dla niego to tylko dowod jak bardzo jestem przewrazliwiona na takie niewinne zachowanie, jak bardzo ja mam problem, przeciez wiadomo ze i tak wynajmiemy my dwoje, a ja sie czepiam, ze biedne dziecko jest po prostu ciekawe itd itd - on nie rozumie, ze jednak pewien etap zycia z jego dziecmi ma za soba, zabezpieczyl je, zostwail im dom, a teraz pora na urzadzanie naszego zycia, tylko on chce je urzadzac znowu pod coreczki i z ich udzialem....
1 561 2012-09-03 11:30:50
Podobne tematy
1 562 2012-09-03 11:32:20
Kłótnie najczęściej wprowadzają bałagan a i tak z nich nic nie wynika.
Facet ma zaburzony tok myślenia.
Żona, dzieci, żona , dzieci, żona, dzieci.
U naszej ex jest tak jak u Ciebie - dziecko tupnie ( a u niej mała robi sceny nieziemskie) i od razu pół Warszawy stoi na baczność.U nas było kilka ( max 3 ) sceny histerii.Została wyprowadzona z pokoju , zaprowadzona do sypialni, mogła wrócić jak się uspokoi, jak płakała bardziej zamykaliśmy drzwi i braliśmy głośniej tv.Teraz nie ma histerii , nie ma drastycznych rozwiązań - u nas.
U nas dziecko NIE RZĄDZI.U nas się bawi, uczy, śpi, je itp...adekwatnie do wieku.
Będzie starsze, będzie miało więcej obowiazków i więcej luzu.
Dzieci Francy ( łatwiej mi tak o nim- to nie obraźliwie:-)) mają takie postawy bo tata je tego nauczył.
1 563 2012-09-03 11:59:02
Kłótnie najczęściej wprowadzają bałagan a i tak z nich nic nie wynika.
Facet ma zaburzony tok myślenia.
Żona, dzieci, żona , dzieci, żona, dzieci.
U naszej ex jest tak jak u Ciebie - dziecko tupnie ( a u niej mała robi sceny nieziemskie) i od razu pół Warszawy stoi na baczność.U nas było kilka ( max 3 ) sceny histerii.Została wyprowadzona z pokoju , zaprowadzona do sypialni, mogła wrócić jak się uspokoi, jak płakała bardziej zamykaliśmy drzwi i braliśmy głośniej tv.Teraz nie ma histerii , nie ma drastycznych rozwiązań - u nas.
U nas dziecko NIE RZĄDZI.U nas się bawi, uczy, śpi, je itp...adekwatnie do wieku.
Będzie starsze, będzie miało więcej obowiazków i więcej luzu.
Dzieci Francy ( łatwiej mi tak o nim- to nie obraźliwie:-)) mają takie postawy bo tata je tego nauczył.
one nie znaja swojego miejsca jako dzieci, moze to roznica kulturowa a ja sie czepiam ? takie partnerstwo, wszak zyje w kraju, wolnosc, rownosc, braterstwo.... dlatego mowilam o nich ksiezniczki...
1 564 2012-09-03 12:01:08
macocha napisał/a:Kłótnie najczęściej wprowadzają bałagan a i tak z nich nic nie wynika.
Facet ma zaburzony tok myślenia.
Żona, dzieci, żona , dzieci, żona, dzieci.
U naszej ex jest tak jak u Ciebie - dziecko tupnie ( a u niej mała robi sceny nieziemskie) i od razu pół Warszawy stoi na baczność.U nas było kilka ( max 3 ) sceny histerii.Została wyprowadzona z pokoju , zaprowadzona do sypialni, mogła wrócić jak się uspokoi, jak płakała bardziej zamykaliśmy drzwi i braliśmy głośniej tv.Teraz nie ma histerii , nie ma drastycznych rozwiązań - u nas.
U nas dziecko NIE RZĄDZI.U nas się bawi, uczy, śpi, je itp...adekwatnie do wieku.
Będzie starsze, będzie miało więcej obowiazków i więcej luzu.
Dzieci Francy ( łatwiej mi tak o nim- to nie obraźliwie:-)) mają takie postawy bo tata je tego nauczył.one nie znaja swojego miejsca jako dzieci, moze to roznica kulturowa a ja sie czepiam ? takie partnerstwo, wszak zyje w kraju, wolnosc, rownosc, braterstwo.... dlatego mowilam o nich ksiezniczki...
one nie maja zadnych obowiazkow, tatus scieli lozka - zawsze zostawiaja burdel w pokoju, ja przygotowuje reczniki, nie ma zadnego zmywania, sprzatania, nawet tam gdzie spia... reczniki potem leza sklebione na podlodze...
1 565 2012-09-03 12:06:46
Tak naprawdę musisz sobie zadać pytanie czy chcesz żyć zawsze jako ta na doczepkę, bo pomimo, że one bywają 4 dni w mc to ona bardziej liczy się z nimi niż z Tobą.Wygląda na to, że fajna z Ciebie babka i po co to się męczyć z księżniczkami i ślepym osiołkiem.
Ewentualnie rozmowa tak jak radziłyśmy.Szczera, spokojna, na neutralnym gruncie.A właściwie monolog bo jak dasz mu dojść do słowa to podejrzewam, że Cię "zaszczeka" tak jak pisałaś czyli zacznie wywlekać miny, spojrzenia itp...
1 566 2012-09-03 12:28:53
FM dla mnie to jakas paranoja. Nie sądze by to były róznice kulturowe. Dzieciaki sa rozpuszczone bo twój m na to pozwala, a one maja luz i nie musza niczego robic.
Twój m musi być niewolnikiem poczucia winy w stosunku do nich.
Nie wiem co ci poradzic bo skoro rozmawiacie, a on jest na to głuchy to albo potrzebuje mocnego wstrząsu albo...co w przypadku mojeg m rozmowy z kimś kto ma podobne zdanie do twojego i od kogo usłyszy to co mówisz mu ty. Tylko to musi byc osoba dośc postronna,a nie napuszczona na niego. Mój m gdy usłyszal od swojej!!! koleżanki że ona uważa że to ja mam racje w tym co mówie, a nie on zmienił front i doszło do niego że ja przy jego dziecku nie musze nic, nie musze nadskakiwać itd a za to wyrazem mojej wielkiej woli jest to że sie nia zajmuje bo jak się nie ma co zrobic z dzieckiem to się za to płaci gruba kase niankom. Wtedy dotarło do niego że to nie jest mój obowiązek, a on przegina i pomieszało mu się. Koleżanka mu tez powiedziała że to że młoda nie jest u nas cały czas nie znaczy że kiedy jest on musi wszytko rzucac i jej nadskakiwac bo co to ma znaczyc. jakies swieto kościelene z tego powodu jest że młoda przyszła? wszyscy sie mamy radować? Bez jaj... Wtedy go otrzeźwiło. Ale musiała to byc wtedy osoba inna niz ja bo w tamtych czasach on tez uważał że ja jestem przewrazliwiona na tym punkcie.
1 567 2012-09-03 12:44:59
Wiecie co, probowalam przez przyklad, jego 2 lata starszy brat, rozstal sie rownie ze swoja partnerka, mieli dzieci wtedy chyba syn 15 lat a corka 16 lat cos takiego, zostawil im dom, znalazl sobie nowa partnerke i NIGDY nie bral swoich dzieci na weekendy, wynajmowal mieszkanie, ale wolal mieszkac ze swoja nowa Pania, ktora miala male mieszkanie i nie bylo jak.... i wiecie co ???? swiat sie nie zawalil; dzwonili, spotykali sie w miescie, maja naprawde super stosunki. W zeszlym roku kupil dom, nie ma zadnego pokoju dla jego dzieci, one teraz maja ok 20 lat, maja swoich partnerow, jedn wynajmuje, dziewczyna mieszka u swojego chlopaka.... taki przyklad, jego starszy 2 lata brat we Francji i sobie po prostu ulozyl zycie.
On mi tlumaczy, ze tylko jego brat wie jak bardzo cierpial, ze nie widywal dzieci, bo nie mial warunkow, mial wynakete mieszkanie, tylko mu sie ruszyc tylka nie chcialo, wygodniej mu bylo u nowej Pani. A ten moj idiota, wynajmuje z mlodsza mieszkanie dla NAS....
o Mon Dieu!
1 568 2012-09-03 12:48:16
Mila - kurde grubo !!! Masz w sobie tyle emocji, tyle żalu że własny m cię pomija w relacjach ze swoimi dziećmi, pewnie jak one wchodzą do domu - chciałabyś krzyknąć WYNOCHA!!!
I Cię rozumiem ![]()
Ale kochana bardzo dużo zależy od Ciebie - nie wierzę że to mówię sama jeszcze dwa tygodnie temu chciałam się poddać (po 8 ;latach) !!! - i to wy mi pomagałyście !! nawet list do m pisałam z forum - pamiętasz ???
Sama nie mogła racjonalnie się skupić i napisać chego potrzebuje !!
Musisz to zrobić dla SIEBIE!!! Kochana to mój krzyk do CIEBIE !!! Nie tak miało być NIE DAJ SIĘ !!! Mądra kobieto !!!
List, rozmowa i konsekwencja z twojej strony - zaryzykuj że nie chcesz ich w domu przez jakiś czas że potrzebujesz czasu, że źle się czujesz jak one są, że nie zabraniasz mu spędzać z nimi czas, ale nie u Ciebie-Was, nich bierze rozpieszczone księżniczki w świat, niech płaci za zachcianki, noclegi, obiadki kolacje !!! Ty przecież nie jesteś służącą !!!
I tu też opowiem wam jak można się znieczulić po 8 latach dla pasierba (czadowe jest to słowo)
Mój pasierb ma (miał) alergię - na kurz no i jak się dowiedzieliśmy to ja przed jego przyjazdem zawsze na szmacie cały dzień a pokój w którym spał na cito !! Mówiłam wam że od roku mam problem bardzo duży z jego akceptacją a wspomnę że była miłość na początku - więc pomimo że doszło do tego, że powiedziałm już że nie życzę sobie go u siebie w domu - a było gorąco po dwóch miesiącach znów było CZEŚĆ !! byłam taka wściekła bo jak by nigdy nic się nie stało !!! Spał u córki w pokoju bo moich dzieci nie było hehe No i mój m powiedział że mam zetrzeć podłogę bo jest coś kapnnięte na co ja ale skąd dziś ścierałam
nie wiedzę !!! Czujesz że podeszłam do plamki dotknęłam jej i powiedziałam że jej nie ma nie widze !!! To był szok dla wszystkich dla mnie największy - usiadłam w salonie i byłam tak zdenerwowana że szok!! Nie wiedziałam co będzie hehe czy jednak każą mi zetrzeć, czy sami zetrą -i tu HIT sezonu - NIC ani jeden ani drugi nie ztarł plamki !!!
Więc reasumując kochana nie jesteś służącą !!! I nie chciałabym dołować ale samo sie to nie poprawi !!!
Musisz z nim pogadać, jeśli się boisz nadmiaru emocji to napisz list !!! Zaryzykuj !!! Żeby narazie nie przyprowadzał dzieci do domu!!! Weź poproś go o wakacje tylko z wami !!! Bo kochana teraz ty się męczysz !!! A co będzie jak dorośnie twój-was syn??????? Myślisz że on tego nie będzie czuł, że jest gorszej kategorii???? To będziesz miła dopiero wulkan emocji - jak wytłumaczyć dziecku, które nie rozumi że tatuś nie może go gdzieś zabrać jka jedzie ze swoimi córkami !!!
Dzieci to dopiero mają głębokie poczucie odpowiedzialności społecznej !!! Pomyśl o nim decydując się na rozmowę i postawienie warunków !!! i pamiętaj nie jesteś sprzątaczką !!! Skoro one nie sprzątają - zaryzykuj i w wekend kiedy one są też nie sprzątaj, nie zmywaj, nie ściel, nie podkładaj czysych ręczników - zaryzykuj !!! plisssssss z miłości do m i małego
1 569 2012-09-03 12:48:25 Ostatnio edytowany przez shedir (2012-09-03 12:53:26)
No nie wiem FM czy to jest dobry przykład bo podajesz mu przykład faceta który nie zapraszał dzieciaków do domu a widuwał się z nimi tylko na mieście. On to widzi tak: No jasne chce się pozbyc wogóle moich dzieci, żebym się z nimi nie widywał i żeby nie przychodziły!!!! a to nie jest dobre i daleko na tym samam nie zajedziesz. One powinny przychodzić tylko on nie powinien im do doopy z wazelina wchodzić.
A ja mama pytanko. Jaki one maja stosunek do waszego dziecka?
Skoro one nie sprzątają - zaryzykuj i w wekend kiedy one są też nie sprzątaj, nie zmywaj, nie ściel, nie podkładaj czysych ręczników - zaryzykuj !!!
Ja bym tak zrobiła, niech tatus sprzata ten cały syf, niech ugotuje skoro tak się poświęca, niech ścieli i potem pierze. W końcu to jego córy więc jak się tak im poświęca niech robi to w 100%. A najlepiej zostaw mu jeszzce wasze dziecko i niech sie zajmóje trójka. Będzie musiał podzielic swoja uwage na wszytkie dzieciaki to nie jest proste ale może go oswieci.
1 570 2012-09-03 12:50:28
Cóż ja jednak postawiła bym na monolog z mocnym akcentem na tupanie nóżką i nawet groźbą, że jak się nie zmieni to żegnaj mój drogi...Czasem kubeł zimnej wody pomaga...
1 571 2012-09-03 12:53:22
sluchajcie, ja ty dam wychowywac nie bede, jak tatus sprzata pokoj, niech sprzata, wole ja gotowac nie patrzec jak rozwalaja kuchnie. Ale na Boga, nie sie nie zapuszczaja do wynajmu mieszkania....
Wiecie co, my obydwoje bardzo chcielismy nasze dziecko, moj m wiedzial ze strasznie chce i tak sobie myslal, ze ja jak juz bede miala dziecko to bede taka szczesliwa, i taka sie ze mnie zrobi kwoka, ze przygarne do serca jego biedne sierotki.... i bedziemy wielka rodzina...
A ja sobie myslalam, ze jak urodzi sie nasze wpsolne dziecko, on tez b chcial, do tego syn, to soncentruje sie na budowaniu naszego zycia, no nie zeby ksiezniczki olewal, ale rozumiecie, ze mamy wspolny cel, dziewczyny zabezpieczone, maja dom, mamy kase na placenie za wszystko, a ten dawaj ....
Jezu, daj mi laske, wybaczenia, zrozumienia i milosci....
1 572 2012-09-03 12:55:47
sens byl taki, ze wiez jest silna i zbudowali dobre stosunki nawet nie widujac sie regularnie, zeby przetsal sie obawiac
No nie wiem FM czy to jest dobry przykład bo podajesz mu przykład faceta który nie zapraszał dzieciaków do domu a widuwał się z nimi tylko na mieście. On to widzi tak: No jasne chce się pozbyc wogóle moich dzieci, żebym się z nimi nie widywał i żeby nie przychodziły!!!! a to nie jest dobre i daleko na tym samam nie zajedziesz. One powinny przychodzić tylko on nie powinien im do doopy z wazelina wchodzić.
A ja mama pytanko. Jaki one maja stosunek do waszego dziecka?
mamuśka3 napisał/a:Skoro one nie sprzątają - zaryzykuj i w wekend kiedy one są też nie sprzątaj, nie zmywaj, nie ściel, nie podkładaj czysych ręczników - zaryzykuj !!!
Ja bym tak zrobiła, niech tatus sprzata ten cały syf, niech ugotuje skoro tak się poświęca, niech ścieli i potem pierze. W końcu to jego córy więc jak się tak im poświęca niech robi to w 100%. A najlepiej zostaw mu jeszzce wasze dziecko i niech sie zajmóje trójka. Będzie musiał podzielic swoja uwage na wszytkie dzieciaki to nie jest proste ale może go oswieci.
1 573 2012-09-03 12:57:38
Mila ale on tak codziennie robi czy tylko jak one sa u was? Bo jesli one sa u was 4 dni w miesiącu i on tak robi to może sam ma taka potrzebe. Jak się zchowuje przez reszte czasu kiedy ich nie ma. Tak sobie teraz myśle, że ty przy nich nic nie musisz ale jak ja bym swojego synka widziała tylko 4 dni w miesiącu to tez bym ten czas chciała wypenic jaknajbardziej z nim i mu dogadzać. Co to sa te 4 dni dla rodzica i dziecka.
Rozumiem twoje stanowisko bo czujesz się jak 5 koło u wozu. aLe ja bym wtedy dawała jeszcz esyna tacie a sama korzystała.
1 574 2012-09-03 13:02:47
Cóż ja jednak postawiła bym na monolog z mocnym akcentem na tupanie nóżką i nawet groźbą, że jak się nie zmieni to żegnaj mój drogi...Czasem kubeł zimnej wody pomaga...
musze napisac e-mail, to jedyne wyjscie, z nim rozmowa na tak drazliwy temat nie wypali, to mistrz kontrargumentow, wtedy sie skrzywilam, a jak ja moge, przeciez 'wiem jaka jest sytuacja' tzn ex jest zla na niego... , ja tylko umiem wywierac presje na niego, a jemu tak ciezko, przeciez ja wiem jak on cierpi i dolewam oliwy do ognia, sypie sol na jego ojcowkie rany. On oczywiscie by sobie sam swietnie poradzil z tematem tylko ja cigale cos chce, a on juz jest na granicy kompromisu, i wiecie co to prawde w JEGO przezywaniu to juz jest MAX.
on sobie po prostu nie radzi, i jest mi go zal, ale czasami sama czuje sie ofiara sytuacji i jego poczucia winy...
M
1 575 2012-09-03 13:05:36
A co ty wogóle byś chciała żeby on zrobił? Jak byś chciała żeby było?
1 576 2012-09-03 13:07:18
Mila ale on tak codziennie robi czy tylko jak one sa u was? Bo jesli one sa u was 4 dni w miesiącu i on tak robi to może sam ma taka potrzebe. Jak się zchowuje przez reszte czasu kiedy ich nie ma. Tak sobie teraz myśle, że ty przy nich nic nie musisz ale jak ja bym swojego synka widziała tylko 4 dni w miesiącu to tez bym ten czas chciała wypenic jaknajbardziej z nim i mu dogadzać. Co to sa te 4 dni dla rodzica i dziecka.
Rozumiem twoje stanowisko bo czujesz się jak 5 koło u wozu. aLe ja bym wtedy dawała jeszcz esyna tacie a sama korzystała.
No własnie ale jak ja na początku to napisałam to zła byłam.
Ok więc ustalmy pewne fakty.
Tata widuje swoje córki 4 dni w miesiącu.
Tata wychował księżniczki.
Tata ma poczucie winy i obowiązku.
Tata jest dobrym tatą dla syna gdy nie ma ksieżniczek.
Tata nie kłóci sie z mamą gdy księżniczek nie - kość niezgody.
Tata mieszka w mieszkaniu mamy.
Reasumując.
Tata rzadko widuje córki - FM sama powiedz 4 dni to mało.
Tata źle zrobił, że wychował księżniczki ale je wychował co można z tym fantem zrobić?
Tata nie powinien mieć poczucia winy jeśli nie odszedł w brzydki sposób, jeśli nadal ma z nimi kontakt, jeśli uczestniczy w ich wychowaniu.
Tata mama syn córki to jest rodzina.
Tata i mama - szczera rozmowa.
Tata jeśli mieszka w mieszkaniu mamy musi zrozumieć , że są zasady.
Przykłady :
Tata rzadko widuje księżniczki więc. Daj im jeden dzień z weekendu na spędzenie go po swojemu, nawet jeśli Ciebie w tym planie nie ma wykorzystaj to dla siebie ( kosmetyczka, sen, ksiazka)
Co zrobić??tak jak ktoś napisał.Nie sprzątać tylko pędzić, nie dawać czystych ręczników, nie ścielić kur...łóżka starym babą.
Tu tłumaczenie i wsparcie , może kiedyś dotrze.
Niestety musisz zrozumieć że jego rodzina powiększona jest o 2 czyli ma w pakiecie córki...
Mama ma zasady i ich nie nagina dla taty.
TWOJE MIESZKANIE i każdy ma w nim obowiązki - egzekwować konsekwentnie...
1 577 2012-09-03 13:07:48
No nie wiem FM czy to jest dobry przykład bo podajesz mu przykład faceta który nie zapraszał dzieciaków do domu a widuwał się z nimi tylko na mieście. On to widzi tak: No jasne chce się pozbyc wogóle moich dzieci, żebym się z nimi nie widywał i żeby nie przychodziły!!!! a to nie jest dobre i daleko na tym samam nie zajedziesz. One powinny przychodzić tylko on nie powinien im do doopy z wazelina wchodzić.
Nie chcodzi o to żeby pozbyć się ich bo to NIEMOŻLIWE !
Ale ja powiedziałam mojemu że robię wszystko, i mi nie wychodzi, że nie daję rady, że nie mogę patrzeć na jego zachowanie - i przecież nie muszę, poprosiłam żeby jeśli chce spędzać czas z dzieckiem, to niech spędza na 100%! Ja też sobie poradze i później będziemy mogli się skupić na sobie i powiem wam że z perspektywy czasu - się chyba opłaciło !!
Ja nie wiem ale miałam w sobie tyle agresji, pretensji i żalu że nic by z tego dobrego nie było. A tak poprosiłam grzecznie !!! Powiem tak że jak tatuś pobędzie sam na sam ze swoimi dziećmi, nawet przez weekend to wrócił by zmordowany !!! i tu 100% cukru w cukrze !!! Być może dostrzeże co jest na rzeczy, jak bardzo są rozpuszczone !!!
A w kwesti mieszkania do wynajęcia szukanego przez córki, chyba by się nie wtrącała, może to taki ich sposób spędzania wolnego czasu?? Przecież przed podjęciem decyzji musi się ciebie zapytać i wtedy zawsze było by NIE!!! Przecież to ma być też mój dom !!!
I niech szukają do skutku hehe jeszcze się taki nie urodził co by wszystkim dogodził !!! Nie ma szans że znajdą takie fajne dla wszyskich !! A ty szukaj sobie mądrych argumentów, zeby Ci starczyło na każde mieszkanie hehe to jakaś masakra o czym piszesz żeby pasierby szukały mieszkania !! Wiesz jak już się twój m upsze na jakieś mieszkanie - to powiedz że nie idziesz ! Niech idzie mieszkać sam ! Przecież stać cię będzie wynajmować??? Zaryzykuj !! Myślę ze nie odważy się !!!
1 578 2012-09-03 13:12:56
A co ty wogóle byś chciała żeby on zrobił? Jak byś chciała żeby było?
własnie jak byś chciała??
1 579 2012-09-03 13:15:17
Ja odnosze niestety wrażenie że FM chciałaby aby córki m wogóle nie przychodziła, on o nich zapomniała i z głowy ale tak sie nie da. Co do tego ż eim nadskakuje na maksa albo ty koło nich robisz...powiedz ze przegina i nie rób. Powiedz jasno ż ejesteście rodzina w piątke i jak jego córki przyjeżdzaja to nadal jesteście rodziną w piątke a nie tylko on i one bo wasze dziecko i ty wtedy nie możecie czuc sie gorsi i niekochani. Powiedz jasno, głośno i spokojnie i zostaw go z tym.
Nie wiem na jakich zasadach jest u was ale u mnie nie ma podziału na moje twoje. Jest nasze. my tez mieszkamy w moim mieszkaniu ale nie wyobrażam sobie powiedzieć męzowi to moje mieszkanie i panuja w nim moje zasady. Dla mnie to absurd. Panuja tu zasady nasze wspólne, które ustalamy niezaleznie czy młoda jest czy nie.
4 dni to bardzo mało na czas ze swoimi dziećmi i ja potrafioe zrozumiec że jego to boil. Mojeg m tez by to bolała i cięzko by mu z tym była. Ja sama sobie nie wyobrażam tego żeby swojego syna widziec tylko 4 dni w miesiącu.
1 580 2012-09-03 13:19:09
shedir napisał/a:No nie wiem FM czy to jest dobry przykład bo podajesz mu przykład faceta który nie zapraszał dzieciaków do domu a widuwał się z nimi tylko na mieście. On to widzi tak: No jasne chce się pozbyc wogóle moich dzieci, żebym się z nimi nie widywał i żeby nie przychodziły!!!! a to nie jest dobre i daleko na tym samam nie zajedziesz. One powinny przychodzić tylko on nie powinien im do doopy z wazelina wchodzić.
Nie chcodzi o to żeby pozbyć się ich bo to NIEMOŻLIWE !
Ale ja powiedziałam mojemu że robię wszystko, i mi nie wychodzi, że nie daję rady, że nie mogę patrzeć na jego zachowanie - i przecież nie muszę, poprosiłam żeby jeśli chce spędzać czas z dzieckiem, to niech spędza na 100%! Ja też sobie poradze i później będziemy mogli się skupić na sobie i powiem wam że z perspektywy czasu - się chyba opłaciło !!
Ja nie wiem ale miałam w sobie tyle agresji, pretensji i żalu że nic by z tego dobrego nie było. A tak poprosiłam grzecznie !!! Powiem tak że jak tatuś pobędzie sam na sam ze swoimi dziećmi, nawet przez weekend to wrócił by zmordowany !!! i tu 100% cukru w cukrze !!! Być może dostrzeże co jest na rzeczy, jak bardzo są rozpuszczone !!!
A w kwesti mieszkania do wynajęcia szukanego przez córki, chyba by się nie wtrącała, może to taki ich sposób spędzania wolnego czasu?? Przecież przed podjęciem decyzji musi się ciebie zapytać i wtedy zawsze było by NIE!!! Przecież to ma być też mój dom !!!
I niech szukają do skutku hehe jeszcze się taki nie urodził co by wszystkim dogodził !!! Nie ma szans że znajdą takie fajne dla wszyskich !! A ty szukaj sobie mądrych argumentów, zeby Ci starczyło na każde mieszkanie hehe to jakaś masakra o czym piszesz żeby pasierby szukały mieszkania !! Wiesz jak już się twój m upsze na jakieś mieszkanie - to powiedz że nie idziesz ! Niech idzie mieszkać sam ! Przecież stać cię będzie wynajmować??? Zaryzykuj !! Myślę ze nie odważy się !!!
Kochana, nie chodzi o to ze ona zaczela szukac, niech sie bawi, ale on powinien ja sprowadzic na ziemie, kochanie my jeszcze nie wiemy, zastanawiamy sie, dzieki ze pomagasz, damy rade, a nie udzielac wyczerpujacych informacji, jaki mamy budzet na wynajem, jaka okilica, ile pokoi.... no myslalam ze sie przeslyszalam, bo moj francuski nie jest jeszcze perfect.... a potem grzecznie zapytalam, czy w razie czego mi powiedza jak cos wybiora, bo ja na razie nic nie wiem o wynajmie... i dziecko bylo skolowane, pewnie poczula, ze weszla na mine, a to dziecko i nie rozumie o co chodzi, to on powinien sie zachowac. Wyszlo ze ja sie czepiam i narazam dziecko na stres, zamiast tworzyc rodzinnna atmosfere wynajmu wpsolnego gniazdka...
MOja WINA
1 581 2012-09-03 13:27:11
Nie wiem na jakich zasadach jest u was ale u mnie nie ma podziału na moje twoje. Jest nasze. my tez mieszkamy w moim mieszkaniu ale nie wyobrażam sobie powiedzieć męzowi to moje mieszkanie i panuja w nim moje zasady. Dla mnie to absurd. Panuja tu zasady nasze wspólne, które ustalamy niezaleznie czy młoda jest czy nie.
źle napisałam - masz racje - NASZE ZASADY.
dlatego jak przychodzi mała to nie ma zabawy w dobrego i złego policjanta bo są NASZE ZASADY USTALONE PODCZAS NIEOBECNOŚCI MAŁEJ.
1 582 2012-09-03 13:33:56
mamuśka3 napisał/a:shedir napisał/a:No nie wiem FM czy to jest dobry przykład bo podajesz mu przykład faceta który nie zapraszał dzieciaków do domu a widuwał się z nimi tylko na mieście. On to widzi tak: No jasne chce się pozbyc wogóle moich dzieci, żebym się z nimi nie widywał i żeby nie przychodziły!!!! a to nie jest dobre i daleko na tym samam nie zajedziesz. One powinny przychodzić tylko on nie powinien im do doopy z wazelina wchodzić.
Nie chcodzi o to żeby pozbyć się ich bo to NIEMOŻLIWE !
Ale ja powiedziałam mojemu że robię wszystko, i mi nie wychodzi, że nie daję rady, że nie mogę patrzeć na jego zachowanie - i przecież nie muszę, poprosiłam żeby jeśli chce spędzać czas z dzieckiem, to niech spędza na 100%! Ja też sobie poradze i później będziemy mogli się skupić na sobie i powiem wam że z perspektywy czasu - się chyba opłaciło !!
Ja nie wiem ale miałam w sobie tyle agresji, pretensji i żalu że nic by z tego dobrego nie było. A tak poprosiłam grzecznie !!! Powiem tak że jak tatuś pobędzie sam na sam ze swoimi dziećmi, nawet przez weekend to wrócił by zmordowany !!! i tu 100% cukru w cukrze !!! Być może dostrzeże co jest na rzeczy, jak bardzo są rozpuszczone !!!
A w kwesti mieszkania do wynajęcia szukanego przez córki, chyba by się nie wtrącała, może to taki ich sposób spędzania wolnego czasu?? Przecież przed podjęciem decyzji musi się ciebie zapytać i wtedy zawsze było by NIE!!! Przecież to ma być też mój dom !!!
I niech szukają do skutku hehe jeszcze się taki nie urodził co by wszystkim dogodził !!! Nie ma szans że znajdą takie fajne dla wszyskich !! A ty szukaj sobie mądrych argumentów, zeby Ci starczyło na każde mieszkanie hehe to jakaś masakra o czym piszesz żeby pasierby szukały mieszkania !! Wiesz jak już się twój m upsze na jakieś mieszkanie - to powiedz że nie idziesz ! Niech idzie mieszkać sam ! Przecież stać cię będzie wynajmować??? Zaryzykuj !! Myślę ze nie odważy się !!!Kochana, nie chodzi o to ze ona zaczela szukac, niech sie bawi, ale on powinien ja sprowadzic na ziemie, kochanie my jeszcze nie wiemy, zastanawiamy sie, dzieki ze pomagasz, damy rade, a nie udzielac wyczerpujacych informacji, jaki mamy budzet na wynajem, jaka okilica, ile pokoi.... no myslalam ze sie przeslyszalam, bo moj francuski nie jest jeszcze perfect.... a potem grzecznie zapytalam, czy w razie czego mi powiedza jak cos wybiora, bo ja na razie nic nie wiem o wynajmie... i dziecko bylo skolowane, pewnie poczula, ze weszla na mine, a to dziecko i nie rozumie o co chodzi, to on powinien sie zachowac. Wyszlo ze ja sie czepiam i narazam dziecko na stres, zamiast tworzyc rodzinnna atmosfere wynajmu wpsolnego gniazdka...
MOja WINA
Kochane, wszystko sprowadza sie do jednego. Mam niezaspokojona potrzebe wplywu i poczucia, ze mam wplyw na to co sie dzieje w moim domu. Weekedny sa ustalone z gory i nie mam prawa prosic o zmiane. W trakcie weekednu on ustala z nimi plany, mnie informuje lub nie to zalezy, czasami plany tak szybko sie zmieniaja ze on sam nie nadaza, mam bardzo ograniczony wplyw co sie dzieje w weekend w domu.
Zgadzam sie, normalnie powinnam olac, ze szukaja mieszkania ale w 'kontekscie' tego ze czuje moj zaden lub ogranoczony wplyw na jakas czesc mojego zycia z nimi, odbralam to jako bezczelne wpychanie nosa w nie swoje sprawy... nawet mieszkania nie moge sobie wybrac, bo sie niunia wypowiada.....
1 583 2012-09-03 13:43:01
Więdz powiedz facetowi ż ealbo jesteście jedna rodzina albo to nie wyjdzie. Nie rozumiem tego. Niby chce stworzyc rodzine ale dzieli ja sam na dwie częsci. Fakt mnie by tez wkur....o jak by mój m sobie coś ustalał bezemnie a tylko czekał na podporządkowanie sie nawet jak by to było tylko weekendy.
Pytam kolejny raz: Jak on traktuje waszego syna jak sa jego córki? Czy on tez bierze w tym wszytki udział?
1 584 2012-09-03 13:45:54
Ja odnosze niestety wrażenie że FM chciałaby aby córki m wogóle nie przychodziła, on o nich zapomniała i z głowy ale tak sie nie da. Co do tego ż eim nadskakuje na maksa albo ty koło nich robisz...powiedz ze przegina i nie rób. Powiedz jasno ż ejesteście rodzina w piątke i jak jego córki przyjeżdzaja to nadal jesteście rodziną w piątke a nie tylko on i one bo wasze dziecko i ty wtedy nie możecie czuc sie gorsi i niekochani. Powiedz jasno, głośno i spokojnie i zostaw go z tym.
Nie wiem na jakich zasadach jest u was ale u mnie nie ma podziału na moje twoje. Jest nasze. my tez mieszkamy w moim mieszkaniu ale nie wyobrażam sobie powiedzieć męzowi to moje mieszkanie i panuja w nim moje zasady. Dla mnie to absurd. Panuja tu zasady nasze wspólne, które ustalamy niezaleznie czy młoda jest czy nie.
4 dni to bardzo mało na czas ze swoimi dziećmi i ja potrafioe zrozumiec że jego to boil. Mojeg m tez by to bolała i cięzko by mu z tym była. Ja sama sobie nie wyobrażam tego żeby swojego syna widziec tylko 4 dni w miesiącu.
Shedir, niech przychodza, jest wiele plusow w tym rowniez, czasami sie smiejemy, lubie dobrze ugotwaoc, lubie jak im smakuje, czasami wspolnie kapiemy malego, alebo sie bawimy z malym, m jest szczesliwy, jak sa ktorejs urodziny zawsze jest fajna zabawa, szampan, sa dobre momenty, to sa tez siostry malego i ja to szanuje. Ja sie po prostu nie zgadzam na to, ze weekend w 100proc jest usatwiony pod nich... wtedy budzi sie we mnie bunt po prostu, wiec pewnie stad masz takie wrazenie, bo mowie buntowniczym tonem....
M
1 585 2012-09-03 13:45:55
A ja idąc za schedir zadam pytanie :
JAK CHCESZ ABY WYGLĄDAŁO WASZE ŻYCIE?tak od a do z.
1 586 2012-09-03 13:48:00
Shedir, niech przychodza, jest wiele plusow w tym rowniez, czasami sie smiejemy, lubie dobrze ugotwaoc, lubie jak im smakuje, czasami wspolnie kapiemy malego, alebo sie bawimy z malym, m jest szczesliwy, jak sa ktorejs urodziny zawsze jest fajna zabawa, szampan, sa dobre momenty, to sa tez siostry malego i ja to szanuje. Ja sie po prostu nie zgadzam na to, ze weekend w 100proc jest usatwiony pod nich... wtedy budzi sie we mnie bunt po prostu, wiec pewnie stad masz takie wrazenie, bo mowie buntowniczym tonem....
M
Oki i z tym się zgadzam, napisałam to wyżej. Sama bym się buntowała o to. Tu problem jest w twoim męzu.
1 587 2012-09-03 13:50:33
MOja WINA
Kochane, wszystko sprowadza sie do jednego. Mam niezaspokojona potrzebe wplywu i poczucia, ze mam wplyw na to co sie dzieje w moim domu. Weekedny sa ustalone z gory i nie mam prawa prosic o zmiane. W trakcie weekednu on ustala z nimi plany, mnie informuje lub nie to zalezy, czasami plany tak szybko sie zmieniaja ze on sam nie nadaza, mam bardzo ograniczony wplyw co sie dzieje w weekend w domu.Zgadzam sie, normalnie powinnam olac, ze szukaja mieszkania ale w 'kontekscie' tego ze czuje moj zaden lub ogranoczony wplyw na jakas czesc mojego zycia z nimi, odbralam to jako bezczelne wpychanie nosa w nie swoje sprawy... nawet mieszkania nie moge sobie wybrac, bo sie niunia wypowiada..........
ŻADNA TWOJA WINA !!!
One nie mogą się znaleźć w nowej sytuacji, ty też nie !!! Skoro ty masz je zrozumieć niech one Ciebie też zrozumią !!!
Ale jeszcze nie poadła żadna decyzja - nie czuj się że coś cię omija ! Niech się pławią planami na przyszłość to ty w ostateczności podejmiesz decyzję i wtedy księżniczki będą usadzona na swoim miejscu - takie doświadczenie może je nauczy że hola hola ale są tylko częścią waszego życia nie całym życiem !
Są w nim ale prawda jest taka, ze dziś ty a juto może być ktoś inny !!! I dopóki twój m nie wytłumaczy im że jestś jedyna, najważniejsza w jego życiu (jako kobieta nie człowiek) to lipa ![]()
1 588 2012-09-03 13:53:10
Wiecie co tak sobie myśłe że ganeralnie sytuacja jest fatalna dla wszytkich. Dla FM dla dzieciaków i dla faceta tez. On jest równiez między młotem, a kowadłem i napewno nie jest mu łatwo. Może usiedlibyście kiedyś wszyscy razem i wszyscy razem coś ustalili łacznie z jego córkami bo to juz duże panny sa a nie dzieciatka.
1 589 2012-09-03 13:55:40
Problem tkwi w twoim m ale tylko wtedy jak one są. Wierzę że jak ich nie ma to prawie też są
Powiedz Mila to są tylko 4 dni?? Czy 4 dni mieszkają u was a tak poza to jest jeszcze odwożenie, przywożenie, kupywanie rówżnych rzeczy w innych dniach???
Ogólnie to m ma problem - to święta racja tylko że on o tym nie wie !!! A to my płaczemy w poduszkę albo gryziemy jej rogi ze zlości !!
1 590 2012-09-03 14:00:46 Ostatnio edytowany przez mamuśka3 (2012-09-03 14:02:08)
Wiecie co tak sobie myśłe że ganeralnie sytuacja jest fatalna dla wszytkich. Dla FM dla dzieciaków i dla faceta tez. On jest równiez między młotem, a kowadłem i napewno nie jest mu łatwo. Może usiedlibyście kiedyś wszyscy razem i wszyscy razem coś ustalili łacznie z jego córkami bo to juz duże panny sa a nie dzieciatka.
Też tak myślę, zgadzam się - ale...
myślę, że najpierw powinni znaleźć siebie
On powinien wiedzieć że jej nie jest dobrze w tej sytuacji! Ona widzi że jemu trudno, ale on nie widzi że jej trudno tylko że się czepia głupia.... ![]()
Musicie wygospodarować trochę czasu dla siebie !! Nie tego w pozostałym planie ale własnie swojego czasu, zaplanuj coś z miesięcznym wyprzedzeniem np. kolacje, czy coś. I wtedy niech to będzie święte!!!
Myślę ze na teraz taka rozmowa w 5 tj. 4 bo mały jeszcze nie mówi to 3-2 Mila z góry skazana na klęskę ![]()
Mila najpierw list, meil cokolwiek ale sami, powiedz co czujesz, nawet to że ci przykro jak widzisz że on się męczy!! Że się starasz, ale twoje starania są odbierane jak atak ! Nie daj się! Spisz na kartkę argumenty, żeby ci ich nie brakło w rozmowie z nim.
Później będzie oki. Bo dla tego seksu hmmmmm warto powalczyć !! Ale nie możesz się dać pokonać i włożyć w rolę salowej nawet na 4 dni ! w miesiacu.
1 591 2012-09-03 14:07:36
Więdz powiedz facetowi ż ealbo jesteście jedna rodzina albo to nie wyjdzie. Nie rozumiem tego. Niby chce stworzyc rodzine ale dzieli ja sam na dwie częsci. Fakt mnie by tez wkur....o jak by mój m sobie coś ustalał bezemnie a tylko czekał na podporządkowanie sie nawet jak by to było tylko weekendy.
Pytam kolejny raz: Jak on traktuje waszego syna jak sa jego córki? Czy on tez bierze w tym wszytki udział?
Ha, pierwszy raz jak przyjechaly po porodzie, tak sie bal swoich coreczek, ze nawet na malego nie spojrzal przy kolacji, trzymalam malego na rekach, cala godzina i nic, maly kolo niego, ani ukradkowego spjrzenia, cos powiedzialam o malym spjrzal przelotnie i uciekl ze wzrokiem...
Potem jak maly mial kilka tygodni to on spal i jadl, wiec nie bylo zadnych zabaw, no traktowal go jak noworodka, ale przy dziewczynach nie okazywal wielkiego zaangazowania, ale glownie zajmowalam sie ja w koncu bylam na macierzynskim, nie unikal mojego malego ale tez sie nie garnal do pomocy, dla niego weekedn oznacza ze jest dla dziewczyn i tyle. Dziewczyny ignorowaly malego 2 miesiace, potem sie przekonaly, teraz jest normalnie, tzn bawia sie, ale to bardziej maskotka dla nich niz braciszek. Teraz Moj M, uwielbia malego, po pierwsze jest do niego b podobny i wyglada ze to bardzo bystre i odwazne dziecko, wiec m jest niesamowicie dumny. Poza tym jest tez bardzo ladny, w tramwaju prawie kazdy mowi jakie piekne dziecko, zagaduje do ludzi itd. Jest blondynem z wielkimi niebieskimi oczami, tutaj to zadkosc, wiec sie bardzo wyroznia.... naprawde mnostwo osob mnie zaczepia w tramwaju lub na ulicy to mile.
Wiecie tak sobie mysle czasami, ze moj m czuje sie winny ze tak kocha mojego syna. On mial swoje dziewczyny po 7 latach zwiazku z ex, kiedy zwiazek byl dosc letni, wiec jak juz dawno temu mi powiedzial, to byl raczej ruch, ze skoro sa razem a maja juz swoje lata no to moze powieksza rodzine, bo czas na to.... Druga corka to tez kopia matki, ma duze problemy w szkole i jest programowo niezdolna, po prostu niezdolne dziecko, nawet jakby duzo pracowala, bedzie tez niestety gruba, juz ma nadwage, rozmawiam o tym z m, robie salatki itd. Chcialam powiedziec pierwsza corka m b sie zajmowam z dziecinstwie, druga prawie wcale, wiec ma wobec mlodszej spore poczucie winy, zajal sie kariera, potem poznal mnie, wiec jego dzisiejsze zachowania to tez kompensata jego rachunkow niedzilnego tatusia z przeszlosci....
M
1 592 2012-09-03 14:14:33
My obydwoje nie dajemy rady, ja bo emigracja, male dziecko, nowa pracy, stres w pracy, podroze, opieka na chora matka, i caly dom jeszcze mam byc zadbana i seksowna.... on tez stres w pracy, oczekiwania moje i ksiezniczek, male dziecko....
jest trudno
1 593 2012-09-03 14:17:40
Problem tkwi w twoim m ale tylko wtedy jak one są. Wierzę że jak ich nie ma to prawie też są
Powiedz Mila to są tylko 4 dni?? Czy 4 dni mieszkają u was a tak poza to jest jeszcze odwożenie, przywożenie, kupywanie rówżnych rzeczy w innych dniach???
Ogólnie to m ma problem - to święta racja tylko że on o tym nie wie !!! A to my płaczemy w poduszkę albo gryziemy jej rogi ze zlości !!
jak ich nie ma jest wspaniale, nie, m rowniez duzo wyjezdza i pracuje do poznego wieczora, wiec nie ma mozliwosci przywozenia odwozenia... ja go namawiam zeby sie czasami spotkal w tygodniu, wtedy moze weekendy beda lepsze ale on twierdzi ze one nie chca nie wiem....
1 594 2012-09-03 14:22:00
Ha, pierwszy raz jak przyjechaly po porodzie, tak sie bal swoich coreczek, ze nawet na malego nie spojrzal przy kolacji, trzymalam malego na rekach, cala godzina i nic, maly kolo niego, ani ukradkowego spjrzenia, cos powiedzialam o malym spjrzal przelotnie i uciekl ze wzrokiem...
Potem jak maly mial kilka tygodni to on spal i jadl, wiec nie bylo zadnych zabaw, no traktowal go jak noworodka, ale przy dziewczynach nie okazywal wielkiego zaangazowania, ale glownie zajmowalam sie ja w koncu bylam na macierzynskim, nie unikal mojego malego ale tez sie nie garnal do pomocy, dla niego weekedn oznacza ze jest dla dziewczyn i tyle. Dziewczyny ignorowaly malego 2 miesiace, potem sie przekonaly, teraz jest normalnie, tzn bawia sie, ale to bardziej maskotka dla nich niz braciszek. Teraz Moj M, uwielbia malego, po pierwsze jest do niego b podobny i wyglada ze to bardzo bystre i odwazne dziecko, wiec m jest niesamowicie dumny. Poza tym jest tez bardzo ladny, w tramwaju prawie kazdy mowi jakie piekne dziecko, zagaduje do ludzi itd. Jest blondynem z wielkimi niebieskimi oczami, tutaj to zadkosc, wiec sie bardzo wyroznia.... naprawde mnostwo osob mnie zaczepia w tramwaju lub na ulicy to mile.
FM konkretnie jak on się zajmuje teraz synem, nie czy jest dumny, nie czy się ludzie zachwycają.Kontretnie jakim jest ojcem.Ty rolę matki wypełniasz w 100% - wiesz gotowanie, pranie ,sprzątanie, zabawa, karmienie, zmiana pieluszek, kąpanie, spacery, kupowanie ubrań.
Co robi on.
Obiektywnie - nie wychwalaj jego urody tylko czyny.
No już rób tu rachunek szybko
1 595 2012-09-03 14:29:00
ja go namawiam zeby sie czasami spotkal w tygodniu, wtedy moze weekendy beda lepsze ale on twierdzi ze one nie chca nie wiem....
To odpuść te weekendy
ale nie sprzątaj nie pierz, wyjdź do kosmetyczki, z małym, może na weekend weź go do polski do mamy zostaw go samego z nimi .. spróbuj warto, zabraknie mu ciebie na bank!!! kurcze normalnie nawet nie wiesz jak cię rozumiem, dużo tego masz ![]()
a jak w pracy spoko? czy też pod gorkę??? ciągłe wyjazdy, to chyba wybór taki? Teraz byś pewnie tak nie wybrała ![]()
Myślę że potrzebujesz przeorganizować swoje życie ? Tak po swojemu, czy te wyjazdy muszą być?? Nie da się czegoś wymyśleć?? żebyś mogła wypocząć i zbierać siły na inne małe kłopoty, brutalną rzeczywistość??? Pomyśl o sobie tak namacalnie! Zrób coś szalonego tylko dla niego !! Odpuść dziewczyny bo zwariujesz !! Jak odpuścisz zobaczysz - coś się zmieni, może i one odpuszczą!! Z takimi nastolatkami to wojna z gory skazana na kslęskę, skoro wynik da się przewidzieć.
Kiedyś chciałam wyjechać, ale od razu były dzieci
kiedyś sobie gdzieś pojadę...
1 596 2012-09-03 14:46:06
Francuzeczka Mila napisał/a:ja go namawiam zeby sie czasami spotkal w tygodniu, wtedy moze weekendy beda lepsze ale on twierdzi ze one nie chca nie wiem....
To odpuść te weekendy
ale nie sprzątaj nie pierz, wyjdź do kosmetyczki, z małym, może na weekend weź go do polski do mamy zostaw go samego z nimi .. spróbuj warto, zabraknie mu ciebie na bank!!! kurcze normalnie nawet nie wiesz jak cię rozumiem, dużo tego masz
a jak w pracy spoko? czy też pod gorkę??? ciągłe wyjazdy, to chyba wybór taki? Teraz byś pewnie tak nie wybrała
Myślę że potrzebujesz przeorganizować swoje życie ? Tak po swojemu, czy te wyjazdy muszą być?? Nie da się czegoś wymyśleć?? żebyś mogła wypocząć i zbierać siły na inne małe kłopoty, brutalną rzeczywistość??? Pomyśl o sobie tak namacalnie! Zrób coś szalonego tylko dla niego !! Odpuść dziewczyny bo zwariujesz !! Jak odpuścisz zobaczysz - coś się zmieni, może i one odpuszczą!! Z takimi nastolatkami to wojna z gory skazana na kslęskę, skoro wynik da się przewidzieć.Kiedyś chciałam wyjechać, ale od razu były dzieci
kiedyś sobie gdzieś pojadę...
staram sie teraz robic cos dla siebie, praca musi byc wyjazdowa, zajmuje sie krajami Europy Wshodniej, wiec dzieki temu moge byc w Polsce i widywac chora matke, jest po wylewie, ma parkinsona, i zupelnie straciala pamiec dokat zyje moja mama, chce ja widywac, zadna praca we Francji mi tego nie da.... poza tym jeszcze slabo mowie po francusku, tzn dogadam sie ale praca nie wiem....
1 597 2012-09-03 14:54:24
Ha, pierwszy raz jak przyjechaly po porodzie, tak sie bal swoich coreczek, ze nawet na malego nie spojrzal przy kolacji, trzymalam malego na rekach, cala godzina i nic, maly kolo niego, ani ukradkowego spjrzenia, cos powiedzialam o malym spjrzal przelotnie i uciekl ze wzrokiem...
Potem jak maly mial kilka tygodni to on spal i jadl, wiec nie bylo zadnych zabaw, no traktowal go jak noworodka, ale przy dziewczynach nie okazywal wielkiego zaangazowania, ale glownie zajmowalam sie ja w koncu bylam na macierzynskim, nie unikal mojego malego ale tez sie nie garnal do pomocy, dla niego weekedn oznacza ze jest dla dziewczyn i tyle. Dziewczyny ignorowaly malego 2 miesiace, potem sie przekonaly, teraz jest normalnie, tzn bawia sie, ale to bardziej maskotka dla nich niz braciszek. Teraz Moj M, uwielbia malego, po pierwsze jest do niego b podobny i wyglada ze to bardzo bystre i odwazne dziecko, wiec m jest niesamowicie dumny. Poza tym jest tez bardzo ladny, w tramwaju prawie kazdy mowi jakie piekne dziecko, zagaduje do ludzi itd. Jest blondynem z wielkimi niebieskimi oczami, tutaj to zadkosc, wiec sie bardzo wyroznia.... naprawde mnostwo osob mnie zaczepia w tramwaju lub na ulicy to mile.
FM konkretnie jak on się zajmuje teraz synem, nie czy jest dumny, nie czy się ludzie zachwycają.Kontretnie jakim jest ojcem.Ty rolę matki wypełniasz w 100% - wiesz gotowanie, pranie ,sprzątanie, zabawa, karmienie, zmiana pieluszek, kąpanie, spacery, kupowanie ubrań.
Co robi on.
Obiektywnie - nie wychwalaj jego urody tylko czyny.
No już rób tu rachunek szybko
M umie i moze zrobci wszystko, tzn zakupy, ugotowac, wyprasowac itd. Wiekszosc obowiazkow przejelam jednak ja jakies 80 proc, ale jak wyjezdzam jak mnie nie ma kilka dni, m musi podolac pracy, domowi, malemu, wiec uwazam ze to jest bardziej uczciwe ze ja biore na siebie prawie wszystko jak jestem w domu, zeby on mogl sie bardziej skupic na pracy, czasami prosze zeby wykapal malego bo mi kregoslup siada. M jest wspanialym ojcem dla malego, bardzo sie cieszy z jego postepow i jest bardzo z niego dumny, umie sie z nim bawic. Moj M ogolnie to super facet ma wiele, wiele zalet, umie zaplanowac wydatki, ma dobre wyniki w pracy, jest dobrym ojcem, umie wszystko zrobic jak trzeba. To prawda ze ja wzielam wiekszosc obowiazkow na siebie, ale on wzial cala administracje, placenie rachunkow, nianie, umowy, podatki i rozne administarcyjne duperele; administracja we Francji jest strasznie rozbudowana.... wiec ja bardziej staram sie oranizowac dom, tez bardzo pragnelam tego domu z moim m, bo naprawde go bardzo kocham i penwie dlatego mnie to boli, ze ten dom jets dla mnie taki wazny, a on pozwala zeby one go tak rozpierdzielaly....
1 598 2012-09-03 15:03:24
Widzisz ja odnoszę troszkę wrażenie, że go usprawiedliwiasz.Boisz się powiedzieć, że facet ma wady.A każdy ma.Już Ci kiedyś napisałam Twój ma księżniczki mój ma komputer ( właściwie prace bo nie chodzi o gry czy coś ale pracę).
Mój też sobie świetnie radził jak się spotykaliśmy w domu zawsze czysto, pachnąco, pranie zrobione tip.Pytanie jaki jest w domu gdy jesteście oboje.
Konkretnie też pytam jak zajmuje się małym, bo twierdzenie , że jest dumny z małego nie świadczy o tym, że jest dobrym ojcem.
Cały czas mam też wrażenie, że on Cię trzyma w garści, że jesteś zepchnięta na 2 tor, a jak nie ma księżniczek to jesteś produktem zastępczym.Nie ma u was wspólnoty.
Pamiętaj gracie w jednej drużynie a kopiecie do dwóch różnych bramek.
Miła dobry seks to nie wszystko....
1 599 2012-09-03 15:15:15
A ja idąc za schedir zadam pytanie :
JAK CHCESZ ABY WYGLĄDAŁO WASZE ŻYCIE?tak od a do z.
W zyciu, wszystko jest mozliwe, jestem otwarta, ja chce jednego, skora jestesmy pare, mamywspolne konto i dom i jestesmy rodzina bo mamy syna, oczekuje, ze on po prostu bedzie ze mna uzganial, wszystko co dotyczy w jakikolwiek sposob naszego domu i zycia. Nie chodzi o to ze on ma prosic o pozwolenie, chodzi o to ze ma ze mna uzgadniac, czy to czy tamto jest dla mnie ok. Ma ze mna UZGADNIAC a nie INFORMOWAC i to nie zawsze, cala reszta jest ok, ja nie czepiam sie o drobiazgi, zakupy, skarpetki, pranie, kosz, nie rozliczam z kasy jaka wydaje na nie, czasami jemy w super restauracji, czasami zamawiamy pizze, czasami nie gotujemy wcale... ja mam 40 lat i nie czepiam sie, luz, ale dla mie minimum to uzgodnienie a prze to zauwazenie ze ja tez tu jestem... to wystarczy
1 600 2012-09-03 15:35:34
Widzisz ja odnoszę troszkę wrażenie, że go usprawiedliwiasz.Boisz się powiedzieć, że facet ma wady.A każdy ma.Już Ci kiedyś napisałam Twój ma księżniczki mój ma komputer ( właściwie prace bo nie chodzi o gry czy coś ale pracę).
Mój też sobie świetnie radził jak się spotykaliśmy w domu zawsze czysto, pachnąco, pranie zrobione tip.Pytanie jaki jest w domu gdy jesteście oboje.
Konkretnie też pytam jak zajmuje się małym, bo twierdzenie , że jest dumny z małego nie świadczy o tym, że jest dobrym ojcem.
Cały czas mam też wrażenie, że on Cię trzyma w garści, że jesteś zepchnięta na 2 tor, a jak nie ma księżniczek to jesteś produktem zastępczym.Nie ma u was wspólnoty.
Pamiętaj gracie w jednej drużynie a kopiecie do dwóch różnych bramek.
Miła dobry seks to nie wszystko....
jakim jest ojcem ? z dziewczynami sobie radzi roznie, ale to nastolatki, ja nie mam doswiadczenia z dziecmi, wiec po prostu nie wiem, bardzo duzo o nich mysli, pisze smsy, dzwoni, w weekendy to wiecie, malym umie sie zajac i pieknie sie z nim bawi, ale jakim jest ojcem ? nie wiem, wydaje mi sie ze bardzo dobrym, stara sie byc odpowiedzialny, nie wiem kurcze....
1 601 2012-09-03 16:02:54
Wiecie co, uwage calego forum skupilam na sobie.... dosc rozczulania sie, wygadalam sie, wy wysluchalyscie teraz czas na cicha refleksje, spokoj i dzialanie,
DZIEKI ZE JESTESCIE
1 602 2012-09-03 16:28:19
macocha napisał/a:A ja idąc za schedir zadam pytanie :
JAK CHCESZ ABY WYGLĄDAŁO WASZE ŻYCIE?tak od a do z.W zyciu, wszystko jest mozliwe, jestem otwarta, ja chce jednego, skora jestesmy pare, mamywspolne konto i dom i jestesmy rodzina bo mamy syna, oczekuje, ze on po prostu bedzie ze mna uzganial, wszystko co dotyczy w jakikolwiek sposob naszego domu i zycia. Nie chodzi o to ze on ma prosic o pozwolenie, chodzi o to ze ma ze mna uzgadniac, czy to czy tamto jest dla mnie ok. Ma ze mna UZGADNIAC a nie INFORMOWAC i to nie zawsze, cala reszta jest ok, ja nie czepiam sie o drobiazgi, zakupy, skarpetki, pranie, kosz, nie rozliczam z kasy jaka wydaje na nie, czasami jemy w super restauracji, czasami zamawiamy pizze, czasami nie gotujemy wcale... ja mam 40 lat i nie czepiam sie, luz, ale dla mie minimum to uzgodnienie a prze to zauwazenie ze ja tez tu jestem... to wystarczy
I własnie tu napisałaś to co powinnaś napisać/powiedzieć jemu.
Czyli " słuchaj Franco kocham Cię, jesteś najważniejszym mężczyzną w moim życiu, chcę dla Ciebie jak najlepiej dlatego ustalmy pewną zasadę, będziesznajpierw ZE mną konsultował wszelkie plany bo jesteśmy RODZINĄ".
1 603 2012-09-03 16:52:39
dokładnie tak!!!!!!!!! jak macocha napisała !!!!!!!!!!!!! ![]()
Jak ja was kocham ze jesteście ![]()
1 604 2012-09-03 17:05:01
Francuzeczka Mila napisał/a:macocha napisał/a:A ja idąc za schedir zadam pytanie :
JAK CHCESZ ABY WYGLĄDAŁO WASZE ŻYCIE?tak od a do z.W zyciu, wszystko jest mozliwe, jestem otwarta, ja chce jednego, skora jestesmy pare, mamywspolne konto i dom i jestesmy rodzina bo mamy syna, oczekuje, ze on po prostu bedzie ze mna uzganial, wszystko co dotyczy w jakikolwiek sposob naszego domu i zycia. Nie chodzi o to ze on ma prosic o pozwolenie, chodzi o to ze ma ze mna uzgadniac, czy to czy tamto jest dla mnie ok. Ma ze mna UZGADNIAC a nie INFORMOWAC i to nie zawsze, cala reszta jest ok, ja nie czepiam sie o drobiazgi, zakupy, skarpetki, pranie, kosz, nie rozliczam z kasy jaka wydaje na nie, czasami jemy w super restauracji, czasami zamawiamy pizze, czasami nie gotujemy wcale... ja mam 40 lat i nie czepiam sie, luz, ale dla mie minimum to uzgodnienie a prze to zauwazenie ze ja tez tu jestem... to wystarczy
I własnie tu napisałaś to co powinnaś napisać/powiedzieć jemu.
Czyli " słuchaj Franco kocham Cię, jesteś najważniejszym mężczyzną w moim życiu, chcę dla Ciebie jak najlepiej dlatego ustalmy pewną zasadę, będziesznajpierw ZE mną konsultował wszelkie plany bo jesteśmy RODZINĄ".
Kurcze moze jednak Franc, a nie Franco, przynajmniej lepiej sie kojarzy, z Francem Maurerem...:))) trzeba to ubrac w inne slowa niz zasady, on dostaje wstrzasu anafilaktycznego na slowo zasady, spadek po autorytatywnej mamusi i katolickiej szkole... mamy sie wszyscy kochac w wtedy wszystko jest proste... dla niego moze tak, bo kocha je; mnie, malego, dla mnie juz mniej.... niestety
1 605 2012-09-03 17:21:27
Niech będzie M jak kazdy tutaj :-)
Myślę sobie tak, sprawa jest tak zaogniona,Ty jesteś pełna żalu, On jeste pełen strachu, obaw i poczucia winy.
A może przez ten tydzień nie gadajcie o księżniczkach ( mogę tez tak na nie mówić ?), jak się coś wydarzy to oczywiście daj mu się wygadać , ewentalnie coś doradź, tylko z ogromnym spokojem.Daj sobie taki czas do następnego weekednu kiedy One przyjadą.Jak to nastąpi postaraj się nie denerwować, współgraj.Oczywiscie ten akt będzie wymagał od Ciebie niemal dotknięcia nieba ale postaraj się.Jak on troszkę się uspokoii jak Ty troszkę sie wyciszysz pogadaj z nim w neutralnym miejscu.
Szczerze z nim porozmawiaj nie w formie żali.
Ja miałam wczoraj taką rozmowę z moim M.
Zebrało się we mnie dziewczyny strasznie dużo, ponieważ to forum dotyczy ex i problemów z nimi i dziecmi to nie piszę o tym.W każdym razie ilekroć chciałam pogadać z M wybuchała kłótnia bo byłam naładowana i zła.całą sobotę przeleżałam w łózku nawet nosa z pokoju nie wytknęłam.
Wieczorem przyszłam do niego, wyciszona, wyluzowana , spokojna.Przytuliłam się, poczułam się bezpieczna, kochana.Wczoraj powiedziałam mu na psokojnie co mnie gryzło.Zaczeliśmy od pierdoły a przeszliśmy do powaznych tematów.To pozwoliło mi spokojnie powiedzieć co mnie gryzło.Udało się.
Kosztowało mnie to kilka dni przygotowania :-) ale uwierz mi FM poskutkowało.
Jeśli problemem są tylko dziewczynki to dacie sobie radę.
1 606 2012-09-03 20:40:50
No i ja próbowałam porozmawiać, ale oczywiście każda rozmowa o dzieciach odbierana jest jako atak i zamach stanu - on mnie o pozwolenie prosić nie będzie, żeby się z dziećmi zobaczyć, i nie, nie zamierza nic zmieniać, bo ma prawo zobaczyć dzieci. O, i tyle zrozumiał z mojego wywodu.
Tak na marginesie, to on mnie powinien uczyć o małżeństwie, bo już jedno miał. Jednak jak widać ani ona nie była dla niego najważniejsza, bo gdyby była, to by nie wyjechał do pracy za granicę, ani on nie był dla niej najważniejszy, bo gdyby był, to by se lovelasa nie przygruchała. Ale widać nie wyciągnął wniosków i nie uczy się na błędach. Ciekawe czy jest gotowy na drugi rozwód
Ewentualnie na dalsze życie na pół gwizdka z dziećmi w rolach głównych.
1 607 2012-09-04 08:39:50
metaksa u mnie było kiedyś tak samo. Mój m wszytko odbierał jako atak i uważał że ja najchetniej niechciałabym aby on wogóle się z nia spotykał. I powiem szczrze że dopiero wizyta z psychologiem dla par pomogła.
Co do błędów w małżeństwie to mój m tez bardzo ale to bardzo powoli się uczy na wkłasnych błędach i bardzo długo wogóle uważa że nic złego nie zrobił. My juz mamy te każdy etap za soba i przeszlismy przez niego ale dużo nas to kosztowało. Jednak nic się nie zrobi samemu na siłę.
1 608 2012-09-04 09:11:05
Mój m wszytko odbierał jako atak i uważał że ja najchetniej niechciałabym aby on wogóle się z nia spotykał. I powiem szczrze że dopiero wizyta z psychologiem dla par pomogła.
O to to, to mi dokladnie wczoraj wygarnal - on nie widzi szarosci, tylko albo biale, albo czarne. Albo widuje dzieci na maxa, albo w ogole. Np. jak jedzie do siebie, to ma swoje mieszkanie i zabiera dzieci na caly swoj pobyt. No i gut, niech sie integruja. Ale nie, pozniej narzeka, ze jest zmeczony, wyczerpany nerwowo, itp. I od kazdego oczekuje pomocy - ode mnie, od swojej matki, od siostry z corkami - bo nie daje rady. Pozniej jest zonk, bo ja wcale nie mam ochoty robic za kucharke i animatora czasu wolnego - z jednej strony rozumiem, ze moze byc wyczerpany, ale z drugiej strony, skoro chlopie nie dajesz rady, to po co sam sie pakujesz w taka sytuacje? Pytam go wczoraj, czy zatem nie moze zredukowac troche tych godzin spedzanych razem, tak jak to bylo na poczatku, ze odbieral je tylko na kilka godzin dziennie. I bylo git - bo i ja tych kilka godzin wytrzymam (pozniej konczy mi sie limit ciepliwosci), a i on jeszcze nadawal sie do zycia i moglismy gdzies razem wyjsc czy spotkac sie ze znajomymi. Nie, bo teraz eksia sie przeprowadzila i musialby godzine w jedna strone jechac. I to nie przejdzie, bo za duzo jazdy w te i we wte. Poza tym jego dzieci (wg niego) boja sie spac u niego w mieszkaniu. Wiec za kazdym razem albo on przywozi kuzynke i ona z nimi spi w pokoju, albo (jak mnie nie ma) to on z nimi spi. W ogole mam wrazenie, ze on to wszystko robi wcale nie dla nich, tylko dla siebie - z wlasnych wyrzutow sumienia, lenistwa, wygody, nie wiem. Bo chce byc dobrym ojcem - cokolwiek to DLA NIEGO oznacza, wcale nie DLA DZIECI. Echh...
1 609 2012-09-04 10:26:50
shedir napisał/a:Mój m wszytko odbierał jako atak i uważał że ja najchetniej niechciałabym aby on wogóle się z nia spotykał. I powiem szczrze że dopiero wizyta z psychologiem dla par pomogła.
O to to, to mi dokladnie wczoraj wygarnal - on nie widzi szarosci, tylko albo biale, albo czarne. Albo widuje dzieci na maxa, albo w ogole. Np. jak jedzie do siebie, to ma swoje mieszkanie i zabiera dzieci na caly swoj pobyt. No i gut, niech sie integruja. Ale nie, pozniej narzeka, ze jest zmeczony, wyczerpany nerwowo, itp. I od kazdego oczekuje pomocy - ode mnie, od swojej matki, od siostry z corkami - bo nie daje rady. Pozniej jest zonk, bo ja wcale nie mam ochoty robic za kucharke i animatora czasu wolnego - z jednej strony rozumiem, ze moze byc wyczerpany, ale z drugiej strony, skoro chlopie nie dajesz rady, to po co sam sie pakujesz w taka sytuacje? Pytam go wczoraj, czy zatem nie moze zredukowac troche tych godzin spedzanych razem, tak jak to bylo na poczatku, ze odbieral je tylko na kilka godzin dziennie. I bylo git - bo i ja tych kilka godzin wytrzymam (pozniej konczy mi sie limit ciepliwosci), a i on jeszcze nadawal sie do zycia i moglismy gdzies razem wyjsc czy spotkac sie ze znajomymi. Nie, bo teraz eksia sie przeprowadzila i musialby godzine w jedna strone jechac. I to nie przejdzie, bo za duzo jazdy w te i we wte. Poza tym jego dzieci (wg niego) boja sie spac u niego w mieszkaniu. Wiec za kazdym razem albo on przywozi kuzynke i ona z nimi spi w pokoju, albo (jak mnie nie ma) to on z nimi spi. W ogole mam wrazenie, ze on to wszystko robi wcale nie dla nich, tylko dla siebie - z wlasnych wyrzutow sumienia, lenistwa, wygody, nie wiem. Bo chce byc dobrym ojcem - cokolwiek to DLA NIEGO oznacza, wcale nie DLA DZIECI. Echh...
Metaksa, troche sie pogubilam, wiec on ma swoje mieszkanie gdzie przywozi dzieci czyli nie do waszego domu tak ?
1 610 2012-09-04 10:40:43
Dokładnie tak jest. on sam nie wie jak ma postępowac, co jest dobre a co nie. Więc wpada w skrajności a potem jest wykończony emocjonalnie. Tez to przerabialismy. Szczególnie cięzko jest jak dzieciaki wyczuja ta sytuacje i zaczynaja wykorzystywac. u nas tak było. teraz m jets na takim etapie, że wprpost powiedział mlodej " Nie będe o ciebie zabiegał bo nie jestem od wchodzenia ci do tyłka, ja mam cie wychowywac.A ty przez to że masz dwa domy wykorzystujesz sytuacje, wybierasz sobie i szantazujesz wszytkich. Skończyło się." Oczywiście odzywka młodej na koncu było "to nie, bede u mamy tam moge robic co chce" ale zdziwiła się bardzo. Jej się wydaje że my na około nie wiem co ona próbuje robić. Mąz juz widze, że nabrał dystansu i skończyły się u niego wyrzyty.
1 611 2012-09-04 11:46:04
Kochane, wiecie co, znam sposob na naszych nadopiekunczych M. W fizyce dziala druga zasada dynamiki Newtona, kt mowi w skrocie ze kazde dzialanie sily powoduje takie samo oddzialywanie sily ale skierowane w przeciwnym kierunku. No i otoz jak m jest nadopiekunczy; my musimy byc jeszcze bardziej nadopiekuncze, jak synek nie posprzatal i sie wywalil na sofie, mowimy do m, ajki on biedny; pewnie przemeczony po calym tygodniu, i buch moze go kocykiem przykryc, albo herbatke przyniesc, wszystko zeby m widzial jak sie staracie i przejmujecie. ZOBACZYCIE, wlaczy sie mu wielka wdziecznosc, ze synek taki rozwalone, a Wy takie serdeczne, dobre otwarte, wspolczujace, nie dosc ze nie wymagacie to jeszcze sie troszczycie! Zobaczycie sam pogoni syna, albo powie przynajmniej, no chyba nie az taki zmeczony, niech sie ruszy....
To dziala... zastosowalam kilka razy, niestety stac mnie na to tylko jak jestem wypoczeta i szczesliwa, w innych wypadkach wkurzam sie i ta strategia nie dziala. Kochane, ich nadopiekunczosc to tez reakcja na nasze wymagania w stisunku do pasierbow, jak zaczniemy sie rozczulac, jakie biedne, kochane dzieci, faceci na chwile straca grunt pod nogami i dobry policjant stanie sie zlym policjantem... tak dzialaja prawa fizyki....
1 612 2012-09-04 11:49:32
Metaksa, troche sie pogubilam, wiec on ma swoje mieszkanie gdzie przywozi dzieci czyli nie do waszego domu tak ?
OK, lopatologicznie: ja jestem z kraju A, on z kraju B, a mieszkamy i pracujemy w kraju C. Eksia z dziecmi mieszkaja w jego kraju (B). Wiem, ze pytalas wczesniej o jego narodowosc, ale wolalabym tego tak na ogolnym nie poruszac.
Shedir, no wiec jak rozmawiac z takim chlopem? Czy w ogole odpuscic sobie i nie rozmawiac, bo to jak grochem o sciane? Tylko boje sie, ze bez moich gadek to juz w ogole nigdy nic nie zrozumie...
1 613 2012-09-04 11:51:37
Kochane, wiecie co, znam sposob na naszych nadopiekunczych M. W fizyce dziala druga zasada dynamiki Newtona, kt mowi w skrocie ze kazde dzialanie sily powoduje takie samo oddzialywanie sily ale skierowane w przeciwnym kierunku. No i otoz jak m jest nadopiekunczy; my musimy byc jeszcze bardziej nadopiekuncze, jak synek nie posprzatal i sie wywalil na sofie, mowimy do m, ajki on biedny; pewnie przemeczony po calym tygodniu, i buch moze go kocykiem przykryc, albo herbatke przyniesc, wszystko zeby m widzial jak sie staracie i przejmujecie. ZOBACZYCIE, wlaczy sie mu wielka wdziecznosc, ze synek taki rozwalone, a Wy takie serdeczne, dobre otwarte, wspolczujace, nie dosc ze nie wymagacie to jeszcze sie troszczycie! Zobaczycie sam pogoni syna, albo powie przynajmniej, no chyba nie az taki zmeczony, niech sie ruszy....
To dziala... zastosowalam kilka razy, niestety stac mnie na to tylko jak jestem wypoczeta i szczesliwa, w innych wypadkach wkurzam sie i ta strategia nie dziala. Kochane, ich nadopiekunczosc to tez reakcja na nasze wymagania w stisunku do pasierbow, jak zaczniemy sie rozczulac, jakie biedne, kochane dzieci, faceci na chwile straca grunt pod nogami i dobry policjant stanie sie zlym policjantem... tak dzialaja prawa fizyki....
Francuzeczka, myslalam nad tym wczesniej
No ale co wiecej moge zrobic, jesli osmiolatki sa karmione? Chyba tylko asystowac im w toalecie i zaoferowac podcieranie tylkow
![]()
1 614 2012-09-04 11:52:50
Francuzeczka Mila napisał/a:Metaksa, troche sie pogubilam, wiec on ma swoje mieszkanie gdzie przywozi dzieci czyli nie do waszego domu tak ?
OK, lopatologicznie: ja jestem z kraju A, on z kraju B, a mieszkamy i pracujemy w kraju C. Eksia z dziecmi mieszkaja w jego kraju (B). Wiem, ze pytalas wczesniej o jego narodowosc, ale wolalabym tego tak na ogolnym nie poruszac.
Shedir, no wiec jak rozmawiac z takim chlopem? Czy w ogole odpuscic sobie i nie rozmawiac, bo to jak grochem o sciane? Tylko boje sie, ze bez moich gadek to juz w ogole nigdy nic nie zrozumie...
wiec on jedzie do kraju B, tam ma mieszkanie i tam przywozi swoje dzieci, Metaksa to masz luz, bo w Twoim domu porzadek, zadnych pokoi dzieci itd, czy dobrze rozumiem ? czy przywozi je rowniez do Was?
1 615 2012-09-04 12:26:23
wiec on jedzie do kraju B, tam ma mieszkanie i tam przywozi swoje dzieci, Metaksa to masz luz, bo w Twoim domu porzadek, zadnych pokoi dzieci itd, czy dobrze rozumiem ? czy przywozi je rowniez do Was?
Nie przywozi ich do nas, bo to pare tysiecy kilometrow i pewnie by sie eksia nie zgodzila w obawie, ze zechce je sobie zatrzymac
Mial wprawdzie propozycje, ze je kiedys zaprosi na wakacje - nawet poparlam, chyba pisalam tu na forum. Powiedzialam, ze git idea, bo ja i tak wyjezdzam, wiec jak najbardziej. To sie oburzyl, ze jak zwykle mysle tylko o sobie. Bo on by chcial, zebym ja zostala, opiekowala sie nimi, a on w tym czasie do pracy. Heheh, ot wymyslil ![]()
Jeszcze odniose sie do porzadku w "Moim domu" - kochana, w "moim" domu to ja nawet nie moge zdjac jednej fotki dzieci, bo jest afera, ze hoho, ze to jest JEGO dom i jakim prawem ja dotykam jego "private things".
Ogolnie jak pisze o nim to wychodzi, ze polglowek, ale tak naprawde to spoko gosc tylko troche pogubiony w tym wszystkim. A najgorsze, ze nie da sobie pomoc, tylko lubi z siebie takiego meczennika robic.
1 616 2012-09-04 14:56:41
Francuzeczka Mila napisał/a:wiec on jedzie do kraju B, tam ma mieszkanie i tam przywozi swoje dzieci, Metaksa to masz luz, bo w Twoim domu porzadek, zadnych pokoi dzieci itd, czy dobrze rozumiem ? czy przywozi je rowniez do Was?
Nie przywozi ich do nas, bo to pare tysiecy kilometrow i pewnie by sie eksia nie zgodzila w obawie, ze zechce je sobie zatrzymac
![]()
Mial wprawdzie propozycje, ze je kiedys zaprosi na wakacje - nawet poparlam, chyba pisalam tu na forum. Powiedzialam, ze git idea, bo ja i tak wyjezdzam, wiec jak najbardziej. To sie oburzyl, ze jak zwykle mysle tylko o sobie. Bo on by chcial, zebym ja zostala, opiekowala sie nimi, a on w tym czasie do pracy. Heheh, ot wymyslilJeszcze odniose sie do porzadku w "Moim domu" - kochana, w "moim" domu to ja nawet nie moge zdjac jednej fotki dzieci, bo jest afera, ze hoho, ze to jest JEGO dom i jakim prawem ja dotykam jego "private things".
Ogolnie jak pisze o nim to wychodzi, ze polglowek, ale tak naprawde to spoko gosc tylko troche pogubiony w tym wszystkim. A najgorsze, ze nie da sobie pomoc, tylko lubi z siebie takiego meczennika robic.
jak sie tyka Twojej pupy to tez mu powiedz, ze to 'private things' i czego tu szuka... wez sobie powies zdjecie jakiegos bylego i powiedz ze to private i laczy Was gleboka bratersko-siostrzana przyjazn i jest to gleboko osobiste....bo niezwykle Cie rozwinal duchowo i emocjonalnie... i masz taki gleboki sentyment i wdziecznosc i ze to po prostu czesc Twojej osobowosci....
1 617 2012-09-04 15:02:09
FM ale się uśmiałam , aż mi łezka spadła :-)
1 618 2012-09-04 17:24:31
FM ale się uśmiałam , aż mi łezka spadła :-)
tylko humor i dystans moga nas uratowac....
1 619 2012-09-04 17:25:36
Heheh, FM, dobre pomysły
Ja po tym jego tekście to też darłam z niego łacha i np. pytałam go, czy jego brudna bielizna w koszu na pranie też zalicza się do private things czy jednak dostąpię zaszczytu, żeby ją wyprać
U nas rozmów ciąg dalszy. Ale dziś już lepiej, zmiękła mu rurka. Ja lubię mu różne rzeczy obrazować na przykładach - powiedziałam mu, że dla mnie taki tydzień z dziećmi to taki hardcore jakby mnie do basenu na głęboką wodę wrzucił wiedząc, że nie umiem pływać i na dodatek bez koła ratunkowego. I później nagle zdziwiony, że tonę, i że nie chcę z nim więcej na basen przychodzić
Chyba dociera, ale dłuuuuuuga droga przed nami... Trzymajta kciuki ![]()
1 620 2012-09-04 22:29:41
Hej Ladies, lece jutro do Wiednia na 2 dni, wiec sie nie bede odzywala, tak po prostu pisze zebycsie sie nie obawialy ze przenioslam sie na lepszy ze swiatow, jako ze udzielalam sie ostatnio intensywnie...
Piersi do przodu Kochane!
M miseczka D
))
1 621 2012-09-05 08:42:39
metaksa bardzo dobrze. A jeszcze bardziej podziałą jak zobrazujes zmu na przykładach które jego samego dotycza. Ja tez tak robiłam. WIem że mój maż nie lubi się zajmowac cudzymi dziecmi, (ani wogóle ich nie lubi) bo uważa że to strata jego czasu, on mógłby wiele rzeczy w tym czasie zrobić dla siebie...i haloo ja do niego mówie a jakm się zajmuje???
I pomyśl teraz że ty siedzisz tak teraz pół miesiąca ciągle z nieswoim naprawde cięzkim dzieciakiem, ani za to kasy nie dostajesz w formie wynagrodzenia z pracę, ani nic nikogo nie obchodzi że ty masz inne plany, tylko jeszcze ciagle ktoś ma pretensje, stawia warunki i jak cos to wszytko co złe to ty. Poza tym to branie ogromnej odpowiedzialności na siebie, nie możesz wiecznie innych obarczac nia itd itd. . AAA jeszcze świetnie podziałało wyjasnienie mu że on sam jest wyje...y po czasie spędzonym z młodą przede wszytkim psychicznie więc niech sobie tylko wyobrazi co ja musze czuc i jak ja to odbieram bo nie mam tyle miłości, cieprliwości, ochoty i ofiarności co rodzice w stosunku do swoich dzieci bo to nie mój dziecior i tyle. W końcu poskutkowała
1 622 2012-09-05 09:05:26
metaksa bardzo dobrze. A jeszcze bardziej podziałą jak zobrazujes zmu na przykładach które jego samego dotycza. Ja tez tak robiłam. WIem że mój maż nie lubi się zajmowac cudzymi dziecmi, (ani wogóle ich nie lubi) bo uważa że to strata jego czasu, on mógłby wiele rzeczy w tym czasie zrobić dla siebie...i haloo ja do niego mówie a jakm się zajmuje???
I pomyśl teraz że ty siedzisz tak teraz pół miesiąca ciągle z nieswoim naprawde cięzkim dzieciakiem, ani za to kasy nie dostajesz w formie wynagrodzenia z pracę, ani nic nikogo nie obchodzi że ty masz inne plany, tylko jeszcze ciagle ktoś ma pretensje, stawia warunki i jak cos to wszytko co złe to ty. Poza tym to branie ogromnej odpowiedzialności na siebie, nie możesz wiecznie innych obarczac nia itd itd. . AAA jeszcze świetnie podziałało wyjasnienie mu że on sam jest wyje...y po czasie spędzonym z młodą przede wszytkim psychicznie więc niech sobie tylko wyobrazi co ja musze czuc i jak ja to odbieram bo nie mam tyle miłości, cieprliwości, ochoty i ofiarności co rodzice w stosunku do swoich dzieci bo to nie mój dziecior i tyle. W końcu poskutkowała
Good point! dla mnie najtrudniejsze jest to ze mam poczucie ze sie panosza w moim domu, wszedzie ich pelno, pokrzykiwania, ciagle wolanie tatusia, rozwalone na sofie, jakby nie mogly zostac w pokoju i sobie poczytac czy nawet bawic sie komputerem przez przynajmniej 20 min.
1 623 2012-09-05 09:13:10
Boże robię się taka jak wy ( nie obrażam was...ale ostatnio sama się trochę wściekałam , że mała tak długo jest a ja byłam już zmęczona)....
1 624 2012-09-05 10:57:43
Boże robię się taka jak wy ( nie obrażam was...ale ostatnio sama się trochę wściekałam , że mała tak długo jest a ja byłam już zmęczona)....
Macocha, a moze bylas tez taka juz wczesniej, tylko "nie wypadalo" Ci miec negatywnych emocji, a co dopiero o nich mowic? Ja tak mialam, jakos glupio mi bylo i nieswojo, jak odkrylam w sobie te emocje. Bo niby na logike biorac ja wszystko rozumiem, ale skad w takim razie te emocje.. hmm...
A moze i sie do nas upodobnilas, na zasadzie "z jakim przestajesz"
Wtedy sorki, bo mamy na Ciebie zly wplyw ![]()
ciagle wolanie tatusia
OMG... nic mi nie mow.... Ja po pierwszym pobycie to normalnie glowa mi pekala od tych ciaglych "tato, tato, tato, tato, tatoooo". A moj z usmiechem, no bo w koncu czuje sie potrzebny wlasnym dzieciom ![]()
Shedir, ja mu tlumacze tak jak Ty mowisz, tylko to trzeba ciagle powtarzac, bo albo zapomina, albo nie bierze tego do siebie, nie wiem. Moj to niby lubi dzieci i generalnie do tej pory uwazal, ze WSZYSTKIE KOBIETY KOCHAJA DZIECI. Z zalozenia. I ze kazda pragnie i marzy, zeby miec wlasne dzieci. A ja srednio. To sie zdziwil.
Uwazal tez, ze na-ten-tychmiast pokocham jego dzieci, jak jego samego, tylko dlatego, ze sa jego czescia. Czesci eksi nie bral widocznie pod uwage ![]()
W ogole w tej naszej rozmowie wyszlo wiele takich spraw, o ktorych on nigdy nie wspomnial, bo uwazal za oczywiste i naturalne, i nawet nie widzial potrzeby o tym rozmawiac, bo zalozyl, ze ja TEZ TAK MAM. A tu zonk.
Gdzies kiedys przeczytalam, ze z dzieckiem to jak z - za przeproszeniem - pierdem. Kazdy jest w stanie tolerowac tylko swojego
A juz cudze ... yyy.... niekoniecznie
W kazdym razie przyznal sie, ze nie za bardzo wie jak mnie traktowac w obecnosci dzieci (nie okazuje mi nic, zero rozmowy, czulosci, on nawet na mnie niemal nie patrzy!!!) bo one sa jeszcze male i nie wiedza o co za bardzo chodzi, a sa za male na rozmowe i zeby im wytlumaczyc. Jak dla mnie - argument z dupy wziety, bo to nie sa 4latki, tylko 8latki - chyba dzieci w tym wieku juz co nieco ogarniaja??
Juz nawet abstrahujac od tego, jak ja sie czuje - ale jaki on przyklad daje dzieciom? Czy tak sie traktuje swoja zone? Ze sie z nia nie rozmawia, nie przytula, nie patrzy? Jak mebel? Jak takie dzieci moga pozniej zbudowac wlasne relacje? Ale on chyba o tym nie mysli w takich kategoriach.
Shedir, a jak jest teraz miedzy Wami? Z tego co piszesz chlop sie ogarnal w koncu. Ciekawa jestem tylko ile czasu mu to zajelo?
1 625 2012-09-05 12:45:49
Moj to niby lubi dzieci i generalnie do tej pory uwazal, ze WSZYSTKIE KOBIETY KOCHAJA DZIECI. Z zalozenia. I ze kazda pragnie i marzy, zeby miec wlasne dzieci. A ja srednio. To sie zdziwil.
Uwazal tez, ze na-ten-tychmiast pokocham jego dzieci, jak jego samego, tylko dlatego, ze sa jego czescia. Czesci eksi nie bral widocznie pod uwage
Oj tak tak widze, że nie tylko mój miał takie pomysły. W sumie to troche pocieszjące bo myślalam że tylko mój m tak sobie ubzdurał i tego wymagał.
Na szczęscie juz przyjął do wiadomości.
Gdzies kiedys przeczytalam, ze z dzieckiem to jak z - za przeproszeniem - pierdem. Kazdy jest w stanie tolerowac tylko swojego
A juz cudze ... yyy.... niekoniecznie
Ja uważam, że to w dużej mierze jest prawda. Choć ja też bardzo długo toleruje dzieci mojej siostry i uwielbiam je. Do swoich dzieci ma się mega cieprliwośc i dużo można znieść. Dla mnie poprostu z biologicznego punktu widzenia, wychowywanie cudzych dzieci alo może dziecka swojego partnera z inna kobieta i dawanie im miłości jest nienaturalne pod każdym względem. bo niby matka nie jestes i masz jej nie próbować zastąpić ale...no właśnie powiedzmy sobie szczerze, w tej sytuacji jestesmy tylko niańkami, praczkami i kucharkami, które powinny siedziec cicho i cieszyc sie z danej sytuacji, nadstawiac policzek jeden, a potem drugi bo nic do powiedzienia nie mamy w końcu nic nas z tym dzieckiem nie łączy ono rodziców ma.
Ponieważ jednak jestesmy najwyżej w hierarchi organizmów żywych i kierujemy sie nie tylko instynktem to jakos trzeba z tym walczyć, walczyć z opinia osób które krytykuja nie mając zielonego pojęcia jak to jest i nigdy nie będąc w takiej sytuacji. Widziały gały co brały...ot co. trzeba jakos zyć.
W kazdym razie przyznal sie, ze nie za bardzo wie jak mnie traktowac w obecnosci dzieci (nie okazuje mi nic, zero rozmowy, czulosci, on nawet na mnie niemal nie patrzy!!!) bo one sa jeszcze male i nie wiedza o co za bardzo chodzi, a sa za male na rozmowe i zeby im wytlumaczyc. Jak dla mnie - argument z dupy wziety, bo to nie sa 4latki, tylko 8latki - chyba dzieci w tym wieku juz co nieco ogarniaja??
Dla mnie to wogóle jakieś przegięcie. mój m od poczatku dawał młodej do zrozumienia że mnie kocha i jestem dla niego jako kobieta najważniejsza. Zawsze okazywał czułości, pokazywał młodej że liczy się z moim zdaniem i pyta o zdanie i ona ma miec szacunek do mnie. Nawet jak miała dwa lata.
Juz nawet abstrahujac od tego, jak ja sie czuje - ale jaki on przyklad daje dzieciom? Czy tak sie traktuje swoja zone? Ze sie z nia nie rozmawia, nie przytula, nie patrzy? Jak mebel? Jak takie dzieci moga pozniej zbudowac wlasne relacje? Ale on chyba o tym nie mysli w takich kategoriach.
Dokładnie tak. Co to za pomysł wogóle. to naggorsze co może byc bo jednocześnie okazuje dzieciom że z toba sie liczyc nie trzeba. Jestes na chwilke.
Shedir, a jak jest teraz miedzy Wami? Z tego co piszesz chlop sie ogarnal w koncu. Ciekawa jestem tylko ile czasu mu to zajelo?
U nas teraz jest naprawde super ale troche to zajeło. Ja musiałam walczyć z wieloma przeciwnościami w tym z rodzicami mojego m. Mam tą satysfakcje że wyszło i tak na moje i w końcu po takim czasie dostali od ex kopa w doope, jeszcze z dokładka i sa w szoku. nie bardzo wiedza teraz co zrobić a ja już nie wyciagne ręki i nie chce mieć specjalnie z nimi nic wspólnego. Za dużo mnie/nas kosztowało wszytko przez co przeszłam przez nich.
Mój mąz, musze powiedziec ogarnął się bardzo dzięki psychologii, która studiował.Zajeło mu to ze 4 lata. Przejrzał na oczy w dużym stopniu. Doszedł dzięki temu do wniosków które ja mu podawałam automatycznie, instynktownie, a które wtedy wysmiewał albo lekcewarzył. Był i taki czas, że za wszystko mnie przeprosił. Za to jak postępował, do czego dopuścił i że wogóle mnie nie słuchał. Teraz juz bardzo bierze pod uwage to co mówie. DLa mnie te rzeczy sa naturalne, a on musiał to studiowac żeby do tego dojśc. Mój maż tak w zasadzie nie specjalnie dużo ma empatii w sobie, do siebie oczywiście ogromne jej ipokłady ale do innych nie stąd myśle te trudności. Ja mu powiedziałam juz kiedyś dla mnie postępowanie osób zaangażowanych w tą sytuacje jest jak otwarta książka. Każde poczynanie ex jest dla mnie jasne i przejżyste i mówie mu to jasno. Teraz robi to i to bo będzie chciała to i to. A on jest w szoku że tak się dzieje jak ja mówie. To smao jeśli chodzi o młodą.
Poza psychologia przejrzeć na oczy pomogło mu postępowanie ex i młodej. Bezwzględne postepowanie jego córki w stosunku do niego, wręcz wyrachowane, do tego jej szantaże emocjonalne. Bo kiedy on staje na rzęsach żeby jej było dobrze, poświęca sie i robi wszytko żeby była zdrowa, mądra ona na to głeboko w dupie i z wyrachowaniem szantazuje go emocjonalnie ze nie będzie do niego chodziła bo..niedostaje słodyczy, nie ma pełnego dostepu do internetu o każdej porze dnia, sa jakies zasady w domu. Do tego młoda świetnie zdaje sobie sprawę że matka ja wykorzystuje, karze ja brakiem akceptacji i miłości, karze jej kłamać na nasz temat, wie że wszytko co ma jest dzięki nam to niedocenia go wogóle i pokazuje to na każdym kroku.
On wie że nie jest to takie niewinne dziecko za jaka dotej pory ja uważali. Mało tego jego rodzice którzy doprowadzili tez do tych sytuacji ostatnio tez doszli do takich wniosków.Jest bardzo dojrzała jak na swój wiek. Mój m świetnie wie, że młoda będzie identyczna jak matka, nic niedocenia, jest wyrachowana i już postępuje tak jak mamusia. Czyli wszytko chce wywalczyć krzykiem, awantura, szantażem i obrażaniem sie. Oczywiście powiedział, że nadal będzie sie nia zajmowł bo ja kocha i jest jego dzieckiem, chce ja uczyć i wpajac jej jakies normalne zasady ale nie będzie o nią zabiegał i wchodzil jej do doopy bo on chce ja wychowywać. Sam przyznaje że ciezko mu z nia wytrzymac dłuższy czas i co chwile go wkurza i drażni. Zreszta ja nawet jak się bardzo staram to poprostu niepotrafie. Jak wiecznie widze jej focha, niezadowolenie takie zachowanie wszyscy skaczcie koło mnie to może kiwne paluszkiem to mnie trafia. psuje nam każde wyjście. Ona naprawde robi się małym potworem. Ostatnio znajomi nas poprosili czy bysmy mogli sie spotykać w dni kiedy nie ma z nami młodej bo przy niej sie nie da. A to sa ludzie którzy mają sami dwójkę małych dzieci. I ja ich rozumiem w 100%. Sama jestem chora jak mam z nia gdzies pójśc do ludzi bo wiem że to jest męczarnia dla wszytkich.
No tak więc mataksa myśle że przy odpowiedniej pracy i twój m na oczy przejrzy...aaa nam jeszcze dużo pomogła wizyta u terapeuty dla par, który wytłumaczył mojemu m rówież (a był to facet
) że to jego dzieck a nie moje i ja nie mama obowiązku bycia dla niej rodzicem i podzielanie rodzicielskich uczuć względem niej. to sa obowiązki jego i matki młodej a nie innych osób.