netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

583 odpowiedzi13 106 wyświetleńzałożony przez SamotnaWilczyca, 12.07.2026

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 … 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 584 ]

131

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Socjallibertarianin napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

Zwiazek to budowanie i spelnianie wsolnych marzen, ktore sa znacznie bardziej satysfakcjonujace niz te w ktorych jestesmy sami.

Zatracenie "swojego ja" to nie strata. To ewolucja z jednostki do bycia istotna czescia organizmu.

Problemem jest jezyk, ktorego uzywasz.
Bo ten trzyma Ciebie w izolacji i strachu przed doswiadczeniem w zyciu czegos wiecej niz dotychczas.

Ciekawe czy facetowi też tak doradzisz panie hipokryta.

Co Ty taki "pick me" boy jestes? smile

132 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-07-17 13:53:35)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
SamotnaWilczyca napisał/a:

Rozumiem, tylko to jest perspektywa już z bycia w związku, z kimś, z kim jesteś długo i jesteście zgrani jak jedna komórka (tym bardziej, że stosunkowo wcześnie zaczęliście).

Nie żebym się czepiała (no może troszeczkę smile ), ale w pytaniu nie było zawarte, o jaki przedział wiekowy chodzi, ani że nie liczą się istniejące już związki.

Tak właściwie, to uważam, że aktualnie jestem pod wieloma względami bardziej elastyczna niż wtedy. Dojrzalsza, mniej strachliwa. Łatwiej jest mi na partnerze polegać, czy odpuszczać, gdy coś idzie nie po mojej myśli.
Prawdą jest, że jesteśmy razem długo, ale związek to przecież ciągła praca. To nie tak, że my teraz już tylko odcinamy kupony. Nadal musimy dbać o to, żeby była między nami dobra atmosfera i chemia, okazywać sobie na co dzień miłość, troskę, szczerze rozmawiać (nawet jeśli temat jest trudny).
W momencie wejścia w ten związek żadne z nas nie było jeszcze ukształtowane, co ma swoje plusy ale ma też minusy, bo nie jesteś w stanie przewidzieć tego, czego tak właściwie będziesz chciała od życia. Ani jakim staniesz się człowiekiem, gdy "dorośniesz". U nas ten proces też generował sporo tarć.

SamotnaWilczyca napisał/a:

To zależy jaką grupę wiekową masz na myśli. Zgaduję, że nie osoby, które poznają się w wieku 30+, 40+, 50+, nie wiem jak dalej. 20+ to okres, w którym człowiek się kształtuje, więc wtedy nie ma tego problemu, bo jest elastyczny i plastyczny. Później mężczyźni mają pracę, firmę, dom, mieszkanie, określony przedział czasowy na założenie rodziny i szukają kogoś pod ten konkretny klucz, pasujący do tego, co zbudowali. Taka jest rzeczywistość.

Trochę nie rozumiem, dlaczego akurat taką, jakby nie patrzeć, stabilizację postrzegasz (takie odnoszę wrażenie) w kategoriach wady. Jeśli mężczyzna szuka pod konkretny klucz, to po prostu powinien wiązać się z kobietami, które mają zbliżony klucz do niego. Tak samo w drugą stronę. Jeśli wiesz, że chcesz założyć rodzinę, to nie bujasz się od związku do związku z facetami, którzy "nie są gotowi", "nie wiedzą czy chcą dzieci", "oni w sumie lubią swobodę jaką daje brak zobowiązań", tylko szukasz partnera, który też chce mieć dzieci, wziąć ślub, stworzyć razem dom. Wtedy nikt nie musi się zatracać i na siłę dostosowywać, bo od początku podążacie w tym samym kierunku.

133

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Mrs.Happiness napisał/a:
SamotnaWilczyca napisał/a:

To zależy jaką grupę wiekową masz na myśli. Zgaduję, że nie osoby, które poznają się w wieku 30+, 40+, 50+, nie wiem jak dalej. 20+ to okres, w którym człowiek się kształtuje, więc wtedy nie ma tego problemu, bo jest elastyczny i plastyczny. Później mężczyźni mają pracę, firmę, dom, mieszkanie, określony przedział czasowy na założenie rodziny i szukają kogoś pod ten konkretny klucz, pasujący do tego, co zbudowali. Taka jest rzeczywistość.

Trochę nie rozumiem, dlaczego akurat taką, jakby nie patrzeć, stabilizację postrzegasz (takie odnoszę wrażenie) w kategoriach wady. Jeśli mężczyzna szuka pod konkretny klucz, to po prostu powinien wiązać się z kobietami, które mają zbliżony klucz do niego. Tak samo w drugą stronę. Jeśli wiesz, że chcesz założyć rodzinę, to nie bujasz się od związku do związku z facetami, którzy "nie są gotowi", "nie wiedzą czy chcą dzieci", "oni w sumie lubią swobodę jaką daje brak zobowiązań", tylko szukasz partnera, który też chce mieć dzieci, wziąć ślub, stworzyć razem dom. Wtedy nikt nie musi się zatracać i na siłę dostosowywać, bo od początku podążacie w tym samym kierunku.

Dlatego, że jeśli styl życia kobiety odbiega od normy, ma konkretne plany i marzenia, które realizuje, to przywiązanie do tej męskiej stabilizacji wszystko przekreśla i nie jest zaletą. Albo zrezygnuje z siebie na rzecz ewentualnego związku albo nie i... właśnie, i co? Stąd było pytanie - czy jest możliwe połączenie jednego z drugim? W przypadku kobiety.

134 Ostatnio edytowany przez SamotnaWilczyca (2026-07-17 14:56:16)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Legat napisał/a:

Pomijasz najważniejsze problemy Polski i ogólnie rozumianego Zachodu.
Głównym problem w tym przedziale wiekowym jest to, że...

Odbiegasz ciągle od tematu. Nie o tym pisałam. To co poruszasz w swoim poście, było już wałkowane setki razy. Po co znowu o tym, skoro nie jest na temat?

Legat napisał/a:

Nie chcą Janusza z pipidówki

A ten Janusz dlaczego nie może się dostosować, tylko czeka w "pipidówce"?

135

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
SamotnaWilczyca napisał/a:

Dlatego, że jeśli styl życia kobiety odbiega od normy, ma konkretne plany i marzenia, które realizuje, to przywiązanie do tej męskiej stabilizacji wszystko przekreśla i nie jest zaletą. Albo zrezygnuje z siebie na rzecz ewentualnego związku albo nie i... właśnie, i co? Stąd było pytanie - czy jest możliwe połączenie jednego z drugim? W przypadku kobiety.

Trochę nie pojmuję tej narracji, że "w przypadku kobiety", serio.

Po pierwsze to jest też "kobieca stabilizacja" w pewnym wieku. Wcale nie tak różna od tej męskiej. Kobiety też mają pracę/firmę, dom/mieszkanie , a przedział czasowy na założenie rodziny krótszy jeśli chcą mieć dzieci. Stabilizacja wynika  z prostego faktu, że z wiekiem ludzie statystycznie zwykle stają się bardziej stabilni i tyle. I mężczyźni i kobiety też.
Jak Mrs. Happiness pisała, szuka się wedle klucza. Prowadząc nietypowe życie szuka się kogoś, komu ta nietypowość będzie pasowała. Oczywiście wybór ma się mniejszy, bo klucz mniej typowy. Co do prawdopodobieństwa znalezienia to się nie wypowiem, bo zawsze w grę wchodzi czynnik czysto losowy i oszacować je trudno. smile
IMHO człowiek się kształtuje przez całe życie.

Jeśli się trwały związek postrzega w kategoriach "będę musiała zrezygnować z planów i marzeń" to samo takie ujęcie tematu zniechęca do wchodzenia w takowy.

136 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-07-17 16:32:49)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
SamotnaWilczyca napisał/a:

Dlatego, że jeśli styl życia kobiety odbiega od normy, ma konkretne plany i marzenia, które realizuje, to przywiązanie do tej męskiej stabilizacji wszystko przekreśla i nie jest zaletą. Albo zrezygnuje z siebie na rzecz ewentualnego związku albo nie i... właśnie, i co? Stąd było pytanie - czy jest możliwe połączenie jednego z drugim? W przypadku kobiety.

Zaczynam odnosić wrażenie, że czekasz aż ktoś odpowie "NIE, NIE DA SIĘ TEGO POŁĄCZYĆ", bo inne odpowiedzi w pewnym sensie ignorujesz.

Męska stabilizacja nie musi różnić się od kobiecej stabilizacji. Mogą oboje mieć podobny styl życia, podobne potrzeby, podobne plany. Jak się chce żyć z drugim człowiekiem, to ZAWSZE trzeba się troszeczkę dopasować, ale to nie jest równoznaczne z rezygnacją z siebie. Po prostu inaczej się żyje jako singiel, a inaczej w związku. W dodatku każdy kolejny związek jest inny, bo tworzysz relację z innym człowiekiem.

Każdy musi sam sobie wyznaczyć granice, na jak dużą elastyczność jest gotowy na rzecz związku.

Jeśli przykładowo chcesz się dorobić, mieć swój dom, karierę, solidny majątek, to nie wiążesz się z facetem, który ostatnie dziesięć lat przepracował w magazynie za plus minus najniższą krajową i ani myśli się dokształcać.

Jeśli chcesz podróżować, to nie wiążesz się z kimś, dla kogo idealny wieczór to wygodna kanapa i oglądanie filmów na Netflixie.

Nie trzeba być z nikim na siłę. Wybierasz tego, który Tobie pasuje i któremu Ty pasujesz taka, jaka jesteś.
A jak nie jesteś jakaś mocno określona, to takiego, przy którym czujesz, że warto za nim podążać.

137

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Muqin napisał/a:
SamotnaWilczyca napisał/a:

Dlatego, że jeśli styl życia kobiety odbiega od normy, ma konkretne plany i marzenia, które realizuje, to przywiązanie do tej męskiej stabilizacji wszystko przekreśla i nie jest zaletą. Albo zrezygnuje z siebie na rzecz ewentualnego związku albo nie i... właśnie, i co? Stąd było pytanie - czy jest możliwe połączenie jednego z drugim? W przypadku kobiety.

Trochę nie pojmuję tej narracji, że "w przypadku kobiety", serio.

Po pierwsze to jest też "kobieca stabilizacja" w pewnym wieku. Wcale nie tak różna od tej męskiej. Kobiety też mają pracę/firmę, dom/mieszkanie , a przedział czasowy na założenie rodziny krótszy jeśli chcą mieć dzieci. Stabilizacja wynika  z prostego faktu, że z wiekiem ludzie statystycznie zwykle stają się bardziej stabilni i tyle. I mężczyźni i kobiety też.
Jak Mrs. Happiness pisała, szuka się wedle klucza. Prowadząc nietypowe życie szuka się kogoś, komu ta nietypowość będzie pasowała. Oczywiście wybór ma się mniejszy, bo klucz mniej typowy. Co do prawdopodobieństwa znalezienia to się nie wypowiem, bo zawsze w grę wchodzi czynnik czysto losowy i oszacować je trudno. smile
IMHO człowiek się kształtuje przez całe życie.

Jeśli się trwały związek postrzega w kategoriach "będę musiała zrezygnować z planów i marzeń" to samo takie ujęcie tematu zniechęca do wchodzenia w takowy.

Piszesz, jakby patriarchat zupełnie wyparował, a mężczyźni statystycznie byli równie skłonni zmienić znacząco dotychczasowe życie i plany, jak kobiety. Nie jest tak smile. Przykładowo, kto częściej przeprowadza się do kogo? Ja widzę, że jednak kobiety do mężczyzn. Ok, istnieją wyjątki, zwykle kiedy status kobiety jest wyraźnie wyższy i mężczyzna dostosowuje się mając z tego tytułu benefity. Ale zostawmy to, co pozostaje np., gdy kobieta funkcjonuje w formie workation? Błagam, tylko nie piszcie "ale facet też będzie miał ograniczoną pulę w tej sytuacji". Być może, ale i tak nie w takim stopniu jak kobieta, bo będzie celował w niższy przedział wiekowy itd. Zresztą nawet nie obchodzi mnie w tym wątku: "a facet?". Nie interesują mnie licytacje.

Mrs.Happiness napisał/a:

Jeśli chcesz podróżować, to nie wiążesz się z kimś, dla kogo idealny wieczór to wygodna kanapa i oglądanie filmów na Netflixie.


A z kim w takim razie? Nie jest zazwyczaj tak, że albo dość tradycyjnie i z planami na dzieci w najbliższym czasie/bez planów na dzieci, albo czysty hedonizm? Myślę, że jest trudno o coś pomiędzy.
--------------------------

Chyba mamy nieco inne perspektywy i obserwacje, stąd nie do końca się rozumiemy.

138 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2026-07-17 18:09:56)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
SamotnaWilczyca napisał/a:

jeśli styl życia kobiety odbiega od normy, ma konkretne plany i marzenia, które realizuje, to przywiązanie do tej męskiej stabilizacji wszystko przekreśla i nie jest zaletą.

Idea, ze w zwiazku zawsze to kobieta musi sie podporzadkowac do wizji mezczyzny jest absurdalnie glupia.
To, ze takie przypadki sa najczestsze, nie oznacza, ze tak musi byc.
Najczesciej wizje w zwiazku ma mezczyzna bo kobiety do zwiazku szukaja mezczyzny z wizja. Tylko tyle i az tyle.

Wielu mezczyzn chetnie podporzadkowaloby sie wizji kobiety gdyby ta odnosila sukces w rzeczywistosci a nie jedynie we wlasnej glowie.

Robisz problemy z dupy bo nic Tobie nie pasuje.
Nie chcesz zwiazku to sie nie wiaz. Zyj po swojemu.

Ale Tobie ani zycie po swojemu sie nie podoba ani widmo kompromisu w zwiazku.
Badz sama. Bo z kimkolwiek sie zwiazesz tylko uprzykrzysz mu zycie swoim wiecznym niezadowoleniem.

139

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Piszesz coś, żeby luźno podyskutować i zrelaksować się, otrzymujesz: "kobiety? a faceci przecież też to i tamto", "masz problem", "powinnaś", "bądź sama". Matko Chrystusowa... Faktycznie mleko się rozlało. Próbowałam ratować temat, rozwinąć we właściwym kierunku, by lepiej zrozumiano co mam na myśli, ale jednak się nie da. Tu niewłaściwe słowo, tam coś tam, szukanie problemu tam, gdzie go nie ma, diagnozowanie, jakbym opisywała swoje perturbacje związkowe.


JohnyBravo777 napisał/a:

Idea, ze w zwiazku zawsze to kobieta musi sie podporzadkowac do wizji mezczyzny jest absurdalnie glupia.
To, ze takie przypadki sa najczestsze, nie oznacza, ze tak musi byc.
Najczesciej wizje w zwiazku ma mezczyzna bo kobiety do zwiazku szukaja mezczyzny z wizja. Tylko tyle i az tyle.

Wielu mezczyzn chetnie podporzadkowaloby sie wizji kobiety gdyby ta odnosila sukces w rzeczywistosci a nie jedynie we wlasnej glowie.

Robisz problemy z dupy bo nic Tobie nie pasuje.
Nie chcesz zwiazku to sie nie wiaz. Zyj po swojemu.

Ale Tobie ani zycie po swojemu sie nie podoba ani widmo kompromisu w zwiazku.
Badz sama. Bo z kimkolwiek sie zwiazesz tylko uprzykrzysz mu zycie swoim wiecznym niezadowoleniem.

Kto pisał o takiej idei? Wybrałeś sobie fragment, który cię striggerował i nadałeś mu taką interpretację, by się przypierdolić. To jedynie Twoje skojarzenia z kobietą, dla której nie byłeś wystarczający. Twój problem, nie mój.

140 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-07-17 20:06:18)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
SamotnaWilczyca napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:
SamotnaWilczyca napisał/a:

To zależy jaką grupę wiekową masz na myśli. Zgaduję, że nie osoby, które poznają się w wieku 30+, 40+, 50+, nie wiem jak dalej. 20+ to okres, w którym człowiek się kształtuje, więc wtedy nie ma tego problemu, bo jest elastyczny i plastyczny. Później mężczyźni mają pracę, firmę, dom, mieszkanie, określony przedział czasowy na założenie rodziny i szukają kogoś pod ten konkretny klucz, pasujący do tego, co zbudowali. Taka jest rzeczywistość.

Trochę nie rozumiem, dlaczego akurat taką, jakby nie patrzeć, stabilizację postrzegasz (takie odnoszę wrażenie) w kategoriach wady. Jeśli mężczyzna szuka pod konkretny klucz, to po prostu powinien wiązać się z kobietami, które mają zbliżony klucz do niego. Tak samo w drugą stronę. Jeśli wiesz, że chcesz założyć rodzinę, to nie bujasz się od związku do związku z facetami, którzy "nie są gotowi", "nie wiedzą czy chcą dzieci", "oni w sumie lubią swobodę jaką daje brak zobowiązań", tylko szukasz partnera, który też chce mieć dzieci, wziąć ślub, stworzyć razem dom. Wtedy nikt nie musi się zatracać i na siłę dostosowywać, bo od początku podążacie w tym samym kierunku.

Dlatego, że jeśli styl życia kobiety odbiega od normy, ma konkretne plany i marzenia, które realizuje, to przywiązanie do tej męskiej stabilizacji wszystko przekreśla i nie jest zaletą. Albo zrezygnuje z siebie na rzecz ewentualnego związku albo nie i... właśnie, i co? Stąd było pytanie - czy jest możliwe połączenie jednego z drugim? W przypadku kobiety.

Nie jest mozliwe. Jesli chcesz zyc jak singiel i masz x swoich wymagan, planow, przyzwyczajen itp to z matematycznego punktu widzenia nie jest mozliwe. Jesli chcesz zachowac swoje 100% wszystkiego jakbys byla singlem to nie jest mozliwe. Wchodzac w zwiazek, ktory ma byc udany zawsze gdzis musisz popuscic a druga strona tez popusci ze swojego. Ale nigdy nie bedzie 100% po mojemu. Tzn moze byc az do rozwodu/rozstania

141

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
SamotnaWilczyca napisał/a:

Nie interesują mnie licytacje.

A jednak licytujesz

142

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
SamotnaWilczyca napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:

Jeśli chcesz podróżować, to nie wiążesz się z kimś, dla kogo idealny wieczór to wygodna kanapa i oglądanie filmów na Netflixie.


A z kim w takim razie? Nie jest zazwyczaj tak, że albo dość tradycyjnie i z planami na dzieci w najbliższym czasie/bez planów na dzieci, albo czysty hedonizm? Myślę, że jest trudno o coś pomiędzy.
--------------------------

No...z kims kto lubi podroze

143

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Wlasnie zauwazylem. Licytacja smile

https://kobieta.wp.pl/zabrala-glos-po-w … 094637504a

144 Ostatnio edytowany przez SamotnaWilczyca (2026-07-17 20:51:35)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Bert44 napisał/a:

A jednak licytujesz

Toxic odwracanie kota ogonem roll

Bert44 napisał/a:

No...z kims kto lubi podroze

Prościzna smile Ona lubi podróże, on też - załatwione.


Bert44 napisał/a:

Wlasnie zauwazylem. Licytacja smile

https://kobieta.wp.pl/zabrala-glos-po-w … 094637504a

Trzeba płacić lub akceptować ciasteczka. Jaka szkoda, nie przeczytam.

145

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
SamotnaWilczyca napisał/a:

Trzeba płacić lub akceptować ciasteczka. Jaka szkoda, nie przeczytam.

Loozik. Mozna przeciez pielegnowac swoje przekonania i zyc w blogiej nieświadomości smile

146 Ostatnio edytowany przez Legat (2026-07-17 22:20:38)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Samotna ma takie same problemy jak nasi narzekający na forum.
Czyli najogólniej, jestem kobietą i to kobiety mają przewalone. Jestem facetem i to faceci mają przewalone. Oraz co by było gdyby faceci byli jak kobiety i na odwrót.
Bez patrzenia na wzorce społeczne i tylko patrząc przez jedno oko.
Ostatni przykład.
Pretensja Samotnej, że kobiety przenoszą się do facetów. A przecież norma mówi jasno: co masz kolego do zaoferowania kobiecie?
No i teraz idąc za tokiem myślowym Samotnej, co masz do zaoferowania mężczyźnie?
No jak można kobietę o takie rzeczy pytać.
Powtórzę się, ale ostatnio dziewczyna na X uznała za nietakt skomplementowanie kobiety, że jest pracowita. Co dla niej oznaczało, że to ona ma tyrać w tym związku, a przecież od tego jest facet.
Także to tak samo u niej brzmi jak nasi niscy, samotni, poszkodowani przez życie koledzy z forum, którzy ciągle powtarzają jak to to dobrze być kobietą.

147

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Legat napisał/a:

Samotna ma takie same problemy jak nasi narzekający na forum.
Czyli najogólniej, jestem kobietą i to kobiety mają przewalone. Jestem facetem i to faceci mają przewalone. Oraz co by było gdyby faceci byli jak kobiety i na odwrót.
Bez patrzenia na wzorce społeczne i tylko patrząc przez jedno oko.
Ostatni przykład.
Pretensja Samotnej, że kobiety przenoszą się do facetów. A przecież norma mówi jasno: co masz kolego do zaoferowania kobiecie?
No i teraz idąc za tokiem myślowym Samotnej, co masz do zaoferowania mężczyźnie?
No jak można kobietę o takie rzeczy pytać.
Powtórzę się, ale ostatnio dziewczyna na X uznała za nietakt skomplementowanie kobiety, że jest pracowita. Co dla niej oznaczało, że to ona ma tyrać w tym związku, a przecież od tego jest facet.

No ja bym w zyciu nie chciała mieszkac pod faceta dachem, bo to juz jest utrata niezaleznosci mieszkaniowej..z dwojga zlego duzo lepiej,zeby to on mieszkal u mnie.... oczywiście tak se pisze, bo i tak nie mam fajnego chłopaka

148

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Najbardziej boja sie cokolwiek stracic najbiedniejsi.

Sentyment wielu osob na tym forum wiele mowi o ich statusie materialnym.

149

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
SamotnaWilczyca napisał/a:
Muqin napisał/a:
SamotnaWilczyca napisał/a:

Dlatego, że jeśli styl życia kobiety odbiega od normy, ma konkretne plany i marzenia, które realizuje, to przywiązanie do tej męskiej stabilizacji wszystko przekreśla i nie jest zaletą. Albo zrezygnuje z siebie na rzecz ewentualnego związku albo nie i... właśnie, i co? Stąd było pytanie - czy jest możliwe połączenie jednego z drugim? W przypadku kobiety.

Trochę nie pojmuję tej narracji, że "w przypadku kobiety", serio.

Po pierwsze to jest też "kobieca stabilizacja" w pewnym wieku. Wcale nie tak różna od tej męskiej. Kobiety też mają pracę/firmę, dom/mieszkanie , a przedział czasowy na założenie rodziny krótszy jeśli chcą mieć dzieci. Stabilizacja wynika  z prostego faktu, że z wiekiem ludzie statystycznie zwykle stają się bardziej stabilni i tyle. I mężczyźni i kobiety też.
Jak Mrs. Happiness pisała, szuka się wedle klucza. Prowadząc nietypowe życie szuka się kogoś, komu ta nietypowość będzie pasowała. Oczywiście wybór ma się mniejszy, bo klucz mniej typowy. Co do prawdopodobieństwa znalezienia to się nie wypowiem, bo zawsze w grę wchodzi czynnik czysto losowy i oszacować je trudno. smile
IMHO człowiek się kształtuje przez całe życie.

Jeśli się trwały związek postrzega w kategoriach "będę musiała zrezygnować z planów i marzeń" to samo takie ujęcie tematu zniechęca do wchodzenia w takowy.

Piszesz, jakby patriarchat zupełnie wyparował, a mężczyźni statystycznie byli równie skłonni zmienić znacząco dotychczasowe życie i plany, jak kobiety. Nie jest tak smile. Przykładowo, kto częściej przeprowadza się do kogo? Ja widzę, że jednak kobiety do mężczyzn. Ok, istnieją wyjątki, zwykle kiedy status kobiety jest wyraźnie wyższy i mężczyzna dostosowuje się mając z tego tytułu benefity. Ale zostawmy to, co pozostaje np., gdy kobieta funkcjonuje w formie workation? Błagam, tylko nie piszcie "ale facet też będzie miał ograniczoną pulę w tej sytuacji". Być może, ale i tak nie w takim stopniu jak kobieta, bo będzie celował w niższy przedział wiekowy itd. Zresztą nawet nie obchodzi mnie w tym wątku: "a facet?". Nie interesują mnie licytacje.

Trochę chyba nie łapię, pisałaś przecież wcześniej o kobiecie, której styl życia odbiega od normy czyli ewidentnie nie jest "kobietą statystyczną" tylko taką z krańca skali.
Wspominałaś o skojarzeniu z Martyna Wojciechowską, faktycznie ona to raczej kraniec skali, ale... dla równowagi rzucę Marią Skłodowską-Curie. Też była z krańca skali, żyła w czasach mocarnego patriarchatu a znalazła swojego Piotra i jakoś te swoje pasje oraz ambicje tudzież życie nietuzinkowe pogodziła z udanym małżeństwem.

Patriarchat to nie kałuża, nie wyparuje smile Ale  ewidentnie przekształca się oraz ewoluuje, jak zaś wiadomo ewoluowanie trwa. smile W tym ewoluującym patriarchacie zrobiło się bardziej indywidualnie chyba, zanika powoli jedyny obowiązujący wzorzec układania sobie życia.

Wprawdzie można próbować wyeliminować panów z tematu, ale moim zdaniem mężczyzna też człowiek, jeśli mężczyzna prowadzi jakieś nietypowe życie, ma niestandardowe marzenia, które realizuje i zrezygnować z tego nie chce ma tu akurat dylemat podobny - marzenia i samorealizacja na full czy jednak rezygnacja z ich części i stały związek. Opcjonalnie - szukanie nietypowej, dla której jego nietypowość będzie atrakcyjna.

150

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
SamotnaWilczyca napisał/a:

A z kim w takim razie? Nie jest zazwyczaj tak, że albo dość tradycyjnie i z planami na dzieci w najbliższym czasie/bez planów na dzieci, albo czysty hedonizm? Myślę, że jest trudno o coś pomiędzy.

Bert już tu słusznie zauważył, że z kimś, kto też lubi podróże. Dodam, że tak naprawdę to nie musi być osoba, która te podróże lubi równie mocno. Wystarczy, że będzie chętnie uczestniczyła w sporej części wypraw (no bo nie po to wchodzisz w związek, żeby cały wolny czas spędzać osobno), a w razie gdybyś miała ochotę na więcej i np. paczkę znajomych, z którą możesz te pozostałe wyjazdy realizować, to żeby nie miała nic przeciwko temu.

Mimo wszystko nie jesteśmy jacyś super wyjątkowi, natura jest dość powtarzalna, więc zarówno nasze cechy, jak i życiowe potrzeby są powtarzalne.

SamotnaWilczyca napisał/a:

Chyba mamy nieco inne perspektywy i obserwacje, stąd nie do końca się rozumiemy.

Wiesz, to nie jest tak, że moim zdaniem wszyscy mężczyźni są super i nigdy nie trafiłam na żadnego dupka. Trafiłam. Nie jeden raz. Po prostu wolę mieć takie podejście w życiu, że, cytując klasyka, "ludzi dobrej woli jest więcej" smile Bo tak się po prostu lepiej żyje i też łatwiej funkcjonuje w społeczeństwie.

151

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Muqin napisał/a:

dla równowagi rzucę Marią Skłodowską-Curie. Też była z krańca skali, żyła w czasach mocarnego patriarchatu a znalazła swojego Piotra i jakoś te swoje pasje oraz ambicje tudzież życie nietuzinkowe pogodziła z udanym małżeństwem.

Maria rzeczywiście miała szczęście, tym bardziej zważywszy na to, że mężczyźni w tamtych czasach przypisywali sobie autorstwo odkryć/dzieł kobiet, w tym swoich żon.


Mrs.Happiness napisał/a:

Wiesz, to nie jest tak, że moim zdaniem wszyscy mężczyźni są super i nigdy nie trafiłam na żadnego dupka. Trafiłam. Nie jeden raz. Po prostu wolę mieć takie podejście w życiu, że, cytując klasyka, "ludzi dobrej woli jest więcej" smile Bo tak się po prostu lepiej żyje i też łatwiej funkcjonuje w społeczeństwie.

Na pewno tak jest łatwiej, ale jakoś nie potrafię zakłamywać pewnych faktów, w tej dziedzinie jestem zbyt racjonalna. Nie, żebym w każdym widziała dupka, różne rzeczy po prostu widzę.

152 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2026-07-21 15:30:53)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
SamotnaWilczyca napisał/a:
Muqin napisał/a:

dla równowagi rzucę Marią Skłodowską-Curie. Też była z krańca skali, żyła w czasach mocarnego patriarchatu a znalazła swojego Piotra i jakoś te swoje pasje oraz ambicje tudzież życie nietuzinkowe pogodziła z udanym małżeństwem.

Maria rzeczywiście miała szczęście, tym bardziej zważywszy na to, że mężczyźni w tamtych czasach przypisywali sobie autorstwo odkryć/dzieł kobiet, w tym swoich żon.


Mrs.Happiness napisał/a:

Wiesz, to nie jest tak, że moim zdaniem wszyscy mężczyźni są super i nigdy nie trafiłam na żadnego dupka. Trafiłam. Nie jeden raz. Po prostu wolę mieć takie podejście w życiu, że, cytując klasyka, "ludzi dobrej woli jest więcej" smile Bo tak się po prostu lepiej żyje i też łatwiej funkcjonuje w społeczeństwie.

Na pewno tak jest łatwiej, ale jakoś nie potrafię zakłamywać pewnych faktów, w tej dziedzinie jestem zbyt racjonalna. Nie, żebym w każdym widziała dupka, różne rzeczy po prostu widzę.

Cały temat jest oparty na Twojej chęci posiadania ciastka i zjedzenia ciastka; na tym, by Cię ktoś pogłaskał po głowie i powiedział Ci to co chcesz usłyszeć czyli że to Ty postępujesz właściwie, a nie ci, którzy wiedzą że jeśli z JA chce się przejść do MY, to w każdym (poza utopijnymi) przypadku będzie to wymagało jakiegoś dopasowania i posiadania zdolności związkowych. Chcesz usłyszeć, że mimo że ich nie masz, nie chcesz się ich nauczyć i masz je głęboko, to jesteś cacy i Twoje postępowanie jest słuszne. Czyli szukasz de facto rozgrzeszenia dla niechęci do wykazania jakichkolwiek starań względem stworzenia związku. Masz prawo żyć jak chcesz, ale inni mają prawo nie uznawać Twojej wizji za wzór do naśladowania czy równie dojrzałą postawę jak u ludzi, którzy te związki potrafią budować i wiedzą czym jest kompromis.

SamotnaWilczyca napisał/a:

Maria rzeczywiście miała szczęście, tym bardziej zważywszy na to, że mężczyźni w tamtych czasach przypisywali sobie autorstwo odkryć/dzieł kobiet, w tym swoich żon.

Aha, ktoś tu widzę się mocno uczepił bajek o Einsteinie i Milevie Marić.  wink

153 Ostatnio edytowany przez Muqin (2026-07-21 15:10:30)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
SamotnaWilczyca napisał/a:
Muqin napisał/a:

dla równowagi rzucę Marią Skłodowską-Curie. Też była z krańca skali, żyła w czasach mocarnego patriarchatu a znalazła swojego Piotra i jakoś te swoje pasje oraz ambicje tudzież życie nietuzinkowe pogodziła z udanym małżeństwem.

Maria rzeczywiście miała szczęście, tym bardziej zważywszy na to, że mężczyźni w tamtych czasach przypisywali sobie autorstwo odkryć/dzieł kobiet, w tym swoich żon.

Przypuszczam, że gdyby Maria ustawiła się do życia w ten sposób, że "albo pasja i realizacja marzeń albo związek" to nic by z tego jej małżeństwa nie wyszło, bo by zwyczajnie Piotra odrzuciła albo zwyczajnie nie zauważyła jako mężczyzny, potencjalnego męża.
Podobnie gdyby uznała, ze "pasja pasją a męża trza mieć" to by tych dwóch Nobli nie dostała, bo zamiast realizowaniem pasji zajęła by się szukaniem i zaciąganiem do ołtarza jakiegoś stosownego osobnika czyli wedle ówczesnych nakazów społecznych by zrezygnowała ze studiowania i badań.
A gdyby uznała, że dzieci stanowią przeszkodę w realizowaniu pasji i z macierzyństwa zrezygnowała to by nie było na świecie kolejnej noblistki, jej córki Irene.


Moim zdaniem także dziś, współcześnie, jeśli się sobie ustawi takie albo-albo jak w pytaniu wątku to sam się człowiek ustawia  na dalsze życie. Zakłada, że MUSI wybrać, że to nie do pogodzenia, że się nie da i już i potem działa zgodnie z przyjętym założeniem, także podświadomie działa.  W tym - racjonalizuje na potęgę uprzednio podjętą decyzję, że "albo -albo".

Maria oczywiście także łut szczęścia miała - ale żeby z tego łutu szczęścia skorzystać musiała zachować otwartość. Nie zakładać, że laboratorium i pasja = bycie starą panną, jak to wtedy nazywano.

154

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Nowe_otwarcie napisał/a:

Cały temat jest oparty na Twojej chęci posiadania ciastka i zjedzenia ciastka; na tym, by Cię ktoś pogłaskał po głowie i powiedział Ci to co chcesz usłyszeć czyli że to Ty postępujesz właściwie, a nie ci, którzy wiedzą że jeśli z JA chce się przejść do MY, to w każdym (poza utopijnymi) przypadku będzie to wymagało jakiegoś dopasowania i posiadania zdolności związkowych. Chcesz usłyszeć, że mimo że ich nie masz, nie chcesz się ich nauczyć i masz je głęboko, to jesteś cacy i Twoje postępowanie jest słuszne. Czyli szukasz de facto rozgrzeszenia dla niechęci do wykazania jakichkolwiek starań względem stworzenia związku. Masz prawo żyć jak chcesz, ale inni mają prawo nie uznawać Twojej wizji za wzór do naśladowania czy równie dojrzałą postawę jak u ludzi, którzy te związki potrafią budować i wiedzą czym jest kompromis.

Nie wiem jak na to odpowiedzieć. Tak naprawdę zależy co konkretnie nazywasz kompromisem, co się mieści w tej definicji - według Ciebie. Dopasowanie widzę jako coś, co już przed relacją powinno występować między dwojgiem ludzi (mam na myśli sprawy fundamentalne) i być jednym z motywów chęci połączenia ich światów. Po co wchodzić w coś, co człowieka unieszczęśliwi? To bez sensu. Swoją drogą, zauważyłam, że wielu mężczyzn kieruje się "pragmatyzmem" w stylu: "Nie mogę być z tą, którą tak naprawdę bym chciał, niech więc będzie ta brzydka (w jego przekonaniu), ale przynajmniej z dużym tyłkiem i potrafiąca gotować. Trudno, takie jest życie.". I tym sposobem unieszczęśliwia również tę kobietę, z którą jest, bo jest, tworząc z nią gówniany, obojętny, byle jaki związek. Mógłby się postarać o to, czego pragnie, ale mu się nie chce. Taka filozofia życia: lepsze byle co, niż nic, za to bez wysiłku i bezpieczne. Bardzo to zresztą egoistyczne w stosunku do drugiego, czującego człowieka.

Nowe_otwarcie napisał/a:
SamotnaWilczyca napisał/a:

Maria rzeczywiście miała szczęście, tym bardziej zważywszy na to, że mężczyźni w tamtych czasach przypisywali sobie autorstwo odkryć/dzieł kobiet, w tym swoich żon.

Aha, ktoś tu widzę się mocno uczepił bajek o Einsteinie i Milevie Marić.  wink

Trochę więcej tego było wink Na podstawie jednej z takich historii powstał nawet niedawno film.

Muqin napisał/a:

Przypuszczam, że gdyby Maria ustawiła się do życia w ten sposób, że "albo pasja i realizacja marzeń albo związek" to nic by z tego jej małżeństwa nie wyszło, bo by zwyczajnie Piotra odrzuciła albo zwyczajnie nie zauważyła jako mężczyzny, potencjalnego męża.
Podobnie gdyby uznała, ze "pasja pasją a męża trza mieć" to by tych dwóch Nobli nie dostała, bo zamiast realizowaniem pasji zajęła by się szukaniem i zaciąganiem do ołtarza jakiegoś stosownego osobnika czyli wedle ówczesnych nakazów społecznych by zrezygnowała ze studiowania i badań.
A gdyby uznała, że dzieci stanowią przeszkodę w realizowaniu pasji i z macierzyństwa zrezygnowała to by nie było na świecie kolejnej noblistki, jej córki Irene.


Moim zdaniem także dziś, współcześnie, jeśli się sobie ustawi takie albo-albo jak w pytaniu wątku to sam się człowiek ustawia  na dalsze życie. Zakłada, że MUSI wybrać, że to nie do pogodzenia, że się nie da i już i potem działa zgodnie z przyjętym założeniem, także podświadomie działa.  W tym - racjonalizuje na potęgę uprzednio podjętą decyzję, że "albo -albo".

Maria oczywiście także łut szczęścia miała - ale żeby z tego łutu szczęścia skorzystać musiała zachować otwartość. Nie zakładać, że laboratorium i pasja = bycie starą panną, jak to wtedy nazywano.

Pytania może zawierały tezę, ale ona nie stanowi dla mnie wyznacznika jakiejś tam prawidłowości, stąd właśnie znaki zapytania. Niewątpliwie taki scenariusz nadal jest dość powszechny, co potwierdza reakcja męskiej części forum, dla której, czytając między wierszami, to norma mająca postać kobiecego kompromisu, a sam temat - według nich - jest przejawem mojej fanaberii czy niezdolności do tworzenia relacji, ale mam to gdzieś.

155

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Wilczyca, temat tak z moich obserwacji istnieje całkiem niezależnie od Twoich czy czyichkolwiek fanaberii czy zdolności do tworzenia relacji. Ot istnieje i już i ileś tam współczesnych kobiet młodszych i starszych w jakiś tam sposób go ma na tapecie.

Scenariusz "ona rezygnuje celem dostosowania" nadal jest realizowany, jak najbardziej, i tak społecznie to raczej nadal częściej ona się dostosowuje niż on. W skali makro zapewne nawet można to uznać za pewną prawidłowość mającą  znane historyczne oraz społeczne i kulturowe korzenie. Tysiące razy przewałkowane na tysiące sposobów.

Mnie jeśli już to interesuje jednostka, indywidualne wybory. To, jak się do tematu ustawić.

Lepsze "prawie jak"  niż nic - to akurat dosyć powszechne, nie dotyczy chyba tylko związków. smile Skądś się to "lepszy wróbel w garści" wzięło.  Oraz mniej znane "Choć o jednym oku, byleby w tym roku".
Tak to działa. Ale nie wiem, czy to kwestia - w odniesieniu do związków - że się mężczyznom czy kobietom "nie chce" akurat, to chyba zbyt daleko idące uproszczenie.

Dopasowanie w sprawach fundamentalnych i owszem, sprzyja tworzeniu związków trwałych i udanych, tą oczywistość od tysięcy lat znaną nawet nam współczesne badania psychologiczne potwierdzają smile . Ale tak realistycznie to niewielu ludzi  jest w pełni świadomych, co właściwie jest takie fundamentalne dla nich. Także w odniesieniu do potencjalnego partnera/partnerki. Jednostkowo oraz osobiście fundamentalne. Różne rzeczy im się wydają istotne, a potem się okazuje, zwykle " w praniu", że istotne tudzież fundamentalne to całkiem co innego jest, tylko jakoś do głowy nie przyszło, żeby od tej strony spojrzeć na sprawę.



Nowe_otwarcie napisał/a:

Aha, ktoś tu widzę się mocno uczepił bajek o Einsteinie i Milevie Marić.  wink

A ktoś tu protekcjonalnie i z wyższością smile

A realistycznie i na zimno - jeden z tematów do "bicia piany", bo w tej konkretnej sprawie to żaden uczciwy historyczny rewizjonista się nie zaangażuje po żadnej ze stron.
Co do zasady - i owszem, w ówczesnych realiach historycznych i społecznych sytuacja możliwa. W realiach psychologicznych tego konkretnego związku - wykluczyć w 100% się nie da, za to można długo a gorliwie spekulować. Psychologia to nie nauka ścisła.  W realiach intelektualnych badanego związku takoż samo -  nie da się tezy co współudziału pani Marić  w 100% obalić. Ani obronić.
Jak było - a cholera wie. big_smile Jedna z wielu nie rozwiązanych zagadek, woda na młyn wojny płci.

156

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
SamotnaWilczyca napisał/a:

Swoją drogą, zauważyłam, że wielu mężczyzn kieruje się "pragmatyzmem" w stylu: "Nie mogę być z tą, którą tak naprawdę bym chciał, niech więc będzie ta brzydka (w jego przekonaniu), ale przynajmniej z dużym tyłkiem i potrafiąca gotować. Trudno, takie jest życie.". I tym sposobem unieszczęśliwia również tę kobietę, z którą jest, bo jest, tworząc z nią gówniany, obojętny, byle jaki związek. Mógłby się postarać o to, czego pragnie, ale mu się nie chce. Taka filozofia życia: lepsze byle co, niż nic, za to bez wysiłku i bezpieczne. Bardzo to zresztą egoistyczne w stosunku do drugiego, czującego człowieka.

Dziwna teoria. Zakladasz ze dla wszystkich facetów priorytetem jest tylko uroda.  Jak nie piękna to porażka,  wiaze sie z brzydka i ja unieszczesliwia 

A ta piękna może być pustakiem

Ludzie mają różne prirytety. Moze najwazniejsze żeby była piękna, może żeby miała fajne poczucie humoru, może żeby miała fajny tylek, może była pracowita,  może niska,  może wysoka,  może bo swietnie loda robi  ilu ludzi tyle możliwości. Oczywiście uroda dla facetów jest najczęściej wysoko na liście ale bez przesady. Ile slicznych, głupich babek poznalem....

Lew Starowicz opowiadał kiedyś o swoim pacjencie u którego sypal się związek.  Zapytał w końcu pacjenta dlaczego jest ze swoją żona skoro nic nie działa.  Odpowiedział: bo ona tak gotuje- nie mogę odejść

157

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Muqin napisał/a:

A ktoś tu protekcjonalnie i z wyższością smile

A realistycznie i na zimno - jeden z tematów do "bicia piany", bo w tej konkretnej sprawie to żaden uczciwy historyczny rewizjonista się nie zaangażuje po żadnej ze stron.
Co do zasady - i owszem, w ówczesnych realiach historycznych i społecznych sytuacja możliwa. W realiach psychologicznych tego konkretnego związku - wykluczyć w 100% się nie da, za to można długo a gorliwie spekulować. Psychologia to nie nauka ścisła.  W realiach intelektualnych badanego związku takoż samo -  nie da się tezy co współudziału pani Marić  w 100% obalić. Ani obronić.
Jak było - a cholera wie. big_smile Jedna z wielu nie rozwiązanych zagadek, woda na młyn wojny płci.

Oczywiście
https://www.youtube.com/watch?v=lwleaxA0ps0
Od 4:33  wink

158

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Bert44 napisał/a:
SamotnaWilczyca napisał/a:

Swoją drogą, zauważyłam, że wielu mężczyzn kieruje się "pragmatyzmem" w stylu: "Nie mogę być z tą, którą tak naprawdę bym chciał, niech więc będzie ta brzydka (w jego przekonaniu), ale przynajmniej z dużym tyłkiem i potrafiąca gotować. Trudno, takie jest życie.". I tym sposobem unieszczęśliwia również tę kobietę, z którą jest, bo jest, tworząc z nią gówniany, obojętny, byle jaki związek. Mógłby się postarać o to, czego pragnie, ale mu się nie chce. Taka filozofia życia: lepsze byle co, niż nic, za to bez wysiłku i bezpieczne. Bardzo to zresztą egoistyczne w stosunku do drugiego, czującego człowieka.

Dziwna teoria. Zakladasz ze dla wszystkich facetów priorytetem jest tylko uroda.  Jak nie piękna to porażka,  wiaze sie z brzydka i ja unieszczesliwia

Czytamy ten sam tekst, Bert?
Ja nie czytam o teorii ni założeniach tylko o dokonanej obserwacji, to nie to samo. Nawet Wilczyca nie pisze o obserwacji próby reprezentatywnej tylko po prostu o obserwacji.
Że obserwowani przez nią panowie obniżają kryteria dotyczące urody i że skutkiem tego unieszczęśliwiają kobietę, z którą się wiążą. I sami nie są szczęśliwi.

Jak zwykle  ode mnie - panie czynią dokładnie tak samo. Potrafią się związać z mężczyzną nie spełniającym ich  kryterium urody i potem go unieszczęśliwiają i same są nieszczęśliwe, bo chciały ładniejszego.
Nie wszystkie, niektóre. Tak samo jak panowie - nie wszyscy tak czynią, ale niektórzy i owszem.
Bert, kryterium szeroko pojmowanej urody czy powiedzmy atrakcyjności fizycznej jest istotne w związku, a już na pewno na początku. Akurat podobać to się ta druga strona powinna na full, tak moim zdaniem.

159

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Nowe_otwarcie napisał/a:
Muqin napisał/a:

A ktoś tu protekcjonalnie i z wyższością smile

A realistycznie i na zimno - jeden z tematów do "bicia piany", bo w tej konkretnej sprawie to żaden uczciwy historyczny rewizjonista się nie zaangażuje po żadnej ze stron.
Co do zasady - i owszem, w ówczesnych realiach historycznych i społecznych sytuacja możliwa. W realiach psychologicznych tego konkretnego związku - wykluczyć w 100% się nie da, za to można długo a gorliwie spekulować. Psychologia to nie nauka ścisła.  W realiach intelektualnych badanego związku takoż samo -  nie da się tezy co współudziału pani Marić  w 100% obalić. Ani obronić.
Jak było - a cholera wie. big_smile Jedna z wielu nie rozwiązanych zagadek, woda na młyn wojny płci.

Oczywiście
https://www.youtube.com/watch?v=lwleaxA0ps0
Od 4:33  wink

Nie ma jak "argument z komedii" - skądinąd dobrej.

160 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2026-07-22 11:35:15)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Muqin napisał/a:

Że obserwowani przez nią panowie obniżają kryteria dotyczące urody i że skutkiem tego unieszczęśliwiają kobietę, z którą się wiążą. I sami nie są szczęśliwi.

Z drugiej strony, gdyby tego nie robili, to zadna z kobiet na tym forum nigdy nie bylaby w zwiazku.
Wiec to, ze mezczyzni czasami zanizaja swoje standardy bardzo mocno - a zwlaszcza w kontekscie seksu - pozwolilo Tobie i reszcie kobiet na tym forum w ogole poczuc jak smakuje kutas xD
Dzieki czemu teraz mozecie sie tutaj o tym madrowac xD

161

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
JohnyBravo777 napisał/a:
Muqin napisał/a:

Że obserwowani przez nią panowie obniżają kryteria dotyczące urody i że skutkiem tego unieszczęśliwiają kobietę, z którą się wiążą. I sami nie są szczęśliwi.

Z drugiej strony, gdyby tego nie robili, to zadna z kobiet na tym forum nigdy nie bylaby w zwiazku.
Wiec to, ze mezczyzni czasami zanizaja swoje standardy bardzo mocno - a zwlaszcza w kontekscie seksu - pozwolilo Tobie i reszcie kobiet na tym forum w ogole poczuc jak smakuje kutas xD
Dzieki czemu teraz mozecie sie tutaj o tym madrowac xD

Tak sie sklada,że kobiety też niestety obniżyły swoje standardy, więc wy faceci też się dzięki temu możecie mądrować  big_smile

162 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2026-07-22 16:19:00)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Ale to nie mezczyzni placza.

Kobiety (a raczej podrobki kobiet) - jak widac w tym temacie - placza dlatego, ze:
- Obnizyly swoje standardy w stosunku do mezczyzn ("kobiety też niestety obniżyły").
- Mezczyzni obnizyli swoje standardy w stosunku do nich ("panowie obniżają kryteria dotyczące urody i że skutkiem tego unieszczęśliwiają kobietę").

Podrobki kobiet znajda kazdy powod aby poplakac.
Jedyne co sie u nich rozwinelo od 6 roku zycia to zmarszczki big_smile

163 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-07-22 17:34:53)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
JohnyBravo777 napisał/a:

Ale to nie mezczyzni placza.

Kobiety (a raczej podrobki kobiet) - jak widac w tym temacie - placza dlatego, ze:
- Obnizyly swoje standardy w stosunku do mezczyzn ("kobiety też niestety obniżyły").
- Mezczyzni obnizyli swoje standardy w stosunku do nich ("panowie obniżają kryteria dotyczące urody i że skutkiem tego unieszczęśliwiają kobietę").

Podrobki kobiet znajda kazdy powod aby poplakac.
Jedyne co sie u nich rozwinelo od 6 roku zycia to zmarszczki big_smile

Jak to nie placza? A skąd się wzięli incele którzy placza nad swoim ciężkim losem jak to głupie baby lecą TYLKO na urodę,podczas, gdy oni sami wątpliwej urody, chcieli by mieć atrakcyjna kobietę i wybrzydzają big_smile

Ja nie obniżam swoich standardów. Tak po za tym to kazdy ma swoje standardy indywidualne i dla Ciebie mogą być obniżone lub zawyzone, a dla kogoś kto je określił mogą być w sam raz. Np moim standardem gdybym chciała być  w związku to by było mieć w miarę przystojnego faceta,by mnie nie zdradzał i przede wszystkim niezależnego finansowo i mieszkaniowo,a zwłaszcza było by ważne, by nie mieszkał już z mamusia. A jego kasa by mnie nie insteresowala,bo ja sie daje rade utrzymac z zasilkow,chodzi o to,zeby on na mnie nie wisial finansowo i ciagle kase pozyczal ode mnie,tylko ,zeby sam tez byl finansowo niezależny i potrafil sam siebie utrzymać

U was co sie jedynie rozwinęło.to siwe włosy  big_smile

164 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-07-23 00:46:23)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
SamotnaWilczyca napisał/a:

Na pewno tak jest łatwiej, ale jakoś nie potrafię zakłamywać pewnych faktów, w tej dziedzinie jestem zbyt racjonalna. Nie, żebym w każdym widziała dupka, różne rzeczy po prostu widzę.

Każdy widzi różne rzeczy, a mimo to nie wszyscy mają taki sam światopogląd. Czasem jest to kwestia świadomego wyboru. W moim przypadku wybór padł na wiarę w ludzi, a zatem i wiarę w mężczyzn.

Generalnie fakty są takie, że o złych ludziach często łatwiej usłyszeć niż o tych dobrych. Artykuły o tym, że ktoś okradł naiwną staruszkę klikają się lepiej, niż takie, w których bezinteresownie jej pomógł. Podobnie jest ze związkami. Rzadko zdarza się, żeby ktoś w towarzystwie zaczął rozprawiać o tym, jak bardzo docenia swojego partnera / partnerkę, że kocha, że super mu się trafiło i tak dalej. Prędzej się usłyszy, że jest jakiś problem i np. prośbę o radę. To nie wynika z tego, że nie ma dobrych związków, a raczej z tego, że jak jest dobrze, to ludzie często nie myślą o tym, by to celebrować i wprost doceniać, albo głupio im tak się "przechwalać". Za to jak jest źle, to im uwiera i nie daje spokoju, więc o tym mówią. Bo wtedy szukają ulgi, wskazówek, pomocy.

165 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2026-07-23 11:48:03)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Niech zdechnie sama w swojej wolnosci smile

166

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
JohnyBravo777 napisał/a:

Niech zdechnie sama w swojej wolnosci smile

Na jedno wychodzi, statystycznie i tak przekręcacie się znacznie szybciej lub co gorsza, zanim to nastąpi, zaczynacie robić pod siebie. Tyle stracić... roll

167

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
JohnyBravo777 napisał/a:

Niech zdechnie sama w swojej wolnosci smile

Zdycha to zwierzę, a nie człowiek plus nie musisz być chamski tylko dlatego,że ktoś wybrał inna drogę życia, zamiast związku i małżeństwa

168

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Muqin napisał/a:

Mnie jeśli już to interesuje jednostka, indywidualne wybory. To, jak się do tematu ustawić.

Słusznie, chyba najlepiej znaleźć miejsce dla siebie lub przynajmniej próbować.


Muqin napisał/a:

Tak to działa. Ale nie wiem, czy to kwestia - w odniesieniu do związków - że się mężczyznom czy kobietom "nie chce" akurat, to chyba zbyt daleko idące uproszczenie.

Chyba Legat pisał o problemie dysproporcji liczby kobiet i mężczyzn zamieszkujących wsie i większe miasta, również pod kątem statusu czy rozwoju. Na ogół, kiedy porozmawiasz z mieszkańcem mniejszej miejscowości, przypuszczalnie usłyszysz: "Mnie jest tak dobrze", "Mnie wystarcza najniższa krajowa", "Po co miałbym mieszkać sam, jeśli nie mam kobiety? Wolę z rodzicami.". Jak to nazwać? Chyba jednak im się nie chce. U nich jakby coś nie działało, nic ich nie napędza do rozwoju - ani chęć zwiększenia swoich możliwości na rynku matrymonialnym, ani chęć poprawy poziomu życia dla samych siebie.

Muqin napisał/a:

Dopasowanie w sprawach fundamentalnych i owszem, sprzyja tworzeniu związków trwałych i udanych, tą oczywistość od tysięcy lat znaną nawet nam współczesne badania psychologiczne potwierdzają smile . Ale tak realistycznie to niewielu ludzi  jest w pełni świadomych, co właściwie jest takie fundamentalne dla nich. Także w odniesieniu do potencjalnego partnera/partnerki. Jednostkowo oraz osobiście fundamentalne. Różne rzeczy im się wydają istotne, a potem się okazuje, zwykle " w praniu", że istotne tudzież fundamentalne to całkiem co innego jest, tylko jakoś do głowy nie przyszło, żeby od tej strony spojrzeć na sprawę.

Też tak się zdarza, nawet dość często. Na pewno trzeba wiedzieć czego tak naprawdę się chce i potrzebuje (nie tylko chce), a ta wiedza z wiekiem staje się jednak coraz bardziej sprecyzowana, co jednocześnie ułatwia i utrudnia.


Mrs.Happiness napisał/a:

Każdy widzi różne rzeczy, a mimo to nie wszyscy mają taki sam światopogląd. Czasem jest to kwestia świadomego wyboru. W moim przypadku wybór padł na wiarę w ludzi, a zatem i wiarę w mężczyzn.

Generalnie fakty są takie, że o złych ludziach często łatwiej usłyszeć niż o tych dobrych. Artykuły o tym, że ktoś okradł naiwną staruszkę klikają się lepiej, niż takie, w których bezinteresownie jej pomógł. Podobnie jest ze związkami. Rzadko zdarza się, żeby ktoś w towarzystwie zaczął rozprawiać o tym, jak bardzo docenia swojego partnera / partnerkę, że kocha, że super mu się trafiło i tak dalej. Prędzej się usłyszy, że jest jakiś problem i np. prośbę o radę. To nie wynika z tego, że nie ma dobrych związków, a raczej z tego, że jak jest dobrze, to ludzie często nie myślą o tym, by to celebrować i wprost doceniać, albo głupio im tak się "przechwalać". Za to jak jest źle, to im uwiera i nie daje spokoju, więc o tym mówią. Bo wtedy szukają ulgi, wskazówek, pomocy.

To prawda. Warto też mieć na uwadze, że wcześniejsze doświadczenia determinują kolejne, bo w nowej rzeczywistości i w nowych ludziach podświadomie doszukujemy się tego, co znamy. Oczywiście nie każdego to dotyczy, trzeba potrafić to oddzielić.

169

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
SamotnaWilczyca napisał/a:

Dlatego, że jeśli styl życia kobiety odbiega od normy, ma konkretne plany i marzenia, które realizuje, to przywiązanie do tej męskiej stabilizacji wszystko przekreśla i nie jest zaletą. Albo zrezygnuje z siebie na rzecz ewentualnego związku albo nie i... właśnie, i co? Stąd było pytanie - czy jest możliwe połączenie jednego z drugim? W przypadku kobiety.

A dlaczego zakładasz, że nie możesz zachowywać się jak "mężczyzna" w związku? Jeśli nie planujesz dzieci, możesz traktować związki jako gre o sumie zerowej. Troche bez sensu pytanie, bo z jednej strony zakladasz klasyczny model związku - gramy do jednej bramki i się poświecamy, a potem że styl życia kobiety odbiega od normy. Męzczyźni tez mają syndrom ratownika, chcą się czuć potrzebni i chętnie stawiają partnerki na piedestał swoim samopoświęceniem. Moim zdaniem każdy z takim partnerem-męzczyzna czy kobieta- nie musi z niczego rezygnować, a wręcz zyskuje.

170

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Troche bez sensu pytanie, bo z jednej strony zakladasz klasyczny model związku - gramy do jednej bramki i się poświecamy, a potem że styl życia kobiety odbiega od normy. Męzczyźni tez mają syndrom ratownika, chcą się czuć potrzebni i chętnie stawiają partnerki na piedestał swoim samopoświęceniem. Moim zdaniem każdy z takim partnerem-męzczyzna czy kobieta- nie musi z niczego rezygnować, a wręcz zyskuje.

Dokładnie tak, miałam na myśli połączenie klasycznego modelu z tym odbiegającym od normy. Ludzie zwykle wpisują się w sztywne ramy: "jestem tradycyjny/nie jestem tradycyjny". Nie może być bardziej elastycznie? Nigdzie też nie napisałam, że ja nie chcę dzieci. Może chcę, może nie chcę, bez znaczenia. A jeśli chcę, to czy muszę od razu wpisywać się w klasyczny model? Właśnie tego dotyczyło pytanie - czy trzeba wybierać?

Ratownicy raczej kończą się od pewnego wieku. Pojawia się narracja: "Już przez to przechodziłem, więcej tego nie chcę". Czy tam nawet doszukują się na siłę w nowej kobiecie cech swojej (złej) ex. A tak w ogóle, to bycie partnerem/ką ratownika ma przecież swoją cenę.

171 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-07-23 18:48:27)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
SamotnaWilczyca napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Troche bez sensu pytanie, bo z jednej strony zakladasz klasyczny model związku - gramy do jednej bramki i się poświecamy, a potem że styl życia kobiety odbiega od normy. Męzczyźni tez mają syndrom ratownika, chcą się czuć potrzebni i chętnie stawiają partnerki na piedestał swoim samopoświęceniem. Moim zdaniem każdy z takim partnerem-męzczyzna czy kobieta- nie musi z niczego rezygnować, a wręcz zyskuje.

Dokładnie tak, miałam na myśli połączenie klasycznego modelu z tym odbiegającym od normy. Ludzie zwykle wpisują się w sztywne ramy: "jestem tradycyjny/nie jestem tradycyjny". Nie może być bardziej elastycznie? Nigdzie też nie napisałam, że ja nie chcę dzieci. Może chcę, może nie chcę, bez znaczenia. A jeśli chcę, to czy muszę od razu wpisywać się w klasyczny model? Właśnie tego dotyczyło pytanie - czy trzeba wybierać?

Ratownicy raczej kończą się od pewnego wieku. Pojawia się narracja: "Już przez to przechodziłem, więcej tego nie chcę". Czy tam nawet doszukują się na siłę w nowej kobiecie cech swojej (złej) ex. A tak w ogóle, to bycie partnerem/ką ratownika ma przecież swoją cenę.

Nie chodzi o dzieci, ale to czy to jest człowiek z którym z jakiś powodów musisz budować dobre relacje na całe życie. Jak nie macie dzieci to po prostu zrywasz kiedy ci przestaje odpowiadać i odpadają wszystkie dylematy.
Nie sądzę, że się kończą... Może patologiczne przypadki tak, ale na luzie zawsze znajdziesz kogoś kto po prostu czuje się komfortowo dbając o ciebie i nie będzie miał bólu tyłka, że masz swoje życie. Nie, że ty masz, ale ogólnie kogoś kto nie ma problemu z kobietami. Albo ma problem, ale taki, że kobiety są zadowolone z tych problemów tongue
Moja wypowiedz wyszła na personalna, skierowaną do ciebie, a chodziło mi o kobiety i ich dylematy.

172

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
SamotnaWilczyca napisał/a:
Muqin napisał/a:

Mnie jeśli już to interesuje jednostka, indywidualne wybory. To, jak się do tematu ustawić.

Słusznie, chyba najlepiej znaleźć miejsce dla siebie lub przynajmniej próbować.


Muqin napisał/a:

Tak to działa. Ale nie wiem, czy to kwestia - w odniesieniu do związków - że się mężczyznom czy kobietom "nie chce" akurat, to chyba zbyt daleko idące uproszczenie.

Chyba Legat pisał o problemie dysproporcji liczby kobiet i mężczyzn zamieszkujących wsie i większe miasta, również pod kątem statusu czy rozwoju. Na ogół, kiedy porozmawiasz z mieszkańcem mniejszej miejscowości, przypuszczalnie usłyszysz: "Mnie jest tak dobrze", "Mnie wystarcza najniższa krajowa", "Po co miałbym mieszkać sam, jeśli nie mam kobiety? Wolę z rodzicami.". Jak to nazwać? Chyba jednak im się nie chce. U nich jakby coś nie działało, nic ich nie napędza do rozwoju - ani chęć zwiększenia swoich możliwości na rynku matrymonialnym, ani chęć poprawy poziomu życia dla samych siebie.

Muqin napisał/a:

Dopasowanie w sprawach fundamentalnych i owszem, sprzyja tworzeniu związków trwałych i udanych, tą oczywistość od tysięcy lat znaną nawet nam współczesne badania psychologiczne potwierdzają smile . Ale tak realistycznie to niewielu ludzi  jest w pełni świadomych, co właściwie jest takie fundamentalne dla nich. Także w odniesieniu do potencjalnego partnera/partnerki. Jednostkowo oraz osobiście fundamentalne. Różne rzeczy im się wydają istotne, a potem się okazuje, zwykle " w praniu", że istotne tudzież fundamentalne to całkiem co innego jest, tylko jakoś do głowy nie przyszło, żeby od tej strony spojrzeć na sprawę.

Też tak się zdarza, nawet dość często. Na pewno trzeba wiedzieć czego tak naprawdę się chce i potrzebuje (nie tylko chce), a ta wiedza z wiekiem staje się jednak coraz bardziej sprecyzowana, co jednocześnie ułatwia i utrudnia.

Samotni mężczyźni na wsi i w małych miastach i samotne kobiety w miastach to już socjologia i tak, takie coś wyraźnie daje się zauważyć. Ja bym powiedziała, że ci samotni na wsiach to nie tyle "nie chce mi się" ile raczej brak wystarczającej motywacji i parę innych czynników różnej natury, ale jak pisałam ja to wolę o jednostkach niż o dużych grupach. Ale, skoro temat zaistniał  na przykład z tych różnych czynników rzadziej uwzględnianych to mi się skojarzył taki, że na wsi syn (tradycyjnie) zostawał na gospodarce, a córka "szła z domu". No to albo dziewczyna idzie do gospodarki męża albo idzie do miasta. Kiedyś szły na służbę, teraz się czasy zmieniły, ale nadal "idą". Jasne, tych czynników jest multum, ale to już byłby trochę inny temat.

Z jednej strony warto wiedzieć, czego się naprawdę chce i potrzebuje, a z drugiej część tych chceń i potrzeb się zmienia w czasie także u jednostki i bądź tu mądry smile Wersja "odwrotna" - warto też wiedzieć, czego się naprawdę i na 100% NIE CHCE.

Co Ty właściwie, Wilczyca, uważasz za model klasyczny?
Bo że gramy do tej samej bramki w związku wydaje się oczywiste, inaczej to sensu związek nie ma, ale mam wrażenie że w dzisiejszych czasach te bramki są mocno już zróżnicowane i norma nam się rozciągnęła mocno. Tak ogólnospołecznie.
Gramy do jednej bramki nie oznacza, że "się poświęcamy", przynajmniej  dla mnie. Na samo słowo "poświęcać się" mam alergię, w tle mi majaczy upiorna "Matka Polka niosąca swój krzyż" i to taka w wersji mocno karykaturalnej, brrr... za nic. Gdybym miała wejść w związek z perspektywą, że się "będę poświęcać" to bym wieczystą singielką była.

173

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
SamotnaWilczyca napisał/a:

Co sądzicie i dlaczego? Jaka jest szansa na połączenie jednego z drugim? Czy związek dla kobiety = poświęcenie w mniejszym lub większym stopniu, zatracenie swojego ja i przyzwyczajenie do stanu "zrośnięcia" z mężczyzną?

Hmmm.... Tak myślałam wiele lat temu, gdy uważałam że gdy ja będę ok,. będę dobrą żoną i matką, to wstąpię do do tego kręgu cudowności i dożyję starości w szczęściu i błogosławieństwach małżeńskich, obiecanych przez pismo big_smile big_smile big_smile

Otóż tak to nie działa. Dlatego zawsze na podstawie swoich doświadczeń będę się odwoływać do zdrowego rozsądku kobiet i nawoływać: Bądzcie niezależne, miejcie własne pieniądze, nie dajcie się zamknąć w domu, przy dzieciach i garach bo to kiedyś na 100% zemści się na was. Jest mnóstwo zakompleksionych faciów, którzy będę przekonywać nie tylko was, że kobieta powinna być strażniczką domowego ogniska, nie pracować, żyć z pieniędzy które wydzieli im łaskawie mąż i cieszyć się, że spełniają jego wymagania. Tylko że kobieta to nie zwierzak domowy, ani piesek ani kotek któremu wystarczy dobry Whiskas i wygodna kuweta... To człowiek, który powinien się spełniać zawodowo, dążyć do własnych sukcesów i być niezależną we wszystkim, od wszystkich.

Dlaczego są faceci którym zależy tylko na tym, aby kobieta dogadzała im i na tym skupiało się jej życie?

Odpowiedź jest krótka: Bo to słabi faceci są... Pozbawieni wewnętrznej męskiej siły, to są takie męskie wydmuszki big_smile Potrzebują ciągłego wsparcia, wiecznego potwierdzania im, że są wspaniali i niezastąpieni, gdy tak naprawdę są słabi, zakompleksieni i niepewni tego, czy zdołają w ogóle utrzymać kobietę przy sobie.
Normalny facet nie boi się silnej kobiety, a tym bardziej nie boi się, że jego kobieta stanie się silna, nieżle zarabiająca, dorównująca mu we wszystkim, bo taki mężczyzna nie ma kompleksów, nie czuje się pariasem i kimś bezużytecznym w kontakcie z kobietą. Dla takiego mężczyzny silna kobieta nie jest zagrożeniem, ale jest powodem do jego dumy.

Dlatego drogie panie, warto polegać na sobie, spać spokojnie i nie bać się przyszłości, tej finansowej także. I naprawdę, pewna siebie kobieta przyciąga do siebie inny typ mężczyzny, a potem wszystko układa się inaczej/lepiej. 

Sprawdzone/Korzystajcie big_smile

174

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Salomonka napisał/a:
SamotnaWilczyca napisał/a:

Co sądzicie i dlaczego? Jaka jest szansa na połączenie jednego z drugim? Czy związek dla kobiety = poświęcenie w mniejszym lub większym stopniu, zatracenie swojego ja i przyzwyczajenie do stanu "zrośnięcia" z mężczyzną?

Hmmm.... Tak myślałam wiele lat temu, gdy uważałam że gdy ja będę ok,. będę dobrą żoną i matką, to wstąpię do do tego kręgu cudowności i dożyję starości w szczęściu i błogosławieństwach małżeńskich, obiecanych przez pismo big_smile big_smile big_smile

Otóż tak to nie działa. Dlatego zawsze na podstawie swoich doświadczeń będę się odwoływać do zdrowego rozsądku kobiet i nawoływać: Bądzcie niezależne, miejcie własne pieniądze, nie dajcie się zamknąć w domu, przy dzieciach i garach bo to kiedyś na 100% zemści się na was. Jest mnóstwo zakompleksionych faciów, którzy będę przekonywać nie tylko was, że kobieta powinna być strażniczką domowego ogniska, nie pracować, żyć z pieniędzy które wydzieli im łaskawie mąż i cieszyć się, że spełniają jego wymagania. Tylko że kobieta to nie zwierzak domowy, ani piesek ani kotek któremu wystarczy dobry Whiskas i wygodna kuweta... To człowiek, który powinien się spełniać zawodowo, dążyć do własnych sukcesów i być niezależną we wszystkim, od wszystkich.

Dlaczego są faceci którym zależy tylko na tym, aby kobieta dogadzała im i na tym skupiało się jej życie?

Odpowiedź jest krótka: Bo to słabi faceci są... Pozbawieni wewnętrznej męskiej siły, to są takie męskie wydmuszki big_smile Potrzebują ciągłego wsparcia, wiecznego potwierdzania im, że są wspaniali i niezastąpieni, gdy tak naprawdę są słabi, zakompleksieni i niepewni tego, czy zdołają w ogóle utrzymać kobietę przy sobie.
Normalny facet nie boi się silnej kobiety, a tym bardziej nie boi się, że jego kobieta stanie się silna, nieżle zarabiająca, dorównująca mu we wszystkim, bo taki mężczyzna nie ma kompleksów, nie czuje się pariasem i kimś bezużytecznym w kontakcie z kobietą. Dla takiego mężczyzny silna kobieta nie jest zagrożeniem, ale jest powodem do jego dumy.

Dlatego drogie panie, warto polegać na sobie, spać spokojnie i nie bać się przyszłości, tej finansowej także. I naprawdę, pewna siebie kobieta przyciąga do siebie inny typ mężczyzny, a potem wszystko układa się inaczej/lepiej. 

Sprawdzone/Korzystajcie big_smile

Ja bym powiedziała najlepiej to połączyć. Bycie niezależnym to też bycie fajnym partnerem, wnoszenie czegoś do życia ludzi. Jeśli ktoś nie jest niezależny, to też nie potrafi stanowić wsparcia dla przyjaciół, rodziny, czy partnera.

175 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-07-24 02:48:31)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Salomonka napisał/a:

Tylko że kobieta to nie zwierzak domowy, ani piesek ani kotek któremu wystarczy dobry Whiskas i wygodna kuweta... To człowiek, który powinien się spełniać zawodowo, dążyć do własnych sukcesów i być niezależną we wszystkim, od wszystkich.

Sęk w tym, że takie coś jak niezależność we wszystkim i od wszystkich... nie istnieje. Nie jesteś w stanie zadbać o każdy aspekt swojego życia, wystarczy, że nikomu by się już nie chciało zajmować wywózką, sortowaniem i utylizacją śmieci... i co? Ciężko sobie wyobrazić, że każdy zadbałby o to sam. Prędzej świat utonąłby w syfie. Ktoś piecze chleb, który zjadamy. Wykłada na półkę mleko, które pijemy. Oczywiście to są wszystko płatne usługi, ale obie strony korzystają. Wzajemna wymiana. Cały długi łańcuch połączonych ze sobą ogniw. To, że finalnie ktoś czerpie z tego więcej (bo np. lepiej zarabia i na więcej go stać), albo więcej wnosi, nie znaczy, że gdyby usunąć niektóre ogniwa, to ten łańcuch by się nie rozleciał. Po to właśnie budujemy społeczności, zamiast żyć w całkowitym rozproszeniu. Razem jest łatwiej.

W związku, jak się szuka czegoś prawdziwego, absolutnie nie ma miejsca na 100% niezależności. Sam fakt, że chcemy wzajemności (a jeśli szczerze kogoś kochamy, to taka potrzeba pojawia się samoistnie), już nas od tej osoby w pewnym stopniu uzależnia.

Prawdę mówiąc, nie widzę w tym nic złego. Ani w tym, że zamiast podkreślać co należy do kogo i ile jest się w stanie osiągnąć bez niczyjej pomocy, pracuje się na wspólny dobrobyt, razem z partnerem dbając o potrzeby obojga. Bez ciągłego wychylania się przez ramię, czy się opłaca, albo czy druga strona zawsze wykonała dokładnie taką samą pracę. Tak się nie zbuduje żadnej sensownej relacji.

Nie każdy z nas ma takie same predyspozycje. Za to każdy jest w czymś kiepski, ma jakieś braki, słabości. Jak się odpowiednio dobierzemy, to mamy możliwość uzupełniać się z ukochanym człowiekiem, który wniesie do naszego życia coś, czego sami byśmy sobie nie dali, a my wniesiemy coś do jego życia.

176 Ostatnio edytowany przez Legat (2026-07-24 08:46:32)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Niezależność to choroba. Ludzie poucinali relacje interpersonalne, uwierzyli reklamom, że zamiast drugiego człowieka, szczęście im da nowoczesna pralka, samochód, czy czat gpt, który ich nie krytykuje. Wmówiono im, że szczęście to kariera, sukcesy - a te są złodziejami ich życia. Droga do nikąd. Społeczeństwa niezależne są nieszczęśliwe i powoli wymierają w samotności. Codziennie rano wstają i walczą o kasę, by ją wydać na kolejny samochód, czy jeszcze bardziej nowoczesną pralkę.

177

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Mrs.Happiness napisał/a:

[Sęk w tym, że takie coś jak niezależność we wszystkim i od wszystkich... nie istnieje. Nie jesteś w stanie zadbać o każdy aspekt swojego życia, wystarczy, że nikomu by się już nie chciało zajmować wywózką, sortowaniem i utylizacją śmieci... i co? Ciężko sobie wyobrazić, że każdy zadbałby o to sam. Prędzej świat utonąłby w syfie. Ktoś piecze chleb, który zjadamy. Wykłada na półkę mleko, które pijemy. Oczywiście to są wszystko płatne usługi, ale obie strony korzystają. Wzajemna wymiana. Cały długi łańcuch połączonych ze sobą ogniw. To, że finalnie ktoś czerpie z tego więcej (bo np. lepiej zarabia i na więcej go stać), albo więcej wnosi, nie znaczy, że gdyby usunąć niektóre ogniwa, to ten łańcuch by się nie rozleciał. Po to właśnie budujemy społeczności, zamiast żyć w całkowitym rozproszeniu. Razem jest łatwiej.

W związku, jak się szuka czegoś prawdziwego, absolutnie nie ma miejsca na 100% niezależności. Sam fakt, że chcemy wzajemności (a jeśli szczerze kogoś kochamy, to taka potrzeba pojawia się samoistnie), już nas od tej osoby w pewnym stopniu uzależnia.

Prawdę mówiąc, nie widzę w tym nic złego. Ani w tym, że zamiast podkreślać co należy do kogo i ile jest się w stanie osiągnąć bez niczyjej pomocy, pracuje się na wspólny dobrobyt, razem z partnerem dbając o potrzeby obojga. Bez ciągłego wychylania się przez ramię, czy się opłaca, albo czy druga strona zawsze wykonała dokładnie taką samą pracę. Tak się nie zbuduje żadnej sensownej relacji.

Nie każdy z nas ma takie same predyspozycje. Za to każdy jest w czymś kiepski, ma jakieś braki, słabości. Jak się odpowiednio dobierzemy, to mamy możliwość uzupełniać się z ukochanym człowiekiem, który wniesie do naszego życia coś, czego sami byśmy sobie nie dali, a my wniesiemy coś do jego życia.

Co ma utylizacja śmieci do niezależności finansowej kobiety w związku?
I co ma uzupełnianie się w związku z posiadaniem własnych pieniędzy? Naprawdę nie można się uzupełniać, wspierać i dawać sobie nawzajem to czego potrzebujemy, jednocześnie będąc niezależną finansowo?
Gdzie w ogóle napisałam, że trzeba wciąż oglądać się przez ramię czy się opłaca i czy druga strona wykonała dokładnie taką samą pracę? Bzdury jakieś wypisujesz.
Zdrowy związek pozwala się rozwijać obu stronom i nie pozostawia nikogo w tyle dla zaspakajania li tylko potrzeb jednej. Kluczowe jest zachowanie równowagi między bliskością a autonomią. Zdrowy związek pozwala obu stronom rozwijać się indywidualnie, jednocześnie budując wspólną historię, doświadczenia i przyszłość.
Kobieta która rezygnuje z siebie w imię tego, aby mąż mógł się rozwijać, popada w uzależnienie finansowe, traci możliwość własnego rozwóju i samorealizacji, kontroli własnego życia  poczucie własnej wartości - bo podobno pieniądze szczęścia nie dają, ale uzależniona finansowo kobieta w każdej chwili może popaść w tarapaty, wystarczy choroba męża, albo jego odejście.
Myślenie tylko o tym, czy mąż dziś "wygarnie" z portfela kilka złotych na coś czego potrzebuję akurat w tej chwili, dla mnie byłoby poniżające. Może są kobiety dla których takie życie to szczyt marzeń i na pewno są, bo nie jesteśmy  wszystkie takie same. Dlatego nigdy nie zabraknie dramatycznych opowieści, nawet na tym portalu, w których kobiety piszą, że chciałyby się rozwieść ale nie mogą, bo nie mają pracy, żadnych swoich pieniędzy i żadnych perspektyw zawodowych. Przecież one też kiedyś ufały i były pewne, że pozostając w domu, rezygnując z pracy, z kształcenia się robią to dla swojej rodziny i męża, który w tym czasie raczej nie zrezygnował z niczego podobnego.
Praca kobiety w czasie gdy ma małe dzieci na wychowaniu, często będzie mniej efektywna (mniej godzin, mniej szans na awans), ale pozwoli utrzymać kontakt z zawodem co po jakimś czasie zaprocentuje.

178 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2026-07-24 10:46:47)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Salomonka to najbardziej zaburzona osoba po Ricie tutaj, wiec jej slowa sa tyle warte co gowno pod butem.

Salomonka napisał/a:

Niezależne kobiety, i mam tu na myśli że nie proszę męża o kilka zlotych na tampony albo na krem z Ziaji, stać mnie na własny bilet miesięczny

Takze 95% kobiet w Polsce jest niezalezna wedlug tej definicji.
Bo kogo kurwa nie stac na bilet miesieczny, tani krem czy tampony? xD
Nawet bezdomni, gdyby nie wydawali na alko, mieliby na bilet miesieczny xD

Do tego rodzaju "niezaleznosci" wystarczy rower (nawet wypozyczony) i zalogowanie sie na 2 godziny w miesiacu na Uber Eats.

Silna kobieta to nie ta, ktora sra pod siebie, ze musi "wszystko siam" bo nigdy nie wiadomo co przyniesie przyszlosc xD
Silna kobieta to kobieta, ktora nie boi sie zyc odwaznie, podejmowac ryzyka aby uczynic swoje zycie takim, ktore bedzie ja cieszylo i spelnialo - co przede wszystkim wiaze sie z zyciem dla kogos, kto bedzie zyl dla niej.
Silna kobieta nie boi sie wzajemnej zaleznosci bo wierzy w siebie, ze bedzie potrafila wybrac odpowiedniego partnera i rozwiazac z nim najwazniejsze problemy - a jesli raz czy dwa jej nie wyjdzie, to wie, ze jest wystarczajaco silna, ze sobie poradzi.

Osoba, ktora jest tak wystarszona jak Salomonka, nie jest silna - jest slaba. Tak slaba, ze potrzebuje - przede wszystkim siebie - przekonywac, ze jest silna i niezalezna bo stac ja na bilet miesieczny xD

179 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2026-07-24 11:53:55)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
JohnyBravo777 napisał/a:

Salomonka to najbardziej zaburzona osoba po Ricie tutaj, wiec jej slowa sa tyle warte co gowno pod butem.

Salomonka napisał/a:

Niezależne kobiety, i mam tu na myśli że nie proszę męża o kilka zlotych na tampony albo na krem z Ziaji, stać mnie na własny bilet miesięczny

Takze 95% kobiet w Polsce jest niezalezna wedlug tej definicji.
Bo kogo kurwa nie stac na bilet miesieczny, tani krem czy tampony? xD
Nawet bezdomni, gdyby nie wydawali na alko, mieliby na bilet miesieczny xD

Do tego rodzaju "niezaleznosci" wystarczy rower (nawet wypozyczony) i zalogowanie sie na 2 godziny w miesiacu na Uber Eats.

Silna kobieta to nie ta, ktora sra pod siebie, ze musi "wszystko siam" bo nigdy nie wiadomo co przyniesie przyszlosc xD
Silna kobieta to kobieta, ktora nie boi sie zyc odwaznie, podejmowac ryzyka aby uczynic swoje zycie takim, ktore bedzie ja cieszylo i spelnialo - co przede wszystkim wiaze sie z zyciem dla kogos, kto bedzie zyl dla niej.
Silna kobieta nie boi sie wzajemnej zaleznosci bo wierzy w siebie, ze bedzie potrafila wybrac odpowiedniego partnera i rozwiazac z nim najwazniejsze problemy - a jesli raz czy dwa jej nie wyjdzie, to wie, ze jest wystarczajaco silna, ze sobie poradzi.

Osoba, ktora jest tak wystarszona jak Salomonka, nie jest silna - jest slaba. Tak slaba, ze potrzebuje - przede wszystkim siebie - przekonywac, ze jest silna i niezalezna bo stac ja na bilet miesieczny xD

Nie muszę nikogo przekonywać, zwłaszcza siebie, bo jestem niezależna finansowo i tego nie zmieni twoje pierdolenie o silnej kobiecie żyjącej dla kogoś i żebrzącej o kasę na bilet miesięczny.

Czy jestem silna? Tego nie wiem na pewno, bo choć poradziłam sobie z przeciwnościami losu takiego rzędu, że takiego mięczaka jak ty Johny, trzęsącego się na myśl że kobieta może pracować  i mieć własne pieniądze, załatwiłyby w kilka sekund, to jednak nie wiem co przyniesie życie. Na tyle znamy siebie, na ile nas sprawdzono big_smile Do teraz uważam się za silną, ale przewidzieć wszystkiego się nie da.

180

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

A ja bym chciala byc w związku i wziac ślub i już mnie sie odechciało mieć fajnego chłopaka,co się mnie słucha,wystarczy, że będzie fajny. Jakoś tak priorytety życiowe mnie sie zmieniły i wogole dzis mam fajny dzień ale nie napisze jeszcze dlaczego  big_smile

181 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-07-24 18:10:18)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Salomonka napisał/a:

Co ma utylizacja śmieci do niezależności finansowej kobiety w związku?

Napisałaś „być niezależną we wszystkim, od wszystkich” smile

Salomonka napisał/a:

Kobieta która rezygnuje z siebie w imię tego, aby mąż mógł się rozwijać, popada w uzależnienie finansowe, traci możliwość własnego rozwóju i samorealizacji, kontroli własnego życia  poczucie własnej wartości - bo podobno pieniądze szczęścia nie dają, ale uzależniona finansowo kobieta w każdej chwili może popaść w tarapaty, wystarczy choroba męża, albo jego odejście.

Jeśli kobiety zostają w domu, to głównie dlatego, że wychowują dzieci, albo... same nie chcą pracować. Mam tu na myśli całkowite bezrobocie, pracę dorywczą, na niewielką część etatu, drobną działalność nierejestrowaną, typu dorabianie na rękodziele, generalnie zajęcia, z których nie jesteśmy w stanie się samodzielnie utrzymać. Być może niewielki procent daje się zdominować na tyle, że rezygnuje z pracy tylko po to, by facet mógł się rozwijać a one przejmują rolę ich gosposi, choć osobiście nie znam takiej ani jednej.

Salomonka napisał/a:

Myślenie tylko o tym, czy mąż dziś "wygarnie" z portfela kilka złotych na coś czego potrzebuję akurat w tej chwili, dla mnie byłoby poniżające. Może są kobiety dla których takie życie to szczyt marzeń i na pewno są, bo nie jesteśmy  wszystkie takie same. Dlatego nigdy nie zabraknie dramatycznych opowieści, nawet na tym portalu, w których kobiety piszą, że chciałyby się rozwieść ale nie mogą, bo nie mają pracy, żadnych swoich pieniędzy i żadnych perspektyw zawodowych. Przecież one też kiedyś ufały i były pewne, że pozostając w domu, rezygnując z pracy, z kształcenia się robią to dla swojej rodziny i męża, który w tym czasie raczej nie zrezygnował z niczego podobnego.
Praca kobiety w czasie gdy ma małe dzieci na wychowaniu, często będzie mniej efektywna (mniej godzin, mniej szans na awans), ale pozwoli utrzymać kontakt z zawodem co po jakimś czasie zaprocentuje.

Nie każda kobieta pragnie kariery. Nie każdej zależy na sukcesach zawodowych, czy super wykształceniu. Dla niektórych spełnieniem marzeń jest założenie rodziny, odchowanie potomstwa. Albo po prostu lekkie życie, bez przymusu wstawania codziennie do pracy przez kilkadziesiąt lat. Dodam, że znam takie związki, gdzie mimo że facet zarabia, to całą wypłatą rozporządza kobieta. Nie musi go prosić o żadne drobne na waciki. Zresztą teraz takie czasy, że łatwo założyć wspólne konto i dać obojgu dostęp do niego.

Oczywiście warto się zabezpieczyć też na przyszłość, ale każdy wybór ma swoje konsekwencje. W tym te nieprzewidziane.

Natomiast nie widzę powodu, by traktować pracę jako gwarancję, że nasza przyszłość będzie dobra, albo przynajmniej względnie satysfakcjonująca, bo niejeden pracownik został wyrzucony na zbity pysk jak tylko zaczął chorować i tym samym „sprawiać firmie problemy”. Ostatnio była głośna sprawa policjanta, którego komendant chciał zwolnić, bo uzbierało mu się sporo dni L4. Mimo że to L4 w większości wynikało z urazów odniesionych na służbie smile Gdyby tego nie nagłośniono, facet zostałby najpewniej bez pracy. Bywa, że kobiety po macierzyńskim celowo są degradowane, bo na ich miejsce przyjęto już kogoś innego i pracodawcy liczą, że same się zwolnią. Nikogo nie obchodzi za co te osoby będą żyć. Przykre, ale większość z nas jest łatwo zastępowalna.

Masa ludzi w Polsce nie ma ŻADNYCH oszczędności, albo takie rzędu kilku tysięcy. Również ci, którzy pracują.

Jaka to jest zatem niezależność finansowa? Bo moim zdaniem to słowo dla większości jest złudzeniem.

Przeciętny człowiek, gdyby poważnie zachorował i nie mógł dłuższy czas pracować, znalazłby się szybko w czarnej dupie.

Dlatego moim zdaniem ważniejsze w życiu jest to, by budować dobre relacje z bliskimi. Tak dobierać ludzi, których mamy wokół siebie, żeby uzupełniać się wzajemnie, mieć z kim dzielić te dobre chwile i z kim się wspierać w trudnych sytuacjach.

A żeby zbudować takie relacje, trzeba potrafić się na nie otworzyć i być gotowym zainwestować.

182 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-07-24 18:34:25)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Mrs.Happiness napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Co ma utylizacja śmieci do niezależności finansowej kobiety w związku?

Napisałaś „być niezależną we wszystkim, od wszystkich” smile

Salomonka napisał/a:

Kobieta która rezygnuje z siebie w imię tego, aby mąż mógł się rozwijać, popada w uzależnienie finansowe, traci możliwość własnego rozwóju i samorealizacji, kontroli własnego życia  poczucie własnej wartości - bo podobno pieniądze szczęścia nie dają, ale uzależniona finansowo kobieta w każdej chwili może popaść w tarapaty, wystarczy choroba męża, albo jego odejście.

Jeśli kobiety zostają w domu, to głównie dlatego, że wychowują dzieci, albo... same nie chcą pracować. Mam tu na myśli całkowite bezrobocie, pracę dorywczą, na niewielką część etatu, drobną działalność nierejestrowaną, typu dorabianie na rękodziele, generalnie zajęcia, z których nie jesteśmy w stanie się samodzielnie utrzymać. Być może niewielki procent daje się zdominować na tyle, że rezygnuje z pracy tylko po to, by facet mógł się rozwijać a one przejmują rolę ich gosposi, choć osobiście nie znam takiej ani jednej.

Salomonka napisał/a:

Myślenie tylko o tym, czy mąż dziś "wygarnie" z portfela kilka złotych na coś czego potrzebuję akurat w tej chwili, dla mnie byłoby poniżające. Może są kobiety dla których takie życie to szczyt marzeń i na pewno są, bo nie jesteśmy  wszystkie takie same. Dlatego nigdy nie zabraknie dramatycznych opowieści, nawet na tym portalu, w których kobiety piszą, że chciałyby się rozwieść ale nie mogą, bo nie mają pracy, żadnych swoich pieniędzy i żadnych perspektyw zawodowych. Przecież one też kiedyś ufały i były pewne, że pozostając w domu, rezygnując z pracy, z kształcenia się robią to dla swojej rodziny i męża, który w tym czasie raczej nie zrezygnował z niczego podobnego.
Praca kobiety w czasie gdy ma małe dzieci na wychowaniu, często będzie mniej efektywna (mniej godzin, mniej szans na awans), ale pozwoli utrzymać kontakt z zawodem co po jakimś czasie zaprocentuje.

Nie każda kobieta pragnie kariery. Nie każdej zależy na sukcesach zawodowych, czy super wykształceniu. Dla niektórych spełnieniem marzeń jest założenie rodziny, odchowanie potomstwa. Albo po prostu lekkie życie, bez przymusu wstawania codziennie do pracy przez kilkadziesiąt lat. Dodam, że znam takie związki, gdzie mimo że facet zarabia, to całą wypłatą rozporządza kobieta. Nie musi go prosić o żadne drobne na waciki. Zresztą teraz takie czasy, że łatwo założyć wspólne konto i dać obojgu dostęp do niego.

Oczywiście warto się zabezpieczyć też na przyszłość, ale każdy wybór ma swoje konsekwencje. W tym te nieprzewidziane.

Natomiast nie widzę powodu, by traktować pracę jako gwarancję, że nasza przyszłość będzie dobra, albo przynajmniej względnie satysfakcjonująca, bo niejeden pracownik został wyrzucony na zbity pysk jak tylko zaczął chorować i tym samym „sprawiać firmie problemy”. Ostatnio była głośna sprawa policjanta, którego komendant chciał zwolnić, bo uzbierało mu się sporo dni L4. Mimo że to L4 w większości wynikało z urazów odniesionych na służbie smile Gdyby tego nie nagłośniono, facet zostałby najpewniej bez pracy. Bywa, że kobiety po macierzyńskim celowo są degradowane, bo na ich miejsce przyjęto już kogoś innego i pracodawcy liczą, że same się zwolnią. Nikogo nie obchodzi za co te osoby będą żyć. Przykre, ale większość z nas jest łatwo zastępowalna.

Masa ludzi w Polsce nie ma ŻADNYCH oszczędności, albo takie rzędu kilku tysięcy. Również ci, którzy pracują.

Jaka to jest zatem niezależność finansowa? Bo moim zdaniem to słowo dla większości jest złudzeniem.

Przeciętny człowiek, gdyby poważnie zachorował i nie mógł dłuższy czas pracować, znalazłby się szybko w czarnej dupie.

Dlatego moim zdaniem ważniejsze w życiu jest to, by budować dobre relacje z bliskimi. Tak dobierać ludzi, których mamy wokół siebie, żeby uzupełniać się wzajemnie, mieć z kim dzielić te dobre chwile i z kim się wspierać w trudnych sytuacjach.

A żeby zbudować takie relacje, trzeba potrafić się na nie otworzyć i być gotowym zainwestować.

Ja nie chce robić kariery.  Ale mam plan ,zeby malować i sprzedawać obrazy,co nie traktuje jako kariere,tylko bardziej jak hobby i dorabianie sobie do zasilkow, ktore z biegiem czasu i tak mnie sie skroca o polowe,bo raz,ze bede zarabiac na tych obrazach,a dwa,ze corka juz bedzie niedlugo dorosla,wiec pewnie mi zostanie tylko zasilek na mnie. Ale nie chce robic duzej kariery,bo wole wychodzic na dwor i cieszyć sie piekna przyroda. I niewiem kiedy bede miec męża ale tak myślę że dopiero wtedy jak corka bedzie pelnoletnia może a ja już będę po menopouzie no czyli nie zalicze wpadki, bo ja dziekuje od nowa 16 lat brac za kogos odpowiedzialnosc prawna i wtedy wezme ślub i mimo,ze nie bede robic kariery i nie bede chodzić na 8 godzin do pracy to i tak bede niezależna finansowo,bo bede miec kasa z zasiłku na siebie plus z obrazów plus mam już swój dach nad głową,ale i tak jak bym miała męża to bym się starała być dobra żona,ale to bym musiała miec fajnego męża,bo przy glupim chlopie to się nie ma co starać  big_smile

183

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Nie istnieje coś takiego jak całkowita niezależność. Do tego trzeba by było zamieszkać na jakimś totalnym odludziu bez kontaktu z jakimikolwiek ludźmi i być całkowicie samowystarczalnym. W dzisiejszych czasach to chyba niemożliwe.

Jak już wiele osób tu napisało, w związku chyba chodzi o to żeby było jak najbardziej po równo. Co do niepracujących kobiet to znaczna większość z nich sama nie chce tego robić. Osobiście znam kilka kobiet, które gdyby tylko chciały to zarabiały by sporo więcej niż ich partnerzy bo mają dużo lepsze wykształcenie, uprawnienia, certyfikaty itd. Mimo tego nie pracują, nie zarabiają w ogóle będąc całkowicie na utrzymaniu męża i nawet nie planują tego zmieniać. Mają po 30-40 lat i prawie żadnego doświadczenia zawodowego.

Wcześniej też było wspominane o poczuciu niższości mężczyzny kiedy kobieta zarabia więcej. Nie wiem skąd takie wnioski. Nie znam chyba żadnego mężczyzny, któremu by to przeszkadzało, a wręcz cieszyliby się z tego. Wbrew temu co wielu ludziom się wydaje wysokość zarobków wcale nie określa poziomu męskości. Tym bardziej fakt zarabiania więcej od kobiety. Znam nie jeden związek gdzie to kobieta zarabia więcej i te związki są najszczęśliwszymi jakie widziałem. Ona w większym stopniu utrzymuje rodzinę finansowo dzięki czemu ma pewne poczucie kontroli i spełnienia zawodowego, a mężczyzna może dzięki temu odetchnąć i nie pracować po 12-16h dziennie. Widziałem nawet takie małżeństwa gdzie kobieta zarabiała tyle, że mężczyzna mógłby w ogóle nie pracować ale zawsze każdy pracował tylko w swoim tempie. Wszystko zależy od dogadania się, ustalenia podziału obowiązków i trzymania się tego. Największym problemem większości związków jest rzecz najprostsza. Nie potrafią po ludzku porozmawiać.

184

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Shinigami napisał/a:

Nie istnieje coś takiego jak całkowita niezależność. Do tego trzeba by było zamieszkać na jakimś totalnym odludziu bez kontaktu z jakimikolwiek ludźmi i być całkowicie samowystarczalnym. W dzisiejszych czasach to chyba niemożliwe.

Jak już wiele osób tu napisało, w związku chyba chodzi o to żeby było jak najbardziej po równo. Co do niepracujących kobiet to znaczna większość z nich sama nie chce tego robić. Osobiście znam kilka kobiet, które gdyby tylko chciały to zarabiały by sporo więcej niż ich partnerzy bo mają dużo lepsze wykształcenie, uprawnienia, certyfikaty itd. Mimo tego nie pracują, nie zarabiają w ogóle będąc całkowicie na utrzymaniu męża i nawet nie planują tego zmieniać. Mają po 30-40 lat i prawie żadnego doświadczenia zawodowego.

Wcześniej też było wspominane o poczuciu niższości mężczyzny kiedy kobieta zarabia więcej. Nie wiem skąd takie wnioski. Nie znam chyba żadnego mężczyzny, któremu by to przeszkadzało, a wręcz cieszyliby się z tego. Wbrew temu co wielu ludziom się wydaje wysokość zarobków wcale nie określa poziomu męskości. Tym bardziej fakt zarabiania więcej od kobiety. Znam nie jeden związek gdzie to kobieta zarabia więcej i te związki są najszczęśliwszymi jakie widziałem. Ona w większym stopniu utrzymuje rodzinę finansowo dzięki czemu ma pewne poczucie kontroli i spełnienia zawodowego, a mężczyzna może dzięki temu odetchnąć i nie pracować po 12-16h dziennie. Widziałem nawet takie małżeństwa gdzie kobieta zarabiała tyle, że mężczyzna mógłby w ogóle nie pracować ale zawsze każdy pracował tylko w swoim tempie. Wszystko zależy od dogadania się, ustalenia podziału obowiązków i trzymania się tego. Największym problemem większości związków jest rzecz najprostsza. Nie potrafią po ludzku porozmawiać.

To prawda nie da sie byc w 100% niezaleznym ,nawet na bezludmej wyspie,bo człowiek jest zależny np od pogody czy przetrwa

185 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2026-07-24 21:58:11)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Shinigami napisał/a:

Znam nie jeden związek gdzie to kobieta zarabia więcej i te związki są najszczęśliwszymi jakie widziałem.

Predzej uwierze, ze Salomonka ma doktorat niz w to co napisales powyzej xD
Nie mam problemu z uwierzeniem, ze mezczyzni lubia taki uklad.
Ale zapewniam Ciebie, ze kazda kobieta, ktora zarabia wiecej od mezczyzny, uwaza sie za lepsza od niego - co predzej czy pozniej doprowadzi do sporych frustracji i ew. rozwodu.

186

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
JohnyBravo777 napisał/a:
Shinigami napisał/a:

Znam nie jeden związek gdzie to kobieta zarabia więcej i te związki są najszczęśliwszymi jakie widziałem.

Predzej uwierze, ze Salomonka ma doktorat niz w to co napisales powyzej xD
Nie mam problemu z uwierzeniem, ze mezczyzni lubia taki uklad.
Ale zapewniam Ciebie, ze kazda kobieta, ktora zarabia wiecej od mezczyzny, uwaza sie za lepsza od niego - co predzej czy pozniej doprowadzi do sporych frustracji i ew. rozwodu.

Ja bym siebie nie uważała za lepsza, gdybym wiecej zarabiala,bo w zyciu roznie bywa i mozna stracic prace/firme

187

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
JohnyBravo777 napisał/a:

Predzej uwierze, ze Salomonka ma doktorat niz w to co napisales powyzej xD
Nie mam problemu z uwierzeniem, ze mezczyzni lubia taki uklad.
Ale zapewniam Ciebie, ze kazda kobieta, ktora zarabia wiecej od mezczyzny, uwaza sie za lepsza od niego - co predzej czy pozniej doprowadzi do sporych frustracji i ew. rozwodu.

Z tym uważaniem się za lepszą to nie wiem ale faktem jest, że te małżeństwa trwają już wiele lat. Pierwsze z brzegu przykłady:

Kobieta jest właścicielką salonu kosmetycznego, a mężczyzna od czasu do czasu porobi sobie jakąś budowlankę czy wykończeniówkę. Z tego co wiem to ona ten salon otworzyła jakoś zaraz po ich ślubie i tak już to trwa kilkadziesiąt lat.

Drugi przykład to już totalna skrajność ale napiszę. Kobieta pochodzi z bardzo bogatego domu, jej ojciec był miliarderem. Jej mąż to zwykły szary obywatel z niższej klasy średniej. On wprowadził się do jej luksusowego apartamentu prawie w centrum Warszawy. Załatwiła mu dobrze płatną pracę i kupiła Mercedesa za prawie milion. Oni też są już kilkanaście lat po ślubie i wyglądają na całkiem szczęśliwych.

Znałem też paru mężczyzn pracujących w różnych służbach. Wszyscy lecieli na trochę powyżej minimalnej, a ich partnerki/żony często zarabiały po 2-3 razy tyle pracując na przykład w korpo albo też prowadząc jakieś biznesy jak w pierwszym przykładzie. Ich małżeństwa też jakoś trwały po kilka-kilkanaście lat.

Podobnych przykładów miałbym jeszcze kilka. O wiele więcej frustracji i to z obu stron widziałem w "klasycznych" układach. Powiem więcej, z tego co do tej pory widziałem to kobiety lepiej ogarniały utrzymywanie rodziny finansowo, a mężczyźni ogarniali inne rzeczy. Mężczyźni niestety często dają się ponieść władzy i kontroli jakie daje im duża różnica zarobkowa. Potrafią zdradzać, wykorzystywać i krzywdzić swoje partnerki bo wiedzą, że te od nich nie odejdą bo są zależne. W drugą stronę jeszcze nie widziałem takiej sytuacji. Osobiście uważam, że najlepszy układ to kiedy oboje zarabiają podobnie i wspólnie budują majątek.

188

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Shinigami napisał/a:

Jak już wiele osób tu napisało, w związku chyba chodzi o to żeby było jak najbardziej po równo.

Zależy co dokładnie rozumiesz przez "po równo" smile

Shinigami napisał/a:

Co do niepracujących kobiet to znaczna większość z nich sama nie chce tego robić.

Oczywiście, dlatego nie rozumiem postrzegania ich jak jakieś ofiary. Prawdą jest, że to ryzykowny styl życia, ale taki mężczyzna, który zamiast pracować na jedną osobę, musi pracować na dwie lub więcej jeśli mają dzieci, też nie ma lekko. Na nim również ciąży presja, że jak zachoruje, to rodzina będzie miała przechlapane, bo jest jedynym żywicielem. Mimo to niektóre rodziny decydują się na taki podział ról. Dopóki odbywa się to za zgodą obu stron, to nie widzę żadnych pokrzywdzonych.

Shinigami napisał/a:

Znam nie jeden związek gdzie to kobieta zarabia więcej i te związki są najszczęśliwszymi jakie widziałem.

Po czym oceniasz, że są tacy szczęśliwi? Jak dobrze znasz tych ludzi? Bo odnoszę momentami wrażenie, że sam chciałbyś takiego związku dla siebie i stąd przypisujesz im lepsze cechy - mimo że nawet jeśli te związki są bardziej udane (te konkretne, o których mówisz), to nie musi mieć nic wspólnego z pieniędzmi.

189 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-07-24 23:23:19)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Shinigami napisał/a:

Podobnych przykładów miałbym jeszcze kilka. O wiele więcej frustracji i to z obu stron widziałem w "klasycznych" układach. Powiem więcej, z tego co do tej pory widziałem to kobiety lepiej ogarniały utrzymywanie rodziny finansowo, a mężczyźni ogarniali inne rzeczy. Mężczyźni niestety często dają się ponieść władzy i kontroli jakie daje im duża różnica zarobkowa. Potrafią zdradzać, wykorzystywać i krzywdzić swoje partnerki bo wiedzą, że te od nich nie odejdą bo są zależne. W drugą stronę jeszcze nie widziałem takiej sytuacji. Osobiście uważam, że najlepszy układ to kiedy oboje zarabiają podobnie i wspólnie budują majątek.

Jeśli sądzisz, że kobiety nie są zdolne do przemocy ekonomicznej, to mało jeszcze w życiu widziałeś smile W niektórych małżeństwach kobieta zgarniała całą wypłatę, a to facet miał wydzielane parę złotych na swoje potrzeby. Myślę, że w takich związkach, gdzie kobieta zarabia więcej, też zdarzają się przypadki, że ten facet ma to wygadywane. Zauważ, że o przemocy domowej wobec mężczyzn mówi się rzadziej, wielu się wstydzi przyznać do bycia ofiarą przemocowej żony / partnerki, albo ta przemoc jest bagatelizowana przez otoczenie. Miałam kiedyś takiego sąsiada, co lubił sobie popić i czasem jak wyszedł z domu, to go nie było kilka dni. Co frustrowało jego małżonkę do tego stopnia, że potrafiła go szarpać, bić po twarzy, rzucać talerzami, zamykać w domu na klucz. Nigdy nie widziałam, żeby on wobec niej zachował się w sposób agresywny. A o niej nawet ich kilkuletnia córka mówiła, że "mama bije tatę". Jak ktoś przywoływał ich "akcje" w towarzystwie, to zwykle z tego śmieszkowano.

Oczywiście nie próbuję teraz powiedzieć, że kobiety to jakieś potwory. Raczej chodzi mi o to, że nie ma co oceniać po pozorach, a już zwłaszcza przez pryzmat płci. Wiele rodzin z zewnątrz wygląda super, a zarówno kobiety, jak i mężczyźni są zdolni do okropnych rzeczy.

190 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2026-07-24 23:30:50)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Shinigami napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

Predzej uwierze, ze Salomonka ma doktorat niz w to co napisales powyzej xD
Nie mam problemu z uwierzeniem, ze mezczyzni lubia taki uklad.
Ale zapewniam Ciebie, ze kazda kobieta, ktora zarabia wiecej od mezczyzny, uwaza sie za lepsza od niego - co predzej czy pozniej doprowadzi do sporych frustracji i ew. rozwodu.

Z tym uważaniem się za lepszą to nie wiem ale faktem jest, że te małżeństwa trwają już wiele lat. Pierwsze z brzegu przykłady:

Kobieta jest właścicielką salonu kosmetycznego, a mężczyzna od czasu do czasu porobi sobie jakąś budowlankę czy wykończeniówkę. Z tego co wiem to ona ten salon otworzyła jakoś zaraz po ich ślubie i tak już to trwa kilkadziesiąt lat.

Drugi przykład to już totalna skrajność ale napiszę. Kobieta pochodzi z bardzo bogatego domu, jej ojciec był miliarderem. Jej mąż to zwykły szary obywatel z niższej klasy średniej. On wprowadził się do jej luksusowego apartamentu prawie w centrum Warszawy. Załatwiła mu dobrze płatną pracę i kupiła Mercedesa za prawie milion. Oni też są już kilkanaście lat po ślubie i wyglądają na całkiem szczęśliwych.

Znałem też paru mężczyzn pracujących w różnych służbach. Wszyscy lecieli na trochę powyżej minimalnej, a ich partnerki/żony często zarabiały po 2-3 razy tyle pracując na przykład w korpo albo też prowadząc jakieś biznesy jak w pierwszym przykładzie. Ich małżeństwa też jakoś trwały po kilka-kilkanaście lat.

Podobnych przykładów miałbym jeszcze kilka. O wiele więcej frustracji i to z obu stron widziałem w "klasycznych" układach. Powiem więcej, z tego co do tej pory widziałem to kobiety lepiej ogarniały utrzymywanie rodziny finansowo, a mężczyźni ogarniali inne rzeczy. Mężczyźni niestety często dają się ponieść władzy i kontroli jakie daje im duża różnica zarobkowa. Potrafią zdradzać, wykorzystywać i krzywdzić swoje partnerki bo wiedzą, że te od nich nie odejdą bo są zależne. W drugą stronę jeszcze nie widziałem takiej sytuacji. Osobiście uważam, że najlepszy układ to kiedy oboje zarabiają podobnie i wspólnie budują majątek.

Zapewniam Ciebie, ze tak nie jest. W zadnym z tych przypadkow.
Ktos Tobie historyjki wciska.


Posluchaj klasyka, bo o ile czasami idealy sie zdarzaja to w kwestii kasy i kobiet to - jak z druga zasada termodynamiki - nie ma wyjatkow.
Matka mowi a ojciec potwierdza - la la la la la

191 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-07-24 23:34:25)

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Mrs.Happiness napisał/a:
Shinigami napisał/a:

Podobnych przykładów miałbym jeszcze kilka. O wiele więcej frustracji i to z obu stron widziałem w "klasycznych" układach. Powiem więcej, z tego co do tej pory widziałem to kobiety lepiej ogarniały utrzymywanie rodziny finansowo, a mężczyźni ogarniali inne rzeczy. Mężczyźni niestety często dają się ponieść władzy i kontroli jakie daje im duża różnica zarobkowa. Potrafią zdradzać, wykorzystywać i krzywdzić swoje partnerki bo wiedzą, że te od nich nie odejdą bo są zależne. W drugą stronę jeszcze nie widziałem takiej sytuacji. Osobiście uważam, że najlepszy układ to kiedy oboje zarabiają podobnie i wspólnie budują majątek.

Jeśli sądzisz, że kobiety nie są zdolne do przemocy ekonomicznej, to mało jeszcze w życiu widziałeś smile W niektórych małżeństwach kobieta zgarniała całą wypłatę, a to facet miał wydzielane parę złotych na swoje potrzeby. Myślę, że w takich związkach, gdzie kobieta zarabia więcej, też zdarzają się przypadki, że ten facet ma to wygadywane. Zauważ, że o przemocy domowej wobec mężczyzn mówi się rzadziej, wielu się wstydzi przyznać do bycia ofiarą przemocowej żony / partnerki, albo ta przemoc jest bagatelizowana przez otoczenie. Miałam kiedyś takiego sąsiada, co lubił sobie popić i czasem jak wyszedł z domu, to go nie było kilka dni. Co frustrowało jego małżonkę do tego stopnia, że potrafiła go szarpać, bić po twarzy, rzucać talerzami, zamykać w domu na klucz. Nigdy nie widziałam, żeby on wobec niej zachował się w sposób agresywny. A o niej nawet ich kilkuletnia córka mówiła, że "mama bije tatę". Jak ktoś przywoływał ich "akcje" w towarzystwie, to zwykle z tego śmieszkowano.

Oczywiście nie próbuję teraz powiedzieć, że kobiety to jakieś potwory. Raczej chodzi mi o to, że nie ma co oceniać po pozorach, a już zwłaszcza przez pryzmat płci. Wiele rodzin z zewnątrz wygląda super, a zarówno kobiety, jak i mężczyźni są zdolni do okropnych rzeczy.

No wybacz, ale akurat gdybym miala takiego głupiego męża co chleje alkohol i szlaja sie niewiadomo gdzie po nocach to by od razu mogl sie spakować i wyprowadzic tam,gdzie spal... no ja nie moge męża od kilku dni w domu nie ma,moze u jakies lafiryndy spal i zdziwienie ze w pysk dostal... ciekawe czy gdyby to pijana żona spala kilka dni po za domem to mąż by ja przywital chlebem i sola  big_smile

192

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Julia life in UK napisał/a:

No wybacz, ale akurat gdybym miala takiego głupiego męża co chleje alkohol i szlaja sie niewiadomo gdzie po nocach to by od razu mogl sie spakować i wyprowadzic tam,gdzie spal... no ja nie moge męża od kilku dni w domu nie ma,moze u jakies lafiryndy spal i zdziwienie ze w pysk dostal... ciekawe czy gdyby to pijana żona spala kilka dni po za domem to mąż by ja przywital chlebem i sola  big_smile

Rozstanie się z nim byłoby w 100% normalne i zrozumiałe, no ale zamykanie dorosłego faceta w domu jakby był ubezwłasnowolniony i bicie go (w tym przy dzieciach) to patologia.

193

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Mrs.Happiness napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

No wybacz, ale akurat gdybym miala takiego głupiego męża co chleje alkohol i szlaja sie niewiadomo gdzie po nocach to by od razu mogl sie spakować i wyprowadzic tam,gdzie spal... no ja nie moge męża od kilku dni w domu nie ma,moze u jakies lafiryndy spal i zdziwienie ze w pysk dostal... ciekawe czy gdyby to pijana żona spala kilka dni po za domem to mąż by ja przywital chlebem i sola  big_smile

Rozstanie się z nim byłoby w 100% normalne i zrozumiałe, no ale zamykanie dorosłego faceta w domu jakby był ubezwłasnowolniony i bicie go (w tym przy dzieciach) to patologia.

To akurat jest patologia,dlatego napisałam, ze u mnie by sie wyprowadzil z domu i to w trybie natychmiastowym.... z drugiej strony to ona moze nie mogla go wyrzucic z domu bo byl jego,wiec jedyne co jej zostało to przemoc niestety,albo zemsta no czyli tez by sie nachlala i poszla spać kilka dni po za domem- to by moze byla lekcja zycia dla jej meza

194

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Julia life in UK napisał/a:

To akurat jest patologia,dlatego napisałam, ze u mnie by sie wyprowadzil z domu i to w trybie natychmiastowym.... z drugiej strony to ona moze nie mogla go wyrzucic z domu bo byl jego,wiec jedyne co jej zostało to przemoc niestety,albo zemsta no czyli tez by sie nachlala i poszla spać kilka dni po za domem- to by moze byla lekcja zycia dla jej meza

Wynajmowali to mieszkanie, zresztą finalnie się rozeszli (nie wiem co było powodem), a ona zrobiła sobie szybko dziecko z następnym facetem (z tego co pamiętam, to musiała wykonać testy DNA, bo nie wiedziała kto jest ojcem). Oboje byli patologiczni, choć w inny sposób. No ale przemoc jest nieakceptowalna. Nieważne czy mężczyzna bije kobietę czy odwrotnie.

195

Odp: Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?
Mrs.Happiness napisał/a:

Zależy co dokładnie rozumiesz przez "po równo" smile

Oczywiście, dlatego nie rozumiem postrzegania ich jak jakieś ofiary. Prawdą jest, że to ryzykowny styl życia, ale taki mężczyzna, który zamiast pracować na jedną osobę, musi pracować na dwie lub więcej jeśli mają dzieci, też nie ma lekko. Na nim również ciąży presja, że jak zachoruje, to rodzina będzie miała przechlapane, bo jest jedynym żywicielem. Mimo to niektóre rodziny decydują się na taki podział ról. Dopóki odbywa się to za zgodą obu stron, to nie widzę żadnych pokrzywdzonych.

Po czym oceniasz, że są tacy szczęśliwi? Jak dobrze znasz tych ludzi? Bo odnoszę momentami wrażenie, że sam chciałbyś takiego związku dla siebie i stąd przypisujesz im lepsze cechy - mimo że nawet jeśli te związki są bardziej udane (te konkretne, o których mówisz), to nie musi mieć nic wspólnego z pieniędzmi.

Rozumiem przez to w miarę równy podział obowiązków, płacenie za coś i w sumie wszystkie inne elementy wspólnego życia. Wiem, że każdy będzie miał inną granicę "równego" podziału więc nie ma za bardzo sensu się nad tym rozwodzić.

Właśnie o to chodzi, one świadomie nie chcą pracować, a oni to akceptują. Albo nie akceptują ale nie chcą ryzykować rozpadem związku zmuszając partnerkę do pracy. Znam jedno małżeństwo gdzie mąż zasuwał w pracy, a żona mimo iż nie pracowała zawodowo to robiła ile tylko mogła na budowie ich domu. Normalnie malowała, tynkowała, robiła jakąś podstawową elektrykę itp, oczywiście ogarniając też dziecko i męża gdy ten wracał po 12h pracy. Wszystko zależy od tego jaki układ ustalą sobie poszczególne osoby.

Na oko i dlatego zawsze piszę, że ci ludzie "wyglądają na szczęśliwych" albo "wydają się szczęśliwi". Jak jest naprawdę nie ma możliwości sprawdzić. Oczywiście, że chciałbym takiego związku, nie musiałbym żyć w ciągłym stresie i presji, że muszę być jak najlepszy ale nie potrafię. Nie miałbym nic przeciwko żeby to kobieta prowadziła, a ja podążałbym za nią i wspierał ją w jej działaniach. Wolałbym byśmy szli równo obok siebie w tym samym tempie ale jeśli to nie byłoby możliwe to pierwszy scenariusz też byłby w porządku.   

Mrs.Happiness napisał/a:

Jeśli sądzisz, że kobiety nie są zdolne do przemocy ekonomicznej, to mało jeszcze w życiu widziałeś smile W niektórych małżeństwach kobieta zgarniała całą wypłatę, a to facet miał wydzielane parę złotych na swoje potrzeby. Myślę, że w takich związkach, gdzie kobieta zarabia więcej, też zdarzają się przypadki, że ten facet ma to wygadywane. Zauważ, że o przemocy domowej wobec mężczyzn mówi się rzadziej, wielu się wstydzi przyznać do bycia ofiarą przemocowej żony / partnerki, albo ta przemoc jest bagatelizowana przez otoczenie. Miałam kiedyś takiego sąsiada, co lubił sobie popić i czasem jak wyszedł z domu, to go nie było kilka dni. Co frustrowało jego małżonkę do tego stopnia, że potrafiła go szarpać, bić po twarzy, rzucać talerzami, zamykać w domu na klucz. Nigdy nie widziałam, żeby on wobec niej zachował się w sposób agresywny. A o niej nawet ich kilkuletnia córka mówiła, że "mama bije tatę". Jak ktoś przywoływał ich "akcje" w towarzystwie, to zwykle z tego śmieszkowano.

Oczywiście nie próbuję teraz powiedzieć, że kobiety to jakieś potwory. Raczej chodzi mi o to, że nie ma co oceniać po pozorach, a już zwłaszcza przez pryzmat płci. Wiele rodzin z zewnątrz wygląda super, a zarówno kobiety, jak i mężczyźni są zdolni do okropnych rzeczy.

Wiem, że są zdolne do często o wiele bardziej okrutnych i bezwzględnych czynów niż mężczyźni. Wiem też, że zdarzają się przypadki przemocy wobec mężczyzn, które są bardzo bagatelizowane. Kobiety o wiele częściej stosują inne formy przemocy niż fizyczna, które potrafią ranić dużo bardziej, a na dodatek są niewidoczne na zewnątrz. Kobieta zawsze będzie na lepszej pozycji kiedy w grę wchodzi przemoc. Nie raz wystarczy tylko pomówienie bez żadnych dowodów i zarówno służby jak i sąd wierzą jej na słowo. Żaden mężczyzna nie przyzna się do bycia ofiarą przemocy bo go wyśmieją. Choć to też powoli zaczyna się zmieniać i problemy mężczyzn stają się coraz bardziej widoczne i coraz częściej są tematem różnych debat. W przypadku przemocy fizycznej mężczyzna ma podwójnie przewalone bo gdyby tylko spróbował się bronić lub oddać zaraz pojawiłaby się policja i to jego by zgarnęli za przemoc. Nikt by mu nie uwierzył, że tylko się bronił. Bez nagrywania wszystkiego jak w sprawie Johnego Deepa byłby totalnie pozamiatany. Podobno całkiem częste są przypadki kiedy kobieta chcąc pogrążyć męża oskarża go o molestowanie ich własnego dziecka, bardzo trudno jest się wybronić z takich oskarżeń. Ciężko sobie wyobrazić coś bardziej okrutnego i wręcz obrzydliwego ze strony kobiety. Takie porąbane prawo jest jednym z głównych powodów coraz mniejszej ilości zawieranych małżeństw i w dalszej perspektywie też mniejszej liczby urodzeń. Wracając do głównego tematu naszej rozmowy wiem, że takie rzeczy się dzieją, po prostu ja jeszcze nie słyszałem o takim przypadku w moim bliższym otoczeniu.

Oceniając cokolwiek i kogokolwiek po wyglądzie można się grubo zdziwić. Miałem sąsiada, który zawsze był uśmiechnięty, patrząc z zewnątrz był w najlepszym momencie swojego życia. Kończył budowę domu, żona była w 8 miesiącu ciąży, dostał awans w pracy. Któregoś dnia jego brat znalazł go wiszącego po sufitem w stodole. Z tego co wiem nikt nawet nie podejrzewał, że to się mogło tak skończyć. Po mnie też raczej byś nie zauważyła, że jestem w stanie jaki opisuje w moim wątku. Tak samo może być z tymi rodzinami. Dlatego właśnie opisuję jedynie moje osobiste obserwacje, a nie fakty bo nie mam możliwości ich potwierdzić. Jeśli są u nich jakieś problemy to wie o nich tylko najbliższa rodzina albo nawet oni nie wiedzą. Faktem jest tak naprawdę tylko to, że po tylu latach wciąż byli małżeństwem i nie skakali sobie do gardeł ani się nie kłócili cały czas. Wręcz przeciwnie, zawsze byli uśmiechnięci, okazywali sobie wsparcie i czułość, rozmawiali jak przyjaciele.

Posty [ 131 do 195 z 584 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 … 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wolność i spełnianie swoich marzeń, czy związek i ustępstwa?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026