Poznałem niedawno dziewczynę, taką naprawdę jak to się tutaj mowi: wartościową. Jest do tego ładna, podoba mi się. Imponuje mi także pod względem intelektualnym. Jest bardzo mądra, możliwe, że bardziej ode mnie, choć to zależy od dziedziny.
Spotkaliśmy się 2 razy, jak dotąd. Dobrze się nam rozmawia i spędza czas. Jeśli chodzi o wiek, to jesteśmy właśnie po studiach.
Pierwszym problemem jest odległość, bo poza tym, że aktualnie mieszka blisko, to ogolnie mieszka z 10h ode mnie (inny kraj). Mi się rozpadały relacje z mniejszą odległoscia (nawet 60km). Niby wszystko jest do zrobienia ale musiałbym się bardzo starać.
A to już drugi problem, że nie zwykłem się aż tak starać, nawet jak kogoś bardzo lubie. Po prostu taki nie jestem. Nie wiem, czy bym temu podołał, bo dziewczyna ma dyżury i to raczej ja bym musiał jeździć do niej. A trochę lubie swoje życie solo i swój czas.
Boję sie z tego zrezygnować. Szkoda mi też byłoby stracić tą dziewczynę. Moglibyśmy niby się kolegować ale wiem, jak to wygląda i może by kogoś poznała i straciłbym szansę. Dziewczynom bardziej na tej stabilizacji zależy. Chociaż może ona nie ma takiego parcia i skupia sie na karierze ale kto wie. Na pewno ktoś by się wokół niej zakręcił szybko.
Nie wiem, co tu począć. Ja już sie tak nie zakochuje, że dla kogoś tracę głowę. Potrzebuję na to czasu i póki co, z nią jeszcze tak nie mam. Czuję dużą sympatię. Z drugiej strony, dużo dziewczyn się angażowało szybciej ode mnie w relacje i w pewnie tutaj też musiałbym się niebawem określić...
Nie mam pojęcia, jak postąpić. Z jednej strony chciałbym po prostu na luzie do tego podejść i się poznać, a z drugiej to może to spowoduje, że stracę zaangażowanie, przez co ona tak samo je straci.
Na pewno jest to osoba, z którą potrafię sobie wyobrazić przyszłość, więc to duży plus. Z drugiej strony, to pomimo, że jest bardzo ładna, to nie jest taka jakby to ująć "emanujaca seksapilem". A ja trochę w takich mocnych laskach ostatnio gustuję. Mam na myśli ubiór i styl, bo głupie i puste dziewczyny mnie bardzo odpychają. No ale to też na plus, bo miałbym do niej spore zaufanie.
No i też żeby być uczciwym, to należałoby sobie zadać pytanie, czy ja potrzebuję związku oraz czego od niego oczekuję. Część rodziny poznała tą dziewczynę i mnie bardzo namawiają na nią. Cenię sobię od nich rady ale to jest moja sprawa i muszę się słuchać swoich uczuć.
Na pewno nie pozwolę się temu rozwinąć, jeśli nie będę pewny na 100%. Nie bawie się ludzmi, do niej mam duży szacunek.