netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Być drugą i macochą

8 268 odpowiedzi1 087 203 wyświetleniazałożony przez Alutka131, 20.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Strony Poprzednia 1 … 30 31 32 33 34 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 016 do 2 080 z 8 269 ]

2 016

Odp: Być drugą i macochą
MIKA123 napisał/a:

"A Dama???
Wiedziała że niewierny ma dzieci,wiedziała,że ojcostwo to przywilej...Nie wiedziała tylko,że ja chętnie sie podzielę rodzicielskimi obowiązkami..."


"I teraz jestem szczęśliwa,dzieci też,a szczęście niewiernego i jego pani niewiele mnie obchodzi...."


"Napisałam to z punktu widzenia kobiety,która zostaje sama z dziećmi,której nie dano mozliwości wyboru,za którą wybór podjął ktoś inny,ktoś,kto miał prawo do szczęścia.. "

Ja to wszystko doskonale rozumiem, ale nie każda kobieta wpycha się na trzeciego do czyjegoś małżeństwa.
Nie porównujmy panienki, która w ramach nierozwiązanych problemów emocjonalnych i niskiego poczucia własnej wartości (bo ja się zakochałam...) włazi w czyjś związek i nie może zrozumieć, że żona/dzieci/kredyty się nie zdematerializują na jej życzenie  z kobietą, która np. poznaje faceta PO rozwodzie, którego np. była delikatnie mówiąc nie zachowuje się rozsądnie. I taka kobieta może mieć najlepsze chęci jeśli chodzi o branie udziału w wychowaniu dziecka, tylko niestety czasami nie wszystko daje się załatwić polubownie.

2 017

Odp: Być drugą i macochą

MIKA 123 - jestem pod wrażeniem! Jak się czyta twój post to od razu widać, że jesteś kobietą z klasą - nie ma w tobie nienawiści, jadu, podłości... Najważniejsze są dzieci i tak powinno być - gratuluję racjonalizmu i szacunku do siebie samej!

Nie wiele kobiet to potrafi!

Zapytam cię o kilka spraw, jak możesz proszę o odpowiedzi - czasami punkt widzenia innego cżłowieka z drugiej strony barykady jest bardzo istotny:
1. jak długo byliście małżeństwem?
2. jak wyglądało wasze małżeństwo?
3. co zaczęło się psuć i jaka była przyczyna jego odejścia?
4. dlaczego od razu nie ustaliliście kontaktów z dziećmi i opieki nad nimi? dlaczego nie zaczęłaś egzekwować jego wkładu w opiekę nad dziećmi od razu po rozstaniu?
5. czy córka też jest tego faceta co synek?
6. co mówiłaś dzieciom i jak tłumaczyłaś wasze rozstanie?
7. kiedy minęła ci złość, zawiedzenie, smutek, żal, nienawiść - że z odpowiednim szacunkiem wypowiadasz się o Damie.

Minęło 3 lata, po byciu wszystkim i niczym, odnalazłaś na nowo siebie. Masz dystans i respekt do życia innych ludzi. Pozwoliłaś sobie na zajmowanie się również sobą. Zaczęłaś spotykać się z facetem...

Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło!

I takie podejście rozumiem. Gorzej kiedy jad sączy się nieustająco zwłaszcza w uszach dzieci.

2 018

Odp: Być drugą i macochą
MIKA123 napisał/a:

Mój osobisty niewierny odszedł od NAS do innej kobiety,która ma dzieci mniej wiecej w wieku moich...

Ufff... zamienił stryjek siekierkę na kijek wink


MIKA123 napisał/a:

Z dnia na dzień zostałam sama ze wszystkim,z siedmiolatkiem tęsknącym,płaczącym,moczącym się w nocy z lekcjami,byłam mama i tata,nauczyłam sie grać w piłkę,chodzę na mecze,oglądam mecze,kibicuję ulubionej druzynie dziś dziesięciolatka...Nauczyłam sie układac lego,sklejac samoloty,grąc w Fifę...Musiałam się nauczyć...

A Twój synek nie ma kolegów?


MIKA123 napisał/a:

Syn jest szczęśliwy,ma ojca...Ojciec mniej,ale dopóki synek go potrzebuje ja dopilnuję,żeby dawał mu swój czas....

A czemu Twój ex mąż tak niechętnie podchodzi do spędzania czasu z synem?


MIKA123 napisał/a:

A Dama???
Wiedziała że niewierny ma dzieci,wiedziała,że ojcostwo to przywilej...Nie wiedziała tylko,że ja chętnie sie podzielę rodzicielskimi obowiązkami...

Tego to sam ojciec zdaje się nie przewidział wink Z tego co piszesz niespecjalnie jest zainteresowany życiem syna. Nic dziwnego więc, że i Dama "dostała rykoszetem" i też była zaskoczona.
PS: Dla mojego ojcostwo to jednak obowiązek, nie przywilej - tak przynajmniej twierdzi.

MIKA123 napisał/a:

Nie dałam sobie sama rady,dlatego przypomniałam OJCU o jego przywileju,tak -ojcostwo to przywilej,obowiązek to jest alimentacyjny...

Moim zdaniem rzadko która matka ma odwagę przyznać, że nie daje sobie sama rady. Woli się zachetać, zarobić po łokcie, ale ona SAMA. A nawet jeśli padnie na twarz, to ojciec będzie ostatnim, kogo poprosi o pomoc. Jakieś takie głupie współzawodnictwo, z tego co widzę. Także brawka dla Ciebie za asertywność wink

2 019 Ostatnio edytowany przez MIKA123 (2012-11-27 19:33:10)

Odp: Być drugą i macochą

Batszeba-ja nikogo nie oceniam,napisałm tylko jak wyglądało moje życie,kiedy zostałam sama z dziećmi.... 
 

Saphira
Ojciec mojej córki nie zyjewychowała ja od małego mój niewierny,do dzis jest oczkiem w jego głowie,ale...wielokrotnie się zawiodła.Nie ma problemu z kasą-nie odmawia,czasem nawet znajdzie chwilke na kawę...Moja córka dziś ma 20 lat,mówiąc MOJA--kłamie,zawsze z niewiernym mówilismy NASZA.

Małżeństwo,mój związek z niewiernym to chyba całe moje dorosłe życie...Kilka lat żylismy razem,bez ślubu,pamiętam dzień,kiedy wreszcie powiedziałam Tak.
Dorabialiśmy sie wszystkiego od początku,z pomocą mojego ojca....
Niewierny ciągle,z racji swojego zawodu się dokształcał,pracowalismy na dwa etaty...Samo życie...

Kiedy zaczęło sie psuć??To jest hit,ja nie wiedziałam,że coś sie psuje,niewierny nigdy nic nie powiedział...To znaczy MNIE nie powiedział,ani nie dał odczuć...Dama pewnie zna inną strone naszego małżenstwa-jak to zwykle bywa....

Najpierw wywalczyłam alimenty,potem sądownie uregulowałam kontakty z synkiem.Nadmienię tylko,że alimenty również na córkę,tu zachował się fer....Ale forsa to nie wszystko...

O wszystkim dowiedziłąm się w marcu,szok,próbowałam jakoś to sklejać,ratowac...Bardzo próbowałam,robiłam wszystko,co mogłam...Nie udało się.Niewierny wyprowadził się w maju....

Rozprawa alimentacyjna to pocztek roku,potem zaraz regulacja kontaktów,potem rozwodowe...
Wszystko to,łącznie z zajęciem komorniczym,robiłam ,kiedy kochałam...Wbrew swoim uczuciom,ale dzięki bardzo dobremu prawnikowi,zabezpieczyłam siebie i dzieci...I nadal kochałam.
Pozew o rozwód nie ja złożyłam...Tak bardzo kochałam,że ciągle miałam nadzieję...

To jest dopiero trauma,kiedy trzeba zrobic coś,na co się ne ma ochoty,ale ma się śiadomośc,że nie można mysleć tylko o sobie,bo są dzieci...

Co powiedziałam???
Córce---powiedział wszystko niewierny,z młodym był cyrk,ale nigdy nie usłyszał,że ojciec jest zły...Ojciec nie kocha mamy,ale jego będzie zawsze kochał...


Dama....

Mówiłam o niej larwa,lafirynda,chciałam zrobić jej krzywdę,winiłam za wszystko...
Przeżyłam wszystkie etapy po zdradzie,od niedowierzania,bólu,tęsknoty,nie obce mi były antydepresanty...
Ja nie żyłam.Byłam jak robot,bez uczuć,emocji,bez uśmiechu,bez chęci do życia.Wydawało mi się,że bez niewiernego mnie nie ma....
Kochac przestałam rok temu,nie wiem jak,nie wiem co się stało,może po kolejnym ciosie ze strony niewiernego przejrzałam na oczy....Nie wiem.Mój niewierny był fer tylko,jeżeli chodzi o forsę...Reszta-szkoda gadac.....

Ja dziś naprawdę nie wiem,czy niewierny jest nadal z Damą,na serio,może to juz kolejna,nie wiem.
Nie wyrażam się o niej z szacunkiem,dla mnie to będzie zawsze kobieta,która rozwaliła mi Rodzinę...Co prawda to nie ona mnie zdradziła,ale to ona była przyczyną odejścia  niewiernego...

Mogłabym z nią dziś normalnie rozmawiać,ale jak znam siebie,moja złośliwośc sięgnęłaby zenitu...Tego,co przeżyłam przez nią,nie zapomne.Długo zadawałam sobie pytanie w czym jest lepsza ode mnie,czy ładniejsza,mądrzejsza itd....
Ona i niewierny zabrała mi kilka miesięcy z życia...

Paradoksalnie-przysłużyła mi się.Jak już zamknęłam stare drzwi,jak przestałam kochac,jak pogrzebałam swoją miłośc do niewiernego,jak zaczęłam znowu zyć,poznałam Człowieka---nigdy nie zakładałam ,że będę sama,nie mówiłam,że wszyscy faceci to świnie,ale tez nie ładowałam się w jakięś zwariowane związki...Święta tez nie jestem.Nikt nie jest,ale mam przekonanie,że nikogo nie skrzywdziłam...
Mam wszystko.
Tak mówią.
Tak widzą.
Tak oceniają.

Mam tez zespół stresu pourazowego,jest coraz lepiej....Właściwie coraz bardzo lepiej(cóż za składnia:))--to też dostałam od Damy i niewiernego....


Ja walczyłam,z całych sił,przegrałam,ale się nie poddałam,nie oddałam niczego walkowerem,nie wiem skąd tak naprawdę wzięłam siłę,dzieci,rodzice,przyjaciele,forum dla zdradzonych,może wewnętrzna siła...
Przegrałam małżenstwo,w  nierównej walce,byłam z góry skazana na porażkę,wygrałam Siebie,dziś wiem,że potrafię być szczęśliwa i nie uzależniam swojego szczęścia od mężczyzny przy boku.

IKS??-oby zawsze był,jest dla mnie jak....powietrze.


Dziewczyny,naprawdę zdradę mam za sobą,wszystkie jej etapy,przyszłam do tego miejsca,na to forum,bo tam gdzie mnie postawiono na nogi-oddałam juz wszystko i nie ma co ukrywać,jestem juz na zupełnie innym etapie życia...



Metaksa,mój Syn ma dzis kolegów.ale te wydarzenia działy się tuz po naszej przeprowadzce,do innego miasta,w połowie roku szkolnego...Wtedy syn jeszcze kolegów nie miał...

Nie wiem czy niewierny dziś chetnie spedza czas z synem czy tylko wypełnia postanowienie sądu,nie obchodzi mnie to,dopóki młody go potrzbuje,ja dopilnuje,żeby niewierny był ojcem,raz w tygodniu przez 4 godziny,raz w miesiącu cały wekend....To nie dużo.NASZ syn na świat sie nie prosił,był upragniony,wyleżany,drżelismy o każdy dzien ciązy...
MÓJ SYN ma prawo do widywania ojca,ja mu tego prawa nigdy nie odbiore,a dopóki moge,dopóki sam nie jest w stanie,będę mu to ułatwiać--dopóki ojca potrzebuje...

Jestem wredna.Niech będzie.

2 020

Odp: Być drugą i macochą

Szacunek, Mika, za szczerość i postawę. Naprawdę.

2 021

Odp: Być drugą i macochą

Tak, zgadzam się z Alutką. Aż się wzruszyłam czytając to...
Ale podobno dane nam to ile możemy udźwignąć.

Zastanawia mnie przyczyna jego odejścia, jego postępowanie - musiało coś się dziać, musiał źle się czuć, musiało mu czegoś brakować... A może po prostu się zakochał? Ale jak można tak postępować? Jak można olać syna, który powstał z miłości? Tego nie jestem w stanie zrozumieć.

Każdą z nas można to spotkać...
Ale mam wątpliwości co do waszej relacji. Kobieta czuje, że coś jest nie tak - czyżby był aż tak dobrym bajkopisarzem?
Moze nie był wylewny i nie mówił, może nie chciał prowokować kłótni, może nie było mu z tym dobrze...

Co powiedział odchodząc? Jeśli był szczery i uczciwy, mówiąc przestałem cię kochać, nie chcę tego naprawiać, poznałem kogoś i chce zacząć coś nowego - to jestem w stanie zrozumieć. Ale jeśli odszedł tak po prostu bez słowa, nie ustalając spotkań z dziećmi i formalnego rozwiązania, to jest świnia.

Nikogo nie da się zatrzymać na siłę. Trzeba uszanować decyzję innej osoby. Czasami jak się kocha to trzeba umieć pozowlić komuś odejść. Co potem przeżyjemy i czego doświadczymy to nasze.
Ale jak widać każdy może być szczęśliwy.

NIe rozumiem tylko twojego podejścia do Damy - czym ona ci zawiniła? W moim odczuciu jedynie tym, że nie zrobiła nic w kierunku poprawy jego relacji z synem. A może nie wiedziała, że on ma dzieci... Może kłamał, oszukiwał? Znasz tą kobietę? Może ona zna zupełnie innąwersję, jak napisałaś. Może nie jest świadoma jego poprzedniego życia, decyzji jakie podejmował. Nie można tak oceniać innego człowieka, tylko dlatego że związała się z twoim facetem. To był jego wybór, jego decyzja. On musiał tego chceć. Nawet jeśli ona zabiegała i się starała (pewnie nie znając prawdy) to on uległ i stał się niewiernym.

Czyli on od kiedy odszedł jest z nią i z jej dziećmi, którymi opiekuje się na codzień, a o swoich po odejściu zapomniał do momentu kiedy ty mu o nich przypomniałaś? Na takie postępowanie nie ma usprawiedliwienia.

2 022

Odp: Być drugą i macochą

Saphira,ja nie mam ochoty się zastanawiac  nad tym wszystkim raz jeszcze.Odszedł,bo dostal ultimatum;miał przestać z ową Dama pracować....To jego sekretarka.Wiedziała,że ma rodzinę.
Dziś guzik mnie obchodzi dlaczego,na koniec powiedziła,że kocha mnie ,ale nie tak jak kiedys ,a jej obiecał,że będą razem,ja jestem zbyt idealna...

Wiem,że gdyby się nie wydało,dalej ciągnąłby na dwa fronty...Ja,Moja rodzna,Dzieci,przyjaciele nieczego nie widzeliśmy,niczego nie czułam,wiadomośc o zdradzie potraktowałam jak żart,była jednak prawdziwa.

Wolałabym tego nie roztrząsać,dla mnie było minęło.W trakcie jego romasu braliśmy kredyt hipoteczny,kupiliśmy dom,wyprowadziliśmy sie  30 km po za miasto...

Miał biedak pecha,się wydało,żona się wściekła...Nie uwierzyła w bajki,sprawdziła,potem sam się przyznał...
Nie ustalił ze mną nic.Zwiał jak szczur. Nie powiedział nic synkowi.

Dziś łączą mnie z nim tylko dzieci---przestałam kochac,pogrzebałam swoją miłośc...

Jak mawia mój sąsiad;

Kij mu w zadek.

Ja mam swoje życie,on swoje.Ja jestem szczęśliwa,on nie wiem.

Nie ma nad czym się zastanawiać.Jak komuś jest zle w związku,to mówi,próbuje poprawiac relacje,rozmawia,a nie jak tchórz szuka ukojenia w ramionach byle jakiej damy.

Z Dama rozmawiałam przez telefon.Nie miała wyrzutów.Powiedziała,że wygrała.

Ma rację,Grała o faceta wolnego,bez balastu z poprzedniego zycia,z forsą ,na stanowisku...

Wygrała faceta z wredną babą na karku,pozwalającą na częste kontakty z dziećmi,nie uprzykrzająca życia,konsekwentną,trzymającą się postanowień sądu...
Niczego co musiałam zrobić,nie zrobiłam z myslą uprzykrzenia jej albo jemu zycia,tylko z myślą o dzieciach i sobie.

Nie połapałam się,kolor włosów Dama zmieniła na mój,nawet zaczęła używać tych perfum co ja...
NIewierny ie zmienił się nic a nic.No i własnie dom kupilismy,nasze marzenie...

Każdą z Nas może to spotkac,samo życie.I każda z Nas musi znaleść w sobie siłę,żeby wstać i walczyć.Bo walka po zdradzie ,to nie walka o forsę,rozwód,majatek,to walka o siebie.

2 023

Odp: Być drugą i macochą

Wiesz co Mika, spotkal Cie zaskakujacy final - przewaznie romansujacy faceci, jak sie sprawa rypnie, jednak pokornie wracaja do zony. Tym bardziej, ze jak piszesz, dalas mu szanse i robilas wszystko, zeby malzenstwo posklejac. Jak dla mnie dziwna sprawa, ze on jednak wybral Dame. I jeszcze dziwniejsze, ze Ty zupelnie nic nie zauwazylas - przeciez to sie czuje, jak cos jest nie halo w zwiazku! Chyba, ze Twoj maz tak naprawde odgrywal jakas role, nie byl prawdziwym soba.. Nie mam pojecia. Jednak z jakichs powodow wybral kochanke, hmm..

2 024

Odp: Być drugą i macochą

Szacunek Mika, z szczerość smile
Saphira
Faceci mają to do siebie, że się nie skarżą. Mój przez lata nie mówił, że czegoś mu brakuje. Fakt, moja wina, że traktowałam jego pełne zaangażowanie w obowiązki domowe, pomoc przy dzieciach, zarabianie pieniędzy jako coś normalnego. Przecież ja robiłam to samo, a od nikogo nie oczekiwałam podziękowania. Brakowało mu poczucia ważności, docenienia. Kiedy odszedł do innej, zrozumiałam jak wiele dla nas robił, jak dużo potrafi i jaki jest zaradny. Podczas rozwodu wykrzyczał mi jaki przez to ma do mnie żal i jaki teraz jest szczęśliwy. Kiedy zapytałam dlaczego nic nie mówił, nie odpowiedział nic. Mężczyźni po prostu tacy są, to my kobiety marudzimy, że jest nam źle. Faceci milczą, jak odnajdą to czego szukali to za tym pożądają.

2 025

Odp: Być drugą i macochą

Dziewczyny,odpowiedziałam na Wasze pytania,rozumiem je,w końcu nic o m nie nie wiedziałyście.Miło by mi było ,gdybyście przestały roztrząsać postępowanie mojego osobistego niewiernego i jego Damy...

Dla mnie było-minęło....
Naprawdę nie chciałabym znowu przez jakiś impuls ,pytania,cokolwiek innego zacząć sobie zadawać pytania,dlaczego się nie połapałam,dlaczego wybrał kochanicę,nie Rodzinę...To mnie interesowało,dopóki kochałam niewiernego,dziś--nawet gdyby cokolwiek chciał wyjaśniać,rozmawiać---ja już tego nie potrzebuję....

I tak zamierzam żyć.Nie ma sensu wracać do zdarzeń z przeszłości,rozdrabniając je na kawałeczki.
Jeżeli tak ktoś będzie robił,zawsze stanie w miejscu,nie pozwoli sobie na życie,zawsze będzie go cos nurtowało....W życiu chyba należy przyjąć,że są pytania,na które nigdy nie poznamy odpowiedzi....Po prostu należy żyć....

Ja tak robię.Chciałam w tym wątku tylko napisać jak wygląda życie samotnej mamy z dziećmi,a odbiegłysmy od tematu,za co przepraszam autorke wątku....

Mówicie,szacunek,za postępowanie,za szczerość...
Wielkie dzięki,dziś myslę,że szacunek Ludzi,trzeba wypracować w sobie,chociaz spróbować zabić żal,smutek,tęsknotę,nienawiśc,złość,chęć zemsty....

Siła Kobiety to nie FACET u boku,siła Kobiety to poczucie własnej wartości.....

2 026

Odp: Być drugą i macochą

MIKA123 kobieta WIELKA.

Czasem jak tak czytam niektóre posty to odnoszę wrażenie, że nie mamy żadnych praw.Nie mamy prawa do pożalenia się, do bycia zmęczonymi, do bycia zniesmaczonymi, do bycia sobą, do bycia wesołymi, zrelaksowanymi, szczęśliwymi.
Macocha = zło. Macocha = podła suka która rozbiła związek , wspaniały związek kochającej żony i cudownego męża.Macocha = obowiązki względem byłej żony.Macocha = ściera którą można pomiatać.
A tak zdaje mi się nie jest.Zdaje mi się, że jesteśmy normalnymi kobietami, mamy uczucia, mamy oczy, ręce, pragnienia, złe dni, dobre dni, chęć i niechęć, mamy też prawa i obowiązki oraz serca.
Wiele z nas zapisanych na tym forum jest macochą bo pokochała ROZWIEDZIONEGO mężczyznę który miał już pewne etapy w swoim życiu pozamykane jakby się mogło wydawać.
Oceniam sytuacje jaka mnie spotkała.Mój M jest to trudny egzemplarz. jestem z nim prawie 3 lata.Często jest mi trudno ale czy myślę wtedy o zdradzie ? NIE. Czy myślę wtedy jak mu dokopać? NIE. Czy myślę wtedy jak dokopać jego córce? NIE
Jestem istotą myślącą więc staram się załatwić sprawę na poziomie.
Ex w naszym wypadku to nie wyszło.Czy ją oceniam ?? Owszem.Robię tak również kiedy widzę na imprezie półnagą kobietę zalaną w trupa, robię to również kiedy widzę psa przywiązanego do drzewa.Jestem wolną osobą.Mam prawo oceniać, krytykować rzeczy które mnie rażą, bolą, dotyczą.Zachowanie ex która wiecznie zmienia zdanie dotyczy mnie i mojej nowej rodziny.Ja jej kolejnego , nowego partnera nie szarpię, nie zmieniam ich planów, nie wypisuje o nich na blogu itp.
W przeciwieństwie do naszej ex posiadam odrobinę kultury.Co mam napisać, napiszę tu wśród ludzi którzy rozumieją co to znaczy telefon o 3 w nocy z tekstem mała się zsikała, telefon o 13.30 (kiedy na 14 było coś umówione ) że jednak mała do nas nie trafi po czym o 14:30 telefon że natychmiast mamy po nią być, kiedy jednego dnia pisze do M - "odpier..." bo ten chce zdjecia z wakacji małej a 2 dnia owe zdjęcia wsadza do torby...
Nasza ex odeszła do nowego Pana.Nasza ex zabrała dziecko gdy M wyjechał.Wyczyściła mieszkanie.Zabrała zwierzaki.
Nasz ex najgłośniej krzyczała przy pisaniu planu rodzicielskiego żeby dziecko było tylko 4 dni w miesiącu u tatusia, nasza ex najgłośniej krzyczała, że dziecku ojciec jest niepotrzebny.
To ja mam jedno pytanie - dlaczego dziecko jest u nas PÓŁ MIESIĄCA a nie tak jak jest zasądzone przez instytucję posiadającą takie uprawnienia , dlaczego gdy jest chore to nie mamusia bierze zwolnienie tylko ta właśnie podła, najgorsza, która nie ma praw macocha lub ten jakże niepotrzebny ojciec ewentualnie ta " stara kur..." ( tak nazywała ja ex gdy się wyniosła) zwana kulturalniej mamą M, dlaczego dziecko pyta mnie ciociu czy mogę mówić do Ciebie mamo, dlaczego dziecko z tą okropną macochą pisze swój pierwszy list do Mikołaja, uczy sie liczyć i pisać???

Może dlatego, że nie każda była żona jest ok, a może dlatego, że nie kazda macocha to wyrodne ciele, a może dlatego, że ludzie są różni i nie fajnie jest ich generalizować??

Takie pytanie na koniec mojego wywodu do tych co tak lubią bronić ex a tak kopią macochy lub te drugie...choć to i tak was nie przekona i zawsze znajdziecie "rysę na szkle" i tak znajdziecie powód do tego żeby się przypiąć.Bo jak jest za dobra to pewnie kłamie, a jak zła to wiadomo bo macocha :-)

2 027

Odp: Być drugą i macochą
MIKA123 napisał/a:

Miło by mi było ,gdybyście przestały roztrząsać postępowanie mojego osobistego niewiernego i jego Damy...

Wiec po co tu napisalas, bo sie zgubilam? Achh, juz mam:

MIKA123 napisał/a:

Chciałam w tym wątku tylko napisać jak wygląda życie samotnej mamy z dziećmi,a odbiegłysmy od tematu,za co przepraszam autorke wątku....

Tematem watku sa rozterki macoch, a nie zycie samotnej mamy wink Wiec odbieglas od tematu indeed wink Ale dziekujemy za pokazanie drugiej strony medalu. Jednak, jak sama zauwazylas:

MIKA123 napisał/a:

a szczęście niewiernego i jego pani niewiele mnie obchodzi....

I vice versa wink Tak wiec dziekujemy za goscinne wystepy i powodzenia na nowej drodze zycia!

2 028

Odp: Być drugą i macochą
macocha napisał/a:

MIKA123 kobieta WIELKA.

Czasem jak tak czytam niektóre posty to odnoszę wrażenie, że nie mamy żadnych praw.Nie mamy prawa do pożalenia się, do bycia zmęczonymi, do bycia zniesmaczonymi, do bycia sobą, do bycia wesołymi, zrelaksowanymi, szczęśliwymi.
Macocha = zło. Macocha = podła suka która rozbiła związek , wspaniały związek kochającej żony i cudownego męża.Macocha = obowiązki względem byłej żony.Macocha = ściera którą można pomiatać.
A tak zdaje mi się nie jest.Zdaje mi się, że jesteśmy normalnymi kobietami, mamy uczucia, mamy oczy, ręce, pragnienia, złe dni, dobre dni, chęć i niechęć, mamy też prawa i obowiązki oraz serca.
Wiele z nas zapisanych na tym forum jest macochą bo pokochała ROZWIEDZIONEGO mężczyznę który miał już pewne etapy w swoim życiu pozamykane jakby się mogło wydawać.
Oceniam sytuacje jaka mnie spotkała.Mój M jest to trudny egzemplarz. jestem z nim prawie 3 lata.Często jest mi trudno ale czy myślę wtedy o zdradzie ? NIE. Czy myślę wtedy jak mu dokopać? NIE. Czy myślę wtedy jak dokopać jego córce? NIE
Jestem istotą myślącą więc staram się załatwić sprawę na poziomie.
Ex w naszym wypadku to nie wyszło.Czy ją oceniam ?? Owszem.Robię tak również kiedy widzę na imprezie półnagą kobietę zalaną w trupa, robię to również kiedy widzę psa przywiązanego do drzewa.Jestem wolną osobą.Mam prawo oceniać, krytykować rzeczy które mnie rażą, bolą, dotyczą.Zachowanie ex która wiecznie zmienia zdanie dotyczy mnie i mojej nowej rodziny.Ja jej kolejnego , nowego partnera nie szarpię, nie zmieniam ich planów, nie wypisuje o nich na blogu itp.
W przeciwieństwie do naszej ex posiadam odrobinę kultury.Co mam napisać, napiszę tu wśród ludzi którzy rozumieją co to znaczy telefon o 3 w nocy z tekstem mała się zsikała, telefon o 13.30 (kiedy na 14 było coś umówione ) że jednak mała do nas nie trafi po czym o 14:30 telefon że natychmiast mamy po nią być, kiedy jednego dnia pisze do M - "odpier..." bo ten chce zdjecia z wakacji małej a 2 dnia owe zdjęcia wsadza do torby...
Nasza ex odeszła do nowego Pana.Nasza ex zabrała dziecko gdy M wyjechał.Wyczyściła mieszkanie.Zabrała zwierzaki.
Nasz ex najgłośniej krzyczała przy pisaniu planu rodzicielskiego żeby dziecko było tylko 4 dni w miesiącu u tatusia, nasza ex najgłośniej krzyczała, że dziecku ojciec jest niepotrzebny.
To ja mam jedno pytanie - dlaczego dziecko jest u nas PÓŁ MIESIĄCA a nie tak jak jest zasądzone przez instytucję posiadającą takie uprawnienia , dlaczego gdy jest chore to nie mamusia bierze zwolnienie tylko ta właśnie podła, najgorsza, która nie ma praw macocha lub ten jakże niepotrzebny ojciec ewentualnie ta " stara kur..." ( tak nazywała ja ex gdy się wyniosła) zwana kulturalniej mamą M, dlaczego dziecko pyta mnie ciociu czy mogę mówić do Ciebie mamo, dlaczego dziecko z tą okropną macochą pisze swój pierwszy list do Mikołaja, uczy sie liczyć i pisać???

Może dlatego, że nie każda była żona jest ok, a może dlatego, że nie kazda macocha to wyrodne ciele, a może dlatego, że ludzie są różni i nie fajnie jest ich generalizować??

Takie pytanie na koniec mojego wywodu do tych co tak lubią bronić ex a tak kopią macochy lub te drugie...choć to i tak was nie przekona i zawsze znajdziecie "rysę na szkle" i tak znajdziecie powód do tego żeby się przypiąć.Bo jak jest za dobra to pewnie kłamie, a jak zła to wiadomo bo macocha :-)

Tak dla jasności, to wydaje mi się, że na tym forum nikt nie broni osób nieodpowiedzialnych w stosunku do dzieci i odnosi się to zarówno do matek biologicznych, ojców, ojczymów czy jak w Twoim przypadku macoch..( pejoratywne skojarzenia wywołuje to słowo niestety). Jeśli to co piszesz jest prawdą, bo przepraszam ale  cyt. z Twojego postu " gdy jest chore to nie mamusia bierze zwolnienie tylko ta właśnie podła, najgorsza, która nie ma praw macocha (...) "   - od kiedy L4 na opiekę nad chorym dzieckiem otrzymuje, osoba, która nie jest matką dziecka ? - oczywiście może być sytuacja, że jest to dziecko przysposobione- ale tutaj takiej sytuacji nie ma ..więc nie dziw się, że ludzie trochę odbierają to jako bajkę o dobrej macosze..bo fakty się nie kleją. Owszem zdarzają się nieodpowiedzialne matki..( w telewizji te skrajne są nagłaśniane). Z tego co opisujesz to mama tego dziecka to jakiś margines społeczny..więc dlaczego nie wystąpicie o ograniczenie praw rodzicielskich takiej osoby ( pół miesiąca dziecko spędza z wami), po badaniach jakie przeprowadzi poradnia na wniosek sądu może wyjdzie, że dziecko chce być z wami ( piszesz, że dziecko prosi " ciociu czy mogę mówić do Ciebie mamo, dlaczego dziecko z tą okropną macochą pisze swój pierwszy list do Mikołaja, uczy sie liczyć i pisać") Skoro jak cały czas piszesz tak bardzo zależy ci na tym dziecku to może zawalczcie o szczęście dziecka skoro z matką jak piszesz jest nieszczęśliwe ?
A może nie chodzi tak naprawdę o dziecko i twoją flustracje dot. "jaka ta ex jest nieodpowiedzialna" ...tylko zupełnie o co innego ?
Ps. Tak jak sama pisałaś każdy ma prawo wyrażać swoje wątpliwości szczególnie kiedy jest to na publicznym forum..

2 029

Odp: Być drugą i macochą

w kwestii wyjaśnienia nie wiem czy wiesz ale w Polsce funkcjonuje takie coś jak urlop :-) ta właśnie zła macocha której sugerujesz opowiadanie bajki właśnie owy SWÓJ urlop bierze na dziecko swojego M.oczywiście nie za każdym razem, bo tak jak mówię ja jestem tylko macochą ( i wyobraź sobie nie uwłacza mi to w niczym) ojciec i babcia również pełnią funkcję opiekuna w takiej sytuacji choć czasem też nie mogą zrezygnować ze swoich planów ( to również osoby czynne zawodowo).
Walka z ex mojego M to walka z wiatrakami - w kwestii walko o dziecko.Jeśli przeczytałaś dokładnie moje wpisy to pewnie wiesz, że miałam okazję osobiście poznać ex.Nie, nie z własnego wyboru.To ona tego chciała.Wrażenie jakie robi jest porażające - to ciepła , wrażliwa kobieta, wielkie serce , dusza towarzystwa, do tańca i do różańca, przyjaciółka na śmierć i życie do tego stopnia, że na pierwszym spotkaniu proponuje , ze pokaże Ci jakie ma kolczyki na swoich wargach - bynajmniej nie tych na twarzy.Nie napisałam również, że dziecko będąc z nią jest nieszczęśliwe.Zadałam pytanie dlaczego tak biczuje się macochy które potrafią z dobroci serca zająć się, zatroszczyć i otoczyć opieką obce dla nich dzieci.

2 030

Odp: Być drugą i macochą

BTW myślę, że powinno powstać forum "MACOCHA ZŁO KONIECZNE" tam wylewały by swoje żale kobiety poszkodowane lub "poszkodowane" przez macochy.To forum jest dla macoch i drugich. Takie jak Ty ( co już napisałam raz) zawsze znajdą coś co będzie sugerowało, że jesteśmy podłymi sukami , tymi złymi itp.Żaden argument najbardziej racjonalny, najbardziej prawdziwy i najbardziej szczery przez takie jak Ty będzie oglądany przez mikroskop, rozkładany na czynniki pierwsze a na końcu diagnoza i tak będzie jedna-macocha zła, ex dobra.

2 031

Odp: Być drugą i macochą
macocha napisał/a:

BTW myślę, że powinno powstać forum "MACOCHA ZŁO KONIECZNE" tam wylewały by swoje żale kobiety poszkodowane lub "poszkodowane" przez macochy.To forum jest dla macoch i drugich. Takie jak Ty ( co już napisałam raz) zawsze znajdą coś co będzie sugerowało, że jesteśmy podłymi sukami , tymi złymi itp.Żaden argument najbardziej racjonalny, najbardziej prawdziwy i najbardziej szczery przez takie jak Ty będzie oglądany przez mikroskop, rozkładany na czynniki pierwsze a na końcu diagnoza i tak będzie jedna-macocha zła, ex dobra.

Nie bardzo rozumiem, skąd u ciebie tyle zajadłości do osób, które mają inne zdanie ? W żadnym zdaniu nie zostałaś osądzona..więc czemu osądzasz innych ? zbyt chyba pospiesznie "szyflatkujesz ludzi" - z tego co piszesz to wynika,że  "kto nie jest z nami to jest przeciw nam" cyt. "Takie jak Ty ( co już napisałam raz) zawsze znajdą coś co będzie sugerowało, że jesteśmy podłymi sukami , tymi złymi itp" Czemu uważasz, że właśnie tak jest? Ile osób tyle opinii ( umieszczasz swoje wpisy na forum publicznym).

2 032

Odp: Być drugą i macochą

I dla wyjaśnienia, nie napisane zostało, że piszesz bajki tylko zasugerowano, że fakty o których piszesz się nie kleiły..stąd czytającemu mogło wydawać się, że coś jest nie tak..ludzie różne rzeczy piszą i mają do tego prawo..

2 033

Odp: Być drugą i macochą

Dziewczyny

Tu naprawdę nie chodzi o to,że macocha jest zła,że ojczym to to zły facet.
Tak naprawdę chodzi o dzieci.
Możecie mnie oceniac przecież przez pryzmat własnych doświadczęn,to publiczne forum,ja nie oceniam niczyjego postepowania.Chciałam tylko pokazać jak wygląda zycie mamy z dziecmi,której nie dośc że własny świat wali sie na głowe,to jeszcze zostaje ze wszystkim sama..

No i nie każda matka nastawia dzieci przeciwko ojcu i Damie.To nie najmniejszego sensu.
Popatrzcie na to tak;
Ja mam swoje żale do niewiernego,do jego Damy,mam poczucie krzywdy,ale nią nie zyję,szkoda mojego zycia i szkoda Ich życia,żebym je zatruwała.
Dzieci...Nie da się ich wymazac z życiorysu..Dorośli się rozstają,w róznych okolicznościach,w zgodzie,porozuzumieniu albo toczą wojnę..
Tylko dzieci trzeba oszczędzać..

Ja nie powiedziłąm złego słowa na tatę i Damę,nie do dzieci.Pilnuję urodzin,imienin ojca,z młodym robię laurki,kupuję prezenty,przypominam...
Nie mam nic przeciw ,żeby poznał Damę,spędzał z nią wakacje i wekendy.Mam nadzieję,że ma tak dobrze wpojone zasady ,że nie będzie dokuczał tej kobiecie...
Ja mogę jej nie lubić,ale nie pwoiem słowa,kiedy mój syn powie,że jest np,fajna.
Bo chyba chodzi o to,żeby dzieci widziały szczęśliwego ojca i mamę,nawet jak mieszkają osobno.

Sytuacja hipotetyczna;
życie jest jedno,ale nie znamy długości swojej świeczki.
Gdybym nastawiała dzieci przeciw Damie,a mnie cos by się stało,jakie życie miałyby dzieci?Z kobietą,której nie lubia,mają żal???
Po co?Przecież to bez sensu.

Każdy dorosły człowiek,wiążąc się z człowiekiem z balastem z przeszłości w formie dzieci,powinien zdawać sobie sprawę z hipotetycznej konieczności wychowywania dziecka swojego partnera.
ŚŚmierć,wypadki,los-tego nie da się przewidzieć...

A przecież Wszystkim chodzi o dobro dzieci,prawda?
Przecież w nowych związkach rodzą się dzieci,mają tego samego tatę,więc jaki jest sens nastawiać je przeciwko Damie czy ojcu?
Rodzice nie żyją wiecznie,rodzeństwo zostanie po nas.

Ja chciałm Wam tylko pokazać,że nie każda mama zaora się,będzie sflustrowaną ,gderającą babą,bo fałszywa duma podpowie jej,że ojca dzieci nie poprosi o pomoc.
Nie każda mama za cel życiowy sobie stawia oczernianie nowej partnerki ojca...

Ja Damy nie muszę lubić,ja mogę miec żal do niewiernego,ja nie musze sie nimi interesować,ja tez mam prawo do własnego życia,ale dzieci mają prawo do obojga rodziców,jeżeli tego chcą,dokąd tego chcą,dokąd tego potrzebują...

I naprawdę rozumiem wątpliwości macoch,ale tak jak nie każda macocha to małpa,tak nie każda mama to wredna suka nastawiająca dzieci przeciwko macosze.

Nie było lepiej,gdyby po prostu popatrzeć na dzieci???????

2 034

Odp: Być drugą i macochą

Nie bardzo rozumiem, skąd u ciebie tyle zajadłości do osób, które mają inne zdanie ? W żadnym zdaniu nie zostałaś osądzona..więc czemu osądzasz innych ? zbyt chyba pospiesznie "szyflatkujesz ludzi" - z tego co piszesz to wynika,że  "kto nie jest z nami to jest przeciw nam" cyt. "Takie jak Ty ( co już napisałam raz) zawsze znajdą coś co będzie sugerowało, że jesteśmy podłymi sukami , tymi złymi itp" Czemu uważasz, że właśnie tak jest? Ile osób tyle opinii ( umieszczasz swoje wpisy na forum publicznym).


Nawiązuję do Twoich wcześniejszych wypowiedzi jak to my macochy powinnyśmy - zrozumieć, przystosować się , zaakceptować itp.Bo niby co?? bo ktoś napisał widziały gały co brały.To jak kobietę zatłucze mąż pijak siekierą to się też nie ulitujesz bo widziały gały co brały?No wybacz ale chyba tak to nie działa.Osadzać mamy prawo.Unosić się również.Mnie wzburza postawa takich osób które generalizują i odkreślają kreską.Niemcy to Niemcy, Żydzi to Żydzi, macochy to macochy itp.Dlatego uważam , że po to forum ma temat by pisać w temacie a nie rozpisywać się jak to Henio kopnął Zosie.Jeśli temat jaki założyła Alutka dotyczy relacji macoch z nowym partnerem, pasierbem, ex itp to niech tego się trzymają Ci co piszą a jeśli chcą popsioczyć na macoszki to proszę bardzo nie bronie, bo i wśród nas są i takie co oficjalnie piszą, że kochać i zajmować się pasierbami nie będą i ja jestem pełna szacunku dla nich za tą wspaniałą funkcję jaką posiadają - mianowicie oddzielanie sprawy od sprawy.

2 035

Odp: Być drugą i macochą
Beata_Ann napisał/a:

I dla wyjaśnienia, nie napisane zostało, że piszesz bajki tylko zasugerowano, że fakty o których piszesz się nie kleiły..stąd czytającemu mogło wydawać się, że coś jest nie tak..ludzie różne rzeczy piszą i mają do tego prawo..

zasugerowałaś, że to co piszę mija się z prawdą - możesz powiedzieć, że pies nasr...Ci na trawnik a możesz też powiedzieć, że niekulturalny właściciel psa nie posprzątał po swym pupilu...słowa inne treść ta sama...więc wybacz ale właśnie to mi zarzuciłaś ubierając to w inne słowa niż ja :-)
Mam tylko nadzieję, że teraz moje fakty się kleją :-)choć prawda kleju nie potrzebuje wystarczą fakty :-)

2 036

Odp: Być drugą i macochą

Zaczyna się robić nerwowa atmosfera...
Jakoś na początku wątku pojawiało się znacznie więcej opinii i opisanych doświadczeń - bez wytykania sobie na wzajem, bez docinek i bez agresji...

MIKA - nie chcę byś wracała do tych wydarzeń. Napisałaś co przeżyłaś, napisałaś jak żyjesz dziś - ciekawiły mnie odwiedzi na pytania jakie zadałam - dziękuję.
Natomiast troszkę zaprzeczasz sama sobie, mówić, już nie kocham, już mi wszystko jedno, po czym nie do końca potrafisz rozmawiać o suchych faktach tego co przeżyłaś - jeszcze gdzieś w środku rana jest. Ona nigdy nie zniknie. Zostałaś oszukana, okłamana i na pewno czułaś się ohydnie. On - zupełnie nie rozumiem co się stało i dlaczego. Może niektórzy faceci tak mają i już. Nie mam pojęcia i nie chciałabym na takiego trafić.

Ale jak widać, przeżyłaś dramat i wyszłaś z tego z uniesioną głową.

Oczywiście, że dzieci są najważniejsze! Nie mam co do tego wątpliwości. I podziwiam cię za twoją postawę i siłę!
Na tym wątku piszemy o tych ex swoich facetów, które myślą o sobie, nie o dzieciach, o chęciach zemsty i zdeptania życia faceta, który je porzucił, używając dzieci jako narzędzie do walki. Opowiadają dzieciom głupoty, kłamią, oszukują, manipulują - bez chwili zastanowienia się jaki to będzie miało wpływ na to dziecko i jego przyszłość.
A te biedne dzieci potem biją się z myślami, pogarszają w nauce, spać nie mogą, zamykają się w sobie, mają nerwowe tiki i mnóstwo innych problemów... bo tatuś nagle z dnia na dzień, zdaniem mamusi odszedł i zostawił, nie kocha, zapomni, będzie miał inne dzieci i wy już nie będziecie ważni, nie będzie do was przychodził, itp. Tatuś to świnia, drań, dupek, itp. A mamusia cud świata - nie ma sobie nic do zarzucenia, przecież była dobra i kochana, nigdy z tatusiem się nie kłóciła, zawsze o tatusia dbała, poświęcała się dzieciom i rodzinie i sama o wszystko dbała... Przecież to nie ona ich zostawiła, nie? No cóż, szkoda że tatuś ma zupełnie inne zdanie w tym temacie - poczucie braku szacunku, wykorzystywania, bycia portfelem, kłótni, rzucania czymkolwiek, wyzwisk, itp.
Serce się kraja kiedy patrzysz na to wewnętrzne rozdarcie takiego młodego człowieka.


Ja nie poczuwam się jako macocha i pewnie długo jeszcze poczuwać się nie będę, a już nie na pewno w stereotypowym macochy wydaniu.
Jestem z facetem, który ma dzieci i tyle. Zakładamy nową rodzinę i skupiam się na niej - to moja rodzina. Ale jego dzieci są w niej równie miło widziane i nie będą gorzej traktowane, nad czym można polemizować, bo gorsze traktowanie wynika już z samego faktu, że nowe dzieci mają tatę na co dzień, a ci będą co jakiś czas.
Ja staram się dobrze z nimi bawić i spędzać fajnie czas. Oczywiście rozmawiam, tłumaczę jak pytają, pomagam. Ale nie ingeruję w ich wychowanie - mają ojca i matkę. Jak ze mną będą chcieli pogadać - nie ma sprawy. Kiedy przy mnie będzie dyskusja dot. podjęcia decyzji, czy sprzeczki między ojcem a dzieckiem - to powiem co myślę.

Uważam, że każda kobieta, bez względu na status społeczny ma wszelkie prawa - może nic nie robić, może się śmiać, może płakać, może być szczęśliwa albo zła... To tylko ode mnie zależy jaką w danej chwili mam potrzebę. Jeśli kocha się siebie i ma się szacunek do siebie to pozwolić można sobie na wszystko smile

2 037

Odp: Być drugą i macochą

Beata_Ann- zastanawiam sie co tu robisz w tym temacie.
Domniemam,że nie jestes macochą,na ktorą dzieci sa sztute,ani twoje dzieci rowniez nie jezdzą do ojca gdzie pod jednym dachem  jego parnerka zyje z nim,i nie buntuje ci dzieci
Nie wiesz jak to od kuchni wyglada, bo nie jestes w zadnym polozeniu!Tutaj osoby wypowiadają sie jak od kuchni to wyglada, Ty jedynie mozesz swojej wywody prowadzic na podstawie jakis durnych kolorowych czasopism co wyczytalas jak funkcjonuje taka rodzina
Przeżyj to bedąc w skórze macochy ,wtedy dopiero pogadamy o twoich sielankach czy tez mękach,pochwalisz sie swoim nastawieniem do dziecka ,i jak sie czujesz w roli przyszywanej mamci.
To tak samo jakbys kadriologa umoralniala jak ma przeprowadzac operacje,nie majac zadnych podstaw i wiedzy na ten temat

2 038

Odp: Być drugą i macochą
macocha napisał/a:
Beata_Ann napisał/a:

I dla wyjaśnienia, nie napisane zostało, że piszesz bajki tylko zasugerowano, że fakty o których piszesz się nie kleiły..stąd czytającemu mogło wydawać się, że coś jest nie tak..ludzie różne rzeczy piszą i mają do tego prawo..

zasugerowałaś, że to co piszę mija się z prawdą - możesz powiedzieć, że pies nasr...Ci na trawnik a możesz też powiedzieć, że niekulturalny właściciel psa nie posprzątał po swym pupilu...słowa inne treść ta sama...więc wybacz ale właśnie to mi zarzuciłaś ubierając to w inne słowa niż ja :-)
Mam tylko nadzieję, że teraz moje fakty się kleją :-)choć prawda kleju nie potrzebuje wystarczą fakty :-)

Masz racje, w tym wątku dot. " Być drugą i macochą" powinne wypowiadać się tylko "te drugie i macochy" bez sensu wyrażać swoje spostrzeżenia. Każdy potrzebuje akceptacji i potwierdzenia słuszności swoich działań .

2 039

Odp: Być drugą i macochą

zawsze lubiłam rozmowy na poziomie.Jak nie ma się argumentu to się albo rakiem wycofuje albo obrażam :-) taktyka zagubionego któremu nie udało się osiągnąć wyznaczonego celu.
Na podstawie czego generalizujesz??tego nie rozumiem.
Bardzo mądrze napisała Ci Mortisha.Kolorowe czasopisma, wypowiedzi psychologów, porady dobrych koleżanek to moja droga nie jest życie.
Moje życie jest proste.Mam faceta z dzieckiem, ex która doprawiała mu rogi ( jaki by nie byl tak się chyba cywilizowani ludzie nie zachowują) okradła go nie tylko z kasy ale też z dziecka, czasu, uczuć itp.a teraz gra strapioną mame która jest samotną mamusią.A dlaczego?? bo sama sobie takie życie zapewniła więc niech teraz pomyje w swoim domu pije nie w moim.Kropka.Mogę być dla takich jak Ty najgorsza.Jednak wiem jedno kocham, jestem kochana, tęsknie i za mną tęsknią.Nie szukam na siłę kontaktu, nie mszcze się i nie szukam zaczepki.A jak mi źle to ie szarpie i nie piszę 100 sms ale wchodzę na forum i wypłakuję się w rękaw cudownych macoch które przeżywają piekło z wariatkami, mają spokój z normalnymi ex oraz mają rozterki z pasierbami.

2 040

Odp: Być drugą i macochą

Saphira,nie kocham,na 100%,jestem teraz szczęsliwa,żyję inaczej,nie znaczy,że gorzej...Chociaz serce sie pozszywa,dusza poskleja to na zawsze zostaja blizny...

Niestety.Ja musiąłam przejść przez swoja żałobę nie dostając an jednej odpowiedzi na pytania,które mnie zabijały--a pytałam,błagałam,prosiłam,zdarzało mi sie nawet krzyczeć...

Zawsze zostanie blizna,która będzie przypominała o krzywdzie,ale tą krzywdą nie mozna zyć...Bo człowiek się sam zniszczy i zniszczy wszystkich wokół...

Mam szczęście,W tym,co mnie spotkało,co ja przezyłam,jakimś cudem udało mi sie uniknąć wmieszania w to syna,bo córka była na tyle dorosła,ze sama widziała co się dzieje.Powiedziała tacie ,co o tym mysli,ale tez dodała,że ma nadzieję,że nadal będzie jej ojcem.
I tak jest.
Ja nie mam wpływu na stosunek Damy i niewiernego do dzieci.Jednak nie mam żadnego moralnego prawa,żeby dzieci pozbawiac szacunku do do nich.

Może zle postepuję,może wyszłam ze złego założenia,że dopóki syn chce miec ojca,ja tego dopilnuje,może lepiej byłoby gdybym się nie stawiała,może dla Damy lepiej byłoby ,gdybym mówiła o niej zle--miałaby jakieś wytłumaczenie,że przecież wredna matka nastawiła dzieci przeciwko niej.

Egoistycznie -nic co musiałam zrobic,zrobiłam,nie zrobiłam dla siebie,przeciwko niewiernemu,tylko dlatego ,że dzieci mają ojca.
Dziś ten ojciec wie o wszystkim,nic nie ukrywam,ale nie może mi zarzucić,że o czyms nie poinformowałam,jeżeli podpisuję jakąś umowę z klubem(syn gra w piłke),nie robie tego sama,podpisujemy razem,o obozach sportowych,o dodatkowych zajęciach,badaniach-decydujemy razem.
Razem jesteśmy korepetytorami,jeśli natłok zadań domowych trafia na dzien niewiernego-odrabia je niewierny z młodym,jesli córka potrzebuje nagle pomocy na sudiach,wiadomości,materiałów(studiuje,że tak powiem po naszej linii zawodowej)--dzwoni to mnie,albo ojca-pomaga to,które w danej chwili ma mozliwośc.

Nie jestem juz zajechaną mamą,zasypiającą na stojąco,nie jestem tylko od wychowywania,dzielę się,mam takie same prawa i obowiązki jak niewierny.

Nigdy nie wykorzystam dzieci w jakiejkolwiek swojej walce przeciwko niewiernemu albo Damie.

Może macochy tutaj (nieładne to określenie,znajdzcie sobie dziewczyny jakieś milsze;)pomyslą,że takim postepowaniem zatruwam swojej Damie i niewiernemu zycie-jednak nie to jest moim celem.

Moim celem są dobre relacje dzieci z ojcem i jeżeli tylko ten ojciec będzie chciał,to będą to równiez dobre relacje z Damą...

Bo naprawdę,nie każda była żona jest wredną suką nastawiającą dzieciaki przeciwko nowej rodzinie byłego męża.

Mam nadzieję,że spojrzenie kogoś z drugiej strony,pozwoli choć troche Wam,tym Drugim zrozumieć,że bez względu na to czyje to dziecko,to dzieci są najważniejsze i to od Nas dorosłych zalezy,jakie emocjonalne podwaliny im damy na przyszłość.

A blizny?Zostaną,na zawsze,to taki ślad po przeszłości....

Na serio życze Wam,tym Drugim znalezienia sposobu na dogadanie sie z pasierbami,to pewnie nie jest łatwe,ale nie niemożliwe...

2 041

Odp: Być drugą i macochą
macocha napisał/a:

zawsze lubiłam rozmowy na poziomie.Jak nie ma się argumentu to się albo rakiem wycofuje albo obrażam :-) taktyka zagubionego któremu nie udało się osiągnąć wyznaczonego celu.
Na podstawie czego generalizujesz??tego nie rozumiem.
Bardzo mądrze napisała Ci Mortisha.Kolorowe czasopisma, wypowiedzi psychologów, porady dobrych koleżanek to moja droga nie jest życie.
Moje życie jest proste.Mam faceta z dzieckiem, ex która doprawiała mu rogi ( jaki by nie byl tak się chyba cywilizowani ludzie nie zachowują) okradła go nie tylko z kasy ale też z dziecka, czasu, uczuć itp.a teraz gra strapioną mame która jest samotną mamusią.A dlaczego?? bo sama sobie takie życie zapewniła więc niech teraz pomyje w swoim domu pije nie w moim.Kropka.Mogę być dla takich jak Ty najgorsza.Jednak wiem jedno kocham, jestem kochana, tęsknie i za mną tęsknią.Nie szukam na siłę kontaktu, nie mszcze się i nie szukam zaczepki.A jak mi źle to ie szarpie i nie piszę 100 sms ale wchodzę na forum i wypłakuję się w rękaw cudownych macoch które przeżywają piekło z wariatkami, mają spokój z normalnymi ex oraz mają rozterki z pasierbami.

Powiem tylko tyle..nie ma ludzi idealnych, nie ma idealnych relacji między ludźmi, nie ma życia czarno - białego. Ilu ludzi - tyle historii. Kiedy się opisuje swoje sytuacje życiowe, pełno w tym opisie emocji, stronniczości i braku obiektywizmu, niejednokrotnie dochodzi do tego manipulacja faktami ale jest to naturalne, normalne tak jest i nie ma w tym co pisze ani kszty złośliwości pod niczyim adresem,   ponieważ piszą to ludzie którym jest w tym momencie niejednokrotnie źle i muszą ten żal wyrzucić z siebie - jeśli pisanie na tym forum sprawia, że lepiej się czujesz to tylko z korzyścią dla ciebie. Wspomniałaś o poziomie rozmowy. Słusznie. Nie chodzi o przerzucanie się argumentami, ale wysłuchanie stron - nie szuflatkowanie nikogo - " a ty to i tak nic nie zrozumiesz.." . Jest takie powiedzenie "nie osądzaj aby samemu nie zostać osądzonym". Temat znam doskonale, moja przyjaciółka ( znamy się od 30 lat) jest od 5 lat w związku z mężczyzną mającym obecnie dwie nastolatki, wiem jak na początku wyglądały moje z nią rozmowy...dlatego zapytałam skąd u ciebie zajadłość w stosunku do osób mających inne zdanie..? Kiedy prosiła mnie o radę ..co ma robić to tak naprawdę szukała potwierdzenia, że to co robi jest słuszne i dobre, ale kiedy mówiłam jej zupełnie co innego..(w końcu pyta co robić ?) wyczuwalna była tak agresja, ta właśnie zajadłość. Teraz w końcu wygląda to inaczej..zaczęła słuchać a nie tylko słyszeć..bo na ta samą sytuację jest kilka punktów widzenia..jej- córek- jej partnera- jego ex żony. Dlatego może warto os czasu do czasu poczytać co inni mają na ten temat do powiedzenia.

2 042

Odp: Być drugą i macochą
MIKA123 napisał/a:

Mam nadzieję,że spojrzenie kogoś z drugiej strony,pozwoli choć troche Wam,tym Drugim zrozumieć,że bez względu na to czyje to dziecko,to dzieci są najważniejsze

E tam. Dzieci są (albo mogą ewentualnie być) najważniejsze tylko dla rodziców. Dla mnie jako postronnej osoby zdecydowanie ważniejsze jest moje/nasze życie, szczęście i samopoczucie niż obcych dzieci - wybacz.

MIKA123 napisał/a:

Na serio życze Wam,tym Drugim znalezienia sposobu na dogadanie sie z pasierbami,to pewnie nie jest łatwe,ale nie niemożliwe...

Jakbyś poczytała wątek, to byś zobaczyła, że tak naprawdę to nie z pasierbami mamy "pod górkę", ale właśnie z tatusiami co to po palcu do tyłka dzieciakom wchodzą.

2 043

Odp: Być drugą i macochą

Nic dodać,nic ująć..............

2 044

Odp: Być drugą i macochą

LOL, to nas nowa kolezanka podsumowala wink :

MIKA123 napisał/a:

Popisałam sobie z macochami(same się tak nazwały)--i wyszło ,że jestem zła ,wredna i w ogóle,przez takie jak ja,nie maja prawa do własnego urlopu...
No koty sa lepsze od dzieci...
Było sie nie odzywać ...

Co do ostatniego i przedostatniego sie zgadzam big_smile

PS: czy ktos kojarzy, zebysmy Mike podsumowaly okresleniami "zla", "wredna", itp? Bo nie przypominam sobie. Za to ona dosc czesto tak o sobie mowi:
"W końcu niewierny ma prawo do życia z Damą,do szczęscia..A ja wredna była żona dzieckiem ich obarczam..."
"(...)może dla Damy lepiej byłoby ,gdybym mówiła o niej zle--miałaby jakieś wytłumaczenie,że przecież wredna matka nastawiła dzieci przeciwko niej."
"Bo naprawdę,nie każda była żona jest wredną suką nastawiającą dzieciaki przeciwko nowej rodzinie byłego męża."
"nie każda mama to wredna suka nastawiająca dzieci przeciwko macosze."
"Wygrała faceta z wredną babą na karku"
"Jestem wredna.Niech będzie."
"No zobacz Betina jaka wredna była zona jestem"

Niezle zageszczenie wrednosci na m2 wink Nie wiem Mika, jesli to czytasz, czemu tak o sobie myslisz. Poza tym przenosisz na nas swoje negatywne emocje dotyczace kolejnych (siedmiu!) Dam Twojego niewiernego - zupelnie bezpodstawnie.

A, i jeszcze cos mi wpadlo w oko, a'propos jak to dzieci najwazniejsze i wszystko sie robi z mysla o dobru dziecka:

MIKA123 napisał/a:

I wiecie co?KIedy ta szczęśliwa siódemka wścieka się,że niewierny nie spędza z nią czasu,ja sobie idę do teatru,kosmetyczki,robię wszystko to,czego  nie mogę,będąc mamą.

Tylko po co to pitolenie o podtrzymywaniu wiezi ojca z dzieckiem za wszelka cene? Umiej sobie powiedziec wprost, ze potrzebujesz czasu dla siebie i basta.

2 045

Odp: Być drugą i macochą

Metaksa doskonały z Ciebie detektyw :-) poszłam w Twoje ślady bo poczułam się urażona tym co napisała Mika123..jak to ludzie potrafią mieć kilka twarzyczek :-)

Idąc Twoim śladem - "Musze sobie przemyśleć na serio moją postawe życiową...W końcu niewierny ma prawo do życia z Damą,do szczęscia..A ja wredna była żona dzieckiem ich obarczam..."

Jak byś zauważyła Mika to nieliczne tu MACOCHY ( same się tak nazwały - zabawne a jak się miałyśmy nazwać - Damy??)piszą o nawet nie tyle niechęci co nie wtrącaniu się w wychowywanie latorośli z poprzedniego związku naszych Panów.Jak wiele mamuś po rozwodzie ( nie wnikając czyja była wina) nie chce by owe macochy wtrącały się w wychowanie ich dzieciaków.
I to mnie zawsze rozwala :-) Macocha ma prawa - tak krzyczą mamusie rozwiedzione.Ma prawa do nie narzekania, nie wtrącania się, nie wprowadzania zasad w domu ale ma psi obowiązek zgadzania się na wszystko , podcierania zasranej dupy latorośli, gotowania owej latorośli obiadów gdy ta jest u tatusia itp.
Wymagania wielkie ale w zamian?? w zamian krzyk , ze macocha zła.

Szczerze mówiąc mam w d...takie opinie robie to co uważam za słuszne.Szczególnie w naszym wypadku gdzie to Pani - Dama rozwaliła swoje małżeństwo ( oczywiście zaraz któraś z mamuś rozwiedzionych tych znajdujących się tu przez " przypadek" zacznie krzyczeć , że skoro go zostawiła i doprawiła mu rogi to widocznie zły Pa był). Chciała być samotną matką??Chciała przygody z chłopcem o pięknych oczach??Chciała budować swoje nowe szczęście??To niech je buduje ale won z mojego jak to pięknie Metaksa napisała m2.Niech teraz nie płacze bo na sylwestra nie może iść, niech nie płacze , że wyjechać sama nie może.jak był czas na dogadanie się, na wspólny kompromis to Pani wtedy chicała ograniczać i mieć władzę nad tatusiem.A teraz jest płacz?? bo fryzjer na 17 a dziecko w przedszkolu i co zrobić??Zrezygnować i szorować po dziecko.
I nauczyć się jednego jeszcze walka nic nikt nie wygrał a stracił.

2 046

Odp: Być drugą i macochą

Przepraszam, że zapytam ale co wasi partnerzy,męzowie na to, na tą sytuacje, na to, że nie jest to komfortowa sytuacja dla was ? To co piszecie to są poważne problemy, pewnie nie raz wpływające na relacje między wami i w waszym związku?

2 047

Odp: Być drugą i macochą

Hehe metaksa brawo smile

Nie sądze by Pani Mika się tu pojawiła jeszce. W końcu wyszło ile ma twarzyczek wink

2 048

Odp: Być drugą i macochą

Jeszcze kilka dni temu nie sądziłam, że kiedykolwiek podobne słowa wyjdą z moich ust.
Z wychowania jestem jedynaczką i pomimo pracy nad sobą, moja natura egoistki daje czasem znać o sobie. Poznając faceta z dziećmi nie bardzo zdawałam sobie sprawę z czym się to wiąże. Imponowało mi, że szybko mnie z nimi zapoznał, a one przyjęły moją obecność pozytywnie, pomimo mojej ostrożności. Mając dwoje cudownych nastolatków, które z dnia na dzień stają się bardziej samodzielne, skupiłam się na realizacji własnych planów i marzeń. Przyznam, że wcześnie zostałam matką i bez wsparcia rodziny dawniej czułam się trochę przytłoczona obowiązkami. Obecnie jestem bardzo szczęśliwa i dumna z moich latorośli. Spotykając się z facetem nie oczekiwałam wyłączności, ale może jeden wspólny weekend w miesiącu, jakaś kolacja w tygodniu. Po pewnym czasie okazało się, że chcemy być ze sobą częściej wiec zamieszkaliśmy razem. Tych wspólnych chwil jest niewiele, bo M pracuje na 2 etaty ? kredyty itp. Mój kochany ma wspaniałe relacje z moimi dziećmi więc sprawy posuwały się naprzód. Widziałam często jego tęsknotę za synami, bo ex dowartościowywała się udowadniając mu, że nie ma nic do gadania w tej kwestii. Wnerwiało mnie, gdy tyko miał okazję, zostawiał wszystko i leciał do synów. Matka stosuje przemoc fizyczną  wobec chłopców i jest osobą nieodpowiedzialną, faworyzującą młodsze dziecko. Mi takie praktyki nie mieściły się w głowie, nie rozumiałam jego obaw. Założyła sprawę o ograniczenie władzy mojemu M, a na sprawie złożyła wniosek o to, by on przejął opiekę nad starszym synem. Młodszego przerabia go na syna swojego konkubenta. Byliśmy w szoku, mały nagle znalazł się u nas, matki nie interesowało nawet gdzie będzie mieszkał. Minęło dopiero kilka dni, ale nie mogę powiedzieć o chłopcu złego słowa. Jest grzeczny, uczynny, czuje się u nas pewniej, pilnie nadrabia braki w nauce. Młody tęskni za bratem i matką, dostał telefon więc dzwonił do nich często. Mój M odwiózł młodego tam ostatnio, bo matka ze swojej strony nie robi nic, by zobaczyć syna. Doszło do jej przepychanek z chłopcem, rzuciła telefonem, argumentując, że jak jest u niej to ma rozmawiać wyłącznie z nią i że ojciec ma go natychmiast zabierać, nie ważne, że był w tedy w pracy. Wczoraj młody prosił, by znów spotkać się z matką, M zadzwonił, by się umówić, ale ta powiedziała, że nie przyjedzie po niego i ma go gdzieś. M przemilczał, ale mały zadzwonił do niej i zaczął płakać, matka powiedział mu dosłownie, ?olewam cię?. Słów mi brak, zastanawiam się, czy można w sądzie zobowiązać ją do kontaktów z synem i czy to nie jest bardziej destruktywne dla chłopca. O widzeniach M z drugim synem nie ma mowy, w ustalone terminy przez sąd jest niedysponowany. Ex M jest w ciąży, czuję, że koszmar starszego chłopca, przeżuci się na młodszego.
To ekstremalny przypadek, więc naturalnie zajęłam się dzieckiem, a mój M też jest częściej w domu, bo ma obowiązki wobec chłopca. Obecnie jestem szczęśliwa, jak mamy choć kilka minut tylko dla siebie. Jest ciężko, ale po prostu nie umiem inaczej. Jeszcze raz dziękuję za słowa wsparcia smile

2 049

Odp: Być drugą i macochą

No właśnie.. Tak się zastanawiam nad tą Miką jeszcze, bo nie było moim celem jakieś dokuczanie jej czy naśmiewanie się, ale tak o ciekawa byłam po prostu czy i gdzie się jeszcze na forum udziela.

Nie wiem, ale musiało być coś bardzo nie halo w tym związku, skoro facet miał w międzyczasie siedem Dam na boku, i w końcu do ostatniej postanowił odejść - zaznaczam, że ani do młodszej, ani bezdzietnej. Czyli to nie taki tendencyjny ruchacz, tylko faktycznie może i faceta wzięło. Ale oczywiście z pretensjami największymi do Damy (i wszystkich Damo-podobnych macoch), bo jak to własnego chłopa obwiniać.

I zgadzam się z macochą - u mnie też to eksi się znudziła małżeńska sielanka, postanowiła poszukać adrenaliny na boku. I co, teraz ja mam jej współczuć, że dzieci chore? Albo, że się do fryzjera nie wyrobi? Wolne żarty. A ponoś babo konsekwencje swoich wyborów - tak jak i my ponosimy, nieraz płacząc z bezsilności nad tymi eksiami, mężami i pasierbami. Wątpię, żeby wtedy miękkie serce eksi krwawiło wink

Wydaje mi się, że ludzie, którzy się rozwodzą, zdają sobie sprawę, że z chwilą rozwodu już nigdy nic nie będzie takie samo jak przed rozwodem. Tymczasem wiele z nich mydli oczy, może i sobie, ale głównie dzieciom, że nic się nie zmieni. I to jest jakaś utopia, bo jakim cudem ma się nic nie zmienić???


Zazdrosna, dzieciak miał szczęście, że na Ciebie trafił. Dacie radę, tylko na spokojnie smile

2 050

Odp: Być drugą i macochą

zazdrosna13- temu dziecku jestes teraz bardzo potrzebna, odgrywasz w parze z ojcem wazną role w jego zyciu i w jakim polozeniu sie znalazł.Dziecko jest w takim wieku ,ze ma bardzo kruchą konstrukcje psychiczną  jaka sytuacja go spotkałą.
Trzymaj z mezem wspolny front i dawaj wsparcie,oparcie ille tylko sie da.Mozliwe ,ze nastapią u chlopca rozne emocje z tego powodu,ale bądź wyrozumiala

2 051 Ostatnio edytowany przez MariannaM (2012-11-29 16:07:02)

Odp: Być drugą i macochą

Wiecie dziewczyny, ja to sie dziwie najbardziej sędziemu, który nie zareagował na taką postawę matki. Jak to sie zrzeka starszego? Nawet psa sie nie oddaje, ot tak, po latach bo cierpi a co dopiero dziecko? Jakby mi babka z czyms takim wyskoczyła na wokandzie to bym jej z auatomatu odebrała prawa rodzicielskie i wysłała na badania, żeby ją przebadali bynajmniej nie na nogi....

2 052

Odp: Być drugą i macochą
MariannaM napisał/a:

Wiecie dziewczyny, ja to sie dziwie najbardziej sędziemu, który nie zareagował na taką postawę matki. Jak to sie zrzeka starszego? Nawet psa sie nie oddaje, ot tak, po latach bo cierpi a co dopiero dziecko? Jakby mi babka z czyms takim wyskoczyła na wokandzie to bym jej z auatomatu odebrała prawa rodzicielskie i wysłała na badania, żeby ją przebadali bynajmniej nie na nogi....

Nikt nie spodziewał się takiej postawy, a matka jest zawsze matką. Jej argumentem było, że młody ją popycha i sobie z nim nie radzi. Ex M ma też sprawę o znęcanie się nad młodym zgłoszoną przez szkołę i prowadzi ta sama sędzina, ale wszystko trwa wieczność, byłoby inaczej gdyby zajęła się tym TV. Już na czasie nam nie zależy, bo dzieciak jest bezpieczny, to raczej zabezpieczenie na przyszłość w razie krzywdy drugiego syna.

2 053

Odp: Być drugą i macochą

Metaksa,nie dokuczyłaś mi,spoko,jestem zła sama na siebie,nie na Ciebie,na siebie za to,że chciałam Wam pokazać jak wygląda życie z drugiej strony.Nie musicie przecież miec takiego zdania jak ja,ja nie musze takiego Wy,to tylko internet,nie paczka przyjaciół od piaskownicy.

Jak będa problemy z pasierbami-słowo-zawsze pomogę,ja jakos szczęśliwie takich problemów nie mam.
Racja,to Wasz wątek,Macoch,ale tak zupełnie na serio to słowo Macocha jest nie fer,wszystkie wiemy ,że ta druga jest czasem lepsza od mamy i ten drugi od ojca...

Ja się nie zastanawiam dlaczego tak się skończyło moje małżenstwo,już nie,to nie ma sensu.Mówię o nim,że było dobre,tylko finał parszywy.

Być może byłam totalnie głupia,że w niczym sie  nie pokapowałam,być może się znudził,nie mam pojęcia.I to dziś nie jest ważne.
Nie mam dwóch twarzy,czas dla siebie to 4 godziny w tygodniu,które aktualnie wykorzystuję na terapię,młody jest starszy o 3 lata,więc nawet na godzinke sam zostanie,eks =tak jakby od kilku miesięcy tez bardziej słowny,lekcje z młodym odrabia,biega na treningi,nie jest ojcem ,który włazi młodemu w tyłek i wyrzuty sumienia załatwia kolejnym lego za kilka stów.

Być może zle zrobiłam wcinając się w Wasz wątek,ale jak widziałyscie,nie było moim celem krtyka macoch,raczej uznaję,że większośc z Was ma cholernie parszywą rolę,niełatwą.

Prawo do szczęscia macie Wy i My,te z drugiej strony,a dzieciaki gdzieś trzeba umieścić...

Napiszę jeszcze tylko na koniec,z punktu widzenia mamy;
gdybym odpuściłą kontakty z synem,gdybym nastoletniej córce prała mózg,dziś,nie mieliby z ojcem o czym rozmawiać,czas robi swoje.A mają.I to jest ważne.

Mój wolny wekend,to niestety jeden w miesiącu,własciwie niecałe 48 godzin,nadranbiam kino i teatr,spotykam się z przyjaciółmi,idę do fryzjera i kosmetyczki....Ładuję akumulatory na cały następny miesiąc.Gdybym nie miała tego wolnego,byłabym starą ,sflustrowaną babą,zgorzkniałą,z żalem do całego świata.
A nie jestem.Z tego jestem dumna.Cieszę się,że mam dzieci,cieszę się że one mimo wszystko choć na chwilę mają ojca,a ten ojciec wie o tragediach i sukcesach...
I na serio nie mam nic przeciw ,żeby syn odwiedzał Damę(nawet nie wiem czy to ciągle ta sama,czy może kolejna),jedno popołudnie w miesiący nawet dla macochy:) byłoby do zniesienia.

Rozumiem,że nie muszą Was obchodzić dzieci eksów,tak jak mnie nie obchodza dzieci np,Damy,ale patrząc z punktu widzenia mamy,wolę,żeby syn widział szczęśliwego ojca,jego nową rodzinę niż czuł,że ktoś kogos przed nim ukrywa.

Nie udzielam się na żadnym innym forum.
Mam nadzieję,że pomimo różnic zdań,nie będziecie żywiły do mnie urazy,forum jest duże,znajdzie sie miejsce i dla Macoch i Mam,poglądy chętnie wymienię.
Nie ukrywam,że mnie nurtuje ,eks omija temat jak może,dlaczego musiałam go zmusić do kontaktów z synem,dlaczego sam o nie dbał.Dziś spedzają niezle czas,choćby oglądając mecz i drąc się w niebogłosy,ja wychodzę-to ich czas.Nie będę im przeszkadzać,bo przecież eksa czas dla dziecka to nie czas dla mnie-NAs już nie ma,dzieci zostały....

Na serio jest mi przykro,że znajomośc z Wami zaczęła się od róznicy zdan.

Powodzenia wszystkim Macochom,nie każde dzieciaki to potwory,a eks faceta to wredna baba,słowo.

2 054

Odp: Być drugą i macochą

Wiecie nad czym się wciąż zastanawiam?
Nad tym dlaczego ludzie mają wiele twarzy.
Dlaczego ktoś kto jest wredny - wrednym pozostaje nie tylko w gronie swojej pracy ale zmienia maskę wychodząc z niej, dlaczego osoba lubiąca aferki notorycznie ich szuka a przed nowo poznanymi gra osobę cichą i nie wadzącą nikomu??
Ja z natury jestem nerwowa i chamska ( choć sama tak właśnie o sobie mówie , inni twierdzą, że chamska nie jestem a szczera i dosadna - jak zwał tak zwał).Kiedy syn szefa który ze mną pracuje pierwszy raz klepną mnie po tyłku powiedziałam, że sobie tego nie życzę ale kiedy zrobil to drugi raz to powiedziałam mu , że jak jeszcze raz to zrobi to tak mu .... że się przewróci ( choć mała jestem a on wielki ).nie miało dla mnie znaczenia to, że to syn prezesa.Nie zgrywałam niewiniątka kiedy mi się nie podobało to co robi mimo tego kim jest.
Dlatego wciąż dziwię się czemu coraz więcej ludzi jest - dwulicowych ?
Ot taka MIKA jedego dnia opisuje nam piękną historię pokrzywdzonej kobiety,kobiety samotnej, kobiety-matki,kobiety radzącej sobie na przekór losowi w efekcie kobiety której nie sposób nie podziwiać bo jest ex a jest normalna az tu nagle ( ta z grupy tych be czyli macoocha) znajduje wpis na wspólnym forum jednak w innym wątku.Co znajduje?? znajduje brednie dotyczące nas tych złych co to ją osądziły, choć z tego co czytałam ( sama osobiscie jej biłam brawo) większość z nas podziwiało ją.Ok kobieta źle nas zrozumiała ...choć nie wiem jakim cudem ale :-)Idąc dalej czytam
"Wczoraj byłam zła na macochy(nie lubie tego słowa),dziś je po prostu przeprosiłam.Nie powinnam się wcinac w ich wątek,następnym razem jak bede chciała cos głupiego zrobic poprosze mnie gumowym młoteczkiem w glacynke palnąc..Serio.
I znowu się dziwię - dlaczego??
Bo nie rozumiem po co odgrywa się rolę.Tu cudownej, tam zbitej, tu tłumaczącej się, tam poszkodowanej.
My mamy tak czasem z naszą ex.Jednego dnia pisze jesteś świetnym ojcem możesz się małą zajmować kiedy chcesz ..a drugiego co?????Tu skur...dziecko będziesz miał tylko wtedy kiedy sąd Ci wyznaczył.Do jednych znajmych mówi jaki to M jest teraz dobry a do drugich mówi jaki zły bo nie zadzwonił 2 dni pod rząd....
Czy nie łatwiej byłoby wcisnąć się w jedną rolę i tą też rolę odgrywać?Ileż było by prościej :-)

Wracając do ex...idą święta...im bliżej tym bardziej się ich obawiam...zeszłe były oczywiście bardzo ..intensywne dzięki pomysłom mamusi...

2 055

Odp: Być drugą i macochą

Mika, tak między nami, to ja się macochą zupełnie nie czuję, widzę te dzieci max raz w roku. Do tego nie mam też żadnych negatywnych emocji co do eksi, może dlatego poniekąd Cię rozumiem - jak kobieta kobietę. Chciałaś nam pokazać jak wygląda życie samotnej mamy i pokazałaś - chociaż pewnie nasze przypadki eksi wyglądają inaczej (np. moja ma babcię, nianię i kierowcę do pomocy - widzisz różnicę?). I takich różnic mogłabym mnożyć, jednak nie o to chodzi. Życie jest pełne niespodzianek, może jutro to my będziemy eks, a Ty będziesz macochą wink

Macocha, ja to widzę inaczej. Nikt nie jest w 100% albo dobry, albo zły. Każdy może być i wredny, i złośliwy, i szlachetny, i pogodny - w zależności od dnia, godziny, nastroju, fazy księżyca czy zasobności portfela wink Także nie ma o co kruszyć kopii, trzeba czerpać z cudzej wiedzy i doświadczeń, przecież po to jest to forum wink

2 056

Odp: Być drugą i macochą

Już się kurczaki pogubiłam:D
Mika, wymiana doświadczeń jest zawsze cenna, przynajmniej wiadomo jak to wygląda z drugiej strony. I nie ma o co kruszyć kopii, poraz enty mówię, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jeżeli udało Ci się tak poukładać kontakty z byłym, że istotnie poświęca czas dziecku a Ty masz go choć trochę dla siebie - super. Przynajmniej umiesz jasno powiedzieć, że potrzebujesz pomocy, dziecko potrzebuje kontaktu z ojcem, a nie jak w niektórych przypadkach kombinujesz co by tu zrobić żeby się własnym dzieckiem nie zająć. Uważam że to jest zdrowe:)
A tak z innej beczki..ma któraś pomysł, jak dziecka nauczyć porządku i chociaż odrobinki dbania o siebie...??? Bo na prośbę "uczesz się" dziecko reaguje "mi jest wszystko jedno jak wyglądam". Ma któraś pomysł bo nam już ręce opadają?

2 057

Odp: Być drugą i macochą

Alutka ,z bałaganem juz nie walcze,serio,ostatni raz posprzątała córce jak sie uczyła do matury i dałam ,jak to się mówi,wtope,od tamtej pory  nie tykam u niej nic.Wołąm tylko,że zbieram pranie,bo piorę(jak przykeżdza do domu,podrzuca)Dziwne jest to,że w domu to totalna bałaganiara,a w wynajmowanym mieszkaniu(studiuje po za domem)jest w miarę ok.

Do młodego wpadam jak jest u taty,wynosze worek śmieci i młody nic nie zauważa.

W ubiegłym roku nie chciał myć włosów i się czesać,a ,że trenuje i włosy zapuszczał(moda na opaski,wśród piłkarzy)-śmierdziła mu głowa i był jeden kołtun.
Oszukałam go,pokazałam wszę w necie,opowiedziałam i dąłam ultimatum,albo myjemy i się czeszesz,albo golimy przy skórze.Poszedł na łatwiznę,zgolilismy.Dziś ma znowu dłuższe,ale już zamiast szamponu nie używa dezodorantu.

Gorzej było z zębami,migał sie jak mógł,potrafił włączyć szczoteczkę,namoczyć i siedział na podłodze grając w PSP,dopóki go nie nakryłam.
Tu pomógł przypadek,zrobiła mu się dziura w zębie i byłam wyrodna ,bo kazałam zaplombować bez znieczulenia.Myje zęby.Taka terapia szokowa,ale nawet pokazywanie jak gnija resztki jedzenia  nie pomagało.

Z córką był tylko problem w gimnazjum,parę razy się po prostu napiła taniego wińska,była przeciez dororosła.Za chyba trzecim razem,niewierny wpadł na pomysł,żeby ją zostawić w toalecie..Kurcze,narobił jej fotek jak wymiotuje i jak spi na dywaniku...
Tez pomogło,jak zobaczyła problem sie skończył..Do dziś się pilnuje....

Może to Ci coś pomoże,ale żaden ze mnie ekspert od dzieci,raczej idę na czuja,albo podpytuję w pracy...No i gadam z nimi,nie do nich,ale czasem ich argumenty mnie zbijają z tropu.

<Młody np wczoraj poinformowała mnie ,że nie chce chodzić na religię...

2 058

Odp: Być drugą i macochą

Witam

Nie wiem czy dobrze trafiałam, ale może coś poradzicie. Pisze do was bo jak głosi post to dot., drugich żon i macoch. Może opisze sytuacje, bo nie wiem jak pomóc i jak wytłumaczyć. Od dziecka kumpluje się z moją przyjaciółką i jej rodziną, która ma dwójkę dzieci i trzy lata temu odszedł od niej mąż ( którego notabene znam)do jego koleżanki z pracy tak się zakumplowali, że się zakochali i zamieszkali razem- bywa. Ale ja nie o tym. Od pół roku jej ex mąż coraz częściej nawiedza ich w domu, bez zapowiedzi ( odwiedza dzieci ) pod jej nieobecność, gdzie gotuje obiadki dzieciom, sprząta, rozwiesza pranie itd., siedzi do późna, nawet, kiedy ona już wróci z pracy. Jak on jest u dzieci, to moja przyjaciółka nie robi awantur, rozmawiają jedynie o dzieciach - Ona już dawno odpuściła, nie broni kontaktu ojca z dziećmi, ale i nie zabiega, tj. przyjdzie to przyjdzie a jak nie przyjdzie to trudno. Czasem ja jej pomagam, chociaż dobrym słowem, w końcu od czego ma się przyjaciół. Nadal, chyba ex jest związany z tą drugą kobietą i nadal u niej mieszka, bo ostatnio widziałam jak jechał jej samochodem. Ani ja ani moja kumpela, ani dzieci nie widziały i nie znają tej kobiety. Chociaż rok temu on znajomym pokazywał jej zdjęcie. Na początku jak tylko odszedł to naciskał na rozwód, teraz już nawet o tym nie wspomina. Ostatnio jak jej córka była chora a moja kumpela była na zwolnieniu i napisała, że jest na zwolnieniu i nie musi przyjeżdżać, bo ona się zajmie - to on był - codziennie , potem jak wyzdrowiała to w tygodniu co drugi dzień ( siedział do 22.00/ 23.00) - fakt na weekendy to rzadko kiedy bywał, wiem bo jak ona chciała gdzieś wyjść to ja z młodymi siedziałam. Mnie cały czas nurtuje pytanie o co chodzi? Sama jestem singielką - tak jak ta dziewczyna (nowa kobieta męża mojej przyjaciółki), nie mam dzieci - tak jak ona, różni mnie tylko to, że nie jestem w związku z żonatym i tu jest haczyk - powiedźcie jak to jest, z tej drugiej perspektywy - oni ze sobą mieszkają 3 lata, czy ona jest tak tolerancyjna, że nie ma nic przeciwko temu żeby on tyle czasu spędzał w domu ex? Aha, poza tym on sporo pracuje - firma consultingowa i właśnie zaraz po pracy wiele razy tak bywało, że przyjeżdżał do dzieci...

2 059

Odp: Być drugą i macochą

Women, może on chce wrócić do swojej żony i nie ma odwagi jej wprost powiedzieć?
A co do jego nowej kobiety to nie znamy sytuacji, trudno gdybać.

Alutka, a żadne kary / nagrody nie skutkują? Np. "jak nie posprzątasz, to nie dostaniesz lodów po obiedzie" wink Co do czesania włosów i ogólnie wyglądu to poczekaj jeszcze parę lat i będziesz mieć odwrotny problem - co zrobić, żeby ona oderwała się od lustra big_smile

2 060

Odp: Być drugą i macochą

Ja zawsze mowilam,i pchły ojciec, to co nie zostanie posprzątane,czy odlozone na miejsce to ląduje w smieciach,albo do wora czarnego i do piwnicy/na strych (oczywiscie mowa o jej rzeczach)
Choc PC nie jest problemowa z tym tematem, wykonuje swoje obowiazki nalezycie, fakt, nie zawsze jej sie to usmiecha,bo pewnie ze wolalaby po szkole odrazu na pdoworko poleciec a tu jeszcze przed tym ma "to i owo" burczy cos pod nosem,lecz strajkow nie ma
W jej pokoiku nieraz jak rupiecie walaly sie na podlodze,albo w roznych zakamarkach pokoju tam gdzie nie powinny  wtedy straszylismy ze do worka czarnego to pojdzie,to by taki "kopniak" na mobilizacje.
Oprocz swojego pokoiku to ma w pozostalych pomieszceniach scieranie kurzy,odkurzanie,mycie naczyc, wyjmowanie ze zmywarki, wynoszneie smieci, mycie podlog,rozwieszanie prania, i skladanie,wychodzenie z psami na dluzszy wybieg, noi zeby nie bylo, to nie jest tylko jej robota, zawsze dzielimy sie ,tak aby jedna osoba wszyskiego na glowie nie miala.We 3 dajemy rade. Ostatnio z wlasnej woli okna u siebie w pokoiku umyla,choc nikt od niej tego nie wymagał,i tak zaskoczyla nas,ale pozniej sie okazalo ,ze to byl pretekst by tylko lektury nie czytac,bo tego nieznosi;)

Zauwazylam ostatnio, ze ona nie raz oszukuje z zębolami na noc jak jest baardzo zmeczona i spiąca,(choc nie powiem złego,dba o wlasną higiene)pytam sie czy mylas zeby,odp:noo peewniee,widze ,że już niemal zasypia ,ide do lazienki,a tu widze szczoteczka sucha, a tylko plynem odswiezającym buzke przeplukala, to nie zdarza sie regularnie,ale jak jest juz padnięta

2 061

Odp: Być drugą i macochą

Mortisha, a ile mała ma lat? Bo zapomniałam:(
Na naszą nic nie skutkuje, nawet jeżeli z własnej woli chce przy czymś pomagać, trwa to sekund trzy i dziecka nie ma. Czesanie - masakra, jak ja próbuję, jest ryk. Sama to robi tak, że po czesaniu wygląda jeszcze gorzej, a nauczyć porządnie się nie chce, bo po co. Ma prawo nie umieć, no jasne, ale nauczyć się też nie daje. Opadają mi czasem ręce...Czarny worek też przerobiliśmy - nic. Po prostu to taki leniuch mały:( Coś mi się zdaje, że mamusia robi przy niej wszystko od a do zet i efekt jest piorunujący, bo dziecko jest przekonane, że nie musi robić NIC. Próbowałam nawet małego przekupstwa, wiem, że mała chce mieć rybkę, więc powiedziałam jej, że będzie miała, jak się trochę postara trzymać porządek wokół siebie i będzie się czesała dwa razy dziennie, żeby rano potem nie płakać przy znienawidzonej czynności. Efekt - żaden, nawet nie próbowała się postarać, jak jej przypomnisz, strzeli fochem i z łaską weźmie szczotkę. I bądź tu mądry:(
W szkole też - leniuszek, a szkoda, bo inteligentna jest diablica:)
Głowy jej raczej nie ogolę, hehe, chyba by mnie potem ogolono, albo jeszcze gorzej.
Jak ją tata próbuje zdyscyplinować, to oczy kota ze Shreka i kółko się zamyka. Czasem jeszcze ojciec zmięknie i dalej to samo...Świadomi jesteśmy jednak, że jakieś obowiązki musi mieć więc forsujemy swoje.
Metaksa, jak nadejdzie dzień, w którym ona powie że nie wyjdzie z domu dopóki się nie uczesze i będzie stała pół godziny przed lustrem - przysięgam, otworzę szampana:D
Woman&S - u mnie taka sytuacja w życiu by nie przeszła. Sorry, ale bym się chyba wściekła, jakby mój facet zamiast w domu siedział u byłej żony. Może tamten facet po prostu chce zejść się z byłą i w ten sposób daje to obecnej partnerce do zrozumienia?
Mika - fakt, należy gadać z dzieckiem, a nie do dziecka, ale tak jak mówisz, od argumentów opadają ręce. Też się staram nie monologować, ale czasem się nie daje...

2 062

Odp: Być drugą i macochą

Obecnie poszla do 4 klasy podts., no ale zasady byly wdrążane stopniowo od malego ,a nie tak bach wszystko na raz w jednym dniu jak kubel zimnej wody .O jej podejsciu do nauki to wielee wilee pisalam,równiez tutaj na str. 61 jaki armagedon potrafi być,a jest  dzieckiem bardzo hardym i twardy, wiec czasami takze trzeba byc twardym i hardym ,lecz UMIARKOWANA dyscyplina nie jest zła, a wrecz zdrowa .No co tu ukrywac, nie zawsze kumpelskie,luzackie uklady zdają egzamin,lecz nie jest powiedziane ,ze wcale tego nigdy nie ma
A przekupstwo? nawet tego nie mialam zamiaru stosowac,jej ojciec by mnie chyba w spiżarce za to zamknął hihi tongue
Focha tez strzeli i pozniej tylko burczy coś pod nosem ....wiadomo ,wtedy czlowiek bywa zdezorientowany ,i z irytowany bo dzieciakowo obraza sie nie mając racji,i dobrze wiedząc, że nie ma racji,ale czasami az normalnie musze sie obrocic plecami bo tak mi sie smiac chce z jej "gniewakowatosci" małoletniej  Pani knąbrnej lol
Sorry ,że pisze tak slangiem, no ale czasami nie da sie inaczej okreslic cool

2 063

Odp: Być drugą i macochą
Alutka131 napisał/a:

Metaksa, jak nadejdzie dzień, w którym ona powie że nie wyjdzie z domu dopóki się nie uczesze i będzie stała pół godziny przed lustrem - przysięgam, otworzę szampana:D

To mozesz jeszcze trochę poczekać z tym szampanem, tak aż młoda zacznie wchodzić w wiek nastoletni i zwracać uwagę na chłopaków wink
Swoją drogą niezła zagwozdka - jak zmotywować mało ambitne dziecko (jak u mnie młodą do tabliczki mnożenia).

Ciekawa jestem co u Francy, coś przepadła po ostatniej "wymianie zdań" z macochą tongue

2 064

Odp: Być drugą i macochą

Mortisha, "nasza" mała jest w klasie trzeciej. Wiem, że zasady należy wdrażać od małego, nie sądzę aby to było więc powolutku...Nie chcę na nią wylewać kubła, tylko pewne rzeczy pokazywać. Źle właściwie powiedziałam o tym przekupstwie, bo to nie było na zasadzie: jak coś tam to kupimy rybkę, tylko chciałam spróbować z nią zawrzeć umowę. Nie poskutkowało, trzeba by czegoś innego spróbować. Najbardziej to mnie rozśmiesza, jak np ojciec mówi do niej: tydzień bez telewizji, a ona na to: ii, wytrzymam. Muszę wtedy wyjść żeby nie parskać jak koń na wybiegu.
Wiem wiem, dyscyplina musi być UMIARKOWANA.

2 065

Odp: Być drugą i macochą

Nie śledzę wątku, ale jeśli sprawa dotyczy tabliczki mnożenia, to w 40 minut nauczyłam moje dziecko przez grę w karty. Losowałyśmy 2 karty (od 1 do 10) - coś jak w wojnę, kto pierwszy policzył (pomnożył wylosowane cyfry) wygrywał pojedynek. Ja oczywiście pozwalałam wygrać dziecku. Nauczyła się błyskawicznie.
Patent na mycie włosów miałam taki, że kupiłam maskę do nurkowania. Nie wiem, czy poskutkuje z dużym dzieckiem, ale małe namiętnie nurkowało i problem miałam z głowy.
Patentem na naukę okazała się obietnica zakupu zwierzęcia (o tym marzyło akurat moje dziecko) pod warunkiem, że średnia będzie w miarę (pasek). Potem nauka weszła w krew i ja raczej muszę odciągać od książek.

2 066 Ostatnio edytowany przez mortisha (2012-12-02 20:41:18)

Odp: Być drugą i macochą

U nas Pchla jutro idzie z nabitym okropnym guzem na czole do szkoly :/Jak jej cos strzeli glupiego do glowki to kilka razy przy kąpieli sobie stawala na rogu wanny skakala do wody na brzuch,kategorycznie zabronilismy jej tego robic bo pomijam ze cala lazienka byla w wodzie to jeszcze niech sie w skron uderzy to wtedy by bylo.I dzisiaj tez slyszelismy ze raz skoczyla,uslyszala dobitnie ze ma tego nie robic,dobrze o tym wie dlaczego nie,odpowiedz byla  "no wiem" ,akurat przechodzilam kolo drzwi lazienki i uslyszlama chluup  ,łuuup az echo poszlo i to dosyc glosno,wchodze a ona zamroczona sie trzyma za czoło i sie smieje,w oczach guz rósł,normalne dziecko to chyba by sie zanioslo z placzu jaby tak grzmotnelo,bo dosyc bolesnie sie uszkodzila.W 1 sek. zabic sie mogla na wlasne zyczenie ,i jeszcze ją to bawilo,lecz nie zabardzo dawala sie dotknąc w obite miejsce i na wyglupy ją bralo yikes
Z guzem i zasinieniem na czole chyba do szpitala sie nie jedzie,no wiec tam zadnej karetki nie wzywalismy bo dobrze sie trzyma.
A nauczke wyciagnela na przyszosc taka,ze obiecala ze juz nigdy wiecej tego nie bedzie robic,bo pozniej nie chce jej sie wody scierac z lazienki,i tylko to.Bólem glowy sie nie przejela roll
Do tego cieszy sie bo wszystkie dzieic bedą sie pytac co sie stalo, i ona sie z tego cieszy sad
Moze jak z jakis czas bedzie prysznic brac w brodziku a nie kapąć sie w wannie to troche przemysli co nie co

2 067

Odp: Być drugą i macochą

Przykład dziecięcej fantazji...Dobrze że się nic nie stało:)
Nasza wczoraj i dzisiaj odrabiała lekcje aż wióry szły normalnie. Miała trochę zaległości, w zeszłym tygodniu nie była w szkole parę dni. Jeszcze takiego zacięcia u niej nie widziałam:)
A propos tabliczki mnożenia: zrobiła z tatą wielką tabelę i powiesiła nad biurkiem. Teraz to nawet ja się nie pomylę licząc:D

2 068

Odp: Być drugą i macochą

No ja mam juz po dziurki w nosie jej fantazje ,bo do palpitacji serca normalnie kilkakrotnie doprowadzila jej fatnazja reszte osób czy w szkole ,czy w domu
Alutka- a mala u was ile jest w tygodniu a ile dni u mamy??

2 069

Odp: Być drugą i macochą

Wiesz co, z tym bywa różnorako. Generalnie staramy się dzielić tydzień  na pół, o ile tak można rzec, ale bywa i tak, że np u nas jest tydzień albo i dwa a potem u mamy. Wakacje - cały miesiąc. To też niestety często gęsto zależy od humoru exi.
Nasza skakać z brzegu wanny nie skakała, ale dzisiaj powiesiła się w zoo na barierce i tylko cudem nie zleciała baranowi na rogi..;)

2 070

Odp: Być drugą i macochą

ale mieszkacie w tym samym miescie rozumiem tak? i mala od was do swojej szkoly chodzi/jezdzi i wraca albo do was,albo do mamy??

2 071

Odp: Być drugą i macochą

Mortisha, alez ona ma fantazje ulanska! Przeciez mogla wstrzasnienia mozgu dostac! Pomysl z brodzikiem bardzo dobry, skoro sie w wannie nie umie zachowac wink

Co do tabliczki mnozenia to odpuscilam temat. Napomknelam mojemu o sposobie na palcach, o grach, zabawach, ale cus nie podjal tematu - no przeciez on tam nie jedzie z dziecmi walczyc, ani tym bardziej zmagac sie z nimi i tabliczka mnozenia wink Najlatwiej nakupic ipodow, psp3 i innych glupich gier. Anyway, nie wtracam sie. Jak to mowil Owsiak, robta co chceta. Na szczescie nie jade z nim tym razem i nie bede musiala patrzec na ten malpi gaj.

2 072

Odp: Być drugą i macochą
mortisha napisał/a:

ale mieszkacie w tym samym miescie rozumiem tak? i mala od was do swojej szkoly chodzi/jezdzi i wraca albo do was,albo do mamy??

Tak, w tym samym mieście mieszkamy, małą jak jest u nas  to mój M do szkoły zawozi i potem odbiera. Jest kawałek do przejechania, a w epoce korków czas się wydłuża iluśtamkrotnie:)

2 073

Odp: Być drugą i macochą

Dziewczyny mam takie pytanie z innej beczki.
Powiedzcie mi czy wiecie coś na ten temat:
Czy jeśli jest sprawa o zmianę wysokości alimentów to jest konieczne odczytywanie ile zarabia eks, a ile zarabia ojciec dzieci?
Nie są już razem, więc czy jest konieczne, aby wiedzieli wzajemnie ile zarabiają?

Pozdr,
pup

2 074

Odp: Być drugą i macochą

Jest konieczne, niestety.
Utrzymanie dzieci teoretycznie powinno być pół na pół.
A jeśli któraś ze stron zarabia znacznie więcej, to alimenty również będzie mieć większe, bo gdyby byli rodziną to pieniądzę na rodzinę byłyby większe.
Także za każdym razem należy przedstawiać w sądzie zarobki i miesięczne koszty utrzymania dzieci.
Standard.
Jeśli jest druga rodzina i są dzieci, to podział jest racjonalnie miejszy.

2 075

Odp: Być drugą i macochą

Powiem Wam drogie Panie, że mi powoli ręce opadają na tą ex. Co za hipokrytka. Egoistyczna baba myśląca tylko o sobie i chęci poczcia satysfakcji przy możliwie uporczywym komplikowaniu mojemu M i przy tym mnie życia.
Tu że niby dzieci najważniejsze, że tylko ona się opiekuje i dba itp. Taka zajęta, zapracowana bidula...
Ale za każdym razem przy braniu ich przez M jest afera. Dzień przed coś zmienia, nie informuje go o czymkolwiek, a do niego ma pretensje, że z synami ustala szczegóły ich spotykania się.
Żenujące.
Nie wiem kiedy jej to minie i czy minie, ale momentami mam ochotę zadzwonić do niej, albo pojechać i ją porządnie opierpapier.

Mam nadzieję, że zabezpieczenie widzeń coś da. Bo inaczej sobie tego nie wyobrażam.
A to co ona im opowiada, przechodzi ludzkie pojęcie. Oni są tak tłamszeni, tak rozdarci i tak szukający chwili spokoju, że aż mi serce pęka kiedy na nich patrzę, albo kiedy z nimi rozmawiam.

Jakbym nie była tego świadkiem to bym nie uwierzyła, że matka tak bardzo może być obłudna w stosunku do swoich pociech.

2 076 Ostatnio edytowany przez pupa7 (2012-12-04 08:39:09)

Odp: Być drugą i macochą

Ok. Rozumiem, że jeśli mój facet zarabia więcej to może również dawać więcej kasy. Chodzi mi o to czy na wysokość zarobków nie może spojrzeć jedynie sędzia, czy musi odczytywać na głos. Po co mają wzajemnie wiedzieć ile zarabiają?

A czy sędzie bierze pod uwagę np. odległość od miejsca zamieszkania ojca, a co za tym idzie koszty podróży?

I jeszcze jedno pytanie. Jeśli eks nie pracuje to czy są bierze pod uwagę powody, dla których nie pracuje?

2 077

Odp: Być drugą i macochą

Generalnie dzieci powinny żyć na takim samym poziomie jak rodzice.

O takie szczegóły powinniście zapytać swojego adwokata, a jeśli go nie macie to umówcie się na jedną czy dwie konsultacje.
Podejście do sprawy zależy od człowieka, jakim jest sędzia - a to różnie bywa.
Wydaje mi się, że dokumenty o zarobkach przekazuje się do sądu do akt sprawy i są dostarczane obu stronom. Ale może jak zaznaczycie, że chcielibyście, aby wgląd miał tylko sędzia to jest to możliwe - trudno powiedzieć.
Generalnie sędzia nie bierze pod uwagę dodatkowych kosztów - alimenty to alimenty, a reszta to już problem ojca. Nawet nie bierze się pod uwagę czasu jaki dziecko spędza u ojca, np. połowa wakacji czyli miesiąc, za który ojciec ponosi koszty utrzymania itd, a alimenty za ten miesiąc i tak musi zapłacić. Warto mówić o tym w sądzie i pokazywać, że dziecko nie jest calutki miesiąc z matką, a np. 10 dni jest pod opieką ojca i na ten czas matka powinna dokładać ojcu połowę - ale to już życiowa abstrakcja.
Jak najbardziej sąd powinien dopytać dlaczego matka nie pracuje, jak długo, jakie są przyczyny, czy szuka pracy, czy jest zarejestrowana jako bezrobotna, itp. Ale tu odpowiedzią zazwyczaj jest - opiekuje się dzieckiem/dziećmi. I trudno z takim argumentem polemizować.

2 078

Odp: Być drugą i macochą

Saphira dziękuję za odpowiedź.

2 079

Odp: Być drugą i macochą

Koleżanka opowiadała mi o sytuacji, kiedy to jej mąż nie pracował, a miał sprawę o alimenty na syna. To ona musiała przedstawić swoje dochody, za to w sądzie nie miała prawa głosu, bo ta sprawa jej nie dotyczyła. Sędzina także nie liczyła się z wydatkami jej rodziny. Dzieci musza być zabezpieczone.
Zgadzam się z przedmówczynią, jeśli dzieci są u osoby płacącej alimenty to przecież musi ona ponieść wydatki z tym związane i np. dać dziecku jeść. Z biegiem czasu można ubiegać się o zmniejszenie alimentów, ze względu na ponoszone wydatki, zbierajcie faktury.
W każdej chwili strony mają prawo wglądu do akt sprawy, chyba , że sobie to zastrzeżesz, a to już zależy od dobrej woli sędziny.

2 080

Odp: Być drugą i macochą
Saphira napisał/a:

Powiem Wam drogie Panie, że mi powoli ręce opadają na tą ex. Co za hipokrytka. Egoistyczna baba myśląca tylko o sobie i chęci poczcia satysfakcji przy możliwie uporczywym komplikowaniu mojemu M i przy tym mnie życia.
Tu że niby dzieci najważniejsze, że tylko ona się opiekuje i dba itp. Taka zajęta, zapracowana bidula...
Ale za każdym razem przy braniu ich przez M jest afera. Dzień przed coś zmienia, nie informuje go o czymkolwiek, a do niego ma pretensje, że z synami ustala szczegóły ich spotykania się.
Żenujące.
Nie wiem kiedy jej to minie i czy minie, ale momentami mam ochotę zadzwonić do niej, albo pojechać i ją porządnie opierpapier.

Mam nadzieję, że zabezpieczenie widzeń coś da. Bo inaczej sobie tego nie wyobrażam.
A to co ona im opowiada, przechodzi ludzkie pojęcie. Oni są tak tłamszeni, tak rozdarci i tak szukający chwili spokoju, że aż mi serce pęka kiedy na nich patrzę, albo kiedy z nimi rozmawiam.

Jakbym nie była tego świadkiem to bym nie uwierzyła, że matka tak bardzo może być obłudna w stosunku do swoich pociech.

Tak, bo istnieje wielka społeczna iluzja, że matka nigdy nie krzywdzi swoich dzieci. Że matka ZAWSZE robi wszystko dla dobra dzieci. To jest taki stereotyp, z którym niezwykle trudno jest walczyć...A przeciez wiemy, że nie zawsze taka mamusia kieruje sie myślą o dzieciach. Często owładnięta rządzą odwetu, toczona jadem po prostu idzie po trupach i wcale nie obchodzi ją ból jaki sprawia swoim potomkom. Życie...

Posty [ 2 016 do 2 080 z 8 269 ]

Strony Poprzednia 1 … 30 31 32 33 34 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026