Chodzi o to że do tej pory bardzo często korzystałam z samochodu męża, niestety teraz jest to niemożliwe ponieważ mąż zdecydowanie częściej z tego samochodu korzysta. Zatem mąż obiecał mi że jakiś samochód mi kupi. No i problem polega na tym że mąż kupił mi samochód za...5tys zł. Oczywiście to nie jest tak że jestem jakaś wybredna i że oczekiwałam że kupi samochód za 100tys zł, no ale prezent w postaci samochodu który swoje lata ma za 5tys zł ? I to nie jest tak że nie było go stać na lepszy, bo oczywiście kupić coś lepszego chociaż za 10-15tys zł to dla niego nie byłby żaden problem, a tutaj widać że bardzo mocno oszczędzał.
Podobne tematy
Chodzi o to że do tej pory bardzo często korzystałam z samochodu męża, niestety teraz jest to niemożliwe ponieważ mąż zdecydowanie częściej z tego samochodu korzysta. Zatem mąż obiecał mi że jakiś samochód mi kupi. No i problem polega na tym że mąż kupił mi samochód za...5tys zł. Oczywiście to nie jest tak że jestem jakaś wybredna i że oczekiwałam że kupi samochód za 100tys zł, no ale prezent w postaci samochodu który swoje lata ma za 5tys zł ? I to nie jest tak że nie było go stać na lepszy, bo oczywiście kupić coś lepszego chociaż za 10-15tys zł to dla niego nie byłby żaden problem, a tutaj widać że bardzo mocno oszczędzał.
Kup sobie lepszy, ja bym tak zrobiła ![]()
Kup sobie lepszy, ja bym tak zrobiła
Nie widzę przeciwskazań. ![]()
Chodzi o to że do tej pory bardzo często korzystałam z samochodu męża, niestety teraz jest to niemożliwe ponieważ mąż zdecydowanie częściej z tego samochodu korzysta. Zatem mąż obiecał mi że jakiś samochód mi kupi. No i problem polega na tym że mąż kupił mi samochód za...5tys zł. Oczywiście to nie jest tak że jestem jakaś wybredna i że oczekiwałam że kupi samochód za 100tys zł, no ale prezent w postaci samochodu który swoje lata ma za 5tys zł ? I to nie jest tak że nie było go stać na lepszy, bo oczywiście kupić coś lepszego chociaż za 10-15tys zł to dla niego nie byłby żaden problem, a tutaj widać że bardzo mocno oszczędzał.
Dlaczego sama sobie nie kupisz?
Troll.
Juz bym wolala na hulajnodze do pracy jechac niz zeby mnie mial facet sponsorowac
Juz bym wolala na hulajnodze do pracy jechac niz zeby mnie mial facet sponsorowac
Ale facet mnie nie sponsoruje, tutaj chodziło jedynie o zakup samochodu który on sam dobrowolnie obiecał kupić i tyle.
katrin890890 napisał/a:Chodzi o to że do tej pory bardzo często korzystałam z samochodu męża, niestety teraz jest to niemożliwe ponieważ mąż zdecydowanie częściej z tego samochodu korzysta. Zatem mąż obiecał mi że jakiś samochód mi kupi. No i problem polega na tym że mąż kupił mi samochód za...5tys zł. Oczywiście to nie jest tak że jestem jakaś wybredna i że oczekiwałam że kupi samochód za 100tys zł, no ale prezent w postaci samochodu który swoje lata ma za 5tys zł ? I to nie jest tak że nie było go stać na lepszy, bo oczywiście kupić coś lepszego chociaż za 10-15tys zł to dla niego nie byłby żaden problem, a tutaj widać że bardzo mocno oszczędzał.
Dlaczego sama sobie nie kupisz?
No bo jeżeli ktoś ci obiecuje że coś ci kupi zwłaszcza mąż to po co miałam kupować ?
No bo jeżeli ktoś ci obiecuje że coś ci kupi zwłaszcza mąż to po co miałam kupować ?
Bo go kurła potrzebujesz!!! Żebyś miała czym tyłek wozić.
katrin890890 napisał/a:No bo jeżeli ktoś ci obiecuje że coś ci kupi zwłaszcza mąż to po co miałam kupować ?
Bo go kurła potrzebujesz!!! Żebyś miała czym tyłek wozić.
Ale ja nie potrzebuje dwóch samochodów.
Ale troll!
Żaden facet z głową na karku nie kupi shitu za 10 tys żeby tym żona miała jeździc. Przecież taka puszka może się rozklekotac na pierwszym zakręcie...
I żeby nie było - ja jeżdżę 20letnim autem, ale ma tak wszystko porobione, że jak mnie policja na kontrolę złapała to kilka razy pytali, czy przebieg nie cofany , bo wygląda i jeździ super.
12 2024-01-24 11:39:06 Ostatnio edytowany przez wieka (2024-01-24 11:39:36)
Nawet jakby obiecał, to chyba Ty masz, najwięcej do powiedzenia jaki to ma być samochód... wybieracie razem, nawet jakby to był zakup wspólnego samochodu.
Dziękuję za taki prezent ![]()
Chyba więcej masz takich prezentów od męża po taniości ![]()
Juz bym wolala na hulajnodze do pracy jechac niz zeby mnie mial facet sponsorowac
Juleczko, ja wiem, ze Ty zycia nie znasz, ale wiesz, że jest coś takiego jak wspólnota malżeńska?
JuliaUK33 napisał/a:Juz bym wolala na hulajnodze do pracy jechac niz zeby mnie mial facet sponsorowac
Juleczko, ja wiem, ze Ty zycia nie znasz, ale wiesz, że jest coś takiego jak wspólnota malżeńska?
Co najwyżej do instytucji wypłacającej zasiłki na tej hulajnodze ![]()
A potem do bankomatu - hulaj dusza, wyplacaj ile się da ![]()
15 2024-01-24 11:54:28 Ostatnio edytowany przez GloriaSoul (2024-01-24 11:55:06)
A mnie by nie przeszkadzało ile auto kosztuje tylko ważne jest czy się nie psuje i kto będzie pokrywał koszty remontu, wymiany części.
Bo nawet kilkakrotnie droższe auta potrafią się rozkraczyć na drodze w najmniej oczekiwanym momencie.
Mąż jest na tyle chyba rozsądny, że albo sam albo ktoś ocenił mu to auto, że nadaje się do jazdy bez awarii w najbliższym czasie.
Ważne jest też to jak to auto będzie używane, czy codzienny dojazd do pracy czy tylko okazjonalnie.
Sama jeżdżę 20 letnim Jeepem i nie zamieniłabym tego auta na nowe.
Ale troll!
Żaden facet z głową na karku nie kupi shitu za 10 tys żeby tym żona miała jeździc. Przecież taka puszka może się rozklekotac na pierwszym zakręcie...
I żeby nie było - ja jeżdżę 20letnim autem, ale ma tak wszystko porobione, że jak mnie policja na kontrolę złapała to kilka razy pytali, czy przebieg nie cofany , bo wygląda i jeździ super.
Przez chwilę zakładając że to nie troll (choć szczerze mówiąc uważam że to jednak jest troll
), to taki zakup może być motywowany np. rzetelną oceną jej kwalifikacji jako kierowcy. Jeśli jest wysokie ryzyko że obdarowany szybko zmasakruje auto (mechanicznie lub blacharsko), to nie ma sensu kupować niczego więcej niż coś co... jeździ i tyle.
Ewe131 napisał/a:Ale troll!
Żaden facet z głową na karku nie kupi shitu za 10 tys żeby tym żona miała jeździc. Przecież taka puszka może się rozklekotac na pierwszym zakręcie...
I żeby nie było - ja jeżdżę 20letnim autem, ale ma tak wszystko porobione, że jak mnie policja na kontrolę złapała to kilka razy pytali, czy przebieg nie cofany , bo wygląda i jeździ super.Przez chwilę zakładając że to nie troll (choć szczerze mówiąc uważam że to jednak jest troll
), to taki zakup może być motywowany np. rzetelną oceną jej kwalifikacji jako kierowcy. Jeśli jest wysokie ryzyko że obdarowany szybko zmasakruje auto (mechanicznie lub blacharsko), to nie ma sensu kupować niczego więcej niż coś co... jeździ i tyle.
Moja dawns sasiadka z poprzedniego mieszkania miala juz 5 stluczek maz jej kupil drogie auto. Teraz sie smieja "ze kupi jej rower na trzech kolkach, bo na dwoch sie zabije ". Chociaz pewnie sie smieje przez lzy, bo sa duze koszta naprawy samochodu.,bo ona jezdzic nawet nie potrafi. Niewiem kto dal jej prawo jazdy raz przechodzilam z corka na pasach na zielonym to niewiem chyba musiala zapierdzielac jak glupia, bo na polowie pasow wyhamowala dobrze, ze jeszcze nikt wtedy nie wszedl na ulice
Mąż ma gdzieś Twoje bezpieczeństwo.
Sprzedaj to auto i kup sobie pierścionek.
Może coś do niego dotrze.
Mąż ma gdzieś Twoje bezpieczeństwo.
Sprzedaj to auto i kup sobie pierścionek.
Może coś do niego dotrze.
Elu, spytaj ją raczej ile obcierek i stłuczek zaliczyła w ciągu ostatniego roku-dwóch w samochodzie męża (lub jakie kosztowne podzespoły zarżnęła w jego aucie, co mogło go wnerwić; wiesz, skrzynia biegów, sprzęgło, może nawet gorzej...). Jeśli auto na miejskie dojazdy, to wątpliwe by przez to zgineła ![]()
Mąż ma gdzieś Twoje bezpieczeństwo.
Sprzedaj to auto i kup sobie pierścionek.
Może coś do niego dotrze.
Jeżeli auto jest kupione na męża to nie da rady sprzedać.
I wcale nie musi być niebezpieczne.
Zdarzają się tanie perełki.
Ja bym sie bala takim autem jezdzic, w dzisiejszych czasach to 5-6 lat max na jeden samochod. Juz po 3-4 latach zaczynaja sie sypac. A jak to jest typowa europejska popierdolka wielkosci pudelka po butach, to juz w ogole. Zlozy sie to jak harmonijka w razie wypaku i cie bedzie straz wyciagac jak szprotke z puszki. O nie, to nie dla mnie, juz lepiek dolozyc i cos porzadnego kupic. Jak juz musisz uzywane.
Ja bym sie bala takim autem jezdzic, w dzisiejszych czasach to 5-6 lat max na jeden samochod. Juz po 3-4 latach zaczynaja sie sypać.
Chyba, że kobieta za kierownicą.....hahahaha
Zajeździe każdy samochód.
Nie, dzisiejsze samochody (zwłaszcza japończyki) jeżdżą do 250 tyś. km prawie bezawaryjnie.
23 2024-01-24 18:07:03 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2024-01-24 18:07:59)
Ja bym sie bala takim autem jezdzic, w dzisiejszych czasach to 5-6 lat max na jeden samochod. Juz po 3-4 latach zaczynaja sie sypac. A jak to jest typowa europejska popierdolka wielkosci pudelka po butach, to juz w ogole. Zlozy sie to jak harmonijka w razie wypaku i cie bedzie straz wyciagac jak szprotke z puszki. O nie, to nie dla mnie, juz lepiek dolozyc i cos porzadnego kupic. Jak juz musisz uzywane.
Sorry, ale nie wierzę że można w dzisiejszych czasach w ogole jakieś auto kupić za 5 tys. Chyba tylko takie, które na pierwszym lepszym zakręcie pocwałuje dalej bez karoserii.
Nie wierzę, że jakikolwiek trzeźwo myślacy facet kupiłby takie auto żonie, nawet gdyby uznać go za skąpca. Po pierwsze nie zarobiłby na Autoassistance żeby ją zwozili do warsztatu gdziekolwiek chciałaby wyjechać. O tym, że takie auto nie przechodzi przeglądu tak łatwo to już nawet nie wspomnę. W dzisiejszych czasach rower jest droższy, bo ja za swoj płaciłam 2.500 euro.
Dla mnie ten cały wątek to jakiś feick, który ma skierować czytającego w stronę biednej żonki i skąpego faceta. Albo sama nie wiem w jakim celu jest pisany, ale naprawdę w niego nie wierzę.
Halina3.1 napisał/a:Ja bym sie bala takim autem jezdzic, w dzisiejszych czasach to 5-6 lat max na jeden samochod. Juz po 3-4 latach zaczynaja sie sypać.
Chyba, że kobieta za kierownicą.....hahahaha
Zajeździe każdy samochód.
Nie, dzisiejsze samochody (zwłaszcza japończyki) jeżdżą do 250 tyś. km prawie bezawaryjnie.
A ha ha ha baba za kierownicom ale smieszne, faktycznie, zrywac boki. Napisz ten zart do twojego imperium, moze wygrasz garnek albo sweter turecki.
Niech sobie jezdza i stad na marsa co z tego, ja bym sie bala jezdzic jakims starym rzechem i ladowac w niego wiecznie kase, zamiast dolozyc troche i wymienic za pare lat na nowy.
25 2024-01-24 18:15:00 Ostatnio edytowany przez zwyczajny gość (2024-01-24 18:30:44)
Sorry, ale nie wierzę że można w dzisiejszych czasach w ogole jakieś auto kupić za 5 tys. Chyba tylko takie, które na pierwszym lepszym zakręcie pocwałuje dalej bez karoserii.
Spoko, da się kupić całkiem przyzwoite auto za takie pieniądze. I to takie, które jeszcze przejedzie kilkadziesiąt tyś. km. bez większych nakładów.
Ludzie patrzą na rocznik a nie na przebieg.
Niech sobie jezdza i stad na marsa co z tego, ja bym sie bala jezdzic jakims starym rzechem i ladowac w niego wiecznie kase, zamiast dolozyc troche i wymienic za pare lat na nowy.
Nie patrz na rocznik, nie patrz na wygląd tylko na stan techniczny.
Samochód serwisowany i normalnie eksploatowany wytrzymuje setki tys. km. Oczywiście zniszczyć można jaźdy pojazd.
26 2024-01-24 18:33:05 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2024-01-24 18:45:03)
Salomonka napisał/a:Sorry, ale nie wierzę że można w dzisiejszych czasach w ogole jakieś auto kupić za 5 tys. Chyba tylko takie, które na pierwszym lepszym zakręcie pocwałuje dalej bez karoserii.
Spoko, da się kupić całkiem przyzwoite auto za takie pieniądze. I to takie, które jeszcze przejedzie kilkadziesiąt tyś. km. bez większych nakładów.
Ludzie patrzą na rocznik a nie na przebieg.
Ja zawsze patrzyłam na rocznik i na przebieg. Gdy wypadkowa mi odpowiadala, to kupowałam. Prawie zawsze miałam auto używane choć prawie zawsze z wyższej pólki
Teraz mam auto nowe, z salonu bo postanowiłam zrobić sobie prezent.
Na używanych samochodach dobrze się podszkoliłam i wiem, że rzęcha nie warto kupować. Chyba, że lubi się pod takim autom plackiem leżeć w weekendy, ale ja ani nie lubię ani mi to żadnego szpasu nie sprawia, więc kupowałam tylko takie auto, które było oszczędne, nie psuło się i zawiozlo mnie za każdym razem tam gdzie chciałam.
Jednak jeszcze raz powtórzę. Auto za 5 tys. zł to nie auto, to skarbonka. Przynajmniej dla kobiety.
Salomonka napisał/a:Sorry, ale nie wierzę że można w dzisiejszych czasach w ogole jakieś auto kupić za 5 tys. Chyba tylko takie, które na pierwszym lepszym zakręcie pocwałuje dalej bez karoserii.
Spoko, da się kupić całkiem przyzwoite auto za takie pieniądze. I to takie, które jeszcze przejedzie kilkadziesiąt tyś. km. bez większych nakładów.
Ludzie patrzą na rocznik a nie na przebieg.Halina3.1 napisał/a:Niech sobie jezdza i stad na marsa co z tego, ja bym sie bala jezdzic jakims starym rzechem i ladowac w niego wiecznie kase, zamiast dolozyc troche i wymienic za pare lat na nowy.
Nie patrz na rocznik, nie patrz na wygląd tylko na stan techniczny.
Samochód serwisowany i normalnie eksploatowany wytrzymuje setki tys. km. Oczywiście zniszczyć można jaźdy pojazd.
Tak zniszczyc pojazd, moj poprzedni-poprzedni samochod chevy prosto z salonu, automat, po 4 latach padla w nim cala elektryka - ciekawe jak mozna to zniszczyc. Po prostu na odpierdol zrobione i tyle.
Pozniej gmc, tez automat, ten jezdzil sprawnie, po 3 latach nie bylo problemow. Teraz mam ev i nie ma porownania, komfort jazdy mega. Ale mam dopiero 2 lata a tez bateria juz traci chyba zycie, bo w te mrozy bateria sie wyczerpuje super szybko.
Takze watpie, ze to wina kierowcy. Ja tu nie mowie o jakichs analogach co maja 30 lat i zero nowoczesnosci, tylko o nowych autach z salonu.
Chodzi o to że do tej pory bardzo często korzystałam z samochodu męża, niestety teraz jest to niemożliwe ponieważ mąż zdecydowanie częściej z tego samochodu korzysta. Zatem mąż obiecał mi że jakiś samochód mi kupi. No i problem polega na tym że mąż kupił mi samochód za...5tys zł. Oczywiście to nie jest tak że jestem jakaś wybredna i że oczekiwałam że kupi samochód za 100tys zł, no ale prezent w postaci samochodu który swoje lata ma za 5tys zł ? I to nie jest tak że nie było go stać na lepszy, bo oczywiście kupić coś lepszego chociaż za 10-15tys zł to dla niego nie byłby żaden problem, a tutaj widać że bardzo mocno oszczędzał.
Tutaj masz dla niego obiadowa lista na miesiąc
Lista zakupów za 600 zł ![]()
31x4 zł=124 zł chleb
31x4 zł = 124 zł w promocji szynka
31x 2 zł = 62 zł woda
62x2 zł = 124 zł pomidorowa chińska zupka
31x5 zł= 155 zł mięso mielone garmażeryjne z kota ![]()
31x 2zł/ 1kg ziemniaków w promocji = 62 zł
1x11zł=11 zł opakowanie papieru toaletowego
----------- bilans 600 zł ![]()
Ja zawsze patrzyłam na rocznik i na przebieg. Gdy wypadkowa mi odpowiadala, to kupowałam. Prawie zawsze miałam auto używane choć prawie zawsze z wyższej pólki
![]()
Teraz mam auto nowe, z salonu bo postanowiłam zrobić sobie prezent.
Na używanych samochodach dobrze się podszkoliłam i wiem, że rzęcha nie warto kupować. Chyba, że lubi się pod takim autom plackiem leżeć w weekendy, ale ja ani nie lubię ani mi to żadnego szpasu nie sprawia, więc kupowałam tylko takie auto, które było oszczędne, nie psuło się i zawiozlo mnie za każdym razem tam gdzie chciałam.
Jednak jeszcze raz powtórzę. Auto za 5 tys. zł to nie auto, to skarbonka. Przynajmniej dla kobiety.
Da się kupić. Tylko trzeba poszukać. I wiedzieć czego się szuka. Są rankingi niezawodności modeli, trzeba oglądać faktury za przeglądy. Na przebieg należy patrzeć z ostrożnością bo liczniki są odkręcane. Itp, itd. Generalnie kupować z kimś co się zna. ![]()
katrin890890 napisał/a:Chodzi o to że do tej pory bardzo często korzystałam z samochodu męża, niestety teraz jest to niemożliwe ponieważ mąż zdecydowanie częściej z tego samochodu korzysta. Zatem mąż obiecał mi że jakiś samochód mi kupi. No i problem polega na tym że mąż kupił mi samochód za...5tys zł. Oczywiście to nie jest tak że jestem jakaś wybredna i że oczekiwałam że kupi samochód za 100tys zł, no ale prezent w postaci samochodu który swoje lata ma za 5tys zł ? I to nie jest tak że nie było go stać na lepszy, bo oczywiście kupić coś lepszego chociaż za 10-15tys zł to dla niego nie byłby żaden problem, a tutaj widać że bardzo mocno oszczędzał.
Tutaj masz dla niego obiadowa lista na miesiąc
![]()
Lista zakupów za 600 zł
31x4 zł=124 zł chleb
31x4 zł = 124 zł w promocji szynka
31x 2 zł = 62 zł woda
62x2 zł = 124 zł pomidorowa chińska zupka
31x5 zł= 155 zł mięso mielone garmażeryjne z kota
31x 2zł/ 1kg ziemniaków w promocji = 62 zł
1x11zł=11 zł opakowanie papieru toaletowego
----------- bilans 600 zł
A kto płaci za jedzenie? ![]()
Salomonka napisał/a:Ja zawsze patrzyłam na rocznik i na przebieg. Gdy wypadkowa mi odpowiadala, to kupowałam. Prawie zawsze miałam auto używane choć prawie zawsze z wyższej pólki
![]()
Teraz mam auto nowe, z salonu bo postanowiłam zrobić sobie prezent.
Na używanych samochodach dobrze się podszkoliłam i wiem, że rzęcha nie warto kupować. Chyba, że lubi się pod takim autom plackiem leżeć w weekendy, ale ja ani nie lubię ani mi to żadnego szpasu nie sprawia, więc kupowałam tylko takie auto, które było oszczędne, nie psuło się i zawiozlo mnie za każdym razem tam gdzie chciałam.
Jednak jeszcze raz powtórzę. Auto za 5 tys. zł to nie auto, to skarbonka. Przynajmniej dla kobiety.Da się kupić. Tylko trzeba poszukać. I wiedzieć czego się szuka. Są rankingi niezawodności modeli, trzeba oglądać faktury za przeglądy. Na przebieg należy patrzeć z ostrożnością bo liczniki są odkręcane. Itp, itd. Generalnie kupować z kimś co się zna.
Podziwiam, że się znasz
Ja zawsze kupowałam sama, czasem prosiłam jakiegoś kolegę żeby się wypowiedzial ale nie zawsze. Jakoś chyba miałam szczeście, bo żadne auto nie miało "niespodzianki". I muszę się przyznać bez bicia, że zawsze ważne bylo dla mnie jak auto wygląda z zewnątrz
Jak sprzedający otwierał maskę i pokazywał mi co tam ma w środku, to oczywiście robiłam poważną minę, ale nie kapowałam o co kaman. Tak czy siak, nie kupiłam nigdy auta ktore by mnie zawiodło. Zawsze byłam mega zadowolona, auto się nie psuło. Ostanie prawie rozerwało mi serce... Choć myślałam żeby go nie sprzedawać, bo strasznie je lubiłam, to jednak uznałam, że dwa auta to jednak fanaberia. Ale kiedyś będę miała wielki garaż a w nim wszystkie auta które kocham ![]()
32 2024-01-24 19:25:57 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2024-01-24 19:28:33)
Chodzi o to że do tej pory bardzo często korzystałam z samochodu męża, niestety teraz jest to niemożliwe ponieważ mąż zdecydowanie częściej z tego samochodu korzysta. Zatem mąż obiecał mi że jakiś samochód mi kupi. No i problem polega na tym że mąż kupił mi samochód za...5tys zł. Oczywiście to nie jest tak że jestem jakaś wybredna i że oczekiwałam że kupi samochód za 100tys zł, no ale prezent w postaci samochodu który swoje lata ma za 5tys zł ? I to nie jest tak że nie było go stać na lepszy, bo oczywiście kupić coś lepszego chociaż za 10-15tys zł to dla niego nie byłby żaden problem, a tutaj widać że bardzo mocno oszczędzał.
Oczywiście, że tak, czułabym się zniesmaczona. Mało tego. Kupno żonie samochodu za 5 tys. to zamiar, i to bezpośredni, popełniania zabójstwa i to jeszcze ze szczególnym okrucieństwem. Zgłosiłabym ten przypadek na policję. Sądzę, że mąż ma kochankę i Ciebie chce się w ten sposób pozbyć.
katrin890890 napisał/a:Chodzi o to że do tej pory bardzo często korzystałam z samochodu męża, niestety teraz jest to niemożliwe ponieważ mąż zdecydowanie częściej z tego samochodu korzysta. Zatem mąż obiecał mi że jakiś samochód mi kupi. No i problem polega na tym że mąż kupił mi samochód za...5tys zł. Oczywiście to nie jest tak że jestem jakaś wybredna i że oczekiwałam że kupi samochód za 100tys zł, no ale prezent w postaci samochodu który swoje lata ma za 5tys zł ? I to nie jest tak że nie było go stać na lepszy, bo oczywiście kupić coś lepszego chociaż za 10-15tys zł to dla niego nie byłby żaden problem, a tutaj widać że bardzo mocno oszczędzał.
Oczywiście, że tak, czułabym się zniesmaczona. Mało tego. Kupno żonie samochodu za 5 tys. to zamiar, i to bezpośredni, popełniania zabójstwa i to jeszcze ze szczególnym okrucieństwem.
Zgłosiłabym ten przypadek na policję. Sądzę, że mąż ma kochankę i Ciebie chce się w ten sposób pozbyć.
Karolina, na Ciebie zawsze można liczyć
![]()
Podziwiam, że się znasz
Ja zawsze kupowałam sama, czasem prosiłam jakiegoś kolegę żeby się wypowiedzial ale nie zawsze. Jakoś chyba miałam szczeście, bo żadne auto nie miało "niespodzianki". I muszę się przyznać bez bicia, że zawsze ważne bylo dla mnie jak auto wygląda z zewnątrz
Jak sprzedający otwierał maskę i pokazywał mi co tam ma w środku, to oczywiście robiłam poważną minę, ale nie kapowałam o co kaman. Tak czy siak, nie kupiłam nigdy auta ktore by mnie zawiodło. Zawsze byłam mega zadowolona, auto się nie psuło. Ostanie prawie rozerwało mi serce... Choć myślałam żeby go nie sprzedawać, bo strasznie je lubiłam, to jednak uznałam, że dwa auta to jednak fanaberia. Ale kiedyś będę miała wielki garaż a w nim wszystkie auta które kocham
Nie jestem wielkim fachowcem, ale jako inż po politechnice to się nieco znam. Niemniej kupuje nowe samochody i jeżdżę nimi do 250 - 300 tyś. Km. I sprzedaje w naprawdę dobrym stanie.
I też się przywiązuje do samochodu
Zawsze ciężko mi się z nimi rozstać. Mimo 2 mln przejechanych kilometrów.
Te stare, kilkunastoletnie auta sprowadzone z zachodu bywają lepsze, mniej awaryjne niż te nowe kilkuletnie z salonu.
Znajomi 2 lata temu kupili nastoletniemu synowi starego passata za chyba 4 tysiące.
Aby miał czym dojeżdżać na korki do matury i nie musieli tracić czasu na dowożenie go do sąsiedniej miejscowości.
Ich dwa nowe auta, kilkuletnie z salonu przez ten czas już kilka razy były naprawiane i to nawet poważne kosztowo były awarie a passacik śmiga młodemu bez problemów.
Znajomy mechanik twierdzi, że auto na polski rynek, a na zachodni to dwie różne bajki.
Nie jestem wielkim fachowcem, ale jako inż po politechnice to się nieco znam. Niemniej kupuje nowe samochody i jeżdżę nimi do 250 - 300 tyś. Km. I sprzedaje w naprawdę dobrym stanie.
I też się przywiązuje do samochoduZawsze ciężko mi się z nimi rozstać. Mimo 2 mln przejechanych kilometrów.
Oooo... Moja córka jest po politechnice, po architekturze
Pozdrawiam Politechnika ![]()
Ale z tym samochodem to chyba przesadziłeś? 300 tys km? Ja pozbywałam się auta, gdy zbliżało się do 150 tys km.
37 2024-01-24 20:13:27 Ostatnio edytowany przez zwyczajny gość (2024-01-24 20:14:06)
zwyczajny gość napisał/a:Nie jestem wielkim fachowcem, ale jako inż po politechnice to się nieco znam. Niemniej kupuje nowe samochody i jeżdżę nimi do 250 - 300 tyś. Km. I sprzedaje w naprawdę dobrym stanie.
I też się przywiązuje do samochoduZawsze ciężko mi się z nimi rozstać. Mimo 2 mln przejechanych kilometrów.
Oooo... Moja córka jest po politechnice, po architekturze
Pozdrawiam Politechnika
Ale z tym samochodem to chyba przesadziłeś? 300 tys km? Ja pozbywałam się auta, gdy zbliżało się do 150 tys km.
Spoko, ostatnio jeżdżę Toyotami. 300 tyś. ( to nie jest reklama) nie jest jakimś wyczynem. To nie jest problem - oczywiście przy regularnym serwisie ![]()
Politechnika Poznańska ![]()
O jezu 300tys to na zlom nie na sprzedaz ![]()
O jezu 300tys to na zlom nie na sprzedaz
Jak kto nie dba o samochód to i 150 tys. będzie złomem.
O jezu 300tys to na zlom nie na sprzedaz
Jak kto nie dba o samochód to i 150 tys. będzie złomem.
Salomonka napisał/a:zwyczajny gość napisał/a:Nie jestem wielkim fachowcem, ale jako inż po politechnice to się nieco znam. Niemniej kupuje nowe samochody i jeżdżę nimi do 250 - 300 tyś. Km. I sprzedaje w naprawdę dobrym stanie.
I też się przywiązuje do samochodu :) Zawsze ciężko mi się z nimi rozstać. Mimo 2 mln przejechanych kilometrów.Oooo... Moja córka jest po politechnice, po architekturze :) Pozdrawiam Politechnika :)
Ale z tym samochodem to chyba przesadziłeś? 300 tys km? Ja pozbywałam się auta, gdy zbliżało się do 150 tys km.
Spoko, ostatnio jeżdżę Toyotami. 300 tyś. ( to nie jest reklama) nie jest jakimś wyczynem. To nie jest problem - oczywiście przy regularnym serwisie :)
Politechnika Poznańska :)
Oooo...Pochodzę z Poznania, kończyłam Uniwersytet Medyczny w Poznaniu a moja córka Politechnikę. Mój chrześniak właśnie studiuje ... Zaraz co on studiuje? Chyba jakiś kierunek związany z programowaniem, nie znam się tak dobrze na tym :)
42 2024-01-24 20:34:31 Ostatnio edytowany przez Halina3.1 (2024-01-24 20:34:44)
Halina3.1 napisał/a:O jezu 300tys to na zlom nie na sprzedaz
Jak kto nie dba o samochód to i 150 tys. będzie złomem.
Nawet jak ktos dba to 300tys naruchane to juz przesada, to wytluczone jak taksowka albo radiowoz xd Kupisz i za tydziec bedziesz na lawecie z autostrady zbierac, bo sie okaze, ze przerdzewiale. ![]()
150k to juz jest czas zeby sie powoli pozbywac.
43 2024-01-24 20:42:22 Ostatnio edytowany przez zwyczajny gość (2024-01-24 20:45:10)
zwyczajny gość napisał/a:Salomonka napisał/a:Oooo... Moja córka jest po politechnice, po architekturze
Pozdrawiam Politechnika
Ale z tym samochodem to chyba przesadziłeś? 300 tys km? Ja pozbywałam się auta, gdy zbliżało się do 150 tys km.
Spoko, ostatnio jeżdżę Toyotami. 300 tyś. ( to nie jest reklama) nie jest jakimś wyczynem. To nie jest problem - oczywiście przy regularnym serwisie
Politechnika PoznańskaOooo...Pochodzę z Poznania, kończyłam Uniwersytet Medyczny w Poznaniu a moja córka Politechnikę. Mój chrześniak właśnie studiuje ... Zaraz co on studiuje? Chyba jakiś kierunek związany z programowaniem, nie znam się tak dobrze na tym
To witam krajankę z kraju podziemnej pomarańczy czy kraju kwitnącego ziemniaka ![]()
Moja mama uczyła na Akademii Medycznej ![]()
Salomonka napisał/a:zwyczajny gość napisał/a:Spoko, ostatnio jeżdżę Toyotami. 300 tyś. ( to nie jest reklama) nie jest jakimś wyczynem. To nie jest problem - oczywiście przy regularnym serwisie
Politechnika PoznańskaOooo...Pochodzę z Poznania, kończyłam Uniwersytet Medyczny w Poznaniu a moja córka Politechnikę. Mój chrześniak właśnie studiuje ... Zaraz co on studiuje? Chyba jakiś kierunek związany z programowaniem, nie znam się tak dobrze na tym
To witam krajankę z kraju podziemnej pomarańczy czy kraju kwitnącego ziemniaka
Moja mama uczyła na Akademii Medycznej
Czesc Krajanowi, Salut ![]()
zwyczajny gość napisał/a:Salomonka napisał/a:Oooo...Pochodzę z Poznania, kończyłam Uniwersytet Medyczny w Poznaniu a moja córka Politechnikę. Mój chrześniak właśnie studiuje ... Zaraz co on studiuje? Chyba jakiś kierunek związany z programowaniem, nie znam się tak dobrze na tym
To witam krajankę z kraju podziemnej pomarańczy czy kraju kwitnącego ziemniaka
Moja mama uczyła na Akademii MedycznejCzesc Krajanowi, Salut
Wszystkie pyry to jedna rodzina.....hahaha
To jest ten sam mąż, który płaci alimenty na byłą pierwszą żonę.
2000 na miesiąc.
Pewnie ta była żona już nazbierała na nowiusieńkie auto z salonu.
Salomonka napisał/a:zwyczajny gość napisał/a:To witam krajankę z kraju podziemnej pomarańczy czy kraju kwitnącego ziemniaka
Moja mama uczyła na Akademii MedycznejCzesc Krajanowi, Salut
Wszystkie pyry to jedna rodzina.....hahaha
To teraz rozumiem skąd u niej to poczucie wyższości, lepszości i nieustanna potrzeba zaznaczania tego ![]()
To jest ten sam mąż, który płaci alimenty na byłą pierwszą żonę.
2000 na miesiąc.
Pewnie ta była żona już nazbierała na nowiusieńkie auto z salonu.
Jaki pocisk ![]()
W tym temacie jest b. wiele niewiadomych, nie piszesz nic o tym, jakie łączą was ogólnie stosunki finansowe (czy jest tak, że ogólnie facet odpowiada za utrzymanie rodziny, a Ty za "dom i dzieci", nie pracujesz, czy to po prostu miał być prezent?).
Kwota, którą podajesz jest jednak b. niska i obawiam się, że koszty napraw takiego samochodu mogą być wysokie (nie mówiąc o bezpieczeństwie)
Mąż już kupił ten samochód?
Dla mnie byłoby to kłopotliwe.
100x bardziej wolałabym, żeby powiedział, że po prostu dorzuci mi się te 5 tys. zł, a resztę sobie uzbieram do modelu, który mi odpowiada.
jak mnie policja na kontrolę złapała to kilka razy pytali, czy przebieg nie cofany , bo wygląda i jeździ super.
Jesli sa podejrzenia, ze cofano przebieg to znaczy, ze wyglada na takie gowno, ze trudno uwierzyc, ze tylko tyle przejechal...
To jest ten sam mąż, który płaci alimenty na byłą pierwszą żonę.
2000 na miesiąc.
Pewnie ta była żona już nazbierała na nowiusieńkie auto z salonu.
Faktycznie, to nie się co dziwić ![]()
To jest ten sam mąż, który płaci alimenty na byłą pierwszą żonę.
2000 na miesiąc.
Pewnie ta była żona już nazbierała na nowiusieńkie auto z salonu.
Akurat dowiedziałam się już jakiś czas temu że z tymi alimentami które on płaci swojej byłej żonie nie jest do końca tak czarno biało. Po prostu okazuje się że on miał dosyć duży dług u swojej byłej żony spowodowany tym że firmę rozwinął m.in. z pieniędzy swojej byłej żony (a raczej z działki która ona dla niego sprzedała) i tak jakoś mniej więcej się umówili że ona doskonale wie że ją zdradza, ale nie będzie mu robić żadnych problemów z odejściem pod warunkiem że zgodzi się na kwotę alimentów która ona chce. No i właśnie z tych 2000zł to tak naprawdę 1000zł to spłacana rata pożyczki (która miała być na 10 lat - dała mu 120tys zł) a drugie 1000zł to alimenty (chociaż ona tłumaczyła to odsetkami) zatem tak czysto teoretycznie po 10 latach jak on spłaci swoją byłą to alimenty powinny zostać obniżone do 1000zł (a właściwie tak mu przy rozwodzie obiecała). Niestety on z racji tego że chciał szybkiego rozwodu to na takie warunki się zgodził i sąd to przyklepał. Tyle dobrego że kwota jest stała więc i tak jest dewaluowana inflacja, już nawet teraz te 2tys zł jest warte mniej niż w chwili rozwodu, teraz powiedzmy jak za te 2 lata była żona zgodzi się obniżyć alimenty do 1tys zł to warte będą jeszcze mniej. Niby rozstali się w zgodzie, niby stosunki mają poprawne więc problemów nie powinna robić, a może uda się ją przekonać do całkowitej rezygnacji z alimentów jak zostanie ostatecznie spłacona. W końcu jej chodziło tylko o to żeby on jej oddał to co jemu dała na rozwój firmy. Jeżeli zostanie spłacona to wyjdzie na zero i już nie powinna od niego niczego żądać.
GloriaSoul napisał/a:To jest ten sam mąż, który płaci alimenty na byłą pierwszą żonę.
2000 na miesiąc.
Pewnie ta była żona już nazbierała na nowiusieńkie auto z salonu.Faktycznie, to nie się co dziwić
Akurat się dowiedziałam że te alimenty to spłata pożyczki i tyle.
GloriaSoul napisał/a:To jest ten sam mąż, który płaci alimenty na byłą pierwszą żonę.
2000 na miesiąc.
Pewnie ta była żona już nazbierała na nowiusieńkie auto z salonu.Akurat dowiedziałam się już jakiś czas temu że z tymi alimentami które on płaci swojej byłej żonie nie jest do końca tak czarno biało. Po prostu okazuje się że on miał dosyć duży dług u swojej byłej żony spowodowany tym że firmę rozwinął m.in. z pieniędzy swojej byłej żony (a raczej z działki która ona dla niego sprzedała) i tak jakoś mniej więcej się umówili że ona doskonale wie że ją zdradza, ale nie będzie mu robić żadnych problemów z odejściem pod warunkiem że zgodzi się na kwotę alimentów która ona chce. No i właśnie z tych 2000zł to tak naprawdę 1000zł to spłacana rata pożyczki (która miała być na 10 lat - dała mu 120tys zł) a drugie 1000zł to alimenty (chociaż ona tłumaczyła to odsetkami) zatem tak czysto teoretycznie po 10 latach jak on spłaci swoją byłą to alimenty powinny zostać obniżone do 1000zł (a właściwie tak mu przy rozwodzie obiecała). Niestety on z racji tego że chciał szybkiego rozwodu to na takie warunki się zgodził i sąd to przyklepał. Tyle dobrego że kwota jest stała więc i tak jest dewaluowana inflacja, już nawet teraz te 2tys zł jest warte mniej niż w chwili rozwodu, teraz powiedzmy jak za te 2 lata była żona zgodzi się obniżyć alimenty do 1tys zł to warte będą jeszcze mniej. Niby rozstali się w zgodzie, niby stosunki mają poprawne więc problemów nie powinna robić, a może uda się ją przekonać do całkowitej rezygnacji z alimentów jak zostanie ostatecznie spłacona. W końcu jej chodziło tylko o to żeby on jej oddał to co jemu dała na rozwój firmy. Jeżeli zostanie spłacona to wyjdzie na zero i już nie powinna od niego niczego żądać.
Oj mozesz sie srogo zdziwic.
Malo kto zrezygnowalby z darmowej kasy xd
Ale facet mnie nie sponsoruje, tutaj chodziło jedynie o zakup samochodu który on sam dobrowolnie obiecał kupić i tyle.
Obiecał, ale nie miałaś wpływu na to co kupuje?? Nie wyobrażam sobie jeździć jakimś przypadkowym samochodem. Dla mnie samochód to jest ważny zakup i musi być taki, żebym jak już wsiądę, to się w nim czuła po prostu komfortowo. Musi też dobrze się prowadzić i równie dobrze wyglądać. No nie ma takiej opcji, żeby ktoś za mnie mógł zdecydować, jeśli to ja mam być właścicielem i głównym użytkownikiem.
Akurat się dowiedziałam że te alimenty to spłata pożyczki i tyle.
Fajne macie małżeństwo - co jakiś czas niespodzianki ![]()
katrin890890 napisał/a:Ale facet mnie nie sponsoruje, tutaj chodziło jedynie o zakup samochodu który on sam dobrowolnie obiecał kupić i tyle.
Obiecał, ale nie miałaś wpływu na to co kupuje?? Nie wyobrażam sobie jeździć jakimś przypadkowym samochodem. Dla mnie samochód to jest ważny zakup i musi być taki, żebym jak już wsiądę, to się w nim czuła po prostu komfortowo. Musi też dobrze się prowadzić i równie dobrze wyglądać. No nie ma takiej opcji, żeby ktoś za mnie mógł zdecydować, jeśli to ja mam być właścicielem i głównym użytkownikiem.
katrin890890 napisał/a:Akurat się dowiedziałam że te alimenty to spłata pożyczki i tyle.
Fajne macie małżeństwo - co jakiś czas niespodzianki
To "dobrowolnie" pewnie wyglądało tak że cały czas mu podbierała auto (niczym własne), możliwe że nawet coś w aucie zarżnęła (dodajmy do tego prawdopodobne wielkie jęczenie gdy facet nie chciał czy nie mógł udostępnić jej samochodu), a jak facet zaczął już się denerwować, to rzuciła mu aluzję w stylu "gdybym miała własne auto", przy czym oczywiście nie podjęła najmniejszego ruchu w celu kupienia tego auta za własną kasę, a jedynie patrzy na niego. No to jej kupił ![]()
Priscilla napisał/a:katrin890890 napisał/a:Ale facet mnie nie sponsoruje, tutaj chodziło jedynie o zakup samochodu który on sam dobrowolnie obiecał kupić i tyle.
Obiecał, ale nie miałaś wpływu na to co kupuje?? Nie wyobrażam sobie jeździć jakimś przypadkowym samochodem. Dla mnie samochód to jest ważny zakup i musi być taki, żebym jak już wsiądę, to się w nim czuła po prostu komfortowo. Musi też dobrze się prowadzić i równie dobrze wyglądać. No nie ma takiej opcji, żeby ktoś za mnie mógł zdecydować, jeśli to ja mam być właścicielem i głównym użytkownikiem.
katrin890890 napisał/a:Akurat się dowiedziałam że te alimenty to spłata pożyczki i tyle.
Fajne macie małżeństwo - co jakiś czas niespodzianki
To "dobrowolnie" pewnie wyglądało tak że cały czas mu podbierała auto (niczym własne), możliwe że nawet coś w aucie zarżnęła (dodajmy do tego prawdopodobne wielkie jęczenie gdy facet nie chciał czy nie mógł udostępnić jej samochodu), a jak facet zaczął już się denerwować, to rzuciła mu aluzję w stylu "gdybym miała własne auto", przy czym oczywiście nie podjęła najmniejszego ruchu w celu kupienia tego auta za własną kasę, a jedynie patrzy na niego. No to jej kupił
No są małżeństwem, wiesz? Więc niezbyt podbierała, tylko raczej korzystała z tego, co mają. No i skoro pojawiła się potrzeba posiadania dwóch aut, to kupił drugie auto. Średnio miała zapewne opcję kupienia auta za własną kasez skoro kasa jest wspólna.
Ja trochę nie rozumiem jęczenia, u nas spokojnie da się kupić auto za 5k, ktore nie jest trumną na kółkach i normalnie nadaje się do bezpiecznego poruszania się na drodze.
katrin890890 napisał/a:Chodzi o to że do tej pory bardzo często korzystałam z samochodu męża, niestety teraz jest to niemożliwe ponieważ mąż zdecydowanie częściej z tego samochodu korzysta. Zatem mąż obiecał mi że jakiś samochód mi kupi. No i problem polega na tym że mąż kupił mi samochód za...5tys zł. Oczywiście to nie jest tak że jestem jakaś wybredna i że oczekiwałam że kupi samochód za 100tys zł, no ale prezent w postaci samochodu który swoje lata ma za 5tys zł ? I to nie jest tak że nie było go stać na lepszy, bo oczywiście kupić coś lepszego chociaż za 10-15tys zł to dla niego nie byłby żaden problem, a tutaj widać że bardzo mocno oszczędzał.
Oczywiście, że tak, czułabym się zniesmaczona. Mało tego. Kupno żonie samochodu za 5 tys. to zamiar, i to bezpośredni, popełniania zabójstwa i to jeszcze ze szczególnym okrucieństwem. Zgłosiłabym ten przypadek na policję. Sądzę, że mąż ma kochankę i Ciebie chce się w ten sposób pozbyć.
A mógłby jej kupić używany rower.
Może by jego nie zezłomowała na pierwszym zakręcie.
katrin890890 napisał/a:Chodzi o to że do tej pory bardzo często korzystałam z samochodu męża, niestety teraz jest to niemożliwe ponieważ mąż zdecydowanie częściej z tego samochodu korzysta. Zatem mąż obiecał mi że jakiś samochód mi kupi. No i problem polega na tym że mąż kupił mi samochód za...5tys zł. Oczywiście to nie jest tak że jestem jakaś wybredna i że oczekiwałam że kupi samochód za 100tys zł, no ale prezent w postaci samochodu który swoje lata ma za 5tys zł ? I to nie jest tak że nie było go stać na lepszy, bo oczywiście kupić coś lepszego chociaż za 10-15tys zł to dla niego nie byłby żaden problem, a tutaj widać że bardzo mocno oszczędzał.
Oczywiście, że tak, czułabym się zniesmaczona. Mało tego. Kupno żonie samochodu za 5 tys. to zamiar, i to bezpośredni, popełniania zabójstwa i to jeszcze ze szczególnym okrucieństwem. Zgłosiłabym ten przypadek na policję. Sądzę, że mąż ma kochankę i Ciebie chce się w ten sposób pozbyć.
Nie zauważyłem wcześniej, ale kciuk w górę za bardzo smakowity kawałek ironii w tym poście ![]()
Nowe_otwarcie napisał/a:Priscilla napisał/a:Obiecał, ale nie miałaś wpływu na to co kupuje?? Nie wyobrażam sobie jeździć jakimś przypadkowym samochodem. Dla mnie samochód to jest ważny zakup i musi być taki, żebym jak już wsiądę, to się w nim czuła po prostu komfortowo. Musi też dobrze się prowadzić i równie dobrze wyglądać. No nie ma takiej opcji, żeby ktoś za mnie mógł zdecydować, jeśli to ja mam być właścicielem i głównym użytkownikiem.
Fajne macie małżeństwo - co jakiś czas niespodzianki
To "dobrowolnie" pewnie wyglądało tak że cały czas mu podbierała auto (niczym własne), możliwe że nawet coś w aucie zarżnęła (dodajmy do tego prawdopodobne wielkie jęczenie gdy facet nie chciał czy nie mógł udostępnić jej samochodu), a jak facet zaczął już się denerwować, to rzuciła mu aluzję w stylu "gdybym miała własne auto", przy czym oczywiście nie podjęła najmniejszego ruchu w celu kupienia tego auta za własną kasę, a jedynie patrzy na niego. No to jej kupił
No są małżeństwem, wiesz? Więc niezbyt podbierała, tylko raczej korzystała z tego, co mają. No i skoro pojawiła się potrzeba posiadania dwóch aut, to kupił drugie auto. Średnio miała zapewne opcję kupienia auta za własną kasez skoro kasa jest wspólna.
Ja trochę nie rozumiem jęczenia, u nas spokojnie da się kupić auto za 5k, ktore nie jest trumną na kółkach i normalnie nadaje się do bezpiecznego poruszania się na drodze.
5 koła to dość słabo wyposażony 20-letni Yaris, tak dla zobrazowania. Na miasto powinien się nadać.
Co do reszty... no niby jest jego żoną, ale bardzo dobrze dała nam się poznać w jej jedynym jak dotąd wcześniejszym wątku. Wiem w jakich okolicznościach została tą żoną i praktycznie można mieć pewność że przy spiknieciu się tych dwojga u niej pracowała głową, a u niego jedynie główka ( ta mniejsza), poza tym.babka ma zwyczaj zbyt intensywnego zaglądania do kieszeni męża i wypominania jego wydatków, przy jednoczesnym zupełnym niezwracaniu uwagi na swoje wpływy do wspólnego budżetu (zupełnie jak ten gość aresztowany w czasie poprzedniego systemu "za komunizm", który pracował wedle ochoty, a brał wedlug potrzeb). I jak ją czytam, to aż mam ochotę jej odpisać jak tu odpisuję ![]()
Lady Loka napisał/a:Nowe_otwarcie napisał/a:To "dobrowolnie" pewnie wyglądało tak że cały czas mu podbierała auto (niczym własne), możliwe że nawet coś w aucie zarżnęła (dodajmy do tego prawdopodobne wielkie jęczenie gdy facet nie chciał czy nie mógł udostępnić jej samochodu), a jak facet zaczął już się denerwować, to rzuciła mu aluzję w stylu "gdybym miała własne auto", przy czym oczywiście nie podjęła najmniejszego ruchu w celu kupienia tego auta za własną kasę, a jedynie patrzy na niego. No to jej kupił
No są małżeństwem, wiesz? Więc niezbyt podbierała, tylko raczej korzystała z tego, co mają. No i skoro pojawiła się potrzeba posiadania dwóch aut, to kupił drugie auto. Średnio miała zapewne opcję kupienia auta za własną kasez skoro kasa jest wspólna.
Ja trochę nie rozumiem jęczenia, u nas spokojnie da się kupić auto za 5k, ktore nie jest trumną na kółkach i normalnie nadaje się do bezpiecznego poruszania się na drodze.
5 koła to dość słabo wyposażony 20-letni Yaris, tak dla zobrazowania. Na miasto powinien się nadać.
Co do reszty... no niby jest jego żoną, ale bardzo dobrze dała nam się poznać w jej jedynym jak dotąd wcześniejszym wątku. Wiem w jakich okolicznościach została tą żoną i praktycznie można mieć pewność że przy spiknieciu się tych dwojga u niej pracowała głową, a u niego jedynie główka ( ta mniejsza), poza tym.babka ma zwyczaj zbyt intensywnego zaglądania do kieszeni męża i wypominania jego wydatków, przy jednoczesnym zupełnym niezwracaniu uwagi na swoje wpływy do wspólnego budżetu (zupełnie jak ten gość aresztowany w czasie poprzedniego systemu "za komunizm", który pracował wedle ochoty, a brał wedlug potrzeb). I jak ją czytam, to aż mam ochotę jej odpisać jak tu odpisuję
No facetowi widać pasuje ![]()
Nowe_otwarcie napisał/a:Lady Loka napisał/a:No są małżeństwem, wiesz? Więc niezbyt podbierała, tylko raczej korzystała z tego, co mają. No i skoro pojawiła się potrzeba posiadania dwóch aut, to kupił drugie auto. Średnio miała zapewne opcję kupienia auta za własną kasez skoro kasa jest wspólna.
Ja trochę nie rozumiem jęczenia, u nas spokojnie da się kupić auto za 5k, ktore nie jest trumną na kółkach i normalnie nadaje się do bezpiecznego poruszania się na drodze.
5 koła to dość słabo wyposażony 20-letni Yaris, tak dla zobrazowania. Na miasto powinien się nadać.
Co do reszty... no niby jest jego żoną, ale bardzo dobrze dała nam się poznać w jej jedynym jak dotąd wcześniejszym wątku. Wiem w jakich okolicznościach została tą żoną i praktycznie można mieć pewność że przy spiknieciu się tych dwojga u niej pracowała głową, a u niego jedynie główka ( ta mniejsza), poza tym.babka ma zwyczaj zbyt intensywnego zaglądania do kieszeni męża i wypominania jego wydatków, przy jednoczesnym zupełnym niezwracaniu uwagi na swoje wpływy do wspólnego budżetu (zupełnie jak ten gość aresztowany w czasie poprzedniego systemu "za komunizm", który pracował wedle ochoty, a brał wedlug potrzeb). I jak ją czytam, to aż mam ochotę jej odpisać jak tu odpisuję
No facetowi widać pasuje
Jak widać nie na tyle by był skłonny inwestować w jej auto więcej.niz 5 koła... co może też i świadczyć że autorka raźno się huśta na mocno spróchnialej gałęzi ![]()
Lady Loka napisał/a:Nowe_otwarcie napisał/a:5 koła to dość słabo wyposażony 20-letni Yaris, tak dla zobrazowania. Na miasto powinien się nadać.
Co do reszty... no niby jest jego żoną, ale bardzo dobrze dała nam się poznać w jej jedynym jak dotąd wcześniejszym wątku. Wiem w jakich okolicznościach została tą żoną i praktycznie można mieć pewność że przy spiknieciu się tych dwojga u niej pracowała głową, a u niego jedynie główka ( ta mniejsza), poza tym.babka ma zwyczaj zbyt intensywnego zaglądania do kieszeni męża i wypominania jego wydatków, przy jednoczesnym zupełnym niezwracaniu uwagi na swoje wpływy do wspólnego budżetu (zupełnie jak ten gość aresztowany w czasie poprzedniego systemu "za komunizm", który pracował wedle ochoty, a brał wedlug potrzeb). I jak ją czytam, to aż mam ochotę jej odpisać jak tu odpisuję
No facetowi widać pasuje
Jak widać nie na tyle by był skłonny inwestować w jej auto więcej.niz 5 koła... co może też i świadczyć że autorka raźno się huśta na mocno spróchnialej gałęzi
Pytanie, jaką wartośc ma to auto, ktorym jeździli do tej pory ![]()
Nie bronię żadnej ze stron, dziwny uklad mają.
Rozumiem takie powiedzenie "weź mi kup", bo ja jak się na czyms nie znam to tez męża proszę, ale wtedy nie narzekam na to, co kupi. Albo następnym razem kupuję sama, jezeli uważam, że on kupił złe.
Autorka ma ciagle jakieś wąty o wszystko, każdą złotówke wylicza, dziwne go wszystko.
Nowe_otwarcie napisał/a:Lady Loka napisał/a:No facetowi widać pasuje
Jak widać nie na tyle by był skłonny inwestować w jej auto więcej.niz 5 koła... co może też i świadczyć że autorka raźno się huśta na mocno spróchnialej gałęzi
Pytanie, jaką wartośc ma to auto, ktorym jeździli do tej pory
Nie bronię żadnej ze stron, dziwny uklad mają.
Rozumiem takie powiedzenie "weź mi kup", bo ja jak się na czyms nie znam to tez męża proszę, ale wtedy nie narzekam na to, co kupi. Albo następnym razem kupuję sama, jezeli uważam, że on kupił złe.Autorka ma ciagle jakieś wąty o wszystko, każdą złotówke wylicza, dziwne go wszystko.
Może nie dość jasno to ujalem. Pisząc że autorka " raźno buja się na sprochnialej galezi" miałem na myśli że (zwłaszcza po jej pamiętnych jazdach o to co gość przelewał żonie, a co okazało się spłatą dlugu; bo zakładam, że jemu też ciosala o to kołki na glowie) facet może już być blisko (bliżej niż ona sadzi) granicy, po przekroczeniu której dojdzie do wniosku że babka przegięła i... możliwe że to autko to już to pierwsze "pękniecie", które powinno dać jej do myślenia (ten samochód może być nawet dla niej - w rozumieniu piłkarskim- żółtą kartką, której ona jeszcze za bardzo nie rozumie).
65 2024-01-27 14:48:14 Ostatnio edytowany przez rossanka (2024-01-27 14:48:23)
Chodzi o to że do tej pory bardzo często korzystałam z samochodu męża, niestety teraz jest to niemożliwe ponieważ mąż zdecydowanie częściej z tego samochodu korzysta. Zatem mąż obiecał mi że jakiś samochód mi kupi. No i problem polega na tym że mąż kupił mi samochód za...5tys zł. Oczywiście to nie jest tak że jestem jakaś wybredna i że oczekiwałam że kupi samochód za 100tys zł, no ale prezent w postaci samochodu który swoje lata ma za 5tys zł ? I to nie jest tak że nie było go stać na lepszy, bo oczywiście kupić coś lepszego chociaż za 10-15tys zł to dla niego nie byłby żaden problem, a tutaj widać że bardzo mocno oszczędzał.
Jest wyjście, niech Ci da te 5 tys, które obiecał, dołóż sobie 25 tys i za 30 tys coś sobie już kupisz.