Szkoda słów..a tobie macocha życzę, żebyś nie stała się ex swego obecnego..chociaż może właściwie dlaczego nie, poznałabyś ta drugą stronę i nabrałabyś pokory do życia..której ci brakuje. Świat nie lubi próżni i te złe uczynki, słowa wracają z podwójną siłą w nasze życie tam gdzie nigdy byśmy nie spodziewali się ciosu - trochę pokory,słuchania a nie wymądrzania się, bo człowiek uczy się całe życie. Żadna z was nie ma gotowej recepty na swoje życie, chyba dlatego jest to forum, szkoda, że tutaj żadnej recepty nie ma dla kogoś kto hipotetycznie mógłby znaleźć się w takiej sytuacji, albo znalazł się i jest na początku czyli musi podjąć decyzję być czy nie być z nim, jednego co tutaj się dowiedziałam to to, że muszę uważać na ex bo to wstrętna baba..żerująca na kasę mego obecnego i nie umiejąca pogodzić się z tym, że on układa sobie życie a poza tym to nie umie się zająć dziećmi więc cały ciężar będzie spoczywał na mnie. I to jest ta puenta. Smutna bo pouczacie kogoś, jesteście pewne co myśli co powie co napisze... chociaż same nie macie bladego pojęcie jak rozwiązać własne problemy, w które weszłyście z pełnym przekonaniem.
2 146 2012-12-08 12:46:33
Podobne tematy
2 147 2012-12-08 13:03:06
czy uważam, że wygrałąm? nie, uważam, że przegrałam, w momencie, gdy mój mąz mnie zdradził
End_aluzja, w takim razie po co z nim jesteś? Czy odpowiedziałaś sobie na to pytanie?
U mnie to eksia zdradziła i mój jej do dziś nie wybaczył i nie wyobrażał sobie życia z oszustką.
Zresztą, gdybym ja kiedyś w przyszłości odwinęła taki numer, to też by było pozamiatane.
gdzies w innym wątku pojawiła się autorka, która deklarowała, że ma 39 lat, ale na tyle nie wygląda i co ma zrobić na portalach oczywistych, że ją nie interesują starzy faceci - tpo znaczy 40+.. chcę młodszych
jednym z argumentów było, że ona nie chce faceta po przejściach i cudzych dzieci w otoczeniu...
taak... egoistyczne, wygodne, klasyczne dla naszych czasów - ale bądz co bądż wygodne podejście
A tak z ręką na sercu, gdybyś miała do wyboru faceta wolnego, a faceta z dziećmi, to którego byś wybrała?
Ja się babce nie dziwię, nigdy więcej świadomie nie weszłabym w związek z facetem, który ma dzieci, niechby nawet miał złote jaja
Masz dzieci, więc pewnie nie raz miałaś z mężem nieporozumienia co do ich wychowania - jednak wiesz jaka jest różnica? Nawet, gdy w czymś się z mężem nie zgadzasz, to jest ich ojciec i nigdy nie przypisujesz mu negatywnych emocji co do dzieci. A jeśli takie coś powie/zrobi ojczym czy macocha, to jest zaraz, że nie akceptuje i nie lubi dzieci.
U mnie akurat co do wydatków na dzieci jest odwrotnie, wręcz są "zawody" kto więcej wyda na dzieci. A że obydwoje ich stać (eksię jednak bardziej), to dzieciom się w d.... poprzewracało od tego dobrobytu. I to też nie jest dobre, bo są wychowywane w przeświadczeniu, że mogą mieć wszystko, ot tak.
2 148 2012-12-08 13:19:41
Szkoda słów..a tobie macocha życzę, żebyś nie stała się ex swego obecnego..chociaż może właściwie dlaczego nie, poznałabyś ta drugą stronę i nabrałabyś pokory do życia..której ci brakuje. Świat nie lubi próżni i te złe uczynki, słowa wracają z podwójną siłą w nasze życie tam gdzie nigdy byśmy nie spodziewali się ciosu - trochę pokory,słuchania a nie wymądrzania się, bo człowiek uczy się całe życie. Żadna z was nie ma gotowej recepty na swoje życie, chyba dlatego jest to forum, szkoda, że tutaj żadnej recepty nie ma dla kogoś kto hipotetycznie mógłby znaleźć się w takiej sytuacji, albo znalazł się i jest na początku czyli musi podjąć decyzję być czy nie być z nim, jednego co tutaj się dowiedziałam to to, że muszę uważać na ex bo to wstrętna baba..żerująca na kasę mego obecnego i nie umiejąca pogodzić się z tym, że on układa sobie życie a poza tym to nie umie się zająć dziećmi więc cały ciężar będzie spoczywał na mnie. I to jest ta puenta. Smutna bo pouczacie kogoś, jesteście pewne co myśli co powie co napisze... chociaż same nie macie bladego pojęcie jak rozwiązać własne problemy, w które weszłyście z pełnym przekonaniem.
Już wiem dlaczego w szkołach taki nacisk kładzie się na czytanie ze zrozumieniem...
Większość dorosłych nie umie tego do dzis.
Bez fantamagorii napisz mądra pierwsza kobieto co robić w naszej sytuacji.
Konkretnie.bez fantazji ale z argumentami.
Prosze wykaż się mądrością.
Co zrobiłabyś gdybyś miała napisane w planie rodzicielskim że świeta dziecko spędza z matką, ustaliła sobie wszytsko ze swoją rodziną, znajomymi czy sami ze swoim męzem a tu nagle w poranek wigilijny puka do twych drzwi i oddaje Ci dziecko....po czym wpada nagle jak szalona wieczorem i to dziecko zabiera...a w pierwszy dzień świąt jeszcze nie wyszłaś dobrze z łóżka a ona znowu wali w wasze drzwi i znowu daje Ci dziecko.Proszę historia moja z zesżłego roku .Jak byś zareagowała??????????????JAK ???Z tą życiową pokorą o której piszesz?? Z tolerancją i otwartymi ramoionami??
Jeśli tak od dziś codziennie całuje Twoje stopy.
2 149 2012-12-09 01:12:49
Szkoda słów..a tobie macocha życzę, żebyś nie stała się ex swego obecnego..chociaż może właściwie dlaczego nie, poznałabyś ta drugą stronę i nabrałabyś pokory do życia..której ci brakuje. Świat nie lubi próżni i te złe uczynki, słowa wracają z podwójną siłą w nasze życie tam gdzie nigdy byśmy nie spodziewali się ciosu - trochę pokory,słuchania a nie wymądrzania się, bo człowiek uczy się całe życie. Żadna z was nie ma gotowej recepty na swoje życie, chyba dlatego jest to forum, szkoda, że tutaj żadnej recepty nie ma dla kogoś kto hipotetycznie mógłby znaleźć się w takiej sytuacji, albo znalazł się i jest na początku czyli musi podjąć decyzję być czy nie być z nim, jednego co tutaj się dowiedziałam to to, że muszę uważać na ex bo to wstrętna baba..żerująca na kasę mego obecnego i nie umiejąca pogodzić się z tym, że on układa sobie życie a poza tym to nie umie się zająć dziećmi więc cały ciężar będzie spoczywał na mnie. I to jest ta puenta. Smutna bo pouczacie kogoś, jesteście pewne co myśli co powie co napisze... chociaż same nie macie bladego pojęcie jak rozwiązać własne problemy, w które weszłyście z pełnym przekonaniem.
Po pierwsze, to bardzo nieładnie komuś życzyć rozpadu związku. Piszesz o złych uczynkach, sama złorzecząc innym....co za hipokryzja
Po drugie to forum jest właśnie po to żeby sie anonimowo wygadać, to taki wentyl bezpieczeństwa dzięki któremu możemy potem spokojnie załatwiać pewne sprawy nie dusząc w sobie negatywnych emocji. Jesli ci nie pasuje, że sobie troche ponarzekamy to po cholere to czytasz, zagłebiasz sie i wyrażasz swoje krytyczne zdanie skoro i tak nic budującego do dyskusji nie wnosisz. A może mamy ochote sobie tak pokleoać sie po pleckach, może cos nas łączy i wiemy o czymś o czym ty nie masz pojęcia. Recepta? Jaka recepta, kobieto?! Piszesz o życiu a sama go chyba nie znasz, skoro twierdzisz ze sa jakies gotowe recepty i jestes jeszcze rozczarowana, że my takowej nie posiadamy. Wydaje mi sie, że nikt tu nie oczekiwał takich rzeczy, bo trzeba być fantastą aby marzyć, że wszystko ułoży sie szast prast ot tak. Zycie to cięzka praca, praca nad sobą, nad swoim związkiem. ..To codzienne pokonywanie różnych trudności, radzenie sobie z nowymi sytuacjami, zdawanie sie z różnymi, nie zawsze fajnymi ludzmi. Owa złota recepta, dziś tak pomocna, jutro może już nie miec żadnego znaczenia.
Ale wiesz co? Mam szacunek do wszystkich ludzi, którzy staraja sie traktowac innych z klasą. Może i babeczki tutaj sobie pogadają,. popsioczą, ale założe sie ze w realu trzymają głowy wysoko i nie zniżają sie do pewnego poziomu....Wychowują cudze dzieci, kochają swoich facetów, czasami dostają po nosie nie za swoje błędy, biorą się z życiem za bary i już.
2 150 2012-12-10 01:05:29
Nie było mnie kilka dni,poczytałam sobie.
Alimenty...
Ja mam tak;
utrzymuję dzieci,siebie,chatę i całokształt(cokolwiek to znaczy)z alimentów i swojej pensji.
Od trzech mniej więcej lat to ta sama suma,nie wnosze o podwyższenie,pewnie bym dostała,bo eks zarabia jakieś kilkanaście razy więcej ode mnie,inflacja,dzieci rosną większe wydatki itd..
Ale po co?Sa wystarczające wysokie,żeby sobie dawać radę.
Mam róniez ustalone kontakty s młodym,sądownie,ugodą,kiedys nie moglismy się dogadac nic a nic,teraz,od kiku miesięcy jakoś możemy,Oboje chyba zaczęlismy mówic ludzkim głosem
Te kontakty to tez ugoda.
Co mi to daje?
Wiem,że to 4 godziny w tygodniu,jedno popołudnie,moge sobie zaplanowac sój czas,chocby stomatologa.W wyroku sądu ,jest napisane,że ojciec ma odbierac dziecko i odwozić do miejsca zamieszkania,tez jakoś się nie stawiam,sa lekcje do odrobienia,mecz w TV,albo jakiś ich męskie sprawy,które wymagają pobytu w domu.
Nie wcinam się.STaram się robić tak,żeby mnie nie było,a jak jestem ,zostawiam sobie na ten dzien prasowanie,zamykam w sypialni i nie właże im w drogę.Niewierny nie przyjeżdza do mnie,tylko do syna.To ich czas.
Znajdziemy kikla minut na obgadanie bierżacych spraw syna,z reguły w kuchni,na papierosie,dziś juz możemy ze sobą rozmawiać.Jak trzeba coś przekazać ojcu,zawsze dzownię,w sprawach dzieci nie podejmuję sama decyzji.
Jest jeszcze jeden wekend wmiesiącu.
Kiedyś to było tak,że młody wracał z jakimś lego za kilak stów ,rozanielony,nienauczon y,z nieodrobionymi lakcjami,ale za to pijący jak fakjnie jest z ojcem,bo się n ie czepia ,tylko sie miło spędzają czas.
Efekt był taki,że młody w poniedziłaki prawie zawsze złapał jedynke,bo po prostu nie miłą czasu,ja jak o tym mówiłam,czepiałam się.
Więc zrobiłąm po świnsku i wysłałam niewiernego na wywiadówkę...
Teraz zawsze najpierw odrabiają lekcje,młody ma się nauczyć co jest zadane,przyjemności potem.Skonczyły się tez drogie prezenty....
Wakacje,niewierny ma dwa tygodnie(ugoda)
Oprócz tego mamy rozpisane długie wekendy,ferie zimowe,i przerwy świąteczne do pełnoletności młodego.Np.w ubiegłym roku ja sie bawiłam na sylwestra,w tym bawi się eks.
Świąt nie tykaliśmy,umawiamy się na bieżącą,wynika to ze specyfiki naszej pracy,ponieważ oboje pracujemy wg grafików,które są ustalane na miesiąc.Jakoś można się porozumiec,ale zaznaczam,że nie zawsze tak było,to dopiero od kilku miesięcy...Wcześniej--róznie,szkoda gadać.
Nie robię problemów,jak eks dzwoni wcześniej i mówi,że nie może w swój dzien,bo coś tam...Czasem mnie tez coś nie pasuje.Umawiamy się na bieżąco.
Ustalenie sądowne jest dobre,przede wszystkim dla syna,bo wie,kiedy jest tata,dla nas również,w grafikach swojego życia i pracy wiemy z góry,kiedy jest pozycja;Młody.
Nie wnikam w życie eksia,on nie wnika w moje.To najzdrowsze co ,może być.O Damie ,do syna mówie dziewczyna Taty,nic więcej.
Jak dzielimy forsę,za czas,kiedy syn jest u ojca.
Nie dzielimy.
Ja robię wszystkie zakupy,ubraniowe,sportowe(młody trenuje piłke,czyli buty na halę,na sztuczną nawierzchnię,na trawę,dresy,turnieje,ciuchy sportowe,ochraniacze,rękawice it),jeżeli trzeba płacę za korki,za dodatkowe zajęcia również,pokrywam obozy sportowe.
Niewierny po za zasądząnymi alimentami,nie kupuje nic więcej,mói tylko,jak mam spakować syna i moja sprawa,czy muszę coś dokupić czy nie.
Trochę inaczej wyszły ferie zimowe w tym roku,syn chce jechac do dziadków w góry(mamy po tygodniu ferii),na tydzien,a na tydzien na obóz sportowy,więc uznaliśmy,że skoro nie zajmuje się nim żadne z nas,to za obóz płacimy po połowie.
Droższe prezenty,głównie gry na iks coś tam,psp-ustalamy,albo robimy zrzutke,albo się dzielimy-ja jedną,eks drugą.
Niewierny nie dorzuca również do lekarzy,stomatologa,ortodonty,badan ...Tak uzgodnilismy.
Jenak jeżeli turniej sportowy wypada w jego wekend,jedzie i pokrywa koszty.
Dostaje syna zawsze spakowanego,w torbie sportowej są sportowe ciuchy,w zwykłej -normalne,jeszcze jest plecak z książkami,czasem lektura.
Oddaje tez spakowanego:)-po męsku,ale to nie problem,młody wywala w łazience brudyczyste wkłąda do szafy,lekcje pokazuje przy tacie,jak coś nawalili w wekend,siadają i naprawiają,jednak odkąd nie popuściłam w sytuacji,kiedy zapomnieli o wypracowaniu,a byli w kinie i pisali wypracowanie do 22-j----prawie zawsze pamiętają,ze przede wszystkim lekcje.
No i eks,nie jest tatą,wchodzącym młodemu w d...-mają swoje tajemnice,niech tak zostanie.
Nie zawsze tak było.Było żle.Może nie umieliśmy się porozumiec,może rany były zbyt mocno pootwierane.Nie mam pojęcia.
Dziś oboje twierdzimy,że taka regulacja kontaktów jest dobra,ja nie mam ich zbyt wiele,nie jest to pół miesiąca,połowa wakacji itd-4 godz w tyg,jeden wekend w miesiącu.
Czas dla mnie.
Czas dla nich.
Nie zrobię problemu,jeżeli eks dzwoni i chce dodatkowo spotkać się z synem,jeżeli mam coś zaplanowane,np wizytę u stomatologa to mówię jasno,nie ma sprawy,ale załatw stomatologa,kase daję.
Nie wzięłabym więcej,czasem jest mi cięzko,jak każdemu w dzisiejszych czasach,czasem lepiej,różnie bywa,jednak uważam,że suma,jaką dostaję jest wystarczająca na młodego i studiującą po za domem córkę--chociaż ona ma swoje sposoby n a ojca i zawsze coś dodatkowo wyciągnie.To ich indywidualna sprawa.oboje dorośli,nie wnikam.
Takie wypracowane porozumienie z eksem nie pozwala ,żeby dzieciakom się w d...poprzewracało.
Ale nie zawsze tak było.
I na serio,jakoś się dogadaliśmy,ale to jakoś trwało długo,było czasem głośne,z wykorzystaniem prawa.
Najważniejsze,że dzieciaki nie mają żalu do niewiernego,cokolwiek się stanie,to ojciec,lepiej jak mają dobre kontakty,nie tylko dla nich i eksa,dla mnie też,dzięki temu,ja mam spokój.
Był moment,kiedy eks mi wykrzyczał,że zorganizowałam mu cały wolny czas.
Serio.
Ale trafił już u mnie na takie emocjonalne wyluzowanie.
Wysłąłąm syna z psem,posadziłąm eksa,dałam kartkę i kazałam pisać.Wyliczył sobie sam,ile ma czasu wolnego w miesiącu i ile z tego spędza z młodym,nigdy więcej już nic takiego nie powiedział.
Wyszło mu miesiecznie jakies 3 doby.
Temat się skonczył.
A tak na koniec,nie żaląc się,nasze dogadanie zawdzięczam chyba raczej uregulowanym kontaktom i swojej desperacji.Jeżeli o cokolwiek poprosiłam eksa(nie mówię o forsie)-zawsze obiecał,ale nie dotrzymał słowa.Prosić przestałam,jak musze informuję.
I to chyba najlepsza sytuacja.
Dziś mogę z niewiernym wypić kawę,zapalić papierosa,rozmawiać o sprawach dotyczących dzieci,ale nic więcej.Nic.
Było,minęło,dzieci są.Jakoś trzeba się dogadać,nie ma najmniejszego sensu utrudniać sobie wzajemnie życia.Ja swojego strzegę tak mocno,że nawet mu nie powiedziałam,że poważnie zachorowałam,nie dotyczyło to dzieci,nie musiał wiedzieć.I o pomoc też nie prosiłam dodatkowo.
Wynajęłam na kilka tygodni Panią do pomocy,na rehabilitację zaciągnełam kredyt,spłacę sobie w przyszłym roku.
Bo chyba w tych skomplikowanych kontaktach dzieci z mamą,tatą,macochą i ojczymem,jest najlepiej,jak dotyczą one tylko dzieci.
2 151 2012-12-10 12:08:56 Ostatnio edytowany przez Saphira (2012-12-10 12:12:11)
End-aluzja -
Zgadzam się z tobą - i facet i kobieta przegrywa związek, plany, marzenia, miłość w momencie zdrady.
Stało się i tyle - czasu się nie cofnie. Albo zaczyna się żyć od nowa z raną na sercu, którą czas zagoi albo próbuje się wybaczyć i sklejać to co się rozpadło.
W takiej sytuacji ważna jest przyczyna - czy to on zdradził czy ona zdradziła i dlaczego.
W moim odczuciu kiedy ludzie naprawdę się kochają i chcą trwać razem to przetrwają momenty słabości, braku porozumienia, braku seksu, braku siebie - to też przemija. Ale kiedy dochodzi do wymiany ciosów, jak ja chcę to on się zapiera, jak on chce to ja mu pokażę i tak w kółko - w końcu dochodzi do rozpadu. Kiedy są dzieci i rodzina to tkwisz w tym, bo jesteś przekonany, że powinieneś, że szkoda dzieci, że jakoś dasz radę, musisz bo pewnie już nic lepszego w życiu cię nie spotka.
Jeśli to facet łowca, który zdobywa - sytuacja jest diametralnie inna. Jeśli kobieta, która szuka przygód - również inna.
Czasami zdarza się po prostu tak, że któreś się zakocha. Trafione strzałą amora totalnie zmienia wszystko. I co wtedy? Czy to też zdrada?
W moim odczuciu warte uszanowania jest to, że dorosły człowiek umie podjąć odpowiedzialną decyzje. W życiu nic nie dzieje się bez przyczyny, tylko każde z nas ma wiele trudności z dopatrzeniem się jej w sobie. Dlaczego? Bo tak jest łatwiej!
2 152 2012-12-10 12:20:28
saphira
w takiej sytuacji - "ze strzałą amora" - chodzi o to, żeby z godnością i uczciwie zakończyć coś i zacząć nowe
'chodzi o to, żeby uszanowac bół i żal drugiej strony - co nie oznacza zgody na agresję, wyżywanie się czy inne "pozahumanitarne" sposoby radzenia sobie z cierpieniem
ale wiesz, jak moja znajoma się dowiedziałą o rozwodzie (owszem mieli kryzys i ciche dni na przemian z kłotniami przez jakieś pół roku) z pozwu, który dostała, jesli on twierdził, że po proostu chce być teraz sam, a to "sam" miało 27 lat i chciało normalny związek bo po prawie dwóch latach romansu jej się znudziło i postawiła ultimatum (skuteczne, jak widać).. to ja uważam, że to jest skurwysynstwo.. w czystej postaci
i jakim kandydaterm na partnera jest facet, który nawet jesli uczciwie walnięty strzałą amora, to nieuczciwie depcze człowieka, z którym spał w jednym łozku, wychowywał dzieci, opiekował się w chorobie.. przez ostatnie dwadzieścia lat?
wtedy się zastanawiam, kim jest kobieta, która wiąże się z facetem, który szarmancki i ludzki jest tylko wobec niej.. czego ona oczekuje? który facet jest ten prawdziwy?
rozumiesz shaphira? chodzi o uczciwość i godność
i tyle...
2 153 2012-12-10 12:30:21
Ostatnio oglądałam taki Koreański dramat psychologiczny, 'Opowieść o dwóch siostrach', gdzie też była postać macochy. Jeśli jest się w stanie zrozumieć, o co w tym filmie chodzi, macocha nie była wcale negatywną postacią - była jak zwykły człowiek, jakoś próbowała się przystosować do nowej sytuacji. Tyle że sytuacja była koszmarna i cała rodzina była dysfunkcjonalna. Matka tytułowych dwóch sióstr byćmoże umarła przy porodzie 3 dziecka, albo przy aborcji, nie wiadomo. Ojciec szybko znalazł sobie drugą, nie wspierał dziewczynek wystarczająco i jedna z nich w końcu popełniła samobójstwo. A druga zachorowała psychicznie i nie może sobie z tym wszystkim poradzić. Jej rodzice starają się jej pomóc, ale nie badzo wiedzą, jak.
A tak bardziej przyziemnie, ani razu nie wychodziłam za mąż, więc nie podyskutuję ![]()
2 154 2012-12-10 13:34:06
End-aluzja no to chyba się zgadzamy i rozumiemy.
Tak jak napisałam - warto umieć podjąć odpowiednią decyzję w odpowiedni sposób.
Natomiast życie nie jest jednokolorowe... i np. moja koleżanka, która jest psycholożką, mówi, że nie wiele osób ma takie jasne zasady. I jest mnóstwo przyczyn, powodów, analiz, dodatkowych elementów, które biorą górę przy np. zdradzie, bądź oszustwach czy nie byciu szczerym. Wiele ludzi żyje w związkach, w których nie są szczęśliwi, nie czuja się kochani, nie realizują swoich potrzeb, nie zaspokajają ich. Zdradzają, żyją na dwa fronty, kłamią i oszukują. I kobiety i mężczyźni. dlaczego - z przeróżnych powodów. Czy to jest dobre? No nie. Dlatego uczciwość i godność to te wartości, którymi w takich momentach należy się kierować.
Łatwo jest oceniać sytuację z boku i szukać winnych. Jednak dopóki nie znajdziemy się w danej konkretnej sytuacji dotąd nie mamy pojęcia jakbyśmy postąpili na czyimś miejscu.
Poza tym czasami zdarza się tak, że w związku z jedną osobą jesteśmy inni niż w związku z drugą. To kwestia dopasowania się, chęci, uczenia na błędach.
I abstrahuje tu od sytuacji, kiedy facet zostawia rodzinę w związku z długotrwałym romansem. Nie toleruje życia na dwa fronty. Ale pamiętajmy że są i takie kobiety. Można znaleźć kilka postów, gdzie ona się zakochała i bije się z myślami czy odejść od męża czy nie. Jesteśmy tylko ludźmi i każdy z nas ma prawo popełniać gafy, albo podejmować takie decyzje jakie podejmować chcemy.
Jednak biorąc pod uwagę moją sytuację to przykre jest to, że ex mojego faceta obwinia go całkowicie za wszystkie swoje porażki, ciągle robiąc na przekór i pod górkę. Ja mam honor i ambicję. Kiedy facet mówi mi, że nie chce być ze mną i mnie nie kocha, po latach walki o ten związek i o to by było lepiej (a już przeżyłam taki scenariusz) to akceptuję jego decyzje i układam sobie swoje życie.
Jeżeli słyszę jak on z nią rozmawia, jak jest wyrozumiały i cierpliwy, jak próbuje się nie kłócić i znosi jej dziwne akcje, to też nie podoba mi się to, że pozwala sobie na takie traktowanie i poniżanie.
I napiszę to po raz kolejny - kiedy kobieta jest dobra i kochająca to trafia na faceta, który jest fatalny, np. pije, bije, olewa, zdradza, myśli o sobie itp. Później przechodzi w fazę kochania za bardzo i się męczy. Jak on postanowi odejść to wielokrotnie ona siedzi cicho i godzi się na wszystko byleby mieć spokój.
Natomiast jeśli facet jest dobry - a na tym forum w większości z facetami naszymi da się dogadać, są kochającymi ojcami i często walczą z ex - dbał o rodzinę, o dzieci, pomagał, szedł na kompromisy, aż w końcu postanowił odejść, bo miał dość życia w taki a nie inny sposób, a teraz próbuje budować sobie nowy związek i zakładać rodzinę, nie zapominając o dzieciach, to okazuje się, że jest najgorszym na świecie draniem, który rozwalił poprzednią rodzinę, od którego należy wyciągnąć tyle ile się da, którego należy zmieszać z błotem i najlepiej próbować niszczyć wszystko co on próbuje tworzyć, a ona jest ofiarą jego matactw i braku odpowiedzialności. Dlaczego? Bo był za dobry? Bo chciał odejść z honorem i polubownie? Bo nie chciał mieszać w to dzieci, w końcu od nich nie odchodzi. Ex z takich związków są cholernie uparte i zawzięte, dopiero po rozstaniu pokazują swoje prawdziwe ja, bo czują, że grunt im się sypie pod nogami.
I wiecie co- nie raz mojemu powiedziałam, po akcjach z jego ex. Gdybyś ty był na moim miejscu i mój były mąż odzywałby się do mnie w taki sposób, albo wyzywałby ciebie, to pewnie pojechałbyś do niego i strzelił mu z prawego sierpowego - tak po męsku, zgadza się? No pewnie tak.
No właśnie. A ja co mam zrobić? I co mogę zrobić?
Ex nie raz wykrzykiwała, że się ze mną skontaktuje, że napisze mi wiadomość, że do mnie zadzwoni i wszystko mi opowie. Czyli co sie pytam? I skoro taka odważna jest to czemu do tej pory tego nie zrobiła? Nawet chciał dać jej do mnie nr telefonu
ale jakoś momentalnie się wycofała.
Czemu? Bo mocna w gębie jest w stosunku do niego i na swoim terenie.
Znam mojego faceta i jestem przekonana, że tak samo dobry i kochany jak jest dla mnie tak był i dla niej. I jestem przekonana, że był, jest i będzie świetnym ojcem. Jednak nasz związek bardzo się różni od jego poprzedniego - dlaczego, bo ja jestem zupełnie inną kobietą.
2 155 2012-12-10 14:28:18
I napiszę to po raz kolejny - kiedy kobieta jest dobra i kochająca to trafia na faceta, który jest fatalny, np. pije, bije, olewa, zdradza, myśli o sobie itp. Później przechodzi w fazę kochania za bardzo i się męczy. Jak on postanowi odejść to wielokrotnie ona siedzi cicho i godzi się na wszystko byleby mieć spokój.
Natomiast jeśli facet jest dobry - a na tym forum w większości z facetami naszymi da się dogadać, są kochającymi ojcami i często walczą z ex - dbał o rodzinę, o dzieci, pomagał, szedł na kompromisy, aż w końcu postanowił odejść, bo miał dość życia w taki a nie inny sposób, a teraz próbuje budować sobie nowy związek i zakładać rodzinę, nie zapominając o dzieciach, to okazuje się, że jest najgorszym na świecie draniem, który rozwalił poprzednią rodzinę, od którego należy wyciągnąć tyle ile się da, którego należy zmieszać z błotem i najlepiej próbować niszczyć wszystko co on próbuje tworzyć, a ona jest ofiarą jego matactw i braku odpowiedzialności. Dlaczego? Bo był za dobry? Bo chciał odejść z honorem i polubownie? Bo nie chciał mieszać w to dzieci, w końcu od nich nie odchodzi. Ex z takich związków są cholernie uparte i zawzięte, dopiero po rozstaniu pokazują swoje prawdziwe ja, bo czują, że grunt im się sypie pod nogami.I wiecie co- nie raz mojemu powiedziałam, po akcjach z jego ex. Gdybyś ty był na moim miejscu i mój były mąż odzywałby się do mnie w taki sposób, albo wyzywałby ciebie, to pewnie pojechałbyś do niego i strzelił mu z prawego sierpowego - tak po męsku, zgadza się? No pewnie tak.
No właśnie. A ja co mam zrobić? I co mogę zrobić?Ex nie raz wykrzykiwała, że się ze mną skontaktuje, że napisze mi wiadomość, że do mnie zadzwoni i wszystko mi opowie. Czyli co sie pytam? I skoro taka odważna jest to czemu do tej pory tego nie zrobiła? Nawet chciał dać jej do mnie nr telefonu
ale jakoś momentalnie się wycofała.
Czemu? Bo mocna w gębie jest w stosunku do niego i na swoim terenie.Znam mojego faceta i jestem przekonana, że tak samo dobry i kochany jak jest dla mnie tak był i dla niej. I jestem przekonana, że był, jest i będzie świetnym ojcem. Jednak nasz związek bardzo się różni od jego poprzedniego - dlaczego, bo ja jestem zupełnie inną kobietą.
Zgadzam się z tym w zupełności.
Mnie również strasznie wkurza, gdy widzą jak ex traktuje mojego faceta. W moim przypadku odbyłam z ex kilka rozmów podczas których najpierw próbowała mnie przekonać, że to ona ma racje i że powinnam wpłynąć na M by jej ustąpił a potem, gdy moja argumentacja nie przypadła jej do gustu przystąpiła do ataku, wyzywając mnie od najgorszych i strasząc, że będę spłacała jej długi (?).
A ja gdy patrzę na M to wiem jedno: nigdy nie uwierzę, że był złym człowiekiem a tak nagle się zmienił. Zresztą wszyscy wokoło mówią, że ta kobieta miała z nim naprawdę dobrze. Wszystko ogarnięte, ona nie pracowała, kasa w domu była, kiedy chciała to wychodziła wieczorem, w dzień, do koleżanek, do rodzinki, proszę bardzo...pełen luz. A jej nie pasowało i codziennie litania pretensji o wszystko...Teraz twierdzi, że on nigdy sie nie interesował dzieckiem, że wszystko było na jej głowie. Ale wystarczy obejrzeć masę zdjęć , na których M jest z synkiem w różnych okresach życia chłopca, w różnych miejscach, podczas różnych różnistych zajęć, żeby nabrać wątpliwości czy to co ona mówi jest prawdą. A kiedy się na nich popatrzy, jak sie razem bawią, jak rozmawiają ze sobą, jaką mają więź człowiek nabiera pewności, że M był i jest dobrym ojcem. Dlaczego więc teraz ma nie widywać synka? Dlaczego młody ma cierpieć tęskniąc tak bardzo za tatą? Kiedy M zadał to pytanie ex, wiecie co odpowiedziała? "Wiem, ze mały tęskni i cierpi ale ja też cierpiałam..." No ręce opadają dosłownie...
2 156 2012-12-10 14:49:45
Zgadzam się z tym w zupełności.
Mnie również strasznie wkurza, gdy widzą jak ex traktuje mojego faceta. W moim przypadku odbyłam z ex kilka rozmów podczas których najpierw próbowała mnie przekonać, że to ona ma racje i że powinnam wpłynąć na M by jej ustąpił a potem, gdy moja argumentacja nie przypadła jej do gustu przystąpiła do ataku, wyzywając mnie od najgorszych i strasząc, że będę spłacała jej długi (?).
Marianna czy my mamy tę samą ex??
2 157 2012-12-10 16:00:20
Każda z nas kiedy czyta siebie na wzajem to ma wrażenie de javu, nieprawdaż?
To chyba wynika ze słabości ex, wiele z nich postępuje w ten sam sposób, atakując czym się da, strasząc, ubliżając, traktując dzieci jak towar na bazarze, itp.
To ich słabość i brak pogodzenia się z rzeczywistością.
Przerobiłyśmy kwestie alimentów, zdrady ... to może teraz powrócimy do akrobacji życiowych exsiów
Ja się mocno zastanawiam jak jej błędy wychowawcze wpłyną w przyszłości na tych biednych chłopców. Co oni będą mieli w głowie. Czym będą się kierować, gdzie uciekać, co zrobią by pokazać swoją indywidualność.
Ona czuje się silna - dziś - dzieci są u niej, więc to ona rządzi, a on jest taki malutki.
Co jej daje jego poniżanie w oczach synów? Kiedy tata się wkurzy i zwraca dziecku uwagę, że źle się zachowało, to ona wykrzykuje przez tel że już zapomniał co to znaczy być ojcem, że źle dziecko traktuje, że dziecko się obraziło - i co to dziecko ma myśleć? Gdyby jej na dobru dziecka zależało, to by powiedziała, słuchaj synu tata ma racje, źle zrobiłeś, więc zastanów się i powinieneś ojca przeprosić. W końcu dziecko samo jest na tyle mądre, że na drugi dzień przeprosiło. Raz wyrzuca ich na siłę chcą pokazać, że ona żadnych problemów nie robi, innym razem nie chce ich dać. Cyrk na kółkach. Wszystko na przekór i byleby przywalić.
Sądziłam, że z czasem jej minie i się kobieta opamięta. Ale etam... póki co daje ostro dalej. A jak mój zaczął się stawiać i nie pozwalać sobie na głowę wchodzić, to dopiero urażona Pani wymyśla fanaberie - czasami sama nie wiem czy się śmiać czy płakać ![]()
2 158 2012-12-10 16:32:43 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2012-12-10 16:38:27)
Dziewczyny, zawsze mogłam na was liczyć za co dziękuję.
Młody M chciał, więc w piątek po szkole poszedł do matki i brata. Nie miał daleko, bo ex nie zgadza się na zmianę szkoły bliżej nas, gdzie chłopiec teraz mieszka. Ex nie chciała odwieź syna, więc M się postawił, bo wiedział, że to jej dziecko będzie w końcu przeszkadzać, a nie może jej wiecznie ulegać. W sobotę dostał smsa, że odeśle młodego do nas taksówka na jego koszt, M nie zgodził się. W niedzielę rano, gdy M wracał z pracy chciał wziąć syna, ale dla ex było zbyt wcześnie.
Ex młodszego syna chciała wziąć na jarmark świąteczny do rynku, przy którym mieszkamy, ale nie odwiozła starszego chłopca. Kazała dwunastolatkowi podpisać oświadczenie, że ojciec kazał mu przyjechać i wyrzuciła go na przystanek autobusowy.
Najgorsze jest to, że nie wiem już jak rozmawiać z chłopcem odnośnie matki. Tłumaczyłam mu, że to są rozgrywki pomiędzy rodzicami, ale zarówno matka jak i ojciec go kochają.
Matka krytykuje wszystko, co robi ojciec w stosunku do dzieci, teraz czepiła się jego prezentów mikołajkowych, ciuchów i butów, które mu kupiliśmy. Zaznaczę, że sama nie robi nic. Na dziecku wymusza winę, że się zmienił, bo nie chce z nią się kontaktować, a kto by chciał być tak traktowany?
I w tym problem, wczoraj M już nie wytrzymał i powiedział młodemu, że jakby matce na nim zależało, to by tak się nie zachowała. Umawialiśmy się, że nie będziemy tak o niej mówić, ale chłopiec nie dostrzega, że ona ma naprawdę go gdzieś. Dziecko opowiada o tym, co mówi matka, a my załamujemy ręce. Nie wiem, już co mu odpowiadać. Pocieszające jest to, że na razie nie chce już tam jechać, ale tęskni za bratem. Młodszy ma nagadane, że ojciec to same zło i ma się trzymać z niego z daleka. Ex M jest perfidnym kłamcą i miesza dzieciom w głowie.
no ale on sie zaparl, i Pchła tez,że nie nie chcą miec nic wspolnego z tym czym podlogi sie myje(szma...ą)
metaksa .....okreslenia "szma...a" jest uzyte tylko i wylacznie przeze mnie i tu na forum,nigdy w realu przy nikim takich slow glosno nie wypowiadam
Dziecko w ogole na temat matki sie nic nie odzywa,a mąż mi opowadal jaki Pchla ma stosunek do rodzicielki alimentow,bo napewno kiedys zostal poruszony ten temat jego z dzieckiem,czyli nie chce miec nic wspolnego z rodzicielką
Maz jedynie osobiscie do mnie eksie nazwie ją s incydentalnie "potwór" ,ale nie przy corce bo w ogole przy niej takich tematow nie porusza.Zreszta bardzo rzadko i tak cos mowi na temat eksi,moze z dwa razy w roku,wprawdzie jej osoba jest usmiertelniona w naszym domu
PC w zadnym wypadku nijak nic nie nawiązuje do rodzicielki,ani ja nie nazywa zadnym okresleniem
Mortisha wiesz coś więcej jak to wyglądało w przypadku młodej? Czy sama sobie sama wyrobiła zdanie o matce?
2 159 2012-12-10 18:29:58 Ostatnio edytowany przez MariannaM (2012-12-10 18:30:53)
Marianna czy my mamy tę samą ex??
Zaskakujące, jak niektórzy potrafią iść po schemacie, prawda? NO, ale muszę przyznać, że nasza ex nie próbowała się ze mną przyjaźnić. Wrecz przeciwnie, nienawidzi mnie od samego początku. Sądzę, że ona również miała świetny plan: seria awantur, jazdy, pretensje, wyrzuca faceta z domu (nie po raz pierwszy) a on wraca skruszony, z podkulonym ogonem, bo tęskni za synem zbyt mocno żeby odejść. Ona znowu jest górą, ona ma władzę a on to marny paproch, który ma siedzieć cicho, zarabiać kasę i nie mieć żadnych potrzeb (szczególnie tych emocjonalnych). Ale cóż...tym razem wyszło zupełnie inaczej, bo jej mąż postanowił już nigdy nie wracać do domu, w którym i tak wiało niesamowitym chłodem i jedyne co go tam trzymało to synek. I zaraz potem pojawiłam się ja. Pewnie już wcześniej uważała mnie za zagrożenie, choć ja wtedy w ogóle nie brałam takiej opcji pod uwagę. Ona jednak trzymała ręke na pulsie i tak na wszelki wypadek domagała się żebym zniknęła z firmy. A tu ZONK, nie dość, że nie zniknęłam to jeszcze zaczęliśmy się spotykać na gruncie już nie zawodowym ani koleżeńskim...Będe bezczelna lecz powiem, że wcale nie uważam abym zrobiła coś złego. Może ktoś powie, że przecież mieli jeszcze szansę się zejśc, gdyby nie ja...owszem, on mógł po raz kolejny, z obawy o stan psychoczny dziecka wrócić i umierać po cichu emocjonalnie, ale okazałao się, że są inne rozwiązania. Rodzina, gdzie nie ma miłości między rodzicami to kit, kłamstwo i ułuda a dziecko to doskonale wie. Młody kiedyś nawet powiedział do nich "ja wiem tato, że ty nie kochasz mamy i mam nie kocha ciebie". Nie oszukasz małego serduszka, nie zamydlisz oczu...Teraz dziecko widzi, że tata się uśmiecha, że prawdziwa rodzina to wspólne spędzanie czasu, żarty, zabawy, posiłki i po prost chce w tym uczestniczyć.
Zazdrosna, muszę przyznać, że wasza ex to wyjątkowo paskudny eksponat
Naprawdę żal chłopaków, mam nadzieję, że wsparcie którego udzielacie młodemu da mu siłę by jakoś to wszystko przetrwać. Myślę, że może potrzebować jakiegoś wsparcia psychologa, to co matka z nim wyprawia woła o pomstę do nieba. Uważm, że w takiej sytuacji powinna miec ogarniczone praw do obu synów...w ogóle jak można się zrzec dziecka a potem mieć pretensje o to jak sie go wychowuje? Dlaczego nie zgadza sie na zmiane szkoły? Proponuje abyście i tak spróbowali mu ją zmienić, jeśli dyrekcja się nie zgodzi (jeśli ma ograniczone prawa to w jakim zakresie?) to sąd rodzinny powinien załatwić problem. Istnieje duża zasadność takiego rozwiązania, jeśli chłopiec musi pokonywać codziennie znaczną odległość do skzoły z powodu głupoty własnej matki...
2 160 2012-12-10 19:34:08
mortisha napisał/a:no ale on sie zaparl, i Pchła tez,że nie nie chcą miec nic wspolnego z tym czym podlogi sie myje(szma...ą)
metaksa .....okreslenia "szma...a" jest uzyte tylko i wylacznie przeze mnie i tu na forum,nigdy w realu przy nikim takich slow glosno nie wypowiadam
Dziecko w ogole na temat matki sie nic nie odzywa,a mąż mi opowadal jaki Pchla ma stosunek do rodzicielki alimentow,bo napewno kiedys zostal poruszony ten temat jego z dzieckiem,czyli nie chce miec nic wspolnego z rodzicielką
Maz jedynie osobiscie do mnie eksie nazwie ją s incydentalnie "potwór" ,ale nie przy corce bo w ogole przy niej takich tematow nie porusza.Zreszta bardzo rzadko i tak cos mowi na temat eksi,moze z dwa razy w roku,wprawdzie jej osoba jest usmiertelniona w naszym domu
PC w zadnym wypadku nijak nic nie nawiązuje do rodzicielki,ani ja nie nazywa zadnym okresleniemMortisha wiesz coś więcej jak to wyglądało w przypadku młodej? Czy sama sobie sama wyrobiła zdanie o matce?
Ja męza cór znam juz od paru dobrych lat, ale ona nigdy w mojej obecnosci nie poruszała tematu o swojej rodzicielce,nie wspominala zadnych sytuacji,zadnych epizotów, a z tego co wiem to niestety te dziecko nie ma fajnych wspomnien.
U psychologa takze pomija ten temat,mimo że matke pamieta jako malutkie dziecko,lecz ma bardzo dobra pamięć
Mąż mi mówił jak to wyglada ze strony dziecka.Nigdy z rodzicielką zadncych relacji nie nawiązala, nie bylo miedzy nimi wiezi ani relacji nawet minimalnyc.Exsia uciekala od dzieka i roli matki jak tylko mogla i to robila na kazdym kroku wcale sie z tym nie kryjąc, ze matką nie ma zamiaru być.
W wiekszosci jej nie bylo w domu niz byla, mąz przez jakis okres czasu musiał zawodowo pracowac w domu i wychowywac malą,eksia w zadnym wypadku nie poczuwala sie do pomocy przy dziecku, a jak dala wkoncu juz tak konkretnie nogi,i dowiedziala sie ,ze bedzie pozbawiona praw rodzicielskich to nawet sie ucieszyła, i na zloznym wniosku o odebranie praw ,sąd widząc u matki brak protestu,i entuzjazm pałający u niej z tego powodu,bez zastrzezen zakonczyl to na jednej rozprawie..niestety mąż nie ubiegal sie o alimenty
A ja jako poboczny obserwator widze po dziecku ze solidnie odbilo sie to na jej psychice,ma wrecz patologiczny obraz zakodowany jesli chodzi o "role matki" a tatuś to jest jej oczkiem w glowie, i odwrotnie ![]()
2 161 2012-12-10 22:46:49 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2012-12-10 22:49:38)
Ja męza cór znam juz od paru dobrych lat, ale ona nigdy w mojej obecnosci nie poruszała tematu o swojej rodzicielce,nie wspominala zadnych sytuacji,zadnych epizotów, a z tego co wiem to niestety te dziecko nie ma fajnych wspomnien.
U psychologa takze pomija ten temat,mimo że matke pamieta jako malutkie dziecko,lecz ma bardzo dobra pamięć.
Mąż mi mówił jak to wyglada ze strony dziecka.Nigdy z rodzicielką zadncych relacji nie nawiązala, nie bylo miedzy nimi wiezi ani relacji nawet minimalnyc.Exsia uciekala od dzieka i roli matki jak tylko mogla i to robila na kazdym kroku wcale sie z tym nie kryjąc, ze matką nie ma zamiaru być.
W wiekszosci jej nie bylo w domu niz byla, mąz przez jakis okres czasu musiał zawodowo pracowac w domu i wychowywac malą,eksia w zadnym wypadku nie poczuwala sie do pomocy przy dziecku, a jak dala wkoncu juz tak konkretnie nogi,i dowiedziala sie ,ze bedzie pozbawiona praw rodzicielskich to nawet sie ucieszyła, i na zloznym wniosku o odebranie praw ,sąd widząc u matki brak protestu,i entuzjazm pałający u niej z tego powodu,bez zastrzezen zakonczyl to na jednej rozprawie..niestety mąż nie ubiegal sie o alimenty
A ja jako poboczny obserwator widze po dziecku ze solidnie odbilo sie to na jej psychice,ma wrecz patologiczny obraz zakodowany jesli chodzi o "role matki" a tatuś to jest jej oczkiem w glowie, i odwrotnie
Mortisha, przykro mi bardzo. Dobrze, że mała ma Ciebie i dzięki Tobie nauczy się uczuć rodzicielskich, by sama kiedyś mogła być matką.
Zazdrosna, muszę przyznać, że wasza ex to wyjątkowo paskudny eksponat
Naprawdę żal chłopaków, mam nadzieję, że wsparcie którego udzielacie młodemu da mu siłę by jakoś to wszystko przetrwać. Myślę, że może potrzebować jakiegoś wsparcia psychologa, to co matka z nim wyprawia woła o pomstę do nieba. Uważm, że w takiej sytuacji powinna miec ogarniczone praw do obu synów...w ogóle jak można się zrzec dziecka a potem mieć pretensje o to jak sie go wychowuje? Dlaczego nie zgadza sie na zmiane szkoły? Proponuje abyście i tak spróbowali mu ją zmienić, jeśli dyrekcja się nie zgodzi (jeśli ma ograniczone prawa to w jakim zakresie?) to sąd rodzinny powinien załatwić problem. Istnieje duża zasadność takiego rozwiązania, jeśli chłopiec musi pokonywać codziennie znaczną odległość do skzoły z powodu głupoty własnej matki...
Młody jest pod opieką psychologa i psychiatry, niestety młodszy syn już nie widuje się z ojcem, bo na wizyty chodzili oboje. Ograniczenie całkowite matki jest w trakcie i to tylko kwestia czasu. Zdajemy sobie sprawę, że w tej sytuacji M ma szansę na odebranie ex drugiego syna. Tylko musiałby zrezygnować z pracy, w tej chwili pracuje na 2 etaty, spłaca kredyty. Poza tym nie mamy na dzień dzisiejszy warunków lokalowych. To, że młodszy syn będzie chciał być pod opieką ojca jest kwestią czasu, bo ex jest w ciąży i chłopak będzie miał przechlapane. Ja też potrzebuję czasu, by się oswoić z myślą, że jeszcze 9-latka będę miała na głowie. Na razie starszy chłopiec ma straszne braki w nauce, uczymy się dużo, a na razie efekty są marne. Brrr...
2 162 2012-12-10 23:14:05
mortisha napisał/a:Ja męza cór znam juz od paru dobrych lat, ale ona nigdy w mojej obecnosci nie poruszała tematu o swojej rodzicielce,nie wspominala zadnych sytuacji,zadnych epizotów, a z tego co wiem to niestety te dziecko nie ma fajnych wspomnien.
U psychologa takze pomija ten temat,mimo że matke pamieta jako malutkie dziecko,lecz ma bardzo dobra pamięć.
Mąż mi mówił jak to wyglada ze strony dziecka.Nigdy z rodzicielką zadncych relacji nie nawiązala, nie bylo miedzy nimi wiezi ani relacji nawet minimalnyc.Exsia uciekala od dzieka i roli matki jak tylko mogla i to robila na kazdym kroku wcale sie z tym nie kryjąc, ze matką nie ma zamiaru być.
W wiekszosci jej nie bylo w domu niz byla, mąz przez jakis okres czasu musiał zawodowo pracowac w domu i wychowywac malą,eksia w zadnym wypadku nie poczuwala sie do pomocy przy dziecku, a jak dala wkoncu juz tak konkretnie nogi,i dowiedziala sie ,ze bedzie pozbawiona praw rodzicielskich to nawet sie ucieszyła, i na zloznym wniosku o odebranie praw ,sąd widząc u matki brak protestu,i entuzjazm pałający u niej z tego powodu,bez zastrzezen zakonczyl to na jednej rozprawie..niestety mąż nie ubiegal sie o alimenty
A ja jako poboczny obserwator widze po dziecku ze solidnie odbilo sie to na jej psychice,ma wrecz patologiczny obraz zakodowany jesli chodzi o "role matki" a tatuś to jest jej oczkiem w glowie, i odwrotnieMortisha, przykro mi bardzo. Dobrze, że mała ma Ciebie i dzięki Tobie nauczy się uczuć rodzicielskich, by sama kiedyś mogła być matką.
MariannaM napisał/a:Zazdrosna, muszę przyznać, że wasza ex to wyjątkowo paskudny eksponat
Naprawdę żal chłopaków, mam nadzieję, że wsparcie którego udzielacie młodemu da mu siłę by jakoś to wszystko przetrwać. Myślę, że może potrzebować jakiegoś wsparcia psychologa, to co matka z nim wyprawia woła o pomstę do nieba. Uważm, że w takiej sytuacji powinna miec ogarniczone praw do obu synów...w ogóle jak można się zrzec dziecka a potem mieć pretensje o to jak sie go wychowuje? Dlaczego nie zgadza sie na zmiane szkoły? Proponuje abyście i tak spróbowali mu ją zmienić, jeśli dyrekcja się nie zgodzi (jeśli ma ograniczone prawa to w jakim zakresie?) to sąd rodzinny powinien załatwić problem. Istnieje duża zasadność takiego rozwiązania, jeśli chłopiec musi pokonywać codziennie znaczną odległość do skzoły z powodu głupoty własnej matki...
Młody jest pod opieką psychologa i psychiatry, niestety młodszy syn już nie widuje się z ojcem, bo na wizyty chodzili oboje. Ograniczenie całkowite matki jest w trakcie i to tylko kwestia czasu. Zdajemy sobie sprawę, że w tej sytuacji M ma szansę na odebranie ex drugiego syna. Tylko musiałby zrezygnować z pracy, w tej chwili pracuje na 2 etaty, spłaca kredyty. Poza tym nie mamy na dzień dzisiejszy warunków lokalowych. To, że młodszy syn będzie chciał być pod opieką ojca jest kwestią czasu, bo ex jest w ciąży i chłopak będzie miał przechlapane. Ja też potrzebuję czasu, by się oswoić z myślą, że jeszcze 9-latka będę miała na głowie. Na razie starszy chłopiec ma straszne braki w nauce, uczymy się dużo, a na razie efekty są marne. Brrr...
Noo...nieźle się wkopałaś
Ale sądzę, że nie bez powodu na ciebie trafiło...nic nie dzieje się bez przyczyny
2 163 2012-12-11 09:14:36
Noo...nieźle się wkopałaś
Ale sądzę, że nie bez powodu na ciebie trafiło...nic nie dzieje się bez przyczyny
He, he, dzięki
. Z zazdrośnicy przeradzam się w Matkę Teresę
. Fakt, polubiłam tego dzieciaka, chwile spędzone sam na sam bardzo łącza ludzi. Poza tym nie sposób przejąc się losem skrzywdzonego dziecka. Wczoraj płakał przez snem, bo matka nie chce po niego przyjechać. Nigdy nie sądziłam, że to powiem, ale im dalej od niej tym chłopiec jest szczęśliwszy, weekend z matką źle na niego wpłynął. Teraz jest z nami i będzie dobrze
Z Wasza pomocą macochy, jesteście kochane ![]()
2 164 2012-12-11 09:25:37
Ja muszę wam dziewczyny powiedzieć, że dzięki wam też jestem jakaś taka...spokojniejsza i radośniejsza i nie czuje się sama w tym wszystkim.
Wczoraj mała płakała, że nie chce od nas jechać do mamy , że chce u nas zostać...a mi rosło w gardle jak jej tłumaczyłam, ze za kilka dni znowu do nas przyjedzie i będzie bardzo długo.
2 165 2012-12-11 14:32:38
"He, he, dzięki . Z zazdrośnicy przeradzam się w Matkę Teresę . Fakt, polubiłam tego dzieciaka, chwile spędzone sam na sam bardzo łącza ludzi. Poza tym nie sposób przejąc się losem skrzywdzonego dziecka. Wczoraj płakał przez snem, bo matka nie chce po niego przyjechać. Nigdy nie sądziłam, że to powiem, ale im dalej od niej tym chłopiec jest szczęśliwszy, weekend z matką źle na niego wpłynął. Teraz jest z nami i będzie dobrze Z Wasza pomocą macochy, jesteście kochane
Dziecko najwięcej miłości potrzebuje wtedy, gdy najmniej na nią zasługuje."
Cud miód i orzeszki
Napewno uwierzę w takie spontaniczne zapewnienia .Nagle jak ręką odjął ,zazdrosc znikneła ?
Piszesz pod wpływem postów dziewczyn ,nie chcesz być gorsza .A to nie o to chodzi .
One pisza a przynajmniej powinny pisac ,dlatego ,ze chca pokazać ,jak można sobie poradzić w Rodzinie patchworkowej .Chyba ,ze myle się .I topik służy wylewaniu żali na ex żony ,a nie na zmobilizowaniu Panów .żeby swoje byłe ustawili w odpowiedniej skali,i nie spieprzyli nastepnego zwiazku .
2 166 2012-12-11 14:38:01
Ech....Tekst ex do M :
- Nastawiasz dziecko przeciwko mnie i ja chcę żeby widywał cię tylko raz na dwa tygodnie
- Ale jak nastawiam, nie rozumiem?
- Bo syn za każdym razem jak od ciebie wraca, to pyta dlaczego tak mało może być u taty!
No tak, żelazna logika, jeśli dziecko tęskni i chce więcej spędzać czasu z ojcem, to należy mu to ograniczyć, może w końcu w ogóle zapomni, że ma ojca...:/
2 167 2012-12-11 14:41:02
"He, he, dzięki . Z zazdrośnicy przeradzam się w Matkę Teresę . Fakt, polubiłam tego dzieciaka, chwile spędzone sam na sam bardzo łącza ludzi. Poza tym nie sposób przejąc się losem skrzywdzonego dziecka. Wczoraj płakał przez snem, bo matka nie chce po niego przyjechać. Nigdy nie sądziłam, że to powiem, ale im dalej od niej tym chłopiec jest szczęśliwszy, weekend z matką źle na niego wpłynął. Teraz jest z nami i będzie dobrze Z Wasza pomocą macochy, jesteście kochane
Dziecko najwięcej miłości potrzebuje wtedy, gdy najmniej na nią zasługuje."Cud miód i orzeszki
![]()
Napewno uwierzę w takie spontaniczne zapewnienia .Nagle jak ręką odjął ,zazdrosc znikneła ?
Piszesz pod wpływem postów dziewczyn ,nie chcesz być gorsza .A to nie o to chodzi .
One pisza a przynajmniej powinny pisac ,dlatego ,ze chca pokazać ,jak można sobie poradzić w Rodzinie patchworkowej .Chyba ,ze myle się .I topik służy wylewaniu żali na ex żony ,a nie na zmobilizowaniu Panów .żeby swoje byłe ustawili w odpowiedniej skali,i nie spieprzyli nastepnego zwiazku .
O masz...A skąd wiesz pod wpływem czego ona pisze? Ja pierdziele, co za ludzie, no...Wszystko kurde wiedzą lepiej od samych zainteresowanych...I w ogóle jaki jest cel Twojej wypowiedzi?
2 168 2012-12-11 16:00:51 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2012-12-11 17:03:49)
"He, he, dzięki . Z zazdrośnicy przeradzam się w Matkę Teresę . Fakt, polubiłam tego dzieciaka, chwile spędzone sam na sam bardzo łącza ludzi. Poza tym nie sposób przejąc się losem skrzywdzonego dziecka. Wczoraj płakał przez snem, bo matka nie chce po niego przyjechać. Nigdy nie sądziłam, że to powiem, ale im dalej od niej tym chłopiec jest szczęśliwszy, weekend z matką źle na niego wpłynął. Teraz jest z nami i będzie dobrze Z Wasza pomocą macochy, jesteście kochane
Dziecko najwięcej miłości potrzebuje wtedy, gdy najmniej na nią zasługuje."Cud miód i orzeszki
![]()
Napewno uwierzę w takie spontaniczne zapewnienia .Nagle jak ręką odjął ,zazdrosc znikneła ?
Piszesz pod wpływem postów dziewczyn ,nie chcesz być gorsza .A to nie o to chodzi .
One pisza a przynajmniej powinny pisac ,dlatego ,ze chca pokazać ,jak można sobie poradzić w Rodzinie patchworkowej .Chyba ,ze myle się .I topik służy wylewaniu żali na ex żony ,a nie na zmobilizowaniu Panów .żeby swoje byłe ustawili w odpowiedniej skali,i nie spieprzyli nastepnego zwiazku .
Jeśli mam być szczera, to mi samej trudno w to uwierzyć. Wiesz jak słyszysz opowiadania od jednej ze stron, że jego była to wredna jędza itp. to zaczynasz wątpić, że kobieta może, aż tak krzywdzić własne dzieci. Zaczynasz się zastanawiać dlaczego M był tak ślepy. Dla mnie to zachowanie absurdalne i nie rozumiem tego. Fakt słyszałam tę historię od znajomych M i jego rodziny, ale są to osoby stronnicze, więc podchodziłam do tego z dystansem. Z drugiej strony, mój M też zmienił swoje zachowanie, bo nabrał dystansu do tej całej sytuacji. Poza tym mam obecnie na co dzień obraz cierpiącego dziecka , jest mi go szczerze żal. Możecie to nazwać przypływem uczuć macierzyńskich, moi znajomi też są zaskoczeni.
Chwilami też mam dość, że muszę poświęcić dziecku dużo czasu, umawiam się w tedy z koleżankami, by odreagować i znów jest ok. Wracam do młodego, który szczerze odwzajemnia moje zainteresowanie. Mój M tez więcej czasu obecnie spędza w domu, by zrobić z synem lekcje itp, ma swoje obowiązki wobec dziecka i nie wyręczam go ze wszystkim.
Dziś mnie jasny szlak trafił. Młody czekał na autobus do szkoły 40 min i wrócił z kaszlem i gorączką. Szanowna rodzicielka oczywiście podtrzymuje swój zakaz zmiany szkoły na bliższą. Pozostaje czekać na sprawę w sądzie, naprawdę szkoda chłopaka.
2 169 2012-12-11 16:03:23
O masz...A skąd wiesz pod wpływem czego ona pisze? Ja pierdziele, co za ludzie, no...Wszystko kurde wiedzą lepiej od samych zainteresowanych...I w ogóle jaki jest cel Twojej wypowiedzi?
Dzięki ![]()
2 170 2012-12-11 16:37:03
Cud miód i orzeszki
![]()
Napewno uwierzę w takie spontaniczne zapewnienia .Nagle jak ręką odjął ,zazdrosc znikneła ? .
A co?? zazdroscisz ,ze czyjas zazdrosc znikneła jak reką odjął?? ? a no sama teraz zazdroscisz ,ze ktos w tak szybkim czasie potrafi sie z tym uporac, widac,ze ty tego nie potrafisz przetrawic, biorąc wszystko pod twoją osobe, i mierząc swoją miarą
Że ci zajmuje cos wiele czasu aby z czyms sie oswoic, to nie znaczy ,ze kazdeemu innemu.Przestan byc zazdrosna o naszej "zazdrosnej 13" cud ,miód i orzeszki .Dobrze sobie radzi w roli przyszywanej mamy, a z ciebie juz zawistnosc i jad kipi,jak to ozliowe ,że w takim krótkim odstepie czasowym tak naturalnie jej to przyszło.Ty bys moze i nawet 15 lat nie dala rady z tym sie uporac, dlatego zazdrosna jestes o to ![]()
Obwarzanek?Zyj w swoich cudach ,orzeszkasz ,precelkach i obwarzankach ![]()
2 171 2012-12-11 17:12:22
Dziewczyny, naprawdę ciesze się, że jestem tu z Wami. Fajnie jest podzielić się z kimś, co nam leży na sercu, zwłaszcza jak ta druga osoba zna problem z autopsji.
Przestan byc zazdrosna o naszej "zazdrosnej 13" cud ,miód i orzeszki .Dobrze sobie radzi w roli przyszywanej mamy, a z ciebie juz zawistnosc i jad kipi,jak to ozliowe ,że w takim krótkim odstepie czasowym tak naturalnie jej to przyszło.
Mortisha jestem pod wrażeniem ![]()
Ja muszę wam dziewczyny powiedzieć, że dzięki wam też jestem jakaś taka...spokojniejsza i radośniejsza i nie czuje się sama w tym wszystkim.
Macocha mam podobnie ![]()
2 172 2012-12-11 19:11:38
Polecam artykuł:
http://www.oddajciemitate.pl/haniebne-realia
2 173 2012-12-11 19:24:58
tak się zastanawiam po co wpadają tu Panie nr jeden które już numer jeden nie są.Z tego co zdążyłam sie zorientować nic pozytywnego tu nie wnoszą.Chciałabym choć raz trafić na UCZCIWĄ ex która postara się postawić w naszej sytuacji.Która coś doradzi, opisze swoje PRAWDZIWE uczucia nawet te które nie są dla nas miłe bo tak jak już gdzieś tu napisałam nie dziwię się, że mają do nas negatywne uczucia ( nie mówię o nienawiści) mówię o zwykłej odrobinie zazdrości na tle np. wyglądu lub innego czynnika.
Kiedyś próbowałam naszą ex zrozumieć.
Mam jej męża, jej dziecko mnie kocha, uwielbia spędzać ze mną czas,jestem od niej młodsza, mieszkam w domu w którym ona mieszkała, siadam do stołu z jej byłą teściową, znajomi M i ex mnie lubią ( a jak nie to przynajmniej dobrze grają), mam fajną pracę.A ona? Ona jest z kolejnym facetem, dziecko jak do niego dzwonimy wciąż pyta kiedy do nas wraca,jest starsza,nie ma mieszkania ( mieszka u matki),część znajomych się od niej odwróciła...Szkoda tylko, że zapomina się o jednym waznym fakcie.Ex jest ex bo tego chciała.Ex jest ex bo sama odeszła.Ex jest ex bo nie umiała żyć z M.Ex zapomniała, że od wyprowadzki miała już kilku mężczyzn a M jedną i wciąż tą samą mnie, zapomniała, że kiedy była zakochana w Panie nr 1 oddawała nam dziecko na tygodnie przez co dziecko nawiązało ze mną silną więź.Zapomniała o wielu rzeczach, niuansach,nawiasikach.
Nie każda ex to dziwka.
Nie każda macocha to kłamliwa suka.
Nie stawia się ludzi pod jedną kreską.
Macochy nie oczerniają ex dlatego, że taka jest zasada matematyczna.nasze forum to wylewanie łez na to co się dzieje.Jesli jakajś ex która tu wpada robi to po to żeby udowodnić sobie jakie to my złe jesteśmy to chyba lepiej żeby ułożyła klocki z dzieckiem albo skopała ogródek...albo założyła forum ex - samotna matka.
2 174 2012-12-11 21:07:09
a odbiegając trochę od tematu, jak u Was wyglądała komunia dziecka Waszych mężczyzn? o ile macie ją już za sobą.
U Nas w tym roku mała idzie do komunii, mój P. bardzo chce żebym przyjechała, ja najpierw byłam chętna, ale poprosiłam go żeby porozmawiał ze swoją Ex, czy nie będzie miała nic przeciwko, żeby nie było potem wyzwisk i afer, nie powiedziała jasno tak czy nie, powiedziała że jej faceta też nie będzie, bo jest niewierzący i dla niego to cyrk...pomimo że mieszka już z małą, ja chyba też odpuszczę, bo boję się że cała rodzina P. i Ex będzie mnie traktować jako zło konieczne, nie mówie o mamie czy braciach P. ale o dalszej, a to przecież wyjątkowy dzień dla córy P. więc niech to ona będzie w centrum zainteresowania.
2 175 2012-12-11 21:16:38
A jakie masz relacje z jego córką?
2 176 2012-12-11 21:45:16
Co do komunii, to ex nie wyraża zgody aby nawet ojciec dziecka był...a co dopiero ja ![]()
Tzn, że do kościoła przyjdzie to sie pogodziła z tym, ale o żadnym wspólnym przyjęciu nie chce słyszeć. ONA zabierze młodego na rodzinny obiad i puści do ojca po 17-18 i róbta co chceta...
Ale powiem szczerze, że nawet gdyby miał się odbyć wspólny obiad np w lokalu to bym nie poszła...choć wiem że młody by bardzo chciał. po co robić kwas, przeciec wiadomo, że nie obejdzie sie bez jakiś nieprzyjemności ze strony ex lub jej rodziny.
2 177 2012-12-11 21:47:24
Dobre, może nawet bardzo jak na całą sytuację, mimo tego że uważam że jest strasznie rozpieszczona, to bardzo lubię to małą, mieszkam w innym mieście, ale zawsze kiedy przyjeżdżam do nich miło spędzamy czas, dostała swój telefon od mamy czasami napisze do mnie smsa albo wyśle smsa, P. mówi że bardzo mnie polubiła, a kiedy rozmawiam z P. przez telefon, zawsze mówi żeby mnie pozdrowić, albo chce mi coś przekazać i P jej daje telefon, ale myślę że przez tą odległość i przez to że nie zawsze jestem blisko może nie mieć to dla malej większego znaczenia czy będę czy nie
2 178 2012-12-12 11:25:34
End_aluzja
A ja kolejny raz powtarzam że dziecko mojego męża obydwoje utrzymujemy w całości i u siebie i u jego matki. Więc utrzymujemy ja podwójnie, tak my bo nie mamy rozdzielności majatkowej i kase wspólna. I co?
Nadal myślisz że nie wiem ile kosztuje utrzymanie dziecka, wiem i mam pomnożone razy dwa. Bo płacimy alimenty matce i młoda i tak mieszk u nas ponad pół miesiąca, lekarze, dentyści i wszytko inne jej zapewniam.
Dlaczego zapewniamy bo nie będziemy dzieckiem grali i nasyłali dziecka na matke tak jak robi to ona w stosunku do męza. Kiedy dziecko przychodzi do nas i mówi, trzy dni temu złamał mi się zą i mnie boli mama kazała wam póść ze mna do dentysty. To co mamy zrobić? Odsyłać ja do żeby powiedziała matce to smao. To sa wojny podjazdowe, które szkodzą dziecku, a ktore ex stosuje regularnie i bez skrupułów.
A mamusia ma właśnie takie podejście jakie przezentujesz ty i wiele innych kobiet które się tu sporadycznie pojawiają, przeciez ona wszytko jej zapewnia, a te marne alimenty (niezaleznie jakie by były dla ex zawsze sa marne) m może w "dupe wsadzic". ( tylko hmmm....ma dziecko 13 dni w miesiącu i na to dostaje miesięczne alimenty, przez reszte miesiąca dziecko jest u nas, lekarze, badania, jedzenie i wszytko inne zapewniamy my w tym czasie i nie tylko bo jak trzba to i m idzie po młoda kiedy jest u matki i robi badania bo wie że ona tego nie zrobi i będzie czekała aż do momentu kiedy młoda bedzie u nas. Pomijam juz fakt że mamusie mieszka w mieszkaniu mojego M, żeby dzieku nie zmieniac warunków w trudnym okresie i chwali się to ale za wynajem nie płaci no bo "od własnego dziekca będziesz wyciagała zbolały tausiu" i wiele innych takich sytuacji)
Ale w sadzie przy rozprawie nie zgodziła się na opieką naprzemienną mimo że ta juz ponad 6 lat tak wygląda. Jednak te "marne" alimenty są więcej warte,a juz napewno jak trzeba by było je z własnej kieszeni wyciągnąć.
I wiesz co, ona równiez uważa że jest bez skazy, że dziecko utrzymuje sama...hmmm, ze wszytkim radzi sobie sama, a zbolały tatus nic nie robi bo na drugie dziecko.
Problem w tym że większośc kobiet takich jak Wonem&S czy jak uważam Ty bo z takiej strony się tu zaprezentowałaś zawsze znajdą wytłumaczenie i usprawiedliwienie dla takiej matki. Dla mnie z jednego prostego powod albo same tak postępujecie albo musiały byście przyznac same przed soba że nie każy facet jest taki jak wasi ex. Nie każdy facet zostawia dziecko dla nowej kobiety albo nie każdy odchodzi w atmosferze zdrady jako drań i jest kreowany na potwora. Trzeba sobie to uzmysłowić i wyjśc troche poza stereotypy. A i sama znam przypadki gdzie facet kocha dzieci bardzo, chciał by się nimi zając i miec kontakt ale to matka robi wszytko by mu utrudnić, matka robi wszytko by go kreowac na potwora i by dzieci go nienawidziy. I myśle że takich przypadków jest dużo więcej.
2 179 2012-12-12 13:31:24
Teraz odskocznia od wypominek nam "chytrzenia" na pasierbiątka
JAK do was sie zwarcają dzieci waszych partnerów/mężów? czy Mamo?ciocia?,po imieniu "Kasia", cz na "Ty"? wy zasugerowaliscie jak to ma być czy to od dzieci wyplynelo?
2 180 2012-12-12 13:33:54
DO mnie "ciocia", choć młoda czesto wyskakuje z pomysłem na "mamo" to ja się nie zgadzam.
2 181 2012-12-12 13:36:55
DO mnie "ciocia", choć młoda czesto wyskakuje z pomysłem na "mamo" to ja się nie zgadzam.
Do mnie na TY, choć młody chce mówić "mamo", twierdzi, że ma teraz dwie a ja jestem mamą przyszywaną. Nie zgadzam się oczywiście na to i mu tłumaczę, że jego mamie było by bardzo przykro, gdyby tak sie do mnie zwracał, niby rozumie ale i tak co jakiś czas temat powraca....
2 182 2012-12-12 13:47:05
shedir napisał/a:DO mnie "ciocia", choć młoda czesto wyskakuje z pomysłem na "mamo" to ja się nie zgadzam.
Do mnie na TY, choć młody chce mówić "mamo", twierdzi, że ma teraz dwie a ja jestem mamą przyszywaną. Nie zgadzam się oczywiście na to i mu tłumaczę, że jego mamie było by bardzo przykro, gdyby tak sie do mnie zwracał, niby rozumie ale i tak co jakiś czas temat powraca....
nie tylko ex mamy taką samą ale i dzieci :-)
Do mnie ciociu...
2 183 2012-12-12 19:04:17
Teraz odskocznia od wypominek nam "chytrzenia" na pasierbiątka
JAK do was sie zwarcają dzieci waszych partnerów/mężów? czy Mamo?ciocia?,po imieniu "Kasia", cz na "Ty"? wy zasugerowaliscie jak to ma być czy to od dzieci wyplynelo?
Do mnie na ty. Za to moje dzieci często mówią do mojego M per pan, ale raczej się tak zgrywają, bo czasem mówią mu po imieniu.
2 184 2012-12-12 19:09:30 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2012-12-12 19:10:57)
Ostatnio mój M z moja córą (16) wybrali się na zakupy. M chciał kupić mi biustonosz, więc i córa szukała czegoś dla siebie. Wyobraźcie sobie jaką wzbudzili sensacje jak wspólnie wybierali bieliznę. Córa oczywiście zwracała się do niego na ty
Mój M jest bardzo otwarty i chętnie doradzał dziewczynie. Uśmiałam się co niemiara jak mi o tym opowiadali. To były udane zakupy ![]()
2 185 2012-12-12 19:24:21
Ostatnio mój M z moja córą (16) wybrali się na zakupy. M chciał kupić mi biustonosz, więc i córa szukała czegoś dla siebie. Wyobraźcie sobie jaką wzbudzili sensacje jak wspólnie wybierali bieliznę. Córa oczywiście zwracała się do niego na ty
Mój M jest bardzo otwarty i chętnie doradzał dziewczynie. Uśmiałam się co niemiara jak mi o tym opowiadali. To były udane zakupy
a w jakim wieku masz swoje dzieci??? bo juz naprawde mi wylecialoi z glowy ![]()
No tak, teraz pęd i trend na galeriankowanie hehe, nawet biol ojciec ma "strach" isc na zakupy zwlasną corka ,a co dopiero mowiąc z corką swojej parnterki
Mi mąż opowiada ,ze normalnie krepuje sie takich sytuacji,zwlaszcza za kilka lat jak jego córa podrosnie,(narazie jest malutka jak na swoj wiek)nabierze kształtów kobiecych to dopiero bedzie rendgen w oczach innych ..:o
To co go ratuje, to że jego cór to wykapany tatuś, skora zdarta z ojca,rysy,mimika, twarz i wszystko co sie na niej znajduje, to jak swie krople wody,nawet uszy takie same, tylko z wzrostem po nim nie poszla ale po babci i cioci (meza mamie i siostrze niskie kobietki)
2 186 2012-12-12 20:31:06
Ostatnio mój M z moja córą (16) wybrali się na zakupy. M chciał kupić mi biustonosz, więc i córa szukała czegoś dla siebie. Wyobraźcie sobie jaką wzbudzili sensacje jak wspólnie wybierali bieliznę. Córa oczywiście zwracała się do niego na ty
Mój M jest bardzo otwarty i chętnie doradzał dziewczynie. Uśmiałam się co niemiara jak mi o tym opowiadali. To były udane zakupy
hehe:)
2 187 2012-12-12 22:05:07
a w jakim wieku masz swoje dzieci??? bo juz naprawde mi wylecialoi z glowy
No tak, teraz pęd i trend na galeriankowanie hehe, nawet biol ojciec ma "strach" isc na zakupy zwlasną corka ,a co dopiero mowiąc z corką swojej parnterki
Mi mąż opowiada ,ze normalnie krepuje sie takich sytuacji,zwlaszcza za kilka lat jak jego córa podrosnie,(narazie jest malutka jak na swoj wiek)nabierze kształtów kobiecych to dopiero bedzie rendgen w oczach innych ..:o
To co go ratuje, to że jego cór to wykapany tatuś, skora zdarta z ojca,rysy,mimika, twarz i wszystko co sie na niej znajduje, to jak swie krople wody,nawet uszy takie same, tylko z wzrostem po nim nie poszla ale po babci i cioci (meza mamie i siostrze niskie kobietki)
Mój syn ma 14 lat. Córa 16 i poszła na zakupy z facetem przed 40 po bieliznę, chcieli zrobić mi prezent, hehe. M pomimo, że nie ma córki to z moją świetnie się dogaduje. W ogóle jest bardzo otwarty i trudne tematy go nie krępują. Traktuje moją córę jak obcą kobietę i w rozmowie o intymnych sprawach, co przychodzi mu bez problemu nie kieruje się emocjami, tak jak ja. Czasem jestem w szoku jak łatwo im się rozmawia. Mnie w trudnych rozmowach z jego synem też nie ponoszą emocje, które z kolei nim targają. Więc ogólnie dobrze nam się dogaduje z takim dystansem.
2 188 2012-12-12 23:06:47
To ja z kolej zapytam z innej beczki.
Jak dzieci Waszych partnerów/mężów reagują na to jak sobie okazujecie czułość?
Moja córa do dziś, gdy widzi jak się przytulamy, to ostentacyjnie zakrywa sobie oczy i pyta czy już może je otworzyć. Na chłopcach to w ogóle nie robi wrażenia, wręcz z przyjemnością upamiętniają takie chwile na zdjęciach. Kiedyś było inaczej, każde dziecko chce, żeby to jego rodzice obdarzali się miłością. Niestety, musieli się przyzwyczaić do obecnej sytuacji. Dzieciaki zauważają też plusy takiego układu. Zauważcie o ile prezentów więcej taka latorośl dostanie, tak był jeden od rodziców, a teraz są dwa i jeszcze od dziewczyny/żony ojca lub faceta/męża mamy. Liczba przysposobionych dziadków też się zwiększa. Jak jeszcze rodzice ze sobą rywalizują to maluchy mają raj
święta nabierają uroku ![]()
2 189 2012-12-13 01:57:06
To ja z kolej zapytam z innej beczki.
Jak dzieci Waszych partnerów/mężów reagują na to jak sobie okazujecie czułość?........
Nie reaguje,nic a nic,zadnych emocji wtedy nie wykazuje, w sumie nie wiem czy jest to powod do dumy czy to znaku zapytania,co tak naprawde ona sobie mysli swojej glówce,czy faktycznie szczerze to jest takie niezauwazalne i żadnej reakcji po niej nie widac ![]()
Zreszta ona nie lubi okazywania czulosci do niej samej( takie cos jak przytulanie, glaskanie po glowce, buziaczki, to odpadają,no ewentualnie w ramach przeprosin czy glupawki od wielkiego dzwonu da sie poczochrać czy pościskac,ale nie na dlugo) i chyba dlatego zupelnie bezemocjonalnie podchodzi do inych takich zachowań do siebie nawzajem
Ale tak sobie mysle, że jakby Pchła miala nam za kazdym razem urządzac brewerie i pokazywac fochy,lub na chama wpychac sie miedzy nami bo cmoknełam sie z mezem ,czy na kolana mu usiadlam,to juz o wiele lepiej jest tak jak jest..nie ma reakcji
2 190 2012-12-13 09:57:45 Ostatnio edytowany przez shedir (2012-12-13 09:59:08)
Córka męza lubi patrzec na nas jak się przytulamy i całujemy. Czesto podchodzi wtedy do nas i nas obydwoje obejmuje,przytual i całuje albo chce żeby ją wziąść do środka. Nie ma z tym żadnych problemów. Odbieram to jako pozytywna reakcję, raczej nie ma na celu oddzielenia nas. Za to nas synek...hmmm ten to jest zazdrośnik i mamusia jest tylko jego. Gdy m się do mnie przytula albo całuje to leci i woła "nie tata, mama jest moja. Idź na pole albo do pracy"
i wchodzi między nas żeby do odsunąc jak najdalej, próbując zając jak najwięcej mojej powierzczni hehe ale to taki wiek.
Za to m coraz częsciej czuje się skrępowany jeśli chodiz o młodą i mówi to otwarcie. Zauwazył że ona gdy sie do niego przytula to robi to w sposób bardzo erotyczny, ociera się o niego, chce dotykac jego miejsc intymnych. Próbuje kłaść się na niego. Ona od jakiegos czasu bardzo mocno zainteresowała się skesem i myśle że to sa tego efekty. Czeka nas pewnie kolejna rozmowa z psychologiem jak z tym postępowac.
2 191 2012-12-13 12:44:35
Mojego M chłopcy mówią do mnie po imieniu, jesteśmy na T. Młodszy na początku chwilami mylił się i mówił per Pani, ale szybko mu przeszło.
W kwestii przytulania się czy całowania czy trzymania za rękę... głównie z młodszym są akcje. On bardzo świdruje mnie oczami i widzi wszystko. Mama robi z niego detektywa i wypytuje o wszystko. Dziecko jest bardzo czułe i uważne. Nie może zbyt wiele mówić, nie bardzo chce odpowiadać na różne pytania, ale sam jak ma chęć to pyta (np. bo mama kazała).
My zresztą staramy się nie przesadzać z czułościami, żeby dać mu czas na akceptacje sytuacji.
A starszy to spoko, on wie o co chodzi ![]()
Shedir z małą waszą nadal są takie akcje erotyczne? Jeszcze nie byliście u psychologa? Nie przeszło jej?
2 192 2012-12-13 13:42:01
Młodej przeszło na jakis czas ale widac znowu sie zaczeło.
Ja juz powiedziałam że nie angażuje się w tego typu sprawy za bardzo, nie wtrącam sie w psychologów, lekarzy itd. Niech robia co chcą i jak uważaja.
2 193 2012-12-13 13:44:10
Młodej przeszło na jakis czas ale widac znowu sie zaczeło.
Ja juz powiedziałam że nie angażuje się w tego typu sprawy za bardzo, nie wtrącam sie w psychologów, lekarzy itd. Niech robia co chcą i jak uważaja.
No...grube akcje...
U mnie młody lubi gdy okazujemy sobie czułość.
2 194 2012-12-13 13:46:57
Zauwazył że ona gdy sie do niego przytula to robi to w sposób bardzo erotyczny, ociera się o niego, chce dotykac jego miejsc intymnych. Próbuje kłaść się na niego. Ona od jakiegos czasu bardzo mocno zainteresowała się skesem i myśle że to sa tego efekty. Czeka nas pewnie kolejna rozmowa z psychologiem jak z tym postępowac.
A w jakim wieku ona jest ?? kurcze ,w prawdzie zupelnie nie wiedzialabym jak reagowac na takie zachowania gdybym byla naocznym obserwatorem,ale jakos odruchowo jakby zauwazyla ,ze chce dotykac tam gdzie nie trzeba, czy jakies ocierania sie ewidentnie mające charakter "ero,,," chyba bym podniosla larum i bym byla zasadnicza,dosć karcąca,tylko dlatego aby to w cos wiecej nie poszlo, do obcych doroslych ,bo kiedys sobie krzywde narobi
A to twoja corka czy pasierbica??Ona byla kiedys molestowana? sory ze tak sie pytam,ale nie czytalam twoch wszystkich wpisow,wiec dlatego stąd te pytania
2 195 2012-12-13 13:55:31
shedir napisał/a:Zauwazył że ona gdy sie do niego przytula to robi to w sposób bardzo erotyczny, ociera się o niego, chce dotykac jego miejsc intymnych. Próbuje kłaść się na niego. Ona od jakiegos czasu bardzo mocno zainteresowała się skesem i myśle że to sa tego efekty. Czeka nas pewnie kolejna rozmowa z psychologiem jak z tym postępowac.
A w jakim wieku ona jest ?? kurcze ,w prawdzie zupelnie nie wiedzialabym jak reagowac na takie zachowania gdybym byla naocznym obserwatorem,ale jakos odruchowo jakby zauwazyla ,ze chce dotykac tam gdzie nie trzeba, czy jakies ocierania sie ewidentnie mające charakter "ero,,," chyba bym podniosla larum i bym byla zasadnicza,dosć karcąca,tylko dlatego aby to w cos wiecej nie poszlo, do obcych doroslych ,bo kiedys sobie krzywde narobi
A to twoja corka czy pasierbica??Ona byla kiedys molestowana? sory ze tak sie pytam,ale nie czytalam twoch wszystkich wpisow,wiec dlatego stąd te pytania
Nie wolno reagowac karcąco, dziecko ma jakis problem i trzeba jej pomóc. Wiadomo, że hormony swoje robią, ale jednak takie akcje w stosunku do ojca są bardzo dziwne. Jeśli zaczną na nią krzyczeć, pouczać lub ośmieszać jej zachowanie, to się zamknie w sobie a szajba będzie sie w środku rozwijała. Koniecznie trzeba dotrzeć do źródła. Może to być molestowanie, ale również np mogł naoglądać sie jakiś bardzo nieprzyzwoitych treści, np w internecie. Psychog konieczny i to dobry!
2 196 2012-12-13 14:01:46
mortisha napisał/a:shedir napisał/a:Zauwazył że ona gdy sie do niego przytula to robi to w sposób bardzo erotyczny, ociera się o niego, chce dotykac jego miejsc intymnych. Próbuje kłaść się na niego. Ona od jakiegos czasu bardzo mocno zainteresowała się skesem i myśle że to sa tego efekty. Czeka nas pewnie kolejna rozmowa z psychologiem jak z tym postępowac.
A w jakim wieku ona jest ?? kurcze ,w prawdzie zupelnie nie wiedzialabym jak reagowac na takie zachowania gdybym byla naocznym obserwatorem,ale jakos odruchowo jakby zauwazyla ,ze chce dotykac tam gdzie nie trzeba, czy jakies ocierania sie ewidentnie mające charakter "ero,,," chyba bym podniosla larum i bym byla zasadnicza,dosć karcąca,tylko dlatego aby to w cos wiecej nie poszlo, do obcych doroslych ,bo kiedys sobie krzywde narobi
A to twoja corka czy pasierbica??Ona byla kiedys molestowana? sory ze tak sie pytam,ale nie czytalam twoch wszystkich wpisow,wiec dlatego stąd te pytaniaNie wolno reagowac karcąco, dziecko ma jakis problem i trzeba jej pomóc. Wiadomo, że hormony swoje robią, ale jednak takie akcje w stosunku do ojca są bardzo dziwne. Jeśli zaczną na nią krzyczeć, pouczać lub ośmieszać jej zachowanie, to się zamknie w sobie a szajba będzie sie w środku rozwijała. Koniecznie trzeba dotrzeć do źródła. Może to być molestowanie, ale również np mogł naoglądać sie jakiś bardzo nieprzyzwoitych treści, np w internecie. Psychog konieczny i to dobry!
Ale trzeba jak najszybciej postarac sie ukrócic takie jej "mizdzenie" sie jesli ewidentnie wskazuje, ze robi to czysto seksualnie, a nie z bezinteresowaną miloscią.Shedir sama napisala ,ze dziecko zaczelo sie mocno interesowac seksem i empacynuje swoim pobudzeniem,ktorego nie mozna nie zauwazyc, że cos jest nie "hallo" jak na jej wiek
Doczytalam,ze ona ma 8 lat.Tak zachowania trzeba korygowac i reagowac, za kazdym razem, dla jej dobra, bo to za daleko zajdzie, teraz tatus, a za jakis czas poza domem zacznie coraz bardziej smialo sobie poczynać
2 197 2012-12-13 14:51:29
Tak ma 8 lat i to córka męza, moja pasierbica. Od zawszłego roku po obozie narciarskim wróciła mocno zainteresowana seksem. M rozmawiał z nia m o tym i starał się w normalny sposób z ksiązka zaspokoic jej ciekawośc. Na chwile przeszło. Ale matka na to nie reaguje i nic sobie z tego nie robi. Pozwala jej czytac ksiązki dla nastolatków gdzie sa tematy flirtów, podrywania chłopaków, całowania się itd. W tym roku znowu chce żeby jechała na ten obóz ale m się nie zgadza więc jest wojna. Nie docieraja do niej tłumaczenia m, że przez przebywanie 24 godziny na dobe ze starszymi o 5 lat dziecmi na tym obozie, którym czesto juz tylko seks w głowie jej niezdrowe i zbyt wczesne zainteresowanie tym tematem rośnie. Ona pooprostu walczy by staneło na jej i tyle.
Ja na to nie reaguje jakos ale m reaguje, prosi ja aby jak chce się przytulic to robiła to normalnie, a nie ocierała się tak i aby nie probowała dotykac jego miejsc intymnych itd. A ona przetsanie, a potem znowu od nowa. Mój mąz strasznie nie lubi gdy ona próbuje go pocałowac w usta, a ona czesto próbuje to zrobic. On tłumaczy jej, że może go ocałowac w nos, policzek, czoło ale nie w usta. Wiecie, cięzko opisac ta sytuacje. Bo z jednej strony to 8 latka i cięzko uwiezyc w takie zachowanie, a z drugiej strony to zachowanie nie jest normalne.
Nikt jej nie wysmiewa, nie karci czy nie odtrąca. Poprostu się z nia rozmawia.
2 198 2012-12-13 14:56:02
Wykluczam moletstowanie. Ona pojechała w zeszłym roku na obóz gdzie była ze starszymi dziiewczynkami w pokoju i po obbozie się zaczelo. Zaczeła wypytywac o seks, o bycie seksi itd. Na obodzie starsze dziewczyny o tym gadały, napewno miały telefony komórkowe więc możliwe ze cos tam oglądały. Matka pozwala jej czytac ksiązki dla nastolatek, a tam ciagle sa take tematy. Matki facet wydaje sie naprawde oki, nie sądze by cos tu było nie oki, a młoda go lubi. Możliwe że na nim tez trenuje przytulaki i myzianka ale oni nie zuwzaja tego albo tego nie robi. Nie wiem.
W tym roku matka tez nakręca ja na obóz i jets o to wojan. Młoda oczywiście chce jechac ale m sie nie zgadza więc jest teraz "ten zły"
2 199 2012-12-13 15:50:25 Ostatnio edytowany przez MariannaM (2012-12-13 15:51:15)
Mam córkę w tym samym wieku i ona również ma starsze koleżanki, ale jednak sex widzi na razie jako coś "obrzydliwego", że jak sie można całować z chłopakiem itd
Gdy rozmawiam z nią lub z jej koleżankami zauważam zainteresowanie tematem, ale raczej w celu poznawczym, pobudzenie nie występuje. Jeszcze za wcześnie na szaleństwa hormonalne. Coś jest nie tak...może ona przedwcześnie dojrzewa? Z drugiej strony dzieci w tym wieku mogą się już masturbować aby sprawić sobie przyjemność...ale takie zachowania wobec własnego ojca są silnie niepokojące.
Czy nie zaczynają jej rosnąć piersi, owłosienie itd?
Ewentualnie może na tym obozie wydarzyło się coś więcej? Może miała kontakt z jakimiś zachowaniami, które były dla niej na tyle przyjemne, że pobudziły ja zbyt wcześnie?
2 200 2012-12-13 15:56:50
Ja bym za cholere nie puscila dziecko na ten obóz, a zwlaszcza jak piszesz ,jak ona zaczela sie zachowywac przez kontakt z tymi starszymi dziewczynami, a miedzy 13-14 latka a 8 latką to jest koloosalny przeskok wiekowy.
Mala wchłania jak gąbka od starszych rozne bezpruderyjne zachowania,i mysli ze to jest takie fajne bo dziewczyny z tego mają radoche i ubaw
Wspieraj swojego aby nie dopuscil do tego wyjazdy, ale wedlug mnie tez jesli jestes naocznym swiadkiem małej niefortunnych zachowan powinnas takze na ten temat sie odzywać, i pokazac jej ze nie tylko jej ojciec uwaza, że jej czyny czy wygłupy są przynajmniej nie na miejscu, ale ty tez takie masz zdanie
2 201 2012-12-13 19:22:16
Za to m coraz częsciej czuje się skrępowany jeśli chodiz o młodą i mówi to otwarcie. Zauwazył że ona gdy sie do niego przytula to robi to w sposób bardzo erotyczny, ociera się o niego, chce dotykac jego miejsc intymnych. Próbuje kłaść się na niego. Ona od jakiegos czasu bardzo mocno zainteresowała się skesem i myśle że to sa tego efekty. Czeka nas pewnie kolejna rozmowa z psychologiem jak z tym postępowac.
Sama nie bardzo wiem, jak zachowałabym się w podobnej sytuacji. Słyszałam, że już nawet niemowlaki mogą się masturbować kołysząc się, leżąc na brzuchu, co pomaga im zasnąć. Z pewnością potrzebna jest porada specjalisty. Z drugiej strony to po Twojej wypowiedzi widać, że ona naśladuje podpatrzone zachowanie, co samo w sobie nie jest normalne w jej wieku, nie powinny ją jeszcze interesować sprawy seksu.
2 202 2012-12-13 19:56:23
Kolejny absurd ex.
Ostatnio chłopak M przemarzł czekając na spóźniony autobus i wrócił do domu z gorączką. Żal mi się dziecka zrobiło, bo był już przemęczony wstawaniem o 6 rano, gdyż ma 15 km do szkoły, a ex nie wyraża zgody na jego przeniesienie. Ponieważ M nie mógł się z nią dogadać, sama wysłałam jej smsa z tel młodego, żeby wyraziła zgodę dla dobra dziecka i że zawsze może przyjechać się z nim zobaczyć. Trwało to kilka dni, dziś młody mówi, że dostał smsa od matki, że nie odbiera od niego telefonów, bo korzystają z niego osoby postronne. Nie ma to jak zwalić winę na kogoś, że nie chce jej się porozmawiać z chorym dzieckiem. Później chłopak dostał kolejny sms: "jak mnie kochasz to zadzwoń" i młody próbuje całe popołudnie, tylko że matka nie odbiera.
2 203 2012-12-13 20:55:30 Ostatnio edytowany przez shedir (2012-12-13 21:00:02)
Czy nie zaczynają jej rosnąć piersi, owłosienie itd?
Ewentualnie może na tym obozie wydarzyło się coś więcej? Może miała kontakt z jakimiś zachowaniami, które były dla niej na tyle przyjemne, że pobudziły ja zbyt wcześnie?
Wlasnie mnie i m sie wydaje ze zaczynaja jej rosnac piersi. Owlosienie ma duze, nawet bardzo. Na rekach i nogach wlosy ma wieksze niz moj maz. Badania wszystkie jej robilismy i jest oki, taka jej uroda. Przedwczesne dojrzewanie moze byc zwiazane z otyloscia, tkanka tluszczowa powoduje wydzielanie wiekszej ilosci estrogenow i wczesniejsze dojrzewanie u dziewczynek, a ona jest grubiutka. Ja stawiam na przedwczesne dojrzewanie i do tego zainteresowanie seksem wogole. Ona jest emocjonalnie bardziej dojrzala niz wiekszosc 8 latek. Raczej na obozie nic sie nie wydarzylo przynajmniej oba nic nie mowi. Mysle ona by powiedziala komus w koncu a nic takiego nie ma. Ja wspiwram meza w decyzji i wiem ze nie pusci jej na ten oboz. Zdaje sobie sprawe z konsekwencji tego wdzystkiego.
2 204 2012-12-13 21:10:16 Ostatnio edytowany przez mortisha (2012-12-13 21:14:59)
shedir - a jak z jej odzywianiem sie pod wzgledem zdrowotnym? czy aby czasem z jakimis fast foodami zabardzo nie szaleje czy slodyczami? bo z tego co wiem,to one tez odrywają kluczową role w tym co piszesz
Moja chodzi do 4 kl.jest bardzo drobna jak na swoj wiek, i jeszcze ani jednego wloska nigdzie nie ma,cyckow to nawet nie wiadomo gdzie szukac, plaska jak deska a o żebra to sobie mozna paluchy polamac.Ma 128 cm i 22 kg ,lecz energia ją nosi ,az uszami kipi i jeszcze jej mało
Shedir przyjrzyjcie sie dokladnie co ona mozliwe ze pod waszą nieobecnoscią cos podjada tego co nie powinna w nadmiarze, dodatkowo wzmózcie jej aktywnosci fizyczną
zazdrosna -matka mlodego faktycznie zaczyna jawnie grac na jego emocjach co sie to zapewne niekorzystnie odbija na psychice chłopaka
2 205 2012-12-13 22:27:53 Ostatnio edytowany przez shedir (2012-12-13 22:32:10)
Mortisha zywienie to punkt zapalny o ktory m toczy boje z ex juz od lat. Ex karmi mloda slodyczami w ogromnej ilosci, slodkie serki, platki, soczki, slodkie wody. Wszystko slodkie a na obiadki same smazone kotlety, czesto frytki i kurczaki z kfc. U nas jest ogromny problem z jedzeniem bo my jemy zdrowo. Warzywa owoce, pieczone, gotowane na parze miesa, ryby i mloda nie chce jesc. Ona chce kotlety. Slodycze je u nas sporadycznie a najzwyczajniej w swiecie jest od nich uzaleznoona juz. i tak tu jedzenie tez ma ogromne znaczenie ale do matki nie dociera. Matka jest chuda jak patyk mimo ze potrafi sie zywic sama czekolada i chrupkami. M mowi ze jak ona byla w ciazy to tez z nia toczyl walki zeby jadla zdrowo bo ona jadla sama czekolade i chrupki. Do tego mloda ma ogromne opory przed kazdym sportem czy ruche a jak m udalo sie kiedys zapisac ja na Tekwondo i jej sie spodobalo nawet to matka potrafila ja przekupic lodami aby zamiast na trening pojsc do Mcdonaldsa. Pamietam E wtedy nawet dala mlidej telefon i kazala powiedziec ze mu ze nie poszla na trenig i jest z mama w Mc.A ja widzialam jak sie robi czerwony od cisbienia. Potem byla przerwa wakacyjna i matka wmowila jej ze po dwoch miesiacach wolnego juz taka dobra nie bedzie i wogole przestala chciec chodzic. I tak ze wszystkim jest. W
2 206 2012-12-14 00:53:33
Mortisha zywienie to punkt zapalny o ktory m toczy boje z ex juz od lat. Ex karmi mloda slodyczami w ogromnej ilosci, slodkie serki, platki, soczki, slodkie wody. Wszystko slodkie a na obiadki same smazone kotlety, czesto frytki i kurczaki z kfc. U nas jest ogromny problem z jedzeniem bo my jemy zdrowo. Warzywa owoce, pieczone, gotowane na parze miesa, ryby i mloda nie chce jesc. Ona chce kotlety. Slodycze je u nas sporadycznie a najzwyczajniej w swiecie jest od nich uzaleznoona juz. i tak tu jedzenie tez ma ogromne znaczenie ale do matki nie dociera. Matka jest chuda jak patyk mimo ze potrafi sie zywic sama czekolada i chrupkami. M mowi ze jak ona byla w ciazy to tez z nia toczyl walki zeby jadla zdrowo bo ona jadla sama czekolade i chrupki. Do tego mloda ma ogromne opory przed kazdym sportem czy ruche a jak m udalo sie kiedys zapisac ja na Tekwondo i jej sie spodobalo nawet to matka potrafila ja przekupic lodami aby zamiast na trening pojsc do Mcdonaldsa. Pamietam E wtedy nawet dala mlidej telefon i kazala powiedziec ze mu ze nie poszla na trenig i jest z mama w Mc.A ja widzialam jak sie robi czerwony od cisbienia. Potem byla przerwa wakacyjna i matka wmowila jej ze po dwoch miesiacach wolnego juz taka dobra nie bedzie i wogole przestala chciec chodzic. I tak ze wszystkim jest. W
Jednym słowem matka sabotuje jej prawidłowy rozwój żeby zrobić na złość ojcu. Nasza ex np nie trzyma diety młodego, choć to dziecko alergiczne a ona specjalnie daje mu to czego powinien sie wystrzegać. Mnie się to w głowie nie mieści, że można własnemu dziecku szkodzić aby komuś dokopać, ale widać niezmierzone są pokłady ludzkiej szajby...
2 207 2012-12-14 10:01:06 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2012-12-14 10:04:02)
Jednym słowem matka sabotuje jej prawidłowy rozwój żeby zrobić na złość ojcu...
Dlaczego mnie to już nie dziwi? Właśnie w związku z takimi sytuacjami powstało to forum. Nie ma to nic wspólnego z najazdami na wszystkie ex, bo ja też nią jestem, a w głowie mi się to nie mieści. Jesteśmy tu, by się wygadać, gdyż zrozumieć zatruty nienawiścią, chory umysł może tylko specjalista. Powtarzam się, ale dzieci najbardziej szkoda.
2 208 2012-12-14 10:16:31
MariannaM ja nie wiem co się z tymi matkami dzieje. Czy naprawde własne urazy sa ważniejsze niż zdrowie ich własnych dzieci?
Kurcze ja nie wiem czy to jest robione specjalnie. Tez mam dziecko i w głowie mi sie nie mieści żeby na złośc komus robic krzywde własnemu dziecku. Tłumacz eto totalna ignorancja i brakiem wiedzy i chęci do przyswojenie jej. Ona jest drobna i chuda i od zawsze żywi sie śmieciowym jedzneiem i przede wszystkim słodyczami. Młoda tez tak zywi bo nie widzi w tym nic złego, a że jeszcze ona to lubi i po słodyczach robi sie zadowolona to ta to wykorzystuje. Niestety młoda ma zupełnie inna budowe ciała. Jest niska, krepa i masywna i ogromne tendencje do tycia przez to ż eod malutkiego jest grubiutka. Do tego nakładaja się młodej wady postawy: mocno krzywe nogi i duża lordoza kręgosłupa. Niestety juz nie do wyprostowania dzięki postawie mamusi. wykształcenie mam biologiczne i zwracam uwage na wiele rzeczy pod kątem fizjologii. Jak młoda miała 3 latka zwróciłam m uwage że nogi i kręgosłum ma za bardzo wykrzywiony by to była fizjologiczna koślawość. I on poszedł do lekarza i lekarz zalecić ćwiczenia.
I zaczeły sie schody bo ta koślawość jest tak duża że aby ja wyprostowac trzeba było ćwiczyc codziennie, a młoda się opierała. M ja zmuszał, tłumaczył ale przegrał walke bo matka wogóle z nią nie ćwiczyła i wykorzystywała to przeciwko m. Młoda wtedy mówiła że do taty nie chce chodzić bo tam musi ćwiczyć więc matka wogóle z nia nie cwiczyła a na m się wyzywała ż ejest beznadziejnym ojcem i dziecko nie chce do niego chodzić. M tłumaczy ex że gdzy młoda będzie ćwiczyła i u niej i u nas to nie będzie takiego problemu bo nie będzie tym manipulował poza tym to dla jej dobra bo potem się z tych krzywizn już nie wyjdzie ale to jest jak grochem o ściane. Nie ważne co m robi, ważniejsz ejst to żeby robić odwrotnie. Efekt jest taki ż eteraz młoda ma 8 lat i zaczeła się bardzo wstydzic krzywych nóg i kręgosłupa ma przez lordoze ma bardzo wystający brzuch do przodu, a do tego jeszcze tłusty bo jest gruba więc zaczyna się dziać. Nogi i tyłek ma grube tak że jak dłużej spaceruje to potem wewnetrzna strone ud ma całą obtarta. Pomijam juz fakt że od dużego cięzaru kolana jeszcze bardzoej się wykrzywiaja. TO jest walka z wiatrakami, niezależnie co m chce zrobić matka i tak robi odwrotnie.
Załatwiłam młodej jazde konną. Koleżanka ma konie, oczywiście kasa z mojej kieszeni bo mamusia sie nie doloży na nasze fanaberie
Sama konno jeżdziłam 12 lat
(ach piekne czasy) na koślawe kolana to bardzo dobry sport i podoba jej sie bardzo. Ale od matki słyszała że smierdzi po tych koniach. No nie powiem fiołkami nie pachnie, konie maja specyficzny zapach ale pod prysznic dzieciaka, ciuchy do prania i po sprawie. Myśle że te konie i tak uda nam sie upchnąc jakos u niej bo troche się zajawiła i myśle że psychicznie tez dobrze jej zrobia.
2 209 2012-12-14 13:44:33 Ostatnio edytowany przez MariannaM (2012-12-14 13:48:43)
Shedir, konie to wspaniały pomysł. Masz rację, że ten sport dobrze wpływa na psychikę, bo kontakt z tak pięknym i mądrym zwierzęciem jest swoistą terapią i uczy człowieka hartu ducha, wyrozumiałości i współpracy. Ja również jeździłam i moja mała miała ostrą zajawkę, ale "kochana babunia" zaczęła jej wkręcać, że tylko przygłupy jeżdżą konno, że nie to nie jest zajęcie dla dziecka, które chce sie rozwijać. Dodam, że babunia zachowuje sie dokładnie tak jak nasze ex. Przejęła moje dziecko i robi wszystko żeby mi pokazać ze ma pełną kontrolę nad małą ![]()
Myślę, że nasze ex wiedzą, jak powinny dbać o dziecko, nie są przecież upośledzone i skoro np lekarz coś zaleca, to mają świadomość, że to nie przelewki. Ale po prostu górę bierze jadowita złośliwość i pragnienie ranienia swojego byłego. Moim zdaniem to jest jakieś zaburzenie, naprawdę nie sądzę, że tego rodzaju zachowanie można usprawiedliwić. Gdy czytam o waszej młodej, to aż serce boli. Biedna dziewczynka przez głupotę i okrucieństwo własnej matki jest zniekształcona i chora...to naprawdę straszne
a najgorsze, że i tak wszyscy będą bronili takiej ex i twierdzili, że matka zawsze chce dobrze dla swojego dziecka...Kiedyś, gdy dziewczynka stanie się kobietą zrozumie, że z powodu postawy matki wygląda tak jak wygląda i będzie miała do niej ogromny żal...ale czy nie będzie za późno? Ile wycierpi jej ciało oraz dusza?
Jest jeszcze coś takiego jak zazdrość o własną córkę...to temat tabu. są kobiety, które specjalnie sabotują rozwój córki aby ta nie przyćmiła jej gdy będzie dorosła...To wynika z głęboko zakorzenionej zazdrości o młodszą samicę, nawet gdy to jest własne dziecko...
2 210 2012-12-15 00:56:53
Dzieci powinny widziec szczęsliwego tatę w nowym związku i szczęśliwą mamę.To nie klocki lego ani karta przetargowa.Miedzy dorosłymi róznie bywa,rozstaja się,ale żeby angażowac w to dzieciaki to dla mnie świnstwo.
I mówi to eks,nie macocha.
Czytam Was,bo chcę choć torchę mięc ogląd na macochę,na to ja myslicie o pasierbach,bo mój syn przeciez kiedys pozna Damę.
Mam nadzieję tylko,że zobaczy nowa rodzinę ojca jako szczęsliwy dom i na jeden wekend znajdzie w niej miejsce.
Jak mówią moje dzieci do Iksa??
Po imieniu,Iks nie jest ich ojcem,autorytet sobie sam wyrobił,jest dorosły i jak dorosły się zachowuje,nie włazi im w tyłek.Jak proszą o ;pomoc -pomaga,jak młody się chce przytulić-przytula,jak mają jakieś męskie tajemnice-to mają.Z dorosłą córkę miał na początku naszej znajomości rozmowę,przy mnie.Młoda,niby w żartach,powiedziała,że myślała,że Iks będzie ją na piedestał wystawiała,jakoś się starał.Iks grzecznie ,ale dobitnie ,dał dwudziestolatce do zrozumienia,że stara się byc ważny dla mnie,mnie kocha,ona jest dorosła ,zawsze pomoże,ale w d....jej właził nie będzie.
Od tamtej pory mają zdrowe kontakty.Jak oglądamy film-wszyscy lezymy na sofach,z psem też.
Jak młody rano włazi do sypialni pod pachą niosąc psa-robimy miejsce w środku.
Nie ma tajemnic z przytulania,dzieci to widzą.
Przede wszystkim widza szacunek-do drugiego Człowieka.
Czasem Macochy jak Was czytam,to normalnie wspólczuję.Serio.
I to mówię Ja-eks.