netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Być drugą i macochą

8 268 odpowiedzi1 087 215 wyświetleńzałożony przez Alutka131, 20.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Strony Poprzednia 1 … 35 36 37 38 39 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 341 do 2 405 z 8 269 ]

2 341

Odp: Być drugą i macochą
pogubiona ona napisał/a:

Witam Was wszystkie smile ...

Witaj smile
Mogę tylko powiedzieć, że nie wybrałaś sobie łatwego życia. Powiedz swojemu facetowi, że to nie jest dla Ciebie komfortowa sytuacja. Ze względu na ciebie powinien przynajmniej porozmawiać z matką. Z drugiej strony nie sądzę, żebyś miała się czego obawiać. Kobiety lubią sobie poplotkować, choć masz rację była teściowa i twój nie powinni już ją obchodzić. Przy najbliższej okazji poprosiłabym faceta o przedstawienie was sobie. Z tego co mówisz ona też ciebie unika, więc może pokażesz jej, że teraz to twój teren. Dobrze, by było gdybyś miała wsparcie w matce swojego mężczyzny.
Masz rację to, że jesteś młodsza, nie znaczy, że gorsza. Z biegiem czasu, gdy więcej wspólnych chwil, ważnych dla Ciebie będziecie mieli za sobą nabierzesz pewności. Zrozumiesz, że ex twojego faceta jest tylko przeszłością, ważne, żeby on dawał Ci wsparcie. Jeśli robi coś źle, to mów mu o tym, sam się nie domyśli.

2 342

Odp: Być drugą i macochą
pogubiona ona napisał/a:

Witam Was wszystkie smile

Czytam i czytam - niesamowite jest to forum smile Juz mi pomogło czytajac wypowiedzi innych, mam nadzieje ze pomoze mi bardziej jak wypowiecie sie na tamat mojego problemu.

   Mam nadzieje ze mi doradzicie i pomożecie jakoś poukładać wszystko w mojej głowie.
Bardzo sie ciesze ze są tutaj osoby ktore przeszły trochę w zyciu i mają doświaczenie którym się dzielą.

Jestem ponad rok z facetem jest miedzy nami wiecej niz 10 lat roznicy wieku- ale to zaden problem , uwazam ze dzieki temu bardzo sie docieramy smile - no ale to inny temat...
On ma córke z poprzedniego zwiazku (12lat- dogadujemy sie swietnie) . Zaznacze ze mieszkamy za granica (corka jest w Polsce)
W zeszłym roku spedzilismy razem wakacje , mialysmy okazje by ze soba troche poprzebywac a nie tylko rozmawiac na skype czy przez tel, nasze relacje jeszcze bardziej sie ociepliły. Akceptuje mnie, pyta o mnie, sama pisze, dzwoni. Pewnie ma na to wpływ tez ze jestem młoda i nadarzam (jeszcze big_smile ) za tym wszystkim co dzieje sie w jej swiecie. Rozmawiam z nia na luzie, od poczatku czujemy sie swobodnie. Bardzo sie ciesze sie mnie zaakceptowała. ALE...
No własnie mam problem z byłą zona ... i tak tak wiem ze moze zaraz mi napiszecie ze jestem niedojrzała etc ALE kochane weszłam tu nie po to zeby mnie jeszcze bardziej zdołowac a zeby ktoś mi przemówił i pomógł ...
Rozstali sie 8 lat temu (mnie poznał jak byl 7 lat po rozwodzie) temat całkowicie zamkniety, było mineło...
No własnie ale mi w głowie nie mineło, najpierw to mi ona nie przeszkadzała,
nie maja ze soba kontaktu , no czasami jesli chodzi o dziecko ( i mi to nie przeszkadza)
ale ona ciagle przyjezdza do jego rodziców (niby pod pretekstem ze corke przywozi) dodam ze ma swoje zycie (kolejnego meza i dziecko z nim) Kiedys zrobila duzo złego, kazdy na nia gadal a teraz co do byłej tesciowej na kawki jezdzi ??
No krew mnie zalewa...

Mam problem z samoocena hmm i sie nie porownuje (staram sie bynajmniej) ale nie potrafie tego zrozumiec ze ona tam jezdzi. Powinna pzostawic  dziecko i dowidzenia a nie na kawki chodzic.
Nie potrafie tego zrozumiec- taka zła , tak na nia mowili a teraz co ?
Jak ja tam bylam (na wakacjach) w domu i ona przywiozła dziecko to nie weszła do srodka.
Wiem nic mi nie zrobila.. powinnam sie cieszyc ze taka byla jaka byla i ze teraz ja jestem z moim K. ale no nie moge ...
Zdawałam sobie sprawe z tego ze ona bedzie sie przewijac przez zycie (ze wzgledu na dziecko) ze bedzie sie moj K z nia kontaktował ale nie przypuszczałabym ze znajde sobie w glowie problem ze ona tam jezdzi.
Dodam jeszcze ze moja przyszla tesciowa mowi ze tak poprostu jest , ze kiedys nie przychodzila a jak urodzila nastepne dziecko (juz z tym drugim mezem) to weszła i tak juz sie niby ,,wprasza,,. Posiedzi , niby o dzieciach pogadaja i sobie idzie. I oczywiscie to wszystko dla dziecka (corki). Taaaaa...

Rozmawialam z moim K- wiem ze jego to nie obchodzi i nie przeszkadza mu to ze ona tam przyłazi, mowi ,,co mam zrobic?,, jest mu to obojetne. A ja jestem ... no i tu szczerze sie przyznam ze chyba zazdrosna , bo jego mama napewno mu cos opowie co tamta (była) gadała jak byla, a ja nie chce zeby on o niej wysłuchiwał hmm po co ?

Jestem młoda nie mialam meza , dzieci to w sumie moj pierwszy tak powazny zwiazek, jestem od niej młodsza (duzo) wiem ze moj K mnie bardzo kocha (sam uznal ze tamto bylo i tyle , oni sie nie znali jak sie pobierali -ona byla z w ciazy wiec reszte sobie same dopiszcie smile byli ze soba 5 lat . - nie wyszło i tyle i tak to powinnam zamknac w mojej glowie , powinnam sie czuc najlepsza dla niego, i cieszyc sie zyciem , bo naprawde swietnie sie dogadujemy tylko ta byla mi siedzi w glowie i wyjsc nie moze...

Tesciowa (przyszła) mowi ze jeszcze kawe z nia wypije za pare lat. I własnie chyba mi tych pare lat brakuje ...
A co do tej samooceny to nie ze sie porownuje z wygladu czy cos bo jak pisałam jestem od niej duzo mlodsza ale sie czasami bezsensu zastanawiam jaka byla , a gdzies tam w podswiadomosci wiem ze jestem lepsza(wiecej potrafie, umiem gotowac, staram sie dla M, jego rodzina mnie lubi, mamy zupełnie inne relacje niz oni kiedys, przebywamy duzo ze soba) głupie cooo???
facet dojrzale chce i palnuje ze mna rodzine, wiem ze dojrzał do pewnych rzeczy smile Jest dla mnie dobry , dba itp  a ja nie chce tego wszystkiego popsuc przez swoja głupote ...
W skrócie - niech ona sobie bedzie ale myslałam ze skoro juz nie nalezy do rodziny to nie bedzie tam przyłazic.

Ajjj to na tyle kochane kobietki , czekam na komentarze smile
Aaa i jeszcze chciałam napisac ze bardzo podziwiam te ktore tak na luzie podchodza do ex, ze zadzwonia, pogadaja smile Czerpie z Was siłe, moze tez mi sie poukłada w glowie , bo w sumie nie mam z nia kontaktu i powinna mi latac koło nosa.

Wiecie co juz mi lepiej jak to wyrzuciłam wszystko z siebie smile nareszcie...

ale zobacz, piszesz, że kontakty byłej z meżem tobie nie przeszkadzają a wyłazisz ze skóry, że byłą ma kontakt ze swoją byłą teściową?

a czy tylko role teściowe, synowe, matki, zony nas okreslają?
jedna jest babcią, druga jest matką
mają wspólny temat
z perspektywy czasu może była uznała, że twoja "przyszła" teściowa, to fajna i mądra kobita jest??
no pomysł - teściową chcesz mieć tylko dla siebie..
więc nie sądzę, żeby kwestia relacji twojego faceta z byłą była ci tak obojętna, jak to podkreślasz...

2 343

Odp: Być drugą i macochą
metaksa napisał/a:

Ewarg,dzięki za podpowiedź. A co, jeśli dom byłby zapisany na mnie w całości?
Nie chcę się kiedyś znaleźć w sytuacji, że nagle zostanę pozbawiona dachu nad głową, bo nie będę w stanie spłacić dzieci.

Musielibyście miec rozdzielczość majątkową (intercyzę) i notarialnie dom przepisac na ciebie ale to wiąże się ze sporą opłatą. Prościej aby twój M sporządził testament - albo spiszcie notarialnie zagwarantowanie możliwości mieszkania w domu do śmierci. Czyli, że spadkobiercy jego nie będą mogli sprzedać domu póki będziesz w nim mieszkała. To jest trudne ale możliwe.

2 344

Odp: Być drugą i macochą

Nie napisałam wczoraj, że robiąc rozdzielczość majątkową i przepisując/kupując/budując dom tylko na ciebie pozbawiacie dzieci M do tego domu co wg mnie jest w stosunku do nich nieuczciwe, bo albo całość odziedziczą tylko twoje dzieci albo twoje rodzeństwo, rodzice, a przecież twój M będzie miał w niego wkład finansowy. Wg mnie, pozbawianie dzieci praw do dziedziczenia po rodzicu jest ze strony drugiego małżonka egoistyczne. Sprawiedliwiej jest zastrzec w testamencie że dostaną cały majątek po ojcu/rodzicu ale dopiero po śmierci lub po opuszczeniu go przez obecnego małżonka.
Zresztą kwestia dziedziczenia po rodzicach nie tylko rozwiedzionych dotyczy wszystkich. Każde dziecko dziedziczy w ten sam sposób. Nie słyszałam aby jakieś dzieci kazały rodzicowi spłacać ze spadku.
Przepisując wszystko na drugą żonę wiążę się tylko i wyłącznie z chęcią pozbawienia dzieci dziedziczenia a nie zabezpieczenie małżonka.
My np mamy zrobione zrzeczenie się dziedziczenia po sobie z zagwarantowaniem mieszkania żyjącego małżonka do swojej śmierci ale tylko gdy pozostanie sam. W momencie gdy zwiąże się z kolejnym partnerem musi dom opuścić. Mamy również zapis, że musi dbać  o dom aby nie uległ dewastacji. Nie wolno nikomu nic wynieść z niego ani sprzedać bez zgody spadkobierców nieżyjącego małżonka. Ale też spadkobiercom nie wolno nic zrobić w domu aby pogorszyć warunki egzystencji żyjącego. ? może trochę to zagmatwane ale chyba sprawiedliwe.

2 345 Ostatnio edytowany przez pogubiona ona (2013-02-05 11:01:20)

Odp: Być drugą i macochą

Zazdrosna13
No tak _ łatwo nie jest. Rozmawiałam z facetem i jemu jest to obojetne (ona- ex) . Powiedzial mi ze co ze ma powiedziec matce zeby jej nie wpuszczała do jej własnego domu ?? no nie hmm Pozatym mojego K corka ma 12 lat a tamto dziecko (ex z innym facetem) z 2lata i ta jego corka pyta babci czy np. moze przyjsc na chwile z siostra i ex tez wchodzi. Ale to takie gadanie ... dla mnie to jest nienormalne, była to była nie powinna tam przyłazic. Z drugiej strony moj jest za granica , nie ma go na miejscu wiec rzeczy zwiazane z jego corka czesto omawia jego mama i była(choc nie wiem jakie rzeczy- na moje nie ma o czym gadac, ) Ale były sytuacje , pamietam ze dwie jak on sie bezposrednio z tamta kontaktował (raz jak sie domyslam mama mu kazała bo jego corka cos tam popsuła i zeby wiecej pieniedzy wysłał na naprawe tego - dowiedziałam sie po fakcie ze z nia gadał ale to wynikło z przebiegu sytuacji a nie ze nie chciał mi powiedziec, przeciez nie musi pytac sie o zgode smile ale lubie jak mi najpierw mówi , a drugi az to sama mu kazałam zeby zadzwonił do niej bo potrzebowalismy ich adres bo zmienili , ale skonczyło sie na sms które jeszcze ja pisałam , czesc, dziekuje , prosze - pełna kultura smile

Aaaa zazdrosna13 az mnie ciarki przeszły jak przeczytałam ze on ma nas sobie przedstawic bbbrrr big_smile Ona wtedy nie weszła do domu a ja głupia nie wyszłam smile a wszyscy mi mowili idz idz , no odbije to sobie jeszcze jakas sytuacja taka naturalna , a nie czyms w stylu to jest moja cudowna przyszla zona a to jest juz moja mniej cudowna była zona , poznajcie sie smile oo nieee , i oczym ja mam z nia gadac jak jej bylo z moim K ( wiem nie musze z nia gadac) ... kiedys przypadkiem moge jej powiedziec dzien dobry i tyle. smile

kolezanko End - aluzja dlatego mi te ich relacje nie przeszkadzaja bo praktycznie ich nie ma smile ale masz racje ze pewnie gdyby sie ciagle kontaktowali to wyszłabym z siebie. A ze nie maja kontaktu (choc nie wiem czy kiedys nie bedzie jakis problemow z dzieckiem i beda musieli sie nawet spotkac - iii tu jestem spokojna bo moj M juz kiedys mowił ze chcialby zebym poszla z nim na takie spotkanie. Wiec mam ta swiadomosc ze tak moze kiedys byc.

Nooo ale wracajac do chodzenia ex do tesciowej to sprawa wyglada tak ze dawno temu (kilka lat) ex byla bardzo zła dla tesciowej , wyrzadzila jej takie rzezcy ze nie gadały kilka lat a teraz co ?? kawe pija wwwwrrrrr I po raz kolejny musze sie zgodzic z End- aluzja  smile ze ex zrozumiała ze moja tesciowa to ,,fajna babka,, zyciowa i do pogadania , mało tego tesciowa jej duzo pomogła (radami) jak urodziła to 2-gie dziecko bo nic nie umiała bo jak byla z moim K to latała po imprezach zamiast wychowywac dziecko. III doceniła ta pomoc i teraz jest jak jest. Najpierw tesciowa mowiła ze jak corka mojego K troche podrosnie jeszcze to sama bedzie przyjezdzac i tamta skonczy z odwiedzinami ale mi sie w to wierzyc nie chce ;/ obawiam sie a to jest najgorszy scenariusz ze dojdzie do sytuacji kiedy tesciowa wezmie corke mojego K i ta corka powie czy jej siostra (czyli dziecko ex) tez moze zostac u niej na weekend i wtedy to juz mnie krew zaleje i to bedzie nienormalne. Troche sie tez obawiam porównywania do ex prez tesciowa jak bede w ciazy czy cos  , ze o ja to mam tak a tamta to tak miala- ale uprzedziłam mojego K zeby kiedys kiedys powiedzial swojej mamie ze moze mnie z całym swiatem porównywac ale nie z nia. Tesciowa jest cudowna kobieta , wiem ze bardzo mnie lubi i mamy swietny kontakt ale powiedziala dawniej oczywiscie kilka głupich rzeczy ( sama przyznala) i nie chce zeby to sie zdarzylo znowu.
Ona to tak wszystko na luzie bierze , ze tamta wchodzi wychodzi , a ja sie spinam i mysle i mysle. Powiedziala mi ostatnio ze to sie nie zmieni, i co mam ja jej zabronic zeby tamta przyłaziła ? hmm nie da rady, to jej dom i moze robic co chce.

A to wszystko odbija sie na moim K bo ja jestem wsciekla jak tamta tam jest , on biedny niic na to nie poradzi , ja go wyzywam ze nie potrafi nic mamie powiedziec , a on poprostu ma gdzies to ze ona tam jest .

A pamietam jak go poznałam , powiedzialam mojej mamie ze mial zone , ma dziecko itp a moja mama mi powiedziala ze ta zona bedzie sie cale zycie ciagneła przez moje i jego zycie , a ja na to - nie nie mamusiu to zamkniety temat , beda sie tylko o dziecko kontaktowac , tttaaaa i maaaassszzzz ;D

no ale co mam sie z nim rozstac i to jeszcze przez jego ex no idiotka bym byla. Naprawde w zyciu swietnie sie dogadujemy tylko ja sobie z ta ex nie radze. A on biedny juz nie wie co ma zrobic. Ale wiecie co tak sobie od wczoraj na nowo układam to w głowie , musze popracowac nad poczuciem swojej wartosci i tym ze tak to juz jest w zyciu ze kazdy kogos mial hmm i skupic sie na tym ze mam kochanego faceta i jestem szczesliwa. Zazdrosna13 - przypomniałas mi ze mam wiele cudownych chwil z moim M smile i ze jeszcze wiecej mnie czeka . Tylko musze sobie to babsko jedne wredne z głowy wybic... a to nie jest takie proste

Dziekuje za wypowiedzi smile

2 346

Odp: Być drugą i macochą
Ewarg napisał/a:

Nie napisałam wczoraj, że robiąc rozdzielczość majątkową i przepisując/kupując/budując dom tylko na ciebie pozbawiacie dzieci M do tego domu co wg mnie jest w stosunku do nich nieuczciwe, bo albo całość odziedziczą tylko twoje dzieci albo twoje rodzeństwo, rodzice, a przecież twój M będzie miał w niego wkład finansowy.

Ale mi nie chodzi o to, zeby one po nim nie dziedziczyly - to po pierwsze. I tak odziedzicza apartament w jego kraju, bo ja tam na bank nie chce mieszkac, a tym bardziej po jego smierci. 

A po drugie, nie jest powiedziane, ze on w ogole bedzie mial jakikolwiek wklad finansowy, bo wlasnie z tych powodow jestem w stanie sama z wlasnych pieniedzy postawic sobie chatke, wlasnie po to, zeby w 100% byla moja i na zawsze. Rozumiesz teraz? A majac wspolnote majatkowa zdaje sie, ze po jego smierci i tak jego dzieci nabiora praw do dziedziczenia - czy sie myle? Raczej nie chcialabym jego dzieciom robic takich prezentow wink

2 347

Odp: Być drugą i macochą
metaksa napisał/a:
Ewarg napisał/a:

Nie napisałam wczoraj, że robiąc rozdzielczość majątkową i przepisując/kupując/budując dom tylko na ciebie pozbawiacie dzieci M do tego domu co wg mnie jest w stosunku do nich nieuczciwe, bo albo całość odziedziczą tylko twoje dzieci albo twoje rodzeństwo, rodzice, a przecież twój M będzie miał w niego wkład finansowy.

Ale mi nie chodzi o to, zeby one po nim nie dziedziczyly - to po pierwsze. I tak odziedzicza apartament w jego kraju, bo ja tam na bank nie chce mieszkac, a tym bardziej po jego smierci. 

A po drugie, nie jest powiedziane, ze on w ogole bedzie mial jakikolwiek wklad finansowy, bo wlasnie z tych powodow jestem w stanie sama z wlasnych pieniedzy postawic sobie chatke, wlasnie po to, zeby w 100% byla moja i na zawsze. Rozumiesz teraz? A majac wspolnote majatkowa zdaje sie, ze po jego smierci i tak jego dzieci nabiora praw do dziedziczenia - czy sie myle? Raczej nie chcialabym jego dzieciom robic takich prezentow wink

Nie osądzałam cię, tylko przedstawiłam jakby to wyglądało. Znam prawo dziedziczenia dość dobrze dlatego staram się pomóc i wyjaśnić wszystkie aspekty
Nawet jak będziecie mieli rozdzielczość majątkowa to mąż po twojej śmieci dziedziczy a po nim jego dzieci. Dlatego wskazane jest sporządzić jeszcze zrzeczenie się dziedziczenia. To znacz, że małżonkowie nie są spadkobiercami a co za tym idzie ich stępni też nie.

2 348

Odp: Być drugą i macochą
Ewarg napisał/a:

Nawet jak będziecie mieli rozdzielczość majątkowa to mąż po twojej śmieci dziedziczy a po nim jego dzieci. Dlatego wskazane jest sporządzić jeszcze zrzeczenie się dziedziczenia. To znacz, że małżonkowie nie są spadkobiercami a co za tym idzie ich stępni też nie.

A nie prosciej sporzadzic testament?

2 349 Ostatnio edytowany przez Ewarg (2013-02-05 16:37:42)

Odp: Być drugą i macochą
metaksa napisał/a:
Ewarg napisał/a:

Nawet jak będziecie mieli rozdzielczość majątkowa to mąż po twojej śmieci dziedziczy a po nim jego dzieci. Dlatego wskazane jest sporządzić jeszcze zrzeczenie się dziedziczenia. To znacz, że małżonkowie nie są spadkobiercami a co za tym idzie ich stępni też nie.

A nie prosciej sporzadzic testament?

To, że Ty nie chcesz apartamentu nie oznacz, że niedostaniesz go w jakiejś części.
Zawsze jest ryzygo obalenia testamentu. Jeśłi uznają że dostały stanowczo mniej niż ty, albo nic z tego czego dorobił się ojciec po zawarciu kolejnego małżeństwa.... Potem sąd może zasądzić zachówek który nie rózni się od dziedziczenia ustawowego. Sądzenie się nie jest miłe. Spotkałam się z taką sytuacją. Niestety macocha musiała podzielić się. Wiem, że w niektórych przypadkach rozdzielczość jest kłopotliwa ale ma też plusy.

Możecie zrobić samo zrzeczenie się dziedziczenia lub intercyzę częściową - tylko na nieruchomość. Możecie u notariusz spisać, że dom który budujecie pochodzi tylko i wyłącznie z twoich środków, które posiadałaś przed zawarcem małżeństwa i nie będzie on stanowił majątku wspólnego. Ale po twojej śmierci on odziedziczy go i tak (łącznie z twoimi/waszymi dziećmi). No chyba, że umrze wcześniej. Wówczas nie nie będzie on wchodził do masy spadkowej.
Możecie też sporzązić testament w którym apartament pozostawi tylko dzieciom a dom tobie ale jak pisałam - jeśli będzie spora różnica wartosci mogą walczyć. Nie mówię że tak będzie ale już róznych ludzi widziałam i wiary nie dawałam jak zmieniają sie gdy chodzi o pieniadze.

2 350

Odp: Być drugą i macochą

Spadek w takiej sytuacji to nie łatwa sprawa, ale należy o tym pomyśleć i odpowiednio to omówić.
Ja postanowiłam, że intercyzę na pewno podpiszemy, a później jak dobrze pójdzie to najpierw życzę sobie by nasze wspólne dzieci były zabezpieczone przez niego po równo z jego dziećmi, a ode mnie otrzymają tyle ile będę w stanie im dać. Natomiast jeżeli będziemy mieć wspólne mieszkanie, to sorry, ale życzę sobie by było na mnie, nawet jeśli on się dołoży. Tak będzie sprawiedliwie.
Ale my rozmawiamy o takich sprawach i na całe szczęście nawet się dogadujemy smile

Natomiast to co wyczynia ex ostatnimi czasy przechodzi ludzkie pojęcie. Nawet mój stwierdził, że zaczyna być maksymalnie psychiczna i chyba zacznie ją traktować jak wariatkę, bo inaczej się nie da. Szkoda gadać. Biedne te dzieciaki. Co ona im wypierze głowę to my próbujemy to likwidować i się udaje, póki co, ale niestety na krótko. Szok.

2 351

Odp: Być drugą i macochą

Czyli trudno, chlop musi umrzec pierwszy i sprawa rozwiazana tongue big_smile wink

A tak serio, to nie wiem, nigdy o tym nie myslalam - ale ze ostatnio pojawia sie temat wspolnej inwestycji (apartament jest w calosci jego i w jego kraju, wiec mi to lotto, chociaz masz racje, ze wg ichniejszego prawa nalezy mi sie jakas tam czesc z niego), to wypada sie zainteresowac "na zas". Ja nie mam swoich dzieci, na wspolne sie nie zanosi poki co, takze najbardziej mi zalezy na spokojnej starosci. Dzieki Ewarg za podpowiedzi, zawsze to cos w glowie wiecej.

2 352

Odp: Być drugą i macochą

Witay Kayah.
Tez jestem 11 lat starszy, tez jestem po rozwodzie , tez mam córke z pierwszego małżeństwa która ma 19 lat. Tylko moja druga żona nie próbuje dogadać się z moja córką a wręcz jej nienawidzi, robi mi awantury, utrudnia kontakty, ogranicza kontakt telefoniczny np. nie możemy się kontaktowac telefonicznie po godz. 18.oo. nie  mogę do niej pojechac, bo mam rodzine, ona nie może przyjechać bo to obca baba która rozwala nasze małżeństwo?
Ale ?do brzegu??? czyli do tematu: ja osobiście doceniam twoją postawę, dobra kobieta jesteś ale wg mnie powinnaś sobie odpuścić uszczęśliwianie na siłę, czyli tolerujesz, rozmawiasz, odpowiadasz na pytanei ale bez przesady bez włażenia młodej do d?.y. Dorośnie , zmądrzeje, zrozumie. Często w wieku 23 lat ma się sieczkę w głowie.
. Odnośnie twojego faceta to my mamy takie coś że potrzebujemy się wycofać, zamknąc w jaskini, pomyśleć, przemyśleć i wyjśc. Nie wskazane jest ruszać takiego faceta zanim sam nie wyjdzie z jaskini.
Jest małe niebezpieczeństwo że to co robi twój facet to nie jest zamykanie w jaskini a strzelenie focha. Jest tu mała róznica, i jak powiedził ktoś mądry foch u dorosłych ludzi powinien być zakazany!
Podsumowując zostaw go w spokoju a odnośnie kontaktów z jego córka powiedz ,że próbowałaś ale nie będziesz nic robić na siłe.
Chłop ma faktycznie problem bo za mało się interesujesz córka, powiedz mu ze można mieć większe problemy. . Moja żona modliłą się aby rozbił się samolot który leciała moja córka i generalnie zapowiada że ją zabije.
Wiec uważam że u was to żaden problem. Zajmij się obowiązkami a potem czyms co lubisz robić.( to polecam każdemu?) Facet wyjdzie z jaskini i zrozumie.

2 353 Ostatnio edytowany przez xgd (2013-02-08 17:38:52)

Odp: Być drugą i macochą

'

2 354

Odp: Być drugą i macochą

sorry , nie wbiłem się w temat bo przerzuciło mnie z innego miejsca.
Nikt ni ewie o co chodzi i pomyśli że zerwałem się z choinki
ale ludzie mają rózne problemy . A tu włąsnie dwa małe fragmenty.
Pozdrawiam wszystkich

2 355

Odp: Być drugą i macochą

Witaj, zanim wyszłam na nasz wątek to przeczytałam twój. Dobrze ci radzą. Nie dopuszczają. Ta kobieta naprawdę ma problem ze sobą i jest cholernie zazdrosny o twoja córkę, co wynika z jakichś jej doświadczeń i wyobraźni- tak strzelam. Bardzo ci współczuje, ale nie możesz odpuścić.

Mój facet tez jest starszy o tyle lat co ty i ma dwoje dzieci znacznie młodszych od Twojej córki, ale u nas sytuacja jest odwrotna, bo w grę wchodzi ex jako osoba trzecia saczaca jad w stronę dzieci, ich taty i mnie. Ty natomiast masz walkę z najbliższa ci dziś osoba, co musi być znacznie bardziej trudne. Ale tak zostać nie może. Prawdopodobnie gdybyś od początku waszegoczwiazku miał systematyczny kontakt z córka i nie ukrywał go przed obecna żona to już dawno wyszlyby takie cyrku. A teraz jesteś miedzy młotem a kowadlem.
Córka jest tu sama, dzielna i idącą do przodu. Studiuje, daje sobie radę i ma ciebie. Nie pozwól swojejzonie ciebie jej zabrać.

Ale co tu zrobić - cieżko cokolwiek doradzić, bo obawiam się ze za chwile twoja żona będzie taka jak większość ex na tym forum, ex naszych facetów. Będzie walczyć dzieckiem o swoje racje przeciwko tobie, zagranica się spotykać i toczyć batalię w sadzie. Bo ty wybrałeś córkę a nie syna. Tego ci nie życzę, a na to wszystko wskazuje. Dlatego musisz bardzo mądrze to rozegrać.

Cóż, szczera rozmowa jest zawsze potrzebna:
-czego się boi,
- co ja tak bardzo denerwuje,
- z czym i dlaczego nie może się pogodzić,
- czemu tak zależy jej na skrzywdzeńiu Twojej córki, jaki ma cel,
- czy cię kocha, czy wiedziała o Twojej przeszłości i czy ja akceptuje, bo jeśli nie, to chyba się mieliście
- czy chciałaby abyś odsunął się od waszego syna, bo po rozwodzie z nią może pojawić się kolejna kobieta chcące ciebie tylko dla siebie - tez powinieneś jej ulec?

Zastanawia mnie co nią kieruje, ale może jak ex mojego faceta ma matkę, która mąż zostawił, siostrę, która mąż zostawił i ja rownież- także wszystkie biedne harpie zrobione przez tych okrutnych facetów mszcza się na tym co jest obecnie w miare blisko i kocha swoich synów.

Musisz być silny i nie dopuszczać. Może idzie razem na terapie chcąc ratować małżeństwo.

2 356

Odp: Być drugą i macochą

Sorry za błędy ale iPad sam mi poprawia i nie zawsze zauważam smile mam nadzieje ze da się czytać  ze zrozumieniem smile

2 357

Odp: Być drugą i macochą

Tez przeczytalam ten watek i mam takie luzne reflesje, ze OK, moze i pani nie jest do konca w porzadku, ale czy pan jest?? :

"Było to kiedyś latem, gdy przyjechała na wakacje na tydzień do dziadków i przy okazji zobaczyć się z ojcem( do dziadków  bo w naszym domu nie może mieszkać, przebywać, skorzystać z łazienki)  na środku podwórka przy grilu, nie było gdzie usiąść, wiec na chwilę siadła na moich kolanach( na końcu moich kolan) a ja ją przytuliłem i powiedziałem ? moja mała dzidzia? (do panny 17letniej!!!)

I jeszcze, ze corka to jego "druga polowka pomaranczy". To po kiego ch. Waclawa sie zenil? Po co macil babie w glowie, ze corka wyjezdza do USA i juz jej nigdy nie zobaczy? A tu raptem wyskakuje, jak zajac z kapusty. Szczerze? Tez bym sie poczula wydymana.

Nie chce Cie tu xgd osadzac, ale znamy tylko Twoja czesc opowiesci, a ciekawa bym byla poznac zdanie szanownej (jeszcze) malzonki.

Daja Ci tam rady na tym drugim watku - rozwiedz sie. Ja powiem tak: pewnie, jak masz takie dobre relacje z corka, to sie rozwiedz. I juz nigdy nie szukaj sobie zony, bo po co?

2 358

Odp: Być drugą i macochą

Metaksa
Myślałem, że tu dzieci nie mogą się rejestrować...

2 359

Odp: Być drugą i macochą

Metaksa nie ma co tak od razu z grubej rury krytykować faceta. Mi sie wydaje ze pisze całkiem sensownie i do rzeczy. Co prawda nie bardzo rozumiem ich kontaktów tzn jego i drugiej zony z córka przed ich małżeństwiem bądź na samym jego początku.
Oczywiście wina pewnie leży gdzieś po środku, ale facet pyta co ma robić kiedy mleko sie już rozlalo...
Połówka pomarańczy była wyrwana z kontekstu i to wytłumaczył, a o kolanach nie doczytalam. Relacje z ojcem mogą być bliskie i żartobliwie i czułe i oschle. Bywa różnie.

2 360

Odp: Być drugą i macochą
Saphira napisał/a:

Metaksa nie ma co tak od razu z grubej rury krytykować faceta.

Nie no jasne, lepiej sie przejechac po zlej macosze jak po burej kobyle wink


Saphira napisał/a:

Oczywiście wina pewnie leży gdzieś po środku, ale facet pyta co ma robić kiedy mleko sie już rozlalo...

Wg mnie on juz podjal decyzje a na forum szuka tylko jej potwierdzenia i go dostaje - czyli git majonez, gra i buczy.


Saphira napisał/a:

Połówka pomarańczy była wyrwana z kontekstu i to wytłumaczył, a o kolanach nie doczytalam. Relacje z ojcem mogą być bliskie i żartobliwie i czułe i oschle. Bywa różnie.

Kochana, ale wlasnie o to chodzi, ze tego sie nie da wyrwac z kontekstu. Taki tekst jest z gruntu zarezerwowany dla drugiej osoby (mezczyzny, kobiety) a nie dla dziecka! W ogole w oryginale bylo o jablku, tak na marginesie wink To tak jakby ja za cycki zlapal - ale tak po ojcowsku! big_smile

"A jeśli taki człowiek (?) przypadkiem trafi na swoją drugą połowę, nagle ich ogarnia cudowne zapatrzenie i swojskość, i miłość: można by tak rzec, iż nie chcą się rozstać z sobą ani na chwilę.? Znajomo brzmią te słowa? To fragment Uczty Platona, w którym filozof przedstawia swą koncepcję istot podwójnych. Zrośnięci z sobą: mężczyzna z kobietą, kobieta z kobietą i mężczyzna z mężczyzną. Ten fragment Uczty, to próba odpowiedzi na pytanie, dlaczego człowiek szuka drugiego człowieka, czym jest miłość. "
http://laweczkasokratesa.blog.onet.pl/2011/02/14/druga-polowka-jabka/

2 361

Odp: Być drugą i macochą

Witam Saphire i Metakse

Widzę że ożywiłem wątek:)
Spieszę w wyjaśnieniami.

Proponuję zostawić wątek brania na kolana córki. Zapewniam ze nie było tam żadnych podtekstów. A moja zona która wścieka sie na wszystko co widzi w relacjach miedzy mną a córka :" nie zawaha się tego użyć" Dobrze ujęła to "LeeBee"
cytuje:
"Napisała to ewidentnie po to, aby Cię zranić. W ogóle na to nie reaguj, albo wręcz odwrotnie powiedz jej, że to ona jest nienormalna jak Ci od teletubisiów co się dopatrzyli promowania homoseksualizmu....."

2 362

Odp: Być drugą i macochą

Droga Metakso

Nie zamierzam się wybielać.
Już przywykłem, że zawsze ja jestem winny i źle robię i źle mówie.

Ale wyjąśnię przynajmniej w kwestii?

1. Teletubiesie na kolanach uważam za wyjaśnione!!

2. W części ? Druga połówka pomarańczy? tak jak pisałem wcześniej chodziło o to że jesteśmy, podobni, ze się rozumiemy> Nie sądziłem że takie powiedzenie jest zarezerwowane tylko dla par, narzeczonych, małżeństw, starych dziadków i babciów na ławce lub huśtawce?

3. Po Wacława się żenił?..?  Poznajesz wspaniała kobietę , z która rewelacyjne spędza się czas i razem jest fajnie? chwilo trwaj? chcemy być razem!
Ja nie chciałem się żenić!!!! Od stycznia 2010 roku przenosiliśmy się do "Warszawa-okolice", Maja nalegała żeby jeszcze załatwić ślub na ?ziemi dolnośląskiej?( Gdzieś kiedyś przemknął taki tekst chyba od niezastąpionych koleżanek, weź  ślub lepiej bo w Warszawie możesz go stracić?)
Ja nie chciałem się żenić, raz się sparzyłem?. Nie wchodzi się podobno do tej samej wody ? coś tam coś tam!!
Ale te uzasadnienia,.... bo w razie choroby to nie można w szpitalu dowiedzieć się o stan zdrowia i jeszcze jedno ale już nie pamiętam??
Cóż uległem jak w książkach piszą! I tak ślub był 27 grudnia 2009 roku!! I to jaki sam burmistrz przybył do nas do lokalu aby udzielić nam ślubu? W końcu w każdej miejscowości ważne osoby to Ksiądz, Burmistrz i Komendant Policji?
Uważam że małżeństwo niszczy związek, robi się rutyna standard, mam go , po co ma się starć wysłać?

Wyjazd do USA córki wynikał z decyzji jej matki. Miałem zabronić???
I tu jeszcze raz przytoczę jak powiedziałem a pamiętam to dokładnie? Możliwe jest że nie zobaczę już córki, która zostanie w USA?
Autor miał na myśli: ?jestem pełen obaw że tracę na zawsze swoje jedyne dziecko?  i w sercu nadzieję, że może jeszcze się kiedyś spotkamy>
Zdaję sobie sprawę, że w rozumowaniu mojej żony mogło to być odebrane? wyjeżdża, to dobrze, nie będzie problemów!!!  W końcu obiecał że wyjeżdza!!!

Droga metakso, to prosiłbym abyś mi objaśniła dokładniej.

???Daja Ci tam rady na tym drugim watku - rozwiedz sie. Ja powiem tak: pewnie, jak masz takie dobre relacje z corka, to sie rozwiedz. I juz nigdy nie szukaj sobie zony, bo po co????

Moim celem w życiu nie jest niańczenie mojej córki i szykowanie jej kanapek jak wychodzi do pracy i pilnowanie przed ?złem całego świata?.Tak do 40 roku zycia, jak to jest np. we Włoszech?

Chciałem pomagać jej do momentu osiągnięcia samodzielności. I zarazem mieć też prawo do życia w szczęśliwej rodzinie , która założyłem z Mają. Do życia w szczęśliwej rodzinie , ponieważ z pierwszą żoną nie udało mi się to!
Sądziłem, że te dwie rzeczy można połączyć. Okazało się że moja żona jest zaborcza i chce mieć mnie na łańcuchu najlepiej w kuchni przy zlewozmywaku?.

Mam się rozwieść i co?. To rozwiązuje sprawę???? A Gucio>?.Ma być ?zgięty? na całe życie??? To moja żona uważa, że ojciec jest niepotrzebny?. Ja uważam, że jest potrzenby i to bardzo!

2 363

Odp: Być drugą i macochą

xgd, ja nie mialam i nie mam zamiaru Cie oceniac, wrecz przeciwnie, uwazam, ze to nie jest tak, ze ktos ma RACJE, bo racja jak d... , kazdy ma swoja wink Ty masz swoje racje, a Twoja Maja ma swoje. i dlatego tez nie bede Ci doradzac rozwodu, jak 99% w Twoim watku, bo jak slusznie zauwazyles: "Mam się rozwieść i co?. To rozwiązuje sprawę???? A Gucio>?.Ma być ?zgięty? na całe życie??? To moja żona uważa, że ojciec jest niepotrzebny?. Ja uważam, że jest potrzenby i to bardzo!" Rozwod to nie rozwiazanie, to ucieczka.

Duzo pracy przed Wami, obydwojgiem. Rozmowa, rozmowa, rozmowa... Ale do tego musi byc chec z obydwu stron - ktorej poki co z zadnej strony nie widac...

2 364

Odp: Być drugą i macochą

Rozmowy przerabialiśmy już wielokrotnie. Moja żona jest uparta i stoi na swoim stanowisku i jest święcie przekonana że ona jest ok.Ze ja jestem winny itd. Wszystkie rozmowy kończą się kłótnią, wypominaniem, wyzwiskami....

2 365

Odp: Być drugą i macochą

Hej! dawno mnie tu nie było, bo...urodziłam już synka:) Jest kochanym małym bąbelkiem:)
A tak swoją drogą gdzie się podziała macocha?

2 366

Odp: Być drugą i macochą
MariannaM napisał/a:

Hej! dawno mnie tu nie było, bo...urodziłam już synka:) Jest kochanym małym bąbelkiem:)
A tak swoją drogą gdzie się podziała macocha?

Marianna big_smile Co za nius big_smile Gratulacje! A jak ma na imie dziedzic? wink

No wlasnie, cos dziewczyny zapadly chyba w sen zimowy wink Macocha, Alutka, Franca..

2 367

Odp: Być drugą i macochą

Hello:))
Gratulacje dla Rodziców:)))
Nie zapadłam jeszcze w sen zimowy:d Nadrabiam zaległości w czytaniu...Ostatnio kiepsko się czułam, coś mi serducho wariowało,ale jestem, jestem...

2 368

Odp: Być drugą i macochą
MariannaM napisał/a:

Hej! dawno mnie tu nie było, bo...urodziłam już synka:) Jest kochanym małym bąbelkiem:)

No no,to troche roboty zapewne masz smile A jak pozostałe dzieci zareagowaly na obecnosc nowego lokatora? radośc czy zazdrosć? tongue

2 369

Odp: Być drugą i macochą

Gratulacje smile

Ciesze się że wszytko oki. Oby więcej takich dobrych wiadomości smile

Wszystkiego dobrego dla was i 3majcie się cieplutko.

2 370

Odp: Być drugą i macochą

ja tez jestem ta drugom ja jestem z chlopakiem juz ponad rok czasu moj chlopak i jego byla dziewczyna maja ze soba dziecko, dziecko mieszka prawie caly czas u nas
mojego faceta byla dziewczyna roztala sie ze swoim facetem niedawno i mieszkala u mojego chlopaka matki poprostu masakra zatruwa nam życie na każdym kroku,kłamie, manipuluje mojego chlopaka matka ze jaka je jestem zla,wtrąca się bezczelnie. Niedawno moj chlopak zaprosil ja do nas do domu bo ich dziecko bylo chore i nie mial sie nim kto zajac przychodze do domu a tam mieszkanie na tip top posprzatane i obida ugotowany myslalam ze wyjde z siebie a ona jeszcze powiedziala na to do mojego chlopaka rozbilam to dla ciebie a on powiedzial jej ze nie musiala sprzetac i gotowac bo przszla dzicka pilnowac a nie sprzetac i gotowac a ona na to mi sie nudzilo i tak sie skonczyl temat a jeszcze do tego mnie obgadala ze ja nie sprzetam w domu ze jak moj facet wraca do domu to nie ma obiadu ugotowanego i ze on chce do niej wrucic bo jest ze mna nie szczesliwy a ja poprostu tez nie moge codzienie sprzetac i gotowac bo sama wracam pozno ze szkoly prawie codzienie o godzinie 17 i tez musze sie zdazyc pouczyc itd. A moj facet wraca o 16 to tez moze zaczoc robic obiad przyjde i mu pomagam dokanczac i staramy sie miec czysto w mieszkaniu moze nie jestesmy pedantami ale zawsze jako tako czysto mamy. Poprostu ja juz nie wiem co ja mam zrobic tak dalej bycnie moze ona caly czas jest w naszym zyciu a moj facet sobie z tego nic nie robi mowi ze awantury w naszym zyciu sa tylko przezemnie. byl taki czas kiedy powiedzialam sobie ze nie bede sie przejmowac ale jak mi kolezanka powiedziala ze jego byla mowila do niej ze moj facet ja zaprasza na kawe i sie spotykaja ze jest ze mna nie szczesliwy itd. to jak tu sie nie przejmowac a najleprze jest z tego wszystkiego ze moj facet mowi ze to ja jestem przewrazliwiona i ze to moja jest wina wszystko i on z tym nie bedzie nic robil nie wiem co mam zrobic bardzo kocham ale sama nie wiem czy to wystarczy ze ja sie tylko staram nie raz juz pakowalam swoje ubrania i nie raz sie wyprowadzalam ale zawsze do siebie wracamy i zawsze jest to samo obietnice niespelnione ja sobie zdawalam z tego spawe ze sie wiaze z facetem z dzieckiem ale nie z jego bylom zonom ja to dokladnie rozumiem ze oni musze miec ze soba kontak ze musze rozmawiac o dziecku i musze sie widywac ale ich rozmowy powiny byc ograniczone tylko co do dziecka ja bym sie nawet cieszyla z tego ze maja dobre relacjie co do ich dziecka ale nie tak jak ona robi

2 371

Odp: Być drugą i macochą
justysia279 napisał/a:

bardzo kocham ale sama nie wiem czy to wystarczy ze ja sie tylko staram

Nie wystarczy! Z biegiem czasu będziesz miała tylko coraz bardziej dość. Związek to partnerstwo, "gderanie" nie pomoże. Skup się na sobie i własnych potrzebach, realizuj własne plany. Pokarz facetowi, że sama dajesz sobie świetnie radę, nie niańcz mu, chcesz by widział w tobie kobietę,a nie matkę. To on ma cię uszczęśliwiać, jeśli robi coś nie tak, reaguj obojętnością. Może jakiś wypad z koleżankami, niech on się teraz pomartwi.   

justysia279 napisał/a:

ja sobie zdawalam z tego spawe ze sie wiaze z facetem z dzieckiem ale nie z jego bylom zonom ja to dokladnie rozumiem ze oni musze miec ze soba kontak ze musze rozmawiac o dziecku i musze sie widywac ale ich rozmowy powiny byc ograniczone tylko co do dziecka ja bym sie nawet cieszyla z tego ze maja dobre relacjie co do ich dziecka ale nie tak jak ona robi

Mądre słowa, facet będzie lawirował, tak długo jak mu pozwolisz. Gdy będzie mu zależało to zmieni swoje zachowanie, jeśli nie to znaczy, że zasługujesz na coś więcej. Polecam książkę Dlaczego mężczyźni kochają zołzy Sherty Argov

2 372 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-02-15 12:12:39)

Odp: Być drugą i macochą

zazdrosna13 jak tam sobie radzicie z mlodym??

2 373

Odp: Być drugą i macochą
justysia279 napisał/a:

mojego faceta byla dziewczyna roztala sie ze swoim facetem niedawno i mieszkala u mojego chlopaka matki

Oho, niezla akcja. Nie wyobrazam sobie takiej sytuacji.

justysia279 napisał/a:

poprostu masakra zatruwa nam życie na każdym kroku,kłamie, manipuluje mojego chlopaka matka ze jaka je jestem zla,wtrąca się bezczelnie.

Zatruwa zycie i wtraca sie, bo jej na to Twoj chlopak i jego matka pozwalaja - tak ja to widze. Widocznie maja problem ze stawianiem granic.

justysia279 napisał/a:

Niedawno moj chlopak zaprosil ja do nas do domu bo ich dziecko bylo chore i nie mial sie nim kto zajac przychodze do domu a tam mieszkanie na tip top posprzatane i obida ugotowany myslalam ze wyjde z siebie

E no co Ty, ja bym sie ucieszyla majac sprzataczke i kucharke za free big_smile Zamiast wychodzic z siebie, bylo to w zart obrocic.

justysia279 napisał/a:

Poprostu ja juz nie wiem co ja mam zrobic tak dalej bycnie moze ona caly czas jest w naszym zyciu a moj facet sobie z tego nic nie robi

Widocznie Twojemu facetowi to nie przeszkadza, a moze nawet jest mu na reke... A kto wie, moze rzeczywiscie ma jeszcze nadzieje na powrot do tamtej. A moze po prostu chce zyc w zgodzie ze wzgledu na dziecko.

Generalnie zgadzam sie z zazdrosna, nie przezywaj az tak, skup sie bardziej na sobie i swoim zyciu, a reszta niech sie toczy sama. Czas pokaze co dla kogo wazne i co przetrwa.

2 374

Odp: Być drugą i macochą
mortisha napisał/a:

zazdrosna13 jak tam sobie radzicie z mlodym??

Ogólnie jest dobrze. Młody był na kilka dni w ferie u matki i się zdrowo poprztykali, więc mamy z nią w tej chwili święty spokój. Nie ma kto buntować chłopaka, więc jest ok. Dzieciak przywykł do obowiązków i nowych zasad więc nie narzekam. Chętnie pomaga w domu, robimy wiele rzeczy wspólnie, razem dobrze się bawimy. Czasem mnie trochę onieśmiela, gdy czuję, że chce się przytulić, wiem, że mu tego brakuje, ale dla mnie to obcy 12 letni chłopak. Poza tym wciąż muszę być czujna w stosunku do moich dzieci, bo potrafią mi zrobić scenę zazdrości. Nauczyłam się poświęcać mu więcej uwagi, gdy moich latorośli nie ma w pobliżu. On ogólnie jest dziecinny jak na swój wiek, może to jego sposób na przetrwanie tej całej sytuacji, ale jest bardzo infantylny. Młody też jest zadowolony, może jeszcze nieśmiały, ale robimy postępy. Czasem ujawnia się jego uparty, przewrotny charakter, ale jest coraz lepiej. M też uczy się ignorować jego krnąbrne zachowanie, bo kary i nerwy nic nie załatwiają.
Niestety, jedna rzecz, na którą nie mamy sposobu to nauka. To są istne szopki, młody się stawia przed odrabianiem lekcji, obraża się na naukę, a jak już coś robi to na odwal. Ostatnio dostał 1 z przyrody i na drugi dzień miał kolejną klasówkę, ale stwierdził, że go boli ząb, więc poszedł spać. Owszem, kiedy się tak zachowuje ma zakaz w tym dniu na TV i komputer, ale on chyba sobie z tego nic nie robi. Uważam, że trzeba postępować z nim delikatnie po ostatnich przejściach, więc raczej jedynie ignorujemy jego zachowanie, bo w takim stanie nie ma sensu z nim rozmawiać. Później można tłumaczyć, ale jak każdy dzieciak i on nie myśli perspektywicznie, przeprosi, a później robi dalej swoje.
Jeszcze jedno, niedawno M miał sprawę w sądzie, jego ex dołączyła te dziwne zeznania młodego na kartkach, że ojciec na niego krzyczy, a nawet ja podniosłam na niego głos itp. Ciekawa jestem jak sędzia się do tego odniesie.
Ex też zgłosiła młodego na światka, że M ją pobił. Szkoda dzieciaka mieszać w ich sprawy, psycholog też jest zdania, że powinno mu się tego oszczędzić, ale ex się uparła. Wiem, że może odmówić zeznań przeciwko rodzicom, ale będzie musiał iść do sądu. Dziwie się, że sędzina wyraziła na to zgodę, kiedy sama przyznała, że są to tylko rozgrywki między byłymi małżonkami.

2 375

Odp: Być drugą i macochą

To dobrze,że mlodemu wchodzą do glowy nowe zasady i obowiązki, i stara sie do nich dostoswac
Co do nauki to ja juz nawet tutaj chyba kiedys pisalam jak u nas bywa z nauka,wariactwo co Pchła potrafi  odstawić,zgrzyt,wscik,nerwy i jej i pozniej kazdemu sie udzielają.
Nie ma zlych ocen,ponizej 4 nie schodzi,ma sporo 5,choc bystra z niej dziewczynka, i to bardzo, ale ona sobie grabi na wlasną niekorzysc swoim stosunkiem do szkoly, nauki,wygonienie do lekcji traktuje to jako najgorsza kara,obraza sie za wszystkie zywota i nie wsposob do niej dotrzec

Jestesmy od niedawna po feriach i tydzien po feriach to był koooszmar, gehenna co ona przechodzila, a ja razem z nią, normalnie juz nawet tutaj bralam sie zapisanie ,aby jakies rady od was zebrac bo mi rece opadaly,wrzalo we mnie i to ostro,ale przebolało sie.
Męzol z nią walczyl, on potrafi to tak ze stoickim spokojem bez unoszenia sie,ale konsekwentnie rozegrac bitwe szkolną,lecz bywalo tak,ze byl caly dzien w pracy, i ja powiedzialam, jak nie chce pomocy w lekcjach to nie,nie ma sprawy,ale swoje nerwy z powodu zakonczenia ferii nie moze na mnie odreagowywac na kazdym kroku, jak to robila,bywalo chamsko i beszczelnie na co nie mam tolerancji, o co ją sie nie zapytalo, poprosilo to juz burczenie ,warczenie, wkurv...mialam tego po dziurki w nosie autentycznie.:o

Nie akceptowalam takiego zachowania i Pchla pojela,że dziala tylko na wlasną niekorzysc dodatkowo,i uspokoila sie wkoncu
Cale szczescie juz mloda weszla w rytm szkolny fo feriach  i juz nie odwala takich wariacji,tak jakby sie stonowala i wyciszyla,mimo że rogi wystawia,lecz juz  gryzie sie w jezyk roll

2 376

Odp: Być drugą i macochą

Mortisha nie pocieszyłaś mnie smile
Ja takie zachowanie tłumaczyłam sobie brakiem wyrobienia w młodym poczucia obowiązku szkolnego przez rodziców. Z moimi dziećmi nie miałam takich problemów. Stwierdziłam, że szkoda moich nerwów i odpuszczam, sam chłopak poniesie konsekwencje w przyszłości. Zbyt często mu się w szkole i w życiu upiekło, sami rozpieszczamy nasze pociechy, a im dziecko jest starsze to trudniej wyeliminować złe nawyki.

2 377

Odp: Być drugą i macochą

W moim przypadku mloda ma poczucie obowiązku szkolnego i doskonale sobie zdaje sprawe, ze bez tego sie nie obejdzie,na bieżąco systematycznie jest edukowana,ma staly rytm i tempo dnia tygodniu,kiedy jest szkola, ale swoje rogio potrafi wystawic i tak.
Jak pisalm,kryzys byl po feriach ,tydzien traumy, ale juz wyszlo na prosto.Najwyrazniej  musiala sie przestawic z trybu feryjnego na tryb szkolny i tak odreagowywala
Oczywiscie zawsze zagonienie do lekcji odbiera jako kare,i nie lubi szkoly,lecz raczej juz tak dobitnie nie demonstruje swoją zlosc,i nie emanuje gniewem jak wtedy

2 378

Odp: Być drugą i macochą
mortisha napisał/a:

W moim przypadku mloda ma poczucie obowiązku szkolnego i doskonale sobie zdaje sprawe, ze bez tego sie nie obejdzie,na bieżąco systematycznie jest edukowana,ma staly rytm i tempo dnia tygodniu,kiedy jest szkola, ale swoje rogio potrafi wystawic i tak.
Jak pisalm,kryzys byl po feriach ,tydzien traumy, ale juz wyszlo na prosto.Najwyrazniej  musiala sie przestawic z trybu feryjnego na tryb szkolny i tak odreagowywala
Oczywiscie zawsze zagonienie do lekcji odbiera jako kare,i nie lubi szkoly,lecz raczej juz tak dobitnie nie demonstruje swoją zlosc,i nie emanuje gniewem jak wtedy

Podziwiam Twoją wytrwałość i zaangażowanie, szacunek smile

2 379

Odp: Być drugą i macochą

zazdrosna13- yhmm.. ta wytrwalosc to raczej byla tygodniowa odliczanka do kazdego wieczora kiedy wkoncu szła spac,ale kare ode mnie dostala,mąż gdy przyszedł pozno wieczorem z pracy powiedzial, ze jakbym ją nie ukarała za zachowanie,to sam po przyjsciu z pracy oznajmiłby jej to samo,pisze to o mężu,aby nie bylo ,że jędzowata macocha szukala dziury w calym
Naszęście juz sie przestawila do zycia codziennego szkolnego i jakoś brnie dalej drugi semestr z nosem na kwitne ,choc kłopotów z przyswojeniem materialu nie ma,i oceny ma dobre,to jednak dla niej szkola to karcer rosyjski jak to nazywa hmm

2 380

Odp: Być drugą i macochą

Dzisiaj był ciezki dzien.Mąż jechal o 12 zawiezc kolege na Okecie na samolot,a że nie jestesmy z Wawy to kawalek jest,młoda uparla sie, ze chce z nim jechac, lecz niestety nie bylo takiej mozliowsci, bo wracając z lotniska mąż wczesniej obiecal swoim prywatnym znajomym,ktorzy byli w Warszawie,ze spotkają sie o danej godzinie w wyznaczony miejscu w Wawie i wroca razem do naszego miasta(akurat fuksło im sie tak,ze pociągiem nie musza sie tluc)a caly samochod wtedy juz zaladowany bedzie,a  cór z wielkim impentem upor i nacisk, że w takim razie wejdzie do bagaznika, ze moze siedziec pod nogami, komus na kolanach,ale chce z ojcem jechać, nijak nie dalo sie przetlumaczyc ze to jest awykonalne mimo dobrej checi nie ma jak ją ulokowac gdzies, bo mąz jest bardzo przepisowy i nie jest zwolennikiem wpychania w auto wiecej pasazerow niz samochod przewiduje .
No wiec jak wyjechal o 12 to przyjechal po 18, do tego czasu mialam demonstracje gniewu ,strajk glodowy,robienie naprzekór, po przyjezdzie mąż jakos ją staral sie udobruchac ale tez  dała mu vivatu,ze niedosc ostatnio malo ze sobą przebywają to jeszcze  ją zostawia w domu.....boszszszeee jak ten facet ma cierpliwosc,no ja nie wiem skąd on bierze te poklady spokoju i opanowania roll
Z tego wszystkiego tak mnie cos trafialo,ze momentami to mi dzisiaj az przerozne mysli przechodzilo przez glowe

2 381

Odp: Być drugą i macochą

Mortisha, nigdy nie zalowalas, ze Ty bezdzietna, w efekcie wyladowalas w domu z cudzym dzieckiem na stale?
Ja jestem w podobnej sytuacji dzieciowej jak Ty, tez jakos specjalnie nie jestem pro-dzieciowa, i tak sobie mysle, ze jak ktoregos dnia mialabym mieszkac na stale z jego dziecmi, to nie wiem czy to by przetrwalo.

2 382

Odp: Być drugą i macochą
tparado napisał/a:

Macochą nie jest być łatwo, ale trudno jest być żoną-faceta, który stawia zawsze córkę z 1-go małżeństwa na pierwszym miejscu- ( 8 lat)  a nasze dzieci (1, 5 roku) to jest.....raczej mój problem. Nigdy nie związałabym się z mężem gdybym wiedziała to , co teraz wiem, nie miałam bym z nim dzieci-ujął mnie tym jakim był świetnym ojcem- i na tym  JEGO ojcostwo  się skończyło. Ja też mam dziecko z 1-go małżeństwa, ale nie umiem dzieci dzielić. zastanówcie się jeżeli macie jeszcze na to czas, wiem , że niektórym się udaje. mnie-niestety nie. Mamy jeszcze jedno dziecko-komputer . To dziecko tez jest specjalnie traktowane, Pozdrawiam.

Mam to samo!!!
Do tego moj maz, wypisuje na tych forach takie bzdury jaki to on jest biedny, ze niecierpie jego corki... Ale to on do tego doprowadzil stawiajac mnie zawsze na kolejnym miejscu, traktujac mnie jak smiecia przy swojej corce... Ja mialam awanture ze mowie na nia foka, natomiast ona moze mnie wyzywac od szmat i ku...
Nie wiem jak ty, ale ja chce sie rozwiesc. Mam dosyc wiecznego bycia winnym i odpowiadania na kazdy problem "bo ty... bo ty...".
Kobiety mamy jedno zycie, przezyjmy tak zeby nie zalowac...ja zaluje ze zwiazalam sie z takim czlowiekiem....

2 383

Odp: Być drugą i macochą
metaksa napisał/a:

Mortisha, nigdy nie zalowalas, ze Ty bezdzietna, w efekcie wyladowalas w domu z cudzym dzieckiem na stale?
Ja jestem w podobnej sytuacji dzieciowej jak Ty, tez jakos specjalnie nie jestem pro-dzieciowa, i tak sobie mysle, ze jak ktoregos dnia mialabym mieszkac na stale z jego dziecmi, to nie wiem czy to by przetrwalo.

Na mojego mężucha nie powiem złego słowa,nie bede go gloryfikować, ale jest swietny facet z niego,rozumie moje emocje i umie okazac wdzieczność.Cenie sobie jego obiektywnosc w kazdej sytuacji i sprawiedliwosc,mimo że nie zawsze wyjdzie po mojemu (chociaz w wiekszosci staje na moim)ale jest to sprawiedliwe jak przemysle dogłębniej

Nie bede ukrywac ,ze nieraz w skrajnej kryzysowej sytuacji kipialam zloscią w srodku siebie,że nie po to nigdy nie dycydowałam sie na posiadanie wlasnego potomstwa ,aby męża potomstwo mi nerwy szargalo, i bylo tak nie raz, no ale jak tu kiedys pisalam.Moja szczera milosc do meza wygrala, przezwyciezyla, nie pozwolila odpuscic
Dodam,ze sytuacje kryzysowe nie zdarzają sie notorycznie, czy regularnie, bywają dosyc rzadko, no ale bywają, jest to nieuniknione.Nawet biol rodzic ma sciecia z wlasna pociechą nie rzadko, jak to slucham w pracy to  one sie mają ze swoimi,to  jedziemy na tym wózku hmm
Dzisiaj jest bardzo sympatyczny dzien, i oby takie kolejne byly przynajmniej do konca roku kalendarzowego (bo prze nast 10 lat to wiem, ze awykonalne tongue )

I aby nie bylo, nie pałam ani wrogoscią,ani nienawiscią do dziecka,nic z tych rzeczy,tylko jak od czasu do czasu bywa męczący ciezki dzien to ciezko robić dobry usmiech do zlej gry.
Ja dziecku krzywdy nie robie ,bo jak tylko moge to z wlasnej woli ,bez przymusu swoj cenny czas potrafie dla niej przeznaczyc,a to że nie jest juz bardzo malutkim dzieciątkiem, to tylko wplywa na nasza korzysc z reguly na codzień

2 384

Odp: Być drugą i macochą
mortisha napisał/a:

Dzisiaj był ciezki dzien.Mąż jechal o 12 zawiezc kolege na Okecie na samolot,a że nie jestesmy z Wawy to kawalek jest,młoda uparla sie, ze chce z nim jechac, lecz niestety nie bylo takiej mozliowsci, bo wracając z lotniska mąż wczesniej obiecal swoim prywatnym znajomym,ktorzy byli w Warszawie,ze spotkają sie o danej godzinie w wyznaczony miejscu w Wawie i wroca razem do naszego miasta(akurat fuksło im sie tak,ze pociągiem nie musza sie tluc)a caly samochod wtedy juz zaladowany bedzie,a  cór z wielkim impentem upor i nacisk, że w takim razie wejdzie do bagaznika, ze moze siedziec pod nogami, komus na kolanach,ale chce z ojcem jechać, nijak nie dalo sie przetlumaczyc ze to jest awykonalne mimo dobrej checi nie ma jak ją ulokowac gdzies, bo mąz jest bardzo przepisowy i nie jest zwolennikiem wpychania w auto wiecej pasazerow niz samochod przewiduje .
No wiec jak wyjechal o 12 to przyjechal po 18, do tego czasu mialam demonstracje gniewu ,strajk glodowy,robienie naprzekór, po przyjezdzie mąż jakos ją staral sie udobruchac ale tez  dała mu vivatu,ze niedosc ostatnio malo ze sobą przebywają to jeszcze  ją zostawia w domu.....boszszszeee jak ten facet ma cierpliwosc,no ja nie wiem skąd on bierze te poklady spokoju i opanowania roll
Z tego wszystkiego tak mnie cos trafialo,ze momentami to mi dzisiaj az przerozne mysli przechodzilo przez glowe

Nauczyłam się jednego: nie ma sensu niczego tłumaczyć dziecku kiedy to pokazuje właśnie fochy. Szybciej zaczyna się normalnie zachowywać, gdy jest ignorowane, nie włazimy dzieciakowi w tyłek. Rozmawiamy, gdy już wszyscy ochłoniemy. Młody zwykle okazuje wówczas skruchę i przyznaje nam rację.

Mój przybrany młody wczoraj oznajmił, że chciałby żebym była jego mamą, byłam trochę zszokowana, bo ja jakoś tego nie czuję. Może porostu chciałby mieć normalną rodzinę, lub sprawić nam przyjemność, ale to miłe z jego strony.

2 385

Odp: Być drugą i macochą

Napewno nie jestem typem osoby,ktora wlazi dzieciakowi w tylek,kiedy to ono demontruje swoje fanaberie,nic z tych rzeczy.Tylko napoczątku sie tlumaczy co i jak i dlaczego nie,przedstawia sie argumenty,a nie samo "bo tak mowie" a nastepnym razem juz sie nie powtarza tego co zostalo wczesniej powiedziane i jest totalny ignor.
Równiez nie jestem zwolennikiem wdawania sie w pyskowke z kaprysny dzieckiem,i olewka jest najlepszym wyjsciem,czyli nie widzę cie, nie slyszę cie,w ostatecznosci idz do siebie i nie wychodz dopoki sie nie uspokoisz,lecz nie ma co ukrywac mimo zarzuconego ignora potrafi cierpliwosc nadwyręzyć
Wczoraj i dzisiaj to juz inna osoba na szczescie ..nasze(jej i moje) smile

2 386

Odp: Być drugą i macochą
mortisha napisał/a:

Napewno nie jestem typem osoby,ktora wlazi dzieciakowi w tylek,kiedy to ono demontruje swoje fanaberie,nic z tych rzeczy.Tylko napoczątku sie tlumaczy co i jak i dlaczego nie,przedstawia sie argumenty,a nie samo "bo tak mowie" a nastepnym razem juz sie nie powtarza tego co zostalo wczesniej powiedziane i jest totalny ignor.
Równiez nie jestem zwolennikiem wdawania sie w pyskowke z kaprysny dzieckiem,i olewka jest najlepszym wyjsciem,czyli nie widzę cie, nie slyszę cie,w ostatecznosci idz do siebie i nie wychodz dopoki sie nie uspokoisz,lecz nie ma co ukrywac mimo zarzuconego ignora potrafi cierpliwosc nadwyręzyć
Wczoraj i dzisiaj to juz inna osoba na szczescie ..nasze(jej i moje) smile

Hehe to mała ma temperamencik smile pewnie po tatusiu ? wink
Pozdrawiam

2 387

Odp: Być drugą i macochą

No jest troszke roboty, choć mój szkrabik jest kochany i raczej nie marudzi bez potrzeby. Jak ma na imie  niestety nie zdradzę, bo jest dosyć charakterystyczne i ktoś mógłby łatwo skojarzyć fakty a wolałabym nie zostać kiedyś rozpoznana.
Starszaki nie są zazdrosne, wręcz mam wrażenie, że pokochały malucha od pierwszego wejrzenia. Młoda przychodzi do nas teraz żadko, bo babcia ją odizolowała odkąd poszłąm do sądu, zreszta babka ani razu nie odwiedziła nowego wnuka w domu, tylko raz przyszła do szpitala na 15 min z moją córką a potem ją zabrała na jakieś atrakcje, z których młoda była gotowa zrezygnować na rzecz spędzenia czasu ze mną, ale babcia zdecydowała ze mają już wychodzić po tych kilkunastu minutach...
Młody jest troszkę przybity bo sąd wyznaczył już kontkty z ojcem, oczywiscie okrojone jak sie da...takie mamy u nas chore sądownictwo...jestes rodzicem po rozwodzie, ale jesli jestes do tego ojcem to nie mozesz normalnie własnego dziecka wychowywac tylko ci jakas instytucja wyznacza kiedy masz prawo się widywać z potomkiem.

2 388

Odp: Być drugą i macochą

sad:(

2 389

Odp: Być drugą i macochą
airone napisał/a:

sad:(

cóż sie stało ??

2 390

Odp: Być drugą i macochą
airone napisał/a:

sad:(

No właśnie, cóż się zadziało...?

2 391

Odp: Być drugą i macochą
Maja i Gucio napisał/a:
tparado napisał/a:

Macochą nie jest być łatwo, ale trudno jest być żoną-faceta, który stawia zawsze córkę z 1-go małżeństwa na pierwszym miejscu- ( 8 lat)  a nasze dzieci (1, 5 roku) to jest.....raczej mój problem. Nigdy nie związałabym się z mężem gdybym wiedziała to , co teraz wiem, nie miałam bym z nim dzieci-ujął mnie tym jakim był świetnym ojcem- i na tym  JEGO ojcostwo  się skończyło. Ja też mam dziecko z 1-go małżeństwa, ale nie umiem dzieci dzielić. zastanówcie się jeżeli macie jeszcze na to czas, wiem , że niektórym się udaje. mnie-niestety nie. Mamy jeszcze jedno dziecko-komputer . To dziecko tez jest specjalnie traktowane, Pozdrawiam.

Mam to samo!!!
Do tego moj maz, wypisuje na tych forach takie bzdury jaki to on jest biedny, ze niecierpie jego corki... Ale to on do tego doprowadzil stawiajac mnie zawsze na kolejnym miejscu, traktujac mnie jak smiecia przy swojej corce... Ja mialam awanture ze mowie na nia foka, natomiast ona moze mnie wyzywac od szmat i ku...
Nie wiem jak ty, ale ja chce sie rozwiesc. Mam dosyc wiecznego bycia winnym i odpowiadania na kazdy problem "bo ty... bo ty...".
Kobiety mamy jedno zycie, przezyjmy tak zeby nie zalowac...ja zaluje ze zwiazalam sie z takim czlowiekiem....

Jak czytam Wasze posty, to się zastanawiam czy ja przetrwam...Czasem mam dość....

2 392 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2013-02-21 11:50:22)

Odp: Być drugą i macochą
Alutka131 napisał/a:

Jak czytam Wasze posty, to się zastanawiam czy ja przetrwam...Czasem mam dość....

Nie jest tak łatwo jak w rodzinie, gdy wszystkie dzieci są nasze. Nie powiem, że faworyzuje się własne pociechy, bo staramy traktować wszystkich równo. Jednak ze swoimi latoroślami jesteśmy bardziej związani emocjonalnie. Czasem to pomaga, gdyż ta druga osoba stojąca z boku widzi realne błędy które popełniamy, potrafi dostrzec problem bez nadmiernej troski dla dziecka. My tak dzielimy się swoimi spostrzeżeniami.
Czasem jednak czuję się osamotniona w decyzjach związanych z moimi dziećmi, ale natomiast gdy czuję się przemęczona to wyłączam się ze spraw młodych M, pozostawiając je jemu.
Bywa, że chodzi o drobnostki, gdy kupujemy coś dla dzieciaków, zawsze jestem czujna żeby mój syn, który nie mieszka z nami nie został pominięty. Mam wrażenie, że o jednych dzieciach pamięta się z miłości, a o innych z obowiązku, by nikomu nie zrobić przykrości.
Nie mam za sobą wieloletniego stażu w obecnym związku, nie jesteśmy małżeństwem, ale wierzę że to kwestia charakteru człowieka z którym decydujemy się iść przez życie. Nie można niczego uogólniać, ale wnikliwie obserwować i wyciągać wnioski.
Nie mamy wspólnych dzieci, ale nie wyobrażam sobie takiej faworyzacji. Mój facet popełnia błędy, ja również, ale zawsze staramy się dojść do kompromisu i nie robić już więcej przykrości sobie nawzajem. Jesteśmy różni, ale ważne że jest ta otwartość na potrzeby drugiej osoby.

2 393

Odp: Być drugą i macochą

Witam
Jestem związku z mężczyzna od 2 lat , mój partner ma 2 dzieci (chłopcy 4 i 6 lat)kochamy się bardzo , ale ostatnimi czasy mama chłopców wszytko psuje. Dodam iż mama woli "dziewczynki" ma partnerke z dzieckiem. Zostawiła ich. Sąd przyznał opiekę tydzień na tydzień. Wiec jest tydzień gdzie chłopcy są u mamy i co , awantura. Strasznie magluje chłopców wytupuje ich o wszystko. Dostałam reprymendę od mamuski za to , że niby zmuszam dzieci do mówienia na mnie mamo. Była mowa o tym , ale nigdy w życiu nie zmuszałam nikogo do niczego. Cały czas w rozmowach mowie do chłopców , że ich mama jest najważniejsza, ale wiem , że ta kobieta nie jest dobra mama. Dzieci ciągle opowiadają same różne historie co się tam dzieje. w poniedziałek dostałam serie smsów  z wyzwiskami itp. Niby pisze o dzieciach ale jest zawsze cos o jej byłym mężu, czyli moim partnerze. mam podejrzenia że ona nie umie sobie poradzić z tym , że rozstali się. Ale cóż ciągnąć 2 sroki za ogon?? Może ktoś coś podobne przeżył . proszę napiszcie  .pozdrawiam

2 394

Odp: Być drugą i macochą
Alutka131 napisał/a:

Jak czytam Wasze posty, to się zastanawiam czy ja przetrwam...Czasem mam dość....

Wydaje mi sie, ze w kazdym bez wyjatku zwiazku pojawiaja sie takie mysli raz na jakis czas, takze nie ma co pekac na budowie wink
A co sie dzieje Alutka, bo cos nic nie piszesz ostatnio?


pomorzanka33 napisał/a:

w poniedziałek dostałam serie smsów  z wyzwiskami itp.

Nie czytaj, nie odpisuj, zmien numer.


pomorzanka33 napisał/a:

mam podejrzenia że ona nie umie sobie poradzić z tym , że rozstali się.

Niektore eksie tak maja wink A juz jak facet znajdzie sobie nastepczynie, to w ogole obraza majestatu - bo mial cierpiec do konca zycia i byc na kazde jej zawolanie pomimo rozwodu wink Moze jeszcze ma nadzieje, ze sie zejda, skoro nie macie slubu?


pomorzanka33 napisał/a:

Dostałam reprymendę od mamuski za to , że niby zmuszam dzieci do mówienia na mnie mamo. Była mowa o tym , ale nigdy w życiu nie zmuszałam nikogo do niczego.

A tego to akurat sama nie ogarniam - po co Ci i na co, zeby obce dzieci, ktorych matka zyje, mowily do Ciebie "mamo"? Czyj to pomysl? Wedlug mnie to niepotrzebne macenie dzieciom w glowach. A jeszcze dodajesz, ze ich mama jest najwazniejsza, czyli automatycznie stawiasz sie na pozycji "niewazna" i "gorsza'.

2 395

Odp: Być drugą i macochą
metaksa napisał/a:
Alutka131 napisał/a:

Jak czytam Wasze posty, to się zastanawiam czy ja przetrwam...Czasem mam dość....

Wydaje mi sie, ze w kazdym bez wyjatku zwiazku pojawiaja sie takie mysli raz na jakis czas, takze nie ma co pekac na budowie wink
A co sie dzieje Alutka, bo cos nic nie piszesz ostatnio?


pomorzanka33 napisał/a:

w poniedziałek dostałam serie smsów  z wyzwiskami itp.

Nie czytaj, nie odpisuj, zmien numer.


pomorzanka33 napisał/a:

mam podejrzenia że ona nie umie sobie poradzić z tym , że rozstali się.

Niektore eksie tak maja wink A juz jak facet znajdzie sobie nastepczynie, to w ogole obraza majestatu - bo mial cierpiec do konca zycia i byc na kazde jej zawolanie pomimo rozwodu wink Moze jeszcze ma nadzieje, ze sie zejda, skoro nie macie slubu?


pomorzanka33 napisał/a:

Dostałam reprymendę od mamuski za to , że niby zmuszam dzieci do mówienia na mnie mamo. Była mowa o tym , ale nigdy w życiu nie zmuszałam nikogo do niczego.

A tego to akurat sama nie ogarniam - po co Ci i na co, zeby obce dzieci, ktorych matka zyje, mowily do Ciebie "mamo"? Czyj to pomysl? Wedlug mnie to niepotrzebne macenie dzieciom w glowach. A jeszcze dodajesz, ze ich mama jest najwazniejsza, czyli automatycznie stawiasz sie na pozycji "niewazna" i "gorsza'.

Tak ona ma partnerkę woli kobiety , tylko dlaczego zatruwa nam życie. Chłopcy są bardzo zżyci ze mna , mamy dobre kontakty . Ostatnio wysłała chłopców w samych spodenkach do  przedszkola i co zapalenie oskrzeli było. tatuś musiał iść do lekarza, mama nie, bo po co. . A co do mamy mówienia " mama"do mnie chłopcy sami weszli na ten temat. A jak poszli do niej to było pranie mózgu . Kocham chłopców jak swoich, są dla mnie ważni.

2 396

Odp: Być drugą i macochą

Szczerze powiem, nie chciałabym, aby mała mówiła do mnie mamo. Zresztą jej samej ten pomysł nie przyszedłby do głowy, więc jest po sprawie;)
Piszę mało ostatnio, nie mam jakoś czasu, a po za tym zatkałam się jakoś w środku i nie mogę się otworzyć...Sama nie wiem jak to określić...Nie chodzi o brak zaufania, tylko chyba obawiam się krytyki...Sama już nie wiem co robię dobrze a co źle w mojej sytuacji, mała się ostatnio zrobiła strasznie zaborcza w stosunku do ojca, najchętniej postawiłaby między nami ścianę. Nie możemy spokojnie porozmawiać, żeby się nie wtrącała, zawsze znajdzie coś do powiedzenia, niekoniecznie na temat. O przytulaniu zapomnij, tylko ona może.
Żadnych granic nie ma stawianych, nie sprząta, z łaską odrabia lekcje i oburza się, że jej się każe kwiatki podlewać. Ech... Próbowałam czegoś nauczyć, niech mi się chociaż jej rzeczy po mieszkaniu nie walają - nie słucha. Ani mnie, ani ojca, jak się fuknie, pójdzie z łachą i zrobi. Ale tak na odwal, żeby po niej poprawić. Więc się oduczyłam poprawiania po niej.
To tylko część góry lodowej, na którą ostatnio włażę, a zanim ktoś fuknie na mnie, że to jest biedne dziecko z rozbitej rodziny, to powiem, że dla mnie nie jest to żadnym usprawiedliwieniem dla ustępowania dziecku na każdym kroku, stawiania w centrum zainteresowania i spełnienia każdych zachcianek....

2 397

Odp: Być drugą i macochą

Powiem Wam, że wchodziłam w ten związek pełna entuzjazmu i nadziei, bo przecież wszyscy jesteśmy dorośli, (mój P., jego ex i ja), więc przecież dogadać się jak ludzie to nic trudnego... a teraz jestem tak wypalona i naładowana złymi emocjami jak kapiszon.
Podziwiam Was, za to że dajecie rade wychowywać dzieci swojego partnera, bo ja nie mieszkam z nim i jego córą, a i tak na co dzień(przez telefon) słyszę o milionie ich problemów, które po prostu mnie drażnią i irytują, bo co mnie interesuje że mała ryczy bo nie wie jakiego koloru leginsy ubrać i wydziera się do słuchawki "tatoooooooo no tatooo" kiedy ja mam na głowie egzamin, prezentacje w pracy, ważne badania u lekarza i w odpowiedzi słyszę tylko "przecież sobie poradzisz słonko tak jak zawsze, a słuchaj bo mała to coś tam i bla bla bla o dupie marynie". Jak się spotykamy na weekend co dwa tygodnie (bardzo często mała jest z nami) to klei się albo do swojego taty albo do mnie, ale nie daj boże żebyśmy my się spojrzeli chociaż na siebie bo od razu fochów tysiąc pińcet, dodam tylko, że od pn do pt mieszka z tatą, a co weekendy i jakieś wolne w tygodniu święta z mamą. i pomimo tego, że podobno bardzo mnie lubi, i faktycznie bawimy się razem, czasem się przytuli , to prawie zawsze wspomina o swojej mamie(pomimo że ona ma już drugiego męża) i np. "tato a zadzwoń do mojej mamy bo ją bardzo głowa bolała wczoraj może będziesz musiał jej zawieźć tabletki i ją utulić" a miała wiele razy tłumaczone, że mama ma wujka, tata ciocie bla bla bla wszystko jak krowie na rowie, ale żeby jej przykro nie było, bo oboje ją bardzo kochają.
Może jestem wredną suczą ale cierpliwości to u mnie już jak na lekarstwo, a właściwie to kompletnie jej brak.

Pozdrawiam Was dziewczyny smile

2 398 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-02-22 02:47:11)

Odp: Być drugą i macochą

Alutka131 z mojej osoby ofukana nie zostaniesz,bo sama tu tez pomarudze ,az sobie niekiedy mysle ze tutaj kiedys bęcki oberwe za swoje żale na "bidne" dziciątko,na ktorym wiedźmakowata sie "pastwi"  roll
Całe szczęscie ze pchła wykonuje obowiązki domowe w tym dbanie o czystosc i porządek domu,i raczej o to nie ma uzerania ,choc nie robi tego z wielkim entuzjazmem,czasami z nosem na kwitne,bo sie zmusza do tego,ale w tym przypadku nie wznosi strajku

moonscape a ile dziecie twojego męża ma lat?? tak mi naszlo na mysl, ze dla nas jest to banalne aby skowyt odstawiac gdy dziecko nie wie jaki kolor portek ubrac, a dla tej mlodej jęczącej  istotny są to banalne i niezrozumiale nasze stresy w pracy z powodu prezentacji czy tez egzamin na studia ,czy pilne spotkanie z kims waznym
Dzieciakom ciezko pojąc nasze powody do zamartwiania sie jak i nerwow i też wzajemnie big_smile
To działa w dwie strony  stąd te nasze irytacje do siebie nawzajem smile

2 399

Odp: Być drugą i macochą

Alutka, z mojej strony tez masz zrozumienie i fukac nie bede, bo mam identyczne podejscie - ze dzieci "rozwiedzione" nie rowna sie
"niepelnosprawne". A mala teraz z Wami mieszka, bo nie kojarze?

mortisha, ja rozumiem, ze dla dziecka kolor leginsow to dylemat, ale nie rozumiem, czemu moonscape musi o tym wysluchiwac wbrew swojej woli? moonscape, ja to przekorna jestem, ale gralabym w te same klocki - chlop zmienia temat z Twojego na corke, to Ty zmieniaj z corki na siebie big_smile albo ewentualnie koncz rozmowe z byle powodu - po co sobie nerwy szarpac?

echh.. ja to w ogole nauczylam sie wiele rzeczy ignorowac, odpuszczac, albo obracac wrecz w zart i jaja se robic, bo to lepsza metoda niz nerwy tracic.

2 400

Odp: Być drugą i macochą

metaksa  absolutnie nie mowie, ze to co dziecko robi i jeczy z powodu swoich szmatek moonscape musi w tym uczestniczyc i musi to zrozumiec, w recz przeciwnie!!!nie ma obowiązku tego wysluchiwac,bo co ją to obchodzi????napisalam tylko jak to dzieciaki spostrzegają wlasne "problemy",i uwazają ze ich rozsterki są najbardziej problemowe i najwieksze ,lecz nie mają na uwadze i zrozumienia zazwyczaj stresów doroslych, bo niestety jesli dziecko jest traktowane jak pepek swiata,rozpuszczane jak dziadowski bicz, i czuje sie na kazdym kroku celebrowane, mysląc ze  jego byle pierdoły  są najwazniejsze na swiecie,i kazdy dookola ma wyslychiwac jego lamentu,stąd takie zachowanie sie bierze. Brak samodyscypliny wpojonej i wypracowanej

moonscape - nie wiem jak ty podchodzisz do swojego kochanego i na ile masz do niego odwagi na temat zachowania i wychowania jego dziecka , ale ja bym nie miala żadnych obaw powiedziec mojemu, aby wkoncu kiedys raz,drugi,trzeci dobitnie corce powiedzial, ze jesli rozmawia z kim innym prze tel czy nawet w oczy,to ona nie ma prawa przerywac i swoje lamenty odstawiac, tylko niech nauczy sie cierpliwie czekac kiedy skonczy z tobą rozmowe i wtedy małą cos zakomunikuje, bo to co robi jest niegrzeczne.
Znajc siebie to nawet i dziecku to samo powiedziala w oczy gdybym miala takie zastrzezenia, oczywiscie spokojnie ale stanowczo ,moze dałoby to cos jej do myslenia

2 401

Odp: Być drugą i macochą

Każdy ma takie problemy jakie są adekwatne do swojego wieku, więc dla dzieci ważne jest co innego i dla nas co innego, ale ten wszechobecny płacz, marudzenie i wtrynianie się w rozmowę potrafi wkurzyć. Ja mojemu facetowi już wiele razy mówiłam o tym, że sobie po prostu tego nie życzę, bo ja z nim rozmawiam, przez telefon tylko raz dziennie kiedy ona jest przy nim ok 20min, bo tak to robimy to wieczorem żeby mieć chwilę spokoju, lub kiedy jesteśmy w pracy a ona jeszcze w szkole a mała jest z tatą cały czas, i widać że on stara się nie reagować na jej zaczepki, ale i tak ona wiesza mu się na szyi, a on pod pretekstem że musi coś zrobić kończy rozmowę żeby małą uspokoić i oddzwania jak ona się czymś zajmie a on się w łazience chowa, ale zaraz od razu radar wyczuje i słyszę walenie w drzwi od łazienki no paranoja... I to też jest dziwne bo wszyscy (mój facet, jego mama i sama córka) mówią że mała mnie polubiła, lubi kiedy przyjeżdżam itp a tu takie cyrki. I tak wszystko sprowadza się do jednego, że ona ma gorzej bo rodzice rozwiedzeni, szlag mnie trafia jak to słyszę. I co z tego że ja jej będę starała się wytłumaczyć, że nie wolno przeszkadzać innym kiedy rozmawiają, jak zaraz poleci do taty, potem do mamy i oni ją po głowie pogłaszczą. Widzę że jak jestem z nimi to mój P. bardzo się stara żeby zachować zasady, ale co z tego jak wystarczy że ja wyjadę to wiem że wszystko wraca do normy, a poza tym raz na 2 tygodnie nie wystarczy być konsekwentnym bo mała i tak wie że jak popłacze to tata się zgodzi. Mówię Wam walka z wiatrakami, może się P. przebudzi chociaż, nie bardzo to widzę.

2 402

Odp: Być drugą i macochą

Dzieci juz tak chyba maja, ja mam kolezanke, samotna matke i tez pogadac z nia przez skypa w spokoju graniczy z cudem, bo jej osmiolatek nam nie pozwala. Zawsze cos mu sie nagle zachce, cos musi koniecznie teraz powiedziec, albo nagle umiera z glodu czy pragnienia wink

moonscape napisał/a:

Mówię Wam walka z wiatrakami, może się P. przebudzi chociaż, nie bardzo to widzę.

U mnie dokad ja sama zwracalam uwage mojemu, to srednio pomagalo - raczej uwazal, ze sie czepiam. Ale gdy na to samo uwage zwrocil mu kuzyn nauczyciel, to juz inna bajka - nagle go oswiecilo, ze moze faktycznie cos jest na rzeczy. I zaczal zmiany. Takze jest to mozliwe, ale on musi to zrozumiec i chciec tych zmian. Inna sprawa, ze i mala wyrosnie i coraz mniej bedzie sie wieszac na ojcu, takze glowa do gory smile

2 403

Odp: Być drugą i macochą

No tak, też słyszę czasem, że się czepiam, więc może jak kto inny zacznie zwracać uwagę, to się mojemu oczy otworzą. Zobaczymy. Zasadniczo to on wie, gdzie jest problem, stara się wypracować pewne zasady postępowania, ale co z tego, skoro do małej nie dociera. Inaczej, dociera, ale wrażenia nie robi. Ja po prostu nie mam do niej tyle cierpliwości, ona mnie zlewa, ja się irytuję i kółko się zamyka.
Metaksa, mała nie mieszka z nami na stałe, ale jest często, czasem nawet przez 2/3 miesiąca.
Dziękuję za wsparcie:)

2 404

Odp: Być drugą i macochą

Ostatnio byliśmy u adwokata, bardzo konkretna babka udzielająca porad, broniąca praw dziecka w fundacji. Opowiedzieliśmy jej o naszych problemach z ex, krzywdzących głównie dzieci. Mecenas powiedziała, że ta kobieta jest chora psychicznie, że wykorzystuje dzieci, by zemścić się na M. Trzeba to poprzeć dowodami i wnioskować w sądzie o jej przebadanie i skierować na leczenie.

2 405 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-02-23 14:47:53)

Odp: Być drugą i macochą

Ja tez slysze nie raz od mlodej ,ze sie czepiam , no ale nadal sie czepiam i bede czepiac, jesli cos mnie wybitnie razi w jej zachowaniu, i kazdy kto jest swiadkiem czegos niefortunnego w jej wydaniu,tez  sie do niej "czepia" wiec sama na pou bitwy nigdy nie zostaje smile

zazdrosna13 to bardzo dobrze ,ze nawet Pani Mecenas zobaczyla w matce dzieci jakies chore niewytlumaczalne reakcje i zachowania, a to jest na wasza korzysc ,ze ona sama od siebie taką opinie wystawila, a nie byla rzekomo zmuszona do takiej postawy,z tego wzlędu że jest waszym adwokatem,czyli ewidentnie bez przymusu zawodowego jest po waszej stronie wink

Posty [ 2 341 do 2 405 z 8 269 ]

Strony Poprzednia 1 … 35 36 37 38 39 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026