netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Być drugą i macochą

8 268 odpowiedzi1 087 275 wyświetleńzałożony przez Alutka131, 20.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Strony Poprzednia 1 … 47 48 49 50 51 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 121 do 3 185 z 8 269 ]

3 121

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Ja bym nie udawało , że jest wszystko w porządku i po prostu bym tam nie poszła. Skoro On się nie liczy z Tobą i Twoimi potrzebami i jeszcze oczernia Cię przed swoją rodziną (zamiast stanąć murem za Tobą!!!) to po ch...rę pchać się w stado os??? Po co robić dobrą minę do złej gry? Jeśli uważają , że jesteś taka zła, to bądź zła.
..
.
.
ale ja stałam się osobą radykalną dopiero w moim nowym związku. Nie wiem jakie będą skutki takiego postępowania. Nie mogę Ci powiedzieć "przed użyciem zapoznaj się z ulotką", bo sama jeszcze nie wiem czy postawa, którą w tej chwili reprezentuję jest słuszna - to pokaże nam czas. Póki co wiem czego robic nie powinnam. A czy to co robię jak teraz postępuje jest słuszne - to jeszcze o tym na 100% nie wiem.

Jak wspomniałam wcześniej... jego siostra jest moją przyjaciółką ... czasami jej cos tam mówię ...to będą chrzciny jej dziecka ..a ja jestem chrzestną ... I w sumie teściowa mnie tak wkurzyła ostatnio....powiedziała do siostry m, że nie powinna mnie brać na chrzestną bo ja jestem po rozwodzie..i ze jej sumienie religijne czy cos w tym stylu nie pozwala milczeć....zrobiło mi się przykro.... bo jak siostra m była w szpitalu to do mnie wydzwaniała teściowa  żebym zajeła się jej starszym dzieckiem.... bo mąż szwagierki sobie nie poradzi.....i jak mój m ( tez po rozwodzie ) był chrzestnym u córki  brata ...to takich wyrzutów nie miała.....ja myślę że ona się wystraszyła że powstaną więzi .....Kiedyś , dawno temu słyszałam teorię..że teściowa mówiła byłej zonie m ..żeby ta go przyjeła jakby chciał wrócić...i zeby czekała ...bo on kiedys zmądrzeje .... a syn i żona w kościele to na całe życie.....A my ślubu nie mamy ..zresztą nawet jakby..to nasz nie ważny będzie bo nie w kościele ..:)

3 122 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-05-20 14:36:59)

Odp: Być drugą i macochą

Wiem, że dopiero początek tygodnia, ale ja już myślę o weekendzie, bo się wypogodziło. Zeszły weekend zajęliśmy się z M pracą i sprawami przyziemnymi. W sobotę M kupił wprawdzie wino i nawet zrobił wspaniałą kolację, jednak zjedliśmy ją w towarzystwie jego syna, który do 23 oglądał jakiś film dla młodzieży. Czasem mam naprawdę dość tego pałętającego się do późna dzieciaka w naszym pokoju. Odpuściłam i poszłam się pomoczyć do łazienki, miło ze strony M, że przyszedł do mnie, co załagodziło całą sytuację. Jednak czuję niedosyt chwil tylko dla nas, a od piątku znów odwiedziny jego drugiego syna. Ten, co jest u nas też dopomina się późniejszego chodzenia spać, M na razie trochę odpuścił mu na weekendy. Męczy mnie to ciągłe towarzystwo jego dzieci, matka nie zabiera młodego ostatnio do siebie w ogóle. I tak zaliczam małego doła, mam ochotę uciekać z domu, albo wysłać M do siebie lub do rodziców. Dziś mam zebranie u córki w szkole, to i nasze relacje ostatnio znów się popsuły, syn wyjechał na wycieczkę szkolną. Zastanawiam się czy wybrać zdrowie psychiczne i planować spędzić ten czas z koleżanką, czy dam radę i naprawdę chcę z M i jego bagażem wytrzymać? Jak drugi młody M będzie nocować u nas, to kolejne spięcia z moją córą będą nieuniknione. Więc pewnie kolejny piękny weekend spędzimy osobno, nic na to nie poradzę, że wieczorami w tygodniu nie funkcjonuję ze zmęczenia. Trudno nawet ze znajomymi się razem spotkać, bo ani ja nie mam ochoty jechać z chłopakami M, ani oni rozstawać się z TV i laptopem. No to się wygadałam ...

3 123

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Wakacji aż się boję ..do tej pory prawie wszystkie wakacyjne urlopy spędzaliśmy z synem M i jego rodzicami...a mój syn był u moich rodziców i u swojego ojca....Prosiłam M. abyśmy choć tydzień spędzili sami bez dzieci ...ale on nie...bo on woli z synem ..oczywiście ja tez mogę być ..i jeszcze najlepiej u jego rodziców żeby dziadkowie się nacieszyli wnuczkiem...Ale ja nie chcę tak.
Mam dość opieki nad jego synem i jeszcze obsługi jego rodziny...chciałabym po prostu nic nie robić , leżeć na plaży i mieć prawdziwy urlop... .

A co stoi na przeszkodzie, żebyś wyjechała ze swoim synem nad morze i byczyła się na plaży??? Zostaw M z synem, niech się nim cieszy, niech mu gotuje, niech rozpieszcza, usługuje, niech jedzie do rodziców. Niech sobie robi co chce. Spędź urlop tym razem tak jak Ty tego pragniesz. M niech raz się dostosuje do Ciebie. Jeśli i tym razem tego nie zrobi, to przynajmniej będziesz miała radość i satysfakcję, że zrobiłaś w końcu coś dla siebie.

3 124

Odp: Być drugą i macochą

Moja droga..próbowałam już ostatnio...ale tak się o to sprzeczaliśmy ...i  ja poległam......Teraz juz nawet nie rozmawiam z m o wakacjach..bo to temat zapalny.... czekam po prostu, obserwuje oferty ...wcześniej patrzyłam na 2+2 ...ale ostatnio ...jakoś na 1+1... Proponowałam mu kiedys niesmiało..że może ja spędzę czas z moim synem a on ze swoim..w sęsie po tyg. urlopu..a 1 tydzień my razem bez dzieci..ale niestety przegrałam z jego synem...matką i takimi tam.... Muszę sobie poukładać w głowie, i melisy naparzyć..żeby nie dać się sprowokować do kłotni..ani nie polecieć na zmęczenie materiału cichymi dniami... chcę żeby było między nami dobrze ... ale nie kosztem potzreb moich i mojego syna...zresztą uderzyło mnie teraz..że w sumie m nigdy o nas w sensie mnie i jego nie dbał..... nigdy z jego incjatywy nie było miłych wieczorków... wspólnych weekendów ... raz na długi czas schodzi się termin ze mój i jego syn są u pozostałych rodziców.....ale wtedy jakos nie korzystamy z wolności..
ja nie wymagam ciągłego adorowania....ale prawie nic..to stanowczo za mało sad

Zazdrosna- ja się tylko denerwuję na ten weekend- spotkanie w gronie jego rodziny..a ja nie zamierzam ustąpić.... i znowu będę winna wszystkiemu.... okropne to .
Wystarczy ze on powie że ja mam zastrzerzenia do wizyt jego syna..i juz będę złą najgorszą babą na świecie...bo jego biedny synek..wnuczek...i on biedny tatuś - że jego kobieta nie spełnia się w poświęcaniu wszystkich i wszystkiego dla niego i jego biednego synka!..wrr

3 125 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-05-20 16:03:05)

Odp: Być drugą i macochą

chceuciekacstad,
nie wyobrażam sobie sytuacji, że M miałby w gronie rodzinnym, publicznie się na mnie żalić, jeszcze w mojej obecności. Żadna kobieta nie zasługuje na takie traktowanie. Mogę tylko podejrzewać, że czasem M się poskarży na mnie mamie, bo bywam wredna dla ich wnuków, ale rodzice M są zawsze wobec mnie bardzo życzliwi. W nasze sprawy nikt nie będzie się wtrącał, a takie zachowanie to kompletny brak szacunku dla ciebie.
Ze swojej przeszłości wiem, że takie żalenie się na partnera swoim rodzicom nie wychodzi na dobre, bo my się w końcu pogodzimy, a rodzice będą mieć pretensje do naszego małżonka jeszcze długo.

3 126

Odp: Być drugą i macochą

chceuciekacstad, Ja miałam podobnie. Jego dziecko najważniejsze, bo biedne, bo bez ojca, bo jest tu gościem, ale nie może też się czuć nieswojo. Generalnie nikt nie patrzył na to, że moje dziecko ma identycznie, a nikt sie nad nim nie użala.
I powiem jedno... nie warto... nikt nie doceni twojego poświęcenia, bardzo łatwo przyzwyczajają się do tego układu i do stawiania jego dziecka na pierwszym miejscu i wystarczy jedno słowo, jedno podknięcie, jedna sytuacja kiedy chcesz by twoje dziecko było ważne i juz jesteś najgorsza.
Dlatego uważam, że od początku należy postawić swoje dziecko na pierwszym miejscu, bo ono nie ma dokąd pójść. Dom twojego dziecka jest tu i przy Tobie i o tym pamietaj.

3 127

Odp: Być drugą i macochą

Tendre.. wiem, masz rację -  zawsze tłumaczyłam synowi że jest starszy, że sym m. mały, więc będziemy robić to co on może i chce.... Mam żal duży do m. że nigdy nie traktował nas wszystkich jak rodzinę - naszej 4 , ostatnie wydarzenia zdarły mi te rózowe okulary.
Czego bym się nie tkneła to widać rozdźwięk ...jego syn, jego ojcostwo..jego dom dla syna..pokój jego syna w jego domu...jego urlop z synem..ferie jego syna...urodziny jego syna...święta - to prezent dla syna i to czy będzie z nami czy nie....
Jakby życie z nami , kiedy jego syn jest u matki, było tylko takim zawieszeniem - i oczekiwaniem aż syn będzie....
Szkoda tylko że za tym żaden pradziwy ojciec się nie kryje .... młody spędza czas na ogladaniu telewizji, graniu na komputerze lub innych grach... ojciec niczego nie  wymaga..niczego nie uczy.... ot ...kolejny "facet" rośnie .
Jak go pytalam dlaczego nie pojedziemy gdzieś w weekend we dwójkę - ja i on- to mi powiedział że nie ma kasy.... bo dom..bo ogród....po czym pojechał na kilka dni do swoich rodziców z synem  (ferie)..i wydał jakieś 600 zł .... więc powinien powiedzieć prawdę -że nie ma kasy na czas ze mną .....bo dla mnie to szkoda.

Boję się jak ch..ra zmian które wprowadzam..boję się ....że się poddam.... bo raczej w zmianę jego podejścia nie wierzę.... same problemy będę mieć....heh
Wybaczcie jak będę tu marudzić... wylewać żale ..czy wołac o pomoc.....
I podnoście proszę na duchu ...jak będzie trudno.

3 128 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-05-21 10:43:05)

Odp: Być drugą i macochą
Tendre77 napisał/a:

od początku należy postawić swoje dziecko na pierwszym miejscu, bo ono nie ma dokąd pójść. Dom twojego dziecka jest tu i przy Tobie i o tym pamietaj.

Zgadzam się w 100%. Moje dzieci tez mają rodziców po rozwodzie. Też mają tatę na weekend, ale nie pozwolę żeby ktokolwiek traktował Je inaczej (lepiej/gorzej),. bo mają mieć normalne dzieciństwo. Mamy Je WYCHOWYWAĆ, a nie  niańczyć, włazić w dupki i robić z Nich kaleki życiowe!!! Od samego początku znajomości mówiłam głośno: w domu, w którym mieszkamy, dzieci obowiązują takie, takie, takie zasady. I żadne z dzieci, nawet te dojeżdżające na weekendy, nie będą traktowane wyjątkowo i priorytetowo. I niestety często dodaję na końcu: jeśli nie zamierzasz wymagać od swoich dzieci przestrzegania tych zasad, to nie chcę żebyście tu byli. Nie chcę żeby moje dzieci czuły się gorsze, wykorzystywane , bo od Nich się wymaga a od przejeżdżających księżniczek nie. Nigdy na to nie pozwolę. Apelowałam do mojego M bardzo często i często mu o tym przypominam: "dzieci się wychowuje a nie bierze na potrzymanie". Jeśli M zaczyna przeginać i znów wraca na swoje tory (zaprogramowane na rozpieszczanie) to Go sprawdzam na ziemię i pytam : kiedy byłeś na zebraniu u swoich dzieci? kiedy pojechałeś z Nimi do dentysty (wiem że tego potrzebują), do kiedy zamierzasz sprzątać po swoich dzieciach? rozmawiałeś z lekarzem na temat tego częstego kaszlu Twojego dziecka? dlaczego Twoje dziecko nie umie w tym wieku mówić dzień dobry jak wchodzi do kogoś? itd. Wchodzę mu po prostu  na ambicję. Bycie rodzicem nie polega tylko na rozpieszczaniu dzieciaka i muszę Mu to bardzo często przypominać.

3 129

Odp: Być drugą i macochą

A jeśli tatuś nie chec słuchać ? jesli nie bedzie "musztrował" czytaj wychowywał swojego syna..i oczekuje bym akceptowała jego zachowanie ? mówi do mnie - co Ci to przeszkadza że on gra na komputerze cały dzień? co ci to przeszkadza że on to czy tamto...jakiś czas temu ogłosiłam strajk- i nie sprzątam pokoju jego syna - czasami stoi taki bałagan  2 tygodnie ...m przed przyjazdem młodego coś tam ogarnie.....
Ale przeciez to też część mojego domu - a ja lubię mieć porządek i czysto, pachnąco.....
Chcę dbać o cały dom....i tłumaczę m że takim zachowaniem..olewa moją pracę ....

3 130

Odp: Być drugą i macochą

No to różnica między nami jest taka, że ja od samego początku stałam i stoję twardo przy swoim stanowisku. A różnica między naszymi facetami jest taka, że mojemu zależy na tym, żebym nie musiała się czepiać, żebym była zadowolona (trochę mu jednak na mnie zależy :-)) Wiem, że On też ze sobą bardzo walczy, bo w czasie weekendu chciałby robić swoje (rozpieszczać i nic nie wymagać), ale przez kolejne dwa tygodnie ja mu będę suszyć głowę, że znowu robi ze swoich dzieci kaleki. Największą przyjemnością jaką M mi sprawił, to było to, jak kiedys mi powiedział, że fajnie wychowuję te swoje dzieciaki, że mimo, że mają jakieś tam obowiązki, że dużo od nich wymagam, to One są wesołe, kreatywne, nie nastawione negatywnie do wszystkich i wszystkiego, że można się z nimi dogadać, nie wpadają w histerie jak odmówię Im jakieś przyjemności. Riposta moja była taka: "to pracuj nad tym, żeby Twoje też były takie ogarnięte. Nikt za Ciebie tego nie zrobi (Ich mamusia wyznaję zasadę "hulaj dusza, piekła nie ma" i nastawia dzieci na opcję "zadrzeć z taty ile się da).

3 131

Odp: Być drugą i macochą

Zgadzam się. Dzieci należy wychowywać. Regularnie należy podlewać nawet roślinki i tak samo z dziecmi - regularnie należy wymagać, uczyć, rozmawiać. Przecież jego dziecko po rozpuszczonym weekendzie wraca do rzeczywistości, szkoły - konsekwencje "rekompensowania" nie mogą psuć.

W drugą stronę też wymagam - wymagam od moich dzieci szacunku do mojego partnera, słuchania, wywiązywania sie z obowiązków. I reaguję - zawsze, kiedy jednej bądź drugiej stronie dzieje się krzywda /nie mówie o drobnych tarciach/. Ale o tym, że dziecko to nie bezwzględne, bezrefleksyjne posłuszeństwo wobec mojego partnera - ma prawo do własnego zdania. Ale i nie sprzątanie i nie wywiązywanie sie z nałożonych obowiązków przez dzieci - to brak szacunku do nas.
Więc każdy w rodzinie ma swoje obowiązki i nie ma sprzątania papierków po dzieciach - chyba by mi ręka uschła wink

3 132

Odp: Być drugą i macochą

jesli idzie o matkę młodego...to z tego samego wyznania...młody jak nie chce to nawet tydzień się nie kąpie...później u nas sie wykręca że w domu to nie musi codziennie...nie raziłoby mnie to gdyby nie to że jest alergikiem ..i często ma jakieś zmiany na skórze......które według lekarza ..mozna wyleczyć ale potrzebna jest konsekwencja i pielęgnacja.... Niedość że mama nie myje to jeszcze potrafi leków nie dawać ..bo zapomina...Ale najbardziej rozbrajająca w tym jest postawa m.
On woli po lekarzach latać z synem niż ma byłą zmotywować do stosowania leków...boi się jej najzwyczajniej

3 133

Odp: Być drugą i macochą

Dawno nie pisalam, ale czytalam jednym okiem co piszecie w miedzyczasie. Jednak czytajac co napisala kolezanka wyzej (chceuciekacstad) nie zdzierzylam!

Dziewczyno, a co Cie obchodzi, ze mlody sie nie kapie? Rodzicom nie przeszkadza? To git!
Co Ci przeszkadza, ze zje batona zamiast obiadu? Ubedzie Ci? Niech wpieprza batony caly dzien, luzik.
Jaki masz problem z jego balaganem w pokoju? W ogole tam nie zagladaj, bedziesz zdrowsza.
Brudne buty mu wyrzucilas - jakim prawem? Niech chodzi w umorusanych, nie Twoja brocha.

Generalnie powtorze za dziewczynami - skup sie na sobie i swoim synu. Bowiem cokolwiek zrobisz dla jego syna, bedzie niewystarczajace, zawsze mozesz zrobic lepiej, wiecej, czesciej. Dlatego nie warto. Miej to w dupie.

Co do kasy, trzeba sporzadzic mniej wiecej szkic budzetu, na co ile idzie pieniedzy w miesiacu i skladac sie po polowie. I nie wnikac, co kazdy robi z pozostala kwota. Chce synkowi kupowac lego co tydzien, nie ma sprawy, skoro go na to stac.

Ja tu widze wiekszy problem. Na moje oko Twojemu facetowi jakby srednio na Tobie zalezy. Mozna z tym zyc, ale warto sobie z tego zdawac sprawe i nie dawac po sobie jezdzic jak po burej kobyle w imie dziwnie pojetej milosci.

Pozdrawiam.

3 134

Odp: Być drugą i macochą

Powiem szczerze ja się w wychowie dzieciaków nie wtrącam. Respektuję co ustalili rodzice i poruszam się w tych granicach.. Jak któryś nie che czegoś jeść. No trudno. Albo niech robi sobie coś ( kanapki, płatki), albo niech nie je. Od nie zjedzenia jednego posiłku jeszcze nikt nie umarł.

3 135

Odp: Być drugą i macochą
metaksa napisał/a:

Dawno nie pisalam, ale czytalam jednym okiem co piszecie w miedzyczasie. Jednak czytajac co napisala kolezanka wyzej (chceuciekacstad) nie zdzierzylam!

Dziewczyno, a co Cie obchodzi, ze mlody sie nie kapie? Rodzicom nie przeszkadza? To git!
Co Ci przeszkadza, ze zje batona zamiast obiadu? Ubedzie Ci? Niech wpieprza batony caly dzien, luzik.
Jaki masz problem z jego balaganem w pokoju? W ogole tam nie zagladaj, bedziesz zdrowsza.
Brudne buty mu wyrzucilas - jakim prawem? Niech chodzi w umorusanych, nie Twoja brocha.

Generalnie powtorze za dziewczynami - skup sie na sobie i swoim synu. Bowiem cokolwiek zrobisz dla jego syna, bedzie niewystarczajace, zawsze mozesz zrobic lepiej, wiecej, czesciej. Dlatego nie warto. Miej to w dupie.

Co do kasy, trzeba sporzadzic mniej wiecej szkic budzetu, na co ile idzie pieniedzy w miesiacu i skladac sie po polowie. I nie wnikac, co kazdy robi z pozostala kwota. Chce synkowi kupowac lego co tydzien, nie ma sprawy, skoro go na to stac.

Ja tu widze wiekszy problem. Na moje oko Twojemu facetowi jakby srednio na Tobie zalezy. Mozna z tym zyc, ale warto sobie z tego zdawac sprawe i nie dawac po sobie jezdzic jak po burej kobyle w imie dziwnie pojetej milosci.

Pozdrawiam.

ostro..jak dla mnie ..ale widać zasłużyłam .
Powiem tak... próbowałam jak Piszesz..olać..nie moje dziecko... nie mój brud i smród...ale mój dom..moja pościel..ręczniki......moje ręce go sprzątają ..i tak jak wymagam od mojego syna szacunku dla pracy mojej czy m, czy dla jego własnej,,,dla pracy każdego..tak nie mogę dłużej spokojnie patrzeć jak ktoś ma za nic mój trud...  ja teraz wiem że m nie szanuje ani mnie ani mojej pracy...chyba zawsze miałam takie odczucie...i więcej się starałam ...a on więcej brał ...a ja więcej miałam pretensji ze on tylko korzysta....

i skoro po kilku moich postach widzisz że facetowi średnio zależy na mnie..widać tak napisałam...a starałam się pisać o faktach- mimo uczucia złości za ..nie wiem jakie..potraktowanie ..dziękuję .

3 136

Odp: Być drugą i macochą

Kobieto pewnego dnia całkowicie "wypstrykasz" się z sił. Tylko dajesz i dajesz. A od partnera nie dostajesz nic w zamian. Tak nie można, nie można być pasożytem na innej osobie i twierdzić że się ją kocha.

3 137

Odp: Być drugą i macochą

dociera do mnie...nie powiem że Wasze osądy nie bolą ... ale jak to mówią ..prawda najbardziej przeszkadza i dokucza....
Muszę plan zrobić... dom do sprzedażny...nie będzie łatwo jak napisałaś ..pasożyta zmusić do współpracy...pozamykać sprawy...heh.Posprzątać trzeba w moim i syna życiu...

innej drogi nie widzę...na zmianę u pana nie ma co liczyć...musiałoby mu zależeć ...a sama uwidoczniłam na czym mu tylko zależy.
Idę spać..głowa mi pęka...od kilku dni źle śpię ..a raczej do śpiochów należę ...już widać efekty na twarzy sad

3 138

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

...i więcej się starałam ...a on więcej brał ...a ja więcej miałam pretensji ze on tylko korzysta....

i skoro po kilku moich postach widzisz że facetowi średnio zależy na mnie..widać tak napisałam...a starałam się pisać o faktach- mimo uczucia złości za ..nie wiem jakie..potraktowanie ..dziękuję .

Polecam publikacje "Dawcy i biorcy", sporo można się o sobie dowiedzieć.

On bierze bo może, bo mu na to pozwalasz, bo przesunął te granice już tak daleko, że każdy drobiazg, który od niego dostajesz traktujesz jak mannę z nieba.

A co do sprzątania po nim czy gotowania. Pierwsze pytanie - czy On tego chce? Czy On Cię o to poprosił? Czy robisz to sama z własnej woli? Jeżeli tak nie licz, że On to doceni albo podziękuje. On tego nie potrzebuje. Kropka.

Wiem, że ciężko patrzeć na bałagan w domu... bo to także twój dom, ale jemu w to graj, wie, że Tobie zależy, więc posprzątasz i błędne koło.

3 139

Odp: Być drugą i macochą

Może aż tak radykalne środki nie będą potrzebne? Chyba, że już postanowiłaś. Może wystarczy "nastraszyć" Twojego faceta, postawić mu ultimatum "albo zmienicie postępowanie (Ty i Twój syn) albo ..... Chociaż u mnie było tak, że kiedy powiedziałam "albo zmienisz swoje postępowanie, albo nie chcę z Tobą być", licząc na to, że zacznie w końcu o mnie walczyć... wywołało to skutek taki, że zaczął walczyć ... ze mną, a nie o mnie.  Trzymaj się, pamiętaj, że jesteś silną babką, która sobie poradzi w każdych okolicznościach. i jesteś silniejsza o swoje wcześniejsze doświadczenia.

3 140 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2014-05-22 08:54:41)

Odp: Być drugą i macochą
Tendre77 napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

...i więcej się starałam ...a on więcej brał ...a ja więcej miałam pretensji ze on tylko korzysta....

i skoro po kilku moich postach widzisz że facetowi średnio zależy na mnie..widać tak napisałam...a starałam się pisać o faktach- mimo uczucia złości za ..nie wiem jakie..potraktowanie ..dziękuję .

Polecam publikacje "Dawcy i biorcy", sporo można się o sobie dowiedzieć.

On bierze bo może, bo mu na to pozwalasz, bo przesunął te granice już tak daleko, że każdy drobiazg, który od niego dostajesz traktujesz jak mannę z nieba.

A co do sprzątania po nim czy gotowania. Pierwsze pytanie - czy On tego chce? Czy On Cię o to poprosił? Czy robisz to sama z własnej woli? Jeżeli tak nie licz, że On to doceni albo podziękuje. On tego nie potrzebuje. Kropka.

Wiem, że ciężko patrzeć na bałagan w domu... bo to także twój dom, ale jemu w to graj, wie, że Tobie zależy, więc posprzątasz i błędne koło.

Tendre..mnie źle matka wychowała smile
Zawsze mówiłam patrząc na koleżanki które pomiędzy fryzjerem..spa...zakupami w weekend....i kosmetyczkami ...coś tam podgrzały w mikrofalówce............ że im zadroszcze........ pochodzę z domu w którym zawsze musi być ciepły obiad... choć raz dziennie..gdzie kobieta dba o dom i rodzinę...mój ojciec dużo pomagał mamie , dzieci miały swoje obowiązki...i te poczucie obowiązku...i takie wielkie poczucie że tak trzeba..prać , sprzątać,..gotować.... ja mam wyrzuty sama do siebie jak pranie wkładam do pralki..walczę z sobą..żeby jego rzeczy nie prać.....Jak coś robisz zawsze.... nikt tego nie docenia..ale jakbyś raczej nie sprzatała...nie gotowała....nie prała...i tak od okazji zrobiła te rzeczy..to podziw pełen....
ja teraz to dopiero rozumiem....m jak czasami zrobi obiad.... to co chwilę pyta.." i jak , dobry, nie za ostra..nie za kwaśna   " oczekuje jakiś pieśni chwalebnych za zwykłą pomidorową......
to większy problem niż  napisała metaksa.."że jemu raczej nie zależy"...to problem we mnie....
I masz rację - on nie mówił - pierz moje rzeczy, gotuj i rób zakupy..sprzątaj ..on tez czasami sprząta- łazienkę na dole bo jakby się przyjęło że jest jego..... ogarnie z grubsza..i tyle...nie po mojemu to....i wiecie na czym się złapałam??? że ja w tajemnicy przed nim sprzatam raz na jakiś czas tam dokładnie...bo mi to nie daje spokoju..że on tylko powierzchownie..opłukał, wytarł....
i że zapuści się łazienka.......no chora jestem jak nic!!!
zamiast jemu palcem pokazać..albo w dupie mieć ........tylko że ja mam to w głowie .....ja spać nie mogłam jak naczynia w zlewie były...ogólnie bałagan powoduje że nie mogę się zrelaksować ......musze sobie tłumaczyć w głowie..że świat się nie zawali..
Jak większośc kobiet mam mylne poczucie że jak będę tyrać za wszystkich..to oni mi pomnik postawią.... smile
wczoraj pierwszy raz od kilu miesięcy wylazłam z domu na spotkanie ze znajomymi..oczywiście sabat czarownic.... i niestety..wszystkie kolezanki mają podobne problemy...... jakies przesilenie wiosenne...
Ale było mi to potrzebne... dostałam taki spokój wewnętrzny.... wiem że mogę tylko zmienić swoje zycie. i syna.... nie mogę kazać komuś zyć jak ja chcę...ale i żyć na czyiś zasadach tez nie będę...zwłaszcza tak dalekich od moich ....nie wiem czy to skończy się definitywnymi rozwiązaniami ...czy może kompromisem...
wiem jedno- nie chcę tak żyć ...mam zajebista pracę , lubię to co robię , moi ludzie mnie szanują , jestem dobrym szefem... jestem słabą matka- bo pozwoliłam zepchnać swojego syna na koniec.....ale sie zmieniam...
nie wiem jak będzie wygladała rozmowa z m...na ten moment nie chcę z nim gadać- nie chcę wylewania kolejnej czary żali..po co ? jak do tej pory nie zrozumiał..nawet nie chciał się dowiedziec o co mi chodzi.. znaczy że to go nie interesuje...
dziś napisał maila z pracy..."czy nie  warto porozmawiać...wydaje mi się że mamy krok od rostania..nie róbmy tego "... czyli widzi co się dzieje ... ale nie pisze że "chcę porozmawiać : czy porozmawiajmy..tylko bez osobowo .... 
już miałam odpisać ..i tłumaczyć co mnie boli...i takie bleeeeeeeeeeeeeee lbleeeeeeeeeeeeeeee ....ale nie zrobiłam tego....
bo on się odezwał to ja tez muszę ?? w domu bez słowa mnie mijał ... i mi to pasuje

3 141

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Może aż tak radykalne środki nie będą potrzebne? Chyba, że już postanowiłaś. Może wystarczy "nastraszyć" Twojego faceta, postawić mu ultimatum "albo zmienicie postępowanie (Ty i Twój syn) albo ..... Chociaż u mnie było tak, że kiedy powiedziałam "albo zmienisz swoje postępowanie, albo nie chcę z Tobą być", licząc na to, że zacznie w końcu o mnie walczyć... wywołało to skutek taki, że zaczął walczyć ... ze mną, a nie o mnie.  Trzymaj się, pamiętaj, że jesteś silną babką, która sobie poradzi w każdych okolicznościach. i jesteś silniejsza o swoje wcześniejsze doświadczenia.

kjim..może i jak głupia jestem.... ale nie wyobrażam sobie kogoś stawiac pod mur.... i zresztą...ja co do charakteru m nie mam dobrego zdania..on jak liść na wietrze ...jak zawieje...w tą stronę patrzy... nie ufam jego słowom..zawidł mnie kilka razy....okłamał... twierdzi że to moja wina...bo ja taka i taka i ze .. a to nie chciał mnie ranic prawdą ..a to że zapomniał powiedzieć..a to że mówił...i że ja źle zrozumiałam.."
więc w żadne deklaracje słowne juz nie uwierzę...
Czytałam wpisy metaksy- to moja kolejna wada.../dotknął mnie jej post co do mojej osoby - więc chciałam poczytać "ją " żeby zobaczyć jakim człowiekiem jest.... musiałam ja sprawdzić , żeby jakby "zaufać... jej słowom " /.....tam przeczytalam że poleca  komuś książke " ...jemu na tobie nie zależy " ..poczytałam ...
Jestem zwolennikim prawdy ...nawet twardej....i co do siebie tez to stosuję ...nie nawidze kłamstwa ...Przestałam się okłamywać że jemu zalezy na mnie i na nas .
Może to wypalenie..przyzwyczajenie...wygoda ..lekkość bytu z kimś takim jak ja....  nie wiem...
Ja coś czuję jeszcze .. dlatego mnie boli to wszystko...ale juz sama nie wiem co tak naprawdę czuję ..
czy boli porażka - a ja mam zapędy perfekcjonisty .... pomyłka....że to jednak nie ten.... 5 lat straconych ?
zbyt dużo mysli mi się kłębi w głowie .

3 142

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

."czy nie  warto porozmawiać...wydaje mi się że mamy krok od rostania..nie róbmy tego "... czyli widzi co się dzieje ... ale nie pisze że "chcę porozmawiać : czy porozmawiajmy..tylko bez osobowo ....

Widzisz, boi się jednak trochę. Wbrew tej twardej postawie, którą reprezentują faceci, oni tak jak my (a może nawet bardziej) boją się i przezywają rozstania. Twój facet przeżył już jedno piekiełko związane z rozwodem, na pewno boi się takiej powtórki z rozrywki. Wykorzystaj to, żeby w końcu wyegzekwować swoje racje. Bo masz rację!  Nie pisze, że chce z Tobą porozmawiać bo to nie w stylu facetów. To my kobiety jesteśmy zaprogramowane na "proszę, błagam", my potrafimy schować swój honor do kieszeni i prosić Pana o audiencję. Faceci są zbyt honorowi żeby prosić. Ciężko od takiego gościa wymagać pokory. Najwyraźniej nie zna Cię jeszcze takiej. A Ty nie bój się z nim rozmawiać. Nie bój się , że znowu łykniesz ten makaron, który będzie Ci nawijał na uszy. Pomyśl sobie, że rozmawiasz z partnerem biznesowym i że potrzebujesz wynegocjować dla siebie jak najlepsze warunki (Mi to pomaga) . Trzymam kciuki .

3 143 Ostatnio edytowany przez Tendre77 (2014-05-22 09:42:01)

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Czytałam wpisy metaksy- to moja kolejna wada.../dotknął mnie jej post co do mojej osoby - więc chciałam poczytać "ją " żeby zobaczyć jakim człowiekiem jest.... musiałam ja sprawdzić , żeby jakby "zaufać... jej słowom " /.....tam przeczytalam że poleca  komuś książke " ...jemu na tobie nie zależy " ..poczytałam ...
Jestem zwolennikim prawdy ...nawet twardej....i co do siebie tez to stosuję ...nie nawidze kłamstwa ...Przestałam się okłamywać że jemu zalezy na mnie i na nas .
Może to wypalenie..przyzwyczajenie...wygoda ..lekkość bytu z kimś takim jak ja....  nie wiem...
Ja coś czuję jeszcze .. dlatego mnie boli to wszystko...ale juz sama nie wiem co tak naprawdę czuję ..
czy boli porażka - a ja mam zapędy perfekcjonisty .... pomyłka....że to jednak nie ten.... 5 lat straconych ?
zbyt dużo mysli mi się kłębi w głowie .

Kilka związków mi zajęło dojście do tego co jest teraz... miałam tak samo jak Ty i ciężko sobie w głowie poprzestawiać...

Ile w tym zasługi mojego nastawienia i podejścia, a ile tego, że lepiej trafiłam... szczerze - nie wiem, ale czuję się mądrzejsza i szczęśliwa - a to najważniejsze.

W obecnym związku zanim podjęłam wiążącą decyzję przegadaliśmy nasze priorytety, podejście do dzieci moich, jego, do finansów, do wakacji, do obowiązków domowych... normalnie punkt po punkcie jak w ankiecie... nadal zdarza mi sie powiedzieć "przecież mówiłam na początku jakie mam zdanie, że tego nie robię, a to jest dla mnie ważne" Oczywiście związek się zmienia, rozwija, mogę w czymś ustąpić lub o coś zawalczyć, ale żyję w zgodzie z sobą.

Wiem, że przeżywasz te 5 lat straconych, ale pomyśl inaczej - jak chcesz przeżyć pozostałe Ci 40 lat... a optyka zmienia się radykalnie smile

3 144 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2014-05-22 10:25:03)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

."czy nie  warto porozmawiać...wydaje mi się że mamy krok od rostania..nie róbmy tego "... czyli widzi co się dzieje ... ale nie pisze że "chcę porozmawiać : czy porozmawiajmy..tylko bez osobowo ....

Widzisz, boi się jednak trochę. Wbrew tej twardej postawie, którą reprezentują faceci, oni tak jak my (a może nawet bardziej) boją się i przezywają rozstania. Twój facet przeżył już jedno piekiełko związane z rozwodem, na pewno boi się takiej powtórki z rozrywki. Wykorzystaj to, żeby w końcu wyegzekwować swoje racje. Bo masz rację!  Nie pisze, że chce z Tobą porozmawiać bo to nie w stylu facetów. To my kobiety jesteśmy zaprogramowane na "proszę, błagam", my potrafimy schować swój honor do kieszeni i prosić Pana o audiencję. Faceci są zbyt honorowi żeby prosić. Ciężko od takiego gościa wymagać pokory. Najwyraźniej nie zna Cię jeszcze takiej. A Ty nie bój się z nim rozmawiać. Nie bój się , że znowu łykniesz ten makaron, który będzie Ci nawijał na uszy. Pomyśl sobie, że rozmawiasz z partnerem biznesowym i że potrzebujesz wynegocjować dla siebie jak najlepsze warunki (Mi to pomaga) . Trzymam kciuki .

Kjim...ale mój facet nie szanuje swoich słow... ja nie chce go słuchac..bo mi intuicja podpowiada..ze powie i obieca wszystko by tylko wróciło dobre.... a za kilka tygodni będziemy w tym samym miejscu... i ja wiem że nie tylko jego wina w tym bedzie...ze ja tez machne ręką na kilka spraw które wbrew mnie będą ..żeby miło było...żeby znów nie było napiętej sytuacji ...ale to złudne..
Ja pierszy raz na forum piszę o moim zyciu..ale to co teraz mam nie jest nowością ...ja rózne próby podejmowałam... ale wszystko i tak wraca w to samo miejsce....a nawet jest gorzej....bo on widzi ..ze ja spuszczę z tonu...
jak chomik w kółku... ciaglę wracam do tego samego...było tyle obietnic...
nie wiem sama czego po nim oczekuję ...jakich zachowań..ale słuchac mi się nie chce....

Wiem, że przeżywasz te 5 lat straconych, ale pomyśl inaczej - jak chcesz przeżyć pozostałe Ci 40 lat... a optyka zmienia się radykalnie


i to zdanie mnie bardziej tzryma przy moim ....ja patrzę do przodu..ile tak jeszcze mam żyć... raczej na cuda nie liczę...dosć twardo stąpam po ziemi.... cóż ...źle zainwestowałam.
czas wycofać aktywa:) by straty były mniejsze .

3 145

Odp: Być drugą i macochą

To mowisz chceuciekacstad, ze mnie przeswietlilas big_smile No i dobrze. Teraz pewnie wiesz, ze ja jestem z dyplomacja na bakier i wole powiedziec wprost to co mysle. Nie mialam na celu Cie urazic, przepraszam. Ale nie bierz tego za specjalnie do siebie, w koncu sie nie znamy, jestem tylko jakas tam metaksa z internetu wink

Tendre77 ma racje.. ile to wody w Wisle musialo uplynac, zeby dosc do tego, co jest teraz. Ale z tego co rachuje, to majac nastoletniego syna tez musisz byc cos ok. 40 wiec najwyzsza pora na oswiecenie wink Ja nie uwazam, ze od razu trzeba sie rozstawac. Warto najpierw popracowac nad zwiazkiem, tym bardziej, ze ogolnie pana lubisz, macie wspolny dom, itp. Tyle, ze on tez musi chciec. On zaczyna sie juz budzic, chce rozmawiac bo widzi, ze cos sie zaczyna z Toba dziac, ze mu sie krolik z potrzasku wymyka. I gosciu peka, bo wie, ze ma duzo do stracenia ? gdzie on taka druga znajdzie? I to jest dobry moment na renegocjacje Waszego ukladu. Moze zreszta nigdy wczesniej nie bylo ustalania zadnych zasad. Powiem jedno, walcz o swoje, bo nikt inny tego za Ciebie nie zrobi.

3 146

Odp: Być drugą i macochą

Metaksa , nie uraziłaś mnie - powiem tak - ja bardziej w życiu cenię tych co mają odwagę mówić i robić swoje niż płynać z owczym pędem smile
I jak wcześniej pisałam.... co drugi deklaruje że prawda go tylko interesuje..ale tej nieżyczliwej jemu samemu przełknąć nie potrafi..ja wiem że Ty prawdę napisałaś. I ta prawda mnie uraziła .:)

Mam 38 lat, syna miałam z wpadki...nie było wcześniej mowy o slubie ...ale rodziny nas namówiły , i były mąż też bardzo chciał...a ja cóż ...chciałam byc poprawna..dobra żona, dobra matka, ...wydawało mi się że to wystarczy..że moim obowiązkiem jest ponosić konsekwencje moich błędów (ciąża)..i powiem tak -
Mój były mąż nigdy nie był dla mnie tak zły jak zdarzało się m....a rozwiodłam się z nim..uciekłam z synem zostawiając wszystko..pracę , mieszkanie , znajomych.....bo mi rodzina i jego i moja...i moje poczucie obowiązku , bycia w porządku ...nie dawały zyć ....a wiedziałam że odejście to jedyna słuszna decyzja .
Dopiero jak znalazłam swoje miejsce i stanełam na nogi ... i czułam sie silna ...z dala od ich wyrzutów ..bo moje mnie wystarczająco męczyły...to  wróciłam i posprzatałam(rozwód , podział majatku) ... o rozwodzie podjęłam decyzję jak miałam guza piersi- stanęło mi zycie przed oczami ... nie takiego chciałam... ...mój syn jest spokojny albo wycofany...zamknął się jak ślimak w skorupce i obserwuje czy może wyjśc .... to przez moje nieudane zycie .

nie wyobrażam sobie życia z kimś ale samotnie - a tak jest gdy nie czujesz że twoje potrzeby choćby małe są zaspokojone przez partnera...

3 147

Odp: Być drugą i macochą

chceuciekacstad widzę, że dojrzewasz do kolejnej, konkretnej decyzji w swoim życiu. Pamiętaj, że masz syna. To Twoja najbliższa rodzina. I nie zależnie czy zdecydujesz się kontynuować ten związek, czy go definitywnie rozwiązać , to pamiętaj ze robisz to dla siebie i dla syna. To spory chłopak jest , myślę że mogłabyś to równiez z Nim przedyskutować, przygotować Go na ewentualne zmiany. Poproś Go o wsparcie, daj mu powód żeby poczuł się pewniej, żeby czuł sie potrzebny i daj mu dowód , że liczysz się z Nim i z Jego zdaniem


zazdrosna13 napisał/a:

Zastanawiam się czy wybrać zdrowie psychiczne i planować spędzić ten czas z koleżanką, czy dam radę i naprawdę chcę z M i jego bagażem wytrzymać? ...

Zazdrosna jakie plany u Ciebie? U mnie, w myśl tego co niedawno przerabiałam z M, przyszedł czas na "kontrolowaną rozłąkę w celu regeneracji sieibie" czyli M wyjechał na zlot kumpli, ja i dzieci mamy weekend dla siebie. Doszliśmy do wniosku, że skoro cyklicznie co dwa, trzy miesiące skaczemy sobie do oczu i musimy od siebie chwilę odpocząć (takimi cyklami mniej więcej powtarzały się wyprowadzki M z domu) to będziemy te "ucieczki" planować. Skoro potrzebuje przestrzeni i czasu tylko dla siebie, to proszę bardzo..... ale żeby potem nie było do mnie pretensji , że na urlopie ja tez potrzebuję czasu dla siebie. W każdym z nas drzemie jakiś mały egoista :-)))))

3 148 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-05-22 15:21:38)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Zazdrosna jakie plany u Ciebie? U mnie, w myśl tego co niedawno przerabiałam z M, przyszedł czas na "kontrolowaną rozłąkę w celu regeneracji sieibie" czyli M wyjechał na zlot kumpli, ja i dzieci mamy weekend dla siebie. Doszliśmy do wniosku, że skoro cyklicznie co dwa, trzy miesiące skaczemy sobie do oczu i musimy od siebie chwilę odpocząć (takimi cyklami mniej więcej powtarzały się wyprowadzki M z domu) to będziemy te "ucieczki" planować. Skoro potrzebuje przestrzeni i czasu tylko dla siebie, to proszę bardzo..... ale żeby potem nie było do mnie pretensji , że na urlopie ja tez potrzebuję czasu dla siebie. W każdym z nas drzemie jakiś mały egoista :-)))))

U nas istne cyrki. Młody M ten co mieszka z nami chce wziąć brata na wycieczkę z osiedlówki w piątek na godz. 14. M ma widzenia od godz.16. I jest jazda, bo ex każe M przyjechać rano po syna ? a gdzie szkoła, praca M!. M jest rozdarty pomiędzy pragnieniami syna, a moim zdaniem na temat ulegania pani ex. Jednak, już zapowiedziałam M, że nie chcę, aby jego synowie były u nas na weekend, moja córa musi poprawić oceny i potrzebuje spokoju do nauki, ja też muszę odpocząć w ten weekend. Sytuacja ogólnie jest napięta.

3 149

Odp: Być drugą i macochą

Kjim..zadroszczę takiej opanowanej postawy...ja dążę do tego by mna nie kierowały emocje...zwłaszcza te niedobre.
..Dlatego nie odpisałam na maila M...bo nie poukładałam sobie jeszcze co dalej... przed chwilą dzwonił...zapytał czy czytałam....odpowiedziałam że tak..i pyta co ja na to ....odpowiedziałam ..że tyle ile napisałam ....Czyli nie ?? ...ja na to..A Ty co uważasz..a on na to .... "że jemu się wydaje iż warto "...no i to mnie zdenerwowało.....powiedziałam że jak sam nie jest pewien ..tylko mu się wydaje  to po co do mnie dzwoni...... heh ... lepiej było telefonu nie odbierać..

Muszę sobie ułożyć w głowie wszystko..najlepiej by było gdybyśmy się rozstali na jakiś czas...żeby ochłonąć ...usłyszeć swoje własne potrzeby..i obaczyć z dystansem ten nasz związek..dlatego zadroszczę tego wyjazdu....choć powiem że gdybym ja usłyszała że m jedzie odpocząć ode mnie ...nie byłabym najszczęśliwsza...

3 150

Odp: Być drugą i macochą

Chceuciekacstad facet czasem żeby poczuć jak mu zależy musi zatęsknić.

3 151 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-05-22 15:40:21)

Odp: Być drugą i macochą

chceuciekastad - JA OPANOWANA? zapomnij. Jestem bardzo impulsywną osobą, bardzo emocjonalnie do wszystkiego podchodzę. Ale tez racjonalnie. Jeśli widzę , że co trzy miesiące zaczynamy sobie podgryzać gardła, a po chwili rozłąki tęsknimy do siebie cholernie, to po co mam Go trzymać " na łańcuchu"? . Każdy z nas potrzebuje odrobinę przestrzeni tylko dla siebie. Ja po weekendzie spędzonym z dziećmi M , w niedziele wieczorem.... zaczynam oddychać swobodnie. Sama mówię głośno (chociaż jak czytałaś, mojemu M ciężko to znieść) , że nie chcę spędzić urlopu na niańczeniu Jego dzieci. Ja wiem , że to egoistyczne z mojej strony, ale wiem też, że zarówno ja , jak i On potrzebujemy realizować się każde na swój egoistyczny sposób. Jeśli wiem, że puszczając Go na zlot z kumplami, nie robiąc z tego powodu fochów i nie obrażając się na Niego, zyskam uśmiech na jego twarzy, wielkiego buziaka po powrocie i......... argumenty żebym mogła przeforsować swoje urlopowe racje, to naprawdę nie wiedzę problemu. Podobnie jak Zazdrosna ja tez potrzebuję czasu dla siebie, który zyskuje kiedy On wyjeżdża. W przeciwieństwie do Zazdrosnej nie mam na karku Jego dzieci, a z moimi świetnie się razem bawimy, mamy czas dla siebie.  I tak jak napisała Ci Zazdrosna, facet tez czasem musi zatęsknić. Daj mu ku temu powód.

Zazdrosna jak widzę mamusia kolejny raz chce grać pierwsze skrzypce i syn wyjedzie na wycieczkę, ale na Jej warunkach? Albo zabierasz dzieciaka z rana albo nie pojedzie na wycieczkę! Znowu musi postawić jakiś warunek. nie może po prostu powiedzieć: "fajnie że ma możliwość wyjazdu, przywiozę Go o 13.30" Ale NIE! Zawsze musi postawić jakiś warunek. Chora franca.

3 152

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Kjim...ale mój facet nie szanuje swoich słow... ja nie chce go słuchac..bo mi intuicja podpowiada..ze powie i obieca wszystko by tylko wróciło dobre.... a za kilka tygodni będziemy w tym samym miejscu... i ja wiem że nie tylko jego wina w tym bedzie...ze ja tez machne ręką na kilka spraw które wbrew mnie będą ..żeby miło było...żeby znów nie było napiętej sytuacji ...ale to złudne..
.

chce uciec stąd
ale problem jest tylko w twoim braku konsekwencji i nie trzymaniu się tego, co ustaliliście
metaksa o tym pisze
ewarg o tym pisze. o tym, że ustalasz zasady i się ich trzymasz
i jesteś za to odpowiedzialna
tak samo jak i on
więc jesli ustalasz z nim, że on robi to i to
to nie robisz tego za niego, bo to złamanie zasad jest!!
a ciebie tez to obowiązuuje
jesli łamiesz zasady, nawet w dobrej wierze, to one sa ZLAMANE
jak dla mnie twój facet wyraźnie wyciągnął rękę - jego ;; wydaje mi się, że warto
to było oświadczenie
kocham cię, zalezy mi na tobie, chce z tobą być

i to dobry krok żeby rozmawiać o potrzebach i zasadach

nie przekreslaj, nie uciekaj

napisałaś o swoim wycofanym, synu - jest częscią twojego zycia.. a czy on wie, że prawdopodobnie zamierzasz ucieć i zamknąć rodział pt 5 ostatnich lat?
a co z nim? z jego poczuciem bezpieczeństwa? jego wolą?

chce uciecstąd
nie uciekaj, wiesz dlaczego?
bo masz przed sobą ogromną mozliwośc zmiany
musisz tylko się na nią otworzyć i byc KONSEKWENTNA
chcesz zmiany?
to nie wracaj do uartych kolei
to proste zobacz
i zalezy od ciebie
a jak on nie będzie chciał.... to przecież wtedy decyzja jest jego
droga wolna
ale nie możesz przekreslać zycia wspólnego, które jest nieudane dlatego =- bo to ty nie potrafiłas mówić o swoim szczęsciu i je okreslać
czy facet jest bogiem?
skąd on ma wiedzieć, że ty wcale nie chcesz ogarniać całej chałupy i obiadów jak codziennie i zawsze to robisz?
skąd on ma wiedzieć, że nie podoba ci się traktowwanie jego dzieci i twojego syna.. niesprawiedliwe i nierówne - skoro nigdy o tym nie mówisz?
skąd on ma wiedzieć - CO SIĘ TOBIE PODOBA I CZEEGO TY CHCESZ - skoro nie potrafisz tego wyrazić?

3 153 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-05-22 15:54:12)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Zazdrosna jak widzę mamusia kolejny raz chce grać pierwsze skrzypce i syn wyjedzie na wycieczkę, ale na Jej warunkach? Albo zabierasz dzieciaka z rana albo nie pojedzie na wycieczkę! Znowu musi postawić jakiś warunek. nie może po prostu powiedzieć: "fajnie że ma możliwość wyjazdu, przywiozę Go o 13.30" Ale NIE! Zawsze musi postawić jakiś warunek. Chora franca.

Z ust mi to wyjęłaś. Ciekawa jestem jak M się zachowa, ja się nie wtrącam. W piątek muszę na chwilę wyjechać rano z pracy i z pewnością zaglądnę zobaczyć co się dzieje w domu tongue.

3 154

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

M jest rozdarty pomiędzy pragnieniami syna, a moim zdaniem na temat ulegania pani ex

Kochana On powinien być rozdarty pomiędzy pragnieniami syna a fanaberiami Pani EX. Co Ty masz do tego? Chce zabrać syna o 13.30 w piątek i puścić chłopaków na wycieczkę - to niech to przewojuje z Ex. A nie z Tobą! I koniec kropka!

3 155

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

M jest rozdarty pomiędzy pragnieniami syna, a moim zdaniem na temat ulegania pani ex

Kochana On powinien być rozdarty pomiędzy pragnieniami syna a fanaberiami Pani EX. Co Ty masz do tego? Chce zabrać syna o 13.30 w piątek i puścić chłopaków na wycieczkę - to niech to przewojuje z Ex. A nie z Tobą! I koniec kropka!

Na razie się nie wtrącam, bo to nie moja sprawa, ale jak się jej posłucha to będzie miał moje gadanie przez tydzień. Bo w innym przypadku poleciałby na każde jej skinięcie, nie zważając na własny honor, by tylko uszczęśliwić synów.

3 156 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-05-22 16:12:30)

Odp: Być drugą i macochą

Widzisz chceuciekacstad? Każda z nas ma podobnie. Dla tatusiów dobro Ich dzieci jest ponad wszystko. W każdym wypadku kiedy My macochy stajemy okoniem, jesteśmy wrednymi egoistkami, którym dobro dziecka zwisa. Żaden z tych naszych facetów nie pomyśli " że Pani EX ma dupie dobro ich dzieci i dla własnego "widzimisię" nie puści dzieciaka na wycieczkę. Nie ważne, że to Exia robi problem.  Eksi nic nie można powiedzieć, bo się jeszcze nie daj Boże obrazi. Ale to nam - obecnym Partnerkom zarzuca się egoizm . Dlatego już jakis czas temu postanowiłam. Będę walczyć o swoje i nie przejmować się czy ktoś mi zarzuci egoizm czy nie., bo i tak w oczach świata będę egoistką, choćbym na uszach stawała żeby było inaczej. Jeśli chcą mnie nazywać wredną, egoistyczną macochą - to niech mają ku temu powody.

3 157

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Na razie się nie wtrącam, bo to nie moja sprawa, ale jak się jej posłucha to będzie miał moje gadanie przez tydzień. Bo w innym przypadku poleciałby na każde jej skinięcie, nie zważając na własny honor, by tylko uszczęśliwić synów.

zazdrosna, ale myslę sobie tak
jesli twój m ma priorytet-0 uszczęsliwić synów i sprawić im frajdę
i jesli są bariery, żeby mógł zrealizowac swój plan.. w postaci pani ex
to pytanbie brzmi - czy ma prawo "ulec żądaniom" eks iu zabrać dzieci? czy ppowinien sie postawić i nie zrealizowac swojego głownego celu, czyli uszczęsliwienie wycieczką synów?
oczywiście inna sprawą sa ich relacje ale jak pisała kijm - to absolutnie nie twoja sprawa i nie powinnas ponosić żadnych kosztów z tym związanycvh
pewnie mógłby powiedzieć eks. NIE - zabiorę ich o 14.00 powiedziałem to już młodemu, będzie czekał po lekcjach...
ale ich pokręcone relacje to ich pokręcone relacje...

3 158 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-05-22 17:38:28)

Odp: Być drugą i macochą

Moje plany były trochę inne. Tak sobie marzyłam, że skoro młody M jedzie na wycieczkę i wróci późno wieczorem, to może M drugiego syna weźmie dopiero rano w sobotę. Moglibyśmy w końcu spędzić trochę czasu sami. Tak jestem egoistką zabierającą ojca dziecku, ale do diaska mam już dość ciągłej obecności jego syna, zero intymności o seksie nie wspomnę. Wierzcie mi, że jak jutro rano zobaczę obydwóch chłopaków u nas w domu to mnie rozniesie.

Wiecie jakby się zachowała jego ex w odwrotnej sytuacji? Gdyby się nie dostosował do niej nie dałaby mu dzieciaka w dany weekend. Mojemu M nawet do głowy nie przyjdzie, by nie zabierać syna na złość matce.

Wypisuje już od rzeczy, ale jestem sfrustrowana, nawet nie mam o co mieć żalu do M.

3 159

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Moje plany były trochę inne. Tak sobie marzyłam, że skoro młody M jedzie na wycieczkę i wróci późno wieczorem, to może M drugiego syna weźmie dopiero rano w sobotę. Moglibyśmy w końcu spędzić trochę czasu sami. Tak jestem egoistką zabierającą ojca dziecku, dla do diaska mam już dość ciągłej obecności jego syna, zero intymności o seksie nie wspomnę. Wierzcie mi, że jak jutro rano zobaczę obydwóch chłopaków u nas w domu to mnie rozniesie.

a to rozumiem
myslałam, że chodzi o organizację wspólnej wycieczki dla chłopaków
jak tak to spoko

to przygotuj plan b..
co zrobisz, jak cię rozniesie?
co zrobisz z tak mile rozpoczętym piątkowym popołudniem zatem?
wyjście z koleżankami?
szoping?
teatr?
kino?
jakies rozwijające zajęcia dla fajnych babek???;))

3 160 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-05-22 17:59:05)

Odp: Być drugą i macochą

Dzięki za zrozumienie End_aluzja smile
Mam już przygotowany plan b,c i nawet d smile
Ja naprawdę należę do tych złych macoch z bajek. Młody M właśnie przyszedł do domu i musiał obejść się kanapką, bo obiadu nie chce mi się gotować, bo nie ma moich dzieci i nie mam dla kogo. M jest na zebraniu szkolnym, jak wróci to niech się martwi, ja się obejdę. Na zakupach młodemu mleka nie kupiłam, bo tylko on pije, a jak odrobinę chcę do kawy to nigdy nie ma. Dżem kupiłam z jeżyny, bo wiem, że chłopak go nie znosi, a ja za to przepadam. Mojego komputera też smarkaczowi nie dam, choć miałabym udawać, że coś robię. Dobra spadam dziewczyny się czymś zająć. Dobrze, że choć tutaj można być naprawdę sobą, bo wobec M muszę zachować pozory. Dziś chyba wyluzuję na oglądaniu serialów, bo jak wróci M to pewnie dyscyplina pójdzie w ruch. Powiem wam, jak czytam to, co piszecie to doceniam w M, że on ściga chłopaka z obowiązkami i nauką. Jak np. młody talerzyka nie wyniesie, a wyjdzie na podwórko, ten go natychmiast ściąga i każe mu myć. Jak chłopak śmieci nie wyniesie to M wyrzuca mu je do jego pokoju. Straszne, ale skuteczne, ja jestem łagodniejsza wobec mojej córy, pewnie z tego powodu pokazuje mi takie rogi, ale się uczę.
Miłego popołudnia smile

3 161

Odp: Być drugą i macochą

a to twój m tak jak ja wobec młodego

3 162

Odp: Być drugą i macochą

Dżem z jeżyny :-))) Zazdrosna rozbawiłaś mnie tym.  Swoją drogą kto powiedział, ze Ty jedna musisz mieć łeb na karku i o wszystkim pamiętać?
Przecież mogło Ci się zdarzyć, że zapomniałaś kupić mleko ;-)))) Tak trzymaj.

3 163 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-05-22 19:33:20)

Odp: Być drugą i macochą

Ojj czasem mam ochotę coś zrobić dla młodego, a czasem wręcz przeciwnie.
Wiecie co, M się trzyma swojej strony. Exia przegrywa i już nastawiła dzieciaki przeciwko ojcu. Wmówiła chłopcom, że jutro nie pojadą razem na wycieczkę, bo ojciec nie przyjdzie po nich rano. Młodszy syn dzwonił do M z płaczem i wyrzutami dlaczego nie przyjedzie jak mama karze. To już nie pierwsza taka akcja, apodyktycznej rodzicielki. Podobno dzieciak spakowany na wycieczkę już czeka na odbiór przez M, jaka ta mama jest kochana, ona przecież chce puścić chłopców razem.

3 164 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-05-22 19:49:34)

Odp: Być drugą i macochą

I niech mi ktoś powie , że matce zależy na dobru dziecka. Skoro Jej nie zależy, czemu nam macochom ma zależeć??? Niech ojciec zagra Jej kartami i powie dziecku, że bardzo chce żeby młody jechał na wycieczkę ale ze względów organizacyjnych (bo nie może po Niego przyjechać rano) i ze względu na fanaberie mamy niestety nici będą z wycieczki. Może przyjechać po Niego po szkole o 13 ale mama ma dziwne wąty. Nie rozumiem czemu matce tak zależy żeby on go zabrał rano? Czy ten dzieciak nie chodzi do szkoły??? Czy po skończonych lekcjach nie może poczekać na ojca na świetlicy??? O co tu kurna chodzi???

3 165

Odp: Być drugą i macochą

Chodzi o to żeby namieszać. Kjim młody ten co mieszka u matki nie chodzi do szkoły, już ma rok zawalony z powodu frekwencji. Szkoła złożyła wniosek o przyznanie matce kuratora, sąd odpisał że to zbyt błaha sprawa. Wracając do tematu też tak poradziłam M, tylko że matka jest wyrafinowana w swoich kłamstwach i chłopaki wiedzą, że u matki nic nie ugrają, a ojciec zawsze robił wszystko pod jej dyktando. Dużo wody jeszcze musi upłynąć.

3 166

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

. Kjim młody ten co mieszka u matki nie chodzi do szkoły, już ma rok zawalony z powodu frekwencji. Szkoła złożyła wniosek o przyznanie matce kuratora, sąd odpisał że to zbyt błaha sprawa.

Co???!!!! Zazdrosna w głowie mi się to nie mieści! I M jeszcze Jej idzie na rękę??? Postawić Młodemu warunek. Chodzisz do szkoły albo koniec z jakimikolwiek przyjemnościami!!! Jak można dopuścić do tego żeby z powodu złej frekwencji dzieciak stracił rok z życia??? Mowisz, że M goni dzieciaka, który u Was mieszka. Wymaga od Niego a drugiego syna to się już nie tyczy?? Od Niego się nie wymaga podstawowego obowiązku, jakim jest chodzenie do szkoły??? Jeśli Twojemu M zależy na dzieciach i Ich przyszłości to Niech się weźmie za wychowywanie ani włażenie dzieciakowi w dupę i organizowaniem wycieczek. Sorry Zazdrosna, ale to co teraz napisałaś zmienia trochę obraz tego, co wcześniej napisałaś. Wymagać od Niego podstawowego obowiązku. Do szkoły musi chodzić choćby nie wiem co!!! Najpierw obowiązki potem przyjemności!!!

3 167

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

. Kjim młody ten co mieszka u matki nie chodzi do szkoły, już ma rok zawalony z powodu frekwencji. Szkoła złożyła wniosek o przyznanie matce kuratora, sąd odpisał że to zbyt błaha sprawa.

Co???!!!! Zazdrosna w głowie mi się to nie mieści! I M jeszcze Jej idzie na rękę??? Postawić Młodemu warunek. Chodzisz do szkoły albo koniec z jakimikolwiek przyjemnościami!!! Jak można dopuścić do tego żeby z powodu złej frekwencji dzieciak stracił rok z życia??? Mowisz, że M goni dzieciaka, który u Was mieszka. Wymaga od Niego a drugiego syna to się już nie tyczy?? Od Niego się nie wymaga podstawowego obowiązku, jakim jest chodzenie do szkoły??? Jeśli Twojemu M zależy na dzieciach i Ich przyszłości to Niech się weźmie za wychowywanie ani włażenie dzieciakowi w dupę i organizowaniem wycieczek. Sorry Zazdrosna, ale to co teraz napisałaś zmienia trochę obraz tego, co wcześniej napisałaś. Wymagać od Niego podstawowego obowiązku. Do szkoły musi chodzić choćby nie wiem co!!! Najpierw obowiązki potem przyjemności!!!

M ma wyznaczony z młodym co 2 weekend i nie ma wpływu na uczęszczanie przez niego do szkoły skoro matka na to przyzwala. Jeździł rano po chłopaka to matka szczuła go policja, dał młodemu telefon by sprawdzać czy wyszedł to ex mu go ukradła. Z nia dogadać się nie da, wycieczka też odwołana. Na dobranoc ex dała syna do telefonu M i kazała mu przeklinać. Paranoja.

3 168

Odp: Być drugą i macochą

jak dla mnie twój facet wyraźnie wyciągnął rękę - jego ;; wydaje mi się, że warto
to było oświadczenie
kocham cię, zalezy mi na tobie, chce z tobą być"...

jestem po rozmowie..raczej awanturze....
wkleiłam Wam ten cytat....a teraz opowiem jak wyglądał dzień... wróciłam do domu- mój nowy rower i mojego syna zostały wystawione na ogród w widoczne miejsce ..żeby ktoś je ukradł... żeby mi na złość zrobić........wywiązała się awantura...niby próby wyjaśnienia ...niby uzgodnienia jak sprzedajemy..jak płacimy....niby czy da się coś posklejać .....efekt taki - Jego syn jest najważniejszy..a mnie w czym przeszkadza....i że jestem złą kobietą bo co mi jego syn przeszkadza....i że tylko on jest dla mnie problemem .
i on nie zmieni nic w swoim zachowaniu...bo on ma mało syna..... i nie będzie nigdy prosił..informował..uzgadniał..nic z jego synem..bo to jego najważniejsza rzecz w zyciu...


a ja powinnam się cieszyć bo mam wspaniałego m tyle tylko dla siebie..a jego syn nie ma .....więc o co robię awanturę......

3 169

Odp: Być drugą i macochą

A to leszcz. Łajza bez klasy.

3 170 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2014-05-23 08:51:23)

Odp: Być drugą i macochą

I tak dziewczynki moje drogie..cała noc analizowałam.
Chłop mówi że syn jest , będzie najwazniejszy, na każdy mój argument- że ja też mam prawo do kilku dni w miesiący według moich potrzeb- a co ci mój syn przeszkadza.... i tak w kółko..ani agrgumenty że my - kobieta i facet...to mi powiedział że ja go mam na codzień ..bardzo dużo...i weekendy ile tylko będzie mógł ...i nie tylko weekendy..bedzie spędzał z synem.


więc chyba suka ze mnie wyłazi okrutna...skoro ja mam mojego faceta bardzo dużo...to znaczy że on mnie też !!???więc skoro jemu nie zalezy zeby znaleźć kompromis..to cóż - trzeba jego zasady wprowadzić smile
czyli jeśli ja zaproponuję taki układ:
- on spędza czas z synem - ja ze swoim... średnio 2 do 3  weekendy na miesiąc - piątek popołudnie do niedziela wieczór
pozostałe weekendy - ja 1 rezerwuje dla siebie i tylko siebie...choćbym w bibliotece miała siedzieć smile ..no i jak się coś trafi jeszcze jakiś weekend.... może i jemu poświęcę ..ale w sumie nie wiem...mam go dużo w tygodniu ...na kanapie jak żłopie piwko...jak siedzi przed kompem lub tv do północy..mogę sobie popatrzyć jak połyka druga dokładkę ciasta ..no sama słodycz ..teraz widze ogrom mojego szczęścia smile-----to będzie według jego potrzeb, prawda ???
Chyba że macie moje drogie inne pomysły..ale myślę że w tym stylu...
przeanalizowałam wsztskie sprawy - on mnie nie prosił o pranie , sprzątanie i gotowanie dla niego....i tak mi opowiada a po za tym..to nie ja piorę tylko pralka ..bo przeciez włożyć i wyjąć to pestka..no ..kto jak to ...ale o wkładaniu i wyjmowaniu ..to chyba faceci najwięcej wiedzą smile ..wyszła ze mnie zbereźnica...
Ale dziewczyny...czuję się jakby mi kamień zdjęli z szyji....dostanie to co chce... smile
aa. kasa - rachunki do uzgodnienia - co jak w jakiej cześci płacimy...no i tu zaczyna sie mały kłopot... jak z zakupami i gotowaniem....powiem tak - ja z synem jemy raczej zielone i kolorowe ( znaczy warzywa i owoce)..rybę czasami, filet...i nabiał...wolimy zupki...uwielbiamy szpinaki, kalafiory i brokuły..czasami tez jakieś mięcho..ale rzadko
Ale m - je tyle co my 2 razem plus dokładka.... je ogólnie dużo ... lubi sobie dogadzać ...i słodkie i słone, i piwko i wiske..i wódeczka..ogólnie weekend bez alkoh to nie weekend.

lubię gotowac i lubię patzreć jak mu smakuje..no ale mam coś zmienić..więc ....
Myślałam o tym że każdy sobie robi zakupy i gotuje....ale wiadomo że to będzie złośliwość...może opcja że kupujemy jakby rzeczy wspólnie które uznajemy za wspólne..a już pozostałe rzeczy jak fajki, alkohol..kazdy sobie ...
Gotowanie jak ?
sprzatanie ?- podzielić się rejonami ?
pranie bez dwóch zdań - ja swoje i syna , on swoje i swojego syna...będzie drożej za wode i środki ..ale jednak...

Wakacje nie chciał tydzień my dwoje i tydzień z dziećmi..on chce z synem całe ..więc ....on z swoim..ja ze swoim.....

Ale czy takie życie to dalej związek ?

aaa..i jeszcze jedno se wymysliłam...mnie jabardziej w tym wszystkim przeszkadza że m nie informuje mnie o zmianie swoich planów..nie wiem kiedy przyjeżdza mlody, że się zmienił termin urlopu..że święta nie u moich rodziców tylko u jego ,,bo wnuczka chcą widzieć.. że oddaje młodego nie o 18 ale o 21 ...i tak w kółko....więc warunek będzie taki - że informujemy się o wszystkich planach- kiedy kto, gdzie.... jeśli choć raz zawali - ja też nie będę go informować..że np. zaplanowałam z okazji dnia dziecka wyjazd z synem do moich rodziców - on ich kocha , a ze daleko mieszkają to się widzi średnio 2 razy w roku...siostra dziś dzwoniła- mama ma miec operację na staw kolanowy... chodzić juz prawie nie możę:(........

I kalendarz powieszę - ma zapisać te ustalenia - bo inaczej mi wmawia ..że przeciez ci mówiłem

3 171

Odp: Być drugą i macochą

no ale po kiego ci takie życie?
a nie wol;isz mieszkać z synem
gotowac ulubione szpinaki (w weekend zamierzam zrobić chłodnik miętowo - pokrzywowy...)
miec luz, radośc wielką, swój budżet i bezpieczne rowery?

3 172

Odp: Być drugą i macochą

chceuciekacstad - ale to jest męczarnia, wy się nie dogadujecie tylko przepychacie. To nie ma nic wspólnego z związkiem, każdy sobie rzepke skrobie i patrzy aby go nie oszukano, aby jak najwięcej wyciągnąc dla siebie. Nie widze z jego strony żadnej chęci dogadania się , a jedynie niech baba zacznie robic to co robiła, bo jemu tak wygodnie.

Ja rozumiem, że kocha syna, że chce go mieć blisko i często, ale gdzie jest w tym Twoje miejsce?? Gdzie istnieje WASZA rodzina? Jestes Ty z synem i On z synek - a wspólne to tylko takie które pasuje twojemu m...
Ja zawsze w takich sytuacjach mówię: zrób bilans na kartce plusy+ i -minusy waszej relacji.

Ale wiecie co dziewczyny, rozumiem te wszystkie problemy z waszymi m.. - tylko dziwię się, że ja w przypadku swoich dzieci nie moge liczyć na takich zaangażowanych, kochających tatusiów. Jeden pojawia sie raz na ruski rok, pomimo mieszkania obok /ale zawsze jest pod telefonem/. Drugi nie widział dziecka od kilku lat pomimo, że mieszka 5 minut drogi... hmmm Obecne moich eks chyba są mną zachwycone wink

3 173 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-05-23 10:19:35)

Odp: Być drugą i macochą
End_aluzja napisał/a:

no ale po kiego ci takie życie?
a nie wol;isz mieszkać z synem
gotowac ulubione szpinaki (w weekend zamierzam zrobić chłodnik miętowo - pokrzywowy...)
miec luz, radośc wielką, swój budżet i bezpieczne rowery?

Zastanów się nad tym chceuciekacstad. Mogłabyś swobodnie oddychać i nie trafiałby Cię szlag.

3 174 Ostatnio edytowany przez metaksa (2014-05-23 10:23:35)

Odp: Być drugą i macochą

Zgadzam sie z dziewczynami. To nie zycie tylko walka o przetrwanie kazdego dnia. Tym bardziej, ze ten Twoj ukochany nie dosc, ze nie jest ugodowy, to jeszcze Ci po zlosci robi (jak z tymi rowerami). Nosz szlag by mnie trafil. Szkoda zdrowia i zycia.


Aaa, i jeszcze chce-uciekac bron Boze nigdzie nie uciekaj, tylko jemu manatki spakuj i kazaj spieprzac w podskokach razem ze swoim ukochanym synkiem w parze big_smile

3 175

Odp: Być drugą i macochą

bo nie chce byc sama ..i ciągle mnie cos trzyma przy nim...bo jak czasami ..rzadko...jest miło razem... może to chwytanie się iluzji....ale chce jeszcze spróbować zmienić cos w naszym życiu... bo dla mojego syna to też stres... zmiana otoczenia ..to tez jego dom...tu czuje się u siebie..na swój sposób.

nie mogę myslec tylko o sobie - bo mi jest źle . Rozmawiałm z synem...on tez jest facetem... i mi powiedział..dlaczego nie odpiuścisz..olej go..mamo zajmij się sobą ..i nie zwracaj uwagi na to co on robi... idz do fryzjera, kosmetyczki, ubierz się ładnie ..albo jedź na spa.... ja ci mamo kupię na dzień matki...bądź szczęśliwa ..i nie patrz co on robi...
i dla zartów powiedział..jak będa karaluchy to się biznes rozkręci smile


Zresztą....pomimo rozwodu , ja jestem z kobiet co mają psychikę monogamisty .... to mój drugi facet w zyciu ... ja nie znam się na nich...i ogólnie nie umiem się zachowywać jak facet na mnie reaguje... raczej jestem niedostępna...nie lubię jak ktos mnie dotyka obcy nawet przypadkiem.... boję się żę nie pozwolę się nikomu zbliżyć do siebie...
a najgorzej nie wyglądam..szczupła blondynka , długie włosy , wysoka, długie nogi, duże cycki smile ale nie jak barbi...

a ten mój plan....to jeszcze mu nie mówiłam.... bo wiem że jak ja coś zaplanuje..to on się poczuję stawiany pod mur..i będzie się buntował......więc powiedziałam mu ze on ma zaproponowac coś ...co pogodzi nas w tych spornych sprawach....też źle ....że ja jego obarczam załatwieniem w sumie mojego problemu.... hehe
Staneło, że dziś o 21 w salonie , każdy z kartką i swoim rozwiązaniem...

3 176

Odp: Być drugą i macochą
Tendre77 napisał/a:

Obecne moich eks chyba są mną zachwycone wink

A skąd wiesz?  Może Twój były, żeby się wybielić przed obecną partnerką wymyślił historyjkę, że już dawno uciekłaś z dziećmi, że utrudniasz kontakty, że on się nie może zobaczyć z dzieckiem, które kocha nad życie. Może gra przed obecną wielcepokrzywdzonegoiwiecznietęskniącego tatusia, któremu Ty , zołza najgorsza nie dajesz Mu spotkać się z dzieckiem.

3 177

Odp: Być drugą i macochą
metaksa napisał/a:

Zgadzam sie z dziewczynami. To nie zycie tylko walka o przetrwanie kazdego dnia. Tym bardziej, ze ten Twoj ukochany nie dosc, ze nie jest ugodowy, to jeszcze Ci po zlosci robi (jak z tymi rowerami). Nosz szlag by mnie trafil. Szkoda zdrowia i zycia.


Aaa, i jeszcze chce-uciekac bron Boze nigdzie nie uciekaj, tylko jemu manatki spakuj i kazaj spieprzac w podskokach razem ze swoim ukochanym synkiem w parze big_smile

DZiewczyny..ale tak naprawdę niczym nie ryzykuje...a nóż widelec coś się zmieni... i coś zyskam.

Jeśli wogóle coś ustalimy dziś... to zobaczymy jak to będzie ... myslę że dobrze jak ustalimy do końca wakacji jakiś okres ...czy udaje się wprowadzić zmiany i one działają ...jeśli nic się nie zmieni... to sprzątamy , pakujemy i każdy w swoją drogę .

On jest zadrosny o mnie... i dlatego oczekuje że ja bede spędzała czas jak on wymyśli z nim ...żeby miał mnie pod kontrolą ... nie lubi jak sama gdzieś idę... jak jestem za długo w pracy bo mi cos wypadło...
myślę że może być ciężko z osobnymi wakacjami... pojade gdzies i nie wrócę smile..ale albo kompromis- po tygodniu-1 z dziećmi  i 1 sami ...albo wcale

3 178

Odp: Być drugą i macochą

Tak jak pisalam wczesniej, sprobowac zawsze warto. Jedyne co masz do stracenia to czas. No ale probujcie, zobaczymy co Ci pan dzis wieczorem zaproponuje.

A Ty jakie masz postulaty na swojej liscie? wink

3 179

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

bo nie chce byc sama ..

Ale nie za wszelką cenę, nie za cenę wiecznego podporządkowania.

chceuciekacstad napisał/a:

i ciągle mnie cos trzyma przy nim...bo jak czasami ..rzadko...jest miło razem... może to chwytanie się iluzji....

To zrób jak radzą dziewczyny bilans + i -. Zobacz ile było tych przyjemnych chwil a ile podporządkowania pod dziecko partnera. W związku kobiety i mężczyzny musi być miejsce dla kobiety i mężczyzny. Jeśli wszystkie wolne chwili Twój facet podporządkowuje swojemu dziecku tzn że kobieta nie jest Mu do szczęścia potrzebna.

chceuciekacstad napisał/a:

ale chce jeszcze spróbować zmienić cos w naszym życiu... bo dla mojego syna to też stres... zmiana otoczenia ..to tez jego dom...tu czuje się u siebie..na swój sposób..

chceuciekacstad napisał/a:

nie mogę myslec tylko o sobie - bo mi jest źle .

Ale Twój syn widzi , że nie jesteś szczęśliwa.

chceuciekacstad napisał/a:

Zresztą....pomimo rozwodu , ja jestem z kobiet co mają psychikę monogamisty .... to mój drugi facet w zyciu ... ja nie znam się na nich.

I dlatego boisz się znów zostać sama. Ale przecież udało się po pierwszym rozwodzie. Poradziłaś sobie. Znalazłaś kogoś , pokochałaś, obdarzyłaś zaufaniem. Masz trochę więc doświadczeń, więc napewno dałabyś radę i teraz. Trochę wiary w siebie.


chceuciekacstad napisał/a:

a ten mój plan....to jeszcze mu nie mówiłam.... bo wiem że jak ja coś zaplanuje..to on się poczuję stawiany pod mur..

I nie mów. Jeśli Mu zależy choć trochę to niech się trochę pogimnastykuje. Nie można wszystkiego podstawiać facetowi pod nos. Nawet mu nie musisz mówić co Ci nie pasuje - mówiłaś to już setki razy i On wie co Cię boli. Jeśli Mu na Tobie zależy niech obmyśli plan co zrobić żeby o Ciebie zawalczyć.

3 180

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

On jest zadrosny o mnie... i dlatego oczekuje że ja bede spędzała czas jak on wymyśli z nim ...żeby miał mnie pod kontrolą ... nie lubi jak sama gdzieś idę... jak jestem za długo w pracy bo mi cos wypadło...

To wykorzystaj to!!!! Masz takiego asa i nie potrafisz go użyć?

chceuciekacstad napisał/a:

albo kompromis- po tygodniu-1 z dziećmi  i 1 sami ...albo wcale

I TAK TRZYMAJ!!!

3 181

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
Tendre77 napisał/a:

Obecne moich eks chyba są mną zachwycone wink

A skąd wiesz?  Może Twój były, żeby się wybielić przed obecną partnerką wymyślił historyjkę, że już dawno uciekłaś z dziećmi, że utrudniasz kontakty, że on się nie może zobaczyć z dzieckiem, które kocha nad życie. Może gra przed obecną wielcepokrzywdzonegoiwiecznietęskniącego tatusia, któremu Ty , zołza najgorsza nie dajesz Mu spotkać się z dzieckiem.

Haha smile to więcej niż pewne... widziałaś kiedyś kjim faceta, który wziął odpwiedzialność za siebie na siebie hihi

3 182

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

bo nie chce byc sama ..i ciągle mnie cos trzyma przy nim...bo jak czasami ..rzadko...jest miło razem... może to chwytanie się iluzji....ale chce jeszcze spróbować zmienić cos w naszym życiu... bo dla mojego syna to też stres... zmiana otoczenia ..to tez jego dom...tu czuje się u siebie..na swój sposób.

.

i tak jest zawsze
jest mi zle, jestem nieszczeliwa, to nie ma sensu
a potem
ale w sumie nie jest tak zle, czasami jest nawet milo, boje sie być sama, nie chce być sama, musze by ć znim


tak sie bedziesz kręcić
jak bączek
wiesz dlaczego?
bo musisz zmienić OPTYKĘ patrzenia na siebie
jestem z nim, bo chcę
ponieważ- moge być sama, potrafię być sama, daję radę, nie boję się
chce z nim być

i nie dlatego, bo jednak czasami jest miło

ale dlatego - BO JESTEM Z NIM SZCZESLIWA
albo PRZY NIM SZCZĘSLIWA

3 183

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Rozmawiałm z synem...on tez jest facetem... i mi powiedział..dlaczego nie odpiuścisz..olej go..mamo zajmij się sobą ..i nie zwracaj uwagi na to co on robi... idz do fryzjera, kosmetyczki, ubierz się ładnie ..albo jedź na spa.... ja ci mamo kupię na dzień matki...bądź szczęśliwa ..i nie patrz co on robi...
...

mądre słowa!! posłuchaj syna... jak twój m zobaczy, że Ty tak dobrze sie bawisz i jesteś szczęśliwa i usmiechnieta, to w te pędy do ciebie przyleci, dołączy

Pamietaj każdy chce przebywać z osobami szczęśliwymi, zadowolonymi - taką cię poznał i pokochał... a teraz tylko sprzątasz, marudzisz i czepiasz się o wszystko, a jeszcze chcesz ciągle przebywac z nim - zgadzam sie z dziewczynami - daj mu za sobą zatęsknić

End_aluzja ma rację - przestań mówić "muszę" - zacznij mówić "chcę" Jesteś młoda, piękna, samowystarczalna, jeszcze nie czas zakopać się w piachu i czekać na śmierć

3 184

Odp: Być drugą i macochą
metaksa napisał/a:

Tak jak pisalam wczesniej, sprobowac zawsze warto. Jedyne co masz do stracenia to czas. No ale probujcie, zobaczymy co Ci pan dzis wieczorem zaproponuje.

A Ty jakie masz postulaty na swojej liscie? wink

pisałam gdzieś wyżej
- jesli najwazniejszt czas z synem - to proszę bardzo - on z synem swoim
- jesli mnie przeszkadza jego syn i ja mam z tym problem - to on ze swoim synem , a ja ze swoim - w tygodniu ja dużo pracuje , plus dom i inne ..a syn ma dużo nauki..nie mam dla niego czasu..a i on często nie ma dla mnie
- skoro ja mam pana dużo ..bardzo dużo w tygodniu ..to znaczy że pan mnie również...więc  kolejny weekend - ja tylko sama na moje przyjemności...
- zostaje może 1 weekend że my może razem...ale nie na siłę ..skoro mamy się bardzooo dużo w tygodniu i pan nie ma takiej potrzeby- więc może to on będzie miał swój wolny weekend ..czyli ja również -:)
Może to złośliwe - ale to są jego deklarację ...
kasa- rachunki jedne na pół, inne na 3 (ja 2/3 bo za mnie i syna np woda ) .... zakupy jedzeniowe- te podstawowe ..jakos wspólnie ..ale juz uzywki i inne każdy sobie.... gotowanie - jeszcze nie wiem ....
plany weekednowe - zaznaczone w kalendarzu ogólnodostępnym..żeby nie było jak teraz wciskania że mi mówił...oczywiście obowiązuje nas oboje...inaczej..ja tez go nie będe informowac o swoich z synem..czy samotnych smile

sprzątanie - rejony do podziału i oczywiście każdy po sobie na bieząco...
pranie- skoro to tylko włożyć i wyjąć ... to praktykę ma - ja swoje i syna ..on swoje i swojego syna ...

wakacje urlop 1 tydz razem w 4 ... drugi tylko ja i on..jesli on bedzie chciał 2 tyg z synem..to wakacje osobno... no może ja sie zastanowie ... i wtedy 1 tydz w 4 ..drugi każdy tylko ze swoim dzieckiem .....choć nie wiem czy powinnam - skoro on nie chce poświęcic tyg urlopu dla mnie ..to dlaczego ja mam to robić ??? nie wiem jeszcze ...

kasa oczywiście - kazdy swoja... każdy dysponuje jak chce tym co ma , po zapłaceniu wspólnych rzeczy

3 185

Odp: Być drugą i macochą

Moim zdaniem jako rozwiązanie tymczasowe - jest ok. Ale pamiętaj jak chcesz sobie faceta wychować to tak jak z dzieckiem: jasno określone granice i konsekwencja, konsekwencja i jeszcze raz konsekwencja. Wymiękniesz raz i polegniesz.

Posty [ 3 121 do 3 185 z 8 269 ]

Strony Poprzednia 1 … 47 48 49 50 51 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026