netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Być drugą i macochą

8 268 odpowiedzi1 087 187 wyświetleńzałożony przez Alutka131, 20.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Strony Poprzednia 1 … 101 102 103 104 105 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 631 do 6 695 z 8 269 ]

6 631

Odp: Być drugą i macochą

macie racje dziewczyny i też jestem tego świadoma.... będę robiła wszystko, żeby przekonać M do większej dyscypliny i konsekwencji wobec córek. Same rozumiecie w jak niezręcznej sytuacji jesteśmy jako macochy... jak to ja sama zacznę dokręcać śrubę to stanę się kolejną "archetypową" macochą, co sprowadza biedne sierotki do roli kopciuszków i własnymi zębami przegryza pępowinę łączącą córki z ojcem. Nie usprawiedliwiając nadto M, stara się zmienić niektóre zachowania wobec dzieci i mniej być ich kumplem a bardziej ojcem, co oczywiście wiąże się z koniecznością wprowadzania wymagań wobec dzieci. O tekście "ruszycie dupę" będziemy rozmawiali z dziewczynkami, podobnie jak o zachowaniu kiedy dorośli goszczą innych dorosłych i jak dzieci mają się zachowywać. Nauka może pójdzie w las, a może coś zostanie dziewczynkom w głowie.

Swoją drogą, mam pytanie. Teraz jest tak, że dziewczyny przyjeżdżają do nas raz w tygodniu w dni robocze, w co drugi weekend plus są specjalne zasady dotyczące świąt i wakacji - wszystko co do godziny zgodnie z wyrokiem sądu. Jak wygląda to w przypadku dzieci nastoletnich. Trochę wydaje mi się to matriks, żeby np. M jeździł i odbierał 18 i 16 letnie córki z ogólniaka, przywoził je do domu, podawał im obiad i do 19.00 odrabiał z nimi lekcje... Jak wygląda ustalanie spotkań z nastolatkami? Jakie są Wasze praktyki odnośnie ferii, wakacji i takich codziennych spotkań?

6 632

Odp: Być drugą i macochą
Hh999 napisał/a:

macie racje dziewczyny i też jestem tego świadoma.... będę robiła wszystko, żeby przekonać M do większej dyscypliny i konsekwencji wobec córek. Same rozumiecie w jak niezręcznej sytuacji jesteśmy jako macochy... jak to ja sama zacznę dokręcać śrubę to stanę się kolejną "archetypową" macochą, co sprowadza biedne sierotki do roli kopciuszków i własnymi zębami przegryza pępowinę łączącą córki z ojcem. Nie usprawiedliwiając nadto M, stara się zmienić niektóre zachowania wobec dzieci i mniej być ich kumplem a bardziej ojcem, co oczywiście wiąże się z koniecznością wprowadzania wymagań wobec dzieci. O tekście "ruszycie dupę" będziemy rozmawiali z dziewczynkami, podobnie jak o zachowaniu kiedy dorośli goszczą innych dorosłych i jak dzieci mają się zachowywać. Nauka może pójdzie w las, a może coś zostanie dziewczynkom w głowie.

Swoją drogą, mam pytanie. Teraz jest tak, że dziewczyny przyjeżdżają do nas raz w tygodniu w dni robocze, w co drugi weekend plus są specjalne zasady dotyczące świąt i wakacji - wszystko co do godziny zgodnie z wyrokiem sądu. Jak wygląda to w przypadku dzieci nastoletnich. Trochę wydaje mi się to matriks, żeby np. M jeździł i odbierał 18 i 16 letnie córki z ogólniaka, przywoził je do domu, podawał im obiad i do 19.00 odrabiał z nimi lekcje... Jak wygląda ustalanie spotkań z nastolatkami? Jakie są Wasze praktyki odnośnie ferii, wakacji i takich codziennych spotkań?

Mój pasierb nie jest jeszcze takim nastolatkiem o jakim piszesz - ma dopiero ponad 10 lat .. ale już widać zmianę . Kiedyś to ex i wyrok decydowały o terminach i godzinach .. od jakiegoś czasu to młody . Jak ma ciekawsze zajęcia to zmienia terminy, godziny.. i tak jak kiedyś miałam za złe M że to ex decyduje o naszych wolnych weekendach, dniach i godzinach (trzymała się wyroku tylko wtedy gdy jej pasowała ) .. tak teraz patrzę jak młody dyryguje tatusiem .... M nawet coś próbował oponować ... że on nie jest taryfa ( 100 km w jedną stronę ) ...ale młody to skwitował że jak nie tak jak on chce to wcale nie ... i tatuś się dostosował.

Dzieci widzą manipulacje rodziców / matek .. i po prostu uczą się takich zachowań. Ostrzegam więc, że jeśli teraz Twój M ugina się pod naciskiem ex i dziewczyn... polegnie w przyszłości . Ex zawsze grała synem, jak nie było po jej myśli to straszyła że syna nie zobaczy lub utrudniała widzenia żeby był efekt WOW że nie żartuje ... teraz widzę to samo u młodego - jak nie dostane co chce to nie przyjadę do Ciebie.
Nie ma co liczyć ze dzieci wychowywane w takich realiach kiedyś się obudzą , że mamusia robiła źle .... nie , one przejmą taktykę mamusi ..bo skuteczna!

6 633

Odp: Być drugą i macochą

Cześć Macochy. Powiem Wam coś, bo nie wytrzymam.
Pamiętacie ile razy bluzgałam tu na Exową, że Nam w życiu miesza, ze się wtrąca, ze psuje plany itd. Pisałam Wam ile razy oberwałam od M, za to że się czepiam.
ON nigdy nie doświadczył tego i nie rozumiał jak to jest. Zawsze z Exem jakoś się dogadywaliśmy i nie było dotychczas problemów.
Do teraz.
Mój Były właśnie namieszał nam w życiu. I  to sporo. Reakcja M - bezcenna :-) Sama jest wkurzona na Byłego, ale reakcja M na to wszystko mnie rozbawia w tym momencie i jest świetnym pocieszeniem :-))
Bluzga na Niego od rana, psy na Nim wiesza, jest tak wyprowadzony z równowagi jak dawno nie był. Bawi mnie to , bo kiedy ja bluzgałam na Jego Exową to mówił, "co się czepiasz". To moje sprawy., Ciebie nie powinny dotyczyć. A teraz nagle sie okazuje, że sprawy Byłego to nie są tylko MOJE sprawy. To są NASZE sprawy i M się z tym źle czuje i go to wk...wia i tak dalej.....

Nosił wilka razy kilka.... ponieśli i wilka. Teraz może w końcu M zrozumie dlaczego tak bardzo mnie irytowało, kiedy Exowa burzyła naszą sielankę :-)))

6 634

Odp: Być drugą i macochą

Kjim, widzę, że chociaż sytuacja z eks mężem brzmi na "grubszy kaliber" to postawa M dała Ci dużo moralnej satysfakcji smile To istotnie bywa zabawne, jak Ci którzy w różnych sytuacjach życiowych mają tyle złotych myśli do sprzedania, wysiadają skonfrontowani z analogicznymi przypadkami, kiedy sami stają się ich głównymi aktorami smile

6 635

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Cześć Macochy. Powiem Wam coś, bo nie wytrzymam.
Pamiętacie ile razy bluzgałam tu na Exową, że Nam w życiu miesza, ze się wtrąca, ze psuje plany itd. Pisałam Wam ile razy oberwałam od M, za to że się czepiam.
ON nigdy nie doświadczył tego i nie rozumiał jak to jest. Zawsze z Exem jakoś się dogadywaliśmy i nie było dotychczas problemów.
Do teraz.
Mój Były właśnie namieszał nam w życiu. I  to sporo. Reakcja M - bezcenna :-) Sama jest wkurzona na Byłego, ale reakcja M na to wszystko mnie rozbawia w tym momencie i jest świetnym pocieszeniem :-))
Bluzga na Niego od rana, psy na Nim wiesza, jest tak wyprowadzony z równowagi jak dawno nie był. Bawi mnie to , bo kiedy ja bluzgałam na Jego Exową to mówił, "co się czepiasz". To moje sprawy., Ciebie nie powinny dotyczyć. A teraz nagle sie okazuje, że sprawy Byłego to nie są tylko MOJE sprawy. To są NASZE sprawy i M się z tym źle czuje i go to wk...wia i tak dalej.....

Nosił wilka razy kilka.... ponieśli i wilka. Teraz może w końcu M zrozumie dlaczego tak bardzo mnie irytowało, kiedy Exowa burzyła naszą sielankę :-)))

bo wszystko w życiu dzieje sie po coś
jak exowa robiła jazdy to głownie cierpiałaś Ty ,bo to w końcu obce problemy ,mnie tez złoscilo wiele spraw kiedyś ,zwlaszcza gdy usilowano podporzedkowac mój plan dnia,czy jakieś święta pod czyjeś ( czytaj exowej a potem jej coruni) widzimisię, z tego co pamiętam to ja sie nie dostosowywałam ,powiem szczerze z czystej przekory ,

u kijm facet przyzwyczajony do braku problemow ze strony exa ,wszedl w sytuacje komfortową,dostosowywać sie nie musial, to raczej wszyscy musieli dostosowywać sie do jego przeszkód a tu   nagle zdziwienie i bardzo dobrze,ma okazje zobaczyć jak to jest z tej drugiej strony

6 636 Ostatnio edytowany przez kjim (2016-04-01 11:36:19)

Odp: Być drugą i macochą

"Kaliber sprawy" nie większy niż to co fundowała nam kilka lat temu Exowa. Ale ubaw z reakcji M mam doprawdy świetny.
Do tej pory wg M, problemy z Exową to JEGO problemy (ja mam się nie wtrącać). A teraz okazuje się , że moje sprawy z Byłym strasznie Go dotykają. Że On się nie umie "nie przejmować" jak NAM Były bruździ w życiu :-)  Z rozbawieniem powiedziałam Mu :"doprawdy? czym Ty się przejmujesz, przecież to nie powinno Ciebie dotyczyć?"
Teraz M wyskakuje, że przecież trzeba się umówić z prawnikiem, że to trzeba tak i tak załatwić i że to i że tamto..... wypadałoby powiedzieć - czego się wtrącasz w nie swoje sprawy :-) Ale nie mam sumienia. Rozczuliło mnie to Jego "zaangażowanie" w MOJE sprawy :-)

6 637

Odp: Być drugą i macochą

Kjim, bądź dobra, nie gaś faceta wink to miło, że się stara i walczy w Waszej sprawie

6 638

Odp: Być drugą i macochą

Bardzo mile. Naprawdę. Aż lżej się na duszy człowiekowi robi jak wie, że ma obok wsparcie i życzliwą duszę. I że On będzie wspierał i walczył razem ze mną...... tylko sam to wsparcie, życzliwość, dbanie o "wspólny" interes i wspólne dobro odrzucał w analogicznej sytuacji. Zarzucał mi , że się nie potrzebnie wtrącam, nie potrzebnie angażuję, ze to Jego sprawy nie moje.
Naprawdę nawet nie wiecie, jak się cieszę z takiego obrotu spraw :-)
Niech w końcu zobaczy , że to co tyczy się Jego , dotyka również mnie i vice versa.

6 639

Odp: Być drugą i macochą

Hh999, czy Ty nie miałaś takiej małej satysfakcji , gdy w czasie świąt młode w obecności rodziny dały taką plamę?
Bo ja miałam wink Wybacz jestem tylko biernym obserwatorem, czytam Wasze posty i trzymam za Was kciuki, ale gdy przeczytałam Twoją relację z rodzinnych świąt, to zastanawiałam się, czy po za zażenowaniem (mam na myśli M i jego rodziców) spowodowanym zachowaniem dziewczyn, ich ojciec i dziadkowie pokusili się o jakąś refleksję.
Napisałaś, że zapanowało milczenie i konsternacja smile ale zastanawiam się, czy oni skonstatowali, że to jednak ich zasługa do kompletu z ex?

6 640 Ostatnio edytowany przez Hh999 (2016-04-01 16:56:35)

Odp: Być drugą i macochą

josz .... no nie... oczywiście, że przed rodziną się ogromnie zgorszyłam, a w duszy uśmiechnęłam od ucha do ucha wink Nasze kochane aniołki pokazały różki kilka razy, "dupa" to było apogeum, ale kilka razy w święta też zabłysnęły kulturą i obyciem smile

6 641

Odp: Być drugą i macochą

Czytając to, co napisałaś (święta), nawet trochę zrobiło mi się żal M, ale obawiam się, że gdyby nie obecność Twoich rodziców, wszyscy (po za Tobą), przeszliby nad tym do porządku dziennego.
Masz rację, że należy wykładać dziewczynkom kawę na ławę, co czarne, a co białe. Pociechą jest to, że młode z pewnością nie zrobiły tego z premedytacją, tylko bezmyślnie, kierując się przyzwyczajeniem i złymi nawykami.

6 642 Ostatnio edytowany przez Hh999 (2016-04-10 17:24:56)

Odp: Być drugą i macochą

cześć wredne macochy smile
jestem w szpitalu, ale zupełnie niepotrzebnie, więc nie będę tu rozkminiać tematu jak to jest mieć podwyższone ciśnienie w 38 tc smile Nie mniej szpital pozwala spojrzeć na życie z perspektywy niedostępnej z domowych pieleszy.
Mój M ma ostatnio złą fazę w relacji z córkami. Przyłapuje je na drobniejszych i większych kłamstewkach, kombinowaniu w układzie dziewczynki-mama-on. Stety, czy niestety, ale wczoraj wieczorem w trakcie krótkiej wizyty u mnie w szpitalu wieczorem, powiedział że zauważa że młode "ćwiczą" go finansowo tj. jest "dobrym" tatą jak spełnia ich zachcianki, jak im czegoś odmawia, jest foch i frustracja. Mam świadomość, że to ja się przyczyniłam do tego, że inaczej myśli o swojej dotychczasowej postawie w sferze zakupów i wydawania kasy na rzeczy nieprzydatne/jednodniowe kaprysy. Oczywiście trudno zmienić stare zwyczaje i znowu coś tam im kupił, co było zupełnie zbędne, ale .... asertywnie w sklepie z gówn...ami odmówił im kupna zegarków, bo mają zegarki, ale tych co mają "nie chcą zniszczyć". Kiedyś taki powód by zadziałał, teraz chyba M spadają nieco łuski z oczu i zdaje sobie sprawę, że córki go wkręcają.
Wskutek "programu" edukacyjnego MM, którego priorytetem jest "nauka córek jazdy na rowerze, rolkach i sterowania żaglówką" (prawie dosłowny cytat "osiągnięć" eks względem wychowania córek przedstawiony we wczorajszym sms) starsza pasierbica jest bardzo ułomna pod względem manualnym - ma geometrię i nie potrafi cyrklem narysować kółka. Pomijam awanturę między M a eks o materiały piśmiennicze; rzekomo eks wydaje 400 zł miesięcznie, podczas gdy cyrkiel MM kosztował 8 zł i się rozwalił, ekierka jest złamana, nie ma ołówka i takie tam. M jechał z nią kupić artykuły szkolne bo nie za bardzo było czym odrabiać lekcje, ale ...... był tak zbulwersowany, że zrobił zdjęcia piórnika i wyposażenia córki do szkoły. Na początku nie chciał z nią jechać, ale przekonałam go, żeby pojechali do empiku, zrobili zakupy i to co kupią zostało u nas. Następnym razem będzie miała artykuły szkolne u nas, a matka  .... cóż.... chyba stać ją na cyrkiel za 30 zł, podobny do tego który kupił M, bo wszakże wydaje taką kasę miesięcznie na zakup materiałów biurowych, która w niejednej rodzinie wystarcza dla dzieci na cały rok szkolny.... Oczywiście MM chce wziąć do domu nowe rzeczy, ale M jest tak nagrzany, że jej na to nie pozwoli. A czemu nie pozwoli .........
Pisałam już, że M kupował/kupuje im mnóstwo różnych rzeczy w tym ubraniowych. Dziewuchy go proszą, czy mogą coś wziąć do mamy "bo to jest ich", albo też robią to bez pytania (przecież nie będziemy dzieciom robić rewizji, ale zostały kilka razy na tym już złapane). Tym sposobem u nas nie ma ich butów, które były kupione dla nich i np. na deskorolkę szły w crocksach. Padło też ostatnio "tata kup nam tenisówki" podczas gdy ostatnio kupił im na jesień, zabrały do mamy, u nas tych butów nie ma. Powiem Wam, że totalna paranoja. M kupił im na zająca deskorolki, zabrały je do domu. U nas nie ma już nic - ani hulajnog, ani deskorolek i mówią ojcu, że w domu jest fajniej, bo mogą sobie pojeździć na deskorolkach.... mówię - to po cholerę pozwalasz im zabierać do domu. Pozwól im zabrać na tydzień, rób sobie notatkę a potem egzekwuj to, że ta deskorolka wraca do nas. Potem ewentualnie pożycz im na następny tydzień itd., ale niech to będzie wyjątek, a nie reguła.
Nie ma mnie na weekend w domu, siedzę w spokoju w szpitalu, M jest z córkami w domu. Nie tylko odwykł już od "full serwisu" względem córek, bo ja odciążałam go w różnych kwestiach, ale jeszcze frustruje go merkantylna postawa dziewczyn - jesteśmy grzeczne jak dostajemy co chcemy, jak nie to mamy fochy i tata nam jest niepotrzebny. Dodatkowo wczoraj wyszedł temat pieniędzy, M powiedział MM, że materiały do szkoły powinna jej kupić mama i na to dostaje od niego alimenty między innymi. Na to młodsza pasierbica powiedziała, że to nieprawda, ze mama nie ma pieniędzy, bo jej nie dajesz. M zdębiał... nie wiem co ta kobieta sprzedaje dzieciom... że ojciec na nie nie łoży....? Kazałam M przeprowadzić z dziewczynkami rozmowę na ten temat i "uświadomić im", że co miesiąc mama dostaje alimenty przelewem na konto, które są przeznaczone na ich utrzymanie i potrzeby. Nie wiem w co eks gra .... doprawdy nie wiem ....

6 643

Odp: Być drugą i macochą

Hh999, przede wszystkim, trzymaj się zdrowo, teraz koncentruj się tylko na sobie i dzieciątku.
M poradzi sobie, bo musi. Może dojdzie do wniosku, że w walce o miłość córek (jak smutno to brzmi) warto zagrać kartami ex.
Oprócz prostowania dawnych błędów wychowawczych, konsekwentnej pracy nad dziewczynkami, może trzeba pokazać drugą stronę medalu.
Nie mam na myśli buntowania dzieci przeciwko matce, choć jak widać ex stosując taką "brudną grę" odnosi "sukces". Co prawda to pyrrusowe zwycięstwo, ale widać nienawiść do byłego męża przesłania jej zdrowy rozsądek.
Może w takich okolicznościach M powinien po prostu pokazać córkom czarno na białym ile pieniędzy płaci na nie mamusi, może też zdecydowałby się na powiedzenie im wprost, jak czuje się w sytuacji, gdy córki jasno dają mu do zrozumienia, że kochają go w zamian za prezenty.
Trzymaj się Hh999, za chwilę będziesz mamą, trzymam kciuki smile

6 644

Odp: Być drugą i macochą

Hh999. Trzymam kciuki za szczęśliwy poród. 38 tydzień czyli w każdej chwili możesz już urodzić. Czekam na wieści :-))

6 645

Odp: Być drugą i macochą

Hh999 powodzenia mam nadzieje ze ty i maly bedziecie zdrowi.

6 646

Odp: Być drugą i macochą

Hhh999, jak sytuacja? Wszystko u Ciebie w porządku? Daj znać czy już po?

6 647

Odp: Być drugą i macochą

cześć dziewczyny smile
jestem w szpitalu nadal, rozpisana do cc na poniedziałek. Jaś miał jakieś zaburzenia tętna i taką decyzję podjęli lekarze. Mi to ganc ganc pomada, a najbardziej się cieszę, że w poniedziałek będę miała synka koło siebie smile

6 648

Odp: Być drugą i macochą

witajcie.czy ktoś z Was miał taki dylemat... rodzice są po rozwodzie mają dziecko w wieku wczesnoszkolnym. jedno z rodziców - dokładnie ojciec, bierze ponownie ślub.  dziecko widzi co się dzieje (bo to nie malutki bobasek co  przewijać trzeba) lecz ojciec nie rozmawia z nim o tej sytuacji. kiedy dziecko bywa u niego nowa partnerka albo wyjeżdza , albo jak to określił sam ojciec dziecka - ma stosunek obojętny.  co może źle wróżyć na przyszłość (ale miejmy nadzieję  że przynajmniej tym razem jestem w błędzie).  czy z dzieckiem powinien ktoś porozmwiać o tej sytuacji???

6 649

Odp: Być drugą i macochą
poszukiwaczek napisał/a:

witajcie.czy ktoś z Was miał taki dylemat... rodzice są po rozwodzie mają dziecko w wieku wczesnoszkolnym. jedno z rodziców - dokładnie ojciec, bierze ponownie ślub.  dziecko widzi co się dzieje (bo to nie malutki bobasek co  przewijać trzeba) lecz ojciec nie rozmawia z nim o tej sytuacji. kiedy dziecko bywa u niego nowa partnerka albo wyjeżdza , albo jak to określił sam ojciec dziecka - ma stosunek obojętny.  co może źle wróżyć na przyszłość (ale miejmy nadzieję  że przynajmniej tym razem jestem w błędzie).  czy z dzieckiem powinien ktoś porozmwiać o tej sytuacji???

Myślę, że dzieckiem powinien porozmawiać przede wszystkim ojciec, bo to on wprowadza nową osobę do ich życia (do życia dziecka także). Dobrze, gdyby matka dziecka zaakceptowała tę sytuację i nie nastawiała negatywnie dziecka do ojca i jego nowej partnerki. Jeśli mają z tym problem, mogliby udać się wspólnie (rodzice) do psychologa po poradę, jak rozmawiać z dzieckiem w tej sytuacji.
Niepokojący jest jednak stosunek nowej partnerki do dziecka. Ona może mieć stosunek obojętny, jednak nie uniknie kontaktu, jeżeli już to robi, to faktycznie nie wróży dobrze (moim zdaniem). Czy ona w ogóle poznała dziecko, czy zawsze wyjeżdża w czasie gdy ono odwiedza ojca?
Jeśli się pobiorą, to najprawdopodobniej będą mieli wspólne dzieci, czyli rodzeństwo przyrodnie dziecka z pierwszego małżeństwa. Nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby pierwsze dziecko było izolowane od nowej rodziny ojca, bo partnerka ma obojętny stosunek, czy wręcz nie akceptuje, ignoruje i unika.
Myślę, że przede wszystkim ojciec dziecka powinien ustalić pewne sprawy z nową kobietą, nie godzić się na rugowanie swojego dziecka z nowego związku, a raczej rodziny, a dopiero potem dogadać się z dzieckiem i byłą żoną.

6 650

Odp: Być drugą i macochą
josz napisał/a:
poszukiwaczek napisał/a:

witajcie.czy ktoś z Was miał taki dylemat... rodzice są po rozwodzie mają dziecko w wieku wczesnoszkolnym. jedno z rodziców - dokładnie ojciec, bierze ponownie ślub.  dziecko widzi co się dzieje (bo to nie malutki bobasek co  przewijać trzeba) lecz ojciec nie rozmawia z nim o tej sytuacji. kiedy dziecko bywa u niego nowa partnerka albo wyjeżdza , albo jak to określił sam ojciec dziecka - ma stosunek obojętny.  co może źle wróżyć na przyszłość (ale miejmy nadzieję  że przynajmniej tym razem jestem w błędzie).  czy z dzieckiem powinien ktoś porozmwiać o tej sytuacji???

Myślę, że dzieckiem powinien porozmawiać przede wszystkim ojciec, bo to on wprowadza nową osobę do ich życia (do życia dziecka także). Dobrze, gdyby matka dziecka zaakceptowała tę sytuację i nie nastawiała negatywnie dziecka do ojca i jego nowej partnerki. Jeśli mają z tym problem, mogliby udać się wspólnie (rodzice) do psychologa po poradę, jak rozmawiać z dzieckiem w tej sytuacji.
Niepokojący jest jednak stosunek nowej partnerki do dziecka. Ona może mieć stosunek obojętny, jednak nie uniknie kontaktu, jeżeli już to robi, to faktycznie nie wróży dobrze (moim zdaniem). Czy ona w ogóle poznała dziecko, czy zawsze wyjeżdża w czasie gdy ono odwiedza ojca?
Jeśli się pobiorą, to najprawdopodobniej będą mieli wspólne dzieci, czyli rodzeństwo przyrodnie dziecka z pierwszego małżeństwa. Nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby pierwsze dziecko było izolowane od nowej rodziny ojca, bo partnerka ma obojętny stosunek, czy wręcz nie akceptuje, ignoruje i unika.
Myślę, że przede wszystkim ojciec dziecka powinien ustalić pewne sprawy z nową kobietą, nie godzić się na rugowanie swojego dziecka z nowego związku, a raczej rodziny, a dopiero potem dogadać się z dzieckiem i byłą żoną.

własnie o to mi chodzi że boję się o to co bedzie po ślubie.... w ciągu 3 lat jak razem mieszkają nowa partnerka była może 2-3 razy w czasie gdy dziecko było u ojca (tu wliczam również święta), dziecko nie wie dokładnie kto to jest i co tam robi- jest bo jest. dziecko ma 6 lat i skoro nie pyta to ojciec stwierdził że nie musi nic mówić.  a co ze ślubem- czy dziecko powinno być na ślubie cywilnym? czy nie będzie sie czuło dziwnie w tej sytuacji a ślub za 2 tygodnie? kilkukrotne sytuacje że dziecko zachorowało w trakcie pobytu u ojca- i to tak konkretnie nie mówie o katarku, ani nowa partnerka ani teściowa (w wakacje) nie zajęły sie dzieckiem, ojciec jak to ojciec- może mieć lewe ręce nie wiedziec co zrobić- więc w trakcie takich kontaktóe dziecko było odwożone do domu a matka wiozła je na pogotowie. jezeli chodzi o psychologa - to tak dziecko jest pod opieką, matka też. związane jest to przede wszystkim z agresją która pojawia sie u dziecka po wizytach u ojca (na co może wpływać jego sytuacja rodzinna) i nastawianiu  dziecka przez ojca przeciwko matce, szkole itp dziecko przez kilka dni tą agresję "wylewało" na matkę ale też na kolegów w szkole. JEŚLI KTOŚ UWAŻĄ ŻE PSYCHOLOG W NICZYM NIE POMAGA TO SIĘ MYLI. POMAGA ZROZUMIEĆ REAKCJE DZIECKA,I WSKAŻE SPOSOBY REAGOWANIA I RADZENIA SOBIE. A PRZEDE WSZYSTKIM WYSŁUCHA.jednak ojciec stwierdził że jest zdrowy psychicznie i była - matka dziecka sama moze sobie iść do psychologa.  jeżeli chodzi o matke to czeka tego slubu jak zbawienia- bo w końcu po 5 latach chce mieć spokój. pozdrawiam

6 651

Odp: Być drugą i macochą
poszukiwaczek napisał/a:

JEŚLI KTOŚ UWAŻĄ ŻE PSYCHOLOG W NICZYM NIE POMAGA TO SIĘ MYLI. POMAGA ZROZUMIEĆ REAKCJE DZIECKA,I WSKAŻE SPOSOBY REAGOWANIA I RADZENIA SOBIE. A PRZEDE WSZYSTKIM WYSŁUCHA.jednak ojciec stwierdził że jest zdrowy psychicznie i była - matka dziecka sama moze sobie iść do psychologa.  jeżeli chodzi o matke to czeka tego slubu jak zbawienia- bo w końcu po 5 latach chce mieć spokój. pozdrawiam

Nie sugerowałam, żeby ojca wysyłać do psychologa, ale raczej obydwoje rodziców w trosce o dziecko, ale jak widać sytuacja jest napięta, co niestety odbija się na dziecku. Czy matka nie może w tej sytuacji poinformować dziecka, że ojciec będzie miał nową żonę?
Jeśli chodzi o choroby na które dziecko zapada będąc u ojca, przyczyną może być stres, który dziecko odczuwa.

6 652

Odp: Być drugą i macochą
poszukiwaczek napisał/a:

kilkukrotne sytuacje że dziecko zachorowało w trakcie pobytu u ojca- i to tak konkretnie nie mówie o katarku, ani nowa partnerka ani teściowa (w wakacje) nie zajęły sie dzieckiem, ojciec jak to ojciec- może mieć lewe ręce nie wiedziec co zrobić- więc w trakcie takich kontaktóe dziecko było odwożone do domu a matka wiozła je na pogotowie

"Ojciec jak to ojciec".... usprawiedliwianie nieporadności faceta i oczekiwanie, że inne kobiety zajmą się dzieckiem. Nie - nowa partnerka nie musi zajmować się dzieckiem w trakcie choroby. To ojciec powinien nim się zająć. Nie ma co faceta usprawiedliwiać. Jest ojcem - JEST, ma dwie ręce - MA... to niech się zajmuje. A jak nie ... to trudno matka.

6 653

Odp: Być drugą i macochą
poszukiwaczek napisał/a:
josz napisał/a:
poszukiwaczek napisał/a:

witajcie.czy ktoś z Was miał taki dylemat... rodzice są po rozwodzie mają dziecko w wieku wczesnoszkolnym. jedno z rodziców - dokładnie ojciec, bierze ponownie ślub.  dziecko widzi co się dzieje (bo to nie malutki bobasek co  przewijać trzeba) lecz ojciec nie rozmawia z nim o tej sytuacji. kiedy dziecko bywa u niego nowa partnerka albo wyjeżdza , albo jak to określił sam ojciec dziecka - ma stosunek obojętny.  co może źle wróżyć na przyszłość (ale miejmy nadzieję  że przynajmniej tym razem jestem w błędzie).  czy z dzieckiem powinien ktoś porozmwiać o tej sytuacji???

Myślę, że dzieckiem powinien porozmawiać przede wszystkim ojciec, bo to on wprowadza nową osobę do ich życia (do życia dziecka także). Dobrze, gdyby matka dziecka zaakceptowała tę sytuację i nie nastawiała negatywnie dziecka do ojca i jego nowej partnerki. Jeśli mają z tym problem, mogliby udać się wspólnie (rodzice) do psychologa po poradę, jak rozmawiać z dzieckiem w tej sytuacji.
Niepokojący jest jednak stosunek nowej partnerki do dziecka. Ona może mieć stosunek obojętny, jednak nie uniknie kontaktu, jeżeli już to robi, to faktycznie nie wróży dobrze (moim zdaniem). Czy ona w ogóle poznała dziecko, czy zawsze wyjeżdża w czasie gdy ono odwiedza ojca?
Jeśli się pobiorą, to najprawdopodobniej będą mieli wspólne dzieci, czyli rodzeństwo przyrodnie dziecka z pierwszego małżeństwa. Nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby pierwsze dziecko było izolowane od nowej rodziny ojca, bo partnerka ma obojętny stosunek, czy wręcz nie akceptuje, ignoruje i unika.
Myślę, że przede wszystkim ojciec dziecka powinien ustalić pewne sprawy z nową kobietą, nie godzić się na rugowanie swojego dziecka z nowego związku, a raczej rodziny, a dopiero potem dogadać się z dzieckiem i byłą żoną.

własnie o to mi chodzi że boję się o to co bedzie po ślubie.... w ciągu 3 lat jak razem mieszkają nowa partnerka była może 2-3 razy w czasie gdy dziecko było u ojca (tu wliczam również święta), dziecko nie wie dokładnie kto to jest i co tam robi- jest bo jest. dziecko ma 6 lat i skoro nie pyta to ojciec stwierdził że nie musi nic mówić.  a co ze ślubem- czy dziecko powinno być na ślubie cywilnym? czy nie będzie sie czuło dziwnie w tej sytuacji a ślub za 2 tygodnie? kilkukrotne sytuacje że dziecko zachorowało w trakcie pobytu u ojca- i to tak konkretnie nie mówie o katarku, ani nowa partnerka ani teściowa (w wakacje) nie zajęły sie dzieckiem, ojciec jak to ojciec- może mieć lewe ręce nie wiedziec co zrobić- więc w trakcie takich kontaktóe dziecko było odwożone do domu a matka wiozła je na pogotowie. jezeli chodzi o psychologa - to tak dziecko jest pod opieką, matka też. związane jest to przede wszystkim z agresją która pojawia sie u dziecka po wizytach u ojca (na co może wpływać jego sytuacja rodzinna) i nastawianiu  dziecka przez ojca przeciwko matce, szkole itp dziecko przez kilka dni tą agresję "wylewało" na matkę ale też na kolegów w szkole. JEŚLI KTOŚ UWAŻĄ ŻE PSYCHOLOG W NICZYM NIE POMAGA TO SIĘ MYLI. POMAGA ZROZUMIEĆ REAKCJE DZIECKA,I WSKAŻE SPOSOBY REAGOWANIA I RADZENIA SOBIE. A PRZEDE WSZYSTKIM WYSŁUCHA.jednak ojciec stwierdził że jest zdrowy psychicznie i była - matka dziecka sama moze sobie iść do psychologa.  jeżeli chodzi o matke to czeka tego slubu jak zbawienia- bo w końcu po 5 latach chce mieć spokój. pozdrawiam

Hej, a kim Ty jesteś ze boisz się o to dziecko ?
Skoro ojciec nie tłumaczy synowi..to powinna matka jeżeli jej zależy szczerze na synu a nie na toczeniu walki z ojcem.
Co do zachowania dziecka - agresji - może to być wynik ogólnej sytuacji w jakiej pozostawiają go oboje rodzice.
To że ojciec czegoś tam nie robi według Ciebie czy opinii matki, nie czyni z niej anioła ...jak dla mnie to największą krzywdę wyrządza swojemu dziecku właśnie ona. Zachowanie exa nie zobowiązuje ją do solidarności z nim" on nie mówi to ja też nie będę ".. w Twoich postach czuć (widać ukrywaną)  niechęć do narzeczonej tego faceta.
Jak pisała Tendre- to ojciec jest odpowiedzialny za wychowanie i opiekę .
Może ona usuwa się z domu na prośbę tego faceta ? a może dziecko źle reaguje na jej obecność ???  z pewnością matka bardziej interesuje się exem i jego narzeczoną niż własnym dzieckiem.. Co do psychologa - aby mógł zdiagnozować prawdziwe powody zachowania dziecka musi mieć ogromne doświadczenie i poznać całokształt otoczenia dziecka... Tu jasno wskazujesz że to wina ojca .

Mam wrażenie że to Ty sama jesteś tą matką. .. ślub nie da Ci spokoju jeśli sama o niego nie zadbasz. To nie inni nas niepokoją "przez 5 lat"..to my sami sobie robimy,  pozwalając by słowa czy czyny innych rządziły naszym życiem, emocjami ...

6 654

Odp: Być drugą i macochą
josz napisał/a:
poszukiwaczek napisał/a:

JEŚLI KTOŚ UWAŻĄ ŻE PSYCHOLOG W NICZYM NIE POMAGA TO SIĘ MYLI. POMAGA ZROZUMIEĆ REAKCJE DZIECKA,I WSKAŻE SPOSOBY REAGOWANIA I RADZENIA SOBIE. A PRZEDE WSZYSTKIM WYSŁUCHA.jednak ojciec stwierdził że jest zdrowy psychicznie i była - matka dziecka sama moze sobie iść do psychologa.  jeżeli chodzi o matke to czeka tego slubu jak zbawienia- bo w końcu po 5 latach chce mieć spokój. pozdrawiam

Nie sugerowałam, żeby ojca wysyłać do psychologa, ale raczej obydwoje rodziców w trosce o dziecko, ale jak widać sytuacja jest napięta, co niestety odbija się na dziecku. Czy matka nie może w tej sytuacji poinformować dziecka, że ojciec będzie miał nową żonę?
Jeśli chodzi o choroby na które dziecko zapada będąc u ojca, przyczyną może być stres, który dziecko odczuwa.

przepraszam , nie chodziło mi o to że sam ojciec do psychologa.... oboje oczywiście, bo chodzi o dziecko. tylko jak matka ma dziecku powiedzieć o nowej zonie taty. nie wiem czy dobrze myślę ale fajnie by było żeby nie tylko rodzice spotkali się ale też nowa partnerka. bo dziecko przedze wszystkim powino czuć się bezpiecznie w nowej sytuacji (dla całej czwórki by nie zaszkodziło). a zarówno jego rodzice jak i nowa partnerka będzie juz w zyciu dziecka (dorośli i dziecko muszą pewne rzeczy zrozumieć i ustalić wspólne działanie wobec dziecka)
sytuacja miedzy rodzicami nie jest aż tak napięta- odkąd jest nowa partnerka jest lepiej -rodzice się porozumiewają, problem dla ojca stanowi nowa partnerka która jest baaaardzo zazdrosna i pilnuje go co do minuty (a dla byłej jest to nawet zabawne że wpakował się w związek z taka zazdrośnicą, i że jeszcze dla kogoś ona stanowi przynajmniej wymyslone zagrożenie)

6 655

Odp: Być drugą i macochą
poszukiwaczek napisał/a:
josz napisał/a:
poszukiwaczek napisał/a:

JEŚLI KTOŚ UWAŻĄ ŻE PSYCHOLOG W NICZYM NIE POMAGA TO SIĘ MYLI. POMAGA ZROZUMIEĆ REAKCJE DZIECKA,I WSKAŻE SPOSOBY REAGOWANIA I RADZENIA SOBIE. A PRZEDE WSZYSTKIM WYSŁUCHA.jednak ojciec stwierdził że jest zdrowy psychicznie i była - matka dziecka sama moze sobie iść do psychologa.  jeżeli chodzi o matke to czeka tego slubu jak zbawienia- bo w końcu po 5 latach chce mieć spokój. pozdrawiam

Nie sugerowałam, żeby ojca wysyłać do psychologa, ale raczej obydwoje rodziców w trosce o dziecko, ale jak widać sytuacja jest napięta, co niestety odbija się na dziecku. Czy matka nie może w tej sytuacji poinformować dziecka, że ojciec będzie miał nową żonę?
Jeśli chodzi o choroby na które dziecko zapada będąc u ojca, przyczyną może być stres, który dziecko odczuwa.

przepraszam , nie chodziło mi o to że sam ojciec do psychologa.... oboje oczywiście, bo chodzi o dziecko. tylko jak matka ma dziecku powiedzieć o nowej zonie taty. nie wiem czy dobrze myślę ale fajnie by było żeby nie tylko rodzice spotkali się ale też nowa partnerka. bo dziecko przedze wszystkim powino czuć się bezpiecznie w nowej sytuacji (dla całej czwórki by nie zaszkodziło). a zarówno jego rodzice jak i nowa partnerka będzie juz w zyciu dziecka (dorośli i dziecko muszą pewne rzeczy zrozumieć i ustalić wspólne działanie wobec dziecka)
sytuacja miedzy rodzicami nie jest aż tak napięta- odkąd jest nowa partnerka jest lepiej -rodzice się porozumiewają, problem dla ojca stanowi nowa partnerka która jest baaaardzo zazdrosna i pilnuje go co do minuty (a dla byłej jest to nawet zabawne że wpakował się w związek z taka zazdrośnicą, i że jeszcze dla kogoś ona stanowi przynajmniej wymyslone zagrożenie)

Ale to jego związek. Może jest w nim szczęśliwy. Nie zawsze z zewnątrz jesteś w stanie to ocenić. Chociaż z twoich słów przebija satysfakcja i przekonanie, że pewnie jego obecna jest zazdrośnicą i jest mu gorzej. I twoje przekonanie, że problemem ojca jest jego nowa partnerka. Koniecznie szukasz potwierdzenia, że jest problemem.

Abstrahując od tego... spotkanie z psychologiem i udział jego przyszłej żony, a obecnej partnerki jest jej dobrą wolą. Oczywistym jest, że dla matki i ojca dziecko jest dobrem. Ale nie mieszaj do tego jego przyszłej żony - będzie chciała to pójdzie, zaproponować można, ale jej odmowa także powinna być uszanowana.

Twoje słowa brzmią trochę jak prowokacja. Dorośli muszą...

6 656

Odp: Być drugą i macochą
poszukiwaczek napisał/a:

witajcie.czy ktoś z Was miał taki dylemat... rodzice są po rozwodzie mają dziecko w wieku wczesnoszkolnym. jedno z rodziców - dokładnie ojciec, bierze ponownie ślub.  dziecko widzi co się dzieje (bo to nie malutki bobasek co  przewijać trzeba) lecz ojciec nie rozmawia z nim o tej sytuacji. kiedy dziecko bywa u niego nowa partnerka albo wyjeżdza , albo jak to określił sam ojciec dziecka - ma stosunek obojętny.  co może źle wróżyć na przyszłość (ale miejmy nadzieję  że przynajmniej tym razem jestem w błędzie).  czy z dzieckiem powinien ktoś porozmwiać o tej sytuacji???

Oczywiście, że ktoś powinien dziecku wyjaśniać  sytuację, w której się znalazło. I żaden psycholog, pedagog i psychiatra nie zrobią tego lepiej niż zdrowa psychicznie MAMA!!!
Pierwsza osobą, której dziecko ufa bezgranicznie i zawierzy we wszystko jest mama. Jeśli ojciec nie jest na tyle dojrzały i odpowiedzialny żeby rozmawiać z dzieckiem na te tematy, to matka jak najbardziej powinna dziecku tę sytuacje objaśniać. A przede wszystkim zapewnić dziecko, że jest bezpieczne, jest kochane i to, że rodzice nie mieszkają razem, lub to, że tata będzie miał nową żonę nie jest tragedią!!! Dziecko będzie miało kolejną osobę w swoim otoczeniu i tyle. Przez całe życie będą w Jego otoczeniu przybywać jakieś nowe osoby a niektóre odchodzić. Takie jest życie i należy dziecko uczyć, że to tragedią nie jest! Czemu od razu wszyscy chcą wysyłać dzieciaka do psychologów. Najpierw niech matka z ojcem wykażą odrobinę zdrowego rozsądku. Oboje powinni zapewnić dziecko o swojej miłości , o tym, że mimo zmieniającej się sytuacji nadal jest kochane i...... przejść nad wszystkim do porządku dziennego. Dziecko pewne siebie i miłości rodziców szybciej zaadoptuje się do nowej sytuacji, niż innym się wydaje. Ale oczywiści zamiast porozmawiać szczerze z dzieciakiem, lepiej go wysłać do psychologa.

6 657

Odp: Być drugą i macochą

poszukiwaczek

po pierwsze nie wiemy kim jestes dla tego dziecka,twoje podejście do tematu sugeruje ze wlasnie matka tego dziecka,satysfakcja z jaka wypowiadasz sie o nieudanym życiu faceta i jego niefajnym zwiazku jednoznacznie na to wskazuje
moze zamiast tego zajelabys sie uświadomieniem dziecku nowej sytuacji,przecież jego dobro jest dla ciebie nadrzędne...chyba....

co za problem wyjasnic mu to ze w życiu ojca pojawi sie nowa zona,nie wymaga to chyba od ciebie aż takiego poswiecenia
osobna sprawa to twoje wymagania wobec tej kobiety,w razie chorob twego dziecka nie ma ona wobec niego żadnych obowiązków,twój byly chyba jest na tyle gramotny żeby podać leki czy zawieść dzieciaka do lekarza,no bo jeśli nawet to go przerasta to zwyczajnie trzeba wnieść o ograniczenie wladzy rodzicielskiej i widzenia w twojej obecności,skoro uwazasz ze przebywanie w domu stanowi zagrożenie dla zdrowia dziecka
skoro dziecko dotąd spokojne przejawia agresywne zachowania to rob z tym cos Ty a nie oglądaj sie na ojca ,skoro taki beznadziejny

chyba za bardzo skupiasz sie na rozkładaniu na czynniki pierwsze nowego zwiazku exa ,zamiast dbać o dobro dziecka,rozumiem ze im jemu gorzej tym tobie lżej

6 658

Odp: Być drugą i macochą

dziewczyny
jestem w domu, urodziłam Jasia. Póki co mój M zachowuje się wspaniale, eks robi jakieś podejrzane akcje z pyskówkami (w piątek pojechała z młodszą córką na urodziny do koleżanki z klasy AA i żądała, żeby M odebrał córkę w centrum sportowym. Pisała jakby wskazując, że córka jest bez opieki, że po nią nie przyjechał, co nie było z M ustalone itd. Pisała tak jakby była w domu i od kogoś wiedziała, że dziecko nie jest odebrane. M zaparł się i powiedział, że nigdzie jeździć nie będzie i to ona ma przywieść córkę do nas itd. Okazało się, że eks była z pasierbicą cały czas na imprezie i po prostu chciała go zmusić do przyjazdu w inne miejsce, zapewne było to dla niej wygodniejsze, niż przejeżdżać w piątek przez pół miasta), dziewczynki na Jasia zareagowały bardzo pozytywnie. Starsza dużo pomagała przy małym (co akurat mnie irytowało i musiałam się mocno kontrolować - po prostu nie lubię jak ktoś go dotyka, ale to mój problem ......) a młodsza była trochę wygłupiona. Niby się cieszyła, ale tak jakoś trochę nieszczerze, ale w końcu uwiesiła się na ojcu i przyznam, że być może mamy jakiś nowy etap relacji M-młodsza córka. Chodzi o to, że ona w pewien sposób poczuła się "zagrożona" i zaczęła zabiegać o jego względy. hm..... pierwszy raz tak okazywała M swoje uczucia "za darmo", do tej pory mógł liczyć na takie względy po zakupach...
Po weekendzie z dziewczynkami trochę padam... bardzo serdecznie Was pozdrawiam

6 659

Odp: Być drugą i macochą

HH9999 , Jasiowi życzę dużo zdrowia, Tobie również, ale przede wszystkim wytrwałości.

Trochę potrwa zanim dojdziesz do siebie. Teraz jeszcze masz prawo być rozdrażniona, przewrażliwiona, bardziej na wszystko wyczulona. Hormony i instynkt macierzyński robią swoje :-)))
Zachowanie pasierbic będzie się zmieniać i to mówiłyśmy Ci wcześniej. Zazdrość najmłodszej i strach, że już nie będzie najmłodszym oczkiem w głowie będzie powodować u Niej różne, skrajne zachowania. "Przyklejanie się" do tatusia jest teraz, bo jest ogłupiona sytuacją, ale przewiduję również skrajność w drugą stronę (łącznie z tupaniem nóżkami i wyzwiskami w stronę taty, w celu zwrócenia na siebie uwagi). O takie reakcje na pewno "zadba" mamusia.    Starsza,sądzę przejdzie to łagodniej , bo Ona jest wciąż najstarszą siostrą tego towarzystwa i tego nikt Jej nie zabierze :-). Ale Ty też się zmienisz. Wszystkie relacje trzeba będzie poukładać na nowo. Póki co, ciesz się maleństwem i odpoczywaj :-*

6 660 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2016-04-25 08:59:21)

Odp: Być drugą i macochą
Hh999 napisał/a:

dziewczyny
jestem w domu, urodziłam Jasia. Póki co mój M zachowuje się wspaniale, eks robi jakieś podejrzane akcje z pyskówkami (w piątek pojechała z młodszą córką na urodziny do koleżanki z klasy AA i żądała, żeby M odebrał córkę w centrum sportowym. Pisała jakby wskazując, że córka jest bez opieki, że po nią nie przyjechał, co nie było z M ustalone itd. Pisała tak jakby była w domu i od kogoś wiedziała, że dziecko nie jest odebrane. M zaparł się i powiedział, że nigdzie jeździć nie będzie i to ona ma przywieść córkę do nas itd. Okazało się, że eks była z pasierbicą cały czas na imprezie i po prostu chciała go zmusić do przyjazdu w inne miejsce, zapewne było to dla niej wygodniejsze, niż przejeżdżać w piątek przez pół miasta), dziewczynki na Jasia zareagowały bardzo pozytywnie. Starsza dużo pomagała przy małym (co akurat mnie irytowało i musiałam się mocno kontrolować - po prostu nie lubię jak ktoś go dotyka, ale to mój problem ......) a młodsza była trochę wygłupiona. Niby się cieszyła, ale tak jakoś trochę nieszczerze, ale w końcu uwiesiła się na ojcu i przyznam, że być może mamy jakiś nowy etap relacji M-młodsza córka. Chodzi o to, że ona w pewien sposób poczuła się "zagrożona" i zaczęła zabiegać o jego względy. hm..... pierwszy raz tak okazywała M swoje uczucia "za darmo", do tej pory mógł liczyć na takie względy po zakupach...
Po weekendzie z dziewczynkami trochę padam... bardzo serdecznie Was pozdrawiam

GRATULACJE ,tak myslalam ze od kilku dni Jasiek juz po drugiej stronie brzucha
reakcja mlodej raczej normalna,potem jak juz kijm napisala przyjdzie bunt

reakcja exowej tez jak najbardziej przewidywalna ,teraz będziesz miała to czesto tzn proby odciagniecia taty od Jasia, baba będzie na sile probowala udowodnic ze jej dzieci są najwazniejsze bo pierwsze i przez byle pierdołe będzie sciagala uwagę ojca na swoje potomstwo,
juz nic nie będzie takie samo
malutkie dziecko wymaga tyle czasu,troski,uwagi ze przewróci swiat M do góry nogami, wreszcie cala uwaga nie będzie skierowana na ręczniki w księżniczki i różowe korony

6 661

Odp: Być drugą i macochą
Hh999 napisał/a:

dziewczyny
jestem w domu, urodziłam Jasia. Póki co mój M zachowuje się wspaniale, eks robi jakieś podejrzane akcje z pyskówkami (w piątek pojechała z młodszą córką na urodziny do koleżanki z klasy AA i żądała, żeby M odebrał córkę w centrum sportowym. Pisała jakby wskazując, że córka jest bez opieki, że po nią nie przyjechał, co nie było z M ustalone itd. Pisała tak jakby była w domu i od kogoś wiedziała, że dziecko nie jest odebrane. M zaparł się i powiedział, że nigdzie jeździć nie będzie i to ona ma przywieść córkę do nas itd. Okazało się, że eks była z pasierbicą cały czas na imprezie i po prostu chciała go zmusić do przyjazdu w inne miejsce, zapewne było to dla niej wygodniejsze, niż przejeżdżać w piątek przez pół miasta), dziewczynki na Jasia zareagowały bardzo pozytywnie. Starsza dużo pomagała przy małym (co akurat mnie irytowało i musiałam się mocno kontrolować - po prostu nie lubię jak ktoś go dotyka, ale to mój problem ......) a młodsza była trochę wygłupiona. Niby się cieszyła, ale tak jakoś trochę nieszczerze, ale w końcu uwiesiła się na ojcu i przyznam, że być może mamy jakiś nowy etap relacji M-młodsza córka. Chodzi o to, że ona w pewien sposób poczuła się "zagrożona" i zaczęła zabiegać o jego względy. hm..... pierwszy raz tak okazywała M swoje uczucia "za darmo", do tej pory mógł liczyć na takie względy po zakupach...
Po weekendzie z dziewczynkami trochę padam... bardzo serdecznie Was pozdrawiam

Gratuluję smile  jesteś teraz mamą, Wasze dzieciątko jest maleńkie, Ty zmęczona i M powinien dbać o to, żeby odciążać Cię od problemów związanych z jego córkami.
Dużo zdrowia Wam życzę.

6 662

Odp: Być drugą i macochą

Hh999 gratuluje zostania mamo. Duzo zdrowia dla Ciebie i malego. Zazdroszcze Ci malego dziecka w domu. Jestem tylko ciekawa jakie beda relacje twoje z dziewczynkami za kilka miesiecy jak wszyscy przyzwyczaja sie do obecnosci Jasia na swiecie. Zmienia sie na pewno.

6 663

Odp: Być drugą i macochą

dzięki dziewczyny... na razie wszystko odłożone na bok, zajmuję się, a właściwie "uczę się" Jasia smile

6 664 Ostatnio edytowany przez kjim (2016-04-29 11:15:08)

Odp: Być drugą i macochą

Dziewczyny życzę wszystkim pogodnego weekendu i udanego wypoczynku.
Mój weekend dogadany i zaplanowany. Zabieram swoją dzieciarnię na łono natury i jedziemy łowić ryby. Jak lekko i przyjemnie się pakować nie denerwując się , że ktoś złośliwy Ci zadzwoni i pokrzyżuje plany :-) Doczekałam się w końcu czasów , kiedy Exowa odczepiła się od mojego/naszego życia.  Czego i Wam życzę.

6 665

Odp: Być drugą i macochą

Gratuluje Kjim ze eks dala wam spokoj. Mam pytanie a co z dziecmi twojego partnera? One tez sie od was odczepily w koncu do tego dazylas. Nie rozumiem dzisiejszych facetow ktorzy pozwalaja na to by dzieci partnerki byly wazniejsze niz jego wlasne dzieci.

6 666 Ostatnio edytowany przez kjim (2016-04-29 13:01:08)

Odp: Być drugą i macochą

Tak myślałam marza , że nie obędzie się bez Twojego złośliwego komentarza :-)
Tak. Dzieci Partnera też się ode mnie odczepiły bo ----> nie mam i nie chcę mieć z Nimi kontaktu. M spędził z Nimi czas w zeszły weekend, więc ten weekend mamy "wolny".
Kto powiedział , że czyjeś dzieci są ważniejsze od innych? Na razie tylko Ty tak twierdzisz.

6 667

Odp: Być drugą i macochą

Nie rozumiem tego. Twoj partner musi znosic twoje dzieci codziennie. Ty nie mozesz z jego dziecmi przebywac nawet 1 weekend w miesiacu. Traktujesz je jak zlo ktore zaplatalo sie w waszym zyciu. Dziwie sie twojemu partnerowi ze sie z toba nie rozstal lub nie zazadal by twoje dzieci zniknely z waszego domu. Ty chyba serca nie masz ze tak zle myslisz o pasierbach. Wiem zostane za chwile zlinczowana przez twoje przyjaciolki z forum. Pisalas ze jego dzieci sa takie niegrzeczne wierzyc mi sie nie chce ze sa takie zle. Partnerka twojego bylego tez tak zle mysli o twoich dzieciach.

6 668

Odp: Być drugą i macochą

Wiem ze mnie nie lubicie za moje poglady trudno jestesmy po dwoch stronach. Ja bardzo lubie dzieci i te ktore znam blizej to fajne dzieciaki. Fakt nie darze ich takim uczuciem jak corke czy siostrzenice. Nie moge zniesc jak dzieciom dzieje sie krzywda. Szczerze to krew mnie zalewa jak czytam wasze wypowiedzi nie chce miec nic wspolnego z pasierbami mamy wolne od jego dzieci itp. Jak bym sie kiedys rozwiodla (nie zanosi sie na to) to nie chcialabym zeby potencjalna partnerka mojego meza miala tak negatywny stosunek do mojej corki jaki Wy macie do dzieci swoich partnerow. Kiedys wasze dzieci moga byc obiektem niecheci takiej jaka darzycie pasierbow.

6 669 Ostatnio edytowany przez kjim (2016-04-29 15:36:37)

Odp: Być drugą i macochą
marza2 napisał/a:

Nie rozumiem tego. Twoj partner musi znosic twoje dzieci codziennie.

Kto powiedział, ze musi znosić moje dzieci codziennie?

marza2 napisał/a:

Ty nie mozesz z jego dziecmi przebywac nawet 1 weekend w miesiacu.

Mogę. Ale nie chcę.

marza2 napisał/a:

Traktujesz je jak zlo ktore zaplatalo sie w waszym zyciu.

To nie moje dzieci, wiec traktuje Je jak każde inne dzieci.

marza2 napisał/a:

Dziwie sie twojemu partnerowi ze sie z toba nie rozstal lub nie zazadal by twoje dzieci zniknely z waszego domu.

To jest mój dom, a mój Partner przebywa w Nim z własnej woli. Jak Mu coś nie pasuje to się wyprowadza (robił tak już nie raz). Ale widać jakaś magiczna moc ściąga Go spowrotem i wraca.

marza2 napisał/a:

Ty chyba serca nie masz ze tak zle myslisz o pasierbach.

Mam serce, co nie przeszkadza mi w trzeźwej ocenie sytuacji, w której się znalazłam i w racjonalnym postępowaniu. Skoro dzieci są niegrzeczne i nikt nie dba o to, by były dobrze wychowane, to przecież ja tego robić nie będę, bo Ich rodzicem nie jestem. Ale to nie znaczy też, że mam pozwalać na niesubordynację, ignorancję i brak poszanowania zasad panujących w moim domu i tolerować brak dobrych manier oraz arogancje ze stronych tych dzieci. Jak Ty kogoś nie lubisz to zapraszasz go do własnego domu, czy starasz się unikać kontaktów z taką osobą? Jak ten ktoś obrażałby Cię w Twoim domu, ignorował i robił coś, co by Ci się nie podobało, to nadal byś tę osobę chciała gościć w swoim domu? Bo ja nie. I kropka.

marza2 napisał/a:

Wiem zostane za chwile zlinczowana przez twoje przyjaciolki z forum.

Nie wiem czy komuś jeszcze będzie się chciało z Tobą dyskutować :-)

marza2 napisał/a:

Pisalas ze jego dzieci sa takie niegrzeczne wierzyc mi sie nie chce ze sa takie zle.

Nie musisz wierzyć we wszystko. Twoja sprawa w co wierzysz.

marza2 napisał/a:

Partnerka twojego bylego tez tak zle mysli o twoich dzieciach.

Nie wiem . Nigdy z Nią nie rozmawiałam.

6 670

Odp: Być drugą i macochą

Ile dzieci twojego partnera maja lat? IlPiszesz ze nigdy nie rozmawialas z partnerka swojego eks, ale czy ojciec twoich dzieci zabiera je do swojego domu? Wiem jak dorosla osoba potrafi byc wredna dla dziecka. W tym co piszesz o tych dzieciach jest tyle zlosci i zlych uczuc skad to sie u Ciebie bierze.

6 671 Ostatnio edytowany przez kjim (2016-04-29 15:40:15)

Odp: Być drugą i macochą
marza2 napisał/a:

W tym co piszesz o tych dzieciach jest tyle zlosci i zlych uczuc skad to sie u Ciebie bierze.

Z doświadczenia. Z 4 letniego doświadczenia.

Jak ktos jest dla Ciebie nie miły, opryskliwy, wredny to zapraszasz go do własnego domu, czy starasz się unikać kontaktów z taką osobą? Jak ten ktoś obrażałby Cię w Twoim domu, ignorował i robił coś, co by Ci się nie podobało, to nadal byś tę osobę chciała gościć w swoim domu?

6 672

Odp: Być drugą i macochą

Domyslam sie ze raczej nie macie wspolnego dziecka? Jesli kiedys na swiecie pojawil by sie wasz dzidzus to rozumiem ze dzieci twojego bylego nie poznaly by brata lub siostry.

6 673

Odp: Być drugą i macochą

Jako największa zołza tego wątku musze napisać kilka zdan
nie rozumiem czemu macocha MUSI chciec przebywać z pasierbami,chciec poświęcać swój czas,energie,finanse cudzym dzieciom,wreszcie musi te cudze dzieci lubić mimo wszystko,nie ma mieć prawa do własnego zdania,do własnej wygody,do dysponowania,własnym czasem tylko dlatego ze jej obecny maz czy partner kiedyś dokonał durnego wyboru i z jakiegoś zwiazku ma dzieci,ok ma te dzieci wiec niech się z nimi spotyka ,niech im poswieca czas ,energie ,finanse ale niech mnie nie wciąga w to szczęście ,ja mężowi nie bronilam kontaktow,zaangażowania itp ale po tym co zgotowala mi jego corka ani myślę mieć jakikolwiek kontakt z nią,przecież nie musze,jest tyle fajnych rzeczy które mogę robić w wolnym czasie,nie mam zamiaru umartwiac sie i robić cos wbrew sobie, nikt i nic mnie do tego nie zmusi

6 674 Ostatnio edytowany przez kjim (2016-04-29 15:54:13)

Odp: Być drugą i macochą
marza2 napisał/a:

Domyslam sie ze raczej nie macie wspolnego dziecka? Jesli kiedys na swiecie pojawil by sie wasz dzidzus to rozumiem ze dzieci twojego bylego nie poznaly by brata lub siostry.

Nie pojawi się . Spokojna głowa.

I spokojnego weekendu.
Drogie macochy życzę wszystkim przyjemnego odpoczynku.

6 675

Odp: Być drugą i macochą

To nie moja sprawa czy planujesz potomstwo czy nie. Nikogo nie powinno to obchodzic, ale tak sie nie zarzekaj mloda jestes wszystko moze sie zdarzyc jeszcze

6 676

Odp: Być drugą i macochą
marza2 napisał/a:

To nie moja sprawa czy planujesz potomstwo czy nie. Nikogo nie powinno to obchodzic,


To po co pytasz :-)

6 677

Odp: Być drugą i macochą

Zacial mi sie telefon i wyslalam wiadomosc kilka razy przepraszam. Od jutra do wtorku bedzie u mnie siostrzenica. W sie uspokoila dala malej spokoj zav2\3 tygodnie rodzi. Mam nadzieje ze po porodzie nie zmieni sie na gorsze. Nie moge na nia patrzec jak cieszy sie z tego ze za chwile urodzi. Ja przez nia stracilam swoje dziecko.

6 678

Odp: Być drugą i macochą

Zacial mi sie telefon i wyslalam wiadomosc kilka razy przepraszam. Od jutra do wtorku bedzie u mnie siostrzenica. W sie uspokoila dala malej spokoj zav2\3 tygodnie rodzi. Mam nadzieje ze po porodzie nie zmieni sie na gorsze. Nie moge na nia patrzec jak cieszy sie z tego ze za chwile urodzi. Ja przez nia stracilam swoje dziecko.

6 679

Odp: Być drugą i macochą

marza2 patrzysz na problem macocha - pasierb bardzo jednostronnie. Jesteś zacietrzewiona z powodu sytuacji w jakiej znalazła się Twoja siostrzenica.
A przecież każda sytuacja jest inna. Ja także znam z opowiadań historie, gdzie wdowiec z dzieckiem, lub dziećmi ożenił się ponownie i faktycznie jego dzieci trafiały na prawdziwe macochy jak ze złej bajki. Tylko, że w tych przypadkach główną winę ponosił ojciec, który w trosce o własny tyłek i dobre układy z nową żoną pozwalał poniewierać własnymi dziećmi przymykając oko na poczynania swojej żony i samemu je zaniedbując.
Myślę, że w podobnej sytuacji jest Twoja siostrzenica, nie wiem na ile jej ojciec ją zaniedbuje, o ile w ogóle tak jest.
Jeszcze w szkole podstawowej miałam koleżankę, której zmarła matka, gdy ona była mała. Ojciec ponownie się ożenił, mieli jeszcze syna, a moja koleżanka od zawsze nienawidziła swojej macochy, dla zasady. Z innego źródła wiem, że ta kobieta naprawdę się starała. Moja koleżanka, niestety, zatruwała jej życie tak długo dopóki nie wyszła z rodzinnego domu. Nie wiem, może była manipulowana np. przez dziadków, rodziców matki?
Rozumiałabym także niechęć dużych już dzieci do kobiety dla której ojciec porzucił rodzinę (choć chamstwa nie usprawiedliwiam), jednak opisywane wyżej historie nie dotyczą takich sytuacji, chyba nie czytałaś uważnie.
Ludzie po przejściach zakładają nowe rodziny i nic w tym złego. W takiej własnie sytuacji są dziewczyny, które tutaj piszą, nie rozwaliły nikomu rodziny, związały się z wolnymi facetami z dziećmi pozostającymi przy matkach, jak to w Polsce bywa. Wielu z nich chętnie podjęłoby się stałej opieki nad swoim potomstwem.
Dzieci nie są winne rozwodom i cierpią z powodu rozstania rodziców, ale takie jest życie niestety.
Idealną byłaby sytuacja, gdyby rozwiedzeni rodzice, w trosce o psychikę swoich dzieci zakopali topór wojenny i pozwolili pogodzić się im z sytuacją i osobnym życiem.
W opisywanych przypadkach zachowanie dzieci wynika z manipulacji matek, które grają nimi, żeby dowalić ojcu.
Drugie żony "macochy" (właściwie to nie są macochami, bo te dzieci mają swoje matki, prawdziwa macocha to żona wdowca z dziećmi) nie mają żadnego obowiązku troszczyć się o potomstwo męża, a tym bardziej kochać je, te dzieci mają obydwoje rodziców...a jednak to robią, starają się, wyciągają rękę...do czasu.
Gdy jeszcze do tego dodamy spolegliwą postawę tatusia, który oczekuje wręcz poświęcenia czasu, pieniędzy! zaniedbuje obowiązki domowe, nie dotrzymuje słowa, daje sobą manipulować byłej żonie i dzieciom, to trudno się dziwić,  że w końcu następuje zmęczenie materiału i druga żona mówi "dość!"
One nie oczekują, żeby ich drudzy  mężowie kochali i wychowywali ich dzieci, wszystkie są niezależne finansowo i radzą sobie z wychowaniem własnych dzieci, tak jak ich mąż powinien radzić sobie z wychowaniem własnych dzieci. Tylko, że często tacy tatusiowie zapominają, że DZIECI NALEŻY KOCHAĆ MĄDRZE!
Nie jesteś w takiej sytuacji i niestety brakuje Ci wyobraźni. Wbiłaś sobie do głowy, że każde dziecko należy kochać "z urzędu".
Bzdura, moja droga, kompletna bzdura. Bezwzględna, ale mądra miłość do własnych dzieci, dotyczy tylko rodziców.

6 680

Odp: Być drugą i macochą

Sytuacja w domu szwagra sie unormowala jest spokoj. K zrozumial jakie bledy popelnil, nie umial ochronic corki przed zlymi emocjami zony. Sytuacja z siostrzenica przypomniała mi relacje z zona taty. Zona taty nas nie lubila robila wszystko by sie nas pozbyc. Chciala by ojciec adoptowal jej corke z poprzedniego zwiazku. Zachowywala sie tak jak Kjim. W naszym przypadku sytuacja byla inna dom w ktorym mieszkaja moj ojciec odziedziczyl po swojej mamie. Wiec macocha nie mogla zabronic nam tam przebywac. Chodz zdarzylo sie jej wyprosic moja siostre z domu jak nie bylo taty.

6 681

Odp: Być drugą i macochą
marza napisał/a:

Chciala by ojciec adoptowal jej corke z poprzedniego zwiazku. Zachowywala sie tak jak Kjim. W naszym przypadku sytuacja byla inna dom w ktorym mieszkaja moj ojciec odziedziczyl po swojej mamie. Wiec macocha nie mogla zabronic nam tam przebywac. Chodz zdarzylo sie jej wyprosic moja siostre z domu jak nie bylo taty.

Marza -nigdy nie dazylam do tego zeby M adoptowal moje dzieci. Pamietaj , ze moje dzieci maja ojca. I najważniejsze o czym zazapominasz: Dzieci M mają mamę! !!!!! Mieszkają ze swoją mamą i nikT nie próbuje im matki zastępować. Nie muszę i nie chcę wchodzić w jej rolę.  Ty mieszkałam z ojcem na codzień i z teco co piszesz wnioskuje , że nie miałaś matki. Nasze sytuacje są inne. Nikt tu nie musi i nie chcę zastępować roli ojca czy matki. Moje dzieci maja mnie i ojca. Dzieci M mają mamę i tatę.  ALE TY NAJWYRAZNIEJ MASZ STRSASZNA TRAUME Z DZIECINSTWA I DLA CIEBIE WSZYSTKIE MACOCHY SA ZLE I WREDNE. I WSZYSTKIE PRZYRODNIE RODZENSTWO ROWNIEZ.

6 682

Odp: Być drugą i macochą

Kjim mieszkalysmy z mama chodz przyznaje ze ja bardziej bylam zwiazana z tato. Siostra lepiej dogadywala sie z mamo. Pierwszy maz zony ojca zmarl jak jej corka byla mala. Wiem ze twoje dzieci maja swojego tate. Mnie nie zalezalo na milosci macochy, chodz myslalam na poczatku ze sie dogadamy. Nie raz zona taty dala nam odczuc ze nie chce nas widziec w ich domu. Moja siostra nawet przestala odwiedzac ojca w domu. Ze mna jej tak latwo nie poszlo. Nie moge zrozumiec jak kobieta ktora sama ma dzieci z poprzedniego zwiazku, nie moze zniesc obecnosci pasierbow w swoim zyciu, domu. Jej partner widuje jej dzieci prawie codziennie. Moj tata byl inny niz dzisiejsi mlodzi mezczyzni, postawil sprawe jasno zonie, nie zrezygnuje z kontaktu ze swoimi corkami, ze jestesmy dla niego rownie wazne jak ich dzieci.Nie zgodzil sie na adopcje jej corki.

6 683 Ostatnio edytowany przez ciocia-ola (2016-05-01 09:00:54)

Odp: Być drugą i macochą

Dziewczyny, proszę Was - nie dyskutujcie z marza2.


Ten wątek jest jedynym w internecie tak obszernym miniporadnikiem o problemach macoch i drugich żon - zobaczcie, że w wyszukiwarce zawsze wyskakuje na pierwszym miejscu i stanowi naprawdę dobry materiał do przemyśleń na temat wejścia w związek z mężczyzną z tzw. przeszłością. Zawiera konkretne sytuacje, opisuje życiowe problemy, daje rady - jesteście bardzo pomocne dla takich kobiet jak ja i inne macochy.


Od kiedy pojawiła się na nim marza2 ze swoją nieprzerobioną traumą z przeszłości, powtarzająca jak zdarta płyta cały czas tą samą opinię (notabene najeżoną błędami ortograficznymi na poziomie podstawówki i bezmyślnie kopiowaną kilka razy), wątek zmienił się w ciągłą dyskusję z nią o tym samym i próbę wyjaśnienia naszego podejścia. Tyle, że ta osoba jest jak beton, nie trafi do niej żaden rzeczowy argument, więc po co marnować potencjał edukacyjny wątku dla kogoś takiego? To jest wątek "BYĆ drugą i macochą" a nie "MIAŁAM macochę, która mnie nie lubiła". Forum ma tysiące wątków, a marza2 pisze tylko w tym, aby atakować macochy - nie założy swojego własnego, gdzie opisze traumy z dzieciństwa, tylko siedzi tutaj i próbuje dopiec wszystkim macochom, a jak to się nie uda, to atakuje każdą imiennie.


Czytam Was, wzoruję się, analizuję, wyciągam wnioski, uczę się - nie marnujmy tego przez jakąs sfrustrowaną osobę, która powinna swoje traumy z dzieciństwa przerobić u psychologa, bo ma poważny problem ze sobą.

6 684

Odp: Być drugą i macochą

Wiedzialam ze znowu ktos mnie obrazi. Tak mam traume przez taką osobe jak Wy. Macocha ma problem ze posiada pasierbow. Czy ktos pomyslal jaki problem z wami maja dzieci partnera, ze mozecie doprowadzic u pasierbow do takiej traumy jaka ja mam. Opluwacie mnie obrazacie a jestem jaka jestem przez jedna z was. Wiem ze nie kazda macocha jest jak z kopciuszka. Moja taka byla i zona szwagra nie jest duzo lepsza. Kiedys to wasze dzieci moga stac sie obiektem zlych uczuc i problemow.

6 685

Odp: Być drugą i macochą

marza jeżeli czujesz się w tym wątku obrażana i opluwana (!), to masz poważny problem z oceną rzeczywistości. Być obrażaną, a czuć się obrażaną, to zdecydowanie dwa różne stany. Jak już niejednokrotnie pisałam, popracuj nad swoimi emocjami, bo ewidentnie Tobą "rządzą" i odbierają umiejętność realnej oceny faktów. Wskazane byłoby również, abyś nauczyła się dyskusji na argumenty, czyli rzeczowego przedstawiania swojego punktu widzenia, zamiast publicznego odgrywania niewinnej ofiary, w celu wzbudzenia  u innych współczucia lub też poczucia winy. Jeżeli oczekujesz jakiegoś zadośćuczynienia swoim krzywdom, to zwróć się ze swoimi "pretensjami" do osoby, które je Tobie wyrządziła. Zauważ wreszcie, że tutaj jej nie ma... Twoje kurczowe trzymanie się poglądu, że wszystkie macochy są złe i zepsute, a ich jedynym motorem działania jest jedynie chęć krzywdzenia pasierbów, stało się już naprawdę męczące.

6 686

Odp: Być drugą i macochą

wiecie jestem tą pierwszą która z dzieckiem została.....
troche tak atakujecie poszukiwaczka za być może niesprecyzowane wypowiedzi- nie znam nie oceniam.
ja z doswiadczenia swego wiem jak jest z tatusiami którzy zawierają nowy  związek (chociaż znam też wiele wyjątków)- obecują dzieciom cuda wianki a później nawet na ślub nie biorą bo nowa partnerka nie chce obecności dziecka, o czym zostałam poinformowana dzień przed ślubem sms- nie było komu pofatygować się powiedzieć dziecku osobiście. ale to inna kwestia.
więc może tak troszkę delikatniej- bo sprawy dzieci to najgorsze co może być- co byś nie zrobił komuś będzie źle

6 687

Odp: Być drugą i macochą

Zombiii przykro mi jak twoje dziecko zostalo potraktowane przez wlasnego ojca. Nie rozumiem tego jak facet moze dac sie omamic jakiejs laace i spychac swoje dziecko na margines swojego zycia.  Nowa zona twojego eks ma dzieci?

6 688

Odp: Być drugą i macochą

Jaki jest tytuł wątku? Chyba "być drugą i macochą" a nie "mściwe byłe żony i wiecznie pokrzywdzone przez los, krzyż pański dźwigające dzieci z pierwszego małżeństwa"...

6 689

Odp: Być drugą i macochą

Witam Was kochane

Jestem nowa na tym forum. Nie znalazłam się tutaj bez przyczyny. Nie potrafię sobie poradzić z pewnymi emocjami.
Od prawie roku jestem w związku z facetem, od którego odeszła żona do kochanka zostawiając Go z dwójką córek. W zasadzie znamy się od około 9 lat, ale sytuacje w moim życiu sprawiły, że zaczęliśmy spędzać coraz więcej czasu. Po nitce do kłębka i zostaliśmy parą.
Początkowo bardzo się tego bałam. Ja w trakcie rozwodu. On jeszcze palcem nie ruszył w stronę swojego. Ale OK. Myślę, pożyjemy zobaczymy. Czas biegł przed siebie a my coraz bardziej zbliżyliśmy się.
Początkowo bardzo polubiłam jego córki. Młodsza ma 13 a starsza 16. Ze starszą mamy super kontakt. Często wychodzimy razem do kina, na lody, sporo gawędzimy. Z młodszą już mam gorzej. Wiem, że to dziecko ale wkurza mnie w niej jej wyniosłość, zakłamanie, manipulacja. Robi wszystko, abym z S. spędzała jak najmniej czasu. Kiedyś  matka powiedziała dziewczynom, że tata się teraz zakocha i je zostawi. A ja wiem, że on by tego nigdy nie zrobił. Naprawdę bardzo dba o dziewczyny. Nie jest mu łatwo. Od pewnego czasu nawet do nich nie jeżdżę. Źle czuję się w tym domu na samą myśl, że jest w nim młodsze dziecko. Bardzo bym chciała, żeby relacje były dobre. Wtedy wszystkim żyłoby się lepiej. Ale ja czuję, że w środku coraz bardziej we mnie buzuje. Zrobiłam się wybuchowa. Nerwy mi puszczają. Chciałabym pogadać o tym ze S. ale on jak zwykle gdy jest problem .... znika. Raz na dwa tygodnie, ostatnio na 3 a teraz nie odzywa się już tydzień.
Mi też nie jest łatwo. Jego rozwód za pasem. Podał mnie za świadka. To mnie też obciąża.
Czytam ten wątek ... ale jeszcze nie cały ogarnęłam. Potrzebuję się komuś wygadać. Wyżalić. Być może mnie zlinczujecie.
Nie wiem czy problem jest we mnie. Ta cała sytuacja jest ciężka dla nas wszystkim. Ja w dodatku cierpię od 1,5 roku na depresję.
Jak poradzić sobie z taką niechęcią do tego dziecka? Ja na prawdę chce normalnych relacji. Nie potrafię iść i się uśmiechać na siłę. Nie znoszę fałszu i taka też nie jestem.

Przepraszam za wypociny ale musiałam to z siebie wywalić

6 690 Ostatnio edytowany przez kjim (2016-05-09 09:02:57)

Odp: Być drugą i macochą
sunrider napisał/a:

Jaki jest tytuł wątku? Chyba "być drugą i macochą" a nie "mściwe byłe żony i wiecznie pokrzywdzone przez los, krzyż pański dźwigające dzieci z pierwszego małżeństwa"...

No tak, ale prawdopodobnie "mściwe byłe żony i wiecznie pokrzywdzone przez los" nie mają już wpływu na swoich byłych mężów, którym ich jad już się ulał i przestali skakać jak Im Była zagrała.   Za całe zło świata, swoje porażki i niepowodzenia dzieci obwiniają ojca i Jego nową partnerkę. Więc gdzie mają wyrzucać swoje frustracje jak nie tutaj? Nie mają dosyć w świecie realnym, więc jeszcze tu chcą sobie ulżyć.

Nich sobie folgują.  Najwyżej edytujemy tytuł wątku :-)

6 691 Ostatnio edytowany przez kjim (2016-05-09 09:05:09)

Odp: Być drugą i macochą
suzi82 napisał/a:

Ale ja czuję, że w środku coraz bardziej we mnie buzuje. Zrobiłam się wybuchowa. Nerwy mi puszczają. Chciałabym pogadać o tym ze S. ale on jak zwykle gdy jest problem .... znika. Raz na dwa tygodnie, ostatnio na 3 a teraz nie odzywa się już tydzień.
Mi też nie jest łatwo. Jego rozwód za pasem. Podał mnie za świadka. To mnie też obciąża.

Jeśli Cię to przytłacza, koniecznie Mu o tym powiedz. Jeżeli fakt, że powołał Cię na świadka jest dla Ciebie niewygodny to też Mu o tym powiedz, że źle się z tym czujesz i że nie chcesz żeby swoje sprawy załatwiał między innymi Twoimi rękoma. Powiedz Mu o tym odpowiednio wcześniej, przecież w każdej chwili może odwołać/zrezygnować ze świadka. Jeśli powiesz Mu o tym odpowiednio wcześniej, może zdąży pomyśleć i znaleźć kogoś innego. Nie daj się wmanewrować w sytuacje, które Cię przytłaczają, bo jak piszesz już masz z tym kłopot. Piszesz o depresji (chociaż teraz dużo ludzi "chwilowego doła"  nazywa depresją). Tak czy inaczej, niezależnie od tego czy to "chwilowy dół", czy depresja, powinnaś unikać sytuacji, które powodują u Ciebie niepokój i dyskomfort. Dbajmy o swoje zdrowie psychiczne!!!! Jeśli nie czujesz się komfortowo i bezpiecznie w roli , którą Ci facet narzucił, to się wycofaj. Masz do tego prawo.

6 692

Odp: Być drugą i macochą

Droga Kjim

Dziękuję za odpowiedź. Jeśli chodzi o moją depresję ... to nie chwilowy dół. Leczę się już ponad 1,5 roku. Z powodu choroby jestem niezdolna do pracy. 4 pobyty w szpitalach.
Dużo wczoraj myślałam o tym wszystkim co tutaj piszecie. Dochodzę do wniosku, że jeśli chce się zmian, to należy zacząć od samych siebie. Sama się nakręcam niechęcią do tego dziecka. A przecież żadna z nas nie chce być postrzegana jako zły człowiek. Nie znaczy to ... że dziecku mam wchodzić w d.... Ale odpuścić. W szczególności dla samej siebie.
Mój S się do mnie nie odzywa prawie tydzień. Nie odbiera telefonów, nie odpisuje na sms. Znów siedzi w tej swoim pudełku nicości i szuka rozwiązania. Już się do tego przyzwyczaiłam. W ostatnim esie napisał co go boli i że jeśli tak to ma wyglądać dalej to trzeba się zastanowić, czy dalszy związek ma sens.
Pożyjemy zobaczymy.
Dzisiaj zadbam o siebie. Idę na spacer. Skoczę na solarium. Pouczę się do prawa jazdy. Wszystko byle nie zwariować smile

6 693

Odp: Być drugą i macochą
suzi82 napisał/a:

Dzisiaj zadbam o siebie. Idę na spacer. Skoczę na solarium. Pouczę się do prawa jazdy. Wszystko byle nie zwariować smile

I to jest jedyna, słuszna koncepcja :-) Dbaj o siebie i nie daj się wmanewrować w sytuacje niewygodne, takie które potęgują u Ciebie złe samopoczucie. Jeśli facet już teraz przebąkuje, ze musi to przemyśleć i bla bla bla, to tym bardziej powinnaś się wymiksować ze świadkowania na Jego rozprawie. Żebyś potem nie została sama, z poczuciem "wykorzystanej" do celów rozprawy.
Niech sobie siedzi w tym swoim pudełku, Ty zajmij się sobą.
Druga strona to .... może On wcale nie siedzi sam w swoim pudełku?

6 694

Odp: Być drugą i macochą
marza2 napisał/a:

Zombiii przykro mi jak twoje dziecko zostalo potraktowane przez wlasnego ojca. Nie rozumiem tego jak facet moze dac sie omamic jakiejs laace i spychac swoje dziecko na margines swojego zycia.  Nowa zona twojego eks ma dzieci?

dziecko pojawiło się pół roku po slubie.... a teraz od roku eks praktycznie nie utrzymuje kontaktu i wiecie co jest mniej problemów.  chociaż ojciec jes potrzebny dziecku- to nie każdy na takie stanowicko się nadaje- dotyczy to równiez matek

6 695

Odp: Być drugą i macochą
sunrider napisał/a:

Jaki jest tytuł wątku? Chyba "być drugą i macochą" a nie "mściwe byłe żony i wiecznie pokrzywdzone przez los, krzyż pański dźwigające dzieci z pierwszego małżeństwa"...

troche długi tytuł : " facet i jego wszystkie problemowe partnerki"

Posty [ 6 631 do 6 695 z 8 269 ]

Strony Poprzednia 1 … 101 102 103 104 105 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026