cześć wredne macochy 
jestem w szpitalu, ale zupełnie niepotrzebnie, więc nie będę tu rozkminiać tematu jak to jest mieć podwyższone ciśnienie w 38 tc
Nie mniej szpital pozwala spojrzeć na życie z perspektywy niedostępnej z domowych pieleszy.
Mój M ma ostatnio złą fazę w relacji z córkami. Przyłapuje je na drobniejszych i większych kłamstewkach, kombinowaniu w układzie dziewczynki-mama-on. Stety, czy niestety, ale wczoraj wieczorem w trakcie krótkiej wizyty u mnie w szpitalu wieczorem, powiedział że zauważa że młode "ćwiczą" go finansowo tj. jest "dobrym" tatą jak spełnia ich zachcianki, jak im czegoś odmawia, jest foch i frustracja. Mam świadomość, że to ja się przyczyniłam do tego, że inaczej myśli o swojej dotychczasowej postawie w sferze zakupów i wydawania kasy na rzeczy nieprzydatne/jednodniowe kaprysy. Oczywiście trudno zmienić stare zwyczaje i znowu coś tam im kupił, co było zupełnie zbędne, ale .... asertywnie w sklepie z gówn...ami odmówił im kupna zegarków, bo mają zegarki, ale tych co mają "nie chcą zniszczyć". Kiedyś taki powód by zadziałał, teraz chyba M spadają nieco łuski z oczu i zdaje sobie sprawę, że córki go wkręcają.
Wskutek "programu" edukacyjnego MM, którego priorytetem jest "nauka córek jazdy na rowerze, rolkach i sterowania żaglówką" (prawie dosłowny cytat "osiągnięć" eks względem wychowania córek przedstawiony we wczorajszym sms) starsza pasierbica jest bardzo ułomna pod względem manualnym - ma geometrię i nie potrafi cyrklem narysować kółka. Pomijam awanturę między M a eks o materiały piśmiennicze; rzekomo eks wydaje 400 zł miesięcznie, podczas gdy cyrkiel MM kosztował 8 zł i się rozwalił, ekierka jest złamana, nie ma ołówka i takie tam. M jechał z nią kupić artykuły szkolne bo nie za bardzo było czym odrabiać lekcje, ale ...... był tak zbulwersowany, że zrobił zdjęcia piórnika i wyposażenia córki do szkoły. Na początku nie chciał z nią jechać, ale przekonałam go, żeby pojechali do empiku, zrobili zakupy i to co kupią zostało u nas. Następnym razem będzie miała artykuły szkolne u nas, a matka .... cóż.... chyba stać ją na cyrkiel za 30 zł, podobny do tego który kupił M, bo wszakże wydaje taką kasę miesięcznie na zakup materiałów biurowych, która w niejednej rodzinie wystarcza dla dzieci na cały rok szkolny.... Oczywiście MM chce wziąć do domu nowe rzeczy, ale M jest tak nagrzany, że jej na to nie pozwoli. A czemu nie pozwoli .........
Pisałam już, że M kupował/kupuje im mnóstwo różnych rzeczy w tym ubraniowych. Dziewuchy go proszą, czy mogą coś wziąć do mamy "bo to jest ich", albo też robią to bez pytania (przecież nie będziemy dzieciom robić rewizji, ale zostały kilka razy na tym już złapane). Tym sposobem u nas nie ma ich butów, które były kupione dla nich i np. na deskorolkę szły w crocksach. Padło też ostatnio "tata kup nam tenisówki" podczas gdy ostatnio kupił im na jesień, zabrały do mamy, u nas tych butów nie ma. Powiem Wam, że totalna paranoja. M kupił im na zająca deskorolki, zabrały je do domu. U nas nie ma już nic - ani hulajnog, ani deskorolek i mówią ojcu, że w domu jest fajniej, bo mogą sobie pojeździć na deskorolkach.... mówię - to po cholerę pozwalasz im zabierać do domu. Pozwól im zabrać na tydzień, rób sobie notatkę a potem egzekwuj to, że ta deskorolka wraca do nas. Potem ewentualnie pożycz im na następny tydzień itd., ale niech to będzie wyjątek, a nie reguła.
Nie ma mnie na weekend w domu, siedzę w spokoju w szpitalu, M jest z córkami w domu. Nie tylko odwykł już od "full serwisu" względem córek, bo ja odciążałam go w różnych kwestiach, ale jeszcze frustruje go merkantylna postawa dziewczyn - jesteśmy grzeczne jak dostajemy co chcemy, jak nie to mamy fochy i tata nam jest niepotrzebny. Dodatkowo wczoraj wyszedł temat pieniędzy, M powiedział MM, że materiały do szkoły powinna jej kupić mama i na to dostaje od niego alimenty między innymi. Na to młodsza pasierbica powiedziała, że to nieprawda, ze mama nie ma pieniędzy, bo jej nie dajesz. M zdębiał... nie wiem co ta kobieta sprzedaje dzieciom... że ojciec na nie nie łoży....? Kazałam M przeprowadzić z dziewczynkami rozmowę na ten temat i "uświadomić im", że co miesiąc mama dostaje alimenty przelewem na konto, które są przeznaczone na ich utrzymanie i potrzeby. Nie wiem w co eks gra .... doprawdy nie wiem ....