netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Być drugą i macochą

8 268 odpowiedzi1 087 266 wyświetleńzałożony przez Alutka131, 20.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Strony Poprzednia 1 … 45 46 47 48 49 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 991 do 3 055 z 8 269 ]

2 991

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
dafne123 napisał/a:

... ja sadziłam, że przywyknę do tych akcji.. a Ty mi piszesz, że to dopiero początek...

Ja nigdy do Nich nie przywyknę. Jestem wyczulona na te manipulacje i wyczuwam takie smrody z daleka. A drażnią mnie one niesamowicie. Prawdopodobnie jest to związane z przykrymi doświadczeniami z mojej przeszłości. Często nawet M mówi, że patrzę teraz na wszystko przez pryzmat mojego byłego małżeństwa. Ale nie da się zapomnieć o tym, co Cię kiedyś pogrążyło.  A pogrążyły mnie właśnie manipulacje mojego wtedy męża. Teraz każda próba wymuszania, szantażowania, manipulowania działa na mnie jak płachta na byka. I na pewno nie pogodzę się z takimi akcjami i nie będę dawać przyzwolenia na to, żeby Ona w moim, czy teraz już naszym życiu mąciła. Z tego też powodu nawet nie wiesz jak bardzo cieszy mnie to, że M pozostał nieugięty i nie dał się nabrać na tą "słodką sytuację", którą zaaranżowała Jego Była. Jeszcze pół roku temu jestem pewna, że ze łzami w oczach powiedział by mi: wiem, że będzie Ci przykro ale jadę po dziewczyny.

Kjim mam podobnie - a się z tym żyć ?? tylko ja patrze z perspektywy mojego wcześniejszego związku.  Też manipulacja i poświęcenie z mojej strony. A teraz obawiam się, że znowu stracę siebie, poświęcę się i znowu zostanę na lodzie.

2 992 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-04-30 10:30:30)

Odp: Być drugą i macochą

Da się z tym żyć pod warunkiem, że Partner będzie takie manipulacje dostrzegał i nie da się wodzić Byłej żonie za nos. Nie wiem czy czytałaś moje poprzednie posty, ale pisałam o tym, że w naszym wypadku manipulacje Pani EX były już trzykrotnie powodem do tego , że M wyprowadzał się z domu.  Za każdym razem kategorycznie mówiłam, że nie po to wyrwałam się spod dyktatury byłego męża, żeby teraz wpaść pod rządy Jego Byłej. Nie podporządkuję swojego życia pod dyktando Jej humorków, żądań i oczekiwań. Póki On nie zrozumie, że Ona Go wykorzystuje, wysysa Go jak pijawka, póty MY nie stworzymy rodziny, bo ja się nie zamierzam Jej podporządkowywać. Oczywiście, nie jestem taka pewna siebie, jakby się wydawało. Wszystko co teraz robię, jak się zachowuję jest powodowane strachem, że jeżeli się ugnę raz, drugi, trzeci to potem nie będzie odwrotu. Znowu ktoś zawładnie moim życiem i nie będę miała wpływu na to, co się dzieje wokół mnie. Stad moja kategoryczna postawa, która wiem, że czasem boli M. Mówiąc, że patrzę na wszystko przez pryzmat swoich złych doświadczeń, M ma na myśli, że teraz wszystkich traktuję z dużym dystansem, również Jego. Mimo, tego że wiem, że moja kategoryczna postawa może w końcu wkurzyć M na tyle, że wyprowadzi się i nie wróci, to nie zamierzam rezygnować z tego co dla mnie jest ważne. Wolę żyć sama z dziećmi (bo wiem że sobie poradzę) niż znowu władować się w kanał, z którego ciężko będzie mi  wyjść.

Na razie jest kilka optymistycznych zmian, których M dokonał, włącznie z tym jak skomentował ten wczorajszy telefon : "patrz jak cudowna przemiana" - oczywiście tekst podszyty sarkazmem. Cieszę się , że zaczyna dostrzegać te gierki, pytanie co zrobi M w sytuacji, gdy Pani EX zacznie sobie pogrywać w bardziej perfidny sposób? Ciągle zostaje te parę procent niepewności. Do czego posunie się ta baba, żeby postawić na swoim.

2 993

Odp: Być drugą i macochą

wiem z doświadczenia moj partner tak samo jak i Wasi podejrzewam, cokolwiek by nie zrobili i tak bedzie źle, a my drogie Panie zawsze bedziemy jakimiś bździągwami bez uczuc, czy tak jak czytałam wczesniej zimną suką, którą niewiadomo na co liczy... Sensowniej byłoby sie dogadac, ludzie się rozstają tak ten świat skonstruowany, uwazam ze byłoby bardzo fajnie gdyby moj partner dogadywał się ze swoją ex, podobnie zapewnie jest u Was... a tu niestety wojna ...
Naprawde tak mi obrzydziła życie już partnera ex, ze jakbym ją dopadła uwierzcie mi, ze jestem gotowa ja udusić ... Na pewno mnie rozumienie tak samo jak to, ze jestem bezsilna ...

kjim - dziękuję Ci bardzo, cenne są Twoje rady... też sporo przeszłaś i wiesz doskonale o co w tym wszystkim chodzi...

ehhhh jakoś to bedzie, tylko czasami - same wiecie - rozpierdziela od środka taka siła, że jakby to wybuchnęło to ...  wink

Pozrdawiam Wszystkie Panie smile

2 994 Ostatnio edytowany przez Lily89 (2014-04-30 16:31:33)

Odp: Być drugą i macochą

Moja ex jest w porządku. Za to dla teściowej jestem wredną małpą, która omamiła jej biednego synka. Każdy ma swój krzyżyk do niesienia.

2 995

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:

Moja ex jest w porządku. Za to dla teściowej jestem wredną małpą, która omamiła jej biednego synka. Każdy ma swój krzyżyk do niesienia.

No moja (przyszła) teściowa jest nadzwyczajna, natomiast ex czuje, ze da popalic....

Kwestia "kazdy ma swój krzyż" - owszem, ale jednoczesnie mozemy stwierdzić: " widziały gały co brały" wydaje mi się, ze nie do końca o to tutaj chodzi, mogę być w błędzie, ale przystaję jednak przy swoim zdaniu.

2 996

Odp: Być drugą i macochą

W żadnym związku nie jest różowo, w każdym są problemy. Po prostu istota ludzka jest ułomna.

2 997 Ostatnio edytowany przez Mischella (2014-05-05 10:54:22)

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:

Hej, macochą nie jestem. Ale mój narzeczony ma 2 synów z poprzedniego związku i jeśli weźmiemy ślub będę żoną nr.3 big_smile. Powiem tak bywa kolorowo. smile

cóż, tak jak napisałaś - nigdzie nie jest różowo:)

2 998

Odp: Być drugą i macochą

Hej, powróciłam do was, bo znowu chcę się poradzić. Najzwyczajniej w świecie nie wiem jak mam to odbierać, jak się zachowywać, czy trzymać się swojego zdania czy odpuścić dla świętego spokoju.

Chyba wspominałam w moich wpisach, że panna ex czasem wybiera się do rodzinnego domu mojego lubego tak po prostu "na wakacje", bo w jej przyjazdach nie ma jakiegoś konkretnego celu, no chyba oprócz tego, żeby pokazać i przypomnieć o sobie. Jej wizyty zawsze powodują kłótnie. My się z lubym kłócimy, mój kłóci się z nią, rodzice mojego się z nią kłócą etc. Chora sytuacja. Powiedziałam mojemu, że mnie to drażni jak ona tu przyjezdza, bo właśnie niby po co, dlaczego jego rodzice i on dają się tak manipulować, dlaczego nie mają swojego zdania i nie potrafią się jej sprzeciwić i pokazać, że oni też mają swoje zdanie tym bardziej, że są osobami starszymi. Odpowiedział mi, że zgadzają się na wszystko tylko po to, żeby ona nie robiła problemów z puszczaniem dziecka do dziadków. Ok, ja rozumiem, ja wszystko rozumiem, ale musi to być oparte na manipulacji, na tańczeniu w rytm jaki zagra exowa? Przecież każdy powinien mieć swoje zdanie i pokazywać swoją pozycję, nie dać się stłamsić. A oni swoje zdanie mają tylko w swoich 4 ścianach, a jak przychodzi później co do czego to ich postawa zmienia się o 180 stopni. Jak mam na to reagować? Odpuścić sobie? Zaakceptować to jej przyjezdzanie? (ale jak sobie pomyślę, że śpią razem pod jednym dachem i jedzą wspólnie posiłki to mnie coś bierze) Jak mam się zachowywać, co mówić, żeby było dobrze?
Może i jestem trochę zazdrosna, ale jestem tylko kobietą. Mojemu facetowi ufam, ale nie ufam jej. Wkurza mnie samo to, że tak manipuluje ludźmi, grając dzieckiem i to, że kiedy o mnie nie wiedziała to miała ich w tyłku, a gdy tylko się o mnie dowiedziała postanowiła co kilka miesięcy przyjezdzać i ocieplać kontakty.

Za to Mała powiedziała, że mnie kocha i jestem najlepszą ciocią na świecie, a w jej tacie mam się zakochać i to ma być mój mąż smile

2 999 Ostatnio edytowany przez Mischella (2014-05-05 17:33:19)

Odp: Być drugą i macochą

Viksi, przeczytałam i nie wiem czy znajde sensowną poradę, szczerze to nie wyobrazam sobie sytuacji by mój partner pomieszkiwal pod jednym dachem ze swoją ex! Po moim trupie! Tłumaczenie, że ex będzie utrudniała widzenia z dziećmi to chore, ja rozumiem, ze chciałoby sie z dziećmi spędzać jak najwięcej  czasu, ale jeżeli Sąd ustala widzenia np. co drugi weekend, czy co drugi tydzień - w zależności od wieku dzieci itp... To matka dzieci nie robi absolutnie żadnej laski, by umożliwić te widzenia!!! W przeciwnym razie, można  sprawę skierować do Sadu Rodzinnego, gdzie Sad może ukarać matke dzieci wysoką karą pieniężną...
Jeszcze miesza do tego byłych teściów - no idiotka! I niby, że co? Odwiedza ich? Po co? Nawet jeśli chce ich odwiedzic to godzina, dwie i do domu! Co za beszczelna franca, ale widzisz jak oni sobie na to pozwolili to teraz ciężko będzie jej sie pozbyć, ale walcz, bo to Twoja przyszłość jej 5min juz sie skonczyly! Dziecko to żaden argument, to ustala Sąd i przy orzeczeni Sadu nie ma dyskusji! Jeżeli ojciec dziecka chce utrzymywać kontakt to kazdy Sad to umozliwia bez skakania przy matce dzieci.
Odpuścić?
Zaakceptować?
U mnie by nie przeszlo, zwlaszcza ze sie kłócicie - jak sama zauważyłaś sytuacja jest bardzo nie zdrowa, moja rada jest taka:
Porozmawiaj powaznie z partnerem o tym jak najszybciej, szczerze. Jest z Toba, wiec powinien liczyć sie z Twoim zdaniem, a nie poddawać sie manipulacji swojej ex.

3 000

Odp: Być drugą i macochą
Mischella napisał/a:

Porozmawiaj powaznie z partnerem o tym jak najszybciej, szczerze. Jest z Toba, wiec powinien liczyć sie z Twoim zdaniem, a nie poddawać sie manipulacji swojej ex.

Popieram. Punkt zapalny w postaci Pani EX należy wyeliminować, ale bez twardej i konsekwentnej reakcji Faceta to się nie uda. Ja bym postawiła sprawę na ostrzu noża: albo ja albo Ona, żadnej innej pośredniej opcji.

3 001

Odp: Być drugą i macochą
Mischella napisał/a:

Viksi, przeczytałam i nie wiem czy znajde sensowną poradę, szczerze to nie wyobrazam sobie sytuacji by mój partner pomieszkiwal pod jednym dachem ze swoją ex! Po moim trupie! Tłumaczenie, że ex będzie utrudniała widzenia z dziećmi to chore, ja rozumiem, ze chciałoby sie z dziećmi spędzać jak najwięcej  czasu, ale jeżeli Sąd ustala widzenia np. co drugi weekend, czy co drugi tydzień - w zależności od wieku dzieci itp... To matka dzieci nie robi absolutnie żadnej laski, by umożliwić te widzenia!!! W przeciwnym razie, można  sprawę skierować do Sadu Rodzinnego, gdzie Sad może ukarać matke dzieci wysoką karą pieniężną...
Jeszcze miesza do tego byłych teściów - no idiotka! I niby, że co? Odwiedza ich? Po co? Nawet jeśli chce ich odwiedzic to godzina, dwie i do domu! Co za beszczelna franca, ale widzisz jak oni sobie na to pozwolili to teraz ciężko będzie jej sie pozbyć, ale walcz, bo to Twoja przyszłość jej 5min juz sie skonczyly! Dziecko to żaden argument, to ustala Sąd i przy orzeczeni Sadu nie ma dyskusji! Jeżeli ojciec dziecka chce utrzymywać kontakt to kazdy Sad to umozliwia bez skakania przy matce dzieci.
Odpuścić?
Zaakceptować?
U mnie by nie przeszlo, zwlaszcza ze sie kłócicie - jak sama zauważyłaś sytuacja jest bardzo nie zdrowa, moja rada jest taka:
Porozmawiaj powaznie z partnerem o tym jak najszybciej, szczerze. Jest z Toba, wiec powinien liczyć sie z Twoim zdaniem, a nie poddawać sie manipulacji swojej ex.

Widzenia z dzieckiem są ustalone na pierwszy weekend miesiąca, więc to tylko niepełne 3 dni w miesiącu, a ona jeszcze przyjezdza nie dając dziecku pewnej swobody, bo przy mamie się inaczej zachowuje niż jak jest sama. No i właściwie nikt nie wie po co ona przyjezdza. A dzieli nas chyba 300km, więc nie opłaca jej się przyjechać na chwilę. Ja już miałam kilka rozmów z moim lubym i mówiłam mu właśnie o tym, że jeżeli nie będzie się stosowała do postanowienia Sądu to może dostać sporą karę pieniężną, ale jaki argument usłyszałam? Że on i jego rodzice mają dość problemów i łażenia po Sądach. Że są sprawy, które trzeba sobie odpuścić, bo chodzi tylko i wyłącznie o dziecko. Odpuściłam na chwilę, ale wiem, że jak znowu będzie taka sytuacja to wybuchnę, a mój partner jest na mnie zły, że nie potrafię tego zrozumieć. Mówi, że jemu też to nie pasuje, ale się nie odezwie. On się chyba boi albo nie potrafi rozmawiać z tą swoją byłą. Nie wiem już jakich argumentów mam używać, żeby wyszło kompetentnie. A wydaje mi się, że postawienie go w sytuacji albo ona albo ja będzie powodem do wojny, bo jemu chodzi o dziecko i jego widywanie, a mi chodzi o wyeliminowanie byłej i cieszenie się dzieckiem bez jej obecności

3 002

Odp: Być drugą i macochą

Sory, ale jak dla mnie to jakiś porąbany układ.

Piszesz: Widzenia z dzieckiem są ustalone na pierwszy weekend miesiąca, więc to tylko niepełne 3 dni w miesiącu, a ona jeszcze przyjezdza nie dając dziecku pewnej swobody, bo przy mamie się inaczej zachowuje niż jak jest sama. No i właściwie nikt nie wie po co ona przyjezdza. A dzieli nas chyba 300km, więc nie opłaca jej się przyjechać na chwilę.


A jak przychodzi taki weekend z tatą, to jak to się odbywa? Tata jedzie po dziecko i przywozi do domu dziadków, bo z nimi mieszka, tak? Jeśli jest to jeden weekend w miesiącu, to faktycznie być może i tata i dziadkowie tęsknią za tym dzieckiem i cieszą się z tych "dodatkowych" spotkań. Ale skoro Była jest za tym, żeby dziecko częściej widywało się ze swoim tatą i Jego rodziną i również Ojciec dziecka jak i dziadkowie chcą tych spotkań więcej, to można by podpisać stosowne porozumienie (wykorzystując dobrą wolę Byłej) i zapewnić sobie częstsze wizyty dziecka, ale bez Pani Byłej w tle.(porozumienie wychowawcze można podpisać między rodzicami i nie potrzeba tu udziału sądu).  Ale rozumiem, że przedstawiając takie rozwiązanie Pani Byłej, nagle przestanie Jej zależeć na tym żeby dziecko miało kontrakt z dziadkami. :-)  Ale przy najmniej poznalibyście Jej prawdziwe intencje. Czy zależy Jej na tych częstych kontaktach dziecka z dziadkami i ojcem, czy po prostu wykorzystuje dziadków i dziecko do swych perfidnych celów, czyli: napsuć krwi Byłemu, namieszać, naplątać, najątrzyć i nie dać mu zbudować nowego związku. Jeśli faktycznie zależy Jej na kontaktach dziecka z jego rodziną, bez problemu powinna się zgodzić na to, żeby tata częściej przyjeżdżał i zabierał dziecko do siebie (przecież podróże też kosztują a to jest w końcu 300 km) Nie musiałaby wtedy sama się "fatygować".

3 003

Odp: Być drugą i macochą

no to słuchaj im nie chce sie po sadach łazic dla ich własnej wygody, a to, że Ty sie kończysz nerwowo to nic? no proszę Cię. ja naprawde powiedziałabym krótko albo ona albo ja. Bo jakby na to nie patrzec Twój luby akceptuje te wizyty, a dziecko to tylko przykrywka, tak samo jego rodzice - akceptują. A niby po co ex przyjeżdża na widzenia - no kur** - Nie, nie, nie i jeszcze raz nie! Widzenia są po to by dziecko było z obojgiem rodziców, fajnie jak się dogadują, ale w Twoim przypadku podobnie jak w moim - nie wyobrazam sobie, nawet mi przez mysl nie przechodzą takie spotkanie!
A jeśli już tak, to niech Cię Luby zabierze na wycieczkę do swojej ex - w odwiedziny do dziecka... jeśli to tak ma wygladac.

Żeby mnie kroili i posypywali solą tak bym się na taki układ nie zgodziła i walczyłąbym o to- albo ja albo ona!!!
nie po to od niej odchodził, czy ona od niego by teraz zyc jak kochająca się się rodzina.

Jeśli chcesz możesz też gdzieś sobie pojechac nawet na dzień, po powrocie powiedz swojemu byłemu, że spotkałąś swojego jakiegoś ex... i byliście na kawie, rozmawialiście ( przytocz coś wymyślonego z jego życia- co się u niego dzieje...) śmiej się przy tym i powiedz, ze sie zmienił, fajniejszy się zrobił... ( tylko niech Cię nie ponosi, tak zwyczajnie to opowiadaj, ale z nutką entuzjazmu) a jak zobaczysz, że Twoj Luby robi się nieco nerwowy i dopytuje o Twojego ex - wymyślonego wtedy powiedz, ze Ty sie czujesz zawsze tak jak przyjezdza jego była zona i ze chciałaś mu to uświadomic... nie wiem co Ci radzic, sporobowac mozesz,ale nie odpuszczałąbym tego, bo później wszyscy sie do tego przyzwyczają i tak zostanie.

3 004

Odp: Być drugą i macochą
Mischella napisał/a:

A jeśli już tak, to niech Cię Luby zabierze na wycieczkę do swojej ex - w odwiedziny do dziecka... jeśli to tak ma wygladac.

:-) jeszcze fajniejsza opcja.

3 005

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Sory, ale jak dla mnie to jakiś porąbany układ.

A jak przychodzi taki weekend z tatą, to jak to się odbywa? Tata jedzie po dziecko i przywozi do domu dziadków, bo z nimi mieszka, tak? Jeśli jest to jeden weekend w miesiącu, to faktycznie być może i tata i dziadkowie tęsknią za tym dzieckiem i cieszą się z tych "dodatkowych" spotkań. Ale skoro Była jest za tym, żeby dziecko częściej widywało się ze swoim tatą i Jego rodziną i również Ojciec dziecka jak i dziadkowie chcą tych spotkań więcej, to można by podpisać stosowne porozumienie (wykorzystując dobrą wolę Byłej) i zapewnić sobie częstsze wizyty dziecka, ale bez Pani Byłej w tle.(porozumienie wychowawcze można podpisać między rodzicami i nie potrzeba tu udziału sądu).  Ale rozumiem, że przedstawiając takie rozwiązanie Pani Byłej, nagle przestanie Jej zależeć na tym żeby dziecko miało kontrakt z dziadkami. :-)  Ale przy najmniej poznalibyście Jej prawdziwe intencje. Czy zależy Jej na tych częstych kontaktach dziecka z dziadkami i ojcem, czy po prostu wykorzystuje dziadków i dziecko do swych perfidnych celów, czyli: napsuć krwi Byłemu, namieszać, naplątać, najątrzyć i nie dać mu zbudować nowego związku. Jeśli faktycznie zależy Jej na kontaktach dziecka z jego rodziną, bez problemu powinna się zgodzić na to, żeby tata częściej przyjeżdżał i zabierał dziecko do siebie (przecież podróże też kosztują a to jest w końcu 300 km) Nie musiałaby wtedy sama się "fatygować".

Kiedyś mój luby podpisał z nią porozumienie, ale w sumie nigdy nie zostało ono wykonane. Pamiętam, że często był problem, że nie odbierała telefonów, nie oddzwaniała, miała w tyłku, nie powiadamiała ojca o tym co się dzieje z dzieckiem i tak dalej, bo jak pytał co u Małej to zawsze odpowiadała zdawkowo i to wszystko. Także sądownie ustalone kontakty mają ustalone tylko rodzice mojego lubego, wiem, że mój też powinien wstąpić o ustalenie kontaktów, ale to skomplikowane, nie pytajcie dlaczego. Chodzi o to, że ona w ogóle nie zabiegała o to, żeby dziecko miało kontakt z ojcem, wręcz zabraniało dziecku spotykać się z ojcem i miała pretensje do jego rodziców, że dziecko się z nim widziało... mimo, że Mała nalegała i cały czas patrzyła w okno kiedy tato przyjedzie (to było jak mój luby nie mieszkał z rodzicami, a teraz nie ma wyjścia, bo ojciec dziecka mieszka z dziadkami dziecka) No i ogólnie ona nie musi uczestniczyć w tych kontaktach, po prostu informuje ich, że chce przyjechać z dzieckiem i oni się zgadzają, bo chcą po prostu kontaktu z wnuczką/córką. Tylko nie rozumiem dlaczego nie mogą chociaż spróbować powiedzieć, że ona ma na codzień kontakt z córką i chcą, żeby przyjechała sama, bo chcą tylko z wnuczką/córką spędzić czas. Zobaczyli by jakby zareagowała i może z tego też by wynikło na czym jej tak na prawdę zależy. Przecież wiele nie traci dając córkę do dziadków na niecałe 3 dni!!

3 006

Odp: Być drugą i macochą
Mischella napisał/a:

A jeśli już tak, to niech Cię Luby zabierze na wycieczkę do swojej ex - w odwiedziny do dziecka... jeśli to tak ma wygladac.

już też tak myślałam albo wymyśliłam też, że jak będzie chciała przyjechać znowu to ja w takim razie przychodzę "pomieszkać" na ten czas u lubego, jak kochająca się rodzinka to kochająca się rodzinka, przepłacę to nerwami, ale może jej się odechce przyjezdzania i zobaczy, że niczego nie zdziała...

Mischella napisał/a:

Jeśli chcesz możesz też gdzieś sobie pojechac nawet na dzień, po powrocie powiedz swojemu byłemu, że spotkałąś swojego jakiegoś ex... i byliście na kawie, rozmawialiście ( przytocz coś wymyślonego z jego życia- co się u niego dzieje...) śmiej się przy tym i powiedz, ze sie zmienił, fajniejszy się zrobił... ( tylko niech Cię nie ponosi, tak zwyczajnie to opowiadaj, ale z nutką entuzjazmu) a jak zobaczysz, że Twoj Luby robi się nieco nerwowy i dopytuje o Twojego ex - wymyślonego wtedy powiedz, ze Ty sie czujesz zawsze tak jak przyjezdza jego była zona i ze chciałaś mu to uświadomic... nie wiem co Ci radzic, sporobowac mozesz,ale nie odpuszczałąbym tego, bo później wszyscy sie do tego przyzwyczają i tak zostanie.

Miałam tylko jednego byłego i on o tym wie, ale on nie żyje...ale mam kolegę, który usilnie próbuje nawiązać ze mną kontakt, a on jest o niego zazdrosny, że może to wykorzystam. A to nie jest jego była żona, a dziewczyna z którą wpadł za młodu. Ale wiem, że ona go bardzo kochała i chyba nadal nie może się pogodzić, nawet dalej ma z nim jakieś zdjęcia na przytuleni... Cały czas mu powtarzam jak ja się czuje kiedy ona przyjezdza, że wiedziałam na co się pisze biorąc faceta z dzieckiem, ale nigdy nie pomyślałam, że ona zacznie być tak aktywna w naszym życiu, bo wcześniej tak nie było. Mówię mu, że mam dość tego ewidentnego trójkąta. Będę walczyć o swoje. Dzięki dziewczyny.

3 007

Odp: Być drugą i macochą
viksi napisał/a:
Mischella napisał/a:

A jeśli już tak, to niech Cię Luby zabierze na wycieczkę do swojej ex - w odwiedziny do dziecka... jeśli to tak ma wygladac.

już też tak myślałam albo wymyśliłam też, że jak będzie chciała przyjechać znowu to ja w takim razie przychodzę "pomieszkać" na ten czas u lubego, jak kochająca się rodzinka to kochająca się rodzinka, przepłacę to nerwami, ale może jej się odechce przyjezdzania i zobaczy, że niczego nie zdziała...

Mischella napisał/a:

Jeśli chcesz możesz też gdzieś sobie pojechac nawet na dzień, po powrocie powiedz swojemu byłemu, że spotkałąś swojego jakiegoś ex... i byliście na kawie, rozmawialiście ( przytocz coś wymyślonego z jego życia- co się u niego dzieje...) śmiej się przy tym i powiedz, ze sie zmienił, fajniejszy się zrobił... ( tylko niech Cię nie ponosi, tak zwyczajnie to opowiadaj, ale z nutką entuzjazmu) a jak zobaczysz, że Twoj Luby robi się nieco nerwowy i dopytuje o Twojego ex - wymyślonego wtedy powiedz, ze Ty sie czujesz zawsze tak jak przyjezdza jego była zona i ze chciałaś mu to uświadomic... nie wiem co Ci radzic, sporobowac mozesz,ale nie odpuszczałąbym tego, bo później wszyscy sie do tego przyzwyczają i tak zostanie.

Miałam tylko jednego byłego i on o tym wie, ale on nie żyje...ale mam kolegę, który usilnie próbuje nawiązać ze mną kontakt, a on jest o niego zazdrosny, że może to wykorzystam. A to nie jest jego była żona, a dziewczyna z którą wpadł za młodu. Ale wiem, że ona go bardzo kochała i chyba nadal nie może się pogodzić, nawet dalej ma z nim jakieś zdjęcia na przytuleni... Cały czas mu powtarzam jak ja się czuje kiedy ona przyjezdza, że wiedziałam na co się pisze biorąc faceta z dzieckiem, ale nigdy nie pomyślałam, że ona zacznie być tak aktywna w naszym życiu, bo wcześniej tak nie było. Mówię mu, że mam dość tego ewidentnego trójkąta. Będę walczyć o swoje. Dzięki dziewczyny.

Jeśli to nie jest była  żona to wydaje mi się, ze tym bardziej powinnaś postawić na swoim, chociaz to nie ma znaczenia czy żona czynie żona, rozstali sie i "dziekuje diwidzenia" kwestie dziecka zalatwia sie na nieco innym gruncie niżeli ognisko rodzinne.

3 008 Ostatnio edytowany przez Mischella (2014-05-06 23:26:24)

Odp: Być drugą i macochą

Ajjj powiem Wam Dziewczyny, że wszędzie dobrze gdzie nas nie ma... Moj Partner jest na etapie uzyskania zgody by szanowna ex zgodziła się aby dziecko zostawalo u Partnera na noc. 2 - letnie dziecko, gdzie wcześniej nie stanowilo problemu by zostal Mały na noc, ja sie cieszylam, bo partner jechal po dziecko w sobotę rano, w niedziele wieczorem odwozil i moglismy czas spędzać razem, ale ex wpadka ma pomyśl, ze to dla dziecka stresujące, bo nie ma na codzien kontaktu z dziadkami... Ale jak sie bawi z dziadkami caly dzień to go nie stresuje - paranoja.

Teraz ex miala jakiś pogrzeb w rodzinie i mój Partner pojechal po Małego, bo takie bylo życzenie ex, namawialam Partnera by porozmawial z prawie byla zona i moze zgodzi sie dać dziecko na noc, ale jednak stwierdzil ze nie chce musie z nią rozmawiać ani na nią patrzeć. Zdenerwowalam sie, bo bylby to dobry punkt zaczepienia, ze jednak dziecko moze nocować u Partnera...

Narazie jeszcze czekam, obserwuje... Rozwód juz maja mieć za niecały miesiąc ( po roku szarpaniny) Partner mi wszystko tlumaczy tym, ze chce uzyskać rozwód, a pozniej będzie robil reszte... A mnie to gryzie, bo przechodziłam przez to kilka lat temu tylko, ze z moim ojcem i e inaczej to widze, czasami myślę, ze sz.p mecenas znalazl sobie krowę dojną. No ale tyle juz wytrzymalam to i 3 tyg. wytrzymam, ale nie ukrywam jest ciężko.

W dodatku zanosi sie na to, że widzenia beda sie odbywaly u rodzicow Partnera, a myslalam, ze to sie po rozwodzie w końcu zmieni, czyli w piątek partner będzie wyjeżdżam do rodzicow tam spedzi weekend i wroci w niedzielę w nocy - juz jestem tym zmeczona. Oczywiscie mozna powiedzieć, ze na ti sue sama zapisałam, ale czy to znaczy, ze jeżeli wiążemy sie z rozwodnikiem z dzieckiem  to nie mamy prawa do wlasnego życia i mamy sie godzić na wszystko co wymyśla ex?  A mój Partner jak pokorne ciele idzie za krową - slucha i wykonuje jej polecenia tlymaczac, że robi tak dlatego by dala mu w końcu rozwód...
Ciekawa jestem czy rzeczywiście po rozwodzie to się zmieni, ale i tak sen z powiek siedza mi fakt, ze jednak w kwestii widzeń malo sie zmieni i kolo sie zamyka, bo o to głownie chodzi. 
Czarna Rozpacz !!!

3 009

Odp: Być drugą i macochą
Mischella napisał/a:

W dodatku zanosi sie na to, że widzenia beda sie odbywaly u rodzicow Partnera,

A dlaczego u jego rodziców, a nie w waszym mieszkaniu? To z Twojego powodu?
A dla Twojego partnera to jest wygodne?

3 010

Odp: Być drugą i macochą
viksi napisał/a:
Mischella napisał/a:

W dodatku zanosi sie na to, że widzenia beda sie odbywaly u rodzicow Partnera,

A dlaczego u jego rodziców, a nie w waszym mieszkaniu? To z Twojego powodu?
A dla Twojego partnera to jest wygodne?

Absolutnie nie z mojego, ja Malego uwielbiam, bawimy się jak juz Go widzę niestety sporadycznie. My mieszkamy 70km od miasta, w którym mieszkaja rodzice i ex, a ona nie chce sie zgodzic by dziecko ba noc zostawalo z ojcem, a ze chodzi o jaj najszybszy rozwód to tak sie ciagnie, niby pod koniec maja wszystko ma sie wyjasnic, ale ostatnio partner mi napomniał, ze jeszcze przez jakiś czas tak będzie po rozwodzie, a pozniej zalozy sprawę o to by dziecko zistawalo na noc i by mogl zabierać Malego z miasta w którym mieszka do nas.

Wcześniej dziecko bylo mniejsze i normalnie u nas spal, ale jako ze ex nie ma co zrobic na złość to zagrywa dzieckiem i tak sobie siedzę od piątku do niedzieli nocy sama i czekam na ten rozwód, troche to dziwne, bo widzenia z dzieckiem jak i alimenty można wcześniej ustalić, ale nikt nie chce ex drażnić

3 011

Odp: Być drugą i macochą

Exia się zaręczyła. S. właśnie mi powiedział. Ja tam się cieszę. On chyba jest nieco zaskoczony. wink

3 012

Odp: Być drugą i macochą

Lily89 bylas w Moskwie kiedyś? jak tak to przewozem czy przelotem?  Nasza Młodą w niedalekiej przyszłości chcemy do Moskwy wysłać z kims tam, zastanawiamy się czy lepiej samolotem, czy pociągiem , Ona upiera się na pociąg, bo wg niej to będzie fajna podróż, trochę pozwiedza z pociągu, ale niestety dluuugaaa podróż ,choć dobrze ze z wagonami sypialnianymi
Była raz samolotem z ojcem ,ale gdy była mniejsza i nie wiele wtedy ją interesowało

3 013 Ostatnio edytowany przez Olinka (2014-05-13 13:38:29)

Odp: Być drugą i macochą

Pociągiem to strasznie długo z Warszawy chyba ponad 24 godziny. Ja zdecydowanie wolę latanie samolotem. Wygodnie i szybciutko. Pociągi przez tyle godzin to dla mnie masakra. Co do Moskwa plus dziecko polecam: niedozwolony link

3 014

Odp: Być drugą i macochą

No właśnie wiem, ze pociągiem to bardzo dluuga podróż ,dobe lub ponad dobe zaleznie od trasy młoda to typ adehadowca ,ona napadu owsików dostaje całodobowo czy to dzien czy noc taka wiercipięta, ale na ten pociąg się najarała, bo to przygoda yyhhhrrr, a ja z mezem  już gdybam ,ze osoba z nią podróżująca pociągiem (ulubiona "ciocia" ) będzie musiała chyba psychotropy zażyć i stopery w uszach mieć cały czas od tego jej trajkotania.

A kocianna z córą Lidką  to jest mi znana nie od dziś i to nie koniecznie z bloga, choć bloga tez jej znam smile

3 015

Odp: Być drugą i macochą

Ja też kota dostaję w pociągach. Zwłaszcza przez tyle czasu. Proponuję dopytać ekspertkę wink. Ja do Moskwy latam z dorosłym facetem, więc trochę inna specyfika marudzenia. Chociaż w sumie Sasza to czasami taki dzieciak.

3 016

Odp: Być drugą i macochą

Jakby mój facet  chciał mi dać alimenty w kwocie 1600 zł na 3 dzieci to chyba bym go widłami pogoniła.

3 017

Odp: Być drugą i macochą

Witam wszystkich, witam EvilDoll. Ja też dołączam do dyskusji. Mam dość zamiatania swoich frustracji pod dywan i opowiadania ich mężowi który mówi że rozumie ale i tak myślę że nie rozumie smile

3 018

Odp: Być drugą i macochą
Mischella napisał/a:

Absolutnie nie z mojego, ja Malego uwielbiam, bawimy się jak juz Go widzę niestety sporadycznie. My mieszkamy 70km od miasta, w którym mieszkaja rodzice i ex, a ona nie chce sie zgodzic by dziecko ba noc zostawalo z ojcem, a ze chodzi o jaj najszybszy rozwód to tak sie ciagnie, niby pod koniec maja wszystko ma sie wyjasnic, ale ostatnio partner mi napomniał, ze jeszcze przez jakiś czas tak będzie po rozwodzie, a pozniej zalozy sprawę o to by dziecko zistawalo na noc i by mogl zabierać Malego z miasta w którym mieszka do nas.

Wcześniej dziecko bylo mniejsze i normalnie u nas spal, ale jako ze ex nie ma co zrobic na złość to zagrywa dzieckiem i tak sobie siedzę od piątku do niedzieli nocy sama i czekam na ten rozwód, troche to dziwne, bo widzenia z dzieckiem jak i alimenty można wcześniej ustalić, ale nikt nie chce ex drażnić

No to nie fajnie, że tak się dzieje, ale dla świętego spokoju, żeby tej byłej nie wkurzać i żeby wreszcie dostać ten rozwód to niech będzie już na jej. A później męcz partnera o walczenie o spanie dziecka w waszym domu, bo sytuacja jest trochę chora... 70km to nie jest dużo, córa mojego partnera jak miała 2 latka to jeździła 300km na spanie.

3 019

Odp: Być drugą i macochą

EvilDoll -
nie wiem czego się spodziewasz po tym forum ale ....podsumuję :
umawiałaś się na seks z żonatym facetem. Trwało to kilka lat. A więc rozbiłaś małżeństwo (nie wspominając że i swój związek) i masz odwagę oskarżać żonę swojego ..., że ciska się?
I dlaczego to ona ma składać pozew o rozwód?

Facet zdradzał ją regularnie z tobą, wyprowadził się to niech ma honor i pozamiata po sobie. Ile jest wart skoro tak się zachowuje?
To on powinien złożyć pozew o rozwód biorąc na siebie całą winę rozpadu małżeństwa i płacić alimenty nie tylko na 3 dzieci ale i na ich matkę. Pisałaś, że trzecie dziecko urodziło się nie tak dawno.
Jego żona czuje się podle. Na swoje szczęście że nie zna prawdy - ile lat mąż zdradzał ją. Facet spał z wami obiema ale tobie to nie przeszkadzało.....A teraz skrzywdzona kobieta nie ma prawa do okazywania emocji?????
Ona jeszcze nie gra dziećmi tylko zastanawia się jak ma poradzić sobie w nowej sytuacji. Znalazła sobie nowego ale na chwilę? Będzie pewnie wielu bo to nie nowi partnerzy tylko "otarcie łez" - chwilowe poprawienie sobie nastroju, pokazanie, mężowi, że jest atrakcyjną kobietą, że też będzie umiała......

Uważam, że nie masz prawa krytykować żony swojego ... skoro to ty jesteś przyczyną jej nieszczęścia.


nie buduje się szczęścia na cudzym nieszczęściu

3 020

Odp: Być drugą i macochą
EvilDoll napisał/a:

...ja z Jego dziećmi też ok, One są już duże, kumają sytuacje, jakie były u nich w domu, więc teraz są szczęśliwe, że tatuś jest szczęśliwy. Duże są już w końcu.

Co znaczy duże? Dla dzieci zawsze jest to trudna sytuacja niezależnie od wieku, moja córka ma 18 lat, a i tak ma problem z zaakceptowaniem zaistniałej sytuacji. Młodzi mają już własne rodziny?

3 021

Odp: Być drugą i macochą

Ewarg, dawno nie czytalam tak przytomnej wypowiedzi. Chyle glowe.

3 022

Odp: Być drugą i macochą

EwilDoll - chyba nie poczujesz się tu jak w domu.

Zazdrosna, witaj. Nie było Cię tu dłuższy czas i normalnie się za Tobą stęskniłam. Co u was?

3 023 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-05-12 11:47:25)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Zazdrosna, witaj. Nie było Cię tu dłuższy czas i normalnie się za Tobą stęskniłam. Co u was?

Dzięki Kjim smile
naprawdę nie mam na co narzekać. Z M wyjechaliśmy na tydzień na wycieczkę zagranicę. Z dala od bagażu było wprost cudownie, mieliśmy możliwość pobyć trochę tak, jak byśmy byli sami. Zero kłótni, sprzeczek, problemów, jak młodzi narzeczeni wpatrzeni tylko w siebie, planujący wspólne szczęście, cały świat pozostawiony w kraju stracił znaczenie.
Dlatego odpoczęłam i z werwą wprowadziłam kilka zmian dotyczących swojej osoby. Zapisałam się na nowy kurs, tak by wypełnić swój czas, by nie rozmyślać o kłopotach, gdyż zauważyłam, że wielokrotnie sama się nakręcam i wręcz je wywołuję zamartwiając się na przyszłość. Do młodego M podchodzę też bez emocji, starając się ignorować to na co nie mam wpływu, do póki mnie to nie dotyczy. Nauczyłam się rozmawiać z chłopcem bez pośrednika w postaci M, gdyż zrozumiałam, że mógł to odbierać jako moja słabość i co umniejszało moje znaczenie. Sama załatwiam z nim teraz kwestię codziennych obowiązków, co zawsze u M powodowało nerwowość.
Właśnie jestem po weekendzie z drugim młodym M, który nie mieszka z nami. Moja córka była na wyjeździe szkolnym więc starć nie było. Powiem wam jestem wręcz szczęśliwa, że spędziłam niedzielę sama z synem, gdyż pojechaliśmy z przygodami odwiedzić moją córkę w górach. Miałam wymówkę, by nie iść na imieniny brata M, gdyż nie przepadam za jego bratową. M chciał jechać ze mną, ale musiał syna odstawić na czas. Nie miałam ochoty jechać do córki z całą ferajną, moja młoda też była miło zaskoczona i spędziliśmy fajnie dzień.
Ogólnie skupiam się na sobie, na własnych dzieciach, na moim szczęściu, problemy z dziećmi M pozostawiając jemu. Nie mówię, że ignoruje synów M, raczej staram się ich tolerować, ale oddaję się temu co przynosi mi radość. Może to i egoistyczne, ale powoduje, że się uśmiecham i mam ochotę do życia, czego i życzę wszystkim macochom. Bateryjki naładowane, nie daję się znów wciągnąć w przepaść.

3 024

Odp: Być drugą i macochą

Super. Fajny powiew optymizmu. Wiedziałam intuicyjnie, że takie "sam na sam" z partnerem wyjdzie na dobre. Też namówiłam mojego M na wyjazd bez dzieciaków i ... było super. Fajnie rozwiązałaś sprawę z odwiedzinami córki. Myślę, że to doceni (syn podróż z przygodami na pewno też :-) Pozdrawiam Was serdecznie i odzywaj się czasem.

3 025

Odp: Być drugą i macochą
Ewarg napisał/a:

EvilDoll -
nie wiem czego się spodziewasz po tym forum ale ....podsumuję :
umawiałaś się na seks z żonatym facetem. Trwało to kilka lat. A więc rozbiłaś małżeństwo (nie wspominając że i swój związek) i masz odwagę oskarżać żonę swojego ..., że ciska się?
I dlaczego to ona ma składać pozew o rozwód?

Facet zdradzał ją regularnie z tobą, wyprowadził się to niech ma honor i pozamiata po sobie. Ile jest wart skoro tak się zachowuje?
To on powinien złożyć pozew o rozwód biorąc na siebie całą winę rozpadu małżeństwa i płacić alimenty nie tylko na 3 dzieci ale i na ich matkę. Pisałaś, że trzecie dziecko urodziło się nie tak dawno.
Jego żona czuje się podle. Na swoje szczęście że nie zna prawdy - ile lat mąż zdradzał ją. Facet spał z wami obiema ale tobie to nie przeszkadzało.....A teraz skrzywdzona kobieta nie ma prawa do okazywania emocji?????
Ona jeszcze nie gra dziećmi tylko zastanawia się jak ma poradzić sobie w nowej sytuacji. Znalazła sobie nowego ale na chwilę? Będzie pewnie wielu bo to nie nowi partnerzy tylko "otarcie łez" - chwilowe poprawienie sobie nastroju, pokazanie, mężowi, że jest atrakcyjną kobietą, że też będzie umiała......

Uważam, że nie masz prawa krytykować żony swojego ... skoro to ty jesteś przyczyną jej nieszczęścia.


nie buduje się szczęścia na cudzym nieszczęściu

Kliknęłabym lubię to. Swoją drogą taki facet to niezła szuja. Żona w ciąży a on gania do kochanki... A umawianie się wyłącznie przygodny seks. Jak dla mnie niewielka różnica między prostytucją, tylko panie lekkich obyczajów mają łeb na karku i przynajmniej korzyści finansowe z tego mają. Podsumowując oboje państwo są siebie warci.Co do żony, mam nadzieję że sąd zasądzi przyzwoite alimenty dla niej i na 3 dzieci. A tatusia zobliguje do częstego kontaktu i zajmowania się dziećmi, aby była żona miała czas na dojście do siebie i poskładanie swojego życia.

3 026

Odp: Być drugą i macochą
mortisha napisał/a:

A kocianna z córą Lidką  to jest mi znana nie od dziś i to nie koniecznie z bloga, choć bloga tez jej znam smile

Jestem winna tej pani flaszkę i to dobrą...

3 027

Odp: Być drugą i macochą

EvillDOll- nie jestem macochą. czytuje od jakiegoś czasu ten wątek i szanuję dziewczyny, które zderzają się z emocjami w rodzinach patchworkowych. I naprawdę- nie jestes z tej samej bajki co dziewczyny na tym forum.

Twój obecny partner umawiał się z tobą tylko na seks - bez zaangazowania uczuciowego. W końcu - po czterech latach bzykania się zaangazował - ludzki pan... a jaką ty masz gwarancję, że gdy staniesz się codzienną partnerką - nie znajdzie sobie adrenalinki do bzykanka (kochanie? ciebie kocham, a to był tylko seks...) nauczył się już życ na dwa zycia, czyż nie?
dopói nie uświadomisz sama sobie, jakie zło wyrzadziłaś -nie tylko tej prawie byłej zonie i jej dzieciom -ale SAMA SOBIE
akceptując faceta, który kłamie, oszukuje, zdradza - dałaś mu przyzwolenie na to, by taki był...
i takiego sobie teraz wziełaś - na dobre i na złe
faceta, w którym akceptujesz to, że chciał sobie pobzykac na boku, gdy zona była w ciązy...
faceta, który przez cztery lata kłamał, oczukiwał i robił to bardzo bardzo zręcznie - zdolna bestia.. i jaka.. inteligentna...
faceta, który nie ma zasad, wyrzutów sumienia, wartości

teraz jest twój. wychowany przez ciebie, "wyhodowany" - własnie taki...

naprawdę -nie przeszkadzało ci bycie tą drugą? przez tyle lat? zycie z facetem oszustem? to, że zostawił kobiete z trójką dzieci, w tym najmłodsze ma jakieś trzy latka? to, że zdradzał kobiete w ciązy, zostawiał dzieciaki, które pewnie czekały na ojca by się z tobą pobzykać i POZNAĆ twoją córkę???
CO TO ZA KAWAŁ GOOOFNA JEST Z TEGO FACETA...brzydziłabym się

3 028

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
kjim napisał/a:

Zazdrosna, witaj. Nie było Cię tu dłuższy czas i normalnie się za Tobą stęskniłam. Co u was?

Dzięki Kjim smile
naprawdę nie mam na co narzekać. Z M wyjechaliśmy na tydzień na wycieczkę zagranicę. Z dala od bagażu było wprost cudownie, mieliśmy możliwość pobyć trochę tak, jak byśmy byli sami. Zero kłótni, sprzeczek, problemów, jak młodzi narzeczeni wpatrzeni tylko w siebie, planujący wspólne szczęście, cały świat pozostawiony w kraju stracił znaczenie.
Dlatego odpoczęłam i z werwą wprowadziłam kilka zmian dotyczących swojej osoby. Zapisałam się na nowy kurs, tak by wypełnić swój czas, by nie rozmyślać o kłopotach, gdyż zauważyłam, że wielokrotnie sama się nakręcam i wręcz je wywołuję zamartwiając się na przyszłość. Do młodego M podchodzę też bez emocji, starając się ignorować to na co nie mam wpływu, do póki mnie to nie dotyczy. Nauczyłam się rozmawiać z chłopcem bez pośrednika w postaci M, gdyż zrozumiałam, że mógł to odbierać jako moja słabość i co umniejszało moje znaczenie. Sama załatwiam z nim teraz kwestię codziennych obowiązków, co zawsze u M powodowało nerwowość.
Właśnie jestem po weekendzie z drugim młodym M, który nie mieszka z nami. Moja córka była na wyjeździe szkolnym więc starć nie było. Powiem wam jestem wręcz szczęśliwa, że spędziłam niedzielę sama z synem, gdyż pojechaliśmy z przygodami odwiedzić moją córkę w górach. Miałam wymówkę, by nie iść na imieniny brata M, gdyż nie przepadam za jego bratową. M chciał jechać ze mną, ale musiał syna odstawić na czas. Nie miałam ochoty jechać do córki z całą ferajną, moja młoda też była miło zaskoczona i spędziliśmy fajnie dzień.
Ogólnie skupiam się na sobie, na własnych dzieciach, na moim szczęściu, problemy z dziećmi M pozostawiając jemu. Nie mówię, że ignoruje synów M, raczej staram się ich tolerować, ale oddaję się temu co przynosi mi radość. Może to i egoistyczne, ale powoduje, że się uśmiecham i mam ochotę do życia, czego i życzę wszystkim macochom. Bateryjki naładowane, nie daję się znów wciągnąć w przepaść.

trzymam kciuki zazdrosna. z tego co pisałaś, to nie jest zły chłopak. tylko.. xle wychowany.

mój mąż unika sytuacji trudnej z naszym synem. konfliktowych. poniewaz nie umieją rozmawiać - mąż mówi do mnie - pogadaj z nim o szkole, znowu ma bałagan w pokoju, zrób cos z młodym
strasznie mnie to irytuje, koszmarnie
uważam, że powinien sam załatwiać te sprawy - a nie traktowac mnie jako pośrednika - przekaźnika
z drugiej strony -= takie spięcia są między nimi.. że czasami mi tak wygodnie, po prostu
bo albo mam burzę.. albo -dobhra, pogadam z nim...

więc potrafię sobie wyobrazić, jak twojego m musiało irytować to, że od niego oczekujesz reakcji i wprowadzania TWOICH zasad.
w końcu twoje zasady - masz prawo i powinnaś sama je egzekwowac...

3 029

Odp: Być drugą i macochą

Tak,70km nie daleko, ale odrozowac z dzieckiem tu i tam to raz ze meczące, dwa, że nudzi się po rodze, chce wysiadać w koncu płacze... taki żywiołowy jest i strata czasu na podróż. z drugiej strony ja tez chcę uczestniczyć w spędzaniu czasu z Małym, a nie siedziec prawie 3 dni sama.....
Ale..... niech się to juz skończy i jakos moze wszystko się ułoży.

smile

Dziękuję wszystkim za Wasze bardzo cenne dla mnie głosy smile

3 030

Odp: Być drugą i macochą

EvilDoll chyba nie podobają się słowa prawdy, ale nie da sie ukryc akurat ta sytuacja jest ewidentnie wyzuta wszelkich wartości - mam ma myśli EvilDoll i jej partnera- męża swojej żony i ojciec dzieciom - TCHÓRZ!!!!! Mial super odwagę spotykać sie z inna kobieta tylko na sex, a teraz jak zaczely sie powazne sprawy typu alimenty, rozwód, pozew to go przerasta, a jak zostawiam swoją żonę ze swoimi dziećmi samych w domu i szedl sie odprężyć do"kolezanki" to bylo fajnie. No nie! Tego sienie da wytłumaczyć. Akurat wiem co mowie, bo mój ojciec zrobil tak samo i pamietam co czulam jako dziecko i wiem ile moja Mame kosztowalo by mi zapewnić byt, tak samo pamietam co myslalam nowej zdobyczy ojca i do tej pory myślę o niej tak bardzo źle, że aż mi glupio Wam to napisać.... Pamietam bylam na dwóch kierunkach studiów, mieszkalam na stancji i musialam pracować - w konsekwencji tego trafilam do szpitala z anemia .... I teraz mój ojciec oczekuje ode mnie szacunku - smieszne aż żałosne!

EvilDoll jeżeli jeszcze czytasz te posty jak mniemam nie mile dla Ciebie juz teraz możesz sieprzygotowac na pogardę ze strony dzieci partnera a zwłaszcza jego żony i jedyne co mozesz zrobic to przyjmować wszystko z pokora, bo to nie czas i miejsce już teraz na jakieś Twoje żale, zal to ma żona partnera i niestety będzie sie to ciągnęło przez dluiuugie lata.

Zrobiłaś bardzo źle, ale nie ja jestem od oceniania zwlaszcza, że posty są na tyle mocne, ze da sie wyciagnac wnioski....

3 031

Odp: Być drugą i macochą

Hej dziewczyny,
No więc teraz ja trochę o sobie dodam. Jesteśmy razem od ok 4 lat, małżeństwem od ponad roku. Zaczęliśmy się spotykać ok. 6 mies po jego rozwodzie, chociaż czasem myślę, że przydałaby mu się wtedy dłuższa przerwa, ale nie będę wracać do bolesnej przeszłości. Na początku chłopcy (2 nastolatów) mieszkali 2 tyg u nas 2 tyg u niej, ale teraz przebywamy za granicą. Niby super, sami, zero kłopotów, ale powiem wam, że są minusy takiej sytuacji, bo ja często czuję się jak taki chleb powszedni, a dzieci, rozmowa z nimi to świętość. Oczywiście nic im nie można zarzucić i wogóle o nic się przyczepić, bo 1 rozmowa na tydzień to świętość i trzeba rozmawiać o samych przyjemnych rzeczach. Nie rozumiem dlaczego nie mogliby pogadać częściej niż raz na tydzień, w końcu wszyscy mają internet! Ale nastolatkom się zwyczajnie nie chce, a on niczego od nich nie wymaga. Zresztą oni nawet wolą jak ojciec mieszka za granicą. Przynajmniej zarabia pieniądze i nie wiem czy u was tak jest, ale u nas kręci się wszystko wokół tego. Ja czasem nawet mówię mojemu mężowi wprost - wróćmy do Polski, zajmij się dziećmi i tyle, będzie mniej prezencików, ale będziesz z nimi, a oni będą mieli ojca, ale mówiąc to dobrze wiem i on tez wie, że dzieci wolą tak jak jest teraz czyli ojca który się o nic nie czepia i spełnia życzenia niż takiego który się nimi zajmuje i wprowadza w domu dyscyplinę. Wracamy zawsze latem na miesiąc i wtedy są wakacje, ale w tym roku oprócz miesiąca w lipcu będziemy też mieć wakacje między wrześniem a padździernikiem, no i mój mąż wpadł na pomysł wakacji z dziecmi. Doszedł do wniosku, że zabierze je ze szkoły na 2 tyg (bo szkoła nie jest najważniejsza jego zdaniem) i pojedziemy sobie gdzieś. Ja mu kazałam popukać się w czoło, no i się popukał, bo stwierdził, że tego nie zrobi. Pytanie brzmi czy jestem wredna? Przy czym mam wrażenie że skoro ich nie zabierze to pojedziemy do PL i bedziemy tam siedzieć 3 tyg i patrzeć jak deszcz pada... więc ja z tego też nic nie będę miała sad I tak to się mieszka za granicą, ja wiem że spędzam z nim czas na codzień, ale to nie są wakacje, to jest głównie praca, stresy, zmartwienia. Daleko nam do wymarzonego życia.

3 032

Odp: Być drugą i macochą
End_aluzja napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:
kjim napisał/a:

Zazdrosna, witaj. Nie było Cię tu dłuższy czas i normalnie się za Tobą stęskniłam. Co u was?

Dzięki Kjim smile
naprawdę nie mam na co narzekać. Z M wyjechaliśmy na tydzień na wycieczkę zagranicę. Z dala od bagażu było wprost cudownie, mieliśmy możliwość pobyć trochę tak, jak byśmy byli sami. Zero kłótni, sprzeczek, problemów, jak młodzi narzeczeni wpatrzeni tylko w siebie, planujący wspólne szczęście, cały świat pozostawiony w kraju stracił znaczenie.
Dlatego odpoczęłam i z werwą wprowadziłam kilka zmian dotyczących swojej osoby. Zapisałam się na nowy kurs, tak by wypełnić swój czas, by nie rozmyślać o kłopotach, gdyż zauważyłam, że wielokrotnie sama się nakręcam i wręcz je wywołuję zamartwiając się na przyszłość. Do młodego M podchodzę też bez emocji, starając się ignorować to na co nie mam wpływu, do póki mnie to nie dotyczy. Nauczyłam się rozmawiać z chłopcem bez pośrednika w postaci M, gdyż zrozumiałam, że mógł to odbierać jako moja słabość i co umniejszało moje znaczenie. Sama załatwiam z nim teraz kwestię codziennych obowiązków, co zawsze u M powodowało nerwowość.
Właśnie jestem po weekendzie z drugim młodym M, który nie mieszka z nami. Moja córka była na wyjeździe szkolnym więc starć nie było. Powiem wam jestem wręcz szczęśliwa, że spędziłam niedzielę sama z synem, gdyż pojechaliśmy z przygodami odwiedzić moją córkę w górach. Miałam wymówkę, by nie iść na imieniny brata M, gdyż nie przepadam za jego bratową. M chciał jechać ze mną, ale musiał syna odstawić na czas. Nie miałam ochoty jechać do córki z całą ferajną, moja młoda też była miło zaskoczona i spędziliśmy fajnie dzień.
Ogólnie skupiam się na sobie, na własnych dzieciach, na moim szczęściu, problemy z dziećmi M pozostawiając jemu. Nie mówię, że ignoruje synów M, raczej staram się ich tolerować, ale oddaję się temu co przynosi mi radość. Może to i egoistyczne, ale powoduje, że się uśmiecham i mam ochotę do życia, czego i życzę wszystkim macochom. Bateryjki naładowane, nie daję się znów wciągnąć w przepaść.

trzymam kciuki zazdrosna. z tego co pisałaś, to nie jest zły chłopak. tylko.. xle wychowany.

mój mąż unika sytuacji trudnej z naszym synem. konfliktowych. poniewaz nie umieją rozmawiać - mąż mówi do mnie - pogadaj z nim o szkole, znowu ma bałagan w pokoju, zrób cos z młodym
strasznie mnie to irytuje, koszmarnie
uważam, że powinien sam załatwiać te sprawy - a nie traktowac mnie jako pośrednika - przekaźnika
z drugiej strony -= takie spięcia są między nimi.. że czasami mi tak wygodnie, po prostu
bo albo mam burzę.. albo -dobhra, pogadam z nim...

więc potrafię sobie wyobrazić, jak twojego m musiało irytować to, że od niego oczekujesz reakcji i wprowadzania TWOICH zasad.
w końcu twoje zasady - masz prawo i powinnaś sama je egzekwowac...

Sprostuję smile
M wspiera mnie we wprowadzaniu obowiązków i zasad obowiązujących w naszym domu. Rozumie, że jasne ustalenie reguł jest potrzebne do prawidłowego rozwoju dziecka. Sam wdraża własne zadania wobec naszych dzieci, a ja wymagam egzekwowania ich wobec moich młodych. Zanim chłopak M znalazł się u nas, był wyręczany ze wszystkim przez babcię która z nimi mieszkała, czemu M zawsze był przeciwny, i co wywoływało jedynie konflikty między dorosłymi.
Nie jest mi łatwo prosić o pomoc syna M i tak jak pisałam wolałam obarczyć tym M. Co więcej, kiedy dzieciak czegoś nie wykonał, brałam to do siebie, że nie chce, bo ja, macocha od niego tego wymagałam. Psycholog uświadomiła mi, jak bardzo się mylę, że zachowanie młodego w niczym nie odbiega od normy. M irytował się nie na mnie, ale na młodego, że znów sprawia mi problemy, a ja jestem niezadowolona. Uprzedzony przeze mnie wracał z pracy i twardo egzekwował, czasem karał syna, było przy tym sporo nerwów. Nie raz było mi go żal i miałam wyrzuty sumienia, że wyolbrzymiam całą sprawę, a chłopak po prostu zapomniał. Teraz sama mówię młodemu, jak coś mi się nie podoba i nie dopuszczam by napięcie sięgnęło zenitu.
Bywało tak, że chłopak byś świadkiem, tego że proszę M, by kazał coś mu zrobić. Psycholog uzmysłowiła mi, że sama obniżałam tym swoją ważność przy dziecku, wspierając się M. Moja córka też bardzo buntuje się M i wszystkiemu co się z nim wiąże. Też uważałam, że lepiej ja sama załatwię z nią sprawę jeśli mam jakieś uwagi, bo mnie się posłucha bez zbytnich protestów. Jednak jest to tylko połowiczny sukces, gdyż pokazuje, że M nie ma tu nic do powiedzenia i posługuje się mną. M więc idzie do pokoju mojej córki i mówi coś w stylu- nie jestem twoim ojcem, ale mieszkamy razem, tworzymy trochę dziwną rodzinę i będzie nam się lepiej razem mieszkać jeśli będziesz ?
Porównałabym nasze relacje do dwóch obozów. Jeśli dowódcy są zgodni, wzajemnie wzmacniają swoje wymagania to żołnierze się podporządkują. Jeśli zachowanie dowódców jest rozbieżne to każdy żołnierz będzie słuchał się wyłącznie swojego wodza i zapanuje chaos w drużynie.

3 033

Odp: Być drugą i macochą
EvilDoll napisał/a:

Przewidywalam ze tak możecie to ocenić... Ech. stereotypy... muszę Was rozczarować. Nie rozbilam małżeństwa, tam juz od dawna go nie było. Ona znalazła sobie kogoś juz dawno, zanim on poznał mnie. Nie sypiał z nami dwiema, z nią nie sypiał odkąd mnie poznał. Wiem, bo Ona o tym mówiła, wspominałam ze kiedyś sie kumplowalysmy. 3 dziecko nie jest prawdopodobnie jego tylko jej byłego kochanka, ale dla niego nie ma to znaczenia, kocha to dziecko i powiedział ze będzie na nie płacił. Nie muszę sie przygotowywać na pogardę ze strony dzieci, bo mam z nimi bardzo dobry kontakt. Nawet bym powiedziała ze lepszy niż z matka, z tego co mówią. Wracając do przeszłości, 7lat temu raz sie juz rozstali, przez jej wyskoki, ale postanowili jakoś żyć razem (zero emocji, rozmowy tylko na tematy dzieci) dla dzieci, dopóki nie bedą większe (16 i 18) . Teraz powinniyscie powiedzieć ze "ładnych ściem mi do głowy nawpuszczal" otóż kolejny raz muszę was rozczarować, ona sama mi o tym opowiadała, rownież o tym ze ślub wzięli pod przymusem rodziny, bo dziecko, i ze nigdy go nie kochała tak naprawdę. Nie buduje szczęścia na nieszczęściu czyimś, ona jest bardzo szczęśliwa ze w końcu jest wolna. Dlatego to Ona chciała składać pozew. Wczoraj byłyśmy na drinku, pogadalysmy, złożyła pozew bez orzekania o winie.
Nie powiem ze jest mi przykro, bo nie jest, każdy ma prawo do swojego zdania, ale wydawanie opinii bez posiadania pełnych danych jest nie fair...

Nie chce mi sie odnosić do Twojej wypowiedzi. Alez masz wdrukowane mechanizmy usprawiedlieiajace to co robisz i co on robi. To zupełnie naturalne w końcu. Inaczej po takich czterech latach już byś zwariowala....

3 034 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-05-13 10:58:44)

Odp: Być drugą i macochą
EvilDoll napisał/a:

Przewidywalam ze tak możecie to ocenić... Ech. stereotypy... muszę Was rozczarować. Nie rozbilam małżeństwa, tam juz od dawna go nie było. Ona znalazła sobie kogoś juz dawno, zanim on poznał mnie. Nie sypiał z nami dwiema, z nią nie sypiał odkąd mnie poznał. Wiem, bo Ona o tym mówiła, wspominałam ze kiedyś sie kumplowalysmy. 3 dziecko nie jest prawdopodobnie jego tylko jej byłego kochanka, ale dla niego nie ma to znaczenia, kocha to dziecko i powiedział ze będzie na nie płacił. Nie muszę sie przygotowywać na pogardę ze strony dzieci, bo mam z nimi bardzo dobry kontakt. Nawet bym powiedziała ze lepszy niż z matka, z tego co mówią. Wracając do przeszłości, 7lat temu raz sie juz rozstali, przez jej wyskoki, ale postanowili jakoś żyć razem (zero emocji, rozmowy tylko na tematy dzieci) dla dzieci, dopóki nie bedą większe (16 i 18) . Teraz powinniyscie powiedzieć ze "ładnych ściem mi do głowy nawpuszczal" otóż kolejny raz muszę was rozczarować, ona sama mi o tym opowiadała, rownież o tym ze ślub wzięli pod przymusem rodziny, bo dziecko, i ze nigdy go nie kochała tak naprawdę. Nie buduje szczęścia na nieszczęściu czyimś, ona jest bardzo szczęśliwa ze w końcu jest wolna. Dlatego to Ona chciała składać pozew. Wczoraj byłyśmy na drinku, pogadalysmy, złożyła pozew bez orzekania o winie.
Nie powiem ze jest mi przykro, bo nie jest, każdy ma prawo do swojego zdania, ale wydawanie opinii bez posiadania pełnych danych jest nie fair...

Nie oceniam cię, nie jestem byłam na twoim miejscu i z pewnością w tedy kierowałaś się tym, uważałaś za słuszne. Gardzę osobami, które rozbijają czyjeś związki i nie przemawiają do mnie argumenty, że związek dawno już nie istniał. Ludzie się nie zmieniają i myślę, że zawsze będziesz obawiać się kłamstwa i zdrady partnera jeśli tylko pojawią się problemy, a one są nieuniknione. Faceta będzie gryzło sumiennie, że zostawił malutkie dziecko i z pewnością będzie starał się mu to zrekompensować nie zważając na ciebie. Będzie płacił alimenty, bo nie jest pewny ojcostwa, w przeciwnym wypadku zrobiłby badania, a nie wrabiał się w dziecko. Powinno dać ci to do myślenia, kłamstwo praktykowane przez lata wchodzi człowiekowi w krew. Wyrządzone zło zawsze wraca do nas, tak jak i czynione dobro.

3 035

Odp: Być drugą i macochą

Mogę zmienić temat?

Dziewczyny zbliża się okres wakacji. Plany urlopowe i ..... oczywiście punkt zapalny (podejrzewam, że u większości z nas). No bo: Partner ma dzieci u siebie przez połowę wakacji , ja mam swoje dzieci przez połowę wakacji. I:
1. Chciałoby się spędzić ten czas z dziećmi, ale najlepiej swoimi, mieć czas tylko dla siebie i chciałoby się żeby dzieci w końcu poczuły, że mają mamę dla siebie i żeby mama nie kojarzyła Im się tylko z praniem, gotowaniem i zaganianiem do lekcji , ale również z grą w piłkę, wspólnym pluskaniem się w wodzie i jazdą na rowerze z bananem na twarzy
2. Chciałoby się też spędzić czas tylko z Partnerem i mieć czas tylko dla siebie
3. Wypadałoby też spędzić część również razem z Jego dziećmi, zresztą to nieuniknione skoro pół wakacji spędzają ze swoim tatą

a urlopu będzie może w sumie ze dwa tygodnie :-( I weź tu pogódź to wszystko. Załamka. Jak to jest u Was? Czy spędzacie wakacje oddzielnie ze swoim Partnerem? Czy może wyjeżdżacie gdzieś całą ferajną (Wasze dzieci + Jego dzieci)? Czy urlop z całą ferajną na pokładzie, tylko mi kojarzy się z udręką, a nie odpoczynkiem?  Zasugerowałam M rozwiązanie typu : jeden tydzień urlopu wszyscy razem, jeden tydzień urlopu oddzielnie, każde ze swoimi dziećmi. Ale po Jego reakcji widzę , że wpadłam na jakiś irracjonalny pomysł :-( Też tak uważacie? Po to mam urlop żeby w końcu odpocząć. Nacieszyć się swoimi dzieciakami nie pędząc Ich do lekcji. Ale nie niańczyć młodsze dzieci. Pomyślałam też, że dobrze by było, żeby Jego dzieci spędziły sobie część wakacji tylko z tatą, a nie z Czarownicą (czyli mną).  Ale chyba tylko ja uważam to za rozsądne rozwiązanie :-(

3 036

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Mogę zmienić temat?

Dziewczyny zbliża się okres wakacji. Plany urlopowe i ..... oczywiście punkt zapalny (podejrzewam, że u większości z nas). No bo: Partner ma dzieci u siebie przez połowę wakacji , ja mam swoje dzieci przez połowę wakacji. I:
1. Chciałoby się spędzić ten czas z dziećmi, ale najlepiej swoimi, mieć czas tylko dla siebie i chciałoby się żeby dzieci w końcu poczuły, że mają mamę dla siebie i żeby mama nie kojarzyła Im się tylko z praniem, gotowaniem i zaganianiem do lekcji , ale również z grą w piłkę, wspólnym pluskaniem się w wodzie i jazdą na rowerze z bananem na twarzy
2. Chciałoby się też spędzić czas tylko z Partnerem i mieć czas tylko dla siebie
3. Wypadałoby też spędzić część również razem z Jego dziećmi, zresztą to nieuniknione skoro pół wakacji spędzają ze swoim tatą

a urlopu będzie może w sumie ze dwa tygodnie :-( I weź tu pogódź to wszystko. Załamka. Jak to jest u Was? Czy spędzacie wakacje oddzielnie ze swoim Partnerem? Czy może wyjeżdżacie gdzieś całą ferajną (Wasze dzieci + Jego dzieci)? Czy urlop z całą ferajną na pokładzie, tylko mi kojarzy się z udręką, a nie odpoczynkiem?  Zasugerowałam M rozwiązanie typu : jeden tydzień urlopu wszyscy razem, jeden tydzień urlopu oddzielnie, każde ze swoimi dziećmi. Ale po Jego reakcji widzę , że wpadłam na jakiś irracjonalny pomysł :-( Też tak uważacie? Po to mam urlop żeby w końcu odpocząć. Nacieszyć się swoimi dzieciakami nie pędząc Ich do lekcji. Ale nie niańczyć młodsze dzieci. Pomyślałam też, że dobrze by było, żeby Jego dzieci spędziły sobie część wakacji tylko z tatą, a nie z Czarownicą (czyli mną).  Ale chyba tylko ja uważam to za rozsądne rozwiązanie :-(

Ja uważam że to bardzo rozsądne rozwiązanie.

3 037

Odp: Być drugą i macochą
piggy napisał/a:

Ja uważam że to bardzo rozsądne rozwiązanie.

:-( niestety chyba tylko my dwie tak uważamy. M - już jest obrażony : "jak ja śmiałam powiedzieć na głos , że w czasie urlopu chciałabym sobie odpocząć"....

3 038

Odp: Być drugą i macochą

kjim ja uważam,  że to niegłupie. Każdy chciałby mieć 3 miesiące wakacji ale to nierealne. Właśnie się rozmarzyłam i wróciłam do początków znajomości z S. kiedy miałam wakacje studenckie...

3 039 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-05-13 15:37:51)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Zasugerowałam M rozwiązanie typu : jeden tydzień urlopu wszyscy razem, jeden tydzień urlopu oddzielnie, każde ze swoimi dziećmi.

Jak dla mnie bardzo rozsądnie. Najlepsze rozwiązanie to takie, że dorośli mają chwile dla siebie, rodzice spędzają trochę czasu ze swoimi dziećmi i wszyscy razem też gdzieś wyjadą. Fakt może zabraknąć dwa tygodni urlopu, ale pozostają jeszcze wolne weekendy.
Jestem również zdania, że starsze dzieci można wysłać na kolonie, jeśli jest problem z kasą to można skorzystać z tych dofinansowanych oferowanych przez parafie lub harcerstwo. Dorośli koniecznie muszą spędzić trochę czasu sami, to naprawdę procentuje i spaja związek.
Ja twardo obstawiam w tym roku, syn M ma jechać na 2 tyg. na kolonie, pomimo jego niechęci. Z miesiąca wakacji drugiego syna M co najmniej dwa tygodnie razem mają spędzić u dziadków. W pozostałe 2 tygodnie wykombinuje im półkolonie, są dofinansowane przez miasto więc przeżyje i sama zapłacę. Moja córa z pewnością wyjedzie ze znajomymi, a syna mój ex wyśle na kolonie. Pewnie w jakiś ładny dłuższy weekend wszyscy razem pojedziemy pod namioty nad jezioro ? jakoś przeżyję. My z M planujemy nasz wypad, na 3 dni ale za to wypełniony atrakcjami. Uważam, że trzeba korzystać z życia, dzieci mają wszelkie możliwości wyjazdu na wycieczki szkolne, my musimy sobie je sami organizować.

Kjim, bądź twarda i nie daj się. Każdy z nas chciałby mieć swoich najbliższych przy sobie, ale taki kompromis jest rozsądny. Nasze dzieci też potrzebują chwili wyłączności. Facet może się boczyć próbując coś ugrać, ale z pewnością doceni taką niezależność.

3 040 Ostatnio edytowany przez Ewarg (2014-05-13 15:57:02)

Odp: Być drugą i macochą

zazdrosna - gratuluję !
W końcu wychodzicie na prostą, wszystko idzie w dobrym kierunku. Wierzę, że wytrwacie i za kilka lat wszystkie złe wspomnienia pójdą w niepamięć.

I wszystkim zazdroszczę, że macie już plany wakacyjne. U nas jak na razie to tylko słyszymy które dziecko kiedy chce zawitać do domu. I jeśli dobrze patrzymy w kalendarz to jedyny czas kiedy jesteśmy z mężem sami to rok szkolny i akademicki.
Mąż planował wyjazd na weekend majowy - jeden syn zapowiedział przyjazd, weekend bożego ciała - powtórka. Dobrze, że nie zdążył opłacić hotelu.
Następne dziecię postanowiło w tym roku odpocząć od nauki i pracy w wakacje i zjeżdża na cały miesiąc do domu a następny miał przyjechać z rodzinką pod koniec sierpnia na tydzień ale ponoć zmienili plany i chcą przyjechać w drugiej połowie lipca na trzy tygodnie. Domyślam się że w tym czasie zawita też drugie moje dziecię z rodzinką bo bracia nie widzieli się ze dwa lata.
Tak więc zapowiada się nam " niezły przemarsz". Odetchniemy może w październiku jak zostanie man jeszcze coś pieniędzy.
Cieszcie się wiec małymi dziećmi bo duże wpadają do rodziców na wakacje z całymi rodzinami. I tak z dwóch synów zrobiła mi się 8 osób + dwóch pasierbów to pensjonat powinniśmy mieć a nie mieszkanie. No i żywić ich przez chociaż tydzień ..... ekstra stołówka big_smile i big_smile

EvilDoll - Dla mnie stereotypem jest tkwienie w małżeństwie dla dobra dzieci i sypianie z kim popadnie.
Dobrze że jestem na tyle stara że takie bajki mnie nie wzruszają. A państwo nowocześni to informowali swoje dzieci że mają kochanków? Bo chyba 18 i 16 lat to już nie głupie i wiedzą o sekcie co nieco.
No i chylę czoło przed tym panem. BARDZO SZLACHETNY CZŁOWIEK. Nie sypiał z żoną, a więc zaszła w ciążę z innym. On facet o gołębim sercu pokochał to dziecko jak swoje i płacić będzie ile zażąda. A tak na marginesie - czemuż już nie chce zostać z żoną dla dobra tego najmłodszego dziecka?
Gratuluję otwartego spojrzenia na świat, seks i życie.
Mam nadzieję że jak będziesz jego dzieciom codziennie gotowała, prała i targała zakupy to nadal będą twoimi ulubieńcami. A najbardziej gdy w święta pokrzyżują twoje plany.

3 041

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Najlepsze rozwiązanie to takie, że dorośli mają chwile dla siebie, rodzice spędzają trochę czasu ze swoimi dziećmi i wszyscy razem też gdzieś wyjadą. ....
Nasze dzieci też potrzebują chwili wyłączności. Facet może się boczyć, ale z pewnością doceni taką niezależność.

Miesiąc dla siebie ( a w zasadzie weekendy) będziemy mieć dla siebie w sierpniu , kiedy moje dzieci będą u swojego ojca a Jego dzieci u matki (albo Bóg wie gdzie). Więc M nie może narzekać na to, że nie będziemy mieli czasu tylko dla siebie. Jestem na 100 % przekonana , że nie będziemy wiedzieli co z tym luksusem czasu tylko we dwoje zrobić. Ale nie rozumiem czemu wali focha o to, że nie chcę spędzać dwutygodniowego urlopu niańcząc Jego dzieci? Pomyślałam, że jak jeden tydzień spędzimy razem w kupie, a drugi poświecimy się w pełni naszym dzieciom (On swoim , a ja swoim ) to wszystkim nam to zrobi dobrze na zdrowie psychiczne. Ale okazuje się , że nie!!! Że powinniśmy spędzić cudowne dwa tygodnie tworząc jedną, wielką, wspaniałą rodzinę - Jego zdaniem.   Tylko nauczona doświadczeniem z poprzednich lat wiem, że "cudowne dwa tygodnie tworząc jedną, wielką, wspaniałą rodzinę" to mrzonki. Trzeba się nieźle na tyrać, żeby ogarnąć w czasie urlopu czwórkę dzieci (wie to każda kobieta, która ma dzieci). Niestety facet takiego ciężaru nie czuje. I nauczona doświadczeniem wiem (podobnie jak u Ciebie Zazdrosna), że jak facet ma się zając dziećmi sam to.... wywiezie Je do dziadków. Prawda? I chyba tu jest pies pogrzebany.

3 042

Odp: Być drugą i macochą
Ewarg napisał/a:

zazdrosna - gratuluję !
W końcu wychodzicie na prostą, wszystko idzie w dobrym kierunku. Wierzę, że wytrwacie i za kilka lat wszystkie złe wspomnienia pójdą w niepamięć.

I wszystkim zazdroszczę, że macie już plany wakacyjne. U nas jak na razie to tylko słyszymy które dziecko kiedy chce zawitać do domu. I jeśli dobrze patrzymy w kalendarz to jedyny czas kiedy jesteśmy z mężem sami to rok szkolny i akademicki.
Mąż planował wyjazd na weekend majowy - jeden syn zapowiedział przyjazd, weekend bożego ciała - powtórka. Dobrze, że nie zdążył opłacić hotelu.
Następne dziecię postanowiło w tym roku odpocząć od nauki i pracy w wakacje i zjeżdża na cały miesiąc do domu a następny miał przyjechać z rodzinką pod koniec sierpnia na tydzień ale ponoć zmienili plany i chcą przyjechać w drugiej połowie lipca na trzy tygodnie. Domyślam się że w tym czasie zawita też drugie moje dziecię z rodzinką bo bracia nie widzieli się ze dwa lata.
Tak więc zapowiada się nam " niezły przemarsz". Odetchniemy może w październiku jak zostanie man jeszcze coś pieniędzy.
Cieszcie się wiec małymi dziećmi bo duże wpadają do rodziców na wakacje z całymi rodzinami. I tak z dwóch synów zrobiła mi się 8 osób + dwóch pasierbów to pensjonat powinniśmy mieć a nie mieszkanie. No i żywić ich przez chociaż tydzień ..... ekstra stołówka big_smile i big_smile

Dziękuję Ewarg smile
Sama coś zaplanuj, postaw męża pod faktem dokonanym, a reszta rodziny niech dostosuje się do was. Pamiętaj, życie mamy tylko jedno, trzeba z niego brać ile się da, a nie wiecznie poświęcać się dla innych. Kiedy ostatnio zrobiłaś coś dla siebie, dla waszego związku?

3 043

Odp: Być drugą i macochą
Ewarg napisał/a:

U nas jak na razie to tylko słyszymy które dziecko kiedy chce zawitać do domu. I jeśli dobrze patrzymy w kalendarz to jedyny czas kiedy jesteśmy z mężem sami to rok szkolny i akademicki.

UPS Ewarg właśnie mi uświadomiłaś, że moi rodzice mają tak samo. To Oni będą mieć na karku moje dzieci jak mi się urlop skończy. A w sezonie od wiosny do jesieni jesteśmy u nich częstymi gośćmi weekendowymi :-) Wszyscy uwielbiamy tam jeździć i czasem słyszymy od mojej mamy szczere: jedźcie już, bo muszę odpocząć :-) ale wiem, że to i tak z miłości :-)

3 044

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Najlepsze rozwiązanie to takie, że dorośli mają chwile dla siebie, rodzice spędzają trochę czasu ze swoimi dziećmi i wszyscy razem też gdzieś wyjadą. ....
Nasze dzieci też potrzebują chwili wyłączności. Facet może się boczyć, ale z pewnością doceni taką niezależność.

Miesiąc dla siebie ( a w zasadzie weekendy) będziemy mieć dla siebie w sierpniu , kiedy moje dzieci będą u swojego ojca a Jego dzieci u matki (albo Bóg wie gdzie). Więc M nie może narzekać na to, że nie będziemy mieli czasu tylko dla siebie. Jestem na 100 % przekonana , że nie będziemy wiedzieli co z tym luksusem czasu tylko we dwoje zrobić. Ale nie rozumiem czemu wali focha o to, że nie chcę spędzać dwutygodniowego urlopu niańcząc Jego dzieci? Pomyślałam, że jak jeden tydzień spędzimy razem w kupie, a drugi poświecimy się w pełni naszym dzieciom (On swoim , a ja swoim ) to wszystkim nam to zrobi dobrze na zdrowie psychiczne. Ale okazuje się , że nie!!! Że powinniśmy spędzić cudowne dwa tygodnie tworząc jedną, wielką, wspaniałą rodzinę - Jego zdaniem.   Tylko nauczona doświadczeniem z poprzednich lat wiem, że "cudowne dwa tygodnie tworząc jedną, wielką, wspaniałą rodzinę" to mrzonki. Trzeba się nieźle na tyrać, żeby ogarnąć w czasie urlopu czwórkę dzieci (wie to każda kobieta, która ma dzieci). Niestety facet takiego ciężaru nie czuje. I nauczona doświadczeniem wiem (podobnie jak u Ciebie Zazdrosna), że jak facet ma się zając dziećmi sam to.... wywiezie Je do dziadków. Prawda? I chyba tu jest pies pogrzebany.

Takie cudowności to tylko w filmach. Tych bardziej kiczowatych made in USA.

3 045 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-05-13 16:07:50)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Najlepsze rozwiązanie to takie, że dorośli mają chwile dla siebie, rodzice spędzają trochę czasu ze swoimi dziećmi i wszyscy razem też gdzieś wyjadą. ....
Nasze dzieci też potrzebują chwili wyłączności. Facet może się boczyć, ale z pewnością doceni taką niezależność.

Miesiąc dla siebie ( a w zasadzie weekendy) będziemy mieć dla siebie w sierpniu , kiedy moje dzieci będą u swojego ojca a Jego dzieci u matki (albo Bóg wie gdzie). Więc M nie może narzekać na to, że nie będziemy mieli czasu tylko dla siebie. Jestem na 100 % przekonana , że nie będziemy wiedzieli co z tym luksusem czasu tylko we dwoje zrobić. Ale nie rozumiem czemu wali focha o to, że nie chcę spędzać dwutygodniowego urlopu niańcząc Jego dzieci? Pomyślałam, że jak jeden tydzień spędzimy razem w kupie, a drugi poświecimy się w pełni naszym dzieciom (On swoim , a ja swoim ) to wszystkim nam to zrobi dobrze na zdrowie psychiczne. Ale okazuje się , że nie!!! Że powinniśmy spędzić cudowne dwa tygodnie tworząc jedną, wielką, wspaniałą rodzinę - Jego zdaniem.   Tylko nauczona doświadczeniem z poprzednich lat wiem, że "cudowne dwa tygodnie tworząc jedną, wielką, wspaniałą rodzinę" to mrzonki. Trzeba się nieźle na tyrać, żeby ogarnąć w czasie urlopu czwórkę dzieci (wie to każda kobieta, która ma dzieci). Niestety facet takiego ciężaru nie czuje. I nauczona doświadczeniem wiem (podobnie jak u Ciebie Zazdrosna), że jak facet ma się zając dziećmi sam to.... wywiezie Je do dziadków. Prawda? I chyba tu jest pies pogrzebany.

Kijm, zgadzam się całkowicie, a twoje rozwiązanie jest naprawdę ok. Mój też był trochę niewyraźny jak go poinformowałam, że jadę w niedzielę z synem do córki, a nie z nim i jego dziećmi na urodziny brata. Kiedy wróciłam zadowolona, to aż poczułam, że jest trochę zazdrosny. Wierz mi, to tylko wyszło nam na dobre. To nie istotne jak sobie zorganizuje ten czas, chce to niech wysłuży się rodzicami, dzieciaki przynajmniej spędzą czas ze swoją prawdziwą rodziną (bez uszczypliwości).

3 046 Ostatnio edytowany przez Ewarg (2014-05-13 16:10:40)

Odp: Być drugą i macochą

dziewczyny jak mam odmówić swoim dzieciom wizyty w domu skoro sama tęsknię za nimi nieziemsko?!!!! Jak przysyłają mi zdjęcia wnuków to serce chce mi z piersi wyskoczyć big_smile i big_smile
Męża chłopcy studiują i pracują w weekendy. Do domu zjeżdżają teraz tylko na święta i takie właśnie wolne i to nie zawsze. Mąż też tęskni za nimi.
No i stare serca naprawdę radują się gdy dzieci chcą zawitać.
zazdrosna moje dzieci mieszkają bardzo daleko. Jeśli powiem, że ich przyjazd nie pasuje mi to synowe więcej nie zechcą przyjechać. Wy młodzi układacie sobie plany i tak jak wam pasuje a rodzice, dom rodzinny.... kjimto przystań.....
Też chcesz aby dzieci twoje M spędziły część wakacji u dziadków....
Ja już nie muszę męża stawiać pod ścianę. Mój dom, moje małżeństwo są już idealne - już nic i nikogo nie muszę zmieniać.
Życzę wam wszystkim abyście poukładały swoje życie i były tak szczęśliwe jak ja jestem.
Długo trwało docieranie ale warto było przetrwać.

3 047

Odp: Być drugą i macochą

Myślicie że zabieranie dzieci ze szkoły na tydzień albo 2 żeby pojechać na wakacje to dobry pomysł?

3 048

Odp: Być drugą i macochą
piggy napisał/a:

Myślicie że zabieranie dzieci ze szkoły na tydzień albo 2 żeby pojechać na wakacje to dobry pomysł?

Nie. Bo to rozreguluje im czas w szkole, jak później wytłumaczysz dziecku, że nie może sobie jej ot tak opuszczać.

3 049

Odp: Być drugą i macochą
Ewarg napisał/a:

kjim...Też chcesz aby dzieci twoje M spędziły część wakacji u dziadków....
Ja już nie muszę męża stawiać pod ścianę.

Jest mi obojętne czy pojedzie z dziećmi do dziadków czy np. zorganizuje sobie i dzieciom wyjazd nad morze. Ale myślę, że gdy okaże się , że ma tydzień dla siebie i dzieci to .... pojedzie z nimi do dziadków. Dlatego jest oburzony , że nie spędzimy urlopu razem. Bo wiem , że facet sam przez tydzień z dziećmi ... nie wie w końcu co ma ze sobą i z nimi robić. Poruszałyśmy ten temat już trochę wcześniej, że jak facet ma sam gotować, prać i niańczyć dzieci to.... poleci w łaskę do swojej mamusi. Mówi mi, że Jemu nawet przez myśl nie przeszło, żebyśmy mieli spędzić urlop bez moich dzieci. Że Jemu moje dzieci nie przeszkadzają, że On potrafi odpoczywać w towarzystwie moich dzieci. Ale zapomniał zauważyć, że On nie niańczy moich dzieci, nie jest za Nie odpowiedzialny. Nie interesuje Go czy są wykąpane, a może przemoczone, albo czy złapały kleszcza po spacerze, ani że trzeba żeby coś zjadły. Bo wszystko zawsze ogarniam sama. Jak są z nami Jego dzieci to...... ja też ogarniam wszystko sama. I powiedziałam pass. Urlop jest po to , żeby odpocząć. No i wyszło na to, że jestem egoistką :-(

Ewarg napisał/a:

Mój dom, moje małżeństwo są już idealne - już nic i nikogo nie muszę zmieniać.
Życzę wam wszystkim abyście poukładały swoje życie i były tak szczęśliwe jak ja jestem.
Długo trwało docieranie ale warto było przetrwać.

W takich sytuacjach boję się , że mój związek nie przetrwa.

zazdrosna13 napisał/a:

Kjim, bądź twarda i nie daj się. Każdy z nas chciałby mieć swoich najbliższych przy sobie, ale taki kompromis jest rozsądny. Nasze dzieci też potrzebują chwili wyłączności. Facet może się boczyć próbując coś ugrać, ale z pewnością doceni taką niezależność.

Ja w takich sytuacjach bardzo ze sobą walczę. Z jednej strony (przez wzgląd na swoje doświadczenie z poprzedniego małżeństwa) nie chcę rezygnować z tego co dla mnie ważne, z drugiej zaś strony boję się, że kolejny konflikt w moim aktualnym związku zakończy się kolejną Jego wyprowadzką i manifestacją na zasadzie : "ja też nie zamierzam ustąpić". Już coś przebąkuje, że w takim razie weźmy urlop w zupełnie różnych terminach i nie wchodźmy sobie w drogę. Dziecinada.... :-(

3 050 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-05-13 18:27:50)

Odp: Być drugą i macochą
Ewarg napisał/a:

dziewczyny jak mam odmówić swoim dzieciom wizyty w domu skoro sama tęsknię za nimi nieziemsko?!!!! Jak przysyłają mi zdjęcia wnuków to serce chce mi z piersi wyskoczyć big_smile i big_smile
Męża chłopcy studiują i pracują w weekendy. Do domu zjeżdżają teraz tylko na święta i takie właśnie wolne i to nie zawsze. Mąż też tęskni za nimi.
No i stare serca naprawdę radują się gdy dzieci chcą zawitać.
zazdrosna moje dzieci mieszkają bardzo daleko. Jeśli powiem, że ich przyjazd nie pasuje mi to synowe więcej nie zechcą przyjechać. Wy młodzi układacie sobie plany i tak jak wam pasuje a rodzice, dom rodzinny.... kjimto przystań.....
Też chcesz aby dzieci twoje M spędziły część wakacji u dziadków....
Ja już nie muszę męża stawiać pod ścianę. Mój dom, moje małżeństwo są już idealne - już nic i nikogo nie muszę zmieniać.
Życzę wam wszystkim abyście poukładały swoje życie i były tak szczęśliwe jak ja jestem.
Długo trwało docieranie ale warto było przetrwać.

Grunt to być szcześliwym, jeśli dzieci to twoja radość, sama sobie odpowiedzialaś na pytanie. Udanych wakacji i dziękuje moja muzo smile

3 051

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:
piggy napisał/a:

Myślicie że zabieranie dzieci ze szkoły na tydzień albo 2 żeby pojechać na wakacje to dobry pomysł?

Nie. Bo to rozreguluje im czas w szkole, jak później wytłumaczysz dziecku, że nie może sobie jej ot tak opuszczać.

Myślę, podobnie jak Lily89. Ciężko potem będzie dzieciom wytłumaczyć, że szkoła to obowiązek.

Posty [ 2 991 do 3 055 z 8 269 ]

Strony Poprzednia 1 … 45 46 47 48 49 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026