netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Być drugą i macochą

8 268 odpowiedzi1 087 238 wyświetleńzałożony przez Alutka131, 20.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Strony Poprzednia 1 … 41 42 43 44 45 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 731 do 2 795 z 8 269 ]

2 731

Odp: Być drugą i macochą
Ewarg napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:
morte81 napisał/a:

Witajcie w Nowym Roku smile

Czuję się jak nienormalna, znowu mam wątpliwości.
.....(

.....nie należy stawiać ultimatum dzieci, albo ja, bo stoimy na przegranej pozycji. Sama jestem matką więc to rozumiem.

potwierdzam . Nie wyobrażam sobie aby mi ktoś kazał wybierać. Sama szukałabym rozwiązania tak jak zasugierowała zazdrosna

.... Ostatnio młody M podniósł mi ciśnienie stwierdzeniem, że razem z bratem spędzą u nas przyszłe święta, bo tak powiedziała mama. Wkurzyło mnie to, bo z M nawet o tym nie myśleliśmy, a przecież mam prawo do własnych planów. Rozumiem, że dzieciak się cieszy, ale ja też mam chyba coś do powiedzenia.

skąd ja to znam

własnie o tym mówię

plany mogą być albo WASZE
albo ICH
wyraźne widać, że saqmo istnienie tych dzieci nie jest dla ciebie niczym normalnym, akceptowalnym

relacje twojego męża z dziećmi - to jakiś inny twór, inna galaktyka- nie ma tam WAS - ciebie i twojego męża
ty - to inny świat, prawda??

a gdyby tak./. zaakcpetowac te dziecki jako niedozwoną część waszego zycia??
po proostu
przyjąc do wiadomości to, co i tak jest prawda i faktem??

2 732

Odp: Być drugą i macochą
morte81 napisał/a:

Zostaliśmy z moim partnerem zaproszeni, przyjęliśmy zaproszenie, chociaż on średnio chętnie, ze względu że to dzień, w którym są u niego dzieci.

No to ja sie wylamie (jak zwykle wink ). Skoro o imprezie wiadomo bylo wczesniej i facet sie zgodzil, to moim zdaniem tak powinien zaplanowac sobie ten dzien, zeby obywie sprawy pogodzic (dzieci i impreze). Ja w takiej sytuacji oczekiwalabym, ze dzieci odwiezie tych pare godzin wczesniej. Przeciez nic sie nie stanie, jak spedza razem 2 godziny mniej. Ja rozumiem kompromisy i elastycznosc, ale czemu tego wymaga sie tylko od macoch, a facet to swieta krowa i moze robic co chce (lub co chce eksia), bo niesmiertelne "dobro dzieci". Kolejny raz twierdze, ze facet, ktory wchodzi w zwiazek przestaje byc TYLKO i WYLACZNIE ojcem. Tak na dobra sprawe lata mi kolo piora jakim ojcem jest moj M. Dla mnie wazne jest jakim jest partnerem dla mnie. I tyle.

2 733

Odp: Być drugą i macochą
morte81 napisał/a:

...
Poszło o imprezę urodzinową w mojej rodzinie, która odbędzie się za jakiś czas. Zostaliśmy z moim partnerem zaproszeni, przyjęliśmy zaproszenie, chociaż on średnio chętnie, ze względu że to dzień, w którym są u niego dzieci.
Wczoraj grzecznie pytam, co robimy, czy mam szukać sobie transport (w żartach), i okazało się, że może nas tylko zawieść, potem musi wracać do dzieci, a kiedy je odwiezie, to po nas przyjedzie. Nie chcę iść sama!
Impreza zaczyna się o godz 16, dzieci odwozi UWAGA o godz 18. I ma czelność twierdzić, że nie może odwieść dzieci 3h prędzej, co on ma biedny zrobić.
Ale dzieci u babci może jakos zostawić od 15 do 17 żeby nas zawieść (do miejscowości, w której jest impreza urodzinowa, mamy spory kawałek drogi).
Czy ktoś mi to może logicznie wytłumaczyć?

...

Mój na pewno by wziął córę ze sobą , choć ja w innej sytuacji bo mieszkam całodobowo  z dzieckiem męża, ale wiem ze tak by było na pewno. Jeśli nie chciałabym być sama na przyjęciu a zależałoby mi na obecności męża to na pewno dziecko ( nie małe) nie przeszkadzałoby mi jeśli mąż wziąłby je ze sobą. No chyba ze młoda by jakieś chimery odstawiała i nie chciałaby jechać  ,zaczęłaby strajki odstawiać ze ojciec ma nigdzie nie jechać i ona nigdzie nie jedzie , wiec tu miałby już pole do popisu tatuś,lecz sadze ze dosyć kompromisowo zostałoby to rozwiązane  smile
Tak czy owak o 18 twój odwozi dzieciaki do siebie , nie wiem jak twoja rodzina i ty  byłabys za pomysłem ,aby wziąć je na niespełna 2 godz na ciasto, później maz wraca znow do ciebie,  a jak macie cos przeciwko ( co również rozumiem)  to nic się nie stanie nikomu jak te 2 h wcześniej o 16 dzieci pojada do siebie . Najwyżej ojciec zrekompensuje się nast. razem i dłużej z dziećmi pobędzie przy nast. odwiedzinach  (wcześniej je przywiezie do siebie)

2 734 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-01-10 20:14:31)

Odp: Być drugą i macochą

Edit :
a zresztą ...nie ważne

2 735 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-01-10 22:19:16)

Odp: Być drugą i macochą
metaksa napisał/a:

facet, ktory wchodzi w zwiazek przestaje byc TYLKO i WYLACZNIE ojcem.

Tylko k... do nich to ciągle nie dociera. Od trzech dni u nas ciche dni, bo M zapomniał, że ma TEŻ nas, że NAM też jest potrzeby, że MY też za Nim tęsknimy, że NAM bardzo go brakuje. Jak mu zrobiłam podsumowanie statystyczne, że przez najbliższe 20 dni, 14 ma w planie poświęcić swoim dzieciom, a nam skapnie pozostałe 6 dni , to oczywiście walnął focha , że Go podliczam sad Znowu czuje się jakbyśmy byli fajnym dodatkiem do Jego poprzedniego życia, "Zapchajdziurą" na wypadek kiedy Jego dzieci nie ma przy Nim.
Jego linia obrony: "no przecież spędzam z dziećmi tylko popołudnia, codziennie wieczorem wracam do domu".
I powiedzcie jak mu wytłumaczyć , że potrzebuje Go o 17, albo o 18, albo  że chciałabym żeby zjadł z nami normalną kolację??? Ale upraszczając trochę Jego gadkę wychodzi mi na to, że powinnam się cieszyć, że wogóle wraca na noc.  MASAKRA

2 736

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
metaksa napisał/a:

facet, ktory wchodzi w zwiazek przestaje byc TYLKO i WYLACZNIE ojcem.

Tylko k... do nich to ciągle nie dociera. Od trzech dni u nas ciche dni, bo M zapomniał, że ma TEŻ nas, że NAM też jest potrzeby, że MY też za Nim tęsknimy, że NAM bardzo go brakuje. Jak mu zrobiłam podsumowanie statystyczne, że przez najbliższe 20 dni, 14 ma w planie poświęcić swoim dzieciom, a nam skapnie pozostałe 6 dni , to oczywiście walnął focha , że Go podliczam sad Znowu czuje się jakbyśmy byli fajnym dodatkiem do Jego poprzedniego życia, "Zapchajdziurą" na wypadek kiedy Jego dzieci nie ma przy Nim.
Jego linia obrony: "no przecież spędzam z dziećmi tylko popołudnia, codziennie wieczorem wracam do domu".
I powiedzcie jak mu wytłumaczyć , że potrzebuje Go o 17, albo o 18, albo  że chciałabym żeby zjadł z nami normalną kolację??? Ale upraszczając trochę Jego gadkę wychodzi mi na to, że powinnam się cieszyć, że wogóle wraca na noc.  MASAKRA

To jest zjawisko, ktore ja nazywam uskutecznianie swojej wizji ojcostwa kosztem nowej macochy i nowych dzieci. Powiedz mu, ze w takim razie moze i Wy sie rozwiedziecie - wtedy Wasze dzieci zamiast ochlapow z wolnego czasu tez dostana polowe miesiaca z ojcem!

To jest jeden z powodow, dla ktorych ja nie chce dzieci z M. Bo ze ja czasem czuje sie pokrzywdzona, to przezyje. Ale jakby moje (nasze) dziecko tak traktowal, to by mi chyba serce peklo.

2 737 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-01-11 10:01:24)

Odp: Być drugą i macochą

W tym sęk , że MOJE dzieci to nie są NASZE dzieci. Ale Moje dzieci, mimo że widują się ze swoim biologicznym ojcem, są bardzo do M przywiązane. I M bardzo dobrze o tym wie. Ale w dupie to ma. Moje dzieci codziennie wieczorem pytają , gdzie jest M, kiedy wróci, przyjedzie dziś? ( a wszystko podszyte lękiem czy wogóle przyjedzie), bo Ich tatuś kiedyś wyszedł z domu i już nie wrócił. I podobno nawet M to rozumie. Tylko co z tego , że rozumie, jak kolejny raz wraca wieczorem ( po południu spędzonym ze swoimi dziećmi) a moje już zdążyły się położyć, bo rano trzeba wstać do szkoły. Ale ok. Wiem, że tak jak ja nie pokocham Jego dzieci, tak On nie pokocha moich. Tak się nie da i już. Ale zakładając NOWĄ rodzinę, chyba powinien się liczyć z tym, że to są również nowe obowiązki związane z NOWĄ rodziną. Wspólne posiłki, zakupy, wspólne rozmowy, planowanie dnia następnego, opieka lub pomoc kiedy partnerka się rozchoruje. Ostatnio kiedy nie mogłam z bólu zwlec się z łóżka (nie choruje obłożnie na co dzień, zdarzyło się to pierwszy raz odkąd jesteśmy razem  czyli prawie od 2 lat), a On w tym czasie spędzał popołudnie ze swoimi dziećmi (dodam, że kolejne w tygodniu, a nie jakieś tam przypadkowe po roku nie widzenia) dostałam smsa : "to może jedź na pogotowie". Wtedy mi nerwy puściły. Wychodzi na to, że jak będę miała zawał , to też będę musiała zawieźć się sama na pogotowie, bo On będzie zajęty wtedy swoimi dziećmi. Była awantura i?.... to ja się czepiam, to ja mu wyliczam i robię statystyki :-( Wymiękam i wyć mi się chce.

2 738

Odp: Być drugą i macochą

Faktycznie, pomylilo mi sie, musialam sie cofnac do Twoich wczesniejszych postow.

No wiesz, w takiej sytuacji to poniekad mu sie nie dziwie, ze woli spedzac czas ze swoimi dziecmi, niz z cudzymi -Twoj facet zachowuje sie jak typowa macocha big_smile Moj dlatego szukal kobiety bezdzietnej bo powiedzial, ze nie moglby spokojnie spedzac czasu z innymi dziecmi, majac gdzies tam swoje w swiecie. A znow z drugiej strony ja migam sie od widzen z dziecmi, bo gdybym chciala spedzac czas z jakimis dziecmi, to zrobilabym sobie wlasne wink

A jak w ogole doszlo do tego, ze ma dzieci 20 dni w miesiacu, a nie w weekendy jak dotychczas? To sytuacja przejsciowa, czy tak juz zostanie?

Pytalas go po co w ogole z Toba jest, jak on sobie ten zwiazek wyobraza? Bo moze on jest szczesliwy w ukladzie w takiej formie?

2 739

Odp: Być drugą i macochą

no hello
to ja wam powiem teraz coś smiesznego moj M powiedzial ze albo on albo moje psiaki....bo on nie ma ochoty juz z nimi mieszkać ...zapytałam się czy jak bym miala 2 dzieci tez by mi je kazal wystawic za oko.....powiem wam ze w szoku jestem.....ciekawie mi sie rok zaczyna..... pozdrowionka dla was

2 740

Odp: Być drugą i macochą

dziewczynki powodzenia zycze .....moj zwiazek sie juz zakonczyl jeszcze przez 2 tyg tylko mieszka ze mna i adijo

2 741

Odp: Być drugą i macochą

Izabelunia11 - przykra sprawa. Czytając Twoje wcześniejsze posty nasuwa się pytanie, czy Twój facet nie odreagowuje właśnie ostatnich wydarzeń. Skoro w odwecie za orzeczenie winy, EX utrudnia mu kontakt z dziećmi (co szczególnie bolało w święta), to zapewne chodzi wk...iony z tego powodu a odreagowuje sobie np na Twoich zwierzakach. Pisałaś nie dawno, że dotarły do Niego Twoje argumenty co do rozpieszczania dzieciaków, więc chęci jakieś zmiany z Jego strony były. Pytanie czy były, bo wymagała tego chwila, czy były, bo naprawdę zrozumiał, że z tego rozpieszczania nic dobrego nie wyjdzie. Trzymaj się ciepło. Nie daj sobie w kaszę dmuchać i nie pozwól żeby ktoś stawiał Ci warunki mieszkania w Twoim domu. Jeśli naprawdę kocha, to zatęskni i wróci do Ciebie i zwierzaków. A jeśli mu nie zależy to będzie szukał ciągle nowych pretekstów do awantury. Teraz psy a potem co? ....może, że , masz brzydki kolor lakieru na paznokciach?
Pozdrawiam

2 742 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-01-13 12:17:53)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

W tym sęk , że MOJE dzieci to nie są NASZE dzieci. Ale Moje dzieci, mimo że widują się ze swoim biologicznym ojcem, są bardzo do M przywiązane. I M bardzo dobrze o tym wie. Ale w dupie to ma. Moje dzieci codziennie wieczorem pytają , gdzie jest M, kiedy wróci, przyjedzie dziś? ( a wszystko podszyte lękiem czy wogóle przyjedzie), bo Ich tatuś kiedyś wyszedł z domu i już nie wrócił. I podobno nawet M to rozumie. Tylko co z tego , że rozumie, jak kolejny raz wraca wieczorem ( po południu spędzonym ze swoimi dziećmi) a moje już zdążyły się położyć, bo rano trzeba wstać do szkoły. Ale ok. Wiem, że tak jak ja nie pokocham Jego dzieci, tak On nie pokocha moich. Tak się nie da i już. Ale zakładając NOWĄ rodzinę, chyba powinien się liczyć z tym, że to są również nowe obowiązki związane z NOWĄ rodziną. Wspólne posiłki, zakupy, wspólne rozmowy, planowanie dnia następnego, opieka lub pomoc kiedy partnerka się rozchoruje. Ostatnio kiedy nie mogłam z bólu zwlec się z łóżka (nie choruje obłożnie na co dzień, zdarzyło się to pierwszy raz odkąd jesteśmy razem  czyli prawie od 2 lat), a On w tym czasie spędzał popołudnie ze swoimi dziećmi (dodam, że kolejne w tygodniu, a nie jakieś tam przypadkowe po roku nie widzenia) dostałam smsa : "to może jedź na pogotowie". Wtedy mi nerwy puściły. Wychodzi na to, że jak będę miała zawał , to też będę musiała zawieźć się sama na pogotowie, bo On będzie zajęty wtedy swoimi dziećmi. Była awantura i?.... to ja się czepiam, to ja mu wyliczam i robię statystyki :-( Wymiękam i wyć mi się chce.

Jak poznałam mojego M, zaraz po rozwodzie pracował 12 na 48 godzin i w co drugi dzień miał u siebie (później u nas) swoje dzieci, to był koszmar. Uważał, że tylko on jest w stanie zająć się nimi właściwie, bo matka je krzywdzi. Stopniowo, moimi prośbami, awanturami, sugestiami znajomych sam ustalił odwiedziny w co drugi weekend. Sytuacja też uległa zmianie, gdy jeden z chłopaków trafił do nas na stałe.
Teraz jestem naprawdę z niego dumna, gdyż ex chciała nam popsuć wspólne plany i wcisnąć młodego na niedzielę, gdyż starszego udało się oddelegować do dziadków. Przekonałam M żeby przełożył to o tydzień i ku mojemu zdziwieniu zgodził się bez oporu. Stwierdził tylko, że jest mu przykro, mi też było trochę nie miło, gdyż czułam się tak jakby nie chciał ze mną spędzić dawno wyczekiwanego, wspólnego dnia.
Dlatego walcz kochana o swoje prawa. Przez długie miesiące do mojego M nie docierało, że mi też musi poświęcić czas.
A tak w ogóle dlaczego twój facet nie spędza czasu ze swoimi dziećmi razem z tobą i twoimi maluchami? Może w tym problem.

2 743 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-01-13 16:11:31)

Odp: Być drugą i macochą
metaksa napisał/a:

A jak w ogole doszlo do tego, ze ma dzieci 20 dni w miesiącu, a nie w weekendy jak dotychczas? To sytuacja przejściowa, czy tak juz zostanie?

Metaksa - M spędza ze swoimi młodszymi dziećmi dwa popołudnia w tygodniu i co drugi  weekend od piątku po południu do niedzieli wieczorem. Dodatkowo ma starszego syna, z którym też chce się spotkać, ale z kolei tamten nie zawsze ma ochotę spotkać się z tatą w "wyznaczone" dni, za to okazuje się, że chętnie pojedzie z ojcem na mecz jak mu się bilet zasponsoruje. Bywa więc tak jak teraz, że M widzi się z dziećmi w pn, wt, czw i od piątku zabiera młodsze do nas na weekend. Czyli dla nas pozostaje do dyspozycji we ... środę. Nie zawsze to się układa akurat w ten sposób. Mamy dla siebie co drugi weekend, ale w tym akurat okresie tak się to wszystko ułożyło, że po prostu mi Go brakuje, a dobiła mnie szczególnie sytuacja z przed tygodnia , kiedy dostałam smsa w stylu "jak Cię boli to jedź na pogotowie" a między wierszami pozostało nie wypowiedziane na głos: "bo ja teraz nie mogę, bo spędzam czas ze swoimi dziećmi". To zabolało i to strasznie.

Zazdrosna - M mieszka z nami, ale do pracy dojeżdża spory kawałek. W miejscowości, w której pracuje mieszkają też Jego dzieci i niedaleko Jego rodzina. W tygodniu zabiera więc popołudniami dzieci i spędza ten czas np. u swoich rodziców. Potem odwozi dzieci i wieczorem dopiero wraca do domu. Weekendy spędzamy razem, ale mimo, że jesteśmy razem i tak mam wrażenie, że podporządkowujemy plany do tych najmłodszych (czyli do Jego dzieci). Zazdrosna - to mniej więcej jak u Ciebie. Ty i Twoja córka możecie już robić wiele rzeczy, ale ze względu na młodszego syna Twojego M - musicie dostosowywać plany do Niego. Mówię tu chociażby o wspólnych wyjazdach - z moimi dzieciakami można zaplanować wiele rzeczy, na które dzieci M są za małe. Więc mimo, że weekend spędzamy razem, to jest on podporządkowany pod dzieci M. Dlatego twierdzę, że nawet w te weekendy, M nie jest NASZ, jest ICH. Oczywiście ma mi za złe, że wypominam mu czas spędzany z dziećmi. Próbuję Mu tłumaczyć, że nie wypominam. Tylko proszę Go o to, by pamiętał , że zdecydował się założyć NOWĄ rodzinę, która też Go potrzebuje. Podobnie jak Ty, jestem z Niego dumna,bo i tak zrobił duży postęp i nie daje już sobą manipulować EX, tak jak to bywało wcześniej. Nie pozwala Jej, aby psuła nasze plany , bo Jej się nagle plany pozmieniały i musi się "pozbyć" dzieci. Zrozumiał to i za to mu często dziękuję. Ale chyba ciągle się uczymy siebie nawzajem i odnajdywania się w dwóch Nowych rodzinach. Ciągle zdarzają się jeszcze sytuacje dla nas nowe, w których nie wiadomo jak się zachować żeby dogodzić wszystkim. A wszystkim się niestety nie da .

2 744

Odp: Być drugą i macochą

Cześć Dziewczyny,
moja historia jest podobna w części do waszych, i szczerze jak przeczytałam większość waszych postów, to zaczęłam się zastanawiać czy bycie tą drugą ma w ogóle sens. Mam córkę 12 lat i syna 10 lat od 4 lat jestem po rozwodzie od trzech z Partnerem, którego ex zrobiła w rogi i odeszła do kolegi, zabierając syna który ma obecnie 6 lat. Ojciec moich dzieci sporadycznie się z nimi spotyka, jak się spotka to robi sieczkę z mózgu, mój M widuje się co dwa tygodnie, sytuacja między moim M a jego ex teraz sie trochę unormowała ex odpuściła, bo jeszcze rok temu poprosiła mojego M żeby do siebie wrócili (szok) i zasiała ziarenko niepewności. I tu zaczynają się schody, mój problem jest tego typu. Portal społecznościowy FB mój M ciągle, codziennie, kilka razy dziennie, zaglądał na jej profil, inwigilował czy o co chodzi do dziś nie wiem, aż go przyłapałam tłumaczenie, historie typu patrze na zdjęcia syna (jak by swoich miał mało) po tym jak go przyłapałam usunął konto, po paru miesiącach zgodziłam sie na odnowienie konta, i od czasu do czasu znów szpieguje, po mimo tego że wie jak bardzo jest z tym mi źle. Kocham go bardzo, dużo już przeszliśmy, wiele sytuacji nas do siebie zbliżyło, dzieci powiedzmy że w normie i moje i jego pomagamy sobie wspólnie tu wszędzie jest ok, nawet cała nasza rodzina i znajomi nas akceptują bardzo wręcz BARDZO pozytywnie. Pytam czasem czy kiedyś będzie chciał wrócić do ex jak dojrzeje, dla dziecka, ale odpowiada NEVER smile wiec powinnam być spokojna, a nie jestem. Moje pytanie do was, czy powinnam się martwić? tym że ciągle zagląda na ex profil, czy być tylko czujną? , czy może postawić ultimatum?, Proszę o poradę

2 745 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-01-15 11:10:31)

Odp: Być drugą i macochą

Fortika,
ja też mam exa w ulubionych i czasem tam zaglądam, głównie ze względu na syna. Nie przeczę, że wnerwia mnie kiedy widzę jak ex wydaje pieniądze, a na dzieci ciągle żydzi. Albo wyjeżdża z dziewczyną, a dla dzieci stale nie ma czasu. Mój M nie robi mi wyrzutów z tego powodu, a ja dzielę się z nim swoimi spostrzeżeniami.
Różnica jest taka, że oboje wiemy, że pragniemy być ze sobą i się kochamy. Jestem przekonana, że po tym wszystkim, co ex mu zrobiła już dawno przejrzał na oczy i nie chce mieć z nią nic wspólnego. Ja podobnie mam piękne wspomnienia z przeszłości, ale obecnie mój ex w stosunku do mnie jest już inna osobą, która na mnie nie zasługuje.
Zatem nie martwiłabym się samym fb, bo twój partner pewnie płaci alimenty i interesuje go na co ex je wydaje i czy należycie sprawuje opiekę nad dzieckiem. Może to niewiarygodnie źródło informacji, ale ciekawość bierze górę. Jeśli jest mu z tobą dobrze to raczej nie będzie szukał powrotu do kogoś, kto go zdradził. To się po prostu czuje, czy jesteście szczęśliwi, czy on ma ochotę się tobą chwalić przed znajomymi, rodziną, czy mówi o wspólnych planach na przyszłość. Wiesz ile trwało i jak wyglądało jego małżeństwo, więc masz rozeznanie jak podchodzi do związków. Twoją podejrzliwość pewnie bierze za brak zaufania i dlatego się z tym kryje. Zawsze trzeba być czujnym, ale więcej osiągniesz i się dowiesz nie dając po sobie poznać, że jesteś zazdrosna.
Wiem, że takie powroty się zdarzają, ale trzeba naprawdę dużo pracy nad związkiem by się to udało i trzeba naprawdę tego chcieć. Jeśli twój partner zastanawiał się przez rok to już się nie zdecyduje. Pomyśl ile trzeba mieć wyrozumiałości, by umieć komuś wybaczyć zdradę, tak by nie wypominać straconego zaufania przy każdej okazji. Twój facet z pewnością jest tego świadomy i drugi raz nie da się jej zrobić na szaro.

2 746

Odp: Być drugą i macochą

Ja tez zaglądam na konto FB mojego EX, ale to nie znaczy, że za Nim tęsknię!!! Zaglądam z ciekawości i tak jak Zazdrosna dowiedziałam się np., że okłamał mnie i dzieci mówiąc, że nie będzie mógł przez dwa tygodnie zabierać dzieci do siebie bo, będzie miał dużo pracy, a po tym czasie wkleił zdjęcia na FB z wycieczki ze swoją aktualną partnerką. Podobnie odwiedzamy stronę Pani EX i traktujemy to jako dodatkowe źródło informacji. Nie powinnaś mieć obaw jeśli Partner TYLKO odwiedza jej profil i jeśli nie daje Ci innych powodów do zazdrości. Ale czujna - oczywiście bądź. To się przydaje w każdym związku.

2 747

Odp: Być drugą i macochą

zazdrosna13
Bardzo dziękuję, za rozwianie moich niepewności, wszystko co napisałaś jest faktem, kochamy się bardzo, chwali się mną znajomym, rodzina mnie bardzo lubi.
Prawdą też jest, że mam ograniczony stopień zaufania, to wynika z mojego charakteru i historii poprzedniego związku, pewnie w tym tkwi cały problem, bo w takim razie problemu ze strony M właściwie niema, jego zachowanie i ciekawość jest raczej naturalna.
Jeżeli chodzi o moją zazdrość, to owszem pojawiła się, ale wynika to z tego że jestem tą drugą i chyba długo nie nauczę się z tym żyć.
Faktycznie odkąd zaczęłam rozmawiać na ten temat z M to stał się bardziej ostrożny w tym co mówi, a wcześniej nie było tego rozmawialiśmy o wszystkim, właściwie tak jest dalej tylko w trochę okrojonej wersji.
Oczywiście przy czujności zostanę, bo na zimne trzeba dmuchać, ale jestem już spokojniejsza Dziękuję

2 748

Odp: Być drugą i macochą

Zaryzykuję i zapytam z innej beczki może któraś z was bedzie wiedziała co doradzić !!!!!!!!!!!

a mianowicie, moje dzieci  córka 12 lat , syn 10 lat od czterech lat jestem po rozwodzie i ojciec dzieci nie mieszka z nami,od trzech mam partnera którego dzieci akceptują, ale nie zawsze.Tata dzieci do pewnego czasu interesował się dziećmi bardzo płacił alimenty, zabierał na weekendy powiedzmy że było stabilnie.
Od około dwóch lat, zaczął grać na dzieci emocjach, obiecywał i nie dotrzymywał słowa, zaczął ich okłamywać bardzo perfidnie, przestał płacić alimenty, przestał zabierać dzieci, a jak zabierał to wtedy gdy był syn mojego partnera ( czułam że robi to złośliwie) a do tego po powrocie dzieci od taty, były bardzo zmienione rozdrażnione, więc siadaliśmy i rozmawialiśmy, z reguły chodziło o to że tata wypytywał się co robimy w domu, gdzie chodzimy, kto do nas przyjeżdża, itp. do tego mówił że mają się nie słuchać " tego palanta" czyli mojego partnera, robić na złość.
Tak jest do dziś, ale co mam zrobić ja? zabronić spotykania dzieci z ojcem ( one chcą sie z nim widywać)  do tego teraz świeża sprawa, jego obecna partnerka spodziewa się dziecka, dzieci już wiedzą , syn nie bardzo jest zadowolony, córka wręcz przeciwnie już snuje plany jak bedzie się zajmowała nowym potomkiem taty, problem w tym że on mieszka 400km od nas wiec może raz na miesiąc będą sie widzieć. Ja postawiłam ultimatum, jak wpłaci zaległe alimenty to dzieci pojadą na ferie, jak nie to nie pojadą, problem w tym że one chcą bardzo jechać, a mój problem to czy ja mogę w ten sposób postępować że dzieci są kartą przetargową ? czy może niech same podejmują decyzję , a może są jeszcze za małe na samodzielność ? proszę o pomoc.

2 749 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-01-16 11:35:24)

Odp: Być drugą i macochą
fortika napisał/a:

Zaryzykuję i zapytam z innej beczki może któraś z was bedzie wiedziała co doradzić !!!!!!!!!!!

Ex mojego M strasznie manipuluje dziećmi, zresztą opinia z RODK wskazuje jasno że jest apodyktyczna. Kłamstwa w stosunku do nich są na porządku dziennym. Starszy syn M jest trochę infantylny jak na 13 lat, to jego sposób z radzeniem sobie z tą sytuacją i łatwo wierzy w to co matka mu plecie. Ale nawet on przejrzał już na oczy i doskonale widzi co się dzieje. Nigdy, przenigdy nie należy mówić dziecku, że rodzic jest zły, czy że nie należy się go słuchać, bo to obróci się tylko przeciwno nam. Także jego partner ma prawo zwrócić uwagę, czy poprosić o coś dziecko.
Wiele tłumaczyliśmy młodemu, że nie do końca to co mówi matka jest prawdą. Ta robiła wszystko żeby zniszczyć autorytet ojca. M jak już słów brakowało powtarzał tylko ?Mama cię kocha synu?.
Nie szantażowałabym alimentami, niech dzieci mają kontakt z ojcem, oni go potrzebują, a to ty będziesz tą która zabrania spotkań. Wytłumacz tylko młodym, by nie były pośrednikami, a sprawy dorosłych były załatwiane przez was bezpośrednio. Jeśli nie chcą być przesłuchiwane niech nauczą się zwrotu ?nie wiem?, ?nie chcę o tym mówić?, mają do tego prawo. Na resztę nie masz wpływu, wiadomo, że chodzi o emocje. Twój były spodziewa się dziecka i stąd pewnie brak alimentów, które oczywiście ci się należą. Upomnij go, że zgłosisz sprawę do komornika i zrób to jeśli się nie wywiąże ze swojego obowiązku. Jestem pewna, że twoje latorośle dostrzega i docenią twoje właściwe zachowanie, pamiętaj że oboje jako rodzice jesteście dla nich ważni. Jeśli młoda chce się zajmować nowym bratem czy siostrą nie rób jej wyrzutów, niech się tym cieszy. Wiem, że może być ci przykro, ale nie obarczaj tym swoich dzieci. Życie toczy się dalej, skup się na swoim związku i czerp tyle radości z życia ile tylko się da.
I jeszcze jedno ? nie masz powodu czuć się tą drugą. Pamiętaj, że nie ważne jest nasze dotychczasowe życie, ale właśnie przyszłość. Nie marnuj go na rozpamiętywanie, bo liczy się tylko to co przed nami. Grochola to świetnie ujęła w swojej książce, że lepiej mieć piękne życie przed sobą niż za sobą. Twój facet pewnie myśli podobnie, teraz to ty jesteś dla niego najważniejsza.

2 750

Odp: Być drugą i macochą

kjim miałaś rację....zatesknił....i powiem wam ze przez tydzień ferii były u as dzieci M i było nawet miło....co do zaglądaia na FB oboje oglądamy strony naszych ex ale to bardziej z ciekawosci niz z tego ze chcemy wrócic. wiec nie ma chyba podstaw do niepokoju.co  do robienia wody z mózgu to chyba norma ex mojego M zawsze wypytuje dzieci co sie u nas dzieje i dostaja za to nagrode.....SZok prawda.....ale moze kiedys te wszystkie ex dojrzeja...

2 751

Odp: Być drugą i macochą

Dziewczyny, muszę się wygadać, bo sił już nie mam. M wyjechał służbowo na dwa tygodnie i zostałam z młodym M sama. Mam już uczulenie na niego, nie mogę patrzeć na jego lenistwo, leserstwo i kłamstwa. Czuję, że dłużej tak nie wytrzymam, a nie wiem jak powiedzieć o tym M. Widzę, że jemu tez już nerwy puszczają, bo nie jest w stanie zdyscyplinować obiboka, a ja wciąż się skarżę. Jestem załamana, bo gówniarz nie ma zamiaru jechać na żadne zimowisko, na weekend nie chce się ruszyć do dziadków, czy matki, nawet poganiać trochę z kolegami mu się nie chce. Jestem już nim zmęczona i nie mam ochoty wracać do domu wiedząc, że on tam jest. Moja córa spędza popołudnia u koleżanki, bo młody ją wnerwia i szczerze go nienawidzi, co też nie jest dla mnie bez znaczenia. Wczorajsze popołudnie spędziłam w jej pokoju, zamknęłam się i oglądałam seriale, by się nie denerwować. I teraz najlepsze ? M wraca w sobotę i ex już mu wciska na weekend drugiego syna. Ja naprawdę wszystko rozumiem, że ojciec i brat tęsknią za sobą, moje dzieci też są moim szczęściem, ale dla mnie tego za dużo.
Mój M sam, beze mnie nie spędza czasu z moimi dziećmi, nie opiekuje się i nie użera się z nimi, fakt różnica wiekowa jest znaczna,  jednak ja czuję się jak niańka, choć wcale nie matkuje chłopakowi. Po prostu nie mam ochoty spędzać czasu w jego towarzystwie, ten dzieciak nie ma wpojonych żadnych zasad, żadnej dyscypliny. Wszystko trzeba go uczyć, sprawdzać, pilnować, tłumaczyć, do tego jest strasznie uparty, a mi już brak cierpliwości. Czasem mam wrażenie, że jak bomba kiedyś eksploduję, jestem świadoma, że to mój problem i nie mam się co czepiać M, ale nie tak wyobrażałam sobie mój związek z M, kocham go bardzo, jednak nie widzę wyjścia z tej sytuacji.

2 752 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-01-28 14:27:07)

Odp: Być drugą i macochą

Izabelunia11 - trzymam kciuki !!! Będzie różnie, ale pamiętaj nie zatrać siebie dla tego związku. Walcz o utrzymanie zasad, na których Ci zależy i nie popuszczaj ani trochę.

Zazdrosna13 przypomnij, ile lat mają chłopaki M?

Zresztą ile by nie mieli, wypadałoby naganne zachowania utemperować. Pisałaś co prawda, że Młody jest uparty, ale w takim razie załatw Go Jego bronią. Nie chce posprzątać pokoju -> nie będzie grał na kompie póki tego nie zrobi. Nie odkłada brudnych ubrań do kosza na pranie -> nie pierz , nie prasuj i nic z tymi rzeczami nie rób. Nie chce się uczyć -> za każdą kolejną złą ocenę odbieraj mu kolejne przywileje, które ma w domu ( zakaz komputera, tableta czy telewizora skutecznie zachęci Go do nauki). Zresztą, jak nie będzie miał tv, tableta i komputera może z nudów sięgnie w końcu po książki. To samo za pyskowanie lub złe zachowanie w stosunku do Ciebie i ojca. Jeśli nie potrafi się zachować -> zjedzcie raz , dwa, trzy albo więcej razy obiad sami i powiedzcie mu, że skoro nie umie się zachowywać, nie będzie jadł w towarzystwie. Albo wogóle zacznijcie Go ignorować za każdym razem kiedy On ignoruje Was. Nie róbcie mu kanapek do szkoły, nich sam sobie zrobi, nie gotuj dla niego obiadów, zrób to, co sama lubisz zjeść i powiedz, że pod Niego obiadków gotować nie będziesz i nie będziesz brać pod uwagę Jego potrzeb, póki On nie wykaże się tym samym. No i to, co raczej jest oczywiste i zaboli dziecko w każdym wieku -> zabrać kieszonkowe do czasu uzyskania poprawy. Moja rada to nie traktować dzieciaka jak osobę uprzywilejowaną, jak dzieciaka pokrzywdzonego przez pogmatwaną sytuację dorosłych, ale normalnie, tak jak byś postępowała w stosunku do swoich dzieci. Mówisz, że odchowałaś już swoje dzieci, ale nie sądzę żeby odbyło się to zupełnie bezproblemowo i że nigdy nie miałaś problemów wychowawczych ze swoimi dziećmi. Nie raz na pewno dawałaś Im za coś kary i wymagałaś posłuszeństwa. Od Młodego wymagaj tak samo, a może nawet więcej!!! Uświadomcie Młodemu, że może i nie mieszka z mamą i tatą, ale próbujecie mu stworzyć w miarę normalny dom i jeśli nie będzie tego szanował i doceniał, to ten dom nigdy nie będzie normalny a Ty nie będziesz Go traktować w normalny cywilizowany sposób.  Nie wiem czy oglądałaś program Ewy Drzyzgi, do którego był linku tu na tym forum. Nie dopuśćcie do tego żeby z Młodego wyrósł terrorysta-bandzior, któremu brak pokory i szacunku do bliskich mu osób. Zacznijcie Go ostro temperować już teraz, bo obrośnie w takie pióra, które trudno będzie mu później obciąć.   A o tym wszystkim porozmawiaj z M, bo przyda tu się MĘSKA ręka.

2 753

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Dziewczyny, muszę się wygadać, bo sił już nie mam. M wyjechał służbowo na dwa tygodnie i zostałam z młodym M sama. Mam już uczulenie na niego, nie mogę patrzeć na jego lenistwo, leserstwo i kłamstwa. Czuję, że dłużej tak nie wytrzymam, a nie wiem jak powiedzieć o tym M. Widzę, że jemu tez już nerwy puszczają, bo nie jest w stanie zdyscyplinować obiboka, a ja wciąż się skarżę. Jestem załamana, bo gówniarz nie ma zamiaru jechać na żadne zimowisko, na weekend nie chce się ruszyć do dziadków, czy matki, nawet poganiać trochę z kolegami mu się nie chce. Jestem już nim zmęczona i nie mam ochoty wracać do domu wiedząc, że on tam jest. Moja córa spędza popołudnia u koleżanki, bo młody ją wnerwia i szczerze go nienawidzi, co też nie jest dla mnie bez znaczenia. Wczorajsze popołudnie spędziłam w jej pokoju, zamknęłam się i oglądałam seriale, by się nie denerwować. I teraz najlepsze ? M wraca w sobotę i ex już mu wciska na weekend drugiego syna. Ja naprawdę wszystko rozumiem, że ojciec i brat tęsknią za sobą, moje dzieci też są moim szczęściem, ale dla mnie tego za dużo.
Mój M sam, beze mnie nie spędza czasu z moimi dziećmi, nie opiekuje się i nie użera się z nimi, fakt różnica wiekowa jest znaczna,  jednak ja czuję się jak niańka, choć wcale nie matkuje chłopakowi. Po prostu nie mam ochoty spędzać czasu w jego towarzystwie, ten dzieciak nie ma wpojonych żadnych zasad, żadnej dyscypliny. Wszystko trzeba go uczyć, sprawdzać, pilnować, tłumaczyć, do tego jest strasznie uparty, a mi już brak cierpliwości. Czasem mam wrażenie, że jak bomba kiedyś eksploduję, jestem świadoma, że to mój problem i nie mam się co czepiać M, ale nie tak wyobrażałam sobie mój związek z M, kocham go bardzo, jednak nie widzę wyjścia z tej sytuacji.

zazdrosna
chłopak jest nastolatkiem i to trudnym.
pewnie, gdyby był twoim dzieciakiem, byłby taki sam...
gdyby był twój - łatwiej byłoby ci to przyjmowac - w sensie miałabys inna motywację
bo przecież włąsnego dziecka nie chciałabys się pozbyć.,,,
a to "obce " dziecko - a więc jakaś "opcja w twoim zyciu..

mam kolezanke w pachworkowej nrodzinie
i wiesz czego najbardziej brakuje tobie, jako opiekunce?/
wspomnień..
kiedy nasze dzieci stają się wrednymi nierozgarniętymi nastolatkami, zbuntowanymi i egoistycznymi - wciąz pamiętamy nasza radośc, gdy cały obsliniony wziął pierwszy sam samodzielnie i swiadomie grzechotkę do reki
pamiętamy smieszne powiedzonka...
pamiętamy nasza czułośc, troskliwośc

a tutaj masz juz nastoletniegol, wyrosniętego chłopaka, do tego xle wychowanego

z tego co piszesz, to może kesowa idealną matką nie jest.. ale twój partner nie bardzo sobie wychowawczo radzi, prawda?
więc to, że mały jest taki, to także jego zasługa, nie tylko eksowej

pewnie twój partner był tytpem nieobecnego ojca

mówisz, że twój m nigdy nie musiał sprawowac opieki nad TWOIMI dziecmi

a dlaczego włąściwie?
pewnie dlatego, bo on nalezy do typów niedzielnych, a nie zajmujących się "przyziemnymi sprawami" \bo przecież inaczej twoja córka zostałaby z nim chociaż, gdybys ty pojechała do kolezanki, na delegacje, na zakupy

ale pewnie oipieka nad rodziną spoczywa na tobie
i jak podejrzewam to TY jestes odpowiedzialna, że młody nie stosuje się do zasad, jest niegrzeczny i tak dalej
m - ma bardzo wygodną sytuację

cięzko jest wychowywac czyjegoś, obcego, niechcianego dzieciaka....
rozumiem to

nie chciałas go, nie masz satysfakcji z jego dorastania, nie cieszysz się, jak dorasta, dojrzewa, szuka swojego miejsca w zyciu
jest ci zupełnie zbędny.. a jeszcze przeszkadza

prawda?
wszystko co dla niego robisz, robisz dlatego bo to SYN TWOJEGO M....


potrafię tez wczuć się w sytuację chłopaka
dzieciak po przejściach, z toksyczna matką, na pewno nauczony - przez rodzinne problemy, konflikty różnych manipulacji i sztuczek
niedojrzały, niezdyscyplinowany....
\nikomu niepotrzebny, zbędny

zazdrosna
widze dwa działania:
tyu musisz zobaczyć w nim niezależnego człowieka, chłopaka, takim jakim jest
musisz ustalic otwarcie z nim zasady - ty - nie jego matka, nie jego ojciec, nie zastepczy rodzc - ale ty - opiekunka (jak na to nie patrzeć), która w swoim domu ustala swoje zasady...

myslisz, że tak się da?
oderwac się od ról... i zobaczyć nastolatka i dorosłą kobietę "skazanych na wspólne zycie"?

2 754

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Zazdrosna13 przypomnij, ile lat mają chłopaki M?

Ten co jest u nas ma 13 lat, drugi który mieszka z matką ma 10.
Niby duże chłopaki, ale tak jak pisałam są niedopilnowane, niewychowane i nie mają wpojonych żadnych zasad ani wartości. Do tego stopnia, że starszy młody u nas nauczył się prawidłowo trzymać widelec, czy łyżkę do obiadu! Ojciec pracował na 2 etaty, matka nigdy nie skalana pracą ma gdzieś zajmowanie się dziećmi woli się k...!

2 755

Odp: Być drugą i macochą

zazdrosna, ale widzisz, masz takiego chłopaka w domu'
bo matka dała dupy.,...
ale ojciec tez dał dupy
gdzie był jak dorastali? jak trzeba ich było wychować
pochylił się nad nimi?
martwił tym, jak jego zona wychowuje jego synów?
miaŁ TO  gdzieś - przecież kase przynosił, a ona siedziała w domu, to niech wychowuje....
ale, jesli robiła to żle- to on tez jest winien..

gdyby mnie rozstał się  zoną - dalej byłby nieobecny
i najwyżej by jej powiedział - jak ich wychowałaś? zajmij się nimi....
w konsekwencji chłopak nie czuje autorytetu matki ani innych kobiet - w tym twojego
ojciech chłopaka nie nauczył się go wychowywac, nie uczestniczył w jego wychowaniu i chłopakowi nawet do głowy nie przychodzi, że ojciec ma coś do powiedzienia - PRZECIEZ GO NIE MA...

2 756

Odp: Być drugą i macochą

13 -latek powiadasz. Napisałam swój poprzedni post w ciemno , ale w stosunku do 13-latka chyba jak najbardziej na miejscu. Wymagaj, odbieraj przywileje wszystkie po kolei i mów twardo i konsekwentnie, że póki nie zmieni swego zachowania, Ty nie będziesz na nic przymykać oczu i będziesz mu odbierać kolejne przywileje. Zaangażuj w to M i powiedz, że innego wyjścia nie widzisz. Jeśli M będzie uważał, że to przesada, to Jego też uświadom, że póki Młody zostaje pod Twoją opieką będzie musiał się dostosować do Twoich zasad!!! Jeśli M pozwoli by Młody wchodził Mu na głowę, to Jego sprawa , Ty nie musisz sobie na to pozwalać. Zazdrosna czytałam Twoje poprzednie wpisy, wiem, że rozsądna z Ciebie babka, znasz teorię związaną z równym traktowaniem dzieci, z ustalaniem zasad, znasz metody rozwiązywania konfliktów i radzenia sobie z M. Z Młodym też sobie poradzisz. Skoro M sobie nie radzi, to Ty bądź MĘSKĄ, TWARDĄ ręką w tym związku i pokaż Młodemu , że jesteś twarda i konsekwentna, że Ty tu jesteś dorosła i Ty tu rządzisz.

2 757

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

13 -latek powiadasz. Napisałam swój poprzedni post w ciemno , ale w stosunku do 13-latka chyba jak najbardziej na miejscu. Wymagaj, odbieraj przywileje wszystkie po kolei i mów twardo i konsekwentnie, że póki nie zmieni swego zachowania, Ty nie będziesz na nic przymykać oczu i będziesz mu odbierać kolejne przywileje. Zaangażuj w to M i powiedz, że innego wyjścia nie widzisz. Jeśli M będzie uważał, że to przesada, to Jego też uświadom, że póki Młody zostaje pod Twoją opieką będzie musiał się dostosować do Twoich zasad!!! Jeśli M pozwoli by Młody wchodził Mu na głowę, to Jego sprawa , Ty nie musisz sobie na to pozwalać. Zazdrosna czytałam Twoje poprzednie wpisy, wiem, że rozsądna z Ciebie babka, znasz teorię związaną z równym traktowaniem dzieci, z ustalaniem zasad, znasz metody rozwiązywania konfliktów i radzenia sobie z M. Z Młodym też sobie poradzisz. Skoro M sobie nie radzi, to Ty bądź MĘSKĄ, TWARDĄ ręką w tym związku i pokaż Młodemu , że jesteś twarda i konsekwentna, że Ty tu jesteś dorosła i Ty tu rządzisz.

ja nie do końca się zgodzę

mam takich znajomych - tak długo odbierali córce przywileje - az w końcu młoda miała ich w dupie

a na ich uwagiu komentowała - a co mi zrobicie? przedłuzycie szlaban na kolejne pięc lat??
i nagle siła argumentu - znikneła


praca z dzieckiem musi polegać na porozumieniu
posadź go, powiedz, czego oczekujesz, spytaj, co mu przeszkadza stosowac się do zasad
zapytaj, czego oczekuje z twojej storny
co możesz np. zrobic, żeby on robił to to i to
oceniaj kiażdy jego pomysł
najlepiej go spisz - i na spokojnie komentuj - nie moge zobowiązac się, że będe budzić cię codziennie rano do szkoły, żebys się nie spóźniał... ale moge kupic ci dodatkowy, bardzo głosny budzik...

potem podsumuj, co ustaliliście - i zaproponuj kontrakt...

np.. w takim razie - jeśli przez cały tydzień nie spóżnisz się do szkoły, odblokuje ci komputrer i grę w sobotę na 5 godzin. każde spółźnienie to godzina mniej. tak sie umawiamy?

jesli nie będziesz sprzątał swoich rzeczy i wrzucał do pralki -przygotuję w twoim pokoju duże pudło i bedę tam wrzucac te rzucone na poidłogę ciuchy - zasada jest taka, że tych rzeczy nie piore i nie prasuję.. (np - nie wiem, jakie macie zasady).. nauczę cię wstawiać pralkę i będziesz to robił sam...zgadzam się prasować i prac twoje ubrania - pod warunkiem, że znajdują sie w koszu na brudną bieliznę.. jeszcze jedno - jeżeli raz w tygodniu przyniesiesz stertę ciuchów -nie wypiorę - brudne ciuchy mają od razu trafiać do łazienki...
'

i tak dalej

zapytaj go - co on chce ustalić, na czym mu zalezy

tez to spisz (jesli oczywiście nie narusza interesu innych domowników i tak dalej...)

13 lat.. przypominam.. 13 lat - to już duzy chłopak
mółj syn nawet fizycznie miał ponad 170 wzrostu...

2 758 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-01-28 16:41:04)

Odp: Być drugą i macochą

Już wyjaśniam i dziękuję za zaangażowanie jednak nadal nic nowego nie wymyśliłam, wszystko już przerabiałam.
Dziękuję Kjim, jednak macie do czynienia z doświadczoną matką, a ten chłopak to ciężki orzech do zgryzienia. Ojciec jest wobec niego wymagający i w żaden sposób mu nie pobłaża i jak najbardziej popiera moje metody wychowawcze, ja natomiast nie mam ochoty wyręczać go w codziennych obowiązkach. Ma jasno ustalane zasady, on doskonale je zna, jednak ich nie przestrzega w ogóle lub trzeba go upominać kilkakrotnie. Chłopak jest w stanie pozbawić się wszelkich przywilejów, by się nie podporządkować i mylisz się, że zacznie się np. z nudów uczyć, prędzej zaśnie, albo będzie się gapić cały dzień w sufit. Nie jesteśmy w stanie znaleźć nic, co by go zmotywowało. Obiadów z chęcią jeść nie będzie, bo nie nauczony tego w domu, tylko wiecznie na kanapkach, które sam przygotowuje.

End_aluzja
masz naprawdę wiele racji w kwestii młodego. Ciężko mi go zaakceptować, to że jest taki jaki jest i że w ogóle mieszka z nami i w dodatku spędzam z nim czas sama. Często analizuję swoje zachowanie i mam nawet wyrzuty sumienia, że taka jestem niewyrozumiała, że z chęcią bym się go pozbyła i zapomniała, że istnieje. 

Co do mojej córy to ona ma 18 lat, swój świat, towarzystwo i rozumiem, że nie ma ochoty spędzać czas ze starymi. Kiedyś, gdy nie było u nas młodego to zdarzały się nasze wspólne wyjazdy, M często odwoził ja po drodze do szkoły, teraz ona nie chce, nawet dla M jest często niemiła i odbija sobie za młodego. Fakt, dziwne jest to, że gdy mnie nie ma dłużej w domu to M zabiera się i syna do rodziców. Tłumaczyłam to sobie, że moja córa nie wymaga opieki, a on chyba nie do końca czuje się u nas jak u siebie.
Nie wiem jakie jeszcze zasady ustalić z młodym, ostatnio wymyśliłam, że dla mojej wygody ma być przygotowany do spania o 21, tak by siedział u siebie i ja mogła od niego odpocząć. Mój M to rozumie i odbiera mu przywileje za notoryczne spóźnienia. Mam dość kontrolowania, skarżenia się M, dyscyplinowania, marzę o życiu w spokoju.
Zdaję sobie sprawę, że młody ma nie wesołej sytuacji. Matka go nie chce, macocha również, a ojciec wciąż nie ma dla niego czasu, jakaś baba dyktuje mu zasady. M uświadamia nam często, że ja robię dla tego dziecka o wiele więcej, niż jego matka kiedykolwiek, jednak nie jestem Matką Teresą.

2 759

Odp: Być drugą i macochą
End_aluzja napisał/a:

zazdrosna, ale widzisz, masz takiego chłopaka w domu'
bo matka dała dupy.,...
ale ojciec tez dał dupy
gdzie był jak dorastali? jak trzeba ich było wychować
pochylił się nad nimi?
martwił tym, jak jego zona wychowuje jego synów?
miaŁ TO  gdzieś - przecież kase przynosił, a ona siedziała w domu, to niech wychowuje....
ale, jesli robiła to żle- to on tez jest winien..

gdyby mnie rozstał się  zoną - dalej byłby nieobecny
i najwyżej by jej powiedział - jak ich wychowałaś? zajmij się nimi....
w konsekwencji chłopak nie czuje autorytetu matki ani innych kobiet - w tym twojego
ojciech chłopaka nie nauczył się go wychowywac, nie uczestniczył w jego wychowaniu i chłopakowi nawet do głowy nie przychodzi, że ojciec ma coś do powiedzienia - PRZECIEZ GO NIE MA...

Nie będę go bronić, bo nie znałam go w tedy. Twierdzi, że pytał czy do lekcji są przygotowane i zawsze była pozytywna odpowiedź ex, jej błędów też nie dostrzegał lub brał je za przemęczenie dziećmi. 
Wiem jedno, że bardzo angażuje się w życie synów. Jak go poznałam, to tylko on się z nimi uczył, zawsze chodzi na wywiadówki. Spędza z nimi każdy wolny czas, którego teraz ja mu nie odbiorę. Pracę też zawalał, by zająć się dziećmi, biegał / biega po lekarzach, ćwiczył zadania logopedyczne i nadal świetnie się z nimi bawi, a one go uwielbiają.

Co do autorytety kobiet to zauważyłam jedno. Mi chłopak nie odpyskuje, nie będzie płakać, krzyczeć, najwyżej zlekceważy, a ojcu owszem. Kiedy lekko podniosę głos, widzi że nie ma żartów i wykona daną rzecz bezzwłocznie, jedynie co do nauki to uda, że się uczy. W sumie to nawet potrafi czytać na głos bezwarunkowo, nie słuchając i nie rozumiejąc zarazem znaczenia słów! Nauka jest tak znienawidzona, że złość i stres blokuje mu możliwość myślenia.

2 760

Odp: Być drugą i macochą

Zazdrosna a jak młody w szkole z zachowaniem? grzeczny ? bo u mnie  męża pisklątko znów trzeba na odpowiednie tory przestawić, takie to rozdziamgane i pyskotliwie przemądrzale nie do tego co trzeba, w domu tez jej się widzi ustawiania każdego po kątach, ale to tylko jej niedoczekanie  .Mówi się, prosi, ostrzega  jak grochem o ścianę, jednym uchem wpada drugim jeszcze szybciej wypada, aż witki po kostki opadają. Ludzie przenajświętszy człowiek chcę po dobroci a mimo tego nie zawsze tak się da .
Już ma powiedziane, ze jak się nie naprostuje  to w lutym ferie spędzi za kare w domu i do śmiechu jej wtedy nie będzie .Na samą groźbę szlabanu minę miała nieciekawą ,w tym że jak czytam u ciebie zazdrosna twój młodziak to typowy domator , trudno go wykopać z chaty, a moja tego typu ,że trudno ją zwlec na chatę, podwórko to jej raj ,wycieczki, wyjazdy,spacery  uwielbia. Uziemienie to cos okrutnego ,traktuje jako tortury wiec jest to ostateczna ostateczność

2 761

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Dziewczyny, muszę się wygadać, bo sił już nie mam. M wyjechał służbowo na dwa tygodnie i zostałam z młodym M sama. Mam już uczulenie na niego, nie mogę patrzeć na jego lenistwo, leserstwo i kłamstwa. Czuję, że dłużej tak nie wytrzymam, a nie wiem jak powiedzieć o tym M. Widzę, że jemu tez już nerwy puszczają, bo nie jest w stanie zdyscyplinować obiboka, a ja wciąż się skarżę. Jestem załamana, bo gówniarz nie ma zamiaru jechać na żadne zimowisko, na weekend nie chce się ruszyć do dziadków, czy matki, nawet poganiać trochę z kolegami mu się nie chce. Jestem już nim zmęczona i nie mam ochoty wracać do domu wiedząc, że on tam jest. Moja córa spędza popołudnia u koleżanki, bo młody ją wnerwia i szczerze go nienawidzi, co też nie jest dla mnie bez znaczenia. Wczorajsze popołudnie spędziłam w jej pokoju, zamknęłam się i oglądałam seriale, by się nie denerwować. I teraz najlepsze ? M wraca w sobotę i ex już mu wciska na weekend drugiego syna. Ja naprawdę wszystko rozumiem, że ojciec i brat tęsknią za sobą, moje dzieci też są moim szczęściem, ale dla mnie tego za dużo.
Mój M sam, beze mnie nie spędza czasu z moimi dziećmi, nie opiekuje się i nie użera się z nimi, fakt różnica wiekowa jest znaczna,  jednak ja czuję się jak niańka, choć wcale nie matkuje chłopakowi. Po prostu nie mam ochoty spędzać czasu w jego towarzystwie, ten dzieciak nie ma wpojonych żadnych zasad, żadnej dyscypliny. Wszystko trzeba go uczyć, sprawdzać, pilnować, tłumaczyć, do tego jest strasznie uparty, a mi już brak cierpliwości. Czasem mam wrażenie, że jak bomba kiedyś eksploduję, jestem świadoma, że to mój problem i nie mam się co czepiać M, ale nie tak wyobrażałam sobie mój związek z M, kocham go bardzo, jednak nie widzę wyjścia z tej sytuacji.

Ech...przerabiam coś podobnego...

2 762

Odp: Być drugą i macochą
mortisha napisał/a:

Zazdrosna a jak młody w szkole z zachowaniem? grzeczny ? bo u mnie  męża pisklątko znów trzeba na odpowiednie tory przestawić, takie to rozdziamgane i pyskotliwie przemądrzale nie do tego co trzeba, w domu tez jej się widzi ustawiania każdego po kątach, ale to tylko jej niedoczekanie  .Mówi się, prosi, ostrzega  jak grochem o ścianę, jednym uchem wpada drugim jeszcze szybciej wypada, aż witki po kostki opadają. Ludzie przenajświętszy człowiek chcę po dobroci a mimo tego nie zawsze tak się da .
Już ma powiedziane, ze jak się nie naprostuje  to w lutym ferie spędzi za kare w domu i do śmiechu jej wtedy nie będzie .Na samą groźbę szlabanu minę miała nieciekawą ,w tym że jak czytam u ciebie zazdrosna twój młodziak to typowy domator , trudno go wykopać z chaty, a moja tego typu ,że trudno ją zwlec na chatę, podwórko to jej raj ,wycieczki, wyjazdy,spacery  uwielbia. Uziemienie to cos okrutnego ,traktuje jako tortury wiec jest to ostateczna ostateczność

Jeśli chodzi o zachowanie w szkole to raczej nie ma większych problemów, buntuje się raczej w domu, gdy coś się od niego wymaga. Z tym domatorem to nie tak do końca, bo do niedawna nie można go było do domu zaciągnąć. Musiał się pokłócić z kolegami, ale trudno z niego coś wyciągnąć, może to też przez pogodę, sama nie wiem.

2 763

Odp: Być drugą i macochą

zazdrosna
gdyby udało się Tobie "wyciąć " emocje.. to bys sobie poradziła.
ale sie nie daje

myslę, że chyba pierwszym krokiem byłoby zaakceptowanie faktu, że jest cześcią twojego życia
nie zniknie
i tego nie zmienisz

a potem spojrzenie na niego z zewnątrz..
i na siebie z zewnątrz...

bo on, tak samo jak i ty - NIE MACIE WYBORU

ty, bo tak wybrałaś
on, bo dorośli tak wybrali...

2 764

Odp: Być drugą i macochą
End_aluzja napisał/a:

NIE MACIE WYBORU

Nieprawda. Zawsze jest jakis wybor. Nie ma sytuacji bez wyjscia. Jak nie drzwiami, to oknem wink

2 765

Odp: Być drugą i macochą

Nie umiem już kryć swojej złości i nerwów, co oczywiście spowodowało, że M został moim wrogiem, ja jestem tą złą co czepia się biednego dziecka. Na moją prośbę spędzenia trochę czasu tylko razem zasugerował, że może wsadzi syna do worka z kamieniem i do kanału. Młody mnie olewa, M pozwala mu na więcej, choć wie że mnie to drażni. Nie mogę patrzeć na tego dzieciaka, a w sobotę przyjedzie kolejne. Metaksa już niewiele brakuje sad

2 766

Odp: Być drugą i macochą
metaksa napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

NIE MACIE WYBORU

Nieprawda. Zawsze jest jakis wybor. Nie ma sytuacji bez wyjscia. Jak nie drzwiami, to oknem wink

metaksa - jasne, tez tak uważam
ale brak wyboru oznacza, że jedno i drugie musi zaakceptowac obecnośc tego drugiego w swoim życiu

zazdrosna...
może pomysl o wsparciu z zewnątrz?
czasami emocjonalnie jestesmy tak zacukani, że nie widzimy wyjścia...

2 767

Odp: Być drugą i macochą

Zazdrosna, rozumiem Cię i to bardzo. Z tego co piszesz wnioskuję, że M też nie jest zachwycony sytuacją, którą macie, świadczą o tym złośliwe słowa "że może wsadzi syna do worka z kamieniem i do kanału". - Mam nadzieję, że nie mówił tego w obecności dzieciaka!!! Ale na takie słowa zareagowałabym tak: "a może spakować Młodego i "wcisnąć" Go  Exowej, tak jak Ona ma to w zwyczaju robić z drugim dzieckiem?". Czy Ona nie ma wyznaczonych kontaktów z Młodym??? Czy Ona nie powinna Was odciążyć w codziennej opiece nad Dzieckiem? Ona nie ma żadnych obowiązków wobec Młodego? Ja pamiętam , że pisałaś,że Ona ma ograniczone prawa do decydowania w istotnych sprawach dziecka, ale nie pisałaś nic o tym, czy ma wyznaczone kontakty z tym dzieckiem? Może zacząć punktować ją za nie wypełnianie tych kontaktów? A jak to też nie pomoże to (i radziłam Ci to już wcześniej) zorganizuj sobie jakiś weekendowy wyjazd ze swoją córką. Jedźcie gdzieś odpocząć, odetchnąć, choćby to miałaby być wizyta u dawno nie widzianej kuzynki czy babci. Zostaw Pana M i Jego dzieciaki niech się sobą "nacieszą". M zapewne pojedzie z synami do dziadków (bo tak najłatwiej) ale to Jego sprawa jak wypełnia swoje obowiązki ojcowskie. Przyjęłaś na siebie ciężką rolę bycia z tym dzieckiem na co dzień - w weekend zadbaj o swoje zdrowie psychiczne !!!

2 768

Odp: Być drugą i macochą

ja się nie zgadzam na takie postawienie sprawy
a sądzę, że ty zazdrosna także nie
bo co to znaczy: przyjełaś na siebie obowiązki związane z 'tym dzieckiem"??
w jakim zakresie "to dziecko" ponosi winę za to, że związek jego rodziców się rozpad?
czy fakt, że ma matkę i ojca umniejsza odpowiedzialność któregokolwiekz rodziców za los dziecka?
co to znaczy, niech się matkaq zajmie?
w końcu zazdrosna najlepiej wie, że w tym przypadku matka dziecka to zaniedbania, brak wsparcia dla dzieciaków i wychowywanie ograniczonych intelektualnie abnegatów
jakim ojcem byłby M, gdyby odpuścił??

i fakt, że zazdrosna wybrała M za swojego partnera - oznacza akceptację jego "przyrostków"
tak samo, jak zazdrosna oczekuje (jestem o tym przekonana) akceptacji swojej córki i jej potrzeb przez M

fakt, że córka zazdrosnej jest starsza.. ale jakby była młodsza to co?
M nie musiałby jej np. podwozić na zajęcia? uczestniczyc w jej sprawach? wziąć kolację?
jak byś zareagowała zazdrosna, gdyby twój M powiedział ci, że twoja córka to rozwydrzona bachorzyca, któa robi co chce i nikogo nie słucha?
jakby ci powiedzia ł - zrób z nią coś, daj ją do ojca, on tez ma obowiązki.. a nie tylko u nas siedzi na anszym garnuszku....

nie mam siły, nie mam czasu, nie znosze tego dzieckaka, denerwuje mnie

co byś poczuła zazdrposna?
tak naprawdę macie problem i to taki, który trzeba rozwiązać
\bez emocji, ale kreatywnie
jeśli jestes zmęczona -ustal z M, że potrzebujesz jego większego udziału w codziennych sprawach

z jednej strony mówisz, że M się angazuje, robi z dzieciakami lekcje, pomaga im
a z driugiej, że jestes w tym sama, i że mały się nie stosuje do twoich zasad

raz piszesz, że młody z tobą w kulki nie leci, jest ci nie raz łatwiej egzekwować niżą ojcu.. a raz piszesz, że młody idzie po bandzie

to jak jest zazdrosna?

2 769

Odp: Być drugą i macochą

Kjim
Ex w ogóle nie chce młodego, nie ma ograniczonych kontaktów, ale nikt jej nie zmusi do zajęcia się synem. Czy można komuś takiemu ?wciskać? dziecko? Takie wyjazdy tzw. ? ucieczki z domu? mają u mnie racje bytu i często ratują moje zdrowie psychiczne. To jednak nie rozwiązuje problemu.

2 770

Odp: Być drugą i macochą

kjm to nie są 'te dzieci"
fakt związana się z partnerem, który ma dziecdi, oznacza okreslone konsekwencje
i koniecznośc akceptacji tej sytuacji

związanie się z człowiekiem po przejściach, z przeszłością.... oznacza zycie z ta przeszloscią

nie ma innej opcji

wy macie duże dzieci
ale jak ludzie mają z pierwszego małżeństwa - a potem współne - to jest TWOJE dziecko i NASZE dziecko

ty sie nim zajmij, bo to twój dzieciak..

brrrr

2 771

Odp: Być drugą i macochą

End_aluzja
sama tego nie rozumiem, ale tu duże znaczenie mają moje dzieci. Gdy przychodzi mój syn i widzę, że świetnie dogaduje się z młodym M to mi nie przeszkadza, że ?rozrabiają?, hałasują, grają, oglądają swoje filmy itp. Inaczej wygląda sprawa z moją córą, ona wręcz ucieka z domu, bo młody ją drażni swoją obecnością. Na chłopski rozum- jak jest młody to nie mam córki, nawet gdy jest w domu to się zamyka u siebie. Sprawa wygląda zupełnie inaczej jak młodego nie ma, wtedy moja córa je, rozmawia z nami. Ona nic mi nie sugeruje, ale obie nie lubimy przyjazdu do nas drugiego syna M, córa często nocuje w tedy u koleżanki. Wiem, że to jej wybór, ale czy tak to ma wyglądać?
Gdyby M nie akceptował mojej córy, byłby to koniec naszego związku i wiem jak to działa.
Poza tym M zajmuje się swoim synem, teraz zdarzył się tylko ten wyjazd i w ogóle nawał pracy. Tylko, że u mnie się tak nawarstwiło, że nie mogę patrzyć na młodego. Wyrzucam go do swojego pokoju, by zajął się nauką, czy raczej zniknął mi z oczu, a za chwilę ten znów przyłazi pod byle pretekstem. M widzi, że przesadzam i przestaje mnie popierać, pozwalając młodemu na więcej. Ja jestem u kresu wytrzymałości, a ten pozwala mu siedzieć wieczorem dłużej w salonie. W skutek naszych złych relacji młody obrasta w piórka.

2 772

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Kjim
Ex w ogóle nie chce młodego, nie ma ograniczonych kontaktów, ale nikt jej nie zmusi do zajęcia się synem. Czy można komuś takiemu ?wciskać? dziecko? Takie wyjazdy tzw. ? ucieczki z domu? mają u mnie racje bytu i często ratują moje zdrowie psychiczne. To jednak nie rozwiązuje problemu.

Mówiąc o "wciśnięciu" Młodego Exowej myślałam o ripoście na słowa Twojego M o wrzuceniu dzieciaka do worka. Czemu wymaga od Ciebie, że zajmiesz się Młodym, że będziesz się Nim opiekować, że będziesz Go wychowywać, tolerować itd a nie wymaga tego od Rodzicielki tegoż Młodego człowieka. Mnie też to denerwuje jak mój M ma jakieś wymagania w stosunku do mnie, a od Ex nie wymaga niczego. Jej manipulacje, Jej zaniedbania względem dzieci, Jej próby utrudniania kontaktów z dzieciakami lub ukrywanie dzieci po przyjaciółkach puszcza płazem, słowa Jej nie powie, a mnie potrafi wykrzyczeć, że próbuje ograniczać mu kontakt z dziećmi , bo domagam się, żeby poświęcił nam chwilę swego czasu.   

End_aluzja nie zgadzam się z Tobą. Według Ciebie Zazdrosna ma przejąć opiekę i wychowanie dzieciaka tylko dlatego, że ten ma porąbaną matkę?! NIE. Dzieciak ma dwoje rodziców i Zazdrosna w żadnym wypadku nie jest i nie powinna być zmuszona do nadrabiania zaległości Pani Exowej. Dzieciak ma Matkę i Ojca i Oni przede wszystkim są za Niego odpowiedzialni. Jeśli Exowa nie wywiązuje się ze swoich obowiązków, istnieją sposoby żeby to od Niej wyegzekwować. Za nie wykonywanie obowiązków w postaci ustalonych przez Sąd kontaktów z dzieckiem grozi Jej upomnienie a potem grzywna na rzecz drugiego Rodzica.  Jeżeli podczas wizyt nie sprawuje odpowiednio opieki nad dzieciakami, należy powiadomić Kuratora - za to również grozi kara grzywny. Jeśli nadal nie będzie wywiązywać się ze swoich obowiązków wobec dzieciaka, Ojciec dziecka i Zazdrosna mieliby przynajmniej zastrzyk gotówki żeby dzieciakowi dać na kino albo kupić mu ten telewizor do pokoju. A Pani EX może da to do myślenia. Powiedz mi End_aluzja czemu Zazdrosna ma ponosić odpowiedzialność za zaniedbania Pani EX???
Zazdrosna - Twojemu M tez się chyba pomyliło kto tu jest Matką dzieciaka. Jeśli ma jakieś pretensje, to niech Je skieruje do Ex. Niech od Niej zacznie wymagać a nie od Ciebie. Ty swoje dzieci wychowałaś!!!

2 773

Odp: Być drugą i macochą

kjm

oczywiście, że mamunia i tatulek są odpowidzialni
ale jak mamunia nie jest odpowiedzialna to odpowiedzialny jest tatulek

a tatulek - czyli m, siłą rzeczy wciąga w opiekę nad młodym zazdrosną

jesli zatem z powodu niewydolności mamulki tatulek sprawuje jedyną opiekę-to sprawuje ją ze swoją życiową partnerką, jak na to nie patrzeć

twoje przemyslenia dotyczące sprawowania opieki mnie się zasadniczo podobają
ciekawe co to znaczy, nie sprawuje nalezytej opieki?/
że syn pyskuje jak wraca od matki?

kara grzywny? jasne, kosztem drugego syna, któremu nie kupi kanapek do szkoły i jogurtu na śniadanie?

bije od ciebie nienawiść, do eksowej, i do tych dzieciaków - nie twoich, obcych, złych, niegrzecznych - które, niestety, nie wiadomo dlaczego kręca się wokół WASZEGO NOWEGO zycia. i fakt, że partnerzy z odzysku próbują być (mino wszystko) dobrymi ojcami... jest dopustem bozym. bo lepiej by było jakby grzecznie płącili alimenty i ograniczyli spotkania z dziecmi do godziny raz w miesiącu, prawda kjm?

te dzieci sa własnie takie -0 niegrzeczne, krnąbrne, nieposłuszn e, zagubione, manipulujące - bo ci dorosli pozbawili je poczucia bezpieczenstwa i zniszczyli ich RODZINY. taka prawda.
i niestety konsekwencje tego dzwigają także kobiety, które w takie pachworkowe związki wchodza.. każdy w takim systemie jest w nim "umoczony"

zazdrosna - masz szczęscie, że masz fajna mądra córkę i fajnego samodzielnego syna - to znaczy, że dałas radę- jako matka
nie znam twojej historii, nie wiem ile czasu jestes z m, nie wiem, jak długio się znacie i czy jesteście związkiem po związkach, czy jesteś może przyczyna rozpadu tamtej rodziny. (nie mówię, że faktycznie jesteś, ale jesli małżeństwo rodziców rozbiło się z twojego powodu, to nie ma co się dziwić, że syn M jest zbuntowany i nieposłuszny wobec ciebie..)

ale jak widzisz matka chłopaków rady nie dała. dzieciaki pozostały trudne, niezdyscyplinowane, niewychowane. i to spada na ciebie - tym bardziej, że po swoich dzieciach wiesz, jak może być... i widzisz, że tak nie jest

mam pytanie- jesli mały nie chce spędzac czasu w swoim pokoju i przychodzi do was do salonu. To czemu ci to przeszkadza? co on takiego robi?
piszesz, że po prostu fizycznie chcesz, żeby zniknał ci z oczu

kurcze - ja wiem, że jesteś na granicy... ale żal mi tego małego...

on nie miał żadnego wyboru
zyje z wami, zyje z toba, a ty nie możesz na niego patrzec..

2 774

Odp: Być drugą i macochą

End_aluzja grzywna grozi Pani ex, jak robi problemy, by dać dziecko ojcu w ustalone przez sąd dni. Jednak nikt nie nakaże temu ojcu wziąć to dziecko w tym czasie. Matka takiego dziecka ma tylko powody by go pozbawić praw.
Młody M jest u nas i nikt nie zmusi jej do zajęcia się synem, ona go po prostu porzuciła, oddała. Jaki jest sens ustalać dni wizyt, jak ona po niego nie przyjedzie? No chyba, że się w czymś mylę?

2 775 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-01-30 16:25:40)

Odp: Być drugą i macochą
End_aluzja napisał/a:

zazdrosna - masz szczęscie, że masz fajna mądra córkę i fajnego samodzielnego syna - to znaczy, że dałas radę- jako matka
nie znam twojej historii, nie wiem ile czasu jestes z m, nie wiem, jak długio się znacie i czy jesteście związkiem po związkach, czy jesteś może przyczyna rozpadu tamtej rodziny. (nie mówię, że faktycznie jesteś, ale jesli małżeństwo rodziców rozbiło się z twojego powodu, to nie ma co się dziwić, że syn M jest zbuntowany i nieposłuszny wobec ciebie..)

ale jak widzisz matka chłopaków rady nie dała. dzieciaki pozostały trudne, niezdyscyplinowane, niewychowane. i to spada na ciebie - tym bardziej, że po swoich dzieciach wiesz, jak może być... i widzisz, że tak nie jest

mam pytanie- jesli mały nie chce spędzac czasu w swoim pokoju i przychodzi do was do salonu. To czemu ci to przeszkadza? co on takiego robi?
piszesz, że po prostu fizycznie chcesz, żeby zniknał ci z oczu

kurcze - ja wiem, że jesteś na granicy... ale żal mi tego małego...

on nie miał żadnego wyboru
zyje z wami, zyje z toba, a ty nie możesz na niego patrzec..

Dzięki, jestem dumna z moich dzieci smile
M poznałam po jego rozwodzie, małżeństwo rozpadło się bo Pani ex znalazła sobie kochanka.
Ja też mam wyrzuty sumienia, że jestem jaka jestem, ale brak mi cierpliwości do niego. Ogólnie nie lubię dzieci i mnie one drażnią. Czego szuka młody? zainteresowania, którego mu brakuje. Poświęcam mu nią, ale czasem mam przesyt. Co mnie interesuje co było w szkole, koledzy itp ? A on gada, gada... Dla mnie zbyt dziecinnie, wręcz głupio.
Tak mam problem by zaakceptować go w swoim domu. To, że M ma dzieci rozumiem, ale o to że będą mieszkać ze mną na stałe nigdy bym nie podejrzewała. M twierdzi, że nie miał wyboru, ja bym polemizowała. Choć pewnie na jego miejscu zrobiłabym podobnie sad

2 776

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Jaki jest sens ustalać dni wizyt, jak ona po niego nie przyjedzie? No chyba, że się w czymś mylę?

Wykonywanie kontaktów z dzieckiem - nowe przepisy. Egzekucja kontaktów z dzieckiem
Artykuł z dnia: 25.07.11

W dniu 13 sierpnia 2011 r. weszła w życie ustawa z dnia 26 maja 2011 r. o zmianie ustawy Kodeks postępowania cywilnego (Dz. U. z 2011 r. Nr 144, poz. 854). Ustawa nowelizująca wprowadziła do Kodeksu postępowania cywilnego nowe przepisy dotyczące wykonania kontaktów z dzieckiem. Nowelizacja w sposób kompleksowy reguluje tą problematykę.
Art. 5781 § 1 KPC otrzymał nowe brzmienie zgodnie, z którym podstawą wszczęcia postępowania wykonawczego jest orzeczenie sądu albo ugoda zawarta przed sądem, których wykonalność została stwierdzona przez sąd, albo ugoda zawarta przed mediatorem, po jej zatwierdzeniu przez sąd.
Wykonalność takiego orzeczenia sąd stwierdza z urzędu (art. 5781 § 3 KPC).
W art. 5821 KPC dodano § 3 w brzmieniu:  W razie uzasadnionej obawy naruszenia obowiązków wynikających z postanowienia o kontaktach przez osobę, pod której pieczą dziecko pozostaje, lub osobę uprawnioną do kontaktu z dzieckiem albo osobę, której tego kontaktu zakazano, sąd opiekuńczy może zagrozić nakazaniem zapłaty oznaczonej sumy pieniężnej, stosownie do zasad określonych w art. 59815:
1.    osobie, pod której pieczą dziecko pozostaje - na rzecz osoby uprawnionej do kontaktu z dzieckiem lub
2.    osobie uprawnionej do kontaktu z dzieckiem albo osobie, której tego kontaktu zakazano - na rzecz osoby, pod której pieczą dziecko pozostaje
Zgodnie z nowelizacją do Kodeksu postępowania cywilnego w księdze drugiej w tytule II w dziale II w rozdziale 2 wprowadzono Oddział 6 Sprawy dotyczące wykonywania kontaktów z dzieckiem (oddział ten zawiera przepisy od art. 59815 do art. art. 59821).
Do tej pory na osobę, która utrudniała kontakty uprawnionego z dzieckiem sąd mógł nałożyć grzywnę z jej ewentualną zamianą na areszt. Obecnie osoba utrudniająca kontakty z dzieckiem może zostać zobowiązana do zapłaty sumy pieniężnej na rzecz osoby uprawnionej do kontaktów. Do zapłaty sumy pieniężnej może być również zobowiązana osoba, która jest uprawniona do kontaktów z dzieckiem lub wobec, której orzeczono zakaz kontaktowania się.
Sąd może też nakazać zwrócić koszty związane z przygotowaniem dziecka do kontaktów.
Nowowprowadzony przepis art. 59815 § 1 KPC wskazuje, iż jeżeli osoba, pod której pieczą dziecko pozostaje, nie wykonuje albo niewłaściwie wykonuje obowiązki wynikające z orzeczenia albo z ugody zawartej przed sądem lub przed mediatorem w przedmiocie kontaktów z dzieckiem, sąd opiekuńczy, uwzględniając sytuację majątkową tej osoby, zagrozi jej nakazaniem zapłaty na rzecz osoby uprawnionej do kontaktu z dzieckiem oznaczonej sumy pieniężnej za każde naruszenie obowiązku.
Stosownie do § 2 art. 59815 KPC, jeżeli osoba uprawniona do kontaktu z dzieckiem albo osoba, której tego kontaktu zakazano, narusza obowiązki wynikające z orzeczenia albo z ugody zawartej przed sądem lub przed mediatorem w przedmiocie kontaktów z dzieckiem, sąd opiekuńczy zagrozi tej osobie nakazaniem zapłaty oznaczonej sumy pieniężnej na rzecz osoby, pod której pieczą dziecko pozostaje, stosując odpowiednio przepis § 1.
Jeżeli zagrożenie nakazaniem zapłaty sumy pieniężnej nie przyniesie rezultatu w postaci zastosowania się do orzeczenia sądu (lub ugody) i zobowiązany nadal nie będzie stosował się do orzeczenia, sąd nakaże zapłatę za każde naruszenie obowiązku.
Jak wskazuje art. 59816 § 1 KPC, jeżeli osoba, której sąd opiekuńczy zagroził nakazaniem zapłaty oznaczonej sumy pieniężnej, nie wypełnia nadal swego obowiązku, sąd opiekuńczy nakazuje jej zapłatę należnej sumy pieniężnej, ustalając jej wysokość stosownie do liczby naruszeń. Sąd może w wyjątkowych wypadkach zmienić wysokość sumy pieniężnej, o której mowa w art. 59815, ze względu na zmianę okoliczności.
Przepis § 1 stosuje się odpowiednio, jeżeli osoba, której sąd zagroził nakazaniem zapłaty oznaczonej sumy pieniężnej zgodnie z art. 5821 § 3, dopuściła się naruszenia obowiązku wynikającego z orzeczenia o kontaktach (art. 59816 § 2 KPC).
Na postanowienia sądu w przedmiocie zagrożenia nałożenia sumy pieniężnej oraz w przedmiocie nakazania zapłaty tej sumy przysługuje zażalenie.
Stosownie do art. 59816 § 4 KPC, prawomocne postanowienie sądu, w którym nakazano zapłatę należnej sumy pieniężnej, jest tytułem wykonawczym bez potrzeby nadawania mu klauzuli wykonalności.
Art. 59817 § 1 KPC wskazuje, iż jeżeli do kontaktu nie doszło wskutek niewykonania lub niewłaściwego wykonania przez osobę, pod której pieczą dziecko pozostaje, obowiązków wynikających z orzeczenia albo z ugody zawartej przed sądem lub przed mediatorem w przedmiocie kontaktów z dzieckiem, sąd opiekuńczy przyzna od tej osoby uprawnionemu do kontaktu zwrot jego uzasadnionych wydatków poniesionych w związku z przygotowaniem kontaktu, w tym kosztów, o których mowa w art. 5821 § 2 pkt 1.
Przepis § 1 art. 59817 KPC stosuje się odpowiednio, jeżeli uprawniony do kontaktu z dzieckiem narusza obowiązki dotyczące kontaktu wynikające z orzeczenia albo z ugody zawartej przed sądem lub przed mediatorem (art. 59817 § 2 KPC).
Na postanowienie sądu w przedmiocie zwrotu uzasadnionych wydatków przysługuje zażalenie (art. 59817 § 3 KPC), a prawomocne postanowienie sądu jest tytułem wykonawczym bez potrzeby nadawania mu klauzuli wykonalności (art. 59817 § 4 KPC).

Postępowanie w sprawie wykonywania kontaktów z dzieckiem jest wstrzymane wyłącznie na wniosek. Jak wskazuje bowiem art. 59818 § 1 KPC, w sprawach wykonywania kontaktów z dzieckiem nie stosuje się art. 570 KPC określającego, iż sąd opiekuńczy może wszcząć postępowanie z urzędu. Wniosku wymaga także wydanie każdego kolejnego postanowienia, o którym mowa w poprzedzających przepisach niniejszego oddziału.
Przed wydaniem postanowień, o których mowa w oddziale niniejszym, sąd wysłucha uczestników postępowania (art. 59818 § 2 KPC).
Do wniosku o wszczęcie postępowania uregulowanego w niniejszym oddziale należy dołączyć odpis wykonalnego orzeczenia albo wykonalnej ugody zawartej przed sądem lub przed mediatorem w przedmiocie kontaktów z dzieckiem (art. 59819 § 1 KPC).
Jeżeli postępowanie ma się toczyć na podstawie orzeczenia sądu albo innego organu państwa obcego albo ugody zawartej przed sądem lub innym organem państwa obcego lub przez niego zatwierdzonej, niezbędne jest stwierdzenie wykonalności tego orzeczenia albo ugody (art. 59819 § 2 KPC).
Zgodnie z art. 59820 KPC, sąd umarza postępowanie, jeżeli wciągu sześciu miesięcy od uprawomocnienia ostatniego postanowienia nie wpłynął kolejny wniosek w sprawach wykonywania kontaktów z dzieckiem.
Według art. 59821 KPC do spraw uregulowanych w nowododanym oddziale nie stosuje się art. 577 KPC zgodnie z którym, sąd opiekuńczy może zmienić swe postanowienie nawet prawomocne, jeżeli wymaga tego dobro osoby, której postępowanie dotyczy.
Nowe przepisy dotyczące wykonywania kontaktów z dzieckiem stosuje się do wniosków złożonych po dniu wejścia w życie nowelizacji, a więc od dnia 13 sierpnia 2011 r

2 777

Odp: Być drugą i macochą

no ja tez tak wiem zazdrosna
to kjm proponuje, żeby matke obarczac grzywna bo jest złą matką...

2 778

Odp: Być drugą i macochą

W Waszym przypadku najważniejsza zmiana w przepisach to:

Stosownie do § 2 art. 59815 KPC, jeżeli osoba uprawniona do kontaktu z dzieckiem albo osoba, której tego kontaktu zakazano, narusza obowiązki wynikające z orzeczenia albo z ugody zawartej przed sądem lub przed mediatorem w przedmiocie kontaktów z dzieckiem, sąd opiekuńczy zagrozi tej osobie nakazaniem zapłaty oznaczonej sumy pieniężnej na rzecz osoby, pod której pieczą dziecko pozostaje, stosując odpowiednio przepis § 1.
Jeżeli zagrożenie nakazaniem zapłaty sumy pieniężnej nie przyniesie rezultatu w postaci zastosowania się do orzeczenia sądu (lub ugody) i zobowiązany nadal nie będzie stosował się do orzeczenia, sąd nakaże zapłatę za każde naruszenie obowiązku.
Jak wskazuje art. 59816 § 1 KPC, jeżeli osoba, której sąd opiekuńczy zagroził nakazaniem zapłaty oznaczonej sumy pieniężnej, nie wypełnia nadal swego obowiązku, sąd opiekuńczy nakazuje jej zapłatę należnej sumy pieniężnej, ustalając jej wysokość stosownie do liczby naruszeń. Sąd może w wyjątkowych wypadkach zmienić wysokość sumy pieniężnej, o której mowa w art. 59815, ze względu na zmianę okoliczności.

Zazdrosna - Twój M ma wyznaczone kontakty z Młodszym synem , a dlaczego Ex nie ma ustalonych kontaktów ze starszym synem?!

End_aluzja - dla wyjaśnienia, nie bije ze mnie nienawiść do Exowych, ale przyznaję szczerze , że tkwi we mnie nienawiść do wszystkich osób, które zaniedbują własne dzieci, moją porąbane priorytety i dla własnej wygody porzucają dzieci lub co gorsza krzywdzą swoje dzieci. I podtrzymuje swoje zdanie, że ojciec i matką są odpowiedzialni za swoje dzieci a nie MACOCHA. A jeśli nie wypełniają należycie swych rodzicielskich obowiązków powinni ponosić konsekwencje!

2 779

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

zazdrosna - masz szczęscie, że masz fajna mądra córkę i fajnego samodzielnego syna - to znaczy, że dałas radę- jako matka
nie znam twojej historii, nie wiem ile czasu jestes z m, nie wiem, jak długio się znacie i czy jesteście związkiem po związkach, czy jesteś może przyczyna rozpadu tamtej rodziny. (nie mówię, że faktycznie jesteś, ale jesli małżeństwo rodziców rozbiło się z twojego powodu, to nie ma co się dziwić, że syn M jest zbuntowany i nieposłuszny wobec ciebie..)

ale jak widzisz matka chłopaków rady nie dała. dzieciaki pozostały trudne, niezdyscyplinowane, niewychowane. i to spada na ciebie - tym bardziej, że po swoich dzieciach wiesz, jak może być... i widzisz, że tak nie jest

mam pytanie- jesli mały nie chce spędzac czasu w swoim pokoju i przychodzi do was do salonu. To czemu ci to przeszkadza? co on takiego robi?
piszesz, że po prostu fizycznie chcesz, żeby zniknał ci z oczu

kurcze - ja wiem, że jesteś na granicy... ale żal mi tego małego...

on nie miał żadnego wyboru
zyje z wami, zyje z toba, a ty nie możesz na niego patrzec..

Dzięki, jestem dumna z moich dzieci smile
M poznałam po jego rozwodzie, małżeństwo rozpadło się bo Pani ex znalazła sobie kochanka.
Ja też mam wyrzuty sumienia, że jestem jaka jestem, ale brak mi cierpliwości do niego. Ogólnie nie lubię dzieci i mnie one drażnią. Czego szuka młody? zainteresowania, którego mu brakuje. Poświęcam mu nią, ale czasem mam przesyt. Co mnie interesuje co było w szkole, koledzy itp ? A on gada, gada... Dla mnie zbyt dziecinnie, wręcz głupio.
Tak mam problem by zaakceptować go w swoim domu. To, że M ma dzieci rozumiem, ale o to że będą mieszkać ze mną na stałe nigdy bym nie podejrzewała. M twierdzi, że nie miał wyboru, ja bym polemizowała. Choć pewnie na jego miejscu zrobiłabym podobnie sad

no patrz
wniosek z tego taki, że młody (może dzienny, może niedojrzały, może głupszy od twoich) uwielbia opowiadac ci o szkole, kolegach, zswoich sprawach

rozumiem, gdy piszesz, że nie lubisz dzieci.. ja też nie mam w sobie tego 'ciu ciu" nad każdym dzieciątkiem i w gołe, takie małe wspaniałości

drażnią mnie dzieciary rozwydrzone, niewychowane, nie cierpie sześciolatek, które sie pieszczą i sa takie słodkie dziewczyneczki i little pony, od nastolatków wymagam jakiegoś poziomu..

więc to wszystko rozumiem
ale tez kurna rozumiem, że chłopak szuka w tobie tez tego, czego pewnie nigdy nie dostał od matki i dzieli się tym, co ma - a co ma? opowiesci zazdrosna....

wiesz co? a może spóbuj z nim tak wiesz... na "kontrakcie" jak pisałam.
np. fajnie, że opowiadasz mi o swojej szkole, ale umówmy się, że porozmawiamy przy kolacji, bo teraz jestem zajęta
albo powiedz chcesz pogadać? to chodź, bo musze kurze poscierac, pomożesz mi i przy okazji opowiesz, co tam w szkole....

wink)

2 780 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2014-01-30 16:58:16)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Zazdrosna - Twój M ma wyznaczone kontakty z Młodszym synem , a dlaczego Ex nie ma ustalonych kontaktów ze starszym synem?!

End_aluzja - dla wyjaśnienia, nie bije ze mnie nienawiść do Exowych, ale przyznaję szczerze , że tkwi we mnie nienawiść do wszystkich osób, które zaniedbują własne dzieci, moją porąbane priorytety i dla własnej wygody porzucają dzieci lub co gorsza krzywdzą swoje dzieci. I podtrzymuje swoje zdanie, że ojciec i matką są odpowiedzialni za swoje dzieci a nie MACOCHA. A jeśli nie wypełniają należycie swych rodzicielskich obowiązków powinni ponosić konsekwencje!

i wkurza cię to, że DZIECKO zostaje z ojcem, a nie z matką??
bo jakby był z matką, to w dupie bys miała, że ojciec zaniedbuje kontakty z dzieckiem albo spędza z dzieckiem ustalone przez sąd dwa dni w miesiącu?
dopóki ten dzieciak nie włazi ci w oczy, to jest ok?
rozumiesz, o jakich niekonsekwencjach piszesz?
we mnie tez tkwi nienawiśc do tych, co zaniedbują dzieci. ale nie interesuje mnie, czy to ojciec czy matka
tatulek, który przypomina sobie o dzieciach raz na dwa tygodnie i jego partnetrka, która jest oburzona, że nie odwoła spotkania z dziećmi, bo ona chce iśc na impreze, wkurzaja mnie tak samo

'niepodpowiedzialni, zadufani egosityczni i niedojrzali dorośli, któzy ściągają dzieci na świat i chcą z nimi byc tylko wtedy, gdy im wygodnie
bo eksowa jest zła, że syn u niej nie mieszka?
a ojciec jest głupi, bo syn u niego mieszka zamiast u eksowej?
to kurna jak to jest?
ojciec i matka tak samo?
bo jesli odpowiadają tak samo - TO NIE MA ZNACZENIA, kto jest matką a kto ojcem. znaczenie jest takie, że w sumie, w dwójke mają obowiązek zaspokajać potrzeby swojego dziecka
'

u ciebie tak jest?
twój partner uczestniczy w takim samym zakresie w życiu swoich dzieci z poprzednią partnerką?/
czy w zakresie nieporównanie mniejszym?
bo jak w nieporównywanie mniejszym to znaczy, że jest własnie takicm " osób, które zaniedbują własne dzieci, moją porąbane priorytety i dla własnej wygody porzucają dzieci lub co gorsza krzywdzą swoje dzieci.""

zazdrosna ma inne podejście
i rozumie, że jej partner wział odpowiedzialnośc za własne dzieci - co mu się chwali, nie da sie ukryć...

2 781

Odp: Być drugą i macochą

Kjim, dzięki, nie wiedziałam smile

End_aluzja napisał/a:

wiesz co? a może spóbuj z nim tak wiesz... na "kontrakcie" jak pisałam.
np. fajnie, że opowiadasz mi o swojej szkole, ale umówmy się, że porozmawiamy przy kolacji, bo teraz jestem zajęta
albo powiedz chcesz pogadać? to chodź, bo musze kurze poscierac, pomożesz mi i przy okazji opowiesz, co tam w szkole....

wink)

tak robię smile Później to samo opowiada ojcu. Nauczył się zagadywać, by nie wykonywać co do niego należy.

2 782

Odp: Być drugą i macochą

Zazdrosna - chłopak ma 13 lat a nie 23. Nie chce się uczyć!? To nie Twój problem tylko ojca.
To nastolatek. Skoro opowiada o szkole to nie zamknął się w sobie i lubi Cię.
On ma jeszcze młody umysł, wiek dojrzewania.
Nie będę Ci tłumaczyć bo ty dobrze wiesz jak wygląda psychika dziecka w tym wieku.

Kiedyś pisałaś, że młody lgnie do ciebie a ty nie możesz go polubić.
PROBLEM JEST W TOBIE.

Oczekujesz, że on - dzieciak zmieni się na takiego jakiego  ty byś chciała widzieć.
Tak niestety się nie stanie, bynajmniej nie teraz.

Zarzucasz partnerowi, że nie odstawi syna. A pomyślałaś jak jemu może być przykro.
To wszystko co napisała  End_aluzja to święta prawda.
Kiedy ja miałam dość pasierbów i nalegałam o wolny weekend (wiedząc, że matka ich nie weźmie) to też mnie pytał czy ma go do zamordować abym była szczęśliwa.

Twoja córa nie spędza czasu z synem M bo go nie lubi - czyli robi to co ty.
Dziwisz się, że kiedy ciebie nie ma to M jedzie do dziadków?
Gdyby został w domu z synem to twoja córka wyniosłaby się. On widocznie nie chce jej "wyrzucać" więc sam się usuwa.

Masz wybór - możesz przyzwyczaić się do dzieci, tolerować je z zaciśniętymi zębami albo rozstać się z M bo wiążąc się z nim nie myślałaś, że bierzesz  niedzielnego ojca.
Pomyliłaś się - człowiek jest istotą omylna i nikt nie może Cię winić za to że sytuacja przerosłą cię.

Pisałam przecież jak mi było ciężko. Owszem, młody się zmienił ale pamiętam jak usuwał się z drogi czując moją niechęć do siebie.

2 783

Odp: Być drugą i macochą

a jak jest teraz ewarg?

2 784

Odp: Być drugą i macochą

Będę coraz częściej tu zaglądać... Jestem z facetem, on ma 4 letnią córkę, którą bardzo lubię, matka małej zostawiła go po 8 latach dla innego ( dość długo go oszukiwała i zwodziła ). Minęło 6 miesięcy od ich rozstania i się zaczyna...Chyba odwidział się jej nowy romans (zamieszkała z tamtym facetem). Mój obiecał małej, wspólny wyjazd do zoo jak wróci z pracy ( ja, on ,mała ), a była napisała do niego smsa, czy mogłaby z nimi jechać, oczywiście gdybym ja nie jechała. Nie wiem dziewczyny co o tym myśleć hmm Czuję się strasznie. Z jednej strony co on zrobi, jeśli już powiedziała małej, że z nimi pojedzie lub mała ją o to poprosi hmm

2 785 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-01-30 21:01:35)

Odp: Być drugą i macochą

dafne123  a mała tak na co dzień mieszka z mamą tak? a z ojcem się regularnie widuje ? czy na odwrót ?

Edit :dobra wymazuje, aby nie było ,że robię problem z doopy wyjęty .Wściekliznę mam dzisiaj , brrrrr hmm

2 786 Ostatnio edytowany przez dafne123 (2014-01-30 20:17:30)

Odp: Być drugą i macochą

Mała mieszka z mamą i jej nowym facetem (hmm wydaje mi się, że już ze sobą nie są, albo zaraz nie będą, bo logiczne jest, że gdyby im się układało to nie chciałaby z moim gdziekolwiek jechać ). Ona chyba zorientowała się, że zamieniła skórkę za wyprawkę i będzie chciała do niego wrócić:/ Ojciec pracuje za granicą i wyjeżdża na 4 msc. Będąc w Polsce odbierał małą z przedszkola i wieczorem odwoził do domu.

Małą akceptuję absolutnie, ale czuję, że zaczną się problemy ze strony byłej.

2 787 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-01-31 10:21:33)

Odp: Być drugą i macochą
End_aluzja napisał/a:

u ciebie tak jest?
twój partner uczestniczy w takim samym zakresie w życiu swoich dzieci z poprzednią partnerką?/
czy w zakresie nieporównanie mniejszym?
bo jak w nieporównywanie mniejszym to znaczy, że jest własnie takicm " osób, które zaniedbują własne dzieci, moją porąbane priorytety i dla własnej wygody porzucają dzieci lub co gorsza krzywdzą swoje dzieci.""

End_aluzja - ojciec moich dzieci był osobą zaniedbującą swoje dzieci, odgrywającą się na mnie za pozew rozwodowy, kosztem dzieci. Ale teraz ma wyznaczone kontakty z dziećmi i to ja (!!!) zadbałam o to, żeby te kontakty były częste i na bieżąco bo wiedziałam, że dzieci muszą mieć ojca mimo, że ja nie będę miała już męża!!! Teraz dzielimy opiekę po równo, chociaż dzieci mieszkają ze mną i zawsze na noc wracają do domu. Nie wiem jak na takie częste kontakty ojca zapatruje się jego partnerka (nie znam jej), ale wiem, że dzieci Ją lubią, więc nie sądzę, żeby w jakiś sposób Je odtrącała ( i mimo, że Jej nie znam, to trochę Ją za to lubię).  Ale zdarzało się w przeszłości, że mój EX nie przyjeżdżał po dzieci w wyznaczone dni, spóźniał się, nie dotrzymywał słowa danego dzieciom i to mnie wkurzało ogromnie!!! Walczyłam z tym i po trzech latach udało się wymóc na Panu Ex dotrzymywanie terminów. Wiedząc jak to wygląda z tej strony i jak cierpią dzieci, stercząc w oknie i czekając, aż tata łaskawie po Nich przyjedzie, odkąd jestem z M, tak właśnie do tego podchodzę. Wiem, że musi "stawić" się po dzieci w wyznaczone dni (też ma przyznane kontakty PRZEZ POŁOWĘ TYGODNIA, ŁĄCZNIE Z WEEKENDOWYM NOCOWANIEM).

End_aluzja napisał/a:

zazdrosna ma inne podejście
i rozumie, że jej partner wziął odpowiedzialność za własne dzieci - co mu się chwali, nie da sie ukryć...

Nie mam innego podejścia niż Zazdrosna w tym zakresie. Wiem, że mój partner ma obowiązki wobec swoich dzieci, tak jak moj EX ma obowiązki wobec naszych dzieci!!! M, w przeciwieństwie do mojego byłego, sam wywalczył sobie te kontakty, sam dba o to, żeby się nie spóźniać, żeby być na czas, żeby dotrzymywać terminów, umów i obietnic. I bardzo Go za to szanuję. Ma do tego dojrzałe podejście ( w przeciwieństwie do mojego byłego). I to rozumiem. Nie rozumiem za to "Matek" i "Ojców", którzy "wyrzekają" się własnego dziecka, podrzucają Je komuś, oddają, robią dzieciakowi sieczkę z mózgu, albo co pisałam wcześniej, krzywdzą je psychicznie lub fizycznie. Dla mnie, w historii Zazdrosnej, "Matka" chłopaka jest tą niedojrzałą. Ale nie rozumiem, czemu twierdzisz , że to Zazdrosna ma ponosić konsekwencje Jej niedojrzałości? Moim zdaniem Zazdrosna "może", ale nie "musi" przejmować odpowiedzialności za dzieciaka. Od tego chłopak ma OJCA I MATKĘ . Skoro Matka jest niepoważna, to chociaż dobrze , że Ojciec czuje jako takie poczucie obowiązku i przejął opiekę nad dzieckiem.

End_aluzja napisał/a:

zazdrosna ma inne podejście
i rozumie, że jej partner wziął odpowiedzialność za własne dzieci - co mu się chwali, nie da sie ukryć...

No nie zupełnie WZIĄŁ. Został na to skazany. Jak pisała Zazdrosna: dzieciak nie mieszkał z Ojcem od początku - został "podrzucony" przez Matkę. Więc chwali mu się tylko to, że PRZEJĄŁ tę odpowiedzialność. Zazdrosna decydując się na bycie w tym związku, powinna oczywiście przyjąć na klatę to, że dzieciak mieszka z Nimi. Ale jeśli ustala się jakieś zasady wspólnego życia (w tym wypadku Zazdrosna, M, jej córka i jego syn) to zasady powinny obowiązywać w tym wypadku wszystkich, zarówno jej córkę jak i jego syna. I rozumiem, że może Ją irytować to, że chłopak notorycznie łamie te zasady i miga się od obowiązków. I uważam, że skoro M zdecydował się na wspólne życie i tworzenie nowej rodziny, to powinien brać pod uwagę nie tylko wygodę swojego syna (synów), ale również dbać o pozostałych członków tej rodziny. Nie rozumiem czemu, to tylko Zazdrosna ma być tą tolerancyjną, wyrozumiałą, odpowiedzialną, dorosłą? A gdzie w tym wszystkim jest M? Dlaczego On nie dba o to, żeby wszyscy członkowie tej rodziny dobrze czuli się w tym domu?

2 788 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-01-31 11:46:49)

Odp: Być drugą i macochą
dafne123 napisał/a:

Będę coraz częściej tu zaglądać... Jestem z facetem, on ma 4 letnią córkę, którą bardzo lubię, matka małej zostawiła go po 8 latach dla innego ( dość długo go oszukiwała i zwodziła ). Minęło 6 miesięcy od ich rozstania i się zaczyna...Chyba odwidział się jej nowy romans (zamieszkała z tamtym facetem). Mój obiecał małej, wspólny wyjazd do zoo jak wróci z pracy ( ja, on ,mała ), a była napisała do niego smsa, czy mogłaby z nimi jechać, oczywiście gdybym ja nie jechała. Nie wiem dziewczyny co o tym myśleć hmm Czuję się strasznie. Z jednej strony co on zrobi, jeśli już powiedziała małej, że z nimi pojedzie lub mała ją o to poprosi hmm

Nie sądzę, że pojedzie z byłą żoną i nie martwiła bym się smile

End_aluzja napisał/a:

zazdrosna ma inne podejście
i rozumie, że jej partner wziął odpowiedzialność za własne dzieci - co mu się chwali, nie da sie ukryć...

Ho, ho, nie przeceniaj mnie. Gdyby było tak różowo, nie byłoby mnie tutaj.

kjim napisał/a:

A gdzie w tym wszystkim jest M? Dlaczego On nie dba o to, żeby wszyscy członkowie tej rodziny dobrze czuli się w tym domu?

Co może zrobić poza zdyscyplinowaniem młodego?

kjim napisał/a:

No nie zupełnie WZIĄŁ. Został na to skazany. Jak pisała Zazdrosna: dzieciak nie mieszkał z Ojcem od początku - został "podrzucony" przez Matkę. Więc chwali mu się tylko to, że PRZEJĄŁ tę odpowiedzialność.

Mylisz się, po prostu jest realistą. Nie jest łatwo nawet najgorszej matce odebrać dziecko. Sprawa trwałaby latami, ciągane po sądach byłyby dzieci a one przecież rosną i za chwilę same będą mogły decydować o sobie. Poza tym zawsze wiedział, że w końcu sama odda chłopaka. Porzucenie drugiego dziecka to tylko kwestia czasu. To będzie koniec mojej wyrozumiałości.

Jeśli nie nastąpi on szybciej, u mnie nadeszły czarne chmury. Rozmawiałam z M o wyprowadzce z młodym do mieszkania M, choć nie bardzo tego chcę. Zapytałam jak często byśmy się spotykali wtedy na weekendy. Odpowiedział, że raz na jakiś czas. Czy tak mówi facet, który chce być z ukochaną kobietą? Ja marzę to tym, by spędzać z nim każdą wolną chwilę. Jak zwykle trochę przesadziłam w kierowanych do niego słowach dotyczących młodego. Stąd pewnie ten entuzjazm, ale czuję się fatalnie.

2 789

Odp: Być drugą i macochą
End_aluzja napisał/a:

a jak jest teraz ewarg?

Nasz najmłodszy dorósł i w końcu przestał się buntować (niestety emocjonalnie długo dzieciak), uznał gdzie jego dom, kto się o niego troszczy? Nie mamy pojęcia ale od kilku miesięcy jest fajnie.
Drugi fakt, że na jesieni pojechał na uczelnie i w domu jest rzadko. Jednakże na święta był ponad dwa tygodnie i były to najlepsze święta od wielu lat.

2 790 Ostatnio edytowany przez kjim (2014-01-31 12:54:24)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Czy tak mówi facet, który chce być z ukochaną kobietą? Ja marzę to tym, by spędzać z nim każdą wolną chwilę.

I właśnie o tym mówię !!! Jaką rolę w tym związku pełni M? Przecież nie tylko Ty powinnaś się martwić jak to wszystko pozlepiać, co robić , jak robić żeby było dobrze!!! On też powinien się dołożyć do dbania o ten związek czyli o swoją nową rodzinę. A nie traktować młodego priorytetowo czyli jak świętą krowę. Owszem dzieciak jest w jakiś sposób "poszkodowany" przez świat dorosłych , ale Młoda Zazdrosna też pochodzi z rozbitej rodziny!!! Tez trzeba ją traktować jak "świętą krowę"? NIE!!! Te dzieciaki trzeba traktować normalnie, próbować im stworzyć NORMALNY dom, ale nie tylko Zazdrosna ma o to dbać. Rola faceta w budowaniu związku/rodziny powinna być taka sama. I póki facet nie zrozumie , że ukochana kobieta powinna się czuć tak samo dobrze w rodzinie jak ukochany syn,  póty facet będzie kogoś krzywdził. Albo ukochaną kobietę , albo ukochane dzieci.

2 791

Odp: Być drugą i macochą

super ewarg;)

2 792 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-01-31 13:52:57)

Odp: Być drugą i macochą
End_aluzja napisał/a:

i wkurza cię to, że DZIECKO zostaje z ojcem, a nie z matką??

Tu was zaskoczę. Jestem przekonana w 100%, że każde dziecko po rozwodzie powinno mieszkać z matką. Powinno mieć jeden dom, a to matka jest odpowiedzialna za jego wychowanie. Do najważniejszych obowiązków ojca jest zapewnić dziecku byt i łożyć na nie. Tylko kobieta jest w stanie się poświęcić dla dziecka, facet myśli czymś innym.
Nigdy nie wymagałam od mojego exa, czy męża by zajął się dziećmi, to moje zadanie, moja radość. On ma zapewnić im godziwe warunki życia. To wcale nie oznacza, że ja nie pracuje zawodowo, ale robię to przez 8 godzin, on gdy trzeba musi pracować o wiele więcej.
Tak samo M, ma wspólne kredyty z ex. On musi mieć czas najnormalniej na to zarobić, a to ex, a nie ja powinna wychowywać ich synów.
Miałam normalną rodzinę, i tylko niedziele spędzaliśmy wszyscy razem, bo ojciec tyrał do nocy, a mama też pracowała, a popołudniami zajmowała się domem i mną. Nie jestem z tego powodu w żaden sposób skrzywdzona. Dla mnie normą jest niedzielny ojciec.
Obecnie mój syn mieszka z ojcem, bo tego chciał i ma tam lepsze warunki bytowe, ale codziennie go widuję, przesiaduje u mnie całe dnie, często o 22 dopiero zbiera się do domu, co spędza mi sen z powiek (mieszka z ojcem tuż obok). Je u mnie posiłki, choć ex mi nie dokłada się na córkę. To mój syn, moje szczęście i dbam o niego. Kupuje mu ubrania, bo ojciec nie ma na to czasu, a i jak twierdzi pieniędzy. Jego sprawa, to świadczy tylko o nim, ale nie jestem z tego powodu na niego wkurzona. Po prostu robię to za niego. Przykro mi tylko, że moja córa nie ma ojca w ogóle, nawet godzinkę w niedzielę.

Ewarg, cudownie. W Tobie moja nadzieja smile

2 793

Odp: Być drugą i macochą

zazdrosna, rozumiem twoje podejście i opinie

ale wiemy też, że czasami te role, tak automatycznie przypisane do płci sie nie sprawdzają
np. ja jestem ta bardziej konsekwentna i wychowująca, a mój mąż ten bardziej opiekuńczy w stosunku do syna
on mnie nie zastepuje, ani ja jego
ale uzupełniamy nasze role i zadania

i tak naprawdę, gdy mama była z wami, a ojciec był niedzielny -i mama zaspokajała wasze potrzeby.. to jest ok

ale gdyby twoja mama była np. schizofreniczką -to czy nie miałabys np. żalu do ojca, że zostawiał was z chorą matką i był nieobecny?
twoja proipozycja i podział ról jest dobry - pod warunkiem, że każda ze stron si,ę z tego wywiązuje
eksowa się nie wywiązuje..
więc twój M nie ma wyjścia

przykro mi, że wasze relacje stanęły na takim ostrzu noża

wyobrażam sobie, jakie pokłądy twoich emocji wiążą się z tym, że piszesz, że on mówi, że będziecie się widziec raz na jakiś czas

trzymam kcuki

2 794 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-01-31 14:07:30)

Odp: Być drugą i macochą
End_aluzja napisał/a:

ale gdyby twoja mama była np. schizofreniczką -to czy nie miałabys np. żalu do ojca, że zostawiał was z chorą matką i był nieobecny?

Nie umiem na to odpowiedzieć

End_aluzja napisał/a:

twoja proipozycja i podział ról jest dobry - pod warunkiem, że każda ze stron si,ę z tego wywiązuje
eksowa się nie wywiązuje..
więc twój M nie ma wyjścia

Czy nie uważasz, że robi to dlatego, że wie ojciec zajmie się dziećmi. Może faktycznie trzeba by młodego zostawić jej pod drzwiami, by wzięła za niego odpowiedzialność i się opamiętała.

End_aluzja napisał/a:

przykro mi, że wasze relacje stanęły na takim ostrzu noża

wyobrażam sobie, jakie pokłądy twoich emocji wiążą się z tym, że piszesz, że on mówi, że będziecie się widziec raz na jakiś czas.

Bo najpierw są dzieci. Dla matki owszem, są najważniejsze. Dla mężczyzny najważniejsza powinna być kobieta, ich matka. Ja nią nie jestem

End_aluzja napisał/a:

trzymam kcuki

Dziękuję smile Nie z takich opresji wychodziliśmy. Znów na niczym nie stanie sad

2 795

Odp: Być drugą i macochą

Zazdrosna - nie wszystkie domy wyglądały jak twój rodzinny.
U mnie ojciec bardzo dużo zajmował się zarówno nami (dziećmi) jak i robił w domu. Taki model wyniosłam. To mój tata chodził na wywiadówki do szkoły, sprawdzał nam zeszyty, obierał w domu ryby, ... Sprzątał w sobotę (nawet po pracy - bo wtedy pracowało się w soboty 6 godzin).
Mój pierwszy mąż - jak chciał to robił i zajmował się dziećmi. Po kilku latach uznał, ze się pomylił i już nie chce rodziny. Nie zajmował się dziećmi nawet w niedzielę, nie płacił alimentów. Chłopcy widzieli go czasami raz w roku. Teraz obarcza ich opieką nad swoim kolejnym dzieckiem (albo podrzuca im  na wakacje albo na weekendy) a oni szczęśliwi, że siostra lgnie do nich.
Mój obecny mąż zajmował się zawsze dziećmi mimo iż zawsze pracował na utrzymanie rodziny sam. Była żona nie pracowała a jak on wrócił z pracy to odrabiał lekcje, kąpał, układ spać, czytał bajki, jeździł na treningi, mecze chodził na wywiadówki itp.
Przy rozwodzie opiekę nad dziećmi sąd przypisał matce. Mąż nawet nie walczył o uzyskanie opieki nad nimi. Spędzał z synami każdy weekend, każde święta, urlopy, w tygodniu potrafił godzinami odrabiać z nimi lekcje przez telefon. Jak zamieszkaliśmy razem to w krótkim czasie mamusia zwinęła ciuszki i zostawiła dzieci pod opieką starych, schorowanych dziadków. (tą część znasz)
Do dziś dnia mój mąż zajmuje się domem. Wstajemy o 5,30, wraca do domu o 17-18 i zawsze pomaga przy zakupach, gotowaniu, sprzątaniu. Teraz nie odrabia lekcji z dziećmi ale dzwoni nawet i codziennie do nich jak są po kolokwium, egzaminie, chorzy...
Gotuje głównie on (zostało z czasów kiedy chłopcy mieszkali z nami). Zakupy spożywcze to też jego działka ale ze mną jedzie na ogólne.
Nawet jak wyjeżdżał na cały tydzień to gotował obiady dla chłopców i dla mnie żeby było mi lżej. Zawsze mieli przykazane, że mają mnie słuchać i pomagać. Dzwonił codziennie i kontrolował ich. Mój mąż zajmuje odpowiedzialne stanowisko, ma nienormowany czas pracy. Ma nie wykorzystany urlop od kilku lat ale nie wyobraża sobie aby nie zajmował się dziećmi.
Widzisz - domy są różne, ludzie są różni.
Wyniosłaś z domu, że kobieta dźwiga na sobie ciężar prowadzenia domu i wychowania dzieci i powielasz schemat. Ale ten model przerósł cię.
Kiedy ja nie dawałam rady z młodym i wciąż skarżyłam się na niego, żądałam od męża wpływu na syna to on też kilkakrotnie chciał wyprowadzić się z chłopcami bo nie miał co z nimi zrobić. MATKA ICH NIE CHCIAŁA I NIE CHCE DO DZIŚ. To co ja myślałam sobie, to co uważałam za normę tu nie miało znaczenia. Ktoś dziećmi musiał się zająć. Dzieci muszą mieć dom i jeśli matka im go nie stworzyła do zrobił to ojciec. No i zawsze po tym czułam się głupio, wstyd za brak cierpliwości, egoizm. Pamiętam jak moje dzieci zazdrościły innym ojców. Wiem jak kochał i kocha synów i nie żałuję, że był na tyle dobry że zniósł moje awantury i starał się mnie zadowolić w inny sposób i robi to do dziś. Ja naprawdę czuję jego wdzięczność za przetrwanie, za zmianę do dzieci.
Od samego początku naszej znajomości wiedziałam że mąż nie jest i nie będzie niedzielnym ojcem i albo zaakceptuję albo się rozstaniemy.

Jeśli naprawdę nie dajesz rady niech idzie mieszkać osobno ale nie karz mu być takim samym ojcem jak ich matka.
Poczytaj moje wcześniejsze wypowiedzi. Jestem trochę starsza, przerobiłam to co Ty dziś przerabiasz kilka lat temu.
Ja też nie chciałam aby się wyprowadzał. Jednak patrząc z perspektywy czasu wiem, że mój mąż wybrał by dzieci i nas by nie było. Odwrócił by się ode mnie bo nie chciałam jego z dziećmi (to jedna całość).
To ja pierwsza zmieniłam się w stosunku do młodych. Okazywałam troskę choć nie było to łatwe. Ale starałam się dla męża bo mi na nim zależało. Bo wiedziałam jak brakuje im matki, że i ja nie mogę ich krzywdzić. Oni nie mieli wyboru a ja miałam.
No i ciągle powtarzałam sobie słowa mojej znajomej - nie warto się kłócić o dzieci bo one dorosną i pójdą na swoje a my zostaniemy. Wtedy będzie nasz czas. No i tak jest. teraz jesteśmy na co dzień sami ze sobą. Wszystkie dzieci są tylko na telefon. Wpadają na kilka dni i nim się obejrzymy już ich nie ma. A ile to przyjemności jak jego i moje razem spędzają czas, dogadują się choć jest między nimi prawie 10 lat różnicy.

Posty [ 2 731 do 2 795 z 8 269 ]

Strony Poprzednia 1 … 41 42 43 44 45 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026