Salomonka napisał/a:Co ma utylizacja śmieci do niezależności finansowej kobiety w związku?
Napisałaś „być niezależną we wszystkim, od wszystkich”
Salomonka napisał/a:Kobieta która rezygnuje z siebie w imię tego, aby mąż mógł się rozwijać, popada w uzależnienie finansowe, traci możliwość własnego rozwóju i samorealizacji, kontroli własnego życia poczucie własnej wartości - bo podobno pieniądze szczęścia nie dają, ale uzależniona finansowo kobieta w każdej chwili może popaść w tarapaty, wystarczy choroba męża, albo jego odejście.
Jeśli kobiety zostają w domu, to głównie dlatego, że wychowują dzieci, albo... same nie chcą pracować. Mam tu na myśli całkowite bezrobocie, pracę dorywczą, na niewielką część etatu, drobną działalność nierejestrowaną, typu dorabianie na rękodziele, generalnie zajęcia, z których nie jesteśmy w stanie się samodzielnie utrzymać. Być może niewielki procent daje się zdominować na tyle, że rezygnuje z pracy tylko po to, by facet mógł się rozwijać a one przejmują rolę ich gosposi, choć osobiście nie znam takiej ani jednej.
Salomonka napisał/a:Myślenie tylko o tym, czy mąż dziś "wygarnie" z portfela kilka złotych na coś czego potrzebuję akurat w tej chwili, dla mnie byłoby poniżające. Może są kobiety dla których takie życie to szczyt marzeń i na pewno są, bo nie jesteśmy wszystkie takie same. Dlatego nigdy nie zabraknie dramatycznych opowieści, nawet na tym portalu, w których kobiety piszą, że chciałyby się rozwieść ale nie mogą, bo nie mają pracy, żadnych swoich pieniędzy i żadnych perspektyw zawodowych. Przecież one też kiedyś ufały i były pewne, że pozostając w domu, rezygnując z pracy, z kształcenia się robią to dla swojej rodziny i męża, który w tym czasie raczej nie zrezygnował z niczego podobnego.
Praca kobiety w czasie gdy ma małe dzieci na wychowaniu, często będzie mniej efektywna (mniej godzin, mniej szans na awans), ale pozwoli utrzymać kontakt z zawodem co po jakimś czasie zaprocentuje.
Nie każda kobieta pragnie kariery. Nie każdej zależy na sukcesach zawodowych, czy super wykształceniu. Dla niektórych spełnieniem marzeń jest założenie rodziny, odchowanie potomstwa. Albo po prostu lekkie życie, bez przymusu wstawania codziennie do pracy przez kilkadziesiąt lat. Dodam, że znam takie związki, gdzie mimo że facet zarabia, to całą wypłatą rozporządza kobieta. Nie musi go prosić o żadne drobne na waciki. Zresztą teraz takie czasy, że łatwo założyć wspólne konto i dać obojgu dostęp do niego.
Oczywiście warto się zabezpieczyć też na przyszłość, ale każdy wybór ma swoje konsekwencje. W tym te nieprzewidziane.
Natomiast nie widzę powodu, by traktować pracę jako gwarancję, że nasza przyszłość będzie dobra, albo przynajmniej względnie satysfakcjonująca, bo niejeden pracownik został wyrzucony na zbity pysk jak tylko zaczął chorować i tym samym „sprawiać firmie problemy”. Ostatnio była głośna sprawa policjanta, którego komendant chciał zwolnić, bo uzbierało mu się sporo dni L4. Mimo że to L4 w większości wynikało z urazów odniesionych na służbie
Gdyby tego nie nagłośniono, facet zostałby najpewniej bez pracy. Bywa, że kobiety po macierzyńskim celowo są degradowane, bo na ich miejsce przyjęto już kogoś innego i pracodawcy liczą, że same się zwolnią. Nikogo nie obchodzi za co te osoby będą żyć. Przykre, ale większość z nas jest łatwo zastępowalna.
Masa ludzi w Polsce nie ma ŻADNYCH oszczędności, albo takie rzędu kilku tysięcy. Również ci, którzy pracują.
Jaka to jest zatem niezależność finansowa? Bo moim zdaniem to słowo dla większości jest złudzeniem.
Przeciętny człowiek, gdyby poważnie zachorował i nie mógł dłuższy czas pracować, znalazłby się szybko w czarnej dupie.
Dlatego moim zdaniem ważniejsze w życiu jest to, by budować dobre relacje z bliskimi. Tak dobierać ludzi, których mamy wokół siebie, żeby uzupełniać się wzajemnie, mieć z kim dzielić te dobre chwile i z kim się wspierać w trudnych sytuacjach.
A żeby zbudować takie relacje, trzeba potrafić się na nie otworzyć i być gotowym zainwestować.