netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

226 odpowiedzi8 732 wyświetleniazałożony przez Malta 50+, 09.01.2026

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 227 ]

131

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Jack Sparrow napisał/a:

To się nazywa "być kobietą". wink

Albo, że abszytfikant idzie w odstawkę, bo nie spełnił oczekiwań. smile

132

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Jack Sparrow napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Autorko, czego oczekujesz, bawiąc się w te dziecinne gierki? Serio, dojrzała osoba a umysł nastolatki..


To się nazywa "być kobietą". wink

Chyba dzieckiem. Wydaje mi się, że to reperkusje poprzedniego przemocowego związku.

Spotkania dwa razy w tygodniu to jest takie niezobowiązujące raczej. Niekoniecznie muszą się spotkać w wyznaczonym przez niego dniu, tu nie ma reguł.

133

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Legat napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

To się nazywa "być kobietą". wink

Albo, że abszytfikant idzie w odstawkę, bo nie spełnił oczekiwań. smile

No to chyba jest normalne, skoro ktoś nie spełnia oczekiwań, nie mówimy tu o mniej istotnych.
Ja widzę, że oczekiwania autorki są o wiele większe i nie jest tak do końca szczęśliwa w tym związku jakby chciała.
Dla jednej to byłby idealny taki związek, dla niej nie, bo potrzebuje dużo atencji.
A ten facet chciałby zjeść ciastko i mieć ciastko, jak może to korzysta z takiej opcji, a autorce marzy się wielka miłość, co w tym wieku chyba zdarza się wyjątkowo kochliwym, co tracą głowę z miłości.

134

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
wieka napisał/a:

A ten facet chciałby zjeść ciastko i mieć ciastko, jak może to korzysta z takiej opcji, a autorce marzy się wielka miłość, co w tym wieku chyba zdarza się wyjątkowo kochliwym, co tracą głowę z miłości.


Raczej klasyczne "w dupie jej się poprzewracało". Zawsze są takie, co znajdą jakieś "ale" i nagle drobnostki urastają do rangi problemów, przez które istnienie związku staje na ostrzu noża.

135 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2026-01-11 18:19:58)

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby Autorka porozmawiała z nim na temat własnych oczekiwań zamiast bawić się zapałkami. Zepsuć to nie sztuka, to takie łatwe, ale naprawić... Z tym jest znacznie trudniej i niekoniecznie gwarantuje powrót do tego co było.

136

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Rozumiem, szanuję czyjeś potrzeby, ale mam osobiście alergię na wszelakie podchody, gierki czy akcje typu "push & pull".
To szczeniackie, infaltylne a jednocześnie żałosne.

137 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2026-01-11 21:26:12)

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Polecam bycie radykalnym. Albo wybuchnie albo się dotrzecie. Zgadzam się z wieka, chcesz czegoś więcej. Facet Wydaje się super w kontraście do exa, ale brzmi jakby tobą pogrywał. Jeśli siedziałaś 20 lat z alkusem to nie wierzę, że jesteś roszczeniowa i masz duże wymagania. Pewnie jak większość takich kobiet jesteś typowym popychadłem, które się zadowoli byle czym. Dorosły facet może poznać cię że dziećmi, razem bawić się z wnuczka,a nie może powiedzieć kocham cię?
Co to za przedszkolne gierki?
Myślę, że spadają ci różowe okulary i powoli zaczynasz ogarniać co się dzieje. Zacznij stawiać granice i zobaczysz jak się ulotni albo zdecyduje.  nie , to że nie jesteś na telefon, to zwykła granica,nie gierka. Możesz sobie siedzieć i dłubać w zębach bo akurat na to masz ochotę, nie pracujesz na sor żeby lecieć na każde wezwanie.

138

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Malta 50+ napisał/a:

I dlatego nie oczekuję, że T. się zmieni dla mnie!

Zmieni się, to wymaga czasu.

139

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Farmer napisał/a:

Są mężczyźni, którzy już tak mają. Nie powtarzają, że cię kocha 10 x dziennie.

Z opisu autorki widać, że on siębardzo stara, ale ma:
a) taki charakter - a dokładniej "język miłości"
b) sytuacja w której jest (wdowiec z dzieckiem), to nie najlepszy okres dla odpowiedzialnego mężczyzny, dla którego raz dane słowo jest najważniejsze


Rozumiem, ale. smile
Ale co mnie to obchodzi, ze są mężczyźni, którzy cośtam? Ani mnie ani Autorkę oni nie interesują. Autorka wypomina, ze on w ogóle jest mało wylewny albo lepiej - w ogóle nie jest wylewny. Kto chciałby żyć z taką zamrażarką... chyba tylko ktoś o małym poczuciu wartości by się cieszył na zasadzie, że lepszy taki spodzień niż żaden. I nie, nie chodzi o to by dziesięć razy na dzień chodził i pokrzykiwał jak bardzo ją kocha, wystarczy trochę rzadziej, bo - jak wyżej - lodówkę też mało kto zniesie.

140

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Alessandro napisał/a:

Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby Autorka porozmawiała z nim na temat własnych oczekiwań zamiast bawić się zapałkami. Zepsuć to nie sztuka, to takie łatwe, ale naprawić... Z tym jest znacznie trudniej i niekoniecznie gwarantuje powrót do tego co było.

O ile zawsze jestem za rozmową, to w tym konkretnym przypadku trochę wątpię. Z postów wynika, że autorka jest kontaktowa i na pewno już dawno przerobili podobne tematy.

141

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Polecam bycie radykalnym. Albo wybuchnie albo się dotrzecie. Zgadzam się z wieka, chcesz czegoś więcej

Obyś Autorko nie posłuchała. Nie dotrzecie sie bo on nie potrafi rozmawiac o emocjach. Za to zostaniesz sama. Ale bądź radykalna. Rada od przyjaciółki

142

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Samba napisał/a:
Farmer napisał/a:

Są mężczyźni, którzy już tak mają. Nie powtarzają, że cię kocha 10 x dziennie.

Z opisu autorki widać, że on siębardzo stara, ale ma:
a) taki charakter - a dokładniej "język miłości"
b) sytuacja w której jest (wdowiec z dzieckiem), to nie najlepszy okres dla odpowiedzialnego mężczyzny, dla którego raz dane słowo jest najważniejsze


Rozumiem, ale. smile
Ale co mnie to obchodzi, ze są mężczyźni, którzy cośtam? Ani mnie ani Autorkę oni nie interesują. Autorka wypomina, ze on w ogóle jest mało wylewny albo lepiej - w ogóle nie jest wylewny. Kto chciałby żyć z taką zamrażarką... chyba tylko ktoś o małym poczuciu wartości by się cieszył na zasadzie, że lepszy taki spodzień niż żaden. I nie, nie chodzi o to by dziesięć razy na dzień chodził i pokrzykiwał jak bardzo ją kocha, wystarczy trochę rzadziej, bo - jak wyżej - lodówkę też mało kto zniesie.

Jaka k...wa zamrażarka.  Autorka mowi ze sie z nim cały czas smieje

143

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Samba napisał/a:

Ale co mnie to obchodzi, ze są mężczyźni, którzy cośtam? Ani mnie ani Autorkę oni nie interesują. Autorka wypomina, ze on w ogóle jest mało wylewny albo lepiej - w ogóle nie jest wylewny. Kto chciałby żyć z taką zamrażarką... chyba tylko ktoś o małym poczuciu wartości by się cieszył na zasadzie, że lepszy taki spodzień niż żaden. I nie, nie chodzi o to by dziesięć razy na dzień chodził i pokrzykiwał jak bardzo ją kocha, wystarczy trochę rzadziej, bo - jak wyżej - lodówkę też mało kto zniesie.

Jeśli myślisz, że jemu wszystko w niej odpowiada, to jesteś naiwna. Po prostu nie narzeka, tak wychowany. Pewnie życie też go skopało.

Jeśli uważasz, że żadna by się nie cieszyła z "takiej zamrażarki" to się grubo mylisz.

Wystarczy, że raz powiedział. Jeśli nie odwołał, to to obowiązuje.

144

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Jeśli siedziałaś 20 lat z alkusem to nie wierzę, że jesteś roszczeniowa i masz duże wymagania. Pewnie jak większość takich kobiet jesteś typowym popychadłem, które się zadowoli byle czym.

Sporo kobiet  z takich związków ma niestety podatność na słowa - łatwo padają ofiarami panów, którzy co jak co, ale gadać to potrafią pięknie, także po wyjściu ze związku z alkusem.
Przy współuzależnieniu znany jest "efekt miodowego miesiąca" czyli kobieta wbrew rozsądkowi zostaje przy alkusie, bo ten potrafi pięknie przepraszać oraz pięknie obiecywać. 
"Kocham" to słowo. Gadanie o uczuciach to gadanie. Kobiety współuzależnione wpadają w tą pułapkę bardzo, bardzo często. Że jak mówi to znaczy kocha. Pal sześć, co robi, grunt że mówi. A życie to jednak nie gadanie, a robienie. Taka mi się stareńka piosenka przypomniała, że "kocham...to tak łatwo powiedzieć", jakoś tak.

Partner Autorki z tego co przeczytałam jasno powiedział, że nie umie mówić o uczuciach. U pana w tym wieku to raczej typowe. Nie sądzę, żeby się nauczył, nawet jeśli kocha.


Gierki typu "udam, że nie mam czasu, niech się bardziej postara" - moim zdaniem żałosne, to nawet wśród nastolatek uznawane bywa za słabe.


Samba - kto chciałby żyć z mało wylewnym kimś? Po pierwsze rzecz jasna ktoś równie mało wylewny. Takie kobiety też istnieją. Po drugie, opcjonalnie - ktoś, kto wyżej ceni czyny niż gadanie.

145

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Bert44 napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Polecam bycie radykalnym. Albo wybuchnie albo się dotrzecie. Zgadzam się z wieka, chcesz czegoś więcej

Obyś Autorko nie posłuchała. Nie dotrzecie sie bo on nie potrafi rozmawiac o emocjach. Za to zostaniesz sama. Ale bądź radykalna. Rada od przyjaciółki

Zaraz wstawię opis takiej silnej i niezależnej jako osobny temat.

146

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Powiem szczerze ze ten temat rozpirdzielil mnie jak niewiele innych.

Zbierzemy fakty. Jest szczęśliwa para. Znamy wersje tylko jej wiec co u niego nie wiemy. Ona mowi" jestem szczęśliwa, dba o mnie, jest zaangażowany, ciągle sie z nim śmieje, mamy zajeb...ty seks, on jest ideałem (ok wizualnie nie do końca smile). Oboje nie pala sie do zamieszkania razem. Jest problem - on nie umie rozmawiac o emocjach. Jak k...wa 50% facetow. To dla nas często  język chinski.  I Wy (cześć dziewczyn) jesteście w stanie to rozpierdzielic bo nie zna chińskiego. Położyć taki fajny zwiazek (aż miło czytać opis Autorki) zeby co? Żeby gościu po chińsku zaczął gadać. On k...wa nie umie. A moze z jakiegos powodu nie moze. Ale dajcie czas. Nikt nikomu krzywdy nie robi. Bedzie jak bedzie ale nie kazcie rozpierdzielac tego co dobrze dziala. Oni sa szczęśliwi.

147

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Farmer napisał/a:
Samba napisał/a:

Ale co mnie to obchodzi, ze są mężczyźni, którzy cośtam? Ani mnie ani Autorkę oni nie interesują. Autorka wypomina, ze on w ogóle jest mało wylewny albo lepiej - w ogóle nie jest wylewny. Kto chciałby żyć z taką zamrażarką... chyba tylko ktoś o małym poczuciu wartości by się cieszył na zasadzie, że lepszy taki spodzień niż żaden. I nie, nie chodzi o to by dziesięć razy na dzień chodził i pokrzykiwał jak bardzo ją kocha, wystarczy trochę rzadziej, bo - jak wyżej - lodówkę też mało kto zniesie.

Jeśli myślisz, że jemu wszystko w niej odpowiada, to jesteś naiwna. Po prostu nie narzeka, tak wychowany. Pewnie życie też go skopało.

Jeśli uważasz, że żadna by się nie cieszyła z "takiej zamrażarki" to się grubo mylisz.

Wystarczy, że raz powiedział. Jeśli nie odwołał, to to obowiązuje.

Wdowcy często idealizują swoje zmarłe żony. Może to ten typ?

148 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2026-01-11 22:37:46)

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Zadziwiają mnie wprost wnioski niektórych, co do "mroźnego charakteru" owego faceta big_smile Jeśli Autorka choć w połowie pisze zgodnie z prawdą, to temu facetowi raczej daleko do zamrażarki smile Tak się dzieje, kiedy przejawem uczuć są czyny, w tym przypadku zresztą jak najbardziej doceniane.

Paradoks, jaki z tego wynika: częściej ktoś prędzej uwierzy w wielokrotne słowne zapewnienia przy zerowym albo minimalnym działaniu niż zaakceptuje znaczny lub niebagatelny wkład poprzez działanie przy zerowym lub minimalnym słownym zapewnieniu...

149

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

A wiesz, Bert, że choć jestem 100% kobietą, mnie też w pewnym sensie może nie rozpierdzielił ten temat, ale jakoś tam poruszył. Problem wydaje mi się absurdalny. A jednakowoż jest najwyraźniej problemem. Być może trolling kolejny?

150

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Muqin napisał/a:

A wiesz, Bert, że choć jestem 100% kobietą, mnie też w pewnym sensie może nie rozpierdzielił ten temat, ale jakoś tam poruszył. Problem wydaje mi się absurdalny. A jednakowoż jest najwyraźniej problemem. Być może trolling kolejny?

Możliwe. Ale nie temat jest bulwersujacy (nie mogłem znaleźć dobrego slowa) tylko porady. A one nie sa trollingiem. W życiu nigdy nie dostajemy wszystkiego. Kwestia priorytetów.  W międzyczasie sobie pomyslalem: ok dla kogoś usłyszenie kocham moze byc bardzo ważne (nie patrząc na czyny). Rozumiem. Ale tu sie sypia rady: musisz być radykalna, idz na wojne. Czyli ma byc tak jak chce albo do widzenia. Nikt nie widzi pozytywów tego związku? Czym sa słowa (najbardziej slodkopiedzace) w stosunku do  czynów?

151

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

No z tym nikt to chyba przesadziłeś, Bert.

152 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-01-11 22:50:13)

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Muqin napisał/a:

No z tym nikt to chyba przesadziłeś, Bert.

No przesadziłem prawda

Ale naprawdę mnie przytkało

153 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2026-01-11 23:00:55)

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Wg niektórych opinii jak najbardziej nie ma żadnych pozytywów....z uwagi na ów mankament smile Zatem wszystko blednie przy tej pojedynczej rysie...

O ile do pewnego stopnia rozumiem Autorkę, to zadziwia mnie właśnie przekaz zawarty w sekcji komentarzy.
Pewna cudowna osoba, jaką spotkałem swego czasu na swojej drodze, nauczyła mnie podstaw owego "języka chińskiego", lecz nie uważam się absolutnie za biegle nim władającego smile Natomiast doradzanie rozstania albo wątpliwości do sensu tego związku(Przy wszystkich jego zaletach) wydają się niedorzeczne.
Kropla goryczy sprawi, że cała wanna wody zrobi się gorzka?

154

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Tamiraa napisał/a:

Wdowcy często idealizują swoje zmarłe żony. Może to ten typ?

nie podejrzewam

Po śmierci żony miał związek, ale się nie udał. Pewnie też się trochę sparzył.
Dodatkowo ma syna i nie mieszkają razem.

155

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Hej czytam Wasze wpisy i dochodzę do wniosku, że ja nie nadaje się do bycia w związku.
4 lata po rozwodzie, 2 lata terapii, wizyty u psychologa i psychiatry a głową dalej chora.
Prawda jest taka, że boje się do końca zaufać i stąd to wszystko-to pierwszy wniosek.

A drugi jest taki , że jednak T. nie jest ideałem.
Zaczęły spadać mi różowe okulary. Owszem jest dla mnie bardzo dobry, romantyczny i dosłownie wyprzedza moje marzenia, ale to dlatego, że ja mu się podporządkowuję praktycznie od początku, bo go kocham.  I mam więcej czasu i mniej obowiązków.
Jednak dzisiaj (może to i dziecinne jak pisaliście) postawiłam na swoim i nie spotkaliśmy się.
Nie był zbyt zadowolony i chyba się obraził , bo nasza wieczorna rozmowa była krótka i jakas oziębła.
Czyli wniosek jest taki, że jest fajnie dopóki ja robię to co on wymyśli a jak nie to foch.

Trzecia sprawa to jego żona. Ja myślę, że on ja cały czas kocha. Ok. I tu problem jest jeden.
Otóż na początku znajomości opowiedział mi swoją przeszłość i ja mu swoją i uznałam, że temat zamknięty. A jednak nie, bo jak byliśmy gdzieś to opowiadał, że tu z nią był, a tu mieszka jej koleżanka a tu coś tam innego.
Wkurzyłam się w końcu i powiedziałam mu, że ja chyba nie jestem odpowiednią osobą, aby tego wszystkiego wysłuchiwać. Może o niej rozmawiać z dziećmi czy rodzicami. ,ale ze mną?
Powiedziałam mu, że skoro nie zamknął przeszłości to nie powinien wchodzić w nowy związek . Jednak on powiedział,że jest gotowy.

156

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Malta 50+ napisał/a:

Hej czytam Wasze wpisy i dochodzę do wniosku, że ja nie nadaje się do bycia w związku.
4 lata po rozwodzie, 2 lata terapii, wizyty u psychologa i psychiatry a głową dalej chora.
Prawda jest taka, że boje się do końca zaufać i stąd to wszystko-to pierwszy wniosek.

A drugi jest taki , że jednak T. nie jest ideałem.
Zaczęły spadać mi różowe okulary. Owszem jest dla mnie bardzo dobry, romantyczny i dosłownie wyprzedza moje marzenia, ale to dlatego, że ja mu się podporządkowuję praktycznie od początku, bo go kocham.  I mam więcej czasu i mniej obowiązków.
Jednak dzisiaj (może to i dziecinne jak pisaliście) postawiłam na swoim i nie spotkaliśmy się.
Nie był zbyt zadowolony i chyba się obraził , bo nasza wieczorna rozmowa była krótka i jakas oziębła.
Czyli wniosek jest taki, że jest fajnie dopóki ja robię to co on wymyśli a jak nie to foch.

Trzecia sprawa to jego żona. Ja myślę, że on ja cały czas kocha. Ok. I tu problem jest jeden.
Otóż na początku znajomości opowiedział mi swoją przeszłość i ja mu swoją i uznałam, że temat zamknięty. A jednak nie, bo jak byliśmy gdzieś to opowiadał, że tu z nią był, a tu mieszka jej koleżanka a tu coś tam innego.
Wkurzyłam się w końcu i powiedziałam mu, że ja chyba nie jestem odpowiednią osobą, aby tego wszystkiego wysłuchiwać. Może o niej rozmawiać z dziećmi czy rodzicami. ,ale ze mną?
Powiedziałam mu, że skoro nie zamknął przeszłości to nie powinien wchodzić w nowy związek . Jednak on powiedział,że jest gotowy.

Nikt nie jest idealem

157

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Tak czy inaczej fajnie bylo pogadać

158

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Bert44 napisał/a:

Powiem szczerze ze ten temat rozpirdzielil mnie jak niewiele innych.

Zbierzemy fakty. Jest szczęśliwa para. Znamy wersje tylko jej wiec co u niego nie wiemy. Ona mowi" jestem szczęśliwa, dba o mnie, jest zaangażowany, ciągle sie z nim śmieje, mamy zajeb...ty seks, on jest ideałem (ok wizualnie nie do końca smile). Oboje nie pala sie do zamieszkania razem. Jest problem - on nie umie rozmawiac o emocjach. Jak k...wa 50% facetow. To dla nas często  język chinski.  I Wy (cześć dziewczyn) jesteście w stanie to rozpierdzielic bo nie zna chińskiego. Położyć taki fajny zwiazek (aż miło czytać opis Autorki) zeby co? Żeby gościu po chińsku zaczął gadać. On k...wa nie umie. A moze z jakiegos powodu nie moze. Ale dajcie czas. Nikt nikomu krzywdy nie robi. Bedzie jak bedzie ale nie kazcie rozpierdzielac tego co dobrze dziala. Oni sa szczęśliwi.

Niby autorka pisała, że jest szczęśliwa ale można wywnioskować, że nie do końca, bo nie podoba jej się, że zawsze musi dopasowywać się do jego grafiku, w sumie potrzebuje go więcej, ale godzi się bo lepiej jak jest z nim niż by była sama.
Nie jest to powód do rozstania, ale musi się pogodzić z tym, że on więcej nie może jej dać i to zaakceptować, jak i z brakiem wyznawania miłości.
Przecież autorka nie musi  nikogo słuchać, ma swój rozum, a różne zdania mają dać tylko do myślenia, choć niektórzy się wypowiadają nie mając pojęcia o takich sytuacjach, piszą myśląc o sobie, tak działa forum.
Bert, sorry ale tak przy okazji muszę ci powiedzieć, że nie podoba mi się te twoje słowo „pierdzielić” które ostatnio używasz często, a to domena Julki tongue które przeszło najwyraźniej na Ciebie tongue Jakbyś mógł zamienić na inne to całkiem inaczej by wyglądał tekst i przyjemniej by się czytało, odbierz to jak prośbę.

159

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Oj, ciekawe teraz, czy ów ideał przestaje nim być dopiero teraz, czy jednak wcześniej już występowały dodatkowe symptomy braku owego perfekcjonizmu..?
Jak to Bert wyżej napisał - nie można mieć wszystkiego.. Dostosowywanie się zawsze jednej strony do drugiej wydaje się już dużo poważniejszym problemem.

160

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Malta 50+ napisał/a:

Hej czytam Wasze wpisy i dochodzę do wniosku, że ja nie nadaje się do bycia w związku.
4 lata po rozwodzie, 2 lata terapii, wizyty u psychologa i psychiatry a głową dalej chora.
Prawda jest taka, że boje się do końca zaufać i stąd to wszystko-to pierwszy wniosek.

A drugi jest taki , że jednak T. nie jest ideałem.
Zaczęły spadać mi różowe okulary. Owszem jest dla mnie bardzo dobry, romantyczny i dosłownie wyprzedza moje marzenia, ale to dlatego, że ja mu się podporządkowuję praktycznie od początku, bo go kocham.  I mam więcej czasu i mniej obowiązków.
Jednak dzisiaj (może to i dziecinne jak pisaliście) postawiłam na swoim i nie spotkaliśmy się.
Nie był zbyt zadowolony i chyba się obraził , bo nasza wieczorna rozmowa była krótka i jakas oziębła.
Czyli wniosek jest taki, że jest fajnie dopóki ja robię to co on wymyśli a jak nie to foch.

Trzecia sprawa to jego żona. Ja myślę, że on ja cały czas kocha. Ok. I tu problem jest jeden.
Otóż na początku znajomości opowiedział mi swoją przeszłość i ja mu swoją i uznałam, że temat zamknięty. A jednak nie, bo jak byliśmy gdzieś to opowiadał, że tu z nią był, a tu mieszka jej koleżanka a tu coś tam innego.
Wkurzyłam się w końcu i powiedziałam mu, że ja chyba nie jestem odpowiednią osobą, aby tego wszystkiego wysłuchiwać. Może o niej rozmawiać z dziećmi czy rodzicami. ,ale ze mną?
Powiedziałam mu, że skoro nie zamknął przeszłości to nie powinien wchodzić w nowy związek . Jednak on powiedział,że jest gotowy.

To widzisz dopiero teraz, że podporządkowanie się nie było dobrym pomysłem, a miłość nie ma z tym za wiele wspólnego.
Dałaś się poznać jako kobieta uległa i taka mu odpowiadałaś, teraz chcesz to zmieniać, to się nie dziw, że ma focha. Tym bardziej, że pewnie wyczuł kłamstwo.
Do końca to nigdy nikomu nie można ufać, tym bardziej facetowi po takich przejściach, choć ograniczone zaufanie obowiązuje zawsze.
Teraz wychodzi, że ten związek ci nie odpowiadał od początku, bo to nie było to czego oczekiwałaś od faceta i powinnaś mu o tym mówić wprost, pewnie by was nie było, a tak wyszła proteza udanego związku.

161

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Cóż..
Szkoda, że takie wnioski wypływają tak późno.

162

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Na początku tematu pisałem, że coś z panem jest nie tak, skoro nie potrafił powiedzieć "kocham". Wtedy nie było wiadomo dużo o związku. Trochę rąbka tajemnicy autorka ujawniła.
Może przykre co powiem, ale moim zdaniem ze strony pana nie ma wielkiego uczucia dla autorki. Jest po prostu dla pana cennym elementem wyposażania jego świata.
Autorka to intuicyjnie czuje a to jej bardzo mocno doskwiera. Stąd i temat na forum.
Czy taki związek może funkcjonować ? Jak najbardziej, znam taki.

163 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2026-01-12 09:36:55)

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Nie rozumiem całego tego „oburzenia” big_smile

Pani jest w luźnej relacji – spotykają się, kiedy mają czas i ochotę, a potem każde wraca do swojego życia.
To zwykłe FWB i nic ponadto.
Nie zaskakuje mnie to, bo wiele kobiet, które poznałem, mimo że „oficjalnie” szukają prawdziwego, normalnego związku, po dłuższej rozmowie ujawnia, że słowo „związek” to jedynie haczyk, by przyciągnąć mężczyznę, a w rzeczywistości nie chodzi im o żaden tradycyjny układ.
Dla mnie normalny związek to relacja dwóch osób, które dążą do wspólnego zamieszkania i życia, chcą spędzać razem każdą chwilę – tak jak to bywa w małżeństwie czy partnerskim związku.
Prawda jest jednak taka, że w pewnym wieku ludzie stają się zbyt wygodni i samolubni, nie chcą się angażować, wolą od czasu do czasu spędzić miło czas na własnych warunkach.
Pani jest właśnie w takiej relacji – spotykają się, gdy Pan ma czas, a gdy nie, to po prostu nie.
Niczego razem nie planują, nie pada słowo „kocham”, bo w takich układach się go nie używa.
Chodzi jedynie o miło spędzony czas i nic więcej.

Ale jeśli dwóm stronom to pasuje to czemu nie. Tyle ,że warto mieć świadomość ,że taki układ jest na pewnych zasadach i nie można wymagać czegoś co w tej relacji nie występuje i nie wystąpi.

164

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Bert44 napisał/a:

Powiem szczerze ze ten temat rozpirdzielil mnie jak niewiele innych.

Zbierzemy fakty. Jest szczęśliwa para. Znamy wersje tylko jej wiec co u niego nie wiemy. Ona mowi" jestem szczęśliwa, dba o mnie, jest zaangażowany, ciągle sie z nim śmieje, mamy zajeb...ty seks, on jest ideałem (ok wizualnie nie do końca smile). Oboje nie pala sie do zamieszkania razem. Jest problem - on nie umie rozmawiac o emocjach. Jak k...wa 50% facetow. To dla nas często  język chinski.  I Wy (cześć dziewczyn) jesteście w stanie to rozpierdzielic bo nie zna chińskiego. Położyć taki fajny zwiazek (aż miło czytać opis Autorki) zeby co? Żeby gościu po chińsku zaczął gadać. On k...wa nie umie. A moze z jakiegos powodu nie moze. Ale dajcie czas. Nikt nikomu krzywdy nie robi. Bedzie jak bedzie ale nie kazcie rozpierdzielac tego co dobrze dziala. Oni sa szczęśliwi.


A jak się taki chłop chińskiego nauczy to zostanie porzucony za bycie nijakim, flejowatym i bez wyrazu. wink

165 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-01-12 10:35:14)

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Malta 50+ napisał/a:

Zaczęły spadać mi różowe okulary. Owszem jest dla mnie bardzo dobry, romantyczny i dosłownie wyprzedza moje marzenia, ale to dlatego, że ja mu się podporządkowuję praktycznie od początku, bo go kocham.  I mam więcej czasu i mniej obowiązków.
Jednak dzisiaj (może to i dziecinne jak pisaliście) postawiłam na swoim i nie spotkaliśmy się.
Nie był zbyt zadowolony i chyba się obraził , bo nasza wieczorna rozmowa była krótka i jakas oziębła.
Czyli wniosek jest taki, że jest fajnie dopóki ja robię to co on wymyśli a jak nie to foch.

To się kupy nie trzyma.

Niby się podporządkowujesz, a wychodzi na to, ze masz więcej czasu i mniej obowiązków?

No jak zrezygnowałaś ze spotkania, bo jednak nie masz na nie czasu to chęci, a i tak spędzasz czas na rozmowie z nim, ale nie w 4 oczy, to jest cokolwiek niedorzeczna.


Otóż na początku znajomości opowiedział mi swoją przeszłość i ja mu swoją i uznałam, że temat zamknięty. A jednak nie, bo jak byliśmy gdzieś to opowiadał, że tu z nią był, a tu mieszka jej koleżanka a tu coś tam innego.

Nie jesteście dziećmi. Opowiada ci o swojej przeszłości, bo to jest niezbędny element wzajemnego poznawania. To, że nie żony za kotarą milczenia to jest akurat zielona flaga.

166

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Jak ja lubię takie wątki xd
W pierwszych postach facet jest prawie ideolo a autorka pisze, że na każdym kroku i w każdej chwili czuje, jak bardzo ją kocha, troszczy się, stara i w ogole... jaka to pokrewna dusza...a za 2 dni już, że zaczęły spadać jej różowe okulary i on jednak nie jest taki fajny... Za kolejne 3 dowiemy się, że jednak jest okropny xd 
Wcześniejsze komentarze tych, co się naprodukowali, że ma dobrego faceta można wyrzucić do kosza;)

167

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Solaris napisał/a:

Jak ja lubię takie wątki xd
W pierwszych postach facet jest prawie ideolo a autorka pisze, że na każdym kroku i w każdej chwili czuje, jak bardzo ją kocha, troszczy się, stara i w ogole... jaka to pokrewna dusza...a za 2 dni już, że zaczęły spadać jej różowe okulary i on jednak nie jest taki fajny... Za kolejne 3 dowiemy się, że jednak jest okropny xd 
Wcześniejsze komentarze tych, co się naprodukowali, że ma dobrego faceta można wyrzucić do kosza;)

Solaris myślę ,że naprawdę nie jest czymś wielkim wysilić się i postarać jak tygodniowo spotykają się łącznie przez kilka (naście) godzin.
Spotykają się jak mają dobry humor, mają czas i ochotę się spotkać.
Facet wie że musi się starać aby była nagroda czyli Sex big_smile

Czyli typowa NORMALNA relacja FWB.

Nie wiem czemu tutaj wiele ludzi taktuje to jako związek. Jak tak to coś sądzę że te osoby tkwią w takich samych albo podobnych relacjach dla swojej wygody albo poprawienia samopoczucia nazywając to związkiem big_smile

Jakoś ten sam facet z inną kobietą przed tą panią wspólnie mieszkał i widać traktował ją jak partnerkę.
A tutaj nie ma nawet takiej opcji. Nie ma rozmów o przyszłości. Pani zła że Pan nie mówi kocham.

A czemu miałby mówić ? To relacja opartach na korzyściach a nie miłości.

Wciskacie tu niepotrzeby kit big_smile

Ale ludzie mają różne potrzeby i z mojego doświadczenia wielu ludzi w pewnym wieku nie szuka już miłości ani związku a jedynie kogoś z kim CZASAMI można spędzić trochę czasu i pouprawiać sex.

I Pan zainteresowaną taką relację kobietę znalazł. Myślę że jakby miała świadomość w czym jest to by nie zadawała głupich pytań i nie dziwiła się że nie mówi kocham i o uczuciach.
Bo po cholerę po co miałby ???

168

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Solaris napisał/a:

Jak ja lubię takie wątki xd
W pierwszych postach facet jest prawie ideolo a autorka pisze, że na każdym kroku i w każdej chwili czuje, jak bardzo ją kocha, troszczy się, stara i w ogole... jaka to pokrewna dusza...a za 2 dni już, że zaczęły spadać jej różowe okulary i on jednak nie jest taki fajny... Za kolejne 3 dowiemy się, że jednak jest okropny xd 
Wcześniejsze komentarze tych, co się naprodukowali, że ma dobrego faceta można wyrzucić do kosza;)


I tak i nie. To po prostu standardowa sytuacja kiedy to ktoś na siłę szuka dziury w całym i jak początkowo nie znajduje, to jednak pod wpływem złotych myśli i doradztwa anonów z netu tworzy takie na poczekaniu.

169

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Narracja się zmieniła w błyskawicznym tempie. Mniejsza już o to, co ją wywołało, ale bawi po prostu to nagłe "olśnienie", po którym nagle ktoś dostrzega problem, jaki jeszcze nie istniał kilka dni wcześniej. Owe "złote rady" w tym przypadku mogły się okazać tym, co "utwierdziło" Autorkę w przekonaniu, że ta jedna czy dwie rysy na szkle całości jej "ideału" zaczynają jej za bardzo przeszkadzać a sam facet staje się(lub stanie) w jej oczach kimś niewartym dalszego zachodu.
Bawi również to, jak tutaj niektórzy na siłę próbują przeforsować swoje racje o "jedynej słusznej i akceptowalnej" wizji związku, gdzie jeśli tylko brakuje pewnego elementu, to już owa relacja związkiem przestaje być.

Całość nie zmienia faktu, że gdyby ów facet rzeczywiście miał problem tylko i wyłącznie z wyrażaniem swoich uczuć czy rozmową o nich(będąc za to takim cudownym, jakim go Autorka przedstawiła na samym początku), to serio - szukanie dziury w całym jeszcze nigdy wcześniej nie było tak adekwatnym wyjaśnieniem całości problemu.

Bert44 wyżej idealnie podsumował(warte umieszczenia gdzieś stopce albo jako motto życiowe) - NIE MOŻNA MIEĆ WSZYSTKIEGO( o czym sobie zamarzymy).

170 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2026-01-12 12:17:47)

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Muqin napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Jeśli siedziałaś 20 lat z alkusem to nie wierzę, że jesteś roszczeniowa i masz duże wymagania. Pewnie jak większość takich kobiet jesteś typowym popychadłem, które się zadowoli byle czym.

Sporo kobiet  z takich związków ma niestety podatność na słowa - łatwo padają ofiarami panów, którzy co jak co, ale gadać to potrafią pięknie, także po wyjściu ze związku z alkusem.
Przy współuzależnieniu znany jest "efekt miodowego miesiąca" czyli kobieta wbrew rozsądkowi zostaje przy alkusie, bo ten potrafi pięknie przepraszać oraz pięknie obiecywać. 
"Kocham" to słowo. Gadanie o uczuciach to gadanie. Kobiety współuzależnione wpadają w tą pułapkę bardzo, bardzo często. Że jak mówi to znaczy kocha. Pal sześć, co robi, grunt że mówi. A życie to jednak nie gadanie, a robienie. Taka mi się stareńka piosenka przypomniała, że "kocham...to tak łatwo powiedzieć", jakoś tak.

Partner Autorki z tego co przeczytałam jasno powiedział, że nie umie mówić o uczuciach. U pana w tym wieku to raczej typowe. Nie sądzę, żeby się nauczył, nawet jeśli kocha.

Gierki typu "udam, że nie mam czasu, niech się bardziej postara" - moim zdaniem żałosne, to nawet wśród nastolatek uznawane bywa za słabe.

Ale nie chodzi o gierki, chodzi o stawianie granic. Umawiamy się z kilkudniowym wyprzedzeniem na konkretną godzinę i konkretny wypad. Takie sytuacje że koleś dzwoni o 20 w środku tygodnia i lecisz do niego na nockę są bardzo kuszące i romantyczne, ale po X miesiącach masz bajzel w życiu, bo się przyzwyczajasz do czekania na telefon, a on/ona nie ma nawyku planować grafiku. Tak samo jak z alkusem. Nie masz swojego życia tylko czekasz aż akurat będzie miał dobry humor. A jak ma to lecisz na jego skinienie.
Myślę, że z alkusami chodzi raczej o uderzenia dopaminy i adrenaliny. Raz źle, raz dobrze, facet jest nieprzewidywalny więc nie masz czasu i energii na swoje życie. Rezygnujesz ze swojego szcześcia teraz, na rzecz jakiegoś mglistego projektu w przyszłości - jak się zmieni, jak przestanie pić, jak będzie trzeźwy. Do tanga trzeba dwojga - kobiety która wierzy że nie zasługuje na więcej i która chce zakręcić całe życie wokół takiego partnera bo nie ma nic ciekawego we własnym. Nie sądzę że tacy patologiczni partnerzy dobrze manipulują, po prostu trafią czasem na dobry grunt.

Jeśli ktoś miał teki związek, to świadczy o pewych tendencjach charakteru i ja nie wierzę, że kobieta poszła na terapie i magicznie pojawił się super nowy facet i teraz wszystko jest inaczej. Szczególnie z takim starym i doświadczonym kolesiem, który nie jedno w życiu widział i pewnie mocno już sobie kalkuluje.

EDIT: doczytałam post wieki i nic dodać nic ujac. O taki radykalizm mi chodzi. Bycie radykalnym to nie zerwanie. To ogarnięcie rzecywistości.

Kaszpir007 napisał/a:

Pani jest właśnie w takiej relacji – spotykają się, gdy Pan ma czas, a gdy nie, to po prostu nie.
Niczego razem nie planują, nie pada słowo „kocham”, bo w takich układach się go nie używa.
Chodzi jedynie o miło spędzony czas i nic więcej.

Ja zrozumiałam, że ona myśli że jest w prawdziwej relacji, ale być może jest w FWB, bo on nie okreslił jednoznacznie że nie. Dlatego polecam radykalizm- sprawdzić czy jest sie w  FWB czy w prawdziwym związku, jeśli sie chce tego prawdziwego.

Jack Sparrow napisał/a:

Niby się podporządkowujesz, a wychodzi na to, ze masz więcej czasu i mniej obowiązków?

Ona ma mniej obowiązków i więcej czasu niż on. Nie, że ma mniej odkąd z nim jest. Chyba o to chodziło.

171

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Solaris napisał/a:

Jak ja lubię takie wątki xd
W pierwszych postach facet jest prawie ideolo a autorka pisze, że na każdym kroku i w każdej chwili czuje, jak bardzo ją kocha, troszczy się, stara i w ogole... jaka to pokrewna dusza...a za 2 dni już, że zaczęły spadać jej różowe okulary i on jednak nie jest taki fajny... Za kolejne 3 dowiemy się, że jednak jest okropny xd 
Wcześniejsze komentarze tych, co się naprodukowali, że ma dobrego faceta można wyrzucić do kosza;)

Sprawa rozwojowa smile

172

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Bert44 napisał/a:
Solaris napisał/a:

Jak ja lubię takie wątki xd
W pierwszych postach facet jest prawie ideolo a autorka pisze, że na każdym kroku i w każdej chwili czuje, jak bardzo ją kocha, troszczy się, stara i w ogole... jaka to pokrewna dusza...a za 2 dni już, że zaczęły spadać jej różowe okulary i on jednak nie jest taki fajny... Za kolejne 3 dowiemy się, że jednak jest okropny xd 
Wcześniejsze komentarze tych, co się naprodukowali, że ma dobrego faceta można wyrzucić do kosza;)

Sprawa rozwojowa smile

Taaa. I trzeba będzie zmienić zdanie, bo to, co napisaliśmy wczesniej, będzie się miało nijak do nowej rzeczywistości xd

173

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Ja nie jestem za radykalizmem takim jak ultimatum, bo właściwie granicę to powinniśmy stawiać sobie, a nie wymuszać na kimś cokolwiek.
Należy rozmawiać, przekonywać argumentami, jeśli się nie da, to odpuścić i się z tym pogodzić, można wrócić po jakimś czasie, jeśli też nic z tego nie wyjdzie, to podjąć odpowiednią decyzję dobrą dla siebie, jeśli sprawa jest bardzo dla nas istotna - akurat nie miałam na myśli tylko autorki, bo tu już nie ma o czym rozmawiać, skoro ich oczekiwania wiadomo, że się rozjeżdżają.

Autorka zaczęła od braku wypowiadania słowa kocham, co wydawało się nieistotne, a okazało się, że pod spodem było wiele spraw bardziej istotnych, które jej nie odpowiadają.

Ja rozumiem autorkę, jej partnera też, mają inne priorytety, jemu odpowiada bardziej związek F W B, ona chce mieć kochającego  faceta na codzień, tylko chcieć, a móc to nie to samo. Czy da się wypośrodkować? Musiało by jemu bardzo zależeć na tej relacji. A ten foch świadczy o czymś wręcz przeciwnym.

174

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Malta 50+ napisał/a:

Dla mnie też to jest dziwne. Próbowałam o tym rozmawiać, ale zmienia temat albo obraca wszystko w żart. Ja mu mówiłam na początku co czuje, ale jak mi nawet nie odpowiedział ""ja Ciebie też,, to przestałam i się jakoś zablokowałam. Czuję jakiś żal, niedosyt  mimo iż nam razem naprawdę dobrze.  On okazuje mi to uczucie przez szacunek, troskę , ale.... No właśnie!
Czy mówił swoim kobietom ,że kocha, ? Nie wiem.
On jest wdowcem od dekady. Potem był jeszcze w związku 3 lata, ale coś nie wyszło.


mnie sie wydaje, ze jest o wiele lepiej, jesli cie szanuje, troszczy sie o ciebie i nie mowi "kocham" - niz mowi non stop "kocham" a nie szanuje

175 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-01-12 13:24:24)

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Kaszpir007 napisał/a:
Solaris napisał/a:

Jak ja lubię takie wątki xd
W pierwszych postach facet jest prawie ideolo a autorka pisze, że na każdym kroku i w każdej chwili czuje, jak bardzo ją kocha, troszczy się, stara i w ogole... jaka to pokrewna dusza...a za 2 dni już, że zaczęły spadać jej różowe okulary i on jednak nie jest taki fajny... Za kolejne 3 dowiemy się, że jednak jest okropny xd 
Wcześniejsze komentarze tych, co się naprodukowali, że ma dobrego faceta można wyrzucić do kosza;)

Solaris myślę ,że naprawdę nie jest czymś wielkim wysilić się i postarać jak tygodniowo spotykają się łącznie przez kilka (naście) godzin.
Spotykają się jak mają dobry humor, mają czas i ochotę się spotkać.
Facet wie że musi się starać aby była nagroda czyli Sex big_smile

Czyli typowa NORMALNA relacja FWB.

Nie wiem czemu tutaj wiele ludzi taktuje to jako związek. Jak tak to coś sądzę że te osoby tkwią w takich samych albo podobnych relacjach dla swojej wygody albo poprawienia samopoczucia nazywając to związkiem big_smile

Jakoś ten sam facet z inną kobietą przed tą panią wspólnie mieszkał i widać traktował ją jak partnerkę.
A tutaj nie ma nawet takiej opcji. Nie ma rozmów o przyszłości. Pani zła że Pan nie mówi kocham.

A czemu miałby mówić ? To relacja opartach na korzyściach a nie miłości.

Wciskacie tu niepotrzeby kit big_smile

Ale ludzie mają różne potrzeby i z mojego doświadczenia wielu ludzi w pewnym wieku nie szuka już miłości ani związku a jedynie kogoś z kim CZASAMI można spędzić trochę czasu i pouprawiać sex.

I Pan zainteresowaną taką relację kobietę znalazł. Myślę że jakby miała świadomość w czym jest to by nie zadawała głupich pytań i nie dziwiła się że nie mówi kocham i o uczuciach.
Bo po cholerę po co miałby ???

Jaki kit wciskamy, przepraszam? Autorka przedstawiła faceta prawie jako ideał, pisząc, że na każdym kroku CZUJE, jak o nią dba, jak jest zaangażowany, że kocha go i jest jej z nim BARDZO dobrze. więc mieliśmy podważać to, co pisze, wiedząc lepiej, co czuje będąc z nim? Bo nie rozumiem? Odpowiadało jej to przez 2 lata bardzo, nawet, gdy wątek zakładała, dopiero nagle teraz "spadają jej różowe okulary".

Poza tym, mieszkanie razem nie znaczy z automatu, że ktoś będzie się o Ciebie troszczył i poświecal Ci należyta uwagę. Gdyby tak było, ludzie by się nie rozwodzili, więc już nie umniejszaj tak "związkom"  gdzie ludzie nie mieszkają razem. Mogą czuć się lepiej ze sobą i szczęsliwsi niż Ty w związku bez cudzyslowiu;)
Autorka zresztą napisala, że nie jest gotowa na wspolne zamieszkanie jeszcze i że teraz jest jest dobrze tak, jak jest w temacie. Jeśli ktoś tak pisze, to chyba wie lepiej niż my?
Problemem jej bylo tylko to, że facet nie mowi kocham, ale jak zauważyła przytomnie, jej ex mowil jej często co nie przeszkadzalo mu znęcać się nad nią. No, ale mówił!:))
Reasumując, wczesniej wystawila gościowi laurkę, więc trudno było kwestionowac jej odczucia. Dopiero teraz, co kolejny post to coś nowego:)

176 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-01-12 13:25:40)

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Gosiawie napisał/a:
Malta 50+ napisał/a:

Dla mnie też to jest dziwne. Próbowałam o tym rozmawiać, ale zmienia temat albo obraca wszystko w żart. Ja mu mówiłam na początku co czuje, ale jak mi nawet nie odpowiedział ""ja Ciebie też,, to przestałam i się jakoś zablokowałam. Czuję jakiś żal, niedosyt  mimo iż nam razem naprawdę dobrze.  On okazuje mi to uczucie przez szacunek, troskę , ale.... No właśnie!
Czy mówił swoim kobietom ,że kocha, ? Nie wiem.
On jest wdowcem od dekady. Potem był jeszcze w związku 3 lata, ale coś nie wyszło.


mnie sie wydaje, ze jest o wiele lepiej, jesli cie szanuje, troszczy sie o ciebie i nie mowi "kocham" - niz mowi non stop "kocham" a nie szanuje

Dokładnie dla mnie tak samo,gdybym miała wybierać między czynami,a słowami to czyny zdecydowanie, chociaż idealnie było by połączyć slowa z czynami. Jejku jak ja bym miała chłopaka co to mi niesie sniadanie do łóżka, prezenty kupuje bez okazji, do kina zabiera albo inne fajne miejsca to mnie by tam latalo czy mi powie w slowach "kocham Cie" przeciez bym to wiedziala po jego czynach. Nikt kto nie kocha nie jest taki dobry

177

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Julia life in UK napisał/a:

Dokładnie dla mnie tak samo,gdybym miała wybierać między czynami,a słowami to czyny zdecydowanie, chociaż idealnie było by połączyć slowa z czynami. Jejku jak ja bym miała chłopaka co to mi niesie sniadanie do łóżka, prezenty kupuje bez okazji, do kina zabiera albo inne fajne miejsca to mnie by tam latalo czy mi powie w slowach "kocham Cie" przeciez bym to wiedziala po jego czynach. Nikt kto nie kocha nie jest taki dobry

Nazwijmy rzecz po imieniu, Ty byś chciała mieć niewolnika a nie faceta;)

178 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2026-01-12 14:23:54)

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Solaris napisał/a:

Poza tym, mieszkanie razem nie znaczy z automatu, że ktoś będzie się o Ciebie troszczył i poświecal Ci należyta uwagę. Gdyby tak było, ludzie by się nie rozwodzili, więc już nie umniejszaj tak "związkom"  gdzie ludzie nie mieszkają razem. Mogą czuć się lepiej ze sobą i szczęsliwsi niż Ty w związku bez cudzyslowiu;)
Autorka zresztą napisala, że nie jest gotowa na wspolne zamieszkanie jeszcze i że teraz jest jest dobrze tak, jak jest w temacie. Jeśli ktoś tak pisze, to chyba wie lepiej niż my?
Problemem jej bylo tylko to, że facet nie mowi kocham, ale jak zauważyła przytomnie, jej ex mowil jej często co nie przeszkadzalo mu znęcać się nad nią. No, ale mówił!:))
Reasumując, wczesniej wystawila gościowi laurkę, więc trudno było kwestionowac jej odczucia. Dopiero teraz, co kolejny post to coś nowego:)

Solaris. Spotykanie się dwa razy w tygodniu na chwilę, głównie dla seksu, to nie związek, lecz układ między dwojgiem ludzi – i nic więcej.
W takim układzie nie mówi się „kocham”, nie planuje wspólnego mieszkania ani przyszłości.
Ten pan dokładnie tak postępuje – od dwóch lat spędza z tą panią miłe chwile, bez żadnych planów wobec niej.
To po prostu relacja dla przyjemności, bez zobowiązań i konsekwencji.
On się stara, bo musi, bo nawet w relacji FWB trzeba wkładać wysiłek, by ją utrzymać.
Moim zdaniem ta pani po prostu przejrzała na oczy.
Ale może to ja jestem nienormalny, albo to dzisiejsze czasy są, i ludzie zapomnieli o normalności, promując dziwne relacje jako coś zwyczajnego.

179 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2026-01-12 14:56:27)

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Osobiście mam alergię na słowa "warunek", "ultimatum" czy każde, które można właśnie określać owe radykalne działania, gdyż do takich sytuacji nie powinno w ogóle dochodzić. To nie ma być musztra wojskowa ani twarde warunki przy politycznych stołach negocjacyjnych w stylu obecnego prezydenta USA..
Gdyby sytuacja od początku została przedstawiona w sposób, w jaki widzimy ją teraz, myślę, że opinie byłyby nieco odmienne. Autorka coś zbyt szybko zmieniła retorykę odnośnie swojego partnera, gdzie po upływie kilku dni(!) zaczęło jej przeszkadzać znacznie więcej niż to "uczuciowe zamknięcie". Najpierw jej niby wszystko w facecie pasuje, potem za pstryknięciem palca(tudzież "radami" użytkowników) wszystko zaczyna przybierać zupełnie inny obrót.

Zadziwia mnie po raz kolejny zaś kompletne lekceważenie czy niedocenianie znaczenia czynów w relacji dwojga ludzi. Ileż to razy spotykamy się z historiami, gdzie za słowami, wypowiadanymi wszem i wobec, nie idą ŻADNE działania. Tymczasem pojawia się tutaj narracja, zgodnie z którą brak słów zapewniających o uczuciu, ma świadczyć... o braku tych uczuć wobec partnera. Zupełnie tak, jakby nie dało się kochać, wyrażając to właśnie czynami, aktywnym działaniem wobec ukochanej osoby. Czy miłość nie przybiera właśnie takiej postaci, jak konkretne DZIAŁANIA dla dobra bliskiej naszemu sercu osoby? Inaczej mówiąc: czy miłość i uczucie nie powinny się PRZEJAWIAĆ głównie w czynach?
Mówić można wiele, ale człowieka poznaje się po czynach, nie zaś po słowach. Zatem na czynach powinno się wszystko opierać, zaś słowa to raczej dodatek a nie baza. Chciałoby się aż przywołać klasyka: " Miłość to nie pluszowy miś(...), ale miłość to - kiedy jedno spada w dół drugie ciągnie je ku górze"
Dochodzimy do swoistego paradoksu, gdzie przy wielu słowach a minimalnym wkładzie przetrwa się ze sobą dłużej niż w sytuacji odwrotnej.

180

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Kaszpir007 napisał/a:
Solaris napisał/a:

Poza tym, mieszkanie razem nie znaczy z automatu, że ktoś będzie się o Ciebie troszczył i poświecal Ci należyta uwagę. Gdyby tak było, ludzie by się nie rozwodzili, więc już nie umniejszaj tak "związkom"  gdzie ludzie nie mieszkają razem. Mogą czuć się lepiej ze sobą i szczęsliwsi niż Ty w związku bez cudzyslowiu;)
Autorka zresztą napisala, że nie jest gotowa na wspolne zamieszkanie jeszcze i że teraz jest jest dobrze tak, jak jest w temacie. Jeśli ktoś tak pisze, to chyba wie lepiej niż my?
Problemem jej bylo tylko to, że facet nie mowi kocham, ale jak zauważyła przytomnie, jej ex mowil jej często co nie przeszkadzalo mu znęcać się nad nią. No, ale mówił!:))
Reasumując, wczesniej wystawila gościowi laurkę, więc trudno było kwestionowac jej odczucia. Dopiero teraz, co kolejny post to coś nowego:)

Solaris. Spotykanie się dwa razy w tygodniu na chwilę, głównie dla seksu, to nie związek, lecz układ między dwojgiem ludzi – i nic więcej.
W takim układzie nie mówi się „kocham”, nie planuje wspólnego mieszkania ani przyszłości.
Ten pan dokładnie tak postępuje – od dwóch lat spędza z tą panią miłe chwile, bez żadnych planów wobec niej.
To po prostu relacja dla przyjemności, bez zobowiązań i konsekwencji.
On się stara, bo musi, bo nawet w relacji FWB trzeba wkładać wysiłek, by ją utrzymać.
Moim zdaniem ta pani po prostu przejrzała na oczy.
Ale może to ja jestem nienormalny, albo to dzisiejsze czasy są, i ludzie zapomnieli o normalności, promując dziwne relacje jako coś zwyczajnego.

Manipulujesz trochę. Wyjąłeś z całości tylko, ze spotykają sie 2 x w tyg i to tylko na seks. A pominąłeś całą resztę.  A tego było dużo.  Że on to jej bratnia dusza, że mogą rozmawiać godzinami, że mają kontakt telefoniczny na bieżąco, że on jej pomaga i jest na każde skinienie, bierze dni wolne, gdy ona potrzebuje opieki, że wozi do lekarza, interesuje się jej sprawami, robi zakupy, okazuje jej troskę i szacunek.... Dlaczego to przeoczyłeś? To jej słowa. Także nie chodzi tylko o seks, spłyciłeś bardzo.
To nie wiem czego Ty byś jeszcze chciał w sytuacji, gdy ludzie nie mieszkają razem? Jakiego jeszcze zaangażowania??

Nie ma ideałów. Normalne jest, że Ty chcesz budować wspólną przyszłość w której mieszka się razem i dzieli codzienność. A czy jest normalne, że chcesz spędzać z ukochaną każdą chwilę;) Nie wiem. Może jest:) Może Ty masz po prostu większą potrzebę bliskości?
"Dziwne relacje" jak to ująłeś, dla innych mogą być normalne. Nie wszyscy chcą mieszkać razem. Zwłaszcza w pewnym wieku, gdy są po jakichś przejściach i mają poukładane swoje życie i sprawy... no i tak im wygodniej. Czy to wina czasów? Ne wiem.  Ale czytam właśnie książkę "Milosc i emocje w sieci" i po prostu szczęka mi opada przy każdym rozdziale. Ludzie potrafią być w związku online wiele lat, niektórzy nawet się nie widząc!  i być szczęśliwi, zakochani itp. Niektórzy twierdzą tam, że nie byli tak szczęśliwi w normalnych związkach,  w realu:) bo nie potrafili tak się otworzyć emocjonalnie i poczuć bliskości:)
Krótko pisząc, co człowiek to inne pojmowanie szczęścia;) Ty masz swoją wizję i dobrze, trzymaj się jej, bo tylko taka przyniesie Ci spełnienie. Po prostu trzeba się dobrać odpowiednio pod kątem tej wizji, żeby była kompatybilność i wtedy może się udać:)

181

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Gdyby spotkały się dwie osoby, patrzące na swoją relację w sposób opisany przez Autorkę na początku, kiedy OBU by to całkowicie odpowiadało( i oboje by to związkiem nazywali) to dalej byś Kaszpir twierdził, że nie tworzą związku? smile Przekonywałbyś ich( i wszystkich naokoło), że powinni coś zmienić między sobą, aby w końcu zaczęło to być związkiem?
Pomijasz większość pozytywów, jakie Autorka wymieniła, skupiasz się tylko na tym nieszczęsnym mieszkaniu razem i częstotliwości spotykania się. Niewykluczone, że sporo ludzi, szczególnie na początku, czuje się dużo lepiej ze sobą, kiedy mieszkają osobno a widują się niekoniecznie codziennie, tylko np. co drugi dzień a może i rzadziej. Kurde, strasznie sztywno to sobie wszystko układasz. Sztywno i schematycznie, gdzie nie ma miejsca na swoją własną, indywidualną przestrzeń. Zamieszkać razem? Ok, ale czy są jakieś określone, sztywne ramy czasowe, w których ludzie powinni zamieszkać pod jednym dachem? Tak, jak z zaręczynami czy małżeństwem: niektórzy są gotowi się pobrać po pół roku znajomości(jeśli twierdzą, że są tego pewni), choć spora część osób uznałaby to za szaleństwo..

182

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Malta 50+ napisał/a:

.........
A drugi jest taki , że jednak T. nie jest ideałem.
Zaczęły spadać mi różowe okulary. Owszem jest dla mnie bardzo dobry, romantyczny i dosłownie wyprzedza moje marzenia, ale to dlatego, że ja mu się podporządkowuję praktycznie od początku, bo go kocham.  I mam więcej czasu i mniej obowiązków.
Jednak dzisiaj (może to i dziecinne jak pisaliście) postawiłam na swoim i nie spotkaliśmy się.
Nie był zbyt zadowolony i chyba się obraził , bo nasza wieczorna rozmowa była krótka i jakas oziębła.
Czyli wniosek jest taki, że jest fajnie dopóki ja robię to co on wymyśli a jak nie to foch.

Trzecia sprawa to jego żona. Ja myślę, że on ja cały czas kocha. Ok. I tu problem jest jeden.
Otóż na początku znajomości opowiedział mi swoją przeszłość i ja mu swoją i uznałam, że temat zamknięty. A jednak nie, bo jak byliśmy gdzieś to opowiadał, że tu z nią był, a tu mieszka jej koleżanka a tu coś tam innego.
Wkurzyłam się w końcu i powiedziałam mu, że ja chyba nie jestem odpowiednią osobą, aby tego wszystkiego wysłuchiwać. Może o niej rozmawiać z dziećmi czy rodzicami. ,ale ze mną?
Powiedziałam mu, że skoro nie zamknął przeszłości to nie powinien wchodzić w nowy związek . Jednak on powiedział,że jest gotowy.

Jakoś magicznie szybko z kogoś kto spełnia twoje wszystkie zachcianki i jest na każde twoje zawołanie, został zdegradowany i to dość brutalnie do "ofochowanego", myślącego tylko o swojej wygodzie i przyjemnościach egoisty.

Dziwne, ale nie takie rzeczy się już tu czytalo.

Nie uważasz, że przenosisz na nowy związek swoje uprzedzenia po tym poprzednim?
Pomijam już twoje zaniżone poczucie swojej wartości i to, że nie potrafisz mieć własnego zdania w tym związku, ale czy ty czasem nie szukasz w obecnym facecie tego pierwszego, bo uważasz, że nie zaslugujesz na nic dobrego w życiu, więc ten facet też musi być jakiś wybrakowany i wystarczy tylko poszukać, a znajdzie się dowód, że jednak  "nie jest idealny"?

W życiu ideałów nie ma, ty sama też pewnie nim nie jesteś, więc postaraj się spojrzeć na swoj nowy związek bez uprzedzeń.
Jeśli jednak dojdziesz do wniosku, że to nie to, to go zakończ, bo zmarnujesz czas nie tylko sobie, ale też temu gościowi.
Manipulacje i ultimatum w związku, bez rozmów i stawiania zdrowych granic, to początek jego końca.

183

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Solaris napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Solaris napisał/a:

Jak ja lubię takie wątki xd
W pierwszych postach facet jest prawie ideolo a autorka pisze, że na każdym kroku i w każdej chwili czuje, jak bardzo ją kocha, troszczy się, stara i w ogole... jaka to pokrewna dusza...a za 2 dni już, że zaczęły spadać jej różowe okulary i on jednak nie jest taki fajny... Za kolejne 3 dowiemy się, że jednak jest okropny xd 
Wcześniejsze komentarze tych, co się naprodukowali, że ma dobrego faceta można wyrzucić do kosza;)

Sprawa rozwojowa smile

Taaa. I trzeba będzie zmienić zdanie, bo to, co napisaliśmy wczesniej, będzie się miało nijak do nowej rzeczywistości xd

Ja tam strajkuje smile

184

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
bagienni_k napisał/a:

Gdyby spotkały się dwie osoby, patrzące na swoją relację w sposób opisany przez Autorkę na początku, kiedy OBU by to całkowicie odpowiadało( i oboje by to związkiem nazywali) to dalej byś Kaszpir twierdził, że nie tworzą związku? smile Przekonywałbyś ich( i wszystkich naokoło), że powinni coś zmienić między sobą, aby w końcu zaczęło to być związkiem?
Pomijasz większość pozytywów, jakie Autorka wymieniła, skupiasz się tylko na tym nieszczęsnym mieszkaniu razem i częstotliwości spotykania się. Niewykluczone, że sporo ludzi, szczególnie na początku, czuje się dużo lepiej ze sobą, kiedy mieszkają osobno a widują się niekoniecznie codziennie, tylko np. co drugi dzień a może i rzadziej. Kurde, strasznie sztywno to sobie wszystko układasz. Sztywno i schematycznie, gdzie nie ma miejsca na swoją własną, indywidualną przestrzeń. Zamieszkać razem? Ok, ale czy są jakieś określone, sztywne ramy czasowe, w których ludzie powinni zamieszkać pod jednym dachem? Tak, jak z zaręczynami czy małżeństwem: niektórzy są gotowi się pobrać po pół roku znajomości(jeśli twierdzą, że są tego pewni), choć spora część osób uznałaby to za szaleństwo..

A co mają powiedziec żony marynarzy?;) Ludzie w zasadzie żyją na odleglość mimo, iż sa w legalnym, sformalizowanym związku i to jeszcze z dziećmi:)  Także ta wspólna codzienność nie musi być koniecznością, przynajmniej nie dla każdego:)

185

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Bert44 napisał/a:
Solaris napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Sprawa rozwojowa smile

Taaa. I trzeba będzie zmienić zdanie, bo to, co napisaliśmy wczesniej, będzie się miało nijak do nowej rzeczywistości xd

Ja tam strajkuje smile

Nie wytrzymasz długo big_smile

186

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Solaris napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Gdyby spotkały się dwie osoby, patrzące na swoją relację w sposób opisany przez Autorkę na początku, kiedy OBU by to całkowicie odpowiadało( i oboje by to związkiem nazywali) to dalej byś Kaszpir twierdził, że nie tworzą związku? smile Przekonywałbyś ich( i wszystkich naokoło), że powinni coś zmienić między sobą, aby w końcu zaczęło to być związkiem?
Pomijasz większość pozytywów, jakie Autorka wymieniła, skupiasz się tylko na tym nieszczęsnym mieszkaniu razem i częstotliwości spotykania się. Niewykluczone, że sporo ludzi, szczególnie na początku, czuje się dużo lepiej ze sobą, kiedy mieszkają osobno a widują się niekoniecznie codziennie, tylko np. co drugi dzień a może i rzadziej. Kurde, strasznie sztywno to sobie wszystko układasz. Sztywno i schematycznie, gdzie nie ma miejsca na swoją własną, indywidualną przestrzeń. Zamieszkać razem? Ok, ale czy są jakieś określone, sztywne ramy czasowe, w których ludzie powinni zamieszkać pod jednym dachem? Tak, jak z zaręczynami czy małżeństwem: niektórzy są gotowi się pobrać po pół roku znajomości(jeśli twierdzą, że są tego pewni), choć spora część osób uznałaby to za szaleństwo..

A co mają powiedziec żony marynarzy?;) Ludzie w zasadzie żyją na odleglość mimo, iż sa w legalnym, sformalizowanym związku i to jeszcze z dziećmi:)  Także ta wspólna codzienność nie musi być koniecznością, przynajmniej nie dla każdego:)

Często te żony marynarzy mają zastępstwo big_smile
A mąż w każdym porcie też ma alternatywną kobietę big_smile

Po prostu to multi-rodziny big_smile

187

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Jak to już wielokrotnie było wspominane: każdy swoją własną wizję związku ma smile
Jednemu może nie odpowiadać osobne mieszkanie, inny się będzie rzucał, jeśli się nie będzie widywał co najmniej 4 czy 5 razy w tygodniu - opcji jest wiele. Nie do końca jestem przekonany czy osoby mające owe specyficzne wymagania, zdają sobie sprawę, że eliminuje to całkowicie szansę na zapoznanie się z niektórymi osobami. Wyklucza istnienie u partnera niektórych profesji, trybu pracy, zajęć a przede wszystkim czasu, jaki sporo ludzi chce też poświęcić dla SAMEGO SIEBIE, dalej pozostając w związku smile

188

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Solaris napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Solaris napisał/a:

Taaa. I trzeba będzie zmienić zdanie, bo to, co napisaliśmy wczesniej, będzie się miało nijak do nowej rzeczywistości xd

Ja tam strajkuje smile

Nie wytrzymasz długo big_smile

Jasne

189 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-01-12 15:50:02)

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Kaszpir007 napisał/a:
Solaris napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Gdyby spotkały się dwie osoby, patrzące na swoją relację w sposób opisany przez Autorkę na początku, kiedy OBU by to całkowicie odpowiadało( i oboje by to związkiem nazywali) to dalej byś Kaszpir twierdził, że nie tworzą związku? smile Przekonywałbyś ich( i wszystkich naokoło), że powinni coś zmienić między sobą, aby w końcu zaczęło to być związkiem?
Pomijasz większość pozytywów, jakie Autorka wymieniła, skupiasz się tylko na tym nieszczęsnym mieszkaniu razem i częstotliwości spotykania się. Niewykluczone, że sporo ludzi, szczególnie na początku, czuje się dużo lepiej ze sobą, kiedy mieszkają osobno a widują się niekoniecznie codziennie, tylko np. co drugi dzień a może i rzadziej. Kurde, strasznie sztywno to sobie wszystko układasz. Sztywno i schematycznie, gdzie nie ma miejsca na swoją własną, indywidualną przestrzeń. Zamieszkać razem? Ok, ale czy są jakieś określone, sztywne ramy czasowe, w których ludzie powinni zamieszkać pod jednym dachem? Tak, jak z zaręczynami czy małżeństwem: niektórzy są gotowi się pobrać po pół roku znajomości(jeśli twierdzą, że są tego pewni), choć spora część osób uznałaby to za szaleństwo..

A co mają powiedziec żony marynarzy?;) Ludzie w zasadzie żyją na odleglość mimo, iż sa w legalnym, sformalizowanym związku i to jeszcze z dziećmi:)  Także ta wspólna codzienność nie musi być koniecznością, przynajmniej nie dla każdego:)

Często te żony marynarzy mają zastępstwo big_smile
A mąż w każdym porcie też ma alternatywną kobietę big_smile

Po prostu to multi-rodziny big_smile

Często i nie będąc żoną marynarza można mieć zastępstwo big_smile  Także rożnie z tym bywa. Niejedna żona marynarza może być wierniejsza niż żona elektryka;) tak samo marynarz może być porządniejszy niż hydraulik. Kwestia zasad i odpowiedzialności. Jak masz i jesteś to odległość nie ma znaczenia. Oczywiście jest trudniej, ale dla chcącego...

PS To Ty dlatego chcesz tak spędzać z ukochaną każdą wolną chwilę, aby trzymać rękę na pulsie i zminimalizować ryzyko...? big_smile

190

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Salomonka napisał/a:

Dziwne, ale nie takie rzeczy się już tu czytalo.

Nie uważasz, że przenosisz na nowy związek swoje uprzedzenia po tym poprzednim?

Bingo. smile

191

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
wieka napisał/a:

Ja nie jestem za radykalizmem takim jak ultimatum, bo właściwie granicę to powinniśmy stawiać sobie, a nie wymuszać na kimś cokolwiek.
Należy rozmawiać, przekonywać argumentami, jeśli się nie da, to odpuścić i się z tym pogodzić, można wrócić po jakimś czasie, jeśli też nic z tego nie wyjdzie, to podjąć odpowiednią decyzję dobrą dla siebie, jeśli sprawa jest bardzo dla nas istotna - akurat nie miałam na myśli tylko autorki, bo tu już nie ma o czym rozmawiać, skoro ich oczekiwania wiadomo, że się rozjeżdżają.

Autorka zaczęła od braku wypowiadania słowa kocham, co wydawało się nieistotne, a okazało się, że pod spodem było wiele spraw bardziej istotnych, które jej nie odpowiadają.

Ja rozumiem autorkę, jej partnera też, mają inne priorytety, jemu odpowiada bardziej związek F W B, ona chce mieć kochającego  faceta na codzień, tylko chcieć, a móc to nie to samo. Czy da się wypośrodkować? Musiało by jemu bardzo zależeć na tej relacji. A ten foch świadczy o czymś wręcz przeciwnym.

Ultimatum jest jak atomówka.
Ale ja bym nie powiedziała, że "jemu odpowiada FWB", bardziej z opisu całości dostrzegam, że w opisanych realiach jest to dla tej relacji wersja optymalna na teraz i tyle.   Paradoksalnie może ale IMHO myślący poważnie i serio o relacji mężczyzna (nie zadurzony chłopyś , co to "kochamy się zatem na pewno wszystko się ułoży czyli miłość wszystko zwycięży")) nie naciskał by na wspólne zamieszkanie teraz. Bo ma "na stanie" 16-letniego syna, może jest zwyczajnie człowiekiem dojrzałym i odpowiedzialnym?  Być może, partner Autorki  używa mózgu do myślenia czyli zdaje sobie sprawę, że to jeszcze nie ten czas na pełny związek ze wspólnym zamieszkaniem.  Być może z przyczyn po jego stronie, ale syna nie zlikwiduje przecież z tej miłości do Autorki.  Kocha ją i jednocześnie myśli? No tacy też się zdarzają. Rzadko.

Z przykrością czytam , że już tego partnera autorki niektórzy oceniają, że kombinuje jak by sobie wygodę zapewnić. Że ach, ona biedna czeka, aż on będzie miał czas itpd.

Kurczę, facet ma obowiązki. Z których się wywiązuje. Pracuje zapewne. Dom prowadzi. Dziecko wychowuje samotnie i z tego , co wiadomo, robi to dobrze - starszy syn dowodem.  Szacun dla samotnego ojca. I udaje mu się mimo tych obowiązków dać Autorce bardzo wiele zainteresowania, troski i innych takich. Więcej niż niejednemu takich obowiązków nie mającemu się chce. Nawet wspólne wakacje (udane) wykonał, zapewnił, zorganizował, postarał się znaczy. sam z siebie. Dwukrotnie na dodatek. W realiach to przepraszam, co on by miał jeszcze zrobić? No oczywiście, nauczyć się pięknie mówić o miłości. Bo bez tego mówienia dorosła kobieta ma prawo czuć się w relacji źle. No ma prawo. Jak się ktoś chce źle w relacji poczuć to powód znajdzie, w razie czego "życzliwi" pomogą. Rzadko mnie coś wkurza, ale ta manipulacja, to kłamstwo , że "mam inne zajęcia" wkurzyło mnie. Powiedz, Autorko, chciałabyś, żeby partner tak z tobą pogrywał? To było zagranie z Twojej strony godne, uczciwe, dojrzale? Tak robi ktoś, kto kocha? To nie jest pytanie retoryczne.

A Autorka jak się wkręci w narrację "mam prawo" w niezdrowej wersji to sama zostanie i tyle. Z poczuciem, że jak to świetnie zadbała o siebie i cudownie być coraz starszą singielką. Albo z poczuciem, że dała się podpuścić i sama sobie kuku zrobiła.

Oczywiście, że Autorka wnosi w obecną relację obciążenia po byłym. Plus ileś rzeczy z przeszłości.

192 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-01-12 17:22:16)

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Nie wiem dokładnie, ale chyba ta jego poprzednia partnerka mieszkała u niego.
My możemy tylko gdybać.
Są tacy co kochają swoich partnerów po śmierci, więc to może równie dobrze dotyczyć tego faceta i byłby sam gdyby nie… natura big_smile Dlatego chce mieć partnerkę również do towarzystwa, wg swoich zasad, znajdzie taką to po czasie okazuje się, że jednak wzajemne oczekiwania się wykluczają. Życie.

193

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Jeśli poprzednia partnerka mieszkała u niego i związek nie wypalił  to zaiste tym bardziej się mądry, dorosły i sensowny facet sto razy zastanowi, nim 16-latkowi dokooptuje do lokalu kompletnie obcą kobietę. Dla dobra wszystkich zainteresowanych. Pomysł z tych raczej radykalnie ryzykownych, a musu nie ma.

194 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2026-01-12 18:12:40)

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.
Muqin napisał/a:

A Autorka jak się wkręci w narrację "mam prawo" w niezdrowej wersji to sama zostanie i tyle. Z poczuciem, że jak to świetnie zadbała o siebie i cudownie być coraz starszą singielką. Albo z poczuciem, że dała się podpuścić i sama sobie kuku zrobiła.

Jak nie zorientuje się czy jest w FWB czy koleś z nią cokolwiek planuje to też, tylko zmarnuje więcej czasu wink
Pan ma 2 dzieci, wnuki, dobre relacje więc jak się potknie w wannie to ktoś go ogarnie. Czy autorka powinna ostatni okres zdrowia i swobody marnować na jakieś gierki w telefony i kocha/ nie kocha? Jak ma fajne dzieciaki,  przyjaciółki, dobra kasę to moim zdaniem ok, mieszkanie to nawet minus nie plus. Ale ja wyczuwam, że ona szuka kogoś na kim może się oprzeć, tylko się boi, bo kto by się nie bał po pato związku. A to kocham to taka mini deklaracja bezpiecznej przyszłości ma być, a nie żadne kocham. Co użytkownik to opinia.

Nie wiemy jak finanse stoją. Jeśli koleś bogaty to wakacje, kwiaty, prezenty to jak kichnąć. Ale na autorce robi wrażenie jeśli jest biedniejsza od niego i myli to z zaangażowaniem emocjonalnym. A mu się zwyczajnie nudzi i nie ma z kim jechać do Grecji. Moim zdaniem gest i zaangażowanie mierzymy relatywnie

195 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-01-12 18:49:05)

Odp: Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Nie ma też co faceta idealizować, bo chociaż cukierkowy na zewnątrz, nie wiemy jaki jest naprawdę.
Może tak być, że swoim zachowaniem rozkochuje w sobie kobiety, żeby potem jadły mu z ręki i to się sprawdza dopóki nie przejrzą na oczy, że to nie jest to czego szukały.

Posty [ 131 do 195 z 227 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy ja się czepiam? Nowy związek po rozwodzie.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026