netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Razem od 5 lat, a on się złości, gdy wspominam o ślubie

78 odpowiedzi10 735 wyświetleńzałożony przez Alfina, 11.08.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Razem od 5 lat, a on się złości, gdy wspominam o ślubie

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 79 z 79 ]

66

Odp: Razem od 5 lat, a on się złości, gdy wspominam o ślubie
Alfina napisał/a:

Rozmawialiśmy wczoraj i wpadłam przy nim w depresje z tego powodu ze ciagle jestem bez pracy, wspomnialam tez o slubie. powiedzial iz w przyszlym roku wezmiemy slub. nie poczulam ulgi, czuje ze jest to wymuszone. nie jest mi lepiej lecz jestem jeszcze bardziej smutna . nadal nie mam pracy w tym malym smutnym miasteczkiu i zyje bez perspektyw. wlasciwie juz stracilam wiare w jakas zmiane. nie mam pracy i bede miala wymuszonego meza. sad

No i właśnie o to chodziło, Alfina. Dokładnie tego się można było spodziewać, że facet Ci w końcu ulegnie, a Ty nie będziesz z tego miała za krztę satysfakcji.

Z tą utratą wiary w zmianę - wybacz, ale mamisz samą siebie. To nie tak, że nie widać żadnej zmiany. Ty w gruncie rzeczy zmiany nie chcesz. Mogłaś mieć zmianę, mogłaś wyjechać, mogłaś szukać pracy w innym mieście, wziąć tą, która była i latałaś za wyznaniem, które teraz nawet Cię nie cieszy.

Dodałabym, że tu naprawdę psycholog wiele by zdziałał, ale jak już wiem, tej opcji nie bierzesz pod uwagę. Szkoda. Bo właśnie wtedy poczułabyś prawdziwą ulgę.

67

Odp: Razem od 5 lat, a on się złości, gdy wspominam o ślubie

yvette moze i psycholog by pomógł. problem w tym ze kompletnie utracilam wiare w siebie, a zmiany bardzo bym chciala. nie moge sie psychicznie podniesc zeby cos zmienic, ani z ta praca ani w zwiazku. kiedys mialam wiare i tak nie bylo, a teraz nie wierze juz w siebie, ciagne w dol....

co do mojego partnera, jak go znam to nigdy by mi sie nie oswiadczyl, zawsze bylibysmy w takim wolnym zwiazku, gdybym nie naciskala. zreszta nawet nie wiem czy wierzyc w to co mowi, moze tak powiedzial iz w przyszlym roku dla swietego spokoju a i tak to oleje i przeciagnie na nastepne lata/
czy ty naprawde wierzysz ze faceci w tych czasach chca sie wiazac formalnie. ja nie, chyba ze po tym jak zalicza wpadę. sorry ale poznalam kilku facetow i takie jest moje zdanie.

68

Odp: Razem od 5 lat, a on się złości, gdy wspominam o ślubie
Alfina napisał/a:

yvette moze i psycholog by pomógł. problem w tym ze kompletnie utracilam wiare w siebie, a zmiany bardzo bym chciala. nie moge sie psychicznie podniesc zeby cos zmienic, ani z ta praca ani w zwiazku. kiedys mialam wiare i tak nie bylo, a teraz nie wierze juz w siebie, ciagne w dol....

Właśnie na to pomógłby Ci psycholog. Pomógłby odnaleźć wiarę i siłę, zmotywował Cię do tego.

Alfina napisał/a:

czy ty naprawde wierzysz ze faceci w tych czasach chca sie wiazac formalnie. ja nie, chyba ze po tym jak zalicza wpadę. sorry ale poznalam kilku facetow i takie jest moje zdanie.

Ja wierzę - ba, wiem, bo widzę - że chcą się wiązać. Widzę znajomych, którzy pobierają się - i to z miłości, póki co tylko jeden ślub odbył się z powodu dzidziusia, i też nie do końca, bo po prostu ustalony już termin został przyspieszony.
To, że Twój mężczyzna nie chce ślubu nie znaczy, że wszyscy są tacy. Patrzysz na wszystko przez pryzmat tego, że jesteś nieszczęśliwa.

69

Odp: Razem od 5 lat, a on się złości, gdy wspominam o ślubie

Tak. Masz rację. Nastawiłam się bardzo negatywnie i nie moge sobie z tym poradzic. moj 1 zwiazek sie rozpadl po 2 latach bo facet powiedzial ze mu sie znudzilam, 2 trwal 5 lat i widzisz co jest. mowisz o milosci, o tym ze ludzie sie pobierakja z milosci. tak, owszem ale zycie przynosi potem rozne rzezczy, niektorzy sie rozwodza, niektorych przytlaczaja problemy, niektorzy popadaja w depresje, inni sa samotni w zwiazku, milosc jest skomplikowana i nie polega na trzymaniu sie za reke. jesli ktos ci mowi ze sie nudzi po 2 latach zwiazku to czy to jest milosc. czy z inna osoba takze nie bedzie sie nudził ? to odnosnie mojego pierszego chlopaka. obserwuje malzenstwo mojej siostry i to jest miazga. po 10 latach oni sie juz nie kochaja, nie maja o czym rozmawiac. Masakra nie chce zeby tak bylo ze mna.

jestem  przerazaona brakiem pracy i samodzielnosci w tych niestabilnych czasach, przerazona uzaleznieniem od partnera...

70

Odp: Razem od 5 lat, a on się złości, gdy wspominam o ślubie

O braku samodzielności nie mów tu, bo sama odrzuciłąś propozycję pracy. Trudno, czasy są takie, a nie inne, i czasem trzeba postawić wszystko na jedną kartę - np. wyjechać z miasta - żeby zyskać. A Ty sama siebie pozbawiłaś tej możliwości. Sama siebie uzależniłaś od partnera.

Co do braku miłości w związku - cóż, coś w tych konkretnych przypadkach (jak małżeństwo Twojej siostry) nie zagrało. Gdzieś wkradła się rysa. Ale jeśli nie z miłości, to z jakiego powodu się wiązać? Prokreacja? Zapewnienie stabilności?
Wydaje mi się, że miłość, a przynajmniej szacunek i sympatia są podstawą związków. Chęć bycia z drugą osobą.

A przed końcem miłości w związku małżeństwo nie ochroni. Dla mnie koniec miłości jest wystarczających powodem by się rozstać.

71

Odp: Razem od 5 lat, a on się złości, gdy wspominam o ślubie
falka napisał/a:

O braku samodzielności nie mów tu, bo sama odrzuciłąś propozycję pracy. Trudno, czasy są takie, a nie inne, i czasem trzeba postawić wszystko na jedną kartę - np. wyjechać z miasta - żeby zyskać. A Ty sama siebie pozbawiłaś tej możliwości. Sama siebie uzależniłaś od partnera.

Co do braku miłości w związku - cóż, coś w tych konkretnych przypadkach (jak małżeństwo Twojej siostry) nie zagrało. Gdzieś wkradła się rysa. Ale jeśli nie z miłości, to z jakiego powodu się wiązać? Prokreacja? Zapewnienie stabilności?
Wydaje mi się, że miłość, a przynajmniej szacunek i sympatia są podstawą związków. Chęć bycia z drugą osobą.

A przed końcem miłości w związku małżeństwo nie ochroni. Dla mnie koniec miłości jest wystarczających powodem by się rozstać.

masz racje juz nie wspomne o braku samodzielnosci. byc moze pojde do psychologa zobacze co mi powie. nie mam zamiaru jednak brac zadnych lekow na nerwy czy uspokojenie bo one oglupiają.

milosc po tylu latach (10) czesto sie konczy, poobserwuj ludzi , nie mowie ze zawsze, pewnie sa szczesliwe malzenstwa do grobowej deski,  ale czesto sie konczy bo ludzi przytlaczaja problemy. koniec milosci nie jest wystarczajacym powodem by sie rozstac, ludzi trzymaja ze soba dzieci, mieszkanie wspolne, przyzwyczajenia, strach przed zmiana...

72 Ostatnio edytowany przez falka (2010-08-23 12:06:40)

Odp: Razem od 5 lat, a on się złości, gdy wspominam o ślubie

...i Ci ludzie tkwią w swoich związkach nieszczęśliwi, zaczynają się zdrady, uzależnienia, unieszczęśliwione dzieci... Nie lepiej rozstać się i spróbować rozpocząć życie od nowa, bez poczucia kiszenia się  braku perspektyw?

Wydaje mi się, że masz bardzo negatywne wzorce dookoła - albo w swoim czarnowidztwie widzisz tylko rozpadające się związki. Bo ja widzę te szczęśliwe - moich dziadków, któzy trzymają się za ręce, rodziców którzy w sobotni wieczór wychodzą we dwoje do pubu ze znajomymi, kwitnące małżeństwa rodziców moich znajomych...

Wiem też, że w tych małżeństwach nie zawsze było różowo - moi rodzice przechoszili głęboki kryzys ok 10lat po ślubie, później borykali si,ę przez dłuższy czas z brakiem pieniędzy. Ale wszystko się ułożyło, bo CHCIELI żeby się ułożyło.
To chyba jakaś plaga XXI wieku - kiedy pojawiają się problemy, najlepiej uciec od nich w świat zamartwiania się, bo to łatwiejsze od stanięcia twarzą pod wiatr.


PS. nie potrzebujesz leków, tylko rozmowy z kimś, kto pomoże Ci się uporać samej z sobą.

73

Odp: Razem od 5 lat, a on się złości, gdy wspominam o ślubie

falka, niestety faktycznie nie mam takich wzorcow wokol sad no moze moja ciotka i wuja maja dobre malzenstwo, zawsze razem chodzili, nigdy osobno, pomimo ze mieli tez klopoty bo wuja byl przez jakis czas alkoholikiem. mysle ze sa fajna para do dzis, zawsze i wszedzie razem do dzis sie przekomarzają. sa fajni. i to jest chyba jedyny pozytywny przyklad w mojej rodzinie...

za to moi rodzice nigdzie albo b malo ze soba wychodzili.
a malzenstwo siostry to bardzo zly przyklad, nie widze u nich milosci, szczescia, pomimo ze maja po 40 lat i 10 letni staz.

tak widze wszystko czarno...choc kiedys bylam naprawde wyjatkowo radosna osobą....

74

Odp: Razem od 5 lat, a on się złości, gdy wspominam o ślubie

Dlatego powtórzę Ci to, co już pisały wcześniej inne dziewczyny - wybierz się do specjalisty. Nie osiągniesz efektów od razu, ale z drugiej strony sama sobie pomóc nie potrafisz.
Naprawdę tego potrzebujesz. Musisz uwierzyć, jaką fajną babeczką jesteś.
A kiedy odzyskasz wiarę, zobaczysz, jak samo wszystko zaczyna się układać.

ps. nie ma już szans żeby jednak podjąć tę pracę w innym mieście? może powinnaś spróbować...

75 Ostatnio edytowany przez Alfina (2010-08-23 12:36:44)

Odp: Razem od 5 lat, a on się złości, gdy wspominam o ślubie

chyba nie ma. ta firma potrzebuje od zaraz pracownika, i dzis mialam podpisac umowe . nie zdazylam jednak zalatwic pokoju i nic z tego nie wyszlo.
wiem ze pomyslisz ze jestem beznadziejna ale juz mi tego nie mow....

pójde do tego psychologa, jesli mam faktycznie odzyskac wiare w siebie., a potem znajde te robote....

76

Odp: Razem od 5 lat, a on się złości, gdy wspominam o ślubie

Nie ma beznadziejnych ludzi - są tylko tacy, którzy w pewnych momentach życia sobie nie radzą.
Uważam, że jesteś bardzo wartościową młodą kobietą, która ma prawo do tego, by być szczęsliwa.

Jestem z Tobą myślami, wierzę w Ciebie, że Ci się uda smile

77

Odp: Razem od 5 lat, a on się złości, gdy wspominam o ślubie

Alfina, myślę że trochę przesadzasz z tą odległością 70 km, w Twoich oczach ona urosła do jakiś 700 km i stała się niemożliwa do pokonania. Podobnie jak Ty mieszkam w małym miasteczku oddalonym od dużego miasta właśnie prawie 70 km, do najbliższego środka lokomocji mam ponad 2 km. U nas pracy jak na lekarstwo i większość dojeżdża do pracy do miasta, bo nie każdego stać na wynajem. Ja sama przez siedem lat chodziłam pieszo i dojeżdżałam najpierw do szkoły, a potem do pracy. Na początek może spróbuj znaleźć pracę i podjeżdżać trochę. Zrezygnować możesz w każdej chwili. Myślę, że dużo lepsza jest jakakolwiek aktywność niż użalanie się nad sobą.

78

Odp: Razem od 5 lat, a on się złości, gdy wspominam o ślubie

Boszzz czytając to co piszecie można oszaleć. Na początku byłam po stronie Alfiny, jak można nie chcieć ślubu z ukochaną osobą po tylu latach bycia razem. Na dodatek on nie ma już naście lat, powinien mieć już rodzinę. Ale po dalszych wątkach nie dziwię się dlaczego on nie chce ślubu. Bez przerwy jest naciskany, Rozstaliście się a ty na dzień dobry znowu swoje ŚLUB. Zaczęło go to przerastać, zapewne się przestraszył, ile można słuchać tego samego. Jak już miał dość zgodził się dla świętego spokoju, masz to co chciałaś, tylko żeby czasem nie uciekł Ci sprzed ołtarza. Powinnaś go przeprosić za wszystko. Zacząć od nowa, a nie tylko patrzeć materialnie i szukać stabilizacji finansowej. Kobieta którą facet utrzymuję nie jest szanowana, Każdy lubi kobiety ambitne, pracowite, radzę Ci mimo wszystko poszukać pracy, bo będzie Ci nie raz wypominać że to jego, że to on na to zarobił, nie będzie szanował Twego zdania. Jak ktoś bardzo pragnie pracować, znajdzie ja nawet w małym miasteczku, trzeba tylko chcieć. Pokaż mu że potrafisz, a zobaczysz zmianę w waszym związku.  Życzę wam powodzenia.

Posty [ 66 do 79 z 79 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Razem od 5 lat, a on się złości, gdy wspominam o ślubie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026