netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

296 odpowiedzi9 670 wyświetleńzałożony przez Smerf1, 17.01.2026

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 297 ]

66

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

Masz rację, że nie warto zostawać rodzicem zbyt późno, ale to nie jest jeszcze taki moment, że jesteśmy już na tyle starzy, że albo teraz się decydujemy, albo już nigdy nie będziemy mieli, uważam że mamy jeszcze trochę czasu na namysłu, teraz dużo kobiet zachodzi w ciąże po 40-stce.

Ale skąd to wiesz? Nie wiesz czy jesteście płodni aż nie zrobicie sobie dziecka. Po 40 i biegać za szkrabem na placu zabaw w wieku 45 lat. XD
Czyli się wydalo- nie masz koleżanek i dzieci w swoim otoczeniu. Zrób sobie wykres choroby kręgosłupa vs noszenie 15 kilowego kloca na barana w wieku 40+. Wlicz w koszty.


Mamy oczywiście znajomych w swoich latach i wyobraź sobie, że nie wszyscy mają dzieci, dużo osób jest na etapie planowania. Co w tym dziwnego ? To już nie są czasu, że kobieta która ma 20 lat to już koniecznie musi mieć dziecko, bo jak nie to jest jakaś dziwna.

67 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2026-01-18 15:19:01)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

Masz rację, że nie warto zostawać rodzicem zbyt późno, ale to nie jest jeszcze taki moment, że jesteśmy już na tyle starzy, że albo teraz się decydujemy, albo już nigdy nie będziemy mieli, uważam że mamy jeszcze trochę czasu na namysłu, teraz dużo kobiet zachodzi w ciąże po 40-stce.

Ale skąd to wiesz? Nie wiesz czy jesteście płodni aż nie zrobicie sobie dziecka. Po 40 i biegać za szkrabem na placu zabaw w wieku 45 lat. XD
Czyli się wydalo- nie masz koleżanek i dzieci w swoim otoczeniu. Zrób sobie wykres choroby kręgosłupa vs noszenie 15 kilowego kloca na barana w wieku 40+. Wlicz w koszty.


Mamy oczywiście znajomych w swoich latach i wyobraź sobie, że nie wszyscy mają dzieci, dużo osób jest na etapie planowania. Co w tym dziwnego ? To już nie są czasu, że kobieta która ma 20 lat to już koniecznie musi mieć dziecko, bo jak nie to jest jakaś dziwna.

Ale masz znajome 40+ z niemowlakiem?
Ano to że oni nie są rekinami biznesu jadącymi na hossie okolic covidu. If you know what I mean wink

68

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
Smerf1 napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Mieszkanie 30m 5 lat po ślubie.... Tak. Brzmi wiarygodnie. Jeśli oboje pracujecie na śmieciarce na ćwierć etatu.


Dlaczego ? Ja pamiętam rok 2004/05 oczywiście byłem wtedy dzieckiem, ale doskonale pamiętam, że dużo Polaków wyjechało wtedy do UK na zmywak, chcieli się dorobić, ćżesto wyjeżdżały pary. Jak myślisz mieszkali oni w zajebistych warunkach, czy może chcieli płacić jak najmniej żeby odłożyć na swoje mieszkanie ? To nie jest nic nadzwyczajnego. Rynek mieszkaniowy w Polsce jest co do zasady patologią, wiele osób mieszka w kawalerkach czy w mieszkaniach po 30-40m2, dlaczego ? Bo na większe ich nie stać. Wiesz jaka jest mediana zarobków w Polsce ? Jakieś 5tys zł na rękę, czyli połowa osób zarabia mniej, a co piąta osoba statystycznie zarabia minimalną i to nie tylko są osoby, które dopiero zaczynają pracę, to są również osoby które już są długo na rynku pracy.

Pisałeś że zainwestowales setki tysięcy w giełdę? A teraz zmywak w UK?
Pamietajmy 2020-2024 to wzrost nieruchomości rzędu 20%. Taki inwestor i przegapił? Hehe.


Zmywak w UK był tylko przykładem, po prostu pisałem ci, że dużo par się dorabia w ten sposób że mieszkają w małych mieszkaniach, nie ma w tym nic dziwnego.

20% w 4 lata to chyba nawet inflacji nie wyrównanło za ten okres, zwłaszcza że w Polsce inflacja dochodziła do 20% po tzw specjalnej operacji wojskowej. Dla porównania zloto przez ostatni ROK wzrosło o 70% srebro o prawie 200%. Oba metale miałem na lata przed takimi wzrostami i trzymam je do dzisiaj.

69 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2026-01-18 15:21:04)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

Dlaczego ? Ja pamiętam rok 2004/05 oczywiście byłem wtedy dzieckiem, ale doskonale pamiętam, że dużo Polaków wyjechało wtedy do UK na zmywak, chcieli się dorobić, ćżesto wyjeżdżały pary. Jak myślisz mieszkali oni w zajebistych warunkach, czy może chcieli płacić jak najmniej żeby odłożyć na swoje mieszkanie ? To nie jest nic nadzwyczajnego. Rynek mieszkaniowy w Polsce jest co do zasady patologią, wiele osób mieszka w kawalerkach czy w mieszkaniach po 30-40m2, dlaczego ? Bo na większe ich nie stać. Wiesz jaka jest mediana zarobków w Polsce ? Jakieś 5tys zł na rękę, czyli połowa osób zarabia mniej, a co piąta osoba statystycznie zarabia minimalną i to nie tylko są osoby, które dopiero zaczynają pracę, to są również osoby które już są długo na rynku pracy.

Pisałeś że zainwestowales setki tysięcy w giełdę? A teraz zmywak w UK?
Pamietajmy 2020-2024 to wzrost nieruchomości rzędu 20%. Taki inwestor i przegapił? Hehe.


Zmywak w UK był tylko przykładem, po prostu pisałem ci, że dużo par się dorabia w ten sposób że mieszkają w małych mieszkaniach, nie ma w tym nic dziwnego.

20% w 4 lata to chyba nawet inflacji nie wyrównanło za ten okres, zwłaszcza że w Polsce inflacja dochodziła do 20% po tzw specjalnej operacji wojskowej. Dla porównania zloto przez ostatni ROK wzrosło o 70% srebro o prawie 200%. Oba metale miałem na lata przed takimi wzrostami i trzymam je do dzisiaj.

20 rocznie.
Nie ma w tym nic dziwnego jeśli nie są literalnymi milionerami. Którzy od lat lecą na hossie i 60% pensji inwestowali w covidzie. W przeciwieństwie do ciebie wiem ile można było zarobić i nie, nie tyle co na zmywaku.

70

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
Smerf1 napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Ale skąd to wiesz? Nie wiesz czy jesteście płodni aż nie zrobicie sobie dziecka. Po 40 i biegać za szkrabem na placu zabaw w wieku 45 lat. XD
Czyli się wydalo- nie masz koleżanek i dzieci w swoim otoczeniu. Zrób sobie wykres choroby kręgosłupa vs noszenie 15 kilowego kloca na barana w wieku 40+. Wlicz w koszty.


Mamy oczywiście znajomych w swoich latach i wyobraź sobie, że nie wszyscy mają dzieci, dużo osób jest na etapie planowania. Co w tym dziwnego ? To już nie są czasu, że kobieta która ma 20 lat to już koniecznie musi mieć dziecko, bo jak nie to jest jakaś dziwna.

Ale masz znajome 40+ z niemowlakiem?


Jeden przypadek z rodziny, gdzie długo się starali. Poza tym ja nie mówię, że dziecko ma być po 40-stce, bardziej mam na myśli wiek 32-36 lat.

71

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Dobra młody. Leć na ferie bo się skończy śnieg i sanek nie przetestujesz.

72

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Dobra młody. Leć na ferie bo się skończy śnieg i sanek nie przetestujesz.

big_smile

73

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Salomonka napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Dobra młody. Leć na ferie bo się skończy śnieg i sanek nie przetestujesz.

big_smile

śmiech to zdrowie. Nie ma za co smile

74

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
wieka napisał/a:

Oczywiście, że w małżeństwie możesz rządzić swoimi pieniędzmi, ale de facto należą się 50/50, więc nie jest to teoria.
Małżeństwo powinno grać do wspólnej bramki, ale jak najbardziej to mieszkanie możesz kupić na siebie, a wcześniej podpisać rozdzielność majątkową.
Z tym, że żona też powinna mieć jakiś wkład w to mieszkanie, żeby mieszkała u siebie, a nie u ciebie, więc chociaż w części powinno być kupione na nią.
W małżeństwie nie trzeba się rozliczać co do złotówki. Każdy niech rządzi swoją działką, ale wydatki codzienne powinny być proporcjonalne do zarobków, a większe z portfela tego, który ma ich dużo więcej,
Jeśli będziecie mieli dzieci, to żona będzie się głównie nimi opiekowała, więc nie da się wszystkiego podzielić pół na pół.

Powinieneś usiąść i porozmawiać poważnie z żoną, o przyszłości, czy i kiedy planujesz większe mieszkanie lub dom kupić, kiedy planujesz mieć dzieci, jeśli te wasze oczekiwania będę się rozjeżdżały to nie ma sensu żebyście kontynuowali małżeństwo i marnowali sobie czas.

Czasami bardzo ciężko isć na kompromisy. Żona mówi że już chce dom i już chce myśleć o dziecku, ja mówię np mówię ok, ale poczekajmy z tym jeszcze 3-4 lata, a żona mówi "nie ma takiej opcji" No i co ja mam w takiej sytuacji zrobić ?

75 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-01-18 15:40:50)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Dziwisz się żonie, że nie chce czekać do nieokreślonego "kiedyś" czy "potem" tylko chce żyć tu i teraz?
Gdybyś był konkretny i powiedział - jeszcze 2 czy 4 lata...Ale ona nie wie, kiedy ta odpowiednia przyszłość nadejdzie, więc nie dziwne, że nie chce czekać az się zestarzeje;)
Oszczędnosci, inwestycje itp. są ok, ale życie toczy się w tej chwili, nie wczoraj, nie jutro. Wczoraj minęło a jutra może nie być... Dlatego nie można żyć myśląc tylko o przyszłości.

PS Doczytałam, że niby deklarujesz żonie jaki czas...ale jeśli jesteście już 5 lat po ślubie i ona ma czekac może kolejne 5 to wiesz...z jej perspektywy to długi czas, zwlaszcza, jak chce mieć dzieci.

76

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
Smerf1 napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Pisałeś że zainwestowales setki tysięcy w giełdę? A teraz zmywak w UK?
Pamietajmy 2020-2024 to wzrost nieruchomości rzędu 20%. Taki inwestor i przegapił? Hehe.


Zmywak w UK był tylko przykładem, po prostu pisałem ci, że dużo par się dorabia w ten sposób że mieszkają w małych mieszkaniach, nie ma w tym nic dziwnego.

20% w 4 lata to chyba nawet inflacji nie wyrównanło za ten okres, zwłaszcza że w Polsce inflacja dochodziła do 20% po tzw specjalnej operacji wojskowej. Dla porównania zloto przez ostatni ROK wzrosło o 70% srebro o prawie 200%. Oba metale miałem na lata przed takimi wzrostami i trzymam je do dzisiaj.

20 rocznie.
Nie ma w tym nic dziwnego jeśli nie są literalnymi milionerami. Którzy od lat lecą na hossie i 60% pensji inwestowali w covidzie. W przeciwieństwie do ciebie wiem ile można było zarobić i nie, nie tyle co na zmywaku.


W czasie covidu nie inwestowałem 60% pensji, wtedy to byłem bardziej zachowawczy. I tak można było bardzo dużo zarobić, giełda wtedy osiągneła spektakularne wzrosty, plułem sobie w twarz, że nie zainwestowałem więcej.

77

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Solaris napisał/a:

Dziwisz się żonie, że nie chce czekać do nieokreślonego "kiedyś" czy "potem" tylko chce żyć tu i teraz?
Gdybyś był konkretny i powiedział - jeszcze 2 czy 4 lata...Ale ona nie wie, kiedy ta odpowiednia przyszłość nadejdzie, więc nie dziwne, że nie chce czekać az się zestarzeje;)
Oszczędnosci, inwestycje itp. są ok, ale życie toczy się w tej chwili, nie wczoraj, nie jutro. Wczoraj minęło a jutra może nie być... Dlatego nie można żyć myśląc tylko o przyszłości.

PS Doczytałam, że niby deklarujesz żonie jaki czas...ale jeśli jesteście już 5 lat po ślubie i ona ma czekac może kolejne 5 to wiesz...z jej perspektywy to długi czas, zwlaszcza, jak chce mieć dzieci.


Czy ja wiem czy długi ? Wiesz jak wygląda przeciętne życie 35-latka ? A no tak, że przy dobrych wiatrach od 5 lat spłaca kredyt który wziął sobie na 30lat+. My tak czysto teorycznie moglbyśmy mieć dom kupiony za gotówkę i nie mieć żadnych zobowiązań kredytowcyh.

78 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-01-18 15:49:39)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Do rozwodu nie trzeba mieć konkretnego powodu, wystarczy podać niezgodność charakterów i sąd orzeka szybko rozwód bez orzekania o winie.
Żonie też kiedyś skończy się cierpliwość i nie będzie jej z tobą po drodze.
A teraz mydlisz jej oczy, czyli ją oszukujesz, bo rozumiem, że na szczerą rozmowę cię nie stać.
Jak po pięciu latach małżeństwa nie widzisz się ojcem to już nie będziesz się widział, więc zaufaj żonie w tym temacie, jak chcesz z nią być.

79

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
JohnyBravo777 napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Jak ktoś chce żyć adekwatnie do zarobków to nie jest roszczeniowy. Jest po prostu realistą.

Sprecyzuj kogo zarobkow - bo to dosc istotne w tej tezie smile

Jack Sparrow napisał/a:

Odkładanie na wieczne później, które nigdy nie następuje to jest skąpstwo.

Abys mial racje to trzeba by zalozyc, ze autor tego domu nigdy nie kupi.
A nie wiesz jak bedzie.

Smerf1 ile % twojego kapitalu inwestycyjnego pomniejszylby zakup tej nieruchomosci?


W sensie, że nie za bardzo rozumiem to pytanie. Ja teoretycznie mógłbym cały swój dotychczasowy majątek spieniężyć, czyli sprzedać wszystkie akcje, kryptowaluty, złoto i kupić sobie za to dom teraz za gotówkę bez żadnych kredytów. Czy byłoby to racjonalne ? Każdy kto wie jak działa procent składany ten wie, że im dłużej jesteśmy na rynku tym dostajemy statycznie za to większą nagrodę. Przyrost nie jest liniowy. Załóżmy że średnio zarabiasz 10% rocznie, po 10 latach twój majątek wzrasta 2,5 razy, ale po 20 latach 6,7 razy po 30 latach ponad 17 razy.

80

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:

Czasami bardzo ciężko isć na kompromisy. Żona mówi że już chce dom i już chce myśleć o dziecku, ja mówię np mówię ok, ale poczekajmy z tym jeszcze 3-4 lata, a żona mówi "nie ma takiej opcji" No i co ja mam w takiej sytuacji zrobić ?


3-4 lata w twoim wykonaniu to wieczne nigdy.

Jeszcze nie kupiłeś nieruchomości, jeszcze się rozglądać nawet nie zaczęliście za niczym. Dopiero jesteście na etapie planowania.

81 Ostatnio edytowany przez Samba (2026-01-18 16:02:34)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:

Czasami bardzo ciężko isć na kompromisy. Żona mówi że już chce dom i już chce myśleć o dziecku, ja mówię np mówię ok, ale poczekajmy z tym jeszcze 3-4 lata, a żona mówi "nie ma takiej opcji" No i co ja mam w takiej sytuacji zrobić ?


Tobie zawsze cieżko iść na kompromisy, ale w tym wypadku niepotrzebnie brałeś sobie żonę, skoro nie umiesz żyć i "poruszać się" w małzeństwie. Pisałeś, że nie znęcasz się nad nią, ale jak inaczej nazwać to, że nie kupicie tego domku, jak i to że zmuszasz ją swoimi decyzjami na gnieżdżenia się na 30 metrach? I w kontekście tego, ze ona chce już mieć dzieci? Gdzie ma być tu miejsce na dzieci, gdzie miejsce na własne rzeczy żony?
I piszę "domku", a nie "domu", bo taki metraż jaki podajesz - 120 - to jest metraż większego mieszkania, a nie wielkiego domu. Żona powinna cię zostawić, bo po prostu nie nadajesz się do małżeństwa.

Smerf1 napisał/a:

Raczej wyznaję taką filozofię minimalizmu, ona polega na tym, że po co mam przepłacać za coś, skoro to jest tańsze, a pełni taką samą funkcję.

To się nazywa bubel. Tak jak to mieszkanie - to też jest bubel, bo za małe chociażby na dzieci. Ale domyślam się, ze nie tylko na dzieci. W tak małej kuchni też się niczego za bardzo nie da zmajstrować mająć blat na raptem dwóch szafkach. W łazience też nie będzie i prysznica i wanny zapewne. O samopoczucia na tak małej przestrzeni już nie wspominam. Ograniczanie ilości rzeczy, no po prostu mieszkanie-barachło. Nie spełnia swoich funkcji.

82

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:

W sensie, że nie za bardzo rozumiem to pytanie. Ja teoretycznie mógłbym cały swój dotychczasowy majątek spieniężyć, czyli sprzedać wszystkie akcje, kryptowaluty, złoto i kupić sobie za to dom teraz za gotówkę bez żadnych kredytów. Czy byłoby to racjonalne ? Każdy kto wie jak działa procent składany ten wie, że im dłużej jesteśmy na rynku tym dostajemy statycznie za to większą nagrodę. Przyrost nie jest liniowy. Załóżmy że średnio zarabiasz 10% rocznie, po 10 latach twój majątek wzrasta 2,5 razy, ale po 20 latach 6,7 razy po 30 latach ponad 17 razy.


I tu już się chłopaku wyłożyłeś, że ten wątek to bajka.

83

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
wieka napisał/a:

Do rozwodu nie trzeba mieć konkretnego powodu, wystarczy podać niezgodność charakterów i sąd orzeka szybko rozwód bez orzekania o winie.
Żonie też kiedyś skończy się cierpliwość i nie będzie jej z tobą po drodze.
A teraz mydlisz jej oczy, czyli ją oszukujesz, bo rozumiem, że na szczerą rozmowę cię nie stać.
Jak po pięciu latach małżeństwa nie widzisz się ojcem to już nie będziesz się widział, więc zaufaj żonie w tym temacie, jak chcesz z nią być.


Z tego co wiem to w takich sytuacjach sądy niechętnie udzielają rozwodów, jeśli już to separacje, albo wysyłają na jakaś terapię. Zresztą ja na prawdę nie chce się rozwodzić, mimo wszystko kocham ją, ale wiesz jak to jest rządzi mną pokusa inwestowania i myślenia długoterminowego, nie umiem od tak o z tego wszystkiego zrezygnować. Niestety w naszej sytuacji jak widzisz ciężko pójść na jakiś sensowny kompromis, no bo ona chce dom teraz żeby mieć gdzie dziecko wychować, no i co ja mogę w takiej sytuacji zaproponować zamiast tego co ją uszczęśliwi ? No nic, mogę jedynie ulec i powiedzieć " tak, kochanie"

84 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-01-18 16:01:25)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:
Solaris napisał/a:

Dziwisz się żonie, że nie chce czekać do nieokreślonego "kiedyś" czy "potem" tylko chce żyć tu i teraz?
Gdybyś był konkretny i powiedział - jeszcze 2 czy 4 lata...Ale ona nie wie, kiedy ta odpowiednia przyszłość nadejdzie, więc nie dziwne, że nie chce czekać az się zestarzeje;)
Oszczędnosci, inwestycje itp. są ok, ale życie toczy się w tej chwili, nie wczoraj, nie jutro. Wczoraj minęło a jutra może nie być... Dlatego nie można żyć myśląc tylko o przyszłości.

PS Doczytałam, że niby deklarujesz żonie jaki czas...ale jeśli jesteście już 5 lat po ślubie i ona ma czekac może kolejne 5 to wiesz...z jej perspektywy to długi czas, zwlaszcza, jak chce mieć dzieci.


Czy ja wiem czy długi ? Wiesz jak wygląda przeciętne życie 35-latka ? A no tak, że przy dobrych wiatrach od 5 lat spłaca kredyt który wziął sobie na 30lat+. My tak czysto teorycznie moglbyśmy mieć dom kupiony za gotówkę i nie mieć żadnych zobowiązań kredytowcyh.

10 lat to wg Ciebie krotki czas? Przecież Twoja żona już chce mieć dzieci, więc 5 lat to dla niej wystarczajacy czas a Ty chcesz jej przedłużać:)) Ona najwyraźniej Ci nie dowierza i obawia się, że za 4 lata przesuniesz termin bo "coś tam..." a ona nie chce przespać najlepszych lat w zawieszeniu.
Nie wiem jak się umawialiście przed ślubem, ale chyba jednak zgody w temacie nie ma:)

85

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Jack Sparrow napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

W sensie, że nie za bardzo rozumiem to pytanie. Ja teoretycznie mógłbym cały swój dotychczasowy majątek spieniężyć, czyli sprzedać wszystkie akcje, kryptowaluty, złoto i kupić sobie za to dom teraz za gotówkę bez żadnych kredytów. Czy byłoby to racjonalne ? Każdy kto wie jak działa procent składany ten wie, że im dłużej jesteśmy na rynku tym dostajemy statycznie za to większą nagrodę. Przyrost nie jest liniowy. Załóżmy że średnio zarabiasz 10% rocznie, po 10 latach twój majątek wzrasta 2,5 razy, ale po 20 latach 6,7 razy po 30 latach ponad 17 razy.


I tu już się chłopaku wyłożyłeś, że ten wątek to bajka.


Giełda to nie lokata bankowa czy obligacje, gdzie masz stałe regularne przyrosty rocznie. Tutaj musisz brać pod uwagę fakt, że jakiś rok może być stratny, albo przez dłuższy czas może być stagnacja, lub zarobki poniżej średniej rynkowej. Giełda nagradza cierpliwych.

86 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-01-18 16:07:01)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:

rządzi mną pokusa inwestowania i myślenia długoterminowego,

Nikt, kto po 5 latach po ślubie gnieździ się na 30 metrach nie jest przykładem strategicznego myślenia długoterminowego.


nie umiem od tak o z tego wszystkiego zrezygnować

Przecież poza fikcją to ty nic nie masz.


Niestety w naszej sytuacji jak widzisz ciężko pójść na jakiś sensowny kompromis, no bo ona chce dom teraz żeby mieć gdzie dziecko wychować, no i co ja mogę w takiej sytuacji zaproponować zamiast tego co ją uszczęśliwi ? No nic, mogę jedynie ulec i powiedzieć " tak, kochanie"

To jest kolejny wątek z kryptonarracją "zła kobieta", w którym to koleś sumarycznie wychodzi na pizdę.

87

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:

Giełda to nie lokata bankowa czy obligacje, gdzie masz stałe regularne przyrosty rocznie. Tutaj musisz brać pod uwagę fakt, że jakiś rok może być stratny, albo przez dłuższy czas może być stagnacja, lub zarobki poniżej średniej rynkowej. Giełda nagradza cierpliwych.


To nie w tym rzecz. Twoje wyliczenia nie zawierają żadnych opłat i podatków i są wykręcone w górę według po prostu samej matematyki. A przy okazji przedstawiasz schemat myślowy biedaka, który nigdy nie operował kapitałem.

88

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Samba napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

Czasami bardzo ciężko isć na kompromisy. Żona mówi że już chce dom i już chce myśleć o dziecku, ja mówię np mówię ok, ale poczekajmy z tym jeszcze 3-4 lata, a żona mówi "nie ma takiej opcji" No i co ja mam w takiej sytuacji zrobić ?


Tobie zawsze cieżko iść na kompromisy, ale w tym wypadku niepotrzebnie brałeś sobie żonę, skoro nie umiesz żyć i "poruszać się" w małzeństwie. Pisałeś, że nie znęcasz się nad nią, ale jak inaczej nazwać to, że nie kupicie tego domku, jak i to że zmuszasz ją swoimi decyzjami na gnieżdżenia się na 30 metrach? I w kontekście tego, ze ona chce już mieć dzieci? Gdzie ma być tu miejsce na dzieci, gdzie miejsce na własne rzeczy żony?
I piszę "domku", a nie "domu", bo taki metraż jaki podajesz - 120 - to jest metraż większego mieszkania, a nie wielkiego domu. Żona powinna cię zostawić, bo po prostu nie nadajesz się do małżeństwa.

Smerf1 napisał/a:

Raczej wyznaję taką filozofię minimalizmu, ona polega na tym, że po co mam przepłacać za coś, skoro to jest tańsze, a pełni taką samą funkcję.

To się nazywa bubel. Tak jak to mieszkanie - to też jest bubel, bo za małe chociażby na dzieci. Ale domyślam się, ze nie tylko na dzieci. W tak małej kuchni też się niczego za bardzo nie da zmajstrować mająć blat na raptem dwóch szafkach. W łazience też nie będzie i prysznica i wanny zapewne. O samopoczucia na tak małej przestrzeni już nie wspominam. Ograniczanie ilości rzeczy, no po prostu mieszkanie-barachło. Nie spełnia swoich funkcji.


Nie wiem w jakiej Polsce ty żyjesz, ale małe metraże to standard, szczególnie w nowych domach.

"Średni metraż mieszkania w Polsce na koniec 2023 roku wynosił około 75,5 m kw., choć w nowo budowanych mieszkaniach jest on mniejszy (ok. 52 m kw. w budynkach wielorodzinnych) i kurczy się."

89

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Jack Sparrow napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

rządzi mną pokusa inwestowania i myślenia długoterminowego,

Nikt, kto po 5 latach po ślubie gnieździ się na 30 metrach nie jest przykładem strategicznego myślenia długoterminowego.


nie umiem od tak o z tego wszystkiego zrezygnować

Przecież poza fikcją to ty nic nie masz.


Niestety w naszej sytuacji jak widzisz ciężko pójść na jakiś sensowny kompromis, no bo ona chce dom teraz żeby mieć gdzie dziecko wychować, no i co ja mogę w takiej sytuacji zaproponować zamiast tego co ją uszczęśliwi ? No nic, mogę jedynie ulec i powiedzieć " tak, kochanie"

To jest kolejny wątek z kryptonarracją "zła kobieta", w którym to koleś sumarycznie wychodzi na pizdę.


Widać że średnio znasz realia polskie. To jest standard że ludzie mieszkają w małych wynajmowanych mieszkaniach na które idzie czasami więcej niż pół pensji.

Średni metraż mieszkania w Polsce na koniec 2023 roku wynosił około 75,5 m kw., choć w nowo budowanych mieszkaniach jest on mniejszy (ok. 52 m kw. w budynkach wielorodzinnych) i kurczy się.

90

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Jack Sparrow napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

Giełda to nie lokata bankowa czy obligacje, gdzie masz stałe regularne przyrosty rocznie. Tutaj musisz brać pod uwagę fakt, że jakiś rok może być stratny, albo przez dłuższy czas może być stagnacja, lub zarobki poniżej średniej rynkowej. Giełda nagradza cierpliwych.


To nie w tym rzecz. Twoje wyliczenia nie zawierają żadnych opłat i podatków i są wykręcone w górę według po prostu samej matematyki. A przy okazji przedstawiasz schemat myślowy biedaka, który nigdy nie operował kapitałem.

To był tylko przykład który miał udowadniać jak działa procent składany. Tak istnieje podatek 19% od zysków kapitałowych, ale podajać przykład na szybko nie ma sensu wklejać PITa 38

91

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:
Samba napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

Czasami bardzo ciężko isć na kompromisy. Żona mówi że już chce dom i już chce myśleć o dziecku, ja mówię np mówię ok, ale poczekajmy z tym jeszcze 3-4 lata, a żona mówi "nie ma takiej opcji" No i co ja mam w takiej sytuacji zrobić ?


Tobie zawsze cieżko iść na kompromisy, ale w tym wypadku niepotrzebnie brałeś sobie żonę, skoro nie umiesz żyć i "poruszać się" w małzeństwie. Pisałeś, że nie znęcasz się nad nią, ale jak inaczej nazwać to, że nie kupicie tego domku, jak i to że zmuszasz ją swoimi decyzjami na gnieżdżenia się na 30 metrach? I w kontekście tego, ze ona chce już mieć dzieci? Gdzie ma być tu miejsce na dzieci, gdzie miejsce na własne rzeczy żony?
I piszę "domku", a nie "domu", bo taki metraż jaki podajesz - 120 - to jest metraż większego mieszkania, a nie wielkiego domu. Żona powinna cię zostawić, bo po prostu nie nadajesz się do małżeństwa.

Smerf1 napisał/a:

Raczej wyznaję taką filozofię minimalizmu, ona polega na tym, że po co mam przepłacać za coś, skoro to jest tańsze, a pełni taką samą funkcję.

To się nazywa bubel. Tak jak to mieszkanie - to też jest bubel, bo za małe chociażby na dzieci. Ale domyślam się, ze nie tylko na dzieci. W tak małej kuchni też się niczego za bardzo nie da zmajstrować mająć blat na raptem dwóch szafkach. W łazience też nie będzie i prysznica i wanny zapewne. O samopoczucia na tak małej przestrzeni już nie wspominam. Ograniczanie ilości rzeczy, no po prostu mieszkanie-barachło. Nie spełnia swoich funkcji.


Nie wiem w jakiej Polsce ty żyjesz, ale małe metraże to standard, szczególnie w nowych domach.

"Średni metraż mieszkania w Polsce na koniec 2023 roku wynosił około 75,5 m kw., choć w nowo budowanych mieszkaniach jest on mniejszy (ok. 52 m kw. w budynkach wielorodzinnych) i kurczy się."

Sobie podawaj co chcesz, ale to nie zmienia faktu, że twoje mieszkanie jest bublem.

92

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:

Nie wiem w jakiej Polsce ty żyjesz, ale małe metraże to standard, szczególnie w nowych domach.

"Średni metraż mieszkania w Polsce na koniec 2023 roku wynosił około 75,5 m kw., choć w nowo budowanych mieszkaniach jest on mniejszy (ok. 52 m kw. w budynkach wielorodzinnych) i kurczy się."

A kogo obchodzi średnia? Gnieździsz się na 30 metrach, od czego pierdolca można dostać. Przy dwóch osobach, aneksie kuchennym i łazience to ja nie wiem czy ci zostaje miejsca na podłodze choćby tyle, żeby zrobić "aniołka". Z pozostałej przestrzeni to wychodzi europejskie minimum WIĘZIENNE (4-10m2 na osobę). Przedstawiasz kwoty, którymi obracając można sumarycznie zbudować dom w okolicy 150-200m2 lub kupić mieszkanie rzędu ok 70-90m. A ty tu wywody robisz, jak to musisz się uginać pod ŻĄDANIAMI żony, które w zawoalowany sposób przedstawiasz jako przesadzone. A nie są. Są sumarycznie bardzo racjonalne. Twoje za to świadczą o chorobliwym skąpstwie lub zaburzeniach psychicznych.

93

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:

To był tylko przykład który miał udowadniać jak działa procent składany. Tak istnieje podatek 19% od zysków kapitałowych, ale podajać przykład na szybko nie ma sensu wklejać PITa 38

Twój przykład jedynie udowodnił tyle, ze to fejkowa historia wciąż i wciąż tego samego osobnika.

94

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Jack Sparrow napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

Nie wiem w jakiej Polsce ty żyjesz, ale małe metraże to standard, szczególnie w nowych domach.

"Średni metraż mieszkania w Polsce na koniec 2023 roku wynosił około 75,5 m kw., choć w nowo budowanych mieszkaniach jest on mniejszy (ok. 52 m kw. w budynkach wielorodzinnych) i kurczy się."

A kogo obchodzi średnia? Gnieździsz się na 30 metrach, od czego pierdolca można dostać. Przy dwóch osobach, aneksie kuchennym i łazience to ja nie wiem czy ci zostaje miejsca na podłodze choćby tyle, żeby zrobić "aniołka". Z pozostałej przestrzeni to wychodzi europejskie minimum WIĘZIENNE (4-10m2 na osobę). Przedstawiasz kwoty, którymi obracając można sumarycznie zbudować dom w okolicy 150-200m2 lub kupić mieszkanie rzędu ok 70-90m. A ty tu wywody robisz, jak to musisz się uginać pod ŻĄDANIAMI żony, które w zawoalowany sposób przedstawiasz jako przesadzone. A nie są. Są sumarycznie bardzo racjonalne. Twoje za to świadczą o chorobliwym skąpstwie lub zaburzeniach psychicznych.


Takie są w Polsce realia. Albo ludzie siedzą w małych wynajmowanych mieszkaniach, albo mają duże domy, ale w nich nie siedzą, bo mają je na kredyt na 30-40 lat i tyrają żeby to spłacić.

95

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:

Takie są w Polsce realia. Albo ludzie siedzą w małych wynajmowanych mieszkaniach, albo mają duże domy, ale w nich nie siedzą, bo mają je na kredyt na 30-40 lat i tyrają żeby to spłacić.

Tak, tak. Na 80 kredyty mają. Czy ty planujesz kupić dom na Mokotowie? Może wtedy twoje wyliczenia będą miały sens.

96

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Jack Sparrow napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

To był tylko przykład który miał udowadniać jak działa procent składany. Tak istnieje podatek 19% od zysków kapitałowych, ale podajać przykład na szybko nie ma sensu wklejać PITa 38

Twój przykład jedynie udowodnił tyle, ze to fejkowa historia wciąż i wciąż tego samego osobnika.


Jaki przykład to rzekomo udowodnił i w którym momencie ?

97

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

Takie są w Polsce realia. Albo ludzie siedzą w małych wynajmowanych mieszkaniach, albo mają duże domy, ale w nich nie siedzą, bo mają je na kredyt na 30-40 lat i tyrają żeby to spłacić.

Tak, tak. Na 80 kredyty mają. Czy ty planujesz kupić dom na Mokotowie? Może wtedy twoje wyliczenia będą miały sens.

Ok, skoro jesteś aż taka biegła jeżeli chodzi o rynek nieruchomości powiedz mi teraz jaki jest realny koszt zakupu domu pod klucz o metrażu 120m2+ tak w miarę blisko morza (bo akurat w pomorskim mieszkamy) i z jaką niską ratą kredytu by się to wiązało, skoro twierdzisz że to wszystko jest takie tanie i że ludzie w willach czy pałach mieszkają.

98

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Samba napisał/a:
Smerf1 napisał/a:
Samba napisał/a:

Tobie zawsze cieżko iść na kompromisy, ale w tym wypadku niepotrzebnie brałeś sobie żonę, skoro nie umiesz żyć i "poruszać się" w małzeństwie. Pisałeś, że nie znęcasz się nad nią, ale jak inaczej nazwać to, że nie kupicie tego domku, jak i to że zmuszasz ją swoimi decyzjami na gnieżdżenia się na 30 metrach? I w kontekście tego, ze ona chce już mieć dzieci? Gdzie ma być tu miejsce na dzieci, gdzie miejsce na własne rzeczy żony?
I piszę "domku", a nie "domu", bo taki metraż jaki podajesz - 120 - to jest metraż większego mieszkania, a nie wielkiego domu. Żona powinna cię zostawić, bo po prostu nie nadajesz się do małżeństwa.



To się nazywa bubel. Tak jak to mieszkanie - to też jest bubel, bo za małe chociażby na dzieci. Ale domyślam się, ze nie tylko na dzieci. W tak małej kuchni też się niczego za bardzo nie da zmajstrować mająć blat na raptem dwóch szafkach. W łazience też nie będzie i prysznica i wanny zapewne. O samopoczucia na tak małej przestrzeni już nie wspominam. Ograniczanie ilości rzeczy, no po prostu mieszkanie-barachło. Nie spełnia swoich funkcji.


Nie wiem w jakiej Polsce ty żyjesz, ale małe metraże to standard, szczególnie w nowych domach.

"Średni metraż mieszkania w Polsce na koniec 2023 roku wynosił około 75,5 m kw., choć w nowo budowanych mieszkaniach jest on mniejszy (ok. 52 m kw. w budynkach wielorodzinnych) i kurczy się."

Sobie podawaj co chcesz, ale to nie zmienia faktu, że twoje mieszkanie jest bublem.

Podaje realia które panują w naszym pięknym kraju. Ludzie mieszkają na małych powierzchniach i jest o to masa awantury w sejmie.

99

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:
wieka napisał/a:

Do rozwodu nie trzeba mieć konkretnego powodu, wystarczy podać niezgodność charakterów i sąd orzeka szybko rozwód bez orzekania o winie.
Żonie też kiedyś skończy się cierpliwość i nie będzie jej z tobą po drodze.
A teraz mydlisz jej oczy, czyli ją oszukujesz, bo rozumiem, że na szczerą rozmowę cię nie stać.
Jak po pięciu latach małżeństwa nie widzisz się ojcem to już nie będziesz się widział, więc zaufaj żonie w tym temacie, jak chcesz z nią być.


Z tego co wiem to w takich sytuacjach sądy niechętnie udzielają rozwodów, jeśli już to separacje, albo wysyłają na jakaś terapię. Zresztą ja na prawdę nie chce się rozwodzić, mimo wszystko kocham ją, ale wiesz jak to jest rządzi mną pokusa inwestowania i myślenia długoterminowego, nie umiem od tak o z tego wszystkiego zrezygnować. Niestety w naszej sytuacji jak widzisz ciężko pójść na jakiś sensowny kompromis, no bo ona chce dom teraz żeby mieć gdzie dziecko wychować, no i co ja mogę w takiej sytuacji zaproponować zamiast tego co ją uszczęśliwi ? No nic, mogę jedynie ulec i powiedzieć " tak, kochanie"

Dokładnie, co nie oznacza, że musisz zrezygnować z inwestowania, ale jak trochę zahamujesz, to wyjdzie wam wszystkim na zdrowie.
Za daleko nie myśl, bo pewna jest tylko śmierć i podatki.

100

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
wieka napisał/a:
Smerf1 napisał/a:
wieka napisał/a:

Do rozwodu nie trzeba mieć konkretnego powodu, wystarczy podać niezgodność charakterów i sąd orzeka szybko rozwód bez orzekania o winie.
Żonie też kiedyś skończy się cierpliwość i nie będzie jej z tobą po drodze.
A teraz mydlisz jej oczy, czyli ją oszukujesz, bo rozumiem, że na szczerą rozmowę cię nie stać.
Jak po pięciu latach małżeństwa nie widzisz się ojcem to już nie będziesz się widział, więc zaufaj żonie w tym temacie, jak chcesz z nią być.


Z tego co wiem to w takich sytuacjach sądy niechętnie udzielają rozwodów, jeśli już to separacje, albo wysyłają na jakaś terapię. Zresztą ja na prawdę nie chce się rozwodzić, mimo wszystko kocham ją, ale wiesz jak to jest rządzi mną pokusa inwestowania i myślenia długoterminowego, nie umiem od tak o z tego wszystkiego zrezygnować. Niestety w naszej sytuacji jak widzisz ciężko pójść na jakiś sensowny kompromis, no bo ona chce dom teraz żeby mieć gdzie dziecko wychować, no i co ja mogę w takiej sytuacji zaproponować zamiast tego co ją uszczęśliwi ? No nic, mogę jedynie ulec i powiedzieć " tak, kochanie"

Dokładnie, co nie oznacza, że musisz zrezygnować z inwestowania, ale jak trochę zahamujesz, to wyjdzie wam wszystkim na zdrowie.
Za daleko nie myśl, bo pewna jest tylko śmierć i podatki.



Połowę kwoty wykładamy my, a połowę bierzemy na kredyt. przy przykładowym koszcie 800tys zł na 30 lat rata kredytu wyniosłaby 4000+ czyli przy założeniu że dom jest kredytowany w połowie byłoby to jakieś 2000+, przy czym pozbywamy się jakiś 400k zł. Obecnie czynsz jaki płacimy wynosi mniej więcej tyle samo, różnica polega na tym że mamy 400k które pracują i mogą rosnąć, dodatkowo odpada potrzeba kupowania auta, no bo dzisiaj w mieście wszędzie mamy blisko, tutaj przy zakupie domu musimy wyjechać trochę na peryferia, a to oznacza konieczność zakupu auta. Można jeszcze inaczej zrobić. Zmneijszamy wkład własny do tego co jest wymagane, płacimy wtedy 3,5k kredytu czyli rocznie powiedzmy byłoby to 42tys zł, te 42tys zł mogłoby pochodzić ze stopniowej sprzedaży aktywów tak żeby pokryć ratę, wtedy to co zarobimy w pracy jest w 100% nasze. Jakie ryzyko to stwarza ? Ano takie, że tracimy bogactwo na emeryturze.

101 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2026-01-18 17:03:38)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Nie przeczytalem wczesniej, ze wy mieszkacie na... 30m2.

Cofam wszystko co napisalem.

Jedynie polece czesto otwierac okno.
Bo nie wiem na ile godzin wystarczy tlenu przy takim metrazu.

102 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-01-18 17:28:49)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Z tym bogactwem na emeryturze to się udałeś big_smile
Padniesz na zawał do tej pory, więc się emeryturą nie przejmuj, a jak już to wtedy będziesz mógł dopiero pomnażać kapitał na całego. Choć wystarczy jak teraz 10 lat poświęcisz rodzinie, potem bardziej rozwiniesz skrzydła, więc ta emerytura to żaden argument.
Możecie kupić większe mieszkanie lub swoje zamienić na większe, chyba, że to wynajmujecie? To wtedy kasę trzeba wyłożyć .
A za 30 lat, to pieniądze za które dzisiaj kupisz samochód, będziesz mógł kupić rower.

103

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
wieka napisał/a:

Z tym bogactwem na emeryturze to się udałeś big_smile
Padniesz na zawał do tej pory, więc się emeryturą nie przejmuj, a jak już to wtedy będziesz mógł dopiero pomnażać kapitał na całego. Choć wystarczy jak teraz 10 lat poświęcisz rodzinie, potem bardziej rozwiniesz skrzydła, więc ta emerytura to żaden argument.
Możecie kupić większe mieszkanie lub swoje zamienić na większe, chyba, że to wynajmujecie? To wtedy kasę trzeba wyłożyć .
A za 30 lat, to pieniądze za które dzisiaj kupisz samochód, będziesz mógł kupić rower.


To jest zabawne do czasu aż sobie uświadomisz jak tragicznie żyją emeryci w Polsce, no chyba że cię to bawi jak żyją.

104 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2026-01-18 18:27:24)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Smerf1 ile macie lat ? Bo szczerze mówiąc nie znalazłem a to myślę że ważne.

Z tego co czytam jesteś osoba oszczędną ,która chce po prostu zgromadzić poduszkę finansową na tzw "czarną godzinę".

Czy to źle ? Myślę ,że bardzo dobrze. Bo nie znamy przyszlości.
Wiele ludzi żyje chwilą. Biorą kredyty na wszystko. Nie myślą ,że coś może się wydarzyć a kredyty trzeba spłacać mimo to.
Potem się okazuje ,że koszty kredytu rosną a pensja nie. Trzeba szukać dodatkowej pracy, potem znów dodatkowej.
I kończy się ,że mamy piękne mieszkanie (na kredyt), piękny samochód (na kredyt) i pracujemy od rana do nocy aby to spłacić.

Często rozsądek bardzo ważny jest. Jak nas na coś nie stać to po prostu tego nie kupujemy, albo kupujemy jak nas będzie stać.

Raczej to jest zdrowe podejście. I rozumiem pytającego.
Ale wszystko ma swoje granice big_smile

Co do parcia żony na zakup domu.

Bardzo proste. Oszczędności na giełdzie w razie podziału majątku zapewne nie były by uzględnione jako majątek wspólny a jako majątek własny.
I myślę ,że też o to chodzi big_smile

Kupisz dom. To od razu będzie majątek wspólny, więc jak coś to do podziału big_smile

Co do dzieci.

Dlatego zadałem pytanie ile macie lat.
Bo czasami można spokojnie poczekać, a czasami nie. Bo czym kobieta starsza tym mniejsza szansa na ciąże i zwiększa się bardzo szansa na urodzenie chorego dziecka.
Więc w pewnym wieku dziecko to nie jest najlepszy pomysł i większość rozsądnych kobiet ma taką świadomość.

105 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-01-18 18:16:44)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

Takie są w Polsce realia. Albo ludzie siedzą w małych wynajmowanych mieszkaniach, albo mają duże domy, ale w nich nie siedzą, bo mają je na kredyt na 30-40 lat i tyrają żeby to spłacić.

Tak, tak. Na 80 kredyty mają. Czy ty planujesz kupić dom na Mokotowie? Może wtedy twoje wyliczenia będą miały sens.

Ok, skoro jesteś aż taka biegła jeżeli chodzi o rynek nieruchomości powiedz mi teraz jaki jest realny koszt zakupu domu pod klucz o metrażu 120m2+ tak w miarę blisko morza (bo akurat w pomorskim mieszkamy) i z jaką niską ratą kredytu by się to wiązało, skoro twierdzisz że to wszystko jest takie tanie i że ludzie w willach czy pałach mieszkają.


Max ok 1,2-1,5 bańki (wliczając w to działkę). W zależności od lokalizacji i wykończenia. Ale twoje wyliczenia i narracja kupy się nie trzyma. Bo jeśli przy spieniężeniu wszystkiego teoretycznie mógłbyś, to twoje zarobki muszą oscylować przynajmniej w okolicy 8-10tyś netto miesięcznie skoro masz ok 30stki. A jak gnijesz na 30metrach z żoną od ostatnich 5 lat to po prostu jesteś zaburzonym psychicznie skąpcem skoro dla ciebie dom 100-120metrów jest "duży".

106 Ostatnio edytowany przez Samba (2026-01-18 19:30:15)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:

To jest zabawne do czasu aż sobie uświadomisz jak tragicznie żyją emeryci w Polsce, no chyba że cię to bawi jak żyją.

Jesteś nieprzemyślny. Większe mieszkanie zawsze będziecie mogli zamienić na mniejsze, gdy dzieci dorosną i wyfruną. Nikt nie każe wam trzymać 120 m do końca życia. Po drugie znowu - jeśli tak bardzo jesteście z żoną rozbieżni co do standardów teraźniejszego życia, to może pomyślcie o rozstaniu.
A ty chcesz mieć ciastko i zjeść ciastko.

107 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-01-18 19:43:34)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:
wieka napisał/a:

Z tym bogactwem na emeryturze to się udałeś big_smile
Padniesz na zawał do tej pory, więc się emeryturą nie przejmuj, a jak już to wtedy będziesz mógł dopiero pomnażać kapitał na całego. Choć wystarczy jak teraz 10 lat poświęcisz rodzinie, potem bardziej rozwiniesz skrzydła, więc ta emerytura to żaden argument.
Możecie kupić większe mieszkanie lub swoje zamienić na większe, chyba, że to wynajmujecie? To wtedy kasę trzeba wyłożyć .
A za 30 lat, to pieniądze za które dzisiaj kupisz samochód, będziesz mógł kupić rower.


To jest zabawne do czasu aż sobie uświadomisz jak tragicznie żyją emeryci w Polsce, no chyba że cię to bawi jak żyją.

Nie znam, ale na pewno są tacy, co też sobie całe życie nie radzą, ale Ty grubo przeginasz i zobaczysz, że to się odbije czkawką.
A tak w ogóle, to po co się żeniłeś, sam byś miał święty spokój, pomnażał majątek i na emeryturze spał na tych pieniądzach, a potem sobie na dno trumny włożył wink

Tak sobie myślę, że pewnie pochodzisz z biednej rodziny i dlatego tak chcesz sobie odbić, bo to jest taki schemat.

108

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
wieka napisał/a:
Smerf1 napisał/a:
wieka napisał/a:

Z tym bogactwem na emeryturze to się udałeś big_smile
Padniesz na zawał do tej pory, więc się emeryturą nie przejmuj, a jak już to wtedy będziesz mógł dopiero pomnażać kapitał na całego. Choć wystarczy jak teraz 10 lat poświęcisz rodzinie, potem bardziej rozwiniesz skrzydła, więc ta emerytura to żaden argument.
Możecie kupić większe mieszkanie lub swoje zamienić na większe, chyba, że to wynajmujecie? To wtedy kasę trzeba wyłożyć .
A za 30 lat, to pieniądze za które dzisiaj kupisz samochód, będziesz mógł kupić rower.


To jest zabawne do czasu aż sobie uświadomisz jak tragicznie żyją emeryci w Polsce, no chyba że cię to bawi jak żyją.

Nie znam, ale na pewno są tacy, co też sobie całe życie nie radzą, ale Ty grubo przeginasz i zobaczysz, że to się odbije czkawką.
A tak w ogóle, to po co się żeniłeś, sam byś miał święty spokój, pomnażał majątek i na emeryturze spał na tych pieniądzach, a potem sobie na dno trumny włożył wink

Tak sobie myślę, że pewnie pochodzisz z biednej rodziny i dlatego tak chcesz sobie odbić, bo to jest taki schemat.

Zgadza się, pochodzę z  biednej rodziny, ale żeby nie było moja żona też nie pochodzi z najbogatszej, a ona nie ma takiej tendencji do chomikowania pieniędzy i ich pomnażania jak robię to ja.

109

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Samba napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

To jest zabawne do czasu aż sobie uświadomisz jak tragicznie żyją emeryci w Polsce, no chyba że cię to bawi jak żyją.

Jesteś nieprzemyślny. Większe mieszkanie zawsze będziecie mogli zamienić na mniejsze, gdy dzieci dorosną i wyfruną. Nikt nie każe wam trzymać 120 m do końca życia. Po drugie znowu - jeśli tak bardzo jesteście z żoną rozbieżni co do standardów teraźniejszego życia, to może pomyślcie o rozstaniu.
A ty chcesz mieć ciastko i zjeść ciastko.

Każde małżeństwo w wielu nawet istotnych rzeczach jest rozbieżne (no chyba, że jeden słucha się bezkompromisowo drugiego) i gdyby tylko z tego powodu mieli brać rozwód to sądy byłby upchane pozwami rozwodowymi.

110

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Jack Sparrow napisał/a:
Smerf1 napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Tak, tak. Na 80 kredyty mają. Czy ty planujesz kupić dom na Mokotowie? Może wtedy twoje wyliczenia będą miały sens.

Ok, skoro jesteś aż taka biegła jeżeli chodzi o rynek nieruchomości powiedz mi teraz jaki jest realny koszt zakupu domu pod klucz o metrażu 120m2+ tak w miarę blisko morza (bo akurat w pomorskim mieszkamy) i z jaką niską ratą kredytu by się to wiązało, skoro twierdzisz że to wszystko jest takie tanie i że ludzie w willach czy pałach mieszkają.


Max ok 1,2-1,5 bańki (wliczając w to działkę). W zależności od lokalizacji i wykończenia. Ale twoje wyliczenia i narracja kupy się nie trzyma. Bo jeśli przy spieniężeniu wszystkiego teoretycznie mógłbyś, to twoje zarobki muszą oscylować przynajmniej w okolicy 8-10tyś netto miesięcznie skoro masz ok 30stki. A jak gnijesz na 30metrach z żoną od ostatnich 5 lat to po prostu jesteś zaburzonym psychicznie skąpcem skoro dla ciebie dom 100-120metrów jest "duży".


Po pierwsze to jest trochę więcej niż 30m, po drugie to teraz wejdź na google w dowolny kalkulator kredytowy wpisz tam kwotę 1,2mln na 30 lat i pochwal się jaka to jest rata kredytu. I tak apropo zarabiam mniej niż wynosi ta twoja dolna stawka szacunkowa moich zarobków. To, że mogę teoretycznie swój majątek spienięzyć to zasługa głównie tego, że dosyć wcześnie interesowałem się rynkami kryptowalut. Strategią DCA inwestowałem małe kwoty i było to na zasadzie kup i zapomnij, to były czasy gdzie np kupowałeś krypto za np 50zł,a po roku już miałeśz tego np 1000zł duża też zasługa tego, że miałem dużo złota, ale ono zrobiło spektakularny wynik głównie za ostatni rok, oczywiście wcześniej też robło, ale to co się odwaliło za ostatni rok to  znacząco przerosło moje najbardziej optymistyczne oczekiwania. To,że mam mniejsze mieszkanie zamiast dużego domu to efekt czystych kalkulacji. Ja rozumiem, że u niektórych to modne brać 30-40 letnie kredyty na duże mieszkania, a później drżyć czy je się spłaci w ogóle, ale to że jest to modne jeszcze nie oznacza, że dla każdego akurat ten ruch jest opłacalny. Naprawdę są ludzie, którzy wolą mieszkać w małych mieszkaniach niż w dużych i zastanawiać się czy je się spłaci.

111

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Kaszpir007 napisał/a:

Smerf1 ile macie lat ? Bo szczerze mówiąc nie znalazłem a to myślę że ważne.

Z tego co czytam jesteś osoba oszczędną ,która chce po prostu zgromadzić poduszkę finansową na tzw "czarną godzinę".

Czy to źle ? Myślę ,że bardzo dobrze. Bo nie znamy przyszlości.
Wiele ludzi żyje chwilą. Biorą kredyty na wszystko. Nie myślą ,że coś może się wydarzyć a kredyty trzeba spłacać mimo to.
Potem się okazuje ,że koszty kredytu rosną a pensja nie. Trzeba szukać dodatkowej pracy, potem znów dodatkowej.
I kończy się ,że mamy piękne mieszkanie (na kredyt), piękny samochód (na kredyt) i pracujemy od rana do nocy aby to spłacić.

Często rozsądek bardzo ważny jest. Jak nas na coś nie stać to po prostu tego nie kupujemy, albo kupujemy jak nas będzie stać.

Raczej to jest zdrowe podejście. I rozumiem pytającego.
Ale wszystko ma swoje granice big_smile

Co do parcia żony na zakup domu.

Bardzo proste. Oszczędności na giełdzie w razie podziału majątku zapewne nie były by uzględnione jako majątek wspólny a jako majątek własny.
I myślę ,że też o to chodzi big_smile

Kupisz dom. To od razu będzie majątek wspólny, więc jak coś to do podziału big_smile

Co do dzieci.

Dlatego zadałem pytanie ile macie lat.
Bo czasami można spokojnie poczekać, a czasami nie. Bo czym kobieta starsza tym mniejsza szansa na ciąże i zwiększa się bardzo szansa na urodzenie chorego dziecka.
Więc w pewnym wieku dziecko to nie jest najlepszy pomysł i większość rozsądnych kobiet ma taką świadomość.

Ja mam 29 lat, a żona ma 28 lat.

Dokładnie tak, jestem osobą oszczędną, która chce zgromadzić na tyle duży kapitał żeby już teoretycznie nie musieć pracować, ewentualnie żeby to było jedynie hobby moim.

Też nie rozumiem filozofii brania wszystkego na kredyt, a później drżenia nocami czy się w ogole to spłaci, bo wystarczy że raz noga się powinie i jest się w 4 literach, a przypominam mieszkanie to jest zobowiązanie kredytowe na 30-40 lat. To jest tak abstrakcyjny szmat czasu, że przez ten czas dosłownie wszystko może się wydarzyć.

Akurat z prawnego punktu widzenia to nie ma aż takiego znaczenia, bo zarówno pieniądze zarobione na giełdzie jak i mieszkanie wchodziłoby w skład majątku wspólnego.

Dużo kobiet decyduje się na pierwsze dziecko dopiero po 30-stce i nie sądzę żeby było to coś nienormalnego.

112 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-01-18 23:42:27)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:
wieka napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

To jest zabawne do czasu aż sobie uświadomisz jak tragicznie żyją emeryci w Polsce, no chyba że cię to bawi jak żyją.

Nie znam, ale na pewno są tacy, co też sobie całe życie nie radzą, ale Ty grubo przeginasz i zobaczysz, że to się odbije czkawką.
A tak w ogóle, to po co się żeniłeś, sam byś miał święty spokój, pomnażał majątek i na emeryturze spał na tych pieniądzach, a potem sobie na dno trumny włożył ;)

Tak sobie myślę, że pewnie pochodzisz z biednej rodziny i dlatego tak chcesz sobie odbić, bo to jest taki schemat.

Zgadza się, pochodzę z  biednej rodziny, ale żeby nie było moja żona też nie pochodzi z najbogatszej, a ona nie ma takiej tendencji do chomikowania pieniędzy i ich pomnażania jak robię to ja.

Reguły to nigdy nie ma, bo nasze cechy siedzą też w genach.
Co do domu i posiadania dzieci to pewnie od kilku lat już tak powtarzasz, że to będzie za trzy cztery lata :P
Na pewno nie można mówić o tobie, że jesteś oszczędny, bo to cecha pozytywna, ciebie to można określić bardziej dusigroszem, nie przyjmujesz żadnych argumentów, co sugeruje uzależnienie tak silne, że nie możesz nawet ograniczyć do minimum inwestycji na jakiś czas i zdjąć się rodziną.

Ty nie musisz brać kredytu, więc to też żaden argument, a jak już to częściowy.

113 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2026-01-19 00:01:52)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:

Ja mam 29 lat, a żona ma 28 lat.

Dokładnie tak, jestem osobą oszczędną, która chce zgromadzić na tyle duży kapitał żeby już teoretycznie nie musieć pracować, ewentualnie żeby to było jedynie hobby moim.

Też nie rozumiem filozofii brania wszystkego na kredyt, a później drżenia nocami czy się w ogole to spłaci, bo wystarczy że raz noga się powinie i jest się w 4 literach, a przypominam mieszkanie to jest zobowiązanie kredytowe na 30-40 lat. To jest tak abstrakcyjny szmat czasu, że przez ten czas dosłownie wszystko może się wydarzyć.

Akurat z prawnego punktu widzenia to nie ma aż takiego znaczenia, bo zarówno pieniądze zarobione na giełdzie jak i mieszkanie wchodziłoby w skład majątku wspólnego.

Dużo kobiet decyduje się na pierwsze dziecko dopiero po 30-stce i nie sądzę żeby było to coś nienormalnego.

To młodzi jesteście. Nie dziwię się że nie chcesz jeszcze dzieci.
Jesteś w wieku gdzie zarabia się pieniądze, robi karierę i itd.
Raczej mało kto decyduje się na dzieci w tym wieku obecnie.

Twoje podejście rozumiem, bo bardzo podobne zasady mnie przekazali rodzice.
I dzięki temu mam to co mam, bez kredytów.

Często warto podjąć trochę wysiłku i wyrzeczeń aby później cieszyć się z tego co się zdobyło i mieć lepsze życie w przyszłości.

Ale też uważaj aby nie wpaść w skrajność, bo uwierz ,że bardzo łatwo.

To jest niestety jak narkotyk. Łatwo się uzależnić a ciężko przestać sad

114 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-01-19 00:10:54)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Kaszpir007 napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

Ja mam 29 lat, a żona ma 28 lat.

Dokładnie tak, jestem osobą oszczędną, która chce zgromadzić na tyle duży kapitał żeby już teoretycznie nie musieć pracować, ewentualnie żeby to było jedynie hobby moim.

Też nie rozumiem filozofii brania wszystkego na kredyt, a później drżenia nocami czy się w ogole to spłaci, bo wystarczy że raz noga się powinie i jest się w 4 literach, a przypominam mieszkanie to jest zobowiązanie kredytowe na 30-40 lat. To jest tak abstrakcyjny szmat czasu, że przez ten czas dosłownie wszystko może się wydarzyć.

Akurat z prawnego punktu widzenia to nie ma aż takiego znaczenia, bo zarówno pieniądze zarobione na giełdzie jak i mieszkanie wchodziłoby w skład majątku wspólnego.

Dużo kobiet decyduje się na pierwsze dziecko dopiero po 30-stce i nie sądzę żeby było to coś nienormalnego.

To młodzi jesteście. Nie dziwię się że nie chcesz jeszcze dzieci.
Jesteś w wieku gdzie zarabia się pieniądze, robi karierę i itd.
Raczej mało kto decyduje się na dzieci w tym wieku obecnie.

Twoje podejście rozumiem, bo bardzo podobne zasady mnie przekazali rodzice.
I dzięki temu mam to co mam, bez kredytów.

Często warto podjąć trochę wysiłku i wyrzeczeń aby później cieszyć się z tego co się zdobyło i mieć lepsze życie w przyszłości.

Ale też uważaj aby nie wpaść w skrajność, bo uwierz ,że bardzo łatwo.

To jest niestety jak narkotyk. Łatwo się uzależnić a ciężko przestać sad

Autor już wpadł w skrajność.
Nie wiedziałam, że jesteś taki znawca w jakim wieku dzieci najlepiej rodzić big_smile
A jak widać macie takie same priorytety, więc jest szansa, że na tym biznesie skończy podobnie do ciebie wink Tylko kasa się zgadza big_smile

115

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
wieka napisał/a:

Nie wiedziałam, że jesteś taki znawca w jakim wieku dzieci najlepiej rodzić big_smile
A jak widać macie takie same priorytety, więc jest szansa, że na tym biznesie skończy podobnie do ciebie wink Tylko kasa się zgadza big_smile

Wieka chyba oczywiste jest że czym wcześniej się urodzi tym lepiej.
Po prostu większa szansa na sukces, zdrowe dziecko i brak problemów.

Wystarczy poszukać i wszędzie jest napisane że optymalny wiek kobiety to 20+.

Co do priorytetów to napisałem ,że trzeba uważać bo niestety przesadna oszczędność jest jak narkotyk. Łatwo przedawkować i się uzależnić.
Wiem coś po sobie.

A później już jest bardzo bardzo trudno.

Dlatego trzeba szukać kompromisu. Posiadanie oszczędności i zapewnienie dobrobytu rodzinie bardzo ważne, ale też nie można przesadzić.
Bo pieniądze nie może być na pierwszym miejscu.

116 Ostatnio edytowany przez Legat (2026-01-19 10:08:26)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:

Jeśli ma pieniądze to ja osobiście nie zabraniam jej domu kupować, problem polega na tym że ona tyle kasy nie ma.

Tu masz sedno problemów wielu związków. Kobieta się domaga czegoś na co sama nie chce zapracować. I oczywiście wina jest męża, bo to on ma pociągnac te sanki. Tylko, że gdy dojdzie do rozwodu, no to kobieta już nie powie, mężu to ty to pociągnąłeś i dzielimy np. 75% dla ciebie i 25% dla mnie - tylko na pół.

117 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2026-01-19 10:48:25)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Legat napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

Jeśli ma pieniądze to ja osobiście nie zabraniam jej domu kupować, problem polega na tym że ona tyle kasy nie ma.

Tu masz sedno problemów wielu związków. Kobieta się domaga czegoś na co sama nie chce zapracować. I oczywiście wina jest męża, bo to on ma pociągnac te sanki. Tylko, że gdy dojdzie do rozwodu, no to kobieta już nie powie, mężu to ty to pociągnąłeś i dzielimy np. 75% dla ciebie i 25% dla mnie - tylko na pół.

Jesteś bardzo niesprawiedliwy big_smile

Przecież to obowiązek faceta zgromadzić jak największy majątek aby potem ta Pani mogła jak najwięcej podczas rozwodu zabrać big_smile

Przecież z pustym portfelem nie odejdzie, bo to się nie opłaca big_smile

Majątek i dzieci to główny powód przecież rozwodów big_smile
Czym większa kasa tym większa motywacja big_smile

118 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-01-19 11:10:02)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Kaszpir007 napisał/a:
wieka napisał/a:

Nie wiedziałam, że jesteś taki znawca w jakim wieku dzieci najlepiej rodzić big_smile
A jak widać macie takie same priorytety, więc jest szansa, że na tym biznesie skończy podobnie do ciebie wink Tylko kasa się zgadza big_smile

Wieka chyba oczywiste jest że czym wcześniej się urodzi tym lepiej.
Po prostu większa szansa na sukces, zdrowe dziecko i brak problemów.

Wystarczy poszukać i wszędzie jest napisane że optymalny wiek kobiety to 20+.

Co do priorytetów to napisałem ,że trzeba uważać bo niestety przesadna oszczędność jest jak narkotyk. Łatwo przedawkować i się uzależnić.
Wiem coś po sobie.

A później już jest bardzo bardzo trudno.

Dlatego trzeba szukać kompromisu. Posiadanie oszczędności i zapewnienie dobrobytu rodzinie bardzo ważne, ale też nie można przesadzić.
Bo pieniądze nie może być na pierwszym miejscu.

Teraz dużo lepiej…
Autor już jest uzależniony, to może byś mu doradził jak ma on z tego wyjść. Bo, to że mu żona truje to za mało, ja myślę, że jakby postawiła sprawę na ostrzu noża, to może by dopiero do niego dotarło.
Słowo kompromis, też do niego nie dociera.

119

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

a mnie sie wydaje, ze to nieprawdziwa historia

120

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Gosiawie napisał/a:

a mnie sie wydaje, ze to nieprawdziwa historia

Dokładnie mam taki samo wrażenie

Dlatego nie tracę czasu na kogoś, kto pomocy nie chce i nie potrzebuje
Raczej widzę to jako teatr pokazujący jaki cudowny jestem, że mi idzie na giełdzie, a baba oczywiście zła, nie docenia i kasę wyciąga

121

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Gosiawie napisał/a:

a mnie sie wydaje, ze to nieprawdziwa historia

Prawdziwe to są tylko Julki tongue

122

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Istotka6 napisał/a:
Gosiawie napisał/a:

a mnie sie wydaje, ze to nieprawdziwa historia

Dokładnie mam taki samo wrażenie

Dlatego nie tracę czasu na kogoś, kto pomocy nie chce i nie potrzebuje
Raczej widzę to jako teatr pokazujący jaki cudowny jestem, że mi idzie na giełdzie, a baba oczywiście zła, nie docenia i kasę wyciąga

Nie wiem czy dobrze zrozumialam, ale ma juz 1.000.000 zl (moze euro?)

123

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
wieka napisał/a:

Teraz dużo lepiej…
Autor już jest uzależniony, to może byś mu doradził jak ma on z tego wyjść. Bo, to że mu żona truje to za mało, ja myślę, że jakby postawiła sprawę na ostrzu noża, to może by dopiero do niego dotarło.
Słowo kompromis, też do niego nie dociera.

Wieka.


Ja byłem tak samo wychowany jak ten facet.
Poszanowanie do pieniędzy, oszczędzanie. Kredyty to zło i jak coś CI potrzeba to zapracuj na to.

Ma to sporo zalet, bo dzięki temu miałem w wieku poniżej 30lat własne mieszkanie 65m2. Dzięki temu łatwiej mi było założyć rodzinę i łatwiej nam było.

Ciężko radzić jak samemu nie do końca udało mi się z tego uwolnić big_smile

Ale myślę ,że warto ustalić pewne plany na przyszłość.

Typu za 3-4 lata kupujemy dom. Wtedy czas na dzieci i na rodzinę.
Koniec giełdy, koniec kryptowalut.

Po prostu trzeba się odciąć. Trzeba odwyku jak w przypadku hazardzisty czy alkoholika.
A kryptowaluty czy giełda to istny hazard.

Wiem coś o giełdzie, bo mnie sporo kosztowało big_smile

Ale tak to jest jak rozsądek przegrywa z chciwością big_smile

124

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Smerf1 napisał/a:

Ja rozumiem, że u niektórych to modne brać 30-40 letnie kredyty

Jak pisałem -  bajkę uważam za wymyśloną. Kredyt to nie pętla jak się ma kilkaset tysięcy oszczędności. To sposób na nieruszanie własnego kapitału. Co byś wiedział, gdybyś taką kwotę posiadał.

125

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Kaszpir007 napisał/a:
wieka napisał/a:

Teraz dużo lepiej…
Autor już jest uzależniony, to może byś mu doradził jak ma on z tego wyjść. Bo, to że mu żona truje to za mało, ja myślę, że jakby postawiła sprawę na ostrzu noża, to może by dopiero do niego dotarło.
Słowo kompromis, też do niego nie dociera.

Wieka.


Ja byłem tak samo wychowany jak ten facet.
Poszanowanie do pieniędzy, oszczędzanie. Kredyty to zło i jak coś CI potrzeba to zapracuj na to.

Ma to sporo zalet, bo dzięki temu miałem w wieku poniżej 30lat własne mieszkanie 65m2. Dzięki temu łatwiej mi było założyć rodzinę i łatwiej nam było.

Ciężko radzić jak samemu nie do końca udało mi się z tego uwolnić big_smile

Ale myślę ,że warto ustalić pewne plany na przyszłość.

Typu za 3-4 lata kupujemy dom. Wtedy czas na dzieci i na rodzinę.
Koniec giełdy, koniec kryptowalut.

Po prostu trzeba się odciąć. Trzeba odwyku jak w przypadku hazardzisty czy alkoholika.
A kryptowaluty czy giełda to istny hazard.

Wiem coś o giełdzie, bo mnie sporo kosztowało big_smile

Ale tak to jest jak rozsądek przegrywa z chciwością big_smile

Pełna zgoda, tylko nikt na odwyk w tej sytuacji nie pójdzie.
Pozostaje ruch żony.

126

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Smerf zapytał, czy naszym zdaniem on ma problem? Wychodzi na to, że forum raczej jest zgodne, problem ma.
Jak pisałam - może jak dostanie pozew rozwodowy to zauważy. A może i nie.
"Dobra rada" z której zapewne Smerf nie skorzysta (ale klawiatura cierpliwa, co mi szkodzi napisać smile ) - Smerf, idź na terapię w kierunku "uzależnienie". Sprawdź to skoro masz wątpliwości, czy wszystko ok z tym Twoim podejściem do giełdy.  Im prędzej tym lepiej.

127 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-01-19 18:15:59)

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Muqin napisał/a:

Smerf zapytał, czy naszym zdaniem on ma problem? Wychodzi na to, że forum raczej jest zgodne, problem ma.
Jak pisałam - może jak dostanie pozew rozwodowy to zauważy. A może i nie.
"Dobra rada" z której zapewne Smerf nie skorzysta (ale klawiatura cierpliwa, co mi szkodzi napisać smile ) - Smerf, idź na terapię w kierunku "uzależnienie". Sprawdź to skoro masz wątpliwości, czy wszystko ok z tym Twoim podejściem do giełdy.  Im prędzej tym lepiej.

Tym bardziej ze jak mowi dorobił sie na gieldzie troche fartem. A z fartem jak fartem raz jest raz go nie ma

128

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Dlatego jest adrenalina , Bert.
24 października 1929 roku na mniejszą skalę też się co jakiś czas pojawia.

129

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
wieka napisał/a:
Smerf1 napisał/a:
wieka napisał/a:

Nie znam, ale na pewno są tacy, co też sobie całe życie nie radzą, ale Ty grubo przeginasz i zobaczysz, że to się odbije czkawką.
A tak w ogóle, to po co się żeniłeś, sam byś miał święty spokój, pomnażał majątek i na emeryturze spał na tych pieniądzach, a potem sobie na dno trumny włożył wink

Tak sobie myślę, że pewnie pochodzisz z biednej rodziny i dlatego tak chcesz sobie odbić, bo to jest taki schemat.

Zgadza się, pochodzę z  biednej rodziny, ale żeby nie było moja żona też nie pochodzi z najbogatszej, a ona nie ma takiej tendencji do chomikowania pieniędzy i ich pomnażania jak robię to ja.

Reguły to nigdy nie ma, bo nasze cechy siedzą też w genach.
Co do domu i posiadania dzieci to pewnie od kilku lat już tak powtarzasz, że to będzie za trzy cztery lata tongue
Na pewno nie można mówić o tobie, że jesteś oszczędny, bo to cecha pozytywna, ciebie to można określić bardziej dusigroszem, nie przyjmujesz żadnych argumentów, co sugeruje uzależnienie tak silne, że nie możesz nawet ograniczyć do minimum inwestycji na jakiś czas i zdjąć się rodziną.

Ty nie musisz brać kredytu, więc to też żaden argument, a jak już to częściowy.

Ale to nie jest tak, ze my musimy się niewiadomo jak spieszyć bo np ja mam 40 lat, a ona 38 więc jak teraz się nie zdecydujemy na dziecko to za rok już będzie za późno.

Twierdzisz że oszczędzanie to pozytywna cecha, przypominam ci, że w dzisiejszych czasach mając dobre chęci nie da się oszczędzać pieniędzy, dlaczego ? Ponieważ zje ci je inflacja. W dzisiejszych czasach jeżeli pieniędze mają trzymać wartość to musisz je inwestować, nie da się inaczej.

Oczywiście, że to nie jest tak, że nie przyjmuje do wiadomości żadnych argumentów. Oczywiście że przyjmuje, problem polega jedynie na tym, że nikt tutaj nie rozumie (no może poza jedną osobą) mojego punktu widzenia, dlatego każdy pisze głupoty na mój temat.

130

Odp: Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku
Kaszpir007 napisał/a:
Smerf1 napisał/a:

Ja mam 29 lat, a żona ma 28 lat.

Dokładnie tak, jestem osobą oszczędną, która chce zgromadzić na tyle duży kapitał żeby już teoretycznie nie musieć pracować, ewentualnie żeby to było jedynie hobby moim.

Też nie rozumiem filozofii brania wszystkego na kredyt, a później drżenia nocami czy się w ogole to spłaci, bo wystarczy że raz noga się powinie i jest się w 4 literach, a przypominam mieszkanie to jest zobowiązanie kredytowe na 30-40 lat. To jest tak abstrakcyjny szmat czasu, że przez ten czas dosłownie wszystko może się wydarzyć.

Akurat z prawnego punktu widzenia to nie ma aż takiego znaczenia, bo zarówno pieniądze zarobione na giełdzie jak i mieszkanie wchodziłoby w skład majątku wspólnego.

Dużo kobiet decyduje się na pierwsze dziecko dopiero po 30-stce i nie sądzę żeby było to coś nienormalnego.

To młodzi jesteście. Nie dziwię się że nie chcesz jeszcze dzieci.
Jesteś w wieku gdzie zarabia się pieniądze, robi karierę i itd.
Raczej mało kto decyduje się na dzieci w tym wieku obecnie.

Twoje podejście rozumiem, bo bardzo podobne zasady mnie przekazali rodzice.
I dzięki temu mam to co mam, bez kredytów.

Często warto podjąć trochę wysiłku i wyrzeczeń aby później cieszyć się z tego co się zdobyło i mieć lepsze życie w przyszłości.

Ale też uważaj aby nie wpaść w skrajność, bo uwierz ,że bardzo łatwo.

To jest niestety jak narkotyk. Łatwo się uzależnić a ciężko przestać sad

Dokładnie taką mam filozofię życia, wolę więcej zaoszczędzić, więcej zapracować, więcej zainwestować, żeby uniknąć kredytów, ceną tego jest że teraz więcej się męczę, ale myślę, że w długim terminie czasu więcej wypocznę od tych co dzisiaj biorą kredyty na zakup domów. Ja sam osobiście nie jestem wielkim zwolennikiem posiadania domu na własność, wynika to trochę z tego, że dom mocno przywiązuje do miejsca, na zachodzie np w Niemczech głównie się wynajmuje mieszkania.

Posty [ 66 do 130 z 297 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Muszę opowiedzieć o jednej swojej wadzie która odbija się na związku

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026