Szkoda mi twojego synka ale cóż zycie jest czasem bardzo brutalne, to zapewne pierwsze jego dość bolesne rozczarowanie, słodka - walcz, daj z siebie wszystko, tak bym zrobiła na twoim miejscu, też bym walczyła legalnie lub nie, zrobiłabym wszystko tropiąc go jak wrednego lisa aż musiałby oddać choć część pieniędzy, zastanów się czy nie kupić karty jakiegoś operatora i nie wysłać mu smsa typu że bardzo chciałabyś go poznać, skąd go znasz, nie wiem i tu musiałabyś coś wymyśleć, od kogo o nim słyszałaś w samych superlatywach, też nie wiem inwencja twórcza, chodzi mi o to aby go zwabić w jakieś miejsce, gdzie byłabyś z kimś, chodzi mi o postawnych facetów i przemówiłabyś mu albo oni do rozsądku aby oddał Ci pieniądze, nie wiem może to głupie i naiwne, może za duzo sie kryminałów naoglądałam, w kazdym razie ja bym próbowała na wszelkie sposoby go sciągnąć.
Podobne tematy
słodka, to co on WAM zrobił to jakaś masakra na kółkach !! drugi raz będziesz tak uważać że to niepojęte.
Wczoraj odezwała się do mnie siostra mojego byłego zapytać się co u mnie słychać, nie powiem że było mi dziwnie. Ale powiedziałam jej że jest mi lepiej bez niego że założyłam firmę, że kupiłam samochód że spotykam się z kimś i ogólnie jest mi naprawdę dobrze. Na co ona odpowiedziała mi że X spadł na psy, jego wielkie plany o pływaniu i zarabianiu legły w gruzach bo nikt nie chce mu dać już kontraktu, dziecko w drodze z panienką która zna jak się okazało 5 miesięcy, że ojciec się z nim nie odzywa po zerwaniu ze mną i że nie dostanie już w spadku po ojcu ziemi (na którą tak okropnie liczył).
Nie powiem że jest mi go szkoda, bo czułam że on tak skończy no ale cóż ..... lekko mu współczuje bo teraz pracuje na budowie i cała rodzina ma go za najgorszego. No ale sam sobie na to zasłużył.
Jego siostra wspomniała też że X miał już plan jak naciągać mnie na kredyt by kupić niby dla NAS samochód o którym on tak marzył, całe szczęście że to nie zabrnęło tak daleko bo zaślepiona miłością pewno bym to zrobiła.
boże jak ja mogłam być z kimś takim 2 lata !! przez tego głupola mam wyprane myśli wyprane poczucie własnej wartości i wyprane poczucie "czym jest miłość". życie co ono jeszcze przyniesie
bez serca - i bardzo mu tak dobrze, czytając jak mu się "wspaniale" powodzi odczułam satysfakcję mimo ze go nie znam ale dobrze tak dupkowi, ma to na co zasłuzył i cieszę się ze juz przejrzałaś na oczy i powiedziałaś jego siostrze jak jest Ci dobrze, na pewno jemu powtórzy - no własnie jak to jest że przez nasze zaslepienie, zauroczenie, uzależnienie nie widzimy ewidentnych wad tej drugiej osoby, przecież on miał te same wady i tak samo sie zachowywał jak go znalaś i z nim byłaś, a jednak "różowe okulary" przykrywają wszystko, do licha z taką miłością...
już mu powtórzyła bo od osób trzecich już słyszałam jak go kur.....ca wzięła na wieść o tym że założyłam firmę w Niemczech i że jak to że JA jeżdżę mercedesem ?? że to nie możliwe, i że spotykam się z kimś ?? oo jej przecież mi nie wolno !!!!! Przecież to wszystko JEMU się należało a nie mi. hehehe
rzeczą jasną jest że dopiero po tych latach jego siostra powiedziała mi prawdę że od samego początku kiedy był ze mną to spotykał się z innymi kobietami. a kiedy pomagałam mu finansowo przesyłałam pieniądze na "rachunki za tel czy na spłatę karty kredytowej" to on za te kasę kupował sobie ciuszki i bawił się na imprezach stawiając drinki ZA MOJE pieniądze, swoim koleżaneczkom. Lub to że w styczniu kiedy między nami było cudownie, wybrał się na studniówkę z kuzynką kumpla z która potem się spotykał i wypisywał sprośne smski ...... przecież to była gówniara która prawiła mu komplementy jaki to on nie jest przystojny, silny i podniecało ją to że jest taki chuligan. BOŻE !!!!!!!! WIDZISZ I NIE GRZMISZ ![]()
od dawna dawała mi sygnały że jej brat jest wobec mnie nielojalny, ale nigdy nie powiedziała nic w prost. ale ja byłam głucha na takie insynuacje.
200 2010-09-18 09:30:53 Ostatnio edytowany przez maxi (2010-09-18 09:33:02)
Tak, z zaslepienia robiłaś rózne rzeczy ale skąd mogłaś wiedzieć że to taki obłudny i kłamliwy człowiek, "klapeczki" przesłoniły Ci prawdziwy jego obraz, ja robiłam głupsze rzeczy, fundowałam mu wakacje co roku, kupowałam ubranka, buciki, perfumki, plecaczki, stawiałam kino, pizzę itp itd już nawet nie chcę mi się mysleć jaka byłam głupia, jak był chory masowałam jego chude nózki i plecki, drżąć aby mu się krzywda nie stała taka matka kwoka, eh... teraz się tego wstydzę
na ostatnim naszym spotkaniu przez przypadek zaobaczyłam że w portfeliku ode mnie trzyma jej zdjęcie...zabolało jak cholera
hehe ja mu obcinałam paznokcie słuchaj nie tylko u rączek
masowałam stópki plecki, fundowałam solarium i kremy na pryszcze !!!!!!! dodatkowo naciągał mnie na odżywki na siłownie bo przecież masa musi być...... robiłam śniadania do łóżka małe prezenciki na znak miłości hehe boże głupota kobiet nie zna granic:P
ale dla niego byłam zwykła aferzystką która się czepia nie wiadomych rzeczy i wymagam od niego "czułości i rozmów" o boże cóż to było dla niego za katorga przecież. według ciebie oczekiwałam cudów.
O rany... powinnas mu placic za kazda godzine spedzona razem , a za nad godziny powinien brac 100% wiecej. Naprawde co Ci faceci wzobrazaja sobie ....
Kocham was dziewczyny za to , ze jestescie...... wszystkie i co niektorych panow taz , ale tylko na forum , bo w zyciu nie chce kochac...
Mam 22 lata raz się zawiodłam i stwierdzam , że wole być chyba samotna do końca życia
. Boję sie przejechać jeszcze raz na kimś.
ja się przejechałam już 2 raz . 2 facetów mnie w rogi walnęło tylko ten ostatni robił to notorycznie, a pierwszy poznał kogoś i odszedł ..... koleżanki się dziwią że jeszcze się trzymam. ale tak nie jest. teraz nie umiem się na nikogo otworzyć i zaufać totalnie wyprana z uczuć i wrażliwości
Jesteście jeszcze za młode aby tak twierdzić, zawiodłyście się, straciłyście zaufanie ale to minie za parę miesięcy i znów kogoś spotkacie, tylko mądrzej bedziecie wybierać, ja wiem jedno nikogo już nie pokocham na maxa, tak aby dać mu całą siebie, teraz to ja bedę trzymała dystans, no i nikomu już na maxa nie zaufam, każde czułe słowko będę przesiewała przez sito, każdy czuły gest bedzie dla mnie jakims sygnałem, na pewno będę bardziej ostrozna, tak jest jak małe dziecko uczy się pierwszy raz schodzić nóżkami z łózka i czasem spadnie bokiem, czasem na główkę i poturbuje i wtedy płacze ale potem instynktownie schodzi jak trzeba.
207 2010-09-18 18:45:59 Ostatnio edytowany przez Marissa1988 (2010-09-18 18:52:21)
Wiem że to dziecinne , głupie, chore... myślcie co jeszcze chcecie... cokolwiek złego powiecie przyznam wam rację. Nawiąże do swojego durnego postu Power gg - pomóżcie. Otóż mój były prawdopodobnie (bo za ręke nie złapałam) pisał z innego konta gg. Ja też szczerze powiem kontynuowałam tą rozmowę sama z siebie. Byłam z nim ponad rok czasu...ludzie mają typową dla siebie składnie zdań, jakieś zwroty, których używają notorycznie , to jest jeden z względów dla których jestem pewna , że to on. Zaczął rozmowę typowo że zajmuje się tym i owym .... a potem notorycznie chciał przejść na temat mojego byłego.... za którymś razem udało się...zaczęłam o nim opowiadać. Chciał wiedzieć wszystko czy mi się podobał, jak mi z nim było,czy się często kłóciliśmy, czy lubiłam się do niego przytulać .... tysiąc innych rzeczy... a nawet to czy jakby do mnie wrócił czy chciałabym mieć z nim dziecko. Rozdrapał wszystkie rany na nowo.Ja na to pozwoliłam.
Zapewne nie pamiętacie mojego wątku... w skócie powiem.... byłam z facetem 14 miesięcy , on wrócił do swojej byłej, przez ostatnie 3 miesiące bycia ze mną spotykał sie z nami dwoma. Powodem mojego nieogarnięcia może być to że był to związek na odległość i nie mogłam panowac nad sytuacją.Zerwaliśmy pod koniec czerwca. On chciał sie potem jeszcze spotkać itd. Nie wiem po co nie wiem w jakim celu. Informowałam o wszystkim jego dziewczyne(mysle że ona doskonale wiedziaął ze jest ze mną, ale ja juz nie chciałm sie plątać w to).Uniosłam się honorem bo po prostu nie spodziewałam się , że wróci do niej. Ona go zdradzała i ona z nim kiedyś zerwała i on nie rozumiał dlaczego. Mniejsza z tym nie wytłumacze wszystkiego jednym tchem.
Wracając do bieżącej sytuacji... podczas tych rozmów na gg z fikcyjna postacią (pod którą się podszywał)... przyznał się (gdybając jako obcy facet
) , że jest nieszczęśliwy z tamtą dziewczyną. Myślał , że będzie tak jak kiedyś ...ale doznał zimnego prysznicu. {Jak się rozstaliśmy pisał e-maila do swojej przyjaciółki , że nie może pozbierać myśli.Jest teraz z tamtą dziewczyną ale nic nie jest tak jak wtedy. Wydawału mu się , że ze mną nie był szczęsliwy.. jednak się mylił.} Ja bardzo go kochałam, wręcz byłam slepo zapatrzona
. Pytał się również o to , jakbym zareagowała gdyby się do mnie odezwał itd. Powiedziałam , że nie mam powodów do domysłów bo mnie zostawił i jest z kimś innym. Nie mamy teraz ze sobą absolutnie kontaktu. Jedynie ma moje gg, wchodzi na nk z profilu swojego ojca, notorycznie mnie dodaje na profil skype. Mimo, że pdobno mnie skasował
.A już 4 zaproszenia dostałam. Raz pisał jak był pijany wypił dwa wina.... już wtedy byłam przekonana , że to on. Ale szybko poszedł spać, żeby się nie wygadać lub nie zrobić innej rzeczy np. zadzwonić.
Żeby sprawdzić, czy to on czy nie on i co to za fikcyjne konto pisałam na nie z innych profili...nikt nie odpisywał, więc łatwo się domyśleć, że zostało ono stworzone w konkretnym celu :] 3 dzień z rzedu pisze na fikcyjne konto czy nadal jest się w stanie zapierać rękoma i nogami że to nie on. Nikt nie odpisuje :]
To moj pierwszy facet,moja pierwsza miłość.Na obecną chwile cięzko mi powiedzieć co doniego czuje...raz czuje się zdradzona oszukana...raz mam ochote jechac w miejsce , gdzie mogłabym go przypadkowo zobaczyć na zywo choć przez sekunde. Od czasu rozstania z nikim się nie spotykam. On jest z nią. Podczas rozstania powyzywaliśmy się
Napisałam mu na fikcyjnym profilu , że niektóre słowa padły niepotrzebnie...Nieważne jedno jest pewne zachował się jak ŚWINIA i KRETYN. Wiem, że on teraz tego żałuje...Ale jako tako nie naprawia tego co zepsuł...dla wygody jest z tamta dziewczyną, żeby nie być samemu...bo nie wie sam co ma zrobić. Z tego co widzę jest niedojrzały emocjonalnie mimo 24 lat. Chciałyb mu napisac coś na pradziwe konto lub e-maila...tyle , że już sama nie wiem co i czy warto.
Ta fikcyjna postać chciała ode mne nr telefonu. Mój były wie, że zminiłam nr. Obecnie mam 2 nr i 2 tel
. Podałam ten stary numer. Wysłałam go po wyłączeniu jego gg. Uważam że on doszedł bo z dnia na dzień stwierdził , że powinniśmy utrzymac takie relacje jak teraz i telefony nie są nam potrzebne. Myślał zapewne , że dostanie nowy nr tel. gdyby mu się zachcialo kiedyś przypomniec o swoim istnieniu.
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obc … ardzo.html
Mo tak
Ale co ja mam mu napisać w e-mailu
Żeby wiedział, że zauważyłam to że sie podszywał pod kogoś innego. Że wydawało mi sie ,że jestesmy dorośli i odpowiedzialni w jakiś sposób. Nie rozumie po co się podszywa pod inną osobę aby mi powiedzieć , że popełnił błąd i jego "mała blondyneczka" jest dla niego zimnym prysznicem :] Jest dorosły odpowiada za siebie. Ja płakac nad jego losem nie mam obowiązku , czasu i zamiaru . Jak ktoś nie myśli głowoą to potem ma problemy z osobowością :]Nie mam pojęcia co mu napisać:/ Doradzcie. Chce napisać coś bez emocji. NIe chce mu pisać, że go kocham i tęsknie bo on o tym wie. Gdybym chciała mogłabym być jedną z 2 albo jej go odbić. Ale dopóki facet nie walczy jak lew, to nie ma o czym gadać. Proponował spotkania 2 razy ale ja go olewałam. Gdyby był przkonany i chciał o mnie walczyc zostawił by tamtą dzieczyne i leżał krzyżem pod moja wycieraczka z różami. Prawda? A on zachowuje się jak dziecko.
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obc … ardzo.html
Marrisa - po prostu nie pisz nic, nie odpowiadaj, po jakimś czasie mu przejdzie, zignoruj go i nie baw sie w jego grę
211 2010-09-18 20:45:52 Ostatnio edytowany przez Marissa1988 (2010-09-18 20:47:52)
Myśle ,że on to zrobił specjalnie... taka prowokacja. Żeby zagrzmiała niebo i ziemia... Napisalam mu to na fikcyjnym profilu. A ja jak i on doskonale wiemy kto co i jak ... więc starczy... może liczył, że zadzwonie.... Niestety nie ![]()
Maxi... dzięki za zimny prysznic... tego nigdy nie za mało.Jak facet wie czego chce i kocha... postępuje zupełnie inaczej.
Ale gdzieś w głebi tego pieprzonego serca jest pustka i są wspomnienia.
I zawsze będzie co by było gdyby.
Bo kobiety ciagle gdybią i analizują, faceci duzo duzo mniej, trafiają się nieliczni, moze mu sie po prostu nudzi i stosuje te gierki dla zabicia czasu, nie ma w tym nic głebokiego zapewniam Cie, on sie tak tylko tobą bawi
213 2010-09-18 21:25:29 Ostatnio edytowany przez Marissa1988 (2010-09-18 21:28:56)
Aż sie boje pomyśleć co wymyśli w roku akademickim
. Kiedy będzie mniej pod kontrolą dziewczyny i ogólnie będzie myślał nad tym
Straszne. Tyle , że on gada nawet z moja współlokatorką na studiach przez gg
I nawe ją przekabacił, że 2 stroney są winne
Ale to on zawsze przeginał strunę i zawodził moje zaufanie
. Jeszcze napisał coś takiego, że wrócił do tamtej dopiero po roku czasu i żebym się spodziewała wszystkiego :]
Chory człowiek a i Tobie chce zycie zatruć, ignoruj go i to go najbardziej zaboli
Dzięki MAXI , że jesteś... ktoś powinien nade mna stać z batem i w chwili gdy o nim myśle, płacze, TRACE CZAS NA WALKE Z SAMA SOBA I EMOCJAMI najzwyczajniej świecie dał po tyłku. Wiem , że nic się nie stalo, to nie koniec świata, ludzie maja większe problemy i zawody miłosne... mają dzieci i potrójne dylematy .... ale dla każdego własny problem jakby to nazwać jest najważniejszy ![]()
Jakie my kobiety jesteśmy naiwne i głupie,nie głupie nie,tylko faceci tak myślą że takie jesteśmy i mogą nam każdy kit wcisnąć,ja też mam faceta,poznaliśmy się przez internet,na jednym z portali randkowych,pomimo iż byłam po ciężkich przejściach z dwójka dzieci,zakochałam się jak nastolatka,udało mu się mnie rozkochać w sobie,mimo iż się przed tym broniłam.Kupiliśmy mieszkanie w Radomiu i z pod Warszawy tam się wyprowadziliśmy.Niestety komputer nas połączył i nas rozdzielił,mój Pan znalazł sobie inną a może inne,twierdzi że się z nikim nie spotyka ale od kiedy facet który idzie do toalety chowa telefon w majtki,trzyma go 24 godziny przy sobie,stwierdził że pomaga koleżance a na portalu randkowym znalazłam jego profil że szuka miłości,próbowałam popełnić samobójstwo,żyję i żałuje bo nie warto,mieszkamy dalej razem,śpimy ze sobą,ale nie wiem co to jest przytulanie,czy buziak na dzień dobry a kiedy próbowałam z nim uprawiać seks,powiedział mi że się wypalił,ciężkie jest takie życie i już chyba nie wieżę że się coś zmieni,chociaż gdzieś jeszcze w głębi serca,płonie iskierka nadzieji.
Masz rację, musisz isc do przodu, nie rozpamietywać i nie gdybać, staraj się mysleć jak facet - było mineło, oni wszystkie "byłe" odkreslaja ze swojego zycia grubą kreską jezeli odeszli do innej, jezeli sie wahali którą wybrać i wybrali nie Ciebie i nie mnie, to krzyzyk im na drogę, życie się za jakiś czas na nich zemści i tez dostaną po dupie, tak juz jest, zła karma wraca do osoby która źle robi, wykorzystuje, oszukuje, manipuluje, my musimy zyć swoim zyciem, nie cierpieć i nie płakać za kimś kto jest w ramionach innej i nawet o nas nie mysli, a jeżeli tak jak Twój chce pobawic sie nadal Twoimi uczuciami to Ty w tą grę nie wchodź, obojetność i zlewka ich jest najlepszą bronią, wszelkie odpisywanie na smsy utwierdza ich w przekonaniu że w razie czego jak im nie wyjdzie mają w tobie takie koło zapasowe, że moga siegnąc na półkę i wziąć Cię jak rzecz którą sami na tą półkę postawili, a po co Ci to? nie lepiej jakis czas ochłonąć, zająć sie sobą, swoimi pasjami i zainteresowaniami o których zapomniałysmy ze wzgledu na nich? Z czasem poznasz kogoś wartosciowego i zobaczysz czym jest prawdziwy związek, gdzie się równo daje i bierze, tylko na to potrzeba czasu i tego Ci zyczę, buziak
Słoneczniczek - to straszne co przezyłas ale sama widzisz ze nie warto było, bo zycie masz tylko jedno a odbierac je sobie przez jakiegoś palanta? to szok, nie wiem jak Ty ale ja w takiej sytuacji spakowałabym mu walizki i kopneła w dupę aż wylądowałby na Marsie, zrobił źle, chcesz to Ty naprawiać (a to bląd) i jeszcze jak chcesz intymności to mówi ze się wypalił, samo to swiadczy o tym ze zapewne kogoś ma jak nie chce sexu z Tobą, zastanów się czy warto dalej ciągnąć ten chory zwiazek jednostronnie, czy nie lepiej dla siebie i dla spokoju i szacunku dla siebie samej odejść a z czasem na pewno znajdziesz kogoś wartościowego, kto bedzie Cię kochał, szanował, opiekował się Tobą tak jak na to zasługujesz, bo to TY jesteś najwazniejsza dla siebie.
witajcie dziewczyny...
przeczytałam wszystkie posty w tym temacie. Jestem tak samo naiwna i niestety nie da sie tego inaczej nazwac : glupia jak Wy... Opisze Wam po krótce moja historię. Mam 24 lata, w wieku 14 lat w 2 klasie gimnazjum poznałam go, zakochal sie we mnie, wiadomo jak to dzieciaki, "chodzilismy" ze soba. Ja wtedy nie bylam zakochana, co chwile sie rozstawalismy , ja bylam z innymi. trwalo to ok 2 lata. pozniej bylismy razem "na powaznie", zakochalam sie w nim naprawde, pokochalam go,byl moim pierwszym.czulam jak bardzo mnie kocha, w jego oczach widzialam milosc i oddanie, ten blask. poznalam kogos przez neta, w miedzy czasie dowiedzialam sie o tym ze on mnei zdradza przypadkowym sexem.wielce rozpaczal, plakal, mial mysli samobojcze, bardzo pomogla mu wtedy jego matka, jak sie teraz okazuje od ktorej jest bardzo zalezny. rozstalismy sie, spotykalam sie z facetem z neta a on z kims z pracy. w miedzy czasie spotykalismy sie na sex, przykre to i zalosne, czlowiek byl mlody i glupi. z czasem chcialam zeby wrocil do mnie, ponizalam sie, prosilam. myslalam ze sexem przyciagne go do siebie. glupota!!ale mialam wtedy ok 18 lat, nie znalam zycia. to wszystko trawalo ok 4 lata. Stracilismy kontakt, on wyjechal do pracy do niemiec , byl z kims w zwiazku, ona mieszkala w polsce. Ja spotykalam sie z roznymi facetami, pare razy bylam zakochana, ale ciagle o nim myslalam, dlaczego?? bo co pare miesiecy dzwonil do mnie.... przewaznie pijany ze teskni , kocha it, no to ja tez sie rozklejalam i mowilam ze kocham, tak czulam, zawsze za nim tesknilam. ten sporadyczny kontakt telefoniczny trwal 4 lata, on w miedzy czasie sie zareczyl, ale dalej mieszkal bez niej w niemczech. ja zaczelam byc w zwiazku, powaznym, zkochalam sie w przyjacielu, on we mnie kochal sie od lat. bylismy naprawde szczesliwi, ale gdy naszcze szczescie osiagalo szczyt to wtedy byl telefon od tego dupka! i co? wszystko znow od poczatku, znow niepewnosc, tesknota. i tak meczyl mnie 4 lata. po 4 latach zadzwonil znow, ze rozstal se z narzeczona. a co zrobilam ja?? porzucilam wartosciowego faceta, z ktorym bylam szczesliwa, ktory mnie szanowal, kochal i naprawde byl w stanie zrobic dla mnie wiele. rozstalam sie znim po 2 latach. On-ten zl, przyjechal sie ze mna spotkac do polski, oczywiscie milosc wrocila , ah takie wielkie uczucie, czulam ogrome szczescie. postanowilismy byc znow razem, oboje czulismy sie ze dojrzelismy do tego zwiazku. przez ok rok on byl jeszcze za granica, przyjezdzal do mnie co 2 tyg na weekend, ja bylam u niego przez miesiac, to byl cudowny czas. w koncu rzucil prace za granica, przyjechal do mnie. mial swoje mieszkanie, odrazu zamieszkalismy razem. remont i juz pierwsze nieporozumienia. to bylo rok temu. mieszkalismy razem, on znalazl prace, ja ciegle bezrobotna. w mieszkaniu brakowalo mebli. tylko ja staralm sie zeby jakos w tym mieszkaniu wygladalo, jemu ciezko bylo nawet wymienic zarowke. narastaly nieprozumienia. on calymi dniami byl w pracy, ja szukalam pracy, a moze bylo mi wygodniej ze nie pracuje?? bardzo odsunelismy sie od siebie. wiele razy chcialam odejsc, nie widzialam sensu, choc czulam ze kocham. on zawsze mnie zatrzymywal , mowil ze kocha, ze przeciez rzucil wszystko zeby byc ze mna, ze naprawimy to. i tak w kolko. ja czulam pustke, draznil mnie jego oddech, jego obecnosc, wszystko co bylo zwiazane z nim. wyczul to.... w miedzy czasie zrezygnowal z jednej pracy, znalazlam mu druga. nic o niej nie opowiadal, byl jakis podejrzany. tydzien temu rozstalismy sie. i to kolejna dluga opowiesc...... ale czy macie sile to czytac?? pewnie nie, ale napisze , bo jest mi lezej na duszy
rozstalismy sie tydzien temu... jak?? okrutnie.... od jakiegos czasu podejrzewalam ze poznal kogos w nowej pracy, bylo kilka symptonow,jestem bardzo czujna.nagle pewnego dnia plecial po calosci ze tak powiem.zaczal pozniej wracac z pracy, kolejnego dnia wrocil do domu o 4 rano, a mial skonczyc prace ok 23, nie odbieral telefonu. gdy wrocil o 4 ja bylam juz spakowana, klutnia, zadzownilam po taksowke, zatrzymal mnie, ale jakos neichetnie, nie patrzal mi w oczy, mowil tylko ze to chyba wszystko nie ma sensu. nie spalismy wogle. nagle przypomnial sobie ze ok 9 musi byc w pracy, zawiozl mnie do mojej mamy na obiad, mial odebrac ok 24 jak skonczy prace. ok 24 dzownie do niego a on nie odiea, ma wylaczony telefon. i tak do 6 rano. w miedzy czasie wrocilam do naszego wspolnego mieszkania. o 6 rano wrocil , jakby nigdy nic, ze niby spal w pracy bo byl taki zmeczony. jednak za chwile powiedzial ze spal u kolegi z pracy i pil, alkoholu nie czulam wogle. klutnia, ze mnie zdradza, nie chcial sie przyznac, widzialam w jego oczach pustke, powtarzal tylko w kolko ze to nie ma sensu, ze mnie kocha, ale to nie ma sensu, ja oczywiscie plakalam, mowilam ze kocham , zeby dal nam szanse, ponizenie na calej lini. w koncu spakowalam reszte rzeczy i pojechalam do rodzinnego domu, rozstalismy sie. to co wtedy czulam jest nie do opisania, bol, zal, smutek, wszystko naraz. nastepnego dnia napisalam mu sms , ze przyjade po reszte rzeczy, a on na to ze mam sie skontaktowac z jego mama. tak tez zrobilam, pojechalam po rzeczy, a tam ubrana sierza posciel, rozpalona swieczka, ktora kupilismy razem i nigdy nie odpalalismy, pochowane wszystkie moje rzeczy ktore lezaly na wierzchu. ogromny bol.... moze teraz pisze to bez uczucia, bez ladu, ale to co czuje w srodkut starszne uczucie.... wzielam wszystkie rzeczy. mieszkam znow w rodzinnym domu od tygodnia, mam duze oparcie w znajomych i mamie. ale w srodku starsznie boli. on nie odewal sie ani razu.... dzis zadzwonilam do neigo. po co? nie wiem, sytalam kiedy przyjedzie po swoje rzecy, bo mam ich kilka. spytalam czy teskni a on ze nie, ale slyszalam jak glos mu sie lamie, pozniej napisalm smsa zeby przyjechal to porozmawiamy spokojnie jak ludzie. a on ze mam nie pisac, nie dzwonic. kochane.... czuje sie taka malutka, zdeptana... przez 10 lat mnei meczyl, przeszkadzal mi w szczesciu... nejlepsze jest to ze nie czuje do niego ani nienawisci, ani milosci. czuje tylko zal, ze nie umial ze mna normalnie porozmawiac, ze dla neigo zostawilam wartosciowego faceta, z ktorym bylabym teraz naewno szczesliwa, tyle meczarni.po co? dlaczego jestem taka glupia i naiwna?? nie wiem co ze soba zrobic, nie mam pracy, nic mi sie nie chce. moglabym tak pisac bez konca. opisalam to wszystko bardzo ogolnikowo.... czuje pustke
Głupia baba- dziwny nick bo wcale głupia nie jesteś tylko uzależniona od "chorej toksycznej" miłości jak my tu wszystkie, która od dawna powodowała to że cierpiałaś i źle się czułaś z tym człowiekiem, tyle razy chciałaś odejść a on nie dawał Ci z własnej wygody, przewaznie jak nie wychodziło mu w związku z kimś innym, wtedy sięgał po Ciebie jak po koło zapasowe, lub otwierał zapasową furtkę, cóż ten człowiek przez te wszystkie lata Tobą manipulował, wykorzystywał a Ty brałas jego fałszywe "czułe" słówka za miłość, bawił się Toba i Twoimi uczuciami, nie dawał Ci zyć spokojnie z kimś normalnym, teraz cierpisz bo długo podawany "narkotyk" czy "trucizna" wymaga jednak hospitalizacji, on był dla Ciebie tą trucizną i jadem, sama widzisz ze jak znalazł sobie kogoś widziałaś w jego oczach pustkę, jest Ci teraz źle i przed Tobą najgorszy okres bólu, łez, rozpaczy i cierpienia ale musisz sama przez to przebrnąć jak my wszystkie, bo mamy podobne historie i jak widzisz dałyśmy lub dajemy sobie z tym jakoś radę bo jedna drugą wspiera, gdzieś przeczytalam że na poczatek - oddychaj aby zyć - potem nastaną inne etapy Twojego cierpienia ale ten jest najgorszy, przetrwaj go i pisz a my Ci pomozemy, zobaczysz i do Ciebie uśmiechnie się szczęście, tylko musisz się z tego choróbska wyleczyć, przytulam Cię wirtualnie i całuję.
maxi bardzo Ci dziekuje za te słowa.... wiem ze sobie poradze, musze, nie mam innego wyjscia
najgorsze nie jest to ze nadal go kocham, bo chyba juz dawno przestalam, o ile wogle kochalam, to bylo jakies chore uczucie, ktore on ciagle we mnie budzil,najgorsze jest to ze ejstem wsciakla na sama siebie ze dalam tak soba manipulowac i tak wierzylam w jego slowa i czyny. stracilam tyle lat szczescia. a facet z ktrym moglabym byc szczesliwa, jest juz z kims innym, a ja czekam na kogos takeigo jak on. zaluje bardzo, wiem ze nie powinno sie w zyciu niczego zalowac, ale ja zaluje, ze sprawilam sobie i temu dobremu facetowi taka przykrosc.
Wszystkie sobie poradzimy i napewno pewnego dnia poczujemy szczescie w sercu ![]()
wiem ze nigdy o nich nie zapomnimy , mam tylko nadzieje ze za jakis czas bedziemy smiac sie z tego wszystkiego. Ciesze sie ze mamy w sobie wsparcie dziewczyny. Damy rade! Musimy!! ![]()
Głupia baba - po analizach wyciągniętych na tym forum to chyba każda jest zła że dała się tak omotać i zmanipulowac, że robiłysmy naprawdę głupie rzeczy dla tej "chorej miłości", ja gotowałam stale obiadki (choc za tym nie przepadam)lub latałam z wałówkami przez pół miasta tłukąc sie srodkami lokomocji pod jego pracę, inna obcinała paznokietki u nóg i robiła masaże itp itd wszystko dla panów dupków taki full wypas, którzy korzystali z naszej naiwności i głupoty, cóz utrata kogoś wartościowego i bliskiego jak u Ciebie z powodu Twojej czasowej "niepoczytalności" jest chyba najgosza ale myslę sobie ze nic nie dzieje się bez przyczyny i widocznie nie ten był Ci pisany, inny scenariusz ma dla Ciebie zycie i tak to sobie tłumacz, musimy mieć wiarę że będzie lepiej, musimy wierzyć że jeszcze pokochamy i zaufamy, tak będzie na pewno i to Wam gwarantuję że szczęście się do Was uśmiechnie, jeśli sie w coś bardzo mocno wierzy i mówi każdego dnia to tak się stanie dziewczyny.
To pewne ze bedziemy szczesliwe ktoregos dnia, tylko najpierw musimy sie nauczyc byc szczesliwe ze sama soba, a dopiero pozniej z kims. ja nie gotowalam obiadkow, nie robilam takich rzeczy jak wyczytalam w waszych wypowiedziach. i cale szczescie!! doszlam do takiego wniosku iz to co wszystkie czujemy do tych dupkow to nie milosci, w glowie mamy wymarzony model faceta, ktorym on nigdy nie bedzie, tylko my ludzac sie , czekalysmy az oni stana sie tym kims wymarzonym, a dobrze wiedzialysmy ze tak nigdy sie nie stanie. ciagle na nich czekalysmy, z wlasnej wygody, bo przeciez wygodniej jest byc z kims kogo juz znamy jakis czas, z kims juz kiedys mielismy zblizenia, a poznanie kogos nowego to otwieranie sie na nowo, same nowosci, my chyba balysmy sie tego. jak myslicie?? zylysmy wspomnieniami i chorym uczuciem. trzeba sieod niego uwolnic!! zyjac wlasnym zyciem, dbajac o siebie, o swoje szczescie, bo przeciez poki my same nie bedziemy szczesliwe to z kims napewno tez nie. trzymajcie sie dziwczyny
wierze w nas! ![]()
Maxi Tez przezyłam rozczarowanie ze strony swojego partnera.Trzymaj się kochana i nie żałuj on poprostu nie zasługiwał na Ciebie. Moj partnet jest juz spakowany choć jeszcze o tym nie wie.Obecnie jestem za granica jak wroce to wtedy odbierze sobie swoje rzeczy i nie chce słuchac zadnego tłumaczenia.Zdrada jest zdradą i nie prubujmy ich tłumaczyc bo faceci to nie dauny przeciez to istoty myslące.Nie pozwolmy sie ponizac . Czytałam moją wypowiedz i dziekuje ci za słowa otuchy.
czytałaś moją wypoeiedz pozdrawiam serdecznie.
KOBIETY SĄ JAK MEDIA MARKT NIE DLA IDIOTOW:):)
Dzieki, cieszę się jeżeli mogę choć trochę komuś pomóc, masz rację, nie dajmy się poniżać, oni swój rozum mają, jeżeli z niego nie korzystają to ich problem, jezeli ryzykują utratę kogoś bliskiego i przekładają nad swój wyskok czy romansik to ich problem, dla mnie też zdrada jest największą podłością a zwiazek po zdradzie jezeli sie wybaczy to trup, zdrada to kłamstwo a zdrada ciagnaca sie latami i podwojne życie to fałsz i zakłamanie, trzymaj się isana
Cześc! kobietki pomocy, choc to pewnie nie zaskoczenie dla niektórych z was. Moj związek trwa 20 lat i był udany ale teraz to tylko mijanka. On ma swoje zajęcia dla mnie tylko kąśliwe uwagi. prawie się nie dotykamy. nie ma pocałunków na początek i koniec dnia. seks rzadko czy jest jakaś szansa na poprawę ? Może ktoś mo pomoże
Szansa zawsze jest ale trzeba szczerze ze soba porozmawiać co nas boli. Mozesz go też mile zaskoczyć, teraz jest nuda i rutyna, kup sobie coś sexownego, jakieś stringi, halkę czerwoną z falbanami, zrób kolację przy świecach, potem miły sexik, w tle cicha, nastrojowa muzyczka, dzieci do dziadków, potem porozmawiajcie odprężeni i na luzie o swoich problemach, to może banał ale działa, buziak
Witaj maxi! co tam u Ciebie jak sie sprawy ukladaja?
Cześć, staram się jakoś funkcjomować, raz jest lepiej raz gorzej ale do przodu, tydzień temu mnie zmanipulował, wysyłając wcześniej maile i smy i umówiłam się z nim, wypytywał co u mnie, starałam się być zadowolona i uśmiechnieta, mówił że tęsknił ale mówić można dużo to puste słowa, z tamtą nie uklada mu się tak jakby chciał, jest bardzo uparta a to mu się nie podoba, po tym spotkaniu żałowałam ze do tego dopuściłam, bo miałam zjechany nastrój, zadeklarował się do róznych prac technicznych w moim mieszkaniu ale po przemyśleniu nie pójdę na to, trudno tak zostawię jak jest, nie dzwonię od tygodnia i on też nie, a więc standard, po co mu był potrzebny ten kontakt po 2 m-cach mojego milczenia? nie wiem, może się nudził? nie analizuję już.
Czesc maxi... widze , ze walczysz ze soba caly czas... ale jestes na dobrej drodze , by wrocic do normalnosci. Takie chwile zalamania beda wracac , coraz mniej badzie tych sytuacji , ale beda. Zobacz , jaka ciekawa istota jest mezczyzna. Cos mu szwankuje w nowym zwiazku, to wraca do " sprawdzonej" kobiety, ktora go wyslucha, utuli, zupelni egoisci, myslacy o sobie. Traktuja nas , czyli porzucone kobiety jak ' KOLO ZAPASOWE". Jestesmy na lawce rezerwowych...to nie twoje i nie moje miejsce...
Cześć słodka kochanie, dlaczego się nie odzywałaś? czy jest z Tobą już lepiej? co z nowym facetem?
Nie odzywam sie, bo wpadam w coraz wiekszy dol. Tak jestem z tym facetem, on mnie bardzo kocha, ale jego obecnosc i jego dotyk nie sa tym czego pragne. Ide zanim z potrzeby bycia zkims...nie wiem czy dobrze robie. Dwa dni temu mialam imieniny, moj eks przysylal mi kilka razy zyczenia, na fotce napisal o tesknocie za mna.. a ja wyje od godziny ...co tu maxi pisac.. ciagle tak samo...
http://www.kobieceserca.pl/czytelnia.html
Przeczytaj to słodka
slodka ja mam to samo..tylko z ta roznica, ze mamy dwojke dzieci i nie jestesmy malzenstwem.. Nieuklada sie miedzy nami od dawna, wyzwiska , obelgi, zero czulosci.. Kiedys poznalam w pracy kolege( 4 lata temu) on mi duzo pomagal przez t wzytsko przechodzic..zakochal sie..byl owego czasu tez w toksycznym zwiazku. chcial, zebysmy byli razem, zebym odeszla od mojego on odejdzie od swojej..Nie bylam na tyle odwazna, bo nie wierzylam, ze on odejdzie..wtedy byla tylko coreczka. Ilo to ja przez niego nocy przeplakalm, tak tesknilam, czulam ze on to ten jedyny, dla mnie..Zaszlam w ciaze z drugim dzieckiem, nie dla naszego zwiazku, ale dla coreczki bo ona taka samotna(nie mieszkamy w polsce),i chcialam zeby chociaz rodzenstwo miala, jak nam sie nie ukladalo..teraz nie wiem czy to byla dobra decyzja decydowac sie na drugie dziecko, choc rodzenstwo to chyba najlesze co moze sie czasami w zyciu trafic..bylam w 3 miesiacu ciazy z 2 dzieckiem, jak on sie rozstal ze swoja dziewczyna( nie wiedzial,ze jestem w ciazy..) mimo, ze codziennie w pracy sie widywalismy, ze coraz bardziej sie odsuwalismy od siebie, dla wlasnego dobra. bardzo go zaboallo, ze jestem w ciazy, w sensie, ze mnie stracil, choc tak naprawde nigdy miedzy nami nic nie bylo, nawet pocalunku, bo ja mam sztywne zasady, nie chce zdradzic i nie chce byc zdradzona, mimo bolu jaki we mnie byl..
poszlam na macierzynski 9 miesiecy poza firma, nie utrzymywalismy zadnych kontaktow..nie moglam do niego napisac, jakby nigdy nic, wiedzialam ze to nie fair. myslalm o nim co u niego ale to wszytsko.Dodam ze w miedzy czasie miedzy mna a partnerem klotnie dochodzily do tego stopnia, ze dochodzilo do szarpaniny, wyzwisk, slow typu nienawidze cie, wynos sie itd..
jak go zobaczylam to wszytsko wrocilo..teraz po ok 10 miesiacach po powrocie do pracy, jestesmy w pracy najlepszymi przyjaciolmi, spedzamy kazda przerwe, ze saba, piszemy po kilkanascie smsow w pracy ( ale po za praca kontaktu nie mamy)..wiemy, co oboe czujemy, ale teraz ja mam dwojke dzieci, on ma dziewczyne ktora dba o niego,lecz on slubu z nia nie planuje..wie, ze chce odejsc od mojego( a wlasciiwie chce, zeby moj wyprowadzil sie z mojego domu, lecz on nie chce).
Mam dwa wyjscia, albo rozstac sie z moim partnerem,oszczedzic sobie nerwow, bolu itd ktory sie przysparzany na kazdym kroku, i zobaczyc co zycie przyniesie..
Drugie wyjscie, to oszukiwac siebie i partnera, ze jest ok, starac sie naprawiac zwiazek, choc on i tak nigdy nie bedze taki jaki byc powinien po tylu slowach wypowiedzianych do siebie..
kONWALIA,
odpisalas na zalozonym przez mnie poscie i teraz jak czytam Twoj wpis to rzeczywiscie widze, ze masz podobnie. Nie poradze Cie zeby odejsc choc tak wlasnie mysle. gDBYM MILA TYLE ODWAGI ZEBY ODEJSC OD MEZA JUZ DAWNO BYM TO ZROBILA. u NAS TEZ BYLY PREPYCHANKI, ale najgorsze co mi sie przytrafilo z jego strony to przemoc psychiczna, nie moge tego juz zniesc. W moim zyciu tez jest mezczyna , ktoremu zalezy na mnie. Ale ja tek jak Ty nie potrafie odejsc do innego . Jesli odejde to tylko i wylacznoie z powody krzywdy jaka wyrzaqdza mi maz. W Twojej sytuacji dostrzegam jednak jeden pewien plus w postaci braku slubu. U mnie w rodzinie slub koscielny to swietosc. A waizc rozwod to szczyt hanby!
Facet, ktory o mnie zabiega jest tez rozwodnikiem. Nie ma dzieci i wie o moim mezu i corce.
Po prostu faceci to... (i tu brak słów...bo ciężko opisać to, co wyrabiają).... Przelecą "wszystko", co się rusza..
A kobiety to nie ??
Witam, szukam dziewczyny, która odważyła się skończyć toksyczny związek (do reportażu do "Naj"). Chciałabym pokazać czytelniczkom, że warto zdobyć się na odwagę i zmienić swoje życie, mimo że nie jest to wcale łatwe. Zainteresowane osoby proszę o kontakt na maila: mwolczynska[małpka]gazeta.pl
Tkwie w toksycznym zwiazku z psychopata, od korego staram sie uwolnic od 4 lat. jestem wykonczona. Na poczatku bylo idealnie, teraz to koszmar. Pomimo, ze jak sie pojawia to jest cudowny i kochany, ale pojawia sie raz w miesiacu i jak wychodzi mowi ze jutro bedzie i mija miesiac a ja czekam...po czym wpada jakby nigdy nic z prezentami co tam u mojej niuni itp. Klamie w zywe oczy, nawet ostatnio mu sie pomylilo, ze mam kolczyk w.pepku a nigdy nie mialam itd. Ma 4 telefony a ja m 1 nr. i jeszcze go nie odbiera jak nie chce. Nawet w 10 min po.wyjsciu ode mnie.zawsze kiedy mysle ze juz koniec, pojawia sie jakby nigdy nic i rujnuje moj.spokoj. Bylam u psychologa i jest osobowosc psychopatyczna-doszlysmy do tego i przez jakis czas myslalam ze sobie z tym poradze. przeczytalam ksiazke "psychopaci sa wsrod nas", 100 artykulow...i dalej tone. Ratunku!!!
243 2013-03-10 10:42:22 Ostatnio edytowany przez maxi (2013-03-10 12:08:09)
Jesteś od niego uzależniona, jak od narkotyku. Odstawienie tego jest najlepszym sposobem na ratowanie siebie, swojej godności i psychiki. Po odstawieniu będziesz czuła się źle, bo nie dostaniesz tzw nastepnej działki, ale musisz to przeżyć, przeboleć, przeryczeć, czas zrobi swoje. Wywal go ze swojego życia, to jedyny sposób na psycholi. Pierwszy krok zrobiłaś bo zdiagnozowałas problem i byłaś u psychologa.
dużo czytaj, polecam kobieceserca.pl
W przyszłości uważaj na siebie, bo takie kobiety jak my potrafią wpaść w łapy następnego psychopaty, nawet o tym nie wiedząc, miałam swoiste deja vu, oprócz psychopaty był to również oszust, ale na szczęście nie trwało to długo i w porę zostało przeze mnie zdiagnozowane.