netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

296 odpowiedzi9 672 wyświetleniazałożony przez Smerf1, 17.01.2026

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 297 ]

196

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Muqin napisał/a:

Ostatnio nowe wątki co jeden to wydaje się generowany... za chwilę to już prawdziwych ludzi będzie na forum ze świecą szukać..

Kasa musi się zgadzać wink


https://www.gowork.pl/netkobiety-sp.-z- … towe-firmy

197

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Salomonka napisał/a:
Smerf1 napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Hazard to nie tylko kasyno, hazardem jest także zwykłe Lotto, jeśli siedzisz nad nim poświęcając czas który należałby się rodzinie, pracy, albo zwykłemu odpoczynkowi.

Pieniądze się zarabia, ale jeśli stają się obsesją, to jest już  mocno niezdrowe.
Stać was w tym momencie na kupno mieszkania bez kredytu. Masz sporo odlożonej gotówki, po sprzedaży tej waszej klatki na chomiki też trochę przecież dostaniecie w gotówce, więc jeśli weżmiecie kredyt na 1/5 wartości tego nowego mieszkania, np. 65 m2, trzy pokoje, to naprawdę nie trzeba tego spłacać 30 lat. Żona pewnie zapieje z zachwytu, gdy jej powiesz, że jednak nie dom, ale na razie większe mieszkanie smile

Powinieneś w ogole kupić takie mieszkanie za gotówkę, ale niech tam będzie ten kredyt na jakąś niewielką część.

Facet, weź się ogarnij, bo coraz mniej wierzę w te twoje ambicje inwestorskie.

No widzisz ty myślisz w miarę racjonalnie, a nie na zasadzie duży dom na wsi z ogrodem.

Wez przestań... A zaproponowaleś w ogóle żonie kupno większego  mieszkania? Bo mam wrażenie, że zaraz znowu wejdziemy w koleiny pitolenia, jakie to baby są roszczeniowe i jak wykorzystują tych biednych facetow, którzy tylko tyrają i myślą o przyszłości (!) A babie się w tyłku przewraca i chce z klity dla chomików do domu z basenem i najlepiej z lokajem, innej opcji nie ma.

Tak mi się teraz przypomniało... Miałam kiedyś znajomą, jeszcze z czasów gdy mieszkałam w L.A. Ona jak to amerykańska pani domu, pracowała w jakiejś księgarni, zajmowała się domem, ogrodem i trójką dzieci. Mąż wiecznie zapracowany i wszystkie pieniądze inwestował, ciągle na wszystko brakowalo, bo pieniądze były "w obiegu". Jak się potem okazalo, żadnych pieniędzy większych niż ich wypłata nigdy nie było, bo mąż wszystko przegrywał w pokera. Kobieta się ocknęła, gdy zlicytowano ich dom. Latami więc, facet tworzył miraż zaradnego, dbającego o finanse rodziny, a tak naprawdę był goły jak święty turecki.
Dziwne, dlaczego mi się to właśnie teraz przypomniało...

Może to stereotypowe myślenie, ale najczęściej tak jest. Nie bez przyczyny bogate kobiety to albo wdowy, albo rozwódki, albo miały hajsatych rodziców, mało jest takich które były biedne i dorobiły się własną ciężką pracą majątku. Odpowiadając natomiast na twoje pytanie to niestety problem polega na tym, że brak własnego domu raczej mojej żony nie usatysfakcjonuje. Dlatego ciężko tutaj jest dojść do porozumienia. Caly czas ma myśli, że dzieci powinny mieć swoje pokoje, w miarę duży dom itp. itd.

198

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Anonimka34 napisał/a:

Bez obrazy, ale gdyby mój mąż po 5 latach małżeństwa(a znacie się pewnie jeszcze dłużej, zakładam 3-4 lata) nie dał mi dziecka, którego bym chciała - hmm, nie wiem czy zdajesz sobie sprawę że na może już żali się komuś (a może nawet dwóm czy trzem kolegom), kto ją chętnie pocieszy? I może będziesz wychowywał nie swoje dziecko, a może dojdzie do rozstania, ona dostanie połowę wykazanego majątku,.bo wiesz co? Bo powie że chciała.zalozyc rodzinę a Ty nie i dla sądu to będzie wystarczający powod, i nie koniecznie potraktuje to w sposób korzystny dla Ciebie. To jest naturalna kolej rzeczy i jeśli wcześniej umawialiscie się że dzieci będą i dalej tak twierdzisz ale się z tego nie wywiązujesz - nawet jeśli dojdzie do zdrady żony to sądu będzie brał pod uwagę dlaczego zdradziła i tu możesz mieć kłopoty


No i to jest myślenie niektórych kobiet. Facet zdradzający to dupek, a jak kobieta zdradza to najwidoczniej miała taką potrzebę, bo ją facet zaniedbywał. Ja swojej żony nie zdradziłem i w żaden sposób nie planuje tego robić, a już niektórzy moralizują czyn w którym rzekomo to nic złego jak facet nieświadomie wychowuje nieswoje dziecko, bo żona go zdradziła. Coraz częściej jestem za obowiązkowymi badaniami DNA po porodzie.

199

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Legat napisał/a:

To jest tak mężczyzna powinien, powinien, powinien.
Ale już kobieta nie. Może jej się odwidzieć, że już nie chce seksu i użytkowniczki powiedzą, że przecież nie jest niewolnicą seksualną. Może nie chcieć dzieci, bo też nie jest niewolnicą faceta i ona chce robić karierę zawodową.
Poprzedniczka nawet tłumaczy zdradę kobiety i płodzenie dzieci na boku w imię kobiecej wolności. smile Oczywiście facet w takim przypadku, zostałby nazwany samolubnym dupkiem i ruchaczem, który rozwalił małżeństwo i sąd tu nie miałby dla takiego gagatka litości - wina ewidentna jego.


No niestety podwójne standardy prędko nie znikną póki będzie na takie coś przyzwolenie społeczne.

200

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Kaszpir007 napisał/a:

Ale macie problem.

Facet na razie zarabia, bogaci się. Co w tym złego ?
Naprawdę ani u niego ani u jego żony jeszcze zegar biologiczny nie tyka i naprawdę zakup domu czy mieszkanie za 4-5 lat nic nie zmieni.
Facet mądry bo bawienie się w kredyty ?

Poznałem takie pani co balowały cały czas a przed 40-stką się okazało że nic nie mają i wzięły kredyt.
Potem panika bo kredyt na 30lat czy więcej, raty poszły w górę.
Pani narzekała że dodatkową pracę znazlała a tak naprawdę i tak wegetuje.
I zapewne to ją czeka aż do emerytury a potem ???
No właśnie.

Ludzie nie myślą często o konsekwencjach i że raty kredytu mogą wzrosnąć.

On kupi za gotówkę kiedyś dom czy mieszkanie i spokojnie bezstresowo będą żyć.

Myślę że te kilka lat warto się "przemęczyć" aby potem korzystać z tego co się osiągnęło


To niestety standard. Dużo ludzi nie zabezpiecza swojej przyszłości, nawet nie mają oszczędności które pozwolą przeżyć najbliższe 3 miesiące i myślą sobie, że kredyt to takie hop siup, zwłaszcza hipoteczny który jest naprawdę bardzo długoletnim zobowiązaniem.

201

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Muqin napisał/a:

Normalni ludzie zarabiają, żeby żyć. U Smerfa ewidentnie robi się odwrotnie czyli żyje, żeby zarabiać. Jak do tego dodać giełdę i ileś typowych dla osób uzależnionych tekstów smutno się robi. Bo teoretycznie mogło by być pięknie, ale jeśli Smerf tego, co usłyszał od żony nie potraktuje bardzo, bardzo serio i nie podejdzie do tematu inaczej, pięknie nie będzie.
Naiwny jesteś trochę, Kaszpir. Smerf taki, jakim jest obecnie, nie kupi kiedyś domu i nie będą żyli bezstresowo. To kiedyś zwyczajnie nie nadejdzie, nie przy jego sposobie myślenia. On już odczuwa silny dyskomfort psychiczny, gdy w ich klatce na chomiki trzeba mały remont wykonać, bo remont kosztuje, a to, co na remont przecież można dać na giełdę i zarobić. Sam o tym pisał, w pierwszym poście. Że już ma problem z kupieniem lodówki i co, z lodówką ma problem a z domem nie będzie miał? Toż można żyć bez domu, a zamiast w dom czy większe mieszkanie można przecież zainwestować w giełdę, żeby pomnażać.

Wbrew pozorom zarabiam żeby żyć. Pisałem że interesuje mnie wcześniejsze zrobienie sobie emerytury i zajęcie się swoimi pasjami. Chciałbym dotrwać do momentu w którym pracuje, bo chce, ale jak nie mam ochoty to nie muszę, bo i tak mam z czego żyć.

202

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Salomonka napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

.........

On kupi za gotówkę kiedyś dom czy mieszkanie i spokojnie bezstresowo będą żyć.

Myślę że te kilka lat warto się "przemęczyć" aby potem korzystać z tego co się osiągnęło

Zalożę się, że on nigdy, niczego nie kupi. No, może żonie bombonierkę na urodziny, ale będzie szukał przecenionej, takiej co to termin do spożycia zbliża się ku końcowi i sklep sprzedaje 50% taniej.


Pisząc o wydatkach mam na myśli poważne kwoty, a nie jakieś pierdoły które wiele nie zmienią w moim stanie. Nie oszczędzam na podstawowych produktach i na zdrowiu. Nawet jak np jajka kupuje to muszą to być jajka wiejskie od rolnika, a nie marketowe produkowane przemysłowo z pieczątką zaczynającą się od 2 czy 3 gdzie takie jajka nie niosą żadnych w sobie wartości odżywczych.

203

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Wbrew temu, jak siebie postrzegasz - już nie.
Własna żona ci to wprost powiedziała.
Ktoś ci tu doradził, żebyś się rozwiódł i jest to jakiś pomysł. Przynajmniej żona będzie jeszcze miała spore szansę na ułożenie sobie życia z kimś innym i na dzieci, które chce mieć. Jest oczywiście możliwe, że ona sama na ten pomysł wpadnie, a ty zauważysz jak dostaniesz pozew, i wtedy oczywiście będzie, ze "to zła kobieta była i nic nie rozumie".
Chciałeś mieć dzieci "kiedyś" - po kilku latach najwyraźniej to kiedyś odsuwasz w czasie warunkując spełnieniem mętnych i nieokreślonych warunków. Paskudne postępowanie wobec żony.
Ludzie z takim jak twoje podejściem do robienia pieniędzy są w przytłaczającej większości organicznie niezdolni do zrobienia sobie emerytury i zajęcia się swoimi pasjami, bo już widać, że pasję to ty masz jedną i jest nią giełda.
Wspomniany przez ciebie Warrenn Buffett nie jest dla mnie żadnym autorytetem w zakresie budowania udanego życia rodzinnego, bo niby czemu miałby nim być?

Jeśli rzeczywiście chcesz mieć z obecną żoną dzieci to to jest ten moment, w którym powinieneś kilka rzeczy po prostu zrobić - a ty ich zwyczajnie nie zrobisz. Bardzo racjonalnie uzasadniając, czemu jeszcze nie.

204

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Muqin napisał/a:

Wbrew temu, jak siebie postrzegasz - już nie.
Własna żona ci to wprost powiedziała.
Ktoś ci tu doradził, żebyś się rozwiódł i jest to jakiś pomysł. Przynajmniej żona będzie jeszcze miała spore szansę na ułożenie sobie życia z kimś innym i na dzieci, które chce mieć. Jest oczywiście możliwe, że ona sama na ten pomysł wpadnie, a ty zauważysz jak dostaniesz pozew, i wtedy oczywiście będzie, ze "to zła kobieta była i nic nie rozumie".
Chciałeś mieć dzieci "kiedyś" - po kilku latach najwyraźniej to kiedyś odsuwasz w czasie warunkując spełnieniem mętnych i nieokreślonych warunków. Paskudne postępowanie wobec żony.
Ludzie z takim jak twoje podejściem do robienia pieniędzy są w przytłaczającej większości organicznie niezdolni do zrobienia sobie emerytury i zajęcia się swoimi pasjami, bo już widać, że pasję to ty masz jedną i jest nią giełda.
Wspomniany przez ciebie Warrenn Buffett nie jest dla mnie żadnym autorytetem w zakresie budowania udanego życia rodzinnego, bo niby czemu miałby nim być?

Jeśli rzeczywiście chcesz mieć z obecną żoną dzieci to to jest ten moment, w którym powinieneś kilka rzeczy po prostu zrobić - a ty ich zwyczajnie nie zrobisz. Bardzo racjonalnie uzasadniając, czemu jeszcze nie.

W porównaniu do Warrenna Buffeta to ja jestem małym nic nieznaczącym szczylem.

Dlaczego nagle dzieci w naszym życiu mają być aż takim priorytetem numer 1 ? Zwłaszcza, że ja żonie nigdy nie obiecywałem że zaraz po ślubie przeprowadzimy sie do dużego domu z ogrodem w którym będziemy mieć gromadkę dzieci. Druga sprawa to taka, że też nie jesteśmy w takim wieku, że albo teraz dzieci, albo za rok już za późno, już to pisałem sytuacja nie wygląda tak, że ja mam 45 lat a ona 41. Jeszcze moja żona zdąży mieć nieprzespane noce, karmienie piersią, silne bóle porodowe, czy jeszcze nazmienia się pieluch w swoim życiu czy napierze się obrzyganych ubrań.

205

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

.........

On kupi za gotówkę kiedyś dom czy mieszkanie i spokojnie bezstresowo będą żyć.

Myślę że te kilka lat warto się "przemęczyć" aby potem korzystać z tego co się osiągnęło

Zalożę się, że on nigdy, niczego nie kupi. No, może żonie bombonierkę na urodziny, ale będzie szukał przecenionej, takiej co to termin do spożycia zbliża się ku końcowi i sklep sprzedaje 50% taniej.


Pisząc o wydatkach mam na myśli poważne kwoty, a nie jakieś pierdoły które wiele nie zmienią w moim stanie. Nie oszczędzam na podstawowych produktach i na zdrowiu. Nawet jak np jajka kupuje to muszą to być jajka wiejskie od rolnika, a nie marketowe produkowane przemysłowo z pieczątką zaczynającą się od 2 czy 3 gdzie takie jajka nie niosą żadnych w sobie wartości odżywczych.

Uśmiałam się big_smile
Na jajkach nie oszczędzasz, bo sam je jesz, więc byłoby trudno.

Ja uważam że jesteś trollem, i wysypałeś się tymi ostatnimi wpisami. Straciłeś już cierpliwoć, bo wątek niebezpiecznie skręca nie w tę stronę w którą byś chciał, a chciałeś tutaj rozpętać burzę w której gromy się posypią na twoją żonę, a tu dzonk... Gromy są ale na ciebie. Dostałeś kilka "plusików" od forumowych inceli i postanowiłeś dalej ciągnąć w tę stonę, z nadzieją że jakoś się temat rozbuja.

W sumie to o co ci naprawdę chodzi? Nawet gdyby przyjąć że chociaż część prawdy jest w tym co piszesz? Zarabiasz, mieszkania ani domu nie chcesz kupić, dzieci mieć nie chcesz bo kosztują, marudzenie żony ci przeszkadza? To się rozwiedź, bo chyba nie spodziewasz się, że ktoś ci jakoś inaczej pomoże. Żony ci nie zmienimy, sam możesz ją tylko wymienić na inną, żeby mieć spokój. Tylko ty pewnie poczekasz aż będzie już w takim wieku, że dzieci mieć już nie będzie mogła, wtedy sobie pożyjesz za "swoje" pieniądze, z nową żoną którą wprowadzisz do nowiutkiego, pachnącego farbą domku. Myślenie standardowego Janusza biznesu, niestety. Dlatego gdzieś wyżej napisałam, że lepiej takich jak ty unikać.

Nawet trollowanie ci nie wychodzi.

206

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Salomonka napisał/a:
Smerf1 napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Zalożę się, że on nigdy, niczego nie kupi. No, może żonie bombonierkę na urodziny, ale będzie szukał przecenionej, takiej co to termin do spożycia zbliża się ku końcowi i sklep sprzedaje 50% taniej.


Pisząc o wydatkach mam na myśli poważne kwoty, a nie jakieś pierdoły które wiele nie zmienią w moim stanie. Nie oszczędzam na podstawowych produktach i na zdrowiu. Nawet jak np jajka kupuje to muszą to być jajka wiejskie od rolnika, a nie marketowe produkowane przemysłowo z pieczątką zaczynającą się od 2 czy 3 gdzie takie jajka nie niosą żadnych w sobie wartości odżywczych.

Uśmiałam się big_smile
Na jajkach nie oszczędzasz, bo sam je jesz, więc byłoby trudno.

Ja uważam że jesteś trollem, i wysypałeś się tymi ostatnimi wpisami. Straciłeś już cierpliwoć, bo wątek niebezpiecznie skręca nie w tę stronę w którą byś chciał, a chciałeś tutaj rozpętać burzę w której gromy się posypią na twoją żonę, a tu dzonk... Gromy są ale na ciebie. Dostałeś kilka "plusików" od forumowych inceli i postanowiłeś dalej ciągnąć w tę stonę, z nadzieją że jakoś się temat rozbuja.

W sumie to o co ci naprawdę chodzi? Nawet gdyby przyjąć że chociaż część prawdy jest w tym co piszesz? Zarabiasz, mieszkania ani domu nie chcesz kupić, dzieci mieć nie chcesz bo kosztują, marudzenie żony ci przeszkadza? To się rozwiedź, bo chyba nie spodziewasz się, że ktoś ci jakoś inaczej pomoże. Żony ci nie zmienimy, sam możesz ją tylko wymienić na inną, żeby mieć spokój. Tylko ty pewnie poczekasz aż będzie już w takim wieku, że dzieci mieć już nie będzie mogła, wtedy sobie pożyjesz za "swoje" pieniądze, z nową żoną którą wprowadzisz do nowiutkiego, pachnącego farbą domku. Myślenie standardowego Janusza biznesu, niestety. Dlatego gdzieś wyżej napisałam, że lepiej takich jak ty unikać.

Nawet trollowanie ci nie wychodzi.


Na wielu rzeczach nie oszczędzam. Z ekonomicznego punktu widzenia czasami oszczędność jest tylko pozorna np załóżmy nie znasz się na zakładaniu fotowoltaiki, więc żeby zaoszczędzić na fachowcu postanawiasz sam sobie ją założyć bazując na filmikach na YT jak to się robi, no i po twoim majstrowaniu psujesz wszystkie panele, które już nadają się jedynie do wyrzucenia, albo dochodzi do jeszcze większego nieszczęścia np pożaru domu. Ty przedstawiłaś błędny przykład, mój sposób oszczędzania na prawdę nie polega na tym, ze sobie patrzę o to kosztuje 20zł, tamto 10zł, to biorę to za 10zł, biorę więcej rzeczy pod uwagę niż samą cenę. Oczywiście że żonie bym nie kupił przeterminowanej bombonierki za pół ceny, bo oszczędność byłaby jednorazowa, a niesmak na całe życie. Ta oszczędność zatem byłaby kompletnie nieopłacalna.

207 Ostatnio edytowany przez Muqin (2026-01-23 19:49:10)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Posiadanie dzieci w ogóle nie musi być niczyim priorytetem życiowym. Tyle ze jeśli wchodziliście w małżeństwo z uzgodnieniem "będzie dwoje dzieci" i w międzyczasie ci się priorytet zmienił to zwykła ludzka uczciwość sugerowałaby to jasno żonie powiedzieć, a nie mącić jak to właśnie uczyniłeś, że "ona jeszcze zdąży" i inne takie banialuki, co to się flaki wywracają od czytania. Jakaś umowa wstępna była? Sam pisałeś, że była. Chcesz się wycofać - twoje prawo.
Kobieta chce mieć dzieci albo nie - jej prawo. Podobnie mężczyzna - chce albo nie. Jego prawo. Twoja żona chce. Ty już nie za bardzo, jak się te dzieci stały bardziej realne.
Powodów iżby ona miała czekać z dziećmi - racjonalnych brak. Ona jest w wieku idealnym, warunki zasadniczo byście mieli, gdyby nie to, że ty wolałbyś zostać drugim Warrenem Buffettem bardziej niż cokolwiek innego.
Jesteś jaki jesteś, niestety zapewne nie masz na tyle odwagi, żeby to żonie powiedzieć i wolisz ją zwodzić.

208

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Ten cały temat to jedynie bezsensowne, absurdalne przepychanki słowne z Autorem tematu. Zakładając przedmiotowy wątek Autor sądził, że znajdzie tu pełne poparcie swojego zachowania i zdobędzie odpowiednią argumentację usprawiedliwiającą jego egoizm i życiowy pustostan emocjonalny.

209

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Muqin napisał/a:

Posiadanie dzieci w ogóle nie musi być niczyim priorytetem życiowym. Tyle ze jeśli wchodziliście w małżeństwo z uzgodnieniem "będzie dwoje dzieci" i w międzyczasie ci się priorytet zmienił to zwykła ludzka uczciwość sugerowałaby to jasno żonie powiedzieć, a nie mącić jak to właśnie uczyniłeś, że "ona jeszcze zdąży" i inne takie banialuki, co to się flaki wywracają od czytania. Jakaś umowa wstępna była? Sam pisałeś, że była. Chcesz się wycofać - twoje prawo.
Kobieta chce mieć dzieci albo nie - jej prawo. Podobnie mężczyzna - chce albo nie. Jego prawo. Twoja żona chce. Ty już nie za bardzo, jak się te dzieci stały bardziej realne.
Powodów iżby ona miała czekać z dziećmi - racjonalnych brak. Ona jest w wieku idealnym, warunki zasadniczo byście mieli, gdyby nie to, że ty wolałbyś zostać drugim Warrenem Buffettem bardziej niż cokolwiek innego.
Jesteś jaki jesteś, niestety zapewne nie masz na tyle odwagi, żeby to żonie powiedzieć i wolisz ją zwodzić.


Ciężko tutaj mówić o zmianie priorytetów, bo dzieci nigdy nie były moim priorytetem i moja żona co najśmieszniejsze doskonale o tym wiedziała. Ja sam nigdzie nie napisałem, że dzieci kompletnie nie, chociaż nie ukrywam, że gdybym np nagle się dowiedział że żona jest w ciąży to raczej szczęśliwy bym nie był. Dzieci to mimo wszystko nie zabawki, że jak się chce je mieć to ma się mieć, no nie, jak nie ma się warunków finansowo-bytowych to lepiej to przełożyć i tyle. To, że ustaliliśmy że będziemy planować dwójkę dzieci to jedno, ale nie ustalaliśmy, że to ma być już teraz, na prawdę jest jeszcze na to masa czasu.

210

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Ustalaliście czyli umowa wstępna ustna była? Była.
No to albo się ją realizuje albo nie ma zamiaru i wtedy uczciwość nakazuje wycofanie się.

Nie masz zamiaru? Wycofaj się z honorem, o ile to pojęcie nie jest ci zupełnie obce.

I nie pitol jak dziumdzia o jakimś o braku warunków, bo te akurat są.

211

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Muqin napisał/a:

Ustalaliście czyli umowa wstępna ustna była? Była.
No to albo się ją realizuje albo nie ma zamiaru i wtedy uczciwość nakazuje wycofanie się.

Nie masz zamiaru? Wycofaj się z honorem, o ile to pojęcie nie jest ci zupełnie obce.

I nie pitol jak dziumdzia o jakimś o braku warunków, bo te akurat są.


Nie napisałem, że nie mam zamiaru. Chodzi mi o czas starania się o dzieci który nie był już ustalany. Ja sam nie sądziłem, że akurat tak szybko będzie chciała zostać matką.

212

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Tak szybko? Gdzieś ty się uchował?
Żona jest w wieku idealnym na sensownie i planowane powiększenie rodziny.
Skoro "nie sądziłeś. że tak szybko" to może sobie urealnij to i owo z czystej biologii, tak na początek.
Teraz jest czas najmniejszego ryzyka, z każdej strony. I problemów z zajściem, i powikłań zarówno w przebiegu ciąży jak i okołoporodowych. Na co ona ma mianowicie czekać, będąc szczęśliwą mężatką? Aż się to ryzyko zwiększy? No zwiększy się, zacznie zaraz po 30-ce,  biologia to zapewnia, bez wątpliwości.
Celem powiększenia rodziny czyli wywiązania się z umowy wstępnej ty byś musiał miedzy innymi wyjść ze swojej jakże wygodnej bańki i zauważyć, ze z dzieckiem to w 33 metrach słabo czyli trzeba by lokal na większy zamienić, a to już boli, bo musiałbyś się realnym życiem zająć, nie tylko giełdą. Oj, niefajnie, na samą myśl o tym dyskomfort się pojawia, czyż nie?  I jeszcze dobry mąż to by najpierw warunki zapewnił powiększonej rodzinie, a potem ją powiększał faktycznie, żeby ukochanej żony i potomstwa na stres nie narażać, bo stres w ciąży wiadomo, i matce i dziecku nie służy. No ale do tego to by trzeba najpierw z krótkich spodenek wyrosnąć i stać się mężczyzną, Smerfie miły.

213

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:

Nawet jak np jajka kupuje to muszą to być jajka wiejskie od rolnika, a nie marketowe produkowane przemysłowo z pieczątką zaczynającą się od 2 czy 3 gdzie takie jajka nie niosą żadnych w sobie wartości odżywczych.

Akurat jajka to praktycznie się nie różnią między sobą, za to ta pieczątka to gwarancja weterynaryjna. Jak nie masz znajomego na wsi, to kupujesz te same jajka ze zmytą pieczątką. Bo tak się robi w dupę nadętych mieszczuchów.

Z resztą to przykład z dupy - raczej komiczny niż poważny.


Na wielu rzeczach nie oszczędzam.

Czyli jakich? Konkret. A nie tu z fotowoltaiką wyskakujesz. Bo te jajka to raczej w kategoriach żartu, a nie na poważnie.

214

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Smerf, sam sobie krzywdę wyrządzisz robiąc teraz te dzieci - patrząc na sposób, w jaki o nich piszesz. Więc lepiej nie, na pewno nie teraz, może kiedyś. Ale za to od żony to się w końcu raz a dobrze odpieprz.

215

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Czyli dzieci to  może kiedyś, ale nie z tą kobietą, Samba?

216

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Samba napisał/a:

Smerf, sam sobie krzywdę wyrządzisz robiąc teraz te dzieci - patrząc na sposób, w jaki o nich piszesz. Więc lepiej nie, na pewno nie teraz, może kiedyś. Ale za to od żony to się w końcu raz a dobrze odpieprz.


Nie rozumiem, a co ja o nich takiego piszę ?

217

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Muqin napisał/a:

Tak szybko? Gdzieś ty się uchował?
Żona jest w wieku idealnym na sensownie i planowane powiększenie rodziny.
Skoro "nie sądziłeś. że tak szybko" to może sobie urealnij to i owo z czystej biologii, tak na początek.
Teraz jest czas najmniejszego ryzyka, z każdej strony. I problemów z zajściem, i powikłań zarówno w przebiegu ciąży jak i okołoporodowych. Na co ona ma mianowicie czekać, będąc szczęśliwą mężatką? Aż się to ryzyko zwiększy? No zwiększy się, zacznie zaraz po 30-ce,  biologia to zapewnia, bez wątpliwości.
Celem powiększenia rodziny czyli wywiązania się z umowy wstępnej ty byś musiał miedzy innymi wyjść ze swojej jakże wygodnej bańki i zauważyć, ze z dzieckiem to w 33 metrach słabo czyli trzeba by lokal na większy zamienić, a to już boli, bo musiałbyś się realnym życiem zająć, nie tylko giełdą. Oj, niefajnie, na samą myśl o tym dyskomfort się pojawia, czyż nie?  I jeszcze dobry mąż to by najpierw warunki zapewnił powiększonej rodzinie, a potem ją powiększał faktycznie, żeby ukochanej żony i potomstwa na stres nie narażać, bo stres w ciąży wiadomo, i matce i dziecku nie służy. No ale do tego to by trzeba najpierw z krótkich spodenek wyrosnąć i stać się mężczyzną, Smerfie miły.

Obecne realia wyglądają tak, że mało która kobieta decyduje się na dziecko przed 30-stką. Pratycznie wszędzie schemat jest ten sam, najpierw studia, później partner i stabilna praca, później jakieś mieszkanie, a na końcu myślenie o dziecku. Przekleństwem dzisiejszych czasów jest to, że mimo wszystko na rynku pracy nie jest stabilnie wbrew temu co możemy usłyszeć, bo albo nie znajdujemy pracy, albo znajdujemy pracę poniżej oczekiwań, albo pracodawca nie chce dać umowy na czas nieokreślony, to w każdym przypadku opóźnia decyzje o dziecku, sami pracodawcy nie za bardzo chcą kobietom dawać umowę na czas nieokreślony, bo nagle po tym lubią zachodzić w ciążę.  O ryzyku mi się nie chce dyskutować, bo każda ciąża jest ryzykiem dla kobiety, nie ma bezpiecznych ciąż. Zaletą obecnych czasów jest to, że mamy dużo bardziej rozwiniętą medycynę niż kiedyś tam w przeszlości, dzięki czemu nawet jak się pojawiają ryzyka to są one neutralizowane. I nie pisz jakby nie istniały czasy równouprawnienia które kobiety sobie same wywalczyły. Nie, to nie obowiazkiem faceta jest zapewnienie warunków rodzinie, jeśli już to obowiązkiem faceta i kobiety jest zapewninie warunków bytowych rodzinie. Nie bez powodu jest powiedzenie, że jeżeli ma się zbyt miękkie serce to trzeba mieć twardą dupę.

218

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Ludzie przecież to młodzi ludzie.

Jaki facet myśli w wieku poniżej 30lat od dzieciach ? Raczej mało jaki a jak się "pojawi" to przez wpadkę a nie przez planowane ...

Mam chrześniaka starszego od niego. Ma jakąś kobietę. Razem podróżują, zwiedzają, poznają nowe smaki i inne cuda.
Ona też robi karierę i na razie nikt nie myśli o dzieciach.
Wiek 20+ to naprawdę nie jest czas na dzieci.

Naprawdę nic się nie stanie jak za nawet 5 lat czy później się zdecydują. Jak ma sie kasę to nawet ewentualne problemy można usunąć.

Ważne jedynie czy chce czy nie chce dzieci i to podstawa.
Jak nie chce to uważam ,że powinien to przekazać żonie i wtedy ona zdecyduje.
Bo jeśli ona  naprawdę chce dzieci to świństwem było by jej oszukiwanie.

Bo wtedy było by to cholernie samolubne.

219

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:
Samba napisał/a:

Smerf, sam sobie krzywdę wyrządzisz robiąc teraz te dzieci - patrząc na sposób, w jaki o nich piszesz. Więc lepiej nie, na pewno nie teraz, może kiedyś. Ale za to od żony to się w końcu raz a dobrze odpieprz.


Nie rozumiem, a co ja o nich takiego piszę ?

Nie odpieprzaj się od żony;) tylko usiądź z nią i na spokojnie ustalcie jakiś konkret, np. że czekacie 2 czy tam 3 lata i wtedy zaczynacie projekt rodzina. I trzymaj się ustaleń. Jak człowiek wie, na czym stoi to nie ma problemu. Najgorsze jest to nieokreślone "później" bo może oznaczać rok jak i 10 lat.
Nie ma nic złego, że inwestujesz w przyszłość i na tym się skupiasz, ale życie dzieje się tu i teraz, i to jedyny moment, który masz, więc warto to mieć na uwadze, żeby nie przegapić czegoś ważnego:)

220

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:

Pisząc o wydatkach mam na myśli poważne kwoty, a nie jakieś pierdoły które wiele nie zmienią w moim stanie. Nie oszczędzam na podstawowych produktach i na zdrowiu. Nawet jak np jajka kupuje to muszą to być jajka wiejskie od rolnika, a nie marketowe produkowane przemysłowo z pieczątką zaczynającą się od 2 czy 3 gdzie takie jajka nie niosą żadnych w sobie wartości odżywczych.

Kiedyś czytałem jakąś wypowiedź w fachowej prasie jakiegoś autorytetu z olbrzymim doświadczeniem i wiedzą o "dobrostanie zwierząt" i pan profesor powiedział ,że tak naprawdę najzdrowsze i najbezpieczniejsze dla człowieka są jajka z numerem 1.
Bo jest w 100% kontrola jakości i najwyższa czystość.

A uwaga najgorsze są tzw jajka "od rolnika". Bez żadnych badań kur, bez pewności że drób zdrowy, nie wiadomo w jakim warunkach te kury są trzymane, co jedzą i w jakich warunkach.
A to co taka kura zje potem jest w jajku big_smile

Kolor jajek ?
Biała kura - białe jajko. Brązowa kura- brązowe jajko.

Obecnie większosć kur jest biała.

Zółty kolor żółtka ?

Wystarczy dodać trochę kurkumy do paszy big_smile

Ja osobiści staram się kupować jajka z nr.1. Cieżko znaleźć, ale czasami jeszcze można kupić.

Od rolnika nie kupuje. Niedaleko mnie jedna pani ma kury i sprzedaje jajka ale jak widzę co te kury jedzą to raczej wolę ze sklepu.
Na gospodarstwie wylewa się rózne świństwa wprost do gleby, ścieki i inne cuda. A potem to te kurki wcinają.

Smaczenego big_smile

221

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Jack Sparrow napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

Nawet jak np jajka kupuje to muszą to być jajka wiejskie od rolnika, a nie marketowe produkowane przemysłowo z pieczątką zaczynającą się od 2 czy 3 gdzie takie jajka nie niosą żadnych w sobie wartości odżywczych.

Akurat jajka to praktycznie się nie różnią między sobą, za to ta pieczątka to gwarancja weterynaryjna. Jak nie masz znajomego na wsi, to kupujesz te same jajka ze zmytą pieczątką. Bo tak się robi w dupę nadętych mieszczuchów.

Z resztą to przykład z dupy - raczej komiczny niż poważny.


Na wielu rzeczach nie oszczędzam.

Czyli jakich? Konkret. A nie tu z fotowoltaiką wyskakujesz. Bo te jajka to raczej w kategoriach żartu, a nie na poważnie.

Na lekach, na ubraniach, na elektronice, na jedzeniu czy na edukacji. W takich rzeczach zdecydowanie bardziej stawiam na jakość.

222

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Kaszpir007 napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

Pisząc o wydatkach mam na myśli poważne kwoty, a nie jakieś pierdoły które wiele nie zmienią w moim stanie. Nie oszczędzam na podstawowych produktach i na zdrowiu. Nawet jak np jajka kupuje to muszą to być jajka wiejskie od rolnika, a nie marketowe produkowane przemysłowo z pieczątką zaczynającą się od 2 czy 3 gdzie takie jajka nie niosą żadnych w sobie wartości odżywczych.

Kiedyś czytałem jakąś wypowiedź w fachowej prasie jakiegoś autorytetu z olbrzymim doświadczeniem i wiedzą o "dobrostanie zwierząt" i pan profesor powiedział ,że tak naprawdę najzdrowsze i najbezpieczniejsze dla człowieka są jajka z numerem 1.
Bo jest w 100% kontrola jakości i najwyższa czystość.

A uwaga najgorsze są tzw jajka "od rolnika". Bez żadnych badań kur, bez pewności że drób zdrowy, nie wiadomo w jakim warunkach te kury są trzymane, co jedzą i w jakich warunkach.
A to co taka kura zje potem jest w jajku big_smile

Kolor jajek ?
Biała kura - białe jajko. Brązowa kura- brązowe jajko.

Obecnie większosć kur jest biała.

Zółty kolor żółtka ?

Wystarczy dodać trochę kurkumy do paszy big_smile

Ja osobiści staram się kupować jajka z nr.1. Cieżko znaleźć, ale czasami jeszcze można kupić.

Od rolnika nie kupuje. Niedaleko mnie jedna pani ma kury i sprzedaje jajka ale jak widzę co te kury jedzą to raczej wolę ze sklepu.
Na gospodarstwie wylewa się rózne świństwa wprost do gleby, ścieki i inne cuda. A potem to te kurki wcinają.

Smaczenego big_smile

Ciężko znaleźć jajka z nr 1?? Pelno w sklepach:)
Najlepsze jajka są ponoć od zielononóżki.

223 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2026-01-24 00:13:01)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Solaris napisał/a:

Ciężko znaleźć jajka z nr 1?? Pelno w sklepach:)
Najlepsze jajka są ponoć od zielononóżki.

Pomyłka w numeracji.

Chodzi mi o chów klatkowy, ten zautomatyzowany.

Czyli 3.

Ale obecnie niestety już ciężko kupić.

224

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Kaszpir007 napisał/a:
Solaris napisał/a:

Ciężko znaleźć jajka z nr 1?? Pelno w sklepach:)
Najlepsze jajka są ponoć od zielononóżki.

Pomyłka w numeracji.

Chodzi mi o chów klatkowy, ten zautomatyzowany.

Czyli 3.

Ale obecnie niestety już ciężko kupić.

Nie nadążam:))
Nr 3 klatkowy jest najgorszy, nr 1 to wolny wybieg. Napisaleś wyżej, że starasz się kupować jedynki ale cieżko znaleźć. Jedynek pełno w sklepach podobnie jak trójek.
Teraz piszesz, że niestety cięzko kupić nr 3?

225

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Solaris napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:
Solaris napisał/a:

Ciężko znaleźć jajka z nr 1?? Pelno w sklepach:)
Najlepsze jajka są ponoć od zielononóżki.

Pomyłka w numeracji.

Chodzi mi o chów klatkowy, ten zautomatyzowany.

Czyli 3.

Ale obecnie niestety już ciężko kupić.

Nie nadążam:))
Nr 3 klatkowy jest najgorszy, nr 1 to wolny wybieg. Napisaleś wyżej, że starasz się kupować jedynki ale cieżko znaleźć. Jedynek pełno w sklepach podobnie jak trójek.
Teraz piszesz, że niestety cięzko kupić nr 3?

Zamiast 1 miała być 3.

Chodzi ,że najzdrowsze dla człowieka i w 100% bezpieczne sanitarnie są jajka z "taśmy". Czyli z chowu klatkowego.
Ale z powodu eko-terrorystów są niemalże już na wymarciu.

Poza UE ciągle numer klatkowy to numer 1, bo ważniejsze od "dobra kur" jest bezpieczeństwo człowieka.

A 100% higienę sanitarną i 100% kontrolę nad "produkcją" maja własnie jaka z chowu klatkowego.

226 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-01-24 01:14:26)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Kaszpir007 napisał/a:
Solaris napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

Pomyłka w numeracji.

Chodzi mi o chów klatkowy, ten zautomatyzowany.

Czyli 3.

Ale obecnie niestety już ciężko kupić.

Nie nadążam:))
Nr 3 klatkowy jest najgorszy, nr 1 to wolny wybieg. Napisaleś wyżej, że starasz się kupować jedynki ale cieżko znaleźć. Jedynek pełno w sklepach podobnie jak trójek.
Teraz piszesz, że niestety cięzko kupić nr 3?

Zamiast 1 miała być 3.

Chodzi ,że najzdrowsze dla człowieka i w 100% bezpieczne sanitarnie są jajka z "taśmy". Czyli z chowu klatkowego.
Ale z powodu eko-terrorystów są niemalże już na wymarciu.

Poza UE ciągle numer klatkowy to numer 1, bo ważniejsze od "dobra kur" jest bezpieczeństwo człowieka.

A 100% higienę sanitarną i 100% kontrolę nad "produkcją" maja własnie jaka z chowu klatkowego.

Seriooo? Ja kupuję tylko jedynki z myślą, że najlepsze.
Toś mi zabił ćwieka.
Cholibka, człowiek chce dobrze, jest przekonany, że od szczęśliwych kurek i że je dobre, zdrowe a tu zonk.

227

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Kaszpir007 napisał/a:

Jaki facet myśli w wieku poniżej 30lat od dzieciach ?

Mało się do tego przyznaje, ale też prawda jest taka, że wielu z takiej "wpadki" się cieszy. Sam znałem kilku, którzy nawet poniżej 25 roku sobie zmajstrowali.


Mam chrześniaka starszego od niego. Ma jakąś kobietę. Razem podróżują, zwiedzają, poznają nowe smaki i inne cuda.
Ona też robi karierę i na razie nikt nie myśli o dzieciach.

A widzisz różnicę pomiędzy tymi dwoma przypadkami? U ciebie są zgodne cele. U autora - nie.


Naprawdę nic się nie stanie jak za nawet 5 lat czy później się zdecydują.

Za kilka lat to będzie robienie dziecka, żeby małżeństwo się nie rozpadło.

228 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-01-24 11:22:23)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:

Na lekach, na ubraniach, na elektronice, na jedzeniu czy na edukacji. W takich rzeczach zdecydowanie bardziej stawiam na jakość.


Na lekach nie da się oszczędzać. To po prostu fizycznie niemożliwe. Można za to przepłacać.


Elektronika - nie wiem o jakiej możesz mówić na 30paru metrach mieszkania.


Edukacja - to samo. Nie macie dzieci. Na swojej? To też nie kumam. Albo masz szkolenia certyfikacyjne, albo nie. Ale tu nie widzę pola do oszczędzania, bo to nie jest tak, że tu jakaś korelacja ceny występuje. Są certyfikowane i tanie (lub wręcz darmowe, bo dofinansowane), a są i takie, po których papierkiem można się podetrzeć, bo nie ma żadnej mocy prawnej, a kosztują kilkanaście tysi. Bo akurat jest moda na dany temat i prowadzi to jakiś pomniejszy celebryta.

229

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Kaszpir007 napisał/a:
Solaris napisał/a:

Ciężko znaleźć jajka z nr 1?? Pelno w sklepach:)
Najlepsze jajka są ponoć od zielononóżki.

Pomyłka w numeracji.

Chodzi mi o chów klatkowy, ten zautomatyzowany.

Czyli 3.

Ale obecnie niestety już ciężko kupić.

Takie najzdrowsze, bo mają najwięcej chemii i antybiotyków tongue
Nawet się znasz na jajkach big_smile To powiedz jakie badania niby przechodzą te jajka, znasz ich skład chemiczny?
Jajeczny temat się zrobił z tego wątku big_smile

230

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Kaszpir007 napisał/a:
Solaris napisał/a:

Ciężko znaleźć jajka z nr 1?? Pelno w sklepach:)
Najlepsze jajka są ponoć od zielononóżki.

Pomyłka w numeracji.

Chodzi mi o chów klatkowy, ten zautomatyzowany.

Czyli 3.

Ale obecnie niestety już ciężko kupić.


Numerki świadczą jedynie o sposobie hodowli kur. 3 to są najgorsze z możliwych, te kury są pędzone antybiotykami, hormonami, często mają problem z martwicami mięśni (podobnie jak brojlery - skutek unieruchomienia klatką), karmione są najtańszą paszą GMO, bo tu liczy się zysk wynikający z ilości produkcji. Najlepsze warunki mają 0. To jest chów ekologiczny. Nie ma tu profilaktycznej antybiotykoterapii i napędzania częstotliwości znoszenia jajek oraz wzrostu hormonami i inną farmakologią

Natomiast w samych jajkach jest minimalna różnica - tak naprawdę pomijalna.

Wszelkich numerków jest pod dostatek. Ekologiczne jedynie trudniej dostać, co jest całkowicie naturalną sprawą.

231

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
wieka napisał/a:

Takie najzdrowsze, bo mają najwięcej chemii i antybiotyków tongue
Nawet się znasz na jajkach big_smile To powiedz jakie badania niby przechodzą te jajka, znasz ich skład chemiczny?
Jajeczny temat się zrobił z tego wątku big_smile

Najzdrowsze jajka to będziesz miała jak będziesz miała własne kury, kupowała dobrą ekologiczną paszę i miała te kury na specjalnie przygotowanej działce na której nigdy nie było wylewane żadnej chemii, pestycydów. Sprawdzanej codziennie aby wyeliminować pasożyty, szkodniki i wszystkie świństwa jakie kura mogła by zjeść.
Kura jak świnia. Zje wszystko. A to co zje idzie do jajka.

Nie znam się na jajkach, ale potrafię czytać big_smile

Wyczytałem jakiś czas temu jakiś felieton z specjalistą (profesorem) co od kilkudziesiąciu lat zajmuje się kurami. Hodowlą i itd.
Z tego co czytałem jest to autorytet.

W przypadku chowu klatkowego to tak naprawdę jest sterylność jak w fabryce. Kura je tylko to co dostanie. Nie ma szansy aby odchody wymieszały się z karmą. A jak myślisz odchody kur na luźnym wybiegu to ktoś nonstop zbiera ? Kura potem żre własne odchody.

Kury przy chowie klatkowym są pod ścisłą opieką weterynaryjną. Nikt nie ładuje antybiotyków i chemii bo i po co ? To jest drogie.
Dostają odpowiednia pasze i tyle.

Najgorsze jajka to te "od rolnika" gdzie nie ma żadnych zasad sanitarnych i nikt tego nie kontroluje.
Ale u nas jest mit i legenda super jakosci tych jaj big_smile

Sam widziałem kiedys jak pewna babcia co przedaje jajka w koszyczku na rynku przepakowywała jajka z Biedronki i sprzedawała je sporo drożej jako "wiejskie" smile

Jak chcesz zdrowe jedzenie i żywność to napewno nie otrzymasz tego w sklepie ani od rolnika big_smile

Znam kilku rolników i wiem że maja część na sprzedaż i część dla siebie i rodziny big_smile

232

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
wieka napisał/a:

Takie najzdrowsze, bo mają najwięcej chemii i antybiotyków tongue
Nawet się znasz na jajkach big_smile To powiedz jakie badania niby przechodzą te jajka, znasz ich skład chemiczny?
Jajeczny temat się zrobił z tego wątku big_smile

Najzdrowsze jajka to będziesz miała jak będziesz miała własne kury, kupowała dobrą ekologiczną paszę i miała te kury na specjalnie przygotowanej działce na której nigdy nie było wylewane żadnej chemii, pestycydów. Sprawdzanej codziennie aby wyeliminować pasożyty, szkodniki i wszystkie świństwa jakie kura mogła by zjeść.
Kura jak świnia. Zje wszystko. A to co zje idzie do jajka.

Nie znam się na jajkach, ale potrafię czytać big_smile

Wyczytałem jakiś czas temu jakiś felieton z specjalistą (profesorem) co od kilkudziesiąciu lat zajmuje się kurami. Hodowlą i itd.
Z tego co czytałem jest to autorytet.

W przypadku chowu klatkowego to tak naprawdę jest sterylność jak w fabryce. Kura je tylko to co dostanie. Nie ma szansy aby odchody wymieszały się z karmą. A jak myślisz odchody kur na luźnym wybiegu to ktoś nonstop zbiera ? Kura potem żre własne odchody.

Kury przy chowie klatkowym są pod ścisłą opieką weterynaryjną. Nikt nie ładuje antybiotyków i chemii bo i po co ? To jest drogie.
Dostają odpowiednia pasze i tyle.

Najgorsze jajka to te "od rolnika" gdzie nie ma żadnych zasad sanitarnych i nikt tego nie kontroluje.
Ale u nas jest mit i legenda super jakosci tych jaj big_smile

Sam widziałem kiedys jak pewna babcia co przedaje jajka w koszyczku na rynku przepakowywała jajka z Biedronki i sprzedawała je sporo drożej jako "wiejskie" smile

Jak chcesz zdrowe jedzenie i żywność to napewno nie otrzymasz tego w sklepie ani od rolnika big_smile

Znam kilku rolników i wiem że maja część na sprzedaż i część dla siebie i rodziny big_smile

233

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
wieka napisał/a:

Takie najzdrowsze, bo mają najwięcej chemii i antybiotyków tongue
Nawet się znasz na jajkach big_smile To powiedz jakie badania niby przechodzą te jajka, znasz ich skład chemiczny?
Jajeczny temat się zrobił z tego wątku big_smile

Najzdrowsze jajka to będziesz miała jak będziesz miała własne kury, kupowała dobrą ekologiczną paszę i miała te kury na specjalnie przygotowanej działce na której nigdy nie było wylewane żadnej chemii, pestycydów. Sprawdzanej codziennie aby wyeliminować pasożyty, szkodniki i wszystkie świństwa jakie kura mogła by zjeść.
Kura jak świnia. Zje wszystko. A to co zje idzie do jajka.

Nie znam się na jajkach, ale potrafię czytać big_smile

Wyczytałem jakiś czas temu jakiś felieton z specjalistą (profesorem) co od kilkudziesiąciu lat zajmuje się kurami. Hodowlą i itd.
Z tego co czytałem jest to autorytet.

W przypadku chowu klatkowego to tak naprawdę jest sterylność jak w fabryce. Kura je tylko to co dostanie. Nie ma szansy aby odchody wymieszały się z karmą. A jak myślisz odchody kur na luźnym wybiegu to ktoś nonstop zbiera ? Kura potem żre własne odchody.

Kury przy chowie klatkowym są pod ścisłą opieką weterynaryjną. Nikt nie ładuje antybiotyków i chemii bo i po co ? To jest drogie.
Dostają odpowiednia pasze i tyle.

Najgorsze jajka to te "od rolnika" gdzie nie ma żadnych zasad sanitarnych i nikt tego nie kontroluje.
Ale u nas jest mit i legenda super jakosci tych jaj big_smile

Sam widziałem kiedys jak pewna babcia co przedaje jajka w koszyczku na rynku przepakowywała jajka z Biedronki i sprzedawała je sporo drożej jako "wiejskie" smile

Jak chcesz zdrowe jedzenie i żywność to napewno nie otrzymasz tego w sklepie ani od rolnika big_smile

Znam kilku rolników i wiem że maja część na sprzedaż i część dla siebie i rodziny big_smile

234

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Kaszpir007 napisał/a:

W przypadku chowu klatkowego to tak naprawdę jest sterylność jak w fabryce. Kura je tylko to co dostanie. Nie ma szansy aby odchody wymieszały się z karmą.

To weź jeszcze zobacz jak to wygląda w praktyce. One srają na siebie nawzajem.

Obrazek dodany przez użytkowniczkę


A to i tak są te lepsze warunki, gdzie właściciele pozwolili na zdjęcia i materiały.


W dużej części to wygląda natomiast w taki sposób:


Obrazek dodany przez użytkowniczkę


Przecież co chwila są afery na tym polu. Te ostatnie zdjęcia są od największego hodowcy w całej Unii (znajdującej się w Polsce). Powiedz jeszcze raz jakie to zdrowe są te kury i jakie "sterylne" mają warunki.



Kury przy chowie klatkowym są pod ścisłą opieką weterynaryjną. Nikt nie ładuje antybiotyków i chemii bo i po co ? To jest drogie.
Dostają odpowiednia pasze i tyle.

To jest podstawą hodowli o takim zagęszczeniu. Inaczej jakakolwiek choroba dziesiątkuje całą populację.

Ogólnie to są takie warunki i takie farmakologiczne realia, że np Izrael kompletnie chce zakazać chowu klatkowego do 2038 roku. Dlaczego dopiero wtedy? To bufor czasowy dla producentów jaj i hodowców drobiu. Przepisy już uchwalone.

235

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Kaszpir007 napisał/a:

W przypadku chowu klatkowego to tak naprawdę jest sterylność jak w fabryce. Kura je tylko to co dostanie. Nie ma szansy aby odchody wymieszały się z karmą.

To weź jeszcze zobacz jak to wygląda w praktyce. One srają na siebie nawzajem.

Obrazek dodany przez użytkowniczkę


A to i tak są te lepsze warunki, gdzie właściciele pozwolili na zdjęcia i materiały.


W dużej części to wygląda natomiast w taki sposób:


Obrazek dodany przez użytkowniczkę


Przecież co chwila są afery na tym polu. Te ostatnie zdjęcia są od największego hodowcy w całej Unii (znajdującej się w Polsce). Powiedz jeszcze raz jakie to zdrowe są te kury i jakie "sterylne" mają warunki.



Kury przy chowie klatkowym są pod ścisłą opieką weterynaryjną. Nikt nie ładuje antybiotyków i chemii bo i po co ? To jest drogie.
Dostają odpowiednia pasze i tyle.

To jest podstawą hodowli o takim zagęszczeniu. Inaczej jakakolwiek choroba dziesiątkuje całą populację.

Ogólnie to są takie warunki i takie farmakologiczne realia, że np Izrael kompletnie chce zakazać chowu klatkowego do 2038 roku. Dlaczego dopiero wtedy? To bufor czasowy dla producentów jaj i hodowców drobiu. Przepisy już uchwalone.

236

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Na pierwszym zdjęciu widać że klatki są względem siebie przesunięte. Więc srają nie na siebie ale pod siebie i spadają odchody na ziemię z dala od kur.
Nie ma żadnej szansy aby kura zjadła odchody. Jedzenie od wody jest oddzielone. Nie ma możliwości na jakieś zatrucie ani epidemię.

Tak komputer steruje taśmą z jajkami, paszą i nawodnienie.

To najgorsze warunki dla kur. Tak masz rację. Ale pod względem bakteriologicznym i sanitarnych najpewniejsze dla człowieka.

Na Ukrainie głównie tak się hoduje kury. Za chwilę zapewne będziemy mieli podrobione jajka z Ukrainy, choć bym się nie zdziwił że już od kilku lat są big_smile

Tu masz filmik jak to wygląda w nowoczesnej fermie smile
Bo te zdjęcia to podałeś to jakaś archaiczna stara ferma.

https://lipowczyk.pl/o-fermie/

237

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Kaszpir007 napisał/a:

Na pierwszym zdjęciu widać że klatki są względem siebie przesunięte.

Bądź poważny. Te kury mają tyle miejsca co koń napłakał i jakbyś się nie kręcił to tak - będą srać na siebie w takim układzie klatek.

To najgorsze warunki dla kur. Tak masz rację. Ale pod względem bakteriologicznym i sanitarnych najpewniejsze dla człowieka.

No nie. To są warunki przemysłowe. Pod kątem bakteriologicznym i sanitarnym najpewniejsze warunki dla człowieka to są chowy ekologiczne. Chów klatkowy się praktykuje ze względu na niską cenę i wydajność produkcji, aczkolwiek doprowadziło to do takich defektów genetycznych i problemów ze zdrowiem kur, że powoli się od tego odchodzi ze względu na ogromne straty.

https://bs.net.pl/chow-klatkowy-w-odwro … %E2%80%9D.


https://www.otwarteklatki.pl/blog/mieso-spaghetti



Te zdjęcia pochodzą nie z archaicznej fermy tylko od największego producenta jajek w Unii.


Pokazywanie filmiku promocyjnego nie wiem co ma wnosić do tematu.



Chów klatkowy (ogólnie produkcja przemysłowa tego pokroju), bez względu na to czy mówimy o jajkach czy o brojlerach to najgorsze ścierwo.

238 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-01-24 15:06:32)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

No to poszliście na całość z tymi jajami big_smile
Jeszcze co do robaków, to jest to kurzy przysmak i wpływa pozytywnie na kury jak i jajka.
Nie mówiąc, że kura musi grzebać w ziemi, dziobać trawę i korzystać ze słońca.

239 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-01-24 21:37:16)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

.

240

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

No i zrobił się jajcarski temat big_smile

241

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Alessandro napisał/a:

No i zrobił się jajcarski temat big_smile

KURCZE masz racje. Juz nie będę

242

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:
Samba napisał/a:

Smerf, sam sobie krzywdę wyrządzisz robiąc teraz te dzieci - patrząc na sposób, w jaki o nich piszesz. Więc lepiej nie, na pewno nie teraz, może kiedyś. Ale za to od żony to się w końcu raz a dobrze odpieprz.


Nie rozumiem, a co ja o nich takiego piszę ?

Że porzygują itp. Ten sposób w jaki o nich piszesz wyraźnie wskazuje na to, że nie dorosłeś jeszcze do roli ojca.
Czy twoja żona wie, że zamierzasz żyć dopiero na emeryturze?

243

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Samba napisał/a:
Smerf1 napisał/a:
Samba napisał/a:

Smerf, sam sobie krzywdę wyrządzisz robiąc teraz te dzieci - patrząc na sposób, w jaki o nich piszesz. Więc lepiej nie, na pewno nie teraz, może kiedyś. Ale za to od żony to się w końcu raz a dobrze odpieprz.


Nie rozumiem, a co ja o nich takiego piszę ?

Że porzygują itp. Ten sposób w jaki o nich piszesz wyraźnie wskazuje na to, że nie dorosłeś jeszcze do roli ojca.
Czy twoja żona wie, że zamierzasz żyć dopiero na emeryturze?


Ty piszesz o mnie w samych negatywach bagatelizując pozytywne cechy. Dlaczego zatem ja nie mogę na światło dzienne wyjawiać negatywów posiadania dzieci ? Co ty za podwójne standardy tutaj stosujesz. No piszę prawdę, przecież dzieci to nie tylko ładne rysunki i uśmieszki, to także ta mroczna strona.

244

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:
Samba napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

Nie rozumiem, a co ja o nich takiego piszę ?

Że porzygują itp. Ten sposób w jaki o nich piszesz wyraźnie wskazuje na to, że nie dorosłeś jeszcze do roli ojca.
Czy twoja żona wie, że zamierzasz żyć dopiero na emeryturze?


Ty piszesz o mnie w samych negatywach bagatelizując pozytywne cechy. Dlaczego zatem ja nie mogę na światło dzienne wyjawiać negatywów posiadania dzieci ? Co ty za podwójne standardy tutaj stosujesz. No piszę prawdę, przecież dzieci to nie tylko ładne rysunki i uśmieszki, to także ta mroczna strona.

Masz racje dzieci to plusy ,ale tez minusy. Ja mam jedno dziecko 12 letnie ,wiecej swiadomie miec nie zamierzam(chyba,ze wpadka ,ale broń Boże przed tym)

245

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:

No piszę prawdę, przecież dzieci to nie tylko ładne rysunki i uśmieszki, to także ta mroczna strona.

Normalnie odkrycie stulecia ! Mroczna strona powołania na świat potomstwa istnieje, jak najbardziej. Zająć się nimi trzeba, życie przestawiają na inne tory i koszty generują. I jeszcze niewdzięczne bywają jak dorosną, gdybyś przypadkiem zapomniał.

Smerf, zacząłeś wątek od tego, że chyba masz problem.
A tak na teraz to co - uważasz, ze go masz czy wcale nie i utwierdziłeś się w przekonaniu, że z Twojej strony wszystko ok ?

246

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Julia life in UK napisał/a:
Smerf1 napisał/a:
Samba napisał/a:

Że porzygują itp. Ten sposób w jaki o nich piszesz wyraźnie wskazuje na to, że nie dorosłeś jeszcze do roli ojca.
Czy twoja żona wie, że zamierzasz żyć dopiero na emeryturze?


Ty piszesz o mnie w samych negatywach bagatelizując pozytywne cechy. Dlaczego zatem ja nie mogę na światło dzienne wyjawiać negatywów posiadania dzieci ? Co ty za podwójne standardy tutaj stosujesz. No piszę prawdę, przecież dzieci to nie tylko ładne rysunki i uśmieszki, to także ta mroczna strona.

Masz racje dzieci to plusy ,ale tez minusy. Ja mam jedno dziecko 12 letnie ,wiecej swiadomie miec nie zamierzam(chyba,ze wpadka ,ale broń Boże przed tym)


W dzisiejszych czasach jeden prosty zabieg i nie ma żadnej wpadki.

247

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Muqin napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

No piszę prawdę, przecież dzieci to nie tylko ładne rysunki i uśmieszki, to także ta mroczna strona.

Normalnie odkrycie stulecia ! Mroczna strona powołania na świat potomstwa istnieje, jak najbardziej. Zająć się nimi trzeba, życie przestawiają na inne tory i koszty generują. I jeszcze niewdzięczne bywają jak dorosną, gdybyś przypadkiem zapomniał.

Smerf, zacząłeś wątek od tego, że chyba masz problem.
A tak na teraz to co - uważasz, ze go masz czy wcale nie i utwierdziłeś się w przekonaniu, że z Twojej strony wszystko ok ?


No z technicznego punktu widzenia dzieci to rzeczywiście więcej negatywów aniżeli pozytywów, aczkolwiek żeby nie być do końca krytycznym to w ekonomii jest coś takiego jak efekt gapowicza. Chodzi w nim mniej więcej o to, że z perspektywy jednej osoby bardzo opłacalne jest bycie gapowiczem, bo korzysta się z dóbr i usług nie ponosząc przy tym kosztów, gorzej jest jak tak zaczyna myśleć każdy, wtedy zaczyna brakować kasy na sfinansowanie tych dóbr i usług. Tutaj jest tak samo, z perspektywy pojedynczej osoby nie opłaca się mieć dzieci, ale jak tak wszyscy zaczynają myśleć no to wiadomo co jest, mianowicie wszyscy będą pracować dużo dłużej żeby móc się utrzymać. Oczywiście ja jestem już zabezpieczony przed takim scenariuszem, to raczej problem osób żyjących na kredytach hipotecznych od 1 do 1, bo takie osoby nawet jak będą chciały zbudować kapitał to nie mają z czego, w najlepszym przypadku wejdzie mechanizm odwróconej hipoteki, bank pozwoli ci mieszkać w domu do śmierci wypłacając jakąś tam zapomogę, ale po twojej śmierci przejmuje mieszkanie.

Jakiś tam problem na pewno jest, aczkolwiek nie aż tak ogromny jak niektórzy go tutaj malują. Niechętnie chce opuszczać swoje dotychczasowe mieszkanie, bo niski koszt jego sprawia, że mogę więcej pieniędzy zainwestować, a co za tym idzie więcej w dłuższej perspektywie zarobić, aczkolwiek ten model jest nie do utrzymania. Innych wydatków za bardzo nie ograniczę, a też nie mam za bardzo możliwości istotnego zwiększenia swoich zarobków. Własne biznesy odpadają, bo to za duże ryzyko, lepsze jest inwestowanie pasywne.

248

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

Ty piszesz o mnie w samych negatywach bagatelizując pozytywne cechy. Dlaczego zatem ja nie mogę na światło dzienne wyjawiać negatywów posiadania dzieci ? Co ty za podwójne standardy tutaj stosujesz. No piszę prawdę, przecież dzieci to nie tylko ładne rysunki i uśmieszki, to także ta mroczna strona.

Masz racje dzieci to plusy ,ale tez minusy. Ja mam jedno dziecko 12 letnie ,wiecej swiadomie miec nie zamierzam(chyba,ze wpadka ,ale broń Boże przed tym)


W dzisiejszych czasach jeden prosty zabieg i nie ma żadnej wpadki.

Te zabiegi tez maja swoje ryzyko medyczne niestety

249

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Jack Sparrow napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

Na lekach, na ubraniach, na elektronice, na jedzeniu czy na edukacji. W takich rzeczach zdecydowanie bardziej stawiam na jakość.


Na lekach nie da się oszczędzać. To po prostu fizycznie niemożliwe. Można za to przepłacać.


Elektronika - nie wiem o jakiej możesz mówić na 30paru metrach mieszkania.


Edukacja - to samo. Nie macie dzieci. Na swojej? To też nie kumam. Albo masz szkolenia certyfikacyjne, albo nie. Ale tu nie widzę pola do oszczędzania, bo to nie jest tak, że tu jakaś korelacja ceny występuje. Są certyfikowane i tanie (lub wręcz darmowe, bo dofinansowane), a są i takie, po których papierkiem można się podetrzeć, bo nie ma żadnej mocy prawnej, a kosztują kilkanaście tysi. Bo akurat jest moda na dany temat i prowadzi to jakiś pomniejszy celebryta.


Oczywiście że można na lekach oszczędzać np są osoby, które leków nie kupują bo ich nie stać, albo kupują ale biorą połowę porcji, albo biorą jakieś tańsze zamienniki, różne są sytuacje.

Sam mój komputer to z 15tys zł kosztował.

Inwestor tak naprawdę ciągle musi się czegoś uczyć. Dostęp do niektórych danych, które nie są od tak o dostępne publicznie potrafi momentami dużo kosztować.

250

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Julia life in UK napisał/a:
Smerf1 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Masz racje dzieci to plusy ,ale tez minusy. Ja mam jedno dziecko 12 letnie ,wiecej swiadomie miec nie zamierzam(chyba,ze wpadka ,ale broń Boże przed tym)


W dzisiejszych czasach jeden prosty zabieg i nie ma żadnej wpadki.

Te zabiegi tez maja swoje ryzyko medyczne niestety

Akurat zabieg podwiązania jajowodów czy u faceta wazektomia raczej są uważane za bezpieczne zabiegi, nie są one też jakoś mocno skomplikowane żeby coś tam się miało dziać, oczywiście ryzyko istnieje, ale zawsze ryzyko trzeba porównywać nie do sytuacji w której nic się nie robi, tylko do alternatyw np jakie jest ryzyko zabiegu podwiązania jajowodów do ryzyka brania tabletek antykoncepcyjnych ? Moja żona regularnie bierze tabletki i wiem doskonale, że nie zawsze na nią dobrze działały.

251

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:

Jakiś tam problem na pewno jest, aczkolwiek nie aż tak ogromny jak niektórzy go tutaj malują. Niechętnie chce opuszczać swoje dotychczasowe mieszkanie, bo niski koszt jego sprawia, że mogę więcej pieniędzy zainwestować, a co za tym idzie więcej w dłuższej perspektywie zarobić, aczkolwiek ten model jest nie do utrzymania. Innych wydatków za bardzo nie ograniczę, a też nie mam za bardzo możliwości istotnego zwiększenia swoich zarobków. Własne biznesy odpadają, bo to za duże ryzyko, lepsze jest inwestowanie pasywne.

Znam singli którzy maja duże domy czy mieszkania i komfortowo sobie żyją.
Własna sala kinowa, własna siłownia i inne udogodnienia ? Czemu nie.

Ale 30m2 to nie jest żaden komfort. Nawet dla singla.
Dawno temu mieszkanie poniżej 40m2 to była kawalerka dla 1 osoby.

Nie wyobrażam sobie mieszkania w 2 osoby w takiej klitce.
Sam po rozwodzie myślałem aby sprzedać dom i kupić sobie mieszkanie około 50m2 bo mniejszego nawet nie brałem po uwagę, ale stwierdziłem że koszty utrzymania mieszkanie 50m2 będą większe niż mojego sporo większego domu a komfort i możliwości jakie oferuje dom nigdy nie będą takie jak w przypadku chowu klatkowego (bloku).

A co do dzieci.
Dzieci nie są czymś wymaganym. Są osoby które nie chcą i są takie które nie powinny mieć.
Nie każdy ma predyspozycje.
Ja osobiście dużo bym dał aby mieć jeszcze dzieci, nawet gromadkę big_smile

A pieniądze ? Nie zabiorę ich do grobu, dostaną je moje córki.

Dla mnie normalne w małżeństwie są dzieci. Nienormalne jest jak ich nie ma.  No chyba ,że z jakiś powodów i faktycznie ludzie nie chcą.
Choć dla mnie życie bez dzieci to jak lizanie lizaka przez folię.

Dla mnie to zwykły egoizm, bo przecież jakby nasi rodzice mieli takie same podejście to ... nas by nie było.


Według mnie uczciwość i szczerość to podstawa.
Jak nie chcesz mieć NIGDY dzieci to uważam że musisz to powiedzieć żonie.
Niech ona zdecyduje czy dzieci są dla niej ważne czy nie.

Ale oczywiście musisz sie liczyć z konsekwencjami.

252

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:

Ty piszesz o mnie w samych negatywach bagatelizując pozytywne cechy. Dlaczego zatem ja nie mogę na światło dzienne wyjawiać negatywów posiadania dzieci ? Co ty za podwójne standardy tutaj stosujesz. No piszę prawdę, przecież dzieci to nie tylko ładne rysunki i uśmieszki, to także ta mroczna strona.

Smerf, chodzi mi o to, ze gdybyś teraz już chciał mieć dziecko, to nie skupiałbyś się na negatywach tak bardzo. A się skupiasz. Czy żona wie, że zamierzasz "żyć" dopiero na emeryturze? - Ponawiam pytanie. Żyć, czyli korzystać z zarobionych pieniędzy.

253 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2026-01-25 19:39:22)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Gdyby żona Smerfa znała prawdę to już dawno zostawiłaby go i pozbawiła połowy majątku. Dlatego Smerf codziennie kombinuje chcąc ukryć swoje prawdziwe intencje i w tym celu manipuluje rzeczywistością, aby był postrzegany przez nią w pozytywnym świetle. Zrobi się ciekawie, kiedy Jego żona zorientuje się, że ich plany na przyszłość są całkowicie rozbieżne.

254

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Samba napisał/a:

[Czy żona wie, że zamierzasz "żyć" dopiero na emeryturze? - Ponawiam pytanie. Żyć, czyli korzystać z zarobionych pieniędzy.

Przyłączam się do pytania.
Wie czy nie?

255

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

To pytanie retoryczne. Wszyscy znamy odpowiedź. To oczywista oczywistość.

256

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:

Oczywiście że można na lekach oszczędzać np są osoby, które leków nie kupują bo ich nie stać, albo kupują ale biorą połowę porcji, albo biorą jakieś tańsze zamienniki, różne są sytuacje.

LOL

"tańszy zamiennik" to po prostu lek generyczny, kiedy twórcy wygasł patent. Apap ma paracetamol. I ten sam paracetamol i w tej dawce jest w samym paracetamolu (jako nazwa leku), w codiparze i innych. Tak samo z ibuprofenem. Po prostu wybierasz najtańszy, bo wszystkie mają taki sam skład.

Jak nie kupujesz, bo ciebie nie stać, albo jesteś idiotą, bo bierzesz niezgodnie z zaleceniami lekarza to nie jest to oszczędzanie.


Sam mój komputer to z 15tys zł kosztował.

I co w związku z tym? Komputer to twoje narzędzie pracy i rozrywki. Ile wydałeś nie ma aż takiego znaczenia, bo cena nie oznacza tu automatycznie jakości. Niemniej fakt, że rzuciłeś kwotą, a nie osiągami swojego kompa dowodzi raczej temu, że sobie nie żałujesz - żonie tak. I zbywasz ją wiecznym "później".


Inwestor tak naprawdę ciągle musi się czegoś uczyć. Dostęp do niektórych danych, które nie są od tak o dostępne publicznie potrafi momentami dużo kosztować.

To są po prostu koszty inwestycji. Aczkolwiek to nie do końca szczęśliwy dobór słów. Jeśli "dane" (cokolwiek miałoby to znaczyć) są legalnie dostępne to są publiczne. Paywall niczego tu nie zmienia. Inwestor to przede wszystkim musi śledzić informacje.

257

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Samba napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

Ty piszesz o mnie w samych negatywach bagatelizując pozytywne cechy. Dlaczego zatem ja nie mogę na światło dzienne wyjawiać negatywów posiadania dzieci ? Co ty za podwójne standardy tutaj stosujesz. No piszę prawdę, przecież dzieci to nie tylko ładne rysunki i uśmieszki, to także ta mroczna strona.

Smerf, chodzi mi o to, ze gdybyś teraz już chciał mieć dziecko, to nie skupiałbyś się na negatywach tak bardzo. A się skupiasz. Czy żona wie, że zamierzasz "żyć" dopiero na emeryturze? - Ponawiam pytanie. Żyć, czyli korzystać z zarobionych pieniędzy.


To źle ci się wydaje. Ja zawsze skupiam się na negatywach i pozytywach praktycznie w każdej sytuacji. Jestem życiowym pragmatykiem, a nie romantykiem. Nie rozumiem jak przy planowaniu dziecka można nie brać negatywów pod uwagę ? Przecież to jest aż krzyczenie światu "jestem nieodpowiedzialny" ale wkurzają mnie ludzie z życiowym podejściem "jakoś to tam będzie" nie mają żadnego awaryjnego planu, a potem zostają z ręką w nocniku.

Oczywiście, że nie wie, bo to jest nieprawda. Źle zinterpretowałaś moją odpowiedź że emeryturę zamierzam poświęcić głównie swoim pasjom. Z tego zdania nie wynika wniosek, że do emerytury niczego nie będę robić oprócz inwestowania. To jest tak jak z wydatkami na leki, głównie wydajemy na leki w wieku 60+ ale czy to znaczy, że żadne wydatki się nie zdarzą w wieku 20+ ?

258

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:

Jestem życiowym pragmatykiem

Raczej sknerą. Nikt żyjący w dwie osoby na 30metrach nie jest pragmatykiem.

259

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Alessandro napisał/a:

Gdyby żona Smerfa znała prawdę to już dawno zostawiłaby go i pozbawiła połowy majątku. Dlatego Smerf codziennie kombinuje chcąc ukryć swoje prawdziwe intencje i w tym celu manipuluje rzeczywistością, aby był postrzegany przez nią w pozytywnym świetle. Zrobi się ciekawie, kiedy Jego żona zorientuje się, że ich plany na przyszłość są całkowicie rozbieżne.


Rozbieżne są, ale czy całkowicie ? Wiadomo, że w związku trzeba szukać kompromisu.

260

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Muqin napisał/a:
Samba napisał/a:

[Czy żona wie, że zamierzasz "żyć" dopiero na emeryturze? - Ponawiam pytanie. Żyć, czyli korzystać z zarobionych pieniędzy.

Przyłączam się do pytania.
Wie czy nie?


No nie wie. Wyjaśniłem, że to bzdura.

Posty [ 196 do 260 z 297 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026