Witam wsztstkich odwiedzajacych to forum...poczytałam troche waszych wypowiedzi....ja tez boje sie duchow .Juz od małego dziecka posiadałam pewne zdolnosci,predyspozycje do powiedzmy (kontaktu)z tamtym swiatem,choc calkiem nie chcianego!!!Nie wiem od czego to sie zaczeło ,nie pamiętam..chyba poprostu na poczatku zaczełam odczuwac czyjąś obecnosc,czuc ,ze ktos jest obok mnie ,ze na mnie patrzy,zazwyczaj czułam chlod,lęk,strach...ten kto tego nie doswiadczył nie zrozumie.Jak byłam mała bałam sie spac w nocy ,czesto wołałam mame,budziłam sie z płaczem...ale moze opowiem wam pare historii,jakie mnie spotkały (ostrzegam ,ze to pewnie bedzie dłuuugiieee opowiadanie)pewnego dnia,to był dzien przed wigilią zostalam sama w domu ,rodzice pojechali na zakupy,a ja zostałam sama,z racji tego ,ze byłam chora..miałam wtedy z 14 lat ?odkurzalam w pokoju..i nagle ni z tad ni z owąt pojawił sie we mnie lęk,strach nie do opisania,gonitwa mysli ,pojawiło mi sie pytanie w głowie,czy jest tu jakiś duch ?,ale zaraz odgoniłam te mysli,duchow nie ma,daj spokoj nie mysl o tym..i nagle...poczułam chłod w pokoju ,wiatr,wyłaczyłam odkurzacz...szybko obejrzałam sie po pokoju czy nie sa otwarte jakies okna bo wrecz wiało..ale były pozamykane.w piecu napalone ,bo była zima,snieg..spojrzałam na ręce,włosy na rekach stały mi dosłownie dęba!i poczułam jak staja mi włosy na glowie..i w tym momęcie poczułam jak ktos z tyłu dotyka mojego ramienia,jakby ktos połozył dłon,i nagle usłyszałam przerazliwy smiech nad uchem! smiech kobiety !!!złej kobiety,młodej,tak czułam,czułam tez ze to była kobieta z mojej rodziny ...chciałam uciec w popłochu!zaczełam usilnie starac sie wybiec z tego pokoju,ale dywan mi sie pod nogami rolował...odkurzacz sie właczałi wyłaczał...gdy wkoncu udało mi sie uciec ,pobiegłam usiasc pod choinke i skulona w strachu czekałam na powrot rodzicow.pokoj został wyswiecony przez ksiedza,bo tak sie bałam,,innym razem spałam w nocy obudziłam sie tez koło 3,lub drugiej obok mojego łozka stał fotel..gdy tylko sie przebudziłam wzrok skierowałam na niego..zobaczyłam męzczyzne ubranego na czarno ,w garniturze,młodego ,przetarłam oczy ,myslac ze mi sie to wydaje ,ale dalej postac siedziała ,patrzyła sie przed siebie,i nagle odwrociwszy głowe w moją strone ,usmiechneła sie złowrogo,nic nie mowił.ale czułam ze to jest diabeł?demon,nic nie mowił ale tak jakbym porozumiewała sie z nim telepatycznie..od małego wiedziałam ze jestem inna ,i tak jest do tej pory...były chwile gdy nie myslałam ,bo wiecie ,szkoła ,praca ,chłopak,ale były tez takie noce ,w ktorych budziłam sie z przerazeniemo 3 nad ranemi zawsze co noc o tej samej porze,z ogromnym strachem..zawsze byłam osobą wierzaca ! choc nie chodze czesto do koscioła,to wierze w Boga ,Jezusa Chrystusa i Matke Bozą...jak miałam takie ciezkie noce ,zaczynałam sie modlic co wieczor i było lepiej,gdy zapominałam o modlitwie ,strach ,lęk,złe sny powracały..Jak umierał muj dziadek to chwile przed tel.od rodziny zerwałam sie z łozka ,chwile przed telefonem..i zaraz usłyszałam sygnał,juz wiedziałam ze dziadek nie zyje,po smierci chodził p domu (tam gdzie mieszkał na wiosce)i przychodził do tych co koło niego mieszkali czyli do mojego brata ciotecznego ,babci ,oni sie bali strasznie i babcia poszła na cmentarz i pow.zeby przestal straszyc i odszedł..moim zdaniem dusze mogą chodzic po ziemi do 3 dni po smierci.....jakis rok temu rzuciłam prace i wyjechałam do Anglii..tam to sie dopiero dzieje ,ten kraj jest przepełniony duchami ! naprawde,!!!poznałam tam pewnego chlopaka ,zreszta z mojego miasta..zaczelismy byc ze sobą razem wariowalismy on prowadził luzackie zycie ,picie,palenie..zaczełam sie bawic razem z nim...ale dokoncze o tym pozniej..w Anglii miałam wiele przypadkow spotkan z duchami ,nawet w tym domu gdzie ja mieszkałam,ale nie tylko ja je czułam tez moi wspołlokatorzyopisze tu pare historii,bo oczywiscie pomine fakt dziwnych dzwiekow ,spadania przedmoitow ,krokow,itd;opisze tu jeden ktory mi sie przytrafił i mojemu chłopakowi z ktorym wtedy byłam...a ktory najbardziej mna wstrząsnoł..był pozny wieczor jakos po 23?jechalismy samochodem do sklepu do innego miasta,bo reszta była zamknieta,droga prowadziła przez lasek..jedziemy tym samochodem...i nagle dostrzegłam w oddali 2 postacie..kobiete i męzczyzne ,stali przy drodze ,trzymali sie za ręce,2 szczupłe postacie .stali nieruchomo,ze spuszczonymi głowami w doł pamietam ze ona miała długie ,ciemnie włosy stali tak razem przy poboczu...gdy zaczelismy juz byc przy nich blisko (to sie działo wszystko w zaledwie kilka sekund ,tak mysle)poczułam ogromny strach !! wrecz paralizujacy ,poczułam jak jakas sila az wgniata mnie w siedzenie samochodu!!! i przyciska! zaczełam krzyczec !!! nie wiedziałam co sie ze mna dzieje ,moj chłopak tylko kurczowo trzymał kierownice,rece mu sie trzęsly !gdy ich mijalismy ,spojrzalam sie na te istoty,na nia,ona podniosła głowe ,miała przerazajaca twarz,moglibyscie pomyslec ze to moje urojenia ale nie ! bo moj chłopak tez to poczoł!wiem ,po co oni stali na tej drodze ,chcieli spowodowac nasz wypadek!!!chcieli zebysmy zgineli!! gdybym ja prowadziła te auto juz by nas nie było bo bym pusciła kierownice,,,myslicie ze to jest przerazajace ? otoz to dopiero poczatek;wrocilismy do Polski.po drodze zgubilismy nasz hotel,bo gosciu nas nie zabukował w nim (filia hoteli okolo280 w jednej miejscowosci)i stracilismy nasze rzeczy wszystkie co zabralismy do Polski wrocilismy goli i wesoli....po niedługim czasie moj chłopak popełnił samobojstwo..:(minęło prawie 7 miesiecy od jego smierci:(i dla mnie dopiero teraz zaczoł sie koszmar!!!!!nie potrafie zyc bez niego !!!!nic mi sie nie udaje ,nie moge znalezc pracy,z niczym sobie nie radze,nie wiem moze to jakas klatwa,...w ten dzien to był piatek ,gdy on poszedł do lasu to zrobic (nałykał sie tabletek psychotropowych ,miał takie bo wpadł w depresje głeboką nie mogłam mu pomoc ,nie bylam w stanie ..:(...)jeszcze nie było wiadomo ze nie zyje byly jedynie podejrzenia .ze mogł pojsc sie zabic...w piatek wieczorem załamana poszłam do kolezanki ,uwierzcie ja juz czułam ze on nie zyje!!!choc jeszcze nikt go nie znalazł,ani nie było wiadomo ,ja juz wiedziałam! czułam jego obecnosc ,czułam ze jest przy mnie ze na mnie patrzy...ze poprostu czuwa przy mnie ,odprowadzał mnie do domu ,czułam jego obecnosc to jest nie do opisania... reszte opisze pozniej ,bo czas mnie goni ..