Mnie jakoś nie przekonuje wiadomość, że 1000 zł w alimentach to ratalny ekwiwalent za jej działkę na założenie jego firmy.
To było dla byłej żony zbyt wielkie ryzyko odebrania swojej własności.
Bo gdyby nagle szybko umarł, alimenty by się skończyły, do jego majątku po rozwodzie nie miałaby prawa.
I zostałaby z niczym.
A przecież stać go było na to aby jej oddać to szybciej, w większych transzach.
Cena tamtej działki przez minione lata też na pewno mocno wzrosła.
Podobne tematy
Mnie jakoś nie przekonuje wiadomość, że 1000 zł w alimentach to ratalny ekwiwalent za jej działkę na założenie jego firmy.
To było dla byłej żony zbyt wielkie ryzyko odebrania swojej własności.
Bo gdyby nagle szybko umarł, alimenty by się skończyły, do jego majątku po rozwodzie nie miałaby prawa.
I zostałaby z niczym.
A przecież stać go było na to aby jej oddać to szybciej, w większych transzach.
Cena tamtej działki przez minione lata też na pewno mocno wzrosła.
W dwóch przypadkach jest to realne:
1. Gdy wykazanie słuszności roszczenia (I wyegzekwowanie go) jest znacznie trudniejsze i bardziej wątpliwej niż udowodnienie mężowi zdrady. Przykladowo: na zdradę miała materiały zebrane przez detektywa, a dług powstał przez zainwestowanie de facto jej środków, ale które dostarczyła do wspólnego budżetu lub które w inny sposób weszły do WSPOLNEGO majątku (czyli w zasadzie nie do odzyskania).
2. Gdy facet czuje się winny, a zakłada że ta nowa dziunia (autorka) będzie mu.mniej brzęczeć nad uchem o coś co zapadło wyrokiem sądu niż o spłatę realnego długu, gdzie prawne podstawy roszczenia są tak kruche jak w punkcie 1.
68 2024-01-28 15:52:23 Ostatnio edytowany przez GloriaSoul (2024-01-28 15:53:08)
GloriaSoul napisał/a:Mnie jakoś nie przekonuje wiadomość, że 1000 zł w alimentach to ratalny ekwiwalent za jej działkę na założenie jego firmy.
To było dla byłej żony zbyt wielkie ryzyko odebrania swojej własności.
Bo gdyby nagle szybko umarł, alimenty by się skończyły, do jego majątku po rozwodzie nie miałaby prawa.
I zostałaby z niczym.
A przecież stać go było na to aby jej oddać to szybciej, w większych transzach.
Cena tamtej działki przez minione lata też na pewno mocno wzrosła.W dwóch przypadkach jest to realne:
1. Gdy wykazanie słuszności roszczenia (I wyegzekwowanie go) jest znacznie trudniejsze i bardziej wątpliwej niż udowodnienie mężowi zdrady. Przykladowo: na zdradę miała materiały zebrane przez detektywa, a dług powstał przez zainwestowanie de facto jej środków, ale które dostarczyła do wspólnego budżetu lub które w inny sposób weszły do WSPOLNEGO majątku (czyli w zasadzie nie do odzyskania).
2. Gdy facet czuje się winny, a zakłada że ta nowa dziunia (autorka) będzie mu.mniej brzęczeć nad uchem o coś co zapadło wyrokiem sądu niż o spłatę realnego długu, gdzie prawne podstawy roszczenia są tak kruche jak w punkcie 1.
1. Może i masz rację, ale przecież pierwsza żona mogła łatwo udowodnić, że działkę posiadała i zbyła. Akt notarialny to potwierdziłby.
On też mógł być przez sąd zobowiązany wykazać skąd miał te pieniądze na rozruch firmy.
Poza tym po jakimś tam czasie małżeństwa czegoś się pewnie dorobili i jej też coś się należało po rozwodzie i podziale majątku wspólnego.