netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Być drugą i macochą

8 268 odpowiedzi1 087 224 wyświetleniazałożony przez Alutka131, 20.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Strony Poprzednia 1 … 36 37 38 39 40 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 406 do 2 470 z 8 269 ]

2 406 Ostatnio edytowany przez ledanna (2013-02-28 23:55:15)

Odp: Być drugą i macochą

Cześć dziewczyny,

niedawno natrafiłam na Wasze forum, przeczytałam od początku do dzisiaj i...chciałam się przywitać, może zagoszczę u Was na dłużej?
Poczytałam sobie Wasze wypowiedzi i... mam wrażenie, że z niektórymi mamy wspólne exie i/lub toksyczne teściowe... widać pewien typ faceta przyciąga pewien typ tych pierwszych, a na te drugie wybierają już inny typ wink

Może pokrótce o mnie: powiedzmy że jestem weekendową macochą 9-latki (z ex mój M nie byli małżeństwem i chyba opatrzność nad tym czuwała, bo ex z tych psychicznych i roszczeniowych - tzn ja nic nie muszę robić ale mnie się wszystko należy...), z M jesteśmy małżeństwem od 2 lat, mamy roczne pisklę.

Młoda nie mieszka z nami, bywa u nas w kratkę, bo M z ex nie poszli do sądu, tylko sami się umówili co do opieki, alimentów itp. (czy słusznie nie wiem - czas pokaże - ale M mówi, że w sądzie mógłby dostać mniej niż ma teraz - wiadomo jak do ojców nastawione są polskie sądy -, a jak tylko ex nie ma jazd psychicznych to nie robi problemów, żeby Młoda do nas przyjechała, bo jej to na rękę.
Mój M jest z tych angażujących się i starających, łożących na dziecko i do pewnego czasu był dla Młodej ojcem i matką, tzn pracował, utrzymywał obie, po powrocie z pracy (jego, bo ex nie pracowała przez 10 lat) ex szła w tango albo leżała przed TV, a M karmił, gotował, sprzątał, przewijał, zapewniał wyjścia na dwór (bo mama zawsze zbyt zmęczona, albo za zimno albo za ciepło, albo pada), wyjazdy, atrakcje, próbował załatwiać zajęcia dodatkowe rozwijające zainteresowania Młodej (nie dochodziły do skutku bo mamie nie chciało się zaprowadzać Młodej...).
Na początku też wszystko rysowało się w różowych barwach: Młoda mnie polubiła, z tatą miała zawsze super kontakt, z naszego ślubu się cieszyła, z perspektywy rodzeństwa też... często u nas bywała.
mijają dwa lata i jest z miesiąca na miesiąc coraz gorzej...
pomijam kłopoty z ex, bo w sumie ona ze mną i moim istnieniem problemów nie ma (ona mieszkając z M - nie mówię, że żyjąc, bo długo potem mieszkali nie będąc ze sobą - "dla dobra dziecka, żeby miało mamę i tatę pod jednym dachem") notorycznie zdradzała/prowadzała się z innymi Panami, teraz też ma kolejnego partnera. Kłopoty z ex są raczej z powodu Młodej, bo działa po najniższej linii oporu, jest rozchwiana psychicznie, zaniedbując Młodą emocjonalnie, ograniczając itp.

Większy problem zrobił się z Młodą. Pewnie częściowo winna jest zazdrość o małego (mimo że staramy się żeby nie czuła się zazdrosna, ale w pełnych rodzinach dzieci też są zazdrosne o nowe rodzeństwo...), częściowo dorastanie, bo jak ją poznałam miała 6 lat, teraz 9 i już tak słodko nie reaguje... ale o siebie się nie martwię, gorzej że zaczęła się buntować w stosunku do mojego M - zaczęła być obojętna, niemiła, niegrzeczna. Ostatnio nie chce do nas przyjeżdżać. Przykro mi, bo widzę jak to boli mojego M.
Od początku chcieliśmy wziąć Młodą do siebie, ale ex tak jak nigdy rola matki jej nie podchodziła tak nagle oświadczyła że ona Młodej nie odda. M nawet ta zmiana w jej podejściu ucieszyła, bo chciał zawsze, żeby ex bardziej poczuwała się do kochania i wychowywania Młodej, zawsze chciał żeby miały ze sobą lepszy kontakt. Ale po tych 2 latach mieszkania tylko z ex Młoda robi się... coraz gorsza. Jej zachowanie coraz bardziej upodabnia się do zachowania ex, czyli niegrzeczne odzywki, wrzaski, bunt itd., a mamusia jest ta ukochana... ehhh, niełatwe to wszystko,
do tego wszystkiego dochodzi też komputer - Młoda jest uzależniona.. od powrotu ze szkoły siedzi non stop przed komputerem, gra w gry komputerowe, internetowe - podejrzewam, że nie chce do nas przyjeżdżać bo u nas nie może cały dzień spędzać przed kompem...
musiałam się gdzieś wyżalić.

Ja też zauważam zmiany w moim nastawieniu do Młodej. Już mi się często nie chce wymyślać atrakcji, namawiać M że jak będzie Młoda to żeby pojechać tam, zrobić to bo Młodej się to spodoba, starać się żeby jej było fajnie, pamiętać o jej ulubionym jedzeniu, zainteresowaniach itp. Czasem mi ręce opadają...

Ufff, rozpisałam się, a tak tylko pobieżnie całą tą sytuację opisałam...

2 407

Odp: Być drugą i macochą

Ledanna
Musisz się pogodzić z tym, iż Ty i Twój facet na pewne rzeczy nie macie wpływu. Dzieci uczą się i naśladują zachowanie swoich rodziców. Mój przybrany młody, też wielokrotnie okazywał brak szacunku wobec dorosłych. Na szczęście teraz jest u nas, dużo mu trzeba było tłumaczyć, iż tak się nie robi. Ciężko było go przekonać, bo np. rzucanie słuchawką telefonu podczas rozmowy jest normą u ex. Z biegiem czasu, gdy nie ma już do czynienie z negatywnym wzorcem bardzo się zmienił na korzyść. M ma jeszcze drugiego syna, którego ze względu na trudność ex prawie nie widuje. Niewiele, a praktycznie nic nie można zrobić, z całą świadomością, iż ta kobieta zniszczy dzieciaka. Chłopak (9lat) ma nie leczoną poważną wadę wymowy, trudno się z nim porozumieć i ogromne zaległości w nauce, jest pozostawiony sam sobie. Owszem, można walczyć o odebranie matce chłopaka, ze świadomością, że będzie to zacięta walka w której chłopiec nie będzie oszczędzony. Poza tym te sprawy ciągną się latami, a dzieciaki rosną. Jak coś w końcu się wygra to młody sam będzie mógł decydować o sobie. Warto więc zaczekać.
Poza tym młoda wchodzi w okres buntu, co jest normalne. Zaczyna mieć humory i własne zdanie itp. Nie brałabym do siebie, że nie już taką słodką dziewczynką. Grunt to starać się zachować dobre relacje i nie obwiniać jej, że nie ma ochoty przyjeżdżać do was. Wiem, że rozmawiając z nią cisną się wyrzuty, ale warto dać jej do zrozumienia, że cieszycie się, gdy usłyszycie jej głos w słuchawce. Niedługo wejdzie w trudny okres dojrzewania i ważne, żeby wiedziała, że ma na kogo liczyć.

2 408

Odp: Być drugą i macochą

Tu troche rad od psychologa, moze kazda z nas cos dla siebie znajdzie wink

"Młoda mieszka na stałe z matką (weekendy u nas - choć nie wszystkie, z uwagi na nastawienie dziecka do nas). Na początku Młoda szybko przekonała się do mnie i było na prawnę świetnie (może to też było spowodowane tym, że exia była zajęta nową miłością i młoda dostała emocjonalnego kopa w dupę od mamy). Ale jak się okazało, że dziecko się czuje za dobrze w naszym towarzystwie, to zaczęło się taplanie młodej w syfie dorosłych, którego nie rozumiało, a z razji wieku, bardzo chciało.
Dla nas zaczął się koszmar, bo nie wiedzieliśmy jak postępować, co czym mówić, co wyjaśniać, na co nie reagować, a co ganić. Młoda zrobiła się mega zazdrosna, mega zaborcza, jedno wielkie mega NIE i umiała wpłynąć tak niesamowicie na atmosferę w domu, że zaczęliśmy nienawidzić weekendów i z drugiej strony mieć poczucie winy z tego powodu.
A wizyta pomogła nam pozbierać się i zacząć żyć normalnie. Pani Psycholog wysłuchała historii i problemów. Ciekawa była jak pewne rzeczy rozwiązujemy. Wizyta była już chyba 2 lata temu, więc dokładnie nie jestem w stanie już przytoczyć wniosków, ale najważniejsze z nich to takie:
1. Problemy głównie spowodowane są wiekiem a nie rozstaniem rodziców. W wieku -nastu lat dziecku cholernie trudno zrozumieć siebie, a co dopiero resztę świata. Nie radzi sobie z emocjami i leci po bandzie czyli po nas. A zwalanie wszystkiego na rozstanie, tylko daje wodę na młyn młodej i jej matce.
2. Nie mamy wpływu na postępowanie exsi i wpływu mieć nie będziemy, ale nie zwalnia nas to z wymagania od dziecka szacunku w jakiejkolwiek sytuacji byłoby stawiane przez tamtą stronę.
3. Granice i konsekwencja są podstawą relacji i zawsze stawianie granic boli, więc nie ma co się dziwić, że jest opór.
4. Dziecko, które ma w dupie rodzica, nie powie mu, że go nienawidzi.
5. Dziecko, które ma w dupie rodzica nie będzie sprawdzać jego granic.
6. Należy przewartościwać swoje myślenie i uczynić z kontaków z ojcem może nie nagrodę, ale coś o co trzeba się postarać - nie wiem czy wiadomo o co chodzi. Konkretnie choćby telefony do dzieci. PO dzwonił codziennie, a Pani psycholog zasugerowała, żeby czasem przeczekać i żeby to dziecko zadzwoniło albo wyszło z jakąś inicjatywą.
7. Zająć się sobą!!!!!!!!!! Spełniony i szczęśliwy rodzic w nowym związku to dobry rodzic.
8. Mówić dziecku co nam się nie podoba w jego zachowaniu i chwialić za pierdoły.
9. A najlepsza macocha to ta stojąca z boku. Trzeba być otwartym i czekać, bo to dziecko musi przyjść do nas"

Calosc na http://forum.gazeta.pl/forum/w,14479,142819757,,nie_dam_rady_psycholog_.html?v=2

2 409

Odp: Być drugą i macochą

witaj zazdrosna,

tak jak piszesz - walka o dziecko w sądzie może być długa i ciężka, szkodliwa przede wszystkim dla dziecka - dlatego właśnie przy zdecydowanym nie ze strony ex M zgodził się na taki obrót spraw tłumacząc że lepiej się dogadać samemu, zwłaszcza że ex jest rozchwiana psychicznie i mogłaby na złość obrócić Młodą przeciw niemu, a z tego co wiemy tak nie jest - Młoda buntuje się też wobec niej, nie słucha, jest niegrzeczna - dają o sobie znać "metody wychowawcze" stosowane przez ex...

Staram się nie brać do siebie - w końcu nie moje dziecko nie musi mnie kochać (ja staram się jej pokazać że zawsze jest u nas mile widziana i jakoś umilać jej czas jak przyjedzie, ale też bez zbytniego wchodzenia w tyłek - raczej zagrać wspólnie w jakąś grę niż kupować wielkie prezenty), żal mi tylko mojego M, do którego Młoda ostatnio prawie nie dzwoni, mimo że już ponad rok temu kupił jej komórkę, żeby móc z nią rozmawiać kiedy tylko chcą... a jak on dzwoni - czasem po parę razy dziennie to Młoda nie odbiera, albo jak odbiera to M słyszy "nie teraz, gram", albo "nie teraz, bawię się", albo "nie teraz, jem" tonem dobrze mu znanym od lat słyszanym od innej osoby (ex). To że Młoda nie dzwoni akurat nie jest winą ex, bo ona sama mówi - zadzwoń do taty itd... pozostaje jedynie przeczekać i liczyć że bunt złagodnieje a tymczasem - robić swoje, dzwonić, ale nie narzucać się.
Oczywiście Młoda dzwoni jak trzeba jej doładować komórkę, kupić coś, załatwić albo się komputer zepsuje.... sad

Oj, czasem ciężko jej nie winić jak widzę jak boli to mojego M - to że chciał wziąć Młodą na weekend a ona że nie bo nie... albo jak on nie zadzwoni to ona się nie poczuje do tego...
Boli też jak widzę, że z ex wiele dobrego z Młodej nie będzie. Tamtej się po prostu nic z dzieckiem i dla dziecka robić nie chce. Ani wyjść, ani się pobawić, ani poczytać, ani na jakieś zajęcia dodatkowe (bo trzeba dowozić, zaprowadzać). Hoduje Młodą, da jej jeść - ale najczęściej albo fast food albo z proszku albo parówka, albo gotowiec z Biedronki ( ani to zdrowe ani tańsze, a potem jak Młoda czegoś potrzebuje to "mama nie kupi bo nie ma pieniążków, biedna jest i ma pusty portfel" - ale ex na fajki dla siebie zawsze miała, nawet jak nie pracowała i jedyna kasa jaką dostawała to od M... ehhh
staramy się pokazywać Młodej że życie inaczej wygląda, że można chcieć, dawać dobry przykład... ale ile można te parę dni w miesiącu? - M łudzi się, że tyle serca, czasu i energii dał Młodej we wczesnym dzieciństwie że to zaprocentuje, ale jak patrzę na obecny stan rzeczy ja takich złudzeń nie mam, ale chciałabym się pomylić smile

Fajnie że jesteście, przeczytałam cały wątek od początku i sporo mi to dało. Nie mam żadnej znajomej w takiej sytuacji, a czasem trzeba o tym pogadać z kimś innym niż M czy rodzina.

2 410

Odp: Być drugą i macochą

dzięki metaksa,

tamto forum też poczytuję ale tego wpisu jeszcze nie widziałam, a faktycznie mądry i daje sporo do przemyślenia. My u psychologa nie byliśmy - mój M nie chce. Nawet umówiłam nas kiedyś z psycholog dziecięcą, ale nie chciał iść, sama nie poszłam, bo jak ojciec nie chce to po co ja mam się za bardzo przejmować nie swoim dzieckiem?

Dobre rady ale ciężko je wprowadzić - mój M czasem nie zadzwoni i tydzień do Młodej, właśnie w stylu nie chcesz to nie muszę do Ciebie dzwonić ani przyjeżdżać jak nie chcesz... i co? i nic... Młoda nie dzwoni...
ostatnio mieli pogadankę właśnie na te tematy, tzn półgodzinny monolog, bo z Młodą nie da się rozmawiać - zaciśnie uszy, popłacze, zdenerwuje i i tak nie będzie rozmawiać. I jaki efekt? tydzień mija a Młoda nie dzwoni...

Wiem, że problemy są spowodowany głównie wiekiem (widzę, że w tym momencie bunt nastolatek zaczyna się już  w wieku 9 lat... dzieci szybciej dorastają hmm), ale myślę, że sytuacja rodzinna też ten bunt ułatwia. Młoda też widzi, że jest trochę rozpieszczana przez Tatę, który zrobiłby dla niej wszystko, dziadkowie też niuniają, mama nie wymaga... i rośnie taki mały roszczeniowiec. O dziwo w stosunku do Matki wielu roszczeń nie ma bo wie, że i tak nic nie dostanie...

Wiem, że wielkiego wpływu na zachowanie exi nie mamy, ale nawet wymaganie pewnych spraw powoduje awanturę i wrzask... taki typ... Młoda to też widzi i uczy się.

2 411

Odp: Być drugą i macochą

ledanna - jesli chodzi o Ciebie i Pc(czyt.pasierbice) to moja rada jest jedna. Nie ma włażenia w tylek, usilnego przymilania, sie, spelniania  jej kaprysow, kompletny totalny ignor zastosuj.Nie myl tego z wrogim nastawieniem do niej, bo nie o to chodzi.
Sprawe postaw jasno, jesli ona bedzie do Ciebie wporządku sie zachowywac, ty rowniez bedziesz starac sie ją "udobruchac" (oczywiscie w granicach zdrowego rozsądku), a jesli PC bedzie pasywna, negatywnie nastawiona, psująca nastroj na kazdym kroku takze polecam calkowitą biernosc do niej zachowac, tak jak pisalam na samym początku.Nie masz obowiązku z siebie wychodzic i jej gwiazdke z nieba dawac na jej widzimisie i skinienie palca
Ja osobiscie potrafie sie poswiecic pod warunkiem ze dziecko do mnie jest wporządku i zachowuje szacunek, jesli tego nie widze, wtedy phiiii,mam w nosie jej zachcianki i rowniez wtedy zatykam uszy i spadówa. Dobroc dziala w dwie stron,kazdy kij ma dwa konce
Co do komputera u was, osobiscie radze abyscie ograniczyli jej nieustanny dostep do kompa, i wyznaczyli limity czasowe.Komp to jest przywilej,nagroda, a na to trzeba zasluzyc swoim zachowaniem

2 412

Odp: Być drugą i macochą

mortisha,

Młoda jak już się z nią widzimy czy u nas jest to dla mnie jest zawsze miła i uprzejma - kiedyś była wylewniejsza, ale to pewnie ten wiek. Wtedy ja też się bardziej starałam, teraz ograniczam się do minimum i zero nadskakiwania. Taka chęć musi być z obu stron. Ale do tego doszłam po wielu sytuacjach które nie zostały docenione. nie to nie i łaski bez - jak się kiedyś mawiało wink
mam chyba podobne nastawienie jak Ty. A szkoda, bo lubię się z małą pobawić, zagrać w gry, pogadać... A ostatnio nie chciała przyjechać do NAS, ale jak miała spędzić weekend tylko z M to tak - to proszę bardzo, mnie nie musi widywać jak nie chce, przyda im się jakieś sam na sam. Ale tak też nie będzie co weekend że będę znikać bo Młoda ma taki kaprys...


Problem jest bardziej z jej zachowaniem w stosunku do M i to bardziej w kontaktach na odległość. Ostatnio padają hasła " nie przyjadę bo nie chcę", "nie przyjadę bo nie, nie zmusisz mnie, nie muszę robić wszystkiego tego co mi mówisz", "nie zawsze musi być po twojemu", "nie teraz, gram sobie" itd.
Co do kompa to wszystko jest dla ludzi, ale z umiarem. U nas ja jej za bardzo nie pozwalam, poklikać chwilę i już. M jest bardziej miękki, ostatnio jak się dorwała to 3 godziny na głupotach spędziła, w końcu foch, bo ją siłą trzeba było odrywać. Też jestem za ograniczeniami i kontrolą stron www itp., ale tam tego nie ma i czasem włos się na głowie jeży co taka 9-latka robi w internecie i co może się stać. Ale co ja mogę zrobić poza kładzeniem tego do głowy mojemu M, żeby z ex ustalił jakieś limity na kompa/programy ograniczające www, zablokowanie pewnych komunikatorów itp... Moje dziecko inaczej wychowam.
A Młoda w domu siada do kompa zaraz po przyjściu ze szkoły aż do 22-23, i cały boży dzień gra w gierki, gry, youtuby i inne. A ex? ma przynajmniej luz i Młoda się jej nie plącze za wiele pod nogami... hmm
słabo mi się robi jak to widzę, ale powtarzam sobie że to nie moje dziecko i nic z tym nie zrobię, ale ciężko przekonać samą siebie do takiego podejścia...

2 413

Odp: Być drugą i macochą

Nie zmusi się dziecka do wizyt u rodzica. Moja córa też rzadko odwiedza ojca, nie wiem z jakiego powodu, bo stosunki zawsze mieli dobre. Dzwoni wyłącznie jak tylko potrzebuje jego pomocy. Ja w tygodniu pracuję, a co weekend mam szkołę i nie mam możliwości poświęcenia jej tyle uwagi ile młoda by chciała. Wielokrotnie ją prosiłam, by spędziła niedzielę u ojca, rozmawiałam także o tym z ex. On wychodzi z założenia, że jak córa się nie upomni to on też nie wykaże inicjatywy. Gdy tylko wracam do domu dziewczyna domaga się uwagi, zagaduje również mojego M, zwraca się do niego z każdą męską sprawą. Chciałabym, aby jej ojciec mnie trochę odciążył, zwłaszcza, że mieszka bardzo blisko. Niestety moja księżniczka jest domatorką i rzadko można ją namówić na wyjście z domu. Chciałaby abym ja również zostawała z nią w domu, ja wolę za to wyjść gdzieś do rodziny i znajomych w czasie wolnym. Więc moja prawie dorosła córa często jest sama, mam z tego powodu wyrzuty i bardzo chciałabym, aby w tym czasie zajął się nią ojciec. Niestety nic nie mogę zrobić.

2 414

Odp: Być drugą i macochą

u nas ciężko powiedzieć dlaczego tak jest... M próbował z nią rozmawiać, pytał - bez odpowiedzi. M często chce ją zabierać do nas, na wyjazdy.
Młoda ma też pewien sposób działania, że często jej się czegoś nie chce. Nie i już, nie zrobi. A po namowach bądź lekkim przymusie do rozruchu idzie i okazuje się, że było fajnie i jej się podobało. Ma to niestety po ex, która też nic nigdy nie chciała robić - "a po co" i Młoda często tak samo się zachowuje.
Może to dlatego...
a może to bunt 9-latki...
a może jest zazdrosna - ale po takim czasie...?
może chce się czuć lojalna wobec ex? (tylko że ex jej wyjazdy są na rękę...)
może jeszcze co innego. Ale co?

łatwiej by było gdyby chciała powiedzieć o co chodzi...

Z resztą Młodej zachowania to często taka sinusoida, może akurat jesteśmy w dole i będzie lepiej. Często jak się źle działo między exi i jej partnerem sama dzwoniła do M "tato kiedy po mnie przyjedziesz?" i tak na zmianę z "nie przyjadę bo nie".

i jak tu się zachować? zmuszać? namawiać? odpuścić? ostatnio po odpuszczeniu i miesiącu niewidzenia miała przyjechać do nas na weekend i w ostatniej chwili zrobiła scenę że nie przyjedzie...

2 415

Odp: Być drugą i macochą

Ostatnio jakoś zaliczam doła, dzieci M mnie irytują skutecznie. Ich matka zmieniła taktykę i wypycha dzieciaki na weekendy do nas. Chłopaki się cieszą, a ja mam ochotę schować się w pusty kąt, którego nie mam w domu. Perspektywa wspólnych, tłocznych, hałaśliwych świąt mnie dobija. Do M powiedziałam o kilka słów za dużo odnośnie dzieci i mamy ciche dni. Boję się, że sytuacja z przed roku się powtórzy. Znów nachodzą mnie myśli, że może nie warto?

2 416

Odp: Być drugą i macochą

Zazdrosna, podejrzewam, ze kazdy kiedys mial mysli w stylu "czy to warto". Nawet te, ktore zwiazaly sie z singlami bez przeszlosci. Takze glowa do gory, to chwilowe i przejdzie Ci wink

Z drugiej strony moze warto by ponegocjowac z M. zeby jednak nie uszczesliwial Cie na sile obecnoscia swoich dzieci. Taaa, wiem, zaraz odezwa sie glosy, ze przeciez dzieci maja prawo spotkac sie z ojcem, ojciec ma prawo do kontaktow z dziecmi, a macocha? Macocha ma prawo siedziec cicho, rozumiec i akceptowac sytuacje, bo przeciez "widzialy galy co braly" wink Ja jestem z frakcji macoch wrednych i polecam troche powalczyc o siebie. Jest matka, sa babcie i dziadkowie, mozna ten czas jakos podzielic, zeby kazdy mial te "przyjemnosc" nacieszenia sie dziecmi. Ewentualnie gazety polecaja spacery na swiezym powietrzu, dotlenienie sie i wybieganie tez dobrze dziala na spalanie energii - oczywiscie na spacer udaje sie ojciec z latoroslami, Ty upajasz sie swiateczna atmosfera i spokojem w domu z filizanka dobrej kawy czy tam herbaty wink

Cos cicho na naszym topiku ostatnio... Gdzie sie podziewacie dziewczyny?

2 417

Odp: Być drugą i macochą

Hej:)
Popieram zdanie metaksy w całej rozciągłości:))) Nawet jeżeli ktoś chce sobie popsioczyć. Niech se psioczy. Też jestem z frakcji macoch wrednych:D:)

2 418 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2013-03-19 12:30:38)

Odp: Być drugą i macochą

Dzięki dziewczyny:)
Już mi lepiej. Jasne, że mogę pozbyć się chłopaków na weekend, czy nawet w któryś dzień świąt, by mieć święty spokój, ale jakoś dziwnym trafem chciałabym spędzić go z ukochaną osobą. Wiem, że widzenia z dziećmi zostaną uregulowane w sądzie, ale to wszystko trwa. Poza tym irytuje mnie, że ostatnio synowe M jeden weekend spędzają u nas, drugi u rodziców M i tak na przemian. Mam wrażenie, że M nadskakuje swojej ex, tłumacząc sobie, że jest złą matką. Ja też, nie przeczę, potrafię być wredna, a chłopaki M i tak garną się do mnie, na co czasem brakuje mi sił. Młody M mieszka już z nami od kilku miesięcy, a nadal jestem spięta, gdy w tygodniu zostajemy sami. Nie mam ochoty mu nadskakiwać, więc chłopak zajmuje się sobą, kolegów na podwórku nie ma, więc pozostają bajki lub gry komputerowe, których zresztą nie cierpię. W lekcjach czasem mogę mu pomóc, ale później mam ochotę odpocząć. Wierzcie mi, to nie to samo, co czas spędzony z własnymi pociechami, kiedy bawi każda chwila spędzona razem. Podobnie jest z M w kwestii moich dzieci, nie czuje się tak zrozumiana jak kiedy rozmawiam z moim ex. W domu jest jakaś dziwna konkurencja, podziały, nie czuje się jedności.

2 419

Odp: Być drugą i macochą

zazdrosna, rozumiem doskonale że wolałabyś spędzić ten czas z M, ale jego synowie pewnie też, bo widzą go jeszcze rzadziej niż Ty... chociaż wiem, że łatwo się mówi, bo sama czasem wolałabym mieć M na weekend na wyłączność, a przyjeżdża Młoda - weekend to w końcu czas, kiedy można odetchnąć, odpocząć. Zawsze wtedy tłumaczę sobie, że przecież ona widzi mojego M rzadziej niż ja, a my spędzimy razem jakiś wieczór, inny weekend.
Ciężko to pogodzić czasem i często czuję się w tym rozdarta.

Z innej beczki - dziewczyny, czy wasi M też mają takie popaprane mamusie? Bo moja teściowa doprowadza mnie czasem do szału, często z powodu ex, Młodej i dwulicowego zachowania szanownej teściowej... Nie tylko z tego powodu, bo są też inne punkty zapalne, ale szlag mnie trafia wewnątrz, a na zewnątrz staram się być miłą synową, aczkolwiek najczęściej zwyzywałabym babsko, które miesza i dla każdego ma inną wersję...
jak można z jednej strony rozpowiadać na exię że to skandal, patologia, niechluj i w ogóle najlepiej żeby jej odebrać dziecko, a potem tę patologię zaprasza na urodziny, święta (po uprzednim upewnieniu się że nas nie będzie, jakby nie wiedziała że to się wyda...), weekend z Młodą, pozwala sobie mówić mamo... ehhh
ręce mi opadają i odechciewa mi się być milutką dla takiej...

2 420

Odp: Być drugą i macochą
ledanna napisał/a:

Z innej beczki - dziewczyny, czy wasi M też mają takie popaprane mamusie? Bo moja teściowa doprowadza mnie czasem do szału, często z powodu ex, Młodej i dwulicowego zachowania szanownej teściowej... Nie tylko z tego powodu, bo są też inne punkty zapalne, ale szlag mnie trafia wewnątrz, a na zewnątrz staram się być miłą synową, aczkolwiek najczęściej zwyzywałabym babsko, które miesza i dla każdego ma inną wersję...
jak można z jednej strony rozpowiadać na exię że to skandal, patologia, niechluj i w ogóle najlepiej żeby jej odebrać dziecko, a potem tę patologię zaprasza na urodziny, święta (po uprzednim upewnieniu się że nas nie będzie, jakby nie wiedziała że to się wyda...), weekend z Młodą, pozwala sobie mówić mamo... ehhh
ręce mi opadają i odechciewa mi się być milutką dla takiej...

Ja nie mogę sobie wymarzyć lepszej teściowej. Nie wtrąca się w nasze sprawy, czasem zapyta się o młodego, na tyle ile może to nam pomaga. Często gościmy u teściów i zawsze czuję się tam dobrze. Mój plus, że nie ma dobrego zdania o ex M, ale dużo o niej nie rozmawiają, zauważyłam że stara się mnie nie urazić wspomnieniami i ucina rozmowy o przeszłości.
Poprzednia moja teściowa była bardziej wredna, na szczęście dzieliło nas więcej km. Jednak mój mąż zawsze był po mojej stronie i przez lata coraz mniej ze sobą się kontaktowali.

2 421

Odp: Być drugą i macochą

Witam, jestem tu nowa zainteresował mnie ten temat bo borykam sie z podobnym problemem i nie wiem już co mam robić. Mieszkam z moim partnerem  od trzech lat , partner ma syna i nie jest rozwiedziony podobno dla dobra dziecka. Ok. jestem w stanie to zrozumieć ale od jakiegoś czasu mam wrażenie, że żyję jak piąte koło u wozu w tym związku. Partner codziennie odbiera zawozi i odbiera syna ze szkoły, spędza z nim całe weekendy 9-22, robi to oczywiście będąc w towarzystwie swojej zony, ona ciągle ma coś do załatwienia wiec po szkole siedzi z dzieckiem jak żona wraca ma tysiąc problemów więc znowu tam siedzi i wraca o 22-23 czasem nawet o 24 i mówi, że to dla dziecka a mnie trafia :-{ żona ma dla mojego partnera miłe propozycje wspólnych wyjazdów głównie zagranicznych bo jak twierdzi miała jechać z koleżanka ale ta bidula albo właśnie choruje, albo ktoś jej umarł a obiecała juz dziecku a jechać samemu to nie to samo. W niedziele przykładni rodzice jeżdżą razem z dzieckiem do babci na obiad a ja siedzą sama do wieczora i czekam po obiedzie są zabawy z dzieckiem odrabianie lekcji i tak za każdym razem. Zaczęłąm liczyć czas ten dla mnie i dla dziecka - wynik sam sie nasuwa. Oczywiście fakt, że mój partner wrócił o 22 i był ze mną do rana śpiąc  miałam  wliczać w bywanie z nim, bo przecież mogłam z nim rozmawiać a nie spać :-{. Każda moja uwaga zbijana jest argumentem dziecko, obowiązki ojca itd... ale jakie ma w takim razie obowiązki matka?  szczytem  był ostatnio fakt, że mój partner pojechał z dzieckiem  na tydzień do  Austrii po czym po 2 dniach pojechał na kolejne 10 dni na Słowacje a po kolejnych 2 dniach na 10 dni do Zakopanego wraz z małżonką- to gdzie ja jestem w tym związku - oczywiście  wszystko dla dziecka. Ktoś spyta czemu się nie rozwiódł chociaż mieszka ze mną od 3 lat, bo ponoć interesy na to nie pozwalaja, problem tez w tym, że żona ma władzę finansową i to ona rządzi finansami mojego partnera, czemu mój partner jest zależny bo nie wszyscy mają smykałkę do interesu i chyba niestety jest też wygodny bo po co się męczyć skoro coś podaje sie mu na tacy :-{.
Wiele by pisać , chciałam dodać, że też jestem rozwódką, mam 2 synów , kiedy rozwodziłam się z ich ojcem mieli 7 i 13 lat i naprawde wyrośli na cudnych  facetów a mój były mąż nie bywał u mnie każdego dnia i nie jeździł z nami na wakacje.
To co ja mam robić :-(

2 422

Odp: Być drugą i macochą
Akari napisał/a:

Witam, jestem tu nowa zainteresował mnie ten temat bo borykam sie z podobnym problemem i nie wiem już co mam robić. Mieszkam z moim partnerem  od trzech lat , partner ma syna i nie jest rozwiedziony podobno dla dobra dziecka. Ok. jestem w stanie to zrozumieć ale od jakiegoś czasu mam wrażenie, że żyję jak piąte koło u wozu w tym związku. Partner codziennie odbiera zawozi i odbiera syna ze szkoły, spędza z nim całe weekendy 9-22, robi to oczywiście będąc w towarzystwie swojej zony, ona ciągle ma coś do załatwienia wiec po szkole siedzi z dzieckiem jak żona wraca ma tysiąc problemów więc znowu tam siedzi i wraca o 22-23 czasem nawet o 24 i mówi, że to dla dziecka a mnie trafia :-{ żona ma dla mojego partnera miłe propozycje wspólnych wyjazdów głównie zagranicznych bo jak twierdzi miała jechać z koleżanka ale ta bidula albo właśnie choruje, albo ktoś jej umarł a obiecała juz dziecku a jechać samemu to nie to samo. W niedziele przykładni rodzice jeżdżą razem z dzieckiem do babci na obiad a ja siedzą sama do wieczora i czekam po obiedzie są zabawy z dzieckiem odrabianie lekcji i tak za każdym razem. Zaczęłąm liczyć czas ten dla mnie i dla dziecka - wynik sam sie nasuwa. Oczywiście fakt, że mój partner wrócił o 22 i był ze mną do rana śpiąc  miałam  wliczać w bywanie z nim, bo przecież mogłam z nim rozmawiać a nie spać :-{. Każda moja uwaga zbijana jest argumentem dziecko, obowiązki ojca itd... ale jakie ma w takim razie obowiązki matka?  szczytem  był ostatnio fakt, że mój partner pojechał z dzieckiem  na tydzień do  Austrii po czym po 2 dniach pojechał na kolejne 10 dni na Słowacje a po kolejnych 2 dniach na 10 dni do Zakopanego wraz z małżonką- to gdzie ja jestem w tym związku - oczywiście  wszystko dla dziecka. Ktoś spyta czemu się nie rozwiódł chociaż mieszka ze mną od 3 lat, bo ponoć interesy na to nie pozwalaja, problem tez w tym, że żona ma władzę finansową i to ona rządzi finansami mojego partnera, czemu mój partner jest zależny bo nie wszyscy mają smykałkę do interesu i chyba niestety jest też wygodny bo po co się męczyć skoro coś podaje sie mu na tacy :-{.
Wiele by pisać , chciałam dodać, że też jestem rozwódką, mam 2 synów , kiedy rozwodziłam się z ich ojcem mieli 7 i 13 lat i naprawde wyrośli na cudnych  facetów a mój były mąż nie bywał u mnie każdego dnia i nie jeździł z nami na wakacje.
To co ja mam robić :-(

uciekac, i to jak najszybciej uciekac...

2 423

Odp: Być drugą i macochą
metaksa napisał/a:

Zazdrosna, podejrzewam, ze kazdy kiedys mial mysli w stylu "czy to warto". Nawet te, ktore zwiazaly sie z singlami bez przeszlosci. Takze glowa do gory, to chwilowe i przejdzie Ci wink

Z drugiej strony moze warto by ponegocjowac z M. zeby jednak nie uszczesliwial Cie na sile obecnoscia swoich dzieci. Taaa, wiem, zaraz odezwa sie glosy, ze przeciez dzieci maja prawo spotkac sie z ojcem, ojciec ma prawo do kontaktow z dziecmi, a macocha? Macocha ma prawo siedziec cicho, rozumiec i akceptowac sytuacje, bo przeciez "widzialy galy co braly" wink Ja jestem z frakcji macoch wrednych i polecam troche powalczyc o siebie. Jest matka, sa babcie i dziadkowie, mozna ten czas jakos podzielic, zeby kazdy mial te "przyjemnosc" nacieszenia sie dziecmi. Ewentualnie gazety polecaja spacery na swiezym powietrzu, dotlenienie sie i wybieganie tez dobrze dziala na spalanie energii - oczywiscie na spacer udaje sie ojciec z latoroslami, Ty upajasz sie swiateczna atmosfera i spokojem w domu z filizanka dobrej kawy czy tam herbaty wink

Cos cicho na naszym topiku ostatnio... Gdzie sie podziewacie dziewczyny?

ja sie wylaczylam, za duzo tu czasami bojow i toksycznie bywa, za malo serdecznosci, wyrozumialosci i wsparcia...
szkoda...

2 424

Odp: Być drugą i macochą
Francuzeczka Mila napisał/a:

ja sie wylaczylam, za duzo tu czasami bojow i toksycznie bywa, za malo serdecznosci, wyrozumialosci i wsparcia...
szkoda...

Oj Franca, daj spokoj, macocha juz tu nie zaglada wink Wracaj, siadaj i opowiadaj - ciekawa jestem jak sie ksiezniczki maja wink A przede wszystkim jak Ty dajesz rade?


Akari, o qrfa, ze Ty to znosisz to chyba zywcem do nieba pojdziesz. A co Ty masz z tego zwiazku, skoro faceta ani fizycznie nie ma w domu, ani finansowego bezpieczenstwa Ci nie zapewnia? Pogon dziada i tyle.


U nas ostatnio spokoj wzglednie, jednak nauka nie idzie w las wink Zmienilam strategie i udaje jak ta malpka, ze nic nie widze, nie slysze i nie mowie. Udaje Niemca i mam w d.... cos na co nie mam wplywu. Jak tak poczytalam co Akari napisala, to dziekuje Bogu, ze tak daleko mieszkamy! Uffff.......

2 425

Odp: Być drugą i macochą
Francuzeczka Mila napisał/a:
Akari napisał/a:

Witam, jestem tu nowa zainteresował mnie ten temat bo borykam sie z podobnym problemem i nie wiem już co mam robić. Mieszkam z moim partnerem  od trzech lat , partner ma syna i nie jest rozwiedziony podobno dla dobra dziecka. Ok. jestem w stanie to zrozumieć ale od jakiegoś czasu mam wrażenie, że żyję jak piąte koło u wozu w tym związku. Partner codziennie odbiera zawozi i odbiera syna ze szkoły, spędza z nim całe weekendy 9-22, robi to oczywiście będąc w towarzystwie swojej zony, ona ciągle ma coś do załatwienia wiec po szkole siedzi z dzieckiem jak żona wraca ma tysiąc problemów więc znowu tam siedzi i wraca o 22-23 czasem nawet o 24 i mówi, że to dla dziecka a mnie trafia :-{ żona ma dla mojego partnera miłe propozycje wspólnych wyjazdów głównie zagranicznych bo jak twierdzi miała jechać z koleżanka ale ta bidula albo właśnie choruje, albo ktoś jej umarł a obiecała juz dziecku a jechać samemu to nie to samo. W niedziele przykładni rodzice jeżdżą razem z dzieckiem do babci na obiad a ja siedzą sama do wieczora i czekam po obiedzie są zabawy z dzieckiem odrabianie lekcji i tak za każdym razem. Zaczęłąm liczyć czas ten dla mnie i dla dziecka - wynik sam sie nasuwa. Oczywiście fakt, że mój partner wrócił o 22 i był ze mną do rana śpiąc  miałam  wliczać w bywanie z nim, bo przecież mogłam z nim rozmawiać a nie spać :-{. Każda moja uwaga zbijana jest argumentem dziecko, obowiązki ojca itd... ale jakie ma w takim razie obowiązki matka?  szczytem  był ostatnio fakt, że mój partner pojechał z dzieckiem  na tydzień do  Austrii po czym po 2 dniach pojechał na kolejne 10 dni na Słowacje a po kolejnych 2 dniach na 10 dni do Zakopanego wraz z małżonką- to gdzie ja jestem w tym związku - oczywiście  wszystko dla dziecka. Ktoś spyta czemu się nie rozwiódł chociaż mieszka ze mną od 3 lat, bo ponoć interesy na to nie pozwalaja, problem tez w tym, że żona ma władzę finansową i to ona rządzi finansami mojego partnera, czemu mój partner jest zależny bo nie wszyscy mają smykałkę do interesu i chyba niestety jest też wygodny bo po co się męczyć skoro coś podaje sie mu na tacy :-{.
Wiele by pisać , chciałam dodać, że też jestem rozwódką, mam 2 synów , kiedy rozwodziłam się z ich ojcem mieli 7 i 13 lat i naprawde wyrośli na cudnych  facetów a mój były mąż nie bywał u mnie każdego dnia i nie jeździł z nami na wakacje.
To co ja mam robić :-(

uciekac, i to jak najszybciej uciekac...

niestety, jestem podobnego zdania sad Wiem, że trzy lata to wydaje się dużo, ale lepiej je odżałować niż zmarnować sobie życie.

2 426

Odp: Być drugą i macochą
metaksa napisał/a:
Francuzeczka Mila napisał/a:

ja sie wylaczylam, za duzo tu czasami bojow i toksycznie bywa, za malo serdecznosci, wyrozumialosci i wsparcia...
szkoda...

Oj Franca, daj spokoj, macocha juz tu nie zaglada wink Wracaj, siadaj i opowiadaj - ciekawa jestem jak sie ksiezniczki maja wink A przede wszystkim jak Ty dajesz rade?


Akari, o qrfa, ze Ty to znosisz to chyba zywcem do nieba pojdziesz. A co Ty masz z tego zwiazku, skoro faceta ani fizycznie nie ma w domu, ani finansowego bezpieczenstwa Ci nie zapewnia? Pogon dziada i tyle.


U nas ostatnio spokoj wzglednie, jednak nauka nie idzie w las wink Zmienilam strategie i udaje jak ta malpka, ze nic nie widze, nie slysze i nie mowie. Udaje Niemca i mam w d.... cos na co nie mam wplywu. Jak tak poczytalam co Akari napisala, to dziekuje Bogu, ze tak daleko mieszkamy! Uffff.......

Zdecydowalam sie wyprowadzic, moj m to chyba niestety psychiatryczny przypadek, pelen poczucia winy, nie dam rady tak zyc. Moze jak pomieszkamy osobno narodzi sie jakas szansa, wiec jak na razie zostaje we Francji, wynajelam piekne mieszkanie 70 m, przeprowadzka w ten weekend.
Wydarzylo sie kilka sytuacji ktore jak dla mnie byly nieakceptowalne. Zaprosil swoje gwiazdy na wakacje na tydzien, tutaj wakacje sa 5 razy w roku, oczywiscie nie uzgodnil tgeo wczesniej ze mna. Na moje pytanie jak on sobie to wyobraza, bo ja przeciez jak nie podrozuje pracuje w domu tzn w salonie bo nie mam osobnego pokoju do pracy zaproponowal a wlasciwie on mnie bardzo prosi zebym gdzies wyjechala na ten tydzien... mam sobie zalatwic jakis wyjazd sluzbowy za granica i jechac do hotelu...poprosil mnie matke rocznego dziecka ze mam sie wyniesc z domu na tydzien bo jego gwiazdy przyjezdzaja, nie wpadl na pomysl ze moze je gdzies zabrac w gory, nad ocean itd. On nie mial prawa mnie prosic o wyniesienie sie z domu, mam jechac do Polski, Londynu czy Niemiec, bo on ma wakacje w domu.
Mysle, ze on sie nie zmieni, jest gleboko uszkodzony i ma mnie w dupie, wiec sie wynosze....

2 427

Odp: Być drugą i macochą
metaksa napisał/a:
Francuzeczka Mila napisał/a:

ja sie wylaczylam, za duzo tu czasami bojow i toksycznie bywa, za malo serdecznosci, wyrozumialosci i wsparcia...
szkoda...

Oj Franca, daj spokoj, macocha juz tu nie zaglada wink Wracaj, siadaj i opowiadaj - ciekawa jestem jak sie ksiezniczki maja wink A przede wszystkim jak Ty dajesz rade?


Akari, o qrfa, ze Ty to znosisz to chyba zywcem do nieba pojdziesz. A co Ty masz z tego zwiazku, skoro faceta ani fizycznie nie ma w domu, ani finansowego bezpieczenstwa Ci nie zapewnia? Pogon dziada i tyle.


U nas ostatnio spokoj wzglednie, jednak nauka nie idzie w las wink Zmienilam strategie i udaje jak ta malpka, ze nic nie widze, nie slysze i nie mowie. Udaje Niemca i mam w d.... cos na co nie mam wplywu. Jak tak poczytalam co Akari napisala, to dziekuje Bogu, ze tak daleko mieszkamy! Uffff.......

jestem zdziwiona, ze Macocha sie wyniosla, dlaczego ? uwielbiala tu rzadzic...mimo sympatii jaka na pocztaku mialam do niej, uwazam ze byla toksyczna i nie bylo warto tu bywac...

2 428

Odp: Być drugą i macochą
Akari napisał/a:

Witam, jestem tu nowa zainteresował mnie ten temat bo borykam sie z podobnym problemem i nie wiem już co mam robić. Mieszkam z moim partnerem  od trzech lat , partner ma syna i nie jest rozwiedziony podobno dla dobra dziecka. Ok. jestem w stanie to zrozumieć ale od jakiegoś czasu mam wrażenie, że żyję jak piąte koło u wozu w tym związku. Partner codziennie odbiera zawozi i odbiera syna ze szkoły, spędza z nim całe weekendy 9-22, robi to oczywiście będąc w towarzystwie swojej zony, ona ciągle ma coś do załatwienia wiec po szkole siedzi z dzieckiem jak żona wraca ma tysiąc problemów więc znowu tam siedzi i wraca o 22-23 czasem nawet o 24 i mówi, że to dla dziecka a mnie trafia :-{ żona ma dla mojego partnera miłe propozycje wspólnych wyjazdów głównie zagranicznych bo jak twierdzi miała jechać z koleżanka ale ta bidula albo właśnie choruje, albo ktoś jej umarł a obiecała juz dziecku a jechać samemu to nie to samo. W niedziele przykładni rodzice jeżdżą razem z dzieckiem do babci na obiad a ja siedzą sama do wieczora i czekam po obiedzie są zabawy z dzieckiem odrabianie lekcji i tak za każdym razem. Zaczęłąm liczyć czas ten dla mnie i dla dziecka - wynik sam sie nasuwa. Oczywiście fakt, że mój partner wrócił o 22 i był ze mną do rana śpiąc  miałam  wliczać w bywanie z nim, bo przecież mogłam z nim rozmawiać a nie spać :-{. Każda moja uwaga zbijana jest argumentem dziecko, obowiązki ojca itd... ale jakie ma w takim razie obowiązki matka?  szczytem  był ostatnio fakt, że mój partner pojechał z dzieckiem  na tydzień do  Austrii po czym po 2 dniach pojechał na kolejne 10 dni na Słowacje a po kolejnych 2 dniach na 10 dni do Zakopanego wraz z małżonką- to gdzie ja jestem w tym związku - oczywiście  wszystko dla dziecka. Ktoś spyta czemu się nie rozwiódł chociaż mieszka ze mną od 3 lat, bo ponoć interesy na to nie pozwalaja, problem tez w tym, że żona ma władzę finansową i to ona rządzi finansami mojego partnera, czemu mój partner jest zależny bo nie wszyscy mają smykałkę do interesu i chyba niestety jest też wygodny bo po co się męczyć skoro coś podaje sie mu na tacy :-{.
Wiele by pisać , chciałam dodać, że też jestem rozwódką, mam 2 synów , kiedy rozwodziłam się z ich ojcem mieli 7 i 13 lat i naprawde wyrośli na cudnych  facetów a mój były mąż nie bywał u mnie każdego dnia i nie jeździł z nami na wakacje.
To co ja mam robić :-(

W co ty sie wkopałaś? Ty jestes rozwódką, rozwiodłaś się, masz dwójkę dzieci i nie odstawiacie takiej szopki.
Jesteś pewna że wiesz wszytko? nie zdziwiłabym się gdyby on wcale z zoną sięnie rozstał tylko wciskał jej kity że pracuje kiedy jest u ciebie. Jeśli teraz nie potrafi powiedziec dziecku że nie jest z jego matka  to nigdy tego nie zrobi, a potem bedzie tylko trudniej. Współczuje i niestety podzielam zdanie poprzedniczek. Uciekac i nie marnowac zycia na takiego faceta.

2 429

Odp: Być drugą i macochą

Francuzeczka
Nie wiem co powiedzieć? masz świętą rację, mnie też, by szlak jasny trafił. Wydaje mi się, że ta przeprowadzka da mu do myślenia. Pamiętaj, że masz skarba, który chce by jego mama była szczęśliwa.

2 430

Odp: Być drugą i macochą
Akari napisał/a:

Witam, jestem tu nowa zainteresował mnie ten temat bo borykam sie z podobnym problemem i nie wiem już co mam robić. Mieszkam z moim partnerem  od trzech lat , partner ma syna i nie jest rozwiedziony podobno dla dobra dziecka. Ok. jestem w stanie to zrozumieć ale od jakiegoś czasu mam wrażenie, że żyję jak piąte koło u wozu w tym związku. Partner codziennie odbiera zawozi i odbiera syna ze szkoły, spędza z nim całe weekendy 9-22, robi to oczywiście będąc w towarzystwie swojej zony, ona ciągle ma coś do załatwienia wiec po szkole siedzi z dzieckiem jak żona wraca ma tysiąc problemów więc znowu tam siedzi i wraca o 22-23 czasem nawet o 24 i mówi, że to dla dziecka a mnie trafia :-{ żona ma dla mojego partnera miłe propozycje wspólnych wyjazdów głównie zagranicznych bo jak twierdzi miała jechać z koleżanka ale ta bidula albo właśnie choruje, albo ktoś jej umarł a obiecała juz dziecku a jechać samemu to nie to samo. W niedziele przykładni rodzice jeżdżą razem z dzieckiem do babci na obiad a ja siedzą sama do wieczora i czekam po obiedzie są zabawy z dzieckiem odrabianie lekcji i tak za każdym razem. Zaczęłąm liczyć czas ten dla mnie i dla dziecka - wynik sam sie nasuwa. Oczywiście fakt, że mój partner wrócił o 22 i był ze mną do rana śpiąc  miałam  wliczać w bywanie z nim, bo przecież mogłam z nim rozmawiać a nie spać :-{. Każda moja uwaga zbijana jest argumentem dziecko, obowiązki ojca itd... ale jakie ma w takim razie obowiązki matka?  szczytem  był ostatnio fakt, że mój partner pojechał z dzieckiem  na tydzień do  Austrii po czym po 2 dniach pojechał na kolejne 10 dni na Słowacje a po kolejnych 2 dniach na 10 dni do Zakopanego wraz z małżonką- to gdzie ja jestem w tym związku - oczywiście  wszystko dla dziecka. Ktoś spyta czemu się nie rozwiódł chociaż mieszka ze mną od 3 lat, bo ponoć interesy na to nie pozwalaja, problem tez w tym, że żona ma władzę finansową i to ona rządzi finansami mojego partnera, czemu mój partner jest zależny bo nie wszyscy mają smykałkę do interesu i chyba niestety jest też wygodny bo po co się męczyć skoro coś podaje sie mu na tacy :-{.
Wiele by pisać , chciałam dodać, że też jestem rozwódką, mam 2 synów , kiedy rozwodziłam się z ich ojcem mieli 7 i 13 lat i naprawde wyrośli na cudnych  facetów a mój były mąż nie bywał u mnie każdego dnia i nie jeździł z nami na wakacje.
To co ja mam robić :-(

Ale baagnoo hmm Jakos czarno to widze i mam kwasną mine to co przeczytalam. roll
Dziewczyny dobrze tutaj piszą

2 431

Odp: Być drugą i macochą
Francuzeczka Mila napisał/a:

Zaprosil swoje gwiazdy na wakacje na tydzien, tutaj wakacje sa 5 razy w roku, oczywiscie nie uzgodnil tgeo wczesniej ze mna. Na moje pytanie jak on sobie to wyobraza, bo ja przeciez jak nie podrozuje pracuje w domu tzn w salonie bo nie mam osobnego pokoju do pracy zaproponowal a wlasciwie on mnie bardzo prosi zebym gdzies wyjechala na ten tydzien... mam sobie zalatwic jakis wyjazd sluzbowy za granica i jechac do hotelu...poprosil mnie matke rocznego dziecka ze mam sie wyniesc z domu na tydzien bo jego gwiazdy przyjezdzaja, nie wpadl na pomysl ze moze je gdzies zabrac w gory, nad ocean itd. On nie mial prawa mnie prosic o wyniesienie sie z domu, mam jechac do Polski, Londynu czy Niemiec, bo on ma wakacje w domu.
Mysle, ze on sie nie zmieni, jest gleboko uszkodzony i ma mnie w dupie, wiec sie wynosze....

OMG... no to Ci powiem, szczeka mi opadla. Jak tak w ogole mozna kogos potraktowac... Moim zdaniem slusznie, ze postanowilas przeprowadzke - moze sie Francuz opamieta.. A jak nie, to trudno, w koncu bedziesz wiedziec na czym stoisz.

Ale jednak niektore facety to gady. W glowie sie nie miesci.

2 432

Odp: Być drugą i macochą

Francuzeczka - no mi tez by sie krew w zylach zagotowala.Pozdrawiam

zazdrosna,-mialam wczesniej sie Ciebie zapytac, ale jakos to mi umknelo.Jak twoj partner podchodzi do twoich dzieci,czy tak samo sie angazuje,stara jak ty do jego dzieci wykazywalas tyle troski kosztem swojego czasu, a wprawdzie nie musialas
Czy z jego strony tez da sie zauwazyc takie poswiecenie do twoich dzieci ?

2 433 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2013-03-21 17:05:00)

Odp: Być drugą i macochą
mortisha napisał/a:

Francuzeczka - no mi tez by sie krew w zylach zagotowala.Pozdrawiam

zazdrosna,-mialam wczesniej sie Ciebie zapytac, ale jakos to mi umknelo.Jak twoj partner podchodzi do twoich dzieci,czy tak samo sie angazuje,stara jak ty do jego dzieci wykazywalas tyle troski kosztem swojego czasu, a wprawdzie nie musialas
Czy z jego strony tez da sie zauwazyc takie poswiecenie do twoich dzieci ?

Mój M jest bardzo otwarty i często rozmawia z moimi dziećmi, pomaga im, kupuje prezenty zwłaszcza córce. Pomimo, że ona potrafi warknąć na jego syna, a mój młody też dał mu nie raz w kość. M rozumie, że to taka ich przepychanka, walka o moją uwagę i o terytorium. On właściwie nie ma takich problemów jak ja, zaakceptował to że są dzieci i uważa, że to dla mnie one są czymś złym - ma trochę w tym racji. Teraz np. sam namawia i chce sfinansować mojej córce prawko, ma w tym własny interes, ale dla mnie to i tak duży wydatek. To raczej ja pilnuje, by on nie wydawał za dużo na swoje dzieci. Jestem wredna i tyle. Kiedy mam ochotę dać coś z siebie to daję, ale nie lubię gdy mi się coś wciska na siłę.
Moje dzieci raczej nie są przeszkodą, gdy mamy gdzieś jechać, choć raz na wakacje chciał odwołać plany, gdy jego dzieciaki były na kolonii. Jest tolerancyjny do bólu, to ja przez to, że jestem wychowana na jedynaczkę mam zepsutą psychikę. Coś w tym jest, że to tylko kobiety mają ten problem, jesteśmy niedojrzałe emocjonalnie, albo faceci się do tego nie przyznają ;(
Poza tym ja jestem tak głupio zakochana, że wole wyjść gdzieś z moim mężczyzną niż z dziećmi. Z nimi wychodzę raczej z obowiązku. To faceci lepiej dogadują się z dzieciakami, wolą bajki i ich zabawy, bo są nimi sami.

2 434 Ostatnio edytowany przez Akari (2013-03-22 14:35:46)

Odp: Być drugą i macochą

aDziewczyny bardzo Wam wszystkim dziękuje za odpowiedź daje mi wiele do myślenia, ja ciąglę sie łudzę, że będzie ok ale to jakaś paranoja, myślę sobie, śpi tutaj, a ma obowiązki wobec dziecka a ja nie powinnam mu bronić tych kontaktów no ale jest jakaś granica, i albo ta kobieta wykorzystuje dziecka jako formy manipulacji albo on woli bywać tam nie ze mna... tylko po co za każdym razem do mnie wraca kiedy w nerwach się z nim rozstaje, dochodzą jeszcze kłamstwa, czasem drobne ale jednak kłamstwa, które on bagatelizuje i mówi, że nic nie wnoszą złego, jak to nie wnoszą, tracę do niego zaufanie, ciągle zastanawiam sie czy jestem taka naiwna, czy może faktycznie przesadzam... ale ciągle czuje się jakby traktował mnie jak kochankę a nie partnerkę , ustalenia robi z tamtą kobietą a nie ze mną, jak sie na coś nie godze i tak robi po swojemu :-( co z tego, że wraca do domu na noc jak całe popołudnia i weekendy dla dobra dziecka spędza z nimi :-( no może jedno lub dwa w tygodniu jest ze mną ale rzadko się zdarza , że nie widzi się tego dnia tez z dzieckiem.
Myślicie, że dziecko to tylko przykrywka?

smutne jest też to, że na żadnym wyjeździe wakacyjnym nie był ze mną dłużej niż 7 dni, zawsze musiał wrócić , coś załatwić w Łodzi, itp.. natomiast wyjazdy z dzieckiem nie są objęte tym obwarowaniem.

na ostatnich wakacjach też zrobił mi numer, wyjechał z dzieckiem na kolonie gzie przy okazji pracował, twierdził, że to okazja do spędzenia z nim wakacji w praktycznej formie bo nigdzie nie wyjeżdżali ( nie dlatego, że nie mogli tylko dlatego, że dziecko miało mocno zorganizowane wakacje) wyjazd był 3 tygodniowy po czym okazało się, że na owej koloni pracowała też mama ich dziecka dojeżdżając co 2-3 dni na 3-4 dni, co ciekawe spali w jednym domku ( bo podobno dwa pokoje były i po co mieszkać oddzielnie ,ponoć sie nie pogryzą i to takie niezręczne, że rodzice dziecka mieszkają w oddzielnym miejscu i krępujące dla dziecka ) oczywiście miałam zakaz przyjazdu bo dziecku będzie przykro i będzie niezręczna atmosfera :-( a telefonu też nie mógł odbierać za każdym razem bo był zajęty pracą,no więc się czepiam ( no ale skoro wiedział, że nie będę mogła tam nawet do nich pojechać to po co zgadzał się na ten wyjazd? - dla dziecka- usłyszałam) jak walczyć z potrzebami dziecka- którymi on wszystko tłumaczy? :-(

z innej beczki dodam, że jeżdżę z dziećmi na kolonie jako opiekun a mój partner nigdy nie przejawia ochoty na zabawę z dziećmi raczej od nich stroni oraz to, że do dzisiaj nie mogę widywać sie z jego dzieckiem bo podobno mnie nie lubi, co też mnie dziwi bo nic mu nie zrobiłam a dwa spotkania ,które miały miejsce były spokojne,ja udawałam koleżankę taty żeby dziecko mogło mnie poznać i nagle słysze, że mnie nie lubi. Na ostatnim spotkaniu dostał ode mnie prezent urodzinowy może nie spodobało się to jego mamie :-( ( ale to chyba nic złego, że chciałabym, żeby było mu miło też w moim towarzystwie- mam bardzo dobry kontakt z różnymi dziećmi , pracuje w szkole )

2 435

Odp: Być drugą i macochą

Francuzeczka Mila - mi też opadła szczęka. Trzymam kciuki, żeby dla Twojego Francuza Twoja wyprowadzka była zimnym prysznicem i dała mu do myślenia. Ja rozumiem - wyrzuty sumienia, księżniczki itp. Ale wobec Ciebie i Waszego synka nie czuje tych wyrzutów sumienia? Czy woli mieć teraz podwójne? Może to taki lekko masochistyczny typ...?

Akari - ciężko coś stwierdzać nie widząc tego na żywo, ale Twoja opowieść faktycznie brzmi jakby Twój facet Cię wykorzystywał. Bardzo dziwna ta sytuacja. Dla dobra dziecka to nie powinien temu dziecku robić wody z mózgu. Może nie doczytałam, może nie napisałaś - ile to dziecko ma lat? Skoro od 3 lat "mieszkacie" razem to dziecko przecież widzi, że tata niby jest ale go nie ma, noce spędza gdzieś indziej.

A mnie czekają w weekend urodziny u teściowej... trzymajcie kciuki za moją cierpliwość hmm

2 436

Odp: Być drugą i macochą
ledanna napisał/a:

Francuzeczka Mila - mi też opadła szczęka. Trzymam kciuki, żeby dla Twojego Francuza Twoja wyprowadzka była zimnym prysznicem i dała mu do myślenia. Ja rozumiem - wyrzuty sumienia, księżniczki itp. Ale wobec Ciebie i Waszego synka nie czuje tych wyrzutów sumienia? Czy woli mieć teraz podwójne? Może to taki lekko masochistyczny typ...?

Akari - ciężko coś stwierdzać nie widząc tego na żywo, ale Twoja opowieść faktycznie brzmi jakby Twój facet Cię wykorzystywał. Bardzo dziwna ta sytuacja. Dla dobra dziecka to nie powinien temu dziecku robić wody z mózgu. Może nie doczytałam, może nie napisałaś - ile to dziecko ma lat? Skoro od 3 lat "mieszkacie" razem to dziecko przecież widzi, że tata niby jest ale go nie ma, noce spędza gdzieś indziej. - ma 12 lat

A mnie czekają w weekend urodziny u teściowej... trzymajcie kciuki za moją cierpliwość hmm

- trzymam kciuki
i cierpliwości życzę

2 437 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2013-03-22 14:49:56)

Odp: Być drugą i macochą
Akari napisał/a:

aDziewczyny bardzo Wam wszystkim dziękuje za odpowiedź daje mi wiele do myślenia, ja ciąglę sie łudzę, że będzie ok ale to jakaś paranoja, myślę sobie, śpi tutaj, a ma obowiązki wobec dziecka a ja nie powinnam mu bronić tych kontaktów no ale jest jakaś granica, i albo ta kobieta wykorzystuje dziecka jako formy manipulacji albo on woli bywać tam nie ze mna... tylko po co za każdym razem do mnie wraca kiedy w nerwach się z nim rozstaje, dochodzą jeszcze kłamstwa, czasem drobne ale jednak kłamstwa, które on bagatelizuje i mówi, że nic nie wnoszą złego, jak to nie wnoszą, tracę do niego zaufanie, ciągle zastanawiam sie czy jestem taka naiwna, czy może faktycznie przesadzam... ale ciągle czuje się jakby traktował mnie jak kochankę a nie partnerkę , ustalenia robi z tamtą kobietą a nie ze mną, jak sie na coś nie godze i tak robi po swojemu :-( co z tego, że wraca do domu na noc jak całe popołudnia i weekendy dla dobra dziecka spędza z nimi :-( no może jedno lub dwa w tygodniu jest ze mną ale rzadko się zdarza , że nie widzi się tego dnia tez z dzieckiem.
Myślicie, że dziecko to tylko przykrywka?

smutne jest też to, że na żadnym wyjeździe wakacyjnym nie był ze mną dłużej niż 7 dni, zawsze musiał wrócić , coś załatwić w Łodzi, itp.. natomiast wyjazdy z dzieckiem nie są objęte tym obwarowaniem.

na ostatnich wakacjach też zrobił mi numer, wyjechał z dzieckiem na kolonie gzie przy okazji pracował, twierdził, że to okazja do spędzenia z nim wakacji w praktycznej formie bo nigdzie nie wyjeżdżali ( nie dlatego, że nie mogli tylko dlatego, że dziecko miało mocno zorganizowane wakacje) wyjazd był 3 tygodniowy po czym okazało się, że na owej koloni pracowała też mama ich dziecka dojeżdżając co 2-3 dni na 3-4 dni, co ciekawe spali w jednym domku ( bo podobno dwa pokoje były i po co mieszkać oddzielnie ,ponoć sie nie pogryzą i to takie niezręczne, że rodzice dziecka mieszkają w oddzielnym miejscu i krępujące dla dziecka ) oczywiście miałam zakaz przyjazdu bo dziecku będzie przykro i będzie niezręczna atmosfera :-( a telefonu też nie mógł odbierać za każdym razem bo był zajęty pracą,no więc się czepiam ( no ale skoro wiedział, że nie będę mogła tam nawet do nich pojechać to po co zgadzał się na ten wyjazd? - dla dziecka- usłyszałam) jak walczyć z potrzebami dziecka- którymi on wszystko tłumaczy? :-(

z innej beczki dodam, że jeżdżę z dziećmi na kolonie jako opiekun a mój partner nigdy nie przejawia ochoty na zabawę z dziećmi raczej od nich stroni oraz to, że do dzisiaj nie mogę widywać sie z jego dzieckiem bo podobno mnie nie lubi, co też mnie dziwi bo nic mu nie zrobiłam a dwa spotkania ,które miały miejsce były spokojne,ja udawałam koleżankę taty żeby dziecko mogło mnie poznać i nagle słysze, że mnie nie lubi. Na ostatnim spotkaniu dostał ode mnie prezent urodzinowy może nie spodobało się to jego mamie :-( ( ale to chyba nic złego, że chciałabym, żeby było mu miło też w moim towarzystwie- mam bardzo dobry kontakt z różnymi dziećmi , pracuje w szkole )

Kochana jestem brutalna, ale czasem tak trzeba byś przejrzała na oczy. Facetowi który bywa tylko na noc zależy wyłącznie na łóżku, a dziecko jest wymówką by nie powiedziało o Tobie matce. Jest mi Ciebie bardzo szkoda, ale zasługujesz na normalny związek. Ten facet będzie Cię wykorzystywał tak długo jak mu na to pozwolisz i nigdy się nie zmieni. Czy Ty łudzisz się, że on tyle przebywając z ex z nią nie sypia?! Tak nie zachowuje się mężczyzna któremu zależy na kobiecie. Jeszcze raz na tym forum polecam książkę "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" - Sherry Argov. Przeczytaj koniecznie

2 438

Odp: Być drugą i macochą

12 lat to już nie takie dziecko, to nastolatek, który z jednej strony wiele rozumie - więcej niż rodzicom się wydaje.
Ale z drugiej strony nadal się w nim pewne wzorce kształtują i te które od rodziców w tej chwili dostaje nie są chyba za dobre? To znaczy jaki wzorzec dostaje od Twojego faceta - że niby rodzina jest, ale tak na prawdę jej nie ma.
No chyba, że facet się nieźle ustawił i ma i niby-byłą-żonę i Ciebie. Z żoną wyjeżdża na wspólne wakacje "dla dobra dziecka" itp. A z Tobą "mieszka"...

W ogóle takie hasło jak "dla dobra dziecka" - nie zawsze do końca do mnie trafiają. Często wychodzą one faktycznie z dobrych intencji, żeby dziecko miało i mamę i tatę (tak było u mojego M), mieszkało razem z nimi. Ale to, że Ci rodzice się nienawidzą, kłócą, prawie że biją, obrażają, nie szanują - i to wszystko na oczach dziecka. I to naprawdę jest dla dobra tego dziecka? Czy nie lepiej żeby dziecko miało rodziców mieszkających osobno, ale kochających to dziecko - dwa domy, zamiast jednego w którym jest piekło ewentualnie piekiełko? Może dla dobra tego dziecka rodzice mogliby rozstać się jak ludzie i mieć jeszcze szansę ułożyć sobie życie z kimś, kto dla tego dziecka będzie dobry?
Czasem niestety to "dla dobra dziecka" jest wymówką.
Może Twój facet należy jednak do tej pierwszej kategorii, czyli naprawdę uważa, że powinien się tak zachowywać dla dobra dziecka stworzyć mu iluzję, że ma pełną rodzinę... Trochę to naiwne, ale niektórzy tak myślą.

2 439

Odp: Być drugą i macochą

Nie ma sensu sie powtarzać, wiec Akari  poraz kolejny podpisuje sie pod tym co dziewczyny powyzej  tu ci napisaly,co do joty tak samo uwazam

2 440

Odp: Być drugą i macochą
Akari napisał/a:

Myślicie, że dziecko to tylko przykrywka?

Nawet jesli to nie przykrywka, to ja na Twoim miejscu i tak mialabym dosc - ja rozumiem obowiazki wobec dziecka, ale w takim razie po co temu panu kobieta, skoro nie ma na nia czasu? Odpowiedz nasuwa sie sama: pan ma jedynie noce wolne wink I tu zgadzam sie z zazdrosna, jak niewiadomo o co chodzi, to chodzi albo o kase, albo o sex.

Zgadzam sie tez z ledanna odnosnie wzorcow, jakie on daje dziecku. Jakos o tym zdaje sie nie mysli.

ledanna napisał/a:

W ogóle takie hasło jak "dla dobra dziecka" - nie zawsze do końca do mnie trafiają.

Achhh, na mnie to dziala jak plachta na byka! Najczesciej to jest argument ostateczny, padajacy jak inne powody sa niewystarczajace i nielogiczne.

PS: Ledanna, udanej zabawy urodzinowej wink tesciowa Rybka zdaje sie? wink

2 441

Odp: Być drugą i macochą

Dzięki - tak, teściowa rybka, z resztą jak mój M i ja i połowa rodziny wink

Jedna impreza urodzinowa już była - była na niej exia z Młodą (no comments...:/), a w weekend jest druga imprezka, na którą idziemy my z Młodą i naszym młodym...

2 442

Odp: Być drugą i macochą

Dziewczyny, jest super ksiazka Christie Hartman pt: "Zwiazek z mezczyzna po przejsciach - wszystko co powinnas wiedziec o rozwiedzionych facetach". Poluje na ebooka, bo poki co znalazlam na chomiku tylko jeden rozdzial, ale zapowiada sie niezle! Jakby komus wpadla w rece to prosze o znak sygnal wink

ledanna, jak tam przezylas imprezowanie u tesciowej? wink

2 443

Odp: Być drugą i macochą

Imprezka nawet ok, dużo jedzenia jak zawsze i teściowa jak zawsze słodka jak miód, tylko że ja wiem że dla exi też jest słodka i ją zaprasza, a gada ni nią straszne rzeczy (w sumie prawdziwe) - więc zastanawiam się co o mnie opowiada i myśli.
No ale to nie wątek o relacjach z teściowymi, to nie będę się rozpisywać, chociaż palce świerzbią wink

A i standard czyli Młoda wycofana i znowu nie chciała do nas jechać... ręce opadają. Ale na całe Święta ma być u nas więc zobaczymy jak się będzie zachowywać.
Powiem Wam, że coraz mniej mam serca do tej Młodej jak widzę jak traktuje mojego m (znaczy się z kopa), który zawsze dla niej by nieba uchylił, a nowego partnera mamy traktuje sto razy lepiej. Niesprawiedliwe to życie czasem.

2 444

Odp: Być drugą i macochą
metaksa napisał/a:

Dziewczyny, jest super ksiazka Christie Hartman pt: "Zwiazek z mezczyzna po przejsciach - wszystko co powinnas wiedziec o rozwiedzionych facetach". Poluje na ebooka, bo poki co znalazlam na chomiku tylko jeden rozdzial, ale zapowiada sie niezle! Jakby komus wpadla w rece to prosze o znak sygnal wink

ledanna, jak tam przezylas imprezowanie u tesciowej? wink

Witam,
wydaje się, że całkiem ciekawa książka. Szkoda, że wcześniej nie wpadła mi w ręce

2 445

Odp: Być drugą i macochą

Ooo, macoszka, nowka sztuka wink Siadaj i opowiadaj wink

2 446

Odp: Być drugą i macochą

Czytając wasze posty czuję, że w końcu nie jestem sama. Moja historia jest bardzo podobna. Od jakiegoś czasu wraz z narzeczonym staramy się ułożyć życie na nowo. Oboje mamy za sobą przeszłość wraz z przychówkiem. Codziennie inne wyzwania do pokonania i myślę, że to wspólne problemy nas łączą. Z przyjemnością nawiążę kontakt z kimś z Wrocławia.

2 447 Ostatnio edytowany przez Alutka131 (2013-03-29 20:47:21)

Odp: Być drugą i macochą
Macoszka napisał/a:

Czytając wasze posty czuję, że w końcu nie jestem sama. Moja historia jest bardzo podobna. Od jakiegoś czasu wraz z narzeczonym staramy się ułożyć życie na nowo. Oboje mamy za sobą przeszłość wraz z przychówkiem. Codziennie inne wyzwania do pokonania i myślę, że to wspólne problemy nas łączą. Z przyjemnością nawiążę kontakt z kimś z Wrocławia.

A ja z Poznania:)
Dziewczyny:)
Życzę nam wszystkim Zdrowych Świąt Wielkanocnych, jajka smacznego i Dyngusa Mokrego:)Ale przede wszystkim życzę spokoju, odpoczynku i "złapania oddechu". Uśmiechajmy się:)
Mila, tak sobie myślę, że dobrze zrobiłaś, chociaż na pewno było trudno...Jeżeli facet się nie obudzi,to może nie warto kopii kruszyć?
Akari, wiej, gdzie pieprz bo chyba nic dobrego z tego nie będzie. Mnie już by dawno trafił ciężki, nieodwracalny szlag.

2 448

Odp: Być drugą i macochą
Macoszka napisał/a:
metaksa napisał/a:

Dziewczyny, jest super ksiazka Christie Hartman pt: "Zwiazek z mezczyzna po przejsciach - wszystko co powinnas wiedziec o rozwiedzionych facetach". Poluje na ebooka, bo poki co znalazlam na chomiku tylko jeden rozdzial, ale zapowiada sie niezle! Jakby komus wpadla w rece to prosze o znak sygnal wink

ledanna, jak tam przezylas imprezowanie u tesciowej? wink

Witam,
wydaje się, że całkiem ciekawa książka. Szkoda, że wcześniej nie wpadła mi w ręce

Mam ta książkę juz od dawan i jakoś mnie nie zachwyciła. Nie ma tam nic czego nie można znaleść w necie albo każdym innym poradniku.

Ja mam ostatnio mega kryzys związany z młoda. Na samą myśl o niej dostaje wkurwa. Denerwuje mnie i męczy na maksa. Samo przebywanie z nią mnie drażni. Wkurza mnie to ż eto ja musze z nią siedziec kiedy m jest w pracy a mamusia ma w dupie bo ona ma wolne (w sumie ma 16 dni każdego miesiąca takiego wolnego). Że musze zajmowac się nią zamiast poświęcic ten czas swojemu dziecku albo chociaż sobie, a ona i tak wiecznie niezadowolona albo potem pójdzie do matki i nakłamie żeby wywołaś aferę.  Juz ostatnio maksymalnie przegieła sceną u matki w święta po której cały dzień ex wypisywała i wydzwaniała. Ten dzieciak i jej matka doprowadzaja mnie do szału. A młoda z siebie zadowolona bo jak sama przyznała robi tak i będzie robiła bo stan wojny jej bardzo odpowiada. No szczyt wszytkiego. A na drugi dzień dzwoni jak by nigdy nic "tatusiu....." Noż ku..aaa. Dzisiaj będzie u nas i cos mi sie wydaje że skończy się tym że powiem jej co nieco bo poprostu mnie do sząłu doprowadza. Ochhh mam jakis kryzys i nie moge z niego wyjśc....:(

2 449 Ostatnio edytowany przez ledanna (2013-04-03 13:45:56)

Odp: Być drugą i macochą

Shedir - wytrwałości i cierpliwości życzę! A Młoda w jakim mniej więcej wieku?

Nasza Młoda jest w wieku wczesnoszkolnym, ale też umie dać popalić. Czasem też tracę nerwy, zazwyczaj kiedy widzę że starania mojego m czy moje spełzają na niczym, są niedoceniane albo przyjmowane jako coś oczywistego, a najważniejsza jest aprobata mamusi...
Widzę, że Młoda jest niestety totalnie zmanipulowana przez exię i wiele z takich zachowań jak Ty opisujesz przytrafia się i nam i wydaje mi się, że są próbą przypodobania się exi.
Jak u nas jest to zazwyczaj zachowuje się ok, tak jak w Święta - było fajnie, pieczenie, lukrowanie, zabawy pod Młodą, planszówki i inne. Wystarczył jeden telefon od exi z nakazem powrotu i Młoda zmieniła się o 180 stopni, od razu bunt i foch. M słyszał jak exia mówiła Młodej do telefonu "powiedz tacie żeby Cię przywiózł bo chcesz oblać mamę [w śmigus dyngus]" i następnego dnia rano Młoda od rana że ona chce wrócić do mamy, bo chce oblać mamę. M na to, czy mama kazała Ci tak powiedzieć, a Młoda w zaparte - nie, nie mama, ja sama chcę już wracać.
I foch. No to wróciła dzień wcześniej. Nie chce - łaski bez.
Mnie to strasznie wnerwia, bo poczułam się, że przyjechała, prezentów nadostawała (dużo, a jeszcze pytała, czy zając może JESZCZE coś przyniesie...), pobawiła się, pograła to już może do mamy (i do swojego kompa przy którym non stop siedzi) wracać.
Ale widać po niej, że mózg ma przez mamusię wyprany, zrobi wszystko by w oczach mamy uzyskać aprobatę. A tę uzyska na przykład jak po powrocie do mamy nie będzie chciała z m rozmawiać przez telefon i potraktuje go z kopa. Bo u nas potrafi się normalnie i fajnie zachować. A jak jest tam to albo w ogóle nie pisze, nie dzwoni, nie odbiera, a jeśli już odbierze, odpisze to monosylabami "no"albo "dobrze" i tyle.
Telefon ma od mojego m (dostała go po to, żeby mieli częstszy kontakt), tylko on jej go doładowuje. Ale do m prawie nie pisze, nie dzwoni (chyba że z żądaniem "tato doładuj mi telefon"). M prawie codziennie pisze, dzwoni, wysyła jej maile. I nic. Czasem na smsa z pytaniem jak mija dzień odpisuje "Dobrze.". Ręce opadają, a widzę, że mój m ma dosyć takiego traktowania i odpuszcza. Przestaje tyle pisać, dzwonić.
A exia jest niestety z tych "psychicznych" typów. Nigdy się Młodą nie zajmowała, nie przytulała, nie bawiła. To mój m pracował, zarabiał na nie, wracał z pracy i bawił się z Młoda, gotował jej, brał ją na spacery, wyjazdy. Bo exia w tym czasie leżała albo szła na imprezę. Ona zawsze (i dzisiaj też) głównie krzyczy czy wrzeszczy i pierze Młodej mózg. I o dziwo to ona jest kochaną mamusią, a m dostaje kopniaka w d... Exia poczuła się do opieki nad Młodą kiedy miała się wyprowadzić. Wtedy okazało się, że ona Młodej nie odda, bo jest jej Matką (no i ma na Młodą dostawać kasę... - jak nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze sad...).

No i tak to jest. Z jednej strony mnie Młoda potrafi wkurzyć za to jak traktuje m. Z drugiej strony mi jej żal, bo widzę, że jej exia mózg pierze. Ale z drugiej strony Młoda powoli przestaje być dzieckiem, to zaraz nastolatka będzie - takie dzieci też mają już swój rozum i własne wybory. A ona coraz bardziej zaczyna przypominać exię w swoich zachowaniach... sad

ehh, też się muszę gdzieś wygadać raz na jakiś czas. Bo tak to nie mam gdzie za bardzo - moja mama tego czasem słucha, ale widzę, że nie zawsze moje wygadywanie się spotyka się z jej zgodą czy aprobatą, zaraz jeszcze usłyszę od niej, że jestem źle do Młodej nastawiona...

2 450 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-04-03 13:41:41)

Odp: Być drugą i macochą
shedir napisał/a:

Juz ostatnio maksymalnie przegieła sceną u matki w święta po której cały dzień ex wypisywała i wydzwaniała. Ten dzieciak i jej matka doprowadzaja mnie do szału. A młoda z siebie zadowolona bo jak sama przyznała robi tak i będzie robiła bo stan wojny jej bardzo odpowiada..:(

Mozesz rozwinąc temat???małolata cos naklamala ,mimo ze nie doszło do takiej sytuacji co powiedziala, czy przekerecila jakies wydarzenie robiąc z siebie ofiare???

2 451

Odp: Być drugą i macochą

Dzieciaki często grają na dwa fronty, mówiąc każdemu z rodziców to, co ten rodzic chce usłyszeć.
podejrzewam, że u shedir Moda opisała jakąś sytuację, przekręcając ją i przeinaczając ją tak, żeby exia się wkurzyła i zaczęła robić dym. Mam rację?

Nasza Młoda też tak potrafi, jakiś miesiąc temu będąc u nas dzwoniła do exi (skryła się w pokoju, cicho coś mówiła), po czym widząc że mama dzwoni od razu skryła się w swoim pokoju. Dzwoniła exia z awanturą, co my sobie wyobrażamy, że Młoda jej się skarży itp. Młoda skonfrontowana zarzekała się, że się nie skarżyła, tylko opowiedziała mamie o naszych planach i że one jej nie przeszkadzają.  A widziałam jej niewyraźną minę i krycie się po kątach, zamknięcie drzwi w pokoju, mimo że normalnie jak rozmawia z exią to aż tak się nie chowa... No i widząc, że exia dzwoni Młoda prysnęła od razu nam z widoku, to też o czymś świadczy.

Młodej nie ufam niestety bo kilka dobrych razy przyłapaliśmy ją na oszustwach, oszustewkach i mijaniu się z prawdą. Świadomie. Wiem, że to dziecko, ale to nie jest wytłumaczenie żeby kłamać i oszukiwać.

2 452

Odp: Być drugą i macochą

U nas zawsze jest goraco po dluzszej przerwie od szkoly, juz wczoraj na wieczor i dzisiaj rano cisnienie podnosila.Zapewne powtorka bedzie po wekendzie majowym, zawsze dluga przerwa od szkoly,a nast pierwszy dzien powrotu dziala na nia i na nas bardzo emocjonalnie.(tzn mąż jest bardzo stoickim usposobieniem,lecz konsekwentnym i nieugietym,i sie nigdy nie unosi,za to go podziwiam,ze potrafi nerwy na wodzy trzymac,ja jestem cholerykiem)
Zreszta kazda niedziela wieczor to klasyka jakie chimery Pchla pokazuje.
Naprawde do tego dziecka łagodne podejscie nie zdaje egzaminu,dopiero jak sie pazura pokaże,wyleje przyslowiowy kubel zimnej wody,wtedy trzezwieje i jako tako zaczyna funkcjonowac w miare przyzwoicie.Inaczej to zdominuje kazdego do reszty,kiedy wyczuje ,ze ma przewage.
Jest temperamentnym i dosyc pracochlonnym dzieckiem do okielznania.Narazie jest trzymana w ryzach,czasami sobie mysle co to bedzie kiedy hormony zaczną jej buzować

2 453

Odp: Być drugą i macochą
ledanna napisał/a:

Młodej nie ufam niestety bo kilka dobrych razy przyłapaliśmy ją na oszustwach, oszustewkach i mijaniu się z prawdą. Świadomie. Wiem, że to dziecko, ale to nie jest wytłumaczenie żeby kłamać i oszukiwać.

U nas to samo, pare razy byla sytuacja, ze jedno cos zaczelo mowic, a po chwili to drugie je tryksa w bok i szepcze: "szzzz.... mama nie kazala o tym mowic tacie!";) heh, takie osmiolatki to jeszcze nie potrafia tak dobrze sciemniac wink

Boze, jak ja sie ciesze, ze nie mam z dziecmi M. stycznosci.

PS: Shedir, a nie dalabys rady tej ksiazki jakos zeskanowac?

2 454

Odp: Być drugą i macochą

dokładnie, ośmiolatkom WYDAJE się, że potrafią dobrze oszukiwać. U nas Młoda myślała, że jak zawinie śniadanie w serwetkę i wyrzuci do kosza, powie że zjadła, to damy się nabrać. I zapytana czy zjadła zarzekała się że tak. A potem "a no bo ja już nie mogłam"... ręce mi opadły - wyrzucać żarcie do śmietnika i kłamać? Może ja jestem młoda, ale wyrzucanie na śmieci dobrego jedzenia nie przechodzi u mnie obojętnie.

Różnych epizodów kłamstw - świadomych - było więcej: dla własnej wygody, żebyśmy jej nie gadali i nie nawijali makaronu na uszy że tak nie wolno itp. A skonfrontowana z tym, że wiemy jak na prawdę jest - skruchy żadnej i ojejku bo... (generalnie Młoda zawsze ma na wszystko wytłumaczenie).

2 455

Odp: Być drugą i macochą
mortisha napisał/a:
shedir napisał/a:

Juz ostatnio maksymalnie przegieła sceną u matki w święta po której cały dzień ex wypisywała i wydzwaniała. Ten dzieciak i jej matka doprowadzaja mnie do szału. A młoda z siebie zadowolona bo jak sama przyznała robi tak i będzie robiła bo stan wojny jej bardzo odpowiada..:(

Mozesz rozwinąc temat???małolata cos naklamala ,mimo ze nie doszło do takiej sytuacji co powiedziala, czy przekerecila jakies wydarzenie robiąc z siebie ofiare???

Jest dokładnie tak jak pisze ledanna. Młoda ma niecałe 9 lat. Młoda albo przekręc coś co zupełnie było inaczej ale w taki sposób aby zrobic z siebie ofiarę albo wogóle wymyśla dziwne rzeczy. Jeśli tylko jest z matką to ciagle na nas nadaje bo wie że to jest woda na młyn u matki. Ta wpada w szał i zaczyna przy dziecku do nas wydzwania i wyzywa albo wypisywac i pokazuje łodej co pisze i co my odpisujemy. Młoda wtedy czuje że wszytko rędci się wokoło niej i to jej pasuje. To jest nasza codziennośc niestety. Jednym z ostatnich przykładów jest to że ja się na nią wydarłam i ją okrzyczałam, a to nie ona a młody wylał wodę. A prawda jest taka że ona nalewałą, on trzymał kubeczek i obydwoje zalali całą kuchnie a ja od rana na szmacie latałam, piekłam i gotowłam. Kiedy wszytko ogarnełam to mi zalali całą kuchnie. Wkurzyłam się i obydwojgu kazałam póśc do pokoju. No ale ta naopowiadał że to na nia się wydarłam, a młodemu nic nie powiedziałam. KOlejna afera była o klocki, które ostentacyjnie chciałą zabrac żeby pokaza kto rządzi i zrobic to tak żeby widział młody. M jej na to nie pozwolił to naopowiadała matce że jej nie pozwalamy się bawi klockami. Może i byłoby to normalne albo dało się to prostowa gdyby jej matka inaczej reagowała albo się nie dawała ale ta dostaje furii i zaczyna pisac i wydzwania. A młoda o tym wie i ja napuszcza na nas w taki sposób.
Wkurza nie to bo robi się wszytko dla tego dzieciaka, ja siedze z nią i też poświęcam jej swój czas zamiast mojemu dziecku albo sobie a i tak wszytko ma w dupie, a jeszcze wykorzystuje dobroc człowieka i zrobi tak żeby musiał się użerac. Z drugiej strony jak ma byc inaczej jesli matka jej samej karze kłamac zeby cos uzyskac. Jakis czas temu m był u dentysty z mloda. Za jakis czas mamusia kupiła młodej lizaki i ta złamała na nich tego robionego zeba. Wtedy mamusia kazała młodej zadzwonic do m i powiedziec ze wypadła jej plomba bo poszedł z nią do beznadziejnego dentysty i ma pójsc to załatwic. Młodej niepozwoliła się przyznawac do tego jaka był prawda bo inaczej tata będzie się na nią krzyczał bo niepozwala jeśc lizaków. To wyszło potem bo dentysta powiedział że ząb jest złanany a nie plomba wyleciała i młoda się przyznała. Ale mamusia twardo kłamie dalej i jeszcze jest na tyle beszczelan że m od idiotów, baranów, kretynów itd zwyzywałą że przez to że poszedł do beznadziejnego dentysty dziecko musi cierpiec.
Mam doś.

metaksa podaj na pw adres to ci wysle książkę bo do skanowana totroche dużo by było wink

2 456

Odp: Być drugą i macochą

shedir- zapewne to są juz geny po mamusi co mala aparatka wam wyprawia,z mlekiem matki wyssala takie kombinowanie i manipulacje,a im starsza tym coraz smielej moze sobie poczynac.Małolata widzi u matki ten dryg to krecenia afer, i ona tez tak samo odstawia teatrzyk ,będąc bohaterem pierwszoplanownym hmm Krucjata jednym słowem

2 457

Odp: Być drugą i macochą

Shedir
ja też poproszę: irbis2013(małpa)wp.p

2 458

Odp: Być drugą i macochą

Przepraszam ale zlamalam postanowienie ,ze nie bede na Waszym topiku udzielala sie .
Ale tak we mnie siedzi takie przekonanie .Czy Wy nie widzicie tego ,ze jestescie jakby w trojkacie .Wy ,ex i dzieci ich wspolne ? Wspolne Waszego partnera i jego ex .
Geny zle taa po tej zlej kobiecie ? A moze po tesciowej ,tesciu ?
A wychowanie ? Nie myslicie ,ze ojciec tez mial wplyw na wychowanie dziecka i nadal ma ?
To on ma swoje dziecko wychowac .On ma sie swoim dzieckiem zajmowac .Wy mozecie stac z boku i pomagac a nie przejmowac za partnera odpowiedzialnosc za jego dzieci .
To Wasz partner tak ma ustawic  zycie ,zeby nikt nie byl poszkodowany .Ani Wy jako obecne partnerki ,ani dzieci z poprzednich zwiazkow .I od jego dojrzalosci to zalezy a nie od wrednych ex ,pasierbow et cetera .
Niech Panowie stana na wysokosci zadania i uporzadkuja wlasne zycie ,nie wplatujac obecne i jedyne na tez czas zony w chore uklady .

2 459

Odp: Być drugą i macochą

I przyznaje jest mi latwiej bo swoje lata juz mam .Nie naprawiam swiata .Przyjmuje jaki jest .. Jednak wymagam traktowania mnie powaznie .I nie staram sie za wszelka cene byc z kims .Nie pasuje ? Zawsze mozna odejsc .Mozna tez popracowac nad zwiazkiem .Ale do tego trzeba dwojga ,a nie trojga i jeszcze wiecej .Nie potrafi sprawic ,ze bede szczesliwa to niech spada .Drastyczne ale prawdziwe .Jego zycie zprzeszle nic mnie obchodzi .Niech on sie z nim upora .Dopoki mnie to nie dotyczy to nie obchodzi mnie jak odzywiaja sie jak ubieraja sie jego dzieci .Co ogladaja ,itp itd .Nie moj cyrk ,nie moje malpy .W  moim domu ja robie swoje tak jak ja chce .Moze dlatego ze glosno mowie ze mam dosc i ide do siebie to inni to respektuja ? Nauczyli sie ,ze ja chce pobyc sama i juz .
Najwyzej skomentuja ,ze obwarzanek znowu ma swoje humory smile No coz mam :)Ale wiedza ze mam i to uznaja smile

2 460

Odp: Być drugą i macochą

Z tego co śledzę ten wątek, nie wydaję mi się, żeby którakolwiek z dziewczyn była w trójkącie, czy innej figurze geometrycznej. Każda z nas tworzy ze swoim partnerem parę, a jego dzieci, ex, teściowie i cała reszta ferajny, to jest dobrodziejstwo inwentarza, który zaakceptowałyśmy i tolerujemy, nie musimy ich kochać czy wielbić pod niebiosa ale tolerujemy.
To forum, jest taką odskocznią gdzie każdy może wylać co go na sercu boli, bo skoro sprawy dotyczą naszego partnera to się w nie angażujemy i wspieramy, nie widzę w tym nic dziwnego, bo nie ważne czy mój facet będzie miał problemy z dzieckiem, z pracą czy ze zdrowiem to będę go wspierać, co innego odchyły Eks, ale jeśli to nie dotyczy dzieci to niech tam sobie gada co chce, ani mnie to chłodzi ani ziębi.
Nie zauważyłam też u żadnej z wypowiadających się postawy "zakasam rękawy i Was wszystkich zaraz poustawiam, naprawię świat i wszystko wezmę na swoje ramiona", po prostu pośrednio nas to dotyczy, czasami bezpośrednio jeśli dzieci partnera mieszkają z nami, stąd chęć wygadania się na forum, poszukiwanie porad czy kogoś kto przeżywa to co my.

2 461

Odp: Być drugą i macochą
obwarzanek napisał/a:

I przyznaje jest mi latwiej bo swoje lata juz mam .Nie naprawiam swiata .Przyjmuje jaki jest .. Jednak wymagam traktowania mnie powaznie .I nie staram sie za wszelka cene byc z kims .Nie pasuje ? Zawsze mozna odejsc .Mozna tez popracowac nad zwiazkiem .Ale do tego trzeba dwojga ,a nie trojga i jeszcze wiecej .Nie potrafi sprawic ,ze bede szczesliwa to niech spada .Drastyczne ale prawdziwe .Jego zycie zprzeszle nic mnie obchodzi .Niech on sie z nim upora .Dopoki mnie to nie dotyczy to nie obchodzi mnie jak odzywiaja sie jak ubieraja sie jego dzieci .Co ogladaja ,itp itd .Nie moj cyrk ,nie moje malpy .W  moim domu ja robie swoje tak jak ja chce .Moze dlatego ze glosno mowie ze mam dosc i ide do siebie to inni to respektuja ? Nauczyli sie ,ze ja chce pobyc sama i juz .
Najwyzej skomentuja ,ze obwarzanek znowu ma swoje humory smile No coz mam :)Ale wiedza ze mam i to uznaja smile

JA, JA i JA...tyle się dowiedziałam z Twojego postu. A przecież związek to raczej MY

2 462

Odp: Być drugą i macochą
obwarzanek napisał/a:

I przyznaje jest mi latwiej bo swoje lata juz mam .Nie naprawiam swiata .Przyjmuje jaki jest .. Jednak wymagam traktowania mnie powaznie .I nie staram sie za wszelka cene byc z kims .Nie pasuje ? Zawsze mozna odejsc .Mozna tez popracowac nad zwiazkiem .Ale do tego trzeba dwojga ,a nie trojga i jeszcze wiecej .Nie potrafi sprawic ,ze bede szczesliwa to niech spada .Drastyczne ale prawdziwe .Jego zycie zprzeszle nic mnie obchodzi .Niech on sie z nim upora .Dopoki mnie to nie dotyczy to nie obchodzi mnie jak odzywiaja sie jak ubieraja sie jego dzieci .Co ogladaja ,itp itd .Nie moj cyrk ,nie moje malpy .W  moim domu ja robie swoje tak jak ja chce .Moze dlatego ze glosno mowie ze mam dosc i ide do siebie to inni to respektuja ? Nauczyli sie ,ze ja chce pobyc sama i juz .
Najwyzej skomentuja ,ze obwarzanek znowu ma swoje humory smile No coz mam :)Ale wiedza ze mam i to uznaja smile

Odnioslam wrazenie ,ze poprzez ten wpis, chcialas tu stac sie autorytetem godnym do nasladowania i podązania za twoimi krokami ,jak postepujesz w swoim zyciu prywatnym hmm Cel postawilas sobie taki,ze mamy kopiowac twoją idee?
Ja osobiscie nie zagubilam wlasnej osoby,respektu do mnie od domownikow oczekuje,, przy czym sama o szacunku do nich nie zapominam
Obwarzanek tak to przedstawiasz, jakby kazda tutaj bala sie ubiegac o wlasne prawa, a jest zupelnie odwrotnie smile

2 463

Odp: Być drugą i macochą

Co byście zrobiły na moim miejscu?
W święta podczas wizyty w domu rodzinnym M, jego brat wręczył nam zaproszenie na komunię jego córki. Pomijam fakt, że wykorzystał okazję, a mogli sami odwiedzić nas w tym celu w innym terminie. Zdenerwował mnie jednak fakt, że zaproszenie było adresowane do mnie, do M i jego synów, pomijając moje dzieci. Byłam zaskoczona i ze względu na obecność całej rodziny, nie zareagowałam, a M obiecał, że porozmawia o tym z bratem, jednak do dziś nic nie zrobił w tym kierunku. Po powrocie do domu młody M powiedział mojej córze (której nie było z nami na imprezie) o komunii kuzynki. Rozumiem, że mogli zapomnieć, bo rzadko odwiedzam ich z moimi nastolatkami, ale to wyjątkowa uroczystość. Jest mi bardzo przykro i mam ochotę nie jechać na komunię i zostać z dziećmi, wiem, że zrobiłabym tym przykrość M. Z drugiej strony mój syn i córa stali się przekornymi ateistami i nie chodzą do kościoła. Nie wiem jak wybrnąć z tej sytuacji.

2 464

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Co byście zrobiły na moim miejscu?
W święta podczas wizyty w domu rodzinnym M, jego brat wręczył nam zaproszenie na komunię jego córki. Pomijam fakt, że wykorzystał okazję, a mogli sami odwiedzić nas w tym celu w innym terminie. Zdenerwował mnie jednak fakt, że zaproszenie było adresowane do mnie, do M i jego synów, pomijając moje dzieci. Byłam zaskoczona i ze względu na obecność całej rodziny, nie zareagowałam, a M obiecał, że porozmawia o tym z bratem, jednak do dziś nic nie zrobił w tym kierunku. Po powrocie do domu młody M powiedział mojej córze (której nie było z nami na imprezie) o komunii kuzynki. Rozumiem, że mogli zapomnieć, bo rzadko odwiedzam ich z moimi nastolatkami, ale to wyjątkowa uroczystość. Jest mi bardzo przykro i mam ochotę nie jechać na komunię i zostać z dziećmi, wiem, że zrobiłabym tym przykrość M. Z drugiej strony mój syn i córa stali się przekornymi ateistami i nie chodzą do kościoła. Nie wiem jak wybrnąć z tej sytuacji.

Nie masz o co się obrażać. Gdyby Twoje dzieci nie były zaproszone na komunię dzieci Twojego M to mogłabyś się czuć urażona. Twoje dzieci nie weszły do rodziny M. Jego bracia, rodzice, kuzyni to obcy ludzie dla Twoich dzieci. Działa to też odwrotnie.

Odwróć sytuację - dostajesz zaproszenie od swojej siostry. Jestem przekonana, że ona również na liście gości nie uwzględni dzieci M. One nie znają tej rodziny, nie przynależą do niej.

My z mężem jeździmy na wesela (komunie już za nami) i do mężą rodziny jeździmy z jego dziećmi (tak nas zapraszają) a do mojej z moimi.
Na wesela moich synów nie była zapraszana rodzina (rodzeństwo i bratankowie) mojego mężą tylko jego synowie i odwrotnie.
Czy na uroczystość twoich dzieci bedziesz zapraszała rodzeństwo Twojego M? Na pewno nie.

Takie uroki życia.

2 465 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2013-04-05 12:49:46)

Odp: Być drugą i macochą

Dziękuję Ewarg,
masz wiele racji, jednak moim zdaniem na zaproszeniu można by wymienić mnie, M oraz dopisek z dziećmi i dopytać kto przyjdzie. Tak jest mi przykro, że mam iść na uroczystość rodzinną, a zostawić własne dzieci. To tak jakbym na moją imprezę zaprosiła np. brata M bez jego żony lub dzieci. Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdybym na uroczystość mojej rodziny miała zabrać M, bez jego syna, który u nas mieszka, a wziąć tylko moje dzieci. Przecież dziecku byłoby przykro i nic nie stoi na przeszkodzie żeby rodziny się nawzajem lepiej poznali.

2 466

Odp: Być drugą i macochą

Shedir, dzieki za pomysl z wysylka ksiazki - poki co sprobuje jeszcze w necie poszukac i dam znac jakby co smile

Shedir, ja rozumiem, ze one (w sensie Mloda i jej mama) lubia afery, ale nie rozumiem, czemu Wy sie dacie w nie wciagac? Dzwoni baba z awantura, to nie mam ochoty sluchac i sie rozlaczam. Jak dzwoni jeszcze raz, wylaczam telefon. Na smsy nie odpisywac. Skoro za kazdym razem dajecie sie wciagac w polemike, to one to wykorzystuja. Co by bylo, jakbyscie je obydwie olali na czas afery?

Zazdrosna, z tego co kojarze to masz dzieci nastoletnie - w tym wieku uczestnictwo w komunii to raczej przykry obowiazek niz rozrywka wink zapytaj, moze one wcale by nie chcialy brac udzialu w tym evencie. Rozumiem Twoje rozzalenie, ale mysle tez, ze za bardzo to bierzesz do siebie.

A z obwarzankiem sie zgadzam totalnie.

2 467

Odp: Być drugą i macochą

zazdrosna13 - oczekujesz aby rodzina M brała pod uwagę obecność Twoich dzieci. Co kto wpisze na zaproszenie, w jaki sposób je wręczy. Nie możesz oczekiwać od innych zachowania wg swoich zasad. Jak długo jesteście z M? Macie ślub? Pomyśl jak Wasz związek odbiera jego rodzina.
Nie wiem w jakim wieku są Twoje dzieci ale powiem Ci, że moi synowie nigdy nie zechcieli pójść z nami na imprezę do rodziny męża.
Męża synowie mieszkają z nami i nie jest im przykro że nie uczestniczą w życiu mojej rodziny, nawet w święta.
Nasze dzieci widują rodziny drugiego małżonka rodzica tylko w naszym domu.

Dziecku trzeba wytłumaczyć, że jego rodziną jest rodzina taty i mamy. Krewni drugich partnerów rodziców to już nie ich rodzina. Teraz ono nie idzie bo to uroczystość nie w jego rodzinie. Ale kiedy będzie uroczystość w jego rodzinie, to ono pójdzie.
A gdyby M z dzieci dostały zaproszenie na komunię lub wesele od kuzyna ze strony matki? Bo i takie sytuacje się zdarzą.

Porozmawiaj z dziećmi. Owszem jak to dzieciaki lubią takie imprezki ale na pewno zrozumieją i nie będą miały żalu. Przecież ten dzień mogą spędzić ze swoim tatą, babcią itp. Można tak ustawić dzień że będą zadowolone.
No i przyzwyczaj się, że niestety to że mieszkacie razem z dziećmi was obu jeszcze nie oznacza że cała rodzina partnerów uznaje Wasze dzieci za swoją rodzinę.
Wiem, przykre to. Mnie też nieraz było przykro gdy jechałam z dziećmi męża a bez swoich. One jednak tego tak nie odczuwały. Nie chciały chodzić do obcych. Mają swoje ciocie i wujków zarówno ze strony mamy jak i taty. Po co im kolejne?!
A co do poznawania się lepiej rodzin  ? niech zostaną przy swoich rodzinach. Tak jest lepiej dla dzieci.

2 468

Odp: Być drugą i macochą

Ewarg
Masz wiele racji, bo to chyba ja mam największy problem.
Z moim M mieszkamy razem od roku, znamy się niewiele więcej. Rodzice M przyjęli mnie bardzo serdecznie, cieszyli się, że otrząsnął się po rozwodzie. Jego bracia i siostry z którymi ma bliski kontakt też okazywali zadowolenie, a nawet ulgę. Ostatnio jednak czuje się atakowana, zwłaszcza przez kobiety. Nie powinnam się dziwić, gdyż jestem od nich atrakcyjniejsza, młodsza, mam lepszą pracę, a mój facet jest najprzystojniejszy z braci i w dodatku na tych spotkaniach rodzinnych zawsze okazuje mi czułość i oddanie. Jestem szczęściarą, choć nigdy nie wywyższałam się z tego powodu. Oni mają za sobą kilkanaście lat małżeństwa, a ich zachowanie wobec siebie pozostawia wiele do życzenia. Ostatnio zaczynają mi i M dogryzać, wspominać ex M itp. Dla niego to normalne, jednak ja biorę do siebie takie uwagi.
Naprawdę jest mi przykro, gdy w tak dużej rodzinie, gdzie jest dużo dzieci i na imprezach dorośli bawią się z nimi, a przy mnie nie ma choć mojego młodszego syna. Może to i tylko moje zachcianki, bo moje dzieciaki faktycznie wolą zająć się własnymi sprawami w domu.
Na moje urodziny również rodzeństwo M przyszło ze swoimi pociechami, było to dla nas normalne, a ja czuję się nieakceptowana. Brakuje mi dawnych relacji panujących w rodzinie.
Co do zaproszenia to M poczuł się urażony jak zostało nam wręczone, gdyż zwyczaj panujący w jego rodzinie jest inny.

2 469

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Ewarg
Masz wiele racji, bo to chyba ja mam największy problem.
Z moim M mieszkamy razem od roku, znamy się niewiele więcej. Rodzice M przyjęli mnie bardzo serdecznie, cieszyli się, że otrząsnął się po rozwodzie. Jego bracia i siostry z którymi ma bliski kontakt też okazywali zadowolenie, a nawet ulgę. Ostatnio jednak czuje się atakowana, zwłaszcza przez kobiety. Nie powinnam się dziwić, gdyż jestem od nich atrakcyjniejsza, młodsza, mam lepszą pracę, a mój facet jest najprzystojniejszy z braci i w dodatku na tych spotkaniach rodzinnych zawsze okazuje mi czułość i oddanie. Jestem szczęściarą, choć nigdy nie wywyższałam się z tego powodu. Oni mają za sobą kilkanaście lat małżeństwa, a ich zachowanie wobec siebie pozostawia wiele do życzenia. Ostatnio zaczynają mi i M dogryzać, wspominać ex M itp. Dla niego to normalne, jednak ja biorę do siebie takie uwagi.
Naprawdę jest mi przykro, gdy w tak dużej rodzinie, gdzie jest dużo dzieci i na imprezach dorośli bawią się z nimi, a przy mnie nie ma choć mojego młodszego syna. Może to i tylko moje zachcianki, bo moje dzieciaki faktycznie wolą zająć się własnymi sprawami w domu.
Na moje urodziny również rodzeństwo M przyszło ze swoimi pociechami, było to dla nas normalne, a ja czuję się nieakceptowana. Brakuje mi dawnych relacji panujących w rodzinie.
Co do zaproszenia to M poczuł się urażony jak zostało nam wręczone, gdyż zwyczaj panujący w jego rodzinie jest inny.

Ja uważam, że skoro ty akceptujesz "cudze dzieci" pomagasz w ich wychowywaniu to i twoim dzieciom należy sie szacunek ze strony rodziny M. Tym bardziej ze jak sama napisałaś jego rodzeństwo przychodzi na imprezy ze swoimi dziećmi...Dlaczego więc Twoje mają być traktowane jakby ich nie było. Uważam, że kultura wymaga aby uwzględnić wszystkich członków rodziny w takim zaproszeniu a siłą rzeczy Twoje dzieci w pewien sposób zostały włączone w ten patchwork. BYć może im i tak nie zależy aby iść na komunię, nie ot to jednak chodzi. To może dla odmiany ty zaprosisz rodzeństwo M ale bez dzieci...CIekawe jak by to zostało odebrane...przecież to nie twoja rodzina.
Dogryzaniem się nie przejmuj...niestety różnie to bywa. U nas np. siostrunia mojego M zeznawała w sądzie przeciwko własnemu bratu i to jeszcze bardzo zjadliwie, nakłamała ile wlezie...Cynicznie przywiozła zaległe prezenty świąteczne...Oczywiście nowo narodzone dziecko swojego brata pominęła, jakby wcale go nie było. Ja to mam gdzieś, nie zalezy mi na jej akceptacji, ale widzę jak mojemu M jest przykro. Stracił siostrę przez mącenie ex.

2 470

Odp: Być drugą i macochą

I dlatego ze najpierw ja i ja i jeszcze raz ja smile Nie wyobrazam sobie takiej sytuacji .Bo ja ja smile zapytalabym od razu dlaczego moje dzieci nie sa zaproszone .Nie dusilabym w sobie obrazy ,tylko prosto z mostu zapytalabym .Egoizm ? Tak ale zdrowy .Ja odrazu wyjasniam cos co mnie gnebi .Nie pozwalam sobie na narastanie takich sytuacji .Tym bardziej ze mojemu mezowi mialo by byc przykro ? Jemu przykro ,mi przykro .I tu wlasnie jestesmy My .Mowcie glosno co Was boli .Nie chce byc autorytetem ,nie jestem bezbledna:) .Chce Wam tylko powiedziec ze nalezy glosno i wyraznie mowic co nam w takich patchworkowych zwiazkach nie pasuje .Nic gorszego niz wywalanie na forum takich zlych emocji a w zyciu realnym udawanie ,ze wszystko jest w porzadku .

Posty [ 2 406 do 2 470 z 8 269 ]

Strony Poprzednia 1 … 36 37 38 39 40 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026