Solaris napisał/a:Nie popadajmy w paranoję. " W towarzystwie" brzmi jakby to była kolacja u angielskiej królowej a nie zwykła nasiadówka u najbliższej rodziny.
Co w liczeniu kalorii takiego okropnego, że aż dziewczyna każe zamykać ojcu mordę?? Nie robmy z dzieci płatki śniegu.
Jakby mi dziecko takim tekstem pojechało "zamknij morde" to ode mnie dostałoby w tę pyskatą mordę przy tym stole od razu aż spadłoby z krzesła i nie musiało już liczyć kalorii:)
Są granice i nie ma zmiłuj. Tekst o liczeniu kalorii w żaden sposób nie usprawiedliwia takiego zachowania. Nie widzę w nim nic obraźliwego, co by usprawiedliwiało to.
Niedługo za pytanie jak w szkole" dzieciak odpysknie "zamknij morde" bo naruszy to jego strefę komfortu - bo ono szkoły nie lubi więc pytanie uzna za prowokację To dowód na to jak nieudolni wychowawczo są rodzice, że ich dziecko tak się zachowuje.Z mojej strony to była akurat dosyć luźna myśl, choć zupełnie serio, że nie zadaje się pytań ani nie robi sugestii w typie: "coś słabo ci idzie to odchudzanie", "ty coś w ogóle jesz, że jesteś taka chuda?, "trzy lata po ślubie, a wy wciąż nie macie dzieci?" albo "kiedy w końcu się ożenisz?".
Każdy z nas zdaje sobie przecież sprawę z tego, jak jest i takie uwagi są po prostu nie na miejscu. I jasne, że to może być podszyte troską, ale nie musi, a już na pewno nie robi się tego w towarzystwie.Cała resztę, jak ja to widzę, wyjaśniłam już wcześniej.
Ja też w towarzystwie nie zadaję takich pytań - byłaś u fryzjera? Nie widać? Mówisz, ze schudłaś? A z której strony?
No chyba, ze to moja kumpela a wtedy mamy lepsze teksty i nikt sie nie obraża, przeciwnie:))
Nie dawajmy więc takich przykładów, bo są nieadekwatne. Ojciec nie powiedział nic w tym stylu. Zażartował tylko, że jego dziecko liczy kalorie. I co w tym takiego?
Zachował by się źle gdyby rzucił żarcik - odchudza się biedna, ale bez efektu jak widać;))
Przewrażliwienie tej pannicy w żaden sposób nie usprawiedliwia takiej odzywki. NIE.
Także trzymajmy się faktów, bez przykladow jak wyżej.