netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

226 odpowiedzi8 733 wyświetleniazałożony przez Malta 50+, 09.01.2026

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 227 z 227 ]

196

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Rozkochuje kobiety żeby jadły mu z ręki? To by "kocham" i gadki i kochaniu miał w małym paluszku. Jak na rozkochującego to działa jak kretyn. Ale jasne, facet kłamie od początku do końca, perfidny taki, egoista totalny. Ble...



A Autorka wcale związku nie szukała, tak na 1 stronie wątku. Ale już na trzeciej pod wpływem dochodzić zaczyna do wniosku, że chciała tylko sobie sprawy nie zdawała?

Tak nieco bardziej spokojnie to sama pisała, że może nie jest gotowa na związek. Z powodu swojej szeroko pojmowanej przeszłości. I z tym to bym się mogla zgodzić. Ale nawet jeśli na związek gotowa nie jest, może będzie. Za to w relację weszła, może na relację jest gotowa, a na związek jeszcze nie? I byłoby wszystko super, gdyby nie zaczęła kombinować wokół tego "kocham cię" czyli werbalizacji i rozmawiania o uczuciach.

197

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
wieka napisał/a:

Nie ma też co faceta idealizować, bo chociaż cukierkowy na zewnątrz, nie wiemy jaki jest naprawdę.
Może tak być, że swoim zachowaniem rozkochuje w sobie kobiety, żeby potem jadły mu z ręki i to się sprawdza dopóki nie przejrzą na oczy, że to nie jest to czego szukały.

Możliwe tez ze dotychczasowe partnerki mordował i zakopywal w piwnicy. Skąd wiemy ze niby nie?

198

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Bert44 napisał/a:
wieka napisał/a:

Nie ma też co faceta idealizować, bo chociaż cukierkowy na zewnątrz, nie wiemy jaki jest naprawdę.
Może tak być, że swoim zachowaniem rozkochuje w sobie kobiety, żeby potem jadły mu z ręki i to się sprawdza dopóki nie przejrzą na oczy, że to nie jest to czego szukały.

Możliwe tez ze dotychczasowe partnerki mordował i zakopywal w piwnicy. Skąd wiemy ze niby nie?

No właśnie big_smile Bo przecież to bardzo dziwne, jakby facet był normalny i dobry;)

199 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-01-12 19:37:27)

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Muqin napisał/a:

Rozkochuje kobiety żeby jadły mu z ręki? To by "kocham" i gadki i kochaniu miał w małym paluszku. Jak na rozkochującego to działa jak kretyn. Ale jasne, facet kłamie od początku do końca, perfidny taki, egoista totalny. Ble...



A Autorka wcale związku nie szukała, tak na 1 stronie wątku. Ale już na trzeciej pod wpływem dochodzić zaczyna do wniosku, że chciała tylko sobie sprawy nie zdawała?

Tak nieco bardziej spokojnie to sama pisała, że może nie jest gotowa na związek. Z powodu swojej szeroko pojmowanej przeszłości. I z tym to bym się mogla zgodzić. Ale nawet jeśli na związek gotowa nie jest, może będzie. Za to w relację weszła, może na relację jest gotowa, a na związek jeszcze nie? I byłoby wszystko super, gdyby nie zaczęła kombinować wokół tego "kocham cię" czyli werbalizacji i rozmawiania o uczuciach.

Nie byłoby dobrze, bo widać nie tylko o to słowo chodziło.
A dlaczego miałby mówić to słowo kocham, skoro nie kochał, ale jakoś musiał zdobyć kobietę, przecież nie powie na dzień dobry, nie planuję związku, bo kocham żonę.
On może być ciężki we współżyciu, wszystko musi być tak jak on chce.
Ale nie ma sensu go rozbierać na czynniki pierwsze big_smile

200

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Tak z doświadczenia to jeśli wdowiec nadal zmarłą kocha to wychodzi szybko i jednoznacznie, tego to podobno nie da się nie zauważyć.
Ale oczywiście - dopisać panu można. Podobnie jak upodobanie do rozkochiwania pani celem zdominowania i zaspokojenia własnych, samczych i egoistycznych instynktów, w tym silnie rozwiniętej potrzeby dominacji. Nie zapominajmy o chęci żerowania na naiwnej  i pragnieniu jej wykorzystania  finansowego, starannie ukrywanego, ale na pewno istniejącego.  Jak sobie coś jeszcze przypomnę to dopiszę big_smile

201

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
wieka napisał/a:

Nie ma też co faceta idealizować, bo chociaż cukierkowy na zewnątrz, nie wiemy jaki jest naprawdę.
Może tak być, że swoim zachowaniem rozkochuje w sobie kobiety, żeby potem jadły mu z ręki i to się sprawdza dopóki nie przejrzą na oczy, że to nie jest to czego szukały.

Seryjny monogamista.

202

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Zastanawiam się na tym, co jeszcze zostanie temu facetowi przypisane? Jakie "podłości" będą zaraz wywleczone(czyt. dopowiadane) na światło dzienne.. Fakt niezaprzeczalny jest taki, że wiadomo już, iż mu nie zależy, bo okazuje Autorce zaangażowanie czynami, zaś nie wypowiada pewnych kluczowych słów, niezbędnych do uznania tej relacji za związek..
Dodać można jeszcze to, że ma syna, jest wdowcem a zapewne i fakt, że pracuje czy też ma swoje życie poza Autorką..

203

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Muqin napisał/a:

A Autorka wcale związku nie szukała, tak na 1 stronie wątku. Ale już na trzeciej pod wpływem dochodzić zaczyna do wniosku, że chciała tylko sobie sprawy nie zdawała?

Tak nieco bardziej spokojnie to sama pisała, że może nie jest gotowa na związek. Z powodu swojej szeroko pojmowanej przeszłości. I z tym to bym się mogla zgodzić. Ale nawet jeśli na związek gotowa nie jest, może będzie. Za to w relację weszła, może na relację jest gotowa, a na związek jeszcze nie? I byłoby wszystko super, gdyby nie zaczęła kombinować wokół tego "kocham cię" czyli werbalizacji i rozmawiania o uczuciach.

Duzo kobiet uważa, że nie zasługuje na pełne zaangazowanie więc deklarują poze silnej i niezależnej kobiety, takiej co wpadnie raz w tygodniu i potem sama się ogarnie. Taka niezależna a przeżywa że jej nie kocha? Zupełnie jak w opowieści Farmera, chociaż on akurat myśli że jest odwrotnie.

204

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Smutna, tak po faktach to ten konkretny facet nie bardzo ma warunki by się zaangażować np. we wspólne mieszkanie. Nie w tym momencie jego życia. Za to owszem, mógłby obiecać liczne gruszki na wierzbie i miałby święty spokój. Ewidentnie jakiś nieudolny w tym omotywaniu  jest...

205 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2026-01-12 20:46:38)

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Muqin napisał/a:

Smutna, tak po faktach to ten konkretny facet nie bardzo ma warunki by się zaangażować np. we wspólne mieszkanie. Nie w tym momencie jego życia. Za to owszem, mógłby obiecać liczne gruszki na wierzbie i miałby święty spokój. Ewidentnie jakiś nieudolny w tym omotywaniu  jest...

Ale ja nie wierzę w omotywanie. Uważam że kobiety same sie omotują i oszukują więc nawet nie trzeba im pomagać.
Nie mówi kocha? Bo on nie tej daty, bo introwertyk, bo kocha czynem nie słowem, bo mu się śni zmarła żona.. a może po prostu nie kocha? Dlatego nie mówi, bo tego nie czuje? Problemem nie jest więc czy mówi i mówić potrafi tylko czy kocha. A w domysle czy widzi ich razem, bo nie sądzę że to o kochanie i niekochanie chodzi, ale takie mini deklaracje - widzę z toba przyszłość.
I ja nie mówię że każyd musi każdego kochac! Po prostu odnosze wrażenie że dla autorki to jest niesamowicie ważne. Uważam też że jej nie chodzi o kochanie i niekochanie. Wybrała sobie niedostępnego - od razu wali z mostu ma żonę, więc spokój, bedą na dystans. I na pewnym etapie autorka może chcieć relacji na dystans, ale potem może zapragnąć dystans zmniejszyć.

206

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Muqin napisał/a:

Tak z doświadczenia to jeśli wdowiec nadal zmarłą kocha to wychodzi szybko i jednoznacznie, tego to podobno nie da się nie zauważyć.
Ale oczywiście - dopisać panu można. Podobnie jak upodobanie do rozkochiwania pani celem zdominowania i zaspokojenia własnych, samczych i egoistycznych instynktów, w tym silnie rozwiniętej potrzeby dominacji. Nie zapominajmy o chęci żerowania na naiwnej  i pragnieniu jej wykorzystania  finansowego, starannie ukrywanego, ale na pewno istniejącego.  Jak sobie coś jeszcze przypomnę to dopiszę big_smile

Już sobie dopowiadasz… Nikt na nim nie wiesza wszystkich psów.

207

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Muqin napisał/a:

Tak nieco bardziej spokojnie to sama pisała, że może nie jest gotowa na związek. Z powodu swojej szeroko pojmowanej przeszłości.

To co innego kiedy nie masz ochoty na związke, bo jestes nasycona, przesycona i szczesliwa, a co innego jeśli uważasz że na niego nie zasługujesz, nigdy go nie miałaś i 99% doświadczeń z facetami miałaś negatywne, więc nawet jakieś proste bajery odbierasz jako ksiącia na białym koniu.
I to rozmowa w kontekście kobiety co całe życie spędziła u boku patusa.

208

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

No ale ten opisany nie zastosował prostych i szybko działających bajerów...
niegotowa może i jest, w sumie i tak nawet nie wiemy, czy nadal nasze produkcje czyta.

Wieka, nie dopowiadam tylko szydzę nieco. smile

209

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Zatem: skoro nie mówi, że kocha => z pewnością nie kocha...., eh

Skoro Autorka jest po przejściach, to może potrzebuje owych zapewnień dużo bardziej, niż osoba, powiedzmy "przeciętna".. Chociaż czynów również jak najbardziej potrzebuje, owych "dowodów" zaangażowania.
Typowy bajerant pewnie by wychodził z siebie, notorycznie sypiąc komplementami, aby potencjalną "ofiarę" zbałamucić.. Tu raczej tego nie ma.

210 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2026-01-12 21:22:48)

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Muqin napisał/a:

No ale ten opisany nie zastosował prostych i szybko działających bajerów...

Gośc kupił kwiatki i odpisał na SMS- normalna dziewczyna podstawa, unikająca zakompleksiona- książe na białym koniu! mój ci on, lece na kazde wezwanie.
Po raz kolejny powtarzam. Nie trzeba bajerować, bo kobiety same się bajerują i oszukują.
I ja nie mówię że tak jest, bo nie znam tej kobiety. Teraz jesteśmy w offtopie.

211

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Jesteśmy i owszem. Ale Autorka milczy, a temat żyje czyli tutejsza norma. smile
Jest grupa kobiet, co faktycznie same się bajerują i minimum im wystarczy, żeby "poczuły, że kochają" itd. Oraz taka grupa, co choćby facet z siebie wyszedł i stanął obok i tak będą potwornie podejrzliwe, obawiając się iż zostaną oszukane, co oczywiście skutecznie uniemożliwia ciąg dalszy. Innymi słowy łatwo nie jest, ale jacyś normalni ludzie też chyba są...weź mi Smutna nadziei nie odbieraj, please smile

212 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2026-01-13 12:58:39)

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Jest różnica między podejrzliwością,a kontaktem z rzeczywistością.
Osoba nastawiona na realizację swoich potrzeb w rzeczywistości: masz mi mówić że mnie kochasz, wysyłać takie smsy i popracować nad komunikacja i flirtem bo mi nie odpowiada jak jest.
Osoba bez kontaktu z rzeczywistością: nie mów kocha? Jednak nie chcę żeby mówił, nie jednak nie, na pewno nie wie jak, to może muszę czytać w myślach, a może się domyśli, a może go zaszantarzuje, a może poczekam i się domyślić, a może założę super kieckę to sobie zasłuże... A jednak nie zasłużyłam...

Jeśli masz kontakt z rzeczywistością, to robi się radykalnie, bo nie ukrywasz swoich potrzeb, więc nie możesz udawać, że są zaspokajane, mimo że nie są. Trzeba podjąć decyzję. To nie ma nic z podejrzliwości. Podejrzliwość jest pasywna, ukryta, bez kontaktu z rzeczywistością.

213

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Hej nie było mnie chwilę i widzę, że z mojego wątku zrobiła się telenowela brazylijska!
Który to odcinek?
213
No pojechaliście po mnie jak grabiami po kobyle.
Cóż, obrażać się nie zamierzam choć niektóre wpisy do miłych nie nalezą.
Wiem i zdaję sobie sprawę co źle robię, np. że nie powinnam dopominać się o wyznania czy deklaracje tylko z nim szczerze porozmawiać. To samo mówi mi przyjaciółka.
Rada dobra, ale jak to zrobić skoro on jak ognia unika poważnych tematów? Spróbuję jutro po raz ostatni a jak się nie uda to trudno. Mimo iż wiele osób w to nie wierzy mi jest naprawdę z nim dobrze.

Z drugiej strony to czy taka rozmowa na temat uczuć to nie jest wymuszanie? Może pomyśleć ,że oczekuję oświadczyn! A ja tego nie chcę. Po raz enty powtarzam(mimo hejtu o to), że nie chcę z nim zamieszkać ani nie marzę o ślubie!
Jest dobrze jak jest . Mam swoje życie oprócz niego. Mam rodzinę,przyjaciół i swoje hobby.
I mimo tego co piszecie, że to nie jest związek tylko luźna relacja ja uważam , że jednak jest.! Mimo ,iż widujemy się 2 razy w tygodniu (popołudnie+noc) to jednak mamy stały kontakt telefoniczny. Rozmawiamy kilka razy dziennie a dodatkowo piszemy,wysyłamy sobie filmiki czy zdjęcia. Każdy dzień zaczynamy od napisania kilku miłych słów na dzień i tak samo kończymy dzień.

I jeszcze jedna rzecz, bo kilka osób sugerowało, że lecę na jego pieniądze co jest nieprawda.
Pracuję i kasy mi nie brak!
Pisałam wyżej, że na wakacjach płacimy za siebie, chociaż on nie chce, abym ja płaciła. Owszem czasem pozwalam gdzieś się zaprosić i wtedy płaci on.

214

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Osoba nastawiona na realizację swoich potrzeb w rzeczywistości: masz mi mówić że mnie kochasz, wysyłać takie smsy i popracować nad komunikacja i flirtem bo mi nie odpowiada jak jest.

Jeśli masz kontakt z rzeczywistością, to robi się radykalnie, bo nie ukrywasz swoich potrzeb, więc nie możesz udawać, że są zaspokajane, mimo że nie są.

Jeśli mam dojrzały kontakt z rzeczywistością z całym jej skomplikowaniem to radykalnie jest rzadko i w sprawach największego kalibru.
Do których zaspokojenie mojej potrzeby gadania o kochaniu nie należy. "Masz mi to dać bo ja tego chcę"w sprawie "mówienia, ze kochasz" to postawa dziecka. Które owszem, na tym etapie życia ma pełne prawo być egocentryczne, bo rzeczywistość ogarnia w stopniu ograniczonym możliwościami rozwojowymi, dopiero się uczy.

Malta, to typowe, ta telenowela smile
Z tego co opisujesz jesteś w naprawdę udanej relacji, świadomie nie nazywam tego związkiem , bo oboje zachowujecie duży stopień autonomii. I z tego co piszesz to Ci pasuje. Pan stanowi wspaniałe uzupełnienie Twojego niezależnego życia. Tak na tym etapie jest i tyle. Relacja ma potencjał, bo istnieją pewne ograniczenia ze strony pana w postaci wychowywania nieletniego potomstwa.

Czy rozmowa na temat uczuć nie będzie wymuszaniem? Ano jeśli otrzymałaś w swoim czasie jasną informację iż "nie umiem mówić o uczuciach" aspekt wymuszania się pojawi. Pan jest w wieku stosownym czyli wychowany wedle typowego wzorca czyli "mężczyźni nie gadają tylko robią". Na spontanie to on o uczuciach nie gada, może i wedle współczesnych psychologicznych kryteriów jest tu ciut niepełnosprawny, ale wyjątkiem to nie jest. Tak był wychowywany indywidualnie i tak kształtowany społecznie.

W wersji optymistycznej tej poważnej rozmowy zakomunikujesz mu o swojej potrzebie usłyszenia "kocham cię", on się zepnie i wydusi z siebie, a Ty już nigdy nie będziesz miała pewności, czy aby tego nie wymusiłaś. W wersji pesymistycznej to ta poważna rozmowa o uczuciach będzie de facto końcem fajnej relacji.
Warianty pośrednie rzecz jasna dopuszczalne, podałam skrajne.
To Ty się, Malta zastanów, czego chcesz i co jest dla Ciebie ważne naprawdę.
Skoro nie marzysz o wspólnym zamieszkaniu i zacieśnieniu do poziomu dzielenia codzienności. Nie lecisz na jego kasę. Nie masz parcia na ślub. I zwyczajnie jak sama piszesz jest Ci dobrze tak, jak jest. Boisz się, że to się skończy? Że znajdzie inną?
Zawsze się może skończyć. Wypadki chodzą po ludziach. I choroby.

215

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Malta 50+ napisał/a:

Mimo iż wiele osób w to nie wierzy mi jest naprawdę z nim dobrze.

Kobieto, jeśli ty się w tym odnajdujesz i nie czujesz chęci na nic więcej to super! Forum to forum i my sobie robimy offtopy i gdybamy w KAŻDYM temacie. Bez tego by było nudno.

216 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2026-01-13 16:19:30)

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Muqin napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Osoba nastawiona na realizację swoich potrzeb w rzeczywistości: masz mi mówić że mnie kochasz, wysyłać takie smsy i popracować nad komunikacja i flirtem bo mi nie odpowiada jak jest.

Jeśli masz kontakt z rzeczywistością, to robi się radykalnie, bo nie ukrywasz swoich potrzeb, więc nie możesz udawać, że są zaspokajane, mimo że nie są.

Jeśli mam dojrzały kontakt z rzeczywistością z całym jej skomplikowaniem to radykalnie jest rzadko i w sprawach największego kalibru.
Do których zaspokojenie mojej potrzeby gadania o kochaniu nie należy. "Masz mi to dać bo ja tego chcę"w sprawie "mówienia, ze kochasz" to postawa dziecka. Które owszem, na tym etapie życia ma pełne prawo być egocentryczne, bo rzeczywistość ogarnia w stopniu ograniczonym możliwościami rozwojowymi, dopiero się uczy.

No to pozostaje się zgodzić, że sie nie zgadzamy. Dla mnie 2 lata to dość czasu żeby zacząć nie tylko bawić się swoim towarzystwem, ale też realizować swoje potrzeby- czasem niezgodne z charakterem partnera i czasem dla niego niewygodne, ale znowu nie wiem jak wygląda randkowanie 50+ i może ten pan jest miód malina w tej grupie wiekowej.

217

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Jak się nie uda owa ostatnia rozmowa, to rozumiem Autorko, że jednak "karuzela będzie się dalej kręcić?". Wszystkie pozostałem jego zalety sprawiają, że jest Ci z nim tak wspaniale, zatem czy przestanie Cię męczyć jego uczuciowe wycofanie, skutkiem czego zaakceptujesz go takim, jaki jest? Czy też po jakimś czasie temat znowu powróci?
Obstawiam to drugie..

218 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-01-13 17:20:46)

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Malta 50+ napisał/a:

Hej nie było mnie chwilę i widzę, że z mojego wątku zrobiła się telenowela brazylijska!
Który to odcinek?
213
No pojechaliście po mnie jak grabiami po kobyle.
Cóż, obrażać się nie zamierzam choć niektóre wpisy do miłych nie nalezą.
Wiem i zdaję sobie sprawę co źle robię, np. że nie powinnam dopominać się o wyznania czy deklaracje tylko z nim szczerze porozmawiać. To samo mówi mi przyjaciółka.
Rada dobra, ale jak to zrobić skoro on jak ognia unika poważnych tematów? Spróbuję jutro po raz ostatni a jak się nie uda to trudno. Mimo iż wiele osób w to nie wierzy mi jest naprawdę z nim dobrze.

Z drugiej strony to czy taka rozmowa na temat uczuć to nie jest wymuszanie? Może pomyśleć ,że oczekuję oświadczyn! A ja tego nie chcę. Po raz enty powtarzam(mimo hejtu o to), że nie chcę z nim zamieszkać ani nie marzę o ślubie!
Jest dobrze jak jest . Mam swoje życie oprócz niego. Mam rodzinę,przyjaciół i swoje hobby.
I mimo tego co piszecie, że to nie jest związek tylko luźna relacja ja uważam , że jednak jest.! Mimo ,iż widujemy się 2 razy w tygodniu (popołudnie+noc) to jednak mamy stały kontakt telefoniczny. Rozmawiamy kilka razy dziennie a dodatkowo piszemy,wysyłamy sobie filmiki czy zdjęcia. Każdy dzień zaczynamy od napisania kilku miłych słów na dzień i tak samo kończymy dzień.

I jeszcze jedna rzecz, bo kilka osób sugerowało, że lecę na jego pieniądze co jest nieprawda.
Pracuję i kasy mi nie brak!
Pisałam wyżej, że na wakacjach płacimy za siebie, chociaż on nie chce, abym ja płaciła. Owszem czasem pozwalam gdzieś się zaprosić i wtedy płaci on.

Tak, ta rozmowa na temat uczuć będzie wymuszaniem, bo dokładnie wiesz, że on nie chce na ten temat rozmawiać.
Chyba, że chcesz z nim zerwać i usłyszeć np. nie mówi, że cię kocha, bo kocha cały czas żonę itp.,itd, jeśli chcesz to usłyszeć to jak najbardziej, dociskaj.
A jeśli ci dobrze jest tak jak jest, to nie wierć mu dziury w brzuchu i zaakceptuj.
Czas pokaże, jeśli będziecie razem czy coś więcej się z tego „urodzi”.
Bardziej rozmawiaj o tym, co by zmienić w waszych relacjach, jeśli chciałbyś ew. coś zmienić.

219

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Smutna, w każdej grupie wiekowej jest  nieco inaczej jest i sądzę, że w obliczu jesieni życia (powiedzmy u schyłku lata, taka wczesna jesień) to dobre bawienie się we własnym towarzystwie ma inną rangę, IMHO, a jest to moja grupa wiekowa. Patrzę po sobie - nieco inny był dla mnie "cud, miód, malina" jak miałam 25 lat, inny po 40-ce, inny teraz.
W tej grupie wiekowej sporo już za człowiekiem.  Jest jakaś stabilizacja, dzieci jeśli były to są już odchowane. Kariery zawodowej się raczej nie zaczyna, co najwyżej kontynuuje.  Mieszkania zdobyć nie trzeba. Spokój na podstawowych frontach.  No to kurczę, kiedy się mam bawić dobrze? Wczesna jesień to idealny moment w życiu.
Jak na tą grupę wiekową to ten pan Malty ma rozliczne zalety oraz, oczywiście, nie jest ideałem. Bo gadać o uczuciach nie umie, co zresztą uczciwie zakomunikował czyli zdaje sobie sprawę z tego. Jest oczywiście mniej elastyczny niż młodzik, bo z wiekiem stajemy się mniej elastyczni i z pewnego punktu widzenia może nawet i trudniej się dopasowywać oraz docierać w związku, bo to obu stron dotyczy, ta mniejsza elastyczność. Młode drzewo się dogina, starsze przy użyciu tej samej siły trzaska i się łamie.

Gdyby Malta miała lat 25 czy 35 to ja bym zapewne nieco inaczej pisała odnośnie tego zaspokojenia jej potrzeby rozmawiania o uczuciach. Ale oni lat mają ile mają.
Poza tym to ona pisze, że jest jej dobrze jak jest, wcale nie pisze, że chciałaby więcej tego pana w swojej codzienności. Może w ogóle nigdy nie będzie chciała z jakimkolwiek panem dzielić codzienności i zacieśniać bardziej czyli wchodzić w pełen związek? Wolno jej. Dobra, bliska relacja we wczesnej jesieni życia może per saldo być lepszą opcją dla niej samej niż większe zacieśnienie.
Tu to po prostu moim zdaniem moment dla Malty na ustalenie , czego naprawdę chce i co jest dla niej priorytetem.

220 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-01-13 19:12:29)

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Muqin napisał/a:

No to kurczę, kiedy się mam bawić dobrze? Wczesna jesień to idealny moment w życiu.

Drugą wiosną to się chyba nazywało.

221 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2026-01-13 22:25:48)

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Malta 50+ napisał/a:

............
Wiem i zdaję sobie sprawę co źle robię, np. że nie powinnam dopominać się o wyznania czy deklaracje tylko z nim szczerze porozmawiać. To samo mówi mi przyjaciółka.
Rada dobra, ale jak to zrobić skoro on jak ognia unika poważnych tematów? Spróbuję jutro po raz ostatni a jak się nie uda to trudno. Mimo iż wiele osób w to nie wierzy mi jest naprawdę z nim dobrze.

Z drugiej strony to czy taka rozmowa na temat uczuć to nie jest wymuszanie? Może pomyśleć ,że oczekuję oświadczyn! A ja tego nie chcę. Po raz enty powtarzam(mimo hejtu o to), że nie chcę z nim zamieszkać ani nie marzę o ślubie!
Jest dobrze jak jest . Mam swoje życie oprócz niego. Mam rodzinę,przyjaciół i swoje hobby.....

Malta, chcesz na siłę majdrować przy czymś, co dobrze działa i funkcjonuje idealnie.
Masz wszystko co chcesz, związek jak wymarzony, facet o ciebie dba i się troszczy, nie naciska na ślub którego akurat ty nie chcesz, a przecież w tym wieku faceci szukają niby "przystani" a tak naprawdę kogoś, kto ich opierze i poda im obiad pod nos. Sytuacja dla ciebie optymalna, a ty chcesz wszystko rozwalić, bo facet nie mówi "kocham" jak zacięta płyta.

On ma na wychowaniu 16 letniego syna, nie wiadomo co mu chodzi po głowie? Może nie chce nadawać waszemu związkowi zbytniej intensywności dopóki ma wobec dzieciaka obowiązki. Trudno tu coś wyrokować, nikt nie zgadnie dlaczego tego slowa nie mówi.

Znacie się dwa lata i wiesz co? Dla mnie dwa lata związku w dojrzałym wieku to naprawdę niewiele. Młodzi ludzie się śpieszą, dojrzali swoje już przeżyli i najczęsciej chcą się cieszyć chwilą. Wiele par pobiera się dopiero po latach wspolnego życia, znam takich co się pobrali po 20 latach, a poznali się gdy oboje mieli po 45 lat i byli po rozwodach.
Moim zdaniem nie demonizuj tylko ciesz się tym co ci dał los i nie szukaj dziury w całym.

P.S.

A w życiu naprawdę nie można mieć wszystkiego smile
Przynajmniej nie na raz, powinnaś to już wiedzieć.

222

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Cześć wszystkim.
I odbyła się bardzo poważna rozmowa z moim T.
I co? Ano to, że głównie mówiłam ja, ale on zgadzał się z moimi ,,zarzutami,,ale po raz kolejny stwierdził, że nie potrafi rozmawiać o uczuciach i koniec. Stwierdził tylko, że jeśli bym mu nie była bliska, jakby mu nie zależało to przecież by ze mną nie był a już na pewno by się tak nie starał.
Jak pisałam wyżej on jest naprawdę bardzo dobrym człowiekiem i bardzo dba o mnie.
Chyba nie mam wyjścia i muszę go zaakceptować takim jakim jest, bo zdaję sobie sprawę, że w końcu to popsuję tym swoim czepialstwem.
Ale najciekawsze na koniec powiedział, że chciałby abym z nimi zamieszkała! Nie teraz, ale za kilka miesięcy jak skończy remont, bo on ten remont robi z myślą o mnie. No tego się nie spodziewałam!
Zrobiło mi się głupio i zaczęłam mu tłumaczyć, że nie o takie deklaracje mi chodziło a tylko o wyznanie uczuć i że nie oczekuję, aby on się mi oświadczał czy abyśmy zamieszkali razem, bo jak pisałam wcześniej mi jest dobrze jak jest. Na ten moment nie wyobrażam sobie, abyśmy mieli razem mieszkać a do tego jego syn-nastolatek! Ok, to chyba się nie uda!
I jeszcze na koniec T. dodał, że on może wziąć nawet ślub ze mną .
I czy to nie jest dowód, że mnie kocha?

223

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Daj sobie spokój z tym wyznawaniem uczuć, bo nie jesteś już nastolatką, a tak się zachowujesz.
Nie wprowadzaj się do niego jeśli tego nie czujesz, ale miał prawo myśleć, że naciskasz na te wyznania miłosne, to byś chciała mieć go na co dzień.

224

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

No proszę, pojawiły się "nagle" nowe szczegóły..
Dopiero teraz się okazało, że jednak chce z Tobą zamieszkać a do tego za Ciebie wyjść? Mocno to naciągane, oj mocno..

Co nie zmienia faktu, że po raz kolejny można dostrzec, jak bardzo mylą się osoby, chcące cokolwiek u kogokolwiek zmieniać na siłę. Ciężko się oprzeć także wrażeniu, że mało jest teraz ludzi, którzy są w stanie zaakceptować u bliskiej osoby pewne niedogodności czy wady, pomimo całego szeregu pozytywów, jakie u tych bliskich osób występują.
Akurat co do jego zdziwienia, odnośnie poruszanego problemu, to nie dziwię się takiej reakcji. Istotnie: jeśli komuś nie zależy, to przede wszystkim nie działa nic, aby okazać swoje zaangażowanie.

225

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Malta 50+ napisał/a:

Cześć wszystkim.
I odbyła się bardzo poważna rozmowa z moim T.
I co? Ano to, że głównie mówiłam ja, ale on zgadzał się z moimi ,,zarzutami,,ale po raz kolejny stwierdził, że nie potrafi rozmawiać o uczuciach i koniec. Stwierdził tylko, że jeśli bym mu nie była bliska, jakby mu nie zależało to przecież by ze mną nie był a już na pewno by się tak nie starał.
Jak pisałam wyżej on jest naprawdę bardzo dobrym człowiekiem i bardzo dba o mnie.
Chyba nie mam wyjścia i muszę go zaakceptować takim jakim jest, bo zdaję sobie sprawę, że w końcu to popsuję tym swoim czepialstwem.
Ale najciekawsze na koniec powiedział, że chciałby abym z nimi zamieszkała! Nie teraz, ale za kilka miesięcy jak skończy remont, bo on ten remont robi z myślą o mnie. No tego się nie spodziewałam!
Zrobiło mi się głupio i zaczęłam mu tłumaczyć, że nie o takie deklaracje mi chodziło a tylko o wyznanie uczuć i że nie oczekuję, aby on się mi oświadczał czy abyśmy zamieszkali razem, bo jak pisałam wcześniej mi jest dobrze jak jest. Na ten moment nie wyobrażam sobie, abyśmy mieli razem mieszkać a do tego jego syn-nastolatek! Ok, to chyba się nie uda!
I jeszcze na koniec T. dodał, że on może wziąć nawet ślub ze mną .
I czy to nie jest dowód, że mnie kocha?

Cały czas mialaś dowody, ale czasem tak bywa, że nie widzimy tego, co pod nosem i szukamy dziury w całym:)

226

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Malta 50+ napisał/a:

Cześć wszystkim.
I odbyła się bardzo poważna rozmowa z moim T.
I co? Ano to, że głównie mówiłam ja, ale on zgadzał się z moimi ,,zarzutami,,ale po raz kolejny stwierdził, że nie potrafi rozmawiać o uczuciach i koniec. Stwierdził tylko, że jeśli bym mu nie była bliska, jakby mu nie zależało to przecież by ze mną nie był a już na pewno by się tak nie starał.
Jak pisałam wyżej on jest naprawdę bardzo dobrym człowiekiem i bardzo dba o mnie.
Chyba nie mam wyjścia i muszę go zaakceptować takim jakim jest, bo zdaję sobie sprawę, że w końcu to popsuję tym swoim czepialstwem.
Ale najciekawsze na koniec powiedział, że chciałby abym z nimi zamieszkała! Nie teraz, ale za kilka miesięcy jak skończy remont, bo on ten remont robi z myślą o mnie. No tego się nie spodziewałam!
Zrobiło mi się głupio i zaczęłam mu tłumaczyć, że nie o takie deklaracje mi chodziło a tylko o wyznanie uczuć i że nie oczekuję, aby on się mi oświadczał czy abyśmy zamieszkali razem, bo jak pisałam wcześniej mi jest dobrze jak jest. Na ten moment nie wyobrażam sobie, abyśmy mieli razem mieszkać a do tego jego syn-nastolatek! Ok, to chyba się nie uda!
I jeszcze na koniec T. dodał, że on może wziąć nawet ślub ze mną .
I czy to nie jest dowód, że mnie kocha?

nie tylko kocha, bardzo kocha

227

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Farmer napisał/a:
Malta 50+ napisał/a:

Cześć wszystkim.
I odbyła się bardzo poważna rozmowa z moim T.
I co? Ano to, że głównie mówiłam ja, ale on zgadzał się z moimi ,,zarzutami,,ale po raz kolejny stwierdził, że nie potrafi rozmawiać o uczuciach i koniec. Stwierdził tylko, że jeśli bym mu nie była bliska, jakby mu nie zależało to przecież by ze mną nie był a już na pewno by się tak nie starał.
Jak pisałam wyżej on jest naprawdę bardzo dobrym człowiekiem i bardzo dba o mnie.
Chyba nie mam wyjścia i muszę go zaakceptować takim jakim jest, bo zdaję sobie sprawę, że w końcu to popsuję tym swoim czepialstwem.
Ale najciekawsze na koniec powiedział, że chciałby abym z nimi zamieszkała! Nie teraz, ale za kilka miesięcy jak skończy remont, bo on ten remont robi z myślą o mnie. No tego się nie spodziewałam!
Zrobiło mi się głupio i zaczęłam mu tłumaczyć, że nie o takie deklaracje mi chodziło a tylko o wyznanie uczuć i że nie oczekuję, aby on się mi oświadczał czy abyśmy zamieszkali razem, bo jak pisałam wcześniej mi jest dobrze jak jest. Na ten moment nie wyobrażam sobie, abyśmy mieli razem mieszkać a do tego jego syn-nastolatek! Ok, to chyba się nie uda!
I jeszcze na koniec T. dodał, że on może wziąć nawet ślub ze mną .
I czy to nie jest dowód, że mnie kocha?

nie tylko kocha, bardzo kocha

Ale nie mowi wiec czas to kończyć. Albo bedzie "kocham" albo wypad

Posty [ 196 do 227 z 227 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026