netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

583 odpowiedzi13 107 wyświetleńzałożony przez SamotnaWilczyca, 12.07.2026

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Strony Poprzednia 1 … 7 8 9

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 521 do 584 z 584 ]

521 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-08-03 14:38:54)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Noble

O tym, że nie wystarczy pełna rodzina, jeśli jest ona patologiczna, rodzice są ze sobą nieszczęśliwi itp. też pisałam w którymś poście. To zresztą jest oczywiste, że nawet częste kłótnie rodziców (choćby niezwiązane bezpośrednio z dzieckiem) wpływają negatywnie na wszystkich członków rodziny, w tym dzieci. Natomiast, gdy rodzina występuje w wariancie co najmniej dobrym, czyli rodzice są w miarę zgodni i w miarę zadowoleni z bycia razem, rzadko się kłócą (i bez patologii, typu rękoczyny, wystawianie walizek za drzwi) a dziecku nie dzieje się krzywda, to jest to najlepsze środowisko dla jego prawidłowego rozwoju.
W NASZYCH REALIACH, rzecz jasna. Zarówno pod względem czasów, w jakich żyjemy, jak i konkretnego kręgu kulturowego.
Bo ktoś może powiedzieć, że gdzieś tam na świecie żyją plemiona, w których dzieci są wychowywane nawet nie tyle przez samą matkę, co przez wszystkie kobiety z plemienia w modelu „jedna wielka rodzina”, a wkład ojców jest minimalny, zwykle ograniczający się do zdobycia pożywienia, pomoc w fizycznej budowie „domu” i mimo to jakoś żyją, „radzą sobie”, ale… to się sprawdza w konkretnych warunkach. Mniej cywilizowanym, prostym życiu, gdzie bardziej liczy się przetrwanie i praktyczne umiejętności niż rozwój emocjonalny. Takie dziecko, gdyby je nagle rzucić do naszych realiów, z dużym prawdopodobieństwem miałoby problem, żeby się w tych realiach odnaleźć, bo system wychowawczy, w jakim dorastało, nie zapewnił mu kompetencji potrzebnych do funkcjonowania w środowisku nowoczesnym i cywilizowanym. 
Jak pisałam wyżej, to się może z czasem zmienić, nasze środowisko może wyewoluować do formy, w której z kolei my byśmy się już nie odnaleźli, podobnie jak starsze pokolenia czuły się zagubione, gdy nastała era cyfryzacji.
Ale to jest tylko gdybanie i nie wiadomo kiedy to nastąpi, co z tego wyniknie ani jaką cenę będzie trzeba zapłacić za potencjalną transformację.
Póki co sytuacja wygląda nieciekawie od strony demografii, zdrowia psychicznego obywateli i rosnącej liczby singli. Tyle wiemy na ten moment.
Co będzie dalej, czas pokaże.

Jeszcze tak na koniec, odnośnie tego fragmentu:

Noble napisał/a:

Hm, ciekawe, ciekawe, ja patrzę z perspektywy samotnego rodzica i nie uważam, żeby moim dzieciom coś poszło nie tak, mimo obecności ojca w życiu 4 dni w miesiącu z jego własnego wyboru

Widzisz, ja z kolei jestem z rodziny pełnej, ale patologicznej, silnie dysfunkcyjnej.
Osobiście mam powód, by szukać w takim modelu wad, bo mi byłoby lepiej z jednym ale dobrym rodzicem niż dwoma kiepskimi.
A jednak staram się patrzeć na sprawę z szerszej perspektywy, bo wiem, że moja historia (wyłamanie się ze schematu "typowego dziecka z patologii") może co najwyżej (czasem to bardzo dużo, ale nie w tej konkretnej dyskusji) dać komuś nadzieję, że mimo gównianych warunków w dzieciństwie, jest szansa, żeby sobie całkiem spoko radzić w dorosłości. Nawet jeśli statystycznie większość osób z podobnego środowiska wychodzi z domu mocno pokiereszowanych, czy nawet złamanych i nieudolnych życiowo.
Także doświadczenie jednostki niekoniecznie przekłada się na statystyki i odwrotnie. Można znaleźć wyjątki od reguły.
Ale jednak bezpieczniej jest wychowywać się w pełnej i zdrowej rodzinie, bo statystycznie (co zresztą powiedział również chat, do którego zwróciłaś się z pytaniem) takie dzieci lepiej się rozwijają.

522

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Zwiazek tez nie moze ograniczac pasji i marzen. Zawsze mozna je spełaniac razem.
nigdy bym sie nie zgodzil dla zwiazku zrezygnowac z wizyt relaksacyjnych w pobliskim salonie masazu towarzysko-erotycznym.

523 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-08-03 14:32:36)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Była mowa o kobietach, które chcą założyć rodzinę, ale nie znalazły do tego odpowiedniego partnera. Czy w takim razie warto brać sprawy w swoje ręce, czy stwierdzić, że bez partnera się nie da.

Przypomnę uprzejmie, że wypowiadałaś się w ten sposób

IMO z takimi funduszami to można usunąć kolesia z równania, jeśli interesuje ją dziecko, a potem sobie kogos poznać i sie hajtać już bez presji czasu.

Do tego pisałaś również, że w razie pytań o tatusia, można dziecku skłamać, że biologiczny ojciec nie żyje.

WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Padł argument o egoizmie. Czyli, jeśli kobieta decyduje sie być bezdzietna jeśli nie ma partnera to jest altruistką.

Tak, padł taki argument i był on trafny w kontekście pisanych przez Ciebie rzeczy. Bo świadome pozbawienie dziecka ojca JEST EGOISTYCZNE. Dlatego, że dla tego dziecka ten ojciec jest potrzebny, nawet jeśli matka uzna, że jej będzie lepiej bez facetów.

WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Mnie to nie przekonało i moim zdaniem samodzielna matka wcale nie jest bardziej samolubna, niż kobieta która ma męża. Wręcz przeciwnie, musi wykonać tyle samo pracy, ale w przeciwieństwie do tej z partnerem musi w 100% zrobić wszystko sama.

Sęk w tym, że ona tego 100% NIE JEST W STANIE zrobić sama, choćby z uwagi na biologiczne różnice między kobietą a mężczyzną. Nie da się być jednocześnie matką i ojcem.

WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Padł argument o krzywdzie dziecka. Dla mnie krzywda jest żeby dziecko nie istniało, niż żeby istniało w mniej sprzyjających warunkach rodzinnych.

W tym momencie piszesz typowo z poziomu emocji. Bo jak może dziać się krzywda komuś, kto nie istnieje?

524

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
DarekFDD napisał/a:

Zwiazek tez nie moze ograniczac pasji i marzen. Zawsze mozna je spełaniac razem.
nigdy bym sie nie zgodzil dla zwiazku zrezygnowac z wizyt relaksacyjnych w pobliskim salonie masazu towarzysko-erotycznym.

Ty pójdziesz na masaż do kobiet, ona do mężczyzn i będzie związek na super podstawach, bo oboje spełniacie swoje pasje. smile

525

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Phi kogo interesuja wasze zwiazkowe problemy inni tez je maja i żyja

A wogole to przestancie szukać atencji ja w obliczu ciezkiego związku nie byla bym w stanie nawet o nim pisać. Wiecie,ze tu sa osoby ktore naprawdę  maja takie dylematy związkowe  sad

526

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

@ Mrs. Happiness, z całym szacunkiem smile , ale "mniej optymalny" to jest błąd językowy. "Optymalny" czyli "najlepszy, najkorzystniejszy".
"Mniej optymalny"" czyli "mniej najlepszy", tyle że "mniej najlepszy" od razu zgrzyta jak się przeczyta czy usłyszy, a "mniej optymalny" nie, bo optymalny jest wyraźnie z łaciny, ktora nie jest językiem ojczystym już dla nikogo. 

Co wspólnego mają ludzie żyjący tysiące lat temu i na dodatek gdzie indziej zw współczesnymi ludźmi z naszego otoczenia?
Ano część "oprogramowania" czyli instynkt, albo raczej instynkty, bo jest ich więcej niż jeden i niektóre są złożone  czyli nadal istniejący bagaż biologiczny gatunku. To jest nam wspólne, to pochodzi od praprzodków i to jakoś tam dziedziczymy w sposób ciągły, to nas nadal łączy ze światem zwierząt, z których żeśmy wyewoluowali. Nadal funkcjonujemy także instynktownie.
Odkąd możemy (technika poszła naprzód smile) obserwować zwierzaki w warunkach naturalnych znacznie skuteczniej pojawiają się całkiem ciekawe obserwacje, niektóre dosłownie stawiają na głowie wielosetletnie czasem przekonania o życiu zwierząt, bywa że jest zwrot o 180 stopni czyli okazuje się być zupełnie inaczej niż sądzono, twierdzono czy uważano. Istna kraina niespodzianek.
Na przykład u bonobo wprawdzie nie ma stałych par, ale samce w jakiejś wersji opiekują się potomstwem i ewidentnie odróżniają własne od nie-własneg.  Z czego by mogło wynikać, ze w opisanym wzorcu plemiennym z Madagaskaru czy również opisanym matriarchacie sytuacja z opieką nad potomstwem jest kulturowa, nie z biologii wprost pochodzi. Równolegle zaś można się zastanowić, czy w warunkach bezpiecznego bytowania nie zaczynają u nas silniej do głosu dochodzić zachowania instynktowne w materii zwanej opieka nad potomstwem? Tego jest multum i mogę długo, ale dla dobra społecznego włączę hamowanie. smile

No dobrze, kobieta  samotna matka ze świadomego wyboru to w naszym tu i teraz co najmniej kontrowersyjna sytuacja. Jeśli jest samotna, bo ojciec umarł, okazał się przemocowy czy zwyczajnie się oddalił i nie chce to społecznie pół biedy, jej samotne macierzyństwo staje się przynajmniej pojmowalne, zrozumiale - bo chciała jak najlepiej dla dzieci, ino nie wyszło czyli powiedzmy sytuacja mniejszego zła dla dziecka. Ale taka kobieta, co to świadomie, jak napisała Smutna "usuwa ojca z równania" - wychodzi, że jeśli przyjmiemy za absolutny pewnik, że  "dla dziecka najlepsza jest rodzina z mamusia i tatusiem" automatycznie wychodzi, że taka kobieta już na wstępie nie chciała dla dziecka jak najlepiej, a dalej ocena "egoistka z problemami" to już oczywistość, mężczyzn się boi albo nienawidzi albo oba na raz, wzorca męskiego w rodzinie dla dziecka brak czyli uszkodzone będzie i można długo.
Z tym wzorcem męskim i żeńskim jest wątpliwie - już dorosły dzieci wychowywane w rodzinach jednopłciowych i okazuje się, że ani dwóch tatusiów ani dwie mamusie nie przekładają się automatycznie ani na orientację dziecka ani na jego problemy w relacjach w życiu dorosłym dające się przypisać brakowi wzorca płci w rodzinie najbliższej. Co do tej wersji rodziny jednopłciowej miałam, przyznam, ogromne wątpliwości gdy się to zaczynało. Wychodzi jak wychodzi, przełożenia statystycznie zauważalnego to nie ma. Jasne, badania to badania, od dawna nie mam bezkrytycznego zaufania do tzw. badań. Każde typu psychologicznego da się zrobić "pod tezę". Tu sceptyczna nadal jestem, ale zdecydowanie mniej, a przykłady indywidualne z realu skłaniają mnie raczej do wersji optymistycznej czyli że wydolna, zgodna rodzina jednopłciowa jest dla dziecka ok nie mniej niż dwupłciowa. Czyli jak to AI podsumowało "stabilna , wspierająca rodzina z dwojgiem opiekunów jest optymalna.

@Smutna

Jak sie tak zastanawiam nad tą "single mother" ze świadomego wyboru to mi wychodzi, że jakaś wersja egoizmu czy egocentryzmu się plącze.
Wersja light - no chciałbym z partnerem czy partnerką ale odpowiedniej osoby ni widu ni słychu a lata lecą i zegar tyka ok, powiedzmy trochę wybór miedzy dżumą a cholerą u konkretnej kobiety, choć moja myśl kieruje się raczej ku rozwiązaniu typu adopcja, o ile w danym kraju jednoosobowe są możliwe. Tyle że dziecko adoptowane ma już przeszłość, albo jest chore i wymaga specjalnej opieki albo ma urazy i obciążenia - nie każdy świadomie jest gotów na takie dodatkowe trudy rodzicielstwa, a szanse na adopcję zdrowego noworodka to wiadomo, ogólnie małe, a dla samotnej kobiety rzecz jasna w okolicach zera.  No i może jakaś biologia i instynkt czyli "niech to dziecko ma moje geny" w grę wchodzą? Tak czy tak wybór taka kobieta bez partnera ma mocno ograniczony i powiedzmy łagodnie zaspokaja  swoją potrzebę bycia matką i tyle. Z nadzieją że może się ten partner czy partnerka pojawią w jej życiu.
Wersja hard czyli kobieta, która decyduje  "będę single mother bo tak chcę i już"  to mi na milę pachnie niezdrowo. Nie wiem, czy koniecznie akurat egoizmem, ale tzw. "problemem z czymś" to na pewno.

Pytałaś mnie osobiście - przy okazji odpowiem - u mnie wyszło coś trochę pomiędzy czyli te moje zainteresowania antropologią kulturową czy zoologią są bez wykształcenia stricte kierunkowego w żadnym z kierunków, ale są jakoś tam powiązane z kierunkiem moich studiów, czyli jakąś bazę studiując zdobyłam. Dla mnie samej nieco zaskakująco się to potoczyło, tak jakoś wyszło i sama w sumie nie wiem, czy to hobby czy raczej jakaś wersja rozwoju zgodnego z wykształceniem formalnym:)

527

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Mrs.Happiness napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Mnie to nie przekonało i moim zdaniem samodzielna matka wcale nie jest bardziej samolubna, niż kobieta która ma męża. Wręcz przeciwnie, musi wykonać tyle samo pracy, ale w przeciwieństwie do tej z partnerem musi w 100% zrobić wszystko sama.

Nie da się być jednocześnie matką i ojcem.

Nie da się tak na 100 % to tylko tylko od strony biologicznej. Jajeczko od samicy i plemnik od samca, to przynajmniej póki co jest nie do ruszenia.

Brutalnie, ale takie czasy, reszta jest co najmniej dyskusyjna.

528

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Muqin napisał/a:

@ Mrs. Happiness, z całym szacunkiem smile , ale "mniej optymalny" to jest błąd językowy. "Optymalny" czyli "najlepszy, najkorzystniejszy".
"Mniej optymalny"" czyli "mniej najlepszy", tyle że "mniej najlepszy" od razu zgrzyta jak się przeczyta czy usłyszy, a "mniej optymalny" nie, bo optymalny jest wyraźnie z łaciny, ktora nie jest językiem ojczystym już dla nikogo.

Mniejsza o nazewnictwo. Tak, przy takich samych warunkach w obu przypadkach (rodzic solo lub para) lepsze dla dziecka jest gdy wychowuja oboje rodzice.

Jest roznica we wzorcach zenskich i meskich przekazywanych dzieciom. Szczegolnie matka dziewczynce a ojciec synowi. Jestesmy inni taka prawda i nie potrafimy byc "druga strona"

529

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Muqin napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Mnie to nie przekonało i moim zdaniem samodzielna matka wcale nie jest bardziej samolubna, niż kobieta która ma męża. Wręcz przeciwnie, musi wykonać tyle samo pracy, ale w przeciwieństwie do tej z partnerem musi w 100% zrobić wszystko sama.

Nie da się być jednocześnie matką i ojcem.

Nie da się tak na 100 % to tylko tylko od strony biologicznej. Jajeczko od samicy i plemnik od samca, to przynajmniej póki co jest nie do ruszenia.

Brutalnie, ale takie czasy, reszta jest co najmniej dyskusyjna.

A syn takiej pani ktora nie lubi facetow a sama wychowuje to bedzie sie dobrze rozwijal? Moze byc soba prezentujac cechy na ktore pani ma alergie?

530

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Bert44 napisał/a:
Muqin napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:

Nie da się być jednocześnie matką i ojcem.

Nie da się tak na 100 % to tylko tylko od strony biologicznej. Jajeczko od samicy i plemnik od samca, to przynajmniej póki co jest nie do ruszenia.

Brutalnie, ale takie czasy, reszta jest co najmniej dyskusyjna.

A syn takiej pani ktora nie lubi facetow a sama wychowuje to bedzie sie dobrze rozwijal? Moze byc soba prezentujac cechy na ktore pani ma alergie?

Wiesz ze tu som osoby które naprawdę nie lubią facetów.  Pomyślałeś o tym zanim coś takiego napisałeś?  big_smile

531

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

@Bert
Lepiej gdy wychowuje zgodna para - jasne, pełna zgoda.
Jest różnica we wzorcu męskim i żeńskim - owszem, zasadniczo nadal jest. Ale - wracamy do sto razy wałkowanego - już nam brak wzorców "on" i "ona" uzgodnionych społecznie. Wzorzec z rodziny pochodzenia ma sporą szansę okazać się nie pasującym do szybko zmieniającej się rzeczywistości i słabo funkcjonalnym dla potomka znacznie bardziej niż kiedyś. 
Syn pani, która nienawidzi panów jeśli ona go będzie wychowywała to ZAWSZE będzie miał utrudnienie czy tam obciążenie. Jeśli taka pani będzie zamężna to też go obciąży swoją nienawiścią. Sądzisz, że kobiety nienawidzące mężczyzn w związki nie wchodzą, w tym w trwałe i wieloletnie? A wchodzą. Podobnie jak mężczyźni bojący się kobiet, nie szanujący kobiet czy nienawidzących całej płci żeńskiej hurtem.
Córkę pani nienawidząca mężczyzn też obciąży swoją nienawiścią. Zarówno córkę wychowywaną samodzielnie jak i współwychowywaną z mężem. Problemem jest tu nienawiść, nie skład osobowy rodziny.

532

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Muqin napisał/a:

@Bert
Jeśli taka pani będzie zamężna to też go obciąży swoją nienawiścią. Sądzisz, że kobiety nienawidzące mężczyzn w związki nie wchodzą, w tym w trwałe i wieloletnie? A wchodzą.

I wlasnie i tym mówię.  Ten syn będzie miał przeciwwage w postaci ojca. Jesli to rodzina gdzie takowy jest.

533

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Muqin napisał/a:

"mniej optymalny" to jest błąd językowy.

Ty jestes blad jezykowy

534 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-08-03 19:37:29)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
JohnyBravo777 napisał/a:
Muqin napisał/a:

"mniej optymalny" to jest błąd językowy.

Ty jestes blad jezykowy

Kogo obchodza  jakieś błędy językowe inni tez maja błędy językowe i żyją... po za tym idź się wez do roboty  big_smile

535 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-08-03 19:53:06)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Bert44 napisał/a:
Muqin napisał/a:

@Bert
Jeśli taka pani będzie zamężna to też go obciąży swoją nienawiścią. Sądzisz, że kobiety nienawidzące mężczyzn w związki nie wchodzą, w tym w trwałe i wieloletnie? A wchodzą.

I wlasnie i tym mówię.  Ten syn będzie miał przeciwwage w postaci ojca. Jesli to rodzina gdzie takowy jest.

Tak, tylko ta przeciwwaga, to facet podporządkowany żonie, bez własnego zdania, więc jaki to wzór do naśladowania ojca? I weź tu z takiego przykład.
Potrzebna jest równowaga.
Nic nie zastąpi rodziny z mamą i z tatą, ale to musi być zdrowa rodzina.

536

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Bert44 napisał/a:
Muqin napisał/a:

@Bert
Jeśli taka pani będzie zamężna to też go obciąży swoją nienawiścią. Sądzisz, że kobiety nienawidzące mężczyzn w związki nie wchodzą, w tym w trwałe i wieloletnie? A wchodzą.

I wlasnie i tym mówię.  Ten syn będzie miał przeciwwage w postaci ojca. Jesli to rodzina gdzie takowy jest.

Bert, serio, bez ironii ni złośliwości - mógłbyś przybliżyć w jaki sposób zadziała Twoim zdaniem ta przeciwwaga? Tak bardziej opisowo?

537 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-08-03 21:48:36)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Muqin napisał/a:

@ Mrs. Happiness, z całym szacunkiem smile , ale "mniej optymalny" to jest błąd językowy. "Optymalny" czyli "najlepszy, najkorzystniejszy".
"Mniej optymalny"" czyli "mniej najlepszy", tyle że "mniej najlepszy" od razu zgrzyta jak się przeczyta czy usłyszy, a "mniej optymalny" nie, bo optymalny jest wyraźnie z łaciny, ktora nie jest językiem ojczystym już dla nikogo.

Jak już mówiłam, celowo używam takiego słownictwa w tej konkretnej dyskusji.

Muqin napisał/a:

Co wspólnego mają ludzie żyjący tysiące lat temu i na dodatek gdzie indziej zw współczesnymi ludźmi z naszego otoczenia?
Ano część "oprogramowania" czyli instynkt, albo raczej instynkty, bo jest ich więcej niż jeden i niektóre są złożone  czyli nadal istniejący bagaż biologiczny gatunku. To jest nam wspólne, to pochodzi od praprzodków i to jakoś tam dziedziczymy w sposób ciągły, to nas nadal łączy ze światem zwierząt, z których żeśmy wyewoluowali. Nadal funkcjonujemy także instynktownie.
Odkąd możemy (technika poszła naprzód smile) obserwować zwierzaki w warunkach naturalnych znacznie skuteczniej pojawiają się całkiem ciekawe obserwacje, niektóre dosłownie stawiają na głowie wielosetletnie czasem przekonania o życiu zwierząt, bywa że jest zwrot o 180 stopni czyli okazuje się być zupełnie inaczej niż sądzono, twierdzono czy uważano. Istna kraina niespodzianek.
Na przykład u bonobo wprawdzie nie ma stałych par, ale samce w jakiejś wersji opiekują się potomstwem i ewidentnie odróżniają własne od nie-własneg.  Z czego by mogło wynikać, ze w opisanym wzorcu plemiennym z Madagaskaru czy również opisanym matriarchacie sytuacja z opieką nad potomstwem jest kulturowa, nie z biologii wprost pochodzi. Równolegle zaś można się zastanowić, czy w warunkach bezpiecznego bytowania nie zaczynają u nas silniej do głosu dochodzić zachowania instynktowne w materii zwanej opieka nad potomstwem? Tego jest multum i mogę długo, ale dla dobra społecznego włączę hamowanie. smile

Zadałam tamto pytanie, bo nie chodzi o to, ile w nas pozostałości po przodkach, ani jak ludzie funkcjonowali wieki temu, tylko co najlepiej sprawdza nam się TERAZ, w naszych czasach, naszych warunkach i w naszym kręgu kulturowym, uwzględniając również "bagaż biologiczny", ale w odniesieniu do bieżących realiów.
Pod tym względem to tak, jakby porównywać dziecko z rodziny wykształconej, zamożnej, które nigdy nie musiało się martwić o swój byt i jest ustawione do końca życia z dzieckiem z tych wspomnianych plemion, żyjące w lepiance i które zamiast robić studia, uczy się jak oporządzać skórę, użyć krowiego łajna do budowy domu, czy jak upolować sobie obiad.
Niebo i ziemia.
Zatem ani ich metody nie sprawdzą się w naszych warunkach, ani nasze nie sprawdzą się u nich na tym konkretnym etapie rozwoju.
Najpierw masz środowisko, potem się do niego adaptujesz, nie odwrotnie.
Możesz próbować zmienić środowisko, ale kolejny proces adaptacji potrwa i nie wiadomo, co z niego wyniknie, ani jak wiele „ofiar” trzeba będzie ponieść, zanim sytuacja się ustabilizuje.
Zresztą to, jak złożonym procesem jest w rzeczywistości adaptacja, można zaobserwować chociażby na przykładzie imigracji z lub do krajów, które mocno różnią się od siebie kulturowo.

Muqin napisał/a:

No dobrze, kobieta  samotna matka ze świadomego wyboru to w naszym tu i teraz co najmniej kontrowersyjna sytuacja. Jeśli jest samotna, bo ojciec umarł, okazał się przemocowy czy zwyczajnie się oddalił i nie chce to społecznie pół biedy, jej samotne macierzyństwo staje się przynajmniej pojmowalne, zrozumiale - bo chciała jak najlepiej dla dzieci, ino nie wyszło czyli powiedzmy sytuacja mniejszego zła dla dziecka. Ale taka kobieta, co to świadomie, jak napisała Smutna "usuwa ojca z równania" - wychodzi, że jeśli przyjmiemy za absolutny pewnik, że  "dla dziecka najlepsza jest rodzina z mamusia i tatusiem" automatycznie wychodzi, że taka kobieta już na wstępie nie chciała dla dziecka jak najlepiej, a dalej ocena "egoistka z problemami" to już oczywistość, mężczyzn się boi albo nienawidzi albo oba na raz, wzorca męskiego w rodzinie dla dziecka brak czyli uszkodzone będzie i można długo.

Pisałam, że świadome i zaplanowane usuwanie ojca z życia dziecka jest egoistyczne i nadal to podtrzymuje. Właściwie ten egoizm (gdy napisałam, że trzeba być bardzo egoistycznym człowiekiem, by bez solidnego powodu odbierać dziecku możliwość posiadania ojca) i okłamywanie dziecka (np. że ojciec nie żyje) były jedynym, co można by podciągnąć pod „ocenę moralną” w moich wypowiedziach. Choć z mojej strony nie padały określenia typu „egoistka z problemami”.

Muqin napisał/a:

Z tym wzorcem męskim i żeńskim jest wątpliwie - już dorosły dzieci wychowywane w rodzinach jednopłciowych i okazuje się, że ani dwóch tatusiów ani dwie mamusie nie przekładają się automatycznie ani na orientację dziecka ani na jego problemy w relacjach w życiu dorosłym dające się przypisać brakowi wzorca płci w rodzinie najbliższej. Co do tej wersji rodziny jednopłciowej miałam, przyznam, ogromne wątpliwości gdy się to zaczynało. Wychodzi jak wychodzi, przełożenia statystycznie zauważalnego to nie ma.

Tylko tu masz kolejną opcję „dwóch stabilnych opiekunów”, mimo że jednej płci. Czyli to jest bliższe „matka + ojczym” albo „biologiczny ojciec + macocha”.
Zwłaszcza, że ani dwie kobiety ani dwóch mężczyzn nie jest w stanie siebie wzajemnie zapłodnić. Więc nawet gdy matka = wynajęta surogatka, a ojciec = dawca z banku spermy, to ta postać brakującego biologicznego rodzica gdzieś tam w tle „majaczy”. 
No ale skoro już poruszony został temat rodziców jednopłciowych, to…
Tak grzebiąc ciut głębiej, psychologia rozwojowa opisuje po prostu różne style funkcjonowania – ten bardziej opiekuńczy / regulujący (częściej kojarzony z matką) oraz styl bardziej eksploracyjny / aktywizujący (częściej kojarzony z ojcem).
Style te nie są biologicznie przypisane do płci, mimo że społecznie dany styl jest częściej kojarzony z mężczyzną lub kobietą. W każdym razie, wynikają one z osobowości, więc w związku jednopłciowym może być ktoś, kto pełni rolę „ojca” nawet jeśli nie jest mężczyzną i ktoś, kto pełni rolę „matki” nawet jeśli nie jest kobietą.
A że partnerzy często spontanicznie różnicują role nie tylko w związkach heteroseksualnych – jest to (z perspektywy psychologii rozwojowej) dość prawdopodobny scenariusz, że przy odpowiednim doborze partnerów dziecku przekazane zostaną oba wzorce.
Natomiast ciężko o to, aby jeden człowiek zapewnił oba style funkcjonowania, bo nasz charakter nie jest płynny i pewne cechy mogą się nawet wzajemnie wykluczać.
Dodam, że osobiście nie mam ugruntowanego zdania na temat wychowywania dzieci przez związki jednopłciowe, nadal wewnętrznie czuję pewien sprzeciw, gdy pojawia się kwestia adopcji, mimo to ciężko zignorować dane, a na chwilę obecną mówią one to, co napisałaś, czyli że dziecko może się dobrze rozwijać także w rodzinie z dwiema matkami czy dwoma ojcami. Aczkolwiek dostrzegam fakt, że ma ono utrudniony dostęp do, jakby to określić… świata płci – zwłaszcza w ujęciu kulturowym, bo podział na to, co jest przyjmowane za kobiece i co jest przyjmowane za męskie, widzi poza domem, w jego domu jakiś podział też występuje, ale oparty na innych zasadach. No i odbiór społeczny bywa mocno negatywny, co może odbić się na dziecku.
W naszym kręgu kulturowym to mimo wszystko nadal coś nowego i może upłynąć sporo czasu zanim przestanie być postrzegane jako mocno kontrowersyjne i nienaturalne.

Muqin napisał/a:

Jasne, badania to badania, od dawna nie mam bezkrytycznego zaufania do tzw. badań. Każde typu psychologicznego da się zrobić "pod tezę". Tu sceptyczna nadal jestem, ale zdecydowanie mniej, a przykłady indywidualne z realu skłaniają mnie raczej do wersji optymistycznej czyli że wydolna, zgodna rodzina jednopłciowa jest dla dziecka ok nie mniej niż dwupłciowa. Czyli jak to AI podsumowało "stabilna , wspierająca rodzina z dwojgiem opiekunów jest optymalna.

Moje zaufanie do badań również nie jest bezkrytyczne, a statystyka nie znaczy przecież, że coś sprawdzi się lub nie sprawdzi w 100% przypadków, tylko że jest zauważalna jakaś tendencja.
Natomiast też nie uważam się za osobę na tyle kompetentną, aby te badania czy statystyki podważać. Tym bardziej, że gdy się w nie wczytać i nad wnioskami z nich płynącymi zastanowić, to one jak najbardziej mają sens. Są również zgodne z moimi osobistymi doświadczeniami i obserwacjami.
Może poza rodzinami, w których rodzice są tej samej płci, bo osobiście nie znam ani jednej takiej rodziny, w związku z czym nie miałam okazji ich poobserwować „na żywo” (a wiedza z filmów i seriali jest mało wiarygodna) i wysnuć własne wnioski.

538 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-08-03 21:38:44)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Muqin napisał/a:

Nie da się tak na 100 % to tylko tylko od strony biologicznej. Jajeczko od samicy i plemnik od samca, to przynajmniej póki co jest nie do ruszenia.

Brutalnie, ale takie czasy, reszta jest co najmniej dyskusyjna.

Nie tylko od strony biologicznej, bo od strony psychologicznej każdy z nas ma konkretną osobowość, która jest mniej więcej stała. Jeśli kobieta przejmuje część cech uznawanych społecznie za męskie, najczęściej skutkuje to tym, że wytraca część cech społecznie uznawanych za kobiece. I odwrotnie, dlatego mówi się teraz między innymi o postępującej feminizacji mężczyzn. Choć aktualnie to w ogóle mamy trochę "pomieszane z poplątanym".

W każdym razie.

Przykładowo może być tak, że jeden rodzic jest bardziej opiekuńczy czyli dziecko zimą nie wyjdzie bez czapki, rękawiczek i dwóch par skarpet, na deskorolce to tylko w pełnym rynsztunku, na drzewa się nie wdrapuj, bo jeszcze spadniesz itp. a drugi podejdzie bardziej "na luzie", że kiedyś trzeba to trzecie kółko z roweru zdemontować i potknięcia są integralną częścią rozwoju.

Osoba A nie jest w stanie magicznie zmieniać się w osobę B i odwrotnie. Co najwyżej mogą się one wzajemnie równoważyć i wzajemnie uświadamiać, że czasem warto dać dziecku upaść, bo wiedza wynikająca z tego upadku jest bardziej wartościowa niż życie pod parasolem, albo że czasem trzeba wyznaczyć granice, bo nie warto bezsensownie ryzykować w imię nowych przeżyć.

539 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-08-03 22:07:45)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Muqin napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Muqin napisał/a:

@Bert
Jeśli taka pani będzie zamężna to też go obciąży swoją nienawiścią. Sądzisz, że kobiety nienawidzące mężczyzn w związki nie wchodzą, w tym w trwałe i wieloletnie? A wchodzą.

I wlasnie i tym mówię.  Ten syn będzie miał przeciwwage w postaci ojca. Jesli to rodzina gdzie takowy jest.

Bert, serio, bez ironii ni złośliwości - mógłbyś przybliżyć w jaki sposób zadziała Twoim zdaniem ta przeciwwaga? Tak bardziej opisowo?

Jakikolwiek. Jakies konkrety?

Ojciec nie bedzie sie z synem bawic lalkami. Pogra w pilke, poboksuje, wykopie dziure po szyje na plazy, naprawi razem rower, zdobedzie najwyzsze drzewo, nie powie ze to zle ze dal w pysk Adamowi z 3a tylko zapyta o co poszlo i moze pomacha glowa z uznaniem, pokaze co znaczy dbac o kobiete, jak sie klocic, co znaczy byc soba, jak przegrywac, jak wygrywac, pojedzie pod namiot taplac sie w blocie. Rywalizacja, dominacja, decyzyjnosc, wyzwania, porazki, sukcesy. Wiem powiesz ze mama da to samo. Nie da. W kazdym razie inaczej

Mama (ta nieakceptujaca facetow)  wpajajac swoje wartosci wypusci z domu incela albo narwanca ktory nad soba nie panuje i nie wie kim jest. Jak bedzie miala corke to ta corka bedzie miala problem z zaufaniem facetowi.

Dla odmiany sa rodziny gdzie ojciec przy stole powie: synu, uwazaj jaki gruby portfel maja ci ktorzy kreca sie przy twojej kobiecie. Reaguj bo kazda na to poleci. No nic dobrego z tego nie wyniknie. Moze przy tym stole bedzie siedziala tez corka. Wtedy miodzio

To kilka potencjalnych  przykladow z zycia. Tak opisowo.

A generalnie to "rozmywa sie" to co chcialem powiedziec. Chcialem powiedziec uprzedzenie do plci przeciwnej jest szkodliwe dla przekonan dziecka.

540

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Bert44 napisał/a:

Ojciec nie bedzie sie z synem bawic lalkami. Pogra w pilke, poboksuje, wykopie dziure po szyje na plazy, naprawi razem rower, zdobedzie najwyzsze drzewo, nie powie ze to zle ze dal w pysk Adamowi z 3a tylko zapyta o co poszlo i moze pomacha glowa z uznaniem, pokaze co znaczy dbac o kobiete, jak sie klocic, co znaczy byc soba, jak przegrywac, jak wygrywac, pojedzie pod namiot taplac sie w blocie. Rywalizacja, dominacja, decyzyjnosc, wyzwania, porazki, sukcesy. Wiem powiesz ze mama da to samo. Nie da. W kazdym razie inaczej.

Dla mnie to potwierdzenie, że nie powinienem mieć dzieci. Jednak jeśli już miałbym mieć to wolałbym córkę. Po tym co tu napisałeś wiem, że syna nie potrafiłbym wychować. Sam nigdy nie robiłem żadnej z wymienionych rzeczy z moim ojcem i pewnie nawet bym o nich nie pomyślał.

541

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Shinigami napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Ojciec nie bedzie sie z synem bawic lalkami. Pogra w pilke, poboksuje, wykopie dziure po szyje na plazy, naprawi razem rower, zdobedzie najwyzsze drzewo, nie powie ze to zle ze dal w pysk Adamowi z 3a tylko zapyta o co poszlo i moze pomacha glowa z uznaniem, pokaze co znaczy dbac o kobiete, jak sie klocic, co znaczy byc soba, jak przegrywac, jak wygrywac, pojedzie pod namiot taplac sie w blocie. Rywalizacja, dominacja, decyzyjnosc, wyzwania, porazki, sukcesy. Wiem powiesz ze mama da to samo. Nie da. W kazdym razie inaczej.

Dla mnie to potwierdzenie, że nie powinienem mieć dzieci. Jednak jeśli już miałbym mieć to wolałbym córkę. Po tym co tu napisałeś wiem, że syna nie potrafiłbym wychować. Sam nigdy nie robiłem żadnej z wymienionych rzeczy z moim ojcem i pewnie nawet bym o nich nie pomyślał.

Niestety tak to działa sad

542

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Bert44 napisał/a:


Uwazasz ze babka ktora "wyrzuca faceta z rownania" ma neutralny stosunek do facetow? Teoretycznie rzeczywiscie moze sie zdarzyc

Duzo zalezy jeszcze od tego jaka funkcje bedzie mialo dziecko dla matki i w jej rodzinie. Bo to roznie bywa. W zwiazkach tez sa z tym zreszta duze problemy. Dziecko musi byc beztroskie nieobciazone sprawami doroslych. A dorosli czesto graja dzieckiem w swoje gry

Pięć stron komentarzy i dyskusji, ale nadal czepiasz się jednego cytatu? Uraziłam twoją męską dumę? Przecież już kilkanaście razy opisałam, że macierzyństwo nie musi mieć nic wspólnego z chęcią czy niechęcią do mężczyzn. Życie różnie się układa. Jak w latach 90 było bezrobocie 50% to też dlatego, że ludzie mieli negatywny stosunek do pracy? Może jest teraz niższa zdatność mężczyzn do zostania ojcem, to nie musi mieć związku z kobietami.

543 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-08-03 22:56:25)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
WesołaDziewczyna007 napisał/a:
Bert44 napisał/a:


Uwazasz ze babka ktora "wyrzuca faceta z rownania" ma neutralny stosunek do facetow? Teoretycznie rzeczywiscie moze sie zdarzyc

Duzo zalezy jeszcze od tego jaka funkcje bedzie mialo dziecko dla matki i w jej rodzinie. Bo to roznie bywa. W zwiazkach tez sa z tym zreszta duze problemy. Dziecko musi byc beztroskie nieobciazone sprawami doroslych. A dorosli czesto graja dzieckiem w swoje gry

Pięć stron komentarzy i dyskusji, ale nadal czepiasz się jednego cytatu? Uraziłam twoją męską dumę? Przecież już kilkanaście razy opisałam, że macierzyństwo nie musi mieć nic wspólnego z chęcią czy niechęcią do mężczyzn. Życie różnie się układa. Jak w latach 90 było bezrobocie 50% to też dlatego, że ludzie mieli negatywny stosunek do pracy? Może jest teraz niższa zdatność mężczyzn do zostania ojcem, to nie musi mieć związku z kobietami.

Dume nie ale rzeczywiscie mam alergie ma babki wrogo nastawione do facetow.  Na nakreconych negatywnie facetow zreszta tez.

I mam alergie na doroslych ktorzy nawet nieswiadomie urabiaja dzieci pod swoje ciezkie doswiadczenia. Wpajajac nienegocjowalna prawde o świecie. Bo
jak im nie wyszlo (czesto nie z ich winy) to trzeba dzieci ochronic przed potencjalnym cierpieniem. Chca dobrze ale ładują dzieci w inne cierpienia

Zeby nie bylo jako ojciec dalem dupy milion razy. Ale staram sie nie straszyc swiatem. Uwazac ale nie uciekac

A rzeczy o ktorych piszemy rzeczywiscie znam z okolic rodziny.  Widzialem duzo syfu pozostawionego w glowie dzieci. Wiem jak ukaldaly sie zwiazki dzieci (obu plci) z rodziny "samiec twój wróg ". Pewnie dlatego mnie to tak triggeruje. Dzieciaki dostaly cieeeezki plecak do noszenia w zyciu

PS. Zdanie o ktorym piszesz mowi wszytko.  Zero szacunku. Nawet potencjalnego bo nie mowimy o konkretnym osobniku. Brak perspektyw

544

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Shinigami napisał/a:

Ja gdybym miał wybór wolałbym nigdy nie istnieć.

Takie myślenie podciąga się pod myśli samobójcze. Porozmawiaj o tym z psychiatrą.

545 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-08-03 23:43:57)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Bert44 napisał/a:

PS. Zdanie o ktorym piszesz mowi wszytko.  Zero szacunku. Nawet potencjalnego bo nie mowimy o konkretnym osobniku. Brak perspektyw

Taka rozmowa dla mnie jest bez sensu, bo już 10 razy doprecyzowaliśmy o co chodzi.
Jak nie pasi to twój problem. Nie będę się w koło tłumaczyć z jednego zdania.

Bert44 napisał/a:

A generalnie to "rozmywa sie" to co chcialem powiedziec. Chcialem powiedziec uprzedzenie do plci przeciwnej jest szkodliwe dla przekonan dziecka.

Ale wiesz, że mozesz mieć stereotypy obserwując relacje? Szczególnie dotyczące twojej płci. Masz agresywnego ojca i możesz się nauczyć, że jako mężczyzna masz być prawo agrasywny w stosunku do kobiet. Masz matke co rzuca talerzami, to się uczysz, że kobieta może być niezrównoważona i do takich cię ciągnie. Jeśli chcesz rozważać wpływ stereotypizacji relacji międzyludzkich to musisz też brać pod uwagę jej negatywy aspekt. Ty mówisz damy wzorce damsko męskie i one będą prawidłowe. Ja mówię - one moga nie być prawidłowe, albo mogą być niezgodne z charakterem dziecka. Dziecko obserwuje tate biznesmana, a marzy mu się kariera nauczyciela jogi na bali. Tata niezadowolony, a to główny silny wzorzec męski. Bez tego wzorca nie musisz mieć poczucia winy, że do niego nie pasujesz i od razu możesz się wzorować nauczycielem jogi. Taki przykład mocno skrajny i przegadany, ale chyba rozumiesz o co chodzi?

546

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Bert44 napisał/a:

Niestety tak to działa sad

Wiem i właśnie dlatego tak napisałem. Zawsze mnie zastanawiało dlaczego większość mężczyzn chciałoby mieć syna. To jakaś pozostałość dawnych czasów kiedy syn był przedłużeniem rodu? Ja nie chciałbym sprowadzać na świat mniejszej wersji mnie szczególnie, że jest spora szansa na odziedziczenie moich problemów.

WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Takie myślenie podciąga się pod myśli samobójcze. Porozmawiaj o tym z psychiatrą.

Nie tylko podciąga się ale dokładnie tym jest. Zwykle mam przynajmniej jeden taki dzień w tygodniu kiedy ledwo jestem w stanie cokolwiek robić i mam nadzieję, że nie obudzę się następnego dnia. Już zaczynam się do tego przyzwyczajać. Już rozmawiałem i nie wyniknęło z tego nic konkretnego. Leki już mam, a gdyby było wyjątkowo źle mam dzwonić na telefon zaufania lub po prostu wzywać karetkę.

547 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-08-03 23:45:54)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Shinigami napisał/a:

Nie tylko podciąga się ale dokładnie tym jest. Zwykle mam przynajmniej jeden taki dzień w tygodniu kiedy ledwo jestem w stanie cokolwiek robić i mam nadzieję, że nie obudzę się następnego dnia. Już zaczynam się do tego przyzwyczajać. Już rozmawiałem i nie wyniknęło z tego nic konkretnego. Leki już mam, a gdyby było wyjątkowo źle mam dzwonić na telefon zaufania lub po prostu wzywać karetkę.

Jesteś pewien że twoje leki działają? Brzmi jakby nie działały.

548 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-08-03 23:54:52)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Mrs.Happiness napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Padł argument o krzywdzie dziecka. Dla mnie krzywda jest żeby dziecko nie istniało, niż żeby istniało w mniej sprzyjających warunkach rodzinnych.

W tym momencie piszesz typowo z poziomu emocji. Bo jak może dziać się krzywda komuś, kto nie istnieje?

To jest akurat najmniej emocjonalne zdanie jakie kiedykolwiek napisałam na forum. Wyciełas sprytnie szacunek tego, że większość ludzi jednak chce żyć po narodzinach.

Mrs.Happiness napisał/a:

Tak, padł taki argument i był on trafny w kontekście pisanych przez Ciebie rzeczy. Bo świadome pozbawienie dziecka ojca JEST EGOISTYCZNE. Dlatego, że dla tego dziecka ten ojciec jest potrzebny, nawet jeśli matka uzna, że jej będzie lepiej bez facetów.

Ok, a dlaczego zostanie rodzicem z egoizmu jest złe? Nie mylić z byciem egoistycznym rodzicem, bo to inna sytuacja. Jeśli zostane kardiochirurgiem, żeby chajs się zgadzał i obracać pielęgniarki, to moim pacjentom których będę tip top operować zrobi to różnicę? Chyba nie. Dla ciebie egoizm i brak egoizmu to są jakieś nadrzędne kategorie moralne, bez względu na to jak ten egoizm przekłada się na efekty twoich działań.

549 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-08-04 00:13:54)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Mrs.Happiness napisał/a:

Do tego pisałaś również, że w razie pytań o tatusia, można dziecku skłamać, że biologiczny ojciec nie żyje.

Można. Nie rozumiem dlaczego prawdomównosć wobec dziecka musi być wartością nadrzędną? Jeśli je okłamiesz, ale wyjdzie mu to na dobre i ostatecznie będzie funkcjonować jako szczesliwy człowiek to co za różnica?

Mrs.Happiness napisał/a:

Sęk w tym, że ona tego 100% NIE JEST W STANIE zrobić sama, choćby z uwagi na biologiczne różnice między kobietą a mężczyzną. Nie da się być jednocześnie matką i ojcem.

Może skorzystać z anonimowego dawcy. Z definicji taki dawca nie chce mieć nic wspólnego z dzieckiem, a biorca nie chce ojca znać. Obie strony decydują się, że dziecko będzie miało i znało tylko biologiczną matkę. Czy to jest zrobienie samemu na wystarczająco wysokim poziomie, czy coś jeszcze potrzeba? Biologicznie ssaki sa przystosowane do zajmowania się potomstwem, ale jest mnóstwo samotnych rodziców nie by choice. To też złamanie biologii. I co teraz?

Trudno się odnieść do twoich wypowiedzi, bo jedyne co w nich zrobiłaś to przeformuowalaś język. Nie podajesz zupełnie żadnych argumentów.

550

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
WesołaDziewczyna007 napisał/a:
Bert44 napisał/a:

PS. Zdanie o ktorym piszesz mowi wszytko.  Zero szacunku. Nawet potencjalnego bo nie mowimy o konkretnym osobniku. Brak perspektyw

Taka rozmowa dla mnie jest bez sensu, bo już 10 razy doprecyzowaliśmy o co chodzi.
Jak nie pasi to twój problem. Nie będę się w koło tłumaczyć z jednego zdania.

Bert44 napisał/a:

A generalnie to "rozmywa sie" to co chcialem powiedziec. Chcialem powiedziec uprzedzenie do plci przeciwnej jest szkodliwe dla przekonan dziecka.

Ale wiesz, że mozesz mieć stereotypy obserwując relacje? Szczególnie dotyczące twojej płci. Masz agresywnego ojca i możesz się nauczyć, że jako mężczyzna masz być prawo agrasywny w stosunku do kobiet. Masz matke co rzuca talerzami, to się uczysz, że kobieta może być niezrównoważona i do takich cię ciągnie. Jeśli chcesz rozważać wpływ stereotypizacji relacji międzyludzkich to musisz też brać pod uwagę jej negatywy aspekt. Ty mówisz damy wzorce damsko męskie i one będą prawidłowe. Ja mówię - one moga nie być prawidłowe, albo mogą być niezgodne z charakterem dziecka. Dziecko obserwuje tate biznesmana, a marzy mu się kariera nauczyciela jogi na bali. Tata niezadowolony, a to główny silny wzorzec męski. Bez tego wzorca nie musisz mieć poczucia winy, że do niego nie pasujesz i od razu możesz się wzorować nauczycielem jogi. Taki przykład mocno skrajny i przegadany, ale chyba rozumiesz o co chodzi?

Zgadzam sie

551

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Jesteś pewien że twoje leki działają? Brzmi jakby nie działały.

Ciężko powiedzieć. Możliwe, że są za słabe ale możliwe też, że dzięki nim nie jest jeszcze gorzej. Psychiatra mi powiedziała, że mogłaby dać mocniejsze, nawet takie, które totalnie zmieniłyby mnie w zombie ale to nie jest rozwiązanie na dłuższą metę. Poza tym takie leki już byłyby uzależniające. Pozostaje więc próbować się jakoś utrzymać.

Nie wiem czy to dobry pomysł by kontynuować tu tą rozmowę, zaraz będą oskarżenia, że przejmuję wątek. Jeśli nie masz nic przeciwko i wyrażasz chęć więcej porozmawiać na ten temat to może lepiej w moim wątku.

552

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

To jest akurat najmniej emocjonalne zdanie jakie kiedykolwiek napisałam na forum. Wyciełas sprytnie szacunek tego, że większość ludzi jednak chce żyć po narodzinach.

Argument jest abstrakcyjny i uderza typowo w emocje, nie fakty. To miałam na myśli, stwierdzając, że piszesz z poziomu emocji.

Czekaj, bo nie nadążam. Co wycięłam? Sprawdziłam nawet ten oryginalny post, na który odpowiadałam i nic o żadnym szacunku tam nie było, więc nie było też czego wycinać.

WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Ok, a dlaczego zostanie rodzicem z egoizmu jest złe? Nie mylić z byciem egoistycznym rodzicem, bo to inna sytuacja. Jeśli zostane kardiochirurgiem, żeby chajs się zgadzał i obracać pielęgniarki, to moim pacjentom których będę tip top operować zrobi to różnicę? Chyba nie. Dla ciebie egoizm i brak egoizmu to są jakieś nadrzędne kategorie moralne, bez względu na to jak ten egoizm przekłada się na efekty twoich działań.

Ale co ma piernik do wiatraka? Jakie znaczenie ma dla mnie intencja lekarza, skoro wykona dobrze swoją pracę i, jeśli szczęście mi dopisze, nie będziemy musieli się więcej widywać? To nie to samo, co wejście w rolę rodzica, która oznacza co najmniej kilkanaście lat ciągłego kontaktu z drugim człowiekiem, za którego jesteś odpowiedzialny i który na Tobie polega. Przez pierwsza lata życia właściwie non-stop, bo dwulatka nie zostawisz nawet na dobę samego w domu.

Poza tym... odnoszę wrażenie, że cały czas próbujecie (bo nie tylko Ty) kierować ten temat w stronę "oceny moralnej", przy tym zarzucając mi mniej lub bardziej otwarcie moralizatorską postawę, jakieś uprzedzenia, forsowanie "jedynego słusznego punktu widzenia" i inne takie.
Mimo że większa część moich wypowiedzi jest zgodna z badaniami, psychologią rozwojową, teorią więzi (Bowlby) oraz statystykami.
A także - mimo że ani razu nie napisałam, że inne modele rodziny są złe i dziecko tylko z biologiczną matką i ojcem ma szanse "wyjść na ludzi".
Po prostu wypunktowałam potencjalne ryzyko, jakie może z nich wynikać.
Zresztą jak tu ludzie pisali, żeby nie pakować się w związki z osobami z patologii, bo to "opcja podwyższonego ryzyka", to się na nikogo nie obrażałam. Bo generalnie to jest prawda, że z nami może być (i często jest) trudniej.
Mimo że teoretycznie można w dorosłym życiu pewne błędy wychowawcze naprawić, zastąpić błędne wzorce czymś nowym, to jednak w dorosłość weszło się z brakami, których naprawa zajmie czas. Czyli to, co dziecko z dobrego, zdrowego domu wyniesie w sposób naturalny, ludzie tacy jak ja, czy z innego rodzaju dysfunkcyjnych rodzin, muszą nadrabiać, jeśli chcą mieć szansę na normalne życie. Czyli są jakby nie patrzeć opóźnieni w rozwoju. Dodajmy do tego, że nie każdy potrafi te braki zauważyć lub cokolwiek sensownego z nimi zrobić, więc zostaje w tej formie "opóźnionego w rozwoju", co realnie utrudnia mu codzienne funkcjonowanie. Niektórzy są na tyle słabi, że niestety kontynuują "rodzinną tradycję". Czasem od razu, czasem z biegiem lat, jak okazuje się, że nie umieją wyjść na prostą, a w takim zawieszeniu między kimś "normalnym" a "patologicznym" też nie potrafią się do końca odnaleźć.
Oczywiście jak się porówna "samotna ale dobra, starająca się matka" kontra "patologiczna matka i ojciec", to lepiej dla dziecka być z samą matką. Oczywiście nie taką, która świadomie i w sposób zaplanowany usuwa z życia dziecka jego ojca (mimo że niczym tak naprawdę nie zawinił) - bo ona również zalicza się do kategorii "rodzic patologiczny", nawet jeśli to patologia w lżejszej wersji niż przemoc, nałogi i tym podobne.
Zresztą piszę to już po raz któryś z kolei. Po prostu nie jest to najlepsze rozwiązanie dla dziecka. Ale może być wystarczająco dobre, jeśli spełni pewne warunki lub jeśli akurat się komuś poszczęści mimo potknięć, bo z uwagi na to, że dzieci też mają różne charaktery i różną wrażliwość, występuje swego rodzaju element losowy. Dlatego nawet kilkoro dzieci wychowujących się w tym samym domu nie wyrasta na dokładnie takich samych ludzi.

553

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Można. Nie rozumiem dlaczego prawdomównosć wobec dziecka musi być wartością nadrzędną? Jeśli je okłamiesz, ale wyjdzie mu to na dobre i ostatecznie będzie funkcjonować jako szczesliwy człowiek to co za różnica?

Jeśli ktoś chce ryzykować, że zaburzy rozwój dziecka i że jak się ono po latach dowie prawdy i że przez kawał życia było okłamywane, to najpewniej będzie czuło żal (co może poskutkować nawet całkowitym poluzowaniem więzi), cóż... jego wybór. Szkoda tylko, że konsekwencje nie tylko jego.
Według mnie w tak ważnych sprawach powinno się mówić prawdę. Nie w sposób brutalny, bo chodzi o rozmowę z dzieckiem, ale tak, by z grubsza wiedziało co się dzieje.
Oczywiście czasem prawdy nie warto mówić, bo na przykład jak dziecko zapyta, czy kiedykolwiek żałowałaś, że je urodziłaś, to nie mówisz mu, że w sumie to czasem sobie myślałaś, że na co Ci to było i że mogłaś w sobotnie wieczory leżeć na plaży i sączyć drinki z parasolką zamiast zmieniać pieluchy. Pewne myśli generalnie lepiej zachować dla siebie, jeśli pojawiają się one okazjonalnie i zwykle w momentach gorszego samopoczucia, bo wtedy różne rzeczy przelatują przez głowę i nie muszą oznaczać nic konkretnego.
A jak masz ten zły dzień, wracasz styrana po pracy, dziecko chce się bawić, ale nie masz siły, to niekoniecznie trzeba je obarczać szczegółami, ale można spokojnie dziecku dać do zrozumienia, że "mama dziś nie ma siły na zabawę", bo dziecko jak najbardziej może mieć świadomość tego, że nie każdy dzień jest udany, że ludzie miewają kiepskie momenty i że to zupełnie normalne, że czasem nie mamy siły ani ochoty na pewne czynności. Że to nie wpływa na Waszą relację ani na to, co do niego czujesz, po prostu potrzebny Ci odpoczynek.
Moim zdaniem lepsze to niż spędzanie czasu razem na siłę, bo istnieje ryzyko, że dziecko i tak wyczuje, że coś jest nie tak, a bez właściwej komunikacji może czuć się zdezorientowane, odebrać to jako sygnał, że wina leży po jego stronie, albo potencjalne zagrożenie.
Poza tym konfrontując dziecko z "trudniejszymi aspektami życia" w naturalny sposób przekazujesz mu swój wzorzec postępowania w sytuacjach kryzysowych i że nawet jak coś jest przykre, to można o tym rozmawiać, stawiać temu czoło zamiast udawać, że to się nie wydarzyło, by zapewnić sobie czy dziecku iluzję bezpieczeństwa.

WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Może skorzystać z anonimowego dawcy. Z definicji taki dawca nie chce mieć nic wspólnego z dzieckiem, a biorca nie chce ojca znać. Obie strony decydują się, że dziecko będzie miało i znało tylko biologiczną matkę. Czy to jest zrobienie samemu na wystarczająco wysokim poziomie, czy coś jeszcze potrzeba? Biologicznie ssaki sa przystosowane do zajmowania się potomstwem, ale jest mnóstwo samotnych rodziców nie by choice. To też złamanie biologii. I co teraz?

Jeśli napiszę dokładnie to samo, co pisałam już wcześniej, znów odpowiesz, że "nie podaję żadnych argumentów", więc... odsyłam do wcześniejszych postów, zwłaszcza tego, w którym odpisałam Muqin, bo też zwróciła uwagę na tę wypowiedź.

WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Trudno się odnieść do twoich wypowiedzi, bo jedyne co w nich zrobiłaś to przeformuowalaś język. Nie podajesz zupełnie żadnych argumentów.

Argumenty podaję od samego początku, po prostu one się nie zmieniają, bo dlaczego by miały, skoro moje stanowisko jest takie samo, jak było w momencie rozpoczęcia dyskusji?
Ktoś nie chce wierzyć mi na słowo - spoko, też zwykle nie wierzę ludziom na słowo, zawsze można na własną rękę zweryfikować poruszane tu kwestie.
A jeśli chcesz z nimi sensownie dyskutować, to przedstaw swoje argumenty oparte na faktach i danych, nie na abstrakcjach czy anegdotach, które finalnie i tak podsumujesz jako "eksperyment myślowy" czy "pisanie scenariusza do nowej części Seksmisji".

554 Ostatnio edytowany przez Legat (2026-08-04 09:18:07)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Mrs.Happiness napisał/a:

Oczywiście jak się porówna "samotna ale dobra, starająca się matka" kontra "patologiczna matka i ojciec", to lepiej dla dziecka być z samą matką.

No właśnie, bardzo łatwo tłumaczy się na skrajnościach, tylko że najczęściej dochodzi się do błędnych wniosków.
W budowaniu tożsamości np. syna. tzw. samotna ale dobra, starająca się matka - jest tylko częścią. Tu zawsze musi być też jakiś mentor, no i radzenie sobie w gronie rówieśników. Nad tymi elementami matki często tracą kontrolę. Jeśli mentorem stanie się jakiś kibol, albo handlarz narkotyków, no to jaka by matka nie była super, polegnie wychowawczo. 
Przykład z życia pozytywny mentora.
Mój szwagier wyjeżdża do pracy na budowę do Norwegii i wiadomo często go nie ma w domu. Ma syna 15 lat.
Siostra szwagra jechała do Chorwacji z mężem i postanowiła, że weźmie bratanka na tę wycieczkę. No i po tej wycieczce żałowała, że go wzięli (to tak bardziej humorystycznie). Dlaczego? Bo jej mąż prawie cały czas spędził właśnie z tym chłopakiem. Obaj gadali o motoryzacji, grach, technologii, obaj wszędzie jeździli i chodzili, wszędzie prawie razem. Było widać jak bratanek patrzy z podziwem i zainteresowaniem na jej męża. A ona bidula czuła się trochę odtrącona. smile Także jej mąż stał się mentorem dla bratanka, bo chłopak nie ma tego do końca u ojca.
Smutnej może się wydawać, że pozbywając się z domu patologii jej uniknie. Niestety może się grubo mylić.

555 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-08-04 09:39:04)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Mrs.Happiness napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

To jest akurat najmniej emocjonalne zdanie jakie kiedykolwiek napisałam na forum. Wyciełas sprytnie szacunek tego, że większość ludzi jednak chce żyć po narodzinach.

Argument jest abstrakcyjny i uderza typowo w emocje, nie fakty. To miałam na myśli, stwierdzając, że piszesz z poziomu emocji.

Czekaj, bo nie nadążam. Co wycięłam? Sprawdziłam nawet ten oryginalny post, na który odpowiadałam i nic o żadnym szacunku tam nie było, więc nie było też czego wycinać.

To jeszcze raz. Zatanawiasz się czy ktoś ma istnieć czy nie istnieć. Chcesz oszacować czy jesli ma istnieć to czy będzie z tego zadowolony. Jak to sprawdzić? Patrzysz na statystyki samobójstw. Większość ludzi nigdy nie podejmuje próby samobójczej. Czyli większość ludzi po nardzinach jednak jest zadowolona z faktu istnienia. Jeśli zastanawiasz sie czy etyczne jest sprowadzenie człowieka na ten świat, to musisz się zastanowić czy on będzie chciał na tym świecie żyć czy nie. Większość ludzi chce i nie dąży aktywnie do samouniceswienia.

Mrs.Happiness napisał/a:

Ale co ma piernik do wiatraka? Jakie znaczenie ma dla mnie intencja lekarza, skoro wykona dobrze swoją pracę i, jeśli szczęście mi dopisze, nie będziemy musieli się więcej widywać? To nie to samo, co wejście w rolę rodzica, która oznacza co najmniej kilkanaście lat ciągłego kontaktu z drugim człowiekiem, za którego jesteś odpowiedzialny i który na Tobie polega. Przez pierwsza lata życia właściwie non-stop, bo dwulatka nie zostawisz nawet na dobę samego w domu.

Dlaczego zakładasz, że posiadanie dziecka z egoistycznych pobódek musi prowadzić do tego że jesteś złym rodzicem? To jakoś się przekłada na karmienie i zmienianie pampersów? Tego nie rozumiem.

Mrs.Happiness napisał/a:

Czyli to, co dziecko z dobrego, zdrowego domu wyniesie w sposób naturalny, ludzie tacy jak ja, czy z innego rodzaju dysfunkcyjnych rodzin, muszą nadrabiać, jeśli chcą mieć szansę na normalne życie. Czyli są jakby nie patrzeć opóźnieni w rozwoju. Dodajmy do tego, że nie każdy potrafi te braki zauważyć lub cokolwiek sensownego z nimi zrobić, więc zostaje w tej formie "opóźnionego w rozwoju", co realnie utrudnia mu codzienne funkcjonowanie.

Wiesz tu jest jeszcze taki aspekt. Możesz mieć dziecko z partnerem nieidealnym, albo samodzielnie. Z tym nieidealnym, albo nawet patologicznym jest taki problem, że jak piszesz on jest "opóźniony w rozwoju". Może kobieta, która widzi jakąś patologie w potencjalnych partnerach i nie poznaje takich bez patologii (a w wieku 40+ to już raczej pewna sprawa, ze tacy będą), stwierdza że zamiast brać partnera opóźnionego i go przyzwyczajać do normalności, lepiej od razu mieć dziecko. Pomija okres kilku lat czekania aż partner osiągnie odpowiedni poziom rozwoju. Zamiast ładować 3 lata w partnerowanie i potem dopiero dziecko, od razu idzie w dziecko. Jak kobieta ma 40 lat to trudno oczekiwać, że zaryzykuje, że sobie ułoży partnera nieidealnego, bo po prostu nie ma na to czasu.

Możesz mieć zasoby do bycia dobrym i fajnym rodicem, ale nie mieć zasobów na związki damsko męskie. Nie wiem, christiano ronaldo miał jakiegoś syna nikt nie wie skąd. Miał akurat fajne zasoby na bycie ojcem, ale nie na partnerke. 

Mrs.Happiness napisał/a:

Jeśli ktoś chce ryzykować, że zaburzy rozwój dziecka i że jak się ono po latach dowie prawdy i że przez kawał życia było okłamywane, to najpewniej będzie czuło żal (co może poskutkować nawet całkowitym poluzowaniem więzi), cóż... jego wybór. Szkoda tylko, że konsekwencje nie tylko jego.

Moim zdaniem jesli ktos jest w stanie wychować dziecko na asertywnego, pewnego siebie, pogodnego, uprzejmego, zaradnego i pracowitego człowieka - coś co udaje się może 10% rodzin - to dziecko ma już na tyle zasobówże poradzi sobie nawet jeśli odkryje że dziadek był w wermachcie. Taka informacja jest problemem jeśli dziecko nie ma zasobów żeby sobie z nią radzić. Jeśli dasz dziecku zasoby to nie ma problemu. Dziecko na którym ktos przypala pety pewnie by się załamało po takiej informacji, ale nie dlatego że to nowość, ale dlatego, że ogólnie ma mało narzędzi w życiu żeby sobie radzić z czymkowlwiek. Dziecko które chodziło do montesorri, jadło zbilansowane posiłki, było tulone do snu i wybawione w weekendy, a jedyną krzywdą jaką doznało, jest to że ktoś zabrał mu huśtawkę poza kolejnością na spokojnie ogarnie nawet takie informacje.

556 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-08-04 09:49:14)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Legat napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:

Oczywiście jak się porówna "samotna ale dobra, starająca się matka" kontra "patologiczna matka i ojciec", to lepiej dla dziecka być z samą matką.

No właśnie, bardzo łatwo tłumaczy się na skrajnościach, tylko że najczęściej dochodzi się do błędnych wniosków.
W budowaniu tożsamości np. syna. tzw. samotna ale dobra, starająca się matka - jest tylko częścią. Tu zawsze musi być też jakiś mentor, no i radzenie sobie w gronie rówieśników. Nad tymi elementami matki często tracą kontrolę. Jeśli mentorem stanie się jakiś kibol, albo handlarz narkotyków, no to jaka by matka nie była super, polegnie wychowawczo.

Legat zapomniałeś że ja żyje na świcie. Przykro mi, ale jakos nie widzę tych męskich wzorców in action. Co jak kobieta ma 40+, ostatni moment i właśnie nie widzi tych potencjalnych mentorów dla swoich pociech? Widzę, natomiast że dużo kobiet robi kompromis - wybiera sobie na partnera duże dziecko i wychowuje równolegle dziecko i partnera. Na tym stratne są dzieci, bo siłą rzeczy jest mniej czasu dla nich. Tak samo mężczyżni w związkach z niezrównoważonymi partnerkami, nawet jeśli sami są noralni musza i tak skupić się na najsłabszym ogniwie, czyli partnerce i nie ma miejsca dla dzieci. Wbrew pozorom możesz mieć więcej czasu dla dziecka samodzielnie niż z kimś, kto nawet nie jest patologiczny, ale zwyczajnie needy.

Legat napisał/a:

Siostra szwagra jechała do Chorwacji z mężem i postanowiła, że weźmie bratanka na tę wycieczkę. No i po tej wycieczce żałowała, że go wzięli (to tak bardziej humorystycznie). Dlaczego? Bo jej mąż prawie cały czas spędził właśnie z tym chłopakiem. Obaj gadali o motoryzacji, grach, technologii, obaj wszędzie jeździli i chodzili, wszędzie prawie razem. Było widać jak bratanek patrzy z podziwem i zainteresowaniem na jej męża. A ona bidula czuła się trochę odtrącona. smile Także jej mąż stał się mentorem dla bratanka, bo chłopak nie ma tego do końca u ojca.

Ale co niby innego miał robić 15 latek na wycieczce z 2 dorosłych ludzi? Gdyby były jakieś inne dzieciaki w jego wieku to by pewnie z nimi sie bujał. Z tego co piszesz po prostu nei było jakiś alternatyw. Miał iść na balety sam, bo nie rozumiem?

557

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Przykro mi, ale jakos nie widzę tych męskich wzorców in action.

Niestety muszę to napisać, że wielu rzeczy nie widzisz, a kierujesz się głownie wyobrażeniami. Mąż szwagierki jest takim trochę mechanikiem i jest zawodowym kierowcą, lubi sport, walki MMA. O dziwo bratanek szwagierki, stwierdził, że też chce zostać mechanikiem i podoba mu się zawód kierowcy. Jeździł jak wszyscy hulajnogą elektryczną, ale po rozmowach z jej mężem, chce sprzedać hulajnogę, chce wypasiony rower elektryczny typ motocross, o którym ciągle rozmawiali. Chce jakieś poprawki techniczne robić, a hulajnoga mocno go w tym ogranicza. Raczej myśli o jakimś motorze, ale matka stanowczo mu powiedziała, że teraz to może o tym zapomnieć ze względów bezpieczeństwa, jest na to za młody.
Inny przykład.
To Jerzy Stuhr, oglądałem ostatnio w TVP o nim program. Mimo, że często był poza domem, to jednak jego wzorzec sprawił, że syn został też aktorem.
Co bardzo ciekawe jego żona mówiła, że teraz rodzice strasznie dużo czasu poświęcają dzieciom. Dbają o nie, o ich bezpieczeństwo, chcą zastąpić im cały świat. Kiedyś tego nie było, dzieci były bardziej samodzielne i nawet długie nieobecności męża, nie przeszkodziły synowi pójść w jego aktorskie ślady.
I jeszcze jedna ciekawostka. Syn zapewne dostał od matki dużo miłości i uwagi. Ale na co sam zwrócił uwagę, najbardziej brakowało mu rozmów z ojcem. Ale nie tak jak myślimy, że miał o to do niego pretensje. Podkreślał, że brakowało mu tego, że ojciec nie mówił o własnych problemach, które spowodowały, że oddalił się od syna i żony. Czyli syn został wychowany, jako też ktoś odpowiedzialny, chcący ojcu pomoc w jego problemach.

558

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Tak trochę zmieniam temat, ale jednak w temacie relacji damsko-męskich smile
Ostatnio z X porady jak kupić, albo sprzedać dom/mieszkanie. Jedna z porad:

zaproś sprzedającego pod jakiś pretekstem na dobry obiad, najedz go i dopiero negocjuj cenę. Jak sprzedaje para to w 3/4 przypadków decyzję podejmie ona a nie on i to w nią musisz celować z argumentacją no i musi cię polubić lub musisz się jej spodobać.

W takim patriarchalnym świecie żyjemy. smile

Całość pod linkiem https://x.com/wolski_jaros/status/2084277780959699318

559

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Aha i jeszcze jedna sytuacja. Kiedy nie tyle masz złe wyobrażenie o mężczyznach, co wręcz wzorowe. Z tego co widzę po znajomych największe problemy mają takie dziewczyny, które mają super ojców. Bo są przyzwyczajone do dobrego traktowania, szacunku, tego że mężczyzna jest pracowity i odpowiedzialny. Jak masz super ojca, albo super dziadka, może być ci trudniej zaakceptować mizernego partnera. Jak takich wzorców nie masz, masz mniejsze oczekiwania i łatwiej im sprostać. Męskim wzorcem nie może być wujek, dziadek? Nie każdy spieprza z rodzinnego miast dzień po maturze. Wielu dziadków angażuje sie w pomaganie przy wnukach. Mojej koleżance po rozwodzie właśnie dzieciaki ogarniał dziadek. Odbierał je po szkole i zabierał do siebie, bo ona musiała więcej pracować. Rozumiem, że tym męskim wzorcem musi być koniecznie ojciec biologiczny, ale nie biologiczny dziadek, bo wtedy chłopak zamiast grać w gałę woli brydża i szachy? Nie rozumiem, waszego kultu ojca biologiczneg. Wiele kobiet ma tysiąc razy fajniejszego ojczyma dzieci niż był ojciec, nikomu biologia i dochodzenia genetyczne nie zaprzątają głowy.

560 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-08-04 12:34:12)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Legat napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Przykro mi, ale jakos nie widzę tych męskich wzorców in action.

Niestety muszę to napisać, że wielu rzeczy nie widzisz, a kierujesz się głownie wyobrażeniami.
....
Ale na co sam zwrócił uwagę, najbardziej brakowało mu rozmów z ojcem.

To są właśnie te męskie wzorce? Pierwsze zdanie id ad personam?
Opisujesz postać emocjonalnie niezaangażowanego i fizycznie nieobecnego ojca, który wszystkie obowiązki rodzicielskie i organizacyjne przerzucił na matkę. Klasyczny schemat: dziecko, ojciec odlatuje, rozwód za kilka lat, bo matka się wypala ciągle goniąc za ojcem, który ucieka. Aktor brzmi jak chłopiec z daddy issues. Zaburzeni ludzie tak mają, ze gardzą tą miłością którą dostaja za darmo, a cenią to o co musza zabiegać - idealizowany nieobecny ojciec.  Może jak zostanę aktorem tatuś mnie w końcu pokocha? 
Dla mnie dorosły facet, który ma jakiś żal do swojego dzieciństwa i papla o tym w ogólnopolskiej prasie brzmi jak narcyz. Ale to moja opinia.
Moim zdaniem tak znormalizowałeś daddy issues, że nawet nie widzisz jaka to patologia. Wręcz je gloryfikujesz i podajesz za wzór. Mam ci opowiedzieć historię christiano ronaldo, który sam twierdzi, że dzięki wsparciu matki został bogiem piłki, a nie tylko miał wakacyjną zajawkę na hulajnoge? Będziemy sie przerzucać anegdotami teraz? Przykro mi dziadzio, ale ja nie jestem taka cierpliwa jak Muqin, żeby cię zabawiać rozmową, skoro jesteś bucowatym i niezbyt bystrym rozmówcą i wyskakujesz z ad personam.

561

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Nie wierze co sie tutaj odpyerdala xD

Smutna ewidentnie zostala bez pracy - jedynej kwestii, ktora ja separowala od kompletnego dna spolecznego jak Shini - i widac bez pracy juz jest na tym samym poziomie co on.

Az sie wesolo czyta xD

562 Ostatnio edytowany przez Legat (2026-08-04 13:01:18)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Mam ci opowiedzieć historię christiano ronaldo, który sam twierdzi, że dzięki wsparciu matki został bogiem piłki, a nie tylko miał wakacyjną zajawkę na hulajnoge?

Znowu przelatujesz nad faktami. Za AI, żebyś nie mówiła, że znowu coś ja źle gadam. smile
Inspiracja do gry w piłkę. Pierwszy klub: Ojciec pracował jako kitman (osoba od sprzętu) w lokalnym klubie CF Andorinha.
Wprowadzenie do sportu: To dzięki pracy ojca mały Cristiano zaczął trenować w tym klubie i złapał piłkarskiego bakcyla. Wsparcie na meczach: Dinis Aveiro był dumnym rodzicem, który regularnie oglądał pierwsze mecze syna i wierzył w jego talent.
Motywacja do bycia najlepszym. Ucieczka od biedy: Trudna sytuacja materialna rodziny, pogłębiona przez problemy ojca, wywołała w Ronaldo potężną żądzę sukcesu.
Niezrealizowana duma: Śmierć ojca przed największymi triumfami syna (Złote Piłki, wygrane w Lidze Mistrzów) stała się dla Ronaldo motorem napędowym, by stale udowadniać swoją wartość i honorować pamięć o tacie.

563

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Bert44 napisał/a:

Ojciec nie bedzie sie z synem bawic lalkami. Pogra w pilke, poboksuje, wykopie dziure po szyje na plazy, naprawi razem rower, zdobedzie najwyzsze drzewo, nie powie ze to zle ze dal w pysk Adamowi z 3a tylko zapyta o co poszlo i moze pomacha glowa z uznaniem, pokaze co znaczy dbac o kobiete, jak sie klocic, co znaczy byc soba, jak przegrywac, jak wygrywac, pojedzie pod namiot taplac sie w blocie. Rywalizacja, dominacja, decyzyjnosc, wyzwania, porazki, sukcesy. Wiem powiesz ze mama da to samo. Nie da. W kazdym razie inaczej



A generalnie to "rozmywa sie" to co chcialem powiedziec. Chcialem powiedziec uprzedzenie do plci przeciwnej jest szkodliwe dla przekonan dziecka.

To, że uprzedzenie do płci przeciwnej jest szkodliwe dla dziecka to raczej oczywistość.
Przykładów z życia można znaleźć niestety potwornie dużo.

Ale zauważ, co się zdarzyło z tym wzorcem stanowiącym przeciwwagę, o który pytałam. Podjąłeś próbę ukonkretnienia i sam zauważyłeś, że się rozmyło. Jeśli Cię to pocieszy, kiedyś spróbowałam te wzorce ukonkretnić, i też choć zaczynając byłam święcie przekonana, że to łatwe - rozmyło mi się totalnie. Co uznałam za swoisty znak czasów czyli faktyczne zacieranie się granicy między "światem mężczyzn" i "światem kobiet".

Ojciec nie będzie się z synem bawić lalkami? No raczej lalkami nadal się chłopcy zwykle nie bawią, chociaż już w realu mi się pojawił ojciec taki 30plus, który (ku przerażeniu dziadków) bawił się ochoczo z własnym trzy czy czteroletnim synem właśnie lalkami, dziecię naśladowało swoje troszkę starsze kuzynki, a młody ojciec był w okresie gdy przejął sporo z codziennej opieki nad młodym. Tacy bardzo nowocześni młodzi rodzice, chciał chłopczyk lalki to mu kupili, chciał się nimi bawić, to się bawił. I to z tatusiem, bo tatuś miał więcej czasu na codzienne zabawy z dzieckiem. Sporo tam było takich akcji, na przykład młody chciał wozić lalki w wózku na spacer, bo chciał "być jak tatuś" czyli odtwarzał własne wspomnienia, bo częściej z nim na spacery tatuś chodził. . Opisany młody tatuś, tak na marginesie, nie jest nic a nic "zniewieściały", żeby nie było. Ani "pod pantoflem" też nie jest. Ani w żadnym razie na utrzymaniu żony. Ani żona nie robi kariery zwalając wszystko inne  na niego. W tej młodej rodzinie oboje  rodzice po prostu świadomie i zgodnie wdrażają w życie całkiem już odmienny od dawnego sposób wychowywania potomstwa. Co jakiś czas powodując u dziadków stany przedzawałowe smile
Cała reszta tego, co napisałeś jak sam zauważyłeś  - w sumie to  "matka też może", coś dalej jest nieco niedookreślone, że matka to jakoś "inaczej". Moim skromnym zdaniem z tą całą resztą co wymieniłeś to obecnie chyba zrobiło się tak, że daje/uczy dziecko czegoś  ten z rodziców, który to coś (cechę czy umiejętność) po prostu ma i  idzie to umie/ma cechę  indywidualnie bardziej  niż wedle płci. Tak sobie popatrzyłam na własnych rodziców i już ja nie byłam wychowywana we "wzorcu kobiecym" i "wzorcu męskim", a to dawno było.
Matka też może, ale inaczej?
Każdy człowiek to jest w pewnym sensie "inaczej" smile
U mnie w rodzinnym domu upodobanie do rywalizacji na przykład wyraźnie widoczne miała matka. I zawodowo i  w sporcie,  lubiła to  i była w tym naprawdę dobra. Ojciec jakieś tam poletko rywalizacji też miał,  na którym to poletku sobie cicho, spokojnie oraz skutecznie rywalizował, tyle że już trzeba było lepiej go znać, żeby to dostrzec, a u matki widać było od razu.  Decyzyjni byli oboje, na różne sposoby, ale raczej się uzupełniali niż walczyli "kto zdecyduje", bardziej "ja o tym, ty o tamtym" tak w bieżącej codzienności, a decyzje strategiczne dotyczące rodziny podejmowali ewidentnie wspólnie metodą negocjacji oraz kompromisów. I jeszcze na dodatek jak byłam mała ojciec na dobre pół roku musiał przejąć pełną, jednoosobową opiekę nade mną i okazał się całkowicie wydolny.
No i Bert, wychowana w takiej akurat rodzinie na pewno mam podejście do "roli ojca" i "roli matki" czy ról kobiecych i męskich jakoś ustawione przez doświadczenie własne.  Jak każdy. smile

564 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-08-04 18:42:48)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Legacik. Analizowanie anegdot jest bez sensu. To nie jest poziom tego tematu w ogóle.
Tak rozumiem że ciężko ci na zmiany kulturowe. Dużo kobiet też przeżywa kiedy odkrywa że partner ogląda porno, a dla nich nie ma czasu. Rozumiem waszą złość chłopaki. Może się okazać, że nikomu nie będziecie potrzebni, albo będziecie traktowani przedmiotowo. Co mam poradzić, że ogólne doświadczenie wielu samotnych matek nie z wyboru jest takie, że radzą sobie lepiej same niż z partnerem? Że sprawna aupair może więcej wnieść do życia rodziny niż ojciec, który mentalnie został w XIX wieku?
Kobiety przestały spotykać się z mężczyznami, to może przestaną zakładać rodziny z nimi. Bo niby jak, skoro nie czują nawet potrzeby, żeby ogarnąć pierwszy etap- związek. Sam podawałeś dane ile to kobiet nie ma dzieci, to teraz chyba dobrze żeby mogły je mieć szybciej i łatwiej, skąd niby mają mieć czas na facetów jak tyle ich jest? Przecież nie każda laska z pracami mieszkaniem kogoś ogarnie po 40. A wiele z nich ma zasoby na macierzyństwo. Po co im wzorzec jakiś? Serio kobieta ma sobie podporządkować życie pod to żeby syn miał z kim gadać o hulajnodze i MMA? Czy to jakiś żart?

565 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-08-04 18:53:54)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Muqin napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Ojciec nie bedzie sie z synem bawic lalkami. Pogra w pilke, poboksuje, wykopie dziure po szyje na plazy, naprawi razem rower, zdobedzie najwyzsze drzewo, nie powie ze to zle ze dal w pysk Adamowi z 3a tylko zapyta o co poszlo i moze pomacha glowa z uznaniem, pokaze co znaczy dbac o kobiete, jak sie klocic, co znaczy byc soba, jak przegrywac, jak wygrywac, pojedzie pod namiot taplac sie w blocie. Rywalizacja, dominacja, decyzyjnosc, wyzwania, porazki, sukcesy. Wiem powiesz ze mama da to samo. Nie da. W kazdym razie inaczej



A generalnie to "rozmywa sie" to co chcialem powiedziec. Chcialem powiedziec uprzedzenie do plci przeciwnej jest szkodliwe dla przekonan dziecka.

To, że uprzedzenie do płci przeciwnej jest szkodliwe dla dziecka to raczej oczywistość.
Przykładów z życia można znaleźć niestety potwornie dużo.

Ale zauważ, co się zdarzyło z tym wzorcem stanowiącym przeciwwagę, o który pytałam. Podjąłeś próbę ukonkretnienia i sam zauważyłeś, że się rozmyło. Jeśli Cię to pocieszy, kiedyś spróbowałam te wzorce ukonkretnić, i też choć zaczynając byłam święcie przekonana, że to łatwe - rozmyło mi się totalnie. Co uznałam za swoisty znak czasów czyli faktyczne zacieranie się granicy między "światem mężczyzn" i "światem kobiet".

Ojciec nie będzie się z synem bawić lalkami? No raczej lalkami nadal się chłopcy zwykle nie bawią, chociaż już w realu mi się pojawił ojciec taki 30plus, który (ku przerażeniu dziadków) bawił się ochoczo z własnym trzy czy czteroletnim synem właśnie lalkami, dziecię naśladowało swoje troszkę starsze kuzynki, a młody ojciec był w okresie gdy przejął sporo z codziennej opieki nad młodym. Tacy bardzo nowocześni młodzi rodzice, chciał chłopczyk lalki to mu kupili, chciał się nimi bawić, to się bawił. I to z tatusiem, bo tatuś miał więcej czasu na codzienne zabawy z dzieckiem. Sporo tam było takich akcji, na przykład młody chciał wozić lalki w wózku na spacer, bo chciał "być jak tatuś" czyli odtwarzał własne wspomnienia, bo częściej z nim na spacery tatuś chodził. . Opisany młody tatuś, tak na marginesie, nie jest nic a nic "zniewieściały", żeby nie było. Ani "pod pantoflem" też nie jest. Ani w żadnym razie na utrzymaniu żony. Ani żona nie robi kariery zwalając wszystko inne  na niego. W tej młodej rodzinie oboje  rodzice po prostu świadomie i zgodnie wdrażają w życie całkiem już odmienny od dawnego sposób wychowywania potomstwa. Co jakiś czas powodując u dziadków stany przedzawałowe smile
Cała reszta tego, co napisałeś jak sam zauważyłeś  - w sumie to  "matka też może", coś dalej jest nieco niedookreślone, że matka to jakoś "inaczej". Moim skromnym zdaniem z tą całą resztą co wymieniłeś to obecnie chyba zrobiło się tak, że daje/uczy dziecko czegoś  ten z rodziców, który to coś (cechę czy umiejętność) po prostu ma i  idzie to umie/ma cechę  indywidualnie bardziej  niż wedle płci. Tak sobie popatrzyłam na własnych rodziców i już ja nie byłam wychowywana we "wzorcu kobiecym" i "wzorcu męskim", a to dawno było.
Matka też może, ale inaczej?
Każdy człowiek to jest w pewnym sensie "inaczej" smile
U mnie w rodzinnym domu upodobanie do rywalizacji na przykład wyraźnie widoczne miała matka. I zawodowo i  w sporcie,  lubiła to  i była w tym naprawdę dobra. Ojciec jakieś tam poletko rywalizacji też miał,  na którym to poletku sobie cicho, spokojnie oraz skutecznie rywalizował, tyle że już trzeba było lepiej go znać, żeby to dostrzec, a u matki widać było od razu.  Decyzyjni byli oboje, na różne sposoby, ale raczej się uzupełniali niż walczyli "kto zdecyduje", bardziej "ja o tym, ty o tamtym" tak w bieżącej codzienności, a decyzje strategiczne dotyczące rodziny podejmowali ewidentnie wspólnie metodą negocjacji oraz kompromisów. I jeszcze na dodatek jak byłam mała ojciec na dobre pół roku musiał przejąć pełną, jednoosobową opiekę nade mną i okazał się całkowicie wydolny.
No i Bert, wychowana w takiej akurat rodzinie na pewno mam podejście do "roli ojca" i "roli matki" czy ról kobiecych i męskich jakoś ustawione przez doświadczenie własne.  Jak każdy. smile

Prawda.

Jak sobie wspominam za dzieciaka to chlopaki bawili sie w wojne, kopali w pilke, palenie roznych rzeczy itp. Dziewczyny graly w gume czy jakies tam klasy czy skakanki. Jednych krecila rywalizacja innych kooperacja. My ryzykowalismy kazdy srubowal wyzwania. Dziewczyny "na spokojnie". To oczywiscie na duzej grupie bo jedostki wiadomo, roznie. Ale jest roznica miedzy nami. Choc dzis dzieci w takim zatrzesieniu nie widze - chyba na psp młócą smile

Jednak na duzej grupie matki przekazuja inne rzeczy niz ojcowie. Granica sie zaciera ale wciaz jest.

Najlepsze ze budujemy sobie rozne oceny plci przeciwnej a biologia i tak po staremu. Babek (nawet tych nie akceptujacych facetow a moze przede wszystkim) nie kreci zniewiescialy facet. Nawet tych ktore nie trawią teoretycznie "testosteronu". Facet pozadany ma byc meski (w znaczeniu ogolnie przyjetym). A w lozku juz w ogole. Sa babki ktore lubia zeby facet pytal czy moze to czy tamto? On ma wiedziec czego chce.

PS. Dotarlo do mnie co jeszcze powoduje ze staje okoniem do pani samodzielnej chcacej bobaska. Nie dotknal mnie nigdy instynkt macierzynski/tacierzynski. Dzieci zawsze byly dla mnie uzupelnieniem zwiazku. Nigdy celem samym w sobie. Byly dodatkiem, ludzmi dzieki ktorym tworzymy rodzine.
Chec posiadania dziecka przez ta panie odbieram jak chcec nowych mebli do kuchni. Ale jak mowie nie wiem co znaczy "odzwywa sie instynkt macierzynski"

Świat się zmienia. Właśnie minęła mnie pani kierujaca tirem. Nawet sie usmiechnela z gory smile

566 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-08-04 18:45:53)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Bert44 napisał/a:

PS. Dotarlo do mnie co jeszcze powoduje ze staje okoniem do pani samodzielnej chcacej bobaska. Nie dotknal mnie nigdy instynkt macierzynski/tacierzynski. Dzieci zawsze byly dla mnie uzupelnieniem zwiazku. Nigdy celem samym w sobie. Byly dodatkiem, ludzmi dzieki ktorym tworzymy rodzine.
Chec posiadania dziecka przez ta panie odbieram jak chcec nowych mebli do kuchni. Ale jak mowie nie wiem co znaczy "odzwywa sie instynkt macierzynski"

Ale sam pisałeś że byłeś w wieloletnim związku potem małżeństwie. Może gdybyś był 40 letnim kawalerem myślałbyś w innych kategoriach? Poznałeś właściwą osobę we właściwym czasie, miałeś czas iść etapami powolutku. To nie musi mieć związku z płcią. Cristiano też miał instynkt macierzyński?

567

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
WesołaDziewczyna007 napisał/a:
Bert44 napisał/a:

PS. Dotarlo do mnie co jeszcze powoduje ze staje okoniem do pani samodzielnej chcacej bobaska. Nie dotknal mnie nigdy instynkt macierzynski/tacierzynski. Dzieci zawsze byly dla mnie uzupelnieniem zwiazku. Nigdy celem samym w sobie. Byly dodatkiem, ludzmi dzieki ktorym tworzymy rodzine.
Chec posiadania dziecka przez ta panie odbieram jak chcec nowych mebli do kuchni. Ale jak mowie nie wiem co znaczy "odzwywa sie instynkt macierzynski"

Ale sam pisałeś że byłeś w wieloletnim związku potem małżeństwie. Może gdybyś był 40 letnim kawalerem myślałbyś w innych kategoriach?

Moze. Choc wydaje mi sie to malo prawdopodobne. Ale moze? Moze byloby mi obojetne co to za babka byle mi syna urodziła

568

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Mrs.Happiness napisał/a:

Zadałam tamto pytanie, bo nie chodzi o to, ile w nas pozostałości po przodkach, ani jak ludzie funkcjonowali wieki temu, tylko co najlepiej sprawdza nam się TERAZ, w naszych czasach, naszych warunkach i w naszym kręgu kulturowym, uwzględniając również "bagaż biologiczny", ale w odniesieniu do bieżących realiów.
Pod tym względem to tak, jakby porównywać dziecko z rodziny wykształconej, zamożnej, które nigdy nie musiało się martwić o swój byt i jest ustawione do końca życia z dzieckiem z tych wspomnianych plemion, żyjące w lepiance i które zamiast robić studia, uczy się jak oporządzać skórę, użyć krowiego łajna do budowy domu, czy jak upolować sobie obiad.
Niebo i ziemia.
Zatem ani ich metody nie sprawdzą się w naszych warunkach, ani nasze nie sprawdzą się u nich na tym konkretnym etapie rozwoju.
Najpierw masz środowisko, potem się do niego adaptujesz, nie odwrotnie.
Możesz próbować zmienić środowisko, ale kolejny proces adaptacji potrwa i nie wiadomo, co z niego wyniknie, ani jak wiele „ofiar” trzeba będzie ponieść, zanim sytuacja się ustabilizuje.
Zresztą to, jak złożonym procesem jest w rzeczywistości adaptacja, można zaobserwować chociażby na przykładzie imigracji z lub do krajów, które mocno różnią się od siebie kulturowo.

No a ja w pewnym momencie poszłam w kierunku bagażu biologicznego, te ciekawostki że "też ludzie, a funkcjonują inaczej" to raczej, żeby pokazać różnorodność w sposobach dostosowania i nasz poziom elastyczności, czyli "na tym samym fundamencie biologicznym potrafimy zbudować bardzo różne konstrukcje".
Że proces adaptacji do nowego środowiska jest skomplikowany i trwa to wiadomo. Każda adaptacja do zmiany to wysiłek, stres i pytanie czy się uda i w jakim stopniu smile

569 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-08-04 19:27:58)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Bert44 napisał/a:

Moze. Choc wydaje mi sie to malo prawdopodobne. Ale moze? Moze byloby mi obojetne co to za babka byle mi syna urodziła

Nie znasz takich kolesi? Nagle im się odpala gdzie są MOJE DZIECIII!?!???! To nie jest tylko kobieca sprawa.
Nie rozumiem. Jeśli ronaldo, człowiek który może i ma wszystko nagle to poczuł, to chyba każdego to może złapać? Przecież gdyby chciał mógłby mieć każdą kobiete. Ale stwierdził po co mi kobieta GDZIE SYN!??! I nawet on zrobił się zdeperowany. Pani  nauczycielka z Poznania nie może mieć tego samego uczucia? Powinna mieć większe bo ma  w zyciu mniej sposobów na zagłuszenie tego niż ronaldo. Stadion wypełniony ludzmi skandujący jego imie, sława, miliony i to mu nie pomogło poradzić sobie z pragnieniem ojcostwa? To jak taka nauczycielka ma sobie poradzić ?

570 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-08-04 19:41:13)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
WesołaDziewczyna007 napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Moze. Choc wydaje mi sie to malo prawdopodobne. Ale moze? Moze byloby mi obojetne co to za babka byle mi syna urodziła

Nie znasz takich kolesi? Nagle im się odpala gdzie są MOJE DZIECIII!?!???! To nie jest tylko kobieca sprawa.
Nie rozumiem. Jeśli ronaldo, człowiek który może i ma wszystko nagle to poczuł, to chyba każdego to może złapać? Przecież gdyby chciał mógłby mieć każdą kobiete. Ale stwierdził po co mi kobieta GDZIE SYN!??! I nawet on zrobił się zdeperowany. Pani  nauczycielka z Poznania nie może mieć tego samego uczucia? Powinna mieć większe bo ma  w zyciu mniej sposobów na zagłuszenie tego niż ronaldo. Stadion wypełniony ludzmi skandujący jego imie, sława, miliony i to mu nie pomogło poradzić sobie z pragnieniem ojcostwa? To jak taka nauczycielka ma sobie poradzić ?

Czy znam takich kolesi? Nie nie znam. Nie spotkalem w kazdym razie zadnego singla nawet juz starszego ktory jako priorytet mialby dziecko. Kobiete to tak. Ale pewnie istnieja. Zeby nie bylo - historie Ronaldo oceniam tak samo jak pania singiel od dziecka.

Takiej babki ktora chcialaby dziecko ale faceta nie tez szczerze powiedziawszy nie spotkalem. I tez na pewno istnieja

571

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Bert44 napisał/a:

Jak sobie wspominam za dzieciaka to chlopaki bawili sie w wojne, kopali w pilke, palenie roznych rzeczy itp. Dziewczyny graly w gume czy jakies tam klasy czy skakanki. Jednych krecila rywalizacja innych kooperacja. My ryzykowalismy kazdy srubowal wyzwania. Dziewczyny "na spokojnie". To oczywiscie na duzej grupie bo jedostki wiadomo, roznie. Ale jest roznica miedzy nami. Choc dzis dzieci w takim zatrzesieniu nie widze - chyba na psp młócą smile

Jednak na duzej grupie matki przekazuja inne rzeczy niz ojcowie. Granica sie zaciera ale wciaz jest.

Najlepsze ze budujemy sobie rozne oceny plci przeciwnej a biologia i tak po staremu. Babek (nawet tych nie akceptujacych facetow a moze przede wszystkim) nie kreci zniewiescialy facet. Nawet tych ktore nie trawią teoretycznie "testosteronu". Facet pozadany ma byc meski (w znaczeniu ogolnie przyjetym). A w lozku juz w ogole. Sa babki ktore lubia zeby facet pytal czy moze to czy tamto? On ma wiedziec czego chce.

PS. Dotarlo do mnie co jeszcze powoduje ze staje okoniem do pani samodzielnej chcacej bobaska. Nie dotknal mnie nigdy instynkt macierzynski/tacierzynski. Dzieci zawsze byly dla mnie uzupelnieniem zwiazku. Nigdy celem samym w sobie. Byly dodatkiem, ludzmi dzieki ktorym tworzymy rodzine.
Chec posiadania dziecka przez ta panie odbieram jak chcec nowych mebli do kuchni. Ale jak mowie nie wiem co znaczy "odzwywa sie instynkt macierzynski"

Świat się zmienia. Właśnie minęła mnie pani kierujaca tirem. Nawet sie usmiechnela z gory smile

Oj, Bert, naprawdę sądzisz, że w grze w gumę nie było silnej rywalizacji czy śrubowania wyzwań ?
Jak wspominam to wspólne zabawy i kooperacja też były. Dzieci dzisiaj zwyczajnie się nie bawią na podwórkach w naszym wysoko rozwiniętym świecie. Już moja córka się nie bawiła, z braku podwórka między innymi. Fizycznym braku.

Próba odróżnienia biologii od nakładki cywilizacyjnej to obawiam się bez szans na rozstrzygniecie jest, Bert. smile
Biologia "czysta" czyli nasze ukochane bonobo są przeraźliwie seksualne. Obserwujesz to-to w warunkach naturalnych i za głowę się łapiesz, jak to u nich wygląda. I indywidualnie i stadnie też.

Obecny instynkt macierzyński raczej potrzeba macierzyństwa u tych pań, co to "solo chcą bobaska"  to najprawdopodobniej mieszanka,  sam czysty  instynkt się uruchamia do noworodka. Czy bonobo posiadają jakąś potrzebę macierzyństwa czy po prostu cholernie lubią seks (szczególnie samice smile) a macierzyństwo jest skutkiem ubocznym to diabli wiedzą smile
Ale sensownie zauważasz, u kobiet potrzeba macierzyństwa jest z zasady o wiele silniejsza niż u mężczyzn "potrzeba ojcostwa" Skrajnie i radykalnie niezaspokojona potrzeba macierzyństwa potrafi doprowadzić do porwania noworodka czy niemowlaka, a żeby jakiś mężczyzna z tego powodu porwał dziecko przyznam, nie słyszałam.

572

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Muqin napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Jak sobie wspominam za dzieciaka to chlopaki bawili sie w wojne, kopali w pilke, palenie roznych rzeczy itp. Dziewczyny graly w gume czy jakies tam klasy czy skakanki. Jednych krecila rywalizacja innych kooperacja. My ryzykowalismy kazdy srubowal wyzwania. Dziewczyny "na spokojnie". To oczywiscie na duzej grupie bo jedostki wiadomo, roznie. Ale jest roznica miedzy nami. Choc dzis dzieci w takim zatrzesieniu nie widze - chyba na psp młócą smile

Jednak na duzej grupie matki przekazuja inne rzeczy niz ojcowie. Granica sie zaciera ale wciaz jest.

Najlepsze ze budujemy sobie rozne oceny plci przeciwnej a biologia i tak po staremu. Babek (nawet tych nie akceptujacych facetow a moze przede wszystkim) nie kreci zniewiescialy facet. Nawet tych ktore nie trawią teoretycznie "testosteronu". Facet pozadany ma byc meski (w znaczeniu ogolnie przyjetym). A w lozku juz w ogole. Sa babki ktore lubia zeby facet pytal czy moze to czy tamto? On ma wiedziec czego chce.

PS. Dotarlo do mnie co jeszcze powoduje ze staje okoniem do pani samodzielnej chcacej bobaska. Nie dotknal mnie nigdy instynkt macierzynski/tacierzynski. Dzieci zawsze byly dla mnie uzupelnieniem zwiazku. Nigdy celem samym w sobie. Byly dodatkiem, ludzmi dzieki ktorym tworzymy rodzine.
Chec posiadania dziecka przez ta panie odbieram jak chcec nowych mebli do kuchni. Ale jak mowie nie wiem co znaczy "odzwywa sie instynkt macierzynski"

Świat się zmienia. Właśnie minęła mnie pani kierujaca tirem. Nawet sie usmiechnela z gory smile

Oj, Bert, naprawdę sądzisz, że w grze w gumę nie było silnej rywalizacji czy śrubowania wyzwań ?
Jak wspominam to wspólne zabawy i kooperacja też były. Dzieci dzisiaj zwyczajnie się nie bawią na podwórkach w naszym wysoko rozwiniętym świecie. Już moja córka się nie bawiła, z braku podwórka między innymi. Fizycznym braku.

Próba odróżnienia biologii od nakładki cywilizacyjnej to obawiam się bez szans na rozstrzygniecie jest, Bert. smile
Biologia "czysta" czyli nasze ukochane bonobo są przeraźliwie seksualne. Obserwujesz to-to w warunkach naturalnych i za głowę się łapiesz, jak to u nich wygląda. I indywidualnie i stadnie też.

Obecny instynkt macierzyński raczej potrzeba macierzyństwa u tych pań, co to "solo chcą bobaska"  to najprawdopodobniej mieszanka,  sam czysty  instynkt się uruchamia do noworodka. Czy bonobo posiadają jakąś potrzebę macierzyństwa czy po prostu cholernie lubią seks (szczególnie samice smile) a macierzyństwo jest skutkiem ubocznym to diabli wiedzą smile
Ale sensownie zauważasz, u kobiet potrzeba macierzyństwa jest z zasady o wiele silniejsza niż u mężczyzn "potrzeba ojcostwa" Skrajnie i radykalnie niezaspokojona potrzeba macierzyństwa potrafi doprowadzić do porwania noworodka czy niemowlaka, a żeby jakiś mężczyzna z tego powodu porwał dziecko przyznam, nie słyszałam.

Prosze Cie Muqin zagralem z dziewczynami kiedys w gume. Za malo krwi smile

573

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Bo cię oszczędzały, Bert. smile Krew się lała jak zawodniczki grały. Też czasem żeśmy jakiegoś chłopaka dopuszczały do gry. Albo jakiegoś malucha dowolnej płci. Żeby gumę trzymał przede wszystkim. I dawałyśmy maluchowi poskakać tak, jak umiał.
A to i tak historia, Bert. To już nie wróci. Było, minęło. Mojej córce tego nie brakuje, bo tego już za jej dzieciństwa nie było.

574 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-08-04 21:41:57)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Bert44 napisał/a:

Czy znam takich kolesi? Nie nie znam. Nie spotkalem w kazdym razie zadnego singla nawet juz starszego ktory jako priorytet mialby dziecko. Kobiete to tak. Ale pewnie istnieja. Zeby nie bylo - historie Ronaldo oceniam tak samo jak pania singiel od dziecka.

Takiej babki ktora chcialaby dziecko ale faceta nie tez szczerze powiedziawszy nie spotkalem. I tez na pewno istnieja

To chyba sprawa się wyjaśnia jak powstało samotne macierzyństwo z wyboru. Kobiety chcą, mężczyźni rzadziej. Jest popyt nie ma podaży. Bierzesz dawcę i problem rozwiązany. Wolna ręka rynku zadecydowała o kierunku feminizmu smile

Muqin napisał/a:

Ale sensownie zauważasz, u kobiet potrzeba macierzyństwa jest z zasady o wiele silniejsza niż u mężczyzn "potrzeba ojcostwa" Skrajnie i radykalnie niezaspokojona potrzeba macierzyństwa potrafi doprowadzić do porwania noworodka czy niemowlaka, a żeby jakiś mężczyzna z tego powodu porwał dziecko przyznam, nie słyszałam.

Rzeczywiście, zupełnie o tym zapomniałam. Bardzo ciekawe przypadki.

575

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Tak zalosnie gowniany temat, ze z pozalowania wrzuce cos co - w odroznieniu od 9 stron tego gowna - warto przeczytac.

Ustalanie opinii, Ch. S. Peirce napisał/a:

Stąd jedynym celem dociekań jest ustalenie opinii. Możemy łudzić się, że to dla nas nie wystarcza i że poszukujemy nie tylko opinii, lecz opinii prawdziwej. Jeśli jednak poddamy to złudzenie próbie, okaże się ono bezpodstawne; jak tylko bowiem osiągnięte zostaje mocne przekonanie, jesteśmy całkowicie usatysfakcjonowani, bez względu na to, czy jest ono fałszywe, czy prawdziwe. Jasne jest również, że nic, co wykracza poza sferę naszej wiedzy, nie może być naszym przedmiotem, gdyż nic, co nie oddziałuje na umysł, nie może stanowić motywu do wysiłku umysłowego. Maksimum, co można utrzymywać, to to, że poszukujemy przekonania, które uznamy za prawdziwe. Jednak każde z naszych przekonań uznajemy za prawdziwe i w gruncie rzeczy powiedzenie tego jest zwykłą tautologią

576

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Bert44 napisał/a:

Najlepsze ze budujemy sobie rozne oceny plci przeciwnej a biologia i tak po staremu. Babek (nawet tych nie akceptujacych facetow a moze przede wszystkim) nie kreci zniewiescialy facet. Nawet tych ktore nie trawią teoretycznie "testosteronu". Facet pozadany ma byc meski (w znaczeniu ogolnie przyjetym). A w lozku juz w ogole. Sa babki ktore lubia zeby facet pytal czy moze to czy tamto? On ma wiedziec czego chce.

To nie do końca prawda. Według definicji "zniewieściały" to facet, który przejawia cechy typowo kobiece. Widziałem nie jednego takiego faceta i żaden nigdy nie narzekał na brak zainteresowania. I nie, wcale nie byli w wiecznym friendzone, często poza tymi cechami byli też niezłymi manipulatorami. Wielu z nich potrafiło tak wykorzystać te kobiece cechy, że mieli dziewczyny na każde zawołanie. Wszystkim się wydaje, że to ten ultra męski chad miał największe powodzenie i najwięcej zaliczał, a to nie prawda. Największe powodzenie miał cwaniak, który mógł nie mieć grosza w portfelu i wyglądać jak Kulfon ale potrafił tak manipulować, że wiele dziewczyn ślepo wierzyło w każde jego słowo.

Co do łóżka to może cię zaskoczę ale są takie babki. Moja dziewczyna właśnie taka była, z braku doświadczenia oboje pierwszy raz próbowaliśmy różnych rzeczy i zawsze najpierw ustalaliśmy co i jak robimy.

577

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Shini zajrzałam do twojego tematu, ale nie dałam rady. Widać że coś u ciebie nie tak, ale staram się unikać angażowania w negatywne tematy teraz. Trzymaj się w każdym razie i zapraszam do debaty o pierdołkach tutaj w wątku smile

578 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-08-04 21:52:02)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Shinigami napisał/a:

To nie do końca prawda. Według definicji "zniewieściały" to facet, który przejawia cechy typowo kobiece. Widziałem nie jednego takiego faceta i żaden nigdy nie narzekał na brak zainteresowania. I nie, wcale nie byli w wiecznym friendzone, często poza tymi cechami byli też niezłymi manipulatorami. Wielu z nich potrafiło tak wykorzystać te kobiece cechy, że mieli dziewczyny na każde zawołanie. Wszystkim się wydaje, że to ten ultra męski chad miał największe powodzenie i najwięcej zaliczał, a to nie prawda. Największe powodzenie miał cwaniak, który mógł nie mieć grosza w portfelu i wyglądać jak Kulfon ale potrafił tak manipulować, że wiele dziewczyn ślepo wierzyło w każde jego słowo.

Tacy zniewieściali wydają się bezpieczniejsi. Dla nastolatek bez dużego doświadczenia najatrakcyjniejsi są właśnie tacy kolesie w typie boys bandu jak justin bieber, one direction, beatelsi. Trochę męski, trochę kobiecy. Nie ma wykształconych wyraźnych cech męskich, więc sprawia wrażenie bezpiecznego, znanego doświadczenia, coś pomiędzy koleżanką a chłopakiem. Moim zdaniem łatwiej być bad boyem jak jesteś niemęski, bo kobiety nawet nie pomyślą ze możesz coś kombinować.
Zresztą mężczyźni mają podobnie, niektórzy boją się zbyt atrakcyjnych kobiet i wolą bezpieczne opcje, bo przecież wiadomo że kobiety zdradzają, więc najlepiej żeby nie miała z kim.

579

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
WesołaDziewczyna007 napisał/a:
Shinigami napisał/a:

To nie do końca prawda. Według definicji "zniewieściały" to facet, który przejawia cechy typowo kobiece. Widziałem nie jednego takiego faceta i żaden nigdy nie narzekał na brak zainteresowania. I nie, wcale nie byli w wiecznym friendzone, często poza tymi cechami byli też niezłymi manipulatorami. Wielu z nich potrafiło tak wykorzystać te kobiece cechy, że mieli dziewczyny na każde zawołanie. Wszystkim się wydaje, że to ten ultra męski chad miał największe powodzenie i najwięcej zaliczał, a to nie prawda. Największe powodzenie miał cwaniak, który mógł nie mieć grosza w portfelu i wyglądać jak Kulfon ale potrafił tak manipulować, że wiele dziewczyn ślepo wierzyło w każde jego słowo.

Tacy zniewieściali wydają się bezpieczniejsi. Dla nastolatek bez dużego doświadczenia najatrakcyjniejsi są właśnie tacy kolesie w typie boys bandu jak justin bieber, one direction, beatelsi. Trochę męski, trochę kobiecy. Nie ma wykształconych wyraźnych cech męskich, więc sprawia wrażenie bezpiecznego, znanego doświadczenia, coś pomiędzy koleżanką a chłopakiem. Moim zdaniem łatwiej być bad boyem jak jesteś niemęski, bo kobiety nawet nie pomyślą ze możesz coś kombinować.
Zresztą mężczyźni mają podobnie, niektórzy boją się zbyt atrakcyjnych kobiet i wolą bezpieczne opcje, bo przecież wiadomo że kobiety zdradzają, więc najlepiej żeby nie miała z kim.

I to jest prawda

580

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
WesołaDziewczyna007 napisał/a:
Shinigami napisał/a:

To nie do końca prawda. Według definicji "zniewieściały" to facet, który przejawia cechy typowo kobiece. Widziałem nie jednego takiego faceta i żaden nigdy nie narzekał na brak zainteresowania. I nie, wcale nie byli w wiecznym friendzone, często poza tymi cechami byli też niezłymi manipulatorami. Wielu z nich potrafiło tak wykorzystać te kobiece cechy, że mieli dziewczyny na każde zawołanie. Wszystkim się wydaje, że to ten ultra męski chad miał największe powodzenie i najwięcej zaliczał, a to nie prawda. Największe powodzenie miał cwaniak, który mógł nie mieć grosza w portfelu i wyglądać jak Kulfon ale potrafił tak manipulować, że wiele dziewczyn ślepo wierzyło w każde jego słowo.

Tacy zniewieściali wydają się bezpieczniejsi. Dla nastolatek bez dużego doświadczenia najatrakcyjniejsi są właśnie tacy kolesie w typie boys bandu jak justin bieber, one direction, beatelsi. Trochę męski, trochę kobiecy. Nie ma wykształconych wyraźnych cech męskich, więc sprawia wrażenie bezpiecznego, znanego doświadczenia, coś pomiędzy koleżanką a chłopakiem. Moim zdaniem łatwiej być bad boyem jak jesteś niemęski, bo kobiety nawet nie pomyślą ze możesz coś kombinować.
Zresztą mężczyźni mają podobnie, niektórzy boją się zbyt atrakcyjnych kobiet i wolą bezpieczne opcje, bo przecież wiadomo że kobiety zdradzają, więc najlepiej żeby nie miała z kim.

Nie dla wszystkich meski oznacza niebezpieczny. Meski nie znaczy ze da w pysk albo bedzie zdradzal. Z takim przekonaniem to trudno cos budowac

581

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Bert44 napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:
Shinigami napisał/a:

To nie do końca prawda. Według definicji "zniewieściały" to facet, który przejawia cechy typowo kobiece. Widziałem nie jednego takiego faceta i żaden nigdy nie narzekał na brak zainteresowania. I nie, wcale nie byli w wiecznym friendzone, często poza tymi cechami byli też niezłymi manipulatorami. Wielu z nich potrafiło tak wykorzystać te kobiece cechy, że mieli dziewczyny na każde zawołanie. Wszystkim się wydaje, że to ten ultra męski chad miał największe powodzenie i najwięcej zaliczał, a to nie prawda. Największe powodzenie miał cwaniak, który mógł nie mieć grosza w portfelu i wyglądać jak Kulfon ale potrafił tak manipulować, że wiele dziewczyn ślepo wierzyło w każde jego słowo.

Tacy zniewieściali wydają się bezpieczniejsi. Dla nastolatek bez dużego doświadczenia najatrakcyjniejsi są właśnie tacy kolesie w typie boys bandu jak justin bieber, one direction, beatelsi. Trochę męski, trochę kobiecy. Nie ma wykształconych wyraźnych cech męskich, więc sprawia wrażenie bezpiecznego, znanego doświadczenia, coś pomiędzy koleżanką a chłopakiem. Moim zdaniem łatwiej być bad boyem jak jesteś niemęski, bo kobiety nawet nie pomyślą ze możesz coś kombinować.
Zresztą mężczyźni mają podobnie, niektórzy boją się zbyt atrakcyjnych kobiet i wolą bezpieczne opcje, bo przecież wiadomo że kobiety zdradzają, więc najlepiej żeby nie miała z kim.

Nie dla wszystkich meski oznacza niebezpieczny. Meski nie znaczy ze da w pysk albo bedzie zdradzal. Z takim przekonaniem to trudno cos budowac

I to tez jest akurat prawda

582

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Shini zajrzałam do twojego tematu, ale nie dałam rady. Widać że coś u ciebie nie tak, ale staram się unikać angażowania w negatywne tematy teraz. Trzymaj się w każdym razie i zapraszam do debaty o pierdołkach tutaj w wątku smile

Luz, wygląda na to, że ty też nie masz teraz łatwo. Jakby co to w moim wątku zawsze możesz coś napisać, jak będziesz czuć, że ci nie zaszkodzi. Chętnie popiszę w tym wątku.

WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Tacy zniewieściali wydają się bezpieczniejsi. Dla nastolatek bez dużego doświadczenia najatrakcyjniejsi są właśnie tacy kolesie w typie boys bandu jak justin bieber, one direction, beatelsi. Trochę męski, trochę kobiecy. Nie ma wykształconych wyraźnych cech męskich, więc sprawia wrażenie bezpiecznego, znanego doświadczenia, coś pomiędzy koleżanką a chłopakiem. Moim zdaniem łatwiej być bad boyem jak jesteś niemęski, bo kobiety nawet nie pomyślą ze możesz coś kombinować.
Zresztą mężczyźni mają podobnie, niektórzy boją się zbyt atrakcyjnych kobiet i wolą bezpieczne opcje, bo przecież wiadomo że kobiety zdradzają, więc najlepiej żeby nie miała z kim.

To prawda, typy w stylu Bibera czy High school musial dla nastolatek byli najatrakcyjniejsi. Szczególnie ten Biber, dla ogromnej rzeszy dziewczyn był niemal jak Bóg. Właśnie to zawsze było najciekawsze, tacy faceci wyglądali bardziej jak koleżanki dla tych dziewczyn ale to nie przeszkadzało im w kontaktach seksualnych. Kiedyś słyszałem historię typa, który wszystkim wokół mówił, że jest gejem. Miał mnóstwo koleżanek i zaliczał je sobie jak tylko chciał mimo bycia gejem. Podobno one chciały to przekonać do kobiet. To wszystko podobno było kłamstwem, wcale nie był gejem tylko utrzymywał to kłamstwo właśnie po to by zaliczać. Manipulacja level hard. Akurat w przypadku bad boyów to raczej wygląda trochę inaczej. Oni raczej rzadko w ogóle myślą więc o tak przemyślane plany bym ich nie podejrzewał. Oczywiście nie mówię o wszystkich ale spora część bad boyów to Sebixy w BMW E36 i dresie Adidasa. To są często niemal odrażające typy dla większości społeczeństwa ale jakoś dla ich dziewczyn już nie. Jeszcze chyba nie widziałem takiego bez dziewczyny i to nie jakichś Karyn spod monopolowego tylko nie raz bardzo ładnych dziewczyn z dobrych domów. Co do atrakcyjnych kobiet to raczej nie chodzi o strach tylko bardziej o przekonania. Mężczyźni uważają, że nie ma sensu nawet próbować zagadywać do bardzo atrakcyjnych kobiet bo są przekonani, że zostaną odrzuceni, że taka kobieta musi być zajęta, że będzie miała wymagania z kosmosu albo właśnie, że skoro ma tyle możliwości to na pewno będzie zdradzać. Te najbardziej atrakcyjne często są same bo nikt nawet się nie odważy do nich zagadać, a same też nawet nie spróbują bo przecież to nie rola kobiety.

583

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Bert44 napisał/a:

Nie dla wszystkich meski oznacza niebezpieczny. Meski nie znaczy ze da w pysk albo bedzie zdradzal. Z takim przekonaniem to trudno cos budowac

Nie dla wszystkich, dlatego mówię o nastolatkach oraz, że tylko "wydaje się".

584

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Shinigami napisał/a:

To prawda, typy w stylu Bibera czy High school musial dla nastolatek byli najatrakcyjniejsi. Szczególnie ten Biber, dla ogromnej rzeszy dziewczyn był niemal jak Bóg.

Producenci muzyczni umyślnie dobierają muzyków wg tego klucza, bo to przepis na finansowy sukces. Nawet muszą udawać że sa wolni, żeby podkręcić psychofanki i miały złudzenie, że muzyk zakocha się w fankach na koncercie.
Relacje muzyk- fani i jak przemysł muzyczny monetyzuje złudzenia fanów, to jest bardzo szeroki temat.

Posty [ 521 do 584 z 584 ]

Strony Poprzednia 1 … 7 8 9

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026