Witam, jestem dosyć dojrzałą kobietą po przejściach, matką 3 dzieci. Jestem niezależna finansowo, o ustabilizowanej pozycji. Posiadam mieszkanie które zrobiłam
"sama" na posesji rodziców, samochód (nie, nie chcę się przechwalać), mieszkam sama z dziećmi.
Jakiś czas temu w moim życiu pojawił się mężczyzna 4 lata młodszy, mieszka z mamą, nie był w poważniejszej relacji.
Zupełnie nie przeszkadzał mnie status jego zamieszkania.
Od razu zaznaczę, że początkowe sytuacje mi nie przeszkadzały, dopiero z czasem gdy sytuacji było więcej, pamięcią powróciłam do nich.
Pierwsza z nich była, gdy z moją najstarszą córką jechałyśmy na koncert. Podczas podróży córce bardzo chciało się siku, zjechałam na stacje, niestety portfel zostawiłam w samochodzie. Na stacji okazało się, że żeby skorzystać trzeba wrzucić monetę. Koledze również chciało się siku, w tym czasie pobiegłam po portfel. Wojtek w tym czasie poszedł do toalety, moja córka stała i prawię popuściła i nie chodzi o to, że miał jej tą toaletę zasponsorować, ale mógł pożyczyć do momentu kiedy wrócę z tym portfelem.
Później na miejscu poszliśmy coś zjeść, ale z racji, że to był koncert na który jechał z nami, to oczywiste dla mnie było, że za ten obiad i picie zapłaciłam.
Kolejnym razem za każdym razem jak się widzieliśmy jak kupowałam picie kupowałam nam dwojgu, on nigdy nie wychodził z inicjatywą, jeśli już to samemu sobie.
Innym razem wybierałam się z kuzynką na zakupy, on się przyłączył, tutaj również ja kupowałam jedzenie, on zaproponował żeby dokupić coś, więc wołał mnie do tego żeby iść domówić, finalnie i tak ja musiałam za to zapłacić.
Następnym razem zaproponował mi kupienie naklejek, wyszło za nie 16zł, kiedy mi je przywiózł, powiedziałam, że prześle mu blikiem. On wtedy zrobił tak natarczywie, że musiałam zrobić to w danym momencie, nie chodziło tu o to, że nie chciałam za nie przesłać, tylko w tym momencie byłam zajęta. Wysłałam 20 zł, bo nie było to dla mnie wtedy problem.
Z kolei inna sytuacja, była taka, że jechaliśmy po odbiór zamówienia, było to dzień przed wigilią ja byłam jakoś przygnębiona, a czasu było stosunkowo mało, zaproponował, że pójdzie po pomarańcze 1 szt, bo potrzebowałam do nasończenia ciasta i powiedziałam, żeby wziął wodę, więc perfidny sposób zapytał czy tylko dla mnie woda i żebym dała kartę.
Inny przypadek, jechaliśmy wspólnie na imprezę, z racji że jego samochodem to wejsciówka leżała po mojej stronie, ale moim zdaniem po pokryciu jego wejściówki, część mojego paliwa była już w nadmiarze, mimo to w trakcie pytał mnie czy idę sobie po drinka, bo on by się napił coli, zamówił tą cole i płaciłam ja, nawet mimo tego, że barman zapytał czy osobno liczyć.
Kolejne, zaproponował żebyśmy się wybrali na sylwestra na wyjazd, on moje dzieci, moja koleżanka. Podał ile na paliwo za os, po sprawdzeniu ile to km i po ile jest paliwo, zinterpretowałam to tak, że ja, ta przyjaciółka mamy po tyle dać, bo gdyby doliczyć do tego moje dzieci to suma wyszła by półtora razy większa niż koszt wyjazdu. Kiedy dałam mu pieniądze podświetlił, żeby zobaczyć czy kwota się zgadza, mimo, że dałam 10 zł więcej ( bo nie miałam dokładnej kwoty) nie skwitował tego, później liczył, że kupię mu coś do jedzenia na orlenie, nie zrobiłam tego, chyba miałam jakąś ogólną frustrację, przez inne sytuację. Kiedy już wracaliśmy z wyjazdu poruszył temat, że jego kolega to wydaję wszystko na bieżąco, a on woli odkładać, że chciał by się wyprowadzić ale jest mu ekonomiczniej mieszkać z mamą, ze` on nie jest pazerny, ale lubi mieć na koncie. Ja ogólnie po frustracji związanej z atmosferą podczas wyjazdu odburkłam, że bliżej mi poglądami do jego kolegi, chociaż to nie do końca prawda, bo nie należę do rozrzutnych osób.
Ogólnie często w relacjach byłam to ja osobą głownie płacącą, ale tutaj z jakiś względów czułam się taka sugar mommy, do tego w wielu kwestiach dochodziły różnice dojrzałości, może to z tego wynikało to jakgo postrzegam? Może to moje złe odczucia i tylko przesadzam? Może nie potrafiłam się zaangażować stąd też mnie to jakoś zaczęło irytować?
Podobne tematy
To sobie wybralas pijawke
Nie dosc ,ze pijawke to.jeszcze mamisynek, a Ty zamiast w dzieci to.w ledwo poznanego dziada kase ladujesz, jeszcze chwile wezmie kredyt na Ciebie i bedzie placz. Tak sie zaczyna od glupie 50 groszy a konczy sie na tysiacach zlotych pozyczen bez oddawania kasy
Może to moje złe odczucia i tylko przesadzam? Może nie potrafiłam się zaangażować stąd też mnie to jakoś zaczęło irytować?
Oczywiście, że nie przesadzasz. To nie były incydentalne, nic nieznaczące sytuacje, bo nawet jeśli każda z osobna nie ma większego znaczenia, to łącznie budują obraz bardzo wyrachowanej, nierzadko wręcz żerującej na Tobie osoby. Zupełnie mnie też nie dziwi, że masz odczucie niechęci i rozczarowania, w końcu taka postawa generuje bardzo uzasadnione obawy, że nie będzie w tym związku partnerstwa.
5 2024-01-24 01:29:50 Ostatnio edytowany przez Shoggies (2024-01-24 01:31:25)
A powiedziałaś mu o tym, że tak się czujesz? Może też warto zmienić zasady gry. Jeśli Twój partner chce się tak rozliczać, a Tobie to nie odpowiada to nalegaj na zwrot pieniędzy za kupione napoje/jedzenie itp. I nie wychodz przed szereg z płaceniem za niego albo zwracaniem mu "z górka".
Niektórzy ludzie mają takie podejście do pieniędzy i Twój partner może np zakładać, że Tobie taki układ nie przeszkadza (nie napisałaś czy adresowałas swoje zastrzeżenia do niego, więc zakładam, że nie). Chociaż równie dobrze może Cię wykorzystywać (czerwona lampka się zapala po przeczytaniu opisu jego zachowania).
Natomiast jeśli mówiłaś mu, że to Ci się nie podoba i nic się nie zmieniło, to pozostaje przejście na system w którym płacicie każdy za siebie albo nie ma sensu tego ciągnąć.
Kurcze, gdzie Ty go wygrzebałaś? Ja też tak chcę.
A tak na poważnie to wyraźnie widać, że za długo mieszka z mamusią, że mamusia mu dogadza i więcej niż pewne, że też go utrzymuje i traktuje go jak pępek całego świata. Trudno będzie zmienić jego nawyki, został wychowany na samoluba. Ja bym uciekał, po co Ci Nadi następne dziecko na utrzymaniu? Co on ma w sobie takiego, że zwróciłaś na niego uwagę?
To już nie obowiązuje zasada, że kto zaprasza ten płaci? No jak to? ![]()
To już nie obowiązuje zasada, że kto zaprasza ten płaci? No jak to?
Nadal obowiazuje ja moge placic jak zapraszam,jak jestem zapraszana to wtedy chce placic za siebie. Tylko co innego ciagle chciec kasy od kogos i sponsorowania, a co innego gdzies razem.wyjsc i autorka za wszystko placi
To już nie obowiązuje zasada, że kto zaprasza ten płaci? No jak to?
Naprawdę nie widzisz, że to daleko wykracza poza tę zasadę?
Skoncentrowany na sobie, nie poczuwa się, żeby coś od siebie dać. Jak chłopiec ciułający kieszonkowe, unikający kosztów dorosłego życia. To nie jest atrakcyjne. Po co Ci on?
Skoncentrowany na sobie, nie poczuwa się, żeby coś od siebie dać. Jak chłopiec ciułający kieszonkowe, unikający kosztów dorosłego życia. To nie jest atrakcyjne. Po co Ci on?
Dokladnie wogole nie przeszkadza jej, ze dorosly facet mieszka z mamusia
_jenny_ napisał/a:Skoncentrowany na sobie, nie poczuwa się, żeby coś od siebie dać. Jak chłopiec ciułający kieszonkowe, unikający kosztów dorosłego życia. To nie jest atrakcyjne. Po co Ci on?
Dokladnie wogole nie przeszkadza jej, ze dorosly facet mieszka z mamusia
Nie ma nic złego w mieszkaniu z mamusią.
Same korzyści.
Mamusia upierze, uprasuje, ugotuje, upiecze, posprząta.
Ekonomicznie jest i można sporo zaoszczędzić.
A jak komuś smutno to mamusia przytuli, po główce pogłaska.
JuliaUK33 napisał/a:_jenny_ napisał/a:Skoncentrowany na sobie, nie poczuwa się, żeby coś od siebie dać. Jak chłopiec ciułający kieszonkowe, unikający kosztów dorosłego życia. To nie jest atrakcyjne. Po co Ci on?
Dokladnie wogole nie przeszkadza jej, ze dorosly facet mieszka z mamusia
Nie ma nic złego w mieszkaniu z mamusią.
Same korzyści.
Mamusia upierze, uprasuje, ugotuje, upiecze, posprząta.
Ekonomicznie jest i można sporo zaoszczędzić.
A jak komuś smutno to mamusia przytuli, po główce pogłaska.
Tyle,ze ta mamusia po 18 latach tez chciala by w koncu odpoczac i zrobic cos w zyciu dla siebie ,a nie zapierdzielac kolo leniwca
Mamusie są różne.
Są takie, które się cieszą, że ciągle mają dziecko przy sobie.
Nie muszą przeżywać syndromu "pustego gniazda".
A poza tym jest w nich nadzieja, ze dziecko będzie się nią opiekowało gdy juz nie będzie miała siły sama o siebie zadbać.
Mamusie są różne.
Są takie, które się cieszą, że ciągle mają dziecko przy sobie.
Nie muszą przeżywać syndromu "pustego gniazda".
A poza tym jest w nich nadzieja, ze dziecko będzie się nią opiekowało gdy juz nie będzie miała siły sama o siebie zadbać.
Tak napewno ile jest sytuacji, ze dziecko zostawia stara matke za jej poswiecenia po za tym to zaburzenie w naturze nawet zwierzeta porzucaja dosc samodzielne mlode,bo dzieci wychowuje sie po to by poszly w swiat, a nie by byly przy nas cale zycie
Mamusie są różne.
Są takie, które się cieszą, że ciągle mają dziecko przy sobie.
Nie muszą przeżywać syndromu "pustego gniazda".
A poza tym jest w nich nadzieja, ze dziecko będzie się nią opiekowało gdy juz nie będzie miała siły sama o siebie zadbać.
Niestety znam takie mamusie, które wychowują niezdolne do samodzielnej egzystencji, przyzwyczajone do obsługi dorosłe istoty. Potem taka istota kurczowo trzyma się tej maminej spódnicy do czasu aż znajdzie sobie nową opiekunkę, o ile oczywiście w ogóle będzie potrafiła obrócić się w damsko-męskim świecie. Dla mamusi jeszcze lepiej, jeśli sobie nie znajdzie, bo dzięki temu żyją sobie we wzajemnej symbiozie.
Witam, jestem dosyć dojrzałą kobietą po przejściach, matką 3 dzieci. Jestem niezależna finansowo, o ustabilizowanej pozycji. Posiadam mieszkanie które zrobiłam
"sama" na posesji rodziców, samochód (nie, nie chcę się przechwalać), mieszkam sama z dziećmi.
Jakiś czas temu w moim życiu pojawił się mężczyzna 4 lata młodszy, mieszka z mamą, nie był w poważniejszej relacji.
Zupełnie nie przeszkadzał mnie status jego zamieszkania.
Od razu zaznaczę, że początkowe sytuacje mi nie przeszkadzały, dopiero z czasem gdy sytuacji było więcej, pamięcią powróciłam do nich.
Pierwsza z nich była, gdy z moją najstarszą córką jechałyśmy na koncert. Podczas podróży córce bardzo chciało się siku, zjechałam na stacje, niestety portfel zostawiłam w samochodzie. Na stacji okazało się, że żeby skorzystać trzeba wrzucić monetę. Koledze również chciało się siku, w tym czasie pobiegłam po portfel. Wojtek w tym czasie poszedł do toalety, moja córka stała i prawię popuściła i nie chodzi o to, że miał jej tą toaletę zasponsorować, ale mógł pożyczyć do momentu kiedy wrócę z tym portfelem.
Później na miejscu poszliśmy coś zjeść, ale z racji, że to był koncert na który jechał z nami, to oczywiste dla mnie było, że za ten obiad i picie zapłaciłam.
Kolejnym razem za każdym razem jak się widzieliśmy jak kupowałam picie kupowałam nam dwojgu, on nigdy nie wychodził z inicjatywą, jeśli już to samemu sobie.
Innym razem wybierałam się z kuzynką na zakupy, on się przyłączył, tutaj również ja kupowałam jedzenie, on zaproponował żeby dokupić coś, więc wołał mnie do tego żeby iść domówić, finalnie i tak ja musiałam za to zapłacić.
Następnym razem zaproponował mi kupienie naklejek, wyszło za nie 16zł, kiedy mi je przywiózł, powiedziałam, że prześle mu blikiem. On wtedy zrobił tak natarczywie, że musiałam zrobić to w danym momencie, nie chodziło tu o to, że nie chciałam za nie przesłać, tylko w tym momencie byłam zajęta. Wysłałam 20 zł, bo nie było to dla mnie wtedy problem.
Z kolei inna sytuacja, była taka, że jechaliśmy po odbiór zamówienia, było to dzień przed wigilią ja byłam jakoś przygnębiona, a czasu było stosunkowo mało, zaproponował, że pójdzie po pomarańcze 1 szt, bo potrzebowałam do nasończenia ciasta i powiedziałam, żeby wziął wodę, więc perfidny sposób zapytał czy tylko dla mnie woda i żebym dała kartę.
Inny przypadek, jechaliśmy wspólnie na imprezę, z racji że jego samochodem to wejsciówka leżała po mojej stronie, ale moim zdaniem po pokryciu jego wejściówki, część mojego paliwa była już w nadmiarze, mimo to w trakcie pytał mnie czy idę sobie po drinka, bo on by się napił coli, zamówił tą cole i płaciłam ja, nawet mimo tego, że barman zapytał czy osobno liczyć.
Kolejne, zaproponował żebyśmy się wybrali na sylwestra na wyjazd, on moje dzieci, moja koleżanka. Podał ile na paliwo za os, po sprawdzeniu ile to km i po ile jest paliwo, zinterpretowałam to tak, że ja, ta przyjaciółka mamy po tyle dać, bo gdyby doliczyć do tego moje dzieci to suma wyszła by półtora razy większa niż koszt wyjazdu. Kiedy dałam mu pieniądze podświetlił, żeby zobaczyć czy kwota się zgadza, mimo, że dałam 10 zł więcej ( bo nie miałam dokładnej kwoty) nie skwitował tego, później liczył, że kupię mu coś do jedzenia na orlenie, nie zrobiłam tego, chyba miałam jakąś ogólną frustrację, przez inne sytuację. Kiedy już wracaliśmy z wyjazdu poruszył temat, że jego kolega to wydaję wszystko na bieżąco, a on woli odkładać, że chciał by się wyprowadzić ale jest mu ekonomiczniej mieszkać z mamą, ze` on nie jest pazerny, ale lubi mieć na koncie. Ja ogólnie po frustracji związanej z atmosferą podczas wyjazdu odburkłam, że bliżej mi poglądami do jego kolegi, chociaż to nie do końca prawda, bo nie należę do rozrzutnych osób.
Ogólnie często w relacjach byłam to ja osobą głownie płacącą, ale tutaj z jakiś względów czułam się taka sugar mommy, do tego w wielu kwestiach dochodziły różnice dojrzałości, może to z tego wynikało to jakgo postrzegam? Może to moje złe odczucia i tylko przesadzam? Może nie potrafiłam się zaangażować stąd też mnie to jakoś zaczęło irytować?
Nie chcialo mi sie wczesniej czytac tej sciany tekstu ale po przeczytaniu powiem tylko: gdzies ty znalazla takie niewychowane chamidlo?
Kobieto, jesli nie przeszkadza ci, ze z siebie robisz ostatnia frajerke, bo masz ZEROWE wymagania, to pomysl chociaz o corce, jakie ona wyniesie wzorce patrzac na twoje pokraczne "zwiazki"?
Zabralas kolesia na koncert a on nie dosc, ze nie poczul sie nawet zaplacic za jedzenie to jeszcze olal twoje dziecko i pozwolil, by zeszczalo sie w gacie... Na bank corka miala zajebisty czas na koncercie z mokrymi majtami. REszty nawet nie bede komentowac, bo ja bym go juz po incydencie urynalnym zostawila na tej stacji benzynowej i to bylby koniec znajomsci a ty dalej w to szlas jak w dym. Pomimo, ze koles cie absolutnie nie szanuje, jest skapcem i dusigroszem. Wykorzystuje i zeruje na swojej matce i na tobie bez mrugniecia okiem i jeszcze twierdzi, ze nie jest pazerny. Jak on nie jest pazerny, to ja jestem papiez.
Obudz sie z tego amoku, bo pogon za penisem ci chyba rozsadne myslenie przeslonila.
Bardzo słabo to wygląda.
Po tym opisie nie wydajesz się raczej osobą rozrzutną - raczej taką normalną, zwyczajnie ludzko funkcjonującą w relacjach z innymi. Dla mnie to normalne, że nawet jak w pracy idę do bufetu po zwykłą drożdżówkę, to kupię też koleżance, innym razem ona mi. Ne wyobrażam sobie, by nie dać 2 zł na toaletę dziecku nawet jakichś dalszych znajomych, przecież to są groszowe sprawy, uważam że dla dorosłych ludzi w ogóle nie powinny być problemem.
Rozumiem, że facet może być młodszy, nie mieć własnego mieszkania, oszczędzać i liczyć koszty dość skrupulatnie - ale tutaj to bardzo jednostronnie. Chętnie korzysta, gdy Ty płacisz, sam z siebie natomiast nic nie daje. To pijawka.
Ja bym albo wprost zaproponowała poważną rozmowę i ustaliła jasne zasady, albo zakończyła znajomość.
Bardzo słabo to wygląda.
Po tym opisie nie wydajesz się raczej osobą rozrzutną - raczej taką normalną, zwyczajnie ludzko funkcjonującą w relacjach z innymi. Dla mnie to normalne, że nawet jak w pracy idę do bufetu po zwykłą drożdżówkę, to kupię też koleżance, innym razem ona mi. Ne wyobrażam sobie, by nie dać 2 zł na toaletę dziecku nawet jakichś dalszych znajomych, przecież to są groszowe sprawy, uważam że dla dorosłych ludzi w ogóle nie powinny być problemem.
Rozumiem, że facet może być młodszy, nie mieć własnego mieszkania, oszczędzać i liczyć koszty dość skrupulatnie - ale tutaj to bardzo jednostronnie. Chętnie korzysta, gdy Ty płacisz, sam z siebie natomiast nic nie daje. To pijawka.
Ja bym albo wprost zaproponowała poważną rozmowę i ustaliła jasne zasady, albo zakończyła znajomość.
ja tak samo
Nadin0403 napisał/a:Witam, jestem dosyć dojrzałą kobietą po przejściach, matką 3 dzieci. Jestem niezależna finansowo, o ustabilizowanej pozycji. Posiadam mieszkanie które zrobiłam
"sama" na posesji rodziców, samochód (nie, nie chcę się przechwalać), mieszkam sama z dziećmi.
Jakiś czas temu w moim życiu pojawił się mężczyzna 4 lata młodszy, mieszka z mamą, nie był w poważniejszej relacji.
Zupełnie nie przeszkadzał mnie status jego zamieszkania.
Od razu zaznaczę, że początkowe sytuacje mi nie przeszkadzały, dopiero z czasem gdy sytuacji było więcej, pamięcią powróciłam do nich.
Pierwsza z nich była, gdy z moją najstarszą córką jechałyśmy na koncert. Podczas podróży córce bardzo chciało się siku, zjechałam na stacje, niestety portfel zostawiłam w samochodzie. Na stacji okazało się, że żeby skorzystać trzeba wrzucić monetę. Koledze również chciało się siku, w tym czasie pobiegłam po portfel. Wojtek w tym czasie poszedł do toalety, moja córka stała i prawię popuściła i nie chodzi o to, że miał jej tą toaletę zasponsorować, ale mógł pożyczyć do momentu kiedy wrócę z tym portfelem.
Później na miejscu poszliśmy coś zjeść, ale z racji, że to był koncert na który jechał z nami, to oczywiste dla mnie było, że za ten obiad i picie zapłaciłam.
Kolejnym razem za każdym razem jak się widzieliśmy jak kupowałam picie kupowałam nam dwojgu, on nigdy nie wychodził z inicjatywą, jeśli już to samemu sobie.
Innym razem wybierałam się z kuzynką na zakupy, on się przyłączył, tutaj również ja kupowałam jedzenie, on zaproponował żeby dokupić coś, więc wołał mnie do tego żeby iść domówić, finalnie i tak ja musiałam za to zapłacić.
Następnym razem zaproponował mi kupienie naklejek, wyszło za nie 16zł, kiedy mi je przywiózł, powiedziałam, że prześle mu blikiem. On wtedy zrobił tak natarczywie, że musiałam zrobić to w danym momencie, nie chodziło tu o to, że nie chciałam za nie przesłać, tylko w tym momencie byłam zajęta. Wysłałam 20 zł, bo nie było to dla mnie wtedy problem.
Z kolei inna sytuacja, była taka, że jechaliśmy po odbiór zamówienia, było to dzień przed wigilią ja byłam jakoś przygnębiona, a czasu było stosunkowo mało, zaproponował, że pójdzie po pomarańcze 1 szt, bo potrzebowałam do nasończenia ciasta i powiedziałam, żeby wziął wodę, więc perfidny sposób zapytał czy tylko dla mnie woda i żebym dała kartę.
Inny przypadek, jechaliśmy wspólnie na imprezę, z racji że jego samochodem to wejsciówka leżała po mojej stronie, ale moim zdaniem po pokryciu jego wejściówki, część mojego paliwa była już w nadmiarze, mimo to w trakcie pytał mnie czy idę sobie po drinka, bo on by się napił coli, zamówił tą cole i płaciłam ja, nawet mimo tego, że barman zapytał czy osobno liczyć.
Kolejne, zaproponował żebyśmy się wybrali na sylwestra na wyjazd, on moje dzieci, moja koleżanka. Podał ile na paliwo za os, po sprawdzeniu ile to km i po ile jest paliwo, zinterpretowałam to tak, że ja, ta przyjaciółka mamy po tyle dać, bo gdyby doliczyć do tego moje dzieci to suma wyszła by półtora razy większa niż koszt wyjazdu. Kiedy dałam mu pieniądze podświetlił, żeby zobaczyć czy kwota się zgadza, mimo, że dałam 10 zł więcej ( bo nie miałam dokładnej kwoty) nie skwitował tego, później liczył, że kupię mu coś do jedzenia na orlenie, nie zrobiłam tego, chyba miałam jakąś ogólną frustrację, przez inne sytuację. Kiedy już wracaliśmy z wyjazdu poruszył temat, że jego kolega to wydaję wszystko na bieżąco, a on woli odkładać, że chciał by się wyprowadzić ale jest mu ekonomiczniej mieszkać z mamą, ze` on nie jest pazerny, ale lubi mieć na koncie. Ja ogólnie po frustracji związanej z atmosferą podczas wyjazdu odburkłam, że bliżej mi poglądami do jego kolegi, chociaż to nie do końca prawda, bo nie należę do rozrzutnych osób.
Ogólnie często w relacjach byłam to ja osobą głownie płacącą, ale tutaj z jakiś względów czułam się taka sugar mommy, do tego w wielu kwestiach dochodziły różnice dojrzałości, może to z tego wynikało to jakgo postrzegam? Może to moje złe odczucia i tylko przesadzam? Może nie potrafiłam się zaangażować stąd też mnie to jakoś zaczęło irytować?Nie chcialo mi sie wczesniej czytac tej sciany tekstu ale po przeczytaniu powiem tylko: gdzies ty znalazla takie niewychowane chamidlo?
Kobieto, jesli nie przeszkadza ci, ze z siebie robisz ostatnia frajerke, bo masz ZEROWE wymagania, to pomysl chociaz o corce, jakie ona wyniesie wzorce patrzac na twoje pokraczne "zwiazki"?Zabralas kolesia na koncert a on nie dosc, ze nie poczul sie nawet zaplacic za jedzenie to jeszcze olal twoje dziecko i pozwolil, by zeszczalo sie w gacie... Na bank corka miala zajebisty czas na koncercie z mokrymi majtami. REszty nawet nie bede komentowac, bo ja bym go juz po incydencie urynalnym zostawila na tej stacji benzynowej i to bylby koniec znajomsci a ty dalej w to szlas jak w dym. Pomimo, ze koles cie absolutnie nie szanuje, jest skapcem i dusigroszem. Wykorzystuje i zeruje na swojej matce i na tobie bez mrugniecia okiem i jeszcze twierdzi, ze nie jest pazerny. Jak on nie jest pazerny, to ja jestem papiez.
Obudz sie z tego amoku, bo pogon za penisem ci chyba rozsadne myslenie przeslonila.
Polecam czytanie ze zrozumieniem. Prawie zesikać się a zesikać się to zasadnicza różnica. Córka Autorki nie musiała siedzieć na koncercie w „mokrych majtach” bo się nie zesikała.
Co nie zmienia faktu że partner Autorki do odstrzału.
Halina3.1 napisał/a:Nadin0403 napisał/a:Witam, jestem dosyć dojrzałą kobietą po przejściach, matką 3 dzieci. Jestem niezależna finansowo, o ustabilizowanej pozycji. Posiadam mieszkanie które zrobiłam
"sama" na posesji rodziców, samochód (nie, nie chcę się przechwalać), mieszkam sama z dziećmi.
Jakiś czas temu w moim życiu pojawił się mężczyzna 4 lata młodszy, mieszka z mamą, nie był w poważniejszej relacji.
Zupełnie nie przeszkadzał mnie status jego zamieszkania.
Od razu zaznaczę, że początkowe sytuacje mi nie przeszkadzały, dopiero z czasem gdy sytuacji było więcej, pamięcią powróciłam do nich.
Pierwsza z nich była, gdy z moją najstarszą córką jechałyśmy na koncert. Podczas podróży córce bardzo chciało się siku, zjechałam na stacje, niestety portfel zostawiłam w samochodzie. Na stacji okazało się, że żeby skorzystać trzeba wrzucić monetę. Koledze również chciało się siku, w tym czasie pobiegłam po portfel. Wojtek w tym czasie poszedł do toalety, moja córka stała i prawię popuściła i nie chodzi o to, że miał jej tą toaletę zasponsorować, ale mógł pożyczyć do momentu kiedy wrócę z tym portfelem.
Później na miejscu poszliśmy coś zjeść, ale z racji, że to był koncert na który jechał z nami, to oczywiste dla mnie było, że za ten obiad i picie zapłaciłam.
Kolejnym razem za każdym razem jak się widzieliśmy jak kupowałam picie kupowałam nam dwojgu, on nigdy nie wychodził z inicjatywą, jeśli już to samemu sobie.
Innym razem wybierałam się z kuzynką na zakupy, on się przyłączył, tutaj również ja kupowałam jedzenie, on zaproponował żeby dokupić coś, więc wołał mnie do tego żeby iść domówić, finalnie i tak ja musiałam za to zapłacić.
Następnym razem zaproponował mi kupienie naklejek, wyszło za nie 16zł, kiedy mi je przywiózł, powiedziałam, że prześle mu blikiem. On wtedy zrobił tak natarczywie, że musiałam zrobić to w danym momencie, nie chodziło tu o to, że nie chciałam za nie przesłać, tylko w tym momencie byłam zajęta. Wysłałam 20 zł, bo nie było to dla mnie wtedy problem.
Z kolei inna sytuacja, była taka, że jechaliśmy po odbiór zamówienia, było to dzień przed wigilią ja byłam jakoś przygnębiona, a czasu było stosunkowo mało, zaproponował, że pójdzie po pomarańcze 1 szt, bo potrzebowałam do nasończenia ciasta i powiedziałam, żeby wziął wodę, więc perfidny sposób zapytał czy tylko dla mnie woda i żebym dała kartę.
Inny przypadek, jechaliśmy wspólnie na imprezę, z racji że jego samochodem to wejsciówka leżała po mojej stronie, ale moim zdaniem po pokryciu jego wejściówki, część mojego paliwa była już w nadmiarze, mimo to w trakcie pytał mnie czy idę sobie po drinka, bo on by się napił coli, zamówił tą cole i płaciłam ja, nawet mimo tego, że barman zapytał czy osobno liczyć.
Kolejne, zaproponował żebyśmy się wybrali na sylwestra na wyjazd, on moje dzieci, moja koleżanka. Podał ile na paliwo za os, po sprawdzeniu ile to km i po ile jest paliwo, zinterpretowałam to tak, że ja, ta przyjaciółka mamy po tyle dać, bo gdyby doliczyć do tego moje dzieci to suma wyszła by półtora razy większa niż koszt wyjazdu. Kiedy dałam mu pieniądze podświetlił, żeby zobaczyć czy kwota się zgadza, mimo, że dałam 10 zł więcej ( bo nie miałam dokładnej kwoty) nie skwitował tego, później liczył, że kupię mu coś do jedzenia na orlenie, nie zrobiłam tego, chyba miałam jakąś ogólną frustrację, przez inne sytuację. Kiedy już wracaliśmy z wyjazdu poruszył temat, że jego kolega to wydaję wszystko na bieżąco, a on woli odkładać, że chciał by się wyprowadzić ale jest mu ekonomiczniej mieszkać z mamą, ze` on nie jest pazerny, ale lubi mieć na koncie. Ja ogólnie po frustracji związanej z atmosferą podczas wyjazdu odburkłam, że bliżej mi poglądami do jego kolegi, chociaż to nie do końca prawda, bo nie należę do rozrzutnych osób.
Ogólnie często w relacjach byłam to ja osobą głownie płacącą, ale tutaj z jakiś względów czułam się taka sugar mommy, do tego w wielu kwestiach dochodziły różnice dojrzałości, może to z tego wynikało to jakgo postrzegam? Może to moje złe odczucia i tylko przesadzam? Może nie potrafiłam się zaangażować stąd też mnie to jakoś zaczęło irytować?Nie chcialo mi sie wczesniej czytac tej sciany tekstu ale po przeczytaniu powiem tylko: gdzies ty znalazla takie niewychowane chamidlo?
Kobieto, jesli nie przeszkadza ci, ze z siebie robisz ostatnia frajerke, bo masz ZEROWE wymagania, to pomysl chociaz o corce, jakie ona wyniesie wzorce patrzac na twoje pokraczne "zwiazki"?Zabralas kolesia na koncert a on nie dosc, ze nie poczul sie nawet zaplacic za jedzenie to jeszcze olal twoje dziecko i pozwolil, by zeszczalo sie w gacie... Na bank corka miala zajebisty czas na koncercie z mokrymi majtami. REszty nawet nie bede komentowac, bo ja bym go juz po incydencie urynalnym zostawila na tej stacji benzynowej i to bylby koniec znajomsci a ty dalej w to szlas jak w dym. Pomimo, ze koles cie absolutnie nie szanuje, jest skapcem i dusigroszem. Wykorzystuje i zeruje na swojej matce i na tobie bez mrugniecia okiem i jeszcze twierdzi, ze nie jest pazerny. Jak on nie jest pazerny, to ja jestem papiez.
Obudz sie z tego amoku, bo pogon za penisem ci chyba rozsadne myslenie przeslonila.
Polecam czytanie ze zrozumieniem. Prawie zesikać się a zesikać się to zasadnicza różnica. Córka Autorki nie musiała siedzieć na koncercie w „mokrych majtach” bo się nie zesikała.
Co nie zmienia faktu że partner Autorki do odstrzału.
Nic to nie zmienia, facet olal dzieco ktore od kompletnego zeszczania sie w gacie kompletnie dzielily sekundy.
I przez takich szmaciarzy wszyscy faceci mieszkający z rodzicami mają totalnie przewalone. To jest niemal niewiarygodne, że można być aż tak skąpym, patologicznie oszczędnym i po prostu chamem.
I przez takich szmaciarzy wszyscy faceci mieszkający z rodzicami mają totalnie przewalone. To jest niemal niewiarygodne, że można być aż tak skąpym, patologicznie oszczędnym i po prostu chamem.
A Ty musisz sie tak zloscic? Przeciez logiczne, ze faceci mieszkajacy z rodzicami maja przewalone, ktora normalna kobieta by chciala mieszkac z tesciowa pod jednym dachem?
24 2024-01-26 21:27:20 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2024-01-26 21:27:52)
Nic to nie zmienia, facet olal dzieco ktore od kompletnego zeszczania sie w gacie kompletnie dzielily sekundy.
Co więcej, to było po prostu przemocowe, bo jeśli dziecko czuło się niekomfortowo i skazane na czyjąś łaskę, a facet beztrosko sam skorzystał z toalety zostawiając je w poczuciu bezsilności tylko dlatego, że żal mu było złotówki, to nie wiem, jak to inaczej nazwać. Totalny brak empatii to za mało, by to właściwie określić.
Halina3.1 napisał/a:Nic to nie zmienia, facet olal dzieco ktore od kompletnego zeszczania sie w gacie kompletnie dzielily sekundy.
Co więcej, to było po prostu przemocowe, bo jeśli dziecko czuło się niekomfortowo i skazane na czyjąś łaskę, a facet beztrosko sam skorzystał z toalety zostawiając je w poczuciu bezsilności tylko dlatego, że żal mu było złotówki, to nie wiem, jak to inaczej nazwać. Totalny brak empatii to za mało, by to właściwie określić.
Tak to wyglada, bo nie wierze, ze normalny niezaburzony czlowiek bylby w stanie cos takiego odwalic.
Dlatego ja bym odjechala bez niego, bym tylko w lusterko patrzyla i sie smiala z reakcji patafiana.
A Ty musisz sie tak zloscic? Przeciez logiczne, ze faceci mieszkajacy z rodzicami maja przewalone, ktora normalna kobieta by chciala mieszkac z tesciowa pod jednym dachem?
Skąd ty w ogóle wzięłaś pomysł z mieszkaniem pod jednym dachem z teściową? Zwykle to wygląda tak, dwie osoby się poznają, spotykają się w różnych miejscach publicznych, a jeśli związek zmierza w dobrym kierunku to po jakimś czasie razem wynajmują dzieląc koszty na pół. No chyba, że jedno jest dużo bogatsze od drugiego ale to już zupełnie inna historia.