netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

583 odpowiedzi13 103 wyświetleniazałożony przez SamotnaWilczyca, 12.07.2026

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 … 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 584 ]

196

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Mrs.Happiness napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

To akurat jest patologia,dlatego napisałam, ze u mnie by sie wyprowadzil z domu i to w trybie natychmiastowym.... z drugiej strony to ona moze nie mogla go wyrzucic z domu bo byl jego,wiec jedyne co jej zostało to przemoc niestety,albo zemsta no czyli tez by sie nachlala i poszla spać kilka dni po za domem- to by moze byla lekcja zycia dla jej meza

Wynajmowali to mieszkanie, zresztą finalnie się rozeszli (nie wiem co było powodem), a ona zrobiła sobie szybko dziecko z następnym facetem (z tego co pamiętam, to musiała wykonać testy DNA, bo nie wiedziała kto jest ojcem). Oboje byli patologiczni, choć w inny sposób. No ale przemoc jest nieakceptowalna. Nieważne czy mężczyzna bije kobietę czy odwrotnie.

To jest akurat prawda co piszesz,dlatego jak wcześniej napisalam ja bym takiemu spakowala walizki,a gdybym nie mogła tego zrobic to.zostawila bym dzieci pod opieka i zrobila dokładnie to samo co on, a gdyby sie tak nie dalo to przestala bym mu uslugiwac i to tak,zebym mu nawet przyslowiowej szklanki wody nie podala  big_smile  oj taki mąż co kocha chlac i spać po za domem to by sie szybko lekcji zycia u mnie nauczyl i wcale by nie musialo dojsc do przemocy

197

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
JohnyBravo777 napisał/a:

Ale zapewniam Ciebie, ze kazda kobieta, ktora zarabia wiecej od mezczyzny, uwaza sie za lepsza od niego - co predzej czy pozniej doprowadzi do sporych frustracji i ew. rozwodu.

No cóż, sporo w tym prawdy (by nie napisać że to fakt).

198

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Zwykle gdy w odniesieniu do zbioru "ludzie" użyjemy wielkiego kwantyfikatora typu "każdy/a",  czy "zawsze" twierdzenie da się łatwo obalić.
Wskazanie jednej, tylko jednej kobiety, która się nie uważa za lepszą do mężczyzny zarabiając więcej od niego załatwia sprawę.
Na dodatek "uważać się za lepszego/lepszą" dalekie jest od jakiejś przydatnej precyzji, albowiem za jakiego się ktoś uważa to sfera psychologii czyli słabo mierzalna, opiera się na deklaracji osoby uzupełnionej o obserwacje osób zewnętrznych(tu mogą wystąpić liczne nieusuwalne niezgodności) i mamy do czynienia z sytuacją  podobną nieco do  subiektywnej skali bólu, niby jakaś skala jest, ale żeby to było precyzyjne czy jednoznaczne... nic z tych rzeczy. Za to kłócić się "co bardziej boli" można do upojenia. Podobnie jak do upojenia można się spierać czy ktoś się za lepszego uważa czy wcale nie.

Świat mamy tak mentalnie poustawiany, ("mamy" w znaczeniu cywilizacyjnym, w ramach socjalizacji, bo jednostkowo już występuje zróżnicowanie) że "kto ma więcej ten się jest lepszy". Pan Nowak zarabiając więcej od pana Kowalskiego też się nader często uważa się za lepszego od niego, bo więcej zarabia, ma większy dom, samochód itd.
Tak odnośnie związków, w których ona zarabia zauważalnie więcej od niego to się podzielę obserwacją taką, że nawet jeśli ona wcale się za lepszą od niego nie uważa w takiej sytuacji i tak on się może uważać za gorszego. To idzie niezależnie. Pokłosie między innymi patriarchatu, mężczyzny jako żywiciela rodziny itd, mamy to mocno zakodowane kulturowo.
Obserwację poczyniłam w naturze i nie uogólniam, ale zarówno moi rodzice w pewnym momencie małżeństwa znaleźli się w takiej sytuacji jak i ja sama, choć z zupełnie innych niż rodzice przyczyn. Moja matka i potem ja  przez jakiś czas byłyśmy stroną związku zarabiającą zauważalnie więcej. W obu przypadkach obserwowanych ten stan wynikał z okoliczności zewnętrznych (rodzice) oraz świadomej decyzji obu stron i okoliczności zewnętrznych (ja i mój partner) - w obu przypadkach zauważono zdecydowane pogorszenie samopoczucia psychicznego obserwowanych mężczyzn. Obu. Poczuli się "gorsi" i tyle. Zadziałało kulturowe uwarunkowanie. Jasne, dwie sztuki to nie żadna reprezentatywna próba, ale coś w tym jest. Przekonałam się, że ja wcale nie muszę uważać się za lepszą, żeby on się zaczął uważać za gorszego.

199 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-07-25 16:05:58)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

.

200

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Bert44 napisał/a:

.

Za późno, niektórzy zdążyli przeczytać.

W sumie nie napisałeś nic co by podważało tezę Johny'ego. Pisałeś o wyjątkach... tylko czy właśnie Twojej żony nie należałoby do nich zakwalifikować? I czy faktycznie jest ona wyjątkiem? Sam pisałeś o strachu u niej; przy takiej dysproporcji zarobków to raczej prędzej u niej brak przywalania się do Ciebie był oparty na strachu i nadziei (wielkiej, o ciężarze z gatunku "musi się udać, bo nie ma innej opcji, jak się nie uda, to będzie katastrofa absolutna!") że niedługo wszystko wróci "do normy". Czy czasem (bazując na tym opisie) jej zarobki nie były na takim poziomie, że ona i tak by nie czuła się (albo nawet nie miałaby realnej szansy) żeby Was ciągnąć na swojej pensji w innym trybie niż wybitnie awaryjny i relatywnie krótkotrwały? wink

@Muqin tak, zrzućmy na patriarchat (czyli w domyśle: na facetów), że kobiety wybierają łatwiejszy i mniej obciążający dla nich (ekonomicznie i psychicznie) model pozwalający na kogoś przerzucić obciążenia i stres związane z zapewnieniem bytu całej rodzinie. Aż kusi by wrzucić kolejny cytat z tej samej komedii co wcześniej wink

201

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Nowe_otwarcie napisał/a:
Bert44 napisał/a:

.

Za późno, niektórzy zdążyli przeczytać.

W sumie nie napisałeś nic co by podważało tezę Johny'ego. Pisałeś o wyjątkach... tylko czy właśnie Twojej żony nie należałoby do nich zakwalifikować? I czy faktycznie jest ona wyjątkiem? Sam pisałeś o strachu u niej; przy takiej dysproporcji zarobków to raczej prędzej u niej brak przywalania się do Ciebie był oparty na strachu i nadziei (wielkiej, o ciężarze z gatunku "musi się udać, bo nie ma innej opcji, jak się nie uda, to będzie katastrofa absolutna!") że niedługo wszystko wróci "do normy". Czy czasem (bazując na tym opisie) jej zarobki nie były na takim poziomie, że ona i tak by nie czuła się (albo nawet nie miałaby realnej szansy) żeby Was ciągnąć na swojej pensji w innym trybie niż wybitnie awaryjny i relatywnie krótkotrwały? wink

@Muqin tak, zrzućmy na patriarchat (czyli w domyśle: na facetów), że kobiety wybierają łatwiejszy i mniej obciążający dla nich (ekonomicznie i psychicznie) model pozwalający na kogoś przerzucić obciążenia i stres związane z zapewnieniem bytu całej rodzinie. Aż kusi by wrzucić kolejny cytat z tej samej komedii co wcześniej wink

Teraz glupia sytuacja bo skasowalem smile Czasem sie rozpedzam i za duzo o sobie pisze. Niepotrzebnie. Dlatego skasowalem.
Nie chodzilo o to ze sie z teoria Johny'ego nie zgadzam bo sie z grubsza zgadzam.

Jechalismy na trybie awaryjnym ale rzeczywiscie nawet wtedy mialem plan i wiedzialem ze tonp postawie na nogi. A potencjal ponoc najwazniejszy. Bez niego gorsza ocena niz bez kasy

202

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Nowe_otwarcie napisał/a:

@Muqin tak, zrzućmy na patriarchat (czyli w domyśle: na facetów), że kobiety wybierają łatwiejszy i mniej obciążający dla nich (ekonomicznie i psychicznie) model pozwalający na kogoś przerzucić obciążenia i stres związane z zapewnieniem bytu całej rodzinie. Aż kusi by wrzucić kolejny cytat z tej samej komedii co wcześniej wink

No i popełniłeś właśnie w odniesieniu do mojej skromnej osoby błąd atrybucji, Nowe_otwarcie smile
Ponieważ wszyscy błędy atrybucji popełniamy nijakiej pretensji nie mam ni urazy nie czuję, tym niemniej jestem jak najdalsza od tego, co mi przypisałeś.

Dla Muqin patriarchat jest pojęciem kulturoznawczym,  jest to dla Muqin sposób/model funkcjonowania stada naszego gatunku. Odkąd istniejemy jakoś te nasze stada się organizowały, sposobów było wiele, w którymś momencie ewolucji gatunku układ patriarchalny (w różnych wersjach i odmianach) okazał się zwyczajnie najskuteczniejszy. Tyle. Ani dobry, ani zły, po prostu skuteczny dla przetrwania oraz rozwoju gatunku. Jak w każdym innym gatunku - obie strony, czyli i kobiety i mężczyźni mogą zostać uznani zarówno za beneficjentów układu jak i za ofiary tegoż samego układu - co z pewnego punktu widzenia ( na przykład mojego) jest ciut absurdalne. Jakiś układ/organizacja stada musi pasować (z jakichś powodów) obu płciom, inaczej w przyrodzie nie ma.
Ewolucyjnie jako gatunek jesteśmy beneficjentami patriarchatu, bośmy przetrwali i się rozwinęli, a indywidualnie to w absolutnie każdym układzie społecznym można być jego ofiarą. Narracja "kobiety to ofiary patriarchatu" nie jest moją narracją i tyle. Równie ładnie mogę napisać esej "kobiety to ofiary patriarchatu" jak esej "mężczyźni to ofiary patriarchatu" - żadnego nie napiszę, bo szkoda czasu.  W jakimś sensie wszyscy jesteśmy "ofiarami" tego, że jesteśmy w określony sposób socjalizowani jeśli ten sposób socjalizacji potem nam się w realnym życiu nie sprawdza.  Mój ojciec racjonalnie doskonale wiedział, że fakt, iż zona zarabia więcej o wiele od niego nie powinien ( w ich określonej sytuacji) być dla niego powodem do psychicznego zdołowania, ale co czuł to czuł. Bo jakoś go wychowano.

Przed patriarchatem nasz gatunek eksperymentował przez setki tysięcy lat, ale o tym mało wiemy, sądząc ze skutków patriarchat zwyczajnie wykosił modele konkurencyjne, które gdzieniegdzie przetrwały w formie lokalnej i szczątkowej.
Tyle że tak mniej więcej od połowy XIX wieku zaczął nam ten patriarchat ewoluować w sposób zauważalny dla pojedynczego człowieka znacznie bardziej, niż powiedzmy było to zauważalne kilka tysięcy czy kilkaset nawet lat temu. Ewoluuje w tempie zdecydowanie szybszym niż kiedykolwiek przedtem to miało miejsce. Między innymi dlatego, że zwyczajnie staje się niewystarczająco wydolny, warunki życia naszego gatunku się zmieniają bardzo szybko zatem... ewolucja, jeśli mamy przerwać, jest nieunikniona.

Sprostujesz błąd atrybucji albo i nie, Nowe_otwarcie. Zrobiłam co mogłam w tej sprawie, wybór należy do Ciebie smile

203

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Tak czytam i dochodze do wniosku, że niektorzy to by sie świetnie nadawali do Afghanistanu w roli talibow big_smile

204

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Muqin napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

@Muqin tak, zrzućmy na patriarchat (czyli w domyśle: na facetów), że kobiety wybierają łatwiejszy i mniej obciążający dla nich (ekonomicznie i psychicznie) model pozwalający na kogoś przerzucić obciążenia i stres związane z zapewnieniem bytu całej rodzinie. Aż kusi by wrzucić kolejny cytat z tej samej komedii co wcześniej wink

No i popełniłeś właśnie w odniesieniu do mojej skromnej osoby błąd atrybucji, Nowe_otwarcie smile
Ponieważ wszyscy błędy atrybucji popełniamy nijakiej pretensji nie mam ni urazy nie czuję, tym niemniej jestem jak najdalsza od tego, co mi przypisałeś.

Dla Muqin patriarchat jest pojęciem kulturoznawczym,  jest to dla Muqin sposób/model funkcjonowania stada naszego gatunku. Odkąd istniejemy jakoś te nasze stada się organizowały, sposobów było wiele, w którymś momencie ewolucji gatunku układ patriarchalny (w różnych wersjach i odmianach) okazał się zwyczajnie najskuteczniejszy. Tyle. Ani dobry, ani zły, po prostu skuteczny dla przetrwania oraz rozwoju gatunku. Jak w każdym innym gatunku - obie strony, czyli i kobiety i mężczyźni mogą zostać uznani zarówno za beneficjentów układu jak i za ofiary tegoż samego układu - co z pewnego punktu widzenia ( na przykład mojego) jest ciut absurdalne. Jakiś układ/organizacja stada musi pasować (z jakichś powodów) obu płciom, inaczej w przyrodzie nie ma.
Ewolucyjnie jako gatunek jesteśmy beneficjentami patriarchatu, bośmy przetrwali i się rozwinęli, a indywidualnie to w absolutnie każdym układzie społecznym można być jego ofiarą. Narracja "kobiety to ofiary patriarchatu" nie jest moją narracją i tyle. Równie ładnie mogę napisać esej "kobiety to ofiary patriarchatu" jak esej "mężczyźni to ofiary patriarchatu" - żadnego nie napiszę, bo szkoda czasu.  W jakimś sensie wszyscy jesteśmy "ofiarami" tego, że jesteśmy w określony sposób socjalizowani jeśli ten sposób socjalizacji potem nam się w realnym życiu nie sprawdza.  Mój ojciec racjonalnie doskonale wiedział, że fakt, iż zona zarabia więcej o wiele od niego nie powinien ( w ich określonej sytuacji) być dla niego powodem do psychicznego zdołowania, ale co czuł to czuł. Bo jakoś go wychowano.

Przed patriarchatem nasz gatunek eksperymentował przez setki tysięcy lat, ale o tym mało wiemy, sądząc ze skutków patriarchat zwyczajnie wykosił modele konkurencyjne, które gdzieniegdzie przetrwały w formie lokalnej i szczątkowej.
Tyle że tak mniej więcej od połowy XIX wieku zaczął nam ten patriarchat ewoluować w sposób zauważalny dla pojedynczego człowieka znacznie bardziej, niż powiedzmy było to zauważalne kilka tysięcy czy kilkaset nawet lat temu. Ewoluuje w tempie zdecydowanie szybszym niż kiedykolwiek przedtem to miało miejsce. Między innymi dlatego, że zwyczajnie staje się niewystarczająco wydolny, warunki życia naszego gatunku się zmieniają bardzo szybko zatem... ewolucja, jeśli mamy przerwać, jest nieunikniona.

Sprostujesz błąd atrybucji albo i nie, Nowe_otwarcie. Zrobiłam co mogłam w tej sprawie, wybór należy do Ciebie smile

Kiedys to juz napisalas. Raczej realne podejscie

205

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

W związku też mozna spełniać marzenia nawet więcej niż solo

206

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

No owszem, we dwójkę jeśli zgodnie się wiosłuje to dopłynąć można dalej niż solo. Zwykle, bo jak zawsze są wyjątki, nie wszyscy mamy predyspozycje do pracy zespołowej. W udanym związku pojawia się jeszcze spełnianie marzeń wspólnych, jako opcja bonusowa. smile

207

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Nowe_otwarcie napisał/a:
Bert44 napisał/a:

.

Za późno, niektórzy zdążyli przeczytać.

Też zdążyłem przeczytać i jedną kwestię muszę poruszyć. Pisałeś o utrzymywaniu finansowym w proporcji 80 do 20 po twojej stronie. Taki model rodziny już jest bardzo rzadkim zjawiskiem i będzie jeszcze rzadszym. W obecnych czasach to już niemal relikt minionej epoki. Mój dziadek był kierowcą karetki i sam z tej jednej pensji utrzymywał siebie, żonę, i dwójkę dzieci. Przeliczając jego ówczesne zarobki na dzisiejsze standardy nie utrzymał by za to nawet siebie. Pisałeś, że mężczyzna musi być zaradny, ogarnięty, ambitny jakby to był niezbędny wymóg by móc stworzyć rodzinę. Osiągnąć takich proporcji jak wyżej omawiane pracując na etacie raczej się nie da. Nie każdy też będzie w stanie otworzyć swoją działalność prosperującą na tyle dobrze by mieć zyski rzędu kilkunastu tysięcy lub więcej na miesiąc. W takim układzie ludzie pracujący na przykład w tych służbach nie mieliby prawa wejść w związek małżeński, mieć dzieci itd bo bez partnerki/żony na co najmniej takim samym poziomie zarobkowym lub większym nie dałoby się utrzymać tej rodziny. A jednak zarówno oni jak i wielu innych mężczyzn jakoś funkcjonuje w układzie, w którym to kobieta zarabia więcej.

Bert, chciałbym o coś zapytać. Pisałeś, że czułeś się bardzo źle kiedy straciłeś źródło dochodu i to żona musiała się zająć utrzymaniem rodziny. Czułeś się tak z powodu samego faktu utraty biznesu? Z powodu tego, że ten ciężar spadł na żonę? Z powodu poczucia porażki? Było to poczucie niższości względem żony czy może jakaś utracona męskość?

208

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Kobieta nie pracuje -źle, a jak pracuje to musi sobie wybrać taka prace,żeby nie zarabiac więcej od męża, bo to niewiadomo jaka krzywda dla niego... ja mam wrazenie,że sie tym facetom z dobrobytu w d**** poprzewracalo

209 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-07-25 22:38:44)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Shinigami napisał/a:

Pisałeś, że mężczyzna musi być zaradny, ogarnięty, ambitny jakby to był niezbędny wymóg by móc stworzyć rodzinę.

Bert, chciałbym o coś zapytać. Pisałeś, że czułeś się bardzo źle kiedy straciłeś źródło dochodu i to żona musiała się zająć utrzymaniem rodziny. Czułeś się tak z powodu samego faktu utraty biznesu? Z powodu tego, że ten ciężar spadł na żonę? Z powodu poczucia porażki? Było to poczucie niższości względem żony czy może jakaś utracona męskość?

Odpowiadajac na pierwsze zdanie: nie chodzi o to ze ja tak uwazam. Mezczyzna musi byc zaradny, ogarniety,,,,wg standardadow spolecznych. Bardziej moich czasow niz dzis. Taka filozofia zyciowa. I oczekiwanie obu stron.

Odpowiadajac na pytanie drugie czulem sie tak z powodu utraty mozliwosci (obowiazku???) utrzymania rodziny. Bo facet musi dac rade. Bo nie moze stracic pracy albo przestac zarabiac. Bo wtedy jest piz..a a nie facet. Dlatego. Nie tylko dla babki - dla siebie przede wszystkim

210

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Bert44 napisał/a:

[lOdpowiadajac na pierwsze zdanie: nie chodzi o to ze ja tak uwazam. Mezczyzna musi byc zaradny, ogarniety,,,,wg standardadow spolecznych. Bardziej moich czasow niz dzis. Taka filozofia zyciowa. I oczekiwanie obu stron.

Odpowiadajac na pytanie drugie czulem sie tak z powodu utraty mozliwosci (obowiazku???) utrzymania rodziny. Bo facet musi dac rade. Bo nie moze stracic pracy albo przestac zarabiac. Bo wtedy jest piz..a a nie facet. Dlatego. Nie tylko dla babki - dla siebie tez.

Jaki widać nie tylko ja jestem więźniem przekonań i wyobrażeń o tym jaki powinienem być. Dla pewności zapytam. Wiesz, że takie podejście jest mega toksyczne dla samego siebie? I trochę przeczy definicji związku partnerskiego. Czy to nie powinno być tak, że oboje w związku ogarniają na równym poziomie, a tylko jeśli jedna z osób z jakiegoś powodu nie będzie w stanie to wtedy ta druga tymczasowo ogarnia w pojedynkę? Dobrze, że te społeczne standardy zaczynają się zmieniać bo inaczej zagłada naszej cywilizacji nastąpiłaby o wiele szybciej. Ja niby nie jestem jakoś dużo młodszy od ciebie, chyba. A i tak nie ogarniam takiego podejścia, że mężczyzna sam ma ogarnąć utrzymanie rodziny. Po to się wchodzi w związek żeby nie iść przez życie samemu tylko z kimś kto nas wspiera, pomaga ale też daje pewne poczucie bezpieczeństwa, że nawet jeśli wszystko się posypie to ta druga osoba będzie ogarniać do czasu aż pierwsza się podniesie. Czyż w związkach nie chodzi właśnie o to żeby nie musieć samemu się wszystkim martwić i nie musieć samemu wszystkiego ogarniać?

211

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Shinigami napisał/a:
Bert44 napisał/a:

[lOdpowiadajac na pierwsze zdanie: nie chodzi o to ze ja tak uwazam. Mezczyzna musi byc zaradny, ogarniety,,,,wg standardadow spolecznych. Bardziej moich czasow niz dzis. Taka filozofia zyciowa. I oczekiwanie obu stron.

Odpowiadajac na pytanie drugie czulem sie tak z powodu utraty mozliwosci (obowiazku???) utrzymania rodziny. Bo facet musi dac rade. Bo nie moze stracic pracy albo przestac zarabiac. Bo wtedy jest piz..a a nie facet. Dlatego. Nie tylko dla babki - dla siebie tez.

Jaki widać nie tylko ja jestem więźniem przekonań i wyobrażeń o tym jaki powinienem być. Dla pewności zapytam. Wiesz, że takie podejście jest mega toksyczne dla samego siebie? I trochę przeczy definicji związku partnerskiego. Czy to nie powinno być tak, że oboje w związku ogarniają na równym poziomie, a tylko jeśli jedna z osób z jakiegoś powodu nie będzie w stanie to wtedy ta druga tymczasowo ogarnia w pojedynkę? Dobrze, że te społeczne standardy zaczynają się zmieniać bo inaczej zagłada naszej cywilizacji nastąpiłaby o wiele szybciej. Ja niby nie jestem jakoś dużo młodszy od ciebie, chyba. A i tak nie ogarniam takiego podejścia, że mężczyzna sam ma ogarnąć utrzymanie rodziny. Po to się wchodzi w związek żeby nie iść przez życie samemu tylko z kimś kto nas wspiera, pomaga ale też daje pewne poczucie bezpieczeństwa, że nawet jeśli wszystko się posypie to ta druga osoba będzie ogarniać do czasu aż pierwsza się podniesie. Czyż w związkach nie chodzi właśnie o to żeby nie musieć samemu się wszystkim martwić i nie musieć samemu wszystkiego ogarniać?

Dzieki temu nasza cywilizacja sie rozwijała. Ale czasy sie zmienily i juz nie potrzeba.  Jednak i w facetach i w babkach slad pozostal. Teraz podejdcie jest inne. Ale nie wszystko sie przelozylo "na nowe". Oczekiwania i cechy pożądane wobec facetow (niekoniecznie glosno wypowiadane) pozostaly w duzej mierze po staremu

W moim zwiazku niczego ta sytuacja nie popsula - wrecz pomogla

212

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Shinigami napisał/a:
Bert44 napisał/a:

[lOdpowiadajac na pierwsze zdanie: nie chodzi o to ze ja tak uwazam. Mezczyzna musi byc zaradny, ogarniety,,,,wg standardadow spolecznych. Bardziej moich czasow niz dzis. Taka filozofia zyciowa. I oczekiwanie obu stron.

Odpowiadajac na pytanie drugie czulem sie tak z powodu utraty mozliwosci (obowiazku???) utrzymania rodziny. Bo facet musi dac rade. Bo nie moze stracic pracy albo przestac zarabiac. Bo wtedy jest piz..a a nie facet. Dlatego. Nie tylko dla babki - dla siebie tez.

Jaki widać nie tylko ja jestem więźniem przekonań i wyobrażeń o tym jaki powinienem być. Dla pewności zapytam. Wiesz, że takie podejście jest mega toksyczne dla samego siebie? I trochę przeczy definicji związku partnerskiego. Czy to nie powinno być tak, że oboje w związku ogarniają na równym poziomie, a tylko jeśli jedna z osób z jakiegoś powodu nie będzie w stanie to wtedy ta druga tymczasowo ogarnia w pojedynkę? Dobrze, że te społeczne standardy zaczynają się zmieniać bo inaczej zagłada naszej cywilizacji nastąpiłaby o wiele szybciej. Ja niby nie jestem jakoś dużo młodszy od ciebie, chyba. A i tak nie ogarniam takiego podejścia, że mężczyzna sam ma ogarnąć utrzymanie rodziny. Po to się wchodzi w związek żeby nie iść przez życie samemu tylko z kimś kto nas wspiera, pomaga ale też daje pewne poczucie bezpieczeństwa, że nawet jeśli wszystko się posypie to ta druga osoba będzie ogarniać do czasu aż pierwsza się podniesie. Czyż w związkach nie chodzi właśnie o to żeby nie musieć samemu się wszystkim martwić i nie musieć samemu wszystkiego ogarniać?

Kobiety,a przynajmniej wiekszosc CHCE chodzić do pracy i zarabiac pieniądze, bo chca po prostu finansowej niezależności. W krajach,gdzie nie ma zasilkow lub sa to ochlapy to wiekszosc kobiet z checia idzie do pracy,zarabia pieniądze i ciesza sie finansowa niezaleznoscia... problem polega na tym,że po pracy to kobiety wiekszosc w domu ogarnia obowiązków jak i zajmuje sie dziecmi. I tak sa rodziny, gdzie mąż sie angażuję,ale naprawde czytajac wiele historii,komentarzy wiem,ze w Polsce nadal istnieje tysiace rodzin,gdzie to kobieta chodzi do pracy plus ogarnia wszystko po pracy, a facet to jedynie co robi to pracuje. Wiec problem w tym,ze nadal nie ma rownosci,bo skoro oboje zarabiaja pieniądze, to oboje po pracy powinno zajac sie domem i dziecmi

213 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-07-25 23:12:27)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Shinigami napisał/a:

Oczywiście, że chciałbym takiego związku, nie musiałbym żyć w ciągłym stresie i presji, że muszę być jak najlepszy ale nie potrafię. Nie miałbym nic przeciwko żeby to kobieta prowadziła, a ja podążałbym za nią i wspierał ją w jej działaniach. Wolałbym byśmy szli równo obok siebie w tym samym tempie ale jeśli to nie byłoby możliwe to pierwszy scenariusz też byłby w porządku.

Napisałam o tym, bo patrząc z boku odniosłam wrażenie, że właśnie ten układ, gdzie kobieta prowadzi, lepiej zarabia, np. ma własne mieszkanie itp. podobałby Ci się najbardziej.

Shinigami napisał/a:

Wiem, że są zdolne do często o wiele bardziej okrutnych i bezwzględnych czynów niż mężczyźni.

To już trochę zbyt daleko idące wnioski, co najwyżej konkretna kobieta może być bardziej okrutna i bezwzględna niż konkretny mężczyzna.

Shinigami napisał/a:

Takie porąbane prawo jest jednym z głównych powodów coraz mniejszej ilości zawieranych małżeństw i w dalszej perspektywie też mniejszej liczby urodzeń.

Brak ślubu akurat nie chroni faceta przed oskarżeniami o molestowanie, czy inne formy przemocy. W kwestii małżeństw obstawiałabym raczej, że głównym powodem jest to, że NIE TRZEBA ich zawierać, by mieć tak naprawdę wszystko - tak z perspektywy mężczyzny. Dziewczyny dają seks, zamieszkują z partnerami, rodzą im dzieci itp. Mało kto lubi bez potrzeby komplikować sobie życie smile

214

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Shinigami napisał/a:

Też zdążyłem przeczytać i jedną kwestię muszę poruszyć. Pisałeś o utrzymywaniu finansowym w proporcji 80 do 20 po twojej stronie. Taki model rodziny już jest bardzo rzadkim zjawiskiem i będzie jeszcze rzadszym. W obecnych czasach to już niemal relikt minionej epoki.

Czy ja wiem, czy taki relikt? Trochę takich związków znam. Co więcej, w moim związku też bywały już różne kombinacje. Początkowo tak się oboje trochę "czailiśmy", bo nie wiedzieliśmy, co jest fair, co nam pasuje. Były jakieś ambitne plany zbierania paragonów, żeby się "uczciwie rozliczać". Finalnie się okazało, że mieliśmy górę paragonów, których nikomu z nas nie chciało się nawet wyciągnąć z pudełka, więc poleciały do kosza i na tym się skończyły eksperymenty. Na ten moment pojęcia nie mam, na kogo przykładowo idzie więcej kasy miesięcznie na jedzenie. Ani mnie, ani partnera to kompletnie nie interesuje. Rozwalają mnie ludzie, którzy potrafią w wieloletnim związku mieć osobne półki w lodówce, ja bym się czuła jak ze współlokatorem, a dla mnie to by zabijało rodzinną atmosferę, której szukam w związku.

Shinigami napisał/a:

Mój dziadek był kierowcą karetki i sam z tej jednej pensji utrzymywał siebie, żonę, i dwójkę dzieci. Przeliczając jego ówczesne zarobki na dzisiejsze standardy nie utrzymał by za to nawet siebie.

Ludzie też kiedyś mocno kombinowali, gotowało się głównie w domu, nie było tyle usług w pobliżu, więc nie chodziło się regularnie do fryzjera, kosmetyczki, na paznokcie, nie było smartfonów, laptopów, itp.

Shinigami napisał/a:

Osiągnąć takich proporcji jak wyżej omawiane pracując na etacie raczej się nie da.

Da się smile Oczywiście nie każdy ma taką możliwość, ale na etacie też można nieźle zarabiać.

215 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-07-25 23:39:00)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Bert44 napisał/a:

Dzieki temu nasza cywilizacja sie rozwijała. Ale czasy sie zmienily i juz nie potrzeba.  Jednak i w facetach i w babkach slad pozostal. Teraz podejdcie jest inne. Ale nie wszystko sie przelozylo "na nowe". Oczekiwania i cechy pożądane wobec facetow (niekoniecznie glosno wypowiadane) pozostaly w duzej mierze po staremu.

Bo my jesteśmy w takiej fazie przejściowej. Jeszcze do końca nie wiadomo, w jakim kierunku to się rozwinie, ale też widzę po znajomych, że faceci nadal chętnie chcieliby mieć w domu ugotowane, wyprane, posprzątane, przy jednoczesnym dzieleniu się mniej więcej na pół rachunkami, bo przecież "nie będą frajerami". Z kolei dziewczyny chcą, żeby panowie też zajmowali się domem i dziećmi, ale sprawy się komplikują, jak się zacznie rozmawiać o finansach, bo w sumie super jakby partner opłacał wyjazdy, randki, kupował prezenty. A jak ma swoje mieszkanie, to żeby nie pobierał żadnych opłat (znam taki związek i dziewczyna wprost mówi, że póki on nic od niej nie zażądał, to ona korzysta - mimo że sama zarabia sporo i potrafi głosić typowo feministyczne poglądy).

Rzecz jasna, przedstawiłam mocno uproszczony obraz, ale to zagubienie widać.

216

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Julia life in UK napisał/a:

Kobiety,a przynajmniej wiekszosc CHCE chodzić do pracy i zarabiac pieniądze, bo chca po prostu finansowej niezależności.

Niestety nadmierna pogoń za niezależnością też potrafi człowieka zgubić. Dzisiaj widziałam na grupie wpis dziewczyny, która wyznała, że jest już po trzydziestce, ma fajną pracę, dobrze zarabia, ale czuje się masakrycznie samotna, jakby coś w życiu przegapiła i zastanawia się, czy uda jej się jeszcze znaleźć faceta, z którym zdąży założyć rodzinę. To nie jest odosobniony przypadek. Dlatego tak ważne jest, żeby kierować się własnymi potrzebami, a nie pozwolić, by manipulowała nami propaganda i presja społeczna.

217

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Julia life in UK napisał/a:

Kobieta nie pracuje -źle, a jak pracuje to musi sobie wybrać taka prace,żeby nie zarabiac więcej od męża, bo to niewiadomo jaka krzywda dla niego... ja mam wrazenie,że sie tym facetom z dobrobytu w d**** poprzewracalo

Głupie przesądy. Kobieta może zarabiać ile chce

218 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-07-26 00:08:35)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Perwersyjny za to szczupł napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Kobieta nie pracuje -źle, a jak pracuje to musi sobie wybrać taka prace,żeby nie zarabiac więcej od męża, bo to niewiadomo jaka krzywda dla niego... ja mam wrazenie,że sie tym facetom z dobrobytu w d**** poprzewracalo

Głupie przesądy. Kobieta może zarabiać ile chce

No oczywiście, że może ja sie z tym zgadzam... tyle,ze niektorzy tutaj twierdza "ze jezeli zarabia wiecej od męża to jest źle "

219 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-07-26 00:27:55)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Mrs.Happiness napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Kobiety,a przynajmniej wiekszosc CHCE chodzić do pracy i zarabiac pieniądze, bo chca po prostu finansowej niezależności.

Niestety nadmierna pogoń za niezależnością też potrafi człowieka zgubić. Dzisiaj widziałam na grupie wpis dziewczyny, która wyznała, że jest już po trzydziestce, ma fajną pracę, dobrze zarabia, ale czuje się masakrycznie samotna, jakby coś w życiu przegapiła i zastanawia się, czy uda jej się jeszcze znaleźć faceta, z którym zdąży założyć rodzinę. To nie jest odosobniony przypadek. Dlatego tak ważne jest, żeby kierować się własnymi potrzebami, a nie pozwolić, by manipulowała nami propaganda i presja społeczna.

Ja sie nie uważam za osobę niezależną,bo nie pracuje,więc jestem zależna od podatników i od tego co da mi rząd... natomiast moge spokojnie powiedzieć "ze bede finansowo niezależną od faceta,z którym bede(o ile z jakimś bede)... z domu mnie wyrzucić nie może,bo dom od urzędu jest na mnie, od jego pieniędzy z wypłaty zależna nie będę, bo zasilki mi na wszystko wystarczają i mało tego utrzymuje za to dorastające dziecko,nie żyjemy w biedzie,wiec mimo tego, że jestem na zasiłkach to nie potrzebuje pieniędzy faceta i nie wyobrażam sobie sytuacji,że żyje na utrzymaniu faceta. Sama myśl,że nie mam swojego konta w banku,tylko muszę się go pytać np o kasę, by coś sobie kupić mnie przyprawia o ataki paniki... dla mnie niezależność to jest
1. Dach nad głową,z którego żaden facet nie ma prawa mnie wygonić, dlatego zawsze powtarzam, że milion razy lepiej,gdy to facet wprowadza się do kobiety,niż kobieta idzie mieszkac pod dach faceta
2. Fakt pieniędzy na władnym koncie nie ważne czy z pracy,czy z zasiłków.

Dlatego uważam, że kobiety na zasiłkach mimo,że są nazywane pasożytami są w o wiele lepszej sytuacji niż kobiety na utrzymaniu mężów. Jak mam ochotę coś sobie zamówić online to klikam,place i zamawiam. A nie muszę się najpierw uniżać przed facetem i pytać czy mi da,albo jak wezmę bez jego wiedzy,to potem nie muszę kombinować co mu powiem,bo na coś zabrakło,a ja sobie nowy ciuch kupilam. Nie mam też żadnego obowiązku usługiwać podatnikom big_smile podczas gdy zony na utrzymaniu muszą codziennie gotować mu obiadki, prac gacie i non stop sprzatac po nim plus zajmować się dziećmi.... dlatego najgorzej przerąbane maja kobiety na utrzymaniu facetów, i gdybym już miała wybierać między niewolnictwem pójścia do pracy, a niewolnictwem bycia na utrzymaniu męża to z dwojga złego już bym wolala iść pracować bym przynajmniej z tego całego nieszczęścia utraconej wolności miała swoje zarobione pieniądze

220 Ostatnio edytowany przez Noble (2026-07-26 09:27:39)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Coś w tym jest, że wielu panów czuje sie niepewnie i niemęsko, gdy kobieta w związku zarabia więcej.
Opiszę własne doświadczenia: gdy byłam młodą kobietą, zawsze czułam żę chcę pracować i nie chcę być z domu z dziećmi dłużej, niż macierzyński wymaga, a wtedy macierzyńskiego było raptem cztery miesiące. Gdy najmłodsze dziecko skończyło rok, wróciłam do pracy. Dobrze zarabiałam i spełniałam się w pracy, chwalono mnie za to, także przed mężem. Gdy dzieci były w wieku przedszkolnym, zostawił mnie dla kobiety, która stała się od niego na długi czas finansowo zależna. Byli razem jakiś czas, ona odchowała wspólne dziecko, stanęła finansowo na nogi i wkrótce okazało się, że bez jego pomocy jest w stanie utrzymać siebie i dzieci z pierwszego swojego związku. Zostawił ją, obecnie jest z kobietą o półtorej dekady młodszą od siebie, ma z nią kolejne dzieci, kolejna kobieta jest na wychowawczym i zajmuje się dziećmi w domu. Żyją za jego pieniądze, bez ślubu, w domu, który jest wyłącznie jego własnością.
Jestem już starą babą w wieku perimenopauzalnym (więc mój były małżonek wchodzi w andropauzę).
Oglądalam kiedyś jakąś telewizję śniadaniową, a w niej wywiad o portalach randkowym z kobietami w różnym wieku, i kobieta w moim wieku powiedziała, że trudno jej znaleźć partnera, bo mężćzyźni w naszym wieku często szukają matko-opiekunek z funkcją seksualną, a nie partnerek, a ona szuka partnera.
Ja jestem sama, choć miewam propozycję randek i związków. Ale jak sobie pomyślę, że miałabym regularnie dla kogoś prać i gotować, to wolę być sama.
Z guilty pleasure  rozrywek oglądam w czasie treningu na bieżni "Chłopaków do wzięcia". W czółówce starego sezonu pokazywali jednego, jak jadł chińską zupkę i gadał do siebie "może będzie ta kucharką, to nie będę musiał tego jeść". Samo mówi za siebie.
W czerwcu z nudów poszłam na randkę z portalu, po pół godziny spotkania facet z rozczarowaniem stwierdził "no to widzę, że nie będziemy się całowali", a potem zapytał jak tam u mnie z seksem i czy się do niego przeprowadzę. Pół godziny znam człowieka, nie wiem nawet, czy podał prawdziwe imię, a ten pyta, czy się do niego przeprowadzę.
Potem inny poznany w tzw. realu proponował spotkanie na kawę, "bo on się po rozwodzie czuje taki samotny, a pasują mu moje godziny i dni pracy". Zero zapytania, czy on mi też pasuje.
Ja rozumiem, że to patologiczne przypadki, ale takich jest większość w moim wieku.
W dupie mam być służącą dla faceta tylko po to, by być w związku, natomiast gdybym trafiła na odpowiedniego, pewnie byłabym skłonna zaryzykować.
P.S. Jak byłam panną,, to bylo straszne parcie, żeby wydać się za mąż, wręcz z tego robiono cel życiowy. Gdy przyprowadziłam chłopaka do dziadków, to dziadek tylko wołał za mną "żeńta się, żeńta", a nawet nie zapytał, jaki ten chłopak dla mnie jest. Jak wyszłam za mąż w wieku lat 24, to ponoć odetchnął z ulgą, bo dla niego już byłam starą panną. Ten sam dziadek ożenił się z moją babcią wcale nie z wielkiej miłości, a tylko dlatego, że w posagu ileś tam morg ziemi miała. Był tak niesamodzielny, że podanej zupy nie zjadł, jak mu babcia pod nos łyżki nie podała.  Teraz to się zmienia.
Czytałam jakiś czas temu "Chłopki" i "Służące do wszystkiego", także "Dzieje grzechu", ten czas się kończy, a panowie w szoku, bo nie umieją się (to starsze pokolenie) przystosować do tego, że kobiety to nie tylko darmowa siła roboczo-seksualna w zamian za przysłowiową miskę ryżu.

221 Ostatnio edytowany przez Legat (2026-07-26 10:18:45)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Noble napisał/a:

kobiety to nie tylko darmowa siła roboczo-seksualna w zamian za przysłowiową miskę ryżu.

Szowinizm daje poczucie siły, ale niestety w środku jest pusty i kłamliwy. Kobiety maja popęd seksualny, mają potrzebę posiadania dziecka i rodziny, ogólnie poczucie kobiecości.
Niestety propaganda, której ulegasz goni ją do bycia mężczyzną, a w rzeczywistości z potrzebami kobiecymi uczynienia nieszczęśliwą.

Zacytuję bardzo dobry wpis z powyżej:

Mrs.Happiness napisał/a:

Niestety nadmierna pogoń za niezależnością też potrafi człowieka zgubić. Dzisiaj widziałam na grupie wpis dziewczyny, która wyznała, że jest już po trzydziestce, ma fajną pracę, dobrze zarabia, ale czuje się masakrycznie samotna, jakby coś w życiu przegapiła i zastanawia się, czy uda jej się jeszcze znaleźć faceta, z którym zdąży założyć rodzinę. To nie jest odosobniony przypadek. Dlatego tak ważne jest, żeby kierować się własnymi potrzebami, a nie pozwolić, by manipulowała nami propaganda i presja społeczna.

222 Ostatnio edytowany przez Noble (2026-07-26 11:23:07)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Legat, co rozumiesz przez pojęcie "kobiece potrzeby"? czyżby nie było mężczyzn, którzy chcą założyć rodziny?
Ja napisałam, że według mnie potrzeba założenia rodziny nie jest równoznaczna z chęcią bycia służącą, a potrzebą partnerstwa.
I proszę, nie wyrywaj zdań z całego kontekstu mojej wypowiedzi.
Czytam Twoje wypowiedzi od 14 lat i wiem o tobie, że jesteś ukrytym red pillem. Kto u ciebie w rodzinie myje kibel?

223

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Noble napisał/a:

Ja napisałam, że według mnie potrzeba założenia rodziny nie jest równoznaczna z chęcią bycia służącą, a potrzebą partnerstwa.

Dokladnie. I dlatego kazda para musi sobie to ulozyc tak zeby obu stronom bylo dobrze. Ale spogladajac na zycie rodzinne w skali makro a nie mikro

224

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Noble napisał/a:

Legat, co rozumiesz przez pojęcie "kobiece potrzeby"? czyżby nie było mężczyzn, którzy chcą założyć rodziny?
Ja napisałam, że według mnie potrzeba założenia rodziny nie jest równoznaczna z chęcią bycia służącą, a potrzebą partnerstwa.
I proszę, nie wyrywaj zdań z całego kontekstu mojej wypowiedzi.
Czytam Twoje wypowiedzi od 14 lat i wiem o tobie, że jesteś ukrytym red pillem. Kto u ciebie w rodzinie myje kibel?

Dokładnie  big_smile... kobiety chcą mieć rodzinę, ale nie znaczy,że chcą być służącymi

225

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Legat napisał/a:
Noble napisał/a:

kobiety to nie tylko darmowa siła roboczo-seksualna w zamian za przysłowiową miskę ryżu.

Szowinizm daje poczucie siły, ale niestety w środku jest pusty i kłamliwy. Kobiety maja popęd seksualny, mają potrzebę posiadania dziecka i rodziny, ogólnie poczucie kobiecości.
Niestety propaganda, której ulegasz goni ją do bycia mężczyzną, a w rzeczywistości z potrzebami kobiecymi uczynienia nieszczęśliwą.

Nareszcie wiem  co to znaczy być szowinistką wg Legata smile Być "darmową siłą roboczo-seksualną za przysłowiowa miskę ryżu" smile

Jakbym się nagle znalazła w dziewiętnastym stuleciu.

226

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Tamiraa nie dopowiadaj sobie. smile

227

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Julia life in UK napisał/a:

kobiety chcą mieć rodzinę, ale nie znaczy,że chcą być służącymi

Kobiety nigdy nie były służącymi, to bajeczka pod potrzeby filmu. Podobna np. do bajeczki nacjonalistów, jakoby to Polska była najbardziej poszkodowanym krajem na świecie. 
A prawda jest taka, że ten podział przebiegał przez stany/klasy społeczne. Kobieta, która była szlachcianką, miała służących w postaci chłopstwa.
Żeby jeszcze bardziej zobaczyć o jakich mitach mówicie, wystarczy popatrzeć jaka jest dzietność wśród kobiet do 30 roku życia - 70% dzieci nie ma. Szok? Szok. A tu nadal tworzy się filmy jak to kobiety są ciemiężone. big_smile
Przez coś czego praktycznie nie ma.

228 Ostatnio edytowany przez Legat (2026-07-26 12:42:18)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Noble napisał/a:

Ja napisałam, że według mnie potrzeba założenia rodziny nie jest równoznaczna z chęcią bycia służącą, a potrzebą partnerstwa.

Partnerstwo to kolejny mit. Nie ma czegoś takiego. Czego innego wymaga się od mężczyzny, który dalej ma zapewnić poziom materialny i bezpieczeństwo, a czego innego od kobiety, która powinna być niezależna.
A potem jest zdziwko, dlaczego poziom samobójstw wśród mężczyzn jest tak wysoki, dlaczego krócej żyją.
I jest proste hasło, z którym wszyscy się zgadzamy, facet to ma na rodzinę za...lać.
Żeby to jakoś zrównać wymyśla hasła, że domowa praca kobiety to warta więcej jak inżyniera. Oczywiście gdy wykonuje ją facet, to już niewiele warta prościzna. smile

229 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2026-07-26 12:56:15)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Noble napisał/a:

Coś w tym jest, że wielu panów czuje sie niepewnie i niemęsko, gdy kobieta w związku zarabia więcej.

Problemem nie jest mezczyzna tylko blad logiczny w rozumowaniu pracujacych zarobkowo kobiet...

Wielu chlopcow by sie niemesko ani niepewnie nie czulo gdyby ich zona duzo zarabiala - cieszyliby sie i grali w gry komputerowe caly dzien.
Wiec z tego rodzaju chlopcami takie kobiety sa kompatybilne. Tylko, ze one nie chca miec kolejnego dziecka zamiast faceta.

Meski mezczyzna moze czuje sie w takiej sytuacji niemesko - ale to uczucie nie powoduje u niego checi odejscia tylko chec dorownania kobiecie.
I w tym nie ma nic zlego.
Natomiast problem lezy w tym, ze meski mezczyzna nie chce zmeczonej i zestresowanej kobiety, ktora w ciagu dnia pracuje a po pracy potrzebuje odpoczynku.
I dlatego twoje wybory rozwalily twoje wszystkie zwiazki.

Ja pracuje zarobkowo. Dobrze zarabiam. Moglbym utrzymac kilka osob. Po jakiego kija bylaby mi zmeczona zona, ktora tez sie stresuje w pracy? Aby widziec troche wiekszy numerek jak otworze aplikacje bankowa?
Moja zona pracuje w domu. Na spokojnie. Nasze mieszkanie wyglada lepiej niz kawiarnie i inne miejsca, w ktore chodzi sie dla przyjemnosci i relaksu.

Mamy 3 posilki dziennie, zdrowe, pelne kolorow, z dobrych skladnikow, przygotowane z miloscia przez kobiete, ktora po 14 latach zwiazku zna moj smak na wylot, potrafi gotowac lepiej niz w najlepszych restauracjach do ktorych chodzimy bo to dla niej sztuka.
Kiedy potrzebuje rozladowac stres, nawet nie musze o tym mowic lub o cokolwiek prosic - bo moja zona, dzieki temu ze jest wypoczeta a jej glowa pozbawiona ciezaru problemow spowodowanych ciagla presja i wspolpraca z trudnymi ludzmi w pracy zarobkowej - sama widzi czego potrzebuje i ma sile aby mi to dac.

Wiec to wszystko sprowadza sie do tego kogo sie szuka.
Jesli kobieta szuka zagubionego chlopca, ktory sobie plynie przez zycie to jej praca zarobkowa jest OK i sobie przepali kilka/nascie/dziesiat lat zycia tylko rozwiazujac problemy obcych ludzi wspolpracujac z ludzmi, ktorych toleruje bo musi.

Jesli kobieta szuka zaradnego mezczyzny, to pracujac zarobkowo nie ma nawet startu z kobieta, ktora od wielu lat motywuje zamiana schronienia przed natura w cieply i szczesliwy dom - bo ta druga nie tylko ma czas i energie aby zaspokajac najwazniejsze potrzeby zaradnego mezczyzny, ale tez ma lata doswiadczen w nauce jak to robic - cos czego kobieta pracujaca zarobkowo nie nadrobi "bo jej sie odmienilo".

230

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Legat napisał/a:

Szowinizm daje poczucie siły, ale niestety w środku jest pusty i kłamliwy. Kobiety maja popęd seksualny, mają potrzebę posiadania dziecka i rodziny, ogólnie poczucie kobiecości.
Niestety propaganda, której ulegasz goni ją do bycia mężczyzną, a w rzeczywistości z potrzebami kobiecymi uczynienia nieszczęśliwą.

Legat, realistycznie to działania grupowe mają większą siłę niż działania jednostek, takie życie.
Szowinizm daje poczucie siły ale niekiedy daje też, przynajmniej okresowo, faktyczną siłę oddziaływania na rzeczywistość. Nawet jeśli jest, jak to określiłeś, "pusty i kłamliwy". Można nad tym ubolewać, można postawy szowinistyczne potępiać oraz zwalczać ale siła w nim jest, także ta faktyczna.

Kobiety mają popęd seksualny? Mężczyźni też. To czysta biologia. Mają popęd, rozładowują go i tyle. Dokładnie tak samo, jak mężczyźni. W dobie obecnej nie napotykając już na tak liczne przeszkody i bariery  jak przez steki i tysiące lat to było.  Tak przypomnę, że tabletkę antykoncepcyjną stworzyli mężczyźni, no aż się chce powiedzieć - chcieliście, to macie, było się czym innym zająć  big_smile

Kobiety mają potrzebę posiadania dziecka? A zależy, jak są socjalizowane, potrzeba posiadania dziecka to kategoria potrzeb innych niż czysto biologiczne. Biologicznie to samica potrzebuje rozładować popęd oraz ma wpisane pewne zachowania związane z opiekowaniem się potomstwem, jak już urodzi, jeśli urodzi.  Nic więcej z czystej biologii nie idzie. Reszta to socjalizacja i używanie intelektu, mniej czy bardziej świadome wybory. Podobnie z potrzebą posiadania rodziny. Potrzebę to mamy należenia do stada, a jak to stado jest wewnętrznie zorganizowane to już trochę inna bajka. Jesteśmy przyzwyczajeni, że rodzina to "on, ona i ich wspólne dzieci" i to jeszcze w cywilizacji Zachodu monogamicznie. I chyba właśnie nam się ten model rodziny przestaje sprawdzać czy, nazywając to ładniej, zaczyna ewoluować. 


Poczucie kobiecości - Legat, miej litość! toż to enigmatyczne coś, kompletnie niedefiniowalne i przeraźliwie subiektywne.

W pełni się zgadzam z Mrs. Happiness z tym, że nadmierna pogoń za niezależnością może człowieka zgubić czy tam zaprowadzić na manowce.

Słusznie napisała "człowieka", bo i kobietę i mężczyznę też.

Partnerstwo, drogi Legacie, to nie mit tylko rzeczywistość. Ono było ZAWSZE, tylko w bardzo zróżnicowanych wersjach. Musiało być, bo inaczej by gatunek nie przetrwał. Partnerstwo wcale nie oznacza jednakowości. Oznacza współdziałanie w realizacji określonego oraz uzgodnionego wspólnego celu.

Nie, nie wszyscy się zgadzamy z hasłem, że "facet ma na rodzinę za...dalać". Wyłamuję się. I już nie jest tak, że "każdy"  big_smile

231 Ostatnio edytowany przez Legat (2026-07-26 12:55:13)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Użytkowniczkom mówiącym jak to kiedyś było źle kobietom, nich by sobie zrobiły mały test, spróbowały zaorać 1 ha pola konikiem i pługiem w 30 stopniowym upale. Aż zapytałem AI ile to długości wychodzi, no i podał około 30 kilometrów. No dobra nawet bez pługa spróbujcie to przejść. big_smile
Oranie to tylko jedna z potrzebnych czynności, które trzeba było na nóżkach własnych zrobić. smile

232

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Bert44 napisał/a:

Teraz glupia sytuacja bo skasowalem smile Czasem sie rozpedzam i za duzo o sobie pisze. Niepotrzebnie. Dlatego skasowalem.

Trochę tak i trochę nie. Z boku wygląda to tak: przy okazji chciałeś napisać laurkę swojej żonie. Po napisaniu całości zorientowałeś się jednak, że "Twoje ja" Cię trochę zrobiło w konia i napisałeś laurkę nie jej, a sobie; w dodatku naświetlone kulisy sytuacji stwarzały raczej wrażenie, że Twoja żona cały czas miała poczucie, że musi po prostu nie tyle wziąć utrzymanie rodziny na siebie co przeczekać trudny moment, po czym wszystko wróci do normy. W rezultacie coś, co miało pokazać  że Twoja żona nie ma problemu z sytuacją w której ona zarabia lepiej i ciężar utrzymania rodziny spoczywa głównie na jej barkach, okazało się relacją z chwilowego, awaryjnego przerywnika w znacznie bardziej tradycyjnej (i przeciwnej co tego co chciałeś pokazać) codzienności. Masz swoje tradycyjne poglądy i ten tradycyjny model podbija Ci ego, czujesz że postępujesz wtedy właściwie. Nie bierz tego za przytyk, po prostu tak jest. Twoja żona nie musiała w sposób trwały wziąć na siebie utrzymania rodziny i nie musiałeś się przekonać jak by zareagowała gdyby uświadomiła sobie że to nie wariant pt. "spokojnie, to tylko awaria" tylko że to nowa, docelowa rzeczywistość. I być może, przy Waszym modelu, dobrze że to się tak skończyło. Niemniej jednak nie można po tym epizodzie stwierdzić z całą pewnością czy nie miałaby innych przemyśleń w razie utrwalenia tej nowej rzeczywistości.

233 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2026-07-26 12:57:08)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Legat napisał/a:

Tamiraa nie dopowiadaj sobie. smile

Sorki smile ale tak wyszło jakoś smile

Wiem, wiem, że chcesz zwrócić uwagę jak to panowie w związkach mają źle. A ja ci powiem, że to czasem jest mit. Czasem właśnie jest na odwrót. Ona wyjeżdża za granicę, żeby zarobić, a on jeszcze mówi, że niepotrzebnie, bo im przecież starcza na wszystko smile 
Kobieta powinna mieć wybór. I o to cały czas chodzi, żeby nie być ciężarem dla partnera, być niezależna. A nie, że szowinizm. Bo jak on popełni samobójstwo (użyłeś tego słowa), to będzie musiała sobie radzić bez niego.

234

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Muqin partnerstwo to jeden z mitów, pisałem już o tym.
W biologii rozmnażanie i odżywianie, to podstawy żywota wszystkiego. Gdyby nie to, nie byłoby np. owoców, bo po co roznosić ziarna?

235

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Tamiraa napisał/a:

Kobieta powinna mieć wybór.

Ciągle się obracamy w tym samym matrixe. Facet ma zapewnić, a kobieta ma być niezależna. Zgadzasz się ze mną, a jednak nie zgadzasz. smile

236

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Legat napisał/a:

A potem jest zdziwko, dlaczego poziom samobójstw wśród mężczyzn jest tak wysoki, dlaczego krócej żyją.

Odpowiedź na to jest tyleż oczywista co niezmienna: nasz normy obyczajowe, w ramach których kobieta ma zawsze wyjście awaryjne / spadochron w postaci schowania się pod skrzydła faceta i przeniesienia na niego ciężaru ekonomicznego i psychicznego (czyli stereotypowa "delikatna, słaba kobietka". Facet już nie ma na kogo tego ciężaru (lub znaczącej jego części) przenieść i stąd skutki w postaci zawału, "zwarcia głównego obwodu sterującego" lub/i sznura.

237

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Legat napisał/a:

Muqin partnerstwo to jeden z mitów, pisałem już o tym.
W biologii rozmnażanie i odżywianie, to podstawy żywota wszystkiego. Gdyby nie to, nie byłoby np. owoców, bo po co roznosić ziarna?

Partnerstwo to żaden mit

238

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Julia life in UK napisał/a:

Partnerstwo to żaden mit

Partnerzy to ktoś równy, wymaga się od nich podobnych rzeczy.
A my ciągle się obracamy w paradygmacie, że mężczyzna ma zapewnić to i to. Kobieta ma być niezależna, jak pisze Tamiraa ma mieć wybór. No to jaka tu równość, gdzie partnerstwo?
Niedawno zrobiono test i zapytano ludzi, co by zrobili gdyby osoba ze związku straciła pracę. Mężczyźni ogólnie stwierdzili, że byłoby ciężko w dzisiejszych czasach. Kobiety nawet te dobrze zarabiające, najczęściej popadały w popłoch, czyli miały w głowie, że to coś strasznego, no jak to facet nie pracuje?

239 Ostatnio edytowany przez Muqin (2026-07-26 13:32:53)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Legat napisał/a:

Użytkowniczkom mówiącym jak to kiedyś było źle kobietom, nich by sobie zrobiły mały test, spróbowały zaorać 1 ha pola konikiem i pługiem w 30 stopniowym upale. Aż zapytałem AI ile to długości wychodzi, no i podał około 30 kilometrów. No dobra nawet bez pługa spróbujcie to przejść. big_smile
Oranie to tylko jedna z potrzebnych czynności, które trzeba było na nóżkach własnych zrobić. smile

Oj weź, wchodzisz w licytację "kto ciężej harował fizycznie w czasach dawnych"?  Tą metodą to proszę bardzo, też umiem -  urodź dziecko, zawiń w płachtę i zasuwaj na pole w to samo 30 stopni z sierpem w dłoni, bo żniwa. Albo kartofle zasuwaj kopać, dla odmiany w zimnie i błocie. Durne te licytacje. A tak indywidualizując na moment to baba 1,80 i postury solidnej zapewne się lepiej by przy tym pługu sprawdziła niż cherlawy pan 1,50 w kapeluszu. A już złośliwie dopowiem, że u tych najuboższych, jak zwierzęcia pociągowego nie było, do opisanego przez ciebie pługa zaprzęgano...babę.

Owszem, w biologii rozmnażanie i odżywianie to podstawa.
Zauważ jednak, że w biologii rozmnażanie nie jest świadome, zwierzęta nie łączą spółkowania (zajmijmy się tymi bardziej rozwiniętymi i nie odlećmy w kierunku gąbek i ukwiałów) z zaistnieniem potomstwa. Dla nich to całkiem osobne sprawy. Jeszcze w XIX wieku opisywano plemiona i grupy plemienne, które nie załapały, że się te dwie rzeczy łączą w ciąg przyczynowo-skutkowy, serio. Nie jest wykluczone, że nadal takie plemiona czy grupy istnieją i mają się na swój sposób dobrze.

W każdym gatunku coś na kształt nieuświadomionego partnerstwa między samcami i samicami istnieje, bo musi. To nie mit, to rzeczywistość biologii. Muszą współpracować, inaczej by wyginęły.
Mitem jest co najwyżej utożsamianie partnerstwa z identycznością, ale to też raczej nie mit ale ... powiedzmy ślepa uliczka opisu rzeczywistości.

240 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2026-07-26 13:33:46)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Legat napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Partnerstwo to żaden mit

Partnerzy to ktoś równy, wymaga się od nich podobnych rzeczy.
A my ciągle się obracamy w paradygmacie, że mężczyzna ma zapewnić to i to. Kobieta ma być niezależna, jak pisze Tamiraa ma mieć wybór. No to jaka tu równość, gdzie partnerstwo?
Niedawno zrobiono test i zapytano ludzi, co by zrobili gdyby osoba ze związku straciła pracę. Mężczyźni ogólnie stwierdzili, że byłoby ciężko w dzisiejszych czasach. Kobiety nawet te dobrze zarabiające, najczęściej popadały w popłoch, czyli miały w głowie, że to coś strasznego, no jak to facet nie pracuje?

Ja nie wiem skąd bierzesz takie rewelacje,bo życie pokazuje coś innego.
Panowie od dawna mają wolność, bo kto im co zrobi jak nie będą pracować? Są niewolnikami, zakładnikami?
Czasem jest tak, że panowie wymagają, żeby kobieta dobrze zarabiała, bo wtedy poświęcą się swojemu hobby. Tak, że różnie bywa.

241 Ostatnio edytowany przez Legat (2026-07-26 13:57:38)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Muqin napisał/a:

Oj weź, wchodzisz w licytację "kto ciężej harował fizycznie w czasach dawnych"?

Nie. Stawiam argumenty przeciwko twierdzeniu, że to kobiety były służącymi mężczyzn. Co nie jest prawdą.
Twierdzenie jakoby kobiety wraz z mężczyznami tworzyły związki partnerskie, też prawdą nie jest. Przy takim podejściu, związków nie ma, albo dość szybko się rozlatują. Kobiety nie chcą mieć w związku kogoś, kto jest drugą kobietą. 
Także sprawczyni naszych dywagacji, ciągle się myli.

242

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Legat napisał/a:
Muqin napisał/a:

Oj weź, wchodzisz w licytację "kto ciężej harował fizycznie w czasach dawnych"?

Nie. Stawiam argumenty przeciwko twierdzeniu, że to kobiety były służącymi mężczyzn. Co nie jest prawdą.
Twierdzenie jakoby kobiety wraz z mężczyznami tworzyły związki partnerskie, też prawdą nie jest. Przy takim podejściu, związków nie ma, albo dość szybko się rozlatują. Kobiety nie chcą mieć w związku kogoś, kto jest drugą kobietą. 
Także sprawczyni naszych dywagacji, ciągle się myli.

Jest prawdą,że były i w niektorych czesciach swiata niestety dalej są np Afganistan,kraje Afryki, o patologicznych przypadkach w Europie i USA,gdzie kobieta usługuje mężowi też się zdarzają przypadki... kobiety nie chcą mieć drugiej kobiety,ale nie chcą mieć też pana i władcy.

243

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Julcia ale ty chciałaś być drugą żoną "pana i władcy" i nawet sobie ten stan wychwalałaś. big_smile

244

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Legat napisał/a:

Julcia ale ty chciałaś być drugą żoną "pana i władcy" i nawet sobie ten stan wychwalałaś. big_smile

Bo mnie Islam oglupil, ale to nie było tak,że ja sie mojego ex we wszystkim.sluchalam,bo moja praktyką Islamu w Europie to było na luzie raz sobie nosilsm hijqb,a raz nie, raz się modliłam, a były dni,że wogole, związek traktowałam jak partnerstwo,mimo, że się z początku zgadzałam na poligamie.... no niestety gdybym.zyla w krajach muzułmańskich to bym nie mogła do praktykowania Islamu podejść sobie tak na luzie... ostatecznie poszłam po rozum do glowy i nie zgodzilam sie na zadna poligamie i skończyłam z Islamem

245

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Julia life in UK napisał/a:

ostatecznie poszłam po rozum do glowy i nie zgodzilam sie na zadna poligamie i skończyłam z Islamem

Co spowodowalo, ze zmienilas zdanie?

246 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-07-26 14:56:17)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Legat napisał/a:
Muqin napisał/a:

Oj weź, wchodzisz w licytację "kto ciężej harował fizycznie w czasach dawnych"?

Nie. Stawiam argumenty przeciwko twierdzeniu, że to kobiety były służącymi mężczyzn. Co nie jest prawdą.
Twierdzenie jakoby kobiety wraz z mężczyznami tworzyły związki partnerskie, też prawdą nie jest. Przy takim podejściu, związków nie ma, albo dość szybko się rozlatują. Kobiety nie chcą mieć w związku kogoś, kto jest drugą kobietą. 
Także sprawczyni naszych dywagacji, ciągle się myli.

Zwiazki partnerskie to szerokie pajecie. Nic wasko sprecyzowanego. Partnerski jest taki dla konkretnej pary. To nie znaczy ze beda robic to samo. To moze znaczyc facet zarabia a babka zajmuje sie domem, babka zarabia facet zajmuje sie domem, oboje zarabiaja i dziela sie jakos robota, ktos robi wiecej w zakresie X a ktos w zakresie Y. Przynajmniej ja to tak rozmumiem. Partnerski jak dla mnie to robimy po rowno. Ale niekoniecznie te same czynnosci (jest to niemozliwe).

Wydaje mi sie ze partnerski oznacza ze kazdy czuje ze wnosi tyle samo co druga strona i zadna strona nie czuje zeby dzwigala za duzo.

247 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-07-26 15:08:16)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
JohnyBravo777 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

ostatecznie poszłam po rozum do glowy i nie zgodzilam sie na zadna poligamie i skończyłam z Islamem

Co spowodowalo, ze zmienilas zdanie?

Po prostu wiara. Po wiekszym researchu zrozumialam,że mylilam sie co do Islamu. A ja nie chcę tkwic w klamstwie, jezeli widze,że cos sie nie zgadza to porzucam to

248

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Mrs.Happiness napisał/a:

Napisałam o tym, bo patrząc z boku odniosłam wrażenie, że właśnie ten układ, gdzie kobieta prowadzi, lepiej zarabia, np. ma własne mieszkanie itp. podobałby Ci się najbardziej.

To już trochę zbyt daleko idące wnioski, co najwyżej konkretna kobieta może być bardziej okrutna i bezwzględna niż konkretny mężczyzna.

Brak ślubu akurat nie chroni faceta przed oskarżeniami o molestowanie, czy inne formy przemocy. W kwestii małżeństw obstawiałabym raczej, że głównym powodem jest to, że NIE TRZEBA ich zawierać, by mieć tak naprawdę wszystko - tak z perspektywy mężczyzny. Dziewczyny dają seks, zamieszkują z partnerami, rodzą im dzieci itp. Mało kto lubi bez potrzeby komplikować sobie życie smile

Wierz mi, że nie tylko dla mnie taki układ byłby pasujący, wielu innych mężczyzn też by tak chciało choć się do tego nie przyznają.

Dlatego napisałem, że takie rzeczy się zdarzają, nie dotyczą ogółu.

Wiem, w kwestii ślubu bardziej miałem na myśli ewentualne konsekwencje rozwodu. W większości przypadków są one dla mężczyzny dużo gorsze. Zwykle to kobieta dostaje opiekę nad dziećmi, połowę majątku, a nawet mieszkanie należące do mężczyzny. Prawo w kwestii rozwodów, opieki nad dziećmi czy ojcostwa jest dalekie od dobrze skonstruowanego. To prawda, że brak ślubu dla kobiety może być kiepskim układem, a tak jest też z powodu słabych przepisów. To w ogóle nie powinna być kwestia opłacalności. Ślub to powinien być jedynie rytuał mający na celu oficjalne połączenie dwójki ludzi w jedną rodzinę. To przede wszystkim powinno być jak najbardziej równe. 

Mrs.Happiness napisał/a:

Czy ja wiem, czy taki relikt? Trochę takich związków znam. Co więcej, w moim związku też bywały już różne kombinacje. Początkowo tak się oboje trochę "czailiśmy", bo nie wiedzieliśmy, co jest fair, co nam pasuje. Były jakieś ambitne plany zbierania paragonów, żeby się "uczciwie rozliczać". Finalnie się okazało, że mieliśmy górę paragonów, których nikomu z nas nie chciało się nawet wyciągnąć z pudełka, więc poleciały do kosza i na tym się skończyły eksperymenty. Na ten moment pojęcia nie mam, na kogo przykładowo idzie więcej kasy miesięcznie na jedzenie. Ani mnie, ani partnera to kompletnie nie interesuje. Rozwalają mnie ludzie, którzy potrafią w wieloletnim związku mieć osobne półki w lodówce, ja bym się czuła jak ze współlokatorem, a dla mnie to by zabijało rodzinną atmosferę, której szukam w związku.

Ludzie też kiedyś mocno kombinowali, gotowało się głównie w domu, nie było tyle usług w pobliżu, więc nie chodziło się regularnie do fryzjera, kosmetyczki, na paznokcie, nie było smartfonów, laptopów, itp.

Da się smile Oczywiście nie każdy ma taką możliwość, ale na etacie też można nieźle zarabiać.

Ja też znam parę takich związków, w sensie kobieta nie pracuje, a mężczyzna utrzymuje całą rodzinę. Patrząc na ich związki nie chciałbym być na ich miejscu. To całkowicie zrozumiałe i rzekłbym logiczne. Nawet w moim związku mimo iż trwał ledwo pół roku i nawet nie zdążyliśmy razem zamieszkać staraliśmy się żeby wszystko wychodziło jak najbardziej równo. Też mieliśmy pomysł zbierania paragonów ale szybko nam przeszło i po prostu liczyliśmy na oko. Na jednej randce ja płaciłem, na drugiej ona. Jak coś kupowaliśmy dla siebie to za swoje pieniądze i ewentualnie dokładaliśmy sobie jakieś małe sumy. Jestem bardzo ciekaw jakby to wyszło gdyby przyszły nam codzienne wydatki ale jak wiesz nie zdążyliśmy się tego dowiedzieć. Podejrzewam, że byłoby podobnie jak u was, a z czasem ta granica "po równo" by się dalej przesuwała aż byśmy o niej zapomnieli. Oczywiście nie licząc jakichś dużych wydatków. Też nie ogarniam takich ludzi, którzy wszystko wyliczają, a znam takie małżeństwa i do dziś nie wiem jak oni potrafią funkcjonować w czymś takim.

To prawda ale koszty życia były zdecydowanie niższe niż dziś. Ja nie chodzę regularnie do fryzjera tylko zwykle raz w miesiącu albo i rzadziej. Do kosmetyczki czy na paznokcie też nie. Podejrzewam, że większość ludzi, a na pewno mężczyzn ma podobnie. Smartfona i laptopa kupuję się zwykle raz na kilka lat. Nawet bez tych wszystkich wydatków z minimalnej nie dałoby się utrzymać w pojedynkę. W czasach dziadka dało się to zrobić, a nawet raz w roku pojechać maluchem na wakacje. Dziś minimalna nie starczyłaby ani na malucha ani na wakacje utrzymując się w pojedynkę.

Znam dosłownie kilka osób, które na etacie zarabiają 10k lub więcej. Tyle, że wszyscy są grubo po 40 więc mają wieloletnie doświadczenie w danym zawodzie i wszyscy pracują w jakichś wąskich specjalizacjach, które wymagały lat nauki i sporo pieniędzy. Oczywiście nie wszyscy z nich doszli do tego sami.

JohnyBravo777 napisał/a:

Wielu chlopcow by sie niemesko ani niepewnie nie czulo gdyby ich zona duzo zarabiala - cieszyliby sie i grali w gry komputerowe caly dzien.
Wiec z tego rodzaju chlopcami takie kobiety sa kompatybilne. Tylko, ze one nie chca miec kolejnego dziecka zamiast faceta.

Meski mezczyzna moze czuje sie w takiej sytuacji niemesko - ale to uczucie nie powoduje u niego checi odejscia tylko chec dorownania kobiecie.
I w tym nie ma nic zlego.
Natomiast problem lezy w tym, ze meski mezczyzna nie chce zmeczonej i zestresowanej kobiety, ktora w ciagu dnia pracuje a po pracy potrzebuje odpoczynku.
I dlatego twoje wybory rozwalily twoje wszystkie zwiazki.

Ja pracuje zarobkowo. Dobrze zarabiam. Moglbym utrzymac kilka osob. Po jakiego kija bylaby mi zmeczona zona, ktora tez sie stresuje w pracy? Aby widziec troche wiekszy numerek jak otworze aplikacje bankowa?
Moja zona pracuje w domu. Na spokojnie. Nasze mieszkanie wyglada lepiej niz kawiarnie i inne miejsca, w ktore chodzi sie dla przyjemnosci i relaksu.

Mamy 3 posilki dziennie, zdrowe, pelne kolorow, z dobrych skladnikow, przygotowane z miloscia przez kobiete, ktora po 14 latach zwiazku zna moj smak na wylot, potrafi gotowac lepiej niz w najlepszych restauracjach do ktorych chodzimy bo to dla niej sztuka.
Kiedy potrzebuje rozladowac stres, nawet nie musze o tym mowic lub o cokolwiek prosic - bo moja zona, dzieki temu ze jest wypoczeta a jej glowa pozbawiona ciezaru problemow spowodowanych ciagla presja i wspolpraca z trudnymi ludzmi w pracy zarobkowej - sama widzi czego potrzebuje i ma sile aby mi to dac.

Wiec to wszystko sprowadza sie do tego kogo sie szuka.
Jesli kobieta szuka zagubionego chlopca, ktory sobie plynie przez zycie to jej praca zarobkowa jest OK i sobie przepali kilka/nascie/dziesiat lat zycia tylko rozwiazujac problemy obcych ludzi wspolpracujac z ludzmi, ktorych toleruje bo musi.

Jesli kobieta szuka zaradnego mezczyzny, to pracujac zarobkowo nie ma nawet startu z kobieta, ktora od wielu lat motywuje zamiana schronienia przed natura w cieply i szczesliwy dom - bo ta druga nie tylko ma czas i energie aby zaspokajac najwazniejsze potrzeby zaradnego mezczyzny, ale tez ma lata doswiadczen w nauce jak to robic - cos czego kobieta pracujaca zarobkowo nie nadrobi "bo jej sie odmienilo".

Czyli według ciebie jeśli mężczyzna zarabia mniej od kobiety nie jest nawet mężczyzną tylko chłopcem? Zaczynamy na grubo.

Za te twoje definicje "męskiego mężczyzny" wiele osób by się wkurzyło łącznie ze sporą częścią manosfery. Wysłuchałem sporo wypowiedzi na przykład Jacka Masłowskiego i nie pamiętam by wspominał, że zarobki wyższe od kobiety definiują mężczyznę. Tak samo nigdzie jeszcze nie słyszałem by kobieta zmęczona i zestresowana po pracy była dla jakiegoś mężczyzny problemem. Chyba każdy mężczyzna jakiego znam cieszy się z faktu, że jego partnerka/żona pracuje i właśnie nie musi sam ogarniać utrzymania całej rodziny.

Wybacz ale układ jaki opisujesz ze swojego przypadku brzmi bardziej jak niewolnictwo albo relacja pracodawca-pracownik niż partnerstwo. Ty zarabiasz, ona nie więc jest od ciebie zależna. Nawet użyłeś określenia "pracuje" w domu jakby była tylko twoją pracownicą. Gdybyś nagle zniknął z jej życia lub stracił źródło dochodu ona zostałaby z niczym, ty zresztą też bo zniknęłoby jedyne źródło dochodu. Obie strony powinny dawać sobie poczucie bezpieczeństwa, również finansowego.

Kiedy potrzebujesz rozładować stres ona od razu jest gotowa do pracy. Brzmi to trochę jak przedmiotowe traktowanie, jak narzędzie do rozładowywania twojego stresu. Nadal nie bardzo tu widać partnerstwo działające na równych zasadach.

Mężczyzna poświęcający lata na rozwiązywanie problemów innych współpracując z ludźmi, których jedynie toleruje jest w porządku, a kiedy kobieta to robi już nie jest? On ma zasuwać by ona nie musiała dzięki czemu on ma zaspokajanie swoich potrzeb, a ona przetrwanie. To brzmi jak czysto biznesowa relacja oparta jedynie na tym co się komu opłaca.

Podsumowując według tego co piszesz kobieta istnieje po to by zaspokajać potrzeby mężczyzny, rozładowywać jego stres będąc od niego niemal całkowicie zależną i zdaną na jego łaskę. Koło równego partnerskiego układu to nawet nie stało, o jakiejś sprawiedliwości nie wspominając. Z tego co do tej pory widziałem raczej rzadko układ gdzie tylko jedna osoba pracuje dobrze się kończył.

249

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Mrs.Happiness napisał/a:

Niestety nadmierna pogoń za niezależnością też potrafi człowieka zgubić. Dzisiaj widziałam na grupie wpis dziewczyny, która wyznała, że jest już po trzydziestce, ma fajną pracę, dobrze zarabia, ale czuje się masakrycznie samotna, jakby coś w życiu przegapiła i zastanawia się, czy uda jej się jeszcze znaleźć faceta, z którym zdąży założyć rodzinę. To nie jest odosobniony przypadek. Dlatego tak ważne jest, żeby kierować się własnymi potrzebami, a nie pozwolić, by manipulowała nami propaganda i presja społeczna.

Wiesz tej kasy i tego majątku do trumny się nie weźmie.

Jak dla mnie największą przyjemnością bylo spedzanie czasu z moją kobietą i moimi dziećmi. Wiecej radości dawało mi dawanie niż branie.

Teraz jestem sam. Kasę mam. Majątek mam, ale co z tego jak nie ma do kogo się przytulić, z kim porozmawiać.

Zaczynam się lapać ,że zaczynam sam do siebie mówić ..

Co z tego że mogę sobie kupić często na co mam ochotę. Jak chce gdześ wyjechać to też nie problem.
Ale naprawdę o wiele przyjemniej gdzieś na wyjeździe z kimś wspólnie wino wypić czy sieszyć się atmoferą wyjazdu.

Dla mnie życie singla to katorga. Może za długo byłem w związku. Może jakbym był w jakimś toksycznym, fatalnym związku to bym się cieszył że udało mi się urwać, ale sądzę że większosć singli czy singielek jak wraca sama do pustego domu to też jest bardzo samotna .

Problem jest taki że wiele osób to obecnie egoiści i narcyzi. Osoby które myślą TYLKO o sobie i nie chcą iść na żadne kompromisy nawet na najmniejsze. Jak się coś nie podoba to koniec.

A pies czy kot to tylko zwierzę i nigdy nie zastąpi NORMALNEGO człowieka.

250 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-07-27 12:16:49)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Mrs.Happiness napisał/a:

Niestety nadmierna pogoń za niezależnością też potrafi człowieka zgubić. Dzisiaj widziałam na grupie wpis dziewczyny, która wyznała, że jest już po trzydziestce, ma fajną pracę, dobrze zarabia, ale czuje się masakrycznie samotna, jakby coś w życiu przegapiła i zastanawia się, czy uda jej się jeszcze znaleźć faceta, z którym zdąży założyć rodzinę. To nie jest odosobniony przypadek. Dlatego tak ważne jest, żeby kierować się własnymi potrzebami, a nie pozwolić, by manipulowała nami propaganda i presja społeczna.

Czekanie na mężczyzne z życiowymi planami to jeszcze nie jest ostateczna faza niezależności. Powoli kobiety zaczynają rozumieć że rodzina =\= mężczyzna i planują samodzielne macierzyństwo. Dziewczyna która ma własną nieruchomość, dobre zarobki, fajne kontakty z rodziną na luzie ogarnie dziecko sama. Dużo kobiet po rozwodzie stwierdza, że ma mniej obowiązków zajmując się tylko dziećmi, bez męża, więc niektórzy już na tyle nie wierzą w małżeństwa i związki że je pomijają i od razu preskakują w samotne macierzyństwo.
Znam kilka samotnych matek i muszę przyznać, że to najbardziej efektywne kobiety jakie znam. Zarówno zawodowo jak i wychowawczo. Chodzi o sytuacje gzie mężczyzny nie było wcale. Tam gdzie męczyzna pojawia się i zninka to masakra, trochę jak opisywała minnie, która nawet własną córke gashlithingowała żeby skłonić ja do akceptacji przemocowego i nieodpowiedzialnego ojca.

251

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Mrs.Happiness napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Dzieki temu nasza cywilizacja sie rozwijała. Ale czasy sie zmienily i juz nie potrzeba.  Jednak i w facetach i w babkach slad pozostal. Teraz podejdcie jest inne. Ale nie wszystko sie przelozylo "na nowe". Oczekiwania i cechy pożądane wobec facetow (niekoniecznie glosno wypowiadane) pozostaly w duzej mierze po staremu.

Bo my jesteśmy w takiej fazie przejściowej. Jeszcze do końca nie wiadomo, w jakim kierunku to się rozwinie, ale też widzę po znajomych, że faceci nadal chętnie chcieliby mieć w domu ugotowane, wyprane, posprzątane, przy jednoczesnym dzieleniu się mniej więcej na pół rachunkami, bo przecież "nie będą frajerami". Z kolei dziewczyny chcą, żeby panowie też zajmowali się domem i dziećmi, ale sprawy się komplikują, jak się zacznie rozmawiać o finansach, bo w sumie super jakby partner opłacał wyjazdy, randki, kupował prezenty. A jak ma swoje mieszkanie, to żeby nie pobierał żadnych opłat (znam taki związek i dziewczyna wprost mówi, że póki on nic od niej nie zażądał, to ona korzysta - mimo że sama zarabia sporo i potrafi głosić typowo feministyczne poglądy).

Rzecz jasna, przedstawiłam mocno uproszczony obraz, ale to zagubienie widać.

Ja znam przyszłosć big_smile

Przez ultra-radykalny feminizm rodzi sie coraz mniej dzieci a zamiast dzieci pojawiają się kotki i pieski.
Czyli biała populacja Europy będzie się zmniejszała.
Polska za kilkadziesiąt jak będzie miała kilka razy mniejszą populację niż obecnie.

Zaczną pojawiać się imigranci z Afryki i Azji gdzie nie przyjął się ten "ultra feminizm" i są tam ściśle ustalone obowiązki męża i żony i jak ma wyglądać rodzina.
Bardzo często są to rodziny wielopokoleniowe.

Nawet w bogatej Japonii nikogo nie dziwi że kobieta nie pracuje a zajmuje się domem. Może oczywiście dodatkowo pracować , ale wtedy są to JEJ pieniądze, ale na 1 miejscu ma być mąź i rodzina.

Szczerze za kilkadziesiat lat a może kilkaset białego będzie można znaleść tylko w rezerwatach, tak jak obecnie indian w USA big_smile

Sądzę że CI co będą chcieli założyć rodziny po prostu pojadą po żonę do Azji albo Afryki, bo szansa na znalezienie żony w Europie będzie mało realna.

Osoby "skażone" feminizmem w formie radyklalnej i źle rozumiałem nie nadają się do żadnego związku i nigdy w nim nie będą.

252 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2026-07-27 12:28:57)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Shinigami napisał/a:

Za te twoje definicje "męskiego mężczyzny" wiele osób by się wkurzyło łącznie ze sporą częścią manosfery.

Przeciez manosfera to zbiorowisko przegrywow identyczne do feministek.
Jedyne co ich rozni to ze feministkom za samo istnienie nikt nie chce zaplacic (choc im sie "nalezy") a red-pillowcom za samo istnienie zadna nie chce dac dupy (choc im sie "nalezy").

Shinigami napisał/a:

nigdzie jeszcze nie słyszałem by kobieta zmęczona i zestresowana po pracy była dla jakiegoś mężczyzny problemem.

I jako egoistyczny, toksyczny incel, ktory ma wyjebane na wszystkich oprocz siebie do tego stopnia, ze fakt, ze twoja zona jest zmeczona i zestresowana "nie bylby dla Ciebie problemem", komentujesz to w jaki sposob ja traktuje swoja zone, ktora zmeczona i zestresowana nie jest? xD
Oczywiscie, ze moja zona dla mnie pracuje. Tak samo jak ja pracuje dla niej.

Jedyny uklad, w ktorym tylko jedna osoba pracuje a druga jest jebana w dupe jest twoj z twoja matka, ktora zapyerdala po to aby bezuzyteczne spolecznie gowno moglo sobie pisac z randomami w internecie, grac w gry, ogladac mange i sie onanizowac.

253

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Julia life in UK napisał/a:
Legat napisał/a:
Muqin napisał/a:

Oj weź, wchodzisz w licytację "kto ciężej harował fizycznie w czasach dawnych"?

Nie. Stawiam argumenty przeciwko twierdzeniu, że to kobiety były służącymi mężczyzn. Co nie jest prawdą.
Twierdzenie jakoby kobiety wraz z mężczyznami tworzyły związki partnerskie, też prawdą nie jest. Przy takim podejściu, związków nie ma, albo dość szybko się rozlatują. Kobiety nie chcą mieć w związku kogoś, kto jest drugą kobietą. 
Także sprawczyni naszych dywagacji, ciągle się myli.

Jest prawdą,że były i w niektorych czesciach swiata niestety dalej są np Afganistan,kraje Afryki, o patologicznych przypadkach w Europie i USA,gdzie kobieta usługuje mężowi też się zdarzają przypadki... kobiety nie chcą mieć drugiej kobiety,ale nie chcą mieć też pana i władcy.

Cała Azja i cala Afryka więć MILIARDY ludzi wyznaje wartości rodziny "sprzeczne" z ultra-radyklanym feminizmem ...

I nawet w bogatej Japoni w większosci kobiety nie pracują (albo pracują dla swojej przyjemności) a główne ich zadanie to zajmowanie sie dziećmi i domem. Są "paniami" domu i są z tego dumne ..
Szok big_smile

W Azji mówi się że żona jest szyją a mąż głową i muszą z sobą wspólpracowąć i obie te części są tak samo ważne ...

254

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Kaszpir007 napisał/a:

A pies czy kot to tylko zwierzę i nigdy nie zastąpi NORMALNEGO człowieka.

Co wy macie z tym zastępowaniem? Zwierzęta to normalne hobby jak każde inne. Dlaczego nikt nie mówi jazda na motorze nie zastąpi satysfakcji z piwa z kolegami, clubbing nie zastąpi zabaw z dzieckiem, najlepszy grotołaz nie ma takiej satysfakcji co matka bawiac się w piaskownicy, maraton z ulubionym serialem nie zastąpi telefonu do babci.... Każdy chyba rozumie, ze im miej czasu z ludzmi, tym masz więcej czasu na własne hobby. To hobby może być różne, ale jakoś tylko w przypadku zwierząt ludzie rozumieją że to jest jakims kosztem relacji z innymi.
Pomysł że zwierze może zastąpić relacje z ludzmi jest idiotyczny i krzywdzący również dla zwierzęcia. Taki zółów to musi mieć swieży piasek, czyste terrarium, regularne wizyty u weterynarza, a niekoniecznie wspólne rozmowy przy kawce big_smile Nie istnieje taki zwierzak, którego naturalne potrzeby gatunkowe byłyby tożsame z pełnieniem roli towarzysza człowieka. Każdy kot wybierze zabawę wędką, drapakiem, zamiast słuchania jak do niego człowiek coś gada, jak ktoś myśli inaczej to po prostu krzywdzi kota.

255

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Kaszpir007 napisał/a:

Przez ultra-radykalny feminizm rodzi sie coraz mniej dzieci a zamiast dzieci pojawiają się kotki i pieski.
Czyli biała populacja Europy będzie się zmniejszała.
Polska za kilkadziesiąt jak będzie miała kilka razy mniejszą populację niż obecnie.

Nie jesteś na bieżąco. W ultra radykalnych feministycznych środowiskach modny jest trend zakładania komuny samotnych matek i wychowania dzieci domyślnie bez ojca.

256

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
WesołaDziewczyna007 napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

A pies czy kot to tylko zwierzę i nigdy nie zastąpi NORMALNEGO człowieka.

Co wy macie z tym zastępowaniem? Zwierzęta to normalne hobby jak każde inne. Dlaczego nikt nie mówi jazda na motorze nie zastąpi satysfakcji z piwa z kolegami, clubbing nie zastąpi zabaw z dzieckiem, najlepszy grotołaz nie ma takiej satysfakcji co matka bawiac się w piaskownicy, maraton z ulubionym serialem nie zastąpi telefonu do babci.... Każdy chyba rozumie, ze im miej czasu z ludzmi, tym masz więcej czasu na własne hobby. To hobby może być różne, ale jakoś tylko w przypadku zwierząt ludzie rozumieją że to jest jakims kosztem relacji z innymi.
Pomysł że zwierze może zastąpić relacje z ludzmi jest idiotyczny i krzywdzący również dla zwierzęcia. Taki zółów to musi mieć swieży piasek, czyste terrarium, regularne wizyty u weterynarza, a niekoniecznie wspólne rozmowy przy kawce big_smile Nie istnieje taki zwierzak, którego naturalne potrzeby gatunkowe byłyby tożsame z pełnieniem roli towarzysza człowieka. Każdy kot wybierze zabawę wędką, drapakiem, zamiast słuchania jak do niego człowiek coś gada, jak ktoś myśli inaczej to po prostu krzywdzi kota.

Hmm ...

Masz rację.

Jeśli pies czy kot jest traktowany jak ZWIERZĘ i TYLKO zwierzę to jest ok.

Patrząć na to że wiele kobiet wozi pieska w wózku, kupuje mu ubranka, wyprawia "urodzinki". W mieszkaniu wszystkie zdjecia to swojego "dzidziusia" to wtedy nie jest ok.

Dla wielu kobiet pies czy kot to SUBSTYTUT dziecka albo ... partnera ...

I to jest patoligia i najgorsze że dla wielu to normalność ..

257

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Kaszpir007 napisał/a:

Zaczną pojawiać się imigranci z Afryki i Azji gdzie nie przyjął się ten "ultra feminizm" i są tam ściśle ustalone obowiązki męża i żony i jak ma wyglądać rodzina.
Bardzo często są to rodziny wielopokoleniowe.
....
Sądzę że CI co będą chcieli założyć rodziny po prostu pojadą po żonę do Azji albo Afryki, bo szansa na znalezienie żony w Europie będzie mało realna.

Rozumiesz że opisujesz kolonizację? Podoba ci się stuktura społeczna afryki i azji, więc chcesz ukraść cudze zasoby i zaimplementować przez mieszane małżeństwo? Przecież podstawowym nośnikiem kultury jest rodzina. To jest kolonializm 101.

258 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-07-27 12:52:31)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Kaszpir007 napisał/a:

Hmm ...

Masz rację.

Jeśli pies czy kot jest traktowany jak ZWIERZĘ i TYLKO zwierzę to jest ok.

Patrząć na to że wiele kobiet wozi pieska w wózku, kupuje mu ubranka, wyprawia "urodzinki". W mieszkaniu wszystkie zdjecia to swojego "dzidziusia" to wtedy nie jest ok.

Dla wielu kobiet pies czy kot to SUBSTYTUT dziecka albo ... partnera ...

I to jest patoligia i najgorsze że dla wielu to normalność ..

Patrzysz na wózek i kojarzy ci się z dzieckiem. Moja sąsiadka ma taki wózek. Wiesz dlaczego? Bo jest stara, tak jak jej pies. Nie ma siły go nosić. Wsadza swojego psa do wózka, jedzie z nim do parku, jak się zmęczy może wsadzić go do wózka i wrócić do domu. Stare psy tak jak ludzie czasem nie są w stanie poruszać się samodzielnie, źle tolerują upały, nagle moga mieć kontuzje na spacerze. Tak samo z kotem, łatwiej jest go zawieźć w wózku do weterynarza jak jesteś strą babcią, albo cię bolą plecy. To nie jest jakiś trick dla mózgu, tylko praktyczne rozwiązanie. Zamiast szukać w autobusie miejsca gdzie postaiwć transporterek sobie na luzie stawiasz kota w wózku. Ubrania też są czasem potrzebne bo nie każda rasa dobrze toleruje polską zimę.
Szczerze to nigdy nie spotakłam takiej osoby o jakiej mówisz. Nie widzę też żeby zdjęcia zwierząt były bardziej popularne niż zdjęcia rowerów, motocykli, wycieczek na ryby, albo zdjęcia z wakacji... Jakoś zdjęcie z sumem 3m wyłowionego ze szwagrem w 2013 nikogo nie dziwi, ale zdjęcie żywego zwierzaka już tak?

259

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
WesołaDziewczyna007 napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

Sądzę że CI co będą chcieli założyć rodziny po prostu pojadą po żonę do Azji albo Afryki, bo szansa na znalezienie żony w Europie będzie mało realna.

Rozumiesz że opisujesz kolonizację?

Kolonizacje to Ty masz grzybicy w sromie.

Wszystkie toksyczne przegrywy, ktorych nikt nie chce robia to samo - probuja guilt-trippowac innych ludzi aby im uniemozliwic szczesliwe zycie.
Chca calkowitej wolnosci dla siebie i sztywnego, moralnego kodeksu z wlasnej dupy dla pozostalych.

Zapominasz o jednym - niezaleznie od tego ile bedziesz tutaj guilt-trippowac i ile naiwnych osob sie na to nabierze rezygnujac ze swojego szczescia, jedna rzecz sie nie zmieni:
Twoja zestarzala, zagrzybiala dupa nadal bedzie prochniala sama.

260 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-07-27 14:19:50)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
JohnyBravo777 napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

Sądzę że CI co będą chcieli założyć rodziny po prostu pojadą po żonę do Azji albo Afryki, bo szansa na znalezienie żony w Europie będzie mało realna.

Rozumiesz że opisujesz kolonizację?

Kolonizacje to Ty masz grzybicy w sromie.

Wszystkie toksyczne przegrywy, ktorych nikt nie chce robia to samo - probuja guilt-trippowac innych ludzi aby im uniemozliwic szczesliwe zycie.
Chca calkowitej wolnosci dla siebie i sztywnego, moralnego kodeksu z wlasnej dupy dla pozostalych.

Zapominasz o jednym - niezaleznie od tego ile bedziesz tutaj guilt-trippowac i ile naiwnych osob sie na to nabierze rezygnujac ze swojego szczescia, jedna rzecz sie nie zmieni:
Twoja zestarzala, zagrzybiala dupa nadal bedzie prochniala sama.

Historycy to toksyczne przegrywy ? Ok.

Posty [ 196 do 260 z 584 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 … 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026