netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Być drugą i macochą

8 268 odpowiedzi1 087 197 wyświetleńzałożony przez Alutka131, 20.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Strony Poprzednia 1 … 28 29 30 31 32 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 886 do 1 950 z 8 269 ]

1 886

Odp: Być drugą i macochą

Mojego meża córka, naszczeście nie ma żadnego kontaktu z matka, od niepamietnych wielu lat, i  bardzo sie ciesze że dziecko nie jest rozdwojone na dwa domu. Wiem że młoda pod wplywme buntowania poprostu by piekło urzadzałą ,i jawnie pokazywała swój wrogi stosunek , a to za sprawą szczucia, tzn o ile by z wlasną matką miala dobre relacje
I wiem,że nie powinnam tak pisac,że sie ciesze, że córka meza nie ma kontaktu z wlasną matką ,bo to nie o to chodzi, wiadomo,że jest to przykre,ale chodzi o fakt że dziecko nie zyje na dwa domy, nie jest rozchwiane, czy nastawiane przeciwko drugiej osobie

1 887

Odp: Być drugą i macochą

No i tu powstaje problem.
Czy faktycznie przykro jest gdy dziecko nie ma kontaktu z biologicznym rodzicem - złym rodzicem, czy może lepiej, że owego kontaktu nie ma a ma kochającą macoszkę :-)
Ja miałam kontakt z rodzicami - złymi rodzicami.Tylko ja wiem jakie to spustoszenie zasiało we mnie.Dlatego tak staram się zajmować ( nie znoszę tego określenia ale napisze) pasierbicą aby nie zabrakło jej miłości której nie daje jej jej walsna matka.

1 888

Odp: Być drugą i macochą
macocha napisał/a:

No i tu powstaje problem.
Czy faktycznie przykro jest gdy dziecko nie ma kontaktu z biologicznym rodzicem - złym rodzicem, czy może lepiej, że owego kontaktu nie ma a ma kochającą macoszkę :-)
Ja miałam kontakt z rodzicami - złymi rodzicami.Tylko ja wiem jakie to spustoszenie zasiało we mnie.Dlatego tak staram się zajmować ( nie znoszę tego określenia ale napisze) pasierbicą aby nie zabrakło jej miłości której nie daje jej jej walsna matka.

gdy byłam już w miarę świadomym dzieckiem,oddałabym wszystko by pojawiła się macoszka i zabrała mnie daleko z "rodzinnego domu" i choć ja byłam adoptowana, to nie wiele zmienia. Moja przybrana matka zmaltretowała moją psychikę na sto różnych sposobów i wiecie co? Nie kocham jej, nie ufam...z obcymi ludźmi mam niejednokrotnie dużo lepszy kontakt.

1 889

Odp: Być drugą i macochą

Własnie o tym mówię Marianno:-)
Mamy w głowach takie stereotypy matka i ojciec - ludzie święci i jacy by nie byli to nasi rodzice....niestety nie zgadzam się z tym.Mało tego gdybym wcześniej pozbyła się tego stereotypu z głowy być może dziś była bym dużo szczęśliwszym człowiekiem a na pewno spokojniejszym/
Tak więc nie zgadzam się z powiedzeniem że mamusia to zawsze instytucja najwłaściwsza i najsłuszniejsza.

1 890 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2012-10-19 15:43:10)

Odp: Być drugą i macochą

Uważam, że miłości nigdy za wiele, czy od rodziny, czy innych osób. Trudno jest polubić i pokochać nie swoje dziecko, które zajmuje czas, wystawia na próbę naszą cierpliwość, dochodzą do tego finanse, zwłaszcza jeśli maluch się buntuje. Sytuacja zmienia się, gdy dziecko wręcz prosi o miłość, zainteresowanie i wsparcie, gdy widzimy jego cierpienie coś w nas pęka. Też kiedyś stwierdziłam, że nie będę nikomu matkować, nie mam zamiaru zastępować rodziców, ale okazywanie komuś serca jest ludzkim odruchem i moim wyborem. Nie mam zamiaru dziecku mówić co ma robić, czasem ich poproszę o jakiś drobiazg, to normalne, jeśli pomagamy sobie wzajemnie. Kiedy ich ojciec jest zajęty, bywa że idziemy gdzieś razem, np. na rolki, dzieciaki są wniebowzięte. Nigdy nie podważałam autorytetu matki, kiedy mały się skarżył, odpowiadam tylko że matka go kocha, bo wierzę, że tak jest. Zawsze przed odwiezieniem chłopców do domu, są sceny, zwlekanie z czasem, płacz, prośby by pozwolić im zostać, kiedyś małego tak zaczęła boleć głowa, że pojechaliśmy na pogotowie. Chłopcy boją się i stresują, bo matka urządza awantury ojcu, a dzieci traktuje jak rzeczy, w dodatku faworyzuje jednego z nich. Drugi jest bardziej podobny do ojca i jasno wyraża swoje zdanie z kim chce być i za to drogo płaci. Młodszy jest przerabiany na synka konkubenta matki, najlepiej by ojciec o nim zapomniał ze wzajemnością.
We wszystkim musi być umiar, moje dzieci zawsze będą dla mnie najważniejsze, co nie znaczy że mają specjalne względy, wręcz więcej od nich wymagam. Cały czas jestem odpowiedzialna za opiekę nad nimi, martwię się o nie i kocham całym sercem.
Mój mężczyzna też wtrąca się przy moich dzieciach tylko, by bronić mojego zdania lub szacunku, np. zwróci uwagę, że prosiłam o coś. Jednak jest wiele takich chwil, gdy razem rozmawiają i miło jest patrzeć jak dobrze się bawią. Ich ojciec zawsze będzie dla nich ojcem, czasem o nim mówią i nigdy nie są za to ganieni. Cieszę się, kiedy spędzają czas z ojcem, choć nie jest to częste, wiem że są pod dobrą opieką, a ja mam w tedy czas dla siebie.

Podziwiam kobiety, które zajmują się przybranymi dziećmi na co dzień, zastanawiam się czy mnie będzie stać na takie wyrzeczenie. Pewnie nasze życie byłoby bardziej spokojne, bo tak człowiek nie wie czego się spodziewać. Jednak podchodzę do tego ostrożnie, po Waszych doświadczeniach widzę, że może być różnie.

1 891

Odp: Być drugą i macochą
macocha napisał/a:

Tak więc nie zgadzam się z powiedzeniem że mamusia to zawsze instytucja najwłaściwsza i najsłuszniejsza.

Tych którzy mają jeszcze jakieś wątpliwości odsyłam do książki "toksyczni rodzice"...

1 892 Ostatnio edytowany przez mortisha (2012-10-19 15:35:01)

Odp: Być drugą i macochą

Moze to w pewnym sensie "obowiazek" wobec meza/partnera ,że decydując sie na bycie w zwiazku z nim,rowniez jego dziecko tez trzeba wziąć pod uwage,jego emocje, uczucia,okazac mu jak najwiecej atmosfery rodzinnej, ciepla,zainteresowania, wyrozumialosci,poakzac że jest dzieckiem osoby,ktorą bardzo kocham,i on równiez bardzo je kocha,a co wiąże sie z tym wymaga i oczeuje ode mnie dobrego sumiennego,sprawidliwiego tratowania jego pociechy, w tym wpólnoty i współpracy wychowawczej

Nie zdecydowalam sie na biol dziecko z różnych powodów, i ciesze sie bardzo z tego.Mimo że wchodząc w stały związek z mezczyzną ktory był samotnym ojcem,kosztowalo to dużo wytrwalosci,i mocnego nastawienia do sytuacji,wiele rozterek,zagubienia,to jednak nie żałuje ze żyjemy sobie wszyscy pod jednym dachem we trójke

1 893 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2012-10-19 15:58:03)

Odp: Być drugą i macochą

Super, jest więc nadzieja smile Udanego weekendu, ja zamierzam wykorzystać ostatnie promyczki słońca.

1 894

Odp: Być drugą i macochą
mortisha napisał/a:

Nie zdecydowalam sie na biol dziecko z różnych powodów, i ciesze sie bardzo z tego.Mimo że wchodząc w stały związek z mezczyzną ktory był samotnym ojcem,kosztowalo to dużo wytrwalosci,i mocnego nastawienia do sytuacji,wiele rozterek,zagubienia,to jednak nie żałuje ze żyjemy sobie wszyscy pod jednym dachem we trójke

Wow, mortisha, podziwiam, ze nie mając własnych dzieci "chce Ci się" wychowywać cudze. Ja bym (chyba) nie potrafiła.

Co do eksi - ja do swojej nic nie mam. Jaka by nie była, musi mieć swoje racje i motywacje. Może czasem warto się postawić na jej miejscu i pomyśleć, dlaczego ona tak robi? Co chce osiągnąć? I jak temu zaradzić.

Przeważnie z tego co widzę to walczycie o dzieci i dziećmi. Kto postawi na swoim, kto będzie miał "więcej". Może czasem warto na jakiś czas odpuścić? Po czym wrócić do tematu jak emocje ostygną. Bo wątpię, że dziecko w tej całej szarpaninie jest najważniejsze i najszczęśliwsze pod słońcem.

Franca, żyjesz? wink

1 895

Odp: Być drugą i macochą

Wy sobie nie tyle nie radzicie ,z ex ,z pasierbami.Wy sobie nie radzicie z meżczyznami .To oni maja zrobic tak ,zeby kazdy znal swoje miejsce przy jego boku .Wydaje sie  ze latwiej przychodzi im scedowanie tego obowiazku na kobiety .Zastanowcie sie czy ta ex taka zla ,skoro on o Was nie potrafi zadbac ? To wy walczycie a nie oni ? Czas moze powiedziedziec .Moge jak twoja byla zona kopnac cie .I zostaniesz sam .Powodzenia w dobrych decyzjach smile

1 896

Odp: Być drugą i macochą

metaksa , nie o tyle "chce" mi sie wychowywac cudze dziecko,mimo że nie mam swoich z własnego wyboru, tylko na pewne zyciowe sytuacje nie mamy wpływu,i moja miłosc do mężą jaką go darze z wzajemnoscą,nie pozwoliłaby mi zrobić kroku w tył,tylko dlatego że ma dziecko z poprzedniego nieudanego związku
Cofają sie kupe lat wstecz w życiu bym nie pomyslała ze zwiąże sie na stałe z samotnym ojcem,no ale tak wyszło.Człowiek czasmai na "chichot losu" nie ma wpływu smile
A juz nawet nie bede wspominac jak moi najbliżsi zareagowali gdy oficjalnie dowiedzieli sie że na poważnie spotykam sie z dzieciatym mężczyzną,niemal wybuchali śmiechem hmm A teraz serdecznie niejednokrotnie mnie za to przepraszają

Również tutaj swoje gorzkie żale wylewałam jak mi czasami cięzko dotrzeć do córki męża,jakie mam rozterki,dylematy,co kosztowało mnie sporo nerwów,stresów, starań,zwatpienia czy slusznie postapiłam, czy ja sie w ogole nadaje do tego,lecz po jakims czasie nachodzą te dobre chwile,że zdecydowanie rekompensuje tamte "pochmurne"  sytuacje,i za nic w świecie nie cofnełabym decyzji o wspólnym życiu we trójeczke

1 897

Odp: Być drugą i macochą
Saphira napisał/a:

ooo yeyku, jak to czytam to nie wiem czy śmiać się czy płakać ... jakoś dużo się was tu drogie kobietki narobiło, jeden dzień, a tu dwie strony czytania smile o czym to świadczy? że coraz więcej ludzi próbuje układać sobie życie na nowo, nie tkwią w chorych związkach i szukają miłości i szczęścia...
ja zgodnie ze stereotypami nadal jestem kochanka - nie cierpię tego określenia, ale formalnie mój facet nie ma rozwodu. w sumie to tylko papierek, a że po ponad dwóch latach sąd postanowił co postanowił - cóż... jak dobrze, że nie jestem prawnikiem, bo chyba w takim przypadku popełniłabym samobójstwo. ogólnie - co jest najbardziej prawdopodobne - ez postanowiła zmienić zdanie i są efekty!
nasz ulubienica też zdradzała, prócz tego tylko darła się, wyzywała, oczekiwała i chciała więcej luzu i więcej kasy - wszystko było źle. a sama z siebie nie wiele dawała - zajmowała się sobą.
taki typ - ciągle tylko zrzędzi jak stara jędza, pomijam to że jest stara smile  ale nawet te biedne chłopaki ledwo co z nią wytrzymują. boją się jej i krzyków, pomijam szantaże, wyprowadzki do ojca na siłę i ciągłe kłamstwa typu: olał was, nie kocha was, nie chce was, zostawił was, nie daje, nie dzwoni, itp. bezustanne manipulacje i odwracanie kota ogonem.
pomijam naszą sytuację, która ciekawa nie jest. do tego jeszcze minimum z 5 lat zanim ona przestanie zrzędzić... a może już nigdy nie przestanie. nie zapowiada się by miała innego. jest zgorzkniałą, skrzywdzoną, biedną czarownicą, która żyje nienawiścią i w koło sączy jad. to jej priorytet życiowy.
mąż to drań, złodziej, przestępca - nie ma prawa widywać się z synami, jak nie zrobi tak jak ona chce to ich nie puści, to nie będzie się widział. nie może odebrać po szkole, nie może zadzwonić - nie może nic... bo ona ma władzę i ona rządzi - matrona się znalazła...
ale dostanie za swoje - jeszcze trochę. ja ... wytrzymam. jak ze swoim M się dogadam i ustalimy w końcu konsekwentny front to wytrzymam smile i postawię na swoim. a chłopcy kiedyś zrozumieją, zobaczą obiektywnie i będą mogli sami ocenić...
na szczęście nie poznałam jej i nie zamierzam poznać. no może sama mi się nawinie jak chłopaków będziemy zabierać, ale wtedy niech tylko spróbuje, niech zacznie drzeć japę, niech się rzuci z łapami to wtedy nie ma litości - od razu para jedynek do wymiany - nie będę czekać... wystarczy, że na zdjęciach ją widziałam i słyszę ten głos - a raczej pisk... uszy pękają - nie da się tego słuchać, ciągły bezustanny wrzask i pisk i tak w kółko... ona nawet jak mówi to się drze - nie do opisania!
ja przetrwam kolejny rok lub więcej, jak będę miała dziecko z tym moim, a planujemy smile to chyba do końca życia będzie mi się odwdzięczał z te przeżycia smile))
no i nie wykluczam, że jeszcze trochę a ci jego faceci w końcu zamieszkają z nami - nie zdziwię się, bo ileż można z taką jędzą wytrzymać... okropny pisk sad

Jestes strasznie prymitywna - niech mi administracja wybaczy, ale nie da sie tego czytac bez reakcji.

1 898

Odp: Być drugą i macochą
Swanen napisał/a:
Saphira napisał/a:

ooo yeyku, jak to czytam to nie wiem czy śmiać się czy płakać ... jakoś dużo się was tu drogie kobietki narobiło, jeden dzień, a tu dwie strony czytania smile o czym to świadczy? że coraz więcej ludzi próbuje układać sobie życie na nowo, nie tkwią w chorych związkach i szukają miłości i szczęścia...
ja zgodnie ze stereotypami nadal jestem kochanka - nie cierpię tego określenia, ale formalnie mój facet nie ma rozwodu. w sumie to tylko papierek, a że po ponad dwóch latach sąd postanowił co postanowił - cóż... jak dobrze, że nie jestem prawnikiem, bo chyba w takim przypadku popełniłabym samobójstwo. ogólnie - co jest najbardziej prawdopodobne - ez postanowiła zmienić zdanie i są efekty!
nasz ulubienica też zdradzała, prócz tego tylko darła się, wyzywała, oczekiwała i chciała więcej luzu i więcej kasy - wszystko było źle. a sama z siebie nie wiele dawała - zajmowała się sobą.
taki typ - ciągle tylko zrzędzi jak stara jędza, pomijam to że jest stara smile  ale nawet te biedne chłopaki ledwo co z nią wytrzymują. boją się jej i krzyków, pomijam szantaże, wyprowadzki do ojca na siłę i ciągłe kłamstwa typu: olał was, nie kocha was, nie chce was, zostawił was, nie daje, nie dzwoni, itp. bezustanne manipulacje i odwracanie kota ogonem.
pomijam naszą sytuację, która ciekawa nie jest. do tego jeszcze minimum z 5 lat zanim ona przestanie zrzędzić... a może już nigdy nie przestanie. nie zapowiada się by miała innego. jest zgorzkniałą, skrzywdzoną, biedną czarownicą, która żyje nienawiścią i w koło sączy jad. to jej priorytet życiowy.
mąż to drań, złodziej, przestępca - nie ma prawa widywać się z synami, jak nie zrobi tak jak ona chce to ich nie puści, to nie będzie się widział. nie może odebrać po szkole, nie może zadzwonić - nie może nic... bo ona ma władzę i ona rządzi - matrona się znalazła...
ale dostanie za swoje - jeszcze trochę. ja ... wytrzymam. jak ze swoim M się dogadam i ustalimy w końcu konsekwentny front to wytrzymam smile i postawię na swoim. a chłopcy kiedyś zrozumieją, zobaczą obiektywnie i będą mogli sami ocenić...
na szczęście nie poznałam jej i nie zamierzam poznać. no może sama mi się nawinie jak chłopaków będziemy zabierać, ale wtedy niech tylko spróbuje, niech zacznie drzeć japę, niech się rzuci z łapami to wtedy nie ma litości - od razu para jedynek do wymiany - nie będę czekać... wystarczy, że na zdjęciach ją widziałam i słyszę ten głos - a raczej pisk... uszy pękają - nie da się tego słuchać, ciągły bezustanny wrzask i pisk i tak w kółko... ona nawet jak mówi to się drze - nie do opisania!
ja przetrwam kolejny rok lub więcej, jak będę miała dziecko z tym moim, a planujemy smile to chyba do końca życia będzie mi się odwdzięczał z te przeżycia smile))
no i nie wykluczam, że jeszcze trochę a ci jego faceci w końcu zamieszkają z nami - nie zdziwię się, bo ileż można z taką jędzą wytrzymać... okropny pisk sad

Jestes strasznie prymitywna - niech mi administracja wybaczy, ale nie da sie tego czytac bez reakcji.

Jejku, a ty jesteś bardzo krytyczna....Po co tak od razu kogoś atakować? hmm

1 899

Odp: Być drugą i macochą

Prymitywne są te, które oceniają po kilku zdaniach innego człowieka. Poza tym chyba zupełnie nie wczułaś się w sytuację... Wiele ze zgreomadzonych tu doskonale rozumie to co napisałam.
Także wybacz, ale prymitywnie informuję, że droga Swanen mam gdzieś twój jakże dojrzały, komentarz z wieloma argumentami smile się uśmiałam smile

O ile się nie mylę to właśnie tu się wyżywamy. Może nie błysnęłam super inteligencją w tej właśnie wypowiedzi, ale kiedy emocje buzują i znów po raz kolejny czarownica podnosi mi ciśnienie to trzeba sobie jakoś ulżyć.

1 900

Odp: Być drugą i macochą

I proponuję pominąć wypowiedzi tej jakże krytykującej Pani - generalnie większość jej wypowiedzi jest bezczelnie pouczająca, drwiąca i żenująca. Także widać - nie ma kobieta czym się zająć, siedzi przed kompem i wchodzi to tu to tam wypowiadając się na wszelakie tematy, zaczynając od zwierząt, przez facetow którzy biją, rozwody, samotne z dziećmi itd.
Tak to jest kiedy się nudzi w życiu i nie ma swoich spraw!

proponuję pozostać w naszej szarej i prymitywnej smile rzeczywistości!

A więc do rzeczy: podpowiecie co zrobić by synowie mojego M zatęsknili, chcieli się znów zbliżyć, zaczęli mieć swoje zdanie i pozwalali się manipulować matce? 13 i 9 - nie ma lekko. Starszy - zależy jak mu zawieje, młodszy - cała mamusia i tylko z mamusią... w dodatku komputer i tylko komputer...
Nawet dyskutowaliśmy po prostu odcięcie się na jakiś czas - ale to chyba strzelanie sobie w kolano. Ona powie, że ma racje, bo tatuś zostawił i ma gdzieś, oni się zawieszą i bedzie katastrofa. Ale znów takie jeżdżenie i wyciąganie ich i proszenie i odchodzenie często z kwitkiem też nie jest miłe. W tamtej rodzinie brakuje szacunku, a mamusia nie wiele ich uczy...

1 901

Odp: Być drugą i macochą

saphira, a może właśnie takie "proszenie się" i szukanie kontaktu poniekąd "na siłę" to jest metoda? Gdyby konsekwentnie jeździć,prosić nie zważając na odmowę? wiem,że to trudno,bo ile razy można obrywać po łbie,ale może warto spróbować zacisnąć zęby?

1 902

Odp: Być drugą i macochą

Alutka mój M tak właśnie robi, nieustannie i konsekwentnie.
Wiesz oni się boją, że jak będzie po to on zniknie, jak wielu innych ojców kolegów czy koleżanke. Natomiast kiedy ona ciągle im to powtarza, jej cała rodzina również i chce tego to oni mają bardzo wiele sprzecznych informacji w głowach.
Kiesy tata jest i chce ich wziąć a matka nie pozwala, a potem mówi im, że ojciec ich olał i ma gdzieś, że nie chce ich brać, że nie chce mieć z nimi kontaktu to efekt jest taki że się obrażają i wierzą jej. Jak wtedy próbuje dzwonić to nie odbierają. I tak w kółko.
A kiedy np. zobaczy się z jednym co wychodzi z trudem bo ona robi wszystko by tak nie było to później nagabuje drugiego, że tat kocha tylko jednego a drugiego ma gdzieś. No mówię Wam ręce opadają.
Poza tym późiej jest sto pytań do: a co mówiliście, a co wam tata mówił, a co dokładnie, a co wy mówiliście i spowiedź. A następnie -  ojciec wam głupoty opowiada, nie wierzcie mu, itp.
Dwa sprzeczne fronty, dwie sprzeczne infomracje i tak non stop.
Oni dzwonią kiedy coś chcą konkretnego, nie po prostu. Kiedy np. z nią się kłócą, albo kiedy im coś nie pozwala, albo kiedy nie umie pomóc w lekcjach. Oczywiście mówią, że chcą się widywać i chcą jechać do taty... ale jak mamusia nie pozowli to się boją. I boją się krzyków, awantur, boją się, że ona ich wyrzuci z domu do ojca i nie będą mogli wrócić. Wybierają mniejsze zło.
To strasznie przykre i bardzo chcieliśmy tego uniknąć ale po prostu się nie da, bo do niej nic nie dociera.
Co jeszcze... mój to już się boi z nią widywać sam na sam, bo cholera wie co babie do głowy strzeli.
Niby prosi by chłopcy mieli kontakt z ojcem i by się nimi zajmował, ale robi wszystko by do tego nie dopuścić i to utrudnić. Niby chce podziału opieki na pół po równo, ale na siłę próbuje udowadniać, że on ma ich gdzieś. Niby się pogodziła i rozumie, że dobro dzieci najważniejsze, ale co chwilę kładzie im do głów, że ojciec ma ich w nosie... Non stop to samo.
Więc nawet przeszło nam przez myśl by się odciąć na jakiś czas, zając sobą i odpocząć. Oni się stęsknią, zobaczą jak to jest bez kontaktu z tatą, ona poczuje jak by było gdyby było tak jak ona mówi i będzie musiała zostać całkiem sama... Ale to po pierwsze cholernie ciężkie dla M, po drugie ona wtedy przekręci ich całkowicie na swoją stronę, bo ojciec ma faktycznie ich gdzieś. Sama nie wiem co lepsze.
My próbujemy złapać dystans i się nie przejmować tak bardzo. Póki co ona dla nas nie istnieje i ignorancja jest tu najlepszym rozwiązaniem, a co będzie w przyszłości - się okaże.

1 903

Odp: Być drugą i macochą

Ja nie rozumiem jednego..Dziewczyny czy wasi faceci nie maja prawnie przyznanych wizyt?

1 904

Odp: Być drugą i macochą

Saphira,może zatem sądownie?

1 905

Odp: Być drugą i macochą

Sądownie - przeczytaj mój post kilka wyżej - nie będę się wypowiadać na temat sądów w naszym kraju jeśli chodzi o sprawy rodzinne - porażka.
Póki co sądowo trwa cały czas i pewnie potrwa jeszcze jak dobrze pójdzie to z rok, a może dłużej... a czas leci i jakoś trzeba to w miarę możliwości poukladać.
Mówię wam, my to już z sił momentami opadamy. Człowiek chce dobrze i myśli i troszczy się i stara, a tu ciągle coś nie hallo. Za każdym razem jakaś dziwaczna rozgrywka z jej strony i w sumie to czasami nie wiadomo jak reagować i czy w ogóle.

1 906

Odp: Być drugą i macochą
Alutka131 napisał/a:

saphira, a może właśnie takie "proszenie się" i szukanie kontaktu poniekąd "na siłę" to jest metoda? Gdyby konsekwentnie jeździć,prosić nie zważając na odmowę? wiem,że to trudno,bo ile razy można obrywać po łbie,ale może warto spróbować zacisnąć zęby?

Dziewczyny dla kochającego ojca to jest niemozliwe alby zrezygnowac z dziecka i olac sprawę. Ja to rozumiem bo sama tez bym nigdy swojego dziecka nie olała nawet jak by mi powiedziało że nie chce ze mna się widzieć. Tym bardziej że te dzieciaki wcale nie doszły do takich wniosków same tylko maja regularnie prany mózg pod tym względem, a czesto juz poprostu chcą zadowolic wiecznie drąca się i niestabilną emocjonalnie matke aby miec święty spokój i nie słuchac tego darcia japy i najeżdzania tez na nie. Dzieciaki do pewnego wieku nie sa w stanie przeciwstawić się matce poprostu.

1 907

Odp: Być drugą i macochą

Jak to sąd beznadziejny?? może zmieńcie adwokata ?

1 908

Odp: Być drugą i macochą
macocha napisał/a:

Jak to sąd beznadziejny?? może zmieńcie adwokata ?

Kochane, ogolnie, wspierajmy sie wzajemnie, wysluchajmy, podzielmy doswiadczniem, doradzmy, dajmy sie tez wygadac, i badzmy tolerancyjne, nie osadzajmy sie wzajemnie.
Sa momenty ze ponosza emocje dajmy sobie przestrzen na te emocje tutaj... gydby bylo latwo i pieknie nie byloby tego forum i watku...

wiecie co, czasami tak mysle ze gdybym spotkala ex w samolocie i zaczelybysmy gadac o swoim zyciu, ona pewnie opowiedzialaby mi historie zupelnie inna niz ja znam od mojego m, ona tez miala swoje oczekiwania, nadzieje, ograniczenia, ona ma swoja wersje i ma prawo do swojej wersjo to jej zycie...

milego dnia

1 909 Ostatnio edytowany przez pupa7 (2012-10-22 12:02:44)

Odp: Być drugą i macochą

Z doświadczenia mojego faceta wiem, że im bardziej się o coś prosił tym mniej dostawał. Im więcej pisał sms i dzwonił czy może wziąć dziecko jeden, dwa dni dłużej niż sąd ustalił tym było większe prawdopodobieństwo, że eks nie będzie chciała dać dziecka.
Mój trochę "wrzucił na luz" tzn. pytanie czy można wziąć dziecko na dłużej, odpowiedź: nie= koniec dyskusji.
I w naszym wypadku to się sprawdziło. Teraz często eks sama proponuje czy nie chce mój zabrać dzieciaka.
Myślę, że wpłynął na to również czas, emocje opadły, już tak bardzo nie chce robić mojemu na złość, pewnie też sama jest czasami zmęczona, więc cieszy się jeśli ma chwilę luzu.

1 910

Odp: Być drugą i macochą

FM nie bardzo wiem o co ci chodzi?? Przecież po ludzku doradzam , że może trzeba adwokata zmienić.Nie oceniam, nie krzyczę itp....Jezu wrażliwość na tym forum sięga zenitu.Kropka nie tam gdzie trzeba i zaraz kubeł na łeb.

Tak się składa, że ja znam sprawę od kilki stron ( pisałam o tym).
Znam sprawę od mojego M, od mamy mojego M, od sąsiadów i od SAMEJ ex.
I jakkolwiek by ktoś nie opowiadał to w moich oczach nic nie usprawiedliwia zdrady a już na pewno nie zdrady wielokrotnej.Bo niby co to za żona która ledwo urodziła dziecko a pisze do kochanka maila "czekam aż ten ch...(mój mąż) da mi kasę i lece" mało tego przez przypadek wysyła go do teściowej ( jeszcze wtedy).Jak się potem okazuje jest to kolejny Pan z serii " doprawiamy rogi".
Oczekiwania? Powiedziałam cywilizowani ludzie robią wszystko po kolei.Jeśli się rozpada walczą i ratują jak nie dają rady to odchodzą.

1 911

Odp: Być drugą i macochą

Pułap na docinki mam wysoki smile także nie ma problemu.
O zmianie adwokata też myślimy... Nie był zły i poradził sobie, ale nawet on był zaskoczony z toku sprawy i finiszu. A walka trwa.

U nas nic przez sad nie jest ustalone, dlatego tak trudno manewrować w tych warunkach.
Mój też już wrzucił na luz i rozmawia krótko, zwięźle i konkretnie. Nie to nie i odchodzi, gorzej to później dzieciakom tłumaczyć, po praniu mózgu od mamuśki jak to tata ma ich gdzieś i się nimi nie interesuje, ale jakoś raz lepiej raz gorzej i tyle.

A ile lat minie od rozstania zanim flądra się opamięta? pupa jak było u ciebie?
Ja się obawiam, że ten egzemplarz jest wyjątkowo paskudny i łatwo nie popuści.

1 912

Odp: Być drugą i macochą

Kurcze w takim razie powiem wam dziewczyny, że nam się na prawdę udało.Pierwsza sprawa, wszystko ustalone ( z dokładnością co do minuty).
Jednak faktycznie praca i decyzje tych instytucji pozostawiają wiele do życzenia.
A czemu wy nie macie nic ustalonego sądownie ?? Może wyjdźcie z taką inicjatywą?

U nas póki co cisza...są wzloty i upadki.
Ostatnio ciągle nas pyta czy na konie z nią i małą nie pojedziemy.

1 913

Odp: Być drugą i macochą

Saphira u nas ponad 2 lata po rozstaniu uspokoiła się. Myślę, że trwało to dosyć krótko, bo eks po prostu nie chciała być z moim facetem. A nie obyło się bez awantur, krzyków i wielu niepotrzebnych słów po pierwsze dlatego, że emocję są górą w takich sytuacjach i nie każdy ma klasę, aby je tłumić w sobie, a po drugie eks miała świetnego doradcę (do czego się przyznała ostatnio).
Myślę, że nie jedna awantura jeszcze przed nami, np. przy sądownej zmianie kontaktów (no bo dlaczego chcesz iść do sądu skoro możemy się umówić- a my wiemy, że wszystko jest w porządku jak sąd ustali i się tego trzymamy, tak jest bezpieczniej).

Wiele razy próbowałam się wczuć w rolę eks. Chciałam zrozumieć czym się kieruje, ale jakoś nie mogłam tego ogarnąć. Np. rozumiałam, że przez to, że jest sama z dzieckiem może być zmęczona i chce się wyżyć (tylko dlaczego na eks męża skoro on jest już EKS), ale z drugiej strony skoro tak krzyczała, że jest przemęczona to dlaczego mimo próśb nie chciała dać dziecka żeby sobie odpocząć? Pojawia się tutaj jakaś sprzeczność.

Mam wredny charakter, ale często mięknę. I w stosunku do eks wiele razy miękłam, starałam się zrozumieć, zrobić tak, aby dla wszystkich było dobrze, ale zaraz potem dostałam kubeł zimnej wody ze strony eks i na tym się kończyło. Może moje dobrze było inne niż jej dobrze.

Nie musimy się lubić z eks, nawet nie możemy ;-) Powinnyśmy się tolerować czy akceptować dla dziecka. Nie wymagam od eks mojego faceta nic oprócz jednego: Aby nie komentowała, krytykowała przy dziecku mnie i mojego faceta. Dzieci są mądre i rozumieją więcej niż nam się wydaje. Dlatego ja nigdy nie mówię nic przy dziecku na Jego matkę. Jeśli już coś mówię to same pozytywne rzeczy. A eks chyba zdarza się mówić niezbyt pochlebne rzeczy na mój temat w obecności dziecka.

1 914

Odp: Być drugą i macochą

Hmmm... no to u nas jest już dobrze po 2 latach i nadal nic. A pewnie jedną z przyczyn jest własnie takie a nie inne podejście sądu. Niestety nic nie wskóramy, a to wszystko ciągnie się cholernie długo.
Nie chcę dokładnie pisać co i jak, bo to co się wydarzyło jest nie do wiary... ale właśnie padło na nas - cóż. Nie jest ustalone, bo sprawa trwa. I w związku z zawirowaniami i komplikacjami i ciągłym zmienianiem zdania, wymyślaniem dowodów i robieniem wszystkiego by to odwlec na później przez ex tak a nie inaczej to wygląda.

U nas ex notorycznie robi na przekór - chce odpocząć, weź ich, opiekuj się nimi... a przychodzi weekend i klops - zmiana zdania. I tak w kółko, jak chorągiewka na wietrze, a rzuca się przy tym niesamowicie. Później może gadać jaki to on zły, ale zapomina dodać, bo robię wszystko by w oczach dzieci i innych on był zły.

Macocha - pozazdrościć - tylko jedna sprawa? Cudownie by było... Bardzo rzadko spotyka się by przy dzieciach była jedna sprawa. Ona musi być wyjątkowo przekonana i chcieć. U nas ex robiła wszystko by on wrócił i sądziła, że mu minie, bo przecież ma z nią dzieci to nie może ich zostawić bez względu na to jak jest pomiędzy nimi i bez względu na to co ona robi. Później wszystko by udowodnić winę, by dać separację, by zrobić cokolwiek ale by nie było na jego. Tym działaniem tylko pokazała swoją prawdziwą twarz i mój M traktuje ją jak powietrze, ma oczy z tyłu głowy i już wie, że jest nieobliczalna. Zamiast odpuścić to dodawała oliwy do ognia codzień.

Teraz po ponad 2 latach przynajmniej nie dzwoni tyle i nie drze się do słuchawki, nie pisze bzdur... ale dzieciom nadal robi pranie mózgu i nadal nadaje na M i na mnie na maxa. A przy każdej okazji jaka się natrafia do rozmowy w jej wykonaniu, to jak słucha się dłużej niż 2 minuty to nie ma się wyjścia i trzeba się rozłączyć - normalny człowiek nie dałby rady słuchać tych wrzasków i pisków.
Niestety u niej to chyba rodzinne i czasami to się boję myśleć jak to będzie dalej. mam nadzieję, że młodziaki podrosną emocjonalnie i myśleniowo i oddadzą jej pięknym za nadobne. Uczy ich darcia jap, wyzwisk, braku szacunku - szybko się jej odwdzięczą.
Jak są u nas to zupełnie inne dzieci - potrafią mówić, nie unoszą się tak bardzo, uśmiechają się i wygłupiają... A tam, ciągłe krzyki, kłótnie, robienie sobie na złość i tak all the time.

1 915

Odp: Być drugą i macochą
macocha napisał/a:

FM nie bardzo wiem o co ci chodzi?? Przecież po ludzku doradzam , że może trzeba adwokata zmienić.Nie oceniam, nie krzyczę itp....Jezu wrażliwość na tym forum sięga zenitu.Kropka nie tam gdzie trzeba i zaraz kubeł na łeb.

Tak się składa, że ja znam sprawę od kilki stron ( pisałam o tym).
Znam sprawę od mojego M, od mamy mojego M, od sąsiadów i od SAMEJ ex.
I jakkolwiek by ktoś nie opowiadał to w moich oczach nic nie usprawiedliwia zdrady a już na pewno nie zdrady wielokrotnej.Bo niby co to za żona która ledwo urodziła dziecko a pisze do kochanka maila "czekam aż ten ch...(mój mąż) da mi kasę i lece" mało tego przez przypadek wysyła go do teściowej ( jeszcze wtedy).Jak się potem okazuje jest to kolejny Pan z serii " doprawiamy rogi".
Oczekiwania? Powiedziałam cywilizowani ludzie robią wszystko po kolei.Jeśli się rozpada walczą i ratują jak nie dają rady to odchodzą.

moj komentarz byl ogolny, nie do adwokata, sorry

wiecie co, a ja bym powiedziala, biblijne, kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamien...

1 916

Odp: Być drugą i macochą

No kierując się takimi kategoriami to najlepiej niech sie wszyscy ukamienują.
Każdy w życiu popełnia blędy...mój M jest mega egoistyczny, nie umie okazywać uczuć, zapomina o wszelkich wąznych datach i w dodatku jest pracoholikiem...Była z nim 4 lata przed ślubem.Wiedziała jaki jest.Mogła się nie ładować w małżeństwo??Mogła.
Jeśli to akceptowała to co nagle pewnego dnia doznała olśnienia??Nie.
Sama opowiadając mi historie ze "swojej" strony powiedziała, ze się zwyczajnie znudziła.Poza tymi wadami jakie ja wymieniłam M nie lubi jak kobieta sie upija, jak pali w ciazy a jak ma dziecko to nie znika na noce.Ona tak robiła.Przerosło ją życie domowego ogniska.
Mój M jest winny ale kiedy miał dość jej wyskoków nie poszedł na dziwki tylko powiedział jej, że chce odejść.To ona wtedy się wystraszyła to ona blagała żeby został...a co potem?? potem przyszła i powiedziała, że jest w ciąży.M do dziś ma podstawy twierdzić, że mała nei jest jego ale tak mocno ja kocha, że stara się o tym nie myśleć.Mogła odejść jeśli nie umiała znieść jego wad...wybrała opcje "urlop" od męża.Tak się nie da.

1 917

Odp: Być drugą i macochą
macocha napisał/a:

No kierując się takimi kategoriami to najlepiej niech sie wszyscy ukamienują.
Każdy w życiu popełnia blędy...mój M jest mega egoistyczny, nie umie okazywać uczuć, zapomina o wszelkich wąznych datach i w dodatku jest pracoholikiem...Była z nim 4 lata przed ślubem.Wiedziała jaki jest.Mogła się nie ładować w małżeństwo??Mogła.
Jeśli to akceptowała to co nagle pewnego dnia doznała olśnienia??Nie.
Sama opowiadając mi historie ze "swojej" strony powiedziała, ze się zwyczajnie znudziła.Poza tymi wadami jakie ja wymieniłam M nie lubi jak kobieta sie upija, jak pali w ciazy a jak ma dziecko to nie znika na noce.Ona tak robiła.Przerosło ją życie domowego ogniska.
Mój M jest winny ale kiedy miał dość jej wyskoków nie poszedł na dziwki tylko powiedział jej, że chce odejść.To ona wtedy się wystraszyła to ona blagała żeby został...a co potem?? potem przyszła i powiedziała, że jest w ciąży.M do dziś ma podstawy twierdzić, że mała nei jest jego ale tak mocno ja kocha, że stara się o tym nie myśleć.Mogła odejść jeśli nie umiała znieść jego wad...wybrała opcje "urlop" od męża.Tak się nie da.

oj machoca, kazdy jest madry po, a na dany dzien podejmuje sie najlepsza z mozliwych decyzji, co nie znaczy ze nie ponosi sie konsekwencji za bledy, ale sorry kamienujecie tutaj ex i jest to po prostu czasami niesmaczne...

1 918

Odp: Być drugą i macochą

Dzisiaj jako "wstretna macocha" mam kryzys i to duży hmm hmm Zamknelam sie w sypialni z lapkiem na kolanach  i sie wyciszam,przy okazji czytam ksiązke w kompie na pdf

1 919

Odp: Być drugą i macochą

Saphira,ślepa komenda ze mnie, bo postu wcześniej nie doczytałam. Poprawiam się zaraz:)
Wiecie co, jeżeli pisałam o konsekwencji, to broń Boże nie miałam na myśli olewania dzieci, rany boskie, chodziło mi bardziej o wypracowanie taktyki. Nie idzie w tę stronę, próbowałam w drugą, wiadomo, że kochający rodzic na dziecko nie zobojętnieje. O taktykę chodziło, o taktykę:)
A sądy - fakt, bywa różnie.

1 920

Odp: Być drugą i macochą

Jak brzmi to Polskie przysłowie? zapomniał wół jak cielęciem był...
a to co Ty FM robiłas z córeczkami swojego M to przepraszam co robiłaś??Wynosilaś na piedestały??raczej nie.To forum jest miejscem na wylanie żalu i bólu jaki mamy.
Pieknie się prawi to są sprawy eMów i ich ex was 2 to nie dotyczy.Tak się składa, ze dotyczy i to bardzo mocno.Oczywiście zaraz ktoś krzyknie - sama chciałaś , wiedziałaś na jakie związek się decydujesz.Nie, nie wiedzialam.Bo ja osobiście się tak nie zachowuje.Odchodzę i nie szukam zwady, kontaktu itp.Odeszłam od faceta z którym za 4 miesiace miałam wziąć ślub.ODESZŁAM bo czułam, że to nie ten, że mimo iż był ideałem dla mnie jego zalety były wadami.Odeszłam z honorem.Spakowałam się, przeprosiłam, oddałam pierścionek.Nie szukałam na boku produktu zastępczego który dałby mi to czego nie dawała mi narzeczony, nie szukałam odskoczni.Dlaczego? bo mam kręgosłup moralny, bo mam zasady, nie podkładam świni.
Mówisz o konsekwencjach? A jakie konsekwencje swoich czynów ponosi ex mojego m??sama tego chciała.Dawał jej szanse, wiesz co ona na to??zdradziłam Cię tyle razy, ze to się już nie zmieni, będę Cię zdradzala do koncza życia.Chyba byla świadoma jak to się skonczy.

Mortisha co Ci kochana??

1 921

Odp: Być drugą i macochą

macocha,udzielając porad naszej kolezance (Mariance)w innym topiku juz ochlonelam i jest spokój,bo myslalam o jej okropnej sytuacji.
Młoda dzisiaj od poludnia swoje nerwy pokazywala i pod wieczór nastąpiło apogeum zetkniecia sie "dwóch frontow atmosferycznych",ze tak to ujme.Mało kiedy mam kryzysy, rzadko,ale dzisiaj akurat tak mnie wzieło.Sytuacja juz opanowana

1 922

Odp: Być drugą i macochą

czasem tak bywa.najwazniejsze,ze sytuacja opanowana.
Dobrej nocy.

1 923

Odp: Być drugą i macochą

Nie pociesze was dziewczyny bo u ns jest 7 lat po rozstaniu i nadal nie ma spokoju, a wręcz odnosze wrażenie ze jest coraz gorzej.

1 924

Odp: Być drugą i macochą
macocha napisał/a:

Jak brzmi to Polskie przysłowie? zapomniał wół jak cielęciem był...
a to co Ty FM robiłas z córeczkami swojego M to przepraszam co robiłaś??Wynosilaś na piedestały??raczej nie.To forum jest miejscem na wylanie żalu i bólu jaki mamy.
Pieknie się prawi to są sprawy eMów i ich ex was 2 to nie dotyczy.Tak się składa, ze dotyczy i to bardzo mocno.Oczywiście zaraz ktoś krzyknie - sama chciałaś , wiedziałaś na jakie związek się decydujesz.Nie, nie wiedzialam.Bo ja osobiście się tak nie zachowuje.Odchodzę i nie szukam zwady, kontaktu itp.Odeszłam od faceta z którym za 4 miesiace miałam wziąć ślub.ODESZŁAM bo czułam, że to nie ten, że mimo iż był ideałem dla mnie jego zalety były wadami.Odeszłam z honorem.Spakowałam się, przeprosiłam, oddałam pierścionek.Nie szukałam na boku produktu zastępczego który dałby mi to czego nie dawała mi narzeczony, nie szukałam odskoczni.Dlaczego? bo mam kręgosłup moralny, bo mam zasady, nie podkładam świni.
Mówisz o konsekwencjach? A jakie konsekwencje swoich czynów ponosi ex mojego m??sama tego chciała.Dawał jej szanse, wiesz co ona na to??zdradziłam Cię tyle razy, ze to się już nie zmieni, będę Cię zdradzala do koncza życia.Chyba byla świadoma jak to się skonczy.

Mortisha co Ci kochana??

Kochana macocho, no chyba Ci pomnik sie nalezy za ten kregoslup moralny... sorry Macocha ale chyba Twoj mlody wiek usprawiedliwia ten brak pokory graniczacy z pretensjonalnoscia...

milego dnia

1 925

Odp: Być drugą i macochą

Pomnik?? Proszę bardzo, bardzo chętnie - dlaczego? bo dziś zasady to temat przeszły.Dziś każdy krzyczy mam prawo i robi co chce a kiedy pojawiają się konsekwencje to jest albo ucieczka albo pretensja.
Owszem nie wstydzę się powiedzieć, że nie zdradzam, nie wstydzę się powiedzieć, że robię coś dla idei i nie wstydzę się powiedzieć, że uważam , że kobieta która zdradza swojego chłopaka, męża, konkubenta to zwykła dziwka.Nie usprawiedliwiam tym samym jednego skoku w bok.Błędy popełnia każdy.Ex też mają do nich prawo to zwykłe kobiety, takie jak ja czy Ty.Jednak jeśli ktoś piep...się z kim popadnie i to nie raz nie dwa to robi to z pełną świadomością, premedytacją i odpowiedzialnością.
Nawet jeśli ( bo nie twierdzę, że nie ) M to kawał drania, źle ją traktował nie wiem cokolwiek to trzeba było spakować siebie, dziecko i się wynieść.Przecież umiała.zrobiła to.Tylko najpierw doprawiła M rogi takie że ciężko mu do domu wejść.Doprawiała mu je przez wiele lat.Wydało się.Odpowiedzialność to takie słowo którego mam wrażenie ex nie rozumieją.
Przyjaciel mojego M rozmawiał wiele razy z ex i wciąż zadawał pytanie czy jest świadoma tego co robi i czy poniesie wszelkie konsekwencje związane z tą sytuacją.To ona krzyczała żeby się w jej życie nie wpierda....I widzisz nikt w to jej życie się nie wpierd...więc niech ona z naszego wypierda....Bo jej czas na tym terytorium minął.
To jest konsekwencja zdradzania męża.

1 926

Odp: Być drugą i macochą
Saphira napisał/a:

I proponuję pominąć wypowiedzi tej jakże krytykującej Pani - generalnie większość jej wypowiedzi jest bezczelnie pouczająca, drwiąca i żenująca. Także widać - nie ma kobieta czym się zająć, siedzi przed kompem i wchodzi to tu to tam wypowiadając się na wszelakie tematy, zaczynając od zwierząt, przez facetow którzy biją, rozwody, samotne z dziećmi itd.
Tak to jest kiedy się nudzi w życiu i nie ma swoich spraw!

proponuję pozostać w naszej szarej i prymitywnej smile rzeczywistości!

A więc do rzeczy: podpowiecie co zrobić by synowie mojego M zatęsknili, chcieli się znów zbliżyć, zaczęli mieć swoje zdanie i pozwalali się manipulować matce? 13 i 9 - nie ma lekko. Starszy - zależy jak mu zawieje, młodszy - cała mamusia i tylko z mamusią... w dodatku komputer i tylko komputer...
Nawet dyskutowaliśmy po prostu odcięcie się na jakiś czas - ale to chyba strzelanie sobie w kolano. Ona powie, że ma racje, bo tatuś zostawił i ma gdzieś, oni się zawieszą i bedzie katastrofa. Ale znów takie jeżdżenie i wyciąganie ich i proszenie i odchodzenie często z kwitkiem też nie jest miłe. W tamtej rodzinie brakuje szacunku, a mamusia nie wiele ich uczy...

Jak nie mozesz sobie inaczej z kims poradzic to albo obrzucasz obelgami jak zone twojego faceta albo probujesz wyizolowac, jak mnie? Agresywna jestes jeszcze do tego.

1 927

Odp: Być drugą i macochą

Mocne słowa.

1 928

Odp: Być drugą i macochą

eee dziewczyny dajmy na luz :-) u nas w Wawie piękny dzień, słonko nieśmiało zaczyna świecieć, ex póki co u nas siedzi cicho...aż strach pomyśleć, ze może to być cisza przed burzą :-)
A jak tam u was?

1 929

Odp: Być drugą i macochą
Swanen napisał/a:

Jak nie mozesz sobie inaczej z kims poradzic to albo obrzucasz obelgami jak zone twojego faceta albo probujesz wyizolowac, jak mnie? Agresywna jestes jeszcze do tego.

A ty co się tak Saphiry uczepiłaś. Wiekszośc z nas ma tu takie zdaniejak ona o ex i to samo przechodzi z takimi bababmi jak ona z ex.
Sama zaczelaś ją obrażac i rzucać obelgami, a wytykasz jej to samo?

Ona rzuca obelgami na żone swojego faceta? To tylko zauwarzylaś? Masz jakiś problem z czytaniem czy czytasz wyrywkowo? To matka dzieci rzuca obelgami, wyzywa przy samych dzieciach i ojca i ją. Poza tym to matka dzieci z tego co kojarze zdradziła męża, który od niej odsszeł juz dawno temu, a i sam  rozwód ciagnął sie juz ponad rok.

Saphira próbuje cie wizolować? A co ty pokazałaś w tym temacie. Weszłaś, obraziłaś i narzucałaś obelgami i tak już dwa razy.. może napisz cos sensownego i wykaż się...hmmm skoro taka chętna do krytyki innych jesteś.

1 930

Odp: Być drugą i macochą
macocha napisał/a:

Pomnik?? Proszę bardzo, bardzo chętnie - dlaczego? bo dziś zasady to temat przeszły.Dziś każdy krzyczy mam prawo i robi co chce a kiedy pojawiają się konsekwencje to jest albo ucieczka albo pretensja.
Owszem nie wstydzę się powiedzieć, że nie zdradzam, nie wstydzę się powiedzieć, że robię coś dla idei i nie wstydzę się powiedzieć, że uważam , że kobieta która zdradza swojego chłopaka, męża, konkubenta to zwykła dziwka.Nie usprawiedliwiam tym samym jednego skoku w bok.Błędy popełnia każdy.Ex też mają do nich prawo to zwykłe kobiety, takie jak ja czy Ty.Jednak jeśli ktoś piep...się z kim popadnie i to nie raz nie dwa to robi to z pełną świadomością, premedytacją i odpowiedzialnością.
Nawet jeśli ( bo nie twierdzę, że nie ) M to kawał drania, źle ją traktował nie wiem cokolwiek to trzeba było spakować siebie, dziecko i się wynieść.Przecież umiała.zrobiła to.Tylko najpierw doprawiła M rogi takie że ciężko mu do domu wejść.Doprawiała mu je przez wiele lat.Wydało się.Odpowiedzialność to takie słowo którego mam wrażenie ex nie rozumieją.
Przyjaciel mojego M rozmawiał wiele razy z ex i wciąż zadawał pytanie czy jest świadoma tego co robi i czy poniesie wszelkie konsekwencje związane z tą sytuacją.To ona krzyczała żeby się w jej życie nie wpierda....I widzisz nikt w to jej życie się nie wpierd...więc niech ona z naszego wypierda....Bo jej czas na tym terytorium minął.
To jest konsekwencja zdradzania męża.

Macocha, tak sie zastanawiam, skad te emocje w Tobie tak buzuja, przeciez nie Ty bylas zdradzana.... wskoczylas na wysokie C i nadajesz, to jej sparwa i jej bylego meza jak bylo miedzy nimi, skad w ogole ta potrzeba takiego wywlekania, skad te oceny pt dziwka itd. Mieszkalas z nimi ? wiesz jak bylo ? po co Ci to ?

skoro jestes w porzadku, skad ta chce udawadniania ze inni sa be ? inni sa jacy sa, i niech beda...

tyle

1 931

Odp: Być drugą i macochą
Francuzeczka Mila napisał/a:
macocha napisał/a:

Pomnik?? Proszę bardzo, bardzo chętnie - dlaczego? bo dziś zasady to temat przeszły.Dziś każdy krzyczy mam prawo i robi co chce a kiedy pojawiają się konsekwencje to jest albo ucieczka albo pretensja.
Owszem nie wstydzę się powiedzieć, że nie zdradzam, nie wstydzę się powiedzieć, że robię coś dla idei i nie wstydzę się powiedzieć, że uważam , że kobieta która zdradza swojego chłopaka, męża, konkubenta to zwykła dziwka.Nie usprawiedliwiam tym samym jednego skoku w bok.Błędy popełnia każdy.Ex też mają do nich prawo to zwykłe kobiety, takie jak ja czy Ty.Jednak jeśli ktoś piep...się z kim popadnie i to nie raz nie dwa to robi to z pełną świadomością, premedytacją i odpowiedzialnością.
Nawet jeśli ( bo nie twierdzę, że nie ) M to kawał drania, źle ją traktował nie wiem cokolwiek to trzeba było spakować siebie, dziecko i się wynieść.Przecież umiała.zrobiła to.Tylko najpierw doprawiła M rogi takie że ciężko mu do domu wejść.Doprawiała mu je przez wiele lat.Wydało się.Odpowiedzialność to takie słowo którego mam wrażenie ex nie rozumieją.
Przyjaciel mojego M rozmawiał wiele razy z ex i wciąż zadawał pytanie czy jest świadoma tego co robi i czy poniesie wszelkie konsekwencje związane z tą sytuacją.To ona krzyczała żeby się w jej życie nie wpierda....I widzisz nikt w to jej życie się nie wpierd...więc niech ona z naszego wypierda....Bo jej czas na tym terytorium minął.
To jest konsekwencja zdradzania męża.

Macocha, tak sie zastanawiam, skad te emocje w Tobie tak buzuja, przeciez nie Ty bylas zdradzana.... wskoczylas na wysokie C i nadajesz, to jej sparwa i jej bylego meza jak bylo miedzy nimi, skad w ogole ta potrzeba takiego wywlekania, skad te oceny pt dziwka itd. Mieszkalas z nimi ? wiesz jak bylo ? po co Ci to ?

skoro jestes w porzadku, skad ta chce udawadniania ze inni sa be ? inni sa jacy sa, i niech beda...

tyle

Emocje są ponieważ jestem człowiekiem.Człowiekiem który stara się żyć tak aby ( pomimo ostrego języka) nie ranić nikogo swoimi czynami.Emocje są również z Twojego podejścia.Napisałam zapomnial wół jak cielęciem był.To dobitniej tyczyło się Twojej postawy.Jechałaś po córkach swojego faceta - ironiczne "księżniczki" , bałaganiary, nie umiejące się zachować, manipulantki, ex podobno zdoiła z niego wszystko i nagle czepiasz się jakie ja mam podejście do ex mojego M????
Nie jest to jej sprawa bo jej zachowanie uderza we mnie.Nie umie się uporać z tym, ze jej plan się nie sprawdził więc wali w M , dziecko i we mnie również bo jej głupie zagrania powodują stres, nerwowoą atmosferę a to jak się domyślasz nie wplywa dobrze na dom.
Nie wiem czy czytasz co pisze ale tak wiem jak było.Jako chyba jedyna ( ale może coś pominęłam) miałam dość intensywny kontakt z ex.Sama naciskała by mi opowiadać , by zostać moją przyjaciółką bo przez pewnien moment miała plan pt " zostaniemy jedną wielka rodziną".Więc wiem dobrze nie od mojego M ale od niej samej ( oczywiscie moj M tez mi swoją wersję przedstawił ale jak wiadomo nie jest to obiektywne, wiec wysłuchałam również jej wersji).
Dlatego FM zejdz ze mnie i lepiej napisz czy nadal robisz światową karierę? czy może wynajeliście wreszcie mieszkanie z odpowiednią ilością łazienek?i czy sprawa weekendów została rozwiązana.

1 932

Odp: Być drugą i macochą

Macocha, i cała reszta nadająca na eksie - ja się zgadzam z FM, tego się czasem czytać nie da. Moja też zrobiła mojego w tutkę i co mi do tego? Niech by się nawet z plutonem wojska puszczała to nic mi do tego, bo w końcu nie moją dupą się puszczała - tak czy nie? A Ty się unosisz, jakby Ci osobiście coś ubyło.

Tak na marginesie to uważam, że conajmniej połowa tych problemów z eksiami to kwestia podejścia Waszych mężów czy konkubentów, że tak dają jeździć po sobie i jeszcze dzieci w to wszystko wikłają. Ale tak to jest, jak rodzice walczą dziećmi - rozerwą, byle by mieć "większą" połowę. Echhh...

macocha napisał/a:

Dlatego FM zejdz ze mnie i lepiej napisz czy nadal robisz światową karierę? czy może wynajeliście wreszcie mieszkanie z odpowiednią ilością łazienek?i czy sprawa weekendów została rozwiązana.

Bardzo nieeleganckie z Twojej strony, uważam.

1 933

Odp: Być drugą i macochą

Dziewczyny,spokojnie, każda ma prawo do opinii. Jeżeli nie powtarza się plotek, na zasadzie, "bo ja słyszałam, że ona coś tam, a ona coś owamtam" tylko przedstawia się fakt, to opinia jest opinią. A że bolesna..? Znikąd się raczej nie bierze... Za człowieka świadczą czyny, inni też nas oceniają po tym, co robimy, a dopiero potem, co mówimy. W przypadku forum jest tak, że ocenia się tylko to co się czyta, bo na podstawie tego powstaje wyobrażenie sytuacji i stąd to zacietrzewienie.
A w ogóle to już kiedyś mówiłam, że jak tylko zaczynam jechać na ex, słusznie czy nie, to zaraz dostaję po głowie, parę razy coś napisałam, to mnie od czci i wiary odsądzono. A też do licha mam prawo do opinii, nie podobają mi się pewne rzeczy, to je mówię. Problem polega na tym, że mówię to jako next - bo przecież nie mogę najeżdżać na biedną pokrzywdzoną, która się nie może od x lat ogarnąć. Niezależnie od tego, jak ona się zachowuje...Gdybym się odezwała jako ex na innym forum, wszystko byłoby ok.
Powiem szczerze jeżeli chodzi o exi: nawet gdyby nie była nią, gdybym ją poznała w innych okolicznościach i innej sytuacji, też by mi się full rzeczy nie podobało i nie zaprzyjaźniłabym się z nią na pewno. W sytuacji zaistniałej nie mam ochoty nawet próbować, chcę tylko ułożyć wszystko poprawnie, ale tak się akurat składa, że JEJ nic nie pasuje. I na poprawę się nie zanosi, bo nic nie jest w stanie jej do rozsądku przemówić.
Wrzućmy na luz, dziewczyny, mamy się wspierać:)

1 934

Odp: Być drugą i macochą
metaksa napisał/a:

Tak na marginesie to uważam, że conajmniej połowa tych problemów z eksiami to kwestia podejścia Waszych mężów czy konkubentów, że tak dają jeździć po sobie i jeszcze dzieci w to wszystko wikłają. Ale tak to jest, jak rodzice walczą dziećmi - rozerwą, byle by mieć "większą" połowę. Echhh...

Zgadzam się. To prawda.  Pewnych rzeczy za nikogo nie załatwimy.

1 935

Odp: Być drugą i macochą
metaksa napisał/a:

Macocha, i cała reszta nadająca na eksie - ja się zgadzam z FM, tego się czasem czytać nie da. Moja też zrobiła mojego w tutkę i co mi do tego? Niech by się nawet z plutonem wojska puszczała to nic mi do tego, bo w końcu nie moją dupą się puszczała - tak czy nie? A Ty się unosisz, jakby Ci osobiście coś ubyło.

Tak na marginesie to uważam, że conajmniej połowa tych problemów z eksiami to kwestia podejścia Waszych mężów czy konkubentów, że tak dają jeździć po sobie i jeszcze dzieci w to wszystko wikłają. Ale tak to jest, jak rodzice walczą dziećmi - rozerwą, byle by mieć "większą" połowę. Echhh...

macocha napisał/a:

Dlatego FM zejdz ze mnie i lepiej napisz czy nadal robisz światową karierę? czy może wynajeliście wreszcie mieszkanie z odpowiednią ilością łazienek?i czy sprawa weekendów została rozwiązana.

Bardzo nieeleganckie z Twojej strony, uważam.

To forum jest od tego zeby wyżygać co nas boli.Boli mnie zachowanie ex i to wąłsnie robie.Nie owijam w bawełnę , nie koloryzuje na różowo i podkreślam grubą czarną kreską jak się robi głupotę to się ponosi konsekwencję.
Jeśli się chciało prowadzić tryb życia taki jaki prowadziła ex to niech się nie dziwi a teraz nie wyzywa na M lub na mnie.
Ja ją nawet na początku lubiłam , próbowałam postawić się w jej sytuacji.Jednak życie mie nauczyło 3 razy pomyśleć zanim zrobie coś co skrzywdzi 20 osób w koło mnie.Nie sztuką jest nawaliś błędów te popełnia kazdy, sztuką jest je naprawić to już niestety potrafi niewielu.
Mam prawo nazwać rzecz po imieniu.Mam też prawo nie zgadzać się na to co ona robi.
Dezorganizuje moje życie a ja w tej grze winna nie jestem.
Nie będę litowała się nad kimś kto nawalił piwa a teraz nie umie go wypić więc wpadł na mistrzowski plan i postanowił dokopać wszytskim w koło.Nie jestem workiem treningowym.

Nieeleganckie?? miałam nadzieję, że zamiast kopania współforumowiczek FM opowie jak potoczyły się jej sprawy bo z tego co wiem to problem z łazienką i weekendami miała calkiem spory.

1 936

Odp: Być drugą i macochą

Atmosfera gorąca smile odnośnie Swanen się nie wypowiadam - szkoda mojego czasu więc bez komentarza.
Wkurzające jest to kiedy wpadnie od czasu do czasu taka jedna i wrzuci swoje złote myśli - szkoda słów.

Shedir- dziękuję za wstawienie się, ale teraz ty oberwiesz smile))

Alutka - my to się rozumiemy - doskonale. Kosmodrom piękna rzecz!

Już parokrotnie przechodziłyśmy tu dyskusję dotyczącą zarzutów z różnych stron, ale no niestety nie ma rady - gdzieś trzeba się wygadać.
A powiedzcie mi drogie panie jaki wpływ mój M na na ex poczynania? Czy zakaże jej dzwonienia, pisania sms? Może to jedynie ignorować. Czy zmusi ją by pozwalała dzieciom wychodzić do niego? No nie? Przecież jej nie pobije by dzieci móc wziąć ze sobą. Nie ma się wpływu na zachowanie i postępowanie drugiego człowieka, który jest samodzielny i ma wolną wolę i fatalny charakter w przypadku ex.

Totalnie olać i zapomnieć też się nie da, bo są dzieci. Więc co można robić? W większości ignorować, czasami odeprzeć atak, czasami zaatakować - pole bity i walka trwa.

Ja jej nie wyzywam i jej nie ubliżam, tylko komentuje jej durne zachowania. Nie znam tej kobiety i nie chciałabym poznać. Mój M sam się zastanawia co w niej widział i jak mógł to wytrzymywać - aż nie wierzy w to co się czasami dzieje. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jak się nie da czego zwalczyć to trzeba zaakceptować. Więc on akceptował aż doszedł do ściany, przejadło się i boom - koniec farsy.

I drogie Panie, nie trzeba sobie dogryzać - można miło i grzecznie! Nadajemy na ex, nie na siebie na wzajem!

1 937

Odp: Być drugą i macochą

No i fakt. Kompletnie zignorować się nie da bo są dzieci. Wychodzi na to,że trzeba "oswoić":))

1 938

Odp: Być drugą i macochą
shedir napisał/a:
Swanen napisał/a:

Jak nie mozesz sobie inaczej z kims poradzic to albo obrzucasz obelgami jak zone twojego faceta albo probujesz wyizolowac, jak mnie? Agresywna jestes jeszcze do tego.

A ty co się tak Saphiry uczepiłaś. Wiekszośc z nas ma tu takie zdaniejak ona o ex i to samo przechodzi z takimi bababmi jak ona z ex.
Sama zaczelaś ją obrażac i rzucać obelgami, a wytykasz jej to samo?

Ona rzuca obelgami na żone swojego faceta? To tylko zauwarzylaś? Masz jakiś problem z czytaniem czy czytasz wyrywkowo? To matka dzieci rzuca obelgami, wyzywa przy samych dzieciach i ojca i ją. Poza tym to matka dzieci z tego co kojarze zdradziła męża, który od niej odsszeł juz dawno temu, a i sam  rozwód ciagnął sie juz ponad rok.

Saphira próbuje cie wizolować? A co ty pokazałaś w tym temacie. Weszłaś, obraziłaś i narzucałaś obelgami i tak już dwa razy.. może napisz cos sensownego i wykaż się...hmmm skoro taka chętna do krytyki innych jesteś.

Zona fagasa Saphiry sie nie zajmuje, bo ona tu aktywnie nie wystepuje a jaka jest naprawde nie wiem, bo znam ja tylko z nieobiektywnego opisu. Oczywiscie mozliwe jest, ze owa zona jest wiedzma. Coz, a takim przypadku powiem tylko o fagasie, ze 'zamienil stryjek siekierke na kijek'.

Do tematu nic nie wnioslam, bo nie mam tych doswiadczen, czytalam sobie watek i szlag mnie trafil jak przeczytalam post Saphiry.

1 939

Odp: Być drugą i macochą
macocha napisał/a:
metaksa napisał/a:

Macocha, i cała reszta nadająca na eksie - ja się zgadzam z FM, tego się czasem czytać nie da. Moja też zrobiła mojego w tutkę i co mi do tego? Niech by się nawet z plutonem wojska puszczała to nic mi do tego, bo w końcu nie moją dupą się puszczała - tak czy nie? A Ty się unosisz, jakby Ci osobiście coś ubyło.

Tak na marginesie to uważam, że conajmniej połowa tych problemów z eksiami to kwestia podejścia Waszych mężów czy konkubentów, że tak dają jeździć po sobie i jeszcze dzieci w to wszystko wikłają. Ale tak to jest, jak rodzice walczą dziećmi - rozerwą, byle by mieć "większą" połowę. Echhh...

macocha napisał/a:

Dlatego FM zejdz ze mnie i lepiej napisz czy nadal robisz światową karierę? czy może wynajeliście wreszcie mieszkanie z odpowiednią ilością łazienek?i czy sprawa weekendów została rozwiązana.

Bardzo nieeleganckie z Twojej strony, uważam.

To forum jest od tego zeby wyżygać co nas boli.Boli mnie zachowanie ex i to wąłsnie robie.Nie owijam w bawełnę , nie koloryzuje na różowo i podkreślam grubą czarną kreską jak się robi głupotę to się ponosi konsekwencję.
Jeśli się chciało prowadzić tryb życia taki jaki prowadziła ex to niech się nie dziwi a teraz nie wyzywa na M lub na mnie.
Ja ją nawet na początku lubiłam , próbowałam postawić się w jej sytuacji.Jednak życie mie nauczyło 3 razy pomyśleć zanim zrobie coś co skrzywdzi 20 osób w koło mnie.Nie sztuką jest nawaliś błędów te popełnia kazdy, sztuką jest je naprawić to już niestety potrafi niewielu.
Mam prawo nazwać rzecz po imieniu.Mam też prawo nie zgadzać się na to co ona robi.
Dezorganizuje moje życie a ja w tej grze winna nie jestem.
Nie będę litowała się nad kimś kto nawalił piwa a teraz nie umie go wypić więc wpadł na mistrzowski plan i postanowił dokopać wszytskim w koło.Nie jestem workiem treningowym.

Nieeleganckie?? miałam nadzieję, że zamiast kopania współforumowiczek FM opowie jak potoczyły się jej sprawy bo z tego co wiem to problem z łazienką i weekendami miała calkiem spory.

Macocha i po co te zlosliwosci o karierze i lazienkach ? lepiej Ci teraz ? poradze sobie i radze jak umiem, jest mi przykro, ze masz tak malo empatii, jestem Ci zyczliwa, jesli pisze zastanow sie skad takie straszne emocje wywoluje u Ciebie ex, to jest to zyczliwe, po prostu nie spalaj sie bo nie warto, w koncu nie Ciebie zdradzala, sprobuj nabarc dystansu i wszystkie starajmy sie byc konstruktywne...

dobrej nocy

1 940

Odp: Być drugą i macochą

kama.myślę że ma coś  innego w głowie sam nie wie co chce od życia.Ty zaspokoiłaś jego pragnienia a teraz szuka dziury w całym.Zapomniał że to ty byłaś jego wsparciem.Dobro pamięta się krótko a zło długo a dlaczego nie na odwrót?Szkoda mi cię.Mimo wszystko bądz silna głowa do góry,kobieta wytrzyma wiele a szlag z nim lepiej być samej niż z takim chamem.

1 941

Odp: Być drugą i macochą
mako napisał/a:

kama.myślę że ma coś  innego w głowie sam nie wie co chce od życia.Ty zaspokoiłaś jego pragnienia a teraz szuka dziury w całym.Zapomniał że to ty byłaś jego wsparciem.Dobro pamięta się krótko a zło długo a dlaczego nie na odwrót?Szkoda mi cię.Mimo wszystko bądz silna głowa do góry,kobieta wytrzyma wiele a szlag z nim lepiej być samej niż z takim chamem.

WTF????

1 942

Odp: Być drugą i macochą
mako napisał/a:

kama.myślę że ma coś  innego w głowie sam nie wie co chce od życia.Ty zaspokoiłaś jego pragnienia a teraz szuka dziury w całym.Zapomniał że to ty byłaś jego wsparciem.Dobro pamięta się krótko a zło długo a dlaczego nie na odwrót?Szkoda mi cię.Mimo wszystko bądz silna głowa do góry,kobieta wytrzyma wiele a szlag z nim lepiej być samej niż z takim chamem.

WTF????

1 943

Odp: Być drugą i macochą
mako napisał/a:

kama.myślę że ma coś  innego w głowie sam nie wie co chce od życia.Ty zaspokoiłaś jego pragnienia a teraz szuka dziury w całym.Zapomniał że to ty byłaś jego wsparciem.Dobro pamięta się krótko a zło długo a dlaczego nie na odwrót?Szkoda mi cię.Mimo wszystko bądz silna głowa do góry,kobieta wytrzyma wiele a szlag z nim lepiej być samej niż z takim chamem.

WTF????

1 944 Ostatnio edytowany przez shedir (2012-10-24 06:18:33)

Odp: Być drugą i macochą

Wybaczcie cos sie za duzi wyswietlilo postow.                                                                                                                           Sama moze tez sie wypowiem na temat ex. Potrafie swiwtnie zrozumiec dziewczyny najezdzajace na ex bo sama to czesto robie. Nie mowie tu o tym co bylo miedzy ex a moim mezem kiedy byli razem ale o tym co ta kobieta wyrabia teraz i jak sie zachowuje. Moze szczesciarami sa te ktore kontaktu nie maja z ex, nie zajmuja sie ich dziecmi i miga miec wszystko gdzies ale u nas to jest niemozliwe. Dziecko mojego meza mieszka u nas pol kazdego miesiac tylko nie ciagiem a nie przyjezdza sporadycznie na weekend. Owszem, nie moje dziecko ale  ale to dziecko jest siostra mojego syna wielokrotnie nastawiana przeciwko niemu (2latka) nie wspomnac juz o nas.                                                                                                                                                                                Utrudnianie na kazdym kroku z czystej poprostu zlosliwosci, nie dawanie grafikow, przekazywanie rzeczy absurdalnych przez dziecko w stylu mloda plecie do sluchawki a mamusia jej mowi z boku co ma mowic. Wiadome jest w takuch sytuacjach ze przy rzeczach niemozliwych do wykonywania m mowi nie, wiec wtedy matka nie konczac jeszcze rozmowy nadaje na ojca do mlodej " mowilam ci ze ojca nie interesujesz" itd. Takich przykladow moznanozyc i sa przy kazdym kontakcie.                                                                                                                                              Do tego matka pokazuje mlodej ze jak nie bedzie jak ona chce nie ma co liczyc na jej milosc i akceptacje i mloda ze strachu przed darciem i tymi konsekwencjami robi wszystko, ma w koncu 8lat tylko.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                A to forum jest po to bym mogla wyrzucic z siebie te frustracje, wkurw i nerwy na ex  bo przy dzieciach zrobic tego nie moge.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                 Wg mojej oceny moj maz zachowuje sie tak ile w tej sytuacji zrobic moze i sama bym inaczej nie zrobila. Prostuje glupoty ale bez schodzenia do poziomu matki i nastawiania dziecka przeciwko niej. Wiec moim zdaniem to nie problem z nim, no moze tylko w kwestii tej  ze taka kobiete wybral wczesniej na matke swojego dziecka, tak to jego wina a teraz  cierpi kazdy lacznie z mloda.                                   A mamusia osobiscie nie wiem co chce udowodnic raczej tylko nastawic dziecko przeciwko, gdy to jej najbardzie powinno zalezec na dobrych kontaktach z ojcem.Ona wietnie wie ze ja matki zastapic mlodej nie chce i tego nie robie, nie zabralam jej meza itd. osobiscie uwazam ze to czysta zazdrosc o to ze byly ulozyl sobie zyciea ona wciaz nie moze mimo ze to n zawsze jest tym zlym i to przez niego wszystko. Ale w tej sytuacji psycholog sie klania, moze strach przed przyznaniem sie do swoich bledow nie wiem. Nam jedyne co zostaje to wytrzymywac wyrahowanie, premedytacje i zwykla zlosliwosc w stosunku do nas. Na to co mowi mlodej i jak postepuje nie mozemy nic.                                                                                  A jak slysze teksty niektorych Was tu w stylu to nie twoje dziecko to zastanawiam sie czasami co z wami nie tak. Owszem nie moje dziwcko i nie chce byc jej matka ani robic za jej matke ale to dziecko jest siostra mojego syna i obydwoje sa bardzo ze soba zzyci i sie kochaja. Nie bede jej olewac czy nie reagowac gdy sama mi sie skarzy bo  nie jest moja. Traktuje ja jako czlonka mojej rodziny o nia jest.

1 945

Odp: Być drugą i macochą

Shedir, ale z Ciebie ranny ptaszek wink

Nie ma sie co klocic i przepychac, to mamy w realu wink Tu stworzmy sobie w miare mozliwosci zakatek, gdzie kazda bedzie mogla sie wygadac bez obaw, ze kazde slowo bedzie moglo byc uzyte przeciwko niej w blizej lub dalszej przyszlosci tongue

Nie wiem, moze faktycznie jestem tak wyluzowana na punkcie ex, bo nie mam z nia kontaktu, nie znam jej i nie skreca nam dziwnych akcji. A moze tez mam inne podejscie, nie spalam sie na nia, bo szkoda energii - to obca baba, nie mam wplywu na to co robi czy nie robi, ale moge miec wplyw na siebie, na moje emocje. I na M., bo jemu mozna czasem cos wytlumaczyc i otworzyc oczy.

Shedir, ja generalnie nie lubie dzieci, to pewnie znaczy, ze ze mna na bank jest cos nie tak wink

1 946

Odp: Być drugą i macochą

Albo ja nie rozumiem co piszę, albo koleżanka na S nie potrafi czytać ze zrozumieniem.
W dodatku zarzuca mi coś co sama robi - jest "prymitywna" w ocenie, jak coś się jej nie podoba i nie może sobie z tym poradzić to "albo obrzuca obelgami albo próbuje wyizolować, a do tego jest agresywna".

Nie uważam bym tak prymitywnie i okrutnie i wstrętnie wyżyła się na ex i zmieszała ją z błotem... kilka epitetów to nic strasznego. Szkoda że Swanen tylko to wyciągnęła z mojej wypowiedzi, bo znajdowało się w niej znacznie więcej szczegółów:

nasz ulubienica też zdradzała, prócz tego tylko darła się, wyzywała, oczekiwała i chciała więcej luzu i więcej kasy - wszystko było źle. a sama z siebie nie wiele dawała - zajmowała się sobą.
taki typ - ciągle tylko zrzędzi jak stara jędza, pomijam to że jest stara   ale nawet te biedne chłopaki ledwo co z nią wytrzymują. boją się jej i krzyków, pomijam szantaże, wyprowadzki do ojca na siłę i ciągłe kłamstwa typu: olał was, nie kocha was, nie chce was, zostawił was, nie daje, nie dzwoni, itp. bezustanne manipulacje i odwracanie kota ogonem.
pomijam naszą sytuację, która ciekawa nie jest. do tego jeszcze minimum z 5 lat zanim ona przestanie zrzędzić... a może już nigdy nie przestanie. nie zapowiada się by miała innego. jest zgorzkniałą, skrzywdzoną, biedną czarownicą, która żyje nienawiścią i w koło sączy jad. to jej priorytet życiowy.
mąż to drań, złodziej, przestępca - nie ma prawa widywać się z synami, jak nie zrobi tak jak ona chce to ich nie puści, to nie będzie się widział. nie może odebrać po szkole, nie może zadzwonić - nie może nic... bo ona ma władzę i ona rządzi - matrona się znalazła...
ale dostanie za swoje - jeszcze trochę. ja ... wytrzymam. jak ze swoim M się dogadam i ustalimy w końcu konsekwentny front to wytrzymam  i postawię na swoim. a chłopcy kiedyś zrozumieją, zobaczą obiektywnie i będą mogli sami ocenić...

Ja nie oczerniam ex w oczach jej dzieci, nie wyzywam jej, nie ubliżam. Nie piszę do niej bzdur i nie kłócę się z nią. Mam to gdzieś, ale kiedy te jej zachowania wpływają na moje samopoczucie w związku z rozterkami mojego faceta to mam siedzieć cicho i nawet na forum nie mogę się wygadać? No proszę Was - trochę wyrozumiałości i tolerancji.

To ona nie umie poradzić sobie z zazdrością, z żalem, z rozstaniem. To ona żyje przeszłością i wydziwia głupoty by tylko postawić na swoim. To ona zaburza relacje dzieci z ojcem - nie ja do cholery! Nawet mój M jest zszokowany jej postawą, brakiem dojrzałości, odpowiedzialności, szacunku... W związku z tym co mam pisać, że ją uwielbiam i jest wspaniałą kobietą? To dopiero byłoby prymitywne i żałosne!
Ona może mnie obwiniać za wszystko, może obarczać wszystkim co ją złego spotyka M, a ja nie mogę słowa powiedzieć? Czy to tak trudno pojąć, że M jest dorosły i sam decyduje? Że to co on robi nie zależy ode mnie i ja nie jestem winna jej nieszczęściu? Mogła dbać o swoją rodzinę - nie robiła tego to teraz ponosi konsekwencje, które bardzo jej nie pasują.

Mnie też w przyszłości może spotkać rozwód - tzn że co - mam uwiesić się na chłopie i zatruwać mu życie, bo nie umiem sobie poradzić ze sobą? Mam ubliżać innej kobiecie z którą jest, bo on szczęśliwy, zakochany i przytula się co dzień rano, a ja zgorzkniała i zapłakana i nienawidzę całego świata? No wybaczcie, ale ja cenię siebie i szanuję. Dlatego też szanuję decyzje innych, ale te racjonalne i logiczne. Odszedł, bo wiele lat było mu źle. Nie zostawił jej dla mnie ani żadnej innej. Odszedł sam, po podjęciu ostatecznej decyzji. Tłumaczył, rozmawiał i zero efektów, więc w końcu powiedział ŻEGNAM.
Łatwo się ocenia innych i obwinia za to co nas spotyka. Gorzej kiedy trzeba szukać winy w sobie i spojrzeć krytycznie na swoje zachowanie!

Ja sobie tu pogadam i ją powyklinam, ale kiedy ją spotkam to będę miła i grzeczna - obiecuję smile

1 947

Odp: Być drugą i macochą

U mnie spokój, może zarażę trochę pozytywną energią. Sprawa o ograniczenia widzeń mojego z synami w toku. On pogodził się z myślą, że będzie zabierał synów co drugi weekend, nie powiem, że się nie cieszę, wręcz przeciwnie. Znajdzie czas na pracę, a spotkania będą zaplanowane i zorganizowane. Na dzień dzisiejszy mój odpuścił walką o dzieci, stwierdził, że nie wygra z sądami, a dzieci rosną i niedługo same zdecydują, czego chcą. Zobaczymy, co przyniesie los, a wszelkie moje obawy też odeszły.
Ostatnio spędziliśmy część dnia z jego synami, poprosili mnie o pomoc w lekcjach, owszem pomogłam, zrobiłam to dla mojego mężczyzny. Później graliśmy w gry, jeden młody zaczął płakać, drugi się obraził. Miałam dość, zwłaszcza że mój miał dużo pilnej pracy. Na szczęście on zareagował natychmiast. Cieszę się, że mam faceta, który dba o moje potrzeby, synom pokazuje, że mają się liczyć z moim zdaniem. Ogólnie jestem dobrej myśli.
Za to uśmiech mojego na twarzy, gdy zobaczył syna, z którym nie widział się kilka był niezapomniany. W dodatku dzieci naprawdę czule przywitały się najpierw ze mną. Życie jest pełne niespodzianek.

1 948

Odp: Być drugą i macochą

U mnie "tak se",ale pchła odkąd ponad tydzien zmienila klase jest kolosalny przeskok jesli chodzi o jej podejscie do matematyki,a było okropnienstwo co od początku roku sie działo,pisalam o tym w innym wątku. Jak wczesniej powyzej 2 nie potrafila wyciągnac,to teraz jeszcze ponizej 3 nie zeszla a ma juz kilka ocen,orlem nie jest ale jeszcze 2 tyg temy przed zmianą klasy czwórka czy nie mowiąc juz o piątce to bylo coś niemozliwego,i lufa za lufa leciala

A dziewczyny swietujecie jakoś Hallowen? bo u mnie w pracy po godzinach ma byc jakis maly bankiecic i taka odskocznia.Tak wiekszosc kobitek wpadla na ten pomysl aby to zoorganizowac,i skaldke zbierają,niektóre sie oburzyly,bo sa ordodyksyjnymi katoliczkami i dla nich to jest kult szatana,wiec nie przyjdą.
Ja tam chyba wpadne na te 2 godz,a co mi tam szkodzi,no dyni na glowe sobie ne bede zakladać smile

1 949

Odp: Być drugą i macochą

Jaki los bywa przewrotny, u mnie kryzys. Wczoraj wróciłam zmęczona po całym tygodniu pracy, w domu sprzątanie, perspektywa weekendu w szkole. Mój zjawił się z synami na noc, pomimo, że w planie miały spędzić weekend u dziadków. Liczyłam na miły wieczór sam na sam, a ledwie opanowywałam nerwy nad śmigłowcami na radio. Dziś nie wytrzymałam wygarnęłam mojemu, że nie ma czasu dla mnie, na dom, a z dziećmi spędza co drugi dzień. Wrócił wieczorem od dziadków i mijamy się bez słowa koło siebie. Jutro wieczór z jego dziećmi lub spędzenie go znów samotnie. Zaczynam tracić nadzieję, to już kolejna sprzeczka na ten temat, a problem się tylko nasila. Czy to ze mną jest coś nie tak?

1 950

Odp: Być drugą i macochą

Zazdrosna, skoro sie umówiliście, zaplanowaliście a on zmienia te plany bez porozumienia z tobą, to masz święte prawo się wkurzyć...
Mortisha, jakos nie kreci mnie swiętowanie Hallowen, nie żebym była zagorzała zwolenniczką latania po cmentarzach (choć pewnie mnie to nie ominie), po prostu to święto jakos mnie nie przekonuje. Zmarli mają swoje kolejne życie i wcale ich nie obchodzi co sie z nimi stało (w sensie ciała) to jest ważne tylko dla nas, ludzi którzy pozostali i pielęgnują pamięć po kimś. Szanuję to, ale mi to jakoś nie potrzebne.

Posty [ 1 886 do 1 950 z 8 269 ]

Strony Poprzednia 1 … 28 29 30 31 32 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026