Zawsze jakieś usprawiedliwienie ma, teraz też, tylko, że sama masturbacja nie zrobiła by mu takiej krzywdy jak porno, więc nie wierz w to co mówi, przecież on Ci prawdy nie powie, to zrozumiałe.
To są zmiany w mózgu, więc może sam ich nie rozumie.
Podobne tematy
Kaszpir007 napisał/a:Nic by nie wyjaśniało. Bo oglądanie porno i masturbacja nijak ma się do sexu..
Nieee no skąd
Kaszpir007 napisał/a:Dla każdego normalnego zdrowego faceta masturbacja i oglądanie porno to tylko namiastka prawdziwego sexu i żaden normalny zdrowy facet nie zrezygnuje z prawdziwego sexu na rzecz oglądania porno i masturbacji.
Piszesz o tym jak jest czy o tym jak powinno być życząc sobie ideału
zdaje się że Niezapominajce chodzi o potencjalne uzależnienie męża i brak seksu
Twoje wzorce jedynie słuszne, niewiele wnoszą moim zdaniem do jej problemu z mężem i męża problemu z seksem,masturbacją i porno
jeżeli ma z tym problem to ten problem wpływa na relacje, bliskość, stosunki,seks
widoczne są skutki ewentualnego uzależnienia w braku zbliżeń od roku co jest problemem równieżLepiej napisz aktualizację co u Ciebie
Generalnie jest ciężko myślę że nam obojgu. Bo nie wierzę że Jemu jest z tym lekko. Chyba że się mylę. Cała sytuacja jest fatalna. Dla mnie jako młodej kobiety , z młodym stażem małżeńskim, z oczekiwaniami jako osoba seksualna. Takie mam odczucie że moje poczucie kobiecości , potrzeby podobania się i bycia pożądanej zeszło do piwnicy. Ciężko odbijać się od dna gdy nie ma dla kogo. Ale staram się.
Niezapominajka 36 napisał/a:Przez te 7 lat podejrzewałam o homoseksualizm, aseksualność, zdrady. Myśli dużo, podejrzeń wiele. . Nie mogę pojąć że zadbana kobieta leży w łóżku a mąż w pokoju obok się masturbuje. Tak jak napisałaś czuje się jak małżeństwo 80 letnie. Myślę że nasi rodzice mają bogatsze życie seksualne.
Tak właśnie myślałam, że uzależnił się od seks kamerek, więc po co z żoną ma się męczyć
Moi rodzice też już takich rzeczy nie robią i wiele innych par. Sex z 1 człowiekiem jest nudny. To jak ciągle oglądać jeden i ten sam serial. No ile można ^^ Sex kamerki są spoko. Znajdźcie sobie kochanków i będzie git.
Zadaj sobie proste pytania.
czy widzisz u niego chec naprawy?
Czy on chce, a nie może?
Czy po prostu mu sie nie chce, bo porno jest łatwiejsze?
Jeżeli nie widzisz u niego checi naprawy, nie chce mu sie starać, a na twoje domaganie sie bliskości i wypełniania przez niego obowiązków małżeńskich zaczyna reagować ignorancja albo co gorsza złością, to nie ma juz czego zbierać.
Masz prawo do sexu, skoro on ci tego nie chce dac, do rozwód z jego winy i znajdź sobie takiego który ci to da.
paslawek napisał/a:Kaszpir007 napisał/a:Nic by nie wyjaśniało. Bo oglądanie porno i masturbacja nijak ma się do sexu..
Nieee no skąd
Kaszpir007 napisał/a:Dla każdego normalnego zdrowego faceta masturbacja i oglądanie porno to tylko namiastka prawdziwego sexu i żaden normalny zdrowy facet nie zrezygnuje z prawdziwego sexu na rzecz oglądania porno i masturbacji.
Piszesz o tym jak jest czy o tym jak powinno być życząc sobie ideału
zdaje się że Niezapominajce chodzi o potencjalne uzależnienie męża i brak seksu
Twoje wzorce jedynie słuszne, niewiele wnoszą moim zdaniem do jej problemu z mężem i męża problemu z seksem,masturbacją i porno
jeżeli ma z tym problem to ten problem wpływa na relacje, bliskość, stosunki,seks
widoczne są skutki ewentualnego uzależnienia w braku zbliżeń od roku co jest problemem równieżLepiej napisz aktualizację co u Ciebie
Generalnie jest ciężko myślę że nam obojgu. Bo nie wierzę że Jemu jest z tym lekko. Chyba że się mylę. Cała sytuacja jest fatalna. Dla mnie jako młodej kobiety , z młodym stażem małżeńskim, z oczekiwaniami jako osoba seksualna. Takie mam odczucie że moje poczucie kobiecości , potrzeby podobania się i bycia pożądanej zeszło do piwnicy. Ciężko odbijać się od dna gdy nie ma dla kogo. Ale staram się.
Mąż jest dużo starszy od Ciebie?
Niezapominajka 36 napisał/a:paslawek napisał/a:Nieee no skąd
![]()
Piszesz o tym jak jest czy o tym jak powinno być życząc sobie ideału
5 lat tylko
zdaje się że Niezapominajce chodzi o potencjalne uzależnienie męża i brak seksu
Twoje wzorce jedynie słuszne, niewiele wnoszą moim zdaniem do jej problemu z mężem i męża problemu z seksem,masturbacją i porno
jeżeli ma z tym problem to ten problem wpływa na relacje, bliskość, stosunki,seks
widoczne są skutki ewentualnego uzależnienia w braku zbliżeń od roku co jest problemem równieżLepiej napisz aktualizację co u Ciebie
Generalnie jest ciężko myślę że nam obojgu. Bo nie wierzę że Jemu jest z tym lekko. Chyba że się mylę. Cała sytuacja jest fatalna. Dla mnie jako młodej kobiety , z młodym stażem małżeńskim, z oczekiwaniami jako osoba seksualna. Takie mam odczucie że moje poczucie kobiecości , potrzeby podobania się i bycia pożądanej zeszło do piwnicy. Ciężko odbijać się od dna gdy nie ma dla kogo. Ale staram się.
Mąż jest dużo starszy od Ciebie?
Kaszpir007 napisał/a:Nic by nie wyjaśniało. Bo oglądanie porno i masturbacja nijak ma się do sexu..
Nieee no skąd
Kaszpir007 napisał/a:Dla każdego normalnego zdrowego faceta masturbacja i oglądanie porno to tylko namiastka prawdziwego sexu i żaden normalny zdrowy facet nie zrezygnuje z prawdziwego sexu na rzecz oglądania porno i masturbacji.
Piszesz o tym jak jest czy o tym jak powinno być życząc sobie ideału
zdaje się że Niezapominajce chodzi o potencjalne uzależnienie męża i brak seksu
Twoje wzorce jedynie słuszne, niewiele wnoszą moim zdaniem do jej problemu z mężem i męża problemu z seksem,masturbacją i porno
jeżeli ma z tym problem to ten problem wpływa na relacje, bliskość, stosunki,seks
widoczne są skutki ewentualnego uzależnienia w braku zbliżeń od roku co jest problemem równieżLepiej napisz aktualizację co u Ciebie
Paslawek jakoś tak bardzo fajnie mi zarysowujesz mój problem. Nie wiem czy jesteś w stanie mi odpowiedzieć ale spytam. Czy to uzależnienie można tak odciąć od codzienności. W sensie. Mąż jest super człowiekiem, koleżeński, pomocny, cudowny tata, super partner do życia codziennego, pogada,doradzi. A sfera łóżkowa to jakby nagle grubą kreską odciął. Da się tak odciąć? U mężczyzn tak podzielić na dwie niezależne strefy?
73 2023-08-21 19:06:59 Ostatnio edytowany przez paslawek (2023-08-21 19:13:24)
paslawek napisał/a:Kaszpir007 napisał/a:Nic by nie wyjaśniało. Bo oglądanie porno i masturbacja nijak ma się do sexu..
Nieee no skąd
Kaszpir007 napisał/a:Dla każdego normalnego zdrowego faceta masturbacja i oglądanie porno to tylko namiastka prawdziwego sexu i żaden normalny zdrowy facet nie zrezygnuje z prawdziwego sexu na rzecz oglądania porno i masturbacji.
Piszesz o tym jak jest czy o tym jak powinno być życząc sobie ideału
zdaje się że Niezapominajce chodzi o potencjalne uzależnienie męża i brak seksu
Twoje wzorce jedynie słuszne, niewiele wnoszą moim zdaniem do jej problemu z mężem i męża problemu z seksem,masturbacją i porno
jeżeli ma z tym problem to ten problem wpływa na relacje, bliskość, stosunki,seks
widoczne są skutki ewentualnego uzależnienia w braku zbliżeń od roku co jest problemem równieżLepiej napisz aktualizację co u Ciebie
Paslawek jakoś tak bardzo fajnie mi zarysowujesz mój problem. Nie wiem czy jesteś w stanie mi odpowiedzieć ale spytam. Czy to uzależnienie można tak odciąć od codzienności. W sensie. Mąż jest super człowiekiem, koleżeński, pomocny, cudowny tata, super partner do życia codziennego, pogada,doradzi. A sfera łóżkowa to jakby nagle grubą kreską odciął. Da się tak odciąć? U mężczyzn tak podzielić na dwie niezależne strefy?
Takie oddzielanie uzależnienia od codzienności ? Pozornie możliwe jest takie niby odcinanie się, to stały numer,element kontrolowania nałogów wszelkiego typu, możliwe jak najbardziej,przynajmniej do czasu, będzie to nawet dość skutecznie funkcjonować
tworzycie sobie oboje strefy komfortu kompulsywnie, jest w to moim zdaniem wbudowany i tak konflikt,dysonans i pozory,jest chęć widzenia lepszej wersji obrazku waszej relacji.
Mąż może być naprawdę dobrym facetem, nie ma co na siłę zaprzeczać i się upierać, że to chodzące zło od koniuszków palców po czubek głowy
stara się też zrekompensować braki Tobie w innych dziedzinach ,obojętny na wszystko jeszcze nie jest, on też niewątpliwie czasem dostrzega co się z Tobą dzieje i coś z tym po swojemu robi
a przy Twoim przyzwoleniu już teraz nie takim cichym , dalej wszystko wydaje się możliwe czyli trwanie, czy to z waszej bezsilności,bezradności,czy z jakieś Twojej jego zależności, podległości,dzięki różnym korzyściom, "dzięki"wspólnym ingresom i powiązaniom,przywiązaniom,które w relacji są czyś zwyczajnym niby oczywistym, nawet naturalnym, lub też z niewiedzy życzeniowo przez minimalizowanie idealizowanie wypieranie etc siłą rozpędu coś sobie próbujesz zracjonalizować mąż być może to widzi wyczuwa i próbuje stara się brak nadrabiać na razie odcina być może kupony z bycia w porządku człowiekiem dobrym tatą,zaradnym gościem ale tytanem nie jest, Ty też nie
Powtórzę to jeżeli mąż jest nałogowcem i jest uzależniony to dotyczyć go będą pewne mechanizmy z tym związane
szybciej lub wolniej będzie podlegał regułom,etapom, fazom,wszelkim mechanizmom uzależnienia,a to nie wygląda dobrze nawet
i nie ma w tym przesady,uzależnienia behawioralne wcale nie są lżejsze od uzależnień od substancji to mit jest
Twój mąż z czasem przestanie być taki fajny ( w co teraz najprawdopodobniej kompletnie nie wierzysz - to nic niezwykłego u żon nałogowców), może to potrwać jeszcze długo, długo,bo dynamika progres uzależnienia różnie przebiega u różnych ludzi.
Skutki są jednak bardzo podobne u dwóch stron,cierpienie, ból, nawet somatyczne objawy mogą i występują często
związane z rozgoryczeniem, rozczarowaniami, frustracją,złością przygnębieniem, brakami z niezaspokojonych potrzeb, dodatkowo dochodzą inne żale, urazy, pretensje coraz ich więcej i więcej i nie tylko za brak seksu, złudzenia i obrazki sielanki się rozpadają coraz bardziej,on też będzie cierpiał, choć faceci tego nie pokazują na zewnątrz bardzo często
druga sprawa jak długo Ty będziesz się starać coś nadrobić u siebie lub czymś z zewnątrz i jak,czy będziesz w stanie długo się miotać ,próbować dostosować do męża i kontrolować tłumiąc w sobie wiele emocji.
Niezapominajka 36 napisał/a:paslawek napisał/a:Nieee no skąd
![]()
Piszesz o tym jak jest czy o tym jak powinno być życząc sobie ideału
zdaje się że Niezapominajce chodzi o potencjalne uzależnienie męża i brak seksu
Twoje wzorce jedynie słuszne, niewiele wnoszą moim zdaniem do jej problemu z mężem i męża problemu z seksem,masturbacją i porno
jeżeli ma z tym problem to ten problem wpływa na relacje, bliskość, stosunki,seks
widoczne są skutki ewentualnego uzależnienia w braku zbliżeń od roku co jest problemem równieżLepiej napisz aktualizację co u Ciebie
Paslawek jakoś tak bardzo fajnie mi zarysowujesz mój problem. Nie wiem czy jesteś w stanie mi odpowiedzieć ale spytam. Czy to uzależnienie można tak odciąć od codzienności. W sensie. Mąż jest super człowiekiem, koleżeński, pomocny, cudowny tata, super partner do życia codziennego, pogada,doradzi. A sfera łóżkowa to jakby nagle grubą kreską odciął. Da się tak odciąć? U mężczyzn tak podzielić na dwie niezależne strefy?
Takie oddzielanie uzależnienia od codzienności ? Pozornie możliwe jest takie niby odcinanie się, to stały numer,element kontrolowania nałogów wszelkiego typu, możliwe jak najbardziej,przynajmniej do czasu, będzie to nawet dość skutecznie funkcjonować
tworzycie sobie oboje strefy komfortu kompulsywnie, jest w to moim zdaniem wbudowany i tak konflikt,dysonans i pozory,jest chęć widzenia lepszej wersji obrazku waszej relacji.
Mąż może być naprawdę dobrym facetem, nie ma co na siłę zaprzeczać i się upierać, że to chodzące zło od koniuszków palców po czubek głowy
stara się też zrekompensować braki Tobie w innych dziedzinach ,obojętny na wszystko jeszcze nie jest, on też niewątpliwie czasem dostrzega co się z Tobą dzieje i coś z tym po swojemu robi
a przy Twoim przyzwoleniu już teraz nie takim cichym , dalej wszystko wydaje się możliwe czyli trwanie, czy to z waszej bezsilności,bezradności,czy z jakieś Twojej jego zależności, podległości,dzięki różnym korzyściom, "dzięki"wspólnym ingresom i powiązaniom,przywiązaniom,które w relacji są czyś zwyczajnym niby oczywistym, nawet naturalnym, lub też z niewiedzy życzeniowo przez minimalizowanie idealizowanie wypieranie etc siłą rozpędu coś sobie próbujesz zracjonalizować mąż być może to widzi wyczuwa i próbuje stara się brak nadrabiać na razie odcina być może kupony z bycia w porządku człowiekiem dobrym tatą,zaradnym gościem ale tytanem nie jest, Ty też nie
Powtórzę to jeżeli mąż jest nałogowcem i jest uzależniony to dotyczyć go będą pewne mechanizmy z tym związane
szybciej lub wolniej będzie podlegał regułom,etapom, fazom,wszelkim mechanizmom uzależnienia,a to nie wygląda dobrze nawet
i nie ma w tym przesady,uzależnienia behawioralne wcale nie są lżejsze od uzależnień od substancji to mit jest
Twój mąż z czasem przestanie być taki fajny ( w co teraz najprawdopodobniej kompletnie nie wierzysz - to nic niezwykłego u żon nałogowców), może to potrwać jeszcze długo, długo,bo dynamika progres uzależnienia różnie przebiega u różnych ludzi.
Skutki są jednak bardzo podobne u dwóch stron,cierpienie, ból, nawet somatyczne objawy mogą i występują często
związane z rozgoryczeniem, rozczarowaniami, frustracją,złością przygnębieniem, brakami z niezaspokojonych potrzeb, dodatkowo dochodzą inne żale, urazy, pretensje coraz ich więcej i więcej i nie tylko za brak seksu, złudzenia i obrazki sielanki się rozpadają coraz bardziej,on też będzie cierpiał, choć faceci tego nie pokazują na zewnątrz bardzo często
druga sprawa jak długo Ty będziesz się starać coś nadrobić u siebie lub czymś z zewnątrz i jak,czy będziesz w stanie długo się miotać ,próbować dostosować do męża i kontrolować tłumiąc w sobie wiele emocji.
Ale dałeś mi do myślenia....matko...ja wiedziałam że ta bańka kiedyś pęknie......i ona naprawdę pęknie ...
paslawek napisał/a:Niezapominajka 36 napisał/a:Paslawek jakoś tak bardzo fajnie mi zarysowujesz mój problem. Nie wiem czy jesteś w stanie mi odpowiedzieć ale spytam. Czy to uzależnienie można tak odciąć od codzienności. W sensie. Mąż jest super człowiekiem, koleżeński, pomocny, cudowny tata, super partner do życia codziennego, pogada,doradzi. A sfera łóżkowa to jakby nagle grubą kreską odciął. Da się tak odciąć? U mężczyzn tak podzielić na dwie niezależne strefy?
Takie oddzielanie uzależnienia od codzienności ? Pozornie możliwe jest takie niby odcinanie się, to stały numer,element kontrolowania nałogów wszelkiego typu, możliwe jak najbardziej,przynajmniej do czasu, będzie to nawet dość skutecznie funkcjonować
tworzycie sobie oboje strefy komfortu kompulsywnie, jest w to moim zdaniem wbudowany i tak konflikt,dysonans i pozory,jest chęć widzenia lepszej wersji obrazku waszej relacji.
Mąż może być naprawdę dobrym facetem, nie ma co na siłę zaprzeczać i się upierać, że to chodzące zło od koniuszków palców po czubek głowy
stara się też zrekompensować braki Tobie w innych dziedzinach ,obojętny na wszystko jeszcze nie jest, on też niewątpliwie czasem dostrzega co się z Tobą dzieje i coś z tym po swojemu robi
a przy Twoim przyzwoleniu już teraz nie takim cichym , dalej wszystko wydaje się możliwe czyli trwanie, czy to z waszej bezsilności,bezradności,czy z jakieś Twojej jego zależności, podległości,dzięki różnym korzyściom, "dzięki"wspólnym ingresom i powiązaniom,przywiązaniom,które w relacji są czyś zwyczajnym niby oczywistym, nawet naturalnym, lub też z niewiedzy życzeniowo przez minimalizowanie idealizowanie wypieranie etc siłą rozpędu coś sobie próbujesz zracjonalizować mąż być może to widzi wyczuwa i próbuje stara się brak nadrabiać na razie odcina być może kupony z bycia w porządku człowiekiem dobrym tatą,zaradnym gościem ale tytanem nie jest, Ty też nie
Powtórzę to jeżeli mąż jest nałogowcem i jest uzależniony to dotyczyć go będą pewne mechanizmy z tym związane
szybciej lub wolniej będzie podlegał regułom,etapom, fazom,wszelkim mechanizmom uzależnienia,a to nie wygląda dobrze nawet
i nie ma w tym przesady,uzależnienia behawioralne wcale nie są lżejsze od uzależnień od substancji to mit jest
Twój mąż z czasem przestanie być taki fajny ( w co teraz najprawdopodobniej kompletnie nie wierzysz - to nic niezwykłego u żon nałogowców), może to potrwać jeszcze długo, długo,bo dynamika progres uzależnienia różnie przebiega u różnych ludzi.
Skutki są jednak bardzo podobne u dwóch stron,cierpienie, ból, nawet somatyczne objawy mogą i występują często
związane z rozgoryczeniem, rozczarowaniami, frustracją,złością przygnębieniem, brakami z niezaspokojonych potrzeb, dodatkowo dochodzą inne żale, urazy, pretensje coraz ich więcej i więcej i nie tylko za brak seksu, złudzenia i obrazki sielanki się rozpadają coraz bardziej,on też będzie cierpiał, choć faceci tego nie pokazują na zewnątrz bardzo często
druga sprawa jak długo Ty będziesz się starać coś nadrobić u siebie lub czymś z zewnątrz i jak,czy będziesz w stanie długo się miotać ,próbować dostosować do męża i kontrolować tłumiąc w sobie wiele emocji.Ale dałeś mi do myślenia....matko...ja wiedziałam że ta bańka kiedyś pęknie......i ona naprawdę pęknie ...
Dzisiaj nie wytrzymałam, trochę nagadałam mężowi o sytuacji naszego małżeństwa. Czy tłumaczenie że on chciał się przez ten rok zbliżyć ale raz odsunęłam rękę, raz odwróciłam głowę, nie zaczynam rozmów w tym temacie....jest na poziomie 40 letniego mężczyzny. Zawsze staram się być obiektywna, nigdy nie docinalam Mu przy znajomych i rodzinie. Taką też mieliśmy umowę i tego się trzymamy. Nie jestem kobietą bluszczem ani inną tego typu podobną. Mam wrażenie że w tym temacie tłumaczeń rozmawiam jak z dzieckiem 7 letnim.
Ile razy TY przez ten rok próbowałaś się zblizyc i ile razu mąż odsunął rękę i odwrócił głowę...???
Drugiej strony medalu mąż nie widzi??
Ile razy TY przez ten rok próbowałaś się zblizyc i ile razu mąż odsunął rękę i odwrócił głowę...???
Drugiej strony medalu mąż nie widzi??
Przyznaję że przez ostatni rok to weszłam już w faz stagnacji. Ten rok bez seksu nie jest jedyny. Wcześniej było pół roku, gdy byłam w ciąży. Podczas podróży poślubnej płakałam bo też jakoś telewizor był ciekawszy na wczasach. U nas problem jest praktycznie od początku. A jesteśmy po ślubie 7 lat. Starałam się zrozumieć, rozmawiać, płakać po kątach, płakać przy mężu. Prosić o specjalistę, konsekwentnie wymusić specjalistę, stawiać warunki. Czuję jednak że nie ma nas razem. Ja zaczynam coraz bardziej Mu wyrzucać że jako kobietę ciągnie mnie na dno. Atmosfera zaczyna gęstnieć. Jakaś blokada we mnie weszła i nawet gdyby nagle chciał się przytulić to gula stanęła by mi w gardle i nie dałabym rady. Brak bliskości czuje moja dusza i ciało, poczucie wartości, nawet urósł mi "wdowi garb". Ale jako rodzina ekstra jesteśmy....
78 2023-08-22 11:49:09 Ostatnio edytowany przez paslawek (2023-08-22 12:54:12)
Czuję jednak że nie ma nas razem. Ja zaczynam coraz bardziej Mu wyrzucać że jako kobietę ciągnie mnie na dno. Atmosfera zaczyna gęstnieć. Jakaś blokada we mnie weszła i nawet gdyby nagle chciał się przytulić to gula stanęła by mi w gardle i nie dałabym rady. Brak bliskości czuje moja dusza i ciało, poczucie wartości, nawet urósł mi "wdowi garb". Ale jako rodzina ekstra jesteśmy....
To jeden z bardziej wstrząsających wątków https://www.netkobiety.pl/t116954.html
jak dla mnie przynajmniej i jeden z wariantów, jak może być w podobnych sytuacjach z oziębłym,oschłym partnerem lub partnerką ( sporo jest na forum historii facetów w Twojej sytuacji)
oraz historia która mówi o tym, że romanse i zdrady tylko na chwile i pozornie poprawiają cokolwiek,potem jest jeszcze gorzej w bardzo wielu przypadkach taka iluzja dopalania szczęścia w nieszczęścia niby szczęściem.
miałem wątpliwość czy ci to podlinkować,ale po ostatnim poście już nie,podświadomie i skrycie przed sobą będziesz szukać i planować,już się rozglądasz za innymi,jesteś samotna w związku i odtrącana stąd już blisko do roli ofiary i odwetu za to.
takie braki jak brak bliskości czułości dotyku powoduje presję, ciśnienie i wyostrza potrzeby i urazy, ssanie to niezłe określenie tyle że trochę śmieszne,jeżeli takie stany jak u Ciebie się utrzymają to zdradzisz,a jak nie zdradzisz i pójdziesz w jakiś cudaczny kompromis ze sobą czyli konflikt ze zgodą i w niezgodzie na to co jest tyle,że zepchnięty jeszcze głębiej to oszalejesz prawdopodobnie,nerwica z depresją albo coś na ten kształt, rozgoryczenie i rozdrażnienie ucieczka od tego notorycznie takie prywatne małe wewnętrzne ukryte piekiełko przeplatane erupcjami, od czasu do czasu, które niby dają ulgą na chwilę, ale nie rozładowują do końca napięć, eskalują je taki kołowrót powstaje
dzieci i uczucia do nich to za mało,możesz próbować różnych gimnastyk,fikołków i akrobacji psychologicznych.treningów sportowych, ale deficyt nie rozładowany będzie dalej narastał ,takie działania to tylko na przetrwanie nie na spokojne życie - niektórym to pasuje być może, zdrowe jak dla mnie to nie jest,nie jesteś singielką,która potrafi w jakiś sposób dobrze czuć się sama z sobą to inna relacja,jesteś 7 lat w związku za późno
i za daleko to u was zaszło, wpływ na siebie zaczynacie mieć bardzo destruktywny Ty to uzewnętrzniasz a on wybitnie unika
Albo rozstanie albo wstrząs, trwanie, zaciskanie zębów .romans,ucieczka w coś tam, takie rzeczy masz do wyboru,mąż sam z siebie nic nie robi już tylko udaje durnia, fasada mu pasuje,a bycie niby partnerem w innych dziedzinach nie nastrecza mu jeszcze wielkich trudności i pewnie potrafi świetnie imitować,takich charakter mało konfliktowy albo uległy ma ,ale ma jakiś problem ze sobą ewidentnie a to że stosuje tłumaczenia w stylu siedmiolatka to nic dziwnego, jemu tam wystarczą dla jego niby dobrostanu.Gadanie i awantury nie zadziałają, odporny jest na to,działanie podejmij w kierunku samodzielności i niezależności,idź do prawnika, poznaj swoje prawa i możliwości nie musisz od razu składać pozwu.
On nie powie Ci prawdy, więc te wszelkie tłumaczenia to zasłona dymna.
Ja się dziwię, że w tej sytuacji, u was wszystko inne gra, udajecie, że jest wszysyko ok.
Skoro po ślubie, nie był za bardzo zainteresowany bliskością, to się zastanawiam jak było przed ślubem, być może za krótko się znaliście, mieszkaliscie razem?
Co zaważyło na ślubie, ciąża?
Ewe131 napisał/a:Ile razy TY przez ten rok próbowałaś się zblizyc i ile razu mąż odsunął rękę i odwrócił głowę...???
Drugiej strony medalu mąż nie widzi??Przyznaję że przez ostatni rok to weszłam już w faz stagnacji. Ten rok bez seksu nie jest jedyny. Wcześniej było pół roku, gdy byłam w ciąży. Podczas podróży poślubnej płakałam bo też jakoś telewizor był ciekawszy na wczasach. U nas problem jest praktycznie od początku. A jesteśmy po ślubie 7 lat. Starałam się zrozumieć, rozmawiać, płakać po kątach, płakać przy mężu. Prosić o specjalistę, konsekwentnie wymusić specjalistę, stawiać warunki. Czuję jednak że nie ma nas razem. Ja zaczynam coraz bardziej Mu wyrzucać że jako kobietę ciągnie mnie na dno. Atmosfera zaczyna gęstnieć. Jakaś blokada we mnie weszła i nawet gdyby nagle chciał się przytulić to gula stanęła by mi w gardle i nie dałabym rady. Brak bliskości czuje moja dusza i ciało, poczucie wartości, nawet urósł mi "wdowi garb". Ale jako rodzina ekstra jesteśmy....
Rozmowy nic nie dadzą.
Jak dla mnie po prostu z jego strony uczucie do Ciebie wygasło. Plus taki że wybrał masturbację zamiast zdrady.
Nie ma miłości to nie ma sexu, nie ma czułości, namiętności i pożądania.
Taka jest brutalna prawda i widać ten stan już jest od dłuższego czasu bo jak facet wybiera TV zamiast sexu ze swoją żoną w czasie podróży poślubnej to boję się że nigdy tak naprawdę Cię nie kochał.
Nie wiem czy pierwsza ciąża była planowana i czy wtedy długo się znaliście , bo może być tak że ożenił się z Tobą "z obowiązku i odpowiedzialnosci" a nie z miłości ...
Zauroczenie minęło i pojawił się "kac". Ma dzieci więc MUSI być odpowiedzialny.
Szczerze mówiąc masz do wyboru zaakceptować brak sexu i bez sexu żyć bo raczej nie licz na poprawę. Jak się "odkochał" to ponownie się nie zakocha.
Możecie być "białym małżeństwem" ale przy tak małym "stażu małżeńskim" to idiotyzm.
Osobiście uważam że masz prawo być szczęśliwa. A w związku SEX jest czymś niemalże obowiązkowym. Nie ma sexu nie ma małżeństwa.
Niezapominajka 36 napisał/a:Ewe131 napisał/a:Ile razy TY przez ten rok próbowałaś się zblizyc i ile razu mąż odsunął rękę i odwrócił głowę...???
Drugiej strony medalu mąż nie widzi??Przyznaję że przez ostatni rok to weszłam już w faz stagnacji. Ten rok bez seksu nie jest jedyny. Wcześniej było pół roku, gdy byłam w ciąży. Podczas podróży poślubnej płakałam bo też jakoś telewizor był ciekawszy na wczasach. U nas problem jest praktycznie od początku. A jesteśmy po ślubie 7 lat. Starałam się zrozumieć, rozmawiać, płakać po kątach, płakać przy mężu. Prosić o specjalistę, konsekwentnie wymusić specjalistę, stawiać warunki. Czuję jednak że nie ma nas razem. Ja zaczynam coraz bardziej Mu wyrzucać że jako kobietę ciągnie mnie na dno. Atmosfera zaczyna gęstnieć. Jakaś blokada we mnie weszła i nawet gdyby nagle chciał się przytulić to gula stanęła by mi w gardle i nie dałabym rady. Brak bliskości czuje moja dusza i ciało, poczucie wartości, nawet urósł mi "wdowi garb". Ale jako rodzina ekstra jesteśmy....
Rozmowy nic nie dadzą.
Jak dla mnie po prostu z jego strony uczucie do Ciebie wygasło. Plus taki że wybrał masturbację zamiast zdrady.
Nie ma miłości to nie ma sexu, nie ma czułości, namiętności i pożądania.
Taka jest brutalna prawda i widać ten stan już jest od dłuższego czasu bo jak facet wybiera TV zamiast sexu ze swoją żoną w czasie podróży poślubnej to boję się że nigdy tak naprawdę Cię nie kochał.
Nie wiem czy pierwsza ciąża była planowana i czy wtedy długo się znaliście , bo może być tak że ożenił się z Tobą "z obowiązku i odpowiedzialnosci" a nie z miłości ...
Zauroczenie minęło i pojawił się "kac". Ma dzieci więc MUSI być odpowiedzialny.Szczerze mówiąc masz do wyboru zaakceptować brak sexu i bez sexu żyć bo raczej nie licz na poprawę. Jak się "odkochał" to ponownie się nie zakocha.
Możecie być "białym małżeństwem" ale przy tak małym "stażu małżeńskim" to idiotyzm.Osobiście uważam że masz prawo być szczęśliwa. A w związku SEX jest czymś niemalże obowiązkowym. Nie ma sexu nie ma małżeństwa.
Zgadzam sie w 100%
Niezapominajka 36 napisał/a:Czuję jednak że nie ma nas razem. Ja zaczynam coraz bardziej Mu wyrzucać że jako kobietę ciągnie mnie na dno. Atmosfera zaczyna gęstnieć. Jakaś blokada we mnie weszła i nawet gdyby nagle chciał się przytulić to gula stanęła by mi w gardle i nie dałabym rady. Brak bliskości czuje moja dusza i ciało, poczucie wartości, nawet urósł mi "wdowi garb". Ale jako rodzina ekstra jesteśmy....
To jeden z bardziej wstrząsających wątków https://www.netkobiety.pl/t116954.html
jak dla mnie przynajmniej i jeden z wariantów, jak może być w podobnych sytuacjach z oziębłym,oschłym partnerem lub partnerką ( sporo jest na forum historii facetów w Twojej sytuacji)
oraz historia która mówi o tym, że romanse i zdrady tylko na chwile i pozornie poprawiają cokolwiek,potem jest jeszcze gorzej w bardzo wielu przypadkach taka iluzja dopalania szczęścia w nieszczęścia niby szczęściem.
miałem wątpliwość czy ci to podlinkować,ale po ostatnim poście już nie,podświadomie i skrycie przed sobą będziesz szukać i planować,już się rozglądasz za innymi,jesteś samotna w związku i odtrącana stąd już blisko do roli ofiary i odwetu za to.
takie braki jak brak bliskości czułości dotyku powoduje presję, ciśnienie i wyostrza potrzeby i urazy, ssanie to niezłe określenie tyle że trochę śmieszne,jeżeli takie stany jak u Ciebie się utrzymają to zdradzisz,a jak nie zdradzisz i pójdziesz w jakiś cudaczny kompromis ze sobą czyli konflikt ze zgodą i w niezgodzie na to co jest tyle,że zepchnięty jeszcze głębiej to oszalejesz prawdopodobnie,nerwica z depresją albo coś na ten kształt, rozgoryczenie i rozdrażnienie ucieczka od tego notorycznie takie prywatne małe wewnętrzne ukryte piekiełko przeplatane erupcjami, od czasu do czasu, które niby dają ulgą na chwilę, ale nie rozładowują do końca napięć, eskalują je taki kołowrót powstaje
dzieci i uczucia do nich to za mało,możesz próbować różnych gimnastyk,fikołków i akrobacji psychologicznych.treningów sportowych, ale deficyt nie rozładowany będzie dalej narastał ,takie działania to tylko na przetrwanie nie na spokojne życie - niektórym to pasuje być może, zdrowe jak dla mnie to nie jest,nie jesteś singielką,która potrafi w jakiś sposób dobrze czuć się sama z sobą to inna relacja,jesteś 7 lat w związku za późno
i za daleko to u was zaszło, wpływ na siebie zaczynacie mieć bardzo destruktywny Ty to uzewnętrzniasz a on wybitnie unika
Albo rozstanie albo wstrząs, trwanie, zaciskanie zębów .romans,ucieczka w coś tam, takie rzeczy masz do wyboru,mąż sam z siebie nic nie robi już tylko udaje durnia, fasada mu pasuje,a bycie niby partnerem w innych dziedzinach nie nastrecza mu jeszcze wielkich trudności i pewnie potrafi świetnie imitować,takich charakter mało konfliktowy albo uległy ma ,ale ma jakiś problem ze sobą ewidentnie a to że stosuje tłumaczenia w stylu siedmiolatka to nic dziwnego, jemu tam wystarczą dla jego niby dobrostanu.Gadanie i awantury nie zadziałają, odporny jest na to,działanie podejmij w kierunku samodzielności i niezależności,idź do prawnika, poznaj swoje prawa i możliwości nie musisz od razu składać pozwu.
Ale ja już od dłuższego czasu myślę o romansie. Planuję to bardzo szczegółowo. Może romans to zbyt duO powiedziane. Chce się kimś przespać , poczuć ciało które się we mnie wtula. Jestem w tym bardzo racjonalna, wiem że nie może to być nikt z bliska, nikt z kim będę miała możliwość się spotkać ponownie. Wiem że u kobiet poczucie bliskości i pożądania to równia pochyła. Napewno emocjonalnie bardzo wciągające.
Chociaż raz usłyszałam od męża że nie brał nigdy pod uwagę że go zdradzę bi jestem jego żoną. Smutne. Poczułam że nawet gdybym ze szczegółami opowiedziała co chciałabym robić z kochankiem nie obeszłoby Go to.
Jeśli chodzi o post to jak przeczytałam pierwszy raz pomyślałam sobie że nie poszłabym na takie życie z wiecznymi kochankami, abstrahując od libido bohaterki. Ale też na chwilę się zastanowiłam, czy ja nie chcąc za wszelką cenę nisCzyc dzieciom cudownej rodziny też nie zaczelabym tak robić....
On nie powie Ci prawdy, więc te wszelkie tłumaczenia to zasłona dymna.
Ja się dziwię, że w tej sytuacji, u was wszystko inne gra, udajecie, że jest wszysyko ok.
Skoro po ślubie, nie był za bardzo zainteresowany bliskością, to się zastanawiam jak było przed ślubem, być może za krótko się znaliście, mieszkaliscie razem?
Co zaważyło na ślubie, ciąża?
Nie ciąża. Czekaliśmy do ślubu z seksem. Wydawało mi się że to była wielka miłość. A ja jak nigdy 100 procest pewna że to ten.
Ale ja już od dłuższego czasu myślę o romansie. Planuję to bardzo szczegółowo. Może romans to zbyt duO powiedziane. Chce się kimś przespać , poczuć ciało które się we mnie wtula. Jestem w tym bardzo racjonalna, wiem że nie może to być nikt z bliska, nikt z kim będę miała możliwość się spotkać ponownie. Wiem że u kobiet poczucie bliskości i pożądania to równia pochyła. Napewno emocjonalnie bardzo wciągające.
Chociaż raz usłyszałam od męża że nie brał nigdy pod uwagę że go zdradzę bi jestem jego żoną. Smutne. Poczułam że nawet gdybym ze szczegółami opowiedziała co chciałabym robić z kochankiem nie obeszłoby Go to.
Jeśli chodzi o post to jak przeczytałam pierwszy raz pomyślałam sobie że nie poszłabym na takie życie z wiecznymi kochankami, abstrahując od libido bohaterki. Ale też na chwilę się zastanowiłam, czy ja nie chcąc za wszelką cenę nisCzyc dzieciom cudownej rodziny też nie zaczelabym tak robić....
Twój wybór - oczywistość tu nie ma gotowców i pewnych gwarantowanych recept,scenariuszy pewników
generalizowanie jest o kant potłuc i deklaracje podświadomość decyduje i to z opóźnieniem,kontrola uczuć podczas romansu bywa iluzją
a sumienie delikatna sprawa
To co się zakłada z góry planując romans czy niewierność,niewinny niby nieszkodliwy skok w bok dla zdrowia , miewa się bardzo często nijak do tego co się potem dzieje emocjonalnie,ruska ruletka w odmianie kaukaskiej i trudno cokolwiek pewnego przewidzieć
wieka napisał/a:On nie powie Ci prawdy, więc te wszelkie tłumaczenia to zasłona dymna.
Ja się dziwię, że w tej sytuacji, u was wszystko inne gra, udajecie, że jest wszysyko ok.
Skoro po ślubie, nie był za bardzo zainteresowany bliskością, to się zastanawiam jak było przed ślubem, być może za krótko się znaliście, mieszkaliscie razem?
Co zaważyło na ślubie, ciąża?Nie ciąża. Czekaliśmy do ślubu z seksem. Wydawało mi się że to była wielka miłość. A ja jak nigdy 100 procest pewna że to ten.
Czekanie do ślubu z seksem, szczególnie że strony faceta, już samo w sobie jest niepokojące, kota w worku to już się nie kupuje od pół wieku
To pewnie też nie mieszkaliście razem, więc praktycznie brałaś ślub w ciemno, sama wielka miłość nie wystarczy do życia, a on już się postarał, żebyś się zakochała bez pamięci.
W każdym razie wiedział z jakim potencjałem seksualnym wchodzi do związku, czyli Cię omamił, licząc, że jakoś to będzie, bo przecież tak Cię rozkochał w sobie, że nigdy go nie zostawisz. To co Ty będziesz czuła, miał w tyle...
Co do zdrady, to ja bym nie radziła, bo możesz wpaść w jeszcze większe kłopoty.
Lepiej złożyć pozew o rozwód, nawet nie mówiąc mężowi, jak dostanie pozew do ręki, dotrze do niego, że wali mu się tak misternie ułożony domek z kart.
I będzie przełom... Nie wiadomo w którą stronę, ale jemu też zależy na rodzinie, jak Tobie, więc nic gorszego, co i tak was czeka się nie stanie.
Jeśli będziecie chcieli utrzymać rodzinę na niby, to możecie wziąć rozwód i żyć sobie jak teraz, z tym, że Ty będziesz wolna i wtedy zrobisz co zechcesz.
Niezapominajka 36 napisał/a:Ale ja już od dłuższego czasu myślę o romansie. Planuję to bardzo szczegółowo. Może romans to zbyt duO powiedziane. Chce się kimś przespać , poczuć ciało które się we mnie wtula. Jestem w tym bardzo racjonalna, wiem że nie może to być nikt z bliska, nikt z kim będę miała możliwość się spotkać ponownie. Wiem że u kobiet poczucie bliskości i pożądania to równia pochyła. Napewno emocjonalnie bardzo wciągające.
Chociaż raz usłyszałam od męża że nie brał nigdy pod uwagę że go zdradzę bi jestem jego żoną. Smutne. Poczułam że nawet gdybym ze szczegółami opowiedziała co chciałabym robić z kochankiem nie obeszłoby Go to.
Jeśli chodzi o post to jak przeczytałam pierwszy raz pomyślałam sobie że nie poszłabym na takie życie z wiecznymi kochankami, abstrahując od libido bohaterki. Ale też na chwilę się zastanowiłam, czy ja nie chcąc za wszelką cenę nisCzyc dzieciom cudownej rodziny też nie zaczelabym tak robić....Twój wybór - oczywistość tu nie ma gotowców i pewnych gwarantowanych recept,scenariuszy pewników
generalizowanie jest o kant potłuc i deklaracje podświadomość decyduje i to z opóźnieniem,kontrola uczuć podczas romansu bywa iluzją
a sumienie delikatna sprawa
To co się zakłada z góry planując romans czy niewierność,niewinny niby nieszkodliwy skok w bok dla zdrowia , miewa się bardzo często nijak do tego co się potem dzieje emocjonalnie,ruska ruletka w odmianie kaukaskiej i trudno cokolwiek pewnego przewidzieć
Mąż sam zaczął rozmowę. Oczywiście utarty schemat tłumaczenia. Próbował przeforsować pogodzenie się na spokojnie. I też zwalać winę na mnie . Nie był w stanie wytłumaczyć wielu rzeczy. Za to jestem Ci też wdzięczna i innym że zobrazowaliscie mi punkt widzenia z perspektywy męskiej.Postawiłam warunek albo znajdzie specjalistę do tygodnia albo widzi pozew(powtorzylam to parokrotnie). Tego się trzymam. Chyba poczuł osuwający się grunt....mam nadzieję. W końcu wiedział od zawsze że poza tym że nie jestem konfliktowa to jestem samodzielna i potrafię funkcjonować bez mężczyzny w życiu.
Na cuda nie liczę. Jakoś mi tak chociaż trochę lżej na duszy....
Tylko bądź konsekwentna...
Tylko bądź konsekwentna...
Wiem że musze być, bo cały czas pamiętam jak kończyły się nasze rozmowy i jakie były bezefektowne i ciągnące mnie w dół....
Tak jak dzisiaj powiedziałam Mężowi, że czuję że bańka pękła .... I ja już dłużej jako kobieta nie pociągnę w tym schemacie.
Wiem że musze być, bo cały czas pamiętam jak kończyły się nasze rozmowy i jakie były bezefektowne i ciągnące mnie w dół....
Oboje się tak okopaliście, że będzie ciężko coś ruszyć.
Żadna ze stron nie chce / nie może zrozumieć drugiej.
Dla niego seks nie jest zabawą, tylko podchodzi do niego zadaniowo, a popęd rozładowuje masturbacją.
To jego wychowanie i doświadczenie są przyczyną takiego zachowania.
On zdaje sobie sprawę, że to nie jest normalne i wie, że potrzebuje pomocy, ale się wstydzi.
Idź razem z nim do specjalisty, nie oceniaj, nie obgaduj, słuchaj.
Chce się kimś przespać , poczuć ciało które się we mnie wtula. Jestem w tym bardzo racjonalna, wiem że nie może to być nikt z bliska, nikt z kim będę miała możliwość się spotkać ponownie. Wiem że u kobiet poczucie bliskości i pożądania to równia pochyła. Napewno emocjonalnie bardzo wciągające.
Nie wiem w jaki sposób można oddzielić te wszystkie uczucia co się w seksie tworzą... pożądanie, bliskość, zaangażowanie. W seksie każdy jest sobą, jest bliskość, bycie razem, ... i nie da się posortować tych emocji.
Bo jak? Powiesz kochankowi "nie przytulaj się"? To jest nierozwiązywalne. Z pójściem do łóżka łączy się cała paleta przeżyć.
Nie ciąża. Czekaliśmy do ślubu z seksem. Wydawało mi się że to była wielka miłość. A ja jak nigdy 100 procest pewna że to ten.
No i wszytko jasne ...
Nie znam żadnego normalnego faceta który nie lubi sexu a tym bardziej sexu ze swoją ukochaną kobietą.
A tutaj mamy faceta który nie chce sexu
i chce czekać ???
I nawet podczas podróży poślubnej !!! woli oglądać TV niż baraszkować z żoną w łóżku ...
Wy podczas podróży poślubnej powinniście bzykać jak króliki a nie oglądać TV ...
Jak na samym początku z sexem było źle to lepiej nie będzie.
Chcesz mieć UDANY SEX ? To zmień faceta bo ten ci tego nie zapewni.
Żadne leczenie nie pomoże. Tutaj raczej wygląda że chciał się "ustatkować" bo wypada i już "czas".
Miłość to pożądania. To sex , to namiętność. Tutaj tego ni było i pięknie to pokazała podróż poślubna.
Zdrady nie polecam.
Polecam rozwód. I mówię serio. Facet oszukał cię. Narobił dzieci aby zapewne cię "zatrzymać" przy sobie.
Tatą zostanie, dziećmi będzie mógł się zajmować a Ty znajdziesz faceta który naprawde cię pokocha i będziesz to czuła. No i sex będzie czymś normalnym i naturalnym.
Życie mamy jedno, szkoda czasu ab się męczyć ...
Witam, chciałabym usłyszeć wasze zdanie na temat mojego małżeństwa. Jestem żoną już prawie 6 lat. Od dłuższego czasu zastanawiam się czy ma ono jeszcze sens, zdałam sobie sprawę że mój mąż nigdy nie pociągał mnie fizycznie, sex był ale bez szału. Nie pytajcie dlaczego w takim razie wyszłam za niego gdy nie pociągał mnie od samego początku, nie wiem może byłam młoda,głupia , może zakochana... Ostatnio w naszym małżeństwie wogole nie ma sexu, czasami mąż by coś chciał ale ja nie potrafię się już otworzyć na niego, zbyt wiele rzeczy wydarzyło się w naszym małżeństwie, często gdy ja pragnęłam seksu na początku małżeństwa on wybierał gry lub piwo. Zastanawiam się czy takie małżeństwo ma jeszcze sens ? Zaznaczę że nie jestem aseksualna, uwielbiam sex ale gdy patrzę na męża nic nie czuję w tej sferze.. co robić??
Jeżeli go kochasz to powinnaś walczyć o małżeństwo, ale bez poradni małżeńskiej czy seksuologa to się chyba nie obędzie. Wszystko zależy od tego czy chcesz ratować małżeństwo czy nie.
Niezapominajka 36 napisał/a:Wiem że musze być, bo cały czas pamiętam jak kończyły się nasze rozmowy i jakie były bezefektowne i ciągnące mnie w dół....
Oboje się tak okopaliście, że będzie ciężko coś ruszyć.
Żadna ze stron nie chce / nie może zrozumieć drugiej.
Dla niego seks nie jest zabawą, tylko podchodzi do niego zadaniowo, a popęd rozładowuje masturbacją.To jego wychowanie i doświadczenie są przyczyną takiego zachowania.
On zdaje sobie sprawę, że to nie jest normalne i wie, że potrzebuje pomocy, ale się wstydzi.
Idź razem z nim do specjalisty, nie oceniaj, nie obgaduj, słuchaj.
Mąż był wychowany przez kościół od małego, cały czas się gdzieś udzielał, nie mógł się "odczepić" od instytucji kościoła. Co nie znaczy że nie funkcjonował normalnie, studiował, imprezował. Z jednej strony zasady których się starał trzymać. Z drugiej strony popadł w masturbację. Mam odczucie że życie normalne pokazywało Mu uroki, ale On gdzieś z tyłu głowy miał zasady które Mu wpojono. Może emocje tak rozładowywał.
Nie mogę też pojąć czy to mogło wpłynąć na zaburzenia seksualności. Czy faktycznie zrobił otoczkę i mnie omamił.
Wiem jedno i sama Mu to powiedziałam. Jestem wierząca, ale przez nasze małżeństwo i to co się w nim wydarzyło pokazało mi jak zgnilizna tej instytucji nas zniszczyła...
"Nie mogę też pojąć czy to mogło wpłynąć na zaburzenia seksualności. Czy faktycznie zrobił otoczkę i mnie omamił."
Jedno i drugie.
Wystarczy jak poczytasz o uzależnieniu od masturbacji, to zrozumiesz.
Witajcie. Wracam do tematu. Bo chyba znowu coś się we mnie zbiera. Poruszyłam z mężem temat. Zagroziłam rozwodem, powiedziałam konkretne argumenty i dosadnie że to od Niego zależy czy chce o nas walczyć bo mi tylko chodzi już o dzieci i wogole nie mam zamiaru ja zaczynać walczyć jako pierwsza. Raz próbował zapłakać, parę razy oświadczył że spał po godzinie w nocy. Stwierdził że nie odpuści i będzie walczyl. Po czym os iadczyl ze znalazł jakiegoś specjalistę ale się dodzwonić nie może. Dawałam Mu tydzień temu albo papiery czas leci. Teraz siedzi na komputerze i ogląda głupoty. Czy tak ma wyglądać walka o kobietę. Jestem tak psychicznie zmęczona ta sinusoidą emocji które mam w sobie. Czy tak naprawdę wygląda walka o kobietę która stawia konkretne warunki?
Czy tak naprawdę wygląda walka o kobietę która stawia konkretne warunki?
niestety w jego wydaniu tak to wygląda
jest tak nieporadny, tak zablokowany, że ucieka
Więcej nie ma sensu rozmawiać, bo on widać liczy na przeczekanie, choć pewnie sam nie wie na co...
Dlatego złóż papiery rozwodowe, jeśli chcesz zmienić swoje życie, inaczej czeka Cię do końca życia status quo... skoro tego nie akceptujesz, nie masz innego wyjścia.
Witajcie. Wracam do tematu. Bo chyba znowu coś się we mnie zbiera. Poruszyłam z mężem temat. Zagroziłam rozwodem, powiedziałam konkretne argumenty i dosadnie że to od Niego zależy czy chce o nas walczyć bo mi tylko chodzi już o dzieci i wogole nie mam zamiaru ja zaczynać walczyć jako pierwsza. Raz próbował zapłakać, parę razy oświadczył że spał po godzinie w nocy. Stwierdził że nie odpuści i będzie walczyl. Po czym os iadczyl ze znalazł jakiegoś specjalistę ale się dodzwonić nie może. Dawałam Mu tydzień temu albo papiery czas leci. Teraz siedzi na komputerze i ogląda głupoty. Czy tak ma wyglądać walka o kobietę. Jestem tak psychicznie zmęczona ta sinusoidą emocji które mam w sobie. Czy tak naprawdę wygląda walka o kobietę która stawia konkretne warunki?
Według mnie uknułaś sobie w głowię ze to tyle wóz albo przewóz. Jeśli teraz nie podejmie walki to koniec. Jednak z tego co widzę on raczej w to nie wierzy i uważa ze ma czas bo skoro tyle czasu byłaś przy nim to pobędziesz jeszcze .
Wiec kiedy ty w sobie masz sinuosiode emocji bo według ciebie to powinno wyglądać inaczej on na spokojnie ogląda pierdoły w necie bo coś tam zrobił, może nie wie co ma więcej zrobić, może nie chce -nie wiem.
To nie jest tak ze on raptem zmieni swoje wyuczone zachowanie i rzuci się na ciebie i będziecie mieli seks życia. Zakładam ze to możne być częstszy seks ale dalej będzie bez szalu, bo on ma taki charakter i jak ktoś tam napisał ze do seksu podchodzi zadaniowo a rozładownie woli masturbacje. Może zaproponuj mu ze dołączysz się do jego masturbacji i zrobisz mu loda żeby czul ze tez chcesz być częścią tego.
Jednoczenie zgadzam się z przedmówcami ze ty music w końcu podjąć jakaś decyzje - jeśli ci nie pasuje to złóż papiery rozwodowe, jeśli chcesz jeszcze trochę poczekać i zobaczyć czy coś się ruszy to zrób to ale daj sama sobie jakiś termin ( nie wiem miesiąc albo coś w tym stylu).
o i tutaj fragment z którym zgadzam się w stu procentach
Polecam rozwód. I mówię serio. Facet oszukał cię. Narobił dzieci aby zapewne cię "zatrzymać" przy sobie.
Tatą zostanie, dziećmi będzie mógł się zajmować a Ty znajdziesz faceta który naprawde cię pokocha i będziesz to czuła. No i sex będzie czymś normalnym i naturalnym.
99 2023-08-28 11:36:56 Ostatnio edytowany przez Gary (2023-08-28 11:38:19)
Witajcie. Wracam do tematu. Bo chyba znowu coś się we mnie zbiera. Poruszyłam z mężem temat. Zagroziłam rozwodem, powiedziałam konkretne argumenty i dosadnie że to od Niego zależy czy chce o nas walczyć bo mi tylko chodzi już o dzieci i wogole nie mam zamiaru ja zaczynać walczyć jako pierwsza. Raz próbował zapłakać, parę razy oświadczył że spał po godzinie w nocy. Stwierdził że nie odpuści i będzie walczyl. Po czym os iadczyl ze znalazł jakiegoś specjalistę ale się dodzwonić nie może. Dawałam Mu tydzień temu albo papiery czas leci. Teraz siedzi na komputerze i ogląda głupoty. Czy tak ma wyglądać walka o kobietę. Jestem tak psychicznie zmęczona ta sinusoidą emocji które mam w sobie. Czy tak naprawdę wygląda walka o kobietę która stawia konkretne warunki?
Kobieta uważa, że brak seksu w małżeństwie szkodzi i próbuje zmienić nastawienie męża posuwając się nawet do rozwodu.
Co się mówi mężczyznom w podobnej sytuacji?
1. Zapanuj nad swoim popędem, nie jesteśmy zwierzętami. Od tego się nie umiera.
2. A może seks jest kiepski i dlatego nie chce?
3. Brać rozwód, bo nie ma seksu? Co za obrzydliwe wyrachowanie. Nie każdy jest maszyną do seksu. Zniszczyć rodzinę, bo nie ma seksu?
4. Może zapuściłeś brzuch piwny, tłuste włosy, gnijesz na sofie oglądając TV i nie jesteś dla niej już atrakcyjnym mężem?
5. Może ona zmęczona, bo cały dzień pracuje, dzieci, kuchnia, sprzątanie, a Ty byś chciał seksu wieczorem? Nie rozumiesz żony.
6. Nie możesz oczekiwać, że żona będzie spełniać twoje zachcianki, że będziesz miał seks kiedy chcesz. Jak chcesz seksu, to musisz ją poderwać, zachęcić, aby ona chciała z Tobą seksu, a nie zmuszała się do tego.
7. "Czy tak ma wyglądać walka o kobietę" -- "Czy tak ma wyglądać walka o mężczyznę?" ... zaraz zaraz.. a kto o kogo ma walczyć? mąż o żonę? czy żona o męża?
@Niezapominajka -- masz rację. Seks jest ważny. Ale jak sobie wyobrażasz, że ten seks wasz będzie wyglądał? Np. raz w tygodniu w środę? On będzie do tego przymuszony? Będzie seks, penis w cipce, i będziesz się zastanawiać czy on to z przymusu robi? U faceta to jeszcze gorzej jak z przymusu -- bo jak uzyskać erekcję?
Niezapominajka 36 napisał/a:Witajcie. Wracam do tematu. Bo chyba znowu coś się we mnie zbiera. Poruszyłam z mężem temat. Zagroziłam rozwodem, powiedziałam konkretne argumenty i dosadnie że to od Niego zależy czy chce o nas walczyć bo mi tylko chodzi już o dzieci i wogole nie mam zamiaru ja zaczynać walczyć jako pierwsza. Raz próbował zapłakać, parę razy oświadczył że spał po godzinie w nocy. Stwierdził że nie odpuści i będzie walczyl. Po czym os iadczyl ze znalazł jakiegoś specjalistę ale się dodzwonić nie może. Dawałam Mu tydzień temu albo papiery czas leci. Teraz siedzi na komputerze i ogląda głupoty. Czy tak ma wyglądać walka o kobietę. Jestem tak psychicznie zmęczona ta sinusoidą emocji które mam w sobie. Czy tak naprawdę wygląda walka o kobietę która stawia konkretne warunki?
Kobieta uważa, że brak seksu w małżeństwie szkodzi i próbuje zmienić nastawienie męża posuwając się nawet do rozwodu.
Co się mówi mężczyznom w podobnej sytuacji?
1. Zapanuj nad swoim popędem, nie jesteśmy zwierzętami. Od tego się nie umiera.
2. A może seks jest kiepski i dlatego nie chce?
3. Brać rozwód, bo nie ma seksu? Co za obrzydliwe wyrachowanie. Nie każdy jest maszyną do seksu. Zniszczyć rodzinę, bo nie ma seksu?
4. Może zapuściłeś brzuch piwny, tłuste włosy, gnijesz na sofie oglądając TV i nie jesteś dla niej już atrakcyjnym mężem?
5. Może ona zmęczona, bo cały dzień pracuje, dzieci, kuchnia, sprzątanie, a Ty byś chciał seksu wieczorem? Nie rozumiesz żony.
6. Nie możesz oczekiwać, że żona będzie spełniać twoje zachcianki, że będziesz miał seks kiedy chcesz. Jak chcesz seksu, to musisz ją poderwać, zachęcić, aby ona chciała z Tobą seksu, a nie zmuszała się do tego.
7. "Czy tak ma wyglądać walka o kobietę" -- "Czy tak ma wyglądać walka o mężczyznę?" ... zaraz zaraz.. a kto o kogo ma walczyć? mąż o żonę? czy żona o męża?
@Niezapominajka -- masz rację. Seks jest ważny. Ale jak sobie wyobrażasz, że ten seks wasz będzie wyglądał? Np. raz w tygodniu w środę? On będzie do tego przymuszony? Będzie seks, penis w cipce, i będziesz się zastanawiać czy on to z przymusu robi? U faceta to jeszcze gorzej jak z przymusu -- bo jak uzyskać erekcję?
Masz racje tak tez gadamy, ale my akurat z sensem to mowimy, a faceci bez sensu. I ja uwazam,ze musi byc rozwod jak wogole nie ma seksu ja sobie nie wyobrazam lata mlodosci zyc w celibacie z przymusu,bo komus sie nie chce przez caly rok i tak przez kolejne 20 lat
Masz racje tak tez gadamy, ale my akurat z sensem to mowimy, a faceci bez sensu.
Pamiętaj: jeśli musisz tłumaczyć, że jesteś damą to nie jesteś.
Zatem jeśli twierdzisz, że mówisz z sensem, to pewnie tak nie jest.
I ja uwazam,ze musi byc rozwod jak wogole nie ma seksu ja sobie nie wyobrazam lata mlodosci zyc w celibacie z przymusu,bo komus sie nie chce przez caly rok i tak przez kolejne 20 lat
Pewne sprawy są trudne. A łatwo oceniać.
Na przykład nie wolno zabijać, prawda? Jasne że nie wolno. A jednak się zabija czasem.
Tak samo z rozwodem. Jak Ci źle to się rozwiedź. Ale czasami ludzie się nie rozwodzą.
Świat nie jest zerojedynkowy, nie tylko biały i czarny.
JuliaUK33 napisał/a:Masz racje tak tez gadamy, ale my akurat z sensem to mowimy, a faceci bez sensu.
Pamiętaj: jeśli musisz tłumaczyć, że jesteś damą to nie jesteś.
Zatem jeśli twierdzisz, że mówisz z sensem, to pewnie tak nie jest.I ja uwazam,ze musi byc rozwod jak wogole nie ma seksu ja sobie nie wyobrazam lata mlodosci zyc w celibacie z przymusu,bo komus sie nie chce przez caly rok i tak przez kolejne 20 lat
Pewne sprawy są trudne. A łatwo oceniać.
Na przykład nie wolno zabijać, prawda? Jasne że nie wolno. A jednak się zabija czasem.
Tak samo z rozwodem. Jak Ci źle to się rozwiedź. Ale czasami ludzie się nie rozwodzą.
Świat nie jest zerojedynkowy, nie tylko biały i czarny.
Te twoje filozofie zyciowe. No nie musi byc rozwod jak ktos nie chce, ale ja uwazam, ze autorka juz tego nie wytrzymuje, wiec nawet u niej rozwod predzej czy pozniej nastapi
Te twoje filozofie zyciowe. No nie musi byc rozwod jak ktos nie chce, ale ja uwazam, ze autorka juz tego nie wytrzymuje, wiec nawet u niej rozwod predzej czy pozniej nastapi
Polecam temat "żony aseksualnych mężczyzn".
Autorka myśli, że się rozwiedzie, a potem pozna fajnego meżczyznę, który z nią będzie żył i będą mieli super seks.
Ale to chyba nie jest takie proste.
Moim zdaniem jej mąż robi uniki. Gdyby się starał, to może się nauczyć robić minetki, a potem raz dwa seks. Da się to zrobić. Prostytutki tak muszą kilka razy dziennie (w stronę mężczyzny oczywiście).
Najlepiej byłoby aby znalazła sobie kochanka. Ale czy da radę? A może się boi że rozwód będzie z jej winy? Okej... to niech się rozwiodą, potem będą żyli razem, a ona będzie miała kochanków.
Kobiecie łatwo jest znaleźć kochanka, kogoś do seksu, dobrego seksu.
Ale trudno jest znaleźć kogoś do związku.
Ekstremalnie trudno znaleźć kogoś i do związku i do seksu.
JuliaUK33 napisał/a:Te twoje filozofie zyciowe. No nie musi byc rozwod jak ktos nie chce, ale ja uwazam, ze autorka juz tego nie wytrzymuje, wiec nawet u niej rozwod predzej czy pozniej nastapi
Polecam temat "żony aseksualnych mężczyzn".
Autorka myśli, że się rozwiedzie, a potem pozna fajnego meżczyznę, który z nią będzie żył i będą mieli super seks.
Ale to chyba nie jest takie proste.Moim zdaniem jej mąż robi uniki. Gdyby się starał, to może się nauczyć robić minetki, a potem raz dwa seks. Da się to zrobić. Prostytutki tak muszą kilka razy dziennie (w stronę mężczyzny oczywiście).
Najlepiej byłoby aby znalazła sobie kochanka. Ale czy da radę? A może się boi że rozwód będzie z jej winy? Okej... to niech się rozwiodą, potem będą żyli razem, a ona będzie miała kochanków.
Kobiecie łatwo jest znaleźć kochanka, kogoś do seksu, dobrego seksu.
Ale trudno jest znaleźć kogoś do związku.Ekstremalnie trudno znaleźć kogoś i do związku i do seksu.
Dlaczego rozwod mialby byc z jej winy? Brak seksu w malzenstwie celowy nieuzasadniony choroba itp jest wkazaniem do rozwodu nawet przy slubie koscielnym z winy tej osoby, ktora seksu celowo odmawia/unika. Wcale nie jest trudno kobiecie znalezc nowy zwiazek znowu wymyslasz
Szkoda czasu.
Życie mamy tylko jedno a i czas ograniczony.
Tkwienie w MARTWYM związku nie ma sensu a on jest martwy od samego początku. Związek bez pożądania i zauroczenia ???
To jakie były jego fundamenty ? Obowiązek ? Rozsądek ?
Chcesz być szczęśliwa i zaznać co to znaczy miłość i pożądanie ? Co oznacza że TY pożądasz faceta a facet Ciebie ?
Jak tak to rozwód i daj sobie szansę , bo z obecnym facetem tego NIGDY nie zaznasz ...
A po rozwodzie jest też życie i uwierz można sobie ułożyć życie dalej.
Niezapominajka 36 napisał/a:Witajcie. Wracam do tematu. Bo chyba znowu coś się we mnie zbiera. Poruszyłam z mężem temat. Zagroziłam rozwodem, powiedziałam konkretne argumenty i dosadnie że to od Niego zależy czy chce o nas walczyć bo mi tylko chodzi już o dzieci i wogole nie mam zamiaru ja zaczynać walczyć jako pierwsza. Raz próbował zapłakać, parę razy oświadczył że spał po godzinie w nocy. Stwierdził że nie odpuści i będzie walczyl. Po czym os iadczyl ze znalazł jakiegoś specjalistę ale się dodzwonić nie może. Dawałam Mu tydzień temu albo papiery czas leci. Teraz siedzi na komputerze i ogląda głupoty. Czy tak ma wyglądać walka o kobietę. Jestem tak psychicznie zmęczona ta sinusoidą emocji które mam w sobie. Czy tak naprawdę wygląda walka o kobietę która stawia konkretne warunki?
Kobieta uważa, że brak seksu w małżeństwie szkodzi i próbuje zmienić nastawienie męża posuwając się nawet do rozwodu.
Co się mówi mężczyznom w podobnej sytuacji?
1. Zapanuj nad swoim popędem, nie jesteśmy zwierzętami. Od tego się nie umiera.
2. A może seks jest kiepski i dlatego nie chce?
3. Brać rozwód, bo nie ma seksu? Co za obrzydliwe wyrachowanie. Nie każdy jest maszyną do seksu. Zniszczyć rodzinę, bo nie ma seksu?
4. Może zapuściłeś brzuch piwny, tłuste włosy, gnijesz na sofie oglądając TV i nie jesteś dla niej już atrakcyjnym mężem?
5. Może ona zmęczona, bo cały dzień pracuje, dzieci, kuchnia, sprzątanie, a Ty byś chciał seksu wieczorem? Nie rozumiesz żony.
6. Nie możesz oczekiwać, że żona będzie spełniać twoje zachcianki, że będziesz miał seks kiedy chcesz. Jak chcesz seksu, to musisz ją poderwać, zachęcić, aby ona chciała z Tobą seksu, a nie zmuszała się do tego.
7. "Czy tak ma wyglądać walka o kobietę" -- "Czy tak ma wyglądać walka o mężczyznę?" ... zaraz zaraz.. a kto o kogo ma walczyć? mąż o żonę? czy żona o męża?
@Niezapominajka -- masz rację. Seks jest ważny. Ale jak sobie wyobrażasz, że ten seks wasz będzie wyglądał? Np. raz w tygodniu w środę? On będzie do tego przymuszony? Będzie seks, penis w cipce, i będziesz się zastanawiać czy on to z przymusu robi? U faceta to jeszcze gorzej jak z przymusu -- bo jak uzyskać erekcję?
Ale tu nie o to chodzi, przecież nawet się nie da siłę...
Co proponujesz?
Szkoda czasu.
Życie mamy tylko jedno a i czas ograniczony.
Tkwienie w MARTWYM związku nie ma sensu a on jest martwy od samego początku. Związek bez pożądania i zauroczenia ???
To jakie były jego fundamenty ? Obowiązek ? Rozsądek ?Chcesz być szczęśliwa i zaznać co to znaczy miłość i pożądanie ? Co oznacza że TY pożądasz faceta a facet Ciebie ?
Jak tak to rozwód i daj sobie szansę , bo z obecnym facetem tego NIGDY nie zaznasz ...
A po rozwodzie jest też życie i uwierz można sobie ułożyć życie dalej.
Dokladnie a tym bardziej, ze celowe unikanie seksu= brak milosci, po co byc z kims kto nie kocha?
Gary napisał/a:.. aby znalazła sobie kochanka. ... że rozwód będzie z jej winy?
Dlaczego rozwod mialby byc z jej winy?....
Zacytowałem, abyś mogła w tym gąszczu się połapać.
Ale tu nie o to chodzi, przecież nawet się nie da siłę...
Co proponujesz?
Tak. Seks na siłę chyba nie będzie satysfakcjonujący.
Proponuję to samo co mężczyznom w takiej sytuacji:
1. zrezygnuj z seksu
2. znajdź kochankę
3. rozwód
Trzy punkty do wyboru.
Jeśli ktoś chce chodzić do seksuloga, na terapię małżeńską, prosić, błagać, namawiać, motywować kolacją przy świeciach, seksi strojem, czy szantażować ... to niech tak robi. Jest to jednak wydłużona droga aby znaleźć się w miejscu gdzie mamy do wyboru owe trzy punkty powyżej.
wieka napisał/a:Ale tu nie o to chodzi, przecież nawet się nie da siłę...
Co proponujesz?Tak. Seks na siłę chyba nie będzie satysfakcjonujący.
Proponuję to samo co mężczyznom w takiej sytuacji:
1. zrezygnuj z seksu
2. znajdź kochankę
3. rozwódTrzy punkty do wyboru.
Jeśli ktoś chce chodzić do seksuloga, na terapię małżeńską, prosić, błagać, namawiać, motywować kolacją przy świeciach, seksi strojem, czy szantażować ... to niech tak robi. Jest to jednak wydłużona droga aby znaleźć się w miejscu gdzie mamy do wyboru owe trzy punkty powyżej.
Dokladnie ja bym wybrala 3
Witam, chciałabym usłyszeć wasze zdanie na temat mojego małżeństwa. Jestem żoną już prawie 6 lat. Od dłuższego czasu zastanawiam się czy ma ono jeszcze sens, zdałam sobie sprawę że mój mąż nigdy nie pociągał mnie fizycznie, sex był ale bez szału. Nie pytajcie dlaczego w takim razie wyszłam za niego gdy nie pociągał mnie od samego początku, nie wiem może byłam młoda,głupia , może zakochana... Ostatnio w naszym małżeństwie wogole nie ma sexu, czasami mąż by coś chciał ale ja nie potrafię się już otworzyć na niego, zbyt wiele rzeczy wydarzyło się w naszym małżeństwie, często gdy ja pragnęłam seksu na początku małżeństwa on wybierał gry lub piwo. Zastanawiam się czy takie małżeństwo ma jeszcze sens ? Zaznaczę że nie jestem aseksualna, uwielbiam sex ale gdy patrzę na męża nic nie czuję w tej sferze.. co robić??
Witam
Przerabiam podobną sytuację, z tą różnicą, że ja jestem facetem, który pragnie seksu z żoną a ona jest oziębła. W moim przypadku doszło do poprawy w tej kwestii, kiedyś na sex musiałem czekać latami
Postawiłem sprawę na ostrzu noża, że jeżeli to się nie zmieni to rozwód. Tylko, że moja żona nagrabiła sobie więcej, zdradzała mnie kiedyś z 2 kochankami. Niestety nadal nie umie mi zakomunikować co ją pociąga, na co ma ochotę. Na dniach rozpoczyna terapię, jest nadzieja, że się otworzy. Ja już zacząłem terapię, bo to odstawienie i brak bliskości i namiętności wpędziło mnie w solidną depresję i nerwicę (jestem pod opieką psychiatry). Ja chciałbym posiadać taką wiedzę, żeby móc ją lepiej zadowolić. Ja jej cały czas komunikuję czego oczekuję i ona powoli się przełamuje. To zresztą znacząco poprawiło nasze relacje, teraz jak wracam do domu to widzę, że czekała, że tęskniła. Kiedyś często sobie zadawałem pytanie, czy mam w ogóle po co wracać do domu. Domu bez ciepła, bliskości itd.
Jeżeli zależy Tobie na mężu to musicie poważnie porozmawiać. Niech on zakomunikuje swoje potrzeby, wyrzuci z siebie żale do Ciebie. Ty najlepiej zrób to samo. Jeżeli czujecie, że nie dacie rady sami tego zrobić proponuję terapię małżeńską. Nas też to czeka i wiem, że łatwo nie będzie. Ale trzeba to zrobić, bo bez tego ciężko będzie iść do przodu.
Współczuję Twojemu mężowi, doskonale czuję, co on może czuć. Wierz mi jest mu z tym źle, jego samoocena spadła pewnie w dół, bo podskórnie czuje, że nie jest dla Ciebie atrakcyjny. Może już też cierpi na tym jego psychika, dla mnie to była straszna trauma leżeć koło żony i nie móc jej dotknąć. Też odsunąłem się od niej i zacząłem uciekać we własny świat. Ale nie pomogło mi to przed ruiną psychiczną i na zawsze będę miał w pamięci to jak mnie potraktowała.
Natomiast jeżeli nie widzisz szansy na dobre współżycie, najlepiej odejdź od niego, żeby nie ciągnąć go w dół, bo im dłużej to będzie trwało, tym gorzej szczególnie dla niego. Ty zapewne po czasie przestaniesz mieć wyrzuty sumienia, że tak go odstawiłaś na boczny tor. On będzie cierpiał coraz mocniej.
To tyle na ten moment, jeżeli chcesz podyskutować z kimś z drugiej strony barykady to zapraszam, możesz też pisać na priv, bo w tym wątku dyskusja zeszła z Twojego przypadku na żonę, która ma problem z oziębłym mężem.
Skoro napisałaś tutaj, to znaczy, że jeszcze chyba coś czujesz do męża i jest szansa pójść w dobrą stronę.
Przerabiam podobną sytuację, z tą różnicą, że ja jestem facetem, który pragnie seksu z żoną a ona jest oziębła.
Nie oziębła tylko jej tyłek był dla innego.
Tylko, że moja żona nagrabiła sobie więcej, zdradzała mnie kiedyś z 2 kochankami.
Zdobyłeś się na odwagę i powiedziałeś jej że wiesz o tym?
Niestety nadal nie umie mi zakomunikować co ją pociąga, na co ma ochotę.
Chcesz rozpalić żonę to pogadaj z kochankami jak to robili.
Tak czytam co piszesz i wychodzi że nie chodziło o to ,że ona Ciebie zdradza tylko, że Tobie odmawia seksu?
Wybacz...Ty chcesz dawać rady?
maku2 to nie mój wątek i nie wiem po co mnie atakujesz. Moje życie moja sprawa, porad wysłuchałem i część z nich którą uznałem za stosowną wdrażam w życie. To, że się ze mną nie zgadzasz nie powinno mnie dyskredytować, mój przypadek może być pomocny. Zresztą niech autorka zdecyduje, czy chce ze mną konwersować czy nie.
Czytać też nie umiesz bo 100 razy pisałem, że wszystko jej powiedziałem, a Ty dalej swoje.
Daj już sobie spokój i jeżeli nie leży Tobie to co piszę to to ignoruj. Na następne zaczepki nie będę Tobie odpowiadał.
Czytać też nie umiesz bo 100 razy pisałem, że wszystko jej powiedziałem, a Ty dalej swoje.
Bzdury panie piszesz ale przeniosę to do Twojego wątku.