zazdrosna13 napisał/a:Dziewczyny, muszę się wygadać, bo sił już nie mam. M wyjechał służbowo na dwa tygodnie i zostałam z młodym M sama. Mam już uczulenie na niego, nie mogę patrzeć na jego lenistwo, leserstwo i kłamstwa. Czuję, że dłużej tak nie wytrzymam, a nie wiem jak powiedzieć o tym M. Widzę, że jemu tez już nerwy puszczają, bo nie jest w stanie zdyscyplinować obiboka, a ja wciąż się skarżę. Jestem załamana, bo gówniarz nie ma zamiaru jechać na żadne zimowisko, na weekend nie chce się ruszyć do dziadków, czy matki, nawet poganiać trochę z kolegami mu się nie chce. Jestem już nim zmęczona i nie mam ochoty wracać do domu wiedząc, że on tam jest. Moja córa spędza popołudnia u koleżanki, bo młody ją wnerwia i szczerze go nienawidzi, co też nie jest dla mnie bez znaczenia. Wczorajsze popołudnie spędziłam w jej pokoju, zamknęłam się i oglądałam seriale, by się nie denerwować. I teraz najlepsze ? M wraca w sobotę i ex już mu wciska na weekend drugiego syna. Ja naprawdę wszystko rozumiem, że ojciec i brat tęsknią za sobą, moje dzieci też są moim szczęściem, ale dla mnie tego za dużo.
Mój M sam, beze mnie nie spędza czasu z moimi dziećmi, nie opiekuje się i nie użera się z nimi, fakt różnica wiekowa jest znaczna, jednak ja czuję się jak niańka, choć wcale nie matkuje chłopakowi. Po prostu nie mam ochoty spędzać czasu w jego towarzystwie, ten dzieciak nie ma wpojonych żadnych zasad, żadnej dyscypliny. Wszystko trzeba go uczyć, sprawdzać, pilnować, tłumaczyć, do tego jest strasznie uparty, a mi już brak cierpliwości. Czasem mam wrażenie, że jak bomba kiedyś eksploduję, jestem świadoma, że to mój problem i nie mam się co czepiać M, ale nie tak wyobrażałam sobie mój związek z M, kocham go bardzo, jednak nie widzę wyjścia z tej sytuacji.
zazdrosna
chłopak jest nastolatkiem i to trudnym.
pewnie, gdyby był twoim dzieciakiem, byłby taki sam...
gdyby był twój - łatwiej byłoby ci to przyjmowac - w sensie miałabys inna motywację
bo przecież włąsnego dziecka nie chciałabys się pozbyć.,,,
a to "obce " dziecko - a więc jakaś "opcja w twoim zyciu..
mam kolezanke w pachworkowej nrodzinie
i wiesz czego najbardziej brakuje tobie, jako opiekunce?/
wspomnień..
kiedy nasze dzieci stają się wrednymi nierozgarniętymi nastolatkami, zbuntowanymi i egoistycznymi - wciąz pamiętamy nasza radośc, gdy cały obsliniony wziął pierwszy sam samodzielnie i swiadomie grzechotkę do reki
pamiętamy smieszne powiedzonka...
pamiętamy nasza czułośc, troskliwośc
a tutaj masz juz nastoletniegol, wyrosniętego chłopaka, do tego xle wychowanego
z tego co piszesz, to może kesowa idealną matką nie jest.. ale twój partner nie bardzo sobie wychowawczo radzi, prawda?
więc to, że mały jest taki, to także jego zasługa, nie tylko eksowej
pewnie twój partner był tytpem nieobecnego ojca
mówisz, że twój m nigdy nie musiał sprawowac opieki nad TWOIMI dziecmi
a dlaczego włąściwie?
pewnie dlatego, bo on nalezy do typów niedzielnych, a nie zajmujących się "przyziemnymi sprawami" \bo przecież inaczej twoja córka zostałaby z nim chociaż, gdybys ty pojechała do kolezanki, na delegacje, na zakupy
ale pewnie oipieka nad rodziną spoczywa na tobie
i jak podejrzewam to TY jestes odpowiedzialna, że młody nie stosuje się do zasad, jest niegrzeczny i tak dalej
m - ma bardzo wygodną sytuację
cięzko jest wychowywac czyjegoś, obcego, niechcianego dzieciaka....
rozumiem to
nie chciałas go, nie masz satysfakcji z jego dorastania, nie cieszysz się, jak dorasta, dojrzewa, szuka swojego miejsca w zyciu
jest ci zupełnie zbędny.. a jeszcze przeszkadza
prawda?
wszystko co dla niego robisz, robisz dlatego bo to SYN TWOJEGO M....
potrafię tez wczuć się w sytuację chłopaka
dzieciak po przejściach, z toksyczna matką, na pewno nauczony - przez rodzinne problemy, konflikty różnych manipulacji i sztuczek
niedojrzały, niezdyscyplinowany....
\nikomu niepotrzebny, zbędny
zazdrosna
widze dwa działania:
tyu musisz zobaczyć w nim niezależnego człowieka, chłopaka, takim jakim jest
musisz ustalic otwarcie z nim zasady - ty - nie jego matka, nie jego ojciec, nie zastepczy rodzc - ale ty - opiekunka (jak na to nie patrzeć), która w swoim domu ustala swoje zasady...
myslisz, że tak się da?
oderwac się od ról... i zobaczyć nastolatka i dorosłą kobietę "skazanych na wspólne zycie"?