle powtarzam że syn M powinien być traktowany na równi z innymi członkami rodziny, i jego przyjazd nie powinien być świętem ..bo on traktuje ojca i kontakt z nim jak zabawę ..i tylko wtedy jest zadowolony jak dostaje prezenty i robi to co lubi - M też tak do tego podchodzi - że musi zafundowac synowi za kazdym razem mega rozrywkę .
Młody ma od kilku lat telefon- nie dosc że nie dzwoni do ojca prawie wcale , to jeszcze nie odbiera ...a jak kiedyś odwbrał to miał pretensje że po co ojciec dzwoni i przeszkadza mu ..bo on gra na telefonie smile
Znajomi twierdzą że gdyby miał syna na codzień z pewnością by go wychowywał.. i wymagał .....a ja się zastanawiam dlaczego ma krytyczne uwagi do bratanka ( w podbnym wieku ) ..też widzi go tyle co syna..każde niemal jego zachowanie krytykuje jako braki w wychowaniu przez rodziców (jego brat i bratowa)...
na swoje dzieci  mamy inne patrzenie smile..nie widzimy oczywistych spraw ..

Pewnie ja też wybielam swoje dziecko ..choć przyznam się że syn mi się udał smile

3 275

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Ja ciągle powtarzam że syn M powinien być traktowany na równi z innymi członkami rodziny, i jego przyjazd nie powinien być świętem ..bo on traktuje ojca i kontakt z nim jak zabawę ..i tylko wtedy jest zadowolony jak dostaje prezenty i robi to co lubi - M też tak do tego podchodzi - że musi zafundowac synowi za kazdym razem mega rozrywkę .
Młody ma od kilku lat telefon- nie dosc że nie dzwoni do ojca prawie wcale , to jeszcze nie odbiera ...a jak kiedyś odwbrał to miał pretensje że po co ojciec dzwoni i przeszkadza mu ..bo on gra na telefonie smile
Znajomi twierdzą że gdyby miał syna na codzień z pewnością by go wychowywał.. i wymagał .....a ja się zastanawiam dlaczego ma krytyczne uwagi do bratanka ( w podbnym wieku ) ..też widzi go tyle co syna..każde niemal jego zachowanie krytykuje jako braki w wychowaniu przez rodziców (jego brat i bratowa)...
na swoje dzieci  mamy inne patrzenie smile..nie widzimy oczywistych spraw ..

Pewnie ja też wybielam swoje dziecko ..choć przyznam się że syn mi się udał smile

Ja bym powiedziała, że musi się najpierw wyleczyć z poczucia winy, by spojrzeć na sprawę realnie. Choć pewnie jest świadomy, że jego postępowanie jest niewłaściwe. Może wejdź mu na ambicje. Brakuje mu siły i autorytetu u syna, by wpłynąć na jego zachowanie. Mydli ci oczy, a prawda jest taka, że on nie potrafi się zmierzyć i wyegzekwować czegokolwiek od syna. Jeśli będziesz mu to wytykać, to będzie się bronił i zwalał winę na ciebie.

3 276

Odp: Być drugą i macochą

Trafiłaś w sam środek :)NIm rządzą wyrzuty sumienia ... co do syna ale i chyba do ex..dlatego pomimo braku racji..robi jak ona zagra ...i zastawia się dobrem syna .
Kiedyś przy okazji zbyt emocjonalnych , nieracjonalnych zachowań związanych z jego synem ..choć młodego nie było u nas wtedy .. przyznał mi rację , że nie wie jak..że ma wyrzuty sumienia ... i że u niego jego syn ma postać "biedny synek "..ale to było na chwilę .
... i nic z tym nie zrobił...nawet nie próbował ...prościej było zmienić podejście do spraw..i robić wszystko co chcą ex i synek, w imię naprawy wyrządzonych krzywd smile..
Ale z tymi ambicjami może spróbuję ..jak nadarzy się okazja smile

3 277 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-06-11 14:20:29)

Odp: Być drugą i macochą

Chceuciekacstad prościej jest unikać problemu niż się z nim zmierzyć. Poczucie winy musi mu naprawdę doskwierać. Mów mu, co ty o tym związku myślisz, że do rozwodu przyczyniają się dwie osoby, a jeśli to faktycznie wyłącznie jego wina to musi się z tym pogodzić i żyć dalej, bo przeszłości nie zmieni. Może jednak stracić ciebie i doszczętnie zepsuć własne dziecko. Moja córka ostatnio mi wypomniała, że prezentami tłumie własne sumienie i ona tego nie będzie szanować, więc marny trud.

3 278

Odp: Być drugą i macochą

Myślałam że M. coś zrozumiał... a wyszło na to że "zastosował "się na chwilę do marudzenia baby z którą mieszka ..... pisałam Wam że m nie informuje mnie kiedy jego syn jest u nas ... czasami zdarzało się że dowiadywałam się przez przypadek- uzgadniał wszystko z ex- bo przecież to najważniejsza osoba w jego życiu= matka jego ukochanego synka.
Miał być fajny weekend a znowu jest syf...
Zaczęło się od tego że zrobił śniadanie synkowi - naleśniki ... mnie i synowi już nie , zostało co prawda ciasto i zapytał czy chcemy.... kolejna sprawa -  zmywarka była pełna umytych naczyń - to nie opróżnił , tylko posprzątał swoje i synka , ...mnie zostawił upierdzielone meble i podłogę  w kuchni ciastem ...on takich drobnostek nie widzi... Mnie nigdy nie zrobi śniadania ...poproszony czasami obiad ugotuje...
Próbowałam rozchodzić to... wzięłam się za sprzątanie ..on "swoją" łazienkę posprzątał... ja syf w kuchni, pranie , odkurzyłam prawie cały dom - bez pokoju młodego i gabinetu w którym m urzęduje- zapytał czy odkurzyłam pokój jego syna..powiedziałam że nie ...no i się afera zrobiła....wybuchł prawie....że gabinet nie odkurzony to ma gdzieś..ale sanktuarium????
Nawrzeszczał się ..powiedziałam że go uprzedzałam ... że nie będę sprzątać w pokoju jego syna.
Ze dom jest też jego więc prawie połowę mu zostawiam - powiedziałam że on śniadanka robi tylko dla synka , on na to że nam też przecież zrobił - wystarczyło tylko usmażyć ... powiedziałam mu że nic się nie zmieniło , że on tylko widzi siebie i swojego syna -  on na to że ja jestem jego zwykłym życiem , a syn szczególnym kimś - w sensie ze ja jestem szarą codziennością a jak syn przyjeżdża to jest to wyjątkowy czas... noooooo i ze przecież nikt nie szaleje ze szczęścia wstając co rano do roboty ....po prostu szara rzeczywistość ...heh ...dużo by pisać.
Potwierdził to co zawsze mu wypominałam.
Później okazało się że "zapomniał " mi powiedzieć że plany na najbliższy weekend się zmieniły ..że młody miał być w środę popołudniu- ale nie- M. jedzie rano w czwartek , i nie odwozi młodego w niedzielę pod wieczór - tylko rano....
a to jest około 4 godziny w obie strony za każdym razem...
Dziewczyny..ja się chyba za bardzo czepiam ????

'Trafiłaś w sam środek :)NIm rządzą wyrzuty sumienia ... co do syna ale i chyba do ex..dlatego pomimo braku racji..robi jak ona zagra ...i zastawia się dobrem syna .
Kiedyś przy okazji zbyt emocjonalnych , nieracjonalnych zachowań związanych z jego synem ..choć młodego nie było u nas wtedy .. przyznał mi rację , że nie wie jak..że ma wyrzuty sumienia ... i że u niego jego syn ma postać "biedny synek "..ale to było na chwilę .
... i nic z tym nie zrobił...nawet nie próbował ...prościej było zmienić podejście do spraw..i robić wszystko co chcą ex i synek, w imię naprawy wyrządzonych krzywd smile..
Ale z tymi ambicjami może spróbuję ..jak nadarzy się okazja'

..no i taka historyjka jeszcze ..w sobotę młody M zapytał się go czy może iść do basenu u sąsiada , M odrzekł że nie , bo jest zaledwie 17 stopni i zimny wiatr ....młody marudził i próbował wymusić na ojcu zmianę ...ale ten stwierdził że jak będzie 25 stopni to mu pozwoli...po czym młody poszedł do sąsiadów i powiedział że ojciec mu pozwolił...
I jaka była reakcja M ??? - stwierdził że to wina sąsiadów bo powinni zadzwonić do niego i zapytać .... ja stwierdziłam że powinien pogadać z młodym..bo on ewidentnie olał ojca ..że musi budować autorytet w chłopaku..bo za jakiś czas nic już nie zrobi... ale M nawet słowa z młodym nie zamienił- młody zrobił to co chciał - po godzinie wylazł z basenu:)

teza: m się nigdy nie zmieni - bo on nie widzi potrzeby w tym

i teraz pytanie - co ja mam w tej sytuacji zrobić??
zaakceptować ?? tłumaczyć sobie że przecież nic się nie stało..iść do psycho żeby umieć olewać to wszystko co mnie boli ....że taki klimat ?
czy wojnę prowadzić - jak kuba bogu tak bóg kubie ?
czy nie marnować czasu i zdrowia ? i szykować ewakuację ????

Dziewczyny.. prawie jak konkurs:)

3 279 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-06-16 09:34:44)

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

i teraz pytanie - co ja mam w tej sytuacji zrobić??
zaakceptować ?? tłumaczyć sobie że przecież nic się nie stało..iść do psycho żeby umieć olewać to wszystko co mnie boli ....że taki klimat ?
czy wojnę prowadzić - jak kuba bogu tak bóg kubie ?
czy nie marnować czasu i zdrowia ? i szykować ewakuację ????

Dziewczyny.. prawie jak konkurs:)

Ja wybrałabym ostatnią opcję. Wybacz, ale jeśli tak by mnie potraktował facet nie chciałabym go znać. Ten człowiek nie wie co to szacunek dla kobiety, jest zaślepiony miłością do syna i nie zasługuje na żadną kobietę, do puki się nie zmieni. On nawet nie wie, co to zasady dobrego wychowania. Wyrzuć go i poczekaj na mężczyznę, który będzie wiedział jak traktować kobietę. Szkoda twoich nerwów. Jesteś z nim, bo czasem jest fajnie? Niech zrobi miejsce, temu z kim naprawdę będziesz szczęśliwa, bo na to zasługujesz. Cierpliwości kochana, może być już tylko lepiej. Ten facet kiedyś przejrzy na oczy, ale na tobie mu nie zależy.

I w żadnym wypadku nie sprzątaj po nim, bo niczego go tym nie nauczysz. Brudne naczynia wyniosłabym mu do gabinetu, by nie mieć ich na widoku. Skoro sam zachowuje się jak gówniarz, to tak bym go potraktowała.

3 280

Odp: Być drugą i macochą

chceuciakacstad - nie wiem co Ci doradzić. Z tego co piszesz to zachowanie faceta oceniam na dość standardowe, mój M zachowywał (i czasem nadal zachowuje)  się podobnie, też traktował swoje dzieci jak On to mówi: "jak księżniczki", ja to nazywam "jak święte krowy". Ale moje prośby i groźby, aby zmienił nastawienie, albo niech przestanie traktować swoje dzieci jak święte krowy albo niech wszystkich nas tak traktuje, wtedy przynajmniej nie będziemy się czuć gorsi i mniej ważni. I moje prośby i groźby przynoszą ogromne zmiany. M buntuje się, wraca na stare tory, ale ja nie popuszczam ani razu. Jak tylko czuję, że znowu jest coś nie tak - upominam Go i przypominam : "helloł MY też tu jesteśmy".  Zmiany w Jego zachowaniu i nastawieniu są ogromne. W porównaniu do tego co było na początku naszej znajomości , dwa lata temu - dokonał ogromnych zmian. Ale zmiany nastąpiły również we mnie. Na początku starałam się zdobywać sympatię Jego dzieci, robić wszystko wspólnie, dawać Jego dzieciom tyleż samo zainteresowania co swoim dzieciom, żeby u nas w domu czuły się jak u siebie.  Ale, z różnych przyczyn, o których pisałam również tutaj, już mi przeszło. Zdystansowałam się, nie staram się Ich wychowywać, być nadto miła, spędzać z nimi za dużo czasu itp. Wolę ten czas w 100% poświęcić swoim dzieciom. I nie przejmować się kaprysami księżniczek. Tylko, że nie zrezygnowałam z jednego: nie zrezygnowałam z zasad , które od początku wszystkim były znane. Zasady, które obowiązują na co dzień moje dzieci, mają obowiązywać również Jego dzieci kiedy do nas przyjeżdżają. I jeśli widzę, że kolejny raz Jego dzieci lekceważą zasady obowiązujące w naszym domu , czekam na reakcję M, jeśli reakcji M nie ma - sama egzekwuję to na czym mi zależy. I jeśli M próbuje oponować (wkurza się np za to, że za nieposłuszeństwo postawiłam Jego córkę w kącie) to mówię, że On swoją szansę na reakcję miał, ale z niej nie skorzystał. Jeśli On nie potrafi wyegzekwować od córek czegoś, to ja to będę robić. Nie podoba się - to nich Ich więcej do naszego domu nie przywozi. Czasem jest tak, że stawiam wszystko na ostrzu noża, jak czytałaś moje wcześniejsze posty to wiesz, że M już kilka razy się z domu wyprowadzał - właśnie przez to, że ciężko mu było wybrać - dogadzanie Ex i dzieciom czy lojalność wobec mnie i moich dzieci. Nie wiem co Tobie mogę doradzić. Mogę tylko służyć opowieścią o tym, co u mnie wpłynęło na zmianę zachowań. Ale czas pokaże czy moje podejście, moja konsekwencja i opór mają sens, czy przegram tę nierówną walkę ze słodką miną Pani Ex i Ich dzieci - tego nie wiem. Czas pokaże.

3 281

Odp: Być drugą i macochą

Chceuciekac, ten Twoj facet to ma cos z glowa chyba nie halo. A co to jemu rece przyrosly, ze nie moze poodkurzac? Korona mu z glowy spadnie? Albo jego synowi?

Inna opcja to taka, ze ich do tego stopnia rozpuscilas i teraz wrzeszczy, bo zaczynasz sie buntowac.

Co ja bym zrobila.. hmm.. przy najblizszej okazji gotowania obiadu zalatwilabym go tak samo - no masz kartofle w siatce, obierz sobie i ugotuj wink I tak na kazdym kroku bym go punktowala, az by do niego dotarlo.

Ja kiedys mojemu powiedzialam tak: hej, mam pomysl! Chodz zrobimy zamiane i zamieszkaj na stale z dziecmi, a do mnie przyjezdzaj raz na kwartal z prezentami i bedziemy sobie na wakacje jezdzic! Aleee bedzie zajebiscie! Bedziesz sie staral, nic nie bedziesz ode mnie wymagal (bo przez tydzien ma byc milo), nie bedzie fochow i klotni, bo tak latwo sie kocha kogos na odleglosc i przez tydzien wink Powiedz swojemu tak samo - ze przestalo Cie to bawic i wyprowadzasz sie i bedziesz przyjezdzac tylko na weekendy. I ma byc ugotowane i poodkurzane big_smile  Moze w koncu absurd tej sytuacji, ktora stworzyl, dotrze do niego. Ale musisz mu w tym troche pomoc wink

3 282 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2014-06-16 20:01:11)

Odp: Być drugą i macochą

U mnie na ostrzu noża - postawiłam kreskę - nie będę niczyją szarością ...w oczekiwaniu na te szczególne dni jak przyjeżdża synek... tak jak pisałyście ... wojna na całego.
On błaga że się zmieni..ale ja nie widzę tego...
..chyba sama siebie juz przekonałam że to się nie zmieni..że zawsze będę dla niego tylko czasoumilaczem w tych szarych dniach..

3 283 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2014-06-17 19:27:35)

Odp: Być drugą i macochą

Pan wczoraj kolację przygotował... z winkiem i przy świecach.. wyżalił się mojemu synowi ..że on wszystkiego nie widzi..że chciałby dobrze ..ale nie wychodzi..bo on facet....
Podobno chce się zmienić- tyle że co zrobić by wytrwał w tych postanowieniach ?
Syn mi powiedział że on chyba musi z nim pogadać - jak sie powinno traktować kobietę smile a jak nie ....
Może mu na ambicję wjedzie ???
...M myślał że jedną kolacją (zostało na obiad jeszcze dziś)..to on mnie na kolana rzuci...już myślał że zmiękłam ..a ja grzecznie podziekowałam za jego trud , zjadłam co nie co - choć nie miałam apetytu ..i poszłam spać do siebie smile
Dziś sms "miłego dnia "...co słychać..i inne tam....
Chciałabym żeby było dobrze...ale on musi ciężko popracować ...

3 284 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-06-18 08:16:28)

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

kolację przygotował... z winkiem i przy świecach..
..
Dziś sms "miłego dnia "...co słychać..i inne tam....

Można???   Można!!!
smile
I tak powinna wyglądać ta "szara codzienność" oraz "święta z synkiem". Jeżeli jest typem, który potrafi zrobić dla ukochanego naleśniki na śniadanie, który potrafi zdjąć koronę i posprzątać za ukochanego, który potrafi swój czas poświęcić dla szczęścia drugiej osoby .....TO NIECH TAKI BĘDZIE W STOSUNKU DO WSZYSTKICH CZŁONKÓW RODZINY!!!! I nie będzie wybiórczy. Niech wszystkich członków rodziny traktuje jak równych wtedy wszyscy będą zadowoleni.

Chceuciekacstąd - tak trzymaj. smile

3 285

Odp: Być drugą i macochą

Ja zamierzam tak trzymać..pytanie ile Pan wytrzyma .
Ja się jędza zrobiłam straszna ... nie chce mi się z nim nawet gadać ... ciagle w głowie mam ta szarość dnia .

3 286

Odp: Być drugą i macochą

Super, Chceuciekacstad smile
Tylko pamiętaj, to jak z pieskiem. Podziękowanie za poprawne zachowanie, niech widzi twoją radość i obojętność oraz ignorancja wobec niego za złe. Widać mu na tobie zależy, aż ciekawa jestem czy wytrwa w tym postępowaniu jak jego syn się zjawi.
Zołzą być jest rzeczą dobrą smile

3 287 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2014-06-18 18:27:58)

Odp: Być drugą i macochą

Syn się zjawi jutro przed południem.. no zobaczymy jaki Pan wytrwały smile
aa..grzecznie poprosiłam by oddał kasę  za rower młodego , który ja finansowałam -wyjaśniłam że każdy ma swoje dziecko na które może i powinien wydawać----  Pan odrzekł :no że jak?? przecież zaprosił mnie na kolację ..i gadaliśmy.... a ja na to że miło było ale jedna miska strawy całokształtu widzenia nie zmienia ........oczywiście  powiedział smile i przelew zrobił.
:)fajnie być wredną smile

3 288

Odp: Być drugą i macochą

Ja dziś pracuję - na szczęście smile
M ciągle próbuje powrotu do "normalności"..ale ja się stawiam... wczoraj kolejna sprzeczka , bo ja nie odpuszczam .
Powiedział że  on  nie pozwoli mi odejść , że nie może mnie stracić , że chce żebym ja była szczęśliwa i on równiez , i że nie wyobraża sobie życia beze mnie .... chce iść do poradni dla małżeństw, par .. (razem mamy iść ) -jeśli fachowiec powie mu że on jest w błędzie , że jego reakcje czy zachowania są mylne i coś trzeba zmienić to on to zrobi...bo ja nie jestem dla niego obiektywnym autorytetem i pod moim wpływem on się nie zmieni smile
Dziś ma poszukać jakiegoś psycho...
Dziewczyny , ma któraś z Was doświadczenia w takiej poradni ? może coś polecić ? Wrocław i okolice smile

3 289

Odp: Być drugą i macochą

Cieszę się że u Was dobrze , inaczej byście tu zaglądały smile
Ja konsekwentnie trzymam się swojego ...
Kuzyn M zaprosił jego syna na urodziny swojego dziecka, ja grzecznie podziękowałam bo nie chciałam zostawić syna na pół dnia samego ..M się obraził ...wiem doskonale że nie o moje towarzystwo mu szło tylko raczej kierowcę ...zawsze po takich imprezach ja wracam autem..a on nie pamięta drogi ..i ostatniej godziny.
Za karę nie odezwał się do mnie od 15 ...do powrotu (ok.22:30 )...jak wrócił to tez odpalił tv w gabinecie ..jakbym nie istniała...znowu to samo...
Ja jego zachowanie odebrałam jako karę - skoro nie chciałam jechać z nimi to za karę się do niej nie odezwę .....zresztą to jest "norma " ..zawsze gdy nie zrobiłam jak on chciał ..była jakaś taka kara ...
Dziewczyny, może ja niepotrzebnie się nakręcam ???może Wasi mężowie jak gdzieś wychodzą bez Was to też nie odzywają się ? M miał syna..czyli pełnia szczęścia ...
Już sama nie wiem, czy ja czasami nie szukam dziury w całym ?
....... ale z jakiegoś powodu czuję się źle z takimi jego zachowaniami..i odbieram to jak napisałam...
.... około północy przyszedł do sypialni..jakby nigdy nic.... pierwszy raz powiedziałam że chcę zostać sama ... i żeby wrócił do siebie....wkurzył się ...coś tam popyskował.... że przecież nie chciałam jechać...że też się nie odzywałam.... heh ...co racja to racja... gubię się w tym wszystkim...
..Teraz pojechał z młodym gdzieś ...chyba go odwieźć ..ale nie wiem ....bo w sumie to niczego mi nie powiedział...dlaczego jedzie ... ile będzie...zapewne żeby mi się polepszyło samopoczucie to wróci po południu...żebym myślała że jest z synem i jego matką smile
Sama sobie robię krzywdę ..tymi domysłami.
W takim stanie umysłu to żadna zmiana niczego nie zrobi...żadna terapia nie pomoże

3 290

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Dziewczyny, może ja niepotrzebnie się nakręcam ???może Wasi mężowie jak gdzieś wychodzą bez Was to też nie odzywają się ? M miał syna..czyli pełnia szczęścia ...

Moj akurat ma odwrotnie, melduje sie az za czesto, az czasami odbieram co drugie polaczenie heheh wink Niech ma okazje chlop zatesknic, a nie ze tak na tacy mu sie podam za kazdym razem wink

chceuciekacstad napisał/a:

Za karę nie odezwał się do mnie od 15 ...do powrotu (ok.22:30 )...jak wrócił to tez odpalił tv w gabinecie ..jakbym nie istniała...znowu to samo...

O matko, no to niech sie nie odzywa, droga wolna. Tez bym sie do niego nie odzywala. Do skutku. Na mojego to akurat dziala, sam peknie pierwszy po dniu czy dwoch, u nas to przecwiczone, ja mam wieksza odpornosc i moge sie nie odzywac dluuugo dluzej niz on wink


chceuciekacstad napisał/a:

Teraz pojechał z młodym gdzieś ...chyba go odwieźć ..ale nie wiem ....bo w sumie to niczego mi nie powiedział...dlaczego jedzie ... ile będzie...zapewne żeby mi się polepszyło samopoczucie to wróci po południu...żebym myślała że jest z synem i jego matką.

Nie zastal by mnie w domu. Wrocilabym jak najpozniej sie da, tez bez slowa wyjasnienia, cala w skowronkach, usmiechnieta i zadowolona. A on niech zachodzi w glowe, gdzie bylas wink Niech zobaczy jak to dobrze jak ktos znika bez slowa.

Ja to zawsze powtarzam - facet to istota prosta, najlepiej do niego dociera nie gadka, ale przyklad. Walcz ta sama bronia co on.

3 291 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-06-23 09:09:03)

Odp: Być drugą i macochą
metaksa napisał/a:

Ja to zawsze powtarzam - facet to istota prosta, najlepiej do niego dociera nie gadka, ale przykład. Walcz ta sama bronia co on.

Dokładnie!. Żadne gadki , żadne prośby i groźby nie skutkowały tak, jak przykład, który M odczuł na własnej skórze. On się nie angażuje w życie moich dzieci - ja przestałam się angażować w życie Jego dzieci (nie pytam co u Nich, nie rozmawiam na ich temat, nawet jak On coś zaczyna). On zabiera córki i jedzie do swoich rodziców - w następny weekend ja zabieram swoje dzieci i wyjeżdżam do swoich rodziców zostawiając Go samego (i wtedy jest wielkie zdziwienie: "jak to, to ja Go zostawiam samego???" No tak to, przecież Ty mnie zostawiłeś samą w zeszłym tygodniu). On wali focha i się nie odzywa np. czy dojechał do pracy - ja również się nie odzywam. On nie ustala ze mną planów ja nie uzgadniam z Nim i .... okazuje się, że znowu zrobił z Byłą jakąś podmianę, o której ja nie wiedziałam, mówię: sorry Gregory, ale siedź teraz sobie z dziećmi sam, ja w ten weekend wyjeżdżam, zaplanowałam wspólny wyjazd, ale niestety nie uwzględniłam w tych planach Twoich dzieci bo.... nie powiedziałeś, że u nas będą. Itd, itd. Jak postawię Go w podobnych sytuacjach w jakich On mnie stawia, wtedy to dopiero do Niego dociera (takie przynajmniej mam wrażenie).

Chceuciekacstad - nie odzywałam się, bo mnie w weekend nie było. A czy jest w porządku? .... było miło przez weekend , czas pokaże co dalej. Za chwilę czekają nas podzielone urlopy. M przystał na moją propozycję tj.: 1 tydzień On ze swoimi dziećmi, jeden tydzień razem i jeden tydzień ja ze swoimi dziećmi . I wiesz co , na początku strasznie się burzył jak mu zasugerowałam taki podzielony urlop. Wkurzony był, że nie chcę całego urlopu spędzić na niańczeniu Jego dzieci. Ale z czasem ochłonął, przemyślał i .... miło mnie zaskoczył, bo załatwił z Byłą, że jeden tydzień urlopu spędzi tylko z nami, a Jego dziećmi w tym czasie zajmie się Pani Była. Tzn - na razie się zgodziła, ale czy nie wywinie jakiegoś numeru w ostatniej chwili to zobaczymy smile jakoś nie chce mi się wierzyć w to szczęście smile

3 292 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2014-06-23 11:18:55)

Odp: Być drugą i macochą

Ale te nasze zycie pokręcone, nie można tak szczerze pogadać, wysłuchać i dojśc do kompromisu ???
Mam dość tej zabawy..kto kogo przechytrzy i co mu udowodni...
....były mąż tak mi nigdy nie dokuczył jak ten ...po co ja się szarpię ???

Kjim..czy Ty jesteś szczęśliwa ?? takim życiem ? czy jak napisałaś "było miło"...i tak raczej już tylko będzie
Dlaczego dziewczyny my się tak szarpiemy z tymi gościami ?? Czy tak się traktuje kobietę którą się kocha ?? dlaczego musimy zaciskać zęby ...bo synuś, ex..tamto sramto ??

...po tym jak M nie został wpuszczony do łożka obraził się na całego... wyrzucił kartkę z numerami do psychologów...nigdzie nie dzwonił co prawda ......taka komedia ..... wrócił koło 13 bez młodego...ja z synem pojechałam na koncert...wróciliśmy koło 3 nad ranem.... foni brak ....
wypił wszystki alkohol jaki był w domu .... bawił sie pewnie doskonale smile

A co do wakacji...jak twierdził że idziemy do psychologa ..to rzucił taki tekst "że zrezygnujemy z wakacji w tym roku bo najważniejsze byśmy my byli razem i zadowoleni"...no brawo....pomyslałam że super..jaka ważna jestem.....wakacje poświęci dla mnie......no jak nie kochac wspaniałaego Pana
ale dziś do mnie dotarło..że to ja mam zrezygnować...bo jego młody będzie i tak ....i zamiast wyjazdu tak jak ja proszę ...to będzie co zawsze....zastanawiam się czy to celowe działanie.....czy ja już taka jestem zryta pod blond czupryną ...ze we wszystkim węszę podstęp ?

3 293

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Kjim..czy Ty jesteś szczęśliwa ?? takim życiem ? czy jak napisałaś "było miło"...i tak raczej już tylko będzie
Dlaczego dziewczyny my się tak szarpiemy z tymi gościami ?? Czy tak się traktuje kobietę którą się kocha ?? dlaczego musimy zaciskać zęby ...bo synuś, ex..tamto sramto ??

Chceuciekacstad - ale u nas to nie jest tak, że my się ciągle szarpiemy. Raczej próbujemy się/sprawdzamy w nowych dla nas sytuacjach. Ciągle ustalamy co i jak chcielibyśmy żeby działało. A że życie postawiło nas w nowych rolach (mnie w roli macochy, jego w roli Ojczyma, ja jestem Byłą zoną , On Byłym mężem itd... ) to uczymy się razem tych nowych ról. To nie jest tak, że nasze plany ciągle psuje Jego Była, mojemu Byłemu też się to czasem zdarza. A my w tym wszystkim manewrujemy i próbujemy nie zgubić siebie nawzajem. I przede wszystkim z moim M można dość do jakiś kompromisów. Sporo się od siebie nawzajem  uczymy. To jest naprawdę czuły i opiekuńczy facet, nie zaniedbuje mnie w jakiś celowy, złośliwy sposób. Jemu po prostu ciężko wyjść z poprzedniej roli (ojca, gospodarza domu, który utrzymuje wszystkich i dba o wszystkich). On wciąż czuje się w jakiś sposób odpowiedzialny za rodzinę, o którą dbał przez ileś tam lat (mimo, że Jego dzieci nie są z Nim na co dzień). Ja dałam mu się poznać jako "radząca sobie ze wszystkim sama" , ja nie urodziłam Mu dzieci i mam wrażenie, że zdecydowanie mniej czuje się za nas odpowiedzialny. Przyznam, że trochę walczę o uwagę i troskę z Jego strony w stosunku do nas, bo chyba każda z nas , mimo, że na pierwszy rzut oka silna i samowystarczalna, potrzebuje opoki w postaci męskiego ramienia. I o tym muszę mojemu M czasem przypominać. Cały czas mam nadzieję, że nauczy się tego/przyzwyczai się/zapamięta, że skoro zdecydował się tworzyć z nami rodzinę, to o tę rodzinę też musi się troszczyć i o nią dbać. Na co dzień jest super. Sytuacje z Exami w tle potrafią napsuć krwi i wtedy żale wylewam tutaj, ale to nie jest tak , że szarpiemy się ze sobą na co dzień smile

3 294

Odp: Być drugą i macochą

"ja nie urodziłam Mu dzieci i mam wrażenie, że zdecydowanie mniej czuje się za nas odpowiedzialny. Przyznam, że trochę walczę o uwagę i troskę z Jego strony w stosunku do nas, bo chyba każda z nas , mimo, że na pierwszy rzut oka silna i samowystarczalna, potrzebuje opoki w postaci męskiego ramienia. I o tym muszę mojemu M czasem przypominać. Cały czas mam nadzieję, że nauczy się "

ja uważam że M wogóle nie czuje odpowiedzialności za nas...raczej korzysta z mojej gospodarności..i tak jak napisałaś .... ja nie miałam wyjścia ...musiałam być silna i samowystarczalna.... bo mam syna i chciałam żyć ..a nie wegetować... jak się poznaliśmy to taka byłam..i jestem nadal....
W sumie to nie powinnam się dziwić że M mnie nie zauważa...nigdy nie musiał się niczym przejmować........ja zawsze mam wszystko zaplanowane....załatwione.... boję się problemów finansowych więc to mam rozpykane ...poukładane...
Najbardziej boli że on tego nie docenia....jak się sprzeczamy i ja mówię że on się nie interesuje naszym domem i nami .... daje kasę i na tym się kończy ....że nie wie co i ile płacimy .... to on ..że on to będzie robił....bo to żadna filozofia.....
Jego odpowiedzialność za rachunki skończyła sie tym..że i tak ja je robiłam...bo on nie miał czasu... a ja nie mogłam dopuścić żeby było coś po terminie.....teraz uspokajam się psychicznie ...żeby nie fiksować..... NIE RUSZAM PALCEM W SPRAWIE RACHUNKÓW...KREdYTU....CZEGO KOLWIEK...TEZ DAM TYLKO KASĘ ....
I to nie tak że ja mam schizę na tym punkcie...po prostu wiem że nie mogę mu zaufać  w tej kwesti... bo on zapomni, źle wyśle (zdarzyło mu się wpłacić kilkaset zł na zły numer rachunku...i nie odzyskał kasy )..

Nie czuję się kochana i szanowana..aa wykorzystywana ....
Często mnie okłamuje ...nawet w banalnych sprawach... w ostatniej rozmowie zapytałam dlaczego ??
powiedział że woli mnie okłamać bo ja źle zareaguje...że to z troski o mnie....lub że wie że ja się będę czepiać...
ok...chłop myśli poprawnie , ma doświadczenie w kontakcie z kobietą ....ok
Pytam się go więc...dlaczego w stosunku do byłej tak nie postępuje ??
Jego  ex zawsze robiła wszystko żeby M dopiec...nawet kosztem krzywdy swojego syna....jeśli tylko znała nasze plany z młodym..to zawsze je zmieniała....było i tak że młody nie mógł przez nią jechać z nami..
teraz mieliśmy jechać na wakacje ...jest potrzebny paszport młodego... sugerowałam żeby wziął od ex juz teraz pod pretekstem wyjazdu np. do Gerlitz ..mamy tam rodzinę...a później zostawi dokument w domu...że skoro ona nie zabiera młodego na wakacje a on tak...to niech będzie juz u nas.....
Ale co zrobił M ???? powiedział jak na spowiedzi całą prawdę o naszych planach ...paszportu nie dostał jak na razie ....i tym samym dał jej czas na wymyślenie intrygi....
Więc o co chodzi ???
M nie był w stanie wyjaśniś dlaczego mnie traktuje tak....a jej za każdym razem jak na spowiedzi ....

3 295

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

"
ja uważam że M wogóle nie czuje odpowiedzialności za nas...raczej korzysta z mojej gospodarności..
Najbardziej boli że on tego nie docenia.... .... daje kasę i na tym się kończy ....że nie wie co i ile płacimy .... .
Jego odpowiedzialność za rachunki skończyła sie tym..że i tak ja je robiłam...bo on nie miał czasu... .po prostu wiem że nie mogę mu zaufać  w tej kwesti... bo on zapomni, źle wyśle
Nie czuję się kochana i szanowana..aa wykorzystywana ....
Często mnie okłamuje ...nawet w banalnych sprawach...
M nie był w stanie wyjaśniś dlaczego mnie traktuje tak....a jej za każdym razem jak na spowiedzi ....

Mnie się nasuwa jeden wniosek (chociaż nie znam całokształtu, tylko to o czym opowiadasz. Facet jest nie dojrzały i nie odpowiedzialny. Pytanie czy przypadkiem nie z tych samych powodów rozpadło się Jego pierwsze małżeństwo?? Być może nie szanował żony, nie przejmował się codziennymi obowiązkami, kozaczył a jak przyszło co do czego, to zawalał ważne sprawy, terminy. To nie daje poczucia stabilności i bezpieczeństwa, których kobieta oczekuje od związku. Być może to właśnie rozwaliło Jego poprzedni związek. A teraz powtarza te same błędy? A w stosunku do Byłej przyjął postawę - zobacz co straciłaś, zobacz jaki jestem dobry, ugodowy, zaangażowany w opiekę nad synem.... (czyli nadal kozaczy). Jej pokazuje się z tej dobrej strony, a w stosunku do Ciebie nadal popełnia "błędy z przeszłości". Rozumiem Cię ze potrzebujesz czuć się bezpieczna ale przy tym facecie to może być trudne, jeśli On szybko nie zrozumie, że swoim zachowaniem za chwilę może stracić również Ciebie, to marnie to widzę  sad

3 296

Odp: Być drugą i macochą

Być może tak jest.....i tak było.
Z jego opowieści z czasów poprzedniego małżeństwa ... widzę faceta co to w czwartek spędza wieczór z kolegami na jakimś tam hobbi...w piątek knajpeczka z kolesiami ...no i czasami równiez w sobotę.... rano sobota/niedziela rowerek... Kiedyś zapytałam go a gdzie była Twoja żona wtedy..a on..ze w domu...lub u matki....
Zarzucał jej nieodciętą pępowinę ...i rózne takie ...że z byle powodu robiła mu awantury.....
Czyli tak jak ja teraz ..według jego opini..tez się o wszystko czepiam....i też uwazam że on tylko mysli o sobie i swoim synku....
też uważam że wszystko jest ok jeśli jest tak jak M chce.... ja nie mogę życ po swojemu...bo on się źle czuje .... i nie chce kompromisu..ze ja i moje potrzeby i mój syn tez mamy prawo do własnego życia i własnych potrzeb...i nie koniecznie tak jak m wymyslił.....
Oj...ale biadolę ......
Nie nawidzę nie odzywania się ...ale z drugiej strony moje próby dogadania się i tak niczego nie dają ...

szlak mnie trafia z takimi sprawami

3 297

Odp: Być drugą i macochą

Dziś zaczełam czytać ...jak się rozstać , żeby przejść to z jak najmniejszymi stratami psychicznymi....
Zastanawiam się , czy nie wynając mieszkania i wyprowadzić się .. bo nie chcę żyć patrząc na niego i koniec tego wszystkiego na czym mnie tak bardzo zależało... Czego oczy nie widzą ...
...taki oto wpis dał mi dużo do myslenia..bo uwazam że to prawda , bynajmniej jak u nas :
"Gdyby ten cholerny socjopata nie wkradl sie w moje zycie ponownie, pewnie bylabym teraz zupelnie gdzies indziej. Do dzisiaj nie moge sobie wybaczyc tego, ze do niego wrocilam. Z doswiadczenia mojego i moich znajomych wiem, ze faceci i tak swoje wiedza i jak maja cos w dupie to i terapia nie pomoze, bo wg coponiektorych to ty jestes walnieta i chora, oni sa spoko. Decyzja nalezy do ciebie. Samotnosc nie jest zla, trzeba tylko skonfrontowac sie ze swoim bolem samemu, dac sobie czas, wydobrzec, nabrac dystansu. Bo jezeli jestes juz takim stanie, ze nie mozesz sie na niego patrzec, wywalasz go na zbity ryj z domu to zapytaj sama siebie? Czy ja na serio kocham tego goscia, czy po prostu boje sie byc sama? Bo jezeli to drugie, to bez fachowego wsparcia z tego nie wyjdziesz, ugrzezniesz znowu w bagnie. Kobieto obudz sie, zrob cos dla siebie, ratuj siebie. Popros o pomoc...ale dla siebie, nie licz na to, """""""""ze ktos sie zmienie. Ja na to liczylam, wysylalam mojego do terapeuty, rozmawialam, tlumaczylam, w koncu chodzilam juz tak sfrustrowana, ze wszystko dookola latalo. I wiesz co? ...to ja wyszlam na wariatke """""''  chrzanic takich wampirow emocjonalnych, wyssa Cie, zgnoja i zrobia z ciebie wariata.""
... to wyróżnione zdanie jest o mnie ...

Jutro mamy iśc do banku dowiedzieć się jak wyglada sprzedaż domu i spłata wcześniejsza kredytu, jakie koszty...
trzeba oszacować kwotę zobowiązań i czy uda się to pokryć sprzedażą domu...

Musze konsekwentnie iść w obranym kierunku.
Rozmawiałam wczoraj z psychologiem-  powiedział to samo .."nie licz na to że ktoś się zmieni "...chyba że sam będzie widział w tym rozwiązanie swoich/naszych problemów.

Syn wyjeżdża za kilka dni , nie będzie go do końca lipca , muszę zrobić wszystko by nasze zycie było spokojne..szczęście przyjdzie z czasem.

3 298

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Jutro mamy iśc do banku dowiedzieć się jak wyglada sprzedaż domu i spłata wcześniejsza kredytu, jakie koszty...
trzeba oszacować kwotę zobowiązań i czy uda się to pokryć sprzedażą domu...

Musze konsekwentnie iść w obranym kierunku.
Rozmawiałam wczoraj z psychologiem-  powiedział to samo .."nie licz na to że ktoś się zmieni "...chyba że sam będzie widział w tym rozwiązanie swoich/naszych problemów.

Oboje podjęliście już decyzję o rozstaniu?

Rozmawiałaś z synem na ten temat?

3 299 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2014-06-24 16:12:33)

Odp: Być drugą i macochą

Podjeliśmy decyzję ? ..nie rozmawiamy , M robi wszystko by mi dokuczyć ... przyjął postawę "mam Cię w du..pie"...
ja wracam z pracy on wychodzi..lub go nie ma .... chodzi gwiżdże ...podśpiewuje sobie.... odebrał mi telefon który dał mi w prezencie rok temu... wczoraj zażądał kodu do niego....w pierwszej chwili odmówiłam...że nie jestem na jego rozkazy..po czym dałam mu to hasło.. ciągle sobie powtarzam że nie mogę dac się wciągnąć w walkę ...
W pierwszym momencie jak nie chciałam mu dac tego hasła...nazwał mnie złośliwą małpą ....
nie zasłużyłam na takie traktowanie....za długo pozwalałam się źle traktować....

Jak zaczełam tu na tym forum ....jakiś miesiąc temu... powiedziałam jemu i sobie że daje nam 2 miesiace na konkretne decyzje i działanie by coś zmienić.... albo sprzedajemy dam i się żegnamy..albo idziemy po pomoc i konsekwentnie działamy......
Teraz widzę ze jego deklaracja " idźmy na terapię "..była po to żeby załagodzić atmosferę w domu bo jego syn miał być.....juz w niedzielę jak byliśmy z synem na koncercie powiedział znojomym , którzy znają naszą sytucją ..ze nie idziemy do żadnego psychologa..bo on nie ma takiej potrzeby....a ja jeszcze o tym nie wiedziałam.

Kjim...nie chcę uwierzyć ...tak trudno się pogodzić z prawdą...boli

Synowi nie chcę nic mowić, wyjeżdza na początku przyszłego tygodnia, nie będzie go miesiąc... nie chcę żeby się o mnie martwił i miał zepsute wakacje.... ale wiem że musze ten czas wykorzystać żeby zrobić porządek z moim/naszym życiem ..co by to nie oznaczało.

Boję się , że nie dam rady i znów dam sobie wmówić ...że będę chciała żeby było jak dawniej... bo to bynajmniej znam....
lepiej zaakceptować zło...bo je znamy..niż wyzwolić się .. bo to krok w nieznane...być może przepaść

3 300

Odp: Być drugą i macochą

chceuciekacstad uciekaj jak najszybciej. Lepiej być samej niż z takim bucem i egoistą. Na pewno na początku będzie trudno i będzie bolało. Ale tak jest z procesem zdrowienia. Pozbędziesz się gada i za jakiś czas poczujesz, że żyjesz. A on niech szuka kolejnej idiotki, co będzie dawała się szantażować.

3 301

Odp: Być drugą i macochą

czytam na forum o rozstaniu .. to nie o mnie ..ale jak czytam co przezyła autorka..to jakbym widziała siebie ...ona szarpała się ponad 20 lat....

"Chciałabym Tobie pokazać, jak ja widzę Twoją historię po przeczytaniu wątku.

Wygląda na to, że Ty i Twój mąż na tym etapie życia (a może i wcześniej) macie zupełnie inne oczekiwania głównie odnoszące się do współmałżonka, ale także Waszej wzajemnej relacji.

Ty chciałabyś aby on był dla Ciebie partnerem, mimo że przez wiele lat Waszego małżeństwa wcale nie było ono partnerskie. Jesteś dotychczasowym układem zmęczona. Ewidentnie, czujesz się stroną bardziej starającą się oraz bardziej efektywną w swoich staraniach. Chciałbyś aby teraz dla odmiany mąż zajął się Tobą, zadbał o Ciebie i Wasze otoczenie.  Ale nie z musu, lecz dlatego, że jesteś dla niego Ty oraz Twój komfort  i samopoczucie ważne. Bo to się Tobie należy za lata starań. Tego potrzebujesz i oczekujesz.

Zatem Ty CHCESZ ZMIANY w Waszej dotychczasowej relacji, w Waszym życiu. Potrzebujesz tej zmiany.

Nie wiem, może zawsze liczyłaś na to, że za Twoje starania otrzymasz kiedyś zapłatę.
Liczyłaś, że on doceni Twój wkład w jakość Waszego związku i Waszego życia.
Sądziłaś, że przyjdzie taki czas, gdy on dla odmiany skoncentruje się na Tobie.
A może dopiero teraz do Ciebie dotarło, jak niewspółmiernie mało otrzymałaś za to, co przez lata dawałaś.

Za to jemu ten układ, który był dotychczas, odpowiadał i odpowiada.
Bo to wygodne, bo się przyzwyczaił, bo to dla niego naturalne środowisko.

Zatem on NIE CHCE ZMIANY w Waszej dotychczasowej relacji, w Waszym wspólnym życiu.

Aby Wasze małżeństwo przetrwało potrzebny jest z obu stron  KOMPROMIS. Ty powinnaś zmniejszyć swoje oczekiwania względem niego i Waszego związku. On powinien dostrzec i realizować Twoje potrzeby i oczekiwania oraz zadbać o Waszą relację.  W dobrym związku powinno być miejsce na potrzeby dwóch osób..........."


http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=66710&p=4

Lily ..wiem ze będzie cięzko..już jest .... a przeciez jeszcze nic fizycznego się nie stało...
Szukam porad...ja sobie poradzić.   na co się przygotować..nie chcę odejść..po to by wrócić bo sama nie dam rady....bo się złamię....  nie chcę nikogo szantażować..straszyć...tak jak M to robi...wiem że on testuje kolejną granicę.... i nie wierzy że ja coś zmienię...bo przeciez zawsze miękłam ...

3 302

Odp: Być drugą i macochą

Kupiliśmy obrączki. Na razie chyba zalegną w szufladzie. Ale kto wie...

3 303

Odp: Być drugą i macochą

chceuciekac, jestem z Ciebie dumna, tak trzymaj. Nie daj sie juz wiecej wykorzystywac. Nie wiem co z Twoim mieszkaniem, czy wynajmujesz, czy stoi puste, ale po wyjezdzie syna chyba bym sie tam wyprowadzila, przynajmniej na jakis czas, zeby spojrzec na cala sytuacja z boku, na chlodno.

Dziwny ten Twoj chlop. Ale dobrze, niech szuka kolejnej naiwnej. Uwazam, ze zwiazki z dzieciatymi rozwodnikami sa bardzo trudne, ale do ogarniecia. Jednak zwiazki z dzieciatymi rozwodnikami zakochanymi we wlasnych dzieciach sa niemozliwe.

3 304

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

zawsze liczyłaś na to, że za Twoje starania otrzymasz kiedyś zapłatę.
Liczyłaś, że on doceni Twój wkład w jakość Waszego związku i Waszego życia.
Sądziłaś, że przyjdzie taki czas, gdy on dla odmiany skoncentruje się na Tobie.
A może dopiero teraz do Ciebie dotarło, jak niewspółmiernie mało otrzymałaś za to, co przez lata dawałaś.

Za to jemu ten układ, który był dotychczas, odpowiadał i odpowiada.
Bo to wygodne, bo się przyzwyczaił, bo to dla niego naturalne środowisko.
Zatem on NIE CHCE ZMIANY w Waszej dotychczasowej relacji, w Waszym wspólnym życiu.

Na tym polegało moje małżeństwo. Przez siedem lat wydawało mi się , że dobro, zaangażowanie, które łoże w małżeństwo/rodzinę w końcu do mnie wróci. W końcu mąż to doceni. Jak już Pan zaspokoi wszystkie SWOJE potrzeby i będzie szczęśliwy, to wtedy i On poświęci się żonie i rodzinie. Nie doczekałam tego czasu. Wymiękłam. Jak zaczęłam domagać się Jego uwagi, zaangażowania w rodzinę to.... uznał, że chyba mam jakąś depresję i powinnam się leczyć (za moimi plecami nawet umówił mnie z psychiatrą!!!). Potem stwierdził, że bardzo się zmieniłam, że pewnie mam kochanka, straszył, że mi odbierze dzieci..... itd itd. Pokazał jakim naprawdę jest człowiekiem, kiedy przestałam wokół Niego biegać. Teraz już wiem , że taki związek to chory związek. Ciesze się, że się z tego wymiksowałam i zawalczyłam o.... siebie. Chceuciekacstad - trzymam za Ciebie kciuki.

3 305

Odp: Być drugą i macochą

Nie ma jeszcze z czego byc dumnym.... jestem w rozterce...
Na tym forum o rozstaniu..ktos polecił książkę "Charakter na całe życie " ... zamówiłam..w sieci udało mi się znaleźć część tekstu o osobowości "4" z tej pozycji ...zwróciłam na to uwagę gdyż jedna z osób twierdziła  iż autorka wątku In-ka jest takim typem osobowości..."NiezanmSiebie napisała :
"...charakteryzuje się dużą intensywnością emocji...bardzo często człowiek o tym typie postrzegania świata tęskni do głębokich "autentycznych" doznań i intensywnie ich poszukuje, realizując marzenia związane z twóczością, wielkim uczuciem czy rozwojem duchowym.Wie, że byłby naprawdę szczęśliwy, gdyby takie doznania pojawiły się w jego/jej życiu, które w chwili teraźniejszej jest "czegoś" pozbawione.
...zwykle najbardziej cenią to, co straciły albo to, co jest mało osiągalne. Gdy marzenia się ziszczają, ich realność nie wydaje się już taka atrakcyjna. Można by powiedzieć, że w ... tkwi ciągłe, wręcz bolesne uczucie tęsknoty i niedosytu.
...poruszają się między dwoma biegunami aktywności.Niekiedy rozsadza je energia, innym razempopadają w nastrój przygnębienia...
...Szanują tylko wielkie autorytety, przyjaciół...
Kryzyzs u ... objawia się zniechęcenuiem do wszystkiego, tragicznym romantyzmem i przyciąganiem uwagi otoczenia przez uciekanie się do różnych sposobów...
...mają z reguły dobre zdanie o sobie, uznając że są czułe, otwarte, przepełnione najpiękniejszymi uczuciamigłebokiej troski o innych. Otoczenie postrzega je jednak jako nieco samolubne i skoncentrowane głównie na swoich przeżyciach.
Zmaga się w życiu z przeciętnością, której nie potrafi zaakceptować przede wszystkim u siebie.
Potrzeba wyjątkowości bierze się z "rany", którą....noszą w sobie.Poczucie, że coś zostało im odebrane jest z reguły nieuświadomione, ale mozna je dojrzeć w tęsknocie, która u... jest szczególnie silna.Jest to tęsknota za wymarzonym partnerem, ekstatycznym przeżyciem...Bardzo rzadko zdarza się, że...zadowolona jest z tego, co ma w danej chwili.
Osobom obserwującym...wydaje się niezrozumiałe, jak mogą one nie dostrzegać tego, co właśnie mają.A jednak "filtr" przez który patrzą na rzeczywistość nakazuje im tęsknić za tym, co "utracone" lub w inny sposób "nieosiagalne".W skrajnych przypadkach pojawia się u ... mechanizm odpychania tego, co dostępne i przyciągania tego, co niedostępne.Ta koncentracja na nieosiagalnym wynika znieuświadomionej potrzeby przeżywania silnych emocji, które mają źródło właśnie w tęsknocie....
...nastrój melancholii może się przerodzić w egocentryczny lament, polegający się na odcięciu od otoczenia, a następnie wyrzucaniu mu bezduszności i braku zainteresowania.
W związkach partnerskich....także unikają bliskości, chociaż prawie nigdy nie zdają sobie z tego sprawy.Gdy partner próbuje odejść, manipulują nim, grają chore, pogrążone w rozpaczy, nieporadne.Często w związku przyjmują rolę nieznośnego dziecka i są zazdrosne do granic wytrzymałości...
Każda...pogrążona w kryzysie nie włącza się czynnie w życie i nie realizuje planów, wybiera ucieczkę w życie "duchowe""...

Fragment ksiązki, o której Ci wspominałam (a raczej fragmenty, mam nadzieję że dojdziesz co jest czym).
Przytoczyłam, bo czytając Twoje wpisy pomyślałam o czymś.
Pomyślałam, że nawet, gdyby wszystko ułozyło się wedle Twoich planów (których chyba nie potrafisz sprecyzować jeszcze), i tak nie bylabyś szczęśliwa, bo cos w tym "szczęsciu" i tak by zgrzytało.
Tak jak we fragmencie...gonisz za czymś, a gdy już masz, nie wydaje się już tak bardzo atrakcyjne.
Bo Ty tak naprawdę nie wiesz czego chcesz, czego od życia oczekujesz...czy też inaczej...kiedy się pojawia, Ty masz nowy azymut, równie mało sprecyzowany jak poprzedni.
Ale możesz się dowiedzieć , możesz być szczęśliwa i możesz to szczęście widzieć w tym co masz ,  nie w tym za czym biegniesz.

Poczytaj."...
M. twierdzi że jestem zadrosna o jego syna i zaborcza..że wszystko musi być tak ja chcę ..jak ja sobie wyobraże...że mam chorobe psychiczną ...że on mi tyle daje a ja tego nie dostrzegam....ale ja czuję sie nieszczęśliwa...opuszczona ... nie wazna ... wykorzystywana... gubię się..i chyba zaczynam szukać winy w sobie ..by wyciagnąć do niego rękę na zgodę....
Staram sie obiektywnie spojrzeć na siebie..i widze w tym opisie część siebie.......
Ale może to ja jestem winna .....i nie ma tu obiektywizmu....
Tracę rozum..

3 306

Odp: Być drugą i macochą

Chceuciekacstad,
mi po rozstaniu bardzo pomogła książka: "MARS I WENUS ZACZYNAJĄ OD NOWA"- JOHN GRAY. Jest dostępna w sieci, polecam wszystkie dzieła tego autora. 3 maj się, jesteśmy z tobą.

3 307

Odp: Być drugą i macochą

wybaczcie ..ale będę tu pisac każde bolaczki..
napisał "Mam zrezygnować z Twojego Enel-medu czy będziesz przelewać mi 105 pln"...
czyli podjeliśmy decyzje zaocznie .

łzy mi napłynęły...ale muszę być konsekwentna .
Kjim, zazdrosna- czy korzystałyście z pomocy psychologa ?
ja mam mieszane uczucia ..ale boję się że nie dam rady.... mam taka gonitwę myśli....co minute w inną stronę ..
raz myślę sobie "że on mi to zrobił, to powiedział, okłamał- że to sa fakty i ich trzeba trzymać..że uczucia i emocje nie pomogą mi szczęśliwie żyć  "...a za chwilę myślę...czego ja się czepiam...że to ja jestem zła...bo zazdrosna o dziecko o uwagę ...o brak adoracji... przecież nie bije, czasami coś zrobi, jak poproszę to też, że jest zabawny, że zna dużo filmów...że mówi że mnie kocha..a ja tak chcę żeby to była prawda "...
ale co jest prawdą ???

3 308

Odp: Być drugą i macochą

Chceuciekacstad - każdy związek na pewno wygląda inaczej. Każda z nas jest inna, ma inny próg wyrozumiałości, tolerancji. Każda z nas gdzieś inaczej stawia granice tego co dopuszcza, co uważa za normalne. Dlatego tak trudno doradzać Ci kiedy nie znamy się osobiście. Nie wiem czy o takim związku marzyłaś lub ewentualnie na ile jesteś w stanie się "nagiąć" dla tego związku. Ile przykrości jesteś w stanie zaakceptować, a ile potrzeba Ci bliskości, ciepła, zainteresowania ze strony partnera. Po swoich doświadczeniach wiem, że u mnie w pewnym momencie po prostu przelała się czara goryczy, która we mnie wzbierała. Długo rozmyślałam zanim zdecydowałam się na radykalny krok zmierzający do rozwodu, ale kiedy usłyszałam ostatni z Jego ust szantaż "albo się uspokoję ze swoimi "żądaniami" albo On wywiezie dzieci i nigdy Ich w życiu nie zobaczę" to zadziałało jak najlepszy psycholog. Dostałam takiego kopa do działania, jakiego nie dostałabym od żadnego psychologa.
W Twoim przepadku musisz sama zrobić bilans tego, ile szczęścia a ile bólu przynosi Ci ten związek. Czy potrzebujesz psychologa też musisz sama ocenić. Jeżeli czujesz , że zbyt dużo Cię to kosztuje i że nie dźwigniesz tego sama i nie ma Cię kto wspierać, to zgłoś się do psychologa. Mnie bardzo dużo wsparcia i pomocy udzielili rodzice. I to mi wystarczyło. Pozbierałam się chociaż bywały straszne chwile załamania. Dużo dawała mi też obecność moich dzieci (chociaż małych w tamtym czasie). Wiedziałam , że muszę sobie ze wszystkim radzić dla Nich, że nie wolno mi wymięknąć.  Ty chcesz wysłać na wakacje syna (prawie dorosłego, rozumiejącego powagę sytuacji ) i uporać się z tym wszystkim sama? Z jednej strony rozumiem, że chcesz Mu oszczędzić tych trosk, z drugiej zaś strony dla Niego to też są istotne zmiany w życiu, o których powinien wiedzieć a wiedząc o tym myślę , że mogłabyś liczyć na wsparcie z Jego strony (chociaż nie znam waszych relacji , ale z tego co pisałaś wcześniej, dobrze się dogadujesz z synem) .
Jedno co na pewno Ci mogę doradzić to to, żebyś z bilansu wyrzuciła wszystko co się wiąże z tym, czy sobie poradzisz sama po rozwodzie, czy chcesz zostać znowu sama. Lęk przed samotnością (chociaż na pewno chwilową) nie powinien wpływać na decyzję o tym, czy chcesz być z TYM człowiekiem czy nie.

3 309

Odp: Być drugą i macochą

ja to wszystko wiem ... tylko nie jestem pewna czy ja chcę go zostawić ??!
a może to ja potrzebuje pomocy? przecież wiem jaki on jest, znam go...wystarczy nie mieć wymagań...nie kupuje mi prezentów ..oj tam.... sama sobie mogę kupić co chcę - i tak mam lepiej bo mnie stać!??
nie informuje mnie o "swoich sprawach z synem "..no to widac nie ma to znaczenia większego...ja też przeciez mogę tak ..przecież co to za róznica * ma byc w ten czy inny wekend..wieczorem dziś , czy jutro rano ??? przeciez ja nie miałam i tak planów które mi to pokrzyżuje....a ze ex wie lepiej co będzie z moim weekendem? heh ..no przecież to ze mną mieszka i spi....i do mnie wraca....
tak tez można??????

a może to ja walnełam mega focha ..i chcę dom sprzedać..żeby mu na złość zrobić??
albo będzie tak jak ja chcę//informacje, ja najwazniejsza...ja pępek świata / albo koniec ..nie będzie pokoju synka...nie bedzie się czym chwalić przezd kolegami...ze dom..ze salon....zostanie kawalerka i to skromna???
przeciez wiem że on sobie gorzej radzi... i może to jest moja zemsta bo nie jest tak jak JA uważam????jak ja chcę ??!!

może ja jestem rzeczywiście zazdrosną małostkową jędzą ?? a jego zachowania..kłamstwa .....te "moje fakty " to reakcja na mnie ????na moje wieczne pretensje....przecież kupił mi kiedyś kwiatki ....niby ok..ale wypomniałam po jakimś czasie ..że z biedronki najtańsze.... Przeciez nie liczy się jakosć...tylko fakt..gest
i co z tego..że to on mi pokazał że ...nie wypada kupić siostrze kwiatków z biedronki..bo ona nie dostaje takiej taniochy...szwagier oryginały tylko żonie daje .........i co z tego że perfum mi nie kupił..... albo że powiedział że droższych niz 100 nie kupi???
a mamusi kupił za 200??? przeciez ja też innym kupuję rózne prezenty......
a że mi powiedział ..że na mnie nie wyda więcej niż 100 ....zły był....a dlaczego był zły ???? no bo ja go zezłościłam ??

Ale przecież są miłe chwile ... dlaczego nie potrafię analizować i pławić się w tych dobrych sprawach... i je tylko widzieć..tak jak widze samo zło ????

bo może ja psychiczna jestem ????

3 310

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

bo może ja psychiczna jestem ????

Nie jesteś. Kobieto jesteś pełna sprzecznych myśli, ale w takiej sytuacji, to chyba każda z nas miałaby mętlik w głowie. Może jedź na wcześniejszy urlop? Zostaw to wszystko w cholerę i zabierz się stamtąd. Po pierwsze odpoczniesz od codzienności, po drugie z perspektywy może na wszystko spojrzysz inaczej. Może zatęsknisz za tym swoim bucem, a może stwierdzisz , że właśnie takiego świętego spokoju Ci trzeba i nie będziesz chciała do Niego wracać. Może potrzebujecie od siebie odpocząć, bo zapętliliście się już bardzo w tym robieniu sobie na złość?

3 311

Odp: Być drugą i macochą

zapętliłam się ....masz rację .
Teraz wymyśliłam kolejny "powód" dowód"..nie wiem czego....że jeśli rzeczywiście przyjdzie do banku....
Zrobił wysiłek ....by się ze mna zacząć rozstawać...a do psychologa nie chce iść ....
emocje walczą z rozumem

3 312

Odp: Być drugą i macochą

byliśmy w banku...czekał na mnie przed wejściem....zapytał co powiemy jak bankier zapyta o powód sprzedaży ???????????????? szok...co ludzie powiedzą go interesowało......heh
Spotkanie sprawnie , szybko.
Żyłam złudzeniami..że on coś spróbuje ...zagada....nic...
Ja zawsze przygotowana , dziś nie byłam taka ...a M przyszedł z wydrukiem warunków kredytu...to rzeczywiście koniec.

3 313 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-06-26 13:11:09)

Odp: Być drugą i macochą

Chceuciekacstad,
świetnie cię rozumiem, my też biliśmy kilka razy na pograniczu, jednak zawsze udawało się nam dojść do pojednania i kompromisu z czego bardzo się cieszę. Nie mam zamiaru wpływać na twoją decyzję, bo każda kobieta zasługuje na szacunek i każda potrzebuje dowodów miłości. Ja podobnie jak ty uważam, że facet powinien wyjść z inicjatywą i pokazać, że mu zależy, gdyż ja ze względu na swoją przeszłość jestem bardzo lojalna wobec partnera. M ma natomiast zdrowe podejście do sprawy i widząc, iż ja myślę i dążę do rozstania daje mi to czego ja według niego chce i odpuszcza, co nie znaczy, że mnie nie kocha i nie chce ze mną być. Na twoim miejscu usiadłabym i porozmawiała, nie podejmowałabym w tym chaosie żadnej decyzji. Powiedz, mu ile dla ciebie znaczy, czego ty potrzebujesz, jakim zachowaniem cię rani i zapytaj wprost czy jest w stanie zmienić swoje podejście, by dać ci szczęście? Jeśli powie, że nie to będziesz wiedziała, że zrobiłaś wszystko, co możliwe i podjęłaś słuszną decyzję. Pamiętaj, nie rezygnuj z wartości, które są dla ciebie ważne i walcz o swoje, tylko w ten sposób znajdziesz to czego szukasz i w końcu będziesz naprawdę szczęśliwa. Fachowa pomoc psychologa na pewno dobrze ci zrobi, odnoszę wrażenie, że jesteś DDA/DDD. Jeśli tak, to musisz wiedzieć, że ma to ogromny wpływ na twoje życie i poszukałabym wsparcia kompetentnej osoby w tym zakresie.

3 314

Odp: Być drugą i macochą

Zazdrosna...nie wiem czy ja jestem DDA ..czy też inne pokręcenie....
Lubię mieć wszystko wyjaśnione...jak dla mnie nie ma rzeczy bez powodu...raczej wierze że wszystko jest po coś i z jakiegos powodu..lub ...bo czegos brakuje....
Bynajmniej...jest przyczyna..jest skutek...nic nie dzieje się Ot tak....
Ci co tak mówią ..nie wiedzą po prostu wszystkiego w temacie....
Jestem logiczna...i tyle.
Kwestia uczuć...to że mam jakieś do tego durnia ...z którym jestem są dla mnie nie logiczne ..i dlatego prowadzę walkę Rozum i Uczucia...
Doświadczyłam bardzo dużo złego od M, wiem jakim potworem potrafi być...i jakim dobrym facetem zdarza mu się bywać....
...
Pomimo spotkania w banku, jego przygotowaniado tego  .... wciąż czekałam...na cud ...że jednak on zrobi krok w innym kierunku...

Te kilka zdań jakie mi napisał dziś ....że on nie podjął żadnej decyzji...że tylko ja....a przeciez w banku byliśmy oboje ..po czym napisał mi :
"Musimy zadać sobie pytanie  :

Czy chcemy być razem i czy jesteśmy w stanie siebie, nasze życia i charaktery zaakceptować ?  Jak wiemy i widzimy zmienić się nie zmienimy , więc albo się zaakceptujemy  - albo sie rozstajemy ."

Jak dla mnie to znaczy tyle..że to ja mam zaakceptować ...bo to mnie przeszkadza jego zachowanie i traktowanie mnie...nas.

3 315

Odp: Być drugą i macochą

...a to kolejny cytat Pana
" Jeśli w taki sposób chcesz zacząć to sprzątać nasze życie ( sprzedaż domu , rozstanie?), to proszę Twój wybór, ale nie zamierzam Ci w nim pomagać, bo to nie moja decyzja i nie mój wybór.   

Ale sugerował bym inną drogę ? rozpoczynającą się od słów Przepraszam ?  "...

więc znam alternatywę.... na kolanka ... przeproś Pana .


qurwa ...

Posty [ 3 251 do 3 315 z 8 269 ]

Strony Poprzednia 1 … 49 50 51 52 53 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026