netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Być drugą i macochą

8 268 odpowiedzi1 087 234 wyświetleniazałożony przez Alutka131, 20.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Strony Poprzednia 1 … 38 39 40 41 42 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 536 do 2 600 z 8 269 ]

2 536

Odp: Być drugą i macochą

Cześć Dziewczyny:) opisywałam tu kiedyś mój problem, kiedy to ex mojego faceta mieszkała jeszcze u niego w mieszkaniu, już jakiś czas temu się wyprowadziła, czyli jeden problem z głowy, ale powstał kolejny.
Mianowicie ex nie mieszka już w tym mieszkaniu jakieś 6 miesięcy, ale nadal ma do niego klucze, i nadal jest jego współwłaścicielką. Ona chce sprzedać to mieszkanie i podzielić kasę na pół(wystawia ogłoszenie, ale jeszcze nikt się nie zainteresował), natomiast mój facet chce żeby przepisała swoją połowę na ich córkę(takie były wcześniejsze ustalenia), cały kredyt od początku spłaca on, ona nie wniosła żadnej kasy przy kupnie. No i tak przez 6 miesięcy ona wciąz wystawia ogłoszenie, a mój facet chyba czeka na cud, bo ani z nią nie usiądzie i nie porozmawia, tylko czeka aż mu chyba ona przyprowadzi klientów do kupna i wtedy będzie mu się paliło pod nogami. Kiedy mu zwracałam uwagę, że może by z nią usiadł i jak dwoje dorosłych ludzi pogadali i jakiś wspólny kompromis ustalili to tylko słyszę że rozwiedli się bo się nie mogli dogadać to teraz też się nie dogadają bo ona chce kasę, a on nie ma jej jak spłacić.
Generalnie to nie mój interes co się z tym mieszkaniem stanie, ale w lipcu-sierpniu, ja miałam się przeprowadzić do miasta mojego faceta, bo teraz cały czas mieszkałam 500km od niego, i nie uśmiecha mi się mieszkać w mieszkaniu do którego klucze ma ex, i jest jego współwłaścicielką. Ostatnio jak u niego byłam to za drzwiami wisiała jej stara suknia ślubna, bo nie wiadomo jeszcze co z nią zrobić, a nie miała jak jej przewieźć do siebie.
Nie wyobrażam sobie mieszkania tam, czuję się źle i nieswojo. A mój facet ma do mnie pretensje że wyolbrzymiam. Już nie mam pomysłów jak mu wytłumaczyć moje uczucia, chciałabym po prostu żeby to była jasna sytuacja, a nie takie wiszenie w zawieszeniu, nie wiadomo co będzie za miesiąc czy rok bo to takie czekanie w zawieszeniu, nie wiadomo czy ona za 2 dni nie przyjdzie z klientami i nie będzie chciała go sprzedać. Wystarczyłoby trochę dobrej woli i rozmowa a tu kicha.

2 537

Odp: Być drugą i macochą

Witam ..allle dawno mnie nie było ;( wpadłam zobaczyć co tam się dzieje w temacie ex, M, pasierby wink trzymam kciuki za wszystkie macoszki lekko nie mamy  ;( ciekawa jestem co tam u francuzeczkiMili, Alutki i metaksy???
U mni oki, chociaż wojna trwa 9lat wink kawał czasu ale końc nie widać ;( zastanawiam sie czasami czy warto ?! Ale jak jestem w ramionach M to oddala się pytanie o sen ;(
Pozdrawiam gorąco ...
Toksyczni rodzice nie przeczytani do końca ... Nie dał rady ;(

2 538

Odp: Być drugą i macochą

Moonscape ... Z mojego bagażu doświadczeń radzę nie pakuj się w taki związek, jeśli teraz on ignoruje twój problem ... Nie mały.... To później lżej nie będzie!!! Niestety ;(

2 539

Odp: Być drugą i macochą
mamuśka3 napisał/a:

Witam ..allle dawno mnie nie było ;( wpadłam zobaczyć co tam się dzieje w temacie ex, M, pasierby wink trzymam kciuki za wszystkie macoszki lekko nie mamy  ;( ciekawa jestem co tam u francuzeczkiMili, Alutki i metaksy???
U mni oki, chociaż wojna trwa 9lat wink kawał czasu ale końc nie widać ;( zastanawiam sie czasami czy warto ?! Ale jak jestem w ramionach M to oddala się pytanie o sen ;(
Pozdrawiam gorąco ...
Toksyczni rodzice nie przeczytani do końca ... Nie dał rady ;(

Powoli kulam do przodu, mniej się przejmuję, zdrowsza jestem:) Dzięki:)
Moonscape, wyraź jasno swoje zdanie, bez ogródek i zastanówcie się wspólnie, co można zrobić...Inaczej cinko będzie moim zdaniem.

2 540

Odp: Być drugą i macochą

Moonscape, ja juz Ci pisalam wczesniej o moim znajomym, ktory sie tak buja od dobrych 20 lat jak nie wiecej big_smile I nie moga sie rozwiesc z malzonka, ze wzgledu niby na niemozliwe do sprzedania mieszkanie big_smile Smiech na sali big_smile Ale oczywiscie w miedzyczasie obydwoje z nich normalne zwiazki na boku, no matrix normalnie!


Anyway, u mnie jakby pojawilo sie swiatelko w tunelu. Otoz moj M. ostatnio zaniemogl. Wspominal co nieco wczesniej, ze go cos tam boli, ale na dobre wzielo go jak wyjechal akurat w odwiedki do swoich latorosli. Poszedl do dwoch lekarzy, wrocil do domu po dwoch tygodniach i ja go wzielam w obroty. Znalazlam mu dobrego lekarza, ktory w koncu mu dopomogl. Ale do puenty: rozzalony M. stwierdzil, ze to juz ponad 10 dni jak wrocil z rodzinnych stron, kazdy wiedzial o jego bolu, a tu nikt nawet do niego nie zadzwonil z zapytaniem jak on sie czuje i w ogole. I powiedzial, ze kazdy mysli tylko o sobie i on tez powinien zmienic swoje priorytety - najpierw myslec o sobie, a potem o innych. I tu gwozdz programu, bo M. stwierdzil, ze w tych "innych" to tez powinna byc hierarchia i na pierwszym miejscu powinnam stac JA, a potem cala reszta. Ha! Dotarlo w koncu do tego pustego lba, ze tak naprawde to oni sa tysiace km stad i pamietaja o nim najbardziej, jak czegos potrzebuja. Ale jak on jest w biedzie, to nagle sie okazuje, ze jedyna osoba, ktora go codziennie kilka razy pyta o samopoczucie, jestem JA. Taka prawda.

Tak sobie mysle, ze do czego musialo dojsc, zeby mu sie oczy otworzyly.. Ale tak to jest, jak glosi przyslowie niedzwiedzie, ze prawdziwych przyjaciol poznajemy w biedzie.

A co tam u Ciebie mamuska? Jak facet i pasierb (nadal Twoje ulubione slowo? big_smile)

2 541

Odp: Być drugą i macochą

Nie wiem czy zauwazylas ,ze liczyc sie ma On .W dalszej hierarhi dopioero Ty .Nie wiem czy jest z czego sie cieszyc .Tak czy owak jestes na kolejnym miejscu sad

2 542

Odp: Być drugą i macochą
obwarzanek napisał/a:

Nie wiem czy zauwazylas ,ze liczyc sie ma On .W dalszej hierarhi dopioero Ty .Nie wiem czy jest z czego sie cieszyc .Tak czy owak jestes na kolejnym miejscu sad

Zauwazylam. I co wiecej - popieram w calej rozciaglosci.

Jeszcze jakies blyskotliwe przytyki? wink

2 543

Odp: Być drugą i macochą

Przytykow nie robie .Owszem jestem mityczna ,zla byla zona  ale z doroslymi dziecmi.Nic juz nie łacza mnie  z ex .ani alimenty ,ani odwiedziny w sprawie dzieci ,bo dzieci dorosle .Same decyduja ,kiedy i jakie maja byc ich kontakty z ojcem.Moze juz nauczylam sie egoizmu .Ale to moj partner i jego zona odpowiadaja za dzieci .Ja wychowalam swoje  .Dlatego wychowanie ich dzieci ,pozostawiam im . Moge pomoc ,poradzic ,ale nie przejme wychowania .To nie moja rola .I naprawde nie obchodzi czy sie nie umyje jedno z drugim smile Smrod moge wytrzymac smile W koncu to tylko dwa dni co dwa tygodnie smile

2 544

Odp: Być drugą i macochą

No i widzisz, w kwestii wdupiemania mozemy sobie przybic piatke wink Ja tez sie srednio interesuje, tym bardziej, ze jego dzieci widuje raz w roku (albo i nie).

Czyli obwarzanek, jestes eksia i neksia i macocha w jednym - a dzieci wspolne tez macie?

2 545

Odp: Być drugą i macochą
metaksa napisał/a:

No i widzisz, w kwestii wdupiemania mozemy sobie przybic piatke wink Ja tez sie srednio interesuje, tym bardziej, ze jego dzieci widuje raz w roku (albo i nie).

Czyli obwarzanek, jestes eksia i neksia i macocha w jednym - a dzieci wspolne tez macie?

Nie, za stara jestem smile .I nawet nie jestem nexsia .Ot partnerka ,zeby nie mowic brzydko ( zaznaczam dla mnie) konkubina .
Zycie nauczylo mnie zyc egoistycznie (maslo maslane ).Jezeli chodzi o zycie uczuciowe .Bo normalnie to na codzien opiekuje sie moja matka .Ktorej osobiscie nie cierpie .Aplauz za szczerosc smile Ale to juz w innym watku rozwine smile

2 546

Odp: Być drugą i macochą
obwarzanek napisał/a:
metaksa napisał/a:

No i widzisz, w kwestii wdupiemania mozemy sobie przybic piatke wink Ja tez sie srednio interesuje, tym bardziej, ze jego dzieci widuje raz w roku (albo i nie).

Czyli obwarzanek, jestes eksia i neksia i macocha w jednym - a dzieci wspolne tez macie?

Nie, za stara jestem smile .I nawet nie jestem nexsia .Ot partnerka ,zeby nie mowic brzydko ( zaznaczam dla mnie) konkubina .
Zycie nauczylo mnie zyc egoistycznie (maslo maslane ).Jezeli chodzi o zycie uczuciowe .Bo normalnie to na codzien opiekuje sie moja matka .Ktorej osobiscie nie cierpie .Aplauz za szczerosc smile Ale to juz w innym watku rozwine smile

Też nie lubię słowa konkubina:D Zwłaszcza w odniesieniu do siebie. M. tak mówi do mnie jak chce mnie do reszty wkurzyć. I też mnie przestaje obchodzić, czy się umyje czy nie.

2 547

Odp: Być drugą i macochą
metaksa napisał/a:

A co tam u Ciebie mamuska? Jak facet i pasierb (nadal Twoje ulubione slowo? big_smile)

Uwielbiam je... normalnie jak je wymawiam to znikła złość jaką żywiłam do niego tj. dużo mniejsza smile
wyluzowałam, nie interesuje mnie czy umyje zęby czy zje, że je w nocy hehe
nie że jestem taka wredna, ale po prostu chciałam dobrze a odbierane było jak bym się ciągle czepała ... no i wedle "docenisz jak stracisz" tak zrobiłam.
I więcej - są efekty mój M więcej zauważa  ciąganie nóg, mlaskanie przy śniadaniu, jedzenie palcami...

wyluzowałam się do tego stopnia, że na śniadanko jajka, wędlina, biały serek z rzodkieweczką, ogórki pomidorki .... a pasierb na talerzu dostaje ode mnie 2 PARÓWKI!!!
i wszyscy są zadowoleni!!!

Teraz są wakacje więc pasierb już od tygodnia u nas ... miał założyć czyste spodnie do kościoła i .... okazuje się że nie ma w torbie sajgon wszystko brudne, majtki brudne z czystymi katastrofa... (dodam, że szafeczka pusta ....) nie interesuje się, nie denerwuje się jestem dużo zdrowsza - polecam.

2 548

Odp: Być drugą i macochą

Konkubina - też nie lubię sad

ale częściej również zaczęłam wymawiać - konkubent !!!
Że niby czemu tylko o na się brzydko mówi ....
mój M się złości wtedy smile

2 549

Odp: Być drugą i macochą
mamuśka3 napisał/a:

Konkubina - też nie lubię sad

ale częściej również zaczęłam wymawiać - konkubent !!!
Że niby czemu tylko o na się brzydko mówi ....
mój M się złości wtedy smile

Mój na konkubenta nie reaguje:d

2 550 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2013-08-01 09:10:09)

Odp: Być drugą i macochą

Jak tam się macie drogie macochy?
W końcu wakacje to okres zwiększonego spędzania czasu z dzieciarnią. U mnie jakoś nie najgorzej, od miesiąca już znoszę towarzystwo dzieci M. Nawet zgrzytów większych nie ma, może z tego powodu, że moja córa wyjechała, teraz widzę jak jej brak tolerancji ma ogromny wpływ na mnie.
Dzisiaj chłopaki M chciały zostać w domu ze mną, a nie jechać załatwiać sprawy z ojcem. Perspektywa wstania o 7 i spędzenia całego dnia bez komputera i TV wydała im się nudna. Ja jednak podeszłam do tego egoistyczne, bo z jakiej racji mam się z nimi użerać. M wziął synów na wakacje to jego broszka, niech się nimi zajmuję. Widząc proszące miny młodych, serce mi się krajało i czułam się jak wredna macocha, jednak gdybym się zgodziła, to pewnie bym tego żałowała. M nic nie mówił, ale jego milczenie było wymowne. Pomyśleć, że gdyby to były moje dzieci to nie byłoby problemu...

2 551

Odp: Być drugą i macochą

U nas jak szkoly ni ma ,to nie ma az tyle powododów do zlego nastroju, a co za tym idzie dawania wiwatu.
Wakacje są okresem ,ze sporo sie wyjezdza (zaleznie od ilosc dni urlopowych), dziecię bez nas, my bez dziecia,a tez i wspolnie .
Od czasu wakacji kilka razy porządnie podkurzyla,ale to  doslownie tylko  pare razy,więc nie jest źle,bo jesli mam porownywac z rokiem szkolnym,gdzie kilka razy w  tyg. takie zagrywki odstawiała, to i tak jest lepiej, jak to zwykle bywa kiedy szkoly nie ma,bardziej pogodna,wesola,rezolutna,niz nerwowa,dokuczliwa i rozdrazniona
Jak sie zacznie rok szkolny to juz mam przed oczami powtorkę z rozrywki,kłótnie dąsy,protesty o wszystko.Stresuje sie przed tym okresem, bo sporo zawsze nas to kosztuje

Przez wakacje duzo jej nie ma bo biwaki, obozy harcerskie, z trenerami na szkoly przetrwania jezdzi ,a tam intensywne i katorżnicze treningi ma, tak więc zasiedziala w domu to nie jest.
Jeszcze poleciec i pojechac ma do dziadkow i do 2 " ciotek",z  pomyslem o dziadkach mine ma nietegą i nie widze u niej przekonania,raczej niechęc i dystans,na mysl o swoich "ciociach"  ,ze je odwiedzi ,jest bardzo  zadowolona


zazdrosna13- masz swoje prawa, swoje oczekiwania w stosunku do samej siebie, masz tez prawo do egoizmu ,jesli cos jest ponad twoje chęci ,czy wbrew przekonaniom.Nic na sile i tyle

2 552 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2013-08-01 11:25:12)

Odp: Być drugą i macochą

Tak, masz racje Mortisha bez szkoły to jakoś tak mniej nerwowo i pogodnie. My też wyjechaliśmy trochę sami i z dziećmi. Z drugiej strony decyzja o zabieraniu latorośli, nie jest łatwa.
M zrobił mi straszną jazdę, gdy jadąc na urlop, chciałam po drodze podwieźć córę na ten czas do babci, która mieszka niedaleko tej miejscowości, gdzie wypoczywaliśmy.
Dziś planując spływ kajakowy z chłopakami, zapomniał, że moja córa też może miałaby ochotę pojechać z nami. Takie sytuacje powodują, że odechciewa mi się wszystkiego i brak mi tolerancji do synów M.

A co do konkubinatu. M ostatnio rozmawiał ze znajomymi, którzy opacznie wzięli mnie za jego żonę. M na to, że ślub niepotrzebny, bo to tylko problemy itp. Nigdy nie nalegałam na legalizacje naszego związku, ale zrobiło mi się przykro. Wiem jest wiele za i przeciw. Jestem przyzwyczajona do sytuacji, kiedy to facetowi zależy na małżeństwie. Jak czujecie się żyjąc w konkubinacie? Lata mijają, mieszkamy jak w rodzinie, a zarazem czujemy się wolni. Czy można tak na dłuższą metę?

2 553

Odp: Być drugą i macochą

Hmm..A propos konkubinatu, jeżeli chodzi o mnie, to sama nie wiem, ale chwilami mi czegoś brakuje. W sumie to nie chciałam wychodzić drugi raz za mąż, żeby się przypadkiem, twu twu znowu nie rozchodzić, ale gdyby się mój oświadczył zgodziłabym się ochoczo zapewne. Nie prostuję, jak ktoś mówi o nim do mnie "mąż", za dużo gadania, za to on się marszczy, jak się mówi o mnie "żona". I też mi przykro z tego powodu, a mój twierdzi że ma kiepskie wspomnienia z małżeństwa. W sumie to ja też mam...A poważnie, to nie piłuję o legalizację związku, nie zależy mi, ale jednego czego się boję, to tych cholernych kwestii prawnych, czyli krótko mówiąc tego, że w świetle prawa jest to dla mnie obcy człowiek. A najbardziej to się boję, że jakby mu się co stało, to jak nie nakłamię w szpitalu to mi nic nie powiedzą, obca baba jestem dla niego.
A w sumie to uważam, że obrączka na palcu powagi dodaje;)

2 554

Odp: Być drugą i macochą

Zazdrosna wylecial  mi wtedy ten temat konkubinatu.Ja nigdy nie ukrywalam, a wrecz głosno czesto o tym mowię, ze w konkubinacie bardzo dobrze mi sie zylo,nie narzekalam w ogolę.Mimo trwania dobranego związku malzenstwo nie bylo planowane , ale inne sprawy tak sie potoczyly (przede wszystkim formalne, administracyjne) ze wspolny papierek wiele nam ulatwia, z mezem prowadzimy równiez wspolną dzialalnosc,w jednej naszej firmie jestesmy na podobnych szczeblach zarządzania.
Banki rowniez pozytywnym okiem zaczeły patrzec na nas kiedy ten swistek z cywilniaka pod nos podtykamy widząc takie same nazwisko,wspolny dochód daje wiekszą wiarygodnosc
Do tego doszla budowa kosztownego domu ,nie zawsze oszczędnosci odlozone starczają chocby na wykonczenie czy na nowo wyposarzenie chałupy,i problemu z jakims kredytem zbyt wielkiego nie bylo
Tak wiec jak pisalam, gdyby nie "interesy",i formalnosci wcale nikt z nas na slub nie mialby parcia, konkubinat u nas to byla dobra i zgodna rzecz, no ale troche inaczej sie potoczylo,nieplanowanie wczesniej  lecz jest ok
Nie narzekalam na zycie bez papierka nigdy, a takze posiadając juz ten świstek ,bedącw malzenstwie tez nie jest zle, tylko ze to juz powazna rzecz brnać w malzenstwo, i naprawde trzeba  trzezwo i  logicznie spojrzec na sprawe czy warto wto wchodzic, czy lepiej sie wstrzymac

2 555

Odp: Być drugą i macochą

Ja nawiążę do wczesniejszego watku spędzania wspólnego czasu na wakacjach. Otóż raz pojechałam na wspólne wakacje z dzieckiem partnera i jednego mnie to nauczyło NIGDY WIĘCEJ!!! W ogóle nie odpoczęłam, wróciłam nabuzowana, zmęczona i zniechęcona do tego dziecka. W tym roku jak partner zaczął mówić, że chciałby gdzieś zabrać dziecko na weekend, zapytałam czy chcą z noclegiem. Zdziwiony pyta mnie "A Ty z nami nie jedziesz?" Odpowiedziałam "Nie, bo nie lubię z Wami jeździć" i wszystko na ten temat! Poczułam jakby mi spadł kamień z serca. Przecież za jakie grzechy ja mam się meczyć z kimś kto nie jest moim dzieckiem i posiada cechy, które bardzo mnie denerwują również u innych ludzi. Dlaczego? Za co? Jeszcze bardziej mam się zniechęcać? POLECAM ZDROWY EGOIZM!

2 556 Ostatnio edytowany przez promyczek1419 (2013-08-02 14:07:06)

Odp: Być drugą i macochą

Witam. Co nie co sobie poczytalan, i powiem jak to jest u mnie. Jesteśmy z moim partnerem już 6 lat ma on córkę 7 lat. Rozstał się ze swoją była partnerką w zgodzie jeszcze jak nie była w ciąży spotykali się tylko na sex ona zapomniała wziąć tabletek i wpadka cóż zdaża się i tak. Kiedy oznajmil jej że ma kogoś wielce się obraziła że jak to Ty nie masz prawa mniec nikogo kiedy ja nie pozwolę i takie tam, w dodatku jestem młodsza od niego o 8 lat. Dodam że mieszkają od siebie prawie 180 km więc spotykali się nie często. O córkę zawsze dbał, wysyłał pieniądze, paczki na różne okazję a nawet bez, jeździł na święta był tylko 2 razy sam ja nie miałam nic przeciwko to w końcu jego dziecko. Byłam trochę zazdrosna ale mu powiedziałam w czym rzecz. Ona po pewnym czasie zrozumiała jak sytuacja wygląda i postanowiła po tym jak prosiłam spotkać się bo różowy przez tel mnie denerwowały, wytłumaczyłam jej że on Kocha córkę i nie zamierzam mieszać bo wiem że dziecko na prawo mieć ojca, była nie zadowolona że ja tyle młodsza od niej mówię jej takie rzeczy, po paru spotkaniach na których już była mała sama stwierdziła że chętnie zostawi nam ja na początek na weekend, i do tej pory mamy wszyscy świetny kontakt ona zrozumiała że nie może być zawasze tak jak chce bo od początku sama twierdziła że chce wolnego związku. Ale do sedna potrzebna jest szczera rozmowa i to nie każdy od osobna a każdy razem, by było jasne jak sprawa wygląda. A teraz mała jest u Nas na dwa tyg, i mam z Nią świetny kontakt smile

2 557

Odp: Być drugą i macochą
swan13 napisał/a:

Ja nawiążę do wczesniejszego watku spędzania wspólnego czasu na wakacjach. Otóż raz pojechałam na wspólne wakacje z dzieckiem partnera i jednego mnie to nauczyło NIGDY WIĘCEJ!!! W ogóle nie odpoczęłam, wróciłam nabuzowana, zmęczona i zniechęcona do tego dziecka. W tym roku jak partner zaczął mówić, że chciałby gdzieś zabrać dziecko na weekend, zapytałam czy chcą z noclegiem. Zdziwiony pyta mnie "A Ty z nami nie jedziesz?" Odpowiedziałam "Nie, bo nie lubię z Wami jeździć" i wszystko na ten temat! Poczułam jakby mi spadł kamień z serca. Przecież za jakie grzechy ja mam się meczyć z kimś kto nie jest moim dzieckiem i posiada cechy, które bardzo mnie denerwują również u innych ludzi. Dlaczego? Za co? Jeszcze bardziej mam się zniechęcać? POLECAM ZDROWY EGOIZM!

właśnie jestem na wspólnych wakacjach i póki co się modlę aby siwa nie wrócić:d

2 558

Odp: Być drugą i macochą

Super artykul, przeczytajcie:
http://www.polityka.pl/psychologia/poradnikpsychologiczny/wychowanie/1503464,1,nowa-rodzina-po-rozwodzie.read


Alutka, wspolczuje Ci tych wakacji wink Wrociliscie juz czy nie? No i mam nadzieje, ze jednak bez siwych wlosow sie obylo wink Ja bylam na wspolnych wakacjach tylko raz - pierwszy i ostatni. Nie dla mnie tego typu rozrywki i bede sie migac "recami i nogami" wink W ogole ostatnio mam alergie na wszelkie sprawy zwiazane z ex i dziecmi. Coraz gorzej na to reaguje. Chyba mam jakies przesilenie... hmm

2 559 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2013-08-19 15:09:04)

Odp: Być drugą i macochą

Fajny artykuł, dobrze jest dowiedzieć się, że nie muszę kochać dzieci M ! A nawet więcej - jasno wyrazić, że nie mam ochoty spędzać z nimi czasu. Też ostatnio jestem rozdrażniona na tym punkcie i brak mi cierpliwości. Z drugiej strony wolę wyjeżdzać ze swoimi dziećmi razem z M, czego on z kolei unika sad

2 560

Odp: Być drugą i macochą

Tak mną nosi, że chyba na jakąś terapię się nadaję.
M wczoraj latał cały dzień z młodym po lekarzach, bo go rączka bolała. Jak zwróciłam mu uwagę, że dzieciak marudzi tylko w tedy, gdy ma coś zrobić, a w zabawie mu nie przeszkadza to zostałam wrogiem. Prześwietlenie oczywiście nic nie wykazało, a młody normalnie używa ręki. Nie po raz pierwszy używa tej wymówki, ale tylko ja to widzę.
M sam mi obiecał, że załatwi wczoraj coś dla mnie, ale o tym zapomniał, znów czuję się nieważna i gorsza.
M planuje weekend z dziećmi, a ja nie chcę ich widzieć, czuję, że mogę nie opanować nerwów. Z kolei nie chcę wtedy być sama sad

2 561

Odp: Być drugą i macochą

zazdrosna.
ja mam własne dziecko, z włąsnym mężem - i mamy kompletnie rózne podejścia i róznie działąmy
gdyby mojgo bolała rączka.. mój by latał z nim po lekarzach... na sto procent

tylko, że ja bym nie reagowała. uznałabym, że jesli ma ochotę polatać z dzieciakiem- jego sprawa. ale ja się w to nie zaangazuje, bo mam inne podejście i zastosowałabym inna metodę "radzenia sobie z bólem" - np. okład z acetonu....

chcę ci tylko powiedzieć, że taka róznica zdań i podejśc to norma
do waszych wspólnych podchodzilibyście pewnie podobnie
tylko, że w tej sytuacji nie byłoby argumentu - nie rozumiesz, nie czujesz, bo to nie twoje dziecko...

a jesli ci czegoś nie zrobił - nie czuj się mała, niewazna, powiedz spokojnie
liczyłam na to, że dzisiaj mi pomożesz, zrobisz to i to, rozumiem, że zdenerwowała cię sytuacja z małym, ale czułam, że zapomniałeś o mnie... poczułam się nieistotna, nieobecna, niewazna...nie chcę tak się czuć..

2 562

Odp: Być drugą i macochą

poczytuję sobie wasz wątek...
nie dotyczy mnie patchwork rodzinny
niemniej mam poczucie dużego zrozumienia tej sytuacji. Nowy partner zawsze "nie będzie moim ojcem, nie jesteś moją matką"... biologiczny rodzic będzie dbał, żeby dziecko nie czuło się odsunięte na drugi plan nową relacją..
w tego typu związkach dużo jest "zadośćuczynień, muszę, powinienem, dbam o...
cięzko o spontanicznośc i zgodę na taki zdrowy egoizm.. ale każdego.. dzieci tez
jak rozumiem mały zaangazował cały czas ojca dla siebie.
dla niego jeden zero

dla ciebie minus jeden
wiesz dlaczego zazdrosna?/ dlatego, bo nie potrafisz oddzielić relacji twojego faceta z jego dziećmi od jego relacji z tobą

a może powinnas przyjąć, że to są dwa światy?/
i ani czas i emocje związane z tobą nie zabierają niczego jego dzieciom...
ani czas i emocje jego z dziećmi - w żaden sposób nie zubożają twoich relacji z partnerem??

2 563 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2013-08-20 15:20:41)

Odp: Być drugą i macochą

Dzięki End_aluzja, musiałam to z siebie wyrzucić. Masz rację, muszę porozmawiać z M, pewnie uważa mnie za zimną kobietę, która nie znosi jego dzieci, ale nie widzi, że jego zachowanie to potęguje.
Tego o 2 światach nie rozumiem. Gdy z M mamy mało czasu dla siebie, np jedną niedzielę w tygodniu, a muszę wybierać pomiędzy swoim zdrowiem psychicznym z jego dziećmi, a tęsknotą i samotnością nie jest fajnie

2 564

Odp: Być drugą i macochą

Po prostu sie nie mieszaj w ich relacje.
Dbaj o swoje relacje i zasady z dzieciakami. Oczekuj od nich tego co ci potrzebne do harmonii miedzy wami... Nic wiecej. Nie oceniaj zaangażowania męża. Nie radz. Nie zmieniaj.
On ma takie podejście. Ty takie. I juz:))

2 565

Odp: Być drugą i macochą

Moje Drogie, ja właśnie jestem po wielkiej awanturze poniewaz wytknelam partnerowi, ze zabiera dziecko ma weekend w gory za ostatnie piniadze, bo sie ZIECKU NALEZY. To nic, ze po powrocie nie bedziemy mieli co do garnka wlozyc. Nie spodziewalam sie, ze zareaguje tak emocjonalnie. Wytknal mi wszystko wlacznie z tym, ze jezdze do swoich rodzicow. Powiedzial, ze ma moje podejscie w dupie i ciekawe jakbym postapila gdyby chodzilo o moich bliskich. Zaraz przyjdzie rok szkolny i beda jeszcze wydatki z tym zwiazane. Ja poprostu jestem zestresowana brakiem pieniedzy....

Obawiam sie, ze klotnie na te tematu dopiero sie zaczynają. Jestem tym przerażona

2 566

Odp: Być drugą i macochą
swan13 napisał/a:

Moje Drogie,

Faceci nie lubią, jak się im mówi, że na coś ich nie stać. Mój też planuje kolejny wyjazd z dziećmi, choć doskonale wie, że mamy inne pilniejsze wydatki. Odpuściłam, to jego pieniądze i jego decyzja, on się będzie martwił jak załatać dziury finansowe.
A ty jedziesz z nimi?

2 567 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2013-08-21 13:15:38)

Odp: Być drugą i macochą

czytam czytam i myslę sobie, że jakaś przyczyna musiała być, że się tym  facetom związki posypały....

na pewno jednym z problemów jest komunikacja, nadinterpretacja wydarzeń i obsesyjne trzymanie się włąsnych wyobrażeń o świecie.

bo jesliby swan była matką dziecka i by zapytała o wyjazd.. to by pewnie usłyszała, że przesadza

ale jak nie jest matką dziecka, to na pewno odmawia wyjazdu dziatkom bo jest zimna, nieczuła i to nie jej rodzina...

2 568 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-08-21 14:25:21)

Odp: Być drugą i macochą

Ja w piątek mialam nerwówke, dzieć strajkowal caly tydzien tamten , że jeszcze nie pojedzie po wyprawke do szkoly bo obecnie  ma wakacje i nikt panienke nie ma prawa zmuszac do myslenia o szkole i zakupach do niej  ,tak wiec protest caly tydzien i wstrzymywanie sie od zakupów,, az w piątek przelała się czara goryczy .Nie jestesmy non stop do dyspozycji dziecka, tez mamy swoje plany, zmiany w pracy,ona tez ma jeszcze  kilka wyjazdów, a dni leca jak z bicza strzelił
Pod groźbą uslyszaną w pon pojechala z ojcem co nie co do szkoly pozakupywac,to byla wielka dramaturgia jakze dzien rozemocjonowany, jutro part 2 po jakies ubrania, choć w pon mieli wszystko zakupic,  ale jak sie okazalo mąż tylko zaprzestał na wyprawkach szkolnych (podreczniki,zeszyty, przybory i ine artykuly-gażdety szkolne ) wiecej biedne dziecie  rozdraznione już nie miał sumienia męczyć i na jutro planowany zakup szmatek /obuwia
Pchła naciska abym po pracy z nimi pojechala razem i podoradzala, no ale w tamtym tygodniu kategorycznie zakazała mi na zakupach byc, oczywiscie pozniej zmienila zdanie  i wycofała sie z tego,w pon z nimi nie bylam, bo mnie podirytowala wtedy, teraz jeczy abym jutro jechala z nimi , zastanowie sie, moja wola ,moja decyzja

2 569 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2013-08-21 14:33:00)

Odp: Być drugą i macochą

i słusznie mortisha....
możesz się zgodzić na te wyprawę
ja bym pewnie wywaliła - pojade z tobą. dlatego, bo rozumiem, że to dla ciebie wazne i potrzebujesz wsparcia. ale chcę ci uświadomić, że jeśli koleny raz zafundujesz taką hustawkę zmian decyzji, fochów i tak dalej- to nie będe w tym więcej uczestniczyć...

mój wyjeżdżał w pon na obóz. ciuchy trzeba było szybko poprać i poprasować
młody oczywiście laba całą sobotę i niedzielę, komp, zerto sensownych planów (16 lat)
ja, czyli super matka wyprałam (bo opierałam całe wakacje całej rodziny) i łaskawie poinformowałam młodego, że "
Synuś, mama powiesiła ci koszulki tak specjalnie, szeroko, żeby łatwo było ci je prasowac na wyjazd...
młody na to - O DZIEKI MATKO....

nie powiedziałam: nie masz żadnych planów, to se sam poprasujesz, nie powiedziałam jesteś leniem, nie mam zamiaru ci prasować, nie powiedziałam - ja biedna matka zarobiona po łokcie to zrób coś sam


ja byłam super dobra i wrażliwa matka, która dzieciakowi pomogła

nawet nie pisnął, poprasował, spakował się....

bo rozumiecie - czy ja mam nie spać po nocach i wykonywac czynności, które już w zasięgu młodego są?/z jakieś racji???
jestem starsza, "sterana zyciem" mam pierwsze zmarszczki - musze o siebie dbać....

2 570

Odp: Być drugą i macochą

Ja bym nie zwalała winy na facetów, to my kobiety mamy więcej problemów emocjonalnych w patchworkowych związkach, wydaje mi się, że mężczyźni lepiej sobie radzą z pasierbami. Ojcowie stają murem za własnymi dziećmi, gdy widzą nasz brak zrozumienia a to przecież normalne.

2 571 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-08-21 14:51:19)

Odp: Być drugą i macochą
End_aluzja napisał/a:

i słusznie mortisha....
możesz się zgodzić na te wyprawę
ja bym pewnie wywaliła - pojade z tobą. dlatego, bo rozumiem, że to dla ciebie wazne i potrzebujesz wsparcia. ale chcę ci uświadomić, że jeśli koleny raz zafundujesz taką hustawkę zmian decyzji, fochów i tak dalej- to nie będe w tym więcej uczestniczyć...

dokładnie tez tak myśle ,mam podobny punkt widzenia i taki komunikat przekaże


mój wyjeżdżał w pon na obóz. ciuchy trzeba było szybko poprać i poprasować
młody oczywiście laba całą sobotę i niedzielę, komp, zerto sensownych planów (16 lat)
ja, czyli super matka wyprałam (bo opierałam całe wakacje całej rodziny) i łaskawie poinformowałam młodego, że "
Synuś, mama powiesiła ci koszulki tak specjalnie, szeroko, żeby łatwo było ci je prasowac na wyjazd...
młody na to - O DZIEKI MATKO....

nie powiedziałam: nie masz żadnych planów, to se sam poprasujesz, nie powiedziałam jesteś leniem, nie mam zamiaru ci prasować, nie powiedziałam - ja biedna matka zarobiona po łokcie to zrób coś sam


ja byłam super dobra i wrażliwa matka, która dzieciakowi pomogła

nawet nie pisnął, poprasował, spakował się....

bo rozumiecie - czy ja mam nie spać po nocach i wykonywac czynności, które już w zasięgu młodego są?/z jakieś racji???
jestem starsza, "sterana zyciem" mam pierwsze zmarszczki - musze o siebie dbać....

Pomyslnie i sensownie do tego podeszłaś, fajnie to rozegralas, bez zbędnych sporów i targowania sie o wszystko i o nic
Brawo smile

2 572

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Ja bym nie zwalała winy na facetów, to my kobiety mamy więcej problemów emocjonalnych w patchworkowych związkach, wydaje mi się, że mężczyźni lepiej sobie radzą z pasierbami. Ojcowie stają murem za własnymi dziećmi, gdy widzą nasz brak zrozumienia a to przecież normalne.

Zazdrosna a no właśnie, co tam z matką chłopców? widzi się z nimi,łoży alimenty??
Jak sytuacja z matką chłopców wygląda, jakieś zmiany?

2 573

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
swan13 napisał/a:

Moje Drogie,

Faceci nie lubią, jak się im mówi, że na coś ich nie stać. Mój też planuje kolejny wyjazd z dziećmi, choć doskonale wie, że mamy inne pilniejsze wydatki. Odpuściłam, to jego pieniądze i jego decyzja, on się będzie martwił jak załatać dziury finansowe.
A ty jedziesz z nimi?

Nie bo raz byłam i nie popełnię więcej tego błedu. Gdyby byly pieniadze nawet bym nie pisnela zadowolona, ze mnie do tego nie angazują...ale pieniedzy nie ma. Poza tym ja pozyczam od rodzicow a on sie nawet tym nie zawstydzi jako moj partner tylko mu w to graj, ze reszte kasy moze przefukac na wyjezdzie. Tragedia....a powiem cokolwiek typu: " czy dzielisz sie kosztami szkolnymi na pol z matką dziecka?" to sie prawie gotuje ze zlosci.

2 574

Odp: Być drugą i macochą
mortisha napisał/a:

Zazdrosna a no właśnie, co tam z matką chłopców? widzi się z nimi,łoży alimenty??
Jak sytuacja z matką chłopców wygląda, jakieś zmiany?

He widzę, że chcesz się pośmiać, bo inaczej nie można smile

Jeden chłopiec mieszka z nami i prosił matkę by go wzięła na kilka dni, ta odmawiała. W końcu zgodziła się go przyjąć na 4 dni w ciągu całych wakacji. W piątek przed weekendem kazała mu do nas wracać i nawet nie zaczekała do wieczora, gdy ojciec miał po pracy po niego podjechać, tylko odprowadziła go na przystanek autobusowy i kazała wracać.

Drugiego chłopca matka zgodziła się puścić na imieniny ojca M na 3 dni, bo obiecała mu wyjazd zagranice. W końcu pojechała tam bez niego i zostawiła dziecko na 3 tygodnie, bez żadnej informacji. Trzeba mu było kupić ubrania, porządne buty, bo nic mu nie dała. Mając nauczkę zostawiliśmy sobie te rzeczy, bo zawsze dzieciak przyjeżdża do nas w obdartych i nigdy już nie zobaczyliśmy tego co M mu kupił. Ex odgrażała się, że i tak da go do nas dopiero za rok, gdy już z nich wyrośnie. 

Na to wszystko M dostał pozew do sądu o pozbawienie go władzy rodzicielskiej nad dziećmi, gdyż znęca się nad synem, który jest wykorzystywany do pracy w domu itp. bzdury.
Za to młody zaaklimatyzował się w końcu wśród rówieśników na osiedlu, poznał kolegów z którymi pójdzie do szkoły. Można trochę odetchnąć.
Jest dobrze gdy ta baba nie wp... się w nasze życie. Alimenty to ona jest winna M na młodego za pół roku, bo brała, gdy ten był już u nas.

2 575

Odp: Być drugą i macochą
swan13 napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:
swan13 napisał/a:

Moje Drogie,

Faceci nie lubią, jak się im mówi, że na coś ich nie stać. Mój też planuje kolejny wyjazd z dziećmi, choć doskonale wie, że mamy inne pilniejsze wydatki. Odpuściłam, to jego pieniądze i jego decyzja, on się będzie martwił jak załatać dziury finansowe.
A ty jedziesz z nimi?

Nie bo raz byłam i nie popełnię więcej tego błedu. Gdyby byly pieniadze nawet bym nie pisnela zadowolona, ze mnie do tego nie angazują...ale pieniedzy nie ma. Poza tym ja pozyczam od rodzicow a on sie nawet tym nie zawstydzi jako moj partner tylko mu w to graj, ze reszte kasy moze przefukac na wyjezdzie. Tragedia....a powiem cokolwiek typu: " czy dzielisz sie kosztami szkolnymi na pol z matką dziecka?" to sie prawie gotuje ze zlosci.

Rozumiem cię świetnie, ale on odbiera to jako brak zaufania, że jest w stanie sobie poradzić w utrzymaniu rodziny. Nie znam całej sprawy, ale mam wrażenie że on chce pokazać dziecku, że jest dobrym ojcem, zobaczyć podziw, uśmiech, wdzięczność w jego oczach.. Nie wiem na ile jest odpowiedzialny, ale twój sprzeciw tylko rodzi jego bunt. Jedyne co możesz zrobić to zabezpiecz siebie finansowo, nie dokładaj jemu z własnych pieniędzy. Wyprawka dla dziecka do szkoły nie musi już być godowa na początku września, może da się to trochę przeciągnąć w czasie, a chwile spędzone na wakacjach są bezcenne. Jeśli to tylko możliwe sama zorganizuj sobie wypad z przyjaciółmi. Są sposoby na zredukowanie kosztów przejazdu, a na jedzenie wydasz te same pieniądze, za to odpoczniesz. 

Mojemu M też się coś posypało i doszedł do wniosku, że odpuści sobie ten wyjazd z dziećmi. Za to bardzo się obraził jak powiedziałam, że nie chce z nimi jechać. Też byłoby mi trochę przykro.

2 576

Odp: Być drugą i macochą

Ja się tak zastanawiam czy ludzie mają tak mało wyobraźni, żeby nie móc zrozumieć, że Twoje dziecko nie musi być lubiane przez Twojego partnera? To tak jakbym ja się obraziła, bo mój partner nie cierpi mojego psa, bo szczeka i brzydko pachnie mu z pyska. Nie oczekuję, że będzie z nim wychodził na spacer, nosił go na rękach albo pamiętał o jedzeniu dla niego bo to mój pies. Grunt, że go nie bije ani nie głodzi z czystej nienawiści. Posługuję się to przykładem psa, bo dziecka nie mam a psa bardzo kocham i gdyby ktoś go skrzywdził to bym zatłukła smile

Dlaczego zawsze od kobiet wymaga się tego, żeby były empatyczne, zawsze rozumiały i poświęcały swój wolny czas dla dobra sprawy. Dobro sprawy często mija się z dobrem macochy. Nie mówię tu o jakiś skrajnościach ale zaznaczmy, że jesteśmy i mamy swoje potrzeby!

Ja mam trudną pracę, która gwarantuje mi huśtawkę emocjonalną i żyję w ciągłym stresie...jakbym jeszcze w niekorzystnych warunkach emocjonalnych nadszarpujących moją cierpliwość miała spędzić urlop to albo bym kogoś zabiła albo oszalała.

Szczerość czasami boli ale nie łudźmy się, że patchwork to to samo co "normalna" rodzina.

2 577

Odp: Być drugą i macochą

Droga Zazdrosna 13, mój partner nie potrafi utrzymać rodziny. Ma tak ogromny dług, który zaciągnął...sama nie wiem na co, bo ani mieszkania ani innych dóbr materialnych nie ma. Do tego dochodzą rachunki za wynajem + inne pierdoły. Jest jeszcze dziecko, które będzie wymagało coraz więcej pieniędzy. Ja nie mówię, że ma chodzić w dziurawych skarpetkach ale niech zacznie powoli wyłazić z tych zadłużeń a nie wiecznie żyć na krechę.

Już się nie czepiam tego wyjazdu. To tylko trzy dni i rodzina ze strony partnera się dołożyła. Pokazało mi to jednak początek góry lodowej i to jak ja reaguję na zbytki jak zaczyna brakować pieniędzy.

Jak dobrze, że są netkobiety...gdybym to wszystko dusiła w sobie to miałabym kolor skóry w odcieniach purpury smile Dziękuję Wam

2 578

Odp: Być drugą i macochą

Szukamy normalności dla siebie i swoich bliskich wzorując się na stereotypach. Chcemy stworzyć pozory zwyczajnej rodziny, by chronić dzieci. Trudno jest je wychowywać bez wsparcia najbliższej osoby ? partnera. Ja jestem w stanie to zrozumieć, gdyż sama nie lubię się ruszać z domu bez M. Jeśli widzisz, że coś jest ważne dla partnera, to starasz się to znosić jeśli za tym nie przepadasz. Mój M też robi wiele rzeczy dla moich dzieci i jestem mu za to wdzięczna. Kiedy jednak moje nerwy na granicy wytrzymałości też wybieram mniejsze zło i własne zdrowie.

2 579

Odp: Być drugą i macochą
metaksa napisał/a:

Super artykul, przeczytajcie:
http://www.polityka.pl/psychologia/poradnikpsychologiczny/wychowanie/1503464,1,nowa-rodzina-po-rozwodzie.read


Alutka, wspolczuje Ci tych wakacji wink Wrociliscie juz czy nie? No i mam nadzieje, ze jednak bez siwych wlosow sie obylo wink Ja bylam na wspolnych wakacjach tylko raz - pierwszy i ostatni. Nie dla mnie tego typu rozrywki i bede sie migac "recami i nogami" wink W ogole ostatnio mam alergie na wszelkie sprawy zwiazane z ex i dziecmi. Coraz gorzej na to reaguje. Chyba mam jakies przesilenie... hmm

Wróciłam, metaksa, siwych włosów nie mam, ale nie sądzę abym się dała namówić raz jeszcze i do tego na dłużej:)

2 580

Odp: Być drugą i macochą
swan13 napisał/a:

Ja się tak zastanawiam czy ludzie mają tak mało wyobraźni, żeby nie móc zrozumieć, że Twoje dziecko nie musi być lubiane przez Twojego partnera? To tak jakbym ja się obraziła, bo mój partner nie cierpi mojego psa, bo szczeka i brzydko pachnie mu z pyska. Nie oczekuję, że będzie z nim wychodził na spacer, nosił go na rękach albo pamiętał o jedzeniu dla niego bo to mój pies. Grunt, że go nie bije ani nie głodzi z czystej nienawiści. Posługuję się to przykładem psa, bo dziecka nie mam a psa bardzo kocham i gdyby ktoś go skrzywdził to bym zatłukła smile

Dlaczego zawsze od kobiet wymaga się tego, żeby były empatyczne, zawsze rozumiały i poświęcały swój wolny czas dla dobra sprawy. Dobro sprawy często mija się z dobrem macochy. Nie mówię tu o jakiś skrajnościach ale zaznaczmy, że jesteśmy i mamy swoje potrzeby!

Ja mam trudną pracę, która gwarantuje mi huśtawkę emocjonalną i żyję w ciągłym stresie...jakbym jeszcze w niekorzystnych warunkach emocjonalnych nadszarpujących moją cierpliwość miała spędzić urlop to albo bym kogoś zabiła albo oszalała.

Szczerość czasami boli ale nie łudźmy się, że patchwork to to samo co "normalna" rodzina.

Podpisuję się pod tym obiema rękoma. Trafione.

2 581

Odp: Być drugą i macochą

Cześć wszystkim smile
Nie pisałam długo ale śledzę forum stale i z nieukrywaną ciekawością
Jak mozna sie domyslić znowu jest gorzej sad Moja mała przybrana córa przechodzi samą siebie. Nie wiem czy to jakas nowa odsłona buntu czy cos innego ale jest strasznie i nie radze sobie z tym...:( Co dziennie jest awantura to o jedzenie , to o kłamanie, to o dręczenie kota , to o pyskowanie i ona na wszytko ma jedną odpowiedz " jestes okropna/ny nie chce was" . Tłumaczenie , rozmawianie, karanie nic nie pomaga. Wczoraj przeszła sama siebie bo nagle sie okazało ze mnie nienawidzi a tate kopneła, wszystko dla tego ze miała zjesc kolacje (po całym dniu zycia energią z kosmosu). Zawsze była niejadkiem ale to co sie dzieje od jakiegos czasu nie miesci sie w głowie-najchetniej nie jadłaby nic:/ Jest tez problem z podpuszczaniem mojej córki. Kaze jej cos zrtobić , cos co wie ze jest zabronione , szantarzując ją ze nie będzie juz jej siostrą np. Moje dzieciątko bardzo sie tym przejmuje i daje sie zmanipulowac. Obrywaja za to obie ale najgorszy jest usmiech na twarzy córki mojego M kiedy krzyczę na Zu...i dogadywanie jaka to tez ona kare powinna dostac. Ja wiem ze to jakas tam rywalizacja ale to juz trwa długo i jest co raz gorzej mimo naszych staran i tłumaczen. Nie wiem juz jak sobie z tym radzić. Trace serce dla tego dziecka. Ni zrozumcie mnie źle ale mam takie poczucie że przez to wszystko cierpi moja relacja z córką bo w sumie nasz czas zlatuje na awanturach sad Jest jeszcze sprawa byłej M, Mianowicie po naszym tłumaczeniu zeby troszke inaczej, przynajmniej na razie, spedzała czas z dzieckiem a nie zabierała ja do rodziców,ze moze metoda małych kroczków bo widują sie co 4 miesiące i to bardzo rozstraja dziecko ona powiadomiła nas ze złozyła pozew o widzenia z zastrzezeniem miesiąca wakacji i tygodnia ferii z mozliwością wyjazdu do anglii,po 3 latac nagle jej sie przypomniało ze ma dziecko sad...czy ma szanse otrzymac to co chce ? to by była tragedia. Chyba bym uciekła na koniec swiata potem sad Tłmaczylismy ze jak oddaje małą to my potem musimy z nią dochodzic do ładu przez miesiąc a ona na to ze ona nie widzi problemu ...n bo jak ma widziec pytam sie...doradzcie coś kobiety bo oszaleje hmm

2 582 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2013-09-18 10:25:15)

Odp: Być drugą i macochą

EvEmama
Ja w chwilach słabości modlę się o cierpliwość, bym pogodziła się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie, o siłę, bym zmienila to co zmienić mogę, i mądrość, bym odróżniła jedno od drugiego.

Ze zmuszaniem do jedzenia bym odpuściła, w końcu zgłodnieje, a tak robi wam na złość. Jest zagubiona i stara się zwrócić na siebie uwagę również wyzwiskami i kłamstwami. Jeśli zrozumie, że to nic nie daje i będzie miała dobry przykład przestanie.
Relację pomiędzy dziewczynkami też pozostawiłabym  by uzgodniły same ze sobą. Obie mają świadomość, że za nieposłuszeństwo będą karcone. Musisz do tego podejść, spokojnie, bez emocji i konsekwentnie. Najwyżej zmień karę na bardziej łagodną, o czym będą wiedziały wcześniej. Pasierbica może być zazdrosna o twoje uczucie w stosunku do córki, nawet najlepszy ojciec nie zastąpi matkę dziewczynce, a w tym przypadku ta jest jaka jest. Widząc że złościsz się na córkę, może starsza dziewczynka uważa że swoją będziesz mniej kochać.
Rozumiem, że chcesz chronić córkę, ale ona musi zacząć myśleć i radzić sobie samodzielnie. Ojcowie są w tym lepsi, bardziej ufają swoim dzieciom i chcą by uczyły się życia. Matki rozstawiają parasole ochronne nad pociechami, dlatego dziecko potrzebuje obojga rodziców.
Na to co robi ex nie masz żadnego wpływu, zwracanie jej uwagi nie ma sensu.
Dasz radę smile

2 583

Odp: Być drugą i macochą
EvEmama napisał/a:

Cześć wszystkim smile
Nie pisałam długo ale śledzę forum stale i z nieukrywaną ciekawością
Jak mozna sie domyslić znowu jest gorzej sad Moja mała przybrana córa przechodzi samą siebie. Nie wiem czy to jakas nowa odsłona buntu czy cos innego ale jest strasznie i nie radze sobie z tym...:( Co dziennie jest awantura to o jedzenie , to o kłamanie, to o dręczenie kota , to o pyskowanie i ona na wszytko ma jedną odpowiedz " jestes okropna/ny nie chce was" . Tłumaczenie , rozmawianie, karanie nic nie pomaga. Wczoraj przeszła sama siebie bo nagle sie okazało ze mnie nienawidzi a tate kopneła, wszystko dla tego ze miała zjesc kolacje (po całym dniu zycia energią z kosmosu). Zawsze była niejadkiem ale to co sie dzieje od jakiegos czasu nie miesci sie w głowie-najchetniej nie jadłaby nic:/ Jest tez problem z podpuszczaniem mojej córki. Kaze jej cos zrtobić , cos co wie ze jest zabronione , szantarzując ją ze nie będzie juz jej siostrą np. Moje dzieciątko bardzo sie tym przejmuje i daje sie zmanipulowac. Obrywaja za to obie ale najgorszy jest usmiech na twarzy córki mojego M kiedy krzyczę na Zu...i dogadywanie jaka to tez ona kare powinna dostac. Ja wiem ze to jakas tam rywalizacja ale to juz trwa długo i jest co raz gorzej mimo naszych staran i tłumaczen. Nie wiem juz jak sobie z tym radzić. Trace serce dla tego dziecka. Ni zrozumcie mnie źle ale mam takie poczucie że przez to wszystko cierpi moja relacja z córką bo w sumie nasz czas zlatuje na awanturach sad Jest jeszcze sprawa byłej M, Mianowicie po naszym tłumaczeniu zeby troszke inaczej, przynajmniej na razie, spedzała czas z dzieckiem a nie zabierała ja do rodziców,ze moze metoda małych kroczków bo widują sie co 4 miesiące i to bardzo rozstraja dziecko ona powiadomiła nas ze złozyła pozew o widzenia z zastrzezeniem miesiąca wakacji i tygodnia ferii z mozliwością wyjazdu do anglii,po 3 latac nagle jej sie przypomniało ze ma dziecko sad...czy ma szanse otrzymac to co chce ? to by była tragedia. Chyba bym uciekła na koniec swiata potem sad Tłmaczylismy ze jak oddaje małą to my potem musimy z nią dochodzic do ładu przez miesiąc a ona na to ze ona nie widzi problemu ...n bo jak ma widziec pytam sie...doradzcie coś kobiety bo oszaleje hmm

Zobaczysz jak się szkoła  zacznie, co to potrafi się dziać ,temat niejadkowania nie będzie tym głównym powodującym emocjonalny rozpizgasz
U nas dzieć jest SKRAJNYM niejadkiem (opinia medykow) z niedowagą, a wulkanem energii czerpiącym z powietrza. Slodyczy w ogóle nie jada, ani się nie domaga, głównych posilkow podstawowych najchętniej tez nie
Była już kiedyś kroplówka ,bo nic nie jadła, zastrzyki, no ale mimo tego nawet i to nie było wstanie ją przekonać ,aby zjadła te MALE  3 główne posiłki.  Wyniki dziecko ma świetne, nie wiadomo nawet skąd ten okaz zdrowia jak Kruszyna, chudzina wiecznie z bojowym i walecznym nastawieniem do wszystkich i wszystkiego .Na treningach żywioł, mimo tego nie je
Z własnego doświadczenia wiem, że z PRAWDZIWYM niejadkiem (nie cwaniaczkiem) NIE wygra się!! Nie ma takiej siły, mocy ,sposobu, metody , aby było tak jak oczekujemy
U nas dziecko w  ogóle nic a nic śniadań nie zje , ani przed szkolą, ani w szkole . Z obiadem to jest prośba, nakaz , żądanie , rozkaz, błaganie, aby choć minimum minimalnej porcji zjadła, przeważnie to jest kilka chlipnięć lyżek (dosłownie kilka) albo kilka widelców ziemniaków i tyle, trzeba napominać aby do tego się zabrała z przeróżnym efektem
Bywa  i tak (częstooo) ,ze jak się zaprze na amen postanawiając ,ze nic nie zje  to na polu bitwy padasz przegranym, nie mając możliwości postawić na swoim , dziecko jest nie do złamania autentycznie
Kolacja podobnie jak obiad co często kończy się fiaskiem ,a gdy zbyt za długo siedzi przy jedzeniu babrząc się z nim  to już głupawki takiej dostaje ,ze im szybciej wygonić ją od stołu tym działa to na każdego korzyść
Postanowiliśmy żadnego balu murzynów nie odpierniczac, nie ma na sile zmuszania, jeśli faktycznie widzimy ,że nie jest wstanie nic przełknąć to walka z wiatrakami. Nie zje ,to nie zje. Trudno, aby chociaż piła ( z piciem tez leser ,ale łatwiej jej przejdzie przez gardło woda niż cos z posiłku)
Dobrze jest dopilnować ,aby główny posiłek choć trochę cos skubnęła, nawet minimum, lecz jak dziecko się zaprze recami i nogami to nic naszych nacisków, szkoda czasu, nerwów, atmosfery...w tym temacie nie widzę zbytniego sensu użerania się, karcenia bo to efektów nie przyniesie na plus, a zazwyczaj na minus

2 584

Odp: Być drugą i macochą

A z tą faza buntu to ja mam teoria taka ..bez względu ile  dziecko miałoby lat to zawsze można temu przypisać  etap buntu 2 latka, 4 latka, 5 latka,6, 7 latka, 8 latka ,9,10,11,12,13,14,15,16 latka... kurna jego mać, na torcie urodzinowym powinien być "lakierowany" napis nastał kolejny bunt  ....latka ,z tym ze zamiast lukru jakąś goryczą można byłoby  ten napis obsypać. Bardziej wbijałoby się adekwatnie w smak przechodzenia przez smarków bunty co roku

Mąż czasami żartuje ,że dziecko od urodzenia już z zakorzenionym buntem przyszło na świat i nie odpuszcza do tej pory , no ale całe szczęście ,ze on jest z tych ludzi (rodziców) sprawiedliwych, obiektywnych a nie zapatrzony bezkrytycznie w córusie, bo mimo tego że ojciec kochający dziecko całym sercem ,dobrze zdaje sobie sprawę jakie cholerstwo za skóra czasami diabeł nosi wystawiając rogi, choć mąż konsekwentnie  stara się regularnie piłować smile

2 585

Odp: Być drugą i macochą

Oj mortisha jak ja to dobrze znam niestety...ale jakos mnie nie pocieszyłas ;)Ona własnie zaczeła 0-ówke szkolną gdzie siedzi od 7:30 do 16:30 razem ze świetlicą i jak sie łatwo domyslić nie je, ma wykupione obiadki i podobno skubnie coś czasem z czasem sie uda zjeść o (12:00
)a potem w domu juz nie chce nic. jak jej sie zdazy powiedziec ze cos by zjadła to zmienia sie to jak podam objad.Jesli nie jest to kurczaczek lub pomidorowa to jest tragedia łącznie z próbami wymiotowania w talerz..... No nic chyba rzeczywiscie trzeba obrac taktyke zostawienia jej decyzji. Swoją droga ciekawa jestem czy jest w niej jakaś granica niejedzenia i poczuje głód... Jej tato juz troszke nabrał stanowczośći bo jeszcze do niedawna był właśnie z tych slepo wpatrzonych w dziecię bo takie biedne pokrzywdzone przez los... dopiero jak sama sie zbuntowałam i powiedziałam ze od 3 lat ja wychowujemy razem, ma dom , ma kochajacych ludzi w koło, ma spokój względny i ze ona jako 6 latak nie moze pamietac jak było jak miała 2 lata wiec nie wie co straciła i że ja mam powyzej wszystkiego cacania sie z nią bo mamy w domu dwoje dzieci w podobnej sytuacji ale ja mojej córki nie traktuje jak kaleki emocjonalnej i jak widac na zdrowie jej to wychodzi, ona zaczyna tez troszke krytyczniej spoglądac na to co sie dzieje . Chyba dotarło ze takim podejsciem kształtowała potwora który jak pójdzie w świat to sie trasznie zdziwi ze nikt koło niego nie skacze...Chciałabym wiedzieć ze ta walka zaowocuje czyms dobrym, ze trud sie opłaci bo jak narazie to jestem co raz bardziej sfrustrowana i zmęczona.

2 586 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-09-18 13:33:28)

Odp: Być drugą i macochą

A mąż w piątek wyleciał w sprawach zawodowych, wraca dzisiaj późno na wieczór, albo jutr rano, więc sama jestem z Pchłą przez ten czas. Jakoś staramy się w razach trzymać, aby jedna drugiej za skore nie zachodziła, lecz poniedziałek był fatalny( kto lubi poniedziałki??stąd ten nastrój felerny nam towarzyszył)
Już dawno zobaczyłam jedną rzecz..im więcej wciągam się w dyskusje, pyskówkę, przekomarzanie, targowanie ,licytowanie , polemikę tym bardziej każda z nas pod sobą dołki kopie, więc najfortunniej jest kiedy cos zakomunikuje się szybko ,zwięźle i konkretnie bez brnięcia dalej w jakieś zaczepne gadki, w przeciwny razie jak to bywa usterkowo i ja się nakręcę, ciśnienie i adrenalina mi skacze  i pyskol się nakręci czując się jak na polu bitwy  demonstrując swojego "Ja"  ( a ciężki przeciwnik do pokonania w sytuacjach ,kiedy nam obydwóm nerw strzela) i wychodzi z tego duupaaa plum
Efekt okładania kijem kałuże - ( to tak się mowi w przenośni, nie odbierać tego że ja dosłownie kija używam hehhe smile

2 587

Odp: Być drugą i macochą

Fakt, też to zauważyłam. krótko, zwięźle i bez podchodów:) Zanim się obie strony zdążą nakręcić.

2 588

Odp: Być drugą i macochą
swan13 napisał/a:

Ja się tak zastanawiam czy ludzie mają tak mało wyobraźni, żeby nie móc zrozumieć, że Twoje dziecko nie musi być lubiane przez Twojego partnera? To tak jakbym ja się obraziła, bo mój partner nie cierpi mojego psa, bo szczeka i brzydko pachnie mu z pyska. Nie oczekuję, że będzie z nim wychodził na spacer, nosił go na rękach albo pamiętał o jedzeniu dla niego bo to mój pies. Grunt, że go nie bije ani nie głodzi z czystej nienawiści. Posługuję się to przykładem psa, bo dziecka nie mam a psa bardzo kocham i gdyby ktoś go skrzywdził to bym zatłukła smile

Dlaczego zawsze od kobiet wymaga się tego, żeby były empatyczne, zawsze rozumiały i poświęcały swój wolny czas dla dobra sprawy. Dobro sprawy często mija się z dobrem macochy. Nie mówię tu o jakiś skrajnościach ale zaznaczmy, że jesteśmy i mamy swoje potrzeby!

Ja mam trudną pracę, która gwarantuje mi huśtawkę emocjonalną i żyję w ciągłym stresie...jakbym jeszcze w niekorzystnych warunkach emocjonalnych nadszarpujących moją cierpliwość miała spędzić urlop to albo bym kogoś zabiła albo oszalała.

Szczerość czasami boli ale nie łudźmy się, że patchwork to to samo co "normalna" rodzina.

Jak bym czytała o swojej sytuacji. Mój partner ma syna,który z nami mieszka,ale teoretycznie tylko na 2 miesiące. Jego syn ma 1,5 roku i nie powiem,bo go lubię,ale nie kocham tak jak moich dzieci (a mam 2 z poprzedniego małżeństwa). Mój partner często ma do mnie pretensje,że nie kocham i nie lubie jego syna...:/

2 589

Odp: Być drugą i macochą
Mili_29 napisał/a:
swan13 napisał/a:

Ja się tak zastanawiam czy ludzie mają tak mało wyobraźni, żeby nie móc zrozumieć, że Twoje dziecko nie musi być lubiane przez Twojego partnera? To tak jakbym ja się obraziła, bo mój partner nie cierpi mojego psa, bo szczeka i brzydko pachnie mu z pyska. Nie oczekuję, że będzie z nim wychodził na spacer, nosił go na rękach albo pamiętał o jedzeniu dla niego bo to mój pies. Grunt, że go nie bije ani nie głodzi z czystej nienawiści. Posługuję się to przykładem psa, bo dziecka nie mam a psa bardzo kocham i gdyby ktoś go skrzywdził to bym zatłukła smile

Dlaczego zawsze od kobiet wymaga się tego, żeby były empatyczne, zawsze rozumiały i poświęcały swój wolny czas dla dobra sprawy. Dobro sprawy często mija się z dobrem macochy. Nie mówię tu o jakiś skrajnościach ale zaznaczmy, że jesteśmy i mamy swoje potrzeby!

Ja mam trudną pracę, która gwarantuje mi huśtawkę emocjonalną i żyję w ciągłym stresie...jakbym jeszcze w niekorzystnych warunkach emocjonalnych nadszarpujących moją cierpliwość miała spędzić urlop to albo bym kogoś zabiła albo oszalała.

Szczerość czasami boli ale nie łudźmy się, że patchwork to to samo co "normalna" rodzina.

Jak bym czytała o swojej sytuacji. Mój partner ma syna,który z nami mieszka,ale teoretycznie tylko na 2 miesiące. Jego syn ma 1,5 roku i nie powiem,bo go lubię,ale nie kocham tak jak moich dzieci (a mam 2 z poprzedniego małżeństwa). Mój partner często ma do mnie pretensje,że nie kocham i nie lubie jego syna...:/

łoojaacie... dziecko ma  1.5 roku? autentycznie to nie dla mnie yikes  Szkolne dziecko już z zasady samodzielne pod względem podstawowych czynności przy sobie ,jako tako bardziej kumate ,a taki skrzat  ledwo odstający od podłogi w pełni zależny na każdym kroku ... z humorkami gratis ...bbrrrrr:/

Z zasady nie masz obowiązku kochać nie swoje dziecko, jedynie dobrze byłoby abyś je w miare  tolerowała i dobrze taktowała, no ale wystrzelić z fochem i pretensjami ,że nie darzysz miłością "obce" dziecko to tez nie fer wobec ciebie
A matka skrzata gdzie się podziewa??
W jakim wieku masz swoje dzieci?

2 590 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2013-09-24 14:25:11)

Odp: Być drugą i macochą
Mili_29 napisał/a:

Jak bym czytała o swojej sytuacji. Mój partner ma syna,który z nami mieszka,ale teoretycznie tylko na 2 miesiące. Jego syn ma 1,5 roku i nie powiem,bo go lubię,ale nie kocham tak jak moich dzieci (a mam 2 z poprzedniego małżeństwa). Mój partner często ma do mnie pretensje,że nie kocham i nie lubie jego syna...:/

Ciekawa jestem, czy twój partner darzy takim gorącym uczuciem i wyrozumiałością twoje dzieci?

2 591

Odp: Być drugą i macochą

cześć dziewczyny ..otóż opowiem wam jak wygląda moja sytuaacja .....ja jestem po rozwodzie na szczescie z poprzednik partnerem nie miałam dzieci...teraz jestem w związku z facetem który ma dwoje dzieci cały czas się rozwodzi bo żona cały czas coś wymyśl ...widzi swoje dzieci tylko co drugi weekend..i no właśnie pozwala im wtedy na wszystko dosłownie....ja w ten weekend jestem tylko sprzataczka kucharką i czym sie tylko da... na poczatku nic nie mowilam bo wiem ze to zona go zdradzila i wyrzucila z domu i ze bb teskni do dzieci ..ale to juz trwa 2 lata i dzieci sa na piedestale robia co chca i jak chca...a ja wtedy wogole nie istnieje ani dla niego a dla dzieci wogóle...co mam robić nie chce go stracić ale to zaczyna sie robić nie miłe???/

2 592 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2013-10-14 13:36:23)

Odp: Być drugą i macochą

Witaj Iza,
co drugi weekend to nie tragedia, rozumiem, że rozmowy z nim nic nie dają. Ja na twoim miejscu ten czas bym sobie sama zaplanowała, spędziła go u przyjaciółki lub rodziny. Niech facet sam usługuje swoim dzieciom, w żadnym wypadku nie gotowała bym i sprzątała. Z pewnością pokazała bym mu, że świetnie się bawiłam, wróciła do domu uśmiechnięta. Wież mi, to bardziej zadziała niż wszelkie tłumaczenia, on sam zrozumie co robi źle. Zapisz się na jakiś kurs, rozwijaj hobby. Nikt nie może oczekiwać od ciebie, że lubisz spędzać czas z jakimiś dzieciakami. Miej swoje życie i baw się dobrze.

2 593

Odp: Być drugą i macochą

U nas sie dzieje.....:/ "Mama" złożyła pozew o widzenia z córką. Po naszych tłumaczeniach i prośbach, nawet nie udawała że stara sie nas i dziecko zrozumiec tylko poszła do prawnika i zarządała dwóch weekendów pod rząd co dwa miesiące , miesiąca wakacji i świąt parzyście i nieparzyście.... tak ogólnie to ujmuje bo jest to skomplikowane ale nie w tym sęk. Wszystko ok nie mamy nic przeciwko jej kontaktom i nigdy nie mielismy tylko zastrzeżenia były co do formy i skutków... Teraz w środe mój M ma przesłuchanie w sądzie. W piątek z nienacka był u nas kurator sądowy. Myśleliśmy że Jej nie będzie na sprawie bo dostaliśmy jej pełnomocnictwo dla adwokata razem z pozwem ale jednak... i co najśmieszniejsze dowiezieliśmy sie z FB wink w czwartek dodała posta że leci i że "wish me luck:)..."czekaliśmy az zapuka do naszych drzwi a tu nic. Wczoraj dodała kolejnego , z jakiegś miasta w Polsce jak dobrze sie bawiła z koleżanka i ze bedzie tesknic.. wczoraj dopiero trafiła do swoich rodziców. Do dziecka ani nie przyjechała ani nie zadzwoniła mimo że jest Tu a nie w Angli. Ja naprawde probowałam sie wychłodzic na jej osobę, nie przejmować czymś na co nie mam wpływu jak radziłyście ale nosz normalnie mnie telepie!! Jak ona mogła w pozwie napisac ze jest bardzo mocno związana emocjonalnie z córką skoro lecac do Polski nie przyjechała do Niej tylko do znajomych? Ostatnio widziały się w maju....To jest straszne. Najbardziej obawiamy sie ze w sądzie i tak dostanie wszystko czego chce bo to  "matka"... Najbardziej zależy nam zeby nie mogła , przynajmniej narazie zabierac małej za granice....i ten miesiąc wakacji:( dla kogo dla niej?
dla dziecka? I ciekawe czy jej warunki mieszkaniowe tez kurator sprawdzi? pewnie nie... chociaz ma ograniczone prawa i nic nie wie o dziecku i o byciu rodzicem... po co ona to robi? zrozumiałabym gdybym widziała jej starania,  zaangażowanie... ale ona nie robi NIC bo nie nazwe staraniem dzwonienie raz na tydzien -dwa ,choć moze bardzo wiele wcale z tego nie kożysta... szlag minie trafi . Przepraszam musiałam sie wyżalić bo nie mam komu hmm Mój M sam ma dość tego wszystkiego

2 594

Odp: Być drugą i macochą

3 maj się dzielnie EvEmama, jakoś musicie przez to przebrnąć.
Jest nadzieja, nasza ?toksyczna mamuśka? odpuściła zupełnie, zero kontaktu. Teraz, po 3 miesiącach nie widzenia się z synem, wzięła go na jeden dzień ze względu na jego urodziny wyznaczając mu czas od 12 do 18 na wizytę i kontakt z bratem.
Za to chłopak coraz bardziej działa mi na nerwy, zwłaszcza, że dużo czasu spędzam z nim sama. Olewa mnie zupełnie, a o cokolwiek proszony ma tylko wymówki, że zapomniał, że później, że nie umiał, albo że nie chce mu się, do tego dochodzą kłamstwa. Czasem nie mam ochoty na niego patrzeć, a już zupełnie spędzać razem wolnego czasu. Mój M widząc moje podejście do młodego, w odwecie czepia się zachowania mojej córki. Jakoś ostatnio nie możemy wszyscy dojść do porozumienia. Dostaję nerwicy, jak tylko słyszę, że M chce zaprosić drugiego syna do nas na weekend, na szczęście dla mnie ex nie wyraża na to zgody.

2 595 Ostatnio edytowany przez EvEmama (2013-10-15 13:29:18)

Odp: Być drugą i macochą

Rozumiem Cię niestety... Ja też mam czasem dość bo mała mojego jest "trudna". Jest uparta i niestety potrafi być podstepna(nie wiem czy to dobre słowo) np. podpuszcza moja córke i czeka co będzie. Albo jak sie pokłucą i moja płacze i ją przeprasza to ona siedzi i sobie śpiewa. Taka jest mało empatyczna (?) Najgorsze wtych relacjach jest to że choćbyśmy nie wiem jak sie starały pokochac dziecko całym sercem, być sprawiedliwe, nie faworyzować, to i tak w takich mometach instynktownie stajemy po stronie swojej pociechy. Jak nie mamy swoich dzieci to i tak trudniej nam przed sobą samym usprawiedliwiac zachowania "obcego" dziecka... Smutne ale przekonałam sie przez te 3 lata ze im bardziej sie zmuszm do czegos tym finalnie jest gozej. Na poczatku to było 3 letnie malenstwo i było łatwiej ale ona rosnie , ma 6 lat i naprawde czasem poprostu tak po ludzku jej nie lubie... Zajmuje sie nią, dbam, nie daje jej odczuc niechęci, ale nie toleruje jej niektorych zachowań i spojżeń, nie moge patrzec jak kolejny raz pluje w talerz albo udaje ze jej niechcący kotlet upadł zeby go nie jesc, jak moje dziecko jest na"prrzynieś , wynieś , pozamiataj" bo ona jej tylko wydaje polecenia hmm Nie wiem jak będzie dalej . Mam nadzieje ze czas poprosu to wszytsko jakos znormalizuje.

2 596

Odp: Być drugą i macochą

Dokładnie to miałam na myśli smile. Jednak mam jedno ale? Mam dwójkę dzieci i też było tak, że w pewnym wieku starsze starało się wykorzystywać młodsze, co jest normalne. Uważam, że rozsądnie jest jeśli młodsze nie widzi w tym problemu to nie ingerować w ich sprawy. Podrośnie i samo zacznie się buntować, by nie być służącym, nie wyręczałabym go. Rozumiem, twoje zaangażowanie i chronienie swojego, zwłaszcza młodszego dziecka, jednak ono może traktować to jako zabawę.

2 597

Odp: Być drugą i macochą

Właśnie tak bym robiła gdyby mała nie widziała w tym niczego złego, jednak coraz czesciej przychodzi i sie skarzy ze starsza kazała je coś tam zrobic bo inaczej znajdzie sobie inną siostre... To nie jest tak że nie rozumiem mechanizmów wink Sama mam młodszą siostre, której szczerze nie znosiłam do pewnego momentu wink przeszło nam w "dorosłym " życiu. Tu jest jednak jeszcze wiele drobnych niuansów które budują całokształt.    Cięzko jest mi być "mamą" a jednocześnie nie móc tak naprawde nic zrobić, nie mieć żadnych przywilejów a jedynie obowiązki. To troche tak jak bym była nianią - zaopiekuj sie , opierz, nakarm ale nie wtrącaj sie do niczego bo to nie Twoje. Nie zrozumcie mnie źle, mój M czasem wręcz wymaga ode mnie podjęcia decyzji czy reagowania na jakieś jej zachowania ale tak na dobrą sprawe nawet jak ja czegos zabronie to on ustępuje....wiec sie z tego wycofałam powoli bo szkoda nerwów wink Mała, przez to że jestem dość stanowcza (bez skrajności , poprostu nie pobłazam zanadto)w obec dzieci, nie darzy mnie wielką sympatią. Tu zaznaczam ze w obec obu stosuje te same zasady i wymagam po równo. Jednak tu tez da sie zauważyć różnice w ich podejsciu - moje dziecko tupie i krzyczy i sie buntuje jak ma coś zrobić , dziecko M robi ale z miną mordercy i sie na mnie obraza potem hmm Jak coś zbroją to konsekence wyciągam równo i nawet wtedy moje dzicko nie obraza sie na mnie czy nie unika mnie potem, przychodzi i przeprasza a ta druga nie potarfi, i potem tylko tato dla niej istnieje. Mój M ma do mnie czasem żal że jej nie pobłażam ale jak moge to robic kiedy moje dziecko patrzy ? I tak na dobrą sprawe dlaczego? Mowi że powinnam jej odpuścić bo przecież ją znam....ja nie rozumiem takiego nastawienia. Zam jasne ale nie znaczy ze musze sie na wszystko godzić bo jest jak jest. To równiez moj dom i mam chyba prawo wymagac przestrzegania jakiś zasad ? czy sie mylę?moze faktycznie nie tędy droga? może ja obrałam zły scenariusz? jeśli moze mi ktos coś poradzić to nie krępujcie się smile

2 598

Odp: Być drugą i macochą
EvEmama napisał/a:

Cięzko jest mi być "mamą" a jednocześnie nie móc tak naprawde nic zrobić, nie mieć żadnych przywilejów a jedynie obowiązki. To troche tak jak bym była nianią - zaopiekuj sie , opierz, nakarm ale nie wtrącaj sie do niczego bo to nie Twoje.

Nie jesteś mamą i starać się nią być nie powinnaś, to dziecko ma własnych rodziców. Ja mojemu M już od początku znajomości powiedziałam, że mamką ani niańką nie będę. To, że matka dziecka się nie wywiązuje ze swoich obowiązków to cała odpowiedzialność spada na ojca, ja nie mam ochoty się użerać ze smarkaczem. Fakt, kiedy trafił do nas dzieciak M było inaczej. Młody był bardzo zagubiony, wystraszony, stęskniony za bratem i naturalne było, że gdy tego potrzebował objęłam go matczyną opieką, aż moje latorośle były zazdrosne. Kiedy jednak przypomniała sobie o nim mamuśka dostałam zimny prysznic. Pasierb skarżył się jej na wszytko co miało związek ze mną i odstawiał w domu cyrki, że on chce mieszkać z matką. Ta oczywiście go nie chciała, ale oczy mydliła dziecku. Powiedziałam sobie w tedy, że nigdy więcej się nie zaangażuje, że to nie mój dzieciak i nigdy mi nie okaże wdzięczności, bo liczą się dla niego tylko rodzicie, chociaż byliby najgorsi. Dlatego u mnie w domu, to M podejmuje decyzje dotyczące młodego, ja też nie nakładam mu kar, przestrzegam tylko ustaleń M (czasem wcześniej wspólnie ustalonych. Kiedy młody zrobi coś nie tak w stosunku do mnie to mówię o tym M i on już przejmuje inicjatywę. Dobra macocha stoi z boku, bo inaczej tylko czekać, aż młoda ci wypomni, że nie jesteś jej matką. Trzeba z tego wybrnąć właściwie i nie odbierać jako ujmę. Nie jestem twoją matka i nie będę tolerować takiego zachowania. Albo, nie jestem twoją matką i nie mam wobec ciebie żadnych obowiązków.

2 599

Odp: Być drugą i macochą
EvEmama napisał/a:

Zajmuje sie nią, dbam, nie daje jej odczuc niechęci, ale nie toleruje jej niektorych zachowań i spojżeń, nie moge patrzec jak kolejny raz pluje w talerz albo udaje ze jej niechcący kotlet upadł zeby go nie jesc,.

No przecież to jest normalne zachowanie człowieka ze się wkurza na takie zachowanie dziecka przy jedzeniu i tego tolerować nie potrafisz. Nie ważne czy to występowałoby u swojego dziecka czy nie swojego biol. Powiedz szczerze ,czy jakby twoje dziecko w pasierbicy wieku tak samo się zachowywało to nie wykurzało by cie to? myślę ze też bardzo denerwowały by się takie sytuacje

U nas młodociana tez potrafi  czasami zachować się tak, że i Ja się zirytuje, powiem wprost ze tego nie akceptuje  i mąż również nie pogłaska po główce .
Tylko z tego co czytam twój partner zbyt wiele bagatelizuje i z ciebie robi tą czepialską

2 600

Odp: Być drugą i macochą
mortisha napisał/a:

No przecież to jest normalne zachowanie człowieka ze się wkurza na takie zachowanie dziecka przy jedzeniu i tego tolerować nie potrafisz. Nie ważne czy to występowałoby u swojego dziecka czy nie swojego biol. Powiedz szczerze ,czy jakby twoje dziecko w pasierbicy wieku tak samo się zachowywało to nie wykurzało by cie to? myślę ze też bardzo denerwowały by się takie sytuacje

U nas młodociana tez potrafi  czasami zachować się tak, że i Ja się zirytuje, powiem wprost ze tego nie akceptuje  i mąż również nie pogłaska po główce .
Tylko z tego co czytam twój partner zbyt wiele bagatelizuje i z ciebie robi tą czepialską

No właśnie, u nas jest podobny problem. M jedzie na wyrzutach sumienia i na wszystko właściwie Młodej pozwala, we wszystkim pobłaża. A kiedy zwrócę mu uwagę uważa że się czepiam, że jestem do Młodej źle nastawiona. A poza tym jak nie pozwoli to Młoda w ogóle nie będzie chciała do nas przyjeżdżać.
A ja się wkurzam, bo nie chcę, żeby naszemu Modemu tak na wszystko pozwalał, żeby w przyszłości traktował go tak jak Młodą. Młoda jak jest u nas czasem 3-4 dni to przez ten czas się nie umyje albo nawet zębów nie umyje, bo M jej pozwala nie myć, albo jak raz zagadnięta o mycie zębów Młoda nagle robi się taaaak śpiąca i zmęczona, puszcza uwagę mimo uszu i idzie spać. A ja się "ciągle czepiam o to mycie zębów" i "jestem do niej źle nastawiona"... grrrr
Czy na prawdę źle robię, że mu potem (nie przy Młodej) zwracam uwagę, żeby ona myła zęby, jak jest u nas może nie spała do 13 i  nie siedziała non stop na internecie, skypie, oglądała TV (bo to są rzeczy które ona najbardziej lubi...), to okazuje się, że on widzi że jestem do niej źle nastawiona i się czepiam.
A mojemu dziecku (mimo że nie ma jeszcze 2 lat) staram się myć z nim 1-2 x dziennie zęby, żeby nie siedział przed TV za dużo, staram się z nim kreatywnie spędzać czas... i tak samo chciałabym, żeby M postępował z Młodą, a jak nasz Młody będzie w jej wieku, żeby inaczej go traktował niż ją...

Z resztą często mam wrażenie, że M gorzej traktuje naszego Młodego niż Młodą. Tzn mam wrażenie, że ma do niego mniej cierpliwości, jakoś mniej serca. Byliśmy razem we 4 na wakacjach i tam zdarzyła się sytuacja, która mnie mocno zasmuciła... Młoda uderzyła się i lekko zadrapała - M się razem z nią popłakał, bo ją szczypało i bolało, ja psiknęłam, nakleiłam specjalny plasterek, pożałowałam, mimo że niewielka rzecz, małe zadrapanie. Tego samego dnia Młody - żywe srebro - wchodził i schodził ze schodów i w pewnym momencie z nich spadł, właściwie fiknął z nich koziołka (uderzając się w głowę). Cud, że mu się nic nie stało, popłakał minutę, przytuliłam i już pobiegł się bawić. A M - nic. Na moją uwagę, że mógł się bardziej przejąć tym, że jego syn spadł na głowę ze schodów stwierdził, że by się przejął gdyby coś mu się stało, ale przecież się nic nie stało więc o co mi chodzi... no i ręce mi opadły i przykro mi się zrobiło. Bo jak jego córka się udrapnęła, czy spadła z huśtawki to ja jej pożałowałam, współczułam i naklejałam plasterki.

No, wyżaliłam się...

Posty [ 2 536 do 2 600 z 8 269 ]

Strony Poprzednia 1 … 38 39 40 41 42 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026