netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

296 odpowiedzi9 671 wyświetleńzałożony przez Smerf1, 17.01.2026

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 297 ]

131

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Legat napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

Jeśli ma pieniądze to ja osobiście nie zabraniam jej domu kupować, problem polega na tym że ona tyle kasy nie ma.

Tu masz sedno problemów wielu związków. Kobieta się domaga czegoś na co sama nie chce zapracować. I oczywiście wina jest męża, bo to on ma pociągnac te sanki. Tylko, że gdy dojdzie do rozwodu, no to kobieta już nie powie, mężu to ty to pociągnąłeś i dzielimy np. 75% dla ciebie i 25% dla mnie - tylko na pół.


No niestety, problem istniejący od lat, czyli rozwody które bardzo mocno uprzywilejowują kobiety.

132

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
wieka napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:
wieka napisał/a:

Nie wiedziałam, że jesteś taki znawca w jakim wieku dzieci najlepiej rodzić big_smile
A jak widać macie takie same priorytety, więc jest szansa, że na tym biznesie skończy podobnie do ciebie wink Tylko kasa się zgadza big_smile

Wieka chyba oczywiste jest że czym wcześniej się urodzi tym lepiej.
Po prostu większa szansa na sukces, zdrowe dziecko i brak problemów.

Wystarczy poszukać i wszędzie jest napisane że optymalny wiek kobiety to 20+.

Co do priorytetów to napisałem ,że trzeba uważać bo niestety przesadna oszczędność jest jak narkotyk. Łatwo przedawkować i się uzależnić.
Wiem coś po sobie.

A później już jest bardzo bardzo trudno.

Dlatego trzeba szukać kompromisu. Posiadanie oszczędności i zapewnienie dobrobytu rodzinie bardzo ważne, ale też nie można przesadzić.
Bo pieniądze nie może być na pierwszym miejscu.

Teraz dużo lepiej…
Autor już jest uzależniony, to może byś mu doradził jak ma on z tego wyjść. Bo, to że mu żona truje to za mało, ja myślę, że jakby postawiła sprawę na ostrzu noża, to może by dopiero do niego dotarło.
Słowo kompromis, też do niego nie dociera.



Nie wiem jaki kompromis. Chyba nie padła zadna inna rada, niż to co chce właściwie moja żona, czyli olać inwestycje, bo jestem uzależniony i zamiast tego kupić dom.

133

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Kaszpir007 napisał/a:
wieka napisał/a:

Teraz dużo lepiej…
Autor już jest uzależniony, to może byś mu doradził jak ma on z tego wyjść. Bo, to że mu żona truje to za mało, ja myślę, że jakby postawiła sprawę na ostrzu noża, to może by dopiero do niego dotarło.
Słowo kompromis, też do niego nie dociera.

Wieka.


Ja byłem tak samo wychowany jak ten facet.
Poszanowanie do pieniędzy, oszczędzanie. Kredyty to zło i jak coś CI potrzeba to zapracuj na to.

Ma to sporo zalet, bo dzięki temu miałem w wieku poniżej 30lat własne mieszkanie 65m2. Dzięki temu łatwiej mi było założyć rodzinę i łatwiej nam było.

Ciężko radzić jak samemu nie do końca udało mi się z tego uwolnić big_smile

Ale myślę ,że warto ustalić pewne plany na przyszłość.

Typu za 3-4 lata kupujemy dom. Wtedy czas na dzieci i na rodzinę.
Koniec giełdy, koniec kryptowalut.

Po prostu trzeba się odciąć. Trzeba odwyku jak w przypadku hazardzisty czy alkoholika.
A kryptowaluty czy giełda to istny hazard.

Wiem coś o giełdzie, bo mnie sporo kosztowało big_smile

Ale tak to jest jak rozsądek przegrywa z chciwością big_smile


Moim zdaniem popełniasz błąd mówiąc, że giełda to hazard. Przecież to nie jest ruletka że obstawiasz bo tak ci się podoba czarne, a wypadnie może czarne a może czerwone, a może zielone. Na giełdzie po prostu kupujesz akcje, czyli jakąś tam część firmy, to jest tak jakbyś otwierał swój własny biznes, ale masz dużo niższe bariery wejścia, no i nie bierzesz czynnego udziału zajmowanie się tą firmą, możesz robić inne zajęcia. Kryptowaluty to akurat jest trochę hazardzik, bo rzeczywiście zachowują się trochę nieprzewidywalnie, ale sam fakt, że BTC jest ograniczona ilość na świecie, a do jego wydobycia potrzebna jest koparka i energia sprawia, że w długim terminie czasu powinno to nieść za sobą jakąś wartość. Metale szlachetne natomiast to aktywo znane od wieków, które służyło do zabezpieczenia majątku.

134

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:
wieka napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

Zgadza się, pochodzę z  biednej rodziny, ale żeby nie było moja żona też nie pochodzi z najbogatszej, a ona nie ma takiej tendencji do chomikowania pieniędzy i ich pomnażania jak robię to ja.

Reguły to nigdy nie ma, bo nasze cechy siedzą też w genach.
Co do domu i posiadania dzieci to pewnie od kilku lat już tak powtarzasz, że to będzie za trzy cztery lata tongue
Na pewno nie można mówić o tobie, że jesteś oszczędny, bo to cecha pozytywna, ciebie to można określić bardziej dusigroszem, nie przyjmujesz żadnych argumentów, co sugeruje uzależnienie tak silne, że nie możesz nawet ograniczyć do minimum inwestycji na jakiś czas i zdjąć się rodziną.

Ty nie musisz brać kredytu, więc to też żaden argument, a jak już to częściowy.

Ale to nie jest tak, ze my musimy się niewiadomo jak spieszyć bo np ja mam 40 lat, a ona 38 więc jak teraz się nie zdecydujemy na dziecko to za rok już będzie za późno.

Twierdzisz że oszczędzanie to pozytywna cecha, przypominam ci, że w dzisiejszych czasach mając dobre chęci nie da się oszczędzać pieniędzy, dlaczego ? Ponieważ zje ci je inflacja. W dzisiejszych czasach jeżeli pieniędze mają trzymać wartość to musisz je inwestować, nie da się inaczej.

Oczywiście, że to nie jest tak, że nie przyjmuje do wiadomości żadnych argumentów. Oczywiście że przyjmuje, problem polega jedynie na tym, że nikt tutaj nie rozumie (no może poza jedną osobą) mojego punktu widzenia, dlatego każdy pisze głupoty na mój temat.

Na pewno nie głupoty, tak ci się tylko wydaje, chyba po to napisałeś, żeby przyjąć odrębne zdanie na klatę, a sam  przyznałeś, że masz problem i jesteś sknerą.
Możesz inwestować część i żyć normalnie, z ty się zapędzasz w kozi róg, bo nie masz planu, tylko przesuwasz co roku dojście do normalności.

135

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Jack Sparrow napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

Ja rozumiem, że u niektórych to modne brać 30-40 letnie kredyty

Jak pisałem -  bajkę uważam za wymyśloną. Kredyt to nie pętla jak się ma kilkaset tysięcy oszczędności. To sposób na nieruszanie własnego kapitału. Co byś wiedział, gdybyś taką kwotę posiadał.

No czyli tobie po prostu chodziło o sytuację w której kapitał zostaje sobie na giełdzie generując pasywny dochód, a ja zamiast inwestować pieniądze na giełdzie to spłacam za to kredyt hipoteczny. Po prostu w tym modelu nie uwzględniłeś kosztu utraconych korzyści.

136

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Muqin napisał/a:

Smerf zapytał, czy naszym zdaniem on ma problem? Wychodzi na to, że forum raczej jest zgodne, problem ma.
Jak pisałam - może jak dostanie pozew rozwodowy to zauważy. A może i nie.
"Dobra rada" z której zapewne Smerf nie skorzysta (ale klawiatura cierpliwa, co mi szkodzi napisać smile ) - Smerf, idź na terapię w kierunku "uzależnienie". Sprawdź to skoro masz wątpliwości, czy wszystko ok z tym Twoim podejściem do giełdy.  Im prędzej tym lepiej.


Na jaki konkretnie odwyk i od czego ma mnie on oduzależnić ?

137

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:


Nie wiem jaki kompromis. Chyba nie padła zadna inna rada, niż to co chce właściwie moja żona, czyli olać inwestycje, bo jestem uzależniony i zamiast tego kupić dom.

Ja ci dam inną radę; rozwiedź się.

Właściwie po co ty się żeniłeś? Okłamałeś swoją żonę, że chcesz dzieci i normalne życie, bo teraz rakiem się wycofujesz ze wszystkiego. Dzieci  nie chcesz, wpędzasz żonę w lata, przymuszasz ją do życia na 30m2 latami, bez żadnych perspektyw na zmianę. Stawiam dolary przeciw orzechom, że gdyby teraz twoja żona urodziła dziecko (wbrew twoim oczekiwaniom), to i tak dalej gnieżdzilibyście się w tej klicie. Ja kiedyś krótko, przez parę tygodni mieszkałam w Warszawie w mieszkaniu 28 m2 które kupiłam jako inwestycje i mimo że byłam sama, to umęczyło mnie to strasznie, a wy we dwójkę na 30? I to ileś tam lat? Czlowieku, ty się do związku nie nadajesz i tyle. W ogóle nie bierzesz pod uwagę potrzeb swojej żony, liczysz się tylko ty i twoje uzależnienie. Do tego trzymasz się wersji, że kiedy żona ma dach nad głową, co jeść i nie wyłączają wam prądu, to ona ma wszystko czego potrzebuje.

Rozwiedź się. Żona nie jest ci do niczego potrzebna, a właściwie jest ci kulą u nogi, do tego ma ochotę się rozmnożyć, a to uszczupli twój majątek czy tego chcesz czy nie. Jeśli ją teraz zostawisz, to ona po pierwszym szoku znajdzie sobie normalnego faceta i będzie żyć normalnie. Chociaż tyle dla niej zrób.

138

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Bert44 napisał/a:
Muqin napisał/a:

Smerf zapytał, czy naszym zdaniem on ma problem? Wychodzi na to, że forum raczej jest zgodne, problem ma.
Jak pisałam - może jak dostanie pozew rozwodowy to zauważy. A może i nie.
"Dobra rada" z której zapewne Smerf nie skorzysta (ale klawiatura cierpliwa, co mi szkodzi napisać smile ) - Smerf, idź na terapię w kierunku "uzależnienie". Sprawdź to skoro masz wątpliwości, czy wszystko ok z tym Twoim podejściem do giełdy.  Im prędzej tym lepiej.

Tym bardziej ze jak mowi dorobił sie na gieldzie troche fartem. A z fartem jak fartem raz jest raz go nie ma


A czy Warren Buffet jest według ciebie hazardzistą który dorobił się fartem czy może autorytetem ?

139 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2026-01-19 19:56:24)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

trollowanie EJ AJ  big_smile
pokazuje wszystkie braki sztucznej inteligencji, ale celowo nie pomogę podsumowując je.
niech człowiek wysili mózg swój, albo będzie niezaliczone zadanie do szkoły, albo koniec zabawy dla nudziarza smile

140

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Muqin napisał/a:

Dlatego jest adrenalina , Bert.
24 października 1929 roku na mniejszą skalę też się co jakiś czas pojawia.


Dzisiejszy świat finansów i inwestycji działa troszeczkę inaczej niż 24 października 1929. Gdyby to odbywało się w dzisiejszych realiach to dzień 25 października 1929 byłby dniem wyśmienitych okazji inwestycyjnych. Tak to działa, wystarczy zobaczyć na podstawowe statystyki i wykresy.

141

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Pomnażasz majątek, w porządku. Tylko w jakim celu? Z tego co mówisz to wyłącznie sztuka dla sztuki. Przecież można jednocześnie korzystać z wypracowanych profitów oraz nadal je osiągać. Przyszłość jest ważna, ale to co jest tu i teraz także.

142

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
wieka napisał/a:
Smerf1 napisał/a:
wieka napisał/a:

Reguły to nigdy nie ma, bo nasze cechy siedzą też w genach.
Co do domu i posiadania dzieci to pewnie od kilku lat już tak powtarzasz, że to będzie za trzy cztery lata tongue
Na pewno nie można mówić o tobie, że jesteś oszczędny, bo to cecha pozytywna, ciebie to można określić bardziej dusigroszem, nie przyjmujesz żadnych argumentów, co sugeruje uzależnienie tak silne, że nie możesz nawet ograniczyć do minimum inwestycji na jakiś czas i zdjąć się rodziną.

Ty nie musisz brać kredytu, więc to też żaden argument, a jak już to częściowy.

Ale to nie jest tak, ze my musimy się niewiadomo jak spieszyć bo np ja mam 40 lat, a ona 38 więc jak teraz się nie zdecydujemy na dziecko to za rok już będzie za późno.

Twierdzisz że oszczędzanie to pozytywna cecha, przypominam ci, że w dzisiejszych czasach mając dobre chęci nie da się oszczędzać pieniędzy, dlaczego ? Ponieważ zje ci je inflacja. W dzisiejszych czasach jeżeli pieniędze mają trzymać wartość to musisz je inwestować, nie da się inaczej.

Oczywiście, że to nie jest tak, że nie przyjmuje do wiadomości żadnych argumentów. Oczywiście że przyjmuje, problem polega jedynie na tym, że nikt tutaj nie rozumie (no może poza jedną osobą) mojego punktu widzenia, dlatego każdy pisze głupoty na mój temat.

Na pewno nie głupoty, tak ci się tylko wydaje, chyba po to napisałeś, żeby przyjąć odrębne zdanie na klatę, a sam  przyznałeś, że masz problem i jesteś sknerą.
Możesz inwestować część i żyć normalnie, z ty się zapędzasz w kozi róg, bo nie masz planu, tylko przesuwasz co roku dojście do normalności.

Tak przyznalem od samego początku, że jestem sknerą, aczkolwiek moje sknerstwo nie jest dla samego bycia sknerą, wbrew pozorom nie sprawia mi to żadnej przyjemności, nie robię tego żeby komuś zrobić za wszelką cenę na złość, robię w celu osiągnięcia przyszłych korzyści, które suma sumarum wyjdą na plus.

143

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Taa... Wykupisz sobie prestiżowy pogrzeb, z orkiestrą dętą. Nikt takiego nigdy nie miał w okolicy. Zaimponujesz czlowieku, będą cię długo pamiętali big_smile

144

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Salomonka napisał/a:
Smerf1 napisał/a:


Nie wiem jaki kompromis. Chyba nie padła zadna inna rada, niż to co chce właściwie moja żona, czyli olać inwestycje, bo jestem uzależniony i zamiast tego kupić dom.

Ja ci dam inną radę; rozwiedź się.

Właściwie po co ty się żeniłeś? Okłamałeś swoją żonę, że chcesz dzieci i normalne życie, bo teraz rakiem się wycofujesz ze wszystkiego. Dzieci  nie chcesz, wpędzasz żonę w lata, przymuszasz ją do życia na 30m2 latami, bez żadnych perspektyw na zmianę. Stawiam dolary przeciw orzechom, że gdyby teraz twoja żona urodziła dziecko (wbrew twoim oczekiwaniom), to i tak dalej gnieżdzilibyście się w tej klicie. Ja kiedyś krótko, przez parę tygodni mieszkałam w Warszawie w mieszkaniu 28 m2 które kupiłam jako inwestycje i mimo że byłam sama, to umęczyło mnie to strasznie, a wy we dwójkę na 30? I to ileś tam lat? Czlowieku, ty się do związku nie nadajesz i tyle. W ogóle nie bierzesz pod uwagę potrzeb swojej żony, liczysz się tylko ty i twoje uzależnienie. Do tego trzymasz się wersji, że kiedy żona ma dach nad głową, co jeść i nie wyłączają wam prądu, to ona ma wszystko czego potrzebuje.

Rozwiedź się. Żona nie jest ci do niczego potrzebna, a właściwie jest ci kulą u nogi, do tego ma ochotę się rozmnożyć, a to uszczupli twój majątek czy tego chcesz czy nie. Jeśli ją teraz zostawisz, to ona po pierwszym szoku znajdzie sobie normalnego faceta i będzie żyć normalnie. Chociaż tyle dla niej zrób.

Nie okłamywałem jej z dziećmi, naprawdę w chwili gdy żeniłem się z nią na powaznie myślałem o dzieciach, ale wiesz to była dalsza przyszłość, a nie że teraz. I nie jest prawdą, że nie daje żadnych perspetyw na zmianę.

145 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-01-19 20:18:36)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:

Ja sam osobiście nie jestem wielkim zwolennikiem posiadania domu na własność, wynika to trochę z tego, że dom mocno przywiązuje do miejsca, na zachodzie np w Niemczech głównie się wynajmuje mieszkania.

Zależy jak spojrzeć. Wynajmujesz mieszkanie albo dom przez 20-30 lat a potem się wyprowadzasz. I już.

Spłacasz kredyt 20-30 lat (koszty często porównywalne do wynajmu) I mieszkasz dalej. Albo sprzedajesz i odzyskujesz wpłacone pieniądze.  Albo wynajmujesz i masz dodatek do emerytury o ktora tak walczysz. Twoje podejście w tym jest antyinwestycyjne. Wyrzucona kasa

A miejsce zamieszkania możesz zmieniać sprzesjac i kupując nieruchomości.

146

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Alessandro napisał/a:

Pomnażasz majątek, w porządku. Tylko w jakim celu? Z tego co mówisz to wyłącznie sztuka dla sztuki. Przecież można jednocześnie korzystać z wypracowanych profitów oraz nadal je osiągać. Przyszłość jest ważna, ale to co jest tu i teraz także.

Cel był taki żeby wcześnie odejść na emeryturę i poświęcić się swoim pasjom, nie wiem np mogłoby być to łowienie ryb, a do pracy chodzić jak mi się znudzi.

147 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2026-01-19 20:22:37)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:
Alessandro napisał/a:

Pomnażasz majątek, w porządku. Tylko w jakim celu? Z tego co mówisz to wyłącznie sztuka dla sztuki. Przecież można jednocześnie korzystać z wypracowanych profitów oraz nadal je osiągać. Przyszłość jest ważna, ale to co jest tu i teraz także.

Cel był taki żeby wcześnie odejść na emeryturę i poświęcić się swoim pasjom, nie wiem np mogłoby być to łowienie ryb, a do pracy chodzić jak mi się znudzi.

To ile jeszcze potrzebujesz czasu? Zresztą nieważne. To pokazuje, że nie tylko jesteś sknerą, ale także egoistą.

148

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Muqin napisał/a:

Smerf zapytał, czy naszym zdaniem on ma problem? Wychodzi na to, że forum raczej jest zgodne, problem ma.
Jak pisałam - może jak dostanie pozew rozwodowy to zauważy. A może i nie.
"Dobra rada" z której zapewne Smerf nie skorzysta (ale klawiatura cierpliwa, co mi szkodzi napisać smile ) - Smerf, idź na terapię w kierunku "uzależnienie". Sprawdź to skoro masz wątpliwości, czy wszystko ok z tym Twoim podejściem do giełdy.  Im prędzej tym lepiej.

Tym bardziej ze jak mowi dorobił sie na gieldzie troche fartem. A z fartem jak fartem raz jest raz go nie ma


A czy Warren Buffet jest według ciebie hazardzistą który dorobił się fartem czy może autorytetem ?

Nie wiem nie interesuje się nim ani giełda

149

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Ela210 napisał/a:

trollowanie EJ AJ  big_smile
pokazuje wszystkie braki sztucznej inteligencji, ale celowo nie pomogę podsumowując je.
niech człowiek wysili mózg swój, albo będzie niezaliczone zadanie do szkoły, albo koniec zabawy dla nudziarza smile

Sherlock Holmes się obudził big_smile

150

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Bert44 napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

Ja sam osobiście nie jestem wielkim zwolennikiem posiadania domu na własność, wynika to trochę z tego, że dom mocno przywiązuje do miejsca, na zachodzie np w Niemczech głównie się wynajmuje mieszkania.

Zależy jak spojrzeć. Wynajmujesz mieszkanie albo dom przez 20-30 lat a potem się wyprowadzasz. I już. Spłacasz kredyt 20-30 lat (koszty często porównywalne) I mieszkasz dalej. Albo sprzedajesz i odzyskujesz wpłacone pieniądze.  Twoje podejście w tym jest antyinwestycyjne. Wyrzucona kasa

A miejsce zamieszkania możesz zmieniać sprzesjac i kupując nieruchomości.

Bierz pod uwagę, że w Polsce są najdroższe kredyty w Europie (albo jedne z najdroższych) które w praktyce sprowadzaą się do tego, że musisz oddać 2-2,5 razy więcej niż pożyczyłeś. Pożyczyłeś 1mln zł na dom, oddasz 2,5mln zł bankowi, rata kredytu wyniesie zatem jakieś 7k zł miesięcznie, dodatkowo kredyty w Polsce mogą sobie od tak o wzrosnąć.

151

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Muqin napisał/a:

Smerf zapytał, czy naszym zdaniem on ma problem? Wychodzi na to, że forum raczej jest zgodne, problem ma.
Jak pisałam - może jak dostanie pozew rozwodowy to zauważy. A może i nie.
"Dobra rada" z której zapewne Smerf nie skorzysta (ale klawiatura cierpliwa, co mi szkodzi napisać smile ) - Smerf, idź na terapię w kierunku "uzależnienie". Sprawdź to skoro masz wątpliwości, czy wszystko ok z tym Twoim podejściem do giełdy.  Im prędzej tym lepiej.

Tym bardziej ze jak mowi dorobił sie na gieldzie troche fartem. A z fartem jak fartem raz jest raz go nie ma


A czy Warren Buffet jest według ciebie hazardzistą który dorobił się fartem czy może autorytetem ?

Nie wiem nie interesuje się nim ani giełda

Napisałeś że miałeś farta bo bitcoiny czy coś z 50 na 1000 poszły i ceny złota wystrzeliły. Nie napisałeś przewidziałem wzrost cen złota na podstawie...Tylko fartem. Równie dobrze mogło byc w druga strone. Po prostu uważaj. Mam kumpla który grał na kontraktach terminowych. Kosił ciężki szmal. Aż stracił wszystko. Dźwignia. Dobra w jedną i drugą stronę. Dalej sie bawi ale juz tylko określoną suma

152

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Bert44 napisał/a:
Smerf1 napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Tym bardziej ze jak mowi dorobił sie na gieldzie troche fartem. A z fartem jak fartem raz jest raz go nie ma


A czy Warren Buffet jest według ciebie hazardzistą który dorobił się fartem czy może autorytetem ?

Nie wiem nie interesuje się nim ani giełda

Napisałeś że miałeś farta bo bitcoiny czy coś z 50 na 1000 poszły i ceny złota wystrzeliły. Nie napisałeś przewidziałem wzrost cen złota na podstawie...Tylko fartem. Równie dobrze mogło byc w druga strone. Po prostu uważaj. Mam kumpla który grał na kontraktach terminowych. Kosił ciężki szmal. Aż stracił wszystko. Dźwignia. Dobra w jedną i drugą stronę. Dalej sie bawi ale juz tylko określoną suma


No kontrakty terminowe to akurat jest hazard, zwłaszcza na dźwigni. No, ale kupowanie akcji to nie jest to samo.

153 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2026-01-19 22:27:58)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Smerf1 napisał/a:


Nie wiem jaki kompromis. Chyba nie padła zadna inna rada, niż to co chce właściwie moja żona, czyli olać inwestycje, bo jestem uzależniony i zamiast tego kupić dom.

Ja ci dam inną radę; rozwiedź się.

Właściwie po co ty się żeniłeś? Okłamałeś swoją żonę, że chcesz dzieci i normalne życie, bo teraz rakiem się wycofujesz ze wszystkiego. Dzieci  nie chcesz, wpędzasz żonę w lata, przymuszasz ją do życia na 30m2 latami, bez żadnych perspektyw na zmianę. Stawiam dolary przeciw orzechom, że gdyby teraz twoja żona urodziła dziecko (wbrew twoim oczekiwaniom), to i tak dalej gnieżdzilibyście się w tej klicie. Ja kiedyś krótko, przez parę tygodni mieszkałam w Warszawie w mieszkaniu 28 m2 które kupiłam jako inwestycje i mimo że byłam sama, to umęczyło mnie to strasznie, a wy we dwójkę na 30? I to ileś tam lat? Czlowieku, ty się do związku nie nadajesz i tyle. W ogóle nie bierzesz pod uwagę potrzeb swojej żony, liczysz się tylko ty i twoje uzależnienie. Do tego trzymasz się wersji, że kiedy żona ma dach nad głową, co jeść i nie wyłączają wam prądu, to ona ma wszystko czego potrzebuje.

Rozwiedź się. Żona nie jest ci do niczego potrzebna, a właściwie jest ci kulą u nogi, do tego ma ochotę się rozmnożyć, a to uszczupli twój majątek czy tego chcesz czy nie. Jeśli ją teraz zostawisz, to ona po pierwszym szoku znajdzie sobie normalnego faceta i będzie żyć normalnie. Chociaż tyle dla niej zrób.

Nie okłamywałem jej z dziećmi, naprawdę w chwili gdy żeniłem się z nią na powaznie myślałem o dzieciach, ale wiesz to była dalsza przyszłość, a nie że teraz. I nie jest prawdą, że nie daje żadnych perspetyw na zmianę.

A świstak siedzi i zawija sreberka...

Myślałeś o dzieciach aż do chwili gdy sobie babkę "zaklepałeś" ślubem. Potem realizujesz własne plany, dalekie od tego co wspólnie ustaliliście, bo masz przewagę finansową nad żoną.

Mam nadzieję, że jesteś trollem, bo czytając to co tutaj bajdurzysz, można się tylko cieszyć, że się takiego kogoś na swojej drodze nie spotkalo.
Rozumiem, że rozwodu nie bierzesz pod uwagę i z premedytacją spartolisz swojej żonie życie do imentu?

Uzależniony, pozbawiony empatii, kłamczuch do tego niezbyt rozgarnięty. Tak można cię krótko podsumować. Nie dziękuj.

154

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Wieko, przecież tu się nic kupy nie trzyma? smile
dlatego ze nie chodzi o rozwiązanie problemu, tylko poszukanie argumentów do tworzenia algorytmów smile
sam by ich nie wymyślił.

155

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Ela210 napisał/a:

Wieko, przecież tu się nic kupy nie trzyma? smile
dlatego ze nie chodzi o rozwiązanie problemu, tylko poszukanie argumentów do tworzenia algorytmów smile
sam by ich nie wymyślił.

Być może, ostatnio tylko są takie wątki tongue Sztuka dla sztuki. Kręcenie się w miejscu.

156

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Mam 30 lat i od dawna jestem sama. Z zewnątrz wszystko wygląda poprawnie. Praca stabilna, samodzielność, własne sprawy ogarnięte. Nikt nie powie, że sobie nie radzę. A jednak jest we mnie poczucie, że czegoś istotnego w tym życiu brakuje.

Samotność nie przyszła nagle. Wchodziła powoli, między kolejnymi etapami życia. Studia, praca, przeprowadzki, krótkie relacje, które kończyły się zanim zdążyły się naprawdę zacząć. Zawsze wydawało mi się, że jeszcze nie ten moment, że najpierw muszę stanąć pewniej na nogach, bardziej dojrzeć, poukładać siebie. Czas mijał, a ja coraz częściej zostawałam sama.

Najtrudniejsze nie są wieczory ani weekendy. Najtrudniejsze są drobne chwile, które nie mają gdzie się podziać. Brak osoby, do której można napisać bez powodu. Brak wspólnego śmiechu z rzeczy zupełnie błahych. Brak tego poczucia, że ktoś czeka – nie z obowiązku, tylko z potrzeby.

Nie czuję się gorsza ani przegrana. Czuję się zmęczona byciem silną non stop. Samotność nauczyła mnie samodzielności, ale też odebrała spontaniczność i lekkość. I coraz częściej myślę, że bycie samej przez chwilę może być wyborem, ale bycie samej zbyt długo zaczyna być ciężarem, który nosi się w ciszy.

157

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Salomonka napisał/a:
Smerf1 napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Ja ci dam inną radę; rozwiedź się.

Właściwie po co ty się żeniłeś? Okłamałeś swoją żonę, że chcesz dzieci i normalne życie, bo teraz rakiem się wycofujesz ze wszystkiego. Dzieci  nie chcesz, wpędzasz żonę w lata, przymuszasz ją do życia na 30m2 latami, bez żadnych perspektyw na zmianę. Stawiam dolary przeciw orzechom, że gdyby teraz twoja żona urodziła dziecko (wbrew twoim oczekiwaniom), to i tak dalej gnieżdzilibyście się w tej klicie. Ja kiedyś krótko, przez parę tygodni mieszkałam w Warszawie w mieszkaniu 28 m2 które kupiłam jako inwestycje i mimo że byłam sama, to umęczyło mnie to strasznie, a wy we dwójkę na 30? I to ileś tam lat? Czlowieku, ty się do związku nie nadajesz i tyle. W ogóle nie bierzesz pod uwagę potrzeb swojej żony, liczysz się tylko ty i twoje uzależnienie. Do tego trzymasz się wersji, że kiedy żona ma dach nad głową, co jeść i nie wyłączają wam prądu, to ona ma wszystko czego potrzebuje.

Rozwiedź się. Żona nie jest ci do niczego potrzebna, a właściwie jest ci kulą u nogi, do tego ma ochotę się rozmnożyć, a to uszczupli twój majątek czy tego chcesz czy nie. Jeśli ją teraz zostawisz, to ona po pierwszym szoku znajdzie sobie normalnego faceta i będzie żyć normalnie. Chociaż tyle dla niej zrób.

Nie okłamywałem jej z dziećmi, naprawdę w chwili gdy żeniłem się z nią na powaznie myślałem o dzieciach, ale wiesz to była dalsza przyszłość, a nie że teraz. I nie jest prawdą, że nie daje żadnych perspetyw na zmianę.

A świstak siedzi i zawija sreberka...

Myślałeś o dzieciach aż do chwili gdy sobie babkę "zaklepałeś" ślubem. Potem realizujesz własne plany, dalekie od tego co wspólnie ustaliliście, bo masz przewagę finansową nad żoną.

Mam nadzieję, że jesteś trollem, bo czytając to co tutaj bajdurzysz, można się tylko cieszyć, że się takiego kogoś na swojej drodze nie spotkalo.
Rozumiem, że rozwodu nie bierzesz pod uwagę i z premedytacją spartolisz swojej żonie życie do imentu?

Uzależniony, pozbawiony empatii, kłamczuch do tego niezbyt rozgarnięty. Tak można cię krótko podsumować. Nie dziękuj.



Ja przepraszam bardzo, ja inwestuje na giełdzie nie od wczoraj, moja żona wiedziała o tym na długo zanim wyszła za mnie za mąż, mimo wszystko zgodziła się być moją żoną czyli akceptowała to, zaczęło jej przeszkadzać to dopiero teraz z jakiegoś powodu, więc nie możesz powiedzieć, że realizuje coś innego niż ustaliliśmy. Co do dzieci to natomiast ważniejsze od ustaleń jest zapewnienie im odpowiednich warunków finansowo-bytowych. Na chwilę obecną to głupota się na dzieci decydować w naszym przypadku, bo co nam po tym jak zamieszkamy w większym mieszkaniu skoro tak naprawdę oboje pracujemy co trochę utrudnia posiadanie dzieci.

158

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

No tak, bo ci co mają dzieci nie pracują, więc nie mają takich utrudnień jak ty z żoną big_smile

159 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2026-01-20 19:35:31)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:

Ja przepraszam bardzo, ja inwestuje na giełdzie nie od wczoraj, moja żona wiedziała o tym na długo zanim wyszła za mnie za mąż, mimo wszystko zgodziła się być moją żoną czyli akceptowała to, zaczęło jej przeszkadzać to dopiero teraz z jakiegoś powodu, więc nie możesz powiedzieć, że realizuje coś innego niż ustaliliśmy. Co do dzieci to natomiast ważniejsze od ustaleń jest zapewnienie im odpowiednich warunków finansowo-bytowych. Na chwilę obecną to głupota się na dzieci decydować w naszym przypadku, bo co nam po tym jak zamieszkamy w większym mieszkaniu skoro tak naprawdę oboje pracujemy co trochę utrudnia posiadanie dzieci.

Twoje wypowiedzi charakteryzuje jedna cecha. Wszędzie widać różne odmiany w pierwszej osobie liczby pojedynczej. Twoją jedyną wybranką jest giełda i tylko tam czujesz się spełniony i szczęśliwy. Stworzyłeś sobie iluzoryczną bańkę, która kiedyś pęknie i wówczas okaże się, że jesteś pustym, jałowym, samotnym i sfrustrowanym człowiekiem.  Wtedy będzie już za późno na jakiekolwiek zmiany. Nie zauważasz jednego. Na giełdzie może i wygrywasz, za to życie przegrywasz z kretesem.
W ogóle nie doceniasz i nie szanujesz tego co masz. Może za jakiś czas w głowie Twojej żony dojrzeje myśl, aby spakować walizki, złożyć pozew rozwodowy i zacząć żyć od nowa, tym razem na własny rachunek.

160

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Parafrazując klasyka: "Giełdo, moja żono, jednak tyś najlepszą z dam!" big_smile

161

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
wieka napisał/a:

No tak, bo ci co mają dzieci nie pracują, więc nie mają takich utrudnień jak ty z żoną big_smile


No większość par dzieci nie ma, chyba że masz internet explorer i jeszcze nie dotarła do ciebie informacja że w niektórych powiatach wskaźnik dzietności jest nawet poniżej 1.

162

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Alessandro napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

Ja przepraszam bardzo, ja inwestuje na giełdzie nie od wczoraj, moja żona wiedziała o tym na długo zanim wyszła za mnie za mąż, mimo wszystko zgodziła się być moją żoną czyli akceptowała to, zaczęło jej przeszkadzać to dopiero teraz z jakiegoś powodu, więc nie możesz powiedzieć, że realizuje coś innego niż ustaliliśmy. Co do dzieci to natomiast ważniejsze od ustaleń jest zapewnienie im odpowiednich warunków finansowo-bytowych. Na chwilę obecną to głupota się na dzieci decydować w naszym przypadku, bo co nam po tym jak zamieszkamy w większym mieszkaniu skoro tak naprawdę oboje pracujemy co trochę utrudnia posiadanie dzieci.

Twoje wypowiedzi charakteryzuje jedna cecha. Wszędzie widać różne odmiany w pierwszej osobie liczby pojedynczej. Twoją jedyną wybranką jest giełda i tylko tam czujesz się spełniony i szczęśliwy. Stworzyłeś sobie iluzoryczną bańkę, która kiedyś pęknie i wówczas okaże się, że jesteś pustym, jałowym, samotnym i sfrustrowanym człowiekiem.  Wtedy będzie już za późno na jakiekolwiek zmiany. Nie zauważasz jednego. Na giełdzie może i wygrywasz, za to życie przegrywasz z kretesem.
W ogóle nie doceniasz i nie szanujesz tego co masz. Może za jakiś czas w głowie Twojej żony dojrzeje myśl, aby spakować walizki, złożyć pozew rozwodowy i zacząć żyć od nowa, tym razem na własny rachunek.

Czy zabezpieczając swoją przyszłość i przyszłość mojej rodziny przegrywam życie ?

163 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-01-20 20:34:32)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:
wieka napisał/a:

No tak, bo ci co mają dzieci nie pracują, więc nie mają takich utrudnień jak ty z żoną big_smile


…w niektórych powiatach wskaźnik dzietności jest nawet poniżej 1.

Wiem, ale przyczyny są złożone, więc trzeba było przed ślubem ustalić z żoną, że nie chcesz mieć dzieci. Nie ma przymusu w tej kwestii, więc nie zasłaniaj się statystyką.

164

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:

Czy zabezpieczając swoją przyszłość i przyszłość mojej rodziny przegrywam życie ?

To konkretnie odpowiedz - kiedy zdecydujesz się na kupno większego mieszkania czy domku? Za ile lat?

165

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:

Czy zabezpieczając swoją przyszłość i przyszłość mojej rodziny przegrywam życie ?

Ależ ty wcale tego nie robisz, Smerf. Ty w ten sposób racjonalizujesz swoje całkiem nieźle rozwinięte uzależnienie.

166

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
wieka napisał/a:

No tak, bo ci co mają dzieci nie pracują, więc nie mają takich utrudnień jak ty z żoną big_smile

smile

Ja nad psem sie zastanawiałem bo pracujemy i w domu musi zostawać

167

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Bert44 napisał/a:
wieka napisał/a:

No tak, bo ci co mają dzieci nie pracują, więc nie mają takich utrudnień jak ty z żoną big_smile

smile

Ja nad psem sie zastanawiałem bo pracujemy i w domu musi zostawać

z kotem łatwiej - śpi jak nikogo nie ma big_smile

168 Ostatnio edytowany przez Ba-Cha (2026-01-21 15:55:06)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Smerf - kupiłeś uncję za ok. 5 tysięcy a dzisiejszy kurs to prawie 19 tysięcy smile w skupie    brawo TY lol
A Trump nadal szaleje smile

Pozdrawiam WSZYSTKICH smile

169

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Muqin napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

Czy zabezpieczając swoją przyszłość i przyszłość mojej rodziny przegrywam życie ?

Ależ ty wcale tego nie robisz, Smerf. Ty w ten sposób racjonalizujesz swoje całkiem nieźle rozwinięte uzależnienie.


Ooo, to ciekawe. Ja rozumiem, że niektórzy gadają głupoty typu "pieniądze szczęścia nie dają" "pieniądze w życiu nie są najważniejsze" ale z reguły takie "mądrości" gadają osoby, które mają kasy jak lodu. Bez kasy nie da się zabezpieczyć przyszłości.

170

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Samba napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

Czy zabezpieczając swoją przyszłość i przyszłość mojej rodziny przegrywam życie ?

To konkretnie odpowiedz - kiedy zdecydujesz się na kupno większego mieszkania czy domku? Za ile lat?


Kiedy, kiedy, kiedy ? Ogólnie nie rozumiem tych nacisków na kupowanie domów. Rata kredytu to 5-6tys zl na 30 lat i to też jak sobie kupię ten dom w jakimś Baninie czy Żukowie. Alternatywa ? Mieszkać w mieście i płacić połowę tego.

171

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:
Samba napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

Czy zabezpieczając swoją przyszłość i przyszłość mojej rodziny przegrywam życie ?

To konkretnie odpowiedz - kiedy zdecydujesz się na kupno większego mieszkania czy domku? Za ile lat?


Kiedy, kiedy, kiedy ? Ogólnie nie rozumiem tych nacisków na kupowanie domów. Rata kredytu to 5-6tys zl na 30 lat i to też jak sobie kupię ten dom w jakimś Baninie czy Żukowie. Alternatywa ? Mieszkać w mieście i płacić połowę tego.


Wieczne nigdy.

Obudzisz się z ręką w nocniku i będziesz miał pretensje do "złych kobiet".

172

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:
Samba napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

Czy zabezpieczając swoją przyszłość i przyszłość mojej rodziny przegrywam życie ?

To konkretnie odpowiedz - kiedy zdecydujesz się na kupno większego mieszkania czy domku? Za ile lat?


Kiedy, kiedy, kiedy ? Ogólnie nie rozumiem tych nacisków na kupowanie domów. Rata kredytu to 5-6tys zl na 30 lat i to też jak sobie kupię ten dom w jakimś Baninie czy Żukowie. Alternatywa ? Mieszkać w mieście i płacić połowę tego.


Twoja postawa "ogólnie nie rozumiem" pokazuje doskonale kim jesteś...
Kłamiesz żonie prosto w oczy z tym kupnem, z tym "kiedyś".
Nie nadajesz się do małżeństwa. Szkoda mi nawet jej, bo ona może wiedzieć mniej niż my jeśli chodzi o twoje nastawienie w tej sprawie. Nie dajesz jej żadnego poczucia stabilności. Zabierasz jej tylko czas.

173 Ostatnio edytowany przez Smerf1 (2026-01-22 19:18:32)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Samba napisał/a:
Smerf1 napisał/a:
Samba napisał/a:

To konkretnie odpowiedz - kiedy zdecydujesz się na kupno większego mieszkania czy domku? Za ile lat?


Kiedy, kiedy, kiedy ? Ogólnie nie rozumiem tych nacisków na kupowanie domów. Rata kredytu to 5-6tys zl na 30 lat i to też jak sobie kupię ten dom w jakimś Baninie czy Żukowie. Alternatywa ? Mieszkać w mieście i płacić połowę tego.


Twoja postawa "ogólnie nie rozumiem" pokazuje doskonale kim jesteś...
Kłamiesz żonie prosto w oczy z tym kupnem, z tym "kiedyś".
Nie nadajesz się do małżeństwa. Szkoda mi nawet jej, bo ona może wiedzieć mniej niż my jeśli chodzi o twoje nastawienie w tej sprawie. Nie dajesz jej żadnego poczucia stabilności. Zabierasz jej tylko czas.


Mi się wydaje, że to 30-40 letnie kredyty bardziej destabilizują człowieka, bo jest takie założenie, że ani razu przez ten czas nie powinie nam się noga. Nie mając własnego domu możemy na pstryk zmienić miasto w którym mieszkamy, przeprowadzić się, zmienić pracę itp. itd. Nie rozumiem po co sobie zakładać pętle na szyi ? Ja nie lubię takich długoletnich umów, niewiadomo nawet co będzie za 5 lat.

174

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Jack Sparrow napisał/a:
Smerf1 napisał/a:
Samba napisał/a:

To konkretnie odpowiedz - kiedy zdecydujesz się na kupno większego mieszkania czy domku? Za ile lat?


Kiedy, kiedy, kiedy ? Ogólnie nie rozumiem tych nacisków na kupowanie domów. Rata kredytu to 5-6tys zl na 30 lat i to też jak sobie kupię ten dom w jakimś Baninie czy Żukowie. Alternatywa ? Mieszkać w mieście i płacić połowę tego.


Wieczne nigdy.

Obudzisz się z ręką w nocniku i będziesz miał pretensje do "złych kobiet".

Jak to mówią towarzyszką długu jest nędza aeris alieni comes miseria.

175 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2026-01-22 19:29:47)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Passa też nie trwa wiecznie.

Samba napisał/a:

Twoja postawa "ogólnie nie rozumiem" pokazuje doskonale kim jesteś...
Kłamiesz żonie prosto w oczy z tym kupnem, z tym "kiedyś".
Nie nadajesz się do małżeństwa. Szkoda mi nawet jej, bo ona może wiedzieć mniej niż my jeśli chodzi o twoje nastawienie w tej sprawie. Nie dajesz jej żadnego poczucia stabilności. Zabierasz jej tylko czas.

Kiedyś, a może jeszcze szybciej, Twoja żona przejrzy na oczy i zrobi to co powinna już dawno zrobić, a przy okazji zgodnie z przysługującym jej prawem pozbawi Cię połowy majątku.

176

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Alessandro napisał/a:

Passa też nie trwa wiecznie.

Samba napisał/a:

Twoja postawa "ogólnie nie rozumiem" pokazuje doskonale kim jesteś...
Kłamiesz żonie prosto w oczy z tym kupnem, z tym "kiedyś".
Nie nadajesz się do małżeństwa. Szkoda mi nawet jej, bo ona może wiedzieć mniej niż my jeśli chodzi o twoje nastawienie w tej sprawie. Nie dajesz jej żadnego poczucia stabilności. Zabierasz jej tylko czas.

Kiedyś, a może jeszcze szybciej, Twoja żona przejrzy na oczy i zrobi to co powinna już dawno zrobić, a przy okazji zgodnie z przysługującym jej prawem pozbawi Cię połowy majątku.


Nie zamierzamy się rozwodzić dla twojej informacji.

177 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2026-01-22 20:18:35)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Nigdy nie mów nigdy. Przyjdzie czas, że życie nauczy Cię pokory. Zajmujesz się finansami to wiesz, że w życiu są tylko dwie wartości stałe i pewne, reszta to wielkości zmienne.

178

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Alessandro napisał/a:

Kiedyś, a może jeszcze szybciej, Twoja żona przejrzy na oczy i zrobi to co powinna już dawno zrobić, a przy okazji zgodnie z przysługującym jej prawem pozbawi Cię połowy majątku.

Pozbawi cie połowy majątku smile

Ale sie na niego wkurzyłaś

179

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Alessandro napisał/a:

Nigdy nie mów nigdy. Przyjdzie czas, że życie nauczy Cię pokory. Zajmujesz się finansami to wiesz, że w życiu są tylko dwie wartości stałe i pewne, reszta to wielkości zmienne.


Wiem jedno. Osoba, która dostanie na raz dużo pieniędzy, ale nie potrafi się nimi posługiwać szybko je straci, natomiast osoba, która potrafi się posługiwać pieniędzmi, ale straciła je z czynników od siebie niezależnych to kwestią czasu będzie jak te pieniądze odrobi. Nie bez przyczyny osoby, które np wygrały w totolotka, czyli mają tyle kasy że powinno im wystarczyć do końca życia często w krótkim czasie tracą fortunę i popadją w długi.

180

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:

osoba, która potrafi się posługiwać pieniędzmi, ale straciła je z czynników od siebie niezależnych to kwestią czasu będzie jak te pieniądze odrobi.

Czyli - klasyczne myślenie/przekonanie hazardzisty.

181

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Muqin napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

osoba, która potrafi się posługiwać pieniędzmi, ale straciła je z czynników od siebie niezależnych to kwestią czasu będzie jak te pieniądze odrobi.

Czyli - klasyczne myślenie/przekonanie hazardzisty.


Różnica po między inwestowaniem a hazardem jest taka, że w hazardzie to kasyno ma nad tobą przewagę, ponieważ każda gra kasynowa ma ujemną wartość oczekiwaną, co oznacza że w długim terminie czasu na pewno na tym się straci.

182

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:
Muqin napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

osoba, która potrafi się posługiwać pieniędzmi, ale straciła je z czynników od siebie niezależnych to kwestią czasu będzie jak te pieniądze odrobi.

Czyli - klasyczne myślenie/przekonanie hazardzisty.


Różnica po między inwestowaniem a hazardem jest taka, że w hazardzie to kasyno ma nad tobą przewagę, ponieważ każda gra kasynowa ma ujemną wartość oczekiwaną, co oznacza że w długim terminie czasu na pewno na tym się straci.

Spoko jak w tym dobry jestes to to rob. Z wyczuciem bo paru kozakow ktorym sie noga powinela widzialem. Ale zycia na kiedyś nie odkładaj. I weź pod uwagę potrzeby drugiej strony albo odpusc sobie zwiazek

183

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:

Różnica po między inwestowaniem a hazardem jest taka, że w hazardzie to kasyno ma nad tobą przewagę, ponieważ każda gra kasynowa ma ujemną wartość oczekiwaną, co oznacza że w długim terminie czasu na pewno na tym się straci.

Hazard to nie tylko kasyno, hazardem jest także zwykłe Lotto, jeśli siedzisz nad nim poświęcając czas który należałby się rodzinie, pracy, albo zwykłemu odpoczynkowi.

Pieniądze się zarabia, ale jeśli stają się obsesją, to jest już  mocno niezdrowe.
Stać was w tym momencie na kupno mieszkania bez kredytu. Masz sporo odlożonej gotówki, po sprzedaży tej waszej klatki na chomiki też trochę przecież dostaniecie w gotówce, więc jeśli weżmiecie kredyt na 1/5 wartości tego nowego mieszkania, np. 65 m2, trzy pokoje, to naprawdę nie trzeba tego spłacać 30 lat. Żona pewnie zapieje z zachwytu, gdy jej powiesz, że jednak nie dom, ale na razie większe mieszkanie smile

Powinieneś w ogole kupić takie mieszkanie za gotówkę, ale niech tam będzie ten kredyt na jakąś niewielką część.

Facet, weź się ogarnij, bo coraz mniej wierzę w te twoje ambicje inwestorskie.

184

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Salomonka napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

Różnica po między inwestowaniem a hazardem jest taka, że w hazardzie to kasyno ma nad tobą przewagę, ponieważ każda gra kasynowa ma ujemną wartość oczekiwaną, co oznacza że w długim terminie czasu na pewno na tym się straci.

Hazard to nie tylko kasyno, hazardem jest także zwykłe Lotto, jeśli siedzisz nad nim poświęcając czas który należałby się rodzinie, pracy, albo zwykłemu odpoczynkowi.

Pieniądze się zarabia, ale jeśli stają się obsesją, to jest już  mocno niezdrowe.
Stać was w tym momencie na kupno mieszkania bez kredytu. Masz sporo odlożonej gotówki, po sprzedaży tej waszej klatki na chomiki też trochę przecież dostaniecie w gotówce, więc jeśli weżmiecie kredyt na 1/5 wartości tego nowego mieszkania, np. 65 m2, trzy pokoje, to naprawdę nie trzeba tego spłacać 30 lat. Żona pewnie zapieje z zachwytu, gdy jej powiesz, że jednak nie dom, ale na razie większe mieszkanie smile

Powinieneś w ogole kupić takie mieszkanie za gotówkę, ale niech tam będzie ten kredyt na jakąś niewielką część.

Facet, weź się ogarnij, bo coraz mniej wierzę w te twoje ambicje inwestorskie.

No widzisz ty myślisz w miarę racjonalnie, a nie na zasadzie duży dom na wsi z ogrodem.

185

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

Różnica po między inwestowaniem a hazardem jest taka, że w hazardzie to kasyno ma nad tobą przewagę, ponieważ każda gra kasynowa ma ujemną wartość oczekiwaną, co oznacza że w długim terminie czasu na pewno na tym się straci.

Hazard to nie tylko kasyno, hazardem jest także zwykłe Lotto, jeśli siedzisz nad nim poświęcając czas który należałby się rodzinie, pracy, albo zwykłemu odpoczynkowi.

Pieniądze się zarabia, ale jeśli stają się obsesją, to jest już  mocno niezdrowe.
Stać was w tym momencie na kupno mieszkania bez kredytu. Masz sporo odlożonej gotówki, po sprzedaży tej waszej klatki na chomiki też trochę przecież dostaniecie w gotówce, więc jeśli weżmiecie kredyt na 1/5 wartości tego nowego mieszkania, np. 65 m2, trzy pokoje, to naprawdę nie trzeba tego spłacać 30 lat. Żona pewnie zapieje z zachwytu, gdy jej powiesz, że jednak nie dom, ale na razie większe mieszkanie smile

Powinieneś w ogole kupić takie mieszkanie za gotówkę, ale niech tam będzie ten kredyt na jakąś niewielką część.

Facet, weź się ogarnij, bo coraz mniej wierzę w te twoje ambicje inwestorskie.

No widzisz ty myślisz w miarę racjonalnie, a nie na zasadzie duży dom na wsi z ogrodem.

Wez przestań... A zaproponowaleś w ogóle żonie kupno większego  mieszkania? Bo mam wrażenie, że zaraz znowu wejdziemy w koleiny pitolenia, jakie to baby są roszczeniowe i jak wykorzystują tych biednych facetow, którzy tylko tyrają i myślą o przyszłości (!) A babie się w tyłku przewraca i chce z klity dla chomików do domu z basenem i najlepiej z lokajem, innej opcji nie ma.

Tak mi się teraz przypomniało... Miałam kiedyś znajomą, jeszcze z czasów gdy mieszkałam w L.A. Ona jak to amerykańska pani domu, pracowała w jakiejś księgarni, zajmowała się domem, ogrodem i trójką dzieci. Mąż wiecznie zapracowany i wszystkie pieniądze inwestował, ciągle na wszystko brakowalo, bo pieniądze były "w obiegu". Jak się potem okazalo, żadnych pieniędzy większych niż ich wypłata nigdy nie było, bo mąż wszystko przegrywał w pokera. Kobieta się ocknęła, gdy zlicytowano ich dom. Latami więc, facet tworzył miraż zaradnego, dbającego o finanse rodziny, a tak naprawdę był goły jak święty turecki.
Dziwne, dlaczego mi się to właśnie teraz przypomniało...

186 Ostatnio edytowany przez Anonimka34 (2026-01-23 00:04:24)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Bez obrazy, ale gdyby mój mąż po 5 latach małżeństwa(a znacie się pewnie jeszcze dłużej, zakładam 3-4 lata) nie dał mi dziecka, którego bym chciała - hmm, nie wiem czy zdajesz sobie sprawę że na może już żali się komuś (a może nawet dwóm czy trzem kolegom), kto ją chętnie pocieszy? I może będziesz wychowywał nie swoje dziecko, a może dojdzie do rozstania, ona dostanie połowę wykazanego majątku,.bo wiesz co? Bo powie że chciała.zalozyc rodzinę a Ty nie i dla sądu to będzie wystarczający powod, i nie koniecznie potraktuje to w sposób korzystny dla Ciebie. To jest naturalna kolej rzeczy i jeśli wcześniej umawialiscie się że dzieci będą i dalej tak twierdzisz ale się z tego nie wywiązujesz - nawet jeśli dojdzie do zdrady żony to sądu będzie brał pod uwagę dlaczego zdradziła i tu możesz mieć kłopoty

187 Ostatnio edytowany przez Legat (2026-01-23 10:05:37)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

To jest tak mężczyzna powinien, powinien, powinien.
Ale już kobieta nie. Może jej się odwidzieć, że już nie chce seksu i użytkowniczki powiedzą, że przecież nie jest niewolnicą seksualną. Może nie chcieć dzieci, bo też nie jest niewolnicą faceta i ona chce robić karierę zawodową.
Poprzedniczka nawet tłumaczy zdradę kobiety i płodzenie dzieci na boku w imię kobiecej wolności. smile Oczywiście facet w takim przypadku, zostałby nazwany samolubnym dupkiem i ruchaczem, który rozwalił małżeństwo i sąd tu nie miałby dla takiego gagatka litości - wina ewidentna jego.

188

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Ale macie problem.

Facet na razie zarabia, bogaci się. Co w tym złego ?
Naprawdę ani u niego ani u jego żony jeszcze zegar biologiczny nie tyka i naprawdę zakup domu czy mieszkanie za 4-5 lat nic nie zmieni.
Facet mądry bo bawienie się w kredyty ?

Poznałem takie pani co balowały cały czas a przed 40-stką się okazało że nic nie mają i wzięły kredyt.
Potem panika bo kredyt na 30lat czy więcej, raty poszły w górę.
Pani narzekała że dodatkową pracę znazlała a tak naprawdę i tak wegetuje.
I zapewne to ją czeka aż do emerytury a potem ???
No właśnie.

Ludzie nie myślą często o konsekwencjach i że raty kredytu mogą wzrosnąć.

On kupi za gotówkę kiedyś dom czy mieszkanie i spokojnie bezstresowo będą żyć.

Myślę że te kilka lat warto się "przemęczyć" aby potem korzystać z tego co się osiągnęło

189

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Kaszpir007 napisał/a:

Ale macie problem.

Facet na razie zarabia, bogaci się. Co w tym złego ?
Naprawdę ani u niego ani u jego żony jeszcze zegar biologiczny nie tyka i naprawdę zakup domu czy mieszkanie za 4-5 lat nic nie zmieni.
Facet mądry bo bawienie się w kredyty ?

Myślę że te kilka lat warto się "przemęczyć" aby potem korzystać z tego co się osiągnęło

To nie my mamy problem, tylko oni bo jego żona, cyt: "coraz częściej powtarza, że nie chce żyć „w przyszłości”, tylko teraz. Że ma wrażenie, iż odkładamy życie na moment, w którym w końcu uznam, że „już wystarczy”. Tylko że ja sam nie potrafię jasno powiedzieć, kiedy ten moment miałby nastąpić".

190

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Myślę że małżeństwo czy związek to sztuka kompromisu i trzeba po prostu znaleźć kompromis.

Np. kochanie za 4 lata kupujemy nowy dom albo duże mieszkanie i zaczynamy starać się o dzieci.
A na razie gromadzimy majątek big_smile

Myślę że jak mamy świadomość i ustalenia to łatwiej znieść pewne niedogodności.

191 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-01-23 14:14:59)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Kaszpir007 napisał/a:

Myślę że małżeństwo czy związek to sztuka kompromisu i trzeba po prostu znaleźć kompromis.

Np. kochanie za 4 lata kupujemy nowy dom albo duże mieszkanie i zaczynamy starać się o dzieci.
A na razie gromadzimy majątek big_smile

Myślę że jak mamy świadomość i ustalenia to łatwiej znieść pewne niedogodności.

Jak widać, nie znajdują za bardzo:)
On chce dalej czekać a ona już mowi, ze się naczekała;)

192

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Kaszpir007 napisał/a:

.........

On kupi za gotówkę kiedyś dom czy mieszkanie i spokojnie bezstresowo będą żyć.

Myślę że te kilka lat warto się "przemęczyć" aby potem korzystać z tego co się osiągnęło

Zalożę się, że on nigdy, niczego nie kupi. No, może żonie bombonierkę na urodziny, ale będzie szukał przecenionej, takiej co to termin do spożycia zbliża się ku końcowi i sklep sprzedaje 50% taniej.

193 Ostatnio edytowany przez Muqin (2026-01-23 14:58:14)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Normalni ludzie zarabiają, żeby żyć. U Smerfa ewidentnie robi się odwrotnie czyli żyje, żeby zarabiać. Jak do tego dodać giełdę i ileś typowych dla osób uzależnionych tekstów smutno się robi. Bo teoretycznie mogło by być pięknie, ale jeśli Smerf tego, co usłyszał od żony nie potraktuje bardzo, bardzo serio i nie podejdzie do tematu inaczej, pięknie nie będzie.
Naiwny jesteś trochę, Kaszpir. Smerf taki, jakim jest obecnie, nie kupi kiedyś domu i nie będą żyli bezstresowo. To kiedyś zwyczajnie nie nadejdzie, nie przy jego sposobie myślenia. On już odczuwa silny dyskomfort psychiczny, gdy w ich klatce na chomiki trzeba mały remont wykonać, bo remont kosztuje, a to, co na remont przecież można dać na giełdę i zarobić. Sam o tym pisał, w pierwszym poście. Że już ma problem z kupieniem lodówki i co, z lodówką ma problem a z domem nie będzie miał? Toż można żyć bez domu, a zamiast w dom czy większe mieszkanie można przecież zainwestować w giełdę, żeby pomnażać.

194

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Ten wątek też wydaje się grubymi nićmi szyty, są pewnie podobne przypadki ale po wypowiedziach autora, przestałam już wierzyć w tę historię.

195

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Ostatnio nowe wątki co jeden to wydaje się generowany... za chwilę to już prawdziwych ludzi będzie na forum ze świecą szukać. Tym niemniej póki co ten jeszcze mi nie zgrzytnął aż tak jednoznacznie jak parę innych.

Posty [ 131 do 195 z 297 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026