Rozmawialiśmy wczoraj i wpadłam przy nim w depresje z tego powodu ze ciagle jestem bez pracy, wspomnialam tez o slubie. powiedzial iz w przyszlym roku wezmiemy slub. nie poczulam ulgi, czuje ze jest to wymuszone. nie jest mi lepiej lecz jestem jeszcze bardziej smutna . nadal nie mam pracy w tym malym smutnym miasteczkiu i zyje bez perspektyw. wlasciwie juz stracilam wiare w jakas zmiane. nie mam pracy i bede miala wymuszonego meza.
No i właśnie o to chodziło, Alfina. Dokładnie tego się można było spodziewać, że facet Ci w końcu ulegnie, a Ty nie będziesz z tego miała za krztę satysfakcji.
Z tą utratą wiary w zmianę - wybacz, ale mamisz samą siebie. To nie tak, że nie widać żadnej zmiany. Ty w gruncie rzeczy zmiany nie chcesz. Mogłaś mieć zmianę, mogłaś wyjechać, mogłaś szukać pracy w innym mieście, wziąć tą, która była i latałaś za wyznaniem, które teraz nawet Cię nie cieszy.
Dodałabym, że tu naprawdę psycholog wiele by zdziałał, ale jak już wiem, tej opcji nie bierzesz pod uwagę. Szkoda. Bo właśnie wtedy poczułabyś prawdziwą ulgę.