netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje

151 odpowiedzi10 551 wyświetleńzałożony przez Cryos2, 15.08.2023

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 152 ]

66 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2023-08-17 11:48:16)

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
Szeptuch napisał/a:

Bo mam wrażenie, że związek , a już zwłaszcza małżeństwo, zamiast wspierać do tego , aby wyglądać świetnie i rozwijać się jako człowiek.
U bardzo dużego grona ludzi ( większości?) Dają pozwolenie na to, aby się zapuszczać, tak fizycznie jak i psychicznie.
A potem płacz i lament bo facetowi nie staje, przez to co wyprawiał z swoim ciałem. Albo owy facet nie chce nawet patrzeć na swoją żonę, bo ta wygląda jak świnia. Albo żoną chce rozwodu, bo życie u spoconego wiecznie pijaka , nie jest czymś o czym śniła

Wiesz co Szeptuch, ten fragment dał mi do myślenia, tym bardziej że opisuje powszechne zjawisko. A nawet więcej: zacząłem się poważnie zastanawiać, czy ta kwestia czasem nie stoi u źródeł innego, też bardzo piwszechnego i często pojawiającego się tu problemu: mam tu na myśli częsty tutejszy temat pt. "Mój facet nie rwie się do ślubu". Możliwe że w wielu przypadkach partnerka już w danej chwili jest dla swojego faceta "na styk"  i nie ma już tego marginesu wyglądowo-zachowaniowego (czyli nawet niewielka zmiana in minus będzie już powodowała spadek do poziomu poniżej akceptowalnego). I prawdopobnie przyjmujemy niemal zz pewnik ze po slubie, po zaklepaniu bedzie tylko gorzej, a w pewnych wypadkach nie ma juz  z czego schodzic.Nie musi tu więc chodzić nawet o obawy przed większymi zobowiązaniami, choć faktem jest też że im laska wyżej się znajduje powyżej granicy akceptowalności, tym większa chce do działań na jej rzecz... wink

67

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
Nowe_otwarcie napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Bo mam wrażenie, że związek , a już zwłaszcza małżeństwo, zamiast wspierać do tego , aby wyglądać świetnie i rozwijać się jako człowiek.
U bardzo dużego grona ludzi ( większości?) Dają pozwolenie na to, aby się zapuszczać, tak fizycznie jak i psychicznie.
A potem płacz i lament bo facetowi nie staje, przez to co wyprawiał z swoim ciałem. Albo owy facet nie chce nawet patrzeć na swoją żonę, bo ta wygląda jak świnia. Albo żoną chce rozwodu, bo życie u spoconego wiecznie pijaka , nie jest czymś o czym śniła

Wiesz co Szeptuch, ten fragment dał mi do myślenia, tym bardziej że opisuje powszechne zjawisko. A nawet więcej: zacząłem się poważnie zastanawiać, czy ta kwestia czasem nie stoi u źródeł innego, też bardzo piwszechnego i często pojawiającego się tu problemu: mam tu na myśli częsty tutejszy temat pt. "Mój facet nie rwie się do ślubu". Możliwe że w wielu przypadkach partnerka już w danej chwili jest dla swojego faceta "na styk"  i nie ma już tego marginesu wyglądowo-zachowaniowego (czyli nawet niewielka zmiana in minus będzie już powodowała spadek do poziomu poniżej akceptowalnego). I prawdopobnie przyjmujemy niemal zz pewnik ze po slubie, po zaklepaniu bedzie tylko gorzej, a w pewnych wypadkach nie ma juz  z czego schodzic.Nie musi tu więc chodzić nawet o obawy przed większymi zobowiązaniami, choć faktem jest też że im laska wyżej się znajduje powyżej granicy akceptowalności, tym większa chce do działań na jej rzecz... wink

Opisujesz jakiś dziwny związek z rozsądku. "Akceptowalny wygląd", "na styk" - czysta kalkulacja - a przecież gdy czlowiek jest zakochany to ta druga osoba jak najpiękniejsza na świecie.

68

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
M!ri napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Bo mam wrażenie, że związek , a już zwłaszcza małżeństwo, zamiast wspierać do tego , aby wyglądać świetnie i rozwijać się jako człowiek.
U bardzo dużego grona ludzi ( większości?) Dają pozwolenie na to, aby się zapuszczać, tak fizycznie jak i psychicznie.
A potem płacz i lament bo facetowi nie staje, przez to co wyprawiał z swoim ciałem. Albo owy facet nie chce nawet patrzeć na swoją żonę, bo ta wygląda jak świnia. Albo żoną chce rozwodu, bo życie u spoconego wiecznie pijaka , nie jest czymś o czym śniła

Wiesz co Szeptuch, ten fragment dał mi do myślenia, tym bardziej że opisuje powszechne zjawisko. A nawet więcej: zacząłem się poważnie zastanawiać, czy ta kwestia czasem nie stoi u źródeł innego, też bardzo piwszechnego i często pojawiającego się tu problemu: mam tu na myśli częsty tutejszy temat pt. "Mój facet nie rwie się do ślubu". Możliwe że w wielu przypadkach partnerka już w danej chwili jest dla swojego faceta "na styk"  i nie ma już tego marginesu wyglądowo-zachowaniowego (czyli nawet niewielka zmiana in minus będzie już powodowała spadek do poziomu poniżej akceptowalnego). I prawdopobnie przyjmujemy niemal zz pewnik ze po slubie, po zaklepaniu bedzie tylko gorzej, a w pewnych wypadkach nie ma juz  z czego schodzic.Nie musi tu więc chodzić nawet o obawy przed większymi zobowiązaniami, choć faktem jest też że im laska wyżej się znajduje powyżej granicy akceptowalności, tym większa chce do działań na jej rzecz... wink

Opisujesz jakiś dziwny związek z rozsądku. "Akceptowalny wygląd", "na styk" - czysta kalkulacja - a przecież gdy czlowiek jest zakochany to ta druga osoba jak najpiękniejsza na świecie.

Piszesz o nastoletnim zauroczeniu (lub w niewiele starszym wieku). A zwłaszcza w obecnych czasach portali randkowych itp. takue coś będzie stanowiło coraz bardziej marginalny przypadek...

69

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
Nowe_otwarcie napisał/a:
M!ri napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Wiesz co Szeptuch, ten fragment dał mi do myślenia, tym bardziej że opisuje powszechne zjawisko. A nawet więcej: zacząłem się poważnie zastanawiać, czy ta kwestia czasem nie stoi u źródeł innego, też bardzo piwszechnego i często pojawiającego się tu problemu: mam tu na myśli częsty tutejszy temat pt. "Mój facet nie rwie się do ślubu". Możliwe że w wielu przypadkach partnerka już w danej chwili jest dla swojego faceta "na styk"  i nie ma już tego marginesu wyglądowo-zachowaniowego (czyli nawet niewielka zmiana in minus będzie już powodowała spadek do poziomu poniżej akceptowalnego). I prawdopobnie przyjmujemy niemal zz pewnik ze po slubie, po zaklepaniu bedzie tylko gorzej, a w pewnych wypadkach nie ma juz  z czego schodzic.Nie musi tu więc chodzić nawet o obawy przed większymi zobowiązaniami, choć faktem jest też że im laska wyżej się znajduje powyżej granicy akceptowalności, tym większa chce do działań na jej rzecz... wink

Opisujesz jakiś dziwny związek z rozsądku. "Akceptowalny wygląd", "na styk" - czysta kalkulacja - a przecież gdy czlowiek jest zakochany to ta druga osoba jak najpiękniejsza na świecie.

Piszesz o nastoletnim zauroczeniu (lub w niewiele starszym wieku). A zwłaszcza w obecnych czasach portali randkowych itp. takue coś będzie stanowiło coraz bardziej marginalny przypadek...

Mów za siebie. Z wieku nastoletniego dawno wyrosłam, a każdy mężczyzna którego pokochałam stawał się adonisem w moich oczach.

70

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
Nowe_otwarcie napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Bo mam wrażenie, że związek , a już zwłaszcza małżeństwo, zamiast wspierać do tego , aby wyglądać świetnie i rozwijać się jako człowiek.
U bardzo dużego grona ludzi ( większości?) Dają pozwolenie na to, aby się zapuszczać, tak fizycznie jak i psychicznie.
A potem płacz i lament bo facetowi nie staje, przez to co wyprawiał z swoim ciałem. Albo owy facet nie chce nawet patrzeć na swoją żonę, bo ta wygląda jak świnia. Albo żoną chce rozwodu, bo życie u spoconego wiecznie pijaka , nie jest czymś o czym śniła

Wiesz co Szeptuch, ten fragment dał mi do myślenia, tym bardziej że opisuje powszechne zjawisko. A nawet więcej: zacząłem się poważnie zastanawiać, czy ta kwestia czasem nie stoi u źródeł innego, też bardzo piwszechnego i często pojawiającego się tu problemu: mam tu na myśli częsty tutejszy temat pt. "Mój facet nie rwie się do ślubu". Możliwe że w wielu przypadkach partnerka już w danej chwili jest dla swojego faceta "na styk"  i nie ma już tego marginesu wyglądowo-zachowaniowego (czyli nawet niewielka zmiana in minus będzie już powodowała spadek do poziomu poniżej akceptowalnego). I prawdopobnie przyjmujemy niemal zz pewnik ze po slubie, po zaklepaniu bedzie tylko gorzej, a w pewnych wypadkach nie ma juz  z czego schodzic.Nie musi tu więc chodzić nawet o obawy przed większymi zobowiązaniami, choć faktem jest też że im laska wyżej się znajduje powyżej granicy akceptowalności, tym większa chce do działań na jej rzecz... wink

Wiesz, ja uznaje za uczciwe i normalne takie podejście:

Spotykamy sie rok, po tym roku czasu zamieszkujemy razem, po roku od wspólnego zamieszkania facet powinien sie oświadczyć ( choć zachęcam do tego i kobiety), w zależności czy ktoś organizuje jakieś wypasione wesele czy nie, po roku czy dwóch od zaręczyn powinien być ślub.

Jeżeli ktoś po 2 latach (rok "chodzenia ze sobą" i roku wspólnego mieszkania) nie jest pewien co do swojej partnerki, nie jest przekonany, czy będzie dobrą zona i matką to nie powinien jej sie oświadczać, tylko zakończyć ta relacje.
Widac po tematach tutaj, że te przechodzone związki, zawsze kończą sie źle, dla dwóch stron, po prostu zmarnowany czas i potencjał lat.
Jak ktos po 2 latach nie wie "czy to jest to" to znaczy ze na pewno to nie jest to.

71

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
M!ri napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
M!ri napisał/a:

Opisujesz jakiś dziwny związek z rozsądku. "Akceptowalny wygląd", "na styk" - czysta kalkulacja - a przecież gdy czlowiek jest zakochany to ta druga osoba jak najpiękniejsza na świecie.

Piszesz o nastoletnim zauroczeniu (lub w niewiele starszym wieku). A zwłaszcza w obecnych czasach portali randkowych itp. takue coś będzie stanowiło coraz bardziej marginalny przypadek...

Mów za siebie. Z wieku nastoletniego dawno wyrosłam, a każdy mężczyzna którego pokochałam stawał się adonisem w moich oczach.

No to widocznie obracasz się w środowiskach gdzie dostępne są setki wolnych facetów w twoim przedziale brania czy coś w tym stylu. Ja mam życie jakie mam, przez pracę i styl życia w ostatnich latach w zasadzie byłem skazany na portal (co już osłabia emocje) i szczerze mówiąc nie zakładam że kiedykolwiek trafi mnie uczucie na zasadzie 100%-owej, odbierającej rozum chemii.

72

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje

Serio , bo tak tu was czytam, myślicie, ze taki wykalkulowany związek sie uda na dłuższa metę?

Co w takim razie z tymi watkami, gdzie ludzie opisywali bo był ślub, ale z ich strony wielkiego zakochania nie było, ot taki zdrowy rozsądek, bo ona byla porządna i dobrze prowadziła dom i nie gruba była, a on dobrze zarabiał, nie pił i potrafił się ubrać, a za chwile okazuje się, ze tak się nie da życ albo i jedno z nich poznaje kogoś i to w tej osobie się zakochuje no i mamy rozwód.
Trche tu już siedze na forum, takich historii przez lata się uzbierało.

Powie ktoś, ze po wielkiej miłości też za pare lat może śladu nie być i moze być rozwód - tak, ale tego nie wiadomo na początku. Na dwoje babka wrózyla, albo przetrwaja razem kolejne 40 lat albo małżeństwo sie kiedyś skończy,\. a taki związek z rozsądku jedynie - nie słyszałam aby sie kiedykolwiek udało.

73

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
Szeptuch napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Bo mam wrażenie, że związek , a już zwłaszcza małżeństwo, zamiast wspierać do tego , aby wyglądać świetnie i rozwijać się jako człowiek.
U bardzo dużego grona ludzi ( większości?) Dają pozwolenie na to, aby się zapuszczać, tak fizycznie jak i psychicznie.
A potem płacz i lament bo facetowi nie staje, przez to co wyprawiał z swoim ciałem. Albo owy facet nie chce nawet patrzeć na swoją żonę, bo ta wygląda jak świnia. Albo żoną chce rozwodu, bo życie u spoconego wiecznie pijaka , nie jest czymś o czym śniła

Wiesz co Szeptuch, ten fragment dał mi do myślenia, tym bardziej że opisuje powszechne zjawisko. A nawet więcej: zacząłem się poważnie zastanawiać, czy ta kwestia czasem nie stoi u źródeł innego, też bardzo piwszechnego i często pojawiającego się tu problemu: mam tu na myśli częsty tutejszy temat pt. "Mój facet nie rwie się do ślubu". Możliwe że w wielu przypadkach partnerka już w danej chwili jest dla swojego faceta "na styk"  i nie ma już tego marginesu wyglądowo-zachowaniowego (czyli nawet niewielka zmiana in minus będzie już powodowała spadek do poziomu poniżej akceptowalnego). I prawdopobnie przyjmujemy niemal zz pewnik ze po slubie, po zaklepaniu bedzie tylko gorzej, a w pewnych wypadkach nie ma juz  z czego schodzic.Nie musi tu więc chodzić nawet o obawy przed większymi zobowiązaniami, choć faktem jest też że im laska wyżej się znajduje powyżej granicy akceptowalności, tym większa chce do działań na jej rzecz... wink

Wiesz, ja uznaje za uczciwe i normalne takie podejście:

Spotykamy sie rok, po tym roku czasu zamieszkujemy razem, po roku od wspólnego zamieszkania facet powinien sie oświadczyć ( choć zachęcam do tego i kobiety), w zależności czy ktoś organizuje jakieś wypasione wesele czy nie, po roku czy dwóch od zaręczyn powinien być ślub.

Jeżeli ktoś po 2 latach (rok "chodzenia ze sobą" i roku wspólnego mieszkania) nie jest pewien co do swojej partnerki, nie jest przekonany, czy będzie dobrą zona i matką to nie powinien jej sie oświadczać, tylko zakończyć ta relacje.
Widac po tematach tutaj, że te przechodzone związki, zawsze kończą sie źle, dla dwóch stron, po prostu zmarnowany czas i potencjał lat.
Jak ktos po 2 latach nie wie "czy to jest to" to znaczy ze na pewno to nie jest to.

Szeptuch, ja bym się zgodził z tym co piszesz, ale z jedną "gwiazdką": to wszystko prawda dla "pierwszego podejscia", a nie dla kogoś po przejściach, bo ten ktoś zupełnie inaczej już patrzy na życie. I jak ktoś ma za sobą kilkunastoletnie małżeństwo, to taki rok czy nawet dwa nie są tak długim czasem I dającym taką pewność jak u "debiutanta".

74

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
Szeptuch napisał/a:

Jeżeli ktoś po 2 latach (rok "chodzenia ze sobą" i roku wspólnego mieszkania) nie jest pewien co do swojej partnerki, nie jest przekonany, czy będzie dobrą zona i matką to nie powinien jej sie oświadczać, tylko zakończyć ta relacje.
Widac po tematach tutaj, że te przechodzone związki, zawsze kończą sie źle, dla dwóch stron, po prostu zmarnowany czas i potencjał lat.
Jak ktos po 2 latach nie wie "czy to jest to" to znaczy ze na pewno to nie jest to.

Niektórzy nie chcą żony i matki/męża i ojca.
Zwiazek trwający dwa lata gdy macie 17-24 lata to jest co innego niż związek gdy macie 35-40.
IMO lepiej być w "konkubinacie" latami, niż na łapu capu brac kogos za wczesnie a potem całe życie na siłe próbowac się "dotrzeć".
Mówisz o marnowaniu czau i potencjału. Ale kto marnuje czas? Jak obie strony są zadowolone z wolnego tempa to nikt niczego nie marnuje, nikomu nie dzieje się krzywda. Są ludzie którzy nie chcą mieć dziedzi, więc nie mają takiego ciśnienia na terminy.

75

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
rossanka napisał/a:

Serio , bo tak tu was czytam, myślicie, ze taki wykalkulowany związek sie uda na dłuższa metę?

Co w takim razie z tymi watkami, gdzie ludzie opisywali bo był ślub, ale z ich strony wielkiego zakochania nie było, ot taki zdrowy rozsądek, bo ona byla porządna i dobrze prowadziła dom i nie gruba była, a on dobrze zarabiał, nie pił i potrafił się ubrać, a za chwile okazuje się, ze tak się nie da życ albo i jedno z nich poznaje kogoś i to w tej osobie się zakochuje no i mamy rozwód.
Trche tu już siedze na forum, takich historii przez lata się uzbierało.

Powie ktoś, ze po wielkiej miłości też za pare lat może śladu nie być i moze być rozwód - tak, ale tego nie wiadomo na początku. Na dwoje babka wrózyla, albo przetrwaja razem kolejne 40 lat albo małżeństwo sie kiedyś skończy,\. a taki związek z rozsądku jedynie - nie słyszałam aby sie kiedykolwiek udało.

Ross, ale żeby dobrze ułożyć sobie życie trzeba kalkulować, gdyż kierowanie się tylko pożądaniem fizycznym, czyli uczuciem jest zwykłą głupota. To taka ruska ruletka.
Co z tego, że spotkalabys kogoś, w kim się zakochałaś, z wzajemnością oczywiście, jeśli ten człowiek nijak do Ciebie by nie pasował. Ty jesteś na przykład poukładana, pani porzadnicka, a facet jest Twoim przeciwieństwem.
Jak sądzisz, ile byś z nim wytrzymała? Jak długo on wytrzymałby z Tobą?
Bo miłość was połączyła?
Daj spokój.
Oprócz obdarzenia kogoś uczuciem musi działać także zwykły rozsądek, czyli kalkulacja.
Porządny pracowity człowiek wziął i zakochał się w latawicy stroniącej od prac domowych.
Utrzyma się taki związek?
A nawet jeśli, to naprawdę vwierzysz w to, że ten facet jest w czymś takim szczęśliwy?

Głupota jest kierowanie się w tych sprawach tylko miłością.
A zresztą czym jest ta miłość?
Istnieje w ogóle?

76

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Jeżeli ktoś po 2 latach (rok "chodzenia ze sobą" i roku wspólnego mieszkania) nie jest pewien co do swojej partnerki, nie jest przekonany, czy będzie dobrą zona i matką to nie powinien jej sie oświadczać, tylko zakończyć ta relacje.
Widac po tematach tutaj, że te przechodzone związki, zawsze kończą sie źle, dla dwóch stron, po prostu zmarnowany czas i potencjał lat.
Jak ktos po 2 latach nie wie "czy to jest to" to znaczy ze na pewno to nie jest to.

Niektórzy nie chcą żony i matki/męża i ojca.
Zwiazek trwający dwa lata gdy macie 17-24 lata to jest co innego niż związek gdy macie 35-40.
IMO lepiej być w "konkubinacie" latami, niż na łapu capu brac kogos za wczesnie a potem całe życie na siłe próbowac się "dotrzeć".
Mówisz o marnowaniu czau i potencjału. Ale kto marnuje czas? Jak obie strony są zadowolone z wolnego tempa to nikt niczego nie marnuje, nikomu nie dzieje się krzywda. Są ludzie którzy nie chcą mieć dziedzi, więc nie mają takiego ciśnienia na terminy.

Odnosze wrażenie, ze chodzi tu o sytuacje, gdy jedna strona oznajmia, że "nie wie czego chce" - a to zwykle oznacza, nie chcę związku z akurat Tobą, na poważnie.
Jesli n i ona wiedza, ze chcą żyć razem ale bez ślubu, ale akurat z ta osobą to nie ma sprawy.

77

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
ulle napisał/a:
rossanka napisał/a:

Serio , bo tak tu was czytam, myślicie, ze taki wykalkulowany związek sie uda na dłuższa metę?

Co w takim razie z tymi watkami, gdzie ludzie opisywali bo był ślub, ale z ich strony wielkiego zakochania nie było, ot taki zdrowy rozsądek, bo ona byla porządna i dobrze prowadziła dom i nie gruba była, a on dobrze zarabiał, nie pił i potrafił się ubrać, a za chwile okazuje się, ze tak się nie da życ albo i jedno z nich poznaje kogoś i to w tej osobie się zakochuje no i mamy rozwód.
Trche tu już siedze na forum, takich historii przez lata się uzbierało.

Powie ktoś, ze po wielkiej miłości też za pare lat może śladu nie być i moze być rozwód - tak, ale tego nie wiadomo na początku. Na dwoje babka wrózyla, albo przetrwaja razem kolejne 40 lat albo małżeństwo sie kiedyś skończy,\. a taki związek z rozsądku jedynie - nie słyszałam aby sie kiedykolwiek udało.

Ross, ale żeby dobrze ułożyć sobie życie trzeba kalkulować, gdyż kierowanie się tylko pożądaniem fizycznym, czyli uczuciem jest zwykłą głupota. To taka ruska ruletka.
Co z tego, że spotkalabys kogoś, w kim się zakochałaś, z wzajemnością oczywiście, jeśli ten człowiek nijak do Ciebie by nie pasował. Ty jesteś na przykład poukładana, pani porzadnicka, a facet jest Twoim przeciwieństwem.
Jak sądzisz, ile byś z nim wytrzymała? Jak długo on wytrzymałby z Tobą?
Bo miłość was połączyła?
Daj spokój.
Oprócz obdarzenia kogoś uczuciem musi działać także zwykły rozsądek, czyli kalkulacja.
Porządny pracowity człowiek wziął i zakochał się w latawicy stroniącej od prac domowych.
Utrzyma się taki związek?
A nawet jeśli, to naprawdę vwierzysz w to, że ten facet jest w czymś takim szczęśliwy?

Głupota jest kierowanie się w tych sprawach tylko miłością.
A zresztą czym jest ta miłość?
Istnieje w ogóle?

Opisałaś własnie zdrowy związek, czyli i zakochanie i miłośc i rozsądek (bo co na przykład po związku z osobą, która okazuje sie być mężatką, czy żonatym i ani myśli brać rozwód?, Albo związek z nałogowcem czy przemocowcem alboz borderką czy kobietą odstawiającą ostre jazdy - tu już sie włacza kalkuacja, przeciez to normalne i o tym mówimy).

la mnie związek z rozsądku, to związek, w którym nie było nigdy ani na pocztku znajomości, ani potem zauroczenia, zadnej miłości, ale osoba boi sie być sama i chce się związać z kimś, a że ten ktoś nie kradnie, nie pije, jest wolny, pracuje, w miare inteligentny , - wchodzi to na zasadzie takie bliższe kumplowtwo. Oczywiscie brak jest fizycznego porządania, ono sie nigdy nie narodziło, ale sek uprawia bo tak trzeba w związku, tłumacząc sobie, że seks nie jest najważniejszy, liczy sie opieka, zaradność, inteligencja i przyjaźn.

Jeśli ktoś się zakocha i chce wziać przykładowo ślub z tą osobą, ale zwraca też uwagę na to, czy druga osoba nie ma  wadtypu (np jest agresywny jak sobie popije i wtedy bije, ale jak jest trzeźwy to złoty człowiek) - to dla mnie jest właśnie normalna sytuacja.
ale jeśli ktoś nie chce być z tą osobą, nie chce z nią sypiać, ale rozsądek podpowiada mu, że musi sie z nią związać, aby nie być samemu, bo w sumie i pracę ma i nie jest kryminalistą, nie jest agresywny, chodzi do kościoła, potrafi porozmawiać o historii, uprać, ugotować  i jest wolny - to jest dla mnie związek z rozsądku, dla mnie nie do przyjęcia.

78 Ostatnio edytowany przez ulle (2023-08-17 13:33:00)

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
rossanka napisał/a:
ulle napisał/a:
rossanka napisał/a:

Serio , bo tak tu was czytam, myślicie, ze taki wykalkulowany związek sie uda na dłuższa metę?

Co w takim razie z tymi watkami, gdzie ludzie opisywali bo był ślub, ale z ich strony wielkiego zakochania nie było, ot taki zdrowy rozsądek, bo ona byla porządna i dobrze prowadziła dom i nie gruba była, a on dobrze zarabiał, nie pił i potrafił się ubrać, a za chwile okazuje się, ze tak się nie da życ albo i jedno z nich poznaje kogoś i to w tej osobie się zakochuje no i mamy rozwód.
Trche tu już siedze na forum, takich historii przez lata się uzbierało.

Powie ktoś, ze po wielkiej miłości też za pare lat może śladu nie być i moze być rozwód - tak, ale tego nie wiadomo na początku. Na dwoje babka wrózyla, albo przetrwaja razem kolejne 40 lat albo małżeństwo sie kiedyś skończy,\. a taki związek z rozsądku jedynie - nie słyszałam aby sie kiedykolwiek udało.

Ross, ale żeby dobrze ułożyć sobie życie trzeba kalkulować, gdyż kierowanie się tylko pożądaniem fizycznym, czyli uczuciem jest zwykłą głupota. To taka ruska ruletka.
Co z tego, że spotkalabys kogoś, w kim się zakochałaś, z wzajemnością oczywiście, jeśli ten człowiek nijak do Ciebie by nie pasował. Ty jesteś na przykład poukładana, pani porzadnicka, a facet jest Twoim przeciwieństwem.
Jak sądzisz, ile byś z nim wytrzymała? Jak długo on wytrzymałby z Tobą?
Bo miłość was połączyła?
Daj spokój.
Oprócz obdarzenia kogoś uczuciem musi działać także zwykły rozsądek, czyli kalkulacja.
Porządny pracowity człowiek wziął i zakochał się w latawicy stroniącej od prac domowych.
Utrzyma się taki związek?
A nawet jeśli, to naprawdę vwierzysz w to, że ten facet jest w czymś takim szczęśliwy?

Głupota jest kierowanie się w tych sprawach tylko miłością.
A zresztą czym jest ta miłość?
Istnieje w ogóle?

Opisałaś własnie zdrowy związek, czyli i zakochanie i miłośc i rozsądek (bo co na przykład po związku z osobą, która okazuje sie być mężatką, czy żonatym i ani myśli brać rozwód?, Albo związek z nałogowcem czy przemocowcem alboz borderką czy kobietą odstawiającą ostre jazdy - tu już sie włacza kalkuacja, przeciez to normalne i o tym mówimy).

la mnie związek z rozsądku, to związek, w którym nie było nigdy ani na pocztku znajomości, ani potem zauroczenia, zadnej miłości, ale osoba boi sie być sama i chce się związać z kimś, a że ten ktoś nie kradnie, nie pije, jest wolny, pracuje, w miare inteligentny , - wchodzi to na zasadzie takie bliższe kumplowtwo. Oczywiscie brak jest fizycznego porządania, ono sie nigdy nie narodziło, ale sek uprawia bo tak trzeba w związku, tłumacząc sobie, że seks nie jest najważniejszy, liczy sie opieka, zaradność, inteligencja i przyjaźn.

Jeśli ktoś się zakocha i chce wziać przykładowo ślub z tą osobą, ale zwraca też uwagę na to, czy druga osoba nie ma  wadtypu (np jest agresywny jak sobie popije i wtedy bije, ale jak jest trzeźwy to złoty człowiek) - to dla mnie jest właśnie normalna sytuacja.
ale jeśli ktoś nie chce być z tą osobą, nie chce z nią sypiać, ale rozsądek podpowiada mu, że musi sie z nią związać, aby nie być samemu, bo w sumie i pracę ma i nie jest kryminalistą, nie jest agresywny, chodzi do kościoła, potrafi porozmawiać o historii, uprać, ugotować  i jest wolny - to jest dla mnie związek z rozsądku, dla mnie nie do przyjęcia.


No zgadzam się z Tobą. Musi pojawić się jakieś zauroczenie, pociąg fizyczny, bo bez tego ani rusz.
Niemniej jednak głupota byłoby kierowanie się tylko uczuciami. Należy włączyć także rozum, gdyż czasem miłość nie wystarczy.

Na filmach mówią " kocham Cię, ale to za mało, więc sorry, żegnam".

Ja tej miłości tak się w życiu najadłam, że uwierz mi, ale na samą myśl aż mną wstrząsa.
Wierzę natomiast w przyjaźń, w porozumienie dusz oraz w to, że dane osoby bardzo się lubią. Znają się jak łyse konie, rozmawiają na tej samej fali itd
O tak, coś takiego bardzo by mi odpowiadało, chociaż miałabym problem z podjęciem decyzji o wspólnym zamieszkaniu.
Wierzę jednak że na takich fundamentach można zbudować coś cudownego.
Gdybym miała szczęście mieć takiego przyjaciela, to myślę, że bez wahania mogłabym oddać mu nawet nerkę.

Jednak tak o spotkać kogoś i po prostu się zakochać, to w moim przypadku nierealne.

79 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2023-08-17 13:38:53)

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
JohnyBravo777 napisał/a:

Widze, ze jak mnie nie ma to moge liczyc na Ciebie Magdalena, ze wytlumaczysz - dzieki xD

Do usług :-P


Duzo w nim leku a ten lek przelewa na druga osobe poprzez krytyke i brak docenienia malych postepow, przez co jego partnerka wpada w jeszcze glebsza depresje i uzaleznienie.
I partnerka ma racje gdy mowi, ze to jego wina.
Natomiast to ze on taki jest to znowu wina kogos innego i tak dalej... i on tez potrzebuje pomocy bo sam z tego nie wyjdzie.

Zgoda co do tego, że jest akcja i jest reakcja. Ale różni ludzie różnie reagują, np. jestem fanką intensywnego wysiłku i chociaż aktualnie z uwagi na mój stan musiałam z tak intensywnej aktywności zrezygnować, to partner, który też lubi aktywność tylko mnie nakręca. Myślę, że kogoś jeszcze innego, mógłby partner pokroju autora po prostu zniechęcić do kontynuowania z nim relacji, bo jak ktoś lubi spędzać czas na biernym siedzeniu i objadaniu się oraz ceni sobie spokój, a partner jęczy koło ucha, żeby się ruszać, to po co kontynuować relację. Itd. Itp. Wiesz, o co chodzi ;-)
Nic się nie dzieje bez przyczyny (możemy nazwać to: winy), ale ludzie mają wybór. Muszą to sobie tylko uświadomić. Autor właśnie sobie uświadomił, że związał się z niewłaściwą osobę i zamierza tę sytuację wyprostować.

80

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
rossanka napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Jeżeli ktoś po 2 latach (rok "chodzenia ze sobą" i roku wspólnego mieszkania) nie jest pewien co do swojej partnerki, nie jest przekonany, czy będzie dobrą zona i matką to nie powinien jej sie oświadczać, tylko zakończyć ta relacje.
Widac po tematach tutaj, że te przechodzone związki, zawsze kończą sie źle, dla dwóch stron, po prostu zmarnowany czas i potencjał lat.
Jak ktos po 2 latach nie wie "czy to jest to" to znaczy ze na pewno to nie jest to.

Niektórzy nie chcą żony i matki/męża i ojca.
Zwiazek trwający dwa lata gdy macie 17-24 lata to jest co innego niż związek gdy macie 35-40.
IMO lepiej być w "konkubinacie" latami, niż na łapu capu brac kogos za wczesnie a potem całe życie na siłe próbowac się "dotrzeć".
Mówisz o marnowaniu czau i potencjału. Ale kto marnuje czas? Jak obie strony są zadowolone z wolnego tempa to nikt niczego nie marnuje, nikomu nie dzieje się krzywda. Są ludzie którzy nie chcą mieć dziedzi, więc nie mają takiego ciśnienia na terminy.

Odnosze wrażenie, ze chodzi tu o sytuacje, gdy jedna strona oznajmia, że "nie wie czego chce" - a to zwykle oznacza, nie chcę związku z akurat Tobą, na poważnie.
Jesli n i ona wiedza, ze chcą żyć razem ale bez ślubu, ale akurat z ta osobą to nie ma sprawy.

Jasne, jeśli MY wiemy ze chcemy konkretnych zobowiązań to nie ma co marnować czasu smile

81

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
Cryos2 napisał/a:
szeptem napisał/a:

Autorze, a potrafisz na tę chwilę cokolwiek pozytywnego o swojej dziewczynie powiedzieć? Kochasz ją w ogóle?
Jeśli odpowiedzi są negatywne, sytuacja jest jasna, należy się rozstać, i to jak najprędzej, jeszcze przed sobotnią imprezą (po co zachowywać pozory?).
Wygląda mi że nie dobraliście się, Ty potrzebujesz kogoś bardziej aktywnego, a ona odwrotnie - faceta, który będzie z nią leżał i wcinał chipsy przed telewizorem. Jest mnóstwo osób obu rodzajów, po prostu wystarczy ich poszukać - warto! smile
I zwróć jej pieniądze. Nie musisz od razu, ale np. w ratach, już nie będac razem, jeśli Cię nie stać. Ale zrób to.

Kilka rzeczy z całą pewnością dobrych o niej można powiedzieć, ale czy kocham, to nie wiem, zależy jak ktoś interpretuje miłość

Owszem, każdy interpretuje miłość po swojemu, ale w ramach tej własnej interpretacji raczej wygląda na to, że jej nie kochasz, bo w przeciwnym razie byś nie miał wątpliwości. Zresztą, z całego opisu widać, że wy oboje do siebie nie pasujecie. Zawsze będzie tak, że dla któregoś z was wspólne bycie będzie bardziej, lub mniej irytującym kompromisem. I po co to ? Jesteś z nią raczej z "zasiedzenia" i przyzwyczajenia. Bo Ci kiedyś pomogła, bo jej rodzina Cię lubi itd. Ale nie dla niej samej jaka jest.
Odpuście sobie, bo nic z tego nie będzie. Przymuszanie jej do zmiany na Twoją modłę, to nie jest droga do sukcesu.

82

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
MagdaLena1111 napisał/a:

Duzo w nim leku a ten lek przelewa na druga osobe poprzez krytyke i brak docenienia malych postepow, przez co jego partnerka wpada w jeszcze glebsza depresje i uzaleznienie.
I partnerka ma racje gdy mowi, ze to jego wina.
Natomiast to ze on taki jest to znowu wina kogos innego i tak dalej... i on tez potrzebuje pomocy bo sam z tego nie wyjdzie.

Zgoda co do tego, że jest akcja i jest reakcja.

A ja myśle że 90% postów Johnego to jest rekompensacja.

Alkoholicy po wyjściu z nałogu najczesciej zostaja abstynentami. Nie wypiją sobie piwa w weekend, nie zamówią wina do kolacji(przyjemności całkiem fajne i niewinne dla osób które nie były nigdy uzależnione od alkoholu) bo dla nich to wyzwalacz żeby wpaśc w ciąg. Przez to że przegieli w strone alkoholu, muszą przez reszte życia rekompensowac sobie odchyłem w przeciwną strone. Ex alkoholicy odliczją dni w abstynencji i nawet świetują rocznice, miesięcznice i inne kamienie milowe bez procentów. Celebrują coś co dla normalnych ludzi jest normalna czescia życia.

Ja u Johnego wyczuwam coś podobnego w sprawach wierności, małżenstw, poświęcania się dla związku. Nie wiem co on, albo jego żona, albo jego poprzedie partnerki przeskrobali (ktoś kogos zdradził? ktoś długo nie przyjmował oświadczyn? ktoś odrzucil oświadczyny johnego? Ktos komuś wybaczył jakieś duże przeginanie i ciągle podkreśla że ten związek to duuuuze poświęcenie z jego strony?), ale ja widzę w nim osobę która ma obsesje, żeby budować, utrwalać, podtrzymywac więzi emocjonalne dużym kosztem i zupełnie ignorować sprawy które dla normalnych ludzi są też wazne (kompatybilność seksualna, pożądanie, wygląd, ciało partnera, kwestie finansowe, zainteresowania, styl życia). W większości postów w których młodzi ludzie piszą o swoich rozterkach z dopasowaniem do partnera i zastanawiają się czy zerwac wyskakuje Johny z jego filozofią szcześcia i poświęcenia i udziela prawie zawsze rad żeby reanimowac często martwy już związek ignorując przy tym to że jest sie w nim niezbyt szczesliwym. Każdy, nawet bardzo młodzi ludzie którzy nie sa gotowi do żeniaczki, zostaje zganiony przez Johnego jako zupełnie niedojrzały. Każdy musi pracowac i wysilać się zeby być już z kims na zawsze i żeby maksymalnie się narobić przy tej relacji. Motywem przewodnim jest zawsze bliskośc emocjonalna(cokolwiek to znaczy, bo jak się okazuje wspólne wycieczki w weekend jak w tym wątku to nie jest PRAWDZIWA bliskość) zachaczająca o prowadzenie terapii dla swojego partnera i życie za niego.
Nie wiem kto i jak go skrzywdził i szczerze mówiąc nie chce wiedzieć, ale ja widze że on ze swoją emocjonalnymi wyzwaniami w związku przegina w podobny sposób jak alkoholik na imprezie który musi zawsze podkreślić że jest niepijący i nie życzy sobie alkoholu obok niego na stole.

83

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
ulle napisał/a:

Wierzę natomiast w przyjaźń, w porozumienie dusz oraz w to, że dane osoby bardzo się lubią. Znają się jak łyse konie, rozmawiają na tej samej fali itd
O tak, coś takiego bardzo by mi odpowiadało, chociaż miałabym problem z podjęciem decyzji o wspólnym zamieszkaniu.
Wierzę jednak że na takich fundamentach można zbudować coś cudownego.
.

A to ja juz przeżyłam coś takiego. Ti ci opisujesz, to jest właśnie przyjażn, koleżeństwo nie związek damsko meski.
Zgrzyty następowały, jak druga strona chciała seksu, wtedy znajomości sie kończyły. Rozmawiałam kiedyś z koleżankami, miały to samo,

Z resztą już to pisałam, mając kilku takich kolegów, z wszystkimi równocześnie musiałabyś sypiac, bo czuliby sie jak orbiterzy na friendzone.
smile

Już to przerabialam wiięcej w t nie wchodze, nie ma pociągu fizycznego sama przyjażn wystarczy do koleżeństwa a do związku to za mało sad

84 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-08-17 15:15:47)

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

A ja myśle że 90% postów Johnego to jest rekompensacja.

Alkoholicy po wyjściu z nałogu najczesciej zostaja abstynentami. Nie wypiją sobie piwa w weekend, nie zamówią wina do kolacji(przyjemności całkiem fajne i niewinne dla osób które nie były nigdy uzależnione od alkoholu) bo dla nich to wyzwalacz żeby wpaśc w ciąg. Przez to że przegieli w strone alkoholu, muszą przez reszte życia rekompensowac sobie odchyłem w przeciwną strone. Ex alkoholicy odliczją dni w abstynencji i nawet świetują rocznice, miesięcznice i inne kamienie milowe bez procentów. Celebrują coś co dla normalnych ludzi jest normalna czescia życia.

Ja u Johnego wyczuwam coś podobnego w sprawach wierności, małżenstw, poświęcania się dla związku. Nie wiem co on, albo jego żona, albo jego poprzedie partnerki przeskrobali (ktoś kogos zdradził? ktoś długo nie przyjmował oświadczyn? ktoś odrzucil oświadczyny johnego? Ktos komuś wybaczył jakieś duże przeginanie i ciągle podkreśla że ten związek to duuuuze poświęcenie z jego strony?), ale ja widzę w nim osobę która ma obsesje, żeby budować, utrwalać, podtrzymywac więzi emocjonalne dużym kosztem i zupełnie ignorować sprawy które dla normalnych ludzi są też wazne (kompatybilność seksualna, pożądanie, wygląd, ciało partnera, kwestie finansowe, zainteresowania, styl życia). W większości postów w których młodzi ludzie piszą o swoich rozterkach z dopasowaniem do partnera i zastanawiają się czy zerwac wyskakuje Johny z jego filozofią szcześcia i poświęcenia i udziela prawie zawsze rad żeby reanimowac często martwy już związek ignorując przy tym to że jest sie w nim niezbyt szczesliwym. Każdy, nawet bardzo młodzi ludzie którzy nie sa gotowi do żeniaczki, zostaje zganiony przez Johnego jako zupełnie niedojrzały. Każdy musi pracowac i wysilać się zeby być już z kims na zawsze i żeby maksymalnie się narobić przy tej relacji. Motywem przewodnim jest zawsze bliskośc emocjonalna(cokolwiek to znaczy, bo jak się okazuje wspólne wycieczki w weekend jak w tym wątku to nie jest PRAWDZIWA bliskość) zachaczająca o prowadzenie terapii dla swojego partnera i życie za niego.
Nie wiem kto i jak go skrzywdził i szczerze mówiąc nie chce wiedzieć, ale ja widze że on ze swoją emocjonalnymi wyzwaniami w związku przegina w podobny sposób jak alkoholik na imprezie który musi zawsze podkreślić że jest niepijący i nie życzy sobie alkoholu obok niego na stole.

Ciekawa analiza.
Moim celem nie jest narzucanie na innych restrykcyjnych moralnych nakazow, ktore ograniczaja wolnosc i sprawiaja, ze zyje nam sie ciezej.

Ale kluczowa prepozycja moich rad jest zrozumienie wolnosci:
Nie jako: bycie kompletnie odizolowanymi i "niezaleznymi"
A jako: latwosci zaspokojenia naszych potrzeb.

I w powyzszej definicji zastosowanie maja dwa rodzaje wolnosci - wolnosc negatywna i wolnosc pozytywna.

Wolnosc negatywna to brak ograniczen, ktore utrudniaja nam zaspokojenie naszych potrzeb - np. wolnosc slowa, mozliwosc wyboru partnera, zawodu itp.
Wolnosc pozytywna to istnienie koniecznych ograniczen i insytucji, ktore ulatwiaja nam zaspokojenie naszych potrzeb - np. karanie przestepstw (zmniejsza obawy przed byciem okradzionym / zabitym itp), malzenstwo bez podzielnosci majatkowej (zmniejsza obawy przed byciem porzuconym w trakcie / zaraz po ciazy bez pieniedzy), stabilny rynek pracy i ochrona pracownikow (zmniejsza obawy przed byciem ponizanym, wykorzystanym lub bezrobotnym) itp.

I teraz - oczywistym jest, ze wolnosc pozytywna i negatywna sa w calkowitym konflikcie.
I rowniez oczywistym jest, ze zarowno ekstremizm w wolnosci pozytywnej jak i negatywnej jest szkodliwy i nie prowadzi do wolnosci w sensie latwosci zaspokojenia naszych potrzeb.

I to jest jedna z tych sytuacji, w ktorej mowimy, ze w zyciu wazny jest balans.
Romantyczny zwiazek miedzy dwojgiem ludzi (jak kazdy inny) jest sposobem zwiekszenia wlasnej pozytywnej wolnosci kosztem negatywnej wolnosci.
Dobrze zorganizowany zwiazek dostarcza bardzo duzo pozytywnej wolnosci i w niewielkim stopniu ogranicza wolnosc negatywna.
Zle zorganizowany zwiazek dostarcza niewiele pozytywnej wolnosci i w ogromnym stopniu ogranicza wolnosc negatywna.

Ja jestem zainteresowany tym w jaki sposob organizowac zwiazki aby byly tymi pierwszymi a nie tymi drugimi.

Uwazam rowniez, ze kwestia "odpowiedniego dobrania sie" nie jest wystarczajaca bo w kazdym zwiazku dzialaja dynamiki, ktore zmieniaja ludzi (chociazby w tym watku zmienilo sie zarowno zachowanie partnerki autora jak i samego Autora - z uwagi na ich wzajemny wplyw na siebie).

W kontekscie autora ja mu nie doradzam aby naprawial ten zwiazek (niewielka szansa).
Ale doradzam mu aby poswiecil wysilek na precyzyjne zrozumienie swoich bledow (nie sugerujac, ze tylko on je popelnil) by w przyszlosci potrafil w oparciu o ta nauke lepiej organizowac swoj zwiazek.

Uwazam, ze dobrze zorganizowany zwiazek wymaga zaufania i milosci.
Bo to zaufanie pozwala ograniczyc wysilek potrzebny na utrzymanie relacji dzieki minimalizacji ilosci nieporozumien wynikajacych z obawy przed zlymi intencjami drugiej osoby.
Wzajemna milosc - czyli wzajemna bezinteresowna troska o druga osobe - pozwala zmniejszyc wysilek bo uwalnia nas od ciaglej kalkulacji i pozwala nam zyc dla drugiej osoby nie bedac ciagle skoncentrowanymi czy ta osoba daje nam w zamian tyle samo albo wiecej.

Do tego musza dojsc odpowiednie strategie zabezpieczajace przed skorumpowaniem osoby, ktora darzymy zaufaniem i proba naduzycia go.

To sa wszystko tematy, ktorymi jestem zainteresowany bo uwazam za konieczne w organizacji dobrego zwiazku, ktory zwieksza nasza calkowita wolnosc.
Ponadto uwazam, ze taki zwiazek oparty o zaufanie i milosc (a jednoczesnie posiadajacy zabezpieczenia przed skorumpowaniem) jest mozliwy a pewnosci dodaje mi fakt, ze sam uwazam, ze sam posiadam taki zwiazek.
Natomiast caly czas pracuje nad dwiema kwestiami:
- Jak moge zorganizowac swoj zwiazek jeszcze lepiej - by dawal jeszcze wiecej calkowitej wolnosci (latwosci zaspokojenia potrzeb mojej zony i moich)
- Stworzeniem modelu, ktory pozwoli kazdemu osiagnac dobrze zorganizowany zwiazek.

Uwazam, ze czescia obu powyzszych kwestii sa sposoby na efektywna integracje odmiennych opinii, rozwiazywanie konfliktow bez potrzeby autorytetu i przywracanie naszego wewnetrznego stanu do rownowagi gdy cos nas z niego wyprowadzi i zaczynamy zachowywac sie irracjonalnie.
I to sa tematy, ktorymi sie zajmuje aby osiagnac sukces w tych (powyzszych) kwestiach.

85

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje

Johnny, a możesz mi tak szczerze napisać czy Ty na co dzień mówisz tak do ludzi, jak posługujesz się językiem pisanym?
Mam nadzieję, że zrozumiesz o co pytam.
Bo oboje przecież wiemy, że istnieją różnice w języku codziennym, mówionym a pisanym.

86 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-08-17 16:07:42)

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
ulle napisał/a:

Johnny, a możesz mi tak szczerze napisać czy Ty na co dzień mówisz tak do ludzi, jak posługujesz się językiem pisanym?
Mam nadzieję, że zrozumiesz o co pytam.
Bo oboje przecież wiemy, że istnieją różnice w języku codziennym, mówionym a pisanym.

Zalezy czy debatuje, pocieszam, flirtuje, podtrzymuje rozmowe, bronie sie itp.
Jak debatuje jakas idee (nie z kazdym i nie zawsze - w zaleznosci od tego czy oboje czujemy sie na silach na debate) to mowie identycznie bo w ten sposob, koncepcyjnie mysle.
W pozostalych rodzajach komunikacji tez czasami wkrada mi sie precyzja i koncepcyjny jezyk ale jest tego znacznie mniej tongue

Po czesci staram sie uzywac precyzyjnego, koncepcyjnego jezyka dlatego, ze drugiej osobie latwiej jest znalezc doswiadczenie w swoim zyciu, ktore jest w konflikcie z tym co mowie.
Dzieki czemu ta osoba moze wyrazic sprzeciw a ja sie czegos naucze (albo ze moja idea jest dziurawa, albo ze sposob w jaki ja wyrazam jest bledny - jesli sprzeciw wynikal z innego zrozumienia).

Jest mnostwo ludzi, ktorzy celowo uzywaja aforystycznego jezyka (Nietzsche, Krishna) i ogolnikow / nieprecyzyjnych konceptow (Freud, Ayn Rand) bo nie da sie podwazyc tego co mowia.
Ale z tego nic nie wynika - ani nauka dla kogos innego (bo brakuje precyzji aby zdanie zawieralo wartosc informacyjna) - ani dla nich.

Btw. masz tutaj jeszcze fragment Charlesa Peirce'a (ojciec statystyki i pragmatyzmu) odnosnie precyzyjnego jezyka (z Chance, Love, and Logic) smile
Obrazek dodany przez użytkowniczkę

87

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje

Johnny, nie obraz się, ale ja w taki sposób rozmawiam czasem ze swoim telefonem, wiesz gdy przypadkowo włączy mi się ten głos pomocnika - telefonowego informatora.
Czy rozmawiasz tak także ze swoją żoną?
Ze znajomymi też?
Czy nie jest przypadkiem tak, że po Twoim wywodzie ludzie nagle milkną i chowają spojrzenia w obawie, żebyś ich nie zahaczył domagając się odpowiedzi?

Johnny popracuj nad tym, bo nie jesteś przecież maszyna ani sztuczna inteligencja.

Piszesz tak, jakbyś przepisywał stosowne fragmenty książki.
Nie da się pisać, że tak powiem, po ludzku?

88 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-08-17 16:19:47)

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
ulle napisał/a:

Czy nie jest przypadkiem tak, że po Twoim wywodzie ludzie nagle milkną i chowają spojrzenia w obawie, żebyś ich nie zahaczył domagając się odpowiedzi?

Napisalem Ci, ze moj sposob komunikacji zalezy od jego celu i jest rozny.
Ale widze, ze juz ulozylas sobie w glowie swoja narracje na moj temat i filtrujesz przez nia to co czytasz wink
To nie temat o mnie wiec wyluzuj, ja nie wnikam czy Ty z wszystkimi rozmawiasz jakbys sie grzybow najadla bo po co mi to? tongue

Ps. ja widze zalety twojego sposobu komunikacji np. dla niektorych autorow mimo, ze ja mam problem z przejsciem przez twoje posty - brakuje mi konkretow.
Ale mi konkretow brakuje w praktycznie calej literaturze popularnej (a podejrzewam, ze w tym stylu wlasnie Ty chcesz pisac ksiazke).

Koniec off-topu.

89

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
Cryos2 napisał/a:

nie obchodzi jej że mi się nie podoba taka jak się stała. Przyjme wszelkie porady co z tym robić dalej z góry dziękuję

A jaki ona ma interes żeby Ci się podobać? Co ma ją skłonić do ciężkiej pracy nad własnym wyglądem gdy nie ma do tego   motywacji?
Zwodzisz ją od 5 lat, dobrze się ustawiłeś z jej pomocą, jej rodzinę traktujesz jak własną, a Twój wkład w ten związek to motywowanie jej żeby schudła, bo miałbyś lepszy seks.
Dopóki z nią jesteś, jedyne na co może liczyć, to obietnice.
Ty się zachowujesz od lat jakbyś miał zaklepane i ona podobnie.
Jesteście siebie warci.

90

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
JohnyBravo777 napisał/a:

Btw. masz tutaj jeszcze fragment Charlesa Peirce'a (ojciec statystyki i pragmatyzmu) odnosnie precyzyjnego jezyka (z Chance, Love, and Logic) smile
Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Jakiś Ty uczynny - myślałby kto.

91 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2023-08-17 18:44:21)

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
JohnyBravo777 napisał/a:

I to jest jedna z tych sytuacji, w ktorej mowimy, ze w zyciu wazny jest balans.
Romantyczny zwiazek miedzy dwojgiem ludzi (jak kazdy inny) jest sposobem zwiekszenia wlasnej pozytywnej wolnosci kosztem negatywnej wolnosci.

no bardzo fajna rozprawka, tak na 4-, tylko że ja tu nie widze zebys sie odnosił do tego co mówiłam.

dalej będe cie klasyfikowac jako osobę która jest zdesperowana zeby dazyc do bliskosci emocjonalnej za nawet patologiczna cene.
Juz nie chce mi się wertowac archiwum forum, ale coś kojarze, że tam gdzie wszyscy mówią "odpuść sobie ten związek" ty zawsze mówisz "małżenstwo to wazna sprawa, lepiej nad nim popracuj, lepiej je napraw". I ja cały czas o tym mówiłam, to mi sie wydaje dziwne.
mówiąc twoim własnym językiem, uważam że chcesz maksymalizowanie wolność pozytywną za wszelką cene i masz ponadprzeciętną tolerancje na wolnośc negatywną. jesteś w stanie wymieniać wolność pozytywną za negatywną nawet po kursie 1 do 99. u większosci uzytkownikow widze ze mają tolerancje kursu wymiany na poziomie 50-50. zatwardzieli incele mają 70-30, niektóre uzytkowniczki to 40-60, a niektóre machają tym kursem wymiany na lewo i prawo i same nie wiedzą dokąd zmierzają.

stworzyłeś nomenklature, model, napisałes cały esej, ale jak dla mnie caly twoj wywod to jest wywarzanie otwartych drzwi. tak ludzie dają różne rzeczy i oczekują różnych rzeczy w zamian. jak ktos daje więcej niż dostaje to związek się rozpada. jak ktoś nic nie daje i nic nie dostaje to sie rozpada. jak ktoś zmieni kurs wymiany w trakcie trwania relacji a partner sie nie dostosuje to sie zwiazek rozpada...

podobnie jak ulle uważam że jesteś nieźle niezręczny społecznie, cos na zasadzie "oo johny już skończył przynudzać, no to teraz możemy wrócić do normalnej rozmowy".
porównanie ciebie do sztucznej inteligencji tez jest super trafione. obracasz koncepcjami, nazewnictwem tylko że nie jest to zbyt odkrywcze, ani orginalne.

podobne rozważania jak twoje uslyszałam kiedyś na rekolekcjach. że kobiety nie powinny mieszkac z facetem przed ślubem, bo dają mężczyźnie to samo co by dawały będąc żoną, ale on nie musi ponosić takiej odpowiedzialności jakby był mężem. podobne rozważania prowadzą tu przez 99% czasu wszystkie babeczki. o to chodzi na tym forum. my chłodnym okiem staramy sie ocenić, czy przegina autor, czy przegina jego partner/ka. kto wychylił się i złapał za dużo wolności, a kto jej dostal za mało. my wszystkie tu od x lat wiemy doskonale że w związku musi być balans żeby każdy byl szczesliwy.

92 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-08-17 18:44:11)

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje

Nie rozumiem. Myslalem, ze to temat o problemie Autora a nie o moim.
Jak na osobe, ktora uwazasz, ze przynudza towarzystwo - musze Cie i Ulle bardzo fascynowac skoro tak sie na mnie koncentrujecie tongue

93 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2023-08-17 18:49:50)

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
JohnyBravo777 napisał/a:

Nie rozumiem. Myslalem, ze to temat o problemie Autora a nie o moim.
Jak na osobe, ktora uwazasz, ze przynudza towarzystwo - musze Cie i Ulle bardzo fascynowac skoro tak sie na mnie koncentrujecie tongue

tak jak mówiłam. twoje rady są przesadzone i dziwne. podobnie jak Istotka kiedyś leciała ze swoim "pick me girl", tak ty lecisz teraz ze swoim "alkoholowi mówie stanowczo nie".
z nią kiedys tez przeprowadziłam "powazna rozmowe" i już mnie nie denerwują jej posty tak bardzo jak kiedyś (może sie troche ogarnela, może to ja sie czuje lepiej jak powiedziałam co mysle i nazwalam rzeczy po imienu).

94

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

tak jak mówiłam. twoje rady są przesadzone i dziwne.

To odnies sie do konkretnych rad z konkretnymi argumentami.
Na tym polega forum dyskusyjne. Nie na generalizacji "Johny to ma przesadzone rady".

95 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2023-08-17 18:55:18)

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
JohnyBravo777 napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

tak jak mówiłam. twoje rady są przesadzone i dziwne.

To odnies sie do konkretnych rad z konkretnymi argumentami.
Na tym polega forum dyskusyjne. Nie na generalizacji "Johny to ma przesadzone rady".

jak już mówiłam. kurs 99-1. za dużo wolności za za mało wolności.
i nie, nie będę wertowac calego forum, wdawac sie z tobą w debaty i przytaczac twoich wypowiedzi bo nie temu słuzy moja aktywnosc na forum.

96 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-08-17 18:59:58)

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

tak jak mówiłam. twoje rady są przesadzone i dziwne.

To odnies sie do konkretnych rad z konkretnymi argumentami.
Na tym polega forum dyskusyjne. Nie na generalizacji "Johny to ma przesadzone rady".

jak już mówiłam. kurs 99-1.

Ale co Ty chcesz dokladnie przez to powiedziec?
Ze jak sie z kims zwiazalismy i znalezlismy sie w sytuacji, w ktorej nie jest nam ze soba dobrze to w pierwszej kolejnosci nie powinnismy zrobic wszystkiego co sie da aby sprobowac to naprawic tylko powinnismy sie rozejsc?

SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

i nie, nie będę wertowac calego forum, wdawac sie z tobą w debaty i przytaczac twoich wypowiedzi bo nie temu słuzy moja aktywnosc na forum.

A czemu sluzy? Wylewaniu swojej wrogosci i zgorzknialosci?
Bo czytajac twoje posty do mnie (nie wiem jak do innych) glownie powyzsze rzuca sie w oczy.

97

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
JohnyBravo777 napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

To odnies sie do konkretnych rad z konkretnymi argumentami.
Na tym polega forum dyskusyjne. Nie na generalizacji "Johny to ma przesadzone rady".

jak już mówiłam. kurs 99-1.

Ale co Ty chcesz dokladnie przez to powiedziec?
Ze jak sie z kims zwiazalismy i znalezlismy sie w sytuacji, w ktorej nie jest nam ze soba dobrze to w pierwszej kolejnosci nie powinnismy zrobic wszystkiego co sie da aby sprobowac to naprawic tylko powinnismy sie rozejsc?

SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

i nie, nie będę wertowac calego forum, wdawac sie z tobą w debaty i przytaczac twoich wypowiedzi bo nie temu słuzy moja aktywnosc na forum.

A czemu sluzy? Wylewaniu swojej wrogosci i zgorzknialosci?
Bo czytajac twoje posty do mnie (nie wiem jak do innych) glownie powyzsze rzuca sie w oczy.

Nie nie chcę tego powiedzieć.
Czemu? Zabijaniu czasu i rozrywce.

98

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje

Problem jest w różnicy charakterów. Lubicie co innego i się rozmijacie w tej kwestii. Ona lubi tańczyć ty nie.
Ona romantyk ty chlodny nie lubiący okazywać uczuć.
Każdy lubi inny rodzaj muzyki.
Fakt dalej nie ma sensu trwać razem.

99 Ostatnio edytowany przez ulle (2023-08-17 21:11:48)

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

I to jest jedna z tych sytuacji, w ktorej mowimy, ze w zyciu wazny jest balans.
Romantyczny zwiazek miedzy dwojgiem ludzi (jak kazdy inny) jest sposobem zwiekszenia wlasnej pozytywnej wolnosci kosztem negatywnej wolnosci.

no bardzo fajna rozprawka, tak na 4-, tylko że ja tu nie widze zebys sie odnosił do tego co mówiłam.

dalej będe cie klasyfikowac jako osobę która jest zdesperowana zeby dazyc do bliskosci emocjonalnej za nawet patologiczna cene.
Juz nie chce mi się wertowac archiwum forum, ale coś kojarze, że tam gdzie wszyscy mówią "odpuść sobie ten związek" ty zawsze mówisz "małżenstwo to wazna sprawa, lepiej nad nim popracuj, lepiej je napraw". I ja cały czas o tym mówiłam, to mi sie wydaje dziwne.
mówiąc twoim własnym językiem, uważam że chcesz maksymalizowanie wolność pozytywną za wszelką cene i masz ponadprzeciętną tolerancje na wolnośc negatywną. jesteś w stanie wymieniać wolność pozytywną za negatywną nawet po kursie 1 do 99. u większosci uzytkownikow widze ze mają tolerancje kursu wymiany na poziomie 50-50. zatwardzieli incele mają 70-30, niektóre uzytkowniczki to 40-60, a niektóre machają tym kursem wymiany na lewo i prawo i same nie wiedzą dokąd zmierzają.

stworzyłeś nomenklature, model, napisałes cały esej, ale jak dla mnie caly twoj wywod to jest wywarzanie otwartych drzwi. tak ludzie dają różne rzeczy i oczekują różnych rzeczy w zamian. jak ktos daje więcej niż dostaje to związek się rozpada. jak ktoś nic nie daje i nic nie dostaje to sie rozpada. jak ktoś zmieni kurs wymiany w trakcie trwania relacji a partner sie nie dostosuje to sie zwiazek rozpada...

podobnie jak ulle uważam że jesteś nieźle niezręczny społecznie, cos na zasadzie "oo johny już skończył przynudzać, no to teraz możemy wrócić do normalnej rozmowy".
porównanie ciebie do sztucznej inteligencji tez jest super trafione. obracasz koncepcjami, nazewnictwem tylko że nie jest to zbyt odkrywcze, ani orginalne.

podobne rozważania jak twoje uslyszałam kiedyś na rekolekcjach. że kobiety nie powinny mieszkac z facetem przed ślubem, bo dają mężczyźnie to samo co by dawały będąc żoną, ale on nie musi ponosić takiej odpowiedzialności jakby był mężem. podobne rozważania prowadzą tu przez 99% czasu wszystkie babeczki. o to chodzi na tym forum. my chłodnym okiem staramy sie ocenić, czy przegina autor, czy przegina jego partner/ka. kto wychylił się i złapał za dużo wolności, a kto jej dostal za mało. my wszystkie tu od x lat wiemy doskonale że w związku musi być balans żeby każdy byl szczesliwy.

Genialne.

Johnny, nie fascynuje się Tobą.
Jakby Ci to wytłumaczyć, tak po ludzku, z polskiego na nasze?
Pochodzę z prostej robotniczej rodziny, w której nie czytalo się wiele książek, a moi rodzice posługiwali się językiem potocznym - nie znali, że tak powiem, trudnych wyrazów.
Ja byłam bardzo ambitnym dzieckiem i zawsze miałam przyszyta do fartuszka odznakę wzorowego ucznia ( kiedyś dzieci nosiły tarcze szkolne i różne odznaki).
Odkryłam, że istnieją trudne wyrazy, których nie słyszałam we własnym domu.
Bardzo chciałam znać wszystkie trudne wyrazy, gdyż wydawało mi się to takie eleganckie i mocno mnie wyróżniające wśród innych dzieci z robotniczych rodzin.
Założyłam więc sobie specjalny zeszyt, w którym pieczołowicie zapisywałam różne trudne słowa i uczyłam się ich oraz ich znaczeń na pamięć.
Dzięki temu często udawało mi się nieźle gdzieś zabłysnąć.
Dzisiaj miałam małe starcie z Tobą i nie wiem dlaczego przypomniała mi się mała Ula.
A Ty domyślasz się dlaczego?

Mnie nie chodzi o wymowę merytoryczną Twoich postów. Mnie chodzi o forme, niewyobrażalnie sztuczną, na mile słyszę szelest przewracanych kartek w książce.
Zwyczajnie razi mnie to i dlatego dzisiaj tak do Ciebie napisałam.
Generalnie, pisz sobie, jak Ci pasuje.
W sumie nie powinnam przekraczać Twoich granic, bo przecież nie pytałeś mnie, co sądzę na temat Twoich postów.
Tak więc sorry.
Zazwyczaj jeśli już oceniam czyjeś posty, to tylko wtedy, gdy naprawde bardzo mi się podobają, żeby komuś zrobiło się miło.

Piszesz mądrze tak czy siak. Naprawdę często masz rację, mnie oceniles też dość trafnie, tylko kurczę mam problem z przyjęciem formy.
To wszystko.

100

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje

Rozstanie jest dobrą opcją. Partnerka chłonie wiele rzeczy, które oddalają ją od głębszych wartości, a przybliżają do nieszczęścia. A żeby stworzyć szczęśliwy związek trzeba dwójki szczęśliwych osób, to nie działa tak, że dwójka nieszczęśliwców zacznie żyć szczęśliwie...

101 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-08-17 22:33:30)

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
ulle napisał/a:

Bardzo chciałam znać wszystkie trudne wyrazy, gdyż wydawało mi się to takie eleganckie i mocno mnie wyróżniające wśród innych dzieci z robotniczych rodzin.
Założyłam więc sobie specjalny zeszyt, w którym pieczołowicie zapisywałam różne trudne słowa i uczyłam się ich oraz ich znaczeń na pamięć.
Dzięki temu często udawało mi się nieźle gdzieś zabłysnąć.
Dzisiaj miałam małe starcie z Tobą i nie wiem dlaczego przypomniała mi się mała Ula.
A Ty domyślasz się dlaczego?

Ani razu nie uzylem na tym forum jakiegos wyrazu aby sie wyroznic.
Uzywam takich wyrazow jakie znam i ktorych znam definicje.
Najprostszych jakich sie da, ktore precyzyjnie oddaja dana idee.
Np. nie uzywam slowa "pozadanie" tylko "atrakcyjnosc" - bo slowo "atrakcyjnosc" ma swoje zrodlo w fizyce - w przyciaganiu i ma bardzo oczywisty antonim - odpychanie (co trudno powiedziec o "pozadaniu").

Rowniez odpycha mnie gdy ktos uzywa "wymyslnych" slow "dla formy".
Ja czegos takiego nie robie.
Jestes tez jedyna osoba, ktora kiedykolwiek mi zarzucila, ze uzywam specjalnie trudnych slow.
Mysle, ze twoja reakcja na sposob w jaki pisze jest powiazana z twoja osobista historia (w tym jej fragmentem, ktory opisalas).

102

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
JohnyBravo777 napisał/a:
ulle napisał/a:

Bardzo chciałam znać wszystkie trudne wyrazy, gdyż wydawało mi się to takie eleganckie i mocno mnie wyróżniające wśród innych dzieci z robotniczych rodzin.
Założyłam więc sobie specjalny zeszyt, w którym pieczołowicie zapisywałam różne trudne słowa i uczyłam się ich oraz ich znaczeń na pamięć.
Dzięki temu często udawało mi się nieźle gdzieś zabłysnąć.
Dzisiaj miałam małe starcie z Tobą i nie wiem dlaczego przypomniała mi się mała Ula.
A Ty domyślasz się dlaczego?

Ani razu nie uzylem na tym forum jakiegos wyrazu aby sie wyroznic.
Uzywam takich wyrazow jakie znam i ktorych znam definicje.
Najprostszych jakich sie da, ktore precyzyjnie oddaja dana idee.
Np. nie uzywam slowa "pozadanie" tylko "atrakcyjnosc" - bo slowo "atrakcyjnosc" ma swoje zrodlo w fizyce - w przyciaganiu i ma bardzo oczywisty antonim - odpychanie (co trudno powiedziec o "pozadaniu").

Rowniez odpycha mnie gdy ktos uzywa "wymyslnych" slow "dla formy".
Ja czegos takiego nie robie.
Jestes tez jedyna osoba, ktora kiedykolwiek mi zarzucila, ze uzywam specjalnie trudnych slow.
Mysle, ze twoja reakcja na sposob w jaki pisze jest powiazana z twoja osobista historia (w tym jej fragmentem, ktory opisalas).

Ze tobie sie chce pisac te filozoficzne dyrdymaly

103

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
JuliaUK33 napisał/a:

Ze tobie sie chce pisac te filozoficzne dyrdymaly

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

104

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
JohnyBravo777 napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

Ze tobie sie chce pisac te filozoficzne dyrdymaly

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Nie musisz sie chwalic jaka stosujesz

105 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2023-08-18 11:08:06)

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Duzo w nim leku a ten lek przelewa na druga osobe poprzez krytyke i brak docenienia malych postepow, przez co jego partnerka wpada w jeszcze glebsza depresje i uzaleznienie.
I partnerka ma racje gdy mowi, ze to jego wina.
Natomiast to ze on taki jest to znowu wina kogos innego i tak dalej... i on tez potrzebuje pomocy bo sam z tego nie wyjdzie.

Zgoda co do tego, że jest akcja i jest reakcja.

A ja myśle że 90% postów Johnego to jest rekompensacja.

W sumie to bez znaczenia dlaczego ktoś pisze tak i siak, jakie reprezentuje wartości i co leży u ich źródła, do czego nakłania lub od czego odwodzi i z jakiego powodu. Dzięki temu, ze pojawiają się różnice zdań, jest ciekawiej, a jak ktoś jeszcze potrafi uargumentować swoje stanowisko, to jest miodzio.

Lubie czytać Was oboje, nawet jak się hm…przekomarzacie ;-)

106

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
MagdaLena1111 napisał/a:

Lubie czytać Was oboje, nawet jak się hm…przekomarzacie ;-)

O! Komplement (doceniam) - jaka mila odmiana, bo w ostatnim czasie mam wrazenie w kazdym temacie jakies osobiste napyerdalanky sa - sloneczko swieci a w sercach uzytkownikow pada deszcz xD

107

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
JohnyBravo777 napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Lubie czytać Was oboje, nawet jak się hm…przekomarzacie ;-)

O! Komplement (doceniam) - jaka mila odmiana, bo w ostatnim czasie mam wrazenie w kazdym temacie jakies osobiste napyerdalanky sa - sloneczko swieci a w sercach uzytkownikow pada deszcz xD

Ostatnio wzięło Cię tu kilka osób na celownik, stąd wrażenie, że w każdym temacie osobiste nawalanki, bo pewnie czujesz nadmiar. Ale tak ogólnie to jest typowe a argumenty ad personam to nieodłączny element tego miejsca w sieci.

108

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
MagdaLena1111 napisał/a:

Ostatnio wzięło Cię tu kilka osób na celownik

Jestem na nich przygotowany

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

109 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2023-08-18 22:54:27)

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
MagdaLena1111 napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Zgoda co do tego, że jest akcja i jest reakcja.

A ja myśle że 90% postów Johnego to jest rekompensacja.

W sumie to bez znaczenia dlaczego ktoś pisze tak i siak, jakie reprezentuje wartości i co leży u ich źródła, do czego nakłania lub od czego odwodzi i z jakiego powodu. Dzięki temu, ze pojawiają się różnice zdań, jest ciekawiej, a jak ktoś jeszcze potrafi uargumentować swoje stanowisko, to jest miodzio.

Lubie czytać Was oboje, nawet jak się hm…przekomarzacie ;-)

A dla mnie jest to megaaa istotne. to jest najciekawsza czesc forum. Jak znasz użytkownikow na tyle że umiesz zgadnac co napiszą zanim to zrobią smile
fajnie widać jak gary-gawędziarz erotoman i ogolnie chyba dość wyzwolony w sprawach seksu w wątkach doradza innym większą rozwiązłośc. jak niektóre rozwódki doradzają olanie kiepskiego męża/żony i trochę ganią małolaty. jak julka bezrobotna dziunia odpala sie ze swoimi poglądamina temat pracy i zasiłków. jak raka snuje swoje wywody teoretyczne jakie są kobiety a jakie nie są.
ja lubie sobie tworzyć takie portrety psychologiczne ludzi z forum i dopasowywać ich do portretów ludzi których znam IRL. albo w drugą strone znając jakiś typ osoby IRL przewidziec co zrobi użytkownik który ma podobną historie życia.
chyba to mi sie najbardziej podoba w forum, że mogę troche rozpracowac na własna ręke osobowości ludzkie.
najlatwiej to robić po nietypowych reakcjach. W wątkach o kiepskich związkach 99% facetów na forum doradza "olej te beznadziejną babe" a johny zawsze leci ze swoim "jestes narcyzem, zniszczyles te kbiete i zniszczysz następną". to już jakaś wskazówka dla mnie.

ulle napisał/a:

Mnie chodzi o forme, niewyobrażalnie sztuczną, na mile słyszę szelest przewracanych kartek w książce.

kurcze dobrze powiedziane. to mialam na mysli piszac ze johny swoimi wywodami wywarza otwarte drzwi.
wiesz ulle ja miałam podobnie-błam prymusem i wydawalo mi sie ze forma ma znaczenie. potem odkrylam ze wyszukana, wyrafinowana forma to jedynie popisówy i wazniejsza jest błyskotliwość, otwarty umysł, ciekawość świata(których chyba tobie nie brakuje smile ). od tego czasu tępie wszelkich wyznawców formy, który zapominają ze najwazniejsza jest treść.

110 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2023-08-19 10:36:45)

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

A dla mnie jest to megaaa istotne. to jest najciekawsza czesc forum. Jak znasz użytkownikow na tyle że umiesz zgadnac co napiszą zanim to zrobią smile
fajnie widać jak gary-gawędziarz erotoman i ogolnie chyba dość wyzwolony w sprawach seksu w wątkach doradza innym większą rozwiązłośc. jak niektóre rozwódki doradzają olanie kiepskiego męża/żony i trochę ganią małolaty. jak julka bezrobotna dziunia odpala sie ze swoimi poglądamina temat pracy i zasiłków. jak raka snuje swoje wywody teoretyczne jakie są kobiety a jakie nie są.
ja lubie sobie tworzyć takie portrety psychologiczne ludzi z forum i dopasowywać ich do portretów ludzi których znam IRL. albo w drugą strone znając jakiś typ osoby IRL przewidziec co zrobi użytkownik który ma podobną historie życia.
chyba to mi sie najbardziej podoba w forum, że mogę troche rozpracowac na własna ręke osobowości ludzkie.
najlatwiej to robić po nietypowych reakcjach. W wątkach o kiepskich związkach 99% facetów na forum doradza "olej te beznadziejną babe" a johny zawsze leci ze swoim "jestes narcyzem, zniszczyles te kbiete i zniszczysz następną". to już jakaś wskazówka dla mnie.

Nie widzisz tego, że krytykujesz Johnego za to, że sobie tworzy obraz danej osoby na podstawie własnych obserwacji, przez pryzmat swoich doświadczeń, wiedzy itd., ale przecież każdy z nas to robi. Ty też to właśnie robisz przez swój pryzmat w stosunku do Johnego. Z tą różnicą, że on odniósł się do tego, z czym autor tu przyszedł i w związku z czym prosi o rady, opinie i komentarze, a Ty odnosisz się do niego, chociaż on wcale o to nie prosi. Ale spoko. Tak też robi każdy z nas tu zaglądających :-D I jak każdy z nas uznajesz, że masz bardziej rację niż inni, tu Johny. Może tak, może nie, kto wie ;-)

111 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2023-08-19 10:56:29)

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
MagdaLena1111 napisał/a:

Nie widzisz tego, że krytykujesz Johnego za to, że sobie tworzy obraz danej osoby na podstawie własnych obserwacji, przez pryzmat swoich doświadczeń, wiedzy itd (....)

twoja wypowiedz, chodz nie mówisz tego wprost korzysta z założenia że nie istnieje obiektywna rzeczywistość, że każdy ma "utajoną i indywidualną" czesc mózgu(tak jak kazdy ma unikalny,indywidualny odcisk palca) która przetwarza informacje w sposób niedostępny innym przedstawicieli gatunku ludzkiego.
w sumie ciekawe bo twoje poglądy tez sa pośrednio krytyką poglądów johnego, choć nie wiem czy jesteś tego swiadoma. wg niego jest jedna droga do bycia szczesliwym, obserwacje czego ktoś zalowal przed smiercia można przenieść spokojnie na wszystkich ludzi, nie nalezy traktowac ludzi indywidualnie, bo jego "przepis na udane zycie" sprawdzi się dla każdego.

Może też powinnaś, mimo że o to nie prosi, zaczac go krytykować bardziej otwarcie? XD

112 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2023-08-19 11:05:56)

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Nie widzisz tego, że krytykujesz Johnego za to, że sobie tworzy obraz danej osoby na podstawie własnych obserwacji, przez pryzmat swoich doświadczeń, wiedzy itd (....)

twoja wypowiedz, chodz nie mówisz tego wprost korzysta z założenia że nie istnieje obiektywna rzeczywistość, że każdy ma "utajoną i indywidualną" czesc mózgu(tak jak kazdy ma unikalny,indywidualny odcisk palca) która przetwarza informacje w sposób niedostępny innym przedstawicieli gatunku ludzkiego.
w sumie ciekawe bo twoje poglądy tez sa pośrednio krytyką poglądów johnego, choć nie wiem czy jesteś tego swiadoma. wg niego jest jedna droga do bycia szczesliwym, obserwacje czego ktoś zalowal przed smiercia można przenieść spokojnie na wszystkich ludzi, nie nalezy traktowac ludzi indywidualnie, bo jego "przepis na udane zycie" sprawdzi się dla każdego.

Może też powinnaś, mimo że o to nie prosi, zaczac go krytykować bardziej otwarcie? XD

Nie jest prawdą, że gdziekolwiek zasugerowałam, że istnieje obiektywna rzeczywistość. Wręcz przeciwnie, bo w dalszej treści posta, której już nie zacytowałaś, piszę o tym, że jak KAŻDY uznajesz, że masz rację bardziej niż inni, co oznacza, że każdy z nas ma swoją obiektywną rzeczywistość ;-)

Bardzo często nie zgadzam się z Johnym, wiele razy krytykowałam go też tutaj i naigrywałam z jego częstych diagnoz narcystycznych. Teraz mam jakiś taki czas, że nie bardzo mi się chce otwarcie krytykować kogokolwiek, może z uwagi na to, że jestem w 8 miesiącu ciąży, nieco ociężała fizycznie i umysłowo :-D

113 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-08-19 15:44:26)

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje

Sa ludzie, ktorzy chca sie czegos nauczyc od tych, ktorzy maja inne opinie - ci probuja zrozumiec subtelnosci, ktore doprowadzily inna osobe do zaskakujacych dla nich wnioskow.
I sa ludzie, ktorzy chca kategoryzowac / tworzyc portrety psychologiczne - umysly tych osob sa zamkniete na nauke - dla tych jeden jest zbyt leniwy, drugi zbyt ambitny - a punktem referencji / idealem w stosunku do ktorego oceniaja sa oni sami - a raczej (bledne) wyobrazenie, ktore maja o sobie samych.

Jak czlowiek zbuduje sobie przekonanie, ze jego ignorancja jest symbolem jego madrosci to juz nie ma dla niego nadziei (bo jak wyjsc z takiej petli?).
Tylko modlitwa.

114

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
MagdaLena1111 napisał/a:

Nie widzisz tego, że krytykujesz Johnego za to, że sobie tworzy obraz danej osoby na podstawie własnych obserwacji, przez pryzmat swoich doświadczeń, wiedzy itd., ale przecież każdy z nas to robi. Ty też to właśnie robisz przez swój pryzmat w stosunku do Johnego. Z tą różnicą, że on odniósł się do tego, z czym autor tu przyszedł i w związku z czym prosi o rady, opinie i komentarze, a Ty odnosisz się do niego, chociaż on wcale o to nie prosi. Ale spoko. Tak też robi każdy z nas tu zaglądających :-D I jak każdy z nas uznajesz, że masz bardziej rację niż inni, tu Johny. Może tak, może nie, kto wie ;-)

On raczej go tworzy na podstawie teoretycznego materiału którego się naczytał, a nie własnych obserwacji; w dodatku tym próbuje przysypać to że nie zawsze teoria współgra z praktyką (a w wielu wypadkach nie współgra). Taki drugi Stefan z "Poranka kojota" ("Synku, przeczytałem tysiąc pięćset książek, jak postępować z ludźmi. Kiedy ty dłubałeś w nosie i zjadałeś swoje gile, ja skakałem jak żabka po głowach takich jak ty frajerów na sam szczyt. Jestem skazany na sukces. A ty, śmieciu?"), a pamiętamy jak się ta historia dla Stefana skończyła lol

115 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-08-19 17:14:52)

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
Nowe_otwarcie napisał/a:

On raczej go tworzy na podstawie teoretycznego materiału którego się naczytał, a nie własnych obserwacji; w dodatku tym próbuje przysypać to że nie zawsze teoria współgra z praktyką (a w wielu wypadkach nie współgra).

Sugerujesz, ze jestem programem komputerowym a nie czlowiekiem, ze - w przeciwienstwie do Ciebie - nie jestem zdolny do obserwacji? Ty yebany lamusie? xD

Twoi rodzice musieli byc takimi samymi analfabetami jak Ty skoro Ci nikt nie wytlumaczyl, ze teoria bierze sie z praktyki.

Tylko - w przeciwienstwie do subiektywnej obserwacji - teoria bierze sie praktyki wielu osob o roznych spojrzeniach czesto zintegrowanych z uzyciem metody naukowej (przynajmniej w lekturach, ktore ja czytam).

Mowi sie, ze mowa jest srebrem a milczenie zlotem...
W twoim przypadku mowa jest cuchnacym gownem analfabetyzmu i wysokiego poziomu uposledzenia.
Obornik juz caly przerzuciles? Kose wypolerowales? Bo niedlugo dozynki - jak to mawiaja w tescie Gallupa - skup sie na tym co potrafisz.

116

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
JohnyBravo777 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

On raczej go tworzy na podstawie teoretycznego materiału którego się naczytał, a nie własnych obserwacji; w dodatku tym próbuje przysypać to że nie zawsze teoria współgra z praktyką (a w wielu wypadkach nie współgra).

Sugerujesz, ze jestem programem komputerowym a nie czlowiekiem, ze - w przeciwienstwie do Ciebie - nie jestem zdolny do obserwacji? Ty yebany lamusie? xD

Twoi rodzice musieli byc takimi samymi analfabetami jak Ty skoro Ci nikt nie wytlumaczyl, ze teoria bierze sie z praktyki.

Tylko - w przeciwienstwie do subiektywnej obserwacji - teoria bierze sie praktyki wielu osob o roznych spojrzeniach czesto zintegrowanych z uzyciem metody naukowej (przynajmniej w lekturach, ktore ja czytam).

Mowi sie, ze mowa jest srebrem a milczenie zlotem...
W twoim przypadku mowa jest cuchnacym gownem analfabetyzmu i wysokiego poziomu uposledzenia.
Obornik juz caly przerzuciles? Chomato wypolerowales? Bo niedlugo dozynki - jak to mawiaja w tescie Gallupa - skup sie na tym co potrafisz.

Czyżby to pokaz narcystycznej furii?

Nowe otwarcie, nie reaguj na to.

117

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje

Poczytaj jaki jest nowe otwarcie na jego tematy sprowadzające kobiety do roli psa. Może bravo ma cechy narcyza i jednocześnie umie rozpoznać innego narcyza. Nie znam się na relacjach narcyz i drugi narcyz. Ale podejrzewam że nie ma nic gorszego niż zamknąć w jednym pomieszczeniu(np w jednej celi gdy obaj popełnili przestępstwo) 2 narcyzów.

118 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-08-19 17:33:58)

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
ulle napisał/a:

Nowe otwarcie, nie reaguj na to.

Nie Nowe otwarcie tylko Mewa

+ dobrze rozumiem, ze mewcia jest rzeczywiscie uposledzony a Ty jestes jego opiekunka i musisz mu doradzac np. kiedy nie powinien odpowiadac na wiadomosci?

119

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
JohnyBravo777 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

On raczej go tworzy na podstawie teoretycznego materiału którego się naczytał, a nie własnych obserwacji; w dodatku tym próbuje przysypać to że nie zawsze teoria współgra z praktyką (a w wielu wypadkach nie współgra).

Sugerujesz, ze jestem programem komputerowym a nie czlowiekiem, ze - w przeciwienstwie do Ciebie - nie jestem zdolny do obserwacji? Ty yebany lamusie? xD

Twoi rodzice musieli byc takimi samymi analfabetami jak Ty skoro Ci nikt nie wytlumaczyl, ze teoria bierze sie z praktyki.

Tylko - w przeciwienstwie do subiektywnej obserwacji - teoria bierze sie praktyki wielu osob o roznych spojrzeniach czesto zintegrowanych z uzyciem metody naukowej (przynajmniej w lekturach, ktore ja czytam).

Mowi sie, ze mowa jest srebrem a milczenie zlotem...
W twoim przypadku mowa jest cuchnacym gownem analfabetyzmu i wysokiego poziomu uposledzenia.
Obornik juz caly przerzuciles? Kose wypolerowales? Bo niedlugo dozynki - jak to mawiaja w tescie Gallupa - skup sie na tym co potrafisz.

I ponownie festiwal bluzgów gdy narcyz trafiony w czuły punkt zaczyna się miotac smile
Już to przerabialiśmy, tylko kto inny cię trafił wink

120

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
ulle napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

On raczej go tworzy na podstawie teoretycznego materiału którego się naczytał, a nie własnych obserwacji; w dodatku tym próbuje przysypać to że nie zawsze teoria współgra z praktyką (a w wielu wypadkach nie współgra).

Sugerujesz, ze jestem programem komputerowym a nie czlowiekiem, ze - w przeciwienstwie do Ciebie - nie jestem zdolny do obserwacji? Ty yebany lamusie? xD

Twoi rodzice musieli byc takimi samymi analfabetami jak Ty skoro Ci nikt nie wytlumaczyl, ze teoria bierze sie z praktyki.

Tylko - w przeciwienstwie do subiektywnej obserwacji - teoria bierze sie praktyki wielu osob o roznych spojrzeniach czesto zintegrowanych z uzyciem metody naukowej (przynajmniej w lekturach, ktore ja czytam).

Mowi sie, ze mowa jest srebrem a milczenie zlotem...
W twoim przypadku mowa jest cuchnacym gownem analfabetyzmu i wysokiego poziomu uposledzenia.
Obornik juz caly przerzuciles? Chomato wypolerowales? Bo niedlugo dozynki - jak to mawiaja w tescie Gallupa - skup sie na tym co potrafisz.

Czyżby to pokaz narcystycznej furii?

Nowe otwarcie, nie reaguj na to.

Spoko Ulle.
Pamiętasz takiego młodziaka,który chyba za 2 miechy temu założył wątek OIDP o byłej dziewczynie? Też go trafił, a Johny zaczął go obrzucac bluzgami jakby wpadł w amok. Mamy chyba powtórkę, choc spodziewałem się że najpierw tradycyjnie przekręci mój nick (a zasadzie faktycznie walnął wycieczkę osobistą, choc w innym stylu) wink

121

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
Socjallibertarianin napisał/a:

Poczytaj jaki jest nowe otwarcie na jego tematy sprowadzające kobiety do roli psa. Może bravo ma cechy narcyza i jednocześnie umie rozpoznać innego narcyza. Nie znam się na relacjach narcyz i drugi narcyz. Ale podejrzewam że nie ma nic gorszego niż zamknąć w jednym pomieszczeniu(np w jednej celi gdy obaj popełnili przestępstwo) 2 narcyzów.

Uuuuu, czekaj czekaj: a gdzież to niby sprowadzałem kobietę do roli psa? big_smile

122

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
Socjallibertarianin napisał/a:

Poczytaj jaki jest nowe otwarcie na jego tematy sprowadzające kobiety do roli psa. Może bravo ma cechy narcyza i jednocześnie umie rozpoznać innego narcyza. Nie znam się na relacjach narcyz i drugi narcyz. Ale podejrzewam że nie ma nic gorszego niż zamknąć w jednym pomieszczeniu(np w jednej celi gdy obaj popełnili przestępstwo) 2 narcyzów.

Johnny nie potrafi rozpoznać narcyza - to raz.
A dwa- gdyby nowe otwarcie sprowadzał kobietę do roli psa, to ja na pewno zwróciłabym na niego uwagę.
Zamiast tego zauważyłam, że patrzy na kobiety wyjątkowo realistycznie, nie przypisuje im cech boskich ani nie zapewnia, że zalatwiaja się fiołkami.
Dla mnie jest głosem rozsądku.

123

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
Nowe_otwarcie napisał/a:
ulle napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

Sugerujesz, ze jestem programem komputerowym a nie czlowiekiem, ze - w przeciwienstwie do Ciebie - nie jestem zdolny do obserwacji? Ty yebany lamusie? xD

Twoi rodzice musieli byc takimi samymi analfabetami jak Ty skoro Ci nikt nie wytlumaczyl, ze teoria bierze sie z praktyki.

Tylko - w przeciwienstwie do subiektywnej obserwacji - teoria bierze sie praktyki wielu osob o roznych spojrzeniach czesto zintegrowanych z uzyciem metody naukowej (przynajmniej w lekturach, ktore ja czytam).

Mowi sie, ze mowa jest srebrem a milczenie zlotem...
W twoim przypadku mowa jest cuchnacym gownem analfabetyzmu i wysokiego poziomu uposledzenia.
Obornik juz caly przerzuciles? Chomato wypolerowales? Bo niedlugo dozynki - jak to mawiaja w tescie Gallupa - skup sie na tym co potrafisz.

Czyżby to pokaz narcystycznej furii?

Nowe otwarcie, nie reaguj na to.

Spoko Ulle.
Pamiętasz takiego młodziaka,który chyba za 2 miechy temu założył wątek OIDP o byłej dziewczynie? Też go trafił, a Johny zaczął go obrzucac bluzgami jakby wpadł w amok. Mamy chyba powtórkę, choc spodziewałem się że najpierw tradycyjnie przekręci mój nick (a zasadzie faktycznie walnął wycieczkę osobistą, choc w innym stylu) wink

Pamiętam.
Johnny lubi się popisywać, ale nie wyczuwa bluesa.

124

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
JohnyBravo777 napisał/a:
ulle napisał/a:

Nowe otwarcie, nie reaguj na to.

Nie Nowe otwarcie tylko Mewa

+ dobrze rozumiem, ze mewcia jest rzeczywiscie uposledzony a Ty jestes jego opiekunka i musisz mu doradzac np. kiedy nie powinien odpowiadac na wiadomosci?

Johnny poucz nas, jak należy reagować na wybuch narcystycznej furii?

125

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje

Oj Ulle Ulle ciekawe co będzie dalej big_smile
Zdaje się że najciekawsze przegapiłaś i dajesz się teraz prowadzić za nos .

126 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-08-19 19:04:15)

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
ulle napisał/a:

Johnny poucz nas, jak należy reagować na wybuch narcystycznej furii?


Zapytaj sie imbecyla mewci nastepnym razem jak bedziesz mu czyscila serek pod stulejka.
Masz u niego spore szanse bo slyszalem, ze lubuje sie w prostytutkach tongue

127

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje

A Ty też Johny trochę ochłoń big_smile

odwala widzę wszystkim po kolei upał czy upadek forum 

Ulle specjalistka od narcyzów wyprowadzona w pole no nie

128

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
paslawek napisał/a:

Oj Ulle Ulle ciekawe co będzie dalej big_smile
Zdaje się że najciekawsze przegapiłaś i dajesz się teraz prowadzić za nos .

Paslawku, jaki interes miałby nowe otwarcie w tym, żeby wodzić mnie za nos?

Możliwe, że coś tam kiedyś przeoczyłam, ale nie będę przecież prowadziła kartotek dla każdego użytkownika.

A Johnny, jak widzisz, nie wie, jak radzić sobie z czyjąś narcystyczna złością.
A ja wiem.
Paslawku, wiem, że nie przepadasz za nowym otwarciem, ale ja lubię Was obu i co mam na to poradzić?

129 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-08-19 19:35:23)

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje
ulle napisał/a:

A Johnny, jak widzisz, nie wie, jak radzić sobie z czyjąś narcystyczna złością.

Nie ma czegos takiego jak "narcystyczna zlosc" ani "narcystyczna furia".
Jest "wrogosc" i "furia" - nie tylko narcyzi odczuwaja te emocje / stany.

I mam podobna obserwacje do Paslawka, ze na forum przez ostatnie 1-2 miesiace jest wiecej wrogosci niz wczesniej.

Ps. jak polecasz jakies sposoby na radzenie sobie z wrogoscia to napisz (zamiast pisac, ze ktos sobie nie radzi).
Ja miewam slabsze dni i czasami skalkulowana decyzja aby odpowiedziec wrogoscia na wrogosc okazuje sie kiepskim wyborem.

I tak - co za duzo to niezdrowo.

130

Odp: Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje

No nic nie masz robić - przecież nie będziemy się pojedynkować na forum ani walczyć o jakieś dusze
Nowe_otwarcie  Ciebie nie wodzi za nos sama to robisz z niewiedzy widocznie,a to niezły numer jest z niego big_smile
choć przez jakiś czas się kamuflował big_smile 
sympatie antypatie konflikty ludzka rzecz nic się na to nie poradzi - dystans pomaga nie jątrzyć urazów o  słowa
Johny to robi inne rzeczy  ale to skomplikowany szeroki temat też niezły numerant
Nie ważne pożyjemy zobaczymy tyle że za dużo chyba tych nawalanek a co za dużo to niezdrowo
zadymy bywają interesujące ale w nadmiarze to robią się nudne

Posty [ 66 do 130 z 152 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Dziewczyna tyje tyje i nie przestaje

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026