netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

583 odpowiedzi13 108 wyświetleńzałożony przez SamotnaWilczyca, 12.07.2026

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Strony Poprzednia 1 … 5 6 7 8 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 391 do 455 z 584 ]

391

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Legat napisał/a:

Zostawmy wymiar moralny, bo tutaj jest on mniej ważny. Chodzi o pewną zasadę kulturową. Bo wg mnie Smutna też mówi o pewnej zmianie kulturowej.

Tak dokładnie. Ja mówię tylko o zmianach kulturowych.
Kiedyś seks przed ślubem był nie do pomyślenia. Dzisiaj ludzie mają nawet kilka dzieci i nie hajtają się nigdy. Kiedyś jak nosiłaś bikini na plaży to już byłaś ladacznicą, teraz możesz nawet mieć konto na OF i mianować się biznesmanką roku - to czy ktoś w to uwierzy to już insza inszość.
Wiele kobiet doświadcza samotnego macierzyństwa, czesto nie z wyboru ale są do tego zmuszone przez życie. Sytuacja gdzie ojciec jest ale widuje dziecko tylko w weekendy to jest totalne nowum. Wcześniej żeby ojciec nie wychowywał swoich dzieci to musiał zginąć na wojnie. Dosłownie tylko śmierć mogła cię uchronić żebyś nie wychowwal dziecka z żoną big_smile

392 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-07-29 11:30:26)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Bert44 napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

....IMO z takimi funduszami to można usunąć kolesia z równania, jeśli interesuje ją dziecko, a potem sobie kogos poznać i sie hajtać już bez presji czasu.....

Boże dzięki ci że na ten typ kobiety w życiu nie trafilem

PS.1. W kazdym (doslownie w kazdym) momencie mojego malzenstwa moglem usunac zone z rownania. Bez wiekszego wplywu na moja sytuacje finansowa. Ale nawet jak sie walilo to jakos tego nie zrobilem. Patrzac na wskaznik ilosci inicjacji rozwodow duzo facetow tak ma.

Nie nie mógłbyś. Wynajęcie opiekunki jest dużo teńsze niż surogatka + mamka do dziecka. Nie sądze że by cię było stać na samotne ojcostwo. Kobiety stać, bo więcej rzeczy mogą robić same.
Plus nie wiem czy rozumiesz, że kobiety nie odrzucają facetów w ramach jakiegoś protestu czy ideologii. Tylko dochodzą do momentu, że stwierdzają ok, chciałam rodzine, nie udało się znaleźć fajnego partnera, ale dziecko jak najbardziej realne.
Męzczyźni mają łatwiej znaleźć fajną partnerke, bo kobiety biologicznie muszą zajmować się dzieckiem. O ile karmienie z butelki i laktator to jest wyraz dobrej woli mężczyzny, to laktacja jest faktem. Jak masz kiepskiego partnera to domyślnie wszystkie wstawania w nocy idą na ciebie. Tak samo cały urlop macierzyński idzie na ciebie. Połogiem tez sie nie podzielicie po prół. I kobiety to rozumieją i stwierdzają, hej skoro z kiepskim partnerem ilosc pracy jest taka sama, to może lepiej nie czekać do 50 aż się ktoś pojawi tylko brać sprawy w swoje ręce.

393

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Smutna to jest mitomanka taka sama jak Rita i Julka.

Pisze o "usuwaniu kolesia z rownania" podczas gdy w jej zyciu to jedynie ja wszyscy z rownania usuneli.
Zonk.

394

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
JohnyBravo777 napisał/a:

Smutna to jest mitomanka taka sama jak Rita i Julka.

Pisze o "usuwaniu kolesia z rownania" podczas gdy w jej zyciu to jedynie ja wszyscy z rownania usuneli.
Zonk.

Ty jesteś za to Johny bajkopisarz i byś mógł bajki opowiadać

395

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Tyle ciekawych kwestii do skomentowania, że aż nie wiadomo od czego zacząć. Na razie niech będzie to:

Mrs.Happiness napisał/a:

Dla mnie kariera też niekoniecznie oznacza karierę na skalę jakiejś Ariany Grande, czy innej Rihanny.
NATOMIAST…
Trzeba by do tego słowa podejść indywidualnie, bo są tacy ludzie, co fajnie zarabiają i mają na tyle dużo wolnego czasu, że nie tylko mogą faktycznie podróżować po świecie, mieć fajne hobby, ale też budować związek, zakładać rodzinę.
Niestety są również tacy, którzy czasu mają bardzo mało lub pracę na tyle obciążającą psychicznie, że brak im sił na cokolwiek, gdy wracają do domu.
Piszesz o stewardessach, tak się składa, że kiedyś obserwowałam jedną dziewczynę, co pracowała ileś lat w arabskich liniach lotniczych. Opowiadała dużo o swojej pracy i można było z tych opowieści wywnioskować, że musiała być mocno elastyczna. Czyli nagle dostajesz info, że jutro lecisz do miejsca X, zostajecie tam kilka dni, a potem kolejny lot. 
Więc jak wyobrażasz sobie np. macierzyństwo, jak co chwilę jesteś w innym miejscu na świecie?
Jak musisz z dnia na dzień być gotowa spakować się i wyjechać?
Co więcej, te dziewczyny nawet były regularnie mierzone i ważone, bo musiały spełniać „normy”. Przekroczyłaś limit – dostawałaś info, że masz schudnąć.
Ludzie, którzy zakładają własny biznes przez pierwsze lata nierzadko wysiadują w pracy godzinami, bo liczy się każdy sprzedany towar, każdy klient, który przyszedł po usługę. A jak akurat nie pracują, to myślą o tej pracy.
Oczywiście, jakiś tam związek można mieć przy właściwie dowolnym trybie życia, ale na prawdziwe budowanie relacji trzeba mieć czas i miejsce, zarówno w głowie, jak i w codziennej przestrzeni.

Każdy definiuje karierę po swojemu, moim zdaniem karierę to zrobił taki Lewandowski, "zwykli" ludzie mają co najwyżej pracę na różnym poziomie prestiżu i zarobków.

Jako iż znam jedną stewardessę to potwierdzam. Ona też pracuje w tych samych liniach lotniczych i wygląda to tak, że mogą sobie sami wybierać na jaki lot polecą. Oczywiście te najlepiej płatne są zarezerwowane tylko dla ludzi z najlepszymi układami. Jednak jeśli nie wybiorą jakiejś liczby lotów w miesiącu to przełożony im je wybiera, mogą też dostać nagle wezwanie więc niemal cały czas muszą być dyspozycyjni. Z tym zwiedzaniem różnych krajów w trakcie pracy to też mit. Często jest tak, że lotnisko mieści się kilkadziesiąt kilometrów od miasta i nawet nie opłaca się tam jechać. A jak już gdzieś sobie ta znajoma pojedzie bo ma na przykład dwa dni przerwy między lotami to oczywiście za wszystko musi płacić z własnej kieszeni. Znajoma nie ma ani partnera ani dzieci i nawet nie próbuje szukać bo sama nawet sobie nie wyobraża jak miałaby pogodzić cokolwiek innego z tą pracą. Z tym mierzeniem też prawda, mają konkretne normy fizyczne, które muszą spełniać do tej pracy.

Co do własnych biznesów też ładnie trafiłaś. Wielu młodych przedsiębiorców zasuwa po 16h dziennie żeby jak najszybciej "się dorobić", a kiedy już im się udaje osiągnąć jakiś poziom często się orientują, że poszło na to dużo więcej czasu niż myśleli o jest już trochę późno na tworzenie rodziny. Znam jedną mega bogatą kobietę, zresztą już nie raz o niej pisałem. Ogarnia wiele różnych biznesów, lata po świecie w interesach itd. Nie raz widywała się ze swoimi dziećmi tylko przez wideorozmowy przez na przykład dwa tygodnie.

396 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-07-29 12:09:22)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Shinigami napisał/a:

Co do własnych biznesów też ładnie trafiłaś. Wielu młodych przedsiębiorców zasuwa po 16h dziennie żeby jak najszybciej "się dorobić", a kiedy już im się udaje osiągnąć jakiś poziom często się orientują, że poszło na to dużo więcej czasu niż myśleli o jest już trochę późno na tworzenie rodziny. Znam jedną mega bogatą kobietę, zresztą już nie raz o niej pisałem. Ogarnia wiele różnych biznesów, lata po świecie w interesach itd. Nie raz widywała się ze swoimi dziećmi tylko przez wideorozmowy przez na przykład dwa tygodnie.

Startuj do niej Shini. Poważnie. Sobie polatasz z nią.

Shinigami napisał/a:

Każdy definiuje karierę po swojemu, moim zdaniem karierę to zrobił taki Lewandowski, "zwykli" ludzie mają co najwyżej pracę na różnym poziomie prestiżu i zarobków.

I tak bierze mniej niż ortopeda z wygwizdowa per godzina smile

397 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-07-29 11:29:53)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
JohnyBravo777 napisał/a:

Smutna to jest mitomanka taka sama jak Rita i Julka.

Pisze o "usuwaniu kolesia z rownania" podczas gdy w jej zyciu to jedynie ja wszyscy z rownania usuneli.
Zonk.

Spójrzcie na mnie! Jestem ważnym facecikiem! Niech się ktoś ze mną pobawi!
Żona ma wychodne dzisiaj? Jej płacisz za zabawianie ciebie, nam nie, także nie, nie bedzie dzisiaj zabawiania BJ-usia. Chociaż jak zawsze jesteś słodki jak tak sie miotasz i złościsz. Ale czy złość twojej piękności nie zaszkodzi złociutki?

398 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-07-29 12:09:03)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

.

399 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-07-29 11:36:52)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Myślę, że warto żeby nie traktowac tego tematu jakoś personalnie, ale jako pewien eksperyment myślowy. Moim zdaniem jest to dość naturalna strategia ewolucji społecznej  w nurcie uniezależniania się od mężczyzn. Dla kobiety która chce mieć dzieci, ale nie ma odpowiedniego partnera trudno mi sobie wyobrazić bardziej sensowne rozwiązanie. Myślę, że zamiast się porównywać warto zdobyć się na empatie dlaczego tak jest i dlaczego kobiety się na coś takiego decydują. Z egoizmu? Ja nie sądzę, bo dziecko to jest bardzo dużo pracy. Z egoizmu można pojechać na all inclusive, ale dziecko? Wstawanie w nocy, pieluchy, koszty? Nie sądzę.
Dla mężczyzn to też pewna swoboda, bo nie sądzę że kogoś pociąga wizja usyszenia na pierwszej randce - szybko, szybko, spieszy mi się z dzieckiem. Więc kobiety udają, że chcą związku, ale tak naprawdę raczej chcą dziecka, a potem facet idzie w odstawkę.

Przypomninało mi się. Męski bóg christiano ronaldo ma syna i swego czasu krazyły plotki że to dziecko od surogatki na zamówienie. To trochę zmieina perspektywę, co?

400

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Mrs.Happiness napisał/a:

Tak szczerze, to ja nie znam takich kobiet, które by mówiły, że one chcą samotnie wychowywać dzieci.

A ile znasz kobiet które mają więcej niż 15k na rekę, prace do której na luzie będą mogły wrócić po porodzie i są w okolicach 40? 
Może teraz to 15k to juz nieaktualne. Powiedzmy 25k.

401

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Myślę, że warto żeby nie traktowac tego tematu jakoś personalnie, ale jako pewien eksperyment myślowy. Moim zdaniem jest to dość naturalna strategia ewolucji społecznej  w nurcie uniezależniania się od mężczyzn. Dla kobiety która chce mieć dzieci, ale nie ma odpowiedniego partnera trudno mi sobie wyobrazić bardziej sensowne rozwiązanie. Myślę, że zamiast się porównywać warto zdobyć się na empatie dlaczego tak jest i dlaczego kobiety się na coś takiego decydują. Z egoizmu? Ja nie sądzę, bo dziecko to jest bardzo dużo pracy. Z egoizmu można pojechać na all inclusive, ale dziecko? Wstawanie w nocy, pieluchy, koszty? Nie sądzę.
Dla mężczyzn to też pewna swoboda, bo nie sądzę że kogoś pociąga wizja usyszenia na pierwszej randce - szybko, szybko, spieszy mi się z dzieckiem. Więc kobiety udają, że chcą związku, ale tak naprawdę raczej chcą dziecka, a potem facet idzie w odstawkę.

Przypomninało mi się. Męski bóg christiano ronaldo ma syna i swego czasu krazyły plotki że to dziecko od surogatki na zamówienie. To trochę zmieina perspektywę, co?

To prawda zmienia sie. Singli wiecej niz kiedykolwiek, dzieci mniej niz kiedykolwiek, wiek kiedy dziecko sie pojawia najpozniejszy w historii.

Czesc ludzi decyduje sie zycie samotnie. Dotyczy zreszta obu plci. Namowic mlodego na slub tez trudniej niz kiedykolwiek

402 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2026-07-29 13:12:29)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Bert44 napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:

Tak szczerze, to ja nie znam takich kobiet, które by mówiły, że one chcą samotnie wychowywać dzieci. Jeśli już, to np. związek im się rozpadł, albo dziecko pochodzi z wpadki i facet nie chciał uczestniczyć w jego życiu. Ewentualnie nie mogły sobie nikogo znaleźć (niekoniecznie dlatego, że są takie super i nikt "godny" się nie trafił po drodze) a zegar tykał.

No jasne.  Czym innym sytuacja losowa a czym innym sprytny plan

Znam jeden taki przypadek. Kobieta przekroczyła 40 i poznała, chyba na kursie tańca o 10 młodszego mężczyznę. Była super, milutka, spełniała jego zachcianki, załatwiła mu dużo lepszą pracę. Szybko zaszła w ciążę od razu ślub no bo przecież co ludzie powiedzą, że dziecko bez ślubu. Potem drugie dziecko, a po kilku latach coś zaczęło się sypać aż nastąpił rozwód. Był dość burzliwy, a kobieta jako iż miała dość drogiego adwokata ograła tego mężczyznę całkiem konkretnie tak, że potem parę ładnych lat się sądzili o choćby zmniejszenie alimentów co ostatecznie mu się udało. Jednak najważniejszym elementem całej tej historii jest fakt iż ta kobieta po rozwodzie wzrost mu powiedziała, że był jej potrzebny tylko do urodzenia dzieci. Wprost przyznała, że całe to udawane małżeństwo było od samego początku zaplanowane. Wszyscy dali się nabrać, on, cała jego rodzina i każdy inny kto ich znał bo na początku ona wydawała się naprawdę w porządku. Ale to dosłownie jeden taki przypadek. Poza takimi przypadkami chyba żadna kobieta nie chciałby z własnej woli być samotnymi matkami.

WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Startuj do niej Shini. Poważnie. Sobie polatasz z nią.

I tak bierze mniej niż ortopeda z wygwizdowa per godzina smile

Gdyby była trochę młodsza, wolna, bez dzieci i choć trochę w moim typie pewnie bym spróbował. Wizja polatania po świecie brzmi bardzo kusząco ale nie aż tak by rozwalać komuś małżeństwo.

To akurat prawda, w porównaniu z niektórymi polskimi lekarzami nawet piłkarze z pierwszej ligi wypadają słabo.

403 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-07-29 14:12:08)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Shinigami napisał/a:

Poza takimi przypadkami chyba żadna kobieta nie chciałby z własnej woli być samotnymi matkami.

Nie sądze, że to jest wybór. Po prostu nie poznały nikogo, a nie chcą tak jak twoja znajoma robić szopki.
Moim zdaniem każdy moze kogoś odpowiedniego poznać, tylko że przy założeniu że ma jakiś konretny plan czasowy to już pomysł siada. Opcja że masz dziecko jeśli cie na to stać, a partner jak się pojawi to fajnie jak nie to spoko możesz czekać i 10 lat jest ok. Jest dosyć małe ryzyko jeśli zależy ci na rodzinie- ustalasz timeline sama, nie czekasz na czynniki niezależne od ciebie jak to czy kogoś poznasz czy nie poznasz.

Ty też nie wybrałeś jak sie potoczyły twoje ralacje, a po prostu takie były okoliczności i tyle.

Jedynego otwarcie single parent z wyboru jakiego znam to christiano ronaldo. I on jest akurat mega męski. Ciekawe mężczyzni udaja ze o tym nie wiedza i dla nich i tak jest bogiem piłki kopanej.

404

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Shinigami napisał/a:

Wprost przyznała, że całe to udawane małżeństwo było od samego początku zaplanowane. Wszyscy dali się nabrać, on, cała jego rodzina i każdy inny kto ich znał

W jakie Ty bajki wierzysz xD
Wiesz co to "coping"?

405

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
JohnyBravo777 napisał/a:
Shinigami napisał/a:

Wprost przyznała, że całe to udawane małżeństwo było od samego początku zaplanowane. Wszyscy dali się nabrać, on, cała jego rodzina i każdy inny kto ich znał

W jakie Ty bajki wierzysz xD
Wiesz co to "coping"?

Słodki jesteś. Mondlala filozofuje, gugu gaga. Pierwse kroczki. Próbuj, próbuj BJuś , może ktoś zwróci na ciebie uwagę smile

406

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
WesołaDziewczyna007 napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:
Shinigami napisał/a:

Wprost przyznała, że całe to udawane małżeństwo było od samego początku zaplanowane. Wszyscy dali się nabrać, on, cała jego rodzina i każdy inny kto ich znał

W jakie Ty bajki wierzysz xD
Wiesz co to "coping"?

Słodki jesteś. Mondlala filozofuje, gugu gaga. Pierwse kroczki. Próbuj, próbuj BJuś , może ktoś zwróci na ciebie uwagę smile

Pierwszy z brzegu przyklad.

407 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-07-29 14:34:48)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
JohnyBravo777 napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

W jakie Ty bajki wierzysz xD
Wiesz co to "coping"?

Słodki jesteś. Mondlala filozofuje, gugu gaga. Pierwse kroczki. Próbuj, próbuj BJuś , może ktoś zwróci na ciebie uwagę smile

Pierwszy z brzegu przyklad.

ŁAŁ! logika 101, ale mi zaimponowałeś! Szybko połączyłes fakty i wyskoczyłeś z celną ripostą! Ty to chyba musisz dużo czytać i mieć ponadprzeciętne IQ? 250? Takie sprawiasz wrażenie.
Poziom foru spada, ale ty to jesteś tak wyjątkowy i nieprzeciętny, że ratujesz poziom. Dziękuję smile
Oczywiscie ostatnie słowo będzie nalzezało do ciebie, już ustepuje pola.

408

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Bert44 napisał/a:

To prawda zmienia sie. Singli wiecej niz kiedykolwiek, dzieci mniej niz kiedykolwiek, wiek kiedy dziecko sie pojawia najpozniejszy w historii.

W afryce i indiach akurat jest boom dzieki kulturze + skokowemu postępowi medycyny. Swiat to nie tylko europa wiesz?

409 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-07-29 14:43:31)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
WesołaDziewczyna007 napisał/a:
Bert44 napisał/a:

To prawda zmienia sie. Singli wiecej niz kiedykolwiek, dzieci mniej niz kiedykolwiek, wiek kiedy dziecko sie pojawia najpozniejszy w historii.

W afryce i indiach akurat jest boom dzieki kulturze + skokowemu postępowi medycyny. Swiat to nie tylko europa wiesz?

W galaktyce Andromedy może też. Raczej o naszym podwórku gadamy wiesz?

410 Ostatnio edytowany przez Muqin (2026-07-29 17:08:40)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Legat napisał/a:

Napisałem jedynie z resztą zgodnie z prawdą historyczną, że w Polsce kobiety otrzymały prawa wyborcze, dzięki udziałowi w wysiłku wolnościowym, wyzwoleńczym. Z resztą prawa wyborcze chłopi w płciach kobiet i mężczyzn, również tak jak wszystkie kobiety otrzymali w 1918 roku. Tak zbudowano prawdziwie demokratyczne państwo, gdzie  każdy stan mógł mieć wpływ na to co dzieje się w Polsce.

Serio?
Mamy rok 1918, tuż po Wielkiej Wojnie, która przeorała układ geopolityczny i społeczny. Powstaje nowe w pewnym sensie państwo czyli Polska. Czemu nowe - bo przez ok.150 lat jako państwo Polska się nie rozwijała. Wskoczyła w nową rzeczywistość. Jakoś to państwo musi być zorganizowane, prawodawstwo scalone itd czyli ileś decyzji strategicznych musi zostać podjętych, w przypadku Polski w całkiem konkretnym momencie dziejów, nie da się pewnych decyzji odłożyć i do tej grupy należy decyzja o prawach wyborczych dla kobiet. Opcje są trzy - przyznać, nie przyznać, przyznać w wersji okrojonej i zobaczyć co dalej.
Piłsudzki (traktowany umownie a symbolicznie nieco w tym momencie) podjął decyzję numer 1 czyli przyznać. Dalekowzroczną i sensowną. Wyczuł/wiedział/przewidział, że te prawa wyborcze dla kobiet to stanie się co najmniej europejska norma. Kwestia wkładu kobiet w odzyskanie niepodległości to eleganckie i przy okazji dobre propagandowo opisanie sytuacji. Nie zapominajmy, że pomysł na skalę Europy był wtedy z tych nowatorskich i powszechnym a bardzo silnym poparciem społecznym wcale się na ziemiach pozaborowych nie cieszył. Tak chłodnym oczkiem historyka.
Z punktu widzenia przegiętego w kierunku feminizmu "najnowszej fali" czyli pół - żartem: Jak doskonale tu widać to cholerne poczucie wyższości u mężczyzn ! Należne prawa jako "nagroda za wysiłek patriotyczny, też coś! Jaśnie panowie raczyli sługi nagrodzić! " big_smile

Legat napisał/a:

Chodzi o pewną zasadę kulturową. Bo wg mnie Smutna też mówi o pewnej zmianie kulturowej.
Gdzie źle rozumie się przeszłość i na tej podstawie, chce się budować nowe wzory kobiety niezależnej, gdzie jakby dodatkiem do tej niezależności jest najpierw dziecko, a potem jeśli już mężczyzna.

Źle się rozumie przeszłość? Legat, jest li jedyne prawdziwe i jedyne poprawne rozumienie przeszłości? Na milę mi pachnie brzydko takie podejście, już tacy w historii byli co to uznawali, że na rozumienie i interpretację przeszłości mają monopol.


@Smutna
Masz rację z tym mieszaniem się wątków i narracji w rozmowie, nieuchronne, bo zmiany kulturowe są wielowątkowe.
Mrs. Happiness pisze o tym, że najlepsze dla dziecka to wychowywanie przez biologicznych rodziców. Ewidentnie kulturowo silny wzorzec.
A real, chcemy czy nie - ewoluuje. Pytanie czy  jest to wzorzec zawsze najlepszy dla dziecka? Ano można co najmniej dyskutować, czy lepsze gdy jedno z rodziców  jest jakiś patologiczne. Albo nawet gdy para się permanentnie kłóci bo ze sobą wytrzymać nie może, choć osobno patologiczni nie są.
Kiedyś dziecko rozwiedzionych rodziców było wyjątkiem, dziś już wyjątkiem aż takim nie jest, a na pewno inne dzieci już go palcami nie wytykają.
Stary wzorzec zachodni czyli dozgonna monogamia zwyczajnie już w przeszłość odchodzi, chcemy czy nie. Podobnie jak rodzina poligamiczna jako zjawisko się kończy. Nie że od razu i od jutra, ale pewne rozwiązania społeczne odchodzą w przeszłość.
Nowe wzorce kulturowe bardziej  się jednak rodzą niż są konstruowane, no chyba że się jakaś rewolucja bolszewicka czy inna trafi, wtedy jest brutalnie i przymusowo.
Piszesz, Bert, że część ludzi decyduje sie na samotne życie singli... ano tak jest. Czemu? Bo warunki w społeczeństwach rozwiniętych są takie, ze singiel daje radę nie tylko przetrwać, ale też ma z bycia singlem bonusy.
Tak zwane rodziny patchworkowe nie są jeszcze normą społeczna, ale kto wie jak będzie? Żyjemy w czasach, w których jajeczko dawczyni zapłodnione spermą dawcy jest noszone przez surogatkę , a urodzone dziecko jest wychowywane przez zupełnie nie spokrewnioną z nim biologicznie parę. Powszechne to nie jest, ale za ileś lat, kto wie?

@Bert, gadanie o "naszym podwórku" w dobie globalizacji? Czas "naszego" podwórka" i "ich" podwórka się kończy. smile

411 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-07-29 17:39:24)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Muqin napisał/a:

Mrs. Happiness pisze o tym, że najlepsze dla dziecka to wychowywanie przez biologicznych rodziców. Ewidentnie kulturowo silny wzorzec.
A real, chcemy czy nie - ewoluuje. Pytanie czy  jest to wzorzec zawsze najlepszy dla dziecka? Ano można co najmniej dyskutować, czy lepsze gdy jedno z rodziców  jest jakiś patologiczne. Albo nawet gdy para się permanentnie kłóci bo ze sobą wytrzymać nie może, choć osobno patologiczni nie są.
Kiedyś dziecko rozwiedzionych rodziców było wyjątkiem, dziś już wyjątkiem aż takim nie jest, a na pewno inne dzieci już go palcami nie wytykają.
Stary wzorzec zachodni czyli dozgonna monogamia zwyczajnie już w przeszłość odchodzi, chcemy czy nie. Podobnie jak rodzina poligamiczna jako zjawisko się kończy. Nie że od razu i od jutra, ale pewne rozwiązania społeczne odchodzą w przeszłość.

Mrs.Happiness pisze o tym, że dziecko, aby prawidłowo się rozwijać, powinno mieć ojca oraz matkę. Oczywiście nie da się wszystkiego przewidzieć i po drodze któryś z rodziców może się "wykruszyć" (znam nawet takie sytuacje, gdzie to matka zostawiła ojca z dzieckiem i poszła w siną dal, bo zrobiła tak np. moja koleżanka z dzieciństwa). Ale generalnie to nie jest działanie na korzyść dziecka, by z góry planować, że facet będzie tylko dawcą spermy, a potem do widzenia panu i albo dziecko będzie wychowywane wyłącznie przez matkę, albo z czasem mu się znajdzie innego tatusia. "Bez presji czasu", jak to pisała Smutna. Przecież dla dziecka to nie jest sytuacja neutralna, gdy rodzina jest w jakiś tam sposób niepełna, rozbita, skrzywiona. Przy wyborze ojciec przemocowiec a brak ojca, no to wybór jest prosty, dziecko to też zrozumie, nawet jeśli dopiero z czasem. Podobnie jak rodzice razem mieliby być nieszczęśliwi, dużo się kłócić itp. Ale jak dziecko ma zrozumieć to, że matka po prostu poszła z kimś obcym do łóżka, zaszła w ciążę i tego ojca w ogóle nie poinformowała, że ma syna lub córkę, albo postarała się w inny sposób, by nie miał on kontaktu z dzieckiem? Jak ma pojąć i nie zostać przez to "naznaczone", że dla matki ojciec był tylko środkiem do celu, że go totalnie uprzedmiotowiła i w sumie to matki zdaniem faceci są potrzebni co najwyżej do momentu zapłodnienia komórki jajowej, a potem lepiej żyć bez nich? Przecież tak się robi dzieciom kisiel z mózgu.

No ludzie kochani... ja rozumiem, że się dużo zmienia na świecie, że społeczeństwo "eksperymentuje", szuka "odnóg" w wydeptanej dawniej ścieżce, ale pewne rzeczy są niezmiennie szkodliwe.

412

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Operujesz mocnymi stereotypami.

Jeśli Twoim zdaniem to, że jak ktoś bardzo dużo czasu i uwagi poświęca pracy, to ma mniej czasu na związki i rodzinę jest stereotypem a nie faktem, to spoko, operuję stereotypami.

WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Wbrew pozorom pani która pracuje jako salowa na nocki i zarabia minimalną tez może nie mieć czasu dla rodziny. To że luzie pracują cięzko w kiepsko płatnych zawodach i ani nie mają pieniędzy, ani czasu dla rodziny to nie jest jakiś wyjątek w Polsce.

Widzisz, sęk w tym, że nigdzie nie napisałam, że niskopłatna praca = dużo wolnego czasu.

WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Myślę że kobiety 40+ w Polsce nie są feministkami tylko po prostu to pamiętają, pracowały na smieciówkach, jeżdziły do niemca na szparagi. Dlatego czekają z dzieckiem bo rozumieją że nauczycielka, pielęgniarka, ma po prostu więcej swobody niż osoba niewykwalifikowana na wypadek recesji.
Transformacja i bezrobocie lat 90 najwięcej dotknelo osoby niewykwalifikowane. Nauczycielki, lekarki, pielęgniarki, urzędniczki, prawniczki może nie zarabiały dużo ale jednak prace miały.

Kobiety nadal pracują na śmieciówkach. Albo na popularnym teraz B2B, które tak naprawdę powinno być umową o pracę, ale ludziom wydaje się, że jak dostaną kilkaset złotych miesięcznie więcej, to im się "opłaca". Choć tak naprawdę opłaca się szefowi, który w razie np. choroby pracownika, może się go bardzo łatwo pozbyć smile

Zresztą powiedzmy sobie szczerze, wiele osób kompletnie nie ma predyspozycji do wykonywania jakichś bardziej wymagających zawodów, bo w kwestii inteligencji to nie "sky is the limit". A spośród moich znajomych najwięcej dzieci mają te kobiety, które wcale dużo nie zarabiają, wiele z nich pracuje w marketach i innych takich zwyczajnych miejscach pracy. Z kolei te wykształcone, z lepszymi zarobkami czasem bez końca odkładają macierzyństwo, mimo że teoretycznie mają lepsze warunki, by zostać matkami.

413 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-07-29 17:53:25)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Ale przecież matka może powiedzieć dowolna rzecz i dziecko to łyknie. Nawet że był weteranem wojennym i zabiła go mina, więc szacun że bohater tongue
Przecież jak zaliczysz wpadkę to też nie opowiadasz dziecku, że w sumie planowaliście jedno dziecko, ale jakoś tak potem Kasia pod namiotem została poczęta bo się fajny nastrój zrobił. Dlaczego tutaj miłaby być inaczej?
Co to za pomysł żeby dziecku sie tłumaczyć ze swoich wyborów życiowych? Wystarczy przyjąć model wychowawczy jak podrośniesz to zrozumieć i przekladać to co roku.
Cały czas opisujesz że nie da się wychować w modelu postpsychologicznym dziecka samotnie. Nie da, zgadzam się. Ale możesz ogólnie wychować dziecko dobrze, na fajnego człowieka.

414

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Mrs.Happiness napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Operujesz mocnymi stereotypami.

Jeśli Twoim zdaniem to, że jak ktoś bardzo dużo czasu i uwagi poświęca pracy, to ma mniej czasu na związki i rodzinę jest stereotypem a nie faktem, to spoko, operuję stereotypami.

Statystycznie blue collar jobs muszą pracowac więcej godzin żeby żyć na takim samym poziomie co pracownicy wykwalifikowany. Wbrew pozorom stary model idz na studia, zdobądz fach, a potem zakładaj rodzinę się sprawdza. Statystycznie małżeństwa gdzie ludzie kończą studia/zdobywają profesje, biorą ślub, kupują nieruchoość, zachodzą w ciąże jest najtrwalszy. Zmiana w kolejności zawsze powoduje wzrost divorce rate. Dane z USA.

415

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Ale przecież matka może powiedzieć dowolna rzecz i dziecko to łyknie. Nawet że był weteranem wojennym i zabiła go mina, więc szacun że bohater tongue
Przecież jak zaliczysz wpadkę to też nie opowiadasz dziecku, że w sumie planowaliście jedno dziecko, ale jakoś tak potem Kasia pod namiotem została poczęta bo się fajny nastrój zrobił. Dlaczego tutaj miłaby być inaczej?
Co to za pomysł żeby dziecku sie tłumaczyć ze swoich wyborów życiowych? Wystarczy przyjąć model wychowawczy jak podrośniesz to zrozumieć i przekladać to co roku.
Cały czas opisujesz że nie da się wychować w modelu postpsychologicznym dziecka samotnie. Nie da, zgadzam się. Ale możesz ogólnie wychować dziecko dobrze, na fajnego człowieka.

I odetniesz się od całej rodziny i wszystkich znajomych, żeby dziecko się nigdy przypadkiem nie dowiedziało? A jak ten facet spotka Was przypadkiem na ulicy, doda dwa do dwóch i będzie chciał kontaktu z dzieckiem, to co? Czasem wystarczy jedno spojrzenie i od razu widać pokrewieństwo.

Albo jak dziecko zachoruje i będzie potrzebny dawca, kobieta nie będzie mogła nim być, a z ojcem kontaktu nie chciała, ani z jego rodziną? Takie rzeczy się zdarzają. Może nie codziennie, ale komuś tak, a jaką masz gwarancję, że akurat Tobie się nie przytrafi? No żadnej.

Zresztą, trzeba być okropnie egoistycznym człowiekiem, żeby tak postępować i świadomie odbierać dziecku możliwość posiadania pełnej rodziny. Nie dlatego, że ojciec się nie nadawał, nie dlatego, że był psycholem, ale w imię jakiegoś dziwnie pojętej "niezależności". I jeszcze je okłamywać, że facet umarł. Rozumiem, że jakby chciało pójść na grób tatusia, to byś je prowadziła na grób jakiegoś randoma i tam paliłoby znicz? xD

To już lepiej być z rodziny, gdzie rodzice się rozstali, ale oboje wspólnie wychowują, bo mimo że mieszkają osobno, to nadal masz ich oboje.

416 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-07-29 18:45:18)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Statystycznie blue collar jobs muszą pracowac więcej godzin żeby żyć na takim samym poziomie co pracownicy wykwalifikowany. Wbrew pozorom stary model idz na studia, zdobądz fach, a potem zakładaj rodzinę się sprawdza.

W moich wypowiedziach pojawia się nie tylko czas, ale też uwaga, jaką trzeba pracy poświęcić. W rozumieniu, że praca może zajmować nam głowę nawet jak fizycznie w niej nie jesteśmy. Jak chcesz być zawsze "na czasie" i dobrze wykwalifikowany, to bywa, że nauka nigdy się nie kończy, bo np. takie IT rozwija się bez przerwy. Wiele osób przynosi też pracę do domu, albo jak pracują zdalnie, to siedzą po godzinach, bo godziny pracy się totalnie rozmywają. Ktoś, kto pracuje np. w urzędzie od 7 do 15 albo nawet osoba z marketu, która ma konkretną zmianę i po niej wraca do domu, z pracy może przynieść co najwyżej jakieś złe emocje, jak ją ktoś zdenerwował. Ale nie będzie w domu rozpatrywać wniosków, albo zastanawiać się, jak jutro poukłada chipsy na półce.

Mało komu udaje się w życiu tak, że nie musi za wiele robić i kasa dosłownie "leci z nieba jak manna". Większość na swój dorobek musi ostro zapierdzielać, przynajmniej przez pewną część życia i ta część życia to rzadko jest kilka lat. A i nie zawsze coś z tego zapierdzielania wychodzi.

WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Statystycznie małżeństwa gdzie ludzie kończą studia/zdobywają profesje, biorą ślub, kupują nieruchoość, zachodzą w ciąże jest najtrwalszy. Zmiana w kolejności zawsze powoduje wzrost divorce rate. Dane z USA.

To jest bardziej złożone, bo po prostu statystycznie takie osoby mogą być bardziej stabilne i bardziej pragmatycznie podchodzić do życia (bardziej skrupulatnie planować kolejne kroki, zamiast polegać na emocjonalnych zrywach, ale też mieć całkiem niezłą samodyscyplinę), ale tu wracamy do tego, co pisałam w którymś poście wyżej, że wielu ludzi nie ma predyspozycji ani do zrobienia dobrych studiów, ani do bardziej wymagającej umysłowo pracy (co zresztą jest całkowicie normalne, bo nie potrzebujemy milionów dyrektorów korporacji). Co więcej, niektórzy po prostu wolą inne, bardziej skromne życie, czy bardziej niszowe zawody, które nie przynoszą tyle kasy, ale dają satysfakcję. Poza tym ci wykształceni, z własnym dachem nad głową itp. statystycznie tych dzieci mają mniej i rzadziej decydują się na rodziny wielodzietne. Więc w praktyce mamy węższą grupę ludzi, w której pewien styl życia sprzyja stabilności oraz dużo większą grupę o ogromnym przekroju społecznym - i jednym wychodzi lepiej, innym gorzej, ale to nie tak, że każdy, kto najpierw zrobił sobie dziecko, a potem kupił dom, bierze rozwód. Niektórzy cechy tych "wykształconych" posiadają mimo gorszej sytuacji życiowej.

A patrząc z szerszej perspektywy, dla nas jako społeczeństwa byłoby lepiej, gdyby tych dzieci było więcej zamiast coraz mniej.

417 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-07-29 19:17:23)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Muqin napisał/a:

Piszesz, Bert, że część ludzi decyduje sie na samotne życie singli... ano tak jest. Czemu? Bo warunki w społeczeństwach rozwiniętych są takie, ze singiel daje radę nie tylko przetrwać, ale też ma z bycia singlem bonusy.
Tak zwane rodziny patchworkowe nie są jeszcze normą społeczna, ale kto wie jak będzie? Żyjemy w czasach, w których jajeczko dawczyni zapłodnione spermą dawcy jest noszone przez surogatkę , a urodzone dziecko jest wychowywane przez zupełnie nie spokrewnioną z nim biologicznie parę. Powszechne to nie jest, ale za ileś lat, kto wie?

Zgadza sie. Jest duzo singli z powodow o ktorych piszesz i pewnie tez innych. Nie wszyscy single to babki bo facet nie pomagal przy dziecku albo pral matke.  Bo taki przekaz leci w watku

Niewazne kto jest dawca, niewazne skad sie bierze dziecko, czy jest adoptowane czy swoje czy co. Wazne kto i jak wychowuje. Czy dziecko jest najnowsza zabawka ktorej bedziemy robic wode z mozgu i odpowiadac z roku na rok-  dam odpowiedz za rok bo jeszcze za maly/mala jestes. W miedzyczasie trzymaj sie z dala od tych wstretnych facetow. A jak jestes chlopcem to trzymaj sie z dala od siebie

418 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-07-29 20:40:42)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Mrs.Happiness napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Ale przecież matka może powiedzieć dowolna rzecz i dziecko to łyknie. Nawet że był weteranem wojennym i zabiła go mina, więc szacun że bohater tongue
Przecież jak zaliczysz wpadkę to też nie opowiadasz dziecku, że w sumie planowaliście jedno dziecko, ale jakoś tak potem Kasia pod namiotem została poczęta bo się fajny nastrój zrobił. Dlaczego tutaj miłaby być inaczej?
Co to za pomysł żeby dziecku sie tłumaczyć ze swoich wyborów życiowych? Wystarczy przyjąć model wychowawczy jak podrośniesz to zrozumieć i przekladać to co roku.
Cały czas opisujesz że nie da się wychować w modelu postpsychologicznym dziecka samotnie. Nie da, zgadzam się. Ale możesz ogólnie wychować dziecko dobrze, na fajnego człowieka.

I odetniesz się od całej rodziny i wszystkich znajomych, żeby dziecko się nigdy przypadkiem nie dowiedziało? A jak ten facet spotka Was przypadkiem na ulicy, doda dwa do dwóch i będzie chciał kontaktu z dzieckiem, to co? Czasem wystarczy jedno spojrzenie i od razu widać pokrewieństwo.

Albo jak dziecko zachoruje i będzie potrzebny dawca, kobieta nie będzie mogła nim być, a z ojcem kontaktu nie chciała, ani z jego rodziną? Takie rzeczy się zdarzają. Może nie codziennie, ale komuś tak, a jaką masz gwarancję, że akurat Tobie się nie przytrafi? No żadnej.

Zresztą, trzeba być okropnie egoistycznym człowiekiem, żeby tak postępować i świadomie odbierać dziecku możliwość posiadania pełnej rodziny. Nie dlatego, że ojciec się nie nadawał, nie dlatego, że był psycholem, ale w imię jakiegoś dziwnie pojętej "niezależności". I jeszcze je okłamywać, że facet umarł. Rozumiem, że jakby chciało pójść na grób tatusia, to byś je prowadziła na grób jakiegoś randoma i tam paliłoby znicz? xD

To już lepiej być z rodziny, gdzie rodzice się rozstali, ale oboje wspólnie wychowują, bo mimo że mieszkają osobno, to nadal masz ich oboje.

Daj spokój, znicz.... A po co dziecko ma obchodzić zaduszki? Lepiej haloween i nie ma problemu.
Dzieci są bite i im rodzice wmawiają, że to normalne a tak naprawdę to ich wina, mimo kontaktu z rodziną i nauczycielami czasem dopiero w okolicach dorosłości ogarniają ze cos jest nie tak. A my tu mówimy o jakimś małym detalu big_smile Przeciez takie dziecko nie pyta się codziennie gdzie tata. Jak akurat ma wakacje i mu się nudzi, albo jest dzień ojca to może coś się zacznie zastanawiać, ale chyba to nie jest jakaś ciągła walka o prawde jak w agencji wywiadoczej? Nie wiem. Tak sobie myślę, że gdyby moi rodzice postanowili ukryć babcie, czy swoje rodzeństwo to by dali radę, bo jakoś nie miałam informacji że istnieją i się nie zastanawiałam. Poznałam ich, ale nie z wlasnych dociekań genealogicznych tylko jakoś przy okazji świąt. Ale gdyby ich nie zaprosili to bym pewnie nie drążyła. Nie wiem jak to wygląda. Czy to takie naturalne dociekać gdzie są rodzice?  Możesz poinformować nauczycielki że sytuacja napięta i żeby na zajęciach nie kazały dziecku pisać wy[pracowań za co kocham tete i tyle. Jak szkoła ok to się dostosują. Dzieci mają różne zajawki, czasem bardziej interesuje ich oglądanie żółwi ninja, niż żeby sprawdzić co u babci. To że ty rozumiesz rolę taty, nie znaczy że dziecko domyślnie zrozumie jego ważność i zacznie dociekać. Moze zaczac dociekać dlaczego żółwie żyją w kanałach, bo tak nie ogarnia priorytetów życiowcyh.

Moim zdaniem nie ma nic bardziej nie egoistycznego niż posiadanie dziecka. Trudno mi sobie wyobrazić większe wyzwanie dla kobiety z którego nic zupełnie nie ma. To altruistyczna działalność 24/7 przez minimum kilkanaście lat.
Domyślie jesli chcesz być dobrym rodzicem musisz przyjąć że twoje dziecko może samostanowić i wychowujesz je do życia w świecie oraz opuszczenia cię. A im lepiej dziecko wychowasz tym mniejszą bedzie miało potrzebę wracać, bo już wszystko od ciebie dostało. Myślę, ze w twojej wypowiedzi jest założenie że taka kobieta wychowa dziecko źle i ogólnie będzie złą matką, bo celem istnienia dziecka bedzie spełnianie kolejnych potrzeb matki, a nie dziecka. Zakładając ze brak ojca to jedyna samolubna (chociaż ja się z tym nie zgadzam) rzecz jaką robi w procesie posiadania dziecka, to przecież jest czysty altruizm.
CZy powiedziałabyś to samo o adopcji dziecka? Czy to też egoistyczne adoptować dziecko samodzielnie? Jesli zmieniasz sytuacje dziecka z jego rodzina biologiczna go nie chce, do samodzielna kobieta go chce to też jest egoistyczne?

Bert44 napisał/a:

Niewazne kto jest dawca, niewazne skad sie bierze dziecko, czy jest adoptowane czy swoje czy co. Wazne kto i jak wychowuje. Czy dziecko jest najnowsza zabawka ktorej bedziemy robic wode z mozgu i odpowiadac z roku na rok-  dam odpowiedz za rok bo jeszcze za maly/mala jestes. W miedzyczasie trzymaj sie z dala od tych wstretnych facetow. A jak jestes chlopcem to trzymaj sie z dala od siebie

Rozumiem, że jak adoptujesz dziecko to też musisz wyprowadzić obowiązkowo jego drzewo genalogiczne 5 pokoleń wstecz, bo kto by pomyślał że zrobisz białe kłamstewko na drodze do zapewnienia mu lepszego życia niż jego biologiczna rodzina?
Co ty masz z tymi facetami? Naprawdę są tacy wsrętni jak o nich piszesz? Rozuiem że okoliczności w jakich zostajesz matką muszą determinować cały styl wychowawczy? Jak masz dziecko z gwałtu to od razu musisz dziecko o tym poinformować TT Albo jak uciekłaś od patusa, albo zaciążyłaś przypadkiem na imprezie to też koniecznie. Nie możesz powiedzieć maluchowi że tata wyjechał, a potem w okolicach jak zacznie ogarniać powiedzieć że się rozstaliście albo jakąś neutralną historię?

419

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Dzieci są bite i im rodzice wmawiają, że to normalne a tak naprawdę to ich wina, mimo kontaktu z rodziną i nauczycielami czasem dopiero w okolicach dorosłości ogarniają ze cos jest nie tak. A my tu mówimy o jakimś małym detalu big_smile

Dzieci, mimo że mogą nie rozumieć na poziomie świadomym co się dzieje, to intuicyjnie wiedzą, kiedy dzieje im się krzywda i to zostawia w nich ślad.

WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Przeciez takie dziecko nie pyta się codziennie gdzie tata. Jak akurat ma wakacje i mu się nudzi, albo jest dzień ojca to może coś się zacznie zastanawiać, ale chyba to nie jest jakaś ciągła walka o prawde jak w agencji wywiadoczej? Nie wiem. Tak sobie myślę, że gdyby moi rodzice postanowili ukryć babcie, czy swoje rodzeństwo to by dali radę, bo jakoś nie miałam informacji że istnieją i się nie zastanawiałam. Poznałam ich, ale nie z wlasnych dociekań genealogicznych tylko jakoś przy okazji świąt. Ale gdyby ich nie zaprosili to bym pewnie nie drążyła. Nie wiem jak to wygląda. Czy to takie naturalne dociekać gdzie są rodzice?  Możesz poinformować nauczycielki że sytuacja napięta i żeby na zajęciach nie kazały dziecku pisać wy[pracowań za co kocham tete i tyle. Jak szkoła ok to się dostosują. Dzieci mają różne zajawki, czasem bardziej interesuje ich oglądanie żółwi ninja, niż żeby sprawdzić co u babci. To że ty rozumiesz rolę taty, nie znaczy że dziecko domyślnie zrozumie jego ważność i zacznie dociekać. Moze zaczac dociekać dlaczego żółwie żyją w kanałach, bo tak nie ogarnia priorytetów życiowcyh.

Dzieci są mądrzejsze niż Ci się wydaje i są doskonałymi obserwatorami - dlatego, że one z otoczenia się UCZĄ i czerpią wzorce przez cały czas. Pójdzie do zerówki, a tam po koleżankę czy kolegę przyjdzie tatuś i... już zgrzyt, bo ono tatusia nie ma. Może nie od razu skuma, że czegoś brakuje na obrazku, ale prędzej czy później zacznie zadawać pytania. I podobnie jak w przypadku przemocy, może na poziomie świadomym nie rozumieć, że dana sytuacja jest niekorzystna i że oto ktoś wgrywa mu szkodliwe wzorce, ale to i tak się dzieje. Co w przyszłości może skutkować poważnymi problemami w nawiązywaniu relacji z mężczyznami, z samym sobą, z kobietami - jeśli to będzie chłopiec i z biegiem czasu dotrze do niego, że matka była uprzedzona względem mężczyzn, że ich traktowała przedmiotowo, że czuje do nich niechęć. A przecież on też jest mężczyzną, więc raz, że dla matki jest tą "nielubianą płcią", a dwa, że sam nie chce być traktowany przez kobiety w sposób, w jaki został potraktowany jego ojciec.

420 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-07-29 20:53:14)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Mrs.Happiness napisał/a:

Dzieci są mądrzejsze niż Ci się wydaje i są doskonałymi obserwatorami - dlatego, że one z otoczenia się UCZĄ i czerpią wzorce przez cały czas. Pójdzie do zerówki, a tam po koleżankę czy kolegę przyjdzie tatuś i... już zgrzyt, bo ono tatusia nie ma. Może nie od razu skuma, że czegoś brakuje na obrazku, ale prędzej czy później zacznie zadawać pytania. I podobnie jak w przypadku przemocy, może na poziomie świadomym nie rozumieć, że dana sytuacja jest niekorzystna i że oto ktoś wgrywa mu szkodliwe wzorce, ale to i tak się dzieje. Co w przyszłości może skutkować poważnymi problemami w nawiązywaniu relacji z mężczyznami, z samym sobą, z kobietami - jeśli to będzie chłopiec i z biegiem czasu dotrze do niego, że matka była uprzedzona względem mężczyzn, że ich traktowała przedmiotowo, że czuje do nich niechęć. A przecież on też jest mężczyzną, więc raz, że dla matki jest tą "nielubianą płcią", a dwa, że sam nie chce być traktowany przez kobiety w sposób, w jaki został potraktowany jego ojciec.

Ale co do tego mają uprzedzenia? Co ma zrobić dziewczyna której umrze mąż w wieku 40 urodzin i tego dnia zacznie jej się perimenopauza? Albo taka co akurat spędziła ostatnie 15 lat w monogamicznym i szczesliwym związku, ale akurat facet na ostatniej prostej stwierdzi, a nie, jednak dzieci to nie.
Trzeba rozrónić sytuacje kiedy kobieta stwierdza ok nie mam wyjścia, teraz na te chwile to jedyne rozwiązanie. Od tego że ktoś w wieku 18 lat stwierdza ok, fajny plan wcielam go w życie, feminizm frvr. To są dwie zupełnie różne sytuacje.
W pierwszej nie wiem skąd ma mieć kobieta uprzedzenia do mężczyzn? Dalczego? nie może mieć fajnego taty, braci, dziadków, współpracowników, sąsiadów? Możesz lubić płec przeciwną i nadal nie mieć udanego życia towarzyskiego. Każdy incel chyba nie ma jakiegos negatywnego nastawienia do kobiet, a jednak nie mają dużych sukcesów na tym polu. Są tacy co mają, ale nawet z pozytywnym nastawieniem nie zawsze się uda wszystko w życiu zgrać.
Wszystkie problemy z nieobecnością, które opisujesz mają też samotni rodzice, którzy na pewnym etapie nie byli samotnymi rodzicami. Jakoś dają radę. Kiedyś też było nie do pomyślenia odejść od mężczyzny jak mieliście dzieci. Dzisiaj, ok nie ma problemu. Nie sprawdził się, pora się rozejść, ja biorę weekendy ty tygodnie.
Dzietność w europie spada i jest kryzys demograficzny. Może powinny zaczać powstawać osiedla planowanych samotnych matek? Społecznie to chyba lepiej zwiększyć dzietność. Społecznie już jest przyzwolenie na samodzielne rodzicielstwo- rozwody. Ja naprawdę nie widzę żadnego argumentu który by decydował ze samotny planowany rodzic jest egoistyczny, a rozwodnik już nie. Więc jak rozwodnik jest egoistyczny to też piętnować rozwodników? Ale przecież już mamy społeczna akceptacje.

421

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Moim zdaniem nie ma nic bardziej nie egoistycznego niż posiadanie dziecka. Trudno mi sobie wyobrazić większe wyzwanie dla kobiety z którego nic zupełnie nie ma. To altruistyczna działalność 24/7 przez minimum kilkanaście lat. Domyślie jesli chcesz być dobrym rodzicem musisz przyjąć że twoje dziecko może samostanowić i wychowujesz je do życia w świecie oraz opuszczenia cię. A im lepiej dziecko wychowasz tym mniejszą bedzie miało potrzebę wracać, bo już wszystko od ciebie dostało. Myślę, ze w twojej wypowiedzi jest założenie że taka kobieta wychowa dziecko źle i ogólnie będzie złą matką, bo celem istnienia dziecka bedzie spełnianie kolejnych potrzeb matki, a nie dziecka. Zakładając ze brak ojca to jedyna samolubna (chociaż ja się z tym nie zgadzam) rzecz jaką robi w procesie posiadania dziecka, to przecież jest czysty altruizm.

Moja wypowiedź jest napisana raczej dość jasno i jak się do niej nie dodaje nic od siebie, to można wywnioskować, co konkretnie "zakładam" oraz co rozumiem przez egoizm.

WesołaDziewczyna007 napisał/a:

CZy powiedziałabyś to samo o adopcji dziecka? Czy to też egoistyczne adoptować dziecko samodzielnie? Jesli zmieniasz sytuacje dziecka z jego rodzina biologiczna go nie chce, do samodzielna kobieta go chce to też jest egoistyczne?

Adopcja to jednak coś innego, niż robienie sobie dziecka po to, by wychowywać samotnie a ojcu (nieważne jaki by nie był) zablokować kontakt z nim. Bo tu dziecko ma wybór: życie z gównianą rodziną, życie w domu dziecka albo życie z jednym rodzicem, który chce się nim zaopiekować i da mu dom. To podobna sytuacja do tej, gdzie ojciec jest np. przemocowy. Czyli to można zrozumieć, bo adopcja może realnie poprawić sytuację tego dziecka, dać mu choć namiastkę rodziny, której NIE MA OPCJI posiadać i zostało to już "sprawdzone". Choć generalnie łatwiej jest uzyskać zgodę na adopcje parom niż singlom - też nie bez powodu smile

422 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-07-29 21:13:37)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Mrs.Happiness napisał/a:

Bo tu dziecko ma wybór: życie z gównianą rodziną, życie w domu dziecka albo życie z jednym rodzicem, który chce się nim zaopiekować i da mu dom.

Jest opcja czwarta nie istnieć. Ja bym wolała istnieć z egoizmu niż nie istnieć. Statystycznie większośc ludzi chce istnieć, bo odsetek samobójstw jest bardzo niski. Więc można założyć że dziecko gdyby miało wybrac istnieć albo nie istnieć to by wolało istnieć, tak jak większość ludzi na świecie, którzy się nie planują zabić.

Pojawia się argument - to egoistyczne pozbawić dziecko ojca. Ale jak się rozwodzicie to już nie jest egoistyczne. Czyli musisz zrobić test czy ktoś sie nadaje czy nie na ojca i dopiero potem szarpać sie po sądach, zamiast założyć, ok 50% małżeństw się rozwodzi, te procenty rosną, więc jest duża szansa że my się rozwiedziemy, więc daruje sobie ten etap i od razu przechodze do samotnego macierzyństwa oszczedzając tym samym dziecku szansy 50% na traumę rozwodu. Z tego co widzę dzieci są dośc straumatyzowane szczególnie jak rodzic zakłada nową rodzinę, a tą starą olewa. Jedno ryzyko maleje inne rośnie. Ja nie wiem jak wy przewidujecie co jest lepsze. Jakoś tego nie widze.

Nie widzę też związku dobrych kontaktów z drugim rodzicem dziecka do bycia dobrym rodzicem.

423

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
WesołaDziewczyna007 napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Ale przecież matka może powiedzieć dowolna rzecz i dziecko to łyknie. Nawet że był weteranem wojennym i zabiła go mina, więc szacun że bohater tongue
Przecież jak zaliczysz wpadkę to też nie opowiadasz dziecku, że w sumie planowaliście jedno dziecko, ale jakoś tak potem Kasia pod namiotem została poczęta bo się fajny nastrój zrobił. Dlaczego tutaj miłaby być inaczej?
Co to za pomysł żeby dziecku sie tłumaczyć ze swoich wyborów życiowych? Wystarczy przyjąć model wychowawczy jak podrośniesz to zrozumieć i przekladać to co roku.
Cały czas opisujesz że nie da się wychować w modelu postpsychologicznym dziecka samotnie. Nie da, zgadzam się. Ale możesz ogólnie wychować dziecko dobrze, na fajnego człowieka.

I odetniesz się od całej rodziny i wszystkich znajomych, żeby dziecko się nigdy przypadkiem nie dowiedziało? A jak ten facet spotka Was przypadkiem na ulicy, doda dwa do dwóch i będzie chciał kontaktu z dzieckiem, to co? Czasem wystarczy jedno spojrzenie i od razu widać pokrewieństwo.

Albo jak dziecko zachoruje i będzie potrzebny dawca, kobieta nie będzie mogła nim być, a z ojcem kontaktu nie chciała, ani z jego rodziną? Takie rzeczy się zdarzają. Może nie codziennie, ale komuś tak, a jaką masz gwarancję, że akurat Tobie się nie przytrafi? No żadnej.

Zresztą, trzeba być okropnie egoistycznym człowiekiem, żeby tak postępować i świadomie odbierać dziecku możliwość posiadania pełnej rodziny. Nie dlatego, że ojciec się nie nadawał, nie dlatego, że był psycholem, ale w imię jakiegoś dziwnie pojętej "niezależności". I jeszcze je okłamywać, że facet umarł. Rozumiem, że jakby chciało pójść na grób tatusia, to byś je prowadziła na grób jakiegoś randoma i tam paliłoby znicz? xD

To już lepiej być z rodziny, gdzie rodzice się rozstali, ale oboje wspólnie wychowują, bo mimo że mieszkają osobno, to nadal masz ich oboje.

Daj spokój, znicz.... A po co dziecko ma obchodzić zaduszki? Lepiej haloween i nie ma problemu.
Dzieci są bite i im rodzice wmawiają, że to normalne a tak naprawdę to ich wina, mimo kontaktu z rodziną i nauczycielami czasem dopiero w okolicach dorosłości ogarniają ze cos jest nie tak. A my tu mówimy o jakimś małym detalu big_smile Przeciez takie dziecko nie pyta się codziennie gdzie tata. Jak akurat ma wakacje i mu się nudzi, albo jest dzień ojca to może coś się zacznie zastanawiać, ale chyba to nie jest jakaś ciągła walka o prawde jak w agencji wywiadoczej? Nie wiem. Tak sobie myślę, że gdyby moi rodzice postanowili ukryć babcie, czy swoje rodzeństwo to by dali radę, bo jakoś nie miałam informacji że istnieją i się nie zastanawiałam. Poznałam ich, ale nie z wlasnych dociekań genealogicznych tylko jakoś przy okazji świąt. Ale gdyby ich nie zaprosili to bym pewnie nie drążyła. Nie wiem jak to wygląda. Czy to takie naturalne dociekać gdzie są rodzice?  Możesz poinformować nauczycielki że sytuacja napięta i żeby na zajęciach nie kazały dziecku pisać wy[pracowań za co kocham tete i tyle. Jak szkoła ok to się dostosują. Dzieci mają różne zajawki, czasem bardziej interesuje ich oglądanie żółwi ninja, niż żeby sprawdzić co u babci. To że ty rozumiesz rolę taty, nie znaczy że dziecko domyślnie zrozumie jego ważność i zacznie dociekać. Moze zaczac dociekać dlaczego żółwie żyją w kanałach, bo tak nie ogarnia priorytetów życiowcyh.

Moim zdaniem nie ma nic bardziej nie egoistycznego niż posiadanie dziecka. Trudno mi sobie wyobrazić większe wyzwanie dla kobiety z którego nic zupełnie nie ma. To altruistyczna działalność 24/7 przez minimum kilkanaście lat.
Domyślie jesli chcesz być dobrym rodzicem musisz przyjąć że twoje dziecko może samostanowić i wychowujesz je do życia w świecie oraz opuszczenia cię. A im lepiej dziecko wychowasz tym mniejszą bedzie miało potrzebę wracać, bo już wszystko od ciebie dostało. Myślę, ze w twojej wypowiedzi jest założenie że taka kobieta wychowa dziecko źle i ogólnie będzie złą matką, bo celem istnienia dziecka bedzie spełnianie kolejnych potrzeb matki, a nie dziecka. Zakładając ze brak ojca to jedyna samolubna (chociaż ja się z tym nie zgadzam) rzecz jaką robi w procesie posiadania dziecka, to przecież jest czysty altruizm.
CZy powiedziałabyś to samo o adopcji dziecka? Czy to też egoistyczne adoptować dziecko samodzielnie? Jesli zmieniasz sytuacje dziecka z jego rodzina biologiczna go nie chce, do samodzielna kobieta go chce to też jest egoistyczne?

Bert44 napisał/a:

Niewazne kto jest dawca, niewazne skad sie bierze dziecko, czy jest adoptowane czy swoje czy co. Wazne kto i jak wychowuje. Czy dziecko jest najnowsza zabawka ktorej bedziemy robic wode z mozgu i odpowiadac z roku na rok-  dam odpowiedz za rok bo jeszcze za maly/mala jestes. W miedzyczasie trzymaj sie z dala od tych wstretnych facetow. A jak jestes chlopcem to trzymaj sie z dala od siebie

Rozumiem, że jak adoptujesz dziecko to też musisz wyprowadzić obowiązkowo jego drzewo genalogiczne 5 pokoleń wstecz, bo kto by pomyślał że zrobisz białe kłamstewko na drodze do zapewnienia mu lepszego życia niż jego biologiczna rodzina?
Co ty masz z tymi facetami? Naprawdę są tacy wsrętni jak o nich piszesz? Rozuiem że okoliczności w jakich zostajesz matką muszą determinować cały styl wychowawczy? Jak masz dziecko z gwałtu to od razu musisz dziecko o tym poinformować TT Albo jak uciekłaś od patusa, albo zaciążyłaś przypadkiem na imprezie to też koniecznie. Nie możesz powiedzieć maluchowi że tata wyjechał, a potem w okolicach jak zacznie ogarniać powiedzieć że się rozstaliście albo jakąś neutralną historię?

Jajcara

424

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
WesołaDziewczyna007 napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:

Bo tu dziecko ma wybór: życie z gównianą rodziną, życie w domu dziecka albo życie z jednym rodzicem, który chce się nim zaopiekować i da mu dom.

Jest opcja czwarta nie istnieć. Ja bym wolała istnieć z egoizmu niż nie istnieć. Statystycznie większośc ludzi chce istnieć, bo odsetek samobójstw jest bardzo niski. Więc można założyć że dziecko gdyby miało wybrac istnieć albo nie istnieć to by wolało istnieć, tak jak większość ludzi na świecie.

Pojawia się argument - to egoistyczne pozbawić dziecko ojca. Ale jak się rozwodzicie to już nie jest egoistyczne. Czyli musisz zrobić test czy ktoś sie nadaje czy nie na ojca i dopiero potem szarpać sie po sądach, zamiast założyć, ok 50% małżeństw się rozwodzi, te procenty rosną, więc jest duża szansa że my się rozwiedziemy, więc daruje sobie ten etap i od razu przechodze do samotnego macierzyństwa oszczedzając tym samym dziecku szansy 50% na traumę rozwodu.

Nie zawsze pozbycie dziecka ojca jest egoistyczne np jak ojciec źle dzieci traktował to lepiej żeby tego ojca nie miały niż miały byle jakiego

425

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Bert44 napisał/a:

Jajcara

wink

426 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-07-29 21:17:28)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Julia life in UK napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:

Bo tu dziecko ma wybór: życie z gównianą rodziną, życie w domu dziecka albo życie z jednym rodzicem, który chce się nim zaopiekować i da mu dom.

Jest opcja czwarta nie istnieć. Ja bym wolała istnieć z egoizmu niż nie istnieć. Statystycznie większośc ludzi chce istnieć, bo odsetek samobójstw jest bardzo niski. Więc można założyć że dziecko gdyby miało wybrac istnieć albo nie istnieć to by wolało istnieć, tak jak większość ludzi na świecie.

Pojawia się argument - to egoistyczne pozbawić dziecko ojca. Ale jak się rozwodzicie to już nie jest egoistyczne. Czyli musisz zrobić test czy ktoś sie nadaje czy nie na ojca i dopiero potem szarpać sie po sądach, zamiast założyć, ok 50% małżeństw się rozwodzi, te procenty rosną, więc jest duża szansa że my się rozwiedziemy, więc daruje sobie ten etap i od razu przechodze do samotnego macierzyństwa oszczedzając tym samym dziecku szansy 50% na traumę rozwodu.

Nie zawsze pozbycie dziecka ojca jest egoistyczne np jak ojciec źle dzieci traktował to lepiej żeby tego ojca nie miały niż miały byle jakiego

Albo jak zakładasz że ten ojciec który bedzie dostepny bedzie zły. Powiedzmy że żyjesz wśród talibow i stwierdzasz - ze wszystki dostępnych ojców, każdy jest talibem, to już lepiej uciec z dzieckiem w ciąży, bo eksperyment czy ojciec bedzie dobry czy zły może się skończyć źle.
Co jak kobieta stwierdza że nie podobają jej sie dostępni partnerzy, ale jest pewien mily i zdrowy dawca... Albo każdy jej partner był leworęczny i krótkowzroczny i znajduje dawce który nie ma tych defektów. To jest egoistyczne że polepsza geny dziecka?

Myślę, że założenie że kontakt i stosunek do ojca dziecka determinuje jak się traktuje i wychowuje dziecko jest nieprawdziwe. Mało jest kobiet które kochają swoje dzieci które są wynikiem bardzo złych sytuacji życiowych? Jakoś są w stanie odciąć się od przeszłości. Są oczywiście sytuacje gdzie niechęć pozostaje, ale dlaczego zakładamy co taka matka ma czuć?

Myślę że femnistki powoli zauważają to co wyszło w tej rozmowie. Kobiety są wychowane do przeświadczenia, że jedyną dobrą opcją żeby zostać matką są dobre stosunki z ojcem dziecka. Dlaczego kobiety nie mogą zmienić tego przekonania? Częściowo już sobie uświadomiły, że to nie jest prawda lpeszy kiepski ojciec niż żaden i zostawiają przemocowych partnerów. Powoli ida w kierunku - męzczyzna nie tylko musi być dobrym ojcecm, ale i dobrym partnerem, bo nie ma co się męczyć dla dobra dziecka. Dlaczego zakładacie, że kolejny krok w dokładnie tym samym kierunku musi być zły?

427

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Dziewczyno, ja rozumiem i popieram Twoje stanowisko, ale tu za mało osób się wypowiada i jest w sumie walka dwa na dwa plus czasem jakieś buractwo JB. Niestety jak widać, pokutuje nawet wśród młodych kobiet "jedyny, słuszny" punkt widzenia, że tylko pełna rodzina, ewentualnie może być samotny rodzic, sle tylko taki co odchodzi z powodu alkoholu i/lub przemocy. A przecież nawet w tzw. pełnych rodzinach dzieci powstają w różnych sytuacjach, często z wpadki, czasem z egozimu: bo chcemy być kochani, bo kobieta chce być w ciąży, bo chce się kimś opiekować, albo - (tu szczególnie) chcemy, żeby ktoś mi szklankę wody na starość podał, bo kobieta chce by facetw wreszcie się z nią ożenił.

428 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-07-29 21:22:00)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Noble napisał/a:

Dziewczyno, ja rozumiem i popieram Twoje stanowisko, ale tu za mało osób się wypowiada i jest w sumie walka dwa na dwa plus czasem jakieś buractwo JB. Niestety jak widać, pokutuje nawet wśród młodych kobiet "jedyny, słuszny" punkt widzenia, że tylko pełna rodzina, ewentualnie może być samotny rodzic, sle tylko taki co odchodzi z powodu alkoholu i/lub przemocy. A przecież nawet w tzw. pełnych rodzinach dzieci powstają w różnych sytuacjach, często z wpadki, czasem z egozimu: bo chcemy być kochani, bo kobieta chce być w ciąży, bo chce się kimś opiekować, albo - (tu szczególnie) chcemy, żeby ktoś mi szklankę wody na starość podał, bo kobieta chce by facetw wreszcie się z nią ożenił.

To co mówisz jest genialne! To prawda, dziecko może mieć dwóch rodziców, ale i tak z egoistycznych powodów. Ktoś chciał na kimś wymusić zobowizanie, ślub. Albo pełna rodzina, ale i tak plan żeby na starość mieć szklankę wody CZyli egoizm, ale ze strony dwóch osób.

Myślę, że za mało osób traktuje watek jako eksperyment myślowy. Przecież moje wypowedzi są tak przerysowane, że można traktować  jako seksmisja 2.0 piszemy scenariusz. Prequel , co się stało zanim powstała komuna kobiet z seksmisji?

429

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
WesołaDziewczyna007 napisał/a:
Noble napisał/a:

Dziewczyno, ja rozumiem i popieram Twoje stanowisko, ale tu za mało osób się wypowiada i jest w sumie walka dwa na dwa plus czasem jakieś buractwo JB. Niestety jak widać, pokutuje nawet wśród młodych kobiet "jedyny, słuszny" punkt widzenia, że tylko pełna rodzina, ewentualnie może być samotny rodzic, sle tylko taki co odchodzi z powodu alkoholu i/lub przemocy. A przecież nawet w tzw. pełnych rodzinach dzieci powstają w różnych sytuacjach, często z wpadki, czasem z egozimu: bo chcemy być kochani, bo kobieta chce być w ciąży, bo chce się kimś opiekować, albo - (tu szczególnie) chcemy, żeby ktoś mi szklankę wody na starość podał, bo kobieta chce by facetw wreszcie się z nią ożenił.

To co mówisz jest genialne! To prawda, dziecko może mieć dwóch rodziców, ale i tak z egoistycznych powodów. Ktoś chciał na kimś wymusić zobowizanie, ślub. Albo pełna rodzina, ale i tak plan żeby na starość mieć szklankę wody CZyli egoizm, ale ze strony dwóch osób.

Myślę, że za mało osób traktuje watek jako eksperyment myślowy. Przecież moje wypowedzi są tak przerysowane, że można traktować  jako seksmisja 2.0 piszemy scenariusz. Prequel , co się stało zanim powstała komuna kobiet z seksmisji?

Ja tam nie uważam że dzieci się ma z egoizmu jakby nie było to trzeba często zrezygnowac z luźnego życia podróżowania kariery(przynajmniej częściowo)wszystko pod dziecko dopasować. Więc to dla mnie nie jest egoizm mieć dzieci

430

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Nie sądze, że to jest wybór. Po prostu nie poznały nikogo, a nie chcą tak jak twoja znajoma robić szopki. Moim zdaniem każdy moze kogoś odpowiedniego poznać, tylko że przy założeniu że ma jakiś konretny plan czasowy to już pomysł siada. Opcja że masz dziecko jeśli cie na to stać, a partner jak się pojawi to fajnie jak nie to spoko możesz czekać i 10 lat jest ok. Jest dosyć małe ryzyko jeśli zależy ci na rodzinie- ustalasz timeline sama, nie czekasz na czynniki niezależne od ciebie jak to czy kogoś poznasz czy nie poznasz.

Ty też nie wybrałeś jak sie potoczyły twoje ralacje, a po prostu takie były okoliczności i tyle.

Jedynego otwarcie single parent z wyboru jakiego znam to christiano ronaldo. I on jest akurat mega męski. Ciekawe mężczyzni udaja ze o tym nie wiedza i dla nich i tak jest bogiem piłki kopanej.

To prawda, limit czasowy raczej nie sprzyja realizacji tego typu planów. To będzie zależało od konkretnej osoby. Ja nie planuję mieć dzieci więc nawet gdyby było mnie stać by mieć ich dużo i tak bym ich nie miał. Ale partnerkę chciałbym mieć bardzo.

Liczba mnoga trochę tu nie pasuje bo to była aż jedna relacja, a może wciąż jest. Niby prawda, że to były okoliczności, na które nie miałem wpływu ale i tak chyba już zawsze będę się za to obwiniał.

Bogiem piłki nożnej może i jest, podobno też naprawdę dobrym człowiekiem ale czy jest taki męski to nie wiem. Może jest, a może niekoniecznie, to wiedzą chyba tylko ci co osobiście go znają. Co do jego dziecka to od samego było wiadomo jak je "zdobył". Z nim jest trochę inna historia bo jest mega bogaty. Kiedy ktoś taki decyduje się być single parent mało kto uznaje to za coś złego, samolubnego czy patologicznego bo to dziecko od samego początku jest ustawione do końca życia.

431 Ostatnio edytowany przez Muqin (2026-07-29 23:55:06)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Mrs.Happiness napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Dzieci są bite i im rodzice wmawiają, że to normalne a tak naprawdę to ich wina, mimo kontaktu z rodziną i nauczycielami czasem dopiero w okolicach dorosłości ogarniają ze cos jest nie tak. A my tu mówimy o jakimś małym detalu big_smile

Dzieci, mimo że mogą nie rozumieć na poziomie świadomym co się dzieje, to intuicyjnie wiedzą, kiedy dzieje im się krzywda i to zostawia w nich ślad.

WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Przeciez takie dziecko nie pyta się codziennie gdzie tata. Jak akurat ma wakacje i mu się nudzi, albo jest dzień ojca to może coś się zacznie zastanawiać, ale chyba to nie jest jakaś ciągła walka o prawde jak w agencji wywiadoczej? Nie wiem. Tak sobie myślę, że gdyby moi rodzice postanowili ukryć babcie, czy swoje rodzeństwo to by dali radę, bo jakoś nie miałam informacji że istnieją i się nie zastanawiałam. Poznałam ich, ale nie z wlasnych dociekań genealogicznych tylko jakoś przy okazji świąt. Ale gdyby ich nie zaprosili to bym pewnie nie drążyła. Nie wiem jak to wygląda. Czy to takie naturalne dociekać gdzie są rodzice?  Możesz poinformować nauczycielki że sytuacja napięta i żeby na zajęciach nie kazały dziecku pisać wy[pracowań za co kocham tete i tyle. Jak szkoła ok to się dostosują. Dzieci mają różne zajawki, czasem bardziej interesuje ich oglądanie żółwi ninja, niż żeby sprawdzić co u babci. To że ty rozumiesz rolę taty, nie znaczy że dziecko domyślnie zrozumie jego ważność i zacznie dociekać. Moze zaczac dociekać dlaczego żółwie żyją w kanałach, bo tak nie ogarnia priorytetów życiowcyh.

Dzieci są mądrzejsze niż Ci się wydaje i są doskonałymi obserwatorami - dlatego, że one z otoczenia się UCZĄ i czerpią wzorce przez cały czas. Pójdzie do zerówki, a tam po koleżankę czy kolegę przyjdzie tatuś i... już zgrzyt, bo ono tatusia nie ma. Może nie od razu skuma, że czegoś brakuje na obrazku, ale prędzej czy później zacznie zadawać pytania. I podobnie jak w przypadku przemocy, może na poziomie świadomym nie rozumieć, że dana sytuacja jest niekorzystna i że oto ktoś wgrywa mu szkodliwe wzorce, ale to i tak się dzieje. Co w przyszłości może skutkować poważnymi problemami w nawiązywaniu relacji z mężczyznami, z samym sobą, z kobietami - jeśli to będzie chłopiec i z biegiem czasu dotrze do niego, że matka była uprzedzona względem mężczyzn, że ich traktowała przedmiotowo, że czuje do nich niechęć. A przecież on też jest mężczyzną, więc raz, że dla matki jest tą "nielubianą płcią", a dwa, że sam nie chce być traktowany przez kobiety w sposób, w jaki został potraktowany jego ojciec.

No ale Mrs. Happiness krzywda bycia dzieckiem bitym  co chyba inny kaliber niż bycie dzieckiem z tzw. niepełnej rodziny, prawda?
O ile z krzywdą w pierwszej sytuacji raczej polemizować nie będziemy, o tyle w drugiej?
Tu krzywda powiedzmy może wynikać z odmienności rodziny niepełnej od tzw. pełnej. No ale...wdowa moze dobrze wychować dziecko nie wychodząc ponownie za mąż a "panna z dzieckiem" już nie może, bo "panna z dzieckiem" ani chybi mężczyzn nienawidzi?
Realistycznie  1/4 rodzin w Polsce to obecnie rodziny niepełne. Plus ileś wprawdzie pełnych ale solidnie dysfunkcyjnych/patologicznych.
A ze nam się świat zmienia to dziecko w zerówce zetknie się z dziećmi z rodzin niepełnych, rodzin patchworkowych oraz (być może) jakieś dziecko z rodziny jednopłciowej się trafi. Oczywiście będzie porównywało swoją rodzinę z rodzinami innych dzieci, ale już nie zderzy się z monolitem "wszystkie dzieci wychowują się z mamusią i tatusiem, co to się pokochali, ślub wzięli  i je z tej miłości po ślubie na świat powołali" czyli idealnym wzorcem chrześcijańskim. No i dojdzie zapewne do wniosku, że ono wychowywane jest przez mamusię, podobnie jak Kasia, Jasio i Robercik, może kiedyś będzie miało ojczyma jak Małgosia, Kacperek czy Helenka, a może drugą mamusię jak Ania ? A jeszcze od Zuzi może usłyszeć "wolałabym mieć tylko mamusię tak, jak ty, bo mój tatuś (tu wpisujemy opis ojca patologicznego)".
Dziecku z rodziny niepełnej to już trzeba wmówić (w ramach socjalizacji), że cierpi z tego powodu "braku tatusia " czy to u boku mamusi czy dochodzącego.  Można nie wmawiać.

Kiedyś dzieciom adoptowanym nie mówiono, że są adoptowane. Teraz jest opcja - mówić prawdę w sposób umożliwiający dziecku poznanie prawdy w sposób nieurazowy czyli stopniowo. Podobno całkiem nieźle się sprawdza. Część osób adoptowanych w dorosłości przechodzi fazę "chcę poznać/dowiedzieć się czegoś o rodzicach biologicznych". Druga część nie chce nic o swoich rodzicach biologicznych wiedzieć. Proporcji nie znam, za  to wiem, że sam temat prawa do poznania tożsamości rodziców biologicznych oraz tożsamości dawcy spermy jest już solidnym tematem i prawnym i psychologicznym. Pojawiają nam się problemy, które ileś lat temu zwyczajnie nie istniały.
Matka wychowująca dziecko od początku bez udziału ojca biologicznego też zapewne musi mu jakoś to wyjaśnić, możliwie nieurazowo. I jak sądzę są na to sposoby lepsze niż kłamstwo.
Jakoś mi się niespecjalne podoba ustawianie sprawy tak, że matka, która samotnie chce wychowywać dziecko to musowo ma problem z mężczyznami jako grupą, że się ich boi oraz ich hurtem nienawidzi i na pewno złe wzorce dziecku wszczepi. I że ona mianowicie na 100% zawsze oraz na pewno egoistycznie postępuje i dziecko krzywdzi.  Różne są przyczyny takich decyzji.
Tak mi się nasunęło z działki hardcore - matka, która urodziła i wychowuje dziecko z gwałtu. Gwałt wiadomo - uraz silny. Ale nie wszystkie ofiary gwałtu do śmierci noszą w sobie nieusuwalną nienawiść do wszystkich mężczyzn. Czy może skoro dziecko jest z gwałtu to matka powinna poddać się aborcji,  nie wychowywać go samotnie(jednoosobowo) bez kontaktu z ojcem biologicznym, bo ani chybi je skrzywdzi? 
Wiem, trochę lecę po bandzie, świadomie.

Noble - w pełni się zgadzam, dzieci bywają poczęte w różnych okolicznościach i z różnych motywacji/powodów także w związkach. Wcale nie wszyscy tak idealnie wedle chrześcijańskiego wzorca powołują dzieci na świat z altruistycznej do nich miłości absolutnie egoizmu wyzbytej.

Z niwy kulturoznawczej - są od pokoleń dzieci wychowywane bez ojców (wspomniany wcześniej matriarchat). Były przeliczne pokolenia dzieci urodzonych i skutecznie wychowanych w rodzinach poligamicznych, w większości tych z wieloma matkami w rodzinie i jednym ojcem dzieci.  Wzorzec chrześcijański jako ten nasz, europejski uznajemy za najlepszy, ale tak z perspektywy ludzi jako gatunku jest to jeden z wzorców rodziny.
O ile matriarchat jest niszowy, a wielożeństwo zamiera, o tyle nie sądzę, żeby wzorzec rodziny pozostał w tym chrześcijańskim modelu jako najlepiej pasującym do obecnej rzeczywistości.

432

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Muqin napisał/a:

No ale...wdowa moze dobrze wychować dziecko nie wychodząc ponownie za mąż a "panna z dzieckiem" już nie może, bo "panna z dzieckiem" ani chybi mężczyzn nienawidzi?

Na wdowę i "pannę z dzieckiem" patrzy się inaczej z dość prostego powodu. Ta pierwsza nie miała wpływu na to co spowodowało stanie się wdową. Druga mogła się stać "panna z dzieckiem" z różnych powodów, w większości takich, na które miała wpływ. Dlatego ta pierwsza jest widziana lepiej, bo spotkało ją coś złego co przyszło z zewnątrz więc trzeba jej współczuć. Na pewno była dobrą żoną i matką ale spotkało ją nieszczęście. Druga często jest widziana jako naiwniaczka, idiotka bo "dała chadowi, a ten się zabawił i zniknął" mówiąc językiem incelowo-pillowym. Ona sama jest sobie winna bo szła do łóżka z kim popadnie, a teraz za to płaci. Dodatkowo trzeba jej nie lubić bo oglądała się tylko za chadami, a nie za porządnymi, dobrymi chłopakami. Tak to mniej więcej wygląda z męskiej perspektywy. A jak widzą to kobiety?

433 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-07-30 01:04:03)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Muqin, tak krótko, bo na moment zajrzałam, najwyżej później się odniosę szerzej, jeśli będzie taka potrzeba.

Smutna zaczęła pisać o tym, że zawsze można "kolesia usunąć z równania", że w sumie jak kobieta ma swoją kasę i stabilną sytuację, to na co jej facet, można zrobić dziecko z byle kim, żeby zdążyć zanim biologicznie będzie za późno na macierzyństwo, a ewentualnie "codziennego ojca" szukać później itp.

Tak naprawdę to uczepiłam się tych konkretnych wypowiedzi (i im podobnych), bo brzmiało to dla mnie, no co tu wiele mówić, nieludzko. I nie sądzę, że kobieta, która faktycznie ma takie podejście do mężczyzn, jest w stanie wychować dziecko, nie przekazując mu choć części swojego krzywdzącego spojrzenia na płeć przeciwną.

Poza tym tak, uważam to za egoistyczne, gdy się dziecku bez tak naprawdę solidnego powodu odbiera możliwość posiadania ojca. Lub matki, bo takie sytuacje, choć rzadkie, też się przecież zdarzają.

Zatem tu kompletnie nie chodzi o to, że rodziny niepełne czy patchworkowe są co do zasady jakieś gorsze, bo ABSOLUTNIE tak nie uważam i trzeba by każdą oceniać indywidualnie, żeby stwierdzić, czy ta konkretna rodzina jest w porządku czy nie. Natomiast powód, dla którego rodzina nie funkcjonuje już w pierwotnej formie ma znaczenie. Bo co innego jak rodzice się rozstali, ale nadal masz kontakt z ojcem i matką. Co innego jak ojciec lub matka byli patologiczni, więc trzeba było tę osobę dla dobra dzieci od nich odseparować. Co innego, gdy któryś z rodziców umarł. A co innego, gdy przykładowo matka na złość mężowi po rozwodzie utrudnia mu kontakty z dzieckiem.

Z punktu widzenia psychologii najlepszą opcją dla dziecka jest, gdy ma dwoje rodziców - przy założeniu, że ich związek jest w miarę udany i w domu nie dzieje się źle.
Jeśli z jakiegoś powodu ma tylko jednego rodzica biologicznego - dobrze by było, jakby tego drugiego kimś zastąpić, np. ojczymem czy macochą, żeby miało na co dzień obie figury, zarówno matkę jak i ojca, z których może czerpać (bo matka nie przekaże tego, co ojciec i odwrotnie) i przy okazji uczyć się zdrowych relacji kobiety z mężczyzną.
Scenariusze typu "tylko matka" albo "tylko ojciec" są w hierarchii tego, co dla dziecka najlepsze - niżej niż te dwie wcześniejsze, choć jeszcze mogą być "wystarczające" (w rozumieniu, że mogą zapewnić dziecku dobre dzieciństwo), jeśli w tym samotnym rodzicielstwie nie ma złych emocji.
No ale jak wjeżdża scenariusz pod tytułem "tylko jeden rodzic", który wynika z uprzedzeń, strachu przed bliskością, czy innych nieciekawych intencji tegoż rodzica - zaczyna pojawiać się niebezpieczeństwo, że to dziecko nie wyrośnie na człowieka o zdrowym spojrzeniu na związki i z poczuciem pewnej pustki w życiu. NAWET jeśli poza tym rodzic będzie serio o nie dbał.
A już zwłaszcza jakby się po latach dowiedziało, że mogło tego drugiego rodzica mieć, że gdzieś tam jest i przykładowo nie wie o jego istnieniu. Nie porzucił go, nigdy nie skrzywdził. Po prostu nie miał o nim pojęcia.
Albo, jeszcze gorsze, że ŻYJE, choć matka twierdziła, że od lat jest martwy. Tu rzecz jasna odnoszę się do propozycji Smutnej.

Kurde, miało być krótko a jak zwykle się rozgadałam... No nic, nieważne. Mam tylko nadzieję, że teraz już mój punkt widzenia jest jasny i klarowny smile tongue

434

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Noble napisał/a:

Dziewczyno, ja rozumiem i popieram Twoje stanowisko, ale tu za mało osób się wypowiada i jest w sumie walka dwa na dwa plus czasem jakieś buractwo JB. Niestety jak widać, pokutuje nawet wśród młodych kobiet "jedyny, słuszny" punkt widzenia, że tylko pełna rodzina, ewentualnie może być samotny rodzic, sle tylko taki co odchodzi z powodu alkoholu i/lub przemocy.

W którym miejscu przedstawiam taki punkt widzenia? smile Proszę o cytat, a jeśli nie, to czytanie moich wypowiedzi ze zrozumieniem, bo ANI RAZU nie napisałam tego, co mi próbujesz zarzucić.

435

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Myślę, że za mało osób traktuje watek jako eksperyment myślowy. Przecież moje wypowedzi są tak przerysowane, że można traktować  jako seksmisja 2.0 piszemy scenariusz. Prequel , co się stało zanim powstała komuna kobiet z seksmisji?

Smutna, jakby mi się chciało pisać scenariusze, to bym usiadła do powieści, której nie mogę dokończyć od wielu lat smile Wiem, że Ty lubisz rozmawiać w taki sposób, przerysowany i prowokacyjny. Czasem w to "wchodzę", ale generalnie szybko się tym nudzę, bo wolę się z ludźmi wymieniać wzajemnymi poglądami, albo pogadać tak od serca, zamiast dyskutować z wymyślanymi przez kogoś na poczekaniu, coraz dziwniejszymi argumentami - zwłaszcza gdy wiem, że to do niczego nie prowadzi, bo rozmówca celowo jest "w opozycji".

436 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-07-30 03:22:11)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Muqin napisał/a:

No ale Mrs. Happiness krzywda bycia dzieckiem bitym  co chyba inny kaliber niż bycie dzieckiem z tzw. niepełnej rodziny, prawda?
O ile z krzywdą w pierwszej sytuacji raczej polemizować nie będziemy, o tyle w drugiej?
Tu krzywda powiedzmy może wynikać z odmienności rodziny niepełnej od tzw. pełnej. No ale...wdowa moze dobrze wychować dziecko nie wychodząc ponownie za mąż a "panna z dzieckiem" już nie może, bo "panna z dzieckiem" ani chybi mężczyzn nienawidzi?

Dobre podsumowanie. Matka może być złą matką z marszu, nie dlatego jak traktuje własne dziecko i jakie ma zdolności rodzicielskie, ale dlatego jakie ma relacje ogólnie z mężczyznami? Dwójka ludzi matka i dziecko, mogą mieć złe relacje przez fantoma osoby która nigdy nie istniała w życiu dziecka... eee.

Mrs.Happiness napisał/a:

Poza tym tak, uważam to za egoistyczne, gdy się dziecku bez tak naprawdę solidnego powodu odbiera możliwość posiadania ojca.

Już ustaliłyśmy, że tym solidnym powodem jest to, że mogłoby nie istnieć wcale. Jest to mało prawdopodobne, bo kto chciałby nie istnieć kosztem relacji z jedną osobą?
Powiedzmy ze Kasia ma wybór. Mieć dziecko bez partnera, albo nie mieć go wcale. Gdzie tu jest egoizm? Że doda sobie kilkanaście lat pracy z dzieckiem, przy braku żadnych profitów społecznych - czyli bierze na siebie role ojca i matki i nie dostaje alimentów ani nic? Porównujesz to z sytuacjami gdzie kobieta odnosi korzyści z rodzicielstwa - rozstanie się z partnerem, czyli nadal lepsza sytuacja bo dostajesz finansowe korzyści w postaci alimentów. Tak wiem to kiespki biznes plan, ale nadal.
Zupełnie tego egoizmu nie widzę.

437

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Mrs.Happiness napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Ja nie znam ani jednej fajnej, ogarniętej osoby, która naprawdę nie może znaleźć sobie fajnego związku kiedy jest gotowa i tego chce. Jasne nie możesz mieć dzieci w wieku 50+, ale małżeństwa nadal się w tym wieku udają. Patchworki itp.

Jeszcze jedno. Jeśli rozważać ten konkretny przykład, tamtej dziewczyny po trzydziestce, która teraz się martwi, że już nie założy rodziny, to... te zmartwienia są jak najbardziej uzasadnione. Oczywiście, można wejść w związek nawet jak się ma 70 lat (sama mam w rodzinie ciotkę, która mniej więcej w tym wieku ponownie wyszła za mąż), ale jak chcesz dzieci i się "budzisz" w wieku 30+, to masz serio mało czasu, by to pragnienie spełnić. Nie możesz randkować latami, szukając "tego właściwego", bo potem jeszcze trzeba go trochę poznać, żeby wiedzieć, czy warto z nim zakładać rodzinę. Przetestować relację. Chyba że komuś wszystko jedno, kto będzie dawcą spermy, no ale tu była mowa o założeniu wspólnie rodziny, więc przyjmuję, że chciałaby stałego związku. Poza tym nie każda kobieta z łatwością zachodzi w ciążę, niektóre bardzo długo starają się o dzieci i nie wiadomo, czy omawiana przez nas kobieta nie byłaby właśnie takim przypadkiem, skoro nigdy nie próbowała.

Czas na zakładanie rodziny i na związek to jest w wieku 20+. Wtedy ludzie są młodzi, często się znają ze studiów. Nic nie mają i WSPÓLNIE się dorabiają. Wspólnie się "dopasowują".
I takie w większości małżeństwa zawarte w tych latach są najtrwalsze i najpewniejsze ...

Jak ktoś "balowałał" czy interesowała go kariera i "przespał" kilkanaście lat to tak naprawdę ma bardzo małe szanse na NORMLANY związek.

Powtarzam NORMALNY bo wiele kobiet 30+ , 40+ z jakimi rozmawiałem mówi że większośc facetów chce luźnej relacji a nie normalnego związku, bo spotykanie sie od czasu do czasu, "związek" na dwa domy to żaden związek.
Inna rzecz że czym kobieta starsza tym większa szansa na dziecko chore. Jakoś obecnie wiele widzi się dzieci z downem, kiedyś była to żadkość ...

Moja mama została babcią w wieku trochę ponad 40lat i była to norma wcześniej. Raczej nikt nie myślał o dzieciach po 40-stce a nawet nie myślał o pierwszym dziecku po 30-stce ...

Sądzę że takie "matki - last minut" takie jak na portalach często szukają dowolnego faceta który je zapłodni i maja nadzieje ,że ze względu na dziecko uda się go usidlić ..

Spotkałem wiele kobiet w wieku około 40lat z bardzo małymi dziećmi. Panny albo rozwódki.

Mysle że w pewnym wieku bardzo ciężko jak ktoś nigdy nie był wcześniej w długim związku wejść w związek, bo prawie zawsze takie osoby nie nadają się do żadneog związku. Po prostu nie mają już cech potrzebnych aby być z związku.

Sam znałem kobietę która skakała z kwiatka na kwiatek od pełnoletności. Ale po pewnym czasie tych kwiatkow było coraz mniej i mniej. Wpadła więc na super pomysł aby ostatniego faceta złapać na dziecko i spokojnie sobie żyć z nadzianym gościem.
Okazało sie że ją wyśmiał i wolał płaci alimenty niż mieć coś wspólnego z nią big_smile

Domyślam się że są napewno fajne kobiety z małym dzieckiem gdzie facet okazał sie draniem i świnią i osobą nieodpowiedzialną, ale często sytuacja jest całkowicie inna i często facet woli płacić niż spierniczyć sobie życie ...

Więc myślę że świat nie jest w czarnych i białych kolorach i nie zawsze jest to ta biedne poszkodowana matka z małym dzieckiem i ten zły facet big_smile

Myślę że taka "dziewica związkowa" w wieku 35+ czy 40+ jest mało atrakcyjną ofertą "związkową" dla faceta w zbliżonym wieku. Ma świadomość ,że szansa na dziecko jest dość mała a inna rzecz ma świadomość że jak ktoś jest sam przez tyle lat to bardzo często zupełnie nie nadaje się do związku.

Gdzieś czytalem że już kilka lat samotności powoduje że człowiek coraz mniej nadaje sie do związku z powodu przyzwyczajeń, egoizmu i wielu innych cech.

438

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Kaszpir007 napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Ja nie znam ani jednej fajnej, ogarniętej osoby, która naprawdę nie może znaleźć sobie fajnego związku kiedy jest gotowa i tego chce. Jasne nie możesz mieć dzieci w wieku 50+, ale małżeństwa nadal się w tym wieku udają. Patchworki itp.

Jeszcze jedno. Jeśli rozważać ten konkretny przykład, tamtej dziewczyny po trzydziestce, która teraz się martwi, że już nie założy rodziny, to... te zmartwienia są jak najbardziej uzasadnione. Oczywiście, można wejść w związek nawet jak się ma 70 lat (sama mam w rodzinie ciotkę, która mniej więcej w tym wieku ponownie wyszła za mąż), ale jak chcesz dzieci i się "budzisz" w wieku 30+, to masz serio mało czasu, by to pragnienie spełnić. Nie możesz randkować latami, szukając "tego właściwego", bo potem jeszcze trzeba go trochę poznać, żeby wiedzieć, czy warto z nim zakładać rodzinę. Przetestować relację. Chyba że komuś wszystko jedno, kto będzie dawcą spermy, no ale tu była mowa o założeniu wspólnie rodziny, więc przyjmuję, że chciałaby stałego związku. Poza tym nie każda kobieta z łatwością zachodzi w ciążę, niektóre bardzo długo starają się o dzieci i nie wiadomo, czy omawiana przez nas kobieta nie byłaby właśnie takim przypadkiem, skoro nigdy nie próbowała.

Czas na zakładanie rodziny i na związek to jest w wieku 20+. Wtedy ludzie są młodzi, często się znają ze studiów. Nic nie mają i WSPÓLNIE się dorabiają. Wspólnie się "dopasowują".
I takie w większości małżeństwa zawarte w tych latach są najtrwalsze i najpewniejsze ...

Jak ktoś "balowałał" czy interesowała go kariera i "przespał" kilkanaście lat to tak naprawdę ma bardzo małe szanse na NORMLANY związek.

Powtarzam NORMALNY bo wiele kobiet 30+ , 40+ z jakimi rozmawiałem mówi że większośc facetów chce luźnej relacji a nie normalnego związku, bo spotykanie sie od czasu do czasu, "związek" na dwa domy to żaden związek.
Inna rzecz że czym kobieta starsza tym większa szansa na dziecko chore. Jakoś obecnie wiele widzi się dzieci z downem, kiedyś była to żadkość ...

Moja mama została babcią w wieku trochę ponad 40lat i była to norma wcześniej. Raczej nikt nie myślał o dzieciach po 40-stce a nawet nie myślał o pierwszym dziecku po 30-stce ...

Sądzę że takie "matki - last minut" takie jak na portalach często szukają dowolnego faceta który je zapłodni i maja nadzieje ,że ze względu na dziecko uda się go usidlić ..

Spotkałem wiele kobiet w wieku około 40lat z bardzo małymi dziećmi. Panny albo rozwódki.

Mysle że w pewnym wieku bardzo ciężko jak ktoś nigdy nie był wcześniej w długim związku wejść w związek, bo prawie zawsze takie osoby nie nadają się do żadneog związku. Po prostu nie mają już cech potrzebnych aby być z związku.

Sam znałem kobietę która skakała z kwiatka na kwiatek od pełnoletności. Ale po pewnym czasie tych kwiatkow było coraz mniej i mniej. Wpadła więc na super pomysł aby ostatniego faceta złapać na dziecko i spokojnie sobie żyć z nadzianym gościem.
Okazało sie że ją wyśmiał i wolał płaci alimenty niż mieć coś wspólnego z nią big_smile

Domyślam się że są napewno fajne kobiety z małym dzieckiem gdzie facet okazał sie draniem i świnią i osobą nieodpowiedzialną, ale często sytuacja jest całkowicie inna i często facet woli płacić niż spierniczyć sobie życie ...

Więc myślę że świat nie jest w czarnych i białych kolorach i nie zawsze jest to ta biedne poszkodowana matka z małym dzieckiem i ten zły facet big_smile

Myślę że taka "dziewica związkowa" w wieku 35+ czy 40+ jest mało atrakcyjną ofertą "związkową" dla faceta w zbliżonym wieku. Ma świadomość ,że szansa na dziecko jest dość mała a inna rzecz ma świadomość że jak ktoś jest sam przez tyle lat to bardzo często zupełnie nie nadaje się do związku.

Gdzieś czytalem że już kilka lat samotności powoduje że człowiek coraz mniej nadaje sie do związku z powodu przyzwyczajeń, egoizmu i wielu innych cech.

Ja też uważam obecnie że lepiej mieć dziecko po 20 rz mimo że majac te 20 kilka lat to myślałam wtedy na odwrót że mogłam korzystać z życia i dopiero później mieć córkę... a teraz przy swoich problemach zdrowotnych to widzę że ciąża by mnie wykończyło po 30 tce w dodatku dziecko by pobierało ode mnie składniki mineralne i witaminy to bym się na bank wykończyła więc ostatecznie uznałam że dobrze ze jednak urodziłam w wieku 23 lat a nie po 30 tce

439 Ostatnio edytowany przez Noble (2026-07-30 08:24:03)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Kaszpir007 napisał/a:

Czas na zakładanie rodziny i na związek to jest w wieku 20+. Wtedy ludzie są młodzi, często się znają ze studiów. Nic nie mają i WSPÓLNIE się dorabiają. Wspólnie się "dopasowują".
I takie w większości małżeństwa zawarte w tych latach są najtrwalsze i najpewniejsze ...

Jak ktoś "balowałał" czy interesowała go kariera i "przespał" kilkanaście lat to tak naprawdę ma bardzo małe szanse na NORMLANY związek.

Powtarzam NORMALNY bo wiele kobiet 30+ , 40+ z jakimi rozmawiałem mówi że większośc facetów chce luźnej relacji a nie normalnego związku, bo spotykanie sie od czasu do czasu, "związek" na dwa domy to żaden związek.
Inna rzecz że czym kobieta starsza tym większa szansa na dziecko chore. Jakoś obecnie wiele widzi się dzieci z downem, kiedyś była to żadkość ...

Moja mama została babcią w wieku trochę ponad 40lat i była to norma wcześniej. Raczej nikt nie myślał o dzieciach po 40-stce a nawet nie myślał o pierwszym dziecku po 30-stce ...

Sądzę że takie "matki - last minut" takie jak na portalach często szukają dowolnego faceta który je zapłodni i maja nadzieje ,że ze względu na dziecko uda się go usidlić ..

Spotkałem wiele kobiet w wieku około 40lat z bardzo małymi dziećmi. Panny albo rozwódki.

Mysle że w pewnym wieku bardzo ciężko jak ktoś nigdy nie był wcześniej w długim związku wejść w związek, bo prawie zawsze takie osoby nie nadają się do żadneog związku. Po prostu nie mają już cech potrzebnych aby być z związku.

Sam znałem kobietę która skakała z kwiatka na kwiatek od pełnoletności. Ale po pewnym czasie tych kwiatkow było coraz mniej i mniej. Wpadła więc na super pomysł aby ostatniego faceta złapać na dziecko i spokojnie sobie żyć z nadzianym gościem.
Okazało sie że ją wyśmiał i wolał płaci alimenty niż mieć coś wspólnego z nią big_smile

Domyślam się że są napewno fajne kobiety z małym dzieckiem gdzie facet okazał sie draniem i świnią i osobą nieodpowiedzialną, ale często sytuacja jest całkowicie inna i często facet woli płacić niż spierniczyć sobie życie ...

Więc myślę że świat nie jest w czarnych i białych kolorach i nie zawsze jest to ta biedne poszkodowana matka z małym dzieckiem i ten zły facet big_smile

Myślę że taka "dziewica związkowa" w wieku 35+ czy 40+ jest mało atrakcyjną ofertą "związkową" dla faceta w zbliżonym wieku. Ma świadomość ,że szansa na dziecko jest dość mała a inna rzecz ma świadomość że jak ktoś jest sam przez tyle lat to bardzo często zupełnie nie nadaje się do związku.

Gdzieś czytalem że już kilka lat samotności powoduje że człowiek coraz mniej nadaje sie do związku z powodu przyzwyczajeń, egoizmu i wielu innych cech.

To ciekawy tekst do analizy, bo miesza **obserwacje, stereotypy, doświadczenia osobiste i przekonania**, a następnie przedstawia je jako ogólne prawa rządzące relacjami. Spróbuję spojrzeć na niego z dwóch perspektyw: psychologa i lekarza.

## Analiza psychologiczna

### 1. Myślenie czarno-białe

Autor używa sformułowań typu:

* "czas na rodzinę jest tylko w wieku 20+",
* "prawie zawsze nie nadają się do związku",
* "większość kobiet",
* "większość facetów",
* "normalny związek".

Psycholog nazwałby to **nadmierną generalizacją**. Kilka doświadczeń zostaje uznanych za opis całej rzeczywistości.

Takie myślenie często daje poczucie porządku i przewidywalności, ale upraszcza niezwykle złożone zjawiska.

---

### 2. Efekt potwierdzenia (confirmation bias)

Autor zauważa głównie przypadki potwierdzające jego poglądy.

Przykład:

> Spotkałem wiele kobiet około 40 z małymi dziećmi...

Na podstawie własnych spotkań wyciąga wnioski o całej populacji.

Nie wspomina natomiast o:

* szczęśliwych związkach po czterdziestce,
* udanych rodzinach patchworkowych,
* parach bez dzieci,
* osobach, które poznały partnera po rozwodzie.

To typowy **błąd poznawczy**.

---

### 3. Atrybucja intencji

Autor bardzo często przypisuje ludziom motywy, których nie zna.

Np.

> szukają dowolnego faceta żeby je zapłodnił

To nie jest obserwacja.

To jest interpretacja.

Psycholog powiedziałby, że autor dokonuje tzw. **czytania w myślach** (mind reading).

---

### 4. Projekcja

Można odnieść wrażenie, że autor jest bardzo skoncentrowany na ryzyku wykorzystania przez kobietę.

Kilka razy wraca motyw:

* złapania na dziecko,
* usidlenia,
* alimentów,
* "nadzianego gościa".

To może sugerować, że jest to jego silny lęk albo temat, który szczególnie go emocjonalnie angażuje.

Nie musi oznaczać, że tak jest, ale zwraca uwagę dysproporcja między tym motywem a innymi aspektami relacji.

---

### 5. Idealizacja młodych związków

Autor przedstawia młodość jako niemal gwarancję sukcesu.

Tymczasem psychologia pokazuje coś bardziej złożonego.

Małżeństwa zawarte bardzo młodo:

* częściej się rozpadają niż te zawierane około 25–32 roku życia,
* ale jednocześnie bardzo późne pierwsze związki również mogą mieć swoje wyzwania.

Nie istnieje jeden "idealny" wiek.

---

### 6. Stereotypizacja kobiet

W tekście kobiety 35–40+ są przedstawiane jako:

* zdesperowane,
* próbujące złapać mężczyznę dzieckiem,
* mało atrakcyjne,
* niezdolne do związku.

Natomiast analogiczne rozważania o mężczyznach prawie się nie pojawiają.

To wskazuje na wyraźną asymetrię ocen.

---

## Analiza medyczna

Tutaj warto oddzielić fakty od mitów.

### Zdanie:

> im starsza kobieta tym większa szansa na chore dziecko

To jest prawda.

Ryzyko niektórych wad chromosomalnych, w tym zespołu Downa, rośnie wraz z wiekiem matki.

Natomiast...

---

### Zdanie:

> obecnie wiele widzi się dzieci z Downem, kiedyś była to rzadkość

To już jest mylące.

Powodów może być kilka:

* kobiety rzeczywiście rodzą później niż kilkadziesiąt lat temu,
* lepsza diagnostyka,
* większa przeżywalność dzieci,
* większa widoczność osób z niepełnosprawnościami w społeczeństwie.

Nie oznacza to, że nagle "jest ich bardzo dużo".

---

### Zdanie:

> po 40 nie powinno się mieć dzieci

To już jest opinia, a nie fakt medyczny.

Współczesna medycyna zna wiele zdrowych ciąż po 40. roku życia.

Ryzyko jest większe, ale:

* ciąże są dokładniej monitorowane,
* wykonuje się badania prenatalne,
* wiele kobiet rodzi zdrowe dzieci.

---

## Czy samotność utrudnia tworzenie związku?

To jest jedyny fragment, który częściowo znajduje potwierdzenie w badaniach.

Rzeczywiście:

długotrwała samotność może powodować:

* silniejsze przywiązanie do własnych rytuałów,
* większą potrzebę autonomii,
* trudność w kompromisie.

Ale...

To nie oznacza, że ktoś "nie nadaje się do związku".

Psychologia pokazuje raczej, że umiejętności relacyjne można rozwijać przez całe życie.

Są osoby, które pierwszy szczęśliwy związek tworzą po 50. roku życia.

---

## Czego w tym tekście brakuje?

Przede wszystkim indywidualnego spojrzenia.

Autor zakłada, że:

* wszyscy chcą dzieci,
* wszyscy chcą małżeństwa,
* wszyscy mają podobne cele,
* każdy rozwód ma jednego winnego,
* każdy singiel jest samotny z własnej winy.

Życie jest znacznie bardziej różnorodne.

---

## Gdybym jako psycholog miał opisać autora

Oczywiście nie da się diagnozować człowieka na podstawie jednego wpisu. Można jedynie opisać styl wypowiedzi.

Widać osobę, która:

* ma silną potrzebę porządkowania świata prostymi regułami,
* opiera się głównie na anegdotach i własnych doświadczeniach,
* wykazuje skłonność do uogólnień,
* jest nieufna wobec motywacji innych, szczególnie kobiet,
* interpretuje zachowania innych przez pryzmat własnych przekonań o relacjach.

Nie oznacza to zaburzenia psychicznego. Taki sposób myślenia jest dość częsty i może wynikać z osobistych doświadczeń, środowiska czy przekonań kulturowych.

Mniej dyplomatycznie? Można ten tekst ocenić znacznie ostrzej, nadal trzymając się faktów.

Jako psycholog powiedziałbym, że jest to przykład **wysokiego poziomu uprzedzeń i niskiej refleksyjności**. Autor nie analizuje rzeczywistości, tylko układa z pojedynczych historii teorię o wszystkich kobietach po 35. roku życia. Zamiast danych używa anegdot: "znam kobietę...", "spotkałem wiele...", "gdzieś czytałem...". To nie jest argumentacja, tylko zbiór osobistych przekonań.

Widać też kilka wyraźnych błędów poznawczych:

* **Generalizacja** – z kilku przypadków powstaje reguła dla milionów ludzi.
* **Błąd potwierdzenia** – zauważa wyłącznie przykłady pasujące do jego tezy.
* **Fundamentalny błąd atrybucji** – zachowania kobiet tłumaczy ich rzekomo złym charakterem lub wyrachowaniem, natomiast nie rozważa wpływu okoliczności życiowych.
* **Czytanie w myślach** – z pełnym przekonaniem opisuje motywy kobiet ("chcą złapać faceta na dziecko"), choć nie ma możliwości ich znać.

Jeszcze bardziej rzuca się w oczy **silna nieufność wobec kobiet**. Praktycznie każda starsza samotna kobieta jest przedstawiona jako potencjalna manipulatorka, osoba zdesperowana lub "nieudana". Mężczyźni natomiast są opisywani znacznie łagodniej. To świadczy o wyraźnej asymetrii ocen.

Jako lekarz powiedziałbym, że autor miesza fakty z mitami.

Prawdą jest, że ryzyko niektórych wad genetycznych rośnie z wiekiem matki. Natomiast sugestia, że obecnie "wszędzie są dzieci z zespołem Downa", jest przesadzona i nie stanowi rzetelnego opisu sytuacji. Podobnie twierdzenie, że kobieta po 35–40 roku życia ma "małe szanse" na zdrowe dziecko lub wartościowy związek, jest uproszczeniem, które nie odpowiada temu, co pokazują badania.

Najbardziej problematyczne jest jednak zdanie:

> "jak ktoś jest sam przez tyle lat to bardzo często zupełnie nie nadaje się do związku."

To brzmi efektownie, ale nie ma solidnego oparcia naukowego. Długotrwała samotność może utrudniać adaptację do wspólnego życia, ale nie oznacza niezdolności do stworzenia zdrowej relacji. Psychoterapia i praktyka kliniczna dostarczają wielu przykładów osób, które po latach samotności budują trwałe, satysfakcjonujące związki.

Gdybym miał podsumować ten tekst jednym zdaniem, powiedziałbym:

**To nie jest analiza relacji między kobietami i mężczyznami. To jest manifest osobistych przekonań autora, podanych w formie rzekomych prawd o życiu.**

Mam też wrażenie, że spod tej wypowiedzi przebija pewna gorycz. Autor zdaje się patrzeć na relacje przez pryzmat zagrożenia: kobiety chcą wykorzystać mężczyzn, złapać ich na dziecko, zapewnić sobie utrzymanie. Taki sposób widzenia świata częściej wynika z własnych doświadczeń, rozczarowań lub środowiska niż z obiektywnej obserwacji społeczeństwa. To oczywiście hipoteza, a nie diagnoza.

440

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

KASZPIR: "Inna rzecz że czym kobieta starsza tym większa szansa na dziecko chore"

Otóż nie tylko wiek matki się liczy.


współczesna medycyna pokazuje, że wiek ojca również ma znaczenie dla zdrowia dziecka, choć wpływa na nie w inny sposób niż wiek matki.

Jak zmienia się płodność mężczyzny?

Mężczyzna może zostać ojcem nawet w bardzo późnym wieku, ale nie oznacza to, że jego płodność pozostaje niezmienna.

Wraz z wiekiem obserwuje się:

spadek liczby plemników,
pogorszenie ich ruchliwości,
większy odsetek plemników o nieprawidłowej budowie,
wzrost uszkodzeń DNA plemników.

Dzieje się tak dlatego, że komórki produkujące plemniki dzielą się przez całe życie. Każdy kolejny podział zwiększa ryzyko pojawienia się nowych mutacji genetycznych.

Ryzyko chorób u dziecka

Badania wskazują, że wraz z wiekiem ojca wzrasta ryzyko wystąpienia u potomstwa niektórych schorzeń, m.in.:

zaburzeń ze spektrum autyzmu,
schizofrenii,
niektórych wad genetycznych wynikających z nowych mutacji (np. achondroplazji, zespołu Aperta),
niektórych wad wrodzonych.

Ryzyko wzrasta stopniowo i jest najbardziej widoczne u ojców po 40–45. roku życia.

Ryzyko poronienia

Coraz więcej badań wskazuje również, że zaawansowany wiek ojca może zwiększać ryzyko:

poronień,
przedwczesnego porodu,
niższej masy urodzeniowej dziecka.

Nie jest to wyłącznie konsekwencja wieku matki.

Nie tylko geny

Starszy wiek ojca wiąże się także z większym prawdopodobieństwem chorób przewlekłych, takich jak:

nadciśnienie,
cukrzyca,
otyłość,
ekspozycja na toksyny środowiskowe i wieloletnie palenie papierosów.

One również mogą wpływać na jakość nasienia.

441

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Noble napisał/a:

Jeszcze bardziej rzuca się w oczy **silna nieufność wobec kobiet**.

No ale to chyba lepsze, niż Twoja pogarda do mężczyzn?
Kaszpir ma bardzo dużo racji, bo ciągle udajemy, że nie ma problemu, który jest i nie jest to nawet problem a tragedia społeczna wyludniania się.
Ma rację. Najlepiej zawierać związki w wieku 20+. Później już jest problem, bo są problemy jak teraz, trzeba ściągać migrację, bo nie będzie miał kto pracować na nasze emerytury.
Co do samych kobiet. Powiedz mi co wnosi do myśli społecznej to co nam tu tłumaczy np. Smutna? Kobiecie się należy i tyle. Niewiele poza tym. Czyli należy jej się dziecko, może jakiś chłop na doczepkę. Przecież to mega egoizm. Tylko w miarę dobrze przyjmowany, bo w wydaniu kobiecym.
Co nowego wniosły i wnoszą kobiety w życiu politycznym?
DO kobiet tak jak do mężczyzn trzeba mieć silną nieufność, nie wierzyć w mit fajnych babek. Przynajmniej ja nie widzę niż lepszego niż mężczyźni.

442

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Noble odpowiem hurtem. Pierwszej wiadomości nie chciało mi się czytać , bo to bardziej jakś bełkot jakby pisany przez AI.

Tu nie chodzi o jakąś naukową analizę bo i po cholerę ?

Prawda jest taka ,że najlepszy czas na zwiazek i rodzine to wiek 20+ bo wtedy ludzie naturalnie się poznają (np. na studiach) i przebywają.
I właśnie w tym wieku jest najwięcej związków. I to jest najlepszy czas dla dzieci i dla mężczyny i kobiety.

Później większość ludzi jest już w zwiazkach i ma dzieci. To znaczy mają CI co chą mieć. Bo jak ktoś nie chce to i tak potem nie będzie miał.
A większośc tych co nie chce znajdzie mnóstwo wymówek aby udowodnić sobie że mają rację big_smile

Później na rynku zostają albo osoby które zupełnie nie nadają się do związku albo osoby które z pewnych powodów już nie są w związku.

A co do wieku. To jest sporo ojców którzy zostali ojcami w wieku nawet 60-70-80 lat. Ale nie słyszałem o matkach które rodzą dziecko w tym wieku big_smile
Tyle że ciągle to jest MARGINES i raczej mało kto chce być ojcem w pewnym wieku, bo wie że jest czas na dzieci i jest czas na wypoczynek i cieszenie sie z życia ...

443

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Legat napisał/a:
Noble napisał/a:

Jeszcze bardziej rzuca się w oczy **silna nieufność wobec kobiet**.

No ale to chyba lepsze, niż Twoja pogarda do mężczyzn?
Kaszpir ma bardzo dużo racji, bo ciągle udajemy, że nie ma problemu, który jest i nie jest to nawet problem a tragedia społeczna wyludniania się.
Ma rację. Najlepiej zawierać związki w wieku 20+. Później już jest problem, bo są problemy jak teraz, trzeba ściągać migrację, bo nie będzie miał kto pracować na nasze emerytury.
Co do samych kobiet. Powiedz mi co wnosi do myśli społecznej to co nam tu tłumaczy np. Smutna? Kobiecie się należy i tyle. Niewiele poza tym. Czyli należy jej się dziecko, może jakiś chłop na doczepkę. Przecież to mega egoizm. Tylko w miarę dobrze przyjmowany, bo w wydaniu kobiecym.
Co nowego wniosły i wnoszą kobiety w życiu politycznym?
DO kobiet tak jak do mężczyzn trzeba mieć silną nieufność, nie wierzyć w mit fajnych babek. Przynajmniej ja nie widzę niż lepszego niż mężczyźni.

Akurat Twoje odpowiedzi też by się przydało przeanalizować w AI  big_smile

444

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Kaszpir007 napisał/a:

Prawda jest taka ,że najlepszy czas na zwiazek i rodzine to wiek 20+ bo wtedy ludzie naturalnie się poznają (np. na studiach) i przebywają.
I właśnie w tym wieku jest najwięcej związków. I to jest najlepszy czas dla dzieci i dla mężczyny i kobiety.

Później większość ludzi jest już w zwiazkach i ma dzieci. To znaczy mają CI co chą mieć. Bo jak ktoś nie chce to i tak potem nie będzie miał.
A większośc tych co nie chce znajdzie mnóstwo wymówek aby udowodnić sobie że mają rację big_smile

Później na rynku zostają albo osoby które zupełnie nie nadają się do związku albo osoby które z pewnych powodów już nie są w związku.

A co do wieku. To jest sporo ojców którzy zostali ojcami w wieku nawet 60-70-80 lat. Ale nie słyszałem o matkach które rodzą dziecko w tym wieku big_smile
Tyle że ciągle to jest MARGINES i raczej mało kto chce być ojcem w pewnym wieku, bo wie że jest czas na dzieci i jest czas na wypoczynek i cieszenie sie z życia ...

Z tym, że wtedy jest najwięcej związków to chyba trochę przesada. Gdyby tak było to skąd tak duża liczba ludzi, którzy w wieku 25+ nigdy nie byli w związku? Na moich studiach większość ludzi w moim wieku była singlami i pozostali nimi do końca tych studiów.

Piszesz jakby czyjaś osobista niechęć do posiadania dzieci była czymś złym. Z punktu widzenia demografi może i jest ale z wielu innych punktów widzenia wręcz przeciwnie. Dlatego na przykład ja nie planuję mieć dzieci, nie żebym mógł je mieć nawet gdybym chciał.

Ponownie chyba trochę przesadzasz. Z tego co piszesz wynika, że osoby takie jak ja w ogóle nie nadają się do związków. A przecież nawet mi się udało, co prawda na krótko ale bez rozpadu tego związku w jakikolwiek znany sposób. W wieku 29 lat pierwszy związek. Znam nie jedną osobę już po 30, która nigdy nie była w żadnym związku. Czy oni też nie nadają się do tego? Co z tymi wszystkimi incelami, singlami, którzy byli niewidzialni dla płci przeciwnej? Czy oni są już całkowicie straceni tylko dlatego, że nie zdążyli do jakiegoś wieku z wchodzeniem w związki?

Kiedyś widziałem ojca z małym dzieckiem, który był po 50. Wyglądało to dziwnie i powodowało sporo nieporozumień. Każdy kto nie wiedział, że to ojciec i syn z automatu traktował go jako dziadka.

445

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Shinigami napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

Prawda jest taka ,że najlepszy czas na zwiazek i rodzine to wiek 20+ bo wtedy ludzie naturalnie się poznają (np. na studiach) i przebywają.
I właśnie w tym wieku jest najwięcej związków. I to jest najlepszy czas dla dzieci i dla mężczyny i kobiety.

Później większość ludzi jest już w zwiazkach i ma dzieci. To znaczy mają CI co chą mieć. Bo jak ktoś nie chce to i tak potem nie będzie miał.
A większośc tych co nie chce znajdzie mnóstwo wymówek aby udowodnić sobie że mają rację big_smile

Później na rynku zostają albo osoby które zupełnie nie nadają się do związku albo osoby które z pewnych powodów już nie są w związku.

A co do wieku. To jest sporo ojców którzy zostali ojcami w wieku nawet 60-70-80 lat. Ale nie słyszałem o matkach które rodzą dziecko w tym wieku big_smile
Tyle że ciągle to jest MARGINES i raczej mało kto chce być ojcem w pewnym wieku, bo wie że jest czas na dzieci i jest czas na wypoczynek i cieszenie sie z życia ...

Z tym, że wtedy jest najwięcej związków to chyba trochę przesada. Gdyby tak było to skąd tak duża liczba ludzi, którzy w wieku 25+ nigdy nie byli w związku? Na moich studiach większość ludzi w moim wieku była singlami i pozostali nimi do końca tych studiów.

Piszesz jakby czyjaś osobista niechęć do posiadania dzieci była czymś złym. Z punktu widzenia demografi może i jest ale z wielu innych punktów widzenia wręcz przeciwnie. Dlatego na przykład ja nie planuję mieć dzieci, nie żebym mógł je mieć nawet gdybym chciał.

Ponownie chyba trochę przesadzasz. Z tego co piszesz wynika, że osoby takie jak ja w ogóle nie nadają się do związków. A przecież nawet mi się udało, co prawda na krótko ale bez rozpadu tego związku w jakikolwiek znany sposób. W wieku 29 lat pierwszy związek. Znam nie jedną osobę już po 30, która nigdy nie była w żadnym związku. Czy oni też nie nadają się do tego? Co z tymi wszystkimi incelami, singlami, którzy byli niewidzialni dla płci przeciwnej? Czy oni są już całkowicie straceni tylko dlatego, że nie zdążyli do jakiegoś wieku z wchodzeniem w związki?

Kiedyś widziałem ojca z małym dzieckiem, który był po 50. Wyglądało to dziwnie i powodowało sporo nieporozumień. Każdy kto nie wiedział, że to ojciec i syn z automatu traktował go jako dziadka.

Dokładnie to ze ktos ma pierwszy zwiazek np po.30 tce nie znaczy ze nie nadaje sie do związków  bo wtedy taka osoba moze tez miec trwały i udany związek w tym wieku

446 Ostatnio edytowany przez Legat (2026-07-30 11:21:42)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Julia life in UK napisał/a:

Dokładnie to ze ktos ma pierwszy zwiazek np po.30 tce nie znaczy ze nie nadaje sie do związków  bo wtedy taka osoba moze tez miec trwały i udany związek w tym wieku

Kłopot w tym, że nijak to społecznie nam się nie sprawdza, znaczy dzieci brak, związków mało. Coś zostało przegrane, ale są nadal osoby, które uważają, że jest ok.

447 Ostatnio edytowany przez Legat (2026-07-30 11:41:19)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Kaszpir007 napisał/a:

Prawda jest taka ,że najlepszy czas na zwiazek i rodzine to wiek 20+ bo wtedy ludzie naturalnie się poznają (np. na studiach) i przebywają.
I właśnie w tym wieku jest najwięcej związków. I to jest najlepszy czas dla dzieci i dla mężczyny i kobiety.

Później większość ludzi jest już w zwiazkach i ma dzieci. To znaczy mają CI co chą mieć. Bo jak ktoś nie chce to i tak potem nie będzie miał.

No jest coraz więcej ludzi redpillowców obojga płci, którzy stawiają zrobienie kariery na pierwszym miejscu. Ale to wg mnie i nie tylko, kiepskie materiały do związku bo są już przyzwyczajenia, bo jest własny majątek, bo czas ucieka, kobietom ciężko kogoś na własnym lub wyższym znaleźć, mężczyźni chcą kogoś do ich świata, jako wyposażenie, kobiety z resztą też. Cała ma bo.
Dlatego najlepszy jest czas lat 20+, bo nie ma jeszcze tych wszystkich bo i można razem do wielu rzeczy dojść. Oczywiście jest obserwowany trend, że po 40 zwłaszcza kobiety chcą się rozwodzić, no ale związek spłodził, wychował i wprowadził do społeczeństwa normalne dzieci.

448 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-07-30 12:51:14)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Legat napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Dokładnie to ze ktos ma pierwszy zwiazek np po.30 tce nie znaczy ze nie nadaje sie do związków  bo wtedy taka osoba moze tez miec trwały i udany związek w tym wieku

Kłopot w tym, że nijak to społecznie nam się nie sprawdza, znaczy dzieci brak, związków mało. Coś zostało przegrane, ale są nadal osoby, które uważają, że jest ok.

Śmieciówki, migracja po wejściu do unii, nieudana transformacja ustrojowa, patodeweloperka, a teraz nawet sie okazuje że lekarz na sor pobierając 1.6mln rocznie przegapił ksiązkowy zawał, ale w sumie to okej, bo należy do partii i konsekwencji zawodowych nie będzie.
Tak jak napisał AI, bardzo generalizujesz i nie widzisz związków przyczynowo skutkowych.
I skoro związków mało to chyba dzieci poza związkowe to rozwiązanie optymalne? Uniezależniasz dietność od stosunkó damsko męskich? Samotne rodzicielstwo jest wręcz  szlachetne. Poświęcasz swoą wygodę dla walki o lepszą demografię. Czy to też egoistyczne?

449

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Legat napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Dokładnie to ze ktos ma pierwszy zwiazek np po.30 tce nie znaczy ze nie nadaje sie do związków  bo wtedy taka osoba moze tez miec trwały i udany związek w tym wieku

Kłopot w tym, że nijak to społecznie nam się nie sprawdza, znaczy dzieci brak, związków mało. Coś zostało przegrane, ale są nadal osoby, które uważają, że jest ok.

Wbrew pozorom duzo ludnosci to nie rowna sie dobrze a wrecz przeciwnie. Jakoś w krajach Afryki gdzie rodzi się dzieci jak krolikow jest bieda  a w takich krajach jak np Korea Poludniowa czy Chiny gdzie polityka jednego dziecka została zniesiona od niedawna to widać rozwój i to taki ze Polska to jest przy nich wrecz zacofana. Ale oczywiscie zamiast brac przyklad z tych krajow to musimy doganiac Afryke big_smile

450 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-07-30 13:20:10)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Julia life in UK napisał/a:

Wbrew pozorom duzo ludnosci to nie rowna sie dobrze a wrecz przeciwnie. Jakoś w krajach Afryki gdzie rodzi się dzieci jak krolikow jest bieda  a w takich krajach jak np Korea Poludniowa czy Chiny gdzie polityka jednego dziecka została zniesiona od niedawna to widać rozwój i to taki ze Polska to jest przy nich wrecz zacofana. Ale oczywiscie zamiast brac przyklad z tych krajow to musimy doganiac Afryke big_smile

Niech mezczyzna spełnia standardy krajów trzeciego świata, że po prostu jest i w miare nie jest przemocowy. Kobieta natomiast powinna być niezależna finansowo, mieć własną pracę, ale niezbyt absorbującą, żeby mieć czas na prace domowe; zajmować się dzieckiem, ale jednocześnie mężem, bo przecież on jest dorosły i sobie nie poradzi; założyć rodzinę w wieku 20 lat, ale jednocześnie być dostępna seksualnie i otwarta na relacje bez zobowiązań z facetami dekadę starszymi, którzy takich relacji oczekują; dbać o swój wygląd, ale nie poświęcać mu zbyt wiele uwagi ani pieniędzy, bo przecież liczy się naturalne piękno; być ambitna, ale nie bardziej od partnera, żeby nie urazić jego ego; być pewna siebie, ale nie zbyt pewna, bo wtedy zostanie nazwana karierowiczką i zniechęci do siebie dobrego chłopaka; mieć dużo dzieci, ale bez ślubu, bo to za duże ryzyko dla mężczyzny dzielić się równo obowiązkami i wydatkami, a urlop macierzyński wziąć w 100% na siebie; być dziewicą, ale jednocześnie świetną kochanką; mówić wprost o swoich potrzebach, ale nie być „roszczeniową”; zarabiać na siebie, ale nie oczekiwać równego wkładu partnera w obowiązki domowe; być wyrozumiała dla męskich błędów, ale jednocześnie być perfekcyjną panią domu, żoną i matką; być poczciwą żoną do życia, ale wyglądać jak modelka z Instagrama; nie uzależniać swojego szczęścia od mężczyzny, ale jednocześnie uczynić jego komfort swoim priorytetem, rodzić dzieci, ale nie przechodzić połogu, bo męża to może zestresować, że już ciało nie te, o czymś zapomiałam?

451

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Julia life in UK napisał/a:

w takich krajach jak np Korea Poludniowa czy Chiny gdzie polityka jednego dziecka została zniesiona od niedawna to widać rozwój i to taki ze Polska to jest przy nich wrecz zacofana.

Jak zwykle się mylisz.
Pozycje w rankingu jakości życia (Mid-Year 2026)
Polska: 37. miejsce na świecie (indeks: 155.9)
Korea Południowa: 44. miejsce na świecie (indeks: 146.9)
Chiny: ok. 55–60. miejsca na świecie (indeks: 139.3, co daje 13. miejsce w regionie Azji

452

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Niech mezczyzna spełnia standardy krajów trzeciego świata, że po prostu jest i w miare nie jest przemocowy. Kobieta natomiast powinna być niezależna finansowo, mieć własną pracę, ale niezbyt absorbującą, żeby mieć czas na prace domowe; zajmować się dzieckiem, ale jednocześnie mężem, bo przecież on jest dorosły i sobie nie poradzi; założyć rodzinę w wieku 20 lat, ale jednocześnie być dostępna seksualnie i otwarta na relacje bez zobowiązań z facetami dekadę starszymi, którzy takich relacji oczekują; dbać o swój wygląd, ale nie poświęcać mu zbyt wiele uwagi ani pieniędzy, bo przecież liczy się naturalne piękno; być ambitna, ale nie bardziej od partnera, żeby nie urazić jego ego; być pewna siebie, ale nie zbyt pewna, bo wtedy zostanie nazwana karierowiczką i zniechęci do siebie dobrego chłopaka; mieć dużo dzieci, ale bez ślubu, bo to za duże ryzyko dla mężczyzny dzielić się równo obowiązkami i wydatkami, a urlop macierzyński wziąć w 100% na siebie; być dziewicą, ale jednocześnie świetną kochanką; mówić wprost o swoich potrzebach, ale nie być „roszczeniową”; zarabiać na siebie, ale nie oczekiwać równego wkładu partnera w obowiązki domowe; być wyrozumiała dla męskich błędów, ale jednocześnie być perfekcyjną panią domu, żoną i matką; być poczciwą żoną do życia, ale wyglądać jak modelka z Instagrama; nie uzależniać swojego szczęścia od mężczyzny, ale jednocześnie uczynić jego komfort swoim priorytetem, rodzić dzieci, ale nie przechodzić połogu, bo męża to może zestresować, że już ciało nie te, o czymś zapomiałam?

Pozwól, że zapytam tak samo jak ty pytałaś mnie. Znasz w realu kogokolwiek kto miałby choć połowę takich wymagań jak tu opisałaś? Albo kogokolwiek kto by chociaż głosił takie treści poza internetem?

I skąd cały czas ci się bierze ta opieka nad mężem? Przecież to nie dziecko, którym trzeba się opiekować tylko jak sama słusznie napisałaś, dorosły. To, że mężczyzna nie wyniósł śmieci w środku tygodnia bo mu kazałaś nie znaczy, że musisz zrobić to za niego, a potem, że trzeba się nim opiekować. On wyniesie te śmieci tylko wtedy kiedy sam uzna to za stosowne, na przykład pod koniec tygodnia kiedy nazbiera się ich więcej. Te obowiązki domowe strasznie martwią niektóre kobiety, jakby to były sprawy życia i śmierci. Nie znam żadnego mężczyzny, który nie robiłby żadnych obowiązków domowych niezależnie czy jest w związku czy nie. Jedynie tylko częstotliwość ich wykonywania jest problemem.

453

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Mrs.Happiness napisał/a:

Muqin, tak krótko, bo na moment zajrzałam, najwyżej później się odniosę szerzej, jeśli będzie taka potrzeba.

Smutna zaczęła pisać o tym, że zawsze można "kolesia usunąć z równania"


(...) kompletnie nie chodzi o to, że rodziny niepełne czy patchworkowe są co do zasady jakieś gorsze, bo ABSOLUTNIE tak nie uważam i trzeba by każdą oceniać indywidualnie, żeby stwierdzić, czy ta konkretna rodzina jest w porządku czy nie. Natomiast powód, dla którego rodzina nie funkcjonuje już w pierwotnej formie ma znaczenie.

Z punktu widzenia psychologii najlepszą opcją dla dziecka jest, gdy ma dwoje rodziców - przy założeniu, że ich związek jest w miarę udany i w domu nie dzieje się źle.
Jeśli z jakiegoś powodu ma tylko jednego rodzica biologicznego - dobrze by było, jakby tego drugiego kimś zastąpić, np. ojczymem czy macochą, żeby miało na co dzień obie figury, zarówno matkę jak i ojca, z których może czerpać (bo matka nie przekaże tego, co ojciec i odwrotnie) i przy okazji uczyć się zdrowych relacji kobiety z mężczyzną.
Scenariusze typu "tylko matka" albo "tylko ojciec" są w hierarchii tego, co dla dziecka najlepsze - niżej niż te dwie wcześniejsze, choć jeszcze mogą być "wystarczające" (w rozumieniu, że mogą zapewnić dziecku dobre dzieciństwo), jeśli w tym samotnym rodzicielstwie nie ma złych emocji.

Jeśli uznać, że opcja "dwoje rodziców biologicznych plus ich dziecko/dzieci" jest wersją rodziny "najlepszą dla dziecka" to logiczne, że inne wersje rodziny stają się wariantami "nie - najlepszymi" czyli .... gorszymi. Inaczej się nie da. "Niżej w hierarchii tego, co dla dziecka najlepsze" to delikatna wersja "gorsze". 

Poza tym patrząc na historię ludzkości w całej jej złożoności nijak nie da się obronić tezy, że rodzina składająca się z biologicznych rodziców i ich potomstwa to pierwotna forma rodziny w naszym gatunku. Pierwsi rodzice czyli Adam i Ewa opiekujący się spłodzonym przez siebie potomstwem to wersja biblijna, nie przyrodnicza, przyrodniczo to akurat pierwotna ta koncepcja wcale nie jest, jest jakimś kolejnym etapem w rozwoju gatunku. W którymś momencie być może wyszła na prowadzenie, ale dla ewolucji to moment i jest bardzo możliwe, że całość wyewoluuje dalej w zupełnie inny model, lepiej dostosowany do przetrwania. Sam pomysł, że ojciec czynnie uczestniczy w pełnej wersji opieki nad potomstwem od momentu narodzin tegoż potomstwa czyli wersja aktualnie lansowana jako najlepsza dla dziecka  to raczej w historii ludzkości ewenement, nowinka, nie żadna wielowiekowa norma. Gdzieś tam w tle majaczy idea równouprawnienia i obserwacja, że mianowicie pan równie skutecznie może zmienić pieluchę... smile


@Legat, co nowego wniosły i wnoszą kobiety w życiu politycznym?

Auć! Jak rozumiem twoim zdaniem życie polityczne bez udziału kobiet czy tam z ich udziałem bardzo mniejszościowym (parę znaczących historycznie królowych to margines do pominięcia) było po prostu wspaniałe, działało perfekcyjnie zapewniając absolutnie wszystkim zainteresowanym totalny dobrostan i dopiero te cholerne kobiety wszystko popsuły? Aż się prosi wyliczyć ileś wydarzeń i pomysłów w historii ludzkości, co to są autorstwa panów. Nie mam na myśli wydarzeń miłych ani pomysłów wspaniałych, a lista byłaby niekrótka, bo jednak polityka = mężczyźni przez większość znanych nam dziejów. smile

454

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
WesołaDziewczyna007 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Wbrew pozorom duzo ludnosci to nie rowna sie dobrze a wrecz przeciwnie. Jakoś w krajach Afryki gdzie rodzi się dzieci jak krolikow jest bieda  a w takich krajach jak np Korea Poludniowa czy Chiny gdzie polityka jednego dziecka została zniesiona od niedawna to widać rozwój i to taki ze Polska to jest przy nich wrecz zacofana. Ale oczywiscie zamiast brac przyklad z tych krajow to musimy doganiac Afryke big_smile

Niech mezczyzna spełnia standardy krajów trzeciego świata, że po prostu jest i w miare nie jest przemocowy. Kobieta natomiast powinna być niezależna finansowo, mieć własną pracę, ale niezbyt absorbującą, żeby mieć czas na prace domowe; zajmować się dzieckiem, ale jednocześnie mężem, bo przecież on jest dorosły i sobie nie poradzi; założyć rodzinę w wieku 20 lat, ale jednocześnie być dostępna seksualnie i otwarta na relacje bez zobowiązań z facetami dekadę starszymi, którzy takich relacji oczekują; dbać o swój wygląd, ale nie poświęcać mu zbyt wiele uwagi ani pieniędzy, bo przecież liczy się naturalne piękno; być ambitna, ale nie bardziej od partnera, żeby nie urazić jego ego; być pewna siebie, ale nie zbyt pewna, bo wtedy zostanie nazwana karierowiczką i zniechęci do siebie dobrego chłopaka; mieć dużo dzieci, ale bez ślubu, bo to za duże ryzyko dla mężczyzny dzielić się równo obowiązkami i wydatkami, a urlop macierzyński wziąć w 100% na siebie; być dziewicą, ale jednocześnie świetną kochanką; mówić wprost o swoich potrzebach, ale nie być „roszczeniową”; zarabiać na siebie, ale nie oczekiwać równego wkładu partnera w obowiązki domowe; być wyrozumiała dla męskich błędów, ale jednocześnie być perfekcyjną panią domu, żoną i matką; być poczciwą żoną do życia, ale wyglądać jak modelka z Instagrama; nie uzależniać swojego szczęścia od mężczyzny, ale jednocześnie uczynić jego komfort swoim priorytetem, rodzić dzieci, ale nie przechodzić połogu, bo męża to może zestresować, że już ciało nie te, o czymś zapomiałam?

A to cytat z filmu? Kolorowego?

455

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Muqin znowu ustawiasz sprawę tak jak ci wygodnie, nie za bardzo patrząc co ja tam powiedziałem. A przecież pytałem jasno "co nowego".
Tak na marginesie ostatnio upadły nam 2 partie i to dość podobnie, Nowoczesna po odejściu z rządów Petru i Polska 2050 Hołowni. W obu tych partiach stery przejęły kobiety. Dziwne to trochę, ze jakoś nie udało im się tego pociągnąć, a raczej pojawiły się spory i podziały. smile

Posty [ 391 do 455 z 584 ]

Strony Poprzednia 1 … 5 6 7 8 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026