wiem ze największa walka to będzie sama ze sobą ![]()
3 186 2014-05-23 14:19:23
Podobne tematy
3 187 2014-05-23 18:14:19 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-05-23 22:16:03)
Ale wiecie co dziewczyny, rozumiem te wszystkie problemy z waszymi m.. - tylko dziwię się, że ja w przypadku swoich dzieci nie moge liczyć na takich zaangażowanych, kochających tatusiów. Jeden pojawia sie raz na ruski rok, pomimo mieszkania obok /ale zawsze jest pod telefonem/. Drugi nie widział dziecka od kilku lat pomimo, że mieszka 5 minut drogi... hmmm Obecne moich eks chyba są mną zachwycone
Mój ex też mieszka 5 min od swojej córki, widują się morze 2 razy w roku na święta, dzięki moim wyraźnym naciskom. Tatuś ma gdzieś urodziny, dzień dziecka i wyniki szkoły młodej. Nie muszę wam mówić jak ona się czuje, gdy widzi jak M lata z pieprzem koło swoich dzieci.
Miałam okazje porozmawiać z dziewczyną mojego exa i wypomniałam jej, że on każdy wieczór spędza u niej, a dla córki nie ma czasu. To ta mi odpowiedziała, że 'dziecko ma ojca tyle ile chce, a córa nawet nie odbiera od ojca telefonu'. Na jej miejscu też bym się wylała na takiego ojca. Na tym forum nie będzie takich szczęściar jak moja następczyni.
No i M pojechal z dziećmi do siebie. Smutno mi
a przeciez sama tego chciałam...
3 188 2014-05-24 06:58:11
Miałam okazje porozmawiać z dziewczyną mojego exa i wypomniałam jej, że on każdy wieczór spędza u niej, a dla córki nie ma czasu. To ta mi odpowiedziała, że 'dziecko ma ojca tyle ile chce, a córa nawet nie odbiera od ojca telefonu'. Na jej miejscu też bym się wylała na takiego ojca.
Ale to chyba nie obecnej wina, ze Twoj ex nie widuje corki.
Swoja droga, jak to punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia - zaloze sie, ze jako macocha wolalabys, zeby Twoj M spedzal kazdy wieczor u Ciebie bez dzieci, niz zeby bylo tak jak jest teraz? ![]()
No i M pojechal z dziećmi do siebie. Smutno mi
a przeciez sama tego chciałam...
Oj przestan, korzystaj z wolnosci i pustej chaty ![]()
3 189 2014-05-24 07:59:11 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-05-24 08:23:27)
zazdrosna13 napisał/a:Miałam okazje porozmawiać z dziewczyną mojego exa i wypomniałam jej, że on każdy wieczór spędza u niej, a dla córki nie ma czasu. To ta mi odpowiedziała, że 'dziecko ma ojca tyle ile chce, a córa nawet nie odbiera od ojca telefonu'. Na jej miejscu też bym się wylała na takiego ojca.
Ale to chyba nie obecnej wina, ze Twoj ex nie widuje corki.
Swoja droga, jak to punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia - zaloze sie, ze jako macocha wolalabys, zeby Twoj M spedzal kazdy wieczor u Ciebie bez dzieci, niz zeby bylo tak jak jest teraz?
zazdrosna13 napisał/a:No i M pojechal z dziećmi do siebie. Smutno mi
a przeciez sama tego chciałam...
Oj przestan, korzystaj z wolnosci i pustej chaty
Paradoks jest taki, że mam dzieci z facetem, który ma je w 4 literach, a związałam się z takim dla kogo jego synowie są całym światem.
Jestem niepocieszona, bo sama muszę cały dom posprzątać, zrobić zakupy i coś ugotować, niecierpie tego ![]()
3 190 2014-05-24 17:34:54
Jestem niepocieszona, bo sama muszę cały dom posprzątać, zrobić zakupy i coś ugotować, niecierpie tego
Jeśli chodzi o zakupy powinnaś wykorzystać i kupić na obiad to, co z córką lubicie najbardziej. Córka miała się uczyć , więc ma święty spokój. O to przecież tez chodziło.
Jeśli chodzi o sprzątanie nie rozumiem czemu chcesz to robić sama. Twój M i Jego syn przez cały tydzień byli w mieszkaniu razem z Wami , nie rozumiem czemu "przyjemność" sprzątania miałaby Ich ominąć. Spokojnie możesz z tym zaczekać na nich. Bałagan nie ucieknie!!! A po powrocie M w niedzielę , podziękuj M za cudownie spędzony razem weekend. Swoją drogą: pojechał po drugiego syna w piątek rano tak jak sobie życzyła eksia?
3 191 2014-05-24 17:37:20 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-05-24 17:39:08)
chceuciekastad - jak u Was po wojennej naradzie? Daj znać jak to wszystko się potoczyło?
3 192 2014-05-26 08:07:20
Paradoks jest taki, że mam dzieci z facetem, który ma je w 4 literach, a związałam się z takim dla kogo jego synowie są całym światem.
No właśnie, łatwiej byłoby gdyby i twoja córa miała kochającego ojca, nie czułabyś takiej goryczy. Doskonale to rozumiem.
3 193 2014-05-26 08:46:24
Witajcie po weekendzie .
No narada była...wojna też .. jak pisałam każdy miał przygotowac plan na zycie ..tak by wszyscy byli zadowoleni ...on się skupił na grafiku kto i kiedy sprząta ...ja , mój syn i on....o jego synu nie było mowy.."mój mały synek "...
Wkurzyłam się ..... że to nie tak ma być... co do gotowania - M 3 dni , ja 3 dni i mój syn 1 raz. ...hehehe ..jego ewentualnie jak będzie to łaskawie zje ![]()
Nie wytrzymałam....powiedziałam mu o mojm rozwiązaniu.... że ja nie będę stać na drodze jego kontaktów z młodym, bo nie umiem i nie mogę..ale niewolnicą tych mitingów też nie będę ...że ja wtedy spędzę czas z synem ... zaproponowałam by on 1 weekend z młodym spędzał nie u nas w domu , i ja jeden z synem bede wyjeżdzać ......
powiedziałam o wakacjach, o kasie, praniu , gotowaniu...... no i m chyba przejrzał - powiedział że lepiej się rozstać , bo on nie tak chce żyć ... jak współlokatorzy .
Się rozgadał wtedy - że może i on źle robi, ale robi tak jak mu serce mówi, i że myślał że ja jestem kobieta to jakby oczywiste że ja będę zajmować sie domem , rachunkami , zakupami ..
On chce żebyśmy byli rodziną , i czas spędzali razem .
Obiecał że on będzie planował spotkania z jego synem tak by raz coś robić dla jego młodego, a kolejny dla mojego syna - i że on z nim zacznie rozmawiać , co on chce robić (mój syn ) i że co mogli by wspólnie z młodym ....
...czas pokaże ...
..w sobotę jego młody latał ze ścierką i kurze wycierał w całym domu , pierwszy raz kazał mu zabawki poukładać - gry osobno i w pudełka, samochody na półkę , kosz opróźnić ..... później dał mu wąż ogrodowy żeby rośliny podlewał.....młody przyleciał do mnie że umył mi samochód
.... zero tv , zero komputera ...bo nie było na to czasu ..a i młody nie wołał bo zadowolony był bo dla niego frajda była ....mój syn zrobił mu naleśniki, które on uwielbia ... miło
trzeba tylko chcieć - zobaczymy czy długo tak będzie .
3 194 2014-05-26 09:32:53
Nie wytrzymałam....powiedziałam mu o mojm rozwiązaniu.... że ja nie będę stać na drodze jego kontaktów z młodym, bo nie umiem i nie mogę..ale niewolnicą tych mitingów też nie będę ...że ja wtedy spędzę czas z synem ... zaproponowałam by on 1 weekend z młodym spędzał nie u nas w domu , i ja jeden z synem bede wyjeżdzać ......
powiedziałam o wakacjach, o kasie, praniu , gotowaniu......
Brawo!
..w sobotę jego młody latał ze ścierką i kurze wycierał w całym domu , pierwszy raz kazał mu zabawki poukładać - gry osobno i w pudełka, samochody na półkę , kosz opróźnić ..... później dał mu wąż ogrodowy żeby rośliny podlewał.....młody przyleciał do mnie że umył mi samochód
.... zero tv , zero komputera ...bo nie było na to czasu ..a i młody nie wołał bo zadowolony był bo dla niego frajda była ....mój syn zrobił mu naleśniki, które on uwielbia ... miło
trzeba tylko chcieć - zobaczymy czy długo tak będzie .
I jeszcze raz brawo! Tylko nie wymiękaj i nie spuszczaj z tonu!
3 195 2014-05-27 10:12:25 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-05-27 10:14:14)
zazdrosna13 napisał/a:Jestem niepocieszona, bo sama muszę cały dom posprzątać, zrobić zakupy i coś ugotować, niecierpie tego
Jeśli chodzi o zakupy powinnaś wykorzystać i kupić na obiad to, co z córką lubicie najbardziej. Córka miała się uczyć , więc ma święty spokój. O to przecież tez chodziło.
Jeśli chodzi o sprzątanie nie rozumiem czemu chcesz to robić sama. Twój M i Jego syn przez cały tydzień byli w mieszkaniu razem z Wami , nie rozumiem czemu "przyjemność" sprzątania miałaby Ich ominąć. Spokojnie możesz z tym zaczekać na nich. Bałagan nie ucieknie!!! A po powrocie M w niedzielę , podziękuj M za cudownie spędzony razem weekend. Swoją drogą: pojechał po drugiego syna w piątek rano tak jak sobie życzyła eksia?
M pojechał po chłopaka zgodnie z wyrokiem sądu, czyli jeden jego syn nie był na wycieczce z drugim.
Fatalny był ten weekend, nawet zakupy nie sprawiły mi przyjemności. M wprawdzie przyjechał pomógł mi posprzątać i zrobił zakupy. Zaproponował mi wypad nad wodę z chłopakami i się zgodziłam, było nawet fajnie. Jego synowie byli grzeczni, mój syn dobrze się chłopakami dogadywał. Cieszyłam się, że M uczy go wędkowania, bo jego ojciec tego nie potrafi. Jednak na noc M zajechał do siebie, dał mi nieźle w kość i mogłam odczuć, że jest na mnie zły.
Odbiliśmy sobie za to w niedzielę, ale nie było łatwo odzyskać do siebie zaufanie. Zrozumiałam, że spędzając wolne dni i noce z M jestem naprawdę szczęśliwa. W stosunku do smyków M przesadzam, a co do mojej córy jestem przewrażliwiona.
3 196 2014-05-27 10:38:31
Relacje z frontu ![]()
wczoraj wróciłam z pracy..m zrobił spgatti na obiad, wyprał i powiesił ubrania, kupił róże na dzień matki... zrobił zakupy ...wywiesił pościel na balkon..heh ...no jakbyśmy się ciałami zamienili...
a ja sobie odpoczełam trochę ..bo nie wiedzieć czemu jakoś nie specjalnie się czułam ![]()
3 197 2014-05-27 11:40:05
M pojechał po chłopaka zgodnie z wyrokiem sądu, czyli jeden jego syn nie był na wycieczce z drugim.
I za to dzieci powinny "podziękować" mamusi.
Fatalny był ten weekend,
Ale dlaczego skoro :
M przyjechał pomógł mi posprzątać i zrobił zakupy. Zaproponował mi wypad nad wodę z chłopakami i się zgodziłam, było nawet fajnie. Jego synowie byli grzeczni, mój syn dobrze się chłopakami dogadywał. Cieszyłam się, że M uczy go wędkowania, bo jego ojciec tego nie potrafi.,
3 198 2014-05-27 11:43:13
Relacje z frontu
wczoraj wróciłam z pracy..m zrobił spgatti na obiad, wyprał i powiesił ubrania, kupił róże na dzień matki... zrobił zakupy ...wywiesił pościel na balkon..heh ...no jakbyśmy się ciałami zamienili...
a ja sobie odpoczełam trochę ..bo nie wiedzieć czemu jakoś nie specjalnie się czułam
Kobieto powiedz mu ze to doceniasz, pochwal, powiedz, że dostrzegasz w Nim zmianę. Facet jak dziecko oczekuje bycia chwalonym. Tylko , wiesz , nie przesadź ze słodzeniem :-)
3 199 2014-05-28 09:03:29 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-05-28 09:32:11)
zazdrosna13 napisał/a:Fatalny był ten weekend,
Ale dlaczego skoro :
zazdrosna13 napisał/a:M przyjechał pomógł mi posprzątać i zrobił zakupy. Zaproponował mi wypad nad wodę z chłopakami i się zgodziłam, było nawet fajnie. Jego synowie byli grzeczni, mój syn dobrze się chłopakami dogadywał. Cieszyłam się, że M uczy go wędkowania, bo jego ojciec tego nie potrafi.,
Tak jak pisałam M dał mi w kość, był zły na moje słowa wypowiedziane w tygodniu odnośnie jego synów. Był chłodny i niewzruszony na moje prośby wspólnego (z jego chłopakami) spędzenia wieczoru. Okazało się, że w sobotę na wieczór musiałam odwiedzić rodziców, wziął do siebie synów i zostawił mnie z tym samą. Wierzcie, że po tym wszystkim nie chciałam go już widzieć. M odwdzięczył się za to w niedzielę, bo przymusił swoją ex, by wzięła chłopaków na obiad z okazji dnia matki i mieliśmy chwilę dla siebie. Niepotrzebne było to wszystko, ale ogólnie to był trudny i nerwowy tydzień i pewnie dlatego tak to się na nas odbiło. W tym tygodniu synowie M mi nie przeszkadzali, ale skąd mam wiedzieć wcześniej, że przychodzi przesilenie i narasta mój brak tolerancji na dzieciarnie?
M ma rację, czasem potrafię być okropna, wczoraj też przyszłam z pracy, w domu był tylko młody M i od razu wyprowadził mnie z równowagi. Po pierwsze jadł kanapkę, gdy ja śpieszę z zakupami i z gotowaniem obiadu, na który będzie kręcił nosem. Po drugie oglądał TV (drażni mnie włączony w dzień z nudów odbiornik), kiedy powinien poprawiać jedynki na koniec roku i czytać lekturę. Po trzecie lał deszcz na balkon i wywieszoną pościel i ubrania. Pewnie wymagam zbyt dużo samodzielnego myślenia od 13 letniego chłopaka, ja po prostu jako dziecko byłam inna i pomagałam mamie z własnej inicjatywy. Tak czepiam się chłopaka, bo dla niego liczy się wyłącznie koniec własnego nosa, a mieszka w moim kochanym domq. Jak wrócił M, to wziął młodego w obroty. Zupełnie już mnie wkurzyło, to że chłopak wyżarł lody, które kupiłam dzieciom w podziękowaniu za piękny bukiet róż z okazji dnia matki.
A tak w ogóle jak tam minął dzień matki? Dostałyście jakieś życzenia od pasierbów? Młody M był u matki, dał jej jakiegoś kwiatka i dostał od matki czekoladę. Ja kupiłam moim pyszne lody i miałam dylemat czy dzielić się z synem M skoro on swój prezent dostał? Smarkacz obsłużył się sam, nie robiłam mu już wyrzutów, choć może powinnam.
3 200 2014-05-28 10:02:44
M ma rację, czasem potrafię być okropna, wczoraj też przyszłam z pracy, w domu był tylko młody M i od razu wyprowadził mnie z równowagi. Po pierwsze jadł kanapkę, gdy ja śpieszę z zakupami i z gotowaniem obiadu, na który będzie kręcił nosem. Po drugie oglądał TV (drażni mnie włączony w dzień z nudów odbiornik), kiedy powinien poprawiać jedynki na koniec roku i czytać lekturę. Po trzecie lał deszcz na balkon i wywieszoną pościel i ubrania. Pewnie wymagam zbyt dużo samodzielnego myślenia od 13 letniego chłopaka, ja po prostu jako dziecko byłam inna i pomagałam mamie z własnej inicjatywy. Tak czepiam się chłopaka, bo dla niego liczy się wyłącznie koniec własnego nosa, a mieszka w moim kochanym domq.
Zazdrosna powiem Ci tak: mój 9 letni syn, który jest dość samodzielny, też rzadko wyrwie się tak sam z siebie do pomocy. Jak wraca ze szkoły i robi bałagan w kuchni czy wspólnym pokoju, to wracam z pracy i na taki widok też łapię nerwa, ale mówię mu: "wychodzę na klatkę i wracam tu za chwilę. Masz 5 minut żeby ogarnąć bałagan, który zrobiłeś". Rzadko kiedy przychodzi mu do głowy, żeby posprzątać blat w kuchni jak robi sobie np kanapki, chociaż kładę do głowy od małego, że powinni po sobie sprzątać. Ostatnio wracałam autem do domu i złapał mnie deszcz. Zadzwoniłam do syna i pytam czy u niego pada, a on dopiero wyjrzał przez okno i stwierdził "no faktycznie coś zaczyna kropić" i dopiero na wyraźną moją prośbę pozbierał pranie z balkonu. Mam kochane dzieci , na prawdę dużo mi pomagają, ale Zazdrosna, One moją inne priorytety. Nie przejmują się moknącym praniem i rozsypanymi wszędzie okruchami. Takie rzeczy zauważą dopiero jak pokażemy Im to palcem. Mówię to dlatego, żeby usprawiedliwić trochę tego Młodego. Myślę, że jakbyś Go o to poprosiła, lub po prostu powiedziała żeby to zrobił, to On by to zrobił. Z dziewczynkami też bywa inaczej. Moja córka sama przychodzi do kuchni, zapyta czy coś pomóc, syn nie. Musisz wziąć na to poprawkę. Co do wyżartych lodów to faktycznie nie ładnie się zachował , skoro miał to być deser dla Twoich dzieci. Żeby uniknąć takich sytuacji u mnie w domu, nauczyłam dzieci swoje i mojego M żeby pytały jeśli chcą sobie coś wziąć. Bywało wcześniej tak, ze w czasie zakupów moje córka wybrała sobie swój ulubiony serek, po czym zanim zdążyła go zjeść, M wyjął serek z lodówki i dał swojej córce, był lament i płacz : "bo ona zjadła mój serek" i wojna wisiała na włosku. Teraz wiedzą, że należy spytać czy mogą wziąć "ten" serek, czy mogą zjeść "tę" czekoladę, albo czy "te" lody są na jakąś specjalną okazję czy możemy je zjeść po obiedzie?
Póki nie nauczysz tego Młodego, póty On nie będzie wiedział, że tak powinien postąpić. Samo z siebie nie wpadnie Mu to do głowy , najpierw trzeba w Nim wyuczyć takie zachowania.
3 201 2014-05-28 10:46:50
Kjim, tyko, że ja już nie mam ochoty uczyć, wychowywać tego chłopaka i użerać się z nim.
Właśnie posprzeczałam się z M o podział obowiązków wobec naszych dzieci i zdaję sobie sprawę, że nie mam racji. Tylko jest mi trudno wymagać tego samego od mojej córy, która wraca ze szkoły o godz. 16 i uczy się, by podciągnąć oceny, a w weekendy pracuje i od obiboka M, który w domu jest już o 13 i tylko TV, komputer i podwórko.
3 202 2014-05-28 11:24:14
Kjim, tyko, że ja już nie mam ochoty uczyć, wychowywać tego chłopaka i użerać się z nim.
Skoro Go uczyłaś/uczyliście wcześniej i nie przynosi to rezultatów to zacznij/zacznijcie wyciągać konsekwencje i odbierać przywileje typu Tv, komputer, powórko i siedzenie do późna - póki do jego głowy coś nie dotrze.
Właśnie posprzeczałam się z M o podział obowiązków wobec naszych dzieci i zdaję sobie sprawę, że nie mam racji. Tylko jest mi trudno wymagać tego samego od mojej córy, która wraca ze szkoły o godz. 16 i uczy się, by podciągnąć oceny, a w weekendy pracuje i od obiboka M, który w domu jest już o 13 i tylko TV, komputer i podwórko.
Jeśli wymagasz więcej od "nie swojego 13 latka" niż od "swojej 17-latki" to M może mieć tu rację :-(
3 203 2014-05-28 11:38:20
A tak w ogóle jak tam minął dzień matki? Dostałyście jakieś życzenia od pasierbów? Młody M był u matki, dał jej jakiegoś kwiatka i dostał od matki czekoladę. Ja kupiłam moim pyszne lody i miałam dylemat czy dzielić się z synem M skoro on swój prezent dostał? Smarkacz obsłużył się sam, nie robiłam mu już wyrzutów, choć może powinnam.
Ja dostałam od m różę z okazji dnia matki...od syna rewelacyjny tusz do rzęs i pomadkę rózową ![]()
...młody m jest u matki...ale od teściowej dostałam prezent..pochwaliła mi się że dała wnukowi (synowi mojego m) taki medal dla super matki , z orderem czy cos tam..żeby dał swojej matce....i żeby nie mówił że to babunia kupiła..... a u mnie przyszła pobrudziła pościel, zrobiła rozpierdziel , kawunia, ciasteczko, czekoladkę ... obiadek.... zawieź , przywieź..... wrrrr
Mogła sobie darować te opowieści.
Hipokrytka jakich mało.....
Czy Wasze matki/ tesciowe też dają prezenty wnukom zależnie od statusu rodziców?
Moja teściowa jednemu daje gry komputerowe za 300 zł a drugiemu planszowe za 50zł -bo Ci ojciec kupi.
Gdyby jeszcze robiła to po cichu..a ona dzieciom imprezę urodzinową zrobiła na wakacjach u babci ....i widziały kto co dostał....awantura była wśród dzieci ..ale i u dorosłych.
karze dzieci za dobrą sytuację materialną rodziców ...lub nagradza że sobie nie najlepiej radzą ....chore jak dla mnie.
3 204 2014-05-28 12:10:17
.ale od teściowej dostałam prezent..pochwaliła mi się że dała wnukowi (synowi mojego m) taki medal dla super matki , z orderem czy cos tam..żeby dał swojej matce....i żeby nie mówił że to babunia kupiła..... a u mnie przyszła pobrudziła pościel, zrobiła rozpierdziel , kawunia, ciasteczko, czekoladkę ... obiadek.... zawieź , przywieź..... wrrrr
Mogła sobie darować te opowieści.
Hipokrytka jakich mało.....
No mogła sobie darować :-) Ja jak jestem u rodziców M staram się nie uczestniczyć w rozmowach o Pani EX. Albo zmieniam temat, albo mówię : "Przepraszam ale nie chcę o tym słyszeć/rozmawiać, nie interesuje mnie to". Kiedyś wypytywali M , co tam słychać u eksi, gdzie teraz mieszka, czy i gdzie pracuje, co i z kim robi ??? itd.
Ale przeprowadziłam małą prowokację, żeby mój M zobaczył jak się człowiek czuje kiedy w Twojej obecności , ktoś się podnieca tematami Byłej. W czasie którejś wizyty u moich rodziców zainicjowałam rozmowę na temat mojego byłego męża. Wszyscy mieliśmy coś do powiedzenia, tylko mój M nie mógł się odezwać, bo w zasadzie nie wie nic na temat mojego Byłego męża, zupełnie Go nie zna i nie miał się jak odezwać w temacie. Po takim wieczorze , kiedy zostaliśmy sami spytałam się jak blondynka: czemu siedział taki ponury i się nie odzywał? Powiedział, że niezbyt komfortowo się czuł kiedy w centrum naszej uwagi był mój Były - powiedziałam Mu wtedy z nieukrywaną satysfakcją: A widzisz, a ja się tak czuję za każdym razem jak jesteśmy u Twoich rodziców i Oni wałkują temat Byłej. Poskutkowało :-)))
Od tamtego momentu M ostro oponuje kiedy jego rodzice wchodzą na temat eksi, mówi że to Go nie interesuje, nie prowadzi wywiadów w tym zakresie i nie chce słyszeć nic na Jej temat.
Z czasem te rozmowy na Jej temat przycichły. Wiedzą , że od nas nic "nie wyciągną" na Jej temat i że nie jesteśmy zainteresowaniu niusami z Jej życia.
3 205 2014-05-28 12:28:22
Wiesz Kjim, mój M juz dawno dostał szkołę -- ale co jego matce mam zrobić ?
Ona jest na tyle mało inteligentna ..że opowiada mi , ile to rzeczy wysyła do byłej synowej dla niej i jej syna ....a m juz dawno ją prosił by dawała te rzeczy jemu, kasę czy prezenty - to choć pewnosc że na młodego pójdzie , bo ojciec mu kupi za kase coś.
m płaci 600 alimentów , kupujemy wszystkie ubrania i buty (młody przyjeżdza jak stoi ) , płacimy dodatkowe zajęcia , wakacje, ferie, lekarzy , lekarstwa - jak jest nasilenie alergii ...
a matka na wczasy sama ,
jak młody się pyta dlaczego on z nia nie jedzie to mu mówi..że ojciec nie pozwalał na paszport ( tak było jak mały był mniejszy )..a teraz powiedziala że ojciec za późno się zdecydował (wyrobili w marcu ..)
Ona na fryzjera , kosmetyczki i fajki ... imprezki.... a młody brudny, chudy i w byle czym... heh
na wakacje jedzie na jakiś miesiąc do rodziców m...i tez trzeba zawieźć , odwieźć ( a to 400 km w jedna stronę ) i jeszcze kase dziadkom na utrzymanie i młodemu kieszonkowe...alimenty oczywiście jak co miesiąc pani matce najlepszej ...
no ale u nas podział kasy od niedawna... sponsor przeniósł się na swoje i swojego syna potrzeby (czyli ja ) ![]()
zobaczymy czy teraz tez tak będzie ochoczo rozdawał .
ale jędza ze mnie ![]()
3 206 2014-05-28 13:08:43
Wiesz Kjim, mój M juz dawno dostał szkołę -- ale co jego matce mam zrobić ?
Niech babcia robi co chce, to Jej wnuki. Ale jeśli miałaby mi o tym opowiadać, to też by mnie szlag trafił i powiedziałabym wprost: rób co chcesz ale ja nie chcę o tym wiedzieć , TO NIE MOJA SPRAWA! Kobiety w tym wieku nie zmienisz i nie masz wpływu na to co Ona robi, ale nie wiedząc o tym co Ona robi, będziesz zdrowsza.
u nas podział kasy od niedawna... sponsor przeniósł się na swoje i swojego syna potrzeby (czyli ja ) smile
zobaczymy czy teraz tez tak będzie ochoczo rozdawał .ale jędza ze mnie
Wcale nie uważam , że jędza. Ty i ojciec Twojego dziecka macie obowiązek alimentacyjny w stosunku do Waszego dziecka. Nie masz obowiązku utrzymywania nie swojego dziecka. Od tego Młody ma matkę i ojca. Nie powinnaś mieć wyrzutów sumienia
3 207 2014-05-28 13:40:15
na wakacje jedzie na jakiś miesiąc do rodziców m...i tez trzeba zawieźć , odwieźć ( a to 400 km w jedna stronę ) i jeszcze kase dziadkom na utrzymanie i młodemu kieszonkowe...alimenty oczywiście jak co miesiąc pani matce najlepszej ...
Co do tych alimentów na czas wakacji to teraz odezwę się jako matka, której dzieci spędzają 1 m-c wakacji u swojego ojca. Ojciec moich dzieci płaci również za ten miesiąc alimenty, ale ja za tą kasę (za sierpniowe alimenty) kupuję dzieciom wyprawki do szkoły: plecaki, książki, ubrania, kapcie, buty itd. Nie zrozumiały jest dla mnie jednak fenomen Pani eksiowej, która w analogicznej sytuacji (dzieci są przez miesiąc wakacji u nas, alimenty zapłacone) a dzieci 1 września mówią ojcu, że mama nie ma na nowe plecaki, że książki nie kupione, że kapci na wf nie ma , bo mama bidula nie miała za co kupić. No to wtedy strzela mnie jasna chol..a!!!!
3 208 2014-05-28 14:26:59
kjim..i o to właśnie były sprzeczki - młody całe wakacje spędzał poza domem - u nas, u dziadków u kuzynów - a we wrześniu m mówi że ex kazał mu kupić plecak za ponad 200 zł bo młody taki chce ..a ona nie ma kasy ... i że mógłby się dołożyć do wyprawki szkolnej bo ona nie daje juz rady... na początku przyjęłam ze spokojem...wiem ile kosztuje szkoła ....... M kupił to co ona chciała czy tam młody.... a później szwagierka m powiedziała mi że teściowa dała exi cala wyprawkę łącznie z książkami dla młodego...i podobno M wiedział ..bo to jej zawoził jak wracal z młodym z wakacji....
Niby nie moja sprawa ...ale kasa wspólna , i ja ciągle dokładam do naszego budżetu ...
Tez zapytałam m ..czy on płaci na syna czy dla exi ? skoro ona na młodego nie wydaje ....
Trudne te sprawy czasami, bo teraz sobie myślę że od momentu jak uzgodniliśmy kto za co i ile daje , to niby nie powinno mnie obchodzić czy on daje synowi więcej czy byłej..ale z drugiej strony ... po co się rozwodzi zeby później ex sponsorować ?
3 209 2014-05-28 14:53:55
My też o to się ciągle sprzeczaliśmy (czy sprzeczamy się teraz to nie wiem, bo chwilowo cisza w tym temacie). Problem tkwił w tym, że M kupując dodatkowe rzeczy dzieciom: ubrania (pisałam o tym, że przyjeżdżały do nas w brudnych i podartych a wyjeżdżały od nas w nowych), doładowując Młodemu telefon (z którego nigdy nie otrzymał telefonu z pytaniem : "cześć tato, co u Ciebie?" a w zasadzie żadnego połączenia od dzieci nigdy nie było), finansując dodatkowo wycieczki szkolne lub inne rzeczy (na życzenie lub raczej żądanie Byłej). Według mnie robiąc takie rzeczy M dofinansowuje Byłą i jej zachciewajki, a ON uważa że dofinansowuje w ten sposób dzieci. Oczywiście wychodziło na to, że ja wredna macocha i nie zależy mi na Jego dzieciach. Podawałam M milion przykładów, dlaczego uważam, że w ten sposób dzieci uczy postawy roszczeniowej a Była ma się jak pączek w maśle. Dawałam mu milion przykładów z mojego życia, że moje dzieci nie chodzą i nie żebrzą o nowy plecak czy nowe kapcie od dziadków czy od swojego ojca, bo ja od ust sobie odejmę, ale moje dzieci książki do szkoły będę miały choćby nie wiem co. Jeśli Jej honor pozwala wysyłać dzieci na żebry to dając, dając i ciągle dając nauczy swoje dzieci tylko i wyłącznie postawy roszczeniowej i tego, że tatę należy traktować jak bankomat a od mamy nie wymaga się niczego. Nie sępie od swojego Byłego żadnych dodatkowych pieniędzy ale wymagam od Niego, żeby przejął czasem obowiązek związany z wizytą dziecka u lekarza , albo załatwienia czegoś w szkole jeśli ja nie mogę tam być. Taką pomoc uważam za rozsądną i mieszczącą się w granicach przyzwoitości, natomiast wysyłanie dzieci na żebry do dziadków lub kogoś innego z rodziny dla mnie byłoby szczytem upokorzenia.
3 210 2014-05-29 08:30:20
zazdrosna i inne macochy - będę ostra ale prosicie się o to.
zazdrosna jesteś niesprawiedliwa i to bardzo. Nikt nie żąda abyś kochała pasierba ale Ty chcesz aby był kopciuszkiem w Twoim domu.
Ty na prawdę nie widzisz ile on ma lat? Żądasz od niego więcej niż jest w stanie zrobić ze względu na wiek.
Wybaczcie ale moi synowie robili dużo w domu ale nigdy sami z siebie nie wpadli, że jak pada deszcz to trzeba sprawdzić czy na balkonie nie wisi pranie. Dopiero jak zamieszkali sami i powieszone przez nich pranie kilka razy zmokło to zaczęli myśleć inaczej.
Nie obrażając nikogo to przypuszczam, że i 17-letnia pannica też nie wpadłaby na ten pomysł.
Zazdrosna a chciałabyś aby twoja 17-letnia córa ganiała po podwórku za piłką albo grała na kompie?
Dziewczyny - rozwój emocjonalny chłopców i dziewczyn różni się diametralnie.
Rówieśnicy różnią się od siebie a co tu mówić o przekroju wiekowym.....
zazdrosna - wiesz, że jesteś niesprawiedliwa, wiesz że się czepiasz, ale brniesz dalej, dalej i dalej.... Do czego chcesz doprowadzić?????
Drogie macochy Nie maci wpływu na matki waszych pasierbów więc po co tracić energię i czas na wściekanie się na nie? Dlaczego dokładacie facetowi do życia? Dlaczego wtrącacie się ile facet daje swojemu dziecku i ile dają ich babcie?
Czy wy do jasnej ch.... nie macie co robić? Zamiast wtrącać się w nie swoje sprawy poczytajcie książkę, idźcie na fitness, ale odczepcie się od osób trzecich .
A i czy możecie w końcu przestać wychowywać dorosłych facetów? Wzięłyście na partnerów jakiś upośledzonych czy małolatów?
Owszem, można zwrócić uwagę, że rozmowa w waszym towarzystwie o ex jest nie na miejscu.
Jednak nie widzę powodu dla którego miałabym bym zazdrosna o uczucia kogokolwiek z rodziny do ex.
Nigdy nie dostałam życzeń na dzień matki od pasierbów i nigdy nie oczekiwałam ich. Nawet jak byli młodsi to pomagałam im zrobić laurkę, kupić prezent dla swojej mamy i nawet do głowy minie przyszło aby czegoś oczekiwać od nich...
Moi synowie również nie składają życzeń z okazji dnia ojca mojemu mężowi. Na szczęście wszyscy myślimy tak samo.
NAKRĘCACIE SIĘ.....
3 211 2014-05-29 09:09:19
Ewaarg zgadzam się z Tobą w większości ale nie zgodzę się z jednym.
Nie maci wpływu na matki waszych pasierbów więc po co tracić energię i czas na wściekanie się na nie? Dlaczego dokładacie facetowi do życia? Dlaczego wtrącacie się ile facet daje swojemu dziecku i ile dają ich babcie?
Czy wy do jasnej ch.... nie macie co robić? Zamiast wtrącać się w nie swoje sprawy poczytajcie książkę, idźcie na fitness, ale odczepcie się od osób trzecich .
A i czy możecie w końcu przestać wychowywać dorosłych facetów? Wzięłyście na partnerów jakiś upośledzonych czy małolatów?
Nie mamy wpływu na matki naszych pasierbów i absolutnie wisi mi i powiewa jak Ona się prowadzi, jak żyje, co robi. Ale jeśli Jej zachowanie wpływa ogromnie na moje życie, na moje plany, na mój budżet domowy, na moje relacje z Jej dziećmi, na moje relacje z moim Partnerem to nie rozumiem czemu miałabym się tym nie przejmować, czemu miałabym się nie czepić, jak piszesz osób trzecich, skoro ta osoba z premedytacją jątrzy w moim życiu i moim aktualnym związku???
Dlaczego wtrącacie się ile facet daje swojemu dziecku
Nie wtrącamy się, póki nie tyka się to mojego budżetu domowego. Jeśli M mówi mi, że sorry nie zrobię zakupów na obiad, bo nie mam kasy a wiem, że w weekend zafundował Byłej kolejną serię nowych ubrań dla dzieci (mimo, że chwilę wcześniej wpłacił na Jej konto alimenty) to chyba jest to powód do dyskusji w każdym związku. Nie zależnie czy facet wydawałby kasę na piwo, na gry na maszynach, na zakup nowej wędki dla siebie ale na zapłatę wspólnych rachunków lub na jedzenie kasy by nie miał, to każda kobieta w normalnym małżeństwie , czy to w takim związki jak mój, pewnie by podniosła raban. I nie jest to kwestia "wtrącania się ile facet daje swojemu dziecku" tylko kwestia wspólnego gospodarowania we wspólnym domu. Jeśli ja mam utrzymywać faceta (bo On wszystkie swoje pieniądze oddaje Byłej (rzekomo na dzieci) to mówię stanowcze NIE. I nie widzę w tym nic złego. Ty nazywasz to wychowywaniem dorosłego facet - ja to nazywam docieraniem się lub ustanawianiem jakiś granic.
3 212 2014-05-29 09:09:29
NAKRĘCACIE SIĘ.....
Jak zwykle moja guru masz rację, lepiej jednak wylać swoje żale tutaj niż w domu. Może z biegiem czasu nabierzemy dystansu, opanowania i będzie mniej nas boleć.
3 213 2014-05-29 09:52:07 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2014-05-29 09:57:21)
Ewarg napisał/a:NAKRĘCACIE SIĘ.....
Jak zwykle moja guru masz rację, lepiej jednak wylać swoje żale tutaj niż w domu. Może z biegiem czasu nabierzemy dystansu, opanowania i będzie mniej nas boleć.
wetne się wam dziewczyny w watek bo również jestem macocha,z biegiem lat uswiadomilam sobie jedno(na podst obserwacji wlasnej rodziny i innych macoch,wszelkie spięcia itp. wynikają z ingerencji,, exiar,, w nasze zycie,posrednio bądź bezpośrednio,
najbardziej irytuje to ze eksiara wie najlepiej ,aleeeeeee ona nie musi znosic swojego dziecka (przypadki gdy mieszka ono z ojcem) a macocha musi ,a mało tego macocha musi się dostosowywać do cudzego dziecka,by bron Boze nie urazic jego ojca,bo on będzie rzucal fochem
i tu jest pies pogrzebany -MACOCHY -godza się na cos czego nie akceptuja w imie tego by dogodzić facetowi,godza się na rzeczy na które nigdy w zyciu nie zgodzily by się gdyby ten facet był bezdzietny
niektóre nas robia za wiele dla facetow,dla tego by on był zadowolony,bo on jest najważniejszy?jego samopoczucie?masz go utrzymywać posredno,badz bezpośrednio,masz się kajac ,masz znosisc cudze dziecko jego irytujce zachowania,jego matke,fochy dziecka i tatusia,dostosowywac swój czas i plan na zycie do czasu matki tego dziecko ,bo jak nie????? to co?????????
to Pan domu będzie się boczyl,stroil focha,uprzyjemni ci tak weekend ze ci się odechce???
godzicie się na wykorzystywanie finansowe Was ,,okradanie,,z waszych finansów waszych dzieci,okradanie z Waszego czasu,tyko w imie czego?
kwestia wydawania kasy na pasierba,padly tu słowa ze to jego sprawa;ABSOLUTNIE NIE.to sprawa bylaby jego gdyby mieszkal sam ze swoim dzieckiem,jasne on sponsoruje zachcianki dzieciaka,a potem trzeba go utrzymuwac i jego dziecko??? a co to jest Caritas?czy inna OPS?
ze niby czemu ja miałabym dokladac do utrzymania zdrowego chlopa i jego potomstwa
3 214 2014-05-29 10:03:40 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2014-05-29 10:11:30)
Ewarg napisał/a:NAKRĘCACIE SIĘ.....
Jak zwykle moja guru masz rację, lepiej jednak wylać swoje żale tutaj niż w domu. Może z biegiem czasu nabierzemy dystansu, opanowania i będzie mniej nas boleć.
nie będzie mniej bolec,oraz nie chodzi tu o nabieranie dystansu,po prostu albo dla swietego spokoju,albo żeby On był zadowolony,albo żeby za wszelka cene go przy sobie utrzymać,niektore
macochy zgodza się wejść sobie na glowe,obslugiwac nieswoje dzieci,dokladac do chlopa itd. itp.
ja uważam ze trzeba powiedzieć dobitne NIE-pasożytnictwu,wykorzystywaniu,naciaganiu,a jak się druga strona nie potrafi dostosować to ....................
nie można faceta kochac za bardzo ,bo to rodzi związki oparte na wykorzystywaniu,nie wolno się na nie godzic
przepraszam ze post pod postem ale mam problem z edycja
3 215 2014-05-29 11:41:31
Ewarg ...zadrościć Ci tylko męża ...bo skoro Ty nie miałaś naszych problemów , to znaczy że Twój facet potrafił rozsądnie podejść do tych wszystkich spraw ....i pewnie ex tez na poziomie była ............
uważasz że to my sobie nakręcamy problem ?
pewnie tak...bo ja mało egoistyczna jestem (w zdrowym znaczeniu ) i zawsze chciałam żebyśmy tworzyli rodzinę - ale zawsze dobitnie odczuwałam że jestem mniej ważna....wiesz co usłyszałam od m jak powiedziałam że kolejnych wakacji nie chcę spędzić z jego dzieckiem ? i że może mamusia synka zabierze choć raz na wakacje ?(chłopak ma 8 lat a nigdy nie spędziła z nim urlopu )...że przeciez jej się należy odpoczynek !!!
a ja to co ???
my macochy i może za bardzo przeżywamy te wszystkie nasze bolączki..ale nie jest tak że problem zniknie jak my pójdziemy czytać książkę !
A co do teściowej ...jej hipokryzji - mój m wyrzucał mi ze kupiłam drogie buty synowi na sport - pożalił się mamusi..która skwitowała..że co jak co..ale tyle na buty dla dziecka nie wydałaby....pewnie nie ... ale na grę komputerową 300 to wnuczkowi dała:)
na szczęście to nie moje dzieci tak traktuje - tylko pozazdrościć babci która jednemu wnuczkowi dała 50 a drugiemu 300- i tak to zrobiła żeby dzieci widziały ...jeden ryczał do niej i do rodziców..że dlaczego babcia jemu tez gry nie kupiła .... i że go nie kocha
a drugi szczęśliwy ale jakby głupio mu było ....
moi byli teściowie nigdy nie traktowali mojego syna jako gorszego czy lepszego , że się jego rodzice rozwiedli- nie przepadają za mną , ale wnuk to wnuk - powiedzieli mu żeby mi podziękował że go dobrze wychowuję .
a moja teściowa faworyzuje syna m , choś ma inne wnuki jeszcze - bo uwaza że on jest pokrzywdzony bo tatuś z mamusią nie mieszka, ciągle krytykuje swoją córkę i synowe - a to że dziecko za długo ogląda bajki, za długo gra na komputerze ...2 latek sika w pieluchy..i tak w kółko- a ex w dupę włazi .... choć nie raz jej zachowanie było przyczyną pogorszenia stanu zdrowia młodego....jak syn m mając 8 lat potrafi zmoczyć łóżko z lenistwa ...to tłumaczy m żeby nie zwracał synowi uwagi...bo to pewnie ze stresu...a chłopak potrafi w dzień popuścić bo od komputera nie chce mu się odejśc ...i też nic nie można powiedzieć ...bo z rozbitej rodziny
Nie chcę nikogo urazić ...mam dziś zły dzień
i dzieki takim forom mogę pisać co myślę i czuję ..wyżalić się
jestem dobrym człowiekiem, i chcę mieć dobre życie .. dobrze wychowałam syna , jestem z niego dumna ... ale czasami myślę że skończy jak ja - bo za dużo empati w nim, bo zawsze dąży do ugody... chce żeby było dobrze...często rezygnując z siebie .
i mówisz Ewarg że mam się nie przejmować ..jak do mojego domu przyjeżdża syn m ???
nic go nie interesuje - je , gra , ogląda i brudzi....
podstaw wychowania nie ma - mama preferuje bezstresowe wychowanie ...tata również... dziadkowie traktują go jak królewicza....
Dziś ma 8 lat ...i coś tam bąknie tylko do mnie....a za jakiś czas powie żebym spadała? bo on do ojca przyjechał ??
i pewnie ktoś mi napisze- kopnij m w cztery litery !?
3 216 2014-05-29 11:44:37 Ostatnio edytowany przez Ewarg (2014-05-29 11:49:25)
No i o to właśnie chodzi - od początku nie mogę zrozumieć jakim cudem utrzymujecie facetów?
Zakłada się wspólny budżet na nasz DOM. Oboje wkładacie do niego po równo i równo wydajecie z niego wg wcześniej ustalonych zasad. Nie ma, że moje mieszkanie to ja płacę czynsz a pan na waleta pomieszkuje.... Jakby wynajął to by płacił komorne...
Z resztą pieniędzy może robić sobie co chce. Wydać na piwo, karty, dzieci... byle nie kochankę...
Weszłam w nowy związek po latach. Oboje mieliśmy dzieci i oboje mieliśmy wybór - albo przetrzymamy albo nie.
Nie było łatwo, bo cudze dzieci to nie własne i nie da rady ich kochać.
Jak wiecie moje pasierby mieszkają z nami. Mamusia wypięła się na nich. Mówię szczerze, nigdy nie wiedziałam jak mój mąż z nią rozmawia. Wszystko załatwiał poza moimi plecami. Nie raz była sytuacja, że coś tam wykombinowała ale dzieci nie były temu winne a mąż zawsze mówił, że nie będzie sie z nią kłócił. Chłopcy dorosną to same zrozumieją i wyciągną wnioski. Zawsze byłam świadoma (jako że też jestem ex) że może robić pod górkę. Byłam ponad nią. A jak kiedyś przyszła mnie poznać to "ze schodów zrzuciłam". Tak odgryzłam się za jej mieszanie w moim życiu....
zazdrosna przestań mnie wynosić na piedestały bo zaczyna mnie to irytować. Chcę Wam pomóc bo sama mam to wszystko za sobą i w pełni rozumiem wasze emocje.
Moje pasierby widują swoją matkę dwa-trzy razy w roku przez weekend. Od wielu lat nawet w święta jej nie widują. Nauczyłam się z nimi spędzać urlop, święta i ...
Jak dużo "pyskowałam" mężowi że jestem zmęczona to wyjeżdżaliśmy na weekend a w najgorszym przypadku zabierał mnie do kina, na kolację .... Dzieci mieszkały z nami i już pisałam miałam wybór - albo mieszkamy wszyscy razem albo mąż z dziećmi wyprowadza się
3 217 2014-05-29 11:55:51
Ewarg ...zadrościć Ci tylko męża ...bo skoro Ty nie miałaś naszych problemów , to znaczy że Twój facet potrafił rozsądnie podejść do tych wszystkich spraw ....i pewnie ex tez na poziomie była ............
uważasz że to my sobie nakręcamy problem ?
pewnie tak...bo ja mało egoistyczna jestem (w zdrowym znaczeniu ) i zawsze chciałam żebyśmy tworzyli rodzinę - ale zawsze dobitnie odczuwałam że jestem mniej ważna....wiesz co usłyszałam od m jak powiedziałam że kolejnych wakacji nie chcę spędzić z jego dzieckiem ? i że może mamusia synka zabierze choć raz na wakacje ?(chłopak ma 8 lat a nigdy nie spędziła z nim urlopu )...że przeciez jej się należy odpoczynek !!!
a ja to co ???
my macochy i może za bardzo przeżywamy te wszystkie nasze bolączki..ale nie jest tak że problem zniknie jak my pójdziemy czytać książkę !
A co do teściowej ...jej hipokryzji - mój m wyrzucał mi ze kupiłam drogie buty synowi na sport - pożalił się mamusi..która skwitowała..że co jak co..ale tyle na buty dla dziecka nie wydałaby....pewnie nie ... ale na grę komputerową 300 to wnuczkowi dała:)
na szczęście to nie moje dzieci tak traktuje - tylko pozazdrościć babci która jednemu wnuczkowi dała 50 a drugiemu 300- i tak to zrobiła żeby dzieci widziały ...jeden ryczał do niej i do rodziców..że dlaczego babcia jemu tez gry nie kupiła .... i że go nie kocha
a drugi szczęśliwy ale jakby głupio mu było ....moi byli teściowie nigdy nie traktowali mojego syna jako gorszego czy lepszego , że się jego rodzice rozwiedli- nie przepadają za mną , ale wnuk to wnuk - powiedzieli mu żeby mi podziękował że go dobrze wychowuję .
a moja teściowa faworyzuje syna m , choś ma inne wnuki jeszcze - bo uwaza że on jest pokrzywdzony bo tatuś z mamusią nie mieszka, ciągle krytykuje swoją córkę i synowe - a to że dziecko za długo ogląda bajki, za długo gra na komputerze ...2 latek sika w pieluchy..i tak w kółko- a ex w dupę włazi .... choć nie raz jej zachowanie było przyczyną pogorszenia stanu zdrowia młodego....jak syn m mając 8 lat potrafi zmoczyć łóżko z lenistwa ...to tłumaczy m żeby nie zwracał synowi uwagi...bo to pewnie ze stresu...a chłopak potrafi w dzień popuścić bo od komputera nie chce mu się odejśc ...i też nic nie można powiedzieć ...bo z rozbitej rodziny
Nie chcę nikogo urazić ...mam dziś zły dzień
i dzieki takim forom mogę pisać co myślę i czuję ..wyżalić sięjestem dobrym człowiekiem, i chcę mieć dobre życie .. dobrze wychowałam syna , jestem z niego dumna ... ale czasami myślę że skończy jak ja - bo za dużo empati w nim, bo zawsze dąży do ugody... chce żeby było dobrze...często rezygnując z siebie .
i mówisz Ewarg że mam się nie przejmować ..jak do mojego domu przyjeżdża syn m ???
nic go nie interesuje - je , gra , ogląda i brudzi....
podstaw wychowania nie ma - mama preferuje bezstresowe wychowanie ...tata również... dziadkowie traktują go jak królewicza....
Dziś ma 8 lat ...i coś tam bąknie tylko do mnie....a za jakiś czas powie żebym spadała? bo on do ojca przyjechał ??i pewnie ktoś mi napisze- kopnij m w cztery litery !?
Od M żądaj aby jego syn szanował cię, twój dom i twoją pracę. Jak olewa to to ustaw młodego. A jak nie podoba się to owszem - fora ze dwora.
Zrobiłaś błąd - pobudowałaś dom na spółkę z kimś z kim nie sprawdziłaś czy w każdej kwestii się dogadasz. Wiele was różni.
A ten dom to jest wasz wspólny a nie twój czy jego. Nauczcie się oboje tego. Może wtedy zaczniecie się dogadywać. Razem ustalacie wszystko i w pierwszej kolejności egzekwujecie od siebie a potem dzieci.
Jak pasierb czegoś nie robił to zawsze mężowi suszyłam głowę a nawet i awanturę aż wyegzekwowałam szacunek. mój mąż też wyręczał swoich synów.
3 218 2014-05-29 12:19:20 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-05-29 12:20:27)
miałam wybór - albo mieszkamy wszyscy razem albo mąż z dziećmi wyprowadza się
Ale tak jak sama piszesz określiłaś warunki na jakich to wspólne mieszkanie ma się opierać. Wymagałaś/asz szacunku. "Jak pasierb czegoś nie robił to zawsze mężowi suszyłaś głowę a nawet i awanturę aż wyegzekwowałaś szacunek"
I my (mowię o sobie i moim M) właśnie jesteśmy na tym etapie. To, że kłócę się z nim na temat spełniania zachcianek Byłej kosztem naszych planów i naszego życia jest etapem ustalania warunków wspólnego życia. Nie mogłam zrobić tego dwa lata temu, nie mogłam z Nim usiąść wtedy i spisać warunki naszego wspólnego życia - dlatego, że oboje nie mieliśmy jeszcze wtedy pojęcia jakie "przygody" nas w tym wspólnym życiu spotkają. Nie mieliśmy pojęci czy i ile jego Była będzie chciała ingerować i jątrzyć w naszym życiu, nie mieliśmy pojęcia, że będzie wykorzystywała do tego celu dzieci, nie mieliśmy pojęcia, że wspólne prowadzenie domu będzie się wiązało z ograniczeniem wydatków Jego na Jego dzieci i moich na moje dzieci. Gdybyśmy byli w stanie przewidzieć to wszystko dwa lata temu, już wtedy zrobilibyśmy listę rzeczy, które są dopuszczalne, a na które kategorycznie się nie zgadzamy. Taka "listę" tworzymy na bieżąco w miarę jak pojawiają się nowe sytuacje. I to naprawdę nie jest kwestia tego, że próbuję sobie wychować nowego faceta pod swoje dyktando. Równie dobrze mogę powiedzieć , że ON próbuje mnie wychować pod swoje dyktando. NIE. Po prostu wciąż się siebie uczymy, poznajemy się w pojawiających się ciągle jakiś nowych dla nas sytuacjach.
I wciąż tworzymy listę rzezcy, które możemy tolerować a na które kategorycznie się nie zgadzamy. I na tym tle pojawiają się sprzeczki.
3 219 2014-05-29 13:15:08
Teraz to wiem, dlatego coraz częściej mam myśli żeby wycofać się z tego...dom sprzedać ...pozbyć się kredytu i m.
Czasami mnie to przerasta i przeraża ...że o równouprawnienie w naszym domu muszę walczyć... i że sie muszę dostosowywać do 8 latka..bo jego ojciec chce mu dac gwiazdkę z nieba ....i robi wszystko by młody zawsze się usmiechał... koszty nie ważne .
Kiedyś wydawało mi sie że właśnie pochodzimy z podobnych domów, mamy podobne podejście co do dzieci - że są najważniejsze .
Tylko że ta ważność w mojej rodzinie opiera się na wychowaniu młodego na samodzielnego, myślącego człowieka , w szacunku dla innych , że szkoła jest wazna- że trzeba się uczyć , bo nic samo nie przychodzi.
Mój syn oddał wszystkie dziecięce zabawki - gry , puzle, samochody , książki dla młodego m.... niektóre rzeczy miały ponad 10 lat... a nawet i 15 ...a wyglądały jakby niedawno ktos je kupił.
Teraz patrzę jak leżą porozrywane, pomazane, wymieszane ...część gier wyladowała w koszu..bo elementy pogubione ..... ogólnie bałagan ...... kiedys sprzatałam..a teraz męczę się patrząc ![]()
M twierdzi że ja musztruję ...więc przestałam się odzywać...
zobaczymy jak będzie dalej ... niby coś zmieniamy.
3 220 2014-05-29 15:25:55
kjim - zauważ, że piszę o zachowaniu męża synów a nie o jego ex.
Dzieci nie mogą ponosić konsekwencji walk dorosłych dlatego gdy ex zaczęła zostawiać dzieci same to zabraliśmy je do siebie. Straciłam prywatność, prawo do urlopu ale to nie ich wina. Pisałam już wcześniej (wróć do tych wypowiedzi) ich matka nie zabierała ich do siebie. Na urlop jeździły zawsze z nami. Jak wyjeżdżaliśmy na weekend to wtedy zostawali sami w domu lub szli na jedną noc do babci. Raptem robiliśmy to raz w roku.
Ja od męża żądałam aby jego synowie szanowali mnie, moją własność i moją pracę wokół nich. Zauważ, że mój mąż ma trzech synów a tylko o dwóch piszę. Trzeci myślał, że może w moim domu robić sobie co chce i mnie obrażać. Niestety pomylił się. Gdy się usamodzielnił został przeze mnie odsunięty. Ma zakaz wejścia do mojego/naszego domu. Nie utrzymuję z nim kontaktu. Mąż pomaga mu trochę ale nie uczestniczy w jego życiu.
Może w skrócie - kłóćcie się z partnerami o szacunek ich i ich dzieci do was ale nie o ich ex.
Nikt nie zdawał sobie sprawy ile mogą namieszać w naszym życiu ale w tej kwestii nic nie zdziałacie. Jednak, jeśli różnicie się z m w sprawie szacunku do rzeczy cudzych, do ludzi to sorry ale chyba nie dobraliście się. Samo wydawało nam się nie wystarczy.
Trzeba się dotrzeć i wy kjim robicie to. Na marginesie my też ciągle listę rzeczy dozwolonych i wspólnych wydatków doskonaliliśmy bo życie pisze scenariusz na bieżąco. Jednakże nigdy nie żądałam aby mąż dawał więcej niż umówiliśmy się ( i z rachunków wyszło, że wydaliśmy) bo chciałam remont czy wyjazd i odwrotnie. Mąż nie raz mówił, nie mogę dać więcej bo młodzi potrzebują to lub tamto (ich matka nie dawała na ich życie a wcześniej gdy mieszkali z nią mąż dawał alimenty + dodatkowe zajęcia + kieszonkowe + ciuchy + wyprawka do szkoły) i ja nigdy nie miałam o to pretensji. Rozumiałam, że jak on nie da dzieciom to one nie będą miały. Nasze plany przekładaliśmy na późniejszy czas. Ja nigdy nie "fundowałam" mężowi ani jego dzieciom(kutwa jestem z natury
). Co by nam dało drzeć koty z nią skoro ona i tak zrobi swoje? A po co nam kłócić się o nią? Jej w naszym życiu nie było. Byliśmy my i nasze dzieci.
Tak, mam dobrego męża, bo widząc ile daję z siebie jego dzieciom odwdzięcza się tym samym w stosunku do moich. Albo może odwrotnie. To on pierwszy okazał dobre serce i zainteresowanie moimi dziećmi a ja podpatrując go powieliłam zachowanie.
3 221 2014-05-29 17:12:52 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-05-29 18:35:25)
Może w skrócie - kłóćcie się z partnerami o szacunek ich i ich dzieci do was ale nie o ich ex.
Nikt nie zdawał sobie sprawy ile mogą namieszać w naszym życiu ale w tej kwestii nic nie zdziałacie.
Nie zgodzę się z Tobą, ale to pewnie dlatego , że mamy trochę inną sytuacji i ... innych mężczyzn u boku i ...inne eksie.
Co do dzieci (moich i Jego ) to już na początku naszej znajomości podkreślałam, że ja dzieci przede wszystkim WYCHOWUJĘ. Nie rozpieszczam, nie niańczę, nie wyręczam, nie pozwalam na wszystko i nie będę traktować jak święte krowy tudzież księżniczki. To ustaliliśmy i M zgodził się co do tego już na samym początku. Ale nie przewidzieliśmy takiego obrotu sprawy , że po roku naszej znajomości uaktywni się nagle Pani Ex , której nie pykło w kolejnym związku i starała się z buciorami wleźć wtedy już w nasze życie. Ja rozumiem co do mnie piszesz Ewarg, że przede wszystkim dzieci. Ale w sytuacji kiedy Matka tychże dzieci wykorzystuje je jako kartę przetargową: "albo zrobisz mi zakupy albo nie zobaczysz dzieci" , w sytuacji kiedy jednak M nie zrobi tak jak Pani Szanowna sobie życzy to ... nagle dzieci się pochorowały i M nie może Ich zabrać do siebie. W sytuacji kiedy M ulega Pani Szanownej- ja mu ciosam kołki na głowie, że nie może dawać się szantażować, nie może nabierać się na Jej gierki i manipulacje. Nie może Jej ciągle dofinansowywać (kosztem nie zapłaconych naszych wspólnych rachunków), bo jak nie to Ona tupnie nóżką . I jak tu w takiej sytuacji nie kłócić się o Byłą. Powiedz mi? Powiedz, jak nie kłócić się o Byłą kiedy: M nie może się doprosić o jakiekolwiek informacje na temat wizyty dziecka u lekarza (Ona nie odpowiada na smsy, nie odbiera telefonów itd) ale za to potrafi zadzwonić o 22.00, kiedy właśnie przytuleni do siebie......, a Ona ze słodkim uśmieszkiem mówi, że w Biedronce takie fajne kompleciki z HelołKitty są i może byś kupił dziewczynkom???? Może to i wyda się Wam śmieszne, ale jeśli by to była jedna, sporadyczna sytuacja to okej , pomyślałabym, że coś Jej odbiło chwilowo. Ale takie sytuacje były nagminne. Na Jego prośby żeby dzwoniła do Niego w istotnych sprawach dotyczących dzieci, odpowiadała słodko, że przecież to dotyczy dzieci, bo przecież te Heloł Kity to nie dla Niej.
Co by nam dało drzeć koty z nią skoro ona i tak zrobi swoje? A po co nam kłócić się o nią? Jej w naszym życiu nie było. Byliśmy my i nasze dzieci.
Właśnie , Jej w waszym życiu nie było, porzuciła dzieci i miała w d... co się z Nimi dzieje (przy okazji dając Wam wolną rękę w sprawie synów). W naszym życiu Ona się pojawiła jak tylko odszedł od Niej aktualny facet i pogrywała/-a sobie dziećmi. Teraz jest chwilowy spokój, ale nie wiem czy zawdzięczamy tę sielankę tym, że w końcu zrozumiała, że M nie pozwala już sobie włazić na głowę, czy odpuściła, bo ma nowy obiekt zainteresowania? Dowiemy się tego, jak kolejny facet tę manipulantkę zostawi.
Także Ewarg jest bardzo dużo racji w tym co piszesz, z chęcią czerpię z Twoich doświadczeń, ale sytuacje każdej z nas są inne. Mamy innych partnerów, inną sytuację materialną i inne Eksie na swoich horyzontach :-)
3 222 2014-05-29 19:26:42
i jedną i tę samą część wspólną zbioru-musimy się użerać z cudzymi dziećmi,a ich matki nic nie musza
3 223 2014-05-29 21:21:59 Ostatnio edytowany przez piggy (2014-05-29 22:35:24)
Kurcze zawsze jak poczytam forum to mi sie zbiera na atakowanie mojego męża, za jakieś sprawy z przeszłości o których on już zdołał zapomnieć. Za to ja lubię wyciągać coś przedawnionego i dawać mu za to musztrę. Bo czasem aż mi ręce opadają, taki fajny rozsądny facet, bywa stanowczy jak trzeba, asertywny (ja mam z tym często problem), jak mówimy teoretycznie o kwestiach życiowych to zgadzamy się jak mało kto ale jak przychodzi co do czego to dzieciom by najchętniej kupił disneyland i nawet nie mrugnął okiem.
Wiecie czasem się tak zastanawiam, wiem, że to zupełnie abstrakcyjna teoria, ale znałam tyle przykładów, że jeżeli ojciec jest dupkiem to jego syn jest fajnym, dobrym facetem i często chce mu zaimponować, a ojciec go nie docenia, a jak ojciec jest wspaniały opiekuńczy i wręcz mało dyscyplinuje z miłości to syn wyrasta na dupka. Mam wrażenie że w mojej sytuacji tak jest. Mój mąż ma 2 synów, no i o ile on jest super aktywny fizycznie (od dziecka trenował sztuki walki, nurkowanie), naprawi co trzeba, załatwi wszystko, super zorganizowany, inteligentny, wieloma rzeczami się interesuje, typ intelektualisty...etc to jego dzieci... tragedia. Na żadne zajęcia nie chcą chodzić, mają ciężarki co ćwiczeń w domu oddane przez męża - nie ruszone. Jeden prawie 15-letni nawet maila z załącznikiem nie potrafi wysłać, a starszy to taki samolub, manipulator i leń że głowa mała. O nic nie można poprosić, ale jak jemu coś trzeba to poruszy niebo i ziemię. A mąż to taki fajny, zaradny facet. Od dziecka im czytał książki, próbował zainteresować czymkolwiek, naprowadzał na właściwą ścieżkę, a wychował dwuch gamoni. Wybaczcie moje ostre słowa, ale tak jest. Jego wychowala mama, ojciec z kolei odszedl i wogole sie nie interesowal. Dyscyplinowała ostro i jego i brata dzieki czemu oboje wyrosli na zaradnych facetow, a on dzieci traktuje jak książęta. I taką właśnie mam teorię - im ojciec się mniej stara przychylić nieba tym lepiej dla syna. Musiałam to gdzieś napisać, nawet jeżeli nikt się z tym nie zgodzi.
3 224 2014-05-29 23:14:51 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-05-29 23:23:10)
zazdrosna i inne macochy - będę ostra ale prosicie się o to.
zazdrosna jesteś niesprawiedliwa i to bardzo. Nikt nie żąda abyś kochała pasierba ale Ty chcesz aby był kopciuszkiem w Twoim domu.
Ty na prawdę nie widzisz ile on ma lat? Żądasz od niego więcej niż jest w stanie zrobić ze względu na wiek.
Ewag generalnie i cadokształtnie zgadzam się z pozostałymi twoimi wpisami i wypowiedziami w tym dziale, no ale tak mnie po oczach bije, ze az musie z siebie to ulotnić .Chodzi o sprowadzenie małolata do kopciuszka hehhehe. No cóż....nie od dziś jestem z tego znana ,ze ja preferuje system militarny w wychowaniu, wymogi i oczekiwania tez mam wysokie ,ale bez przesady, , uważam ze zazdrosnej Pasierb z tego co ona opisuje ma i tak zbyt mało rygoru, zbyt mało dyscypliny, zbyt mało obowiązków, z których POWINIEN się wywiązywać na bieżąco rzetelnie i przykładnie
Moja Pcha jest kilka lat młodsza od zazdrosnej pasierba, ale i mąż i ja nakładamy o wiele więcej obowiązków wobec niej ( domowych, podwórkowych) niż co ten chłopak ma narzucone, z których miernie się wywiązuje i to jeszcze nie widzę ,aby ponosil konsekwencji swojego obiboctwa i braku przykładania się w utrzymaniu ładu i porządku w mieszkaniu. Ja tutaj dzieciaki nie dziele na plcie , obowiązek tyczy się każdego bez uprzywilejowania płciowego ![]()
U nas jest taka zasada..Mieszkasz- Korzystasz= DBASZ i pomagasz , czy ci się to podoba czy nie
Tak czy owak ,ja jednak jestem surowsza od zazdrosnej pod względem wymogów , zasad do dzieci i nastolatków jeśli chodzi o ich obowiązki domowe, jestem ostra w tym temacie,ale i sprawiedliwa ,potrafię docenić i pochwalić, nagrodzić ( nie koniecznie materialnie) skarcić (reprymenda) jak trzeba także, jeśli widzę totalną zlewke tego co się mowi raz, drugi, nikt pierdylion razy powtarzać się nie ma sił .
Nie powiem ,aby zazdrosna tutaj jakąs wyjatkowo twardą reke do chłopaka stosowała, bo z tego co czytam to i tak dosyć dzieciak ma wywalone, nie jest nauczony ,ze MUS to mus
To ze stopniuje i wyróżnia swoje dzieci a dzieci swojego faceta traktuje widocznie mniej uczuciowo,no to ja się już nie będę wypowiadać i mądrować , bo jednak z tego co słyszę i czytam ( wiedzy praktycznej w tym nie mam) kobieta zawsze do własnych dzieci będzie miała o wiele większą miłość , zażyłość ,niż nie do swoich ( nic nowego ,ani szokującego) w tym ,ze ja jednak prace domowe i obowiązki bym po równo dzieliła miedzy swoimi a miedzy dziećmi męża, bez taryf ulgowych i przywilejów, oczywiście adekwatnie do wieku, ale jeśli przedział wiekowy zbliżony to ja bym jakieś większej różnicy w pracach nie robila
O ile ja mam ten komfort psychiczny ,ze ja z eksią nie ma żadnego kontaktu, maż tez nie, dziecko tym bardziej tez nie i nigdy na oczy jej nie widziałam, nawet nie wiem czy to zyje ,a jak tak to gdzie, taka sytuacja mnie zadawala i zapewne jakby eksiowa mieszala się w nasze zycie i motała w wychowaniu,to zapewne mogłoby do nie jednej sciny miedzy nami dojść , kiedy eksiowej matactwa by wytrąciły mnie z równowagi ![]()
3 225 2014-05-30 08:51:32
No cóż....nie od dziś jestem z tego znana ,ze ja preferuje system militarny w wychowaniu, wymogi i oczekiwania tez mam wysokie ,ale bez przesady,
Dzięki Mortisha, już myślałam, że ze mnie jest jakaś wynaturzona hetera, bo nie niańczę swoich dzieci, tylko od nich wymagam. M czasem do mnie mówi po cichu na ucho "mogłabyś Im trochę odpuścić", ale wiem, że jak spuszczę z tonu, to dzieci to natychmiast wykorzystają. To inteligentne i bystre dzieciaki i takie chwile wyłapują w mig.
Mam sukcesy swojego "militarnego" wychowania, bo moje dzieciaki są zorganizowane, ułożone, w dużym stopniu samodzielne, jak na 7 i 9 latka przystało. I może dlatego irytują mnie dzieci M, które wychowywane w zupełnie inny sposób są niesamodzielne, rozwydrzone, rozhisteryzowane, nie nauczone podstawowych obowiązków. Kiedy je poznałam nie było posiłku, który moglibyśmy normalnie zjeść, zawsze były kaprysy, marudzenie, kończyło się histerią. Nigdy nie usłyszałam z Ich ust "dziękuję" po skończonym posiłku. Nie mówiły dzień dobry, do widzenia, przepraszam, proszę , dziękuję (TO SĄ PODSTAWY!!!). M widział i widzi dokładnie różnicę w zachowaniu się moich i Jego dzieci i ostro się wziął do pracy nad swoimi dzieciakami (chociaż nie powiem, żeby przychodziło Mu to łatwo). Żmudna to praca , jeśli masz kilka dni w miesiącu kiedy dzieci czegoś uczysz, a niestety przez resztę miesiąca mamusia nic od nich nie wymaga. Każdy Ich przyjazd do nas, to jest walka od początku: "zapomniałaś się przywitać, pamiętasz że po skończonej zabawie miałaś odłożyć zabawki na miejsce, zapomniałaś powiedzieć dziękuję, w tym domu przed jedzeniem myjemy ręce a po skończonym posiłku odnosimy naczynia po sobie itd itd itd. " Po dwóch latach widać znaczną różnicę w Ich zachowaniu, ale obawiam się, że jak tak dalej pójdzie, to za kilka lat, jak będą już nastolatkami powiedzą "sory tata ale nie jedziemy do Was, wolimy zostać u mamy bo ... u niej mamy wolną rękę". Tak zachowuje się już Jego starszy syn. Nie chce do nas przyjeżdżać, bo tu się ojciec czepia za złe oceny, a ja mu każę posłać po sobie łóżko - jak widać za duże to wymagania jak na 17-latka.
3 226 2014-05-30 09:42:52
Wszystkie te nasze zasady są do wprowadzenia, gdy partner , ojciec nie naszych dzieci je chce uznać i współpracuje ...ja za zwracanie młodemu uwagi o mycie rąk po toalecie, i zostawianie jej czystej ..lub inne PODSTAWY ..jak pisze Kjim.. wchodzi bez słowa, bierze bez pytania, nie dziękuje, nie sprząta ....dostałam opierdziel że go musztruję ...
Ojciec czasami zwróci uwagę ...ale jeśli młody nie reaguje to on odpuszcza... na moje uwagi mówi że ma tak mało młodego i że nie będzie go ciagle upominał..że to , że tamto....
Czasami obaj grają w gry komputerowe... i młody przy nim popuszcza ...bo nie chce mu się iść do toalety.. a ojciec to ignoruje ...albo wręcz mówi że nic się nie stało.
Nie wiem jakbym sobie poradziła gdybym miała taka sytuację jak Ewarg- że syn m mieszka z nami .... może i łatwiej by było, bo ogólnie uważam że to nie jest zły chłopak , tylko otoczenie go psuje przez status "biednego dziecka z rozbitej rodziny " ..więc traktują go jak ułomnego..zero wymagań...... Może za bardzo mam skrupuły , że to jednak nie moje dziecko i ze nie jestem od jego wychowania ?
3 227 2014-05-30 09:52:08
Ojciec czasami zwróci uwagę ...ale jeśli młody nie reaguje to on odpuszcza... na moje uwagi mówi że ma tak mało młodego i że nie będzie go ciagle upominał..że to , że tamto....
Tylko Ty pozwoliłaś sobie na to od początku. Ja od początku stałam przy swoim stanowisku "dzieci się WYCHOWUJE a nie PRZECHOWUJE" i M miał jasno, głośno i wyraźnie powiedziane, Jego dzieci też - jeśli zamierzasz traktować swoje dzieci jak święte krowy, to ja nie chcę ich widzieć w naszym domu. Nie pozwolę by moim dzieciom wydawało się, że mają gorzej, bo od moich dzieci się wymaga a księżniczkom pozwala się na wszytko. Nie podoba się takie podejście - to niestety nie po drodze nam będzie razem.
3 228 2014-05-30 23:15:28
Może wyjaśnię co miałam na myśli pisząc, że zazdrosna próbuje zrobić z młodego kopciuszka.
Otórz jeśli stawia się takie same wymagania dziecku 9-13 lat i 17/18 lat to niestety ale jest niesprawiedliwe.
Wychowuje się własne dzieci nie czyjeś - to po pierwsze. Suszcie głowę partnerom a nie wyładowujecie się na dzieciach.
A wracając do ex - co osiągnięcie awanturując się z partnerem skoro wszem i woc=bec wiadomo, że tych kobiet nie da się zmienić? że są złośliwe tak dla zasady?
Lepiej przymknąć oko i sprawę załatwić dyplomatycznie.
Jeśłi dziecko straci raz i drugi przez upór mamy to mu tatuś owinien wytłumaczyć dlaczego tak się stało. To nie będzie napuszczanie dziecka na mamę tylko przedstawianie mu drugiej strony medalu. Wtedy dziecko zaczyna obserwować obojga rodziców i zauważy ko stara się dla niego i o niego. Uwierzcie, też w to nie wierzyłam a jednak to prawda.
Wszystkie, wg własnego przekonania jesteśmy ostrymi, wymagającymi matkami, najlepszymi dla naszych dzieci i świetnie widzimy błędy wychowawcze u innych.
Jednakże to na jakich ludzi wyrosną nasze dizeci nie zależy tylko i wyłącznie od naszych metod ale i w dużej mierze od dziecka, od wielu uzależnień.
Proszę, wyluzujcie w stosunku do nie swoich dzieci a będzie wam lżej.
Co do wydatków tatusiów na dzieci - wyegzekwujcie jedno - najpierw obowiązkowe koszty domowe (może wspólna skarbonka w którą każde po wypłacie wkłąda taką samą kwotę a wyjmując z niej wkłada paragon? a może wspólne konto?)
a z resztą pieniędzy niech robią jak uważają. Jeśłi wam zostanie a im nie i przez to nie będziecie mogły zrealizować swoich marzeń to trudno, niech marzenia czekają ale nie finansujcie ich same. Może zacznijcie "popłakiwać" jaka ta potrzeba pilna, niezbędna a wasz budżet pusty???
3 229 2014-06-01 10:13:05
Ewarg ..wiele mądrości z tego co piszesz płynie..tyle tylko że Twój mąż też miał inną sytuację , Ty nie miałaś ex ....zostawiając dzieci dała Ci "moc" ..bo Ty przyjmując je pod własny dach stałaś się tą lepszą ... i mąż też wyboru nie miał dużego - co miał zabrać dzieci i iść sobie bo mu Twoje zasady w Twoim domu nie odpowiadały ?Wszystkie wiemy jak sobie faceci doskonale radzą sami..a co dopiero z 3 dzieci ??..ja nie umniejszam Waszych dokonań , Waszej miłości i walki by przezwyciężyć problemy...ale my z ex , z panami co fochy strzelają że nie chcemy tak traktować ich dzieci królewiczów ...nie mamy takich argumentów. I niestety więcej zależy od męża - czy rozumie nasze argumenty i chce współpracować...wtedy i ex i dzieci nie są taką kością niezgody ...
Ale nie z wszystkimi facetami to możliwe ...
3 230 2014-06-01 11:02:30 Ostatnio edytowany przez Mischella (2014-06-01 16:59:13)
Kochane Dziewczynki nie mogę byc z Wami często z racji tego, że sporo pracuję, ale czasami musze sie wyżalić. Moj Luby dostal rozwód -super ![]()
Alimentów 700zl, na 2letnie dziecko-no ok.
Ale! Nadal nie moze zabrać Małego na noc (od8 do16) sobota, niedziela co drugi weekend, na urlopie moze wziąć Dziecko na tydzień do rodzicow, czyli 70km ode mnie, od naszego mieszkania i ja przez tydzień mam sobie zorganizowac czas? No nie wiem już nic...
Malo tego coś mi Luby przebąknął, ze będzie placil 1000zl, bo szanowna ex nie pracuje. Ex robi z Nim co chce, a On przetakuje, bo jak tlumaczy nie chce sie szarpać, a ja czuje sie z tym tragicznie, Luby na to mowi, że na spokojnie to zalatwi-jak? Nie mam pojęcia.
Wszystko ciagnie sie juz rok, skonczylo sie rozwodem, przysądzonymi alimentami, wiec nic nadzwyczajnego. A mialo być, że dziecko będzie u nas, a nie u Jego rodziców. 3stowy dla ex, bo niby, ze co?
Proszę Was serdecznie wytlumaczcie mi to jakoś, bo ja juz sie czuje nie dość, że niepotrzebna, porzuconą to jeszcze zagubiona jak mama dziewczynka w środku ciemnego lasu.
(I oto, wczoraj- sobota rano mój Luby pojechal do rodzicow by wziąć Syna, no i marnie z kontaktem. Kilka smsów, jeden telefon wieczorem 5-cio minutowy, a dzisiaj rano sms "dzien dobry" kilka zdawkowych wiadomosci i jak narazie 5 godz. cisza...-dramatyzuje?)
3 231 2014-06-01 20:20:13
Mischella- a dlaczego syn lubego może nocować u jego rodziców a nie u niego ?jakieś konkretne argumenty na to dał sąd ? exi ?
Może luby nie walczył o taki wyrok...
Co do alimentów dla zony - jeśli ma nakaz sądu - nie ma wyjścia poza odwołaniem .. dziecko co prawda może iść do żłobka / przedszkola a Pani do pracy..ale widać przekonała sąd do innego rozwiązania .
Ja z tego co obserwuję wśród znajomych..to jeśli kobieta się uprze i nie odpuszcza na rozwodzie ..to raczej facet zgadza się na wszystko ...myśląc że jak tak postąpi to emocje opadną i szybciej znikną przeszkody co do kontaktu z dziećmi.... a byłe to wykorzystują .
I raczej ciągną ile się da..a i często dziećmi pogrywają ...
taka natura - nie wiem jaka macie historię... ale skoro rozwodzili się rok znaczy że łatwo nie było
3 232 2014-06-01 21:13:12
Mischella- a dlaczego syn lubego może nocować u jego rodziców a nie u niego ?jakieś konkretne argumenty na to dał sąd ? exi ?
Może luby nie walczył o taki wyrok...
Co do alimentów dla zony - jeśli ma nakaz sądu - nie ma wyjścia poza odwołaniem .. dziecko co prawda może iść do żłobka / przedszkola a Pani do pracy..ale widać przekonała sąd do innego rozwiązania .
Ja z tego co obserwuję wśród znajomych..to jeśli kobieta się uprze i nie odpuszcza na rozwodzie ..to raczej facet zgadza się na wszystko ...myśląc że jak tak postąpi to emocje opadną i szybciej znikną przeszkody co do kontaktu z dziećmi.... a byłe to wykorzystują .
I raczej ciągną ile się da..a i często dziećmi pogrywają ...
taka natura - nie wiem jaka macie historię... ale skoro rozwodzili się rok znaczy że łatwo nie było
Nie walczył... sam nazwał to, że nie chce się szarpać z ex, ma swoją taktykę i załatwi to na spokojnie - paranoja. ex robi co chce, a luby przystaje prawie na wszystko, bo " nie chce się szarpac" szkoda, ze moim kosztem... Rzeczywiście nie było łatwo z ex się rozwiesc, ale tez sad terminy wyznaczał co 3 miesiace, a to sprawa pojednawcza, a to coś tam i sie przciągnęło... nie chce byc zle odebrana, ale 700zl na 2-letnie dziecko to sporo, ale spoko to dla dziecka, wiec ok, ale dla ex, bo nie pracuje - nosz kur**, gdzie moze spokojnie isc do pracy, bo naprawde ma gdzie i jakby tylko chciala to ma mozliwosci, ale po co skoro ja dziecko utrzymuje i rodzice!
Najgorsze jest w tym wszystkim, ze Luby nie walczy, nie przedstawia wszystkich dowodow, ktore ma... " nie chce się szarpac". A czemu u rodziców, a nie u nas, bo rodzice mieszkaja blisko ex a my 70 km od nic, wiec dziecko wyjechaloby z miasta, nie bardzo zasadne jak dla mnie, ale coz jest jak jest.
a tak sie sklada, ze oczywiscie fajnie by bylo miec lubego blisko, ale też chcialabym pobyć z Małym, bardzo Go lubię, pobawić się itd... niestety nie mam mozliwosci, nie wiem czy się kłucić o to, czy zdzierac gardło i na spokojnie tłumaczyć, psycholog? - by luby usłyszał to od zupełnie obcej osoby..... no nie wiem zwłaszcza, że Luby absolutnie nie widzi w tym problemu, a mi juz brakuje argumentów.
3 233 2014-06-02 08:30:51
Ewarg ..wiele mądrości z tego co piszesz płynie..tyle tylko że Twój mąż też miał inną sytuację , Ty nie miałaś ex ....zostawiając dzieci dała Ci "moc" ..bo Ty przyjmując je pod własny dach stałaś się tą lepszą ... i mąż też wyboru nie miał dużego - co miał zabrać dzieci i iść sobie bo mu Twoje zasady w Twoim domu nie odpowiadały ?Wszystkie wiemy jak sobie faceci doskonale radzą sami..a co dopiero z 3 dzieci ??..ja nie umniejszam Waszych dokonań , Waszej miłości i walki by przezwyciężyć problemy...ale my z ex , z panami co fochy strzelają że nie chcemy tak traktować ich dzieci królewiczów ...nie mamy takich argumentów. I niestety więcej zależy od męża - czy rozumie nasze argumenty i chce współpracować...wtedy i ex i dzieci nie są taką kością niezgody ...
Ale nie z wszystkimi facetami to możliwe ...
Poczytaj sobie moje posty...
Nigdy nie byłam tą lepszą i nigdy nią nie będę. MAMA NIE MIAŁA WYJŚCIA. Płacimy "wysoką cenę" focha ex - zerwane kontakty z najstarszym -(pisałam o tym). Podpuszczany przez matkę posunął się tak daleko (buntował moją synową przeciwko mnie - dużo nie brakowało a straciłabym syna), że nie mieliśmy wyjścia. Nie byliśmy na jego weselu mimo iż mąż finansował je.... a mamusia dumna z osiągniętego celu z podniesioną głową grała rolę troskliwej i kochającej mamusi. (nie chcę do tego wracać).
Może nie mieliśmy problemu z zabieraniem dzieci bo mieliśmy ich aż nadmiar. Ale o pieniądze też robiła awantury. Mąż po prostu rozłączał się. Nie dał jej dojść do słowa. Jej "karą" dla nas było właśnie zostawienie nam dzieci. Myślała, że jak obarczy nas nimi to rozstaniemy się bo nie wytrzymamy obciążenia.
Też przerabialiśmy się "moje czepianie się" biednych dzieci (przecież matka ich zostawiła). Mąż szalał, nadskakiwał, wyręczał.... nieba chciał uchylić. Kłóciliśmy się sporo o dzieci aż w końcu odpuściłam bo przecież o dzieci nie warto się kłócić. Wracałam później do domu. Zaczęłam chodzić na fitness, z koleżankami na zakupy, do kina.... Byleby nie być w domu przed mężem i nie widzieć jak wielkim koniom siedzącym przed kompem podsuwała obiadek pod nos zamiast zagnać go do nakrycia stołu, czy opieprzyć, że nie ugotowali ziemniaków itp. No i w końcu mąż zauważył co się dzieje i sam zaczął zmieniać swoje podejście do synów, zaczął nakładać na nich obowiązki,,,. W końcu, po pewnym incydencie najstarszego zrozumiał, że zbyt rozwydrzył dzieci, że nie mają respektu przed nikim i że są egoistami. Młodszych udało mu się "ustawić". Najstarszego niestety nie.
Tak więc nie było łatwo i nie mam pewności, czy młodszym nie robi wody z mózgu. Czasami mam wrażenie, że moim obowiązkiem jest zajmować się nimi bo mamusia jest biedna, nie miała innego wyjścia....
3 234 2014-06-02 10:57:47
Tak Ewarg , wiele od mężów zależy .
Mischelle .. jeśli taki jest zapis w rozwodzie to niczego nie zmienisz - dodatkowo jak piszesz luby nie chciał inaczej.
zastanów się nad tym związkiem - pan ewidentnie ma 2 zycia - dziecko i wszystko wokół niego uzgadnia tak jak jego matka chce ..i ciebie na te chwile gdy ich nie ma .
Albo zaakceptujesz taki stan rzeczy ....albo... porozmawiaj z lubym,.. dziwi mnie że facet nie chce zabierać dziecka do swojego domu...no chyba że on Ciebie i Wasze lokum nie traktuje jak swój dom...
3 235 2014-06-02 20:34:14
Tak Ewarg , wiele od mężów zależy .
Mischelle .. jeśli taki jest zapis w rozwodzie to niczego nie zmienisz - dodatkowo jak piszesz luby nie chciał inaczej.
zastanów się nad tym związkiem - pan ewidentnie ma 2 zycia - dziecko i wszystko wokół niego uzgadnia tak jak jego matka chce ..i ciebie na te chwile gdy ich nie ma .
Albo zaakceptujesz taki stan rzeczy ....albo... porozmawiaj z lubym,.. dziwi mnie że facet nie chce zabierać dziecka do swojego domu...no chyba że on Ciebie i Wasze lokum nie traktuje jak swój dom...
Chodzi o to- ex uzlala, że nie może jeszcze dziecka 2letniego zabierać na noc, a tym bardziej 70km od niej -czyli do nas, a sad to podtrzymal, wiec ja sama wiem, że nie da sie narazie nic zrobic mimo to, ze rozumiem strasznie mnie to przytłacza, kiedy luby jedzie w piątek do rodziców, a wraca w niedzielę nocą, a ja sie czuje jak bezdomny pies. Jeszcze dzwoni slysze, ze się swietnie bawią, gdzie ja tez z przyjemnością pobawiłabym sie z dzieckiem i narazie tak musi zostać chyba.
Jak sobie tak popisze, wyrzucę z siebie troszke mi lżej. Nie chce opowiadać koleżankom,bo namnoży sie ploteczek, nie powiem mamie, bo znienawidzi lubego- rozumiecie.
Rozmawialam z lubym na urlop wezmie dziecko na tydzień z nocami wtedy wystąpi do sądu o widzenia caloweekendowe i mieszkanie przepiszemy na lubego, powolamy pracownika socjalnego o wystawienie opinii, ze nasze mieszkanie spełnia warunki dla dziecka.
Teraz powiedzcie czy to logiczne?
3 236 2014-06-03 08:30:42
Mischella - twoja sytuacja jest hmmm... jak to nazwać trochę dla mnie... niepokojąca. Widzę w tobie macochę i next... jednak 2-letnie dziecko, od roku staracie się o jego rozwód, Ty chcesz mieć dziecko częściej...
Co sie stało, że twój Luby tak szybko po urodzeniu dziecka zdecydował się na nowy- jak to nazwałaś - poważny związek?
3 237 2014-06-04 08:30:40 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-06-04 08:33:16)
strasznie mnie to przytłacza, kiedy luby jedzie w piątek do rodziców, a wraca w niedzielę nocą, a ja sie czuje jak bezdomny pies. Jeszcze dzwoni slysze, ze się swietnie bawią, gdzie ja tez z przyjemnością pobawiłabym sie z dzieckiem i narazie tak musi zostać chyba.
Dlaczego nie jedziesz na weekend do rodziców faceta razem z nim? Ex pewnie celowo stara się was rozdzielić i jeśli zrozumie, że się nie da to odpuści. Z drugiej strony może facetowi jest na rękę taki układ bez ciebie. Wiesz, ja widzę po nas, że bardzo nas boli kiedy mamy spędzić osobno wolne dni i wcale tak jak piszesz nie bawimy się wtedy świetnie. Naprawdę szczęśliwi jesteśmy gdy są przy nas wszystkie bliskie nam osoby i o to chyba chodzi w związku. Jak twój M odbiera to, że zostajesz sama? Zwala winę na ex, czy robi wszystko byś pojechała z nim?
3 238 2014-06-04 10:29:58
Rozmawialam z lubym na urlop wezmie dziecko na tydzień z nocami wtedy wystąpi do sądu o widzenia caloweekendowe i mieszkanie przepiszemy na lubego, powolamy pracownika socjalnego o wystawienie opinii, ze nasze mieszkanie spełnia warunki dla dziecka.
Teraz powiedzcie czy to logiczne?
mieszkanie na niego?
bardzo nielogiczne
3 239 2014-06-04 11:43:40
Mischella napisał/a:Rozmawialam z lubym na urlop wezmie dziecko na tydzień z nocami wtedy wystąpi do sądu o widzenia caloweekendowe i mieszkanie przepiszemy na lubego, powolamy pracownika socjalnego o wystawienie opinii, ze nasze mieszkanie spełnia warunki dla dziecka.
Teraz powiedzcie czy to logiczne?mieszkanie na niego?
bardzo nielogiczne
Coraz więcej nielogicznych kwestii... wogóle jakbym była matką tego dziecka - to zaborczość Mischelle bardzo by mnie przerażała.
3 240 2014-06-04 12:26:26 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-06-04 12:31:47)
Mischella napisał/a:Rozmawialam z lubym na urlop wezmie dziecko na tydzień z nocami wtedy wystąpi do sądu o widzenia caloweekendowe i mieszkanie przepiszemy na lubego, powolamy pracownika socjalnego o wystawienie opinii, ze nasze mieszkanie spełnia warunki dla dziecka.
Teraz powiedzcie czy to logiczne?mieszkanie na niego?
bardzo nielogiczne
Mój M jak starał się o kontakty w sądzie z synem razem z nocami to sam sąd wyznaczył kuratorkę, która przyszła by sprawdzić nasze mieszkanie w którym dziecko będzie przebywało, i w którym M nawet nie jest zameldowany! W mieszkaniu wg kuratorki musi być lodówka i miejsce do przygotowania posiłku, miejsce do spania (może być rozkładane), łazienka, gdzie dziecko może się umyć i dziecko w wieku szkolnym musi mieć miejsce, gdzie może odrobić lekcje, może to być nawet stół. I to wszystko kobieto! Czyje to pomysły?
Nasz drugi młody M śpi na materacu, co jego matka używała jako argumentu przeciw zostawaniu na noc syna, kuratorka była innego zdania i widzenia z nocowaniem przeszły bez problemu.
3 241 2014-06-04 15:51:14 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-06-04 16:31:45)
i mieszkanie przepiszemy na lubego,
NIE RÓB TEGO ! Jeśli mieszkanie jest Twoje, kupione przez Ciebie, to przepisanie mieszkania na Niego w sprawie dziecka NIC nie zmieni. Za to w Twojej sprawie zmieni to tyle , że w sytuacji konfliktowej "Luby" oskubie Cię z Twojego majątku.
Ale w kwestii majątku (wspólnego czy też rozdzielnego) chciałabym wrócić do tematu jaki wcześniej poruszałam. Liczę na podpowiedzi rozsądnych i zapobiegliwych koleżanek z forum. I Ja i M posiadamy jakieś zapasy zgromadzone wcześniej. Aktualnie mieszkamy w moim mieszkaniu. Ślubu póki co nie ma (raczej oboje nie do końca wiemy czy papier jest nam potrzebny). Ale M napiera na kupno działki i budowę domu. I teraz do rozważenia mam taką kwestię. Oczywiście możemy się rzucić z motyką na słońce i próbować od początku kupić i tworzyć to razem (zostawiając na kontach nietknięte majątki własne). W takiej sytuacji papierek ze ślubem raczej by się przydał. ALE jak rozwiązać kwestię dziedziczenia i nie dać się wywalić z domu (w sytuacji przedwczesnej śmierci partnera część naszego wspólnego domu dziedziczą dzieci partnera, a co za Tym idzie - w przypadku gdy dzieci nie pełnoletnie - zarządzać Ich majątkiem będzie Były Mąż/Była Żona). Nie chodzi mi tu o podpowiedz w stylu ; "wydziedziczyć dzieci", bo ani ja nie chciałabym tego robić, ani Partner. Chodzi mi raczej o to , żeby w przypadku nieszczęśliwego wypadku mój Partner nie został wykurzony z domu przez mojego Byłego Męża, albo żebym ja nie została stamtąd wykurzona przez Byłą Żonę Partnera. Może byłyście, jesteście w podobnej sytuacji i podpowiecie mi jak się przed tym zabezpieczyć. Istnieje też inna opcja, dać Partnerowi wolną rękę: "chcesz to buduj SWÓJ dom" i nie przykładać łapki do tego. Ale jakoś sobie nie wyobrażam żebym miała mieszkać, urządzać i dbać nacodzień o dom, który wiedziałabym, że tak naprawdę nie jest mój.
3 242 2014-06-04 17:03:59
"Ale M napiera na kupno działki i budowę domu. I teraz do rozważenia mam taką kwestię. Oczywiście możemy się rzucić z motyką na słońce i próbować od początku kupić i tworzyć to razem (zostawiając na kontach nietknięte majątki własne). W takiej sytuacji papierek ze ślubem raczej by się przydał. ALE jak rozwiązać kwestię dziedziczenia i nie dać się wywalić z domu (w sytuacji przedwczesnej śmierci partnera część naszego wspólnego domu dziedziczą dzieci partnera, a co za Tym idzie - w przypadku gdy dzieci nie pełnoletnie - zarządzać Ich majątkiem będzie Były Mąż/Była Żona). Nie chodzi mi tu o podpowiedz w stylu ; "wydziedziczyć dzieci", bo ani ja nie chciałabym tego robić, ani Partner. Chodzi mi raczej o to , żeby w przypadku nieszczęśliwego wypadku mój Partner nie został wykurzony z domu przez mojego Byłego Męża, albo żebym ja nie została stamtąd wykurzona przez Byłą Żonę Partnera"..
ja jestem w takiej sytuacji - jakoś nie pomyslałam o tym wcześniej .
Teraz , przy kłopotach z m, coraz częściej myślę że popełniłam błąd...nie zabezpieczając ani siebie ani syna .
Ja mam mieszkanie , aktualnie je wynajmuję . ..i oczywiście jest to majątek dla mojego syna. M po rozwodzie zrzekł się całego majątku wraz z mieszkaniem na była..on twierdzi że dla syna
.
Po śmierci m - dom w połowie przypadnie jego synowi czyli ex..bo on młody ... ale kredyt ? bank nie interesuje taka kwestia , zarząda całości raty od współkredytobiorcy.
Gdyby więc m nagle zmarł , zostaję z całym kredytem , (do czasu sądowego rozliczenia spadku/kredytu ).. i z połową domu... dowiadywałam się u znajomego prawnika... nie pocieszył mnie - takie sprawy mogą trwac bardzo długo..zwłaszcza jak ktos będzie miał w tym interes ....a kredyt płacić trzeba:(
Nawet opcja zrzeczenia się np matki małoletniego(bo kredyt wysoki, mało spłacone ) niczego nie załatwia - zgodnie z prawem kolejni jego krewni dziedziczą .... Gdybym ja umarła nagle - mam własnościowe mieszkanie i ubezpieczenie - wszystko na syna więc on spokojnie mógłby regulować wszystko...lub chcieć sprzedać swoje udziały.
Gdzieś czytałam , że ludzie w podobnej sytuacji pisza testament w którym zapisują na siebie lub wspólne dziecko to czego dorobili się razem, zabezpeiczając oczywiście inne dzieci w jakiś sposób (np. polisy )...
ja mam coraz bardziej mieszane uczucia ... kiedyś było tak że mąż /partner zabezpieczał kobietę na sytuację że go zabraknie.. to taki wyraż uczuć i troski był .....teraz kazdy myśli o sobie
..heh ...związki nowej ery
chciałam się Wam pożalić ... nie wiem czy ja szukam dziury w całym ....
w dzień dziecka postanowiłam zrobić uroczyste sniadanie , to co syn lubi.
Młody m nie przyjechał do nas (nie wiem dlaczego, m milczy , ja nie pytam )...M chodził jakiś taki rozdrażniony... milczący.
Syn przyszedł do kuchni, wyściskałam go i żłożyłam życzenia...m burknął "cześć "... trochę dziwnie było...widać ewidentnie że m ma muchy...domyślam się ze z powodu odwołanej wizyty jego syna....
Nie zjadł z nami śniadania, poszedł do pokoju jego syna i posprzątał go... po czym koło południa bez słowa wyszedł .
Wrócił po jakimś czasie z jakimś prezentem i dał mojemu synowi.
Przeprowadziłam z nim rozmowę , że nie chodzi o prezenty .. że nie może nas karać bo jemu cos nie tak poszło.. że wystarczyło powiedzieć kilka miłych słow mojemu synowi i nie było by ciężkiej atmosfery...
M stwierdził że taki miał plan - jechać później po jakiś prezent dla mojego syna....
ja nie wierzę ...widziałam jego zachowanie..... zresztą mój młody róznież ...widziałam jego kolejny zawód w oczach.
czepiam się ..jestem przewrażliwiona ?
3 243 2014-06-05 07:52:45
Tendre77
Moja sytuacja rzeczywiście nie jest wesola. Szybki rozwód byl przyczyną wcześniejszej sytuacji, jeszcze przed ślubem kłócili się i dochodziło do rękoczynów ze strony ex, ale brzydko powiem "zrobilo sie" dziecko, Luby nie chcial brac slubu, jednak ulegl naciskom ex i jej rodziców. Pozniej bylo juz tylko gorzej.
Moja zaborczość, może troche wyolbrzymiam, ale tak jak napisala Zazdrosna - nikt nie lubi być samotny, poza tym nie zawsze potrafie odnaleźć sie w sytuacji i dlatego wlasnie tutaj pisze i jestem z Wami.
Zazdrosna
Niestety/stety pracuje w służbach mundurowych także nie bardzo da sie zgrać czas wolny. Luby bardzo chce mnie rownież zabierać do rodzicow, ale zawsze niemal jak On jedzie mi wypada sluzba.
End-aluzja
Mieszkanie wynajmujemy, nie jest własnościowe, wiec nie ma tragedii.
Kjin
Spiszcie sobie moze INTERCYZĘ i bedziecie mieli pelnoprawny dokument na wszelką okoliczności, a przede wszystkim jasność co jest czyje.
3 244 2014-06-05 08:12:34
Kjin
Spiszcie sobie może INTERCYZĘ i będziecie mieli pełnoprawny dokument na wszelką okoliczności, a przede wszystkim jasność co jest czyje.
Niestety to nie załatwia sprawy dziedziczenia. Jeśli chodzi o zabezpieczenie majątków zgromadzonych wcześniej, można to spisać w umowie o rozdzielności majątkowej. Nie załatwia to jednak sprawy budowy wspólnego domu i dziedziczenia przez dzieci, a co za tym idzie , zarządzania majątkiem nieletnich przez naszych BYŁYCH Partnerów.
3 245 2014-06-05 08:30:11 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-06-05 09:04:12)
Teraz , przy kłopotach z m, coraz częściej myślę że popełniłam błąd...nie zabezpieczając ani siebie ani syna .
Zabezpieczyłaś syna. Masz mieszkanie, które w razie nieszczęścia zostanie tylko dla Niego. Nawet jeśli nie mógłby mieszkać w Waszym domu, to ma dokąd pójść.
M po rozwodzie zrzekł się całego majątku wraz z mieszkaniem na była..on twierdzi że dla syna
.
Brawo, cóż za wspaniałomyślność. "Uwielbiam" takich hojnych facetów (oczywiście tekst podszyty sarkazmem). Skoro jest taki wspaniałomyślny to zażądaj żeby wasz wspólny dom przepisał tylko na Ciebie (skoro zabezpieczył Byłą żonę i syna, niech zabezpieczy też aktualną żonę). Ale oczywiście ta hojność nie działa w tę stronę.
Po śmierci m - dom w połowie przypadnie jego synowi czyli ex..bo on młody ... ale kredyt ? bank nie interesuje taka kwestia , zarząda całości raty od współkredytobiorcy.
I właśnie takiego scenariusza obawiam się najbardziej, bo już oczyma wyobraźni widzę jak Pani EX wraz z niepełnoletnimi dziećmi z walizkami dobija się do drzwi mojego domu. Bo skoro dom jest częściowo Ich, to Ona zamierza tu z dziećmi mieszkać. Brrrrrrr...... Nie wykluczony jest również scenariusz , że dorosłe dzieci mojego Partnera, przez całe życie nastawiane przez mamusię, również będą chciały mnie z mojego domu wywalić.
w dzień dziecka postanowiłam zrobić uroczyste śniadanie , to co syn lubi.
Młody m nie przyjechał do nas (nie wiem dlaczego, m milczy , ja nie pytam )...M chodził jakiś taki rozdrażniony... milczący.
M nie składał życzeń moim dzieciom, nie było buziaków itd... ale Jego dzieci też z nami nie było (mimo, że według grafika powinny z nami być - jednak Pani Ex postanowiła inaczej). M nie składał życzeń moim dzieciom. Ale moje dzieci nie składają Mu życzeń na Dzień Ojca, a ja nie zamierzam składać życzeń Jego dzieciom, więc..... Według mnie tak jest OK.
A co do wyładowywania swojego gniewu na Was, to użyłabym argumentu: "to nie My popsuliśmy Ci Twoje plany związane z synem, tylko Twoja Była - na Niej się wyżywaj a nie na nas!". Ale jak znam życie, to Exi nie wolno nic powiedzieć, bo tupnie nóżką i będzie nastawiać syna przeciwko ojcu. ..., Boże, skąd ja to znam.....
3 246 2014-06-05 08:44:10
Mischella napisał/a:Kjin
Spiszcie sobie może INTERCYZĘ i będziecie mieli pełnoprawny dokument na wszelką okoliczności, a przede wszystkim jasność co jest czyje.Niestety to nie załatwia sprawy dziedziczenia. Jeśli chodzi o zabezpieczenie majątków zgromadzonych wcześniej, można to spisać w umowie o rozdzielności majątkowej. Nie załatwia to jednak sprawy budowy wspólnego domu i dziedziczenia przez dzieci, a co za tym idzie , zarządzania majątkiem nieletnich przez naszych BYŁYCH Partnerów.
Mam osobę w rodzinie, która przechodziła taką sytuację, z tym, że ona swoich dzieci nie miała.
Po śmierci męża, "synuś" czekał tak długo aż testamentu nie dało sie podważyć, a później wywalił kobietę z domu, który budowała.
Niestety nie znam zapisów testamentu, dlatego nie wiem czy wszystko przepisali na jego dzieci z prawem jej do zamieszkiwania.
Może warto poradzic się notariusza czy np. można sporządzić umowę mówiącą o tym, że po śmierci twojego M. masz np. 3 lata na spłatę dzieciom jego części /tej po odjęciu kredytu/ - bez możliwości zarządzania przez jego dzieci twoim majątkiem czyli domem i odwrotnie. A kredyt zobowiązuje sie spłacić osoba, której własnością pozostaje dom.
3 247 2014-06-05 09:07:12
Może warto poradzic się notariusza czy np. można sporządzić umowę mówiącą o tym, że po śmierci twojego M. masz np. 3 lata na spłatę dzieciom jego części /tej po odjęciu kredytu/ - bez możliwości zarządzania przez jego dzieci twoim majątkiem czyli domem i odwrotnie. A kredyt zobowiązuje sie spłacić osoba, której własnością pozostaje dom.
Oczywiście wizyta u radcy prawnego czy notariusza jest nieunikniona, ale pomyślałam, że tyle tu kobiet w podobnej sytuacji, że podpowiecie różne rozwiązania z Waszego życia.
3 248 2014-06-05 09:11:27
Tendre77 napisał/a:Może warto poradzic się notariusza czy np. można sporządzić umowę mówiącą o tym, że po śmierci twojego M. masz np. 3 lata na spłatę dzieciom jego części /tej po odjęciu kredytu/ - bez możliwości zarządzania przez jego dzieci twoim majątkiem czyli domem i odwrotnie. A kredyt zobowiązuje sie spłacić osoba, której własnością pozostaje dom.
Oczywiście wizyta u radcy prawnego czy notariusza jest nieunikniona, ale pomyślałam, że tyle tu kobiet w podobnej sytuacji, że podpowiecie różne rozwiązania z Waszego życia.
Bardzo chętnie posłucham, jeżeli ktoś znalazł rozwiązanie.
Bo ta kwestia bardzo skutecznie trzyma mnie z daleka od wspólnych zobowiazań i papierka...
3 249 2014-06-05 09:29:45
... najświeższe informacje- młodego M nie będzie też w ten weekend- mamusia ma jakieś plany..ale może go oddać na najbliższe 2-3 weekendy ...M chodzi wkurzony..oczywiście wszystko go drażniło ...zaczął się czepiać ..więc zrobiłam focha i poszłam do sypialni.... nie bawię się z nim !..gorzej jak dzieci ![]()
kwestie majątkowe zawsze są i będą gorącym tematem.
3 250 2014-06-05 09:56:09
M chodzi wkurzony..oczywiście wszystko go drażniło ...zaczął się czepiać ..więc zrobiłam focha i poszłam do sypialni.... nie bawię się z nim !..gorzej jak dzieci
Nie wal focha. Jasno, stanowczo i z uśmiechem na ustach odeślij M z pretensjami do Exi. To Ona Mu psuje plany, nie Ty i Twój syn!!! Chce się wyżywać i być niemiły - wykręć mu numer do Exi. Niech sobie ulży na Niej.