I tak dziewczynki moje drogie..cała noc analizowałam.
Chłop mówi że syn jest , będzie najwazniejszy, na każdy mój argument- że ja też mam prawo do kilku dni w miesiący według moich potrzeb- a co ci mój syn przeszkadza.... i tak w kółko..ani agrgumenty że my - kobieta i facet...to mi powiedział że ja go mam na codzień ..bardzo dużo...i weekendy ile tylko będzie mógł ...i nie tylko weekendy..bedzie spędzał z synem.
więc chyba suka ze mnie wyłazi okrutna...skoro ja mam mojego faceta bardzo dużo...to znaczy że on mnie też !!???więc skoro jemu nie zalezy zeby znaleźć kompromis..to cóż - trzeba jego zasady wprowadzić 
czyli jeśli ja zaproponuję taki układ:
- on spędza czas z synem - ja ze swoim... średnio 2 do 3 weekendy na miesiąc - piątek popołudnie do niedziela wieczór
pozostałe weekendy - ja 1 rezerwuje dla siebie i tylko siebie...choćbym w bibliotece miała siedzieć
..no i jak się coś trafi jeszcze jakiś weekend.... może i jemu poświęcę ..ale w sumie nie wiem...mam go dużo w tygodniu ...na kanapie jak żłopie piwko...jak siedzi przed kompem lub tv do północy..mogę sobie popatrzyć jak połyka druga dokładkę ciasta ..no sama słodycz ..teraz widze ogrom mojego szczęścia
-----to będzie według jego potrzeb, prawda ???
Chyba że macie moje drogie inne pomysły..ale myślę że w tym stylu...
przeanalizowałam wsztskie sprawy - on mnie nie prosił o pranie , sprzątanie i gotowanie dla niego....i tak mi opowiada a po za tym..to nie ja piorę tylko pralka ..bo przeciez włożyć i wyjąć to pestka..no ..kto jak to ...ale o wkładaniu i wyjmowaniu ..to chyba faceci najwięcej wiedzą
..wyszła ze mnie zbereźnica...
Ale dziewczyny...czuję się jakby mi kamień zdjęli z szyji....dostanie to co chce... 
aa. kasa - rachunki do uzgodnienia - co jak w jakiej cześci płacimy...no i tu zaczyna sie mały kłopot... jak z zakupami i gotowaniem....powiem tak - ja z synem jemy raczej zielone i kolorowe ( znaczy warzywa i owoce)..rybę czasami, filet...i nabiał...wolimy zupki...uwielbiamy szpinaki, kalafiory i brokuły..czasami tez jakieś mięcho..ale rzadko
Ale m - je tyle co my 2 razem plus dokładka.... je ogólnie dużo ... lubi sobie dogadzać ...i słodkie i słone, i piwko i wiske..i wódeczka..ogólnie weekend bez alkoh to nie weekend.
lubię gotowac i lubię patzreć jak mu smakuje..no ale mam coś zmienić..więc ....
Myślałam o tym że każdy sobie robi zakupy i gotuje....ale wiadomo że to będzie złośliwość...może opcja że kupujemy jakby rzeczy wspólnie które uznajemy za wspólne..a już pozostałe rzeczy jak fajki, alkohol..kazdy sobie ...
Gotowanie jak ?
sprzatanie ?- podzielić się rejonami ?
pranie bez dwóch zdań - ja swoje i syna , on swoje i swojego syna...będzie drożej za wode i środki ..ale jednak...
Wakacje nie chciał tydzień my dwoje i tydzień z dziećmi..on chce z synem całe ..więc ....on z swoim..ja ze swoim.....
Ale czy takie życie to dalej związek ?
aaa..i jeszcze jedno se wymysliłam...mnie jabardziej w tym wszystkim przeszkadza że m nie informuje mnie o zmianie swoich planów..nie wiem kiedy przyjeżdza mlody, że się zmienił termin urlopu..że święta nie u moich rodziców tylko u jego ,,bo wnuczka chcą widzieć.. że oddaje młodego nie o 18 ale o 21 ...i tak w kółko....więc warunek będzie taki - że informujemy się o wszystkich planach- kiedy kto, gdzie.... jeśli choć raz zawali - ja też nie będę go informować..że np. zaplanowałam z okazji dnia dziecka wyjazd z synem do moich rodziców - on ich kocha , a ze daleko mieszkają to się widzi średnio 2 razy w roku...siostra dziś dzwoniła- mama ma miec operację na staw kolanowy... chodzić juz prawie nie możę:(........
I kalendarz powieszę - ma zapisać te ustalenia - bo inaczej mi wmawia ..że przeciez ci mówiłem